POLISH WEEKLY MAGAZINE
NUMER 1649 (1949) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK 25 KWIETNIA 2026
![]()
NUMER 1649 (1949) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK 25 KWIETNIA 2026
Tomasz Bagnowski
Nowy premier Wêgier zapowiada „powrót do Europy” i jednoczeœnie pragmatyczn¹ politykê wobec Rosji.
Viktor Orban, który przez lata inspirowa³ prawicê i populistów nie tylko w Europie, ale tak¿e w USA, nie zdo³a³ pokonaæ rosn¹cego niezadowolenia w³asnych obywateli i przegra³ niedawne wybory parlamentarne. W przemówieniu przyznaj¹cym pora¿kê, Orban zaproponowa³ interesuj¹c¹ frazê jêzykow¹, która byæ mo¿e przyda siê innym odchodz¹cym od w³adzy liderom: „odpowiedzialnoœæ i mo¿liwoœæ rz¹dzenia nie zosta³y nam dane”. Jednoczeœnie doda³: „nie poddajemy siê. Nigdy, nigdy, nigdy”. Zwyciêstwo opozycji otwiera drogê do w³adzy Peterowi Magyarowi – by³emu lojaliœcie Orbana, a obecnie liderowi g³ównego ugrupowania rz¹dz¹cego parti¹ Tisza. Magyar ma obj¹æ stanowisko premiera, gdy zbierze siê nowo wybrany parlament. Zaraz po wyborach do t³umu zebranych nad Dunajem powiedzia³: „Uda³o siê nam. Wyzwoliliœmy Wêgry i odzyskaliœmy nasz kraj”. Wybory by³y postrzegane jako kluczowa konfrontacja miêdzy zwolennikami i przeciwnikami liberalnej demokracji. Orban od lat walczy³ z ni¹, zyskuj¹c aplauz wœród prawicy w Stanach Zjednoczonych, Europie i Ameryce £aciñskiej. Kampaniê uwa¿nie obserwowa³y zarówno administracja Trumpa, jak i Kreml. Warto tu zwróciæ uwagê, jak
blisko Rosji jeœli chodzi o geopolitykê jest dziœ amerykañska administracja. Obie strony ¿yczy³y sobie zwyciêstwa Orbana i wspiera³y go. Wiceprezydent JD Vance odwiedzi³ nawet Wêgry osobiœcie tu¿ przed g³osowaniem i fotografowa³ siê z Orbanem, nie pozostawiaj¹c w¹tpliwoœci co do faworyta USA. Konsekwencje wyniku wyborów wykraczaj¹ daleko poza same granice Wêgier. Nowy premier mo¿e wp³yn¹æ na przebieg wojny na Ukrainie, któr¹ Orban widzia³ przede wszystkim jako zagro¿enie dla swojego kraju, a tak¿e dla bezpieczeñstwa ca³ej Europy. Wynik bêdzie te¿ uwa¿nie analizowany przez populistów na œwiecie, którzy widzieli w wêgierskim liderze wzór sukcesu i nieustêpliwej walki z mainstreamem. Orban nieprzerwanie utrzymywa³ siê przy w³adzy przez 16 lat, a ³¹cznie rz¹dzi³ Wêgrami przez lat 20.
Partia Magyara zdobêdzie prawdopodobnie co najmniej 137 mandatów, co dawa³oby jej wiêkszoœæ konstytucyjn¹. Fidesz zachowa ledwie oko³o 55 miejsc. Frekwencja przekroczy³a 77 proc., co ju¿ teraz okreœlane jest jako najwy¿szy wynik w historii wolnych wyborów na Wêgrzech, od upadku komunizmu w 1989 roku.
PE£NE WYDANIE KURIERA W
➭ Muzyczny dialog poza s³owami – str. 2
➭ Uroczystoœci Dnia Flagi i Konstytucji 3 Maja – str. 3
➭ Halo, halo, Polskie Radio – str. 8-9
➭ Ementaler - duma Szwajcarii – str. 12
➭ Jak spaæ spokojnie maj¹c oszczêdnoœci... – str. 13
➭ Diabelskie napaœci – str. 15

Macy's Flower Show – Doroczna wystawa kwiatów w domu towarowym przy Herald Square na Manhattanie. Wystawê, nawi¹zuj¹c¹ do 250-lecia Stanów Zjednoczonych, mo¿na ogl¹daæ do 10 maja.

Iwona Hejmej
Ma³gorzata Poœpiech to polska dziennikarka, pisarka, t³umaczka, re¿yser filmów dokumentalnych i eksperymentalnych, fotografik, doktor nauk humanistycznych w zakresie filmoznawstwa, obecnie koñczy pracê nad seri¹ powieœci, które powinny zostaæ g³osem pokolenia.
Nowy Jork mia³ byæ spe³nieniem marzenia – miastem z filmów, obietnic¹ ¿ycia bli¿ej sztuki, bli¿ej œwiata. Tymczasem sta³ siê tak¿e pocz¹tkiem zupe³nie innej podró¿y: w g³¹b historii, która tylko przypadkiem zosta³a odkryta. Kiedy po latach pracy w archiwach i rozmów z sybirakami natrafi³a na œlad w³asnego ojca, odkry³a nie tylko jego podwójne ¿ycie, ale te¿ mroczny fragment polskiej powojennej rzeczywistoœci – pe³nej zdrad, przemocy i milczenia. Z tej osobistej potrzeby zrozumienia narodzi³a siê wielotomowa opowieœæ, która dziœ przekracza granice jêzyków i krajów, choæ – jak przyznaje – najtrudniej przebiæ siê z ni¹ w³aœnie wœród swoich.
Dlaczego Nowy Jork? Kiedy tu przyjecha³aœ i sk¹d ta decyzja?
Przyjecha³am do Nowego Jorku ponad trzydzieœci lat temu. Zawsze chcia³am tu byæ. Myœlê, ¿e to by³a w du¿ej mierze zas³uga filmów, które ogl¹da³am w Polsce – tej ca³ej legendy miasta, jego ¿ycia intelektualnego i arty-
stycznego. To mnie fascynowa³o i wci¹¿ fascynuje. A poniewa¿ losy œwie¿ych emigrantów nigdy nie s¹ proste, ka¿dy z nas zderza siê z trudnoœciami, ja równie¿ przez to przechodzi³am.
Jakie by³y Twoje pocz¹tki?
Jak ka¿dy ³apa³am wszystkie mo¿liwe prace, bo trzeba by³o z czegoœ ¿yæ. Jednak ju¿ w 1993 roku, czyli po oko³o roku pobytu tutaj, uda³o mi siê zrobiæ wywiad dla „Polityki” z re¿yserem Arturem Pennem, którego filmy uwielbia³am. By³ nie tylko œwietnym twórc¹, ale tak¿e wspania³ym cz³owiekiem. Zapyta³am go, czy zgodzi³by siê na realizacjê filmu dokumentalnego o sobie. Film powsta³. To by³ bardzo wa¿ny moment w moim ¿yciu, choæ relacje z producentami nie by³y ³atwe. Przy okazji tej produkcji pozna³am mnóstwo wspania³ych osób, m. in Janusza G³owackiego, którego wystawian¹ na Broadwayu sztukê „Polowanie na karaluchy” re¿yserowa³ w³aœnie Arthur Penn.

W niedzielê, 19 kwietnia, Polsko-Amerykañski Klub Fotografika oraz Centrum Polsko-S³owiañskie zaprosi³y publicznoœæ na wyj¹tkowy wieczór.
Koncert duetu Makowicz & Medyna, po³¹czony z premier¹ albumu „New York Flavors”, przyci¹gn¹³ mi³oœników jazzu i fotografii, staj¹c siê nie tylko wydarzeniem artystycznym, ale tak¿e wa¿nym spotkaniem towarzyskim i kulturalnym.
Adam Makowicz i Krzysztof Medyna prezentowali publicznoœci nowojorskie


Oczy to jedne z najbardziej zapracowanych czêœci naszego organizmu. Od rana do wieczora s¹ na posterunku. Czytaj¹ drobny druk, wypatruj¹ numeru autobusu, sprawdzaj¹ ceny w sklepie, ogl¹daj¹ twarze bliskich, a wieczorem dzielnie znosz¹ œwiat³o telefonu, czy komputera, choæ marz¹ ju¿ tylko o œwiêtym spokoju.
A my? Czêsto przypominamy sobie o nich dopiero wtedy, gdy zaczynaj¹ siê buntowaæ. Tymczasem prawda jest prosta: o dbaæ nie od œwiêta, ale codziennie. warto zwróciæ uwagê na EyeVit Plus firmy HealthAid – suplement, który zosta³ skom ponowany z myœl¹ o codziennym wsparciu wzroku i komforcie oczu.
To, co wyró¿nia EyeVit Plus, to bo gata i nowoczesna kompozycja sk³ad ników. W preparacie znajdziemy miêdzy innymi luteinê i zeaksanty nê – dwa sk³adniki, które od lat ciesz¹ siê du¿ym zainteresowaniem w suplementach dla oczu. Ich obecnoœæ sprawia, ¿e ju¿ na pierwszy rzut oka widaæ, ¿e nie
jest to przypadkowa mieszanka, ale formu³a zbudowana z myœl¹ o narz¹dzie wzroku. Mo¿na powiedzieæ z lekkim humorem, ¿e to nie s¹ przypadkowi goœcie zaproszeni na przyjêcie, tylko wa¿ni cz³onkowie miejscowej elity.
Do tego dochodz¹ beta-karoten, witamina A, witamina E oraz cynk, czyli sk³adniki bardzo dobrze znane osobom, które interesuj¹ siê od¿ywczym wsparciem organizmu. To w³aœnie one buduj¹ wra¿enie solidnodaj¹ czytelny komunikat: ten produkt ma zaplenie tylko ³adne opakowanie. W codziennym œwiecie suplementów to naprawdê ma znaczenie.

Warto pamiêtaæ, ¿e osoby pal¹ce lub byli palacze powinni ostro¿nie podchodziæ do suplementów zawieraj¹cych beta-karoten i w razie potrzeby skonsultowaæ preparat z fachowcem. Poza tym jednak dla wielu osób bêdzie to po prostu dobra wygodna formu³a codziennego wsparcia. Bardzo atrakcyjnie wypada te¿ czêœæ roœlinna. Borówka, bioflawonoidy cytrusowe oraz ekstrakt z pestek winogron dodaj¹ ca³ej formule charakteru bardziej „premium”. Taki sk³ad budzi zaufanie szczególnie u tych osób, które lubi¹, gdy suplement
brzmienia, demonstruj¹c swobodê interpretacji oraz wielk¹ wra¿liwoœæ muzyczn¹ i wywo³uj¹c prawdziwy ocean emocji zebranych.
Miêdzy artystami odby³ siê wyj¹tkowy dialog – prowadzony nie s³owami, lecz dŸwiêkiem. By³a w nim wolnoœæ, pasja, wzajemne zaufanie oraz pokora – zarówno wobec siebie nawzajem, jak i wobec publicznoœci. To w³aœnie takie chwile otwieraj¹ drzwi do œwiata, który dziœ zdaje siê zanikaæ – œwiata autentycznej, ¿ywej muzyki, budowanej na improwizacji i uwa¿noœci na drugiego cz³owieka. Publicznoœæ doœwiadczy³a muzycznego spotkania pe³nego elegancji, dowcipu i artystycznej lekkoœci. W tej dojrza³ej, pe³nej klasy muzycznej rozmowie, nie brakowa³o zaskoczeñ, radoœci wspólnego grania i ciekawoœci tego, co przyniesie kolejna muzyczna chwila. Po koncercie s³ysza³am powtarzaj¹ce siê opinie, ¿e by³ to znakomity popis dwóch wybitnych muzyków pe³en pasji, profesjonalizmu i autentycznej radoœci z bycia razem na scenie. Album „New York Flavors” obejmuje 14 wybranych standardów jazzowych, wœród których znalaz³y siê m.in. „Blue Monk” Theloniousa Monka, „Small Fry” Hoagy’ego Carmichaela, „Body and Soul” Johnny’ego Greena, „Caravan” Duke’a Ellingtona czy „I Love You” Cole’a Portera. Materia³ zosta³ nagrany podczas dwudniowej sesji latem 2024 roku. P³yta ukaza³a siê 28 listopada 2025 r. nak³adem oficyny wydawniczej For Tune. O sesjê nagranio-

nie opiera siê wy³¹cznie na witaminach i minera³ach, ale oferuje coœ wiêcej. Dope³nieniem ca³oœci s¹ omega-3, które wzmacniaj¹ obraz preparatu jako szerokiego wsparcia codziennej troski o oczy. To w³aœnie dziêki takiemu po³¹czeniu EyeVit Plus nie wygl¹da na produkt jednowymiarowy. On wygl¹da na produkt, który chce zrobiæ dobre wra¿enie – i trzeba przyznaæ, ¿e robi.
Czy warto go u¿ywaæ? Tak, zdecydowanie warto siê nim zainteresowaæ. EyeVit Plus to propozycja dla osób, które chc¹ wspieraæ wzrok w sposób rozs¹dny, regularny i wygodny. Zamiast kupowaæ piêæ ró¿nych produktów, mo¿na siêgn¹æ po jedn¹, szerok¹ formu³ê. To suplement dla tych, którzy chc¹ powiedzieæ swoim oczom: „widzê wasz wysi³ek i nie zostawiam was samych”. Brzmi trochê czu³ostkowo? I bardzo dobrze. Oczy naprawdê zas³uguj¹ na troskê.
EyeVit Plus firmy HealthAid to preparat, który ³¹czy bogaty sk³ad, nowoczesne podejœcie i codzienn¹ wygodê stosowania. Nie obiecuje magii, ale oferuje coœ du¿o cenniejszego – przemyœlane wsparcie oparte na sk³adnikach, które od lat s¹ obecne w rozmowach o zdrowiu oczu. A to ju¿ bardzo du¿o. Bo kiedy oczy maj¹ siê lepiej, ca³y œwiat wygl¹da po prostu piêkniej.

w¹, miks i mastering zadba³ re¿yser dŸwiêku Tadeusz Mieczkowski. Patronat medialny nad albumem objê³y magazyny Jazz Forum i JazzPress.
Interesuj¹cym dope³nieniem koncertu by³a wystawa fotografii obu muzyków, autorstwa m.in. Wojciecha Kubika, Zosi ¯eleskiej-Bobrowski, Piotra Powietrzyñskiego, Dariusza Kanarka i Marka Karewicza. Zarówno czarno-bia³e, jak i kolorowe fotografie, pochodz¹ce z ró¿nych okresów ¿ycia artystów, stanowi³y znakomite uzupe³nienie muzycznych emocji p³yn¹cych ze sceny. Energia bij¹ca ze zdjêæ i ta wybrzmiewaj¹ca z instrumentów tworzy³y spójn¹, sugestywn¹ ca³oœæ. Przenika³y siê: zawadiacki uœmiech, powaga, zamyœlenie i lekkoœæ , buduj¹c portret artystów nie tylko jako wybitnych


muzyków, ale równie¿ ludzi o niezwyk³ych osobowoœciach.
Zwieñczeniem wydarzenia by³a celebracja 103. urodzin pana Fryderyka Dammonta. Jubilat od 2005 roku jest aktywnym cz³onkiem Polsko-Amerykañskiego Klubu Fotografika. Fryderyk Dammont to cz³owiek o niezwyk³ym ¿yciorysie i imponuj¹cym dorobku. W czasie II wojny œwiatowej by³ wiêŸniem syberyjskiego ³agru, a jego los prowadzi³ przez Azjê i Europê do USA. Jest naukowcem w dziedzinie fizyki i chemii, cz³onkiem Amerykañskiego Stowarzyszenia Fizyków i Chemików oraz Nowojorskiej Akademii Nauk. Wieczór w Centrum Polsko S³owiañskim by³ zatem nie tylko œwiêtem jazzu, ale równie¿ spotkaniem ludzi sztuki, kultury i pasji.
138 Greenpoint Ave., Brooklyn NY 11222
Zapraszamy 14 maja (czwartek) o godz. 18:00 na NOC MUZEÓW 2026 z dr Karolem JóŸwiakiem. Temat spotkania: „Rzeczy pospolite: kolekcja sztuki jako noœnik to¿samoœci”
Podczas tegorocznej Nocy Muzeów zapraszamy na spotkanie poœwiêcone sztuce i pamiêci kulturowej. Czy dzie³o sztuki mo¿e byæ rzecz¹ „pospolit¹” – blisk¹ codziennoœci, wspóln¹ i buduj¹c¹ poczucie to¿samoœci? W muzeach przywykliœmy postrzegaæ sztukê jako coœ wyj¹tkowego i oderwanego od codziennoœci. Tymczasem jej Ÿród³em s¹ czêsto wspólne doœwiadczenia, symbole i wartoœci. W oparciu o wyj¹tkow¹ kolekcjê Instytutu Pi³sudskiego zastanowimy siê, co ³¹czy pojedyncze dzie³a w jedn¹ opowieœæ. Celem budowania kolekcji jest wydobycie „pospolitoœci” – tego, co wspólne – z wieloœci indywidualnych dzie³. Spójnoœæ kolekcji zale¿y od harmonii miêdzy tym, co jednostkowe i niepowtarzalne, a tym, co uniwersalne. Ow¹ pospolitoœæ mo¿na uto¿samiæ z zagadnieniem to¿samoœci: wzmacnianiem wiêzi kulturowej opartej na wspólnych symbolach i wartoœciach.
Spotkanie bêdzie okazj¹ do rozwijania refleksji w oparciu o konkretne dzie³a. W formie gawêdy i zwiedzania ekspozycji spróbujemy razem z naszym goœciem dr. Karolem JóŸwiakiem i prezes dr Iwon¹ Korg¹ wspólnie odnaleŸæ równowagê miêdzy wyj¹tkowoœci¹ obiektów, pospolitoœci¹ a to¿samoœci¹, któr¹ ta kolekcja przywo³uje.
W niedzielê, 3 maja, po po³udniu, na parkingu przed siedzib¹ Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej przy 100 McGuinness Blvd. na Greenpoincie, odbêd¹ siê obchody Dnia Flagi Rzeczypospolitej Polskiej.
Doroczne obchody Dnia Flagi RP w polskiej dzielnicy odbêd¹ siê po raz szósty z rzêdu, a ich tegorocznym patronem honorowym bêdzie Konsul Generalny RP w Nowym Jorku Mateusz Sakowicz. Wydarzeniu jak zwykle bêdzie towarzyszyæ pokaz zabytkowych pojazdów. Wczeœniej o godzinie 10.30 Polonia spotka siê na mszy Œw. w koœciele Œw. Stanis³awa Kostki, któr¹ celebrowaæ bêdzie ksi¹dz proboszcz Grzegorz Markulak. Po mszy Œw. o godzinie 12.00, w Polskim Domu Narodowym przy 261 Driggs Ave. bêdzie mia³a miejsce uroczysta Akademia poœwiêcona 235. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. Jej uczestników powita Marek Chroœcielewski, prezes Polskiego Domu Narodowego, a w wydarzeniu udzia³ wezm¹ miêdzy innymi: tancerze z Polish American Folk Dance Company, Chór Angelus, a tak¿e zuchy i harcerze ze Zwi¹zku Harcerstwa Polskiego. Nastêpnie goœcie udadz¹ siê pod siedzibê Unii, gdzie o godzinie 1.30 po po³udniu zaplanowano ceremoniê podniesienia Flagi RP, przemówienia i wystêpy artystyczne, w tym miêdzy innymi zespo³u Krakowianki i Górale.
W uroczystoœciach na Greenpoincie swój udzia³ zapowiedzia³ Konsul Generalny RP w Nowym Jorku Mateusz Sakowicz. Goœciem honorowym bêdzie sybiraczka Helena Knapczyk. Ju¿ po raz szósty spotkamy siê pod siedzib¹ Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej na Greenpoincie w tym wyj¹tkowym dla ca³ej Polonii dniu – powiedzia³ Grzegorz Maziarz, wspó³organizator obchodów Dnia Flagi RP na Greenpoincie. Chcia³bym zaprosiæ na obchody œwi¹t pañstwowych na Greenpoicnie ca³¹ Poloniê. Jestem pewien, ¿e frekwencja jak zwykle dopisze. Nasze doroczne spotkanie sta³o siê ju¿ tradycj¹, która, wierzê, bêdzie kontynuowana przez kolejne dziesiêciolecia – doda³.
Obchody rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja w Polskim Domu Narodowym na Greenpoincie maj¹ ponad stuletni¹ tradycjê.

cji 3 Maja, pierwszej w Europie i drugiej na œwiecie, nowoczesnej ustawy zasadniczej. Z kolei przypadaj¹cy na 2 maja Dzieñ Flagi RP jest œwiêtem wzglêdnie nowym, ustanowionym na mocy ustawy sejmowej w 2004 roku. Dodatkowo 2 maja przypada dzieñ Polonii i Polaków za granic¹.
Obchody Dnia Flagi RP na Grenpoincie ka¿dorazowo gromadz¹ t³um Polaków ubranych w bia³o – czerwone barwy. Jest o równie¿ prawdziwa gratka dla fanów motoryzacji, gdy¿ tego dnia przed siedzib¹ Unii bêdzie mo¿na zobaczyæ wiele zabytkowych oraz wspó³czesnych samochodów i motocykli, zarówno amerykañskich jak i polskich. A wœród nich zobaczycie Ma³ego i Du¿ego Fiata, Poloneza, Nysê, ¯uka i £adê. Wszystkich uczestników wydarzenia, podobnie jak w poprzednich latach, pob³ogos³awi ksi¹dz proboszcz Grzegorz Markulak. Poœwiêci on równie¿ zgromadzone na placu pojazdy. W programie jak zawsze, zaplanowano tak¿e przejazd aut i motocykli ulicami Greenpointu, Ridgewood i Maspeth. Wstêp na wydarzenie jest darmowy. Na miejscu organizatorzy zapewniaj¹ polskie flagi i patriotyczne gad¿ety, a tak¿e darmowe jedzenie oraz napoje. tel.: 212-505-9077 e-mail: office@pilsudski.org
sta³a wspó³praca
redaktor naczelna
Zofia Doktorowicz-K³opotowska
Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska
Œwiêto Narodowe Trzeciego Maja upamiêtnia przyjêcie w 1791 roku Konstytu-
fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy
John Tapper
Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek
Kurier Plus, Inc.
Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6
Tel: (718) 389-3018
E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com
Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Ks.
Ryszard Koper
Jezus powiedzia³: „Zaprawdê, zaprawdê, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramê, ale wdziera siê inn¹ drog¹, ten jest z³odziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramê, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odŸwierny, a owce s³uchaj¹ jego g³osu; wo³a on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaœ postêpuj¹ za nim, poniewa¿ g³os jego znaj¹. Natomiast za obcym nie pójd¹, lecz bêd¹ uciekaæ od niego, bo nie znaj¹ g³osu obcych”. Powtórnie wiêc powiedzia³ do nich Jezus: „Zaprawdê, zaprawdê, powiadam wam: Ja jestem bram¹ owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mn¹, s¹ z³odziejami i rozbójnikami, a nie pos³ucha³y ich owce. Ja jestem bram¹. Je¿eli ktoœ wejdzie przeze Mnie, bêdzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko”. (J 10, 1-9)
Trudno sobie wyobraziæ ¿ycie spo³eczne bez przywódców, liderów. Wszyscy, w ró¿nym stopniu mamy szansê staæ siê liderami, poniewa¿ wokó³ nas s¹ ludzie, którzy wymagaj¹ opieki, troski, przewodzenia; zarówno w sferze religijnej jak œwieckiej. „Prawdziwy lider to osoba, która inspiruje, anga¿uje i buduje zaufanie, dzia³aj¹c autentycznie, z empati¹ oraz wizj¹ przysz³oœci. Bierze odpowiedzialnoœæ za zespó³, wspiera rozwój pracowników, stawia czo³a wyzwaniom i zapewnia stabilnoœæ. To autorytet, który motywuje swoim przyk³adem, dbaj¹c o dobr¹ atmosferê i wspólne cele. Dzia³a w zgodzie ze swoimi wartoœciami, buduj¹c zaufanie i wiarygodnoœæ. Rozumie potrzeby zespo³u, s³ucha i wspiera w rozwoju osobistym oraz zawodowym. Wyznacza jasny kierunek dzia³ania, motywuj¹c innych do osi¹gania wspólnych celów. Staje w obronie zespo³u, podejmuje trudne decyzje i bierze odpowiedzialnoœæ za b³êdy. Komunikuje siê jasno i otwarcie. Stanowi stabilny punkt dla zespo³u. Dostrzega potencja³ w ludziach i stwarza przestrzeñ do kreatywnoœci oraz innowacji. Prawdziwy lider to nie tylko szef, ale mentor, który sprawia, ¿e ludzie chc¹ za nim pod¹¿aæ z w³asnej woli, a nie z przymusu”. Tyle mówi AI o przywództwie.
Powy¿sze cechy lidera pomagaj¹ odró¿niæ w przywódczej „mizerii” spo³eczno-politycznej prawdziwych przywódców od hochsztaplerów. Wymienione cechy pasujê do obrazu Pasterza z dzisiejszej Ewangelii. Chrystus jest niewidzialn¹ g³ow¹ ca³ego Koœcio³a.
W Ewangelii na dzisiejsz¹ niedzielê Chrystus nazywa siebie Dobrym Pasterzem. Dobry Pasterz jest dla nas liderem, przywódc¹, który ofiarowuje ¿ycie za wiernych i obdarza bezwarunkow¹ mi³oœci¹, opiek¹ i chroni przed zagro¿eniami.
Dobry Pasterz ma byæ inspiracj¹ papie¿a, biskupów, a tak¿e œwieckich w pe³nieniu misji pasterskiej. Œwieccy nie s¹ jedynie pomocnikami duchowieñstwa. Na mocy chrztu otrzymali potrójn¹ misjê: kap³añsk¹, prorock¹ i pastersk¹.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus podaje kryteria prawdziwego i autentycznego przywództwa, pasterstwa. Po pierwsze, poœwiêcenie. Prawdziwy przywódca jest gotowy oddaæ swoje ¿ycie za wszystkich, bez wzglêdu na wszystko. W przeciwieñstwie do niektórych wspó³czesnych przywódców. Nieraz za piêknymi s³owami kryje siê nienawiœæ i prywata. Odnosi siê to do polityków, przywódców zwi¹zkowych, urzêdników pañstwowych, pracodawców, a tak¿e duchownych.
Jezus dla zobrazowania misji pasterskiej u¿ywa obrazu pasterza owiec. Jeden z egzegetów zastanawia siê dlaczego Jezus nie u¿ywa np. obrazu pasterza œwiñ. OdpowiedŸ jest bardzo prosta. Dla izraelitów œwinia by³a zwierzêciem nieczystym i z tego powodu nie hodowano ich w Izraelu. Z tego samego powodu w Palestynie nie mo¿na by³o dostrzec pasterza œwiñ. Jednak wspomniany egzegeta zdoby³ siê na hipnotyczne wyjaœnienie tego problemu na innej zasadzie. Otó¿ zwróci³ on uwagê na cechy i charakter owcy i œwini. Po pierwsze, owca jest zwierzêciem cichym, spokojnym, œwinia zaœ jest g³oœna i ha³aœliwa. Po drugie, owca jest zwierzêciem pokornym, œwinia jest dumna i arogancka. Po trzecie, owca unika b³ota, a gdy siê zabrudzi stara siê z tego oczyœciæ, œwinia zaœ szuka ka³u¿y i tapla siê w b³ocie. Takie spojrzenie jest o tyle ciekawe, ¿e najczêœciej, czytaj¹c ewangeliê o Dobrym Pasterzu, koncentrujemy siê na cechach Pasterza, pomijaj¹c stado. Takie spojrzenie jest interesuj¹ce i z tego powodu, ¿e stawia przed nami pytanie: Czy w relacji do Chrystusa i jego pasterzy jest nam bli¿ej do „owcy”, czy „œwini”?

Po tej dygresji wróæmy do Dobrego Pasterza. Niech tym powrotem bêdzie historia pasterza, który ofiarnie wype³ni³ swoj¹ misjê. Ksi¹dz Witold Sarosiek by³ kap³anem archidiecezji wileñskiej. Ofiarnie pe³ni³ swoj¹ pos³ugê duszpastersk¹ w czasie okupacji niemieckiej jako proboszcz parafii Kundzin. Ks. Ryszard Puci³owski napisa³ o nim: „Dla swoich parafian by³ prawdziwym ojcem, przychodzi³ z pomoc¹ ubogim, spe³nia³ potajemnie wiele uczynków mi³osierdzia. By³ to wzór prawdziwego kap³ana, który bez granic odda³ siê na s³u¿bê Bogu i ludziom. Swoim przyk³adem, œwiêtoœci¹ ¿ycia i pracowitoœci¹ przyœwieca³ s¹siednim proboszczom. Do niego niejeden kap³an zwraca³ siê o poradê w rozmaitych trudnoœciach. W czasie II wojny œwiatowej podtrzymywa³ swoich parafian na duchu”. Ksiêdza Witolda aresztowano przed Rezurekcj¹ i umieszczono w bia³ostockim wiêzieniu. Pociesza³ tam towarzyszy niedoli, spowiada³ ich, dzieli³ siê swoj¹ porcj¹ ¿ywnoœci z innymi. W lipcu 1944 z transportem wiêŸniów zosta³ wywieziony do obozu
w Gross-Rosen. Wspó³wiêzieñ, jad¹cy w jednym wagonie tak napisa³ o nim: „Ju¿ podczas drogi dawa³ dowody swojej ofiarnoœci. Jako kap³an pociesza³, dodawa³ otuchy, modli³ siê sam i zachêca³ do modlitwy. Pewnego dnia, jak co dzieñ rano odmówiliœmy wspóln¹ modlitwê, a potem odœpiewaliœmy pieœñ Kiedy ranne wstaj¹ zorze. Widocznie nie spodoba³a siê diab³u gorliwa praca apostolska ks. Witolda Sarosieka i z serc p³yn¹ca modlitwa skazañców, bo zaraz zemœci³ siê na nas, a szczególnie na ks. Sarosieku w iœcie szatañski sposób…”. Jeden z wspó³wiêŸniów wspomina: „W obozie, chocia¿ zamieniono mu sutannê na pasiak i sta³ siê, jak ka¿dy z nas, numerem ewidencyjnym, nie zaniecha³ pracy duszpasterza... Pewnego razu podczas szukania wszy w baraku przy otwartych na przeci¹g oknach, pod dozorem w³adz obozowych, w t³oku innych wiêŸniów przegl¹da³em swoj¹ koszulê. Zajêty t¹ czynnoœci¹ nagle us³ysza³em cichy szept do ucha: ‘Niech pan siê wyspowiada”. Obejrza³em siê. Przede mn¹ sta³ ks. Witold Sarosiek z koszul¹ w rêku, skulony, dr¿¹c z zimna. On równie¿ szuka³ ‘wszy”, tylko innych, bardziej szkodliwych, gryz¹cych nie tyle cia³o, ile duszê, nara¿aj¹c ¿ycie swoje, gdy¿ modlitwa wspólna by³a zakazana, a tym bardziej pos³uga religijna kap³anów. Trzeba by³o byæ prawdziwym rycerzem Chrystusowym, a¿eby w obozie koncentracyjnym, gdzie ka¿dy z wiêŸniów dr¿a³ o swoje ¿ycie, byæ tak oddanym sprawom dusz ludzkich. ¯a³ujê, ¿e nie uca³owa³em wówczas jego prawicy, która w niewidoczny dla otoczenia sposób nakreœli³a nade mn¹ znak krzy¿a œwiêtego”. ❍
Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl



100 lat Polskiego Radia! Przypominam tê rocznicê z du¿ym sentymentem, albowiem Radio to pobudza³o i kszta³towa³o moj¹ wyobraŸniê kiedy by³em dzieckiem, a póŸniej nastolatkiem. I to nie tylko poprzez audycje dla s³uchaczy w moim wieku, ale tak¿e poprzez programy muzyczne, rozrywkowe i kabaretowe, sprawozdania sportowe, nade wszystko zaœ poprzez przewspania³y Teatr Polskiego Radia i arcydzie³a literatury polskiej i œwiatowej czytane przez najwiêkszych aktorów. Do dziœ mam w uszach g³os m.in. Ireny Eichlerówny czytaj¹cej listy Chopina, El¿biety Barszczewskiej w monologach z dramatów S³owackiego, Jana Kreczmara i Mariana Wyrzykowskiego w dramatach psychologicznych oraz ich ucznia Andrzeja £apickiego w farsach i lekkich komediach. Do dziœ s³yszê filozoficzno-refleksyjne opowiastki w wykonaniu Kazimierza Rudzkiego, dziœ jeszcze parodiowaæ mogê Iren¹ Kwiatkowsk¹, Hankê Bielick¹, Jerzego Ofierskiego i Kazimierza Brusikiewicza w monologach z „Podwieczorku przy mikrofonie” oraz Szczepcia i Toñcia z nagrañ przedwojennej Weso³ej Lwowskiej Fali rozœmieszaj¹cej ca³¹ Polskê. Pamiêtam swoje napiêcie podczas transmisji z kolarskich Wyœcigów Pokoju i trzymanie kciuków a¿ do bólu, by wygra³ Stanis³aw Królak. W pamiêci utkwi³y mi równie¿ „Rewie piosenek” prowadzone przez Lucjana Kydryñskiego oraz emisje nagrañ amerykañskiego big bandu pod dyrekcj¹ Glenna Millera. Pamiêtam te¿ debiutanckie na-

Wtorek póŸno
grania Ireny Santor, Reny Rolskiej, S³awy Przybylskiej, Jerzego Po³omskiego i Mieczys³awa Wojnickiego p³yn¹ce z radia „Aga” z zielonym okiem po lewej stronie. Mama od przedwojennych czasów zachwyca³a siê Mieczys³awem Foggiem, jego dykcj¹ oraz wielk¹ kultur¹ wokaln¹. Wci¹gnê³y j¹ tak¿e cotygodniowe perypetie w warszawskiej „Rodzinie Matysiaków”. Kiedy mia³em lat dwanaœcie rodzice kupili telewizor, co jednak nie oznacza³o, ¿e zaprzesta³em s³uchania ulubionych audycji radiowych, których wci¹¿ przybywa³o. Tak¿e w nowo powstaj¹cych programach drugim i trzecim. Podczas studenckich wakacji nie rozstawa³em siê z „Latem z radiem”, a ca³y rok œmia³em siê z dowcipów i felietonów prezentowanych w satyrycznej audycji „60 minut na godzinê”. Teatru Polskiego Radia nie zdradzi³em nawet dla fenomenalnego Teatru Telewizji Polskiej. Obu zawdziêczam niez³¹ znajomoœæ dramatu polskiego i œwiatowego, zarówno klasycznego, jak i wspó³czesnego. Radio zetknê³o mnie równie¿ z muzyk¹ powa¿n¹, m.in. poprzez transmisje koncertów z Filharmonii Narodowej i recitali najs³ynniejszych artystów. To w nim us³ysza³em po raz pierwszy Mariê Callas, Renatê Tebaldi i Bognê Sokorsk¹, któr¹ uwielbia³em. Ze œpiewaków lubi³em szczególnie Franca Correllego, Maria del Monaco, Bernarda £adysza i Andrzeja Hiolskiego. W Polskim Radiu us³ysza³em po raz pierwszy Edith Piaf, która poruszy³a wszystkie struny w mej ch³opiêcej wówczas duszy, podobnie jak Robertino Loretti œpiewaj¹cy „Mamê”, „Œwiêt¹ £ucjê”, „O sole mio” i „Jamaicê”. Kiedy œpiewa³ „Ave Maria” nastawia³em „Agê” na ca³y regulator. Mama wzrusza³a siê do ³ez, kiedy w kolejne rocznice napaœci Niemców na Polskê s³ucha³a przypominanych nagrañ prezydenta Warszawy Stefana Starzyñskiego podtrzymuj¹cego rodaków na duchu. Od niej te¿ wiem, jak wielk¹ rolê odegra³o w Powstaniu Warszawskim Radio Armii Krajowej „B³yskawica”, nadaj¹ce z podziemia. Informowa³o o tocz¹cych siê walkach w poszczególnych dzielnicach, sytuacji ludnoœci cywilnej i kolejnych posuniêciach logistycznych. Ono równie¿ podtrzymywa³o na duchu i zagrzewa³o do boju. Zgas³o wraz z Powstaniem.
Papie¿ Leon XIV w czasie pielgrzymki w Afryce: „W œwiecie zranionym przez butê narody ³akn¹ i pragn¹ sprawiedliwoœci. Trzeba szanowaæ tych, którzy wierz¹ w pokój, i odwa¿aæ siê na politykê id¹c¹ pod pr¹d, której centrum stanowi dobro wspólne. Potrzebna jest odwaga nowych wizji i paktu wychowawczego, który da ludziom m³odym przestrzeñ i ufnoœæ.”

„Bez zmiany podejœcia w podejmowaniu odpowiedzialnoœci politycznej oraz bez poszanowania instytucji i umów miêdzynarodowych los ludzkoœci mo¿e byæ tragicznie zagro¿ony. Bóg tego nie chce. Jego œwiête Imiê nie mo¿e byæ profanowane przez chêæ dominacji, arogancjê i dyskryminacjê; przede wszystkim nie wolno nigdy wzywaæ Go, by usprawiedliwiaæ wybory i dzia³ania nios¹ce œmieræ.” Kto ma uszy, niechaj s³ucha. Œroda wczeœnie
Wojna z Iranem, co wiemy na teraz?
Wczoraj w nocy up³yn¹³ termin dwutygodniowego zawieszenia broni, ale prezydent Donald Trump przed³u¿y³ go na czas nieokreœlony. Jako powód poda³ fakt, ¿e kierownictwo Iranu jest „powa¿nie podzielone” i st¹d nie mo¿na rozpocz¹æ w Islamabadzie kolejnej rundy negocjacji. Z kolei Irañczycy upieraj¹ siê, ¿e nie bêdzie rozmów, dopóki USA nie zrezygnuj¹ ze swoich maksymalistycznych ¿¹dañ, a przede wszystkim nie zakoñcz¹ morskiej blokady Iranu i jego portów.
Wydarzenia kilkunastu ostatnich godzin: – kontenerowiec ostrzelany przez Irañczyków w pobli¿u cieœniny Ormuz, przechwycony. £¹cznie Teheran ma ju¿ trzy
Andrzej Józef D¹browski
Specyfikê podziemnego radia mog³em po latach poznaæ osobiœcie, nagrywaj¹c dlañ w stanie wojennym ponad sto audycji. Pracowa³em z kilkuosobow¹ za³og¹ redakcyjn¹, akustyczn¹ i techniczn¹. Wszyscy byliœmy zgodni, ¿e nasza robota, oprócz informacji i pocieszenia, powinna nieœæ te¿ nadziejê. I nios³a, jak zapewniali nas s³uchacze. Nie spodziewa³em siê wówczas, ¿e los emigracyjny w Nowym Jorku z³¹czy mnie przez trzy lata z polonijn¹ rozg³oœni¹ zwan¹ „Naszym Radiem”. Du¿a czêœæ jej nagrañ pochodzi³a z programów Polskiego Radia. Wolnego ju¿ wówczas od komunistycznej kontroli. Dzisiaj s³ucham tego¿ Radia przez internet. G³ównie audycji o kulturze i historii.
Hej! Kto Polak na „Mazowsze!!” – wo³am gromko, bo zespó³ ten jest jednym z naszych kulturowych skarbów narodowych. Poprzez pieœni, uk³ady taneczne i kostiumy pokazuje to, co by³o i jeszcze mo¿e byæ w nas najpiêkniejsze. W Nowym Jorku Mazowszanie wyst¹pi¹ w niedzielê 26 kwietnia o godzinie 18-ej w The Leonard & Claire Center for Performing Arts w Whitman Theater przy Brooklyn College.
Adres: 2900 Avenue H, Brooklyn, NY 11210.

statki i nie przepuszcza ¿adnych przez Cieœninê Ormuz; – tankowiec zatrzymany przez USA na Oceanie Indyjskim, jakieœ trzy tysi¹ce mil od regionu konfliktu. To ju¿ drugi irañski statek w rêkach Amerykanów, którzy zarzekaj¹ siê, ¿e blokada jest szczelna; – Financial Times: wbrew zapewnieniom marynarki wojennej USA, a¿ 34 statki przebi³y siê przez blokadê do irañskich portów: 19 wyp³ynê³o z nich, a 15 wp³ynê³o z towarami dla Iranu. Nie wygl¹da to wszystko na „mia¿d¿¹ce zwyciêstwo” Ameryki, jak pisze ca³y czas prezydent Donald Trump. Dobrze poinformowany, ale czêsto umiejêtnie manipulowany przez Bia³y Dom, portal Axios pisze tak:
Prezydent Trump daje rywalizuj¹cym stronnictwom w Iranie krótk¹ chwilê na zjednoczenie siê za spójn¹ kontrpropozycj¹ – w przeciwnym razie przed³u¿one przez niego we wtorek zawieszenie broni wygaœnie, poinformowa³o Axios trzech amerykañskich urzêdników.
„Trump jest gotów daæ Irañczykom od trzech do piêciu dni zawieszenia broni, aby mogli siê ogarn¹æ” – powiedzia³o jedno z amerykañskich Ÿróde³ poinformowanych o sprawie. „Przerwa nie bêdzie jednak mia³a charakteru bezterminowego”.
Przed chwil¹ Trump doda³, ¿e rozmowy pokojowe w Islamabadzie – z udzia³em wiceprezydenta JD Vance’a – mog¹
siê rozpocz¹æ „od 36 do 72 godzin”. A wiêc, jak zwykle pozytywna informacja od prezydenta przed zamkniêciem gie³dy w pi¹tek…
A jeœli rozmowy siê jednak nie odbêd¹? Czy Bia³y Dom zdecyduje siê zaatakowaæ Iran na nowo. Mo¿e… choæ wielkiej chêci nie ma. Raz – wojna jest bardzo niepopularna w Ameryce, œci¹gaj¹c notowania Trumpa grubo poni¿ej 40 proc. poparcia. Po drugie – USA wystrzela³a siê przez kilka tygodni z du¿ej iloœci amunicji. CNN, fakt, stronniczy, ale jednak bym go nie lekcewa¿y³ podaje cyferki:
oko³o 50 proc. pocisków przechwytuj¹cych rakiety THAAD
prawie 50 proc. pocisków przeciwlotniczych Patriot – 45 proc. pocisków precyzyjnego ra¿enia
– ok. 30 proc. swojego arsena³u pocisków samosteruj¹cych Tomahawk… i tak dalej, i tym podobne. Jakby nie by³o, bêdziemy poznawali przysz³oœæ… z dnia na dzieñ, w rytm notowania gie³dy w Nowym Jorku i ceny ropy naftowej oraz gazu ziemnego na œwiatowych rynkach.
Dobra wiadomoœæ jest, ¿e przynajmniej na razie znów nie spadaj¹ bomby i rakiety, nie gin¹ ludzie (dodajmy, w takim natê¿eniu jak przed dwoma tygodniami, bo w Libanie wojska izraelskie wci¹¿ walcz¹). Dobre choæ tyle.

60 lat temu, w roku 1966 Polska obchodzi³a 1000-lecie chrztu i pañstwowoœci. Ten wielki jubileusz mia³ byæ okazj¹ do uroczystoœci pañstwowych i religijnych.
Koœció³ przygotowywa³ siê do obchodów milenijnych ju¿ od po³owy lat 50. W sierpniu 1956 r. biskupi polscy odczytali w Czêstochowie Jasnogórskie Œluby Narodu. Wa¿nym elementem obchodów by³a 10-letnia nowenna (1956-1966) podkreœlaj¹ca chrzeœcijañskie korzenie Pañstwa Polskiego.
W³adze PRL ograniczy³y jubileuszowe obchody do tysi¹clecia pañstwowoœci, ignoruj¹c fakt, ¿e przyjêcie chrzeœcijañstwa by³o nieod³¹cznie zwi¹zane z utworzeniem pañstwa. Organizowano sympozja, imprezy oraz ró¿nego rodzaju kampanie. Czo³owym zadaniem propagandowym w tym zakresie by³a budowa tysi¹ca szkó³ na Tysi¹clecie.
Propaganda rz¹dowa g³osi³a, ¿e Polska Ludowa jest ukoronowaniem tysi¹cletnich dziejów narodu. W lipcu odby³a siê w Warszawie wielka parada historyczna, której uczestnicy wyst¹pili w strojach od czasów Mieszka I do mundurów ¿o³nierzy Ludowego Wojska Polskiego.
Episkopat wystosowa³ list do biskupów wszystkich krajów z zaproszeniem na uroczystoœci milenijne. W orêdziu do biskupów niemieckich opisano m. in. krzywdy doznane przez Polaków od Niemców. List zawiera³ s³owa pojednania w chrzeœcijañ-

skim duchu: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. W³aœnie te s³owa wywo³a³y wœciek³oœæ w³adz PRL. Biskupom zarzucano niemal zdradê narodu. Szef PZPR W³adys³aw Gomu³ka stwierdzi³ w jednym z przemówieñ, ¿e autorzy orêdzia s¹ „reakcjonistami” pozostaj¹cymi pod wp³ywem „antykomunistycznego zaœlepienia”. W odwecie rz¹d PRL nie dopuœci³ do przyjazdu papie¿a Paw³a VI na obchody milenijne mimo, ¿e biskup Rzymu mia³ przyjechaæ wy³¹cznie do Czêstochowy i tylko na jeden dzieñ. W celu odci¹gniêcia m³odzie¿y od udzia³u w uroczystoœciach organizowano ró¿nego rodzaju imprezy i manifestacje. Powa¿nie rozwa¿ano mo¿liwoœæ zaproszenia do Polski brytyjskiego zespo³u „The Beatles” z czego jednak ostatecznie zrezygnowano. Uroczystoœci milenijne rozpoczê³y siê w kwietniu w Poznaniu i GnieŸnie. W stolicy Wielkopolski w³adze zorganizowa³y konkurencyjny wiec. Prymas i biskupi spotkali siê jednak z entuzjastycznym powitaniem przez tysi¹ce wiernych. Centralne obchody pod przewodnictwem Prymasa Polski kardyna³a Stefana Wyszyñskiego z udzia³em prawie pó³ miliona wiernych odby³y siê 3 maja na Jasnej Górze. W Krakowie, po zakoñczeniu uroczystoœci na Wawelu, pojawili siê osobnicy
z transparentami: „Nie przebaczamy!”. Dosz³o do zajœæ miêdzy katolick¹ m³odzie¿¹ i milicj¹. Kilkanaœcie osób zosta³o aresztowanych.
Milenijne uroczystoœci w stolicy mia³y siê odbyæ pod koniec czerwca. Bêd¹c wówczas uczniem warszawskiego liceum mia³em okazjê w nich uczestniczyæ. Do Warszawy mia³ przybyæ obraz nawiedzenia (kopia obrazu M. Boskiej Czêstochowskiej). Powitanie mia³o nast¹piæ w Koœciele Œw. Stanis³awa Kostki na ¯oliborzu. Zanim jednak samochód z obrazem dotar³ do Warszawy, zosta³ zatrzymany i skierowany do katedry na Stare Miasto. W³adze zakaza³y dalszej peregrynacji obrazu. Mówiono wtedy, ¿e Matka Boska zosta³a uwiêziona.
Przez nastêpne trzy dni odbywa³y siê podnios³e uroczystoœci w Katedrze z udzia³em ca³ego Episkopatu.
W niedzielê, na zakoñczenie obchodów, ulice w okolicach katedry oraz Plac Zamkowy wype³nione by³y wiernymi.
PóŸniej dowiedzia³em siê, ¿e w t³umie byli prowokatorzy wys³ani celowo przez S³u¿by Bezpieczeñstwa. W pewnych miejscach widaæ by³o m³odzików z nastawionymi radiami tranzystorowymi, którzy na dodatek prowadzili g³oœne rozmowy.
Kiedy po zakoñczeniu mszy biskupi wyszli z Katedry, jacyœ cywile zagrodzili
im drogê na Plac Zamkowy. Ludzie byli oburzeni ale nie dali siê sprowokowaæ i procesja bocznymi uliczkami dotar³a na Miodow¹.
Wracaj¹c z Katedry zauwa¿y³em niezwyk³y ruch w okolicach skrzy¿owania Nowego Œwiatu i Œwiêtokrzyskiej. Pojawi³o siê sporo pojazdów milicyjnych i funkcjonariuszy w he³mach. Okaza³o siê ¿e kilkaset osób wyruszy³o spod siedziby Prymasa w stronê gmachu KC PZPR œpiewaj¹c pieœni religijne i wznosz¹c ró¿ne okrzyki. W³aœnie przy Œwiêtokrzyskiej powita³o ich ZOMO i uniemo¿liwi³o dalszy marsz. Trudno powiedzieæ czy by³a to spontaniczna demonstracja, czy te¿ zorganizowana prowokacja.
Uroczystoœci millenijne trwa³y do koñca roku i objê³y wszystkie diecezje w kraju. Obchody Sacrum Millennium pokaza³y wiernoœæ spo³eczeñstwa polskiego dla Koœcio³a i tradycji chrzeœcijañskiej. Andrzej Micewski tak oceni³ uroczystoœci milenijne w biografii kardyna³a Wyszyñskiego („Prymas i m¹¿ stanu”, Pary¿, 1982):”Têtno ¿ycia religijnego osi¹gnê³o w Polsce swoje apogeum. Komuniœci chcieli zamkn¹æ Koœció³ w zakrystii, kardyna³ Wyszyñski wyprowadzi³ go na ulice i place wszystkich miast Polski”. ❍
Podczas 16 lat u w³adzy Orban gruntownie przebudowa³ pañstwo. Osadzi³ s¹dy i instytucje kontrolne lojalistami, przej¹³ kontrolê nad wiêkszoœci¹ mediów i budowa³ model „nieliberalnej demokracji”. Eksportowa³ te¿ ten model za granicê, staj¹c siê mentorem dla prawicowych si³ w Europie i poza ni¹. Pora¿ka Orbana jest rozczarowaniem dla Donalda Trumpa, który jeszcze w ostatnim tygodniu kampanii wyborczej na Wêgrzech telefonicznie deklarowa³: „Kocham Viktora”.
Z kolei dla libera³ów i Unii Europejskiej wynik jest powodem do radoœci. Orban przez lata blokowa³ pomoc dla Ukrainy, os³abia³ sankcje wobec Rosji i przedstawia³ Ukrainê, a nie Rosjê, jako g³ówne
zagro¿enie dla Europy. By³ cennym sojusznikiem W³adimira Putina. Tu¿ przed wyborami Putin zapewnia³ go o ci¹g³ych dostawach rosyjskiej ropy i gazu mimo zak³óceñ spowodowanych wojn¹. Mimo niewielkich rozmiarów kraju (niespe³na 10 milionów mieszkañców) Orban odgrywa³ nieproporcjonalnie du¿¹ rolê na arenie miêdzynarodowej. Finansowa³ i wspiera³ podobne ruchy, organizowa³ konferencje CPAC w Budapeszcie i tworzy³ think-tanki dla konserwatywnych intelektualistów z Zachodu.
Peter Magyar, 45-letni prawnik i europose³, rozwiedziony ojciec trójki dzieci, wygra³ dziêki obietnicy gruntownej zmiany i walki z powszechn¹ korupcj¹, która
wzbogaci³a rodzinê i otoczenie Orbana. Wêgry s¹ wed³ug Transparency International najbardziej skorumpowanym krajem Unii Europejskiej, a ich gospodarka rozwija siê najwolniej w regionie. Magyar unika³ kontrowersyjnych kwestii progresywnych (np. praw LGBT), skupiaj¹c siê na haœle „nie jesteœmy Orbanem” i na potrzebie zmiany.
Wybory pokaza³y jednak g³êboki podzia³ spo³eczeñstwa. Zwolennicy Orbana bali siê, ¿e Magyar wci¹gnie Wêgry w wojnê. Z kolei zwolennicy opozycji podkreœlali historiê wêgierskich powstañ przeciwko rosyjskiej i radzieckiej dominacji (lata 1848, 1956) i obiecywali powrót do europejskiej rodziny bez konfliktów z Bruksel¹.
Wynik potwierdzi³ wiarygodnoœæ sonda¿y, które od tygodni przewidywa³y pora¿kê Fideszu. Jest to tak¿e powa¿ny cios
dla najd³u¿ej urzêduj¹cego premiera Europy i dla ca³ego miêdzynarodowego ruchu, który patrzy³ na Budapeszt jako na swoj¹ twierdzê.
Steve Bannon, znany w USA konserwatywny podcaster, który okreœla³ Orbana „Trumpem przed Trumpem” przyzna³, ¿e jego przegrana powinna stanowiæ powa¿ne ostrze¿enie dla konserwatystów i ruchu MAGA w USA. „Musisz rozpaliæ w swoich zwolennikach ogieñ” – twierdzi Bannon, który przyczyni³ siê do pierwszego zwyciêstwa Donalda Trumpa i przez pewien czas, w okresie jego pierwszej kadencji by³ czo³owym doradc¹ w Bia³ym Domu. „Twoi zwolennicy musz¹ czuæ, ¿e stawk¹ jest wszystko. Jeœli bêdziesz lawirowa³ i rozmywa³ swój program, nie licz na to, ¿e ludzie sami wstan¹ z kanapy i pójd¹ g³osowaæ” – powiedzia³ Bannon.
od ponad 30 lat pracuj¹cy w polonijnym œrodowisku, zawiadamia o zmianie adresu.

Obecnie doktor przyjmuje przy 153 Greenpoint Ave. Brooklyn 11222 (tel: 718.734- 0422)
Doktor leczy wszystkie choroby zwi¹zane z uszami, nosem i gard³em.
Przeprowadza badania s³uchu, bezdechu sennego, zatok i zawrotów g³owy.
Wykonuje badania imigracyjne.




100 lat temu, 18 kwietnia 1926 roku o godzinie 17:00, w eterze po raz pierwszy zabrzmia³y s³owa: „Halo, halo, Polskie Radio Warszawa, fala 480.”
Wypowiedzia³a je 22-letnia Janina Sztompkówna – pierwsza spikerka w historii Polskiego Radia. Jej ciep³y, sopranowy g³os otworzy³ nowy rozdzia³ w dziejach polskiej radiofonii. Przez niemal dekadê pozostawa³a jedn¹ z najbardziej rozpoznawalnych postaci radia. S³uchacze cenili j¹ za autentycznoœæ i naturalny styl, a swoj¹ pracê traktowa³a nie tylko jako zawód, lecz przede wszystkim jako pasjê.
Pocz¹tki polskiej radiofonii
W latach 20. XX wieku radiofonia by³a nowym, dynamicznie rozwijaj¹cym siê œrodkiem przekazu, który w wielu krajach zaczyna³ odgrywaæ rolê nie tylko informacyjn¹, lecz tak¿e kulturotwórcz¹ i edukacyjn¹. Radio, czêsto okreœlane mianem „teatru wyobraŸni”, sta³o siê pierwszym kana³em komunikacji o tak szerokim zasiêgu, ³¹cz¹cym s³uchaczy poprzez wspólny jêzyk, muzykê i informacje. Polskiego Radio dla ca³ych pokoleñ Polaków sta³o siê wa¿nym elementem kultury i ¿ycia spo³ecznego. Warto wiêc spojrzeæ szerzej na drogê, jak¹ przesz³o w przez ostatnie sto lat. Regularne nadawanie Polskiego Radia w kwietniu 1926 roku rozpoczê³y pierwsze takty Poloneza A-dur Fryderyka Chopina. Do dziœ jest to sygna³ radiowej Jedynki. Polskie Radio od samego pocz¹tku towarzyszy te¿ kolejnym ods³onom Konkursu Chopinowskiego.
W Polsce, która dopiero co odzyska³a niepodleg³oœæ, radio mia³o szczególne znaczenie: stawa³o siê narzêdziem integracji spo³eczeñstwa, budowania wspólnej to¿samoœci i wzmacniania pañstwowoœci. W pierwszych latach dzia³alnoœci funkcjonowa³o w warunkach pionierskich – brakowa³o wyszkolonych realizatorów, odpowiedniej infrastruktury i doœwiadczenia, ale entuzjazm i poczucie misji by³y ogromne. Za³o¿ycielami spó³ki Polskie Radio byli: Zygmunt Chamiec, lekarz i Tadeusz Su³owski, in¿ynier. Zygmunt Chamiec wróci³ w 1923 roku z Pary¿a zafascynowany ra-


diem i zwróci³ siê do in¿yniera Tadeusza Su³owskiego z proœb¹ o pomoc w jego zorganizowaniu. Zanim zaczêto regularne nadawanie w kwietniu 1926 roku, 1 lutego 1925 roku wyemitowano pierwsz¹ próbn¹ audycjê. O godzinie 18.00 w stacji nadawczej Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego w Warszawie przy ul. Narbutta 25 in¿ynier Roman Rudniewski jako pierwszy odezwa³ siê do mikrofonu: „Tu próbna stacja radionadawcza PTR w Warszawie, fala 385 metrów” – te s³owa rozpoczê³y historiê polskiej radiofonii. Rozwój sieci nadajników by³ przedsiêwziêciem na skalê ogólnokrajow¹. W kolejnych latach powstawa³y stacje w Krakowie, Poznaniu, Wilnie, Lwowie i Katowicach, co pozwala³o stopniowo obj¹æ zasiêgiem niemal ca³y kraj. Szczególnym osi¹gniêciem by³ nadajnik w Raszynie, uruchomiony w 1931 roku, który nale¿a³ do najnowoczeœniejszych w Europie i umo¿liwia³ nadawanie programu na du¿¹ odleg³oœæ.
Polskie Radio Lwów rozpoczê³o nadawanie 15 stycznia 1930 roku jako regionalna rozg³oœnia Polskiego Radia. Jej siedziba mieœci³a siê przy ul. Batorego 6. Dziêki nadajnikom o mocy do 50 kW Lwów sta³ siê w 1939 roku najlepiej zradiofonizowanym miastem w Polsce, z oko³o 45 tysi¹cami abonentów. Rozg³oœnia szybko zdoby³a ogromn¹ popularnoœæ dziêki audycjom rozrywkowym, które emitowano w zasiêgu ogólnopolskim. Najs³ynniejsz¹ z nich by³a „Weso³a Lwowska Fala”, nadawana od 1933 roku. Jej bohaterowie – Szczepcio i Toñko (Kazimierz Wajda i Henryk Vogelfänger) stali siê ikonami polskiej kultury miêdzywojennej. Program ³¹czy³ humor, satyrê i komentarz spo³eczny, a jego s³uchalnoœæ siêga³a nawet 6 milionów osób.
Pocz¹tkowo audycji Polskiego Radia s³ucha³o niespe³na 5 tysiêcy osób. Ca³y program by³ nadawany na ¿ywo, g³ównie wieczorem: emitowano serwisy informacyjne, koncerty muzyki powa¿nej i rozrywkowej, audycje edukacyjne, s³uchowiska oraz transmisje sportowe. Radio szybko
zdoby³o popularnoœæ – w 1939 roku liczba abonentów przekroczy³a milion, co œwiadczy o tym, jak szybko Polacy pokochali to medium, które w tamtym czasie by³o nie tylko Ÿród³em informacji, ale tak¿e symbolem nowoczesnoœci i oknem na œwiat.
Radio bardzo szybko znalaz³o zastosowanie w ¿yciu religijnym, umo¿liwiaj¹c wiernym uczestnictwo w nabo¿eñstwach bez wychodzenia z domu. Pierwsz¹ tak¹ transmisjê przeprowadzono w maju 1927 roku z archikatedry w Poznaniu. Pocz¹tki polskiej radiofonii nie by³y jednak ³atwe. Studio by³o jedno i mia³o zainstalowany jeden mikrofon. W zwi¹zku z tym, kiedy spiker zapowiada³, ¿e za chwilê wyst¹pi orkiestra, nastêpowa³a przerwa. Siada³a orkiestra i dopiero po kilku minutach rozpoczyna³ siê wystêp. Z czasem muzykê odtwarzano z p³yt gramofonowych (szelakowe, 78 obr./min), które stanowi³y uzupe³nienie audycji na ¿ywo. P³yty szybko sta³y siê wa¿nym Ÿród³em muzyki, zw³aszcza gdy nie by³o mo¿liwoœci zaproszenia wykonawców. By³y ciê¿kie, podatne na uszkodzenia, a ich odtwarzanie wi¹za³o siê z charakterystycznymi trzaskami i szumami. Mimo to mia³y swój niepowtarzalny urok. W tamtych czasach radio by³o sztuk¹ rzemios³a – ka¿dy dŸwiêk, ka¿da pauza i ka¿dy efekt wymaga³y pracy cz³owieka. Z czasem gramofony zast¹piono magneto-

fonami, a póŸniej cyfrowymi systemami odtwarzania. Jednak wspomnienie „talerzy”, jak nazywano p³yty, pozosta³o symbolem pionierskich czasów radia, kiedy technologia by³a ograniczona, ale nieograniczona by³a kreatywnoœæ i pasja twórców.
Polskie Radio w czasie II wojny œwiatowej Wybuch II wojny œwiatowej by³ momentem dramatycznym równie¿ dla Polskiego Radia. Ju¿ 1 wrzeœnia 1939 roku rozg³oœnia warszawska nadawa³a komunikaty o bombardowaniach i apelowa³a o zachowanie spokoju. Symboliczne sta³y siê s³owa spikera: „Halo, halo, tu Polskie Radio Warszawa…”, które dla wielu Polaków by³y ostatnim g³osem wolnej Polski przed okupacj¹. W pierwszych dniach wojny radio pe³ni³o funkcjê informacyjn¹ i mobilizacyjn¹, przekazuj¹c komunikaty rz¹du, ostrze¿enia o nalotach oraz relacje z frontu. Wraz z postêpem wojsk niemieckich infrastruktura radiowa by³a niszczona lub przejmowana przez okupantów, ale mimo to radio nie przesta³o istnieæ. W czasie okupacji Polskie Radio dzia³a³o w konspiracji. Najbardziej znan¹ inicjatyw¹ by³a radiostacja „B³yskawica”, uruchomiona przez Armiê Krajow¹, która nadawa³a podczas Powstania Warszawskiego. By³a ona symbolem oporu i niez³omnoœci, a jej audycje podtrzymywa³y morale walcz¹cych i cywilów. Równoczeœnie polskie audycje nadawano z Londynu i Nowego Jorku, gdzie dzia³a³y emigracyjne oœrodki radiowe wspieraj¹ce sprawê polsk¹ na arenie miêdzynarodowej. Radio sta³o siê broni¹ informacyjn¹ – przekazywa³o instrukcje dla podziemia, informowa³o o sytuacji na frontach i demaskowa³o propagandê okupantów. W tym okresie dawa³o nadziejê, informowa³o i ³¹czy³o ludzi w czasach terroru.
Lata powojenne i okres PRL Po zakoñczeniu wojny Polskie Radio stanê³o przed zadaniem odbudowy niemal ca³ej infrastruktury. Zniszczone nadajniki, brak sprzêtu i kadry, a tak¿e chaos organizacyjny sprawia³y, ¿e pierwsze powojenne audycje nadawano w warunkach improwizacji. Mimo trudnoœci radio szybko odzyska³o znaczenie, staj¹c siê jednym z najwa¿niejszych œrodkiem przekazu w odbudowuj¹cym siê kraju. W 1949 roku powo³ano Komitet do Spraw Radiofonii, który podporz¹dkowa³ radio w³adzom komunistycznym. Od tego momentu radio sta³o siê narzêdziem propagandy, a cenzura kontrolowa³a wszystkie treœci. Mimo politycznych ograniczeñ radio prze¿ywa³o w PRL okres intensywnego rozwoju artystycznego. Teatr Polskiego Radia sta³ siê jedn¹ z najwa¿niejszych instytucji kulturalnych w kraju, tworz¹c tysi¹ce s³uchowisk dla doros³ych i dla dzieci. W radiu rozwija³a siê tak¿e muzyka – zarówno powa¿na, jak i rozrywkowa. W latach 80. radio sta³o siê aren¹ walki informacyjnej. W³adza
wykorzystywa³a je do szerzenia propagandy, ale jednoczeœnie powstawa³y podziemne rozg³oœnie, takie jak Radio Solidarnoœæ, które nadawa³y krótkie, nielegalne audycje. Radio w tym okresie by³o medium o ogromnym znaczeniu spo³ecznym – kszta³towa³o opinie, informowa³o i mobilizowa³o ludzi do dzia³ania. Kto pamiêta PRL, na pewno pamiêta te¿ Radio Wolna Europa. By³o to Ÿród³o zachodniej muzyki rozrywkowej i rzetelnych wiadomoœci ze œwiata, odmiennych od rodzimej propagandy.
Polskie Radio po 1989 roku Transformacja ustrojowa po 1989 roku przynios³a Polskiemu Radiu nowe wyzwania i mo¿liwoœci. Radio przesta³o byæ instytucj¹ pañstwow¹, a sta³o siê medium publicznym, które mia³o realizowaæ misjê informacyjn¹, edukacyjn¹ i kulturotwórcz¹ w warunkach wolnoœci s³owa. Pojawienie siê stacji komercyjnych zmieni³o rynek radiowy, wprowadzaj¹c konkurencjê i wymuszaj¹c modernizacjê. W latach 90. i 2000. rozwija³y siê poszczególne anteny Polskiego Radia. Jedynka sta³a siê stacj¹ informacyjno-publicystyczn¹, Dwójka – kulturalno-muzyczn¹, Trójka – kultow¹ rozg³oœni¹ muzyczno-publicystyczn¹, a Czwórka – stacj¹ skierowan¹ do m³odszych s³uchaczy. Radio inwestowa³o w nowe technologie, w tym digitalizacjê archiwów, streaming internetowy i podcasty. Dziêki temu mog³o dotrzeæ do nowych odbiorców i dostosowaæ siê do zmieniaj¹cych siê nawyków s³uchania.
Polskie Radio a kultura Polskie Radio od pocz¹tku istnienia by³o miejscem, w którym promowano muzykê, literaturê, teatr i sztukê. Dziêki radiu Polacy mogli s³uchaæ koncertów muzyki powa¿nej, transmisji z festiwali, premier s³uchowisk oraz audycji literackich. Mia³o wp³yw na kszta³towanie gustów s³uchaczy. Promowa³o jazz, rock, muzykê powa¿n¹ i rozrywkow¹, a tak¿e wspiera³o m³odych artystów. Wiele zespo³ów i wykonawców zadebiutowa³o w³aœnie na antenie Polskiego Radia. Radio by³o tak¿e przestrzeni¹ debaty intelektualnej – emitowano rozmowy z pisarzami, filozofami, naukowcami i artystami, którzy komentowali bie¿¹ce wydarzenia. W literaturze i teatrze radio stworzy³o przestrzeñ dla s³uchowisk, które sta³y siê unikaln¹ form¹ sztuki, ³¹cz¹c¹ elementy dramatu, narracji i dŸwiêku. Teatr Polskiego Radia stworzy³ ich tysi¹ce, w tym adaptacje klasyki literatury, dramaty wspó³czesne i oryginalne scenariusze. Pracowali w nim najwybitniejsi twórcy – Jerzy Szaniawski, Zofia Na³kowska, S³awomir Mro¿ek, Jerzy Jarocki, a tak¿e aktorzy, którzy nadawali postaciom g³êbiê i charakter, tworz¹c niezapomniane kreacje: Gustaw Holoubek, Aleksandra Œl¹ska, Zbigniew Zapasiewicz, Danuta Szaflarska, Zofia Kucówna, Marta Lipiñska i wielu innych. S³uchowiska zdobywa³y nagrody na festiwalach w Europie i na œwiecie, a Teatr Polskiego Radia uznawany jest za jedn¹ z najwa¿niejszych instytucji tego typu. W s³uchowiskach dla dzieci pojawiali siê aktorzy o charakterystycznych, „bajkowych” g³osach, którzy potrafili stworzyæ ca³e postacie sam¹ intonacj¹ i barw¹. Dla wielu z nich radio by³o prawdziw¹ szko³¹ aktorstwa – wymaga³o precyzji, wyobraŸni i umiejêtnoœci budowania emocji wy³¹cznie dŸwiêkiem. To w³aœnie dziêki nim s³uchowiska mia³y tak niezwyk³¹ si³ê – g³osy tych aktorów na d³ugo zostawa³y w pamiêci. Radio mia³o równie¿ ogromny wp³yw na jêzyk polski. Spikerzy byli wzorem poprawnej wymowy, dykcji i kultury s³owa.

Znane g³osy Polskiego Radia
Historia Polskiego Radia to tak¿e historia ludzi, którzy tworzyli jego charakter i atmosferê. Wœród najbardziej rozpoznawalnych g³osów znajduj¹ siê dziennikarze, spikerzy, prezenterzy i aktorzy, którzy przez lata towarzyszyli s³uchaczom. Irena Dziedzic by³a jedn¹ z ikon polskiego dziennikarstwa, znan¹ z elegancji i profesjonalizmu. Tomasz Beksiñski, kultowy prezenter Trójki, wprowadza³ s³uchaczy w œwiat rocka alternatywnego i muzyki gotyckiej, tworz¹c audycje o niezwyk³ej atmosferze. Marek NiedŸwiecki, twórca Listy Przebojów Programu Trzeciego, sta³ siê symbolem radiowej pasji i rzetelnoœci. Wojciech Mann jest rozpoznawalny dziêki specyficznemu poczuciu humoru, a Artur Andrus ³¹czy radio z kabaretem. Anna Gacek kojarzona jest z audycjami muzycznymi i autorskim stylem.
W Polskim Radiu pracowa³o wielu znakomitych dziennikarzy i komentatorów sportowych, których g³osy na sta³e zapisa³y siê w pamiêci s³uchaczy: Bohdan Tomaszewski, legenda mikrofonu, szczególnie znany z relacji tenisowych, Jan Ciszewski, jeden z najpopularniejszych komentatorów pi³karskich, Tomasz Zimoch, znany z emocjonalnych, pe³nych ekspresji relacji.
Najbardziej popularne audycje
Polskie Radio stworzy³o wiele audycji, które na trwa³e zapisa³y siê w historii polskiej kultury. Audycje takie jak „Podwieczorek przy mikrofonie” czy „Muzyka i aktualnoœci” gromadzi³y miliony s³uchaczy. „Sygna³y dnia” by³y porannym programem informacyjnym, który przez dekady budzi³ Polaków. „Z kraju i ze œwiata”, szybki przegl¹d najwa¿niejszych wydarzeñ. „Lato z Radiem” sta³o siê kultow¹ audycj¹ wakacyjn¹, kojarzon¹ z beztrosk¹, muzyk¹ i konkursami. „Lista Przebojów Programu Trzeciego” by³a dla wielu s³uchaczy najwa¿niej-

szym Ÿród³em informacji o muzyce i miejscem odkrywania nowych artystów. „Cztery pory roku” ³¹czy³y muzykê i rozmowy. „Czwórka Polskie Radio”, skierowana do m³odszych s³uchaczy, z podcastami i nowymi mediami. Wœród najwa¿niejszych s³uchowisk znajduj¹ siê „Matysiakowie” – najd³u¿ej emitowane s³uchowisko w Polsce, opowiadaj¹ce o losach warszawskiej rodziny, oraz „W Jezioranach”, przedstawiaj¹ce ¿ycie na polskiej wsi. Audycje te by³y nie tylko rozrywk¹, ale tak¿e kronik¹ ¿ycia spo³ecznego, odzwierciedlaj¹c¹ zmiany obyczajowe i kulturowe. Najd³u¿ej nieprzerwanie emitowan¹ audycj¹ by³a „Kronika Sportowa”. Popularny program towarzyszy s³uchaczom codziennie od ponad siedemdziesiêciu lat. Zaczyna³a siê s³ynnym sygna³em dŸwiêkowym ze s³owami Tomasza Zimocha: „Oj, strzelaj, prêdzej, strzela... jest!”. Od pierwszego wydania na antenie, 30 listopada 1954 roku, do dziœ, chocia¿ dostosowana do wspó³czesnego rytmu emisji, cieszy siê du¿ym zainteresowaniem. Przez lata audycjê tworzy³o wielu znakomitych dziennikarzy sportowych, miêdzy innymi Bohdan Tomaszewski, Bogdan Tuszyñski, Dariusz Szpakowski i Henryk Urbaœ.
Transmisja hejna³u mariackiego z Krakowa to jedna z najstarszych nieprzerwanie nadawanych audycji radiowych na œwiecie i jednoczeœnie jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Polskiego Radia. Polskie Radio transmituje hejna³ mariacki codziennie w po³udnie od 1927 roku. To oznacza niemal 100 lat nieprzerwanej emisji!
Edukacja w radiu
Od pocz¹tku istnienia Polskie Radio pe³ni³o funkcjê edukacyjn¹. By³o narzêdziem popularyzacji wiedzy, dostêpnym dla wszystkich, niezale¿nie od miejsca zamieszkania czy poziomu wykszta³cenia. W czasach, gdy dostêp do ksi¹¿ek i szkó³ by³ ograniczony, radio pe³ni³o rolê uniwersytetu dla mas. Wspó³czeœnie radio nadal realizuje swoj¹ misjê edukacyjn¹, choæ zmieni³y siê zarówno narzêdzia, jak i oczekiwania odbiorców. Audycje edukacyjne przybra³y nowoczesne formy, czêsto ³¹cz¹c tradycyjne elementy radiowe z mo¿liwoœciami internetu. Polskie Radio tworzy programy popularnonaukowe, cykle historyczne, audycje jêzykowe, magazyny psychologiczne i spo³eczne, a tak¿e programy dla dzieci i m³odzie¿y. Dziêki temu radio pozostaje przestrzeni¹, w której wiedza jest przekazywana w sposób przystêpny, atrakcyjny i dostosowany do ró¿nych grup wie-
kowych. Edukacja radiowa nie ogranicza siê do przekazywania faktów, czêsto zachêca do krytycznego myœlenia, rozwija ciekawoœæ œwiata i inspiruje do samodzielnego poszukiwania informacji. Szczególnym momentem, który pokaza³ znaczenie radia jako narzêdzia edukacyjnego, by³ okres pandemii COVID-19. W tym czasie Polskie Radio przygotowywa³o specjalne audycje wspieraj¹ce uczniów i nauczycieli, emituj¹c lekcje, powtórki materia³u oraz programy pomagaj¹ce w przygotowaniach do egzaminów. W epoce cyfrowej, gdy informacje s¹ dostêpne na wyci¹gniêcie rêki, radio nadal wyró¿nia siê wiarygodnoœci¹, rzetelnoœci¹ i umiejêtnoœci¹ docierania do s³uchaczy w sposób bezpoœredni i osobisty. To w³aœnie ta unikalna cecha sprawia, ¿e edukacja radiowa wci¹¿ ma ogromne znaczenie.
Jak przez dekady zmienia³a siê radiofonia
Radiofonia przesz³a ogromn¹ ewolucjê technologiczn¹ i spo³eczn¹. W pierwszych dekadach radio by³o medium elitarnym, odbiorniki by³y drogie, a program ograniczony. Z czasem radio sta³o siê powszechne, a odbiorniki trafi³y do niemal ka¿dego domu. Zmienia³a siê technologia: od lampowych odbiorników, przez tranzystory, magnetofony kasetowe, wie¿e hi-fi, a¿ po radio samochodowe i odbiorniki cyfrowe. Zmieni³y siê tak¿e nawyki s³uchaczy. Kiedyœ radio by³o rytua³em, s³ucha³o siê go wspólnie, o okreœlonej godzinie, czêsto jako element codziennych zajêæ. Dziœ dominuje s³uchanie indywidualne, mobilne, na ¿¹danie. Podcasty, streaming i aplikacje zmieni³y radio w medium dostêpne zawsze i wszêdzie. Mimo tych zmian radio zachowa³o swoj¹ unikalnoœæ – jest medium intymnym, opartym na g³osie i wyobraŸni, które potrafi budowaæ wiêŸ ze s³uchaczem. Dziœ Polskie Radio funkcjonuje w œwiecie, w którym media cyfrowe dominuj¹ nad tradycyjnymi formami komunikacji. Jednak nie traci znaczenia – adaptuje siê i rozwija. Jego archiwa, g³osy, audycje i s³uchowiska stanowi¹ bezcenne dziedzictwo, które dokumentuje ¿ycie spo³eczne, polityczne i artystyczne minionego stulecia. Nadal radio w Polsce ma bardzo du¿y zasiêg, mimo konkurencji internetu. Aktualnie s³ucha go a¿ 25 milionów Polaków tygodniowo i 19 milionów dziennie! £¹cznie radio dociera w ci¹gu miesi¹ca do ok. 31,5 mln realnych u¿ytkowników to jest ok. 97 procent populacji.
Obchodz¹c 100-lecie Polskiego Radia, warto dostrzec nie tylko jego bogat¹ historiê, lecz tak¿e jego zdolnoœæ do ci¹g³ego odnawiania siê i odpowiadania na potrzeby kolejnych pokoleñ.
Dzieñ Radia obchodzimy a¿ dwa razy w roku. Œwiatowy Dzieñ Radia przypada na 13 lutego. Polskie œwiêto, honoruj¹ce to genialne medium, zosta³o ustalone na 11 kwietnia.
FOTOGRAFIE Z ARCHIWUM POLSKIEGO RADIA
Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz
Adres redakcji:
P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003
e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org
Zaczê³am te¿ wspó³pracê z „Nowym Dziennikiem”, w którym przez siedem lat prowadzi³am kolumnê filmow¹. Pomog³o mi w tym doœwiadczenie z Polski, gdzie pisa³am dla m. in dla miesiêczników „Odra” i „Kino”. Otworzy³o mi to drzwi do Nowojorskiego Festiwalu Filmowego organizowanego przez Film Society of Lincoln Center – miejsca, które sta³o siê dla mnie prawdziwym uniwersytetem. Udzia³ w konferencjach prasowych, podczas których najwiêksi twórcy lat dziewiêædziesi¹tych i prze³omu nowego tysi¹clecia opowiadali o swoich filmach, by³ doœwiadczeniem absolutnie wyj¹tkowym.
Jak siê zaczê³a praca nad seri¹ powieœci „Miasteczko?
W pewnym momencie zaczê³am wspó³pracowaæ ze Stowarzyszeniem Weteranów Polskich w Nowym Jorku. To by³ moment prze³omowy – pocz¹tek nie tylko Archiwum Syberyjskiego, które dla nich tworzy³am, ale tak¿e pocz¹tek pisania mojej w³asnej ksi¹¿ki. Historie Sybiraków nie by³y mi obce, bo w póŸnych latach 80. pracowa³am w Ossolineum we Wroc³awiu, w dziale rêkopisów.
To doœwiadczenie wróci³o do mnie kiedy pozna³am pana Antoniego Chroœcielewskiego. To by³ niezwyk³y i niezapomniany cz³owiek. Przy okazji reporta¿u o Stowarzyszeniu dla TV Polonia okaza³o siê, ¿e w Stowarzyszeniu by³a ca³a grupa ludzi, którzy przeszli przez Syberiê. Powsta³y wywiady, które do dziœ mo¿na obejrzeæ na polskim kanale YouTube: ➦ www.youtube.com/@pavany09
W tym samym czasie zrealizowa³am tak¿e dla Telewizji Polonia kilka reporta¿y o polskich artystach w Nowym Jorku, co mi pozwoli³o poznaæ g³êbiej polskich twórców.
W³aœnie w bibliotece Stowarzyszenia trafi³am na ksi¹¿kê, która zmieni³a wszystko. By³a to publikacja IPN „Organizacje niepodleg³oœciowe w latach 1945-1956”. Kiedy otworzy³am indeks i zobaczy³am swoje nazwisko, zrozumia³am, ¿e chodzi o mojego ojca. By³ liderem niewielkiej, piêcioosobowej grupy niepodleg³oœciowej. To by³ moment prze³omowy. Œlad, którym postanowi³am pójœæ. To w³aœnie ta wspó³praca doprowadzi³a mnie do pisania serii „Miasteczko”. Dziœ piszê jej szósty tom.
Czy zna³aœ swojego ojca?
Nie. Mama rozwiod³a siê z nim, kiedy by³a ze mn¹ w ci¹¿y. I nawet o nim nigdy nie rozmawia³yœmy. Mam tylko bardzo mgliste wspomnienia – widzia³am go raz, mo¿e dwa, ale w³aœciwie go nie pamiêtam. Mój ojciec mia³ zaledwie siedemnaœcie lat, kiedy po wojnie zacz¹³ pracowaæ w Urzêdzie Bezpieczeñstwa. W tamtym czasie wydarzy³o siê coœ, co przesz³o do historii jako „krwawa noc w Kêpnie”. Zginê³o wtedy dwóch funkcjonariuszy UB. W odwecie aresztowano wiele osób, a osiem z nich zosta³o w brutalny sposób torturowanych i zamordowanych. Do dziœ ich cia³ nie odnaleziono. PóŸniej mój ojciec zosta³ aresztowany. Podejrzewano go o to, ¿e by³ „wtyczk¹” Armii Krajowej. I rzeczywiœcie tak by³o. Spêdzi³ kilkanaœcie miesiêcy w areszcie. W koñcu zosta³ wypuszczony, to by³ 1948 rok. Ca³a ta historia jest bardzo skomplikowana. Istnia³a wtedy organizacja o nazwie Konspiracyjne Wojsko Polskie. To brzmi niemal jak historia z filmu


szpiegowskiego, tylko znacznie bardziej brutalna i prawdziwa. W gruncie rzeczy oni w³aœciwie nic nie zd¹¿yli zrobiæ – odby³o siê jedno spotkanie. Jeden z uczestników natychmiast doniós³ do UB. Zdradzi³ ich. Wiemy, kto to by³. To ktoœ, z kim ojciec spêdzi³ dzieciñstwo.
Z czasem zaczê³am odkrywaæ kolejne fakty. Dowiedzia³am siê, ¿e ojciec spêdzi³ piêæ lat w wiêzieniu komunistycznym we Wronkach. W sumie przetrzymywano go w dziewiêtnastu ró¿nych wiêzieniach – by³ nieustannie przewo¿ony z miejsca na miejsce. To by³a bardzo skomplikowana sprawa, udokumentowana w tysi¹cach stron akt. Ta historia sta³a siê podstaw¹ drugiego tomu mojej ksi¹¿ki – „Siódmy kr¹g”, który opowiada w³aœnie o Wronkach. Trzeci tom, „K³êbki Ariadny”, dotyczy momentu amnestii i jego wyjœcia na wolnoœæ. Ojciec zgin¹³ póŸniej w wypadku, który do dziœ budzi wiele w¹tpliwoœci. Byæ mo¿e by³ to wypadek sfingowany. Byæ mo¿e by³a to zemsta UB. Nigdy nie uda³o mi siê tego jednoznacznie udowodniæ. Œwiadkowie, którzy jeszcze kilkanaœcie lat temu ¿yli, byli przekonani, ¿e by³o to rozliczenie ze strony UB – za to, ¿e z³ama³ przysiêgê. Zosta³ po prostu usuniêty. Mia³am wtedy zaledwie osiem lat, a dziœ jego rodzina nie chce ze mn¹ rozmawiaæ. Uwa¿aj¹, ¿e ujawniam rodzinne sekrety i ci¹gle boj¹ siê, ¿e mog¹ skoñczyæ tak samo jak mój tato.
Czy to, ¿e zaczê³aœ tak g³êboko wchodziæ w tê historiê, szukaæ faktów

i szczegó³ów, wynika³o z potrzeby poznania cz³owieka, który da³ ci ¿ycie, a którego tak naprawdê nie zna³aœ?
Oczywiœcie. Na pocz¹tku to by³o przede wszystkim poszukiwanie ojca i w³asnych korzeni. Chcia³am zrozumieæ, kim by³, co robi³, jakie ¿ycie prowadzi³. Z czasem jednak to siê zmieni³o. Kiedy odkry³am ju¿ wszystko, co by³o mo¿liwe na temat mojego ojca, okaza³o siê, ¿e ta historia wcale siê nie koñczy. W tym samym ma³ym miasteczku pojawi³ siê jej dalszy ci¹g – tym razem dotycz¹cy kobiet, które dzia³a³y w organizacjach podziemnych. Zaczê³am siê zastanawiaæ: co siê z nimi sta³o? Jedna z nich zosta³a rozstrzelana. Inne te¿ otrzyma³y wysokie wyroki, trafia³y do wiêzieñ. Wszystkie pochodzi³y z tych samych okolic, z tego samego miasteczka – to opisujê w tomie pi¹tym „Szczeliny czasu.” Czwarty tom serii „Mg³y nad rzek¹ Styks” opowiada z kolei o profesorze, z którym by³am zwi¹zana naukowo. Studiowa³am na Uniwersytecie Wroc³awskim, specjalizowa³am siê w teorii literatury, póŸniej w teorii filmu. Pisa³am u niego pracê magistersk¹, a nastêpnie doktorat. Dopiero w wiele lat po jego œmierci wysz³o na jaw, ¿e by³ podwójnym agentem. W latach piêædziesi¹tych i szeœædziesi¹tych wspó³pracowa³ z UB, mia³ pseudonim „Konrad”. By³ g³êboko uwik³any w ten system. Tak naprawdê jest to opowieœæ o mechanizmach dzia³ania UB. O tym, w jaki sposób aparat bezpieczeñstwa osacza³ ludzi i zmusza³ ich do wspó³pracy.
Z czasem ta historia przesta³a byæ tylko histori¹ mojego ojca. Sta³a siê opowieœci¹ o traumie miêdzypokoleniowej, która dotknê³a wiele polskich rodzin.
Twoje ksi¹¿ki ciesz¹ siê du¿ym zainteresowaniem za granic¹. A¿ cztery z serii „Miasteczko” zosta³y nominowane do Nagrody Literackiej Europy Centralnej. Na ile jêzyków zosta³y ju¿ przet³umaczone?
Na angielski, a tak¿e s¹ w trakcie t³umaczenia na niemiecki i w³oski. Zainteresowanie zaczê³o siê od moich uczniów. Od lat prowadzê szko³ê jêzyka polskiego, od czasu pandemii online. Mia³am i mam wyj¹tkowych uczniów, s¹ wœród nich t³umacze, pisarze, dramaturdzy, lingwiœci i wydawcy. Jeden z nich zdoby³ nawet Nagrodê Pulitzera za swoj¹ ksi¹¿kê, inny, Callum Turner, jest s³awnym brytyjskim aktorem. Pierwszych t³umaczeñ podjê³a siê moja wieloletnia uczennica, Longia Milosz Miller, która ma polskie korzenie. Jako pierwsz¹ prze³o¿y³a „Szczeliny czasu”, a jej m¹¿, William Miller, stworzy³ do niej piêkne ilustracje. Nastêpnie przet³umaczy³a „Miasteczko”, równie¿ wzbogacone ilustracjami jego autorstwa. Obecnie pracujemy nad t³umaczeniem „Siódmego krêgu”. Historiê pañstwa Millerów mo¿na obejrzeæ na moim kanale You Tube: ➦ www.youtube.com/@MalgorzataPospiechAuthor Ich wsparcie by³o dla mnie niezwykle wa¿ne – wczeœniej go nie mia³am. To w³aœnie ono zmobilizowa³o mnie do dalszych dzia³añ. Zaczê³am aktywnie szukaæ t³umaczy i dziêki temu nawi¹za³am kontakty z osobami z ró¿nych krajów. Wci¹¿ jednak pozostaje problem wydawców. Pojawiaj¹ siê ró¿ne trudnoœci, ale cierpliwie czekam i dzia³am dalej.
Czy za³o¿ona przez Ciebie szko³a jêzyka polskiego nawi¹zuje do Twojego okresu pracy w Hunter College? Tak, przez piêæ lat prowadzi³am tam Program Polski. Muszê powiedzieæ, ¿e dawa³o mi to ogromn¹ satysfakcjê i by³o du¿ym sukcesem, poniewa¿ po latach uda³o siê przywróciæ fakultet jêzyka polskiego i utrzymaæ wysok¹ liczbê studentów. Rozwinêliœmy program na tyle, ¿e zatrudniono dodatkowo dwie osoby. Niestety nie uda³o mi siê zrealizowaæ jednego z najwa¿niejszych celów, który sobie postawi³am, czyli wyodrêbnienia pe³noprawnych studiów polskich – tak, jak funkcjonuje to na wiêkszoœci uniwersytetów. Zabrak³o niestety wsparcia ze strony Polonii.
Jak myœlisz ile jeszcze tomów serii „Miasteczko” powstanie?
Wydaje mi siê, ¿e ostatni¹ kropkê postawiê po zakoñczeniu pisania szóstego tomu, nad którym w³aœnie pracujê i nada³am mu tytu³ „Requiem”.
Czy masz czas na inne swoje pasje? W tej chwili najwa¿niejsze jest dla mnie wydanie „Miasteczka” po angielsku. Ale co mi sprawia i zawsze sprawia³o ogromn¹ radoœæ i mnie relaksowa³o to fotografia, wiêc w wolnych chwilach robiê zdjêcia i czerpiê z tego radoœæ. Dziêkujê za rozmowê.
Weronika Kwiatkowska

Wiersz na œniadanie. Dwa jajka na miêkko. Kromka chleba. Æwiartka ¿ó³tej papryki. Kilka plastrów ogórka. Kubek herbaty. I parê stron z ksi¹¿ki „Jestem tu jedna, jedna. G³osy polskich poetek”. Ola Ko³odziejek – aktywistka literacka, animatorka kultury, pisarka, przepytuje autorki na okolicznoœæ powstawania wybranych przez nie wierszy. Pyta o metodê. O sposoby poszerzania rzeczywistoœci. O jêzyk. Sk¹d wyrastaj¹ s³owa. I po co. „Opór wobec poezji wi¹¿e siê byæ mo¿e ze sk³onnoœci¹ – powszechn¹ w naszej kulturze – do odrzucania wszystkiego, co jest choæ trochê <trudne>. Ja lubiê <trudne> rzeczy, nie lubiê natomiast konsumenckiego podejœcia do sztuki, nie realizujê zamówieñ na doznania” – mówi Julia Fiedorczuk. „[…] œwiat pogr¹¿a siê w coraz g³êbszym kryzysie, choæ nale¿a³oby

pewnie mówiæ o wielu wzajemnie napêdzaj¹cych siê kryzysach. Œrodowisko, w którym ¿yjemy ulega g³êbokim przemianom, zarówno z powodu katastrofy ekologicznej, jak i kapitalizmu komputacyjnego, kolonizuj¹cego ka¿d¹ sferê ¿ycia. Poezja reaguje na te przemiany […] uruchamia wyobraŸniê, o¿ywia jêzyk, stwarza przestrzeñ do myœlenia, do czucia – na przyk³ad do prze¿ywania ¿a³oby (a moim zdaniem wszyscy jesteœmy dziœ w ¿a³obie, nawet jeœli sobie tego nie uœwiadamiamy). […] Poezja, choæ jest zrobiona ze s³ów, ostatecznie wyprowadza nas poza nie. Wiersze raczej odmykaj¹, ni¿ domykaj¹, raczej zbijaj¹ z tropu, ni¿ przynosz¹ konkluzjê”. Joanna Roszak dodaje: „pisanie wiersza jest zawsze szukaniem równowagi”, Aglaja Janczak uwa¿a, ¿e „poezja ma coœ z kota […] jest te¿ bardzo ptasia. Mo¿e zamieszkaæ w cichym pêdzie odbijaj¹cego kie³ka sczernia³ej roœliny, w linii papilarnej, w bliŸnie”. Ma³gorzata Lebda, jedna z mi najbli¿szych, „pisze z krajobrazu”. Mieszka w Beskidzie S¹deckim. Jej poezja, ale te¿ proza (wybitne „£akome”) jest integralna z dynamik¹ tego miejsca. Sad, pasieka,
sierœæ zwierz¹t, mg³y, ptaki; „byty ludzkie i nieludzkie” w jednej opowieœci. Chce siê – powtarzaj¹c za autork¹ – „zamieszkaæ w œwietle sierpnia. Mieæ w sobie sprzeczne: opór i dryf. Pracowaæ z tym. Uspokajaæ rêce w ziemi, ziemi¹”. Jestem w po³owie ksi¹¿ki. Zaznaczam fragmenty. Na przyk³ad o tym, ¿e „mo¿na siê z czyimœ wierszem zabliŸniæ”. I o „kapciach wysuwaj¹cych siê na prowadzenie”. Czasem zapisujê ca³y kawa³ek. Bo coœ we mnie otwiera. Do czegoœ dogrzebuje. Dosiêga.
jak
byæ jak tajemniczy mleczarz z dzieciñstwa podmieniaj¹cy butelkê pod drzwiami braæ puste zostawiaæ pe³ne stoimy przed ka¿d¹ stron¹ œwiata przez minutê w ciszy * *
Jak zapisaæ wszystko, co siê we mnie zdarza? Kiedy wracam z Miasta wiosennym popo³udniem, zmêczona. Z podziemi wychodzê w œwiat³o, które o tej porze dnia wydaje siê gêste, miodowe. I pachnie s³odko. Kwitn¹c¹ czereœni¹. Jab³oni¹. Mijam kwiaciarniê. W wiaderkach pêki tulipanów, ¿onkili. Kolorowe plamy forsycji. Doniczki z miêt¹, rozmarynem, bazyli¹.
Czuæ œwie¿o podlan¹ ziemi¹. Wchodzê do niewielkiej knajpki. Ustawiam w kolejce. Z g³oœnika Bob Marley radzi: don't worry about a thing, 'Cause every little thing is gonna be all right. Czarnoskóry mê¿czyzna uœmiecha siê, gdy podœpiewujê pod nosem. Para zakochanych Azjatów zwalnia stolik. Mê¿czyzna ma gêste, d³ugie w³osy. Lekko przyprószone siwizn¹. I ksi¹¿ki pod pach¹. Wchodzi policjant. Przytrzymujê mu drzwi. K³ania siê wszystkim. Pozdrawia stoj¹cego za lad¹ starszego Latynosa. Dziewczyna z pieskiem czeka na zewn¹trz. Kiedy papierowa torba z jedzeniem trafia na kontuar, stoj¹cy najbli¿ej podaj¹ j¹ za drzwi. Macha na odchodnym. Pies te¿. Ogonem. Wszyscy siê uœmiechaj¹. Wszyscy dobrze sobie ¿ycz¹. Scena jak z filmu. Scena – wiersz. To mój Nowy Jork – myœlê. To moje miejsce.I dopada mnie wzruszenie, którego trochê siê wstydzê. Podobnie jak s³ów z wielkiej litery. Wypowiadanych z patosem. W kuriozalnym wzmo¿eniu. Ale mimo obaw o nara¿enie siê na œmiesznoœæ. Chcê to zapisaæ. Odnotowaæ. ¯e tego czwartkowego popo³udnia, w dzielnicy Ridgewood, Queens, kilka bloków od mojego domu, stoj¹c w kolejce po frytki, by³am… szczêœliwa. Albo – cytuj¹c wprawniejszego w kolporta¿u s³ów – „serce mia³am jakby wszêdzie naraz”**.
* Joanna Roszak
** Vladimir Nabokov
Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com
Jan Latus
Z pewnym niepokojem, a na pewno ze zdziwieniem, obserwujê u siebie zmiany zwi¹zane ze, co to owijaæ w bawe³nê, starzeniem siê. Tym razem pominê zmiany fizyczne, chorobowe dolegliwoœci i w ogóle obni¿anie siê sprawnoœci cia³a. Ciekawsze wydaje mi siê zanurzanie we w³asn¹ psychikê, obserwowanie coraz powolniejszej i dziwaczniejszej pracy mózgu. Przede wszystkim pamiêæ. Whisky za du¿o komórek mi nie zabi³a, daleko mi te¿ do demencji czy Alzheimera. Niemniej widzê, ¿e pamiêæ ¿ycia jest stopniowo opró¿niania. Niczym z cysterny, spuszczane s¹ kolejne lata, fakty, zdarzenia. Oczywiœcie, nigdy nie pamiêta siê ca³ego ¿ycia jako nieprzerwanego filmu (choæ dziœ coraz czêœciej filmujemy swoje ¿ycie, co kiedyœ u³atwi nam rozpamiêtywanie zdarzeñ). Niemniej mam wra¿enie, ¿e w pamiêci pozostaj¹ fakty oddalone od siebie w czasie, niepowi¹zane ze sob¹, przypadkowe, zapamiêtane bez powodu. Pierwsze wspomnienia z dzieciñstwa to jakiœ rozmazany obraz mamy na ³awce w parku i mnie obok niej. Zawsze te¿ w pobli¿u by³a ciocia. Ile mia³em wtedy lat? Trzy? A mo¿e ju¿ piêæ? To wielka ró¿nica w rozwoju dziecka. ale nie pamiêtam.
Majacz¹ dantejskie sceny w kuchni, kiedy z furi¹ wypluwa³em kaszkê mannê, któr¹ usi³owano mnie karmiæ. Dzieci nie lubi¹ wielu potraw, na przyk³ad mojej zmory, kurczaka w potrawce (dziœ jem w zasadzie wszystko, nawet filipiñskie kurze ³apy i gulasz z krwi).
Lepiej pamiêtam ulice, bo przez æwieræwiecze mieszka³em w tym samym miejscu, a ta PRL-owska zabudowa jak j¹ postawili, tak zosta³a; tylko drzewa wyros³y. Ale¿ ta pamiêæ jest wybiórcza! Zje¿d¿anie sankami z górki w jordanku, nieporadne próby jazdy na ³y¿wach na zamarzniêtym podwórkowym lodowisku, kajzerka z serdelkiem z „Delikatesów” przy ulicy D¹bowskiego. Nylonowe i buraczkowe mundurki szkolne oraz obowi¹zkowe buty „juniorki”. Zupa koperkowa w sto³ówce na wczasach nad morzem; fl¹dra na kromce ¿ytniego chleba. Mozolnie zbierane w lesie grzyby i jagody. Pierwsze, zbyt kwaœne, papierówki. Wyjazd z tat¹ do kina a¿ w dzielnicy Kamionek. Jakieœ gimnastyki korekcyjne, traumatyczne wizyty u dentysty, zrazy z pyzami na parze, rosó³ przepoczwarzaj¹cy siê nastêpnego dnia w pomidorow¹. Brudny œnieg na podwórku i kracz¹ce z³owrogo kawki. Kolejne lata to znowu jakieœ epizody od czapy. Wyjazd z klas¹ na wycieczkê, wizyta w NRD, pierwsze wino owocowe, pierwsza nieodwzajemniona mi³oœæ, dostanie siê na studia, ukoñczenie ich i dylemat, co robiæ ze sob¹ w stanie wojennym. Wyjazd do USA przynosi now¹ porcjê intensywnych wspomnieñ. L¹dowanie w San Francisco, pierwsza wizyta na Manhattanie, pierwsze papiery, pierwsza
praca. Potem, w gazecie, chyba setki wywiadów i w ogóle opisywanie ciekawych spraw, tylko ¿e te rzeczy ju¿ siê zlewaj¹. Ten sam budynek, ci sami koledzy, te same laurki i poszturchiwania Polonii. Pamiêtam pierwsz¹ wizytê w japoñskiej restauracji, ale dziesi¹tej ju¿ nie. Prze¿ywa³em kupno pierwszego telewizora (Hitachi multisystem, przy 14. Ulicy), pierwszy samochód, wielkie, takie na sto osób, party urodzinowe, gdy koñczy³em 40 lat. Zaliczanie kolejnych, cudacznie wygl¹daj¹cych, kasyn w Las Vegas, przeja¿d¿ka jachtem na Florydzie.
Niebywale wa¿ne i intensywne by³y pierwsze, po kilku latach, przyjazdy do Polski. Ta niecierpliwoœæ, gdy taksówka z lotniska doje¿d¿a³a ju¿ do mieszkania rodziców; prezenty i rosó³, który w kolejnym dniu przeistacza³ siê w pomidorow¹ z makaronem. Spotkania w pubie z przyjació³mi i wspó³pracownikami. Snucie wielkich planów: o karierze, powrotach, publikacjach.
Kolejn¹ wa¿n¹ dla mnie cezur¹ by³ powrót do Polski w 2016 roku, ale tu takich fajnych zdarzeñ wiele nie mia³em, bo choroba i œmieræ w rodzinie, a potem, tak tylko z rozs¹dku, sprzedawanie mieszkania, kupowanie nowego, urz¹dzanie go, wszystko na autopilocie. Z tych trzech lat w Polsce nie zapamiêta³em wielu barwnych faktów i wielkich prze¿yæ. Przecie¿ mia³em ju¿ za sob¹ najwa¿niejsze kawa³y ¿ycia: dzieciñstwo i m³odoœæ w Polsce, doros³e ¿ycie w Ameryce. Ta Polska w wersji bis by³a ogl¹dana z dystansem i nie dawa³a ju¿ wielkiej nadziei na wielk¹ karierê, wielk¹ mi³oœæ, wielkie atrakcje.
Potem by³ wyjazd do Azji, przymusowe covidowe kiblowanie w Malezji, a potem w Polsce, wreszcie wyjazd na Filipiny. To ju¿ trzy lata tutaj, ale co z tego pamiêtam? Na pewno poznanie (a potem rozstanie z
Jenny), parê wycieczek, kilka smacznych posi³ków, pojawiaj¹ce siê i znikaj¹ce be œladu urodziwe barowe tancerki. Mo¿e z wiekiem coraz mniej siê dzieje w naszym ¿yciu, a mo¿e po prostu mózg inaczej zdarzenia odbiera i zapamiêtuje. Ca³a moja pamiêæ ¿ycia to taki groch z kapust¹. Zapamiêtany komplement jakieœ kobiety, ale poza tym nie pamiêtam jej ¿adnych innych s³ów. Przykra uwaga, któr¹ obdarzy³em kolegê, ale nie pamiêtam innych z nim rozmów. ¯ywe wspomnienia z wakacji w Zakopanem i niemal zerowe z Kazimierza nad Wis³¹. Kilkadziesi¹t lat rutynowego powtarzania czynnoœci, fizjologii, chorób, snu, posi³ków. Które posi³ki zapamiêtujemy? Tu te¿ nie ma regu³y. Kiedyœ bogaty przyjaciel zaprosi³ mnie do s³ynnej nowojorskiej restauracji „Daniel”. Musia³em za³o¿yæ marynarkê, by³ drogi zestaw wielu dañ. Ale nie pamiêtam ¿adnego dania. Pamiêtam za to chiñskie piero¿ki przy 14. Ulicy na Manhattanie, gulasz wieprzowy z kopytkami u Krysi, falafel z „Oasis” przy 7. Ulicy na Williamsburgu, a obok – kukurydzê z „Vera Cruz”. Dosta³em raz bilety na mecz New York Knicks w Madison Square Garden, ale ju¿ nie pamiêtam, z kim grali i czy wygrali. Ktoœ w chiñskiej restauracji na Staten Island uraczy³ mnie kaczk¹ po pekiñsku, a raz w galerii Forum w Caesars Palace w Las Vegas kupi³em sobie w³oskie buty, których potem nigdy nie za³o¿y³em.
I tak to siê w mojej g³owie lepi: tu chwila przyjemnoœci, tam cudem unikniêcie wypadku, pogrzeby rodziców i popijawy z Poloni¹, ale przede wszystkim tysi¹ce dni z takimi samymi spacerami, czynnoœciami, posi³kami i tymi samymi, natrêtnymi przemyœleniami. Którymi w³aœnie siê podzieli³em.
Kiedy myœlimy o serze, przed oczami staje nam niemal zawsze ten sam obraz: blady, ¿ó³tawo-bia³y kr¹g z charakterystycznymi dziurami. Tp ementaler, który w œwiecie serowarstwa uchodzi za jeden z najbardziej skomplikowanych technicznie produktów na naszej planecie. Za ka¿d¹ idealnie rozmieszczon¹ w jego strukturze „dziur¹” kryje siê nie przypadek, lecz rygorystyczna nauka, precyzyjna biologia i wieki szwajcarskiej tradycji.
W profesjonalnej terminologii serowarskiej dziury w ementalerze nazywa siê „oczami”. Ich obecnoœæ nie jest jedynie kwesti¹ estetyki, lecz kluczowym wskaŸnikiem jakoœci. Oczy te mog¹ osi¹gaæ rozmiar dojrza³ej wiœni a sama masa sera ma barwê jasno¿ó³to-bia³¹. Po osi¹gniêciu temperatury pokojowej staje siê ona jêdrna, g³adka i charakterystycznie sprê¿ysta, co w po³¹czeniu z jej struktur¹ tworzy fascynuj¹cy efekt wizualny bo, emmentaler wygl¹da tak, jakby pyszna, wielka g¹bka by³a jadalna.
Prawdziwy emmentaler to nie jest po prostu „ser szwajcarski” z supermarketu. Aby produkt móg³ pos³ugiwaæ siê presti¿owym znakiem Chronionej Nazwy Pochodzenia, musi sprostaæ niemal ekstremalnym wymogom technicznym. Do jego produkcji wykorzystuje siê wy³¹cznie pe³ne, surowe mleko. Brak pasteryzacji sprawia, ¿e naturalna mikroflora mleka pozostaje nienaruszona. Mleko musi zostaæ przetworzone w ci¹gu 24 godzin od udoju, a miejsce produkcji nie mo¿e byæ oddalone o wiêcej ni¿ 20 kilometrów od gospodarstwa. Proces koagulacji i wyrabiania musi odbywaæ siê w tradycyjnych miedzianych kot³ach. Sk³ad ogranicza siê do mleka, podpuszczki, starannie dobranych kultur bakterii, soli i wody. Dlaczego te zasady s¹ tak surowe? To nie biurokracja, lecz precyzyjna kontrola mikrobiologiczna. Ograniczenie czasu i dystansu transportu minimalizuje ryzyko namno¿enia siê szkodliwych drobnoustrojów, zanim „po¿yteczna armia” bakterii serowarskich przejmie kontrolê nad procesem. To walka o dominacjê biologiczn¹, która decyduje o bezpieczeñstwie i smaku.
Powstanie ementalera to dwuetapowa operacja przeprowadzana przez wyspecjalizowane mikroorganizmy. To biologiczny ³añcuch pokarmowy w czystej postaci. Najpierw do akcji wkraczaj¹ bakterie kwasu mlekowego. Ich zadaniem jest konsumpcja cukrów zawartych w mleku i produkcja kwasów, co (wraz z podpuszczk¹) pozwala oddzieliæ p³ynn¹ serwatkê od sta³ego twarogu. Nastêpnie pa³eczkê przejmuj¹ „in¿ynierowie dziur” – bakterie propionowe, konkretnie gatunek Propionibacterium freudenreichii. To one odpowiadaj¹ za magiê: ¿ywi¹ siê kwasem mlekowym wytworzonym przez swoich poprzedników. W wyniku tego procesu bakterie te wydalaj¹ dwutlenek wêgla oraz kwasy: octowy i propionowy. Gaz zostaje uwiêziony wewn¹trz gêstej, elastycznej masy, tworz¹c b¹ble powietrza, czyli wspomniane „oczy”. Z kolei kwasy to nic innego jak

moleku³y smaku, nadaj¹ce serowi jego unikalny, owocowy i orzechowy profil.
Ka¿dy kr¹g Ementalera, zanim opuœci dojrzewalniê, musi przejœæ surowy egzamin. Serowarzy stosuj¹ rygorystyczny, 20punktowy system oceny jakoœci. Eksperci analizuj¹ nie tylko wielkoœæ i rozmieszczenie oczu, ale tak¿e teksturê, aromat oraz precyzyjny profil smakowy. Aby ser otrzyma³ certyfikat najwy¿szej klasy i trafi³ do sprzeda¿y, musi zdobyæ minimum 18 punktów. Koñcowy charakter produktu definiuje czas dojrzewania.
Po czterech miesi¹cach dojrzewania powstaje wersja ³agodna tego sera, ale dopiero po roku powstaje ser o najmocniejszym, dojrza³ym aromacie; ser dla koneserów. Jedzenie ementalera to doœwiadczenie wykraczaj¹ce poza proste nuty mas³a i orzechów. Jego tekstura i zapach budz¹ niemal emocjonalne skojarzenia. To kulinarny odpowiednik „ciep³ego przytulenia” – koj¹cy, czysty i g³êboki. Ta uniwersalnoœæ sprawia, ¿e Emmentaler króluje zarówno na kanapkach, jak i w tradycyjnym fondue.
Przez ponad sto lat serowarzy i naukowcy ¿yli w b³êdnym przekonaniu, ¿e za powstawanie dziur odpowiada dwutlenek wêgla produkowany przez bakterie. Teoria by³a prosta: gaz nadyma elastyczn¹ masê sera, tworz¹c puste przestrzenie. Dopiero niedawno zrozumiano, ¿e w tym równaniu brakowa³o kluczowego elementu – miejsc nukleacji, czyli fizycznych punktów „zaczepienia” dla gazu. Okazuje siê, ¿e winowajc¹ zanikania dziur jest... nowoczesna higiena. Dawniej, podczas tradycyjnego udoju w oborach, do mleka trafia³y mikroskopijne drobiny siana. To w³aœnie one, uwiêzione w masie serowej, nios³y ze sob¹ maleñkie pêcherzyki powietrza, wokó³ których móg³ gromadziæ siê dwutlenek wêgla. Wspó³czesne, sterylne systemy udojowe wyeliminowa³y ten „brud”, a wraz z nim zniknê³y punkty zapalne dla b¹belków ga-


zu. Ironia tej sytuacji jest uderzaj¹ca: d¹¿enie do absolutnej czystoœci popsu³o estetykê produktu. Aby przywróciæ Ementalerowi jego ikoniczny wygl¹d, dzisiejsi producenci musz¹ celowo dodawaæ do mleka miligramy starannie oczyszczonych cz¹steczek siana. To kontrolowany powrót do natury w s³u¿bie tradycji. Mówi¹c o ementalerze, nie mo¿na pomin¹æ archaicznych, miedzianych kot³ów. MiedŸ to prawdziwy kulinarny alchemik. Mimo ¿e nauka wci¹¿ drapie siê po g³owie, próbuj¹c wyjaœniæ ten proces, serowarzy wiedz¹ swoje: miedŸ wspiera „dobre” bakterie w budowaniu unikalnego bukietu smakowego. Ten metal jest na tyle istotny, ¿e w regionach, gdzie nie korzysta siê z tradycyjnych naczyñ, producenci ratuj¹ siê dodawaniem siarczanu miedzi, by odtworzyæ chemiczne œrodowisko niezbêdne dla jakoœci sera. To fascynuj¹ce, ¿e w epoce lotów kosmicznych tradycyjne rzemios³o wci¹¿ opiera siê na metodach, których mechanizmu wci¹¿ nie potrafimy do koñca skopiowaæ.
Prawdziwy ementaler to potê¿ny dowód na to, jak wydajna mo¿e byæ natura. Ka¿de ko³o tego sera to skondensowana energia i wartoœci od¿ywcze, których skala robi wra¿enie. Kr¹g sera ma œrednicê 85 cm i wa¿y 90 kg. Wyprodukowanie jednego takiego giganta wymaga ponad 1000 litrów mleka. Aby utrzymaæ tê skalê, 101 certyfikowanych producentów ementalera wspó³pracuje z armi¹ 26 000 krów. Co ciekawe, choæ ten ser jest najbardziej rozpoznawalnym symbolem Szwajcarii, produkcja certyfikowanego ementalera stanowi zaledwie 8 proc. ca³kowitej produkcji serów w tym kraju.
W Szwajcarii ochrona marki ementalera to nie marketing, lecz sprawa wagi pañstwowej. System ten jest rygorystycznie pilnowany, a za próby ¿erowania na renomie regionu gro¿¹ kary, które mog³yby spotkaæ handlarzy narkotyków.
W 2017 r. œwiatem kulinarnym wstrz¹snê³a sprawa handlowca, który próbowa³ wprowadziæ do obrotu 3500 ton sera podszywaj¹cego siê pod certyfikowany produkt. Wymiar sprawiedliwoœci by³ bezlitosny: trzy lata wiêzienia oraz milion franków szwajcarskich grzywny. W Szwajcarii podrabianie dziur w serze jest traktowane jak zamach na dziedzictwo narodowe.
Choæ ojczyzn¹ ementalera jest Szwajcaria, to Francuzi wynieœli jego konsumpcjê na poziom niemal rytualny. Przeciêtny mieszkaniec Francji zjada oko³o dziesiêæ kilo tego sera rocznie. To statystyczny ewene-

ment – wed³ug niektórych wyliczeñ Francuz spo¿ywa niemal gram sera na ka¿dy dzieñ swojego ¿ycia, co sta³o siê naukow¹ zagadk¹. Badacze z uwag¹ przygl¹daj¹ siê tej diecie, spekuluj¹c na temat probiotycznych w³aœciwoœci ementalera i jego wp³ywu na mikrobiom jelitowy.
Historia ementalera to wiêcej ni¿ kulinarna tradycja; to fascynuj¹ca kronika regionu Berna, której pocz¹tki siêgaj¹ 1293 roku. Tradycyjne krêgi s¹ ogromne, co wcale nie by³o dzie³em przypadku. Wed³ug historycznych przekazów, za imponuj¹cymi gabarytami sta³a... chêæ przechytrzenia fiskusa. W dawnej Szwajcarii sery by³y opodatkowane nie wed³ug wagi, lecz od sztuki. Nazwa sera pochodzi od doliny rzeki Emme”. I choæ w œwiecie serów a¿ roi siê od romantycznych legend historia ementalera jest pragmatyczna. Nie ma tu rzewnych opowieœci o pasterzu porzucaj¹cym stado dla ukochanej. Zamiast tego mamy do czynienia z szwajcarskim etosem pracy.
W po³owie XIX w/ szwajcarscy imigranci ruszyli na podbój Nowego Œwiata, osiedlaj¹c siê najpierw w Nowym Jorku, a nastêpnie w Wisconsin. Zabrali ze sob¹ receptury i tradycyjne miedziane kot³y, by w amerykañskim krajobrazie odtworzyæ smak ojczyzny. Na nowym rynku produkt przeszed³ jednak znacz¹c¹ metamorfozê to¿samoœciow¹. Nazwa „Emmentaler” okaza³a siê dla Amerykanów jêzykowym ³amañcem, co wymusi³o marketingow¹ zmianê na Swiss cheese. Ta zmiana ukszta³towa³a globaln¹ œwiadomoœæ konsumentów, choæ jednoczeœnie doprowadzi³a do powstania l¿ejszych, zamerykanizowanych odmian. Aby chroniæ autentycznoœæ i presti¿ orygina³u, w 1901 r. powo³ano Szwajcarski Zwi¹zek Sera, który sta³ siê stra¿nikiem narodowego dziedzictwa w czasach globalizacji. W 2023 r. Szwajcarzy ponieœli dotkliw¹ pora¿kê przed s¹dem Unii Europejskiej w sprawie o zastrze¿enie nazwy „Emmental”. S¹d uzna³, ¿e termin ten sta³ siê tak powszechny, ¿e konsumenci kojarz¹ go z rodzajem sera, a nie z konkretnym regionem w Szwajcarii, a strona szwajcarska „nie przedstawi³a wystarczaj¹cych dowodów” na to, ¿e zagraniczna konkurencja realnie odbiera im klientów. To bolesny cios dla producentów dbaj¹cych o certyfikat pochodzenia. W dobie silnego franka szwajcarskiego i wysokich kosztów tradycyjnego rzemios³a, ich produkt staje siê to¿samoœciowym zak³adnikiem w³asnego sukcesu.
Przysz³oœæ ementalera zale¿y wiêc od tego, czy tradycyjni producenci zdo³aj¹ przekonaæ konsumentów, ¿e warto zap³aciæ wiêcej za ser, który ma „to coœ”. Dlatego nastêpnym razem, gdy staniesz w sklepie przed wyborem sera, spójrz wprost w te wielkie oczy i zastanów siê: czy kupujesz produkt z fabrycznej taœmy, czy mo¿e efekt pasji ludzi i historiê regionu. Czy jesteœ gotowy, by przy kolejnej degustacji poczuæ ten siedmiowiekowy smak szwajcarskiej dumy?

Wielu Polaków mieszkaj¹cych w Stanach Zjednoczonych trzyma czêœæ swoich oszczêdnoœci w Polsce, czy to z przyzwyczajenia, z zaufania do znanych instytucji, czy z myœl¹ o przysz³oœci. Uwa¿aj¹, ¿e to jest ich prywatna sprawa, do której amerykañski fiskus nic nie ma.
Niestety, o prywatnoœæ w œwiecie finansów jest coraz trudniej, a przepisy podatkowe dotycz¹ przychodów z ca³ego œwiata. Powodem jest FATCA, czyli amerykañska ustawa o ujawnianiu zagranicznych rachunków, która sprawia, ¿e nawet niewielkie konto w polskim banku mo¿e byæ przedmiotem raportowania do IRS. Czy to oznacza powody do niepokoju? Niekoniecznie, pod warunkiem, ¿e wiemy, jak siê w tym systemie poruszaæ i jakie obowi¹zki naprawdê nas dotycz¹.
Czym jest FATCA i dlaczego dotyczy ka¿dego z nas?
FATCA (Foreign Account Tax Compliance Act) to amerykañska ustawa, która zrewolucjonizowa³a globaln¹ bankowoœæ. W du¿ym skrócie: zmusi³a ona niemal wszystkie banki na œwiecie do „donoszenia” na swoich klientów, którzy s¹ amerykañskimi podatnikami (obywatelami USA lub posiadaczami zielonej karty). Jeœli masz polski paszport, ale na sta³e mieszkasz w USA, w oczach banku w Polsce jesteœ „osob¹ amerykañsk¹”.
Bank w Polsce nie ma wyboru. Musi zidentyfikowaæ twoje amerykañskie powi¹zania i wys³aæ dane o twoim koncie, niezale¿nie od jego salda, do polskiego Ministerstwa Finansów, które z kolei automatycznie przesy³a te informacje do IRS w USA. Nie ma tu mowy o przypadku czy „wpadce”. To masowa, zautomatyzowana wymiana informacji, która dzieje siê raz w roku, bez twojego udzia³u.
Jak polski bank identyfikuje amerykañskiego podatnika Polski bank identyfikuje amerykañskiego podatnika na podstawie tzw. U.S. indicia, czyli przes³anek wskazuj¹cych zwi¹zek z USA. Mo¿e to byæ miejsce urodzenia w USA, amerykañski adres lub numer telefonu, polecenie przelewów do USA, posiadanie obywatelstwa USA lub zielonej karty.
Przy zak³adaniu konta lub jego aktualizacji bank poprosi o wype³nienie formularza (np. W-9 lub oœwiadczenia FATCA). Jeœli pojawi¹ siê takie wskazówki, bank ma obowi¹zek zg³osiæ konto do polskich w³adz podatkowych, które nastêpnie przekazuj¹ informacje do IRS. Innymi s³owy:
bank nie „zgaduje”, lecz dzia³a wed³ug procedur i danych, które sam klient ujawnia lub które wynikaj¹ z dokumentów.
FBAR – twój drugi obowi¹zek i matematyczna precyzja
Nie mo¿na mówiæ o FATCA, nie wspominaj¹c o FBAR (Foreign Bank and Financial Accounts Report). To dwa odrêbne systemy, które wspó³pracuj¹, by trzymaæ rêkê na twoim maj¹tku. Podczas gdy FATCA to raport banku, FBAR to raport, który ty sam musisz z³o¿yæ w sieci do Financial Crimes Enforcement Network (FinCEN), jeœli suma œrodków na wszystkich twoich zagranicznych kontach przekroczy³a w którymkolwiek momencie roku dziesiêæ tysiêcy dolarów.
Tu pojawia siê najwa¿niejsze pytanie: jak to policzyæ, gdy na koncie s¹ z³otówki? Wiele osób pope³nia b³¹d, sprawdzaj¹c stan konta tylko na koniec roku. Tymczasem przepis mówi o „najwy¿szym stanie konta w ci¹gu roku”. Jeœli w lipcu sprzeda³eœ dzia³kê i na twoje konto wp³ynê³o 200 tysiêcy z³otych, a w sierpniu kupi³eœ za to inne mieszkanie i na koncie zosta³o tylko 5 tysiêcy, to twoim obowi¹zkiem jest zaraportowanie tej najwy¿szej kwoty z lipca.
Jak przeliczyæ z³otówki na dolary dla potrzeb FBAR?
Nie u¿ywamy kursu z dnia transakcji ani kursu kantoru w twojej dzielnicy. IRS wymaga stosowania oficjalnego kursu wymiany Treasury Reporting Rates of Exchange na ostatni dzieñ roku kalendarzowego (31 grudnia). Na koniec 2025 roku przelicznik wynosi³ 3.59 z³otego na dolara. Aktualne dane znajdziesz w sieci.
Jeœli rozliczasz rok 2025, bierzesz najwy¿szy stan konta w z³otówkach z dowolnego dnia tego roku, ale przeliczasz go wed³ug kursu z 31 grudnia 2025. To dobra wiadomoœæ, jeœli z³otówka os³ab³a pod koniec roku, bo twój raportowany maj¹tek w dolarach bêdzie wtedy ni¿szy.
Co zrobiæ, gdy przez lata milcza³eœ? Programy amnestii
Jeœli zaniedba³eœ zg³oszenia zagranicznego konta za ostatni rok, nie panikuj. Je¿eli jego stan przekracza, czy kiedykolwiek w roku, przekroczy³ równowartoœæ $10,000, wype³nij raport FBAR: ➦ https://bsaefiling.fincen.gov/file/fbar Dla osób, które od lat zaniedbywa³y ten obowi¹zek, prawo przewiduje rozwi¹zanie: Streamlined Filing Compliance Procedures. To program „amnestii” dla osób, których b³¹d by³ nieumyœlny. Jeœli nie wiedzia³eœ o obowi¹zku raportowania kont w Polsce, a teraz chcesz to wyprostowaæ, mo¿esz skorzystaæ z tej œcie¿ki. Oto wymagane kroki:
1. Z³o¿enie zaleg³ych zeznañ podatkowych (Form 1040) z ostatnich 3 lat wraz z brakuj¹cymi dochodami zagranicznymi.
2. Z³o¿enie raportów FBAR za ostatnie 6 lat.
3. Podpisanie oœwiadczenia, ¿e twoje zaniechanie nie by³o celow¹ prób¹ oszustwa, lecz wynikiem niewiedzy lub b³êdu.
Dla osób mieszkaj¹cych w USA (Domestic Streamlined) kara wynosi zazwyczaj 5% najwy¿szej wartoœci ukrywanych kont. Dla amerykañskich podatników
mieszkaj¹cych na sta³e w Polsce, kary czêsto s¹ redukowane do zera. To najbezpieczniejszy sposób, by „wyczyœciæ” swoj¹ historiê przed fiskusem.
Pu³apka „ma³ych kwot” i darowizn IRS nie szuka tylko milionerów. Systemy komputerowe w USA skanuj¹ miliony rekordów w poszukiwaniu rozbie¿noœci. Jeœli bank w Polsce raportuje, ¿e (jako amerykañski podatnik) masz konto, a formularza FBAR nie wype³ni³eœ, a do tego w swoim zeznaniu podatkowym (Form 1040) w ogóle nie wspominasz o odsetkach z tego polskiego konta, algorytm zwany Discriminant Information Function (DIF) zapala czerwon¹ lampkê. Uwaga: Je¿eli w danym roku dosta³eœ mniej ni¿ równowartoœæ $10 odsetek od jednego banku, to mo¿esz ten fakt pomin¹æ. Pamiêtaj te¿ o darowiznach. Jeœli rodzina w Polsce przesy³a ci pieni¹dze, nie s¹ one dochodem, a kwota przekroczy 100 tysiêcy dolarów w roku podatkowym, musisz to zg³osiæ na formularzu IRS Form 3520. Podatku ¿adnego nie zap³acisz, ale brak tego formularza mo¿e skutkowaæ kar¹ w wysokoœci 25% wartoœci darowizny, nawet jeœli podatek od niej wynosi zero!
Jak spaæ spokojnie?
Twój plan dzia³ania
Nie chcemy ¿yæ w strachu przed fiskusem. Transparentnoœæ to nasz najlepszy sprzymierzeniec. Oto sugestie:
1. Zrób sprawdzian w³asnych kont: Przyjrzyj siê saldu wszystkich kont w Polsce. Jeœli widnieje na nich twoje nazwisko i bank wie, ¿e jesteœ amerykañskim podatnikiem, informacja o tych kontach istnieje w systemie FATCA.
2. Z³ó¿ raport FBAR (FinCEN 114): Jeœli suma oszczêdnoœci za granic¹ przekroczy³a kiedykolwiek w roku 10 tysiêcy dolarów (wed³ug kursu z 31 grudnia), wyœlij raport. To nic nie kosztuje, a zdejmuje z ciebie du¿e ryzyko.
El¿bieta Baumgartner
nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim, m.in. „Planowanie spadkowe”, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem” i wielu innych. S¹ one dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492
3. Wyka¿ odsetki w zeznaniu 1040: nawet jeœli s¹ to kwoty rzêdu 20-30 dolarów. To sygna³ dla urzêdu: „nie mam nic do ukrycia”. IRS nie wymaga deklaracji tylko wtedy, gdy za dany rok odsetki wynios³y poni¿ej 10 dolarów w roku.
4. Skonsultuj siê z profesjonalist¹: Jeœli twoja sytuacja jest skomplikowana, nie szukaj porad na forach internetowych. Je¿eli masz zaleg³oœci, to specjalista od podatków (CPA lub Enrolled Agent) pomo¿e ci przejœæ przez proces amnestii.
Podsumowanie
FATCA i FBAR to nie s¹ narzêdzia tortur, to po prostu „nowa normalnoœæ” œwiata finansów. IRS nie potrzebuje szpiegów, ¿eby wiedzieæ, co masz za oceanem. Wystarczy mu komputer i umowa, któr¹ podpisa³y rz¹dy naszych krajów. Nie pozwól, by strach przed kontrol¹ czy nieznajomoœæ przepisów przes³oni³ ci radoœæ z posiadania oszczêdnoœci. Transparentnoœæ jest dziœ najprostsz¹ drog¹ do finansowego spokoju. Masz oszczêdnoœci w Polsce? Z³ó¿ raport FBAR, wyka¿ odsetki, raportuj te¿ sprzeda¿ nieruchomoœci czy inne zagraniczne przychody. Wtedy bêdziesz móg³ spaæ spokojnie. Twoje pieni¹dze w Polsce maj¹ byæ twoim wsparciem, a nie przyczyn¹ bezsennych nocy. ❍
dowiesz siê z ksi¹¿ek El¿biety Baumgartner
“Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej”
Spadki, darowizny, przychody, inwestycje, sprzeda¿ mieszkania, konta w USA i w Polsce, walka z IRS. Ustawa o ujawnianiu kont zagranicznych FATCA. Rozszerzona do 308 stronic.
Równie¿: „Emerytura reemigranta w Polsce”, „Powrót do Polski”, „Emerytura polska i amerykañska”, „Planowanie spadkowe” i wiele innych.
Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2026 i dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, www.PoradnikSukces.com

➦ Poszukujê osoby do prac budowlanych w okolicach Lake George. Mo¿liwoœæ zamieszkania. Zainteresowanych proszê o telefon: (518)960.0779
➦ 60-letni mê¿czyzna szuka lekkiej pracy w œrodowisku polskojêzycznym.
Tel. 646.220.5832 – Jacek





NA GAZOWE
● USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS
● RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY
● CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION
● INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW



T³umaczenia ✓ Sprawy imigracyjne ✓ Notariusz 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653
pieniêdzy i paczek
– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.
● katar sienny ● bóle pleców ● rwê kulszow¹ ● nerwobóle ● impotencjê
● zapalenie cewki moczowej ● bezp³odnoœæ ● parali¿ ● artretyzm ● depresjê ● nerwice
● zespó³ przewlek³ego zmêczenia ● na³ogi ● objawy menopauzy ● wylewy krwi do mózgu
● alergie ● zapalenie prostaty ● rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.
Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku
144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354
Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956
1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223
Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com
Popularnoœæ obrazów przedstawiaj¹cych kuszenie œw. Antoniego bra³a siê w du¿ej mierze z inspiracji dzie³em Hieronima Boscha. Holenderski artysta pokaza³, ¿e w tego rodzaju przedstawieniach znajduje siê miejsce na pe³n¹ swobodê twórcz¹, na puszczenie wodzów fantazji, wyjœcie poza granice wymagane od naœladownictwa rzeczywistoœci, prawdopodobieñstwa i przyjêtych kanonów piêkna.
O³tarz w klasztornym szpitalu
Potwory, które na obrazie Matthiasa Grünewalda drêcz¹ œwiêtego, nie s¹ z tego œwiata – pozostaj¹ albo na us³ugach szatañskich si³ i wychynê³y z ukrycia, z podziemia; albo s¹ tworami udrêczonego umys³u pustelnika. Jedna z wyj¹tkowo obrzydliwych maszkar ci¹gnie œwiêtego za w³osy do piek³a, podczas gdy inne, równie niesamowite, przeganiaj¹ starca z jego pustelni, z tej ziemi. Poni¿ej pe³zn¹ jakieœ gadzie stwory, a w k¹cie z lewej siedzi go³a, groteskowa postaæ z brzuchem wydêtym i ca³ym cia³em pokrytym wstrêtnymi wrzodami.
Obraz ten pochodzi ze wspania³ego poliptyku artysty namalowanego na zamówienie mnichów klasztoru pod wezwaniem œw. Antoniego w Isenheim – dziœ w muzeum we francuskim Colmarze.
Klasztor ten specjalizowa³ siê w leczeniu tzw. ognia œw. Antoniego – pokarmowego zatrucia sporyszem zbo¿owym, powoduj¹cym ciê¿kie powik³ania, tak¿e halucynacje. Przypuszcza siê, ¿e zarówno obraz Hieronima Boscha (o którym pisa³em w zesz³ym tygodniu), jak i reprodukowana tu czêœæ (dlatego w takim nieforemnym kszta³cie) o³tarza z Isenheim maj¹ nawi¹zywaæ do chorobliwych wizji, jakich doznawali wszyscy dotkniêci t¹ ciê¿k¹ przypad³oœci¹.
Interpretacja o tyle prawdopodobna, ¿e ogólnym przes³aniem wieloskrzyd³owego o³tarza Grünewalda by³o religijne pokrzepienie cierpi¹cych na to zatrucie.
Kuszenie œw. Antoniego przypominaæ mo¿e zwidy pacjentów klasztoru – artystyczn¹ swobodn¹ fantazjê na ten temat. Ma ona dowodziæ, i¿ œwiêty m¹¿ tak cierpia³ z powodu przeœladuj¹cych go demonów, jak chorzy w wyniku halucynacji.
Ta pokraczna postaæ pokryta czerwonymi wrzodami jest bez w¹tpienia wyobra¿eniem osoby dotkniêtej

„ogniem” – bardzo ciê¿k¹ przypad³oœci¹ w istocie pokrewn¹ zatruciu bakteryjnemu.
Diabelskie zêby i pazury
Pierwszy obraz, jaki namalowa³ Micha³ Anio³, poœwiêcony jest w¹tkowi z legendy o œw. Antonim; w polskim t³umaczeniu stosownego fragmentu ze „Z³otej legendy”: „Innym razem, gdy anio³y unios³y go w powietrze, nadbieg³y diab³y i nie chcia³y go przepuœciæ, przypominaj¹c mu wszystkie jego grzechy pope³nione od urodzenia”.
Postaæ œwiêtego (ze z³otym nimbem wokó³ g³owy) tkwi poœrodku wiru diabelskich potworów o wielkich paszczêkach, potê¿nych zêbach, uzbrojonych w kije i maczugi – o gadzim, albo rybim wygl¹dzie. Schwyta³y go i w szponiastym uœcisku i ci¹gn¹ w swoj¹ stronê.
Choæ postaæ na obrazie zdaje siê tkwiæ niewzruszona i jakby obojêtna na diabelsk¹ napaœæ, jednak – jak podkreœla autor „Z³otej legendy” – ataki z³ych mocy wi¹za³y siê z ca³kiem powa¿nymi konsekwencjami: „Innym razem (…) t³um diab³ów napad³ go i porani³ tak, ¿e s³uga jego wyniós³ go na barkach jakby nie¿ywego”. Te pazury, zêby i kije by³y nie tylko na postrach, o czym wiedzia³ ka¿dy ówczesny cz³owiek.
Starcie z diab³ami to nie ¿arty. Wierny staj¹cy przed obrazem musi widzieæ, ¿e szatañskie zastêpy czyhaj¹ce na zgubê cz³owieka, s¹ ohydne i potê¿ne (jak wszelkie pokusy tego œwiata), tote¿ artyœci przeœcigali siê w inwencji, choæ zwykle dominuje erotyzm jako najwiêkszy wabik dla s³abych duchem wobec grzechu.
Wspó³czesne kuszenie
Jednym z odwa¿nych wizjonerów by³ znany hiszpañski surrealista, Salvador Dali, a jego wersja „Kuszenia…” zyska³a uznanie publicznoœci œmia³oœci¹ fantazji i rozmachem wykonania. W przeciwieñstwie do wiêkszoœci tego typu wizualnych interpretacji, jego wersja jest stosunkowo oszczêdna w nagromadzeniu szczegó³ów nêkania pustelnika. Tutaj sceneri¹ kuszenia jest rozleg³a pustynia, a niewielka rozmiarami postaæ nagiego œwiêtego ma sugerowaæ jego ca³kowit¹ niemal bezbronn¹ samotnoœæ wobec tak potê¿nych, napieraj¹cych nañ si³. Prosty krzy¿ w rêku stanowi jedyny orê¿ w walce z mocami z³a. S¹ gigantyczne, co ma sugerowaæ wyobra¿ona na obrazie wielkoœæ owego dzikiego konia, rozszala³ego, prowadz¹cego hufce diabelskie. Wzniesione przednie nogi i dziwacznie skrêcone kopyta niebawem zmia¿d¿¹, zmiot¹ pustelnika. Za nim parada s³oni na cienkich, wyd³u¿onych, pajêczych nogach, surrealistycznie zniekszta³conych, skoro s³oñ, to wiadomo: grube s³upy w charakterze nóg. Nios¹ atrybuty pokus – wyzywaj¹ce, nagie cia³a kobiet albo inne obiekty niewiadomego, a na pewno zgubnego przeznaczenia.
Ca³oœæ trudno jednak uznaæ za przera¿aj¹c¹. Wizerunek mo¿e sugerowaæ atmosferê dziwacznego koszmaru sennego, ale zarazem przedstawienie ma coœ w sobie z widowiska, z rewii cyrkowej, parady zwierz¹t ma arenie. Poczwary zd¹¿aj¹ce z pustyni ku œwiêtemu s¹ lekkie, niewa¿kie, niepowa¿ne. Nie maj¹ w sobie si³y pokus i ciê¿aru grzechu.
Salvador Dali namalowa³ ten obraz w dwa dni podczas pobytu w Nowym Jorku w 1946 roku. By³a to jego oferta na konkurs og³oszony przez re¿ysera filmowego na stosowny obraz do filmu na podstawie opowiadanie Guy de Maupassanta o bezdusznym uwodzicielu Bel Ami. Do rywalizacji zg³osi³o siê sporo artystów, niestety twórcy wybrali ma³o, moim zdaniem, interesuj¹ce dzie³o innego surrealisty, Maxa Ernsta.
Z ¿alem muszê zostawiæ wiele innych interesuj¹cych rozwi¹zañ artystycznych tego tematu. Wzywaj¹ mnie nowe zadania.


Druga wystawa miêdzynarodowej grupy „Z³ota Linia” w Nowym Jorku ju¿ otwarta MINIATURES BY THE „GOLDEN LINE” IN NEW YORK
20. IV – 13. VI. 2026
Fine Art Corner, 680 Manhattan Ave., Brooklyn, NY 11222
W Fine Art Corner w formatach miniatur prezentowane s¹ obrazy, grafiki, rysunki, kola¿e i pastele. W wystawie udzia³ bierze 23 artystów. To druga wystawa grupy „Z³ota Linia” w Nowym Jorku. Pierwsza odby³a siê w A. R Gallery w 2016 roku.

