NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS
ER KURI P L U S
P O L I S H NUMER 1655 (1955)
W E E K L Y
ROK ZA£O¯ENIA 1987
PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM
í Marcin Prokop w Blenderze – str. 3 í Andrzej Wajda w oczach m³odzie¿y – str. 7 í Jan Lechoñ w 70. rocznicê œmierci – str. 8-9 í Powracaj¹ce dobro – str. 10
M A G A Z I N E í Pomoc spo³eczna, a wyjazd do Polski – str. 13
TYGODNIK
6 CZERWCA 2026
í Straszno wszêdzie – str. 15
Tomasz Bagnowski
Chaos wokó³ zielonych kart Departament Bezpieczeñstwa Krajowego (DHS) próbuje doprecyzowaæ og³oszone niedawno zasady ubiegania siê o sta³y pobyt w Stanach Zjednoczonych. Resort przekaza³, ¿e wbrew wczeœniejszemu komunikatowi, nie wszyscy kandydaci do otrzymania zielonej karty bêd¹ musieli wracaæ do krajów pochodzenia i tam sk³adaæ wnioski. Wyjaœnienia te to czêœciowe wycofanie siê z wczeœniejszego stanowiska Urzêdu do spraw Obywatelstwa i Imigracji (USCIS). W opublikowanym dwa tygodnie temu komunikacie urz¹d twierdzi³, ¿e osoby ubiegaj¹ce siê o zielon¹ kartê bêd¹ co do zasady zobowi¹zane do opuszczenia USA, chyba ¿e ich sytuacja zostanie uznana za „nadzwyczajn¹”. Teraz DHS podkreœla, ¿e nie chodzi o automatyczn¹ regu³ê obowi¹zuj¹c¹ wszystkich. O tym, czy dana osoba bêdzie musia³a wyjechaæ z kraju, maj¹ decydowaæ indywidualnie urzêdnicy imigracyjni, korzystaj¹c z uprawnieñ, które – „istniej¹ od lat.” To jedynie przypomnienie urzêdnikom o ich kompetencjach, które zawsze by³y stosowane indywidualnie, w zale¿noœci od konkretnego przypadku – stwierdzi³ przedstawiciel DHS. Jego zdaniem potencjalnie bardziej nara¿one na takie decyzje mog¹ byæ osoby, które przekroczy³y dozwolony
okres pobytu na wizie, oraz obywatele pañstw, którzy czêœciej korzystaj¹ z pomocy publicznej w USA. Choæ nowe wyjaœnienia znacz¹co ró¿ni¹ siê od pierwotnego komunikatu, nie rozwia³y one obaw œrodowisk imigracyjnych. Nadal nie wiadomo dok³adnie, kogo nowe wytyczne obejm¹ i wed³ug jakich kryteriów bêd¹ stosowane. Przedstawiciel Bia³ego Domu cytowany w New York Timesie powiedzia³, ¿e poprzednie wytyczne mia³y charakter porz¹dkowy i nie oznaczaj¹ zmiany strategii imigracyjnej. Tymczasem niektórzy prawnicy zajmuj¹cy siê sprawami imigracyjnymi informuj¹, ¿e ich klienci ju¿ teraz, podczas rozmów z urzêdnikami USCIS s¹ pytani, dlaczego sk³adaj¹ wnioski o zielon¹ kartê w Stanach Zjednoczonych oraz czy istniej¹ przeszkody uniemo¿liwiaj¹ce im przeprowadzenie í6 procedury w kraju pochodzenia.
l DUMBO – widok na Manhattan Bridge
Henryk Walezy - miêdzy polsk¹ koron¹ a francuskim sztyletem Chris Miekina Henryk Walezy zapisa³ siê w polskiej pamiêci zbiorowej przede wszystkim jako król-dezerter, który „da³ nogê” przy pierwszej nadarzaj¹cej siê okazji. Historyczna rzeczywistoœæ, jak to zwykle bywa, jest znacznie bardziej fascynuj¹ca ni¿ podrêcznikowe legendy.
W
l Henryk Walezy na obrazie Jana Matejki
alezy by³ postaci¹ tragiczn¹, rozdart¹ miêdzy dwiema skrajnie ró¿nymi kulturami, a fakty z jego ¿ycia rzucaj¹ zupe³nie nowe œwiat³o na ówczesn¹ pozycjê Polski w Europie. Kiedy po bezpotomnej œmierci Zygmunta Augusta polska szlachta wybra³a na tron francuskiego ksiêcia, nikt nie spodziewa³ siê, ¿e dla przybysza z „cywilizowanego” Zachodu wizyta w Krakowie bêdzie prawdziwym szokiem cywilizacyjnym. Mo¿e wydawaæ siê to wrêcz niewiarygodne, ale w XVI wieku to Polska wyznacza³a standardy komfortu, o których na dworze francuskim nikomu siê nie œni³o. Kiedy Walezy przyjecha³ do Krakowa, ujrza³ rezydencjê, która by³a trzy razy wiêksza od ówczesnego Luwru. Ale to nie rozmiar by³ najwiêkszym wstrz¹sem – by³ nim standard higieny. Podczas gdy na dworze francuskim potrzeby fizjologiczne za³atwiano w korytarzach, kominkach czy zakamarkach pa³acowych – Wawel posiada³ nowoczesn¹ kanalizacjê. Francuska „elita” ¿y³a w zapachu, który dziœ uznalibyœmy za nie do zniesienia, podczas gdy polscy monarchowie p³awili siê w luksusach, za¿ywaj¹c czêstych k¹pieli w ³azienkach z ciep³¹ i zimn¹ wod¹. Dla przybysza z Pary¿a
polskie zami³owanie do czystoœci i fakt, ¿e na zamku istnia³y specjalne pomieszczenia do celów sanitarnych (których brakowa³o nawet w póŸniejszym, legendarnym Wersalu), by³o doœwiadczeniem niemal egzotycznym.
P
ierwszy polski król elekcyjny przyszed³ na œwiat jako Aleksander Edward. Imiê, pod którym go znamy, przybra³ dopiero w wieku 13 lat podczas bierzmowania, by upamiêtniæ ojca, Henryka II Walezjusza. Ojciec Henryka, zwany „królem z o³owiu” ze wzglêdu na fizyczn¹ i umys³ow¹ ociê¿a³oœæ, zgin¹³ podczas turnieju rycerskiego, ugodzony w³óczni¹ w oko. Henryk by³ jego przeciwieñstwem ojca. Po matce, Katarzynie Medycejskiej, odziedziczy³ bystry umys³. Jako szeœciolatek p³ynnie czyta³ i pisa³, wykazuj¹c talent do jêzyków obcych, choæ akurat ³acina nie by³a jego mocn¹ stron¹. „By³ s³usznego wzrostu, o szlachetnym wejrzeniu, ³askawym obejœciu, d³oniach tak piêknych, jakich nie mia³ ¿aden mê¿czyzna ani kobieta we Francji. Okazuj¹cy zarazem wiele godnoœci w zachowaniu” – pisa³ o nim z niekrytym zaí 12 chwytem ambasador Wenecji.