Marek Pernal
Na ratunek! Polscy dyplomaci i akcja pomocy ludności żydowskiej w okresie II wojny światowej
Ładoś do MSZ, 18.12.1943, (AAN)
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Departament Dyplomacji Publicznej i Kulturalnej Warszawa 2021
Od autora Godny podziwu wysiłek, jaki w ostatnich latach w rekonstrukcję działania tzw. „grupy Ładosia” włożył ambasador RP w Bernie Jakub Kumoch, rozbudził zainteresowanie historią polskich dyplomatów, którzy w okresie II wojny światowej udzielali pomocy Żydom zagrożonym zagładą. Niniejsza publikacja przedstawia zasłużone, choć często mało znane postaci i epizody działań, w które zaangażowana była grupa pracowników i współpracowników wojennego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Opisuję ich historie w sposób, wierzę, zgodny z prawdą, zachowując szacunek dla źródeł z których korzystałem i staranność w ukazywaniu faktów i okoliczności. „Na ratunek!” jest jednak historyczną publicystyką, a nie tekstem spełniającym kryteria rozważań naukowych. Nie prowadziłem samodzielnych badań, nie dociekałem wszystkich kontekstów, nie zaprezentowałem wielu szczegółowych kwestii związanych z akcją pomocy ofiarom Holocaustu. Czytelników chętnych do pogłębienia wiedzy o opisanych przeze mnie wydarzeniach odsyłam do bogatej literatury, będącej efektem profesjonalnego zainteresowania historyków. Pracą, która stała się podstawowym źródłem przy przygotowywaniu niniejszej publikacji, była znakomita monografia Danuty Drywy „Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia” (Warszawa-Oświęcim 2020). Tytułowy temat zaangażowania polskiej dyplomacji w akcję pomocy ludności żydowskiej podejmowała jednak znacznie większa grupa autorów. Wspomnę nazwiska Izaaka Lewina i Agnieszki Haskiej, traktując ich jako reprezentantów starszej i młodszej generacji badaczy. Obszerne informacje na temat działań polskich dyplomatów w Bernie zawiera publikacja Jakuba Kumocha i jego współpracowników „Lista Ładosia. Spis osób, na których nazwiska w okresie II wojny światowej zostały wystawione paszporty latynoamerykańskie przez Poselstwo RP i organizacje żydowskie w Szwajcarii”, wydana w 2019 roku przez warszawski Instytut Pileckiego. W umieszczonych na końcu tekstu wskazówkach bibliograficznych, którymi opatruję opisywane przeze mnie postaci i wydarzenia, umieściłem cały szereg innych ważnych dla omawianego tematu książek i artykułów. Wiele z nich ma swe wersje elektroniczne, pozwalające na lekturę w internecie. Publikację zamyka krótkie posłowie zawierające podstawowe informacje o Ministerstwie Spraw Zagranicznych RP w okresie II wojny światowej. Wykorzystane w pracy ilustracje pochodzą z domeny publicznej lub archiwów, muzeów i zbiorów osób prywatnych, które zgodziły się udostępnić je Ministerstwu Spraw Zagranicznych, za co wyrażam im w tym miejscu podziękowanie. Publikacja powstała w ramach prac Departamentu Dyplomacji Publicznej i Kulturalnej MSZ. 21 stycznia 2021 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął uchwałę w sprawie ustanowienia roku 2021 Rokiem Grupy Ładosia. Marek Pernal
1
Czas bezprecedensowych wyzwań Druga wojna światowa stworzyła śmiertelne zagrożenie dla milionów ludzi, zakwestionowała wartości współczesnej cywilizacji, podważyła tradycje i więzy społeczne, bezpowrotnie zniszczyła wiele bezcennych dóbr kultury. Wśród tragedii, jakie przyniosła, jedna zajmuje miejsce szczególne. Dramat narodu żydowskiego, skazanego przez ideologów niemieckiego faszyzmu na eksterminację, nie znajduje porównania z sytuacją żadnej innej społeczności w okupowanej Europie. Prześladowania antyżydowskie, jakie pojawiły się w Niemczech już w połowie lat 30., po wybuchu wojny stały się praktyką obecną we wszystkich krajach okupowanych lub zdominowanych przez III Rzeszę. Wyjątkowo tragicznie wyglądała sytuacja w zajętej przez Niemców Polsce, kraju w którym przed 1939 rokiem zamieszkiwało 3,5 miliona Żydów tworzących najliczniejsze skupisko wyznawców judaizmu w Europie i drugą co do wielkości - po Stanach Zjednoczonych - społeczność żydowską na świecie. Tu, na ziemiach polskich, hitlerowskie ludobójstwo przybrało postać prawdziwego przemysłu śmierci w postaci największych niemieckich obozów koncentracyjnych i obozów zagłady. Po wybuchu wojny tylko nielicznym Żydom udało się opuścić Polskę we wrześniowej fali uchodźców. Na terenach zajętych przez III Rzeszę członkowie społeczności żydowskiej definiowanej według rasowych kryteriów ustaw norymberskich zostali pozbawieni wszelkich praw obywatelskich i cywilnych, zmuszeni do zamieszkania w gettach, poddani surowym karom za łamanie przepisów dyskryminacyjnych, wystawieni na codzienną śmierć. Od roku 1941 podlegali systematycznej eksterminacji ujętej w 1942 roku w nazistowski plan całkowitej zagłady europejskich Żydów. Do 1945 roku w niemieckich obozach i w gettach straciło życie około 3 milionów obywateli polskich o żydowskim pochodzeniu. Na terenach zajętych przez ZSRS Żydzi stanowili znaczną część spośród co najmniej 380 tysięcy obywateli RP deportowanych w latach 1939-41 w głąb Związku Sowieckiego.
Paszport wydany obywatelowi polskiemu przez ambasadę RP w Kujbyszewie w 1942 roku (zbiory Neila Kaplana)
2
Od pierwszych dni wojny Polacy pochodzenia żydowskiego, którym udało się wydostać za granicę, otrzymywali pomoc od polskich służb konsularnych, na zasadach jednakowych dla wszystkich obywateli RP. Polskie placówki wydawały im dokumenty tożsamości i udzielały dostępnej pomocy organizacyjnej, rzeczowej i finansowej. Wraz z upływem
czasu i nasilaniem się represji antyżydowskich w Polsce i innych podbitych krajach Europy, kwestia pomocy Żydom zagrożonym zagładą nabrała jednak dla wielu polskich placówek wyjątkowego znaczenia. Historia owych działań przynosi wiele przykładów wyjątkowej ofiarności licznych polskich dyplomatów. Niektórzy ratując żydowskich obywateli RP narażali swe życie lub wolność. Innych los nie stawiał przed tak dramatycznymi wyzwaniami. Pracowali w krajach gwarantujących im osobiste bezpieczeństwo i mogli nie obawiać się o swe położenie, angażowali się jednak w akcję pomocy Żydom w sposób i w zakresie znacznie wykraczającym poza rutynę i standardy opieki nad współobywatelami. Większość bohaterów tej publikacji była zawodowymi dyplomatami, często z długoletnimi doświadczeniami z szeregu placówek. Do tytułowej grupy dodałem jednak kilka osób, które nie będąc postaciami związanymi z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, w istocie pełniły zadania i funkcje przypisane do ról dyplomatów i konsulów RP. Osoby te nie dysponowały paszportami poświadczającymi tytuły, stopnie czy immunitety, ale istota ich misji wpisywała się w najlepsze tradycje etosu polskiej służby dyplomatycznej.
Feliks Chiczewski (Niemcy w przededniu wojny) Wstępne fragmenty tej publikacji są właściwym miejscem, by wspomnieć postać polskiego dyplomaty, który przeciwstawił się hitlerowskiej polityce represji antyżydowskich na krótko przed wybuchem wojny. Już we wrześniu 1935 roku tzw. ustawy norymberskie wykluczyły niemieckich Żydów z życia politycznego, społecznego i kulturalnego. Pozbawieni obywatelstwa, zostali wkrótce usunięci z życia gospodarczego. Represje, których symbolem stały się pogromy tzw. „nocy kryształowej” 9 listopada 1938 roku, nasiliły falę emigracji Żydów z terenu Rzeszy. Obawiając się, że hitlerowskie prześladowania skłonią do powrotu do Polski około 20 tysięcy mieszkających w Niemczech Żydów posiadających obywatelstwo RP, sanacyjne władze doprowadziły 31 marca 1938 roku do uchwalenia bezdusznej ustawy o pozbawieniu obywatelstwa osób przebywających nieprzerwanie za granicą Polski dłużej niż 5 lat (decyzja Ministra Spraw Wewnętrznych w takiej sprawie nie wymagała żadnego uzasadnienie i była ostateczna), a 6 Feliks Chiczewski (NAC) października 1938 roku rozporządzenie MSW ustaliło końcowy termin prolongowania paszportów i umieszczenia w nich adnotacji o ważności na 29 października 1938. Niemcy dostrzegając, iż nowe przepisy pozbawią obywatelstwa znaczną część polskich Żydów w Rzeszy i uniemożliwią tym samym ich wyjazd z Niemiec do Polski, tuż przed wejściem w życie rozporządzenia przeprowadziły między 27 a 29 października błyskawiczną „Polenaktion”. Polegała na wydaniu administracyjnego nakazu opuszczenia Niemiec i deportacji do Polski wszystkich Żydów mających (jeszcze) w tym momencie ważne paszporty RP. Wysie-
3
dlenie objęło ok. 17 tysięcy Żydów z polskim obywatelstwem. Znaczna ich część została zmuszona do opuszczenia swych mieszkań bez możliwości zabrania niczego poza ręcznym bagażem. Akcja naruszała prawa obywateli polskich w Niemczech i spotkała się z protestami konsulatów RP. Większość z owych działań nie przyniosła rezultatów. Akcji bezprawnego wysiedlania skuteczniej przeciwstawił się jedynie konsul RP w Lipsku Feliks Chiczewski. W mieście i jego okolicach mieszkało ogółem około 3 tysięcy polskich Żydów. Chiczewski otworzył dla nich siedzibę placówki i udzielił schronienia około 1300 osobom, a następnie wydał potrzebującym ważne paszporty. Jego postawa doczekała się gniewnej reakcji władz niemieckich, które zaprotestowały w nocie przekazanej ambasadzie RP w Berlinie. Dyplomatyczny życiorys Feliksa Chiczewskiego jest barwny i bogaty. Urodzony w 1889 roku, po studiach w Antwerpii i Warszawie podjął pracę w MSZ w 1919 roku. Był konsulem w rumuńskim Gałaczu (1920-1922), konsulem i kierownikiem konsulatu w Bukareszcie (1922-1928), pracownikiem poselstwa w Brukseli (1928-1934) i centrali MSZ (1934-1936). Stanowisko konsula, a następnie konsula generalnego RP w Lipsku objął w 1936 roku. Po rozpoczęciu wojny został przez hitlerowców internowany, mógł opuścić Niemcy dopiero 13 i 14 września 1939 roku, wraz z personelem innych polskich Budynek konsulatu RP w Lipsku w 1938 roku placówek konsularnych w III Rzeszy. Po (zdjęcie współczesne, Wikimedia Commons/Anprzedostaniu się do Francji podjął obodreas Praefcke) wiązki konsularne. Został konsulem generalnym w Brukseli, a w 1940 roku przewodniczącym Komitetu Pomocy Polakom oraz prezesem Polskiego Czerwonego Krzyża w nieokupowanej części Francji. Po wojnie kontynuował pracę w MSZ podległym rządowi warszawskiemu, został radcą ambasady w Paryżu, a potem konsulem generalnym w Lille. Zmarł w 1972 roku. Z konsulatem w Lipsku wiąże się historia jeszcze jednego dyplomaty, o którym należy krótko wspomnieć w tym tekście. W latach 1931-1935 kierownikiem placówki był konsul Tadeusz Brzeziński, który po wejściu w życie antysemickiej polityki władz hitlerowskich występował w obronie Żydów polskiego pochodzenia w Niemczech. Syn konsula, Zbigniew Brzeziński, późniejszy wybitny polityk amerykański wspominał działalność ojca: „Był bardziej zaangażowany w pomoc Żydom, niż określała to oficjalna polska polityka. Wydawał polskie paszporty polskim Żydom w Niemczech i niemieckim Żydom”. To ważne, bo posiadanie polskiego paszportu było w tym czasie przepustką do emigracji i ratowało posiadaczy dokumentów od hitlerowskich prześladowań.
4
Tadeusz Brzeziński (NAC)
Poselstwo RP w Bernie, „ambasada Polski dla kontynentu Europy” Przed II wojną światowa polska placówka dyplomatyczna w Bernie nie odgrywała szczególnie ważnej roli w polityce zagranicznej RP. Polsko-szwajcarskie stosunki dwustronne trudno było nazwać ożywionymi, choć Polska otwarła w Bernie swe przedstawicielstwo dyplomatyczne już w 1919 roku, a Szwajcarzy utworzyli swą placówkę w Warszawie w 1921. Owszem, Rzeczpospolita przywiązywała dużą wagę do swej reprezentacji przy Lidze Narodów w szwajcarskiej Genewie. Delegatami RP byli między innymi wybitni politycy i dyplomaci Ignacy Jan Paderewski, Konstanty Skirmunt, Aleksander Skrzyński czy Edward Raczyński. Liczni przedstawiciele Polski przyjeżdżali do genewskiej siedziby LN, by wziąć udział w posiedzeniach Rady i Zgromadzenia Ligi. W okresie międzywojennym nigdy jednak żaden z polskich polityków nie złożył wizyty swemu szwajcarskiemu odpowiednikowi ani żadna delegacja szwajcarska nie przybyła do Polski. Tuż przed wybuchem wojny w berneńskim poselstwie kierowanym przez posła Tytusa Komarnickiego pracowało dwóch dyplomatów, I sekretarz poselstwa, kierownik Wydziału Konsularnego Stefan Ryniewicz i attaché Stanisław Nahlik oraz dziesięciu pracowników kontraktowych, wśród nich m.in. Konstanty Rokicki.
Budynek poselstwa RP w Bernie w okresie przedwojennym (NAC)
Po wybuchu wojny mimo nacisków niemieckich władze w Bernie nie zgodziły się na zamknięcie polskiego przedstawicielstwa. Szybko okazało się, że działania poselstwa znacznie wykraczają poza granice neutralnej Szwajcarii. Szczególnie widoczne stało się to po 1941 roku i podbiciu lub zdominowaniu przez Niemcy niemal wszystkich krajów europejskich. Aleksander Ładoś, który w kwietniu 1940 roku objął kierownictwo szwajcar-
5
skiej placówki, pisał do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Londynie: „W 1942 r. Poselstwo RP w Bernie [to] prawie jedyna placówka poza Półwyspem Skandynawskim i Pirenejskim, na kontynencie europejskim, która może działać i istnieć na normalnych warunkach. Placówki we Francji - nielegalne, ambasada w Watykanie - zamknięta w murach. Zakres działania placówki znacznie się zwiększył. Placówka w Bernie stała się faktycznie ambasadą Polski dla całego kontynentu Europy”. Istotnie, kierowane przez Ładosia poselstwo stało się dla rządu RP w Londynie centralnym ogniwem w łańcuchu przekazywania informacji, korespondencji i środków finansowych dla większości uchodźców polskich w państwach satelickich lub podbitych przez Niemcy. Przez berneńską placówkę przechodziła pomoc dla odbiorców wsparcia w samej Szwajcarii, ale i na Węgrzech, Rumunii, Jugosławii, Francji, Grecji i we Włoszech, a także w krajach pozaeuropejskich, w Japonii i Chinach. Ważną rolę odgrywał fakt, iż poselstwo mogło w swych działaniach współpracować z mającym siedzibę w Genewie Międzynarodowym Czerwonym Krzyżem, przy którym jako przedstawiciel Polskiego Czerwonego Krzyża akredytowany został książę Stanisław Albrecht Radziwiłł. Wśród adresatów działań pomocowych prowadzonych w całym niemal okresie wojny przez poselstwo największą grupę stanowiły osoby pochodzenia żydowskiego. Szczególne znaczenie miała akcja pomocy dla Żydów w okupowanej Polsce. Placówka we współpracy z Międzynarodowym Czerwonym Krzyżem pośredniczyła w przekazywaniu towarów i lekarstw, gromadziła i dystrybuowała informacje, udostępniała szwajcarskim i amerykańskim organizacjom pomagającym Żydom w Polsce swe kanały łączności. Wyjątkowym przykładem zaangażowania się polskich dyplomatów w akcję ratowania europejskich Żydów były działania z wykorzystaniem paszportów krajów południowoamerykańskich, prowadzone przez „grupę berneńską” kierowaną przez Ładosia w latach 1940-1943. W jej skład weszli, obok szefa placówki, I sekretarz a później radca poselstwa Stefan Ryniewicz, wicekonsul Konstanty Rokicki, attaché Juliusz Kühl oraz współpracujący z nimi przedstawiciele środowiska żydowskiego adwokat Abraham Silberschein i kupiec Chaim Eiss. Aleksander Ładoś (Szwajcaria) Wiele wskazywało na to, że Aleksander Ładoś, wpływowy i ambitny polityk Stronnictwa Ludowego, któremu generał Władysław Sikorski w październiku 1939 roku powierzył w Paryżu stanowisko ministra bez teki, stanie na czele polskiej placówki w Turcji, a nie w Szwajcarii. W grudniu 1939 roku Ładoś musiał ustąpić miejsca w rządzie jeszcze bardziej wpływowemu i ambitnemu politykowi ludowców, Stanisławowi Kotowi. Jako rekompensatę obiecano mu stanowisko ambasadora w Ankarze. Otwierała się taka możliwość, bo wkrótce po utworzeniu rządu premier Sikorski i minister spraw zagranicznych August Zaleski podjęli próbę rozliczenia się z czołowymi przedstawicielami przedwrześniowego obozu politycznego w szeregach dyplomacji. Swe stanowiska utracili jeden z czołowych zwolenników sanacji ambasador Juliusz Łukasiewicz w Paryżu i syn byłego prezydenta RP Michał Mościcki, poseł w Brukseli. Kolejnym zdymisjonowanym miał zostać 6
Aleksander Ładoś w 1928 r. (NAC)
ambasador RP w Turcji, zaprzysięgły piłsudczyk Michał Sokolnicki. Minister Zaleski zawiadomił już ambasadora o ukończeniu jego misji z początkiem 1940 roku ale… strona turecka dyplomatycznie dała do zrozumienia, że nie udzieli agrément czyli zgody na objęcie funkcji przez następcę Sokolnickiego. Zaleski zrezygnował więc z tych planów i Ładosiowi zaproponowano kolejne wolne stanowisko, vacat powstały po odwołaniu z Berna posła Tytusa Komarnickiego, związanego z Beckiem i uważanego za przeciwnika Ligi Narodów. Ładoś objął swą funkcję w kwietniu 1940 roku jako chargé d’affaires, bo Szwajcarzy odmówili udzielenia agrément dla następcy Komarnickiego w randze posła. Ładoś, urodzony w 1897 roku we Lwowie, w czasie I wojny mieszkał w Austrii i Szwajcarii, gdzie kończył studia i pracował jako dziennikarz. Po powrocie do Polski wstąpił do służby dyplomatycznej. Był pełnomocnikiem do spraw plebiscytu na Spiszu i Orawie, kierownikiem Wydziału Prasowego MSZ i sekretarzem delegacji polskiej na rozmowy pokojowe z Rosją Sowiecką w Mińsku i w Rydze. W 1922 roku pracował w Wydziale Środkowo-Europejskim w Departamencie Politycznym MSZ, w w rok póżniej dzięki referencjom Wincentego Witosa został posłem RP w Rydze. Stracił to stanowisko w 1926 roku, otwarcie krytykując Piłsudskiego i zamach majowy. Ponownie wyjechał na placówkę w 1927 roku, został wówczas konsulem generalnym RP w Monachium. Po raz kolejny padł ofiarą swej antypiłsudczykowskiej postawy w 1931 roku - został odwołany z Niemiec i zwolniony z MSZ po objęciu funkcji wiceministra przez Józefa Becka. Aż do wybuchu wojny umacniał swą pozycję w Stronnictwie Ludowym i zajmował się publicystyką.
Aleksander Ładoś w latach II wojny światowej (Fondation Helveto-Polonicum)
Jako szef berneńskiego poselstwa zapisał Aleksander Ładoś jedną z najchlubniejszych kart w historii polskiej dyplomacji okresu II wojny. Kierował placówką, która odgrywała kluczową rolę w kontaktach rządu RP ze środowiskami polskich uchodźców w krajach okupowanej Europy i na Dalekim Wschodzie, utrzymywał korespondencję z centralą MSZ oraz placówkami RP w USA i innych krajach świata, wykorzystywał kontakty polityczne z władzami Szwajcarii, kolejnymi prezentami Konfederacji, rządem i jego departamentami (ministerstwami), w pierwszym rzędzie Politycznym, Spraw Wewnętrznych oraz Sprawiedliwości i Policji, otaczał opieką polskich uchodźców na terenie Szwajcarii, ze specjalnym uwzględnieniem potrzeb internowanych w tym kraju po upadku Francji 12 tysięcy żołnierzy 2. Dywizji Strzelców Pieszych, prowadził akcję propagandową wskazującą na rolę Niemiec w wywołaniu wojny i odpowiedzialność III Rzeszy za dokonywane w Polsce zbrodnie.
Tytułem do szczególnego uznania jest jednak działalność Ładosia jako osoby akceptującej, organizującej i roztaczającej dyplomatyczną ochronę nad operacją wystawiania Żydom zagrożonym śmiercią podrabianych paszportów państw Ameryki Łacińskiej, o czym będzie jeszcze obszerniej mowa. Poselstwo do końca wojny podejmowało działania na rzecz ratowania Żydów przed zagładą. Latem 1944 roku Ładoś z polecenia polskiego rządu zabiegał u władz szwajcarskich o interwencję wobec rządu w Budapeszcie w sprawie prześladowań Żydów na Węgrzech. Jeszcze w 1945 roku poselstwo pośredniczyło w tajnych negocjacjach prowadzonych w schyłkowej fazie wojny przez organizacje amery-
7
kańskie z Heinrichem Himmlerem w sprawie wykupienia pozostających przy życiu Żydów z obozów koncentracyjnych. Powojenne losy Aleksandra Ładosia pozostają słabo zbadane. Po cofnięciu uznania rządowi londyńskiemu przez główne kraje Zachodu przekazał placówkę w Brnie przedstawicielom władz warszawskich i pozostał na emigracji. Zamieszkał we Francji, gdzie w połowie lat 50. zaczął żywić iluzje o możliwości współdziałania z władzami komunistycznymi w kraju. Przyjechał do Warszawy po raz pierwszy w 1956 roku. Utrzymywał kontakty z oficerami wywiadu i organów bezpieczeństwa, udzielał im użytecznych informacji na temat emigracji i przygotowywał pisemne opracowania. Ostatecznie wrócił do Polski w 1960 roku. Zmarł w Warszawie trzy lata później. Stefan Ryniewicz (Szwajcaria) Zastępcą Ładosia i kierownikiem Wydziału Konsularnego poselstwa w Bernie pozostawał przez cały okres wojny Stefan Ryniewicz. Był dyplomatą bardzo dobrze zorientowanym w szwajcarskich realiach. Przybył do placówki już w pierwszych dniach grudnia 1938 roku i przez półtora roku współpracował z poprzednim szefem misji, posłem Tytusem Komarnickim. Jeśli wierzyć późniejszym słowom innego członka „grupy Ładosia”, Juliusza Kühla, poselstwo już na przełomie lat 1939-1940, a więc za urzędowania Komarnickiego zajmowało się przesyłaniem do Polski fałszywych paszportów: „chodziło wtedy przede wszystkim o to, aby z części [Polski] okupowanej przez Rosję wydostać pewne osoby, o które się obawialiśmy”. Szczegóły tych działań nie są dobrze znane. Z zeznań Kühla przed policją szwajcarską w 1943 roku wynika, że paszporty nie wiadomo czy wypełnione czy in blanco - były kupowane od Rudolfa Hügliego, konsula honorowego Paragwaju w Bernie, a potem przekazywane w niewyjaśniony sposób odbiorcom w ZSRS, by ci mogli z nimi dotrzeć do Kobe na granicy sowiecko-japońskiej. Tam konsulat polski miał im wystawiać nowe, autentyczne paszporty RP umożliwiające dalszą podróż. Ryniewicz, jako zastępca szefa misji, musiał być zapewne w sprawę wtajemniczony. Urodził się w Tarnopolu w 1903 roku. Po ukończeniu wyższych studiów ekonomiczno-politycznych w Wiedniu i Paryżu wstąpił pod koniec lat dwudziestych do służby dyplomatycznej RP. W 1928 roku wyjechał, jako Stefan Ryniewicz (Ambasada RP pracownik kontraktowy, do poselstwa RP w Bernie, w Bernie) gdzie objął obowiązki w Wydziale Konsularnym placówki. W 1930 roku, już jako stały pracownik MSZ, został kierownikiem tego Wydziału. W trzy lata później powrócił do Warszawy, gdzie pracował w Gabinecie Ministra. W 1935 roku został konsulem i kierownikiem Wydziału Konsularnego w poselstwie RP w Rydze. W trakcie pełnienia swej misji w stolicy Łotwy otarł się o śmierć w okolicznościach, które poruszyły opinię społeczną II Rzeczypospolitej. 28 grudnia 1936 roku znalazł się na pokładzie samolotu pasażerskiego PLL Lot typu Lockhe-
8
ed L-10 odbywającego regularny rejs z Lwowa do Warszawy. W rejonie Suśca w pobliżu Tomaszowa Lubelskiego maszyna trafiła na bardzo trudne warunki atmosferyczne i uległa oblodzeniu. Pilot zdecydował się na awaryjne lądowanie. Samolot utracił jednak stateczność, na wysokości 10 metrów obrócił się na lewe skrzydło i uderzył w ziemię, po czym rozpadł się na dwie części i po wybuchu paliwa stanął w ogniu. Była to najtragiczniejsza katastrofa lotnicza w okresie II Rzeczpospolitej Śmierć na miejscu poniosły dwie spośród 12 osób na pokładzie, Ryniewicz został ranny. Po powrocie do zdrowia kontynuował swą pracę w ryskim poselstwie, a w 1938 roku ponownie trafił w stopniu I sekretarza na stanowisko kierownika Wydziału Konsularnego poselstwa RP w Bernie. W kwietniu 1943 roku uzyskał awans na stopień radcy poselstwa. Wraz z Aleksandrem Ładosiem udzielał dyplomatycznej ochrony akcji fałszowania paszportów. Miał wielki udział w przekonaniu Heinricha Rothmunda, szefa Departamentu Policji w Bernie do zaniechania konsekwencji wobec Abrahama Silberscheina, żydowskiego uczestnika operacji aresztowanego jesienią 1943 roku przez Szwajcarów. Starał się także, nieskutecznie, uchronić przed konsekwencjami służbowymi konsula Peru José Marię Barreto, wystawiającego nielegalne paszporty swego kraju, którego - po ujawnieniu sprawy poseł Peru w Bernie zwolnił ze stanowiska. Ryniewicz pracował w berneńskim poselstwie do zakończenia wojny. Mieszkał początkowo w Szwajcarii, pod koniec lat 40. wyemigrował do Francji, potem udał się do Argentyny, gdzie działał w środowisku polonijnym. Zmarł w Buenos Aires w 1988 roku. Konstanty Rokicki (Szwajcaria) Traktując sprawę grosso modo: jeśli na barkach Aleksandra Ładosia i Stefana Ryniewicza spoczywało udzielanie „grupie berneńskiej” ochrony dyplomatycznej i utrzymywanie kontaktów na najwyższym szczeblu z politykami polskimi, szwajcarskimi oraz z czołowymi działaczami europejskich i amerykańskich organizacji żydowskich, a domeną Juliusza Kühla była współpraca z organizacjami żydowskimi w Szwajcarii, to rolą Konstantego Rokickiego w ramach zespołu było zadanie kluczowe dla całej akcji - ręczne wypisywanie fałszywych paszportów dla konkretnych osób.
Konstanty Rokicki (Ambasada RP w Bernie)
Rokicki miał duże doświadczenie konsularne. Urodzony w Warszawie w 1899 roku, został zatrudniony jako pracownik kontraktowy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w grudniu 1931 roku. Już po czterech tygodniach wyjechał do pracy w konsulacie generalnym RP w Mińsku. W 1933 roku wrócił do Warszawy, ale nie na długo. W początkach 1934 roku objął obowiązki w konsulacie RP w Rydze, w 1936 roku wyjechał do poselstwa w Kairze, a w lutym 1939 roku rozpoczął pracę, nadal jako jako pracownik kontraktowy, w poselstwie w Bernie.
Akcja produkowania fałszywych paszportów państw południowoamerykańskich rozwinęła się na szerszą skalę w 1942 roku. Czyste blankiety
9
paszportów, kupowane od Rudolfa Hügliego trafiały do rąk Rokickiego wraz z danymi personalnymi oraz fotografiami, które należało umieścić na formularzu. Według współczesnych wyliczeń ambasady RP w Bernie, w latach 1942 i 1943 Rokicki wypisał w ten sposób co najmniej trzy serie paszportów o sygnaturach 42, 43 i B/43. Z zestawienia odnalezionych dokumentów o najniższym i najwyższym numerze wynika, że spod ręki polskiego konsula wyszło co najmniej 1056 paszportów.
Wizytówka Konstantego Rokickiego (Ambasada RP w Bernie)
Po opuszczeniu służby dyplomatycznej w 1945 roku Rokicki osiadł w Szwajcarii. Zmarł w Lucernie w 1958 roku. W kwietniu 2019 roku został uhonorowany przez Yad Vashem tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.
Juliusz Kühl (Szwajcaria) Juliusz Kühl nie figuruje na liście pracowników poselstwa w Bernie w 1939 roku. Został członkiem personelu placówki dopiero po objęciu funkcji przez Aleksandra Ładosia. Urodzony w 1913 roku w rodzinie sanockich chasydów, po śmierci ojca wyjechał na naukę w jesziwie do Szwajcarii, gdzie mieszkała siostra jego matki. W 1931 roku wstąpił na uniwersytet w Zurichu, gdzie studiował ekonomię. Po ukończeniu studiów rozpoczął pracę nad doktoratem na temat szwajcarsko-polskich stosunków handlowych. Zbierając materiały do dysertacji pozostawał od 1937 roku w kontakcie z pracownikami poselstwa RP w Brnie. Gdy zatem latem 1940 roku został zatrudniony w placówce na stanowisku kontraktowym, trafił do dobrze znanego otoczenia. We wspomnieniach sekretarza poselstwa, Stanisława Nahlika, zapisał się jako „niewielki, szczupły młodzieniec w binoklach o złotej oprawie, zawsze tajemniczo uśmiechnięty, umiejący pozostawać w stałych kontaktach z wszelkiego rodzaju organizacjami żydowskimi […], pełnił też rolę sui generis faktora Poselstwa we wszystkich interesach dewizowych i giełdowych”.
Juliusz Kühl (Ambasada RP w Bernie)
Wielkim atutem Kühla były jego znajomości w lokalnych gminach wyznaniowych, które współfinansowały pomoc udzielaną przez poselstwo polskim Żydom przebywający w Szwajcarii. Szczególnie cenną okazała się przyjaźń z założycielami organizacji Pomoc Żydowskim Uciekinierom w Szanghaju HIJFES (Hilfsverein für Jüdische Fluchtlinge in Shanghai), Rechą i Icchakiem Sternbuchami z Montreaux. Małżeństwo to, rodzinnie związane ze środowiskiem ortodoksyjnych Żydów holenderskich (ojciec Rechy był rabinem Antwerpii) i powiązane z Agudat Israel, zaangażowało się w pomoc dla studentów jesziwy z Miru na Grodzieńszczyźnie przebywających na terenie Szanghaju (ich historię opi-
10
suję w innych miejscu tego opracowania). Przyjaźń Kühla ze Sternbuchami przyczyniła się do zaangażowania poselstwa w akcję przekazywania funduszy zebranych przez HIJFES do Chin. Kühl włączył się w działanie „grupy Ładosia” jako łącznik ze szwajcarskimi organizacjami żydowskimi. Uczestniczył w przekazywaniu pieniędzy i formularzy paszportowych między konsulem Paragwaju Hüglim i poselstwem RP. Nie będąc etatowym pracownikiem placówki nie był chroniony immunitetem dyplomatycznym. W styczniu 1943 roku został wraz z Hüglim aresztowany przez Szwajcarów. Nastąpiło to po interwencji dyplomatycznej konsula generalnego Paragwaju w Zurichu, nieakceptującego wydawania podrobionych paszportów swego kraju. Skuteczne działania Aleksandra Ładosia spowodowały uwolnienie Kühla, ale w swym raporcie dotyczącym sprawy funkcjonariusz szwajcarskiej policji nie omieszkał postawić pytania „czy domagano się zwolnienia pana dr. Kühla ze służby w polskim poselstwie”. 1 stycznia 1944 roku długie starania Ładosia o uzyskanie dla Kühla zatrudnienia w MSZ zakończyły się sukcesem, ministerstwo zgodziło się o przyznanie mu statusu etatowego pracownika. Po wojnie Kühl mieszkał przez pewien czas w Szwajcarii, ale pod koniec lat 40. osiedlił się w Kanadzie i uzyskał obywatelstwo tego kraju. Założył w Toronto działającą z sukcesem firmę budowlaną. W 1980 roku przeniósł się do USA, gdzie zmarł w pięć lat później. Nigdy publicznie nie wspominał o swej roli w akcji fałszowania paszportów. Abraham Silberschein i Chaim Eiss (Szwajcaria) Obraz działalności „grupy Ładosia” byłby niepełny, gdyby zostały w nim pominięte nazwiska Abrahama Silberscheina i Chaima Eissa. Nie byli dyplomatami, Eiss nie był nawet obywatelem polskim. Obaj byli jednak kluczowymi postaciami akcji ratunkowej z użyciem fałszywych paszportów południowoamerykańskich prowadzonej wspólnie z pracownikami poselstwa RP. Adolf Henryk (takie imiona nosił w dokumentach II RP) Silberschein był przed wojną postacią dobrze znaną w polskim środowisku politycznym. Urodzony we Lwowie w 1882 roku, absolwent studiów prawniczych na tamtejszym uniwersytecie, od młodości związany był z ruchem syjonistycznym, wzywającym do odbudowy żydowskiej wspólnoty narodowej na terenach starożytnego Izraela. Jako działacz polskiej sekcji Światowej Syjonistycznej Partii Pracy „Hitachdut” i wiceprezes Organizacji Syjonistycznej Małopolski Wschodniej został w 1922 roku posłem na Sejm RP I kadencji. Blok Mniejszości Narodowych, którego został członkiem, był po prawicowo-konserwatywnym Chrześcijańskim Związku Jedności Narodowej drugim co do liczebności klubem poselskim w Izbie. Los sprawił, że tuż przed wybuchem wojny, 9 sierpnia 1939 roku wyjechał ze Lwowa do Genewy, by wziąć udział w Kongresie Syjonistycznym. Wybuch wojny zatrzymał go w Szwajcarii. Abraham Silberschein (Ambasada RP w Bernie)
11
Wkrótce po wybuchu wojny działając z ramienia Światowego Kongresu Żydów Silberschein powołał do życia Relico (Relief Committee), komitet pomocy ludności żydowskiej dotkniętej przez wojnę, W początkach 1942 roku, po ustaleniach z Ryniewiczem i Rokickim, Silberschein w imieniu Relico podjął kroki zmierzające do ograniczenia czarnego rynku paszportami południowoamerykańskimi dla Żydów zagrożonych utratą życia w okupowanej Polsce. Kupował paszporty od konsulów honorowych Peru, Hondurasu i Haiti, uczestniczył także w przekazywaniu pieniędzy na rzecz konsula honorowego Paragwaju, który - w przeciwieństwie do swych południowoamerykańskich kolegów - nie wystawiał paszportów osobiście, ale sprzedawał „grupie Ładosia” czyste formularze. Gdy szwajcarska policja wpadła w 1943 roku na trop operacji paszportowej, Silberschein został na krótko aresztowany. W śledztwie zeznał, iż został zaangażowany do operacji podrabiania paszportów przez Ryniewicza i Rokickiego. Poinformował także Szwajcarów, że pieniądze na zakup paszportów od konsula Paragwaju pochodziły z różnych źródeł, m.in. od Komitetu Palestyńskiego w Jerozolimie, Światowego Kongresu Żydów w Nowym Jorku, innych organizacji żydowskich z Nowego Jorku i Stambułu oraz osób prywatnych w USA i Szwajcarii. W jego obronie skutecznie wystąpił wobec władz szwajcarskich Stefan Ryniewicz, Silberschein nie poniósł konsekwencji swej działalności. Po wojnie pozostał w Genewie. Zmarł w grudniu 1951 roku. Niezbędnym elementem operacji paszportowej były dane osób, które miały figurować w dokumentach. Ich zdobywanie spoczywało w rękach Chaima Eissa, polChaim Eiss (Ambasada RP w sko-żydowskiego kupca z Zurichu. Najstarszy członek Bernie) „grupy Ładosia” urodził się w Ustrzykach Dolnych w 1876 roku. Od 1900 roku mieszkał w Szwajcarii. Należał w 1912 roku do założycieli międzynarodowej organizacji ortodoksyjnych Żydów Agudat Israel, działającej jako partia polityczna w wielu krajach, także w Polsce. Po wybuchu wojny, wykorzystując swe kontakty w środowiskach ortodoksów, zbudował sieć nielegalnej korespondencji z gettami na terenie okupowanej Polski. Pozwoliła ona na przemycanie między Szwajcarią i Polską listów, fotografii i dokumentów oraz danych personalnych osób, które miały być odbiorcami fałszowanych paszportów. Eiss dysponujący znacznymi środkami finansowymi opłacał istotną część dokumentów kupowanych od konsulów państw środkowo- i południowoamerykańskich.
Zachowane w archiwum Eissa dane do paszportu Wolfa Begina, ojca przyszłego premiera Izraela (Instytut Pileckiego)
W 1943 roku został przesłuchany przez szwajcarską policję w sprawie produkowania i wysyłania za granicę fałszywych paszportów. Z jego zeznań wyłania się obraz zaangażowania i determinacji, z jaką grupa polskich dyplomatów prowadziła akcję pomocy zagrożonym 12
Żydom. Po interwencji Aleksandra Ładosia Eiss, podobnie jak inni uczestnicy operacji paszportowej nie poniósł żadnych prawnych konsekwencji z powodu swej działalności. Kupiec zmarł nagle na atak serca w listopadzie 1943 roku. Pozostawił po sobie obszerne archiwum z listami, fotografiam i danymi osób, dla których „grupa Ładosia” przygotowywała sfałszowane dokumenty. Modus operandi W jakich okolicznościach doszło do zaangażowania się polskich dyplomatów w operację paszportową? W 1940 roku pojawiły się informacje, że Żydzi w okupowanej Polsce posiadający obywatelstwo krajów neutralnych mogą liczyć na lepsze traktowanie przez Niemców. Na pewien czas osoby takie zostały zwolnione od przestrzegania niektórych przepisów administracyjnych, na przykład od noszenia opasek z gwiazdą Dawida i od wykonywania pracy przymusowej. W ukazującej się w Generalnej Guberni „Gazecie Żydowskiej” pojawiły się wzmianki o możliwości wyjazdu do Brazylii, Chile i Szanghaju. Szansę miały mieć osoby dysponujące paszportami potwierdzającymi posiadanie innego obywatelstwa. W Warszawie i Krakowie powstały biura podejmujące się pośrednictwa w kontaktach z zagranicznymi krewnymi osób chcących wyjechać. Rodziny mieszkające za granicą z dużymi trudnościami na własną rękę kupowały paszporty dla swych bliskich i wysyłały je do Polski. W 1942 roku przedstawiciele polskiej placówki, Ryniewicz i Rokicki, zwrócili się do Silberscheina z propozycją podjęcia działań, które pozwoliłyby wykorzystać paszporty państw Ameryki Łacińskiej do udzielenia pomocy większej grupie osób w okupowanej Polsce ale także w Holandii i innych krajach okupowanych przez Niemców. Pierwsze ustalenia
Pismo z centrali MSZ do Aleksandra Ładosia w sprawie wykorzystania paszportów państw południowoamerykańskich (AAN)
13
poczynili zapewne Icchak Sternbuch i Juliusz Kühl. Projekt zaangażowania placówki w operację zaakceptował Aleksander Ładoś. Idea operacji polegała na wystawianiu Żydom podrobionych paszportów poświadczających obce obywatelstwo wobec władz niemieckich. Ryniewicz, Rokicki i Kühl zajęli się pozyskiwaniem paszportów od znanych im konsulów honorowych państw środkowo- i południowoamerykańskich w stolicy Szwajcarii. Głównym dostarczycielem był początkowo konsul Paragwaju, Rudolf Hügli, który za opłatą przekazywał Kühlowi czyste blankiety paszportowe. Formularze wypełniał Rokicki (tylko kilka spośród kilkuset odnalezionych egzemplarzy wypełnionych jest inną ręką), posługując się danymi personalnymi i fotografiami, jakie dostarczali Silberschein i Eiss. Wypełnione przez Rokickiego blankiety wracały do Hügliego, który opatrywał je swym podpisem i pieczęcią. Fotokopie tak przygotowanych dokumentów Silberschein przesyłał pocztą do odbiorcy pod wskazany adres w Polsce. Za każdy paszport Hügli otrzymywał od 500 do 2000 franków szwajcarskich (dla porównania - miesięczna pensja Ładosia jako kierownika polskiej placówki wynosiła 1800
Depesza napisana przez A. Silberscheina i wysłana przez A.Ładosia informująca o zasadach produkowania paszportów (AAN)
franków). Dla dużej liczby osób przygotowywano i wysyłano także zaświadczenia potwierdzające obywatelstwo Paragwaju bez wypełniania formularza paszportowego. Inną metodę działania przyjęli konsulowie innych krajów, Hondurasu, Haiti, Salwadoru czy Peru, którzy samodzielnie wypełniali dokumenty danymi przekazanymi przez Silberscheina. Poselstwo RP było informowane o tych operacjach. Odbiorcy paszportów lub kopii paszportów i innych zaświadczeń potwierdzających albo przyrzekających obce obywatelstwo, tzw. promes mogli liczyć, że nie zostaną wywiezieni przez Niemców do obozów koncentracyjnych, ale będą umieszczeni, jako obcokrajowcy, w obozach dla internowanych.
14
Jedna z pierwszych udanych operacji przekazania podrobionych paszportów miała miejsce jesienią 1941 roku. Dzięki „uzyskanemu” wówczas paragwajskiemu obywatelstwu w początkach 1943 roku grupa internowanych Żydów została wywieziona z Polski do obozów w Tittmoning w Bawarii i Vittel we Francji. Część z nich doczekała się wymiany na jeńców niemieckich internowanych przez aliantów. Akcja produkowania paszportów nabrała specjalnego znaczenia po maju 1943 roku, gdy stłumione zostało powstanie w getcie warszawskim. Himmler stojący na czele SS i niemieckiej policji wydał wówczas decyzję o przyspieszeniu eksterminacji pozostałych przy życiu ok. 300 tysięcy Żydów i likwidacji wszystkich gett na terenie Polski. Niestety, wiele dokumentów wyprodukowanych w Bernie nie zdążyło nadejść na czas. Już po likwidacji getta w Warszawie do placówki
Paszport Paragwaju wypełniony przez Konstantego Rokickiego (Instytut Pileckiego)
15
pocztowej przy ul. Zamenhofa nadal trafiały listy ze Szwajcarii z dokumentami poświadczającymi obywatelstwo krajów południowoamerykańskich dla osób, które zginęły w czasie powstania lub zostały wywiezione do Treblinki. Szwajcarskie dokumenty stały się wówczas przedmiotem handlu ludzi będących konfidentami gestapo, łudzących Żydów nadzieją na przeżycie. Spośród 2000 osób, które licząc na uzyskanie zbawiennego zaświadczenia zgromadziły się w warszawskim Hotelu Polskim i sowicie opłaciły swój „ratunek”, niemal wszystkie zostały w pierwszej połowie lipca 1943 roku wysłane w transporcie do obozu w Bergen-Belsen lub przeniesione na Pawiak. W końcu 1943 roku akcja produkowania paszportów zaczęła zamierać. Powodem była, z jednej strony, nagła śmierć Chaima Eissa i wynikające z tego faktu komplikacje - brak dostępu do danych personalnych ewentualnych odbiorców. Z drugiej, działania władz krajów południowoamerykańskich, które zaalarmowane przez Berlin zlikwidowały kilka swych konsulatów w Szwajcarii lub cofnęły uprawnienia dla swych konsulów zaangażowanych w operację paszportową. Niemieckie MSZ zaczęło także weryfikować prawdziwość dokumentów, którymi legitymowali się Żydzi traktowani jako obcokrajowcy. Po zakwestionowaniu autentyczności „szwajcarskich” paszportów wiosną 1944 roku Żydzi przetrzymywani dotychczas w obozach dla internowanych w Vittel i Compiègne zostali przetransportowani do Auschwitz i do Bergen-Belsen. Po zdemaskowaniu licznych podrobionych dokumentów Ładoś kilkakrotnie zwracał się do polskiego MSZ z prośbą o interwencje u rządów państw południowoamerykańskich, by w obliczu wyższej konieczności uznały ważność paszportów produkowanych przez „grupę berneńską” i ochroniły w ten sposób swych „obywateli” przed deportacją. Działania te zostały wsparte przez dyplomację USA i Stolicy Apostolskiej, przyniosły jednak niestety ograniczone rezultaty. Ważność paszportów uznały władze Chile i Paragwaju, ale Niemcy zdążyli już wywieźć posiadaczy dokumentów do obozów koncentracyjnych. Osadzeni w Auschwitz zginęli, ale w Bergen-Belsen na krótko przed wyzwoleniem obozu przebywało podobno nadal ponad 1100 posiadaczy paszportów „grupy Ładosia”.
Pismo wystosowane po zakończeniu wojny przez Agudat Israel z podziękowaniem za działania podjęte przez polskich dyplomatów w Bernie (AAN)
16
Dokładny bilans akcji ratunkowej podjętej przez polskich dyplomatów w Bernie przy użyciu paszportów południowoamerykańskich pozostaje nieznany. Na podstawie różnych źródeł można formułować odbiegające od siebie szacunki. Na każdym z co najmniej 1056 paszportów paragwajskich wypisanych ręką kon-
sula Konstantego Rokickiego umieszczone były nazwiska przeciętnie dwóch osób. Dokumenty chroniłyby zatem co najmniej 2100 osób. Ponadto dla kilku tysięcy Żydów przygotowane zostały zaświadczenia o obywatelstwie Paragwaju, bez produkowania paszportów. Według raportu Silberscheina ze stycznia 1944 roku, efektem działań „grupy berneńskiej” było ocalenie przed wywózką do niemieckich obozów zagłady około 10 tys. Żydów. Według danych zawartych w dokumencie przygotowanym w końcu lipca 1944 roku dla polskiego MSZ w Londynie, w Bernie dla polskich Żydów wystawiono łącznie około 4000 paszportów. Około 3000 paszportów wystawił konsulat Salwadoru, 400-500 paszportów konsulat Hondurasu, 200-250 paszportów konsulat Paragwaju, około 100 paszportów konsulat Peru, 10-15 paszportów konsulat Haiti, po 10 paszportów placówki Kostaryki i Chile i po kilka paszportów konsulaty Wenezueli, Nikaragui i Ekwadoru. Badacze stawiają hipotezę, że podane wielkości nie mogą odzwierciedlać rzeczywistości, skoro samych paszportów paragwajskich, produkowanych od samego początku akcji, odnaleziono dotychczas ponad 1000. Według danych zgromadzonych obecnie przez Instytut Pileckiego, na liście osób, które otrzymały paszporty lub poświadczenia obywatelstwa przygotowane przez „grupę Ładosia” figuruje 2987 nazwisk (stan badań na 24 października 2019 roku). Zebrane dane obejmują także 275 bezimiennych członków rodzin. W ocenie Instytutu, nadal nie są znane nazwiska od 5 do 7 tysięcy posiadaczy podrobionych paszportów. Ilu Żydom dokumenty ze Szwajcarii ocaliły życie? Według ustaleń ambasady RP w Bernie na liście uratowanych od śmierci jest 330 nazwisk posiadaczy paszportów Paragwaju. Biorąc pod uwagę, jak duża jest liczba nieznanych odbiorców podrobionych dokumentów, grupę ocalonych „Paragwajczyków” należy szacować na 700-800 osób. Podobnie powinna wyglądać liczba uchronionych od śmierci „obywateli” Hondurasu, Haiti i innych państw latynoamerykańskich. Ambasador Jakub Kumoch ocenia ogólną liczbę Żydów skutecznie ochronionych dzięki działaniom polskich dyplomatów przed zagładą nawet na 2000. Henryk Sławik (Węgry) Po klęsce wrześniowej znaczna grupa obywateli Polski, około 140 tysięcy osób, cywili i wojskowych znalazła się na Węgrzech. Znaczną część uchodźców stanowiły osoby pochodzenia żydowskiego. Miejscowe władze, generalnie życzliwie nastawione do Polaków, zorganizowały dla obywateli RP 105 obozów internowania. Dzięki poselstwu w Budapeszcie, kierowanemu przez Leona Orłowskiego, tamtejszemu konsulatowi oraz licznym organizacjom społecznym większość zatrzymanych Polaków, około 110 tysięcy osób, opuściła do czerwca 1940 roku miejsca przymusowego pobytu. Dalsze 20 tysięcy osób wyjechało z Węgier w następnych latach. Poseł Orłowski opuścił Budapeszt w styczniu 1941 roku, po zerwaniu przez Węgry pod wpływem nacisków niemieckich polsko-węgierskich stosunków dyplomatycznych.
17
Henryk Sławik (Wikipedia Commons)
Po zamknięciu poselstwa rolę przedstawicielstwa społeczności polskiej podjął Komitet Obywatelski do spraw Opieki nad Polskimi Uchodźcami na Węgrzech. Organizacja powstała już w listopadzie 1939 roku, na jej czele stanął Henryk Sławik, człowiek o wyjątkowych zasługach dla polskości Śląska w okresie międzywojennym. Urodził się w 1894 roku w pobliżu Jastrzębia na Górnym Śląsku, w okresie budowanie niepodległego państwa polskiego walczył we wszystkich trzech powstaniach śląskich. Był m.in. redaktorem naczelnym katowickiej „Gazety Robotniczej”, członkiem Rady Naczelnej PPS i działaczem związkowym. Na Węgrzech znalazł się dopiero w 1939 roku, obejmując stanowisko oficjalnego delegata Ministerstwa Opieki Społecznej Rządu RP (na czele resortu stał polityk PPS Jan Stańczyk). Kanałem komunikacyjnym Sławika z władzami w Angers stało się poselstwo RP w Bernie. W sferze zainteresowania Sławika i Komitetu znalazły się szybko sprawy związane z sytuacją uchodźców polskich pochodzenia żydowskiego. Szczególną troską zostały otoczone żydowskie dzieci, które po 1939 roku docierały z okupowanej Polski. W porozumieniu z zaprzyjaźnionym węgierskim komisarzem do spraw uchodźczych Józsefem Antallem i biskupem Jusztiniánem Serédim Sławik utworzył w Vác pod Budapesztem sierociniec dla Żydów pod oficjalną nazwą Dom Sierot Polskich Oficerów (Lengyel Tiszti Árvák Dokument żołnierza polskiego internowaOtthona). Przebywające w nim dzieci otrzymynego na Węgrzech (zbiory Neila Kaplana) wały „aryjskie papiery” i zmienione nazwiska, co pozwalało im na uniknięcie wywózki do obozu koncentracyjnego. Według rożnych szacunków wystawione przez Sławika i jego współpracowników dokumenty uratowały życie około 5 tysiącom polskich Żydów. W marcu 1941 roku Sławik i inni członkowie Komitetu Obywatelskiego zostali aresztowani pod pretekstem wystawiania fałszywych paszportów na blankietach pochodzących z zamkniętego poselstwa w Budapeszcie. Rzeczywistym powodem była chęć zademonstrowania władzom niemieckim, że Węgrzy sprzeciwiają się nielegalnym działaniom Komitetu polegającym na przerzucaniu polskich żołnierzy do Jugosławii. Sławik został zwolniony po dwóch latach. W marcu 1943 roku ponownie podjął pracę na rzecz obywateli polskich przebywających na Węgrzech. Korzystał przy tym znowu ze środków przekazywanych z Londynu za pośrednictwem poselstwa w Bernie. Intensywność akcji pomocowej wzrosła w 1943 roku w związku z napływem na Węgry Żydów, którym udało się uciec z likwidowanych gett w Warszawie i Krakowie. W początkach 1944 roku Sławik założył kolejną placówkę opiekuńczo-edukacyjną, szkołę dla 30 dzieci żydowskich w Budapeszcie Csillaghegy. Warunki pracy Sławika i Komitetu Obywatelskiego uległy radykalnemu ograniczeniu po wkroczeniu wojsk niemieckich na Węgry w marcu 1944 roku. Komitetowi narzucono zarząd komisaryczny, Sławik ścigany przez gestapo musiał się ukrywać. 16 lipca został przez Niemców aresztowany, potem torturowany i wywieziony do obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen. Zamordowano go 23 sierpnia 1944 roku. W 1990 roku został pośmiertnie uhonorowany tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.
18
Stanisław Zabiełło, Czesław Bobrowski, Aleksander Mniszek (Francja) Upadek Francji w 1940 roku poruszył i przygnębił miliony ludzi. Kraj symbolizujący niewzruszoną stabilność powersalskiego ładu politycznego poniósł klęskę po krótkiej, niespełna sześciotygodniowej obronie. 22 czerwca 1940 roku przedstawiciele dowództwa francuskiego upokorzeni przez Niemców musieli podpisać akt kapitulacji w tym samym wagonie kolejowym w Compiègne, w którym pokonane kajzerowskie Niemcy uznały swą porażkę 11 listopada 1918 roku. Pokonana Francja została podzielona na dwa obszary, na okupowaną przez Niemców część na północ od Loary i wzdłuż wybrzeża atlantyckiego oraz na tzw. strefę wolną na południu, w której powstało w pełni zależne politycznie i ekonomicznie od III Rzeszy Państwo Francuskie. Jego władze utrzymały początkowo kontakty dyplomatyczne z rządem RP. Po porażce Francji ambasada RP w Paryżu oraz konsulaty w okupowanej części kraju zostały zamknięte. Ambasada wznowiła wkrótce działalność w Vichy, gdzie ulokował się rząd Państwa Francuskiego. Podjęły również funkcjonowanie konsulaty w Lyonie, Tuluzie i Marsylii. Nie na długo. Niemcy nie życzyli sobie takiej formy stosunków polsko-francuskich i relacje dyplomatyczne między rządem RP a rządem Vichy zostały zerwane pod naciskiem Berlina pod koniec września 1940 roku. Siedziby i fundusze zlikwidowanej służby dyplomatycznej we Francji przejęły Biura Polskie o ograniczonych kompetencjach prawno-administracyjnych, powołane za zgodą Francuzów dla dalszego sprawowania funkcji opiekuńczych nad obywatelami RP. Nie posiadały statusu konsularnego, choć w istocie pełniły większość zadań dawnych konsulatów. Przy francuskich MSZ i MSW akredytowano zakonspirowanego przedstawiciela rządu polskiego, Stanisława Zabiełłę, który otrzymał stanowisko generalnego dyrektora Biur Polskich we Francji. Zabiełło, przed wojną między innymi pracownik poselstw w Belgradzie i w Moskwie, potem kierownik referatu sowieckiego w Wydziale Wschodnim MSZ i wicedyrektor Departamentu Politycznego MSZ był wybitnym znawcą zagadnień sowieckich, po wybuchu wojny odegrał jednak wyjątkową rolę w organizacji akcji pomocy dla obywateli polskich na terenie Francji. Znaczną część obywateli RP, którzy zaleźli się pod opieką Stanisława Zabiełły i kierowanych przez niego Biur, stanowili Żydzi. Większość trafiła do Francji wkrótce po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej w 1921 roku i osiadła w rejonie paryskim. Tworzyli społeczność szacowaną na 100 tysięcy osób. Liczni z nich „żyli [we Francji] latami bez ważnych dowodów osobistych (sprawy rodzinne załatwiali w kahałach) ale figurowali w rejestrach francuskich jako pochodzący z Polski, bo stamtąd legalnie przybyli, chociaż często nawet nie znali naszego języka” wspominał Zabiełło. Gdy uciekając do strefy wolnej przed groźbą niemieckich prześladowań i deportacji żydowscy uchodźcy kontaktowali się z Biurami Polskimi, otrzymywali nowe dokumenty niezbędne także do celów administracyjnych, otrzymania przepustki do przemieszczania się czy kartek żywnościowych. W 1941 roku Zabiełło polecił, by Biura nie cofały się przed fałszowaniem dowodów osobistych i wystawianiem obywatelom polskim żydowskiego pochodzenia fikcyjnych świadectw aryjskości. Dzięki zaangażowaniu pracowników Biur Stanisław Zabiełło w 1938 r. (NSC)
19
Zaświadczenie tożsamości wydane przez Biuro Polskie w Marsylii (Archiwum MSZ)
niektórych z Żydów zatrzymanych przez policję francuską udawało się nawet wydostawać na wolność. Oprócz oficjalnej akcji pomocy obywatelom polskim Zabiełło wspierał także nielegalne działania podległych sobie struktur organizacyjnych, budował kanały przekazywania środków finansowych z Londynu, stworzył system łączności oparty o własny nadajnik radiowy, utrzymywał kontakt z poselstwem RP w Bernie, współpracował z konspiracyjną Polską Organizacją Walki o Niepodległość. Po wkroczeniu wojsk niemieckich na teren strefy wolnej w listopadzie 1942 roku Zabiełło został aresztowany przez gestapo i po rocznym śledztwie zesłany do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. Przewieziony potem do obozów Dora i Bergen-Belsen znalazł się na skraju śmierci, ale szczęśliwie doczekał wyzwolenia. Po wojnie powrócił do Polski i pracował w Polskim Instytucie Spraw Miedzynarodowych, pozostawiając po sobie liczne prace historyczne. Zmarł w 1970 roku. Za osobę, która w akcji ratowania Żydów odegrała szczególną rolę, uważał Zabiełło „niepospolicie zdolnego i rzutkiego” Czesława Bobrowskiego, przed wojną referenta w konsulacie generalnym w Pradze (1925-1926), a potem między innymi urzędnika Ministerstwa Przemysłu i Handlu i dyrektora departamentu w Ministerstwie Rolnictwa. W 1940 roku Bobrowski jako żołnierz Armii Polskiej został internowany w Szwajcarii, uciekł jednak do Francji, gdzie włączył się w prace Polskiego Czerwonego Krzyża. W czerwcu 1941 roku, gdy PCK na skutek nacisków niemieckich zostało przekształcone w Towarzystwo Opieki nad Polakami we Francji Bobrowski został inspektorem TOPF do zleceń specjalnych. Zajął się wówczas organizacją przerzutu Żydów przez zieloną granicę do Szwajcarii, będącej dla nich w tym okresie jedynym pewnym azylem, drogi przerzutowe do Hiszpanii nie były
20
już bowiem bezpieczne. Uciekinierzy otrzymywali paszporty polskie wystawiane dla nich przez poselstwo RP w Bernie. Po wojnie Bobrowski został w Polsce prezesem Centralnego Urzędu Planowania, a potem posłem w Sztokholmie. W 1948 roku odmówił powrotu do kraju i emigrował do Francji. Ponownie przyjechał do Polski w 1956 roku i stał się jednym z najwybitniejszych polskich ekonomistów okresu powojennego. Zmarł w 1996 roku. W gronie osób zaangażowanych w ułatwianie Żydom ucieczki z Francji wspomnieć należy także Aleksandra Mniszka, I sekretarza polskiej ambasady w Paryżu i Vichy. W okresie likwidacji polskich placówek dyplomatycznych po upadku Francji szansą na opuszczenie kraju przed wkraczającymi Niemcami było uzyskanie francuskich wiz wyjazdowych i wiz docelowych innych państw. W panującym chaosie ewakuacji było to zadanie skomplikowane, ale Aleksander Mniszek okazał się bardzo skuteczny w Czesław Bobrowski (Wikipedia) zdobywaniu większej ilości wiz francuskich od zaprzyjaźnionego z nim urzędnika francuskiego MSZ. Był także pośrednikiem w uzyskiwaniu fikcyjnych wiz wjazdowych od ambasadora Brazylii w Vichy, Luisa Martinsa de Souza Dantas. Południowoamerykański dyplomata „bez wahania wystawiał wizy wjazdowe do Brazylii na wszystkich paszportach, dyplomatycznych, służbowych i konsularnych, które mu stosami przedstawiał Mniszek”. (W 2003 roku Souza Dantas za uratowanie z Francji około 800 osób różnej narodowości, w tym 425 Żydów, został zaliczony do grona Sprawiedliwych wśród Narodów Świata). Jak pisze dalej w swych wspomnieniach Zabiełło: „Pod pretekstem ewakuowania jakichś dziesięciu osób z ambasady, wysłaliśmy za granicę ponad trzystu ludzi. Jedni mogli być na Zachodzie z korzyścią i racjonalniej wykorzystani w walce z wrogiem niemieckim (…), drudzy ratowali się w ten sposób od niebezpieczeństwa dostania się w ręce Niemców, a w wypadku Żydów - od niechybnej śmierci”. Mniszek, przed wojną pracownik konsulatu generalnego w Mińsku i radca w Protokole Dyplomatycznym, był przed objęciem stanowiska w ambasadzie we Francji szefem sekretariatu premiera Władysława Sikorskiego. Po zamknięciu ambasady i ewakuacji jej personelu do Wielkiej Brytanii, został we wrześniu 1941 roku radcą prawnym i szefem referatu protokolarnego odtworzonej ambasady RP w Moskwie. Pełnił tam swą misję do zerwania polsko-sowieckich stosunków dyplomatycznych w kwietniu 1943 roku, negocjując m.in. z Rosjanami warunki wyjazdu personelu polskiej placówki. Po powrocie do Londynu kontynuował pracę w MSZ. Zmarł w 1972 roku. Aleksander Mniszek (NAC)
21
Tadeusz Romer (Japonia, Chiny) Gdy w lutym 1937 roku Tadeusz Romer, nowo mianowany poseł Rzeczypospolitej w Japonii, składał w Pałacu Cesarskim w Tokio swe listy uwierzytelniające nie przypuszczał zapewne, że jego placówka - podniesiona we wrześniu 1937 roku do rangi ambasady stanie się w trzy lata później jednym z ważnych ośrodków pomocy dla obywateli polskich narodowości żydowskiej. Miał za sobą długie doświadczenia dyplomatyczne. Urodzony w 1894 roku na Litwie, w latach poprzedzających odzyskanie niepodległości współpracował w Szwajcarii z komitetem wspierającym ofiary wojny założonym przez Paderewskiego i Sienkiewicza oraz był sekretarzem Dmowskiego. Jako członek służby dyplomatycznej odrodzonej Polski pracował w polskich placówkach w Paryżu, Rzymie i Lizbonie. Po przybyciu do Tokio obserwował z japońskiej perspektywy rozwój sytuacji w Europie, w tym rosnącą falę represji wobec Żydów w Niemczech i zajętej przez Rzeszę Austrii. Z pewnością śledził losy około 17-tysięcznej grupy żydowskich imigrantów z Niemiec, którzy po dramatycznej „nocy kryształowej” w listopadzie 1938 roku zdecydowali się na wyjazd do chińskiego Szanghaju, pozostającego wówczas pod okupacją japońską. Nadal jednak nie dostrzegał zapewne przesłanek wskazujących, by w obszarze zainteresowania tokijskiej placówki mieli się pojawić się uciekinierzy z Polski. Sytuacja przybrała zupełnie inny obrót po wybuchu wojny.
Legitymacja dyplomatyczna Tadeusza Romera w Tokio (BN w Warszawie)
Po niemieckiej agresji na Polskę duża grupa polskich Żydów znalazła się na terenie Litwy. Gdy 15 czerwca 1940 roku Armia Czer-
wona wkroczyła do tego kraju, od 2 do 6 tysięcy żydowskich uchodźców uzyskało od Chiune Sugihara, konsula Japonii w Kownie, wizę tranzytową uprawniającą do przejazdu przez Japonię do holenderskich terytoriów zamorskich Curaçao i Surinam, nie wymagających wiz wjazdowych. (W 1985 roku Sugihara został uhonorowany tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata). Nie wizja egzotycznych krajów stanowiła jednak o wartości stempli Sugihary, lecz fakt, iż umożliwiały one wyjazd z okupowanej przez Rosjan Litwy! Po podróży koleją transsyberyjską do Władywostoku żydowscy uchodźcy byli transportowani morzem do japońskiego portu Tsuruga, gdzie opieką otaczał ich Komitet Pomocy Ofiarom Wojny powołany przez ambasadora Romera i kierowany przez jego żonę Zofię. We współpracy z żydowskimi organizacjami Joint (Joint Distribution Committee) i HICEM Komitet kierował nowo
22
Zofia Romer (BN)
przybyłych do Tokio, Kobe lub Jokohamy, gdzie udzielano im pomocy medycznej i socjalnej oraz organizowano tymczasowe zamieszkanie. Wśród uchodźców szczególne miejsce zajęli wykładowcy i uczniowie jesziwy w Mirze w pobliżu Baranowicz, w okresie międzywojennym jednej z najsławniejszych szkół rabinackich na świecie. W 1940 roku znaleźli oni schronienie na Litwie, a po uzyskaniu wizy Sugihary przedostali się do Japonii i Chin. Ambasada zajmowała się weryfikacją dokumentów nowo przybyłych oraz wydawaniem im paszportów. Romer osobiście interweniował u miejscowych władz w sprawie wydania żydowskim uchodźcom z Polski i Litwy japońskich wiz wyjazdowych i tranzytowych oraz starał się dla nich o wizy krajów docelowych. Dzięki jego zabiegom udało się uzyskać kilkaset wiz azylowych, w tym 250 do Kanady, 65 do Australii, 30 do Nowej Zelandii i 50 do Birmy. Przy współudziale polskiej placówki Agencja Żydowska przyznała około 400 certyfikatów imigracyjnych do Palestyny, a władze amerykańskie udzieliły grupie uchodźców około 300 wiz emigracyjnych do USA. Około stu wiz wjazdowych przyznały podopiecznym Romera rządy kilku krajów Ameryki Środkowej i Południowej. Misja Romera w Tokio zakończyła się w październiku 1941 roku, po zerwaniu stosunków dyplomatycznych między Polską i Japonią. Polska placówka została zamknięta, a Romer wraz z personelem Ambasady wyjechał 26 października do Szanghaju, podobnie jak dyplomaci innych państw zachodnich usunięci z Japonii. Pod koniec lat 30. Szanghaj przypominał kipiący tygiel narodowości, kultur i języków. W metropolii liczącej ponad 3 miliony mieszkańców, największym mieście na terenie Chin, najliczniejszą, około 80-procentową grupę stanowili Japończycy. Liczna była także wspólnota chińska oraz społeczności zachodnie, brytyjska, amerykańska i francuska. W związku z rasistowską polityką III Rzeszy w Szanghaju pojawiła się także od przełomu 1938 i 1939 roku kilkunastotysięczna grupa Żydów z terenu Niemiec i Austrii. Korzystali z faktu, iż Szanghaj był w tym czasie jednym z niewielu miejsc na świecie, do którego żydowscy uchodźcy mogli przybywać bez posiadania wizy. Miasto pozostawało od 1937 roku pod kontrolą japońską, z wyłączeniem cieszących się autonomią dzielnic międzynarodowych. W strefie brytyjsko-amerykańskiej działało poselstwo RP kierowane przez posła Stanisława de Rosset, który po przybyciu Romera w październiku 1941 roku został mu służbowo podporządkowany. Wraz z ewakuacją personelu dyplomatycznego do Szanghaju przesiedleni zostali także wszyscy przebywający na terenie Budynek poselstwa RP w Szanghaju (NAC) Wysp Japońskich Żydzi. W mieście znalazło się wkrótce ogółem ok. 2 tysiące obywateli polskich. Personel szanghajskiego poselstwa, wzmocniony pracownikami tokijskiej ambasady, podjął wobec nich akcję opieki konsularnej, a Romer rozpoczął organizowanie pomocy materialnej oraz wszczął starania mające na celu uzyska23
nie wiz imigracyjnych do innych krajów. Powołał także do życia kilka organizacji obywatelskich - m.in. Radę Opiniodawczą, Sąd Obywatelski i Kasę Samopomocową oraz złożony wyłącznie z Żydów Polski Komitet Pomocy. Działalność placówki została sparaliżowana 8 grudnia 1941 roku po ataku Japonii na Pearl Harbour i równoczesnej okupacji dzielnicy międzynarodowej Szanghaju przez wojska japońskie. Polscy dyplomaci, podobnie jak przedstawiciele innych krajów zachodnich zostali internowani, a ludność żydowska stłoczona w nieludzkich warunkach, bez wody i żywności w szanghajskim getcie w dzielnicy Hongkew. W związku ze stanem wojny między Japonią i USA ustała pomoc finansowa udzielana Żydom przez amerykański JOINT. W powstałej sytuacji Romer otrzymał w lipcu 1942 roku środki na pomoc dla żydowskich uchodźców z Polski z poselstwa RP w Bernie, przekazane za pośrednictwem Polskiego Czerwonego Krzyża w Genewie. Romer i personel obu polskich placówek wraz z dyplomatami innych placówek sojuszniczych opuścili Szanghaj w sierpniu 1942 roku, gdy doszło do wymiany internowanych obywateli państw zachodnich i Japonii. Wraz z nimi z miasta wyjechało także kilku prominentnych przedstawicieli polskiej społeczności żydowskiej - trzech rabinów, trzech przedstawicieli szkół rabinackich, siedmiu syjonistów i pięciu działaczy Bundu. Odpłynęli na pokładzie japońskiego statku do Afryki Południowej. Wkrótce potem, we wrześniu 1942 Romer objął stanowisko ambasadora RP w Moskwie. Potem, w kwietniu 1943 został pełnomocnikiem rządu RP na Bliskim Wschodzie, a wreszcie w październiku 1944 ministrem spraw zagranicznych RP. Po wojnie osiadł w Kanadzie, zmarł w Montrealu w 1978 roku. Stanisław Tomaszewski (Chiny) Jeszcze przed opuszczeniem Szanghaju Romer, za zgodą okupacyjnych władz japońskich, powołał do życia organizację mającą się troszczyć po wyjeździe polskich dyplomatów o losy obywateli RP, w ogromnej większości Żydów. Związek Polaków w Chinach miał reprezentować polską społeczność wobec władz japońskich i zajmować się kwestami socjalnymi i edukacyjnymi przebywających w mieście obywateli polskich, w przeważającej mierze narodowości żydowskiej. Na czele Zarządu Głównego Związku stanął Stanisław Tomaszewski. Nie był dyplomatą, ale w jego działaniach dostrzec można liczne elementy opieki konsularnej, której po wyjeździe personelu poselstwa nie pełniła profesjonalna placówka. Trafił do Szanghaju na długo przed wojną. Znajdujemy jego nazwisko wśród osób,
Dane Stanisława Tomaszewskiego w „Księdze szanghajskiej”, na poz. 115 (Archiwum MSZ)
które zostały odnotowane w tzw. Księdze szanghajskiej, zbiorze danych o osobach, które w Poselstwie RP w Szanghaju załatwiały swe sprawy urzędowe. Zgłosił się do placówki w
24
grudniu 1934 roku, był lekarzem urodzonym w 1875 roku we Władysławowie. Przybył do Szanghaju z córką Wincentyną zapewne bezpośrednio z Harbinu, tamtejszy konsulat wydał mu bowiem paszport w październiku 1934 roku. Po wyjeździe Romera Tomaszewski stał się głównym odbiorcą poleceń i środków finansowych, jakie płynęły do Szanghaju z MSZ i Ministerstwa Finansów w Londynie za pośrednictwem Aleksandra Ładosia i poselstwa RP w Bernie oraz konsulatów Szwajcarii i Francji w Szanghaju. Działania podejmowane przez Tomaszewskiego obejmowały między innymi przygotowywanie ewakuacji dalszych uchodźców, w tym przedstawicieli grup ortodoksyjnych Żydów, dystrybucję otrzymanej pomocy pieniężnej, przygotowywanie budżetu i rozliczeń akcji wsparcia. Był także pośrednikiem przy przekazywaniu funduszy Międzynarodowego Czerwonego Krzyża do Polskiego Komitetu Opiekuńczego, organizacji reprezentującej od 1941 roku społeczność polską w Harbinie w Mandżurii podporządkowanej w tym czasie Japonii.
Legitymacja Związku Polaków w Chinach wystawiona przez Stanisława Tomaszewskiego (zbiory Neila Kaplana)
Żydzi pozostający pod opieką Tomaszewskiego, którym nie udało się opuścić Szanghaju, przetrwali wojnę. Pod koniec czerwca 1945 roku, już po zakończeniu działań zbrojnych w Europie, choć jeszcze przed kapitulacją Japonii, na potrzeby kolonii polskiej w Szanghaju została przekazana za pośrednictwem Czerwonego Krzyża w Genewie kolejna transza pomocy finansowej. Odbiorcą był, jak poprzednio, Stanisław Tomaszewski. Getto w Szanghaju zostało wkrótce potem zlikwidowane. Po utworzeniu w 1948 roku państwa Izrael większa część żydowskiej diaspory - tym także Żydzi polscy - wyemigrowała do nowej ojczyzny lub do Stanów Zjednoczonych. W Szanghaju pozostała jedynie bardzo nieliczna grupa, około 100 osób wyznawców judaizmu. Nie są mi znane dalsze losy Stanisława Tomaszewskiego.
25
Wojciech Rychlewicz (Turcja) Jeszcze do niedawna niewiele wiedziano o roli, jaką w ratowaniu Żydów pełnił konsulat generalny RP w Stambule, choć przez miasto nad Bosforem przedostawali się w początkowej fazie wojny liczni uchodźcy opuszczający Europę. Placówką kierował w tym okresie Wojciech Rychlewicz. Urodzony w 1903, wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej, potem studiował na Politechnice Warszawskiej i w Wyższej Szkole Handlowej. W 1931 roku związał się ze służbą dyplomatyczno-konsularną. Rozpoczął w konsulacie RP w Wiedniu, gdzie został pracownikiem kontraktowym. Potem przez dwa lata, od 1934 do 1936 pełnił obowiązki w Departamencie Politycznym MSZ w Warszawie. W marcu 1936 roku trafił do konsulatu generalnego RP w Stambule, najpierw jako attaché, potem jako p.o. kierownika placówki i wicekonsul. Kierujący przed wybuchem wojny Biurem Personalnym MSZ Wiktor Drymmer pisał o nim w późniejszych wspomnieniach: „Konsul Wojciech Rychlewicz był jednym z pierwszych przyjętych przeze mnie praktykantów, który został mianowany na samodzielną placówkę konsularną. Był wzorowym urzędnikiem polskiej Służby Zagranicznej. Jego pracę w Stambule uważam za przykładową: wzorowy stosunek do interesantów, świetna organizacja pracy, spokój i pracowitość.” Na krótko przed wybuchem wojny, w kwietniu 1939 roku Rychlewicz został kierownikiem stambulskiej placówki. We wrześniu 1939 roku był zaangażowany przerzut złota Banku Polskiego przez Rumunię i Turcję do Francji. Sposób działania konsula Rychlewicza w obliczu dramatycznej sytuacji żydowskich uchodźców z Polski nie miał, jak się wydaje, analogii w żadnej innej polskiej placówce. W neutralnej Turcji ścierały się interesy europejskich potęg zaangażowanych w wojnę. Niemcy wywierali na Ankarę naciski w celu ograniczenia pobytu i tranzytu Żydów, a Wielka Brytania, chroniąca swe interesy, wzbraniała się przed przyjmowaniem większej fali żydowskich przybyszów do Palestyny. Władze tureckie kontynuowały prowadzoną od lat 30. politykę wobec mniejszości etnicznych, oznaczającą między innymi ograniczenie liczby Żydów przebywających na terytorium kraju do 200 osób miesięcznie. Większość placówek dyplomatycznych odmawiała wiz imigracyjnych osobom narodowości żydowskiej, co Żydom przebywającym już w Turcji uniemożliwiało opuszczenie kraju. Co czynił w tej sytuacji Rychlewicz? Wydawał bezpłatnie certyfikaty stwierdzające, wbrew oczywistej prawdzie, że żydowscy uchodźcy trafiający do konsuWojciech Rychlewicz w 1925 r. latu RP są… katolikami. W zaświadczeniach takich, (Wikipedia) pisanych po turecku, angielsku lub francusku pojawiały się więc czasami informacje o chrześcijańsko brzmiących imionach rodziców: Józef i Maria. Żydzi wyposażeni w certyfikaty polskiego konsula mieli otwartą drogę, by jako „nie-Żydzi” uzyskać prawo wyjazdu do Brazylii, Indii, Palestyny czy Iraku. W swym raporcie z 1942 roku ambasador Michał Sokolnicki stwierdził, że w latach 1939-1942 przez Turcję przedostało się więcej niż 5000 cywilnych uchodźców z Polski.
26
Wśród uchodźców znajdowały się z pewnością także osoby nie będące Żydami, ale z licznych dokumentów wynika, że stanowiły nieliczną mniejszość. Według współczesnej wiedzy wszyscy, którzy otrzymali dokument Rychlewicza przeżyli. Do chwili obecnej zi-
Zaświadczenie wydane przez Wojciecha Rychlewicza (AAN)
dentyfikowanych zostało 431 nazwisk osób narodowości żydowskiej „schrystianizowanych” przez polskiego konsula. Wśród tych, którzy dzięki Rychlewiczowi opuścili Stambuł znalazł się Marian Hemar, znany autor przedwojennych szlagierów, poeta, komediopisarz i dramaturg. Wojciech Rychlewicz w 1941 roku zrezygnował z pracy w MSZ, opuścił Turcję i w Palestynie wstąpił do II Korpusu generała Andersa. Przeszedł z nim szlak bojowy w Europie. Po wojnie osiadł w Londynie, gdzie zmarł w 1964 roku. Nigdy nie wspominał o swych działaniach ratujących Żydów w okresie, gdy pełnił funkcję konsula w Stambule. Jan Karski (Wielka Brytania, USA) Poznałem go w 1992 roku, podczas uroczystości otwarcia Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie. Czas nie zatarł w mojej pamięci onieśmielenia skromnością, delikatnością, wręcz kruchością człowieka, który był w czasie wojny jednym z najmężniejszych bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego, czterokrotnym kurierem i emisariuszem z okupo-
27
wanego kraju do władz polskich w Londynie, patriotą o niezłomnych zasadach moralnych i etycznych. Nie był po roku 1939 czynnym pracownikiem MSZ, wsparł jednak Rząd RP i jego politykę na arenie międzynarodowej w sposób, który miał bezdyskusyjny wymiar dyplomatyczny. Kluczowym elementem jego misji stało się przekazanie rządom i społeczeństwom zachodnim informacji o eksterminacji Żydów w okupowanej Polsce. Jan Karski, urodzony w 1914 roku, absolwent studiów prawniczych, miał przed wojną krótkie doświadczenie dyplomatyczne. W styczniu 1939 roku został - nosząc jeszcze swe rodowe nazwisko Kozielewski - zatrudniony w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Odbył praktykę dyplomatyczną w konsulatach RP w Rumunii i w Niemczech, w Miedzynarodowym Biurze Pracy w Genewie i w konsulacie generalnym RP w Londynie. Na krótko przed wybuchem wojny stał się etatowym praJan Karski w 1935 r. (Hoover Institution Archives) cownikiem w centrali MSZ. Zmobilizowany w sierpniu 1939 roku, trafił 17 września do niewoli sowieckiej. Przekazany jako jeniec Niemcom, zbiegł z transportu na roboty przymusowe do Rzeszy. Zaangażowany w działalność konspiracyjną, odbył Karski cztery misje kurierskie między Polską, Francją i Wielką Brytanią. Podczas dwóch pierwszych, w lutym i maju 1940 roku dotarł do siedziby władz polskich w Angers i przekazał im raport o sytuacji panującej w Polsce. Podczas trzeciej misji, w czerwcu 1940 roku został aresztowany w Słowacji przez gestapo, ale szczęśliwie odbity z rąk Niemców ze szpitala w Nowym Sączu. Włączony w prace Biura Propagandy i Informacji Komendy Głównej AK, został we wrześniu 1942 roku po raz kolejny kurierem, a zarazem emisariuszem do Londynu władz Polski Podziemnej, partii politycznych oraz organizacji żydowskich. Przed swą misją został potajemnie dwukrotnie wprowadzony na teren warszawskiego getta i do obozu tranzytowego dla Żydów w Izbicy, gdzie stał się naocznym świadkiem dramatycznego położenia ofiar Holocaustu. Po dotarciu do Londynu Karski przekazał rządowi RP i polskim środowiskom politycznym przywiezione z kraju materiały Delegatury Rządu na Kraj i Armii Krajowej oraz zredagowany przez siebie obszerny raport, w którym zawarł informacje o strukturze, organizacji i funkcjonowaniu Państwa Podziemnego, a także dane dotyczące eksterminacji Żydów. Raport, we fragmentach dotyczących Holocaustu oparty w znacznej mierze o materiały przygotowane przez podziemie żydowskie i o osobiste obserwacje Karskiego, stał się podstawowym źródłem dla działań dyplomatycznych podjętych w grudniu 1942 roku przez rząd RP w celu zaalarmowania rządów zachodnich o sytuacji ludności żydowskiej w Polsce. Znajdą one swoje omówienie w dalszej części tego opracowania.
28
Latem 1943 roku Karski, zaopatrzony w paszport dyplomatyczny, został wysłany do USA, gdzie - w trudnych okolicznościach związanych z ujawnieniem zbrodni katyńskiej i zerwaniem polsko-sowieckich stosunków dyplomatycznych - miał budować atmosferę poparcia dla sprawy polskiej w establishmencie i społeczeństwie amerykańskim. Spotkał się między innymi z prezydentem USA Franklinem Delano Rooseveltem. Przedstawiając swemu rozmówcy sytuację Polski walczącej z okupantem, zaprezentował także informacje o położeniu Żydów i zaapelował o działania militarne, które pozwoliłyby uratować ofiary niemieckich prześladowań. Odbył również szereg spotkań z czołowymi osobistościami amerykańskiego życia politycznego i z przedstawicielami organizacji żydowskich w USA. W 1944 na polecenie rządu RP napisał książkę „Tajne państwo” (Story of a Secret State) prezentującą szerokim kręgom czytelników w USA informacje o funkcjonowaniu Polskiego Państwa Podziemnego i o zagładzie Żydów. Publikacja szybko stała się bestsellerem na amerykańskim rynku i została przetłumaczona na kilka innych języków.
Paszport dyplomatyczny Jana Karskiego (Muzeum Miasta Łodzi)
Po wojnie Karski osiadł w Stanach Zjednoczonych, gdzie jako profesor nauk politycznych przez 40 lat wykładał na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie. Do końca życia zmarł w 2000 roku - pozostał orędownikiem dialogu polsko-żydowskiego. Uhonorowaniem zasług Karskiego były najwyższe odznaczenia polskie - ordery Orła Białego i Virtuti Militari - oraz amerykański Medal Wolności. W 1982 roku Karski otrzymał tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.
29
Edward Raczyński (Wielka Brytania) Zapis uczyniony przez ambasadora Edwarda Raczyńskiego w jego londyńskim dzienniku w połowie grudnia 1942 roku brzmi lakonicznie: „We czwartek, 17 grudnia, przemawiałem przez radio brytyjskie po wiadomościach wieczornych dając tzw. postscript na temat prześladowań w Polsce, przede wszystkim Żydów. Przemówienie to, ostro przeciwniemieckie, było powszechnie słuchane. W niedzielę 20 grudnia byłem na zebraniu protestacyjnym zorganizowanym przez Board of Jewish Deputies w Cambridge Circus, gdzie wygłosiłem przemówienie ex promptu”. Uderzająca jest skromność ambasadora, który kilka dni wcześniej stał się protagonistą najważniejszego wystąpienia polskiej dyplomacji w sprawie losu ludności żydowskiej w okupowanej Polsce. Na przełomie listopada i dniach grudnia 1942 roku Raczyński, kierujący w tym momencie Ministerstwem Spraw Zagranicznych, przygotował w oparciu o raport Jana Karskiego i na Edward Raczyński (Instytut Polski i Muzeum Gen.Sikorskiego) podstawie materiałów przywiezionych przez niego w postaci mikrofilmów notę poświęconą sytuacji Żydów w okupowanej Polsce. 9 grudnia dokument został podpisany i następnego dnia przekazany adresatowi, Anthony’emu Edenowi, ministrowi spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii.
Pierwsze strony noty amb. Edwarda Raczyńskiego (The National Archives, London)
30
W początkowych fragmentach nota informowała o działaniach, jakie podejmował Rząd RP piętnując metody gwałtu i terroru stosowane przez Niemców w okupowanej Polsce. W kolejnych - przedstawiała prześladowania niemieckie wobec ludności żydowskiej. W końcowych - apelowała o podjęcie przez aliantów skutecznych działań mogących powstrzymać zagładę Żydów. Dokument kończył się konkluzją: „Rząd polski, jako przedstawiciel prawomocnej władzy kraju, w którym Niemcy prowadzą systematyczną eksterminację obywateli polskich i obywateli pochodzenia żydowskiego wielu innych krajów europejskich – uważa za swój obowiązek zwrócić się do rządów Narodów Zjednoczonych, ufając, że podzielą one jego opinię co do konieczności nie tylko potępienia zbrodni popełnianych przez Niemców i ukarania zbrodniarzy, ale także znalezienia skutecznych środków, po których można by się spodziewać, że powstrzymają Niemcy od dalszego stosowania metod masowej zagłady”. W celu nagłośnienia akcji informacyjnej wzywającej do pomocy ludności żydowskiej, Rząd RP doprowadził 17 grudnia do równoczesnego ogłoszenia w Londynie, Waszyngtonie i Moskwie deklaracji dwunastu rządów państw sprzymierzonych potępiającej eksterminację Żydów i zapowiadającej ukaranie sprawców zbrodni. Nota Raczyńskiego wraz z tekstem Deklaracji, wystąpieniem wicepremiera Stanisława Mikołajczyka i rezolucją polskiej Rady Narodowej oraz wystąpieniem Raczyńskiego z 17 grudnia 1942 roku została następnie ogłoszona drukiem w publikacji „The Mass Extermination of Jews in German Occupied Poland”, przygotowanej przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP i przekazanej rządom 26 krajów sygnatariuszy Deklaracji Narodów Zjednoczonych z 1 stycznia 1942 r. A sam Raczyński? Nie ustawał w działaniach wzywających do powstrzymania antyżydowskich represji. W zachowanym w brytyjskich archiwach nagraniu filmowym ambasador w dramatycznych słowach zwracał się w owych dniach do słuchaczy: „W tym potwornym czasie słowem, które niesie szczególną grozę, jest eksterminacja. Zbrodnie, zabójstwa, masakry stały się być może czymś zwyczajnym w naszych rozmowach, ale myśl o masowej eksterminacji jest tak żywa i okropna, że wywołuje w nas dreszcze. Proszę sobie wyobrazić wywózki i rozstrzeliwania całych rzesz mieszkańców wielkich miast zgładzonych z zimną krwią. Będziecie mieli wówczas obraz tego, co spotyka Żydów w Polsce”.
Broszura „The Mass Extermination of Jews In German Occupied Poland” wydana przez MSZ (Archiwum MSZ)
Zadania szefa resortu dyplomacji przestał Raczyński pełnić w lipcu 1943 roku. Jego misję ambasadora RP w Wielkiej Brytanii zakończyło dopiero cofnięcie uznania rządowi polskiemu na uchodźstwie przez rząd brytyjski w lipcu 1945 roku. W latach 1979-1986 był Prezydentem RP na uchodźstwie. Zmarł w Londynie w wieku 101 lat w 1993 roku.
31
Jan Ciechanowski, Michał Kwapiszewski, Sylwin Strakacz (USA) Wśród dyplomatów polskich w Stanach Zjednoczonych zaangażowanych w akcję informacyjną o sytuacji Żydów w okupowanej Polsce, utrzymujących stałe kontakty z przedstawicielami amerykańskich organizacji żydowskich i ułatwiających im korespondencję ze środowiskami europejskimi czołową rolę odgrywał niewątpliwie ambasador Jan Ciechanowski. Należy jednak wspomnieć o jego bliskich współpracownikach - ministrze Michale Kwapiszewskim i konsulu generalnym w Nowym Jorku Sylwinie Strakaczu. W 1941 roku nastąpiła zmiana na stanowisku ambasadora RP w Stanach Zjednoczonych. Po odwołaniu Jerzego Potockiego gen. Władysław Sikorski rozważał kandydaturę ministra spraw zagranicznych Augusta Zaleskiego, zdecydował jednak ostatecznie o wysłaniu do Waszyngtonu osoby, którą darzył większym zaufaniem. Wybór padł na byłego sekretarza generalnego MSZ Jana Ciechanowskiego. Za decyzją taką przemawiał także argument, że Ciechanowski znał dobrze USA, był już bowiem w latach 1925-1929 posłem RP w tym kraju. Przy ogromie zadań spoczywających na barkach Ciechanowskiego jako przedstawiciela Polski w kraju stającym się w okresie wojny światowym mocarstwem, należy dostrzec rolę polskiego ambasadora w działaniach związanych z położeniem ludności żydowskiej w okupowanej Polsce. Polski dyplomata przyczynił się do odzyskania kontaktu organizaJan Ciechanowski (Instytut cji żydowskich w Stanach Zjednoczonych z diasporą na tePolski i Muzeum Gen.Sikorskiego) renie Polski i Europy. Od grudnia 1941 roku ze względu na cenzurę i ograniczenia wprowadzone po wejściu USA w stan wojny z Niemcami „nie tylko nie można było otrzymywać wiadomości z Polski i innych krajów okupowanych, ale wszelka pomoc - czy to finansowa, czy to polityczna - stała się w roku 1942 wręcz niemożliwa. Wytworzyła się sytuacje wprost rozpaczliwa” - wspominał Izaak Lewin. Sytuację zmieniła dopiero decyzja Ciechanowskiego w Waszyngtonie i Ładosia w Bernie z połowy 1942 roku, by wychodząc poza działalność dyplomatyczną i bez poleceń ze strony rządu polskiego udostępnić żydowskim partnerom komunikację z wykorzystaniem polskiego kodu dyplomatycznego. Miało to istotne znaczenie, pozwoliło bowiem na przekazywanie do Stanów Zjednoczonych informacji poza ingerencjami alianckich i szwajcarskich cenzorów, utrudniających informowanie o rzeczywistym wymiarze zbrodni dokonywanych przez Niemców w Polsce, pod pretekstem braku przekonania o ich wiarygodności. Na polecenie Edwarda Raczyńskiego, kierującego w tym czasie Ministerstwem Spraw Zagranicznych, Ciechanowski zorganizował latem 1943 roku wizytę Jana Karskiego w USA. Odnotował w swych wspomnieniach: „Zjawił się u mnie przystojny wysoki młodzian o ciemnej karnacji. Wyglądał, jakby właśnie przeszedł przez okres wielkiego cierpienia i wygłodzenia, a w jego płomiennych oczach dostrzegłem żywą inteligencję połączona z dziecięcym zapałem”. Najważniejszym rozmówcą Karskiego stał się 28 lipca 1943 roku prezydenta USA Franklin Delano Roosevelt. Ciechanowski poinstruował Karskiego, w jaki sposób przedstawiać informacje („Przede wszystkim niech pan mówi ściśle i zwięźle. Prezydent jest najbardziej zapracowanym człowiekiem na świecie…”), a potem sporządził do32
kładny zapis spotkania. Przygotował także rozmowy Karskiego z innymi czołowymi przedstawicielami amerykańskiego życia politycznego - między innymi z sekretarzem stanu Cordellem Hullem, sekretarzem obrony Henrym Stimsonem, sędzią Sądu Najwyższego Felixem Frankfurterem, szefem tajnych operacji amerykańskich gen. Williamem Donovanem, z prominentnymi przedstawicielami kręgów katolickich i żydowskich. Jan Ciechanowski pozostał ambasadorem w Waszyngtonie do 1945 roku, składając w tym czasie m.in. podpis w imieniu Polski pod Deklaracją Narodów Zjednoczonych. Po wojnie osiadł na emigracji w USA. Zmarł w Waszyngtonie w 1973 roku. Michał Kwapiszewski należał do dyplomatów, którzy wielokrotnie, w długich okresach czasu kierowali kluczowymi placówkami, ale nigdy nie uzyskali nominacji posła czy ambasadora. Pracował w polskiej służbie dyplomatycznej niemal od samego początku niepodległego państwa. W maju 1919 roku był już radcą legacyjnym w poselstwie RP w Waszyngtonie, kierując placówką od 1922 roku przez dwanaście miesięcy jako chargé d’affaires. Po powrocie do Warszawy stanął na czele Wydziału Amerykańskiego i Dalekowschodniego MSZ. Po krótkim pobycie w poselstwie w Rydze został w 1924 roku na trzy lata chargé d’affaires w Oslo, a w początkach 1928, znowu jako chargé d’affaires, kierownikiem polskiego poselstwa w Belgradzie. W latach 1929-1931 był konsulem generalnym RP w Kapsztadzie. Nie należał pewnie do grona entuzjastów ministra Becka, bo gdy ten objął stanowisko, Kwapiszewski został odwołany z Południowej Afryki. Potem na krótko powołano go w Michał Kwapiszewski (NAC) 1932 roku w skład delegacji RP przy Lidze Narodów, ale niemal natychmiast, już po dwóch miesiącach, zwolniono ze służby państwowej. Objął wówczas prezesurę PolskoAmerykańskiej Izby Handlowej w Warszawie. Do pracy w dyplomacji powrócił dopiero po upadku ekipy przedwrześniowej i powstaniu rządu Władysława Sikorskiego. 1 grudnia 1939 roku został mianowany ministrem pełnomocnym w ambasadzie RP w Waszyngtonie. I znowu, jak przed laty, po odwołaniu ambasadora Jerzego Potockiego pełnił na przełomie 1940 i 1941 roku funkcję chargé d’affaires. Odnotowuję go wśród dyplomatów zaangażowanych w ratowanie Żydów ze względu na wspomnienia cytowanego już wyżej Izaaka Lewina, który był w Nowym Jorku w latach wojny działaczem Vaad Ha-Hatzala, jednej z organizacji zajmującej się pomocą ludności żydowskiej w Europie, a po wojnie zyskał uznanie jako rzecznik Agudat Israel na forum ONZ. Urodzony w Wieliczce Lewin utrzymywał z racji swych funkcji w Vaad Ha-Hatzala częste kontakty z polskimi placówkami dyplomatycznymi w USA. W jego wspomnieniach Michał Kwapiszewski utrwalił się jako człowiek o niezwykłych umiejętnościach współpracy, pozostający do dyspozycji żydowskich partnerów przez cały okres prowadzenia akcji ratunkowej w latach 1942 i 1945. Lewin wspomina między innymi kontakty z Kwapiszewskim w okresie przygotowań do ewakuacji z Szanghaju przebywających w tym mieście wykładowców i uczniów mirskiej szkoły rabinackiej, o której była tu już mowa. Zastępca Ciechanowskiego pracował w Waszyngtonie aż do wycofania uznania rządowi RP na uchodźstwie przez USA w lipcu 1945 roku. Po zakończeniu wojny Kwapiszewski pozostał w USA, gdzie pracował między innymi w Bibliotece Kongresu. Zmarł w 1981 roku.
33
Sylwin Strakacz nie miał przed wojną związków z dyplomacją. Był osobistym sekretarzem Ignacego Jana Paderewskiego, którego wielki polityk i pianista darzył bezkrytycznym zaufaniem. Dzięki referencjom swego protektora został jesienią 1939 roku delegatem RP przy Lidze Narodów i konsulem generalnym w Genewie. Po przeniesieniu się Paderewskiego w 1940 roku do Stanów Zjednoczonych także podążył za ocean, uzyskując na wniosek gen. Sikorskiego w 1941 roku stanowisko konsula generalnego RP w Nowym Jorku. Jako kierownik placówki pośredniczył w wymianie zaszyfrowanych polskim kodem depesz między poselstwem w Bernie i żydowskimi komitetami pomocy w Stanach Zjednoczonych. To do nowojorskiego konsulatu dotarła we wrześniu 1942 roku pierwsza depesza Icchaka Sternbucha informująca o trwającej likwidacji getta warszawskiego i i wymordowaniu około 100 tysięcy jego mieszkańców. Sternbuch pisał do prezydenta Agudat Israel Jacoba Rosenheima: „Masowe mordy nadal trwają. Z ciał zamordowanych wyrabia się mydło i sztuczne nawozy. Deportowani z innych krajów okupowanych znajdą ten sam los. Należy przypuszczać, że tylko energiczne represalia ze strony amerykańskiej mogą powstrzymać te prześladowania. Róbcie zaraz co możliwe, by szybko wywołać taką reakcję, poruszając mężów stanu, prasę i społeczeństwo”. Depesza ta zainicjowała trwałą wymianę korespondencji z wykorzystaniem łączy polskich placówek. Wspomniany wcześniej Izaak Lewin wspominał: „Konsul generalny Sylwin Strakacz w Nowym Jorku oraz poseł polski w Bernie Ładoś zapisali sobie złotą kartę w księdze, która notuje dla potomności usiłowania pomocy dla najnieszczęśliwszych wśród ofiar hitleryzmu. Byłem częstym gościem w Konsulacie z tekstami depesz, które chcieliśmy wysłać do Europy. Nie było wypadku, aby mi odmówił”. Sylwin Strakacz pozostał po zakończeniu wojny w USA, włączył się w działalność polonijną, wziął udział w kampanii wyborczej List Sylwina Strakacza do Isaaka Lewina (The Polish ReRicharda Nixona. Zmarł w Los Anview) geles w 1973 roku.
Karol Sachs, Roman Dębicki (Kuba) 6 listopada 1943 roku do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Londynie dotarła depesza z poselstwa RP w Hawanie. Jej treść wywołała zapewne liczne komentarze. Poseł Roman Dębicki pisał: „Tajne. Otrzymawszy listem szyfrowym z Ambasady w Waszyngtonie dyspozycję Ministerstwa Informacji i Dokumentacji urządzenia nabożeństwa w dniu 11 listopada, rozważyłem szczegółowo możliwość i celowość takiej manifestacji i doszedłem do przeko-
34
nania, że w tutejszych warunkach i w chwili obecnej nie dałaby ona pożądanego oddźwięku propagandowego, a pod pewnymi względami mogłaby nawet mieć rezultat negatywny. (…) Tutejsza kolonia obywateli polskich obejmuje powyżej 90% Żydów, wobec czego nabożeństwo w kościele katolickim wyłącznie dla kolonii gromadzi zaledwie jej cząstkę. Dlatego też z okazji wspomnianej Krucjaty modłów za Polskę, niezależnie od nabożeństwa katolickiego, zasugerowałem Żydom obywatelom polskim zorganizowanie w synagodze obchodu religijnego, na którym również byłem obecny”. Stanisław Kot, który po zakończeniu niezbyt udanej misji ambasadora w Związku Sowieckim postanowił sprawdzić się w Londynie jako minister informacji nie był chyba zadowolony. Polska i Kuba nawiązały stosunki dyplomatyczne w 1933 roku. Już w roku następnym na wyspie zaczął urzędować konsul honorowy RP Karol Sachs, wywodzący się z kijowskiej rodziny zasymilowanych Żydów. Przed wojną należał do wpływowej grupy przemysłowców w branży cukrowniczej, był wiceprezesem Związku Cukrowników Polskich, dyrektorem Anglo-Polish Bank i właścicielem cukrowni w Zakrzówku na Lubelszczyźnie. Trafił na wyspę dbając o interesy sektora, który reprezentował - Kuba była w tym czasie jednym z głównych eksporterów cukru. Sachs rozpoczął swą misję w kraju, w którym od lat 20. przebywała Karol Sachs (z lewej) i Jan Ciechanowski trzytysięczna grupa obywateli polskich, emipodczas wizyty ambasadora RP na Kubie w grantów ekonomicznych, w większości po1942 roku (Instytut Polski i Muzeum Gen.Sichodzenia żydowskiego. Nie stanowili spokorskiego) łeczności zadowolonej ze swego losu. Wręcz przeciwnie, zdecydowana większość była sfrustrowana faktem, że choć byli tak blisko, nie dotarli do swego upragnionego celu - Stanów Zjednoczonych. Na przeszkodzie stanęły kryzys ekonomiczny lat 30. i stale zaostrzane amerykańskie przepisy imigracyjne. Próby integracji bardzo ubogiej kolonii polskiej podejmowane przez Sachsa nie przyniosły wielkich rezultatów. Nieco zaściankową atmosferę perły Karaibów zmienił nieco wybuch wojny. Na Kubę dotarło około 2 tysiące żydowskich uchodźców posiadających polskie obywatelstwo lub dokumenty poświadczające polskie pochodzenie. Przybyli głównie z Włoch, Francji, Belgii i Portugalii, legitymując się egzotycznymi wizami tranzytowymi wydanymi przez konsulaty Hondurasu, Gwatemali, Haiti i Chin. Wyzwaniem stał się dla Karola Sachsa los blisko 100 polskich Żydów, którzy w kwietniu 1942 roku przybyli na Kubę na pokładzie statku „St.Thome”. Władze kubańskie, wbrew wcześniejsze zapowiedziom, nie pozwoliły na zejście pasa35
Zaświadczenie o obywatelstwie wydane przez Karola Sachsa (Archiwum MSZ)
żerów na ląd i osadziły ich w obozie dla uchodźców na wyspie w Zatoce Kubańskiej. Podobnie potoczyły się losy 148 polskich Żydów przybyłych dwa miesiące wcześniej z Lizbony na Jamajkę na statku „Serpa Pinto”, którzy zostali osadzeni w znacznie gorszych warunkach w obozie Gibraltar Camp. Po polskich interwencjach dyplomatycznych liczba internowanych stopniowo malała, uchodźcy trafiali na Kubę, do Kanady, Kolumbii i Meksyku. W 1942 roku rząd polski otworzył na Kubie stałe poselstwo. Kierownikiem placówki został na krótko Jan Drohojowski. Po trwającej tylko siedem miesięcy misji zastąpił go w październiku 1942 roku Roman Dębicki. Nowy poseł został dobrze przyjęty przez przez miejscowe środowisko. W dzienniku „Vida Habanera” ukazującym się w języku jidysz powitano go z uznaniem, prezentując biografię dyplomaty w artykule „Doktor Roman Dembicki pojliszer minister in Kuba ongekumen”. Dębicki urodzony w 1896 roku, w 1919 roku rozpoczął pracę w powstającym MSZ. Pełnił obowiązki w poselstwach RP w Wiedniu, potem w Budapeszcie i w Brukseli. Od 1927 do 1933 był radcą, a następnie dyrektorem gabinetu ministra spraw zagranicznych. Zwolniony z tej funkcji po nastaniu ministra Becka, został w 1935 roku posłem RP w Belgradzie. Po ataku Niemiec na Jugosławię kontynuował swą misję przy rządzie jugosłowiańskim na emigracji. W październiku 1942 roku objął stanowisko posła RP na Kubie, mając w zakresie swej kompetencji także Dominikanę i Haiti. Wśród zadań, jakie podjął po przyjeździe, znalazła się także akcja zaopatrywania w nowe paszporty znacznej grupy uchodźców żydowskich legitymujących się fałszywymi dokumentami uzyskanymi w Antwerpii. W końcowym okresie wojny Dębicki zaangażował się w potwierdzenie przez rząd Haiti autentyczności nielegalnych paszportów tego kraju podrabianych w Bernie przez „grupę Ładosia”. Konsulat i poselstwo w Hawanie były w wielu przypadkach ostatnim ogniwem w skomplikowanym procesie ewakuacji z Europy za ocean Żydów zagrożonych zagłaRoman Dębicki (NAC) dą. Po zakończeniu wojny Roman Dębicki przeniósł się do USA, gdzie zmarł w 1980 roku. Kazimierz Papée (Stolica Apostolska) 10 czerwca 1940 roku, przemawiając z charakterystyczną emfazą do tłumów zgromadzonych pod balkonem Palazzo Venezia w Rzymie, Benito Mussolini ogłosił, że Włochy wypowiedziały wojnę Francji i Wielkiej Brytanii. Nowa sytuacja dramatycznie zmieniła warunki pracy Ambasady RP przy Stolicy Apostolskiej. Na mocy traktatów laterańskich z 1929 roku polska placówka, podobnie jak przedstawicielstwa dyplomatyczne innych państw przy Watykanie, działała dotychczas bez przeszkód poza granicą Państwa Watykańskiego, ulokowana w obszernym rzymskim Palazzo Frascara. Po przystąpieniu Włoch do wojny ambasady państw koalicji antyhitlerowskiej musiały przenieść się do skromnych pomieszczeń udostępnionych im na terenie Watykanu. Nowe warunki nie ograniczyły zakresu zadań polskiej misji i stojącego na jej czele ambasadora Kazimierz Papée. Polski dyplomata, który w okresie międzywojennym pracował
36
między innymi w polskich poselstwach w Hadze, Berlinie, Kopenhadze, Ankarze, Tallinie, Królewcu, Gdańsku i w Pradze, objął placówkę przy Stolicy Apostolskiej tuż przed wojną, w lipcu 1939 roku. Jednym z głównych celów stało się informowanie papieża Piusa XII o sytuacji w Polsce i zabieganie o to, by Stolica Apostolska wyraziła swój sprzeciw wobec polityki Niemiec na okupowanych terenach. Działania te obejmowały także informowanie o prześladowaniach, jakie dotknęły ludność żydowską. W 1944 roku ambasador Kazimierz Papée sporządził zestawienie jedenastu spotkań, wystąpień i interwencji, jakie podejmował w okresie wojny w tej sprawie w watykańskim Sekretariacie Stanu. Na liście figuruje między innymi nota poświęcona eksterminacji Żydów, wręczona osobiście przez Papéego 19 grudnia 1942 roku bliskiemu doradcy papieża prałatowi Domenico Tardiniemu. Podstawą dokumentu były informacje zawarte we wcześniejszej o kilka dni londyńskiej „nocie Raczyńskiego”. W telegramie skierowanym do Piusa XII 2 stycznia Kazimierz Papée (z prawej) i ks.Walerian Meysztowicz, radca kanoniczny ambasady w biurze placówki na te1943 roku o dramacie polskich Żyrenie Watykanu (Papieski Instytut Studiów Kościelnych dów wspomniał także prezydent RP w Rzymie)
Lista interwencji w sprawie sytuacji Żydów, jakie podejmował w latach 1940-1944 Kazimierz Papée (Papieski Instytut Studiów Kościelnych w Rzymie)
37
Władysław Raczkiewicz: „Ostatnie tygodnie upływającego roku przyniosły z Polski nowe wstrząsające wiadomości. Terror, którego ofiarą stały się od lat czterech wszystkie warstwy i odłamy społeczeństwa polskiego, przybrał formy przerażające nie tylko wymyślnym okrucieństwem, ale także rozległością zasięgu. Eksterminacja Żydów - a wśród nich wielu osób rasy semickiej, lecz wyznania chrześcijańskiego - okazała się pierwszą próbą stosowania systematycznie i niemal naukowo zorganizowanego mordu”. Podczas dramatycznej audiencji u Piusa XII w styczniu 1943 roku Papée starał się, występując z imponującą godnością i determinacją, uzyskać od papieża jednoznaczną reakcję na słowa polskiego prezydenta. W kolejnych miesiącach, w marcu i czerwcu 1943 roku Papée przedstawił Se-
kretariatowi Stanu dwa aide-mémoires poświęcone między innymi sytuacji w warszawskim getcie. Po raz kolejny ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej podjął działania związane z położeniem Żydów w kwietniu 1944 roku, gdy na polecenie ministra spraw zagranicznych Tadeusza Romera zwrócił uwagę Stolicy Apostolskiej na problem posiadaczy paszportów południowoamerykańskich produkowanych przez „grupę Ładosia”. Zgodnie z instrukcją Kazimierz Papée zaapelował do Sekretariatu Stanu, by Watykan wsparł starania o uznanie przez państwa południowoamerykańskie możliwości wymiany swych internowanych w Europie „obywateli” za obywateli niemieckich. W tym celu użyteczna byłaby, zdaniem polskiego MSZ, instrukcja wydana przez Watykan nuncjuszom apostolskim w Ameryce Łacińskiej. Akcja dyplomatyczna wspierana przez polski MSZ odniosła umiarkowany skutek, ważność swych „szwajcarskich” paszportów uznały tylko niektóre z państw południowoamerykańskich (Paragwaj, Chile). W kwietniu i maju 1944 roku Niemcy zdążyli wywieźć do KL Auschwitz i zamordować niemal wszystkich internowanych Żydów z Polski legitymujących się podrobionymi dokumentami. Papée, w przeciwieństwie do większości polskich dyplomatów, nie zakończył swej misji wraz z zakończeniem wojny i cofnięciem przez aliantów zachodnich uznania rządowi RP w Londynie. W 1945 roku Stolica Apostolska nie uznała nowych komunistycznych władz Polski, Ambasada RP przy Watykanie kontynuowała więc swą działalność. Papée do roku 1958 piastował stanowisko ambasadora, a po śmierci Piusa XII aż do 1976 roku pełnił funkcję Administratora Spraw Ambasady RP przy Stolicy Apostolskiej. Zmarł w Rzymie w 1979 roku. Był najdłużej urzędującym reprezentantem dyplomatycznym rządu RP na uchodźstwie.
38
Wskazówki bibliograficzne: Feliks Chiczewski Jerzy Tomaszewski, Preludium Zagłady. Wygnanie polskich Żydów z Niemiec w 1938 r. Warszawa 1998. Poselstwo w Bernie Danuta Drywa, Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia, Warszawa-Oświęcim 2020. Aleksander Ładoś Agnieszka Haska. „Proszę Pana Ministra o energiczną interwencję”. Aleksander Ładoś (1891-1963) i ratowanie Żydów przez Poselstwo RP w Bernie, Zagłada Żydów. Studia i Materiały. R. 2015, nr. 11. - dostępny on line https://www.holocaustresearch.pl/index.php? mod=news&show=345&template=print Witold Bagieński. Aleksandra Ładosia kręta droga do PRL. Pamięć i Sprawiedliwość, nr. 1 (33) 2019. - dostępny on line http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.desklight-84426b28-502d-4589-831e-1aa00f70b4e9 Juliusz Kühl Marc Mackinnon, „He should be as well known as Schindler”: Documents reveal Canadian citizen Julius Kuhl as Holocaust hero, The Globe and Mail, 7.8.2017, dostępny on line https://www.theglobeandmail.com/news/world/holocaust-oskar-schindler-julius-kuhl-canadian/article35896768/ Modus operandi Jakub Kumoch i inni, Lista Ładosia. Spis osób, na których nazwiska w okresie II wojny światowej zostały wystawione paszporty latynoamerykańskie przez Poselstwo RP i organizacje żydowskie w Szwajcarii, Warszawa, Instytut Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego, 2019. http://passportsforlife.pl/dokumenty/ Agnieszka Haska. „Jestem Żydem, chcę wejść” Hotel Polski, 1943”, Warszawa 2006 Henryk Sławik https://sprawiedliwi.org.pl/pl/historie-pomocy/historia-henryka-slawika Stanisław Zabiełło Stanisław Zabiełło, Na posterunku we Francji, Warszawa 1967 Tadeusz Romer Tadeusz Ludwik Romer, Listy do żony Zofii z Wańkowiczów (1942-1944), Warszawa 2011, dostępny on line h t t p : / / p t h e r. n e t / P D F / P a m i e t n i k i / 18%20Tadeusz%20Ludwik%20Romer%20Listy%20do%20żony%20Zofii%20z%20Wańkowiczów%20(1942-1944).pdf
39
Stanisław Tomaszewski Anna Sulińska, Inna historia Szanghaju, http://mandragon.pl/inna-historia-szanghaju/ Wojciech Rychlewicz Robert Bogdański, „Ładoś ze Stambułu”. Odkrywamy nieznanego sprawiedliwego. Wszystko co najważniejsze, 11.12.2020, dostępny on line https://wszystkoconajwazniejsze.pl/robert-bogdanski-nieznany-sprawiedliwy/ Eldad Beck, The angel from Istanbul, Israel Hayom 12.11.2020, dostępny on line https:// www.israelhayom.com/2020/12/11/the-angel-from-istanbul/ Jan Karski https://sprawiedliwi.org.pl/pl/historie-pomocy/historia-jana-karskiego http://karski.muzhp.pl/misja_raporty_karskiego.html Edward Raczyński http://www.projectinposterum.org/docs/mass_extermination.htm Jan Ciechanowski, Michał Kwapiszewski, Sylwin Strakacz Jan Ciechanowski. Przegrani zwycięzcy. Wspomnienia ambasadora Polski w Stanach Zjednoczonych w czasie II wojny światowej, Kraków 2018. Izaak Lewin, Próby ratowania Żydów europejskich przy pomocy polskich placówek dyplomatycznych podczas drugiej wojny światowej, Biuletyn ŻIH 1977, nr 1/101, dostępny on line https://cbj.jhi.pl/documents/778309/86/ Isaac Lewin, Ludwik Krzyżanowski, Attempts at Rescuing European Jews with the Help of Polish Diplomatic Missions During World War II, Part II, The Polish Review Vol.24 No 1/1979, University of Illinois Press, dostępny on line https://www.jstor.org/ Simone Giron de Pourtales, Tajemnica testamentu Paderewskiego, Kraków 1996. Karol Sachs, Roman Dębicki Alicja Gontarek, Polskie przedstawicielstwo konsularno-dyplomatyczne w Hawanie a sprawa uchodźców żydowskich na Kubie podczas II wojny światowej, Polish-Jewish Studies, tom 1/2020. dostępny on line https://ipn.gov.pl/download/1/547489/PJSsklad.pdf Kazimierz Papée Hieronim Fokciński, Działalność ambasadora Rzeczypospolitej Polskiej prz Stolicy Apostolskiej Kazimierza Papée w okresie II wojny światowej, Saeculum Christianum 12 (2005) nr 1, dostępny on line http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne-r2005-t12-n1/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne-r2005-t12-n1-s89-95/Saeculum_Christianum_pismo_historyczne-r2005-t12-n1s89-95.pdf Dariusz Libionka, Głową w mur. Interwencje Kazimiera Papée, polskiego Ambasadora przy Stolicy Apostolskiej w sprawie zbrodni niemieckich w Polsce, listopad 1942-styczeń 1943, Zagłada Żydów. Studia i materiały, 2, 2006, dostępny on line https://www.zagladazydow.pl/index.php/zz/article/view/191/206
40
Posłowie: Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w okresie II wojny światowej podstawowe informacje Po wybuchu wojny MInisterstwo Spraw Zagranicznych pozostało podstawowym narzędziem polityki prowadzonej przez władze polskie na forum międzynarodowym i odegrało kluczową rolę w akcji pomocy dla obywateli RP we wszystkich częściach świata. Jesienią 1939 roku do dyspozycji rządu generała Sikorskiego stanęła rozbudowana sieć placówek dyplomatyczno-konsularnych i zatrudnieni w nich dyplomaci oraz liczna grupa pracowników centrali resortu, którym udało się ewakuować z Polski przed rozpoczęciem okupacji niemieckiej i sowieckiej. Z formalnego punktu widzenia do 30 września 1939 roku na czele MSZ stał internowany w Rumunii minister Józef Beck. W gabinecie powołanym tego dnia w Paryżu przez Władysława Sikorskiego tekę ministra spraw zagranicznych objął August Zaleski, sprawujący już tę funkcję w latach 1926-1932, były poseł RP w Grecji i we Włoszech. Pozostał członkiem rządu do lipca 1941 roku, gdy podał się do dymisji w proteście przeciwko polsko-sowieckiemu układowi podpisanemu przez Sikorskiego i ambasadora ZSRS w Londynie Iwana Majskiego, w szczególności przeciwko sposobowi negocjowania układu i pominięciu ministra spraw zagranicznych przy formułowaniu przepisów porozumienia. Od 22 sierpnia 1941 ministerstwem kierował ambasador RP w Londynie Edward Raczyński. 14 lipca 1943 roku, po śmierci generała Sikorskiego w katastrofie w Gibraltarze i powołaniu rządu Stanisława Mikołajczyka, szefem dyplomacji został były poseł RP w Portugalii i ambasador w Tokio i w Moskwie, Tadeusz Romer. Jego następcą w rządzie Tomasza Arciszewskiego stał się 24 listopada 1944 roku Adam Tarnowski, były poseł w Bułgarii. Będąc ostatnim ministrem spraw zagranicznych RP w okresie II wojny światowej, Tarnowski piastował swe stanowisko nominalnie do lutego 1949 roku, ale jego jego funkcja straciła praktycznie znaczenie w lipcu 1945 roku w momencie wycofania przez czołowe państwa alianckie na Zachodzie uznania dla rządu RP na uchodźstwie. Przed wrześniem 1939 roku Ministerstwu Spraw Zagranicznych podlegało 10 ambasad, 20 poselstw, 24 konsulaty generalne, 42 konsulaty i około 128 konsulatów honorowych. Wybuch wojny, a następnie rozwój wydarzeń politycznych w latach 1939-1945 spowodowały, iż sieć polskich placówek ulegała w tym czasie licznym zmianom. Atak III Rzeszy na Polskę 1 września 1939 roku oznaczał kres działalności ambasady RP w Berlinie i 15 funkcjonujących w Niemczech urzędów konsularnych. Kolejna agresja, sowiecka, 17 września 1939 roku zakończyła działalność ambasady RP w Moskwie i czterech placówek konsularnych w ZSRS. W kolejnych miesiącach i latach wojny przestawały funkcjonować polskie placówki dyplomatyczne i konsularne w kolejnych krajach, które padały ofiarą agresywnej polityki III Rzeszy lub trafiały trafiały do obozu jej satelitów. Po regulującym stosunki polsko-sowieckie układzie Sikorski-Majski z lipca 1941 roku zasadniczo zmieniła się sieć polskich urzędów na terenie ZSRS. Obok reaktywowanej w Moskwie (potem przeniesionej do Kujbyszewa) ambasady powstała sieć 21 delegatur, które nie miały formalnie statusu konsulatów, ale pełniły w istocie większość zadań o charakterze konsularnym. Służyły pomocą obywatelom polskim zwalnianym z łagrów i zesłania. Stanowiły także zaplecze formowania Armii Polskiej pod dowództwem generała Władysława Andersa. Wszystkie placówki polskie w ZSRS zostały zamknięte w kwietniu 1943 roku po zerwaniu polsko-sowieckich stosunków dyplomatycznych, co nastąpiło po odkryciu zbrodni, jaką na tysiącach polskich oficerów dokonało w Katyniu w 1940 roku NKWD. W całym okresie wojny powstawały zarazem
41
nowe placówki tworzone w państwach koalicji antyhitlerowskiej i w licznych krajach Ameryki Łacińskiej. W końcowym okresie wojny, na przełomie 1944 i 1945 roku na całym świecie działało 7 ambasad, 33 poselstwa i 139 placówek konsularnych, w tym około 78 konsulatów honorowych. Kierownictwo MSZ i dyplomaci w placówkach zagranicznych pełnili w latach 1939-1945 wszystkie zadania przypisane na stałe do sfery relacji międzynarodowych - utrzymywali kontakty z rządami i środowiskami politycznymi innych państw, uczestniczyli w wizytach i spotkaniach dwu- i wielostronnych, tworzyli sieć polskich misji dyplomatycznych i konsularnych, gromadzili, analizowali i przekazywali informacje. Szczególnego znaczenia nabrały zarazem zadania nie mające w historii MSZ precedensów, wynikające z aktualnych wojennych okoliczności. Należały do nich od pierwszego do ostatniego dnia wojny działania przekraczające zwykłe ramy konsularne, takie jak opieka nad wielotysięcznymi rzeszami polskich uchodźców w krajach Europy, Azji, Afryki, Ameryki i Australii czy prowadzona na ogromną skalę akcja pomocy dla Polaków w ZSRS po zawarciu układu Sikorski-Majski. Aktem o wielkiej wymowie moralnej były podejmowane przez cały okres wojny starania dyplomacji polskiej o ratowanie przed zagładą obywateli polskich pochodzenia żydowskiego. Do zadań związanych z „wojenną” misją MSZ zaliczyć należy także wsparcie udzielane przez polskie placówki akcjom rekrutacyjnym do polskich formacji wojskowych. W specyficznych wojennych warunkach Ministerstwo Spraw Zagranicznych było największym cywilnym resortem polskiego rządu na uchodźstwie. W okresie funkcjonowania władz polskich we Francji w resorcie zatrudnionych było łącznie, według różnych informacji, wraz z kierownictwem, od 38 do 70 pracowników. Po ewakuacji rządu do Wielkiej Brytanii centralę MSZ odtworzono początkowo w bardzo skromnym, 18osobowym składzie. Wiosną 1941 roku personel MSZ wzrósł do 30 osób. W trzy lata później, w 1944 roku, w londyńskiej centrali pracowało już 150, a w placówkach zagranicznych - 577 osób. W ostatnim okresie wojny w Londynie zatrudnionych było 233 pracowników, a blisko 340 osób zajmowało stanowiska w ambasadach, poselstwach i konsulatach we wszystkich regionach świata. W roku 1941 koszty związane z działalnością MSZ (wydatki w centrali resortu i związane z utrzymaniem placówek zagranicznych) wniosły ok. 316 tysięcy funtów szterlingów, a w roku 1944 - 870 tysięcy funtów, co stanowiło odpowiednio 23% i 6,3% wydatków budżetowych polskiego rządu w obu wspomnianych latach. W lutym 1945 roku przywódcy mocarstw koalicji antyhitlerowskiej - Churchill, Roosevelt i Stalin - uzgodnili w Jałcie oddanie Polski pod strefę wpływów ZSRS. Odbudowa niepodległego państwa polskiego w granicach sprzed września 1939 roku, a więc podstawowy cel polityki prowadzonej przez cały okres wojny przez rząd i Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP - okazało się zadaniem niemożliwym do zrealizowania.
42