Skip to main content

Kurier Plus - e-wydanie 11 kwietnia 2026

Page 1


POLISH WEEKLY MAGAZINE

NUMER 1647 (1947) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK 11 KWIETNIA 2026

Tomasz Bagnowski

Osocze krwi za zakupy

W Stanach Zjednoczonych centra poboru osocza krwi coraz czêœciej pojawiaj¹ siê w zamo¿niejszych dzielnicach i na przedmieœciach. To sygna³ zmieniaj¹cej siê rzeczywistoœci ekonomicznej. Rosn¹ce koszty ¿ycia sprawiaj¹, ¿e nawet osoby o stabilnych dochodach szukaj¹ dodatkowych pieniêdzy.

Spraw¹ zaj¹³ siê niedawno „New York Times” w artykule pokazuj¹cym jak ciê¿ka sytuacji finansowa Amerykanów zmusza ich do handlowania w³asnym zdrowiem. Jak to wygl¹da naprawdê i dlaczego?

Joseph Briseno pojawia siê w punkcie poboru osocza w Webster w Teksasie ju¿ wczeœnie rano, traktuj¹c wizyty jako coœ w rodzaju drugiej pracy. Na co dzieñ pracuje jako operator dŸwigu w firmie zajmuj¹cej siê gospodark¹ odpadami i zarabia oko³o 50 tysiêcy dolarów rocznie. Dwa razy w tygodniu, w dni wolne, siada w fotelu oddaj¹c osocze przez oko³o godzinê. Za ka¿d¹ wizytê otrzymuje œrednio 70 dolarów. Jak sam przyznaje, pieni¹dze te przeznacza na paliwo, zakupy spo¿ywcze czy oszczêdnoœci na nieprzewidziane wydatki. Decyzjê o rozpoczêciu regularnych wizyt podj¹³ po nieudanych próbach znalezienia dodatkowej pracy, która nie kolidowa³aby z jego

grafikiem. Wzrost kosztów ¿ycia zmusi³ go do szukania alternatyw. Briseno nie jest wyj¹tkiem. Ka¿dego dnia w USA oko³o 215 tysiêcy osób oddaje osocze, sk³adnik krwi wykorzystywany do produkcji leków m.in. dla pacjentów z niedoborami odpornoœci, chorobami w¹troby czy zaburzeniami krzepniêcia. Choæ wielu darczyñców nie znajduje siê w skrajnej biedzie, coraz czêœciej nale¿¹ oni do klasy œredniej, która odczuwa presjê rosn¹cych wydatków przy stagnacji p³ac. Dodatkowe kilkaset dolarów miesiêcznie mo¿e przes¹dzaæ o mo¿liwoœci op³acenia raty kredytu hipotecznego czy sk³adek na ubezpieczenie zdrowotne.

Nie mamy dok³adnych danych dotycz¹cych dochodów osób oddaj¹cych osocze, zmiany w lokalizacji punktów poboru wskazuj¹ jednak wed³ug „New York Timesa” na istotny trend.

➭ Polskie baœnie i legendy – str. 3

➭ „Gdy dŸwiêk staje siê opowieœci¹“ – str. 5

➭ Katastrofy w PRL – str. 6

➭ „Œpij kolego w ciemnym grobie...” – str. 8-9

➭ Inwigilacja finansowa... – str. 13

➭ W œmiertelnym krêgu – str. 15

Stefan Ossowiecki - cz³owiek, który wiedzia³

za du¿o

Chris Miekina

22 sierpnia 1877 roku w Moskwie przyszed³ na œwiat cz³owiek, który mia³ staæ siê jedn¹ z najbardziej fascynuj¹cych zagadek miêdzywojennej Polski. Stefan Ossowiecki, z wykszta³cenia in¿ynier, a z powo³ania badacz nieznanego, to postaæ zawieszona miêdzy œwiatem racjonalnych obliczeñ a sfer¹ ducha. Z jego niezwyk³ych rad korzystali najwiêksi Polacy epoki, a my do dziœ pytamy: gdzie le¿¹ granice tego, co mo¿liwe?

To, co w biografii Ossowieckiego uderza najmocniej, to swoisty paradoks metodologiczny. Jak to mo¿liwe, ¿e cz³owiek o œcis³ym, technicznym umyœle sta³ siê czo³owym fenomenologiem zjawisk paranormalnych? Jako in¿ynier operowa³ w œwiecie mierzalnym, jednak jego zmys³y siêga³y znacznie dalej. Wspó³czeœni przypisywali mu rzadk¹ umiejêtnoœæ postrzegania aury – eterycznej otoczki otaczaj¹cej ludzkie cia³o, któr¹ on sam wi¹za³ z ikonograficzn¹ tradycj¹ chrzeœcijañskiej aureoli. Choæ oficjalna nauka nigdy nie wystawi³a mu certyfikatu autentycznoœci, Ossowiecki budzi³ szczery podziw elit, ³¹cz¹c in¿yniersk¹ precyzjê z wgl¹dem w to, co dla innych pozostawa³o niewidoczne.

W arsenale niezwyk³ych zdolnoœci Ossowieckiego szczególne miejsce zajmowa³y dwa zjawiska, które laikom czêsto siê myl¹. Pierwszym z nich jest eksterioryzacja, czyli – mówi¹c jêzykiem fachowym – postrzeganie œwiata po-

za cia³em fizycznym. To swoiste „wyjœcie z siebie”, stan, w którym œwiadomoœæ staje obok w³asnej pow³oki. Jednak to bilokacja by³a tym, co wprawia³o œwiadków w najwiêksze os³upienie: zdolnoœæ do fizycznej obecnoœci w dwóch miejscach jednoczeœnie. Sam Ossowiecki, opisuj¹c ten fenomen w rozmowach z badaczami, u¿ywa³ sugestywnego obrazu: „Bilokacja polega na tym, ¿e ja jestem tutaj z panem i œpiê tak¿e na swojej kanapie w domu.” Ten dar bycia w jednym momencie „tu i tam”, pozostaje jedn¹ z najbardziej kontrowersyjnych kart w jego niezwyk³ym ¿yciorysie. Ossowiecki by³ mistrzem czytania przesz³oœci, co w parapsychologii okreœla siê mianem retrognicji. W przeciwieñstwie do prekognicji, która jest wiedz¹ o zdarzeniach przysz³ych (niemo¿liw¹ do wywnioskowania z obecnego stanu wiedzy), retrognicja pozwala³a mu na wgl¹d w to, co ju¿ minê³o, poprzez zmys³owy kontakt z przedmiotami.

Wiosna - cieplejszy wieje wiatr, wiosna - znów nam uby³o lat, wiosna, wiosna wko³o...

W Wielk¹ Sobotê w dolnym koœciele œw. Stanis³awa Kostki na Greenpoincie ksiê¿a, jak co roku, œwiêcili pokarmy. Najwiêksz¹ radoœæ mia³y dzieci przynosz¹c piêknie udekorowane koszyczki ze œwiêconk¹, którym ksi¹dz Grzegorz Kuperski nie szczêdzi³ œwiêconej wody. Nastêpnego dnia, w niedzielê wielkanocn¹, mia³ miejsce pi¹ty ju¿ lunch wielkanocny Polonii na Greenpoincie. Poniewa¿ pogoda w tym roku nie dopisa³a, pada³ deszcz, skorzystaliœmy z uprzejmoœci proboszcza parafii œw. Stanis³awa Kostki, ksiêdza Grzegorza Markulaka, CM i przenieœliœmy siê spod pomnika ksiêdza Jerzego Popie³uszki do dolnego koœcio³a.

“Po zakoñczeniu czasu Wielkiego Postu gromadzimy siê w Uroczystoœæ Zmartwychwstania Pañskiego. W naszych sercach jest wielka radoœæ, bo Chrystus ¿yje i jest poœród nas. Razem z nim jesteœmy tu w tej wspólnocie przy Wielkanocnym stole, by dzieliæ siê mi³oœci¹, sk³adaæ sobie wzajemnie ¿yczenia, dzieliæ siê poœwiêconym jajkiem, znakiem nowego ¿ycia. Proœmy Chrystusa zawsze obecnego wœród tych,

si³a

natury w Markowej Aptece

S¹ takie dni, kiedy cz³owiek chcia³by mieæ wiêcej energii, wiêcej wewnêtrznej równowagi i odpornoœæ tak wiern¹, jak dobry przyjaciel – tak¹, która nie znika wtedy, gdy najbardziej jej potrzebujemy. W³aœnie dlatego coraz wiêcej osób siêga po suplementy inspirowane natur¹, które nie obiecuj¹ cudów, ale oferuj¹ rozs¹dne, codzienne wsparcie organizmu. Do takich propozycji nale¿y Rainbow Light 10 Mushroom Power Complex – suplement diety zawiera j¹cy mieszankê 10 organicznych grzybów, opart¹ na formule full lifecycle mushrooms Producent podaje, ¿e w sk³adzie znajduj¹ siê m.in. Lion’s Mane, Chaga, Turkey Tail, Cordyceps, Maitake, Shiitake i

To w³aœnie te grzyby budz¹ dziœ naj wiêksze zainteresowanie. Lion’s Ma ne bywa wybierany przez osoby, któ re chc¹ wspieraæ jasnoœæ myœlenia, koncentracjê i codzienn¹ spraw noœæ umys³ow¹ Reishi od lat kojarzony jest z harmoni¹, odpornoœci¹ i spokojnym wsparciem organizmu w okresach

wiêkszego obci¹¿enia Cordyceps przyci¹ga uwagê tych, którzy chc¹ wspieraæ witalnoœæ, energiê i aktywny tryb ¿ycia Turkey Tail, Maitake i Shiitake s¹ szczególnie cenione jako sk³adniki wspieraj¹ce naturaln¹ odpornoœæ i ogóln¹ równowagê organizmu, natomiast Chaga zwraca uwagê swoim potencja³em antyoksydacyjnym i miejscem w nowoczesnym podejœciu do wellness. Takie opisy s¹ zgodne z ostro¿nym, dozwolonym jêzykiem suplementacyjnym: mówimy o wsparciu funkcji organizmu, a nie o leczeniu chorób.

Najwiêksz¹ si³¹ tej formu³y jest jej szerokie spek. To nie jest produkt pomyœlany jako „kapsu³ka wszystkiego”, tylko raczej jako codzienny towarzysz dla osób, które chc¹ wspieraæ organizm ca³oœciowo – od energii i dobrego samopoczucia po odpornoœæ i równowagê. I w³aœnie to brzmi dziœ najbardziej rozs¹dnie. Bo organizm zwykle nie potrzebuje g³oœnych deklaracji. Czêœciej potrzebuje systematycznej troski, dobrego snu, rozs¹dnej diety i suplementacji, która robi swoje bez teatralnych fanfar. Czasem kawa ma lepszy PR, ale to nie znaczy, ¿e pracuje sama.

którzy Go mi³uj¹, aby pob³ogos³awi³ pokarmy na naszym wielkanocnym stole” – powiedzia³ ksi¹dz Grzegorz, który poœwiêci³ pokarmy wielkanocne oraz pob³ogos³awi³ zebranych.

Nastêpnie dzieliliœmy siê jajkiem, którym ks. proboszcz wszystkich czêstowa³ i rozpoczêliœmy posi³ek. Na stole by³y kie³basy, kabanosy, sa³atka, ciasta, babki i s³odycze. Wspólnie œpiewaliœmy pieœni wielkanocne, a na akordeonach piêknie i z temperamentem grali Stefan Orzech, cz³onek chóru Angelus oraz Andrzej Pude³ko.

Producent podkreœla, ¿e formu³a zawiera 10 organicznych grzybów w wygodnych kapsu³kach, a ca³oœæ zosta³a pomyœlana jako element codziennej rutyny wellness. To wa¿ne, bo nowoczesna suplementacja coraz czêœciej odchodzi od myœlenia „na gwa³t” i kieruje siê raczej ku m¹dremu wspieraniu organizmu na co dzieñ. W³aœnie w tym podejœciu grzyby funkcjonalne znajduj¹ dziœ swoje miejsce – jako sk³adniki, które mog¹ stanowiæ wartoœciowy element œwiadomego dbania o siebie. W Markowej Aptece cenimy produkty, które mo¿na poleciæ z przekonaniem: nowoczesne, przemyœlane i odpowiadaj¹ce na realne potrzeby codziennego ¿ycia. Rainbow Light 10 Mushroom Power Complex to propozycja dla osób, które lubi¹ naturê w eleganckim, wspó³czesnym wydaniu i chc¹ wspieraæ swoj¹ codzienn¹ witalnoœæ w sposób spokojny, rozs¹dny i konsekwentny. Dostêpny w Markowej Aptece – miejscu, w którym zdrowie spotyka siê z doœwiadczeniem, jakoœci¹ i serdecznym doradztwem.

These statements have not been evaluated by the Food and Drug Administration. This product is not intended to diagnose, treat, cure, or prevent any disease.

Ksi¹dz Grzegorz Kuperski œwiêci pokarmy. Na zdjêciu obok 4-letnia Ewa Nera z Richmond Hill i 11-miesiêczne bliŸniaczki Veronica (z lewej) i Nicola Ga³uszka z Glendale ze swoimi koszyczkami.
Zdjêcie grupowe z ksiêdzem Grzegorzem Markulakiem

Polskie baœnie i legendy

15 marca 2026 r. w siedzibie Fundacji Koœciuszkowskiej na Manhattanie odby³ siê tradycyjny Konkurs Bajek, Baœni i Legend Polskich organizowany przez Marie Sk³odowska-Curie Professional Women’s Association.

By³o to piêkne spotkanie m³odych mi³oœników polskiej literatury i jêzyka.

W konkursie wziêli udzia³ uczniowie z 22 szkó³ polonijnych. By³o 38 uczestników; 21 w kategorii polskojêzycznej i 17 w angielskojêzycznej.

Wystêpuj¹ce dzieci zachwyca³y publicznoœæ umiejêtnoœciami, odwag¹ sceniczn¹, wra¿liwoœci¹ i pomys³owoœci¹.

Ju¿ po raz 11 mia³am zaszczyt zasi¹œæ w jury konkursu w kategorii jêzyka polskiego. Wraz ze mn¹ ocenia³y tê kategoriê: Ewa Zadworna oraz Ma³gorzata Czajkowska. Kategoriê po angielsku ocenia³y: Barbara Kulpa, Barbara Falkowska oraz Magdalena Grzymek.

Jurorzy zwracali uwagê na poprawnoœæ wymowy, tempo prezentacji, kontakt wzrokowy z publicznoœci¹, kostiumy oraz u¿yte dekoracje. Ka¿dy z kandydatów mia³ piêæ minut, ¿eby zaprezentowaæ wybrany utwór. Wœród baœni i legend znalaz³y siê miêdzy innymi: „Pch³a Szachrajka”, „Pan Twardowski na ksiê¿ycu”, „Z³ota kaczka” oraz „Legenda o Juracie” czy „Toruñskie pierniki”. Z ka¿dym rokiem przybywa te¿ coraz wiêcej wierszy polskich autorów.

W kategorii jêzyk polski wygrali: Leopoldo Kulis-Jankowski (1 miejsce), Claudia Kawecki (2 miejsce) oraz Kacper Kotliñski (3 miejsce). Wyró¿nienia otrzymali: David Górnicki, Natalia Leniarek, Julia Makarewicz, Hugo Rutkowski, Maya Pi¹tkowski i Sophia Szmyt.

W kategorii jêzyk angielski zwyciê¿yli: Karolina Gabryœ (1 miejsce), Nicolette Szymela (2 miejsce) oraz Kevin Pisany (3 miejsce). Wyró¿nienia otrzymali: Adele Pajda, Amelia Sikorski, Annabelle Andraka, Kuba Czarnecki, Jessica Dobrzynski.

Ewa Zadworna, dyrektor ds. Kultury Fundacji Koœciuszkowskiej powiedzia³a na zakoñczenie: „By³ bardzo wysoki poziom. Brawa dla wszystkich uczestników i ich rodziców za starania i dba³oœæ o to, by dzieci wypad³y jak najlepiej. Jest to œwietna inicjatywa, która uczy sztuki prezentacji, daje doœwiadczenie i odwagê mówienia przed du¿¹ publicznoœci¹.”

Podczas konkursu obecne by³y równie¿ przedstawicielki Centrali Polskich Szkó³ Dokszta³caj¹cych w Ameryce: dr Dorota Andraka – prezes CPSD, Maria PaŸdzior – Marchwiñski – prezes Terenowa na NJ oraz Agnieszka Kasprzak – rzecznik prasowy.

Buduj¹ce jest podejœcie dzieci do konkursu. Zwyciêzca 1 miejsca w kategorii po polsku, Leopoldo Kulis-Jankowski, podkreœli³, ¿e to wytrwa³oœæ mamy i jego nauczycielki oraz ciê¿ka praca sprawi³y, ¿e znalaz³ siê wœród uczestników konkursu. Zaœ Karolina Gabryœ, zwyciê¿czyni w kategorii po angielsku doda³a, ¿e samo mówienie w jêzyku polskim oraz s³uchanie legend i baœni przygotowanych przez inne dzieci to lekcja historii, która jest najwiêksz¹ nagrod¹. Wydarzenia, jak to, promuj¹ce polsk¹ kulturê i literaturê nie mog³yby siê odbyæ bez wsparcia sponsorów: Fundacji Koœciuszkowskiej, Centrali Polskich Szkó³ Dokszta³caj¹cych, Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, Stowarzyszenia Polskich Biznesmenów im. K. Pu³askiego oraz Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej.

sta³a wspó³praca

Instytut Józefa Pi³sudskiego w Ameryce

138 Greenpoint Ave., Brooklyn NY 11222

Zapraszamy 14 kwietnia (wtorek) o godz. 18:00 na spotkanie autorskie z prof. Ann¹ Jaroszyñsk¹-Kirchmann pt. „Historia Polonii amerykañskiej g³osami imigrantów: prezentacja nowej ksi¹¿ki”.

Z okazji obchodów 250-lecia Stanów Zjednoczonych podczas spotkania zostanie zaprezentowana ksi¹¿ka „Polonia amerykañska o sobie. Ÿród³a do historii 1608-2020” pod red. Anny D. Jaroszyñskiej-Kirchmann i Jamesa Puli, Warszawa PIW, 2025.

Na jej podstawie zostan¹ poruszone tematy zwi¹zane z doœwiadczeniami polskich imigrantów, ich to¿samoœci¹, ¿yciem spo³ecznym oraz wk³adem w ¿ycie w USA i dzia³alnoœci¹ na rzecz Polski. Autorka przybli¿y bogactwo Ÿróde³ historycznych, takich jak: prasa, listy, wspomnienia i materia³y wizualne (fotografie, rysunki, karykatury, plakaty).

Anna D. Jaroszyñska-Kirchmann – historyk, emerytowana profesor Eastern Connecticut State University. Urodzi³a siê w Lublinie, gdzie na Uniwersytecie Marii Curie-Sk³odowskiej uzyska³a tytu³ magistra historii. Od 1988 roku mieszka i pracuje w USA. Doktorat z historii obroni³a na University of Minnesota. Jest redaktorem naczelnym czasopisma naukowego Polish American Studies, od lat zwi¹zana z Polish American Historical Association. Specjalizuje siê w historii emigracji polskiej i Polonii amerykañskiej.

tel.: 212-505-9077 e-mail: office@pilsudski.org

redaktor naczelna Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska

fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc.

Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6

Tel: (718) 389-3018

E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Koper

Drogi prowadz¹ce do wiary

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie by³ razem z nimi, kiedy przyszed³ Jezus. Inni wiêc uczniowie mówili do niego: „Widzieliœmy Pana!” Ale on rzek³ do nich: „Je¿eli na rêkach Jego nie zobaczê œladu gwoŸdzi i nie w³o¿ê palca mego w miejsce gwoŸdzi, i rêki mojej nie w³o¿ê w bok Jego, nie uwierzê”. A po oœmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewn¹trz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszed³, choæ drzwi by³y zamkniête, stan¹³ poœrodku i rzek³: „Pokój wam!” Nastêpnie rzek³ do Tomasza: „Podnieœ tutaj swój palec i zobacz moje rêce. Podnieœ rêkê i w³ó¿ w mój bok, i nie b¹dŸ niedowiarkiem, lecz wierz¹cym”. Tomasz w odpowiedzi rzek³ do Niego: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedzia³ mu Jezus: „Uwierzy³eœ dlatego, ¿e Mnie ujrza³eœ? B³ogos³awieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. (J 20, 24-29)

S³owa psalmu sprzed tysiêcy lat, które œpiewamy w Drug¹ Niedzielê Wielkanocn¹, która z ustanowienia œw. Jana Paw³a II jest Niedziel¹ Mi³osierdzia Bo¿ego jak¿e s¹ aktualne w dzisiejszym œwiecie: „Kamieñ odrzucony przez buduj¹cych / sta³ siê kamieniem wêgielnym. / Sta³o siê to przez Pana i cudem jest w naszych oczach. / Oto dzieñ, który Pan uczyni³, / radujmy siê nim i weselmy”.

Kamieñ wêgielny oznacza pierwszy kamieñ po³o¿ony w rogu powstaj¹cego budynku. Oznacza pocz¹tek czegoœ, podstawê rozpoczêcia dzia³alnoœci, fundament dzia³ania. To symboliczne znaczenie pojawi³o siê po raz pierwszy w biblijnej Ksiêdze Psalmów. To wyra¿enie nie ma nic wspólnego z wêglem, ale z wêg³em, czyli naro¿nikiem budynku, który jest nieodzownym elementem ka¿dej budowli. W „budowli” naszego ¿ycia wiara w zmartwychwstanie Jezusa jest tym wêg³em. Œw. Pawe³ w Liœcie do Koryntian pisze: „A jeœli Chrystus nie zmartwychwsta³, daremne jest nasze nauczanie i pró¿na jest tak¿e wasza wiara (...). Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwsta³ jako pierwszy spoœród tych, co pomarli.

W dzisiejszym œwiecie wielu nie tylko odrzuca „wêgie³” zmartwychwstania, ale usi³uje zniszczyæ tych, którzy buduj¹ swoje ¿ycie na Chrystusie. Papie¿ Franciszek przed modlitw¹ Anio³ Pañski zada³ pytanie i na nie odpowiedzia³: „Dlaczego jednak œwiat nienawidzi chrzeœcijan? Œwiat nienawidzi chrzeœcijan z tego samego powodu z jakiego nienawidzi³ Jezusa. Poniewa¿ On przyniós³ œwiat³o Boga, a œwiat woli ciemnoœæ, aby ukryæ swoje z³e uczynki”. Przypomnijmy, ¿e sam Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy modli³ siê do Ojca, aby nas obroni³ od z³ego ducha œwiatowego. Z tego powodu istnieje sprzecznoœæ miêdzy mentalnoœci¹ Ewangelii, a mentalnoœci¹ œwiatow¹. Naœladowanie Jezusa oznacza pod¹¿a-

nie za Jego œwiat³em. Powiem wam jedno, ¿e dzisiejsi mêczennicy s¹ liczniejsi ni¿ za pierwszych wieków. Kiedy czytamy historiê pierwszych wieków, tu w Rzymie, czytamy o wielu okrucieñstwach, jakich doznawali chrzeœcijaninie. Powiem wam: to samo okrucieñstwo jest dzisiaj i jest go o wiele wiêcej w odniesieniu do chrzeœcijan”.

Papie¿ Benedykt XVI przestrzega przed odrzuceniem Boga w uk³adaniu ¿ycia: „Doœwiadczenie uczy jednak, ¿e œwiat bez Boga staje siê piek³em”: górê bior¹ egoizmy, podzia³y w rodzinach, nienawiœæ miêdzy osobami i narodami, brak mi³oœci, radoœci i nadziei. Przeciwnie, tam, gdzie osoby i narody przyjmuj¹ obecnoœæ Boga, adoruj¹ Go w prawdzie i s³uchaj¹ Jego g³osu, w sposób konkretny buduje siê cywilizacjê mi³oœci, w której ka¿dy szanowany jest w swej godnoœci, roœnie jednoœæ wraz z owocami, jakie przynosi. S¹ jednak chrzeœcijanie, którzy daj¹ siê uwieœæ œwieckiemu sposobowi myœlenia b¹dŸ których poci¹gaj¹ pr¹dy religijne, oddalaj¹ce od wiary w Jezusa Chrystusa. Inni, choæ nie ulegli tym przynêtom, pozwolili po prostu, by ich wiara ostyg³a, co ma nieuchronnie ujemne konsekwencje na p³aszczyŸnie moralnej”.

Budowanie ¿ycia, którego „wêg³em” jest wiara w zmartwychwstanie Chrystusa bywa trudne, usiane w¹tpliwoœciami, jak to by³o w ¿yciu œw. Tomasza, o którym s³yszymy w dzisiejszej Ewangelii. Tomasz jest jednym z dwunastu uczniów Jezusa wybranych na Jego aposto³ów. Przez ca³e ¿ycie wierzy³ w Jezusa. S³ucha³ Jego nauk. Straci³ nadziejê, gdy Ÿród³o jego inspiracji i nadziei, œwiat³o jego ¿ycia, zosta³o przybite do krzy¿a i umar³o. Dlatego, gdy jego wspó³towarzysze powiedzieli, ¿e Jezus zmartwychwsta³, w pierwszej chwili nie uwierzy³. Za¿¹da³ konkretnego dowodu zmartwychwstania

swojego Mistrza: „Je¿eli na rêkach Jego nie zobaczê œladu gwoŸdzi i nie w³o¿ê palca mego w miejsce gwoŸdzi, i rêki mojej nie w³o¿ê w bok Jego, nie uwierzê”.

Innymi s³owy, za¿¹da³ doœwiadczenia niejako z pierwszej rêki, czyli zobaczyæ znaczy uwierzyæ. Jest to jeden ze sposobów poznania prawdy, ale s¹ tak¿e inne, które zilustrujê poni¿sz¹ przypowieœci¹.

Przed nami stoi osoba z opask¹ na oczach. Stawiamy przed ni¹ wiadro z wod¹ i pytamy, czy wiadro jest pe³ne wody, czy puste? Wspomniana osoba mo¿e udzieliæ poprawnej odpowiedzi bez zdejmowania opaski z oczu na trzy ró¿ne sposoby. Po pierwsze, mo¿e siêgn¹æ rêk¹ do wiadra i osobiœcie sprawdziæ, czy wiadro jest pe³ne, czy puste. Ten sposób poznawania prawdy nazywa siê doœwiadczaniem. Jest to wiedza, któr¹ zdobywamy poprzez osobiste doœwiadczenie naszych zmys³ów. Drugim sposobem, szukania odpowiedzi na pytanie, czy wiadro jest pe³ne, czy puste jest wrzucenie do wiadra jakiegoœ przedmiotu, na przyk³ad monety. Jeœli przedmiot uderzy o dno wiadra z g³oœnym dŸwiêkiem, wiemy, ¿e wiadro jest puste. Jeœli zaœ us³yszymy plusk monety spadaj¹cej do wody, wtedy wiemy, ¿e wiadro zawiera wodê. Jest sposób zdobywania wiedzy, prawdy przez rozumowanie. Trzecim sposobem uzyskania odpowiedzi na pytanie, czy wiadro jest puste, czy zawiera wodê jest za-

pytanie kogoœ, komu ufamy. Jest ten ktoœ kto zajrzy do wiadra i powie nam jak jest naprawdê. Ten sposób zdobywania wiedzy nazywamy wiar¹. Tym sposobem zdobywamy 80 proc. procent naszej wiedzy. Kto z nas dotkn¹³ osobiœcie ksiê¿yca? A wszyscy wierzy, ¿e jest to skalista formacja.

Przez ten trzeci sposób najczêœciej poznajemy prawdê o zmartwychwstaniu Chrystusa i Jego Mi³osierdziu, którego tak bardzo potrzebujemy w ¿yciu.

Objawienia œw. Siostry Faustyny Kowalskiej, spisane w „Dzienniczku”, koncentruj¹ siê na orêdziu Bo¿ego Mi³osierdzia jako przygotowaniu œwiata na ostateczne przyjœcie Jezusa. W Dzienniczku czytamy: „Nim przyjdê jako Sêdzia sprawiedliwy, przychodzê wpierw jako Król mi³osierdzia. Nim nadejdzie dzieñ sprawiedliwy, bêdzie dany ludziom znak na niebie. Zgaœnie wszelkie œwiat³o na niebie i bêdzie wielka ciemnoœæ po ca³ej ziemi. Wtenczas uka¿e siê znak na niebie, a z otworów, gdzie by³y rêce i nogi przebite Zbawiciela, bêd¹ wychodzi³y wielkie œwiat³a, które przez jakiœ czas bêd¹ oœwiecaæ ziemiê. Bêdzie to na krótki czas przed dniem ostatecznym”. ❍

Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl

Zapraszamy w niedzielê 12 kwietnia po mszy œw. o godz 12:00 na spotkanie sprawozdawczo-organizacyjne.

Œw. Stanis³awa

„Gdy dŸwiêk staje siê opowieœci¹“

19 kwietnia o godz. 17:00 w Centrum Polsko-S³owiañskim na Greenpoincie odbêdzie siê koncert duetu Adam Makowicz i Krzysztof Medyna po³¹czony z premier¹ albumu „MAKOWICZ & MEDYNA New York Flavors”. P³yta, wydana przez For Tune 28 listopada 2025 roku, jest zapisem niezwyk³ego spotkania dwóch wyj¹tkowych artystów, których po³¹czy³y nie tylko wspólne doœwiadczenia emigracyjne, ale przede wszystkim g³êboka mi³oœæ do jazzu.

To wydarzenie zapowiadane jest jako spotkanie z jazzem w jego najczystszej, ¿ywej formie – muzyk¹, która rodzi siê „tu i teraz”. Ka¿dy koncert duetu jest niepowtarzalny, oparty na improwizacji, wzajemnym s³uchaniu i pe³nym zaufaniu artystów, którzy przez lata nauczyli siê rozumieæ swój jêzyk muzyczny niemal intuicyjnie. Ich granie rodzi siê z ¿ycia, z emocji i doœwiadczeñ. Nie jest wyre¿yserowane – jest szczere. Jeœli pojawia siê melancholia – s³ychaæ j¹ w dŸwiêkach. Jeœli pojawia siê cisza – ona równie¿ ma znaczenie. To muzyka, która nie narzuca emocji, ale pozwala je odnaleŸæ. Decyzja o graniu w duecie nie by³a przypadkiem. Jak podkreœla Medyna – styl Adama Makowicza, jego charakterystyczna, mocna lewa rêka, nie potrzebuje dope³nienia. Wrêcz przeciwnie – wymaga przestrzeni. To duet oparty na pokorze wobec muzyki. Artyœci zgodnie przyznaj¹, ¿e kluczowe w ich wspó³pracy jest

uwa¿ne s³uchanie siebie nawzajem oraz umiejêtnoœæ przewidywania kolejnych muzycznych kroków. Nie brakuje przy tym drobnych „psikusów” – subtelnych, nieoczywistych zaskoczeñ, które nadaj¹ koncertom lekkoœci i spontanicznoœci. „Muzyka jest dla mnie przystani¹. Na chwilê mogê uciec od problemów – choæ tak naprawdê nie da siê od nich uciec. Wracam potem silniejszy, spokojniejszy” – mówi Krzysztof Medyna.

Album New York Flavors to efekt lat wspólnego grania – nie zaplanowanej pracy w studio, lecz naturalnej kontynuacji muzycznej drogi. Z nagranych 24 utworów wybrano 14, które najlepiej oddaj¹ jakoœæ wykonania, energiê chwili i prawdê spotkania. Publicznoœæ mo¿e spodziewaæ siê podró¿y przez jazz nasycony emocjami i au-

Majówka na Ludowo

Z ogromn¹ radoœci¹ dzielimy siê z Poloni¹ wspania³¹ wiadomoœci¹! Nasz zespó³ taneczny „Galopka” zosta³ zakwalifikowany do udzia³u w Œwiatowym Festiwalu Polonijnych Zespo³ów Folklorystycznych w Rzeszowie, który odbêdzie siê w lipcu 2026 roku.

To niezwyk³e wyró¿nienie daje nam mo¿liwoœæ reprezentowania polonijnego œrodowiska oraz celebrowania piêkna polskiej kultury na miêdzynarodowej scenie. Podczas festiwalu do³¹czymy do znakomitych zespo³ów folklorystycznych z najwiêkszych miast Ameryki Pó³nocnej, a tak¿e do grup z ca³ego œwiata, m.in. z Wielkiej Brytanii, Czech, Niemiec, Australii i Litwy. Wspólnie bêdziemy pielêgnowaæ i prezentowaæ bogat¹ tradycjê polskiego tañca ludowego, ukazuj¹c regionalne tañce, muzykê oraz stroje, które odzwierciedlaj¹ dziedzictwo kulturowe Polski. To dla zespo³u „Galopka” ogromny zaszczyt byæ czêœci¹ tak wyj¹tkowego, miêdzynarodowego wydarzenia, które ³¹czy ludzi poprzez wspóln¹ mi³oœæ do tradycji, sztuki i wspólnoty.

Aby umo¿liwiæ udzia³ w festiwalu, organizujemy Majówkê na Ludowo, wydarzenie charytatywne, które pomaga zebraæ œrodki na koszty przelotów, zakwaterowania, strojów i op³at festiwalowych. Zachêcamy równie¿ do wsparcia poprzez program sponsoringowy, dziêki któremu ka¿dy darczyñca mo¿e w³¹czyæ siê w promocjê i rozwój m³odych artystów.

Serdecznie prosimy o rozwa¿enie wsparcia finansowego udzia³u zespo³u „Galopka” w tym je-

tentycznym „nowojorskim pulsem”. To muzyka, która – mimo braku s³ów – potrafi wzruszaæ, budowaæ napiêcie i prowadziæ s³uchacza przez ró¿ne stany emocjonalne. Jak podkreœlaj¹ artyœci, ka¿dy odbiorca us³yszy w niej coœ innego – w zale¿noœci od w³asnych doœwiadczeñ i nastroju.

Brzmienie duetu to œwiadomy wybór minimalizmu – tylko dwa instrumenty: fortepian i saksofon, bez sekcji rytmicznej, ale z pe³ni¹ brzmienia i ekspresji. To œwiadomy wybór, który pozwala wybrzmieæ ka¿demu niuansowi i podkreœla wyj¹tkow¹ chemiê miêdzy muzykami. Decyzja ta wynika z artystycznej koncepcji i wieloletnich doœwiadczeñ scenicznych, a jej efektem jest pe³nia dŸwiêku i niezwyk³a intensywnoœæ przekazu. To jazz zakorzeniony w tradycji, ale jednoczeœnie ¿ywy, pulsuj¹-

dynym w swoim rodzaju wydarzeniu. Ka¿da, nawet najmniejsza, wp³ata ma ogromne znaczenie i pozwala nam z dum¹ reprezentowaæ nasze dziedzictwo za granic¹.

Jesteœmy zaszczyceni t¹ mo¿liwoœci¹ i wdziêczni za dotychczasowe wsparcie, które pozwala naszemu zespo³owi rozwijaæ siê i dzia³aæ. Dziêkujemy, ¿e jesteœcie czêœci¹ naszej drogi –z dum¹ bêdziemy Was reprezentowaæ na miêdzynarodowej scenie.

9 maja, godzina 19:00 (21+)

Sala Parafialna Parafii Matki Bo¿ej Pocieszenia

184 Metropolitan Ave, Brooklyn, NY 11249

Zabawê poprowadzi DJ Rzeka

Wystêp Zespo³u Pieœni i Tañca Galopka

Cena 95 dolarów od osoby

(przystawki, dwa ciep³e posi³ki, ciasto i kawa)

Rezerwacja i bilety: Marcin 646-842-1814

cy i g³êboko osadzony w amerykañskim idiomie, który obaj muzycy rozwijali przez lata ¿ycia i pracy w Nowym Jorku. Recenzenci zgodnie podkreœlaj¹ wyj¹tkowoœæ duetu Makowicz – Medyna. Dionizy Pi¹tkowski z Era Jazzu zwraca uwagê na syntezê jazzowej estetyki, wynikaj¹c¹ z po³¹czenia wirtuozerii fortepianu i elokwencji saksofonu. Piotr Iwicki z magazynu Jazz Forum akcentuje uporz¹dkowan¹, logiczn¹ grê Makowicza oraz subteln¹, pastelow¹ œpiewnoœæ Medyny, okreœlanego poet¹ saksofonu. Z kolei Adam Baruch – krytyk jazzowy dostrzega, ¿e „fundamentem ich muzyki jest wzajemny szacunek, intuicyjne porozumienie i mi³oœæ do jazzu, co prowadzi do brzmienia bliskiego perfekcji”. Makowicza i Medynê wyró¿nia sposób budowania relacji z publicznoœci¹. Nie epatuj¹ form¹, nie przyt³aczaj¹. Tworz¹ przestrzeñ – muzyczny pomost, po którym s³uchacz przechodzi we w³asnym tempie, w swoim czasie, z w³asnymi emocjami.

Zbli¿aj¹cy sie koncert jest propozycj¹ dla tych, którzy chc¹ czegoœ wiêcej – doœwiadczenia, które anga¿uje emocje, wyobraŸniê i wra¿liwoœæ. Bo w tym przypadku jazz nie jest tylko muzyk¹. Jest opowieœci¹ prowadzon¹ z uwa¿noœci¹, z elegancj¹, z szacunkiem do tradycji jazzu. Jedno jest pewne – tego wieczoru nic nie bêdzie do koñca przewidywalne. To wydarzenie, którego po prostu nie mo¿na przegapiæ – pozwól siê porwaæ i b¹dŸ czêœci¹ tej wyj¹tkowej muzycznej podró¿y.

Zapraszamy na Koncert z okazji 25-lecia Kapeli Ludowej

www.pafdc.org

Wstêp: Donacja

W programie: polki i walczyki 12 kwietnia, godz. 15:00

Polish and Slavic Center, 177 Kent Street, Brooklyn, NY 11222

Polskie wczoraj i dziœ

Katastrofy w PRL

W czasach w³adzy „ludowej” zdarza³y siê ró¿nego rodzaju tragiczne wypadki, jednak informacje o nich by³y bardzo ograniczone a czêsto podawano je tylko w lokalnej prasie. Tajfuny, powodzie, po¿ary, wypadki kolejowe mia³y miejsce przede wszystkim w œwiecie kapitalistycznym. Natomiast obywatel „demoludów” powinien otrzymywaæ radosne i optymistyczne wiadomoœci o wydarzeniech w swojej ojczyŸnie.

Je¿eli do tragedii dosz³o w kopalni, fabryce lub na poligonie, mówiono, ¿e ofiary zginê³y na posterunku. Gorzej, je¿eli wypadek by³ spowodowany przez niedopatrzenie, nieprzestrzeganie przepisów bezpieczeñstwa a zw³aszcza gdy ofiarami by³y dzieci. 19-go sierpnia 1980 r. dosz³o do tragicznej katastrofy kolejowej pod Ot³oczynem ko³o Torunia. Poci¹g osobowy Toruñ – £ódŸ zderzy³ siê czo³owo z jad¹cym po nieprawid³owym torze poci¹giem towarowym, który w dodatku nie zatrzyma³ siê pod sygna³em STÓJ. W rezultacie wypadku œmieræ ponios³o 67 osób a 64 zosta³y ranne. Czêœæ rannych zmar³a na miejscu, gdy¿ ratownicy nie mogli do nich dotrzeæ. Pierwszy wagon sk³adu osobowego zosta³ ca³kowicie zmia¿d¿ony. Aby wydobyæ cia³a zmar-

³ych oraz osoby ranne potrzebne by³y odpowiednie narzêdzia i maszyny.

Na miejsce katastrofy przyby³ I sekretarz Komitetu Centralnego PZPR Edward Gierek oraz premier Edward Babiuch. Wizyta ta mia³a charakter propagandowy. Wypadek mia³ miejsce w czasie strajku generalnego na Wybrze¿u. Strajkuj¹cy robotnicy ofiarowali krew na potrzeby osób poszkodowanych.

Pod wzglêdem liczby ofiar œmiertelnych tragedia pod Ot³oczynem by³a najwiêksz¹ karastrof¹ w dziejach polskiego kolejnictwa.

W latach 80-ych mia³y miejsce dwie powa¿ne katastrofy samolotowe PLL LOT. 14 marca 1980 r. samolot produkcji sowieckiej I£-62 „Miko³aj Kopernik” odbywa³ rejs na trasie Nowy Jork – Warszawa. Tu¿ przed l¹dowaniem na lotnisku Okêcie nast¹pi³o rozerwanie jednego z silników. W rezultacie dwa inne silniki zostaly powa¿nie uszkodzone, a uk³ad sterowniczy maszyny uleg³ zniszczeniu. Aby unikn¹æ uderzenia w budynki mieszkalne pilot „Kopernika” zdo³a³ skierowaæ samolot do fosy starego fortu w pobli¿u lotniska. Œmieræ ponos³o 87 osób – pasa¿erów i cz³onków za³ogi. Na pok³adzie znajdowa³a siê m.in. znana piosenkarka Anna Jantar oraz amatorska ekipa bokserska USA z trenerami i menad¿erami. Zgineli wszyscy.

Polska komisja badaj¹ca przyczyny katastrofy stwierdzi³a, ¿e jej przyczyn¹ by³a wada konstrukcyjno-wykonawcza czêœci silnika. Rosjanie przedstawili inn¹ wersjê argumentuj¹c, ¿e rozerwanie silnika by³o skutkiem a nie przyczyn¹ wypadku. Dopiero po siedmiu latach przyznali racjê Polakom.

Po zmianach ustrojowych w roku 1989 stwierdzono, ¿e PLL LOT zezwala³ na nadmiern¹ eksploatacjê silników samolotowych, aby zaoszczêdziæ na ich konserwacji i remontach.

Nastêpna katastrofa wydarzy³a siê w maju 1987 r. i dotyczy³a równie¿ samo-

Osocze krwi za zakupy

Badania przeprowadzone przez naukowców z uniwersytetów w Missouri i Kolorado pokazuj¹, ¿e o ile starsze centra koncentrowa³y siê w ubo¿szych dzielnicach, nowe coraz czêœciej powstaj¹ w rejonach zamieszkiwanych przez klasê œredni¹. Analizy wskazuj¹, ¿e od 2021 roku takie placówki pojawi³y siê w ponad stu podobnych lokalizacjach, zarówno na przedmieœciach, jak i w bardziej zamo¿nych czêœciach miast.

W Webster dwa punkty otwarto w 2022 roku. Jeden ulokowany wygodnie w pasa¿u handlowym obok si³owni, drugi w osobnym budynku przy sztucznym stawie. Poranne kolejki przed obiema placówkami s¹ d³ugie. Wœród oczekuj¹cych znajduj¹ siê m.in. pracownicy bran¿y technologicznej oszczêdzaj¹cy na dom, nauczyciele próbuj¹cy pokryæ rosn¹ce koszty leczenia czy pielêgniarki

zmagaj¹ce siê z wydatkami na opiekê nad dzieæmi. Wiêkszoœæ oddaje osocze dwa razy w tygodniu. Oddawali by pewnie czêœciej, ale tyle dopuszczaj¹ przepisy. Eksperci wskazuj¹, ¿e zjawisko to obna¿a szerszy problem w Stanach Zjednoczonych. Jeœli osoby zatrudnione na pe³en etat musz¹ szukaæ takich Ÿróde³ dochodu, oznacza to, ¿e wynagrodzenia nie nad¹¿aj¹ za kosztami ¿ycia.

Stany Zjednoczone dostarczaj¹ oko³o 70 procent œwiatowego osocza, co wynika m.in. z faktu, ¿e s¹ jednym z niewielu krajów dopuszczaj¹cych wynagrodzenie dla dawców. Œwiatowa Organizacja Zdrowia odradza takie praktyki, jednak w USA bran¿a rozwinê³a siê do wielomiliardowego sektora.

W 2024 roku eksport osocza osi¹gn¹³ wartoœæ 6,2 miliarda dolarów. Liczba centrów

lotu I£-62 lec¹cego z Warszawy do Nowego Jorku. Po 23 minutach od startu, kiedy maszyna opuszcza³a przestrzeñ powietrzn¹ Polski nad Ba³tykiem, stwierdzono utratê dzia³ania dwóch silników oraz po¿ar kad³ubu samolotu.

Pilot samolotu kapitan Pawlaczyk zadecydowa³ powrót do Warszawy. Poniewa¿ po¿ar stopniowo rozprzestrzenia³ siê, rozwa¿ano mo¿liwoœæ l¹dowania na lotnisku Modlin oko³o 40 km na pó³noc od Okêcia. Pawlaczyk postanowi³ jednak kontynowaæ lot, gdy¿ warszawskie lotnisko mia³o najlepsz¹ jednostkê przeciwpo¿arow¹.

Podchodz¹c do l¹dowania stwierdzono brak dzia³ania sterów maszyny oraz jej szybkie opadanie. Samolot rozbi³ siê w lesie kabackim 5 km od lotniska. Zgineli wszyscy pasa¿erowie oraz za³oga – w sumie 183 osoby. By³a to najwiêksza katastrofa samolotowa w Polsce.

9 paŸdziernika 1962 r. podczas parady wojskowej w Szczecinie jeden z czo³gów wpad³ w poœlizg i rozjecha³ grupê ludzi. Zginê³o siedmioro dzieci. W³adze robi³y wszystko, by zatuszowaæ tragediê.

Wielka Parada Wojsk Uk³adu Warszawskiego w Szczecinie by³a pokazem si³y wojsk bloku wschodniego. Bra³y w niej udzia³ armie ZSRR, NRD i PRL. W³adze chcia³y pokazaæ siê z jak najlepszej strony, ulice miasta zosta³y wiêc udekorowane flagami i propagandowymi has³ami.

poboru wzros³a ponad dwukrotnie w latach 2014-2021 i obecnie wynosi oko³o 1200. Proces uznawany jest za bezpieczny, choæ badania nad jego d³ugofalowymi skutkami s¹ ograniczone. Zdaniem ekspertów centra poszukuj¹ dziœ bardziej „stabilnych” dawców osób, które regularnie pojawiaj¹ siê na umówione wizyty. Takich ³atwiej znaleŸæ wœród mieszkañców przedmieœæ ni¿ w bardziej niestabilnych ekonomicznie œrodowiskach. Niektórzy badacze okreœlaj¹ system oddawania osocza jako „nieformaln¹ siatkê bezpieczeñstwa” jedn¹ z wielu form dorywczego zarobku Warto jednak podkreœliæ, ¿e dla wielu osób decyzja o sprzeda¿y osocza nie jest ³atwa. Wspominany wczeœniej Briseno przyznaje, ¿e nie jest z niej dumny, ale traktuje j¹ jako szybki i stosunkowo prosty sposób na sta³y dochód. Podobne dylematy ma Arnold Williams, 66-letni emeryt. Mimo œwiadczeñ z Social Security i dochodów ¿ony, para zmaga siê z wyso-

T³umy ludzi zaczê³y ustawiaæ siê wzd³u¿ trasy przejazdu wojsk ju¿ przed po³udniem. Na defiladê przyby³y równie¿ ca³e klasy szkolne. Jak to bywa przy tego typu wydarzeniach, w pierwszym rzêdzie tu¿ przy jezdni ustawiono najm³odsze dzieci, by nie zas³aniali im widoku starsi uczniowie.

W pewnym momencie kierowca jednego z czo³gów nale¿¹cych do 23-go Pu³ku Czo³gów Œrednich ze S³ubic straci³ panowanie nad ciê¿kim pojazdem i wjecha³ w grupê wiwatuj¹cych uczniów. Pod jego g¹sienicami ¿ycie straci³o siedmioro dzieci. Najm³odsze mia³o zaledwie 6 lat, najstarsze 12. Wskutek wypadku rannych zosta³o kolejnych 21 osób, w tym równie¿ dzieci. Niektóre pozosta³y kalekami na ca³e ¿ycie. Tragedia rozegra³a siê na oczach setek ludzi. Ówczesne w³adze za wszelk¹ cenê stara³y siê zatuszowaæ sprawê. Chodzi³o przede wszystkim o zachowanie nieskazitelnego wizerunku sprzymierzonych wojsk. Fa³szowano dokumentacjê medyczn¹, œwiadkom kazano milczeæ pod groŸb¹ z³amania tajemnicy wojskowej. Kontrolowana przez pañstwo prasa równie¿ nie pisa³a o tragedii. Jedynie „G³os Szczeciñski” poinformowa³ o wypadku w krótkiej notatce, nie wg³êbiaj¹c siê w szczegó³y. Notatka w sposób perfidny obarcza³a czêœciowo win¹ za tragiczny wypadek rodziców poszkodowanych uczniów, którzy jakoby wys³ali swoje dzieci na defiladê bez odpowiedniej opieki. Jak wiadomo uczniowie byli w tym czasie pod opiek¹ szko³y.

Œledztwo w sprawie wypadku ostatecznie umorzono. Warto dodaæ, ¿e dowódc¹ garnizonu szczeciñskiego by³ wówczas gen. Wojciech Jaruzelski. Niew¹tpliwie zale¿a³o mu na zatuszowaniu ca³ej tragedii w celu utrzymania dobrej opinii o swym okrêgu wojskowym.

W roku 2006, w 44-t¹ rocznicê tych tragicznych wydarzeñ, na œcianie Szko³y Podstawowej nr 1 przy al. Piastów zawis³a pami¹tkowa tablica upamiêtniaj¹ca tragediê sprzed lat. Znajduj¹ siê na niej nazwiska ofiar wypadku oraz inskrypcja: „Tablica jest wyrazem ho³du ofiarom i poszkodowanym po latach milczenia”. ❍

kimi kosztami ¿ycia. Dodatkowe pieni¹dze z oddawania osocza pomagaj¹ im przetrwaæ okresy miêdzy wyp³atami. Ka¿da wizyta dawcy obejmuje szczegó³owy wywiad zdrowotny, badanie parametrów ¿yciowych oraz pobranie oko³o litra osocza. Po zakoñczeniu otrzymuj¹ oni wynagrodzenie. Williams przyznaje, ¿e po zabiegu czêsto odczuwa zmêczenie, ale mimo to kontynuuje wizyty. „Nie chcê robiæ tego do koñca ¿ycia, ale na razie to dzia³a na moj¹ korzyœæ” – twierdzi.

Przez lata placówki pobierania osocza eksploatowa³y w USA g³ównie regiony biedne. Sam proceder kojarzony by³ z ubóstwem i czêsto owiany by³ tabu. Jednak czêœæ dawców podkreœla, ¿e oprócz korzyœci finansowych maj¹ poczucie pomagania innym. Rozwijaj¹ca siê dynamicznie bran¿a twierdzi tymczasem, ¿e „jest pod presj¹ kosztow¹,” co w przysz³oœci mo¿e oznaczaæ ni¿sze wynagrodzenia dla dawców.

Katastrofa pod Ot³oczynem, 1980 r.

Kartki z przemijania

Donald Trump – „Nigdy nie da³em siê przekonaæ co do NATO. Zawsze wiedzia³em, ¿e to papierowy tygrys. Zreszt¹, Putin te¿ o tym wie”. Zdaniem prezydenta USA, Ameryka nie powinna d³u¿ej ponosiæ kosztów obrony pañstw, które w sytuacji kryzysowej nie staj¹ po stronie Waszyngtonu. Trump podkreœli³, ¿e obecna formu³a wspó³pracy wyczerpa³a siê, a sojusznicy z Europy „nie s¹ USA do niczego potrzebni w obliczu nowych wyzwañ globalnych”. Niemal to samo powiedzia³ amerykañski sekretarz stanu Marco Rubio ostrzegaj¹c, ¿e po zakoñczeniu wojny z Iranem Stany Zjednoczone bêd¹ musia³y ponownie „przeanalizowaæ wartoœæ NATO dla USA”, poniewa¿ Sojusz staje siê „ulic¹ jednokierunkow¹”. Przera¿aj¹ce. Przera¿aj¹ce! Mam jednak nadziejê, ¿e to tylko straszak. Na wszelki wypadek przypomnê, ¿e Trump powiesi³ w Bia³ym Domu swoje zdjêcie z Putinem, a nie z Zelenskim.

Czy olbrzymich strat finansowych, które ponosi od trzech lat Narodowy Bank Polski nie mo¿na by wyrównaæ sprzeda¿¹ czêœci z³ota znajduj¹cego siê w jego sejfach, skoro mo¿na je sprzedaæ, a pieni¹dze przeznaczyæ na prezydencki program SAFE za 0 procent?

Jestem ju¿ zbyt sentymentalny. Kupujê sobie ksi¹¿ki zapamiêtane z dzieciñstwa z ilustracjami m.in. Micha³a Elwiro Andriollego, Jana Marcina Szancera, Antoniego Uniechowskiego, Janusza Grabiañskiego i Ernesta Howarda Sheparda („Kubuœ Puchatek”). Nie tylko je podziwiam, ale i wchodzê w narysowane przez nich przestrzenie i miêdzy narysowanych przez nich ludzi. Przypominam te¿ sobie siebie samego z czasu dzieciñstwa,

Sobota

kiedy te ksi¹¿ki czyta³em i te ilustracje podziwia³em. One trwaj¹ w swym piêknie. Onegdaj chcia³em wyg³osiæ wyk³ad o naszych poetach rysownikach, takich jak Juliusz S³owacki, Cyprian Kamil Norwid czy Zbigniew Herbert, ale nie by³o ¿adnego odzewu. Machn¹³em wiêc rêk¹. Nie, to nie, nie bêdê siê napraszaæ.

Prze¿ywam tak g³êboko œmieræ Wies³awa Myœliwskiego, jakbym straci³ kogoœ bardzo mi bliskiego. Maj¹ racjê ci, którzy nazywaj¹ Go gigantem polskiej literatury. Nale¿ê do tych, którzy Jego dzie³a zestawiaj¹ z proz¹ Marcela Prousta i jestem w stanie podobieñstwo to wykazaæ na przyk³adzie wybranych fragmentów. W moich oczach by³ nie tylko wielkim pisarzem, ale i mêdrcem. Piêknie po¿egna³a go poetka Ma³gorzata Szpunar pisz¹c:

„Nikt nie potrafi³ tak malowaæ nagich sadów które od twoich s³ów zakwita³y którym od twoich s³ów szare renety siê wyz³aca³y Nikt nie potrafi³ tak ³uskaæ fasoli ¿e zapach grochówki wnika³ w ka¿dy k¹t od którego wiedzia³eœ co to jest dom Nikt nie potrafi³ tak gawêdziæ do rana ¿e ¿adne zmêczenie nie wchodzi³o pod powieki ¿e rozumia³eœ co to znaczy byæ cz³owiekiem Nikt nie potrafi³ tak baœni¹ byæ i wierzyæ w niemo¿liwe doskrobywaæ marzeniami siê do siebie Nikt nie potrafi³ tak s³uchaæ zaoranych pól i kamieni które chowa³y w sobie ca³y ból tego œwiata nikt nie potrafi tak byæ cisz¹“

Wies³aw Myœliwski – „M¹droœæ jest absolutnym darem; wykszta³cenie, wiedza nie maj¹ tu nic do rzeczy i nie zawsze przecie¿ przek³adaj¹ siê na m¹droœæ. Prawdziw¹ m¹droœci¹ nazywam zdolnoœæ odczuwania swojego istnienia, a tym samym œwiadomoœæ swojego istnienia wœród innych, w historii i w samym sobie – w tej codziennej szaroœci, pospolitoœci, trywialnoœci”.

Kiedy by³em re¿yserem zale¿a³o mi, ¿eby mój teatr bawi³ i zastanawia³ widza, ¿eby pobudza³ jego myœlenie, a nawet je zmienia³. Dziœ zale¿y mi – jako publicyœcie – na pobudzaniu rzeczonego myœlenia, wybijaniu ze stereotypów i na weryfikacji prawd obiegowych. Przypo-

Tydzieñ na kolanie

„Istnieje obecnie coraz wiêksze prawdopodobieñstwo, ¿e wojna Trumpa obróci siê przeciwko niemu, podobnie jak wojna Edena – gospodarczo, politycznie i geopolitycznie. Co nasuwa pytanie: Czy to jest amerykañski Suez?”

Wojna w Iranie. W³aœciwie warto pisaæ tylko o tym, bo tak wiele dzisiaj, jeœli nie wiêkszoœæ wa¿nych spraw zale¿y od jej wyniku. Czy mniejsza, czy wiêksza katastrofa. Niall Ferguson, brytyjski historyk mieszkaj¹cy od jakiegoœ czasu w USA i który generalnie wspiera³ dzia³ania przeciw Iranowi, ostrzega w wielkopi¹tkowym tekœcie, w którym pyta, czy mamy do czynienia z „Amerykañskim Suezem?”. To nawi¹zanie do roku 1956 i interwencji Wielkiej Brytanii i Francji po nacjonalizacji Kana³u Sueskiego przez Egipt, która skoñczy³a siê wówczas niepowodzeniem potêg kolonialnych na skutek zreszt¹ – o ironio, g³ównie dziêki interwencji USA?

I jedziemy: wojna z Iranem „rozpoczê³a siê od próby obalenia wrogiego re¿imu na Bliskim Wschodzie, we wspó³pracy z pañstwem Izrael. Jest to równie¿ walka o kontrolê nad kluczowym szlakiem wodnym. Pomimo braku wiarygodnej podstawy w prawie miêdzynarodowym i poparcia spo³ecznego w kraju, operacja wojskowa jest jednak sukcesem samym w sobie. Si³y zbrojne Iranu zostaj¹ szybko pokonane (…) Jednak ekonomiczne konsekwencje konfliktu – nie tylko zamkniêcie kluczowego punktu prze³adunkowego ropy naftowej, ale tak¿e finansowe konsekwencje kryzysu – skutkuj¹ stratami politycznymi i strategiczn¹ pora¿k¹. Rezultatem jest upokarzaj¹ce wycofanie.”

A konsekwencje mog¹ byæ powa¿ne i d³ugotrwa³e: „Dla Stanów Zjednoczonych od-

Andrzej Józef D¹browski minam to po raz któryœ z rzêdu, pomny twierdzenia Alberta Einsteina, ¿e ³atwiej jest atom rozbiæ ni¿ stereotyp.

Nowoczeœni i modni chc¹ zlikwidowaæ pojêcie arcydzie³a, bo ich zdaniem nie ma ono sensu. To samo chc¹ zrobiæ z pojêciem kanonu, który w ich pojêciu jest prze¿ytkiem. Jest to wstêp do barbarzyñstwa, które szerzy siê w zastraszaj¹cym tempie, co mnie dobija. Nie od rzeczy tedy bêdzie przypomnienie, ¿e kto chce rz¹dziæ przez kulturê, ten uk³ada kanon. Przypomnê równie¿, i¿ hedonizm niszczy sztukê. Z niedawnej wielkiej kultury francuskiej zosta³y dziœ tylko b¹belki.

Do niedawna chcia³em mieæ wszystkiego wiêcej, dzisiaj chcê mieæ wszystkiego mniej. Przychodzimy z niczym, zabiegamy o wszystko i odchodzimy z niczym.

Na moim balkonie rozkwit³y zesz³oroczne tulipany. Figa trwa jeszcze w uœpieniu, inne roœliny równie¿. Tradycyjne o tej porze roku odwiedzi³em w okolicznych parkach i parczkach zaprzyjaŸnione drzewa. Wszystkie przetrwa³y zimowe œnie¿yce i zamiecie. Listki na nich s¹ jeszcze ma³e, czêœæ jeszcze jest w p¹czkach. Z niektórymi ga³¹zkami ju¿ siê przywita³em.

danie kontroli nad Cieœnin¹ Ormuz Iranowi w 2026 r. nie by³oby tak szybkim upokorzeniem, jak pora¿ka Anglików i Francuzów w przejêciu kontroli nad Kana³em Sueskim od Egiptu w 1956 r. Konsekwencje dla wiarygodnoœci Pax Americana by³yby jednak podobne do konsekwencji Suezu dla Pax Britannica. Trwale podwa¿y³oby to zarówno legitymacjê, jak i wiarygodnoœæ amerykañskiego prymatu – i utorowa³oby drogê do nowego porz¹dku miêdzynarodowego, w którym wschodz¹ca potêga mia³aby mo¿liwoœæ odegrania wiod¹cej roli.” Wschodz¹ca potêga czyli… Chiny.

Niedziela

Niedziela Zmartwychwstania Pañskiego. Pisze 45. i 47. Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, Donald J. Trump: „Wtorek bêdzie w Iranie Dniem Elektrowni i Dniem Mostów, wszystko w jednym. Nie bêdzie niczego podobnego!!! Otwórzcie tê pierd…. ¹ Cieœninê, wy szalone dranie, albo traficie do piek³a – TYLKO PATRZCIE! Chwa³a Allahowi. Prezydent DONALD J. TRUMP,” W oryginale na portalu „Truth” by³o to tak: „Tuesday will be Power Plant Day, and Bridge Day, all wrapped up in one, in Iran. There will be nothing like it!!! Open the Fuckin' Strait, you crazy bastards, or you'll be living in Hell – JUST WATCH! Praise be to Allah. President DONALD J. TRUMP.” Chodzi o to, ¿e jeœli Irañczycy nie otworz¹ Cieœniny Ormuz, lider Wolnego Œwiata obieca³ im zniszczenie elektrowni i mostów. Parê godzin póŸniej przesun¹³ ultimatum o trochê – mija we wtorek o godz. 20 czasu waszyngtoñskiego.

Bez komentarza, bo i po co? Czy to tylko s³owa czy fakty, bêdê pewnie ju¿ wiedzia³ w kolejnym „Kolanku”.

Jeremi Zaborowski
Niall Ferguson

Marsz, marsz Polonia

„Œpij kolego w ciemnym grobie, niech siê Polska przyœni Tobie”

Jak daleko siêga pamiêæ, Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej stara siê uczciæ poleg³ych towarzyszy broni.

Szczególnie w ostatniej dekadzie, dziêki owocnym i niestrudzonym poszukiwaniom w archiwach, w ksiêgach cmentarnych na ca³ym œwiecie, oraz zapiskach o bitwach, uda³o siê odkryæ wielu ju¿ dawno zapomnianych weteranów walk o wolnoœæ Polski, spoczywaj¹cych na amerykañskich i kanadyjskich cmentarzach.

Id¹c œladami powstañców listopadowych z roku 1830, który przybyli do Ameryki w latach 1834-1835, odszukano 4 artylerzystów: Napoleona Dêbickiego, Jana Kornickiego oraz braci Franciszka H. Petrussewicza i Adolfa H. Petrussewicza. W 1836 roku, wraz z innymi uchodŸcami, zaci¹gnêli siê do armii teksañskiej, gdy¿ by³o to jedyne zajêcie, jakiego mogli siê podj¹æ na obczyŸnie. Dzielnie walczyli w grupie oko³o 400 Teksañczyków i ochotni-

ków pod dowództwem pu³kownika Jamesa W. Fannina, zmierzaj¹c do miasta Victoria, lecz 19 marca 1836 roku otoczeni przez przewa¿aj¹ce si³y wojsk meksykañskich pod Coleto Creek, po ca³odziennej bitwie, poddali siê. W bitwie tej zosta³ ciê¿ko rany Franciszek H. Petrussewicz, który zmar³ nastêpnego dnia i zosta³ pochowany z innymi poleg³ymi w prowizorycznych okopach. Jeñcy zostali doprowadzeni do zajêtego przez Meksykanów Fortu La Bahia, dawnej hiszpañskiej misji katolickiej w osadzie Goliad, gdzie zamkniêto ich w wielkiej ciasnocie i nieludzkich warunkach w kaplicy, obiecuj¹c, ¿e zostan¹ wkrótce zwolnieni i bêd¹ mogli powróciæ do Stanów Zjednoczonych. Nad uwiêzionymi zlitowa³a siê Meksykanka Francita Alavez, która przynosi³a im wodê i pomaga³a opatrywaæ rannych, a w nocnych ciemnoœciach niektórym jeñcom umo¿liwi³a ucieczkê.

Na rozkaz genera³a Santa Anny, w Niedzielê Palmow¹, 27 marca 1836 roku, oko³o 400 jeñców podzielono na trzy grupy i wyprowadzono pod pozorem marszu do granicy. By³a to jednak pu³apka – niemal wszyscy zostali z zaskoczenia rozstrzelani. By³a to masakra, dokonana bez honoru i z pogwa³ceniem wszelkich praw wojennych. Tym wiêksz¹ hañb¹ by³o spalenie ich cia³. Rozstrzelano te¿ p³k. Jamesa W. Fannina i wiêkszoœæ rannych. Ocala³o jedynie 18 osób, za którymi wstawi³a siê Meksykanka Francita

Wieniec od SWAPu dla ofiar masakry w Goliad, TX
Uroczyste odœpiewanie hymnu narodowego Polski

Alavez. Byli to lekarze, pielêgniarze, t³umacze i najm³odsi ranni oraz ci, którzy z jej pomoc¹ zbiegli w nocy. Ta dzielna kobieta znana jest dziœ jako Anio³ Goliad, aw tym miejscu stoi jej pomnik.

Dok³adnie w 190. rocznicê, w pi¹tek 27 marca, 20-osobowa grupa delegatów placówek SWAP z Nowego Jorku i New Jersey (pl. 36 w Clifton, pl. 51/99 w Jersey City, pl. 123 w Nowym Jorku) uhonorowa³a w Goliad pod pomnikiem „Fannin Memorial Monument”, wzniesionym przez Stany Zjednoczone w 1938 roku, poleg³ych w opisanej masakrze. Pomnik stoi w miejscu, gdzie po ponownym opanowaniu Fortu La Bahía przez Amerykanów w czerwcu 1836 roku odnaleziono niedopalone szcz¹tki ofiar i pochowano je z najwy¿szymi honorami wojskowymi, na jakie zas³uguj¹ bohaterowie. Nazwiska czterech Polaków s¹ wykute na fasadzie pomnika. Dla nich odby³ siê krótki obrzêd, z przemówieniem, modlitw¹, Hymnem polskim oraz z³o¿eniem wieñca z ich nazwiskami i polsk¹ flag¹. Przedstawiciele administracji Fortu, w którym mieœci siê muzeum i do dziœ czynna katolicka kaplica, to wielcy patrioci i mi³oœnicy historii. Od 40. lat co roku, w rocznicê masakry, urz¹dzaj¹ historyczn¹ rekonstrukcjê wydarzeñ. Zostali uprzednio poinformowani o planowanej przez polskich weteranów ma³ej uroczystoœci, ale nie spodziewali takiej wznios³ej atmosfery. Byli wprost zbudowani. Przygl¹dali siê z zachwytem na Polaków, którzy przybyli z tak daleka, aby uczciæ ich poleg³ych prawie 200 lat temu rodaków. Oprowadzili nas po muzeum i przekazali mnóstwo ciekawych artefaktów, miêdzy innymi dok³adny spis ofiar, podkreœlaj¹c polskie nazwiska. Wszyscy obecni byli pod wra¿eniem.

Zapoznaj¹c siê z histori¹ walk o suwerennoœæ Teksasu i pamiêtaj¹c niezliczon¹ iloœæ bitew za Wolnoœæ Nasz¹

postanowi³a nie poddaæ siê i walczyæ do ostatniej kropli krwi. W 1836 roku bitwa o Alamo zosta³a stoczona przez oko³o 200 obroñców, wœród nich m.in. Davy’ego Crocketta i Jima Bowiego, atakowanych przez liczne oddzia³y genera³a Santa Anny. Wytrzymali 13 dni i zadali wrogowi dotkliwe straty, zabijaj¹c oko³o jednej trzeciej jego wojsk. Bitwa zakoñczy³a siê tragicznie, poniewa¿ nie doczekali siê pomocy oddzia³u pu³kownika Fennina z Goliadu. Wiêkszoœæ ostatecznego boju stoczy³a siê na dziedziñcu misji, gdzie dosz³o do indywidualnych pojedynków. Okrzyk: „Nie zapomnij o Alamo! Nie zapomnij o Goliadzie!” towarzyszy³ obroñcom Teksasu a¿ do koñca wojny, w której ostatecznie wywalczyli niepodleg³oœæ od Meksyku. Z biegiem lat zdobyte terytoria przy³¹czy³y siê do Stanów Zjednoczonych, wnosz¹c w obecne pañstwo ogromne obszary samego Teksasu, Nowego Meksyku, Arizony, Nevady, Kalifornii, Utah i czêœæ Kolorado, Wyoming i Oklahomy, prawie jedn¹ trzeci¹ obecnej powierzchni U.S.A. Mo¿emy byæ dumni, ¿e Polacy byli ma³¹ cz¹stk¹ tego ogromnego sukcesu. i Wasz¹, mogliœmy sobie przypomnieæ przewodni¹ myœl genera³a Stanis³awa Maczka: „¯o³nierz polski walczy o wolnoœæ wszystkich narodów, ale umiera tylko dla Polski”. Nasi weterani Powstania Listopadowego przegrali walkê o wolnoœæ Polski spod rosyjskiego zaboru. Prze¿yli obozy jeñców i ciê¿k¹ podró¿ emigracyjn¹. ZnaleŸli siê w Ameryce i tu oddali swe ¿ycie za wolnoœæ Teksasu. Nastêpnego dnia nasz grupa zwiedzi³a s³ynn¹ na ca³¹ Amerykê Misjê Alamo, by zapoznaæ siê z dalszym losem walk Teksasu o niepodleg³oœæ. Jest to 300-stu letnia misja San Antonio de Valero w centrum miasta San Antonio, przerobiona na fortecê ¿o³nierzy teksañskich i ochotników, którzy w obliczu ogromnej przewagi armii meksykañskiej

Redakcja: Jolanta Szczepkowska, Teofil Lachowicz Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org

Napoleon Dêbicki wymieniony na tablicy pami¹tkowej
Adolph Petrussewicz wymieniony na tablicy pami¹tkowej
John Kornicky wymieniony na tablicy pami¹tkowej
Pami¹tkowa tabliczka z informacj¹ o Polakach, którzy oddali ¿ycie za wolnoœæ Teksasu.
Uczestnicy weterañskiej pielgrzymki w kaplicy Fortu La Bahia.
Widok na kaplicê w Forcie La Bahia.

Makutra

¿e jej podejœcie do celebrowania œwi¹t, nawet jeœli zawêzimy temat tylko do kulinariów, jest dalece nieortodoksyjne.

czyæ pracê. Rzucaliœmy siê wtedy do wylizywania palcami resztek. I nikt nie przejmowa³ siê salmonell¹.

Nie lubiê wielkanocnego jedzenia –stwierdzi³a kategorycznie M., zamówi³am chiñszczyznê. Od lat mieszka na Wyspach. Przejê³a tamtejsze zwyczaje. Albo wprowadzi³a w³asne. Nie choruje, jak wielu imigrantów, na nostalgiê za krajem. Nie podlewa klombu wspomnieñ rzêsistymi ³zami. Nie przywi¹zuje wagi do polskich tradycji kulinarnych. Wzrusza ramionami. Albo puka w czo³o. Kiedy opowiadam o ¿urku, bia³ej kie³basie z chrzanem i pisankach. Do wigilijnych potraw te¿ ma stosunek raczej ambiwalentny. Nie mitologizuje domowych pierogów. Ani kapusty z grzybami. Barszcz z uszkami chêtnie zamienia na ramen. Karpia na fish‘n’chips I od dawna nie nosi ³usek w portfelu. Jednoczeœnie z brytyjskiej kultury sto³u przejmuje tylko wybrane pozycje. Bo – jak twierdzi – wiêkszoœæ nie nadaje siê do jedzenia. Œmia³o mo¿na zaryzykowaæ tezê,

U nas jest trochê inaczej. Do klasycznych potraw, do³¹czaj¹ nowe. Od tego roku – sos tatarski z pieczonym burakiem. A odk¹d pamiêtam – pasta z surowego kalafiora i gorgonzoli. Idealnie komponuje siê z pieczonym schabem, szynk¹, jajkami na twardo. Bez niej nie ma œwi¹t.

Jeœli zaœ chodzi o s³odkie – nie przenios³am z rodzinnego domu tradycji wypiekania dro¿d¿owych bab. Ani staropolskiego sernika, który by³ bardzo pracoch³onny. W pierwszej kolejnoœci bowiem trzeba by³o zmieliæ twaróg. Dwukrotnie! Do tego s³u¿y³a stara maszynka, któr¹ z trudem siê skrêca³o, a potem przytwierdza³o do blatu sto³u. Nastêpnie uciera³o siê ¿ó³tka i cukier. Tutaj przydawa³a siê makutra – ciê¿ka, gliniana misa o porowatej powierzchni wewnêtrznej, która w zestawie mia³a drewnian¹ pa³kê. Pamiêtam moj¹ drobn¹ mamê, która trzyma³a makutrê miêdzy kolanami i metodycznie wykonywa³a okrê¿ne ruchy, a kryszta³ki cukru chrzêœci³y pod naporem si³y jej r¹k. Kiedy po kwadransie masa uzyskiwa³a jednolity, niemal bia³y kolor – mo¿na by³o zakoñ-

Mimo, ¿e od niemal dwudziestu piêciu lat jestem „na swoim”, to w kwestii wypieków nie ukonstytuowa³a siê ¿adna tradycja. Co roku wypróbowujê nowe pomys³y. By³ tort bezowy Daquoise (z kremem kajmakowym i orzechami), dietetyczny tofurnik (sernik z tofu), makowiec w wersji japoñskiej i lemon loaf – coœ na kszta³t babki, tylko w wersji bardziej wilgotnej, maœlanej. W tym roku zachcia³o mi siê sernika na zimno. Z malinami. I galaretk¹. A goœci, którzy wpadli tydzieñ wczeœniej na coroczne „Jajeczko”, podjê³am rzemieœlniczymi p¹czkami z Pierogi Boys Restaurant. Bo s¹ ob³êdne. Szczególnie te z ró¿¹. Nie kultywujê te¿ „Zaj¹czka” – czyli wrêczania prezentów z okazji Œwi¹t Wielkiejnocy. Choæ wewnêtrzne dziecko czasem chcia³oby znaleŸæ schowane gdzieœ pod biurkiem czy za szaf¹ „gniazdko” z ³akociami. Przechadzaj¹c siê w sobotê po Planting Fields Arboretum, trafiliœmy na pracownika parku, który rozk³ada³ na trawie i ga³êziach drzew kolorowe jajka wype³nione – co sprawdziliœmy – ¿elkami i czekoladkami. A wszystko w ramach przygotowañ do Easter Egg Hunt, który to zwyczaj, z tego co obserwujê, dotar³ do Polski i robi siê coraz popularniejszy. W tym roku kupi³am wiklinowy koszyk z zajêczymi uszami i pomyœla³am, ¿e œwietnie pasowa³by do… œwiêconki. Mam te¿ haftowan¹ bia³¹ serwetê. I gdybym siê

bardzo postara³a, mo¿e znalaz³abym bukszpan, w którymœ z polskich sklepów? Przyznajê siê bez bicia, na widok elegancko ubranych rodaków pod¹¿aj¹cych w sobotni ranek do pobliskiego koœcio³a, by poœwiêciæ pokarmy na wielkanocny stó³, ogarnia mnie rodzaj… nostalgii. Podobnie mam z barankiem z mas³a. Gdy trafiê na niego w polskim sklepie, zawsze kupujê. I przyozdabiam: ogonek z bazi, kwiatek za ucho. To najprostszy sposób, by teleportowaæ siê do dzieciñstwa. I raz jeszcze usi¹œæ, w sensie metaforycznym (a dla szczêœliwców – œcis³ym) razem przy stole. „Niezale¿nie bowiem od tego w co siê wierzy, jest w tych wêz³owych punktach roku jakaœ szansa na dostrze¿enie i uwzglêdnienie umykaj¹cego nam nieustannie poziomu bazowej miêdzyludzkiej, ale te¿ miêdzygatunkowej ³¹cznoœci” – pisze Tomasz Stawiszyñski, filozof. „A to zawsze otwiera przestrzeñ jakiejœ zmiany, mo¿e skromnej, mo¿e odleg³ej od modnej dziœ spektakularnoœci i globalnych zasiêgów, ale nie mniej przez to autentycznej i g³êbokiej. […] Dlatego w³aœnie nieustannie zachêcam do œwiêtowania – wierz¹cych, niewierz¹cych, chrzeœcijan i przedstawicieli wszystkich mo¿liwych religijnych, œwiatopogl¹dowych, politycznych, to¿samoœciowych opcji. Zachêcam do œwiêtowania, a zatem przekraczania tego, co przewidywalne, oczywiste, oswojone i wychylania siê ku czemuœ, co to wszystko nieskoñczenie przekracza”.

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

To by³ wielki tydzieñ

Tutaj Wielki Tydzieñ jest naprawdê wielki. Filipiny dzier¿¹ – na spó³kê z Polsk¹ – palmê pierwszeñstwa, jeœli idzie o procent katolików. Jest ich tu ponad 80 procent. Resztê tworz¹ inne wyznania chrzeœcijañskie i muzu³manie, których jest 6 procent. Najwiêcej jest ich na po³udniowej wyspie Mindanao, ale coraz wiêcej widzê m³odych Filipinek w chustach na g³owie, poza tym ubranych normalnie, w jakieœ d¿insy. Katolickim kole¿ankom dziewczyny wyznaj¹ce islam zupe³nie nie przeszkadzaj¹. Wiem, bo wielokrotnie siê o to dopytywa³em. Te dziewczyny w chustach wydaj¹ siê bardziej nieœmia³e, na pewno nie zalotne. Ale poza tym to jednak Filipinki, nie ma wiêc w nich religijnej zaciêtoœci.

Zdumiewa mnie popularnoœæ ró¿nych odmian chrzeœcijañstwa. W Angeles City ko³o mnie jest koœció³ zowi¹cy siê z hiszpañska Iglesia ni Cristo. Jenny wyt³umaczy³a mi, ¿e to nie katolicki koœció³, lecz sekta. Widzia³em te koœcio³y wszêdzie, nawet w wioskach. Wszystkie œwi¹tynie wygl¹daj¹ tak samo, mo¿e ¿eby by³o taniej budowaæ? Z prefabrykatów? A mo¿e, ¿eby by³y powszechnie rozpoznawane po kszta³cie, niczym jakaœ sieæ fast food? Coœ

jednak musz¹ robiæ dobrze, skoro tylu katolików posz³o w ich stronê. Filipiñczycy, ci azjatyccy Hiszpanie, maj¹ w sobie du¿o teatralnoœci. Tak wiêc w ci¹gu roku normalnie ¿yj¹ i grzesz¹, a do koœcio³a chodz¹ rzadko. Na pewno nie co niedziela, raczej wtedy kiedy maj¹ jakiœ ¿yciowy kryzys. Jenny powiedzia³a mi, ¿e kiedyœ posz³a z przyjació³k¹, ¿eby siê pomodliæ… za mnie, bo widzia³a, ¿e mi coœ ciê¿ko. Z kolei mama Jenny jest straszn¹ skromnisi¹ (nigdy nie by³a w barze) i do koœcio³a chodzi w kó³ko. Co nie przeszkadza jej ¿yæ na koci¹ ³apê z facetem (m¹¿ zostawi³ j¹ wiele lat temu). Zupe³nie jak w innym katolickim kraju, tym w Europie Wschodniej.

Skoro teatralnie i na pokaz, to oczywiœcie zauwa¿aj¹ Wielki Tydzieñ. W moim budynku mened¿erka rozwiesi³a obwieszczenie, ¿e z powodu obchodów Wielkiego Tygodnia, zamkniêty bêdzie basen. Nadal nie ma w nim wody, bo przy okazji robi¹ jakiœ remont. Na szczêœcie pozwolili nam ogl¹daæ telewizjê i s³uchaæ muzyki.

W Wielki Czwartek, tradycyjnie, ulicami id¹ m³odzi mê¿czyŸni nios¹cy krzy¿e i ok³adaj¹cy swoje plecy rodzajem bicza z drewnianych paciorków. Ich plecy to jedna krwawa plama. Ludzie patrz¹ na to w milczeniu i uznaniem, ale na kolana nie padaj¹.

W Wielki Pi¹tek ulice opustosza³y. Czêœæ sklepów i restauracji by³a zamkniêta. W tym roku nie pofatygowa³em siê do ulicy uciech, Walking Street. Mam tam teraz dalej z nowego hotelu, wiêc ju¿ mi siê tam nie chce ci¹gle ³aziæ. A jeszcze rok te-

mu robi³em sobie tam spacer co wieczór. Z tego, co pamiêtam, bary niekoniecznie by³y zamkniête. Owszem, ruch na scenach by³ mniejszy, bo wiele dziewczyn pojecha³o na œwiêta do rodziny na wieœ. Ale klientów by³o tyle, co zawsze. W koñcu to jest mieszanka Koreañczyków, Australijczyków czy Amerykanów, nie ka¿dy wiêc dzieli nasz¹ religijnoœæ.

Pora przypomnieæ dwa okoliczne biznesy, którym kibicujê. Sklep optyczny mi zaimponowa³. Walnêli wielk¹ planszê z ofert¹ promocyjn¹, postawili klomby i codziennie rodzina w³aœcicieli (i ich córeczka) siedz¹ i czekaj¹ na klientów. Byli otwarci nawet w Wielkanoc. Ju¿ maj¹ pierwszych klientów, w tym starszych panów z mojego budynku. To mi³e z ich strony, takie poparcie s¹siadów.

Z kolei nad sklepem warzywnym ci¹¿y kl¹twa. Nadal nie ma szyldu („Zamówiliœmy”) ani godzin otwarcia na drzwiach. Które otwieraj¹ siê w po³udnie, a zamykaj¹ ju¿ o szóstej. O ile w ogóle s¹ otwarte. Po eleganckim opening party sklep siê na d³ugo zamkn¹³, potem otworzy³ na jeden dzieñ – i znowu zamkn¹³. A¿ tu któregoœ dnia przechodzê i widzê… kolejne opening party. Trzy elegancko ubrane kobiety, wino, szyneczki i serki. A potem znowu siê zamknêli. Jak siê znowu otworzyli, wparowa³em tam i wybra³em warzywa i owoce. Obs³ugiwa³y mnie ma³e dzieci, które nie zna³y cen. Trzeba by³o dzwoniæ do nieobecnej w³aœcicielki.

Wielki Pi¹tek, Sobota i Wielkanoc to by³y wyj¹tkowo ciche dni. Zwykle roz-

wœciecza mnie i budzi w nocy nieustanny strumieñ motocykli z intencjonalnie przedziurawionymi t³umikami. Tym razem spa³em jak niemowlê. Co prawda nadal nie mia³em basenu, ale có¿ zrobiæ. W Wielkanoc ludzie id¹ do koœcio³a i potem w swoich domkach œwiêtuj¹, czyli jedz¹ ry¿ z czymœ tam i pij¹ rum z col¹ albo mocne piwo Red Horse. Czyli jak ka¿dego dnia. Filipiñczycy s¹ zaszokowani, gdy pokazujê im zdjêcia typowego polskiego œniadania wielkanocnego. To jedzenie nie jest w ich guœcie, ale imponuje im przepych tej uczty. W rzeczy samej, nawet w czasach komuny, kiedy trzeba by³o zdobywaæ i wystawaæ w kolejkach wêdliny, miêso, w ogóle wszystko, wielkanocne sto³y zawsze siê ugina³y. Mój stó³ na Filipinach siê nie ugina³. Mieszkam sam, to co bêd¹ sobie zastawia³ stó³. Od tutejszego masarza-amatora, Polaka, kupi³em szynkê i kie³basê ¿ywieck¹, a tak¿e kapustê, z której ugotowa³em bigos. Chleb i chrzan kupi³em w niemieckim sklepie. Jajka zrobi³em tak, jak kiedyœ jadano w moim domu. Kiedy ja sobie wcina³em te jajka, gra³a p³yta Genesis Live. Pamiêtam, jak po kilku dniach ciszy w moim warszawskim domu rodzinnym, wreszcie, wyposzczony, mog³em odpaliæ magnetofon Grundig i pos³uchaæ ulubionej muzyki. Zaœ wczeœniej, w Wielki Pi¹tek, jak Bóg przykaza³, wys³ucha³em Pasji œw. Jana J. S. Bacha. Filipiñczycy ani Bacha, ani grupy Genesis nie znaj¹. W wielkim tygodniu przez ca³e dni i noce œpiewali do mikrofonu maszyny karaoke religijne pieœni. Na zmianê starsze kobiety i ma³e dziewczynki. Wokó³ w skupieniu s³ucha³ ich t³umek s¹siadów. A jak ju¿ siê wymodlili i wybiczowali, w Wielkanoc, tradycyjnie, udali siê ca³ymi rodzinami do galerii handlowej. ❍

Stefan Ossowiecki - cz³owiek, który wiedzia³ za du¿o

In¿ynier potrafi³ wzi¹æ do rêki zwyk³y kawa³ek ska³y i na jego podstawie odtworzyæ dawne wydarzenia, wydobywaj¹c z materii informacje niedostêpne ¿adn¹ konwencjonaln¹ metod¹. By³a to swoista psychometria dziejów, rzucaj¹ca wyzwanie tradycyjnej archeologii i historii.

Wœród relacji o Ossowieckim pojawiaj¹ siê wzmianki o teleportacji. Warto tu jednak doprecyzowaæ pojêcia: w krêgu in¿yniera nie chodzi³o o podró¿e w czasie, lecz o proces przenoszenia obiektów z jednego miejsca na drugie. Choæ brzmi to jak czysta fantastyka, wspó³czesna fizyka kwantowa operuje dziœ terminem „teleportacji kwantowej”. Choæ dotyczy ona jedynie przesy³ania cz¹stek elementarnych i jest wiedz¹ niezwykle hermetyczn¹, rzuca nowe, intryguj¹ce œwiat³o na dawne teorie o interakcji œwiadomoœci z materi¹. Czy¿by dawni wizjonerzy intuicyjnie dotykali mechanizmów, które nauka zaczyna opisywaæ dopiero dzisiaj?

Mimo up³ywu dekad, zjawiska takie jak telepatia – czyli porozumiewanie siê na odleg³oœæ bez u¿ycia znanych zmys³ów – czy telekineza, rozumiana jako interakcja œwiadomoœci z materi¹ (na przyk³ad przesuwanie przedmiotów si³¹ woli), wci¹¿ pozostaj¹ w sferze pytañ bez odpowiedzi.

Stefan Ossowiecki by³ ¿ywym dowodem na to, ¿e nasza edukacja i obecny stan wiedzy mog¹ nie obejmowaæ wszystkich aspektów rzeczywistoœci. Historia in¿yniera Osowieckiego uczy nas pokory wobec tego, co niewyjaœnione.

W oparach gêstego, tytoniowego dymu, przy stoliku w legendarnej warszawskiej „Adrii” czy w zaciszu eleganckich salonów, postaæ jasnowidza-celebryty budzi³a w okresie miêdzywojennym emocje równe dzisiejszym gwiazdom ekranu. Stefan Ossowiecki by³ postaci¹ znacznie bli¿sz¹ racjonalizmowi, ni¿ na pierwszy rzut oka mog³oby siê wydawaæ. Choæ uchodzi³ za mistyka, mo¿na postawiæ tezê, ¿e jego sukcesy nie wynika³y z mocy nadprzyrodzonych, lecz z bycia genialnym analitykiem. Ossowiecki by³ niczym warszawski Sherlock Holmes – wyci¹ga³ logiczne wnioski z detali, których nikt inny nie dostrzega³.

Dla jasnowidza, podobnie jak dla detektywa z Baker Street, znaczenie mia³a d³ugoœæ paznokcia, przetarcie na mankiecie czy drobne dr¿enie d³oni klienta. Ossowiecki budowa³ swoje wizje na fundamen-

tach wybitnej spostrzegawczoœci i umiejêtnoœci syntezy danych. Dzia³a³ na polu psychologii i b³yskawicznej analizy szczegó³u, tworz¹c z³udzenie wgl¹du w sferê sacrum.

Stefan Ossowiecki by³ bywalcem salonów, którego ka¿da wizyta w modnym lokalu stawa³a siê wydarzeniem. Sylwetk¹ przypomina³ nieco Luciano Pavarottiego, a jego apetyt na ¿ycie by³ równie potê¿ny co jego postura. Kocha³ „damy, wino i dobre jad³o”, bêd¹c mistrzem autokreacji, który doskonale wiedzia³, jak dbaæ o w³asny PR. Sam chêtnie karmi³ opiniê publiczn¹ legendami na swój temat – choæby t¹ o rzekomych piêciu ¿onach z czasów moskiewskich. Co ciekawe, w tej barwnej, niemal cyrkowej oprawie, Ossowiecki zachowywa³ jedn¹ cechê godn¹ najwy¿szego szacunku: bezwzglêdn¹ dyskrecjê. O ile o sobie opowiada³ niestworzone historie, o tyle tajemnice osób szukaj¹cych u niego pomocy zabra³ ze sob¹ do grobu. Ten etyczny rygor stanowi³ istotn¹ przeciwwagê dla jego celebryckiego wizerunku.

Umiejêtnoœæ przewidywania przysz³oœci bywa³a dla Ossowieckiego przekleñstwem. Gdy jego wizje dotycz¹ce nag³ej œmierci dwóch dyplomatów spe³ni³y siê z przera¿aj¹c¹ dok³adnoœci¹ (jeden z nich zmar³ zaledwie kilka godzin po spotkaniu), jasnowidz podj¹³ dramatyczn¹ decyzjê o zaprzestaniu og³aszania tragicznych przepowiedni. Dostrzeg³ bowiem niebezpieczny mechanizm: wiara w fatum zwalnia ludzi z obowi¹zku dbania o siebie. To swoisty paradoks „czerwonego œwiat³a” – cz³owiek, który us³yszy, ¿e ma zapisane w gwiazdach do¿ycie „setki”, przestaje rozgl¹daæ siê na przejœciu dla pieszych, wierz¹c w swoj¹ czasow¹ nieœmiertelnoœæ. Ossowiecki zrozumia³, ¿e „bia³a aura” (sygna³ zbli¿aj¹cego siê koñca) to wiedza, która parali¿uje woln¹ wolê i instynkt samozachowawczy.

Przesta³ wró¿yæ œmieræ, by nie odbieraæ ludziom czujnoœci i odpowiedzialnoœci za w³asne ¿ycie.

Stefan Ossowiecki dorasta³ w œrodowisku, w którym rzetelna wiedza techniczna stanowi³a fundament codziennoœci. Jego ojciec, Jan Ossowiecki, szlachcic z okolic Mohylewa, by³ wybitnym in¿ynierem chemikiem. Jego zdolnoœci by³y na tyle imponuj¹ce, ¿e dostrzeg³ je sam Dymitr Mendelejew. Twórca uk³adu okre-

sowego pierwiastków nie tylko zaprosi³ Jana do wspó³pracy, ale uczyni³ go swoim asystentem. Jednak Jan Ossowiecki wybra³ drogê praktycznego biznesu. Za³o¿y³ w Moskwie fabrykê farb i lakierów, która odnios³a ogromny sukces finansowy. Wysoki status spo³eczny Ossowieckich pozwala³ im prowadziæ w Moskwie dom otwarty, bêd¹cy sercem ¿ycia towarzyskiego tamtejszej Polonii. Postaci¹ centraln¹ by³a matka Stefana, Bona Ossowiecka. Jej imiê, nawi¹zuj¹ce do królowej Bony, mia³o podkreœlaæ patriotyczne aspiracje i szlacheckie korzenie rodziny. Uroda pani domu by³a tak uderzaj¹ca, ¿e zosta³a uwieczniona przez samego Jana Matejkê – dziœ jej portret mo¿na podziwiaæ w Muzeum Narodowym w Warszawie. Mimo rosn¹cej s³awy i mo¿liwoœci, jakie dawa³y mu jego wizje, Stefan Ossowiecki zachowa³ niezwyk³¹ etykê. Ossowiecki traktowa³ jasnowidzenie jako pewien dar i uwa¿a³, ¿e tym darem trzeba siê dzieliæ. Z tego powodu nigdy nie pobiera³ op³at za swoje seanse. Pomaga³ ludziom w sprawach trudnych i beznadziejnych, traktuj¹c to jako formê s³u¿by. By³ przekonany, ¿e daru, którego nie mo¿na kupiæ, nie wolno równie¿ sprzedawaæ.

Po wybuchu rewolucji bolszewickiej Ossowiecki trafi³ na £ubiankê – do jednego z najciê¿szych wiêzieñ œwiata. Skazany na œmieræ, spêdzi³ w celi szeœæ miesiêcy, ka¿dego dnia oczekuj¹c na wykonanie wyroku. Z matni wyratowa³a go determinacja przyjaciela, Aleksandra Lednickiego, oraz fala miêdzynarodowych protestów. Sowiecki re¿im ugi¹³ siê i zgodzi³ na repatriacjê Ossowieckiego do odrodzonej Polski. Po przyjeŸdzie do Warszawy Ossowiecki sta³ siê legend¹ salonów. Do grona jego bliskich znajomych nale¿a³ sam Józef Pi³sudski. Ich relacja by³a za¿y³a, lecz – zgod-

nie z zasadami Stefana – ca³kowicie apolityczna. Marsza³ek szuka³ u jasnowidza odpowiedzi na osobiste pytania, w tym te najbardziej ostateczne: o d³ugoœæ ¿ycia i okolicznoœci œmierci. Tu jednak Ossowiecki postawi³ nieprzekraczaln¹ granicê. Mimo przyjaŸni, odmówi³ Pi³sudskiemu podania tych szczegó³ów. By³ to wyraz najwy¿szej etycznej bariery – jasnowidz nie chcia³ obarczaæ przyjaciela wiedz¹ o przeznaczeniu, uznaj¹c, ¿e istniej¹ obszary ¿ycia, które powinny pozostaæ tajemnic¹.

Najbardziej spektakularny dowód jego umiejêtnoœci przyniós³ listopad 1937 roku. Ossowiecki precyzyjnie wskaza³ miejsce katastrofy polskiego samolotu, który zagin¹³ w bu³garskich górach. Œwiadkowie tamtych wydarzeñ wspominaj¹ równie¿ o momentach, w których in¿ynier z przera¿aj¹c¹ trafnoœci¹ przepowiedzia³ œmieræ konkretnych osób, co tylko potêgowa³o magnetyzm jego postaci w salonach przedwojennej Warszawy.

Pod koniec lat 30-tych XX wieku, gdy Europa dr¿a³a w posadach, do Ossowieckiego pielgrzymowa³y t³umy. Pytanie zawsze by³o to samo: „Czy bêdzie wojna?”. Jasnowidz niezmiennie, z koj¹cym uœmiechem, odpowiada³, ¿e pokój zostanie zachowany. Nawet wielki wizjoner teatru, Juliusz Osterwa, wyszed³ od niego uspokojony t¹ przepowiedni¹. Dziœ wiemy, ¿e Ossowiecki dramatycznie siê myli³. Jednak analiza jego psychiki sugeruje, ¿e nie by³ to b³¹d „warsztatu”, lecz œwiadomy, tragiczny wybór etyczny. Jako wybitnie inteligentny obserwator faktów z lat 19381939, prawdopodobnie doskonale czu³ nadci¹gaj¹c¹ po¿ogê. Wybra³ jednak rolê narodowego pocieszyciela. Wzi¹³ na siebie ciê¿ar k³amstwa, by oszczêdziæ ludziom parali¿uj¹cego lêku i paniki. By³ to akt mi³osierdzia cz³owieka, który wiedzia³ za du¿o, by móc mówiæ prawdê.

Tragiczny fina³ jego ¿ycia nast¹pi³ 5 sierpnia 1944 roku. W dusznym, sierpniowym upale Powstania Warszawskiego, w samym sercu walcz¹cego miasta przy ulicy Piêknej 32, Niemcy zorganizowali masow¹ ³apankê. Ossowiecki zosta³ wyprowadzony na œmieræ, a jego cia³a nigdy nie odnaleziono. Stefan Ossowiecki pozostaje postaci¹ wymykaj¹c¹ siê prostym definicjom a jego historia pozostaje fascynuj¹cym zapisem granic ludzkiej percepcji.

Bona Ossowiecka, matka Srefana na obrazie Matejki
M³ody Ossowiecki w Rosji
Stefan Ossowiecki w latach 30-tych
Przepowiednia na 1939 r.
Marsza³ek Pi³sudski i Stefan Ossowiecki – wspó³czesna wizualizacja spotkania

El¿bieta Baumgartner radzi

Inwigilacja finansowa: Co IRS naprawdê o tobie wie, a czego (jeszcze) nie widzi?

W erze cyfrowych przelewów, automatycznych raportów i globalnych baz danych wielu Amerykanów ¿yje w przekonaniu, ¿e IRS widzi ka¿dy ich ruch finansowy – od przelewu z Polski po zakup kawy w Starbucksie. Rzeczywistoœæ jest bardziej skomplikowana. Czêœæ informacji o tobie kr¹¿y miêdzy bankami, rz¹dami i systemami antypraniowymi, ale inne obszary wci¹¿ pozostaj¹ poza zasiêgiem amerykañskiego fiskusa. Ten artyku³ rozdziela mity od faktów i pokazuje, gdzie koñczy siê wiedza IRS, a gdzie zaczyna twoja odpowiedzialnoœæ.

Co IRS wie o tobie?

Fundamentem amerykañskiego systemu podatkowego nie jest twoja uczciwoœæ, ale system raportowania przez strony trzecie. IRS nie ufa twojemu zeznaniu na s³owo, on je weryfikuje za pomoc¹ potê¿nych baz danych i komputerowych programów.

Twoje dochody z pracy (W-2 i 1099). Dziêki systemowi Information Returns Processing (IRP), urz¹d posiada kopiê ka¿dego dokumentu p³acowego, który otrzymujesz. Jeœli pracodawca wystawi³ ci W-2, a zleceniodawca Form 1099, kopia tego dokumentu trafia do bazy IRS czêsto zanim ty w ogóle otworzysz kopertê. System TIN Match dba o to, by twoje nazwisko i numer Social Security (lub ITIN) pasowa³y do siebie idealnie. Jeœli „zapomnisz” o jednym z formularzy 1099, algorytm Automated Underreporter (AUR) natychmiast wyœle do ciebie list CP2000 z proœb¹ o dop³atê.

Twoje konta bankowe i gie³dowe. Banki w USA to najlepsi donosiciele fiskusa. Ka¿dy cent dywidend (Form 1099DIV) i odsetek przekraczaj¹cych $10 w roku (Form 1099-INT) jest raportowany. Co wiêcej, banki maj¹ obowi¹zek zg³aszania ka¿dej wp³aty lub wyp³aty gotówkowej powy¿ej $10,000 (Currency Transaction Report). Jeœli próbujesz „oszukaæ system”, wp³acaj¹c mniejsze kwoty (np. po $9,000), systemy bankowe oflaguj¹ to jako structuring, co jest przestêpstwem federalnym.

Twoje polskie konta i maj¹tek za granic¹. To punkt krytyczny dla Polonii. Dziêki ustawie o ujawnianiu kont zagranicznych FATCA polskie banki przesy³aj¹ do USA informacje o kontach nale¿¹cych do podatników amerykañskich. Jeœli masz w Polsce lokatê, emeryturê z ZUS lub dochód z wynajmu wp³ywaj¹ce na bankowe konto, to IRS o tym wie lub mo¿e siê dowiedzieæ. Brak zg³oszenia kont zagranicznych o wartoœci powy¿ej $10,000 (raport

FBAR) to obecnie najczêstsza pu³apka na nieœwiadomych podatników.

Twoje p³atnoœci cyfrowe (Venmo, PayPal, Zelle). Era cyfrowej anonimowoœci dobieg³a koñca. W 2026 roku aplikacje p³atnicze wystawiaj¹ formularze 1099-K dla ka¿dego, kto u¿ywa ich do celów biznesowych powy¿ej okreœlonych progów. Jeœli dorabiasz, piek¹c ciasta, sprz¹taj¹c domy czy handluj¹c na eBayu, a pieni¹dze trafiaj¹ na Venmo – IRS widzi to jako regularny dochód z dzia³alnoœci.

Twoje nieruchomoœci i krypto-aktywa. Kiedy kupujesz lub sprzedajesz dom w USA, Title Company zg³asza transakcjê na formularzu 1099-S. Z kolei gie³dy kryptowalut (jak Coinbase) s¹ obecnie zintegrowane z systemami IRS. Anonimowoœæ bitcoina to w 2026 roku mit – fiskus traktuje krypto jak ka¿dy inny sk³adnik maj¹tku podlegaj¹cy opodatkowaniu.

Czego IRS (jeszcze) nie wie?

Mimo ogromnej potêgi IRS nie jest (jeszcze) Bogiem. Istniej¹ sfery, których urz¹d nie widzi bezpoœrednio, dopóki nie dasz mu powodu do wszczêcia audytu. Prawdziwa gotówka. Jeœli s¹siad zap³aci³ ci 50 dolarów w banknocie za skoszenie trawnika, a ty w³o¿y³eœ je do portfela i wyda³eœ w sklepie na zakupy, to IRS o tym nie wie. Gotówka pozostaje „poza radarem” tak d³ugo, jak d³ugo nie trafia do systemu bankowego w du¿ych kwotach. Pamiêtaj jednak: jeœli twój styl ¿ycia (nowe auto, drogie wakacje) drastycznie odbiega od deklarowanych dochodów, IRS mo¿e u¿yæ metody poœredniej (indirect method), by udowodniæ, ¿e ukrywasz dochody gotówkowe.

Przedmioty kolekcjonerskie i bi¿uteria. Fiskus nie wie, czy w twoim sejfie le¿¹ z³ote monety, rodowe srebra czy kolekcja obrazów. Albo ile pierœcionków nosi na palcach twoja ¿ona. Te przedmioty staj¹ siê widoczne dla urzêdu dopiero w momencie ich sprzeda¿y z zyskiem lub gdy zostan¹ zg³oszone w ramach spadku.

Twoje ¿ycie prywatne (w teorii). IRS nie wie, o czym rozmawiasz przy obiedzie, jakie masz pogl¹dy polityczne ani co kupujesz w supermarkecie (pod warunkiem, ¿e nie odliczasz tych zakupów jako kosztów firmy). Urz¹d nie ma bezpoœredniego wgl¹du w twoje media spo³ecznoœciowe w czasie rzeczywistym, choæ algorytmy AI potrafi¹ dziœ przeczesywaæ publiczne posty w poszukiwaniu dowodów na to, ¿e prowadzisz luksusowe ¿ycie, oficjalnie pobieraj¹c spo³eczne zasi³ki.

Po¿yczki od rodziny. Jeœli po¿yczysz od brata 5,000 dolarów na remont ³azienki, nie jest to dochód podlegaj¹cy opodatkowaniu i IRS o tym nie wie. Problemy zaczynaj¹ siê przy bardzo du¿ych kwotach, które mog¹ zostaæ uznane za ukryty dochód lub darowiznê wymagaj¹c¹ zg³oszenia.

Jak dzia³a „mózg” fiskusa w 2026 roku? Warto zrozumieæ dwa kluczowe terminy, które rz¹dz¹ dzisiejszymi kontrolami:

➦ Information Returns Processing (IRP):

To gigantyczny „magazyn”, w którym l¹duj¹ wszystkie druki W-2 i 1099. To tutaj budowany jest twój finansowy profil.

➦ Automated Underreporter (AUR):

To algorytm, który porównuje twoje zeznanie z zawartoœci¹ „magazynu”. Jeœli w magazynie jest Form 1099 na $1,000, którego nie ma w twoim zeznaniu – AUR automatycznie drukuje list z upomnieniem i kar¹. To nie cz³owiek ciê kontroluje, ale maszyna.

Z³ote zasady:

Jak nie paœæ ofiar¹ systemu?

W obliczu tak zaawansowanej technologii, próba „ukrywania” dochodów, o których urz¹d i tak wie, jest finansowym samobójstwem. Oto jak przetrwaæ w erze cyfrowego fiskusa:

1. Nigdy nie ignoruj formularzy, które przychodz¹ poczt¹. Jeœli dosta³eœ druk 1099, IRS te¿ go ma. Musisz go wpisaæ do rozliczenia, nawet jeœli uwa¿asz, ¿e kwota jest b³êdna (wtedy nale¿y j¹ wyjaœniæ, a nie pomijaæ).

2. Nie ukrywaj faktu, ¿e posiadasz konta bankowe czy inwestycyjne w Polsce. Je¿eli masz za granic¹ ponad $10,000, wype³niaj informacyjny raport FBAR.

3. Deklaruj przychody z Polski. Dziêki polsko-amerykañskiej umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania zg³oszenie dochodów z Polski czêsto nie oznacza, ¿e zap³acisz w USA du¿o wiêcej podatków.

4. Oddziel finanse prywatne od biznesowych. Jeœli dorabiasz na boku, to za³ó¿ osobne konto. Gdy Venmo przeœle ci formularz 1099-K, bêdziesz mia³ jasnoœæ, co by³o zap³at¹ za pracê, a co zwrotem za kolacjê od znajomych.

El¿bieta Baumgartner nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim, m.in. „Planowanie spadkowe”, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem”, „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej” i wielu innych. S¹ one dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492

5. Dbaj o TIN Match. Upewnij siê, ¿e twoje dane w banku i u pracodawcy s¹ identyczne z tymi na karcie Social Security. Rozbie¿noœci w nazwisku (np. po œlubie) to najczêstszy powód blokowania zwrotów podatku.

Podsumowanie: Wiedza daje spokój IRS w 2026 roku to instytucja, która wie o nas znacznie wiêcej, ni¿ byœmy chcieli, ale wci¹¿ opiera siê na twardych danych liczbowych, a nie na domys³ach. Biedniejemy wszyscy przez inflacjê i globalne kryzysy, dlatego ostatni¹ rzecz¹, jakiej potrzebujemy, s¹ kary za b³êdy podatkowe. Najlepsz¹ obron¹ jest przejrzystoœæ. Jeœli twoje zeznanie podatkowe zgadza siê z tym, co IRS ma w swoim systemie IRP, jesteœ bezpieczny. W dzisiejszych czasach prawdziwym luksusem nie jest ukrywanie dochodu, ale spokojny sen wynikaj¹cy z przekonania, ¿e „Wielkie Oko” fiskusa nie znajdzie w twoich papierach ¿adnej luki. ❍

Jak pomniejszyæ podatki

dowiesz siê z ksi¹¿ek El¿biety

Baumgartner

“Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej”

Spadki, darowizny, przychody, inwestycje, sprzeda¿ mieszkania, konta w USA i w Polsce, walka z IRS. Ustawa o ujawnianiu kont zagranicznych FATCA. Rozszerzona do 308 stronic.

Równie¿: „Emerytura reemigranta w Polsce”, „Powrót do Polski”, „Emerytura polska i amerykañska”, „Planowanie spadkowe” i wiele innych.

Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2026 i dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, www.PoradnikSukces.com

Szukaj¹ pracy:

➦ Ma³¿eñstwo poszukuje pracy, mê¿czyzna lat 32 specjalista ds. logistyki, kobieta lat 34 wykszta³cona w kierunku administracja publiczna oraz projektowanie ubioru w szkole Parsons. Osoby chêtne do wspó³pracy prosimy o kontakt mailowy: md.tulej@gmail.com lub pod numerem telefonu: (347) 983-3690

➦ 60-letni mê¿czyzna szuka lekkiej pracy w œrodowisku polskojêzycznym.

Tel. 646.220.5832 – Jacek

NA GAZOWE

● USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS

● RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY

● CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION

● INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW

T³umaczenia ✓ Sprawy imigracyjne ✓ Notariusz 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653

pieniêdzy i paczek

Acupuncture and Chinese Herbal Center

Cui, L.Ac, OMD,

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

● katar sienny ● bóle pleców ● rwê kulszow¹ ● nerwobóle ● impotencjê

● zapalenie cewki moczowej ● bezp³odnoœæ ● parali¿ ● artretyzm ● depresjê ● nerwice

● zespó³ przewlek³ego zmêczenia ● na³ogi ● objawy menopauzy ● wylewy krwi do mózgu

● alergie ● zapalenie prostaty ● rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku

144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354

Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956

1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223

Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com

W œmiertelnym krêgu

Dalej na ten sam temat, czyli – tañca œmierci.

Poni¿sza reprodukcja obrazuje tkaninê wykonan¹ przez estoñskiego artystê, Bernta Notke (ok. 1440-1509).

Powik³ane perypetie tego dzie³a s¹ bardzo interesuj¹ce same w sobie, ale zostawiam historiê na boku.

Zawsze ko³o nas

Widaæ od razu ogromne podobieñstwo miêdzy t¹ wielk¹ rozmiarami kompozycj¹ artysty aktywnego zawodowo we Flandrii i w pó³nocnych Niemczech, a omawianym w poprzednim tygodniu dzie³em polskiego bernardyna, Franciszka Lekszyckiego. Dzieli je prawie dwieœcie lat, ale popularnoœæ w tamtych wiekach tego rodzaju wyobra¿eñ by³a tak wielka, ¿e prêdko w wykonaniach zastyg³y przez wieki w obowi¹zuj¹cy kanon. Lubeka, Kraków czy Tallin – bez ró¿nicy: wszêdzie niemal identyczna kompozycja, bo i przes³anie zawê¿a³o swobodê twórczych przedstawieñ. Postaci rozmaitych stanów spo³ecznych i dystynkcji, p³ci i wieku, trzymaj¹ siê za rêce ze Œmierci¹ – zawsze wyobra¿on¹ jako budz¹cy grozê i wstrêt szkielet. Nie wiadomo, dlaczego Œmieræ zawsze (prawie) wyobra¿ano jako kobietê; anonimowy autor „Rozmowy Mistrza Polikarpa ze Œmierci¹” pisze m.in:

UŸrza³ cz³owieka nagiego, Przyrodzenia niewieœciego, Obraza wielmi skaradego, £oktusz¹ przepasanego.

Dlaczego kobieta, choæ szkielet? Prawdê mówi¹c, nie wiadomo. Jedni zwracaj¹ uwagê na specyfikê ³aciny, jêzyków s³owiañskich i romañskich, gdzie jest ona grama-

tycznie rodzaju ¿eñskiego. Inni podkreœlaj¹ kulturowy charakter tej symboliki nawi¹zuj¹cej do bardzo dawnego wyobra¿enia kobiety jako kusicielki, który z czasem ukszta³towa³ siê w symbol kobiety fatalnej, prowadz¹cej ludzi do zguby. Z Biblii wynika niedwuznacznie: œmieræ zrodzi³a siê z postêpku rajskiej Ewy; „Córa to grzechowa” – pisa³ o œmierci poeta Miko³aj Sêp Szarzyñski. Niezale¿nie od p³ci zawsze jednak w tañcach tych œmieræ przedstawiana jest jako budz¹cy grozê, paskudny koœciotrup; im bardziej odra¿aj¹cy, tym lepiej – im dalej od piêkna wyobra¿enia, tym – uwa¿ano – bli¿ej moralnej prawdy.

Im brzydziej, tym lepiej

W „Rozmowie Mistrza Polikarpa…” znajdujemy przyd³ugi opis zjawy; wygl¹da³a ona m. in. nastêpuj¹co: Chuda, blada, ¿ó³te lice £szczy siê jako miednica; Upad³ ci jej koniec nosa, Z oczu p³ynie krwawa rosa. Nic dziwnego, ¿e artyœci przeœcigali siê w odra¿aj¹cych tego typu wizerunkach. Podoba³y siê bardzo, trafia³y do przekonania. Piêkno siê podoba, ale dlaczego równie¿ wstrêtny wygl¹d rodzi takie same uczucia? – jak na obrazie znakomitego Hansa Baldunga „Dziewczyna i œmieræ”. Niemiecki artysta (1484/1485 -1545), uczeñ Albrechta Dürera, nieco zmieni³ wydŸwiêk swego „tañca”. Nada³ mu bardziej erotyczny charakter, a skutkiem tego – bardziej brutalny: oto m³od¹, nadobn¹ golaskê ³apie œmieræ i jest to uchwyt bestialski. Brunatno-¿ó³ty jak u Mistrza Polikarpa koœciotrup chwyta jej bia³e miêkkie cia³o pod ramieniem i nag¹ szczêk¹ wgryza siê jej w twarz i w szyjê. Rodzaj gwa³tu na kobiecie, masakra, horror, okrucieñstwo w najwy¿szym stopniu. Jak dziki zwierz ³apie sw¹ ofiarê i nie puœci, póki siê nie nasyci, czyli – póki nie wyssie z niej ¿ycia.

P³acz dziewczyny – z rozpaczy, bólu, ¿alu – na nic siê nie zda. W kwiecie wieku nadchodzi kres. Baldung precyzyjnie operuje przeciwieñstwami – wykorzystuje kontrast bieli i miêkkoœci cia³a dziewczêcego z twardym koœcistym, ciemnym szkieletem; jej urodê kontrastuje ze szpetot¹ kostuchy; jej bezbronny ¿al z bezwzglêdn¹ krwio¿erczoœci¹ potwora, który ju¿ uœcisku nie z³agodzi.

Nic dziwnego, ¿e obraz siê podoba³, co wkrótce nasunê³o refleksjê, ¿e jeœli piêkno jest tym, co siê podoba i brzydota w malarskich przedstawieniach te¿ siê podoba, to upodobanie nie charakteryzuje piêkna, ale jakieœ inne cechy definiuj¹ jego specyfikê.

Niemiecki artysta namalowa³ kilka ró¿nych wersji tego samego motywu. Na innym, tak¿e z silnym akcentem erotycznym, Œmieræ chwyta dziewczynê silnie za gêste d³ugie w³osy i koœcist¹ rêk¹ wskazuje w dó³ na grób. Dziewczyna, œwiadoma losu, w modlitewnym geœcie r¹k b³aga o ¿ycie. Napis na górze obrazu g³osi: „Tu musisz iœæ”. Na jeszcze innym – zapatrzona w lustro piêknoœæ podziwia sw¹ urodê, podczas gdy Œmieræ tak samo przed-

stawiona, trzyma ju¿ klepsydrê nad jej g³ow¹. I tak dalej… Jest to taniec zgubny, taniec ¿ycia i kresu ¿ywota. Estetyzacja œmierci

Znakomity austriacki kompozytor, Franz Schubert skomponowa³ znany utwór „Dziewczyna i œmieræ”, inspirowany m.in. obrazami Baldunga i popularnymi pieœniami z cyklu tañca œmierci. W XIX wieku jednak alegoria œmierci przesz³a ogromn¹ ewolucjê. Obrazów sygnalizuj¹cych tê, romantyczn¹ w istocie przemianê, jest co niemiara. Wybieram jako przyk³ad, jeden Henri-Léopolda Lévy’ego (1840-1904), znanego francuskiego artysty zaprzyjaŸnionego w impresjonistami, ale maluj¹cego w tradycyjnym, komercyjnie skutecznym stylu. W nowej wersji œmieræ jest atrakcyjnym anio³em, wybawieniem z codziennych trosk i k³opotów, ³agodnym zaœniêciem, a erotyczny akcent tego wizerunku nagiej piêknej dziewczyny kojonej przez nadobne dwie mêskie postaci, kusi i zachêca ekstra-przyjemnoœci¹. Nast¹pi³a pe³na estetyzacja œredniowiecznego wizerunku – obu zreszt¹ skrajnych, psychicznie, bym powiedzia³, niezdrowych. Z obrzydliwego koœciotrupa zmieni³a siê w atrakcyjnego m³odzieñca.

Bernt Notke – Danse macabre
Hans Baldung – Dziewczyna i œmieræ
Henry Levy – Œmieræ i dziewczyna

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook