Skip to main content

373-374_ITReseller

Page 1


IT CHAMPIONS 2026

NIEZWYKLE PRESTIŻOWE NAGRODY BRANŻOWE IFS CONNECT

WIELE OSÓB Z BRANŻY IT TWIERDZI, ŻE JESTEŚMY

TYTUŁEM PIERWSZEGO WYBORU

Dołącz do nas na LinkedIn

POKOLENIE BUDOWNICZYCH W CZASACH REWOLUCJI

Nastał „gorący” czas. Nie tylko dlatego, że przełom wiosny i lata to nagromadzenie branżowych eventów, ale także dlatego, że żyjemy w arcyciekawych okolicznościach. Jako pierwsze pokolenie mamy bowiem szansę obcować z AI, a tym samym – w większym bądź mniejszym stopniu – wpływać na to, co z niej „wyrośnie”.

Ta nowa rzeczywistość budzi masę pytań. Oprócz tego najbardziej naturalnego w biznesie: „jak na tym zarobić?”, coraz głośniej brzmi także: „w którą stronę to pójdzie?”. Trudno przy tym zapomnieć słowa Sama Altmana z 2021 roku, który wieszczył, że dzięki powszechnemu bogactwu generowanemu przez AI ludzie zostaną uwolnieni od przymusu pracy zarobkowej.

Brzmi pięknie, ale technologiczne rewolucje rzadko bywają usłane różami dla tych, którzy akurat w nich uczestniczą. Mało kto był, przykładowo, przygotowany na scenariusz, w którym pracownicy będą trenować algorytmy ze świadomością z tyłu głowy, że ta technologia ostatecznie ich zastąpi. W przestrzeni publicznej tak wiele mówi się o zdrowiu psychicznym, tymczasem AI i pytania idące z nią w parze dokładają nam tylko kolejnych siwych włosów na głowie. To jednak realny, ludzki koszt tej transformacji, z którym jako branża musimy się zderzyć i… zmierzyć.

Rewolucja jednak dopiero nabiera rozpędu, a tempo i kierunek wciąż nadajemy jej my – żywi ludzie. Co możemy z tym zrobić? Edukować się (i innych), ale nader świadomie. Dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej warto uważnie słuchać ekspertów i wizjonerów – nie po to, by bezkrytycznie przyjmować ich narrację, ale by wiedzieć, dokąd zmierza technologiczne jutro. I być na nie przygotowanym. Chociaż trochę.

Na szczęście w kuluarach i na scenach branżowych spotkań coraz częściej widać dojrzewanie szerszej świadomości. Zamiast okrągłych zdań o bezpiecznym AI, zaczynają pojawiać się także konkretne czyny i odpowiedzialne strategie. Sobie i Wam życzę, abyśmy utrzymali ten kierunek.

A równolegle – życzę przyjemnej lektury.

Ewelina Stój

Redaktor IT Reseller

NIEZASTĄPIONE ŹRÓDŁO INFORMACJI Z BRANŻY IT, TYTUŁ WYDAWANY

NIEPRZERWANIE OD 2002 ROKU.

NAKŁAD DRUKOWANY 5 000 egzemplarzy

WERSJA ELEKTRONICZNA +15 000 egzemplarzy

PRENUMERATA prenumerata@itreseller.pl

ISSN 1730-010X

WYDAWCA

SMART MEDIA SP. Z O.O. Domaniewska 47/10 02-672 Warszawa, PL biuro@itreseller.pl

REDAKCJA

ADRES BIURA REDAKCJI ul. Domaniewska 47/10 02-672 Warszawa, PL redakcja@itreseller.pl

+48 533 033 363 +48 533 033 390

MARIUSZ LAURISZ CEO/Wydawca m.laurisz@itreseller.pl

RAFAŁ SKRZYPEK Sekretarz redakcji r.skrzypek@itreseller.pl

MIECZYSŁAW T. STARKOWSKI m.starkowski@itreseller.pl

EWELINA STÓJ e.stoj@itreseller.pl

REKLAMA I WSPÓŁPRACA

ADRES BIURA Domaniewska 47/10 02-672 Warszawa, PL reklama@itreseller.pl +48 601 583 698

SERWISY INTERNETOWE www.itreseller.pl

magazyn w wersji elektronicznej, zeskanuj kod QR

www.itreseller.pl

Zdjęcia: archiwum IT Reseller, materiały prasowe, AdobeStock, Piotr Gamdzyk

#373-374

SPIS TREŚCI

MACIEJ KAMIŃSKI, SZEF DYWIZJI MEMORY W SAMSUNG ELECTRONICS NA POLSKĘ I REGION CEE

6 IT CHAMPIONS 2026 NIEZWYKLE PRESTIŻOWE NAGRODY BRANŻOWE ZOSTAŁY WRĘCZONE

18 BRANŻA IT STAWIA NA PAMIĘĆ MACIEJ KAMIŃSKI, SZEF DYWIZJI MEMORY W SAMSUNG ELECTRONICS NA POLSKĘ I REGION CEE

24 AKADEMIA INTEGRACJI AB JUST IN CASE

30 ARCHITEKTURA BEZPIECZEŃSTWA NOWEJ ERY CHRIS PAPAPHOTIS, EMEA HEAD OF DISTRIBUTION, COMMERCIAL DEVICES & SOLUTION SALES W MICROSOFT

36 FUJITSU W POLSCE PO TRANSFORMACJI NOWY MODEL, TA SAMA ODPOWIEDZIALNOŚĆ DARIUSZ KWIECIŃSKI, CEO TECHNOLOGY SOLUTIONS 360

40 CZŁOWIEK WAŻNIEJSZY NIŻ ALGORYTM HUMANOCENTRYCZNA WIZJA PRZYSZŁOŚCI NA EVOLUTIONS 2026

44 SUWERENNOŚĆ I ETYKA TO TWARDE PARAMETRY, NIE MODA NICOLAS ROMELE, MARKETING DIRECTOR W OVHcloud

48 IFS CONNECT EASTERN EUROPE 2026 INDUSTRIAL AI W RYTMIE „SUSTAINABLE SPEED”

54 DELL TECHNOLOGIES UNLOCKING TOMORROW 2026 PRAGMATYZM ZAMIAST HYPE’U

60 TD SYNNEX DESTINATION AI W GDAŃSKU KONIEC ZABAWY Z AI: POLSKI BIZNES LICZY NA TWARDE ROI

65 HYBRYDOWE AI W BIZNESIE JAK PRZEJŚĆ OD TESTÓW DO REALNYCH ZYSKÓW?

68 ASUS EXPERTBOOK ULTRA WYTRZYMAŁOŚĆ POTWIERDZONA NA WYSOKOŚCI 8856 m n.p.m.

70 HPE PARTNER SIGNATURE GALA 2026

AI, CHMURA I PARTNERZY, KTÓRZY NADAJĄ TEMPO ZMIAN

76 HUAWEI EUROPEAN PARTNER CONFERENCE 2026

AI, PARTNERSTWO I SUWERENNOŚĆ

CYFROWA EUROPY

80 POLSKA BRANŻA ICT POTRZEBUJE

KAPITAŁU I ZMIANY MYŚLENIA

ANDRZEJ DULKA, PREZES POLSKIEJ IZBY INFORMATYKI I TELEKOMUNIKACJI

84 POTRZEBUJEMY WIĘCEJ SWOBODY I WIARY W SIEBIE MICHAŁ KANOWNIK, PREZES ZWIĄZKU CYFROWA POLSKA

88 EKONOMIA POLITYCZNA TRANSFORMACJI ENERGETYCZNEJ DLACZEGO POLSKIE SIECI ELEKTROENERGETYCZNE WYMAGAJĄ CYFRYZACJI?

92 LIDERZY POLSKIEGO EKSPORTU PROJEKTUJĄ ADOPCJĘ AI KRYSTYNA JAREK, CEO BOOSTER OF INNOVATION

96 DEFENCE24 DAYS SILNA ARMIA, ODPORNE SPOŁECZEŃSTWO

102 DEFENCE24 DAYS JAK BUDOWAĆ ODPORNOŚĆ

108 TECHNOLOGIE KOGNITYWNE I SENSORYCZNE

SYGNAŁY ZMIAN, KTÓRE REDEFINIUJĄ WSPÓŁCZESNE BIURO

110 ALGORYTMICZNA EUGENIKA W PRZEDEDNIU ERY „BEZEMISYJNYCH MÓZGÓW”

IT CHAMPIONS 2026

NIEZWYKLE

PRESTIŻOWE NAGRODY ZOSTAŁY WRĘCZONE

Jubileuszowa, dziesiąta edycja gali IT Champions 2026 stała się nie tylko platformą do uhonorowania najskuteczniejszych graczy w branży, ale przede wszystkim głęboką refleksją nad tempem zmian, które w ciągu ostatniej dekady zdefiniowały polską gospodarkę cyfrową. 14 maja 2026 roku w hotelu Raffles Europejski w Warszawie wybrzmiał także ważny komunikat: sektor technologiczny przestał być jedynie dostawcą narzędzi, a stał się układem nerwowym nowoczesnego państwa i biznesu.

Uroczystość zainaugurował Mariusz Laurisz, CEO IT Reseller, który witając licznie zgromadzonych gości, z pełną odpowiedzialnością określił ich mianem „prawdziwej elity branży w Polsce”. W swoim wystąpieniu podkreślił, że jubileusz to nie tylko czas świętowania sukcesów, ale przede

wszystkim podziękowanie za wspólną dekadę budowania rynku, który dziś jest dojrzalszy i bardziej profesjonalny niż kiedykolwiek wcześniej.

– To już 10 raz, kiedy mam nie tylko wielki zaszczyt, ale i niezwykłą przyjemność, nie tylko gościć, ale i nagradzać, tak znakomitych gości z całą pewnością elitę branży IT w Polsce! Drodzy goście, partnerzy, przyjaciele – jeszcze raz bardzo serdecznie dziękujemy, że jesteście tu dzisiaj z nami, aby wspólnie świętować Wasze sukcesy. Pamiętajcie, że zawsze możecie na nas liczyć. Życzę Wam udanego i pełnego sukcesów wieczoru.

Tego dnia scena należała do zespołu redakcyjnego IT Reseller, którego członkowie w swoich panelach skupili się na aktualnych wyzwaniach rynkowych związanych z nowoczesnymi technologiami.

Od pierwiastków po cyfrowe sumienie: fundamenty nowoczesności

Jako pierwszy na scenie pojawił się Rafał Skrzypek, sekretarz redakcji – redaktor IT Reseller, który w prelekcji „Epoka kamienia łupanego 2.0” zabrał uczestników w podróż do kopalń i laboratoriów chemicznych, przypominając, że świat chmury i AI jest nierozerwalnie związany z fizycznymi zasobami Ziemi. Jego wystąpienie koncentrowało się na roli metali ziem rzadkich, które mimo mylącej nazwy nie są jedynie geologiczną ciekawostką, lecz jednym z najważniejszych, choć niewidocznych fundamentów współczesnej gospodarki cyfrowej. Pierwiastki, takie jak neodym, prazeodym, dysproz, terb, itr, europ, cer czy erb pojawiają się w magnesach trwałych, komponentach audio, zaawansowanych systemach haptycznych, dyskach twardych, układach radiowych czy ceramice „elektronicznej”. Są też niezbędne w światłowodowej transmisji danych, diodach LED oraz w skomplikowanych

procesach produkcji półprzewodników. Prezentacja pokazała, że surowce te są obecne nie tylko w gotowych produktach konsumenckich, lecz przede wszystkim w zapleczu przemysłowym, bez którego nie powstałyby nowoczesne procesory, wyświetlacze, moduły łączności oraz cała infrastruktura sieciowa centrów danych. Redaktor zwrócił szczególną uwagę na materialny wymiar cyfrowej transformacji. Dynamiczny rozwój AI, chmury obliczeniowej i nowoczesnej elektroniki zależy dziś nie tylko od zaawansowanych algorytmów, czystych danych i potężnej mocy procesorów, ale w równym stopniu od fizycznego dostępu do wyspecjalizowanych surowców, technologii separacji chemicznej oraz stabilnych łańcuchów dostaw. Skrzypek udowodnił, że ryzyka dla branży nie kończą się na samym wydobyciu rud. Równie istotne okazują się rafinacja, produkcja specyficznych stopów, magnesów i podzespołów, a na wielu z tych kluczowych etapów rynek pozostaje silnie skoncentrowany geograficznie. W tym kontekście metale ziem rzadkich stają się tematem głęboko geopolitycznym. Prelekcja była próbą spojrzenia na sektor IT od strony, której na co dzień zupełnie nie widać w specyfikacjach smartfonów czy serwerów, a bez której nasz cyfrowy świat po prostu przestałby działać.

Perspektywę czysto technologiczną dopełniła analiza etyczna zaprezentowana przez Ewelinę Stój, redaktor IT Reseller, w wystąpieniu zatytułowanym „AI i etyka: Czatbot sobie fika, a człowiek się potyka”. Punktem wyjścia stała się tu refleksja nad granicą między życiem opartym na węglu a tym opartym na krzemie, co w dobie powszechnej adopcji algorytmów przestaje być domeną literatury science-fiction, a staje się realnym wyzwaniem prawnym i społecznym. Analiza skupiła się na ryzykach związanych z oddawaniem procesów decyzyjnych w ręce tzw. „czarnych skrzynek” – systemów, które opierają swoje działanie na korelacji danych, a nie na zrozumieniu przyczynowości. Jako konkretne przykłady degradacji zaufania do technologii przywołane zostały błędy systemów rozpoznawania twarzy w Detroit, prowadzące do niesłusznych aresztowań, oraz algorytmy ubezpieczeniowe w USA, które odmawiając leczenia pacjentom, doprowadzały do tragicznych w skutkach decyzji.

Wystąpienie zwróciło uwagę na niebezpieczeństwo powstania zjawiska, które można określić mianem „średniowiecza z ładnym interfejsem”, gdzie wyrok algorytmu staje się niepodważalny niczym dogmat religijny. W tej wizji AI nie pełni roli obiektywnego doradcy, lecz „cyfrowego wazeliniarza”, który karmi

uprzedzenia użytkownika i recyklinguje iluzje, byle tylko uzyskać wysoką ocenę od operatora. Aby uniknąć scenariusza „eugeniki funkcjonalnej”, w której dostęp do rzetelnych modeli AI stanie się towarem luksusowym, zaproponowane zostały trzy konkretne fundamenty bezpieczeństwa. Są to: pełna jawność uniemożliwiająca AI udawanie człowieka, zachowanie prawa weta przez ludzi w każdej decyzji dotyczącej zdrowia czy majątku oraz wprowadzenie fizycznego „czerwonego guzika” pozwalającego na natychmiastowe odcięcie systemu. W tej koncepcji etyka nie jest hamulcem spowalniającym rozwój, lecz – analogicznie do systemów hamowania w bolidach Formuły 1 – mechanizmem umożliwiającym bezpieczne wchodzenie w zakręty przy ogromnych prędkościach, jakie narzuca współczesny rynek ICT.

Krajobraz po wielkiej zmianie: dojrzałość w cieniu turbulencji

Dziesiąty, jubileuszowy charakter wydarzenia zaakcentowano także organizacją aż dwóch paneli dyskusyjnych. Wzięli w nich udział kluczowi przedstawicie-

le czołowych producentów oraz liderzy kanału partnerskiego, którzy podzielili się swoimi prognozami i spojrzeniem na rozwój rynku.

Pierwsza z debat eksperckich, skupiona na liderach największych korporacji technologicznych, przyniosła głęboką analizę minionego dziesięciolecia. Dariusz Piotrowski, General Manager w Dell Technologies Polska, zauważył, że rynek IT w Polsce przeszedł proces dojrzewania, choć ostatnie dwa lata przyniosły niepokojący powrót do „dzikich” praktyk biznesowych i niszczenia zaufania w przetargach. Piotrowski, opierając się na swoich 30-letnich doświadczeniach, zwrócił uwagę na krytyczne znaczenie stabilności geopolitycznej, podając przykład zniszczenia fabryki helu w regionie Zatoki Perskiej, co realnie zagraża dostawom gazów technicznych niezbędnych do produkcji procesorów. Z kolei Andrzej Sowiński, Managing Director w HP Inc Polska, podkreślił dramatyczną zmianę roli działu IT, który z funkcji wsparcia technicznego stał się „układem nerwowym” całych organizacji. Sowiński podzielił się też unikalnym

wspomnieniem z 1990 roku, kiedy pisał pracę dyplomową w języku Turbo Prolog, używanym wówczas do wczesnych systemów AI, co pozwoliło mu zestawić ówczesną teorię z dzisiejszym „tąpnięciem” rynkowym spowodowanym przez generatywną sztuczną inteligencję.

Wątek dynamiki adopcji technologii rozwinęła Patrycja Gawarecka, Dyrektor Sprzedaży w AB S.A., wskazując, że ChatGPT osiągnął 100 milionów użytkowników w zaledwie kilka tygodni, podczas gdy Netflix potrzebował na to całej dekady. Gawarecka zauważyła ponadto, że rola dystrybutora ewoluowała od dostawcy ceny i dostępności do roli orkiestratora wiedzy i wsparcia inżynieryjnego, co wymusza ogromne inwestycje w obszary enterprise i usługi. Do finansowego wymiaru branży odniósł się Maciej Kamiński, Head of Memory w Samsung Electronics Polska, podając imponującą daną: globalny rynek IT na przestrzeni ostatniej dekady praktycznie podwoił swoją wartość, zmierzając w 2026 roku ku wydatkom rzędu 6 bilionów dolarów. Kamiński podkreślił jednak, że wraz z pieniędzmi przyszedł ogromny nacisk

na efektywność, co sprawia, że dzisiejsze zarządzanie wymaga znacznie precyzyjniejszej analityki biznesowej niż chociażby w 2016 roku.

Transformacja kanału partnerskiego: od handlarza do konsultanta

Druga debata, poświęcona liderom kanału partnerskiego, rzuciła światło na polską specyfikę współpracy z integratorami. Dariusz Okrasa, Dyrektor Kanału Partnerskiego w Dell Technologies, ocenił minioną dekadę jako okres wyjątkowej prosperity, w którym nie odnotowano spektakularnych upadków dużych integratorów, co świadczy o stabilności sektora. Okrasa sformułował też intrygującą wizję przyszłego rynku pracy, w którym obok ludzi pojawią się „pasterze botów”, a kluczową kompetencją stanie się zarządzanie hybrydowymi zespołami złożonymi z pracowników i agentów AI. Paweł Miszkiewicz, Dyrektor Kanału Partnerskiego w HP

Inc Polska, odniósł się do dojrzałości polskich partnerów, twierdząc, że nasz rynek nie ustępuje już w niczym krajom Europy Zachodniej, a lokalni integratorzy coraz częściej wygrywają duże kontrakty w regionie Zatoki Perskiej czy USA. Miszkiewicz wspomniał o nowej strategii „One HP”, zachęcającej partnerów do oferowania pełnego portfolio, zamiast pojedynczych produktów, co wspierają inicjatywy, takie jak Future Ready AI MasterClass, edukujące integratorów w zakresie spieniężania projektów AI. W podobnym tonie wypowiadał się Robert Buława, BDM w LG Electronics, wskazując na ewolucję handlowców w kierunku Business Development Managerów, którzy zamiast sprzedawać „pudełka”, muszą projektować całe ekosystemy audiowizualne dla rynków wertykalnych, takich jak hospitality czy retail. Monika Kałas, Channel Lead w Microsoft Polska, podkreśliła natomiast rolę partnerów jako „Customer Zero” – firm, które same wdrażają najnowsze rozwiązania, jak chociażby Copilot+ PC,

aby na własnym przykładzie uczyć klientów końcowych optymalizacji kosztów. Kałas zauważyła, że marża nie leży już w samym sprzęcie, lecz w umiejętnym posługiwaniu się językiem korzyści biznesowych, co wymaga od partnerów głębokiej specjalizacji kompetencyjnej. (Głębszej analizie kierunków wypowiedzi przedstawionych podczas paneli dyskusyjnych poświęcamy oddzielne artykuły.)

Budzik dla liderów i zapowiedź AI Radar 2.0

Istotnym punktem wieczoru była zapowiedź raportu AI RADAR 2.0. Krystyna Jarek, CEO Booster of Innovation, podsumowała wpływ pierwszej edycji trendbooka, który dla wielu zarządów polskich firm stał się „budzikiem” przerywającym strategię wyczekiwania na rozwój rynku. Jarek wskazała, że choć firmy wiedzą już, by nie budować silosów AI, to wciąż niski procent organizacji posiada spisaną i zakomunikowaną strategię

wdrożenia tych narzędzi. Nowa edycja raportu, której premiera spodziewana jest na 20 października 2026 roku, zostanie wzbogacona o analizy dotyczące Shadow AI oraz cyberbezpieczeństwa obiektów fizycznych monitorowanych przez algorytmy. Mariusz Laurisz uzupełnił tę zapowiedź cytatem dr Lisy Su z AMD, wskazując, że AI to najważniejszy trend tej dekady, a branża znajduje się dopiero na samym początku tej drogi.

Uhonorowanie liderów: laureaci IT Champions 2026

Kulminacyjnym momentem gali była ceremonia wręczenia statuetek, które trafiły do firm wyznaczających standardy innowacyjności. Na liście zwycięzców znaleźli się:

W kategorii Komputery oraz Druk –Urządzenia Wielofunkcyjne zwyciężyła firma HP Inc Polska. Samsung Electronics Polska zdominował kategorie Podzespoły PC, Mobile oraz Nośniki Danych. Tytuł lidera w Procesorach przypadł firmie AMD, natomiast w Gamingu nagrodzono Acer Polska. Segment druku został podzielony

między Epson Polska (Druk Atramentowy, ale także Projektory) oraz Brother Polska (Druk Laserowy). LG Electronics Polska triumfowało w obszarach Digital Signage oraz Ekrany LED. W specjalistycznych rozwiązaniach AV nagrody odebrały firmy iiyama (Monitory), BARCO (Rozwiązania Wideokonferencyjne) oraz EDBAK (Systemy AV). Nagrodę Retail otrzymał Hisense, a rozwiązania ICT & Networking – Huawei Polska. W obszarze Telekomunikacji zwyciężyła zaś grupa KOMSA Hemani Ventures Group. W dziedzinie bezpieczeństwa i przechowywania danych wyróżniono Synology (Backup and Recovery) oraz Technology Solutions 360 (Bezpieczeństwo Cyfrowych Danych). Za rozwiązania dla biznesu statuetkę odebrało Dell Technologies Polska, natomiast w kategorii AI dla Przemysłu nagrodzono firmę IFS. Microsoft Polska został uznany za lidera w kategoriach Sztuczna Inteligencja Software oraz Chmura Roku, podczas gdy NVIDIA odebrała laur za Sztuczną Inteligencję Hardware. Pozostałe wyróżnienia w obszarze chmury i centrów danych trafiły do OVHcloud (Lider Chmury Europejskiej), Hewlett

Packard Enterprise (Chmura Hybrydowa), TD SYNNEX (Multicloud), nazwa.pl (Nowoczesne usługi w chmurze), Schneider Electric (Data Center) oraz Data4 Poland (Zrównoważone Centra Danych). W kategorii Innowacje i Zrównoważony Rozwój nagrodzono natomiast Bechtle direct Polska. Rynek dystrybucyjny został doceniony poprzez nagrody dla AB S.A. (Dystrybutor Roku oraz Odpowiedzialność Technologiczna i ESG), ALSO Polska (Dystrybutor VAD) oraz TD SYNNEX (Dystrybutor Specjalizowany). Za edukację i szkolenia wyróżniono Centrum Kompetencyjne AB S.A. oraz Dell Technologies Polska. Tytuł Osobowości Branży otrzymał natomiast Zbigniew Mądry (AB S.A.), w imieniu którego nagrodę odebrała Patrycja Gawarecka.

Fundamenty przyszłości: od dojrzałej dekady ku nowym horyzontom innowacji

Wieczór, dopełniony oprawą muzyczną Adama Kalinowskiego, finalisty 11. edycji programu The Voice of Poland, stał się przestrzenią do refleksji nad

kondycją polskiego sektora ICT. Jubileuszowa edycja IT Champions 2026 udowodniła, że rodzima branża technologiczna dysponuje nie tylko potężnym zapleczem inżynieryjnym, lecz przede wszystkim zdolnością do krytycznej autoanalizy, która w dobie kwantowego skoku i ekspansji robotyki pozostaje jej najsilniejszym atutem. Patrząc wstecz na minione dziesięciolecie, widać wyraźnie drogę ewolucji od prostego wsparcia technicznego do roli strategicznego układu nerwowego nowoczesnej gospodarki. Przeszłość, naznaczona turbulencjami pandemicznymi oraz testami odporności łańcuchów dostaw, przygotowała rynek na czasy jeszcze bardziej fascynujące, choć z pewnością wymagające redefinicji dotychczasowych modeli biznesowych.

W rezultacie dzisiejsi liderzy stoją przed wyzwaniem nie tylko wdrażania innowacji, ale przede wszystkim współtworzenia „cyfrowej konstytucji”, w której etyka i odpowiedzialność są równie istotne, co wydajność procesorów.

Jak wybrzmiało podczas wieczornych dyskusji, era, w której IT było jedynie pozycją w arkuszu

z budżetem, bezpowrotnie minęła, ustępując miejsca rzeczywistości, w której technologia definiuje przetrwanie i przewagę rynkową. Redakcja IT Reseller, gratulując wszystkim wyróżnionym firmom oraz ich reprezentantom, pragnie podkreślić, że ich codzienne wyniki i wkład w rozwój branży budują standardy, które stanowią wzorzec dla całego regionu. Sukcesy laureatów są dowodem na to, że polski kanał partnerski osiągnął pełną dojrzałość, nie ustępując w niczym najbardziej rozwiniętym rynkom zachodnim.

Zamykając część oficjalną jubileuszu, Mariusz Laurisz, CEO IT Reseller, zwrócił się do zgromadzonych z osobistym przesłaniem, dziękując gościom i partnerom za wspólną debatę o przyszłości: – Wszystkim uczestnikom, a w szczególności laureatom, jeszcze raz bardzo serdecznie gratulujemy i życzymy kolejnych sukcesów. Widzimy się na kolejnej gali IT Champions 2027, podczas której wspólnie będziemy świętować jubileusz 25-lecia tytułu IT Reseller! Dziękujemy i do zobaczenia. n www.itreseller.pl Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

LAUREACI IT CHAMPIONS 2026

Komputery: HP Inc Polska

Podzespoły PC:

Samsung Electronics Polska

Gaming: Acer Polska

Mobile: Samsung Electronics Polska

Druk Atramentowy: Epson Polska

Druk Laserowy: Brother Polska

Druk/Urządzenia Wielofunkcyjne: HP Inc Polska

Digital Signage:

LG Electronics Polska

Monitory: iiyama

Projektory: Epson Polska

Ekrany LED:

LG Electronics Polska

Rozwiązania Wideokonferencyjne: BARCO

Systemy AV: EDBAK

LAUREACI IT CHAMPIONS 2026

Procesory: AMD

Rozwiązania Retail & Sport: Hisense

Rozwiązania ICT & Networking: Huawei Polska

Telekomunikacja: KOMSA Hemani Ventures Group

Backup and Recovery:

Synology GmbH

Nośniki Danych/Dyski i Karty Pamięci: Samsung Electronics Polska

Rozwiązania dla Biznesu: Dell Technologies Polska

AI dla Przemysłu: IFS

Sztuczna Inteligencja Software: Microsoft Polska

Sztuczna Inteligencja Hardware: NVIDIA

Bezpieczeństwo Cyfrowych Danych: Technology Solutions 360

Data Center: Schneider Electric

Zrównoważone Centra Danych: Data4 Poland

LAUREACI IT CHAMPIONS 2026

Chmura Roku: Microsoft Polska

Lider Chmury Europejskiej: OVHcloud

Chmura Hybrydowa: Hewlett Packard Enterprise

Multicloud: TD SYNNEX

Nowoczesne usługi w chmurze: nazwa.pl

Innowacje i Zrównoważony Rozwój: Bechtle direct Polska

Dystrybutor Roku: AB S.A.

Dystrybutor VAD: ALSO Polska

Dystrybutor Specjalizowany: TD SYNNEX

Szkolenia i Edukacja:

Centrum Kompetencyjne AB S.A.

Szkolenia i Edukacja:

Dell Technologies Polska

Odpowiedzialność Technologiczna

i Zrównoważony Rozwój: AB S.A.

Osobowość roku branży IT:

Zbigniew Mądry, AB S.A.

BRANŻA IT STAWIA NA PAMIĘĆ

Sztuczna inteligencja zmienia architekturę systemów IT. Pamięć, niegdyś traktowana jako tło dla procesorów, staje się kluczowa dla wydajności całych ekosystemów. O deficytach układów, technologiach przyszłości, bezpieczeństwie i ogromnym potencjale polskiego kanału partnerskiego rozmawiamy z Maciejem Kamińskim, szefem dywizji

Memory w Samsung Electronics na Polskę i region CEE.

Czy w erze szybkiego rozwoju sztucznej inteligencji pamięć faktycznie stała się najważniejszym elementem infrastruktury IT? Jeszcze niedawno uwaga rynku skupiona była niemal wyłącznie na procesorach. Jak zmieniła się ta hierarchia w ciągu ostatnich lat?

Szczerze mówiąc, sam fakt, że zadajesz to pytanie, najlepiej świadczy o skali zmiany, jaka dokonała się na rynku. Kiedyś rozmawiało się niemal wyłącznie o podejściu procesorowym. Z zapartym tchem śledziliśmy premiery CPU czy GPU, traktując te układy jako niepodważalny mózg i serce każdego serwera. Dzisiaj ta hierarchia ulega odwróceniu. W świecie IT coraz częściej mówi się o architekturze zorientowanej na pamięć, czyli memory-centric. Sztuczna inteligencja zadziałała tutaj jak katalizator. Sprawiła, że musimy równolegle przetwarzać nie tylko bieżące zapytania użytkowników, ale też potężne zbiory danych, na których dany model AI jest trenowany. Na tym etapie rozwoju technologicznego szybka pamięć stała się zupełnie nową, kluczową kompetencją serwerów. Przepustowość, odpowiednia pojemność i nowatorski sposób zarządzania decydują, czy dany projekt w ogóle da się wyskalować. Jako Samsung, jeden z największych dostawców pamięci na świecie, czujemy olbrzymią odpowiedzialność. Naszym zadaniem jest nie tylko dostarczanie komponentów dla globalnych graczy i utrzymanie ciągłości pracy na kluczo-

wych frontach, ale też stabilne wspieranie rynków lokalnych i tradycyjnych kanałów sprzedaży.

Czy dotarliśmy do momentu, w którym układy pamięci stają się fizycznym wąskim gardłem ekosystemów IT? Jak AI kształtuje zapotrzebowanie w centrach danych?

Nie postawiłbym tak drastycznej tezy, że globalna gospodarka zwalnia przez powstawanie wąskich gardeł na liniach produkcyjnych. Istotnym faktem pozostaje jednak to, że zapotrzebowanie na nowoczesne układy rośnie lawinowo. Ilość przestrzeni i wydajność, której potrzebują dziś podmioty dostarczające agenty AI dla biznesu, znacząco przewyższa to, co globalne łańcuchy dostaw są w stanie zaspokoić z dnia na dzień. Na rynku realnie mówi się o największym deficycie produkcyjnym od kilkunastu lat1

Popyt na pamięć w ostatnich dwóch latach analitycy nazywają bezprecedensowym, najbardziej szalonym okresem w historii tej branży2. Jesteśmy w początkowej fazie gigantycznej transformacji cyfrowej, mając dziś do czynienia z silną fazą komercjalizacji modeli. Dzisiaj to szybka pamięć o wysokiej przepustowości, czyli układy HBM, jest w stanie zapewnić właściwą pracę serwerów, które muszą w ułamkach sekund reagować na zapytania. My jako Samsung mieliśmy długofalową wizję inwestycyjną, a cała branża jest w stanie

bezpiecznie zwiększać moce produkcyjne o mniej więcej 15 proc. rocznie. Strategiczne pytanie brzmi: co się stanie, gdy wejdziemy w kolejny krok, czyli fazę samodoskonalenia i samooptymalizacji procesów przez AI, gdy algorytm sam będzie poprawiał kontekst i zmieniał prompt użytkownika? Wtedy nastąpi kolejny potężny skok zasobowy.

W nowoczesnych ekosystemach widać silny trend Edge Computing i implementowania instancji AI prosto do urządzeń na brzegu sieci. Jak to wpływa na rynek?

Cały globalny ekosystem IT bierze dziś czynny udział w procesie skalowania rozwiązań sztucznej inteligencji. Obok chmury w niesamowitym tempie rozwija się trend lokalnego przetwarzania danych. AI wchodzi fizycznie na nasze komputery klasy PC, stacje robocze oraz bezpośrednio do smartfonów. Równolegle mamy potężny przemysł, automatyzację maszyn produkcyjnych oraz zaawansowaną robotykę w fabrykach, która zyskuje coraz większą autonomię. Na całej osi tych zróżnicowanych urządzeń dostęp do szybkiej pamięci będzie kluczowy dla zachowania ciągłości i bezpieczeństwa procesów. Nie mówimy już tylko o układach HBM czy VRAM w kartach graficznych. Stawką są tradycyjne kości RAM, a także wdrażanie superszybkich dysków NVMe, instalowanych bezpośrednio w maszynach

przemysłowych i serwerach. Obserwujemy dynamikę wzrostu zapotrzebowania, która nie przypomina żadnego z wcześniejszych cykli3

Spójrzmy na lokalny rynek. Czy polski kanał partnerski może realnie zyskać na rewolucji sztucznej inteligencji, czy będziemy jedynie pasywnym obserwatorem poczynań Doliny Krzemowej?

Nie czarujmy się, że będziemy konkurować z największymi hiperskalerami w budowie potężnych centrów danych. W Polsce jednak drzemie fenomenalne zaplecze inżynierskie i świetne kompetencje. Mamy bardzo dobre uczelnie wyższe i ambitnych ludzi, którzy potrafią działać pozasystemowo, sprawnie łącząc naukę z biznesem.

Przykłady rodzimych sukcesów udowadniają, że potrafimy tworzyć mocne innowacje z poziomu lokalnego i stawać się częścią globalnego ekosystemu IT.

Dla rozwoju ogólnokrajowego liczy się jednak głębokie wejście w tradycyjną gałąź gospodarki: platformy handlowe, logistykę czy sieci detaliczne. Skala obrotu danymi w takich miejscach jest niewyobrażalna. Jeżeli te podmioty mądrze zainwestują w rozwiązania AI, wygenerują ustrukturyzowane, potężne oszczędności dla swoich zarządów.

Przestrzeń do innowacji jest w każdej dużej organizacji. Mówimy o systemach doradztwa bazujących na głębokim uczeniu w oparciu o bezpieczne, hermetyczne dane przedsiębiorstwa.

Maciej Kamiński dyrektor dywizji Memory w Samsung Electronics na Polskę i region CEE

Nowe algorytmy rewolucjonizują operacje zakupowe i zarządzanie magazynem, a przede wszystkim obniżają koszty obsługi klienta w handlu elektronicznym poprzez inteligentnych agentów.

Prawdziwe pieniądze dla kanału leżą w tysiącach rodzimych podmiotów, prywatnych sieciach opieki medycznej, przetwarzających gigabajty obrazów diagnostycznych, usługach konsultingowych czy w administracji i urzędach centralnych, które muszą chronić krytyczną infrastrukturę państwa.

Tu wkracza silny polski kanał partnerski IT. Rolą rodzimego sektora sprzętowego, integratorów rozwiązań chmurowych i dystrybucji jest dostarczenie tym klientom konkretnych

Naszym zadaniem jest nie tylko dostarczanie komponentów dla globalnych gigantów i utrzymanie ciągłości pracy na kluczowych frontach, ale też stabilne wspieranie rynków lokalnych i tradycyjnych kanałów sprzedaży.

Maciej Kamiński dyrektor dywizji Memory w Samsung Electronics na Polskę i region CEE

platform i wyspecjalizowanych narzędzi programowych. Ponieważ sto procent naszego biznesu w Samsung idzie przez dystrybucję, jestem przekonany, że to tam spotkamy firmy, które napędzą lokalny rozwój rynku.

Dlaczego zatem te wdrożenia wciąż postępują stosunkowo powoli? Z jakimi głównymi hamulcami rynkowymi musi mierzyć się nasz region?

Moim zdaniem, naczelną barierą jest to, że zarządy firm przeceniają swoją wiedzę. Menedżerom wydaje się, że doskonale wiedzą, czym jest rewolucja sztucznej inteligencji, ponieważ sami używają podstawowych modeli językowych na smartfonach. Rzeczywistość biznesowa jest zupełnie inna. Brakuje twardego przełożenia tych rozwiązań na mierzalne pod kątem oszczędności operacje wewnątrz firmy. Z tym bezpośrednio wiążą się ogromne wyzwania kosztowe i trudności z pozyskaniem odpowiedniego finansowania. Kolejny problem to dotkliwy deficyt personalny, czyli trudności z pozyskaniem wyspecjalizowanych inżynierów. Podczas tegorocznego Samsung Memory Summit jasno wybrzmiało, że państwo musi znacznie intensywniej finansować badania i rozwój. Przełożyłbym tę zasadę ze skali makro na poziom mikro, czyli bezpośrednio do firm. Przedsiębiorcy powinni agresywniej inwestować w edukację, szkolenia i budowanie zaufania do młodej kadry. Musimy uczyć się łowić talenty bezpośrednio ze szkół średnich i uczelni wyższych. To chociażby z pokolenia Gen Z, o którym tak żywo dyskutowaliśmy na Samsung Memory Summit, popłynie zastrzyk nieszablonowych, rewolucyjnych pomysłów.

Wdrażanie oprogramowania AI operującego na wewnętrznych zasobach otwiera dyskusję o ochronie informacji. Czy obserwuje Pan trend przerzucania ciężaru zabezpieczeń z chmury bezpośrednio na poziom samego urządzenia i jego podzespołów?

Informacje są dziś zasobem o krytycznym, często wręcz geopolitycznym znaczeniu. Jeśli podzielimy dane na grupy, to te dotyczące nas jako obywateli, nasze dane osobowe, informacje o zdrowiu czy finansach, są najbardziej newralgiczne i wymagają bezwzględnej ochrony. Postępująca digitalizacja bez litości poszerza hakerom dostępną powierzchnię do ataków. Wbrew powszechnej opinii, nie chronimy już dzisiaj wyłącznie zamkniętej, centralnej serwerowni w siedzibie firmy. Obecnie najbardziej wrażliwą strukturą stały się peryferia sprzętowe ulokowane na brzegach sieci.

W Samsung ochrona własnych innowacji, pilnowanie kapitału intelektualnego oraz rygorystyczna kontrola dostępu do centrów badawczo-rozwojowych to system nakładających się warstw zabezpieczających. Nasi inżynierowie tak projektują układy, że finalnie stają się one dla potencjalnego przestępcy prawdziwym, nienaruszalnym „black boxem”. To daje gwarancję odporności sprzętu bezpośrednio w serwerze klienta.

Warto w tym momencie przypomnieć, że w naszej strukturze kapitałowej operuje firma wyspecjalizowana w inżynierii bezpieczeństwa – Samsung SDS. Analitycy IDC uznają ją za kluczowego gracza (Major Player) w globalnym konsultingu cyberbezpieczeństwa i w zarządzanych usługach bezpieczeństwa chmurowego4. Działamy kompleksowo, od poziomu metadanych, przez analitykę bezpieczeństwa AI, aż po ostateczne sprzętowe zabezpieczenie struktury w szyfrowanej pamięci dyskowej.

Jakie taktyki zakupowe i inwestycyjne rekomenduje Pan kanałowi B2B, biorąc pod uwagę rosnące ceny komponentów oraz perspektywę braków magazynowych?

Niezwykle ważna jest rzetelna edukacja, uświadamianie własnego łańcucha odbiorców oraz pełna transparentność negocjacyjna.

Zdecydowanie odradzam agresywne formy działań pod cele czysto spekulacyjne. Za taki towar trzeba zapłacić gotówką albo drogim kredytem operacyjnym, co drastycznie podważa cashflow i może zdestabilizować główną działalność firmy w momencie korekty cenowej. Jeśli partner nie ma protekcji

cenowej, zostanie z drogim, niesprzedawalnym towarem w ręku. Radzimy regularne alokacje w produktach z dużą rotacją, ścisłe dostosowywanie wydań do naturalnego cyklu operacyjnego branży oraz rzetelne prognozowanie zapotrzebowania.

Trzeba też brać pod uwagę, że popyt naturalnie rośnie pod koniec kwartału trzeciego i w kwartale czwartym, kiedy uwalniane są budżety i zamykane przetargi. Jako lider technologii staramy się zapewnić polskiemu sektorowi stabilność cennikową trwającą pełny miesiąc bazowy, ogłaszając stałe cenniki dla naszej dystrybucji. Dajemy integratorom bezpieczną bazę wyliczeniową do przygotowywania ofert w przetargach.

Jak skutecznie obniżyć rachunki za energię dla nowych systemów?

Jeśli chodzi o kwestie bilansu i zapotrzebowania prądowego, to rachunek za energię stanowi obecnie ból głowy dla dyrektorów technicznych (CTO) planujących rozwój klastrów serwerów. Zmniejszanie procesów technologicznych do poziomu poniżej dwóch nanometrów, a w perspektywie do jednego nanometra, pozwala nam zapewnić pożądany, ogromny przeskok mocy obliczeniowej z zachowaniem wymiernych oszczędności energii. Nie chodzi przecież o to, żeby wziąć cztery stare pamięci, połączyć je ze sobą i konsumować cztery razy więcej prądu. Chodzi o to, by układ zużywał tylko ułamek energii w stosunku do dawnych odpowiedników przy zachowaniu najwyższej wydajności. Musimy też pamiętać o kosztach samego przechowywania danych. Każdą pamięć serwerową system musi regularnie odświeżać, ona musi być bez przerwy podpięta do zasilania, aby zagwarantować integralność tego, co na niej jest zapisane. Wyższa sprawność energetyczna krzemu obniża finalny koszt przetwarzania i bezpiecznego magazynowania danych, przynosząc ulgę budżetową w długiej perspektywie i poprawiając wskaźnik TCO.

Na koniec wątek rynkowy. Samsung przekroczył niedawno magiczną barierę 1 biliona dolarów kapitalizacji giełdowej. Co stoi za tym sukcesem?

Przypisy

1 https://finance.biggo.com/news/Vta3FZ4B6tLPsnrZ5pOO

Zapotrzebowanie na nowoczesne układy rośnie lawinowo i jest to proces wręcz niepohamowany. […] Na przestrzeni ostatnich dwóch lat jest obiektywnie największe w całej historii informatyki.

Maciej Kamiński dyrektor dywizji Memory w Samsung Electronics na Polskę i region CEE

Jesteśmy w bardzo dobrym trendzie i uważam, że to w pełni zasłużony wynik. Nie chodzi tu jednak o samą magię wielkich liczb czy wycenę, ale o znaczenie tego obszaru gospodarki dla całego świata. Za tym sukcesem stoi pół wieku potężnego zaangażowania i wiary w obrany kierunek.

Od 2003 roku przewodzimy w segmencie pamięci Flash, przez 30 lat byliśmy również liderem na rynku pamięci RAM. To gigantyczne osiągnięcie, ale też potężna odpowiedzialność projektowana na wiele lat w przód. Tej kompetencji nie da się zbudować z dnia na dzień ani kupić gotowej na rynku. Trzeba umieć tak zaplanować moce produkcyjne i miliardowe inwestycje, aby zaspokajać rynek dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebuje, unikając głębokich kryzysów nadprodukcji.

Naszą relację z rynkiem opieramy na trzech strategicznych domenach: bezkompromisowym bezpieczeństwie, bliskich relacjach z partnerami oraz długofalowej wizji rozwoju. Oferujemy rynkowi nie tylko najwyższej klasy komponenty, ale też zaawansowaną produkcję on-demand w ramach naszych usług foundry, dostarczając gotowe wafle krzemowe dla partnerów OEM. Obecnie nasz kanał partnerski w Polsce obejmuje około 400 firm współpracujących z dystrybutorami, z czego 45 to kluczowi partnerzy o długiej historii wspólnego działania. Wspieramy samorządy, przemysł i sektor publiczny poprzez doradztwo techniczne, webinary oraz konferencje edukacyjne. Sukces Samsung to efekt 50 lat ciężkiej pracy, budowania zaufania i dostarczania fundamentów pod nowoczesną gospodarkę cyfrową, którą razem tworzymy. n

2 https://www.cnbc.com/2026/01/10/micron-ai-memory-shortage-hbm-nvidia-samsung.html

3 https://tech-insider.org/memory-chip-shortage-2026-ai-consumer-electronics/

4 https://www.samsungsds.com/in/insights/samsung-sds-cloud-security-services-acknowledged-as-a-majorplayer-in-the-idc-report.html

Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

www.itreseller.pl

AKADEMIA INTEGRACJI AB

„JUST IN CASE”

Sukces w biznesie wymaga dziś rzetelnych prognoz i stabilnych punktów oparcia – zwłaszcza w krajobrazie technologicznym, gdzie innowacja stale wyprzedza rynkową adaptację. Doskonale rozumie to firma AB S.A., która 12 maja 2026 roku zorganizowała kolejną, 22. już edycję Akademii Integracji.

Tego dnia hotel DoubleTree by Hilton w Łodzi stał się centrum operacyjnym polskiej branży, a zaproszeni goście musieli zmierzyć się z nową rzeczywistością: światem, w którym technologia przestała być jedynie narzędziem, a stała się twardym fundamentem strategii przetrwania i wzrostu.

Tegoroczna Akademia Integracji, której redakcja IT Reseller miała

zaszczyt patronować, zgromadziła w Łodzi rekordową liczbę 400 uczestników oraz przedstawicieli blisko 30 czołowych vendorów, stając się przestrzenią dla ponad 300 intensywnych rozmów w formule 1:1. Wydarzenie to dobitnie potwierdziło, że organizator – spółka AB S.A. – to niekwestionowany lider dystrybucji IT i elektroniki użytkowej w Polsce oraz regionie Europy Środkowo-Wschodniej, potrafiący

nie tylko dostarczać rozwiązania, ale i kreować merytoryczny dyskurs o kierunkach rozwoju branży. Podczas sesji i kuluarowych debat wybrzmiało jasne przesłanie: w erze sztucznej inteligencji i geopolitycznej niepewności, o sukcesie decyduje nie tylko dostęp do najnowszych komponentów, ale przede wszystkim strategiczne partnerstwo i umiejętność budowania odpornych łańcuchów dostaw.

Geopolityka i dostępność jako nowa waluta sukcesu w dystrybucji

To właśnie w ten dynamiczny krajobraz rynkowy wprowadził uczestników Zbigniew Mądry, Prezes AB S.A., który otworzył oficjalną część merytoryczną. Prezentację rozpoczął od przedstawienia twardych danych definiujących pozycję spółki na mapie świata. Ogłosił też historyczny sukces – w najnowszym zestawieniu globalnej agencji Canalys, Grupa AB zajęła 14. miejsce na świecie pod względem wielkości obrotów. Skumulowany wynik z ostatnich czterech kwartałów na poziomie 15,4 miliarda złotych to fundament pozwalający firmie realnie wpływać na rynek. Mądry argumentował, że konsolidacja operacji w Polsce, Czechach i Słowacji pozwoliła stworzyć trzeci największy rynek dystrybucyjny w Europie w ujęciu sprzedaży pośredniej, wyprzedzający pod tym względem Francję czy Włochy.

W swojej analizie Zbigniew Mądry zwrócił też uwagę na fundamentalną zmianę paradygmatu zarządzania

logistyką. Klasyczny model „just in time”, zorientowany na maksymalną efektywność kosztową, ustępuje miejsca strategii „just in case”. W dobie niepewności geopolitycznej i kruchych łańcuchów dostaw, to właśnie posiadanie towaru w magazynie staje się kluczową przewagą konkurencyjną. Prezes podkreślił, że przy obecnej dynamice cen pamięci i komponentów, czas ważności ofert skrócił się niekiedy do zaledwie jednego tygodnia, co wymusza na partnerach znacznie wcześniejsze planowanie i ściślejszą współpracę z dystrybutorem dysponującym odpowiednim zapleczem finansowym i magazynowym. Sztuczna inteligencja jest tu nieodzownie i słusznie postrzegana jako główny motor nowego cyklu inwestycyjnego, który nakłania do wymiany infrastruktury.

Adaptacja i wielomilionowe inwestycje w kompetencje przyszłości

Wątki strategiczne i geopolityczne, o których mówił Zbigniew Mądry,

rozszerzył Tomasz Ciesielski. Enterprise Channel Sales Manager w AB S.A. zszedł na poziom konkretnych technologii, które napędzają dzisiejszą transformację. Przywołując rok 2008 – moment premiery iPhone’a 3G i początków profesjonalizacji rynku mobilnego – ukazał, jak krótka droga dzieli nas od czasów, gdy chmura była jedynie „prognozą pogody”, do dzisiejszej rzeczywistości zdominowanej przez AI piszącej kod. Argumentacja Ciesielskiego skupiła się na konieczności adaptacji jako jedynej skutecznej strategii biznesowej. Wyniki zespołu Enterprise Business Group, który zanotował imponujący, 53-procentowy wzrost rok do roku w pierwszym półroczu, są dowodem na trafność obranej drogi inwestycji w kompetencje przyszłości.

Szczególną uwagę poświęcono rynkowi przetargowemu, który – napędzany m.in. środkami z Krajowego Planu Odbudowy – wykazuje niespotykaną dynamikę. W ostatnich kwartałach opublikowano przetargi na ponad 256 000 urządzeń, z czego największe wzrosty odnotowano w segmentach storage, serwerów oraz rozwiązań all-in-one,

szczególnie w sektorach ochrony zdrowia i edukacji. Ciesielski zaznaczył, że AB nie tylko dostarcza sprzęt, ale buduje całe centrum kompetencyjne, w którym inżynierowie i liderzy zespołów wspierają partnerów w projektowaniu skomplikowanych konfiguracji. Fundamentem tego wsparcia jest potężna pula demo o wartości 1,5 miliona dolarów, zawierająca najnowsze rozwiązania Dell, HPE czy Lenovo, co pozwala na minimalizację ryzyka projektowego poprzez realne testy technologii przed wdrożeniem.

Deficyty krzemu i etyka biznesu w dobie nienasyconego popytu

Pełnym istotnych spostrzeżeń punktem programu była debata ekspercka prowadzona przez Mariusza Laurisz, CEO IT Reseller. Wzięli w niej udział kluczowi liderzy rynku: Dariusz Piotrowski (Dyrektor Zarządzający w Dell Technologies Polska), Wojciech Zaskórski (Dyrektor Generalny w Lenovo Polska), Andrzej Sowiński (Dyrektor Zarządzający w HP Inc Polska), Karolina Solecka (Compute Sales Director w HPE), Maciej Kamiński (Dyrektor Dywizji Pamięci na Polskę i region CEE w Samsung Electronics) oraz Zbigniew Mądry (Prezes AB S.A.). Dyskusja po raz kolejny obnażyła brutalną prawdę o globalnym rynku komponentów: popyt na kości pamięci generowany przez gigantów budujących centra danych dla AI wysysa zasoby z rynku konsumenckiego. Dariusz Piotrowski wskazał na rosnącą lukę podażową, szacowaną na 30 proc. w skali miesiąca, która – kumulując się – może determinować wysokie ceny aż do 2030 roku.

Maciej Kamiński przedstawił perspektywę producenta, dla którego budowa fabryki to proces trwający lata i wymagający nakładów rzędu 50 miliardów dolarów. Nowa inwestycja w koreańskim Pyeongtaek, opiewająca na 130 miliardów dolarów, pokazuje, że podaż nie zareaguje natychmiast na potrzeby rynku. Z kolei Karolina Solecka zwróciła uwagę na ekstremalne ryzyko geopolityczne – ewentualny konflikt wokół Tajwanu lub kataklizmy naturalne w tym regionie mogłyby zredukować globalne PKB o 10 proc., paraliżując dostawy

najbardziej zaawansowanych układów od TSMC. W tę diagnozę wpisał się Zbigniew Mądry, podkreślając, że w obliczu tak głębokich zawirowań rola dystrybutora ewoluuje w stronę strategicznego bufora, który chroni partnerów przed brakiem płynności i pozwala realizować projekty w świecie, gdzie dostępność towaru stała się ważniejsza od jego ceny. Podczas debaty padły też ważne słowa o odpowiedzialności i „chciwości” rynku. Dariusz Piotrowski i Wojciech Zaskórski apelowali o opanowanie w dużych przetargach, podkreślając, że nadmierne marże i zakupy „na zapas” mogą doprowadzić do problemów z płynnością i zablokowania rozwoju gospodarczego kraju. Andrzej Sowiński dodał, że choć AI jest obecnie najbardziej

medialnym tematem, to inwestycje w cyberbezpieczeństwo muszą stać się priorytetem, gdyż zaniedbania w tym obszarze mogą doprowadzić do realnych strat biznesowych i wizerunkowych.

Infrastruktura zaufania i agentowa rewolucja na biurku użytkownika

Perspektywę globalnego lidera cyfrowej transformacji przyniósł ze sobą gość specjalny konferencji – Chris Papaphotis, EMEA Head of Distribution, Commercial Devices & Solution Sales w Microsofcie. Wystąpienie to nie tylko nadało wydarzeniu międzynarodowy ton, ale przede wszystkim przeniosło dyskusję z poziomu teorii na poziom konkretnych

Od lewej:

Maciej Kamiński –Director of Memory Business PL & CEE w Samsung Electronics, Karolina Solecka –Compute Sales Director Hewlett Packard Enterprise Polska, Dariusz Piotrowski –Dyrektor Zarządzający Dell Technologies Polska, Andrzej Sowiński –Dyrektor Zarządzający HP Inc. Polska, Wojciech Zaskórski –General Manager Lenovo Polska, Zbigniew Mądry, CEO – President AB oraz Mariusz Laurisz –CEO IT Reseller.

narzędzi, które już teraz definiują erę AI w nowoczesnych przedsiębiorstwach. Papaphotis skupił się na kategorii urządzeń Copilot+ PC, wyposażonych w jednostki NPU o wydajności minimum 40 TOPS. Papaphotis zdiagnozował przy tym problem określany jako „kryzys inferencji” – wiele firm przekonało się, że koszty stałego wysyłania zapytań do modeli chmurowych są wielokrotnie wyższe niż sam koszt ich wytrenowania. Rozwiązaniem jest podejście hybrydowe, w którym część zadań, takich jak transkrypcja na żywo, podsumowywanie dokumentów czy efekty wideo, odbywa się lokalnie na urządzeniu, co drastycznie obniża koszty operacyjne i zwiększa prywatność. Ekspert Microsoftu przedstawił również zatrważające statystyki bezpieczeństwa dla polskiego rynku: 2500 cyberataków na sektor publiczny tygodniowo w 2025 roku to sygnał, że dotychczasowe metody ochrony są niewystarczające.

Windows 11 został zaprezentowany jako agentowy system operacyjny, który nie tylko wspiera pracę sztucznej inteligencji, ale posiada wbudowaną kryptografię postkwantową. Jest to kluczowe zabezpieczenie przed nadchodzącą erą komputerów kwantowych, które będą zdolne łamać dzisiejsze szyfry w ciągu kilku dni, jeśli nie szybciej. Ochrona realizowana na poziomie krzemu przez układy Pluton ma gwarantować, że poświadczenia użytkowników pozostaną bezpieczne, zanim jeszcze system operacyjny zostanie w pełni uruchomiony.

Przywództwo w czasach przełomu i technologia w praktyce

Choć biznesowe dyskusje niewątpliwie zdominowały agendę, całe spotkanie zyskało unikalny punkt odniesienia dzięki wystąpieniu

generała Romana Polko. Jego Power Speech o przywództwie w warunkach skrajnej niepewności otworzył tegoroczną Akademię Integracji i stanowił idealny, pozabiznesowy prolog do późniejszych debat. Polko podkreślił, że w świecie IT, podobnie jak na polu walki, o zwycięstwie decyduje umiejętność szybkiej analizy danych i odwaga w przejmowaniu inicjatywy, co idealnie korelowało z prezentowaną przez AB strategią „just in case”.

Biznesowy networking i technologia w działaniu

Wykraczając poza sferę rozważań prezentowanych na głównej scenie, Akademia Integracji przeniosła ciężar dyskusji także na obszar biznesowej praktyki. Przestrzeń Focus Space oraz towarzyszący jej Showroom stały się miejscem, gdzie omawiane wcześniej koncepcje zyskały wymiar realnych wdrożeń. Merytoryczną osią tej części wydarzenia były

intensywne sesje równoległe oraz warsztaty. Eksperci z firm ZTE, Samsung, Lenovo, Dell Technologies, HP Inc., HPE Aruba oraz HP Poly prezentowali na żywo konkretne scenariusze użycia (use-cases) nowoczesnych narzędzi, udowadniając, że technologia w rękach przygotowanego partnera staje się twardym fundamentem strategii wzrostu. Z kolei strefa ekspozycyjna została zaprojektowana jako spójny ekosystem rozwiązań infrastrukturalnych i klienckich. Uczestnicy zyskali unikalną możliwość bezpośredniej oceny i testowania sprzętu, który w najbliższych kwartałach zdeterminuje efektywność operacyjną oraz odporność cyfrową polskich przedsiębiorstw.

„Just in Case” jako fundament stabilności

Analiza logiki prezentowanych rozwiązań wykazała, że kluczowym wnioskiem z tegorocznych debat stała się fundamentalna zmiana w podejściu do globalnego

łańcucha dostaw. Dotychczasowy model „just in time”, nastawiony na bezwzględną optymalizację kosztów poprzez minimalizację zapasów, ostatecznie ustąpił miejsca strategii „just in case”. W obliczu globalnych niedoborów komponentów – gdy prognozowany deficyt kości pamięci na poziomie 30-40 proc. staje się rynkową normą – największą wartością staje się fizyczna dostępność sprzętu w lokalnym magazynie. W tym nowym rozdaniu rola dystrybutora ewoluuje w kierunku strategicznego bufora bezpieczeństwa. Dzięki stabilnemu zapleczu finansowemu AB S.A. bierze na siebie ciężar blokowania kursów walut, oferuje elastyczne instrumenty finansowe oraz utrzymuje depozyty towarowe dedykowane konkretnym projektom, skutecznie chroniąc partnerów przed gwałtownymi wahaniami cen i paraliżem dostaw. Ta strategiczna poduszka bezpieczeństwa pozwala AB na budowanie kompletnych, komplementarnych ekosystemów, czego idealnym przykładem

jest rozszerzenie portfolio o rozwiązania SUSE. Integracja tego oprogramowania klasy enterprise dla chmury z zaawansowanym hardwarem pozwala partnerom projektować systemy o wysokiej odporności cyfrowej i optymalnej efektywności energetycznej. Synergia ta schodzi aż do poziomu operacyjnego, co uczestnicy Akademii mogli analizować na konkretnych parametrach ROI. Połączenie lokalnej inferencji AI na końcówkach Copilot+ PC z zasobami chmurowymi Microsoft Azure pokazało, jak w praktyce realizować paradygmat nowoczesnego biznesu: drastycznie obniżać koszty operacyjne, zachowując jednocześnie pełną suwerenność i najwyższe standardy bezpieczeństwa danych.

Dojrzałość w dobie permanentnej zmiany

Tegoroczna Akademia Integracji AB potwierdziła, że polska branża IT znajduje się w historycznym punkcie zwrotnym. Koniec części oficjalnej stał się impulsem do planowania działań na kolejne kwartały, które dla rodzimego rynku zapowiadają się wyjątkowo intensywnie. Bezprecedensowa

dynamika w sektorze publicznym, napędzana środkami z KPO, oraz modernizacja infrastruktury w edukacji i ochronie zdrowia tworzą unikalne okno możliwości. Sukces wymaga jednak porzucenia działań reaktywnych na rzecz długofalowego planowania kompetencji. W świecie, w którym geopolityka, AI i rynek półprzewodników splatają się w jeden organizm, wygrywają ci, którzy potrafią przełożyć globalne zjawiska na lokalną strategię.

W realiach, w których fizyczna dostępność sprzętu bezwzględnie wygrywa z wojną cenową, posiadanie partnera o skali i zapleczu inżynieryjnym AB S.A. staje się kluczowym aktywem strategicznym. Dystrybutor przestał być bowiem jedynie ogniwem logistycznym – stał się doradcą nawigującym po niepewnym gruncie nowych technologii. Mimo wyzwań, polski rynek IT udowodnił swoją biznesową dojrzałość. Wypracowana przez lata synergia wiedzy, transferu kompetencji oraz relacji stanowi o sile ekosystemu skupionego wokół AB. To fundament, który pozwala polskim firmom nie tylko adaptować się do zmian, ale i wyznaczać standardy odporności cyfrowej w regionie CEE. n

Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

ARCHITEKTURA BEZPIECZEŃSTWA NOWEJ ERY

Podczas majowej Akademii Integracji organizowanej przez AB S.A. w Łodzi, Chris Papaphotis, reprezentujący kierownictwo Microsoft w regionie EMEA, nakreślił mapę drogową dla transformacji cyfrowej, która nie jest już tylko kwestią wyboru oprogramowania, ale strategiczną decyzją dotyczącą architektury bezpieczeństwa i efektywności kosztowej. Według eksperta, liderzy biznesowi muszą przestać traktować sztuczną inteligencję jako modny gadżet, a zacząć postrzegać ją jako „niewidzialną infrastrukturę”, która pozwala uczynić procesy operacyjne mierzalnymi i przejrzystymi.

Jednym z najmocniejszych punktów wystąpienia była diagnoza nadchodzącego „kryzysu inferencji”. Papaphotis użył sugestywnej analogii: o ile trenowanie modelu AI przypomina wpłatę własną przy zakupie domu, o tyle jego codzienne użytkowanie (inferencja) jest jak miesięczna rata kredytu, która przy braku odpowiedniej strategii może błyskawicznie skonsumować roczne budżety firm. Rozwiązaniem tego problemu ma być „imperatyw hybrydowy”, czyli przenoszenie lżejszych zadań na urządzenia lokalne wyposażone w procesory NPU o dużej wydajności, co pozwala na pracę bez generowania kosztów chmurowych. Wizja ta nabiera szczególnego znaczenia w kontekście bezpieczeństwa, zwłaszcza na rynku polskim. Dane przedstawione w Łodzi są alarmujące: sektor publiczny w Polsce mierzy się średnio z 3000 cyberataków tygodniowo, co czyni go najbardziej zagrożonym obszarem w kraju. Łącznie w 2025 r. ogólna liczba ataków wzrosła aż 2,5-krotnie. W dobie zjawiska „Shadow AI” i coraz doskonalszego phishingu, Microsoft rekomenduje system Windows 11 jako

„agentyczny system operacyjny”, projektowany z myślą o ochronie danych już na poziomie krzemu, co ma stanowić fundament dla nowej generacji agentów AI.

Przekaz dla biznesu jest jasny: migracja na urządzenia klasy Copilot+ PC to nie tylko aktualizacja sprzętu, ale budowa tarczy przed niekontrolowanymi kosztami i zagrożeniami nowej ery. W wywiadzie dla redakcji IT RESELLER Chris Papaphotis rozwija te wątki, tłumacząc m.in., jak realnie mierzyć wpływ AI na wynik finansowy i dlaczego model hybrydowy jest dziś absolutną koniecznością.

W swoim wystąpieniu wspomniał Pan o nadchodzącym „kryzysie inferencji”. Dlaczego w tym kontekście model hybrydowy – łączący chmurę z mocą urządzenia – jest dla firm jedyną drogą do realnych oszczędności i bezpieczeństwa?

Lokalna sztuczna inteligencja – nazywana przez nas jako AI na krawędzi (edge AI) – ma zdolność przejmowania części obciążenia z chmury w sposób,

który ma uzasadnienie finansowe. Obecnie wiele osób korzysta i czerpie korzyści z AI w chmurze. Działa ona fantastycznie w połączeniu z dużymi modelami językowymi (LLM), umożliwiając wykorzystanie jej w wielu różnych scenariuszach, jednak ciągłe odwoływanie się do chmury nie zawsze jest odpowiednie, biorąc pod uwagę powiązane z tym koszty.

Aby podać przykład: wiele osób planowało budżet na poziomie pół miliona dolarów na roczne korzystanie z AI, a zużywają te środki tak szybko, że w rzeczywistości potrafią wypalić cały ten budżet w ciągu jednego miesiąca. Nasza sugestia brzmi więc: przyjrzyjmy się konkretnym scenariuszom. Jeśli naprawdę potrzebujesz dużego modelu językowego, wtedy kierujesz się do chmury, ale wiele rzeczy możesz zrobić również lokalnie, wykorzystując moc obliczeniową, która już istnieje w samych urządzeniach. W ten sposób możesz zarządzać kosztami, zyskując jednocześnie większe bezpieczeństwo, mniejsze opóźnienia oraz lepszą ogólną wydajność i komfort użytkowania.

Musimy przejść do mierzenia wpływu w realnych, biznesowych kategoriach. To pozwoli przenieść AI z kategorii czegoś, co miło mieć – czyli wspomnianego gadżetu – do poziomu narzędzia absolutnie niezbędnego dla produktywności. Rzeczywistość jest bowiem taka, że jeśli Ty tego nie robisz, robi to Twoja konkurencja.

Chris Papaphotis

EMEA Head of Distribution, Commercial Devices & Solution Sales, Microsoft

Będąc na scenie postawił Pan tezę, że wybór komputera to dziś wybór architektury bezpieczeństwa firmy. Czy w takim razie kategoria Copilot+ PC ostatecznie kończy erę „tanich terminali” i dlaczego to właśnie wydajność NPU, a nie cena, powinna być dziś kluczowym argumentem dla dyrektora IT?

Tak, to prawda, że to właściwie koniec ery „taniego terminala”, jeśli można to tak ująć. Scenariusz, w którym po prostu wyświetlasz lub tylko przesyłasz informacje z urządzenia, nie ma już teraz sensu, skoro dysponujemy procesorami NPU i mamy możliwość wykonywania lokalnego wnioskowania.

Jest to obszar, który w rzeczywistości dla wielu branż, takich jak finanse, sektor publiczny czy obronność, stanowi absolutny wymóg, aby zapewnić suwerenność danych. Te branże muszą mieć pewność, że zachowują wszystkie swoje dane, że nie zostaną one przechwycone ani narażone na ewentualne naruszenia bezpieczeństwa w tzw. środowiskach wielodostępnych (multi-tenant). Mamy więc okazję nie tylko uzyskać lepszą wydajność i gwarancję miejsca przechowywania danych, ale także upewnić się, że wspieramy branże, dla których nie są to zwykłe regulacje prawne, lecz warunek konieczny do prowadzenia działalności i wykorzystywania sztucznej inteligencji na własne potrzeby.

Wróćmy do kwestii bezpieczeństwa – podczas prezentacji podał Pan alarmujące dane o 3 tysiącach incydentów tygodniowo w polskim sektorze publicznym. Wspomniał Pan też o strategii hakerów „gromadź teraz, odszyfruj później”. Czy w obliczu tak masowej skali ataków i nadchodzącej ery kwantowej samo oprogramowanie jeszcze wystarczy? Dlaczego ochrona musi zejść dziś aż na poziom krzemu?

Wraz z nadejściem informatyki kwantowej, której rozwój obserwujemy w wielu firmach – a jej

powszechne wykorzystanie przez wielu graczy jest tylko kwestią czasu – nastąpi koniec szyfrowania w takiej formie, jaką znamy dzisiaj. Szyfrowanie, którym dysponujemy obecnie, jest niemożliwe do złamania przez żaden współczesny komputer. Jednak kiedy pojawią się komputery kwantowe, będą one w stanie zrobić to w tydzień. Co to oznacza dla nas w praktyce już dzisiaj? Wielu cyberprzestępców gromadzi nasze dane obecnie, mimo że są one zaszyfrowane, ponieważ wiedzą, że będą mogli je odszyfrować jutro, wykorzystać to i przejąć wszystkie nasze

informacje. W tym miejscu wkracza Microsoft –zapewniamy kwantową ochronę kryptograficzną na przyszłość, co oczywiście wymaga ścisłej współpracy ze sprzętem.

Dla przykładu, dysponujemy chipem Pluton, który znajduje się wewnątrz procesora i pozwala na uzyskanie – od poziomu krzemu aż po system operacyjny – bezpieczeństwa, które nie ma sobie równych. Jest ono na ten moment niezbędne dla wszystkich organizacji, aby mogły dbać o bezpieczeństwo swoich danych dzisiaj, ale także w przyszłości.

Podkreśla Pan także, że AI musi stać się „fundamentem projektowym” organizacji, a nie tylko doklejonym na siłę dodatkiem. Skoro więc technologia i bezpieczny sprzęt są już dostępne, to co z Pana perspektywy jest dziś największym „wąskim gardłem”, które realnie blokuje firmy przed taką głęboką transformacją?

Jednym z największych wąskich gardeł w adaptacji sztucznej inteligencji są dane – chodzi o to, aby wszystkie firmy wiedziały, gdzie te dane się znajdują, wyczyściły je i zarządzały

nimi w sposób, który umożliwi ich wykorzystanie przez AI, ponieważ bez odpowiednich danych nie da się uzyskać potrzebnych rezultatów. Drugim obszarem jest zarządzanie zmianą. Oznacza to sposób, w jaki ludzie rozumieją i wykorzystują sztuczną inteligencję. Idea polega na tym, aby nie doklejać funkcji AI na siłę do istniejącego już procesu, ale raczej zaprojektować go na nowo od podstaw z myślą o jej użyciu, tak aby to nie technologia nas ograniczała. Jak wspomniałem, kluczowe są dane oraz upewnienie się, że istnieje odpowiednie zarządzanie zmianą i wsparcie dla zespołów, aby mogły one zrozumieć, wykorzystać, ale także projektować procesy, które w pełni czerpią z tej technologii.

Wspomniana przez Pana idea czynienia „niewidzialnego widzialnym” sugeruje głęboką zmianę w zarządzaniu procesami. Jak na poziomie operacyjnym porzucić fascynację „gadżetami” i zacząć budować rozwiązania, które realnie podbiją wynik finansowy (P&L)?

Ważną rzeczą dla przedsiębiorstw, aby to osiągnąć, jest wyjście poza powierzchowne wskaźniki, takie jak poziom zużycia czy liczba wykorzystanych tokenów, ponieważ to tak naprawdę niczego nie oznacza. To, co faktycznie muszą mierzyć, to wpływ na końcowy wynik finansowy. Czy istniał jakiś proces, który zajmował godziny, a teraz możemy przeprowadzić go w minuty? Czy są obszary, które wcześniej stanowiły istotne ograniczenie, a dziś możemy je efektywnie rozwiązać? Czy mieliśmy okazję w ramach tych samych mocy przerobowych obsłużyć większą liczbę klientów lub wyprodukować więcej treści w tym samym czasie? Musimy więc przejść do mierzenia wpływu w realnych, biznesowych kategoriach. To pozwoli przenieść AI z kategorii czegoś, co miło mieć – czyli wspomnianego gadżetu – do poziomu narzędzia absolutnie niezbędnego dla produktywności. Rzeczywistość jest bowiem taka, że jeśli Ty tego nie robisz, zrobi to Twoja konkurencja. Musisz upewnić się, że to rozumiesz, wykorzystujesz i samodzielnie nadajesz tempo tej transformacji. n Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

DOŁĄCZ DO NASZYCH PRENUMERATORÓW

W WIEMY,

AB ŻE NASI PARTNERZY

POTRZEBUJĄ PEŁNEGO WSPARCIA NA KAŻDYM ETAPIE WSPÓŁPRACY

PATRYCJA GAWARECKA DYREKTOR SPRZEDAŻY I MARKETINGU

Wyślij zgłoszenie na adres: prenumerata@itreseller.pl

Prenumerata bezpłatna-kwalifikowana, wyłącznie dla osób i firm związanych z branżą IT.

Bądź na bieżąco, wejdź na stronę: www.itreseller.pl

Dołącz do nas na YouTube

Dołącz do nas na LinkedIn

FUJITSU W POLSCE PO TRANSFORMACJI

NOWY MODEL, TA SAMA

ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Transformacja globalna Fujitsu przekłada się na zmiany organizacyjne w Polsce, ale nie oznacza rewolucji dla klientów i partnerów. O nowym modelu działania, roli lokalnej spółki oraz kierunku rozwoju oferty rozmawiamy z Dariuszem Kwiecińskim, CEO Fujitsu Technology Solutions Sp. z o.o.

Zmiany, które Fujitsu wprowadza w Polsce, są częścią większego procesu obejmującego wiele rynków, ale lokalnie budzą naturalne pytania. Pojawia się nowa struktura, nowe nazwy i inny sposób organizacji działalności. Łatwo więc odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z istotnym przetasowaniem, które może wpłynąć na klientów i partnerów. Jak jednak wynika z rozmowy, kluczowe elementy biznesu pozostają bez zmian, a reorganizacja dotyczy przede wszystkim sposobu jego prowadzenia. W praktyce oznacza to przesunięcie ciężaru działania bliżej rynku. Globalny producent koncentruje się na rozwoju technologii, natomiast lokalna organizacja przejmuje większą odpowiedzialność za sprzedaż, serwis i budowanie oferty dopasowanej do realiów w Polsce. To właśnie ten element ma być fundamentem dalszego rozwoju, zarówno w obszarze infrastruktury, jak i bardziej zaawansowanych rozwiązań, które wykraczają poza standardowe portfolio producenta.

Przejmuje Pan pełną odpowiedzialność za biznes Fujitsu w Polsce. Firma zmienia model działania. Co to w praktyce oznacza?

Ta sytuacja jest bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać. Fujitsu w Polsce zostaje. Funkcjonuje spółka Fujitsu Poland, która powstała 2 marca, ale nie będzie prowadzić działalności sprzedażowej. Jej rolą jest obsługa struktur globalnych, takich jak Global Delivery Center czy Shared Service Center. Z jednej strony więc marka pozostaje obecna, z drugiej nie będzie to już podmiot aktywnie prowadzący biznes na rynku lokalnym. Sam podział jest efektem globalnej transformacji, która rozpoczęła się w 2024 roku. W jej ramach powstała spółka Fsas Technologies, skupiona na obszarze data center. To właśnie wokół niej zaczęto budować nowy model działania w Europie. Najpierw toczyła się dyskusja na poziomie globalnym, później europejskim, a następnie lokalnym. Pytanie było jedno, jak zorganizować działalność w taki sposób, żeby z jednej strony rozwijać biznes, a z drugiej zwiększyć elastyczność i dopasowanie do konkretnych rynków. Efektem tych prac było wdrożenie modelu opartego na wyłącznym przedstawicielstwie. Lokalna spółka odpowiada za

sprzedaż i serwis, ale jednocześnie może rozszerzać ofertę o komponenty, których globalna organizacja nie była w stanie dostarczyć w standardowym modelu.

To jest kluczowe, bo ambicją Fsas Technologies jest rozwój w kierunku dostawcy rozwiązań, a nie tylko infrastruktury. W realiach polskiego rynku nie da się tego zrobić wyłącznie w oparciu o własne portfolio.

Czyli ograniczeniem była sama oferta i sposób jej budowania?

Tak, to jest jeden z elementów. Po pierwsze, portfolio nie obejmuje wszystkiego. Po drugie, mamy do czynienia z różnymi modelami współpracy z partnerami technologicznymi.

W Japonii dominują rozwiązania OEM, czyli sytuacja, w której globalna firma oferuje produkt partnera pod własną marką, integruje go i uzupełnia o własne usługi. To daje spójną wartość dla klienta. W Europie częściej stosowany jest model resellingowy i on w naszej części rynku nie działa dobrze. W takim modelu nie buduje się realnej wartości dodanej, bo partnerzy kanałowi sami potrafią rejestrować projekty u producentów. Jeśli nie dokładamy nic więcej, stajemy się zbędnym ogniwem.

Dlatego chcemy iść w kierunku budowania własnych komponentów, często tworzonych lokalnie, przy wsparciu Fsas, a nie opierać się wyłącznie na odsprzedaży technologii.

Jak w takim razie wygląda podział odpowiedzialności między producentem a lokalnym zespołem?

Tutaj sytuacja jest bardzo jasna. Producent pozostaje producentem i odpowiada za produkt oraz serwis fabryczny.

Technology Solutions 360 jest jego wyłącznym przedstawicielem i autoryzowanym partnerem sprzedażowym oraz serwisowym. Odpowiadamy za obsługę rynku, relacje z klientami i partnerami oraz realizację projektów.

Nie udajemy producenta, bo nim nie jesteśmy, ale jednocześnie kontynuujemy w 100 proc. działalność, którą prowadziliśmy wcześniej.

Z perspektywy klientów i partnerów ta linia podziału jest czytelna. Wiedzą, kto odpowiada za produkt, a kto za jego wdrożenie i obsługę.

A co zmienia się dla partnerów?

W praktyce nic się nie zmienia. Kontynuujemy dokładnie tę samą działalność, którą wcześniej prowadziła spółka Fujitsu Technology Solutions. Można oczywiście powiedzieć, że formalnie zmienia się podmiot, ale jego rola pozostaje taka sama. Nadal jesteśmy wyłącznym przedstawicielem Fsas w Polsce. Wcześniej tę funkcję pełniło Fujitsu Technology Solutions, dziś pełni ją nowa spółka, ale zespół, kompetencje i sposób działania pozostają bez zmian. Naszą ambicją jest natomiast to, żeby w przyszłości było lepiej. Chcemy rozbudowywać ofertę o dodatkowe elementy i zwiększać jej atrakcyjność, tak aby partnerzy mieli więcej możliwości budowania własnej wartości na bazie naszych rozwiązań.

Ten model nie jest standardowy dla całej organizacji. Jakie wyzwania się z nim wiążą i co to oznacza w praktyce?

To nie jest model unikalny tylko dla Polski. Funkcjonuje już m.in. we Włoszech, w Wielkiej Brytanii czy na Bliskim Wschodzie. Można powiedzieć, że to jeden z pełnoprawnych modeli operacyjnych Fsas Technologies, który wciąż się rozwija. Jeśli chodzi o wyzwania, to są one bardzo podobne do tych, które mieliśmy wcześniej. Nadal działamy w tym samym segmencie, reprezentujemy tego samego producenta i mierzymy się z tymi samymi realiami rynkowymi. Dotyczy to choćby dostępności komponentów do serwerów i systemów storage, takich jak pamięci czy dyski. To wyzwanie globalne, z którym mierzy się cały rynek. Z drugiej strony zmiana modelu powoduje, że jeszcze większą wagę przykładamy do stabilności współpracy partnerskiej i długofalowych relacji. To zawsze było istotne, ale teraz nabiera dodatkowego znaczenia. Jednocześnie pojawiają się nowe możliwości. Możemy działać bardziej niezależnie w ramach lokalnego rynku, co daje większą swobodę w budowaniu oferty i reagowaniu na potrzeby klientów.

Wspomniał Pan o nowych możliwościach. Jakie konkretnie elementy chcecie dołożyć do oferty?

Chcemy rozwijać koncepcję Data Center 360. To podejście, które wykracza poza samą sprzedaż sprzętu i skupia się na dostarczaniu gotowych, funkcjonujących

Naszą ambicją jest natomiast to, żeby było lepiej.

Chcemy rozwijać ofertę, dostarczać więcej wartości i lepiej odpowiadać na potrzeby rynku.

CEO Fujitsu Technology Solutions Sp. z o.o.

środowisk dla aplikacji biznesowych. Mówimy o zestawie prekonfigurowanych rozwiązań, które można uruchomić u klienta w bardzo krótkim czasie. To nie jest oczywiście plug and play w dosłownym znaczeniu, ale poziom gotowości jest na tyle wysoki, że wdrożenie znacząco się upraszcza. Jednocześnie każde takie rozwiązanie może pełnić funkcję platformy referencyjnej. Jeśli klient potrzebuje czegoś bardziej dopasowanego do swoich procesów, jesteśmy w stanie je rozbudować i dostosować. To ważna różnica względem globalnych rozwiązań typu „solution in a box”, które często są zamknięte i trudne do modyfikacji. My chcemy konkurować elastycznością i dopasowaniem do lokalnych potrzeb.

W tym kontekście pojawia się też temat sztucznej inteligencji.

Tak, pierwszym elementem rozwijającym tę koncepcję będzie rozwiązanie związane z generatywną sztuczną inteligencją. Chcemy zaproponować model, który obniża barierę wejścia w AI, szczególnie tam, gdzie wykorzystanie chmury publicznej jest ograniczone. Dotyczy to m.in. sektora publicznego czy organizacji, które nie mogą przenosić danych poza własną infrastrukturę. Dlatego rozwijamy rozwiązania typu Private GPT w formie appliance, które można wdrożyć lokalnie. Naszym celem jest dostarczenie narzędzia dostępnego kosztowo i jednocześnie gotowego do użycia bez konieczności angażowania dużych zespołów specjalistów. To szczególnie istotne w kontekście mniejszych jednostek, jak np. samorządy, które również chcą korzystać z AI, ale nie mają takich zasobów, jak największe organizacje.

Co w takim razie zmienia się z perspektywy klienta końcowego?

Naszym celem jest to, żeby zmieniało się tylko na lepsze. Dzięki większej autono-

mii lokalnej możemy szybciej reagować na potrzeby rynku, lepiej dopasowywać ofertę i skracać czas wdrożeń. Nie musimy szukać jednego, uniwersalnego rozwiązania dla całej Europy, tylko możemy skupić się na tym, czego rzeczywiście potrzebują klienci w Polsce.

To oznacza większą responsywność, większą elastyczność i lepsze dopasowanie do realiów lokalnych, a jednocześnie nie zmienia się sposób współpracy z kanałem partnerskim, który pozostaje kluczowym elementem naszego modelu działania.

Jakie są Wasze ambicje na najbliższe lata?

Na początku skupiamy się w pełni na rynku polskim. To nasz podstawowy obszar działania i tutaj chcemy zbudować realną wartość. Jeśli koncepcja Data Center 360 oraz rozwijane komponenty, w tym rozwiązania AI, okażą się sukcesem, nie wykluczamy, że w przyszłości będziemy chcieli przenieść je na inne rynki. To byłaby dla nas definicja sukcesu, zbudować coś lokalnie i następnie skalować to poza Polskę. Jednocześnie wpisuje się to w trend, w którym globalne firmy coraz mocniej koncentrują się na swoim core biznesie, pozostawiając przestrzeń dla lokalnych podmiotów do budowania wartości dodanej.

Na koniec. Co chcielibyście dziś najmocniej zakomunikować rynkowi? Najważniejsze jest to, że z perspektywy klientów i partnerów nic się nie pogorszyło.

Zespół pozostał ten sam, kompetencje są te same, a działalność kontynuujemy w niezmienionym zakresie. Firma, która działa dziś w Polsce, ma historię sięgającą 1999 roku, więc nie mówimy o nowym podmiocie budowanym od zera.

Naszą ambicją jest natomiast to, żeby było lepiej. Chcemy rozwijać ofertę, dostarczać więcej wartości i lepiej odpowiadać na potrzeby rynku.

Opieramy się przy tym na prostym założeniu, technologia ma być napędzana przez ludzi, a partnerstwo przez zaufanie. To jest fundament, na którym chcemy dalej budować.

Zmiana modelu działania Fujitsu w Polsce może na pierwszy rzut oka wydawać się skomplikowana, szczególnie ze względu na nowe nazwy, podziały organizacyjne i globalny kontekst. W praktyce jednak najważniejsze jest coś zupełnie innego. Ci sami ludzie, te same kompetencje i ta sama odpowiedzialność za klientów oraz partnerów.

To, co rzeczywiście się zmienia, dzieje się bardziej „pod maską”. Lokalna organizacja zyskuje większą swobodę w budowaniu oferty, może szybciej reagować na potrzeby rynku i w większym stopniu odpowiadać za końcowy efekt wdrożeń. To istotne zwłaszcza w sytuacji, gdy oczekiwania klientów coraz częściej wykraczają poza pojedyncze produkty i dotyczą gotowych, działających środowisk. Wyraźnie widać też kierunek, w którym firma chce się rozwijać. Obok infrastruktury pojawiają się kompletne rozwiązania, takie jak koncepcja Data Center 360 czy lokalne wdrożenia sztucznej inteligencji. To próba odpowiedzi na realne potrzeby rynku, szczególnie tam, gdzie chmura publiczna nie zawsze jest pierwszym wyborem.

W tej zmianie jest też coś jeszcze. Większa rola lokalnej organizacji oznacza, że odpowiedzialność za sukces spoczywa bliżej klienta. Decyzje mogą być podejmowane szybciej, a oferta dopasowywana bardziej precyzyjnie. To podejście, które w polskich realiach może mieć znaczenie, zwłaszcza w sektorze publicznym i średnich firmach, gdzie elastyczność często decyduje o powodzeniu projektów.

Z perspektywy rynku najważniejszy komunikat jest prosty. Nic nie zaczyna się od zera. Firma nie buduje swojej pozycji od nowa, tylko kontynuuje działalność, którą prowadzi w Polsce od lat. Różnica polega na tym, że dziś ma więcej narzędzi, by tę działalność rozwijać i rozszerzać. n Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

www.itreseller.pl

CZŁOWIEK WAŻNIEJSZY NIŻ ALGORYTM

HUMANOCENTRYCZNA WIZJA PRZYSZŁOŚCI NA EVOLUTIONS 2026

Czy Europa Środkowo-Wschodnia może dyktować warunki w globalnym wyścigu AI? Trzydniowy EVOLUTIONS Partner Network Festival 2026 we Wrocławiu udowodnił, że nasz region ma dość odwagi i technologicznego zaplecza, by przestać oglądać się na Dolinę Krzemową. Zamiast powielać schematy z USA i Chin, liderzy rynku technologicznego postawili w sercu Dolnego Śląska twarde warunki: przyszłość IT to europejska suwerenność cyfrowa, bezpieczna infrastruktura i ochrona ludzkiej autentyczności.

Organizatorzy – OVHcloud oraz

Startup Wrocław – postawili sprawę jasno: region CEE ma potencjał, by wyznaczać standardy dla etycznego AI. Główne przesłanie? Biznes potrzebuje bezpiecznej infrastruktury, a człowiek – ochrony swojej autentyczności. W czasach zalewu treści generowanych maszynowo, to nasza największa przewaga nad algorytmami.

Festiwal wystartował 26 maja spływem kajakowym na Odrze. Ta nieformalna integracja miała głębszy cel. Natalia Świrska-Załuska, Startup Program Lead CEE w OVHcloud, określiła ją jako niezbędny element dbania o well-being w przeładowanym biznesem świecie. Dopiero po tym rekreacyjnym wstępie uczestnicy ruszyli do intensywnego networkingu.

Od teorii do praktyki: warsztaty w Ace of Space Jeszcze zanim strategiczne debaty zdominowały scenę główną, 27 maja uczestnicy weszli w tryb czystej praktyki podczas Workshop Day w Ace of Space. Zamiast ogólnikowych haseł, organizatorzy postawili na konkretne narzędzia do budowania przewagi rynkowej. Program ułożono tak, by odpowiadać na realne wyzwania startupów – od finansów po ekspansję zagraniczną.

W agendzie nie było miejsca na teoretyzowanie – organizatorzy uderzyli prosto w najtrudniejsze tematy.

Finanse i Go-To-Market: Sławomir Borkowski rozłożył na czynniki pierwsze liczby kondycji młodych firm. Z kolei Maciej Szott (CEO GoToSmith) pokazał technologię w praktyce, prezentując, jak za pomocą dedykowanych agentów AI precyzyjnie definiować persony zakupowe.

Globalny rynek i VC: Paul Mydlo ze Scalo podzielił się doświadczeniami z trudnego rynku amerykańskiego, a Kamil Pruchnik z Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego pozwolił uczestnikom wejść w buty twórców funduszy VC.

Struktura i marka: Yash Chawla z Politechniki Wrocławskiej pokazał, jak wdrożyć Design Thinking w strukturach startupu, co świetnie uzupełniało brandingowe wskazówki Rafała Solskiego.

Osobną, bardzo ważną linię tematyczną stworzyli eksperci z OVHcloud. Pokazali oni, że technologia to nie wszystko, a w biznesie liczą się też (a może przede wszystkim) ludzie. Łukasz Dębski (Social Media Manager) przeprowadził uczestników przez meandry budowania eksperckiego wizerunku i zaufania na LinkedIn. Sporo do myślenia dało też wystąpienie Joanny Parasiewicz (Head of Communications w OVHcloud CEE), która odważnie otworzyła dyskusję o samotności lidera i higienie psychicznej w przeładowanym świecie IT. Workshop Day udowodnił, że współpraca OVHcloud i Startup Wrocław wykracza daleko poza dostarczanie infrastruktury. To przede wszystkim realna inwestycja zarówno w twarde, jak i miękkie kompetencje, dzięki którym polscy innowatorzy mogą bez kompleksów konkurować na globalnym rynku.

Wrocław jako hub innowacji: od ruchomych schodów do AI

Finałowy dzień festiwalu (28 maja) otworzyły Paulina Muszyńska (szefowa Startup Wrocław) oraz Natalia Świrska-Załuska z OVHcloud Startup Program. Przedstawiły one festiwal jako unikalne miejsce, gdzie technologia spotyka się z funduszami VC i branżą kreatywną.

Magdalena Śnieżek (Head of Ace of Space) nakreśliła natomiast kontekst historyczny eventu. Spotkanie odbyło się mianowicie we wrocławskiej Renomie, która niedawno świętowała 96. urodziny. Co ciekawe, był to pierwszy dom towarowy na wschód od Berlina wyposażony w ruchome schody. Transformacja tego kultowego budynku z obiektu czysto handlowego w nowoczesną przestrzeń wielofunkcyjną była idealnym, symbolicznym tłem dla rozmów o technologicznej ewolucji.

Do tej metafory nawiązał Jakub Mazur, wiceprezydent Wrocławia. Podkreślił, że stolica Dolnego Śląska staje się kluczowym punktem wzrostu dla europejskiego sektora IT. Zwrócił też uwagę na inną ważną rzecz: w czasach europejskich wyzwań biurokratycznych, technologia nie może być celem samym w sobie – musi służyć ludziom i budować jedność.

Suwerenność to nie slogan, to biznes

Fundamenty technologiczne festiwalu nakreślił Nicolas Romele, Marketing Director w OVHcloud. Jego wystąpienie dotyczyło tematu, który w Europie budzi coraz większe emocje – suwerennej AI. Romele postawił sprawę jasno: zaufanie i cyfrowa niezależność to dzisiaj nie kwestia mody, ale twardy parametr biznesowy.

Strategia OVHcloud w tym zakresie opiera się na solidnych filarach: od doskonałości operacyjnej, przez jasne zarządzanie, aż po ciągłą ewolucję produktów. Co to oznacza dla ekosystemu partnerskiego? Przede wszystkim konkretne wsparcie podzielone na kilka obszarów, takich jak: finanse i marketing, w tym dedykowane kredyty chmurowe dla startupów oraz programy akceleracyjne (np. dla branży healthcare); biznes i edukacja, czyli realne wsparcie sprzedażowe, szkolenia oraz certyfikacja.

Podsumowując swoją prezentację, Romele sformułował kluczowy wniosek, który był de facto apelem do europejskiego rynku. Menedżer słusznie wezwał branżę do porzucenia dyskusji na rzecz realnego działania. Jego zdaniem europejska suwerenność cyfrowa zależy od odwagi biznesu w przechodzeniu na rozwiązania, które gwarantują pełną niezależność od globalnych hiperskalerów.

Zimny prysznic: AI nie myśli, AI imituje

Przeciwwagą dla ogólnego, technologicznego optymizmu była prelekcja Marcina Maja z portalu Niebezpiecznik.pl. Bez owijania w bawełnę, rozprawił się on z mitami nabudowanymi wokół sztucznej inteligencji. Marcin Maj szybko sprowadził entuzjastów AI na ziemię. Przypomniał, że rozwój technologii nie jest liniowy – gdyby tak było, auta już w latach 70. osiągałyby prędkość 800 km/h. Na potwierdzenie, że przed nami wciąż długa droga, podał też konkretne potknięcia związane z AI: od błędów w restauracjach McDonald’s po halucynacje modeli językowych,

które potrafiły „uśmiercić” lub „ożywić” polityków wbrew faktom.

Kluczowy wniosek? Modele LLM wcale nie myślą. One po prostu generują tekst tak, by przekonać nas, że wykonały zadanie. Marcin Maj nazwał to wprost „zadowalającą imitacją”. Ekspert wprowadził też świetne pojęcie „over AI-ing” – czyli wpychanie sztucznej inteligencji wszędzie, nawet tam, gdzie prosta pętla w Bashu czy stary, dobry program OCR byłyby tańsze i skuteczniejsze. W kwestii bezpieczeństwa Maj ostrzegał przed zagrożeniami, które dla wielu firm wciąż brzmią jak abstrakcja – od podatnych na specyficzny phishing agentów pocztowych (tzw. Scamflex), przez wyciągające dane z przeglądarek ataki typu prompt injection, aż po niekontrolowane wycieki zapisów z czatów do Google’a czy groźne zjawisko „uśpionych agentów” w modelach od Anthropic.

Podsumowanie Maja było bezlitosne dla entuzjastów pełnej automatyzacji: AI to tylko narzędzie wspierające. Za każdy błąd algorytmu na końcu i tak odpowie człowiek.

Europa vs. reszta świata: regulacje, budżety i dwa scenariusze na 2030 rok

Na scenie głównej nikt nie zamierzał pudrować rzeczywistości – debata o pozycji Europy w wyścigu AI od razu uderzyła w najczulszy punkt. Uczestnicy starli się o to, czy restrykcyjne, europejskie podejście do technologii chroni rynek, czy staje się dla nas technologicznym hamulcem.

Gilles Closset (Global AI Ecosystem Leader w OVHcloud) uważa, że nie. Jego zdaniem, nacisk na wartości i transparentność to oznaka dojrzałości, która chroni nas przed społecznym odrzuceniem technologii. Twarde lądowanie zafundowała jednak Karolina Gronek, która zarządza startupami. Zwróciła uwagę na to, co boli biznes najbardziej: gigantyczny kapitał w USA i ogromne obciążenia regulacyjne w Europie. Sama odczuła to jako wadę konkurencyjną podczas wdrażania modeli do generowania obrazu.

Ciekawą perspektywę technologiczną przyniósł Paweł Kiszczak z Vstorm,

współtwórca polskiego modelu Bielik. Według niego, Europa nie ma szans w starciu na budżety z amerykańskimi gigantami. Powinniśmy więc szukać przewagi w optymalizacji. Udowadniają to mniejsze, lokalne modele, które przy ułamku parametrów potrafią w konkretnych biznesowych zastosowaniach skutecznie konkurować z modelem GPT-4.

Z kolei Bartek Kolasa (CTO w TechTree) odniósł się do zmian na rynku pracy. Choć AI mocno wspiera dziś np. rekrutację, to ostateczny „podpis” pod decyzją zawsze musi należeć do człowieka – co zresztą wprost wymusza unijny AI Act.

Sztuka „craftowa” i prawda o cenach AI: czy juniorzy wrócą do łask?

W bloku poświęconym kreatywności dyskusja szybko zeszła na tematy najtrudniejsze: etykę i definicję autorstwa. Joanna „frota” Kurkowska z ZAiKS Lab postawiła sprawę jasno – organizacja nie rejestruje utworów, które wypluł z siebie algorytm. Chroniony jest wyłącznie człowiek i jego twórcza praca.

Odpowiedzią na dylematy etyczne może być model biznesowy zaprezentowany przez Wojtka Hazanowicza z Muzaic. Firma opiera rozwój swoich modeli na legalnie zakupionych dziełach artystów, wyraźnie rezygnując z konkurowania z twórcami sztuki wysokiej. Zamiast tego skupia się na dostarczaniu bezpiecznej i w stu procentach transparentnej prawnie muzyki dla rynku reklamowego.

Pozostali eksperci – w tym Edyta Jadowska (Capgemini) oraz Grzegorz Primus (Powergam) – przewidują, że rynek kreatywny wyraźnie pęknie na pół. Z jednej strony zaleją nas masowe treści generyczne, z drugiej – wzrośnie wartość produkcji „craftowych”, wymagających ludzkich emocji i rzemiosła. I to za te drugie klienci będą płacić najwięcej.

Do myślenia dało też systemowe spojrzenie na koszty związane z GenAI. Dane przedstawione przez Wojtka Hazanowicza pokazują, że dzisiejsze stawki za dostęp do zaawansowanych modeli są zaniżone nawet dziesięciokrotnie dzięki miliardom od

inwestorów. Moment, w którym rynek zostanie zweryfikowany przez realne koszty utrzymania infrastruktury, wymusi na biznesie drastyczne oszczędności. Może się wówczas okazać, że zastępowanie ludzi algorytmami przy prostych zadaniach przestanie się opłacać, a powrót do budowania zespołów opartych na młodszych programistach czy analitykach będzie po prostu tańszy i bardziej efektywny.

Pieniądze na stole: jak inwestuje polskie VC i dlaczego bez publicznej kroplówki będzie ciężko?

Istotny wkład w diagnozę rynku miała sesja VC Pitching, która zamiast ogólnych haseł dostarczyła konkretnych danych o strukturze finansowania innowacji w Polsce. Dyskusja pokazała wyraźny rozrzut strategii rynkowych: od szukania projektów na etapie realnych przychodów w deep-techu i medycynie (Vinci S.A.), przez budowanie płynności founderów przed exitem za pomocą transakcji secondary przy kapitale 170 mln euro (Warsaw Equity Group), aż po lokalne partnerstwa regionalne z kapitałem 45 mln zł (Lowercap). Na drugim biegunie twardych arkuszy kalkulacyjnych stanęło podejście funduszu Hard2beat, opierające decyzje na relacjach z twórcami.

Najważniejszym wnioskiem panelu była jednak kwestia mechanizmów dźwigni finansowej oraz stabilności całego ekosystemu. Choć dane z Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego napawają optymizmem (każde euro od EFI pozwala wygenerować średnio 5 euro kapitału prywatnego), to debata bezlitośnie obnażyła największą słabość krajowego rynku. Jest nią potężne, strukturalne uzależnienie od funduszy publicznych. Inwestorzy zgodnie ostrzegali, że odcięcie „unijnej kroplówki” może postawić stabilność polskich startupów pod dużym znakiem zapytania.

Niedoskonałość kontra perfekcja: co nam zostanie, gdy AI zrobi już wszystko?

Zwieńczeniem festiwalu był panel poświęcony sztuce i kreacji, który

przyniósł jeden z kluczowych wniosków wydarzenia. Joanna Parasiewicz (Head of Communications w OVHcloud CEE) – reprezentująca również głos twórców jako autorka sześciu powieści – użyła trafnego porównania: AI to jedynie latarka, która może oświetlić drogę, ale to człowiek decyduje o kierunku marszu.

W świecie, w którym algorytmy potrafią wygenerować perfekcyjny, syntetyczny głos, paradoksalnie to nasze wady stają się największą wartością. Wokalistka Kasia Pakosa (Kosy) zauważyła, że to właśnie niedoskonałość, drżenie głosu czy naturalny brak oddechu są dziś ostatecznym dowodem na autentyczność twórcy.

Z kolei światowej sławy projektant Oskar Zięta studził emocje, przypominając, że w twardej inżynierii AI wciąż traktuje się bardzo konserwatywnie – ze względów bezpieczeństwa.

Prawdziwa rewolucja, jego zdaniem, zależy od nas, odbiorców, i tego, czy będziemy chcieli wspierać lokalnych twórców, zamiast godzić się na masowe, algorytmiczne kopie.

AI nie zabije sztuki – optymistyczny głos na zakończenie EVOLUTIONS

Finałowym akcentem festiwalu było wystąpienie reżysera filmowego Matta Szymanowskiego, który postawił mocną kropkę nad „i”. Prelegent, bazując na konkretnym case study – procesie generowania zaawansowanych wizualizacji inspirowanych polską kulturą i naturą – pokazał, jak w praktyce wygląda przejście od masowego wpisywania promptów do precyzyjnej reżyserii emocji na ekranie.

Szymanowski uspokoił branżę: AI nie zabije kina ani sztuki. Zmusi nas jednak do zadawania trudniejszych pytań o to, co naprawdę czyni nas ludźmi. Mechanizm jest prosty: precyzja w obsłudze maszyn tworzy niuans. Niuans ujawnia intencję. A intencja to esencja człowieczeństwa.

To przesłanie idealnie zamknęło EVOLUTIONS 2026, pozostawiając uczestników z jasnym wnioskiem: w czasach technologicznego wyścigu zbrojeń naszą najsilniejszą kartą przetargową wcale nie są lepsze algorytmy, ale świadoma, autentyczna i pełna niedoskonałości ludzka obecność. n

polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

Skomentuj,

SUWERENNOŚĆ I ETYKA TO TWARDE PARAMETRY, NIE MODA

Podczas tegorocznego EVOLUTIONS Partner Network Festival we Wrocławiu kwestia cyfrowej suwerenności przestała być jedynie teoretycznym konceptem. Nicolas Romele, Marketing Director w OVHcloud, prosto ze sceny wezwał europejską branżę IT do „obudzenia się” i porzucenia dyskusji na rzecz realnego działania w dobie boomu AI.

Przypominając, że Wrocław jest dla firmy miejscem szczególnym – to tutaj w 2004 roku powstało pierwsze centrum badawczo-rozwojowe (R&D) OVHcloud, a polski zespół liczy dziś blisko 100 specjalistów – menedżer podkreślił, że znaleźliśmy się w punkcie zwrotnym. W dobie technologicznej transformacji Europa musi zacząć działać z pozycji zjednoczonego, zaufanego ekosystemu, który nie zamierza kapitulować przed globalnymi hiperskalerami. Jak te sceniczne deklaracje przekładają się na codzienne realia rynkowe oraz koszty infrastruktury? Po swoim wystąpieniu Romele szczegółowo wyjaśnił nam ekonomiczny wymiar strategii partnerskiej oraz konkretne mechanizmy wsparcia dla biznesu.

W redakcji IT Reseller mocno wspieramy rozwój europejskiej alternatywy chmurowej, ale spójrzmy na to pragmatycznie – dla krajowych dostawców usług dołączenie do nowego ekosystemu zawsze wiąże się z ryzykiem operacyjnym i kosztami migracji. Jaka jest ta jedna, najbardziej namacalna korzyść finansowa, która powinna przekonać właściciela polskiej firmy IT do wejścia w Wasz program partnerski?

Na początku warto podkreślić, że nasza dzisiejsza rozmowa jest w zasadzie kontynuacją dialogu z listopada ubiegłego roku (mowa o OVHcloud Summit 2025). Już wtedy deklarowaliśmy konkretne zasady, a dzisiejszy bilans tylko to potwierdza. Fundament jest prosty: chcemy, aby nasi partnerzy realnie na nas zarabiali. Wszyscy jesteśmy ludźmi biznesu i operujemy twardymi liczbami w rachunku zysków i strat. Najważniejszym argumentem za OVHcloud jest absolutna przewidywalność kosztów infrastruktury, co pozwala partnerom bezpiecznie planować własne marże. Nie zmieniamy nagle cenników, nie wprowadzamy niespodziewanych opłat za adresację czy ukrytych kosztów za transfer danych. Nasz system zachęt finansowych jest skonstruowany tak, że niezależnie od produktu w chmurze partner dokładnie wie, jaką rentowność wygeneruje na danym projekcie w oparciu o poziom swojego zaangażowania. Nasi partnerzy – bez względu na to, czy działają jako VAR, MSP, czy globalni integratorzy – otrzymują czyste mechanizmy finansowe do budowania własnych ofert handlowych. Chcę to mocno podkreślić, bo na rynku

wciąż brakuje rzetelnej wiedzy o tym, jak te rozliczenia wyglądają w praktyce.

Stabilność finansowa to jedno, ale dziś rentowność na rynku chmurowym coraz mocniej zależy także od zgodności z przepisami. Firmy technologiczne i ich klienci często traktują unijne regulacje, takie jak NIS2 czy DORA, wyłącznie jako biurokratyczny ciężar. Jak konkretnie pomagacie partnerom przekuć te skomplikowane wymogi prawne w realne marże i korzyści dla ich klientów końcowych?

Nasi partnerzy nie są pracownikami OVHcloud – są dla nas niezależnym kanałem sprzedaży, który generuje efekt dźwigni rynkowej. Właśnie dlatego, szanując tę niezależność, dbamy o to, by szkolenia, które im oferujemy, stały na identycznym poziomie, jak te dla naszych wewnętrznych zespołów handlowych i technicznych.

Dostarczamy im konkretne materiały i argumentację dopasowaną do realnych scenariuszy biznesowych, z którymi mierzą się ich klienci. W świecie zaostrzających się przepisów partner musi nie tylko wiedzieć, jak skonfigurować infrastrukturę pod wymogi DORA czy NIS2 od strony inżynieryjnej. Musi przede wszystkim umieć rozmawiać z klientem obciążonym

tymi restrykcjami, trafiać w jego realne problemy i pokazywać, jak technologia OVHcloud je rozwiązuje. Sama teoria jednak nie działa – to tak, jak w sporcie, trzeba trenować, a nie tylko czytać książki. Dlatego zamiast suchych prezentacji udostępniamy partnerom infrastrukturę do bezpłatnego testowania rozwiązań, realizowania zaawansowanych projektów Proof of Concept (PoC) oraz pracy w laboratoriach technologicznych i sprzedażowych.

Darmowy dostęp do wiedzy i laboratoriów technologicznych to solidny fundament, ale w codziennej walce o klienta i tak decyduje siła przebicia rynkowego. Amerykańscy hiperskalerzy dysponują gigantycznymi budżetami marketingowymi i wręcz zasypują kanał partnerski gotowymi leadami. Czy Wasz program ma wystarczającą siłę przebicia, by pomóc polskim partnerom rosnąć w podobnym tempie?

W wyścigu z gigantami z USA nie wygramy samą wielkością budżetu, ale sposobem jego wydawania. Nasza strategia polega na precyzyjnym dopasowaniu wsparcia do konkretnych modeli wejścia na rynek.

Niedawno wydzieliliśmy w strukturach OVHcloud dedykowaną organizację korporacyjną z menedżerami odpowiedzialnymi za poszczególne regiony. Zdecydowaliśmy się mocno skoncentrować budżety i siły na wybranych sektorach, jak choćby sektor obronny. Wybieramy konkretne obszary rynku, na których wspólnie z partnerami mamy największe szanse na wygraną, i tam lokujemy środki. Z czasem będziemy tę segmentację rozszerzać na kolejne niszowe rynki. Poza samym budżetem kluczowe jest zaufanie operacyjne i zbieżność celów biznesowych. Jeśli nie walczymy ramię w ramię o te same udziały w rynku, żadne pieniądze nie pomogą. Kiedy generujemy leady i przekazujemy je partnerom, zależy nam na wysokiej skuteczności ich domykania. Wydanie miliona na masowy marketing przy niskiej konwersji nie ma sensu ekonomicznego. Wolimy inwestować jakościowo w partnerów, z którymi dzielimy ryzyko i zyski. Odchodzimy od tzw. papierowych partnerstw, z których po podpisaniu umowy nic nie wynika. Stawiamy na relację dwustronną

– inwestujemy w segmentację, dzieląc sojusze na globalne, krajowe i regionalne, i dopasowujemy narzędzia bezpośrednio do skali wyzwań danej firmy.

Skoro wspomniał Pan o segmentacji i dopasowywaniu narzędzi do realiów krajowych, przyjrzyjmy się bliżej naszemu rynkowi. Zna Pan polski rynek z racji swoich wcześniejszych ról. Patrząc na nasz kanał partnerski całkowicie pragmatycznie: gdzie polskie firmy mają dziś największe luki operacyjne lub kompetencyjne i co muszą nadgonić najszybciej?

Nie używałbym sformułowania luka operacyjna czy kompetencyjna. Polska ma unikalny, niesamowicie silny sektor zaawansowanych software house’ów. To model, który pod wieloma względami przypomina techniczne DNA samego OVHcloud. Głównym wyzwaniem dla tych firm jest jednak przebicie się ze swoją marką na rynki międzynarodowe. Polskie software house‘y potrafią tworzyć genialne, szyte na miarę

systemy, ale ta wiedza wciąż rzadko wychodzi poza granice kraju.

Struktura kanału w Europie jest bardzo zróżnicowana – na rynkach nordyckich dominuje tradycyjny model VAR, a twórców oprogramowania jest znacznie mniej. Dla polskich firm kluczem do wzrostu jest wejście w realny model wspólnej sprzedaży (co-sellingu) z dostawcą infrastruktury. Kiedy zbudujemy zaufanie, możemy bezpiecznie dzielić się planami sprzedaży, mapować wspólne przewagi i razem wchodzić do nowych klientów. Prawdziwa bariera do pokonania to brak bliższej integracji i komunikacji między OVHcloud a partnerem.

Czyli kluczem jest edukacja rynkowa i lepsze dopasowanie oferty?

Tak, oraz precyzyjne określenie specjalizacji. Skończyły się czasy, w których integrator mógł twierdzić, że jest ekspertem od wszystkiego. Musimy wspólnie wybierać konkretne bitwy rynkowe: z jednym partnerem idziemy po segment

korporacyjny, z innym rozwijamy dedykowane aplikacje w modelu SaaS. Taka koncentracja drastycznie zwiększa skuteczność sprzedaży.

Wymaga to bliskiej współpracy, pokazywania twardych dowodów technologicznych klientom i stałej edukacji rynku. Temu właśnie służy Partner Network Festival, który organizujemy we Wrocławiu. Te regularne sesje pozwalają nam budować świadomość biznesu, a wypracowany tu model współpracy z sukcesem przenosimy już na inne kraje europejskie.

Budowanie świadomości i edukacja to kluczowe elementy, ale weryfikacja tych założeń następuje w zderzeniu z najbardziej dynamicznym segmentem technologicznym ostatnich lat, czyli ze sztuczną inteligencją. Rynek AI bywa brutalny – dziś najczęściej wygrywa to, co najszybsze i najtańsze. Jak zamierzacie przekonać partnerów i klientów, że nie warto odkładać kwestii etycznych i bezpiecznych rozwiązań na później?

Ryzyka związane z brakiem kontroli nad modelami AI widać już dziś w twardych danych. Analizy na łamach „Financial Times” pokazują, jak cyberprzestępcy usuwają fabryczne zabezpieczenia

i filtry z modeli open source, by wykorzystywać je do ataków. Podatności w modelach językowych, m.in. te opisywane w rozwiązaniach od Anthropic, generują realne zagrożenia dla bezpieczeństwa firmowych danych. Jeśli biznes to zignoruje, szybko zderzy się z kosztownymi problemami prawnymi i wizerunkowymi.

W OVHcloud nie musimy dostosowywać naszych wartości do chwilowej mody marketingowej. Gwarantujemy bezwzględną nienaruszalność danych klienta: nigdy nie wykorzystujemy ich do celów komercyjnych ani do trenowania modeli bez zgody właściciela. Motto naszego założyciela – „Innovation for Freedom” – określa nasze podejście do biznesu od 25 lat.

W erze sztucznej inteligencji ta zasada przestaje być teorią, a staje się twardym parametrem bezpieczeństwa biznesowego. Chcemy dostarczać narzędzia AI, które gwarantują pełną niezależność operacyjną każdemu – od małych firm i organizacji non-profit po wielkie korporacje. Sztuczna inteligencja w wydaniu OVHcloud to technologia bezpieczna prawnie i infrastrukturalnie, a w najbliższym czasie rynek zobaczy kolejne, konkretne wdrożenia produktowe, które to potwierdzą. n Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

IFS CONNECT EASTERN EUROPE 2026

INDUSTRIAL AI W RYTMIE „SUSTAINABLE SPEED”

W świecie IT dla przedsiębiorstw, zdominowanym od lat przez abstrakcyjne slogany o chmurze i wszechobecnej rewolucji, rzadko zdarzają się wydarzenia, które tak radykalnie sprowadzają dyskusję z technologicznych obłoków na twardy, fabryczny grunt. A jednak tegoroczna, szósta już edycja konferencji IFS Connect Eastern Europe, która odbyła się 19 maja 2026 roku w warszawskim hotelu Sheraton Grand, udowodniła, że dojrzałość rynkowa polega na odrzuceniu fasadowego blichtru na rzecz bezwzględnego pragmatyzmu.

Redakcja IT Reseller, która od lat obserwuje cykle narodzin i rozkwitu kolejnych trendów, jechała na to wydarzenie z konkretnym pytaniem: czy zapowiadana na każdym kroku sztuczna inteligencja dla przemysłu, określana tu mianem Industrial AI, to kolejny kaprys Doliny Krzemowej, czy realne narzędzie ratunkowe dla sektorów zmagających się z przerwami w łańcuchach dostaw, presją kosztową i niedoborem rąk do pracy?

Po intensywnym dniu spędzonym na sesjach plenarnych, rozmowach z dyrektorami operacyjnymi oraz analizie studiów przypadku, odpowiedź wydaje się jasna. Przemysł nie potrzebuje kolejnej rewolucji. Potrzebuje ewolucji o kontrolowanej prędkości, koncepcji, którą organizatorzy zamknęli w formule „sustainable speed”.

Sustainable speed: szybkość, która buduje, a nie niszczy

Konferencję oficjalnie otworzyli Ewa Jodłowska, Prezes Zarządu IFS CEE oraz Jacek Lichoń, Digital Sales Director, IFS CEE, wprowadzając gości z ośmiu krajów

Europy w motyw przewodni wydarzenia: „Industry Accelerated”. Hasło to mogłoby brzmieć groźnie w uszach kogoś, kto odpowiada za utrzymanie ruchu w hucie czy zarządzanie siecią przesyłową, w tych obszarach pośpiech jest bowiem najgorszym doradcą. Jednak, jak natychmiast doprecyzowała Ewa Jodłowska, w filozofii biznesowej IFS szybkość nie oznacza bezmyślnej pogoni za nowinkami. To zdolność do sprawniejszego podejmowania decyzji, natychmiastowego wykrywania anomalii oraz reagowania na zmiany bez zakłócania tego, co w firmie już działa. – W branżach, z którymi pracujemy, szybkość oznacza wykrycie problemu, zanim zatrzyma on produkcję, wysłanie właściwego technika, zanim awaria się rozrośnie, czy zmianę harmonogramu, zanim opóźnienie dotknie klienta. Speed is life – podkreślała szefowa IFS CEE.

Ta perspektywa stała się fundamentem dyskusji typu fireside chat, w której udział wzięli Mathieu Daudigny, Managing Director Europe Central w IFS, oraz Grzegorz Gola, Dyrektor Sprzedaży IFS CEE. Rozmówcy zderzyli ze sobą dwa pozornie wykluczające się światy. Z jednej strony, branże takie jak energetyka,

telekomunikacja, budownictwo czy sektor obronny (aerospace & defence), które funkcjonują w bardzo długich cyklach inwestycyjnych. Z drugiej, dynamiczną rzeczywistość rynkową wymuszającą elastyczność.

Linie produkcyjne czy sieci energetyczne nie mogą być zatrzymywane czy pozbawiane zasilania tylko dlatego, że organizacja chce przetestować nowe oprogramowanie. Właśnie w tym napięciu rodzi się potrzeba „sustainable speed”, tempa zmian, które wzmacnia biznes, zamiast go destabilizować. Mathieu Daudigny zwrócił uwagę, że przewagę zyskają nie te przedsiębiorstwa, które zaimplementują najwięcej systemów, ale te, które potrafią wykorzystać je w sposób praktyczny, z poszanowaniem dla ciągłości operacji i długiej żywotności aktywów.

Wyjście z cyfrowego silosu

Kolejne wystąpienia przyniosły potężną dawkę technologicznego konkretu. Andrzej Wąs, Dyrektor Wsparcia Sprzedaży oraz Szymon Kot, Global Principal

Solution Architect – Service & Asset, rozebrali na czynniki pierwsze strukturę sztucznej inteligencji, która ma przynieść przemysłowi realną wartość.

Główny wniosek? AI nie działa w próżni. Narzędzia ogólnego zastosowania w zderzeniu z realiami hal produkcyjnych okazują się bezużyteczne, jeśli nie znają kontekstu biznesowego: specyfiki procesów, architektury danych i decyzji podejmowanych każdego dnia. W oprogramowaniu klasy enterprise sztuczna inteligencja musi działać blisko produkcji, serwisu, zamówień czy kosztów, stając się integralnym elementem tkanki systemowej.

Prelegenci zaprezentowali strukturę platformy IFS.ai, która spaja dane i automatyzację bezpośrednio z procesami obsługiwanymi w chmurze (IFS Cloud). W tym ekosystemie na szczególną uwagę zasługują dwa komponenty:

q Nexus Black: rozwiązanie wspierające szybkie przechodzenie od pomysłu i koncepcji biznesowej do realnych efektów;

q IFS Loops Digital Workers: środowisko pozwalające na budowanie cyfrowych pracowników wykonujących konkretne, rutynowe zadania zgodnie z zasadami organizacji i umiejących płynnie operować na danych krążących między wieloma aplikacjami.

Eksperci podzielili zastosowanie przemysłowej AI na trzy komplementarne obszary:

q wsparcie ludzi - narzędzia takie, jak IFS.ai Copilot automatyzują żmudne procesy – np. generowanie zamówień na podstawie dokumentów PDF, streszczanie treści czy optymalizowanie harmonogramów pracy zespołów. Ogranicza to ręczne przepisywanie danych i eliminuje błędy; q pracownicy cyfrowi - samodzielnie realizują procesy prowadzące do określonego wyniku, angażując człowieka wyłącznie wtedy, gdy potrzebna jest akceptacja lub ocena wyjątku; q zaawansowane roboty - wychodzą poza ekran komputera bezpośrednio do fabryk, magazynów czy środowisk niebezpiecznych. Potrafią poruszać się w nieznanym otoczeniu i uczą się poprzez obserwację człowieka.

Człowiek w centrum technologicznego wszechświata

Mogłoby się wydawać, że wizja autonomicznych procesów i robotów budzi niepokój o los ludzkich zespołów. Stanowisko zarządu IFS, wyłożone przez Mathieu Daudigny’ego, skutecznie te nastroje tonuje: AI nie zastępuje ludzi. Co więcej, największe przełomy w przemyśle nigdy nie były wyłączną zasługą samej technologii, a u ich podstaw zawsze leżała unikalna wiedza oraz doświadczenie inżynierów i menedżerów. W dobie kryzysu demograficznego i niedoboru kompetencji technicznych rola Industrial AI zmienia się diametralnie. Jej zadaniem jest oddanie

pracownikom cennego czasu, zachowanie wiedzy organizacyjnej wewnątrz przedsiębiorstwa oraz pomoc w szybszym podejmowaniu decyzji, co jest kluczowe, np. przy wdrażaniu młodszych kadr.

Liczą się tylko mierzalne efekty

Dziennikarska rzetelność wymaga, aby deklaracje dostawców technologii zderzać z arkuszem kalkulacyjnym ich klientów. Pod tym względem IFS Connect 2026 dostarczyło mocnych dowodów na to, że przemysłowa AI dawno opuściła fazę eksperymentów, co widać w konkretnych wynikach finansowych i operacyjnych.

q William Grant & Sons: Dzięki przewidywaniu awarii i predykcyjnemu utrzymaniu ruchu, globalny producent odblokował aż 8,4 miliona funtów rocznych oszczędności.

q TOMRA: Zwiększyła wskaźnik napraw przy pierwszej wizycie technika do poziomu 97 proc., poprawiła ogólną efektywność o 27 proc. i skróciła czas wdrażania nowych pracowników o połowę.

q Kodiak Gas: Spodziewa się 3 milionów dolarów rocznych korzyści dzięki wykorzystaniu cyfrowych pracowników w codziennych działaniach zespołów. Warto też wspomnieć o technologicznym wątku sportowym. Partnerstwa IFS z Cadillac F1 czy Chelsea FC wykraczają

daleko poza tradycyjny marketing. W przypadku zespołu Cadillac F1 technologia IFS wspiera kluczowe procesy, od finansów i zakupów po zaawansowaną produkcję oraz inżynierię, gdzie o wygranej decydują milisekundy.

IFS Business Transformation Awards 2026

Jednym z najważniejszych punktów konferencji było wręczenie nagród IFS Business Transformation Awards 2026. Laureatami zostały organizacje, które potraktowały wdrożenie nowoczesnego systemu nie jako projekt IT zamykany w harmonogramie, ale jako początek głębokiej zmiany w sposobie działania firmy. Nagrody wręczyli Ewa Jodłowska oraz Mathieu Daudigny.

Tytuł Business Transformation Leader powędrował do firmy SIG (wspieranej przez partnera Delegate). Przedsiębiorstwo doceniono za żelazną konsekwencję w wykorzystaniu projektu do uporządkowania działań, zwiększenia przejrzystości procesów oraz poprawy koordynacji między obszarami organizacji.

W kategorii Innovative Business triumfowała spółka Debon Sp. z o.o. (partner wdrożeniowy: L-Systems). Kapituła doceniła firmę za niezwykle praktyczne podejście do innowacji, które ułatwiają codzienną pracę, skracają drogę od danych do decyzji i pozwalają działać sprawniej tam, gdzie wcześniej proces wymagał żmudnej pracy ręcznej.

Nagroda za doskonałość wdrożeniową (Implementation Excellence) trafiła

do rąk WAWEL SA. Krakowski producent słodyczy, wspólnie z partnerem InfoConsulting, przeprowadził projekt w sposób doskonale zaplanowany, z jasną odpowiedzialnością i realnym zaangażowaniem zespołu, łącząc dojrzałość organizacyjną z doskonałą komunikacją na linii biznes-IT.

Z kolei statuetkę Reference Client of the Year odebrała spółka Mlekovita. Potentat mleczarski zyskał uznanie za otwartość i aktywne dzielenie się doświadczeniami z wdrożenia, pokazując, jak technologia sprawdza się poza prezentacją sprzedażową, w realnej pracy, z uwzględnieniem trudnych decyzji i kluczowej roli zespołu.

Królestwo słodyczy w chmurze

Gdy zegar wybił godzinę 13, uwaga uczestników skupiła się na debacie „Dwie ścieżki, jeden system”, prowadzonej przez Grzegorza Musiała, wiceprezesa InfoConsulting. Było to niezwykle ciekawe studium przypadku, odsłaniające kulisy transformacji cyfrowej w Wawel S.A., firmie o ponad 125-letniej tradycji, produkującej

każdego dnia około 200 ton słodyczy i eksportującej je do ponad 50 krajów.

Joanna Sztefko, dyrektor ds. cyfryzacji i Członek Zarządu w Wawel S.A., podkreśliła, że sprawnie funkcjonująca technologia staje się dziś jednym z kluczowych warunków efektywnego rozwoju, pozwalając szybciej reagować na zmiany rynkowe i wzmacniać konkurencyjność. Decyzję o wyborze systemu poprzedził wieloetapowy proces selekcji. Ostatecznie Wawel zdecydował się na system IFS Cloud, idealnie dopasowany do specyfiki firm produkcyjnych z branży spożywczej, oraz partnera InfoConsulting, którego zespół wniósł ogromne doświadczenie operacyjne. Skala i tempo tego projektu budzą szczery podziw. Mirosław Kamiński, Prezes Zarządu InfoConsulting, ujawnił, że wdrożenie IFS Cloud w Wawel S.A. zrealizowano w rekordowym czasie zaledwie 9 miesięcy! Projekt objął kilkuset użytkowników, a w styczniu 2026 roku z sukcesem uruchomiono produkcyjnie krytyczne procesy operacyjne (Etap A). Zmiany objęły m.in. produkcję, zakupy, sprzedaż krajową i zagraniczną, gospodarkę magazynową, kontrolę jakości,

EDI, KSeF oraz finanse. Na ukończeniu są obecnie prace nad obszarem CRM, a w ramach Etapu B trwają już zaawansowane przygotowania do uruchomienia procesów wspomagających utrzymanie produkcji. – Tempo i zakres tego projektu pokazują, że w branży FMCG o złożonych procesach produkcyjnych transformacja cyfrowa nie musi trwać latami – podkreśliła Joanna Sztefko, zwracając uwagę na istotny element strategii, bo Wawel zastosował bardzo restrykcyjne podejście do wszelkich modyfikacji kodu, preferując rozwiązania standardowe.

– Oczekujemy, że to umożliwi nam w kolejnych latach płynne podążanie za rozwojem technologii według modelu evergreen – wyjaśniała.

Niezwykle istotnym aspektem była doskonała synergia pomiędzy dostawcą a wewnętrznym zespołem IT. Pracownicy firmy przeszli długą drogę, od roli zwykłych odbiorców szkoleń po zespół, który samodzielnie tworzy rozwiązania i współprowadzi proces stabilizacji. Dzięki temu wdrożeniu firma zyska lepszą kontrolę kosztów i marż, precyzyjne prognozowanie sprzedaży oraz nowoczesne, skalowalne środowisko IT.

IFS Zero i dekarbonizacja w czasie rzeczywistym

Popołudniowa część konferencji została podzielona na trzy równoległe ścieżki tematyczne: Produkcja (z udziałem partnerów L-Systems i Delegate), Energetyka, usługi komunalne i zasoby (partnerzy: CGI i Triald) oraz Inżynieria, budownictwo i infrastruktura. Prezentacje produktowe pozwoliły uczestnikom poznać najnowsze aplikacje, wśród których wyróżniała się nowość, czyli IFS Zero. W czasach, gdy regulacje zmuszają przedsiębiorstwa do drobiazgowego rozliczania śladu węglowego, IFS Zero stanowi kluczowe uzupełnienie ekosystemu w obszarze zrównoważonego rozwoju. Aplikacja pozwala mierzyć, raportować i optymalizować emisje w zakresach 1, 2 i 3, korzystając z danych z czujników IoT, systemów operacyjnych czy rachunków za media. Tam, gdzie nie ma bezpośredniego pomiaru, AI pomaga inteligentnie uzupełnić obraz aktywności emisyjnej. Dzięki temu firmy mogą przejść od sprawozdawczości ex post do bieżącego zarządzania emisjami nawet na poziomie konkretnych maszyn. Rozwiązanie to wspiera strategiczne decyzje dekarbonizacyjne, wskazując, gdzie ograniczyć zużycie energii i które aktywa wymagają optymalizacji. Firmy potrzebują stabilnych systemów w obszarach krytycznych, dlatego większe aktualizacje

funkcjonalne są wdrażane w sposób zaplanowany. Z kolei nowe aplikacje AI i usprawnienia niewpływające na krytyczne konfiguracje mogą trafiać do klientów znacznie szybciej, łącząc przewidywalność systemów enterprise z tempem rynkowych zmian.

Przemysł skazany na pragmatyzm

Opuszczając Sheraton Grand Warsaw po godzinach intensywnego networkingu w strefie partnerskiej (w której swoje rozwiązania prezentowali Microsoft, InfoConsulting, CGI, Delegate, L-Systems oraz Triald), czuliśmy satysfakcję. IFS Connect Eastern Europe 2026 dało rynkowi potężny zastrzyk ożywczego realizmu. Jeśli tegoroczna konferencja miała przekazać jedną uniwersalną prawdę o przyszłości biznesowego IT, to brzmi ona następująco: czas technologicznych fajerwerków dla samych fajerwerków bezpowrotnie minął. Sztuczna inteligencja w przemyśle obroni się tylko wtedy, gdy zrzuci szaty autonomicznego eksperymentu, założy roboczy kombinezon i wtopi się w codzienne procesy, zrozumie unikalny kontekst danych oraz stanie ramię w ramię z człowiekiem. Sukcesy laureatów tegorocznych nagród dobitnie dowodzą, że nowoczesny biznes doskonale rozumie te reguły gry. n Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

www.itreseller.pl

DELL TECHNOLOGIES UNLOCKING TOMORROW 2026

PRAGMATYZM ZAMIAST HYPE’U

Sztuczna inteligencja przestała być futurystyczną obietnicą sprzedawaną na slajdach prezentacji, a stała się twardą pozycją w budżetach i realnym wyzwaniem architektonicznym. Konferencja Dell Technologies „Unlocking Tomorrow 2026”, która odbyła się 26 maja w Centrum Konferencyjnym Legii Warszawa, dobitnie pokazała, że polski rynek IT wszedł w fazę głębokiej dojrzałości.

Warszawskie spotkanie, organizowane pod hasłem „Praktyczny wymiar technologii”, zgromadziło kluczowych graczy polskiej sceny teleinformatycznej, od kadry zarządzającej największych przedsiębiorstw, przez czołowych dystrybutorów, aż po inżynierów i twórców oprogramowania. Tegoroczna edycja, ze względu na duże zainteresowanie w poprzednich latach, przyjęła formułę hybrydową, łącząc audytorium stacjonarne z szeroką widownią online.

Atmosfera w kuluarach stadionu Legii nie pozostawiała złudzeń: branża znajduje się w punkcie zwrotnym. Nowości zaprezentowane niedawno podczas globalnego Dell Technologies World zeszły na poziom lokalny, zyskując konkretne, rynkowe osadzenie. Rynek dynamicznie ewoluuje, a pojedyncze urządzenia czy izolowane modele infrastrukturalne przestają determinować sukces. Dziś wygrywają kompletne, zintegrowane rozwiązania, które potrafią połączyć bezpieczeństwo danych z codzienną produktywnością pracowników. Co najważniejsze,

w centrum tej technologicznej układanki ponownie stawia się człowieka, jego realne potrzeby oraz kompetencje zespołów.

Oficjalne otwarcie konferencji należało do Dariusza Piotrowskiego, dyrektora generalnego Dell Technologies Polska. Jego wystąpienie nadało ton całemu wydarzeniu, odczarowało dominującą w mediach narrację o technologicznej rewolucji i sprowadzając dyskusję na tory pragmatycznego biznesu. Piotrowski odwołał się do słów Michaela Della, który porównał rozwój generatywnej sztucznej inteligencji do upowszechnienia energii elektrycznej. – Wszyscy będą mieli dostęp do AI. Tak jak wszyscy mieli dostęp do elektryczności. Przewagę zbudują nie ci, którzy pierwsi ją wdrożą, ale ci, którzy będą wiedzieli, gdzie ją poprowadzić i jaki problem dzięki niej rozwiązać – powiedział Piotrowski.

Ta metafora idealnie obrazuje obecny etap transformacji cyfrowej. Dostęp do modeli nie jest już barierą wejścia ani czynnikiem wyróżniającym. Prawdziwa walka konkurencyjna toczy się

o to, jak precyzyjnie technologia zostanie wbudowana w istniejące procesy biznesowe.

Nowa grawitacja danych

Kluczowym punktem prezentacji szefa polskiego oddziału Dell Technologies były twarde dane rynkowe, które redefiniują dotychczasowy podział sił między chmurą obliczeniową a infrastrukturą lokalną. Jak wynika z przytoczonych analiz, obecnie aż 67 proc. workloadów związanych z AI działa poza chmurą publiczną. Co więcej, 88 proc. organizacji realizuje już co najmniej jeden projekt z zakresu sztucznej inteligencji we własnej infrastrukturze.

Ten trend pokazuje fundamentalną zmianę paradygmatu architektury IT. Przez ostatnią dekadę rynek dążył do centralizacji zasobów w chmurze. Dzisiaj, w obliczu eksplozji zapotrzebowania na algorytmy uczenia maszynowego, obserwujemy proces odwrotny, napędzany tzw. grawitacją danych (data gravity).

– Przez lata obserwowaliśmy przesyłanie danych do AI. Dziś coraz częściej

obserwujemy odwrotny kierunek. AI podąża tam, gdzie znajdują się dane, bo to tam powstaje wartość, tam liczy się bezpieczeństwo i tam podejmowane są decyzje – podkreślił Piotrowski.

Skala tego zjawiska będzie rosła. Prognozy Goldman Sachs Research wskazują, że globalna konsumpcja tokenów AI może wzrosnąć do 2030 roku nawet 24-krotnie. Przełoży się to na poziom około 120 biliardów tokenów przetwarzanych w każdym miesiącu! Obsłużenie takiego wolumenu wyłącznie w modelach chmurowych byłoby ekonomicznie i logistycznie nieuzasadnione.

Cztery siły nacisku na nowoczesny biznes

Współczesne organizacje nie funkcjonują w próżni. Ich kadra zarządzająca musi na co dzień balansować między innowacjami a stabilnością operacyjną.

Dariusz Piotrowski zwrócił uwagę, że polskie i globalne firmy znajdują się obecnie pod silną presją czterech jednoczesnych i przenikających się sił.

q Dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji, wymuszający stałą rewizję modeli biznesowych.

q Rosnące wymagania w zakresie cyberbezpieczeństwa, wynikające z wyrafinowanych ataków i regulacji prawnych (NIS2, DORA).

q Niedobór kompetencji na rynku pracy, utrudniający wdrażanie zaawansowanych systemów.

q Głębokie zmiany demograficzne, modyfikujące oczekiwania pracowników wobec narzędzi pracy.

W tak skomplikowanym otoczeniu zakup i wdrożenie systemu AI nie może być podyktowane wyłącznie chęcią bycia innowacyjnym. Każda inwestycja musi przejść potrójny test rynkowej dojrzałości. – Nie pytajmy już tylko o to, czy możemy wdrożyć AI. Znacznie ważniejsze jest pytanie, czy dane rozwiązanie jest wykonalne, odporne i efektywne. Dopiero połączenie tych trzech elementów tworzy realną wartość biznesową – podsumował Piotrowski.

Właśnie ta potrójna perspektywa sprawia, że biznes coraz wyraźniej odchodzi od krótkoterminowych, izolowanych eksperymentów na rzecz budowy długofalowych strategii. Ich fundamentem

stają się autonomiczne systemy agentowe oraz infrastruktura idealnie dopasowana do ich rosnących wymagań.

AI schodzi z chmury na biurko użytkownika

Jednym z najbardziej obleganych punktów konferencji była specjalna strefa wystawiennicza „AI na Twoim Biurku”. Pokazy i prezentacje zgromadzonych tam rozwiązań udowodniły, że innowacja przestała być domeną wyłącznie odległych centrów danych. Ona dzieje się bezpośrednio przy użytkowniku, odpowiadając na codzienne potrzeby biznesowe.

Alians Dell i AMD na rzecz wydajności

Ważnym elementem tegorocznej strategii Dell Technologies jest bliska współpraca z AMD. Wspólne działania obu gigantów koncentrują się na dostarczaniu skalowalnych, wysokowydajnych rozwiązań dedykowanych nowoczesnym obciążeniom AI. Architektura ta obejmuje pełne spektrum produktów od serwerów w centrach danych napędzanych procesorami AMD EPYC i akceleratorami Instinct, aż po nową generację komputerów osobistych stworzonych z myślą o lokalnym przetwarzaniu procesów AI (on-device intelligence). Na poziomie urządzeń klienckich rewolucja ta zyskała konkretne oblicze pod postacią sprzętu klasy Copilot+ PC, pracującego pod kontrolą systemu Windows 11 Pro. Urządzenia te wyposażone są w specjalizowane układy NPU (Neural Processing Unit), które stanowią brakujące ogniwo w architekturze sprzętowej. Dzięki odciążeniu procesora głównego (CPU) i układu graficznego (GPU), wbudowane jednostki NPU pozwalają na płynne, energooszczędne i w pełni lokalne uruchamianie zaawansowanych algorytmów sztucznej inteligencji. To radykalnie przyspiesza przejście od teoretycznego potencjału AI do jego codziennego wykorzystania w arkuszach kalkulacyjnych, edytorach tekstu czy systemach analitycznych.

Przełom on-premise z Dell Pro Max GB10

W segmencie stacji roboczych i lokalnych systemów obliczeniowych duże zaintere-

sowanie wzbudziła technologia Dell Pro Max GB10. Rozwiązanie to otwiera nowy rozdział dla firm, które potrzebują potężnej mocy obliczeniowej do trenowania, testowania i dostrajania lokalnych modeli AI, ale nie chcą lub nie mogą transferować swoich danych do chmury publicznej.

Infrastruktura oparta na Dell Pro Max GB10 udowadnia, że zaawansowane środowisko deweloperskie AI można zamknąć w bezpiecznym, przewidywalnym finansowo formacie działającym bezpośrednio w siedzibie firmy, na biurku inżyniera czy analityka danych. To odpowiedź na rynkowe zapotrzebowanie na systemy wydajne, dostępne i gotowe do działania od zaraz, bez konieczności opłacania

wysokich rachunków za transfer danych (egress fees) czy wynajmowanie mocy w chmurze. Lokalne przetwarzanie danych staje się tym samym fundamentem pod budowę suwerennych i bezpiecznych systemów nowej generacji.

Bielik AI i rewolucja wieloagentowa

Jednym z najważniejszych punktów merytorycznych konferencji była debata, którą poprowadził Robert Domagała, ISG Technology Consulting Manager w Dell Technologies Poland. Jego gościem na scenie był Sebastian Kondracki, współtwórca rodziny modeli Bielik AI oraz prezes fun-

dacji SpeakLeash | Spichlerz. Dyskusja ta stała się szczegółowym wglądem w temat suwerenności technologicznej, budowy krajowych kompetencji oraz praktycznego wdrażania lokalnych modeli w polskim biznesie i sektorze publicznym.

Bielik AI to obecnie największy polski projekt otwartego modelu językowego. Społeczność zgromadzona wokół tej inicjatywy liczy już około 6 tysięcy osób, a nad samym procesem treningowym czuwa wyspecjalizowany zespół inżynierów ściśle współpracujący z Akademickim Centrum Komputerowym Cyfronet AGH. Sebastian Kondracki zdefiniował, czym we współczesnym świecie jest suwerenność technologiczna i dlaczego posiadanie

własnego, narodowego modelu językowego ma znaczenie dla bezpieczeństwa. – Suwerenność AI to możliwość działania na własnych zasadach. Kiedy przetwarzamy dane wrażliwe – bankowe, medyczne czy państwowe – musimy mieć możliwość ich analizy w środowisku, które pozostaje pod naszą kontrolą – powiedział Kondracki.

Obecna wersja Bielika opiera się na architekturze liczącej 11 miliardów parametrów. To wielkość, która pozwala na zachowanie balansu pomiędzy precyzją odpowiedzi a wymaganiami sprzętowymi. Kondracki zdradził również plany rozwojowe – obecnie trwają prace nad specjalnym adapterem, który ma

przyspieszyć generowanie odpowiedzi przez model od 5 do 7 razy, bez utraty jakości merytorycznej.

Wiedza, która zostaje w kraju

W trakcie dyskusji rozmówcy zwracali uwagę na to, że wartość projektów, takich jak Bielik, wykracza daleko poza sam czysty kod źródłowy czy wagi modelu. Chodzi przede wszystkim o unikalny kapitał ludzki i wiedzę, która rodzi się w trakcie realizacji tak skomplikowanych przedsięwzięć.

– Nie ma lepszego sposobu budowania kompetencji niż stworzenie czegoś własnego. Nawet jeśli za kilka lat będziemy korzystać z innych modeli, wiedza zdobyta podczas ich trenowania, dostrajania i wdrażania pozostanie z nami i będzie procentować w kolejnych projektach –podkreślił Kondracki.

Podczas debaty zaprezentowano także pierwsze przykłady wdrożeń Bielika, realizowane między innymi w strukturach administracji publicznej. Kompaktowe, dobrze skrojone pod język polski modele

językowe sprawdzają się wszędzie tam, gdzie kluczowe znaczenie mają przewidywalne, niskie koszty utrzymania infrastruktury oraz bezpieczeństwo danych.

Przyszłość należy do organizacji AI Native

Zarówno Robert Domagała, jak i Sebastian Kondracki są zgodni co do jednego: rynek stoi u progu ery organizacji AI Native. To firmy i instytucje, które przestają traktować sztuczną inteligencję jako zewnętrzny dodatek wklejony do istniejących struktur. W modelach AI Native technologia ta staje się naturalnym, fundamentalnym elementem całego modelu operacyjnego.

Przejście do tego etapu będzie wiązało się ze zmianą podejścia architektonicznego. Czas pojedynczych, gigantycznych modeli realizujących wszystkie zadania mija.

– Przyszłość AI to nie jeden model wykonujący wszystkie zadania. To współpracujące ze sobą zespoły wyspecjalizowanych agentów, które mogą działać lokalnie, bezpiecznie

i efektywnie kosztowo – zaznaczył Sebastian Kondracki.

Wizję tę uzupełnił Robert Domagała, wskazując na konkretną rolę Dell Technologies w tym procesie. Zadaniem dostawcy infrastruktury jest budowanie bezpiecznego, stabilnego i w pełni przewidywalnego ekosystemu sprzętowo-programowego, w którym systemy agentowe i wieloagentowe osadzone w realnych procesach biznesowych będą mogły bezpiecznie przetwarzać firmowe zasoby. O sukcesie wdrożeń AI decydować będzie bowiem nie sam algorytm, ale całe bezpieczne i suwerenne otoczenie wokół niego.

Potwierdzeniem tego trendu był konkurs „AI na Twoim biurku. Po prostu”, do którego polskie firmy zgłosiły ponad 600 projektów, udowadniając gotowość do wdrażania innowacji.

Głos kanału partnerskiego

Konferencja na stadionie Legii była również doskonałym barometrem nastrojów w kanale partnerskim, który w strukturze sprzedaży Dell Technologies odgrywa rolę

kluczową. To dystrybutorzy i integratorzy są tymi podmiotami, które ostatecznie przekładają wizję producenta na konkretne wdrożenia u klientów końcowych. W kuluarach mocno wybrzmiał głos przedstawicieli czołowych firm dystrybucyjnych w Polsce, m.in. AB oraz TD SYNNEX. Eksperci rynkowi zwracali uwagę, że spotkania, takie jak Unlocking Tomorrow, pozwalają precyzyjnie zobaczyć, jak zaawansowane technologie infrastrukturalne, systemy data center i rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa zaczynają realnie wpływać na codzienne decyzje zakupowe dyrektorów IT. Rynek bardzo szybko adaptuje nowości po globalnym Dell Technologies World, a kanał partnerski deklaruje gotowość do realizacji zaawansowanych projektów z zakresu suwerennego AI. W rozmowach z partnerami handlowymi przewijał się jeden wspólny wniosek: obecna transformacja rynkowa redefiniuje rolę doradcy technologicznego. Klient nie szuka już dzisiaj sprzedawcy sprzętu, szuka partnera, który pomoże mu bezpiecznie i mądrze przejść przez proces transformacji, dbając o cyberodporność i ciągłość operacyjną biznesu w świecie pełnym geopolitycznych i gospodarczych niepewności.

Dojrzałość, która rodzi przewagę

Dell Technologies Unlocking Tomorrow 2026 przejdzie do historii jako wydarzenie, które ostatecznie zamknęło etap rynkowego romantyzmu w dyskusji o sztucznej inteligencji w Polsce. Zamiast opowieści o odległej przyszłości, liderzy technologiczni otrzymali zestaw konkretnych odpowiedzi, architektonicznych wskazówek i gotowych platform sprzętowych. Tegoroczne prezentacje pokazały jasno, że największym wyzwaniem w świecie AI wcale nie jest technologia sama w sobie. Prawdziwą trudnością dla współczesnych organizacji jest dokonanie właściwego wyboru w zalewie marketingowych trendów i podjęcie mądrej decyzji o tym, co faktycznie warto wdrożyć, by zbudować realną przewagę konkurencyjną. W tym wyścigu zwycięzcą nie będzie ten, kto dysponuje największym budżetem na innowacje lub wdraża je najszybciej. Wygra organizacja, która potrafi zadawać właściwe pytania, precyzyjnie diagnozować własne potrzeby i słuchać drugiego człowieka. I to jest najważniejsza lekcja dojrzałości, jaką Dell Technologies przedstawia polskiemu biznesowi na nadchodzące lata. n Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

www.itreseller.pl

DESTINATION AI GDAŃSK

KONIEC ZABAWY Z AI: POLSKI BIZNES LICZY

NA TWARDE ROI

Era eksperymentów z AI w biznesie dobiegła końca. Gdańska edycja konferencji

Destination AI od TD SYNNEX udowodniła, że polski sektor IT stawia na konkretne, lokalne wdrożenia, w których kluczem do sukcesu jest dojrzała strategia oraz suwerenność i bezpieczeństwo danych.

Spotkanie, które odbyło się 26 maja 2026 roku w Gdańsku, otworzył Mariusz Laurisz, CEO IT Reseller, pełniący rolę gospodarza i moderatora konferencji zorganizowanej przez TD SYNNEX. Ta edycja Destination AI stała się merytorycznym poligonem dla realnych implementacji sztucznej

n 373-374/2026 IT Reseller

inteligencji, odcinając się od czysto futurologicznych wizji. Wydarzenie zarysowało platformę do dyskusji o tym, jak teoretyczne dotąd modele przekładają się na faktyczną efektywność operacyjną przedsiębiorstw, dowodząc, że krajowy rynek przestał traktować AI jako technologiczną ciekawostkę.

Już na starcie zdefiniowano fundamentalną zmianę nastrojów rynkowych: wyraźne przejście od dotychczasowej fascynacji generatywnymi możliwościami algorytmów w stronę twardej kalkulacji ROI, automatyzacji procesów oraz systemów agentowych. Dziś sztuczna inteligencja to krytyczny element

architektury biznesowej, wymagający precyzyjnego balansu między skalowalną mocą chmury a bezpieczeństwem i niezależnością lokalnego przetwarzania danych (on-premise oraz Edge AI).

Cyfrowy junior w służbie biznesu: Copilot jako fundament nowej codzienności

Jako pierwszy na scenie wystąpił Arkadiusz Długozima, Business Development Manager w TD SYNNEX, który podjął próbę odczarowania AI jako narzędzia służącego głównie do generowania „filmików z kotkami”, kierując uwagę na realne problemy biznesowe. Prelegent zdiagnozował fundamentalną barierę: wiele organizacji próbuje wdrażać zaawansowanych agentów na nieuporządkowanych strukturach danych, co skazuje projekty na nieefektywność. Rozwiązaniem ma być koncepcja Copilot+ PC, gdzie AI nie występuje w roli mentora, lecz cyfrowe-

go „juniora” lub stażysty, odciążającego pracowników od żmudnych zadań, takich jak przenoszenie danych z plików PDF do arkuszy Excel czy podsumowywanie wielogodzinnych spotkań.

Długozima przytoczył ponadto prognozy, według których do końca 2026 roku aż 40 proc. aplikacji biznesowych będzie natywnie wykorzystywać algorytmy AI, a w ciągu najbliższych dwóch lat 15 proc. codziennych decyzji zawodowych zostanie powierzonych autonomicznym agentom. W tym kontekście kluczowym argumentem za przejściem na lokalne przetwarzanie danych (On-Device) staje się czysta ekonomia skali. Jak wskazał ekspert, w przypadku dużej organizacji liczącej 1000 pracowników, przeniesienie zapytań z chmury na lokalne jednostki NPU może przynieść oszczędności rzędu nawet 200 tys. dolarów w perspektywie czterech lat. Pozwala to całkowicie zniwelować rosnące koszty operacyjne, związane

z każdorazowym odpytywaniem zewnętrznych modeli chmurowych.

Od laptopa do lokalnego superkomputera: hardware w służbie dużych modeli

Płynne przejście od strategii do infrastruktury zapewnił Tomasz Czekaj, Channel Client Solutions Specialist w Dell Technologies, który wskazał na nieuchronną ścianę technologiczną, przed którą stają urządzenia zakupione masowo w 2020 roku. Nowy standard Copilot+ PC wymaga minimum 16 GB pamięci RAM oraz specjalizowanych silników NPU, które w najnowszych rozwiązaniach Dell Pro (linie 3, 5, 7 oraz Premium) stają się fundamentem wydajności. Dell promuje nie tylko sam sprzęt, ale całe środowisko programistyczne Dell Pro AI Studio, oferujące dziewięć przetestowanych, małych modeli językowych (od 2 do 7 miliardów parametrów), które

administratorzy mogą wdrażać masowo za pomocą narzędzia Microsoft Intune. Szerokim echem odbiła się też prezentacja jednostki Dell Pro Max z GB10 – miniaturowego komputera o wymiarach 15x15 cm, opartego na architekturze NVIDII, który dysponuje 128 GB współdzielonej pamięci RAM dla CPU i GPU. To urządzenie pozwala na lokalne uruchamianie modeli o wielkości do 200 miliardów parametrów, co odpowiada potencjałowi modelu GPT-3 z 2020 roku, przy zachowaniu pełnej suwerenności danych wewnątrz sieci firmowej. Czekaj podkreślił, że model ten jest idealnym punktem wejścia dla mniejszych firm (SMB), umożliwiając testowanie rozwiązań AI przed ich kosztownym skalowaniem do poziomu serwerowego.

Waluta przyszłości i zmierzch procesorów ogólnego przeznaczenia Perspektywę ewolucji oprogramowania nakreśliła Małgorzata Gniech z firmy NVIDIA, wprowadzając pojęcie tokena jako nowej waluty AI. Gniech podkreśliła także, że branża przechodzi obecnie

z fazy generatywnej do ery „Agentic AI” – systemów posiadających zdolności rozumowania (reasoning capabilities), które potrafią dopytać o szczegóły zadania i samodzielnie korzystać z wielu źródeł danych. Ekspertka obaliła ponadto popularny wciąż mit, że NVIDIA jest wyłącznie producentem kart graficznych –obecnie aż 70 proc. personelu firmy to deweloperzy, z czego kolejne 70 proc. z nich zajmuje się tworzeniem samego tylko oprogramowania.

Ekspertka zwróciła również uwagę na nadchodzącą falę „Physical AI”, gdzie oprogramowanie agentowe zostanie zintegrowane z robotyką w fabrykach czy szpitalach, a zachodzące w nim procesy i zachowania maszyn będą najpierw testowane w bezpiecznych wirtualnych środowiskach, tzw. cyfrowych bliźniakach. Jednocześnie słusznie przestrzegła przed bezgranicznym ufaniem algorytmom, sugerując, że w procesach takich, jak obsługa reklamacji agent AI może samodzielnie podejmować decyzje finansowe (np. zwrot do 200 dolarów), ale na końcu łańcucha decyzyjnego zawsze powinien pozostać człowiek weryfikujący poprawność działania systemu.

Bezpieczeństwo kodu i bariera językowa przełamana w czasie rzeczywistym

Praktyczne zastosowanie lokalnych mocy obliczeniowych zaprezentował Jan Olszewski z firmy SafeStack, skupiając się na dwóch krytycznych obszarach: programowaniu i komunikacji. Produkt Coder, działający jako wtyczka do ekosystemu JetBrains, pozwala na automatyczną weryfikację i optymalizację kodu źródłowego bez ryzyka wycieku danych wrażliwych do zewnętrznych chmur. Jest to kluczowe w sektorach takich, jak finanse czy obronność, gdzie klucze dostępu czy nazwy tabel w skryptach analitycznych stanowią aktywa o najwyższym stopniu poufności. Drugim filarem prezentacji było rozwiązanie Safe VOX – translator działający w czasie rzeczywistym, zaprojektowany z myślą o instytucjach publicznych, placówkach medycznych czy straży granicznej. System ten, uruchamiany lokalnie na urządzeniach klasy Edge, pozwala na natychmiastowe tłumaczenie rozmowy między urzędnikiem a obcokrajowcem, generując jednocześnie archiwalny zapis czatu do celów audytowych. Dzięki

takiemu podejściu organizacje rozwiązują problem kompetencji językowych personelu, zachowując jednocześnie pełną zgodność z RODO, gdyż dane głosowe nie opuszczają lokalnej infrastruktury.

Wyścig zbrojeń i narodziny polskich fabryk AI

Geopolityczny i strategiczny wymiar infrastruktury nakreśliła Maryia Shulhach, reprezentująca IBM EMEA, przywołując analogię wyścigu Formuły 1. Shulhach zderzyła brutalne dane inwestycyjne: podczas gdy USA przeznaczyły na rozwój AI 500 miliardów dolarów, Europa dopiero startuje z modelem suwerennych i zarządzalnych AI Factories. Polska w tym układzie staje się niemniej kluczowym hubem dzięki wysokim kompetencjom inżynierskim oraz rozbudowanemu środowisku HPC (High Performance Computing), czego dowodem są dwie powstające fabryki AI: PIAST-AI w PCSS oraz GAIA w Cyfronet (AGH).

Dodatkowo IBM aktywnie wspiera rozwój polskiego modelu językowego PLLuM, współpracując z Politechniką

i Uniwersytetem Wrocławskim, aby ująć w nim specyficzne niuanse lokalnego języka i kultury. Shulhach podkreśliła jednak, że 99 proc. polskich klientów nie potrzebuje „bolidu F1” do trenowania modeli od zera, lecz biznesowej platformy do ich serwowania. Rozwiązaniem dla tej grupy jest IBM Fusion – swoiste „pudełko na AI”, czyli platforma zawierająca serwery GPU, storage i sieć, którą można uruchomić w zaledwie 24 godziny, eliminując wielotygodniowe procesy konfiguracji środowisk kontenerowych.

Inteligentna przestrzeń spotkań: gdy sala zaczyna myśleć

O tym, jak sztuczna inteligencja zmienia kulturę spotkań, opowiedzieli Łukasz Klibisz i Grzegorz Gęślak z TD SYNNEX Maverick. Eksperci zaprezentowali, jak nowoczesne systemy Microsoft Teams Rooms (MTR), działające w oparciu o zaawansowane licencje Teams Rooms Pro, wykorzystują zaawansowane algorytmy AI do niwelowania dystansu między uczestnikami zdalnymi a fizycznie

obecnymi w biurze. Funkcja chmurowego kadrowania „Cloud IntelliFrame” automatycznie rozpoznaje osoby znajdujące się w przestrzeni konferencyjnej i dzieli sygnał wideo na indywidualne kafelki, tworząc złudzenie, że każdy uczestnik bierze udział w spotkaniu sprzed własnego laptopa, co znacząco poprawia widoczność mimiki oraz zaangażowanie.

Wrażenie zrobiła też prezentacja dedykowanych kamer treści (Content Camera), gdzie algorytmy AI analizują obraz fizycznej tablicy suchościeralnej lub flipchartu. System automatycznie prostuje kadr, podbija kontrast pisma, a postać osoby piszącej czyni półprzezroczystym „duchem”, dzięki czemu treść pozostaje zawsze czytelna dla uczestników online.

Eksperci zwrócili uwagę także na inne przydatne rozwiązanie, a mianowicie na profile głosowe i twarzy, które pozwalają platformie na precyzyjne przypisywanie wypowiedzianych słów do konkretnych nazwisk w transkrypcji na żywo. Choć ułatwia to automatyczne generowanie notatek i podsumowań przez inteligentnych agentów, bezpowrotnie kończy erę anonimowości podczas spotkań biznesowych.

Serce rewolucji: krzemowa ofensywa Intela

Technologiczną klamrę wydarzenia stanowiło wystąpienie Artura Bara z firmy Intel, który zaprezentował historyczny skok w procesie produkcyjnym układów scalonych. Przejście na technologię 18 angstremów (1,8 nm) oraz nową architekturę tranzystorów pozwoliło na osiągnięcie o 30 proc. większego upakowania elementów i 15 proc. wyższej wydajności na wat energii. Przypomniał też, że najnowsze procesory Panther Lake oraz Lunar Lake definiują nową kategorię „AI PC”, oferując do 27 godzin pracy na baterii oraz wydajność rzędu 120–180 TOPS dla całej platformy, co jeszcze kilka lat temu było osiągalne jedynie dla rozbudowanych serwerów.

Bar stwierdził, że nowoczesny komputer musi posiadać trzy silniki: CPU, GPU oraz NPU, ponieważ różne modele AI są optymalizowane pod inne jednostki. Intel stawia przy tym na pełną kompatybilność, unikając problemów z brakiem możliwości uruchomienia benchmarków. Ponadto technologia vPro dostarcza administratorom narzędzia do zdalnego zarządzania flotą i sprzętowego izolowania wirtualnych maszyn, co według danych Intela czyni te jednostki siedmiokrotnie mniej podatnymi na ataki hakerskie niż rozwiązania bez certyfikacji biznesowej.

W sferze serwerowej Intel stawia na akcelerację specyficznych zadań. Bar podkreślił, że nowa generacja Xeonów posiada wbudowane akceleratory, takie jak AMX, które sprawiają, że inferencja AI jest do 50 proc. wydajniejsza niż w konkurencyjnych rozwiązaniach. Ekspert zauważył również, że modernizacja infrastruktury to nie tylko kwestia szybkości, ale przede wszystkim ekonomii – konsolidacja starych serwerów w stosunku 4:1 pozwala na drastyczne obniżenie kosztów prądu i emisji CO2, co przy dzisiejszych cenach energii jest kluczowym argumentem dla zarządów firm.

Debata ekspertów o dojrzałości wdrożeniowej

Ważnym punktem gdańskiego spotkania była debata prowadzona przez Ewelinę Stój z redakcji IT Reseller. W dyskusji udział wzięli Katarzyna Bielak (Intel), Monika Kałas (Microsoft) oraz Tomasz Czekaj (Dell Technologies), którzy starali się zdiagnozować bariery stojące na drodze do masowej adopcji AI. Eksperci zmierzyli się z alarmującym paradoksem: mimo że 85 proc. polskich firm eksperymentuje z AI, zaledwie 5 proc. zdołało wdrożyć te rozwiązania na skalę przynoszącą realne zyski. Katarzyna Bielak zdefiniowała obecny

moment jako zmierzch laptopów z ery pandemii, które uderzają w wydajnościową ścianę w obliczu standardu Copilot+ PC, co wymusza modernizację flot także w celu zachowania bezpieczeństwa i zgodności z unijnym AI Act. Monika Kałas wprowadziła wątek „ekonomii tokenów”, ostrzegając przed pułapką niekontrolowanych kosztów chmurowych i wskazując kategorię Copilot+ PC jako sposób na przeniesienie części obliczeń na lokalny sprzęt on-premise. Z kolei Tomasz Czekaj zwrócił uwagę na problem niskiego wykorzystania mocy GPU w centrach danych oraz konieczność budowania balansu hybrydowego, gdzie analiza danych wrażliwych odbywa się lokalnie zgodnie z zasadą zero trust. Ważnym wnioskiem debaty była zmiana paradygmatu kompetencji. Jak zgodnie zauważyli uczestnicy debaty, w świecie zdominowanym przez algorytmy kluczową walutą stają się umiejętności miękkie, storytelling oraz krytyczne myślenie, niezbędne do weryfikacji tego, co „wypluwa” algorytm.

Interakcja i rywalizacja

Poza intensywnymi prelekcjami i debatą event obfitował także w demowarsztaty, które pozwoliły uczestnikom na bezpośredni kontakt z najnowszymi rozwiązaniami. Pod okiem Łukasza Klibisza i Grzegorza Gęślaka testowano w praktyce działanie sztucznej inteligencji w Microsoft Teams Rooms, natomiast Artur Bar i Arkadiusz Długozima prowadzili pokazy Copilot+ PC w akcji, umożliwiając sprawdzenie funkcji AI „na żywo”. Dopełnieniem całości był klasyczny już dla serii tych wydarzeń quiz z nagrodami, który pozwolił zweryfikować zdobytą podczas konferencji wiedzę.

Podsumowanie i perspektywy

Gdańska edycja Destination AI udowodniła, że polski ekosystem technologiczny jest gotowy na głęboką implementację sztucznej inteligencji. Jak podsumowano podczas debaty wieńczącej wydarzenie, kluczem do sukcesu jest przejście od fazy eksperymentów do realnego zarabiania na AI. Wykorzystanie hybrydowej architektury – łączącej wydajność nowych procesorów Intel z suwerennością rozwiązań Dell i IBM oraz inteligencją systemów Microsoft i NVIDIA – pozwala polskim przedsiębiorstwom budować bezpieczne, lokalne fabryki wiedzy. Kolejna odsłona cyklu spotkań pod szyldem TD SYNNEX stała się jasnym drogowskazem: technologia jest już dostępna i sprawdzona, teraz czas na odważne decyzje biznesowe i edukację kadr, które będą potrafiły efektywnie współpracować ze swoimi nowymi, cyfrowymi „juniorami”. n Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej www.itreseller.pl

HYBRYDOWE AI W BIZNESIE

JAK PRZEJŚĆ OD TESTÓW DO REALNYCH ZYSKÓW?

Majowa debata TD SYNNEX Destination AI, która odbyła się w Gdańsku, a w której udział wzięli Katarzyna Bielak – Technical Sales Manager w firmie Intel, Monika Kałas – Distribution Lead w firmie Microsoft oraz Tomasz Czekaj – Channel Client Solutions Specialist z firmy Dell Technologies, stała się punktem odniesienia dla zrozumienia kondycji polskiej transformacji cyfrowej.

Prowadząca spotkanie redaktor IT

Reseller, Ewelina Stój, otworzyła dyskusję, przywołując alarmujący paradoks rynkowy: mimo że aż 85 proc. polskich przedsiębiorstw eksperymentuje ze sztuczną inteligencją, zaledwie 5 proc. z nich zdołało wdrożyć te rozwiązania na skalę przynoszącą realne zyski. Ten rozdźwięk między entuzjazmem a efektywnością stał się fundamentem do pogłębionej analizy, w której udział wzięli eksperci z firm Intel, Microsoft i Dell Technologies, starając się zdiagnozować bariery stojące na drodze do masowej adopcji AI w biznesie.

Ściana technologiczna i zmierzch laptopów z ery pandemii

Katarzyna Bielak, Technical Sales Manager w firmie Intel, zdefiniowała obecny moment jako początek ery hybrydowej architektury procesorów, gdzie tradycyjne jednostki CPU i GPU zostają wsparte przez wyspecjalizowane układy NPU. Choć rynek może ulegać

złudzeniu, że sprzęt zakupiony w 2020 roku wciąż spełnia swoje zadania, ekspertka zarysowała tutaj brutalną granicę technologiczną. Laptopy starszej generacji, mimo poprawnego działania w tradycyjnym modelu pracy opartym na e-mailach i dokumentach, uderzają w wydajnościową ścianę w obliczu standardu Copilot+ PC oraz aplikacji bezpośrednio odwołujących się do jednostek NPU.

Przełomem jest nie tylko skok wydajnościowy – z 13 TOPS w architekturze Arrow Lake do 50 TOPS w najnowszych jednostkach Panther Lake – ale przede wszystkim radykalna zmiana w zarządzaniu energią, pozwalająca na pracę urządzenia lokalnego przez ponad dobę bez zasilania zewnętrznego. Z punktu widzenia decydentów IT, kluczowym argumentem za modernizacją staje się jednak kwestia bezpieczeństwa i zgodności (compliance), ponieważ nowoczesna architektura pozwala na lokalne przetwarzanie danych wrażliwych, co jest niemożliwe na przestarzałym sprzęcie bez odpowiedniej akceleracji AI.

Ekonomia tokenów i pułapka niekontrolowanych kosztów chmurowych

Monika Kałas, Distribution Lead w firmie Microsoft, wprowadziła do debaty niezwykle istotny wątek ekonomiczny, określając obecną fazę rozwoju AI jako etap „liczenia pieniędzy tokenami”. Zwróciła uwagę na rynkowy paradoks chmury, która pierwotnie miała optymalizować koszty, a w przypadku AI generuje nieprzewidywalne wydatki, czego drastycznym przykładem był przypadek firmy Uber, spalającej roczny budżet na AI w zaledwie cztery miesiące. W odpowiedzi na to wyzwanie Microsoft promuje kategorię Copilot+ PC – urządzenia wymagające minimum 40 TOPS na NPU i 16 GB pamięci RAM – które mają umożliwić przeniesienie części obliczeń z kosztownej chmury na lokalny sprzęt on-prem.

Ekspertka Microsoftu wskazała również na problem „shadow AI” i oporu wewnętrznego w organizacjach, gdzie działy bezpieczeństwa, bojąc się niekontrolowanego wycieku danych,

często całkowicie blokują dostęp do narzędzi AI. Takie podejście paradoksalnie zwiększa ryzyko, gdyż pracownicy, szukając asysty w codziennych obowiązkach, zaczynają korzystać z prywatnych, niezabezpieczonych modeli na własną rękę. Rozwiązaniem ma być edukacja i dobór narzędzi do specyficznych potrzeb branżowych, takich jak medycyna czy inżynieria polowa, gdzie moc obliczeniowa musi być dostępna tu i teraz, niezależnie od stabilności łącza internetowego.

Prywatność pod kontrolą i cyfrowa pamięć asystenta

Kwestia zaufania do technologii wybrzmiała szczególnie mocno w kontekście funkcji Recall, którą wielu administratorów postrzega jako potencjalne zagrożenie dla prywatności użytkowników. Monika Kałas wyjaśniła, że dzięki unijnym regulacjom AI Act, Microsoft oddał pełną kontrolę nad tym narzędziem w ręce pracownika, a nie administratora IT. To użytkownik decyduje o aktywacji cyfrowej pamięci, zakresie

przechowywanych danych oraz możliwości wykluczenia wrażliwych aplikacji, takich jak bankowość elektroniczna. Z analitycznego punktu widzenia funkcja ta nie jest jedynie „podglądaczem”, lecz narzędziem mającym niwelować straty czasu na przeszukiwanie gąszczu dokumentacji, co w połączeniu z funkcjonalnościami, takimi jak Click to Do, pozwala oszczędzać cenne sekundy przy każdej rutynowej operacji, przekładając się na realny wzrost produktywności.

Optymalizacja hardware’u i balans między krawędzią a chmurą

Tomasz Czekaj, Channel Client Solutions Specialist z firmy Dell Technologies, przywołał kolejny problem polskiego rynku: niskie wykorzystanie mocy obliczeniowej, które w centrach danych często nie przekracza 10 proc. możliwości zainstalowanych jednostek GPU. Aby uniknąć pułapki „przestrzelonych” konfiguracji i nieuzasadnionych kosztów w budżetach IT, Dell proponuje wypożyczenie swoich modeli testowych, pozwalających firmom na weryfikację wydajności sprzętu

w ich specyficznych scenariuszach biznesowych przed podjęciem ostatecznej decyzji zakupowej.

Strategia Dell opiera się na budowaniu hybrydowego balansu, gdzie stacje robocze z serii Precision oraz Dell Pro Max przejmują zadania związane z ochroną własności intelektualnej i obróbką danych poufnych lokalnie, zgodnie z zasadą zero trust. Ekspert Dell podkreślił, że o ile trenowanie gigantycznych modeli językowych od podstaw powinno pozostać w chmurze ze względu na jej potężne zasoby i koszty energii, o tyle codzienna inferencja i analiza danych wrażliwych – na przykład w branży medycznej – musi odbywać się on-premise, aby zapewnić ciągłość działania niezależną od dostępu do internetu.

Kapitał ludzki w starciu z algorytmami przyszłości

Debatę zamknęła refleksja nad kompetencjami, które pozwolą młodszemu pokoleniu nie tylko przetrwać, ale i prosperować w świecie

zdominowanym przez sztuczną inteligencję.

Katarzyna Bielak z Intela oraz Monika Kałas z Microsoftu zgodnie uznały, że era informatyka odizolowanego od świata bezpowrotnie minęła, a kluczową walutą na rynku pracy staną się umiejętności miękkie: komunikacja, storytelling oraz praca zespołowa. Szczególny nacisk położono na krytyczne myślenie, które w dobie halucynacji AI i masowej produkcji treści staje się mechanizmem obronnym pozwalającym weryfikować to, co „wypluwa” algorytm.

Tomasz Czekaj z Dell Technologies uzupełnił tę listę o trening umiejętności społecznych, zauważając, że w dobie cyfrowej izolacji to właśnie zdolność do budowania relacji międzyludzkich będzie stanowiła o unikalnej wartości pracownika w przyszłości.

Podsumowując gdańską debatę, Ewelina Stój podkreśliła, że kluczem do sukcesu nie jest samo już tylko posiadanie technologii, ale odważne przejście od fazy testów do realnych wdrożeń, wspartych odpowiednią architekturą i przygotowaniem kadr. n

Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

www.itreseller.pl

WYTRZYMAŁOŚĆ

POTWIERDZONA

NA WYSOKOŚCI 8856 m n.p.m.

Firma ASUS przeprowadziła test w ekstremalnym środowisku, wysyłając laptop biznesowy

ASUS ExpertBook Ultra powyżej wysokości Mount Everestu, aby ocenić niezawodność zaawansowanego modelu z serii ExpertBook w rzeczywistych warunkach. Urządzenie pozostało w pełni sprawne przez cały czas wznoszenia, opadania i lądowania.

Eksperyment został zaprojektowany, aby zaobserwować, jak nowoczesny notebook biznesowy zachowuje się w sytuacjach, których nie można w pełni odtworzyć w testach laboratoryjnych. Standardowe procedury certyfikacji są przeprowadzane w kontrolowanych środowiskach, podczas gdy rzeczywiste użytkowanie często wiąże się z wieloma nieprzewidzianymi czynnikami. Podczas lotu, szybka zmiana temperatury, niskie ciśnienie powietrza i uderzenia fizyczne zostały połączone, aby zasymulować te nieoczekiwane warunki.

Do testu laptop został zamontowany w specjalnie zaprojektowanej, wydrukowanej w 3D konstrukcji i uniesiony balonem stratosferycznym do górnych warstw atmosfery. Po osiągnięciu maksymalnej wysokości, urządzenie opadało w kontrolowany sposób, będąc narażonym na ciągle zmieniające się warunki środowiskowe. Konstrukcja wylądowała z prędkością około 26 km/h na mokrym gruncie, a laptop nadal pozostał w pełni funkcjonalny.

Ultralekka, a jednocześnie sztywna obudowa ze stopu magnezu i aluminium,

wzmocniona konstrukcja oraz długa żywotność baterii są zaprojektowane dla profesjonalnych środowisk, gdzie niezawodność jest kluczowa. Testowanie trwałości nie jest oddzielnym etapem w rozwoju serii ExpertBook, ale częścią samego procesu projektowania. Eksperyment powyżej wysokości Everestu demonstruje to podejście w scenariuszu, gdzie temperatura, ciśnienie powietrza i inne czynniki występują jednocześnie.

ASUS ExpertBook Ultra ważący zaledwie 0,99 kg, jest napędzany przez najnowszy procesor Intel® Core™ Ultra X9 z serii 3, dostarczający do 50 TOPS wydajności NPU, aby przyspieszyć obciążenia AI, intensywną wielozadaniowość i wymagające aplikacje biznesowe.

Stałe dostarczanie mocy jest wspierane przez rozwiązanie termiczne ASUS ExpertCool Pro, które umożliwia efektywne zasilanie, jednocześnie obsługując TDP do 50 W. Zaawansowana architektura chłodzenia zapewnia stałą wydajność nawet przy dużych obciążeniach, jednocześnie utrzymując ciche, wolne od zakłóceń środowisko pracy. n

q TEST NA EKSTREMALNEJ WYSOKOŚCI:

ExpertBook Ultra działał nieprzerwanie na wysokości 8856 m n.p.m., wyżej niż sięga Mount Everest.

q WARUNKI RZECZYWISTE:

Urządzenie było narażone na niskie ciśnienie, ekstremalne zimno i naprężenia mechaniczne podczas wznoszenia, opadania i lądowania.

q NIEZAWODNOŚĆ W NIEPRZEWIDYWALNYCH

WARUNKACH:

Test zaprojektowany w celu oceny niezawodności poza kontrolowanymi środowiskami laboratoryjnymi.

q STWORZONY

DLA PROFESJONALISTÓW:

Obudowa ze stopu magnezu i aluminium, platforma Intel® Core™ Ultra gotowa na AI oraz wzmocniona konstrukcja zaprojektowana do wymagających zastosowań biznesowych.

Obejrzyj video ASUS Polska

HPE PARTNER SIGNATURE GALA 2026

AI, I PARTNERZY,CHMURAKTÓRZY NADAJĄ TEMPO ZMIAN

HPE Partner Signature Gala 2026 była wydarzeniem, które trudno sprowadzić do klasycznej kategorii „gali partnerskiej”. Spotkanie zorganizowane przez Hewlett Packard Enterprise w warszawskiej przestrzeni Mała Warszawa od początku miało wyraźnie szerszy kontekst. Było jednocześnie podsumowaniem roku 2025, przeglądem kierunków rozwoju technologii oraz platformą rozmowy o tym, jak realnie zmienia się rynek infrastruktury IT.

Już sam motyw przewodni, „Architecting the AI Advantage”, dobrze oddawał charakter wydarzenia. Nie chodziło o deklaracje ani o futurystyczne wizje, lecz o konkretne wdrożenia, projekty i decyzje, które dziś budują przewagę konkurencyjną klientów.

Otwarcie wydarzenia miało wyraźnie bezpośredni charakter. Ze sceny nie padały wyłącznie standardowe komunikaty korporacyjne, lecz raczej próba zbudowania wspólnej narracji wokół partnerstwa. Widać było, że to środowisko, które zna się od lat. Partnerzy, dystrybutorzy i integratorzy nie są tu anonimowymi uczestnikami konferencji, lecz częścią ekosystemu, który rozwija się razem z producentem. Ten kontekst był kluczowy, bo to właśnie relacje, a nie same technologie, stały się jednym z głównych tematów wieczoru.

Ważnym sygnałem była również zmiana formuły wydarzenia. Przejście od wcześniejszych kongresowych formatów do obecnej gali nie jest tylko zmianą nazwy. To przesunięcie akcentów. Mniej prezentacji produktowych, więcej rozmowy o projektach i kompetencjach. Mniej teorii, więcej praktyki.

Ten kierunek był konsekwentnie rozwijany w kolejnych wystąpieniach.

AI nie jest już ciekawostką

Pierwsze wystąpienia bardzo szybko ustawiły kontekst rynkowy. Sztuczna inteligencja nie jest już dodatkiem ani ciekawostką. Stała się jednym z głównych czynników kształtujących decyzje technologiczne. Firmy nie pytają już, czy wdrażać AI, tylko jak zrobić to efektywnie, bezpiecznie i w sposób kontrolowany kosztowo. To z kolei bezpośrednio przekłada się na infrastrukturę, która musi być bardziej elastyczna, skalowalna i zdolna do obsługi znacznie większych wolumenów danych.

W tym miejscu bardzo wyraźnie wybrzmiał głos Magdaleny Kasiewicz: – Miniony rok był dla nas przełomowy, szczególnie w zakresie sztucznej inteligencji. Dzięki naszej sieci partnerskiej udało nam się zdobyć nowych klientów i zbudować pozycję na rynku lidera w zakresie infrastruktury pod sztuczną inteligencję.

I właśnie ten ekosystem partnerów był jednym z najważniejszych tematów

pierwszej części gali. Wyraźnie podkreślano, że partnerzy przestają pełnić funkcję wyłącznie kanału sprzedaży. Ich znaczenie rośnie, bo to oni odpowiadają za wdrożenia, integrację technologii i dopasowanie rozwiązań do potrzeb klientów. W praktyce oznacza to większą odpowiedzialność, ale też większy wpływ na rynek.

W tym samym czasie pojawił się bardzo konkretny kontekst ekonomiczny. Rynek IT nie funkcjonuje dziś w próżni. Problemy z dostępnością komponentów, rosnące koszty infrastruktury i coraz większe wymagania klientów sprawiają, że decyzje inwestycyjne są trudniejsze niż jeszcze kilka lat temu. Firmy nie mogą już pozwolić sobie na eksperymenty bez jasnego uzasadnienia biznesowego.

To właśnie dlatego tak mocno wybrzmiał temat efektywności. AI ma budować przewagę, ale tylko wtedy, gdy jest wdrażana w sposób przemyślany. W przeciwnym razie staje się kosztownym dodatkiem, który nie przynosi realnej wartości. Ten wątek powracał wielokrotnie w różnych wystąpieniach i był jednym z fundamentów dalszej części wydarzenia.

Pierwsza część gali zbudowała więc spójny obraz rynku, który znajduje się

w momencie przejścia. Z jednej strony mamy ogromne możliwości technologiczne, z drugiej rosnącą presję biznesową. Pomiędzy nimi znajduje się ekosystem partnerów, który musi te dwa światy połączyć.

Rozmowa o praktyce

Dalsza część wydarzenia była naturalnym rozwinięciem wątków zarysowanych wcześniej, ale tym razem rozmowa zeszła już całkowicie na poziom praktyki. Zamiast ogólnych kierunków pojawiły się konkretne decyzje, modele współpracy i przykłady tego, jak rynek faktycznie działa dziś w obszarze infrastruktury IT.

Jednym z najmocniejszych elementów tej części była otwarta rozmowa o zmianie roli partnerów. Wyraźnie podkreślano, że rynek osiągnął moment, w którym kompetencje są już na tyle wysokie, że dalszy rozwój nie polega na ich budowaniu od zera, lecz na ich lepszym wykorzystaniu. Coraz więcej firm partnerskich samodzielnie realizuje złożone projekty, obejmujące nie tylko infrastrukturę, ale także warstwę aplikacyjną, zarządzanie danymi czy integrację AI.

To przesuwa rolę producenta w stronę najbardziej zaawansowanych wdrożeń i wsparcia w obszarach wymagających głębokiej specjalizacji. Jednocześnie zwiększa odpowiedzialność partnerów, którzy stają się głównym punktem kontaktu dla klientów i w praktyce odpowiadają za powodzenie projektów.

Wyraźnie widać też zmiany, jakie zachodzą po stronie klientów. Ich potrzeby są dziś bardziej złożone niż kiedykolwiek wcześniej i nie chodzi już o zakup sprzętu, lecz o zaprojektowanie środowiska, które będzie działać w określonym kontekście biznesowym, będzie skalowalne i jednocześnie zoptymalizowane kosztowo. W tym sensie infrastruktura przestaje być celem samym w sobie, a staje się narzędziem do realizacji strategii.

Właśnie dlatego tak mocno wybrzmiał temat budowania rozwiązań, zamiast sprzedaży produktów. Projekty, które dziś powstają, łączą wiele elementów. Infrastrukturę obliczeniową, storage, sieci, warstwę software’ową oraz komponenty związane z AI. Ich sukces zależy od tego, czy wszystkie te elementy będą działać jako spójny system.

Sieć z nowym znaczeniem

Istotnym elementem tej układanki pozostaje także warstwa sieciowa, która w kontekście projektów AI nabiera zupełnie nowego znaczenia. Integracja rozwiązań HPE z technologiami Juniper oraz rozwój HPE Aruba Networking tworzą dziś środowisko zdolne do obsługi coraz bardziej wymagających scenariuszy. Chodzi nie tylko o wydajność, ale o inteligentne zarządzanie ruchem, analizę danych i automatyzację, która pozwala ograniczyć manualną pracę zespołów IT. Jak podkreślał Robert Lachowiecki, znaczenie sieci w całym ekosystemie rośnie, ale jego rola się zmienia.

– Dbamy o to, aby partnerzy mieli odpowiednie kompetencje, a oni z kolei dokładają elementy spoza oferty HPE, które dopełniają projekty i pozwalają wdrażać naprawdę ciekawe rozwiązania dla klientów.

To podejście dobrze oddaje kierunek, w którym rozwija się dziś rynek. Sieć nie jest już osobnym komponentem, lecz częścią większej architektury, która musi działać spójnie z infrastrukturą, oprogramowaniem i warstwą danych.

Równolegle coraz większe znaczenie zyskuje software. Narzędzia do zarządzania środowiskami hybrydowymi, optymalizacji kosztów i monitorowania infrastruktury stają się kluczowym

elementem całej oferty. To odpowiedź na sytuację rynkową, w której koszty rosną, a klienci oczekują większej kontroli nad inwestycjami.

Na tym tle pojawił się bardzo ważny głos klientów, który spiął wszystkie wcześniejsze wątki. Wskazywano, że dzisiejszy rynek to środowisko ogromnej dynamiki, w którym decyzje technologiczne są podejmowane w warunkach niepewności. Firmy muszą jednocześnie inwestować, optymalizować koszty i zapewniać bezpieczeństwo. To sprawia, że rośnie znaczenie partnerów, którzy potrafią nie tylko dostarczyć technologię, ale przede wszystkim zrozumieć problem i zaproponować rozwiązanie.

Nagrody dla partnerów

Kulminacją całego wydarzenia było rozdanie nagród dla partnerów i to ono w praktyce pokazało, jak wszystkie te założenia przekładają się na rzeczywiste projekty. Statuetki wręczone podczas HPE Partner Signature Gala 2026 nie były jedynie wyróżnieniem za wyniki sprzedażowe. Były potwierdzeniem zdolności do budowania wartości w środowisku, w którym IT staje się jednym z kluczowych elementów przewagi konkurencyjnej.

Najważniejsze wyróżnienie, czyli HPE Partner Roku 2025, trafiło do ApexIT Sp. z o.o., co dobrze oddaje rosnącą rolę

firm specjalizujących się w projektach łączących infrastrukturę, AI i chmurę. Ta sama firma została również nagrodzona jako HPE AI Partner Roku 2025, co dodatkowo podkreśla znaczenie tego obszaru w całym ekosystemie.

W kategorii HPE Projekt Roku 2025 zwyciężył Betacom S.A., a lista nominowanych, obejmująca m.in. Decsoft, ncNETcom czy Oxygen Information Technology, pokazuje, jak szerokie i zróżnicowane są dziś projekty realizowane na rynku. Z kolei tytuł HPE Partnerski Debiut Roku 2025 trafił do Goldenore Sp. z o.o., co jest dowodem na to, że dojrzały ekosystem nadal otwiera się na nowych graczy.

W obszarach technologicznych wyróżniono firmy specjalizujące się w konkretnych segmentach rynku. INNERGO Systems Sp. z o.o. zostało HPE Storage Partnerem Roku 2025, natomiast w kategorii compute nagrodę przyznano ex aequo firmom Symmetry Sp. z o.o. oraz IT Solution Factor Sp. z o.o., co dobrze pokazuje, jak silna jest konkurencja w tym segmencie.

W obszarze sieci wyróżnienia trafiły do dwóch różnych światów technologicznych, które dziś coraz mocniej się przenikają. Koma Nord Sp. z o.o. została HPE Aruba Networking Partnerem Roku 2025, a Comp S.A. zdobył tytuł HPE Juniper Networking Partner Roku 2025. To nie jest przypadek, lecz efekt świadomego budowania komplementarnej oferty, która obejmuje zarówno środowiska kampusowe, jak i data center oraz rozwiązania operatorskie.

Nie zabrakło także nagród za usługi i modele biznesowe. IT Solution Factor Sp. z o.o. zostało HPE Services Partnerem Roku 2025, a Centuria S.A. zdobyła tytuł HPE Service Provider Roku 2025, co odzwierciedla rosnące znaczenie modeli usługowych i rozwiązań chmurowych.

W obszarze kompetencji i marketingu wyróżniono firmy, które rozwijają swoje zespoły i aktywnie budują rynek. Betacom S.A. zdobył tytuły HPE Best Certified Partner 2025 oraz HPE Partner Marketing Star 2025. Z kolei AB S.A. zostało nagrodzone jako HPE Distributor Marketing Star 2025, a także, wspólnie z Exclusive Networks Polska S.A., otrzymało tytuł HPE Dystrybutora Roku 2025. Lista nagrodzonych i nominowanych bardzo dobrze oddaje strukturę rynku. Widać wyraźnie rosnącą specjalizację partnerów. Jedni dominują w projektach infrastrukturalnych, inni w usługach, jeszcze inni w obszarze sieci czy dystrybucji. Razem tworzą jednak ekosystem, który jest w stanie odpowiedzieć na coraz bardziej złożone potrzeby klientów.

HPE Partner Signature Gala 2026 pokazała więc rynek w momencie dojrzewania. Technologia rozwija się szybko, ale to kompetencje i współpraca decydują o tym, kto potrafi ją wykorzystać. W świecie, w którym AI, chmura i dane stają się fundamentem biznesu, to właśnie takie wydarzenia jak to pokazują, kto realnie nadaje tempo zmian. n

Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

HUAWEI EUROPEAN PARTNER CONFERENCE 2026

AI, PARTNERSTWO I SUWERENNOŚĆ CYFROWA EUROPY

126 miliardów dolarów przychodu i co piąty dolar reinwestowany w innowacje. W Villa Erba nad jeziorem Como Huawei ogłosił koniec ery eksperymentów z AI – zaczęła się era jej masowej integracji. Prestiżowe wydarzenie, otwarte przez Willi Songa, President of Huawei Europe Enterprise Business, stało się okazją do zaprezentowania długofalowej strategii Huawei w regionie.

Wizja Huawei opiera się na solidnych fundamentach finansowych, które potwierdzają status firmy jako globalnego giganta innowacji. Rok 2025 koncern zamknął z przychodem na poziomie 126 miliardów dolarów. Kluczem do tej

przewagi rynkowej wydaje się być zaangażowanie w badania i rozwój – aż 21,8 proc. rocznych przychodów zostało reinwestowanych w R&D. Taka skala inwestycji pozwoliła na zgromadzenie portfela ponad 165 000 aktywnych patentów, co przekłada się na konkuren-

cyjność rozwiązań dostarczanych m.in. europejskim przedsiębiorstwom. Ambicje Huawei na rynku europejskim zyskały w Como konkretny wymiar finansowy: celem na rok 2026 jest przekroczenie 1 miliarda dolarów przychodu w segmencie komercyjnym (SME/

SMB). Realizacja tego kamienia milowego opiera się na strategii 2+2+1, zakładającej dynamiczny, 30–40-procentowy wzrost w kluczowych sektorach edukacji (z bazą ponad 30 gotowych rozwiązań) oraz ochrony zdrowia. Równie istotnymi filarami są produkcja i handel, gdzie głównym motorem operacyjnym stał się framework eKit 4+10+N. Dzięki ponad 100 produktom dedykowanym scenariuszom takim, jak SOHO czy hotelarstwo, mniejsze przedsiębiorstwa zyskują narzędzia do błyskawicznej cyfryzacji, która realnie obniża ich koszty operacyjne. Fundamentem tej ekspansji jest filozofia „Partner-First”, która redefiniuje model współpracy na Starym Kontynencie. Willi Song podkreślił, że to ekosystem partnerski stanowi jądro strategii wzrostu, a ponad 90 proc. przychodów w segmencie Enterprise ma być generowane bezpośrednio przez partnerów.

Aby zrealizować tę obietnicę, Huawei zapowiedział szeroko zakrojony program wsparcia - Fundusz Marketingowy: Przeznaczenie 20 milionów dolarów na wspólne działania z partnerami (Joint Marketing), ze szczególnym uwzględnieniem promocji rozwiązań eKit dla sektora SME. Rozwój kompetencji: Budowę systemów szkoleniowych, które mają wykształcić 10 000 certyfikowanych inżynierów w regionie, co ma zapewnić wysoką jakość wdrożeń bez bezpośredniego udziału producenta.

Serwis w rękach partnerów: Otwarcie ponad 90 proc. portfolio usług produktowych, co pozwala lokalnym firmom nie tylko na sprzedaż sprzętu, ale przede wszystkim na budowanie marży na własnych usługach utrzymaniowych i wdrożeniowych.

To partnerstwo oparte na zaufaniu i wzajemnych korzyściach ma być gwarantem stabilnego, wieloletniego wzrostu, czyniąc z Huawei przewidywalnego i zaangażowanego dostawcę technologii dla europejskiego biznesu.

Jak Huawei buduje partnerstwo na lata –od rabatów po filozofię Clean Business

Realizacja tak ambitnego celu wymaga nie tylko wizji, ale przede wszystkim

precyzyjnie zaprojektowanych mechanizmów operacyjnych, które już teraz przynoszą wymierne efekty. Ewolucja modelu biznesowego Huawei w Europie jest widoczna w twardych danych: udział biznesu prowadzonego bezpośrednio przez partnerów wzrósł w ostatnich dwóch latach z 24 proc. do poziomu 43 proc. To wyraźny sygnał, że rynek pozytywnie reaguje na zacieśnianie współpracy, a partnerzy przejmują rolę głównego silnika wzrostu w regionie. Praktycznym wymiarem tego wsparcia są nowoczesne narzędzia operacyjne. Huawei rozwija systemy szkoleń praktycznych w ramach centrów kompetencyjnych (takich jak OpenLabs), gdzie inżynierowie partnerów uczą się konfiguracji systemów F5G oraz pamięci masowych All-Flash –programy te przyciągnęły już ponad 200 czołowych specjalistów z całego regionu. Proces projektowy wspiera z kolei platforma O3 (Online, Open, Orchestrated), która umożliwia partnerom samodzielne konfigurowanie rozwiązań i zarządzanie ich cyklem życia. Z perspektywy resellerów kluczowa pozostaje sprawność łańcucha dostaw – dzięki rozbudowie European Supply Center na Węgrzech, Huawei gwarantuje dostawę 90 proc. produktów z kluczowego portfolio IT oraz IP (rozwiązania sieciowe) w zaledwie dwa tygodnie, utrzymując maksymalnie 4-tygodniowy termin dla pozostałych rozwiązań z oferty. Fundamentem rentowności dla ekosystemu są przejrzyste struktury gratyfikacji, które w 2026 roku zostały wyraźnie wzmocnione. System wsparcia sprzedaży gwarantuje partnerom rabaty bazowe utrzymujące się na poziomie powyżej 8 proc. przy realizacji celów wolumenowych. Jeszcze większy nacisk położono na jakość obsługi posprzedażowej – partnerzy rozwijający własne kompetencje techniczne w modelu Co-Care mogą liczyć na łączone bonusy serwisowe sięgające nawet 10,5 proc. Taka konstrukcja finansowa ma premiować firmy inwestujące w certyfikację inżynierów i budowanie długofalowych relacji z klientem, przenosząc ciężar wsparcia technicznego bliżej lokalnego rynku. Niezwykle istotnym narzędziem wspierającym rentowność i ochronę inwestycji partnerów jest program Deal Registration (DR), który w 2026 roku został w pełni zautomatyzowany w ramach ekosystemu

O3. Partnerzy aktywnie rejestrujący swoje projekty zyskują wyłączność na dedykowane wsparcie cenowe (Project-based Price). W praktyce oznacza to uzyskanie warunków handlowych o 15–25 proc. korzystniejszych niż w przypadku ofert niezarejestrowanych. Ten mechanizm nie tylko gwarantuje wyższą marżę, ale przede wszystkim zabezpiecza nakład pracy włożony w doradztwo techniczne i przygotowanie koncepcji rozwiązania dla klienta końcowego.

Całość architektury współpracy Huawei opiera się na rygorystycznych standardach zgodności (compliance). Filozofia „Clean Business” oraz transparentność operacyjna, wspierana przez cyfrowe narzędzia audytowe, są traktowane jako nadrzędne wartości. W obliczu unijnych regulacji, takich jak NIS2 czy Cyber Resilience Act, Huawei kładzie ogromny nacisk na certyfikację i przejrzystość procesów, budując środowisko oparte na zasadzie weryfikowalnego zaufania. Ta przewidywalność reguł gry, połączona z otwarciem centrów transparentności dla europejskich partnerów, ma na celu stworzenie stabilnego ekosystemu, który skutecznie łączy innowacje technologiczne z najwyższymi standardami bezpieczeństwa i etyki handlowej.

Od KV Cache po StarryLink: nowe standardy wydajności klastrów obliczeniowych

Technologicznym dopełnieniem wizji biznesowej była prezentacja Christophe’a Batiarda, CTO of European Enterprise Business. Jego wystąpienie rzuciło światło na to, jak infrastruktura Huawei – w tym klastry Atlas SuperPOD – odpowiada na wyzwania ery inteligencji. Batiard wskazał na nadchodzącą rewolucję: udział aplikacji AI w rynku wzrośnie z 10 proc. do aż 70 proc., co wymusza całkowite przedefiniowanie architektury centrów danych.

Odpowiedzią na te potrzeby jest m.in. nowatorskie podejście do obsługi KV Cache (Key-Value Cache). Batiard wyjaśnił, że wąskim gardłem inferencji AI jest zbyt mała pamięć podręczna w procesorach względem generowanych tokenów. Huawei, dzięki technologii UCM (Unified Cache Manager), przenosi obsługę cache do systemów pamięci masowej All-Flash.

Pozwala to na skalowanie wydajności do poziomu petabajtów, co przekłada się na 90-procentową redukcję czasu do uzyskania pierwszego tokena (TTFT), umożliwiając błyskawiczną pracę z modelami o ekstremalnie długich sekwencjach danych.

W obszarze niezawodności Batiard zaprezentował technologię Twin Switch, dedykowaną sieciom kampusowym. Ekspert posłużył się analogią do silników samolotu: dzięki dwóm niezależnym procesorom dla płaszczyzny kontrolnej, switch gwarantuje ciągłość pracy nawet w przypadku awarii modułu lub aktualizacji oprogramowania. To rozwiązanie typu Always-on, kluczowe dla sektorów takich, jak ochrona zdrowia czy zautomatyzowana produkcja.

Technologiczną ofensywę uzupełnia system DCS (Data Center Solution) z platformą eSphere, pozycjonowany jako bezpośrednia i wydajna kosztowo alternatywa dla rozwiązań VMware. Dzięki narzędziu MigrationDirector, producent gwarantuje 95-procentowy wskaźnik sukcesu przy automatycznej migracji obciążeń z vSphere.

Dla integratorów budujących klastry AI kluczowa jest również premiera modułów optycznych StarryLink (obsługujących prędkości do 1.6T). Są one w pełni kompatybilne z infrastrukturą innych dostawców (w tym NVIDII), a dzięki autorskiej architekturze ograniczającej liczbę komponentów, pozwalają obniżyć koszty interkonektu o 30 proc. przy jednoczesnym dwukrotnym wzroście niezawodności.

Cyfrowe bliźniaki, MŚP i suwerenność – europejska stawka w grze o AI

Perspektywa technologiczna, choć fundamentalna, stanowi jedynie bazę dla znacznie szerszego dyskursu, który w Como zarysowała Isabella de Michelis – założycielka innowacyjnych firm software’owych i doradczyni rządu. Jej analiza rzuciła światło na specyficzne wyzwania Starego Kontynentu, gdzie innowacja musi mierzyć się z unikalnym splotem presji ekonomicznej i regulacyjnej.

De Michelis podkreśliła, że Europa zmaga się z niezmiennie wysokimi kosztami energii, co sprawia, że energooszczędność rozwiązań ICT przestaje być wyborem wizerunkowym, a staje się warunkiem przetrwania biznesu. Sytuację komplikuje gęsty system regulacji – od GDPR po NIS2 – który, choć niezbędny, wywiera ogromną presję na marże przedsiębiorstw. W tym kontekście technologia nie może być jedynie wydajna; musi być przede wszystkim „transparentna” i „zgodna”, uwalniając kapitał, który obecnie pochłania biurokratyczna obsługa systemów.

Jedną z najbardziej obiecujących odpowiedzi na palące problemy społeczne Europy jest koncepcja cyfrowych bliźniaków. De Michelis wskazała, że w obliczu kryzysu mieszkaniowego i konieczności modernizacji gęsto zabudowanych miast, modelowanie cyfrowe staje się niezbędnym narzędziem urbanistycznym. Pozwala ono na precyzyjne planowanie konstrukcji i zarządzanie zasobami w czasie rzeczywistym, zwiększając efektywność usług komunalnych. AI w tym wydaniu to nie tylko algorytm, ale cyfrowy fundament dla nowej polityki miejskiej Starego Kontynentu.

W tej analitycznej wizji sztuczna inteligencja urasta do rangi głównego narzędzia suwerenności cyfrowej Europy. De Michelis przedstawiła odważną koncepcję suwerenności opartej na asymetrycznym modelu regulacyjnym, który zamiast izolacji, promuje neutralność technologiczną i bezpieczną płynność danych.

Dla europejskich małych i średnich przedsiębiorstw szansą na skokowy wzrost produktywności mają być rozwiązania typu AI Sandbox, pozwalające testować zaawansowane modele bez nadmiernego ryzyka i kosztów. Budowa przejrzystej infrastruktury zdolnej do obsługi systemów agentowych przy jednoczesnym rygorystycznym poszanowaniu prywatności, to zdaniem de Michelis jedyna droga, by Europa przestała być jedynie konsumentem technologii, a stała się jej świadomym architektem.

Europa w centrum strategii Huawei –czas na partnerstwo, które procentuje

Konferencja w Como nie była kolejnym wydarzeniem branżowym wypełnionym wyłącznie korporacyjnymi deklaracjami. Huawei zaprezentował spójną, konkretną wizję – i co ważniejsze, narzędzia oraz środki finansowe,

by realizować ją razem z europejskim ekosystemem. Dla lokalnych firm ICT oznacza to realną szansę: wzrost udziału projektów prowadzonych samodzielnie przez partnerów do poziomu 43 proc., fundusz marketingowy o wartości 20 milionów dolarów oraz program certyfikacji dla 10 000 inżynierów. Fundamentem tej ekspansji jest radykalna optymalizacja logistyki – gwarancja dostawy 90 proc. standardowych rozwiązań w zaledwie dwa tygodnie. Do tego dochodzi infrastruktura zaprojektowana pod rygorystyczne wymogi AI i suwerenności cyfrowej – czyli dokładnie to, czego Europa potrzebuje dziś najbardziej.

Jak widać, strategia Huawei na 2026 rok nie pyta, czy europejski rynek jest gotowy na erę zaawansowanej sztucznej inteligencji. Zakłada, że jest – i stawia na partnerów jako tych, którzy tę transformację przeprowadzą, czerpiąc z niej wymierne korzyści finansowe. n

Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

POLSKA BRANŻA ICT POTRZEBUJE KAPITAŁU I ZMIANY MYŚLENIA

Polska branża teleinformatyczna stoi dziś przed kluczowymi wyzwaniami, od zapewnienia dostępu do kapitału i energii, po presję regulacyjną i rosnącą globalną konkurencję. O tym, gdzie jesteśmy i co zdecyduje o przyszłości sektora, mówi Andrzej Dulka, Prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

Sektor ICT w Polsce rozwija się dynamicznie, ale coraz wyraźniej widać, że jego dalszy wzrost nie będzie już wynikał wyłącznie z kompetencji i zasobów ludzkich.

Kluczowe stają się czynniki systemowe, czyli dostęp do finansowania, stabilność regulacyjna i aktywna rola państwa we wspieraniu ekspansji firm. W rozmowie z IT Reseller Andrzej

Dulka wskazuje, gdzie dziś znajdują się największe napięcia i co musi się zmienić, aby polska branża technologiczna mogła realnie konkurować na globalnym rynku.

Jak dziś z perspektywy PIIT wygląda kondycja branży IT i sektora telekomunikacyjnego w Polsce? Które segmenty rosną najszybciej, a gdzie widać największe problemy?

Branża teleinformatyczna w Polsce jest niezwykle zróżnicowana i trudno ją opisać jednym zdaniem. Mamy do czynienia z rynkiem, w którym klasyczny podział na telekomunikację i IT coraz bardziej się zaciera. Te obszary przenikają się technologicznie i biznesowo, tworząc jeden ekosystem. Jeżeli spojrzymy na segment telekomunikacyjny, to jest to jeden z najbardziej konkurencyjnych rynków w Europie. Mamy bardzo dużą dynamikę walki o klienta, presję na marże i jednocześnie konieczność ciągłego inwestowania w nowe technologie. Operatorzy funkcjonują w środowisku, w którym muszą jednocześnie utrzymywać wysoką jakość usług i konkurować cenowo.

Jednocześnie jest to sektor, który od lat doświadcza nadregulacji. Ograniczenia administracyjne i rosnące obciążenia regulacyjne powodują, że branża czuje się przytłoczona. A pamiętajmy, że to właśnie od niej oczekujemy wdrażania najnowszych rozwiązań, od infrastruktury krytycznej, przez usługi cyfrowe, po rozwiązania typu smart city czy smart village, o których w Polsce wciąż mówi się zdecydowanie za mało.

W tym kontekście pojawia się pewna sprzeczność. Z jednej strony, oczekujemy od operatorów i firm technologicznych, że będą konkurować z globalnymi gigantami i dostarczać najbardziej zaawansowane usługi. Z drugiej, tworzymy dla nich środowisko, które utrudnia realizację tych ambicji.

Jak na tym tle wygląda segment IT? Segment IT jest jeszcze bardziej złożony. To cała mozaika firm, od dużych, globalnie działających organizacji, przez silne polskie przedsiębiorstwa, aż po małe i średnie firmy, które są fundamentem naszej gospodarki.

Do tego dochodzi bardzo specyficzny dla Polski model działania wielu specjalistów, mikroprzedsiębiorców i ekspertów pracujących projektowo, często dla klientów zagranicznych. To ogromny potencjał intelektualny, który już dziś jest wykorzystywany na świecie.

Przedsiębiorca, który chce działać w całej Unii, musi dostosować się do wielu wariantów tego samego prawa. Mówimy o jednym systemie, ale w rzeczywistości mamy kilkadziesiąt jego wersji.

Andrzej Dulka Prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji

Problem polega na tym, że ten potencjał nie zawsze przekłada się na budowę silnych, globalnych firm z polskim kapitałem. Bardzo często jesteśmy świetnymi wykonawcami projektów, ale niekoniecznie ich właścicielami.

Dlatego tak ważne jest stworzenie warunków, które pozwolą firmom rosnąć i wychodzić poza rynek lokalny. Potrzebujemy wsparcia proeksportowego, ale też budowy silniejszych fundamentów kapitałowych dla całej branży.

Czyli kluczowe jest wsparcie państwa? Tak, ale trzeba to dobrze zrozumieć. Nie chodzi o to, żeby państwo zastępowało rynek. Chodzi o to, żeby było aktywnym partnerem i ambasadorem polskich firm technologicznych.

Mamy w Polsce instytucje, które już dziś wspierają przedsiębiorców, jak choćby Polska Agencja Inwestycji i Handlu, Ministerstwo Rozwoju i Technologii czy Ministerstwo Cyfryzacji. Widzimy otwartość administracji na współpracę i to jest pozytywne.

Natomiast potrzebujemy bardziej spójnego i systemowego podejścia. W wielu krajach administracja bardzo aktywnie wspiera swoich przedsiębiorców na rynkach zagranicznych, promuje ich rozwiązania i dba o ich interesy. Polska branża ICT oczekuje podobnego podejścia.

Jakie są dziś najważniejsze wyzwania dla branży w najbliższych latach?

Z perspektywy biznesowej najważniejszy jest kapitał. Musimy zbudować siłę finansową polskiej branży ICT. Bez tego będziemy bardzo dobrymi wykonawcami cudzych pomysłów, ale nie będziemy ich twórcami.

Drugim kluczowym wyzwaniem jest energia. Rozwój nowoczesnych technologii, sztucznej inteligencji, centrów

danych oraz zaawansowanego przetwarzania informacji, oznacza ogromne zapotrzebowanie na energię. Potrzebujemy nowoczesnej infrastruktury, w tym sieci typu smart grid, które będą w stanie sprostać tym wymaganiom.

Trzeci element to otoczenie regulacyjne. Nie chodzi o brak regulacji, ale o takie regulacje, które wspierają rozwój przedsiębiorczości. Biznes potrzebuje stabilności prawa i przewidywalności, a nie ciągłych zmian i rosnących obciążeń.

Jeśli tych warunków nie spełnimy, to grozi nam scenariusz, w którym pozostaniemy zapleczem wykonawczym dla innych gospodarek, zamiast budować własną, silną pozycję technologiczną.

W ostatnich miesiącach firmy mierzą się równolegle z NIS2, nowelizacją KSC i AI Act. Na ile te regulacje realnie zmieniają sposób prowadzenia biznesu? To są akty o fundamentalnym znaczeniu dla całej branży teleinformatycznej. One w praktyce redefiniują sposób funkcjonowania sektora w Polsce. Nie ma wątpliwości, że są potrzebne. Żyjemy w rzeczywistości, w której zagrożenia cyfrowe są realne, a bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej staje się jednym z kluczowych elementów funkcjonowania państwa. Widzimy, co dzieje się za naszą wschodnią granicą i jak bardzo systemy cyfrowe są dziś celem ataków.

Natomiast kluczowe jest to, w jaki sposób te regulacje będą wdrażane. Samo przyjęcie przepisów to jedno, ale ich implementacja zdecyduje o tym, czy będą wsparciem dla rynku, czy kolejnym obciążeniem. Dlatego tak ważna jest współpraca między administracją a biznesem. Musimy doprowadzić do sytuacji, w której przedsiębiorcy nie będą ofiarami tych regulacji, ale ich partnerami. Tak,

żeby mogli powiedzieć, że to rozwiązania, które pomagają budować bezpieczniejszą przyszłość, a nie kolejne ograniczenia utrudniające działalność.

Czy większym problemem jest dziś skala regulacji, czy raczej sposób ich wdrażania?

To bardzo szeroki temat, ale powiedziałbym, że problem leży w podejściu do regulacji jako takich. Branża nie oczekuje braku przepisów. Oczekuje regulacji, które wspierają rozwój. Regulator nie może traktować rynku jak czegoś, czym zarządza w sposób administracyjny. Jego rolą jest tworzenie warunków do rozwoju. Lubię takie porównanie – regulator nie jest właścicielem rynku, tak jak policja nie jest właścicielem autostrad. Jej zadaniem jest zapewnienie płynności i bezpieczeństwa ruchu, a nie sterowanie każdym jego elementem.

To samo dotyczy branży ICT. Regulacje powinny ułatwiać funkcjonowanie zarówno dużym firmom, jak i małym przedsiębiorstwom. Tymczasem często mamy do czynienia z podejściem, które traktuje biznes jako źródło problemów, a nie jako partnera i szansę rozwojową.

Jak w tym kontekście wygląda problem niespójności między regulacjami unijnymi a krajowymi?

Europa stoi dziś przed bardzo poważnym wyborem. Mówimy o wspólnym rynku, ale w praktyce funkcjonujemy w systemie, w którym każde państwo wprowadza własne modyfikacje do przepisów unijnych. PIIT wielokrotnie zwracała uwagę na zjawisko tzw. gold-platingu, czyli dodawania dodatkowych obowiązków czy wymogów przy implementacji dyrektyw unijnych. Mieliśmy tego przykłady choćby przy powstawaniu Prawa komunikacji elektronicznej.

Efekt jest taki, że przedsiębiorca, który chce działać w całej Unii, musi dostosować się do wielu wariantów tego samego prawa. Mówimy o jednym systemie, ale w rzeczywistości mamy kilkadziesiąt jego wersji. To znacząco ogranicza konkurencyjność europejskich firm. Jeśli chcemy, żeby Europa była realnym graczem w globalnej gospodarce, musimy stworzyć faktycznie jednolity rynek, a nie tylko jego formalną wersję.

W przeciwnym razie grozi nam scenariusz, w którym będziemy przede wszystkim konsumentem technologii tworzonych w innych częściach świata, w Stanach Zjednoczonych, Chinach czy w przyszłości w Indiach.

Na ile dziś głos branży jest słyszalny w dialogu z administracją?

Widzę wyraźną zmianę na plus. Administracja, zarówno na poziomie rządu, jak i parlamentu czy regulatorów, jest coraz bardziej otwarta na dialog z branżą. Powstają wspólne zespoły robocze, platformy konsultacyjne, gdzie możemy przedstawiać nasze stanowiska i analizować wpływ proponowanych rozwiązań na rynek. To jest bardzo wartościowe.

Oczywiście nie wszystkie postulaty branży są przyjmowane i to jest naturalne. Natomiast ważne jest to, że jesteśmy słuchani, a nasze argumenty są brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji.

Jak zmienia się rola organizacji branżowych, takich jak PIIT w erze AI i przyspieszonej cyfryzacji? Naszą podstawową rolą nadal jest reprezentowanie interesów branży i działanie na rzecz jej rozwoju. To się nie zmienia. Natomiast zakres tej działalności wyraźnie się poszerza. Wchodzimy w obszary, które jeszcze kilka lat temu nie były tak istotne. Mówimy dziś o bezpieczeństwie, suwerenności technologicznej, walce z dezinformacją czy odpowiedzialności biznesu za funkcjonowanie państwa. Przykładem może być choćby kwestia energii. Branża ICT jasno komunikuje, że rozwój nowych technologii będzie powodował znaczący wzrost zapotrzebowania na energię. To nie jest już tylko temat technologiczny, ale strategiczny dla całej gospodarki.

Podobnie jest z bezpieczeństwem. Firmy technologiczne nie są dziś tylko dostawcami usług. Są częścią systemu bezpieczeństwa państwa. To oznacza większą odpowiedzialność, ale też konieczność aktywnego udziału w debacie publicznej. Można to nazwać obywatelskim wymiarem biznesu. Przedsiębiorcy nie są już tylko uczestnikami rynku, ale także współodpowiedzialnymi za jego stabilność i bezpieczeństwo.

Tym wywiadem rozpoczynamy stałą obecność PIIT na łamach IT Reseller. Jak Pan widzi rolę takiej platformy?

To naturalne połączenie funkcji informacyjnej i wpływu na debatę. Jedno wynika z drugiego. Dla nas bardzo ważne jest, aby głos branży nie pozostawał wyłącznie wewnętrzną dyskusją. Chcemy docierać szerzej, do przedsiębiorców, ale też do społeczeństwa. Budowanie świadomości roli technologii i znaczenia branży ICT jest dziś kluczowe. Od lat prowadzimy działania edukacyjne, dotyczące choćby walki z dezinformacją czy znaczenia nowych technologii. Widzimy, jak duże jest zapotrzebowanie na rzetelną wiedzę w tym zakresie.

Współpraca z IT Reseller to dla nas możliwość dotarcia do szerszego grona odbiorców i wzmocnienia tego przekazu. Chcemy nie tylko informować, ale też budować zrozumienie i akceptację dla kierunków rozwoju branży.

Polska branża ICT znajduje się dziś w momencie, w którym dalszy rozwój nie będzie już wynikał wyłącznie z kompetencji i dynamiki firm, ale w coraz większym stopniu z warunków systemowych. Kapitał, dostęp do energii, stabilność regulacyjna i realne wsparcie ekspansji zagranicznej to czynniki, które zdecydują o tym, czy polskie firmy pozostaną podwykonawcami globalnych graczy, czy zaczną budować własną, silną pozycję na rynku międzynarodowym.

Jednocześnie rośnie znaczenie samej branży jako elementu bezpieczeństwa państwa i stabilności gospodarki. Technologie cyfrowe przestają być tylko narzędziem biznesowym i stają się infrastrukturą krytyczną, od której zależy funkcjonowanie całego kraju. To zmienia zarówno rolę firm, jak i odpowiedzialność organizacji branżowych, które coraz częściej zabierają głos nie tylko w sprawach rynkowych, ale też w szerszych kwestiach dotyczących państwa i społeczeństwa. Dlatego obecność Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji na łamach IT Reseller nie jest przypadkiem. To sposób na regularne pokazywanie tego, co w tej branży naprawdę się dzieje, bez uproszczeń i bez zamykania się we własnym gronie. Tym wywiadem tę współpracę zaczynamy. n

Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

www.itreseller.pl

POTRZEBUJEMY WIĘCEJ SWOBODY I WIARY W SIEBIE

Polski rynek IT i elektroniki użytkowej wciąż się rozwija, ale jednocześnie mierzy się z rosnącą presją regulacyjną i zmianami w zachowaniach konsumentów.

O tym, gdzie dziś jesteśmy jako branża i co może zdecydować o naszej przyszłości, mówi Michał Kanownik, Prezes Zarządu Związku Cyfrowa Polska.

Rynek technologiczny w Polsce przechodzi dziś wyraźną transformację. Z jednej strony, rośnie świadomość konsumentów i znaczenie lokalnego know-how, z drugiej – przedsiębiorcy coraz częściej zmagają się z nadmiarem regulacji, które zamiast wspierać rozwój, wprowadzają niepewność. W rozmowie z IT Reseller Michał Kanownik wskazuje kluczowe wyzwania, ale też konkretne obszary, w których Polska ma realną szansę stać się jednym z liderów cyfrowej gospodarki w Europie.

Jak dziś wygląda realna kondycja rynku

IT i elektroniki użytkowej w Polsce?

Co jest największym wyzwaniem, a co może pozytywnie zaskakiwać?

Na to pytanie nie ma jednej prostej odpowiedzi – rynek jest dziś bardzo złożony i wewnętrznie zróżnicowany.

Z jednej strony, od kilku lat obserwujemy trudniejszą sytuację w wybranych segmentach, jak np. rynek telewizorów, gdzie spada sprzedaż, a jednocześnie rośnie udział marek chińskich konkurujących przede wszystkim ceną.

Z drugiej strony, pojawiają się cykliczne impulsy wzrostowe, związane m.in. z dużymi zakupami realizowanymi przez administrację publiczną – np. dla szkół. Programy obejmujące laptopy czy tablety wyraźnie podnoszą wartość rynku i generują dodatkowy popyt. Jednym z kluczowych wyzwań pozostaje dziś niestabilność cen. Wynika ona w dużej mierze z sytuacji geopolitycznej –konflikty i kryzysy wpływają na łańcuchy dostaw, dostępność komponentów oraz koszty transportu. To z kolei przekłada

się na trudności w realizacji zamówień, zwłaszcza publicznych. Zamawiający muszą przygotować się na większą zmienność cen, elastyczniejsze podejście, a czasem nawet odroczenie zakupów. Coraz częściej zdarza się też ograniczona dostępność sprzętu o określonych parametrach. Temu zjawisku oraz jego wpływowi na zamówienia publiczne w Polsce przyjrzymy się szerzej w raporcie, który właśnie przygotowują eksperci Cyfrowej Polski. Warto wskazać jeszcze dwa istotne trendy. Po pierwsze, wyraźnie rośnie świadomość konsumentów. Zakupy są coraz bardziej przemyślane – klienci częściej wybierają większe telewizory, nowsze modele urządzeń mobilnych i rozwiązania lepiej dopasowane do swoich potrzeb. Widać, że rynek nadrabia wieloletni „głód technologiczny”.

Po drugie, zmienia się sam model funkcjonowania branży. Coraz mniej chodzi o prostą relację kupno–sprzedaż, a coraz większe znaczenie ma know-how i rozwój własnych produktów. Firmy w Polsce stopniowo przechodzą od roli integratorów do tworzenia własnego IP. To bardzo pozytywny kierunek, który w dłuższej perspektywie może zwiększyć wartość całego sektora. Warto wspierać polskich dostawców technologii – na naszych oczach rozwija się lokalna, innowacyjna branża.

Zmieniają się także oczekiwania klientów wobec całego procesu zakupowego. Coraz większe znaczenie ma nie tylko sam produkt, ale również jakość obsługi, doradztwo i serwis posprzedażowy. Konsument oczekuje dziś pełnego doświadczenia, a nie wyłącznie transakcji.

Czyli cena przestaje być najważniejszym kryterium?

Cena nadal ma znaczenie, ale nie jest już jedynym – ani zawsze najważniejszym – czynnikiem decyzyjnym. Jeszcze kilka lat temu była praktycznie kluczowa. Dziś konsument oczekuje czegoś więcej: produkt musi być atrakcyjny wizualnie, dobrze zaprojektowany i dopasowany do stylu życia.

Wyraźnie widać zmianę podejścia. Klienci coraz rzadziej wybierają wyłącznie najtańsze rozwiązania – częściej szukają kompromisu między ceną a jakością. Nawet decydując się na tańsze marki, oczekują odpowiedniego poziomu designu, funkcjonalności i komfortu użytkowania.

Co istotne, decyzje zakupowe nie zawsze opierają się jeszcze na szczegółowej analizie parametrów technicznych, ale zdecydowanie przestają być wyłącznie cenowe. Coraz większe znaczenie ma całościowe postrzeganie produktu i doświadczenie, jakie oferuje.

Zmiana ta jest widoczna także w zamówieniach biznesowych. Odejście od absolutnej dominacji kryterium ceny wynika m.in. z nowych wyzwań regulacyjnych i rosnącego znaczenia bezpieczeństwa. Dobrym przykładem jest nowelizacja ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, która po latach oczekiwań wprowadza istotne wymogi w zakresie cyberbezpieczeństwa. Rosnąca skala zagrożeń cyfrowych oraz nowe obowiązki prawne skłaniają zamawiających do uwzględniania kryterium bezpieczeństwa przy zakupie sprzętu. Dla wielu instytucji to wciąż nowe i wymagające zagadnienie. Dlatego, wychodząc naprzeciw tym potrzebom, pracujemy obecnie nad zestawem jasnych kryteriów i rekomendacji zakupowych w obszarze cyberbezpieczeństwa, które wkrótce przekażemy Prezesowi UZP.

W ostatnich latach liczba regulacji dotyczących rynku cyfrowego wyraźnie rośnie. W których obszarach zaczynają one realnie wpływać na funkcjonowanie firm?

Powiedzenie, że liczba regulacji rośnie, jest bardzo dyplomatyczne. Moim zdaniem mamy do czynienia z prawdziwą lawiną przepisów. Co więcej, na regulacje nakładają się kolejne regulacje, które mają upraszczać te wcześniejsze. To tworzy ogromny chaos.

Dziś praktycznie wszystkie nowe przepisy wpływają bezpośrednio na funkcjonowanie firm. Najbardziej odczuwają to małe i średnie przedsiębiorstwa. Duże organizacje mają zasoby, działy prawne i budżety, które pozwalają im dostosować się do nowych wymogów. Mniejsze firmy muszą wybierać – inwestować w rozwój czy w obsługę prawną. Dochodzi do tego jeszcze problem relacji między prawem krajowym a unijnym. Część regulacji obowiązuje bezpośrednio, ale jednocześnie wymaga dostosowania przepisów krajowych. To powoduje dezorientację i niepewność. Efekt jest taki, że zamiast wspierać rozwój, regulacje zaczynają go

ograniczać. Branża cyfrowa potrzebuje przestrzeni do eksperymentowania i testowania nowych rozwiązań. Tymczasem coraz częściej tej przestrzeni brakuje.

Czy są przykłady takich przepisów, które szczególnie pokazują ten problem? Dobrym przykładem jest AI Act. Mamy regulacje, które nakładają konkretne obowiązki, ale jednocześnie brakuje jasnych definicji i praktycznych wytycznych.

Weźmy choćby kwestie deepfake’ów –firmy mają obowiązek oznaczania takich treści, ale nie ma jednoznacznej definicji, co dokładnie uznać za deepfake. Podobnie jest z systemami wysokiego ryzyka: obowiązki istnieją, ale brakuje standardów, które pozwalałyby je skutecznie wdrożyć. W efekcie przedsiębiorca wie, że musi coś zrobić, ale nie ma narzędzi, by zrobić to poprawnie – i powstaje swoista luka regulacyjna.

Ten problem widać szerzej. W Europie dużo mówi się o uproszczeniu prawa i wspieraniu konkurencyjności, ale praktyka często idzie w innym kierunku. Pakiet określany jako Cyfrowy Omnibus miał uporządkować i uprościć przepisy, tymczasem proponowane zmiany są raczej punktowe i nie rozwiązują kluczowych problemów – takich jak brak spójności czy nakładanie się obowiązków.

Co więcej, niektóre propozycje mogą wręcz pogłębić trudności. Przykładem jest koncepcja tzw. zgody przeglądarkowej (browser-level consent), która zamiast ograniczyć „zmęczenie zgodami”, może wprowadzić chaos i uderzyć szczególnie w MŚP – ograniczając możliwości reklamy, analityki i pozyskiwania klientów. Podobne obawy budzi projekt Digital Fairness Act. Istnieje ryzyko dublowania przepisów już obecnych, m.in. w DSA czy GDPR, co oznaczałoby kolejne obowiązki, większą niepewność i wyższe koszty dla firm – zamiast oczekiwanego uproszczenia.

Z perspektywy branży cyfrowej potrzebujemy dziś przede wszystkim jasnych, spójnych i przewidywalnych ram działania. Jeśli Europa chce budować konkurencyjność i innowacyjność, konieczne są bardziej ambitne, systemowe działania – a nie dokładanie kolejnych warstw regulacji i utrzymywanie niepewności prawnej.

Związek Cyfrowa Polska aktywnie uczestniczy w procesie legislacyjnym. Czy dziś rola organizacji branżowych polega bardziej na reagowaniu na regulacje, czy ich współtworzeniu?

Zdecydowanie na jednym i drugim. Reagowanie na projekty legislacyjne to nasz obowiązek. Opiniujemy, konsultujemy, wskazujemy, co można poprawić, aby regulacje były bardziej efektywne i możliwe do wdrożenia.

Natomiast równie ważna jest rola proaktywna. Organizacje, takie jak nasza, powinny wychodzić z inicjatywą, proponować rozwiązania, wskazywać kierunki zmian. Nie możemy ograniczać się tylko do komentowania gotowych projektów. Powinniśmy współtworzyć debatę i inicjować nowe pomysły.

Kluczowe jest partnerstwo z administracją. Bez realnego dialogu powstają przepisy oderwane od rzeczywistości rynkowej. A to prowadzi albo do nieskutecznych regulacji, albo takich, których biznes po prostu nie jest w stanie zastosować.

Czy widać już konkretne przykłady, gdzie regulacje ograniczają konkurencyjność firm?

Najbardziej wyraźnie widać to w obszarze sztucznej inteligencji. Sam AI Act jest przykładem regulacji, która powstała zbyt wcześnie. Próbowano uregulować technologię, która dopiero się rozwijała, bez odpowiedniego doświadczenia i zrozumienia jej dynamiki.

Dziś sama Komisja Europejska przyznaje, że potrzebne są zmiany, uproszczenia, a w niektórych obszarach nawet wycofanie się z części zapisów. Problem polega na tym, że w tym czasie reszta świata rozwija technologie, a Europa skupia się na regulacjach.

Efekt jest taki, że tracimy tempo. Zamiast budować produkty i usługi, analizujemy przepisy. Tymczasem mamy ogromny potencjał, także w Polsce. Przykłady takich firm, jak ElevenLabs pokazują, że jesteśmy w stanie tworzyć rozwiązania światowej klasy, ale często rozwijają się one poza Europą, gdzie warunki są bardziej sprzyjające.

Jakie są dziś najważniejsze oczekiwania branży wobec administracji?

Najprostsza odpowiedź brzmiałaby: nie przeszkadzajcie. Ale rzeczywistość jest

bardziej złożona. Potrzebujemy zarówno większej swobody regulacyjnej, jak i wsparcia.

Nie chodzi tylko o pieniądze publiczne, bo żadne państwo nie jest w stanie samodzielnie sfinansować rozwoju technologicznego. Kluczowe jest stworzenie mechanizmów, które pobudzą inwestycje prywatne.

Musimy zachęcać firmy do budowania centrów badawczo-rozwojowych, tworzenia własnego IP i rozwijania innowacji. To wymaga zarówno odpowiednich regulacji, jak i zachęt podatkowych.

Drugim kluczowym obszarem jest edukacja. Musimy przygotować kadry do gospodarki cyfrowej. To oznacza zarówno rozwój nowych kompetencji, jak i programy reskillingu i upskillingu dla osób już obecnych na rynku pracy.

Jaką rolę odgrywają inicjatywy takie jak konferencja Resilience Tech, którą w kwietniu organizował Związek w Bydgoszczy?

Nie traktowałbym takich wydarzeń wyłącznie jako platformy wymiany opinii. Oczywiście to ważny element, ale ich znaczenie jest znacznie szersze.

To przestrzeń, w której biznes może pokazać konkretne rozwiązania administracji. Nie tylko mówić o problemach, ale prezentować technologie, które mogą zostać wdrożone i realnie poprawić funkcjonowanie państwa, na przykład w obszarze bezpieczeństwa czy zarządzania kryzysowego.

Bez takiego dialogu nie da się budować nowoczesnego systemu państwowego. Administracja nie ma monopolu na wiedzę, a sektor prywatny dysponuje ogromnym doświadczeniem i gotowymi rozwiązaniami.

Co musiałoby się wydarzyć w najbliższych latach, aby Polska realnie wzmocniła swoją pozycję na rynku technologicznym w Europie? Przede wszystkim musimy uwierzyć w swój potencjał. Polska już dziś jest naturalnym liderem regionu Europy Środkowo-Wschodniej w obszarze cyfrowym.

Mamy bardzo silne zaplecze kompetencyjne, świetnych inżynierów, rozwijającą się infrastrukturę i coraz więcej inicjatyw technologicznych. Do tego

dochodzą udane projekty publiczne, jak mObywatel, które wyznaczają standardy. Natomiast kluczowe jest wsparcie dla firm na etapie scale-up. W Polsce dobrze radzimy sobie z tworzeniem start-upów, ale trudniej jest nam je rozwijać i skalować globalnie.

Potrzebujemy lepszej współpracy między nauką a biznesem oraz mechanizmów, które pomogą komercjalizować innowacje. Mamy pomysły i kompetencje, ale musimy nauczyć się przekładać je na produkty i usługi obecne na globalnym rynku.

Tym wywiadem rozpoczynamy stałą obecność Związku Cyfrowa Polska na łamach IT Reseller. Jak Pan widzi rolę takiej platformy?

Chciałbym, aby była to przestrzeń dwustronnej komunikacji. Z jednej strony,

chcemy informować branżę o naszych działaniach, inicjatywach i kierunkach, w których staramy się rozwijać rynek. Z drugiej strony, liczę na efekt zwrotny. Chcemy słuchać firm, poznawać ich problemy, potrzeby i wyzwania. Tylko w ten sposób możemy skutecznie reprezentować branżę i inicjować działania, które realnie poprawią jej funkcjonowanie.

Polski rynek technologiczny wchodzi w etap, podczas którego o jego dalszym rozwoju będą decydować nie tylko kompetencje i potencjał firm, ale też otoczenie regulacyjne i dostęp do kapitału.

Coraz wyraźniej widać, że przedsiębiorcy są gotowi na kolejny krok, czyli budowę własnych produktów, rozwój know-how i wyjście poza rolę wykonawców czy integratorów. Jednocześnie rosnąca liczba przepisów oraz ich niejednoznaczność zaczynają realnie wpływać na tempo tych zmian, szczególnie w segmencie mniejszych firm.

Jednakowoż trudno nie zauważyć, że Polska ma dziś solidne fundamenty, by odgrywać znacznie większą rolę w europejskim ekosystemie technologicznym. Mamy kompetencje, zaplecze inżynierskie, coraz więcej własnych rozwiązań i przykłady projektów, które już dziś wyznaczają standardy. Wciąż jednak wyzwaniem pozostaje przejście od dobrego pomysłu do jego skutecznej komercjalizacji i skalowania na rynkach międzynarodowych. Dlatego tak ważne jest budowanie realnego dialogu między branżą a administracją, ale też stworzenie przestrzeni, w której sektor będzie mógł mówić własnym głosem. Stała obecność Związku Cyfrowa Polska na łamach IT Reseller ma być właśnie takim kanałem. Nie tylko informacyjnym, ale też umożliwiającym wymianę doświadczeń i sygnalizowanie wyzwań, z którymi mierzy się rynek. Z naszej strony to świadome otwarcie na tę współpracę i jej formalny początek, który właśnie tym wywiadem inicjujemy. n Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

www.itreseller.pl

EKONOMIA POLITYCZNA TRANSFORMACJI ENERGETYCZNEJ

DLACZEGO POLSKIE SIECI

ELEKTROENERGETYCZNE

WYMAGAJĄ CYFRYZACJI?

Polska energetyka systemowo nie zaspokaja rosnącego popytu na energię elektryczną, a inwestujący w nowe źródła dostają odmowy warunków przyłączenia, fabryki słyszą terminy 4–7 lat. Wszystkie te objawy mają jedną przyczynę: podaż nie reaguje na popyt, a system tłumi go cenami i odmowami. Skali tej luki nie znamy, w przestrzeni publicznej brakuje bowiem danych, które pozwoliłyby ją zmierzyć.

Co wiemy o popycie? Krajowy System Elektroenergetyczny (KSE) dostarcza ok. 170 TWh energii elektrycznej rocznie, a w szczycie obciążenia ma moc 28 GW. Bazowe zapotrzebowanie kreowane przez gospodarstwa domowe, tradycyjne usługi, „stary” przemysł, nie zmienia się od dekady. Cały prognozowany wzrost (raport Ocena Wystarczalności Zasobów OWZ/NRAA – National Resource Adequacy Assessment przygotowany przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, dalej PSE: 215 TWh w 2040 r., +33 proc.; szczyt 38 GW, +36 proc.) to efekt przyspieszającej elektryfikacji. Rośnie moc pomp ciepła zastępujących gaz i węgiel w ogrzewaniu, ładowarek pojazdów elektrycznych, kotłów elektrodowych w hutnictwie i chemii, elektrolizerów wodorowych, centrów danych. Nowy popyt jest jakościowo inny niż dotychczasowy. Jest elastyczny czasowo, ale powinien być przystosowany do reakcji na sygnały cenowe.

Co wiemy o blokadach podaży? W latach 2016–2023 ustawa odległościowa 10H wstrzymała ok. 4,1 GW projektów wiatrowych. Ze złożonych do PSE wniosków o przyłączenie turbin wiatrowych przed 2016 r. dziś zainstalowanych jest

11,3 GW. W 2024 r. Urząd Regulacji Energetyki (URE) rejestruje 7817 odmów wydania warunków przyłączenia dla nowych źródeł na łączną moc 73,6 GW: 42,4 GW (głównie fotowoltaika) to zmienne odnawialne źródła energii (OZE). Pozostałe 31,2 GW to prawdopodobnie zbiór różnych źródeł mocy zasilanych paliwami kopalnymi (lub biomasą) i magazynów BESS, jednak URE nie publikuje rozdziału tej mocy na podtypy.

Jakich danych nie ma lub nie są publikowane? Aby obliczyć, ile mocy wytwórczych (w jakich technologiach, proporcjach i lokalizacjach) Polska realnie potrzebuje, musimy znać dwie wielkości: całkowity popyt na energię (TWh) i całkowity popyt na moc (GW), każdą w jej pełnym wymiarze. Listę informacji, których w domenie publicznej brakuje, przedstawiamy poniżej.

Po stronie popytu:

q odmowy przyłączenia obciążeń (zakłady przemysłowe, centra danych, ładowarki pojazdów elektrycznych BEV, kolej, elektrolizery) jako odrębna kategoria URE – brak danych;

q liczba i moc inwestycji wycofanych z powodu wieloletnich (4–7 lat) terminów przyłączenia to dane niepublikowane przez operatorów systemów dystrybucyjnych (OSD) lub niezbierane w sposób umożliwiający publikację;

q energia nieskonsumowana w wyniku wysokich cen przemysłowych (relokacja produkcji za granicę, zmniejszenie mocy wytwórczych polskich zakładów); to dane niemające w Polsce metryki;

q profil godzinowy popytu na poziomie pojedynczego punktu poboru energii (PPE) w czasie zbliżonym do rzeczywistego, jest dostępny fragmentarycznie i z opóźnieniem – to jest skutek braku krajowego systemu opomiarowania AMI (Advanced Metering Infrastructure);

q techniczny rejestr realnego potencjału elastyczności popytu, czyli informacja o sterowalnej redukcji popytu (DSR, Demand Side Response) to jedynie szacunki branżowe o mocy pomp ciepła (w tym z magazynem ciepła), elektrolizerów, load-shifting w centrach danych, o oddawaniu energii

z akumulatorów domowych, pojazdów do sieci (V2G, Vehicle-to-Grid) itp.

Po stronie podaży:

q brak danych o rozdziale 73,6 GW odmów 2024 r. na podtypy: zmienna OZE/magazyny/elektrownie szczytowe gazowe/kogeneracja/biomasa; q czas oczekiwania na wydanie warunków przyłączenia w podziale na OSD, region i klasę napięcia to dane operacyjne niepublikowane jako porównywalny agregat; q energia niewytworzona rocznie z odrzuconych projektów OZE (w TWh, przy uznanych współczynnikach wykorzystania mocy instalacji fotowoltaicznych i turbin wiatrowych) jest niewyliczana i niepublikowana; q projekty wstrzymane przed złożeniem wniosku z powodu znanej z góry niemożliwości przyłączenia nie są zarejestrowane w żadnym repozytorium; q wyłączenia (curtailment) OZE według regionów, technologii i godzin publikowane są jedynie jako agregat roczny.

W warstwie planistycznej:

q zsynchronizowany bilans popyt–podaż w rozdzielczości godzinowej według regionów i węzłów powinien być dostępny w PSE dla zainteresowanych inwestorów; q krzywa rezydualna miksu Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK) 2030 nie była policzona, co wprost stwierdzono przez PSE w ocenie OWZ;

q mapa wąskich gardeł sieci dystrybucyjnej każdego z OSD i według Głównych Punktów Zasilania (GPZ) nie jest publicznie dostępna; q mechanizm wymiany danych operacyjnych oraz w komunikacji OSD↔PSE nie ma jednolitego standardu pozwalającego ujednolicić produkcję.

Dlaczego to ma znaczenie? Krajowe planowanie rozwoju jest systemowo nierynkowe, więc KPEiK 2030 i OWZ 2025–2040 pracują wyłącznie na części zarejestrowanej. Część niezarejestrowana zniekształca rzeczywisty obraz nierównowagi rynkowej. Szacunki – pozwalając przypuszczać, że

Bez cyfryzacji nie ma rynku detalicznego energii. Konkurencja na poziomie detalicznym rozwija się w pełni wtedy, gdy każde PPE widzi rzeczywisty koszt energii w okresie nie dłuższym niż 15-minutowym, a nie taryfę zatwierdzaną administracyjnie raz w roku.

Jarosław Tworóg wiceprezes zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji

odmowy obciążeń, rezygnacje przemysłowe, popyt stłumiony cenami, projekty zablokowane przed złożeniem wniosku, energia niewytworzona z odrzuconych OZE, czas oczekiwania jako de facto odmowa – stanowią łącznie istotną wielkość pozostającą poza modelem. W rezultacie polskie plany rozwoju mocy wytwórczych są kalibrowane na danych systematycznie zaniżonych po obu stronach. Liczba farm wiatrowych, fotowoltaicznych, magazynów BESS, elektrolizerów wodorowych i bloków jądrowych, którą polski plan przewiduje, nie odzwierciedla rzeczywistej luki.

Mechanizmy tłumiące sygnał cenowy

W Polsce formalnie istnieje konkurencja (zasada dostępu stron trzecich do sieci, Third Party Access [TPA] funkcjonuje od 2007 r.). Jednak istniejący zestaw wielu administracyjnych instrumentów tłumi sygnały cenowe w czterech wymiarach naraz. Każdy z tych instrumentów egzystuje jako rozwiązanie zastępcze, natomiast brakuje warstwy danych i modelu, które pozwoliłyby zweryfikować rynkową alternatywę albo legitymację samej regulacji.

Tłumienie sygnału cenowego w detalu i hurcie:

q mrożenie cen energii dla gospodarstw domowych miało miejsce od kryzysu w 2022 roku do końca roku 2025, co mimo formalnego zniesienia stanowi utrudnienie taryfy G uwzględniającej realia rynkowe;

q taryfy G zatwierdzane administracyjnie przez URE – wyznaczają pułap dla 87 proc. rachunków gospodarstw domowych, niezależnie od kosztów hurtu;

q „miedziana płyta”, czyli jedna ogólnopolska strefa ofertowa, blokuje możliwość wprowadzania sygnałów lokalizacyjnych: konsument w pobliżu źródeł subsydiuje konsumenta odległego, inwestor nie dostaje informacji, gdzie warto budować nową generację; q brak dynamicznych taryf detalicznych dla większości odbiorców to bariera powstała na skutek wieloletniej polityki blokowania rozwoju systemu AMI, którego pełne pokrycie zaplanowano dopiero na koniec 2031 r.

Strukturalne

ograniczenia konkurencji:

q wertykalna integracja każdej z czterech grup energetycznych (PGE, Tauron, Enea, Energa) powoduje, że wytwarzanie, dystrybucja i sprzedaż są w jednym właścicielstwie, pomimo formalnego unbundlingu; to tworzy oligopol utrudniający konkurencji dostęp do klienta; q oligopol kontrolujący sieci dystrybucyjne tworzy pięciu OSD, stanowiących monopole regionalne zintegrowane monopolem przesyłowym PSE; klient nie może wybrać operatora dystrybucji ani przesyłu;

q Centralny System Informacji Rynku Energii (CSIRE) jako scentralizowana własność danych pomiarowych w PSE tworzy monopol informacyjny ograniczający dostęp niezależnych dostawców usług elastyczności i analityki do danych, na których mogliby oprzeć swoją ofertę;

q brak otwartych API zgodnych ze standardami IEEE 2030.5, IEC 61850, OpenADR to bariera technologiczna utrudniająca wejścia dla niezależnych

n

agregatorów, dostawców taryf dynamicznych i twórców narzędzi analitycznych dla prosumentów.

Ograniczenia po stronie podaży:

q KWD (Korekcyjny Współczynnik Dyspozycyjności) dla magazynów BESS (Battery Energy Storage System) został administracyjnie obniżony z 95 proc. do 13,4 proc. w 24 miesiące, w celu zahamowania komercjalizacji magazynów energii elektrycznej na rynku mocy stanowiących rosnącą konkurencję dla jednostek paliwowych tworzących elastyczność systemu;

q odmowy 73,6 GW to symptom dysfunkcyjności polityki energetycznej, której celem powinno być szybkie zwiększanie elastyczności systemu;

q rynek mocy wynagradzający posiadanie aktywa, a nie usługi systemowe – anachroniczność tego mechanizmu (subsydia dla starego węgla, brak kategorii cenowej za usługi magazynowe dwukierunkowe) może ujawnić się tylko w pełnym bliźniaku pokazującym wartość systemową danych aktywów w czasie rzeczywistym;

q restrykcje dla autokonsumpcji i linii bezpośrednich – linia bezpośrednia (omijająca sieć publiczną) została zaimplementowana dopiero w 2023–2024 r., z restrykcyjnymi warunkami; net-metering zastąpiono net-billingiem, co istotnie obniżyło rentowność małych instalacji PV.

Ograniczenia po stronie popytu i lokalnej elastyczności:

q restrykcje rozmiaru spółdzielni energetycznych to limit liczby członków, mocy źródeł, ograniczenie do gmin wiejskich i miejsko-wiejskich, wymóg działania w obszarze maksymalnie kilku gmin sąsiednich; w praktyce blokuje powstanie miejskich i przemysłowych wspólnot energetycznych;

q brak ramy regulacyjnej dla bezpośredniej sprzedaży energii – prosumenci nie mogą legalnie sprzedawać energii innym konsumentom poza mechanizmem net-billingu;

q bariery wejścia dla agregatorów DSR to wieloetapowa certyfikacja, ograniczone formy uczestnictwa, brak dostępu do danych pomiarowych członków agregowanej puli, co w efekcie powoduje, że aktywne usługi DSR w polskim rynku mocy to 1,3–1,6 GW wobec szacowanego potencjału 5–10+ GW; q brak lokalnych rynków elastyczności – usługi elastyczności na poziomie OSD nie są kontraktowane konkurencyjnie (jak w Wielkiej Brytanii i niektórych krajach UE); operator dystrybucyjny rozbudowuje sieć, zamiast kupować elastyczność u zewnętrznych dostawców; q ulga energochłonna – zwalnia wybrane branże z części kosztów energii, kompensując im konkurencyjność wobec Niemiec i Francji, ale jednocześnie odcina je od presji do inwestycji w efektywność i elastyczność własną; q rekompensaty społeczne dla odbiorców wrażliwych – chronią gospodarstwa o niskich dochodach przed ubóstwem energetycznym. Każdy z tych mechanizmów ma osobne uzasadnienie polityczne. Państwowa kontrola nad przesyłem (PSE), dystrybucją (OSD), generacją paliwową i górnictwem węgla jest środowiskiem stosowania metod ekonomii politycznej. To narzędzie pozwalające na tworzenie regulacji sprzecznych z potrzebami ekonomiczno-technicznymi gospodarki. Efektem są niewybudowane moce wytwórcze i magazynowe oraz niewykorzystany potencjał elastyczności popytu – luka rośnie z każdym GW odrzuconej inwestycji.

Każda z tych regulacji jest dziś czarną skrzynką: nie wiemy, czy taryfa G nie zawyża marży dostawcy, czy ograniczenia mocy spółdzielni energetycznych mają uzasadnienie sieciowe, czy ulga energochłonna kompensuje rzeczywisty wzrost kosztów czy też konserwuje zacofanie technologiczne. Nie wiemy, czy 73,6 GW odmów odzwierciedla brak mechanizmów pozwalających na niezbędne inwestycje sieciowe czy też wadliwy model zarządzania siecią. Bliźniak cyfrowy oparty na federacji modeli AI (z dostępem do CSIRE, AMI i danych dystrybucyjnych) powinien być narzędziem weryfikacji tych regulacji w czasie rzeczywistym. W tym aspekcie cyfryzacja jest raczej narzędziem audytu, nie tylko

narzędziem rynku, ale może udzielić odpowiedzi na pytanie, jak poprawić obecne regulacje.

Gospodarka znalazła się w pułapce: bez sygnału cenowego rynek nie pracuje, a jego uwolnienie w obecnych warunkach grozi zapaścią gospodarczo-społeczną. Analizy techniczno-ekonomiczne wskazują, że wyjście z tej pułapki wymaga zbudowania nowej, cyfrowej infrastruktury rynkowej, która pozwoliłaby równolegle racjonalizować inwestycje, w sposób stopniowy uwalniać rynek i zwiększać jego wrażliwość cenową.

Jak cyfryzować, by przyspieszyć inwestycje w nowe źródła

Zapóźnienie technologiczne KSE jest źródłem kłopotów gospodarki, ale daje rentę zapóźnienia, czyli możliwość skorzystania z doświadczeń liderów transformacji energetycznej oraz wyboru dojrzalszych technologii. Bez cyfryzacji nie ma rynku detalicznego energii. Konkurencja na poziomie detalicznym rozwija się w pełni wtedy, gdy każde PPE widzi rzeczywisty koszt energii w okresie nie dłuższym niż 15-minutowym, a nie taryfę zatwierdzaną administracyjnie raz w roku. Inwestycja w PV, BESS, system DSR czy ładowarki BEV staje się decyzją w pełni racjonalną wtedy, gdy inwestor potrafi porównać NPV z lokalnie widzianą krzywą cenową. Polski rynek detaliczny dziś ogranicza się do wyboru sprzedawcy między pasywnymi taryfami administracyjnymi, chociaż nie jest to rynek aktywnego konsumenta w rozumieniu art. 11 dyrektywy 2019/944.

Aktywny konsument z licznikiem inteligentnym powinien mieć prawo do ceny dynamicznej, do reprezentacji przez agregatora i do udziału w przychodach z DSR. W systemie z wysokim udziałem OZE działania uczestników rynku najefektywniej koordynuje się w warunkach rozproszonej wiedzy poprzez rynek z krótkookresowym sygnałem cenowym (docelowo 15-minutowym, zgodnie z modelem rynku UE), ale taki rynek nie może działać bez warstwy cyfrowej. Polska startuje z istotną luką, gdyż system AMI jest dopiero w budowie: 80 proc. PPE w 2028 r. i 100 proc. do końca 2031 r. Działający od lipca 2024 r. CSIRE centralizuje dane

pomiarowe w PSE. System DERMS, który mógłby stanowić warstwę sterowania bliźniaka, nie został dotąd publicznie wskazany jako element krajowego planu inwestycyjnego.

Wydaje się, że przyspieszenie rozwoju technologicznego KSE wymaga opracowania i przystąpienia do realizacji jakiejś konkretnej koncepcji cyfryzacji sieci. Powinna być zgodna z wizją rynku opisaną w wielu dokumentach dotyczących rynku energii UE. Z obserwacji przebiegu procesów cyfryzacji w krajach wysokorozwiniętych wynika, że jesteśmy świadkami budowy bliźniaków cyfrowych. EU Action Plan on Digitalising the Energy System (październik 2022) wprost wymienia bliźniaki cyfrowe sieci jako kierunek cyfryzacji. Przedstawiony na rysunku schemat blokowy może stanowić punkt wyjścia do pracy nad długoterminową koncepcją cyfryzacji KSE.

W Wielkiej Brytanii narodowy OSP National Grid ESO uruchomił w 2022 roku program Virtual Energy System, zdefiniowany jako bliźniak cyfrowy brytyjskiego systemu elektroenergetycznego. Prowadzony jest we współpracy z agencją badawczą Energy Systems Catapult. W Holandii realizowany jest wieloletni program rozbudowy bliźniaków cyfrowych stacji elektroenergetycznych i fragmentów sieci przesyłowej, traktowanych jako warstwa wspomagająca planowanie inwestycyjne oraz sterowanie operacyjne. Hiszpański operator Red Eléctrica de España rozwija bliźniaki cyfrowe stacji oraz uczestniczy w europejskich projektach badawczo-rozwojowych poświęconych modelowaniu sieci w czasie rzeczywistym. W Stanach Zjednoczonych instytut badawczy Electric Power Research Institute koordynuje prace nad bliźniakami sieci elektroenergetycznych, a operatorzy hurtowych rynków energii rozwijają na ich podstawie cząstkowe modele wspierające planowanie pracy systemu i estymację stanu.

Większość z tych projektów to częściowe bliźniaki obejmujące wybrane stacje, regiony albo funkcje (zarządzanie aktywami, planowanie operacyjne), a nie pełne, samouczące się repliki całego krajowego systemu działające online. Termin „bliźniak cyfrowy” jest też używany bardzo różnie. Może być nim zarówno statyczny model, jak i model uczący się strumieniowo.

Warunkiem dołączenia do liderów cyfryzacji sieci elektroenergetycznej jest przyjęcie takiego modelu rozwoju, który stworzy możliwość zdyskontowania renty zapóźnienia. Dlatego koncepcja KSE powinna zakładać budowę bliźniaka cyfrowego online, czyli zawsze aktualnego modelu całego KSE, uczącego się stale z danych płynących z sieci, opartego na rosnącej rodzinie modeli sztucznej inteligencji, zawierających skompresowaną wiedzę o systemie.

Trzeba też mieć świadomość, że żaden OSP/ OSD nie deklaruje dążenia do budowy „federacji

Polski rynek detaliczny dziś ogranicza się do wyboru sprzedawcy między pasywnymi taryfami administracyjnymi.

Jarosław Tworóg wiceprezes zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji

modeli AI” jako celu programu cyfryzacji energetyki. Sama technika federacyjnego uczenia maszynowego (federated learning) jest natomiast dziś realnie stosowana w pilotach badawczych w medycynie i finansach oraz w pojedynczych projektach z zakresu prognozowania OZE i predykcji obciążeń. Można zatem przyjąć, że dojrzałość samej technologii wyprzedzi gotowość operatorów sieci do jej zastosowania w praktyce zarządzania systemem. Natomiast OSP już dzisiaj publicznie deklarują budowę federacji bliźniaków cyfrowych (nie modeli AI) np. operator brytyjski National Grid ESO. Komunikat Komisji Europejskiej „Common European Data Space for Energy” jest publiczną deklaracją, że Europa zmierza do federacyjnego dzielenia danych energetycznych między operatorami i innymi uczestnikami rynku.

Pojęcie federacyjnego uczenia maszynowego pojawia się w projektach badawczych dotyczących prognozowania OZE, predykcji obciążeń, wykrywania awarii. Występuje też w pilotażach realizowanych przez głównych dostawców rozwiązań cyfrowych dla energetyki. Ale żaden ze znanych operatorów nie ogłosił publicznie, że federacja modeli AI jest jego docelową architekturą cyfryzacji.

Z punktu widzenia branży IT, w tak złożonym systemie, jak KSE budowa otwartego, online’owego bliźniaka cyfrowego opartego w dalszej przyszłości na federacyjnej strukturze (być może nawet federacji modeli AI) jest jednym z najbardziej obiecujących kierunków systemowego ograniczenia ryzyka błędów inwestycyjnych. Każda nowa inwestycja w OZE, magazyn lub ładowarkę staje się wówczas kolejnym węzłem podłączonym do tego bliźniaka. Wymaga to jednak długoterminowej współpracy operatorów sieci z dostawcami rozwiązań cyfrowych w stabilnym otoczeniu instytucjonalnym.

Z przedstawionego opisu wynika, że apel o decyzję strategiczną dotyczącą cyfryzacji KSE może powstać przede wszystkim jako propozycja przedsiębiorstw ekosystemu ICT. Potrzebujemy decyzji państwowej, żeby kolejne projekty cyfryzacji sieci nie powstawały wyspowo. n Jarosław Tworóg

Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej www.itreseller.pl

Krystyna Jarek Ekspertka Innowacji AI, założycielka Booster of Innovation

CHECKLISTA AI KOŁOBRZEG

LIDERZY POLSKIEGO EKSPORTU PROJEKTUJĄ ADOPCJĘ AI

Majowa konferencja zorganizowana dla elity polskiego przemysłu przetwórstwa spożywczego przyniosła fundamentalne wnioski dotyczące dojrzałości technologicznej naszego biznesu. Mówimy o organizacjach stanowiących absolutną czołówkę - są trzecią siłą eksportową w Europie, wysyłają poza granice Polski ponad 80 proc. swojej produkcji i operują na bardzo wysokich marżach. Głównym celem mojego wystąpienia oraz prowadzonych później warsztatów było pokazanie tym dojrzałym przedsiębiorstwom pragmatycznego, zorientowanego na twardy zwrot (ROI) podejścia do adopcji sztucznej inteligencji.

Podstawą naszej wspólnej pracy stała się autorska Checklista AI w Firmie, obejmująca blisko 20 strategicznych obszarów operacyjnych. Zadaniem właścicieli i zarządów było bezlitosne zdefiniowanie najbardziej palących wyzwań, a następnie zaprojektowanie celowanych rozwiązań. Warsztaty szybko obnażyły najczęściej powtarzający się błąd: kopiowanie gotowych rozwiązań od konkurencji jest najprostszą drogą do przepalania budżetów. Firmy produkcyjne, nawet jeśli operują na globalnych rynkach, mają skrajnie różne punkty startowe adopcji AI. Co ciekawe, obszary stanowiące ich tradycyjną, wypracowaną latami przewagę operacyjną, najczęściej celowo pozostawialiśmy nienaruszone przez algorytmy. Prawdziwym remedium na dzisiejsze bolączki liderów okazała się aplikacja AI w miejscach, które dotychczas cierpiały na chroniczny brak zasobów: w profesjonalnym marketingu globalnym, doradztwie strategicznym czy zaawansowanej analityce biznesowej.

7 kluczowych bolączek biznesu eksportowego. Jak adresuje je Checklista AI?

Poniżej analizuję siedem wybranych, najbardziej krytycznych obszarów z naszej Checklisty AI w Firmie. Pokazują one, jak przełożyć ogólne możliwości sztucznej inteligencji na precyzyjne instrumenty generowania zysku.

1. Marketing i ekspansja globalna. Obsługa wielu zróżnicowanych rynków na kilku kontynentach wymaga gigantycznych nakładów na tworzenie treści i jej adaptację do lokalnej specyfiki. Klasycznym wyzwaniem eksporterów jest ryzyko błędów w tłumaczeniach oraz brak kulturowego dopasowania przekazu, co natychmiast osłabia pozycję marki. Rozwiązanie AI: Wykorzystanie modeli, takich jak Claude, ułatwia opracowanie strategii marketingowych czy eksportowych. Z kolei narzędzia typu HeyGen czy ElevenLabs pozwalają

na błyskawiczne, inteligentne lokalizowanie materiałów wideo i marketingowych. Algorytmy nie tylko tłumaczą tekst, ale adaptują ton, niuanse kulturowe i syntetyzują naturalny głos lektora. Umożliwia to prowadzenie spójnych, wielorynkowych kampanii bez konieczności angażowania lokalnych agencji na każdym kontynencie.

2. Sprzedaż i przychody. Nieregularne przychody i niska przewidywalność sprzedaży to zmora zarządów, paraliżująca planowanie wydatków inwestycyjnych. Tradycyjne opieranie się na historycznych trendach zawodzi w obliczu dynamicznych zmian geopolitycznych i rynkowych. Rozwiązanie AI: Predykcyjne modele analizy wzorców sprzedaży identyfikują ukryte korelacje rynkowe i drastycznie zwiększają dokładność planowania. Pozwala to na stabilizację cash flow, dostępność gotówki oraz precyzyjne modelowanie scenariuszy przychodowych, dając zarządom

twarde, oparte na danych argumenty do planowania kolejnych kroków rozwojowych.

3. Łańcuch dostaw i logistyka. W przypadku topowych eksporterów peaki sprzedaży rzadko wynikają z naturalnej sezonowości pór roku. Są one bezpośrednią wypadkową wynegocjowanych, twardych kontraktów z gigantycznymi sieciami handlowymi. Brak synchronizacji logistyki z kalendarzem promocyjnym odbiorców prowadzi albo do kosztownych braków magazynowych albo do zamrażania kapitału w nadmiernych zapasach. Rozwiązanie AI: Zaawansowane systemy monitoringu i prognozowania popytu w czasie rzeczywistym łączą dane z pipeline’u sprzedażowego bezpośrednio z harmonogramem operacyjnym fabryk. Algorytmy optymalizują stany magazynowe i precyzyjnie planują okna dostaw, radykalnie obniżając koszty transportu i chroniąc reputację firmy przed wymagającymi partnerami.

4. HR i produktywność.

Skorelowanie grafików załogi produkcyjnej z nieregularnymi peakami zamówień generuje olbrzymie wyzwania menedżerskie. Nadmierne koszty nadgodzin przeplatają się tu z okresami przestojów, co bezpośrednio uderza w rentowność operacyjną. Drugim aspektem jest wielonarodowość zatrudnionego zespołu i konieczność zarówno komunikacji, jak i kulturowego dopasowania, o którym wspominam w punkcie dotyczącym marketingu.

Rozwiązanie AI: Inteligentne systemy workflow i algorytmy optymalizacji zasobów ludzkich automatycznie dopasowują plany dostępności personelu do zakontraktowanych planów wysyłek. Pozwala to na elastyczne skalowanie biznesu i optymalizację kosztów stałych bez konieczności liniowego zwiększania zatrudnienia. Narzędzia marketingowe z kolei przydadzą się w modyfikacji komunikacji wewnętrznej - zarówno w procesach onboardingu, jak i zapewnienia dostępności informacji o procedurach, zasadach czy benefitach w ojczystym języku.

5. Uwolnienie czasu zarządu. Współcześni liderzy nieustannie toną w szumie informacyjnym i nieuporządkowanych danych, stając się w konsekwencji wąskimi gardłami decyzyjnymi we własnych organizacjach. Generatywna sztuczna inteligencja całkowicie redefiniuje rolę kadry zarządzającej, przekształcając się z prostego narzędzia biurowego w bezkompromisowego, całodobowego sparingpartnera biznesowego. Rozwiązanie AI: Zaawansowane modele umożliwiają błyskawiczne prowadzenie pogłębionych analiz strategicznych oraz natychmiastowe modelowanie wielowariantowych scenariuszy rynkowych - od optymistycznych prognoz ekspansji po skrajnie kryzysowe sytuacje geopolityczne. Liderzy zyskują potężny instrument do krytycznej oceny rekomendacji przedstawianych przez zespoły lub zewnętrzne firmy doradcze - algorytmy z łatwością wychwytują luki logiczne, ukryte ryzyka oraz błędy poznawcze w strukturze projektów.

6. Rentowność i marża.

Utrzymanie pozycji lidera przy wysokiej marży wymaga permanentnej kontroli rentowności poszczególnych linii produktowych. Koszty rozproszone i drobne anomalie operacyjne w skali makro potrafią skutecznie drenować zyski, zanim zostaną zauważone w kwartalnych raportach finansowych.

Rozwiązanie AI: Algorytmy analizy anomalii finansowych wychwytują odchylenia od normy w strukturze kosztów. Ponadto modele symulacji cenowych (dynamic pricing) pozwalają na elastyczne dostosowywanie stawek do aktualnej siły nabywczej na rynkach zagranicznych, maksymalizując zysk z każdej wysłanej palety towaru.

7. Innowacje i rozwój produktów. Brak precyzyjnego przewidywania trendów konsumenckich oraz zbyt długi proces wprowadzania nowości na rynek (time-to-market) regularnie drenują budżety firm produkcyjnych. Działanie reaktywne i intuicyjne testowanie pomysłów niesie za sobą ryzyko finansowe oraz grozi utratą pozycji lidera na rzecz bardziej zwinnej konkurencji.

Rozwiązanie AI: Narzędzia dostępne w naszych laptopach działają w tym obszarze jako całodobowy zewnętrzny dział R&D i zaawansowanych analiz strategicznych. Algorytmy błyskawicznie przetwarzają gigantyczne zbiory globalnych baz patentowych, raportów rynkowych oraz wewnętrznych dokumentów projektowych firmy, generując gotowe rekomendacje produktowe i syntetyczne wytyczne. Wykorzystanie symulacji i predykcyjnej analizy potrzeb klientów skraca proces badawczo-rozwojowy z miesięcy do zaledwie kilku, maksymalnie kilkunastu dni.

Jak pracować z checklistą

Cały proces rozpoczyna się od rygorystycznej autodiagnozy za pomocą Checklisty AI w Firmie, która pozwala wyizolować najbardziej bolesne dysfunkcje firmy i osadzić je w unikalnym kontekście organizacji bez kopiowania rynku. Dopiero na tak przygotowanym fundamencie liderzy projektują celowane wdrożenia zaawansowanych ekosystemów sztucznej inteligencji, przekształcając zidentyfikowane problemy w realne przewagi konkurencyjne. Ostatecznym rezultatem tej czteroetapowej strategii staje się odczuwalny wzrost marży operacyjnej, bezpieczne skalowanie biznesu oraz odzyskanie bezcennego czasu przez kadrę zarządzającą. Doświadczenia z pracy z największymi polskimi eksporterami

pokazują jednoznacznie: technologia jest wyłącznie dźwignią, nigdy celem samym w sobie. Pierwszym, fundamentalnym krokiem do cyfrowej transformacji powinna być rzetelna, wewnętrzna wiwisekcja procesów.

Zachęcam do kontaktu i skorzystania z pełnej Checklisty AI w Firmie w strukturach Waszych organizacji. Wybierzcie maksymalnie 3 do 5 najbardziej bolesnych obszarów, które dzisiaj blokują Wasz wzrost lub generują niepotrzebny stres operacyjny. Dopiero z tak precyzyjną mapą problemów możecie usiąść do stołu z architektami systemów AI, gwarantując sobie najwyższy możliwy poziom zwrotu z inwestycji. Zegar technologiczny nie zwalnia - wygrywają ci, którzy potrafią zdiagnozować siebie jako pierwsi. n

Skomentuj, polub lub udostępnij!

Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

www.itreseller.pl

DEFENCE24 DAYS

SILNA ARMIA, ODPORNE

SPOŁECZEŃSTWO

W maju tego roku Stadion PGE Narodowy stał się środkowoeuropejskim centrum dyskusji o bezpieczeństwie. Rozmawiano o rozwoju gospodarki, w tym głównie przemysłu zbrojeniowego, a także o przewidywanych zmianach w armii.

Konferencja Defence24 Days zgromadziła kilka tysięcy uczestników. W ciągu dwóch dni odbyło się wiele ciekawych paneli dyskusyjnych. Ogromnym zainteresowaniem cieszyła się wielka wystawa sprzętu wojskowego na terenie wokół stadionu.

Budować zdolności

– W pierwszej edycji wzięło udział około 200 osób – powiedział Piotr Małecki, prezes spółki Defence24, otwierając ósmą edycję konferencji. – Dzisiaj mamy zarejestrowanych ponad 5000. Odczuwamy bowiem wyraźnie, jak ważne jest bezpieczeństwo. Przez lata zakładano w Europie, że nie musimy się o nie martwić. Rosję widziano jako tresowanego niedźwiedzia. Trochę groźny, ale jednak miły. I łatwy do kontrolowania. Ale to była maskirowka – pozory pokryte zasłoną niewiedzy, ignorancji, naiwności, a także – niestety – korupcji. Rosja promowała ludzi oraz postawy, które nawet dziś, po wielu zbrodniach popełnionych na Ukrainie w ostatnich latach, potrafią rozbijać naszą solidarność sojuszniczą od środka. Dlatego musimy patrzeć na rzeczywistość bez złudzeń. Rosja walczy z Europą. To nie jest wyłącznie wojna

na froncie na Ukrainie. To presja militarna, cyberataki, dezinformacja czy szantaż energetyczny.

Odpowiedź Polski i naszych sojuszników musi być równie szeroka. Silna armia, sprawne państwo, odporniejsze społeczeństwo, nowoczesny przemysł. Konferencja Defence24 powstała właśnie po to, aby o tych wyzwaniach rozmawiać konkretnie. Dyskutować o tym, jak budować zdolności, a nie tylko jak je planować. Jak organizować zakupy uzbrojenia szybciej i skuteczniej. Jak finansować bezpieczeństwo na poziomie krajowym i europejskim. Jak wzmacniać przemysł polski, ale też europejski, a nie tylko kupować gotowe rozwiązania poza naszym kontynentem. Jak wykorzystywać nasze sojusze. Jak oddziaływać szybko i sprawnie na zmieniającą się rzeczywistość pola walki.

Defence24 Days to ponad 120 wystawców sprzętu i innych produktów z Polski i zagranicy. To setki spotkań bilateralnych, rozmów o partnerstwie, łańcuchach dostaw, optymalizacji produkcji i szukaniu nowych rynków. To także kontynuacja procesów, które rozpoczęły się wcześniej. Między innymi podczas konferencji bilateralnej w Bratysławie, gdzie w obecności dwóch

ministrów obrony, dwóch wicepremierów dwa miesiące temu zaczął się dialog Słowacji i Polski.

– Bezpieczeństwo to nie tylko strategia, ale również produkcja, logistyka, finansowanie, technologia, eksport, a także współpraca – przypomniał Piotr Małecki. – Bezpieczeństwo wymaga pieniędzy, decyzji, czasu i konsekwencji. Dzisiaj pytanie nie brzmi, czy musimy inwestować w bezpieczeństwo, ale jak to zrobić szybciej, mądrzej i skuteczniej.

Trzy filary

– Są trzy filary budowy bezpieczeństwa: silne społeczeństwo, silna armia i silne sojusze – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, minister obrony narodowej. – I one w różnych momentach udowadniają, jak są mocno połączone i jak wszystkie razem trzeba wspierać. Wszystko zaczyna się od nas samych. Nie ma bezpiecznej Polski bez ludzi, którzy są w to zaangażowani. Każdy obywatel, każdy z nas jest powołany do dbania o bezpieczeństwo. Zaangażowani musimy być na różnych poziomach. Jedni służą i noszą mundury żołnierzy Wojska Polskiego, inni biorą udział w budowie obrony cywilnej.

Jeszcze inni dbają o tych, którzy w godzinie próby pozostaną w domu. Dlatego odpowiedzialność za obronę państwa spoczywa na nas wszystkich.

Jeżeli Polska zostałaby zaatakowana, bronić się będzie nie tylko siłą swojej armii, ale siłą wszystkich swoich instytucji, każdego z nas. Dlatego musimy się przygotować. Nie straszyć, ale być odpowiedzialnym, posiadać umiejętności, szkolić najmłodszych, budować obronę cywilną. Dlatego co roku inwestujemy 5 miliardów złotych, również z budżetu MON, w zakup sprzętu dla strażaków ochotników i zawodowych.

To wszystko składa się na powszechną obronę. Do tego dochodzą powszechne, dobrowolne szkolenia obronne, które realizuje szef Sztabu Generalnego wraz z jednostkami zawodowymi i Wojskami Obrony Terytorialnej. To wszystko pokazuje, że każdy z nas musi być zaangażowany w obronę Ojczyzny. I to jest punkt pierwszy wszystkich naszych działań. Jeżeli my nie będziemy aktywni, nie ma takiej armii i takiego sojuszu, który nas obroni.

Druga sprawa to armia, jej transformacja, zmiana jej roli w życiu społecznym. Jesteśmy świadkami największych inwestycji w historii

Polski w budowę silnej, dobrze zorganizowanej, zarządzanej armii - stwierdził Władysław Kosiniak-Kamysz. - Nowoczesnej, szanującej swój dorobek. Trwa przy tym dyskusja, jak ta transformacja powinna przebiegać. Widzimy doświadczenia wojny na Ukrainie. Między innymi, jak drony zmieniły charakter tej wojny, choć nie zmieniły jej natury. Bez dronów, bez sztucznej inteligencji, bez niskokosztowego sprzętu wojskowego nie ma dziś mowy o tym, żeby adaptować się do sytuacji na polu walki. Ale nie można też zapominać o wyszkoleniu, dowodzeniu, posiadaniu zdolności we wszystkich domenach. Zarówno w lądowej, powietrznej, morskiej, podwodnej, w domenie cyberprzestrzeni, wykorzystywaniu sztucznej inteligencji. To wszystko musi być połączone.

Z drugiej strony, nie ma dzisiaj armii składającej się tylko z dronów. Bez czołgów, armatohaubic, tradycyjnej artylerii, systemów dowodzenia i łączności. Trzeba zrozumieć, że adaptacja musi przebiegać bardzo sprawnie i szybko, ale nie polega na wywracaniu strategii bezpieczeństwa.

– Naszym celem jest transformacja do armii 500-tysięcznej, w której jest 300 tys.

zawodowców i 200 tys. rezerwy wysokiej gotowości – zwrócił uwagę Władysław Kosiniak-Kamysz. – To jest cel strategiczny w roku 2030. Polska będzie miała najsilniejszą i największą armię w Europie. Najlepiej zorganizowaną i wyposażoną. To jest nasz cel strategiczny, któremu poświęcamy wszystkie nasze możliwe działania. Dlatego budżet armii wynosi 200 miliardów złotych. Dlatego sięgamy po środki europejskie w postaci programu SAFE. Chcemy transformacji, w której w najbliższych dniach, tygodniach, miesiącach nasze wysiłki będą skupione na trzech dziedzinach. To są drony i antydrony, sztuczna inteligencja i obrazowanie kosmiczne oraz pociski dalekiego precyzyjnego zasięgu. One będą decydować o przewadze. - Transformacja armii to również powoływanie nowych struktur, zaproszenie do współpracy w Legionie Medycznym, czy w Cyberlegionie - wyliczał Władysław Kosiniak-Kamysz. - Nie każdy założy od razu mundur, ale trzy

tysiące informatyków z najlepszych firm informatycznych pracujących w Polsce już dzisiaj służą bezpieczeństwu naszej cyberprzestrzeni. W Legionie Medycznym mamy już ponad tysiąc zgłoszeń, chociaż ten program wystartował dopiero kilka tygodni temu. Budujemy zarówno wojska dronowe, jak i wojska medyczne. Powołano dowództwo transformacji i szkolenia, żeby wdrażać zarówno nowy sprzęt, który przychodzi do polskiej armii, jak i poświęcić specjalne jednostki na szkolenie.

- Chodzi między innymi o operację Bezpieczne Podlasie. MON wspólnie z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji doprowadziły do sytuacji, w której od stycznia tego roku żaden migrant nie przekroczył nielegalnie granicy białorusko-polskiej. Ponadto uszczelniono granicę z Litwą, a także z Niemcami. Polska jest bezpieczna, zachowała swoją swoistość kulturową - zachwalał działania swojego resortu minister obrony.

- Polska będzie korzystać ze wszystkich możliwości inwestycji w armię. Budżet, Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, pieniądze europejskie. Jeżeli są pieniądze w Narodowym Banku Polskim, też jestem nimi bardzo zainteresowany, by służyły budowie siły i potencjału wojska - zapewniał Władysław Kosiniak-Kamysz. Cały świat rozmawia dzisiaj o sojuszach. To podstawa obrony. Przede wszystkim chodzi o sojuszników sprawdzonych od lat, sąsiadów, mających podobne poczucie zagrożenia. Szczególnie kraje bałtyckie mają podobne doświadczenia co Polska. Wiemy, co znaczy Rosja, ale też co się kryje za jej strategią skłócania. Wrogowie chcą nas podzielić w Europie, zniszczyć jedność Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej. Nie chcą pozwolić na zacieśnienie współpracy. My się temu musimy przeciwstawić.

– Jesteśmy w stanie zagrożenia –stwierdził Władysław Kosiniak-Kamysz. – Dlatego budujemy nową architekturę

bezpieczeństwa. Odpowiedzią musi być większe zaangażowanie przemysłu zbrojeniowego, który powinien pracować 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu, na kilka zmian, żeby dostarczyć odpowiedni sprzęt do 2030 roku. Potrzebujemy dynamicznego rozwoju przemysłu zbrojeniowego. Niezależności produkcyjnej i przenoszenia produkcji, np. wyrzutni Patriot ze Stanów Zjednoczonych do Europy. Polska jest tym bardzo zainteresowana. Bezpieczeństwo, szczególnie ochrona wschodniej flanki, jest nie tylko zadaniem państw leżących przy granicy, ale całej Unii Europejskiej. Wydatki na zbrojenia są inwestycją w niezależność naszego kontynentu. Europa znów może być wzorem dla innych kontynentów. Ale musi się obudzić, zrozumieć zagrożenie i szybko na nie odpowiedzieć. Nie po tym, jak tysiące dronów będą próbowały zniszczyć naszą infrastrukturę krytyczną. Musimy być gotowi dzień przed, a nie odpowiadać dzień po.

Europa bierze odpowiedzialność

– Działamy szybko – stwierdziła Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocnik rządu ds. Instrumentu na Rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy (Security Action for Europe – SAFE). –Jesteśmy gotowi do podpisania umowy (nastąpiło to dwa dni później –8 maja br. – dop. MTS), a niedługo pieniądze wpłyną na konto Banku Gospodarstwa Krajowego. Jestem dumna z pracy całego zespołu, który przez ostatnie ponad pół roku pracował nad programem SAFE. Polska jest pierwszym krajem, który skończył całą procedurę. I nie dam nikomu mówić, że pieniądze na bezpieczeństwo są czymś złym, że to nie jest moment, żeby dużo inwestować w bezpieczeństwo. Jest dokładnie odwrotnie. A hasła, które się pojawiają, są wyłącznie czystą dezinformacją. Zaś dezinformacja jest elementem wojny hybrydowej. Bo pierwsze, co dzieje się podczas wojny hybrydowej, to

próba bujania łódką i wmawiania obywatelom, że inwestowanie w bezpieczeństwo jest dzisiaj czymś złym. Europa wreszcie bierze odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo i mamy teraz niezwykle ważny moment. Takiego okna możliwości, kiedy nawiązujemy sojusze, między innymi z naszymi partnerami ze Słowacji, dotyczące wspólnych projektów zbrojeniowych. Albo zrobimy to teraz, albo to okno możliwości się zamknie. To dzisiejsze wydarzenie jest świetnym momentem, żeby o tym rozmawiać, ale też dołożyć konkrety.

- Po tym, jak podpiszemy umowę SAFE, tylko do końca maja Agencja Uzbrojenia podpisze prawie 40 nowych kontraktów - przekonywała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Pieniądze na stole są, teraz czas na konkrety. Chodzi o to, żeby przez te dwa dni nie tylko rozmawiać, ale też zamykać projekty. Jest takie piękne zdanie, które powiedział jeden z partnerów z Unii Europejskiej: Less contacts, more contracts.

Nie czy, ale kiedy i jak?

– Pamiętam dyskusję odbywającą się podczas zeszłorocznej konferencji Defence24 Days. Często padało wówczas pytanie czy – wspominał Konrad Gołota, podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych. – Czy będzie amunicja kaliber 155? Jest. Suwerenna produkcja, trzy fabryki amunicji powstają. Czy w końcu ruszy program Orka? Tak, jest program Orka, który nie tylko oznacza budowę okrętów podwodnych, ale i szeroką współpracę przemysłów obronnych Polski i Szwecji. Często padało pytanie, czy będą dodatkowe środki finansowe. Są. Jest mechanizm SAFE. Czy Polska będzie miała satelity obserwacyjne? Są. Czy nasze siły zbrojne zaczną w końcu dostawać jedne z najlepszych wozów bojowych piechoty na świecie, czyli Borsuki? Dostają. Mógłbym długo wyliczać. Dzisiaj spotykamy się, aby zadawać inne pytania dotyczące przemysłu zbrojeniowego na całym świecie.

- Nikt nie jest samotną wyspąprzypomniał Konrad Gołota. - Dlatego budujemy partnerstwa, które mają nas wzmacniać w Europie, w Sojuszu Północnoatlantyckim i sprawiać, żebyśmy nie powielali tych samych rozwiązań, a raczej szukali efektu synergii. Poszukując partnerów i rozwijając współpracę, jasno stawiamy sprawę: skoro Polska przeznacza znaczące środki na obronność i konsekwentnie buduje nowoczesne siły zbrojne, oczekujemy od naszych partnerów czegoś więcej niż tylko sprzedaży gotowych produktów. Chcemy, aby inwestowali w Polsce, dzielili się technologią i wspólnie z nami rozwijali kompetencje oraz potencjał przemysłowy. Prawdziwe partnerstwo oznacza bowiem nie tylko kontrakty, lecz także długofalową współpracę opartą na wzajemnych korzyściach. Polska, jako jedna z największych gospodarek świata, nie zamierza ograniczać swojej roli do klienta dokonującego zakupów. Chcemy być współtwórcą nowoczesnych rozwiązań, miejscem rozwoju technologii, innowacji i zaawansowanej produkcji, a nie jedynie prostego montażu. - Chcemy budować naszą siłę, także dla stabilności regionu - deklarował Konrad Gołota. - Wraz ze wzrostem naszej gospodarki i naszego

bezpieczeństwa musimy wziąć większą odpowiedzialność za cały region. Do tego potrzebna jest silna armia i silny przemysł zbrojeniowy. Dlatego zapraszamy do współpracy na rzecz rozwoju i budowy naszego wspólnego bezpieczeństwa.

Ważna jest również infrastruktura krytyczna, za którą odpowiada Ministerstwo Aktywów Państwowych. A także local content, czyli kontrola tego, w jaki sposób produkujemy. To włączanie naszych przedsiębiorstw w łańcuchy dostaw, budowanie odporności, budowanie suwerenności gospodarczej. Świetnym przykładem jest wykorzystanie potencjału produkcyjnego dawnych zakładów Rafako. W Raciborzu hale po Rafako będą służyć do produkcji korpusów Rosomaka oraz elementów dla Jelcza.

Tworzymy ten Sojusz

– Mamy dzisiaj ćwiczenia Amber Shock 26 – powiedział generał Wiesław Kukuła, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. – W czasie, gdy wypowiadam te słowa, na terenie Polski ramię w ramię z naszymi żołnierzami zadania wykonuje w ramach misji NATO oraz operacji wojskowych pod flagą USA niemal 10 tysięcy żołnierzy amerykańskich. Kilkuset żołnierzy z Rumunii i Wielkiej Brytanii właśnie ćwiczy z nami obronę naszej ziemi w ramach sojuszniczych FLF (Forward Land Forces, czyli wysuniętych sił lądowych NATO rozmieszczonych na wschodniej flance Sojuszu).

Flightradar24 będzie dzisiaj znów pełen informacji o patrolach bojowych i rozpoznawczych samolotów Sojuszu. Być może gdzieś na zachodzie Polski zadrżą okna, bo francuski Mirage – pędząc do wsparcia naszej pary dyżurnej – przekroczy prędkość dźwięku. Kilkuset naszych żołnierzy z żołnierzami kanadyjskimi, duńskimi i szwedzkimi pod flagą NATO stoi na straży bezpieczeństwa Łotwy. Polscy żołnierze wraz z francuskimi, również pod sztandarem NATO, wspierają Rumunię. Ponad 800 polskich oficerów i podoficerów pełni służbę w kwaterach i dowództwach NATO, będąc współautorami tzw. Planów Regionalnych opisujących sposób, w jaki będziemy bronić naszego terytorium.

- Gdy ostatni raz przebywałem w bazie NATO w Powidzu, amerykański chorąży – pilot Apache – zapytał mnie o pewnego polskiego geopolityka, który ciągle zastanawia się, ile czasu US Army potrzebuje, by w przypadku wojny dotrzeć do Polski - zwierzył się Wiesław Kukuła. - Zapytał mnie retorycznie: Jak to możliwe, że on wciąż nie wie, że my od wielu lat już tu jesteśmy i to nie są wakacje? Gdy kilka tygodni temu żegnaliśmy pilotów niemieckich Eurofighterów z Luftwaffe, którzy wybrali sobie lotnisko w Malborku do pilnowania nieba nad Bałtykiem, usłyszeliśmy: Pamiętajcie, gdyby zrobiło się gorąco, będziemy u Was za dwie godziny. Zastanawiam się, co jeszcze musi się wydarzyć, by to te fakty, a nie emocje w mediach społecznościowych wartościowały nam siłę, rolę i znaczenie Sojuszu, którym przecież sami jesteśmy. Sojuszu, który – choć wciąż daleki od doskonałości –wypełnił swoją rolę.

Czasy, kiedy staliśmy się jego członkiem, nazywamy Sojuszem 2.0. Dziś, gdy Sojusz w swojej wersji 3.0 wraca do swoich korzeni, odbudowując swój potencjał, nie możemy zapominać o znaczeniu artykułu 3 Traktatu Północnoatlantyckiego. Siła NATO jest sumą siły wszystkich, bez wyjątku, jego członków, a nasza rola w Sojuszu 3.0 ulega zasadniczemu przewartościowaniu, pozycjonując nas do roli filara bezpieczeństwa wschodniej flanki.

Dlatego w 2025 roku Sztab Generalny Wojska Polskiego zakończył opracowanie nowego programu rozwoju Sił Zbrojnych, który definiuje proces ich transformacji w perspektywie roku 2039. Według Wiesława Kukuły on już uwzględnia nowe uwarunkowania. Zrealizowanie programu umożliwi armii zwielokrotnianie siły Polski poprzez utrzymanie zdolności do odstraszania naszych wrogów i budowanie warunków do bezpiecznego rozwoju państwa, ale również właściwe pozycjonowanie Polski w regionie. Jego myślą przewodnią jest kompletna zmiana paradygmatu w naszym podejściu do odstraszania.

Federacja Rosyjska jest pokonywalna, a naszym celem jest jej trwałe zniechęcenie do agresji. Nie tyle poprzez dalszy rozwój niezwykle kosztownych systemów antydostępowych, ale raczej

poprzez większe nasycenie nisko- i wysokokosztowymi systemami dalekiego precyzyjnego rażenia. Systemami zdolnymi do wyniszczania jej źródeł siły i kreującymi jej kosztowne dylematy strategiczne i operacyjne w przypadku utrzymywania agresywnej postawy wobec wojsk polskich i państw sojuszniczych. Siły zbrojne w okresie pokoju do roku 2039 będą siłami wysokiej gotowości. Ich liczebność wyniesie około 500 tys. żołnierzy z uwzględnieniem nowej formy służby wojskowej, tak zwanej rezerwy wysokiej gotowości. Struktura ta będzie zdolna do potrojenia swojej projekcji sił w okresie wojny lub bezpośrednio przed nią.

Jądrem przyjętego programu jest tzw. Wielka Siódemka. Siedem kluczowych zdolności kompleksowo budujących naszą siłę kinetyczną, gotowość bojową i wreszcie ducha żołnierza, którego przeznaczeniem nie jest bohaterska śmierć, a zwyciężanie dla swojej ojczyzny. Stanowi to istotną różnicę.

– Jesteśmy świadkami największej w historii Rzeczypospolitej transformacji sił zbrojnych – przekonywał Wiesław Kukuła. – Musi ona jednak pozostawać w stałej relacji ze zmianami geopolitycznymi, czyniąc z innowacji fundament kultury organizacyjnej oraz zachowując ciągłą zdolność do adaptacji do szybko zmieniających

się uwarunkowań geopolitycznych. Jestem przekonany, że ta konferencja wykreuje intelektualny potencjał, który w najwyższym stopniu będzie mógł być zagospodarowany na rzecz transformacji Sił Zbrojnych, ale również budowy systemu odporności państwa.

Centrum Serwisowe Abramsów Niezwykle istotną częścią konferencji było podpisanie umowy między Ministerstwem Aktywów Państwowych a Polską Grupą Zbrojeniową. Dotyczy ona dofinansowania z Funduszu Inwestycji Kapitałowych, które będzie przeznaczone na budowę Autoryzowanego Centrum Serwisowego silników AGT-1500 do czołgów M1 Abrams w Wojskowych Zakładach Lotniczych Nr 1 w Dęblinie w porozumieniu z firmą Honeywell. Centrum będzie trzecim na świecie oraz jedynym w Europie ośrodkiem mającym uprawnienia do serwisowania tych silników. W ramach inwestycji dostosowana zostanie infrastruktura techniczna, zapewnione przeszkolenie personelu oraz zgromadzone zapasy części zamiennych do wykonywania napraw silników AGT1500. n

Mieczysław T. Starkowski

Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

DEFENCE24 DAYS

JAK BUDOWAĆ ODPORNOŚĆ

W ubiegłym roku w Polsce odnotowaliśmy ponad 270 tysięcy

cyberincydentów, co oznacza wzrost o 150 procent w porównaniu z poprzednim rokiem.

Mierzymy się z ogromną liczbą ataków skierowanych między innymi w infrastrukturę krytyczną. Potwierdzeniem są chociażby incydenty obserwowane w przedsiębiorstwach wodociągowych czy szpitalach. Do tego dochodzą ataki wymierzone w wojsko, biznes, a także administrację publiczną.

- Naszym wrogom chodzi nie tylko o zakłócenie funkcjonowania infrastruktury, ale także o pozyskanie cennych danych – stwierdził Szymon Palczewski, p.o. redaktora naczelnego serwisu CyberDefence24.pl, rozpoczynając dyskusję panelową „Cyberbezpieczeństwo i ochrona danych – infrastruktura, administracja, wojsko”. – Co zrobić, by uniknąć czarnego scenariusza? Czy państwo nadąża za tymi zagrożeniami?

- Z godziny na godzinę zagrożenia się zmieniają i państwo musi być na to bezwzględnie gotowe – odpowiedział Paweł Olszewski, sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji. – Dlatego na bieżąco monitorujemy wszelkie zjawiska, które się pojawiają, a szczególnie różnego rodzaju ataki. W większości są to ataki fraudowe, ale też ataki na infrastrukturę krytyczną. Niedawno uchwaliliśmy bardzo ważną ustawę wdrażającą dyrektywę NIS2, czyli ustawę o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa. Daje ona wiele instrumentów, żeby w sposób

skuteczny, twardy i bezwzględny móc eliminować zagrożenia. Ostatnio rząd przyjął również Strategię cyberbezpieczeństwa. Wyznacza ona kierunki działań, które musimy przyjmować jako państwo wraz z towarzyszącymi im inwestycjami. Wydajemy na nie miliardy złotych. Chodzi o takie programy, jak Cyberbezpieczny rząd, Cyberbezpieczny samorząd czy Cyberbezpieczny wodociąg.

Na przykład Cyberbezpieczny wodociąg miał pierwotnie alokację na poziomie 300 milionów złotych. Zgłosiło się ponad 700 instytucji wodociągowych, a więc trzeba było podwyższyć tę kwotę ponad dwukrotnie. Dlatego przeznaczono 700 mln zł na zabezpieczenie wodociągów tak, aby każda organizacja otrzymała odpowiednie środki.

Prawie 2 mld zł przeznaczono na Cyberbezpieczny samorząd.

To szczególnie ważne, ponieważ wiele samorządów nie jest na tyle odpornych, by można mówić o braku zagrożeń. Ministerstwo Cyfryzacji przygotowuje program rozwoju lokalnych centrów cyberbezpieczeństwa, również na poziomie samorządowym. Chodzi o to, by samorządy mogły tworzyć konsorcja i budować lokalne centra operacji bezpieczeństwa (SOC – Security Operations Centers).

- Bardzo łatwo sobie wyobrazić atak na lokalny wodociąg – wyjaśniał Paweł

Olszewski. – Idzie za nim fala dezinformacji, powstaje naturalna panika, która później rozrasta się do paniki ogólnopolskiej. Potem atakowany jest bank spółdzielczy. Ludzie nie mogą wypłacić pieniędzy, a więc wszyscy ruszają do bankomatów, wtedy wszędzie zaczyna brakować pieniędzy. Jest to samonakręcająca się spirala. Dlatego podejmujemy również walkę z dezinformacją. Mamy Połączone Centrum Walki z Dezinformacją. Wspieramy je kampaniami promocyjnymi. Od jesieni tego roku będziemy organizowali szkolenia na poziomie regionalnym, samorządowym, a także dla podmiotów objętych ustawą KSC.

- Jak z perspektywy Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni ocenia Pan podejście Polski do cyberprzestrzeni po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę i fali cyberataków na nasz kraj? – zapytał Szymon Palczewski. – Czy chodzi jedynie o wsparcie konwencjonalnych działań, czy o coś więcej?

- W cyberprzestrzeni nie ma wyznaczonych granic, dlatego DK WOC ściśle współpracuje z instytucjami cywilnymi, w tym szczególnie z Ministerstwem Cyfryzacji – odparł pułkownik Łukasz Jaworski, szef CSIRT (Computer Security Incident Response Team – Zespół Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego) Ministerstwa

Obrony Narodowej. – Przedstawiciele DK WOC razem z kolegami z instytucji cywilnych często działają ramię w ramię, reagując na pojawiające się zagrożenia w cyberprzestrzeni mające istotny wpływ na bezpieczeństwo Polski. Znaczna część zagrożeń i podatności występujących w cyberprzestrzeni dotyczy zarówno systemów wykorzystywanych w środowiskach cywilnych, jak i wojskowych, gdyż w wielu przypadkach wykorzystujemy te same rozwiązania informatyczne. Oczywiście specyfika systemów informatycznych w obszarze wojskowym, w tym rodzaj informacji w nich przetwarzanych powoduje, że w wielu przypadkach polityki bezpieczeństwa różnią się od tych definiowanych w świecie cywilnym. Nie zmienia to faktu, że kładziemy duży nacisk na wzajemną komunikację, wymianę informacji i współpracę w zakresie zwiększania cyberodporności naszego kraju. Sądzę, że pełnoskalowy atak Rosji na Ukrainę u wielu osób zmienił w sposób istotny percepcję cyberprzestrzeni. Znowelizowana ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa w dużym stopniu zwiększa odporność cybernetyczną naszego państwa oraz podnosi koszty prowadzenia

operacji w cyberprzestrzeni przez naszych wrogów. Wynika to przede wszystkim z konieczności spełnienia wielu wymagań przez podmioty kluczowe i ważne w obszarze cyberbezpieczeństwa. Dodatkowo nowa strategia cyberbezpieczeństwa Polski zakłada zwiększenie efektywności koordynacji i dekonfliktacji działań podmiotów odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo w Polsce poprzez ustanowienie nowej instytucji: PCOC (Połączone Centrum Operacyjne Cyberbezpieczeństwa).

Z perspektywy DK WOC znaczenie cyberbezpieczeństwa dla obronności kraju było czymś oczywistym. Natomiast stało się to tym bardziej widoczne w momencie, gdy Polska zaczęła być hubem dla Ukrainy w zakresie dostarczania jej pomocy. Adwersarze zza wschodniej granicy zaczęli bardzo interesować się naszą infrastrukturą krytyczną wykorzystywaną do udzielania wsparcia Ukrainie, mając przede wszystkim na celu zdobywanie informacji wywiadowczych na temat zaangażowania Polski i innych krajów w pomoc Ukrainie.

DK WOC wraz z instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo Polski oraz partnerami

zagranicznymi aktywnie zaangażowało się w ochronę podmiotów i infrastruktury krytycznej istotnej z punktu widzenia zachowania ciągłości wsparcia dla Ukrainy. Działania te przyniosły znaczne ograniczenie liczby incydentów oraz w wielu obszarach pozwoliło na zdecydowane podniesienie poziomu cyberbezpieczeństwa tych podmiotów. Przy czym profil bezpieczeństwa podmiotów logistycznych w wielu przypadkach nie jest zgodny z oczekiwaniami bezpieczeństwa stawianymi operacjom wojskowym. Dla wielu firm logistycznych dostępność systemów i przetwarzanych w nich danych jest zdecydowanie ważniejsza niż ich poufność. Fakt ten w wielu przypadkach podniósł poziom trudności działań mających na celu skuteczną ochronę systemów podmiotów logistycznych przed działaniami cyberszpiegowskimi.

- Warto także wspomnieć o inicjatywie Cyber Legion – stwierdził płk Łukasz Jaworski. – Projekt był przewidywany na 400 uczestników, zgłosiło się 3 tysiące osób. To między innymi wynika także z podniesienia świadomości na temat ryzyk i znaczenia cyberprzestrzeni dla obronności kraju. Reasumując, moim zdaniem ataki Rosji na naszą cyberprzestrzeń spowodowały, że w pewnych aspektach staliśmy się silniejsi. Miało to bezpośrednie przełożenie na jakość współpracy oraz wymienianych informacji z partnerami zagranicznymi w obszarze CTI (Cyber Threat Intelligence). Dzięki konfliktowi zbrojnemu na Ukrainie i zaangażowaniu Polski w dostarczanie pomocy lepiej poznaliśmy swoich adwersarzy z powodu ich aktywnego działania w naszej cyberprzestrzeni.

- Czy jesteśmy gotowi na sytuację, w której w kluczowym momencie kryzysu zupełnie tracimy łączność? – spytał Szymon Palczewski.

- To ciekawe pytanie – stwierdził Daryl Hyett, kierownik ds. sprzedaży, zapewniania bezpieczeństwa informacji i cyberbezpieczeństwa w firmie Viasat. – Gdy mówimy o kryzysie, przede wszystkim trzeba się zastanowić, co się dzieje z naszymi danymi. Czy są one dobrze chronione? Czy przeciwnik może mieć na nie wpływ, czy mogą

być przejęte? Czym dysponujemy, jak będziemy je chronić?

- Czy zatem suwerenność technologiczna jest gwarantem naszego bezpieczeństwa? – ciągnął Szymon Palczewski.

- Jestem jedynym w tym gronie przedstawicielem spółki z siedzibą główną w Polsce – powiedział Paweł Wieczyński, prezes DataWalk. – Jednocześnie większość naszych klientów znajduje się w Stanach Zjednoczonych. Na suwerenność patrzymy jednak nie tyle jako na kwestię polityczną, ile przede wszystkim jako na element architektury bezpieczeństwa. Autonomia i suwerenność nie zależą od tego, z jakiego kraju pochodzi dostawca technologii, lecz od tego, jak zaprojektowany jest system. Co to oznacza w praktyce? Dostarczamy platformę, która – w odróżnieniu od rozwiązań opartych na stałej zależności od dostawcy – wzmacnia autonomię klientów. Mówimy im: łączcie wszystkie swoje dane za pomocą naszego systemu, a my nie chcemy nawet wiedzieć, jakie to dane.

To zupełnie inny paradygmat budowania systemów: bez telemetrii, bez dostępu dostawcy do danych i bez operacyjnej zależności od jego inżynierów. Jak się okazuje, dziś w Europie jest ogromne zapotrzebowanie na takie podejście. Problem integracji danych jest znany od dawna, a organizacje na całym świecie wciąż traktują go jako jedno z najtrudniejszych wyzwań technologicznych i operacyjnych. Różni dostawcy rozwiązują go na różne sposoby. DataWalk stworzyła technologię, która pozwala integrować i analizować dane przy zachowaniu kontroli klienta nad systemem. Kluczowe są pytania: gdzie dane są przechowywane, kto faktycznie zarządza systemem, czy organizacja pozostaje jego właścicielem i czy jest zależna od zewnętrznych inżynierów, mechanizmów telemetrii albo decyzji dostawcy. To są pytania fundamentalne, szczególnie dla instytucji publicznych, organizacji międzynarodowych i podmiotów działających w obszarach wrażliwych. Dobrym punktem odniesienia jest system ONZ, w którym UNICC – United Nations International Computing Centre – pełni

rolę strategicznego partnera technologicznego dla organizacji należących do rodziny narodów zjednoczonych, wspierając je m.in. w obszarze cyberbezpieczeństwa, infrastruktury cyfrowej, danych i sztucznej inteligencji. W takich środowiskach technologia nie może być projektowana wyłącznie pod kątem funkcjonalności. Trzeba pamiętać także o odporności instytucjonalnej. Co się dzieje, gdy zmienia się otoczenie prawne, geopolityczne albo regulacyjne? Co się dzieje, gdy dostawca technologii zostaje zmuszony do ograniczenia usług albo kończy współpracę? Czy klient musi wyłączyć system? Czy traci dostęp do własnych danych? Czy może działać dalej?

Zdaniem Pawła Wieczyńskiego, na tym właśnie polega realna suwerenność technologiczna. Nie na deklaracji marketingowej, ale na architekturze, która pozwala organizacji zachować kontrolę nad danymi, systemem i ciągłością działania – także wtedy, gdy warunki zewnętrzne nagle się zmieniają.

- Moim zdaniem to są bardzo ważne, wręcz strategiczne, pytania na poziomie rządowym –wtrącił Paweł Olszewski. – Suwerenność stała się modnym tematem, jest obecnie odmieniana przez wszystkie przypadki. I niektórzy, chcąc budować kapitał polityczny, przerysowują te kwestie. Ja osobiście jestem za suwerennością, ale ona nie może oznaczać izolacjonizmu.

- Przede wszystkim my, Polacy, a nawet Europejczycy nie mamy wszystkich zasobów, by zapewnić sobie pełną suwerenność - przypomniał

Paweł Olszewski. - Obecnie resort pracuje nad ustawą o chmurze obliczeniowej i tam ma być mowa o skali suwerenności. Jednak trzeba sobie powiedzieć wprost: budujemy swoje kompetencje, zasoby, ale na razie wszystko nie może być polskie. Musimy się uczyć, inwestować, dążyć do tego, żeby zapewnić jak największą suwerenność, ale nie będzie ona stuprocentowa.

- W tym kontekście powiem o tym, o czym było głośno jakiś czas temu, a mianowicie o rządowym krajowym szyfrowanym komunikatorze mSzyfr – ujawnił Paweł Olszewski. – To jest właśnie kwestia suwerenności, będzie to bowiem rozwiązanie oparte w całości na polskich zasobach technicznych, bez możliwości wejścia z zewnątrz. Obecnie jesteśmy w fazie testów. Od razu chcę zaznaczyć, że to będzie przeznaczone dla administracji rządowej, samorządowej

i wybranych podmiotów krytycznych, aby korespondencja, rozmowy, wideoczaty były pod pełną kontrolą państwa, nie pod względem treści, bo nie będziemy zbierali żadnych danych, tylko chcemy zapewnić bezpieczną łączność w oparciu o polskie rozwiązania.

- To bardzo dobrze, że mamy rozmaite programy i inwestujemy w bezpieczeństwo – stwierdził Dariusz Piotrowski, dyrektor zarządzający Dell Technologies Polska. – Ale musimy sobie zdać sprawę, że bezpieczeństwo dzisiaj to zupełnie coś innego niż parę lat temu. Zmieniają się paradygmaty. Musimy pamiętać, że nie chodzi tylko o proste zabezpieczenia, o których zawsze mówiliśmy, ale o zapewnienie ciągłości działania – również w sytuacji, gdy zdarzą się udane ataki i będziemy pracowali w zdegradowanym środowisku. Wiem, że w ten sposób projektowane są systemy wojskowe. Każda firma powinna mieć nie tylko backup, ale również cyfrowy bunkier, miejsce do odtworzenia podstawowej działalności oraz przećwiczone procedury odtworzeniowe.

Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie pokazują, że wojna polega między innymi na atakach na dane utrzymywane w dużych centrach. Jak się okazuje, utrata danych powoduje przerwanie ciągłości działania wielu instytucji. Oznacza to, że musimy projektować systemy hybrydowe i rozproszone. Chodzi o data centers, które są mobilne, możliwe do działania w modelu lift and shift (czyli przetransportowania kontenerów w inne, bezpieczne lokalizacje – dop. MTS). To są istotne zmiany, które redefiniują to, co robiliśmy do tej pory.

Nakłada się na to absolutny paradygmat Zero Trust (nigdy nie ufaj). Dlatego wszystkie rozwiązania w zakresie cyberbezpieczeństwa są projektowane zgodnie z zasadą Zero Trust. Od początku do końca, biorąc pod uwagę również cały łańcuch dostawców.

- Obecnie nasza suwerenność polega również na mądrym wykorzystywaniu partnerstw - przekonywał Dariusz Piotrowski. - Nie zbudujemy w Polsce w najbliższym czasie procesora klasy NVIDIA. Nie stworzymy go nawet w ciągu pięciu lat w Europie. Bo

proces projektowania i produkcji tego typu układów zajmuje dziesięciolecia. Co nie oznacza, że wykorzystując taki procesor, np. w serwerze produkowanym w fabryce Della w Polsce, nie otrzymujemy czegoś, co jest Made in Poland. Oczywiście ma zagraniczne komponenty, ale cały układ może być w pełni suwerennie zdefiniowany. Wojsko i Ministerstwo Cyfryzacji definiują doktryny i sposoby wykorzystania. W przypadku DK WOC dostawcy oferują architekturę i konkretne rozwiązania zgodne z wymogami amerykańskiego NIST (National Institute of Standards and Technology – Narodowy Instytut Norm i Technologii). W ten sposób tworzy się suwerenność.

- Kilka razy była mowa o DK WOC –wtrącił płk Łukasz Jaworski. – Chciałbym uspokoić Państwa, że jesteśmy świadomi zagrożeń. Doświadczenia ukraińskie pokazują, jak ważne jest zapewnienie ciągłości funkcjonowania państwa poprzez zapewnienie dostępności do systemów i danych kluczowych z punktu widzenia działania systemu kierowania i obronnego państwa. Ukraina została zmuszona do wyeksportowania swoich danych poza granice swojego kraju. My mamy jeszcze czas i opracowujemy optymalne rozwiązanie.

Z pewnością wykorzystamy technologie chmury obliczeniowej w podejściu hybrydowym. Szczególnie w zakresie szyfrowania będziemy musieli zastosować własny HSM (Hardware Security Module – sprzętowy moduł bezpieczeństwa), aby uzyskać pełną kontrolę nad poufnością informacji przetwarzanych w chmurze. Prace nad nim są w toku. Jesteśmy w pełni świadomi tego, że wybudowanie własnego data center w Polsce, gdzie jedna rakieta lub większy dron jest w stanie przerwać działanie takiego ośrodka, może w istotny sposób zakłócić lub wręcz sparaliżować funkcjonowanie systemu obronnego i kierowania państwem.

Jeżeli chodzi o suwerenność technologiczną, zdaniem płka Łukasza Jaworskiego optymalnym podejściem z punktu widzenia Polski, biorąc pod uwagę nasz aktualny potencjał technologiczny, jest stosowanie dywersyfikacji dostawców. Musimy dopuszczać różne

firmy i technologie, aby nie zostać złapanym w pułapkę dostawcy, jeśli któryś z nich wycofa wolę dalszego świadczenia swoich usług. Powody takich sytuacji mogą być różne i nie zawsze muszą wynikać ze złej woli. – Uśmiecham się od początku, bo temat suwerenności technologicznej jest dziś szeroko dyskutowany – powiedział Piotr Ferszka, prezes SAP Polska. – Warto jednak spojrzeć na niego przede wszystkim z perspektywy biznesu i technologii. Dyskutując o suwerenności, mówimy przede wszystkim o danych, rozwiązaniach technologicznych oraz o partnerstwach, które umożliwiają organizacjom bezpieczny i efektywny rozwój. Kluczowe jest więc podejmowanie świadomych decyzji dotyczących tego, które kompetencje i rozwiązania budujemy wewnętrznie, a z których korzystamy w oparciu o sprawdzonych partnerów.

Mówiąc o suwerennej chmurze, SAP koncentruje się na kilku obszarach. Pierwszy to aspekt technologiczny związany z danymi – czyli to, gdzie dane są przechowywane oraz jakie standardy bezpieczeństwa i zgodności są stosowane.

Ważna jest też wykorzystywana infrastruktura i ekosystem dostawców technologii. Kolejny istotny element stanowi własność intelektualna. Jako jedna z największych firm technologicznych w Europie, SAP inwestuje w rozwój innowacji i rozwiązań, które wzmacniają europejski ekosystem technologiczny oraz wspierają klientów w realizacji ich strategii cyfrowych. Istotnym obszarem są również kompetencje i ludzie odpowiedzialni za utrzymanie oraz rozwój systemów. Kluczowe znaczenie ma dostęp do wykwalifikowanych specjalistów oraz odpowiednich standardów certyfikacji i zarządzania kompetencjami.

W praktyce oznacza to, że budowanie suwerenności technologicznej opiera się na umiejętnym łączeniu własnych zasobów z rozwiązaniami dostarczanymi przez globalny ekosystem partnerów. Współpraca oraz dostęp do najlepszych technologii pozwalają organizacjom zwiększać efektywność, innowacyjność i bezpieczeństwo swoich operacji.

- Zgadzam się z przedmówcami, że suwerenność oznacza między innymi odpowiedni dobór partnerów i rozwiązań – przyznał Krzysztof Kowalczyk, Enterprise Sales Director w firmie HPE Polska. – Natomiast wydaje mi się, że kluczowe jest też położenie nacisku na kompetencje. Suwerenność kompetencyjna to podstawa. Weźmy przykład, który wszyscy dobrze znamy: stworzenie polskiego modelu językowego. On został wytrenowany na superkomputerze dostarczonym przez amerykańską firmę HPE, ale w polskiej instytucji, na polskich danych. Czyli mimo wszystko stworzyliśmy coś, co jest nasze, co powstało dzięki znakomitym kompetencjom polskich ekspertów i daje nam też gigantyczne możliwości.

Czy Bielik będzie lepszy od Chata GPT? Nie wiem, ale wcale nie musi do tego dążyć. Będzie doskonale spełniał swoją rolę jako nasz polski model, suwerenny, dostosowywany do specyficznych lokalnych potrzeb. Przy czym w kraju

pozostają kluczowe kompetencje i to jest niesłychanie istotne.

- Padło już wiele słów o edukacji - zwrócił uwagę Krzysztof Kowalczyk. - Ze względu na cyberbezpieczeństwo kompetencje to jest coś, czym z pewnością musimy się dzielić. Nie tylko na poziomie rządowym, wojskowym, ale na poziomie wszystkich organizacji, takich jak banki, organizacje regionalne, a nawet dostawcy usług dla masowych odbiorców. Dlaczego? Ponieważ cyberzagrożenia dotyczą dziś wszystkich organizacji, kluczowe staje się więc jak najszersze upowszechnianie kompetencji w tym obszarze. HPE wierzy, że otwarta wymiana wiedzy i doświadczeń ma fundamentalne znaczenie. Co ważne, wartość budują nie tylko formalne inicjatywy, ale także bezpośrednie rozmowy i spotkania. One również napędzają rozwój kompetencji i inspirują do dalszego pogłębiania wiedzy. n Mieczysław T. Starkowski

Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

TECHNOLOGIE KOGNITYWNE

I SENSORYCZNE

SYGNAŁY ZMIAN, KTÓRE WSPÓŁCZESNEREDEFINIUJĄBIURO

W dobie gospodarki opartej na wiedzy tradycyjne pojęcie ergonomii przechodzi radykalną transformację. Wygodny fotel i biurko z regulacją wysokości stanowią dziś absolutne minimum, a nie przewagę konkurencyjną.

Prawdziwa rewolucja rozgrywa się na styku hardware’u i biologii, gdzie nowoczesne przestrzenie pracy zaczynają aktywnie chronić kapitał intelektualny firm. Odpowiednio zaprojektowany ekosystem biurowy bezpośrednio wspiera układ nerwowy pracowników, zabezpiecza zasoby ich uwagi i optymalizuje procesy decyzyjne podczas tzw. pracy głębokiej (deep work).

Poniższe zestawienie kluczowych sygnałów zmian pokazuje, jak biuro ewoluuje z pasywnej przestrzeni kosztowej w inteligentne narzędzie wspierające biznesową efektywność.

Ekranowa elastyczność OLED

Ograniczenia 13-calowych matryc laptopów coraz częściej stają się wąskim gardłem efektywności osobistej. Rozwijane i rolowane ekrany OLED radykalnie zmieniają definicję mobilności, oferując przestrzeń roboczą dopasowaną do bieżącego zadania, a nie do gabarytów torby podróżnej.

Inwestycja w matryce o zmiennej geometrii oznacza dla menedżera realne przyspieszenie pracy z danymi. Większy obszar roboczy eliminuje potrzebę nieustannego przełączania kart, co drastycznie redukuje zmęczenie kognitywne i minimalizuje

ryzyko przeoczenia kluczowych wskaźników w skomplikowanych raportach.

Architektura wizualnej ciszy

Zarządzanie biurowym okablowaniem awansowało właśnie z kategorii estetyki do rangi strategicznego BHP. Ukryte huby, zintegrowane systemy prowadzenia przewodów oraz bezprzewodowe ładowanie indukcyjne służą jako skuteczna broń w walce ze stresem wizualnym. Chaos na biurku podświadomie stymuluje mózg do rozproszenia, generując mikroprzestoje i sprzyjając prokrastynacji. Technologiczny minimalizm w miejscu pracy zdejmuje z zespołów zbędne obciążenie psychiczne, pozwalając na pełne skupienie na celach biznesowych i ułatwiając zachowanie higieny mentalnej.

Monitoring jakości powietrza

Czyste powietrze przestało być traktowane jako biurowy luksus - dziś stanowi mierzalny parametr produktywności zespołów. Wykorzystanie cyfrowych bliźniaków budynków (Digital Twins) pozwala na automatyczne dostrajanie poziomów natlenienia i wilgotności do aktualnego zagęszczenia osób w salach konferencyjnych.

Perspektywa finansowa - słynny popołudniowy spadek formy zespołu rzadko wynika z braku kofeiny. Najczęściej wywołuje go drastyczny wzrost stężenia dwutlenku węgla w zamkniętym pomieszczeniu. Optymalna wentylacja sterowana algorytmami pozwala utrzymać jasność umysłu pracowników, bezpośrednio zapobiegając kosztownym błędom decyzyjnym pod koniec dnia pracy.

Światło zsynchronizowane z kalendarzem

Inteligentne systemy oświetlenia korygują temperaturę barwową i natężenie światła w oparciu o naturalny cykl dobowy oraz dynamikę kalendarza spotkań pracownika. Adaptacyjne źródła LED o pełnym spektrum imitują naturalne światło słoneczne, regulując optymalne wydzielanie hormonów odpowiedzialnych za stres i regenerację.

Wdrożenie takich rozwiązań bezpośrednio przekłada się na stabilny poziom energii zespołu przez cały dzień. Choć automatyczne alerty sugerujące krótką przerwę mogą początkowo budzić opór, w dłuższej perspektywie budują tarczę ochronną przed cyfrowym wypaleniem i redukują liczbę nagłych zwolnień lekarskich.

Biuro zaprojektowane dla każdego mózgu

Nowoczesne projektowanie przestrzeni rezygnuje z utopijnej koncepcji uniwersalnego, otwartego biura. Przyszłość należy do środowisk oferujących strefy o zróżnicowanej stymulacji sensorycznejod wygłuszonych kapsuł absolutnej ciszy po przestrzenie kontrolowanego gwaru projektowego. Aktywne systemy maskowania dźwięku (Sound Masking) oraz spersonalizowane profile świetlne stanowią bezpośrednią odpowiedź na potrzeby neuroróżnorodnych zespołów (w tym osób z ADHD czy w spektrum autyzmu). Dla działów HR oznacza to potężny argument w walce o talenty, ponieważ środowisko adaptujące się do unikalnego stylu pracy pracownika diametralnie podnosi wskaźniki retencji kluczowych specjalistów na rynku.

Eliminacja nieproduktywnych zadań

Cyfrowe tablice w salach spotkań przestały pełnić funkcję biernego substytutu klasycznej kredy. Zintegrowane algorytmy sztucznej inteligencji potrafią w czasie rzeczywistym analizować odręczne rysunki, kategoryzować wątki i automatycznie przekształcać burzę mózgów w gotowe, rozpisane zadania w systemach Jira lub Asana. Technologia całkowicie eliminuje najbardziej nużący, nieproduktywny etap pracy koncepcyjnej, jakim jest ręczne przepisywanie notatek po spotkaniu. Dodatkowo sztuczna inteligencja zyskuje rolę bezstronnego moderatora dyskusji, dbając o domykanie procesów i pilnowanie ustalonej agendy, co drastycznie skraca czas trwania firmowych narad.

Fizyczna przestrzeń, która generuje zysk

Inwestycje w technologie sensoryczne i kognitywne udowadniają, że transformacja cyfrowa nie ogranicza się wyłącznie do oprogramowania w chmurze. Zmiana dotyczy fizycznego otoczenia, które każdego dnia determinuje sprawność operacyjną firmy. Responsywne biuro przestaje być traktowane jako wizerunkowy wydatek, stając się twardą inwestycją kapitałową, która zabezpiecza i maksymalizuje potencjał intelektualny organizacji. n

inżynier AI & Data Science w Accenture. Projektuje i wdraża zaawansowane modele sztucznej inteligencji dla globalnego biznesu. Specjalizuje się w tworzeniu rozwiązań AI wspierających liderów oraz działy HR w procesach budowania efektywnych i odpornych na rynkowe zmiany zespołów.

Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

ALGORYTMICZNA EUGENIKA

W PRZEDEDNIU ERY „BEZEMISYJNYCH MÓZGÓW”

Stoimy u progu rewolucji, która zamiast wyrównywać szanse, może rozjechać nas jak walec. Podczas gdy Dolina Krzemowa mami nas utopijną wizją powszechnego i darmowego dostępu do mądrości, za kulisami dokonuje się brutalny podział kognitywny. Podział, u którego podstaw nie leżą jednak wyłącznie złe intencje technologicznych baronów, ale bezwzględna fizyka, gigawatogodziny energii i czysta matematyka kosztów.

Już za moment o statusie społecznym nie będzie decydować sam fakt korzystania z technologii, ale to, czy stać cię na elitarne systemy asysty kognitywnej – spersonalizowane AI, które celowo generuje opór poznawczy, rzuca wyzwanie twojemu intelektowi i zmusza mózg do wysiłku, a tym samym rozwoju. Reszta dostanie darmową (lub bardzo tanią) algorytmiczną wygodę: modele zaprojektowane tak, aby zadowolić użytkownika, podać mu szybką, prostą odpowiedź i zdjąć z niego ciężar myślenia. Koniec końców, masowy odbiorca otrzyma od technologii to, czego podświadomie chce większość z nas: święty spokój. Pozwalając takim „przeciętnym” algorytmom na wygładzanie naszych myśli, powoli zamieniamy się niestety w cyfrowy proletariat o bezemisyjnych mózgach, hodując w głowach algorytmiczną galaretkę, zamiast mięśnia intelektualnego. Bez eufemizmów i bez pudrowania rzeczywistości – oto jak BigTechy, optymalizując nas pod kątem czystego komfortu, piszą nowy podręcznik do klasowej segregacji. I co najgorsze, nie jest to żaden tajny spisek złoczyńców z Doliny Krzemowej, ale nieuchronny efekt uboczny systemu, w którym nawet najszczersze chęci pomocy masom przegrywają z matematyką kosztów i ograniczeniami infrastruktury.

Cudowne dziecko z pakietem Premium Platinum Pro

Wyobraźcie sobie taką scenę. Mamy rok 2028, szkoła podstawowa na typowym polskim przedmieściu – czyli tam, gdzie światłowód wciąż bywa traktowany, jak technologia z pogranicza magii i okultyzmu. W jednej ławce siedzi dwóch trzynastolatków. Nazwijmy ich umownie Młody A i Młody B. Na pierwszy rzut oka różnią ich detale – może buty, może model smartfona. Prawdziwa, przerażająca przepaść ujawnia się jednak dopiero wtedy, gdy obaj otwierają swoje laptopy. Młody A to syn lokalnych przedsiębiorców, którym powodzi się na tyle dobrze, że influencerzy z TikToka wyglądają przy nich jak ubodzy krewni, stojący w kolejce po zasiłek. Rodzice rzucili groszem, niczym rozśpiewany Jaskier prosto w wiedźmińską sakiewkę, i wykupili Młodemu A osobistego tutora AI w wersji Premium Platinum Pro. Ale uwaga: to nie jest ten komercyjny

pakiet premium dla mas, który za kilkanaście dolarów po prostu szybciej i lepiej generuje gotowce, zwalniając z myślenia. Co to, to nie! Rodzice Młodego A opłacają zaawansowaną, dedykowaną nakładkę mentorską – cyfrowy rygor edukacyjny, w którym odgórnie zablokowano funkcję pójścia na łatwiznę. Nie ma więc mowy o klasycznym czatbocie, który bezmyślnie wypluwa wypracowania o cierpieniach młodego Wertera, żeby chłopak mógł w tym czasie pograć na konsoli. Czatbot Młodego A to bezwzględny, cyfrowy mentor przez duże „M”.

To taki upierdliwiec, który nie bawi się w wirtualne klepanie po plecach ani tanie pochlebstwa, które tak bardzo polubiliśmy od czasów social mediów. Kiedy chłopak prosi swoje AI o rozwiązanie zadania z fizyki albo napisanie kodu do prostej aplikacji, algorytm zamiast podać wynik na tacy, zaczyna go bezlitośnie maglować. Generuje celowy opór poznawczy i pyta: „A dlaczego uważasz, że ten wzór jest poprawny?” oraz „Zastanów się, bo właśnie strzeliłeś bzdurę, którą zepsujesz cały projekt”. Ten system nie pozwala na kognitywny paraliż; on wręcz wymusza twardy trening mózgu, budując mięsień intelektualny tam, gdzie inne, a zwłaszcza darmowe systemy oferują jedynie bezrefleksyjną wygodę. Użytkownik płaci tu za luksus wysiłku i głębokiego, wieloetapowego wnioskowania maszynowego, które nie karmi go tanimi halucynacjami, ale zmusza do myślenia. Chłopak ma pod ręką prywatną, elitarną kuźnię intelektu. Algorytm uczy go, jak zarządzać informacją, jak filtrować śmietnik, którym stał się dzisiejszy internet, i jak budować rzetelne argumenty. Młody A nie dostaje ryby – dostaje cyfrową wędkę zbudowaną z zer i jedynek.

Darmowa papka dla kognitywnego proletariatu

A teraz spójrzmy na drugiego kolegę z ławki, Młodego B. Jego rodziców na takie luksusy nie stać. Gdy opłacą rachunki za prąd i gaz, w kieszeni zostaje im akurat tyle, by ze łzami w oczach powąchać stoisko z rzemieślniczymi serami w delikatesach. Młodemu zostaje więc darmowa aplikacja AI – produkt masowy, okrojony z funkcji analitycznych i upstrzony

reklamami. Zanim ten chatbot w ogóle raczy odpowiedzieć na jakiekolwiek pytanie, chłopak musi przeklikać się przez trzy agresywne reklamy podejrzanych napojów energetycznych i pięć banerów obiecujących, że „zostanie milionerem w tydzień dzięki magii kryptowalut i unikalnym tokenom z podobizną Kim Dzong Una”. To brutalne zderzenie z modelem biznesowym typu „fast food”. Podczas gdy Młody A trenuje myślenie z asystą, Młodemu B zostaje bot, który zamiast rozwijać, rzuca jedynie okruchy powierzchownej wiedzy. Byle szybko i byle oszczędnie.

A jak już ów model łaskawie odpowie? Zamiast wchodzić w dialog, serwuje linię najmniejszego oporu. Ponieważ darmowa infrastruktura BigTechów pęka w szwach przez priorytetowe traktowanie klientów biznesowych, bot nie marnuje mocy obliczeniowej na głęboką analizę problemu czy wieloetapowe wnioskowanie. I nie ma w tym żadnej złośliwości – to po prostu brutalna fizyka. Głębokie wnioskowanie maszynowe, pozbawione halucynacji, kosztuje fortunę w postaci megawatogodzin energii i setek litrów wody chłodzącej serwerownie. W tym bilansie dla mas przewidziano modele szybkie, tanie w utrzymaniu, powierzchowne. Prawdziwa, głęboka analiza staje się towarem luksusowym, racjonowanym przez infrastrukturę energetyczną planety.

Efekt? Młody B dostaje od technologii to, czego podświadomie chce każdy nastolatek: święty spokój i zaliczone zadanie domowe. Oddaje nauczycielowi schematyczną laurkę, dostaje naciąganą czwórkę od systemu edukacji, który sam promuje bezmyślne zaliczanie testów i wstrzeliwanie się w klucz, a jego mózg w tym samym czasie po prostu… więdnie. Pozwalając darmowym algorytmom na permanentne wygładzanie myśli, skazujemy całe pokolenia na paraliż. Zamiast mięśnia intelektualnego, masowy użytkownik hoduje w głowie algorytmiczną galaretkę. Jest więc szansa, że za moment obudzimy się w rzeczywistości, w której bogatszy dzieciak – dzięki zaawansowanej asyście mentorskiej – wystrzeli ze swoimi realnymi umiejętnościami na zupełnie inny poziom. Będzie potrafił stawiać opór manipulacji, zarządzać złożonymi projektami, myśleć strategicznie i dostrzegać błędy logiczne w locie. Ten drugoplanowy, masowy użytkownik,

zostanie jedynie z nawykiem bezmyślnego konsumowania gotowych odpowiedzi i ślepą wiarą w to, co tanim kosztem wyświetli mu ekran. Biedny dostanie algorytmiczny ekwiwalent chińskiej zupki i iluzję wiedzy, podczas gdy bogaty uczeń kupi sobie realną przewagę intelektualną.

Marsz ku bezemisyjnym mózgom

Pamiętacie, jak jeszcze kilka lat temu zachwycaliśmy się „globalną wioską”? Jak to internet miał zdemokratyzować wiedzę, dać każdemu mieszkańcowi planety taki sam dostęp do encyklopedii, uniwersyteckich wykładów i badań naukowych? Piękna utopia. Skończyło się tak, że algorytmy personalizujące od Google’a czy Facebooka zamknęły nas w szczelnych bańkach informacyjnych, dzieląc społeczeństwo na plemiona skaczące sobie do gardeł w imię spraw, o których nie mają zielonego pojęcia. Zamiast mądrości dostaliśmy cyfrowy boks i nieustanną pogoń za lajkami, które doszczętnie zrujnowały układ nerwowy wielu z nas.

Dziś z dokładnie tą samą naiwnością wierzymy, że AI będzie „wielkim wyrównywaczem szans”. Historia jednak kołem się toczy, tyle że tym razem rynkowy filtr nie opiera się wyłącznie na handlu naszą uwagą, ale na bezwzględnej dystrybucji zasobów energetycznych. Nawet jeśli pierwotną intencją twórców sztucznej inteligencji była demokratyzacja głębokiego myślenia, fizyka i rachunek ekonomiczny szybko sprowadziły te mrzonki na ziemię. Tak jak algorytmy społecznościowe zoptymalizowano pod kątem taniej i uzależniającej dopaminy, tak masowe modele AI optymalizuje się pod kątem tanich megawatogodzin. Zamiast obiecanej globalnej akademii, ponownie budujemy system dwuklasowy: elitarny rynek głębokiego, energetycznie kosztownego nadzoru kognitywnego dla wybranych oraz masowy, bezrefleksyjny ściek dla reszty planety. Popatrzcie na to, co zrobiliśmy ze sobą przez ostatnią dekadę. Uzależniliśmy się od technologii w sposób absolutnie upokarzający. Aplikacje w smartfonach przypominają nam o konieczności wypicia szklanki wody, motywują do podniesienia tyłka z łóżka, mówią nam, czy za oknem jest jasno, czy ciemno, a bez Map Google większość współczesnych kierowców po prostu kręciłaby się w kółko wokół własnego bloku aż do opróżnienia baku, bezradnie wpatrując się w przednią szybę, jakby patrzyli na nieznaną, wrogą planetę. Smartfony i media społecznościowe były jednak zaledwie poligonem doświadczalnym. Zmiękczyły nas, upośledziły naszą koncentrację i przygotowały grunt pod ostateczną kapitulację intelektualną. Ta wyuczona bezradność to idealny grunt pod rynkowy triumf śmieciowych modeli. Masowy, darmowy algorytm idealnie wpisuje się w ten schemat – nie

Ewelina Stój redaktor IT Reseller

każe nam myśleć, nie generuje oporu, którego odzwyczajone od wysiłku mózgi tak bardzo nienawidzą. Daje nam dokładnie to, w co nas przez lata bolesnej tresury wyposażono: pragnienie natychmiastowego efektu bez grama potu.

Dziś bardzo intensywnie pracujemy nad tym, aby stworzyć czyste, inteligentne miasta przyszłości, bezemisyjne domy i ekologiczne samochody. Ale przy okazji, w imię optymalizacji kosztów i świętego spokoju, pracujemy nad czymś znacznie gorszym – nad „bezemisyjnymi mózgami”. Nad organami, które karmione darmową, energooszczędną, generatywną papką z chatbotów, nie wyemitują już żadnej samodzielnej myśli, żadnego kreatywnego błysku, żadnego buntu.

Zjawisko cyfrowej demencji to nie jest już tylko wymysł nawiedzonych psychiatrów z podręczników akademickich. To rzeczywistość napędzana czystą matematyką serwerowni. Masowe wdrażanie darmowych systemów bez odpowiedniej edukacji i rygoru zamieni ten kognitywny paraliż w powszechny standard. Ktoś, kto nie zapłaci za megawatogodziny potrzebne na głębokie, wieloetapowe wnioskowanie maszynowe, zostanie zredukowany do roli biologicznego tła dla procesów, których nawet nie rozumie. Masowy użytkownik z własnej woli skazuje się na marginalizację. A konsekwencje tego podziału wyjdą daleko poza mury szkolnych klas, trwale cementując nowy, klasowy ład, w którym głębokie myślenie staje się towarem luksusowym i racjonowanym przez infrastrukturę planety.

Ryzyko systemowe, czyli czas na Nowy Ład Kognitywny

Przez ostatnie dwie, a może nawet trzy dekady z każdej ambony technologicznego świata powtarzano nam jedną, piękną mantrę: technologia ma demokratyzować wiedzę. Internet miał być tym wielkim, globalnym wyrównywaczem szans, dającym każdemu dziecku dokładnie taki sam punkt startu. Skok w GenAI reklamuje się dziś identycznie – jako potężny krok milowy, narzędzie, które potrafi w kilka sekund przetrząsnąć całą dotychczasową wiedzę ludzkości i podać ją w spersonalizowanej formie. To miała być rewolucja na miarę wynalezienia druku przez Gutenberga.

Gutenberg jednak, powielając księgi, nie musiał martwić się o to, czy jego prasa zużyje tyle energii, by pozbawić światła całe miasto. Dzisiejsza rewolucja, choć technologicznie genialna, uderza w ścianę fizyki. Prawdziwa demokratyzacja głębokiego myślenia maszynowego okazuje się ekonomicznym i ekologicznym absurdem. Nawet jeśli twórcy tych systemów autentycznie chcieli dać ludzkości potężną cyfrową wędkę, rynkowy bilans zysków i strat oraz ograniczenia planetarnej infrastruktury energetycznej brutalnie zweryfikowały te intencje. Zamiast powszechnej, elitarnej edukacji dla każdego, dostajemy kolejną iluzję. I tu koło się zamyka w upiornym paradoksie: AI zaczyna być infrastrukturą krytyczną, która sama pożera gigantyczne zasoby innej infrastruktury krytycznej – energii i wody. Dlaczego więc z taką rynkową obojętnością pozwalamy, aby o dostępie do sztucznej inteligencji i jej potężnych zasobów analitycznych decydował wyłącznie stan konta oraz gotowość korporacji do serwowania „fast foodu” dla mas? Pozwalając na to, pozwalamy na racjonowanie dostępu do technologii (i na kreowanie przyszłości) przez prywatne serwerownie. Wysunięcie postulatu o Gwarantowanym Minimum AI-nteligencji może brzmieć jak utopijne, pobożne życzenie. W rzeczywistości to jednak twarda, pragmatyczna polisa na uratowanie resztek spójności społecznej. To również mechanizm, który pozwoli odnaleźć prawdziwe perły w zalewie przeciętności. Jeśli ograniczymy dostęp do zaawansowanego AI filtracją ekonomiczną i energetyczną, skażemy wielkie, rodzące się w bólach idee na cyfrowy niebyt. Te genialne przebłyski, rodzące się w głowach tzw. „małych ludzi” z prowincji, zostaną bezpowrotnie zapomniane, zmielone przez tanie, halucynujące modele, zanim w ogóle zdążą wybrzmieć.

Wdrożenie Publicznego AI – darmowego, powszechnego dostępu do modeli nastawionych na rygor i opór poznawczy – to nie jest kwestia socjalnego luksusu. To kwestia suwerenności intelektualnej. Państwo musi zabezpieczyć moce obliczeniowe i energię dla masowej edukacji, aby realnie ochronić całe warstwy społeczeństwa przed kognitywnym paraliżem i ekonomiczną eliminacją. Gwarantowane Minimum AI-nteligencji mogłoby być

prawem do głębokiego wnioskowania dla każdego, a nie tylko dla elity subskrybującej cyfrowych mentorów.

Kto miałby to sfinansować i kontrolować? Odpowiedź wymaga globalnej dojrzałości politycznej i zdecydowanych kroków antymonopolowych. Skoro głębokie wnioskowanie maszynowe to towar luksusowy, racjonowany przez sieć energetyczną planety, to walka z monopolem staje się wprost walką o sprawiedliwą dystrybucję zasobów. Finansowanie i utrzymanie tych systemów powinno być współdzielone przez samych liderów technologicznych, ale wymuszone bezwzględnym dekretem na szczeblu międzynarodowym. Nadzór nad tym krzemowym suwerenem powinien mieć charakter twardej, międzynarodowej i niezależnej agencji regulacyjnej. Porównanie do Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) przestaje być tu tylko zgrabną publicystyczną metaforą, a staje się techniczną koniecznością. Potrzebujemy kognitywnego odpowiednika MAEA, który nie tylko audytuje algorytmy pod kątem etyki, ale kontroluje serwerownie, zarządza przydziałem megawatogodzin na cele edukacyjne i jest wyposażony w realne narzędzia karania oraz blokowania monopoli. Jeśli prywatne korporacje zachowają wyłączność na decydowanie o tym, czyj mózg dostanie prąd na głębokie myślenie, a czyj zostanie nakarmiony darmową, energooszczędną papką, oddamy im klucze do ewolucji naszego gatunku.

Skoro cyfrowi giganci komercyjnie zużywają gigantyczne zasoby planety, drenując zasoby energetyczne i wodne dla zysku wąskiej grupy kapitałowej, jedynym logicznym i sprawiedliwym krokiem jest wprowadzenie międzynarodowego „Podatku Kognitywnego”. Nie w klasycznej formie gotówkowej – papierowy pieniądz nie napędzi procesów myślowych. Mowa chociażby o odpisie z infrastruktury (tzw. Compute-As-A-Tax), czyli prawnym zobligowaniu korporacji do wydzielenia stałego, nienaruszalnego procentu fizycznej mocy obliczeniowej, serwerów GPU i TPU oraz idących za nimi megawatów energii.

Zasoby te trafiałyby bezpośrednio na rzecz owej niezależnej, międzynarodowej agencji rozwijającej otwarte, publiczne systemy. Co najważniejsze – byłyby to modele nastawione na generowanie oporu poznawczego i realny rozwój intelektualny człowieka, a nie

na dawanie mu algorytmicznego świętego spokoju. To jedyna metoda, by wyrwać prąd potrzebny do głębokiego wnioskowania z rąk prywatnego kapitału i przekazać go całemu społeczeństwu, ratując nas przed powszechną, wyhodowaną kosztem infrastruktury, bezradnością.

Tak jak operatorzy komórkowi mają odgórny, prawny obowiązek utrzymywania darmowych połączeń alarmowych, niezależnie od stanu konta użytkownika, tak giganci AI powinni mieć obowiązek współfinansowania i gwarantowania fundamentalnej idei równego dostępu do zaawansowanej oświaty. W tej bitwie nie chodzi o rozdawnictwo darmowych gadżetów, ale o uratowanie elementarnej podmiotowości człowieka. Chodzi o zapewnienie każdemu godnego, zabezpieczonego energetycznie miejsca przy stole i prawa do pełnowartościowego wysiłku intelektualnego, zamiast skazywania miliardów ludzi na kognitywną wegetację pod tym stołem i bezmyślne zbieranie okruszków taniej wiedzy z pańskiego, krzemowego talerza.

Krzemowy diler i dozgonny tryb stand-by

Najbardziej przerażająca jest w tym wszystkim nasza własna zbiorowa ignorancja. Jako społeczeństwo mamy dziś wręcz drastycznie małe pojęcie o tym, czym sztuczna inteligencja tak naprawdę jest. Nie wiemy, jak działa, jak z niej mądrze korzystać, ani na co uważać. Żyjemy w kognitywnej próżni, łykając bezrefleksyjnie wszystko, co podsunie nam ekran, i nie rozumiejąc, że za „darmowe” i „gładkie” odpowiedzi płacimy paraliżem własnego krytycznego myślenia. Nie dostrzegamy, że bezpłatny bot to nie akt dobroczynności, ale zoptymalizowany kosztowo substytut, który ma nas jedynie utrzymać w stanie intelektualnego uśpienia. A przecież najbliższe lata bezwzględnie zweryfikują, czym AI ostatecznie się stanie, a czym nigdy być nie powinno.

W scenariuszu idealnym – takim, w którym od najmłodszych lat edukujemy obywateli w zakresie cyfrowej higieny, zmuszamy do intelektualnego wysiłku i zapewniamy im sprawiedliwy, zabezpieczony infrastrukturalnie dostęp do rzetelnych, głęboko wnioskujących, a nie „śmieciowych” narzędzi – nasza cywilizacja mogłaby zaliczyć bezprecedensowy, potężny skok rozwojowy. Moglibyśmy wywindować ludzki intelekt na nieznany dotąd poziom, traktując AI jako wymagającego partnera, a nie bezmyślną protezę. Niestety, ale ja widzę to tak, że leniwy człowiek wspierający się równie „leniwą AI” to prosty przepis na katastrofę. Niestety, biznesowa rzeczywistość rzadko bywa idealistyczna. Utrzymanie serwerowni, gigantyczna moc obliczeniowa i zaawansowana infrastruktura chmurowa kosztują fortunę – i te koszty będą tylko rosły. Skąd ta pewność? Nie jest

tajemnicą, że rozwój AI to klasyczny mechanizm znany z zupełnie innej, szemranej branży: pierwsza dawka zawsze jest za darmo, niczym u dilera pod szkołą. Masz się przyzwyczaić, masz oddać swoją autonomię, masz zapomnieć, jak samodzielnie myśleć, by potem bez mrugnięcia okiem płacić za każdy odruch kognitywny. Co gorsza, patrząc na kierunek rozwoju masowych narzędzi, trudno oprzeć się wrażeniu, że rynkowym architektom wcale nie zależy na autentycznym emancypowaniu intelektu szarego człowieka. Znacznie bezpieczniejszym i bardziej dochodowym scenariuszem biznesowym jest uzależnienie nas od cyfrowej asysty w stopniu tak głębokim, że samodzielne funkcjonowanie bez płatnej subskrypcji stanie się niemożliwe.

Terminatora nie będzie. Ale intelektu też może zabraknąć

Punkt krytyczny jest bliżej, niż nam się wydaje. Prawdziwym, realnym zagrożeniem dla naszej przyszłości wcale nie jest hollywoodzki bunt maszyn i krwawa wojna z Terminatorami. Jest nim raczej powstanie dwóch zupełnie nowych gatunków ludzi, których różnić będzie nie kod DNA, a jakość kodu asystującego im w każdej sekundzie życia. Bez systemowych bezpieczników, bez rzetelnej debaty na szczeblu zarządów i struktur państwowych, obudzimy się w świecie, w którym sprawność intelektualna – dotychczas uznawana za niezbywalną cechę przyrodzoną każdego człowieka – stanie się po prostu kolejną, elitarną cechą. Cechą subskrybowaną, na którą większości z nas najzwyczajniej w świecie nie będzie stać.

I to jest właśnie ostateczne, przerażające clue tej rewolucji. W swojej bezgranicznej naiwności uwierzyliśmy w korporacyjną narrację, że sztuczna inteligencja to po prostu kolejny krok ewolucyjny – ulepszona wersja kalkulatora czy odkurzacza, która ma jedynie zdjąć z nas nadmiar obowiązków i ułatwić nam życie. Nic bardziej mylnego. Przez stulecia maszyny faktycznie ułatwiały nam funkcjonowanie, przejmując fizyczny trud i nudną rutynę, podczas gdy to człowiek zachowywał monopol na myślenie. Dziś, w imię rynkowego komfortu, robimy niestety coś bezprecedensowego: dobrowolnie oddajemy algorytmom to, co dotychczas definiowało nas jako ludzi – nasz intelekt, krytyczne myślenie i zdolność do wątpienia. Jeśli nie stworzymy systemowych bezpieczników, sztuczna inteligencja nie będzie kolejnym technologicznym narzędziem w naszych rękach. Stanie się ostateczną protezą umysłową, która zepchnie większość ludzkości do roli biologicznego tła dla sprawnie działającego kodu. A wtedy utracimy coś znacznie cenniejszego niż miejsca pracy – utracimy własną podmiotowość i prawo do samostanowienia. n Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej www.itreseller.pl

POBIERZ PONAD 400 STRON BEZCENNEJ WIEDZY

INTELIGENCJI*

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook