OD ZERA MILIONA
MARIUSZ KUCZYŃSKI
DYREKTOR GENERALNY IIYAMA POLSKA




WIELE OSÓB Z BRANŻY IT TWIERDZI, ŻE JESTEŚMY
![]()
MARIUSZ KUCZYŃSKI
DYREKTOR GENERALNY IIYAMA POLSKA




WIELE OSÓB Z BRANŻY IT TWIERDZI, ŻE JESTEŚMY
Za nami niezwykle intensywne półrocze, w którym branża technologiczna ostatecznie porzuciła bezkrytyczny zachwyt nad nowinkami na rzecz twardej weryfikacji biznesowej. Czas czystej fascynacji algorytmami minął i dziś na pierwszym planie stoją realny zwrot z inwestycji (ROI), suwerenność danych oraz dojrzała architektura cyberbezpieczeństwa. Krajowy rynek IT, napędzany przez dystrybutorów, integratorów oraz resellerów, znalazł się w kluczowym punkcie zwrotnym, kiedy testowanie technologii ustępuje miejsca jej bezwzględnej implementacji w realiach rynkowych, a wyzwaniem staje się efektywne skalowanie projektów.
W IT Reseller od lat trzymamy rękę na pulsie tych zmian, dostarczając rzetelnych analiz prosto z serca ekosystemu partnerskiego. I choć lipiec tradycyjnie zwiastuje początek sezonu urlopowego, dla naszej redakcji to okres intensywnej pracy, by dobrze przygotować Państwa na nieuchronne, jesienne przyspieszenie. Z nieskrywaną satysfakcją mogę już teraz zapowiedzieć, że niedługo po powrocie z wakacji oddamy w Wasze ręce narzędzie, które ułatwi nawigację w tej nowej rzeczywistości, czyli najnowszą edycję naszego flagowego projektu, AI RADAR Trendbook.
Poprzednia odsłona tej publikacji, licząca ponad 400 stron, okazała się rynkowym fenomenem i swoistym kompasem w świecie pełnym technologicznego szumu. Nowe wydanie, nad którym już intensywnie pracujemy, będzie jeszcze mocniej osadzone w twardej praktyce biznesowej. Skupimy się na modelach agentowych, hybrydowym AI oraz wyzwaniach regulacyjnych związanych z unijnym AI Act. Ponownie, wspólnie z liderami polskiego i globalnego rynku technologicznego, wskażemy sprawdzone ścieżki transformacji cyfrowej, odrzucając teoretyczne wizje na rzecz działających wdrożeń.
Jesień bez wątpienia przyniesie też kolejne zmiany i wyzwania infrastrukturalne. Tym bardziej, na progu wakacji, potrzebujemy chwili oddechu. Zanim rozpocznie się powracający co roku maraton konferencji, przetargów i zamykania kwartałów, warto dać sobie prawo do tymczasowego wyłączenia z sieci.
Podczas jednej z naszych ostatnich debat branżowych padło bardzo trafne spostrzeżenie, iż „technologia jest jedynie narzędziem, ale to my, ludzie, stanowimy nadrzędny system operacyjny, który nią zarządza”. Pamiętając o tym, życzę Państwu udanego i przede wszystkim niezakłóconego wypoczynku. Niech ten letni czas pozwoli na pełny, głęboki reset, wyczyszczenie mentalnego cache’u, wyciszenie powiadomień i schłodzenie rozgrzanych do czerwoności procesorów. Odłączmy się na moment od cyfrowego szumu, by naładować wewnętrzne baterie i zadbać o to, co w biznesie najważniejsze: o ludzki kapitał, relacje i świeżość spojrzenia.
Życzę Państwu wspaniałego, inspirującego lata i do zobaczenia we wrześniu!
Rafał Skrzypek
Sekretarz redakcji IT Reseller
Aby pobrać
magazyn w wersji elektronicznej, zeskanuj kod QR
www.itreseller.pl
NIEZASTĄPIONE ŹRÓDŁO INFORMACJI Z BRANŻY IT, TYTUŁ WYDAWANY
NIEPRZERWANIE OD 2002 ROKU.
NAKŁAD DRUKOWANY 5 000 egzemplarzy
WERSJA ELEKTRONICZNA +15 000 egzemplarzy
PRENUMERATA prenumerata@itreseller.pl
ISSN 1730-010X
WYDAWCA
SMART MEDIA SP. Z O.O. Domaniewska 47/10 02-672 Warszawa, PL biuro@itreseller.pl
REDAKCJA
ADRES BIURA REDAKCJI ul. Domaniewska 47/10 02-672 Warszawa, PL redakcja@itreseller.pl
+48 533 033 363 +48 533 033 390
MARIUSZ LAURISZ CEO/Wydawca m.laurisz@itreseller.pl
RAFAŁ SKRZYPEK Sekretarz redakcji r.skrzypek@itreseller.pl
MIECZYSŁAW T. STARKOWSKI m.starkowski@itreseller.pl
EWELINA STÓJ e.stoj@itreseller.pl
REKLAMA I WSPÓŁPRACA
ADRES BIURA Domaniewska 47/10 02-672 Warszawa, PL reklama@itreseller.pl +48 601 583 698
SERWISY INTERNETOWE www.itreseller.pl
Zdjęcia: archiwum IT Reseller, materiały prasowe, AdobeStock, Piotr Gamdzyk
MARIUSZ KUCZYŃSKI
DYREKTOR GENERALNY
IIYAMA POLSKA

6 OD ZERA DO ĆWIERĆ MILIONA MARIUSZ KUCZYŃSKI, DYREKTOR GENERALNY IIYAMA POLSKA
14 SAMSUNG MEMORY SUMMIT 2026 FUNDAMENTY ZAUFANIA W ERZE AI
20 DESTINATION AI TD SYNNEX W KRAKOWIE HYBRYDOWY MODEL TRANSFORMACJI W IT
24 DESTINATION AI TD SYNNEX W KRAKOWIE BIZNES, DANE, CZŁOWIEK – FINAŁOWA DEBATA CYKLU TD SYNNEX
28 CRITICAL COMMUNICATIONS WORLD 2026 ŚWIAT ŁĄCZNOŚCI KRYTYCZNEJ W SERCU LONDYNU
32 LENOVO TECHNOLOGY TRENDS 2026 OFENSYWA NA RYNKU INFRASTRUKTURY
38 AKADEMIA IT TD SYNNEX 2026 CZAS NA MASOWĄ IMPLEMENTACJĘ AI
44 HP PRZYSPIESZA W KANALE PARTNERSKIM PAWEŁ MISZKIEWICZ, DYREKTOR KANAŁU PARTNERSKIEGO HP INC POLSKA
50 PRZYSZŁOŚĆ EKRANÓW KLASY PREMIUM TO KONIEC ERY IPS W BIURACH?
54 ACER DLA BIZNESU OFENSYWA PRODUKTOWA I TECHNOLOGICZNA
58 POLSKA EUROPEJSKIM LIDEREM? STRATEGIA CYFRYZACJI PAŃSTWA MINISTERSTWA CYFRYZACJI
64 NAPĘDZAJĄC GOSPODARKĘ POLSKI ZWIĄZEK CENTRÓW DANYCH
70 DWA DNI ROZMÓW O PRZYSZŁOŚCI, KTÓREJ NIE DA SIĘ JUŻ ZATRZYMAĆ II OTWARTE FORUM AI 2026
74 NOWE REGUŁY GRY W AI KRYSTYNA JAREK, CEO BOOSTER OF INNOVATION
78 OPŁATA REPROGRAFICZNA
PO NOWELIZACJI CO CZEKA POLSKĄ BRANŻĘ ELEKTRONIKI?
82 CZYNNIKI PROFILUJĄCE
TRANSFORMACJĘ ENERGETYCZNĄ
CO POLSKA MOŻE ZYSKAĆ NA OZE I PRĄDZIE STAŁYM?
86 PROBLEM Z UNIJNĄ REGULACJĄ BATERII CYFROWY PASZPORT I ANALOGOWE MYŚLENIE
88 RAPORT AV & DIGITAL SIGNAGE
W POLSCE – H1 2026
q KONSOLIDACJA, BEZPIECZEŃSTWO I NOWE WEKTORY INWESTYCYJNE
q EKOSYSTEMY PREMIUM, CHMURA I AI W PRAKTYCE
q INTEGRATOR JAKO STRATEGICZNY DORADCA
q NOWA ERA ODPOWIEDZIALNOŚCI I ARCHITEKTURY RELACJI
116 KRÓL JEST NAGI I ZACZYNA ŚMIERDZIEĆ
DLACZEGO JUŻ DZIŚ ZACZYNAMY MIEĆ
DOŚĆ AI?
SAMSUNG MEMORY SUMMIT 2026
FUNDAMENTY ZAUFANIA W ERZE AI


LENOVO TECHNOLOGY TRENDS 2026
OFENSYWA NA RYNKU INFRASTRUKTURY


RAPORT AV & DIGITAL SIGNAGE W POLSCE –H1 2026
q KONSOLIDACJA, BEZPIECZEŃSTWO
I NOWE WEKTORY INWESTYCYJNE
q EKOSYSTEMY PREMIUM, CHMURA I AI W PRAKTYCE
q INTEGRATOR JAKO STRATEGICZNY DORADCA
q NOWA ERA ODPOWIEDZIALNOŚCI
I ARCHITEKTURY RELACJI


O sile konsekwentnej specjalizacji, opieraniu się rynkowym pokusom rozdrobnienia portfolio, międzynarodowym sukcesie zrodzonej w Polsce serii G-Master oraz o tym, dlaczego wobec rewolucji AI warto zachować japoński spokój, rozmawiamy z Mariuszem Kuczyńskim, tegorocznym laureatem nagrody Osobowość Branży AV 2026, Dyrektorem Generalnym polskiego oddziału japońskiego producenta monitorów iiyama.
Marka ta również została nagrodzona w tegorocznym plebiscycie AVDS 2026 oraz wygrała IT Champions 2026 w kategorii „monitory”.
Ponad pół wieku globalnej tradycji, japońska dbałość o każdy technologiczny detal i imponująca droga na sam szczyt polskiego rynku IT. Gdy w maju 2002 roku Mariusz Kuczyński przejmował stery polskiego oddziału mało znanej w kraju marki iiyama, firma sprzedawała zaledwie kilkaset monitorów rocznie z praktycznie nieistniejącym kanałem sprzedaży. Już po roku wolumen ten wzrósł dynamicznie do ponad 24 tysięcy, a dzisiaj japoński producent dostarcza do polskich odbiorców ćwierć miliona wyświetlaczy rocznie, zajmując stabilną pozycję w ścisłym rynkowym TOP 3.
Jak zmieniała się iiyama od czasu, gdy była marką niszową, do momentu wejścia do ścisłej czołówki rynku monitorów w Polsce?
iiyama od samego początku była marką mocno skoncentrowaną na monitorach. Wejście do ścisłej czołówki rynku w Polsce było związane przede wszystkim z rozwojem portfolio oraz momentem, w którym technologia paneli LCD realnie
dojrzała do oczekiwań klientów. Dobrym przykładem jest gaming. Na początku rynek opierał się głównie na matrycach TN, a iiyama poczekała na moment, w którym technologie IPS i VA będą mogły zaoferować odpowiednią jakość, szybkość i cenę. Mocne wejście w te panele było jednym z przełomów, który wyraźnie zwiększył sprzedaż i pozwolił marce zbudować silną pozycję na rynku konsumenckim. Drugim przykładem są monitory wielkoformatowe. Ich rozwój był możliwy za sprawą obniżenia kosztów produkcji, dzięki czemu mogły znaleźć zastosowanie komercyjne w miejscach użyteczności publicznej i szkołach. Podobnie było z technologią dotykową. Dzisiaj nasze ekrany interaktywne możemy spotkać praktycznie wszędzie: w restauracjach, na lotniskach czy w centrach handlowych. Aktualnie taka sama sytuacja powtarza się z OLED-ami. iiyama wstrzymywała się z produkcją do momentu, aż rynek i sama technologia będą odpowiednio dojrzałe. Premiera pierwszego OLED-a G-Master może być początkiem
kolejnego etapu rozwoju portfolio, podobnie jak wcześniej stało się to z monitorami na panelach IPS i VA.
Co było momentem przełomowym dla firmy i czy ten ogromny sukces nad Wisłą był dla centrali zaskoczeniem?
Patrząc na ten proces historycznie, dla całej branży wyświetlaczy absolutnym momentem przełomowym było przejście z technologii kineskopowej (CRT) na ekrany LCD na przełomie lat 90. i 00. Pamiętajmy, że 20-calowy monitor CRT to był gigantyczny, niesamowicie ciężki karton, a koszty transportu kontenerowego z racji gabarytów były ogromne. Przejście na LCD wywołało trzęsienie ziemi, w wyniku którego z rynku zniknęły takie potęgi jak ADI, CTX, ProView, MAG czy nawet działy monitorowe Nokii i Sony. Nam udało się tę transformację przetrwać, a z niszowej marki otoczonej kultem wśród grafików, gdzie w erze CRT konkurowaliśmy głównie z EIZO czy NEC, staliśmy się brandem z trójki najlepiej sprzedających się marek monitorów.
Wizja iiyamy pozostała bardzo konsekwentna: od początku skupiamy się na monitorach i technologiach wyświetlania obrazu.
Nie rozpraszamy się na wiele innych segmentów, tylko rozwijamy to, co jest naszym centrum kompetencji.
Mariusz Kuczyński
Dyrektor Generalny iiyama Polska
Kluczem do sukcesu wewnętrznego okazało się natomiast oparcie pokusie dywersyfikacji. Na zebraniach szefów oddziałów wielokrotnie zastanawialiśmy się, czy nie rozwinąć swojej oferty o inne produkty: „mamy kanał sprzedaży, zacznijmy produkować laptopy, zróbmy tablety, dodajmy tunery i sprzedawajmy telewizory albo projektory”. Centrala ucięła te pomysły, uznając, że rozdrobnienie zabije naszą tożsamość i specjalizację w monitorach. To trochę tak, jak z japońskim kowalem wykuwającym miecze samurajskie. On nie robi podków dla koni, on całe życie wykuwa jeden produkt, ale robi to absolutnie doskonale.
A czy nasz sukces w Polsce zaskoczył centralę?
W gruncie rzeczy nie, ponieważ iiyama w momencie startu w naszym kraju była już bardzo silna na Zachodzie, a my po wejściu Polski do Unii Europejskiej po prostu dynamicznie ten Zachód dogoniliśmy.
Niedawno iiyama świętowała 50-lecie marki. Jak dziś wygląda DNA firmy po pół wieku obecności na rynku? Co pozostało niezmienne i jak przez te dekady ewoluowały oczekiwania klientów?
Wizja iiyamy pozostała bardzo konsekwentna: od początku skupiamy się na monitorach i technologiach wyświetlania obrazu. Nie rozpraszamy się na wiele innych segmentów, tylko rozwijamy to, co jest w naszym centrum kompetencji. Niezmienna od 1973 roku, czyli od momentu, kiedy Kazuro Katsuyama założył spółkę w prefekturze Nagano obok góry Iiyama (która po japońsku oznacza „dobrą górę”), pozostaje koncentracja na obrazie. Przez to na przykład byliśmy pionierami dbałości o ergonomię i zdrowie, to iiyama jako pierwsza na świecie wprowadziła od 1986 roku monitory spełniające niskie normy promieniowania zgodne z MPR/MPR II, a w kolejnych latach wyprodukowała jako jedna z pierwszych na świecie monitor spełniający rygorystyczne szwedzkie normy bezpieczeństwa TCO’92. Dziś w ofercie mamy prawie 250 modeli: od monitorów biurowych, biznesowych i graficznych, poprzez gaming, aż po rozwiązania profesjonalne, wielkoformatowe, dotykowe,

digital signage i zastosowania przemysłowe. To pokazuje, że specjalizacja może być dużą przewagą, jeśli przez lata konsekwentnie buduje się wiedzę, portfolio i zaufanie rynku. To dzięki takiej filozofii biznesowej iiyama jest wciąż pozycjonowana jako marka premium.
Natomiast oczekiwania klientów i same ramy rynkowe zmieniły się diametralnie. Dla zobrazowania tej przepaści: w 2005 roku duża spółka kupowała od nas 19-calowe monitory LCD za 8500 złotych sztuka. Gdy dziesięć lat później zwrócili się o podobny produkt, zaoferowaliśmy im model zdecydowanie lepszy za jedną trzecią

tamtej ceny. Ciekawostką może być nasz wkład w polską kinematografię, kiedy to w 2003 roku zadzwonił do mnie znany reżyser, pan Jarosław Żamojda, skutkiem czego studio Jerzego Hoffmana kupiło od nas 22-calowe monitory AQU5611DT, czyli modele z wyprzedzającą wtedy swoją epokę rozdzielczością natywną 4K. Polskie studio filmowe użyło ich do nakładania efektów komputerowych w „Starej Baśni”. Model ten na matrycy MVA kosztował wówczas... 40 tysięcy złotych za sztukę. Dziś jakość obrazu, która wtedy była wręcz magią, jest dostępna dla każdego za cenę ponad dwudziestokrotnie niższą.
Inną ciekawostką może być nasz wkład jako dostawcy ekranów w tworzący się rynek gier w Polsce, kiedy w 2007 roku na mocy umowy podpisanej z CD Projekt Red, iiyama została oficjalnym partnerem gry Wiedźmin. Wspieraliśmy wtedy warszawskie studio, dostarczając między innymi monitory potrzebne do produkcji gry i do prezentacji pierwszego Wiedźmina na eventach dla mediów. Podobnie w 2013 roku na mocy współpracy z innym polskim wydawcą gier, CI Games, iiyama jako producent monitorów została globalnym partnerem gry Sniper: Ghost Warrior 2.
Technologicznie funkcja wyświetlacza na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia też bardzo się rozwinęła, bo monitor przestał być tylko ekranem do wyświetlania obrazu, stając się centrum stanowiska pracy. Ma USB-C, KVM, funkcję stacji dokującej, obsługuje peryferia, kamerę czy głośniki i pełni rolę głównego punktu połączenia między laptopem a użytkownikiem. Ewoluowało też podejście do jakości obrazu, gdyż dobry komputer czy mocna karta graficzna nie pokażą pełni możliwości, jeśli użytkownik podłączy je do słabego monitora. To właśnie ekran jest ostatnim i bardzo ważnym ogniwem całego zestawu.
Dużo by mówić, co jeszcze wydarzyło się w rozwoju marki iiyama w tym czasie. Dzisiaj jesteśmy w każdym sektorze branży monitorów w Europie. Szacujemy, że w samej Polsce na przestrzeni 25 lat iiyama znalazła ponad 2,5 miliona odbiorców, z czego blisko milion tylko w ostatnich pięciu latach.
Seria gamingowa G-Master obchodzi aktualnie swoje 10-lecie i wszystko zaczęło się właśnie w Polsce. Jak doszło do stworzenia tej marki, dlaczego projekt wystartował akurat tutaj i czy gaming to nadal główny motor rynku?
G-Master narodził się z uważnej obserwacji gamingu i bliskich relacji z partnerami. Ponad dziesięć lat temu rynek mocno eksperymentował z ekranami 3D, do których produkowano matryce 120-hercowe. Sam trend 3D okazał się krótkotrwały, ale my zobaczyliśmy w tych panelach coś znacznie ważniejszego: ogromny potencjał dla graczy, bo wysokie odświeżanie stało się jednym z fundamentów monitorów gamingowych.
Decydujący impuls wyszedł z Polski w momencie, gdy pojawiły się szybkie matryce IPS, a nasi najwięksi partnerzy z rynku elektroniki użytkowej zaczęli głośno domagać się dedykowanej oferty od iiyamy dla graczy. Zrozumieliśmy, że wrzucanie monitorów gamingowych do jednego worka z biurową serią ProLite sprawia, że produkt rozmywa się w oczach klienta.
Powołaliśmy w naszym biurze we Wrocławiu specjalny zespół roboczy, w skład którego wraz ze mną weszli kolejno szefowa polskiego marketingu oraz współpracująca z nami agencja

reklamowa Infinito. Wzięliśmy naszą historyczną, kultową serię kineskopową Vision Master, zamieniliśmy pierwszy człon i tak powstał Gaming Master, skrócony końcowo do G-Master. Co ciekawe, projektując logotyp G-Mastera, bezpośrednio zainspirowaliśmy się flagą japońskiej miejscowości iiyama w prefekturze Nagano. Był to świadomy ukłon w stronę historii firmy i miejsca, od którego wszystko się zaczęło. Na bazie feedbacku z rynku, który zebraliśmy z zespołem sprzedaży, centrala w Japonii otrzymała od nas gotową specyfikację parunastu modeli połączoną z kompletnym planem biznesowym oraz marketingowym i wdrożyła go na cały świat. Aby ułatwić sprzedaż i komunikację, zamiast zmuszać rynek do zapamiętywania kodów w stylu „GB2471HSU-B1”, powołaliśmy do życia rynkowe „klany”: Red Eagle, Black Hawk czy Gold Phoenix, do których genialne cyberpostaci narysował dla nas mieszkający w Szwecji polski grafik, Mark J. Goliszek, artysta tworzący m.in. koncepcyjne arty do gry Star Citizen.
Podsumowując, tak, gaming nadal jest jednym z głównych motorów rynku. Co więcej, dziś to już nie tylko granie w gry, ale cały styl życia. Młodzi użytkownicy spędzają więcej czasu przy komputerze, na social mediach, YouTubie, TikToku, streamach i grach niż przed klasyczną telewizją. Dlatego monitor gamingowy nie jest już niszowym produktem dla wąskiej grupy entuzjastów, lecz stał się częścią codziennego stylu życia i kultury cyfrowej. To bardzo ważne i właśnie dlatego rozpoczynamy duży rebranding serii G-Master, dostosowany do nowych czasów, który zbiega się z premierą naszego pierwszego modelu monitora OLED z nowej serii Titan Falcon.
iiyama od kilku lat utrzymuje pozycję w TOP3 rynku monitorów w Polsce. Jak utrzymać taką pozycję w wysoce konkurencyjnym segmencie i jak na tym tle zmienia się sam rynek gamingowy? Co dziś bardziej kusi klienta: cale, herce czy technologia matrycy?
Taką pozycję utrzymuje się przede wszystkim konsekwencją. Bardzo ważna jest praca z kanałem partnerskim, dobra relacja z dystrybucją i resellerami oraz przewidywalna dostępność produktów. Na rynku monitorów nie wystarczy mieć dobry model w ofercie, trzeba być w stanie dostarczyć wolumen wtedy, kiedy klient i partner go potrzebują. O sukcesie decyduje połączenie ceny, technologii i dostępności. iiyama nie jest marką najtańszych monitorów na rynku, ale od lat buduje pozycję na bardzo dobrym stosunku jakości do ceny. Konkurencja stała się dużo agresywniejsza, szczególnie cenowo, a rynek został mocno nasycony tanimi konstrukcjami. Wygrywają ci,
Naszą rolą jest dostarczenie niezawodnego, dobrze skalibrowanego i bezpiecznego „płótna”. A to, co na nim powstanie i czy klient wygeneruje swoje treści tradycyjnie, czy z pomocą algorytmów AI, pozostawiamy już wyłącznie jego swobodnej decyzji.
Mariusz Kuczyński Dyrektor Generalny iiyama Polska
którzy potrafią połączyć technologię, dostępność, wsparcie kanału i rozsądną politykę cenową. Jeśli chodzi o dane sprzedażowe w segmencie desktopowym i gamingowym, rządzi nimi zasada „więcej i lepiej” – rosną przekątne, rozdzielczości i odświeżanie. Standard 27 cali QHD zastąpił 24 cale Full HD, a popyt na mniejsze ekrany drastycznie spada. Nowe technologie rządzą. Miałem niedawno dyskusję na temat, czy np. 27-calowy OLED QHD za 2 tysiące złotych obroni się w starciu z 34-calowym panoramicznym monitorem WQHD LCD dostępnym w takiej samej cenie. Wniosek był taki, że wśród graczy nastawionych na rywalizację mniejszy, ale wykonany w nowszej technologii OLED z wysokim odświeżaniem może być bardziej atrakcyjnym wyborem niż większy ekran LCD przy podobnym budżecie. Społeczność turniejowa, grająca w Valoranta czy Counter-Strike’a, priorytetowo traktuje bezwzględną szybkość, czas reakcji i odświeżanie np. 280 Hz, a nie wielkość ekranu. To właśnie OLED, obok coraz szybszych matryc IPS, najmocniej napędza dziś sprzedaż w segmencie premium. Przyszłością będą też modele dwuzakresowe (dual-mode), pozwalające graczowi przełączać się między natywnym 4K a trybem niższej rozdzielczości z ekstremalnie wysoką częstotliwością odświeżania. Szybkość monitora gamingowego jest kluczowa. To trochę jak w Formule 1, gdzie o wygranej decyduje w równej mierze tak kierowca, jak i sprawny oraz szybki bolid.
iiyama coraz mocniej rośnie także w segmencie monitorów wielkoformatowych (LFD) i rozwiązań AV, ściśle współpracując z integratorami. Skąd tak silna pozycja w tym obszarze, które sektory generują największy popyt i jak budujecie przewagę serwisową w projektach B2B? iiyama od lat jest obecna w segmencie AV i Professional Displays. To nie jest dla nas nowy obszar, tylko naturalne rozwinięcie kompetencji w technologiach wyświetlania obrazu. Zawsze mieliśmy szerokie portfolio monitorów wielkoformatowych, dotykowych i profesjonalnych, dzięki czemu możemy konkurować z typowymi producentami rozwiązań
AV. Największy potencjał znaleźliśmy w digital signage, retailu, FMCG, gastronomii, biurach, przemyśle oraz edukacji. Mamy bardzo dobry kontakt z partnerami, wzrosty sprzedaży w segmencie produktów profesjonalnych (tj. monitorów wielkoformatowych, dotykowych i biznesowych) osiągnęliśmy głównie dzięki sprawnej komunikacji i stałej edukacji kanału sprzedaży.
Wraz ze wzrostem świadomości klienta końcowego wykształcenie dobrych praktyk i wiedzy kanału sprzedaży stało się absolutnie konieczne. Sale konferencyjne to nie są już tylko projektory, teraz ważnym elementem każdego takiego miejsca jest również monitor, który może znaleźć się w mównicy, na ścianie lub wspomagać interaktywność prezentacji. Monitory iiyama stały się komplementarne do produktów wideokonferencyjnych wszelkiego rodzaju.
W tym sektorze dokonała się wręcz nieprawdopodobna zmiana. Jeszcze parę lat temu standardowy budżet projektowy dla szkoły wystarczał na zakup monitora 55-calowego, co w dużych pomieszczeniach szkolnych nie do końca się sprawdzało. Dzisiaj ten sam budżet pozwala na zakup ekranów 75-calowych, a nawet 86-calowych. I takie najczęściej sprzedajemy w programach rządowych ministerstwa edukacji.
W technologiach dotykowych obserwujemy ostateczną dominację standardu Projective Capacitive, w skrócie PCAP. Kiedyś rynek dzielił się na pięć różnych technologii dotyku, a dziś PCAP staje się technologią uniwersalną, która zastępuje wszystkie inne, oferując precyzję znaną ze smartfonów połączoną z nowoczesnymi, matowymi powłokami. Niezwykle ważnym trendem w przetargach AV i Digital Signage staje się też cyberbezpieczeństwo. Nasi partnerzy i integratorzy coraz częściej poszukują monitorów wielkoformatowych celowo pozbawionych systemu Android. Klienci korporacyjni zdali sobie sprawę, że otwarty Android w ekranie zawieszonym w recepcji czy sali konferencyjnej tworzy niepotrzebną furtkę dla cyberataków na wewnętrzną sieć organizacji. Dlatego w naszej ofercie znalazły się również monitory bez Androida, czyli czysty i bezpieczny hardware. W segmencie biznesowym produkt to jednak nie tylko sam monitor. Równie ważna jest konkretna, sprawna reakcja i wsparcie po zakupie. Każda zmiana w liniach produktowych, na przykład coraz większe ekrany, powoduje, że wraz z tymi zmianami pojawiają się nowe potrzeby klientów w zakresie wsparcia posprzedażowego. I pomimo niskiej awaryjności produktów (a mówimy o statystykach poniżej 0,5% dla całej gamy produktów), podjęliśmy w tym roku decyzję o zmianie partnera serwisowego. Wiemy bowiem, że przez
pryzmat pozytywnego i sprawnego załatwienia sprawy serwisowej buduje się również ogólne postrzeganie marki.
Duże znaczenie ma czynnik ludzki, gdyż po naszej stronie za klientem i partnerem stoją konkretne osoby, wspierające doradztwo techniczne i wdrożenia. Przy dużych wdrożeniach serwis jest często tak samo ważny jak parametry techniczne. Rozwijamy ten obszar między innymi przez lokalne wsparcie serwisowe oraz wysokiej jakość obsługę gwarancyjną. W zeszłym roku otworzyliśmy m.in. nowy dział Contact Center, który umożliwił nam błyskawicznie obsługiwać zgłoszenia i sprawnie realizować procedury wymiany. Klienci B2B oczekują dziś pełnego poczucia bezpieczeństwa, bo w szkole, sklepie czy sali konferencyjnej awaria ekranu oznacza paraliż operacyjny.
Wybiegnijmy na koniec w przyszłość. Jak wyobraża Pan sobie rynek wyświetlaczy za pięć lat? Czy klasyczny monitor pozostanie centralnym narzędziem pracy i jak iiyama odnajduje się w ogólnoświatowym pędzie ku sztucznej inteligencji? Za pięć lat klasyczny monitor nadal pozostanie centralnym narzędziem pracy, nauki i rozrywki, gdyż wyświetlacz to ostatni i najważniejszy punkt kontaktu użytkownika z komputerem. Zmieni się jednak technologia, która za nim stoi. Matryce OLED dojrzewają w tak szybkim tempie (spadają ceny, rośnie jasność, poprawia się trwałość i czytelność tekstu), że w ciągu kilku lat staną się jednym z głównych filarów naszego portfolio, schodząc z segmentu premium do codziennej pracy biurowej. Matryce LCD IPS nie znikną, utrzymując pozycję w segmencie wolumenowym, ale rola monitora ewoluuje w stronę kompletnego huba stacji roboczej z USB-C, KVM, kamerą i stacją dokującą, spajającego hybrydowy model pracy.
Jeśli chodzi o sztuczną inteligencję, podchodzimy do tego tematu bardzo pragmatycznie. W przypadku ekranów interaktywnych i Professional Displays nie chcemy dodawać funkcji tylko dlatego, że są modne. Od lat mówimy klientom: monitor ma przede wszystkim wiernie, stabilnie i bezpiecznie wyświetlać to, co generuje źródło sygnału. Dziś to komputer, system klienta albo zewnętrzne urządzenie odpowiada za treść, aplikacje i ewentualne narzędzia AI.
Naszą rolą jest dostarczenie niezawodnego, dobrze skalibrowanego i bezpiecznego „płótna”. A to, co na nim powstanie i czy klient wygeneruje swoje treści tradycyjnie, czy z pomocą algorytmów AI, pozostawiamy już wyłącznie jego swobodnej decyzji. Jeśli w przyszłości funkcje AI będą realnie wspierały użytkownika i będą miały jasny sens biznesowy, będziemy je na pewno analizować i w razie potrzeby wdrażać. n
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl
W WIEMY,
AB ŻE NASI PARTNERZY
POTRZEBUJĄ PEŁNEGO WSPARCIA NA KAŻDYM ETAPIE WSPÓŁPRACY
PATRYCJA GAWARECKA DYREKTOR SPRZEDAŻY I MARKETINGU




Wyślij zgłoszenie na adres: prenumerata@itreseller.pl
Prenumerata bezpłatna-kwalifikowana, wyłącznie dla osób i firm związanych z branżą IT.
Bądź na bieżąco, wejdź na stronę: www.itreseller.pl
Dołącz do nas na YouTube
Dołącz do nas na LinkedIn

Rynek pamięci masowych, napędzany rewolucją sztucznej inteligencji oraz gwałtownym wzrostem zapotrzebowania na nowoczesne centra danych, wymaga dziś od czołowych graczy czegoś więcej, niż tylko dostarczania zaawansowanych komponentów. Wymaga stabilności, wizji i niezachwianej lojalności.
Wobliczu bezprecedensowego przyspieszenia cyfrowego, rynek komponentów bazowych przechodzi fundamentalną transformację. Sztuczna inteligencja przestała być pieśnią przyszłości i do-
meną zamkniętych laboratoriów badawczych – stała się istotnym czynnikiem stymulującym rozwój nowoczesnej infrastruktury sieciowej i serwerowej. Centra danych, zmagające się z obsługą potężnych modeli językowych (LLM) oraz gigantycznymi zbiorami danych analitycznych, poszukują rozwiązań, które zagwarantują nie tylko rekordową przepustowość, ale przede wszystkim bezawaryjność. W tym krajobrazie technologicznej rewolucji stabilność dostaw
i technologiczna przewidywalność stają się dla przedsiębiorstw kwestią krytyczną, definiującą ich rynkowe być albo nie być. Współczesny biznes technologiczny nie toleruje przestojów, co zmusza producentów do przedefiniowania swoich strategii i zacieśnienia więzi z kanałami dystrybucyjnymi.
Te wartości stały się punktem wyjścia dla piątej, jubileuszowej edycji Samsung Memory Summit 2026, która odbyła się w reprezentacyjnych, odrobinę industrialnych wnętrzach hotelu Nobu w Warszawie. Warto podkreślić, że ta jubileuszowa edycja przyciągnęła do samego centrum Warszawy ponad 100 najważniejszych partnerów handlowych. Obecność tak licznej i zróżnicowanej grupy ekspertów oraz menedżerów najwyższego szczebla potwierdza status tego wydarzenia jako najważniejszego punktu zbornego dla polskiej branży pamięci masowych. Sektor ten znajduje się obecnie w niezwykle dynamicznym, pełnym wyzwań okresie transformacji. Właśnie dlatego bezpośrednia obecność liderów opinii, dystrybutorów oraz integratorów stworzyła unikalną przestrzeń do wieloaspektowych dyskusji, wymiany
dotychczasowych doświadczeń operacyjnych oraz wspólnego projektowania strategii rynkowych na nadchodzące miesiące. To tutaj, w kuluarach warszawskiego hotelu Nobu, ścierały się perspektywy różnych sektorów rynku, pozwalając na wypracowanie wspólnego mianownika dla przyszłych wdrożeń infrastrukturalnych.
Wydarzenie zorganizowane przez Dywizję Memory w Samsung Electronics Polska zgromadziło elitę polskiego sektora technologicznego. Na sali zasiedli liderzy reprezentujący wszystkie główne kanały sprzedaży: od gigantów dystrybucji IT, przez wiodących graczy e-commerce i retailu, aż po wyspecjalizowanych partnerów sektora B2B. Tegoroczne hasło przewodnie konferencji, „Partnership Built on Trust”, nie było jedynie marketingowym sloganem, ale realnym podsumowaniem pięciu lat wspólnego budowania rynku oraz pretekstem do wielowymiarowej dyskusji o przyszłości technologii. Całość spotkania, łącząc merytoryczną głębię z dynamiką i doskonałym humorem, poprowadził uznany dziennikarz i prezenter Maciej Kurzajewski.
Trzy filary sukcesu według Samsunga
Oficjalne otwarcie konferencji należało do Macieja Kamińskiego, szefa dywizji Memory w Samsung Electronics na Polskę i region CEE. W swoim wystąpieniu inauguracyjnym zarysował on plan działań producenta w kontekście obecnej, nierzadko skomplikowanej sytuacji makroekonomicznej.
– Jako Samsung w wymagających czasach stawiamy na trzy rzeczy: odpowiedzialność i relacje, elastyczność wobec zmieniającego się rynku oraz długą perspektywę działania – wskazał ze sceny Maciej Kamiński. – To na tych trzech filarach budujemy dziś naszą codzienną współpracę z partnerami.
Te trzy wspomniane domeny strategiczne – odpowiedzialność, elastyczność oraz zorientowanie na długofalową perspektywę – nie stanowią jedynie teoretycznego dekalogu korporacyjnego, ale wyznaczają precyzyjny, praktyczny kierunek dla wszystkich bieżących i przyszłych operacji biznesowych producenta. W realiach 2026 roku, kiedy rynki technologiczne podlegają gwałtownym

wahaniom makroekonomicznym i presji geopolitycznej, partnerzy biznesowi potrzebują jasnych deklaracji. Stabilność, jaką deklaruje vendor, pozwala dystrybutorom i resellerom z większym spokojem planować i optymalizować swoje działania handlowe na całe drugie półrocze bieżącego roku. Elastyczność operacyjna jawi się tu jako zdolność do błyskawicznej adaptacji struktur logistycznych i produktowych do zmieniających się potrzeb klientów końcowych, podczas gdy odpowiedzialność cementuje wzajemne zaufanie w całym łańcuchu dostaw, minimalizując ryzyko biznesowe dla każdej ze stron zaangażowanych w proces dystrybucyjny.
Wystąpienie to jasno zdefiniowało podejście firmy do biznesu w 2026 roku. W czasach, gdy cykle technologiczne drastycznie się skracają, długofalowa perspektywa i elastyczność operacyjna stają się jedyną gwarancją stabilności dla całego łańcucha dostaw. Bez tak zdefiniowanych fundamentów, trudne warunki rynkowe mogłyby sparaliżować dynamikę wzrostu, na co lider branży nie może sobie pozwolić.
Edukacja i transfer wiedzy
Rozwinięciem tej myśli było wystąpienie Radosława Szulika (Senior Product & Operations Unit Manager w firmie Samsung), który skupił się na operacyjnym wymiarze relacji z partnerami handlowymi. Podkreślił on, że rola lidera rynku polega na stałym inspirowaniu i edukowaniu całego ekosystemu partnerskiego.
– Odpowiedzialność przejawia się w naszej trosce o rynek i w trosce o to, żeby ten rynek inspirować do zmian, edukować – zaznaczył Radosław Szulik. – Wspólnie z wami spotykamy się na różnych platformach: są to kwartalne przeglądy biznesowe, spotkania z partnerami, szkolenia, webinary, które organizujemy dla was i dla waszych klientów. W trakcie tych spotkań chcemy dzielić się wiedzą i rozmawiać o trendach. Są to idealne platformy do tego, żeby wspólnie zastanawiać się, jak ten rynek możemy budować.
Model relacyjny - oparty na tak intensywnej wymianie wiedzy - to bezpośrednia odpowiedź na rosnące skomplikowanie systemów przechowywania danych. Dzisiejszy klient końcowy, niezależnie od tego, czy reprezentuje sektor e-commerce, retail czy zaawansowane środowiska B2B, nie szuka już bowiem wyłącznie „surowej” pojemności wyrażonej w gigabajtach czy terabajtach. Współczesny rynek wymaga optymalizacji kosztowej, najwyższych standardów bezpieczeństwa oraz

pełnej gotowości na obciążenia generowane przez algorytmy sztucznej inteligencji. Wiedza zdobywana z pierwszej ręki bezpośrednio od ekspertów technicznych dostarcza partnerom bezcennych argumentów w codziennych procesach doradczych i handlowych. Pozwala im to na bieżąco monitorować najnowsze trendy rynkowe i priorytety technologiczne, co w konsekwencji bezpośrednio determinuje kierunki, w jakich poszczególne firmy rozwijają swoje własne biznesy i oferty komercyjne. Cykliczne spotkania i szkolenia stają się w ten sposób inkubatorem innowacji produktowych i sprzedażowych na polskim rynku.

Dzięki takiemu podejściu, partnerzy handlowi Samsunga otrzymują nie tylko produkt, ale kompletne wsparcie doradcze, co pozwala im skuteczniej docierać do wymagającego klienta końcowego. Edukacja ta buduje przewagę konkurencyjną całego kanału, podnosząc kompetencje techniczne zespołów sprzedażowych w całym kraju.
Kierunek na PCIe Gen 5
Samsung zaprezentował też ambitne plany produktowe na nadchodzące miesiące, odpowiadające na rosnące zapotrzebowanie rynkowe
w dobie intensywnego rozwoju algorytmów sztucznej inteligencji. Ponieważ przetwarzanie danych na poziomie lokalnym oraz w chmurze wymaga bezkompromisowej wydajności, nowości produktowe wzbudziły ogromne zainteresowanie audytorium.
Szczególną uwagę poświęcono konkretnym datom i harmonogramom wdrożeń, co pozwoliło partnerom na precyzyjne zaplanowanie swoich kalendarzy sprzedażowych. Radosław Szulik odsłonił karty dotyczące najbliższej przyszłości produktowej, precyzując, że rynek nie znosi próżni i pomimo wymagającej sytuacji makroekonomicznej, Samsung konsekwentnie realizuje
swoją strategię innowacji, nie zamierzając się zatrzymywać.
Radosław Szulik zapowiedział oficjalnie kluczowe premiery na 2026 rok: – Nowy wewnętrzny dysk NVMe (Premiera: lipiec 2026) przeznaczony dla profesjonalistów, twórców treści oraz środowisk obliczeniowych wymagających najwyższych wskaźników IOPS. Produkt ten ma zredefiniować standardy pracy z wymagającymi aplikacjami inżynieryjnymi, obróbką wideo w ultrawysokich rozdzielczościach oraz lokalnym przetwarzaniem procesów AI. Trzy nowe modele z linii przenośnych dysków SSD (Premiera: H2 2026): zaprojektowane z myślą o mobilności, bezpieczeństwie danych oraz odporności na czynniki zewnętrzne. Nowe modele połączą bezkompromisową szybkość transferu danych z zaawansowanymi algorytmami szyfrowania sprzętowego, co stanowi bezpośrednią odpowiedź na potrzeby mobilnych twórców oraz przedsiębiorstw dbających o bezpieczeństwo danych poza tradycyjnym obwodem biurowym.
Samsung 9100 PRO (flagowy okręt floty) pozostaje na ten moment niedoścignionym wzorem wydajności. Jako najszybszy konsumencki dysk SSD oparty na architekturze PCIe Gen 5 w portfolio producenta, oferuje oszałamiające pojemności sięgające aż 8 TB. To produkt skrojony pod kątem graczy, stacji roboczych i nowoczesnych centrów danych, gdzie każda milisekunda transferu decyduje o przewadze konkurencyjnej.
Z perspektywy dziennikarza technologicznego, przejście na architekturę PCIe Gen 5 to kamień milowy, który diametralnie zmienia rozkład sił w segmencie pamięci masowych. Przepustowość, jaką oferuje ten standard, skutecznie eliminuje wąskie gardła w komunikacji między procesorem a pamięcią masową, co ma kluczowe znaczenie przy trenowaniu lokalnych modeli sztucznej inteligencji czy renderowaniu złożonych scen 3D w czasie rzeczywistym. Samsung 9100 PRO, oferując pojemność rzędu 8 TB, zamyka dotychczasowe dyskusje o kompromisach między przestrzenią dyskową a prędkością odczytu i zapisu. Jest to sprzęt przygotowany na wyzwania jutra, który już dziś wyznacza
standardy dla najbardziej wymagających profesjonalistów.
Geopolityka, ekonomia i rewolucja pokoleniowa
Tradycją i unikalną wartością Samsung Memory Summit jest zapraszanie gości specjalnych, którzy pozwalają uczestnikom spojrzeć na biznes z szerokiej, globalnej perspektywy. W tym roku prezentacje na scenie dotyczyły dwóch ważnych obszarów kształtujących współczesne przedsiębiorstwa: geopolityki oraz zmian demograficznych.
Zaproszenie tak wyrazistych i merytorycznych osobowości udowodniło, że warszawski szczyt wychodzi daleko poza ramy klasycznego, technicznego briefingu produktowego. Obie prelekcje gości specjalnych spotkały się z doskonałym przyjęciem, ponieważ dotykały fundamentalnych kwestii związanych z odwagą menedżerską, uniwersalnymi wartościami oraz szeroko pojętą odpowiedzialnością za kształtowanie przyszłości całego sektora technologicznego. W dobie zawirowań geopolitycznych oraz głębokich zmian kulturowych, sukces finansowy firmy staje się nierozerwalnie związany z jej elastycznością społeczną i etyczną.
Geopolityczny wektor w biznesie
Wykład prof. Grzegorza W. Kołodki, wybitnego ekonomisty, byłego wicepremiera i ministra finansów RP, był niezwykle mocnym punktem programu. Profesor w swoim wystąpieniu poddał drobiazgowej analizie procesy zachodzące w globalnej gospodarce oraz zawirowania geopolityczne wpływające na rynki technologiczne. Jego diagnoza była jednoznaczna: w czasach permanentnej niepewności rynkowej i zerwanych łańcuchów dostaw, dotychczasowe paradygmaty zakupowe odchodzą w przeszłość. Profesor mocno akcentował, że dzisiejsza wartość dostawcy nie powinna być mierzona wyłącznie kryterium najniższej ceny. Prawdziwą walutą w relacjach B2B stała się stabilność, przewidywalność oraz bezwzględna wiarygodność partnera. W świecie, w którym
destabilizacja szlaków handlowych może nastąpić z dnia na dzień, posiadanie silnego, przewidywalnego partnera technologicznego jest cenniejsze niż chwilowe oszczędności budżetowe.
Zrozumieć Generację Z
Zofia Kierner, założycielka fundacji Girls Future Ready, wyróżniona na prestiżowej liście Forbes 30 Under 30 oraz wykładowczyni wizytująca na czołowych amerykańskich uczelniach (Harvard, UC Berkeley), otworzyła przed słuchaczami drzwi do świata Pokolenia Z. Prelegentka w niezwykle dynamiczny sposób pokazała, jak skutecznie zarządzać zespołami, w których młodzi pracownicy wnoszą zupełnie nową kulturę pracy. Kierner udowodniła, że zrozumienie aspiracji, elastyczności i technocentrycznego podejścia Gen Z jest warunkiem koniecznym do zbudowania nowoczesnego, odpornego na kryzysy biznesu. Liderzy rynkowi otrzymali gotowe wskazówki, jak przekuć unikalną perspektywę młodego pokolenia w realną przewagę operacyjną wewnątrz struktur korporacyjnych. Pokolenie to, wychowane w świecie permanentnego dostępu do sieci, redefiniuje pojęcie lojalności wobec pracodawcy i marki, stawiając na autentyczność oraz zaangażowanie społeczne firm, z którymi decyduje się współpracować.
Samsung Memory Awards 2025
Kulminacyjnym punktem wieczoru była uroczysta gala Samsung Memory Awards 2025. Jubileuszowa, piąta edycja wymagała wyjątkowej oprawy i nieszablonowych wyróżnień. Obok tradycyjnych nagród rocznych za spektakularne wyniki sprzedażowe wypracowane w 2025 roku, kapituła przyznała unikalne, prestiżowe statuetki Partnerów Pięciolecia. To dowód uznania dla firm, które przez pół dekady ramię w ramię z Samsungiem rozwijały polski rynek pamięci masowych.
Uroczyste wręczenie statuetek stało się momentem głębokiej refleksji nad wspólną historią sukcesu całego ekosystemu. Przyznane wyróżnienia miały szczególny wymiar – kapituła brała pod

uwagę nie tylko spektakularne, długofalowe osiągnięcia z minionych pięciu lat, ale także wyjątkowe zaangażowanie i doskonałe wyniki sprzedażowe. Sukcesy te są tym bardziej godne podziwu, że rodziły się w trudnym, dynamicznie zmieniającym się otoczeniu rynkowym, wymagającym od wszystkich laureatów ogromnej elastyczności operacyjnej.
q Lider Wzrostu – Morele.net
q Lider Sprzedaży SSD – RTV EURO AGD
q Partner Roku B2B – Polgard
q Dystrybutor Roku – KOMSA
q Srebrny Partner Pięciolecia – Komputronik
q Złoty Partner Pięciolecia – TERG
q Platynowy Partner Pięciolecia – x-kom
q Platynowy Dystrybutor Pięciolecia – AB S.A. Wszystkie wyróżnione podmioty udowodniły, że kluczem do sukcesu w dystrybucji zaawansowanych technologii jest synergia działań wewnętrznych zespołów z globalną wizją producenta. Nagrody te odzwierciedlają twarde dane sprzedażowe, ale są też wyrazem uznania dla budowania zdrowego ekosystemu biznesowego w Polsce.
To, co najważniejsze dla biznesu Element networkingowy, tak mocno akcentowany przez uczestników konferencji, urósł w tym roku do rangi jednego z najważniejszych punktów programu. Wielu menedżerów w kuluarach wprost wskazywało, że intensywnych, bezpośrednich interakcji międzyludzkich oraz budowania głębokiego zaufania nie jest w stanie zastąpić żadna platforma do komunikacji zdalnej, w tym Microsoft Teams. To właśnie ta unikalna, bezpośrednia wymiana myśli i opinii tworzy to, co organizatorzy nazwali „pamięcią relacji” – trwałą strukturę powiązań partnerskich wykraczającą daleko poza czysty biznes krzemowy i technologiczny.
Piąta edycja Samsung Memory Summit dobiegła końca, pozostawiając rynek z jasnym przekazem: zaufanie i partnerskie relacje to najtwardsza waluta w niepewnych czasach. Wyznaczone w Warszawie kierunki rozwoju strategicznego będą bez wątpienia determinować działania branży przez najbliższe dwanaście miesięcy. Do zobaczenia na Samsung Memory Summit 2027! n
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

DESTINATION AI Z TD SYNNEX W KRAKOWIE:
Krakowska odsłona cyklicznego wydarzenia realizowanego przez TD SYNNEX podjęła próbę zdefiniowania przyszłość kanału sprzedaży. Dyskusja skupiła się wokół lokalnego przetwarzania AI, redukcji TCO oraz roli partnerów w hybrydowej transformacji przedsiębiorstw. Podobnie jak podczas wcześniejszych spotkań cyklu (w Gdańsku, Bydgoszczy, Lublinie, Katowicach czy Warszawie), uczestnicy mogli nie tylko posłuchać głosów ekspertów, ale także wziąć udział w praktycznych demowarsztatach, pokazujących technologię w działaniu.
Krakowskie Destination AI, które odbyło się 11 czerwca 2026 r., pokazało, jak mocno automatyzacja redefiniuje podejście do sprzętu komputerowego. Jacek Kotynia (TD SYNNEX) oraz Mariusz Laurisz (IT Reseller) otworzyli konferencję analizą współczesnego kanału sprzedaży, zwracając uwagę na zacierającą się pracę między hardwarem a chmurą właśnie na rzecz zintegrowanych i zautomatyzowanych ekosystemów. Wybór Krakowa na wielki finał tej serii eventów nie był przypadkowy – to właśnie tutaj lokalne projekty, takie jak model językowy Bielik, naturalnie łączą się z globalnymi strategiami gigantów pokroju HP, Microsoftu czy AWS.
Lokalne modele językowe jako fundament suwerenności danych
W wizji Krzysztofa Uklei HP Inc. staje się fundamentem transformacji hybrydowej dzięki inteligentnej infrastrukturze lokalnej. Kluczowym elementem jest tu wsparcie dla lokalnego AI, czego symbolem jest wspomniany już polski model Bielik (11 mld parametrów). Choć powstał on na superkomputerze Helios (od HPE), jego bezpieczny rozwój i trenowanie odbywały się na stacjach HP Z4 G5. HP przenosi tym samym moc badawczą na biurko pracownika, eliminując koszty tokenów i ryzyko chmury. Ukleja w swojej prelekcji wskazał też na rozwiązanie HP IQ, jako na swoiste serce ekosystemu oraz „tkankę łączącą” urządzenia producenta (EliteBook, Poly, drukarki). Dzięki technologii NearSense sprzęty wykrywają się i współdzielą kontekst w czasie rzeczywistym, co eliminuje problemy z parowaniem czy przesyłem plików. Jako manager AI, HP IQ orkiestruje też zadania: wrażliwe operacje zostają na lokalnym NPU, a wymagające dużej skali trafiają bezpiecznie do chmury. Dla resellerów kluczową informacją jest gotowość do szybkich wdrożeń dzięki integracji z MS Intune i HP WXP.
Efektywność energetyczna i konsolidacja centrów danych
Prelekcja AMD skupiła się na ekonomii centrów danych, gdzie rosnące ceny energii i koszty licencjonowania starszych serwerów stają się barierą wzrostu. Rafał Danis zaproponował konsolidację środowisk przy użyciu procesorów EPYC czwartej i piątej generacji, co pozwala na drastyczne obniżenie TCO. Unikalnym parametrem technicznym podkreślającym skalę operacji jest superkomputer Helios, dysponujący 98 304 rdzeniami AMD, na których optymalizowano lokalne rozwiązania AI.
Dla partnerów biznesowych kluczową informacją jest zapowiedź szóstej generacji procesorów
o nazwie kodowej „Venice”, która ma oferować do 256 rdzeni przy poborze mocy na poziomie 600 W. W połączeniu z otwartą platformą ROCm daje to resellerom potężne narzędzie do budowy autorskich rozwiązań u klientów końcowych. AMD argumentuje, że nowoczesna infrastruktura zwraca się niemal natychmiastowo poprzez redukcję liczby wymaganych licencji per core przy jednoczesnym wzroście wydajności.
Ekonomia lokalnego przetwarzania w erze Copilot+ PC
Arkadiusz Długozima z TD SYNNEX po wejściu na scenę zauważył, że wielu klientów wciąż nie rozumie różnicy między prostym czatem a głęboką integracją agentów AI w codzienne procesy. Jako remedium zaproponował oparcie strategii zakupowej na fundamencie Copilot+ PC, który dzięki wbudowanemu chipowi Microsoft Pluton gwarantuje bezpieczeństwo na poziomie fizycznym. Kluczowym argumentem finansowym było zestawienie ROI, z którego wynika, że dla grupy 1000 pracowników w perspektywie 4 lat koszt inferencji w chmurze wynosi ok. 200 tys. USD, podczas gdy wykorzystanie lokalnych jednostek NPU w komputerach Copilot+ PC redukuje ten koszt do zera. Z perspektywy resellera oznacza to przejście od sprzedaży „pudełka” do roli konsultanta biznesowego, który potrafi wykazać realne oszczędności procesowe. Długozima podkreślił, że Copilot+ PC to nowa kategoria sprzętu, która dzięki protokołowi MCP stanie się standardem komunikacji modeli z lokalnymi danymi.
Automatyzacja procesów HR i problem Shadow AI
Analiza sektora HR przeprowadzona przez Magdalenę Filipek i Tomasza Wykowskiego z Factorial ujawniła zjawisko „Shadow AI” – sytuację, w której połowa pracowników korzysta z narzędzi sztucznej inteligencji poza kontrolą działów IT, co naraża firmy na wycieki danych płacowych. Rozwiązaniem jest natywnie zintegrowany z ekosystemem Microsoftu agent Factorial One, który operuje wyłącznie na zamkniętej bazie wiedzy organizacji, co eliminuje problem halucynacji. Skala sukcesu tej platformy jest mierzalna: w ciągu zaledwie roku firma urosła z 7000 do 16 500 klientów, osiągając wycenę na poziomie miliarda dolarów. Wartość tego rozwiązania tkwi w możliwości sprzedaży gotowego, zgodnego z AI Act ekosystemu, który automatyzuje cały cykl życia pracownika – od rekrutacji (matching CV) po onboarding sprzętowy. Co więcej, Factorial oferuje model „partners only”, co gwarantuje
partnerom ochronę marży i wyłączność na wdrożenia lokalne.
Demokratyzacja sztucznej inteligencji dla sektora SMB
Marcin Stadnik z AWS zidentyfikował alarmująco niskie zaangażowanie pracowników w Polsce (zaledwie 8 proc.), wskazując, że jedną z głównych przyczyn tego stanu jest frustracja wywołana przytłaczającą biurokracją i powtarzalnymi zadaniami. Aby odwrócić ten trend i przywrócić pracy poczucie sensu, konieczne jest odciążenie zespołów od żmudnych procesów manualnych za pomocą inteligentnej automatyzacji. W odpowiedzi na to wyzwanie AWS proponuje demokratyzację AI poprzez usługę Amazon Bedrock, która dzięki modelowi pay-per-use pozwala firmom z sektora MŚP na niskokosztowe wdrożenie modeli klasy Claude 3 czy Llama 3 do obsługi procesów takich, jak inteligentne przetwarzanie dokumentów. Twarde dane z wdrożenia inteligentnego procesowania dokumentów (IDP) są jednoznaczne: automatyzacja 5000 faktur miesięcznie oszczędza 330 godzin pracy, co odpowiada przesunięciu dwóch pełnych etatów do zadań bardziej kreatywnych. Koszt utrzymania takiego rozwiązania dla SMB to często zaledwie 300-400 USD miesięcznie, a czas wdrożenia MVP nie przekracza trzech miesięcy. AWS stawia partnerów w roli „bezpieczników” merytorycznych, którzy poprzez warsztaty PoC (Proof of Concept) eliminują ryzyko inwestycyjne u klienta.
Demokratyzacja lokalnego AI i nowy model finansowania floty
Microsoft postawił diagnozę, że największym problemem rynku jest obecnie niewykorzystywanie posiadanych już narzędzi AI. Rozwiązaniem jest nowa linia Surface Copilot+ PC wyposażona w procesory Intel Core Ultra Series 3, które oferują sumaryczną moc obliczeniową na poziomie 180 TOPS. Marcin Makowiecki zaprezentował przyszłość Edge AI, pokazując Surface Laptop Ultra z technologią NVIDIA RTX Spark, osiągający wydajność 1 petaflopa w obliczeniach AI lokalnie. Taka moc pozwala na uruchamianie dużych modeli językowych (LLM) bez opóźnień chmurowych, co jest krytyczne dla analityków finansowych czy inżynierów. Z perspektywy resellerów warto zauważyć, że Microsoft oferuje zaawansowany model Device-as-a-Service, gdzie rata za najnowszego Surface’a może wynosić około 32 euro miesięcznie, co drastycznie obniża barierę modernizacji floty u klienta. Dodatkowym atutem jest Surface Management Portal, umożliwiający centralne zarządzanie bezpieczeństwem i politykami AI na poziomie firmware’u.

Mobilność i niezawodność w służbie produktywności
Dopełnieniem wizji zintegrowanego ekosystemu była prezentacja Krzysztofa Cieślika z firmy Acer, który zwrócił uwagę na problem awaryjności i mobilności sprzętu w intensywnej pracy hybrydowej. Acer odpowiedział modelem TravelMate P6, który przy wadze zaledwie 950 gramów oferuje 100 TOPS mocy obliczeniowej AI, co czyni go jednym z najlżejszych i najpotężniejszych narzędzi dla pracowników terenowych. Unikalnym rozwiązaniem technicznym jest system Dust Defender, który dzięki odwracalnemu biegowi wentylatorów poprawia chłodzenie o 20 proc., wydłużając tym samym cykl życia produktu. Wartość dla resellera budowana jest tu poprzez unikalną „Gwarancję Niezawodności”, w ramach której Acer zwraca 100 proc. ceny zakupu, jeśli urządzenie ulegnie usterce w pierwszym roku użytkowania. Co więcej, Acer wprowadza lokalne ministacje robocze

Altos BrainSphere o mocy 1 petaflopa, dedykowane firmom, które chcą budować własne przewagi technologiczne bez wysyłania danych do chmury.
Etyka, biznes i zasada „Human in the Loop”
Zwieńczeniem konferencji była debata ekspercka poprowadzona przez Ewelinę Stój z IT Reseller, w której udział wzięli Marcin Stadnik (AWS), Jacek Kotynia (TD SYNNEX) oraz Tomasz Wykowski (Factorial). Dyskusja oscylowała m.in. wokół etyki związanej z AI oraz mogącej budzić obawy przyszłości zawodowej, ale nie zabrakło w niej także twardego biznesu. Eksperci zgodnie uznali, że na ten moment największym błędem wdrożeniowym związanym z AI jest brak zdefiniowanego celu biznesowego i uleganie nadmiernemu optymizmowi technologicznemu kosztem kompetencji miękkich. Podkreślono także zasadę „Human in the loop”, w której
AI powinno wspierać, a nie zastępować decyzyjność człowieka, szczególnie w procesach wrażliwych prawnie i kadrowo. Zwieńczeniem krakowskiego spotkania, jak i całego ogólnopolskiego cyklu Destination AI był quiz z nagrodami, w którym uczestnicy mogli sprawdzić wiedzę wyniesioną z prelekcji oraz stref demowarsztatowych.
Podsumowanie: Nowa era dojrzałości modeli
Wnioski z konferencji Destination AI są jednoznaczne dla kanału IT: następuje era dojrzałości modeli, kiedy koszt tokena spada, a środek ciężkości przesuwa się w stronę hybrydowej infrastruktury Edge AI. Resellerzy, którzy jako pierwsi przyjmą rolę doradców w zakresie optymalizacji TCO i bezpieczeństwa lokalnego przetwarzania danych, zyskają trwałą przewagę na rynku, który przestał już pytać „czy wdrożyć AI”, a skupia się raczej na tym „jak zrobić to rentownie i bezpiecznie”. n

AI KRAKÓW:
Krakowska odsłona Destination AI od TD SYNNEX to nie tylko zwieńczenie ogólnopolskiego cyklu, ale przede wszystkim głęboka diagnoza gotowości polskiego biznesu na erę AI, w której centrum pozostaje człowiek i bezpieczeństwo danych.
Wydarzenie, które odbyło się 11 czerwca 2026 roku, zgromadziło wielu liderów branży, by wspólnie zdefiniować przyszłość kanału sprzedaży IT oraz rolę partnerów w trwającej transformacji. Finałowa debata, prowadzona przez Ewelinę Stój z redakcji IT Reseller, skupiła ekspertów z firmy AWS (Marcin Stadnik), Factorial (Tomasz Wykowski) oraz TD SYNNEX (Jacek Kotynia) i wykraczała daleko poza prezentację technologicznych nowinek. Skoncentrowano się na twardej ekonomii wdrożeń, suwerenności danych oraz nieuchronnej zmianie w podejściu do zarządzania ludźmi w dobie rosnącej autonomii algorytmów.
Demokratyzacja AI: Od gigantów do sektora SMB
Jednym z głównych tematów krakowskiego spotkania była próba obalenia mitu, jakoby sztuczna inteligencja była narzędziem zarezerwowanym wyłącznie dla korporacyjnych gigantów. Marcin Stadnik z AWS podkreślił, że mniejszy biznes może czerpać z AI ogromne korzyści, o ile proces ten zostanie
rozpoczęty od precyzyjnego zdefiniowania celu biznesowego, a nie od fascynacji samą technologią. Ekspert zaznaczył, że optymalnym podejściem dla firm z sektora SMB jest wybór jednego, konkretnego procesu i zmierzenie jego efektywności po wdrożeniu automatyzacji.
Co więcej, Stadnik wskazał, że standardy bezpieczeństwa oferowane w chmurze przez globalnych dostawców są takie same zarówno dla gigantów finansowych, jak i dla małych firm, co stanowi gotowy fundament ochrony danych przy minimalnych kosztach wejścia.
Przykładem takiej demokratyzacji jest usługa Amazon Bedrock, która pozwala mniejszym podmiotom na niskokosztowe wdrożenie zaawansowanych modeli do takich zadań, jak inteligentne przetwarzanie faktur, co w praktyce może zaoszczędzić setki godzin pracy miesięcznie.
Copilot i suwerenność danych
Jacek Kotynia z TD SYNNEX zwrócił uwagę na istotną ewolucję w świadomości użytkowników, którzy masowo
zaczęli korzystać z darmowych narzędzi, takich jak podstawowy ChatGPT. Jednak w świecie biznesu kluczowym pytaniem staje się koszt takiego wyboru – nie tylko finansowy, ale przede wszystkim związany z ryzykiem wycieku danych poza organizację. Kotynia argumentował, że przejście na profesjonalny ekosystem, taki jak Microsoft Copilot czy urządzenia kategorii Copilot+ PC, jest niezbędne, aby wszystkie firmowe dane pozostały wewnątrz bezpiecznej struktury organizacji.
Przekonując do wdrożenia płatnych wersji AI, ekspert użył obrazowego porównania: biznesowa wersja asystenta to koszt około jednego dolara dziennie – czyli mniej niż codzienne espresso. Zysk czasowy jest jednak niewspółmiernie większy; Kotynia przyznał, że sam dzięki inteligentnym agentom odzyskuje codziennie kilka do kilkunastu minut, co w skali roku przekłada się na ogromną oszczędność. Jednocześnie ostrzegł przed „instynktem podążania za modą”, gdzie prezesi chcą wdrażać AI tylko dlatego, że „koledzy już ją mają”, zapominając o wcześniejszym uporządkowaniu własnych zasobów danych.

AI jako benefit pracowniczy i rewolucja w HR
Tomasz Wykowski z Factorial przedstawił AI z perspektywy kadrowej, zauważając, że technologia ta staje się w firmach czymś więcej niż narzędziem pracy – zaczyna być postrzegana jako benefit pracowniczy, z którego pracownicy, po fazie adaptacji, nie chcą już rezygnować. Wykowski podkreślił, że gotowe rozwiązania AI, zintegrowane z konkretnymi procesami biznesowymi (jak np. HR), oferują znacznie szybszy zwrot z inwestycji niż systemy budowane od zera. Zamiast miesięcy prac programistycznych, wdrożenie dedykowanego agenta, który rozumie kontekst danej organizacji, trwa zazwyczaj od kilku dni do kilku tygodni.
W krakowskiej debacie wybrzmiał również problem tzw. Shadow AI, czyli niekontrolowanego używania prywatnych narzędzi przez pracowników do zadań służbowych. Zdaniem Wykowskiego, najgorsze decyzje podejmowane są w strachu, dlatego mądry zarząd powinien zaufać swoim ludziom, sprawdzić, z czego już
korzystają, i zalegalizować te procesy w bezpiecznym, zamkniętym środowisku firmy.
Zasada „Human-in-the-Loop” i odpowiedzialność
Jednym z ważniejszych punktów dyskusji była kwestia odpowiedzialności za błędy algorytmów. Tomasz Wykowski wyjaśnił, że w systemach takich, jak Factorial fundamentem jest zasada „Human-in-the-loop” – sztuczna inteligencja może podsumowywać, tworzyć rankingi czy dostarczać informacji, ale nigdy nie podejmuje ostatecznej decyzji bez zatwierdzenia przez człowieka.
Zasada ta jest kluczowa w procesach wrażliwych, takich jak rekrutacja czy płace, gdzie refleksyjność i empatia człowieka pozostają niezastąpione. Marcin Stadnik dodał, że nadmierna, ślepa optymalizacja kosztów i szybkie zwalnianie ludzi na rzecz AI może być pułapką, ponieważ po roku czy dwóch w firmie może zabraknąć kompetentnych osób zdolnych do nadzorowania i korygowania pracy tychże systemów.


Pułapki wdrożeniowe i „czarne API”
Eksperci wypunktowali też błędy, które polskie firmy najczęściej popełniają przy próbach wdrażania AI.
q Traktowanie AI jak serwera: AI nie da się wdrożyć metodą „checklisty“. To żywy ekosystem, który wymaga ciągłego sprawdzania KPI i adaptacji do nowych danych.
q Brak higieny danych: Wdrażanie asystentów AI na nieuporządkowanych strukturach prowadzi do chaosu i błędnych wyników.
q Zbyt szybki optymizm finansowy: Skupienie się wyłącznie na redukcji etatów zamiast na wspieraniu kreatywności pracowników.
Kompetencje jutra: Powrót do fundamentów komunikacji
Finał krakowskiej debaty poświęcono przyszłości młodego pokolenia i kompetencjom, które pozwolą im odnaleźć się w świecie zdominowanym przez algorytmy. Jacek Kotynia postawił na komunikację międzyludzką, zauważając, że młodzi ludzie, choć świetnie radzą sobie z technologią, tracą umiejętność empatii i budowania relacji „twarzą w twarz”.
Tomasz Wykowski wskazał na krytyczne myślenie jako jedyną broń przeciwko dezinformacji i coraz doskonalszym materiałom generowanym przez AI. Z kolei Marcin Stadnik przestrzegł przed ograniczeniem kreatywności; jego zdaniem AI dąży do „uśrednienia” wszystkiego zgodnie z normami, co może stłumić ludzką spontaniczność i nieszablonowe podejście, tak ważne w branżach kreatywnych.
Podsumowanie: Nowa era dojrzałości
Polski kanał sprzedaży IT przechodzi transformację od dostawcy sprzętu do roli strategicznego doradcy biznesowego. Jak podsumował Jacek Kotynia, technologia jest już dostępna, bezpieczna i relatywnie tania.
Sukces odniosą te organizacje, które przestaną postrzegać AI jako koszt w komórkach Excela, a zaczną budować scenariusze użycia przynoszące wymierną korzyść i oszczędność czasu dla swoich zespołów. Cały cykl Destination AI udowodnił, że kluczem do cyfrowej przyszłości nie jest sam algorytm, lecz świadomy człowiek, który potrafi go krytycznie, ale także etycznie wykorzystać. n
CRITICAL COMMUNICATIONS WORLD 2026
Od 16 do 18 czerwca 2026 r. londyńskie centrum ExCeL stało się sercem globalnego bezpieczeństwa publicznego i łączności krytycznej. Targi zdominowały systemy kognitywne, autonomiczna analityka danych i hybrydowe sieci szerokopasmowe dla służb.
Tegoroczna edycja Critical Communications World (CCW 2026) odbyła się pod hasłem: „Uniting the Sector – Working Together to Enhance the Ecosystem”, a statystyki dostarczone przez organizatorów oraz stowarzyszenie TCCA (The Critical Communications Association) potwierdzają niespotykaną dotąd skalę wydarzenia. Przestrzeń wystawiennicza targów CCW odnotowała wzrost o aż 221 proc. w okresie między 2021 a 2025 rokiem, a edycja londyńska z 2026 roku zapisała się jako największe spotkanie profesjonalistów w historii sektora. Ponad 250 wystawców, setki międzynarodowych partnerów technologicznych, regulatorzy rynkowi oraz tysiące delegatów reprezentujących policję, straż pożarną, ratownictwo medyczne, obronność oraz transport zjechało do Wielkiej Brytanii, by nakreślić architekturę bezpieczeństwa na nadchodzącą dekadę. Główna oś debat nie koncentrowała się wokół teoretycznych rozważań, czy warto wdrażać rozwiązania szerokopasmowe. Uwaga skupiła się wokół pytania: jak przeprowadzić tę transformację, zachowując ciągłość operacyjną i nasycając systemy algorytmami sztucznej inteligencji nowej generacji.
Globalny poligon
Wybór stolicy Zjednoczonego Królestwa na gospodarza miał głęboki sens strategiczny. Rolę oficjalnego
operatora-gospodarza pełniła brytyjska sieć ESN (Emergency Services Network), projekt realizowany pod nadzorem brytyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (Home Office). ESN znajduje się obecnie w awangardzie globalnej transformacji, realizując pełną, ogólnokrajową migrację brytyjskich służb ze starego, wąskopasmowego systemu Airwave (standard TETRA) do nowoczesnej sieci szerokopasmowej LTE/5G. Dla zagranicznych delegatów obecność na stoiskach ESN stanowiła bezcenne studium przypadku. Brytyjscy eksperci dzielili się wiedzą na temat planowania infrastruktury, zarządzania pasmem, wyzwań z pokryciem sygnałem trudnych terenów oraz procedur testowych niezbędnych, by przejście na rozwiązania nowej generacji nie kosztowało choćby jednej milisekundy utraconego połączenia.
Niezwykle ważnym punktem hal ExCeL była strefa Global Village (Globalna Wioska) – wydzielona przestrzeń przeznaczona do zacieśniania współpracy międzynarodowej. Przedstawiciele administracji państwowych, agencji regulacyjnych oraz krajowi operatorzy sieci bezpieczeństwa mogli tam dyskutować o swoich sukcesach i wyciągniętych wnioskach. W tym roku w dyskusjach okrągłego stołu wzięły udział oficjalne delegacje z ponad 20 krajów, wśród których znaleźli się reprezentanci m.in.
Republiki Korei, Brazylii, Norwegii, Niemiec oraz Australii. Kuluarowe rozmowy pokazały, że choć stopień zaawansowania technicznego i harmonogramy wdrożeń sieci 5G różnią się w zależności od kraju, to kluczowe wyzwania, czyli zapewnienie transgranicznej interoperacyjności, obrona przed cyberatakami oraz okiełznanie lawinowo rosnącego wolumenu danych z kamer nasobnych czy czujników IoT, pozostają identyczne dla każdego nowoczesnego państwa.
Motorola Solutions: „Mission-Critical AI”
Jako platynowy sponsor CCW 2026, Motorola Solutions zdominowała przestrzeń targową. Firma zaprezentowała w pełni zintegrowany ekosystem technologiczny, w którym wszystkie elementy, od radiotelefonów po zaawansowane platformy chmurowe, ściśle ze sobą współpracują. Głównym motywem przewodnim prezentacji była autorska koncepcja wdrożenia sztucznej inteligencji zaprojektowanej na potrzeby bezpieczeństwa publicznego (Mission-Critical AI) oraz zapewnienie wielowarstwowej odporności sieciowej. Największym echem odbiło się ogłoszenie globalnej ekspansji platformy Assist AI. Po sukcesach i testach wdrożeniowych w amerykańskich agencjach ratunkowych, system ten jest obecnie

skalowany na rynki międzynarodowe, ze szczególnym uwzględnieniem krajów europejskich. Fergus Mayne, wiceprezes ds. sprzedaży na Europę w Motorola Solutions, zdefiniował wyzwania stojące przed współczesnymi dyspozytorami. – Personel ratunkowy mierzy się z ogromnym napływem danych w warunkach silnego stresu. Automatyzując rutynowe zadania i dostarczając kluczowe informacje w czasie rzeczywistym, Assist pozwala odsiać szum informacyjny. Zmniejsza to obciążenie poznawcze zespołów na pierwszej linii, dając im narzędzia do reagowania na krytyczne zdarzenia z większą jasnością, szybkością i pewnością siebie - powiedział Mayne. Od strony technicznej Assist AI to głęboka integracja algorytmów z oprogramowaniem wspomagającym dowodzenie (CAD). System działa jako inteligentny, cyfrowy asystent operatora numerów alarmowych, pracujący w tle. Do najważniejszych funkcjonalności należą:
q Transkrypcja na żywo: Algorytmy rozpoznawania mowy w czasie
rzeczywistym przekształcają strumień audio w tekst, co pozwala operatorom na natychmiastowy wgląd we wcześniejsze sekwencje rozmowy i błyskawiczne notowanie kluczowych faktów bez konieczności przewijania nagrania.
q Tłumaczenie połączeń w czasie rzeczywistym: Funkcja ta eliminuje barierę językową pomiędzy operatorem a zgłaszającym. Z danych statystycznych wynika, że konieczność obsługi zgłoszenia w języku obcym wydłuża rozmowę średnio o 70 sekund. Automatyczne tłumaczenie pozwala na natychmiastowe wysłanie pomocy.
q Zaawansowane uwypuklenie dźwięku: Cyfrowe filtry akustyczne odcinają hałas w tle (ryk syren, ruch uliczny czy wiatr), izolując czysty głos zgłaszającego, co drastycznie zmniejsza ryzyko tragicznych w skutkach nieporozumień.
q Wirtualny agent ds. zgłoszeń niealarmowych: To rozwiązanie zdejmuje z barków ludzi balast administracyjny. Szacuje się, że rutynowe połączenia
niealarmowe pochłaniają do 65 proc. czasu pracy dyspozytorów, a automatyczne przejęcie tych zadań przez bota pozwala ludzkim pracownikom skupić się wyłącznie na sytuacjach bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia. Innym pokazem możliwości Mission-Critical AI było narzędzie Redaction Assist (Asystent Anonimizacji), przeznaczone dla śledczych zarządzających bazami dowodowymi w postaci nagrań wideo. Wykorzystuje ono zaawansowane sieci neuronowe do automatycznego śledzenia i zamazywania twarzy przechodniów czy tablic rejestracyjnych. Jedna z agencji w USA raportowała, że dzięki temu czas potrzebny na przygotowanie wideo skrócił się z 35 godzin do zaledwie jednej. Co istotne w kontekście debaty o etyce AI, Motorola restrykcyjnie przestrzega zasady transparentności i koncepcji Human-in-the-Loop. Każda sugestia algorytmu jest opatrzona wskaźnikiem „Emblemat Assist”, wprowadzono też „etykiety odpowiedzialnej AI”, które precyzyjnie opisują użyty
model oraz cele aplikacji, uniemożliwiając autonomiczną realizację krytycznych decyzji przez maszynę. W segmencie rozwiązań sieciowych i sprzętowych Motorola zaprezentowała system DIMETRA Connect, stanowiący pomost technologiczny dla agencji, które nie są jeszcze gotowe na całkowite porzucenie systemów wąskopasmowych. Płynnie łączy on niezawodność łączności głosowej TETRA z przepustowością sieci szerokopasmowych. Radiotelefony funkcjonariuszy automatycznie przełączają się pomiędzy siecią TETRA a sieciami LTE/5G. Ofertę uzupełniała konsola dyspozytorska CommandCentral AXS dla DIMETRA X Core oraz LEX L30 – ultrawytrzymałe, wzmocnione urządzenie 5G klasy mission-critical, stworzone z myślą o intuicyjnej obsłudze typu eyes-up z natywną integracją z platformą WAVE PTX.
Szwedzki koncern Ericsson przyciągnął do stoiska rzesze ekspertów. Wizja zaprezentowana przez firmę opierała się na sześciu Filarach Zaufania: niezawodności, bezpieczeństwie, gwarantowanej jakości doświadczenia (QoE), efektywności energetycznej i kosztowej, innowacji oraz długoterminowej strategii. Freddie Södergren, wiceprezes i szef pionu Mission Critical Networks and Defense, podkreślał, że sieci komórkowe przestają być jedynie pasywnymi transporterami danych, a stają się aktywnymi, inteligentnymi platformami generującymi wiedzę operacyjną o środowisku.
Największą innowacją zaprezentowaną przez Ericssona była technologia zintegrowanego wykrywania i komunikacji – ISAC (Integrated Sensing and Communication), określana jako Network Sensing. Inżynierom ze Sztokholmu udało się przekształcić standardową infrastrukturę radiową sieci 5G w zaawansowany radar pasywny. Poprzez precyzyjną analizę propagacji fal radiowych i mikrozakłóceń elektromagnetycznych, sieć komórkowa jest w stanie wykrywać, klasyfikować i śledzić obiekty fizyczne w swoim zasięgu, bez konieczności instalowania zewnętrznych czujników czy klasycznych radarów.
Podczas symulacji zarządzania kryzysowego zwiedzający mogli zobaczyć praktyczne zastosowanie technologii ISAC w trzech obszarach:
q Detekcja dronów: Sieć 5G automatycznie wykrywała i śledziła trajektorię lotu nieautoryzowanych bezzałogowców w gęstej przestrzeni miejskiej, przesyłając koordynaty bezpośrednio do systemów antydronowych i centrów dowodzenia.
q Monitorowanie porządku publicznego i operacje obronne: System bezbłędnie identyfikował ruchy grup ludzi oraz pojazdów w trudnym terenie, dostarczając dowódcom wiedzę sytuacyjną bez konieczności identyfikacji twarzy przez kamery.
q Wczesne ostrzeganie przed katastrofami: Poprzez analizę zmian właściwości fizycznych powietrza, sieć była w stanie wykryć anomalie termiczne zwiastujące pożar lasu na sekundy przed rozprzestrzenieniem się ognia, co pozwala na automatyczne wysłanie dronów gaśniczych.
Ericsson położył też nacisk na mobilne systemy sieci taktycznych (Deployable Networks). Zaprezentowano ultrakompaktowe stacje bazowe 4G/5G, zabezpieczone przed cyberwłamaniami, które mogą być błyskawicznie dostarczone na miejsce akcji za pomocą dronów lub pojazdów, tworząc bezpieczną „bańkę komunikacyjną” bezpośrednio na skraju badań operacyjnych (at the edge).
Infrastruktura transportowa i ochrona zasobów krytycznych
Fińska Nokia skupiła swoją obecność wokół infrastruktury telekomunikacyjnej dla energetyki, transportu szynowego oraz przedsiębiorstw użyteczności publicznej. Głównym motywem była systemowa migracja systemów przemysłowych ze starych architektur opartych na technologii TDM (Time-Division Multiplexing) do nowoczesnych sieci pakietowych IP/MPLS.
Drugim kluczowym filarem było praktyczne wdrażanie standardu FRMCS (Future Railway Mobile Communication System), który jest następcą technologii GSM-R na kolei. Oparty na architekturze 5G standard pozwoli na bezszwowe
wprowadzenie tej technologii na pokłady pociągów i tras kolejowych. Umożliwi to bezpieczną i szybką transmisję danych telemetrycznych sterujących ruchem, strumieniowanie wideo z kabin maszynistów na żywo oraz automatyczne monitorowanie stanu torowisk przez algorytmy wizyjne. Finowie kładli też nacisk na rozwój prywatnych sieci bezprzewodowych (Private Wireless), które dzięki technologii network slicing oferują gwarantowane pasmo, niskie opóźnienia oraz najwyższy poziom odporności na próby zagłuszania radioelektronicznego.
danych oraz rekonstrukcja zdarzeń
Targi udowodniły, że innowacje w sektorze łączności krytycznej rodzą się również w firmach dostarczających rozwiązania niszowe. Olbrzymie zainteresowanie wzbudziła ekspozycja amerykańskiej firmy Eventide Communications, która uzyskała podwójną nominację do nagród International Critical Communications Awards (ICCA 2026) w kategorii „Best Use of Advanced Technology”. Pierwsza z nominacji została przyznana za rozwiązanie rejestrujące szerokopasmową łączność nowej generacji: „Next Generation MCX Recording Solution with AI Capabilities”. Produkt ten powstał w ścisłej współpracy z firmą Softil, której pakiet programistyczny Softil BEEHD MCX SDK posłużył jako fundament dla wdrożenia rejestracji multimedialnych w standardzie 3GPP MCX. Platforma Eventide pozwala na jednoczesne, bezpieczne nagrywanie, szyfrowanie i zarządzanie strumieniami danych szerokopasmowych, od głosu PTT, przez grupowe strumienie wideo i wiadomości tekstowe, po dane o lokalizacji GPS. Ma to fundamentalne znaczenie dla rekonstrukcji zdarzeń na potrzeby śledztw. Druga nominacja ICCA przypadła platformie Eventide: Critical Insights AI. To środowisko oparte na modelach językowych i uczeniu maszynowym, zaprojektowane do automatyzacji procesów zarządzania wydajnością oraz coachingu personelu w centrach powiadamiania ratunkowego. System potrafi samodzielnie wybierać rozmowy do audytu na podstawie wykrytych anomalii,

dokonywać ich pełnej transkrypcji oraz generować wskazówki treningowe dla dyspozytorów, skracając czas potrzebny na analizę.
Gra o wysoką stawkę
Sektor łączności krytycznej ostatecznie zerwał z wizerunkiem rynku skrajnie konserwatywnego. Dziś to właśnie tutaj, gdzie stawką jest ludzkie życie i bezpieczeństwo narodowe, wdraża się najbardziej wyrafinowane technologie. Kluczowe wnioski z CCW 2026 układają się w spójny, płynny obraz technologicznej ewolucji, która rezygnuje ze sztywnych schematów na rzecz realnej efektywności. Przede wszystkim sztuczna inteligencja zyskała status pełnoprawnego komponentu „mission-critical”, przestając być jedynie chwytliwym hasłem marketingowym. W dojrzałych systemach, takich jak Motorola Assist AI czy Eventide Critical Insights AI, zaawansowane algorytmy realnie zdejmują z barków ludzi rutynową pracę administracyjną. Skrócenie czasu anonimizacji materiałów wideo z 35 godzin do zaledwie jednej to twardy dowód na gigantyczną zmianę efektywnościową w agencjach publicznych. Jednocześnie rynek udowodnił, że transformacja opiera się na hybrydowej ewolucji, a nie brutalnej rewolucji. Choć sieci 5G są ostatecznym
punktem docelowym, standard TETRA, ze względu na swoją niezrównaną odporność, będzie towarzyszył służbom jeszcze przez lata. Rozwiązania pokroju DIMETRA Connect pokazują, że przyszłość należy do inteligentnej koegzystencji, umożliwiającej płynne przenikanie się technologii bez ryzyka utraty łączności.
Dopełnieniem tych zmian jest transformacja sieci komórkowej w wielowymiarowy czujnik (Ambient Intelligence). Prezentowana przez Ericssona technologia ISAC całkowicie redefiniuje pojęcie infrastruktury, a koncepcja, w której maszty komórkowe stają się aktywną tarczą radarową zdolną do wykrywania pożarów lasów czy namierzania dronów bez instalacji dodatkowego sprzętu, to absolutny przełom w budowaniu świadomości sytuacyjnej nowoczesnego państwa.
Critical Communications World 2026 pokazało branżę zjednoczoną, pewną swoich celów i dynamiczną. Mariaż niezawodności inżynieryjnej z elastycznością chmury obliczeniowej, prywatnego 5G oraz kognitywnej analityki sprawia, że służby ratunkowe zyskują oręż, o jakim dekadę temu mogliśmy jedynie pomarzyć. Przyszłość bezpieczeństwa publicznego tworzy się tu i teraz – jest połączona, niesamowicie inteligentna i gotowa na każde wyzwanie jutra. n Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl

Za nami tegoroczna edycja Lenovo Technology Trends, która zgromadziła na Stadionie Legii Warszawa kluczowych graczy polskiego i globalnego rynku IT. Producent udowadnia, że transformacja to dla niego coś więcej niż zręczny slogan marketingowy.
Znaczący awans w segmencie infrastruktury, mocne fundamenty makroekonomiczne polskiego rynku, zapowiedź nowej Ery Sztucznej Inteligencji i koncepcja ambientowego asystenta Qira to tylko niektóre z tematów, które zdominowały tegoroczne debaty, prezentacje i kuluarowe dyskusje partnerów handlowych oraz integratorów.
Gdy kilka lat temu rynek zaczął intensywnie dyskutować o zmierzchu
klasycznego modelu pracy i konieczności restrukturyzacji infrastruktury IT w przedsiębiorstwach, niewielu spodziewało się, w jak zawrotnym tempie sztuczna inteligencja przedefiniuje wektory rozwoju gospodarczego. Lenovo Technology Trends 2026, flagowe wydarzenie firmy organizowane nad Wisłą, stało się precyzyjną odpowiedzią na bieżące wyzwania dyrektorów IT, członków zarządów oraz potężnego ekosystemu partnerskiego, w skład
którego wchodzą czołowi polscy dystrybutorzy i integratorzy. Spotkanie na Stadionie Legii to jednak nie tylko prezentacja portfolio sprzętowego. To przede wszystkim manifest ambicji firmy, która w zaledwie rok zdołała przetasować układ sił w sektorze, zdominowanym dotąd przez tradycyjnych dostawców rozwiązań serwerowych. Warto spojrzeć na to wydarzenie przez pryzmat twardych liczb, realiów rynkowych i pragmatyki biznesowej.
Lenovo w 2026 roku nie musi już nikomu udowadniać swojej silnej pozycji na rynku komputerów osobistych, bo branża dawno przeszła z tym do porządku dziennego, a linia ThinkPad jest synonimem solidności w segmencie korporacyjnym. Obecnie stawka toczy się o znacznie bardziej dochodowy, strategiczny i skomplikowany technologicznie tort: zaawansowaną infrastrukturę dla nowoczesnych centrów danych, bezpieczną chmurę hybrydową oraz kompleksowe usługi z obszaru sztucznej inteligencji. I właśnie wokół tych trzech filarów zbudowano narrację tegorocznego LTT 2026. Jak udowodniły kolejne panele dyskusyjne i prezentacje eksperckie, firma wyciągnęła wnioski z okresu pierwszego zachłyśnięcia się nowymi technologiami, serwując teraz klientom i partnerom konkretne, zoptymalizowane pod kątem stopy zwrotu z inwestycji (ROI) rozwiązania wdrożeniowe.
Błyskawiczny awans i infrastruktura, która napędza wyniki finansowe
Największym echem w kuluarach odbiły się podsumowania dotyczące segmentu Infrastructure Solutions Group (ISG). Wyniki osiągnięte przez polski zespół operacyjny mówią same za siebie i stanowią jasny sygnał dla konkurencji. Lenovo dokonało na polskim rynku rzeczy, która w normalnych warunkach ekonomicznych zajmuje co najmniej kilka lat systematycznej pracy, nakładów finansowych na marketing i żmudnego budowania kanału partnerskiego.
– W zeszłym roku obiecywaliśmy, że zajmiemy się rynkiem infrastruktury technologicznej. Efekty już są widoczne – w tym roku udało nam się awansować z pozycji 5. na pozycję nr 2. Będziemy cały czas lokowali naszą atencję w tym segmencie, by w produktach ISG być rozpoznawalnymi na rynku – powiedział Wojciech Zaskórski, General Manager Lenovo w Polsce.
Ta błyskawiczna wspinaczka na rynkowe podium to bezpośredni efekt pracy wykonanej w obszarze dostarczania elastycznych, skalowalnych i wysoce wydajnych serwerów, zaprojektowanych pod kątem ogromnych obciążeń
generowanych przez algorytmy sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Oferta produktowa Lenovo nie tylko zaspokaja bieżące zapotrzebowanie obliczeniowe przedsiębiorstw, ale również antycypuje wyzwania inżynieryjne jutra. Autorska technologia chłodzenia cieczą Lenovo Neptune, notująca globalne wzrosty sprzedaży rzędu 300 procent rok do roku, staje się powszechnym standardem rynkowym w dobie budowy energochłonnych klastrów obliczeniowych.
Serwery firmy mogą poszczycić się najwyższą na rynku niezawodnością w swojej klasie, notując zaledwie 1 proc. czasu nieplanowanego przestoju, co w środowiskach o krytycznym znaczeniu dla ciągłości działania przedsiębiorstw (mission-critical) jest parametrem kluczowym. Ponadto urządzenia te zgromadziły dotąd 713 oficjalnych światowych rekordów wydajności w różnorodnych testach. Niezwykle ciekawą informacją z polskiego podwórka jest fakt, że aż 90 procent sprzedaży serwerowej Lenovo nad Wisłą stanowią obecnie urządzenia typu rack. Pokazuje to jednoznacznie, że polski biznes stawia na profesjonalizację, standaryzację i budowę dojrzałych środowisk w dedykowanych szafach teleinformatycznych.
Tego typu sukces rynkowy nie wziął się z próżni. To efekt wysoce wyspecjalizowanej, partnerskiej współpracy z kluczowymi dystrybutorami działającymi w Polsce (takimi jak AB, ALSO, TD SYNNEX), doskonałego mapowania realnych potrzeb lokalnych przedsiębiorstw oraz agresywnego, ale przemyślanego pozycjonowania cenowego. W kontekście globalnych zawirowań geopolitycznych Lenovo zdołało przekonać do siebie polskich decydentów IT przewidywalnością, stabilnością terminów i pewnością realizacji kontraktów.
Perspektywa makroekonomiczna do 2027 roku
Wdrażanie zaawansowanych rozwiązań serwerowych nie może odbywać się w oderwaniu od realiów ekonomicznych. Biznes opiera się na budżetach, prognozach finansowych i dostępności
kapitału. Znakomite nakreślenie krajobrazu gospodarczego, w jakim poruszają się dziś polskie firmy, przedstawił dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku. Z jego popartych danymi analiz wyłania się obraz polskiej gospodarki, która właśnie teraz, w 2026 roku, przeżywa swój decydujący moment, czyli makroekonomiczny szczyt. Polska rozwija się obecnie w tempie niemal trzykrotnie szybszym niż średnia dla całej strefy euro. Prognozowany na ten rok wzrost PKB na poziomie pomiędzy 3,5 a 3,7 procent sytuuje nas w ścisłej czołówce państw Unii Europejskiej. Skąd bierze się tak potężna dynamika? To przede wszystkim efekt wsparcia finansowego ze środków Krajowego Planu Odbudowy (KPO), opiewającego na blisko 180 miliardów złotych. Pieniądze te stymulują rozwój nakładów brutto na środki trwałe, których wzrost prognozowany jest na 9,5 procent w ujęciu rocznym. Dla krajowej branży technologicznej to doskonała wiadomość, bo duże inwestycje infrastrukturalne zawsze pociągają za sobą konieczność modernizacji warstwy teleinformatycznej i zakupów nowoczesnego oprogramowania.
Dr Piotr Arak dodał jednak łyżkę dziegciu do tej beczki miodu. Rok 2026 to dla polskich przedsiębiorstw swoista „ostatnia prosta”. Już w 2027 roku spodziewane jest wyraźne ochłodzenie koniunktury i spadek dynamiki PKB do około 2,8 procent. Głównym powodem będzie wejście w epokę niższych napływów z funduszy unijnych oraz potęgujące się wyzwania demograficzne na rynku pracy. Przy strukturalnie rekordowo niskim bezrobociu i stale rosnących kosztach, ratunkiem przed drastyczną utratą konkurencyjności staje się masowa automatyzacja oraz szerokie wdrażanie narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. To właśnie nowoczesne wdrożenia mają za zadanie zasypać lukę podażową na polskim rynku i pozwolić firmom na zachowanie dotychczasowych marż.
Klimat inwestycyjny ma być dodatkowo wspierany przez polską politykę monetarną. Z analiz VeloBanku wynika, że przed nami cykl obniżek stóp procentowych. Stopy procentowe jeszcze przed końcem bieżącego roku mogą
spaść do poziomu 3,25 lub nawet 3,0 procent. Przy inflacji CPI trwale zakotwiczonej w bezpiecznym celu, oznacza to dostęp do relatywnie taniego i przewidywalnego finansowania dla firm planujących inwestycje. Wniosek płynący z tej prezentacji był klarowny: jeśli polskie przedsiębiorstwa chcą bezboleśnie przetrwać nadchodzące ochłodzenie rynkowe, wypracowany kapitał musi natychmiast popłynąć w innowacje i technologię podnoszącą ludzką produktywność.
Smarter AI for All
Sztuczna inteligencja przestała być wyłącznie branżowym buzzwordem, stając się pełnoprawnym środowiskiem pracy, w którym od początku tego roku zanurzają się nowoczesne korporacje oraz użytkownicy indywidualni. Lenovo ze swoją flagową ideą „Smarter AI for All” konsekwentnie realizuje strategię demokratyzacji dostępu do zaawansowanych
algorytmów. Na scenie Lenovo Technology Trends 2026 mieliśmy okazję zobaczyć, jak w praktyce biznesowej materializują się koncepcje inżynieryjne zapowiadane wcześniej na globalnych targach CES czy Mobile World Congress. Głównym punktem zainteresowania jest autorskie rozwiązanie Qira, czyli osobisty „superagent AI”. To zaawansowany system sztucznej inteligencji kontekstowej, który przełamuje uciążliwe bariery technologiczne pomiędzy poszczególnymi klasami urządzeń. Dotychczas rynek przyzwyczaił nas do fragmentaryzacji: użytkownik musiał korzystać z osobnego asystenta w systemie Windows, smartfonie czy przeglądarce. Lenovo, wykorzystując pełnię swojego portfolio sprzętowego, proponuje zintegrowane i holistyczne podejście. Qira ma być jedną, spójną inteligencją, stale towarzyszącą użytkownikowi, bez względu na to, czy edytuje on prezentację na laptopie biznesowym, czy odpisuje na wiadomości w biegu z poziomu smartfona Motorola.
To kamień milowy w przejściu do tzw. inteligencji ambientowej (ambient intelligence). AI ma działać głównie w tle, inteligentnie rozpoznając kontekst sytuacyjny i aktywnie wspierając człowieka w rutynowych zadaniach, bez konieczności nieustannego wywoływania okna czatu i pisania skomplikowanych promptów. Architektura tego rozwiązania pozwala na niezwykle efektywne wykorzystanie lokalnych jednostek NPU (Neural Processing Unit) zaszytych w najnowszych procesorach. Znakomicie wpisuje się to w rygorystyczne wymagania działów bezpieczeństwa korporacji. Przetwarzanie informacji bezpośrednio na brzegu sieci (edge computing) redukuje opóźnienia do zera i gwarantuje prywatność, zostawiając cięższe operacje na zbiorach danych dla środowisk chmurowych Lenovo. Działania firmy w zakresie popularyzacji AI sięgają jednak głębiej niż samo oprogramowanie. Wojciech Zaskórski przypomniał, że firma aktywnie edukuje rynek oraz buduje kompetencje cyfrowe


Polaków poprzez inicjatywy takie, jak ogólnopolski program edukacyjny „Odkrywcy jutra”, współpraca z innowacyjnym think tankiem CampusAI, globalny ruch „Tech to the rescue”, czy projekt AI Heroes, w ramach którego ponad 50 000 osób zostanie przeszkolonych w zakresie umiejętności AI. Demokratyzacja technologii nie polega bowiem wyłącznie na obniżeniu bariery cenowej zakupu, lecz na powszechnym upowszechnieniu wiedzy o efektywnym i bezpiecznym implementowaniu narzędzi w procesach biznesowych.
Mistrzostwa Świata FIFA i usługi
Wizjonerskie koncepcje technologiczne wymagają nowoczesnego i elastycznego modelu dostarczania rozwiązań na rynek. Tu do głosu dochodzi potężny wehikuł napędowy Grupy – Solutions and Services Group (SSG). Migrację od roli czystego producenta sprzętu do kompleksowego dostawcy usług Lenovo realizuje z powodzeniem od lat. Pion usługowy osiągnął niedawno dziewiętnasty z rzędu kwartał dwucyfrowego wzrostu przychodów, legitymując się marżą operacyjną na poziomie 22 procent. Usługa Lenovo TruScale, czyli model Everything-as-a-Service, pomaga elastycznie skalować moc obliczeniową AI w środowiskach produkcyjnych bez konieczności ponoszenia astronomicznych, wstępnych kosztów inwestycyjnych (CAPEX).
Coraz większe zapotrzebowanie rynkowe notuje także koncepcja Lenovo Hybrid AI Advantage. Pozwala ona na drastyczne skrócenie czasu od momentu wdrożenia technologii do uzyskania pierwszych realnych zwrotów biznesowych (maksymalne skrócenie tzw. time to first token). To mierzalny argument w rozmowach dyrektorów IT z dyrektorami finansowymi, gdzie czas wdrożenia innowacji jest dzisiaj krytyczny.
Lenovo Technology Trends 2026 pokazało też inną twarz firmy – globalnego potentata umiejącego łączyć świat high-tech z popkulturą i sportem. W przestrzeni networkingowej Stadionu Legii żywo dyskutowano ogłoszone niedawno przełomowe globalne partnerstwo, na mocy którego ambasadorem marki Lenovo został David Beckham. Legenda światowego futbolu ma uosabiać filozofię przekraczania barier i wprowadzania innowacji na każdym etapie działalności.
Podczas wydarzenia przypomniano również, że Lenovo jest oficjalnym partnerem technologicznym Mistrzostw Świata FIFA. Do kompleksowej obsługi największego turnieju piłkarskiego na globie wykorzystanych zostanie 10 tysięcy zaawansowanych urządzeń z logo producenta. To operacja wymagająca potężnego zaplecza sprzętowego, bezwzględnej niezawodności oprogramowania oraz systemów bezpieczeństwa. Dla Lenovo to ostateczny test i jednocześnie najlepsza witryna reklamowa.

Zrównoważony biznes to jedyny biznes przyszłości
Warto odnotować mocny akcent, jaki podczas tegorocznego wydarzenia położono na kwestie związane z raportowaniem ESG (Environmental, Social, and Governance). Transformacja cyfrowa pozbawiona głębokiej odpowiedzialności środowiskowej jest w drugiej połowie dekady ślepą uliczką, a europejscy prawodawcy poprzez dyrektywy, takie jak CSRD (Corporate Sustainability Reporting Directive), wymagają od zarządów pełnej transparentności węglowej. Wokół swojego obszernego portfolio Lenovo zbudowało spójną architekturę operacyjną nastawioną na zrównoważony rozwój. Przejawia się to na każdym etapie cyklu życia produktu: od pozyskiwania surowców (zamknięty obieg recyklingowy plastiku i metali), poprzez niskoemisyjną produkcję, aż po ekologiczne modele użytkowania i utylizacji sprzętu, zaszyte w usłudze TruScale. Klienci wybierający rozwiązania Lenovo mogą precyzyjnie mierzyć i efektywnie obniżać swój ślad węglowy, co stanowi dziś ogromną wartość dodaną w procesach przetargowych i audytach korporacyjnych.
Lenovo Technology Trends 2026 to wydarzenie, które pozostawiło po sobie jasny i pragmatyczny przekaz dla całej branży. Producent nie próbuje kreować wirtualnej rzeczywistości nieistniejącymi potrzebami, lecz dostarcza konkretne, stabilne narzędzia inżynieryjne dla wymagającego biznesu. Wyścig o technologiczną supremację w świecie chmury hybrydowej i zaawansowanej sztucznej inteligencji nabiera tempa, a Lenovo, przeskakując na drugą pozycję na trudnym rynku infrastrukturalnym w Polsce, wysyła czytelny sygnał, że interesuje je wyłącznie gra o fotel lidera. Umiejętne wykorzystanie optymistycznych prognoz makroekonomicznych dla Polski na najbliższe miesiące oraz postawienie na silny kanał partnerski okazało się dla strategii Lenovo strzałem w dziesiątkę. Kuluarowe dyskusje integratorów dowodzą, że współczesny biznes oczekuje technologii przewidywalnej, bezpiecznej, opłacalnej ekonomicznie i dającej wymierną przewagę na trudnym rynku pracy. Ekosystem sztucznej inteligencji Qira, chłodzenie Neptune oraz serwery działające bez przestojów dobitnie pokazują, że obietnice złożone w zeszłym roku nie były rzucane na wiatr, a Lenovo konsekwentnie zamienia wizję w realne zyski swoich klientów. n Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej www.itreseller.pl

24-25 września 2026 roku
Holiday Inn Resort Warszawa Józefów www.forumti.pl

Najważniejsze spotkanie administracji, biznesu, nau ki i ekspertów ICT


DEBATY EKSPERTÓW
o przyszłości cyfrowego państwa

PATRONAT HONOROWY




NETWORKING
budowanie relacji i wymiana doświadczeń
INSPIRUJĄCE PRELEKCJE
liderów cyfrowej transformacji
PATRONAT MEDIALNY ORGANIZATORZY











AKADEMIA IT TD SYNNEX 2026
Ponad pół tysiąca profesjonalistów, trzy równoległe bloki tematyczne i jasny sygnał dla rynku, że era eksperymentów ze sztuczną inteligencją dobiegła końca. Czas na masową implementację w kanale partnerskim.
Windustrialnych wnętrzach
łódzkiego hotelu Vienna House Andel’s odbyło się najważniejsze tegoroczne wydarzenie partnerskie dystrybutora TD SYNNEX w Polsce – Akademia IT 2026. Spotkanie, które przyciągnęło kluczowych graczy rynku nowoczesnych technologii, stało się jasnym manifestem dojrzałości polskiego kanału partnerskiego. Era niepewnych eksperymentów i ostrożnego testowania algorytmów bezpowrotnie dobiegła końca, a tegoroczna edycja udowodniła, że rok 2026 to czas masowej, bezkompromisowej implementacji sztucznej inteligencji, przebudowy infrastruktury centrów danych oraz redefinicji podejścia do cyberbezpieczeństwa.
Ponad 500 perspektyw nowoczesnego kanału
Gdy 18 czerwca 2026 roku branżowa elita przekraczała progi łódzkiego hotelu, jasne było, że tradycyjna formuła jednostronnych wykładów odeszła w przeszłość. Nowoczesna dystrybucja IT to przede wszystkim sztuka budowania elastycznych powiązań między producentem, integratorem a klientem końcowym. Organizatorzy spotkania od samego początku postawili na pełną personalizację doświadczeń uczestników, co odzwierciedlały komunikaty płynące od liderów rynku.
– Dziś nie ma jednej Akademii IT TD SYNNEX. Jest ich kilkaset. Każdy uczestnik układa ten dzień po swojemu. Jedni wybierają sesje poświęcone AI i Copilot, inni zagłębiają się w temat private cloud, cyberbezpieczeństwa, data center, storage czy nowoczesnej infrastruktury. W salach prezentacyjnych i przy stoiskach można skonfrontować różne perspektywy, zobaczyć technologie z bliska i porozmawiać o wyzwaniach, z którymi branża mierzy się tu i teraz – komentowali przedstawiciele zespołu organizacyjnego TD SYNNEX Poland.
Ta wielopoziomowość była odczuwalna na każdym kroku: od zatłoczonych sal wykładowych, przez tętniącą życiem strefę EXPO, aż po kuluarowe stoliki networkingowe, gdzie nawiązywano kluczowe kontrakty handlowe
na nadchodzącą jesień. Skala wydarzenia przerosła oczekiwania obserwatorów, potwierdzając, że rynek po okresie transformacji gospodarczych poszukuje sprawdzonych motorów wzrostu. Obecność czołowych vendorów, a także zaangażowanie firm partnerskich pokazały, jak istotną rolę w ekosystemie odgrywa bezpośredni dialog face-to-face.
– Świetnie znów spotkać tak wielu partnerów na Akademii IT TD SYNNEX w Łodzi. Ponad 500 uczestników, mnóstwo rozmów i nowych pomysłów na współpracę. Cieszymy się, że Targus jest częścią tego wydarzenia i znalazł się w gronie kluczowych vendorów. Dziękuję wszystkim, którzy dziś pojawili się na naszym stoisku. Do zobaczenia już po wakacjach na kolejnych spotkaniach – podkreślił Paweł Umiński, Country Manager Poland & Baltic States w Targus.
To zderzenie biznesowego optymizmu z twardymi realiami technologicznymi stworzyło unikalną atmosferę spotkania. Integratorzy przybyli do Łodzi nie po to, by słuchać ogólnych zapewnień o cyfryzacji, lecz by poznać gotowe i kompletne architektury systemowe.
Era lokalnego AI i sprzętowa transformacja stanowiska pracy
Pierwszy strumień tematyczny poświęcono urządzeniom końcowym oraz koncepcji „Modern Workplace”, która w 2026 roku została kompletnie zredefiniowana przez architekturę Copilot+ PC oraz układy NPU zintegrowane w architekturze krzemowej. Rozpoczęcie tego bloku należało do Krzysztofa Cieślika z firmy Acer, który w technicznej prezentacji „Od sprzętu do produktywności: Acer AI z Copilot+ w nowoczesnym środowisku pracy” udowodnił, że komputer osobisty stał się autonomicznym, inteligentnym asystentem zdolnym do lokalnego wnioskowania, bez obciążania kosztownych zasobów chmurowych.
Kolejny krok w stronę głębokiej optymalizacji procesów biznesowych wykonała firma HP. Jacek Koczmierowski szczegółowo omówił rozwiązania HP
zaprojektowane z myślą o przepływach roboczych AI, wskazując na konieczność dostarczania mobilnym stacjom roboczym stabilnej wydajności w zadaniach związanych z analizą potężnych zbiorów danych. Mobilność połączona z najwyższym stopniem ochrony stała się motywem przewodnim wystąpienia Aleksandra Iwanowskiego z Motoroli, który przybliżył strategię „Motorola dla biznesu”, koncentrując się na bezpiecznej integracji smartfonów z korporacyjnymi narzędziami kontroli MDM.
Wyczekiwanym punktem były prezentacje liderów z rynku półprzewodników i profesjonalnych systemów obliczeniowych. Konrad Pleban z Dell Technologies zaprezentował prelekcję pod tytułem „Dell Pro Precision i platformy GB10/GB300 – Nowa Architektura Mocy dla ery lokalnego AI”. Pokazał, jak profesjonalne stacje robocze Precision przesuwają granice możliwości inżynierów pracujących z modelami LLM w trybie całkowicie offline. Dopełnieniem tej wizji sprzętowej dominacji było wystąpienie Artura Bara z Intela, który odsłonił karty dotyczące najnowszych procesorów Intel Arrow Lake Refresh.
Całość bloku sprzętowego spiął biznesową klamrą Arkadiusz Długozima z TD SYNNEX, który w prezentacji „Pracuj efektywniej z Copilot+ PC” pokazał partnerom gotowe scenariusze sprzedażowe do rozmów z klientami. Ważny akcent postawiła firma Samsung. Arkadiusz Markiewicz-Zaradny w wystąpieniu podjął palący temat kontroli nad danymi przetwarzanymi przez algorytmy mobilne. Z kolei Piotr Sulkowski zaprezentował zupełnie nowy wymiar komunikacji wizualnej, wprowadzając uczestników w świat technologii Color E-Paper i Spatial Signage jako przyszłość rozwiązań ekranowych Samsung.
Chmura hybrydowa, suwerenność danych i inteligentni agenci
Równolegle w drugiej sali toczyła się dyskusja na temat systemów backendowych, zarządzania danymi oraz suwerenności cyfrowej, która wobec
unijnych regulacji i dyrektywy NIS2 spędza sen z powiek dyrektorom IT. Blok otworzył Krzysztof Janowski z Dell Technologies, prezentując architekturę „Dell Private Cloud”. Przekonywał, że w obliczu rosnących kosztów chmury publicznej, dobrze zaprojektowana chmura prywatna staje się strategicznym wyborem, gwarantującym pełną kontrolę nad aktywami cyfrowymi.
Następnie głos zabrał Maciej Sobianek z Microsoftu, który w prelekcji „Agenci AI pod kontrolą” przeniósł słuchaczy w świat autonomicznych agentów. Skupił się na tym, jak zarządzać nową flotą cyfrowych pomocników, by realizowali cele biznesowe w sposób bezpieczny, audytowalny i przewidywalny. Kwestie bezpieczeństwa w wymiarze globalnym kontynuowała Joanna Senderak-Jankowska z Google, prezentując architekturę ochrony przed zaawansowanymi zagrożeniami (APT) przy użyciu analityki Google. Współczesna chmura i rozproszone przetwarzanie danych nie mogą istnieć bez systemów ciągłości działania i odtwarzania po awarii. Zagadnienie
to praktycznie przedstawili Oktawian Majkut z Object First oraz Paweł Kopeć z TD SYNNEX. W wystąpieniu „Środowisko bezpiecznego Backupu z Veeam i Object First” udowodnili, że bezkompromisowa odporność na ataki ransomware wymaga zastosowania sprzętowych pamięci masowych typu immutable storage. Gwarantuje to, że nawet przy pełnym skompromitowaniu uprawnień administratora, kopie zapasowe pozostaną nienaruszone. Prawdziwym kamieniem milowym dla rynku chmury hybrydowej była prezentacja Piotra Krasia z VMware by Broadcom. W wystąpieniu „Next-Gen Private Cloud czyli jak VCF9.1 redefiniuje zyski dla Partnerów” prelegent odniósł się do zmian licencjonowania w portfolio VMware, prezentując nową platformę VMware Cloud Foundation 9.1 jako potężne narzędzie generowania marży dla integratorów. O wielochmurowym podejściu mówił także Janusz Moroz z AWS, wyróżniając trzy kluczowe wątki napędzające biznes partnerski AWS w 2026 roku: generatywną AI, koncepcję European
Sovereign Cloud oraz zautomatyzowane migracje systemów legacy. Blok ten zamknęły sesje Tomasza Kaczorowskiego z TD SYNNEX na temat systemów serwerowych Whitebox, oraz Mariusza Olszewskiego z IBM SW, który wprowadził uczestników w platformę watsonx, pokazując sprawdzoną drogę od kodowania do biznesowego zaufania i ładu (governance) w erze modeli AI.
Architektura Data Center przyszłości
Trzeci filar Akademii IT skupił się na fundamentach, bez których rewolucja AI nie mogłaby zaistnieć, czyli fizycznej infrastrukturze nowoczesnych centrów danych, sieciach telekomunikacyjnych oraz ultrawydajnych systemach dyskowych. Sesję zainaugurował Mateusz Grajewski z Cisco, który udowodnił, że nowoczesna sieć musi być inteligenta, zautomatyzowana i zdolna do autonomicznego izolowania zagrożeń na poziomie samego brzegu (edge) infrastruktury.


Kolejne minuty przyniosły analityczne spojrzenie na rynek zaawansowanych pamięci masowych za sprawą Pawła Knapa z TD SYNNEX oraz Milana Vasilevskiego z firmy NetApp. W prezentacji pokazali, jak nowoczesne macierze all-flash radzą sobie z przetwarzaniem wolumenów danych nieustrukturyzowanych, stanowiących paliwo dla procesów uczenia maszynowego. Temat ten kontynuował Piotr Kretkiewicz z Lenovo, omawiając funkcjonalności najnowszych serwerów w myśl zasady „Security by Design, Performance by AI”. Rafał Ciemięga z TD SYNNEX przeniósł uczestników w świat cyfrowych bliźniaków, prezentując wdrożenia przemysłowe realizowane na styku świata rzeczywistego i symulacyjnego.
O kluczowej odporności biznesu w momentach kryzysowych, mówił Tomasz Jangas z Hitachi Vantara. Położył nacisk na fakt, że współczesna ochrona to nie tylko prewencja, ale zdolność do natychmiastowego odtworzenia operacji biznesowych po wystąpieniu incydentu. Ciekawą debatę zaprezentowali Tomasz Frender z IBM
oraz Marcin Plesiński i Sebastian Niedźwiedź z TD SYNNEX, dekonstruując mity narosłe wokół zarządzania kontenerami aplikacyjnymi. Końcówka bloku należała do AMD. Mirosław Karol zaprezentował najnowsze procesory serwerowe, które obniżają całkowity koszt posiadania (TCO) oraz zużycie energii w nowoczesnych centrach danych realizujących projekty AI. Ofertę uzupełniła prezentacja Karola Grabarczyka z TD SYNNEX na temat portfolio cyberbezpieczeństwa Palo Alto Networks oraz wystąpienie Agnieszki Postołki, która oficjalnie przywitała firmę HCLTech jako nowego, obiecującego vendora w ofercie TD SYNNEX.
Jak dokonać rewolucji AI w 45 minut
Po intensywnych zmaganiach w ramach bloków tematycznych, wszyscy uczestnicy zgromadzili się w sali głównej, by wysłuchać finałowego wykładu. Na scenie pojawił się powszechnie szanowany ekspert i wizjoner rynku – Bartosz

Dobrowolski, który podjął się zadania zamkniętego w tytule swojego wystąpienia: „Sztuczna Inteligencja – rewolucja w Twojej firmie w 45 minut”.
Dobrowolski w dynamiczny i całkowicie pozbawiony nudnego korporacyjnego żargonu sposób, zdjął ze sztucznej inteligencji odium niedostępności. Pokazał kadrze zarządzającej oraz właścicielom firm integratorskich, że AI nie jest zagrożeniem dla biznesu partnerskiego, lecz wręcz przeciwnie, stanowi szansę na geometryczne skalowanie operacji handlowych. Przedstawił konkretną, 5-stopniową mapę wdrażania narzędzi generatywnych, wskazując na mierzalne zyski w działach sprzedaży i wsparcia.
– AI nie zastąpi menedżera ani handlowca. Ale menedżer i handlowiec używający AI zastąpią tego, który z tych narzędzi nie korzysta – powiedział Bartosz Dobrowolski. Jego słowa długo rezonowały w kuluarach łódzkiego hotelu jeszcze po oficjalnym zakończeniu konferencji. Prelekcja ta stanowiła idealny pomost pomiędzy wiedzą inżynieryjną a strategicznym biznesowym spojrzeniem, absolutnie niezbędnym do przetrwania na dynamicznym rynku IT.
Nowy świt dla polskiego kanału partnerskiego
Akademia IT TD SYNNEX 2026 przejdzie do historii jako wydarzenie, które skonsolidowało trendy rynkowe wokół jednego mianownika: praktycznej użyteczności. Globalny dystrybutor udowodnił po raz kolejny, że jest prawdziwym architektem całego ekosystemu partnerskiego, dostarczając wiedzę rynkową, wsparcie edukacyjne oraz dostęp do najbardziej pożądanych innowacji.
Połączenie industrialnego klimatu z nowoczesnymi technologiami stworzyło idealne tło dla rozmów o cyfrowej przyszłości. Polski kanał partnerski udowodnił projektową dojrzałość i gotowość na globalne wyzwania, a partnerzy handlowi opuszczali Łódź bogatsi nie tylko o wiedzę techniczną, ale przede wszystkim o relacje międzyludzkie, które w świecie zdominowanym przez sztuczną inteligencję pozostają najważniejszą i najbardziej stabilną walutą nowoczesnego biznesu technologicznego. Rynkowy sukces buduje się wspólnie, łącząc kompetencje dystrybutora z lokalną ekspertyzą integratorów. n
Skomentuj, polub lub udostępnij!
Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl

HP Inc. wraca na pozycję lidera rynku PC w Polsce i jednocześnie przebudowuje swój model współpracy z partnerami. Firma inwestuje w zespoły sprzedażowe, rozwija programy partnerskie i przygotowuje kanał na nową falę technologii związanych z AI oraz zmianami w modelu pracy. O kulisach tej strategii rozmawiamy z Pawłem Miszkiewiczem, Dyrektorem Kanału Partnerskiego w HP Inc Polska.
Rynek komputerów osobistych w Polsce wchodzi w kolejny etap transformacji. Z jednej strony rosną wymagania klientów związane z wydajnością, bezpieczeństwem i integracją z narzędziami AI. Z drugiej strony producenci muszą mierzyć się z presją cenową, wahaniami dostępności komponentów oraz zmieniającą się strukturą sprzedaży.
W tym otoczeniu HP zdecydowało się na wyraźne wzmocnienie swojej obecności w kanale partnerskim. Firma nie tylko zwiększyła zasoby sprzedażowe, ale też przebudowała sposób pracy z partnerami, kładąc większy nacisk na edukację, szybkość działania i dostęp do narzędzi sprzedażowych.
Efektem tych działań jest powrót na pierwsze miejsce na rynku PC w Polsce. Jak jednak podkreśla Paweł Miszkiewicz, utrzymanie tej pozycji będzie wymagało dalszych inwestycji i jeszcze bliższej współpracy z partnerami.
Zacznę od gratulacji. Jesteście numerem jeden na rynku komputerów w Polsce. Jak to osiągnęliście i jak zamierzacie utrzymać tę pozycję? Dziękuję. To dla nas bardzo ważny moment, bo ta pozycja nie jest przypadkiem. Jesteśmy obecni na polskim rynku od wielu lat i mieliśmy różne okresy, natomiast to, co wydarzyło się
w ostatnim czasie, to efekt świadomych decyzji i inwestycji.
Najważniejszym elementem był czynnik ludzki. W ubiegłym roku znacząco rozbudowaliśmy nasz zespół sprzedażowy w Polsce. Wcześniej nasze zasoby były relatywnie ograniczone, natomiast udało się przekonać struktury regionalne i globalne do zwiększenia inwestycji w ten rynek.
Dzięki temu zwiększyliśmy nasz zasięg działania. Jesteśmy dziś w stanie dotrzeć do większej liczby partnerów, lepiej ich obsługiwać i szybciej reagować na potrzeby rynku. To przełożyło się bezpośrednio na wzrost sprzedaży oraz widoczność marki HP.
Drugim istotnym elementem była poprawa procesów. Usprawniliśmy sposób, w jaki wspieramy partnerów, szczególnie w obszarze ofertowania. Dziś partnerzy otrzymują potrzebne ceny szybciej, a same procesy są bardziej przejrzyste i przewidywalne. To ma ogromne znaczenie w sytuacji, gdy czas reakcji często decyduje o wygraniu projektu.
Równolegle wzmocniliśmy zaplecze produktowe. Rozbudowaliśmy zespoły odpowiedzialne za zarządzanie kategoriami, co zwiększyło kompetencje wspierające sprzedaż i pozwoliło lepiej dopasować ofertę do potrzeb klientów.
Kolejnym filarem była praca z kanałem partnerskim. Rozwijamy programy
takie, jak Elite Club dla partnerów sprzedających rozwiązania premium czy Workstation Academy dla bardziej zaawansowanych produktów. Mamy też grupy partnerów specjalizujących się w rozwiązaniach usługowych i security, które wymagają większej wiedzy i kompetencji.
To wszystko razem tworzy spójną strategię, ale na końcu i tak kluczowi są ludzie. Bez zaangażowanego zespołu i dobrej współpracy z partnerami nie byłoby tego wyniku.
Czyli kluczowe były inwestycje w ludzi i procesy?
Zdecydowanie tak. I warto dodać, że te inwestycje objęły kilka obszarów jednocześnie.
Znacząco wzmocniliśmy kanał komercyjny, czyli część odpowiedzialną za współpracę z partnerami obsługującymi klientów biznesowych, od sektora SMB po duże przedsiębiorstwa i sektor publiczny.
Równolegle rozbudowaliśmy część retailową, czyli współpracę z dużymi sieciami sprzedaży, które docierają bezpośrednio do klientów końcowych.
Efekt jest taki, że znacząco zwiększyliśmy tzw. coverage na rynku. Jesteśmy w stanie obsługiwać więcej partnerów, szybciej reagować i być po prostu bliżej rynku niż wcześniej.

To dla nas bardzo ważny moment, bo ta pozycja nie jest przypadkiem. Jesteśmy obecni na polskim rynku od wielu lat i mieliśmy różne okresy, natomiast to, co wydarzyło się w ostatnim czasie, to efekt świadomych decyzji i inwestycji (…) wszystko razem tworzy spójną strategię, ale na końcu i tak kluczowi są ludzie. Bez zaangażowanego zespołu i dobrej współpracy z partnerami nie byłoby tego wyniku.
Paweł Miszkiewicz dyrektor Kanału Partnerskiego w HP Inc Polska
Za Wami gala partnerska, która była wyraźnym sygnałem siły kanału HP w Polsce. Na co w tym roku mogą liczyć Wasi partnerzy? Rzeczywiście, gala była dla nas bardzo ważnym momentem. Przede wszystkim chciałbym jeszcze raz podziękować partnerom za obecność i za bardzo pozytywny feedback. To wydarzenie co roku rośnie, zarówno pod względem frekwencji, jak i znaczenia dla naszego ekosystemu. I to też pokazuje, jak silny jest dziś kanał partnerski HP w Polsce.
Jeśli chodzi o to, na co partnerzy mogą liczyć w tym roku, to przede wszystkim na znacznie bliższą współpracę. Wspominałem już o zwiększeniu naszego zasięgu rynkowego i to nie jest tylko liczba osób w zespole. To jest realna zmiana w podejściu do pracy z partnerami. Chcemy być bliżej nich, częściej się spotykać, szybciej reagować i bardziej aktywnie wspierać sprzedaż.
Kluczowym narzędziem będzie tutaj program HP Amplify. Już dziś wielu partnerów w nim funkcjonuje, ale naszym celem jest dalsze zwiększanie jego znaczenia. Chcemy, aby jak największa liczba partnerów osiągała wyższe poziomy współpracy, takie jak Synergy czy Power, bo to bezpośrednio przekłada się na dostęp do dodatkowych benefitów i wsparcia.
Duży nacisk kładziemy też na edukację. To jest jeden z najważniejszych elementów naszej strategii na ten rok. Zainwestowaliśmy w rozwój kompetencji wewnętrznych, między innymi poprzez wzmocnienie zespołu o rolę pre-sales, której zadaniem jest prowadzenie szkoleń dla partnerów i ich zespołów sprzedażowych. I to nie będą tylko szkolenia online. Oczywiście webinary pozostają ważnym elementem, szczególnie przy dużej liczbie partnerów, ale widzimy bardzo wyraźnie, że największą wartość dają spotkania bezpośrednie. Kiedy jesteśmy u partnera, pracujemy z jego zespołem sprzedażowym, odpowiadamy na konkretne pytania

i pokazujemy, jak sprzedawać nasze rozwiązania w praktyce. To podejście chcemy skalować. Dotyczy to nie tylko największych partnerów, ale także tych mniejszych, których nazywamy partnerami Proximity. Oni również mają ogromny potencjał, tylko często brakuje im dostępu do wiedzy i narzędzi. Chcemy to zmienić.
Czyli edukacja i rozwój kompetencji to jeden z głównych kierunków?
Zdecydowanie. Szczególnie w kontekście zmian technologicznych, które obserwujemy. Jednym z najważniejszych tematów jest dziś sztuczna inteligencja. AI pojawia się praktycznie w każdej rozmowie z klientami, ale jednocześnie poziom zrozumienia tego tematu jest bardzo różny. Dlatego inwestujemy w edukację partnerów również w tym obszarze. W ramach programu HP Amplify mamy dostęp do materiałów szkoleniowych,

takich jak AI Master Classes, które pozwalają partnerom zdobywać wiedzę we własnym tempie.
Natomiast znowu, naszym zdaniem, to nie wystarczy. Dlatego chcemy przenieść tę wiedzę do praktyki. Pokazać, jak konkretne rozwiązania oparte na AI mogą być sprzedawane klientom, jakie problemy rozwiązują i jak wpisują się w realne potrzeby firm.
To jest szczególnie ważne w segmencie komputerów osobistych, gdzie AI zaczyna odgrywać coraz większą rolę. Widzimy tu dużą przestrzeń do rozwoju i chcemy, aby nasi partnerzy byli na to przygotowani.
Przejdźmy do strategii „Future of Work”. Jak ona przekłada się na kanał partnerski?
To jest jeden z fundamentów naszej strategii. Obserwujemy, jak zmienia się sposób pracy i jak technologia wpływa na funkcjonowanie
organizacji. AI jest tu jednym z kluczowych elementów, ale nie jedynym. Naszym celem jest bycie dostawcą, który potrafi kompleksowo wspierać środowisko pracy. Nie tylko poprzez pojedyncze produkty, ale poprzez całe portfolio rozwiązań. Mówimy tu o komputerach, monitorach, urządzeniach drukujących, rozwiązaniach audio-wideo, akcesoriach, ale też o bezpieczeństwie i oprogramowaniu. Chcemy, aby partnerzy byli w stanie oferować klientom kompletne środowisko pracy, a nie tylko pojedynczy produkt. Z tego wynika koncepcja One HP. To podejście, w którym partner sprzedaje pełne portfolio HP i buduje wokół tego swoją ofertę dla klienta. Dla nas to kluczowy kierunek, bo pozwala zwiększyć wartość projektów i jednocześnie budować długofalowe relacje z klientami.
Partnerzy, którzy chcą rozwijać się w tym kierunku, mogą liczyć na dodatkowe wsparcie.

Mówimy tu zarówno o szkoleniach, jak i o konkretnych benefitach finansowych w ramach programu HP Amplify. Sprzedaż pełnego portfolio wiąże się z wyższymi bonusami, co przekłada się na realny wzrost marży.
A co z działaniami marketingowymi?
Czy partnerzy mogą liczyć na wsparcie w tym obszarze?
Tak, i to jest kolejny bardzo ważny element. Planujemy znaczące inwestycje marketingowe, które mają zwiększyć widoczność marki HP na polskim rynku, ale też bezpośrednio wspierać działania partnerów.
Jednym z najbardziej efektywnych narzędzi są wspólne wydarzenia dla klientów końcowych. Partner zaprasza swoich klientów, a my razem z nim organizujemy spotkanie, podczas którego prezentujemy rozwiązania, prowadzimy szkolenia i pokazujemy konkretne scenariusze wykorzystania naszych
technologii. Często realizujemy to we współpracy z partnerami technologicznymi, takimi jak Microsoft, Intel czy AMD. Dzięki temu możemy pokazać pełen ekosystem rozwiązań i ich realną wartość dla klienta. To podejście bardzo dobrze działa, bo pozwala przełożyć technologię na konkretne korzyści biznesowe. A to jest dziś kluczowe w procesie sprzedaży.
Brzmi bardzo ambitnie, ale rynek nie jest dziś łatwy. Jakie są największe wyzwania?
Rzeczywiście, ten rok jest wymagający. I powiedziałbym, że skala wyzwań jest większa, niż się spodziewaliśmy jeszcze kilka miesięcy temu. Największym problemem są rosnące ceny komponentów, szczególnie pamięci. To bezpośrednio przekłada się na ceny końcowe produktów. W efekcie wyzwaniem staje się dopasowanie poziomu cen do możliwości finansowych klientów.
Widzimy, że część firm odkłada decyzje zakupowe, część wybiera tańsze konfiguracje, a część szuka alternatywnych rozwiązań, na przykład wydłużając cykl życia już posiadanych urządzeń. Drugim wyzwaniem zaczyna być dostępność. Ograniczenia w dostępie do komponentów mogą wpływać na zdolność do realizacji zamówień w oczekiwanym czasie.
Do tego dochodzi szerszy kontekst, czyli sytuacja geopolityczna, która wpływa na decyzje inwestycyjne firm i ogólną kondycję rynku. To wszystko sprawia, że musimy działać jeszcze bliżej partnerów i jeszcze bardziej elastycznie reagować na zmieniające się warunki.
Skoro mówimy o wyzwaniach i kierunku rozwoju, to jakie są najważniejsze cele dla kanału partnerskiego HP w Polsce w tym roku?
Pierwszy i absolutnie najważniejszy cel to dalsza inwestycja w kanał partnerski,
przede wszystkim w wiedzę i kompetencje partnerów. To jest coś, co zawsze procentuje, niezależnie od sytuacji rynkowej.
Dzisiaj rynek jest wymagający, mamy presję cenową, zmienność dostępności, ale właśnie w takich momentach warto inwestować w rozwój. Chcemy wykorzystać ten czas, żeby jeszcze lepiej przygotować naszych partnerów do sprzedaży bardziej zaawansowanych rozwiązań. Nie tylko sprzętu, ale całych ekosystemów technologicznych.
Drugi cel to dalsza rozbudowa kanału partnerskiego. Te dodatkowe zasoby, które wprowadziliśmy, mają bardzo konkretną funkcję. Chodzi o zwiększenie obecności HP na rynku, lepszą dostępność dla partnerów i większą widoczność naszej oferty w Polsce.
Im szerszy i lepiej przygotowany kanał, tym większa zdolność docierania do klientów i odpowiadania na ich potrzeby. To jest fundament długoterminowego wzrostu.
Kolejnym elementem jest konsekwentne rozwijanie podejścia One HP. Chcemy, aby jak największa liczba partnerów była w stanie oferować pełne portfolio naszych rozwiązań. To oznacza zmianę sposobu myślenia o sprzedaży.
Nie chodzi już tylko o pojedynczy produkt, ale o całościowe podejście do klienta. Partner powinien być w stanie zaproponować kompletne środowisko pracy, od urządzeń końcowych, przez akcesoria i rozwiązania współpracy, aż po bezpieczeństwo i oprogramowanie. To podejście jest korzystne dla wszystkich stron. Klient dostaje spójne rozwiązanie, partner zwiększa wartość projektu i swoją marżę, a my budujemy silniejszą pozycję rynkową.
No i wreszcie cel, który spina to wszystko, czyli utrzymanie pozycji lidera na rynku. Chcemy pokazać, że to pierwsze miejsce nie jest efektem jednego czy dwóch dobrych kwartałów, ale wynikiem trwałej zmiany i dobrze zbudowanej strategii.
Czyli można powiedzieć, że to rok konsolidacji i budowania przewagi? Tak, ale powiedziałbym nawet więcej. To rok, w którym chcemy przekuć nasze dotychczasowe działania w trwałą przewagę rynkową. Mamy dziś bardzo mocne fundamenty. Zespół, który został wzmocniony, procesy, które działają sprawniej, i kanał partnerski, który jest coraz bardziej kompetentny. Teraz kluczowe jest to, żeby to wszystko dobrze wykorzystać. Dużo będzie zależało od tego, jak szybko partnerzy będą w stanie adaptować się do zmian, szczególnie w obszarze AI i nowych modeli pracy. Dlatego tak duży nacisk kładziemy na edukację i współpracę.
Koncepcja „One HP” to podejście, w którym partner sprzedaje pełne portfolio HP i buduje wokół tego swoją ofertę dla klienta. (…) Partnerzy, którzy chcą rozwijać się w tym kierunku, mogą liczyć na dodatkowe wsparcie. Mówimy tu zarówno o szkoleniach, jak i o konkretnych benefitach finansowych w ramach programu HP Amplify. Sprzedaż pełnego portfolio wiąże się z wyższymi bonusami, co przekłada się na realny wzrost marży.
Paweł Miszkiewicz
dyrektor Kanału Partnerskiego w HP Inc Polska
Na koniec zapytam jeszcze wprost. Czy to dobry moment, żeby dołączyć do kanału partnerskiego HP? Zdecydowanie tak. To jest bardzo dobry moment. HP Polska ma dziś bardzo silną pozycję w strukturach globalnych. W ostatnim czasie staliśmy się częścią nowego regionu, mamy nowy zespół zarządzający i bardzo duży fokus na rozwój tego rynku. Polska jest postrzegana jako jeden z najbardziej perspektywicznych rynków w Europie. Widzimy tu większy potencjał wzrostu niż w wielu krajach Europy Zachodniej. To przekłada się bezpośrednio na poziom inwestycji i zaangażowania ze strony centrali. Mieliśmy niedawno wizytę naszej regionalnej liderki, która bardzo jasno podkreślała znaczenie Polski w strategii HP. W najbliższym czasie planowane są kolejne wizyty na najwyższym poziomie, co tylko potwierdza, że ten rynek jest dla nas kluczowy. Dla partnerów oznacza to dostęp do większego wsparcia, większych programów i większych możliwości rozwoju. Dlatego, jeśli ktoś rozważa współpracę z HP, to jest dobry moment, żeby ten krok zrobić.
Strategia HP w Polsce wyraźnie pokazuje, że rynek PC nie jest dziś wyłącznie walką o wolumen sprzedaży. Coraz większe znaczenie mają kompetencje, zdolność do oferowania kompleksowych rozwiązań oraz bliskość relacji z partnerami. Rozbudowa zespołów, inwestycje w edukację i konsekwentne rozwijanie modelu One HP to elementy, które mają nie tylko utrzymać pozycję lidera, ale też przygotować kanał partnerski na kolejną fazę rynku, w której kluczową rolę odegrają AI i transformacja środowiska pracy.
Jak podkreśla Paweł Miszkiewicz, nadchodzące miesiące będą wymagające, ale jednocześnie pełne szans. A o tym, kto je wykorzysta, zdecyduje nie tylko oferta produktowa, ale przede wszystkim jakość współpracy w całym ekosystemie. n
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl

PRZYSZŁOŚĆ EKRANÓW KLASY
Ekrany QD-OLED przestają być wyłącznie domeną gamingu, stając się nowym standardem w segmencie komercyjnym. O opłacalności tej migracji dla resellerów oraz technologicznej przyszłości wyświetlaczy premium rozmawiamy z Wojciechem Jarą z MSI.
Droga, jaką technologia
QD-OLED pokonała w ciągu ostatnich kilku lat, to jeden z najdynamiczniejszych procesów w historii komponentów PC i peryferiów. Obawy o trwałość matryc organicznych czy wysokie koszty początkowe ustąpiły miejsca dojrzałym rozwiązaniom systemowym oraz agresywnej optymalizacji cenowej.
Dziś ekrany łączące panele OLED z kropkami kwantowymi stają przed nowym wyzwaniem – głębokim podbojem sektora komercyjnego, przetargowego oraz zaawansowanych studiów projektowych. MSI mocno stawia na ten kierunek, redefiniując pojęcie monitora do zadań profesjonalnych i budując wokół niego spójny ekosystem urządzeń.
Monitory QD-OLED błyskawicznie przeszły drogę od produktu niszowego do jednego z najgorętszych segmentów rynku. Co dzisiaj najbardziej napędza ten trend i czy głównym motorem wzrostu nadal są gracze?
Tak, gracze to nadal główna grupa odbiorców, jednak w drugiej połowie roku planujemy wprowadzenie pierwszych w naszej ofercie monitorów QD-OLED z serii PRO. Nowa seria PRO MAX kierowana jest do wymagających klientów komercyjnych oraz użytkowników domowych szukających zaawansowanego technologicznie monitora.
Jak w obliczu tych zmian ewoluują oczekiwania samych użytkowników wobec jakości obrazu?
Bardzo szybki rozwój segmentu OLED pokazuje, że użytkownicy chętnie kupują najnowsze rozwiązania z najwyższej klasy panelami. Myślę, że coraz częściej klienci w Polsce stawiają na zaawansowane modele z rozbudowaną funkcjonalnością.
Oferowane przez nas modele z matrycami QD-OLED to najlepsze pokrycie barw i to przy bardzo wysokich częstotliwościach odświeżania (nawet do 500 Hz) oraz ultraszybkim czasie reakcji matrycy (GtG) wynoszącym zaledwie 0,03 ms. Przekłada się to na wyjątkową klarowność obrazu oraz niezwykłą płynność wyświetlanych treści, czyli dokładnie to, czego szukają klienci.
Jako największy dystrybutor rozwiązań IT i elektroniki w regionie CEE także mamy swoją rolę w rozwoju z partnerami i dostarczamy sprzęt z zaimplementowaną sztuczną inteligencją
MSI bardzo zdecydowanie postawiło na QD-OLED. Dlaczego uznaliście, że to właśnie ten kierunek będzie kluczowy dla przyszłości monitorów premium i co daje ta technologia, czego wcześniej brakowało na rynku?
Nową jakość obrazu, prawdziwą czerń na ekranie. Myślę, że prawie każdy, kto miałby okazję zobaczyć monitor QD-OLED obok klasycznego LCD, od razu dostrzegłby różnicę i, jak to się mówi, tego się nie da „odwidzieć”. QD-OLED to po prostu nowa jakość obrazu.
Jak dużą rolę odgrywa dziś przewaga technologiczna w zestawieniu z tradycyjną walką cenową?
Olbrzymią. Polski klient coraz częściej wybiera zaawansowane modele z rozbudowanymi funkcjami. Cena nadal jest istotna i musi być zbalansowana względem produktu, ale klienci szukają nowinek technologicznych i technologii, które realnie przełożą się na ich komfort użytkowania. Za produkty, które spełniają ich oczekiwania, są w stanie zapłacić więcej.
Jeszcze kilka lat temu technologia OLED w monitorach budziła spore obawy związane chociażby z wypalaniem matryc. Czy rynek definitywnie zostawił już te problemy za sobą? Jakie zabezpieczenia realnie zmieniły tę sytuację? Myślę, że zaufanie wzrosło dzięki skupieniu się producentów na tym aspekcie. Przede wszystkim stoi za tym odpowiednie oprogramowanie, chroniące panel na wiele sposobów przed wypalaniem. Monitory QD-OLED w naszej ofercie mają 3-letnią gwarancję „door-to-door”, w tym gwarancję na wypalenie matrycy. Nasz system OLED Care 3.0 wykrywa wiele ikon na ekranie, granice obszarów, logotypy czy pasek zadań i odpowiednio zarządza podświetleniem ekranu, żeby chronić go przed uszkodzeniem. Niektóre najnowsze modele (jak np. MPG 341CQR QD-OLED X36)
wyposażone są dodatkowo w czujnik AI Care Sensor, który wykrywa, czy ktoś siedzi przed ekranem i w razie konieczności wygasza go lub włącza, wydłużając żywotność panelu.
Wspomniał Pan o serii PRO MAX i wejściu QD-OLED do biznesu, ale w segmencie B2B to wciąż nowość. Spójrzmy na to z punktu widzenia resellera: jaki jest dziś twardy argument, by w przetargu lub projekcie biurowym zaproponować klientowi QD-OLED zamiast klasycznego, tańszego IPS-a? O jakich certyfikacjach tu mówimy?
W biznesie to nadal nowość. Na zeszłorocznej konferencji AB MiR miałem okazję uczestniczyć w panelu na temat AI w monitorach i opowiedzieć trochę o naszych planach co do QD-OLED w segmencie commercial. Myślę, że kluczowy jest tutaj dialog pomiędzy producentami a klientami B2B w celu poznania wzajemnych potrzeb i możliwości, jakie daje ta nowa technologia. Istotne też będą odpowiednie certyfikacje pod kątem przetargów. W tym roku planujemy aż 4 modele QD-OLED z przeznaczeniem dla klienta biznesowego i myślę, że ten segment będzie rósł w nadchodzących latach.
Wybrane modele PRO MAX, jak np. PRO MAX 271UPXW12G, będą miały certyfikację EPEAT. Kluczowym argumentem jest tu znacząco lepsza jakość obrazu przy zachowaniu pełnej funkcjonalności i mnogości złączy. To nie jest produkt do każdego przetargu, ale tam, gdzie potrzebna jest wyższa jakość obrazu, będzie to rozwiązanie idealne. Grupą docelową będą użytkownicy komputerów Mac, graficy, projektanci czy managerowie.
Ceny 27-calowych QD-OLED-ów gwałtownie spadły, z poziomu 4000 zł do 1600–2000 zł. Dla klienta końcowego to świetna wiadomość, ale partnerzy handlowi zapytają od razu: co z marżowością? Czy ten spadek oznacza, że
technologia ta staje się produktem wolumenowym, czy to wciąż bezpieczna „wyspa” wyższych zysków na tle budżetowych LCD?
Ceny systematycznie spadają, ale klienci chętnie kupują zaawansowane technologicznie rozwiązania. Na rynku możemy znaleźć monitory nawet poniżej 300 zł, ale najlepszym przykładem są tutaj wspomniane monitory QD-OLED. Dwa lata temu ceny zaczynały się od ok. 3000-4000 zł, czyli w cenie dobrego komputera, a i tak ten segment wykazał się jedną z największych dynamik wzrostu. Dziś 27” w tej technologii można kupić już za 1600-2000 zł. To nadal nie są małe pieniądze za monitor, ale dynamika wzrostu nie słabnie, bo technologia uzasadnia cenę.
Rynek OLED po prostu dojrzewa. Część modeli staje się produktami wolumenowymi, jak np. modele 27” QHD, ale posiadając szerokie portfolio produktów – takie jak nasze – partnerzy handlowi mogą tu znaleźć produkty wysokomarżowe, jak chociażby konstrukcje 49” czy rozwiązania 500 Hz.
Czy widać także wyraźny wzrost zainteresowania większymi przekątnymi i wyższymi częstotliwościami odświeżania? Czy te trendy przenikają również poza gaming?
Zdecydowanie tak, dlatego w naszej ofercie można znaleźć monitory nawet 49” lub takie z odświeżaniem 500 Hz. Co ciekawe, zmiany te dotyczą nie tylko gamingu. Większość naszych modeli komercyjnych z serii PRO ma już odświeżanie 144 Hz, czyli takie, jakie jeszcze parę lat temu posiadały wyłącznie topowe modele dla graczy.
Przyjrzyjmy się bliżej stacjom graficznym i twórcom. Gdyby miał Pan dać partnerowi handlowemu argumenty do rozmowy z dyrektorem studia kreatywnego: „Dlaczego warto wybrać MSI, a nie okopane na swoich pozycjach EIZO, BenQ z serii SW czy Apple Studio Display?”, co by to było?
Widzimy rosnące zapotrzebowanie w tym segmencie, dlatego pracujemy nad modelami dedykowanymi klientom komercyjnym. Nasz najnowszy flagowiec dla profesjonalistów, PRO MAX 271UPXW12G, zaprojektowano specjalnie z myślą

o użytkownikach Mac. Wykorzystuje on wysoką gęstość 166 PPI w matrycy 4K (3840 x 2160), co znacząco redukuje efekt kolorowych obwódek w tekście i zapewnia ostrzejszy, czystszy obraz podczas długotrwałych prac kreatywnych. Zapewniając prawdziwą czerń i nieskończony kontrast w procesach kreatywnych, model ten może pochwalić się współczynnikiem Delta-E < 2, co czyni go wyjątkowym wyborem dla profesjonalistów zajmujących się precyzyjną gradacją kolorów i wymagających profesjonalnej dokładności odwzorowania barw. Posiada certyfikację Pantone Validated i Pantone SkinTone Validated. Wyposażony jest w panel Penta Tandem QD-OLED czwartej generacji z ekskluzywną funkcją DarkArmor – zintegrowaną z technologią MSI VisiClarity. W połączeniu z powłoką AGLR (Anti-Glare, Low-Reflection) z 25 proc. rozmyciem, która dodatkowo rozprasza odbicia światła, wyświetlacz zapewnia naturalne, matowe wrażenia wizualne, redukując odblaski i zachowując charakterystyczną dla monitora QD-OLED czystą czerń pogłębioną o dodatkowe 40 proc. Wszystkie te technologie przekładają się na lepszy komfort i wyższą jakość pracy. Detale są odwzorowane dokładniej, co ułatwia proces kreatywny i zmniejsza zmęczenie oczu. Wbudowany czujnik AI Care Sensor dba o to, żeby panel wygaszał się, kiedy nie pracujemy, i włączał, kiedy przed nim jesteśmy, co w znaczący sposób wpływa na żywotność panelu. Mnogość portów, w tym podwójne złącze USB-C z Power Delivery (jedno z ładowaniem aż do 98 W), oraz dedykowana aplikacja MSI M-Mate APP dla łatwej synchronizacji z urządzeniami Apple, czyni ten monitor niezwykle wszechstronnym i funkcjonalnym narzędziem.
W nowoczesnych środowiskach pracy coraz częściej mówi się nie tylko o samych parametrach matrycy, ale o całym ekosystemie. Jaką rolę odgrywa dziś integracja monitora z komputerem, konsolą czy infrastrukturą biurową? Czy użytkownicy oczekują urządzeń w pełni uniwersalnych? Zdecydowanie tak. Monitory coraz częściej są centralnymi hubami całego zestawu komputerowego. Posiadają rozbudowaną liczbę złączy czy oprogramowanie pozwalające na synchronizację, np. podświetlenia RGB z komputerem i pozostałymi akcesoriami. Modele z w pełni regulowaną podstawą z pivotem, złącza USB-C z ładowaniem nawet do 98 W czy huby z dużą ilością złączy są coraz częściej poszukiwane przez klientów. Myślę, że klienci są coraz bardziej świadomi tego, jak dużą rolę ergonomia użytkowania odgrywa w kontekście naszego zdrowia czy codziennego komfortu pracy. Przykładowo, funkcja KVM pozwala na przełączanie się między różnymi źródłami sygnału bez konieczności przepinania akcesoriów.
To znacznie ułatwia pracę i usprawnia możliwości aranżacji domowego lub biurowego stanowiska komputerowego.
Pracuje Pan w MSI już od prawie 12 lat. Jak z tej perspektywy zmienił się rynek i który moment był dla branży oraz samej firmy największym przełomem?
Z punktu widzenia naszej firmy to był 2016 rok, kiedy to zaczęliśmy naszą przygodę z monitorami jako marka MSI. Myślę, że ten rok był przełomowy, bo z jednej strony pokazaliśmy, że na rynku monitorów można jeszcze dużo zrobić. Skupiliśmy się też na zakrzywionych monitorach gamingowych, co było wówczas – jako osobna kategoria – swojego rodzaju nowością dla klientów. Druga kluczowa data to 2022 rok, kiedy pojawił się pierwszy monitor QD-OLED od MSI. Jest to moim zdaniem największa rewolucja technologiczna na rynku monitorów ostatnich lat.
Jak będzie wyglądał rynek monitorów premium w najbliższych latach? Wspomniał Pan o wdrożeniu 5. generacji paneli Tandem QD-OLED –co fizycznie daje ta technologia w codziennym użytkowaniu i jak w MSI widzicie podział ról między QD-OLED a Mini LED? Myślę, że QD-OLED ma bardzo dużą szansę stać się standardem w wyższych segmentach. Sama technologia QD-OLED cały czas ewoluuje. W tym roku zaprezentowaliśmy pierwsze modele z technologią piątej generacji Tandem QD-OLED. Panel ten korzysta z pięciowarstwowej konstrukcji Tandem OLED opartej na technologii EL Gen 3, która podnosi efektywność emisji światła nawet o 30 proc. To ekran z pięcioma warstwami świecącymi, który daje jaśniejszy obraz, lepsze kolory i dłuższą żywotność niż starsze rozwiązania.
Układ subpikseli RGB Stripe odpowiada za bardziej precyzyjny i wyraźny obraz, a powłoka DarkArmor zapewnia do 40 proc. głębszą czerń oraz nawet 2,5 raza większą odporność ekranu na zarysowania. Dodatkowo wyświetlacz osiąga jasność szczytową na poziomie 1300 nitów i posiada certyfikat VESA DisplayHDR True Black 500, co przekłada się na szeroki zakres dynamiki oraz bardziej immersyjne wrażenia wizualne.
Równolegle na rynku rośnie zainteresowanie monitorami z matrycami Mini LED. Ciekawą technologią, która pojawia się w coraz większej liczbie modeli, jest też Dual Mode, czyli możliwość przełączania się między dwoma rozdzielczościami – np. 4K i FHD – za pomocą jednego przycisku. Takie rozwiązanie pozwala np. na pracę kreatywną w 4K przy 160 Hz i błyskawiczną zmianę na FHD przy 320 Hz do grania w tytuły e-sportowe, gdzie liczy się każda sekunda. n
Lokalne AI, niezawodność i rewolucja w logistyce. O nastrojach w polskim kanale partnerskim, lokalnym wdrażaniu sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwie oraz nowościach B2B rozmawiamy z Piotrem Nowokiem, Commercial Head w Acer Poland.
Rynek rozwiązań biznesowych przechodzi obecnie dynamiczną transformację, którą napędzają rosnące wymogi w zakresie cyberbezpieczeństwa, upowszechnienie lokalnej sztucznej inteligencji oraz konieczność planowania modernizacji floty komputerowej. Dla producentów sprzętu to czas intensywnej ofensywy produktowej oraz optymalizacji procesów operacyjnych.
O tym, jak na te rynkowe wyzwania odpowiada firma Acer, w jaki sposób buduje unikalną wartość dodaną dla sektora MŚP i jak nowoczesne systemy logistyczne oparte na AI wspierają polskich resellerów, rozmawiamy z Piotrem Nowokiem, Commercial Head w Acer Poland.
Flagowym elementem Waszego obecnego przekazu rynkowego stała się Gwarancja Niezawodności. Jak ten konkretny mechanizm, opierający się na bezpłatnej naprawie i jednoczesnym zwrocie pełnych kosztów zakupu, sprawdza się jako ostateczny argument sprzedażowy w twardych negocjacjach z polskimi przedsiębiorstwami z sektora MŚP?
Gwarancja Niezawodności to obecnie nasz najważniejszy, wiodący przekaz handlowy. Wynika to bezpośrednio z realiów rynkowych, bo w dzisiejszych czasach specyfikacje techniczne urządzeń różnych producentów są do siebie bardzo zbliżo-
ne. Poruszamy się w kręgu podobnych konfiguracji, dlatego elementem decydującym o sukcesie sprzedażowym staje się unikalna wartość dodana.
Dla małych i średnich firm taką wartością jest bezpieczeństwo finansowe i ciągłość działania. Gwarantujemy, że nasz sprzęt nie zawiedzie w toku eksploatacji, a jeśli ulegnie awarii w pierwszym roku od zakupu, nie tylko go naprawimy, ale też zwrócimy klientowi 100 proc. kosztów. Taka przewidywalność po zakupie realnie przechyla szalę na naszą korzyść i skutecznie domyka trudne procesy negocjacyjne.
Te efekty widać już bardzo wyraźnie w naszych wewnętrznych danych. Polska generuje obecnie najwięcej zgłoszeń i rejestracji do tego projektu w całym regionie, ponieważ promujemy ten program najmocniej ze wszystkich struktur. Jeśli spojrzymy na dynamikę z przełomu lat 2024 i 2025, to wzrost był bezprecedensowy i sięgał kilkuset procent rok do roku. Obecnie ta krzywa naturalnie się stabilizuje, ale po podsumowaniu pierwszego półrocza spodziewamy się dwukrotnego wzrostu liczby rejestracji względem ubiegłego roku. To pokazuje gigantyczną skalę tego przedsięwzięcia.
Co ważne, program ten wdrażamy w każdym możliwym punkcie styku z MŚP, zarówno w kanale detalicznym dla urządzeń z systemem Windows 11
Pro, jak i u dystrybutorów oraz partnerów zrzeszonych w programie Acer Synergy. Wszystkie kanały dotarcia są w pełni zabezpieczone.
Niedawno uruchomiliście portal Acer for Business. Które z funkcji tej nowej platformy stanowią w praktyce największe ułatwienie dla polskich resellerów i pozwalają realnie odciążyć ich w codziennym cyklu sprzedaży?
Z mojej perspektywy kluczowe jest to, że całe środowisko i wszystkie niezbędne narzędzia zintegrowaliśmy w jednym miejscu. Partner loguje się do systemu jednym kliknięciem i natychmiast otrzymuje holistyczne wsparcie. Zyskuje błyskawiczny dostęp do pełnych informacji o produktach, szczegółowych konfiguracji sprzętowych oraz bogatych zasobów marketingowych. Resellerzy mogą bezpośrednio pobierać gotowe materiały oraz zdjęcia, aby implementować je na własnych stronach internetowych. Portal agreguje również moduły szkoleniowe prowadzone przez naszą centralę. Szkolenia są obecnie jedynym elementem funkcjonującym jeszcze w języku angielskim, ponieważ są koordynowane z poziomu regionu, podczas gdy cała reszta platformy działa w języku polskim. Naszym celem jest rezygnacja z tradycyjnego, ręcznego wysyłania wiadomości e-mail na rzecz maksymalnej automatyzacji.

Obecna wersja bazowa to jednak dopiero początek naszej drogi, ponieważ platforma będzie się nieustannie rozwijać. Już w trzecim kwartale planujemy wprowadzić kolejne kluczowe funkcjonalności. Będziemy prezentować cenniki odświeżane na żywo, dzięki czemu każdy partner zobaczy swój indywidualny, precyzyjnie wyliczony poziom cenowy. Dodatkowo chcemy pokazywać tam aktualną, realną dostępność towaru w sieci dystrybucyjnej.
Od strony technicznej i operacyjnej jest to spore wyzwanie, ponieważ wymaga od nas codziennego raportowania i spięcia systemów z dystrybutorami. Jesteśmy jednak na zaawansowanym etapie tego wdrożenia i liczymy, że po jego sfinalizowaniu resellerzy zyskają pełną niezależność w doborze, wycenie i rezerwowaniu sprzętu z gwarantowaną ceną.
Podczas targów Computex głośno było o Waszych nowych laptopach TravelMate, na czele z flagowym modelem P6 14 AI, który waży zaledwie 0,96 kg i działa na procesorach Intel Core Ultra Series 3. Jak tak radykalne odchudzenie konstrukcji, przy jednoczesnym zachowaniu standardów Copilot+, wpływa na Waszą pozycję w postępowaniach przetargowych na mobilną flotę PC?
Mobilność i niska waga to parametry, które od wielu lat stanowią fundament naszej oferty B2B. Każdy z nas nieustannie się przemieszcza, co generuje naturalne zapotrzebowanie na sprzęt poręczny, ale bezkompromisowo wydajny. To, co jeszcze kilka lat temu było technicznie nieosiągalne, dziś staje się faktem dzięki architekturze procesorów Intel Core Ultra Series 3, technologii AI oraz standardowi Copilot+PC.
W postępowaniach publicznych oraz zapytaniach korporacyjnych bardzo często pojawia się schemat, w którym przetarg jest dzielony na części. Część wolumenowa dotyczy standardowych maszyn, natomiast w osobnych partiach specyfikacji pojawiają się zapytania o komputery klasy ultrapremium dla kadry zarządzającej. Zazwyczaj to zamówienia rzędu 10, 15 czy 20 sztuk. Choć wolumen jest mniejszy, te zaawansowane konfiguracje generują wysoki obrót i stanowią prestiżową wizytówkę portfolio, którą zawsze warto mieć w ofercie.
Wysyłając modele TravelMate P6 jako jednostki testowe do dużych firm, budujemy wizerunek marki zdolnej dostarczyć sprzęt najwyższej klasy. Działa to na klasycznej zasadzie rynkowej: zaawansowany model flagowy przyciąga uwagę wymagających klientów korporacyjnych i otwiera nam drzwi do pozyskiwania kontraktów na całą flotę urządzeń.
W parze z redukcją wagi poniżej jednego kilograma idzie rewolucyjny skok w efektywności energetycznej i wydłużeniu czasu pracy na baterii. Aby to zobrazować, posłużę się testem jednego z naszych biznesowych Chromebooków. Choć oficjalna specyfikacja deklarowała świetne 11 godzin pracy, to w rygorystycznym teście, przy włączonym Wi-Fi i jasności ekranu na poziomie 60 proc. , urządzenie pracowało nieprzerwanie przez równe 20 godzin.
W praktyce oznacza to, że użytkownik może rano wyjść z domu z naładowanym laptopem i wrócić wieczorem, całkowicie zapominając o konieczności noszenia ze sobą zasilacza. Co więcej, uniwersalny standard USB-C sprawia, że do naładowania komputera wystarczy zwykła, mocniejsza ładowarka GaN od smartfona. Nasz sprzęt wymaga zasilania o mocy 45 W lub 65 W, a technologia szybkiego ładowania pozwala uzupełnić poziom energii do 80 proc. w około godzinę, co zapewnia niezwykłą wygodę w podróży.
W nowym portfolio rozwiązań B2B mocno akcentujecie segment komputerów stacjonarnych, wprowadzając m.in. zaawansowaną stację roboczą Veriton RA110 AI Mini. Czy na polskim rynku widać już realne i powtarzalne zapytania ze strony biznesu o sprzęt zdolny do lokalnego uruchamiania zaawansowanych modeli AI bez konieczności transferu danych do chmury?
Piotr Nowok: Zdecydowanie tak, a Veriton RA110 AI Mini to całkowicie nowa konstrukcja na rynku, a nie jedynie kosmetyczne odświeżenie linii. W ofercie kompaktowych stacji roboczych rozwijamy równolegle marki Acer Veriton oraz Altos, która jest naszą drugą, wyspecjalizowaną spółką. Obie te maszyny trafiły do sprzedaży w Polsce i ich pierwsze partie magazynowe zostały już w całości wyprzedane. To najlepszy, namacalny
dowód na to, że polskie firmy aktywnie poszukują takiej infrastruktury.
Za tym trendem stoją dwa kluczowe czynniki: bezwzględna prywatność danych oraz ekonomia. Współczesny biznes wykazuje się coraz większą dojrzałością, a kadra zarządzająca rozumie, że strategiczne know-how czy dane finansowe są bezpieczne tylko wtedy, gdy pozostają wewnątrz lokalnej infrastruktury. Akceptując masowe regulaminy chmurowe, często nie analizujemy, jak wiele wrażliwych informacji trafia do obiegu. Ma to fundamentalne znaczenie w dobie restrykcyjnych przepisów RODO oraz unijnej dyrektywy NIS2.
Drugi aspekt to koszty operacyjne. Opłaty za tokeny w chmurze przy komercyjnej skali potrafią rosnąć błyskawicznie i drastycznie obciążać budżet. Znamy przypadki firm, które całoroczny abonament chmurowy potrafiły zużyć w zaledwie trzy lub cztery miesiące intensywnej pracy. Zakup zaawansowanej stacji roboczej AI to jednorazowa inwestycja, która sprowadza stały koszt generowania zapytań do zera. Firmy często tworzą i testują agentów AI w chmurze, ale gdy rozwiązanie zyskuje stałą skalę operacyjną i działa na zamkniętym zbiorze danych, migrują na własny sprzęt.
Przykładem jest polska firma LUG S.A. z Zielonej Góry, producent oświetlenia posiadający w katalogu około 40 tysięcy produktów. Stworzono dla nich lokalną sztuczną inteligencję w architekturze RAG, wyszkoloną na ich własnych specyfikacjach technicznych, co pozwoliło zoptymalizować koszty i czas pracy projektantów bez wypuszczania danych na zewnątrz.
Cyberbezpieczeństwo to absolutny fundament nowoczesnych przetargów B2B. W jaki sposób nowe generacje modeli TravelMate oraz Veriton ułatwiają codzienną pracę administratorom IT w kontekście standardów Secured-core PC oraz zaawansowanego wsparcia dla platform takich jak Intel vPro? Obszar cyberbezpieczeństwa oraz zdalnego zarządzania flotą to przestrzeń, w której w ostatnim czasie wykonaliśmy gigantyczny skok technologiczny. Bardzo mocno zbliżyliśmy się do rynkowej konkurencji z segmentu Tier1. W przeszłości nasza oferta urządzeń
wspierających platformę Intel vPro była relatywnie okrojona. Dzisiaj sytuacja uległa diametralnej zmianie, bo technologia vPro trafiła do znacznie powszechniejszych, wolumenowych serii laptopów TravelMate oraz komputerów stacjonarnych Veriton.
W dobie powszechnego modelu pracy zdalnej i hybrydowej platforma Intel vPro jest dla działów IT kluczowym narzędziem. Umożliwia administratorom w pełni bezpieczne, zdalne i szyfrowane przez Intela zarządzanie zasobami sprzętowymi firmy, co stanowi ogromne ułatwienie operacyjne.
Z kolei standard Secured-core PC zapewnia zaawansowaną ochronę realizowaną bezpośrednio z poziomu firmware‘u oraz systemu operacyjnego. To wielowarstwowa zapora zabezpieczająca jądro systemu, która jest bezwzględnie wymagana przez sektory o najwyższym rygorze ochrony informacji, takie jak bankowość czy sektor korporacyjny. Obecność tych technologii w standardowym wyposażeniu naszych maszyn usunęła bariery formalne w Opisach Przedmiotu Zamówienia (OPZ). Wcześniej nie mogliśmy podchodzić do wielu restrykcyjnych postępowań publicznych z przyczyn formalnych, natomiast teraz te funkcjonalności otwierają przed marką Acer kolejne, niezwykle perspektywiczne drzwi.
Podczas targów Computex zapowiedzieliście nie tylko nowe komputery, ale również zaawansowane peryferia, w tym monitory ProDesigner czy projektory mobilne. Jaką rolę odgrywają dziś te urządzenia przy domykaniu kompleksowych kontraktów na wyposażenie nowoczesnych biur?
Monitory to osobiście moja ulubiona kategoria produktowa, z którą byłem związany przez lata kariery, dlatego zawsze będę podchodził do niej z ogromnym sentymentem. Z perspektywy biznesowej zaawansowane urządzenia peryferyjne odgrywają dziś ogromną rolę, ponieważ dążymy do sprzedaży całego, spójnego ekosystemu stanowiska pracy. Acer dostarcza nie tylko komputery, ale kompletne rozwiązania dla biznesu i edukacji, od desktopów i All-in-One, przez monitory, aż po myszki, klawiatury oraz stacje ładujące do laptopów.
Nowości z targów Computex oznaczają nasz oficjalny powrót do segmentu urządzeń dla profesjonalnych twórców i branży kreatywnej. Wcześniej rozwijaliśmy tę gałąź pod marką ConceptD, obecnie wracamy z serią ProCreator, obejmującą zaawansowane ekrany 27- i 32-calowe, w tym flagowy panel oparty na matrycy OLED.
Równolegle transformację przechodzi segment projektorów, co jest bezpośrednim pokłosiem nowych regulacji Unii Europejskiej wprowadzających zakaz sprzedaży tradycyjnych urządzeń lampowych ze względu na zawartość rtęci. W efekcie cała ta kategoria błyskawicznie przechodzi na technologię LED oraz laserową, a Acer systematycznie rozszerza ofertę o takie ekologiczne rozwiązania.
Niezwykle dynamicznym segmentem w Polsce, notującym lawinowy wzrost sprzedaży na przestrzeni ostatnich dwóch lat, są ekrany mobilne. W trzecim kwartale wprowadzimy innowacyjny monitor o przekątnej 15,6 cala wyposażony w magnetyczną, bezprzewodową klawiaturę. To unikalne, ergonomiczne rozwiązanie dla osób pracujących zdalnie.
Sprawne wdrożenie nowości produktowych na rynek wymaga niezawodnej logistyki. Niedawno informowaliście o wdrożeniu systemu opartego na AI do optymalizacji globalnego łańcucha dostaw. Jak to rozwiązanie przełoży się na przewidywalność i terminowość dostaw sprzętu dla Waszych polskich partnerów?
Logistyka ze Wschodu, w obliczu ograniczeń transportu kolejowego spowodowanych sytuacją geopolityczną oraz zatorów w kanałach morskich, jest dziś ogromnym wyzwaniem. Tradycyjne metody planowania stały się wysoce nieprzewidywalne. Aby zapewnić pełną płynność, jako globalna organizacja podjęliśmy bliską współpracę z zaawansowaną platformą logistyczną Wakeo, która wykorzystuje algorytmy sztucznej inteligencji do permanentnego monitorowania transportu w czasie rzeczywistym. Dzięki dedykowanemu panelowi menedżerskiemu (dashboard) jesteśmy na bieżąco informowani o precyzyjnym, przewidywanym czasie dostawy oraz ewentualnych opóźnieniach, a dokładność tych analiz wzrosła do poziomu 99 proc. W przypadku realizacji dużych projektów biznesowych i skomplikowanych postępowań przetargowych taka przewidywalność jest parametrem krytycznym. Kontrakty publiczne są obwarowane rygorystycznymi karami finansowymi za jakiekolwiek opóźnienia, a niedostarczenie sprzętu w terminie rodzi poważne skutki dla integratora. System Wakeo daje nam i naszym partnerom unikalną możliwość proaktywnego działania. Jeśli algorytmy z dużym wyprzedzeniem sygnalizują powstanie zatoru na trasie morskiej, możemy
natychmiast zareagować: podjąć transparentny dialog z partnerem, zmienić trasowanie lub poprosić nasze struktury w innym kraju europejskim o przesunięcie potrzebnej partii sprzętu z ich lokalnych alokacji magazynowych. Sztuczna inteligencja oczywiście nie zastępuje tu naszej kreatywności menedżerskiej, to my musimy wdrożyć plan ratunkowy, ale dostarczenie tak precyzyjnej informacji daje nam bezcenną przewagę czasu i buduje stabilność biznesu.
Podsumowując tę szeroką ofensywę technologiczną, jak ocenia Pan ogólne nastroje zakupowe w polskim kanale partnerskim IT w połowie 2026 roku? Czy przedsiębiorstwa chętniej i śmielej modernizują swoją infrastrukturę, czy wciąż podchodzą do budżetów z dużą powściągliwością?
Obecna sytuacja rynkowa jest wielowymiarowa. Z jednej strony na rynku komponentów panuje niestabilność, a ceny kluczowych surowców, takich jak kości pamięci RAM czy dyski SSD, mocno się wahają i idą w górę, co wpływa na ogólny koszt sprzętu. Z drugiej strony, jeśli spojrzymy na segment zamówień publicznych i przetargów, rynek w połowie 2026 roku pozostaje relatywnie stabilny. Nie obserwujemy gwałtownego boomu zakupowego, a przedsiębiorstwa podchodzą do wydatków w sposób wysoce pragmatyczny i oglądają każdą złotówkę dwa razy, zanim zdecydują się ją wydać.
Istnieją jednak dwa potężne motory rynkowe, które wręcz wymuszają na przedsiębiorstwach sukcesywną modernizację posiadanej floty IT. Pierwszym z nich jest nieuchronny, zbliżający się koniec oficjalnego wsparcia dla systemu operacyjnego Windows 10. Choć wiemy, że Microsoft zaoferował opcje przedłużonego wsparcia komercyjnego do 2028 roku i część firm zdecydowała się na to rozwiązanie, to jednak duże podmioty już dzisiaj muszą zacząć planować, budżetować i fizycznie realizować zakupy nowej floty pod kątem standardów Windows 11.
Drugim dynamicznym czynnikiem stymulującym wymianę sprzętu jest oczywiście rewolucja sztucznej inteligencji i chęć lokalnego przetwarzania operacji w dbałości o bezpieczeństwo zasobów. To generuje bezwzględny wymóg posiadania nowoczesnych komputerów wyposażonych w procesory z jednostkami NPU o wydajności przekraczającej 40 TOPS, które w pełni wspierają zintegrowany ekosystem Copilot+ PC.
Nie mamy dziś do czynienia z nagłym skokiem sprzedaży, ale polski biznes jest gotowy sukcesywnie inwestować w nowoczesne rozwiązania, o ile dostarczają one twardych, mierzalnych korzyści technologicznych. n
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl

Ministerstwo Cyfryzacji opublikowało „Strategię cyfryzacji państwa”.
Dokument zakłada szybką transformację cyfrową naszego kraju. Czy za dziewięć lat uda się osiągnąć te ambitne cele?
Inwestycje w cyfryzację to szybki rozwój gospodarczy, lepsze usługi publiczne i bezpieczne państwo.
Przy czym dużo mówi się o suwerenności cyfrowej. Bo stała się ona dzisiaj równie ważna jak bezpieczeństwo militarne.
- Mogę powiedzieć, że jesteśmy w przełomowym momencie historii – stwierdził z emfazą Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji, rozpoczynając prezentację „Strategii cyfryzacji państwa”. – Wczoraj (9 czerwca 2026 r. – dop. MTS) polski
rząd przyjął strategiczny dokument, pierwszy taki w historii, który daje poczucie myślenia o cyfrowej przyszłości w sposób odpowiedzialny, w trosce o każdego obywatela. Z poczuciem, że nie mówimy o krótkiej, prostej drodze, ale o dekadzie zmian, które będą
stawiały Polskę jako europejskiego lidera transformacji cyfrowej. Przyjęta wczoraj strategia cyfryzacji to dokument, który ma ponad 220 stron. To przewodnik po cyfrowej Polsce, który ma nam zapewnić dobry rozwój w każdym obszarze państwa przez najbliższe dziesięć lat. Nie było jeszcze takiego dokumentu w naszym kraju. Ja jestem z niego niezmiernie dumny, bo prace, które w Ministerstwie Cyfryzacji odbywały się ponad dwa lata, miały jasny cel. Polska przestaje gonić Europę, a staje się europejskim liderem. Według Krzysztofa Gawkowskiego, strategia cyfryzacji Polski do roku 2035 to projekt modernizacyjny. To projekt państwa, które proponuje nowoczesny rozwój, zapewnia bezpieczeństwo obywatelom i działa sprawnie. Przez lata cyfryzacja była dodatkiem do rozwoju państwa. Teraz staje się prawdziwym krwioobiegiem państwa, które wie, jak chce się rozwijać dziś, za pięć lat i za dekadę. Budujemy państwo, które nareszcie nie będzie goniło technologicznych liderów, ale państwo, które będzie wyznaczało cele na najbliższe lata. Podstawowym celem opisanym w Strategii jest podnoszenie jakości życia poprzez cyfryzację, co w praktyce oznacza państwo, które pozwala załatwić sprawę obywatelowi jednym zgłoszeniem, bez papieru, za pomocą komputera albo telefonu. Odejście od papieru w administracji i zapewnienie, że każdy obywatel będzie mógł korzystać z usług publicznych w sposób odpowiedzialny i trafny, bo inwestycji w rozwój gospodarczy nie powinno się traktować jako kosztów.
Kto sam nie kontroluje dzisiaj technologii, ten oddaje kontrolę nad przyszłością swojego państwa. I ten przekaz musi brzmieć jak dzwon, który będzie pozwalał się bezpiecznie rozwijać, ale też nie będzie gubił przewodnika. Polska nie może być wyłącznie klientem globalnych gigantów technologicznych.
Chcemy tworzyć własne technologie, własną sztuczną inteligencję i własne przewagi konkurencyjne. To są nasze cele. Mamy do czynienia z cyfrowym przełomem, a Polska śmiało rzuca wyzwanie przyszłości, mówiąc, że chcemy być liderem europejskiej transformacji
cyfrowej. Nie zaczynamy od zera, bo Polska w ostatnich latach bardzo aktywnie działała, żeby można było powiedzieć, że jesteśmy na dobrej drodze do tego, by konkurować z europejskimi partnerami. Na przykład mObywatel –nasz towar eksportowy, usługa, która już dzisiaj daje szansę 12 milionom obywateli, żeby mogli łatwo kontaktować się z administracją i załatwiać sprawy z każdego miejsca.
Budujemy dwie fabryki sztucznej inteligencji. Jesteśmy jednym z liderów europejskich, bo tylko trzy państwa budują po dwie fabryki. Inne po jednej, a niektóre wcale. Zainwestowaliśmy w komputery kwantowe. W przyszłości chcemy je oraz sztuczną inteligencję wykorzystywać jako nasz produkt eksportowy.
Jesteśmy państwem, które postawiło na własne modele językowe. Zainwestowało w Bielika i PLLuM. Ten drugi jest dobrym przykładem tego, że warto zaczynać od zera, żeby w przyszłości chwalić się wielkimi sukcesami.
Kładziemy fundamenty pod to, co jest dzisiaj cyfrową rzeczywistością, ale też jasno wyznaczamy priorytety. Jednym z nich – pierwszym, najważniejszym, jest cyberbezpieczeństwo. W latach 2025-2026 wydajemy na nie rekordowe kwoty w historii Polski – prawie 10 miliardów złotych. Te pieniądze są przeznaczone na konkretne programy wpływające na bezpieczeństwo instytucji publicznych, szpitali, przedsiębiorstw wodnych i kanalizacyjnych, elektrowni i pozostałych biznesów. Musimy mieć świadomość, że to nas łączy, ponad wszelkimi sporami. Cyberbezpieczeństwo trzeba zapewnić każdemu polskiemu obywatelowi.
Dlatego powstają nowe projekty, takie jak na przykład Centrum Cyberbezpieczeństwa NASK. Zdaniem Krzysztofa Gawkowskiego, jeden z najnowocześniejszych i najlepszych ośrodków cyberbezpieczeństwa na świecie, który będzie też zapewniał implementację sztucznej inteligencji w tym obszarze. Wicepremier jest również przekonany, że cyberbezpieczeństwo jest kluczowe dla wsparcia odporności państwa w obliczu ogromnej fali dezinformacji. I właśnie omawiana Strategia ten kierunek bardzo zauważa.
Wyzwania i trendy
W ostatnich kilkunastu latach – częściowo w wyniku pandemii –Polska odnotowała istotny postęp w dziedzinie cyfryzacji, szybko zmniejszając dystans dzielący ją od unijnych liderów. Szczególnie wyraźne były postępy w zakresie cyfrowych usług publicznych i otwartych danych. Jednakże w wielu obszarach różnica względem liderów pozostaje znacząca; zwłaszcza jeśli chodzi o poziom kompetencji cyfrowych obywateli oraz wykorzystanie technologii cyfrowych w sektorze przedsiębiorstw. Do najważniejszych trendów należy multipolaryzacja świata. Narastająca rywalizacja między światowymi mocarstwami coraz wyraźniej obejmuje również obszar technologii. Przedmiotem współczesnych napięć geopolitycznych rywalizacji stają się kluczowe technologie, takie jak półprzewodniki, 5G, AI, technologie kwantowe czy technologie pozyskiwania energii. Mocarstwa konkurują także o zasoby służące do ich rozwoju – dane i surowce krytyczne. W wyniku pandemii, kurczących się zasobów oraz niestabilności gospodarczej, dotychczasowe globalne łańcuchy dostaw ulegają istotnemu skróceniu. Zjawisko to stanowi zarówno wyzwanie, jak i szansę dla Polski. Obserwujemy nacisk na suwerenność technologiczną. Postępująca globalna rywalizacja przekłada się na dążenie do odbudowy unijnej i krajowej produkcji kluczowych komponentów technologicznych oraz upraszczania i dywersyfikacji łańcuchów dostaw. Suwerenność technologiczna zyskuje na znaczeniu jako warunek dalszego rozwoju, w tym utrzymania zdolności produkcyjnych w UE. Równolegle jednak UE towarzyszy pogłębiająca się współpraca z państwami spoza Europy, które podzielają podobne wartości i podejście do rozwoju cyfrowego (tzw. like-minded). Coraz wyraźniej widoczna jest konwergencja technologiczna i regulacyjna między tymi ośrodkami na świecie.
Źródło: Strategia cyfrowa państwa
Działania zebrane i zaproponowane w strategii mają charakter przekrojowy i wpływają na wiele obszarów, takich jak bezpieczeństwo państwa, utrzymanie konkurencyjności gospodarki, edukację czy postęp naukowy i technologiczny. Zaplanowane działania będą realizowane przez różne podmioty, z udziałem nakładów finansowych pochodzących w szczególności z następujących źródeł: q budżet państwa – cele strategii będą realizowane poprzez interwencje publiczne finansowane z części budżetu państwa poszczególnych ministrów. Ponadto z budżetu państwa będą pochodziły środki na współfinansowanie dla projektów realizowanych ze źródeł zagranicznych;
q budżety jednostek samorządu terytorialnego;
q środki innych podmiotów realizujących zadania publiczne;
q fundusze celowe, m.in.: Fundusz Szerokopasmowy, Fundusz Cyberbezpieczeństwa, CEPiK;
q Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (RRF): Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności;
q fundusze europejskie przeznaczone na realizację Polityki spójności (w tym Program Fundusze Europejskie na Rozwój Cyfrowy 2021-2027, Program Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego 2021-2027, Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki), Wspólnej polityki rolnej w perspektywie 2021–2027 oraz 2028-2034;
q inne instrumenty i programy europejskie, m.in.: Instrument „Łącząc Europę” (Connecting Europe Facility, CEF), Program „Cyfrowa Europa” (Digital Europe Programme, DEP), Program „Horyzont Europa” (Horizon Europe), Program „Obywatele, Równość, Prawa i Wartości” (Citizens, Equality, Rights And Values Programme, CERV);
q inne środki publiczne, w tym środki ze źródeł zagranicznych (np. Norweski Mechanizm Finansowy), inne instrumenty funkcjonujące w oparciu o środki publiczne, jak np. instrumenty BGK w ramach oferty Grupy Polskiego Funduszu Rozwoju; q instrumenty finansowe międzynarodowych instytucji finansowych (z kredytów, gwarancji, obejmowania udziałów, fundusze Venture Capital);
q środki prywatne – realizacja celów Strategii będzie wymagała również zaangażowania środków prywatnych, w szczególności w zakresie zapewnienia współfinansowania projektom współfinansowanym ze środków UE;
q Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ), a także współpłacenie pacjentów za świadczenia zdrowotne (np. w refundacji aptecznej) oraz współpłacenie przez dostawców technologii (np. instrumenty dzielenia ryzyka, podmioty zainteresowane dostępem do danych).
Źródło: Strategia cyfrowa państwa
Rozwój cyfrowy państwa jednak nie będzie mógł postępować, jeżeli nie zostaną do niego włączeni wszyscy obywatele. Dlatego jednym z filarów Strategii są kompetencje cyfrowe. Chodzi o doprowadzenie do sytuacji, że 85 procent Polaków będzie miało kompetencje cyfrowe na wysokim poziomie. Musimy przy tym nadrobić olbrzymie zaległości, bo na razie nie są one najwyższe. Potrzebujemy szybkiego skoku w tym obszarze.
Dlatego państwo inwestuje w systemy zarządzania elektroniczną dokumentacją w urzędach administracji publicznej. Do tej pory program ten objął już ponad 3,5 tysiąca jednostek. W ramach projektu realizowanego ze środków Krajowego Planu Odbudowy przeszkolono już ponad 170 tys. osób korzystających z systemu. Dzięki temu administracja może sprawniej przechodzić na cyfrowy obieg dokumentów i skuteczniej wykorzystywać możliwości nowoczesnych technologii.
Nikt nie może się czuć wykluczony. Plan jest prosty. Do roku 2030 wszystkie kluczowe usługi publiczne mają być dostępne online. Program cyfryzacji urzędów zakłada, że w tym czasie 80 procent urzędów będzie miało systemy sztucznej inteligencji, a wszystkie – elektroniczne systemy zarządzania dokumentacją.
Naturalnie niesłychanie ważna jest infrastruktura. Do 2030 roku prawie wszystkie polskie gospodarstwa domowe mają mieć zapewniony szybki internet. Już obecnie wskaźnik ten przekracza 80 proc.
- Korzystamy z pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy, z innych funduszy europejskich, z budżetu państwa - przypomniał Krzysztof Gawkowski. - Korzystamy również z doświadczeń polskiego biznesu. Ale ten prosty plan budowania zarówno kompetencji, jak i infrastruktury, ma być włączający, nie pozostawiający nikogo na marginesie. Niestety, w tej dziedzinie mamy dużo do zrobienia.
Polska będzie inwestować w gospodarkę 4.0, a przemysł ma czuć wsparcie państwa. Będzie się to przejawiać między innymi w postaci
wydatkowania większych pieniędzy na start-upy i utrzymywanie w kraju polskich naukowców. Mają one spowodować, że młodzi ludzie nie będą uciekali z Polski, mówiąc, że dużo większe pieniądze można zarobić za granicą.
Ministerstwo Cyfryzacji zamierza kontynuować takie działania jak program Banku Gospodarstwa Krajowego przeznaczający wielkie środki finansowe na rozwój polskich start-upów. To 2,8 mld zł dla polskich firm, które chcą wykorzystywać sztuczną inteligencję w cyberbezpieczeństwie. Pierwsze umowy są już podpisywane. Od połowy czerwca kolejne transze środków z Funduszu Sztucznej Inteligencji są przeznaczane na rozwój nauki.
- Aby w pełni wykorzystać technologię, budować centra danych, być liderem w Europie, nie możemy zapominać o nowoczesnej energetyce - podkreślił Krzysztof Gawkowski. - Jest ona dzisiaj jednym z kluczowych elementów budowania państwa. Energię powinniśmy czerpać z rozwijającej się energetyki jądrowej, ale również fotowoltaiki i morskich farm wiatrowych. Jak wskazuje Strategia, prawdziwym przełomem mają być małe reaktory jądrowe (Small Modular Reactors – SMR) dające szanse na wzrost całej gospodarki, w tym centrów danych i fabryk AI. Naturalnie rodzi się pytanie, jak zdobędziemy pieniądze, mając tak ambitne plany rozwojowe. Zwłaszcza gdy chcemy zostać jednym z liderów w Unii Europejskiej. Wicepremier nie ma wątpliwości, że pieniądze na cyfryzację muszą się znaleźć, dlatego że zapewnia ona szybki wzrost gospodarczy, stabilność państwa, przewagi konkurencyjne, innowacyjność, a w efekcie lepsze życie każdego obywatela. Dlatego wydatki na nią mają sięgnąć 2 proc. PKB w 2030 r. i 5 proc. pięć lat później. W jaki sposób te procenty PKB przełożą się na kwoty nominalne? Już teraz na cyfryzację wydajemy ponad 30 mld zł rocznie. Ale czeka nas rewolucyjna zmiana. Po roku 2030 na transformację cyfrową Polski mamy wydawać aż 100 mld zł rocznie.

- Dopiero wtedy będzie szansa, że Europa zacznie gonić Polskę, a nie Polska będzie musiała gonić kogokolwiek - przekonywał Krzysztof Gawkowski. Jego zdaniem, to nie są marzenia, tak jak publikowana właśnie Strategia nie wzięła się znikąd. I przypomniał, że o tym dokumencie mówił pierwszy raz 14 grudnia 2023 r. Pół roku później przedstawił go jako koncepcję strategicznego rozwoju państwa, twierdząc, że zostanie przyjęty w tej kadencji. Padały wtedy głosy, że przecież nikt nie zgodzi się na to, by w ramach umowy społecznej (bo tak to trzeba traktować) wydatki na cyfryzację wynosiły 5 proc. PKB i 100 mld zł. Zaś 9 czerwca 2026 r. taki zapis został przyjęty, a Strategia jest dokumentem rządowym, nie ministerialnym. - Nie przygotowaliśmy dokumentu dla jednego ministra - zadeklarował Krzysztof Gawkowski. - Tak nie można tego traktować. Nie przygotowaliśmy go na jedną kadencję. Został przyjęty dokument strategiczny, to
jest projekt narodowy, który wskazuje, że cyfryzacja to jest pole, które należy wyłączyć ze sporu politycznego. I tę pałeczkę sztafety zmian w biegu po cyfryzacyjną przewagę musimy nieść wszyscy razem. Wicepremier ma nadzieję, że nikt nie zakwestionuje tej Strategii, wcześniej czy później, bez względu na to, jaka będzie koalicja i jaki będzie nowy minister. To jest dokument przełomowy, pierwszy taki w historii naszego kraju. Ma on dać siłę napędową całej polskiej gospodarce. Dzisiaj budujemy naszą przyszłość.
Opublikowane właśnie ponad 200 stron to obietnica, ale również zobowiązanie obecnego rządu. Bo dobra cyfrowa przyszłość Polaków jest możliwa. Chodzi o wspólne dobro narodowe. Ten dokument to słowa, jednak przekute później w rzeczywistość mają dać nam szczęśliwe życie obywateli, szybki wzrost gospodarczy i bezpieczeństwo Rzeczypospolitej. Dlatego 100 mld zł na cyfryzację rocznie jest konieczne.
- O Strategii z pewnością będzie się mówiło w różnych kontekstach - podkreślił Krzysztof Gawkowski. - Zarówno w przypadku polskich satelitów, jak i polskich instytucji, które inwestują w zdrowie. To będzie dokument, który ma napędzić polską gospodarkę, wzmocnić zieloną transformację, doprowadzić do stabilności energetycznej państwa. Ma być ważny również w takich obszarach, jak rolnictwo czy sport. Ma też zmienić myślenie o kulturze. Ma przynieść konkretne zmiany w każdym obszarze naszego życia.
Mówimy o nowym sposobie myślenia o państwie. Kilka lat temu wydatki na cyfryzację sięgały 10 mld zł. Obecnie przekraczają 30 mld. Za kilka lat mają wynieść 100 mld. To konieczne, bo na razie udziały sektora IT w gospodarce w naszym kraju należą do najniższych w Europie. W czasie briefingu prasowego jeden z dziennikarzy zapytał o planowane (do 2035 r.) odejście od papieru w administracji publicznej. Czy w takiej sytuacji władze nie zapomną o osobach wykluczonych cyfrowo, a także o tych, które nie bardzo sobie radzą z informatyką? Jeśli cel jest taki, by 85 proc. ludności miało podstawowe kompetencje cyfrowe, co z pozostałymi 15 proc., zapewne w większości osobami starszymi, przyzwyczajonymi do stosowania tradycyjnych dokumentów papierowych w urzędach? Czy nadal będą mogły załatwiać różne sprawy analogowo?
- Rozwój kompetencji cyfrowych to teraz kluczowy element rozwoju państwa – odpowiedział Krzysztof Gawkowski. – Rozwinęliśmy usługi cyfrowe dla obywateli w niebywałym stopniu. Każdy z Państwa, kto z nich korzysta, wie o tym doskonale, ale wszyscy obywatele muszą mieć świadomość, że one istnieją i jak najwięcej ludzi powinno być ich klientami. Dlatego będziemy rozwijali w całej Polsce różnego rodzaju programy, które mają doprowadzić do zwiększenia kompetencji cyfrowych. W ponad dwóch tysiącach gmin powstaną kluby rozwoju cyfrowego. Drugi element to szkolenia, które już prowadzimy. Zaś trzeci – promocyjne kampanie społeczne. Dlatego potwierdzam: chcemy doprowadzić do tego, żeby cała administracja publiczna pracowała bez papieru. To nie znaczy, że do urzędu nie będzie można przynieść papierowego dokumentu. To znaczy, że cała praca w urzędach publicznych zostanie scyfryzowana i będzie funkcjonowała w elektronicznym systemie zarządzania dokumentacją. Przykładem mogą być dwa sposoby zastrzeżenia numeru PESEL. W mObywatelu zastrzeżenie numeru PESEL trwa około 5 sekund. Można jednak pójść do urzędu, wziąć papierowy dokument,
wypełnić go i złożyć w okienku. Tylko trzeba tam pojechać, często poczekać w kolejce, a potem na decyzję. Łącznie może to potrwać nawet kilka godzin. Na tym polega różnica. Ale nikt nie odbiera nikomu szansy na to, żeby załatwić sprawę inaczej, jeżeli nie ma wystarczających kompetencji cyfrowych.
Innym przykładem jest usługa e-Doręczenia. Do tej pory elektronicznie zostało wysłanych w Polsce 80 milionów listów. Wyobraźmy sobie, jakie to oszczędności. 80 milionów kopert, na każdej znaczki, a w środku dokumenty. - Na marginesie, jest to niezmiernie ważne dla naszej suwerenności technologicznej - przekonywał Krzysztof Gawkowski. - Chodzi o rozwój własnej bazy technicznej, czyli tworzenie krajowego potencjału przemysłowego. Dla nas istotne jest to, żeby tworzyły się ambasady danych, czyli żebyśmy tworzyli jednostki poza granicami krajów do składowania kopii kluczowych rejestrów państwowych. Bardzo ważne jest promowanie rodzimych dostawców, o czym mówi się już od dawna. Podstawą ma być wprowadzanie w zamówieniach publicznych szansy na to, żeby rozwiązania IT i wymogi suwerenności były dla polskich firm tak przygotowane, żeby one w sektorach krytycznych szczególnie mogły z tego korzystać. Pewną ideą jest też wykorzystywanie zasad open source i neutralności technologicznej, która wiąże się ze stopniowym uniezależnianiem się od komercyjnych zamkniętych produktów technologicznych.
O rolę organizacji branżowych w procesie konsultacji dotyczących „Strategii cyfryzacji państwa” zapytał (niżej podpisany) przedstawiciel magazynu IT Reseller.
- Żaden dokument Ministerstwa Cyfryzacji nie wyglądałby dobrze, gdyby nie konsultacje społeczne z zainteresowanymi firmami i instytucjami, w tym przede wszystkim z organizacjami branżowymi – odpowiedział Krzysztof Gawkowski. – Przeprowadzamy ogólne konsultacje społeczne, które odbywają się co pół roku i każdy ma na nie prawo wstępu. Tym bardziej konsultowana jest każda ustawa, oczywiście również projekt „Strategii cyfryzacji państwa”. Chciałbym przy okazji podziękować wszystkim instytucjom, w tym organizacjom branżowym, które stanęły na wysokości zadania, wysyłając swoje uwagi. Czasami było trudno, często się nie zgadzaliśmy, ale ponad rok w bardzo rzetelny sposób pracowało z nami wielu ludzi, analizując, dokonując korekt, w efekcie dając nam poczucie, że jest to wspólnie wykonana dobra praca. n
Mieczysław T. Starkowski


Sektor centrów danych zamknął ubiegły rok wartością dodaną w wysokości 10,6 mld zł brutto. Wpływy fiskalne osiągnęły 4,3 mld zł. Zatrudnienie wyniosło prawie 41 tysięcy osób, w tym 27 tys. to miejsca pracy bezpośrednio związane z sektorem CD.
Polski Związek Centrów Danych wspólnie z firmą doradczą PwC Polska opracował pierwszy kompleksowy raport omawiający wpływ sektora na polską gospodarkę. Jest to dokument opisujący główne trendy, a także realny wpływ sektora na PKB i poziom zatrudnienia. Badanie wyraźnie wskazuje, jak duży jest potencjał wzrostu tego rynku w Polsce.
Największe wyzwanie energia
- Ten sektor w ostatnich latach dynamicznie rośnie ze względu na ogromne zapotrzebowanie związane z rozwojem usług chmurowych oraz sztucznej inteligencji – przypomniał Piotr Kowalski, dyrektor zarządzający Polskiego Związku Centrów Danych, prezentując raport „Napędzając gospodarkę: gospodarczy
wpływ sektora data center w Polsce”. – Jego wielkość w całej Europie szacowana jest na około 14,8 gigawata mocy elektrycznej. To wskaźnik, który określa rozmiar tego rynku. Jeszcze trzy lata temu było to 10 gigawatów, a więc widzimy ponad 40-procentowy wzrost w krótkim czasie. Europejskie Stowarzyszenie Centrów Danych prognozuje wzrost w ciągu najbliższych pięciu lat
na poziomie 17 proc. średnio rocznie. Wartość skumulowanych inwestycji w tym czasie ma wynieść 176 miliardów euro. Natomiast prognozowany wkład w PKB w Europie osiągnie prawdopodobnie 137,5 mld euro.
Polska dysponuje jedną z największych baz specjalistów ICT w Europie Środkowo-Wschodniej i jest liderem regionalnego rynku centrów danych, odpowiadając za około jedną trzecią mocy w CEE. Na tę pozycję złożyło się kilka czynników: dynamiczny rozwój gospodarczy w ostatnich dekadach, skala rynku (Polska jest dziś szóstą gospodarką UE i piątym państwem pod względem liczby ludności) oraz strategiczne położenie pomiędzy rynkami Europy Zachodniej, w szczególności Niemiec i państwami nordyckimi, które sprzyja dalszemu rozwojowi sektora i umacnia jej rolę jako regionalnego hubu infrastruktury cyfrowej.
Największym wyzwaniem staje się dostęp do mocy energetycznych, a także dekarbonizacja systemu elektroenergetycznego. Na pytanie dziennikarza IT Resellera na ten temat, Piotr Kowalski odpowiedział, że nasz kraj jest dziś nazywany największym energetycznym placem budowy w Europie. Według deklaracji rządowych, budżet inwestycyjny w ciągu najbliższych 10 lat ma wynieść równowartość 240 mld euro. Czy stanie się tak rzeczywiście i nadal będziemy ciekawym miejscem do inwestowania w centra danych?
- Raport obejmuje kilka kluczowych wymiarów – wyjaśniała Kinga Barchoń, partnerka PwC Polska, liderka sektora nieruchomości, współautorka dokumentu. – Najważniejszy jest wpływ centrów danych na PKB. Inna sekcja mówi o powiązaniach sektorowych, czyli o tym, jaka wartość dodana jest generowana dzięki centrom danych i w jaki sposób rozprzestrzenia się ona na całą gospodarkę. Niezwykle istotne są trendy rozwojowe, otoczenie regulacyjne oraz oczywiście ochrona środowiska i zrównoważony rozwój. Jeżeli chodzi o metodologię, użyliśmy modelu Wassily’ego Leontiefa, który bada przepływy międzygałęziowe w gospodarce, czyli jak wartość wytworzona w danym sektorze wpływa na inne gałęzie gospodarki. Najprościej rzecz ujmując, każda złotówka
zainwestowana w centra danych nie pozostaje wyłącznie w tym sektorze, lecz generuje dalszy efekt mnożnikowy. Trafia do dostawców i operatorów centrów danych, którzy generują kolejną wartość, a następnie do ich pracowników wydających swoje dochody w innych częściach gospodarki. To właśnie te trzy poziomy przepływu wartości stanowią przedmiot naszego raportu.
Autorzy dokumentu korzystali z danych firm skupionych w Polskim Związku Centrów Danych, a także danych finansowych organizacji ENISA (Agencji Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa). Od strony statystycznej badanie opiera się na modelu Głównego Urzędu Statystycznego obejmującym 77 sektorów gospodarki. Baza została zaktualizowana w 2025 roku.
Jak wynika z raportu, sektor centrów danych zamknął ubiegły rok wartością dodaną w wysokości 10,6 mld zł brutto. Dwie trzecie z tego jest generowane przez bezpośrednie operacje CD. Wpływy fiskalne osiągnęły natomiast 4,3 mld zł.
Zatrudnienie wynosi prawie 41 tysięcy osób. W tym 27 tys. to miejsca pracy bezpośrednio związane z CD. Inżynierowie, technicy zarządzający obiektami, ochrona, pozostałe funkcje kooperacyjne. Około 4300 to pracownicy firm budowlanych, produkcyjnych, energetycznych oraz świadczących rozmaite usługi profesjonalne. Zaś 9600 to ludzie związani z całym łańcuchem dostaw. Według szacunków ekspertów, ten rynek ma potencjał na gigantyczny rozwój. W roku 2030 zainstalowana moc elektryczna sięgnie 500-600 megawatów. Oznacza to ponad dwukrotny wzrost w ciągu czterech lat.
- Z usług centrów danych korzysta praktycznie cała gospodarka – podkreśliła Kinga Barchoń. – Wspomniałam o 77 sektorach, które analizowaliśmy. Do najważniejszych należą usługi informatyczne (3,6 mld zł), a w dalszej kolejności programowanie komputerowe, szeroko rozumiane doradztwo (w tym związane z rynkiem nieruchomości) oraz wiele innych sektorów.
Największymi beneficjentami są sektory oparte na wiedzy – kierunek kluczowy dla całej gospodarki, który w istotny sposób napędza procesy
cyfryzacji. Dlatego nie ma wątpliwości, że powinniśmy wspierać wzrost sektora centrów danych w naszym kraju, również z perspektywy budowania suwerenność technologicznej. - Oczywiście bezwzględnie największym motorem wzrostu tego rynku jest rozwój sztucznej inteligencji –stwierdził Piotr Kowalski. – Widzimy to chociażby po ogromnej liczbie gigantycznych inwestycji prowadzonych na całym świecie. Przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, ale zmiany widać też w Unii Europejskiej. W dokumencie „Cloud and AI Development Act” jako cel przedstawiono trzykrotny wzrost wielkości europejskiego rynku centrów danych w ciągu najbliższych pięciu do siedmiu lat. Jest to ogromne wyzwanie technologiczne, które motywowane jest właśnie rewolucją sztucznej inteligencji.
Do największych wyzwań należy zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników. Jak pokazuje omawiany raport, aż 71 procent respondentów planuje zwiększyć zatrudnienie, by odpowiedzieć na rosnący popyt. Nie będzie to łatwe, ponieważ tych specjalistów brakuje. Dlatego w tym roku PLDCA – we współpracy z DCD Academy oraz Politechniką Warszawską – zainaugurował program stypendialny dla młodych inżynierów.
Niesłychanie ważna jest dywersyfikacja geograficzna tego sektora. Mówi o tym między innymi wspomniana „Cloud and AI Development Act”, co zdaniem Piotra Kowalskiego jest zdecydowanie szansą dla naszego kraju. Obecnie w Europie centra danych są skupione wokół pięciu wielkich miast: Frankfurtu, Londynu, Amsterdamu, Paryża i Dublina. Polska ma zaledwie 2 proc. europejskiego rynku. Znajduje się na 12 miejscu w Europie, co pokazuje nasz potencjał rozwojowy. Jednocześnie to wynik, który nie odzwierciedla skali naszej gospodarki, jesteśmy bowiem piątą lub szóstą gospodarką Unii Europejskiej – w zależności od tego, czy porównujemy PKB, czy liczbę ludności.
Suwerenność cyfrowa i odporność nabierają ostatnio szczególnego znaczenia. W połowie czerwca 2026 r. rząd amerykański podjął decyzję o możliwości wyłączenia dostępu do najnowszych
modeli sztucznej inteligencji. To pokazuje, jak ważne jest rozwijanie własnych suwerennych technologii. Istotna jest również budowa własnej infrastruktury wspierającej tego typu technologie. W tej sytuacji nie dziwi, że – jak wynika z przeprowadzonych ankiet – aż 87 proc. respondentów spodziewa się znaczącego albo umiarkowanego (powyżej 10 proc.) wzrostu tego sektora w najbliższych latach.
Spojrzeć szerzej
- Centra danych nie są już miejscami dla technologicznych geeków – rozpoczął fireside chat Krystian Pypłacz, ekspert Polskiego Związku Centrów Danych. –To znaczący sektor wpływający na całą gospodarkę. Jak to wygląda z perspektywy firmy Microsoft? Czy uważasz, że infrastruktura cyfrowa jest traktowana na równi z energetyczną, drogową?
- Myślę, że warto spojrzeć na to trochę szerzej – odpowiedziała Iwona Szylar, dyrektor generalna Microsoft w Polsce. – Po co w zasadzie jest nam potrzebna infrastruktura cyfrowa? Mówiąc o gospodarce cyfrowej, trudno dziś nie wspomnieć o sztucznej inteligencji. A przecież nie ma AI bez technologii chmurowych i nie ma technologii chmurowych bez centrów danych. W tym kontekście myślę, że rozmowa o infrastrukturze CD jest niesłychanie ważna. Czy jest ona traktowana przez państwo na tym samym poziomie, co infrastruktura kolejowa czy drogowa? Sądzę, że nie zawsze i nie wszędzie. To zależy od strategii państwa, od dojrzałości do rozumienia tego typu wyzwań. - Czasem nie rozumieją tego przedsiębiorcy, przedstawiciele administracji państwowej czy zwykli ludzie. Niejednokrotnie pojawia się pytanie: po co nam centrum danych, jeżeli wszystko jest w chmurze?
- W świecie biznesowym, zwłaszcza na rynku dużych przedsiębiorstw, świadomość i dojrzałość technologiczna są na wysokim poziomie. Natomiast debata publiczna to zupełnie odrębna kwestia. Ubolewam nad tym, że złożone zagadnienia technologiczne są w niej często sprowadzane do bardzo prostych, czarno-białych narracji. Osobom, które nie zajmują się technologią na co dzień
i nie znają głębszego kontekstu, bardzo łatwo jest wpaść w pułapkę tego typu uproszczeń. To, o czym wspomniałeś, jest świetnym przykładem.
- Czy infrastruktura cyfrowa może być elementem bezpieczeństwa, niezależności technologicznej?
- Nie tyle może być, co jest. Wszyscy jesteśmy użytkownikami usług cyfrowych i wszyscy generujemy dane. Są one przetwarzane zarówno przez przedsiębiorstwa, jak i przez administrację publiczną, dlatego ich ochrona i bezpieczne zarządzanie mają fundamentalne znaczenie. Jak pokazuje doświadczenie, poważne zagrożenia nie są związane wyłącznie z fizycznym atakiem na inny kraj, ale występują również w cyberprzestrzeni. Dlatego kluczowa jest zdolność organizacji czy państwa do tego, aby chronić swoje dane, które są obecnie jedną z największych wartości. To jest istotny element zapewnienia bezpieczeństwa i ciągłości biznesowej. Jest jeszcze inny ważny aspekt – innowacyjność gospodarki. Z jednej strony technologia musi zapewniać bezpieczeństwo i budować odporność państwa oraz organizacji. Z drugiej, powinna tworzyć warunki do innowacji, wzrostu produktywności i wzmacniania konkurencyjności naszej gospodarki w globalnym ekosystemie.
- Przejdźmy do firmy Microsoft, która poczyniła największe inwestycje wśród najpoważniejszych inwestorów technologicznych. Co jest atrakcyjne w naszym kraju?
- Tak, Polska jest strategicznym rynkiem dla mojej organizacji pod wieloma względami. Jest największym rynkiem, najszybciej rozwijającym się w Europie Środkowo-Wschodniej. Mamy wysoko wykwalifikowanych ekspertów z szerokim wachlarzem kompetencji. Te elementy spowodowały, że Polska znalazła strategiczne miejsce na mapie Microsoftu. Stąd nasza inwestycja w centrum danych, a później decyzja o jej rozszerzeniu.
- Polska już teraz ma znaczący potencjał w Europie Środkowo-Wschodniej, ale co musiałoby się stać, żeby mogła konkurować – nie z największymi, ale na przykład z Mediolanem czy Madrytem?
- Gdy spotykam się z naszymi klientami, partnerami, inwestorami, jest

kilka rzeczy, na którą zwracają uwagę. Jedno to otoczenie regulacyjne. Ważne, żeby było przyjazne i sprzyjało przewidywalności w procesie inwestycyjnym. Drugie, niezwykle istotne, to infrastruktura energetyczna. Prezes Microsoft, Satya Nadella na forum w Davos mówił, że w gospodarce AI liczba wyprodukowanych tokenów za jednego dolara przy jak najmniejszym zużyciu energii to jest to, co będzie stanowiło o przewadze konkurencyjnej państw i przedsiębiorstw. Nie da się rozmawiać o centrach danych, nie wspominając o infrastrukturze energetycznej. Trzecia rzecz to talenty, o których już

mówiliśmy. A czwarta to popyt, czyli zapotrzebowanie na usługi chmurowe. Gdy popatrzymy na krzywą adopcji technologii chmurowych, Polska jest za krajami ościennymi. Bardzo szybko rośniemy, ale mamy jeszcze sporo do zrobienia.
Wykorzystać potencjał
- Raport pokazuje kilka przedsiębiorstw, które osiągnęły sukces w sektorze centrów danych – Piotr Kowalski wprowadził do dyskusji „Co musi się wydarzyć, aby rynek centrów danych mógł rosnąć dalej?”. – Nasi goście opowiedzą, co już udało się zrobić. Porozmawiamy też o szansach rozwoju. Na przykład historia Atmana pokazuje niesamowitą drogę od operatora
rynku detalicznego do najnowszego projektu wielkoskalowego.
- Jesteśmy polską firmą, działamy na polskim rynku od 35 lat – odpowiedział Sławomir Koszołko, prezes Atmana. – Przełom nastąpił kilka lat temu, kiedy pierwszy z wielkich operatorów ogłosił, że otwiera region chmurowy w Polsce. Tak się złożyło, że w tym samym czasie zmienił się nasz właściciel. Polski Fundusz Inwestycyjny sprzedał Atmana amerykańskim funduszom inwestycyjnym. W tej chwili naszym inwestorem jest przede wszystkim Goldman Sachs, czyli globalna instytucja finansowa. Te firmy zauważyły, że polski rynek wchodzi w taką fazę rozwoju, kiedy krzywa stabilnego wzrostu zaczyna się zmieniać na logarytmiczną.

- Centra danych wymagają zaawansowanych kompetencji – wtrąciła Kinga Barchoń. – Firma Equinix pokazuje Polskę jako kluczowy hub kompetencyjny. Dlaczego tak się dzieje? Co możemy zrobić, aby jeszcze wyraźniej zaznaczyć naszą obecność na globalnej mapie? Podkreślamy, że dysponujemy silnym zapleczem wysoko wykwalifikowanych specjalistów, ale jakie dodatkowe działania mogą przyspieszyć rozwój tego sektora i wzmocnić jego pozycję?
- Jeżeli mówimy o naszej firmie, patrzymy z perspektywy świata – odpowiedziała Sylwia Pyśkiewicz, Managing Director Equinix. – Mamy 270 data centers, działamy w 30 państwach. To są duże rynki, takie jak między innymi Stany Zjednoczone, Wielka Brytania czy Niemcy. Polska jest na tej mapie bardzo małym rynkiem. A równocześnie jednym z najważniejszych. Dlaczego? Naszym skarbem są ludzie. Equinix podjął więc decyzję, by stworzyć hub pracowniczy dla świata
właśnie u nas, w Warszawie. Spójrzmy szerzej: mamy 500 tysięcy świetnie wyszkolonych pracowników IT. Jest to nasze dobro narodowe. Rząd przygotował program, żeby ci ludzie nie uciekali z kraju.
Koronawirus sprawił, że nauczyliśmy się pracować w domach, a więc faktycznie ci specjaliści w zasadzie zostali w kraju. Później staliśmy się też dla świata hubem w obszarze R&D. Obecnie mamy w Polsce już około 400 takich ośrodków R&D globalnych firm.
Przyczyny są znane: 300 tysięcy absolwentów rocznie, w tym 70 tysięcy na kierunkach technologicznych. Są świetnie wykształceni i bardzo konkurencyjni, jeżeli chodzi o wynagrodzenie. Już nie najniższe w Europie, ale wciąż bardzo konkurencyjne. Przy czym rośnie udział kobiet, co jest też ważne dla pracodawców.
Zespół Equinixa w Polsce urósł z 50 osób siedem lat temu do 550. W zeszłym roku zatrudniono 120 osób. To nie są tylko specjaliści IT. Także
w działach obsługi klientów, sprzedaży, finansowym, księgowości i tak dalej. Co ciekawe, w warszawskim zespole są przedstawiciele 40 narodowości. Około 60 proc. tych pracowników raportuje poza Polską.
- Beyond.pl przez 20 lat był znanym polskim operatorem centrów danych, ale w zeszłym roku wykonał ciekawy ruch, bardzo odważny, inaugurując własną fabrykę sztucznej inteligencji –przypomniał Piotr Kowalski. – Co było największym wyzwaniem: technologia czy model biznesowy? Czy polski rynek jest już gotowy na rozwijanie zaawansowanych usług sztucznej inteligencji?
- Faktycznie, do tej pory specjalizowaliśmy się w usługach przetwarzania danych – odpowiedział Tomasz Kwiczor, Colocation Services Director, Beyond.pl. – Tradycyjnych, takich jak kolokacja oraz usługach chmurowych i Managed Services. W zeszłym roku zapadła decyzja, by zainwestować w technologię AI. Jako pierwszy prywatny inwestor w Europie
Środkowo-Wschodniej uruchomiliśmy fabrykę AI, w tym superkomputer na bazie technologii NVIDIA. To było duże wyzwanie – z wielu powodów. Po pierwsze, pracowaliśmy na istniejącym obiekcie. Wszelkie prace inwestycyjne musiały być prowadzone w taki sposób, żeby nie naruszyć ciągłości działania tych klientów, z którymi współpracowaliśmy wcześniej. Drugim wyzwaniem był czas. Firma chciała zaoferować nowe usługi możliwie jak najszybciej. Przygotowanie nowej przestrzeni zajęło 3 miesiące. Fabryka AI różni się znacznie od klasycznego centrum danych. Do tej pory operowano na tradycyjnych gęstościach mocy rzędu 15 kW w jednej szafie rakowej, teraz obsługuje się moc rzędu 30 kW. Obecnie trwają prace nad rozbudową fabryki AI, która będzie gotowa na obsługę kart graficznych o jeszcze większych gęstościach.
- Niesłychanie ciekawy jest Państwa projekt w Skandynawii – stwierdziła Kinga Barchoń. –On mówi coś niesamowitego o kompetencjach inżynierów Pana firmy.
- Mieliśmy sukcesy najpierw tutaj, w Polsce – przekonywał Robert Berliński, General Manager, BCA Engineering Group. – Realizacja różnych projektów pokazała, że możemy nasze kompetencje wykorzystywać również za granicą. Przy czym nie konkurowaliśmy ceną. Zaproszono nas, bo zostaliśmy zauważeni w Niemczech, gdzie zrealizowaliśmy projekt w czasie, którego nikt się nie spodziewał. Wszyscy uważali, że to nierealne – chodziło o 40 megawatów mocy. Powiedzieli mi: Robert, masz 3 miesiące. Okazało się, że ten projekt jest bardzo ciekawy, ale trzeba było bardzo szybko przechodzić przez kolejne etapy. Po przetestowaniu infrastruktury, w ciągu miesiąca uruchomiliśmy połowę mocy obliczeniowych w tym obiekcie. To był nowy sposób działania, ale pokazał nam jedną rzecz: potrafimy to robić. Teraz pracujemy nad projektami na 200 MW, a w planach mamy już ponad 400. Zdaniem Roberta Berlińskiego, my Polacy, powinniśmy pokazywać swoje wysokie kompetencje. Potrafimy rozwiązywać najbardziej złożone problemy. Mamy otwarte umysły i dlatego umiemy realizować najtrudniejsze projekty. Fascynujące jest to, w jaki sposób AI wpływa na rynek. Obecnie nikt – nawet największe globalne spółki – nie wie, jak AI będzie się rozwijać. Wszyscy dzisiaj wiedzą natomiast, że technologia pędzi niezwykle szybko, a więc potrzebne są otwarte głowy do realizacji takich projektów. Polska przedsiębiorczość i kompleksowe myślenie znakomicie sprawdzają się w tej dziedzinie.
- Cały polski rynek obecnie to 200-250 MW –zwrócił uwagę Piotr Kowalski. – A Robert opowiada o pojedynczych projektach, które są tej wielkości. To pokazuje nam skalę potencjalnego rozwoju, a raczej rewolucji technologicznej, która nas czeka. Mówimy o bardzo ciekawych konkretnych przypadkach: o skalowaniu technologii, ludziach i ich kompetencjach, sztucznej inteligencji, eksporcie polskiej myśli inżynieryjnej. Co jednak zrobić, żeby to nie były tylko pojedyncze historie sukcesów, ale stały się one częścią większej fali, by faktycznie polski sektor centrów danych wspierał rozwój polskiej gospodarki i mógł się stać również polskim produktem eksportowym? Sławku, co w Twojej ocenie jest największą przeszkodą? - Wrócę jeszcze do myśli Roberta – odpowiedział Sławomir Koszołko. – Jesteśmy świadkami ekspotencjalnego wzrostu naszego sektora. Wartość inwestycji Atmana wyniesie około 3 mld zł. Inwestorzy wiedzą, że warto tyle wydać. A teraz odpowiadam na pytanie, jakie warunki muszą być spełnione. Kiedyś wszyscy mówili: lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja. Obecnie moim zdaniem to jest prąd, prąd, prąd. Jak niedawno stwierdził prezes firmy NVIDIA, tutaj będzie kolejna szafa 600 kW, a następna – 1 MW. Wszyscy siedzimy w biznesie energetycznym. Trzeba to rozumieć. Nie przez przypadek Microsoft kupuje elektrownię atomową w Stanach Zjednoczonych. Przyłącze energetyczne jest podstawą naszego rynku i od tego nie da się uciec.
Niesłychanie ważna jest więc cena energii elektrycznej, szczególnie w przypadku AI, która wymaga znacznie większego poboru mocy. W Polsce to w przeliczeniu około 16 eurocentów za kWh. W Skandynawii – pojedyncze eurocenty. Nasze ceny są na poziomie niemieckich czy holenderskich. Dlatego powinniśmy dążyć do tego, by je obniżyć.
- Musimy koncentrować się na rozwoju w dziedzinie cyberbezpieczeństwa i sztucznej inteligencji. Moja firma już to robi. Takie rozwiązania naszej firmy jak cyfrowe bliźniaki (digital twins) czy zarządzanie centrami danych przez sztuczną inteligencję powstają właśnie w Polsce. Dlatego jestem za AI, ale służącą ludziom. I pod tym względem jestem optymistką. Na marginesie, zastanawiam się, jak to jest: w rankingach międzynarodowych polskie uczelnie zajmują bardzo niskie miejsca. Tymczasem mamy wielu świetnych ekspertów zatrudnionych w najlepszych światowych firmach. Tego nie rozumiem, ale może nie ma co wnikać, liczy się efekt –podsumowała Sylwia Pyśkiewicz. n
Mieczysław T. Starkowski
AI BEZ ZŁUDZEŃ

II Otwarte Forum AI 2026 pokazało, że dziś najważniejsze pytania dotyczą nie samej technologii, lecz ludzi, organizacji oraz państw. W dniach 9–10 czerwca 2026 roku Centrum Przestrzeni Innowacyjnej SGH w Warszawie stało się miejscem jednej z najważniejszych krajowych debat poświęconych sztucznej inteligencji.
Podczas II Otwartego Forum AI przedstawiciele biznesu, nauki, administracji publicznej, sektora bezpieczeństwa i branży technologicznej dyskutowali o tym, jak AI zmienia gospodarkę, rynek pracy, edukację oraz funkcjonowanie państwa.
Forum nie było kolejną konferencją poświęconą technologicznym możliwościom sztucznej inteligencji. W centrum uwagi znalazły się konsekwencje jej rozwoju dla organizacji, społeczeństwa i państwa. Uczestnicy analizowali zarówno szanse, jak i ryzyka związane z przyspieszającą transformacją technologiczną.
II Otwarte Forum AI, organizowane wspólnie przez Komitet Przełomowych Technologii Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji (PIIT), Społeczny Komitet OFA oraz SGH AI Lab, po raz kolejny zgromadziło ekspertów reprezentujących różne środowiska i perspektywy.
– Sztuczna inteligencja przestała być już wyłącznie tematem dyskusji o przyszłości. Dziś AI realnie wpływa na konkurencyjność gospodarki, bezpieczeństwo państwa, funkcjonowanie administracji publicznej, edukację oraz działalność firm i instytucji. Polska potrzebuje nie tylko rozmowy o technologiach, ale przede wszystkim odpowiedzialnej debaty o kierunku ich rozwoju i praktycznym wykorzystaniu. To właśnie wymiana doświadczeń i współpraca różnych środowisk budują dojrzały ekosystem innowacji – podkreślał Andrzej Dulka, Prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji (PIIT).
Za przygotowanie wydarzenia odpowiadał Społeczny Komitet OFA pod przewodnictwem prof. Bogumiła Kamińskiego (SGH). W jego skład weszli również Michał Jackowski, Borys Stokalski, dr Izabella Krzemińska, Piotr Brzyski, Ewelina Bogiel, Ewa Dolińska-Wysocka, Ewelina Kędzior oraz Paulina Kotowska. Dzięki ich zaangażowaniu Forum pozostaje jedną z pierwszych w Polsce platform regularnej, eksperckiej debaty poświęconej strategicznym, społecznym i gospodarczym skutkom rozwoju sztucznej inteligencji.
Gdy kończy się zachwyt, zaczynają się ważne pytania
Jeszcze dwa lata temu większość debat o sztucznej inteligencji przypominała rozmowy o technologicznej rewolucji, która dopiero nadejdzie. Dziś sytuacja wygląda zgoła inaczej. AI jest już obecna w firmach, administracji, szkołach i codziennej pracy milionów ludzi. Nie zastanawiamy się już, czy wpłynie na nasze życie. Zastanawiamy się, jak bardzo ono się zmieni na skutek tej technologii. Dlatego druga edycja Otwartego Forum AI miała szczególne znaczenie. Nie była wydarzeniem
Nie mówiliśmy o tym, jak cudowną technologią jest AI (choć widzimy, że jej możliwości często zdumiewają!). Nie pokazywaliśmy gwarantowanych, niczym „maść na szczury”, sposobów na wysokie ROI z wdrożeń AI (choć zauważamy, że dobre praktyki monetyzacji zaczynają się tu i ówdzie pojawiać!).

Nie ogłaszaliśmy, że programowanie i programiści właśnie się skończyli (choć z pewnością wytwarzanie cyfrowych produktów przechodzi największą transformację w historii tej dyscypliny!). Nie agitowaliśmy, by w pogoni za innowacjami porzucić etykę lub, przeciwnie, zatrzymać rozwój w imię bezpieczeństwa (choć odpowiedzialną inżynierię AI uważamy za jedno z kluczowych wyzwań!).
To były dwa dni fascynujących rozmów i intrygujących wystąpień w gronie ludzi, którzy o transformacjach wywoływanych przez rozwój technologii chcą rozmawiać poważnie i szukać sensownych odpowiedzi na pytania, których nie każdy chce zadawać
Borys Stokalski Członek Rady PIIT, Przewodniczący Komitetu Przełomowych Technologii PIIT
poświęconym kolejnym wersjom modeli językowych czy pokazom technologicznych możliwości. Stała się miejscem rozmowy o konsekwencjach zmian, które dzieją się tu i teraz, na naszych oczach.
Z perspektywy Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji szczególnie cenne było spotkanie przedstawicieli różnych środowisk – przedsiębiorców, naukowców, inwestorów, ekspertów cyberbezpieczeństwa, administracji publicznej i praktyków wdrażających AI w organizacjach. Tak szerokie spojrzenie sprawiło, że Otwarte Forum AI pozostaje wydarzeniem wyjątkowym na polskiej mapie konferencji technologicznych.
Dzień pierwszy: gdzie kończy się moda na AI, a zaczyna biznes? Pierwszy dzień Forum poświęcono strategicznym debatom. Już podczas otwierającej wydarzenie rozmowy „Krajobraz AI 2026: w poszukiwaniu wartości” pojawiło się pytanie, które przewijało się przez kolejne godziny dyskusji: gdzie sztuczna inteligencja przynosi dziś rzeczywiste korzyści, a gdzie nadal mamy do czynienia głównie z nadmiernymi oczekiwaniami? Rozmowa prowadzona przez Borysa Stokalskiego pokazała, że rynek wszedł w nową fazę rozwoju. Zachwyt nad możliwościami AI ustępuje miejsca bardziej pragmatycznemu podejściu. Firmy oczekują konkretnych wyników, mierzalnych efektów i zwrotu z inwestycji.
To właśnie ten temat powrócił podczas debaty poświęconej osiąganiu korzyści biznesowych
To już II edycja Forum tworzonego jako niekomercyjna, oddolna inicjatywa środowisk aktywnie zaangażowanych w rozwój odpowiedzialnej sztucznej inteligencji, łącząca przedstawicieli świata nauki, biznesu, technologii i administracji publicznej.

Zdecydowanym wyróżnikiem tego wydarzenia na tle innych podobnych inicjatyw jest autentyczna wymiana wiedzy, doświadczeń i krytycznej refleksji nad kierunkami rozwoju oraz wdrażania AI. Ta autentyczność i różnorodność środowisk są niezwykle cenne, ponieważ pozwalają na kumulację insightów pochodzących od osób reprezentujących różne perspektywy.
Panele, dyskusje i wymiana doświadczeń pomiędzy różnymi uczestnikami ekosystemu dodają nowego wymiaru, którego w zamkniętych środowiskach naszej codziennej pracy często nie doświadczamy.
Wyszłam z Forum z listą refleksji, wartościowym uzupełnieniem tego, co już wiem, ale także z silnym poczuciem, że jesteśmy w stanie budować świat z AI oparty na wartościach, z uważnością na człowieka i dobro wspólne – czyli odpowiedzialnie.
dr Izabella Krzemińska
Wiceprzewodnicząca Komitetu Przełomowych Technologii PIIT, Orange Polska
dzięki AI. Uczestnicy zwracali uwagę, że wiele organizacji obecnie z powodzeniem realizuje pilotażowe projekty, jednak znacznie trudniejsze okazuje się rozszerzenie ich na skalę całego przedsiębiorstwa. W praktyce największym wyzwaniem nie jest już samo wdrożenie narzędzia. Problemem staje się zmiana procesów, sposobu pracy i kultury organizacyjnej.
Czy AI będzie tworzyć kolejne systemy AI?
Jedną z najbardziej inspirujących debat pierwszego dnia była rozmowa zatytułowana „Grand AI Bootstrap: jak zbudować wiarygodną AI dzięki AI?”.
Jeszcze niedawno tworzenie oprogramowania kojarzyło się z zespołami programistów piszących kolejne linie kodu. Dziś coraz większą rolę odgrywają autonomiczne systemy AI wykonujące zadania samodzielnie oraz narzędzia wspierające programowanie. Natrualne staje się więc pytanie: czy nadal rozumiemy technologie, które tworzymy?
Dyskusja dotyczyła nie tylko efektywności pracy, ale także odpowiedzialności za systemy, które stają się coraz bardziej złożone. Jak kontrolować rozwiązania współtworzone przez
sztuczną inteligencję? Jak zapewnić ich bezpieczeństwo i przewidywalność?
Jak uniknąć sytuacji, w której człowiek przestaje rozumieć mechanizmy działania narzędzi, od których zaczyna zależeć funkcjonowanie organizacji? To pytania, które jeszcze niedawno należały do świata science fiction. Dziś stają się codziennym wyzwaniem dla branży technologicznej.
Europa, Polska i wyścig o technologiczną niezależność
Duże zainteresowanie wzbudziła również debata dotycząca finansowania rozwoju sztucznej inteligencji. Eksperci zwracali uwagę, że współczesny rozwój AI wymaga nie tylko wiedzy i talentów, ale z oczywistych względów również ogromnych nakładów finansowych oraz dostępu do infrastruktury obliczeniowej - centrów danych i zasobów komputerowych niezbędnych do rozwijania AI. W tle dyskusji pojawiało się również pytanie o miejsce Europy w globalnym wyścigu technologicznym. Czy Stary Kontynent jest w stanie skutecznie konkurować ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami? Jak budować własne kompetencje technologiczne? Jak wspierać rozwój innowacyjnych przedsiębiorstw? Rozmowa szybko wyszła poza kwestie samego finansowania. Dotyczyła przyszłości europejskiej konkurencyjności i suwerenności technologicznej, czyli zdolności do samodzielnego rozwijania oraz kontrolowania kluczowych technologii.
Rynek pracy pod presją zmian Jednym z najważniejszych społecznie punktów programu była debata poświęcona rynkowi pracy i edukacji. Eksperci zgodzili się, że nie chodzi wyłącznie

To, co było dla mnie najciekawsze podczas Otwartego Forum AI, to fascynujący drugi dzień. Z jednej strony cztery warsztaty – od AI Governance i Trustworthy AI po złożone wdrożenia agentowe prezentowane przez IBM. Z drugiej strony dwanaście prezentacji pokazujących, jak AI realnie zmienia świat – od przykładów udanych, dużych wdrożeń po trudniejsze historie o zwolnieniach i degradacji poznawczej. Co ważne, te dwanaście wystąpień zostało wybrane w wymagającym procesie call for papers, do którego zgłoszono kilkukrotnie więcej propozycji. Myślę, że dzięki Otwartemu Forum AI budujemy społeczność ludzi, którzy już dziś wspólnie realizują projekty, rozmawiają, wymieniają doświadczenia i wzajemnie sobie doradzają. Jeśli tak się stanie, będzie to jedno z największych osiągnięć Grupy Roboczej ds. AI przy Ministerstwie Cyfryzacji, gdzie narodziła się idea tego wydarzenia.
Michał Jackowski Ekspert PIIT ds. sztucznej inteligencji, SWPS/DSK LAW
o automatyzację pojedynczych zadań. AI zaczyna zmieniać sposób funkcjonowania całych zawodów, zespołów oraz organizacji.
Coraz większego znaczenia nabierają kompetencje związane z analizą informacji, współpracą z narzędziami AI oraz umiejętnością krytycznej oceny wyników generowanych przez systemy sztucznej inteligencji. Okazuje się, że edukacja nie nadąża za tempem zmian technologicznych. Programy nauczania powstały z myślą o świecie, który zmienia się wolniej niż obecna rzeczywistość. To wyzwanie zarówno dla szkół i uczelni, jak i dla przedsiębiorstw odpowiedzialnych za rozwój kompetencji swoich pracowników.
Bezpieczeństwo staje się tematem numer jeden
Kulminacją pierwszego dnia była debata poświęcona bezpieczeństwu Polski i Europy. Tematy takie jak deepfaki (fałszywe materiały audio i wideo generowane przez AI), cyberataki wykorzystujące sztuczną inteligencję czy bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej nie są już futurystycznymi scenariuszami. Stają się elementem codzienności. Rozmowa unaoczniła, że bezpieczeństwo technologiczne coraz silniej wpływa na bezpieczeństwo gospodarcze i geopolityczne państw. W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera budowa własnych kompetencji, rozwój kadr oraz tworzenie europejskiego zaplecza technologicznego zdolnego konkurować na globalnym rynku.
Dzień drugi - mniej teorii, więcej praktyki
Jeżeli pierwszy dzień należał do strategów, drugi zdecydowanie należał do praktyków. Organizatorzy postawili na analizę studiów przypadków i konkretnych doświadczeń wdrożeniowych.
Dzięki temu uczestnicy mogli zobaczyć nie tyle wizję przyszłości, ile rzeczywistość projektów realizowanych już teraz. Poszczególne wystąpienia dotyczyły między innymi bezpieczeństwa systemów AI, ochrony danych osobowych, zarządzania zmianą w organizacjach oraz zgodności wdrożeń z AI Act – unijnym rozporządzeniem regulującym wykorzystanie sztucznej inteligencji. Szczególnie interesujące okazały się wystąpienia pokazujące, że największe trudności nie pojawiają się na etapie wdrożenia technologii. Prawdziwe wyzwania zaczynają się później – gdy organizacja musi nauczyć się wykorzystywać nowe narzędzia w codziennej pracy. Okazuje się, że w rzeczywistości w wielu przypadkach sukces zależy nie od jakości modelu AI, lecz od gotowości ludzi do zmiany sposobu myślenia i działania.
Drugie Otwarte Forum AI zostawiło mnie z jednym, dość niewygodnym wnioskiem: najczęściej padającym zdaniem, po wszystkich stronach stołu, było „jeszcze nie wiemy”.
Nie wiemy, jak to poukładać w skali. Nie wiemy, jak orkiestrować systemy agentowe, które sami budujemy – ani technicznie, ani regulacyjnie, ani organizacyjnie.

Każdy z nas improwizuje na swoim odcinku i widzi tylko fragment całości. I to jest dla mnie najmocniejszy argument za tym, żeby takie forum w ogóle istniało. „Nie wiem”, wypowiedziane głośno przy ludziach z innych środowisk, nie jest przyznaniem się do porażki. Jest początkiem procesu uczenia się.
Jeszcze nie umiemy tego orkiestrować w dużych organizacjach. Ale się nauczymy. Pod warunkiem, że szczerze przyznamy to przed sobą.
Piotr Brzyski Członek Komitetu Przełomowych Technologii PIIT, Generatywni
Za rok pojawią się kolejne pytania
Każda konferencja ma swój oficjalny program. Jednak o wartości wydarzenia często decyduje to, co dzieje się podczas przerw i w trakcie indywidualnych rozmów. Pod tym względem II Otwarte Forum AI przypominało klasyczne forum w starożytnym znaczeniu tego słowa. Było miejscem wymiany argumentów, doświadczeń i opinii. Dyskusje nie kończyły się wraz z zakończeniem paneli. Przenosiły się do kuluarów, stref networkingowych i rozmów prowadzonych długo po oficjalnym zakończeniu programu. Właśnie tam rodziły się najciekawsze pytania dotyczące przyszłości sztucznej inteligencji. Po dwóch dniach debat uczestnicy nie wyjechali z gotową receptą na przyszłość. Wyjechali z czymś znacznie cenniejszym – lepszym zrozumieniem skali zmian, które już się rozpoczęły. Jak będą wyglądały organizacje zarządzające zespołami ludzi i autonomicznych systemów AI? Jak zmieni się edukacja? Czy Europa zbuduje własną pozycję technologiczną? Jakie zawody zyskają, a jakie stracą na znaczeniu? Czy regulacje nadążą za rozwojem technologii? To pytania, które pozostają otwarte.
Jedno wydaje się jednak pewne. Jeśli tempo zmian utrzyma się na obecnym poziomie, uczestnicy III Otwartego Forum AI będą za rok rozmawiać o problemach, których dziś jeszcze nie potrafimy w pełni dostrzec. I właśnie dlatego takie wydarzenia są potrzebne. Pozwalają nie tylko obserwować przyszłość, ale również wspólnie ją kształtować. n
Skomentuj, polub lub udostępnij!
Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl

Przeżywamy właśnie moment zwrotny w historii europejskiego sektora technologicznego. Przejście od ery cyfrowego Dzikiego Zachodu do dojrzałego, uregulowanego prawnie ekosystemu stało się faktem.
Wczwartek, 11 czerwca 2026 roku, Sejm RP niemal jednogłośnie (421 głosów „za”) przyjął krajową Ustawę o systemach sztucznej inteligencji. Równolegle Komisja Europejska zaprezentowała oficjalny, zunifikowany system ikon do oznaczania treści wygenerowanych przez AI. Oto kluczowe filary nowej rzeczywistości prawnej, które każdy C-level, założyciel i dyrektor operacyjny musi pilnie wdrożyć do swojej agendy.
1. Nadzór rynku po polsku
Nowe przepisy powołują do życia Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI). Organ ten zyska status centralnego punktu kontaktowego dla Unii Europejskiej oraz głównego kontrolera polskiego rynku AI. Pięcioletnia kadencja przewodniczącego, wybieranego przez Sejm za zgodą Senatu, ma zapewnić instytucji stabilność operacyjną. W ławach komisji zasiądą również przedstawiciele kluczowych urzędów regulacyjnych: UOKiK, KNF, KRRiT oraz UKE. Pojawienie się KRiBSI niesie za sobą dwie fundamentalne konsekwencje dla biznesu.
q Obywatelskie prawo do skargi. Każdy użytkownik, który uzna, że wdrożony przez Waszą firmę algorytm naruszył jego prawa podstawowe, zyska prawo do złożenia oficjalnego zawiadomienia. Sprawy sporne i odwołania od decyzji komisji rozstrzygać będzie wyspecjalizowany Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) w Warszawie.
q Piaskownice regulacyjne (Regulatory Sandboxes). Rząd wychodzi naprzeciw innowatorom, oferując kontrolowane, bezpieczne środowiska do testowania zaawansowanych systemów. Sektor MŚP oraz mikroprzedsiębiorstwa zostaną całkowicie zwolnieni z opłat za udział w tych programach. Warto traktować to jako darmowy certyfikat bezpieczeństwa dla Waszych produktów przed wypuszczeniem ich na szeroki rynek.
2. Biegłość w AI staje się obowiązkiem pracodawcy
Wprowadzenie unijnego pakietu AI Omnibus modyfikuje harmonogram wdrażania restrykcji dla systemów wysokiego ryzyka (przesunięcie terminów na grudzień 2027 r. i sierpień 2028 r.). Nie oznacza to jednak taryfy ulgowej w innych obszarach. Praktyki zakazane oraz obowiązek budowania biegłości w zakresie sztucznej inteligencji (AI Literacy) obowiązują bezwzględnie.
Zgodnie z najnowszymi wytycznymi, dostawcy i podmioty wdrażające systemy AI muszą podjąć aktywne działania edukacyjne. Wasz personel - oraz wszelkie osoby trzecie obsługujące algorytmy w imieniu firmy - muszą przejść odpowiednie przeszkolenie.
Mówiąc najprościej: Waszym obowiązkiem jest stworzenie sprawnego, udokumentowanego systemu edukacyjnego. Odpowiedzialność za realne przyswojenie wiedzy ustawodawca pozostawił po stronie pracownika.
przejrzystości
Transparentność stała się nową walutą zaufania publicznego. Komisja Europejska opublikowała oficjalny, dobrowolny Kodeks Postępowania, który precyzuje zasady etykietowania treści. Od 2 sierpnia 2026 roku przejrzystość w kluczowych obszarach przestanie być wyborem, a stanie się bezwzględnym nakazem wynikającym z art. 50 Aktu o AI. Z myślą o ułatwieniu tego procesu, Bruksela udostępniła darmowy, publiczny zestaw ikon (w formatach SVG i PNG), występujących w czterech wariantach kolorystycznych (czerń, biel oraz wersje z 50-procentową przezroczystością).
4. Europejski AI Chips Act 2.0 - w kierunku suwerenności
Komisja Europejska przyjęła 3 czerwca 2026 roku projekt European Chips Act 2.0. Inicjatywa ta stanowi kluczowy element pakietu suwerenności technologicznej, obok Cloud and AI Development Act (CADA) oraz Open Source Strategy. Zgrupowanie tych filarów tworzy spójną architekturę bezpieczeństwa cyfrowego. Prawną podstawą rewizji stał się art. 40 rozporządzenia z 2023 roku, nakazujący weryfikację strategii przed wrześniem 2026 roku.
Bolesny reality check i zmiana logiki
Głęboka weryfikacja założeń stała się koniecznością. Pierwotny plan z 2023 r. zakładał podwojenie udziału Europy w rynku półprzewodników do 20 proc. do 2030 r. Europejski Trybunał Obrachunkowy ocenił
Szkolenia AI Literacy stanowią już prawny obowiązek pracodawców. Warto zainwestować w renomowanych partnerów, którzy budują praktyczne kompetencje AI i nową mentalność działania.
Krystyna Jarek
Ekspertka Innowacji AI, założycielka Booster of Innovation
te ambicje jako nieosiągalne - obecne prognozy wskazują na realny pułap zaledwie 11,7 proc. Wersja 2.0 wprowadza fundamentalną zmianę logiki: przesunięcie ciężaru z samej podaży i dotowania fabryk na stymulowanie popytu oraz budowanie rynku wewnętrznego. Pośpiech legislacyjny uzasadniają prognozy - rynek półprzewodników osiągnie wartość 1,37 biliona euro do 2030 roku, a komponenty AI napędzą aż 70 proc. tego wzrostu. Europejska zależność od zewnętrznych dostawców stwarza krytyczne ryzyko dla sektorów zależnych od AI.
Od krzemu do pełnych systemów
Najważniejsza zmiana zakresowa polega na rozszerzeniu definicji innowacji z samego krzemu na całe systemy (silicon-to-systems). Status „First-of-a-Kind”, odblokowujący pomoc publiczną, obejmie teraz płytki drukowane (PCB) oraz montaż elektroniki.
q Po stronie podaży. Instrumentami stają się przyspieszony permitting (maksymalnie 12 miesięcy), platforma B2B do monitorowania łańcucha dostaw oraz programy „Grand Challenges” dla chipów AI.
q Po stronie popytu. Kluczową rolę odegrają tzw. Demand Accelerators oraz ukierunkowanie zamówień publicznych na faworyzowanie europejskiej wartości dodanej, zwłaszcza dla startupów deep-tech.
Wdrożenie pakietu nakłada na liderów twarde obowiązki z zakresu compliance. Kluczowi uczestnicy rynku zostaną objęci przepisami o obligatoryjnym przekazywaniu danych w sytuacjach kryzysowych. Regulacja minimalizuje ryzyko koncentracji dostaw (sektor automotive zależy dziś w 40 proc. od jednego dostawcy - Nexperia). Krzyżowa logika finansowania zacieśnia synergię między infrastrukturą sprzętową a wdrażaniem systemów AI i chmurowych (CADA), wymuszając strategiczne spojrzenie na cyfrowy łańcuch wartości. Chips Act 2.0 oraz nowa legislacja AI budują sprzętowy i prawny pancerz kontynentu. Świadome zarządy muszą natychmiast wdrożyć te standardy, zabezpieczając suwerenność i łańcuch dostaw.

Przewodnik po etykietowaniu treści AI
q Ikona Podstawowa. Znajduje zastosowanie w sytuacjach, gdy sztuczna inteligencja brała udział w generowaniu materiału (obrazu, dźwięku, wideo) lub tekstu informacyjnego. Powinna jej towarzyszyć tekstowa doprecyzowująca etykieta (np. „wygenerowane głosy”).
q W pełni wygenerowane przez AI. Służy do oznaczania materiałów syntetycznych, powstałych bez jakiejkolwiek ludzkiej kontroli redakcyjnej (poza samym wprowadzeniem promptu). Dotyczy to m.in. automatycznych podsumowań wiadomości czy deepfake’ów.
q Częściowo zmodyfikowane przez AI. Wskazuje na sytuacje, w których autentyczny, stworzony przez człowieka materiał wyjściowy został cyfrowo przekształcony (np. cyfrowe umeblowanie pustego mieszkania na zdjęciu ofertowym).

Wyjątki od reguły
Obowiązek ujawniania informacji nie obejmuje utworów o charakterze stricte artystycznym, satyrycznym, kreatywnym lub fikcyjnym - o ile oznaczenie utrudniałoby odbiór dzieła. Zwolnione z tego nakazu są także teksty, które przeszły pełną, ludzką weryfikację redakcyjną, a odpowiedzialność za nie spoczywa na konkretnej osobie fizycznej lub prawnej.
Jak poprawnie wyświetlać symbole cyfrowe?
Projektując interfejsy użytkownika (UI) dla swoich systemów generatywnych, musicie pamiętać o kilku sztywnych zasadach technicznych. Ikona musi być wyraźnie dostrzegalna już w momencie pierwszego kontaktu użytkownika z treścią. Niedopuszczalne jest umieszczanie jej pod elementami nakładkowymi.
Wymóg ten rozciąga się również na moment ponownego udostępniania lub pobierania pliku
- symbol musi być trwale osadzony w strukturze metadanych lub obrazu. Rekomendowane jest stosowanie prostego języka etykiet oraz implementacja tagów dostępności (teksty alternatywne i etykiety ARIA) dla technologii wspomagających.
Zaufanie jako przewaga rynkowa
Nowe ramy prawne w Polsce i Unii Europejskiej zamykają etap rynkowej partyzantki. Sygnatariusze unijnego Kodeksu Postępowania zyskają potężny argument wizerunkowy, budując pozycję firm odpowiedzialnych i transparentnych. Zamiast traktować KRiBSI, AI Literacy czy systemy oznaczania grafik jako administracyjny ciężar, spójrzmy na nie jak na fundamenty trwałej przewagi konkurencyjnej. Klarowne reguły gry stabilizują rynek, minimalizują ryzyka prawne i pozwalają nam budować technologie, którym klienci po prostu zaufają. Czas zacząć wdrażać te standardy do struktur Waszych organizacjisierpień już niebawem. n
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

W ostatnich dniach kwietnia Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zdecydowało o rozszerzeniu opłaty reprograficznej na nowe kategorie urządzeń elektronicznych, w tym smartfony, tablety, laptopy, telewizory czy dekodery. Oznacza to, że importerzy i dystrybutorzy elektroniki będą zobowiązani do odprowadzania dodatkowej opłaty w wysokości 1 proc. wartości urządzeń na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.
Formalnie opłata ma stanowić rekompensatę dla twórców za możliwość kopiowania utworów na użytek prywatny. Problem polega jednak na tym, że decyzję podjęto bez rzetelnych analiz, bez realnego dia-
logu z branżą i bez reformy samego systemu, który od lat budzi ogromne wątpliwości dotyczące przejrzystości oraz efektywności działania.
W debacie publicznej pojawia się narracja, że nowe przepisy uderzą przede
wszystkim w globalne koncerny technologiczne. To jednak nieprawda. Ciężar opłaty poniosą głównie polscy importerzy, dystrybutorzy i handel elektroniką. To krajowe firmy będą zobowiązane do jej odprowadzania. W praktyce
oznacza to dodatkowy koszt dla polskiego rynku technologicznego, który finalnie zostanie przeniesiony na konsumentów.
Branża elektroniki użytkowej funkcjonuje dziś na bardzo niskich marżach – często na poziomie 0,5–1,5 proc. Oznacza to, że firmy nie mają możliwości samodzielnego „wchłonięcia” nowego obciążenia. Co więcej, cena urządzeń nie wzrośnie wyłącznie o symboliczny 1 proc. Opłata zostanie naliczona już na etapie wprowadzenia sprzętu na rynek, a następnie powiększona przez kolejne marże w całym łańcuchu dystrybucji. W efekcie finalny wzrost cen dla konsumenta może być znacznie wyższy.
Przestarzały system w cyfrowej rzeczywistości
Największy problem polega jednak na tym, że rozszerzenie opłaty reprograficznej opiera się na założeniach coraz mniej odpowiadających współczesnym realiom korzystania z kultury i treści cyfrowych.
System ten powstawał w czasach dominacji nośników fizycznych i masowego kopiowania plików. Dziś konsumenci korzystają przede wszystkim z legalnych platform streamingowych i usług subskrypcyjnych, za które już płacą. Muzyka, filmy czy seriale nie są konsumowane w taki sam sposób, jak kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Tymczasem państwo zdecydowało się rozszerzyć mechanizm stworzony dla zupełnie innych realiów technologicznych.
W praktyce oznacza to podwójne obciążenie użytkownika. Najpierw płaci on abonament za legalny dostęp do treści cyfrowych, a następnie dodatkowo finansuje system rekompensaty przy zakupie urządzenia.
Co szczególnie istotne – resort kultury sam przyznał, że nie przeprowadził własnych badań dotyczących rzeczywistej skali kopiowania utworów przy wykorzystaniu urządzeń objętych opłatą. Resort powołuje się wyłącznie na analizy zamawiane przez organizacje zbiorowego zarządzania. Tymczasem decyzje tej skali powinny być podejmowane w oparciu o niezależne i transparentne dane.
Jako Związek Cyfrowa Polska wielokrotnie apelowaliśmy, by system opierał się na rzetelnych badaniach oraz rzeczywistej analizie kopiowalności. Przekazaliśmy ministerstwu szczegółowe informacje dotyczące modelu fińskiego, w którym regularnie prowadzone są badania pozwalające ocenić realną skalę kopiowania i rzeczywiste straty twórców. Na tej podstawie Finlandia finansuje rekompensaty dla artystów bezpośrednio z budżetu państwa,
Największy problem polega jednak na tym, że rozszerzenie opłaty reprograficznej opiera się na za łożeniach coraz mniej odpowiadających współczesnym realiom korzystania z kultury i treści cyfrowych.
a nie poprzez dodatkowe obciążanie rynku elektroniki i konsumentów.
Koszty dla rynku i nierówna konkurencja
Polski rząd miał szansę przeprowadzić nowoczesną reformę systemu. Niestety, nie skorzystał z niej. Co więcej, głos branży praktycznie nie został uwzględniony w procesie legislacyjnym. Jako organizacja reprezentująca płatników opłaty reprograficznej od miesięcy apelowaliśmy o dialog, transparentność oraz wypracowanie kompromisowych rozwiązań. Z inicjatywy Związku Cyfrowa Polska oraz w porozumieniu z Ministerstwem planowane było nawet wspólne spotkanie wszystkich reprezentatywnych organizacji zbiorowego zarządzania i branży technologicznej, które miało odbyć się 13 maja 2026 r. Problem w tym, że ministerstwo podpisało nowelizację rozporządzenia jeszcze przed terminem tych rozmów. Dodatkowe wątpliwości budzi również funkcjonowanie samych organizacji zbiorowego zarządzania. Od lat pojawiają się pytania o efektywność wydatkowania środków oraz poziom transparentności systemu. Dane pokazują, że w latach 2019–2023 przychody OZZ wzrosły do ponad 4 mld zł, a jednocześnie średnio około 1,5 mld zł pozostawało niewypłacone na kontach tych organizacji. Średnio ćwierć miliarda złotych rocznie nie trafiało do uprawnionych twórców w ustawowych terminach.
Niepokój branży zwiększają również wyniki audytu w Stowarzyszeniu Filmowców Polskich, które ujawniły poważne nieprawidłowości finansowe. Sama minister Marta Cienkowska podkreślała potrzebę gruntownego audytu i uporządkowania systemu OZZ. Mimo tej świadomości zdecydowano się jednak skierować do niego kolejne setki milionów złotych z rozszerzonej opłaty reprograficznej.
Warto też zwrócić uwagę na konsekwencje konkurencyjne nowych regulacji. Dodatkowe koszty zostaną nałożone na legalnie działające polskie firmy, podczas gdy część azjatyckich

platform sprzedażowych nadal skutecznie omija obowiązki wynikające z europejskich regulacji. Sprzedawcy spoza UE wysyłający produkty bezpośrednio do konsumentów w Polsce często nie pełnią formalnie roli krajowego importera, co w praktyce utrudnia lub wręcz uniemożliwia skuteczne egzekwowanie opłaty reprograficznej. To tworzy nierówne warunki konkurencji i wzmacnia przewagę podmiotów działających poza europejskim systemem regulacyjnym. Konsekwencje decyzji odczuje również sektor publiczny. Sprzęt objęty opłatą trafia przecież masowo do szkół, uczelni, administracji czy instytucji publicznych. Wyższe ceny komputerów, tabletów i innych urządzeń oznaczają wyższe wydatki państwa oraz samorządów, a więc ostatecznie także podatników.
Co dalej?
Czy branża jest przeciwna wspieraniu twórców? Absolutnie nie. Artyści zasługują na godne wynagrodzenie za swoją pracę i odpowiedni system rekompensat – od lat polscy dystrybutorzy zgodnie z prawem odprowadzają opłatę reprograficzną do OZZ-ów. Problem polega na tym,
że obecny model coraz bardziej przypomina relikt przeszłości i nie odpowiada współczesnym realiom rynku cyfrowego.
Dlatego jako Związek Cyfrowa Polska będziemy podejmować dalsze działania prawne i regulacyjne w tym zakresie. Analizujemy obecnie wszystkie dostępne możliwości – zarówno na poziomie krajowym, jak i europejskim – aby doprowadzić do sytuacji, w której system będzie działał w sposób transparentny, proporcjonalny i zgodny z aktualnym orzecznictwem europejskim oraz realiami rynku cyfrowego.
Nie składamy broni. Polska potrzebuje dziś rozwiązań wspierających konkurencyjność, inwestycje i rozwój gospodarki cyfrowej. Nie osiągniemy tego poprzez nakładanie kolejnych kosztów na legalnie działające firmy i konsumentów oraz utrzymywanie przestarzałych mechanizmów regulacyjnych. Potrzebna jest nowoczesna reforma systemu wsparcia twórców – oparta na danych, transparentności i rzeczywistych zachowaniach konsumentów, a nie dalsze rozszerzanie modelu stworzonego dla epoki analogowej. n
Michał Kanownik prezes Związku Cyfrowa Polska
polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej




Wideokonferencyjny system z AI już jest!
Immersyjny zestaw dla najbardziej wymagających –
Poly Studio E70 wraz z ekranem LED 138”
Realne spotkania bez wychodzenia z biura!


Obraz 4k - 2 obiektywy z 20-megapikselowymi sensorami
Inteligentne kadrowanie dzięki technologii AI
Technologia LED
Perfekcyjny obraz dla wymagających klientów
Profesjonalne wdrożenie i serwis gwarancyjny nawet do 60 miesięcy

STATIM INTEGRATOR ul. Głogowska 3, 01-743 Warszawa biuro@statim.com.pl, tel
Energetyka oparta na OZE jest celem ekonomicznie atrakcyjnym i technologicznie osiągalnym. Polskie gospodarstwa domowe i firmy mogą zaoszczędzić 10-15 proc. na rachunkach za energię w horyzoncie 2060 r., a polska gospodarka zmniejszyć import paliw o 50-80 mld zł rocznie. Droga do tych korzyści wymaga jednak pokonania przeszkód politycznych, biznesowych i makroekonomicznych, które dziś faworyzują schodzące technologie i ich modele biznesowe.
Po 26 latach transformacji Polska weszła w stan kryzysu energetycznego. Przejawia się on w wysokich kosztach schodzących technologii oraz wynikających z nich modeli biznesowych. Przyjmując, że wyjście z kryzysu powinno polegać na likwidacji jego przyczyn i skutków, konieczne jest jednoczesne pobudzanie innowacyjności i otwieranie regulacji na modele biznesowe - odpowiednie dla nowych technologii. Pierwsze ćwierćwiecze pokazało, że transformacja energetyczna to kluczowy element transformacji cyfrowej całej gospodarki. Przełomem jest powstanie i wdrożenie do użytku maszyn ze sztucznym rdzeniem nieproceduralnym, uczących się i działających przez wzorzec, a nie poprzez algorytm. To początek rozwoju technologii myślenia, która będzie miała większy wpływ na kształt powstającego ustroju, niż jesteśmy w stanie sobie to wyobrazić. Skutkiem będzie znacznie głębsza zmiana ustrojowa, niż przejście z feudalizmu do kapitalizmu. W energetyce jej efektem będzie spadek kosztów jednostkowych energii i jej dystrybucji, wzrost skali produkcji, uniezależnienie
od paliw kopalnych i wzrost efektywności energetycznej m.in. poprzez dokończenie procesu powszechnej elektryfikacji. Polityka klimatyczna zapoczątkowana w latach 90. przyczyniła się do rozwoju i komercjalizacji nowego pakietu atrakcyjnych ekonomicznie technologii pozwalających na rezygnację z paliw kopalnych. Ich upowszechnienie pozwoli na trwałą redukcję kosztów jednostkowych wytwarzania i dystrybucji energii. Nie ma już sprzeczności pomiędzy celami klimatycznymi i ekonomicznymi. Nowym wyzwaniem jest stworzenie otoczenia regulacyjnego umożliwiającego przyspieszenie procesów transformacji technologicznej i podniesienie konkurencyjności gospodarki (redukcji kosztów energetycznych w całym łańcuchu wartości).
Koncepcja elektroenergetycznego systemu zmiennoprądowego (AC) oparta na wynalazkach korzystających z mechanizmu wirującego pola magnetycznego (prądnicy trójfazowej napędzanej turbiną, transformatora i silnika 3-fazowymi) była optymalnym rozwiązaniem na przełomie XIX i XX wieku. Wtedy sprzężenie zwrotne generator – obciążenie (silnik
3-fazowy) wspierało synchronizację, więc wystarczyły regulatory Watta i „ręczne” zarządzanie systemem. Dzisiaj system AC jest niekompatybilny z dominującym stałoprądowym (DC) obciążeniem oraz z generacją z OZE (również DC). Ekonomia skali zmniejszyła już na tyle koszty sprzętu DC, że na wielu poziomach staje się rozwiązaniem konkurencyjnym wobec AC. Od 2020 roku przyspieszyły inwestycje w generację DC opartą głównie na OZE, w dominującej części rozproszoną. Przybliżanie źródeł i odbiorców, w połączeniu z cyfryzacją pozwalającą na wdrożenie technologii bilansowania obciążeniem, spowoduje spadek kosztów budowy i eksploatacji sieci przesyłowych. Proces przechodzenia na cyfrowe systemy umożliwiające tworzenie lokalnych obszarów bilansowania (LOB) pozwoli na zwiększenie poziomu bezpieczeństwa energetycznego Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE). Skala korzyści zależy od jakości planu działań, normalizacji i otoczenia prawno-instytucjonalnego, które powinno ułatwiać współpracę wszystkich uczestników rynku energii, a w szczególności radykalnie obniżyć bariery aktywnego uczestnictwa
drobnych podmiotów prywatnych. W Polsce nie potrafimy ich dyskontować.
Systemowe wsparcie dla innowacji
Z wielu powodów budowa gospodarki proinnowacyjnej to najtrudniejsze zadanie polityczne. Dominująca część ludzi nie ma zaufania do „nieznanego” i „niezrozumiałego” - i to się nie zmieni. Mimo iż wiele innowacji nie wytrzymuje próby czasu, systemy gospodarcze promujące innowacje rozwijają się szybciej od pozostałych. Energetyka to część gospodarki o szybko rosnącym znaczeniu, więc utrwalana w Polsce systemowo antyinnowacyjna kultura zarządzania musiała w końcu doprowadzić do kryzysu. Mamy świadomość, że reforma energetyki jest zadaniem politycznie i społecznie wyjątkowo trudnym, bo naruszy struktury własności, ustabilizowane interesy branżowe i regionalne. Będzie też zmuszać do zmiany sposobu zarządzania energią w gospodarstwach domowych i przedsiębiorstwach. Trzeba jednak pogodzić się z faktem, że ta reforma nie jest wyborem politycznym jednej formacji ani modą jednego pokolenia, lecz koniecznością, od której zależy konkurencyjność polskiej gospodarki w drugiej połowie wieku. Polityka powstrzymywania modernizacji rynku energii może okazać się dla Polski równie brzemienna w skutki jak niegdysiejsza obrona pańszczyzny. Po raz kolejny bronimy systemu, który wyczerpał już swój potencjał wytwórczy i robimy to ze szkodą dla następnych pokoleń, dla których powinien to być fundament rozwoju. Cywilizacja w ogólności, jak i gospodarka każdego państwa, opierają się na trzech filarach (energii, surowcach i wiedzy). Nie ulega wątpliwości, że weszliśmy w etap rozwoju gospodarczego, w którym bez energii dwa pozostałe filary będą słabnąć. Dlatego potrzebujemy ekosystemu zdolnego do realizacji długoterminowych planów inwestycyjnych. Korzyści makroekonomiczne wynikające ze zdolności do wdrażania kolejnych innowacji powinny być motorem napędzającym transformację technologii energetycznych.
W obecnym ustroju KSE dominuje interes oligopolu naturalnego. PSE (monopolista krajowy operujący na sieciach AC o napięciu 220 kV lub wyższym) oraz

Pierwsze ćwierćwiecze pokazało, że transformacja energetyczna to kluczowy element transformacji cyfrowej całej gospodarki. Przełomem jest powstanie i wdrożenie do użytku maszyn ze sztucznym rdzeniem nieproceduralnym, uczących się i działających przez wzorzec, a nie poprzez algorytm. To początek rozwoju technologii myślenia, która będzie miała większy wpływ na kształt powstającego ustroju, niż jesteśmy w stanie sobie to wyobrazić.
Jarosław Tworóg wiceprezes zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji
czterej główni OSD (monopoliści regionalni operujący na napięciu 110 kV i niższym).
To jest podręcznikowa struktura anty-innowacyjna. Monopolista bez konkurencji, którego kodeksową funkcją celu jest rozwój przedsiębiorstwa i zysk, nie będzie z własnej woli realizował innowacji, które osłabiają jego pozycję. Monopolista wdraża innowacje tylko wtedy, gdy służą jego interesowi, a nie interesom innych podmiotów gospodarczych. Można temu zaradzić np. poprzez zmianę ram regulacyjnych dla podmiotów tworzących łącznie monopol naturalny. Jego funkcją celu nie może być zysk. Wynagrodzenia kierownictwa i pracowników powinny zależeć od jasno zdefiniowanych korzyści dla całej gospodarki. I to jest zapewne trudna część proponowanej reformy. Drugim narzędziem profilującym cele zarządzania powinien być zdefiniowany mandat publiczny. Musi być przygotowany ze świadomością, że jest narzędziem bodźcującym, a nie zachętą uruchamiającą trwałe spontaniczne działania na rzecz interesu wspólnego. Mandat powinien skutecznie obligować do zatrzymania procesu wzrostu kosztów energii w gospodarce poprzez realizację długoterminowego planu transformacji energetycznej. Trzecim narzędziem zarządzania powinna być ścisła kontrola realnie niezależnego regulatora Reforma powinna uwzględniać fakt, że transformacja energetyczna to ewolucja polegająca na przejściu od oligopolu do ekosystemu wysoce konkurencyjnego, co musi rodzić konflikty. W tym scenariuszu
KSE może składać się nawet z ok. 1000 sieci lokalnych, działających w ramach LOB i współpracujących ze sobą za pośrednictwem sieci wysokich i średnich napięć. Jest prawdopodobne, że wdrożenie technologii DC opartej na znormalizowanych zasadach łączenia sieci, zmniejszy koszty energii dla odbiorców, ale także stworzy naturalne otoczenie dla rozwoju konkurencji na wielu poziomach. To otwarcie na wszechstronne wykorzystanie narzędzi cyfrowych instalowanych w lokalnych centrach brzegowych. Wprowadzenie lokalnych taryf czasu rzeczywistego pozwoli na elastyczne dopasowanie technologii magazynowania, generacji i bilansowania do potrzeb konsumentów. W ramach tej technologii łatwiej będzie uruchomić funkcjonalność pracy wyspowej, co pozwoli na podniesienie bezpieczeństwa energetycznego. W ten sposób KSE w sposób ewolucyjny zostanie ściśle połączony z całą gospodarką przez IIoT, a odbiorniki energii będą jednocześnie narzędziami nadzorującymi bezpieczeństwo i stabilność sieci.
Mądrze pomyślana i przeprowadzona reforma pozwoli polskiej gospodarce być jednym z beneficjentów transformacji energetycznej, a nie jej ofiarą. Głównym i ostatecznym beneficjentem postulowanej reformy będzie ogół obywateli. Jednak będzie ona wymagała od tych obywateli aktywności, aby po te korzyści sięgnąć. Przykład polskiej transformacji pokazuje, że przejście na system pobudzający aktywność doprowadził do skokowego wzrostu poziomu dobrobytu, ale każda dysfunkcyjność
systemu jest aktywnie kontestowana. Zatem w przypadku energetyki reforma również nie będzie łatwa.
Zmiana paradygmatu finansowania infrastruktury elektroenergetycznej
Operatorzy powinni być zmotywowani do realizacji programu modernizacji zgodnie z rekomendacjami systemu i mieć środki na realizację postawionych zadań. Obecny system finasowania jest niesprawny, gdyż w rachunku ekonomicznym w bardzo niewielkim stopniu uwzględniane są korzyści zewnętrzne (z punktu widzenia operatora systemu będącego podmiotem komercyjnym).
Wola uzyskania tych korzyści, spowodowała, że już od 1930 (aż do roku 1990) w USA i w większości krajów Europy systemy elektroenergetyczne były budowane, jak narzędzia rozwoju społeczno-gospodarczego.
Jednak w latach 1990-2020 w ramach polityki urynkowienia energetyki realizowano tezę normatywną, według której infrastruktura sieciowa ma być neutralna kosztowo dla podatnika. Korzyści zewnętrzne miały być uchwytywane przez (a) konkurencję na wytwarzaniu (efektywność alokacyjna), (b) regulator miał dbać o niskie taryfy, natomiast ewentualne mechanizmy wsparcia, np. na OZE, to wyjątki, nie reguła. Połączonym efektem polityki przemysłowej i energetycznej tego okresu jest znaczne spowolnienie inwestycji i zahamowanie innowacyjności. W tym samym okresie rząd Chin większość środków kierowanych na modernizację przemysłu wydał na rozwój systemu elektroenergetycznego i nowych technologii energetycznych. Efekty to 12-krotny wzrost produkcji ee per capita, osiągając ok. 6,7 MWh (Niemcy 5,8 MWh) i pozycja globalnego lidera w zakresie nowych technologii dla elektroenergetyki. Konsekwencje filozofii „ochrony podatnika” są dewastujące. Przebudzenie USA nastąpiło w 2021 roku, Wlk. Brytanii w 2024, a Niemiec w 2026. Kraje te realizują reformy przywracające system finansowania taryfowo-budżetowego. Polskę natomiast trawi anomia, a jednym ze skutków jest brak polityki przemysłowej i wynikającej z niej strategii gospodarczej. Raport NIK informuje, że w latach 2013-25 system
ETS dał budżetowi państwa ponad 138 mld zł. Środki te powinny być wykorzystane na modernizacje energetyki i technologii energetycznych, ale stało się inaczej.
Kierunki modernizacji i cyfryzacji sieci KSE
Czynnikiem napędzającym innowacyjność jest prawdopodobieństwo, że nowe będzie lepsze. Reforma musi uwzględnić, że modernizacja to ewolucja, ciągły proces przystosowywania się do zmian w technologiach generacji, w skali, strukturze i profilu popytu oraz do zmieniających się cech technicznych obciążeń. Szczególnie istotne są rozwijane obecnie: q urządzenia i technologie niezbędne do przejść z AC/DC i DC/DC; q sprawniejsze źródła energii odnawialnej i technologie magazynowania energii; q mikroreaktory (MMR) i małe reaktory jądrowe (SMR); q urządzenia i technologie korzystające z energii elektrycznej. Żaden realizowany scenariusz modernizacji nie jest przesądzony, więc strategia innowacji powinna stymulować udział we wszystkich, w których potencjalny efekt sukcesu może być największy. Rachunek ekonomiczny będzie kierować największe środki na skalowanie tych innowacji, które pozwolą najszybciej zwiększyć tempo przyłączania nowych mocy OZE. Umiejętność podejmowania decyzji krótkoterminowych, sprzyjających realizacji celów długoterminowych, to podstawowe narzędzie uprawiania sztuki przyspieszania rozwoju poprzez innowacje. Nowo budowane linie najwyższych napięć w technologii prądu stałego (HVDC) coraz częściej są rozwiązaniem tańszym niż tradycyjne linie prądu zmiennego. Jeszcze nie wymagają zmian w otoczeniu regulacyjnym, bo są realizowane tylko na tych liniach, gdzie zmniejszenie strat kompensuje bardzo wysokie koszty stacji konwertorowej AC/DC i DC/AC. Próg opłacalności nowej linii HVDC zależy łącznie od metody liczenia, długości trasy i jej przepustowości, konkurencyjności rynku i uwarunkowań lokalnych. Oszczędność na stratach rośnie z przepustowością (mocą) i długością, a koszt stacji konwertorowych spada zgodnie z prawami ekonomii skali. Dla typowych linii napowietrznych próg długości
szacowany jest w granicach 300-800 km. Wielkość tego przedziału obrazuje wpływ uwarunkowań lokalnych na rachunek ekonomiczny. Niezmienny jest fakt, że im wyższa przepustowość linii, tym próg jest niższy. Publikowane dane liczbowe są bardzo różne, ale najistotniejsze jest to, że wszystkie dokumentują rosnącą w czasie atrakcyjność ekonomiczną linii HVDC. Dla kabli doziemnych próg opłacalności coraz części znajduje się poniżej 50 km. W przypadku kabli podmorskich o długości powyżej 80 km, linie DC to jedyne rozwiązanie techniczne.
Możliwa też jest konwersja istniejącej linii AC na DC. Być może będzie to dominująca ścieżka modernizacji sieci najwyższych napięć. Obecnie para stacji konwertorowych o łącznej mocy 2 GW kosztuje około 4-5 mld zł. Budowa nowej linii 400 kV prądu zmiennego w Polsce 3-5 mln zł za kilometr. To oznacza, że próg, przy którym konwersja staje się tańsza od budowy nowej linii prądu zmiennego, znajduje się w przedziale 800-1500 km. W obecnych kalkulacjach pomijane są ogólnogospodarcze korzyści z modernizacji. Polska sieć najwyższych napięć obejmuje 140 linii 400 kV o łącznej długości ok. 9500 km oraz 171 linii 220 kV o długości około 7200 km. Średnia długość pojedynczej linii to odpowiednio około 67 i 42 km, więc w większości pojedynczych polskich linii konwersja nie jest dziś uzasadniona ekonomicznie. Natomiast przyjęcie strategii konwersji całych korytarzy łączących wiele linii, na przykład korytarza północ-południe lub wschód-zachód zmienia rachunek. Wymaga jednak planu, który bez wsparcia rządu nie może być zrealizowany w potrzebnym gospodarce tempie. Konwersja zwiększa przepustowość trasy bez wymiany kabli. Pozwala zwiększyć maksymalne obciążenie korytarza od 50 do 100 proc. Dla polskiej sieci przesyłowej, jest to znacząca rezerwa przesyłowa możliwa do uzyskania bez budowy nowych korytarzy. Jej uruchomienie powinno postępować wraz ze spadkiem kosztu konwerterów. Po pełnym przejściu systemu na DC, stacje końcowe DC/AC stają się zbędne, a w systemie pozostają wyłącznie konwertery DC/DC na granicach poziomów napięcia. Konwerter DC/DC tej samej mocy jest o 30-40 proc. tańszy od konwertera DC/AC. W planowaniu ewolucji trzeba uwzględniać, że koszt energoelektroniki obniża się zgodnie z krzywą Wrighta o 18-22 proc.
przy każdym podwojeniu produkcji globalnej, a przejście na półprzewodniki SiC może zaowocować dodatkowym spadkiem rzędu 20-30 proc. W efekcie próg opłacalnej konwersji znacznie się obniży. Przy przejściu na HVDC koszty eksploatacji operatora w warstwie przesyłowej spadną o 20-30 proc. W systemie prądu stałego potrzebny jest nowy zbiór usług systemowych. Rola technologii cyfrowej i energoelektroniki w realizacji automatyki sieci przesyłowej stale rośnie. Sterowanie siecią kratową DC różni się jakościowo od sterowania siecią AC. W sieci DC centralny wskaźnik (taki jak częstotliwość w sieci AC) nie istnieje, ponieważ napięcie zależy od lokalnych rozpływów i rezystancji gałęzi. Stanem systemu jest pełny wektor wszystkich prądów i napięć, a nie jedna liczba. Zaburzenia są aperiodyczne i rozchodzą się po sieci natychmiast, bo nie spowalnia ich bezwładność synchroniczna. To wymaga dwupoziomowej struktury sterowania. Automatyka proceduralna obsługuje skalę milisekundową. Poziom wyższy będzie z dużym prawdopodobieństwem oparty na dedykowanym modelu AI. Dane z inteligentnego systemu pomiarowego (AMI), profile użytkowników, dane pogodowe itd. będą podstawą optymalizacji rozpływów, koordynacji pracy urządzeń i nadzoru nad optymalną pracą urządzeń. Przykładowo, AI będzie koordynować pracę magazynów tak, by prąd z jednego nie ładował drugiego, gdy jest to zbędne. Tej warstwy nie da się zrealizować wyłącznie proceduralnie. Model sieci, na którym będzie pracować AI, musi być stale aktualizowany w czasie rzeczywistym.
Ścieżka transformacji HVDC do 2045 r.
Wojna gospodarcza, której celem jest ograniczenie dominacji Chin w technologiach energetycznych wchodzi obecnie na nowy poziom. Odpowiedź na pytanie, jak prawdopodobny jest zarysowany powyżej scenariusz transformacji DC, zależy do polityki, a nie stanu techniki. Wiedza o tym, że koszty produkcji jednostkowej konwerterów DC/DC będą podobne lub niższe od kosztów produkcji transformatorów, gdy będą produkowane w podobnej skali to zdecydowanie za mało. Historia rozwoju technologii energetycznej w XXI wieku to historia decyzji politycznych zmieniających ekonomię, a nie odwrotnie. Koszty produkcji falowników, samochodów elektrycznych, sprzętu dla HVDC to efekt decyzji politycznych. Okno na decyzje polityk przemysłowych krajów wysokorozwiniętych w obszarze HVDC/ MVDC/LVDC zamyka się dokładnie teraz, w latach 2026–2030. Chiny już uruchomiły produkcje SiC i transformatorów półprzewodnikowych (SST). Jeśli UE nie podejmie decyzji o przejściu na sieci DC oparte na własnej produkcji energoelektronicznej, to w 2035 r. będziemy importować z Chin nie tylko

Infrastruktura sieciowa ma być neutralna kosztowo dla podatnika (…) W obecnych kalkulacjach pomijane są ogólnogospodarcze korzyści z modernizacji (…) Publikowane dane liczbowe są bardzo różne, ale najistotniejsze jest to, że wszystkie dokumentują rosnącą w czasie atrakcyjność ekonomiczną linii HVDC.
Jarosław Tworóg wiceprezes zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji
panele PV i akumulatory, ale też transformatory cyfrowe i konwertery sieciowe.
Duży wpływ na politykę DC będzie miała koncepcja rozwoju centrów danych o mocach powyżej 10 MW i technologii 800 V DC. Od tego zależy, czy wszystkie nowe budynki komercyjne zaczną przechodzić na zasilanie np. 380 V DC bus). To spowoduje skokowy wzrost popytu i efekt Wrighta zadziała. To typ interwencji, którą zastosowały Niemcy w EEG dla PV w 2000 r., a Chiny dla EV po 2014 r. W obu przypadkach głównym beneficjentem decyzji były Chiny. Czy to doświadczenie skłoni nas do podjęcia koniecznych chociaż trudnych decyzji?
Obserwując decyzje USA, UK i Niemiec można mieć nadzieję, że prawdopodobieństwo uwzględnienia twardych realiów rośnie. W tym scenariuszu funkcja linii HVDC po roku 2045 zacznie zmieniać się jakościowo. Korytarze i linie przesyłowe punkt-punkt, łączące skoncentrowaną generację z odległym węzłem odbioru, będą ewoluować w kierunku wielowęzłowej, niskostratnej szyny prądu stałego, do której rozproszona generacja OZE, magazyny i odbiorcy podłączają się bezpośrednio. Tę zmianę pokazuje rysunek, zestawiający stan dzisiejszy ze stanem docelowym.
Do roku 2030 r. Polska powinna stworzyć system zdolny realizować innowacyjną i suwerenną politykę przemysłową w obszarze technologii energetycznych. Misją systemu powinno być utrzymywanie poziomu innowacyjności KSE na poziomie światowych liderów w celu konsekwentnej realizacji programu redukcji kosztów energii. Naszą specjalnością przemysłową powinna stać się energoelektronika, oprogramowanie i modele AI niezbędne do funkcjonowania HVDC i LOB n Jarosław Tworóg
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl
Unia Europejska coraz mocniej zmienia sposób, w jaki firmy będą projektować, importować, sprzedawać i serwisować elektronikę. Jeszcze kilka lat temu obowiązki środowiskowe kojarzyły się głównie z opłatami, ewidencją odpadów i zbiórką zużytego sprzętu. Dziś dotyczą już danych produktowych, łańcuchów dostaw, konstrukcji urządzeń, dostępności części, baterii, etykietowania, dokumentacji technicznej i odpowiedzialności importerów. A to dla branży IT jedna z najpoważniejszych zmian regulacyjnych ostatnich lat.
Powiedzmy to wprost: zgodność środowiskowa staje się równie istotna jak cyberbezpieczeństwo, znak CE czy wymogi konsumenckie. Producent, importer i dystrybutor coraz częściej będą musieli odpowiedzieć na bardzo konkretne pytania: skąd pochodzi bateria? Jakie ma parametry? Czy została prawidłowo oznaczona? Czy dokumentacja jest kompletna? Kto odpowiada za jej recykling? Czy wszystkie wymagane dane są dostępne cyfrowo? I wreszcie: czy produkt w ogóle może legalnie trafić na rynek UE?
Cyfrowy paszport produktu to dopiero początek
Najbardziej widocznym symbolem tej zmiany jest cyfrowy paszport produktu. W przypadku baterii będzie to elektroniczny zestaw danych przypisany do konkretnego ogniwa i dostępny najczęściej z wykorzystaniem kodu QR. Cel jest słuszny. Jeśli Europa rzeczywiście chce odzyskiwać surowce krytyczne i budować gospodarkę obiegu
zamkniętego, musi wiedzieć więcej o produktach, które trafiają na rynek. Potrzebne są dane o składzie, pochodzeniu, trwałości, śladzie środowiskowym i możliwościach recyklingu.
W praktyce jednak dla firm z sektora IT oznacza to nowe procedury zakupowe, inne obowiązki kontrolne i rozszerzone wymagania wobec systemów IT zarządzających informacją produktową. Zwłaszcza jeśli dostawca pochodzi spoza Unii Europejskiej. W takim wypadku trzeba weryfikować kompletność dokumentacji, deklaracje zgodności, oznaczenia, dane techniczne baterii, a czasem także informacje potrzebne do cyfrowego paszportu.
Zielona transformacja zaczyna się przy projektowaniu
Tak jest w przypadku wymogu, by użytkownik końcowy mógł samodzielnie wyjąć i wymienić baterię. Na pierwszy rzut oka brzmi to rozsądnie: jeśli bateria zużywa się szybciej niż urządzenie, jej wymiana może wydłużyć życie produktu. Tyle że nie każdy produkt da się zaprojektować według tej samej logiki.
W małych urządzeniach ubieralnych - inteligentnych okularach, pierścieniach, opaskach czy słuchawkachkażdy gram i każdy milimetr mają znaczenie. Bateria nie jest tam prostym modułem ukrytym pod klapką, lecz często stanowi integralną część konstrukcji. Na przykład w inteligentnych okularach ogniwa bywają
W debacie publicznej często mówi się o recyklingu. Tymczasem prawdziwa zmiana zaczyna się dużo wcześniej –na etapie projektowania produktu. Co do zasady, to dobry kierunek. Elektronika zawiera cenne surowce, a baterie są jednym z kluczowych elementów tej układanki. Europa słusznie chce, by były one bezpieczniejsze, trwalsze i lepiej odzyskiwane po zakończeniu cyklu życia. Problem pojawia się wtedy, gdy słuszny cel zostaje przełożony na sztywny obowiązek techniczny, który ignoruje realia projektowania nowoczesnych urządzeń.
rozłożone wzdłuż oprawek po to, by zachować balans, niską wagę i akceptowalny czas pracy. Wymuszenie łatwego dostępu dla użytkownika oznaczałoby cofnięcie projektów o kilka generacji. Większą obudowę, dodatkowe zaczepy, uszczelki, mechanizmy otwierania, przestrzeń serwisową.
Efekt? Urządzenia byłyby cięższe, mniej wygodne, mniej odporne na wodę i kurz, a często działałyby krócej na jednym ładowaniu. To, co formalnie byłoby łatwiej naprawialne, w praktyce byłoby już innym produktem, dużo gorszym dla użytkownika.
Ekologia nie może pogarszać użyteczności
Urządzenia ubieralne nie są dziś wyłącznie gadżetami, a coraz częściej pełnią funkcje zdrowotne. Monitorują tętno, sen, aktywność, wykrywają upadki, wspierają opiekę nad seniorami i osobami przewlekle chorymi. Jeśli staną się cięższe, mniej wygodne albo będą wymagały częstszego ładowania, użytkownicy po prostu przestaną z nich korzystać.
Wtedy regulacja środowiskowa osiągnie odwrotny skutek: zamiast poprawić jakość życia, zwiększy wykluczenie cyfrowe i zdrowotne najbardziej wrażliwych grup.
Jest jeszcze jeden argument, o którym mówi się zbyt rzadko. W bardzo małych urządzeniach baterie też są bardzo małe. Jeśli użytkownik sam je wymontuje, istnieje duże ryzyko, że po prostu wyrzuci je do zwykłego kosza. Profesjonalny serwis daje znacznie większą szansę, że bateria trafi do właściwego strumienia odpadowego i zostanie prawidłowo przetworzona.
Mówimy tu o urządzeniach kosztujących często setki lub tysiące euro. To nie są jednorazowe gadżety. Mają wartość na rynku wtórnym, trafiają do odkupu, autoryzowanych serwisów i programów wymiany. Ich cykl życia bardziej przypomina smartfony niż tanią elektronikę jednorazową.
Potrzebujemy precyzji, nie wyjątków bez granic
Należy podkreślić, że branża cyfrowa nie postuluje osłabienia celów środowiskowych. Chodzi o coś odwrotnego: o takie projektowanie regulacji, by rzeczywiście realizowały cele środowiskowe, zamiast szkodzić innowacyjności i funkcjonalności produktów.
Dlatego wyjątek dla małych urządzeń ubieralnych powinien być bardzo wąski i precyzyjny. Nie może obejmować e-papierosów, szczególnie

Dobra regulacja środowiskowa polega na tym, by w każdym przypadku osiągać najlepszy możliwy efekt środowiskowy przy zachowaniu trwałości, bezpieczeństwa, funkcjonalności i realnej użyteczności.
Dominik Dobek
Dyrektor Programowy, Związek Cyfrowa Polska
jednorazowych, ani zabawek czy tanich gadżetów o krótkim cyklu życia. To zupełnie inne kategorie, generujące inne ryzyka odpadowe. Potrzebne jest chirurgiczne doprecyzowanie przepisów, a nie szerokie rozluźnienie standardów. Bo największym problemem dla biznesu nie są nawet restrykcyjne regulacje, lecz niejasność. Elektronikę projektuje się z kilkuletnim wyprzedzeniem. Produkcja, certyfikacja, import i planowanie sprzedaży nie działają w rytmie politycznych deklaracji. Firmy muszą wiedzieć wcześniej, jakie standardy będą obowiązywać. Brak decyzji oznacza zamrożone projekty, ostrożniejsze inwestycje i opóźnienia we wprowadzaniu nowych produktów na rynek europejski. A to z kolei osłabia konkurencyjność Europy.
Zielone i cyfrowe mogą iść razem
Europa dużo mówi dziś o innowacyjności, konkurencyjności i strategicznej autonomii. Jeśli traktujemy te hasła poważnie, nie możemy tworzyć regulacji, które wypychają najnowsze technologie poza oficjalny rynek UE i kierują konsumentów do niekontrolowanych kanałów sprzedaży. To szkodzi wszystkim: firmom, użytkownikom i środowisku.
Dobra regulacja środowiskowa polega na tym, by w każdym przypadku osiągać najlepszy możliwy efekt środowiskowy przy zachowaniu trwałości, bezpieczeństwa, funkcjonalności i realnej użyteczności. W przypadku małych urządzeń ubieralnych oznacza to jedno: bateria powinna być wymienialna w profesjonalnym serwisie, ale niekoniecznie na kuchennym stole użytkownika.
Mądrze stworzona regulacja nie narzuca jednego rozwiązania wszystkim, ale inteligentnie dostosowuje wymagania w zależności od konkretnego produktu. Dlatego, jeśli Europa chce naprawdę łączyć zieloną transformację z cyfrową konkurencyjnością, musi dziś projektować przepisy w oparciu o realia technologiczne. n
Dominik Dobek
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej www.itreseller.pl

I WYZWANIA RYNKU AV & DIGITAL SIGNAGE – H1 2026
Polski rynek Pro AV i Digital Signage wkracza w 2026 rok w fazę strukturalnej dojrzałości. Głównym wyzwaniem dla dystrybutorów i integratorów staje się zaawansowana konwergencja systemów wizualnych z infrastrukturą sieciową IT, rosnąca presja kosztowa surowców oraz bezwzględne wymogi cyberbezpieczeństwa chmurowego.

Wejście polskiego profesjonalnego sektora Pro AV i digital signage w 2026 rok oznacza fundamentalną i nieodwracalną zmianę rynkowego paradygmatu. Okres burzliwego wzrostu z ubiegłych lat ustąpił miejsca fazie umiarkowanej dynamiki i oczekiwanej przez rynek stabilizacji. Na rynku dominuje dziś ostrożny optymizm: klienci i integratorzy nadal realizują ambitne projekty, lecz skupiają się na ich realnej wartości biznesowej, bezpieczeństwie oraz efektywności kosztowej. Biznes przestał kupować pod wpływem impulsu, a każda decyzja modernizacyjna musi dziś posiadać precyzyjnie określony zwrot z inwestycji (ROI). Trwa silna konkurencja cenowa, a niepewność makroekonomiczna sprawia, że klienci ostrożniej dysponują budżetami i chętnie dzielą duże projekty na etapy, co automatycznie wzmaga zapotrze-
bowanie na elastyczne instrumenty finansowania projektowego ze strony silnych dystrybutorów VAD.
– Polski rynek AV i digital signage wszedł w 2026 rok w fazę umiarkowanej dynamiki. Po okresie szybkiego wzrostu w ostatnich latach pierwsze miesiące bieżącego roku sygnalizują stabilizację. Panuje ostrożny optymizm: klienci i integratorzy nadal realizują projekty, lecz skupiają się na ich realnej wartości biznesowej, bezpieczeństwie oraz efektywności kosztowej. Największe wyzwania biznesowe wynikają dziś z jednoczesnej presji ekonomicznej i technologicznej. Trwa silna konkurencja cenowa, a niepewność makroekonomiczna sprawia, że klienci ostrożniej inwestują i dzielą duże projekty na etapy – rośnie znaczenie elastycznego finansowania. Jednocześnie szybki postęp technologiczny (LED, chmura, IoT, AI) i przenikanie się systemów AV z IT zwiększają złożoność
wdrożeń oraz podnoszą poprzeczkę wymagań – zarówno wobec kompetencji personelu, jak i bezpieczeństwa danych czy energooszczędności urządzeń. Od strony technologicznej branża Pro AV i digital signage stoi przed wyzwaniami operacyjnymi, takimi jak rosnąca złożoność systemów i ich pełna integracja z infrastrukturą IT (AV-over-IP), co wymaga standaryzacji rozwiązań oraz poszerzenia kompetencji integratorów w dziedzinie sieci. Równocześnie rośnie potrzeba zdalnego monitoringu i centralnego zarządzania instalacjami (platformy CMS w chmurze, analityka treści) – klienci oczekują nieprzerwanego działania 24/7 i sprawnych aktualizacji. Sprzęt AV musi spełniać surowe normy cyberbezpieczeństwa zgodne z politykami IT. Kondycja rynku pozostaje stabilna – to kontynuacja dotychczasowych trendów, bez gwałtownych zmian, ale z selektywnym
podejściem do nowych inwestycji – analizuje Łukasz Żukowski, Director TD SYNNEX | Maverick Polska.
Wielowymiarowy obraz kondycji rynku uzupełniają obserwacje dotyczące skali i sezonowości realizowanych kontraktów. Początek roku przyniósł wyraźne przesunięcie aktywności zakupowej w kierunku mniejszych i średnich instalacji, podczas gdy duże projekty przetargowe i komercyjne przechodziły przez wydłużone procedury decyzyjne. Warto jednak pamiętać, że specyfiką polskiej branży audiowizualnej jest tradycyjna sezonowość, w której to druga połowa roku kalendarzowego generuje najbardziej intensywne obroty i decyduje o finalnych wynikach finansowych. Dojrzałość rynku przejawia się również w tym, że proste powtarzanie historycznych wzrostów staje się niemożliwe. Współczesny biznes dystrybucyjny i integratorski wymaga maksymalnej elastyczności, szybkiej adaptacji zasobów i odejścia od tradycyjnego handlu opartego wyłącznie na wolumenie sprzedanych urządzeń. – Największe wyzwania biznesowe dotyczą efektywnego dostosowania zasobów firmy do potrzeb rynkowych. Dystrybucja wymaga skutecznej współpracy zarówno z naszymi dostawcami, jak również partnerami. Zmiany zachodzące w otoczeniu rynkowym wyraźnie pokazały, jak ważne jest wieloletnie partnerstwo, które ma bezpośredni wpływ na codzienne funkcjonowanie i obsługę biznesu projektowego. Siłą naszej dystrybucji jest stabilne zaplecze operacyjne, zarówno finansowe, jak i logistyczne, oraz doświadczony zespół specjalistów, kluczowy do realizacji wymagającego biznesu projektów AV i DS. W tym aspekcie wyróżniki AB, o których wspomniałem, w aktualnie zmiennym otoczeniu, są jeszcze istotniejsze. W pierwszym kwartale odczuwalna była mniejsza liczba projektów o dużej skali, a aktywność zakupowa przesunęła się w stronę mniejszych i średnich instalacji. Na tym etapie trudno jednak oceniać całościową kondycję rynku wyłącznie przez pryzmat tego. Specyfiką branży AV jest bowiem sezonowość, w której to druga połowa roku tradycyjnie generuje najbardziej intensywne obroty. Niemniej jednak rynek w Polsce jest już na tyle dojrzały, że powtarzanie niezwykle dynamicznych wzrostów z poprzednich lat staje się coraz większym wyzwaniem. Biznesowa rzeczywistość wymaga dziś od
dystrybutorów elastyczności oraz odejścia od prostego bazowania na wynikach historycznych – podkreśla Grzegorz Sulowski, Project Manager Digital Signage w AB S.A. – AV i digital signage to dziś bardzo dynamiczny rynek – klienci oczekują nie tylko sprzętu, ale gotowych rozwiązań, które po prostu działają. Coraz większym wyzwaniem jest też integracja różnych technologii, cyberbezpieczeństwo oraz nadążanie za tempem zmian. A umówmy się – liczba ekranów w projektach rośnie szybciej niż liczba gniazdek w salach konferencyjnych. Jako dystrybutor IT, który coraz śmielej wchodzi w rolę VAD-a, stawiamy na rozwój kompetencji, wsparcie techniczne i doradztwo dla partnerów. Chcemy pomagać nie tylko w dostarczeniu produktów, ale również w projektowaniu i realizacji rozwiązań, które odpowiadają na realne potrzeby klientów. Krótko mówiąc: menos sprzedawania pudełek, więcej rozwiązywania problemów i doradztwa i w tym kierunku, jako AB się doskonalimy. Patrząc na pierwsze miesiące roku, można powiedzieć, że rynek AV i digital signage w Polsce ma się całkiem dobrze. Widzimy coraz więcej projektów związanych z modernizacją sal konferencyjnych, przestrzeni edukacyjnych czy systemów komunikacji wizualnej. Firmy nadal inwestują w technologie, które pomagają lepiej komunikować się z pracownikami i klientami – a ekran wciąż bywa skuteczniejszy niż kolejny mail, którego nikt nie przeczyta. Oczywiście nie brakuje wyzwań związanych z budżetami czy niepewną sytuacją gospodarczą, ale ogólny kierunek jest pozytywny. Coraz częściej obserwujemy też zainteresowanie bardziej zaawansowanymi rozwiązaniami i integracją różnych systemów. To pokazuje, że rynek dojrzewa, a klienci patrzą na AV i digital signage nie jak na koszt, lecz jako realne narzędzie wspierające biznes – dodaje Paweł Będź, Inżynier systemów Digital Signage, UC&C i CCTV w AB S.A. Perspektywa integratorów działających bezpośrednio na pierwszej linii frontu u klienta końcowego ujawnia głęboką polaryzację sektorową. Podczas gdy tradycyjne inwestycje komercyjne w segmencie standardowych powierzchni biurowych wykazują chwilowe spowolnienie podyktowane globalną ostrożnością kapitałową, na rynku ugruntowały się zupełnie nowe, niezwykle dynamiczne kierunki alokacji
budżetów. Absolutnym fenomenem pierwszej połowy 2026 roku jest gwałtowny rozwój infrastruktury Pro AV powiązanej z sektorem obronności, wojska oraz bezpieczeństwa narodowego. Potężne nakłady na modernizację zaplecza militarnego przekładają się bezpośrednio na masowy popyt na zaawansowane systemy wizualizacji wielkoformatowej, bezpieczne sale odpraw, laboratoria szkoleniowe oraz nowoczesne centra dowodzenia kryzysowego. To wymagający, wysoce wyspecjalizowany rynek, oparty na bezwzględnych certyfikacjach i długofalowych umowach. – Obecnie na rynku komercyjnym, w sektorze biurowym i korporacyjnym, obserwujemy mniejszą aktywność inwestycyjną, na co wpływ ma niepewność geopolityczna na świecie. Z drugiej strony, bardzo dynamicznie rozwija się obszar związany z obronnością i wojskiem, gdzie powstają nowe centra zarządzania, sale nadzoru i odpraw. Realizujemy tam zaawansowane tematy, jednak trzeba mieć świadomość, że ten rynek również ma swoje ograniczenia i obecny boom nie będzie trwał wiecznie. Dla Eurotrendu niezwykle stabilną i mocną nogą biznesową pozostaje sektor edukacyjny, a w szczególności uczelnie wyższe, z którymi stale współpracujemy w Polsce Północnej. Infrastruktura akademicka, ze względu na intensywność użytkowania sal wykładowych przez siedem dni w tygodniu, wymaga nieustannych modernizacji, serwisu i wymiany sprzętu. Obecnie realizujemy m.in. wyposażenie hali sportowej dla Uniwersytetu Gdańskiego, a w portfolio mamy obiekty m.in. dla Politechniki Gdańskiej, Gdyńskiego Uniwersytetu Morskiego, Uniwersytetu WSB Merito w Gdańsku czy Akademii Marynarki Wojennej. To obszar, który gwarantuje nam ciągłość działania bez względu na wahania w segmencie korporacyjnym. Oceniając sytuację z naszej perspektywy, popyt jest bardzo satysfakcjonujący. Mamy podpisane umowy, które w pełni zabezpieczają nam portfel zamówień na ten rok, a nawet zakontraktowane tematy na kolejny. Klienci wracają do realizacji wcześniej przygotowywanych zapytań, dlatego operacyjnie skupiamy się już na budowaniu perspektywy na przyszły rok. Największej dynamiki inwestycyjnej spodziewamy się w obszarach powiązanych z obronnością. Nakłady na wojsko to nie tylko bezpośrednie zakupy uzbrojenia, ale całe zaplecze obejmujące

nowoczesne ośrodki szkoleniowe, centra dowodzenia czy nowe, specjalistyczne kierunki na uczelniach wojskowych. To tam w najbliższym czasie popyt na zaawansowane systemy AV będzie najwyższy. Tradycyjny biznes może na tym tle nieco ucierpieć – komentuje Radosław Pałubicki, CEO Eurotrend.
– Rynek AV i digital signage w Polsce jest dziś bardziej wymagający niż jeszcze kilka kwartałów temu. Klienci nadal inwestują, ale decyzje zakupowe są mocniej uzależnione od mierzalnej wartości: niezawodności sal, bezpieczeństwa, łatwości zarządzania oraz realnego wykorzystania przestrzeni biurowych. W praktyce oznacza to mniejszą tolerancję dla rozwiązań punktowych, które dobrze wyglądają w specyfikacji, ale generują dodatkowe koszty wdrożenia, serwisu i utrzymania. Największym wyzwaniem pozostaje więc połączenie jakości doświadczenia użytkownika z przewidywalnością operacyjną dla działów IT. HP Poly odpowiada na to, rozwijając portfolio urządzeń do sal spotkań, audio, wideo i pracy osobistej jako spójny ekosystem: od prostych scenariuszy BYOD, przez Microsoft Teams Rooms
i Zoom Rooms, po rozwiązania modułowe dla większych przestrzeni. Coraz ważniejsza jest też możliwość centralnego zarządzania, monitoringu i analityki, dlatego Poly Lens oraz integracja z HP Workforce Experience Platform stają się naturalnym elementem rozmowy o inwestycjach AV. W Polsce największej dynamiki spodziewamy się w modernizacji sal konferencyjnych i szkoleniowych, w sektorze publicznym, edukacji, finansach, dużych organizacjach rozproszonych oraz wszędzie tam, gdzie praca hybrydowa przeszła z fazy projektu do standardu operacyjnego. Digital signage będzie rosnąć przede wszystkim tam, gdzie łączy komunikację wizualną z danymi, harmonogramami, obsługą przestrzeni i doświadczeniem pracownika lub klienta – wskazuje Piotr Mazurek, POLY Solutions Sales Engineer ECE.
Najważniejsza transformacja o charakterze operacyjnym zachodzi na poziomie technologicznym, gdzie systemy Pro AV zostały ostatecznie i bezpowrotnie
wchłonięte przez ekosystemy teleinformatyczne przedsiębiorstw. Standard AV-over-IP, migracja systemów zarządzania treścią do chmury oraz powszechność systemów zunifikowanej komunikacji (UC&C) sprawiły, że kluczowymi decydentami w projektach stały się działy IT. Tradycyjne wdrożenia niskoprądowe ustępują miejsca rygorystycznym politykom cyberbezpieczeństwa korporacyjnego, certyfikacjom sieciowym oraz centralnemu zarządzaniu urządzeniami z poziomu globalnych narzędzi IT, takich jak Microsoft Endpoint Manager czy Intune. Aby sprostać wyśrubowanym normom ochrony danych, najwięksi producenci decydują się na strategiczną współpracę z globalnymi dostawcami infrastruktury chmurowej, co pozwala zapewnić poziom skalowalności nieosiągalny dla pojedynczych podmiotów. – Segment AV od wielu lat jest coraz silniej powiązany z segmentem IT, co niesie za sobą szereg konsekwencji. Jedną z nich jest częsty brak znajomości branży AV wśród decydentów IT. Kolejną stanowi rosnąca złożoność oprogramowania oraz przeniesienie komunikacji AV do sieci IP. Dominacja marketplace’ów oraz mniejsze
sale z prostymi rozwiązaniami prowadzą do marginalizacji roli profesjonalnego integratora i spadku marżowości w branży. Do pozytywów można zaliczyć możliwość zdalnego zarządzania i aktualizacji systemów AV, pod warunkiem że dział IT i polityka firmy dopuszczają ich podłączenie to sieci. W praktyce rozwój systemów AV wyprzedza zmiany polityk firmowych oraz podejście decydentów do usieciowienia urządzeń. Coraz częściej obserwujemy przejęcie kontroli przez IT nad konfiguracją, aktualizacjami i politykami bezpieczeństwa, zamiast pozostawiania decyzji specjalistom AV na podstawie preferencji użytkowników. Sale zarządzane są przez narzędzia takie jak Microsoft Endpoint Manager czy Intune. Czuć niepewność co do przyszłości i ewentualnego kryzysu, a sytuacja geopolityczna nie sprzyja stabilizacji. Część firm ogranicza wydatki „nice to have” na rzecz „must have”, podczas gdy inne wykorzystują ten czas, korzystając z większej dostępności integratorów, krótszych terminów i korzystniejszych cen. Pomonie realizujemy zarówno nowe projekty, jak i wymiany sprzętu z wykorzystaniem opcji trade-in. Projekty w H1 pozwolą nam zrealizować plan sprzedażowy. W gąszczu technologii rośnie zapotrzebowanie na rozwiązania intuicyjne i wszechstronne, jak Barco ClickShare Hub, który sprawdza się w każdej wielkości sal, oferując Microsoft Teams Rooms oraz BYOD. Rozwiązania Barco zapewniają także funkcjonalność digital signage, nadając salom konferencyjnym „drugie życie”. Największej dynamiki inwestycji spodziewamy się w segmencie dużych firm i instytucji, gdzie kluczowe są bezpieczeństwo, niezawodność i prostota obsługi. W tym kontekście niewielkie oszczędności nie równoważą ryzyka związanego z bezpieczeństwem danych, które pozostaje jednym z największych wyzwań – wyjaśnia Łukasz Niegowski, Sales Director MX, Middle East & CEE-T w Barco. Równolegle na polskim rynku dokonuje się redefinicja finansowych kryteriów oceny projektów. Najniższa cena zakupu sprzętu ostatecznie przestaje być głównym argumentem przetargowym, a klienci zyskują pełną świadomość, że urządzenia niskiej jakości generują potężne, ukryte koszty eksploatacyjne w całym cyklu życia produktu. Współczesna kalkulacja opiera się na parametrach TCO,
stabilności wsparcia posprzedażowego oraz rygorystycznych wymogach z zakresu efektywności energetycznej (ESG) i eliminacji awarii. Sytuację ekonomiczną dodatkowo komplikuje presja kosztowa po stronie komponentów elektronicznych. Dynamiczne wahania cen podzespołów i pamięci RAM/Flash zmuszają producentów do agresywnego zabezpieczania łańcuchów dostaw i utrzymywania wysokich stanów magazynowych w celu ochrony stabilności cenowej ofert projektowych. – Z perspektywy rynku Audio Video jednym z największych wyzwań pozostaje dziś realizacja innowacyjnych projektów przy jednoczesnym zachowaniu pełnej kontroli nad kosztami i harmonogramem inwestycji. Klienci oczekują coraz bardziej zaawansowanych technologicznie rozwiązań, które nie tylko odpowiadają na bieżące potrzeby, ale również pozostają skalowalne i gotowe na przyszłe wymagania organizacji. Kluczowe znaczenie ma właściwe oszacowanie kosztów już na etapie planowania projektu, co pozwala ograniczyć ryzyko nieprzewidzianych wydatków oraz zapewnić efektywne wykorzystanie budżetu inwestycyjnego. Warto również podkreślić, że wybór najtańszego rozwiązania nie zawsze oznacza rzeczywistą oszczędność dla inwestora. Cena zakupu jest tylko jednym z elementów całkowitego kosztu inwestycji. Produkty niskiej jakości mogą generować dodatkowe wydatki związane z awariami, częstszymi interwencjami serwisowymi, koniecznością wymiany komponentów czy przestojami wpływającymi na komfort i efektywność użytkowników. W efekcie pozorna oszczędność na etapie zakupu może przełożyć się na wyższe koszty utrzymania systemu w całym jego cyklu życia. Dlatego coraz więcej inwestorów zwraca uwagę nie tylko na cenę, ale również na jakość, dostępność wsparcia technicznego oraz całkowity koszt posiadania rozwiązania (TCO). Patrząc na pierwsze miesiące 2026 roku, oceniamy rynek AV i digital signage w Polsce jako stabilny i ogólnie bardzo pozytywne. W pierwszym półroczu zrealizowaliśmy kilka ciekawych projektów, a jednocześnie nadal mamy w pipeline znaczącą liczbę kolejnych zapytań, z czego część znajduje się już na zaawansowanym etapie. Jesteśmy również zadowoleni z wyników sprzedażowych – są online nieco wyższe od naszych wcześniejszych oczekiwań, dlatego pierwsze półrocze oceniamy zdecydowanie
na plus. Wyraźnie widzimy także zmianę w strukturze popytu, gdzie rośnie zainteresowanie monitorami o większych przekątnych – takich jak 75”, 86”, 98” czy 110” – oraz rozwiązaniami AIO LED 136/163, które coraz częściej stają się standardem w nowoczesnych przestrzeniach komercyjnych i korporacyjnych – szczegółowo opisuje Robert Buława, Sales Director Information Display w LG Electronics Polska. – Trzy rzeczy: presja kosztowa po stronie komponentów (wzrosty cen pamięci DRAM i NAND przekładają się na cały łańcuch), wydłużone cykle decyzyjne po stronie klientów końcowych oraz rosnące wymagania w obszarze cyberbezpieczeństwa. W tym ostatnim obszarze stawiamy na współpracę z największymi globalnymi dostawcami chmury, jak AWS, których usługi wspierają nasze systemy, w tym platformy CMS. Dzięki temu klient otrzymuje poziom bezpieczeństwa i skalowalności, którego żaden pojedynczy vendor AV nie zbudowałby samodzielnie. Do tego dochodzą mechanizmy ochrony ceny na czas trwania projektu i inwestycja w lokalny serwis. Rynek jest stabilny, ale selektywny. Najsilniejszy popyt widzimy w retail i QSR, gdzie digital signage przestał być kosztem, a stał się narzędziem generującym przychód. Bardzo mocno rośnie też outdoor, gdzie standardem stają się ekrany o jasności minimum 4000 nitów przy jednoczesnym niskim poborze energii. To właśnie w tym segmencie debiutują nowe technologie RGB MiniLED, w tym rozwiązania window facing, które łączą wysoką jasność z efektywnością energetyczną. Edukacja i sektor publiczny pozostają istotnym motorem dla ekranów interaktywnych. Segmenty o największej dynamice: LED, szczególnie rozwiązania All-in-One i tylko w COB, ponieważ spadający całkowity koszt posiadania COB otwiera LED na projekty, które jeszcze niedawno były domeną LCD. Drugi kierunek to retail media i DOOH, gdzie ekran staje się mierzalnym kanałem reklamowym – podkreśla Michał Dołaszyński, Hisense B2B CEE Director w Hisense B2B Europe.
– Z perspektywy Samsung, obserwujemy kilka kluczowych wyzwań, które jednocześnie definiują kierunek rozwoju rynku. q Presja kosztowa i oczekiwanie wysokiej efektywności inwestycji - klienci coraz częściej oczekują

rozwiązań, które nie tylko oferują najwyższą jakość obrazu, ale również optymalizują koszty operacyjne – w tym zużycie energii i koszty utrzymania.
q Rosnąca złożoność ekosystemów technologicznych - integracja digital signage z systemami IT, analityką danych i platformami zarządzania treścią staje się standardem, a nie wyróżnikiem.
q Dynamiczny rozwój technologii (AI, IoT, cloud) - wymaga to ciągłego dostosowywania portfolio i inwestycji w innowacyjne technologie, które realnie wspierają biznes klientów.
q Zrównoważony rozwój i regulacje środowiskowe - coraz większe znaczenie mają energooszczędność, trwałość produktów oraz transparentność w obszarze ESG. Pierwsze miesiące roku pokazują, że rynek pozostaje stabilny, choć bardziej selektywny i wymagający:
q Segment korporacyjny utrzymuje silny popyt dzięki transformacji modelu pracy i rosnącemu znaczeniu
efektywnej komunikacji wizualnej.
q Retail inwestuje ostrożniej, koncentrując się na rozwiązaniach generujących mierzalne efekty sprzedażowe.
q Sektor publiczny i edukacja nadal odgrywają istotną rolę, szczególnie w kontekście cyfryzacji i modernizacji infrastruktury.
- Jako Samsung dostrzegamy, że klienci coraz częściej poszukują kompleksowych rozwiązań end-to-end, zamiast pojedynczych produktów – analizuje Grzegorz Nowicki, Head of Sales Professional Display w Samsung Electronics Polska. – Rynek AV rozwija się bardzo dynamicznie, ale jednocześnie klienci podejmują dziś decyzje inwestycyjne znacznie bardziej świadomie niż jeszcze kilka lat temu. Liczy się nie tylko jakość obrazu, lecz także całkowity koszt użytkowania, energooszczędność, łatwość instalacji oraz możliwość wykorzystania urządzeń w różnych scenariuszach. Dlatego rozwijamy portfolio laserowych projektorów, szczególnie modeli ultrakrótkiego rzutu, które odpowiadają na potrzeby nowoczesnych
szkół, uczelni, sal szkoleniowych i przestrzeni biznesowych. Zapewniają one duży, czytelny obraz, funkcje interaktywne oraz prostą integrację z narzędziami do współpracy, a jednocześnie oferują długą, bezobsługową pracę i niskie koszty eksploatacji. Z perspektywy integratora równie ważne jak sama technologia jest bezpieczeństwo realizacji projektu. Obejmuje ono dostępność urządzeń, wsparcie przed- i posprzedażowe oraz sprawny serwis. Jako marka obecna na polskim rynku od 25 lat zapewniamy partnerom bezpieczeństwo dostaw zarówno dla dużych projektów, jak i bieżącej sprzedaży dzięki dobrze zatowarowanym magazynom naszych dystrybutorów. Dodatkowym zabezpieczeniem jest centralny magazyn Epson w Europie, który umożliwia szybką realizację zamówień również przy większych wdrożeniach. Partnerzy mogą liczyć na wsparcie lokalnych ekspertów technicznych, którzy pomagają w doborze optymalnych rozwiązań, konsultacjach projektowych oraz przygotowaniu ofert – podsumowuje Andrzej Bieniek, Account Manager Video Projectors w Epson Polska.
Sektorowa polaryzacja i nowe, dynamiczne wektory wzrostu
Poza sektorem militarnym i korporacyjnym, potężnymi motorami napędowymi branży pozostają nowoczesny retail oraz szeroko rozumiany sektor publiczny i edukacja. Sieci handlowe masowo inwestują w transformację nośników cyfrowych, budując zaawansowane struktury Retail Media oraz wielkoformatowe ekrany DOOH indoor/outdoor o jasności przekraczającej 4000 nitów, które przynoszą bezpośrednie zyski reklamowe i gwarantują wysoką stopę zwrotu. Z kolei szkolnictwo wyższe oraz placówki oświatowe realizują strukturalną cyfryzację przestrzeni dydaktycznych, wdrażając ekrany interaktywne premium z zaawansowanymi systemami sterowania. Popyt ten jest długofalowo stymulowany i zabezpieczany przez masowy napływ środków unijnych oraz programów krajowych, na czele z inicjatywami „Cyfrowy Uczeń” oraz wielobranżowym programem FEnIKS. – Rosnący popyt na pamięci powoduje duże problemy również dla producentów ekranów. Dział zakupu iiyama bardzo aktywnie działa w obszarze zabezpieczenia łańcucha dostawa w obszarze komponentów. Rosnąca w każdym z naszych oddziałów sprzedaż spowodowała, że jesteśmy do tej sytuacji przygotowani lepiej niż nasza konkurencja. Rynek AV i digital signage w Polsce niezmiennie daje nam, producentom powody do zadowolenia. Od kilku lat obserwujemy sytuację, w której pierwsza połowa roku wyrównuje wyniki końcówki roku poprzedniego. Jako iiyama coraz częściej jesteśmy już wskazywani jako pierwszy produkt do zakupu. Jest to dla nas informacja, że sposób budowania kanału jest jak najbardziej słuszny i obranego kierunku rozwoju nie mamy w planach zmieniać. Niezmiennie najbardziej aktywnym segmentem rynku jest edukacja. Uczelnie wyższe bardzo mocno inwestują w rozwój edukacji interaktywnej. W przypadku modernizacji sal korzystają z monitorów interaktywnych, bardzo często łącząc to z profesjonalnymi systemami sterowania tymi salami. Dużym atutem jest tutaj możliwość klonowania obrazu na projektor wraz z notatkami dodawanymi w trakcie zajęć – podsumowuje Robert Tomaszewski, Business Development Manager Professional Displays w iiyama International. – Polski rynek AV i Digital Signage przechodzi etap intensywnej transformacji. Jeszcze kilka lat temu wiele projektów było ocenianych przede wszystkim przez pryzmat ceny i podstawowej funkcjonalności. Obecnie klienci oczekują rozwiązań kompleksowych – łatwych w zarządzaniu, skalowalnych, bezpiecznych i zintegrowanych z infrastrukturą IT. Zmienia się również rola integratorów oraz producentów, którzy coraz częściej muszą dostarczać nie tylko sprzęt, ale także kompetencje projektowe,
wsparcie wdrożeniowe i usługi posprzedażowe. Jednym z największych wyzwań pozostaje budowanie wartości marki nie przez sam produkt, ale również przez dostępność towaru, stabilność serwisową, wsparcie techniczne i elastyczność przy realizacji dużych projektów. Nadal ogromne znaczenie ma czynnik ludzki i budowanie relacji. Szybkość reakcji producenta oraz umiejętność dostosowania oferty do specyfiki danego wdrożenia często okazują się równie ważne, jak parametry techniczne czy cena. Patrząc na pierwsze miesiące roku, kondycję rynku można ocenić jako stabilną, choć wyraźnie zmienia się struktura inwestycji – uzupełnia Paweł Budzik, Business Development Manager w Dahua.
Nowy układ sił i perspektywy rozwoju
Polski rynek Pro AV i Digital Signage definitywnie porzuca powierzchowną rywalizację cenową na rzecz dojrzałej konsolidacji biznesowej, w której bezpieczeństwo kapitału, elastyczne modele finansowania projektowego i ochrona marży partnerskiej stanowią absolutny priorytet. Ostateczna konwergencja systemów audiowizualnych z infrastrukturą teleinformatyczną oraz standardem AV-over-IP sprawiła, że urządzenia końcowe stały się integralnymi punktami sieci firmowych. To zjawisko bezpowrotnie wyniosło kryteria cyberbezpieczeństwa chmurowego, zgodności z politykami IT korporacji (zarządzanie przez Microsoft Intune) oraz efektywności energetycznej (ESG) do rangi kluczowych czynników decyzyjnych przy wyborze dostawcy. Integratorzy i dystrybutorzy VAD przestają być postrzegani jako tradycyjni handlowcy, ewoluując w stronę strategicznych doradców biznesowych i opiekunów inwestycji odpowiedzialnych za ciągłość działania krytycznych systemów komunikacji wizualnej. W nadchodzących kwartałach główne strumienie inwestycyjne będą płynąć do sektora nowoczesnego handlu detalicznego, napędzanego bardzo wysoką zyskownością cyfrowych sieci Retail Media i nośników DOOH, a także do dużych przedsiębiorstw modernizujących przestrzenie dla stałego modelu pracy hybrydowej oraz zaawansowanych centrów dowodzenia i control roomów w przemyśle i sektorze obronnym. Nienaruszalną, wysoce odporną na przejściowe wahania koniunktury rynkowej bazą przychodową dla branży pozostanie szeroko pojęty sektor publiczny wraz z edukacją i szkolnictwem wyższym. Strukturalna, cyfrowa przebudowa placówek dydaktycznych, urzędów oraz infrastruktury miejskiej zostanie trwale zasilona potężnymi falami subsydiów z programów unijnych i rządowych, na czele z inicjatywami „Cyfrowy Uczeń” oraz FEnIKS, których harmonogram realizacji rozpisana jest co najmniej do lat 2028–2029, gwarantując całemu kanałowi partnerskiemu stabilny portfel zamówień. n Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl







Lenovo ThinkSmart Bar 180 to urządzenie stworzone z myślą o doskonałych wideokonferencjach. Wbudowane głośniki, mikrofon oraz innowacyjna kamera o szerokim kącie widzenia zapewniają wyjątkowe doświadczenie komunikacyjne. W połączeniu z ekranem LED 138” powstaje nowoczesna sala konferencyjna, idealna do spotkań biznesowych i współpracy zespołowej.
3 niezależne obiektywy w jednej kamerze, które inteligentnie łączą się w jeden, spójny obraz
Kilka trybów kadrowania
Perfekcyjny obraz dla wymagających klientów
3 – letnia gwarancja Lenovo Premier Support na cały zestaw
Dostępne dwie wersje:
1. Bring Your Own Device – wideokonferencja sterowana z poziomu laptopa.

100 000 godzin bezawaryjnej pracy
Rozdzielczość Full HD
Ultra cienka konstrukcja
Profesjonalne wdrożenie i serwis gwarancyjny nawet do 60 miesięcy
2. Lenovo ThinkSmart Core – komputer współpracujący m.in. z Microsoft Teams Rooms. Procesor Intel vPro umożliwia zdalne zarządzanie wieloma urządzeniami z jednego miejsca.
Głogowska 3, 01-743 Warszawa biuro@statim.com.pl,
70
Druga część raportu analizuje kluczowe innowacje technologiczne, które w 2026 roku kształtują rynek komunikacji wizualnej. Cyfrowe ekosystemy wypierają autonomiczny sprzęt, a inteligentne platformy chmurowe oraz on-premise redefiniują standardy zarządzania. Praktyczna implementacja sztucznej inteligencji ostatecznie przekształca urządzenia końcowe i optymalizuje procesy inżynieryjne.
Transformacja technologiczna na rynku Pro AV i Digital Signage w 2026 roku stawia przed integratorami zupełnie nowe wymagania. Tradycyjne podejście oparte na instalacji pojedynczych urządzeń bezpowrotnie ustępuje miejsca zaawansowanym, kompletnym ekosystemom, w których sprzęt, oprogramowanie i platformy zarządcze tworzą nierozerwalną całość. W obszarze wyświetlania obrazu kluczowym trendem staje się technologia LED oparta na matrycach COB (Chip-on-Board) z ultramałym skokiem diody poniżej 1 mm, podczas gdy w sferze profesjonalnej projekcji unijne restrykcje ekologiczne ostatecznie przypieczętowały pełną migrację na laserowe źródła światła. Równolegle na rynku pojawiają się innowacyjne formaty niszowe, takie jak profesjonalny e-papier oraz ekrany High Brightness o jasności do 4000 nitów, które otwierają przed branżą retailu i transportu niedostępne wcześniej scenariusze wdrożeniowe. – E-paper to dziś osobna kategoria produktowa, nie ciekawostka. Bardzo długa praca na baterii, zero emisji światła w spoczynku i czytelność w pełnym słońcu
sprawiają, że retail, hospitality i transport pytają o te rozwiązania wszędzie tam, gdzie kabel zasilający to problem. Technologia LED ewoluuje szybciej niż kiedykolwiek. Pixel pitch poniżej jednego milimetra, jeszcze niedawno zarezerwowany dla największych budżetów, staje się standardem w salach konferencyjnych i centrach sterowania. COB, czyli Chip-onBoard, to kolejny krok, wyższy kontrast, odporność mechaniczna, brak ryzyka wybicia diod. W przetargach na centra zarządzania kryzysowego COB pojawia się już jako wymóg specyfikacyjny, nie opcja. Format all-in-one idzie jeszcze dalej, jeden kabel zasilający, zero zewnętrznych kontrolerów, gotowy do uruchomienia. LASA136, 136 cali Micro LED COB, to przykład z naszego portfolio. Monitory High Brightness, z jasnością 2500 do 4000 nitów, otwierają scenariusze wcześniej niemożliwe: witryny sklepowe w pełnym słońcu, hale targowe, przestrzenie publiczne z silnym oświetleniem zastanym – wskazuje Jarosław Szkoda, Senior Sales Engineer Information Display w LG Electronics Polska.
Przewagę konkurencyjną budują dzisiaj producenci i integratorzy, którzy
eliminują luki produktowe w swojej ofercie, zmierzając w kierunku koncepcji One-Stop Buy. Klient biznesowy oczekuje spójnego środowiska, w którym miniaturowe ekrany Small Signage, wyświetlacze typu stretch oraz panele interaktywne premium bezszwowo współpracują z tym samym autorskim oprogramowaniem kontrolnym. Wygrywają rozwiązania, które radykalnie upraszczają codzienną pracę i skracają czas wdrożenia, w tym formaty All-in-One LED oraz urządzenia oparte na zaawansowanych procesorach SoC. – W związku z wejściem w życie dyrektywy unijnej o zakazie importu projektorów z lampowym źródłem światła, Epson od kilku dobrych lat wprowadzał i rozwijał portfolio z laserowym źródłem światła. Obecnie mamy w ofercie produkty przeznaczone do domu, edukacji, sal konferencyjnych, dużych audytoriów, digital signage czy sektora kultury i sztuki o jasnościach od 1000 do 30 000 lumenów. Rozwiązania laserowe pozwalają ograniczyć całkowity koszt użytkowania, zapewniają wieloletnią, bezawaryjną pracę i odpowiadają na rosnące wymagania

związane z efektywnością energetyczną. Co ważne, dla partnerów jest to realna przewaga konkurencyjna. Laserowe źródło światła eliminuje konieczność regularnej wymiany lamp i znacząco ogranicza potrzebę serwisowania urządzeń. Projektory Epson oferują do 20 tys. godzin bezobsługowej pracy, co przekłada się na niższe koszty eksploatacji, mniejszą liczbę przestojów oraz większą przewidywalność działania. To szczególnie istotne dla szkół, uczelni, instytucji publicznych czy firm, gdzie niezawodność sprzętu ma bezpośredni wpływ na ciągłość pracy. Równie ważne jest bezpieczeństwo inwestycji. Epson to japoński producent z wieloletnim doświadczeniem, od dekad rozwijający technologie projekcyjne i będący światowym liderem w tym segmencie. Dla klientów oznacza to nie tylko dostęp do sprawdzonych rozwiązań, ale także pewność długofalowego wsparcia. Potwierdzeniem jakości
urządzeń jest pięcioletnia gwarancja oferowana na projektory oraz lokalne zaplecze serwisowe, które zapewnia szybkie wsparcie w razie potrzeby. Dla partnerów oznacza to możliwość budowania oferty opartej nie tylko na parametrach technicznych, ale przede wszystkim na wiarygodności marki, niskim całkowitym koszcie posiadania i wieloletniej niezawodności – podkreśla Andrzej Bieniek, Account Manager Video Projectors w Epson Polska. – Każdego roku rozwijamy portfolio naszych produktów. Te, które dodajemy do oferty mają ją komplementarnie uzupełnić i dać partnerom możliwość przygotowania pakietu dla klienta końcowego w oparciu o produkty jednego producenta. W 2026 roku uzupełniamy kolejne luki w ofercie. Wprowadziliśmy ekrany small Signage (22 i 24 cale), w ostatnim kwartale roku do sprzedaży wejdzie jeszcze ekran 38’’ stretch. Dział rozwoju pracuje intensywnie, abyśmy
mogli w tym roku zaproponować ekran 55’’ High Brightness. W połączeniu z oprogramowaniem iiSignage2 i iiControl stajemy się powoli One-Stop Buy dla klientów końcowych – informuje Robert Tomaszewski, Business Development Manager Professional Displays w iiyama International.
– Rozwiązania, które upraszczają integrację i skracają czas wdrożenia: LED All-in-One, ekrany oparte na SoC z otwartymi platformami CMS oraz platformy dedykowane hospitality. Portfolio szybko się poszerza: komercyjne projektory laserowe, małe ekrany dotykowe 24 cale, które coraz częściej pojawiają się w projektach, a także rozwiązania desktopowe i gamingowe. Przewagę konkurencyjną partnerzy budują dziś nie na pojedynczym ekranie, tylko na kompletnym ekosystemie: sprzęt, software, serwis i model finansowania. Hisense to rozumie i sami jesteśmy w stanie zaoferować partnerom bardzo
atrakcyjne finansowanie projektów, co w czasach droższego pieniądza bywa czynnikiem decydującym o wygranej –dodaje Michał Dołaszyński, Hisense B2B CEE Director w Hisense B2B Europe. – W segmentach biznesowym czy edukacyjnym technologie osiągnęły tak wysoki i wyrównany poziom, że trudno o rewolucyjne rozwiązania typu „wow”. Prawdziwą rewolucją ostatnich lat, która realnie zmieniła rynek, było upowszechnienie standardu USB-C. Rozwiązania 8K pozostają domeną niszową dla najbardziej wymagających odbiorców – uzupełnia Radosław Pałubicki, CEO Eurotrend.
Zdalne zarządzanie, elastyczność licencyjna i cyfrowe serce instalacji
Centralnym punktem nowoczesnych systemów staje się warstwa aplikacyjna. Choć rynek Pro AV wyraźnie zmierza w kierunku chmury i modelu subskrypcyjnego (SaaS), unikalną przewagę zyskują platformy CMS, które dają inwestorom pełną swobodę w wyborze architektury. Dużym atutem pozostają zaawansowane wdrożenia on-premise na lokalnych serwerach klientów, eliminujące cykliczne opłaty licencyjne i gwarantujące transparentność kosztów. Oprogramowanie redefiniuje również przeznaczenie przestrzeni biurowych: nowoczesne systemy bezprzewodowego udostępniania treści automatycznie integrują się z zewnętrznymi platformami CMS, przekształcając nieużywane ekrany w salach konferencyjnych w dynamiczne nośniki Digital Signage i nadając im „drugie życie”. – Największy potencjał widzimy w rozwiązaniach, które upraszczają codzienną pracę i są łatwe do zarządzania na większą skalę. Coraz większego znaczenia będą nabierać platformy do zdalnego zarządzania urządzeniami AV, rozwiązania oparte na AI, a także systemy digital signage pozwalające szybko personalizować i automatyzować komunikację. Dużą rolę odegra również integracja różnych technologii – od AV, przez IT i sieci, aż po systemy do współpracy i analityki. Klienci coraz rzadziej pytają o pojedynczy monitor czy kamerę, a coraz częściej o efekt biznesowy, który chcą osiągnąć. I właśnie w tym pomagamy. Partnerzy,
którzy będą rozpatrywali projekty w tej perspektywie, łącząc te elementy w spójną całość, zyskają realną przewagę konkurencyjną. A ponieważ sprzęt coraz częściej staje się „commodity”, to właśnie wiedza, kompetencje i umiejętność zaprojektowania całego rozwiązania, co wspieramy w AB, będą tym, co najbardziej wyróżni integratorów na rynku – podkreśla Paweł Będź, Inżynier systemów Digital Signage, UC&C i CCTV w AB S.A.
– Klienci oczekują dziś prostoty użytkowania przy jednoczesnym zachowaniu możliwości integracji z istniejącą infrastrukturą IT. Dlatego rośnie znaczenie platform do zdalnego zarządzania urządzeniami, monitoringu stanu instalacji oraz szybkiej aktualizacji systemów. Takie funkcje stają się dziś standardem profesjonalnych wdrożeń i coraz częściej stanowią jeden z kluczowych elementów oceny całego rozwiązania. Coraz większe znaczenie ma również sposób licencjonowania i utrzymania systemów Digital Signage. Choć rynek wyraźnie przesuwa się w kierunku rozwiązań chmurowych rozliczanych w modelu subskrypcyjnym, wielu klientów nadal oczekuje większej kontroli nad środowiskiem oraz przewidywalności kosztów. Dlatego dużym atutem pozostają platformy CMS wdrażane w modelu on-premise, które mogą być instalowane zarówno na lokalnym serwerze klienta, jak i w infrastrukturze chmurowej wybranego dostawcy, bez konieczności ponoszenia odnawialnych opłat licencyjnych. Takie podejście zapewnia elastyczność wdrożenia oraz pozwala dokładnie określić całkowity koszt inwestycji już na etapie planowania projektu – wyjaśnia Paweł Budzik, Business Development Manager w Dahua.
– W coraz bardziej zaawansowanym i złożonym świecie technologii kluczowe znaczenie będą miały rozwiązania intuicyjne i proste w użyciu dla użytkownika końcowego, a jednocześnie nieobciążające działów IT. Istotne są także możliwości zdalnej konfiguracji i zarządzania systemami AV poprzez dedykowane platformy, takie jak Barco XMS Cloud oparta na infrastrukturze Microsoft. Nadal zdecydowanie mniejsza część sal konferencyjnych na świecie
jest wyposażonych w rozwiązania do wideokonferencji, a zaledwie niewielka część sal wyposażona jest w systemy typu „room”, zamiast BYOD. To ogromny potencjał rynkowy, który będzie poszukiwał optymalnych rozwiązań. Przy dużej konkurencji w branży AV zarówno integratorzy, jak i klienci końcowi mają szeroki wybór technologii i standardów. Dlatego konsekwentnie uważamy, że kluczowe są rozwiązania bezpieczne, niezawodne, intuicyjne w obsłudze, multiplatformowe i proste w konfiguracji. Jak mawiał Albert Einstein: „Wszystko powinno być tak proste, jak to tylko możliwe, ale nie prostsze” – i ta zasada przyświeca nam przy rozwoju linii ClickShare – wskazuje Łukasz Niegowski, Sales Director MX, Middle East & CEE-T w Barco.
Sztuczna inteligencja w urządzeniach końcowych i procesach inżynieryjnych
Najbardziej przełomowym zjawiskiem w 2026 roku jest praktyczna implementacja algorytmów sztucznej inteligencji, która ostatecznie odcięła się od czysto marketingowych sloganów. W urządzeniach końcowych systemów wideokonferencyjnych AI automatyzuje obsługę, zdejmując z użytkowników konieczność manualnej konfiguracji. Algorytmy realizują automatyczne kadrowanie, optymalny wybór ujęcia z wielu kamer, dynamiczne śledzenie mówców, precyzyjne tłumienie szumów i odbić dźwięku oraz separację zakłóceń z otoczenia. AI redefiniuje również zarządzanie siecią ekranów poprzez analitykę audytorium, automatyzację treści w systemach CMS oraz mechanizmy predictive maintenance, wykrywając anomalie techniczne, zanim wpłyną one na ciągłość pracy instalacji. W fazie inżynieryjnej AI skraca etap konfiguracji, symulacji przestrzennych oraz doboru elementów systemu (np. pixel pitch), co drastycznie przyspiesza procesy ofertowania.
– W najbliższym czasie przewagę konkurencyjną będą budować partnerzy, którzy wykorzystają:
q Zintegrowane platformy (hardware + software + cloud) - partnerzy, którzy oferują kompletne ekosystemy zamiast pojedynczych

produktów, będą w stanie szybciej odpowiadać na potrzeby klientów.
q Data-driven digital signage –kluczowe będą takie funkcjonalności jak: integracja z systemami sprzedażowymi i CRM, analiza zachowań odbiorców, dynamiczna personalizacja treści. Tego rodzaju systemy digital signage przestają być nośnikiem treści, a stają się narzędziem biznesowym wspierającym sprzedaż i decyzje.
q Rozwiązania „as-a-service”Digital Signage as a Service, modele subskrypcyjne, zdalne zarządzanie i monitoring. Systemy takie dają partnerom możliwość budowania długoterminowych relacji z klientami i przewidywalnych przychodów.
q Cyberbezpieczeństwo i zarządzanie flotą urządzeń - wraz ze wzrostem skali instalacji na znaczeniu zyskują takie aspekty, jak zabezpieczenia,
aktualizacja OTA czy centralne zarządzanie urządzeniami.
AI będzie jednym z najważniejszych czynników redefiniujących branżę AV w najbliższych latach. Z perspektywy Samsung, największy wpływ zobaczymy w czterech obszarach:
q Inteligentne zarządzanie treścią (Content AI) - automatyczne dopasowanie treści do odbiorcy, lokalizacji i kontekstu, dynamiczne scenariusze komunikacji, generowanie i optymalizacja contentu. AI pozwoli przejść od statycznych kampanii do komunikacji w czasie rzeczywistym.
q Predykcyjne zarządzanie infrastrukturą - monitorowanie urządzeń w czasie rzeczywistym, przewidywanie awarii (predictive maintenance), optymalizacja zużycia energii. To znacząco obniży koszty operacyjne
i zwiększy niezawodność systemów.
q Automatyzacja projektowania i wdrożeń - wsparcie w projektowaniu systemów AV (np. dobór komponentów, symulacje), automatyzacja konfiguracji i integracji, szybsze wdrożenia przy mniejszym zaangażowaniu zasobów.
q Analityka i insighty biznesoweanaliza efektywności kampanii, pomiar zaangażowania użytkowników, integracja danych z różnych źródeł.
AI przekształci digital signage w plat–formę analityczną wspierającą decyzje biznesowe – podsumowuje Grzegorz Nowicki, Head of Sales Professional Display w Samsung Electronics Polska. – Największą przewagę konkurencyjną partnerzy będą budować wokół rozwiązań, które upraszczają złożoność. W 2026 roku oznacza to szczególnie trzy obszary:
inteligentne systemy wideo, profesjonalne audio dla różnych typów pomieszczeń oraz platformy zarządzania, które dają IT pełną widoczność środowiska. W portfolio HP Poly istotne są m.in. Poly VideoOS 5.x, urządzenia Studio X/G/V, rozwiązania modułowe HP Poly Studio Room Compute, mikrofony i Audio Brigde Studio A2, a także nowe rodziny zestawów słuchawkowych Poly Mission i Focus 6. AI nie jest już dodatkiem marketingowym, ale mechanizmem poprawiającym jakość spotkań oraz efektywność utrzymania infrastruktury. W salach konferencyjnych największe znaczenie mają funkcje takie jak automatyczne kadrowanie, wybór najlepszego ujęcia z wielu kamer, redukcja szumów, ograniczanie odbić dźwięku, rozpoznawanie aktywnego mówcy i separacja tego, co dzieje się w sali, od zakłóceń z otoczenia. Dzięki temu technologia przestaje wymagać świadomej obsługi przez użytkownika. Drugim obszarem jest projektowanie i zarządzanie. AI będzie pomagała w doborze elementów systemu do konkretnej przestrzeni, analizie wykorzystania sal, wykrywaniu problemów, zanim dotkną użytkowników oraz w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych na podstawie danych. Dla integratora oznacza to przesunięcie wartości z samej instalacji sprzętu w stronę doradztwa, optymalizacji i usług ciągłych – szczegółowo opisuje Piotr Mazurek, POLY Solutions Sales Engineer ECE.
– Branża ProAV i Unified Communications wkracza w etap, w którym o rozwoju rynku decydują inteligentne, zintegrowane technologie. Na znaczeniu zyskują rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję, platformy do zdalnego zarządzania, AV over IP oraz usługi zarządzane (Managed Services), które zwiększają efektywność i upraszczają obsługę systemów. Równolegle rośnie znaczenie cyberbezpieczeństwa, analityki wykorzystania przestrzeni, nowoczesnych wyświetlaczy LED, rozwiązań wspierających pracę hybrydową oraz integracji z systemami automatyki budynkowej i IoT. Sztuczna inteligencja będzie jednym z najważniejszych czynników zmieniających sposób projektowania, wdrażania i zarządzania instalacjami AV. Już dziś AI automatyzuje
wiele funkcji w salach konferencyjnych – od inteligentnego kadrowania kamer i śledzenia mówców, przez redukcję szumów oraz tłumaczenia w czasie rzeczywistym, po automatyczne tworzenie transkrypcji i podsumowań spotkań. W kolejnych latach jej rola będzie jednak znacznie szersza. Coraz większe znaczenie zyskają projektowanie wspierane przez AI, analiza danych dotyczących wykorzystania przestrzeni oraz predykcyjne utrzymanie infrastruktury AV. Analiza bieżących danych o pracy urządzeń pozwoli wykrywać potencjalne awarie, rekomendować działania serwisowe i optymalizować konfigurację jeszcze przed wystąpieniem problemów –podkreśla zespół specjalistów TD SYNNEX | Maverick Polska. – AI już dziś zaczyna zmieniać rynek AV, ale naszym zdaniem największa rewolucja dopiero przed nami. W krótkiej perspektywie największy wpływ będzie miała na zarządzanie i utrzymanie instalacji – od automatycznego monitorowania urządzeń, przez przewidywanie awarii, aż po szybszą diagnostykę problemów. Jeśli system sam poinformuje administratora o potencjalnej usterce, zanim zadzwoni zdenerwowany użytkownik, to wszyscy wygrywają. W obszarze projektowania AI może z kolei pomóc w doborze rozwiązań, analizie potrzeb klienta czy przygotowywaniu wstępnych koncepcji instalacji. Coraz większe znaczenie będą miały też inteligentne funkcje w samych urządzeniach – automatyczne kadrowanie kamer, śledzenie prelegenta, tłumaczenia na żywo czy analiza wykorzystania przestrzeni. Patrzymy jednak na AI przede wszystkim jako na narzędzie wspierające specjalistów, a nie zastępujące ich pracę – dodaje Paweł Będź, Inżynier systemów Digital Signage, UC&C i CCTV w AB S.A. – Dosłownie wszędzie, poczynając od projektowania prostych systemów aż do tych najbardziej skomplikowanych. Dobry prompt a później sprawdzenie gotowego projektu to będą zadania dla człowieka. Zbieranie danych do projektu zacznie się już w czasie zwykłej rozmowy z klientem o jego potrzebach czy założeniach. AI pomoże przekuć wizję klienta w gotowy projekt, który do czasu podpisania umowy będzie mógł być jeszcze udoskonalany. Sądzę, że niedługo będziemy w stanie przy pomocy gogli
VR wraz z odpowiednimi słuchawkami wysłanymi np. do klienta w Gdańsku zaprosić go na wirtualny spacer po naszym showroomie w Warszawie i testy wielu rozwiązań. Będzie można łatwo emulować np. szklaną i źle wygłuszoną salę konferencyjną ze słońcem oślepiającym kamerę do videokonferencji by klient sam usłyszał i zrozumiał, że jeśli ma być profesjonalnie, to nie ma miejsca na kompromisy. Dobrze zaprojektowany system i jego cyfrowy opiekun w postaci dedykowanego agenta AI może być testowany, diagnozowany 24/7. Wszelkie nieprawidłowości będą wykrywane znacznie szybciej i znacznie szybciej będą skutecznie rozwiązywane – kontynuuje Łukasz Niegowski, Sales Director MX, Middle East & CEE-T w Barco. – O ile w kwestii globalnego zarządzania rozległymi instalacjami AV trudno jeszcze o jednoznaczne opinie, o tyle Sztuczna Inteligencja zaszyta w urządzeniach końcowych wykonuje dziś znakomitą pracę. Algorytmy AI rewolucjonizują systemy wideokonferencyjne. Urządzenia nie działają już w oparciu o statyczne, uśrednione ustawienia. Kamery i mikrofony na żywo adaptują się do sytuacji w sali: realizują automatyczne kadrowanie, śledzą postacie i zaawansowanie obrabiają dźwięk, dostosowując parametry do dynamicznych warunków spotkania – potwierdza Radosław Pałubicki, CEO Eurotrend.
– AI bez wątpienia może pomóc w projektowaniu i zarządzania instalacjami. Wsparcie dla inżynierów w zakresie dopasowania produktów do instalacji, lub nawet przygotowania tejże w oparciu o produkty konkretnego producenta będzie miało niebagatelny wpływ. Trzeba pamiętać, że bez specjalistycznej wiedzy partnerów, którzy finalnie będą zatwierdzać te projekty osoby, które nie mają specjalistycznej wiedzy w tym zakresie narażają się na błędy. W zakresie oprogramowania to istotna zmiana mająca wpływ na całą branżą, szczególności dla partnerów, którzy sprzedają z naszymi monitorami swój software do kontroli i zarządzania treściami. Jako producent ekranów nie otrzymujemy zapytań, w których AI jest podstawą działania – studzi Robert Tomaszewski, Business Development

Manager Professional Displays w iiyama International.
– Najszybciej AI zmienia zarządzanie instalacjami: automatyzację treści w CMS, analitykę audytorium i predykcyjne utrzymanie, czyli wykrywanie problemów zanim klient je zauważy. W QSR widzimy już wdrożenia AI w bezpośredniej obsłudze klienta. Po stronie projektowania AI skraca etap konfiguracji i symulacji instalacji, co realnie obniża koszt wejścia w bardziej złożone projekty – konkluduje Michał Dołaszyński, Hisense B2B CEE Director w Hisense B2B Europe.
Nowy układ sił i perspektywy rozwoju
Polski rynek Pro AV i Digital Signage ostatecznie przechodzi od rywalizacji na poziomie czystych parametrów sprzętowych do konkurencji opartej na dojrzałości zintegrowanych ekosystemów. Przewagę rynkową budują integratorzy zdolni do bezszwowego połączenia ekranów LED COB o ultramałym skoku diody, bezobsługowych systemów projekcji laserowej oraz elastycznych, chmurowych i lokalnych platform CMS w jedno
spójne, bezpieczne środowisko IT. Kluczowym wyróżnikiem staje się zdolność do optymalizacji TCO, eliminacja odnawialnych opłat licencyjnych w modelach on-premise oraz dostarczanie kompleksowej oferty w formule One-Stop Buy, co drastycznie upraszcza strukturę zarządzania infrastrukturą u klienta końcowego.
Sztuczna inteligencja przestała być jedynie nośnym hasłem marketingowym, stając się realnym fundamentem inżynieryjnym i operacyjnym. W urządzeniach końcowych systemów wideokonferencyjnych algorytmy AI trwale zrewolucjonizowały standardy komunikacji hybrydowej, automatyzując obróbkę dźwięku i obrazu, podczas gdy w sferze zarządzania rozproszonymi sieciami ekranów wdrożenia typu predictive maintenance oraz ConnectedCare minimalizują ryzyko przestojów technicznych. AI wkracza również głęboko w procesy presales, automatyzując symulacje i skracając czas projektowania wdrożeń, co pozwala integratorom na przesunięcie wartości swoich usług w stronę strategicznego doradztwa biznesowego i optymalizacji ekosystemów gotowych na przyszłe wyzwania technologiczne. n
SIGNAGE W POLSCE – H1 2026
Trzecia część raportu analizuje ewolucję wymagań kompetencyjnych stawianych przed inżynierami w 2026 roku. Pełna konwergencja systemów wizualnych z infrastrukturą teleinformatyczną zmusza kanał partnerski do wyjścia poza proste ramy montażowe i certyfikacji inżynierii sieciowej. Producenci i dystrybutorzy VAD intensyfikują wsparcie, stając się filarem walki z presją marżową i barierami proceduralnymi.
Rosnąca złożoność i wieloobszarowy charakter współczesnych projektów Pro AV oraz Digital Signage radykalnie zmieniają profil inżynieryjny polskiego kanału partnerskiego. Czas, w którym unikalna przewaga wykonawcy opierała się na prostej znajomości parametrów fizycznych wyświetlacza czy poprawnym ułożeniu okablowania niskoprądowego, bezpowrotnie minął. Nowoczesne wdrożenia audiowizualne stały się integralnym elementem architektury IT przedsiębiorstw. Wymaga to od integratorów płynnego poruszania się w obszarach projektowania rozproszonych sieci komputerowych, zarządzania uprawnieniami dostępu, procedur cyberbezpieczeństwa sieciowego oraz integracji zaawansowanego oprogramowania zewnętrznego. Aby utrzymać rentowność kontraktów, współczesny integrator musi porzucić rolę tradycyjnego montażysty sprzętu na rzecz pozycji strategicznego doradcy biznesowego.
– Rosnąca złożoność projektów AV i Digital Signage powoduje, że od integratorów oczekuje się dziś znacznie więcej niż tylko dostarczenia i instalacji urządzeń. Coraz częściej stają się oni doradcami
technologicznymi, którzy muszą łączyć kompetencje z obszaru AV, IT, sieci, cyberbezpieczeństwa, zarządzania treścią oraz usług utrzymaniowych. Dlatego naszym priorytetem jest rozwój kompetencji partnerów na każdym etapie współpracy. Wspieramy ich poprzez programy szkoleniowe i certyfikacyjne LG Academy, szkolenia produktowe i techniczne, warsztaty praktyczne oraz bezpośrednie wsparcie inżynierów podczas realizacji projektów. Aby wyjść na przeciw oczekiwaniom rozpoczęliśmy z początkiem tego roku serie kwartalnych spotkań z partnerami - LG Partner Connect. Dużą wartość mają również narzędzia dostępne dla partnerów, takie jak dokumentacja techniczna, modele CAD, materiały projektowe czy dostęp do specjalistycznego wsparcia europejskich zespołów technicznych. W najbliższych latach kluczowe będą przede wszystkim kompetencje związane z integracją różnych technologii w jeden spójny ekosystem. Coraz większego znaczenia nabiera znajomość infrastruktury sieciowej, platform do zdalnego zarządzania urządzeniami, systemów CMS, rozwiązań opartych o dane oraz automatyzacji procesów. Integratorzy muszą również
rozumieć specyfikę poszczególnych branż - od retailu i korporacji, po edukację, przemysł czy sektor publiczny. Największym wyzwaniem, z którym mierzą się dziś nasi partnerzy, jest rosnąca presja na realizację coraz bardziej złożonych projektów w krótszym czasie i przy jednoczesnym ograniczaniu kosztów inwestycji. Klienci oczekują już nie pojedynczych urządzeń, ale kompletnych, skalowalnych i łatwych w zarządzaniu rozwiązań, które będą mogły rozwijać się wraz z organizacją. Partnerzy oczekują więc od producentów nie tylko dostępu do technologii, ale przede wszystkim przewidywalności, eksperckiego wsparcia oraz budowania długofalowych relacji. Naszą rolą jest maksymalne uproszczenie procesu projektowania, wdrażania i utrzymania systemów, tak aby integrator mógł skoncentrować się na tym, co najważniejsze - dostarczaniu realnej wartości biznesowej klientowi końcowemu – zaznacza Rafał Wójcik, Senior Monitor Signage & CTV KAM Information Display w LG Electronics Polska.
– Rosnąca skala i złożoność projektów sprawiają, że kompetencje techniczne partnerów stają się jednym z najważniejszych elementów przewagi konkurencyjnej.

Integratorzy muszą coraz lepiej rozumieć nie tylko sam sprzęt AV, ale również sieci komputerowe, cyberbezpieczeństwo, zarządzanie systemami oraz integrację oprogramowania. W praktyce oznacza to, że nowoczesny projekt digital signage coraz częściej przypomina wdrożenie IT: wymaga planowania architektury, zarządzania dostępami, monitorowania urządzeń i zapewnienia ciągłości działania. Dlatego producenci powinni aktywnie wspierać partnerów poprzez szkolenia techniczne, prezentacje produktowe, wsparcie projektowe oraz pomoc na etapie wdrożeń. Coraz większą rolę odgrywa szybki dostęp do ekspertów technicznych i możliwość konsultacji przy niestandardowych projektach. W najbliższych latach kluczowe będą umiejętności związane z projektowaniem kompletnych ekosystemów AV, integracją rozwiązań LED i Digital Signage oraz zarządzaniem środowiskami hybrydowymi. Szczególnie cenione będą kompetencje łączące wiedzę z zakresu AV, IT i analizy danych. Partnerzy, którzy będą potrafili doradzać klientowi biznesowo, a nie wyłącznie produktowo, zyskają największą przewagę konkurencyjną. Ważnym trendem jest również rozwój usług
serwisowych i utrzymaniowych. Coraz więcej integratorów buduje modele współpracy oparte na długoterminowej obsłudze klienta, obejmujące monitoring systemów, wsparcie techniczne, obsługę CMS oraz rozwój infrastruktury w kolejnych etapach inwestycji – dodaje Paweł Budzik, Business Development Manager w Dahua.
– Złożoność projektów AV rośnie, ponieważ sale spotkań przestały być odseparowanymi instalacjami audiowizualnymi. Dziś są częścią środowiska IT: korzystają z sieci, chmury, polityk bezpieczeństwa, platform komunikacyjnych, systemów zarządzania urządzeniami i coraz częściej z analityki. Dlatego najważniejsze kompetencje integratorów to nie tylko dobór kamery, mikrofonów czy wyświetlacza, ale umiejętność zaprojektowania całego doświadczenia użytkownika oraz przewidzenia, jak rozwiązanie będzie utrzymywane przez kolejne lata. HP Poly wspiera partnerów poprzez szkolenia produktowe i techniczne, webinary, warsztaty, materiały referencyjne, programy demo oraz bezpośrednie wsparcie presales w projektach. Ważną rolę pełnią także aktualizacje techniczne dotyczące nowych wersji oprogramowania, kompatybilności, cyklu życia
produktów i najlepszych praktyk wdrożeniowych. Partnerzy oczekują dziś nie tylko prezentacji portfolio, ale konkretnych odpowiedzi: jak dobrać rozwiązanie do sali, jak uniknąć błędów instalacyjnych, jak integrować urządzenia z Microsoft Teams Rooms, Zoom Rooms lub scenariuszami BYOD oraz jak argumentować wartość usług zarządzania. Największym wyzwaniem dla partnerów jest tempo zmian. Pojawiają się nowe wersje systemów, certyfikacje, wymagania bezpieczeństwa i oczekiwania klientów dotyczące udokumentowanego wsparcia. Dlatego kluczowe stają się kompetencje sieciowe, znajomość platform UC, praktyczna akustyka, praca z urządzeniami IP, zarządzanie chmurowe oraz umiejętność prowadzenia rozmowy biznesowej o zwrocie z inwestycji – wskazuje Piotr Mazurek, POLY Solutions Sales Engineer ECE.
Sojusze dystrybucyjne, autoryzacje i transfer praktycznej wiedzy inżynieryjnej
W dobie technologicznego zrównania parametrów fizycznych urządzeń końcowych,
realnym i niepodważalnym wyróżnikiem rynkowym staje się tzw. siła autoryzacji producenckiej oraz transfer specjalistycznej wiedzy w kanale dystrybucyjnym. Klienci instytucjonalni oraz korporacyjni coraz mniej chętnie decydują się na zakupy z niezweryfikowanych źródeł internetowych, poszukując partnerów legitymujących się oficjalnymi certyfikacjami. Autoryzacja projektowo-techniczna to dla inwestora gwarancja stabilności, a dla samego integratora klucz do zaawansowanego wsparcia operacyjnego: bezpośrednich konsultacji z architektami rozwiązań, ochrony rejestracji projektów, szybkiego dostępu do inżynierów presales oraz rozbudowanej floty urządzeń demonstracyjnych. Ponieważ tradycyjne szkolenia online w formie webinarów okazują się niewystarczające przy skomplikowanych integracjach opartych o API/SDK czy modyfikacje oprogramowania układowego, wiodący gracze rynkowi przenoszą punkt ciężkości na stacjonarne warsztaty praktyczne typu hands-on. – Zauważalnym trendem, zwłaszcza po czasach pandemii, jest specjalizacja naszych partnerów. Jest to widoczne w dwóch kluczowych aspektach - produktowym i wertykalnym. Nie mówimy tutaj jedynie o specjalizacji między monitorami smart signage a ekranami LED, te kompetencje schodzą jeszcze niżej, aż
do unikatowej wiedzy na temat ich użycia tj. outdoor, semioutdoor, małe czy duże formaty, interaktywne, zabudowane, czy przenośne. Każda z tych grup produktowych wymaga oddzielnego podejścia pod kątem znajomości samego produktu, technicznych i instalacyjnych aspektów, jak i ich integracji. Partnerzy trafiają do swoich stałych grup odbiorców, ale też szukają nowych branż, w których mogą te produkty zaimplementować. Mamy wielu partnerów, którzy regularnie zamawiają od nas konkretne modele. To pozwala nam jako producentowi lepiej przewidzieć zapotrzebowania produkcyjne, co w trudnych czasach ciągłego starania się o utrzymanie płynnych łańcuchów dostaw, jest dla nas bardzo istotne. Część z partnerów wyspecjalizowała się wertykalnie, opiera się na swoich kluczowych klientach końcowych, np. instytucjach rządowych, samorządowych, uczelniach, hotelarstwie czy retailu. Mają przygotowane całe działy pod te grupy klientów, od doboru sprzętu, po wyceny, wsparcie techniczne czy serwis. Śledzą uważnie trendy w danej branży, budują swoją pozycję i przewagę poprzez stałe i cykliczne projekty, oferując tym samym najlepsze wsparcie i zaufanie klienta na lata. Na co dzień wspieramy naszych partnerów na wielu płaszczyznach, między innymi dzieląc się wiedzą na temat
produktów i ich zastosowań, pomagając w organizacji eventów branżowych, wypożyczając sprzęt do prezentacji u klienta, zapraszając na wizyty referencyjne oraz udostępniając wyposażony showroom. Już na stałe wpisały się w nasze kalendarze szkolenia online i warsztaty stacjonarne, które odbywają się u nas praktycznie w każdym miesiącu – szczegółowo analizuje Bogusława Kalawska, Channel Sales Manager w Samsung Electronics.
– W TD SYNNEX Maverick stale rozwijamy kompetencje naszych partnerów poprzez regularne webinary, szkolenia i warsztaty. Przekazujemy wiedzę o najnowszych produktach, technologiach oraz trendach kształtujących rynek ProAV i Unified Communications. Pokazujemy, jak skutecznie odpowiadać na wyzwania i oczekiwania użytkowników końcowych oraz jak projektować rozwiązania, które spełniają ich rosnące wymagania. Duży nacisk kładziemy na zajęcia praktyczne, podczas których uczymy, jak sprawnie i efektywnie wdrażać nawet najbardziej zaawansowane systemy ProAV i UC. Nasze wsparcie nie kończy się jednak na rozwoju kompetencji. Jesteśmy do dyspozycji partnerów na każdym etapie realizacji projektu – od konsultacji i opracowania koncepcji, przez dobór odpowiednich rozwiązań, aż po uruchomienie i optymalizację systemu.


Największym wyzwaniem dla integratorów ProAV i Unified Communications jest dziś niezwykle szybkie tempo rozwoju technologii. Nowe rozwiązania pojawiają się praktycznie z miesiąca na miesiąc, a klienci oczekują nie tylko dostępu do najnowszych produktów, ale przede wszystkim kompetentnego doradztwa oraz umiejętności projektowania kompleksowych, zintegrowanych środowisk pracy. Coraz większego znaczenia nabiera również łączenie kompetencji z obszaru AV, IT, sieci komputerowych, cyberbezpieczeństwa i sztucznej inteligencji. Integratorzy muszą nieustannie rozwijać swoje umiejętności, aby nadążać za zmieniającymi się oczekiwaniami rynku. Dlatego partnerzy oczekują od dystrybutora znacznie więcej niż tylko dostępności produktów. Potrzebują wsparcia technicznego i projektowego, szkoleń, praktycznych warsztatów oraz pomocy na każdym etapie realizacji inwestycji – od doboru odpowiednich rozwiązań i przygotowania koncepcji, przez wdrożenie, aż po konfigurację i uruchomienie systemu. Równie ważny jest dostęp do wiedzy o nowych technologiach i trendach rynkowych, który pozwala im budować przewagę konkurencyjną i skuteczniej
odpowiadać na potrzeby klientów – podkreśla Grzegorz Gęślak, Solutions Architect | TD Synnex Maverick.
– To rzeczywiście jeden z najważniejszych tematów na rynku. Projekty AV coraz częściej łączą świat audio-wideo, IT, sieci, cyberbezpieczeństwa i usług chmurowych, dlatego sama znajomość sprzętu już nie wystarcza. Właśnie dlatego w AB stawiamy na szkolenia, warsztaty, wsparcie techniczne i konsultacje projektowe, które pomagają naszym partnerom pewniej realizować coraz bardziej wymagające wdrożenia. W najbliższych latach szczególnie cenne będą umiejętności związane z technologiami sieciowymi, zarządzaniem rozwiązaniami AV over IP, integracją różnych systemów oraz wykorzystaniem narzędzi opartych na AI. Coraz większe znaczenie będzie miała również zdolność przekładania technologii na język korzyści biznesowych klienta. Bo choć nadal warto wiedzieć, który kabel do czego służy, to coraz częściej o sukcesie projektu decyduje umiejętność pokazania klientowi, po co ten kabel w ogóle jest potrzebny. Odpowiedzią na te wyzwania jest też nasze stałe wsparcie merytoryczne. Jako kluczowy dystrybutor w regionie i partner
będący blisko z rynkiem, czujemy też odpowiedzialność za rozwój branży oraz wzrost partnerów, dlatego oferujemy liczne szkolenia online, które są realizowane przez nasze Centrum Kompetencyjne AB. Z kolei dla partnerów, którzy sygnalizują nam indywidualne potrzeby edukacyjne, staramy się przygotowywać – wspólnie z nowoczesnymi producentami – dedykowane warsztaty z zakresu, jaki chcieliby pogłębić. Największym wyzwaniem dla wielu partnerów jest dziś nie tyle dostęp do technologii, ile nadążenie za tempem zmian. Portfolio rozwiązań stale się poszerza, projekty stają się coraz bardziej złożone, a klienci oczekują szybkich odpowiedzi i kompleksowego wsparcia. Do tego dochodzi presja na utrzymanie rentowności i wyróżnienie się na coraz bardziej konkurencyjnym rynku. Dlatego partnerzy coraz częściej oczekują od dystrybutora czegoś więcej niż sprawnej logistyki. Szukają wsparcia technicznego, pomocy przy projektowaniu rozwiązań, szkoleń oraz dostępu do specjalistycznej wiedzy, która pozwoli im rozwijać nowe kompetencje i zdobywać kolejne projekty. Krótko mówiąc, partnerzy oczekują partnera, który pomoże rozwiązać problem,
a nie tylko dostarczy karton z urządzeniem i jako AB świetnie się w tym odnajdujemy i spełniamy – analizują Paweł Będź i Grzegorz Sulowski z AB S.A. – Jako doświadczona firma z ponad 90-letnią historią zapewniamy naszym partnerom niezbędne wsparcie oraz wiedzę techniczną. Wierzymy, że tylko dobrze wyszkolony i pewny swoich kompetencji partner, posiadający jednostki demo, jest w stanie skutecznie przekonać klienta końcowego do danego rozwiązania. ClickShare, podobnie jak Volvo czy Mercedes, nigdy nie konkurował najniższą ceną, lecz bezpieczeństwem, jakością i komfortem użytkowania. Oferujemy partnerom program Connect z licznymi benefitami, w tym dostępem do zaawansowanej platformy szkoleniowej online oraz możliwością szkoleń on-site w naszej siedzibie w Belgii. Wiedza przekazywana jest w uporządkowany i przystępny sposób. Dla osób preferujących materiały pisane dostępna jest „Knowledge Base” – dedykowana platforma z artykułami dotyczącymi produktów, rekomendacji wdrożeniowych oraz typowych problemów i gotowych rozwiązań. Uzupełnieniem jest zespół wykwalifikowanych specjalistów: wsparcie online i telefoniczne,
inżynierowie terenowi, presales oraz Business Development Managerowie. Podkreślamy, że działamy w ścisłej współpracy z naszymi dystrybutorami – Comm-Tec i TD SYNNEX – którzy również dysponują doświadczonym zespołem inżynierskim. W dzisiejszych realiach kluczowe znaczenie ma szybkość reakcji. Jak wiemy, instalacje AV często realizowane są na końcowym etapie inwestycji, co oznacza, że integratorzy nierzadko mają zaledwie kilka dni na wdrożenie i przetestowanie systemu. Taka presja czasu sprawia, że partnerzy oczekują natychmiastowego wsparcia. Staramy się je zapewniać, choć bywa to wymagające, szczególnie w przypadku bardziej złożonych środowisk, w których ClickShare stanowi tylko jeden z elementów całego systemu. Partnerzy oczekują również wsparcia w zakresie blokady projektów oraz specjalnych cen projektowych – jest to dla nas kluczowy element współpracy i w tym obszarze również zapewniamy pełne wsparcie. Dlatego szczególnie doceniamy rolę naszych dystrybutorów, którzy mają możliwość testowania wielu rozwiązań komplementarnych do ClickShare i oferowania partnerom sprawdzonych, w pełni kompatybilnych konfiguracji dla
każdej wielkości sali konferencyjnej – wyjaśnia Łukasz Niegowski, Sales Director MX, Middle East & CEE-T w Barco. – Ekran jako element składowy większego projektu bardzo często nie wymaga dużej specjalistycznej wiedzy. Projektowanie z udziałem ekranów, systemów sterowania, wideokonferencji i oprogramowania już tak. Szkolenia w formie webinariów są często niewystarczające, dlatego zapraszamy partnerów na warsztaty hands-on do naszego biura, gdzie mamy dostępne praktycznie wszystkie nasze serie produktów. Mamy możliwość testowania rozwiązań, rozmowy z inżynierami i wymiany doświadczeń tutaj na miejscu. Oczekiwania i wyzwania różnią się w zależności od tego, do której grupy konkretni partnerzy należą. Partnerzy z grupy Small Business oczekują szybkiej odpowiedzi i wyceny. W ich przypadku klient końcowy już chce kupić towar, najczęściej ma ograniczony budżet, więc partner poszukuje rozwiązania i relatywnie niskiej ceny. Iiyama zapewnia obie te rzeczy. Sprawdzone, działające produkty i odpowiedni stosunek ceny do jakości. W przypadku dużych integratorów nasze wsparcie nie ogranicza się tylko do wyboru produktów. Bardzo często nasi


inżynierowie biorą udział w implementacji rozwiązań i oprogramowania z użyciem naszych platform. Integracje z użyciem API/SDK, modyfikacje firmware, rozwiązanie problemów występujących podczas rozproszonych instalacji. Wyzwaniem jest bez wątpienia logistyka i zapewnienie dostępności dla projektów rozłożonych w czasie – dodaje Robert Tomaszewski, Business Development Manager Professional Displays w iiyama International. – W Epson stawiamy na partnerski model współpracy, w którym wspieramy integratorów i resellerów na każdym etapie procesu sprzedaży – od doboru rozwiązania, przez przygotowanie oferty i konsultacje techniczne, aż po realizację projektu. Wspólnie analizujemy potrzeby klienta końcowego, pomagamy optymalizować konfigurację urządzeń i dobrać rozwiązanie najlepiej odpowiadające konkretnemu zastosowaniu. Dzięki temu partner może skupić się na budowaniu relacji z klientem, mając pewność, że otrzymuje wsparcie ekspertów producenta. Dużą wagę przykładamy również do rozwoju kompetencji. Regularnie organizujemy szkolenia
produktowe i techniczne, prezentacje nowych rozwiązań oraz warsztaty dla partnerów i integratorów, podczas których dzielimy się zarówno wiedzą technologiczną, jak i doświadczeniami z realizacji projektów na różnych rynkach. Istotnym elementem naszego wsparcia jest także autoryzowany serwis zlokalizowany w Polsce, który pozwala znacząco skrócić czas obsługi w sytuacjach wymagających interwencji i daje partnerom większy komfort podczas realizacji nawet najbardziej wymagających wdrożeń. Jednym z największych wyzwań jest dziś właściwe dopasowanie technologii do rzeczywistych potrzeb klienta. Rolą integratora jest wskazanie rozwiązań z bardzo szerokiego i elastycznego portfolio Epson oraz pomoc w wyborze takiej konfiguracji, która najlepiej odpowie na wymagania konkretnej inwestycji. Coraz większe znaczenie ma również umiejętność spojrzenia na projekt przez pryzmat całkowitego kosztu posiadania (TCO), kosztów eksploatacji oraz możliwości finansowania inwestycji, w tym z wykorzystaniem programów unijnych czy środków przeznaczonych na cyfryzację
edukacji i sektora publicznego. Podczas licznych warsztatów dostarczamy partnerom wiedzę i argumenty, które ułatwiają prowadzenie takich rozmów z klientami. Właśnie dlatego partnerzy oczekują od producenta nie tylko wsparcia produktowego, ale również wiedzy, doświadczenia i konsultacji projektowych. To kompetencje, które konsekwentnie rozwijamy podczas szkoleń, ale także w codziennej współpracy z naszymi partnerami – precyzuje Andrzej Bieniek, Account Manager Video Projectors w Epson Polska. – Stawiamy na szkolenia produktowe i certyfikacyjne, wspólne projekty POC oraz bezpośrednie wsparcie inżynierskie na etapie przedsprzedażowym. Dysponujemy dziś zaawansowanym systemem zarządzania partnerami, a procesy stale udoskonalamy. Kompetencje, które będą decydować w najbliższych latach, to: projektowanie, instalacja i serwis LED, integracja warstwy software i CMS, sieci i cyberbezpieczeństwo oraz umiejętność prowadzenia rozmowy z klientem w języku TCO i ROI, a nie ceny zakupu. Największe wyzwanie partnerów: Presja marżowa przy
rosnącej złożoności projektów. Partnerzy oczekują od vendora trzech rzeczy: stabilności ceny na czas realizacji projektu, przewidywalnej dostępności produktu i szybkiego, lokalnego serwisu. To dokładnie te obszary, w które inwestujemy – podsumowuje Michał Dołaszyński, Hisense B2B CEE Director w Hisense B2B Europe.
Bariery proceduralne i specyfikacje w zamówieniach publicznych
Niezależnie od poziomu zaawansowania technicznego kadr inżynieryjnych, polski kanał partnerski mierzy się z potężnymi wyzwaniami proceduralnymi u klienta końcowego. Najpoważniejsza bariera operacyjna paraliżuje segment zamówień publicznych. Dystrybutorzy i integratorzy alarmują o drastycznym braku kompetencji technicznych po stronie osób odpowiedzialnych za przygotowanie specyfikacji istotnych warunków zamówienia (SIWZ). Sytuacje, w których opis skomplikowanego systemu wizualnego sprowadza się wyłącznie do podania przekątnej monitora, a jedynym kryterium wyboru pozostaje najniższa cena, prowadzą do zalewania instytucji sprzętem o drastycznie niskiej jakości. Świadomi inwestorzy, bogatsi o bolesne doświadczenia z przeszłości, coraz wyraźniej odchodzą jednak od tradycyjnych procedur przetargowych, szukając sprawdzonych partnerów legitymujących się bezpośrednimi autoryzacjami producenckimi. – Dziś klienta można zaskoczyć przede wszystkim doskonałym serwisem i wsparciem. Sam sprzęt bywa zawodny, a bez sprawnego zaplecza technicznego oraz bliskości integratora i producenta staje się bezużyteczny. W Eurotrendzie stawiamy na „siłę autoryzacji” – posiadamy bezpośrednie certyfikacje techniczne, handlowe i projektowe dla kilkudziesięciu kluczowych marek. Dla klienta końcowego to gwarancja, że nie kupuje jedynie „pudełka” ze sklepu internetowego, ale kompletne i bezpieczne rozwiązanie. Partnerstwo z dystrybutorami i producentami daje nam bezcenne narzędzia. Dzięki bezpośrednim relacjom możemy oferować klientom wydłużone, nawet 5-letnie okresy gwarancji potwierdzone przez wendora. Kluczowy jest też szybki dostęp do inżynierów wsparcia oraz do bazy sprzętu demonstracyjnego i zastępczego, co pozwala zachować ciągłość działania klienta w przypadku awarii lub opóźnień w dostawach docelowych urządzeń. Ponadto, dzięki naszej nienagannej historii płatniczej, korzystamy z preferencyjnych, długich terminów finansowania projektów. Istotnym problemem na rynku zamówień publicznych bywa brak kompetencji technicznych po stronie osób przygotowujących specyfikacje przetargowe. Zdarzają się postępowania, gdzie opis przedmiotu zamówienia ogranicza się do przekątnej monitora
interaktywnego, a jedynym kryterium wyboru pozostaje cena. Prowadzi to do patologii, w których oferowane są urządzenia w cenach drastycznie odbiegających od realiów rynkowych, a weryfikacja ich parametrów zostaje zepchnięta dopiero na etap dostawy. Widzimy jednak wyraźny zwrot na rynku. Klienci, którzy w przeszłości kierowali się wyłącznie zasadą, że „cena czyni cuda”, po bolesnych doświadczeniach z wdrożeniami niskiej jakości wracają do nas. Wolą realizować projekty z wolnej ręki lub w oparciu o sprawdzone kompetencje, byle tylko mieć gwarancję, że system będzie działał bezawaryjnie i zostanie poprawnie zintegrowany – podsumowuje Radosław Pałubicki, CEO Eurotrend.
Nowy układ sił i perspektywy rozwoju
Finalny sukces integratora zależy bezpośrednio od jego zdolności do transformacji z tradycyjnego montera sprzętu w strategicznego architekta ekosystemów sieciowych. Gwałtowny wzrost złożoności wdrożeń, konieczność standaryzacji w standardzie AV-over-IP oraz rygorystyczne normy cyberbezpieczeństwa sprawiają, że tradycyjna wiedza produktowa musi zostać uzupełniona inżynierskimi umiejętnościami z zakresu administracji oprogramowaniem, zarządzania chmurą, integracji struktur API/SDK oraz analizy danych przestrzennych. Budowanie długofalowej przewagi konkurencyjnej opiera się na wąskiej specjalizacji rynkowej oraz pozycjonowaniu swoich usług jako doradztwa biznesowego zdolnego do precyzyjnego zaspokojenia potrzeb wymagających klientów, takich jak szkolnictwo wyższe, nowoczesny handel detaliczny czy intensywnie modernizowany sektor obronny.
Współczesny rynek bezwzględnie weryfikuje podmioty opierające swój model biznesowy wyłącznie na powierzchownej rywalizacji cenowej, premiując integratorów legitymujących się oficjalnymi, bezpośrednimi autoryzacjami producenckimi. Certyfikacja ta gwarantuje nie tylko bezpieczeństwo projektowe dla inwestora, ale zapewnia wykonawcy dostęp do kluczowych zasobów wsparcia: inżynierów presales producenta, zaawansowanych laboratoriów hands-on, floty urządzeń demonstracyjnych oraz preferencyjnych, długoterminowych modeli finansowania projektów oferowanych przez wiodących dystrybutorów VAD. Mimo drastycznych barier proceduralnych w zamówieniach publicznych oraz permanentnej presji czasu towarzyszącej końcowym etapom inwestycji budowlanych, wyraźny odwrót klientów instytucjonalnych od wdrożeń niskiej jakości na rzecz certyfikowanych partnerów inżynieryjnych zwiastuje stabilny, bezpieczny i wysoce rentowny rozwój dla najbardziej wykwalifikowanych graczy w branży. n Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl

AV & DIGITAL SIGNAGE W POLSCE – H1 2026
Finałowa część raportu redefiniuje pojęcie bezpieczeństwa inwestycyjnego na współczesnym rynku Pro AV. Integratorzy ewoluują w strategicznych opiekunów cyklu życia technologii, budując wartość na bazie umów SLA, standaryzacji ekosystemów oraz sojuszy z dystrybutorami i vendorami.
Współczesna rzeczywistość biznesowa pierwszej połowy 2026 roku stawia przed rynkiem Pro AV i Digital Signage wymagania wykraczające daleko poza
tradycyjne ramy instalacji sprzętowych. Pojęcie bezpiecznej inwestycji technologicznej przestało oznaczać jedynie fizyczną bezawaryjność urządzeń i jest dziś synonimem stabilizacji operacyjnej, przewidywalności finansowej oraz transparentności informacyjnej w zmiennym otoczeniu rynkowym. Klienci z sektorów korporacyjnego, handlowego oraz publicznego poszukują
partnerów zdolnych do zabezpieczenia ciągłości działania krytycznych systemów komunikacji wizualnej. Tradycyjne kryterium najniższej ceny zakupu ostatecznie ustępuje miejsca kalkulacji całkowitego kosztu posiadania (TCO), sprawności serwisu posprzedażowego oraz odporności systemów na cyberzagrożenia sieciowe.
– Integratorzy systemów AV i digital signage w Polsce muszą dziś jednocześnie pełnić rolę zaufanego doradcy oraz radzić sobie z rosnącą złożonością technologii i presją ekonomiczną, tak aby zapewnić klientom bezpieczeństwo inwestycji – wdrożenia niezawodne i przyszłościowe. Towarzyszą temu wyzwania: wydłużone cykle decyzyjne klientów (oznaka ostrożności inwestycyjnej) oraz szybki postęp technologii wymagający stałego poszerzania kompetencji (integracja AV z IT jak i też cyberbezpieczeństwo). Integratorzy coraz częściej biorą na siebie długoletnie utrzymanie systemów – muszą zapewnić niezawodność 24/7. Ponadto rośnie znaczenie czynników ESG: klienci oczekują rozwiązań energooszczędnych i zrównoważonych. Jednocześnie oczekiwania klientów coraz silniej koncentrują się na stabilności i wartości biznesowej. Klienci domagają się gwarancji opłacalności projektu oraz klarownej wizji całkowitego kosztu posiadania (TCO) i cyklu życia rozwiązania. Wymagają, aby systemy były skalowalne i zgodne z infrastrukturą IT (standardy sieci i bezpieczeństwa). Chcą też, by integrator pozostał partnerem na lata – oferował szybki serwis, wsparcie 24/7 (SLA) i zapewniał ciągłość działania. Taki integrator „blisko klienta” to już nie dostawca, lecz zaufany opiekun inwestycji. W obecnych realiach rynkowych wsparcie vendorów i dystrybutorów przestaje być dodatkiem, a staje się jednym z filarów bezpieczeństwa inwestycji realizowanych przez integratorów. Kluczowe znaczenie ma tu dostęp do stabilnych roadmap produktowych i jasnej informacji o cyklu życia rozwiązań, co pozwala integratorom projektować systemy odporne na szybkie dezaktualizacje technologiczne. Równie istotne jest wsparcie kompetencyjne –regularne szkolenia, certyfikacje oraz konsultacje projektowe umożliwiają integratorom bezpieczne wdrażanie coraz bardziej złożonych środowisk AV/IT, zgodnych z wymaganiami cyberbezpieczeństwa
i politykami IT klientów. Z perspektywy operacyjnej ogromną rolę odgrywa także logistyka i dostępność sprzętu: przewidywalność dostaw, możliwość prekonfiguracji czy stagingu ograniczają ryzyko opóźnień i kar umownych. Do tego dochodzą elastyczne modele finansowania, które pomagają integratorom realizować większe projekty bez nadmiernego obciążania cash flow. Właśnie w tym obszarze dystrybutor z wartością dodaną, taki jak TD SYNNEX Maverick, realnie wzmacnia pozycję integratora – przejmując część ryzyka technologicznego i operacyjnego, pozwala mu skupić się na kluczowej relacji z klientem i długofalowym sukcesie wdrożenia. Dzięki takiemu partnerstwu integrator może skupić się na swoim głównym zadaniu – byciu blisko klienta i dostarczaniu rozwiązań pozostających bezpieczną inwestycją na lata – precyzuje Łukasz Żukowski, Director TD SYNNEX | Maverick Polska.
– Niejednokrotnie przewija się słowo bezpieczeństwo, wolę używać słowa stabilizacja lub pewność informacji. Bezpieczeństwo jest wówczas, jeśli nie mamy wokół zagrożeń, każdy wie, że nie żyjemy obecnie w takim świecie. Zagrożenia są wszędzie - finansowe, logistyczne, kadrowe, prawne i wiele innych. Łatwiej rodzimy sobie, gdy wiemy o ryzykach i mamy dostęp do różnych opcji wyboru. Dlatego staramy się jasno komunikować nasze działania, wyjaśniając ich przyczyny i uzasadnienie, dostarczając szczegółową analizę sytuacji. Nawet w trudnych sytuacjach staramy się stać ramię w ramię z partnerem wobec klienta, bo wiemy, że gramy do tej samej bramki. Rok rozpoczynał się spokojnie, aby w drugim kwartale nadrobić zaległości. Perspektywy na resztę roku są obiecujące, choć jeszcze nie do końca wyklarowane. Rynek corporate, retail, edukacja i publiczny to siły napędowe w drugim półroczu. Jednak decyzje zostały już prawdopodobnie podjęte, kto wszedł do gry, ten ma szansę na sukces. Praca musiała być wykonana dużo wcześniej, teraz decyzje są po stronie zamawiających. Dobrze jest zauważyć, że coraz częściej nie decyduje cena, ale pewność dostaw, jakość sprzętu i wsparcie po sprzedaży. Klienci chcą mieć poczucie dobrze wydanych pieniędzy i wsparcia nawet po zakupie. To, co zauważalne, to szybsza decyzyjność, która wynika
z delegowania odpowiedzialności w organizacji po stronie klienta. Ułatwia to współpracę, dając pewność, że rozmawiamy z osobą odpowiedzialną za finalizację projektu. Nasi partnerzy ciężko pracują nad zdobywaniem leadów. My jako vendor pomagamy im w kontakcie z klientem, podkreślając ich wartość jako stabilnego, doświadczonego i godnego zaufania partnera. Często przeprowadzamy takie spotkania w Samsung Showroom, gdzie stajemy w roli doradcy, a nie nagabującego handlowca, który próbuje sprzedać wszystko, co ma w ofercie. Często klient słyszy od nas „to nie dla Was, lepiej się sprawdzi tańsze rozwiązanie”. Klienci to cenią, nie czują się osaczeni i naciągani – podsumowuje Bogusława Kalawska, Channel Sales Manager w Samsung Electronics. – Największym wyzwaniem jest dziś realizacja inwestycji, które będą odpowiadały nie tylko na obecne potrzeby użytkowników, ale również pozostaną funkcjonalne przez wiele lat. Klienci oczekują rozwiązań trwałych, energooszczędnych i łatwych w utrzymaniu, dlatego integratorzy coraz częściej pełnią rolę doradców, pomagających ocenić całkowity koszt użytkowania oraz dobrać technologię najlepiej dopasowaną do konkretnego zastosowania. Równie istotna staje się umiejętność prowadzenia projektów finansowanych ze środków publicznych i programów unijnych, gdzie liczą się nie tylko parametry techniczne, ale także efektywność energetyczna, niezawodność i długoterminowa wartość inwestycji. Zdecydowanie tak. Coraz rzadziej rozmowa dotyczy wyłącznie parametrów urządzenia. Klienci oczekują kompleksowego rozwiązania, które będzie proste w obsłudze, niezawodne i pozwoli ograniczyć koszty eksploatacji przez cały okres użytkowania. W edukacji i sektorze publicznym szczególnego znaczenia nabiera łatwość codziennego użytkowania oraz bezawaryjna praca, natomiast w biznesie i branży HoReCa liczy się również elastyczność zastosowań i możliwość wykorzystania tej samej technologii w różnych scenariuszach – od spotkań i szkoleń po komunikację wizualną czy wydarzenia specjalne. Największą wartością jest partnerska współpraca. Integratorzy oczekują dziś nie tylko dostępu do produktów, ale również wsparcia ekspertów na etapie projektowania rozwiązania, przygotowania

oferty i realizacji inwestycji. W Epson wspieramy partnerów doradztwem technicznym, pomagamy optymalizować konfiguracje urządzeń, prowadzimy szkolenia oraz zapewniamy wsparcie lokalnego serwisu w Polsce, co znacząco skraca czas obsługi w razie potrzeby. Takie podejście pozwala partnerom budować z klientami długofalowe relacje oparte na zaufaniu i wspólnie realizować projekty, które pozostają niezawodne przez wiele lat – dodaje Andrzej Bieniek, Account Manager Video Projectors w Epson Polska.
Proaktywne zarządzanie cyklem życia i ewolucja umów serwisowych SLA Rola współczesnego integratora ostatecznie ewoluowała z dostawcy sprzętu w pozycję strategicznego partnera technologicznego. Hasło „blisko klienta” oznacza dziś głębokie, inżynieryjne zrozumienie procesów biznesowych zamawiającego, a bezpieczeństwo inwestycyjne definiuje się jako stabilność i ciągłość działania
krytycznej infrastruktury wyświetlania. Systemy AV zostały w pełni zintegrowane z sieciami korporacyjnymi, co wymusza odejście od reaktywnego modelu serwisu posprzedażowego. Współczesne standardy rynkowe opierają się na proaktywnym, zdalnym zarządzaniu flotą urządzeń końcowych, umożliwiającym błyskawiczną diagnostykę anomalii, zanim zostaną one dostrzeżone przez użytkownika. Klienci odchodzą od zakupów punktowych, koncentrując budżety wokół kompletnych platform sprzętowo-software‘owych gwarantujących długofalową skalowalność. – W 2026 roku rola integratora AV ostatecznie ewoluowała z dostawcy sprzętu w strategicznego partnera technologicznego. Hasło „integrator blisko klienta” oznacza dziś głębokie zrozumienie procesów biznesowych zamawiającego, a „bezpieczeństwo inwestycji” to zapewnienie, że wdrożone systemy będą stabilne. Systemy audiowizualne stały się krytycznym elementem sieci korporacyjnej. Klienci nie chcą już tylko kupować sprzętu, oczekują gwarancji ciągłości działania. Wyzwaniem
jest przejście z modelu reaktywnego na proaktywne, zdalne zarządzanie flotą urządzeń, które pozwala diagnozować problemy, zanim zauważy je użytkownik końcowy. Oczekiwania klientów ewoluowały i teraz inwestują oni w kompletne platformy, a nie w pojedyncze wyświetlacze. LG wychodzi temu naprzeciw oferując cały ekosystem sprzętowo-programowy i proponując całą gamę monitorów wraz z platformą do zarządzania. Hybrydowy model pracy wymusił elastyczność. Rośnie zapotrzebowanie na zaawansowane monitory interaktywne, które z prostych ekranów stały się narzędziami ułatwiającymi prowadzenie spotkań i szkoleń. Instalacje muszą być perfekcyjnie wkomponowane w architekturę. Klienci biznesowi zwracają ogromną uwagę na detale – od rygorystycznego przestrzegania standardów montażowych po bezszwowe i bezpieczne prowadzenie okablowania. Sukces integratora na dzisiejszym rynku jest wprost proporcjonalny do jakości relacji z jego dostawcami. W modelu „blisko klienta” integrator często pełni rolę tłumacza
między potrzebami biznesu a technologią, a to wymaga mocnego zaplecza. Vendorzy oferują bezpośrednie wsparcie swoich działów pre-sales przy doborze rozwiązań oraz analizie skomplikowanych założeń projektowych. Inżynierowie LG w Polsce ściśle współpracują z integratorami przy analizie wymagań technicznych np. przy konfiguracji ścian LED czy dobieraniu odpowiedniej jasności ekranów do trudnych warunków oświetleniowych. Możliwość konsultacji trudnych przypadków bezpośrednio z producentem buduje autorytet integratora w oczach klienta. Gwarancja terminu dostawy ze strony dystrybutora to fundament rentowności i wiarygodności integratora. Możliwość wypożyczenia sprzętu demo i przetestowania go w docelowym środowisku klienta to jedno z najpotężniejszych narzędzi sprzedażowych. Namacalny test technologii najskuteczniej niweluje obawy inwestora i potwierdza założenia projektowe. Wsparcie producenta to dziś nie tylko sprawna logistyka – to transfer wiedzy, który pozwala integratorowi pozycjonować się jako ekspert gwarantujący technologiczny spokój –wskazuje Marek Lewandowski, Monitor Signage & CTV KAM Information Display w LG Electronics Polska. – Jednym z największych wyzwań dla integratorów pozostaje dziś utrzymanie rentowności projektów przy jednoczesnym wzroście oczekiwań klientów. Inwestorzy oczekują większej niezawodności, szybszego wsparcia, dłuższych gwarancji oraz kompleksowej obsługi obejmującej również usługi posprzedażowe. Zmieniły się także kryteria podejmowania decyzji zakupowych. Coraz częściej kluczowe znaczenie ma całkowity koszt utrzymania rozwiązania, stabilność producenta, dostępność serwisu i możliwość rozbudowy systemu w przyszłości. Bezpieczeństwo inwestycji jest rozumiane nie tylko jako niezawodność sprzętu, ale również stabilność platformy zarządzającej i możliwość dalszego rozwoju systemu. Klienci zwracają uwagę na kwestie cyberbezpieczeństwa, dostępność aktualizacji oraz gwarancję długoterminowego wsparcia producenta. Szczególnie w dużych instalacjach Digital Signage decyzje zakupowe podejmowane są dziś z perspektywy kilkuletniego cyklu życia rozwiązania, a nie wyłącznie kosztu początkowego. Widoczna jest również zmiana podejścia do planowania inwestycji. Klienci
coraz częściej oczekują rozwiązań, które będą mogły być rozwijane etapowo wraz z rozwojem organizacji. Duże znaczenie ma możliwość łatwej rozbudowy systemu, integracji z nowymi narzędziami oraz centralnego zarządzania całą infrastrukturą. W efekcie rozmowy coraz rzadziej dotyczą wyłącznie parametrów technicznych urządzeń, a częściej koncentrują się na efektywności operacyjnej, kosztach utrzymania oraz długoterminowej wartości biznesowej projektu. W tym kontekście rola vendorów i dystrybutorów wyraźnie rośnie. Partnerzy oczekują nie tylko atrakcyjnej oferty cenowej, ale również realnego wsparcia sprzedażowego, dostępności produktów, wsparcia marketingowego oraz sprawnej logistyki. Coraz większe znaczenie ma także wspólne planowanie projektów i wymiana wiedzy pomiędzy producentem, dystrybutorem i integratorem. Przy bardziej złożonych wdrożeniach sukces często zależy od tego, jak dobrze poszczególne strony potrafią współpracować na etapie projektowania, wdrożenia i późniejszego utrzymania systemu. W kolejnych latach przewagę rynkową będą budować nie firmy oferujące najtańsze urządzenia, lecz te, które potrafią połączyć kompetencje AV, IT, software i usługi w jeden spójny ekosystem odpowiadający na realne potrzeby klientów. To właśnie połączenie kompetencji producenta, dystrybutora i integratora pozwala realizować projekty bezpieczne, skalowalne i gotowe na przyszłe potrzeby rynku – zaznacza Paweł Budzik, Business Development Manager w Dahua.
– W 2026 roku integratorzy muszą łączyć trzy role: doradcy technologicznego, wykonawcy oraz partnera odpowiedzialnego za ciągłość działania. Klienci oczekują dziś nie tylko poprawnie zainstalowanego systemu, ale przewidywalnego efektu: sala ma działać za pierwszym razem, ma być łatwa w obsłudze, bezpieczna, aktualna i możliwa do zdalnego wsparcia. Coraz częściej pytają też o cykl życia produktu, politykę aktualizacji, kompatybilność z platformami UC, możliwość rozbudowy i koszty utrzymania. To zmienia sposób rozmowy o inwestycji. Najtańszy zestaw nie zawsze oznacza najniższy koszt całkowity. Liczy się standaryzacja, możliwość skalowania, dostępność części, wsparcie serwisowe, centralne zarządzanie oraz dane pokazujące, czy przestrzeń jest realnie wykorzystywana. W tym kontekście
rozwiązania HP Poly, takie jak Poly Lens (Core oraz Pro) for Rooms, Poly+ Analyze, Studio Room Compute czy VideoOS 5.x, pomagają budować argumentację wokół bezpieczeństwa inwestycji, a nie wyłącznie parametrów sprzętowych. Wsparcie vendorów i dystrybutorów ma bezpośredni wpływ na sukces integratora. Dostęp do aktualnej wiedzy, jasnych materiałów technicznych, programów demo, usług serwisowych i wsparcia projektowego skraca czas przygotowania oferty i ogranicza ryzyko błędów. Najlepsi integratorzy będą wygrywać nie dlatego, że sprzedają pojedyncze urządzenia, ale dlatego, że są blisko klienta, rozumieją jego środowisko i potrafią zaprojektować rozwiązanie gotowe na zmiany technologiczne oraz organizacyjne – podkreśla Piotr Mazurek, POLY Solutions Sales Engineer ECE.
Sojusz w kanale partnerskim jako fundament rentowności integratorów
W obecnych realiach rynkowych rentowność i sukces inżynieryjny wdrożeń zależą bezpośrednio od jakości relacji i poziomu zaufania panującego w całym kanale partnerskim. Wsparcie ze strony producentów oraz dystrybutorów o profilu VAD przestało być handlowym dodatkiem, stając się fundamentem bezpieczeństwa operacyjnego. Płynna współpraca trójstronna gwarantuje integratorom dostęp do jasnych roadmap produktowych, specjalistycznego transferu wiedzy oraz bezpośredniego zaangażowania zespołów presales producenta przy doborze konfiguracji w trudnych warunkach oświetleniowych czy akustycznych. Kluczowymi instrumentami chroniącymi płynność finansową kanału stają się zaawansowane mechanizmy rejestracji projektów, stabilność logistyczna magazynów oraz preferencyjne, długofalowe terminy finansowania kontraktów.
– W tym roku integratorzy mierzą się przede wszystkim z rosnącą złożonością projektów. Klienci oczekują już nie tylko sprawnego wdrożenia systemu AV czy digital signage, ale integracji wielu różnych technologii w jeden spójny ekosystem. Oznacza to konieczność łączenia kompetencji z obszaru AV, IT, sieci, chmury, cyberbezpieczeństwa, a coraz częściej także rozwiązań opartych na AI. Drugim dużym wyzwaniem jest tempo zmian.

Nowe technologie pojawiają się bardzo szybko, a klienci są coraz lepiej poinformowani i mają coraz wyższe oczekiwania. Integrator musi więc nie tylko nadążać za nowinkami, ale również umieć przełożyć je na konkretne korzyści biznesowe. Nie bez znaczenia pozostaje też kwestia kosztów i dostępności sprzętu oraz komponentów. W czasach, gdy pamięci RAM i flash potrafią zmieniać cenę szybciej niż kursy walut, planowanie projektów wymaga już nie tylko inżynierskiej precyzji, ale też odrobiny wróżenia z fusów. Krótko mówiąc, dziś nie wystarczy już wiedzieć, jak podłączyć urządzenia – trzeba jeszcze wiedzieć, jak połączyć oczekiwania klienta, technologie i budżet w taki sposób, żeby wszyscy byli zadowoleni. A przy okazji nie przegapić momentu, kiedy dysk SSD znowu „tymczasowo” zdrożeje o 30 proc. Zdecydowanie tak. W tym roku wyraźnie widzimy, że klienci coraz rzadziej poszukują pojedynczych produktów, a coraz częściej kompleksowych rozwiązań, które integrują wiele systemów i technologii. Oczekują, że AV będzie płynnie współpracować z infrastrukturą IT, platformami
do komunikacji, systemami rezerwacji sal, digital signage czy narzędziami do zarządzania budynkiem. Liczy się nie tylko funkcjonalność poszczególnych elementów, ale przede wszystkim to, jak dobrze działają razem. Zmieniło się również podejście do samego procesu zakupowego. Klienci chcą rozmawiać o efektach biznesowych, łatwości zarządzania i możliwościach rozwoju rozwiązania w przyszłości, a nie tylko o parametrach technicznych urządzeń. Można powiedzieć, że coraz częściej kupują ekosystem, a nie pojedynczy ekran czy kamerę. To dobra wiadomość dla integratorów, którzy potrafią spojrzeć na projekt szerzej i połączyć wiele technologii w jedno spójne rozwiązanie. Choć trzeba przyznać, że lista wymagań klienta bywa dziś czasem dłuższa niż specyfikacja samego projektu. W dzisiejszych realiach trudno mówić o sukcesie integratora bez silnego wsparcia ze strony vendorów i dystrybutorów. Technologie rozwijają się tak szybko, że nikt nie jest w stanie być ekspertem od wszystkiego. Dlatego dostęp do wiedzy, szkoleń, wsparcia projektowego czy pomocy technicznej często ma
równie duże znaczenie jak sam produkt. Najlepsze efekty osiąga się wtedy, gdy vendor, dystrybutor i integrator działają jak jeden zespół. Integrator może skupić się na relacji z klientem i realizacji projektu, mając pewność, że w razie potrzeby otrzyma wsparcie na etapie projektowania, wdrożenia czy rozwiązywania problemów. Ostatecznie klient nie ocenia, kto dostarczył sprzęt, a kto przygotował konfigurację – liczy się to, czy rozwiązanie działa zgodnie z oczekiwaniami. A sukces ma wielu ojców, szczególnie gdy projekt został uruchomiony na czas – podkreśla Paweł Będź, Inżynier systemów Digital Signage, UC&C i CCTV w AB S.A. – Partnerstwo z dystrybutorami i producentami daje nam bezcenne narzędzia. Dzięki bezpośrednim relacjom możemy oferować klientom wydłużone, nawet 5-letnie okresy gwarancji potwierdzone przez wendora. Kluczowy jest też szybki dostęp do inżynierów wsparcia oraz do bazy sprzętu demonstracyjnego i zastępczego, co pozwala zachować ciągłość działania klienta w przypadku awarii lub opóźnień w dostawach docelowych

urządzeń. Dodatkowo, dzięki naszej nienagannej historii płatniczej, korzystamy z preferencyjnych, długich terminów finansowania projektów. Istotnym problemem na rynku zamówień publicznych bywa brak kompetencji technicznych po stronie osób przygotowujących specyfikacje przetargowe. Zdarzają się postępowania, gdzie opis przedmiotu zamówienia ogranicza się do przekątnej monitora interaktywnego, a jedynym kryterium wyboru pozostaje cena. Prowadzi to do patologii, w których oferowane są urządzenia w cenach drastycznie odbiegających od realiów rynkowych, a weryfikacja ich parametrów zostaje zepchnięta dopiero na etap dostawy. Widzimy jednak wyraźny zwrot na rynku. Klienci, którzy w przeszłości kierowali się wyłącznie zasadą, że „cena czyni cuda”, po bolesnych doświadczeniach z wdrożeniami niskiej jakości wracają do nas. Wolą realizować projekty z wolnej ręki lub w oparciu o sprawdzone kompetencje, byle tylko mieć gwarancję, że system będzie działał bezawaryjnie i zostanie poprawnie zintegrowany – podsumowuje Radosław Pałubicki, CEO Eurotrend.
Ewolucja oczekiwań klienta i globalny kryzys pamięci
Druga połowa 2026 roku stawia przed rynkiem wyzwania związane z zaostrzeniem konkurencji oraz niestabilnością globalnego zaopatrzenia surowcowego. Drastyczny wzrost cen pamięci RAM oraz kości Flash wpływa bezpośrednio na strukturę kosztową urządzeń opartych o system Android, wywołując podwyżki i przejściowe braki magazynowe. Z drugiej strony, integratorzy spotykają na swojej drodze klienta o bardzo wysokiej świadomości zakupowej, który wykorzystuje algorytmy sztucznej inteligencji do samodzielnego generowania zarysów projektowych. Weryfikacja tych założeń oraz utrzymanie rentowności kontraktów wymagają najwyższych kompetencji inżynieryjnych i handlowych. – Spodziewamy się przede wszystkim nasilenia walki o klienta. Obecna sytuacja geopolityczna i ekonomiczna sprawia, że na jednego klienta przypada coraz więcej integratorów, a to klient zyskuje większą możliwość wyboru ofert. O sukcesie w pozyskaniu projektu decydować będą
doświadczenie integratora, jakość i dopasowanie oferty, referencje oraz oczywiście cena końcowa. Kolejnym wyzwaniem pozostają wahania cen podzespołów elektronicznych, w tym procesorów i pamięci. W tym kontekście Barco ClickShare zabezpieczyło swoje stany magazynowe, dzięki czemu nie odnotowaliśmy zmian cen naszych produktów. Naszym zdaniem klienci oczekują przede wszystkim rozwiązań sprawdzonych, prostych i szybkich we wdrożeniu. Nie zawsze jest to jednak jednoznaczne, ponieważ wiele zależy od indywidualnych preferencji, których klienci nie zawsze potrafią jasno określić. Oczekiwana jest dobra jakość w rozsądnej cenie, co jest możliwe do osiągnięcia, ale zazwyczaj wiąże się z pewnymi kompromisami. Jeśli celem jest rozwiązanie w pełni dopasowane, przygotowane na lata bezawaryjnej i bezpiecznej pracy, klient musi mieć świadomość, że wymaga to odpowiedniego projektu i wdrożenia, a to oznacza zarówno czas, jak i wyższe koszty. Jednocześnie obserwujemy rosnącą tendencję do standaryzacji sal konferencyjnych. W naszej części Europy dominują
mniejsze przestrzenie – nasi partnerzy realizują głównie projekty w małych i średnich salach, choć nasze systemy z powodzeniem znajdują zastosowanie również w dużych przestrzeniach. W jaki sposób wsparcie vendorów i dystrybutorów wpływa na sukces integratorów? Wsparcie vendorów i dystrybutorów jest kluczowe dla sukcesu integratora. Mówimy tu zarówno o odpowiedniej polityce projektowej, jak i o wysokiej responsywności – szybkim czasie reakcji, sprawnym przygotowaniu ofert, weryfikacji dostępności czy pozyskiwaniu produktów, które nie są dostępne od ręki. Istotne jest również to, że dobry dystrybutor analizuje pełne portfolio rozwiązań kompatybilnych np. z Barco ClickShare oraz testuje je w różnych scenariuszach i dla różnych wielkości pomieszczeń. Dzięki temu partnerzy otrzymują gotowe, sprawdzone konfiguracje z gwarancją niezawodnego działania – analizuje Łukasz Niegowski, Sales Director MX, Middle East & CEE-T w Barco. – Dostępności produktów i ceny pamięci wpłyną na rynek globalny. W przypadku monitorów desktop zmiany cen nie będą odczuwalne. Monitory wyposażone w platformy Android i inne będą z kolei drożeć i partnerzy będą odczuwać braki sprzętu w tych obszarach. Jeśli mówimy o klientach końcowych, to bez wątpienia odczuwamy zwiększoną świadomość osób odpowiedzialnych za decyzje zakupowe. Podobnie jak w przypadku inżynierów i projektantów, klienci końcowi korzystają z AI do przygotowania się do rozmów z potencjalnymi dostawcami/integratorami. Bardzo często rozwiązanie ma już jakiś zarys. Partner handlowy musi te rzeczy zweryfikować i co jasne chce sprzedać produkt, na którym będzie mógł zrealizować swoje cele sprzedażowe i zysku. Integrator reprezentuje vendorów bezpośrednio przed klientem. Od tego, jak dobrze zna produkty zależy to, czy będzie w stanie sprzedać w swoim projekcie rozwiązania konkretnego producenta. Nasi integratorzy wiedzą, że w razie potrzeby chętnie wesprzemy ich w czasie prezentacji rozwiązań. Wsparcie vendora w tym obszarze jest szczególnie dobrze widziane w miejscach, gdzie iiyama nie zawsze jest pierwszym wyborem. Możemy wtedy powiedzieć o naszym japońskim DNA i wartościach, które mają dla nas największe znaczenie – podsumowuje Robert Tomaszewski, Business Development Manager Professional Displays w iiyama International. – Wyzwania integratorów w tym roku: zmienność cen komponentów, zarządzanie terminami dostaw w dłuższych projektach oraz rosnące wymagania SLA po stronie klientów sieciowych, gdzie każdy dzień przestoju ekranu to wymierna strata. Zmiana oczekiwań klientów: klienci coraz rzadziej pytają o cenę zakupu, a coraz częściej o całkowity koszt posiadania, gwarancje, czas reakcji serwisu i mierzalny zwrot z inwestycji. Rośnie też znaczenie zgodności z regulacjami i bezpieczeństwa danych,
szczególnie w projektach publicznych. Rola vendora i dystrybutor - sukces integratora zaczyna się od przewidywalności: ochrony ceny projektowej, rejestracji projektów chroniącej partnera, który wykonał pracę u klienta, oraz realnego wsparcia serwisowego. My budujemy to w oparciu o konkretne fundamenty: wspieranie sprzedaży od początku projektu w tym wspieranie kwalifikowanym zespołem presales, magazyn szybkiej obsługi pod Warszawą, wspierający całe region Nordic East Europe, w tym dystrybucje lokalne, własne finansowanie projektowe oraz stale doskonalone procesy. Warto podkreślić, że jesteśmy Hubem biznesowym i opersacyjm na Nordic & East Europe. A naszą ambicją jest, aby już niebawem stać się hubem dla całej Europy w zakresie Commercial Displays. Konsekwentnie inwestujemy też in marketing, a obecność marki Hisense jako oficjalnego sponsora FIFA World Cup 2026 najlepiej potwierdza skalę tych inwestycji. Vendor, który traktuje partnera jak wykonawcę transakcji, przegrywa z vendorem, który traktuje go jak współinwestora w relację z klientem – konkluduje Michał Dołaszyński, Hisense B2B CEE Director w Hisense B2B Europe.
Nowy układ sił i perspektywy rozwoju
Fundamentalnym warunkiem sukcesu staje się przejście od doraźnej sprzedaży urządzeń do zaawansowanego zarządzenia pełnym cyklem życia systemów Pro AV. Klienci ostatecznie porzucają kryterium najniższej ceny początkowej na rzecz stabilności operacyjnej, oczekując od wykonawców wdrożeń standaryzowanych środowisk, restrykcyjnego przestrzegania korporacyjnych polityk bezpieczeństwa IT oraz pełnego wsparcia posprzedażowego w ramach długofalowych umów SLA. Integrator, działając blisko klienta, przestaje być postrzegany jako sprawny instalator sprzętu, a zyskuje pozycję strategicznego partnera odpowiedzialnego za ciągłość procesów komunikacji wizualnej przedsiębiorstw i instytucji. W obliczu rosnącej presji konkurencyjnej, wydłużonych cykli decyzyjnych oraz dynamicznych wahań cenowych na globalnym rynku pamięci i procesorów, przewidywalność operacyjna oraz finansowa dystrybutorów VAD, połączona z technicznym wsparciem presales i programami ochrony projektowej producentów, tworzy bezpieczny parasol nad rentownością kanału partnerskiego. Integratorzy, którzy potrafią skutecznie wykorzystywać procedury prekonfiguracji, stagingu, wypożyczeń sprzętu demo oraz elastyczne, długoterminowe linie kredytowe dystrybucji, zyskują niepodważalną przewagę operacyjną. Współczesny rynek bezwzględnie eliminuje transakcyjne podejście do partnerstwa, nagradzając podmioty, które zamiast samych wyświetlaczy dostarczają klientom długofalowe bezpieczeństwo kapitałowe, inżynieryjny spokój i transparentność wdrożeń. n

Kupiliśmy bilety na seans, zapominając, że film pt. „Rewolucja AI” wciąż nie powstał. W połowie 2026 roku branża budzi się z potężnym kacem. Zamiast przełomu mamy wtórny szum, drenowaną planetę i niezadowolonych pracowników.
Oto bilans tego ślepego zachwytu.
Wbranży IT panuje jakaś nieznośna, zbiorowa kultura lukrowania rzeczywistości. Co druga (żeby tylko) informacja prasowa kipiąca „emejzingiem”, co drugie wdrożenie u integratora i co trzeci post na LinkedInie ociekają tak mdłym zachwytem nad sztuczną inteligencją, że od samego czytania poziom glukozy w organizmie przekracza normy krytyczne. I żeby była jasność – nie zamierzam tu uprawiać taniego technofobizmu czy zgrywać technologicznego luddysty. Modele generatywne, LLM-y i algorytmy w zadaniach czysto odtwórczych – tam, gdzie trzeba przesiać bazę danych, odcedzić powtarzalny szum czy zoptymalizować nudne procedury – są po prostu nieocenione. Widzę to wyraźnie i korzyści nie umniejszam. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, bez tego całego korporacyjnego marketingu: jako narzędzie rzekomo rewolucyjne, mające wywrócić do góry nogami istotę ludzkiego intelektu, AI jest dziś potwornie przecenione. Żyjemy w stanie permanentnego, cyfrowego przehajpowania. Cała branża zachowuje się tak, jakby dostała wypieków na twarzy i gorączki po obejrzeniu zaledwie trzyminutowego, genialnie zmontowanego trailera kinowego hitu. Wszyscy
biegają z obłędem w oku, kupują bilety, rezerwują miejsca, zupełnie zapominając o jednym, dość kluczowym szczególe: pełnometrażowy film pt. „Sztuczna Inteligencja” jeszcze nawet nie powstał. Ba, reżyser wciąż nie skończył jeszcze pisać chaotycznego scenariusza, a deweloperzy łatają na kolanie dziury w fabule.
Jeśli nie chcemy jako branża obudzić się z potężnym finansowym kacem i przepalić kolejnych miliardów dolarów tylko dlatego, że zadziałało rynkowe FOMO, musimy wreszcie włączyć zdrowy rozsądek. W realiach połowy 2026 roku bycie „dwa kroki do przodu” to już żadna sztuka – to po prostu bezmyślne kupowanie kolejnych licencji i wciskanie chatbotów wszędzie tam, gdzie klient wcale o nie nie prosił. Prawdziwa zabawa zaczyna się wtedy, gdy jesteś o trzy kroki do przodu. A tym trzecim krokiem jest brutalna, surowa świadomość tego, czym tak naprawdę staje się AI, gdy obedrze się ją z tych wszystkich „fancy fatałaszków”, marketingowego blichtru i obietnic bez pokrycia.
Bo gdy zdejmiemy z tego króla lśniące szaty, okazuje się, że pod spodem zaczyna po prostu brzydko pachnieć. A smród ten rozchodzi się z zupełnie innych kierunków, niż mogłoby się wydawać
menedżerom zahipnotyzowanym przez zielone słupki Excela.
Koniec miodowego miesiąca, czyli wielki Vibe Shift 2026
Rok 2026 przynosi nam coś, co analitycy z mądrymi minami nazywają dzisiaj „AI vibe shift”. Ja nazwałabym to raczej brutalnym zderzeniem ściany z rozpędzonym pociągiem, w którym biznes przez ostatnie trzy lata pił szampana, świętując rzekomą cyfrową rewolucję (a raczej dyskutując o obejrzanym właśnie trailerze). Ostatecznym dowodem na to, że król stracił swój immunitet i zaczyna brzydko pachnieć, nie są wcale narzekania garstki niezadowolonych internautów. To dzieje się już nawet na samych szczytach władzy i to tam, gdzie dotąd modlono się do ołtarza nieskrępowanego wolnego rynku. Administracja Donalda Trumpa w USA – ta sama, która na sztandarach ma znoszenie wszelkich regulacji i barier dla biznesu – nagle uznała, że czas założyć algorytmom smycz. W połowie 2026 roku Biały Dom bezceremonialnie wchodzi z butami w autonomię Doliny Krzemowej. Pod hasłami obrony bezpieczeństwa narodowego wprowadza się nieoficjalne, ale bezwzględne
polityczne sito dla premier najbardziej zaawansowanych modeli granicznych (frontier models).
Oczywiście, jeśli ktoś myśli, że Waszyngton nagle zalał się łzami nad losem szarych obywateli i zaczął studiować traktaty o etyce, to pora zejść na ziemię. Biały Dom nie hamuje rewolucji z empatii, tylko z czystego, podręcznikowego cynizmu. Amerykanie po prostu poszli po rozum do głowy i zdali sobie sprawę, że zaawansowane AI to dzisiaj odpowiednik cyfrowej broni, którą trzeba kontrolować. Te zakulisowe naciski i groźby odcięcia od rządowych kontraktów pozwalają upewnić się, że algorytmy tworzone przez korporacje z Doliny Krzemowej – z którymi Trump ma w większości na pieńku – nie zostaną „skrzywione” w sposób, który mógłby uderzyć w obecną władzę. To genialne narzędzie do kontrolowania narracji, geopolityczny bat, a przy okazji świetne sito eliminacyjne, a wszystko to pod pretekstem „zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju”.
Nagły odwrót od bezmyślnego wdrażania AI wszędzie tam, gdzie da się wcisnąć choćby prostego bota, to nie jest żadna rewolucja sumienia. To czysta, pragmatyczna reakcja obronna. Biznes zaczyna widzieć, że technologia, która miała być tanim lekiem na całe zło, może wygenerować dziś więcej realnych problemów, nieprzewidzianych kosztów i czystego, wygładzonego szumu niż jakichkolwiek zysków.
I choć te waszyngtońskie zagrywki polityczne to nie żadne moralne przebudzenie, a jedynie próba przejęcia kontroli nad nową cyfrową bronią, to prawdziwy, autentyczny odwrót od technologii dzieje się dużo niżej – i zaczyna się, paradoksalnie, od pokolenia, które z technologią rzekomo wyskoczyło prosto z łona matki.
Smród pierwszy: Bunt i cynizm Pokolenia Z
Przez ostatnie lata tech-ewangeliści wmawiali nam, że młode pokolenie –mityczni cyfrowi tubylcy, którzy rzekomo wyskoczyli z łona matki ze smartfonem w dłoni – przyjmie sztuczną inteligencję z otwartymi ramionami. Tyle że w połowie 2026 roku te bajki o bezkrytycznej miłości Gen Z do botów
można oficjalnie włożyć między bajki. I nie jest to moje osobiste widzimisię, ale twardy, bezwzględny fakt poparty liczbami, od których dyrektorom HR w firmach IT z pewnością zaczynają drżeć ręce. W kwietniu 2026 roku instytut badawczy Gallupa, we współpracy z Walton Family Foundation i GSV Ventures, opublikował potężny raport z cyklu „Voices of Gen Z”. I co się okazało? Odsetek młodych ludzi (w wieku 14–29 lat), którzy czują jakąkolwiek ekscytację sztuczną inteligencją, poleciał w dół niczym ustrzelona kaczka w sezonie łowieckim – tąpnął z 36 proc. do marnych 22 proc. w zaledwie rok. Z kolei złość i jawna frustracja wobec AI wzrosły z 22 proc. do aż 31 proc. Mało tego: wiara w to, że te cudowne narzędzia pomagają sprawniej wykonywać codzienne zadania, zaliczyła spadek o 10 punktów procentowych (do 56 proc.). A na deser absolutny nokaut: aż 69 proc. młodych pracowników stawia sprawę jasno – bardziej ufa pracy wykonanej w 100 proc. przez człowieka, bez żadnego majstrowania przy niej przez algorytmy.
Co tu się zadziało? Pierwsze pokolenie w historii technologii zaczyna uprawiać coś na kształt cyfrowego luddyzmu i jawną, technologiczną kontestację. Dlaczego? Bo młodzi w przeciwieństwie do zapatrzonych w tabelki menedżerów nie dali się nabrać na cukierkowy trailer. Chłodna kalkulacja? Psychologiczny mechanizm obronny? Coś jeszcze innego?
Po pierwsze, mamy do czynienia z potężnym kryzysem sprawczości i czymś, co nazwałabym „poznawczą kastracją”. Gen Z widzi, że bezmyślne wciskanie AI do każdego zadania zabija ich własną unikalność. Jeśli każde wyzwanie, linijkę kodu, research czy projekt można „wypluć” jednym promptem w pięć sekund, to gdzie tu miejsce na satysfakcję z pokonywania trudności? Gdzie proces uczenia się na błędach? Młodzi czują, że technologia sprowadza ich do roli bezmyślnych kuratorów maszynowego szumu. Zamiast twórcami, stają się klikaczami zatwierdzającymi to, co wypluł bot.
Po drugie – i tu wchodzimy w twardy, cyniczny realizm rynku pracy – młodzi doskonale widzą, że firmy często wdrażają sztuczną inteligencję nie tylko
po to, żeby im „pomóc”. Wdrażają ją, żeby prędzej czy później zatrzasnąć im drzwi przed nosem i zlikwidować stanowiska juniorskie. Młody człowiek wchodzi na rynek i słyszy: „Po co nam junior, skoro mamy abonament na LLM-a?”. Pojawia się więc głęboki, całkowicie uzasadniony cynizm. Po co młody pracownik ma być lojalny wobec firmy i starać się uczyć rzemiosła, skoro wie, że jego szef marzy tylko o tym, by zastąpić go subskrypcją AI, którą ten pracownik ma na dodatek własnoręcznie „dokarmić”?
Efekt? Zamiast armii wydajnych liderów, biznes hoduje sobie rozgoryczonych sabotażystów. Zmuszani do korzystania z narzędzi, których nienawidzą (i które ich zastąpią), młodzi zaczynają uprawiać cichy, technologiczny sabotaż – bezkrytycznie kopiują halucynacje botów, karmią bazy danych bylejakością, byle tylko zamknąć laptopa i mieć święty spokój. Zamiast rewolucji produktywności, dostajemy napędzany frustracją cyfrowy strajk włoski. I to jest ten pierwszy, ostry zapach spalenizny: zmuszanie ludzi do pracy z technologią, której nie ufają i która jawnie zagraża ich przyszłości, to prosta droga do zanieczyszczenia własnego biznesu od środka.
Smród drugi: Cyfrowa plantacja i wykończeni pracownicy
Kolejny fetor unosi się wprost z korporacyjnych open space’ów i zaciszy home office, gdzie – według zapewnień speców od marketingu – algorytmy miały zrzucić z barków zmęczonego ludzkiego pracownika cały ten nudny, powtarzalny kierat. Ach, wizja zaiste sielankowa! Bot pisze, bot liczy, a człowiek popija matchę, rozmyślając o strategii i wielkich ideach.
Tyle że to bezczelne kłamstwo. W połowie 2026 roku zderzamy się z potężnym paradoksem, o którym w oficjalnych komunikatach milczy się niczym o wstydliwej chorobie. Tech-ewangeliści od lat sprzedają nam bajkę, że AI to cyfrowa waleriana przynosząca ulgę w pracy. Prawda jest jednak taka, że zamiast mitycznego odciążenia, biznes zafundował nam cyfrową plantację o niespotykanym dotąd tempie.
Pora więc zerknąć na te przemilczane, ale twarde dane. Upwork Research Institute przeprowadził badanie wśród pracowników regularnie korzystających z systemów AI (From Burnout to Balance: AI-Enhanced Work Models). Wynik? Aż 77 proc. respondentów przyznało wprost, że wdrożenie tych „zbawiennych” narzędzi.. drastycznie zwiększyło ich obciążenie pracą i skutecznie obniżyło ich realną produktywność.
Jak to możliwe, skoro miało być tak pięknie? Otóż zachłyśnięci wizją zoptymalizowanego Excela menedżerowie, ślepo wierząc w bajki o „dziesięciokrotnie szybszym pracowniku”, niemal z dnia na dzień podnieśli normy ilościowe do absurdalnych poziomów. Skoro masz bota, to nie pisz jednego artykułu czy dziesięciu linijek kodu dziennie – wypluj ich sto! AI nie stało się pomocnym asystentem, ale bezwzględnym, cyfrowym poganiaczem niewolników, który zmusza ludzi do tańczenia w rytm algorytmu. Zamiast mądrzejszej pracy, dostaliśmy po prostu hurtową produkcję wygładzonego szumu w jeszcze krótszym czasie. Pracownicy są wykończeni, wypaleni i zwyczajnie wściekli, bo – jakby tego było mało – muszą weryfikować, poprawiać i użerać się z maszyną, która miała robić wszystko za nich.
Ale ten medal ma jeszcze drugą stronę, którą obnażyły badania Harvard Business School oraz Boston Consulting Group (BCG). Analizując, jak profesjonaliści radzą sobie z zadaniami przy użyciu LLM-ów, naukowcy zidentyfikowali zjawisko tak zwanej „szarpanej granicy technologicznej” (jagged technological frontier). O ile w zadaniach powtarzalnych AI dawała potężnego kopa do efektywności, o tyle w momentach wymagających nieszablonowego myślenia, wykraczających poza ukryte limity bota, specjaliści wspierani technologią radzili sobie o 19 punktów procentowych gorzej niż ci, którzy polegali wyłącznie na własnych synapsach.
Dlaczego? Odpowiedź przynosi powiązany eksperyment Fabrizio Dell’Acqua z HBS, który opisał ten przerażający trend jako „falling asleep at the wheel” – czyli zaśnięcie za kierownicą. Gdy człowiek dostaje do rąk narzędzie, które wydaje się niemal bezbłędne, jego mózg przełącza się w tryb wegetatywny. Przestajemy weryfikować fakty i szukać alternatyw, bezkrytycznie przepisując halucynacje i błędy algorytmu podane na tacy. Bez zmuszania komórek do wysiłku i ciągłego podważania odpowiedzi maszyny, zamiast elity intelektualnej hodujemy pokolenie powolnej, poznawczej atrofii.
Mamy więc idealny obraz tego, jak w połowie 2026 roku król obnaża swoją słabość. Wdrażając AI jako masowy bat na produktywność, biznes

W połowie 2026 roku budzimy się z kacem po „Rewolucji AI”: zamiast przełomu mamy przehajpowanie obietnicami, cyfrowy szum, przepaloną planetę i rosnącą ludzką frustrację.
Ewelina Stój Redaktor IT Reseller
nie tylko wykańcza fizycznie swoje kadry, ale na własne życzenie sterylizuje je intelektualnie. Hodujemy pokolenie menedżerów i specjalistów, którzy bez okienka chatu będą zupełnie bezradni i niesamodzielni. Kupując iluzję automatycznej efektywności, firmy podpisują cyrograf na powolne ogłupianie własnego biznesu.
Smród trzeci: Efekt Uroborosa i cyfrowe wysypisko śmieci
Idźmy dalej, bo na psychologii i zarżniętych pracownikach ten festiwal bzdury się nie kończy. Czas zajrzeć pod maskę samej technologii, bo tam właśnie zaczyna się dziać coś absolutnie groteskowego, co wielu ludzi powoli zaczyna dostrzegać. Przez ostatnie lata karmiono nas narracją, że im więcej danych wpompujemy w algorytmy, tym będą one mądrzejsze, bardziej elastyczne i bliższe mitycznej Sztucznej Inteligencji Ogólnej (AGI).
Tyle że w połowie 2026 roku ta cyfrowa wieża Babel zaczyna się spektakularnie chwiać, a powód jest tak ironiczny, że aż bolesny. Otóż internet został tak potężnie, bezmyślnie zalany syntetycznym, tanim i wygładzonym szumem wygenerowanym przez sztuczną inteligencję, że nowe modele nie mają już na czym się uczyć. Doszliśmy do punktu, w którym algorytmy zaczynają pożerać odpady wyplute przez swoich poprzedników. Czysty, technologiczny Uroboros – wąż, który zjada własny ogon.
Zjawisko to zostało oficjalnie, naukowo zdiagnozowane i opisane w jednym z najbardziej prestiżowych pism naukowych na świecie –w magazynie „Nature”. Zespół badaczy pod kierunkiem Ilii Shumailova (z Oksfordu i Cambridge) opublikował pracę o nazwie „AI models collapse when trained on recursively generated data” (Modele AI ulegają zapaści, gdy są trenowane na danych generowanych rekurencyjnie).
Naukowcy udowodnili czarno na białym, że masowe, rekurencyjne karmienie sieci neuronowych danymi, które same wcześniej
wygenerowały, prowadzi do nieuchronnej, intelektualnej degradacji algorytmów. To jest cyfrowy odpowiednik robienia kserokopii z kserokopii, albo –mówiąc jeszcze dosadniej – genetyczna choroba wynikająca z technologicznego chowu wsobnego. Jako pierwsze z modeli znikają tak zwane „ogony dystrybucji” – czyli to, co w ludzkim intelekcie najbardziej unikalne, rzadkie, nieszablonowe i błyskotliwe. Pozbawiony stałego dopływu świeżej, autentycznej ludzkiej myśli algorytm zaczyna w kolejnych generacjach potężnie halucynować, głupieć i produkować powtarzalny, homogeniczny bełkot, z którego nic już nie wynika.
Efekt? Zamiast cyfrowego skoku cywilizacyjnego, na własne życzenie tworzymy gigantyczne, globalne wysypisko śmieci. Internet śmierdzi dziś wtórnością. Wszystko – od kodu, przez teksty marketingowe, aż po grafiki – wygląda tak samo, jest wyprane z jakichkolwiek emocji i autentyczności. Branża IT, w pogoni za wolumenem, stworzyła potwora, który właśnie zatyka się własnymi odchodami. Jeśli nie zatrzymamy tego szaleństwa, technologia popełni samobójstwo z przedawkowania samej siebie, bo nikt o zdrowych zmysłach nie będzie chciał konsumować ani kupować produktu, który jest tylko kolejną, zniekształconą kopią kopii.
Smród czwarty: Ekologiczny horror gigafabryk danych
No dobrze, to skoro wiemy już, że technologia wykańcza psychicznie nową siłę roboczą, a same algorytmy głupieją z powodu zjadania własnego ogona, czas na gwóźdź programu. Zajrzyjmy w miejsce, o którym spece od korporacyjnego PR-u „milczą najgłośniej”, racząc nas opowieściami o chmurach i wirtualnej, bezcielesnej cyfryzacji. Ach, „chmura” –słowo tak lekkie, czyste i puchate!
Tyle że w połowie 2026 roku chmura okazuje się być ciężkim, toksycznym smogiem, a my brutalnie zderzamy się z fizyczną rzeczywistością. Sztuczna inteligencja nie mieszka w niebiosach. Mieszka w potwornych, gigantycznych, pożerających hektary ziemi gigafabrykach danych, które drenują naszą planetę z dóbr naturalnych, a przy których
tradycyjny przemysł ciężki wygląda niemal jak ekologiczna manufaktura. I ludzie zaczynają to dostrzegać. Weźmy pierwszy z brzegu przykład: Microsoft. W swoich oficjalnych raportach zrównoważonego rozwoju (Sustainability Report) koncern musiał bez bicia przyznać, że jego całkowita emisja dwutlenku węgla wystrzeliła w kosmos o blisko 30 proc. w porównaniu z rokiem 2020. Powód? Masowa, paniczna wręcz budowa nowych serwerowni pod infrastrukturę AI. Jednym ruchem rąk zlikwidowano lata opowieści o tym, jak „już wkrótce” Big Tech stanie się „karbon-ujemny”. Z kolei Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) jeszcze w 2024 roku prognozowała, że do końca 2026 roku światowe zużycie prądu przez same tylko centra danych podwoi się i przekroczy 1000 TWh – co odpowiadało rocznemu zapotrzebowaniu całej Japonii. Tyle że rzeczywistość połowy 2026 roku okazała się dla ekosystemu jeszcze bardziej bezwzględna, a te szacunki możemy dziś włożyć między bajki. Eksplozja zapotrzebowania na moc dla modeli nowej generacji sprawiła, że gigafabryki danych pożerają prąd w tempie, które paraliżuje lokalne sieci energetyczne od Wirginii po Frankfurt, zmuszając tech-gigantów do panicznego odkupywania całych elektrowni atomowych, byle tylko utrzymać swoje boty przy życiu.
Mało? To dorzućmy do tego jeszcze wodę. Badacze z University of California, Riverside wyliczyli, ile wody „piją” serwerownie AI, byle tylko nie dopuścić do stopienia się procesorów. Wstępne wytrenowanie jednego zaawansowanego modelu potrafi bezpowrotnie odparować około 700 000 litrów wody. A w skali mikro? Każda dłuższa, „głęboka” dyskusja z botem, składająca się z kilkudziesięciu promptów, kosztuje planetę wylanie w serwerowni półlitrowej butelki czystej wody. Marnujemy najcenniejsze fizyczne zasoby Ziemi, palimy węgiel i gaz, suszymy rzeki, a wszystko po to, by wykarmić cyfrowego potwora, który w zamian wypluwa automatyczne maile marketingowe, podrobione grafiki i masowy kod, który zaraz i tak się zawali przez wspomnianą zapaść

modeli. Tak, wiem, dziś oddajemy te ziemskie zasoby, by w przyszłości AI powiedziała nam, jak lepiej nimi dysponować. Aha. No to czekam. I w tym miejscu dochodzimy do absolutnego szczytu technologicznego i logicznego absurdu, przy którym kapituluje jakikolwiek zdrowy rozsądek. Podczas gdy Dolina Krzemowa potrzebuje dedykowanych elektrowni atomowych, milionów litrów wody i miliardowych nakładów infrastrukturalnych, byle tylko zmusić statystyczny model językowy do wyplucia kolejnego poprawnego, wtórnego raportu, najbardziej zaawansowany, elastyczny i kreatywny procesor we wszechświecie – ludzki mózg – do wygenerowania genialnej idei potrzebuje

zaledwie około 20 watów energii (i kubka dobrej kawy). To tyle, co jedna, słaba żarówka LED zawieszona w piwnicy.
Więcej nie znaczy lepiej. Skalowanie maszyn metodą brutalnej siły (brute force) właśnie doszło do ściany efektywności. Przemysł IT pali planetę, żeby utrzymać iluzję postępu, podczas gdy najtańszym w utrzymaniu, najbardziej ekologicznym, a zarazem jedynym źródłem prawdziwej innowacji pozostaje ten poirytowany, nienawidzący algorytmów młody człowiek, którego biznes tak chętnie próbuje dziś skreślić z listy płac.
Smród piąty: Architektura totalnego lenistwa, czyli jak dobrowolnie sterylizujemy swój instynkt
Na sam koniec zostawiłam smród, który wkrada się najbardziej podstępnie, bo pasożytuje
na ludzkiej wadzie (?) konstrukcyjnej – na wrodzonym lenistwie (albo jak kto woli – na oszczędzaniu ludzkich zasobów energii). Przed laty w jednym z moich tekstów śmiałam się z cyfrowej demencji i z tego, że bez smartfona z aplikacją przypominającą o piciu wody czy meldującą, gdzie właśnie dryfuje element naszej defekacji (tak, istnieje taka), jesteśmy jak dzieci we mgle. Dziś widzę kolejne abstrakcje. Gigaabstrakcje.
Sztuczna inteligencja miała nas uwolnić od nudy, byśmy mogli tworzyć rzeczy wielkie. Co robimy zamiast tego? Oddaliśmy algorytmom absolutnie wszystko: od pisania życzeń urodzinowych dla matki, przez odpisywanie na maile przyjaciołom, aż po analizowanie prostych problemów życiowych. A w miejscu hipotetycznie wolnego czasu wrzucana nam jest jeszcze większa ilość pracy. Przechodzimy proces totalnej,
dobrowolnej sterylizacji własnego instynktu, intuicji i krytycznego myślenia.
Algorytmy są z natury zaprojektowane tak, by dawać nam odpowiedzi gładkie, bezpieczne i statystycznie najbardziej prawdopodobne. Kiedy karmisz swój mózg wyłącznie papką przesianą przez bota, powoli, dzień po dniu, tracisz zdolność do wątpienia, kombinowania na własną rękę i szukania rozwiązań poza utartym schematem. Ludzki mózg działa jak mięsień – nieużywany po prostu flaczeje. Jeśli każdy kryzys w firmie, każdą linijkę kodu i każdą strategiczną decyzję będziemy przepuszczać przez okienko chatu, to za chwilę jako branża obudzimy się z ręką w nocniku. Zostaniemy z pokoleniem cyfrowych kastratów, którzy bez podpowiedzi LLM-a nie będą potrafili wykrzesać z siebie unikalnej myśli, autentycznego współczucia czy podjąć ryzyka –bo wszystko, co ludzkie, kanciaste i genialne, zostało zastąpione przez algorytmiczną, bezpieczną przeciętność.
Podsumowanie: Narodziny nowego luksusu, czyli dlaczego warto zachować mózg
I w ten sposób, przechodząc przez kolejne kręgi cyfrowego rozczarowania, docieramy do ostatecznej puenty. George Jetson z ulubionej bajki mojego dzieciństwa mógł sobie pozwolić na bycie niesionym przez automatyczną taśmę i obsługiwany przez autonomiczne roboty, bo deweloperzy z Hanna-Barbera oszczędzili mu chociaż konieczności konkurowania z nimi o miskę ryżu. My w połowie 2026 roku tego komfortu nie mamy. Wepchnięci na taśmę masowej automatyzacji, zafundowaliśmy sobie krajobraz pełen zgliszcz: wściekłe i cyniczne pokolenie Gen Z, wykończonych i sterylizowanych intelektualnie pracowników, zapychający się własnymi odchodami internet oraz gigafabryki danych, które w imię generowania wtórnego szumu dosłownie wysuszają naszą planetę.
Ale to nie jest tekst, który ma Was zostawić z depresyjnym narzekaniem i płaczem nad rozlanym mlekiem. Jeśli wyjdziemy o te wspomniane na początku trzy kroki do przodu, dostrzeżemy też coś fascynującego. Na naszych oczach, na gruzach tego technologicznego przehajpowania, po cichu rodzi się zupełnie nowy paradygmat rynkowy: ludzka niedoskonałość jako produkt premium. I nie jest to życzeniowa utopia, ale twarda mechanika ekonomii luksusu.
Wszystko, co zaserwuje AI, stanie się towarem masowym, generycznym i powszechnym – cyfrowym odpowiednikiem mebli z pewnej popularnej skandynawskiej sieci. Wszystko to

Król w połowie 2026 r. jest nagi, bo próbowano nas przekonać, że masowa produkcja „z rąk” AI zastąpi ludzki geniusz. Nie zastąpi. Sprawi jedynie, że rynek utonie w przeciętności.
będzie równe, tanie, bez skazy, ale dostępne dla każdego, więc nikt nie będzie chciał się tym chwalić ani traktować tego jako symbol statusu. W świecie, w którym wszystko wokół staje się do bólu przewidywalną i wygładzoną masówką z AI, ma szansę nastąpić potężna, brutalna segmentacja rynku. A jej głównym efektem będzie to, że człowiek stanie się towarem luksusowym. Prawdziwa wartość biznesowa przenosi się dziś zupełnie gdzie indziej. Wygrana nie leży już w posiadaniu najdroższej subskrypcji u tech-gigantów, bo tę może kupić każdy Wasz konkurent. Wartością premium staje się gwarancja, że za danym projektem, kodem czy architekturą systemu stał żywy, niealgorytmiczny, błyskotliwy ludzki intelekt. Świadectwo „Human-Made” ma szansę stać się dla branży IT tym, czym certyfikat „Organic” jest dla żywności albo metka „Handcrafted” dla luksusowych zegarków.
Algorytmy nie potrafią tworzyć rzeczy genialnych przez przypadek, bo działają wyłącznie w oparciu o statystykę i prawdopodobieństwo z przeszłości. Nie znają intuicji, nie mają kaprysów, nie potrafią się zbuntować ani popełnić genialnego w skutkach błędu, który wywraca stolik i tworzy zupełnie nową jakość. To właśnie ten ludzki chaos, nieprzewidywalność, rzemieślniczy kunszt i myślenie na przekór stają się najwyżej wycenianym wyróżnikiem rynkowym.
Król w połowie 2026 roku jest nagi i śmierdzi, bo próbowano nas przekonać, że masowa produkcja wprost z bota zastąpi ludzki geniusz. Nie zastąpi. Sprawi jedynie, że rynek utonie w przeciętności. Wygrają ci, którzy jako pierwsi zdejmą z oczu klapki i zrozumieją prostą prawdę: AI to tylko kolejna zmywarka do naczyń. Wykonuje brudną robotę, ale nikt nie płaci gwiazdek Michelin za czyste talerze. Płaci się za kunszt szefa kuchni.
Czas więc najwyższy przestać podniecać się tym trailerem. Pora zacząć dbać, inwestować i płacić jak za najdroższy luksus za to, co wciąż mamy najcenniejszego – za ten niedoskonały, 20-watowy, ludzki mózg. n
Ewelina Stój Redaktor IT Reseller
w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl



