Skip to main content

Kurier Plus - e-wydanie 15 sierpnia 2026

Page 1

ER KURI

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

P L U S

NUMER 1665 (1965)

í Darek jest mój, a ja jestem jego – str. 7 í Nie o zemstê, lecz o prawdê i pamiêæ wo³aj¹ – str. 8-9 í W Blenderze kulturalnym, pomys³y na staroœæ – str. 10

M A G A Z I N E í Powrót do szko³y, a domowe finanse – str. 13

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

í Dla Polski i Polonii – str. 3

TYGODNIK

Rak coraz groŸniejszy

15 SIERPNIA 2026

í Okrutne zwierzêta – str. 15

Tomasz Bagnowski

FOT. FIELDCONDITION.COM

P O L I S H

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

Œwiatowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzega, ¿e do 2050 roku liczba nowych przypadków nowotworów niemal siê podwoi. W opublikowanym na pocz¹tku lipca raporcie WHO przypomina, ¿e nowotwory pozostaj¹ drug¹ najczêstsz¹ przyczyn¹ zgonów na œwiecie, po chorobach uk³adu kr¹¿enia. Ka¿dego dnia z ich powodu umiera ponad 26 tys. osób. Obecnie notuje siê oko³o 20,6 mln nowych zachorowañ i blisko 10 mln zgonów rocznie. W USA wed³ug ostatnich prognoz w 2026 roku umrze z tego powodu oko³o 627 tys. osób. Jeœli nie zostan¹ podjête zdecydowane dzia³ania, liczba nowych przypadków na œwiecie wzroœnie do 35 mln rocznie do po³owy stulecia – szacuje WHO. Wed³ug prognoz jedna na piêæ osób zachoruje na nowotwór w ci¹gu swojego ¿ycia. Najbardziej œmierteln¹ postaci¹ choroby pozostaje rak p³uc. WHO podkreœla, ¿e mimo szybkiego postêpu w leczeniu szanse pacjentów na prze¿ycie w coraz wiêkszym stopniu zale¿¹ od miejsca zamieszkania i sytuacji finansowej. Piêcioletnie prze¿ycie w przypadku raka piersi oraz nowotworów wieku dzieciêcego przekracza 85 proc. w krajach o wysokich dochodach, podczas gdy w pañstwach najubo¿szych spada poni¿ej 45 procent. Raport wskazuje równie¿ na ogromne nierównoœci w dostêpie do leczenia. W 23

krajach nie ma oœrodków radioterapii, a dwie trzecie pañstw nie uwzglêdnia leczenia nowotworów w ramach powszechnego systemu ochrony zdrowia. W niektórych regionach koszty terapii zmuszaj¹ nawet 90 proc. pacjentów do przerwania leczenia. £¹cznie co najmniej 45 proc. chorych doœwiadcza powa¿nych trudnoœci finansowych, co czyni nowotwory jedn¹ z g³ównych przyczyn bankructw zwi¹zanych z wydatkami medycznymi. W wielu krajach trwaj¹ prace nad szczepionkami przeciwnowotworowymi. Jednym z liderów jest Rosja, która rozwija spersonalizowane szczepionki mRNA dostosowane do indywidualnych cech guza. W marcu dopuszczono tam do badañ klinicznych dwie eksperymentalne terapie. Neooncovac, przeznaczon¹ do leczenia czerniaka, oraz Oncopept, opracowan¹ z myœl¹ o raku jelita grubego. Do badañ w³¹czono ju¿ ponad 40 pacjentów, a u pierwszych uczestników odnotowano siln¹ odpowiedŸ uk³adu odpornoœciowego. Jeœli skutecznoœæ terapii zostanie potwierdzona, szczepionki maj¹ byæ udostêpniane bezp³atnie w ramach rosyjskiego systemu ubezpieczeñ zdrowotnych. í6

l Nadbrze¿e Greenpointu

Dobry Maharad¿a

Chris Miekina

Jesieni¹ 1942 roku jedenastoletni Wies³aw Stypu³a siedzia³ na pace wojskowej ciê¿arówki. W swoim pamiêtniku napisa³, ¿e przy ka¿dym wstrz¹sie na wyboistej drodze, kurczowo trzyma³ siê ³awki, ciekawie obserwuj¹c egzotyczny krajobraz. Za nim zostawa³y wspomnienia mroŸnej Syberii, g³odu i bydlêcych wagonów, w których Sowieci wieŸli jego rodzinê w nieznane. Przed nim, w pe³nym s³oñcu indyjskiego stanu Gud¿arat, otwiera³a siê brama, która mia³a odmieniæ los setek polskich dzieci. Ten jaskrawy kontrast miêdzy lodowat¹ gehenn¹, a ciep³em indyjskiej goœcinnoœci sta³ siê t³em dla jednej z najbardziej niezwyk³ych historii humanitarnych II wojny œwiatowej.

W

l Maharad¿a Digvijaysinhji podczas I WŒ

szystko zaczê³o siê od dramatu masowych deportacji. Od lutego 1940 roku Sowieci wywozili z Kresów polsk¹ inteligencjê – urzêdników, nauczycieli, ziemian i rodziny oficerów – do obozów pracy na Syberii i w Kazachstanie. W nieludzkich warunkach bytowych ¿ycie straci³y tysi¹ce ludzi, a wiele dzieci, które przetrwa³y transport w nieogrzewanych wagonach, zosta³o osieroconych. Sytuacja zmieni³a siê po ataku Niemiec na ZSRR w 1941 roku, kiedy uk³ad Sikorski-Majski przyniós³ Polakom amnestiê i pozwoli³ na ewakuacjê do Iranu. Jednak los dzieci wci¹¿ pozostawa³ niepewny. Choæ brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych rozwa¿a³o ich przeniesienie do Indii, tamtejsi urzêdnicy piêtrzyli trudnoœci. Obawiano siê kosztów opieki nad dzieæmi cierpi¹cymi na gruŸlicê, tyfus i czerwonkê, a tak-

¿e problemów z zaopatrzeniem w ¿ywnoœæ w obliczu narastaj¹cego niedoboru, który wkrótce doprowadzi³ do tragicznego g³odu w Bengalu. Biurokracja i strategiczne obawy sprawi³y, ¿e polscy uchodŸcy stali siê dla imperium ciê¿arem, którego nikt nie chcia³ udŸwign¹æ.

G

dy ciê¿arówki z wycieñczonymi dzieæmi zatrzyma³y siê w Nawanagarze, na powitanie wyszed³ im maharad¿a Digvijaysinhji. O dramatycznym po³o¿eniu sierot dowiedzia³ siê pe³ni¹c funkcjê kanclerza ksi¹¿¹t indyjskich i jako cz³onek brytyjskiego Gabinetu Wojennego. Jego ojciec pasjonowa³ siê histori¹ Polski. W m³odoœci Digvijaysinhji ze stryjem odwiedzi³ Szwajcariê, gdzie wielokrotnie spotyka³ siê z Ignacym Paderewskim. í 12


KURIER PLUS 15 SIERPNIA 2026

2

Dr Robert Lerch Laryngolog, od ponad 30 lat pracuj¹cy w polonijnym œrodowisku, zawiadamia o zmianie adresu. Obecnie doktor przyjmuje przy 153 Greenpoint Ave. Brooklyn 11222 (tel: 718.734-0422)

l Doktor leczy wszystkie choroby zwi¹zane z uszami, nosem i gard³em.

l Przeprowadza badania s³uchu, bezdechu sennego, zatok i zawrotów Wizyty g³owy. s¹ mo¿liwe w dniu zg³oszenia

l Wykonuje badania imigracyjne.

Mówimy po polsku

Przytulisko Literacko - Artystyczne zaprasza na PO¯EGNANIE WRACAJ¥CEGO DO POLSKI JANUSZA SZLECHTY 22 SIERPNIA 2026 ROKU Marzy³ o aktorstwie, ale ukoñczy³ Akademiê Górniczo-Hutnicz¹ w Krakowie, a póŸniej studia dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim. Dziennikarstwo sta³o siê jego zawodem i pasj¹. Przygodê z zawodem zacz¹³ w Radiu Kraków, potem kilka lat pracowa³ w Tarnowskim Magazynie Informacyjnym TeMI, a od 1995 roku, czyli od przyjazdu do USA, pracowa³ w „Nowym Dzienniku" w Nowym Jorku – wtedy najwiêkszej i najbardziej presti¿owej polonijnej gazecie w USA – jako szef dzia³u polonijnego, zajmuj¹c siê sprawami dotycz¹cymi ¿ycia Polaków w USA i w œwiecie. ¯yj¹c wœród amerykañskiej Polonii, stara siê jej s³u¿yæ nie tylko swoim pisaniem, ale i dzia³alnoœci¹ spo³eczn¹. Do tej pory wyda³ szeœæ ksi¹¿ek, g³ównie dotycz¹cych ¿ycia Polaków w USA, ale tak¿e zbiór wierszy.

SOBOTA: 22 sierpnia 2026 roku, godzina 6.00 po po³udniu MM Art Studio: 111 Lester St., Wallington, NJ 07057 Organizatorzy po¿egnania: El¿bieta Kieszczyñska: EK POLISH BOOKSTORE tel.: (201) 355 – 7496 Magdalena Majerowicz-Lupiñski Sponsorzy: Polsko-S³owiañska Federalna Unia Kredytowa, mecenas Przemys³aw Jan Bloch, dr Stanis³aw Burzyñski

Czas p³ynie, ale s¹ na niego sposoby! Cz³owiek podobno ma tyle lat, na ile siê czuje. Piêkna teoria – a¿ do chwili, gdy kolano ma inne zdanie, a lustro prosi o lepsze oœwietlenie. Z wiekiem nabieramy doœwiadczenia i m¹droœci, ale nasz organizm zaczyna oszczêdniej gospodarowaæ tym, czego wczeœniej dostarcza³ bez ograniczeñ. Jedn¹ z takich substancji jest kolagen – bia³ko niezwykle wa¿ne dla skóry, chrz¹stek i innych tkanek ³¹cznych. Liquid BioCell® LIFE powsta³ dla osób doros³ych, które swoje ¿ycie chc¹ prze¿yæ piêkniej, aktywniej, z komfortem. To p³ynny suplement ³¹cz¹cy troskê o wygl¹d z trosk¹ o sprawnoœæ. Bo prawdziwie m³odzieñcza energia nie polega tylko na g³adkiej skórze. Trzeba jeszcze swobodnie wstaæ z fotela i pójœæ tam, gdzie czeka ¿ycie. Wzorcem produktu jest opatentowana technologia Collagen/HA Matrix®, zawieraj¹ca hydrolizowany kolagen typu II, kwas hialuronowy i siarczan chondroityny. Te sk³adniki wystêpuj¹ w tkankach naszego organizmu i pe³ni¹ uzupe³niaj¹ce siê funkcje. Kolagen mo¿na porównaæ do dyskretnego architekta urody i sprawnoœci. Nie widzimy go, ale przez lata pomaga utrzymywaæ strukturê skóry i tkanki ³¹cznej. Niestety z czasem jego naturalna pro-

www.kurierplus.com

dukcja maleje. Skóra staje siê bardziej sucha, mniej jêdrna i elastyczna, a stawy zawodz¹. Zwykle robi¹ to na schodach, podczas spaceru albo wtedy, gdy chcemy udowodniæ wnukom, ¿e nadal potrafimy tañczyæ. Kwas hialuronowy jest natomiast mistrzem zatrzymywania wody. Naturalnie wystêpuje miêdzy innymi w skórze i p³ynie stawowym, wspieraj¹c odpowiednie nawil¿enie oraz komfort ruchu. Dobrze nawodniona skóra jest g³adsza, œwie¿sza, bardziej wypoczêta. Nie cofnie daty urodzenia, ale mo¿e sprawiæ, ¿e metryka bêdzie musia³a zachowaæ odrobinê dyskrecji. Siarczan chondroityny jest jednym ze sk³adników chrz¹stki stawowej. Pomaga wspieraæ jej sprê¿ystoœæ i naturalne w³aœciwoœci amortyzuj¹ce. To wa¿ne dla tych, którzy chc¹ zachowaæ aktywnoœæ: spacerowaæ, podró¿owaæ, pracowaæ w ogrodzie, albo po prostu wejœæ po schodach bez wyg³aszania pod adresem kolan s³ów, których nie wypada drukowaæ w gazecie. Liquid BioCell® LIFE to jednak coœ wiêcej ni¿ sam kolagen. Formu³ê wzbogacono przeciwutleniaczami i mieszank¹ dziesiêciu superfoods bogatych w fitosk³adniki. Przeciwutleniacze wspieraj¹ ochronê komórek przed stresem oksydacyjnym, do którego przy-

czyniaj¹ siê m.in. promienie s³oneczne, zanieczyszczenia, dym tytoniowy, niew³aœciwa dieta i przewlek³y stres. Ten ostatni jest szczególnie podstêpny – nie doœæ, ¿e zabiera spokój, to niekorzystnie odbija siê na naszej twarzy. Sk³adnik BioCell Collagen® by³ badany z udzia³em ludzi. W jednym z badañ po dwunastu tygodniach suplementacji obserwowano zmniejszenie suchoœci skóry oraz widocznoœci zmarszczek. Badania dotycz¹ce stawów przynios³y równie¿ obiecuj¹ce wyniki w zakresie komfortu i codziennych aktywnoœci. Rezultaty nie s¹ jednak jednakowe u ka¿dej osoby, a suplement nie zastêpuje leczenia, zdrowego od¿ywiania ani ruchu. Tu regularnoœæ ma najwiêksze znaczenie. Jedna porcja kolagenu nie wywo³a radykalnej poprawy. Wymaga czasu, dobrej diety, wody, snu i aktywnoœci fizycznej. Warto pamiêtaæ o ochronie skóry przed s³oñcem, bo nawet najlepszy suplement nie wygra z opalaniem. Liquid BioCell® LIFE mo¿e staæ siê codziennym rytua³em troski o skórê, stawy i zdrowe starzenie. Nie obiecuje nieœmiertelnoœci ani nastoletniego wygl¹du. Oferuje coœ bardziej rozs¹dnego: wsparcie dla organizmu, któremu chcemy pomóc zachowaæ dobr¹ kondycjê i atrakcyjny wygl¹d. Nie zatrzymamy kalendarza. Mo¿emy jednak zrobiæ wiele, aby kolejne lata przynosi³y nam wiêcej energii, swobody i pewnoœci siebie. Najpiêkniej starzeje siê bowiem nie ten, kto nie ma zmarszczek, lecz ten, kto nadal ma b³ysk w oku i plany na jutro! Pani El¿bieta najlepiej przypomina nam, ¿e prawdziwe piêkno nie zna metryki – rozkwita dziêki radoœci ¿ycia, trosce o zdrowie i promiennemu uœmiechowi, a tak¿e dziêki Liquid BioCell® LIFE w jej ¿yciu, Wygl¹da tak olœniewaj¹co, ¿e nawet czas powinien na chwilê siê zatrzymaæ i poprosiæ j¹ o receptê na m³odoœæ! ¯yczymy jej, aby ka¿dego dnia zachwyca³a energi¹, elegancj¹ i uœmiechem. Zawsze z butelk¹ eliksiru m³odoœci, jakim jest Liquid BioCell® LIFE. Marek Wójcicki


KURIER PLUS 15 SIERPNIA 2026

www.kurierplus.com

3

Dla Polski i Polonii Z Tadeuszem Antoniakiem, dzia³aczem spo³ecznym, Komendantem Naczelnym Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, rozmawia Marek Ruszczyñski Otrzyma³eœ od prezydenta Karola Nawrockiego zaproszenie do uczestnictwa w pracach Rady do Spraw Polonii i Polaków za Granic¹ przy Prezydencie RP. Zosta³eœ te¿ II zastêpc¹ przewodnicz¹cego tej Rady. By³eœ zaskoczony? By³em zaskoczony nominacj¹ na wiceprzewodnicz¹cego, natomiast spodziewa³em siê uczestnictwa w Radzie, bo rozmawia³em o tym w sierpniu 2025 r., jak by³em w Polsce z pani¹ minister Agnieszk¹ Jêdrzak, odpowiedzialn¹ w Kancelarii Prezydenta RP za Biuro do Spraw Polonii. Pani minister wspomina³a, ¿e bêdzie rozmawia³a z prezydentem na temat powo³ania takiej Rady. Nie proponowa³a mi wtedy uczestnictwa w Radzie. Myœla³em jednak, ¿e prawdopodobnie ze wzglêdu na moj¹ dzia³alnoœæ w organizacjach polonijnych: w Stowarzyszeniu Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, w Klubach Gazety Polskiej, w Komitecie Smoleñsko-Katyñskim i Coalition of Polish Americans – byæ mo¿e zaproszenie dostanê. Nie spodziewa³em siê jednak stanowiska wiceprzewodnicz¹cego wraz z pani¹ Ann¹ Mari¹ Anders. Przypomnê, ¿e przewodnicz¹cym Rady zosta³ pan ambasador, dr Konstanty Radziwi³³. Ze strony Polonii od lat padaj¹ propozycje, abyœmy mieli w Polsce swoich pos³ów lub senatorów, albo aby powo³aæ ministerstwo do sprawe Polonii. Co chcia³byœ, aby siê zmieni³o w relacjach Polska-Polonia amerykañska? To jest skomplikowane. Zacznijmy od propozycji, ¿eby Polonia mia³a swego reprezentanta w Sejmie czy w Senacie. By³y takie próby. Ju¿ kiedyœ pan profesor dr Marek Rudnicki startowa³ z warszawskiej listy do Senatu i – jako ¿e mieszka w Chicago – mia³ reprezentowaæ Poloniê. Nie dosta³ siê jednak. Równie¿ by³y dzia³acz „Solidarnoœci”, Adam Gajkowski z Sydney, startowa³ do Sejmu w ostatnich wyborach parlamentarnych, w 2023 r., i te¿ siê nie dosta³. Z tym tematem spotykam siê od kiedy Prawo i Sprawiedliwoœæ dosz³o do w³adzy. Kiedyœ rozmawia³em o tym z marsza³kiem Senatu, Stanis³awem Karczewskim. Przypomnê, ¿e wtedy Senat odpowiada³ za Poloniê. Po latach mogê powiedzieæ, ¿e to nie bêdzie nigdy dobre rozwi¹zanie. Bo czy to bêdzie jeden pose³ czy dwóch senatorów, czy trzech lub czterech, to nigdy nie bêdzie to adekwatne do sytuacji. Je¿eli to bêdzie przyk³adowo pose³ z Nowego Jorku, to ktoœ powie dlaczego nie z Chicago, Detroit czy innego du¿ego skupiska Polonii. Z kolei jeœli wejdzie do parlamentu nawet jedna osoba z Ameryki, to w Anglii powiedz¹, dlaczego oni nie maj¹ przedstawiciela. A mo¿e powinien to byæ reprezentant Polaków na Litwie, mo¿e w Kazachstanie. Osoby z tych krajów s¹ w Radzie polonijnej. Uwa¿am, ¿e polonijny pose³ nigdy nie spe³ni oczekiwañ wszystkich Polaków rozsianych za granic¹. Myœlê, ¿e z czasem dojdzie do zmiany konstytucji, zaproponowa³ to zreszt¹ pan prezydent i powo³a³ specjaln¹ radê do jej opracowania. Mam nadziejê, ¿e w nowej konstytucji pojawi siê zapis poœwiêcony Polonii i ¿e bêdzie mo¿na powo³aæ instytucjê, na wzór Œwiatpolu, tak jak by³o przed wojn¹, ¿e Polacy rozsiani po œwiecie bêd¹ mieli swoj¹ organizacjê, taki mini-Senat – to mia³oby sens.

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelna Zofia Doktorowicz-K³opotowska

To jest jednak projekt wymagaj¹cy czasu i ram prawnych, ale by³oby to du¿o lepsze rozwi¹zanie ni¿ to, co mamy teraz. Mo¿na skorzystaæ te¿ z francuskich wzorców, bo Francuzi maj¹ przedstawicieli ze œwiata w swoim parlamencie, albo wêgierskich. Jest du¿o mo¿liwoœci. Mam nadziejê, ¿e ramy takiej organizacji opracujemy i przeka¿emy do prac Sejmu czy tej, czy nastêpnej kadencji. Myœlê, ¿e teraz mamy ma³e szanse, bo przy Senacie dzia³a podobna rada, ale nikt nie zaproponowa³ nam wspó³pracy. Ministerstwo Polonii te¿ jest jakimœ rozwi¹zaniem. Rozmawia³em z profesorem Piotrem Gliñskim na ten temat, który przedstawiono na spotkaniu w Katowicach. Ale wczeœniej zjednoczona prawica musi wygraæ wybory – czy to bêdzie PiS samodzielnie, czy z Konfederacj¹, czy jeszcze w innej formie. Dopiero wtedy bêdzie mo¿na mówiæ o powo³aniu takiego ministerstwa. A jak widzisz swoj¹ rolê w tej Radzie? Bêdê porusza³ przedstawione wczeœniej tematy, s¹ ju¿ przygotowane pewne podstawy dzia³ania. Pamiêtajmy jednak, ¿e Polonia i Polacy w Stanach Zjednoczonych maj¹ inne zadania do zrealizowania w ramach Rady, ni¿ na przyk³ad Polacy na Ukrainie, którzy maj¹ swoje problemy i oczekuj¹ pomocy ze strony w³adz Polski, ze strony prezydenta czy Senatu. Podobnie Polacy na Litwie. Wiadomo jaka trudna jest sytuacja na Bia³orusi. Andrzej Poczobut po uwolnieniu, wszed³ do naszej Rady i jest to dla nas wielki zaszczyt. Na Bia³orusi jest naprawdê dramatyczna sytuacja, bo ka¿dy, kto próbuje walczyæ z re¿imem £ukaszenki, na przyk³ad Polacy okazuj¹cy swój patriotyzm czy opiekuj¹cy siê polskimi grobami, koñcz¹ zazwyczaj w wiêzieniu. S¹ te¿ nasi rodacy w Kazachstanie, w Rumunii w Bukowinie. Jest mnóstwo ró¿norodnych problemów. W tej Radzie musimy siê podzieliæ na grupy, byæ mo¿e tak¿e tematyczne. Zaj¹æ siê sprawami edukacji, histori¹, ekonomi¹, okreœliæ teren dzia³ania. A bardziej szczegó³ówo, jeœli chodzi o rolê Polonii amerykañskiej w Radzie? Uwa¿am, ¿e Polonia w Stanach Zjednoczonych powinna siê skupiæ na lobbowaniu na rzecz poprawy sto-

Prezydent Karol Nawrocki wrêcza Tadeuszowi Antoniakowi nominacjê na cz³onka Rady do Spraw Polonii i Polaków za Granic¹.

sta³a wspó³praca Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska

Tadeusz Antoniak – dzia³acz polonijny, koordynator Klubów „Gazety Polskiej” w USA oraz prezes filadelfijskiego oddzia³u tej organizacji. Jest równie¿ Komendantem Naczelnym Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce i przewodnicz¹cym Komitetu Smoleñsko-Katyñskiego. Mieszka w Pensylwanii, gdzie aktywnie anga¿uje siê w ¿ycie spo³ecznoœci patriotycznej, m.in. kieruj¹c komitetem buduj¹cym pomniki w Narodowym Sanktuarium Matki Bo¿ej Czêstochowskiej w Doylestown. Jego dzia³alnoœæ koncentruje siê na promowaniu polskiej tradycji, historii oraz ochronie wartoœci konserwatywnych i katolickich w diasporze. sunków polsko-amerykañskich. Choæby teraz, sprawa lobbowania u swoich senatorów i kongresmanów – bo jesteœmy te¿ wyborcami amerykañskimi – aby ¿o³nierze amerykañscy, którzy bêd¹ wycofywani z Niemiec trafili do Polski, co zwiêksza realnie si³ê Polski, zwiêksza bezpieczeñstwo i wzmacnia wschodni¹ flankê NATO. Wiemy, ¿e obecny rz¹d Polski nie ma dobrych stosunków z administracj¹ amerykañsk¹, a Karol Nawrocki ma doskona³e stosunki z Bia³ym Domem. Myœlê, ¿e wspó³pracuj¹c z administracj¹ Karola Nawrockiego mo¿emy coœ dobrego i realnego zrobiæ dla Polski. Widzê te¿ pole do dzia³añ w obronie dobrego imienia Polski, coœ na kszta³t Reduty Dobrego Imienia, która teoretycznie dzia³a, ale jest szykanowana. Bardzo czêsto zak³amywana jest historia, czêsto zrównuj¹ca Polaków z Niemcami, choæ to oni na nas napadli. Musimy we wspó³pracy z historykami polskimi i administracj¹ prezydenta robiæ wszystko, aby przedstawiaæ prawdziw¹ historiê Polski, bo mamy siê czym chwaliæ. Kolejna sprawa, to pomoc Amerykanów w sprawie reparacji, które powinniœmy otrzymaæ od Niemców dla Polski. Polska by³a tak tragicznie doœwiadczona przez Niemców, a potem przez Rosjan, ¿e nam siê te reparacje s³usznie nale¿¹. Myœlê, ¿e Stany Zjednoczone bêd¹ wp³ywa³y na dzia³ania Niemiec. Du¿o zale¿y tu od nacisków Polonii Amerykañskiej, ale zdajemy sobie sprawê, ¿e to jest proces i przed nami d³ugofalowe dzia³anie. Jesteœ naczelnym komendantem Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, szefem Klubu „Gazety Polskiej” w Filadelfii i przewodnicz¹cym Komitetu Smoleñsko-Katyñskiego. Nie za du¿o tych funkcji? Dlaczego tak bardzo siê anga¿ujesz? Pierwsz¹ organizacj¹, do której wst¹pi³em jak przyjecha³em do Stanów Zjednoczonych by³o Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Nigdy nie spodziewa³em siê, ¿e dost¹piê zaszczytu bycia Naczelnym Komendantem. Ale czasami tak siê ¿ycie potoczy. í 14

fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc. Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6 Tel: (718) 389-3018 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 15 SIERPNIA 2026

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Ks. Ryszard Koper

Lekcja mrówki Jezus pod¹¿y³ w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszed³szy z tamtych stron, wo³a³a: „Ulituj siê nade mn¹, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciê¿ko nêkana przez z³ego ducha”. Lecz On nie odezwa³ siê do niej ani s³owem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: „Odpraw j¹, bo krzyczy za nami”. Lecz On odpowiedzia³: „Jestem pos³any tylko do owiec, które poginê³y z domu Izraela”. A ona przysz³a, pad³a Mu do nóg i prosi³a: „Panie, dopomó¿ mi”. On jednak odpar³: „Niedobrze jest zabieraæ chleb dzieciom, a rzucaæ szczeniêtom”. A ona odrzek³a: „Tak, Panie, lecz i szczeniêta jedz¹ okruchy, które spadaj¹ ze sto³u ich panów”. Wtedy Jezus jej odpowiedzia³: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci siê stanie, jak pragniesz!” Od tej chwili jej córka by³a zdrowa. (Mt 15, 21-28)

T

amerlan znany równie¿ jako Timur Kulawy, wódz turecko-mongolski ¿y³ w latach 1336-1405. Jako za³o¿yciel potê¿nego Imperium Timurydów by³ jednym z najwybitniejszych, a zarazem najbardziej bezwzglêdnych dowódców wojskowych w historii. Urodzi³ siê w pobli¿u dzisiejszego Szachrisabz w Uzbekistanie, zjednoczy³ koczownicze plemiona i w 1370 roku og³osi³ siê najwy¿szym w³adc¹, emirem Chanatu Czagatajskiego. Podbi³ rozleg³e terytoria od wybrze¿y Morza Œródziemnego po stepy Azji Œrodkowej i bramy Delhi. S³yn¹³ ze stosowania genialnych strategii walki oraz z ogromnego okrucieñstwa. Na stworzenie potê¿nego imperium z³o¿y³o siê wiele czynników, w tym tak¿e ogromny upór Tamerlana w d¹¿eniu do celu. Jedna z opowieœci mówi, gdzie siê tego nauczy³. Opowiada³ przyjacio³om o wydarzeniu, które mia³o miejsce w jego m³odoœci: „Pewnego razu by³em zmuszony szukaæ kryjówki przed wrogami w ruinach starej budowli, gdzie pozostawa³em przez wiele godzin w samotnoœci. Pragn¹c oderwaæ myœli od mego beznadziejnego po³o¿enia, znalaz³em niespodziewan¹ rozrywkê w obserwowaniu mrówki, która ci¹gnê³a ziarno daleko wiêksze od siebie na wysok¹ œcianê. Liczy³em, ile razy maleñki owad zabiera³ siê na nowo do wykonania swego zadania: 69 razy ziarno spada³o na ziemiê, ale mrówka ponawia³a wysi³ki i wreszcie za 70-tym razem pokona³a œcianê. By³a to lekcja ¿ycia, która doda³a mi mêstwa w tym trudnym czasie i nigdy o niej nie zapomnia³em”. Do dziœ funkcjonuje powiedzenie: „Jeœli za pierwszym razem ci siê nie uda, próbuj dalej”.

K

obiecie Kananejskiej z dzisiejszej Ewangelii nie uda³o siê za „pierwszym razem”, ale próbowa³a b³agaj¹c Pana i nie daj¹c Mu spokoju, prosi³a aby uzdrowi³

jej córkê. Jezus ignorowa³ j¹, potem odprawi³, a w koñcu nawet obrazi³, porównuj¹c j¹ do psa domowego s³owami: „Niedobrze jest zabraæ chleb dzieciom, a rzuciæ psom”. Ona jednak odwróci³a sytuacjê na swoj¹ korzyœæ, odpowiadaj¹c Jezusowi: „i psy jedz¹ okruchy, które spadaj¹ ze sto³u ich panów”.

A

braham i jego potomkowie otrzymali wyj¹tkowy przywilej. Byli pierwszym ludem, któremu Bóg najpe³niej siê objawi³. Moj¿esz powiedzia³ do ludu, gdy ten sta³ u progu Ziemi Obiecanej: „Ty bowiem jesteœ narodem poœwiêconym Panu, Bogu twemu; ciebie wybra³ Pan, Bóg twój, byœ siê sta³ w³asnoœci¹ szczególn¹ spoœród wszystkich narodów, które s¹ na powierzchni ziemi. Z czasem pojawi³o siê wœród Narodu Wybranego przekonanie, ¿e skoro zostali oni w szczególny sposób wybrani przez Boga, inne ludy s¹ wykluczone z Jego mi³oœci. B³êdnie uto¿samiali Bo¿¹ ³askê z pewnego rodzaju wy¿szoœci¹ etniczn¹. Uwa¿ali, ¿e fizyczne pochodzenie od Abrahama jest wa¿niejsze ni¿ ¿ycie wiar¹ Abrahama. Prorocy nauczali inaczej, co widzimy w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Izajasz wyraŸnie g³osi, ¿e tak¿e cudzoziemcy, jeœli „przylgn¹ do Pana” i bêd¹ przestrzegaæ przymierza znajd¹ miejsce w domu Pana. Bóg objawia, ¿e Jego plan zbawienia obejmuje wszystkich ludzi: „Dom mój bêdzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów”.

K

obieta kananejska, o której mówi Ewangelia, ukazuje, jak powy¿sze proroctwo wype³ni³o siê. Gdyby uda³a siê ona do Œwi¹tyni w Jerozolimie zabroniono by jej wstêpu. Jednak, gdy Jezus przyby³ w jej strony, nie musi udawaæ siê gdzie indziej,

by zostaæ zaliczon¹ do ludu Bo¿ego. Znajduje zbawienie, pok³adaj¹c wiarê w Jezusie. Oddaje Mu czeœæ jako Mesjaszowi, wo³aj¹c: „Panie, Synu Dawida”.

W

illiam Barclay, szkocki teolog, autor wielu ksi¹¿ek, prezenter radiowy i telewizyjny, profesor teologii i krytyki biblijnej na Uniwersytecie w Glasgow napisa³ seriê komentarzy do ksi¹g Nowego Testamentu, które rozesz³y siê w nak³adzie 1,5 miliona egzemplarzy. W jego komentarzach znajdziemy ciekawe spostrze¿enie odnoœnie kobiety kananejskiej. Zwróci³ on uwagê na pewne cechy tej kobiety, z którymi warto siê zapoznaæ. Po pierwsze. Kobieta kierowa³a siê mi³oœci¹. Cierpienie dziecka sta³o siê jej w³asnym cierpieniem. W jej sercu p³onê³a mi³oœæ do dziecka, która zawsze jest odzwierciedleniem Bo¿ej mi³oœci do Jego dzieci. To mi³oœæ sprawi³a, ¿e zbli¿y³a siê do Jezusa, znios³a jego milczenie i s³owa, które mo¿na odebraæ jako obraŸliwe i mimo to b³aga Jezusa dalej. To mi³oœæ pchnê³a j¹ do szukania bliskoœci Jezusa. Po drugie. Kobieta ta mia³a ogromn¹ wiarê. Nazwa³a Jezusa Synem Dawida. To tytu³ polityczny, a jednak w kontekœcie bi-

blijnym ma o wiele g³êbsze znaczenie. Zaczê³a w niej kie³kowaæ wiara, w której postrzega³a Jezusa jako wielkiego i potê¿nego cudotwórcê. Choæ pocz¹tkowo zwraca³a siê do Niego jak do cz³owieka obdarzonego szczególnym darem uzdrawia. Ostatecznie nazywa Go „Panem”. Po trzecie. Kobieta ta odznacza³a siê niez³omn¹ wytrwa³oœci¹. Nic nie mog³o jej zniechêciæ. Przysz³a do Jezusa, poniewa¿ by³ dla niej jedyn¹ nadziej¹. Dla niej modlitwa nie by³a rytua³em, lecz wyrazem g³êbokiego pragnienia duszy, nie w¹tpi³a, ¿e zostanie wys³uchana. Po czwarte. Kobieta ta posiada³a dar pogody ducha. Znajdowa³a siê w bardzo trudnym po³o¿eniu, a jednak potrafi³a z optymizmem i radoœci¹ oczekiwaæ spe³nienia swojej proœby. Bogu mi³a jest radosna wiara, której towarzyszy uœmiech zdolny rozproszyæ najg³êbsze mroki ¿ycia. Radoœæ nie jest tylko nagrod¹, ale sam¹ drog¹ do zbawienia. Jest ona owocem g³êbokiej wiêzi z Jezusem Chrystusem oraz zaufania Bo¿emu mi³osierdziu. Zbawienie jest darem, a nasz¹ odpowiedzi¹ na nie jest wdziêcznoœæ i pokój. Radoœæ duchowa pozwala zachowaæ nadziejê i wytrwa³oœæ nawet w chwilach cierpienia lub zagubienia.

P

roœmy Boga abyœmy posiadali cechy, które wyró¿nia³y kobietê kananejsk¹, byœmy jak ona zachowali mi³oœæ, nadziejê, radoœæ, pogodê ducha i wytrwa³oœæ w d¹¿eniu do celu oraz mieli œwiadomoœæ, ¿e wspólnota chrzeœcijañska nie opiera siê na konfliktach i potêpieniu, lecz na uzdrowieniu, pojednaniu i przebaczeniu. m

Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl


KURIER PLUS 15 SIERPNIA 2026

www.kurierplus.com

Kartki z przemijania

Witold Gombrowicz uwa¿a³, ¿e „najwa¿niejsze dla Polski jest to, ¿eby Polak by³ jednostk¹ mocn¹ intelektualnie, krytycznie myœl¹c¹ o œwiecie, zdoln¹ do przeciwstawienia siê temu, co uwa¿amy za nies³uszne, czy g³upie (...)”. W pe³ni siê z nim zgadzam. Poziom umys³owy rodaków w kraju i na obczyŸnie bardzo le¿y mi na sercu, dlatego uwa¿am, ¿e trzeba robiæ wszystko, by by³ on jak najwy¿szy. A dziœ z tym ró¿nie bywa, co najwyraŸniej widaæ i s³ychaæ w wypowiedziach polskich polityków oraz widaæ we wpisach internetowych rodaków. I to nie tylko na tematy polityczne. Kto nie wierzy, niech sam sprawdzi. Myœl Gombrowicza mo¿na œwietnie dope³niæ spostrze¿eniami wielkiej myœlicielki Hannah Arendt, która w eseju „Prawda i polityka” (1967) analizowa³a funkcjonowanie k³amstwa w systemach politycznych. W jej przekonaniu problem nie polega tylko na uporczywym rozpowszechnianiu nieprawdy, albowiem k³amstwo samo w sobie podwa¿a ideê czystej prawdy. Kiedy fakty uznaje siê za stronnicze, gdy rzeczywistoœæ staje siê li tylko opini¹, ta¿ prawda traci znaczenie. A wtedy s³abn¹ tak¿e sprawiedliwoœæ, moralnoœæ i ludzka godnoœæ. Niby to proste, a jednak nie dociera to do umys³ów bardzo wielu ludzi. W tym miejscu nie od rzeczy bêdzie przypomnienie przykazañ tej¿e Hannah Arendt. Oto one: „Chroñ swoj¹ zdolnoœæ myœlenia. Domagaj siê dowodów. Rozró¿niaj fakty od opinii. Nie pozwól, by ha³as k³amstw sk³oni³ ciê do rezygnacji z prawdy, bo w momencie, gdy przestajesz troszczyæ siê o to, co jest prawdziwe, tracisz to, co najwa¿niejsze. Walka nie polega tylko na wierze we >w³aœciwe< rzeczy. Polega na tym, by nigdy nie przestawaæ myœleæ”. I nieustannie sprawdzaæ, czy to, co siê wie, jest w pe³ni zgodne z prawd¹ – dodajê od siebie.

Andrzej Józef D¹browski

$

Jaros³aw Kaczyñski wychwala pod niebiosa osi¹gniêcia PiS-u w czasie, kiedy Zjednoczona Prawica mia³a pe³niê w³adzy i kiedy szefem powo³anego przez ni¹ rz¹du by³ przez szeœæ lat Mateusz Morawiecki. Tymczasem ten¿e Mateusz Morawiecki rz¹d ten i siebie samego publicznie dzisiaj krytykuje, uczciwie punktuj¹c jego i swoje b³êdy. Gdzie zatem jest prawda? I jeszcze jedno pytanie: skoro za rz¹dów pod wodz¹ Morawieckiego by³o tak dobrze, to czy¿ nie powinien on byæ ich kontynuatorem po ewentualnie wygranych wyborach w 2027 roku? Dlaczego, zamiast niego, lider PiS-u namaœci³ Przemys³awa Czarnka, osobnika ma³o subtelnego w wypowiedziach, polemikach i sposobie bycia? Czy¿by dlatego, ¿e ekspremier Morawiecki jest mniej agresywny i nie jest zwolennikiem nadmiernego zbli¿ania siê PiS-u do obu nacjonalistycznych Konfederacji?

$

Tê informacjê przytaczam in extenso: „Czy w sytuacji zagro¿enia wojn¹ zg³osi siê Pan/Pani do obrony kraju?” – takie pytanie zadano respondentom sonda¿u przeprowadzonego przez Instytut Badañ Rynkowych i Spo³ecznych IBRiS na zlecenie Radia ZET. 11,7 proc. ankietowanych odpowiedzia³o „zdecydowanie tak”. OdpowiedŸ „raczej tak” wybra³o 15,3 proc. badanych, odpowiedŸ „raczej nie” – 34,7 proc., a „zdecydowanie nie” – 23,4 proc. 14,9 proc. nie mia³o okreœlonego zdania na ten temat. To znaczy, ¿e gotowoœæ do obrony Polski podczas wojny zadeklarowa³o 27 proc. badanych.

$

9 sierpnia zmar³ w Warszawie w wieku 93 lat Jaros³aw Abramow-Newerly – ostatni z wspó³twórców legendarnego warszawskiego STS-u, czyli Studenckiego Teatru Satyryków. By³ synem pisarza Igora Newerlego. Po ukoñczeniu Polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim sta³ siê m.in. prozaikiem, dramatopisarzem, kompozytorem, autorem skeczów, satyr, monogów kabaretowych, tekstów piosenek, s³uchowisk radiowych i scenarzyst¹ filmowym. Napisa³ trylogiê o warszawskim ¯oliborzu – „Lwy z mojego podwórka”, „Lwy wyzwolone” i „Lwy z STS-u”. Mieszka³ w tej¿e dzielnicy, a w latach póŸniejszych tak¿e w Toronto. Tam powsta³y Jego ksi¹¿ki o losach kanadyjskich Polaków „Alianci” i „Pan Zdzich w Kanadzie” oraz zbiór satyrycznych utworów „K³adka przez Atlantyk” i paradokument „Nawia³o nam burzê”. Z Jego sztuk dra-

Tydzieñ na kolanie Jeremi Zaborowski Wtorek Nad Zatok¹ Persk¹ bez zmian. Prezydent Donald Trump raz powtarza, ¿e deal jest blisko, drugi raz, ¿e nie ma siê co spieszyæ, bo blokada morska Iranu dzia³a. Zaraz potem, ¿e zrzuci bomby, aby uspokoiæ rynki – negocjujemy, bo Teheran „nas b³aga”. Problem w tym, ¿e ma³o kto ju¿ Trumpa s³ucha. Tyle razy odgrywana teoria czy doktryna szaleñca, kreowania wizerunku prezydenta USA jako nieobliczalnego i zdolnego do podjêcia skrajnych, irracjonalnych kroków, aby przeciwnicy ust¹pili z obawy przed katastrof¹, sta³a siê w koñcu zgran¹ kart¹. Bo ile mo¿na straszyæ? Totalny klincz. Iran eskaluje ¿¹dania, nie chce otworzyæ Zatoki Ormuz. USA utrzymuj¹ blokadê morsk¹ Iranu, ale na kolejny atak, w celu zmuszenia Teheran do ustêpstw, brak odpowiedniej iloœci amunicji.

5

Jak podaje tymczasem dziennik „Wall Street Journal”, po raz pierwszy od trzech tygodni USA ostrzela³y statek próbuj¹cy „naruszyæ” amerykañsk¹ blokadê portów Iranu w Zatoce Omañskiej. Amerykañski œmig³owiec ostrzela³ ster statku pod bander¹ Panamy po tym, jak za³oga zignorowa³a amerykañskie ostrze¿enia, powoduj¹c du¿y po¿ar. Do zdarzenia dosz³o kilka godzin po tym, jak Pakistan twierdzi³, ¿e USA i Iran s¹ „bliskie jakiegoœ porozumienia” i „sytuacja zmierza w kierunku pokoju”. Jednak jemeñscy Huti, sojusznicy Iranu, ostrzelali statek w cieœninie Bab el-Mandab kilka godzin wczeœniej, zabijaj¹c trzech cz³onków za³ogi, w tym dwóch Pakistañczyków i obywatela Indonezji, podaje Reuters. Takie to „zmierzanie do pokoju” … Tymczasem „Wall Street Journal” podaje, ¿e pañstwa Zatoki Perskiej i ich producenci energii stracili zaufanie do administracji Trumpa i po cichu akceptuj¹ sta³¹ kontrolê Iranu nad Cieœnin¹ Ormuz, poniewa¿ alternatywa, czyli powrót do wojny, by³aby gorsza. Pañstwa Zatoki Perskiej nie pochwalaj¹ powstaj¹cego porozumienia, które forma-

Jaros³aw Abramow-Newerly

matycznych najwiêksze uznanie zyska³y „Anio³ na dworcu”, „Derby w pa³acu”, „Klik-klak” i „Ucieczka z wielkich bulwarów”. Utwory Jaros³awa Abramowa-Newerlego doczeka³y siê przek³adów na: angielski, czeski, duñski, francuski, niemiecki, serbsko-chorwacki, s³oweñski, szwedzki, wêgierski i w³oski. Z panem Jaros³awem spotka³em siê osobiœcie niemal pó³ wieku temu w Lubuskim Teatrze w Zielonej Górze podczas przygotowañ do premiery jego musicalu „Dno nieba”. Ja w tym samym czasie w tym¿e teatrze re¿yserowa³em sztukê o Gabrieli Zapolskiej. Po próbach gawêdziliœmy na ró¿ne tematy w bufecie teatralnym lub w którejœ z zielonogórskich restauracji na tamtejszej Starówce. Zamêcza³em Go pytaniami o STS, o którym ju¿ sporo wiedzia³em od innego wspó³twórcy – Jerzego Markuszewskiego i o rzeczony ¯oliborz – przedwojenny, okupacyjny i powojenny. Ch³on¹³em Jego opowieœci jak zaklêty, bo ta dzielnica zawsze mnie ciekawi³a. Od Niego dowiedzia³em siê, ¿e na ¯oliborzu uratowa³o siê z Zag³ady najwiêcej ¯ydów w ca³ej Generalnej Guberni. Prawdopodobnie dlatego, ¿e wiêkszoœæ jego mieszkañców stanowili przedwojenni inteligenci o wysokim etosie moralnym i pogl¹dach postêpowych, dalecy od wszelkich przejawów antysemityzmu i nacjonalizmu. Bywa³o, ¿e pan Jaros³aw gra³ na teatralnym fortepianie ró¿ne swoje utwory, które zachwyca³y aktorów i mnie. Niektóre œpiewaliœmy wraz z Nim. By³y nawet pl¹sy i wygibasy. Zapamiêta³em pana Jaros³awa jako uosobienie polskiego inteligenta w dawnym stylu, z klas¹ ju¿ dziœ niespotykan¹. Mog³em Go s³uchaæ i s³uchaæ, bo mia³ dar wci¹gaj¹cej narracji ¿ywej i mówi³ rzeczy tyle¿ ciekawe, co m¹dre. m

lizuje irañski nadzór nad wp³ywaj¹cymi statkami. Postrzegaj¹ je jednak jako „mniejsze z³o” ni¿ bomby, rakiety i drony. „Wygl¹da na to, ¿e Iran bêdzie chcia³ kontrolowaæ nie tylko Cieœninê Ormuz, ale wszystkie aspekty z ni¹ zwi¹zane, czy to handel, czy eksport ropy naftowej czy gazu, i bêdzie dyktowa³ krajom Zatoki Perskiej warunki korzystania z niej” – powiedzieli gazecie wysocy rang¹ urzêdnicy pañstw Zatoki Perskiej. Tymczasem Iran coraz bardziej siê rozzuchwala. Teheran og³osi³ kontrolê nad Cieœnin¹ „nieodwracaln¹”, a Stany Zjednoczone nie maj¹ innego wyjœcia, jak j¹ zaakceptowaæ lub ponieœæ „znacznie wy¿sze koszty ni¿ w przesz³oœci”. Iran twierdzi, ¿e podczas gdy USA koñcz¹ siê rakiety i pociski przechwytuj¹ce, irañska produkcja pocisków i dronów jest „nieskoñczona i gwa³townie roœnie” – mówi agencji Fars genera³ Naghdi, starszy doradca dowódcy Korpusu Stra¿ników Rewolucji Islamskiej, Vahidiego. Naghdi dodaje, ¿e Iran „produkuje wiêcej pocisków balistycznych, ni¿ wystrzeliwujemy” i przekazuje nadwy¿ki Huti, Hezbollahowi i irackiemu ruchowi oporu. Mówi, ¿e zw³aszcza irañskie zdolnoœci produkcyjne dronów, zaprojektowane tak, aby wyczerpaæ drogie amerykañskie poci-

ski przechwytuj¹ce, s¹ „nawet wiêksze ni¿ liczba, któr¹ wystrzeliwujemy”. Tymczasem szef irañskiej Najwy¿szej Rady Bezpieczeñstwa Narodowego, Mohsen Rezaei, twierdzi, ¿e Iran wyklucza ponowne otwarcie Cieœniny Ormuz, dopóki administracja Trumpa nie spe³ni wszystkich warunków: 300 miliardów dolarów odszkodowania, uwolnienie do 100 miliardów dolarów zamro¿onych aktywów, zniesienie wszystkich sankcji, wycofanie wojsk amerykañskich z ca³ego regionu, zakoñczenie blokady morskiej, akceptacjê op³at tranzytowych za ka¿dy statek, a teraz tak¿e zawieszenie broni w ca³ym regionie, w tym w Libanie i Strefie Gazy. Trochê zaporowe te warunki… „Przes³anie Iranu jest jasne: Cieœnina Ormuz nie zostanie ponownie otwarta, dopóki USA nie zakoñcz¹ wojny i blokady, nie uwolni¹ zamro¿onych aktywów Iranu i nie zgodz¹ siê na zawieszenie broni w ca³ym regionie, w tym w Libanie i Strefie Gazy. Dopóki wszystkie warunki nie zostan¹ spe³nione, Cieœnina pozostanie zamkniêta” - napisa³ Rezaei. Wygl¹da na to, ¿e wbrew nadziejom prezydenta Trumpa, wojna jeszcze potrwa, byæ mo¿e nawet do wyborów po³ówkowych do Kongresu USA. m


KURIER PLUS 15 SIERPNIA 2026

6

Polskie wczoraj i dziœ

www.kurierplus.com

Kazimierz Wierzbicki

Kultura niezale¿na 1975-1989 P

o objêciu w³adzy przez komunistów w 1945 r. ¿ycie kulturalne w Polsce znalaz³o siê pod kontrol¹ pañstwa. Jednak do roku 1948 niewielka iloœæ wydawnictw zachowa³a margines niezale¿noœci. By³y to m.in. Tygodnik Warszawski (zlikwidowany w 1948 r.) oraz organ opozycyinego PSL Gazeta Ludowa przejêty przez prokomunistycznych ludowców w 1947 r. Najd³u¿ej, bo do marca 1953 r. utrzyma³ siê krakowski Tygodnik Powszechny. Przewrót polityczny jesieni¹ 1956 r. spowodowa³ znaczne os³abienie cenzury i rozkwit w miarê obiektywnego dziennikarstwa. Jednak z biegiem czasu w³adze zaczê³y powolne „przykrêcanie œruby”. Punktem zwrotnym by³a likwidacja tygodnika Po Prostu w paŸdzierniku 1957 r. Przez nastêpne lata ¿ycie kulturalne w Polsce cieszy³o siê ci¹gle pewnym, niewielkim marginesem swobody. Widaæ to by³o szczególnie w filmie i literaturze. Po dojœciu do w³adzy Edwarda Gierka, w ¿yciu spo³eczno-kulturalnym pojawi³y siê oznaki odwil¿y, ale w mniejszym stopniu ni¿ w roku 1956. W po³owie lat 70. rozpoczyna siê era niezale¿nych wydawnictw, spotkañ, spektakli, itp. W czerwcu 1975 r. koœció³ œw. Anny w Warszawie by³ miejscem pierwszego Tygodnia Kultury Chrzeœcijañskiej. W nastêpnych latach Tygodnie odbywa³y siê w wielu miastach – wiêkszych i mniejszych. Impre-

zy te obejmowa³y czytanie poezji, wystêpy chórów i piosenkarzy, wyk³ady i innego rodzaju wydarzenia charakteryzuj¹ce siê tylko czêœciowo tematyk¹ religijn¹. Pocz¹tek niezale¿nych wydawnictw wi¹¿e siê z brutaln¹ pacyfikacj¹ strajku w Radomiu w czerwcu 1976 r. i powstaniem Komitetu Obrony Robotników, który wydawa³ Biuletyn Informacyjny. Wkrótce pojawi³y siê inne tytu³y podziemnych wydawnictw, jak np. Zapis oraz kwartalnik literacki Puls. Najwiêksze zas³ugi mia³a, powsta³a w 1977 r. Niezale¿na Oficyna Wydawnicza NOWA. Do roku 1989 NOWA wyda³a ponad trzysta powieœci literatury œwiatowej i krajowej oraz historii najnowszej. Oficyna drukowa³a równie¿ gazety i periodyki w nak³adzie od kilku do kilkunastu tysiêcy egzemplarzy. Wiêkszoœæ publikacji NOW-ej nie przesz³aby przez cenzurê lub by³aby poddana wielu ingerencjom. Dlatego szereg autorów nie zamierza³o walczyæ z cenzur¹ lecz omija³o j¹ kieruj¹c siê bezpoœrednio do NOW-ej. Tak by³o z powieœci¹ Tadeusza Konwickiego „Ma³a apokalipsa” wydan¹ w roku 1979. Pozycje publikowane w niezale¿nych wydawnictwach drukowane by³y na powielaczu co mia³o wp³yw na jakoœæ publikacji. Powieœci i periodyki rozchodzi³y siê jednak doœæ szybko. Drukowanie i kolporta¿ dzia³a³y zgodnie z zasadami konspiracji, co nie zawsze dawa³o gwarancje bezpieczeñstwa. Zdarza³y siê wpadki. W lipcu 1977 z udzia³em dzia³aczy KOR, powsta³ tzw. Lataj¹cy Uniwersytet. Jego funkcjonowanie polega³o na organizowaniu wyk³adów w prywatnych mieszkaniach. Tematyka wyk³adów skupia³a siê na historii, socjologii, literaturze i ekonomii. W spotkaniach bra³o zwykle udzia³ kilkudziesiêciu s³uchaczy. Aparat bezpieczeñstwa organizowa³ najœcia na zajêcia uniwersytetu. W tym celu wysy³ano bojówki sk³adaj¹ce siê

z dzia³aczy organizacji m³odzie¿owych – SZSP i SZMP. Bojówkarze zak³ócali wyk³ady, a tak¿e stosowali przemoc fizyczn¹. Zdarza³y siê przypadki pobicia s³uchaczy uniwersytetu. W styczniu 1978 r. „lataj¹ca uczelnia” zmieni³a nazwê na Towarzystwo Kursów Naukowych. Okres „Solidarnoœci” 1980-1981 zmieni³ zasadniczo sutuacjê niezale¿nej kultury. Przeœladowania wydawnictw drugiego obiegu praktycznie usta³y. Prewencyjna rola cenzury zosta³a powa¿nie ograniczona. Wprowadzenie stanu wojennego przywróci³o znaczenie podziemnych wydawnictw. Mimo represji i surowych kar niezale¿na prasa by³a ci¹gle drukowana i roz-

Rak coraz groŸniejszy í1 Nad szczepionkami przeciw nowotworom pracuj¹ równie¿ Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kuba i Chiny, prowadz¹c badania kliniczne oraz rozwijaj¹c zarówno zatwierdzone terapie, jak i eksperymentalne platformy oparte na technologii mRNA. W Stanach Zjednoczonych nie ma powszechnego systemu opieki zdrowotnej, jeœli nie liczyæ ciesz¹cych siê najwiêksz¹ popularnoœci¹ wœród Amerykanów programów takich jak Medicaid lub Medicare. Wielokrotne próby jego wprowadzenia, a próbowali zarówno Harry Truman, Richard Nixon, jak i Bill Clinton, spe³z³y na niczym. Zwyciê¿y³y rozwi¹zania rynkowe, co nawiasem mówi¹c, jest ciekawym zjawiskiem w amerykañskiej demokracji. Wiêkszoœæ obywateli chce, ¿eby to rz¹d gwarantowa³ ubezpieczenie zdrowot-

ne wszystkim. Ostatnie badanie z listopada 2025 roku przeprowadzone przez Pew Research Center pokazuje, ¿e opowiada siê za tym 66 proc. Amerykanów. System pozostaje jednak niezmienny. Podobnie jest w przypadku ograniczenia dostêpu do broni palnej. Wiele sonda¿y pokazuje, ¿e blisko 80 proc. Amerykanów chce ograniczeñ. Zmiany id¹ tymczasem w przeciwnym kierunku. W lipcu tego roku zniesione zosta³y kolejne restrykcje, przywracaj¹c na przyk³ad prawo do posiadania broni osobom z histori¹ choroby psychicznej i poluzowuj¹c jeszcze bardziej nadzór nad prywatnymi transakcjami sprzeda¿y i kupna. Wracaj¹c jednak do WHO. Stany Zjednoczone nie s¹ ju¿ cz³onkiem tej organizacji, wiêc jej zalecenia Ameryki nie dotycz¹. Prezydent USA pierwszego dnia po powro-

cie do Bia³ego Domu podpisa³ rozporz¹dzenie o wycofaniu kraju z tej organizacji. Donald Trump jest tu wyj¹tkowo konsekwentny, bo wycofa³ ju¿ USA z WHO w trakcie swojej pierwszej kadencji, ale Joe Biden cofn¹³ póŸniej tê decyzjê. USA opuœci³y WHO zostawiaj¹c d³ug 278 mln dolarów z niezap³aconych sk³adek za 2024 i 2025 rok. Dodatkowo dalsza utrata pieniêdzy ze Stanów Zjednoczonych spowodowa³a ju¿ teraz powa¿ne zmiany w tej organizacji, które wed³ug wielu Ÿróde³ (analizy „Forbesa”, organiza-

prowadzana. Swoje programy nadawa³o podziemne Radio „Solidarnoœæ”. Kontynuowano niezale¿ne spotkania, wyk³ady a tak¿e spektakle teatralne. Imprezy te mia³y zwykle miejsce w koœcio³ach i salach parafialnych. Olbrzymim sukcesem cieszy³ siê dramat „Wieczernik” pióra Ernesta Brylla wystawiony wiosn¹ 1985 r. przez Andrzeja Wajdê w Koœciele Mi³osierdzia Bo¿ego w Warszawie. W g³ównych rolach wyst¹pili m.in. Krystyna Janda oraz Daniel Olbrychski. Zmiany ustrojowe rozpoczête w 1989 r. spowodowa³y zniesienie cenzury i rozkwit wolnej prasy i wydawnictw. Niezale¿na kultura sta³a siê woln¹ kultur¹ narodow¹. m cji Lekarze Bez Granic i innych) wywo³a³y ciêcia finansowe, redukcjê czêœci programów prewencyjnych itd. Wed³ug WHO mo¿e to w przysz³oœci utrudniaæ walkê ze œwiatowymi problemami, jak na przyk³ad pandemia. Innym interesuj¹cym aspektem tej sprawy jest sposób w jaki USA pracuj¹ nad wspomnianymi wy¿ej szczepionkami na raka. Wszystkie najwa¿niejsze badania finansowane s¹ ze œrodków publicznych, czyli z pieniêdzy podatników. Prowadz¹ je miêdzy innymi: Washington Cancer Vaccine Institute, Johns Hopkins Institute for Cancer Immunotherapy, The National Cancer Institute i inne instytucje. Co to pokazuje? Rozwi¹zania rynkowe nie robi¹ nic w sprawie najwa¿niejszej. Ich udzia³ zaczyna siê wówczas, gdy pojawia siê mo¿liwoœæ zysku. Kiedy ju¿ zostanie opracowana szczepionka (jeœli w ogóle siê pojawi), znajd¹ siê chêtni do jej sprzeda¿y, po cenach rynkowych.

Tomasz Bagnowski


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 15 SIERPNIA 2026

7

Darek jest mój, a ja jestem jego W polskiej parafii œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie w Nowym Jorku Dariusz i Martyna, trzy miesi¹ce temu zawarli sakrament ma³¿eñstwa. Dziœ spotykamy siê ponownie, aby wróciæ wspomnieniami do jednego z najpiêkniejszych dni w ich ¿yciu i porozmawiaæ o emocjach, przygotowaniach oraz o tym, jak wygl¹da³y ich pierwsze tygodnie wspólnej drogi ma³¿eñskiej. ni, ¿e po prostu za³o¿ymy obr¹czki i ¿ycie bêdzie wygl¹da³o tak samo. A jednak pojawi³o siê inne poczucie bliskoœci, pewnoœci i przynale¿noœci. Teraz wiem, ¿e Darek jest mój, a ja jestem jego. To by³o dla mnie piêkne i zaskakuj¹ce doœwiadczenie.

Jak przygotowywaliœcie siê do tego wyj¹tkowego dnia? Co by³o dla was najwa¿niejsze? D (Dariusz): Przygotowañ by³o wiele. Organizacja wesela, remont domu, który sta³ siê dla nas wyœcigiem z czasem. Na tydzieñ przed œlubem usiedliœmy jednak spokojnie i porozmawialiœmy w cztery oczy. Uœwiadomiliœmy sobie, ¿e najwa¿niejsze nie s¹ dla nas szczegó³y organizacyjne ani stres, ale to, ¿ebyœmy tego dnia byli naprawdê razem. M (Martyna): Dla mnie te¿ najwa¿niejsze by³o to, ¿ebyœmy mogli prze¿yæ ten dzieñ spokojnie, z najbli¿szymi. Chcieliœmy skupiæ siê na tym, co najistotniejsze – na naszej mi³oœci, wspólnym pocz¹tku i radoœci dzielenia tego dnia z rodzin¹ i przyjació³mi. Martyna i Dariusz z ojcem Micha³em Czy¿ewskim

W czasie przygotowañ zapewne otrzymaliœcie wiele rad od rodziny, przyjació³ i osób z d³u¿szym sta¿em ma³¿eñskim. Które z nich okaza³y siê najbardziej cenne? Czy jest jakaœ wskazówka, która szczególnie zapad³a Wam w pamiêæ? D: Tych rad by³o wiele, ale jedna szczególnie zapad³a mi w pamiêæ. Us³ysza³em od znajomego z pracy, z czterdziestoletnim ma³¿eñskim sta¿em, ¿e w ma³¿eñstwie przychodz¹ ró¿ne etapy – czasem jest ³atwiej, czasem trudniej, czasem ludzie czuj¹ siê bardzo blisko siebie, a czasem musz¹ na nowo tê bliskoœæ odnajdywaæ. Najwa¿niejsze jednak, ¿eby zawsze pamiêtaæ, ¿e jest siê po jednej stronie i gra siê do jednej bramki, a nie przeciwko sobie. Bardzo cenna by³a dla mnie myœl, ¿e ma³¿onkowie powinni byæ dru¿yn¹ – wspieraæ siê, staæ za sob¹ i byæ przy sobie, szczególnie wtedy, kiedy pojawiaj¹ siê trudniejsze sytuacje albo gdy jedno z nich potrzebuje wsparcia. Wa¿na by³a te¿ dla mnie prosta, ale bardzo prawdziwa rada: ¿eby zawsze odnosiæ siê do siebie z szacunkiem, bo jeœli w relacji jest wzajemny szacunek, du¿o ³atwiej przejœæ przez ró¿ne wyzwania. DM: Wa¿na jest dla nas równie¿ zasada, ¿eby nie koñczyæ dnia w k³ótni. Staramy siê rozmawiaæ, wyjaœniaæ nieporozumienia i pamiêtaæ, ¿e jesteœmy dla siebie najbli¿szymi osobami. Moment zawarcia sakramentu ma³¿eñstwa to wzruszaj¹ca chwila. Jakie emocje towarzyszy³y wypowiadaniu s³ów przysiêgi ma³¿eñskiej? M: Nie mia³am du¿ej tremy. Pamiêtam g³ównie ekscytacjê w momencie, kiedy czeka³am na wejœcie do koœcio³a. Towarzyszy³y mi radoœæ, szczêœcie i takie piêkne, pozytywne poruszenie. Bardziej ni¿ stres czy wzruszenie czu³am szczêœcie i oczekiwanie na ten wyj¹tkowy moment. D: Ja równie¿ nie stresowa³em siê sam¹ przysiêg¹. Tego dnia by³em bardzo spokojny, co mnie samego trochê zdziwi³o. Wiêkszy stres pojawi³ siê wczeœniej, przed wejœciem do koœcio³a i przed samym rozpoczêciem ceremonii. Natomiast

kiedy byliœmy ju¿ przy o³tarzu, czu³em spokój, szczêœcie i pewnoœæ. Ten moment by³ dla mnie bardzo silnym prze¿yciem. Pamiêtam ogromne emocje, szczêœcie i œwiadomoœæ, ¿e w³aœnie rozpoczynamy wspólne ¿ycie jako m¹¿ i ¿ona. Jaka jest waszym zdaniem recepta na udane przyjêcie weselne? Wystawnoœæ czy raczej dobra atmosfera i obecnoœæ bliskich? M: Uwa¿am, ¿e udane wesele nie zale¿y od wystawnoœci. Najwa¿niejsi s¹ ludzie, którymi siê otaczamy i dobra atmosfera. Nasze wesele by³o raczej kameralne, skromniejsze i w gronie najbli¿szych. I dziêki temu by³o bardzo nasze. D: Dla mnie recept¹ na udane wesele s¹ przede wszystkim ludzie – najbli¿sza rodzina i przyjaciele. Wa¿ne jest te¿, ¿eby by³a dobra muzyka i osoba, która potrafi dobrze poprowadziæ zabawê, na przyk³ad dobry DJ. Oczywiœcie jedzenie, napoje i organizacja te¿ maj¹ znaczenie, ale najwiêksze znaczenie ma atmosfera. DM: Wydaje nam siê te¿, ¿e para m³oda nadaje rytm ca³emu przyjêciu. Jeœli goœcie widz¹, ¿e m³odzi s¹ szczêœliwi, tañcz¹, œmiej¹ siê i dobrze bawi¹, chêtniej do³¹czaj¹ do tej radoœci. Dlatego dla nas najwa¿niejsze by³o wspólne prze¿ywanie tego dnia z naprawdê bliskimi ludzmi. A podró¿ poœlubna? Dok¹d siê wybraliœcie? DM: Pojechaliœmy do Grecji – najpierw spêdziliœmy kilka dni w Atenach, zwiedzaj¹c miasto i poznaj¹c jego atmosferê, a póŸniej odpoczywaliœmy na Krecie, w okolicach Chanii. Wybraliœmy Grecjê, bo od dawna wydawa³a nam siê piêknym i wyj¹tkowym kierunkiem na podró¿. Przyci¹gnê³y nas jej krajobrazy, historia, kuchnia, pogoda i ró¿norodnoœæ – z jednej strony miasta i zabytki, z drugiej morze, góry i piêkne widoki. By³ to dla nas idealny wybór na podró¿ poœlubn¹, poniewa¿ mogliœmy po³¹czyæ zwiedzanie z odpoczynkiem i przede wszystkim spêdziæ spokojny, piêkny czas razem.

Minê³y trzy miesi¹ce od œlubu. Jak wygl¹da wasza codziennoœæ? Czy Wasze ¿ycie zmieni³o siê? M: Z mojej perspektywy ¿ycie po œlubie zmieni³o siê wewnêtrznie. Czujê siê bardziej pewna Darka i naszej relacji. Mam poczucie, ¿e on wybra³ mnie, a ja wybra³am jego jako swojego towarzysza ¿ycia. To daje mi du¿o spokoju, radoœci i poczucia bezpieczeñstwa. Bardzo wa¿ne by³o dla mnie równie¿ to, ¿e po zawarciu sakramentu ma³¿eñstwa mo¿emy ¿yæ w zgodzie z wiar¹, przystêpowaæ do Komunii Œwiêtej i ¿yæ w ³asce uœwiêcaj¹cej. To by³o dla mnie naprawdê istotne. D: Ja równie¿ czujê, ¿e coœ siê zmieni³o. Mo¿e z zewn¹trz codziennoœæ wygl¹da podobnie, ale w œrodku cz³owiek czuje siê inaczej. To bardzo przyjemne i piêkne uczucie, trochê trudne do opisania, ale daje du¿o spokoju i szczêœcia. Czêsto mówi siê o okresie docierania siê m³odego ma³¿eñstwa. Jak jest w waszym przypadku? Czy odkrywacie w sobie nowe cechy i uczycie siê wspólnego ¿ycia? Co najbardziej was zaskoczy³o w pierwszych tygodniach ma³¿eñskiego ¿ycia? D: Mam wra¿enie, ¿e z Martyn¹ bardzo dobrze siê znamy. Czasem wystarczy, ¿e wejdê do domu, aona od razu widzi, ¿e coœ jest nie tak. Nie powiedzia³bym wiêc, ¿e przechodzimy przez typowy okres „docierania siê”. Bardzo du¿o rozmawiamy: o codziennych sprawach, emocjach, planach, trudnoœciach i radoœciach. M: Byliœmy razem oko³o dwóch lat przed œlubem i zd¹¿yliœmy siê ju¿ dobrze poznaæ. Myœlê, ¿e cz³owiek odkrywa drug¹ osobê przez ca³e ¿ycie. Nawet jeœli dobrze siê znamy, to pewnie jeszcze wiele razy bêdziemy dowiadywaæ siê o sobie czegoœ nowego. I to jest piêkna czêœæ ma³¿eñstwa – ¿e mo¿na iœæ razem przez ¿ycie i ci¹gle uczyæ siê siebie nawzajem. Najbardziej pozytywnie zaskoczy³o mnie chyba to, ¿e po œlubie jednak naprawdê czuje siê wewnêtrzn¹ zmianê. Wiele osób mówi³o nam, ¿e po œlubie nic siê nie zmie-

Jak¹ rolê w waszym ma³¿eñstwie odgrywa wiara i modlitwa? M: Jesteœmy osobami wierz¹cymi i staramy siê zawierzaæ Bogu nasz¹ codziennoœæ, nasze decyzje, plany i wspólne ¿ycie. Nie mamy jeszcze sta³ej praktyki wspólnej modlitwy, ka¿de z nas modli siê indywidualnie. Wa¿ne jest dla nas to, ¿e razem uczestniczymy we Mszy Œwiêtej i ¿e wiara jest obecna w naszym ¿yciu. DM: Czujemy, ¿e wiara pomaga nam budowaæ relacjê na solidnym fundamencie. Dla nas zwi¹zek ma³¿eñski to nie tylko wspólne ¿ycie, ale tak¿e zaproszenie Boga do naszej relacji. Wierzymy, ¿e wiara pomaga nam budowaæ jednoœæ, uczy nas cierpliwoœci, przebaczenia, szacunku i mi³oœci, a tak¿e przypomina nam, ¿e w codziennoœci nie jesteœmy sami. Jakie s¹ wasze marzenia? Czego ¿yczylibyœcie sobie na kolejne miesi¹ce i lata wspólnego ¿ycia? DM: Przede wszystkim chcemy spokojnie dokoñczyæ remont domu i stworzyæ w nim miejsce, które bêdzie naprawdê nasze – ciep³e, rodzinne i pe³ne mi³oœci. A w przysz³oœci ¿yczylibyœmy sobie szczêœliwej codziennoœci – zwyczajnej, ale piêknej, prze¿ywanej razem. Chcielibyœmy, aby w naszym ma³¿eñstwie zawsze by³o du¿o mi³oœci, pokoju, radoœci i cierpliwoœci. Marzymy tak¿e o dzieciach i o tym, ¿eby byæ dobrymi rodzicami. Chcielibyœmy, aby nasze wspólne ¿ycie by³o pe³ne bliskoœci, wzajemnego wsparcia i wdziêcznoœci za ka¿dy dzieñ spêdzony razem. A jak¹ radê przekazalibyœcie narzeczonym, którzy przygotowuj¹ siê do zawarcia sakramentu ma³¿eñstwa? D: Narzeczonym poradzi³bym przede wszystkim, ¿eby du¿o ze sob¹ rozmawiali – szczerze, spokojnie i na wiele tematów. Warto naprawdê dobrze siê poznaæ i porozmawiaæ o wartoœciach, wierze, rodzinie, codziennoœci, planach na przysz³oœæ i o tym, jak ka¿de z nich rozumie ma³¿eñstwo. Poradzi³bym te¿, ¿eby nie stresowaæ siê weselem i zwi¹zanym z nim sprawami organizacyjnymi. Najwa¿niejsze jest to, ¿eby tego dnia byæ naprawdê dla siebie, i prze¿yæ go razem. DM: Warto dobrze siê poznaæ ale nie zwlekaæ zbyt d³ugo, jeœli obie osoby s¹ pewne swojej decyzji i chc¹ iœæ razem przez ¿ycie. Najwa¿niejsze jest, aby rozpocz¹æ ma³¿eñstwo z mi³oœci¹, spokojem, szacunkiem i gotowoœci¹ do wspólnego budowania przysz³oœci. Dziêkujê za rozmowê. O. Micha³ Czy¿ewski, paulin

FOTO: ARCHIWUM ZAKOCHANYCH MA³¿ONKÓW


Marsz, marsz Polonia

DODATEK SPONSOROWANY PRZEZ STOWARZYSZENIE WETERANÓW ARMII POLSKIEJ W AMERYCE, OKRÊG 2 Nr 495

Nowy Jork

15 sierpnia 2026

Nie o zemstê, lecz o pamiêæ i prawdê wo³aj¹ ofiary ukraiñskiego ludobójstwa…

Grupa cz³onków SWAP przed rozpoczêciem uroczystoœci. Od lewej: Tadeusz Si³ka, Jan Surma, Zygmunt Bielski, Teofil Lachowicz, Stanis³aw Œwiêcki

Morze polskich flag wœród 10 tys. przyby³ych goœci

11 lipca, br. pod Narodowym Pomnikiem Rzezi Wo³yñskiej autorstwa Mistrza Andrzeja Pityñskiego w Domostawie, Gmina Jarocin, niedaleko od Stalowej Woli, odby³o siê donios³e wydarzenie – poœwiêcenie Œciany Pamiêci. Oficjalna nazwa uroczystoœci: Obchody Narodowego Dnia Pamiêci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. W uroczystoœci tej, na specjalne zaproszenie Spo³ecznego Komitetu Budowy Pomnika „RzeŸ Wo³yñska” pod kierownictwem prezesa Zbigniewa Walczaka i wójta Gminy Jarocin, Tomasza Podpory, udzia³ wziê³a m. in. delegacja Okrêgu 2. Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce (g³ówny sponsor budowy Œciany Pamiêci), przecinaj¹c wstêgê przy jednym z segmentów Œciany Pamiêci. Ceremonia ta odby³a siê po uroczystej Mszy Œwiêtej Polowej koncelebrowanej przez ks. biskupa Edwarda Frankowskiego i oko³o 30 ksiê¿y z ró¿nych stron Polski i z zagranicy. Rozpoczynaj¹c uroczystoœæ pomnik otoczy³y 33 poczty sztandarowe, a na zakoñczenie ponad 200 organizacji wnios³o wieñce i bukiety kwiatów. Nie brakowa³o wspania³ej oprawy muzycznej, salw karabinowych, apelu poleg³ych i przejmuj¹cych okolicznoœciowych przemówieñ.

S³ychaæ by³o te¿ bicie wielkiego dzwonu, daru amerykañskiej Polonii, zawieszonego na nowej dzwonnicy. Wyryte w nierdzewnej stali nazwy ponad 6000 miejscowoœci, w których zostali barbarzyñsko

Pomnik otoczy³y 33 poczty sztandarowe

pomordowani Polacy tylko dlatego, ¿e byli Polakami, robi³y niesamowite wra¿enie. Spis ten przygotowa³ przyjaciel œp. Andrzeja Pityñskiego, dr Witold Zych – historyk sztuki, aktywista g³êboko oddany

sprawie oddania sprawiedliwoœci ofiarom ukraiñskiego ludobójstwa. Zanim rozpoczê³a siê uroczystoœæ, liczne rodziny pomordowanych niestrudzenie szuka³y na d³ugiej Œcianie Pamiêci zna-


Biskup Edward Frankowski odprawia Mszê Œwiêt¹ Polow¹

Zaproszeni goœcie

Przemawia dr Witold Zych, inicjator stworzenia Œciany Pamiêci w Domostawie

Apel Pamiêci

Akt poœwiêcenia Œciany Pamiêci

Przecinanie wstêgi przed Œcian¹ Pamiêci

nych im z przekazów nazw miejscowoœci, posegregowanych wed³ug przedwojennych powiatów, aby pod nimi po³o¿yæ znicze i kwiaty. By³ to wzruszaj¹cy widok. Po ponad 80 latach, pamiêæ o tych wydarzeniach oraz gotowoœæ do obrony prawdy pozostaj¹ ¿ywe. Cz³onkowie SWAP: Zygmunt Bielski – adiutant finansowy, Teofil Lachowicz – redaktor „Weterana”, Wojciech Michalik – cz³onek Komisji Rewizyjnej SWAP, Jan Surma z Placówki 51/99 w Jersey City, NJ z opiekunk¹ Justyn¹ Sychta, Tadeusz Si³ka z ¿on¹ Mari¹ (cz³onkini Korpusu Pomocniczego Pañ) i Ryszard Wojtusiak – z Placówki 111 SWAP w New Britain, CT, Stanis³aw Œwiêcki – z Placówki 119 SWAP w Hartford, CT, z dum¹ i wzruszeniem uczestniczyli w tej patriotycznej uroczystoœci. Wed³ug organizatorów wziê³o w niej udzia³ oko³o dziesiêciu tysiêcy osób! Flaga SWAP wznosi³a siê na wysokim maszcie obok flagi Rzeczypospolitej Polskiej i Gminy Jarocin. Spo³eczny Komitet Budowy Pomnika „RzeŸ Wo³yñska” w Domostawie, na znak wdziêcznoœci za inicjowanie postawienia pomnika oraz wieloletnie wsparcie finansowe i duchowe, zarezerwowa³ weteranom ze SWAP pierwszy rz¹d dla spe-

cjalnych goœci. Za nimi usiedli liczni pos³owie na Sejm RP. By³o to niezwyk³e, gdy¿ dwa lata temu, na poœwiêceniu pomnika by³o ich zaledwie kilku. W tym roku, podobnie jak dwa lata temu, zabrak³o oficjalnej reprezentacji rz¹du RP. Pomnik autorstwa Mistrza Pityñskiego, przez wielu uwa¿any za kontrowersyjny a nawet okrutny, przedstawia surow¹ prawdê wydarzeñ, które 83 lata temu mia³y miejsce na Wo³yniu. Fakt, ¿e stoi on te-

raz jako Narodowy Pomnik i jest odwiedzany codziennie przez liczne wycieczki, pielgrzymki patriotyczne, polityków m.in. przez Prezydenta RP Karola Nawrockiego, rodziny ofiar, oraz setki turystów z ca³ego œwiata, jest naocznym i chwalebnym dowodem, jak bardzo idea postawienia tego pomnika by³a potrzebna. Wizja Mistrza Pityñskiego, niesamowita odwaga i ciê¿ka praca Spo³ecznego Komitetu Budowy Pomnika „RzeŸ Wo³yñska” w Do-

mostawie, wsparcie Polonii, szczególnie z Nowego Jorku i pospolite ruszenie polskich obywateli zaowocowa³o. Na Ukrainie, choæ proces ten postêpuje bardzo wolno, rozpoczynaj¹ siê ekshumacje masowych mogi³, do³ów œmierci, studni, rowów i leœnych uroczysk – miejsc, w których w poœpiechu grzebano ofiary ludobójstwa. Mo¿e nareszcie rodziny barbarzyñsko zamordowanych bezbronnych ojców, matek, ciê¿arnych kobiet, niemowl¹t, dzieci, braci, sióstr i krewnych, doczekaj¹ siê godnego, katolickiego pochówku swoich bliskich. Czeœæ ich pamiêci! Maria Bielska

ZDJÊCIA Z. BIELSKI, M. BIELSKA, SPO³ECZNY KOMITET BUDOWY POMNIKA RZEŸ WO³YÑSKA W DOMOSTAWIE

Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003

Krzysztof Rostek i Maria Bielska z weteranami ze SWAP po ods³oniêciu Œciany Pamiêci

e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org


KURIER PLUS 15 SIERPNIA 2026

10

www.kurierplus.com

Blender kulturalny

MissMedia *

Pozostaj¹c w temacie d³ugo-

Jane Fonda

N

„ ie próbuj za wszelk¹ cenê zatrzymaæ czasu. Zamiast tego postaraj siê jak najlepiej wykorzystaæ ten, który w³aœnie masz” – radzi Jane Fonda. Uznana aktorka, która ma wiele wspania³ych ról na koncie, kojarzy siê przede wszystkim z nienagann¹ sylwetk¹, któr¹ zachwyca³a, a czasem wpêdza³a w kompleksy, ju¿ w latach 90. To wtedy Fonda sta³a siê królow¹ fitnessu i domowych treningów na kasetach VHS. Dziœ amerykañska gwiazda ma 88 lat i nadal gor¹co poleca „najlepsze lekarstwo jakie wymyœlono”, czyli ruch. „Bez wzglêdu na wiek, ale zw³aszcza, gdy jesteœcie starsi, pamiêtajcie o jednej rzeczy” – radzi. „Jeœli nie mo¿ecie biegaæ, wybierajcie spacery. Jak nie mo¿ecie podnosiæ du¿ych ciê¿arów, weŸcie do rêki mniejsze. Nie chodzi bowiem o sportowe osi¹gniêcia, ale o codzienn¹ troskê o cia³o. Bo nawet niewielka dawka aktywnoœci pozwala zachowaæ sprawnoœæ i poprawia humor” – przekonuje gwiazda. Nie wszyscy wierz¹ jednak, kiedy Fonda zarzeka siê, ¿e nie chcia³aby znowu mieæ tych przys³owiowych dwudziestu lat. Przecz¹ temu m.in. liczne operacje plastyczne, którym przez lata siê poddawa³a. Gwiazda jednak uparcie twierdzi, ¿e m³odoœæ to „by³ trudny czas w jej ¿yciu, brakowa³o jej pewnoœci siebie, zmaga³a siê z kompleksami, a potwierdzenia swojej wartoœci szuka³a na zewn¹trz”. Dopiero kolejne dekady pozwoli³y aktorce lepiej okreœliæ to, czego sama chce. Czyli – jak to bywa w ¿yciu – m¹droœæ przysz³a z wiekiem. I dziœ, z pozycji seniorki, Fonda podkreœla, ¿e „starzenie siê nie dotyczy tylko tego, co widaæ na zewn¹trz. To przede wszystkim czas, gdy mo¿na siê uwolniæ od presji wygl¹du i robiæ inne, wa¿niejsze rzeczy”. Ech, gdybyœmy tak samo dbali o wewnêtrzn¹ urodê i tyle samo czasu i starañ poœwiêcali, by upiêkszyæ nasz¹ duszê i intelekt, œwiat by³by zupe³nie innym miejscem. *

A jeœli o staroœci mowa, to oddajmy na moment g³os

jednemu z najstarszych aktorów, którzy pozostaj¹ czynni zawodowo. Clint Eastwood, bo o nim mowa, za cztery lata skoñczy… sto lat. Swojemu m³odszemu koledze Morganowi Freemanowi (88 lat) da³ wskazówkê, która brzmia³a: „nie wpuszczaj starego cz³owieka”. Czyli – ¿yj tak, jak do tej pory. Nie rezygnuj z aktywnoœci, nie zamykaj siê w domu. Zachowuj siê tak, jak gdy mia³eœ 35 czy 40 lat. Skupiaj siê na tym, co tu i teraz. Nie ¿yj wspomnieniami. Nie rozpamiêtuj. Nie pogr¹¿aj siê w têsknocie za utracon¹ m³odoœci¹. Ca³y czas siê rozwijaj. Codziennie ucz siê czegoœ nowego. I nie przejmuj siê tym, jak wygl¹dasz. Zapytany, czy nie ma problemu z tym, jak prezentuje siê na ekranie, odpowiedzia³: „Przejmowa³bym siê, gdybym mia³ 30 lat. A teraz b¹dŸmy szczerzy: ¿adne ujêcie nie jest ju¿ korzystne. Na pró¿noœæ jest ju¿ za póŸno, wiêc lepiej zaakceptowaæ rzeczywistoœæ”. Na koniec nale¿y przypomnieæ, ¿e Clint Eastwood mia³ ukoñczone 40 lat, gdy zagra³ Brudnego Harry’ego, po 60-tce zdoby³ Oscara za film i re¿yseriê genialnego „Bez przebaczenia”, po 70-tce otrzyma³ te same nagrody za kultowy obraz „Za wszelk¹ cenê”. A kiedy skoñczy³ 90-tkê wyre¿yserowa³ „Przysiêg³ego nr 2”. Czyli œmia³o mo¿e zaœpiewaæ: „nie liczê godzin i lat, to ¿ycie mija, nie ja”.

wiecznoœci, warto wspomnieæ o Bryanie Johnsonie amerykañskim guru zdrowego stylu ¿ycia, o którym Netflix zrealizowa³ dokument „Don’t Die”. Johnson, któremu od lat przyœwieca³ jeden cel, a mianowicie spowolniæ naturalny proces starzenia, poœwiêci³ miliony dolarów, by wygraæ z przemijaniem. „Technologiczny krezus, którego maj¹tek szacuje siê na 400 milionów dolarów, codziennie ³yka setki tabletek, poddaje siê zabiegom laserowym, terapiom, regularnym pomiarom, intensywnie æwiczy i oczywiœcie rygorystycznie dba o dietê. Siêga przy tym po nietypowe metody – stosuje mieszanki ze s³odkowodnych alg, aminokwasów i cynamonu (to tylko niektóre ze sk³adników). Nawet jego erekcje s¹ monitorowane podczas snu, by dostarczyæ informacji o stanie zdrowia” – czytamy. Jednak ostatnio media obieg³a wiadomoœæ, ¿e pomimo najzdrowszego z mo¿liwych trybu ¿ycia, Bryan Johnson zapad³ na nieuleczaln¹ chorobê. „Mój ¿o³¹dek po¿era sam siebie – podsumowa³ swoje dolegliwoœci milioner. „Spróbujê rozwi¹zaæ ten problem, jednak wed³ug aktualnego stanu wiedzy ta choroba uznawana jest za nieuleczaln¹” – doprecyzowa³. „Tzw. autoimmunologiczne zapalenie ¿o³¹dka to przewlek³a choroba, w której uk³ad odpornoœciowy atakuje b³onê œluzow¹ ¿o³¹dka. W rezultacie organizm nie jest w stanie prawid³owo przyswajaæ niezbêdnych sk³adników od¿ywczych. Dodatkowo wzrasta ryzyko rozwoju nowotworów ¿o³¹dka” – wyjaœniaj¹ eksperci. Jak to siê jednak sta³o, ¿e choroba zosta³a wykryta dopiero teraz – mimo uwa¿nego monitorowania wszystkich parametrów zdrowia przez zespó³ lekarzy wspó³pracuj¹cy z milionerem? „Od jedenastu lat mia³em obni¿ony poziom ¿elaza, którego przyczyny nie uda³o siê ustaliæ – najwyraŸniej mog³o to byæ ju¿ wczesne ostrze¿enie o chorobie” – wyjaœni³ Johnson. „Czego do niedawna nie by³em w pe³ni œwiadomy, to ilu mo¿liwoœci nie wykorzystali moi poprzedni opiekunowie medyczni. Niski poziom ferrytyny (wskaŸnik magazynowania ¿elaza) by³ ci¹gle bagatelizowany i nigdy nie zosta³ rozwi¹zany” – podkreœli³. Od tej chwili, wraz ze swoim zespo³em, w którym, jak mo¿na wnioskowaæ, znajd¹ siê ju¿ nowi eksperci, Johnson zamierza pracowaæ nad znalezieniem lekarstwa na swoj¹ chorobê. Czy mu siê to uda? Czas poka¿e. * „ iedyœ z mê¿em, podczas jednego z sylwestrów, powiedzieliœmy sobie: <Dobra, to jest ten moment, odejmujemy sobie dziesiêæ lat>. I bardzo dobrze nam to zrobi³o” – mówi Gra¿yna Torbicka. W jaki sposób przeprowadziæ taki zabieg? „Po prostu w swojej g³owie, przecie¿ to tam jest Ÿród³o naszego samopoczucia i nastawienia do ¿ycia” – wyjaœnia dziennikarka. „A dzia³a to tak, ¿e nie mo¿esz powiedzieæ, ¿e jesteœ zmêczona albo stara. Nie mo¿esz powiedzieæ, ¿e na coœ jest ju¿ za póŸno”. Na pytanie, czy miewa marzenia o nieœmiertelnoœci, Tor-

K

Clint Eastwood

Gra¿yna Torbicka z mê¿em Adamem

bicka odpowiada: „Kino nieraz opowiada³o o tych, którzy takie marzenia mieli, i jak bardzo ich potem ¿a³owali. Tam nie ma happy endu. Woda ¿ycia prêdzej czy póŸniej siê jednak koñczy. Poza tym my mo¿emy wyd³u¿aæ swoje ¿ycie, nie jest to nawet takie skomplikowane. Mamy dziœ wiêksz¹ œwiadomoœæ tego, co jeœæ, jak siê ruszaæ, jak dbaæ o swoje cia³o, i nie myœlê tu wcale o inwazyjnych zabiegach odm³adzaj¹cych, tylko o diecie, aktywnoœci fizycznej, ale te¿ optymistycznym, pozytywnym nastawieniu. O szukaniu w drugim cz³owieku dobrego, a nie z³ego. O pozbywaniu siê zawiœci i zazdroœci, cieszeniu siê ka¿d¹ chwil¹, jaka jest nam dana. To bardzo odm³adza” – przekonuje dyrektor artystyczna festiwalu „Dwa Brzegi”, które w tym roku obchodzi 20-lecie. „Nasz festiwal od pocz¹tku mia³ byæ miejscem ³¹czenia sztuk, pokoleñ, ludzi, twórców” – opowiada Torbicka. „Janusz Gajos, który by³ naszym goœciem kilkakrotnie, powiedzia³, ¿e lubi przyje¿d¿aæ na festiwal do Kazimierza Dolnego dlatego, ¿e nasza publicznoœæ szanuje gwiazdy w bezpoœrednim kontakcie. Czyli docenia mo¿liwoœæ podejœcia blisko, poproszenia o zdjêcie czy autograf, ale jednoczeœnie wyczuwa doskonale, kiedy goœæ potrzebuje prywatnoœci, chce pójœæ na kawê na Rynku czy w spokoju zjeœæ posi³ek. Nasza publicznoœæ, ale i nasi goœcie maj¹ poczucie wspó³tworzenia tego festiwalu. I to mnie bardzo cieszy” – podsumowuje. *

Z kolei Sharon Lane z Kali-

fornii zamiast spokojnej staroœci, wybra³a pe³ne przygód ¿ycie na… oceanie. 77-latka zdecydowa³a siê na radykalne posuniêcie. Sprzeda³a ca³y dobytek i zamieszka³a na statku, który przez 15 lat bêdzie op³ywa³ œwiat. Luksusowy rejs to dla niej nie tylko podró¿, ale przede wszystkim realizacja wielkiego marzenia o wolnoœci. „W koñcu mogê robiæ to, o czym marzy³am przez ca³e ¿ycie” – powiedzia³a w jednym z wywiadów. I podkreœli³a, ¿e ¿ycie na statku to dla niej nie tylko egzotyczne widoki, ale przede wszystkim poczucie wspólnoty. „Kiedy jesteœ wœród ludzi, którzy myœl¹ podobnie, wszystko staje siê prostsze” – zauwa¿y³a. Sharon Lane przez lata uczy³a jêzyków obcych w kalifornijskiej szkole œredniej, ale te¿ organizowa³a edukacyjne wyjazdy do Europy i w inne miejsca globu. W latach 90. wyprowadzi³a siê na dwa lata do Kapsztadu w RPA, by „doœwiadczyæ przygody i poczuæ ¿ycie w nowym rytmie”. O jej sposobie na emeryturê dziœ pisz¹ media na ca³ym œwiecie. „Chcê, ¿eby moje ostatnie lata by³y aktywne, ciekawe, pe³ne ludzi i miejsc, które zawsze chcia³am zobaczyæ” – deklaruje. Zakup kabiny na luksusowej jednostce Villa Vie Odyssey, która zosta³a zaprojektowana jako „p³ywaj¹cy dom”, spe³nia wszystkie warunki. Cena obejmuje nie tylko zakwaterowanie i wy¿ywienie, ale te¿ us³ugi, m.in. dostêp do opieki medycznej. „Nie muszê robiæ prania, nie chodzê na zakupy. ¯ycie na morzu jest tañsze ni¿ codziennoœæ w Kalifornii” – twierdzi seniorka. Sharon Lane doda³a, ¿e nie planuje powrotu do dawnego ¿ycia na l¹dzie. „Mo¿e za 15 lat, jeœli poczujê tak¹ potrzebê, wrócê. A mo¿e zdecydujê siê na kolejny rejs… Kto wie”. m


KURIER PLUS 15 SIERPNIA 2026

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

Jazgot Kadr z filmu „Dirty Dancing” i podpis: jeœli by³aœ na tym w kinie, w³aœnie wkraczasz w okres menopauzy. Dokonujê szybkich obliczeñ. Film z 1987 wyœwietlano w Polsce rok póŸniej, czyli mia³am wtedy jedenaœcie lat. I na seans musia³am pójœæ w towarzystwie osoby doros³ej. Ale tak siê nie sta³o. W przyzak³adowym kinie stawi³am siê z kole¿ank¹ z klasy, a znajoma ojca wpuœci³a nas bez opiekunów. I bez biletów. Wstrz¹œniête histori¹ szesnastoletniej Baby (Jennifer Gray) i nieziemsko przystojnego instruktora tañca (Patrick Swayze) po napisach koñcowych zosta³yœmy na kolejny seans. A kiedy film pojawi³ siê na kasetach VHS, czêsto pirackich, ogl¹da³yœmy go namiêtnie w domach. Rekordzistka twierdzi³a, ¿e w kinie by³a dwanaœcie razy, ale nikt jej nie uwierzy³. Po latach okaza³o siê, ¿e mówi³a

prawdê. Zna³a na pamiêæ ka¿dy dialog. Umia³a te¿ naœladowaæ uk³ady taneczne. Choæ bez partnera na miarê Johnny’ego trudno jej by³o zab³ysn¹æ na parkiecie. Wiêc æwiczy³a z kole¿ank¹. Albo sama. Przed lustrem. Zajecha³am trzy kasety od ci¹g³ego przewijania – powiedzia³a mi po latach. Pewnie chodzi³o o scenê w jeziorze. „Wiruj¹cy seks” sta³ siê obrazem kultowym. Choæ przez lata wyszydzanym. Ze wzglêdu na fatalny polski tytu³. Choæ orygina³ te¿ wzbudza³ sporo kontrowersji. Podobno aktorzy do samego koñca walczyli o jego zmianê. Co ciekawe, film Emila Ardolino mia³ premierê w Cannes. Otrzyma³ te¿ sporo nominacji do Z³otych Globów. A za muzykê odebra³ Oscara. Nie by³o to wiêc dzie³o najni¿szych lotów. Co w latach 90. próbowali nam wmówiæ doroœli. Kilka lat temu obejrza³am go ponownie. W ogóle siê nie zestarza³. * Za to my ulegamy procesom powolnego rozk³adu. Nadci¹ga smuga cienia. Mrok. I grzêzawisko. Entropia jest nie do zatrzymania. Zaczynaj¹ pojawiaæ siê nie-

Gargamel Jan Latus Nie wiem, czy to bêdzie mój najlepszy tekst w ¿yciu, pewnie nie. Ale tytu³ bêdzie zapamiêtany. Piêkne to jest s³owo, gargamel. Mo¿e ktoœ, jakiœ polonijny profesor Miodek, wyt³umaczy mi jego genezê. Wed³ug mnie, to by³a jakaœ postaæ z kreskówki dla dzieci, z filmu, tak jak Shrek. Kiedyœ romansowa³em z tak¹ œliczn¹ Joasi¹ (potem uciek³a z ch³opakiem z PRL-u do Australii), która siedzia³a za mn¹ i nudzi³a siê jak mops na wyk³adzie, wiêc zleci³a mi napisanie wierszyka, podaj¹c jako temat trudne s³owo ksantofil. Spisa³em siê g³acko – od tej pory by³em ju¿ pisarzem i dziennikarzem. Bo ludziom niepisz¹cym wydaje siê, ¿e rzucone has³o musi byæ noœne i zrozumia³e. Wiêc i ona myœla³a, ¿e mnie za¿yje tym ksantofilem, o którym nie wiedzia³em wtedy nic i nadal nie wiem. Do dziœ pamiêtam mój wierszyk, stworzony w piêæ minut nudnego wyk³adu historycznego: Do ksantofila rym wymyœleæ trudno Wyraz to rzadki, raczej wyszed³ z mody A szkoda – bez ksantofila by³oby nam nudno A jêzyk straci³by wiele swej urody.

Pisa³em te¿ okolicznoœciowe wierszyki i fraszki w domu – rodzice byli zachwyceni. Jak oni siê uchachali z moich wierszyków do œw. Miko³aja! To wywo³a³o we mnie z³udne wra¿enie, ¿e mam talent literacki. No i teraz wszyscy musicie cierpieæ. Wróæmy jednak do g³ównego tematu, czyli gargamela. Pomin¹wszy genezê s³owa rozumia³em, ¿e tak siê potocznie i ¿artobliwie okreœla potworki architektoniczne, podobnie jak nazywanie bohomazem obrazu, którego ktoœ nie rozumie. Kilka lat temu przyst¹piono w mieœcie Wroc³aw do wyburzania gargamela. To by³ budynek powsta³y na pocz¹tku dzikich lat 90. tych. Ja wyjecha³em do USA w grudniu 1988. Te dzikie lata wczesnego kapitalizmu znam jedynie z krótkich wizyt. Niemniej, gargamele zobaczy³em. To by³y budynki otynkowane na ró¿owo, groszkowo i seledynowo. Bloki mieszkalne z ma³ymi oknami i mansardami (Pary¿!). Biura z metalowymi framugami okien w kolorze zielonym. Oczywiœcie, powodem by³a te¿ technologia. Zachwycamy siê dziœ Chinami i Dubajem, ale te szokuj¹co odwa¿ne, przeszklone wie¿owce nie mog³yby powstaæ 30 lat temu. Tak wiêc gargamela we Wroc³awiu wyburzono. Jak to w sieci, jedni nie mogli siê nacieszyæ, ¿e gargamela zgruzowano, inni widzieli w nim œwiadectwo epoki. Kiedy wróci³em do Polski w 2016 roku, przez krótki czas wynajmowa³em mieszkanie na osiedlu na Woli w Warszawie. W³aœnie wczesne lata 90-te. Same gargamele. Mia³em mieszkanko na strychu, za gor¹ce, bez klimatyzacji, z man-

pokoj¹ce objawy. Na przyk³ad du¿o ni¿sza tolerancja dla mankamentów charakterologicznych, niedoci¹gniêæ i uchybieñ drugiej strony. To, na co kiedyœ reagowa³am wzruszeniem ramion, dziœ doprowadza mnie do szewskiej pasji. Lista przewin jest d³uga. Zostawianie mikroskopijnej iloœci jedzenia na dnie garnka. ¯eby nie trzeba by³o zmywaæ. Wstawianie tego¿ do lodówki. Z ³y¿k¹. Albo nabierk¹. I przykrywanie ca³oœci plastykow¹ reklamówk¹. Szukanie rzeczy i uporczywe nieznajdowanie ich. Choæ s¹ na widoku. Otwieranie w tym celu szafek i szuflad. Niezamykanie ich. Nieodk³adanie rzeczy na miejsce. Ho³dowanie filozofii, ¿e wszystko powinno byæ na wierzchu. Kumulowanie czêœci garderoby – g³ównie koszulek – na krzeœle. W nocnych napadach ob¿arstwa wyjadanie d¿emów z lodówki i nieuzupe³nianie braków. Odk³adanie czapek bejsbolowych daszkiem do góry. Przez co trac¹ fason. Noszenie gotówki luzem w kieszeniach spodni. Z których notorycznie wypada. Chodzenie w butach po umytej pod³odze. Otwieranie kocich puszek za ka¿dym razem, gdy Pani Matka stanie w progu kuchni. I miauknie. Oraz – co jest najtrudniejsze do zniesienia – permanentne zag³uszanie ciszy publicystycznym be³kotem. Czyli tzw. gadaj¹ce g³owy. O ka¿dej porze dnia i nocy – informacje, debaty, opinie, komentarze. Polityka. Polska. I œwiatowa. Eksperci. I zaproszeni goœcie. W sejmie. Przed sejmem. W stu-

11 diu. Pod studiem. Nowogrodzka. Wiejska. Kreml i Waszyngton. Potok s³ów. Nieustanny jazgot. Po prostu nie mo¿e byæ cicho. Trzeba zaraz coœ w³¹czyæ. Kiedy stawiam opór, a robiê to czêsto – K. zak³ada s³uchawki. Obojêtnie, czy gotuje, æwiczy, idzie do sklepu albo wynieœæ œmieci – ktoœ gada mu do ucha. Wystarczy, ¿e wsi¹dziemy do auta – ju¿ s³yszê jak Dariusz Rosiak mówi: „To jest <Raport o stanie œwiata>”. I przez godzinê detalicznie opowiada o przetasowaniach w partii Tisza, pakcie migracyjnym albo zabiciu przywódcy wojskowego skrzyd³a Hamasu. Do obiadu, który K. czêsto zjada sam po przyjœciu z pracy, odpala Kana³ Otwarty albo Historiê Realn¹. Przed snem lubi ogl¹daæ dokumenty o katastrofach lotniczych. Albo stare kroniki filmowe. Maszyny te¿ s¹ pasjonuj¹ce. Na przyk³ad budowa wtryskarki albo traktora. Ostatnio przy³apa³am go, jak ogl¹da „Czterdziestolatka”. Rekonstrukcja cyfrowa – poinformowa³ zwiêŸle. Do³¹czy³am na kilka odcinków. Bo dobrze przypomnieæ sobie Warszawê z lat 70-tych. Uœmiechn¹æ siê do Anny Seniuk (dó³ do góry czy góra do do³u?), Ireny Kwiatkowskiej czy – mojego ulubieñca – Wojciecha Pokory. Ale szybko siê zniechêci³am. In¿ynier Karwowski przynudza³. Gagi siê zgra³y. Szkoda czasu. Wola³am poczytaæ ksi¹¿kê. W ciszy. m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com sardowym oknem w sumie nie daj¹cym widoku nigdzie. Mój pobyt tam, w sensie mentalnym, to kolejna historia. Dziœ jednak tylko o architektonicznych gargamelach. A ich w Polsce ubywa. Te budynki s¹ wyburzane. Pewnie to wielkie marnotrawstwo, ale nie dla wielkiego biznesu. Tak jak w Nowym Jorku. By³ 40-piêtrowy wie¿owiec z lat 60. tych przy Park Avenue? Ju¿ go nie ma. Ktoœ dziœ stawia tam 60-piêtrowy apartamentowiec dla bogatych Arabów i Rosjan. Gargamele nastawiano w Polsce, nawet ko³o mojego rodzinnego domu w Warszawie. Stawiano je jeszcze za komuny. Pamiêtacie Zatokê Œwiñ w Wilanowie? To tam mieszkali ówczeœni partyjni bonzowie Polski: Jaskiernia, Kwaœniewski. Ten szczytowy luksus owych lat to by³y mieszkania mo¿e stumetrowe, z jakimœ tam parkietem i rega³em ze Szwarzêda w salonie. Dziœ Wilanów to pycha bogactwa, wille i luksusowe osiedla. Te PRL-owskie gargamele w ogóle nie zwracaj¹ uwagi. Kto wie, mo¿e ktoœ je nied³ugo wyburzy. Zamiast gargameli mamy dziœ w Warszawie, w Polsce, grodzone osiedla. Wszystkie wygl¹daj¹ tak samo: p³ot, stra¿nik, parking, kilkupiêtrowe bloki otynkowane na bia³o, du¿e okna, zwykle z br¹zowymi framugami. Nic bez gustu, nic z pomys³em. Nowe biurowce w Warszawie to dziœ taka architektura jak na przyk³ad w Azji, szk³o i szk³o, choæ mo¿e w Europie buduje siê ni¿ej. Czasem szk³o zielone, czasem niebieskie. To ju¿ nie s¹ gargamele, ale te¿ nie zwracaj¹ uwagi swoim piêknem. W Kuala Lumpur w Malezji, gdzie COVID uwi¹za³ mnie na ponad rok, mieszka³em w takim szklanym budynku i widzia-

³em z okna inne szklane budynki. Gargamele z dawnych lat by³y stopniowo wyburzane. Na Filipinach, gdzie mam teraz zaszczyt mieszkaæ, s¹ same gargamele. Mo¿e nie w najdro¿szych dzielnicach Manili – tam stawia siê takie same szklane wie¿e, jak w Kuala Lumpur i Warszawie. Ale ju¿ w moim mieœcie wojewódzkim Angeles City gargamele s¹ na ka¿dym rogu. Nie, nie mój budynek – zbudowa³ go Niemiec i apartamentowiec wygl¹da nowoczeœnie. Ale niech tylko wyjdê z domu na ulicê… Ale przecie¿ nawet nie muszê wychodziæ! Moje mieszkanie jest naprawdê komfortowe, ale w guœcie, no nie wiem. W³aœciciel apartamentu to Malezyjczyk z Kuala Lumpur, hinduskiego pochodzenia. Jak ktoœ wchodzi, na przyk³ad m³oda laska, do tego apartamentu, wra¿enie jest piorunuj¹ce: œwiat³a, zapachy, ¿yrandol w stylu Taj Mahal. Potem jednak przychodzi obserwacja i refleksja: na œcianach jest tapeta w kwiatki, meble odmalowano na bia³o tani¹ farb¹ olejn¹, drzwi i szuflady roz³a¿¹ siê z powodu wilgoci. Na komodach stoj¹ sztuczne kwiatki a gdzie siê nie dotkn¹æ, stoj¹ jakieœ zapachowe kadzide³ka. Gargamele. Ten gust roz³azi siê tu wszêdzie. W³aœnie postanowiono w moim budynku odmalowaæ deck wokó³ basenu. Wczeœniej by³o to ciemne, starannie zabejcowane drewno. Kolesie-stra¿nicy tym razem u¿yli do odmalowania filipiñskiej farby olejnej w kolorze sraczkowym, zupe³nie jak w sklepie GS za komuny. Farba zaczê³a od³aziæ po tygodniu. Wiadomo, po tanioœci. Teraz maluj¹ drugi raz. Ale co tam. Wokó³ mnie te¿ s¹ gargamele – pokracznie wygl¹daj¹cy starzy, grubi mê¿czyŸni. Ja pewnie te¿ jestem dla nich gargamelem. m


KURIER PLUS 15 SIERPNIA 2026

12

Polskie dzieci w obozie Balachadi

www.kurierplus.com

Polski komendant obozu ksi¹dz Franciszek Pluta

Dobry Maharad¿a í1 W Londynie podczas spotkañ Gabinetu Wojennego czêsto rozmawia³ o tym z genera³em Sikorskim. Maharad¿a mia³ wiêc spor¹ wiedzê o polskiej kulturze i historii, dlatego postanowi³ dzia³aæ natychmiast, nie czekaj¹c a¿ politycy wypracuj¹ biurokratyczn¹ strategiê. Jego postawa wymaga³a nie tylko empatii, ale i ogromnej cywilnej odwagi. Choæ Nawanagar by³ jednym z kilkuset nominalnie suwerennych ksiêstw, pozostawa³ pod silnym wp³ywem brytyjskiego rz¹du w Londynie, a pozycja w³adcy zale¿a³a od uznania Korony. Jako cz³onek Imperialnego Gabinetu Wojennego, Digvijaysinhji by³ czêœci¹ najwy¿szych struktur decyzyjnych imperium, a mimo to zdecydowa³ siê im przeciwstawiæ. Kiedy kolonialni urzêdnicy wyra¿ali g³êbokie niezadowolenie z faktu, ¿e maharad¿a nie konsultowa³ z nimi przyjêcia uchodŸców, ten postawi³ na swoim, udowadniaj¹c, ¿e jego moralny kompas jest wa¿niejszy ni¿ dyplomatyczny protokó³ i polityczna lojalnoœæ wobec Londynu. Odpowiedzia³ im: „To moje pieni¹dze. To, na co je wydajê, jest moj¹ spraw¹ i nie muszê nikogo o nic pytaæ”.

D

zieci przybywaj¹ce do Nawanagaru by³y w stanie skrajnego wycieñczenia. Córka maharad¿y, ksiê¿niczka Harshad Kumari, wspomina³a, ¿e m³odzi Polacy wygl¹dali na chorych i wynêdznia³ych, mimo wczeœniejszej opieki w obozach tranzytowych. Dlatego gest maharad¿y by³ czymœ wiêcej ni¿ tylko zapewnieniem schronienia; by³ to akt przywrócenia godnoœci. Og³aszaj¹c siê ich „Bapu”, maharad¿a u¿y³ s³owa, które w indyjskim kontekœcie – nierozerwalnie kojarzonym z postaci¹ Mahatmy Gandhiego – oznacza ojca narodu, opiekuna duchowego i rodzinnego zarazem. Ta deklaracja mia³a ogromne znaczenie psychologiczne: polskie dzieci przesta³y byæ anonimowymi uchodŸcami, a sta³y siê mieszkañcami Nawanagaru pod osobist¹ opiek¹ w³adcy. Digvijaysinhji rozumia³, ¿e przetrwanie fizyczne to za ma³o – po traumie Syberii dzieci potrzebowa³y to¿samoœci i poczucia przynale¿noœci.

rowana czystym humanitaryzmem, jest w stanie rzuciæ wyzwanie systemowi, by ratowaæ ¿ycie najbardziej bezbronnych. Digvijaysinhji mawia³: „Skoro Bóg zes³a³ mi te dzieci, moim obowi¹zkiem jest siê nimi zaopiekowaæ”. Wype³ni³ ten obowi¹zek, tworz¹c legendê „Dobrego Maharad¿y”, która do dziœ pozostaje jednym z najpiêkniejszych rozdzia³ów polsko-indyjskich relacji.

P

ostawa maharad¿y Digvijaysinhjiego wobec blisko 1000 m³odych uchodŸców by³a ewenementem na skalê œwiatow¹. Choæ sam obóz w Balachadi by³ finansowany przez polski rz¹d na uchodŸstwie, to maharad¿a nada³ mu duszê. Udostêpni³ ziemiê w pobli¿u swojego letniego pa³acu, oddelegowa³ swojego g³ównego in¿yniera do budowy baraków i prywatnego sekretarza do nadzoru nad logistyk¹.Nie by³ tylko darczyñc¹ – by³ prawdziwym ojcem. Odwiedza³ polsk¹ szko³ê, bywa³ na jase³kach i z pasj¹ kibicowa³ dzieciom podczas zawodów sportowych. Jego zaanga¿owanie by³o ca³kowicie pozbawione dystansu w³adcy. Œwiadczy o tym fakt, ¿e podczas fina³owego meczu pi³ki no¿nej, gdy polska dru¿yna pokona³a zespó³ maharad¿y 2:1, Digvijaysinhji siedzia³ w g³êbokim fotelu i bi³ brawo polskim dzieciom, ciesz¹c siê z ich sukcesu bardziej ni¿ z wyników w³asnej ekipy. Jednym z najwiêkszych wyzwañ po przybyciu uchodŸców okaza³ siê szok kulturowy... na talerzu. Dzieci, przyzwyczajone do europejskich smaków, nie by³y w stanie prze³kn¹æ ostrych, aromatycznych potraw indyjskich. Wykazuj¹c siê dba³oœci¹ o komfort psychiczny goœci, maharad¿a zatrudni³ i przeszkoli³ miejscowych kucharzy w przyrz¹dzaniu ³agodnych dañ, które przypomina³y dzieciom ojczyznê. Ta troska o detale sprawi³a, ¿e Balachadi przesta³o byæ tylko punktem na mapie uchodŸczej, a sta³o siê bezpieczn¹ przystani¹. Dla wielu dzieci, wyniszczonych latami tu³aczki, by³ to pierwszy

D

ziêki bezinteresownej pomocy Dobrego Maharad¿y, w Indiach powsta³a bezpieczna przystañ dla grupy licz¹cej od 600 do 1000 m³odych uchodŸców. To, co sprawia, ¿e ten czyn by³ wyj¹tkowy, to absolutny brak wczeœniejszych wiêzi historycznych czy interesów strategicznych miêdzy Polsk¹ a Nawanagarem. Z perspektywy historycznej, dla nas Polaków by³ to dowód na to, ¿e w samym œrodku globalnej po¿ogi jedna osoba, kie-

Premier Indii Modi przy pomniku upamiêtniaj¹cym Dobrego Maharad¿ê

Dobry Maharad¿a wœród polskich dzieci w czasie Œwi¹t Bo¿ego Narodzenia

okres w ¿yciu, kiedy zazna³y prawdziwej stabilizacji i poczucia domu. Maharad¿a Digvijaysinhji rozumia³ tak¿e, ¿e dzieci potrzebowa³y zachowaæ swoj¹ narodow¹ to¿samoœæ, by mieæ do czego wracaæ. Mimo ¿e Polska znajdowa³a siê pod okupacj¹, a polityczna przysz³oœæ kraju by³a niepewna, maharad¿a nalega³, aby ka¿dego dnia wci¹gano na maszt polsk¹ flagê, a dzieci œpiewa³y hymn narodowy. Nie by³ to jedynie akt „tolerancji”, ale aktywne pielêgnowanie polskoœci. Maharad¿a udostêpni³ swój prywatny dom goœcinny na tymczasow¹ szko³ê i uczestniczy³ w nabo¿eñstwach œwi¹tecznych. Najbardziej wzruszaj¹cym dowodem jego empatii by³y œwiêta Bo¿ego Narodzenia, podczas których Digvijaysinhji przebiera³ siê za Œwiêtego Miko³aja i osobiœcie rozdawa³ dzieciom prezenty, które wczeœniej starannie przygotowa³.

N

ajbardziej dramatyczna próba przysz³a w 1945 roku. Nowy, wspierany przez ZSRR rz¹d lubelski domaga³ siê repatriacji sierot, twierdz¹c, ¿e jako dzieci pozbawione rodziców, staj¹ siê one „w³asnoœci¹ pañstwa”. Dzieci, pamiêtaj¹c koszmar sowieckich ³agrów, by³y przera¿one. Niektórzy ch³opcy grozili nawet skokiem do morza, byle nie wracaæ pod komunistyczny re¿im. Wtedy maharad¿a, we wspó³pracy z komendantem obozu ksiêdzem Franciszkiem Plut¹ oraz brytyjskim oficerem Geoffreyem Clarke’iem, dokona³ brawurowego aktu odwagi politycznej. Wykorzystali lukê w prawie i przeprowadzili przed s¹dem w Nawanagarze masow¹ adopcjê dzieci. Dziêki temu, w œwietle prawa, opiekê nad nimi przejê³y osoby prywatne, a nie komunistyczne pañstwo. Ten fortel uchroni³ sieroty przed przymusow¹ wywózk¹ i da³ czas Miêdzynarodowemu Czerwonemu Krzy-

¿owi na znalezienie im bezpiecznych domów na ca³ym œwiecie.

¯

ycie w Balachadi by³o lekcj¹ niesamowitej odpornoœci. Gdy na pocz¹tku brakowa³o polskich podrêczników, starsi uczniowie z determinacj¹ przepisywali teksty rêcznie, aby m³odsi koledzy mogli kontynuowaæ naukê. Brak sprzêtu sportowego równie¿ nie by³ barier¹ dla dzieci, które po latach g³odu odzyska³y energiê do ¿ycia. Pierwsz¹ pi³kê do gry zrobiono ze skarpet zebranych od wszystkich ch³opców z baraku. Z czasem te improwizowane treningi przynios³y niezwyk³e efekty – polscy wychowankowie z Balachadi stali siê na tyle silni i sprawni, ¿e byli w stanie rywalizowaæ jak równy z równym z profesjonalnymi brytyjskimi i indyjskimi dru¿ynami wojskowymi.

O

bóz w Balachadi zosta³ zamkniêty w 1946 roku, a jego mieszkañcy rozjechali siê po œwiecie – od USA po Australiê. Pamiêæ o „Dobrym Maharad¿y” przetrwa³a dekady g³ównie w sercach ocalonych, a po latach zosta³a sformalizowana. Dziœ w Warszawie istnieje Skwer Dobrego Maharad¿y, a szko³y nosz¹ce jego imiê dbaj¹ o to, by ta lekcja cz³owieczeñstwa nie zosta³a zapomniana. W 2011 roku Digvijaysinhji zosta³ poœmiertnie odznaczony Krzy¿em Komandorskim Orderu Zas³ugi RP. ¯adne ordery nie oddaj¹ jednak w pe³ni emocjonalnego ³adunku tej historii. Najlepiej podsumowuje j¹ obraz z jesieni 1942 roku: postawny mê¿czyzna w odœwiêtnym indyjskim stroju, który z uœmiechem wita grupê wynêdznia³ych, przera¿onych dzieci i mówi im, ¿e od teraz s¹ u siebie. Historia Dobrego Maharad¿y uczy nas, ¿e gdy ca³y œwiat mówi „nie”, jeden cz³owiek z odwag¹ w sercu mo¿e zmieniæ bieg historii tysi¹ca istnieñ. Chris Miekina


KURIER PLUS 15 SIERPNIA 2026

www.kurierplus.com

13

El¿bieta Baumgartner radzi

Powrót dzieci do szko³y a domowe finanse El¿bieta Baumgartner nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim. Jej najnowsza ksi¹¿ka to „Jak inwestowaæ

P

owrót do szko³y jest jak pocz¹tek nowego rozdzia³u. Nie ma fajerwerków, nie ma odliczania, ale jest poczucie, ¿e coœ siê zaczyna. I ¿e warto siê zatrzymaæ, zanim ruszymy dalej. Wrzesieñ jako lustro domowych finansów Rodziny wydaj¹ na powrót do szko³y coraz wiêcej. Wed³ug danych National Retail Federation przeciêtne gospodarstwo domowe przeznacza na wyprawkê od $600 do $900. To liczby, które potrafi¹ zaskoczyæ, zw³aszcza gdy pojawiaj¹ siê jednoczeœnie z koñcem wakacyjnych wydatków. W wielu domach wrzesieñ jest jak fala, która nagle podnosi siê i przypomina, ¿e bud¿et nie jest z gumy. ¯e decyzje finansowe, odk³adane przez ca³e lato, wracaj¹ teraz z podwójn¹ si³¹. Ale wrzesieñ ma te¿ inn¹ stronê. Jest jak lustro, w którym mo¿na zobaczyæ, jak rodzina zarz¹dza pieniêdzmi. Czy decyzje s¹ œwiadome, czy priorytety s¹ jasne, czy dzieci ucz¹ siê, ¿e pieni¹dze s¹ narzêdziem, a nie Ÿród³em stresu.

pieni¹dze bez stresu i ich nie straciæ”. Jest ona dostêpna w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com

wadziæ kieszonkowe, wspólne planowanie zakupów, rozmowê o priorytetach i o tym, ¿e pieni¹dze s¹ narzêdziem, które pomaga budowaæ przysz³oœæ. To moment, w którym mo¿na pokazaæ dziecku, ¿e wybory maj¹ konsekwencje, a oszczêdzanie jest form¹ troski o siebie.

Trzy pytania, które warto zadaæ na pocz¹tku roku szkolnego æ Co jest potrzeb¹, a co jest presj¹ otoczenia. Dzieci wracaj¹ do szko³y w œwiecie, w którym porównywanie sta³o siê codziennoœci¹. Plecak musi byæ taki jak u kole¿anki, buty takie jak u kolegi, a telefon najlepiej najnowszy. Rodzice czêsto czuj¹ presjê, aby nad¹¿yæ. Tymczasem wrzesieñ jest dobrym momentem, aby zapytaæ siebie i dzieci, co jest naprawdê potrzebne, a co jest tylko echem cudzych oczekiwañ. To pytanie potrafi uwolniæ rodzinê od niepotrzebnych wydatków i od stresu, który nie ma nic wspólnego z prawdziwymi potrzebami dziecka. æ Jakie koszty s¹ jednorazowe, a jakie cykliczne. Wyprawka to jedno. Ale zajêcia sportowe, muzyczne, transport, obiady, aplikacje edukacyjne i korepetycje to koszty, które wracaj¹ co miesi¹c. Warto je zapisaæ i zobaczyæ, jak wp³ywaj¹ na ca³y rok szkolny. To proste æwiczenie potrafi zmieniæ sposób, w jaki rodzina patrzy na bud¿et. Kiedy wszystko jest zapisane, decyzje staj¹ siê spokojniejsze.

Domowe rytua³y, które uspokajaj¹ bud¿et W wielu polsko amerykañskich domach istniej¹ rytua³y, które wracaj¹ co roku. Wspólne zakupy. Przymierzanie butów. Sprawdzanie, czy zesz³oroczny plecak jeszcze wytrzyma. Te rytua³y mog¹ staæ siê pocz¹tkiem czegoœ wiêkszego. Mog¹ byæ okazj¹ do rozmowy o tym, jak rodzina chce zarz¹dzaæ pieniêdzmi w nadchodz¹cych miesi¹cach. æ Lista zakupów, która oddycha rozs¹dkiem. Warto zacz¹æ od tego, co dziecko ju¿ ma. Zeszyty, które zosta³y. Kredki, które wci¹¿ rysuj¹. Plecak, który mo¿e pos³u¿yæ jeszcze jeden rok. Lista zakupów powinna byæ jak szkic, który mo¿na skróciæ, uproœciæ, odchudziæ. To nie jest ograniczenie, to zdrowy rozs¹dek. æ Miesiêczny bud¿et szkolny. Sport, muzyka, transport, obiady, aplikacje edukacyjne. Kiedy wszystko jest zapisane, ³atwiej podejmowaæ decyzje. Bud¿et nie jest ograniczeniem. Jest map¹, która pomaga rodzinie ¿yæ spokojniej. æ Kieszonkowe jako lekcja odpowiedzialnoœci. Nawet piêæ czy diesiêæ dolarów tygodniowo uczy dziecko planowania, wyborów i konsekwencji. Kieszonkowe nie jest nagrod¹. Jest narzêdziem edukacyjnym. Dziecko, które uczy siê zarz¹dzaæ w³asnymi pieniêdzmi, uczy siê tak¿e zarz¹dzaæ sob¹. æ Rodzinne spotkanie finansowe. Krótkie, spokojne, raz w miesi¹cu. Dzieci mog¹ powiedzieæ, czego potrzebuj¹, a rodzice mog¹ wyjaœniæ, jakie s¹ mo¿liwoœci. To rozmowa, która buduje zaufanie. To moment, w którym rodzina staje siê dru¿yn¹. æ Technologia z wyprzedzeniem. Laptop, tablet, s³uchawki, oprogramowanie. To czêsto najwiêksze koszty. Warto je planowaæ wczeœniej, aby nie pojawia³y siê nagle. Technologia nie musi byæ Ÿród³em stresu. Mo¿e byæ czêœci¹ planu.

æ Jak wykorzystaæ wrzesieñ do edukacji finansowej dzieci. Dzieci ucz¹ siê finansów nie z podrêczników, ale z ¿ycia. Wrzesieñ jest idealny, aby wpro-

Wykorzystuj podatkowe wakacje w swoim stanie Czytelnicy z Illinois maj¹ w tym roku dodatkowy powód do planowania zaku-

pów. Stan ponownie wprowadzi³ specjalny okres obni¿onego stanowego podatku od sprzeda¿y na kwalifikuj¹c¹ siê odzie¿, obuwie i wiele artyku³ów szkolnych. W 2026 roku obowi¹zuje on od 7 do 16 sierpnia, a stanowa czêœæ podatku od sprzeda¿y zostaje obni¿ona z 6.25% do 1.25% dla kwalifikuj¹cych siê zakupów. W przypadku odzie¿y limit wynosi 125 dol. za sztukê, natomiast wiele artyku³ów szkolnych nie podlega temu ograniczeniu. Dla wiêkszej rodziny mo¿e to oznaczaæ ca³kiem odczuwalne oszczêdnoœci. A jak jest gdzie indziej? W wiêkszoœci stanów nie ma podatkowych wakacji. Aby przekonaæ siê, wpisz w przeszukiwarce „Back to School Sales Tax Holiday” oraz nazwê swego stanu. Tym bardziej warto korzystaæ z promocji organizowanych przez sklepy oraz programów lojalnoœciowych. Wielu sprzedawców oferuje w sierpniu i na pocz¹tku wrzeœnia znaczne obni¿ki cen plecaków, odzie¿y czy elektroniki, konkuruj¹c o klientów rozpoczynaj¹cych rok szkolny. G³os dziadków, który niesie m¹droœæ W polsko amerykañskich rodzinach rola dziadków jest ogromna. To oni pamiêtaj¹ czasy, kiedy oszczêdzanie by³o codziennoœci¹, a ka¿dy zakup by³ decyzj¹. Mog¹ pomóc nie tylko finansowo, ale

tel. 1-718-224-3492

przede wszystkim edukacyjnie. Mog¹ kupiæ coœ praktycznego zamiast kolejnej zabawki. Mog¹ za³o¿yæ dziecku konto oszczêdnoœciowe. Mog¹ opowiedzieæ historie o tym, jak sami uczyli siê gospodarowania pieniêdzmi. Mog¹ wspieraæ rodziców w budowaniu zdrowych nawyków. Ich g³os jest jak spokojny nurt rzeki, który przypomina, ¿e finanse s¹ czêœci¹ ¿ycia, a nie jego ciê¿arem. Dziadkowie potrafi¹ powiedzieæ jedno zdanie, które zostaje w dziecku na lata. Wrzesieñ jako inwestycja w przysz³oœæ Ka¿dy zeszyt, plecak, ka¿da rozmowa o pieni¹dzach jest czêœci¹ wiêkszej historii. Historii, w której dzieci ucz¹ siê, ¿e finanse nie s¹ Ÿród³em stresu, ale narzêdziem, które daje wolnoœæ. Wrzesieñ mo¿e byæ pocz¹tkiem roku, w którym rodziny odzyskaj¹ kontrolê nad bud¿etem, a dzieci naucz¹ siê odpowiedzialnoœci, której nie da siê kupiæ w ¿adnym sklepie. Powrót do szko³y jest jak otwarcie drzwi do nowego rozdzia³u. Warto wejœæ w ten rozdzia³ spokojnie, œwiadomie, z poczuciem, ¿e finanse nie s¹ przeszkod¹, ale czêœci¹ rodzinnej opowieœci, któr¹ mo¿na pisaæ m¹drze i piêknie. m

„Jak inwestowaæ pieni¹dze bez stresu i ich nie straciæ” Najnowsza ksi¹¿ka El¿biety Baumgartner omawia nastêpuj¹ce tematy: Pierwsze kroki na gie³dzie. Ryzyko w inwestowaniu i jak mu podo³aæ. Jak ustawiæ swój portfel. Inwestycyjne narzêdzia stateczne i agresywne. Inwestor, trader czy spekulant? Inwestycyjne strategie bez stresu na autopilocie. Droga do miliona. Ile potrzebujesz, by starczy³o na resztê ¿ycia. Konta inwestycyjne uprzywilejowane podatkowo. Kiedy zero podatków od zysków. Pu³apki na gie³dzie. Jak zabezpieczyæ rodzinê. Konta dla dzieci: co zyskasz, co stracisz. Jak przekazaæ dorobek najbli¿szym i unikn¹æ podatków. Kiedy zostawienie wszystkiego ma³¿onkowi nie jest bezpieczne. Ksi¹¿ka w wersji elektronicznej (PDF) jest dostêpna na sieci w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, poczta@poradniksukces.com


KURIER PLUS 15 SIERPNIA 2026

14

www.kurierplus.com

Zamów og³oszenie drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów æ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub na weekendy.

Anna-Pol Travel

Tel. 347.280.8434 – Tadeusz

WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

æ FLORYDA - mieszkania na sprzeda¿:

Deerfield Beach: 2 pokoje, 2 ³azienki, du¿y balkon, 4 piêtro, winda. Cena $ 98,000 Fort Lauderdale: 3 pokoje, 2 ³azienki, balkon, winda, 2 piêtro. Cena $ 100,000 Pompano Beach: nad oceanem, 2 pokoje, 2 ³azienki, 11 piêtro. Cena $ 299.000 Profesionalny i doœwiadczony agent nieruchomoœci Roman Tryndus. Tel. 754-235-0378 www.myhouseflorida.net

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423

siê zacznie pracowaæ spo³ecznie, to trzeba byæ konsekwentnym i odpowiedzialnym. Mam du¿¹ pomoc w osobie ¿ony, szczególnie w Klubach Gazety Polskiej i Komitecie Smoleñsko-Katyñskim, która zajmuje siê sprawami komputerowymi, korespondencj¹ i ksiêgowoœci¹. Mam te¿ przyjació³, którzy pomagaj¹: Jacek Szklarski, Gosia Bojko - ca³a grupa ludzi, nie dzia³am sam. Podobnie jest w w SWAP-ie, jest Zarz¹d G³ówny, s¹ okrêgi i placówki. Reprezentujê Weteranów, coœ inicjujê, ale nie robiê tego sam, bo samemu siê nic nie zrobi. W ka¿dej organizacji trzeba mieæ zaanga¿owanych, odpowiedzialnych ludzi i wtedy praca przynosi efekty. Mieliœmy wiele udanych Forów Polonijnych, spotkañ, organizacjê Œwiêta ¯o³nierza, wizyty goœci z Polski. Du¿o siê dzia³o. Z perspektywy mogê powiedzieæ, ¿e warto by³o podj¹æ te spo³eczne wyzwania. Czêsto dzieje siê to kosztem rodziny, ale takie jest ¿ycie. Ludzie dawniej poœwiêcali dla Polski ¿ycie, i zdrowie, walczyli w wojnach, tracili maj¹tki. Nasza praca to nic wielkiego w porównaniu z tym, co robili nasi ojcowie i dziadkowie.

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

Dla Polski i Polonii í3 Na jednym ze zjazdów koledzy obdarzyli mnie najpierw funkcj¹ wicekomendanta, a potem komendanta. Przyj¹³em te funkcje i staram siê z nich wywi¹zywaæ najlepiej jak umiem. Natomiast zaanga¿owanie siê w Kluby Gazety Polskiej i powo³anie Komitetu Smoleñsko-Katyñskiego by³o zwi¹zane z tym, co siê wydarzy³o w Smoleñsku w 2010 roku. Zawsze by³em czytelnikiem „Gazety Polskiej” i ca³y czas interesowa³em siê tym, co siê dzieje w kraju. Do³¹czenie do Klubu Gazety Polskiej w Filadelfii, który za³o¿y³ Romuald Mi³kowski, by³o wiêc niejako naturalne; by³ jeszcze Benek Kitlas. Powo³aliœmy Komitet Smoleñsko-Katyñski, aby mieæ osobowoœæ prawn¹ i realizowaæ sprawy zwi¹zane z zamachem Smoleñskim, tzn. docieraæ do spo³ecznoœci amerykañskiej, do polityków amerykañskich z tym, co siê wydarzy³o. Wiedzieliœmy jednoczeœnie ¿e w Polsce, pojawia³o siê wiele nieprawdziwych i k³amliwych informacji. Mieliœmy w pamiêci, ¿e sytuacja mo¿e byæ adekwatna do tej w Katyniu. Nawet Amerykanie w pewnym momencie, dla doraŸnych interesów wyciszali sprawê Katynia, dopiero zimna wojna im otworzy³a oczy, ujawnili prawdê i wtedy ju¿ mo¿na by³o mówiæ wszystko. W moim przypadku jedno spo³eczne zaanga¿owanie wynika³o z drugiego. Jak ju¿

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

PLUMBING & HEATING Licensed Master Plumber

Andrzej Natkaniec

INSTALACJA NOWYCH BOILERÓW l ZAMIANA BOILERÓW OLEJOWYCH NA GAZOWE l USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS l RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY l CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION l INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW 152 l

718.326.9090

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

Dziêkujê za rozmowê.

Rozmawia³: Marek Ruszczyñski

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shu-Gui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D

ZDJÊCIA: ARCHIWUM

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211 Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l

CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna do 22:00, a w pi¹tek i sobotê do pó³nocy.

Zapraszamy.

l

alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com


KURIER PLUS 15 SIERPNIA 2026

www.kurierplus.com

15

Brzydota nie jedno ma imiê

Czes³aw Karkowski

Okrutne zwierzêta C

ykl o brzydocie zbli¿a siê do koñca. (co nie znaczy, ¿e wszystko ju¿ na ten temat powiedziano i pokazano). Obecny tekst poœwiêcê dzikim bestiom. To bardzo ogólne okreœlenie w tym szkicu zostaje sprowadzone do specyficznych i trochê, trzeba przyznaæ, osobliwych przypadków. Innymi s³owy, bêdzie w nim mowa o obrazach, na które nie znalaz³em miejsca w poprzednich artykulikach, a chcia³bym o nich wspomnieæ. Potêga przyrody Sir Edwin Landseer by³ jednym z najwy¿ej cenionych brytyjskich malarzy XIX w. Wielki talent artystyczny, ozdoba salonów, czaruj¹cy twórca portretów wielu znacz¹cych osobistoœci angielskiej socjety, specjalizuj¹cy siê w ulubionej dla Anglików tematyce – malowaniu zwierz¹t, w tym (co siê mo¿e mniej podoba³o) dzikich drapie¿ników. Jego póŸny obraz „Man proposes, God disposes” i krytyka, i publicznoœæ odebrali Ÿle, co jednak nie przeszkodzi³o pewnemu za³o¿ycielowi uczelni dla panien kupiæ obraz dla college’u, gdzie wisi do dziœ i cieszy siê z³¹ s³aw¹, jako „nawiedzony przez duchy” i przynosz¹cy pecha. Tytu³ zaczerpniêty z ³aciny i spopularyzowany w ksi¹¿eczce „O naœladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis, po polsku zosta³ oddany jako: „Cz³owiek postanawia, Pan Bóg ustanawia” (II, 19), ale sens chyba lepiej oddaje znane porzekad³o „cz³owiek strzela, Pan Bóg kule nosi”. Tematyka obrazu dotyczy op³akanych skutków dumnego przedsiêwziêcia – znalezienia drogi morskiej przez Biegun Pó³nocny na zachód, co znacznie wzmocni³oby panowanie brytyjskiego Imperium na Pacyfiku. Dwa potê¿nie wzmocnione w tym celu stal¹ i dobrze wyekwipowane okrêty z ponad stuosobow¹ za³og¹. wyruszy³y w maju 1845 r. – i s³uch po nich zagin¹³. Poszukiwania trwa³y do 2014 roku (oczywiœcie z przerwami). Sta³o siê, co siê staæ musia³o: na nic zdobycze cywilizacji, najnowsze technologie, odwaga ludzka. Walka z potêg¹ natury jest daremna. Landseer, wielbiciel przyrody, komunikuje nam sens, który po dziœ do wielu nie dociera: przyroda jest piêkna, urocza, wspania³a, ale ma swoje mroczne oblicze: potrafi byæ bezlitosna, niszczyæ nieub³aganie, rozpêtaæ ¿ywio³y, z którymi cz³owiek nie mo¿e siê równaæ; jest wobec nich bezsilny. Artysta pokaza³ marny koniec ludzkiej pychy –– dwa polarne niedŸwiedzie rozprawiaj¹

Odilon Redon – Uœmiechniêty paj¹k

Edwin Landseer – Cz³owiek planuje, Bóg decyduje.

siê z resztkami dumnej ekspedycji. Zwierzê po prawej w³aœnie koñczy ucztê z ludzkich szcz¹tków, drugie rozszarpuje ¿agiel jednego z okrêtów powalonych, zgniecionych przez lody pó³nocy. Obok zwierzêcia le¿y teleskop – jeden z pierwszych instrumentów znalezionych przez misjê poszukiwawcz¹ wys³an¹ dopiero dziewiêæ lat póŸniej. Radoœæ paj¹ka Odilon (Bertrand) Redon (1840-1916) by³ francuskim, oryginalnym, w sensie – nietuzinkowym, twórc¹, którego niezwyk³a sztuka nie mieœci³a siê w utrwalonych i uznanych kanonach produkcji artystycznej. Jednym z jego osobliwych obrazów jest „Uœmiechniêty paj¹k”, z 1881 r. Jest to w istocie kolorowa grafika i przedstawia to, co g³osi tytu³: w³ochaty pajêczak o d³ugich oœmiu nogach zajmuje ca³¹ przestrzeñ pustego wnêtrza. W zwierzêcym pysku (trochê przypominaj¹cym psa z du¿ym czarnym nosem) lœni rz¹d bia³ych zêbów wyszczerzonych w uœmiechu. Dlaczego ów paj¹k siê œmieje? Wygl¹da raczej z³owieszczo ni¿ weso³o. Zapewne na widok beztroskiej ofiary ów drapie¿nik tak siê rozpromieni³. Przyroda jest pe³na przemocy, krwi i gwa³tu; paj¹k, maleñka istota, uchodzi naszej uwadze, a mo¿e byæ przecie¿ symbolem krwio¿erczej Natury. Otoczeni pieskami i kotkami, domowymi zwierz¹tkami, nie chcemy nawet wiedzieæ, jaka jest rzeczywistoœæ. Ale zapewne Redon mia³ inne sensy na uwadze maluj¹c swego paj¹ka. W³ochaty stwór przypominaj¹cy puchate, mi³e stworzonko, to w istocie okrutny drapie¿nik. Byæ mo¿e jest to kobieca wersja paj¹ka, skoro tyle ponurych sensów ludzie wi¹¿¹ z erotycznymi igraszkami pajêczaków. Samica wabi partnera na jego zgubê; mi³oœæ, seks koñczy siê Ÿle: partner zostaje zabity, po¿arty, unicestwiony. XIX-wieczny mizoginizm to oczywista metafora doli mê¿czyzny wabionego przez kobiety i zwiastuj¹ca jego marny kres. Zwierzê na rysunku Redona czeka z uœmiechem, podstêpnie, bo szykuje zgubê, pewne zatracenie. Cz³owieku strze¿ siê: zbli¿a siê kobieta – nadchodzi œmiertelne niebezpieczeñstwo. Duch pch³y Trzeci obraz dzie³a poety, wizjonera, filozofa i artysty – Williama Blake’a przedstawia ducha pch³y. Mo¿na powiedzieæ: co za absurdalny pomys³? Czy naprawdê powa¿ny artysta (b¹dŸ jakikolwiek) nie ma nic lepszego do roboty ni¿ biedziæ siê nad tak bezsensownym przedsiêwziêciem? Tym bardziej, ¿e ów ceniony artysta u¿y³ niezmiernie kosztownych materia³ów – (mahoniowa deseczka o rozmiarach zaledwie 21.5cm × 16. cm, drogie substancje – tempera zmieszana ze z³otym py³em) do wykonania wizerunku gorzej ni¿ idiotycznego – ducha pch³y. Kto widzia³? A przede wszystkim – po co?

Blake by³ przekonany, ¿e nawiedzaj¹ go widma postaci dawno zmar³ych, ¿ywych, albo anio³ów. Jeden z przyjació³, entuzjastów astrologii, g³êboko wierz¹cy w istnienie duchów, organizowa³ regularne seanse z udzia³em artysty i namawia³ go, by malowa³/rysowa³ natychmiast to, co mu siê zjawia. Jedn¹ z takich wizji w 1819 r. by³ w³aœnie duch pch³y, wkrótce pieczo³owicie odmalowany przez Blake’a. Stwór na tym miniaturowym obrazku nie przypomina pch³y; wygl¹da raczej jak kinowa Godzilla – wielki gad (nawet wielki duch mo¿e zamieszkaæ w maleñkim ciele owada) z ³apczywym, po¿¹dliwym krwi wzrokiem, trzymaj¹cy w poczwarnej ³apie naczynie na krew, któr¹ utoczy z ofiary przy pomocy ostrego narzêdzia w drugiej garœci. Jest silnym muskularnym stworzeniem, krocz¹cym pewnie i zdecydowanie miêdzy jakimiœ kotarami – dekoracj¹, sceneri¹ stosown¹ dla zjawy. Brak szyi, potê¿ny kark i muskularne uda (do skoku), skracaj¹ jego tu³ów czyni¹ poczwarê tym okropniejsz¹. Jeœli tak wygl¹da duch maleñkiej pch³y to jak strasznie musz¹ wygl¹daæ duchy wiêkszych drapie¿ników? m

William Blake – Duch pch³y


16

KURIER PLUS 15 SIERPNIA 2026

www.kurierplus.com


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Kurier Plus - e-wydanie 15 sierpnia 2026 by Kurier Plus - Issuu