POLISH WEEKLY MAGAZINE
NUMER 1636 (1936) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK
![]()
NUMER 1636 (1936) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK
STYCZNIA 2026
Tomasz Bagnowski
Chiny og³osi³y w minionym tygodniu najwiêksz¹ nadwy¿kê handlow¹ w historii œwiata, nawet po uwzglêdnieniu inflacji.
Wed³ug danych chiñskiej Generalnej Administracji Celnej nadwy¿ka handlowa, czyli ró¿nica miêdzy wartoœci¹ eksportu, a importu towarów i us³ug, osi¹gnê³a w minionym roku 1,19 bln dolarów. Oznacza to wzrost o 20 proc. w porównaniu z 2024 rokiem.
Dane s¹ tylko cz¹stkowe, a nadwy¿ka nadal siê powiêksza. W samym grudniu wynios³a 114,14 mld dolarów, napêdzana rosn¹cym eksportem do Unii Europejskiej, Afryki, Ameryki £aciñskiej oraz Azji Po³udniowo-Wschodniej. By³ to trzeci najwy¿szy miesiêczny wzrost w historii.
Tak wysoka nadwy¿ka handlowa zosta³a osi¹gniêta mimo prób administracji prezydenta Donalda Trumpa ograniczenia ekspansji chiñskiego przemys³u za pomoc¹ ce³. Taryfy zmniejszy³y chiñsk¹ nadwy¿kê handlow¹ wobec Stanów Zjednoczonych o 22 procent, jednak fabryki w Chinach z powodzeniem zwiêkszy³y sprzeda¿ na innych rynkach. W niektórych przypadkach towary trafia³y do USA okrê¿n¹ drog¹ na przyk³ad przez Azjê Po³udniowo-Wschodni¹ i inne regiony, co pozwoli³o czêœciowo omin¹æ amerykañskie bariery celne.
Do wzrostu nadwy¿ki przyczyni³a siê równie¿ s³aboœæ importu, który w skali roku praktycznie siê nie zmieni³. W³adze w Peki-
nie od lat realizuj¹ ambitn¹ politykê przemys³ow¹, której celem jest zastêpowanie importu produkcj¹ krajow¹ i budowanie samowystarczalnoœci w kluczowych sektorach gospodarki. Strategia ta zosta³a ponownie potwierdzona w paŸdzierniku, wraz z prezentacj¹ wstêpnych za³o¿eñ piêcioletniego planu gospodarczego do 2030 roku. Czynnikami sprzyjaj¹cymi rekordowej nadwy¿ce handlowej Chin by³y tak¿e s³aba waluta oraz warunki cenowe na rynkach zagranicznych. Os³abiony juan czyni chiñskie towary tañszymi dla odbiorców zagranicznych, jednoczeœnie podnosz¹c koszty importu. W³adze pozwoli³y walucie znacz¹co straciæ na wartoœci w czasie pandemii Covid-19 i od tamtej pory jedynie w niewielkim stopniu dopuœci³y do jej umocnienia. Inflacja w krajach zachodnich dodatkowo zwiêkszy³a konkurencyjnoœæ chiñskiego eksportu.
➭ W naszym œrodowisku dzieje siê – str. 3
➭ Polska nigdy mnie nie opuœci³a – str. 5
➭ Stanis³aw Staszic - patron roku 2026 – str.8-9
➭ Dr Iwona Korga Wielkim Marsza³kiem – str. 10
➭ Blue Monday - do³ek w domowych finansach – str. 13
➭ Thomas Hart Benton – str. 15
W poœredniej, lecz wyraŸnej krytyce Stanów Zjednoczonych, wiceszef chiñskiej administracji celnej Wang Jun stwierdzi³ podczas konferencji prasowej prezentuj¹cej wyniki handlowe, ¿e import do Chin jest ograniczany przez kontrole eksportowe stosowane przez inne pañstwa. Jak podkreœli³, gdyby nie restrykcje dotycz¹ce zaawansowanych technologii, Chiny importowa³yby wiêcej.
➭ 6

Czaruj¹ca poetka pod szczêœliw¹ i gasn¹c¹ gwiazd¹

Witkacy – Portret Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej
Chris Miekina
Znana ze szkolnych lekcji polskiego Maria Pawlikowska-Jasnorzewska to postaæ z akwareli i zasuszonych kwiatów, eteryczna autorka wierszy o mi³oœci i naturze. Jej poetyckie miniatury, niczym s³ynne „niebieskie migda³y”, zdaj¹ siê unosiæ ponad proz¹ ¿ycia, tworz¹c wizerunek artystki delikatnej, zwiewnej i niemal odrealnionej. Jednak za t¹ wyidealizowan¹ fasad¹ kryje siê kobieta z krwi i koœci – pe³na sprzecznoœci, namiêtnoœci i lêków, walcz¹ca z fizycznym bólem i konwenansami epoki.
Wizerunek pastelowej poetki mocno k³óci siê z tym, jak postrzegali j¹ niektórzy jej wspó³czeœni. Jan Lechoñ bez wahania nazwa³ j¹ „czarownic¹” sugeruj¹c, ¿e jej urok mia³ w sobie coœ niebezpiecznego i nadprzyrodzonego. Julian Tuwim w dedykowanym jej wierszu napisa³, ¿e jest „czarownic¹ i strzyg¹” zarzucaj¹c jej, ¿e warzy s³owa w wierszach niczym truj¹ce mi³osne napoje w retortach. Mówiono, ¿e urodzi³a siê pod szczêœliw¹ gwiazd¹ rodu Kossaków i chyba nawet sama g³êboko wierzy³a w swoje przeznaczenie. Ta wiara sta³a siê pryzmatem, przez który postrzega³a œwiat, ale stanowi³a równie¿ t³o dla póŸniejszych, bolesnych rozczarowañ, gdy jej gwiazda migota³a i przygasa³a. Rzeczywiœcie by³a czarownic¹, bo warzy³a
magiczne zio³a z upajaj¹cych zapachów, bo wabi³a nie tylko uroczym smutkiem, ale nawet œmiechem. Znajduje to potwierdzenie w jej fascynacji zjawiskami nadprzyrodzonymi.
Pawlikowska-Jasnorzewska ¿ywo interesowa³a siê seansami spirytystycznymi i wpisywa³a siê w powszechn¹ w dwudziestoleciu miêdzywojennym „modê na wiruj¹ce stoliki”. Magiczne seanse organizowa³a w pracowni ojca, wspólnie z siostr¹ Magdalen¹ i kuzynk¹ Zofi¹ Kossak. Namiêtnie czyta³a ksi¹¿ki o tematyce okultystycznej i demonicznej, nazywane przez jej bliskich „literatur¹ diabelsk¹”.

3 luty 7:00pm (wtorek)
Stand-Up pt. TRUDNE DZIECINSTWO
Centrum Polsko S³owiañskie, 177 Kent Str. Brooklyn, NY
4 luty 7:00pm (œroda)
Stand-Up pt. TRUDNE DZIECINSTWO
Dom Polski CRACOVIA, 196 Main Ave. Wallington, NJ
5 luty 7:00pm (czwartek)
Dwuczêœciowa prezentacja:
PRZEZ AMAZONIE DO D¯UNGLI POLITYKI
Polska Fundacja Kulturalna, 177 Broadway, Clark NJ

DZIA£ALNOŒCI POLONIJNEGO KLUBU PODRÓ¯NIKA
Wspania³a zabawa „All Inclusive“ z muzyk¹ na ¿ywo Blue Sky Band) THE GRAND-TOTOWA, 38 Lackawanna Avenue, Totowa, NJ 07512

GoϾ honorowy: Wojciech Cejrowski
Bilety: $225 od osoby / $ 200 (m³odzie¿ do 30 lat)
P³atnoœæ czekiem, money order lub przez venmo (zasady jak wy¿ej)

„Zimno” i skwarki na ustach: kto naprawdê czeka na Twój s³abszy dzieñ?
Zim¹ organizm pracuje w trybie „ekspedycja polarna”. Rano wychodzisz z ciep³ego mieszkania, podmuch mrozu uderza ciê w twarz, w metrze wdychasz przecycone wilgoci¹ powietrze, a wieczorem odkrywasz, ¿e usta masz wyschniête i spêkane.
W³aœnie wtedy, kiedy cz³owiek jest trochê niewyspany, trochê przemêczony, a „na autopilocie”, pojawia siê klasyka sezonu: „zimno” na ustach – czyli opryszczka wargo wa. W polskim domu mówi siê te¿: „skwarki na ustach”, bo najpierw piecze, potem ci¹gnie i paskudnie wygl¹da.
Najbardziej podstêpne w opryszcz ce jest to, ¿e ona czêsto nie przycho dzi z zewn¹trz. Wirus HSV-1 potra fi siedzieæ cicho, jak lokator, który p³aci czynsz w milczeniu… a¿ do dnia, w którym wyczuwa okazjê... A bywa ni¹ w³aœnie zima: spadek formy, stres, mniej snu, przeziêbienie, przesuszenie


Je¿ówka to z kolei klasyk sezonu infekcyjnego – wiele osób siêga po ni¹ szczególnie na pocz¹tku „czegoœ wirusowego”, gdy organizm potrzebuje wsparcia.
ust, mikropêkniêcia skóry. Wtedy „lokator” uznaje, ¿e czas na imprezê.

Dlatego wiele osób lubi mieæ w domu plan B – coœ, co mo¿na stosowaæ w sezonie infekcyjnym, i co jednoczeœnie pasuje do historii „zimna” na ustach. Tu dobrze wpisuje siê Quantum Health SuperLysine+: preparat, który nie udaje, ¿e jest jednym sk³adnikiem na wszystko, tylko ³¹czy kilka elementów w jedn¹, sensown¹ zimow¹ formu³ê. porcji trzech tabletek producent podaje konkrety: 1500 mg, witamina C 100 mg, czosnek bezzapachowy (ekstrakt 3: 1) 200 mg, je¿ówka (eks4: 1) 100 mg, propolis 25 mg i lukrecja 15 mg; zalecenie stosowania: trzy tabletki dziennie. I teraz najwa¿niejsze: to w³aœnie s¹ sk³adniki, które zim¹ maj¹ bardzo czytelne role. Lizyna to „bohater” kojarzony przede wszystkim z opryszczk¹ – i tu uczciwoœæ nakazuje powiedzieæ, ¿e efekty bywaj¹ indywidualne, ale w³aœnie osoby z czêstymi nawrotami opryszczki mówi¹: „ten specyfik pomaga mi trzymaæ sprawê w ryzach”.
Propolis – naturalna „ochrona ula” – jest ceniony za w³aœciwoœci wspieraj¹ce, zw³aszcza w gardle i w okresach, gdy wszyscy dooko³a kaszl¹.
Czosnek? To nie tylko kuchnia. To tradycyjny, wielopokoleniowy „zawodnik sezonu”, po którego siêga siê, gdy czujesz, ¿e potrzebujesz odpornoœci na gorszy dzieñ. Witamina C domyka ca³oœæ jako solidne, codzienne wsparcie.
Czy preparat o którym piszemy jest tylko dla osób z opryszczk¹? Nie. W praktyce wiele osób traktuje SuperLysine+ jak zimow¹ rutynê: kiedy kr¹¿¹ infekcje, gard³o robi siê „drapi¹ce”, usta zaczynaj¹ pêkaæ, a organizm daje sygna³: „proszê o wsparcie”. To nie jest obietnica nieœmiertelnoœci ani magiczna tarcza, ale jest to bardzo sensowny, „sezonowy” zestaw sk³adników w jednej formule. Je¿eli chcesz przejœæ zimê spokojniej – bez stresu, ¿e „zimno” wyskoczy w najmniej odpowiednim momencie, a organizm podda siê przy pierwszym podmuchu mroŸnego wiatru – zapraszamy do Markowej Apteki. Dobierzemy preparat stosowny do Twoich potrzeb i podpowiemy, jak go najlepiej w³¹czyæ do zimowej strategii, zanim pojawi¹ siê „skwarki”.


W ubieg³¹ sobotê, w Belvedere Bridge na Greenpoincie, pod egid¹ Krzysztofa Rostka, w³aœciciela firmy, odby³o siê naprêdce organizowane spotkanie poœwiêcone zbiórce pieniêdzy na leczenie dwojga dzieci zagro¿onych utrat¹ wzroku.
Rodzeñstwo, S³awomir (lat 15) i Izabela (lat 12) Podralscy maj¹ genetyczn¹ chorobê oczu – stargardt disease, która prowadzi do ca³kowitej utraty wzroku. W Polsce nie by³o sposobów które mog³yby zatrzymaæ rozwój tej choroby. Okaza³o siê, ¿e w USA rodzeñstwo mo¿e byæ poddane leczeniu ekstremalnemu, które daje dobre wyniki. Jednak musz¹ przyje¿d¿aæ co trzy miesi¹ce do kliniki Vitreoretinal Consultants of NY na testy sprawdzaj¹ce.
Podczas spotkania w Belvedere Bridge, w którym wziêli udzia³ pracownicy firmy, przyjaciele i znajomi w³aœciciela, uda³o siê zebraæ 5,310 dolarów, które zosta³y przekazane bezpoœrednio mamie S³awka i Izabeli – Alicji Podralskiej.

Coraz bli¿ej do œwiêta zakochanych. Od kilkunastu lat, z tej okazji Children’s Smile Foundation organizuje charytatywn¹ imprezê jak¹ jest Bal Walentynkowy, z którego dochód przeznaczony jest na dzieci pokrzywdzone przez los.
W tym roku bal odbêdzie siê w sobotê, 7 lutego, w piêknej balowej sali Terrace On The Park na Queensie. Walentynki to czas, w którym zakochani w sposób szczególny wyznaj¹ sobie wzajemn¹ mi³oœæ. To tak¿e dobry moment na okazanie sympatii swoim najbli¿szym, jak równie¿ wsparcia dla osób znajduj¹cych siê w potrzebie, a zw³aszcza dzieci. Temu te¿ s³u¿y doroczna charytatywna impreza organizowana przez Children’s Smile Foundation, z której ca³kowity dochód przekazywany jest na pomoc chorym i znajduj¹cym siê w potrzebie dzieciom.
W tym roku wsparcie w sposób szczególny okazane bêdzie dwóm podopiecznym naszej Fundacji: Amelii Smiertelny z Pensylwanii oraz Leo Hamondowi z Rhode Island. Im zostan¹ przekazane pieni¹dze zebrane podczas loterii fantowej, która bêdzie przeprowadzona podczas balu. W trakcie balu odbêdzie siê tak¿e aukcja, podczas której zlicytowanych zostanie kilka bardzo atrakcyjnych rzeczy. Wœród nich m.in.:
➦ podarowana przez Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku koszulka klubu FC Barcelona z autografem Roberta Lewandowskiego, któr¹ podpisa³ po historycznej ceremonii oœwietlenia Empire State Building bia³o-czerwonymi barwami;
➦ koszulka z autografem „Polskiego Forresta Gumpa”, czyli biegacza ekstremalnego Tomasza Sobani, który na prze³omie 2024/2025 przebieg³ w ci¹gu 139 dni ca³e Stany Zjednoczone, a w tym roku w zwi¹zku z 250-rocznic¹ powstania Ameryki zamierza przebiec 50 maratonów w 50 stanach USA.
➦ rêkawice bokserskie z autografem piêœciarza wagi ciê¿kiej Adama Kownackiego podarowane przez Oskara Orenta;
➦ koszulka z autografem piêœciarza wagi junior ciê¿kiej S³awomira Bohdziewicza podarowana przez boksera;


Polonijne dyskoteki w Centrum Polsko-S³owiañskim ju¿ na sta³e wpisa³y siê w kalendarz imprez, zw³aszcza Polaków mieszkaj¹cych na Greenponcie, bo nie ma to jak dobrze siê pobawiæ w swoim gronie i w najbli¿szym s¹siedztwie.
A jako ¿e trwa karnawa³ to tematem ostatniej dyskoteki by³a wenecka noc kar-
redaktor naczelna
Zofia Doktorowicz-K³opotowska
nawa³owa. Nie brakowa³o piêknych masek, piór i b³yszcz¹cych od cekinów sukien. Organizatorzy tych dyskotekowych wieczorów, zadbali o to, aby imprezowiczom nie zabrak³o ani dobrej muzyki, ani smacznego jedzenia oraz wina i piwa. Ponad 120 osób bawi³o siê do upad³ego nie oszczêdzaj¹c ani siebie, ani parkietu.
sta³a wspó³praca
Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska



Bal Walentynkowy to tak¿e okazja do uhonorowania osoby lub instytucji, która w sposób szczególny wspiera Children’s Smile Foundation. W tym roku Goœciem Honorowym balu bêdzie stowarzyszenie The New York Buildings Managers' Association, najstarsza – dzia³aj¹ca od 1917 roku – i jedna z najwiêkszych organizacji zrzeszaj¹cych mened¿erów nowojorskich budynków. Poza tym goœcinnie wyst¹pi œwiatowej s³awy saksofonista jazzowy Krzysztof Medyna, a do tañca bêdzie gra³ DJ Marek.
Bal Walentynkowy bêdzie mia³ miejsce w bankietowej sali Terrace On The Park (52-11 111th Street, Queens, NY 11368). Lokal ten znajduje siê w malowniczym parku Flushing Meadows na Queensie, a z jego okien rozci¹ga siê piêkny widok na Manhattan. Pocz¹tek imprezy o godz. 7:30 wieczorem. Bilety w cenie 175 dolarów mo¿na nabyæ/rezerwowaæ:
➦ w siedzibie Fundacji Uœmiech Dziecka (60-43 Maspeth Avenue, NY 11378)

➦ pod numerami telefonów: (347) 602 3622 lub (718) 894 6443
➦ na www.childrenssmilefoundation.org
➦ drog¹ emailow¹: info@childrenssmilefoundation.org
➦ poprzez Stripe lub korzystaj¹c z karty p³atniczej (wystarczy zeskanowaæ QR kod znajduj¹cy siê na plakatach i ulotkach)
W ciesz¹cej siê presti¿em dzielnicy Chelsea na Manhattanie, otworzy³a swoj¹ drug¹ lokalizacjê popularna na Greenpoincie cukiernia Charlotte Patisserie, która od pierwszego dnia wzbudza du¿e zainteresowanie okolicznych mieszkañców.
Lokal szybko staje siê miejscem spotkañ – pachnie œwie¿o parzon¹ kaw¹, maœlanymi wypiekami i s³odkoœciami przygotowywanymi wed³ug francuskich receptur pod czujnym okiem szefa Micha³a. Klienci ciesz¹ siê nie tylko z wysokiej jakoœci ciast i deserów, ale tak¿e z przyjaznej atmosfery, jakiej od dawna brakowa³o w okolicy. To nowe miejsce ju¿ teraz zapowiada siê na s³odki punkt na mapie Manhattanu, do którego chce siê wracaæ.
– Odwiedzi³o nas ju¿ wielu mieszkañców s¹siedztwa i mówili, ¿e nie mogli siê
fotografia
Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy
John Tapper
Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

doczekaæ kiedy wreszcie siê otworzymy – powiedzia³a „Kurierowi Plus” wspó³w³aœcicielka cukierni Magda Stefañski. Otwarcie cukierni prowadzonej przez Polaków mo¿e tylko cieszyæ, bo w ostatniej dekadzie zniknê³o z mapy Nowego Jorku wiele polonijnych biznesów, dlatego trzymamy kciuki i ¿yczymy powodzenia. Adres: 78 7th Ave., Chelsea
Kurier Plus, Inc.
Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6
Tel: (718) 389-3018
E-mail: kurier@kurierplus.com
Internet: www.kurierplus.com
Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


Ks. Ryszard Koper
Przechodz¹c obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrza³ dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieæ w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzek³ do nich: „PójdŸcie za Mn¹, a uczyniê was rybakami ludzi”. Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A id¹c stamt¹d dalej, ujrza³ innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w ³odzi swe sieci. Ich te¿ powo³a³. A oni natychmiast zostawili ³ódŸ i ojca i poszli za Nim. I obchodzi³ Jezus ca³¹ Galileê, nauczaj¹c w tamtejszych synagogach, g³osz¹c Ewangeliê o królestwie i lecz¹c wszelkie choroby i wszelkie s³aboœci wœród ludu. (Mt 4,14-23)
Izajasz jeden z najwiêkszych proroków Starego Testamentu ze wzglêdu na proroctwa zapowiadaj¹ce przyjœcie Mesjasza nazywany jest pi¹tym ewangelist¹. Szeœæ wieków przed narodzeniem Jezusa pisa³: „Naród krocz¹cy w ciemnoœciach ujrza³ œwiat³oœæ wielk¹; nad mieszkañcami kraju mroków œwiat³o zab³ys³o. Pomno¿y³eœ radoœæ, zwiêkszy³eœ wesele. Rozradowali siê przed Tob¹, jak siê raduj¹ w ¿niwa, jak siê wesel¹ przy podziale ³upu”. Nie chodzi tu o ciemnoœæ fizyczn¹, bo tak jak za czasów proroka Izajasza tak i dzisiaj s³oñce œpiewem ptaków i radosn¹ nadziej¹ dnia budzi œwiat do ¿ycia. A wieczorem w czerwieni zorzy ginie za horyzontem, ustêpuj¹c miejsca uspokajaj¹cej ciemnoœæ nocy, któr¹ dope³nia zapach jaœminów, œpiew nocnego ptaka, blask ksiê¿yca i gwiazd. Jest to cudowny dar Boga. W sztafecie nocy i dni mija nasze ¿ycie z nadziej¹ spe³nienia w wiecznej œwiat³oœci. ¯ycie krocz¹ce drogami codziennoœci, a marzeniami siêgaj¹ce wiecznoœci jest tak¿e cudownym darem Boga.
Jednak ten naturalny, bo¿y porz¹dek m¹c¹ rozwrzeszczane stada sêpów i wron, które walcz¹ o wiêcej ni¿ siê im nale¿y wed³ug Bo¿ego porz¹dku. Wybuchy bomb, po¿ary domów, krzyki cierpienia i rozpaczy dymem z³a i grzechu zabijaj¹ piêkno poranka i rodz¹c¹ siê nadziejê. Noc rozœwietlaj¹ b³yski wybuchaj¹cych bomb, a ciszê nocy rozdziera krzyk przera¿enia i huk wybuchaj¹cych pocisków ludzkiej nienawiœci i barbarzyñstwa.
W kontekœcie tych spostrze¿eñ rodzi siê skojarzenie ze s³owami proroka Izajasza o narodach krocz¹cych w bezdennej ciemnoœci z³a. Na naszych oczach rodzi siê nowy porz¹dek œwiata, który nie dba nawet o pozory poprawnoœci, prawa i sprawiedliwoœci. Liczy siê tylko brutalna si³a piêœci. I to kwestia czasu kiedy dojdzie do konfrontacji tych z³owieszczych si³, a wtedy, jak siê dziœ mawia wszystko bêdzie pozamiatane. Gdy

opadnie py³ atomowej zag³ady, czy cz³owiek bêdzie jeszcze w stanie zachwycaæ siê piêknem œwiata? Mo¿e zostanie mu tylko œwiat³oœæ wiekuista, jeœli wczeœniej i tego zdeprawowany cz³owiek nie zagasi w swoim sercu nienawistn¹ nieprawoœci¹.
Ktoœ mo¿e pomyœleæ, có¿ takie pisanie mo¿e zmieniæ w tym barbarzyñskim œwiecie drapie¿nych sêpów i wron. Mo¿e niewiele. Jednak warto pisaæ i mówiæ o tym w myœl maksymy: „Lepiej zapaliæ jedn¹ œwieczkê ni¿ przeklinaæ ciemnoœci”. Mo¿emy w tym œwiecie przemocy i bezprawia uratowaæ ca³y œwiat w indywidualnym wymiarze, zapalaj¹c w ciemnoœci z³a œwieczkê mi³oœci. Znane jest powiedzenie: „Cz³owiek jest ca³ym œwiatem”. Najczêœciej odnosi siê ono do wiêzi kreowanej przez mi³oœæ i bliskoœæ. Wtedy ktoœ staje siê centrum wszechœwiata dla kogoœ innego. Piêknie pisze o tym Antoine de Saint Exupery w „Ma³ym Ksiêciu”: „Byæ mo¿e dla œwiata jesteœ tylko cz³owiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteœ ca³ym œwiatem”.
Œw. Pawe³ w Liœcie do Koryntian pisze, ¿e na zasadzie mi³oœci stajemy siê czymœ wiêcej, ni¿ ca³ym œwiatem stajemy siê œwi¹tyni¹ Boga: „A jeœli ktoœ niszczy œwi¹tyniê
Boga, tego zniszczy Bóg, bo œwi¹tynia Boga jest œwiêta, a wy ni¹ jesteœcie”. Nasza œwiêtoœæ œwi¹tyni zakotwiczona jest w Chrystusie, który powiedzia³ o sobie, ¿e jest œwi¹tyni¹, w której spotykamy siê z samym Bogiem. Zapewne znamy ten fragment Ewangelii: „Jezus da³ im tak¹ odpowiedŸ: ‘Zburzcie tê œwi¹tyniê, a Ja w trzech dniach wzniosê j¹ na nowo. Powiedzieli do Niego ¯ydzi: ‘Czterdzieœci szeœæ lat budowano tê œwi¹tyniê, a Ty j¹ wzniesiesz w ci¹gu trzech dni? On zaœ mówi³ o œwi¹tyni swego cia³a”. Aby przezwyciê¿yæ ciemnoœæ, o której pisze prorok Izajasz oraz ciemnoœæ, która spowija dzisiejszy œwiat, a nieraz tak¿e nasze serca, Chrystus musi staæ siê dla nas ca³ym Œwiatem i Œwi¹tyni¹, w której spotykamy Boga. Musi staæ siê Œwiat³oœci¹ na drogach naszego ¿ycia. To On powiedzia³ o sobie: „Ja jestem œwiat³oœci¹ œwiata. Kto idzie za Mn¹, nie bêdzie chodzi³ w ciemnoœci, lecz bêdzie mia³ œwiat³o ¿ycia”. Œwiadomi tego zdajemy sobie sprawê, ¿e tylko Bóg mo¿e wype³niæ pustkê naszego serca, naszej duszy. Gdy On stanie siê celem naszych pragnieñ i d¹¿eñ wtedy wydŸwignie nas z ciemnoœci œwiata ku œwiat³oœci nieba. Uzdolni nas do budowania Królestwa Bo¿ego, które piêknem doczesnoœci siêga nieogarnionego piêkna nieba. Pozwoli wznieœæ siê ku œwiat³oœci,
aby z perspektywy or³a dostrzec ciemnoœæ, aw niej marnoœæ rozkrzyczanych wron i sêpów walcz¹cych o padlinê.
Œwiêty Mateusz w dzisiejszej Ewangelii pisze, ¿e to Œwiat³o pojawi³o siê ju¿ na ziemi. A jest nim Chrystus, który rozpoczyna swoj¹ dzia³alnoœæ od Galilei, krainy najbardziej spogania³ej i pogardzanej przez ¯ydów. Tu Jezus wzywa do nawrócenia: „Nawracajcie siê, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”. Nawracaæ siê to znaczy odbudowaæ i umocniæ jednoœæ z Bogiem, która staje siê fundamentem wszelkiej jednoœci miêdzyludzkiej. Jednoœæ z Bogiem przemienia cz³owieka i uzdalnia go do budowania Królestwa Bo¿ego. Gdy siê nawrócimy i opuœcimy stada rozkrzyczanych wron i sepów walcz¹cych o padlinê i lotem or³a wzniesiemy siê ku Œwiat³u wtedy mamy innych poci¹gaæ do Chrystusa, Œwiat³oœci œwiata. Do tego powo³uje Chrystus rybaków znad Jeziora Galilejskiego: „PójdŸcie za Mn¹, a uczyniê was rybakami ludzi”.
Znany biblista William Barclay pisze, ¿e Jezus powo³a³ rybaków ze wzglêdu na cechy jakimi siê charakteryzowali. Po pierwsze, rybak musi byæ cierpliwy. Po drugie, rybak musi byæ wytrwa³y. Musi byæ zawsze gotowy do ponownej próby. Po trzecie, rybak musi byæ odwa¿ny, gotów stawiæ czo³a morskiej burzy. Po czwarte, rybak musi mieæ wyczucie chwili. Wie kiedy ryba bierze. Po pi¹te, rybak musi wiedzieæ jakiej u¿yæ przynêty. Wreszcie, m¹dry rybak wie, ¿e nawet jego cieñ mo¿e sp³oszyæ rybê. W g³oszeniu Ewangelii, to nie jej g³osiciel ma byæ widoczny, ale Chrystus. Z pewnoœci¹ mo¿na wiele skorzystaæ z tej wyliczanki, aby jak najlepiej œwiat³o Chrystusa, którym jesteœmy ogarniêci nieœæ naszym bliŸnim. ❍
Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl

W siedzibie Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Nowym Jorku 18 stycznia 2026 r. odby³a siê uroczysta ceremonia wrêczenia Medali Komisji Edukacji Narodowej.
To presti¿owe odznaczenie, nadawane przez Ministra Edukacji Narodowej, przyznawane jest za szczególne zas³ugi na rzecz oœwiaty i wychowania. Wœród osób, które otrzyma³y wyró¿nianie jest Edyta Grzelakowska, która urodzi³a siê w Warszawie, a od 1991 roku mieszka z rodzin¹ w Stanach Zjednoczonych-w Yonkers, w stanie Nowy Jork. Zawodowo przez wiele lat pani Edyta pracowa³a w ksiêgowoœci w du¿ej firmie podatkowej. Od 2007 r. pracuje w firmie PepsiCo w dziale Global Mobility, zajmuj¹c siê miêdzynarodow¹ mobilnoœci¹ pracowników.
Jak ¿yje siê na emigracji po tylu latach poza Polsk¹?
Jestem w Stanach Zjednoczonych ju¿ ponad 30 lat, wiêc czujê siê tutaj jak w domu. Tu spêdzi³am ca³e moje doros³e ¿ycie, koñczy³am szko³y, studiowa³am, pracujê i tutaj mam swoj¹ rodzinê. Jestem ogromnie wdziêczna Ameryce za wszystko, co mog³am tu osi¹gn¹æ. Jednoczeœnie o Polsce równie¿ myœlê jak o swoim domu. Tak jak wielu emigrantów mam dwa œwiaty, dwa miejsca, które s¹ dla mnie wa¿ne.
Czego najbardziej brakuje na emigracji? Za czym Pani têskni?
Chocia¿ najbli¿sz¹ rodzinê mam tutaj, w Stanach Zjednoczonych, to jednak bardzo brakuje mi dalszej rodziny, która pozosta³a w Polsce. Emigracja oznacza, ¿e wiele rodzinnych uroczystoœci omija nas z powodu odleg³oœci i nie zawsze mo¿emy w nich uczestniczyæ.
Czy czêsto odwiedza Pani Warszawê, z której Pani pochodzi?
Staram siê odwiedzaæ Polskê i Warszawê, z któr¹ jestem g³êboko zwi¹zana, co


roku, w czasie wakacji, kiedy dzieci mog¹ przylecieæ na d³u¿ej do Polski. Te wyjazdy s¹ dla mnie bardzo wa¿ne, bo pozwalaj¹ mi wróciæ do miejsc pe³nych wspomnieñ oraz spêdziæ czas z rodzin¹ i przyjació³mi. Mi³o jest zobaczyæ, ¿e Warszawa coraz bardziej siê rozwija, a jednoczeœnie piêknie pielêgnuje swoj¹ historiê. Co roku, 1 sierpnia, bierzemy udzia³ w obchodach rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego i w koncercie „Nie (zakazanych) piosenek” na Placu Pi³sudskiego. To tradycja, któr¹ pielêgnujemy od lat. Jest to dla mnie szczególnie poruszaj¹cy moment, poniewa¿ w Powstaniu brali udzia³ równie¿ cz³onkowie mojej rodziny. Oddanie im ho³du ma dla mnie ogromne znaczenie.
W Konsulacie w Nowym Jorku odebra³a Pani Medal Komisji Edukacji Narodowej. Co dla Pani oznacza to wyró¿nienie?
To jedno z najwy¿szych i najbardziej wzruszaj¹cych odznaczeñ, jakie mog³am otrzymaæ. Przyznano mi je za wieloletni¹ pracê na rzecz edukacji polonijnej, promocjê polskiej kultury oraz pielêgnowanie polskiej to¿samoœci poza granicami kraju. To coœ, o czym nigdy nawet nie marzy³am. Trzymaj¹c medal w d³oniach, czu³am ogromn¹ wdziêcznoœæ i dumê. To odznaczenie nie jest tylko moje. To nasze wspólne dzie³o, ca³ej Polskiej Szko³y. To lata wspó³pracy i troski o to, by polskoœæ mia³a swoje miejsce w Stanach Zjednoczonych, a szczególnie tutaj, w Yonkers.
Jest Pani od lat zwi¹zana z Polsk¹ Szko³¹ im. Marii Konopnickiej w Yonkers. Jak¹ rolê to miejsce odgrywa w Pani ¿yciu?
Moja przygoda z Polsk¹ Szko³¹ w Yonkers rozpoczê³a siê w 2003 r., kiedy moja najstarsza córka, Natalia, zaczê³a uczêszczaæ do tej szko³y. Po kilku latach do³¹czy³y Adrianna i Amelia, a ja coraz mocniej anga¿owa³am siê w ¿ycie szkolnej spo³ecznoœci. Z czasem Polska Szko³a sta³a siê jednym z najwa¿niejszych i najpiêkniejszych miejsc w moim ¿yciu. Sta³o siê moj¹ drug¹ rodzin¹ i przestrzeni¹, w któ-

rej wspólnie pielêgnujemy jêzyk polski, kultywujemy nasze tradycje, wspieramy uczniów i budujemy wiêŸ ³¹cz¹c¹ kolejne pokolenia Polonii. To tutaj, obserwuj¹c dzieci i ca³¹ spo³ecznoœæ, widzia³am, jak piêknie polska kultura potrafi rozkwitaæ, nawet tak daleko od Polski. Dlatego chcê jeszcze raz podziêkowaæ mojej rodzinie za nieustanne wsparcie i mi³oœæ. To w³aœnie córki: Natalia, Adrianna i Amelia wprowadzi³y mnie do Polskiej Szko³y i otworzy³y przede mn¹ drzwi do tej niezwyk³ej drogi, która trwa do dziœ. Dziêkujê równie¿ wspania³ym nauczycielom, rodzicom i wyj¹tkowym uczniom. To wielka radoœæ wspó³pracowaæ z nimi. Ka¿dego dnia dodawali mi skrzyde³ i przypominali, dlaczego warto pielêgnowaæ polskoœæ. Ta szko³a jest dla mnie drug¹ rodzin¹. Chcia³abym szczególnie podziêkowaæ pani dyrektor Alinie Gauza, która przez lata by³a dla mnie wielk¹ inspiracj¹, oraz pani Eli Dworakowskiej, nauczycielce z naszej szko³y, która zas³u¿enie odebra³a medal razem ze mn¹. To osoba niezwykle oddana, pracowita i ciep³a. Dziêkujê tak¿e pani Bo¿ence Fiedorczuk nauczycielce z naszej szko³y za jej nieustaj¹ce wsparcie i wieloletni¹ wspó³pracê. Z tymi paniami ³¹czy nas nie tylko pasja i wartoœci, ale równie¿ przyjaŸñ. Swoje podziêkowania chcia³abym równie¿ skierowaæ do Ojców Paulinów, którzy przez lata pos³ugiwali w naszej Polskiej Parafii œw. Kazimierza w Yonkers, przy której dzia³a nasza szko³a. Ich duchowa obecnoœæ, ¿yczliwoœæ i wsparcie odegra³y wa¿n¹ rolê w budowaniu naszej szkolnej wspólnoty.
Czy odbieraj¹c medal, myœla³a Pani o swojej drodze – od wyjazdu z Polski do dzisiejszego dnia? Oczywiœcie. Odbieraj¹c medal, wróci³am myœlami do dnia, w którym wyjecha³am z Polski. Zostawi³am wtedy za sob¹ dom, znajome ulice i miejsca, które by³y bliskie mojemu sercu, przede wszystkim rodzinê i wielu przyjació³. Ale Polska nigdy mnie nie opuœci³a. By³a zawsze ze mn¹, w tradycjach pielêgnowanych na co dzieñ. Choæ dzieli nas ocean, Polska za-
wsze by³a i jest bardzo blisko. Od lat mieszkam z rodzin¹ w Yonkers, mieœcie s¹siaduj¹cym z Nowym Jorkiem. To tu wychowywa³y siê moje córki, tutaj zbudowaliœmy nasze ¿ycie, ³¹cz¹c to co amerykañskie, z tym, co g³êboko polskie. W³aœnie ta droga od wyjazdu z Polski, przez lata pracy w polonijnej spo³ecznoœci, a¿ po dzisiejszy dzieñ sprawi³a, ¿e odebranie medalu by³o dla mnie tak niezwykle wzruszaj¹ce.
Co by³o motywacj¹ do wieloletniego zaanga¿owania w edukacjê polonijn¹? Mo¿liwoœæ mówienia naszym piêknym jêzykiem, przekazywania dziedzictwa i tworzenia przestrzeni, w której polska kultura ¿yje i rozwija siê wœród Polonii, Chcia³am i nadal chcê, aby ta mi³oœæ do Polski trwa³a w moich dzieciach, wnukach i przysz³ych pokoleniach. Chcê aby wiedzieli, sk¹d pochodz¹, aby czu³y dumê z polskich korzeni i rozumieli wartoœæ jêzyka, historii i naszych tradycji.
Dziêkujê za rozmowê i jeszcze raz gratuluje.
Katolicki Klub Dyskusyjny Œw. Jana Paw³a II zaprasza w niedzielê 25 stycznia po mszy œw. o godz 12:00 na spotkanie z ks. Ryszardem Koperem. Temat: „Tradycje ludowo-religijne w naszej wierze. Prezentacja ksi¹¿ki Zapis serca. Tradycje ludowo - religijne“.
Koœció³ Œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika 101 E 7 Str., Manhattan miêdzy 1 Av i Av A. Info: 212 475 4565 www.stanislauschurch.us
Kazimierz Wierzbicki

Narodzie Polski, Litwy i Rusi. Do broni bo wybi³a godzina wspólnego wyzwolenia. Stary miecz nasz wydobyty. Œwiêty sztandar Or³a, Pogoni i Archanio³a rozwiniêty.
Manifest Rz¹du Narodowego 22 stycznia, 1863 r.
Powstanie styczniowe by³o ostatnim powstaniem narodowym w epoce rozbiorów. By³o te¿ najd³u¿szym zrywem niepodleg³oœciowym. Trwa³o co najmniej pó³tora roku.
W roku 1860 Warszawa by³a miejscem pierwszych od powstania listopadowego manifestacji patriotycznych. W listopadzie tego roku tysi¹ce osób wziê³o udzia³ w obchodach rocznicy powstania 1830 r.
W lutym 1861 r., od kul wojska carskiego pad³o piêciu demonstrantów. Ich pogrzeb sta³ siê olbrzymi¹ manifestacj¹ narodow¹. W kwietniu, w czasie pochodu na Starym Mieœcie, dosz³o do masakry. Rosjanie ostrzelali pokojow¹ manifestacjê w wyniku czego poleg³o prawie sto osób. W pa¿dziernku w³adze carskie og³osi³y stan wojenny w Królestwie Kongresowym.
Warto dodaæ, ¿e w manifestacjach patriotycznych uczestniczy³a równie¿ lud-
noœæ ¿ydowska. M³odzie¿ ¿ydowska bra³a póŸniej udzia³ w walkach powstañczych.
W latach 1861-1862 powstawa³y w kongresówce tajne organizacje niepodleg³oœciowe. Najwiêksz¹ z nich byli znani z radykalnych hase³ „czerwoni”, którzy pod koniec 1862 r. utworzyli Komitet Centralny Narodowy. G³ównym zadaniem Komitetu by³o przeprowadzenie przygotowañ do powstania, którego wybuch planowano na wiosnê 1863 r.
W³adze carskie przyspieszy³y powstanie og³aszaj¹c tak zwan¹ brankê, czyli pobór m³odzie¿y do wojska. 22 stycznia 1863 r. Komitet Centralny jako Rz¹d Narodowy wyda³ odezwê wzywaj¹c¹ do walki.
Rozpoczêcie powstania w œrodku zimy by³o powa¿nym minusem ca³ego przedsiêwziêcia. Du¿o lepszym terminem by³o lato 1862 r. kiedy w królestwie stacjonowalo tylko 45 tysiêcy ¿o³nierzy carskich. Wiosn¹ 1863 r. by³o ich ju¿ ponad sto tysiêcy.
Powstanie nigdy nie wykroczy³o poza sferê wojny partyzanckiej. Przez oddzia³y powstañcze przewinê³o siê oko³o 200 tysiêcy bojowników. Jednorazowo w walkach uczestniczy³o od 20 do 30 tysiêcy powstañców.
W sumie przeprowadzono oko³o 1200 bitew i potyczek. Tylko kilka z nich zakoñczy³o siê zwyciêstwem Polaków. W sierpniu 1863 r. partyzanci pod komend¹ Micha³a Heidenreicha urz¹dzili w Górach Œwiêtokrzyskich zasadzkê na kolumnê wojsk wroga. Nieprzyjaciel poniós³ ca³kowit¹ klêskê, a ³upem powtañców pad³o 200 tysiêcy rubli z kasy wojskowej. Na ogó³ jednak unikano otwartych bitew ukrywaj¹c siê po lasach. Sukcesem by³o wyrwanie siê z ob³awy wojsk carskich. Najwiêkszym mankamentem powstania by³ brak broni. Carskim armatom i karabinom powstañcy przeciwstawiali my-

œliwskie strzelby, szable, kosy i piki. Nowoczesna broñ wysy³ana z Europy Zachodniej dochodzi³a w nieznacznej iloœci.
Insurekcja styczniowa mia³a doskonale zorganizowane pañstwo podziemne. Istnia³a powstañcza poczta, policja, system podatkowy. Norman Davis pisa³, ¿e by³a to doskonale zorganizowana konspiracja, która przez szesnaœcie miesiêcy trzyma³a w szachu najwiêksz¹ armiê Europy. Sukces polskiego pañstwa podziemnego powtórzono kilkadziesi¹t lat póŸniej podczas okupacji hitlerowskiej.
W odró¿nieniu od powstania listopadowego, przywódcy insurekcji 1863 r. odznaczali siê inteligencj¹ i profesjonalizmem. Znakomitym organizatorem by³ stracony wiosn¹ 1864 r. Romuald Traugutt.
Powstanie wywo³a³o sympatiê dla polskiej sprawy w wielu krajach Europy. Setki ochotników – Wêgrów, W³ochów, Rosjan, Niemców i innych przy³¹czy³o siê do oddzia³ów powstañczych. Wyrazy poparcia dla Polaków wyra¿ali przywódcy pañstwowi, politycy, intelektualiœci od papie¿a Piusa IX do Karola Marksa. Niestety, ¿aden kraj nie udzieli³ Polakom pomocy
wojskowej. Ironi¹ losu jest to, ¿e osiem lat wczeœniej Anglia i Francja wys³a³y swe wojska na Pó³wysep Krymski w obronie muzu³mañskiej Turcji. Dla chrzeœcijañskiej Polski takiej pomocy zabrak³o. Spo³eczeñstwo rosyjskie, ³¹cznie z inteligencj¹, uleg³o carskiej propagandzie g³osz¹cej, ¿e Polacy s¹ zdrajcami s³owiañszczyzny. Jednym z niewielu sympatyzuj¹cych z powstaniem by³ przebywaj¹cy na emigracji w Londynie wielki rosyjski demokrata Aleksander Hercen. Bilans powstania by³ tragiczny dla Polaków. Poleg³o ponad 20 tysiêcy powstañców, a tysi¹c zosta³o straconych. 38 tysiêcy bojowników zes³ano w g³¹b Rosji na katorgê. W³adze carskie skonfiskowa³y tysi¹ce maj¹tków nale¿¹cych do uczestników powstania. Spory o sens i znaczenie powstania styczniowego i innych powstañ trwaj¹ od ponad dwustu lat. Przewa¿a opinia, ¿e powstania, chocia¿ przegrane, przyczyni³y siê do podtrzymania narodowej œwiadomoœci Polaków. Tak¹ opiniê wyra¿a³ Prymas Tysi¹clecia kardyna³ Stefan Wyszyñski, który g³osi³, ¿e powstania by³y po to, aby budziæ uœpionego ducha narodu. ❍
Nadwy¿ka handlowa Chin roœnie w wielu regionach œwiata. Unia Europejska oraz czêœæ du¿ych gospodarek rozwijaj¹cych siê, takich jak Indonezja czy Indie, wprowadzi³y nawet selektywne c³a na okreœlone grupy chiñskich produktów, jednak nie zdecydowa³y siê na szeroko zakrojone dzia³ania porównywalne z amerykañskimi taryfami.
Szczególnie dynamicznie roœnie chiñski eksport do Azji Po³udniowo-Wschodniej i Afryki. Dzia³aj¹ce tam przedsiêbiorstwa, w tym filie chiñskich firm, czêsto montuj¹ komponenty w Chinach, a nastêpnie wysy³aj¹ je do Stanów Zjednoczonych, omijaj¹c nowe c³a.
Dodatkowo, co wydaje siê nie do pojêcia w przypadku gospodarki amerykañskiej, Chiny nie odnotowa³y deficytu handlowego od 1993 roku. Nadwy¿ka osi¹gniêta w 2025 roku znacz¹co przewy¿sza historyczne rekordy innych pañstw, nawet po korekcie o inflacjê. Dla porównania, Japonia zanotowa³a najwy¿sz¹ nadwy¿kê
w 1993 roku na poziomie 96 mld dolarów, co odpowiada oko³o 214 mld dolarów w dzisiejszych cenach. Niemcy osi¹gnê³y szczytowy wynik w 2017 roku, o równowartoœæ 364 mld dolarów przy obecnej wartoœci pieni¹dza.
Doskona³e wyniki Chin stanowi¹ coraz wiêkszy problem dla USA. Prezydent Donald Trump, który wkroczy³ na œcie¿kê wojenn¹ wobec czêœci pañstw europejskich, raczej przyczynia siê do wiêkszego otwarcia rynku w Europie na chiñski eksport ni¿ na eksport amerykañski. Napiêcie miêdzy sojusznikami w ka¿dym razie roœnie w zwi¹zku z parciem USA do przejêcia kontroli nad Grenlandi¹. Trump zapowiedzia³, ¿e kraje które sprzeciwiaj¹ siê przy³¹czeniu Grenlandii do Stanów Zjednoczonych zostan¹ objête dodatkowymi c³ami, póŸniej jednak, podczas rozmów w Davos, wycofa³ siê z tego stanowiska i zapewni³, ¿e nie u¿yje si³y dla jej przejêcia. Rozmowy o kontroli nad t¹ bogat¹ w surowce naturalne wysp¹ maj¹ siê toczyæ dalej w ramach NATO. Pytanie czy Trumpa do zmiany stanowiska sk³oni³a w miarê jednolita postawa Europy, która

zapowiedzia³a obronê niepodleg³oœci Grenlandii, czy nowy deal, który pozwoli USA de facto na przejêcie kontroli nad Grenlandi¹?
Po tym pierwszym ostrym starciu z administracj¹ Trumpa w Europie, szczególnie w Niemczech i Francji, nie brakuje g³osów, ¿e USA sta³y siê krajem nieprzewidywalnym w zwi¹zku z czym UE musi usztywniæ swoje stanowisko i bardziej asertywnie broniæ swoich interesów w negocjacjach z Ameryk¹. Kraje Europy Wschodniej, w tym Polska, nie wychyla³y siê za bardzo ani w jedn¹ ani w drug¹ stronê podczas tego sporu. Prezydent Karol
Nawrocki uwa¿a swoje dobre kontakty z Trumpem za polityczny walor, którego raczej bêdzie siê stara³ broniæ. Prezydent USA tymczasem wydaje siê nie przejmowaæ obawami o rozsypywanie siê dotychczasowych sojuszy. W Davos ostro krytykowa³ politykê europejsk¹, niekontrolowan¹ jego zdaniem emigracjê i inne problemy tego kontynentu. W niedawnym wywiadzie dla New York Timesa powiedzia³ ponadto, ¿e „nie potrzebuje prawa miêdzynarodowego” i jedynie jego „w³asna, wewnêtrzna moralnoœæ” stanowi coœ co ogranicza go w polityce miêdzynarodowej.


Po stokroæ racjê ma Daniel Olbrychski twierdz¹c, ¿e komediowy serial telewizyjny „Ranczo Wilkowyje” celnie pokazuje rzeczywistoœæ polskiej prowincji po 1989 roku. Tej gminnej i tej parafialnej. Swojskoœæ zeñ a¿ kapie. I to nie karykaturalna, ale znana i doœwiadczana przez wielu z nas. Pokazana z ciep³ym humorem i domieszk¹ groteski. Bywa, ¿e œmiejê siê do rozpuku, patrz¹c na pokazane w kolejnych odcinkach sytuacje i zachowania poszczególnych postaci. Cezary ¯ak znakomicie kreuje jednoczeœnie Wójta i Proboszcza – zwaœnionych braci bliŸniaków. Martê Lipiñsk¹ jako Micha³ow¹ – gospodyniê na plebanii mo¿na wrêcz ³y¿kami jeœæ. Ilona Ostrowska z miejsca zdobywa sympatiê w roli m³odej Amerykanki o polskich korzeniach, ucz¹cej siê polskoœci i staraj¹cej siê zrozumieæ jej specyficzn¹ logikê. Sympatiê budzi tak¿e Pawe³ Królikowski – malarz, który pod wp³ywem tej¿e Amerykanki wydoby³ siê z pijañstwa, trwale nawróci³ na œwiat sprawdzonych wartoœci, po czym zosta³ jej mê¿em. Za spraw¹ œwietnej gry aktorów polubi³em niemal wszystkich mieszkañców Wilkowyj. Artur Barciœ stworzy³ wrêcz koncertow¹ kreacjê jako Czerepach – cwaniak i manipulant nie gardz¹cy ¿adnym sposobem prowadz¹cym do nikczemnego celu. Mi³e oku s¹ kadry pokazuj¹ce wiejskie realia i pejza¿e. Mi³e uchu s¹ regionalne zaœpiewy, akcenty i gwarowe smaczki. Wszak Wilkowyje to wieœ na Podlasiu. Re¿yseria Wojciecha Adamczyka budzi moje du¿e uznanie. Chêtnie chwalê tak¿e scenariusz Roberta Bruttlera i Jerzego Niemczuka oraz muzykê Krzesimira i Radzimira Dêbskich.

Niedziela
Ci¹g dalszy fascynuj¹cej rozmowy Jana Maciejewskiego, któremu pytania zadawa³ Piotr Legutko w „Goœciu Niedzielnym” 11 stycznia br. To tylko cytat, jeœli ktoœ chce posmakowaæ ca³oœci, mo¿e to zrobiæ on-line. Jedziemy!
Legutko: „¯yjemy w czasach przedwojennych”. Bardzo Ciê to sformu³owanie denerwuje. Dlaczego?
Maciejewski: Poniewa¿ jest w nim ukryty fatalizm. I ono jest szczególnie niebezpieczne, kiedy pada z ust polityków. To pokój siê „robi”, a nie wojnê. Trochê o tym zapomnieliœmy, bo od kilku dekad ¿yjemy w czasach pokoju i on wydaje siê nam stanem naturalnym. A stanem naturalnym jest konflikt. To konflikt jest bry³¹, a pokój jest rzeŸb¹. Politycy powinni byæ artystami, którzy ten pokój tworz¹. Jeœli stwierdzaj¹ tonem autorytatywnym, ¿e ¿y-
„Noce i dnie” – epos Marii D¹browskiej znowu w rêkach filmowców. Ciekawe dlaczego? Przecie¿ wspania³y film i serial nakrêcone wedle niego w 1975 r. przez Jerzego Antczaka wcale siê nie zestarza³y. Kreacje Jadwigi Barañskiej i Jerzego Biñczyckiego w rolach g³ównych bohaterów nadal jaœniej¹ pe³nym blaskiem. Realia s¹ takie, jak u autorki i takie, jakie faktycznie by³y. Niczego nie trzeba w nich poprawiaæ ani zmieniaæ. Podobne jak i w aktorskich interpretacjach granych postaci i w stronie wizualnej filmu, nominowanego do Oscara. Do 1977 roku obejrza³o go w kinach ponad 21 milionów widzów, a latach póŸniejszych kilka milionów widzów telewizyjnych. W recenzjach podkreœlano, ¿e jest polskim odpowiednikiem amerykañskiego arcydzie³a „Przeminê³o z wiatrem”, zaœ Maria Kornatowska na ³amach „Filmu” napisa³a, i¿ „Noce i dnie” s¹ filmem, który odpowiada na aktualne potrzeby wspó³czesnego Polaka”. Jestem zatem ciekaw, co sk³oni³o nowych realizatorów do siêgniêcia po tê w³aœnie powieœæ? Wedle wstêpnych zapowiedzi jej nowa adaptacja ma byæ „emocjonaln¹ i zarazem pog³êbion¹ refleksj¹ o romantycznej mi³oœci i prozie codziennoœci”. Trudne to zadanie, ale chyba ci¿ nowi realizatorzy bêd¹ chcieli zwróciæ nasz¹ uwagê na zagadnienia, których dotychczas nie dostrzegliœmy w dziele D¹browskiej. Równie ciekaw jestem dwóch nowych wersji „Lalki” wedle powieœci Boles³awa Prusa. Bêd¹ mia³y siln¹ konkurencjê w postaci udanych filmów, które nakrêcili przed laty Wojciech Has i Ryszard Ber.
Stefan Kisielewski, czyli s³awny Kisiel, pisz¹c w swym „Dzienniku” o Marii D¹browskiej zanotowa³ –„Jest jedna rzecz wstydliwa. Otó¿ w 1956 by³a kandydatk¹ do Nagrody Nobla. Ale tak siê z³o¿y³o, ¿e po œmierci Stalina w 1953 roku [Jerzy] Putrament wymusza³ od ludzi jakieœ wypowiedzi na temat tej œmierci. (...) I od niej wymusi³. Napisa³a takie coœ: „co bêdzie z nami”, „co bêdzie z Polsk¹” itp. I podobno gdy by³a kandydatk¹ do Nobla, ktoœ to poda³ do Sztokholmu przet³umaczone, no i skosi³. Tak Polacy robi¹”.
Ta¿ Maria D¹browska – „S¹ ludzie, wœród których nie chce siê byæ jednym z…” Ano s¹. Znam takich.
jemy w czasach przedwojennych, to tym samym abdykuj¹ ze swojego zadania. Jest i drugi powód, dla którego sformu³owanie „czasy przedwojenne” jest niebezpieczne. Pobrzmiewa w nim pewne oczekiwanie czy wrêcz pragnienie. Wydaje mi siê, ¿e wielkie wojny wybuchaj¹ wtedy, kiedy ludzie ich naprawdê pragn¹, kiedy ich chc¹, potrzebuj¹ ich z jakiegoœ powodu.
Legutko: Tak by³o na pewno przed pierwsz¹ wojn¹ œwiatow¹.
Maciejewski: I przed drug¹ wojn¹ te¿ trochê tak by³o. Chcia³ tego jakiœ duch, nastrój czasu. Hannah Arendt pisa³a o ciemnym duchu nudy, o tym, ¿e cz³owiek nie potrafi funkcjonowaæ, istnieæ w odseparowaniu od pytañ ostatecznych. W nas jest g³ód i to jest dobre, bo ten g³ód, pragnienie mo¿e prowadziæ do œwiêtego ¿ycia, ale je¿eli nie jest zaspokajane, to zaczynamy je gasiæ w mêtnych i truj¹cych ka³u¿ach. Wojna jest jedn¹ z takich ka³u¿. Dochodzimy do momentu, w którym wojna staje siê jedynym wyjœciem (…)”
„Ciemny duch nudy”, s³owem za dobrze nam za d³ugo, wiêc mêtne ka³u¿e wojny i przemocy. Id¹ pod³e czasy. Czasy politycznych ludojadów.
Andrzej Józef D¹browski
Karnawa³. Rozszala³bym siê po dawnemu w tañcach, ale ju¿ nogi nie te i krêgos³up nie ten. I pomyœleæ, ¿e jeszcze kilka lat temu mog³em pl¹saæ do bia³ego rana. W tañcach tradycyjnych i nowych. Dziœ sprawia mi przyjemnoœæ patrzenie na tañcz¹cych. Ostatnio sprawi³em j¹ sobie id¹c na dyskotekê do Centrum Polsko-S³owiañskiego na Greenpoincie. Zachwyci³em siê na niej wieloma tañcz¹cymi parami i trafnie dobranymi przebojami, tyle¿ dawnymi, co najnowszymi. Niektórym panom pogratulowa³em œwietnego prowadzenia partnerek, zaœ niektórym paniom urody i doboru masek karnawa³owych. Pogratulowa³em równie¿ Igorowi Wieczorkowskiemu – dyrektorowi finansowemu tego¿ Centrum – pomys³u, by bogat¹ ofertê imprez tej instytucji dope³niæ organizowanymi przez niego dyskotekami. Bawi¹ siê na nich nie tylko mieszkañcy polskiej dzielnicy. W ró¿nym wieku. Przy jednym ze stolików s³ysza³em rozmowy w jêzyku serbo-chorwackim. ❍

Wtorek z rana
Z ¿ycia elit. Brooklyn Beckham, synek Davida i Victorii Beckhamów. Celebryckie dziecko jednych z najwiêkszych celebrytów œwiata. No wiêc, „po latach plotek i spekulacji” ujawni³ ów celebek „ca³¹ prawdê” o tym jak nie dobrzy s¹ jego rodzice. I to, gdzie – w „szeœciu szokuj¹cych Instagram stories”. J¹dro Narcyzmu, proszê pañstwa, bo skrzywdzili celesynka celeb-rodzice. Z ¿ycia ludzi s³awnych z tego, ¿e s¹ s³awni, kto tego s³ucha?
Wtorek póŸniej
Z ¿ycia Super Narcyza. Przed wizyt¹ w Davos, prezydent Donald Trump wrzuca do sieci memy o Grenlandii i Kanadzie jako czêœciach Ameryki. Na jednym widaæ go, jak wci¹ga amerykañsk¹ flagê na maszt w Grenlandii. Obok stoi tablica z napisem: „Grenlandia – terytorium USA od 2026 r.”. Drugi mem pokazuje Trumpa w Gabinecie Owalnym, gdy prezentuje europejskiej delegacji (m. in. Macronowi i von der Leyen) mapê, na której zarówno Grenlandia, jak i Kanada s¹ czêœci¹ Ameryki. Do tego ci¹g³e groŸby, ¿e USA wprowadzi karne c³a dla europejskich pañstw, jeœli natychmiast Dania nie odda Grenlandii. Do tego publikacja prywatnych wia-
domoœci od przywódców europejskich. S³owem, konfrontacja na pe³nej petardzie. Tymczasem Europa coraz wyraŸniej rozumie, ¿e z Trumpem nie da siê graæ w „mi³e s³ówka” w nieskoñczonoœæ. Prezydent Francji Emmanuel Macron mówi o siêgniêciu po najostrzejsze narzêdzia Unii Europejskiej. Ursula von der Leyen dorzuca do tego plan budowy „nowej europejskiej niezale¿noœci”. Tymczasem jutro Trump ma w Davos przedstawiæ swoj¹ wizjê œwiat. Bêdzie siê dzia³o, oj bêdzie. „Nie mo¿emy siê wahaæ przed u¿yciem naszego instrumentu przeciwdzia³ania przymusowi – podkreœla³ Macron. Przewodnicz¹ca Komisji Europejskiej wezwa³a obecn¹ w Davos elitê polityczno-biznesow¹ do budowy „nowej europejskiej niezale¿noœci” i do traktowania dzisiejszych „geopolitycznych wstrz¹sów” jako szansy, a nie wy³¹cznie zagro¿enia. W Davos niepewnoœæ i napiêcie. GroŸby Trumpa wywróci³y spokój, mog¹ do koñca zniszczyæ NATO. Oczywiœcie s¹ tacy, którzy przekonuj¹, ¿e „s³ów Trumpa nie nale¿y traktowaæ dos³ownie”, ¿e to negocjacje, a straszenie „inwazj¹ zbrojn¹”, to taktyka negocjacyjna. Tyle ¿e to nieprawda i œwiadcz¹ca o zaœlepieniu wyznawców Trumpa.
Jeœli chodzi o mnie, to ju¿ mi nie po drodze, bye-bye, mam doœæ, pa, pa. ❍

A gdy kocham Polskê, gdy zapomnieæ nie mogê, ¿e rodzi³em siê Polakiem, jakby ten kraj uratowaæ myœlê ustawicznie. S¹ nieskoñczone sposoby. Od³ó¿my tylko upór, chwyæmy siê rozumu.
20 stycznia minê³a 200. rocznica œmierci Stanis³awa Staszica. Ten nieprzeciêtny cz³owiek, w swojej epoce wyrasta³ ponad innych mu wspó³czesnych. By³ kluczow¹ postaci¹ polskiego Oœwiecenia, dzia³aczem politycznym, filozofem, pisarzem, publicyst¹ i uczonym, który dzia³a³ na rzecz reform w Polsce, wspiera³ Konstytucjê 3 Maja i by³ pionierem w dziedzinach geologii, statystyki oraz przemys³u.
Urodzi³ siê 16 listopada 1755 r. w Pile, w rodzinie mieszczañskiej. By³ synem Wawrzyñca i Katarzyny z M¹dlickich. Rodzina od pokoleñ nale¿a³a do znamienitszych rodów pilskich mieszczan, sprawuj¹c urzêdy burmistrza, rajców miejskich, pisarzy s¹dowych, starszych cechów. Dom Staszica by³ wiêc zamo¿ny. Stanis³aw mia³ jeszcze dwóch braci: Andrzeja i Antoniego oraz siostrê Annê. Ojciec pragn¹³, aby syn zdoby³ wykszta³cenie iw przysz³oœci zaj¹³ powa¿ne stanowisko. Matka panowa³a nad nim sw¹ pe³n¹ przes¹dów przesadn¹ religijnoœci¹, czyni¹c œluby, przeznaczy³a go do stanu duchownego. To dla niej Stanis³aw w wieku piêtnastu lat przet³umaczy³ poemat „O religii” Ludwika Racine’a.
Edukacja
Pierwsze lata edukacji spêdzi³ w szkole parafialnej w Pile, nastêpnie w Kolegium Jezuitów w Poznaniu – szkole znanej z wysokiego poziomu nauczania i nowoczesnego podejœcia do wiedzy. To tam narodzi³o siê w nim przekonanie, ¿e rozum i nauka s¹ najskuteczniejszymi narzêdziami do walki z zacofaniem i niesprawiedliwoœci¹. Wybra³ drogê duchown¹, która w ówczesnej Polsce by³a nie tylko powo³aniem religijnym, ale te¿ sposobem na rozwój intelektualny. W 1779 roku przyj¹³ œwiêcenia kap³añskie, obejmuj¹c, na krótko, funkcjê kanonika w Szamotu³ach.
Jednak jego ambicje wykracza³y daleko poza mury koœcio³a. Ojciec Staszica nale¿a³ do ludzi wykszta³conych i widz¹c zdolnoœci w synu, pragn¹³ je rozwin¹æ w wy¿szych szko³ach zagranicznych. Przekaza³ mu przypadaj¹c¹ na niego czêœæ maj¹tku, by móg³ wyjechaæ. Stanis³aw, nie maj¹c jeszcze skoñczonych lat osiemnastu, ale czuj¹c siê przygotowanym do studiów na wy¿szych uczelniach, zna³ bowiem jêzyki niemiecki, francuski, ³acinê i grecki, poszed³ za wskazaniem ojca. W latach 1779–1781 studiowa³ we Francji i Niemczech, zdobywaj¹c wiedzê z zakresu przyrodoznawstwa, filozofii i nauk œcis³ych. W Pary¿u zetkn¹³ siê z o¿ywionym ruchem umys³owym, s³ucha³ wyk³adów w s³ynnym Collè ge de France, gdzie pozna³ samego Buffona – przyrodnika, którego koncepcje ewolucji i rozwoju natury wywar³y ogromny wp³yw na myœlenie naukowe Staszica. Jego pracê „Epoki natury”, po powrocie do kraju, prze³o¿y³ na jêzyk polski. W Lipsku i Getyndze doskonali³ siê w fizyce, chemii i geologii, staj¹c siê jednym z najlepiej wykszta³conych Polaków swojej epoki. W drodze powrotnej do ojczyzny odwiedzi³ Alpy i Apeniny, gdzie dokona³ pierwszych geologicznych obserwacji.

W³adys³aw Barwicki, portret Stanis³awa Staszica z teki „Gwiazdy myœli polskiej”, 1917, Biblioteka Narodowa
Od czasu wyjazdu za granicê i zapoznania siê z badaniami przyrodniczymi rozpoczê³a siê u m³odego duchownego ustawiczna ewolucja pogl¹dów dotycz¹cych Boga. Nie by³ typowym przedstawicielem kleru: nie nosi³ sutanny, nie odprawia³ mszy, z czasem odrzuci³ wszelkie dogmatyczne dowody przemawiaj¹ce za istnieniem Stwórcy, a czêœciej szuka³ dowodów wy³¹cznie rozumowych. W swoich pismach otwarcie deklarowa³ deizm.
Na dworze ordynata Zamoyskiego
Po powrocie do kraju w 1781 r. rozpocz¹³ pracê na magnackim dworze by³ego kanclerza Andrzeja Zamoyskiego jako nauczyciel jego dzieci (z pensj¹ 4 tys. z³p rocznie). Funkcjê tê obj¹³ po Józefie Wybickim. Wszed³ w œrodowisko silnie zaanga¿owane politycznie, poznaj¹c ca³¹ sytuacjê polityczno – prawn¹ Polski. Jednak jako nauczyciel synów i córki Zamoyskich nie zostawi³ po sobie najlepszych wspomnieñ. By³ wymagaj¹cym, a przez to nielubianym nauczycielem, nie mia³ talentów pedagogicznych. Stanis³aw Zamoyski, przedstawi³ go w swoim pamiêtniku: „Ksi¹dz Staszic nie umia³ uczyæ bez l¿enia i bicia. By³ ordynarny, gwa³towny, a tak¿e niezwykle porywczy…” Z poparciem Zamoyskiego uzyska³ ks. Staszic prepozyturê w Turobinie i rektorat w Czarniêcinie, co przynosi³o mu dochody roczne 6 tys. z³p. Z rodzin¹ ordynata Staszic pomieszkiwa³ w ich pa³acu na Lesznie w Warszawie, nastêpnie przeprowadzi³ siê do Zamoœcia, gdzie osiad³ na sta³e. W 1782 r. uzyska³ doktorat praw na Akademii Zamojskiej, a nastêpnie, na pó³tora roku, obj¹³ tam katedrê jêzyka francuskiego. Wkrótce jednak dydaktyka ust¹pi³a miejsca jego prawdziwej pasji – publicystyce i dzia³alnoœci spo³ecznej. Zrozumia³, ¿e Polska potrzebuje nie tylko uczonych, lecz przede wszystkim reformatorów – ludzi, którzy potrafi¹ prze³o¿yæ idee na dzia³anie.
Podró¿e zagraniczne z rodzin¹ ordynata by³y ci¹giem dalszym w³asnej edukacji i inspiracj¹ do amatorskiej pracy naukowej. Wyjecha³ z rodzin¹ Zamoyskich w kwietniu 1790 r. Zatrzymali siê na kilka miesiêcy we Florencji, nastêpnie w Neapolu. We Wiedniu Staszic zamieszka³ na d³u¿ej, ci¹gle opiekuj¹c siê dzieæmi Ordynata (do grudnia 1791). Poœwiêca³ czas nauczaniu domowemu, ale i bada³ geologiczne struktury oraz ustrój spo³eczny i polityczny zwiedzanych krajów. Odnotowywa³ swe doœwiadczenia w „Dzienniku podró¿y”. Po œmierci Andrzeja Zamoyskiego w 1792 r. ks. Staszic zamieni³ rolê wychowawcy na rolê plenipotenta, ale nadal wystêpowa³ jako domownik.
Dzie³a i reformy W domu Zamoyskiego napisa³ „Uwagi nad ¿yciem Jana Zamoyskiego Kanclerza i Hetmana W. K. do dzisiejszego stanu Rzeczypospolitej Polskiej przystosowane”, opublikowane anonimowo w 1787 roku. Praca zawiera³a nie tylko biografiê, ale i szkice publicystyczne o edukacji i ustroju. Ten g³os Staszica o naprawie Rzeczypospolitej, spotka³ siê z ¿ywym zainteresowaniem czytelników, o czym œwiadcz¹ zachowane relacje wspó³czesnych. Wincenty Gurski, sekretarz w Departamencie Skarbowym Rady Nieustaj¹cej, pisa³, ¿e jest to „mocna krytyka na panowanie i osoby”, ¿e „tej ksi¹¿ki by³o do 400 egzemplarzów, lecz tak nagle rozkupiona, ¿e mnie, ni¿elim siê dowiedzia³ o ciekawoœci jej, kupiæ nie przysz³o”, i ¿e czyni starania, aby j¹ pozyskaæ, „bo warta, ¿eby j¹ mieæ i samemu JWWM Panu Dobrodziejowi przes³aæ chcia³bym”. Z kolei Jean Alexandre Bonneau, agent rz¹du francuskiego w Warszawie, w pisanym dla ministra spraw zagranicznych Francji raporcie podkreœli³, ¿e ksi¹¿ka jest „bardzo dobrze napisana i bardzo poczytna”, ¿e „przedstawia bez pob³a¿ania stan wspó³czesny narodu, jego nieszczêœcia i niezliczone wady jego rz¹du”. Doda³, ¿e „okolicznoœæ szczególna tego pisma, i która daje wiele do myœlenia, polega na tym, ¿e sprzedawa³o siê je publicznie w tej stolicy, u ksiêgarza nadwornego, który nie móg³ nastarczyæ otrzymywanym zamówieniom”. Debaty nad tym dzie³em przenios³y siê na forum Sejmu Czteroletniego, którego Staszic by³ bezpoœrednim obserwatorem, przebywaj¹c z ordynatem w Warszawie. Choæ nie zasiada³ w Sejmie, jego pisma i opinie mia³y du¿y wp³yw na obrady. Popiera³ Konstytucjê 3 Maja, widz¹c w niej szansê na odrodzenie moralne i polityczne narodu. Dwie sprawy uznawa³ Staszic za kluczowe dla przysz³oœci Polski: ustrój Rzeczypospolitej i w³aœciwe rozumienie pojêcia narodu, który pojmowa³ jako ca³oœæ spo³eczeñstwa. Wierzy³, ¿e tylko pañstwo oparte na edukacji i sprawiedliwoœci spo³ecznej mo¿e byæ naprawdê wolne.
W „Uwagach nad ¿yciem Jana Zamoyskiego” stworzy³ Staszic projekt nowej koncepcji narodu. Opowiada³ siê za zniesieniem liberum veto, za radykaln¹ zmian¹ sytuacji prawno-ekonomicznej ludnoœci miast i wsi. Proponowa³ odejœcie od feudalizmu. Porusza³ sprawy organizacyjne wojska, sposoby powiêkszenia podatków. Tworzy³o to razem wszechstronny program reform pañstwa. Rozdzia³ poœwiêci³ edukacji, której celem mia³a byæ przebudowa cz³owieka, pozyskanie nowego pokolenia wolnych i równych obywateli, tak¿e u¿ytecznych, takich, którzy by wiedzieli „jak swojego kraju obfitoœæ powiêkszaæ i jego owoce polepszaæ”, i o których u¿ytecznoœci decydowa³aby przede wszystkim praca. Program nauczania powinien wiêc byæ podporz¹dkowany stawianym celom wychowawczym. Opowiada³ siê za przejêciem szkó³ przez pañ-
stwo: „ka¿da edukacja krajowa tylko siê pod stra¿¹ rz¹du utrzymuje”, dotyczyæ to tak¿e mia³o „edukacji domowej”. Przed podjêciem pracy zawodowej proponowa³ „nowicjat obywatelski” – bezp³atn¹ praktykê w urzêdach. W 1790 roku, pod wp³ywem wydarzeñ zwi¹zanych z obradami Sejmu Wielkiego opublikowa³, znów anonimowo, „Przestrogi dla Polski z teraŸnieyszych politycznych Europy zwi¹zków y z praw natury wypadaj¹ce przez Pisarza Uwag nad ¿yciem Jana Zamoyskiego”, broszurê zawieraj¹c¹ œmia³¹ krytykê ustroju Rzeczypospolitej. Przeprowadzi³ szczegó³ow¹ analizê przyczyn upadku Rzeczpospolitej szlacheckiej i przedstawi³ swoj¹ teoriê pañstwa nowoczesnego. Domaga³ siê wzmocnienia w³adzy królewskiej i dziedzicznoœci tronu. Krytykowa³ podzia³ stanowy: „Nikt nie rodzi siê z przywilejem szlachetnoœci, panowania, szacunku i honoru”. Krytykowa³ wszystkie stany za brak pracowitoœci i zrozumienia koniecznoœci reform ustrojowych. Obci¹¿a³ za upadek szlachtê, zw³aszcza magnatów. Ostro rozprawi³ siê ze sprzedajnoœci¹ magnaterii i egoizmem spo³ecznym szlachty, która odmawia³a ch³opom praw do ziemi, zamieniaj¹c ich w niewolników. Upomnia³ siê o prawa polityczne dla mieszczañstwa chc¹c „wolnouprawnienia” dla tego stanu. Jego zdaniem szlachta powinna zrezygnowaæ z czêœci swoich przywilejów na rzecz mieszczañstwa i zmieniæ radykalnie swój stosunek do ch³opstwa pañszczyŸnianego.
Krytykowa³ duchowieñstwo – „prócz plebana i biskupa, ka¿dy inny duchowny jest niepotrzebny, a tym samym szkodliwy; bo tylko z cudzej pracy je i pije”. Podobnie krytykowa³ zakony: „zakonne zgromadzenia tu sta³y siê najzepsutsze. By³y stanem zabobonnoœci, g³upstwa, pró¿niactwa i rozwiêz³oœci, by³y gniazdami nieobyczajów, niewiary, niezliczonych kacerstw, schizm, rozczepieñstw”. Dostrzega³: „W najni¿szej klasie wieœniaczej rolników trwa stale ku swym zwierzchnikom i panom ta¿ tajemna niechêæ (…) lenistwo, pró¿niactwo i powszechne pijañstwo”. Ogólnie bior¹c, obydwa dzie³a Staszica przedstawia³y jedn¹ z najszerzej zakrojonych wizji przebudowy stosunków spo³ecznych i politycznych.
Staszic i kwestia ¿ydowska W „Pamiêtniku Warszawskim” w 1822 r. opublikowa³ artyku³ „O przyczynach szkodliwoœci ¯ydów i o œrodkach usposobienia ich aby siê spo³eczeñstwu u¿ytecznymi stali.” „¯ydostwo nasze wsie ubo¿y a nasze miasta smrodem napycha” – pisa³. „¯ydzi ostateczny mot³och, omamiony swoj¹ religi¹ (...) ten brzydki ród, ostatni¹ zgêbê chleba wy³udziwszy ch³opu kradnie go z pieniêdzy, pozbawia go z wszelkiego przemys³u, ze zdrowia i samego rozumu. Wiêc ¯yd ze swoj¹ moralnoœci¹ zawsze bêdzie niebezpiecznym i fa³szywym”. Staszic obwinia³ ¯ydów za rozpijanie spo³eczeñstwa polskiego. Skutki nadu¿ywania alkoholu by³y straszliwe, prowadzi³y do degeneracji fizycznej i umys³owej. Zdarza³o siê, ¿e ch³opi tracili na gorza³kê gospodarstwa, a ich rodziny ¿y³y w nêdzy. Nie ³atwo by³o odebraæ ¯ydom wyszynk trunków, poniewa¿ tworzyli oni stan odrêbny, mieli w³asne prawa i nie podlegali urzêdowi miasta. Staszic postulowa³ odebranie im prawa do wy³¹cznej produkcji i sprzeda¿y alkoholu, przejêcie kontroli rz¹dowej nad finansami gmin ¿ydowskich oraz wprowadzenie jêzyka polskiego do szkolnictwa wyznaniowego. Pisa³ o ich szkodliwoœci i wo³a³ o „œciœnienie im mieszkania po g³ównych ulicach w miastach, o odjêcie im szynków i sposobnoœci niszczenia w³oœcian po wsiach”. W efekcie Rada Stanu odrzuci³a projekt emancypacji ¯ydów.
Ojciec polskiej geologii Po roku 1795, kiedy Polska zniknê³a z mapy, Staszic nie zrezygnowa³ z dzia³ania – wrêcz przeciwnie, skierowa³ energiê ku nauce i gospodarce, wierz¹c, ¿e w nich kryje siê przysz³a si³a narodu. W celach naukowych w latach 17981799 podró¿owa³ po kraju, prowadz¹c badania geologiczne i geograficzne. Przemierza³ Karpaty, bada³ ska³y, tworzy³ mapy geologiczne i katalogowa³ bogactwa naturalne ziem polskich. W 1805 r. wyruszy³ na wyprawê geologiczn¹ w Tatry, podczas której wszed³ na Krywañ i £omnicê. Opublikowa³ dzie³o „O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin Polski”. Zaprezentowany przez niego podzia³ na g³ówny masyw krystaliczny i warstwy osadowe nie ustêpowa³ opracowaniom wspó³czesnych mu geologów europejskich. Jego prace naukowe by³y zarazem praktycznym przewodnikiem rozwoju gospodarczego. To w³aœnie on odkry³ pok³ady wêgla kamiennego w rejonie D¹browy Górniczej, daj¹c impuls do rozwoju górnictwa i przemys³u. Dla

Staszica nauka nigdy nie by³a celem samym w sobie – by³a narzêdziem odbudowy narodowej si³y, sposobem na odzyskanie niezale¿noœci poprzez rozwój, pracê i edukacjê.
Towarzystwo Przyjació³ Nauk
Jako cz³owiek zamo¿ny wiosn¹ 1800 r. naby³ dobra hrubieszowskie, w nastêpnym roku ufundowa³ gmach dla siedziby Królewskiego Towarzystwa Przyjació³ Nauk, zrzeszaj¹cego uczonych i badaczy ró¿nych specjalnoœci, tzw Pa³ac Staszica. Osiad³ na sta³e w Warszawie, w³¹czaj¹c siê do prac Towarzystwa, którego póŸniej by³ wieloletnim prezesem (1808-1826). Wed³ug pamiêtnikarza epoki by³ „najczynniejszym, najgorliwszym, a nade wszystko najhojniejszym” cz³onkiem Towarzystwa. To on zainicjowa³ i sfinansowa³ budowê pomnika Miko³aja Kopernika, realizowan¹ czêœciowo przez jego testament. Ofiarowa³ Towarzystwu w³asn¹ bibliotekê i zbiory przyrodnicze, inicjowa³ i zachêca³ do badañ innych cz³onków, wzywaj¹c do „bycia narodowi u¿ytecznym”.
Urzêdy publiczne
W 1807 r. w chwili powstania Ksiêstwa Warszawskiego og³osi³ rozprawê „O statystyce Polski: krótki rzut wiadomoœci potrzebnych tym, którzy ten kraj chc¹ oswobodziæ i tym, którzy chc¹ w nim rz¹dziæ”. W 1809 wyda³ broszurê „Do sejmu. Co siê z nami stanie? Co nam we wszystkich dzia³aniach na pierwszej uwadze mieæ nale¿y?”, a kiedy powsta³o Królestwo Polskie w 1815 r., „Myœli o równowadze politycznej w Europie”, gdzie pisa³ o pos³annictwie S³owian wœród Europejczyków. Utworzenie Ksiêstwa Warszawskiego w 1807 r. otworzy³o przed Staszicem drogê do urzêdów publicznych, których jako mieszczanin w Rzeczpospolitej szlacheckiej pe³niæ nie móg³. W 1807 r. zosta³ cz³onkiem Izby Edukacyjnej i Dyrekcji Skarbowe oraz Towarzystwa elementarnego do Ksi¹g, a w 1808 r. cz³onkiem Komisji Rz¹dowej Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego Królestwa. Zajmowa³ siê tam sprawami organizacji szkolnictwa, wniós³ wielki wk³ad w jego rozwój. Przygotowa³ „Projekt ogólnego planu edukacji narodowej”. Zak³ada³ podporz¹dkowanie systemu szkó³ administracji rz¹dowej. Uruchomi³ Szko³ê Prawa (1808) oraz szko³y departamentowe. W 1815 r. przyj¹³ nominacjê na wysoki urz¹d cz³onka Rady Stanu. W 1816 r. za³o¿y³ Szko³ê Akademiczno-Górnicz¹ w Kielcach i Instytut Agronomiczny w Marymoncie. Mianowany zosta³ dyrektorem Wydzia³u Przemys³u i Kunsztów. Pe³ni¹c tê funkcjê nadzorowa³ produkcjê kopalñ i hut, budowê dróg, organizowa³ Korpus Górniczy, wystawy rêkodzie³ i przemys³u. W tym samym roku utworzono Królewski Uniwersytet w Warszawie, którego Radzie G³ównej przewodniczy³ Staszic. On te¿ by³ inicjatorem powo³ania w 1825 r. Szko³y Przygotowawczej do Instytutu Politechnicznego, która w 1827 r. sta³a siê wy¿sz¹ uczelni¹. W 1824 r. zosta³ ministrem Stanu Królestwa Polskiego.


Przygotowa³ plan rozbudowy Staropolskiego Okrêgu Przemys³owego, którego czêœci¹ by³a budowa huty w Bia³ogonie, rozbudowa zak³adów w Samsonowie i powstanie zespo³u zak³adów metalurgicznych wzd³u¿ rzeki Kamiennej. Hrubieszowskie Towarzystwo Rolnicze Jednym z najwiêkszych osi¹gniêæ Staszica by³o utworzenie w 1816 r. Hrubieszowskiego Towarzystwa Rolniczego. Szeœæ tysiêcy hektarów dóbr hrubieszowskich (miasto i kilka wiosek) zakupi³ ju¿ w 1801 r., ale prawnym w³aœcicielem sta³ siê dopiero w 1811 r. W statucie Towarzystwa wyst¹pi³ z odwa¿n¹ inicjatyw¹ uregulowania kwestii ch³opskiej. Uwolni³ od pañszczyzny i obdarzy³ ziemi¹ 329 ch³opów, przeznaczaj¹c pozosta³¹ czêœæ gruntów (3000 hektarów) czyli lasy, stawy, tartak, cegielnie, m³yny i magazyny rolnicze na w³asnoœæ wspóln¹. Sta³ siê tym samym prekursorem spó³dzielczoœci ch³opskiej w Europie. Zobowi¹za³ te¿ ch³opów do prowadzenia kasy po¿yczkowej, szkó³ i szpitala, opieki nad sierotami, inwalidami i starcami oraz fundowania stypendiów dla najzdolniejszej m³odzie¿y. Za tê dzia³alnoœæ zosta³ odznaczony najwy¿szymi polskimi orderami: œw. Stanis³awa I Klasy (1815) i Or³a Bia³ego (1818).
Stanis³aw Staszic opublikowa³ w latach 1816-1820 dziewiêæ tomów „Dzie³”, z których tomy od 7 do 9 zawiera³y „Ród ludzki. Poema dydaktyczne”, bêd¹ce poetyckim wywodem na temat ewolucji i rozwoju spo³eczeñstw i natury, ³¹cz¹ce naukê z poezj¹ w duchu oœwieceniowym. W tym dziele szuka³ Staszic odpowiedzi na pytanie, dlaczego „towarzystwa ludzkie zboczy³y z drogi ich ogólnego szczêœcia”, pisa³ o wszystkim: przyrodzie i historii ludzkoœci, a nawet o deistycznie ulokowanym Bogu. Pozycja zosta³a zablokowana w obrocie ksiêgarskim na mocy dekretu o cenzurze.
Dziedzictwo, które przetrwa³o wieki
Dobra moje dziedziczne miasto Rubieszów i wszystkie nale¿ne wsie..... Przeznaczam na uszczêœliwienie tej w³oœci mieszkañców…
Ks. Stanis³aw Staszic zmar³ w pa³acu Zamoyskich 20 stycznia 1826 r. na apopleksjê, budz¹c szczery ¿al prostych ludzi, którzy widzieli w nim swego opiekuna i dobroczyñcê. Mia³ 71 lat. Uczciwy, odwa¿ny, konsekwentny w s³u¿bie ojczyzny, poœwiêci³ jej swoje ¿ycie. Swój maj¹tek w lokatach i gotówce obliczony na 809 tys. z³p w testamencie z 20 VIII 1824 r. przekaza³ na w³asnoœæ Towarzystwa Rolniczego Hrubieszowskiego oraz ustali³ zapisy na rzecz szpitali i dokoñczenia budowy pomnika Kopernika, który stan¹³ przed Pa³acem Staszica. Dla biednych zostawi³ do podzia³u w dniu pogrzebu 10 tys. z³p. Pochowaæ siê zaleci³ na Bielanach w pobli¿u koœcio³a Kamedu³ów „w miejscu ulubionym dla swoich rozmyœlañ”. Obawia³ siê, ¿e duchowieñstwo odmówi „renegatowi kap³añstwa” pochówku na Pow¹zkach. Na polecenie abpa Wojciecha Leszczyca Skarszewskiego, pochowano Staszica w ksiê¿ym ornacie. Nabo¿eñstwo ¿a³obne odby³o siê w koœciele kamedu³ów bielañskich. Pogrzeb by³ wielk¹ manifestacj¹. ¯egna³o zmar³ego ponad 20 tys. mieszkañców stolicy.
Redakcja: Jolanta Szczepkowska, Teofil Lachowicz Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003
e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org

15 stycznia 2026 roku, w Konsulacie Generalnym Rzeczypospolitej Polskiej w Nowym Jorku odby³a siê uroczysta Grand Marshal Sash Ceremony – wrêczenie szarfy G³ównemu Marsza³kowi Parady Pu³askiego 2026. W tym roku ten zaszczytny tytu³ i szarfê Wielkiego Marsza³ka otrzyma³a Iwona Korga, prezes Instytutu Józefa Pi³sudskiego w Ameryce. Wydarzenie zgromadzi³o liczne grono przedstawicieli Polonii, œwiata dyplomacji i Koœcio³a.
Wœród honorowych goœci znaleŸli siê m.in. Ambasador RP przy ONZ Krzysztof Szczerski, Jego Ekscelencja bp. Witold Mroziewski, przedstawiciele Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej z prezesem Bogdanem Chmielewskim na czele, prezes i dyrektor wykonawczy Fundacji Koœciuszkowskiej Marek Skulimowski, Fryderyk Dammont – Sybirak i dzia³acz polonijny oraz cz³onkowie Rady Instytutu Józefa Pi³sudskiego w Ameryce, a tak¿e reprezentanci Centrali Polskich Szkó³ Dokszta³caj¹cych.
Pani Marsza³ek towarzyszyli m¹¿ Krzysztof, córka Aleksandra, rodzina, przyjaciele oraz liczna delegacja parafii Œwiêtego Krzy¿a w Maspeth (NY), której jest cz³onkiem. Goœci powitali gospodarze wieczoru: Mateusz Sakowicz, Konsul Generalny RP w Nowym Jorku, oraz Richard D. Zawisny, prezes General Pulaski Memorial Parade Committee. Rolê prowadz¹cego uroczystoœæ pe³ni³ Bartek Szymañski.
Uroczystoœæ otworzy³ Konsul Generalny Mateusz Sakowicz, który gratuluj¹c nominacji dr Iwonie Kordze powiedzia³: „To pierwsze tak znamienite wydarzenie w konsulacie w 2026 roku. Przed nami 263 dni przygotowañ do Parady. Wszyscy musimy wesprzeæ naszego wspania³ego Marsza³ka”. Nastêpnie g³os zabra³ bp Witold Mroziewski. „Cieszymy siê z nominacji i zaszczytu, jakiego z woli naszej grupy etniczej dost¹pi³a pani dr Iwona Korga, która poœwiêca swój czas i talent dla dobra Polaków, Amerykanów i Polonii. Jest ona osob¹, która kieruj¹c Instytutem Józefa Pi³sudskiego w Nowym Jorku pokazuje dziedzictwo, narodow¹ to¿samoœæ, kulturê i sztukê niesione dziejami naszej Ojczyzny

Z

i kolejnych pokoleñ synów i córek z kraju na Wis³¹. Pomoc drugiemu cz³owiekowi i edukacja dzieci i m³odzie¿y s¹ wartoœciami, które sta³y siê bliskie sercu Pani Marsza³ek poprzez funkcje sprawowane w Radzie Dyrektorów Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej i polskiej szko³y dokszta³caj¹cej przy parafii œw. Cyryla i Metodego na Brooklynie. Jesteœmy pewni, ¿e wybór zosta³ przekazany zacnej i godnej osobie” – powiedzia³ biskup.
Uroczysty charakter wydarzenia podkreœli³o wykonanie hymnów Rzeczypospolitej Polskiej i Stanów Zjednoczonych, które zaœpiewali Michael Jamrozek oraz Khloe Kropiewnicki.
O dokonaniach G³ównej Marsza³ek bardziej szczegó³owo opowiedzia³ Peter Nozka, cz³onek Komisji Rewizyjnej PSFUK, podkreœlaj¹c jej dorobek jako historyka, badacza i edukatora, a tak¿e ambasadorki polskiego dziedzictwa narodowego: „Dr Iwona Korga od lat poœwiêca

swoje ¿ycie zachowaniu i promowaniu polskiej historii i kultury w Stanach Zjednoczonych i poza ich granicami.”
Kulminacyjnym momentem wieczoru by³o wrêczenie szarfy G³ównego Marsza³ka Parady Pu³askiego 2026, którego dokona³ ubieg³oroczny Marsza³ek Eric Bagiñski. Ten symboliczny gest podkreœli³ ci¹g³oœæ tradycji oraz odpowiedzialnoœæ przekazywan¹ kolejnym gospodarzom jednej z najwa¿niejszych manifestacji polskoœci poza granicami kraju.
Jej wybór przywita³y z ogromn¹ radoœci¹ dzia³aj¹ce wœród Polonii kobiety. Obowi¹zki matki i ¿ony, po³¹czone z prac¹ zawodow¹ to wyzwanie, któremu ka¿dego dnia stawia czo³a wiele z nich. Osi¹ganie sukcesów na tych dwóch p³aszczyznach wymaga od kobiet ciê¿kiej pracy, poœwiêcenia, codziennego ¿onglowania pomiêdzy rodzin¹, a obowi¹zkami zawodowymi. Jak powiedzia³a jedna z uczestniczek uroczystoœci „My kobiety mamy trudniej, ale kobieta jest si³¹, a dr Korga jest tego ¿ywym przyk³adem.”
Tegorocznej Paradzie Pu³askiego bêdzie towarzyszyæ has³o „Za wolnoœæ nasz¹ i wasz¹”.
Ca³e wydarzenie bêdzie mia³o szczególne znaczenie, gdy¿ odbêdzie siê w 250. rocznicê powstania Stanów Zjednoczonych oraz w 50-lecie dzia³alnoœci Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej, g³ównego sponsora Parady.
Wieczór zakoñczy³ siê koncertem Polonia Big Band pod dyrekcj¹ Dominika Grzyba.
Gratulacje Pani Marsza³ek z³o¿y³ równie¿ prezes PSFCU Bogdan Chmielewski, podkreœlaj¹c wyj¹tkowoœæ tej nominacji: „Dr. Korga, gratulujemy tego wielkiego zaszczutu. Jestemy bardzo dumni. Gratulujemy Komitetowi Parady Pulaskego wyboru dr. Iwony Korgi na Marsza³ka 2026 r. W przesz³oœci by³o wielu zas³u¿onych marsza³ków, ale dr Korga ³¹czy wyj¹tkowe zalety: pielêgnuje tradycje i historiê Polski poprzez swoj¹ dzia³alnoœæ w Instytucie Józefa Pi³sudskiego, dzieli siê swoj¹ wiedz¹ z m³odym pokoleniem pracuj¹c w polskiej szkole przy parafii œw. Cyryla i Metodego, dba o to, by Polonia by³a zasobna poprzez swoj¹ dzia³alnoœæ w Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej”. Nominacja dr Iwony Korgi na marsza³ka ucieszy³a wielu przedstawicieli œrodowiska polonijnego, którzy licznie przybyli tego wieczora do konsulatu.

Wystawa obrazów Janusza Skowrona w Fine Art Corner to przegl¹d twórczoœci artysty, obejmuj¹cy blisko pó³ wieku jego aktywnoœci twórczej. Ekspozycja prezentuje wybór 37 prac powsta³ych w latach 1977-2026. Janusz Skowron w swoich miniaturach ³¹czy precyzjê warsztatow¹ z g³êbokim ³adunkiem emocjonalnym, co czyni tê retrospektywn¹ wystawê istotnym wydarzeniem dla kolekcjonerów i mi³oœników sztuki wspó³czesnej. Jest to pierwsza prezentacja projektu zatytu³owanego „Tiny Works – Large Scale” w tej przestrzeni wystawienniczej. Projekt ten skupia siê na kontraœcie miêdzy niewielkim formatem dzie³ (miniatury), a ich szerokim kontekstem artystycznym i si³¹ wyrazu. Wystawê mo¿na ogl¹daæ do koñca lutego 2026 roku. Od poniedzia³ku do soboty. Adres: 680 Manhattan Ave., Brooklyn, New York

[…] Do „m³odej staroœci” nale¿y moment, gdy dotychczas zdrowy cz³owiek zaczyna chodziæ po lekarzach i, nie mog¹c siê z tym pogodziæ, szyfruje daty wizyt w kalendarzu. Wpisuje inicja³y, tajemnicze s³owa, a nawet nazwê kina, gdy nie chce napisaæ „okulista”, „internista” – tych wszystkich s³ów, które przedtem nie wystêpowa³y w jego s³owniku. Dyskrecja i zak³opotanie s¹ tym cenniejsze, ¿e ju¿ nied³ugo znikn¹: niewidzialne dot¹d cia³o, s³u¿¹ce przede wszystkim do przyjemnoœci, stanie siê g³ównym bohaterem ¿ycia. Opowieœci o nim i troska bêd¹ wa¿nym tematem – pisze Katarzyna Sobczuk w „Ma³ej empirii”. I tak w³aœnie siê dzieje. Niespodziewanie. Mimochodem. Zaczynamy rozmawiaæ o zdrowiu. W pierwszej kolejnoœci – rodziców. Na co choruj¹. Jak przebiega leczenie. Kiedy i naco umarli. Ale te¿ coraz czêœciej o w³asnym. Symptomy. Syndromy. Operacje. Niezdiagnozowane przypad³oœci. Relacjonujemy dzia³ania z frontu. Naruszenia.

Zniszczenia. Piszemy pamiêtnik zapowiedzianej atrofii cia³a, które przecie¿ jeszcze niedawno by³o jêdrne i m³ode. A teraz siê osuwa. Puchnie. Wybrzusza. Marszczy. Przypominaj¹c Ÿle po³o¿on¹ tapetê. Rozmowy z rówieœnikami i nieco starszymi, przynosz¹ jakiœ rodzaj pocieszenia. ¯e inni te¿ tak maj¹. ¯e w pochodzie ku staroœci nie maszerujemy sami.
„Przychodzi tajemniczy czas zmiany perspektywy, gdy tracimy poczucie zak³opotania i mo¿emy zacz¹æ mówiæ o ciele” – pisze dalej filozofka. Sypiê siê – ¿artuje kole¿anka. I porównuje s³abn¹ce cia³o do worka, który zaczyna puszczaæ w szwach. „Ze mnie wystaj¹ ju¿ nitki” – œpiewa Vito Bambino. A ma dopiero 37 lat. Wydaje siê, ¿e w okolicach czterdziestki, a ju¿ na pewno piêædziesi¹tki, starzenie siê przestaje byæ tematem tabu.
„Jest te¿ pewien moment przejœciowy, gdy rodzic mówi ci, jakie ma ciœnienie, a ty nic z tego nie rozumiesz” – kontynuuje autorka „Ma³ej empirii”. I zastanawia siê, co mieœci siê w tym uczuciu? Znudzenie? Lêk? „Sto szeœædziesi¹t na dziewiêædziesi¹t – do pewnego czasu nic nam to nie mówi, a chwila w której to siê zmienia, jest wyrazista. Poezja tych s³ów, szmer czystej polszczyzny: sto osiemdziesi¹t na dziewiêædziesi¹t, jakby balon ulatywa³,
a ty go œci¹gasz na ziemiê, swobodne dotychczas ¿ycie – ukorzenione. Potem w nagrodê mo¿na dostaæ w³asn¹ ksi¹¿eczkê do pomiarów ciœnienia i […] mo¿na siê w tych pomiarach rozsmakowaæ. Wpisywanie wyników, fluktuacja zmian – to wszystko odrywa siê od pierwszego sensu i zaczyna stanowiæ abstrakcyjn¹ przyjemnoœæ. W³asna ma³a ksi¹¿eczka, jakby dzienniczek ucznia” – pisze Sobczuk. Myœlê o ojcu. Który – odk¹d pamiêtam – mierzy³ ciœnienie. Umiera³ w ka¿de œwiêta. To mo¿e byæ moja ostatnia wigilia – wieszczy³. Coœ mnie dzisiaj telepie, ciœnienie dwieœcie – wyjaœnia³. Najstarsze urz¹dzenia mia³y œmieszne pompki. Potem pojawi³y siê nadgarstkowe. O których poucza³, ¿e nie s¹ precyzyjne. ChodŸ ci zmierzê – mówi³. I zawija³ dwa razy wokó³ w¹t³ego wtedy ramienia, szeroki rêkaw. Têtno masz przyspieszone – wyrokowa³. Nie wiedzia³am, co to znaczy. Ale brzmia³o powa¿nie.
Jego siostra, a moja ówczeœnie ulubiona ciocia, miewa³a palpitacje serca. Po tygodniowych feriach, której u niej spêdzi³am, wróci³am do domu z nowym zestawem zachowañ. Budzi³am siê w nocy i mówi³am, ¿e mam dusznoœci. K³ad³am d³oñ na klatce piersiowej i twierdzi³am, ¿e mi s³abo. Mia³am dziewiêæ, mo¿e dziesiêæ lat. I by³am zdrowa jak koñ. Wiêc mama nie da³a siê nabraæ. Zamiast biec na pogotowie, popuka³a siê w g³owê. I kaza³a wróciæ do ³ó¿ka. Po jakimœ czasie mi
przesz³o. Ale podobno jeszcze kilka razy ¿¹da³am, by zmierzono mi ciœnienie.
*
Myœlê o tym siedz¹c w poczekalni do lekarza. Zaraz pielêgniarka zawo³a do gabinetu i take my vitals – czyli sprawdzi temperaturê, ciœnienie krwi, saturacjê. Starszy mê¿czyzna naprzeciwko przygl¹da mi siê uwa¿nie. Patrzy w oczy. D³ugo. Nie odwraca wzroku. Nawet gdy odwzajemniam spojrzenie. Europa po³udniowo-wschodnia – obstawiam. Albania? Serbia? Ma w sobie jak¹œ pochmurnoœæ. Przypomina postaci z ksi¹¿ek Stasiuka. Znowu wo³aj¹. Przekrêcaj¹ imiê. „£eronika”. Rezydent w maseczce s³ysz¹c akcent mówi powoli. Jak do dziecka. Pyta o zesz³oroczny pobyt w klinice. Wraca terror tamtego zimowego wieczoru. Pospieszne pakowanie ubrañ do worka. Podpisywanie zgody. Rajd na ³ó¿ku do sali operacyjnej. Winda. Jarzeniówki. Siedz¹c w metrze czytam ostatnie zdania eseju Sobczuk. Brzmi¹ g³ucho. Jakby ktoœ wrzuci³ ciê¿ki kamieñ do studni. […] Kiedyœ ka¿dy bêdzie musia³ przywieŸæ komuœ ubrania i bieliznê do szpitala. Albo o to poprosimy, albo sami zostaniemy poproszeni. Wyobra¿am sobie wszystkie szuflady œwiata nagle otwarte.* ❍
* Katarzyna Sobczuk, Ma³a empiria, Wydawnictwo Dowody, Warszawa 2024
Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com
Jan Latus
Odejœcie Micha³a Urbaniaka jest kolejnym po¿egnaniem z wybitnym jazzmanem. Z ka¿dym takim odejœciem os³abia siê ta – niegdyœ wa¿na i modna – forma uprawiania muzyki. Œwietnie trzyma siê, ba, zara¿a wszystkich witalnoœci¹ i optymizmem, by³a ¿ona Micha³a, Urszula Dudziak. Ale innych ju¿ po¿egnaliœmy: Tomasza Stañko, Jana Ptaszyna-Wróblewskiego, Zbigniewa Namys³owskiego. Jestem œwie¿o po lekturze biografii „Krzysztof Komeda, Osobiste ¯ycie Jazzu” Magdaleny Grzeba³kowskiej. Solidnie napisana, bogato udokumentowana praca. Mimo jej solennoœci, mo¿na by³o zanurzyæ siê w œwiecie pocz¹tków jazzu w PRL-u. W ogóle w ostatnich latach zachwycamy siê niegdysiejsz¹ subkultur¹ peerelowskich artystów: aktorów, pisarzy i muzyków, w tym jazzowych. Zapominamy mo¿e, ¿e by³y to kolorowe, ale ma³e wysepki na oceanie szaroœci codziennego ¿ycia. O zwyczajnym ¿yciu zwyczajnych obywateli wszystko ju¿ jednak wiemy – sami tacy byliœmy albo tacy byli nasi rodzice. Fascy-
nuj¹ nas za to opowieœci o literackim stoliku w „Czytelniku”, o codziennych rozmowach dwóch przyjació³, Konwickiego i Holoubka, o szaleñstwach Kaliny Jêdrusik gdzieœ w Juracie. W jednym miejscu, w skromnym jak na dzisiejsze standardy, domku, spêdzali wakacje ludzie, którzy wszyscy maj¹ swoje has³a w encyklopedii.
Komeda, Tyrmand, H³asko, pierwsze zespo³y big-beatowe, pierwsze dyskoteki, kluby nocne, pierwsze jam sessions. Muzyka jazzowa na pocz¹tku zakazana, têpiona jako produkt amerykañskich imperialistów. I broniona przez muzyków w sprytny sposób: ¿e to twórczoœæ uciœnionych, amerykañskich Murzynów.
Urbaniak reprezentowa³ m³odsz¹ generacjê muzyków. By³ ju¿ w stanie wyje¿d¿aæ z koncertami za granicê, nawet do Stanów Zjednoczonych; pomieszkiwa³ i gra³ w Szwecji. Pozycja jazzu by³a w Polsce szczególna, nieproporcjonalnie du¿a w stosunku do liczby muzyków faktycznie go graj¹cych. Wczeœniej jazz by³ przejawem buntu wobec d³awi¹cego wszelk¹ wolnoœæ systemu. W latach 60-tych i 70-tych zosta³ jednak¿e zaakceptowany przez w³adze. Odbywa³ siê w warszawskiej Sali Kongresowej coroczny festiwal Jazz Jamboree, na którym oprócz polskich muzyków, jak wspomniani wy¿ej, a tak¿e Andrzej Trzaskowski czy Adam Makowicz, coraz czêœciej pojawia³y
siê zagraniczne gwiazdy. Popularny by³ klub jazzowy „Akwarium”, a Polskie Nagrania wydawa³y ca³¹ seriê Polish Jazz. Jako licealista zabiera³em Dorotê na Namys³owskiego albo recital Makowicza w Teatrze ¯ydowskim. W sypialni wisia³y jazzowe plakaty polskich mistrzów gatunku: Sawki, Œwierzego. W poniedzia³ki, œrody i pi¹tki, w radiowej Trójce s³ucha³em od 22:15 do 23 audycji Trzy Kwadranse Jazzu, trzech ró¿nych autorów. Ma³o tego: my te audycje, czy chocia¿ poszczególne utwory, nagrywaliœmy z radia na magnetofony szpulowe i kasetowe. Co bogatsi kupowali zachodnie p³yty z jazzem, które, po nagraniu na taœmê, zamieniali na inne. Ja na przyk³ad by³em dumnym posiadaczem p³yty „Belonging” z Keithem Jarretem i Janem Garbarkiem, a potem long-playów grupy Weather Report.
Jazz by³ w skali snobizmu czymœ lepszym ni¿ rock, a ju¿ na pewno – popularne piosenki. Mo¿e plasowa³ siê poni¿ej muzyki powa¿nej, ale ta by³a jednak nudna, dla ludzi starych i z wykszta³ceniem muzycznym.
Jazz bywa³ doœæ formulatywny: standard, czyli popularna melodia, intonowany przez solistê, nastêpnie improwizowanie na jego temat. Reszta grupy akompaniowa³a, ale ka¿dy mia³ swoje piêæ minut, solówkê, w czasie której improwizowa³. Ludzie wiedzieli ju¿, ¿e maj¹ siedzieæ raczej cicho (choæ dopuszczalny by³ szept

Micha³ Urbaniak
rozmów i brzêkanie sztuæcami), ale po zakoñczeniu ka¿dej solówki karnie klaskali. Jazz by³ cool. S³uchali go studenci i miastowi. Idealnym dla niego otoczeniem by³y kluby w piwnicach Nowego Jorku albo zadymione bistra Pary¿a. Do s³uchania jazzu w kawiarni nale¿a³o za³o¿yæ czarny golf, zamówiæ czerwone wino i paliæ papierosy. Dobrze, jeœli za oknem pada³ deszcz. S³owem, by³a to muzyka atmosferyczna i daj¹ca nam wyraŸny kontekst kulturowy. I tak, to by³a muzyka przeœladowanych Murzynów, wywodz¹ca siê z bluesa, negro spiritual, soul. Potem co prawda zmieni³a siê, sta³a siê elektroniczna, rytmiczna, nowoczesna w brzmieniu. To taki jazz Polacy lubili najbardziej i znali na pamiêæ nazwiska amerykañskich jazzmanów puszczanych w radiu przez polskich prezenterów, fanatyków gatunku.
Podobno w Zakopanem, bêd¹c w towarzystwie Macieja Starzewskiego, uda³o jej siê wywo³aæ samego diab³a. Nawet swoje listy, wiersze i zapiski pieczêtowa³a osobistym zaklêciem: „n.p.u.”, co by³o skrótem od „na psa urok”. Umieszcza³a je na rêkopisach i w listach, wierz¹c, ¿e stanowi realn¹ ochronê przed pechem. To nie by³ ¿artobliwy zwyczaj, ale autentyczna próba zneutralizowania z³ych mocy i ochrona w³asnego szczêœcia.
Jasnorzewska nale¿a³a do najdziwniejszych kobiet w Polsce. Wydawa³a siê chwilami istot¹ nie z tego œwiata, uosobion¹ magi¹ poezji. By³a jak zjawa seansu, która boi siê ostrego œwiat³a, zgie³ku i ruchu. Zygmunt Leœnodorski pisa³, ¿e by³a jak „salamandra, co wype³z³a z ognia i zamieni³a siê w kobietê po to, by tajemnice ró¿nych czarów, misteriów i niesamowitych wcieleñ wyraziæ w formie subtelnej miniatury wierszowej”. Jej fascynacja œwiatem nadprzyrodzonym nie by³a jedynie towarzysk¹ gr¹. Utrzymywa³a, ¿e widzi „nimb œmierci” wokó³ ludzi, których spotyka³a. Ten niezwyk³y „dar” dawa³ znaæ o sobie nawet po jej œmierci. W 1972 roku Miron Bia³oszewski dowiedzia³ siê od niej, ¿e wkrótce umrze Zofia Jachimecka, dobra znajoma rodziny Kossaków. Lilka powiedzia³a mu o tym zza grobu i… siê nie myli³a.
Za wizerunkiem tej piêknej, modnej i olœniewaj¹cej kobiety kry³a siê tajemnica nie tylko fizycznego cierpienia, ale i g³êboko zakorzenionego lêku o w³asn¹ to¿samoœæ. Pawlikowska-Jasnorzewska od dziecka zmaga³a siê z powa¿nymi problemami z krêgos³upem. Czu³a siê „kalek¹”, a jej codziennoœæ naznaczona by³a bólem, bo przez lata by³a uwiêziona w gorsecie ortopedycznym. Ten fizyczny defekt zrodzi³ w niej przera¿aj¹c¹ obawê: Lilka patrzy³a na garbat¹ s³u¿¹c¹ i ba³a siê, ¿e jest jej nieœlubnym dzieckiem, przygarniêtym z litoœci przez Mariê Kossakow¹. Ten dramat doskonale oddaje wspomnienie Jana Lechonia, który dostrzeg³ jej wewnêtrzne rozdarcie miêdzy fizyczn¹ s³aboœci¹, a œwiadomoœci¹ w³asnej urody i talentu.
Podszyta strachem Lilka, zawsze by³a œwiadoma swego ukrywanego garbu i utykania, a zarazem tego, ¿e jest cudown¹ poetk¹. Mimo bólu i kompleksów, z niezwyk³¹ determinacj¹ walczy³a o siebie. Nosi³a najmodniejsze stroje, futra i kapelusze i woale, by ukryæ u³omnoœæ i emanowaæ si³¹. Ka¿dy jej publiczny wystêp by³ manifestem: „Oto jestem. Utalentowana, piêkna, niezniszczalna”. W jej przypadku sformu³owanie „trzymaæ siê prosto” mia³o zarówno dos³owne, jak i symboliczne znaczenie – by³o wyrazem walki o godnoœæ w œwiecie, który nie tolerowa³ s³aboœci.
W onirycznym œwiecie poetki szczególne miejsce zajmowa³ powracaj¹cy, obsesyjny sen o „p³ywaniu w powietrzu”. By³ to dla niej symbol absolutnej wolnoœci i ucieczki od przyziemnoœci. W jednej z jego wersji rzuca³a siê ze sto³u i p³ywa³a pod sufitem, ku oburzeniu matki, która wo³a³a: „Co Lilka robi pod sufitem? Proszê natychmiast zejœæ, usi¹œæ, jak wszyscy”. Ten sen by³ manifestacj¹ jej pragnienia wyzwolenia siê z gorsetu konwenan-


sów i rzeczywistoœci, której – jak twierdzi³ pewien profesor w jej niedokoñczonej bajce – „nie mia³a zmys³u”. G³ówn¹ bohaterk¹ tej bajki by³a dziewczynka, Joasia, potrafi¹ca przenikaæ przez œciany. Gdy matka zobaczy³a jej niezwyk³e umiejêtnoœci, krzyknê³a: „Diabelskie sprawki! Diabelskie sztuczki!”, co by³o odbiciem konserwatywnego wychowania, z którym poetka musia³a siê zmagaæ. Marzenie o unoszeniu siê ponad ziemi¹ by³o kluczem do jej duszy. Wyra¿a³o pragnienie transcendencji i wolnoœci, ale by³o nieustannie œci¹gane w dó³ przez surowe zasady, oczekiwania rodziny i rzeczywistoœæ.
Pawlikowska-Jasnorzewska prze¿ywa³a mi³oœæ w sposób totalny i niemal baœniowy. Ka¿de zakochanie by³o dla niej obietnic¹ idealnego œwiata, który jednak brutalnie rozpada³ siê w zderzeniu z rzeczywistoœci¹. Jej pierwsze ma³¿eñstwo z W³adys³awem Bzowskim by³o kompletn¹ pomy³k¹. W pamiêtnikach nazywa³a swojego mê¿a „manekinem” i „je³opem”, który zamieni³ „krew w wodê”. W swojej niedokoñczonej bajce opowiada o ksiê¿niczce, która zakocha³a siê w tajemniczym g³osie. Poœlubi³a go, by po ceremonii odkryæ, ¿e jej wybranek jest tylko pustym strachem na wróble, a pod kapeluszem „by³ tam kij”.

Z kolei jej drugi zwi¹zek, z Janem Pawlikowskim, by³ p³omiennym, namiêtnym romansem, który sami nazywali „boskim ma³¿eñstwem”. Ich listy to poemat o mi³oœci absolutnej. Ona pisa³a: „Jesteœ moim bia³ym œniegiem szczytów, moim krokusem przeczystym i moj¹ drêcz¹c¹ rozkosz¹”, mê¿czyzn¹, który „poskleja³ jej podciête skrzyd³a” On odpowiada³: „Wdar³aœ siê w najg³êbsz¹ przepaœæ mej duszy”. Wyznawa³: „jêk, który mi wydziera twoja ¿¹dza, niech bêdzie najwy¿sz¹ chwalb¹ ¿ycia”.
I tak oto „boskie ma³¿eñstwo”, które w listach siêga³o nieba, rozbi³o siê o najbardziej przyziemn¹ z raf. Jan wyjecha³ szukaj¹c kariery tancerza, a ich korespondencja zamieni³a siê w listê wymówek. Zosta³ w koñcu kochankiem m³odziutkiej tancerki Vally Kontschinsky i jak z³oœliwie podsumowa³a to siostra Lilki, Magdalena Samozwaniec, w jego ¿ycie wesz³o „drobnomieszczañstwo wraz z kredensem z orzecha kaukaskiego”. ¯ycie uczuciowe Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej by³o nieustannym poszukiwaniem baœni, która w realnym œwiecie zawsze koñczy³a siê bólem i pêkniêtym sercem.
Po rozstaniu z Pawlikowskim w ¿yciu poetki pojawi³ siê Marian Steinsberg. By³ on zarz¹dc¹, a z czasem w³aœcicielem wydawnictwa, które przej¹³ od Ferdynanda
Hoesicka, ale wci¹¿ prowadzi³ je pod jego znanym szyldem. To w³aœnie z relacji samego Hoesicka wiemy o jego zwi¹zku z Lilk¹. Steinsberg by³ postaci¹ niezwyk³¹ – czaruj¹cy, towarzyski i z fantazj¹, ale powszechnie uwa¿any za bardzo brzydkiego. Mówiono o nim wprost: „brzydki jak noc, ale ambitny jak Wokulski”. Ich dwuletni zwi¹zek by³ pe³en spotkañ w Warszawie, Sopocie i Gdyni. Jak wynika z relacji Hoesicka, Steinsberg by³ w Lilce „wyraŸnie zadurzony” i kupowa³ jej nawet suknie balowe. Ich relacja mia³a jednak równie¿ bardziej przyziemny wymiar, co Hoesick uj¹³ zwiêŸle: „Ci¹gnie go do niej, a ona ci¹gnie z niego”. Dla Lilki ten zwi¹zek by³ nie tylko ucieczk¹ od samotnoœci, ale tak¿e sposobem na zapewnienie sobie w trudnym okresie wsparcia finansowego i wydawniczego. Romans zakoñczy³ siê, gdy Steinsberg postanowi³ poœlubiæ wielk¹ gwiazdê kina i teatru, Mieczys³awê Æwikliñsk¹. To kolejny dowód na to, jak bolesne, ale i bardzo ludzkie by³y mi³osne perypetie autorki najpiêkniejszych wierszy o mi³oœci.
Potem by³ jeszcze, krótki i nieudany romans z Witkacym, który ich fizyczne zbli¿enie nazwa³ „nonsensem” i „paskudztwem”, trafnie diagnozuj¹c, ¿e dla Lilki by³a to jedynie próba znalezienia „paliatywu” – œrodka przeciwbólowego na zranion¹ duszê, potwierdzaj¹c jej cykle blasku i gaœniêcia.
Jej trzecim i ostatnim mê¿em zosta³ Stefan „Lotek” Jasnorzewski. Pochodzi³ z Wo³ynia i by³ jednym z pierwszych pilotów odrodzonej Polski. Mimo ró¿nicy wieku („Lotek” by³ siedem lat m³odszy od poetki) ma³¿eñstwo by³o udane, g³ównie dlatego, ¿e Jasnorzewski tolerowa³ ekscentryczne zachowanie ¿ony i dba³ o ni¹ do koñca jej dni.
Po wybuchu wojny trafili do Blackpool w Wielkiej Brytanii, gdzie Jasnorzewski jako pilot wzi¹³ udzia³ w „Bitwie o Angliê”. To tam Maria dowiedzia³a siê, ¿e ma chorobê nowotworow¹. Ostatnie lata, spêdzone na wojennej emigracji w Anglii, by³y czasem fizycznego i duchowego zmierzchu poetki. Z dala od ukochanego Krakowa, walcz¹c z chorob¹, dokona³a ostatecznego rozrachunku z przesz³oœci¹. W póŸnych zapiskach powraca obraz matki i domu. Figura Matki Boskiej w ogrodzie Kossakówki, któr¹ kiedyœ uwa¿a³a za „kiczowat¹”, w jej wspomnieniach sta³a siê symbolem têsknoty i pojednania – „o³tarzem ca³opalnym mojego serca”.
Ostateczn¹ klamr¹ jej ¿ycia i twórczoœci sta³ siê poœmiertnie opublikowany wiersz Sen. To w nim, w onirycznej wizji, marzy o powrocie do Polski. Ten sen symbolizuje jej najwiêksze, niespe³nione pragnienie – powrót, który ostatecznie by³ mo¿liwy ju¿ tylko w poezji.
Têsknota poetki, zamkniêta w obrazie bia³ych powojów przypominaj¹cych „spadochrony wieszczek”, znajduje w nim swoje ostateczne, gorzkie spe³nienie. Jej wiara w magiê, walka z kalectwem, obsesyjne sny i burzliwe romanse – sk³adaj¹ siê na portret kobiety z krwi i koœci, pe³nej sprzecznoœci, lêków, namiêtnoœci i niezwyk³ej si³y ducha, która mimo przeciwnoœci losu walczy³a o siebie i swoj¹ twórczoœæ.

Trzeci poniedzia³ek stycznia od lat funkcjonuje w mediach jako tak zwany Blue Monday, czyli najbardziej depresyjny dzieñ w roku („blue” znaczy nie tylko „niebieski” ale i „smutny”). Choæ sama nazwa brzmi abstrakcyjnie, wielu z nas faktycznie odczuwa w tym czasie spadek nastroju, motywacji i poczucia bezpieczeñstwa finansowego. Styczeñ bywa momentem bolesnego zderzenia z rzeczywistoœci¹ po intensywnych, drogich i emocjonalnych œwiêtach. W tym artykule przyjrzymy siê, dlaczego w³aœnie ten dzieñ i ten miesi¹c s¹ tak trudne oraz jak domowe finanse wp³ywaj¹ na nasze samopoczucie.
Sk¹d siê wzi¹³ Blue Monday?
Blue Monday to wytwór kampanii reklamowej brytyjskiego biura podró¿y Sky Travel, stworzonej w po³owie lat dwutysiêcznych po to, by zwiêkszyæ sprzeda¿ zimowych wyjazdów. Podchwyci³y to media, by opisywaæ dzieñ, w którym kumuluj¹ siê z³e warunki pogodowe, zmêczenie zim¹, finansowe skutki œwi¹t oraz presja noworocznych postanowieñ. Choæ dziœ wiemy, ¿e nie istnieje naukowy wzór okreœlaj¹cy „najbardziej depresyjny dzieñ roku”, sama idea dobrze oddaje doœwiadczenia wielu ludzi.
Dla polskich imigrantów w USA Blue Monday mo¿e mieæ dodatkowy wymiar. Brak rodziny w pobli¿u, ograniczone wsparcie spo³eczne, bariery jêzykowe czy niepewnoœæ zawodowa sprawiaj¹, ¿e zimowy spadek nastroju jest silniej odczuwalny. Kiedy do tego dochodz¹ problemy finansowe, trzeci poniedzia³ek stycznia przestaje byæ tylko medialnym has³em, a zaczyna realnie „boleæ”.
Dlaczego styczeñ jest trudnym miesi¹cem finansowo?
Styczeñ to moment, w którym rachunki z grudnia zaczynaj¹ docieraæ do skrzynek pocztowych. Wydatki œwi¹teczne, które w ferworze przygotowañ wydawa³y siê uzasadnione, nagle staj¹ siê bardzo konkretne. Prezenty, podró¿e do rodziny w Polsce, wysy³anie pieniêdzy bliskim, wiêksze zakupy spo¿ywcze – wszystko to obci¹¿a bud¿et znacznie bardziej ni¿ w przeciêtnym miesi¹cu.
Do tego dochodz¹ zimowe koszty ¿ycia. W wielu regionach rachunki za ogrzewanie w styczniu s¹ najwy¿sze w roku. Wiêksze zu¿ycie energii, paliwa czy czêstsze wizyty u lekarza w sezonie infekcyjnym sprawiaj¹, ¿e nawet stabilne dochody przestaj¹ wystarczaæ. Styczeñ jest
te¿ momentem, kiedy koñcz¹ siê œwi¹teczne premie czy nadgodziny, a regularna pensja musi udŸwign¹æ wszystkie zobowi¹zania.
Nie bez znaczenia jest równie¿ presja noworocznych postanowieñ. Obietnice oszczêdzania, wychodzenia z d³ugów czy budowania poduszki finansowej zderzaj¹ siê z realnym stanem bankowego konta, co czêsto rodzi frustracjê i poczucie winy.
Finanse a samopoczucie psychiczne
Choæ Blue Monday nie jest pojêciem wziêtym z medycznych podrêczników, zwi¹zek miêdzy finansami, a nastrojem jest bardzo realny. Stres spowodowany materialnymi k³opotami to jeden z najczêœciej wskazywanych czynników obni¿onego samopoczucia u doros³ych. Kiedy martwisz siê rachunkami, trudniej jest spaæ, skupiæ siê w pracy czy cieszyæ siê codziennymi drobiazgami.
W przypadku imigrantów stres ten bywa spotêgowany poczuciem odpowiedzialnoœci za rodzinê w Polsce oraz brakiem stabilnoœci, jak¹ daje rozbudowana sieæ wsparcia. Zima sprzyja izolacji, a krótkie dni i brak s³oñca dodatkowo obni¿aj¹ energiê. W takiej atmosferze problemy finansowe ³atwo przeradzaj¹ siê w poczucie bezradnoœci.
Domowy bud¿et po œwiêtach: moment prawdy
Styczeñ to miesi¹c, w którym domowy bud¿et domaga siê uwagi. Wiele rodzin odkrywa, ¿e ¿yje „od wyp³aty do wyp³aty” albo ¿e saldo kart kredytowych jest wy¿sze, ni¿ planowano. Mediana oszczêdnoœci awaryjnych wynosi zaledwie 500 dol. dla doros³ych Amerykanów, a jedna trzecia nie ma funduszu awaryjnego w ogóle, zgodnie z badaniem Empower.
Czêsto problemem nie jest wy³¹cznie brak pieniêdzy, lecz brak jasnego planu. Nieprzejrzyste wydatki, automatyczne subskrypcje czy impulsywne zakupy sprawiaj¹, ¿e trudno oceniæ, gdzie naprawdê uciekaj¹ pieni¹dze.
Co mo¿esz zrobiæ, gdy portfel doskwiera?
Pierwszym krokiem jest spokojne spojrzenie na swoj¹ sytuacjê finansow¹. Warto poœwiêciæ jedno popo³udnie na sprawdzenie przychodów i wydatków oraz okreœlenie, które koszty s¹ absolutnie niezbêdne, a które mo¿na choæ chwilowo ograniczyæ. Taki przegl¹d czêsto przynosi ulgê, bo zamienia nieokreœlony lêk w konkretne liczby.
Kolejnym etapem jest ustalenie realistycznego bud¿etu na styczeñ i luty. Nawet niewielka rezerwa finansowa na nieprzewidziane wydatki potrafi zmniejszyæ stres. Jeœli masz zad³u¿enie na kartach kredytowych, warto skupiæ siê na regularnych sp³atach i unikaæ dalszego zad³u¿ania siê, nawet jeœli oznacza to rezygnacjê z czêœci przyjemnoœci.
Oddaj niechciane prezenty
Po œwiêtach wiele sklepów ma wyd³u¿one terminy zwrotów, wiêc to dobry moment, by pozbyæ siê rzeczy, które tylko


zajmuj¹ miejsce i generuj¹ poczucie winy. Jeœli prezent nie ma paragonu, spróbuj wymiany na inny produkt lub kartê podarunkow¹. Rzeczy, których nie da siê zwróciæ, mo¿esz przekazaæ dalej – do szko³y, schroniska, organizacji charytatywnej albo komuœ, komu naprawdê siê przydadz¹. To szybki sposób na uporz¹dkowanie przestrzeni i odzyskanie finansowego oddechu.
Detoks zakupowy
Poœwi¹teczny detoks zakupowy to prosty sposób, by odzyskaæ kontrolê nad bud¿etem po grudniowym szale wydatków. Zacznij od tygodnia bez zakupów spo¿ywczych. Po œwiêtach lodówka, zamra¿arka i spi¿arka s¹ zwykle pe³ne po brzegi, wiêc to idealna okazja, by wykorzystaæ zapasy. Drugi krok to dwa tygodnie bez ¿adnych zakupów poza podstawowymi artyku³ami spo¿ywczymi, by zatrzymaæ automatyczne siêganie po drobne zachcianki, promocje i „okazje”. Zero impulsywnych zakupów, kaw na mieœcie, s³odyczy przy sklepowej kasie, „okazyjnych” promocji. A potem miesi¹c bez zakupów innych ni¿ podstawowe: zero ubrañ, dekoracji, gad¿etów, subskrypcji i spontanicznych klikniêæ „kup teraz”. Ten d³u¿szy etap uczy uwa¿noœci i pomaga oddzieliæ potrzeby od impulsów.



nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim, m.in. „Ubezpieczenie spo³eczne Social Security”, „Amerykañskie emerytury”, „Emerytura reemigranta w Polsce” i wielu innych. S¹ one dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492
Efekt to l¿ejszy portfel, spokojniejsza g³owa i du¿o wiêksza œwiadomoœæ w³asnych nawyków finansowych – ma³y detoks, który potrafi przynieœæ du¿e zmiany. Blue Monday jako sygna³, nie wyrok Trzeci poniedzia³ek stycznia nie musi byæ najgorszym dniem w roku. Mo¿e staæ siê sygna³em ostrzegawczym, ¿e finanse i samopoczucie wymagaj¹ uwagi. Warto zapytaæ, co mo¿na zmieniæ w kolejnych tygodniach i w przysz³ym roku. Ma³e, konsekwentne kroki w zarz¹dzaniu domowymi finansami czêsto przynosz¹ wiêksz¹ ulgê ni¿ najbardziej ambitne noworoczne postanowienia. Styczeñ mo¿e boleæ najbardziej, ale to w³aœnie on daje szansê, by reszta roku by³a spokojniejsza. ❍
Masz tam maj¹tek? Pomog¹ ci ksi¹¿ki El¿biety Baumgartner „Powrót do Polski” – finansowe i prawne dylematy amerykañskich reemigrantów. „Emerytura reemigranta w Polsce” – podrêcznik seniora wracaj¹cego do Polski. „Emerytura polska i amerykañska” ich ³¹cznie i skutki Umowy emerytalnej. Ksi¹¿ka dla osób pozostaj¹cych w USA.
Równie¿: „Amerykañskie emerytury“, „Ubezpieczenie Social Security“, „Obywatelstwo z przeszkodami“, „Planowanie spadkowe“, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem“, „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej” i wiele innych.
Ksi¹¿ki s¹ dostêpne tylko w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, www.PoradnikSukces.com

Szukaj¹ pracy:
➦ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub na weekendy
Tel. 347.280.8434 – Tadeusz
➦ 60-letni mê¿czyzna szuka lekkiej pracy w œrodowisku polskojêzycznym.
Tel. 646.220.5832 - Jacek
➦ Szukam pracy niezbyt obci¹¿¹j¹cej fizycznie. Szybko siê uczê. Mam doœwiadczenie w bran¿y sprzeda¿owej i dobrze sobie radzê w kontaktach z klientami. Tel. 917.207.2449 – Darek
Na tak¹ szerok¹ wodê rzuci³ siê Micha³ Urbaniak. Mówi³ wielokrotnie, ¿e prawdziwy jazz graj¹ Amerykanie; inni to naœladowcy. Chcia³ za wszelk¹ cenê staæ siê jednym z nich. Mia³ wszystko: technikê (zarówno na skrzypcach jak i na saksofonie), temperament, zmys³owoœæ. Uda³o mu siê: Murzyni zaakceptowali go, odbierali jak swojego. Doceni³ go te¿ sam Miles Davis zapraszaj¹c do udzia³u w swojej p³ycie „Tutu”. Poza tym gra³ ze œmietank¹ amerykañskich muzyków, tymi nagrywanymi przez nas z radia, jak Chick Corea, Herbie Hancock, Ron Carter, Quincy Jones, Weather Report. Nagrywa³ dla najwiêkszej firmy p³ytowej, Columbia Records, wystêpowa³ w nowojorskich klubach Village Gate i Village Vanguard. Micha³ wróci³ po latach do Polski, choæ w Nowym Jorku bywa³ i grywa³. Zafascynowa³ siê inn¹ czarn¹ muzyk¹: rapem i konsekwentnie by³ jej adwokatem. Na-


grywa³ sam, korzystaj¹c z – kiedyœ prymitywnych, potem coraz lepszych – komputerów, w swoim studiu przy Zachodniej 50. Ulicy na Manhattanie, potem w polskiej wiosce (mówi³ mi, ¿e to nie ma znaczenia). Komponowa³ muzykê filmow¹, a nawet sam zagra³ – œwietnie – g³ówn¹ rolê w polskim filmie. Nie zna³em dobrze Micha³a choæ robi³em z nim wywiady, a czasem siê spotkaliœmy. By³ sympatyczny i bezpoœredni, ale czu³em do niego respekt jako osoby ode mnie starszej, przy tym cz³owieka, który naprawdê zrobi³ amerykañsk¹ karierê, nie tylko polonijn¹. By³ w jednym szeregu z polskim dramaturgiem, którego sztuki wystawiano na Manhattanie, polskim aktorem graj¹cym w Pary¿u w teatrze Comedie Francaise, kamerzyst¹ w filmach Spielberga. LudŸmi, którzy weszli do jaskini lwa – i uszli z ¿yciem, a nawet siê w niej zadomowili.
Czytaj nasz tygodnik w internecie:






NA GAZOWE
● USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS
● RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY
● CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION
● INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW 152



Bilety Lotnicze ✓ Wysy³ka pieniêdzy i paczek ✓ T³umaczenia ✓ Sprawy imigracyjne ✓ Notariusz 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel.
– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.
● katar sienny ● bóle pleców ● rwê kulszow¹ ● nerwobóle ● impotencjê
● zapalenie cewki moczowej ● bezp³odnoœæ ● parali¿ ● artretyzm ● depresjê ● nerwice
● zespó³ przewlek³ego zmêczenia ● na³ogi ● objawy menopauzy ● wylewy krwi do mózgu
● alergie ● zapalenie prostaty ● rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.
Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku
144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354
Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956
1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223
Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com
Wychwalam rêkodzielników, przedstawiam wizerunki rzemieœlników, piszê o ró¿nych, raczej dawnych powszechnie uprawianych zawodach, tymczasem omijam pracê, która zmieni³a œwiat – robotnika przemys³owego. Zajêcie to zanika ju¿ w krajach zachodnich, ale w Trzecim Œwiecie nada³ stanowi podstawê egzystencji, zarobku, stylu ¿ycia milionów – tak jak dominowa³o w XIX i XX wieku na Zachodzie.
Poni¿szy tekst poœwiêcam tylko jednemu malarzowi –Amerykaninowi Thomasowi Hart Bentonowi. Nie tylko bardzo go ceniê jako artystê œwiadomego specyfiki malarskiej twórczoœci, œwietnego malarza wykonuj¹cego i ogromne murale, i niewielkie obrazy na œcianê, ale przede wszystkim celem poni¿szego szkicu (poza g³ównym tematem – ludzkiej pracy) jest przypomnienie, a raczej – upowszechnienie wiedzy o Bentonie.
Artysta niezale¿ny
Nie jest on bynajmniej postaci¹ zapomnian¹ czy niedocenion¹, choæ postêpowi specjaliœci i krytycy dyskwalifikuj¹ jego dokonania za brak nowoczesnoœci, co oznacza w normalnym jêzyku: za ho³dowanie tradycyjnym formom przedstawienia. Benton post¹pi³ nawet gorzej z punktu widzenia nowoczesnych znawców: po d³u¿szym pobycie wœród nowojorskiej awangardy w latach trzydziestych zadeklarowa³ siê jako wróg „modernizmu”, wyjecha³ z miasta, by tworzyæ w swoim stylu w rodzinnym Missouri i okolicznych stanach.
WeŸmy, na przyk³ad, jego „City building” z Whitney Museum, obraz pe³en dynamiki, ruchu postaci, wysi³ku mocarnych cia³, spiêtrzenia motywów pracy zwi¹zanej z budow¹ wie¿owców. Stalowe szyny, drewniane rusztowania, dŸwigi, narzêdzia… Akcesoria nowoczesnego budownictwa. W tle linia wie¿owców Manhattanu, bli¿ej – statek jakby wp³yn¹³ na miejsk¹ budowê, jakby nie na miejscu, ale zarazem jego obecnoœæ jest jak najbardziej uzasadniona w ogólnym przes³aniu – gor¹czkowej, rytmicznej pracy, dostawy materia³ów do konstrukcji, ruchu – tak¿e na morzu. Nie jest to obraz przedstawiaj¹cy „sensu stricto”, ale rodzaj abstrakcyjnej kompozycji ³¹cz¹cej wybrane elementy figuralne obrazuj¹ce pracê na wielkomiejskiej budowie. Jak kadry zdjêæ, migawkowe ujêcia pracy z kroniki filmowej u³o¿one w specyficzn¹ strukturê mozaikow¹, ale podporz¹dkowan¹ g³ównej idei. Nie ma elementów wyró¿nionych (jak na tradycyjnym obrazie), bowiem wszystkie sk³adaj¹ siê na ostateczny obraz w jednakim stopniu wa¿noœci.
A przy tym technika malarstwa bardzo typowa dla Bentona: soczyste kolory równo nak³adane na powierzchnie bez œwiat³ocienia, bez okreœlonego Ÿród³a œwiat³a; kontury przedstawianych obiektów wyraŸnie zaznaczone i barwnie oddzielone od pozosta³ych elementów kompozycji. Tego rodzaju malarstwo wziête jakby wprost z rysunku, z plakatu, którego ide¹ przewodni¹ jest perswazja, sugestywny wizerunek maj¹cy przyci¹gaæ wzrok obrazem i komunikatem. „Biæ po oczach” bez niuansów, bez subtelnoœci, bez aluzyjnego „dawania do zrozumienia”, odsy³ania – jak w starym malarstwie – do wiedzy spoza wizerunku. Nowoczesnoœæ malarstwa Bentona wziêta jest z futurystycznego programu „trzech M”: miasta-masy-maszyny: tu maszyna nie jest wrogiem cz³owieka, jak dotychczas – potworem zaprzêgaj¹cym cz³owieka do wyzysku jego si³ witalnych, sprowadzaj¹cym go do rzêdu li tylko

niewolnika, obs³uguj¹cego sprzêt, która narzuca morderczy wysi³ek. Na tym obrazie, jak i na innych mamy do czynienia z synergi¹ cia³ i mechanizmu, z pe³nym zespoleniem, wspólnot¹ maszyny i cz³owieka; razem przekszta³caj¹ ten œwiat, buduj¹ now¹ rzeczywistoœæ.
To, co powy¿ej napisa³em, odnosi siê do ka¿dego dzie³a Bentona s³awi¹cego pracê, postêp i przystosowanie œwiata do ludzkich potrzeb. Polecam wizytê w Metropolitan Museum, gdzie osobne pomieszczenie zabudowano dla monumentalnej kompozycji Bentona „America Today” – sk³adaj¹cej siê z dziesiêciu obrazów – malarskiego fresku na temat przekszta³cenia Ameryki dziêki ludzkiej pracy.
Zmiana oblicza Ameryki
Nieco odmienny w tematyce jest „Achelous and Hercules” Thomasa Bentona – d³ugie na prawie siedem metrów p³ótno, obecnie w waszyngtoñskim Smithsonian Muzeum. Artysta nawi¹zuje do greckiego mitu o walce pó³boskiego bohatera z bogiem rzecznym, Achelusem, tu przedstawionym w postaci potê¿nego byka, z którym
zmaga siê wspó³czesny mocarz. Kompozycja w stylu tego twórcy z symbolicznym, ogromnym rogiem obfitoœci (z prawej). Alegoryczn¹ postaæ drzemi¹cej kobiety w b³êkitnej szacie nale¿y zapewne interpretowaæ jako uœpiony potencja³ bogactwa Œrodkowego Wschodu USA, stanów szczególnie ulubionych przez Bentona – Missouri, Kansas, Illinois, Nebraski; ziemi rodz¹cej obfite plony, spichlerza Ameryki, karczowanego, uprawianego, i przetwarzanego dziêki wysi³kowi ludzi.
W dali sylwetka samotnego jeŸdŸca na koniu – postaci odchodz¹cej ze sceny dziejów USA, trapera, pierwszego zdobywcy, penetruj¹cego tê dziewicz¹ ziemiê, natomiast z lewej wy³ania siê wizerunek przysz³oœci – wielkie spichlerze zbo¿owe – znak rodz¹cego siê przemys³u spo¿ywczego, który przekszta³ci³ Amerykê w kraj dostatku dla wszystkich. Bogactwa i obfitoœci. Jak przemys³, budowanie, produkcja, równie¿ rolnictwo, praca w ziemi – przygotowanie jej pod orkê, zasiew i zbiór plonów dostarcza innego rodzaju bogactwa – ¿ywnoœci przede wszystkim i produktów pochodnych. ❍

