Skip to main content

Kurier Plus - e-wydanie 31 stycznia 2026

Page 1


POLISH WEEKLY MAGAZINE

NUMER 1637 (1937) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK

STYCZNIA 2026

Tomasz Bagnowski

Wie¿owce w Strefie Gazy

Stany Zjednoczone przedstawi³y w Davos ambitn¹ i wysoce spekulatywn¹ wizjê przysz³oœci Strefy Gazy, obejmuj¹c¹ budowê drapaczy chmur i nowych miast. Plan zaprezentowa³ Jared Kushner, ziêæ prezydenta Donalda Trumpa, podczas ceremonii inauguruj¹cej prezydenck¹ „Radê Pokoju” na marginesie Œwiatowego Forum Ekonomicznego w Szwajcarii.

Waszyngton próbuje w ten sposób nadaæ nowy impuls swoim wysi³kom na rzecz utrzymania zawieszenia broni miêdzy Izraelem, a Hamasem, które nawiasem mówi¹c wielokrotnie by³o ju¿ ³amane przez ataki Izraela w Strefie Gazy. Wed³ug przedstawionej koncepcji odbudowa zniszczonej palestyñskiej enklawy mia³aby kosztowaæ co najmniej 25 miliardów dolarów i przebiegaæ etapami, pocz¹wszy od po³udnia Gazy.

Prezentacja Kushnera obejmowa³a slajdy pokazuj¹ce nowoczesn¹ liniê zabudowy nadmorskiej z lœni¹cymi wie¿owcami oraz plany nowych oœrodków miejskich. Jak zapowiedzia³ Kushner miasto Rafah, w du¿ej mierze zrównane z ziemi¹ podczas izraelskiej ofensywy przeciwko Hamasowi, mog³oby zostaæ odbudowane w ci¹gu dwóch do trzech lat.

Na razie jednak projekt pozostaje g³ównie na papierze. Hamas nie zgodzi³ siê na

rozbrojenie ani rozwi¹zanie swoich formacji zbrojnych. Stany Zjednoczone maj¹ trudnoœci z pozyskaniem pañstw gotowych wys³aæ ¿o³nierzy do proponowanych si³ pokojowych. Nie jest te¿ jasne, kto mia³by sfinansowaæ kosztown¹ odbudowê.

Kushner przedstawi³ plan podczas spotkania inauguruj¹cego Radê Pokoju, organ, który zgodnie z zapowiedzi¹ Trumpa z ubieg³ego roku ma nadzorowaæ rozejm izraelsko-palestyñski i proces odbudowy Gazy.

Podczas ceremonii Ali Shaath, stoj¹cy na czele palestyñskiego komitetu technokratów, który mia³by administrowaæ enklaw¹, zapowiedzia³ ponowne otwarcie przejœcia granicznego w Rafah z Egiptem w przysz³ym tygodniu. Izrael nie potwierdzi³ jednak tych deklaracji, zapowiadaj¹c utrzymanie zamkniêcia granicy do czasu zwrotu cia³a Ran Gviliego, ostatniego izraelskiego zak³adnika, którego szcz¹tki pozostaj¹ w Gazie.

➭ Kolêdy w Centrum Polsko-S³owiañskim – str. 2

➭ Langdon w Pradze – str. 3

➭ Blender kulturalny – str. 5

➭ Echa bo¿onarodzeniowego œwiêtowania – str. 10

➭ Twoja praca - odejœæ, czy zostaæ? – str. 13

➭ Tematyka a propos – str. 15

New York City Restaurant Week – do 12 lutego. To organizowane dwa razy w roku (zima i lato) wydarzenie kulinarne, podczas którego setki restauracji w Nowym Jorku oferuj¹ specjalne menu w obni¿onych cenach (2-daniowy lunch lub 3-daniowa kolacja – 30, 45 i 60 dolarów). To doskona³a okazja do przetestowania renomowanych lokali w przystêpniejszej cenie. Lista restauracji: www.nyctourism.com/restaurant-week

Œwiêtos³awa

Chris Miekina

- królowa Wikingów

Historia Polski zna wiele potê¿nych królowych, ale najbardziej niezwyk³a z nich jest niemal ca³kowicie zapomniana. Œwiêtos³awa, siostra Boles³awa Chrobrego, to postaæ, której ¿ycie przypomina scenariusz filmowy – pe³en politycznych intryg, walki o w³adzê i bezwzglêdnoœci, która mog³aby zawstydziæ najtwardszych w³adców epoki.

Losy Œwiêtos³awy, spisane w skandynawskich sagach pokazuj¹, jak z politycznego pionka sta³a siê rozgrywaj¹c¹, której decyzje kszta³towa³y losy królestw Pó³nocy. Jej s³owiañskie imiê by³o zbyt trudne dla skandynawskich kronikarzy, lecz utrwali³a siê w sagach jako Sygryda Storrada czyli Dumna. Zasiada³a na tronach jako królowa Danii, Szwecji, Anglii i Norwegii, a jej temperamentu nie powstydziliby siê najbrutalniejsi piastowscy w³adcy. Œwiêtos³awa przysz³a na œwiat przed 972 rokiem, w epoce, w której narodziny dziewczynki nie by³y traktowane jako wydarzenie o du¿ej wadze politycznej. W œwiecie zdominowanym przez mê¿czyzn jej przyjœcie na œwiat nie budzi³o takich emocji jak narodziny braci. By³a dzieckiem Mieszka Ii Dobrawy. Na dworze pierwszego w³adcy Polski przebywa³ wówczas szukaj¹cy tam schronienia norweski ksi¹¿ê Olaf Tryggvason, w którym m³odziutka ksiê¿niczka zakocha³a siê bez pamiêci. W tamtych czasach uczucie takie jak mi³oœæ nie mia³o ¿adnego

znaczenia. Dzieci w³adców by³y narzêdziem ówczesnej polityki miêdzynarodowej i poprzez ma³¿eñstwa z innymi w³adcami gwarantem sojuszy. Zagro¿ony duñsk¹ inwazj¹ Mieszko bez zmru¿enia oka wyda³ j¹ za m¹¿ za króla Szwecji, Eryka Zwyciêskiego. Nie liczy³ siê z tym, ¿e pcha córkê w ramiona starzej¹cego siê szaleñca, a córka bez szemrania spe³ni³a wolê ojca.

Z zwi¹zku z Erykiem przyszed³ na œwiat ich syn Olaf. Eryk Zwyciêski znany jest w historii jako pierwszy chrzeœcijañski król Szwecji, ale z czasem powróci³ do wiary przodków. Zamiast widzieæ w synu swojego nastêpcê, postanowi³ z³o¿yæ go w ofierze w œwi¹tyni Odyna w Uppsali. Dla Œwiêtos³awy by³a to wstrz¹saj¹ca wiadomoœæ, z któr¹ nie mog³a siê pogodziæ. Zamiast wpaœæ w rozpacz, postanowi³a dzia³aæ i ratowaæ ¿ycie syna. Z zimn¹ krwi¹ poda³a mê¿owi truciznê, a gdy zmar³ og³osi³a, ¿e sta³o siê tak z woli Odyna, który nie ¿yczy³ sobie ofiary z dziecka.

Kolêdy w Centrum Polsko-S³owiañskim na Greenpoincie

18 stycznia 2026 r. w Centrum Polsko-S³owiañskim na Greenpoincie odby³ czwarty z kolei Koncert Kolêd wpisuj¹c siê w tradycyjny kalendarz polonijnych spotkañ œwi¹tecznych.

Koncert otworzy³a Bo¿ena Konkiel, organizatorka spotkania, wyra¿aj¹c radoœæ z nies³abn¹cego zainteresowania wydarzeniem oraz z faktu, ¿e z ka¿dym rokiem do grona wykonawców koncertu do³¹czaj¹ nowi artyœci. Przywita³a licznie zgromadzon¹ publicznoœæ oraz przedstawicieli zarz¹du CPS: Agnieszkê Granatowsk¹ –dyrektor wykonawcz¹, Monikê Bolkun-Robert, Roberta Chibowskiego oraz Zbigniewa Solarza.

Czêœæ artystyczn¹ rozpocz¹³ The Copernicus Children’s Choir pod dyrekcj¹ Bo¿eny Konkiel, przy akompaniamencie Nicholasa Kaponyasa, poruszaj¹c¹ „Night of Silence”. Nastêpnie zaprezentowali siê:

Claudia Nytko, Franek Brzozowski, Chór

Echo Sienkiewicza pod dyrekcj¹ Irminy Paluch, Chór Krakus pod dyrekcj¹ Anny Kucay przy akompaniamencie Oli Watras, Mateusz Raczkowski, Angelina Hartley, Emilia Cywiñska, Darren Kapturski, Chór Jutrzenka przy akompaniamencie Nicholasa Kaponyasa, Julia Wojda, Emma Popek, Emily Kiciñski, Daria Oczko, Chór Angelus, Gabriella Robert, Monika Chibowski, Krakowianki i Górale pod dyrekcj¹ Marii Bielskiej, Haliny Kalitki i El¿biety Hetnar, Nicole Smutek, Mark Giernicki, Anna Florek, Dzieci Kostki pod dyrekcj¹ Ma³gorzaty Dziekoñskiej, Kamila Karpowicz oraz Chór Hejna³ pod dyrekcj¹ Sabiny Nemtusiak przy akompaniamencie £ukasza Plisa.

Koncertowi towarzyszy³a radosna i niezwykle ciep³a atmosfera, która udzieli³a siê wszystkim obecnym. Fina³em wydarzenia by³o wspólne wykonanie kolêdy

„Wœród nocnej ciszy” przez chóry Krakus, Angelus, Hejna³, Jutrzenka oraz zgromadzonych goœci. Szczególne s³owa uznania nale¿¹ siê Bo¿enie Konkiel, autorce programu koncertu, a tak¿e dyrygentom, opiekunom chórów i akompaniatorom. Wielkie brawa otrzymali równie¿ rodzice wystêpuj¹cych – za obecnoœæ, wsparcie i zaanga¿owanie. Koncert mia³a poprowadziæ moja córka, Agnieszka, jednak z powodu choroby ten zaszczyt przypad³ mnie. Jako prowadz¹ca by³am œwiadkiem nie tylko emocji osób wystêpuj¹cych na scenie, lecz tak¿e tych towarzysz¹cych im za kulisami. Widzia³am przejêcie najm³odszych, ich ogromn¹ chêæ zaprezentowania siê jak najlepiej, a tak¿e zdenerwowanie i tremê – uczucia doskonale znane wszystkim, którzy kiedykolwiek stanêli na scenie. Gromkie brawa widowni dodawa³y wykonawcom skrzyde³.

„Zimowe „anticorrosion”
– czyli jak wspieraæ odpornoœæ”

Zima to czas, kiedy uk³ad odpornoœciowy musi pracowaæ na pe³nych obrotach.

Zmienna temperatura, wiatr, wilgoæ i brak s³oñca sprawiaj¹, ¿e organizm szybciej siê mêczy, a infekcje maj¹ „lepsze warunki startowe”. Dlatego za miast czekaæ, a¿ pojawi¹ siê pierwsze objawy, warto wspieraæ odpornoœæ wczeœniej –student przygotowuje siê do egzaminu, a wchodzi na salê „na ostatni¹ chwilê”.

W aptece czêsto mamy pacjentów, którzy reaguj¹ dopiero wtedy, gdy ju¿ coœ zaczyna siê dziaæ. Tymczasem odpornoœæ najle piej buduje siê systematycznie, w sób przemyœlany. Jednym z prepara tów, które w takich sytuacjach pole camy, jest Immune Wellness fir my BioNutrition. To suplement, którego si³a tkwi w dobrze dobranym zestawie sk³adników, dzia³aj¹cych wielotorowo.

W suplemencie znajduje siê witamina C, która od lat jest podstaw¹ wspierania odpornoœci. Dzia³a jako silny antyoksydant, wspiera produkcjê bia³ych krwinek i pomaga chroniæ komórki przed stresem oksydacyjnym. Zim¹, kiedy organizm jest nara¿ony na przeci¹¿enia, witaC dzia³a jak „os³ona antykorozyjna” dla uk³adu odpornoœciowego. Kolejny wa¿ny element to witamina D3, której w okresie zimowym czêsto nam brakuje poniewa¿ w skórze jest ograniczona przez brak s³oñca. Witamina D3 wspiera funkcjonowanie komórek odpornoœciowych pomaga utrzymaæ ich prawid³ow¹ reakcjê na patogeny. Cynk z kolei jest mikroelementem niezbêdnym dla prawid³owej pracy uk³adu immunologicznego, wspieraj¹c dzia³anie limfocytów i mechanizmy obronne. Selen pomaga chroniæ komórki przed stresem oksydacyjnym i wspiera prawi-

Dzieci, m³odzie¿ i doroœli zaprezentowali piêkne kolêdy i pastora³ki w jêzyku polskim i angielskim. Obok tradycyjnych, dobrze znanych utworów, pojawi³y siê równie¿ wspó³czesne aran¿acje, które stanowi³y mi³e zaskoczenie i wnios³y œwie¿¹ nutê do programu. Brak przerwy w koncercie pozwoli³ zachowaæ jego p³ynnoœæ i utrzymaæ œwi¹teczny nastrój przez ca³y czas trwania wydarzenia.

Kolêdy od lat ³¹cz¹ pokolenia i s¹ pomostem przypominaj¹cym o tym, co w okresie Bo¿ego Narodzenia najwa¿niejsze. Ich ponadczasowe przes³anie znalaz³o potwierdzenie w sali wype³nionej goœæmi spragnionymi wspólnego kolêdowania. Padaj¹cy za oknami œnieg dope³ni³ tej niezwyk³ej, niezapomnianej atmosfery. Do zobaczenia za rok.

d³owe funkcjonowanie uk³adu odpornoœciowego – szczególnie wa¿ne w sezonie ryzyka infekcji. W Immune Wellness znajdziemy te¿ sk³adniki roœlinne i naturalne ekstrakty. Jednym z nich jest oregano, w dawce 500 mg. Oregano to nie tylko przyprawa kuchenna, ale te¿ sk³adnik o silnych w³aœciwoœciach wspieraj¹cych odpornoœæ. Ekstrakt z oregano zawiera naturalne zwi¹zkipomagaj¹ce utrzymaæ równowagê mikrobiologiczn¹ i wspieraæ naturaln¹ reakcjê obronn¹ organizmu. Wa¿nym elementem jest równie¿ ekstrakt z liœci oliwki. Jest on bogaty w polifenole i zwi¹zki bioaktywne, wspieraj¹ce ochronê komórek przed stresem oksydacyjnym oraz pomaga utrzymaæ zdrow¹ odpowiedŸ immunologiczn¹. Mo¿na go traktowaæ jako „cichego ochroniarza” organizmu, który wspiera naturalne mechanizmy obronne. Nie mniej istotny jest grzyb maitake, w dawce 200 mg, znany z w³aœciwoœci wspieraj¹cych odpornoœæ. Zawiera beta-glukany, które stymuluj¹ aktywnoœæ komórek uk³adu immunologicznego, takich jak makrofagi i limfocyty, pomagaj¹c organizmowi lepiej rozpoznawaæ i reagowaæ na patogeny. Maitake dzia³a jak trening dla uk³adu odpornoœciowego – nie jest to szybkie dzia³anie, ale budowanie d³ugotrwa³ej odpornoœci. W preparacie znajdziemy tak¿e ekstrakt z czarnego bzu, który wspiera uk³ad immunologiczny w sezonie infekcyjnym, oraz chlorellê, wspieraj¹c¹ naturalne procesy oczyszczania organizmu i dostarczaj¹c¹ sk³adników od¿ywczych. Immune Wellness BioNutrition to kompleksowe wsparcie odpornoœci. Regularne stosowanie, w po³¹czeniu z podstawowymi zasadami zdrowego stylu ¿ycia, daje organizmowi realn¹ szansê na przetrwanie zimy w dobrej formie.

ZDJÊCIA: ZOFIA ZELESKA-BOBROWSKI
Bo¿ena Konkiel z cz³onkami Rady Dyrektorów CPS
Dzieciêcy Chór Kopernika
Nowojorskie polonijne chóry

Langdon w Pradze

Po d³ugich oœmiu latach nieobecnoœci Robert Langdon powraca. „Tajemnica tajemnic” to szósta ods³ona przygód harwardzkiego symbolologa, postaci stworzonej przez Dana Browna, którego s³awa osi¹gnê³a szczyt wraz ze œwiatowym bestsellerem „Kod Leonarda da Vinci.”

Ostatni raz widzieliœmy Langdona w „Pocz¹tku” z 2017 roku, teraz znów elegancki profesor przemierza niemal siedemset stron pe³nych spisków, akcji, zaszyfrowanych wiadomoœci, porwañ, œredniowiecznych mitów, podziemnych labiryntów, zdrad i intryg.

Tym razem akcja rozgrywa siê w Pradze. (Uwaga spoiler!)

Langdon przyje¿d¿a do czeskiej stolicy z ukochan¹, Katherine Solomon. Ona jest noetyczk¹, specjalistk¹ od nauki o poznaniu i naturze ludzkiego intelektu i ma tu wyg³osiæ wyk³ad. Wszystko idzie g³adko, do chwili gdy Langdon, wracaj¹c z porannej k¹pieli, przechodzi przez Most Karola. Tam dostrzega kobietê ubran¹ na czarno, w koronie z kolców, trzymaj¹c¹ srebrn¹ w³óczniê i roztaczaj¹c¹ wokó³ siebie odór rozk³adu, jakby woñ œmierci.

Kilka godzin wczeœniej Katherine obudzi³a siê z koszmaru, w którym pojawi³a siê ta sama zjawa. Langdon pêdzi do hotelu, ale Katherine znika bez œladu.

Dalej powieœæ prowadzi bohatera przez labirynt praskich ulic i ich ezoterycznej przesz³oœci, a¿ do Londynu i Nowego Jorku, gdzie zagadki z pogranicza nauki, mistyki i religii ³¹cz¹ siê w charakterystyczny dla Browna wybuchowy thriller

Nowa ksi¹¿ka jest swoistym listem mi³osnym do Pragi i jej – jak pisze Brown –olœniewaj¹cej panoramy, która pokazuje siê w ca³ej swojej oryginalnej architekturze.

Nie brakuje te¿ charakterystycznych „brownizmów”, czyli dydaktycznych ciekawostek o Pradze. Jedn¹ z wartych odnotowania jest historyjka o „tajemniczym ¿ydowskim pisarzu Franzu Kafce, który tu siê urodzi³ i tworzy³, pisz¹c swoj¹ surrealistyczn¹ „Przemianê”. Choæ momentami brzmi to niezgrabnie, czytelnik dowiaduje siê czegoœ ciekawego o bogatym dziedzictwie literackim miasta.

Dan Brown pozostaje sprawnym opowiadaczem i dlatego jego ksi¹¿ki sprzeda³y siê ju¿ w ponad 250 milionach egzemplarzy, przet³umaczonych na 56 jêzyków. Teraz te¿ strony przewracaj¹ siê same, choæ jest to w sumie niezbyt powa¿na roz-

Brown i jego ksi¹¿ka „Tajemnica tajemnic”

rywka, z drugiej strony nie gorsza ni¿ seriale Netflixa.

Wydawca, Penguin Random House, ju¿ wczeœniej zapowiada³, ¿e bêdzie to najwiêksze wydarzenie wydawnicze 2025 roku. Pierwszy nak³ad wydrukowano w wysokoœci pó³tora miliona egzemplarzy, a powieœæ ukaza³a siê jednoczeœnie w kilkunastu krajach. W Polsce ksi¹¿kê wyda³o wydawnictwo Sonia Draga. Jest równie¿ dostêpna jako audiobook czytany przez Paula Michaela.

Dan Brown sam okreœla „Tajemnicê tajemnic” mianem swojej najbardziej ambitnej i z³o¿onej powieœci. Nie sposób jednak mówiæ o nowych przygodach Roberta Langdona, nie przypominaj¹c zarazem sukcesu i kontrowersji, jakie towarzyszy³y wczeœniejszym ksi¹¿kom. „Kod Leonarda da Vinci” z 2003 roku sprzeda³ siê w ponad 80 milionach egzemplarzy i wywo³a³ prawdziw¹ burzê. Sugestie dotycz¹ce alternatywnej historii chrzeœcijañstwa, czy roli Koœcio³a w ukrywaniu ró¿nego rodzaju tajemnic Watykanu spotka³y siê z gwa³town¹ krytyk¹ duchowieñstwa i teologów, którzy zarzucali autorowi bluŸnierstwo i manipulacjê. Jednoczeœnie to w³aœnie te kontrowersje sprawi³y, ¿e ksi¹¿ka sta³a siê globalnym fenomenem kulturowym, a nazwisko Dana Browna synonimem literatury popularnej, która prowokuje do dyskusji o historii, wierze i nauce.

Kolejne powieœci, choæ równie¿ krytykowane za uproszczenia i fabularne schematy, umocni³y tylko jego pozycjê jako jednego z najpoczytniejszych autorów œwiata, a seria o Langdonie osi¹gnê³a nak³ad przekraczaj¹cy æwieræ miliarda egzemplarzy.

Biskup Brennan na Greenpoincie

24 stycznia 2026 r. parafia œw. Stanis³awa Kostki na Greenpoincie goœci³a Jego Ekscelencjê Ksiêdza Biskupa

Roberta J. Brennana, Ordynariusza Diecezji Brooklyñskiej.

Msza angielska mia³a wyj¹tkowy charakter, gdy¿ by³a to pierwsza msza œwiêta sprawowana przez ksiêdza biskupa wraz z proboszczem parafii ksiêdzem Grzegorzem Markulakiem. Mszê poprzedzi³o piêkne kazanie biskupa Brennana w którym zwróci³ uwagê na obecnoœæ ksiê¿y misjonarzy w Parafii od ponad stu lat.

Biskup Brennan poprowadzi³ razem z proboszczem Markulakiem b³ogos³awieñstwo Pism Œwiêtych oraz medalików, wrêczonych kandydatom do sakramentu bierzmowania, które odbêdzie siê w kwietniu z udzia³em biskupa. Ta modlitewna ceremonia zosta³a przygotowana

przez nauczycielkê pani¹ Ross .W czasie mszy wyst¹pi³ Dzieciêcy Chór Kopernika Szko³y SSKCA, pod dyrekcj¹ Bo¿eny Konkiel oraz Nicholasa Kaponyasa. Przed zakoñczeniem mszy œwiêtej biskup Brennan zosta³ mile zaskoczony prezentami ze sklepiku szkolnego St. Stan‘s, wykonanymi przez uczniów pierwszej klasy. Jego Ekscelencja uczestniczy³ tak¿e w polskiej mszy œw. koncelebrowanej o godz. 7:00 PM, której przewodniczy³ proboszcz Markulak. Mszê koncelebrowa³ ks. dr. Szczepan Szpoton, CM, rektor Instytutu Teologicznego Ksiê¿y Misjonarzy w Krakowie, który wyg³osi³ kazanie na zakoñczenie roku jubileuszowego 400 lat istnienia Zgromadzenia Ksiê¿y Misjonarzy œw. Wincentego a Paulo. Na zakoñczenie biskup Brennan udzieli³ wiernym pasterskiego b³ogos³awieñstwa.

Historie Polek, które zmienia³y

W miniony wtorek w Instytucie Józefa Pi³sudskiego na Greenpoincie odby³o siê spotkanie z Magdalen¹ ¯elazowsk¹, autork¹ ksi¹¿ki „Polki w Ameryce. Historie kobiet, które wyruszy³y za ocean i podbi³y œwiat”.

Pisarka opowiedzia³a o niezwyk³ych Polkach mieszkaj¹cych USA i o tym, co sk³oni³o je do emigracji. Dowiedzieliœmy siê jak pokonywa³y bariery jêzyka, pochodzenia i p³ci, by realizowaæ swoje ambicje i marzenia. W ich historiach odnajdujemy b³yskotliwe kariery, bajkowe œluby i zawrotne fortuny, ale tak¿e wyzwania, ³zy i bolesne upadki. Z opowieœci autorki wynika³o jak zmiana kraju potrafi odmieniæ cz³owieka oraz jak polska zaradnoœæ i determinacja pomaga³a jej bohaterkom odnaleŸæ siê w œwiecie nieograniczonych mo¿liwoœci. Zebrani z ciekawoœci¹ wys³uchali opowieœci Magdaleny ¯elazowskiej o znanych Polkach, m.in.: wielkiej aktorce Helenie Modrzejewskiej, Poli Negri, pierwszej Europejce, która w czasach kina niemego podbi³a Hollywood, o Ruth

Handler, córce polskich emigrantów, która wymyœli³a najbardziej rozpoznawaln¹ zabawkê œwiata – lalkê Barbie, o œwiatowej s³awy malarce Tamarze £empickiej i Marii Siemionow, lekarce z Polski, a obecnie profesor chirurgii na uniwersytecie w Cleveland, która dokona³a pierwszego w USA przeszczepu twarzy.

sta³a wspó³praca

redaktor naczelna

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska

fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

*

Autorka opowieœci o znanych Polkach Magdalena ¯elazowska jest pisark¹, dziennikark¹ i podró¿niczk¹. Jej ksi¹¿ka ma siê wkrótce ukazaæ w polonijnych ksiêgarniach.

Kurier Plus, Inc.

Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6

Tel: (718) 389-3018

E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.
Dan
Magdalena ¯elazowska z prezes Instytutu Pi³sudskiego Iwon¹ Korg¹ (z prawej)

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Szczêœcie dla ka¿dego

Wtedy otworzy³ usta i naucza³ ich tymi s³owami: „B³ogos³awieni ubodzy w duchu, albowiem do nich nale¿y królestwo niebieskie.

B³ogos³awieni, którzy siê smuc¹, albowiem oni bêd¹ pocieszeni. B³ogos³awieni cisi, albowiem oni na w³asnoœæ posi¹d¹ ziemiê. B³ogos³awieni, którzy ³akn¹ i pragn¹ sprawiedliwoœci, albowiem oni bêd¹ nasyceni. B³ogos³awieni mi³osierni, albowiem oni mi³osierdzia dost¹pi¹. B³ogos³awieni czystego serca, albowiem oni Boga ogl¹daæ bêd¹. B³ogos³awieni, którzy wprowadzaj¹ pokój, albowiem oni bêd¹ nazwani synami Bo¿ymi. B³ogos³awieni, którzy cierpi¹ przeœladowanie dla sprawiedliwoœci, albowiem do nich nale¿y królestwo niebieskie. B³ogos³awieni jesteœcie, gdy wam ur¹gaj¹ i przeœladuj¹ was i gdy z mego powodu mówi¹ k³amliwie wszystko z³e o was. Cieszcie siê i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”. (Mt 5, 2-12a)

W tym roku uka¿e siê moja nowa ksi¹¿ka pt. „Jak dobrze wykorzystaæ ¿ycie i czas?” Tytu³ nawi¹zuje do s³ów poetki i pisarki Neli Nielsen: „¯ycie uczy nas, jak dobrze wykorzystaæ czas. Czas uczy nas, jak¹ wartoœæ posiada ¿ycie. ¯ycie i czas to dwa bezcenne dary. Dary o ograniczonym terminie wa¿noœci. Wiêc szanuj je i wykorzystaj w³aœciwie”.

Od Boga otrzymaliœmy wspania³y dar jakim jest ¿ycie. Od Niego otrzymaliœmy tak¿e czas. Jedni mniej inni wiêcej, ale to jest mniej wa¿ne. Wa¿niejsza jest odpowiedŸ na pytanie przed którym stanie ka¿dy z nas: Jak wykorzysta³em czas i to nie tylko w perspektywie ziemskiej, ale przede wszystkim w perspektywie wiecznej? Psalmista œpiewa: „Naucz nas liczyæ dni nasze, abyœmy osi¹gnêli m¹droœæ serca”. Psalmista, a my za nim prosimy Boga, aby uwra¿liwi³ nas na ulotnoœæ naszego ¿ycia. Ta wra¿liwoœæ pomaga nam wzrastaæ w m¹droœci. M¹droœæ serca czêsto jest ró¿na od tej œwiatowej. O niej œpiewa Kazik w piosence Lyrics: „Niewiele to znaczy, gdy wiêkszoœci pogl¹dy / Tu i teraz panuj¹, s¹ przyjête za m¹dre / Oraz jak¿e na miejscu / M¹droœæ tego œwiata Bóg w niwecz obraca! / Na pomnikach zbrodniarze pr꿹 swoje postury / Setki ofiar za smug¹, zburzone s¹ mury / Miast zdobytych / G³upi bêd¹ m¹drymi i m¹drzy bêd¹ g³upimi / Ma³ych Jahwe wywy¿szy, potêga si³ wy¿szych runie w przepaœæ / M¹droœæ tego œwiata Bóg w niwecz obraca! / Czasem siê œmiejê, a czasem siê smucê / Ohyda i zdziczenie, gdzie siê tylko obrócê / PóŸniej i wkrótce / Nazwana prawda jest przek³amana / To bestia jest cwana, imiê Szatana ma!”

Niewykluczone, ¿e autora tego tekstu zainspirowa³y s³owa œw. Paw³a z Pierwszego listu do Koryntian, które s³yszymy w drugim czytaniu na dzisiejsz¹ niedzielê: „Bóg wybra³ w³aœnie to, co g³upie w oczach œwiata, aby zawstydziæ mêdrców, wybra³, co niemocne, aby mocnych poni¿yæ; i to, co nieszlachetnie urodzone wed³ug œwiata oraz wzgardzone, i to, co w ogóle nie jest, wyró¿ni³ Bóg, by to, co jest, unicestwiæ, tak by siê ¿adne stworzenie nie che³pi³o wobec Boga. Przez Niego bowiem jesteœcie w Chrystusie Jezusie, który sta³ siê dla nas m¹droœci¹ od Boga i sprawiedliwoœci¹, i uœwiêceniem, i odkupieniem”. M¹droœæ ludzka, która staje w opozycji do m¹droœci Bo¿ej zmienia siê w g³upstwo i prowadzi do zag³ady. To dzieje siê dzisiaj i na naszych oczach.

Z tego piekielnego krêgu ludzkiej m¹droœci, która staje siê g³upstwem w oczach bo¿ych jest wyjœcie. Porusza ten problem Fiodor Dostojewski w powieœci „Zbrodnia i kara”. Dwudziestotrzyletni student – Rodion Raskolnikow buntuje siê przeciw Bogu, zarzucaj¹c Mu niesprawiedliwe urz¹dzenie œwiata. Nie mo¿e siê pogodziæ z tym, ¿e niektórzy ludzie musz¹ ciê¿ko pracowaæ, aby prze¿yæ, natomiast inni, oszukuj¹c i wykorzystuj¹c biednych ¿yj¹ w luksusie. To poczucie niesprawiedliwoœci popycha go do zbrodni. Myœli, ¿e mo¿e sam decydowaæ o czyimœ ¿yciu, poniewa¿ neguje istnienie Boga. Uwa¿a, ¿e cz³owiek sam decyduje o swoim losie, poniewa¿ sam ustala prawa. Wed³ug niego trzeba tylko umieæ odpowiednio wykorzystaæ mo¿liwoœci. Sama zbrodnia jest wyrazem sprzeciwu wobec Boga. Morderca neguje dwa najwa¿niejsze przykazania: „nie zabijaj” i „mi³uj bliŸniego”. To jednak burzy jego wewnêtrzny spokój i odbiera mu sens ¿ycia. Coraz bardziej natarczywe wyrzuty sumienia sprawiaj¹, ¿e s³ucha podszeptów szatana. Wybawieniem staje siê dla niego poznanie kochaj¹cej i g³êboko wierz¹cej Soni, dziêki której morderca powraca do normalnego ¿ycia. Sonia wierzy, ¿e Bóg odpuszcza ludziom grzechy, gdy siê nawracaj¹ i pokutuj¹.

Wybawieniem dla dzisiejszego cz³owieka zagubionego w ludzkiej m¹droœci, która sta³a siê g³upstwem w oczach bo¿ych jest autentyczne spotkanie Chrystusa, który jest sam¹ Mi³oœci¹, odpuszczeniem grzechów i dawc¹ zbawienia.

W kazaniu Jezusa na Górze B³ogos³awieñstw widzimy odmiennoœæ m¹droœci bo¿ej od ludzkiej. B³ogos³awieñstwa s¹ powszechnie uwa¿ane za esencjê nauczania Jezusa, stanowi¹c podsumowanie Jego wezwania do nowego ¿ycia opartego na mi³oœci, pokorze, wspó³czuciu i sprawiedliwoœci, skupieniu na wewnêtrznej przemianie i Królestwie Bo¿ym. Zawieraj¹ wzorce prawdziwego szczêœcia i duchowej m¹droœci, odzwierciedlaj¹c serce Ewangelii. Vima Dasan, SJ autor wielu ksi¹¿ek z dziedziny duchowoœci w jednej z nich pisze, ¿e B³ogos³awieñstwa to z³ote zasady szczêœcia i pokoju. Dzieje siê tak, poniewa¿ b³ogos³awionymi, mog¹ byæ ubodzy materialnie, którzy nie przejmuj¹ siê tym, poniewa¿ ufaj¹ troskliwemu Bogu i dlatego s¹ szczêœliwi. B³ogos³awionymi mog¹ byæ te¿ bogaci materialnie. Bóg jest w ich ¿yciu przed bogactwami, a troska o bogactwa nie zabiera im wewnêtrznego pokoju. Ludzie ubodzy w duchu to ci, którzy ufaj¹ Bogu w przeciwieñstwie do chciwoœci; którzy s¹ pokorni w przeciwieñstwie do pychy; którzy przebaczaj¹ w przeciwieñstwie do zemsty; którzy s¹ sprawiedliwi w przeciwieñstwie do niesprawiedliwych; którzy s¹ mi³osierni w przeciwieñstwie do pochopnego os¹dzania; ci, którzy s¹ czystego serca w przeciwieñstwie do po¿¹dliwoœci; którzy daj¹ œwiadectwo w przeciwieñstwie do oportunizmu. Takie s¹ chrzeœcijañskie postawy, jeœli chcemy byæ nazwani przez Boga b³ogos³awionymi czyli szczêœliwymi.

Jedna z angielskich gazet zada³a swoim czytelnikom pytanie: „Kim wed³ug ciebie s¹ najszczêœliwsi ludzie na ziemi?” Przys³ano wiele odpowiedzi, z których wybrano cztery najczêœciej powtarzaj¹ce siê. Brzmia³y one: Dziecko buduj¹ce na pla¿y zamki z piasku, rzemieœlnik/artysta gwi¿d¿¹cy z zadowolenia po dobrze wykonanej pracy, matka k¹pi¹ca dziecko po ciê¿kim dniu oraz lekarz, który zakoñczy³ trudn¹ operacjê, ratuj¹c ludzkie ¿ycie. Redaktorzy gazety ze zdziwieniem zauwa¿yli, ¿e praktycznie nikt nie wymieni³ królów, milionerów ani innych wp³ywowych osób jako najszczêœliwszych ludzi. A zatem najpe³niejsze szczêœcie jakie proponuje nam Chrystus w b³ogos³awieñstwach jest dostêpne dla ka¿dego. ❍

Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl

Cosimo Rosselli – Kazanie na Górze. Fresk ze œciany Kaplicy Sykstyñskiej.

Blender kulturalny

„Wszystko jest dziœ nastawione na zysk, ale nie zysk emocjonalny, który buduje ciê jako cz³owieka. Odsuwamy siê od siebie, chodzimy nastroszeni, jednym siê wydaje, ¿e s¹ od wszystkich lepsi, innym – ¿e s¹ gorsi. Prababcia – pierwsza osoba, któr¹ kocha³em – powiedzia³a kiedyœ, ¿e ludzie przestali ze sob¹ rozmawiaæ, a znaleŸli porozumienie dopiero, gdy wybuch³a wojna. Mo¿e musisz wszystko straciæ, ¿eby nauczyæ siê dawaæ?” –pyta retorycznie Kortez. I dodaje: „Mnie w ¿yciu chodzi o mi³oœæ. Kiedy by³em nastoletnim buntownikiem, wrêcz o ni¹ krzycza³em. Jako doros³y goœæ zacz¹³em siê baæ tego pragnienia, wstydziæ siê… Patrzê na mê¿czyzn dooko³a mnie i widzê, ¿e wielu tak ma. Chc¹ mi³oœci. Tylko boj¹ siê ods³oniæ. £atwiej daæ komuœ w mordê ni¿ zmierzyæ siê z w³asn¹ potrzeb¹ bycia kochanym. Wra¿liwoœæ to nic nadzwyczajnego, bo wszyscy jesteœmy wra¿liwcami. Ale ¿eby pokazaæ j¹ innym, trzeba ju¿ mieæ odwagê”.

Ch³opak z blokowiska. Patrz¹cy spode ³ba. W bluzie z kapturem. Wygl¹da jakby zaraz mia³ komuœ spuœciæ ³omot. Jednak gdy tylko siada do pianina i zaczyna œpiewaæ, widownia ma ³zy w oczach. „Muzyka to piêkny element ¿ycia. Dosta³em wspania³¹ mo¿liwoœæ i w pewnym momencie ¿y³em tylko t¹ fikcj¹, któr¹ dawa³a mi scena. Ale jak z niej schodzi³em, to by³ gruz. Nie twierdzê, ¿e dzisiaj wszystko mam pouk³adane, ale ju¿ zacz¹³em ³apaæ, o co w tym wszystkim chodzi. Mam lepsz¹ relacjê ze sob¹ samym. Du¿o do mnie dotar³o, mam w sobie wiêcej spokoju, przesta³em byæ agresywny. Jak siê zdenerwujê, potrafiê siê szybko ostudziæ” – twierdzi. Na pytanie, o czym marzy³, gdy 11 lat temu wydawa³ swoj¹ debiutanck¹ p³ytê, jednoczeœnie pracuj¹c na budowie, artysta odpowiada szczerze: „¯eby mnie ktoœ zobaczy³, zrozumia³ i pokocha³, tak po prostu. Marzy³em o mi³oœci, w któr¹ wierzy³em jako ma³e dziecko”. I choæ tak¹ mi³oœæ otrzyma³, by³ jak twierdzi, „ignorantem w odpowiedzi na ni¹”. „Czêsto gonimy jakieœ wyobra¿enie o mi³oœci, a ona jest w ma³ych, drobnych rzeczach. W ludziach. To, co piêkne i warte zatrzymania, ginie w poœpiechu, w rutynie” – opowiada Kortez. „Moi bliscy s¹ cierpliwi, wyrozumiali wobec moich wyborów i decyzji. £atwo siê zgubiæ – ja ³atwo siê gubiê. Jestem naiwnym marzycielem. To jest mo¿e i piêkne, ale czasem uci¹¿liwe. Wiem, ¿e mam w ¿yciu ogromne szczêœcie. Jestem wdziêczny moim rodzicom za to, ¿e wierzyli we mnie nawet wtedy, kiedy robi³em g³upie rzeczy. Jestem wdziêczny za moje dzieci […] za ka¿dego, kto stan¹³ na mojej drodze po to, ¿ebym upad³ i wsta³”. Autor takich hitów jak „Zostañ” czy „Stare drzewa” wydaje siê mieæ du¿y wgl¹d we w³asne uczucia, co – w przypadku mê¿czyzn – nie zdarza siê czêsto. Zapytany o pozamuzyczne marzenia, odpowiada: „Chcia³em mieæ motocykl. Chcia³em du¿y dom, du¿ego psa, du¿ego kota. Wszystko chcia³em mieæ du¿e. Co tylko potwierdza, jakim by³em idiot¹” –œmieje siê muzyk. I dodaje: „Myœla³em, ¿e du¿y dom, du¿y pies i du¿y samochód zape³ni¹ pustkê w moim sercu, w mojej g³owie, we mnie. Du¿e rzeczy mnie zas³oni¹. Nie bêdê musia³ przed nikim siê otwieraæ. Wezmê psa, który jest obronny, wiêc nikt

mnie nie zaczepi, gdy wyjdê z nim na spacer. Rzeczywiœcie jak wsiada³em z nim do autobusu, to siê ca³y prawy rz¹d przesuwa³ na lew¹ stronê, jak najdalej ode mnie. W du¿ym domu mog³em siê zgubiæ… Odk³adaj¹c na bok, do czego mi by³y potrzebne te du¿e rzeczy – fakt jest taki, ¿e spe³ni³em marzenia. Ja, prosty goœæ z ma³ej wsi, który w bran¿y muzycznej znalaz³ siê przez przypadek. Mo¿e bym pracowa³ na budowie do koñca ¿ycia. Mo¿e bym w koñcu poszed³ do szko³y uczyæ muzyki. Mo¿e pisa³bym sobie dalej w³asne utwory tylko dla siebie. Mo¿e by³bym zgorzknia³y. To dziêki ludziom, których pozna³em, uwierzy³em, ¿e to, co robiê, ma jak¹œ wartoœæ” – konkluduje.

*

„Nigdy nie ba³em siê mówiæ, ¿e ca³e ¿ycie by³em maminsynkiem. Jestem do tej pory, chocia¿ dzisiaj nasze relacje s¹ zupe³nie inne. Role siê odwróci³y. Przez lata mama dawa³a mi parasol ochronny, teraz ja trzymam ten parasol nad ni¹” – mówi z kolei Piasek. „Mama mieszka u mnie od wielu lat, bo wymaga opieki, i to jej podporz¹dkowany jest rytm domu. Jak w ka¿dej rodzinie, zdarzaj¹ nam siê lepsze i gorsze dni. Nie che³piê siê ani tym bardziej nie skar¿ê. Dla mnie to jest naturalne. Natomiast mój przyjaciel i wieloletni partner jest osob¹, która da³a mi… uœmiech szczêœcia. Niezale¿nie od tego, czy jestem w domu i budzimy siê razem, czy jestem gdzieœ indziej i budzimy siê osobno. Nie opowiadam du¿o o ¿yciu prywatnym. Przestrzeñ rodzinn¹ chcia³bym uchroniæ przed wœcibstwem. Natomiast s¹ takie momenty w ¿yciu, kiedy cz³owiek chce wypowiedzieæ to jedno krótkie, ale ³adne zdanie: <Mój partner da³ mi uœmiech trwaj¹cego szczêœcia>”.

Przez wiele lat Andrzej Piaseczny ukrywa³ swoj¹ orientacjê seksualn¹. Dopiero po 50-tce, zrobi³ tzw. coming-out. „Przez ostatnie dekady wiele siê zmieni³o w przestrzeni spo³eczno-politycznej. 25 lat temu œwiat wygl¹da³ inaczej. Gdybym wtedy powiedzia³ o tym g³oœno, dzisiaj nie rozmawialibyœmy prawdopodobnie, poniewa¿ nigdy nie doszed³bym w muzyce do tego miejsca, w którym jestem. Gdy sytuacja zaczê³a siê zmieniaæ, pozosta³o pytanie, czy mnie samemu jest to do czegoœ potrzebne” – wyjaœnia wieloletnie milczenie w tej sprawie. „Lubiê ¿ycie osobiste zostawiaæ w sferze prywatnej. Natomiast wiem, ¿e dla wielu ludzi by³o to wa¿ne i coœ

zmieni³o w ich ¿yciu. W czasie wakacji jeŸdzi³em na ró¿ne koncerty, miêdzy innymi do¿ynkowe. Na marginesie: do¿ynki to piêkna tradycja. 20 lat temu do g³owy by mi nie przysz³o, ¿e kiedyœ tak powiem. A jednak...” – œmieje siê autor takich piosenek jak „Prawie do nieba” czy „ChodŸ, przytul, przebacz”. Jednak za chwilê powa¿nieje. I dodaje: „Po koncertach rozdawa³em autografy i zdarza³o siê, ¿e podchodzi³ do mnie ch³opak czy mê¿czyzna i mówi³ na ucho: <Dziêkujê, ¿e wyszed³ pan z szafy. Mojej rodzinie bardzo to pomog³o zrozumieæ mnie i zaakceptowaæ>. Wierzê w akceptacjê. Mo¿e jestem idealist¹?” [pyta retorycznie.

Artysta, który nagrywa³ piosenki m.in. z Andrzejem Sewerynem, tak mówi o smudze cienia, do której powoli siê zbli¿a. „Przemijanie, up³yw czasu to w¹tek, który czêsto przewija siê w rozmowach z moimi najbli¿szymi wspó³pracownikami. Wiele lat temu myœla³em, ¿e gdy ju¿ bêdê mia³ piêædziesi¹tkê, to zwolniê. Dzisiaj mam 54 lata i przyspieszam nieustaj¹co. Paradoks! Mam nadziejê, ¿e gdzieœ istnieje granica. Chcia³bym umieæ wyhamowaæ. Mniej pracowaæ, a wiêcej czasu wyrwaæ dla siebie i rodziny. Wierzê, ¿e

we w³aœciwym czasie zd¹¿ê to zrobiæ. Choæ, mam upierdliwy charakter, niestety. Gdy w koñcu usi¹dê w fotelu i popatrzê na ogród, zawsze widzê mankamenty: tu trzeba coœ wyrwaæ, tam przyci¹æ, a to wyrównaæ. Chcia³bym umieæ utemperowaæ swoje chciejstwa. Usi¹œæ przed domem, popatrzeæ na kolorowe liœcie i pomyœleæ, ¿e gdy opadn¹, pojawi siê wspania³y widok na góry. [...] Nie wiemy, co jest nam pisane. Zawsze jednak powtarzam przyjacio³om: <S³uchajcie, planujemy d³ugie, dobre ¿ycie>. A jeœli nie zd¹¿ymy czegoœ zrobiæ? Trudno” – podsumowuje.

Kortez
Andrzej Piaseczny

Polskie wczoraj i dziœ

Pozytywizm warszawski

... gdyby zgromadziæ koœci tych, co polegli w bojach, na szubienicach, w katorgach, mo¿e usypa³oby siê drugi Wawel.

Lecz jaki z tego po¿ytek?

Boles³aw Prus

Klêska powstania styczniowego spowodowa³a, ¿e romantyczne idea³y walki o niepodleg³oœæ zaczê³y traciæ popularnoœæ. W zamian zacz¹³ kszta³towaæ siê nowy program zwany pozytywizmem, którego czo³owym ideologiem by³ Aleksander Œwiêtochowski. Poniewa¿ g³osi³ on swe pogl¹dy na ³amach prasy warszawskiej, nowa ideologia przyjê³a nazwê pozytywizmu warszawskiego.

Œwiêtochowski i jego zwolennicy pok³adali nadziejê w powszechnym wykszta³ceniu, postêpie technicznym, przede wszystkim zaœ w intensywnej pracy. Program ten podsumowa³ Œwiêtochowski pisz¹c w roku 1882: „Pragniemy ¿ycia i szczêœcia. Otó¿ przkonaliœmy siê w licz-

nych doœwiadczeniach, ¿e ani jednego, ani drugiego daæ nam nie mo¿e gra w loteriê wojenn¹ i zagraniczne ³aski, lecz ciê¿ka, spokojna i wytrwa³a praca.”

Pozytywizm by³ popularyzowany w prasie i literaturze. W latach 1864-1894 liczba gazet i czasopism w zaborze rosyjskim wzros³a z 22 do 92. Najbardziej popularnym periodykiem by³ „Kurier Warszawski”, który rozchodzi³ siê w liczbie kilkudziesiêciu tysiêcy egzemplarzy. Literatura polska koñca XIX wieku sta³a na pozycji realizmu – zajmowa³a siê opisem rzeczywistego ¿ycia. Do najbardziej znanych pisarzy nale¿a³ Aleksander G³owacki (1847-1912), który publikowa³ swe nowele i powieœci pod pseudonimem Boles³aw Prus. W opowiadaniu „Placówka” ukaza³ realistyczny obraz polskiego ch³opa walcz¹cego z niemieckimi kolonistami. Powieœæ „Emancypantki” poœwiêcona jest kwestii równouprawnienia kobiet. Najbardziej znanym dzie³em Prusa jest „Lalka”. Jej bohater, Stanis³aw Wokulski, którego nazwalibyœmy dzisiaj biznesmenem, zmaga siê z konfliktem pomiêdzy surow¹ rzeczywistoœci¹ i dziedzictwem romantyzmu.

Eliza Orzeszkowa (1841-1910) opisywa³a dramat ofiar zacofania i nietolerancji. Stawa³a w obronie ludnoœci ¿ydowskiej i opowiada³a siê za jej pe³nym równouprawnieniem. Kwestia ta jest jest ukazana w powieœci „Meir Ezofowicz”. Du¿e uznanie zdoby³a epopeja Orzeszkowej „Nad Niemnem” opisuj¹ca ¿ycie drobnej szlachty na Litwie.

Problemy niesprawiedliwoœci spo³ecznej by³y g³ówn¹ trosk¹ Marii Konopnic-

Wie¿owce w Strefie Gazy

Tymczasem proponowana Karta Rady Pokoju, rozpowszechniona przez administracjê Trumpa w ubieg³ym tygodniu, wywo³a³a falê krytyki. Dokument zak³ada rozszerzenie mandatu rady na inne konflikty, co sk³oni³o przeciwników inicjatywy Trumpa do oskar¿eñ, ¿e jest to próba stworzenia alternatywy dla ONZ zdominowanej przez prezydenta USA. W odpowiedzi kilka pañstw sojuszniczych Stanów Zjednoczonych, w tym Francja, Wielka Brytania, Norwegia i Szwecja, zapowiedzia³o, ¿e nie przyst¹pi do tego gremium. Izrael zadeklarowa³ gotowoœæ do udzia³u w Radzie, choæ zg³osi³ zastrze¿enia co do sk³adu. Wœród przywódców, którzy oficjalnie do³¹czyli do inicjatywy w Davos, znaleŸli siê m.in. prezydent Argentyny Javier Milei oraz premier Wêgier Viktor Orbán. Reprezentantów wys³a³y tak¿e bliscy sojusznicy USA w regionie, jak autorytarne kraje arabskie: Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar. Sam Trump przyzna³, ¿e rozbrojenie Hamasu pozostaje jednym z najwiêkszych wyzwañ dla realizacji planu. Nie przedsta-

wi³ jednak konkretnych metod wywarcia presji na bojowników. „Urodzili siê z karabinami w rêkach. Ale musz¹ oddaæ broñ, bo jeœli tego nie zrobi¹, to bêdzie ich koniec” – zapowiedzia³ Trump. Hamas zgodzi³ siê przekazaæ bie¿¹ce zarz¹dzanie Gaz¹ komitetowi technokratów kierowanemu przez Ali Shaatha, lecz nie zaakceptowa³ przekazania kontroli nad bezpieczeñstwem. Analitycy podkreœlaj¹, ¿e powodzenie tego rozwi¹zania bêdzie zale¿eæ m.in. od tego, czy Izrael z³agodzi restrykcje wobec enklawy, w tym dotycz¹ce funkcjonowania przejœcia w Rafah. Niewykluczone te¿, ¿e Hamas przystanie tu na jakiœ kompromis. Jared Kushner tymczasem zapowiedzia³ równie¿, ¿e w najbli¿szych tygodniach Waszyngton zorganizuje konferencjê inwestycyjn¹ dla sektora prywatnego poœwiêcon¹ Gazie. Przyzna³, ¿e lokowanie kapita³u w regionie wi¹¿e siê z ryzykiem, ale przekonywa³, ¿e mo¿e te¿ przynieœæ „wyj¹tkowe mo¿liwoœci inwestycyjne”. Plan Trumpa nie mówi wiele o tym kto zamieszka w proponowanych luksusowych wie¿owcach? Czy bêd¹ to aktualni

kiej (1842-1910). Autorka uznawana by³a jako pisarka dla prostego ludu i reprezentowa³a niekiedy radykalne pogl¹dy w sprawach socjalnych. Jej patriotyczny wiersz „Rota”, do którego póŸniej skomponowano muzykê, sta³ siê w XX wieku nieoficjalnym hymnem polskim. Filozofia polskiego pozytywizmu k³ad³a du¿y nacisk na samokszta³cenie spo³eczeñstwa. W rezultacie nast¹pi³ znaczny rozwój bibliotek. Ze wzglêdu na cenzurê i restrykcje stosowane przez zaborców niektóre ksiêgozbiory by³y utajnione.

Samokszta³cenie obejmowa³o równie¿ pewne formy tajnego nauczania. Du¿e uznanie zdoby³ Lataj¹cy Uniwersytet za³o¿ony w Warszawie w latach 1882-1883. S³uchacze uniwersytetu spotykali siê co tydzieñ w ró¿nych miejscach aby unikn¹æ wykrycia ich dzia³alnoœci przez w³adze. Wyk³adowcami byli wybitni profesorowie. Z czasem zaczêto wydawaæ dyplomy ukoñczenia studiów. Idea lataj¹cego uniwersytetu od¿y³a w latach 70-ych ubieg³ego wieku w okresie rz¹dów komunistycznych w Polsce.

Olbrzymi¹ rolê w ¿yciu kulturalnym narodu odgrywa³ teatr. Warszawskie teatry by³y jednym z niewielu publicznych miejsc, gdzie mo¿na by³o us³yczeæ jêzyk polski. Pomimo œcis³ej kontroli i cenzury polskie sceny osi¹ga³y wysoki poziom artystyczny i wyda³y wielu znakomitych aktorów. Olbrzymi¹ s³awê zdoby³a niezwykle utalentowana odtwórczyni ról szekspirowskich Helena Modrzejewska (18401909), która kontynuowa³a póŸniej sw¹ karierê w Stanach Zjednoczonych. W drugiej po³owie XIX w. nast¹pi³ renesans sztuk piêknych na ziemiach polskich. Miano malarza narodowego zdoby³ Jan Matejko (1838-1893). Jego olbrzymie obrazy ukazywa³y prze³omowe wydarzenia w dziejach Polski. Z innych artystów tej epoki czo³ow¹ pozycjê uzyskali: Juliusz Kossak, Henryk Rodakowski, bracia Maksymilian i Aleksander Gierymscy oraz Henryk Siemiradzki. Tematyka ich obrazów ukazywa³a czêsto codzienne ¿ycie Warszawy, Krakowa, Lwowa, jak równie¿ Rzymu, Pary¿a oraz Wiednia. Zas³ug¹ pozytywizmu by³ rozwój polskiej kultury i nauki we wszystkich trzech zaborach. Kultura i oœwiata dociera³y równie¿ w coraz wiêkszym stopniu do ludnoœci wiejskiej. W ten sposób kszta³towa³o siê zintegrowane, „organiczne” spo³eczeñstwo polskie. ❍

mieszkañcy Gazy i co w ogóle stanie siê z t¹ ludnoœci¹, która pozosta³a po wojnie? Nie ma tak¿e mowy o sednie problemu czyli ustanowieniu pañstwa palestyñskiego. Bez rozwi¹zania tej kwestii trudno wyobraziæ sobie trwa³y pokój na Bliskim Wschodzie. Pozostaje tak¿e kwestia Iranu, który odniós³ niedawno zwyciêstwo t³umi¹c protesty wywo³ane sankcjami gospodarczymi Stanów Zjednoczonych, dodatkowo rozdmuchiwane przez izraelskich i amerykañskich agentów w Iranie. Autorytarne w³adze tego kraju przedstawia³y niedawno dowody na udzia³ obcych pañstw we wzniecaniu rozruchów.

Donald Trump sygnalizowa³ szybki atak na Iran odst¹pi³ jednak od tego za-

miaru miêdzy innymi na proœbê Izraela. Z doniesieñ wywiadowczych wynik³o bowiem, ¿e w³adze w Iranie, nawet po ataku USA, szybko nie upadn¹. Dodatkowo Izrael obawia siê o swoje bezpieczeñstwo. Jego obrona przeciwrakietowa zosta³a mocno nadwyrê¿ona przez irañskie rakiety odwetowe w ostatnim kilkudniowym konflikcie, w czerwcu zesz³ego roku, kiedy USA zbombardowa³y irañskie instalacje nuklearne. Tym razem odpowiedŸ Iranu mog³aby byæ jeszcze silniejsza i wywo³aæ powa¿ne zniszczenia w Izraelu. Na razie USA przemieszczaj¹ swoje wojska wokó³ Iranu, co mo¿e sygnalizowaæ atak na ten kraj w niedalekiej przysz³oœci.

Kazimierz Wierzbicki
Aleksander Œwiêtochowski
Administracja Donalda Trumpa promuje „Now¹ Gazê” w stylu Dubaju. Plan odbudowy zaprezentowa³ deweloper Jared Kushner, ziêæ prezydenta.

Kartki z przemijania

Im jestem starszy, tym mniej wiem. Nie wiem ju¿ nawet tego, co wiedzia³em jeszcze niedawno. Wiedza coraz szybciej wyparowuje z mojej mózgownicy. Dziœ nie zda³bym chyba ¿adnych egzaminów. Niemal wszystkiego muszê uczyæ siê od nowa i niemal wszystko sprawdzaæ, sprawdzaæ i jeszcze raz sprawdzaæ. Na szczêœcie mogê to robiæ w internecie, na szczêœcie mam w nowojorskim i warszawskim domu du¿¹ bibliotekê. I wyznam szczerze, ¿e to sprawdzanie sprawia mi przyjemnoœæ, albowiem chcê wiedzieæ wszystko dok³adnie, by weryfikowaæ prawdy obiegowe i docieraæ do prawd mo¿liwie najpe³niejszych. A one s¹ zazwyczaj gorzkie. I niemal zawsze okazuje siê, ¿e nic nie jest takie, jakie siê wydaje. Nic i nikt.

Profesor Norman Davies – „Wszyscy pracujemy na podstawie niewystarczaj¹cych informacji i musimy tworzyæ nasze wyjaœnienia na podstawie tego, co mamy, nie tego, co chcieliœmy mieæ. Historia jest zbyt wielka, a historyk nigdy nie zdo³a dowiedzieæ siê wszystkiego. Nawet jeœli bada jakiœ wycinek, wci¹¿ zostaje mu coœ do odkrycia”.

Czujê siê winny wobec tych, których ju¿ nie ma i tych, z którymi los mnie roz³¹czy³. Niczego z³ego im nie zrobi³em, ale przeœladuje mnie przekonanie, ¿e da³em im z siebie zbyt ma³o. Mogê o nich opowiadaæ bez koñca, ale ju¿ nie mam komu. Przemijam bowiem coraz intensywniej.

Wtorek

„Nawet jeœli Trump ostatecznie nie u¿yje si³y do zajêcia terytorium sojusznika z NATO, to i tak ju¿ rozpoczê³a siê nowa era: nasta³ postzachodni œwiat nieliberalnego chaosu” – pisze Timothy Garton Ash, brytyjski uczony z Oxfordu, historyk Solidarnoœci, dla którego w Stanie Wojennym sporz¹dza³em reporta¿e i fotoreporta¿e. Zauwa¿y³ s³usznie, ¿e „Zachód jako geopolityczna ca³oœæ jest ju¿ histori¹ – a wszystko wskazuje na to, ¿e Trump bêdzie stawa³ siê coraz bardziej radykalny w miarê nasilania siê jego problemów w polityce wewnêtrznej”. Od siebie dodam, ¿e odk¹d rz¹dzi Trump nikt niczego nie mo¿e byæ pewny. On sam sta³ siê kompletnie nieprzewidywalny. Tak naprawdê Ukraiñcy dzielnie walcz¹cy z rosyjskim potworem nic go nie obchodz¹.

Podczas kolejnych obchodów rocznicy Powstania Styczniowego tradycyjnie mówi siê o klêskach poniesionych przez Powstañców i straszliwych represjach, jakie na nich spad³y ze strony rosyjskiego caratu. Nie mówi siê natomiast o zysku, jakim by³o uw³aszczenie polskich ch³opów w wyniku dekretu cara Aleksandra II, przyznaj¹cemu im u¿ywan¹ ziemiê na w³asnoœæ. Wczeœniej uw³aszczono polskich w³oœcian w zaborze pruskim i austriackim. O to uw³aszczenie zabiega³o równie¿ Stronnictwo Czerwonych kieruj¹ce Komitetem Centralnym Narodowym w pierwszym okresie Powstania. Opór szlachty i w³aœcicieli ziemskich by³ jednak tak du¿y, ¿e nie mo¿na by³o w tej sytuacji oczekiwaæ, ¿e ch³opi przy³¹cz¹ siê do walki przeciwko caratowi. Ma³o kto dzisiaj wie, ¿e z dobrowolnych sk³adek du¿ej czêœci tych¿e ch³opów wzniesiony zosta³ w 1889 roku na Jasnej Górze w Czêstochowie (sic!) monumentalny pomnik Aleksandra II, zwanego przez nich „Carem-Wyzwolicielem”.

W jednej z rozmów ze mn¹ redaktor paryskiej „Kultury” Jerzy ksi¹¿ê Giedroyc stwierdzi³, i¿ najwiêkszym wewnêtrznymi zagro¿eniem obecnej Polski jest klerykalizm i nacjonalizm. By³em oburzony Dziœ ju¿ siê tak bardzo nie oburzam i pytam wprost: czy wielbiciele Grzegorza Brauna to nacjonaliœci, czy faszyœci?

Tydzieñ na kolanie

„Kolejna „uzasadniona” œmiertelna strzelanina… dziesiêciu na jednego, a jakoœ nie mogli znaleŸæ sposobu, ¿eby go obezw³adniæ ani u¿yæ broni nieœmiercionoœnej. Wszyscy nosz¹ pasy i kamizelki z 9000 sztukami sprzêtu, a jedyne, co potrafi¹, to strzeliæ komuœ w plecy?”

Myœlê, ¿e zabójstwo – tak, zabójstwo, mam oczy, widzia³em wystarczaj¹co du¿o, ¿eby mieæ pewnoœæ – a wiêc zabójstwo Alexa Prettiego przez agentów federalnych to miejsce, gdzie musimy siê zatrzymaæ. Zatrzymaæ, jeœli chcemy, ¿eby Ameryka nie wpad³a w spiralê wzajemnej nienawiœci. Jeœli mamy razem – lewacy, prawacy i ci, co maj¹ politykê… gdzieœ – ¿yæ w jednej Ameryce i nie pozabijaæ siê.

„Choæ popieram tê administracjê, w takich sytuacjach potrzeba wiêcej zdrowego rozs¹dku, a nie irracjonalnej narracji o ograniczaniu szkód, która nie pokrywa siê z dowodami na nagraniu (…) ten cz³owiek zosta³ postrzelony osiem do dziewiêciu razy, mimo ¿e nie by³ uzbrojony”.

„Nie zawsze mo¿emy popieraæ to, co siê dzieje, tylko dlatego, ¿e to jeden z nas”.

„Ci ca³kiem nowi agenci to idioci (…) wielu z nich to naprawdê doœæ podejrzani ludzie (…) Myœla³em, ¿e agenci federalni powinni byæ schludni, ale niektórzy z nich puszczaj¹ sobie w obieg manierkê, kiedy obserwujemy podejrzanego (…) maj¹ dziwne tatua¿e”.

„To sytuacja bez wyjœcia, nie do wygrania dla agentów na miejscu i dla agencji (…) Myœlê, ¿e czas wycofaæ siê z Minnesoty, ta bitwa jest przegrana”.

„Fuck this”

To nie cytaty z pogadanek ludzi chorych z nienawiœci do Donalda Trumpa, ale s³owa z grupy dyskusyjnej oraz z wywiadów z rzeczywistymi agentami ICE i Stra¿y Granicznej zacytowanymi wczoraj przez Kena Klippensteina, dziennikarza zajmuj¹cego siê sprawami bezpieczeñstwa i stró¿ami prawa.

Andrzej Józef D¹browski

Pomnik Aleksandra II w ca³ej swej jasnogórskiej krasie. Na szczêœcie zosta³ rozebrany w 1917 roku.

Nie wiedzia³em, ¿e Karol Marks po przegranym Powstaniu Styczniowym powiedzia³ na forum Miêdzynarodówki Socjalistycznej, ¿e „Europa musi odbudowaæ Polskê, stawiaj¹c miêdzy sob¹, a Azj¹ 20 milionów bohaterów, by zyskaæ na czasie dla dokonania swego spo³ecznego odrodzenia”. Ten¿e Marks by³ przekonany, i¿ „dla ca³ej Europy istnieje tylko jedna alternatywa: albo nap³yw barbarzyñstwa, którym jego zdaniem cechowa³a siê Azja pod przywództwem moskiewskim, albo odbudowa Polski”. Przytaczam ten cytat nie dlatego, ¿e jestem marksist¹, ale dlatego, ¿e œwietnie on wspó³brzmi z obecnymi przekonaniami niektórych naszych rodaków.

Ten odcinek „Kartek” jest ju¿ 1100. Bagatela! Dziêkujê Czytelnikom, którzy je czytaj¹, zgadzaj¹c siê lub nie z moimi myœlami. Niektórzy z nich chc¹ mnie biæ, niektórzy rzucaj¹ mi siê na szyjê z podziêkowaniem za to, co napisa³em. Dziêkujê te¿ Redakcji, która od niepamiêtnych ju¿ czasów znosi moj¹ przekorn¹ niezale¿noœæ.

Nie zapisujê wszystkiego, co widzê i myœlê. ❍

Dobrze, ¿e zrozumia³ to prezydent Donald Trump wysy³aj¹c swego zaufanego urzêdnika do Minnesoty, jednoczeœnie wycofuj¹c tych, co bardziej wyrywnych agentów federalnych, którzy – te¿ nazywajmy rzeczy po imieniu – z niezwyk³¹ brutalnoœci¹, zawsze eskaluj¹c napiêcia, realizowali politykê imigracyjn¹ obecnej administracji. Ta widoczna deeskalacja to bardzo dobre posuniêcie, nastêpnym bêdzie œledztwo federalne (ale z udzia³em w³adz stanowych), które drobiazgowo wyjaœni co i dlaczego.

Co robiæ?

Na pewno nie rozpalaæ ognia politycznych podzia³ów… chyba ¿e chcemy siê, jako Amerykanie, pozabijaæ naprawdê. Ludzi z broni¹ nie brakuje w kraju, gdzie liczba jednostek broni przewy¿sza znacznie ca³¹ populacjê. Rozpalonych z³ymi emocjami… po obu stronach, te¿ nie brakuje, wiêc co robiæ?

Wzi¹æ oddech, nie podniecaæ siê wpisami na mediach spo³ecznoœciowych czy ogl¹daniem telewizji. Nie dawaæ siê zatruwaæ – co bardzo ³atwe – jadem z naszych w³asnych baniek informacyjnych. Poszukaæ Ÿród³a spokoju.

M¹dry zakonnik, Mateusz Filipowski, zacytowa³ – ¿eby by³a jasnoœæ, nie w kontekœcie ostatnich wydarzeñ w USA – poni¿sze s³owa:

Zagro¿enia zewnêtrzne stale rosn¹, terror roœnie z dnia na dzieñ. Wznoszê wokó³ siebie modlitwê jak mur ochronny, wchodzê w modlitwê jak do klasztornej celi i wychodzê z niej bardziej skoncentrowana i silniejsza. Zostanê tutaj do koñca. Mój Bo¿e, chêtnie siê otaczam ciep³em i poczuciem bezpieczeñstwa, ale nie bêdê siê buntowaæ, jeœli przyjdzie mi walczyæ z ch³odem, o ile Ty bêdziesz prowadzi³ mnie za rêkê [...]. Pozwól mi staæ siê myœl¹cym sercem baraku. [...] Ty, który mnie tak bardzo ubogaci³eœ, mój Bo¿e, pozwól mi te¿ dawaæ z ca³ych si³. Postaram siê promieniowaæ mi³oœci¹ gdziekolwiek siê znajdê, prawdziw¹ ludzk¹ mi³oœci¹ bliŸniego, któr¹ w sobie noszê”. Napisa³a to Etty Hillesum. ¯ydówka. Ateistka, która odkry³a Boga wœród totalnej rozpaczy. By³y to s³owa zwyk³e, ¿adne tam uniesienia religijne, mia³a zwyk³e ¿ycie jak nasze, grzeszników, ale coœ wo³a³o… A¿ wreszcie zrozumia³a, ¿e to Bóg, tam, w obozie przejœciowym dla ¯ydów w Holandii. Nie mia³a z³udzeñ, ¿e dalej jest tylko œmieræ. Pomimo, ¿e mog³a siê wydostaæ, zosta³a. Dlaczego? Chyba jasno wynika z powy¿szego tekstu napisanego nied³ugo przed deportacj¹ do komór gazowych. Ilu z nas ma tak¹ pasjê dobra? No, ilu?

Jeremi Zaborowski

Marsz, marsz Polonia

Na Cmentarzu Calvary odnaleziono grób Stefana Cieszewskiego, powstañca styczniowego 1863 roku

W sobotê 17 stycznia 2026 roku przy g³ównej bramie Cmentarza Calvary w nowojorskiej dzielnicy Queens spotka³a siê grupa cz³onków Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce w sk³adzie: Chroœcielewski Marek – adiutant generalny SWAP i zarazem komendant Okrêgu 2. SWAP, Zygmunt Bielski – adiutant finansowy SWAP i Okrêgu 2. SWAP, Teofil Lachowicz – archiwista SWAP, redaktor „Weterana” oraz Joanna Niemiro – graphic designer, zajmuj¹ca siê sk³adem edytorskim „Weterana” – organu prasowego SWAP. Do naszej grupy do³¹czy³ te¿ komandor Albert Proszowski z ¿on¹ oraz przedstawiciele ZHP Gra¿yna i Micha³ Moœciccy. Sk¹d to spotkanie?

Nie tak dawno, nieca³y miesi¹c temu, 22 listopada w nieco zmienionym gronie spotkaliœmy siê w tym samym miejscu, aby odwiedziæ odnalezione przez Joannê Niemiro dwa zapomniane groby powstañców listopadowych, por. Numy J. £epkowskiego (1805-1887) i ks. kapelana Ludwika Jerzykowicza (1772-1861). Tym razem spotkaliœmy siê, aby odwiedziæ zapomniany grób powstañca styczniowego z 1863 roku, Stefana Cieszewskiego

Z dostêpnych Ÿróde³ wiemy, ¿e urodzi³ siê w Warszawie 2 sierpnia 1844 roku. Po ukoñczeniu gimnazjum przyst¹pi³ do konspiracji niepodleg³oœciowej. W 1861 roku bra³ udzia³ w masowych antyrosyjskich manifestacjach patriotycznych. Zwi¹za³ siê z powsta³ym w czerwcu 1862 roku Komitetem Centralnym Narodowym, tajnym kierowniczym organem obozu „czerwonych”, który rozbudowywa³ konspiracjê i czyni³ przygotowania do zbrojnego powstania. Mimo m³odego wieku, zosta³ przez Komitet Centralny Narodowy wys³any na Litwê w celach agitacyjnych. Œwiadczy³o to o zaufaniu konspiracyjnych w³adz do m³odego Cieszewskiego i jego wartoœci moralnych.

Z chwil¹ wybuchu insurekcji 22 stycznia 1863 roku wst¹pi³ w szeregi powstañcze. Pod dowództwem Mariana Langiewicza walczy³ 24 lutego w wielkiej, niestety przegranej, bitwie pod Ma³ogoszcz¹ (Œwiêtokrzyskie). Nastêpnie walczy³ na LubelszczyŸnie w oddzia³ach m. in Ignacego Drewnowskiego, Marcina Borelowskiego „Lelewela” i p³k. Micha³a Heidenreicha „Kruka”. Cieszewski wspomina³: Biliœmy siê prawie ka¿dego dnia, az wiêkszych potyczek bra³em udzia³ w bitwach pod Jagminem, Miêdzyrzeczem, Ró¿¹, Ka³uszynem, Rokitnem i ¯yrzynem W bitwie pod ¯yrzynem (8 sierpnia 1863) walczy³ pod rozkazami p³k. Micha³a Heidenreicha „Kruka”. Rozbito wówczas silny rosyjski konwój, zdobywaj¹c oko³o 140200 tys. rubli i broñ. By³o to jedno z najwiêkszych i najwa¿niejszych zwyciêstw odniesionych przez powstañców styczniowych. Ten sukces wzmocni³ morale Polaków i odbi³ siê szerokim echem w Europie.

Cieszewski uczestniczy³ w walkach powstañczych do 28 kwietnia 1864 roku, kiedy to powstanie chyli³o siê ku upadkowi a on w tym dniu przekroczy³ granicê na Sanie, przedostaj¹c siê do zaboru austriackiego. Uniós³ ¿ycie

i dwie blizny, jedn¹ na twarzy po pchniêciu kozack¹ lanc¹ a drug¹ od ciêcia szabl¹ na lewej nodze.

Po przekroczeniu granicy zosta³ ujêty przez Austriaków i uwiêziony w fortecy Königgrätz (obecnie Hradec Králové w Czechach), sk¹d po szeœciu miesi¹cach uda³o mu siê zbiec. Przedosta³ siê do Bawarii, a stamt¹d po nied³ugim pobycie zdo³a³ schroniæ siê w Szwajcarii, gdzie wiód³ nie³atwe ¿ycie politycznego emigranta. Po kilku latach wyjecha³ do Pary¿a, gdzie pokonuj¹c wiele trudnoœci ukoñczy³ studia in¿ynieryjno-chemiczne i zosta³ dyrektorem fabryki gazu.

W 1970 roku wzi¹³ udzia³ w wojnie francusko-pruskiej, walcz¹c w szeregach Wolnych Strzelców Francuskich. Jak pisze W³adys³aw Na³êcz w publikacji Polacy w New Yorku (Toledo, 1910): Do tego kroku nak³oni³a go czeœæ dla tradycji narodowej, gdy¿ Polacy zawsze wspólnie z Francuzami walczyli, tak pod sztandarami Napoleona, jak i póŸniej. Po przykrych rozruchach komuny paryskiej, Cieszewski przeniós³ siê do Belgii, gdzie zapoznawa³ siê z tamtejszymi urz¹dzeniami gazowymi, a gdy Jerzmanowski [Erazm, równie¿ powstaniec styczniowy] z tych samych zak³adów zosta³ wys³any do Ameryki, Cieszewski powróci³ na swe dawne stanowisko dyrektora zak³adu

Poniewa¿ w owym czasie Francjê i Belgiê opanowa³ rusofilizm i na Polaków patrzono niechêtnym okiem, Cieszewski postanowi³ pójœæ w œlady Jerzmanowskiego i uda³ siê do Stanów Zjednoczonych. Wczeœniej jednak podpisa³ kontrakt z amerykañsk¹ fabrykê chemiczn¹ w Nowym Jorku i p³yn¹³ tam na oczekuj¹c¹ na niego posadê. Po dwutygodniowej podró¿y statkiem St. Lorain przyp³yn¹³ do Nowego Jorku we wrzeœniu 1879 roku. /Nowojorski spis ludnoœci z 1910 roku podaje, ¿e Stefan Cieszewski przyby³ do Nowego Jorku w 1880 r./. Zgodnie z zawart¹ umow¹, obj¹³ kierownicz¹ posadê w zak³adzie chemicznym w Brooklynie p. n. 528 16th Street. Szybko jednak za³o¿y³ w³asny zak³ad produkuj¹cy chloroform, stosowany jako œrodek usypiaj¹cy podczas medycznych operacji. Biznes prosperowa³ dobrze a jego w³aœciciel zyska³ spo³eczne uznanie. „M¹¿ gor¹cego serca i szlachetnej duszy”, „g³owa rzymskiego patrycjusza”, „mê¿czyzna postawny, ponad 6 stóp wzrostu” – to niektóre z okreœleñ jakimi go wówczas opisywano. W 1885 roku poœlubi³ przyby³¹ rok wczeœniej do Nowego Jorku, pochodz¹c¹ z Galicji, Mariê Hnatkowsk¹. Doczekali siê dwóch córek: Katarzyny Marii (ur. 5 grudnia 1886) i Luizy Heleny (ur. 7 lipca 1890).

Cieszewski bêd¹c zamo¿nym cz³owiekiem pomaga³ setkom Polaków i dzia³a³ spo³ecznie w Sokolstwie Polskim (Gniazdo Nr 7) i Zwi¹zku Narodowym Polskim. Bra³ udzia³ w organizowaniu wielkich manifestacji patriotycznych z okazji pobytu w Nowym Jorku profesora Uniwersytetu Lwowskiego dr. Emila Hadbanka Dunikowskiego (1892) oraz wybitnych polityków narodowych: Zygmunta Mi³kowskiego (Teodor Tomasz Je¿) w 1900 roku i Romana Dmowskiego (1905). W swoich wyst¹pieniach g³osi³, ¿e – Walkê o Polskê nale¿y toczyæ z Ameryki i z udzia³em Stanów Zjednoczonych. Tylko w oparciu o Stany Zjednoczone, a z pe³nym naszym

Stefan Cieszewski – Weteran 1863; Ÿród³o: Sokolstwo. Przednia stra¿ narodu, t. 1, Pittsburgh 1953
Dom, w którym mieszka³ Stefan Cieszewski z rodzin¹ w 1910 roku. Fotografia z 1940 r.; Ÿród³o: New York City Municipal Archives

Przedstawiciele SWAP oddaj¹ honor bojownikowi o wolnoœæ Polski. Od lewej: Zygmunt Bielski, Marek Chroscielewski, Teofil Lachowicz

udzia³em w amerykañskim ustroju demokratycznym, mo¿emy liczyæ na umocnienie polskiego ruchu narodowego i odrodzenia Rzeczypospolitej Polskiej. By³y to prorocze s³owa, które podczas I wojny œwiatowej przeobrazi³y siê w czyn zbrojny Polonii amerykañskiej i wys³anie ze Stanów Zjednoczonych i Kanady blisko 21 tysiêcy ochotników do Armii Polskiej we Francji tzw. B³êkitnej Armii.

Ze spisu powszechnego 1910 roku, datowanego 14 kwietnia, wiemy, ¿e emerytowany Stefan Cieszewski z ¿on¹ Mari¹ oraz z owdowia³¹ córk¹ Luiz¹ Dêbsk¹ i wnuczk¹ Emili¹ Dêbsk¹, mieszkali w Brooklynie pod adresem 235 South Fourth Street, w pobli¿u Williamsburg Bridge. Dom zachowa³ siê do dziœ. Natomiast druga córka, Katarzyna Maria, w wieku 18 lat wysz³a za m¹¿ w 1905 roku za pochodz¹cego z Galicji W³adys³awa W. Schwenka, w³aœciciela trzech nowojorskich banków. W jego domu we Flushing w dzielnicy Queens, Cieszewski po œmierci ¿ony Marii (29 maja 1910), spêdzi³ ostatnie lata swojego ¿ycia. Zmar³ tam 8 paŸdziernika 1913 r. Jego pogrzeb 12 paŸdziernika 1913 roku przerodzi³ siê w du¿¹, polsk¹ manifestacjê patriotyczn¹. Sokoli w porozumieniu z rodzin¹ przewieŸli trumnê ze zw³okami Stefana Cieszewskiego do Sokolni Gniazda Nr 7 na Manhattanie przy 22 ulicy, gdzie cz³onkowie Sokolstwa trzymali stra¿ honorow¹, wyg³oszono wiele podnios³ych mów uznania dla zmar³ego powstañca styczniowego, wielkiego filantropa i spo³ecznego dzia³acza wœród nowojorskich Polaków. Nastêpnie z wojskowymi honorami trumnê odprowadzono do koœcio³a œw. Stanis³awa przy 7 ulicy, sk¹d po nabo¿eñstwie ¿a³obnym liczny orszak przejecha³ na Cmentarz Calvary w dzielnicy Queens.

zówk¹ i uœciœli³o poszukiwania grobu zmar³ego w 1913 roku powstañca styczniowego. Dok³adne miejsce jego spoczynku na Cmentarzu Calvary ustali³a, z pomoc¹ administracji cmentarza, Joanna Niemiro, która ma ju¿ doœwiadczenie w tego typu poszukiwaniach. Dziêki niej znamy ju¿ lokalizacjê grobu Stefana Cieszewskiego: Section: 17, Range: 17, Plot: V, Grave: 12 Co do ostatecznej wersji brzmienia nazwiska Stefana Cieszewskiego, przyjêliœmy w³aœnie t¹, poniewa¿ widnieje ona na wszystkich dokumentach amerykañskich do których uda³o siê dotrzeæ np. Spis powszechny mieszkañców Brooklyna z 14 kwietnia 1910 r., dokumenty z kancelarii prawniczych, wykaz odbiorców wody i gazu na Brooklynie oraz œwiadectwo zgonu.

Œmieræ Stefana Cieszewskiego odnotowa³a polska prasa w Ameryce nawet w odleg³ych rejonach np. „Wiarus. Pismo tygodniowe dla ludu”, ukazuj¹ce siê w Winonie,

Minnesota, w wydaniu z dnia 30 paŸdziernika 1913 roku informowa³o: Po¿egna³ nas znowu jeden z dzielnych synów ojczyzny, postaæ znana szeroko w naszem wychodŸstwie. Weteran z 1863 roku, œp. Stefan Ciszewski. Umar³ we Flushing, N.Y., w willi swego ziêcia p. W. Schwenka, w pogrzebie wziê³y udzia³ liczne towarzystwa polskie z Nowego Yorku, których by³ cz³onkiem. Szczególnie licznie stawili siê Sokoli, którzy trzykrotna salw¹ karabinow¹ nad grobem po¿egnali starego ¿o³nierza W tej informacji b³êdnie podano nazwisko zmar³ego jako „Ciszewski”. Jeszcze inaczej zapisano nazwisko zmar³ego w ksiêdze parafialnej koœcio³a œw. Stanis³awa przy 7 ulicy na Manhattanie. Zmar³y widnieje tam jako „Cieszkowski”, imiê, datê zgonu i dzieñ pogrzebu zapisano prawid³owo. Wiemy to dziêki pomocy i uprzejmoœci proboszcza Ojca Micha³a Czy¿ewskiego. Od niego dowiedzieliœmy siê te¿, ¿e zmar³y pochowany zosta³ na Cmentarzu Calvary w Queens, co wówczas by³o dla nas bardzo cenn¹ wska-

Zamieszczamy kilka zdjêæ wykonanych przy odnalezionym grobie Stefana Cieszewskiego na Cmentarzu Calvary. Z³o¿yliœmy wi¹zanki bia³o-czerwonych kwiatów i zapaliliœmy znicz, jako symbol naszej pamiêci o bohaterach, którzy 163 lata temu chwycili za broñ, by walczyæ o wolnoœæ Polski. Akurat w tym momencie zacz¹³ padaæ gêsty œnieg, tak jakby aura na swój sposób chcia³a zaznaczyæ, ¿e odwiedzamy od dawna zapomniany grób powstañca styczniowego 1863 roku.

ZDJÊCIA: ZYGMUNT BIELSKI, JOANNA NIEMIRO

Redakcja: Jolanta Szczepkowska, Teofil Lachowicz Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org

Joanna Niemiro (z lewej) odczytuje inskrypcjê z tabliczki, jak¹ umieœciliœmy na odnalezionym grobie Stefana Cieszewskiego
Komandor Albert Proszowski po z³o¿eniu kwiatów na grobie powstañca styczniowego oddaje honor w imieniu Wojska Polskiego
Joanna Niemiro z przedstawicielami ZHP przed grobem bohatera z 1863 r. Z lewej Micha³ Moœcicki, z prawej Gra¿yna Moœcicka.
Tabliczka umieszczona na grobie Stefana Cieszewskiego

Echa bo¿enarodzeniowego œwiêtowania

„Za Kolêdê dziêkujemy, Zdrowia Szczêœcia Wam ¿yczymy…”

11 stycznia Polski Dom Narodowy na Greenpoincie przybra³ odœwiêtne szaty przygotowuj¹c siê na kolejny „Op³atek”. Udzia³ w nim bra³y wszystkie organizacje pracuj¹ce przy tej instytucji od wielu lat. Stawi³a siê dyrekcja klubu „Warsaw“, czyli oœrodka polskich imprez patriotycznych i okolicznoœciowych, z Markiem Chroœcielewskim, prezesem DN oraz przedstawicielami 123 placówki Stowarzyszenia Weteranów Polskich w Ameryce. Przybyli tak¿e zacni goœcie: wicekonsul Dawid Pietrusiak reprezentuj¹cy konsula generalnego, kmdr. Albert Proszkowski, starszy doradca wojskowy w Polskiej Misji przy ONZ, ojciec Krzysztof Wieliczko, prowincja³ zakonu Paulinów w Stanach Zjednoczonych, ks. Grzegorz Markulak, proboszcz parafii œw. Stanis³awa Kostki, o. Jan Kolmaga, wikariusz parafii œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie, oraz Helena Knapczyk, prezeska Korpusu Pomocnicze-

go Pañ i dr in¿. Janusz Romañski, cz³onek zarz¹du g³ównego SWAP oraz Prezes Honorowy Polonia Technica. Rozpoczynaj¹c uroczystoœæ przemówili Ojciec Prowincja³, wicekonsul i komandor, a ksi¹dz Grzegorz, poœwiêci³ op³atki. W programie artystycznym wyst¹pi³ Polsko Amerykañski Zespó³ Folklorystyczny wraz z kapel¹, pod kierownictwem Andrzeja Buczka, wkraczaj¹c z tradycyjn¹ Gwiazd¹ Betlejemsk¹ i zachwycaj¹c zebranych kolorowymi strojami s¹deckimi i krakowskimi. Doroœli tancerze razem z zespo³em dzieciêcym zaœpiewali kilka pastora³ek z po³udniowych rejonów

Polski. Chór Angelus, pod dyrekcj¹ Nicholasa Kaponyasa, wprawi³ obecnych w prawdziwie œwi¹teczny nastrój popularnymi kolêdami, do œpiewania których do³¹czyli wszyscy zebrani.

Najm³odsi bywalcy Domu Narodowego, zuchy, harcerki i harcerze hufca Ÿeñskiego „Podhale” i mêskiego „Warmia” wyst¹pili z krótkimi Jase³kami. Druhny Gra¿yna Moœcicka i Ma³gosia Olszewska-Fernezy, z pomoc¹ druha Micha³a Moœcickiego, przygotowa³y ciekawy opis miasteczka Betlejem, wraz z map¹ okolicy Jeruzalem. Dzieci opowiada³y o narodzinach Pana Jezusa, przeplataj¹c opowieœæ kolêdami.

Po czêœci artystycznej, nast¹pi³a wspania³a uczta przygotowana prze restauracjê Kaskada, a potem huczna zabawa z DJ Tomaszem Ha³atem. M³odzi i starsi œwietnie bawili siê na parkiecie, a na koniec wziêli udzia³ w atrakcyjnej loterii. ¯yczliwe komentarze i zadowolone miny obecnych najlepiej œwiadczy³y o tym, ¿e dobry nastrój, goœcinnoœæ, ¿yczliwoœæ, kultywowanie polskich tradycji, a tak¿e beztroska zabawa jest znakiem rozpoznawczym imprez od lat organizowanych w Domu Narodowym na Grennpointcie.

ZDJÊCIA MARIA I STEFAN BIELSKI

Lekcja wiary, tradycji i wspólnoty

W œwi¹tecznej atmosferze Polska Szko³a im. Marii Konopnickiej, w koœciele œw. Stanis³awa Kostki po raz kolejny udowodni³a, jak wa¿n¹ rolê odgrywa w pielêgnowaniu jêzyka, kultury i tradycji narodowych w œrodowisku polonijnym.

Przedstawienie Jase³kowe rozpoczê³o siê krótkim wyst¹pieniem dyrektor szko³y, Danuty Bronchard która powiedzia³a: „¯yj¹c poza granicami Polski, staramy siê zachowaæ to, co dla nas najcenniejsze: wiarê, jêzyk polski, tradycjê i mi³oœæ do Ojczyzny. Uczymy dzieci, ¿e bycie Polakiem to nie tylko pamiêæ o historii, ale tak¿e codzienne wartoœci: szacunek, solidarnoœæ i odpowiedzialnoœæ za drugiego cz³owieka. (...) Dziœ dzieci, poprzez Jase³ka, ³¹cz¹ piêkn¹ polsk¹ tradycjê z chrzeœcijañskim przes³aniem p³yn¹cym z Betlejem. Dzieciêcym g³osem opowiedz¹ historiê narodzin Zbawiciela i przypomn¹ nam, ¿e Jezus przychodzi do ka¿dego narodu i do ka¿dego serca – tak¿e do Polaków rozsianych po ca³ym œwiecie”.

Jase³ka, przygotowane z wielkim sercem i starannoœci¹, przedstawi³o 26 uczniów szko³y w wieku od szeœciu do 15 lat. Anio³owie troszczyli siê o Dzieci¹tko i deklarowali swoj¹ opiekê, pastuszkowie przybyli z pe³nym wzruszenia przes³aniem i poczêstunkiem, a Trzej Królowie, z darami i pok³onem.

Szczególne wra¿enie zrobi³ wystêp dzieci w strojach krakowskich, które z dum¹ recytowa³y wierszyki, przypominaj¹c o bogactwie polskiej tradycji ludowej. Recytacje przeplatane by³y wspólnym œpiewem kolêd, co stworzy³o ciep³y, rodzinny nastrój i zachêci³o do wspólnego kolêdowania. Koœcielny Chórek dzieciêcy pod dyrekcj¹ Magdaleny Garandzy piêknie œpiewa³ kolêdy i pastora³ki.

Przedstawienie by³o nie tylko artystycznym wydarzeniem, ale tak¿e piêkn¹ lekcj¹ wiary, historii i patriotyzmu. M³odzi aktorzy pokazali, ¿e polskie tradycje bo¿onarodzeniowe s¹ wci¹¿ ¿ywe i potrafi¹ jednoczyæ pokolenia, niezale¿nie od miejsca zamieszkania.

Chór Angelus
Polsko Amerykañski Zespó³ Folklorystyczny z kapel¹ Harcerskie jase³ka
Prezes Marek Chroœcielewski Wygrana na loterii
Helena Knpaczyk i o. Krzysztof Wieliczko Andrzejek Michoñ Ks. Grzegorz Markulak

Zew

[…] Wiesz, ¿e na ulicach le¿y œnieg. Budzisz siê – i wiesz. Sk¹d? Mo¿e chodzi o specyficzny rodzaj œwiat³a, miêkkiego, ch³odnego, jak odbitego od fotograficznej blendy, które wlewa siê do wnêtrza mieszkania przez szparê w zaci¹gniêtych zas³onach. Albo o dŸwiêki. Te z miasta nagle staj¹ siê przyt³umione, jakby ktoœ napcha³ ci waty do uszu. A to po prostu œnieg. Rozjaœnia œwiat, wycisza go.* *

Prognozy siê sprawdzi³y. Mia³o zacz¹æ padaæ w nocy. Przed siódm¹ s¹siad ju¿ odœnie¿a³ chodnik. Obudzi³ mnie chrzêst ³opaty. Ale usnê³am jeszcze na godzinê. Nale¿a³am do tych szczêœliwców, którzy w niedzielny ranek nie musieli donik¹d biec. Mogli przeci¹gn¹æ siê pod ciep³¹ ko³dr¹. I zapaœæ w niebyt. Kiedy w koñcu zwlek³am siê z ³ó¿ka, pada³o w ka¿dym oknie. Drobno, gêsto. Kotka le¿a³a na kaloryferze. Parowa³ kubek z herbat¹. Roz-

siad³am siê w tym niespiesznym poranku; uwi³am gniazdo z koca. Nigdzie siê dzisiaj nie ruszam – oznajmi³am. Choæ wiedzia³am, ¿e to nieprawda. ¯e prêdzej czy póŸniej poczujê zew. I ruszê w bia³e. Chc¹c odtworzyæ zapamiêtan¹ z dzieciñstwa emocjê. Poczuæ tê pierwotn¹ prost¹ radoœæ. ¯e pada œnieg. I przez chwilê wszystko wygl¹da jak w bajce.

Ubra³am siê ciep³o. We³niana czapka. Gruby sweter. Podbity futrem kaptur z lisem. Tylko nie za³o¿y³am skarpetek. Bo wyœcie³ane misiem buty wydawa³y siê wystarczaj¹cym zabezpieczeniem przed mrozem. Poza tym mam niewyt³umaczaln¹ awersjê do tej czêœci garderoby. Nie wiem sk¹d to siê bierze? Pewnie z lenistwa. Ceniê sobie sytuacje, gdy mogê bos¹ stopê w³o¿yæ w but, którego nie muszê dodatkowo zapinaæ tudzie¿ zawi¹zywaæ, i od razu wyjœæ. Bez zbêdnych ceregieli. Szukanie, a potem zak³adanie skarpetek, znacznie wyd³u¿a procedurê opuszczania mieszkania. Szczególnie, gdy wychodzi siê na krótki spacer po okolicy. I nie trzeba przywi¹zywaæ wiêkszej wagi do stroju. Byæ mo¿e to efekt dwudziestu lat ¿ycia w Ameryce? Dawno temu, w kraju ojczystym, id¹c do sklepu na rogu albo ze œmieciami, musia³am mieæ pe³ny makija¿ i starann¹ fryzurê. Dzisiaj jestem w stanie

wyskoczyæ po mleko w spodniach od pid¿amy. I crocsach. Przy minus dziesiêciu Celsjusza. I wcale siê tego nie wstydzê. Idziemy siê przejœæ? – zapyta³am K., ale tylko spojrza³ wymownie. Musia³am d³ugo namawiaæ. W koñcu siê zgodzi³. Ale z zastrze¿eniem: do koœcio³a i z powrotem. To pó³ bloku – pomyœla³am. Pewnie kokietuje. A jednak. Ledwo wyszed³ – ju¿ siê chowa pod markiz¹. Ju¿ siê krzywi. Bo œnieg w oczy. Bo mokro. Bo zimno. Bo zawieje. I zamiecie. I za jakie grzechy. I on wraca. Dalej nie idzie. Ale zobacz, jak jest piêknie – krzyczê. I wyci¹gam szyjê. I jêzyk. Jak dawniej. Gdy najlepsze lody robi³o siê ze œniegu. Choæ mama t³umaczy³a, ¿e zarazki. ¯e psy sikaj¹. I nie wolno. Ale kto by tam s³ucha³? Byliœmy niezniszczalni. Pêdziliœmy na z³amanie karku. Po nierównej tafli lodowiska, które noc¹ stra¿acy wylewali przed blokiem. Albo po zamarzniêtym stawku. Z którego wystawa³y kikuty traw. O które ³atwo by³o siê potkn¹æ. I z³amaæ rêkê. Co raz mi siê przytrafi³o. A mog³o sto razy. Kiedy zje¿d¿aliœmy, przez nikogo niepilnowani, z wysokich górek w parku. Wyœlizganych do imentu. Mogliœmy roztrzaskaæ g³owy o wystaj¹ce kamienie. Doznaæ trwa³ych urazów. Ale byliœmy jak z gumy. Nie to, co dzisiaj. Usztywnieni. W kolejce po wymianê dysku, biodra, kolana. Tacy ostro¿ni. Przezorni. Przewra¿liwieni.

*

Zdarzy³o siê to, kiedy najmniej tego oczekiwa³em. By³o póŸne zimowe popo³udnie, topnia³ œnieg. […] Szed³em coraz

wolniej, patrzy³em na domy, puste niedzielne ulice, styczeñ... Zda³em sobie sprawê, po raz pierwszy z tak¹ jasnoœci¹ (jasnoœci¹ styczniowego powietrza), ¿e to, co zostaje, to nie wyj¹tkowe chwile, nie wydarzenia, lecz w³aœnie to nicniedzianie siê. Czas pozbawiony pretensji, by byæ wyj¹tkowym. Wspomnienia popo³udni, w których nic siê nie zdarzy³o. Nic, poza ¿yciem, w ca³ej jego pe³ni. Delikatny zapach dymu drzewnego, krople, uczucie samotnoœci, cisza, skrzypienie œniegu pod nogami, lekka trwoga zmierzchu, powolnego i niezmiennego.** *

Wysz³am na dach. Zobaczyæ z góry bia³e ulice. Wie¿ê koœcio³a za kotar¹ œniegu. Zrobi³am zdjêcie. Œwiat wygl¹da³ jak na ekranie czarno-bia³ego telewizora. Z czasów gdy by³y dwa programy. I trzeba by³o poruszaæ anten¹, ¿eby przesta³o œnie¿yæ. W³o¿y³am nogê w zaspê. Rêce w kieszenie. Wróci³am do mieszkania. Kotka wysz³a na zewn¹trz. Wysika³a siê pod p³otem. A potem z impetem wpad³a przez okienko. W tumanach œniegu. Niczym WiedŸmin do gospody. W koñcu przesta³o padaæ. Dzieñ u³o¿y³ siê do snu. Jutro bêdzie wielkie sprz¹tanie. Ale jeszcze przez chwilê czarne kreski drzew, blejtramy œniegu***. ❍

* Justyna Bednarek, Okruchy dobra ** Georgi Gospodinow, Fizyka smutku *** Anna Oliynyk, Pismo

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

Dobre czasy dla rasistów

Jan Latus

Trzy kraje, takie zupe³nie od czapy, ale akurat je znam najlepiej: Polska, Stany Zjednoczone, Filipiny. Maj¹ one pewne cechy wspólne, s¹ na przyk³ad oparte na chrzeœcijañskich pryncypiach. Polska to pañstwo s³yn¹ce z tolerancji rasowej, etnicznej, politycznej i religijnej. Najbardziej radykalni i nietolerancyjni polscy nacjonaliœci chwili obecnej najbardziej dumni s¹ z zaprzesz³ej… polskiej tolerancji. Stany Zjednoczone to pañstwo s³yn¹ce z tego, ¿e jest zbudowane na przybyszach z ca³ego œwiata i ¿e nadal ich przyjmuje z otwartymi ramionami, bez wzglêdu na ich pochodzenie etniczne, kolor skóry i religiê. Wymaga od nich jedynie, by byli przestrzegaj¹cymi prawo i uczciwie pracuj¹cymi obywatelami. Ka¿dy z nich ma, wrêcz wpisane w konstytucjê, prawo do szczêœcia. Filipiny traktuj¹ cudzoziemców, zw³aszcza Amerykanów, jak chêtnie widzianych goœci; u³atwiaj¹ pozostanie tu na sta³e, mile widz¹ ich zwi¹zki z Filipinkami. Sami zaœ chêtnie wyje¿d¿aj¹ zagranicê do pracy i bardzo sobie te pobyty chwal¹. A tu na miejscu tworz¹ wielkie, rozbudowane rodziny budowane z pokrewieñstwa i przyjaŸni.

Zatem te trzy kraje ³¹czy przede wszystkim tolerancja, w tym rasowa. Zacznijmy od mitu polskiej tolerancji. (Przyjmowaliœmy innowierców, pomagaliœmy ¯ydom, ojciec Chopina chcia³ mieszkaæ w Polsce.) Ten mit nie ma siê ostatnio dobrze. Oto przyk³ad. Od lat wynajmujê swoje warszawskie mieszkanie. Poprzednio klientami byli Polacy – spokrewnieni, zaprzyjaŸnieni. Ale te¿ bywa³y z nimi problemy. Zalegali z op³atami, ha³asowali, wyprowadzali siê nagle zrywaj¹c umowê. Mówi³em mojej agentce, a prywatnie dobrej przyjació³ce, ¿e nie mia³bym te¿ nic przeciwko Ukraiñcom. Faktycznie, gdy mieszka³em w Polsce i Rosjanie najechali na Ukrainê, w spontanicznej reakcji stara³em siê im, jak inni Polacy, pomagaæ, a oni odp³acali siê nam wzorowym zachowaniem i ciê¿k¹ prac¹. Lecz gdy ostatnio owa przyjació³ka szuka³a mi nowego lokatora, nie by³a ju¿ tak przekonana do Ukraiñców. W ci¹gu kilku lat widzia³a, jak niektórzy z nich rozpuœcili siê, zaczêli wykorzystywaæ system. Poza tym trudniej ich dopaœæ, gdy przestan¹ p³aciæ, nie s¹ bowiem tu zakorzenieni, zawsze mog¹ wyjechaæ dalej. Znalaz³a mi jednak innych lokatorów, parê z Armenii. Wygl¹daj¹ na porz¹dnych – pracowici, ucz¹ siê polskiego (ona jest przedszkolank¹ w miêdzynarodowym przedszkolu w Wilanowie, on elektrykiem). Systematycznie

d¹¿¹ do uzyskania karty sta³ego pobytu w Polsce. Poœredniczka wspomnia³a mi jednak, ¿e ten Ormianin ma doœæ ciemn¹ skórê i mo¿e to wzbudziæ niezadowolenie niektórych lokatorów. Co nam to przypomina? Wprowadzenie siê pierwszego Murzyna/Latynosa/Hindusa do drogiej, bia³ej dzielnicy gdzieœ w amerykañskim mieœcie. Polska staje siê coraz bardziej krajem rasistowskim. Polacy ³askawie toleruj¹ Wietnamczyków (pracowici, spokojni), przygl¹daj¹ siê uwa¿nie Hindusom, ale gdy idzie o muzu³manów, Arabów, Afrykañczyków, tu ju¿ mog¹ spodziewaæ siê hejtu w internecie, zaczepki na ulicy, pobicia w tramwaju, linczu na stadionie pi³karskim. Wiem, wiem: Europê zalewa muzu³mañska dzicz, a Polska jest ostatni¹ ostoj¹ chrzeœcijañstwa, niczym kiedyœ Sobieski pod Wiedniem (którego oddzia³y, nawiasem mówi¹c, sk³ada³y siê z ¿o³nierzy wielu nacji i religii). -Polska tylko dla Polaków! – ostatnio s³yszê czêsto to has³o i jakoœ nie wpisuje mi siê ono w generalne za³o¿enia tolerancji.

A jak mówili Polacy mieszkaj¹cy w Ameryce? Miêdzy sob¹ – bo publicznie, wiadomo, nie wolno – u¿ywali sobie na ¿yj¹cych z zasi³ku Murzynach, czarnoskórych gangach, leniwych i tylko rodz¹cych dzieci Latynoskach. Krytykowali te¿ imigrantów z Rosji albo Czech, ale jednak mniej – w koñcu to byli biali. Nie wdajê siê w ocenê obecnego wrzenia politycznego w Stanach. Widzê jednak sceny, gdy zamaskowani i uzbrojeni po

zêby – i biali! – funkcjonariusze ICE wy³apuj¹ domniemanych nielegalnych imigrantów kieruj¹c siê najpierw ich ciemniejszym kolorem skóry. S¹dz¹c po wpisach Polaków, na przyk³ad z Chicago, s¹ t¹ akcj¹ zachwyceni. Pozna³em tu, na Filipinach, Portorykañczyka z Bronksu, który powiedzia³, ¿e mo¿e wróci do Ameryki za trzy lata, jak zmieni siê prezydent. Jako obywatel USA, zapewne przesadza. Ale mo¿e nie odpowiada mu sytuacja, ¿e w swoim kraju mo¿e byæ zatrzymywany na ulicy – albo zadenuncjowany przez bia³ych s¹siadów –jako mo¿liwy nielegalny imigrant, bo ma ciemniejsz¹ skórê?

Rozmawia³em z Murzynem z USA, te¿ tu mieszkaj¹cym, który twierdzi, ¿e Ameryka zawsze by³a i nigdy byæ nie przesta³a krajem rasistowskim, a obecne w³adze wyznaj¹ tak¹ w³aœnie ideologiê. No to co, na Filipinach jest lepiej? Niekoniecznie. I tutaj ludzi ocenia siê na podstawie koloru skóry. Moje dwie by³e, Maria i Jenny, wywodzi³y siê z wiosek w biednych prowincjach i mia³y doœæ ciemny odcieñ skóry. Cudzoziemscy erotomani s¹ zachwyceni tak¹ „kaw¹ z mlekiem”, ale dla Filipiñczyków to klasa ni¿sza, ch³opki z prowincji. Dlatego prawie ka¿dy krem w drogerii zawiera te¿ sk³adniki wybielaj¹ce skórê. Zaœ bogaci Filipiñczycy w swoich domach maj¹ pokój dla gosposi/niani/kucharki, ciemnawej kobiety z prowincji.

Œwiêtos³awa, aby uwiarygodniæ swoj¹ wersjê pod³o¿y³a ogieñ w œwi¹tyni w Uppsali, twierdz¹c, ¿e to dzie³o boga Thora, mszcz¹cego siê za niegodziwy plan króla. Poddani uwierzyli, a Œwiêtos³awa z ofiary sta³a siê pani¹ sytuacji. Eliminacja mê¿a nie tylko zapewni³a jej i synowi bezpieczeñstwo, ale równie¿ otworzy³a drogê do zdobycia pe³ni w³adzy i ugruntowania nowej, groŸnej to¿samoœci.

Po œmierci Eryka m³oda, piêkna i potê¿na królowa wdowa sta³a siê najbardziej po¿¹dan¹ parti¹ w Szwecji. Na dwór zje¿d¿ali siê mo¿ni i ksi¹¿êta, licz¹c na jej rêkê i w³adzê. Jednak Œwiêtos³awa, której serce wci¹¿ nale¿a³o do dawno niewidzianego Olafa Tryggvasona, nie zamierza³a pójœæ drog¹ cierpliwej, ale biernej Penelopy. Wziê³a sprawy w swoje rêce by pozbyæ siê zbyt natarczywych konkurentów. Gdy dwóch zalotników, w tym król Harald z Vestfoldu, sta³o siê zbyt nachalnymi, postanowi³a daæ wszystkim czyteln¹ lekcjê. Kiedy obaj poszli za¿yæ k¹pieli, kaza³a podpaliæ ³aŸniê i pilnowaæ by nikt ¿ywy z niej nie wyszed³. Obaj pretendenci do jej rêki sp³onêli ¿ywcem. Ten brutalny akt by³ nie tylko sposobem na pozbycie siê natrêtów, ale przede wszystkim publicznym manifestem niezale¿noœci i potêgi Œwiêtos³awy/Sygrydy.

By³o to mro¿¹ce krew w ¿y³ach ostrze¿enie dla ka¿dego, kto oœmieli³by siê kwestionowaæ jej wolê.

To w³aœnie te bezwzglêdne dzia³ania sprawi³y, ¿e poddani zaczêli j¹ postrzegaæ inaczej. Wydawa³a im siê niez³omn¹ w³adczyni¹ o ¿elaznej woli i nieustraszonym charakterze i nadali jej przydomek Storrada czyli Dumna.

Ugruntowawszy swoj¹ w³adzê w Szwecji za pomoc¹ strachu i ognia, Œwiêtos³awa poczu³a siê na tyle pewnie, by siêgn¹æ po jedyn¹ rzecz, której dot¹d nie mog³a zdobyæ – swoj¹ utracon¹ mi³oœæ. Ten krok wprowadzi³ j¹ w kolejny, najbardziej dramatyczny rozdzia³ jej ¿ycia. Olaf Tryggvason nie by³ ju¿ „szczerym, zawsze uœmiechniêtym m³odzieñcem”. Lata spêdzone na pirackim rzemioœle, najazdach na Angliê i walkach o tron Norwegii zmieni³y go w zahartowanego wikinga, znanego jako „Zabójca S³owian”. By³ teraz królem Norwegii, cz³owiekiem ukszta³towanym przez brutalnoœæ i ambicjê. Na propozycjê Œwiêtos³awy odpowiedzia³ warunkiem nie do przyjêcia: za¿¹da³ dla siebie tronu Szwecji. Gdy Œwiêtos³awa odmówi³a, uderzy³ j¹ w twarz i próbowa³ porwaæ, by zmusiæ do ma³¿eñstwa na w³asnych warunkach.

Zachowanie Olafa by³o dla Œwiêtos³awy g³êbokim upokorzeniem tym wiêkszym, ¿e krótko póŸniej Tryggvason o¿eni³ siê z norwesk¹ ksiê¿niczk¹ Tove. Ten

Œwiêtos³awa - królowa Wikingów

akt agresji i publicznego odrzucenia uderzy³ w jej najczulszy punkt – dumê. Dla Storrady by³o to doznanie niewybaczalne. Jej zawód mi³osny przerodzi³ siê w p³omienn¹ nienawiœæ. Ura¿ona duma i kobiecy spryt podsunê³y jej plan zemsty. Poœlubi³a króla Danii, Swena Wid³obrodego, który by³ dawnym przyjacielem i sojusznikiem Olafa, po czym doprowadzi³a do powstania potê¿nej koalicji z udzia³em Duñczyków, Szwedów i Polan.

W 1000 roku w wielkiej bitwie morskiej pod Oslash; resund zjednoczone floty pod dowództwem syna Œwiêtos³awy –Olafa Skötkonunga – zmia¿d¿y³y si³y króla Norwegii. Widz¹c nieuchronn¹ klêskê, jej dawny ukochany wykona³ tzw. „królewski skok” i aby unikn¹æ niewoli z r¹k kobiety, któr¹ wzgardzi³, rzuci³ siê w morskie fale. ¯ona Tryggvasona, Tove zmar³a na wieœæ o jego œmierci.

Choæ dumna Œwiêtos³aw zemœci³a siê, zap³aci³a za to cenê emocjonalnego wypalenia. Jak podaj¹ Ÿród³a, ju¿ nigdy nikogo nie obdarzy³a prawdziw¹ mi³oœci¹, a resztê ¿ycia spêdzi³a jako matka i królowa, której serce zamieni³o siê w kamieñ.

Po wygranej bitwie Norwegiê podzielono pomiêdzy Olafa Skötkonunga i mê¿a Œwiêtos³awy – Swena. Olaf przeszed³ na chrzeœcijañstwo i zacz¹³ w Szwecji budowaæ koœcio³y. Odmówi³ z³o¿enia pogañskiej ofiary w Uppsali, gdzie chcia³ go zabiæ w³asny ojciec, ale mroczne przeznaczenie go nie ominê³o. Zosta³ zabity przez w³asnych poddanych pod œwi¹tyni¹, któr¹ kiedyœ spali³a jego matka. Przez t¹ mêczeñsk¹ œmieræ zosta³ wpisany w poczet katolickich œwiêtych.

Jednak Swen Wid³obrody nie móg³ znieœæ u swojego boku kobiety zbyt hardej i wygna³ ¿onê z kraju.

Œwiêtos³awa po raz kolejny doœwiadczy³a odrzucenia ze strony mê¿a, co zmusi³o j¹ do szukania schronienia u brata, Boles³awa Chrobrego, a Swen wraz synem Kanutem uda³ siê na podbój Anglii. Mimo burzliwych relacji z mê¿em, Œwiêtos³awa zapewni³a sobie dziedzictwo poprzez synów, którzy odziedziczyli po niej zarówno dumê, jak i bezwzglêdnoœæ. Urodzi³a Swenowi Haralda, który zosta³ królem Danii, oraz Kanuta, który przeszed³ do historii jako Kanut Wielki – król Danii i zdobywca Anglii, twórca prawdziwego imperium na Morzu Pó³nocnym. Niemiecki kronikarz Thietmar pisa³ o nich tak: „Poniewa¿ nikt nie zdo³a³ poj¹æ ani osobliwoœci owej pó³nocnej krainy, które w ich przedziwnej postaci sama natura tam roztacza, ani te¿ okrutnych czynów tamtejszego ludu, przeto pominê je i tylko w paru s³owach wspomnê o owym jaszczurczym pomiocie, czyli o synach onego¿ Swena – przeœladowcy. Urodzi³a mu ich córka ksiêcia Mieszka i siostra jego syna i nastêpcy Boles³awa. Jej synowie wdali siê bardzo pod ka¿dym wzglêdem w ojca”.

To w³aœnie w postaci Kanuta Wielkiego, zdobywcy Anglii, dziedzictwo psycho-

logiczne Storrady osi¹gnê³o swoj¹ najpe³niejsz¹ i najmroczniejsz¹ formê. Opisywany jako „najzdolniejszy, najokrutniejszy i najbardziej dumny” z jej synów, okaza³ siê „nieodrodnym synem swojej matk” i wykazywa³ siê bestialstwem, które szokowa³o nawet jak na standardy epoki. Potrafi³ bez mrugniêcia okiem zg³adziæ swojego d³ugoletniego przyjaciela i sojusznika Eadrika, a jego dzieci wys³a³ na dwór swojego wuja, Boles³awa Chrobrego, z proœb¹ o ich zabicie. Chrobry, choæ sam nie stroni³ od okrucieñstwa, tej nieludzkiej proœby siostrzeñca nie spe³ni³. Swoj¹ matkê jednak Kanut bezgranicznie szanowa³. Sprowadzi³ j¹ do Anglii, gdzie zosta³ królem, a ona rz¹dzi³a tym krajem jako królowa. Sk¹d u polskiej ksiê¿niczki tak niepospolity i twardy temperament? Jedna z historycznych tez sugeruje, ¿e mog³a go odziedziczyæ po ciotce, Adelajdzie, siostrze Mieszka I. Postaæ ta, zwana Bia³¹ Knegini¹, jest co prawda przedmiotem sporu historyków, ale jej opis w kronice Thietmara budzi respekt. Adelajda mia³a „u¿ywaæ trunków ponad miarê i uje¿d¿aæ konno jak rycerz”, a w przystêpie gniewu zabi³a cz³owieka. Nawet jeœli jej istnienie to tylko legenda, stanowi ona fascynuj¹ce psychologiczne t³o dla czynów Œwiêtos³awy. Pokazuje, ¿e w rodzie Piastów mog³a p³yn¹æ krew kobiet nieustraszonych i niebezpiecznych. Jedno jest pewne - w ca³ej póŸniejszej historii Polski trudno znaleŸæ dwie równie krewkie i groŸne postacie. Œwiêtos³awa zmar³a po 1016 roku i zosta³a pochowana w Londynie, w królestwie zdobytym przez jej najbardziej ambitnego syna. Jej dziedzictwo to nie jest opowieœæ o ³asce i pobo¿noœci, lecz kronika pisana ogniem, ¿elazem i nieugiêt¹ wol¹. Zaczyna³a jako polityczne narzêdzie w grze swojego ojca, by staæ siê jedn¹ z najpotê¿niejszych kobiet swojej epoki. Jej decyzje – zrodzone z mi³oœci, nienawiœci i ¿¹dzy w³adzy – kszta³towa³y historiê królestw Skandynawii i Anglii. W ostatecznym rozrachunku Œwiêtos³awa Dumna przekszta³ci³a narzucony jej los w fundament w³asnej potêgi, staj¹c siê królow¹, której dziedzictwo, choæ naznaczone krwi¹ i ogniem, przetrwa³o wieki w skandynawskich sagach i historii Europy. Choæ dziœ jest niemal zapomniana, jej ¿ycie dowodzi, ¿e si³a charakteru potrafi zmieniæ bieg dziejów.

Œwi¹tynia w Uppsali
Skandynawscy wojownicy ruszaj¹ do walki
Olaf Tryggvason – wielka mi³oœæ Œwiêtos³awy
Swen Wid³obrody – drugi m¹¿ Œwiêtos³awy
Olaf Skotkonung – syn Œwiêtos³awy i Eryka Zwyciêskiego
Kanut Wielki – najambitniejszy z synów Œwiêtos³awy

El¿bieta Baumgartner radzi

Twoja praca - odejœæ, czy zostaæ?

Szczêœliwi s¹ ci, którzy kochaj¹ swoj¹ pracê i chodz¹ do niej z przyjemnoœci¹. Nie ka¿dy do tej grupy nale¿y. Je¿eli pracujesz w miejscu, którego nie lubisz, a z zajêcia nie masz ¿adnej satysfakcji, to marnujesz czêœæ swego ¿ycia. Co robiæ w takiej sytuacji? Teoretycznie, masz dwa wyjœcia: odejœæ, albo zostaæ. Niektórzy mog¹ odejœæ na emeryturê, je¿eli osi¹gnêli pewien wiek i je¿eli s¹ finansowo do spoczynku przygotowani. M³odsi mog¹ rozwa¿yæ zmianê pracy, co nie bywa ³atwe, bo wi¹¿e siê czasem z przekwalifikowaniem, przeprowadzk¹ albo obni¿k¹ wynagrodzenia. Zmiany w ¿yciu nie s¹ ³atwe. Mo¿na te¿ w pracy zostaæ, ale spróbowaæ j¹ polubiæ. O tym w³aœnie jest ten artyku³.

Dostosuj swoje nastawienie

Pozna³am kiedyœ pani¹, która notorycznie krytykowa³a swoje miejsce pracy (wszystko inne te¿). Gdy przychodzi³a z pracy do domu, ostentacyjnie rozk³ada³a siê na kanapie i narzeka³a, jak jest zmêczona i sfrustrowana. Dziœ gotowaæ nie bêdzie, bo jest wykoñczona. Mo¿e jutro weŸmie chorobowy dzieñ, ¿eby odpocz¹æ od tych idiotów z biura. I tak w kó³ko. Oczywiœcie, irytowa³o to mê¿a, który te¿ w³aœnie wróci³ z pracy zmêczony, ale najbardziej niepokoj¹cy by³ wp³yw nastawienia matki na dzieci. Je¿eli widz¹, ¿e praca jest kar¹ bosk¹, to po co staraæ siê w szkole, æwiczyæ w klubach sportowych? Po co wk³adaæ wysi³ek w cokolwiek, je¿eli to wiedzie do tortury?

Có¿, nasze nastawienie determinuje nasze wyniki. Gdy budzimy siê ka¿dego ranka, mamy mo¿liwoœæ okreœlenia, czy nasz dzieñ bêdzie dobry czy z³y. B¹dŸmy szczerzy, mamy tylko ograniczon¹ liczbê dni na ziemi, dlaczego nie zrobiæ wszystkiego, aby czêœciej wybieraæ nastawienie dobre ni¿ z³e? Warto cieszyæ siê ka¿d¹ chwil¹ ka¿dego dnia, niezale¿nie od pogody, dnia tygodnia czy zadania, które masz do wykonania. Gor¹co polecam spróbowaæ.

Wynagrodzenie to nie wszystko Wynagrodzenie to tylko jedna czêœæ naszej pracy, i wcale nie zawsze ta najwa¿niejsza. Coraz czêœciej to w³aœnie benefity decyduj¹ o realnej wartoœci zatrudnienia – dostêp do dobrego ubezpieczenia zdrowotnego, p³atne urlopy, elastyczne godziny, programy emerytalne czy mo¿liwoœæ rozwoju zawodowego potrafi¹ byæ warte wiêcej ni¿ podwy¿ka. Pensja znika

z konta w ci¹gu miesi¹ca, a dobrze dobrane benefity buduj¹ bezpieczeñstwo, zdrowie i jakoœæ ¿ycia na lata. Warto je dostrzec i traktowaæ jako pe³noprawny element wynagrodzenia, a nie dodatek.

Skup siê na pozytywach

Z pewnoœci¹ nie wszystko w twojej pracy jest z³e. Skup siê na dobrych aspektach zamiast na negatywach, a prawdopodobnie bêdziesz mniej zestresowany i poczujesz siê lepiej. Czy twój zak³ad jest blisko domu, czy daje ci dobre œwiadczenia?

NieŸle ci p³aci? Mo¿e pracodawca zorganizowa³ wam ostatnio piknik z grillem, œwi¹teczne przyjêcie? Czy s¹ jakieœ czynnoœci, które w zasadzie lubisz?

Skup siê na pozytywach, zanim zaczniesz narzekaæ na jak¹œ irytuj¹c¹ osobê albo na nudne, pó³dniowe spotkanie, na którym niewiele uda³o siê osi¹gn¹æ. Ale pozna³eœ w biurze kolegê, z którym siê zaprzyjaŸni³eœ, a jego dzieci – z twoimi? Mo¿e zdobywasz dobre doœwiadczenie, które zwiêksza twoj¹ wartoœæ na rynku pracy, itd.

Sprawiaj sobie przyjemnoϾ

Nie wstawaj rano w ostatniej chwili, nie zaczynaj dnia od spóŸnienia i zdenerwowania. Daj sobie dodatkowy kwadrans. Mo¿esz zacz¹æ dzieñ od dobrej kawy lub herbaty, jakiejœ formy æwiczeñ, która ciê rozrusza. W drodze do pracy pos³uchaj porannych wiadomoœci lub jakiegoœ podcastu.

Gdy ju¿ jesteœ w pracy, upewnij siê, ¿e robisz kilka przerw w ci¹gu dnia, aby oczyœciæ umys³. Przerwy mog¹ przybieraæ formê rozmowy ze wspó³pracownikiem, spaceru w porze lunchu lub po prostu surfowania po Internecie przez kilka minut. Nie ma znaczenia, jakie przerwy robisz, wa¿ne, aby robiæ je regularnie, dziêki czemu twój dzieñ bêdzie bardziej przypomina³ kilka sprintów ni¿ oœmiogodzinny mêcz¹cy maraton.

Staraj siê poprawiaæ w³asne rezultaty Postêp mo¿na osi¹gaæ w wielu dziedzinach. Widzia³am kiedyœ w pizzerii kucharza, który mistrzowsko rozkrêca³ w powietrzu ciasto na pizzê. Ludzie przystawali, zamawiali kawa³ek pizzy, ¿eby tylko popatrzeæ na ten spektakl. W Seatle, w Pike Fish Market, widzia³am pracowników, którzy z dziarskimi okrzykami roz³adowywali ryby rzucaj¹c je w powietrze. Wokó³ zbiera³ siê t³um. Okaza³o siê, ¿e normalna praca sta³a siê znan¹ turystyczn¹ atrakcj¹, któr¹ mo¿na obejrzeæ równie¿ na youtube. Pewien mistrz stolarstwa na Bronksie robi³ meble na wymiar tak dobrze, ¿e klienci z innych dzielnic Nowego Jorku pytali tylko o niego i p³acili wy¿sze ceny za jego us³ugi.

To tylko przyk³ady, jak zwyczajne zadania mo¿na opanowaæ do mistrzostwa. A ty? Niezale¿nie od twojej specjalnoœci, masz z pewnoœci¹ pole do rozwoju. Staraj siê robiæ postêpy ka¿dego dnia, nawet w tych obszarach, które niekoniecznie ciê pasjonuj¹, ale poch³aniaj¹ du¿o twojego czasu. Przyniesie ci to nie tylko wiêksz¹ satysfakcjê,

ale w d³u¿szej perspektywie równie¿ lepsze rezultaty. A lepsze wyniki, jak nietrudno siê domyœliæ, mog¹ pozytywnie wp³yn¹æ na twoje zarobki i œcie¿kê kariery.

Stwórz œrodowisko w pracy, które ci odpowiada

Za³ó¿my, ¿e pracujesz w œrodowisku, które trudno pokochaæ, ale którego nie mo¿esz ³atwo rzuciæ ani zmieniæ. W takim przypadku zrób wszystko, co w twojej mocy, aby polepszyæ swoje miejsce pracy, jak i ca³y dzieñ pracy, by dawa³y ci jak najwiêcej satysfakcji.

Na przyk³ad, powodem twoich frustracji mo¿e byæ niewygodny fotel, na którym Ÿle ci siê siedzi i od którego bol¹ ciê plecy. Jego wymiana, albo zastosowanie podnó¿ka, mo¿e poprawiæ twoje samopoczucie. Uporz¹dkuj swoje biurko, przynieœ kwiatek, a od razu poczujesz siê lepiej. Spe³niasz niektóre obowi¹zki, które ci nie odpowiadaj¹? Porozmawiaj z szefem, mo¿e uda siê je zamieniæ. Rzeczy, które ciê denerwuj¹ przy stanowisku mo¿e byæ znacznie wiêcej. Po prostu je znajdŸ i jeœli masz tak¹ mo¿liwoœæ, spróbuj wymieniæ je na bardziej ci odpowiadaj¹ce. ZnajdŸ wiêcej wyzwañ, by uczyæ siê i wykazywaæ rezultatami ka¿dego dnia.

Stwórz plan dzia³ania Rozwój kariery w niektórych dziedzinach nie bywa ³atwy. ¯eby posun¹æ siê do przodu, potrzebujesz doœwiadczenia i wykszta³cenia. Doœwiadczenie zdobywasz tu, gdzie jesteœ, a wykszta³cenie to nie tylko teoretyczne studia. Dla pracodawcy czêsto wa¿niejsze bywaj¹ konkretne umiejêtnoœci. Warto siê doskonaliæ przez branie dokszta³caj¹cych profesjonalnych kursów i pracê w ró¿nych dzia³ach twego przedsiêbiorstwa.

El¿bieta Baumgartner

nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim, m.in.

„Praca w Ameryce”, „Planowanie spadkowe”, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem” i wielu innych.

S¹ one dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492

Drog¹ do zmiany pracy na lepsz¹ bywa networking, czyli budowanie sieci znajomych. ZnajdŸ ludzi zajmuj¹cych siê tym samym co ty. Otoczenie siê specjalistami z twojej dziedziny, którzy s¹ pozytywni, zmotywowani, to droga do polubienia pracy teraz, a w przysz³oœci mo¿e œcie¿ka do lepszej pracy gdzie indziej, je¿eli nasi koledzy wska¿¹ nam woln¹ posadê albo zarekomenduj¹ nas swemu szefowi. Jeœli jesteœ na stanowisku, które po prostu nie pasuje do twojego ¿ycia lub stylu ¿ycia, bez wzglêdu na to, ile razy starasz siê byæ szczêœliwy, nadszed³ czas na zmianê zatrudnienia.

Wracasz do Polski?

Masz tam maj¹tek? Pomog¹ ci ksi¹¿ki El¿biety Baumgartner „Powrót do Polski” – finansowe i prawne dylematy amerykañskich reemigrantów. „Emerytura reemigranta w Polsce” – podrêcznik seniora wracaj¹cego do Polski. „Emerytura polska i amerykañska” ich ³¹cznie i skutki Umowy emerytalnej. Ksi¹¿ka dla osób pozostaj¹cych w USA.

Równie¿: „Amerykañskie emerytury“, „Ubezpieczenie Social Security“, „Obywatelstwo z przeszkodami“, „Planowanie spadkowe“, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem“, „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej” i wiele innych.

Ksi¹¿ki s¹ dostêpne tylko w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, www.PoradnikSukces.com

Szukaj¹ pracy:

➦ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub na weekendy

Tel. 347.280.8434 – Tadeusz

➦ 60-letni mê¿czyzna szuka lekkiej pracy w œrodowisku polskojêzycznym.

Tel. 646.220.5832 – Jacek

Dobre czasy dla rasistów

11

Za chwilê jadê do Tajlandii, gdzie miejscowi uwa¿aj¹ siê za ludzi lepszych od brudnych bia³asów. Turyœci tego nie wiedz¹, bo widz¹ tylko uœmiechy kelnerów i recepcjonistek, a nie znaj¹ trudnego, lokalnego jêzyka. Strasznymi rasistami i nacjonalistami s¹ te¿ Chiñczycy, Koreañczycy, Japoñczycy. Hindusi dopiero odchodz¹ w bólach od podzia³u spo³eczeñstwa na kasty. Mieszkañcy Dubaju toleruj¹ Brytyjczyków i Ameryka-

nów na stanowiskach mened¿erskich, ale gardz¹ Pakistañczykami pracuj¹cymi jako spawacze i Filipinkami sprz¹taj¹cymi im domy. – Ja tam nie jestem rasist¹, ale… znacie ci¹g dalszy. – Ja tam nie jestem antysemit¹, ale… – Jestem za Uni¹ Europejsk¹, ale…

Jestem za przyjmowaniem imigrantów do Ameryki, ale… – Wynajmê uczciwej osobie lub parze mieszkanie w Wilanowie, ale…

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

● katar sienny ● bóle pleców ● rwê kulszow¹ ● nerwobóle ● impotencjê

● zapalenie cewki moczowej ● bezp³odnoœæ ● parali¿ ● artretyzm ● depresjê ● nerwice

● zespó³ przewlek³ego zmêczenia ● na³ogi ● objawy menopauzy ● wylewy krwi do mózgu

● alergie ● zapalenie prostaty ● rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku

144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354

Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956

1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223

Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018

www.drshuguicui.com

Ludzie przy pracy

N

a koniec tego cyklu opowieœci o pracy na dawnych obrazach – temat jak najbardziej stosowny dla „Kuriera Plus” –drukarz. Wprawdzie wspó³czeœnie zawód drukarza i dziennikarza/redaktora/wydawcy rozszed³ siê, jednak jeszcze nie tak dawno i redakcja pisma, i drukarnia sta³y w jednym domu.

Epoka Gutenberga

Zacznijmy od najstarszego drukarza – Jana Gutenberga rzemieœlnika z Moguncji, który oko³o 1450 r. wynalaz³ druk, czyli prasê z ruchomymi czcionkami – wpierw drewnianymi, wkrótc metalowymi. Mo¿na z nich by³o sk³adaæ s³owa, zdania, ca³e ksi¹¿ki i nastêpnie rozsypaæ je i na nowo u¿yæ do z³o¿enia innego tekstu, odbijanego nastêpnie na osobnych arkuszach. Poprzednio, jak wiemy, ksi¹¿ki powstawa³y przy pomocy pióra, a jeœli drukowane – to „rzeŸbione” na drewnianych deskach i nastêpnie w ca³oœci odbijane na kartach papieru; zwykle by³ to obraz – drzeworyt z krótkim tekstem.

Z dzisiejszego punktu widzenia niewygoda takiej techniki by³a oczywista, choæ gdy ogl¹damy w muzeach piêknie iluminowane ksiêgi pracowicie rêcznie ozdabiane przez kopistów klasztornych albo takie graficzne wydruki z jednego klocka, podziwiamy piêkno wykonania i kunszt artystyczny dawnych twórców. Zw³aszcza jeœli porównamy je z dzisiejsz¹ ksi¹¿k¹ wydan¹ w masowym nak³adzie, z gazet¹ czy innym ulotnym drukiem.

Rewolucja dokonana wraz z wynalazkiem drukarza z Moguncji by³a niewyobra¿alna. Zmienia³a œwiat. Nie bez powodu czasy od po³owy XV w. po wspó³czesnoœæ nazywa siê „epok¹ Gutenberga”. Dziœ nastêpuje jej schy³ek. Nied³ugo drukowane na papierze ksi¹¿ki bêd¹ rzadkoœci¹, rarytasem, ponownie piêknym przedmiotem dla koneserów i zbieraczy.

Ewolucja ksi¹¿ki Amerykañski artysta John White Alexander (1856-1915) na zlecenie Biblioteki Kongresu wykona³ w 1905 r. szeœæ murali obrazuj¹cych historiê ksi¹¿ki. Jeden z nich dotyczy w³aœnie Gutenberga i jego wynalazku. Przedstawia mê¿czyznê s³usznego wzrostu ubranego dostatnio, tj. jak przysta³o na szacownego rzemieœlnika, ogl¹daj¹cego wydruk z rêcznej prasy, obs³ugiwanej przez czeladnika. Drugi, stoj¹cy obok drukarza, ciekawie zagl¹da w kartkê jakby z niedowierzaniem sprawdzaj¹c efekt nowej techniki. Alexander, wziêty portrecista, utrzymywa³ siê g³ównie pracuj¹c jako ilustrator dla rozmaitych magazynów. W przeciwieñstwie do twórców europejskich, którzy wpierw d³ugo i mozolnie kszta³cili siê w akademiach sztuki, w USA artysta by³ przede wszystkim rzemieœlnikiem, wyrobnikiem o³ówka i pêdzla: wpierw musia³ pokazaæ, ¿e potrafi sprostaæ wymaganiom prasy, ¿e mo¿e swym talentem zarobiæ na ¿ycie. Uczyæ siê sztuki zaczyna³ póŸniej. Reprodukowany tu mural nawi¹zuje do znanej anonimowej ryciny z XIX wieku przedstawiaj¹cej w³aœnie warsztat Gutenberga, w g³êbi potê¿n¹ prasê, mistrza drukarskiego i czeladników zainteresowanych rezultatem pierwszego wydruku.

Lokalna drukarnia

Wczeœniej, w 1884 r. amerykañski malarz niemieckiego pochodzenia, Charles

Tematyka a propos

Frederick Ulrich (1858-1908) skomponowa³ znany póŸniej obraz przedstawiaj¹cy wnêtrze niewielkiej drukarni w holenderskim Harlemie. Prawdopodobnie malowa³ z rzeczywistoœci, widzia³ podobny warsztat. Ulrich po zdobyciu solidnego wykszta³cenia wyjecha³ do Europy. Wzorem wielu artystów przebywa³ w Pary¿u, wêdrowa³ po Holandii, by wreszcie osi¹œæ na dobre w Niemczech.

Zapewne tak wygl¹da³a typowa ma³a drukarnia: g³ówna czêœæ pomieszczenia zaj-

mowa³a pokaŸnych rozmiarów rêcznie jeszcze obs³ugiwana maszyna drukarska: jeden z pracowników obraca wielkim ko³em, które „napêdza” wydruk. Drugi k³adzie papier podawany nastêpnie dalej na walec maszyny drukarskiej. Prymitywny sprzêt jak na ówczesne czasy, ale widaæ ani w³aœciciela nie staæ na nowoczesn¹ maszynê rotacyjn¹, ani nie ma takiej potrzeby wobec niewielkiego zapotrzebowania na druki w wiêkszym nak³adzie. Zupe³nie wystarcza przestarza³y, ma³o efektywny sprzêt.

To jednak zaledwie drugi plan – na pierwszym bowiem mamy zecera, który rêcznie sk³ada matryce jako podstawê wydruku. Po lewej na drewnianym regale kaszty drukarskie z czcionkami. M³ody pracownik robi sobie krótk¹ przerwê w pracy, popija z fili¿anki. Rêce ma brudne od farby –w tamtych czasach: o³owiowej, wiêc bardzo niezdrowej; otwarte okno w czêœci zaledwie czyœci powietrze pomieszczenia. Zecer, ci¹gle nachylony nad farb¹ drukarsk¹, nara¿ony jest bezpoœrednio na truj¹ce wyziewy. Pokrywa farb¹ le¿¹ce przed nim matryce – strony z³o¿onego z ruchomych czcionek tekstu.

Ma³a drukarnia, jak ka¿dy niewielki warsztat rzemieœlniczy, jest ciasnym pomieszczeniem. Prawie ca³e miejsce zajmuje sprzêt, zaœ ludzie musz¹ gdzieœ znaleŸæ miejsce dla siebie. Ów zecer na pierwszym planie stoi przy pracy; o siedzeniu nie ma mowy – kaszta jest wysoka, on zaœ musi siê sprawnie poruszaæ, aby móc z ³atwoœci¹ siêgn¹æ do wszystkich szuflad z czcionkami. Stó³, gdzie stoj¹ matryce, pojemnik na farbê, olejarka i wiele innych przedmiotów jest zarazem miejscem, przy którym ów m³ody cz³owiek je i pije.

Mo¿emy sobie wyobraziæ jak zabójcza by³a to praca.

*

Na tym koñczê cykl opowieœci o ludziach przy pracy wyobra¿onych w dawnym malarstwie. Dziêkujê Czytelnikom za uwagê i redaktor Zofii K³opotowskiej za nieustaj¹c¹ ¿yczliwoœæ i miejsce w „Kurierze Plus” na moje teksty.

Nastêpny cykl – wydaje mi siê bardzo ciekawy, a na pewno niebanalny – pod koniec lutego. ❍

John W. Alexander – Drukarnia. Jeden z murali w Bibliotece Kongresu obrazuj¹cy ewolucjê ksi¹¿ki.
Charles Frederick Ulrich – Zecer

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook