NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS
ER KURI P L U S
P O L I S H NUMER 1667 (1967)
í US Open - uwagi wstêpne – str. 3 í W Blenderze: Warnke, Madonna, Smith – str. 7 í 40-lecie ojców paulinów na Manhattanie – str. 8-9 í Kukurydza cukrowa: ziarno, czy warzywo? – str. 10
M A G A Z I N E í HELOC kiedy ma sens, a kiedy... – str. 13
W E E K L Y
ROK ZA£O¯ENIA 1987
PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM
TYGODNIK
B¹dŸcie zdrowi
29 SIERPNIA 2026
í Niszczycielska wojna – str. 15
Tomasz Bagnowski
Amerykañskie szpitale odnotowuj¹ wyraŸny wzrost liczby pacjentów bez ubezpieczenia zdrowotnego. Kierownictwo placówek ostrzega, ¿e zjawisko to szybko przek³ada siê na setki milionów dolarów strat oraz rosn¹c¹ liczbê niezap³aconych rachunków za leczenie. Wed³ug ostatnich danych liczba nieubezpieczonych pacjentów wzros³a w niektórych placówkach nawet o 20 procent. Jednoczeœnie roœnie wartoœæ tzw. z³ych d³ugów, czyli nale¿noœci, których szpitale nie s¹ w stanie odzyskaæ, a tak¿e wydatki na bezp³atn¹ opiekê dla osób niemaj¹cych œrodków na leczenie. Placówki medyczne zauwa¿aj¹ równie¿, ¿e coraz wiêcej pacjentów odk³ada planowe zabiegi, w tym operacje, obawiaj¹c siê kosztów leczenia. G³ówn¹ przyczyn¹ problemu jest wygaœniêcie dop³at do polis w ramach Afordabre Care Act (ACA). Subwencje te pozwala³y milionom Amerykanów op³acaæ miesiêczne sk³adki. Choæ wiêkszoœæ osób korzystaj¹cych z Obamacare nadal otrzymuje federalne wsparcie, to jest ono obecnie znacznie ni¿sze. Od pocz¹tku roku liczba objêtych ubezpieczeniem w ramach ACA spad³a o oko³o 3 miliony, czyli 13 procent. Firmy ubezpieczeniowe spodziewaj¹ siê dalszego odp³ywu klientów. Administracja Donalda Trumpa t³umaczy spadek liczby ubezpieczonych przede
wszystkim skuteczniejsz¹ walk¹ z nadu¿yciami. Jednak niezale¿ne badania pokazuj¹, ¿e wielu dotychczasowych uczestników programu po prostu nie jest w stanie op³acaæ wy¿szych sk³adek. Laura Kaiser, dyrektor generalna katolickiego systemu szpitali non profit SSM Health, ocenia, ¿e coraz wiêcej pacjentów nie unika p³atnoœci z w³asnej woli, lecz zwyczajnie nie ma na nie pieniêdzy. „To oznacza, ¿e s¹ pacjenci ca³kowicie niezdolni do p³acenia za leczenie. Mia¿d¿ymy ludzi, którzy rozpaczliwie próbuj¹ regulowaæ swoje rachunki” – powiedzia³a cytowana w New York Timesie Laura Kaiser dodaj¹c, ¿e szpitale nie s¹ w stanie w nieskoñczonoœæ przejmowaæ na siebie tych kosztów. W roku wyborów do kongresu wysokie koszty opieki zdrowotnej nale¿¹ do najwa¿niejszych problemów wskazywanych przez Amerykanów w sonda¿ach opinii publicznej. Jednak eksperci nie przewiduj¹ szybkiej poprawy sytuacji, a wiêkszoœæ polityków ma inne priorytety. í6
l Jeszcze cieszymy siê latem...
Dwie twarze i sto masek Jerzego Putramenta Chris Miekina Jerzy Putrament to postaæ, która w galerii polskich intelektualistów XX wieku zajmuje miejsce szczególne – nie ze wzglêdu na wielkoœæ dzie³a, lecz na zdumiewaj¹c¹ plastycznoœæ moraln¹.
J
ego biografia to gotowy scenariusz na thriller polityczny, w którym g³ówny bohater, gnany nienasycon¹ ambicj¹, przechodzi drogê od prawicowego radyka³a do jednego z najwierniejszych namiestników stalinowskiego porz¹dku. Jak to mo¿liwe, ¿e cz³owiek, który w m³odoœci budowa³ swoj¹ to¿samoœæ na agresywnym szowinizmie, sta³ siê symbolem uleg³oœci wobec Moskwy? OdpowiedŸ kryje siê w mrokach wileñskich kawiarni, w cieniu pora¿ek literackich i w cynicznej grze wywiadów.
P
l Jerzy Putrament, lata 50-te.
ocz¹tki Putramenta na wileñskiej polonistyce nie zwiastowa³y kariery komunistycznego dygnitarza. Jako student zwi¹za³ siê z endeck¹ M³odzie¿¹ Wszechpolsk¹, gdzie piastowa³ funkcjê wiceprezesa ko³a. Za fasad¹ skrajnego nacjonalizmu kry³ siê g³êboki egzystencjalny niepokój. Putrament by³ synem Rosjanki i wyznawc¹ prawos³awia, co w ówczesnym Wilnie stawia³o go w k³opotliwej sytuacji. Jego antysemityzm i polski szowinizm by³y najprawdopodobniej form¹ nadgorliwej autokreacji – desperack¹ prób¹ udowodnienia „polskoœci” i ucieczk¹ przed piêtnem „obcego”. Ten mechanizm udowadniania lojalnoœci za wszelk¹ cenê stanie siê najwa¿niejsz¹ cech¹ ca³ego jego ¿ycia. Prawdziwym dramatem
Putramenta nie by³a jednak polityka, lecz „niedow³ad talentu”. Pragn¹³ rz¹dziæ duszami, ale los rzuci³ go w kr¹g gigantów z grupy ¯agary. Byli tam Czes³aw Mi³osz, Jerzy Zagórski, Teodor Bujnicki czy Stefan Jêdrychowski – poeci obdarzeni iskr¹, której jemu dramatycznie brakowa³o. Jego pierwszy tomik wierszy kupi³o piêæ osób, drugi – dwie.
W
ybuch II wojny œwiatowej i okupacja sowiecka we Lwowie sprawi³y, ¿e Putrament staj¹c siê wyznawc¹ stalinizmu dostrzeg³ szansê na w³asny awans. Prawdziw¹ twarz pokaza³ jednak w czerwcu 1941 roku, po ataku Niemiec na ZSRR. Ogarniêty panik¹ uciek³ z miasta, uczepiony drzwi kabiny ciê¿arówki, pozostawiaj¹c na pastwê losu ¿onê Irenê i ma³¹ córeczkê Ewê. Irena nigdy mu tego nie wybaczy³a. Dla ratowania w³asnej skóry porzuci³ najbli¿szych, co po latach t³umaczy³ „nienawiœci¹ do hitlerowców”, choæ w rzeczywistoœci by³ to po prostu ¿a³osny akt tchórzostwa. Lojalnoœæ Putramenta wobec systemu stalinowskiego mia³a charakter niemal nieludzki. Gdy jego rodzice i rodzeñstwo zostali wywiezieni do obwodu nowosybirskiego, on sam stoí 12 sowa³ brutalny mechanizm wyparcia.
KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2026
2
Dr Robert Lerch Laryngolog, od ponad 30 lat pracuj¹cy w polonijnym œrodowisku, zawiadamia o zmianie adresu. Obecnie doktor przyjmuje przy 153 Greenpoint Ave. Brooklyn 11222 (tel: 718.734-0422)
l Doktor leczy wszystkie choroby zwi¹zane z uszami, nosem i gard³em.
l Przeprowadza badania s³uchu, bezdechu sennego, zatok i zawrotów Wizyty g³owy. s¹ mo¿liwe w dniu zg³oszenia
l Wykonuje badania imigracyjne.
Mówimy po polsku
„Elementy“ Marty Nowickiej Wystawa Elementy, na któr¹ zapraszamy Pañstwa 17 wrzeœnia o godz. 18:00, prezentuje wybór prac graficznych Marty Nowickiej, powsta³ych z po³¹czenia ró¿nych technik grafiki warsztatowej, m.in.: monotypii, monoprintu, suchej ig³y, kolagrafii i technik mieszanych. Artystka eksperymentuje z faktur¹, kolorem, form¹, ³¹cz¹c ró¿norodne matryce i sposoby ich odbijania. Wa¿nym elementem twórczoœci Marty Nowickiej jest eksperymentowanie i poszukiwanie nowych mo¿liwoœci grafiki. Artystka traktuje proces twórczy jako nieustanne pytanie: „Co siê stanie, jeœli…?” Wystawa Elementy by³a prezentowana w 2026 roku w Opolu. W Ma³ej Galerii Kuriera Plus pokazany zostanie wybór prac z tego cyklu, uzupe³niony o wiersze artystki: zapisy chwil, emocji i doœwiadczeñ zwi¹zanych ze sztuk¹, ¿yciem, emigracj¹ i doœwiadczeniem ¿ycia pomiêdzy kulturami. Marta Nowicka – artystka wizualna, malarka i graficzka, mieszka i pracuje w New Jersey w USA od 2019 roku. Jej prace powstaj¹ na styku koloru, formy, faktury i przypadku. Inspiruj¹ j¹ natura, krajobraz, architektura, emocje oraz doœwiadczenie ¿ycia pomiêdzy kulturami. Lubi ³¹czyæ ró¿ne techniki i materia³y, szukaj¹c nowych sposobów budowania matryc graficznych. Jej prace by³y prezentowane na wystawach indywidualnych i zbiorowych w Polsce i Stanach Zjednoczonych,
Garden of Life Vitamin Code Zbli¿a siê jesieñ. Poranki s¹ ch³odniejsze, s³oñce nabiera koloru miodu, a drzewa przebieraj¹ siê w z³oto i purpurê. Natura wie, ¿e ka¿da pora ¿ycia ma w³asne piêkno. Potrzebuje troski i si³y, aby zmiana odbywa³a siê bez burz i huraganów. Szczególnie kobiety po piêædziesi¹tce, które nie tyle znalaz³y siê „po drugiej stronie m³odoœci”, co po w³aœciwej stronie doœwiadczenia. Metryka nie musi mieæ ostatniego s³owa. Wychowa³y dzieci, prowadzi³y domy i firmy, ratowa³y œwiat, a póŸniej jeszcze pyta³y wszystkich, czy czegoœ nie potrzebuj¹. Czas skierowaæ to pytanie do siebie. Dlatego Garden of Life stworzy³ Vitamin Code 50 & Wiser Women – formu³ê dla kobiet po piêædziesi¹tce. Sama nazwa jest znacz¹ca: nie older, lecz wiser – m¹drzejsza. Bo zmarszczka to elegancki podpis doœwiadczenia. W formule znajdziemy witaminê D3, która wspiera odpornoœæ i pomaga organizmowi wykorzystywaæ wapñ. Witaminy K i K2 uczestnicz¹ w utrzymaniu zdro-
www.kurierplus.com
wych koœci, a witaminy C i E pomagaj¹ chroniæ komórki przed stresem oksydacyjnym. Witaminy B6, B12 i folian wspieraj¹ metabolizm energetyczny oraz uk³ad nerwowy. Cynk wspomaga odpornoœæ, selen pracê tarczycy, a chrom prawid³owy metabolizm glukozy. Formu³ê uzupe³niaj¹ bor, koenzym Q10, sproszkowane owoce i warzywa oraz niewielkie iloœci probiotyków i enzymów. Na uwagê zas³uguje roœlinne t³o formu³y: ponad dwadzieœcia sproszkowanych owoców, warzyw i roœlin. S¹ wœród nich imbir, czosnek, pietruszka i kelp, a tak¿e burak, broku³, jarmu¿, szpinak, owoce jagodowe oraz wiœnia. Nie zast¹pi¹ œwie¿ej sa³aty lecz dostarczaj¹ przeciwutleniaczy i roœlinnych sk³adników towarzysz¹cych witaminom. Probiotyki oraz enzymy: bromelaina i papaina, wspieraj¹c¹ prawid³owe trawienie. Ju¿ Hipokrates zwraca³ uwagê na zwi¹zek ¿ywienia, ruchu i zdrowia. Ponad dwa tysi¹ce lat póŸniej urodzony w Warszawie Kazimierz Funk pomóg³ wyjaœniæ dlaczego. Bada³ beri-beri, chorobê wystêpuj¹c¹ w Azji – wœród osób ¿ywi¹cych siê g³ównie bia³ym ry¿em. Nie by³ to drobny niedobór, lecz ciê¿ka choroba neurologiczna: powodowa³a os³abienie, ból, utratê czucia, trudnoœci w cho-
a tak¿e podczas targów sztuki w Nowym Jorku, Miami, Jersey City i Dallas. Marta Nowicka jest cz³onkini¹ SAGA – Society of American Graphic Artists oraz Boston Printmakers. W 2027 r.odbêdzie rezydencjê artystyczn¹ w Japonii, gdzie bêdzie rozwijaæ swoj¹ praktykê malarsk¹ i graficzn¹. Artystka eksperymentuje z ró¿nymi technikami i materia³ami, interesuj¹c siê kontrastem, faktur¹, kolorem oraz relacjami przestrzennymi pomiêdzy elementami kompozycji. To z tych poszukiwañ wy³ania siê jej indywidualny jêzyk wizualny. PR
dzeniu, a nawet parali¿. Prowadzi³a do obrzêków, dusznoœci i niewydolnoœci serca. Nieleczona mog³a zakoñczyæ siê œmierci¹. Dziœ wiemy, ¿e przyczyn¹ by³ brak witaminy B1. Polerowanie usuwa³o zewnêtrzne warstwy oraz zarodek ziarna, pozbawiaj¹c ry¿ niezbêdnego sk³adnika. Ry¿ mniej oczyszczony, zachowywa³ wiêcej naturalnego bogactwa. Funk nazwa³ takie substancje vitamines, ³¹cz¹c ³aciñskie vita – ¿ycie – z przekonaniem, ¿e s¹ aminami. Pokaza³, ¿e jedzenie mo¿e nape³niæ ¿o³¹dek, a nie od¿ywiæ organizmu. Witaminy od pocz¹tku by³y czêœci¹ ¿ywnoœci. Suplement jest jedynie sposobem ich skoncentrowanego uzupe³nienia. Drogie Panie, zw³aszcza te, które szczêœliwie przekroczy³yœcie piêædziesi¹tkê - dbajcie bardziej o zdrowie. By nie zabrak³o si³y, aby wyjœæ na spacer poœród z³otych liœci. ¯yjmy pe³n¹ piersi¹ – pogodnie, œwiadomie, bez zbêdnych burz. Garden of Life Vitamin Code 50 & Wiser Women znajdziecie tam, gdzie szuka siê najlepszych rozwi¹zañ i ¿yczliwej, fachowej porady – w Markowej Aptece Pharmacy. Zapytajcie farmaceutê, czy ten w³aœnie „kod” pasuje do Waszych potrzeb. Suplement diety nie zastêpuje zró¿nicowanego sposobu ¿ywienia ani leczenia. Oœwiadczenia dotycz¹ce produktu nie zosta³y ocenione przez FDA. Produkt nie jest przeznaczony do diagnozowania, leczenia, wyleczenia ani zapobiegania jakiejkolwiek chorobie. Marek Wojcicki
KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2026
www.kurierplus.com
3
Wystawa: Miêdzy ¿yciem a œmierci¹. Historie pomocy w czasie Zag³ady Europejska Sieæ Pamiêæ i Solidarnoœæ (ENRS) oraz Instytut Pileckiego w Nowym Jorku zapraszaj¹ na wystawê Miêdzy ¿yciem a œmierci¹. Historie pomocy w czasie Zag³ady, seminarium Memory in Transition: A Transatlantic Perspective on Holocaust Education oraz spotkanie z ocala³¹ z Holokaustu Ev¹ Paddock. Miejsce: Instytut Pileckiego, 92 Greenwich St., New York, NY 10006 Wydarzenie jest bezp³atne i otwarte dla publicznoœci Wystawa: Miêdzy ¿yciem a œmierci¹. Historie pomocy w czasie Zag³ady Wystawa oddaje ho³d tym, którzy mimo groŸby wiêzienia, deportacji lub œmierci zdecydowali siê pomagaæ przeœladowanym ¯ydom podczas II wojny œwiatowej. £¹cz¹c historie osób ratuj¹cych i ocalonych, ukazuje z³o¿onoœæ relacji miêdzyludzkich w ró¿nych, skrajnych wa-
runkach wojennych. Ka¿da historia zosta³a osadzona w szerszym kontekœcie historycznym, dziêki czemu zwiedzaj¹cy mog¹ lepiej zrozumieæ, jak lokalne uwarunkowania wp³ywa³y na mo¿liwoœci udzielania pomocy, jak i na szanse ocalenia. Jednym z celów wystawy jest pokazanie, ¿e decyzja o niesieniu pomocy by³a w du¿ej mierze uwarunkowana lokalnymi realiami – na przyk³ad sytuacja osób ratuj¹-
cych ¯ydów w Warszawie zasadniczo ró¿ni³a siê od tej, z któr¹ mierzyli siê ratuj¹cy w Pary¿u. Wystawa przedstawia historie z piêtnastu krajów europejskich – Chorwacji, Danii, Estonii, Francji, Holandii, Irlandii, Litwy, Niemiec, Polski, Rumunii, S³owacji, Ukrainy, Wêgier, Wielkiej Brytanii i W³och – ukazuj¹c doœwiadczenia zarówno osób nios¹cych pomoc, jak i ocalonych. Jeden z paneli poœwiêcony jest dyplomatom z Polski, Japonii, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Szwajcarii, Szwecji i Danii, których dzia³ania na rzecz ratowania ¯ydów mia³y miejsce w Niemczech, Francji, na Wêgrzech, Litwie i w Szwajcarii. Wystawa czynna jest od 25 sierpnia do 29 paŸdziernika, 2026 Godziny otwarcia: Wtorek-Czwartek: 12:00-18:00 Pi¹tek: 12:00-20:00 í 14 Sobota: 12:00-19:00
US Open - uwagi wstêpne Zacz¹³ siê wielki turniej tenisowy w Nowym Jorku na kortach w Forest Hills na Queensie. Na pocz¹tek ma³e wprowadzenie w œwiatowy system rozgrywek tenisowych dla tych, którzy mo¿e dopiero od sukcesów Igi Œwi¹tek zaczêli siê interesowaæ t¹ dyscyplin¹ sportu. Dlaczego nowojorski turniej jest taki wa¿ny? Od po³owy lat siedemdziesi¹tych zorganizowano rozgrywki zawodowych tenisistów, czyli „³owców nagród” – sportowców, którzy je¿d¿¹ po ca³ym œwiecie, startuj¹ w meczach i w zale¿noœci od stopnia sukcesu dostaj¹ za to pieni¹dze. Jeszcze w latach osiemdziesi¹tych dobrze ¿yæ z tenisa mog³a pierwsza dwudziestka; dziœ setny na liœcie zawodnik (czyli raczej mierny) wygrywa rocznie powy¿ej pó³ miliona dolarów. Pieniêdzy do wygrania jest co niemiara. Ów wielki biznes tenisowy starannie uregulowano, a wszystkie turnieje podzielono na trzy (zasadniczo) kategorie, klasy 250, 500 i 1000. Widz mo¿e ³atwo zobaczyæ te cyfry na ogrodzeniach okalaj¹cych korty i dziêki temu wie, czy ma do czynienia z imprez¹ niewielk¹ (250), sporych rozmiarów (500), czy du¿¹ (1000). Klasyfikacja zale¿y od wielu czynników, ale g³ównymi s¹: 1. Wysokoœæ oferowanych nagród 2. Jakoœæ organizacji. Wœród setek rozgrywanych rocznie turniejów tenisowych s¹ cztery ekstra-specjalne, wyró¿nione (bez numeracji), zwane (wed³ug terminologii bryd¿owej) Wielkim Szlemem. Na te rozgrywki zje¿d¿a siê œwiatowa elita.
NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS
KURIER P L U S
P O L I S H
W E E K L Y
M A G A Z I N E
redaktor naczelna Zofia Doktorowicz-K³opotowska
Rok tenisowy zaczyna siê zawodów w Melbourne – w styczniu, w Australii wówczas panuje pe³nia lata. Drugim z najwiêkszych s¹ zawody na kortach Rolanda Garrosa w Pary¿u rozgrywane na prze³omie maja i czerwca na kortach ziemnych (czerwona m¹czka). Nastêpnie, na prze³omie czerwca i lipca wszyscy przybywaj¹ do Londynu na turniej w dzielnicy Wimbledon – szczególnie trudny, bo gra siê toczy na raczej rzadko spotykanej nawierzchni trawiastej. „Wimbledon” – impreza z najwiêksz¹ tradycj¹ – cieszy siê ogromnym powa¿aniem, tote¿ zwyciêstwo w nim ma ogromny presti¿. Wreszcie na koniec sezonu na prze³omie sierpnia i wrzeœnia – przychodzi czas na zwarty z Wielkiego Szlema, turniej na Forest Hills w Nowym Jorku, w wielkim parku Corona na Flushingu. W tych rozgrywkach mo¿na z kolei zarobiæ najwiêcej pieniêdzy. I w Melbourne, i w Nowym Jorku gra toczy siê na kortach z betonow¹ nawierzchni¹.
Hubert Hurkacz
sta³a wspó³praca Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska
Dobór tenisistów Zawodnicy zarabiaj¹ nie tylko pieni¹dze w zale¿noœci od sukcesu w œwiatowych rozgrywkach, ale tak¿e za ka¿de uzyskane miejsce (druga runda, trzecia runda, itd.) zdobywaj¹ odpowiedni¹ iloœæ punktów. W du¿ym turnieju klasy, powiedzmy, 1000, uzyskaæ mo¿na wiêcej punktów ni¿ startuj¹c w „250-ce”. Ich suma daje tenisiœcie odpowiedni¹ pozycjê na liœcie rankingowej. Ta z kolei jest brana pod uwagê przy dopuszczeniu zawodników do turniejów „Wielkiego Szlema” – i wszystkich innych. W Nowym Jorku przyjêto 128 tenisistów (wed³ug tej listy) – i wielu innych na specjalnych zasadach. Pierwszych 32 kobiet i mê¿czyzn jest rozstawionych. Co to oznacza? Chodzi o to, ¿eby najlepsi nie trafili przypadkiem na siebie ju¿ w pierwszych rundach rozgrywek, uk³ada siê specjalne „drabinki” i do owych 32 dolosowuje siê innych zawodników. Los odgrywa tu niewielk¹ rolê, bowiem pozostali (czyli poza ow¹ czo³ówka 32) wystêpuj¹ w rozgrywkach kwalifikacyjnych i walcz¹ miêdzy sob¹ (tak¿e pod³ug systemu rozstawieñ) o prawo udzia³u w g³ównym turnieju. Tote¿ mimo i¿ US Open zaczyna siê oficjalnie 23 sierpnia, ale prawdziwe emocje nast¹pi¹ dopiero pod koniec miesi¹ca, kiedy spoœród przyjêtych zawodników wy³oni siê czo³ówka. Turniej US Open jest morderczy nie tylko z uwagi na wielu chêtnych do wielkich pieniêdzy i zaciekle ubiegaj¹cych siê o dojœcie jak najdalej w rozgrywkach. O tej porze roku – co wiemy – jest w Nowym Jorku niezmiernie gor¹co (temperatura na kortach bardzo czêsto przekracza 100F), a do tego dokuczliwa wilgotnoœæ
fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek
Iga Œwi¹tek
powietrza sprawia, ¿e ka¿d¹ rundê wygrywaj¹ doprawdy najlepsi – najwytrzymalsi fizycznie i psychicznie. Czêsto widzia³em zawodników mdlej¹cych na korcie z wyczerpania albo schodz¹cych z powodu skurczów miêœni (odwodnienie). Polacy w US Open W tym roku w turnieju we¿mie udzia³ szeœcioro Polaków: cztery kobiety i dwóch mê¿czyzn. Rozstawione bêd¹; Iga Œwiatek z numerem 8 i Maja Chwaliñska – nr 22, miniaturowa zawodnicza, która sta³a siê jedn¹ z najwiêkszych sensacji w historii tenisa. Na kortach Rolanda Garrosa (czyli w Wielkim Szlemie) jako kwalifikantka dosz³a a¿ do fina³u. Takie rzeczy siê nie zdarzaj¹. Graæ bêdzie jeszcze Magdalena Frêch – nr 43 i Magda Linette – nr 51 oraz trójka dalszych, z których bardziej znana jest Katarzyna Kawa. Z mê¿czyzn Hubert Hurkacz – nr 70, niegdyœ wysoko notowany zawodnik, jednak kontuzja kolana wyeliminowa³a go na prawie rok z gry i od tego czasu nie mo¿e odzyskaæ dawnej formy. Kamil Majchrzak, nr 71, jest niezwykle waleczny i czêsto wygrywa z przeciwnikami znacznie wy¿ej notowanymi. O ciekawszych wydarzeniach tegorocznego turnieju bêdziemy pisaæ w kolejnychy wydaniach Kuriera Plus.
Zygmunt Romaszkiewicz
Kurier Plus, Inc. Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6 Tel: (718) 389-3018 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com
Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.
KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2026
4
www.kurierplus.com
Na drogach Prawdy Bo¿ej
Ks. Ryszard Koper
Wszystko ma swoj¹ cenê Jezus zacz¹³ wskazywaæ swoim uczniom na to, ¿e musi udaæ siê do Jerozolimy i wiele wycierpieæ od starszych i arcykap³anów oraz uczonych w Piœmie; ¿e bêdzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wzi¹³ Go na bok i pocz¹³ robiæ Mu wyrzuty: „Panie, niech Ciê Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. Lecz On odwróci³ siê i rzek³ do Piotra: „ZejdŸ Mi z oczu, szatanie! Jesteœ Mi zawad¹, bo nie myœlisz po Bo¿emu, lecz po ludzku”. Wtedy Jezus rzek³ do swoich uczniów: „Jeœli ktoœ chce pójœæ za Mn¹, niech siê zaprze samego siebie, niech weŸmie krzy¿ swój i niech Mnie naœladuje. Bo kto chce zachowaæ swoje ¿ycie, straci je; a kto straci swe ¿ycie z mego powodu, znajdzie je. (Mt 16, 21-24)
W
„ ydaje siê, i¿ jedn¹ z zasadniczych przyczyn kryzysu wspó³czesnej cywilizacji, na który zwraca uwagê wielu uwa¿nych obserwatorów zachodz¹cych przemian jest desakralizacja œwiata oraz desakralizacja ca³ej dzia³alnoœci cz³owieka w œwiecie; dzia³alnoœci politycznej, kulturalnej, ekonomicznej itp. Kiedy usunie siê ‘sacrum” z ¿ycia cz³owieka, jego dzia³alnoœæ traci swój zasadniczy fundament. Wszelkie nasze dzia³ania, je¿eli nie chc¹ obróciæ siê przeciwko nam, musz¹ uwzglêdniaæ ca³oœciow¹, integraln¹ wizjê naszego ¿ycia, w tym tak¿e nasz duchowy wymiar. ¯adna ludzka dzia³alnoœæ nie mo¿e lekcewa¿yæ samej istoty cz³owieka, tego, kim on jest, sk¹d pochodzi, dok¹d zmierza, jaki jest jego zasadniczy cel i sens jego ¿ycia. Kiedy brak jest ca³oœciowej, integralnej wizji cz³owieka, wówczas jego dzia³alnoœæ ³atwo siê degeneruje” – powiedzia³ w jednym z wywiadów jezuita ksi¹dz Józef Augustyn. Desakralizacja jest eliminowaniem elementów œwiêtych z ¿ycia: przekonañ, przestrzeni lub instytucji, polegaj¹cej na pozbawieniu ich religijnego charakteru i przeniesieniu do sfery œwieckiej. Co z kolei rodzi pragnienie cz³owieka, zajêcia miejsca Boga i decydowaniu o wszystkim w tym tak¿e o ¿yciu i œmierci. Pragnienia te czêsto wynikaj¹ z dynamicznego rozwoju technologii oraz kultury skupionej na samorealizacji i kontroli. Rozwój sztucznej inteligencji, in¿ynierii genetycznej i biotechnologii rodzi pokusê kszta³towania ¿ycia wed³ug w³asnych regu³. Wspó³czesny œwiat czêsto stawia jednostkê i jej wolnoœæ w centrum uwagi, spychaj¹c kwestie duchowe i wiarê w Boga na dalszy plan. Próbuje siê tak¿e przedefiniowaæ dobro i z³o bez odniesienia do obiektywnego porz¹dku moralnego, do Boga. To stawianie siebie w roli Stwórcy rodzi ogromne zagro¿enia dla cz³owieka.
G
³oszenie Boga i Jego praw w dzisiejszych czasach staje siê niewygodn¹ prawd¹ i spotyka siê czêsto siê z niezrozumieniem, drwinami czy wrogoœci¹, bo s¹ one zagro¿eniem dla panuj¹cych pogl¹dów lub w³asnej wygody. A to z kolei prowadzi do przeœladowania i wyszydzania g³osicieli S³owa Bo¿ego. To przeœladowanie obecne dziœ na ca³ym œwiecie przybiera formê wrogoœci, ograniczeñ prawnych i dyskryminacji spo³ecznej. W wielu wspó³czesnych spo³eczeñstwach publiczne przyznanie siê do wiary spotyka siê z ostracyzmem i przybiera formê wyœmiewania przekonañ religijnych, marginalizowania w dyskursie publicznym czy krytyki ze strony mediów i instytucji kulturalnych, utrudnienia w dostêpie do miejsc pracy lub edukacji. W skrajnych przypadkach g³osiciele prawdy Bo¿ej s¹ wiêzieni i mordowani, a ich miejsca kultu s¹ niszczone. Wyœmiewanie wierz¹cych w Chrystusa przyjmuje formy drwin werbalnych, okreœlania wiary jako „bajki dla naiwnych” i przejaw braku logicznego myœlenia. Przypisywanie osobom wierz¹cym zacofania, nietolerancji, fanatyzmu. Ironizowania z modlitwy, chodzenia do koœcio³a, czy noszenia symboli religijnych. Czêsto dochodzi do nak³aniania do zachowañ niezgodnych z wiar¹, hejtu, szyderczych memów czy wulgarnych komentarzy pod adresem chrzeœcijan i wartoœci chrzeœcijañskich w Internecie; u¿ywania imienia Jezusa maj¹cego na celu obrazê uczuæ religijnych wierz¹cych. Doœwiadczy³ tego hollywoodzki aktor Neal McDonough, który straci³ atrakcyjn¹ rolê i pracê w telewizji, poniewa¿ z powodów religijnych odmówi³ grania scen nielicuj¹cych z normami ewangelicznymi. Z podobnymi problemami w Europie zmierzy³ siê w³oski aktor Pietro Sarubbi, który po publicznym wyznaniu wiary straci³ niemal wszystkie anga¿e w filmie i te-
wtedy zacz¹³ trawiæ moje serce jakby ogieñ, ¿arz¹cy siê w moim ciele. Czyni³em wysi³ki, by go st³umiæ, lecz nie potrafi³em”. Zlekcewa¿enie Bo¿ej prawdy wczeœniej czy póŸniej wróci do nas wyrzutem sumienia. Trudne jestbycie zdrajc¹ w³asnego sumienia.
T
atrze. Zaœ polski aktor Piotr Mróz spotka³ siê z fal¹ wrogich komentarzy, hejtem, a nawet groŸbami œmierci ze strony czêœci internautów po tym, jak otwarcie przyzna³ siê do wiary, noszenia ró¿añca i obrony wartoœci chrzeœcijañskich.
D
oœwiadczy³ tego tak¿e, choæ w innym kontekœcie spo³ecznym i historycznym prorok Jeremiasz z pierwszego czytania. Przemawia³ on do swoich rodaków, którzy wierzyli w jedynego Boga, ale czêsto odchodzili od Niego i Jego nauki, oddaj¹c czeœæ bo¿kom pogañskim. Jeremiasz upomina swój naród i obwieszcza karê za nieprawoœci. Og³asza: „Gwa³t i ruina!”. Za to by³ przeœladowany i wiêziony. W najtrudniejszym momencie skar¿y siê Bogu: „Uwiod³eœ mnie, Panie, a ja pozwoli³em siê uwieœæ; ujarzmi³eœ mnie i przemog³eœ. Sta³em siê codziennym poœmiewiskiem, wszyscy mi ur¹gaj¹”. Zniechêcony chce zrezygnowaæ z misji g³oszenia prawdy Bo¿ej: „Nie bêdê Go ju¿ wspomina³ ani mówi³ w Jego imiê! Ale
rud g³oszenia s³owa Bo¿ego ukazany jest tak¿e w dzisiejszej Ewangelii. Jezus mówi o czekaj¹cym Go cierpieniu, œmierci i zmartwychwstaniu. Cierpienie i œmieræ wydawa³y siê niemo¿liwe w przypadku Jezusa. Wobec tej zapowiedzi Piotr wzi¹³ Go na bok i zacz¹³ robiæ Mu wyrzuty: „Panie, niech Ciê Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. Lecz Jezus odwróci³ do niego i rzek³: „ZejdŸ Mi z oczu, szatanie! Jesteœ Mi zawad¹, bo nie myœlisz po Bo¿emu, lecz po ludzku”. Po czym Jezus skierowa³ siê do uczniów: „Jeœli ktoœ chce pójœæ za Mn¹, niech siê zaprze samego siebie, niech weŸmie krzy¿ swój i niech Mnie naœladuje. Bo kto chce zachowaæ swoje ¿ycie, straci je; a kto straci swe ¿ycie z mego powodu, znajdzie je. Có¿ bowiem za korzyœæ odniesie cz³owiek, choæby ca³y œwiat zyska³, a na swej duszy szkodê poniós³? Albo co da cz³owiek w zamian za swoj¹ duszê?” Piotr ma swoj¹ wizjê ¿ycia dla siebie i dla Jezusa. Ale jest to fa³szywa wizja, nie Chrystusowa. Wszystko w ¿yciu ma swoj¹ cenê trudu i cierpienia. Im doskonalsza wartoœæ tym wiêksza cena poœwiêcenia, cierpienia, a nawet œmierci. Ale dziêki temu jak mówi Chrystus zyskujemy pokój, radoœæ, spe³nienie i satysfakcjê. „Kto zaœ straci swe ¿ycie z mego powodu, znajdzie je”. Pe³nia tej prawdy zajaœnia³a przy pustym grobie Jezusa. m
Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl
KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2026
www.kurierplus.com
Kartki z przemijania
Denerwuj¹ mnie pytania, m.in. Amerykanów, czy Powstanie Warszawskie mia³o sens, skoro nie by³o szans na pomoc z zewn¹trz. Zbywaj¹ milczeniem, kiedy pytam, czy Powstanie w Getcie Warszawskim mia³o sens, skoro nie by³o ¿adnych szans na wygranie, nie mówi¹c ju¿ o prze¿yciu go. W przypadku obu powstañ zainteresowanie Amerykanów i Zachodu by³o znikome. Po wojnie Powstanie w Getcie sta³o siê bardziej znane w Ameryce i œwiecie, ni¿ tragiczny zryw warszawiaków w sierpniu i wrzeœniu 1944 r. Wiêkszoœæ mieszkañców szeroko pojêtego Zachodu nie wie o nim nic.
$
Na wszelki wypadek przypomnê, ¿e w Powstaniu Warszawskim walczyli tak¿e lewacy, zwani wówczas lewicowcami. Walczyli równie¿ libera³owie, cz³onkowie Armii Ludowej, ateiœci, agnostycy, ¯ydzi wyzwoleni przez Armiê Krajow¹ i wychodz¹cy z kryjówek, wolnomyœliciele, masoni oraz kobiety i mê¿czyŸni kochaj¹cy inaczej. Jakoœ ma³o siê o nich mówi podczas kolejnych rocznic, a najczêœciej nie mówi siê w ogóle, choæ walczyli bohatersko, wykazuj¹c siê najwy¿szym morale i mi³oœci¹ do Polski. Tysi¹ce z nich poleg³o. Przypomnê równie¿, ¿e Armia Krajowa, podporz¹dkowana rz¹dowi w Londynie, to nie by³ prawicowy monolit œwiatopogl¹dowy i religijny, jak sobie to czêsto wyobra¿amy. Przypomnê te¿, i¿ Krzysztof Kamil Baczyñski nie by³ prawicowy.
$
Czy patriota musi byæ prawicowy?
Andrzej Józef D¹browski
$
Zna³em i znam kilkunastu Powstañców Warszawskich, nie wy³¹czaj¹c brata i szwagra mojej mamy. Niemal wszyscy twierdzili, ¿e do Powstania dosz³oby nawet wtedy, kiedy nie by³oby rozkazu do jego rozpoczêcia. Dzisiaj mno¿¹ siê w¹tpliwoœci, ale nikt z tych¿e znajomych Powstañców nigdy mi nie powiedzia³, ¿e do Powstania by nie poszed³. O Powstaniu rozmawia³em kilka razy z legendarnym „Kurierem z Warszawy”, czyli Janem Nowakiem- Jeziorañskim, który mia³ zwyczaj komentowaæ telefonicznie te wydania redagowanego przeze mnie nowojorskiego dwutygodnika „G³os”, które go czymœ zainteresowa³y. Czyni³ to tak wnikliwie i fachowo, ¿e w koñcu opublikowa³ w tym¿e „G³osie” kilka w³asnych artyku³ów. On w³¹czy³ siê do Powstania, choæ dobrze wiedzia³, ¿e pomoc Zachodu bêdzie li tylko symboliczna i ¿e Powstanie nie bêdzie mia³o znaczenia dla powojennego losu Polski. Komentatork¹ niektórych numerów „G³osu” by³a równie¿ Zofia Korboñska, wdowa po s³awnym Stefanie Korboñskim, autorze znakomitej monografii o polskim pañstwie podziemnym. Dzwoni³a z Waszyngtonu m.in. z uwagami dope³niaj¹cymi informacje dotycz¹ce Armii Krajowej, ukazuj¹ce siê w dziale poœwiêconym jej dziejom. Ona równie¿ by³a przekonana, ¿e Powstanie wybuch³oby bez rozkazu. Walczy³a w nim. A wczeœniej by³a jedn¹ z organizatorek tajnej radiostacji Kierownictwa Walki Cywilnej, która przekazywa³a informacje z okupowanej Polski. Po wojnie zosta³a wraz z mê¿em aresztowana przez NKWD. Na szczêœcie w 1947 roku uda³o siê im uciec do Szwecji a nastêpnie przedostaæ siê do USA. Tu pani Zofia dzia³a³a w œrodowisku polonijnym i pracowa³a w polskiej rozg³oœni „G³osu Ameryki”. Po latach uczestniczy³a 2004 roku w obchodach 60-ej rocznicy Powstania Warszawskiego i otwarciu muzeum poœwiêconego jego historii. Zmar³a 16 sierpnia 2010 roku w Waszyngtonie, w wieku 95 lat. Bra³em pod uwagê jej opinie i publikowa³em podawane przez ni¹ informacje.
$
18 sierpnia zmar³a w wieku 99 lat Wanda Tkaczyk-Stawska ps.”P¹czek”. By³a bohaterskim ¿o³nierzem Powstania Warszawskiego. W ostatnich latach ¿ycia apelowa³a do rodaków, by przestali siê k³óciæ, ¿eby byli bardziej tolerancyjni i ¿eby umieli wychowywaæ m³odzie¿ tak, by zapewnia³a w przysz³oœci bezpieczeñstwo ojczyŸnie. Od-
Tydzieñ na kolanie Jeremi Zaborowski Wtorek Wydawa³o siê, ¿e arogancja i deprawacja nowych, super europejskich, za ka¿dym œwiatowym trendem nad¹¿aj¹cych polskich elit akademickich osi¹gnê³a ju¿ szczyt, ale nie, postanowiono zapukaæ od spodu. Zamówiony przez rz¹d premiera Donalda Tuska raport „Polaków Portret W³asny”, wywo³a³ falê krytyki, bo zawiera³ liczne b³êdy merytoryczne, takie jak umieszczenie Katowic na pó³nocy Polski, puste przypisy oraz wtr¹cenia w jêzyku angielskim, w tym s³owo suffering. Dodatkowo, jak wskazuj¹ detektory treœci, od 81 do nawet 91 procent raportu mog³o zostaæ wygenerowane przez sztuczn¹ inteligencjê. Zamiast solidnej pracy naukowej wrzuccono do AI, w du¿ej mierze okreœlenia anglojêzyczne, które w ¿aden sposób nie uk³ada³y sie w Polaków Portret W³asny, a na koniec nikomu z zaanga¿owanych w “dzie³o” akademików nie chcia³o siê tego przczytaæ i skorygowaæ, choæ przelew na 170 tysiêcy z³ociszy przytulili z ochot¹. Zewsz¹d posypa³y siê kpiny, a Barbara Mróz-Gorgoñ, wiceminister odpowiedzialna za prace nad „Mark¹ Polska” z³o¿y³a dymisjê, bo - jak t³uma-
5
czy³a - by³o za du¿o „hejtu”. Zrezygnowa³a te¿ z roli pe³nomocniczki rz¹du do spraw promocji Marki Polska w zwi¹zku z kontrowersjami wokó³ raportu, co przypomina typowe dla premiera szybkie zrzucenie z rz¹dowych sañ, bo bez jego interwencji raczej siê nie oby³o. Sprawa jest powa¿na. Znany propagator nauki, Tomasz Ro¿ek, widzi to tak: „Dramat raportu „Polaków Portret W³asny” polega na tym, ¿e on uderza w polsk¹ naukê, w polskich naukowców. Prawdziwa choroba polskiej nauki to nie tylko pusta kasa. To g³êboka zgnilizna tocz¹ca samo œrodowisko od œrodka oraz – co najbardziej przera¿aj¹ce – systemowa, tchórzliwa zmowa milczenia tych, którzy powinni krzyczeæ najg³oœniej.” Anonimowy internauta ze strony donald. pl opisa³ to nawi¹zuj¹c do dzie³a Jana Kochanowskiego (pisownia oryginalna) oraz wyimków z tej „naukowej pracy”: Tren o rezygnacji Fajnej Pani Profesór Wielkiœ mi zrobi³a vakancy w kraju moim, moja dear profesór, tym logoutem swoim. Full rz¹d, a jakoby nikogo nie by³o: jednym ma³ym accountem tak wiele uby³o. Tyœ za wszystkich talkowa³a, za wszystkich performowa³a, wszystkie roomy oraz cornery daily obiega³a. Nie dawa³aœ nigdy premierowi wejœæ w sadness mode, ani mediom overthinkiem przeci¹¿aæ swój code.
Zofia Korboñska
wa¿y³a siê nazwaæ „g³upim ch³opem” i „chamem skoñczonym”, nacjonalistê, który zag³usza³ megafonem na Placu Zamkowym w Warszawie jej przemówienie w sprawie pozostania Polski w Unii Europejskiej. Zaimponowa³a mi wówczas nies³ychanie, bo zwalczam nacjonalizm. Ka¿dy!
$
Anna Przedperska-Trzeciakowska, pseudonim Grodzka – sanitariuszka z Powstania Warszawskiego – „To jest straszne, spo³eczeñstwo nam brutalnieje. My stawialiœmy sobie wysokie cele, a teraz? Byle cham potrafi uderzyæ kobietê, tylko dlatego, ¿e jest Ukraink¹. To mnie bardzo boli”.
$
Zapyta³em onegdaj dwóch moich synów chrzestnych, nieznaj¹cych siê wzajemnie, czy byliby gotowi oddaæ ¿ycie za Polskê? O to samo zapyta³em dwie moje dawne uczennice. Jedna z nich jest dziœ wybitn¹ pisark¹, druga profesorem literatury na amerykañskim uniwersytecie. Wszyscy odpowiedzieli przecz¹co, dodaj¹c ¿e mo¿na zrobiæ dla Polski o wiele wiêcej bêd¹c ¿ywym. Nie zaprzeczy³em. m To tego, to owego robi¹c gentle hug, i tym swoim funny laughem naprawiaj¹c ka¿dy narodowy bug. Tyœ nam robi³a content, good vibes i background sound, teraz silence robi roaming po pokojach round and round. Wszystko nagle jest on mute, szczere empty space, nie ma funu, nie ma komu zrobiæ happy face. Z ka¿dego cornera sadness ³apie cz³eka w grip, a serce szuka comfortu – lecz connection lost, no signal, skip. Nie ma twego little voice, nie ma ma³ych stóp, ca³y house wygl¹da jak zamkniêty startup. Nasz krajowy workflow dosta³ krytyczny fail: Profesór posz³a offline – bez backupów, bez email. I choæ robiê refresh, choæ klikam retry, nie wraca twój laughter, nie wracasz ju¿ ty. Zosta³ naród bez supportu, bez roadmapy, bez clue – i ten tren jest dziœ dla ciebie. Œroda Wojna z Iranem trwa szósty miesi¹c. Nie spadaj¹ bomby i rakiety, ale wp³yw na gospodarkê œwiata wielki. Prezydent Trump obecnie planuje zadusiæ Iran gospodarczo, ale jeœli to siê w ogóle siê uda – to potrwa miesi¹ce. Tymczasem na horyzoncie kolejny konflikt. Po za³amaniu siê rozmów dwustronnych, szykuje siê nam wojna handlowa z… Kanad¹, najbardziej przyjaznym USA krajem œwiata sprzed ery Trumpa. Z c³ami karnymi po obu stronach siêgaj¹cymi 50 procent. W³aœciwie nie wiem co napisaæ, koñczy mi siê klawiatura… m
KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2026
6
www.kurierplus.com
Polskie wczoraj i dziœ
Kazimierz Wierzbicki
Czwarty rozbiór Spotkanie sowieckich i niemieckich sojuszników
23 sierpnia 1939 r. podpisano w Moskwie pakt o nieagresji miêdzy Rzesz¹ Niemieck¹ i Zwi¹zkiem Sowieckim. Wspó³praca niemiecko – sowiecka po I wojnie œwiatowej rozpoczê³a siê od zawarcia porozumienia w Rappalo w roku 1922. Uk³ad dotyczy³ wspó³pracy gospodarczej i wojskowej. Po dojœciu Hitlera do w³adzy w 1933 r. relacje miêdzy obu krajami wyraŸnie siê pogorszy³y. Przywódca III Rzeszy mia³ zdecydowanie negatywny stosunek do komunizmu i Rosji sowieckiej. W czasie wojny domowej w Hiszpanii (1935-1939) Berlin udziela³ pomocy militarnej si³om genera³a Franco. Stalin zaœ popiera³ lewicowy rz¹d Republiki wysy³aj¹c broñ i ochotników. Latem 1939 r. toczy³y siê negocjacje miêdzy rz¹dem sowieckim i przedstawicielami Pary¿a i Londynu. Hitler zaj¹³ ju¿ Austriê i Czechos³owacjê. Spodziewano siê bliskiego ataku niemieckiego na Polskê. Stalin gotowy by³ udzieliæ Polsce pomocy je¿eli uzyska zgodê na wkroczenie Armii Czerwonej na terytorium Rzeczpospolitej. Rz¹d w Warszawie odrzuca³ tak¹ opcjê, gdy¿ wejœcie wojsk sowieckich oznacza³oby utratê suwerennoœci kraju. Stalin w rzeczywistoœci nie zamierza³ pomagaæ Polsce. Liczy³ na wybuch wojny miêdzy Niemcami, a Angli¹ i Francj¹. Doprowadzi³oby to do os³abienia mocarstw zachodnich i w konsekwencji
zwiêkszenia pozycji Zwi¹zku Sowieckiego w Europie. W maju 1939 r. sowiecki minister spraw zagranicznych Maxim Litwinow, zwolennik wspo³pracy z Angli¹ i Francj¹, zosta³ usuniêty ze stanowiska. Jego miejsce zaj¹³ popieraj¹cy porozumienie z Hitlerem Wiaczes³aw Mo³otow. 22 sierpnia 1939 poinformowano, ¿e rz¹d III Rzeszy i rz¹d sowiecki dosz³y do porozumienia w sprawie podpisania paktu o nieagresji. Pakt zosta³ podpisany 23 sierpnia 1939 r. w Moskwie przez ministrów spraw zagranicznych obu pañstw – Joachima von Ribbentropa i Mo³otowa. Umowa sowiecko – niemiecka zawiera³a tajny dodatek o podziale Europy Wschodniej. Sowieci mieli uzyskaæ £otwê i Estoniê, rumuñsk¹ Mo³dawiê oraz wschodni¹ czêœæ Polski. Niemcom przypad³aby Litwa i reszta Polski. Tajny za³¹cznik do traktatu Ribbentrop – Mo³otow by³ znany dyplomacji amerykañskiej ju¿ nastêpnego dnia po jego podpisaniu. By³o to mo¿liwe, poniewa¿ ambasada USA w Moskwie mia³a swego szpiega w ambasadzie niemieckiej. O planowanym podziale Europy Wschodniej wiedzia³y równie¿ rz¹dy Francji i Wielkiej Brytanii. Trudno zrozumieæ, dlaczego mocarstwa zachodnie nie poinformowa³y rz¹du polskiego o zamiarach Hitlera i Stalina.
B¹dŸcie zdrowi í1 Obecnie oko³o 30 milionów mieszkañców USA pozostaje bez ubezpieczenia zdrowotnego. Aby zrekompensowaæ ponoszone straty, szpitale prawdopodobnie bêd¹ podnosiæ ceny us³ug dla osób posiadaj¹cych ubezpieczenia, w tym finansowane przez pracodawców. Jednoczeœnie rosn¹ zarówno sk³adki, jak i wysokoœæ udzia³u w³asnego pacjentów w kosztach leczenia. Coraz wiêcej osób wybiera tañsze polisy z bardzo wysokimi deductible, które wymagaj¹ pokrycia nawet kilku tysiêcy dolarów kosztów leczenia, zanim zacznie dzia³aæ ubezpieczenie. Najwiêksza amerykañska sieæ prywatnych szpitali, HCA Healthcare, poinformowa³a, ¿e wielu pacjentów, którzy wczeœniej korzystali z Obamacare, nie znalaz³o
innego ubezpieczenia i trafia obecnie do szpitali jako osoby nieubezpieczone. Dyrektor generalny HCA Sam Hazen stwierdzi³, ¿e widaæ niemal bezpoœrednie przejœcie pacjentów z polis ACA do grupy nieubezpieczonych. Najbardziej widoczne jest to w placówkach na Florydzie, w Teksasie, Karolinie Po³udniowej i Georgii, czyli stanach gdzie rz¹d Donalda Trumpa cieszy siê du¿ym poparciem. Podobne dane przedstawi³a sieæ Community Health Systems. W pierwszej po³owie roku liczba wizyt pacjentów p³ac¹cych za leczenie bez udzia³u ubezpieczenia wzros³a o 20 proc. w porównaniu z rokiem ubieg³ym. Kolejna firma ubezpieczeniowa Centene poinformowa³a, ¿e liczba uczestników Medicaid spada szybciej, ni¿ wczeœniej
Stalin i Ribbentrop 23 sierpnia 1939 r.
Hitler mia³ wolne rêce do ataku na Polskê. Bez uk³adu sojuszniczego z Moskw¹ nie oœmieli³by siê rozpocz¹æ wojny. 1 wrzeœnia 1939 r. hitlerowska Rzesza rozpoczê³a inwazjê na Polskê. 17 wrzeœnia Armia Czerwona przekroczy³a granice Rzeczpospolitej posuwaj¹c siê szybko na zachód. Kreml deklarowa³ oficjalnie, ¿e zajmuj¹c polskie kresy ochrania ludnoœæ ukraiñsk¹ i bia³orusk¹ przed niemieck¹ okupacj¹. Umowa z 23 sierpnia zak³ada³a jednak, ¿e terytoria kontrolowane przez Sowiety obejmowaæ bêd¹ równie¿ wschodnie Mazowsze i Lubelszczyznê, a wiêc ziemie etnicznie zdecydowanie polskie. Wis³a mia³aby prawdopodobnie dzieliæ Warszawê na strefê sowieck¹ i niemieck¹. 28 wrzeœnia 1939 r. dosz³o do kolejnego porozumienia miêdzy Moskw¹ i Berlinem. Stalin zgodzi³ siê oddaæ swemu sojusznikowi województwo lubelskie i resztê Mazowsza. W zamian za to Sowieci uzyskali Litwê. Oddzia³y niemieckie i sowieckie odby³y wspóln¹ defiladê zwyciêstwa w Brzeœciu nad Bugiem. Tysi¹ce ¿o³nierzy i oficerów polskich przebywaj¹cych na ziemiach wschodnich dostalo siê do sowieckiej niewoli. Kilka miesiêcy póŸniej prawie wszyscy zginêli w Katyniu i innych miejscach. Stalin bra³ odwet za klêskê Armii Czerwonej w 1920 r. Czêœæ historyków uwa¿a, ¿e po agresji sowieckiej rz¹d Rzeczpospolitej powinien
wypowiedzieæ wojnê Sowietom. Polscy oficerowie uzyskaliby wówczas status jeñców wojennych i podlegaliby pod Konwencjê Genewsk¹. Prawdopodobnie nie uchroni³oby ich to jednak przed straszliw¹ zemst¹ Stalina. Zwi¹zek Sowiecki by³ wiernym sojusznikiem Hitlera do napaœci Niemiec na ZSRS w czerwcu 1941 r. Stalin zaopatrywa³ Rzeszê w ropê naftow¹, zbo¿e i inne produkty. W bitwie o Angliê w 1940 r., samoloty niemieckie lata³y na benzynie wyprodukowanej z rosyjskiej ropy. Obie strony wspó³pracowa³y w zwalczaniu polskiego podziemia niepodleg³oœciowego. Oficerowie NKWD i Gestapo spotykali siê na konferencjach dotycz¹cych wspó³dzia³ania. Komunikat koñcowy jednego z tych spotkañ g³osi³: „Obie strony nie bêd¹ tolerowaæ na swych terytoriach jakiejkolwiek polskiej propagandy, która dotyczy terytoriów drugiej strony. Bêd¹ one t³umiæ na swych terytoriach wszelkie zacz¹tki takiej propagandy i informowaæ siê wzajemnie w odniesieniu do odpowiednich œrodków w tym celu”. Pakt Ribbentrop – Mo³otow zapocz¹tkowa³ najwiêkszy konflikt militarny w dziejach ludzkoœci, który spowodowa³ œmieræ milionów osób i olbrzymie, trudne do oszacowania zniszczenia. W tym sensie Zwi¹zek Sowiecki jest odpowiedzialny za wybuch II wojny œwiatowej na równi z III Rzesz¹. m
zak³adano, jeszcze przed wejœciem w ¿ycie zmian przewidzianych w ustawie One Big Beautiful Bill Act. W kolejnych latach miliony beneficjentów Medicaid mog¹ utraciæ prawo do œwiadczeñ. Eksperci podkreœlaj¹, ¿e tempo pogarszania siê sytuacji finansowej szpitali jest niepokoj¹ce. Jeff Wurzburg, prawnik specjalizuj¹cy siê w ochronie zdrowia, uwa¿a, ¿e najwiêksze systemy szpitalne s¹ jedynie pierwszymi, które odczuwaj¹ skutki spadku liczby osób objêtych ACA. Wkrótce podobne problemy mog¹ dotkn¹æ mniejsze placówki. Amerykañskie prawo zobowi¹zuje szpitale do udzielania pomocy ka¿demu pacjentowi w stanie nag³ego zagro¿enia ¿ycia, niezale¿nie od jego mo¿liwoœci finansowych. Oznacza to, ¿e rosn¹ce koszty nieodp³atnej opieki bêd¹ ostatecznie przenoszone na ca³y system. Wed³ug danych firmy konsultingowej Kaufman Hall udzia³ kosztów nieop³aco-
nej opieki medycznej w przychodach szpitali by³ w maju o 21 proc. wy¿szy ni¿ trzy lata wczeœniej. Najbardziej zagro¿one s¹ niewielkie szpitale wiejskie oraz tzw. safety-net hospitals, które obs³uguj¹ du¿¹ liczbê osób nieubezpieczonych. Ze wzglêdu na bardzo niskie mar¿e nawet niewielki wzrost kosztów mo¿e powa¿nie zachwiaæ ich stabilnoœci¹ finansow¹. Eksperci nie przewiduj¹ fali bankructw szpitali, jednak coraz czêœciej spodziewaj¹ siê zamykania pojedynczych poradni i ograniczania wybranych us³ug, takich jak opieka po³o¿nicza czy leczenie zaburzeñ psychicznych. Wiele placówek mo¿e równie¿ odk³adaæ inwestycje oraz remonty infrastruktury. Dan Steingart z agencji Moody’s Ratings zauwa¿a, ¿e czêœæ systemów szpitalnych ju¿ po cichu ogranicza dzia³alnoœæ, nie informuj¹c publicznie o redukcji us³ug.
Tomasz Bagnowski
KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2026
www.kurierplus.com
7
Blender kulturalny
MissMedia
D
„ la mnie autentycznoœæ jest w ogóle wa¿n¹ kwesti¹. Jak siê jest m³odszym, wierzy siê, ¿e nale¿y bezwzglêdnie mówiæ prawdê, a przynajmniej ja, harcerka, w to wierzy³am. I te¿ du¿o we mnie z tej wiary zosta³o. Mo¿e nie jest to ju¿ tak dogmatyczne jak kiedyœ, z wiekiem uczymy siê jednak dyplomacji – w koñcu dojrza³oœæ polega równie¿ na tym, ¿e nie boksujemy siê nieustannie z ca³ym œwiatem – natomiast nadal jestem w autentycznoœci zakochana. Uwielbiam u m³odych ludzi to, ¿e potrafi¹ byæ bezkompromisowi, ¿e wyczuwaj¹ ka¿dy fake i domagaj¹ siê prawdy. Chcia³abym, ¿eby w ka¿dym z nas zostawa³o choæ trochê tego idealizmu” – mówi Katarzyna Warnke. „Dla mnie bunt jest czymœ ca³kowicie naturalnym. Nie znoszê tajemnic, zakopywania trudnych tematów pod dywan. Najwy¿szym poœwiêceniem by³oby dla mnie nie odezwaæ siê, kiedy czujê, ¿e wymaga tego sytuacja. Nie by³abym sob¹, gdybym siedzia³a cicho. Wiem, ¿e s¹ ludzie, którzy koniecznie potrzebuj¹ byæ w grupie, zlewaæ siê z ni¹, funkcjonowaæ w silnych strukturach relacyjnych. Musz¹ bez przerwy dostawaæ informacjê zwrotn¹, ¿e jest fajnie, ¿e oni s¹ fajni i potrzebni, bo to daje im poczucie bezpieczeñstwa. Ja odwrotnie, czujê siê bezpiecznie, jeœli mam prawo siê sprzeciwiæ. Funkcjonowa³am w ró¿nych strukturach, chocia¿by w tych zawodowych – przez piêæ lat by³am czêœci¹ zespo³u Starego Teatru w Krakowie, potem siedem lat zespo³u TR Warszawa – i chocia¿ odnajdywa³am siê w grupie, lubi³am chodziæ swoimi drogami. Bywa³am t¹, która pierwsza wstaje i mówi g³oœno, ¿e coœ jest nie tak, i to jest, wierz mi, niewdziêczna rola, bo zawsze znajdzie siê ktoœ, kto uzna, ¿e to z tob¹ jest coœ nie tak. Nie mam problemu, ¿eby powiedzieæ o sobie, ¿e jestem outsiderk¹. Co nie znaczy, ¿e jestem samotniczk¹ i ¿e nie potrzebujê innych ludzi” – dodaje aktorka. „Zawsze by³a we mnie ogromna potrzeba wolnoœci i teraz te¿ ona we mnie jest, ale od kiedy zosta³am mam¹ – w domyœle: od kiedy nie jestem odpowiedzialna ju¿ tylko za siebie – nie postrzegam ju¿ tej kwestii tak zero-jedynkowo”. Znana z ostrych s¹dów, aktorka i re¿yserka, wzbudza kontrowersje mówi¹c coœ, co mo¿e byæ niepopularne. Na przyk³ad na temat feminizmu: „To, co od jakiegoœ czasu nosimy na sztandarach, niewiele ma wspólnego z rzeczywistoœci¹, bo my zupe³nie nie jesteœmy na tym etapie. Uwa¿am, ¿e nadal mamy du¿y problem z lojalnoœci¹ i wzajemnym wsparciem. Tyle mówi siê o siostrzeñstwie, a mnie siê wydaje, ¿e najpierw musimy siê porozliczaæ z tego, co nam patriarchat zostawi³ w spadku. Czyli wzajemnego porównywania siê, zawiœci i narzucania innym kobietom, jak maj¹ ¿yæ. Nie znoszê tej naszej kondycji kobiecej. Równie¿ tego, ¿e nie mówimy wprost, kiedy coœ nam siê nie podoba. Mê¿czyŸni s¹ pod tym wzglêdem o wiele bardziej bezpoœredni, choæ oczywiœcie wiem, z czego to wynika. Oni mogli sobie na otwartoœæ pozwoliæ, my nie mia³yœmy prawa g³osu, nie traktowano nas podmiotowo. Uwa¿am, ¿e wci¹¿, mimo oficjalnych deklaracji, jesteœmy nieœwiadomie zakleszczone w tamtych schematach, dlatego wolimy siê poruszaæ podskórnie, zakulisowo, nie wprost. RozdŸwiêk miêdzy tym, co deklarujemy, a stanem faktycz-
Katarzyna Warnke
nym jest tak du¿y, ¿e mówienie o siostrzeñstwie uwa¿am za coœ mocno na wyrost. Proponujê zejœæ na ziemiê i skupiæ siê na zwyk³ej ¿yczliwoœci. Uwa¿am, ¿e to piêkna ludzka cecha, zupe³nie niedoszacowana w dzisiejszym œwiecie. Œwietny fundament do budowania wszelkich relacji. I wydaje mi siê to bardziej adekwatne, na pocz¹tek. Taka mniejsza, ludzka skala, do ogarniêcia, z której z czasem mo¿na zbudowaæ coœ wiêkszego. I o wiele bardziej realne w œwiecie, gdzie ¿yj¹ rzesze kobiet, których potrzeby dla nikogo nie s¹ wa¿ne. Tak¿e dla nich samych, bo tak wiele z nas zwyczajnie nie ma si³y, czasu ani nawet œwiadomoœci, ¿e nale¿a³oby siê zaj¹æ sob¹. Zmieñmy to, a zmieni siê reszta” – podsumowuje. *
Znowu jest o niej g³oœno! Madonna
wraca na scenê. A w³aœciwie parkiet. I to w wielkim stylu. Nowy album zatytu³owany „Confessions II” zbiera œwietne recenzje. I nie chodzi tylko o zagorza³ych fanów artystki, ale równie¿ – a mo¿e przede wszystkim – profesjonalnych krytyków muzycznych. Ci ostatni uwa¿aj¹, ¿e kr¹¿ek z 2026 roku, „choæ œwiadomie odwo³uje siê do pamiêci o jednym z najwiêkszych triumfów artystki, nie jest jedynie prób¹ odcinania kuponów od dawnej chwa³y. Przeciwnie – proponuje nowe odczytanie w³asnej spuœcizny z perspektywy wspó³czesnoœci” – czytamy. Pobrzmiewa na nim duch nowojorskich klubów pocz¹tku lat osiemdziesi¹tych, w których kszta³towa³a siê artystyczna to¿samoœæ gwiazdy, a subtelne nawi¹zania do poprzednich p³yt sprawiaj¹, ¿e album idealnie ³¹czy ró¿ne etapy kariery Królowej Popu w spójn¹ opowieœæ. „Parkiet od dekad pozostaje jedn¹ z niewielu przestrzeni, która skutecznie opiera siê logice czasu. Zmieniaj¹ siê mody, pokolenia i estetyki, ale doœwiadczenie wspólnej zabawy pozostaje zadziwiaj¹co niezmienne. Dlatego nawet wtedy, gdy Madonna ogl¹da siê przez ramiê, nie brzmi jak seniorka rozpamiêtuj¹ca w³asn¹ œwietnoœæ, lecz jak ktoœ, z kim uto¿sami siê niejeden wspó³czesny s³uchacz. Zarówno ten, który ju¿ przetañczy³, jak i ten który przetañczy w lecie 2026 niejedn¹ noc” – czytamy. W niedawnym wywiadzie dla za³o¿onego przez Andy Warhol’a magazynu
„Interview” (gwiazda pojawi³a siê na ok³adce 11 razy!) Madonna stwierdzi³a, ¿e: „Wszyscy chodz¹ dziœ na golasa, wiêc ja nie bêdê, bo tak ju¿ mam, ¿e nie lubiê byæ taka jak reszta. Zawsze chcê robiæ coœ, czego nie robi¹ inni, wiêc od teraz bêdê myœleæ i nosiæ ciuchy”. Przypomnia³a, jak przez dekady strofowano j¹ za próby „szokowania” myœl¹c, ¿e chce zaistnieæ dziêki skandalom. A jej chodzi³o o coœ wiêcej. „Kiedyœ bardzo mnie to denerwowa³o, bo nie mog³am uwierzyæ, ¿e ludzie s¹ a¿ tak g³upi. ¯e nie ³api¹. ¯e niczego nie rozumiej¹” – stwierdzi³a. „Za moimi prowokacjami zawsze kryje siê jakaœ g³êbsza intencja. Tylko ¿e nikt nie zadaje sobie trudu, ¿eby jej poszukaæ. Tracisz wtedy wiarê w ludzkoœæ. I równie szybko zdajesz sobie sprawê, ¿e wiele osób nie myœli krytycznie. W³aœciwie nie analizuj¹ tego, na co patrz¹, czego s³uchaj¹. Nie dostrzegaj¹ subtelnoœci, warstw, dodatkowych znaczeñ. Zw³aszcza gdy mówimy o twórczoœci kobiet” – podsumowa³a. I rzeczywiœcie, od pocz¹tku przypinano Madonnie ³atkê atencjuszki-skandalistki, choæ niemal w ka¿dej ods³onie – nawet gdy tañczy³a pó³-nago na tle p³on¹cych krzy¿y, chodzi³o jej o coœ wiêcej. Pocz¹tki te¿ nie nale¿a³y do naj³atwiejszych. Z prowincjonalnego Rochester w stanie Michigan przeprowadzi³a siê do Nowego Jorku, w którym nie zna³a ¿ywej duszy. Mia³a – jak mówi legenda – 35 dolarów w kieszeni. I przekonanie, ¿e œwiat bêdzie nale¿eæ do niej. „WyobraŸcie sobie 19-letni¹ Madonnê stoj¹c¹ przy krawê¿niku na lotnisku LaGuardia – drobn¹, szczuplutk¹, podekscytowan¹, oszo³omion¹, porz¹dnie wystraszon¹, ubran¹ w grub¹ kurtkê mimo letniego upa³u, nios¹c¹ du¿¹ lalkê i ma³¹ walizeczkê” – pisze Mary Gabriel w biografii „Madonna. A Rebel Life”. „I wyobraŸcie sobie znudzonego taksówkarza, który w³¹cza licznik przed jednokierunkow¹ podró¿¹ do jej miejsca przeznaczenia i na pytanie: „Dok¹d chce pani jechaæ?”, s³yszy „Do œrodka wszystkiego”. Bez w¹tpienia widzia³ ju¿ takie dziewczyny, przyje¿d¿aj¹ce znik¹d, w drodze dok¹dœ, dziewczyny, które ta podró¿ wywiod³a na manowce, do podziemnego œwiata Nowego Jorku. Nic nie wskazywa³o na to, ¿e Madonna nie zostanie jedn¹ z nich. Przeciwnie, wszelkie przes³anki kaza³y przypuszczaæ, ¿e tylko tam mo¿e skoñczyæ. By³a zbyt m³oda, zbyt na-
Madonna
iwna, zbyt przejêta. Zjedz¹ j¹ ¿ywcem”. Ale tak siê nie sta³o. Dziewczyna znik¹d zrobi³a zawrotn¹ karierê. I dziœ, w wieku 69 lat, podrywa do tañca ju¿ nie swoich rówieœników, ale kolejne pokolenia. „Masz do³a, nie uk³ada ci siê w ¿yciu, czujesz siê jak przegryw? IdŸ potañczyæ, to zawsze ratuje” – przekonywa³a w cytowanej ju¿ rozmowie z „Interview”. Nowy kr¹¿ek to przede wszystkim opowieœæ o uzdrawiaj¹cej sile wspólnoty. Madonna przypomina, ¿e „na parkiecie wszyscy rozumiej¹ siê bez s³ów”. Wiêc czas poderwaæ siê z kanapy. *
Zadie Smith
W
ychowa³am siê w rodzinie, w któ„ rej kobiety zawsze mówi³y, co myœl¹. Wydawa³o mi siê, ¿e to normalne. ¯e tak po prostu jest. A¿ doros³am, posz³am w œwiat i okaza³o siê, ¿e kobieta, która zabiera g³os, wcale nie jest powszechnym czy mile widzianym zjawiskiem” – mówi Zadie Smith, pisarka. „Doskonale pamiêtam kilka randek z m³odoœci. Stara³am siê byæ zabawna, sypa³am ¿artami, a po drugiej stronie widzia³am zmieszanie i niedowierzanie. Od razu rozumiesz, ¿e nie tak powinny zachowywaæ siê kobiety. My jesteœmy od tego, ¿eby siê œmiaæ z ¿artów mê¿czyzny, prawda? I s³uchaæ. A ja by³am zupe³nie inna” – twierdzi. Autorka nagradzanej powieœci „Bia³e zêby” wspomina swoje dzieciñstwo. „By³am brzydka i teraz widzê, jak wielkie to b³ogos³awieñstwo. By³oby du¿o gorzej, gdybym nagle z p³askiej, kreatywnej, weso³ej,wspinaj¹cej siê na drzewa 11-latki wyros³a na kobietê o wielkich piersiach i nieskoñczenie d³ugich nogach. Taka przemiana wywraca twoje ¿ycie do góry nogami z dnia na dzieñ. Przez kolejnych szeœæ lat próbujesz sobie jakoœ z tym poradziæ” – œmieje siê. „Mia³am wystaj¹ce zêby, niesforne w³osy, zroœniête brwi, nadwagê. W Anglii lat 80. nie by³o to uwa¿ane za szczególnie atrakcyjne, ale dziêki temu nikt mi nie przeszkadza³ w rozwoju kreatywnoœci, pasji, po prostu w beztroskim prze¿ywaniu dzieciñstwa. […] Myœlê, ¿e mam to po matce. Kobietami targaj¹ ró¿ne neurozy, wiecznie czuj¹ siê Ÿle same ze sob¹, chc¹ byæ szczup³e, chc¹ byæ inne, ni¿ s¹. Przekazuj¹ to swoim córkom” – t³umaczy laureatka Bookera. „A mnie trafi³a siê matka, która przekaza³a mi poczucie, ¿e jeœli ciê gdzieœ nie chc¹, nie jest to twój problem, ale tych, którzy odmawiaj¹ ci wstêpu. To forma samoobrony, któr¹ ona równie¿ stosowa³a jako czarna kobieta, nosz¹ca rastafariañskie fryzury, niepasuj¹ca do wielu miejsc w Anglii, ale zawsze zachowuj¹ca siê tak, jakby wszyscy powinni byæ wdziêczni za to, ¿e przysz³a i jest. Uwa¿aj¹ca siê za najwspanialsz¹ osobê, jaka kiedykolwiek istnia³a na Ziemi. Mam to po niej”. m
Marsz, marsz Polonia
DODATEK SPONSOROWANY PRZEZ STOWARZYSZENIE WETERANÓW ARMII POLSKIEJ W AMERYCE, OKRÊG 2 Nowy Jork
Nr 497
29 sierpnia 2026
40-lecie Ojców Paulinów na Manhattanie Jubileusz 40-lecia obecnoœci i pos³ugi ojców paulinów w parafii œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie w Nowym Jorku stanowi doskona³¹ okazjê do przypomnienia historii parafii, ludzi, którzy j¹ tworzyli, oraz wydarzeñ, które na przestrzeni lat ukszta³towa³y jej oblicze. W dniu 1 lipca 1986 roku, czterdzieœci lat temu, zakonnicy przybyli do tej najstarszej polskiej parafii na Manhattanie, rozpoczynaj¹c nowy rozdzia³ jej dziejów i podejmuj¹c odpowiedzialnoœæ za pos³ugê duszpastersk¹ wœród Polonii. Aby w pe³ni zrozumieæ znaczenie ostatnich czterech dekad, warto cofn¹æ siê do pocz¹tków tej wyj¹tkowej wspólnoty, której historia siêga drugiej po³owy XIX wieku. Wyj¹tkowa parafia W 1873 roku, w sali Harmonia Rooms przy ulicy Essex, grupa Polaków postawi³a sobie za g³ówny cel powo³anie do ¿ycia polskiej parafii oraz budowê w³asnego koœcio³a. Rok póŸniej, w 1874 roku, na nowojorskim Manhattanie, w dzielnicy East Village, powsta³a wspólnota parafialna, której patronem zosta³ œw. Stanis³aw Biskup i Mêczennik. By³a ona odpowiedzi¹ na ¿ywe potrzeby duchowe Polonii zamieszkuj¹cej tê czêœæ miasta, pragnê³a posiadaæ w³asn¹ œwi¹tyniê, w której nabo¿eñstwa sprawowane by³yby w jêzyku polskim. Parafia mia³a staæ siê miejscem modlitwy i sprawowania sakramentów, ale tak¿e oœrodkiem podtrzymywania polskiej wiary, tradycji, kultury oraz ducha patriotyzmu. Dla kolejnych pokoleñ emigrantów mia³a byæ przystani¹, w której pielêgnowano ojczysty jêzyk, narodow¹ to¿samoœæ i wiêŸ z rodzinn¹ Ojczyzn¹. Komitet organizacyjny, skupiony wokó³ Towarzystwa œw. Stanis³awa, podj¹³ starania o zgromadzenie funduszy oraz uzyskanie wymaganych zezwoleñ kanonicznych od Kurii Archidiecezji Nowojorskiej, niezbêdnych do erygowania parafii. W tych dzia³aniach wspiera³ rodaków m.in. ks. Wojciech Mielcuszyn, otaczaj¹c ich trosk¹ duszpastersk¹ oraz s³u¿¹c rad¹ i pomoc¹. Pocz¹tkowo wspólnota spotyka³a siê w ró¿nych miejscach na Manhattanie. Ostatecznie postanowiono wybudowaæ koœció³ na 7 ulicy i w tym celu zakupiono kilka budynków przy 7. Ulicy (7th Street). Trzy z nich rozebrano w 1899 roku, przygotowuj¹c teren pod budowê nowego koœcio³a, natomiast czwarty pozostawiono jako plebaniê. W dniu 27 maja 1900 roku uroczyœcie wmurowano kamieñ wêgielny pod budowê œwi¹tyni. Aktu poœwiêcenia d okona³ biskup Jan M. Farley w obecnoœci licznie zgromadzonego duchowieñstwa, przedstawicieli organizacji polonijnych oraz wiernych. Budowa przebiega³a w niezwykle szybkim tempie. Ju¿ 19 maja 1901 roku arcybiskup Nowego Jorku Michael Augustine Corrigan dokona³ konsekracji nowego koœcio³a. Parafia rozwija³a siê dziêki zgodnej wspó³pracy duchowieñstwa i œwieckich. Powstawa³y liczne grupy modlitewne oraz organizacje spo³eczne i patriotyczne, których celem by³o wspieranie ¿ycia parafialnego oraz niesienie pomocy OjczyŸnie. Powsta³a równie¿ szko³a parafialna, w której kolejne pokolenia dzieci wychowywano w duchu wiary, jêzyka ojczystego i umi³owania kraju swoich ojców. Za czasów proboszcza ks. Jana H. Strzeleckiego parafia goœci³a wiele wybitnych postaci. Jednym z najwa¿niejszych wydarzeñ by³a wizyta œwiatowej s³awy pianisty, kompozytora Ignacego Jana Paderewskiego przysz³ego premiera Polski (1860-1941), który odwiedzi³ parafiê 26 paŸdziernika 1915 roku. Ponadto, czêstym goœciem kolejnego proboszcza ks. Feliksa Buranta by³ genera³ broni Józef Haller (1873-1960). Duszpasterze z oddaniem odpowiadali na duchowe potrzeby wiernych, a siostry felicjanki, ucz¹ce w szkole parafialnej, kszta³towa³y m³ode pokolenie w duchu wiary, patriotyzmu i odpowiedzialnoœci za Koœció³ i Ojczyznê. Z kronik archiwal-
nych oraz ksi¹g metrykalnych, rejestruj¹cych m.in. chrzty, ma³¿eñstwa i pogrzeby, pieczo³owicie przechowywanych, wy³ania siê obraz parafii jako wspólnoty wiary. Przez ponad 150 lat wpisa³a siê ona na trwa³e w historiê oraz krajobraz Archidiecezji Nowojorskiej, staj¹c siê duchowym domem dla tysiêcy Polaków i ich potomków. Paulini na Manhattanie Pocz¹tek drugiej po³owy XX wieku by³ czasem, w którym pierwsi paulini przybywaj¹cy do Ameryki z odwag¹ podejmowali nowe wyzwania duszpasterskie. Byli otwarci na potrzeby wiernych i zaanga¿owani w ¿y-
Zdjêcie z drona koœcio³a przy 7th Street
cie Polonii. Nawi¹zywali przyjaŸnie, wspierali rodaków oraz budowali duchowe wiêzi z polskimi wspólnotami rozsianymi po Stanach Zjednoczonych. Podczas jednego z takich spotkañ o. Lucjusza Tyrasiñskiego z ks. pra³atem Wojciechem Arturem Rojkiem – przedwojennym kapelanem Wojska Polskiego, a wówczas proboszczem parafii œw. Stanis³awa Kostki na Staten Island, zrodzi³a siê myœl, aby paulini podjêli pos³ugê w polskiej parafii na Manhattanie. Starania powiod³y siê i nied³ugo potem Rada Kap³añska Archidiecezji Nowojorskiej przeg³osowa³a przekazanie parafii œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika Zakonowi Ojców Paulinów, a decyzjê tê zatwierdzi³ ówczesny arcybiskup Nowego Jorku, kard. John O’Connor. W dniu 1 lipca 1986 roku na plebanii zamieszkali pierwsi paulini: o. Lucjusz Tyrasiñski, jako proboszcz oraz o. Jan Michalak jako wikariusz. Wydarzenie to zapocz¹tkowa³o nowy rozdzia³ w historii parafii i sta³o siê pocz¹tkiem pauliñskiej pos³ugi, która trwa nieprzerwanie do dziœ. Informacjê tê odnajdujemy w ksi¹¿ce „Wyspa wiary” autorstwa Danuty Pi¹tkowskiej (Nowy Jork 1997, s. 89). Warto przypomnieæ, ¿e w Krakowie, na Ska³ce – miejscu mêczeñskiej œmierci œw. Stanis³awa, biskupa i mêczennika – od 1472 roku kustoszami sanktuarium s¹ ojcowie paulini. To w³aœnie Jan D³ugosz sprowadzi³ ich z Jasnej Góry – Czêstochowy, powierzaj¹c im opiekê nad tym wyj¹tkowym miejscem kultu, które od ponad piêciu i pó³ wieku pozostaje jednym z najwa¿niejszych sanktuariów narodowych w Polsce. Œwiêty Stanis³aw, g³ówny patron Polski, od wieków jest symbolem jednoœci narodu, wiernoœci Ewangelii i odwagi w obronie prawdy. Szczególnego znaczenia nabiera wiêc fakt, ¿e ju¿ w 1873 roku ks. Teodor Gieryk (1837-1878) przekaza³ Towarzystwu organizuj¹cemu polsk¹ parafiê w Nowym Jorku cz¹stkê relikwii œw. Stanis³awa. Dar ten mia³ nie tylko wymiar duchowy, ale by³ tak¿e wyrazem zachêty i b³ogos³awieñstwa dla dzie³a budowy pierwszego polskiego koœcio³a na Manhattanie. Obecnoœæ relikwii g³ównego patrona Polski od samych pocz¹tków istnienia parafii podkreœla³a jej wiêŸ z Ojczyzn¹ oraz z wielowiekow¹ tradycj¹ Koœcio³a w Polsce. Choæ by³a to kolejna placówka powierzona Zakonowi Œwiêtego Paw³a Pierwszego Pustelnika w Stanach Zjednoczonych, od samego pocz¹tku wyró¿nia³a siê swoim wyj¹tkowym charakterem. Parafia po³o¿ona w samym sercu Manhattanu – jednej z najwiêkszych i najbardziej dynamicznych metropolii œwiata – sta³a siê szczególnym
Pierwszy proboszcz paulin o. Lucjusz Tyrasiñski
Pani Gra¿yna Michalski
miejscem pos³ugi paulinów. Jej lokalizacja sprawia, ¿e ka¿dego dnia spotykaj¹ siê tu ludzie ró¿nych narodowoœci, kultur i pokoleñ. Dla Polonii jest nie tylko miejscem modlitwy, ale tak¿e wa¿nym oœrodkiem pielêgnowania wiary, polskiej tradycji i to¿samoœci narodowej. Jednoczeœnie pozostaje ¿ywym œwiadectwem obecnoœci Koœcio³a i duchowoœci pauliñskiej w samym centrum Nowego Jorku. Historia parafii zapisana jest nie tylko w kronikach i ksiêgach metrykalnych, lecz tak¿e w pamiêci jej parafian. Ich œwiadectwa ukazuj¹, jak œwi¹tynia œw. Stanis³awa stawa³a siê dla kolejnych pokoleñ miejscem modlitwy, rodzinnych spotkañ, pielêgnowania polskiej to¿samoœci oraz przekazywania wiary dzieciom i wnukom.
a tak¿e ludzi, którzy wspó³tworzyli historiê tej wspólnoty. Z okazji jubileuszu ukaza³a siê równie¿ ksi¹¿ka autorstwa o. Micha³a Czy¿ewskiego, pt. „Zakonnik w Nowym Jorku”. Publikacja w przystêpny sposób przedstawia jego drogê powo³ania do Zakonu Paulinów oraz codziennoœæ ¿ycia zakonnego i kap³añskiej pos³ugi w parafii œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie. Ksi¹¿ka stanowi nie tylko œwiadectwo osobistych doœwiadczeñ autora, ale tak¿e przybli¿a czytelnikom piêkno pauliñskiego charyzmatu oraz historiê i wspó³czesne ¿ycie polskiej wspólnoty parafialnej w sercu Nowego Jorku. Historia 40 lat obecnoœci paulinów na Manhattanie to równie¿ historia konkretnych wydarzeñ: uroczystych jubileuszy, wizyt biskupów i kardyna³ów, rekolekcji, procesji oraz koncertów, które gromadzi³y ca³¹ wspólnotê. Nie mo¿na pomin¹æ równie¿ licznych inwestycji i remontów, które pozwala³y utrzymaæ i rozwijaæ infrastrukturê parafialn¹ – zawsze w duchu odpowiedzialnoœci i troski o przysz³oœæ.
Œwiadectwo Gra¿yny Michalskiej „Nale¿ê do parafii œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie od 1969 roku – mówi Gra¿yna Michalska. Zwi¹za³a mnie z ni¹ moja ukochana babcia, Olga Stefanyszyn (1910-2003), pochodz¹ca z Medyki ko³o Przemyœla. W 1963 roku przyp³ynê³a do Nowego Jorku statkiem „Batory” i zamieszka³a po s¹siedzku przy 7 Ulicy. Tamte czasy wygl¹da³y zupe³nie inaczej ni¿ dziœ. W niemal ka¿dej kamienicy wokó³ koœcio³a mieszka³y polskie rodziny. S³ychaæ by³o jêzyk polski na ulicach, a dŸwiêk koœcielnych dzwonów budzi³ nas ka¿dego ranka i przypomina³, ¿e wiara jest naturaln¹ czêœci¹ codziennego ¿ycia. Parafia by³a prawdziwym centrum ¿ycia religijnego, spo³ecznego i patriotycznego Polonii. Babcia by³a prezesk¹ Towarzystwa Œwiêtej Jadwigi – jednego z wielu towarzystw dzia³aj¹cych przy parafii. Odk¹d siêgam pamiêci¹, by³a niezwykle zaanga¿owana w ¿ycie koœcio³a. Kocha³a piec, gotowaæ i dzieliæ siê z innymi. Wspiera³a kap³anów swoj¹ modlitw¹, przygotowywa³a dla nich pierogi, p¹czki i inne domowe potrawy, troszczy³a siê o œwi¹tyniê oraz sk³ada³a ofiary na potrzeby parafii. Uczy³a mnie, ¿e prawdziwa mi³oœæ do Koœcio³a wyra¿a siê w bezinteresownej s³u¿bie drugiemu cz³owiekowi. To w³aœnie babcia wprowadzi³a mnie do tej parafii i przekaza³a mi wartoœci, którymi kierujê siê do dziœ. Dziêki niej koœció³ przy 7 Ulicy sta³ siê moim drugim domem. Doskonale pamiêtam dzieñ, gdy do parafii przybyli ojcowie paulini – o. Lucjusz Tyrasiñski i o. Jan Michalak. Wspólnota przyjê³a ich z wielkim entuzjazmem i radoœci¹. Zna³am paulinów ju¿ wczeœniej z Jasnej Góry w Polsce oraz z Amerykañskiej Czêstochowy, dlatego ich obecnoœæ by³a dla mnie czymœ bardzo naturalnym i budz¹cym nadziejê. Ojciec Lucjusz by³ kap³anem o niezwyk³ej osobowoœci, wysokiej kulturze osobistej i g³êbokiej duchowoœci. Potrafi³ jednoczyæ ludzi, którym dobro parafii le¿a³o na sercu, buduj¹c wspólnotê opart¹ na wzajemnym szacunku, modlitwie i odpowiedzialnoœci za Koœció³. Charyzmat jasnogórski, który paulini wnieœli do parafii, nada³ jej now¹ dynamikê duchow¹. Szczególne nabo¿eñstwo do Matki Bo¿ej Jasnogórskiej, umi³owanie Eucharystii oraz troska o piêkno liturgii pomog³y wielu wiernym pog³êbiæ ¿ycie wiary i odnaleŸæ swoje miejsce we wspólnocie. Ojciec Lucjusz wprowadzi³ wiele nowych nabo¿eñstw i inicjatyw duszpasterskich, dziêki którym parafia sta³a siê miejscem pog³êbionej modlitwy, i odnowionego ¿ycia sakramentalnego. Wierni odnajdywali w niej nie tylko duchowe wsparcie, ale tak¿e przestrzeñ do wzrastania w wierze, mi³oœci do Koœcio³a i oddaniu Matce Bo¿ej. Ojciec Jan Michalak by³ jego wiernym wspó³pracownikiem. Wspiera³ i odwiedza³ chorych, dba³ o najm³odszych a swoj¹ cich¹ obecnoœci¹, oddaniem oraz kazaniami pomaga³ nam wzrastaæ duchowo. Paulini z ogromnym zaanga¿owaniem podjêli pracê duszpastersk¹, administracyjn¹ oraz remontowo-budowlan¹. Trudno wymieniæ wszystkie dzie³a, których dokonali. Dziêki
Ojcowie paulini od lewej o. Jan Kolmaga, o. Krzysztof Wieliczko – prowincja³ Zakonu Paulinów w USA i obecny proboszcz parafii na Manhattanie o. Micha³ Czy¿ewski
ich wysi³kowi parafia rozwija³a siê zarówno pod wzglêdem duchowym, jak i materialnym, staj¹c siê jeszcze piêkniejszym domem dla kolejnych pokoleñ Polonii. Szczególnym znakiem jest dla mnie obecnoœæ Matki Bo¿ej Czêstochowskiej, która od lat czuwa nad nasz¹ wspólnot¹. Jestem wdziêczna, ¿e ka¿dego dnia mogê przyjœæ do tego koœcio³a, modliæ siê przed Jej wizerunkiem i czuæ, ¿e ta parafia nadal pozostaje miejscem wiary, pamiêci i polskiej tradycji”. Minê³o czterdzieœci lat… Upamiêtnienie czterech dekad pos³ugi paulinów w parafii œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika, w jednej z najstarszych parafii polonijnych w Stanach Zjednoczonych, zosta³y rozpoczête oficjalnie 16 kwietnia br., podczas Apelu Jasnogórskiego w kaplicy Cudownego Obrazu w Czêstochowie. Obecny proboszcz parafii, o. Micha³ Czy¿ewski, w swoim modlitewnym rozwa¿aniu dziêkowa³ Bogu za czterdzieœci lat obecnoœci i pos³ugi ojców paulinów w parafii oraz prosi³ o dalsz¹ opiekê i wstawiennictwo Matki Bo¿ej. Kulminacyjnym punktem jubileuszowych obchodów by³a uroczysta Msza Œwiêta dziêkczynna, sprawowana w niedzielê 31 maja br. pod przewodnictwem prowincja³a Zakonu Paulinów w Stanach Zjednoczonych, o. Krzysztofa Wieliczki. Wspólna modlitwa zgromadzi³a licznie przyby³ych parafian, przedstawicieli Polonii oraz goœci, którzy dziêkowali Bogu za cztery dekady pauliñskiej pos³ugi na Manhattanie. Po zakoñczeniu liturgii uczestnicy jubileuszu spotkali siê w sali parafialnej na wspólnym poczêstunku. By³ to czas serdecznych rozmów, wspomnieñ oraz dziêkczynienia za czterdzieœci lat pos³ugi paulinów w parafii œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika. W rodzinnej atmosferze przywo³ywano wydarzenia z minionych lat, dzielono siê œwiadectwami i wyra¿ano wdziêcznoœæ wszystkim, którzy na przestrzeni lat tworzyli historiê tej wspólnoty. Zaprezentowano równie¿ okolicznoœciow¹ wystawê fotograficzn¹ (128 zdjêæ) Dariusza Wójcika, ukazuj¹c¹ najwa¿niejsze wydarzenia z czterdziestu lat obecnoœci ojców paulinów w parafii,
Misja na jutro Parafia pozostaje ¿ywym centrum duchowym Polonii na Manhattanie. £¹czy pokolenia, jêzyki i doœwiadczenia, pozostaj¹c wierna swojemu maryjnemu i pauliñskiemu charakterowi. To miejsce, gdzie tradycja spotyka siê z teraŸniejszoœci¹, a historia staje siê fundamentem przysz³oœci. Cztery dekady obecnoœci paulinów przynios³y liczne owoce duchowe: tysi¹ce udzielonych sakramentów, setki ma³¿eñstw, które rozpoczê³y wspóln¹ drogê w tym koœciele, oraz niezliczone spotkania ludzi z Bogiem. Wielkim owocem tej pos³ugi s¹ równie¿ powo³ania – kap³añskie i zakonne – które rodzi³y siê w tej wspólnocie, a tak¿e liczne œwiadectwa powrotów do wiary i odnowienia ¿ycia duchowego. Paulini – tak bardzo kojarzeni z Jasna Gór¹, nios¹cy ze sob¹ duchowoœæ zakorzenion¹ w maryjnej tradycji Polski, z Bo¿¹ pomoc¹ podejmuj¹ i otwieraj¹ siê na realn¹ potrzebê duszpastersk¹. Parafia, zarówno w wymiarze duchowym, jak i spo³ecznym, ma wyraŸny charakter wspólnoty i rodziny. Jest miejscem, w którym wierni nie tylko uczestnicz¹ w liturgii, lecz tak¿e buduj¹ wzajemne relacje, wspieraj¹ siê i wspólnie prze¿ywaj¹ swoj¹ wiarê. Obok pos³ugi sakramentalnej dynamicznie rozwija siê ¿ycie duszpasterskie: dzia³aj¹ wspólnoty formacyjne i modlitewne, prowadzona jest katecheza dzieci i m³odzie¿y, a liczne inicjatywy integruj¹ kolejne pokolenia parafian. Dziêki temu parafia pozostaje ¿yw¹ wspólnot¹ wiary, nadziei i mi³oœci, otwart¹ zarówno na wieloletnich parafian, jak i nowo przyby³ych. Koœció³ na Manhattanie jest miejscem, gdzie Polonia nie tylko uczestniczy w liturgii, ale równie¿ odnajduje swoje duchowe i kulturowe korzenie. Polska Szko³a im. o. Augustyna Kordeckiego formuje kolejne pokolenia, przekazuj¹c jêzyk, wiarê i pamiêæ o ojczyŸnie. Pauliñska pos³uga charakteryzuje siê blisk¹ obecnoœci¹ pasterzy – s³uchaj¹cych ludzkich historii, towarzysz¹cych w radoœciach i trudnoœciach codziennego ¿ycia. Czterdzieœci lat obecnoœci paulinów na Manhattanie jest ¿ywym œwiadectwem, ¿e Koœció³ – nawet w sercu wielkiego miasta – mo¿e byæ domem wiernym Ewangelii. o. Micha³ Czy¿ewski, paulin
FOTO- ARCHIWUM PARAFII
O. Micha³ i o. Jan – obecni paulini w parafii
Redakcja: Jolanta Szczepkowska, Teofil Lachowicz Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org
KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2026
10
www.kurierplus.com
Dooko³a sto³u
Adam Ma³osolny
Kukurydza cukrowa: ziarno czy warzywo?
Z
apach œwie¿o gotowanej kukurydzy, unosz¹cy siê w parnym, letnim powietrzu kojarzy nam siê z wakacyjn¹, letni¹ beztrosk¹. Jednak kukurydza cukrowa to fenomen, który wymyka siê prostym klasyfikacjom. To produkt o zdumiewaj¹cej z³o¿onoœci, który potrafi byæ jednoczeœnie skrobiow¹ baz¹ i efemerycznym symbolem sezonowoœci. Z biologicznego punktu widzenia kukurydza cukrowa to fascynuj¹cy paradoks: to ziarno zbó¿, które celebrujemy i spo¿ywamy jak warzywo. Ta dwoistoœæ – bycie ziarnem o duszy warzywa – stanowi o jej unikalnoœci. Wiêkszoœæ domowych kucharzy pope³nia ten sam b³¹d: po odciêciu ziaren wyrzuca kolby do kosza. To kulinarny grzech marnotrawstwa, poniewa¿ to w³aœnie w twardym, lekkim rdzeniu drzemie najg³êbsza esencja smaku. Jeœli planujecie przygotowaæ chowder lub jak¹kolwiek zupê na bazie kukurydzy, kolby po wy³uskaniu powinny trafiæ prosto do garnka z wywarem. Powolne gotowanie kolb uwalnia skrobiê i aromaty, których nie ma w samych ziarnach. Wywar staje siê gêstszy, bardziej kremowy i nasycony „dusz¹” kukurydzy. Wykorzystanie ka¿dego skrawka produktu – buduj¹ fundament wybitnej kuchni.
K
ukurydza cukrowa to kulinarny kameleon, który z gracj¹ adaptuje siê do niemal ka¿dej tradycji smakowej. Jej naturalna s³odycz nie jest barier¹, lecz idealnym t³em. Dziêki wysokiej zawartoœci cukru i skrobi, kukurydza potrafi zrównowa¿yæ intensywn¹ ostroœæ papryczek chili, s³one uderzenie sezonowanych serów czy g³êboki aromat œwie¿ych zió³. Jej uniwersalnoœæ jest osza³amiaj¹ca. Mo¿emy cieszyæ siê ni¹ w najbardziej prostej formie – gotowan¹, parowan¹ lub pieczon¹ z odrobin¹ mas³a i soli. Jednak po wyjœciu poza schemat kolby, kukurydza podbija œwiat. W Japonii staje siê niezbêdnym dodatkiem do ramenu, gdzie jej s³odycz kontrastuje z t³ustym, s³onym bulionem. W nowoczesnych pizzeriach dodaje tekstury i cukrowego prze³amania do s³onych serów. W cukiernictwie blenduje siê j¹ na aksamitn¹ masê, tworz¹c lody o zaskakuj¹cym, maœlanym profilu. Ta zdolnoœæ do adaptacji wynika z balansu – kukurydza dostarcza „cia³a” potrawie (skrobia), nie dominuj¹c jej, a jedynie podkreœlaj¹c kontrasty smakowe. Zapach przypieczonych, z³ocistych ziaren i dymu z paleniska grilla to dla wielu z nas absolutna kwintesencja lata. Kukurydza to roœlina wyj¹tkowa – jako gatunek
jednoroczny nie przetrwa mrozu, dlatego ka¿da kolba, któr¹ cieszymy siê podczas wakacyjnego grillowania, jest owocem precyzyjnie zaplanowanego, letniego cyklu ¿ycia. Mimo ¿e goœci na naszych sto³ach regularnie, rzadko zastanawiamy siê nad jej fascynuj¹c¹ biologi¹.
M
echanizm rozmna¿ania kukurydzy to prawdziwy pokaz precyzji natury. Na szczycie ³odygi znajduje siê wiecha – to mêski kwiat, który produkuje py³ek. Poni¿ej rozwijaj¹ siê kolby, z których wystaj¹ charakterystyczne, miêkkie jak jedwab nitki nazywane znamionami. To one stanowi¹ ¿eñsk¹ czêœæ uk³adu rozrodczego. Zadaniem ka¿dej pojedynczej nitki jest wy³apanie py³ku spadaj¹cego z wiechy i przetransportowanie go do wnêtrza kolby, aby zapyliæ dok³adnie jeden, konkretny zal¹¿ek. Jeœli po obraniu kukurydzy zauwa¿yliœcie puste miejsca lub ma³e, pomarszczone punkty zamiast pe³nych ziaren, oznacza to, ¿e ta konkretna nitka „nie mia³a szczêœcia” i nie zosta³a zapylona.
Kukurydza cukrowa, ró¿ni siê od ku-
kurydzy polnej nie tylko przeznaczeniem. To, co trafia na nasze talerze, to efekt tzw. mutacji recesywnych, które uniemo¿liwiaj¹ roœlinie sprawne przekszta³canie cukru w skrobiê. Z perspektywy botanicznej jest to pewnego rodzaju „upoœledzenie” w gromadzeniu energii dla nasion, ale dla nas to kulinarny skarb. Dziêki temu zawartoœæ cukru od 5 do 30 proc. pozostaje uwiêziona wewn¹trz ziaren, nadaj¹c im delikatn¹, wodnist¹ teksturê. Dla kontrastu, kukurydza polna jest twarda i m¹czysta, bo jej celem jest magazynowanie energii. Nie dorównuje ona s³odycz¹ odmianom cukrowym.
W
momencie odciêcia kolby od ³odygi, kukurydza zaczyna „walczyæ” ze swoj¹ s³odycz¹. Enzymy wewn¹trz ziarna przystêpuj¹ do pracy, zamieniaj¹c cu-
kry w m¹czyst¹ skrobiê. Im cieplej, tym proces ten zachodzi szybciej. Dlatego kluczowe jest ch³odzenie kukurydzy zaraz po zbiorze – niska temperatura spowalnia te enzymatyczne procesy. To równie¿ wyjaœnia zagadkê kukurydzy z puszki lub mro¿onej: bywa ona s³odsza ni¿ ta „œwie¿a” ze straganu, poniewa¿ przetwórstwo pozwala „zatrzymaæ zegar” w momencie szczytowej s³odyczy. Mro¿enie lub pasteryzacja utrwalaj¹ ten idealny stan, zanim genetyka roœliny zd¹¿y zamieniæ go w tward¹ skrobiê. Mimo, ¿e kulinarnie kukurydzê traktujemy jak warzywo, pod wzglêdem dietetycznym powinniœmy patrzeæ na ni¹ jak na zbo¿e. Zawiera ona znacznie wiêcej wêglowodanów i b³onnika ni¿ typowe zielone warzywa. Choæ jest bogata w mikrosk³adniki, jej profil kaloryczny jest solidny. A gdy dodamy do niej mas³o, ser czy œmietanê, to staje siê bomb¹ kaloryczn¹.
A
merykañska tradycja rolnicza jest nierozerwalnie zwi¹zana z kukurydz¹, ale skala tego zjawiska potrafi zaskoczyæ nawet samych Amerykanów. Stany Zjednoczone nie tylko konsumuj¹ najwiêcej kukurydzy cukrowej na œwiecie, ale s¹ te¿ jej najwiêkszym globalnym eksporterem. W 2021 r. wartoœæ rynkowa tego surowca osi¹gnê³a 775 milionów dolarów, co ugruntowa³o jego pozycjê jako szóstego najchêtniej spo¿ywanego œwie¿ego warzywa w kraju. Ciekawe jak ma³o wiemy o pochodzeniu tego, co k³adziemy na talerz. Nawet rdzenni mieszkañcy Florydy czy Georgii zdumieni s¹ faktem, ¿e to ich stany – wraz z Kaliforni¹ – s¹ królestwami œwie¿ej kukurydzy. To zjawisko „ukrytej potêgi”regiony te karmi¹ kraj, podczas gdy Œrodkowy Zachód koncentruje siê na przetwórstwie. W Minnesocie czy Wisconsin kukurydza staje siê elementem precyzyjnego przemys³u: 60 proc. trafia do puszek, a 40 proc. zostaje zamro¿one, by przetrwaæ zimowe miesi¹ce.
K
ukurydza cukrowa nie jest dzie³em przypadku ani wspó³czesnych korporacji. Jej korzenie siêgaj¹ g³êboko w przesz³oœæ rdzennych ludów Ameryki. Choæ staro¿ytna kukurydza pochodzi z terenów dzisiejszego Meksyku i Ameryki Po³udniowej, specyficzna odmiana s³odka zosta³a dopracowana przez Irokezów na terenach obecnego stanu Nowy Jork oko³o 1750 roku. Rdzenne spo³ecznoœci nazywa³y tê odmianê „Papun”. By³a ona wynikiem celowej, wielopokoleniowej selekcji.
Wczesna uprawa kukurydzy cukrowej wi¹za³a siê z ogromnym wyzwaniem biologicznym: zawarty w niej cukier b³yskawicznie zmienia³ siê w skrobiê. Powodowa³o to, ¿e ziarno traci³o swoj¹ s³odycz niemal natychmiast po zbiorze, co czyni³o jego dystrybucjê poza bezpoœrednie s¹siedztwo pola niemal niemo¿liw¹.
H
istoria kukurydzy cukrowej ma swój mroczny, wojenny rozdzia³. W 1779 roku, podczas wojny o niepodleg³oœæ Stanów Zjednoczonych, George Waszyngton nakaza³ zniszczenie upraw i osad tych Indian, którzy sprzymierzyli siê z Brytyjczykami. Podczas tej kampanii amerykañscy osadnicy zabrali nasiona i „gotow¹ technologiê” selektywnej hodowli prowadzonej przez Irokezów. Wraz ze wzrostem popularnoœci kukurydzy w XVIII i XIX wieku, sta³a siê ona demokratycznym przysmakiem: jedzono j¹ jako tani¹, uliczn¹ przek¹skê, ale goœci³a te¿ na wykwintnych kolacjach wy¿szych sfer.
T
o, ¿e dzisiejsza kukurydza smakuje jak deser i zachowuje œwie¿oœæ przez wiele dni, zawdziêczamy prze³omowi z po³owy XX wieku. W 1953 roku genetyk John Luaghnan z Uniwersytetu Illinois opublikowa³ badania nad dwoma konkretnymi genami, które sprawia³y, ¿e ziarna magazynowa³y od czterech do dziesiêciu razy wiêcej cukru ni¿ standardowe odmiany. Pocz¹tkowo œwiat nauki zignorowa³ jego odkrycie, wiêc Laughnan sam zaj¹³ siê produkcj¹ nowych odmian. W 1961 roku, za poœrednictwem Illinois Foundation Seeds, wypuœci³ na rynek m.in. s³ynn¹ odmianê „Illini Supersweet”. Kolejny kluczowy krok nast¹pi³ w latach 70. i 80., kiedy naukowcy zdo³ali selektywnie wyhodowaæ hybrydy, które produkowa³y wiêcej cukru i drastycznie opóŸnia³y proces jego rozk³adu w skrobiê. To „opóŸnienie” pozwoli³o kukurydzy przetrwaæ transport do supermarketów bez utraty walorów smakowych.
C
hoæ kukurydza wydaje siê dziœ wszechobecna, statystyki pokazuj¹ zmierzch jej przetworzonej formy. Produkcja kukurydzy w puszkach w USA odnotowuje drastyczne spadki. Wspó³czesny konsument ucieka od puszek ku mro¿onkom i produktom œwie¿ym. Trudno postrzegaæ kukurydzê cukrow¹ wy³¹cznie jako jedzenie. To fundament lokalnej dumy, narzêdzie budowania wspólnoty i symbol amerykañskiej sk³onnoœci do przesady i optymizmu. m
KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2026
www.kurierplus.com
Stany wewnêtrzne
Weronika Kwiatkowska
Odp³yw [2] Ale najpierw kawa. Lighthouse Keeper’s Pantry, oprócz tradycyjnej ma³ej czarnej serwuje wymyœlne napoje o adekwatnych nazwach. „Puszysta Mewa” (latte z mas³em orzechowym), Ró¿a Wiatru (wanilia, kardamon, czaj), Mg³a Nantucket (herbata Earl Grey, lawenda, spienione mleko), Wilk Morski (s³ony karmel) czy Krn¹brna Syrenka (latte na owsianym, z bit¹ œmietan¹). Mo¿na kupiæ gotowe kanapki „Szkuner”, „Szlup”, „Wielorybnik”, sa³atki i wypiekane lokalnie s³odkoœci. Jednak specjalnoœci¹ Latarnika s¹ domowe d¿emy, konfitury i sosy na bazie ¿urawiny. A jeœli ktoœ lubi ostrzejsze smaki, w spi¿arni znajdzie siê musztarda, salsa, dressingi i nieoczywiste dodatki do przyrz¹dzania koktajlów. W niewielkiej kafejce mo¿na te¿ kupiæ gustowne dodatki, zabawki, souveniry i inne gad¿ety o nadmorskiej tematyce.
Kupujemy sa³atkê na wynos i udajemy siê nad wodê. Na ty³ach Muzeum Historii Naturalnej w Brewster (The Cape Cod Museum of Natural History) znajduje siê tajne przejœcie na niewielk¹ pla¿ê. Byliœmy tam wielokrotnie. Spacer przez las i wy³aniaj¹ siê z³ote ³achy piasku, na których stacjonuj¹ mewy i kormorany. Dostêp jest publiczny. I bezp³atny. Ale, co okazuje siê ju¿ na miejscu, w sezonie wprowadzono obostrzenia dotycz¹ce parkingu. I teraz mog¹ z niego korzystaæ wy³¹cznie osoby, które wykupi¹ bilet wstêpu do muzeum ($16). Nie mamy zamiaru tego robiæ. W przybytku, który jest nastawiony g³ównie na edukacjê szkoln¹, byliœmy dwa razy. Poza tym nie planujemy d³ugiego pla¿owania, chcemy zjeœæ lunch w piêknych okolicznoœciach i zamoczyæ stopy. Zak³opotana studentka pracuj¹ca w punkcie informacyjnym t³umaczy, ¿e jeœli zaparkujemy kilometr dalej i przyjdziemy pieszo – wstêp bêdzie wolny. Bo pla¿a i rezerwat s¹ poza jurysdykcj¹ muzeum. Ale za parking musimy zap³aciæ. Trzydzieœci dwa dolary za godzinê postoju? – to wiêcej ni¿ na Manhattanie. Wiem – mówi zmieszana. Zarabiaj¹ na turystach – dodaje cicho. Rozumiem, ¿e obostrzenia wprowadzono dlatego, by pla¿owicze nie zajmowali
miejsc nale¿nych odwiedzaj¹cym muzeum. Ale teraz parking jest pusty. Poza naszym samochodem, jedno auto. Zosta³o 45 minut do zamkniêcia. Mo¿emy poczekaæ. Przeparkowaæ. Wróciæ na piechotê. Albo obejœæ przepisy. K. przypomnia³ sobie o alternatywnej œcie¿ce, która prowadzi w g³¹b lasu. Bierzemy plecaki i przemykamy obok punktu kontrolnego. Nie wiem czy to dobry pomys³, g³upio siê z tym czujê – mówiê. Nie pêkaj. Zew przygody! – œmieje siê K., u którego uruchomi³a siê u³añska fantazja. Tryb: potrzymaj mi piwo. S³ynna polska dezynwoltura. Amerykanie by siê tak nie zachowali – myœlê na g³os. Bo nie dorastali w PRL-u, nie maj¹ kombinowania we krwi – odpowiada. Targaj¹ mn¹ wyrzuty sumienia. Ale mijaj¹, kiedy wchodzimy na pla¿ê. Akurat trwa odp³yw. Lekko cuchnie gnij¹cymi wodorostami, czy co tam akurat kisi siê na bagnach. ¯eby dojœæ do wody, brniemy po kostki w b³ocie. Mówi¹c krótko: warunki niesprzyjaj¹ce. S³oñce pali. Zalatuje zgnilizn¹. Stopy grzêzn¹ w g¹bczastym pod³o¿u. Postanawiamy poszukaæ cienia. Wracamy do lasu. Znajdujemy ³awkê. I rzucamy siê na jedzenie, bo zd¹¿yliœmy zg³odnieæ. A potem wyruszamy na pó³noc.
gryzione. Trzony pomarszczone. Jak szyje starych mê¿czyzn. Dawno nie pada³o. Czerwone koraliki ¿urawiny turlaj¹ siê pod nogami. ¯ó³te, drobne kwiatki opalizuj¹ na tle bia³ego piasku. W powietrzu czuæ s³onym. Wdrapujemy siê na punkt widokowy. Potem schodzimy w dó³. I znowu. Z poroœniêtych zielonym ko¿uchem skarp wychyna niebieskie. W dole para m³odych ludzi. Ale w³aœnie zbieraj¹ siê do wyjœcia. Na horyzoncie majacz¹ jeszcze dwie sylwetki. Mê¿czyzna unosi siê na falach. Kobieta obserwuje z brzegu. A potem podaje mu rêcznik. Ten otrz¹sa siê. Podskakuje. Woda zimna. Musi siê rozgrzaæ. Po kwadransie pla¿a ca³kiem pustoszeje. Wtedy pojawiaj¹ siê foki. Najpierw czarne punkciki na horyzoncie. Po chwili ju¿ widaæ wyraŸnie nakrapiane g³ówki. Próbujê zrobiæ zdjêcie, ale kiedy siêgam po telefon, znikaj¹ pod wod¹. Chwilê spacerujemy i wtedy dostrzegam. Blisko linii brzegu. Czarny, b³yszcz¹cy kszta³t. Rzucam siê biegiem. Mo¿e zd¹¿ê. Zesz³ej jesieni trafiliœmy w tym samym miejscu na ca³e stadko. Jestem coraz bli¿ej. Jeszcze tylko kilka kroków. Przyspieszam. Foka siê nie porusza. Ju¿ mam robiæ zdjêcie. Ale okazuje siê, ¿e to tylko g³az.
* Pla¿e w Truro s¹ najpiêkniejsze. Szczególnie te odgrodzone od t³umów kilometrami wydm i w¹skich œcie¿ek. Na polanach i w w¹wozach jesieni¹ rosn¹ grzyby. Po drodze spotykamy kilka okazów. Wysokie, zamaszyste. Ale kapelusze spróchnia³e; nad-
* Zanim ruszymy w drogê powrotn¹, schylam siê po idealnie okr¹g³y kamieñ. W póŸnym s³oñcu, na mokrym piasku, œwieci jakby by³ ze z³ota. Chwilê póŸniej traci blask. Ale nadal patrzy okiem spokojnym, bardzo jasnym. m
Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com
Rozmowy o pogodzie Jan Latus Na pocz¹tku mojego pobytu w Stanach, w 1989 roku, w lecie mia³em sezonow¹ pracê w kurorcie nadmorskim Seaside Heights w New Jersey, gdzie w barze na molo robi³em hamburgery, frytki i lemoniadê (mi³e wspomnienia, naprawdê). Po zakoñczeniu sezonu, po Labor Day, pojecha³em tam po zaleg³¹ wyp³atê. By³ wieczór, zrobi³o siê ju¿ ch³odno i ciemno. Budy z wat¹ cukrow¹ i strzelnicami mia³y zasuniête metalowe ¿aluzje. Kurort po sezonie sta³ siê martwy i smutny, co wywo³a³o we mnie depresjê. (Jeœli ktoœ ciekaw – pieni¹dze dosta³em.) Pochmurna, deszczowa pogoda mo¿e nam zepsuæ nastrój, zw³aszcza jeœli utrzymuje siê przez wiele miesiêcy w roku, jak w Polsce albo Skandynawii. Mieszka³em wtedy w Nowym Jorku, który mia³ co prawda swoje deszczowe dni, ale i upalne lata, z³ot¹ jesieñ i malownicze burze œnie¿ne w zimie. Teraz jednak mieszkam przecie¿ w tropikach. Tego mi ludzie najbardziej zazdroszcz¹ (a mê¿czyŸni – jeszcze lokalnych dziewczyn). Wyobra¿aj¹ sobie moj¹ tu emeryturê jako to typowe, pokazywane w filmach i w turystycznych folderach, siedzenie na pla¿y na le¿aku z drinkiem w rêku. Obowi¹zkowo – drinkiem z parasolk¹.
Nie wiem, czy kiedykolwiek mia³em w Azji drink z parasolk¹ – nie lubiê s³odkich alkoholi. Minê³o te¿ du¿o czasu, kiedy ostatni raz by³em na pla¿y, bo jej moje miasto Angeles City nie ma. Uroków i niedogodnoœci tropikalnego klimatu doœwiadczam w zakurzonym, brudnym i g³oœnym mieœcie. Ja akurat jestem odporny na skrajne temperatury wiêc funkcjonujê w porach i miejscach, gdzie nawet miejscowi chowaj¹ siê pod zadaszeniami. Ale te¿ zawsze lubi³em tu deszcz i pochmurn¹ pogodê, bo by³a to odmiana po codziennym s³oñcu, przed którym i tak ka¿dy ucieka. Poza tym, monochromatyczne barwy pochmurnego, deszczowego dnia zawsze mnie uspokaja³y. Dlatego chwali³em po³o¿one w górach i w lesie miasto Baquio, gdzie rozwa¿a³em nawet przeprowadzkê. Teraz jednak widzê filmiki Baquio zalanego wod¹. Strome ulice zamieni³y siê w rw¹ce potoki. Mamy bowiem teraz na Filipinach ulewy i tajfuny, a rzeczy wygl¹daj¹ doœæ groŸnie. Co kilka godzin w moim telefonie, zarejestrowanym tu na Filipinach, rozlega siê groŸny sygna³ alarmowy. Tekst ostrzega o tajfunach, ulewach i silnych wiatrach. Dotyczy to tak¿e mojej prowincji Pampanga. W³aœnie obejrza³em filmik z miasteczka San Fernando, 20 km na po³udnie od Angeles, z koœcio³em zalanym wod¹ na wysokoœæ pó³ metra. Rzeczka Abacan River w Angeles City, zwykle w¹ska na kilka metrów i zasypana œmieciami, przerodzi³a siê w rw¹c¹, szerok¹ rzekê z brunatn¹ od ziemi i zanieczyszczeñ wod¹. Dzieci, które do-
11
tychczas, z braku innych opcji rekreacyjnych, tapla³y siê w strumyczku, teraz spuszczaj¹ siê na sznurze do rzeki po betonowym, spadzistym umocnieniu. Nie wiedz¹, jak ryzykuj¹ – ten rw¹cy pr¹d mo¿e ich porwaæ, a nie ka¿dy umie tu p³ywaæ. Wreszcie mam prawdziw¹ porê deszczow¹. Poprzednio jej nie zauwa¿a³em. W Malezji wygl¹da³a ona tak, ¿e popo³udniu, zwykle oko³o czwartej, zaczyna³a siê ulewa i koñczy³a po godzinie lub dwóch. Na Filipinach nie przebiega to tak regularnie, niemniej po deszczowym dniu zwykle pojawia³o siê s³oñce i upa³; basen zaprasza³. Teraz pada dzieñ i noc, bez ustanku. Nie wiem, siedem dni, mo¿e dziesiêæ. Podano, ¿e to najd³u¿szy odnotowany historycznie okres ci¹g³ych opadów. Dlatego w³aœnie pojawiaj¹ siê te filmiki z zalanym koœcio³em, szpitalem, szko³¹. Gdzieniegdzie na ulicach woda dochodzi³a do metra. Ale to jednak nie powódŸ, nie jakaœ katastrofa. Po prostu – ci¹gle pada, ci¹gle pada. Mój budynek, nowy i nowoczesny, w niczym nie ucierpia³. Wychodzê sobie czasem na balkon popatrzeæ na groŸn¹ przyrodê i wracam do pokoju. Który – to fakt, trochê jednak zaje¿d¿a stêchlizn¹ od codziennej wilgotnoœci powietrze rzêdu 90 procent. Czasem wleci komar, czasem w³¹czê klimatyzacjê, ale poza tym jest ok. Gorzej maj¹ biedni ludzie. Mieszkanko zaprzyjaŸnionej filipiñskiej rodziny zalewane jest wod¹. Radz¹ sobie, ³ataj¹c sufit duct tape. Te¿ maj¹ komary, ale ich s¹ plebejskie, od ulicy – nie to, co moje od basenu.
Który to basen wype³ni³ siê wod¹ a¿ po wr¹bek, ale póki co katastrofy nie ma. Wybra³em Filipiny z wielu powodów, ale klimat niekoniecznie do nich nale¿y. Tajfuny s¹ tu co roku – odwo³ywane s¹ promy, opóŸniane loty. Oprócz sporej wyspy Luzon, na której mieszkam, nie ma tu wiêkszych terytoriów, na których op³aca³oby siê zbudowaæ liniê kolejow¹. Bogate Chiny buduj¹ d³ugie na dziesi¹tki kilometrów tunele i mosty, jak ten ³¹cz¹cy Hongkong z Macau. Filipiny buduj¹ jeden taki most i jedn¹ liniê kolejow¹, na mojej wyspie Luzon. Jak jednak po³¹czyæ ze sob¹ ponad siedem tysiêcy wysp i wysepek? Pozostaj¹ promy. Te du¿e i szybkie ³¹cz¹ miasta, ale ju¿ miêdzy wioskami to s¹ jakieœ motorowe ³ódeczki. Taki niefortunny kszta³t Filipin powoduje, ¿e chyba nigdy nie rozwin¹ siê one tak, jak choæby Polska, gdzie klimat jest umiarkowany, a kraj pokrywa ju¿ gêsta sieæ autostrad. W Polsce zamówienia internetowe dochodz¹ b³yskawicznie, na Filipinach trzeba czekaæ d³u¿ej, bo p³yn¹. Dodajmy do tego trzêsienia ziemi oraz wybuchy wulkanów. Jeden taki, wulkanu Mount Pinatubo, doszczêtnie zrujnowa³ moje miasto Angeles ledwie æwieræ wieku temu. Szczêœliwi ci, którzy mieszkaj¹ w Polsce lub Francji – tam takich kataklizmów nie ma (choæ czytam o fali strasznych upa³ów). Szczêœliwi ci, którzy mieszkaj¹ w Ameryce i zawsze mog¹ przenieœæ siê z gor¹cej Arizony do zimnej Alaski – lub odwrotnie. Albo do Nowego Jorku, gdzie zawsze schroni¹ siê w podziemiach, klimatyzowanych sklepach, ogrzewanym biurze, w taksówce. Nieszczêœliwi ci, którzy urodzili siê w po³udniowym, wysuszonym s³oñcem Sudanie, mieszkaj¹ w najzimniejszym mieœcie œwiata Norylsku – albo w nêkanej huraganami i powodziami filipiñskiej wiosce. m
KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2026
12
Jerzy Putrament, Rodica Ionesco, Eugene Ionesco, Jaros³aw Iwaszkiewicz i Anna Iwaszkiewicz, 1965 r., Pary¿, Francja
Aktorka Barbara Drapiñska i Jerzy Putrament, 1948 r.
www.kurierplus.com
Putrament przemawia w uroczystoœciach z okazji 60-lecia urodzin Wandy Wasilewskiej w PKiN, 1965 r.
Dwie twarze i sto masek Jerzego Putramenta í1 Twierdzi³, ¿e wywózki dotycz¹ jedynie „ludzi obcych klasowo”. Tymczasem on sam korzysta³ z uroków ¿ycia czerwonej elity i wyjecha³ na wczasy do krymskiego kurortu Koktebel. Zajada³ sma¿one kabaczki na Krymie, podczas gdy jego rodzina walczy³a o przetrwanie w tajdze. Kiedy Putrament trafi³ do formowanej w Sielcach dywizji imienia Tadeusza Koœciuszki, jego wiedza militarna by³a anegdotyczna. Podczas gdy chorowitoœæ wykluczy³a go z walki w 1939 roku, w Armii Berlinga ideologia zadzia³a³a niczym cudowne uzdrowienie. Choæ zosta³ oficerem politycznym, g³ówne Ÿród³o wiedzy wojskowej towarzysza Jerzego stanowi³a... radziecka powieœæ przygodowa „Czapajew” Dmitrija Furmanowa. Mimo to patrzono na niego z lêkiem. Jak sam wspomina³ z nieskrywan¹ satysfakcj¹: „S³owo komisarz budzi³o wiêkszy respekt podówczas u wojskowych ni¿ ksi¹dz proboszcz u dewotek”. To Putrament ostatecznie wymyœli³ dywizji jej patrona. W Sielcach trwa³a gie³da nazwisk – rozwa¿ano Jana Henryka D¹browskiego, a nawet Romualda Traugutta czy Mariana Langiewicza. Putrament rzuci³ has³o na sztandar: „Za wasz¹ wolnoœæ i nasz¹”. To przez skojarzenie z tym sloganem nasunê³a siê postaæ Koœciuszki. Paradoks by³ gigantyczny: na patrona armii tworzonej pod auspicjami Stalina wybrano bohatera, który ca³e ¿ycie walczy³ przeciwko Rosji. Putramentowi ta historyczna schizofrenia zupe³nie nie przeszkadza³a – liczy³ siê doraŸny efekt mobilizacyjny i „idea wolnoœci ludu”, która mia³a przykryæ niewygodne fakty.
N
ad Ok¹ pozna³ Zofiê Bystrzyck¹, która szybko zosta³a jego drug¹ ¿on¹. By³a to postaæ tragiczna i fascynuj¹ca zarazem. Córka burmistrza Przemyœla, której ojca Sowieci zamordowali w Kijowie. Jej matka i babka zmar³y na zes³aniu, a ona przesz³a drogê od ziemianki w Kazachstanie do paryskich salonów. W wieku niespe³na 20 lat, przy temperaturach 50 stopni, prowadzi³a wielkie radzieckie traktory na stepach, wœród wilków walcz¹c o przetrwanie. Putrament wy³owi³ j¹ z batalionu „platerówek”; u jego boku sta³a siê dam¹ - studiowa³a w szkole filmowej i ubiera³a siê u najlepszych krawców. Mimo ¿ycia w luksusie u boku beneficjenta systemu, Zofia nigdy nie wybaczy³a stalinowcom œmierci bliskich. Putrament, wykorzystuj¹c swoje wp³ywy, pomóg³ jej sprowadziæ siostry z Syberii.
pa”, wsadzi³ ich do sowieckiej Dakoty i wywióz³ bezpiecznie do Lublina. Mimo tych odruchów Putrament otwarcie twierdzi³, ¿e „na porz¹dnych ludziach polityki siê nie buduje – skuteczne struktury tworzy siê wy³¹cznie z ³obuzami”.
K
Jerzy Putrament – pierwszy z lewej, Czes³aw Mi³osz – drugi z prawej
francuska prasa bra³a go za arystokratê. Za tym wizerunkiem bon vivanta kry³a siê mroczna rola nadzorcy. Putrament czaruj¹co uœmiechniêty, pod pretekstem wyjaœnienia spraw, zaprasza³ podejrzanych o nielojalnoœæ pracowników na „krótki wypad do Warszawy”. ¯artowa³ z nimi w samolocie, a po wyl¹dowaniu oddawa³ ich w rêce bezpieki, a sam wraca³ do Pary¿a nastêpnym rejsem. Ten cynizm szed³ w parze z obyczajow¹ swobod¹ bo „Pucio” romansowa³ z m³odymi sta¿ystkami zabieraj¹c je na wycieczki na wieœ.
K
iedy w lipcu 1950 r. Jerzy Putrament opuszcza³ placówkê dyplomatyczn¹ w Pary¿u, ci¹gnê³a siê za nim seria skandali obyczajowych i romansów. Do tego styl ¿ycia Putramenta i jego ¿ony, Zofii Bystrzyckiej, k³u³ w oczy nawet partyjnych towarzyszy. Ich paryska egzystencja by³a realizacj¹ bizantyjskiej formu³y sukcesu: kilkunastopokojowa rezydencja, s³u¿ba, dwie nianie do dzieci i etatowy kucharz. Ten luksus, okaza³ siê dla Putramenta balastem.
J
ako ambasador w Pary¿u stylizowa³ siê Putrament na angielskiego ziemianina – wysoki, lekko zgarbiony, nonszalancko s¹czy³ szampana w nocnych klubach, a
Putrament z Zofi¹ Bystrzyck¹
Po powrocie do kraju towarzysz Jerzy zosta³ do¿ywotnio odsuniêty na boczny tor – zamiast wielkiej dyplomacji, powierzono mu rolê ¿andarma w Zwi¹zku Literatów Polskich, gdzie mia³ pilnowaæ, by nikt nie wychyli³ siê z szeregu.
J
ako sekretarz generalny ZLP, Putrament sta³ siê panem ¿ycia i œmierci pisarzy. Jego zadaniem by³o ³amanie krêgos³upów niepokornym, a ulubionym narzêdziem sta³a siê bezwzglêdna presja ekonomiczna. Najboleœniej przekona³a siê o tym Maria D¹browska. Reforma walutowa przeprowadzona w sposób zbójecki w 1950 roku, doprowadzi³a autorkê „Nocy i dni” do bankructwa. Pisarka czu³a g³êbok¹ gorycz: zosta³a ukarana za lojalnoœæ wobec pañstwa, bo w przeciwieñstwie do cwaniaków, trzyma³a oszczêdnoœci w banku. Putrament wykorzysta³ jej nêdzê jako okazjê do ideologicznego werbunku. Podczas rozmowy o jej zablokowanych kontach, „Pucio” ³askawie zaoferowa³, ¿e jej pomo¿e jeœli pisarka napisze now¹ ksi¹¿kê popieraj¹c¹ w³adzê ludow¹. Jednak obok bezwzglêdnoœci pojawia³y siê u niego zaskakuj¹ce gesty solidarnoœci, czêsto podszyte kpiarskim dystansem. Stefan Kisielewski wspomina³, jak Putrament uratowa³ go przed usuniêciem ze Zwi¹zku Literatów. Mimo ¿e „Kisiel” nie spe³nia³ statutowego wymogu wydawania ksi¹¿ek, Putrament przyjecha³ z Warszawy, poda³ mu rêkê i z drwin¹ uciszy³ dr¿¹cych ze strachu krakowskich literatów deklaruj¹c, ¿e „jeszcze poczekaj¹ z dziesiêæ lat”. Jeszcze bardziej spektakularny by³ jego gest wobec Ziemowita Fedeckiego i grupy ¿o³nierzy AK. Po zajêciu Wilna przez Sowietów, gdy grozi³y im ³agry w Ka³udze, Putrament osobiœcie wprowadzi³ ich na lotnisko. Przedstawiaj¹c ich rosyjskiej obstawie krótkim: „Eto moja gru-
iedy w po³owie lat 50-tych Putrament zacz¹³ traciæ realne wp³ywy, odkry³ niespodziewany azyl. Cz³owiek, który od dzieciñstwa nienawidzi³ wêdkarstwa, pod wp³ywem mazurskiej przyrody prze¿y³ prawdziwe objawienie. Jezioro Nidzkie i miejscowoœæ Krzy¿e sta³y siê dla niego przestrzeni¹ woln¹ od partyjnego be³kotu. Jednak nawet na politycznej emeryturze Putrament potrafi³ byæ groŸny. W latach 80-tych dosz³o do s³ynnej sceny w gabinecie Kazimierza Barcikowskiego, wówczas osoby numer dwa w pañstwie. Gdy Barcikowski zacz¹³ ryczeæ na Putramenta, inkrustuj¹c swoje pretensje wulgaryzmami, „Pucio” nie pozosta³ d³u¿ny. Sam zacz¹³ ryczeæ na dygnitarza, a jego wulgaryzmy by³y „nie mniejszej urody” ni¿ przekleñstwa wicepremiera. Kiedy œwiadek tego starcia, Jacek Syski, zapyta³ z podziwem, jak móg³ tak potraktowaæ w³adzê, Putrament odpowiedzia³ z brutaln¹ szczeroœci¹: „Panie Jacku, w moim wieku bojê siê tylko ju¿ jednej rzeczy, ¿e siê publicznie sfajdam…” Do koñca jednak pozosta³ wiêŸniem marksistowskich schematów. Ogl¹daj¹c film „Czas Apokalipsy”, nie dostrzeg³ w nim egzystencjalnej g³êbi, a jedynie „blask histerii” i zapowiedŸ „amerykañskiego faszyzmu”. Jego umys³ by³ tak przesi¹kniêty ideologi¹ walki klas, ¿e by³ niezdolny do odczytania jakiegokolwiek innego sensu œwiata. Jerzy Putrament zmar³ w czerwcu 1986 r. w niemal ca³kowitym zapomnieniu. O jego odejœciu nie wspomnia³ nawet Mieczys³aw Rakowski w swoich dziennikach, choæ przez lata Putrament by³ sta³ym elementem jego œwiata. Cz³owiek, który przez dekady decydowa³ o przydzia³ach papieru, paszportach i honorariach polskich pisarzy, spoczywa dziœ w skromnym grobie na Pow¹zkach Wojskowych obok ostatniej ¿ony Nataszy.
D
ziœ spuœcizna Putramenta to nie jego zapomniana proza, lecz obraz cynicznego gracza, który wspó³tworzy³ opresyjny system i potrafi³ przekuæ w³asne kompleksy w narzêdzie w³adzy. Jego postaæ pozostaje ostrze¿eniem przed tym, jak niebezpieczny mo¿e byæ intelektualista, który zamiast „rz¹du dusz” wybiera administrowanie strachem, a w³asny niedow³ad talentu rekompensuje bezwzglêdn¹ lojalnoœci¹ wobec totalitarnego pana. Chris Miekina
KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2026
www.kurierplus.com
13
El¿bieta Baumgartner radzi
HELOC - Kiedy ma sens, a kiedy to finansowa pu³apka?
Dom to nie tylko miejsce zamieszkania, ale równie¿ nasz najwiêkszy przedmiot maj¹tkowy i fundament finansowego bezpieczeñstwa. Przez lata sp³acania rat hipotecznych oraz dziêki naturalnemu wzrostowi cen nieruchomoœci na rynku, budujemy coœ, co w amerykañskim systemie nazywa siê home equity – czyli czyst¹ wartoœæ kapita³ow¹ naszego domu. Wraz z rosn¹cym kapita³em pojawia siê pokusa, by z tych œrodków skorzystaæ jeszcze przed sprzeda¿¹ nieruchomoœci. Najpopularniejszym narzêdziem, które na to pozwala, jest HELOC (Home Equity Line of Credit), czyli elastyczna linia kredytowa zabezpieczona hipotek¹ domu. W œwiecie finansów domowych w USA HELOC bywa nazywany „szwajcarskim scyzorykiem” – mo¿e uratowaæ bud¿et w trudnej chwili lub sfinansowaæ kluczowy krok rozwojowy, ale niew³aœciwie u¿yty potrafi doprowadziæ do utraty dachu nad g³ow¹. Jak dzia³a to narzêdzie, kiedy warto po nie siêgn¹æ, a kiedy omijaæ je szerokim ³ukiem? Jak dzia³a HELOC? Najwa¿niejsze zasady w pigu³ce W przeciwieñstwie do tradycyjnej po¿yczki hipotecznej (home equity loan), w której bank wyp³aca ca³¹ gotówkê z góry i narzuca sta³¹ ratê, HELOC dzia³a jak elastyczna karta kredytowa o wysokim limicie, po³¹czona z nieruchomoœci¹. Mechanizm sk³ada siê z dwóch g³ównych faz: 1. Okres poboru œrodków (draw period) trwa zazwyczaj dziesiêæ lat. W tym czasie mo¿esz swobodnie wyp³acaæ pieni¹dze do przyznanego limitu (np. $50,000 lub $100,000) i sp³acaæ je w dowolnym momencie. Co istotne, wiêkszoœæ banków wymaga wtedy sp³aty wy³¹cznie odsetek od kwoty, któr¹ faktycznie wykorzystujesz. 2. Okres sp³aty (repayment period) trwa zazwyczaj od 15 do 20 lat. Po up³ywie okresu poboru linia kredytu zostaje zamro¿ona – nie mo¿esz ju¿ braæ nowych œrodków, a miesiêczna rata gwa³townie roœnie, poniewa¿ musisz zacz¹æ sp³acaæ zarówno kapita³, jak i odsetki. Dodatkowo trzeba pamiêtaæ, ¿e HELOC ma zazwyczaj zmienne oprocentowanie (variable interest rate), uzale¿nione od stopy bazowej (prime rate). Jeœli stawki procentowe w USA rosn¹, roœnie równie¿ twoja miesiêczna rata.
Kiedy HELOC ma sens finansowy HELOC nie jest ani dobry, ani z³y – to narzêdzie. Ma sens wtedy, gdy po¿yczone pieni¹dze pracuj¹ na siebie, zwiêkszaj¹ wartoœæ maj¹tku lub likwiduj¹ znacznie dro¿szy d³ug. 1. Remont i modernizacja domu. To najczêstsze i najbardziej uzasadnione wykorzystanie linii HELOC. Przeznaczenie œrodków na rozbudowê domu, nowy dach, modernizacjê kuchni czy ³azienki bezpoœrednio podnosi wartoœæ rynkow¹ nieruchomoœci. Zyskujesz potrójnie: podnosisz komfort ¿ycia rodzinnego, zwiêkszasz maj¹tek, a w wielu przypadkach odsetki od kredytu HELOC przeznaczonego na ulepszenie domu mo¿na odliczyæ od podatku (warto to skonsultowaæ ze swoim ksiêgowym/CPA). 2. Konsolidacja d³ugu o wysokim oprocentowaniu. Jeœli masz zad³u¿enie na kartach kredytowych, gdzie oprocentowanie wynosi 20–25% rocznie, sp³ata tego d³ugu za pomoc¹ HELOC (gdzie oprocentowanie jest znacznie ni¿sze) jest matematycznie uzasadniona. Zamieniasz bardzo drogi, odnawialny d³ug na znacznie tañszy. Warunek jest jeden: musisz mieæ absolutn¹ dyscyplinê finansow¹ i po sp³acie kart nie zacz¹æ generowaæ na nich nowego d³ugu. 3. Poduszka bezpieczeñstwa na czarn¹ godzinê (bez wyp³acania œrodków). Samo otworzenie linii HELOC i trzymanie jej na poziomie zero kosztuje niewiele lub nic. Wiele osób traktuje HELOC jako awaryjny fundusz bezpieczeñstwa na wypadek utraty pracy, przewlek³ej choroby lub nag³ych wydatków medycznych. Pieni¹dze le¿¹ w rezerwie, odsetki siê nie naliczaj¹, a w razie prawdziwego kryzysu masz dostêp do kapita³u od rêki. 4. Inwestycja w edukacjê lub biznes daj¹cy wysoki zwrot. Przeznaczenie œrodków z HELOC na czesne za studia dziecka lub rozwój dochodowego biznesu mo¿na traktowaæ jako inwestycjê w kapita³ ludzki. Jeœli zwrot z tej inwestycji przewy¿sza koszt oprocentowania kredytu, jest to przemyœlana decyzja maj¹tkowa. Kiedy HELOC staje siê pu³apk¹? G³ównym ryzykiem zwi¹zanym z HELOC jest fakt, ¿e zabezpieczeniem kredytu jest twój dom. Jeœli nie sp³acisz karty kredytowej, ucierpi twoja punktacja kredytowa, ale jeœli nie sp³acisz HELOC, bank mo¿e przej¹æ twoj¹ nieruchomoœæ (foreclosure). 1. Finansowanie bie¿¹cej konsumpcji i stylu ¿ycia. U¿ywanie HELOC do p³acenia za wakacje, drogie samochody, luksusowe ubrania czy organizacjê hucznych przyjêæ to jeden z najgroŸniejszych b³êdów finansowych. Sp³acanie wyjazdu na Florydê przez kolejne 15 lat, z ryzykiem utraty domu w tle, jest zaprzeczeniem zdrowego rozs¹dku. 2. Brak planu na szok rynkowy (okres sp³aty – repayment period). Wielu w³aœcicieli wpada w pu³apkê niskich rat
El¿bieta Baumgartner
w trakcie pierwszych dziesiêciu lat (draw period), p³ac¹c tylko odsetki. Kiedy nadchodzi 11. rok i ruszaj¹ raty kapita³owo-odsetkowe, miesiêczny rachunek potrafi wzrosn¹æ dwu- lub trzykrotnie. Jeœli twój domowy bud¿et nie jest na to przygotowany, wpadasz w powa¿ne k³opoty z p³ynnoœci¹. 3. Podwójna pu³apka zmiennego oprocentowania. W sytuacji rosn¹cych stóp procentowych raty HELOC potrafi¹ szybko wymkn¹æ siê spod kontroli. Jeœli bierzesz kredyt ze zmienn¹ stawk¹ i sk³adasz bud¿et „na styk”, ka¿da decyzja Rezerwy Federalnej (Fed) o podniesieniu stóp procentowych bezpoœrednio uszczupli twój portfel. 4. Wyp³acanie kapita³u, gdy domy taniej¹. Jeœli ceny domów w twojej okolicy zaczynaj¹ spadaæ, a ty wyp³acisz maksymalny limit HELOC, mo¿esz wpaœæ w sytuacjê tzw. underwater (lub negative equity). Oznacza to, ¿e suma twojego g³ównego kredytu hipotecznego oraz linii HELOC przewy¿sza aktualn¹ wartoœæ rynkow¹ domu. W takim scenariuszu sprzeda¿ nieruchomoœci staje siê niemo¿liwa bez dop³acenia do transakcji z w³asnej kieszeni. Jak m¹drze korzystaæ z HELOC? Z³ote zasady dla Polonii Jeœli rozwa¿asz zaci¹gniêcie linii HELOC, warto trzymaæ siê kilku prostych, ale niezwykle skutecznych regu³:
nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim. Jej najnowsza ksi¹¿ka to „Jak inwestowaæ pieni¹dze bez stresu i ich nie straciæ”. Jest ona dostêpna w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492
æ Zawsze miej plan sp³aty kapita³u od pierwszego dnia. Nie czekaj do zakoñczenia okresu poboru (draw period). Od samego pocz¹tku dop³acaj do raty, choæby niewielkie kwoty na sp³atê kapita³u. æ Porównuj oferty (shopping around). Koszty otwarcia HELOC, mar¿e oraz op³aty roczne ró¿ni¹ siê w zale¿noœci od banku lub unii kredytowej (credit union). Polonijne unie kredytowe czêsto oferuj¹ swoim cz³onkom bardzo konkurencyjne warunki. æ Nie traktuj domu jak darmowego bankomatu. Pamiêtaj, ¿e kapita³ w domu tworzy³eœ przez lata ciê¿kiej pracy. Wyci¹ganie z niego pieniêdzy powinno byæ przemyœlan¹ decyzj¹ strategiczn¹, a nie reakcj¹ na chwilowe zachcianki. Podsumowanie HELOC to potê¿ne narzêdzie finansowe, które, odpowiednio u¿yte, mo¿e przyspieszyæ budowanie maj¹tku, sfinansowaæ kluczowy remont lub zabezpieczyæ rodzinê na wypadek trudnych czasów. Daje elastycznoœæ, której nie oferuj¹ tradycyjne po¿yczki. Warto jednak zawsze pamiêtaæ o cenie tej elastycznoœci. Zabezpieczeniem d³ugu jest dach nad g³ow¹ twojej rodziny. Korzystaj z HELOC z ch³odn¹ g³ow¹, dok³adn¹ kalkulacj¹ i zawsze z jasno okreœlonym planem ca³kowitej sp³aty zad³u¿enia. m
„Jak inwestowaæ pieni¹dze bez stresu i ich nie straciæ” Najnowsza ksi¹¿ka El¿biety Baumgartner omawia nastêpuj¹ce tematy: Pierwsze kroki na gie³dzie. Ryzyko w inwestowaniu i jak mu podo³aæ. Jak ustawiæ swój portfel. Inwestycyjne narzêdzia stateczne i agresywne. Inwestor, trader czy spekulant? Inwestycyjne strategie bez stresu na autopilocie. Droga do miliona. Ile potrzebujesz, by starczy³o na resztê ¿ycia. Konta inwestycyjne uprzywilejowane podatkowo. Kiedy zero podatków od zysków. Pu³apki na gie³dzie. Jak zabezpieczyæ rodzinê. Konta dla dzieci: co zyskasz, co stracisz. Jak przekazaæ dorobek najbli¿szym i unikn¹æ podatków. Kiedy zostawienie wszystkiego ma³¿onkowi nie jest bezpieczne. Ksi¹¿ka w wersji elektronicznej (PDF) jest dostêpna na sieci w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, poczta@poradniksukces.com
KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2026
14
www.kurierplus.com
Zamów og³oszenie drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów æ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub pracy na weekendy.
Anna-Pol Travel
Tel. 347.280.8434 – Tadeusz
WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston
æ FLORYDA - mieszkania na sprzeda¿:
Deerfield Beach: 2 pokoje, 2 ³azienki, du¿y balkon, 4 piêtro, winda. Cena $ 98,000 Fort Lauderdale: 3 pokoje, 2 ³azienki, balkon, winda, 2 piêtro. Cena $ 100,000 Pompano Beach: nad oceanem, 2 pokoje, 2 ³azienki, 11 piêtro. Cena $ 299.000 Profesionalny i doœwiadczony agent nieruchomoœci Roman Tryndus. Tel. 754-235-0378 www.myhouseflorida.net
821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423
Spotkanie z Ev¹ Paddock Eva Paddock mia³a zaledwie trzy i pó³ roku, gdy opuœci³a okupowan¹ przez nazistowskie Niemcy Europê w ramach akcji Kindertransportu. W lipcu 1939 roku wraz z siostr¹ znalaz³a siê wœród dzieci wys³anych z Pragi do Anglii jednym z ostatnich czeskich poci¹gów w ramach operacji zorganizowanej przez sir Nicholasa Wintona.
ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat
E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM
Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet
u
Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699
v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo
Wystawa: Miêdzy ¿yciem a œmierci¹. í3 Seminarium: Memory in Transition: A Transatlantic Perspective on Holocaust Education Dyskusja poœwiêcona bêdzie pamiêci o Holokauœcie jako dynamicznemu i ewoluuj¹cemu procesowi, kszta³towanemu przez doœwiadczenia historyczne, konteksty polityczne i spo³eczne, debatê publiczn¹ oraz priorytety edukacyjne w ró¿nych krajach. 9 wrzeœnia, 2026 o godzinie 18:00
Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.
PLUMBING & HEATING
SPEAKERS:
Licensed Master Plumber
Andrzej Natkaniec
INSTALACJA NOWYCH BOILERÓW l ZAMIANA BOILERÓW OLEJOWYCH NA GAZOWE l USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS l RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY l CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION l INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW 152 l
718.326.9090 Podczas spotkania z Ev¹, po³¹czonego z sesj¹ pytañ i odpowiedzi, publicznoœæ bêdzie mia³a okazjê wys³uchaæ jej niezwyk³ej historii ocalenia, wytrwa³oœci i budowania ¿ycia od nowa w innym kraju. 10 wrzeœnia, 2026 o godzinie 18:00
PR
ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653
Czytaj nasz tygodnik w internecie: www.kurierplus.com
3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz
Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shu-Gui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D
Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211 Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042
– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l
CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES
W³oska ciastkarnia czynna do 22:00, a w pi¹tek i sobotê do pó³nocy.
Zapraszamy.
l
alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.
Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com
KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2026
www.kurierplus.com
Brzydota nie jedno ma imiê N
a zakoñczenie cyklu szkic jak najbardziej stosowny – jak mi siê wydaje – poœwiêcony okropieñstwom wojny. Choæ jestem jak najdalszy od pacyfizmu, jednak zawsze trzeba pamiêtaæ, ¿e wszelka wojna, nawet sprawiedliwa i s³uszna, niesie ze sob¹ okrucieñstwo i mêczarnie ludzkie czêsto ponad wyobra¿enie. Niezrównanym artyst¹ przedstawiaj¹cym barbarzyñstwo wojennego zdziczenia by³ Francisco Goya. Jego obrazy i grafiki na ten temat s¹ jednak dobrze znane, tote¿ pomijam je w tym szkicu. Choæ s¹ to dzie³a doskona³e, o najwy¿szym napiêciu emocjonalnym, jednak zajmê siê mniej popularnymi powszechnym odbiorze, a równie interesuj¹cymi wyobra¿eniami malarskimi. Symbolika wojny Niedobry obraz Petera Paula Rubensa „Skutki wojny” powsta³ w latach 1638-9 na zamówienie w³adcy Toskanii, Ferdynanda Medyceusza. Piszê „niedobry” nie w odniesieniu do wykonania; Rubens by³ niezrównanym mistrzem techniki malarskiej i nawet jeœli wiele (wiêkszoœæ?) jego obrazów by³a wynikiem kolektywnej pracy rzeszy uczniów, którym artysta powierza³ detale do wykonania, to jednak on sam starannie pilnowa³ i ewentualnie poprawia³ ca³oœæ, by nadaæ jej perfekcyjny (w swoim wyobra¿eniu), jednolity wygl¹d. Jego warsztat (faktycznie pa³ac) w Antwerpii to w istocie wielka „fabryka” produkcji obrazów na ca³¹ Europê. Natomiast omawiane dzie³o jest nieznoœnie, praktycznie wy³¹cznie, symboliczne. Nie musimy jednak specjalnie mêczyæ siê nad odczytywaniem sensów, bo przecie¿ w warstwie wizualnej widzimy uosobienie wojny – wojownika w zbroi i he³mie z narzucon¹ czerwon¹ opoñcz¹; w intencji malarza to Mars, rzymski bóg wojny, którego bitewny ferwor usi³uje powstrzymaæ stosunkowo pulchna, naga niewiasta – Wenus, bogini mi³oœci, wspomagana przez dwa t³uœciutkie amorki. Z drugiej strony wojownika wœciek³a postaæ kobieca z zapalon¹ ¿agwi¹ podjudza boga do walki; to rzymska Furia, bogini nieustannego gniewu; jej ¿ywio³em jest niezgoda, bitwa, zwada i awantura. Pierwszymi ofiarami wojny s¹ kobiety, dzieci i ów powalony mê¿czyzna – symbol budowniczego (trzyma we wzniesionej rêce stosowny dla tego zawodu instrument). Wiadomo – wojna pozostawia ruiny i zgliszcza. Ma³o tego, wojownik (Mars) depcze, jak widzimy, po ksiêgach – znak, ¿e wojna obraca wniwecz nauki i sztuki. Kobieta w czerni z rêkami w geœcie bezradnej rozpaczy, to – jak malarz wyjaœnia³ w liœcie do jednego z patronów, „nieszczêsna Europa, która przez tyle lat cierpia³a grabie¿ i rabunek, gwa³ty i nêdzê, tak bolesne dla wszystkich. (…) Atrybutem Europy jest globus niesiony przez anio³ka albo duszka, zwieñczony krzy¿em sybmolizuj¹cym œwiat chrzeœcijañski”. Pozosta³e symbole tego dzie³a pozostawmy na boku, skoro ca³oœæ wyobra¿ona na p³ótnie jest a¿ nadto zrozumia³a – nawet bez koniecznoœci wnikania w szczegó³y przedstawienia. Flamandzki artysta wyrazi³ w ten sposób swój stosunek do Wojny Trzydziestoletniej (1618-1648) – konfliktu religijnego, dynastycznego, politycznego, który spustoszy³ Europê.
15
Czes³aw Karkowski
Niszczycielska wojna
Peter Paul Rubens – Skutki wojny
Tu¿ za frontem Ogromne p³ótno (2,3 m x6,1 m) pt. „Zagazowani” cenionego amerykañskiego malarza, Johna Sargenta, powsta³o na zamówienie Brytyjskiego Komitetu Pamiêci Wojny – chodzi o konflikt lat 1914-1918. Wzbudzi³o ogromne kontrowersje – jedni ganili, inni nachwaliæ siê nie mogli, w ka¿dym razie w 1919 r. Królewska Akademia Sztuki uzna³a obraz za dzie³o roku. Przeciwnicy i krytycy zasadniczo uwa¿ali, i¿ nie przedstawia, jak powinno, heroizmu i zgie³ku bitewnego. Chcieli czo³gów, œcieraj¹cych siê armii, wybuchów, karabinów, bagnetów i krwi, natomiast malunek obrazuje raczej ¿a³osny widok tego, co siê dzieje za frontem – szeregu ¿o³nierzy, ofiar jednego z nielicznych niemieckich ataków przy pomocy gazu musztardowego, powoduj¹cego œmieræ, ciê¿kie obra¿enia, utratê wzroku. Naturalnych rozmiarów postaci – œlepcy – id¹ gêsiego prowadzeni przez sanitariusza w¹sk¹ drog¹ po-
John Sargent – Zagazowani
miêdzy pokotem le¿¹cych – zabitych b¹dŸ ciê¿ko rannych. W tle daleko obóz wojskowy, namioty i ¿o³nierze graj¹cy w pi³kê; no có¿, dla nich do widok powszechni – dziœ oni, jutro my… Tych z krytyków, którzy chcieli najwy¿szej grozy, razi³ ów widok brutalnej codziennoœci wojny. Oczekiwali wizualnego szoku i przera¿enia, bohaterstwa i poœwiêcenia, szaleñczej odwagi i patriotyzmu, p³aczu i ubolewania. Sargent by³ œwiadkiem podobnych scen. Wyruszy³ na front w podró¿, która dla starszego ju¿ artysty i w tamtejszych (ponad sto lat temu) warunkach by³a ciê¿kim przedsiêwziêciem. Przed przyst¹pieniem do pracy chcia³ jednak zobaczyæ, jak naprawdê wygl¹da wojna. Wybra³ temat – przedstawi³ m³odych mê¿czyzn, jeszcze wczoraj sprawnych i silnych, pe³nych ¿ycia (jak ci pi³karze), dziœ okaleczonych, bezradnych – krocz¹cych jak w religijnej procesji mêczenników zbrojnego konflik-
tu, masowej, powolnej egzekucji. Niemal prostopadle do nich zbli¿a siê podobna grupa tak¿e zagazowanych. Ca³oœæ dzie³a utrzymana w ¿ó³tawej tonacji, choæ nie widaæ s³oñca, Ÿród³a œwiat³a, brak cieni postaci na obrazie stwarza podobieñstwo wizerunku do wielkiego p³askiego, realistycznego fresku sugeruj¹cego epicki wymiar dzie³a. Zaœ tê niezwyk³¹ barwê ca³oœci nale¿y zapewne rozumieæ jako aluzjê do iperytu, zwanego inaczej gazem musztardowym, którego poœwiata stanowi naturalny kontekst, tworzy atmosferê wojny, która, zreszt¹, zbli¿a³a siê ju¿ wtedy ku koñcowi. * Na tym koñczê pó³roczny cykl o brzydocie w malarstwie. Redaktor Zofii K³opotowskiej dziêkujê za nieustann¹ ¿yczliwoœæ dla moich tekstów. Dziêkujê te¿ Czytelnikom za cierpliwoœæ i uwagê. m
16
KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2026
www.kurierplus.com