Skip to main content

Wyrwana z mroku, ukryta w Świetle – Rifqa Bary

Page 1

Po czterech latach ukrywania wiary przed rodziną, wiedziałam, że nadeszła pora. Napisałam drżącymi dłońmi, „Jezus Chrystus jest moim Panem i Zbawicielem. Nie zgadzam się, żeby się Go wyrzec” (…) Teraz nie było już odwrotu. Musiałam uciec z domu, jeśli chciałam żyć. Czy warto było zaryzykować dla tego wszystko? Tak. W 2009 r. historia szesnastoletniej Rifqi Bary trafiła do wszystkich mediów, kiedy uciekła z rodzinnego domu w Ohio, twierdząc, że jej ojciec, gorliwy muzułmanin, znęcał się nad nią i groził, że ją zabije z powodu jej chrześcijańskiej wiary. Burza medialna postawiła naprzeciw siebie krytyków islamu i jego obrońców, wywołując międzynarodową dyskusję na temat sposobu traktowania w nim kobiet i konwertytów na chrześcijaństwo, oraz tego, jak należy chronić takie osoby. W tej książce Rifqa Bary relacjonuje w pasjonujących i wstrząsających szczegółach wydarzenia, które doprowadziły ją do podjęcia decyzji o ucieczce z domu. Porzucenie islamu i przyjęcie chrześcijaństwa kosztowało ją więcej niż mogła sobie wyobrazić, ale też dało jej więcej niż mogła sobie wymarzyć. Wychowywała się w rodzinie gorliwych muzułmanów, posłusznie wykonując polecenia rodziców, nakazujących jej praktykowanie islamskich obrzędów religijnych. A jednak Bóg wzywał ją do wolności i miłości. Wzywał ją do odkrycia prawdziwej wiary. Wzywał ją, by poświęciła wszystko, co miała.

Dr Nabeel Qureshi – autor bestselleru Szukając Allaha, odnalazłem Jezusa: droga gorliwego muzułmanina do Chrystusa

ZAMÓW BEZPŁATNY KATALOG! tel. 12 345 42 00, 12 446 72 56, 12 418 91 30, tel. kom.: 695 994 193 www.religijna.pl, klub@religijna.pl

Panna Bary to kobieta niesamowitej wiary, a jej historia to naprawdę wciągająca lektura. Jestem katolickim kapłanem i wiele razy w trakcie lektury łapałem się na tym, że stawiam sobie pytanie: ‘Czy ja sam miałbym w sobie dość determinacji i odwagi, by zachować się tak, jak ona?’. Polecam tę książkę osobom, które pragną zgłębiać swoją wiarę, ale też wszystkim tym, którzy ze swoją wiarą się zmagają. Gdy zacząłem czytać tę książkę, ani na chwilę nie byłem w stanie się od niej oderwać. Gdy „będę już duży”, chcę być taki, jak panna Bary. ks. James M. Sobus PAT R O N AT M E D I A L N Y: ISBN 978-83-7864-499-6

ISBN 978-83-7864-499-6

TYGODNIK LISICKIEGO

9 788378 644996 Cena: 39,90 w tym 5% VAT

Zdjęcie na okładce: © Ricardo Ramirez Buxeda/Orlando Sentinel/Tribune News Service via Getty Images

WYRWANA Z MROKU UKRYTA W ŚWIETLE

Ta książka chwyta za serce i porusza duszę. Rifqa w mistrzowski sposób dzieli się swymi przeżyciami i dogłębnymi przemyśleniami dotyczącymi życia muzułmańskich imigrantów, zrywając zasłonę tajemnicy dzięki mocy Ewangelii. Mimo że autorka opowiada własną historię, w jej słowach pobrzmiewają wołania młodych muzułmanek na całym świecie, a na każdej stronie da się odczuć znaki obecności naszego królującego Boga. Autorem opowieści o Rifce jest sam Jezus – przeczytajcie, co napisał.

RIFQA BARY

poleca!

RIFQA BARY

WYRWANA Z MROKU UKRYTA W ŚWIETLE Dlaczego zaryzykowałam wszystko, by porzucić islam i pójść za Jezusem

Uważam to za przywilej – móc nieść mój krzyż razem ze wszystkimi tymi mężczyznami i kobietami na całym świecie, którzy zapłacili lub płacą wysoką cenę za uznanie Jezusa za swego Pana. Nie jestem jedyna; jestem jedną z niezliczonych osób, które żyją w ukryciu dla Jego imienia, ale zarazem mają zaszczyt kroczenia Jego śladami i wychwalania Jego imienia, porzucając wszystko, by pójść za Nim. Niech wszędzie tam, gdzie Kościół stracił swą pasję i żarliwość, opowieści takie, jak moja, zerwą pęta ograniczające wiarę do wyboru czegoś z menu – podczas gdy to Jezus sam w sobie jest prawdziwą ucztą. Jeśli czytając jakiś fragment mojej historii, poczujecie, że ciągnie Was ona ku odnowionemu, pełnemu oddaniu Chrystusowi, niech sam Bóg będzie za to uwielbiony. On jest tego godzien. Żyję dziś w wolności ducha, mając możliwość oddawania czci Jezusowi bez ograniczeń i usprawiedliwień. Żyję dziś w wolności ciała, po tym, jak po licznych testach i badaniach zostałam uznana za wolną od nowotworu, czego nie da się wyjaśnić niczym innym niż dotyk uzdrawiającej dłoni Wszechmogącego Boga. Żyję dziś w wolności umysłu, emocji i relacji, widząc, jak spełniają się słowa Pisma Świętego, które mówią: „I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma (…)”. Bóg postawił na drodze mojego życia mężczyzn i kobiety, niezwykłych ludzi, którzy bardzo mnie kochają, a każdy z nich oddałby własne życie, by mnie chronić. Może się ukrywam. Ale jestem ukryta w świetle. fragment książki

Fatima Rifqa Bary, urodzona na Sri Lance, przeprowadziła się z rodziną do Stanów w wieku 8 lat. Gdy miała 12 lat potajemnie przeszła z islamu na chrześcijaństwo. Kiedy 4 lata później jej rodzina odkryła ten sekret, dziewczyna uciekła z domu, a jej historia trafiła na pierwsze strony gazet. Gdy Rifqa Bary skończyła 18 lat, otrzymała prawo stałego pobytu w USA, a w wieku 23 lat obywatelstwo amerykańskie. Uzyskała dyplom z filozofii, a w 2021 r. ukończyła studia prawnicze z wyróżnieniem i pracuje obecnie jako adwokat w Stanach Zjednoczonych. Rifqa w dalszym ciągu mieszka w miejscu, którego lokalizacja pozostaje tajemnicą.


WYRWANA z MROKU UKRYTA W ŚWIETLE


RIFQA BARY

WYRWANA z MROKU UKRYTA w ŚWIETLE Dlaczego zaryzykowałam wszystko, by porzucić islam i pójść za Jezusem

Tłumaczenie: Jan Otrębowski

Wydawnictwo AA Kraków


Tytuł oryginału: Hiding in the Light Redakcja i korekta: Wydawnictwo AA Skład i łamanie, projekt okładki: Anna Smak-Drewniak

Niektóre imiona i nazwiska oraz szczegóły zostały zmienione, by chronić tożsamość uczestniczących w opisywanych wydarzeniach osób. Wszelkie wynikające z tych zmian podobieństwa do rzeczywistych osób są przypadkowe i niezamierzone. Copyright © 2015 by Fatima Rifqa Bary Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo AA, Kraków 2022 Oryginalnie opublikowane w Stanach Zjednoczonych przez WaterBrook, imprint Crown Publishing Group, należący do Penguin Random House LLC, Nowy Jork Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej książki nie może być kopiowana ani przekazywana w żadnej formie ani za pomocą żadnych środków, elektronicznych czy mechanicznych, w tym poprzez kserowanie i nagrywanie, ani przez żaden system przechowywania i wyszukiwania informacji, bez pisemnej zgody wydawcy. ISBN 978-83-7864-499-6

Wydawnictwo AA s.c. 30-332 Kraków, ul. Swoboda 4 tel.: 12 292 04 42 e-mail: klub@religijna.pl www.religijna.pl


Mojemu kochanemu braciszkowi, Mohamedowi Rajaa’y Bary’emu Mogę jedynie wyobrazić sobie pozostające bez odpowiedzi pytania, które pewnie Cię prześladują. Czemu starsza siostra, którą uwielbiasz, zostawiła Cię i nigdy nie wróciła do domu? Mam nadzieję, że ta książka jest długim listem wyjaśniającym, dlaczego tak się stało. Chociaż możesz nigdy nie być w stanie zrozumieć mojej odpowiedzi, modlę się, by słowa zawarte na kartach tej książki pozwoliły uleczyć Twoje serce. Modlę się, abyś pewnego dnia przebaczył mi ból, który Ci sprawiłam. Nie uciekłam dlatego, że za mało Cię kochałam. Opuściłam Cię, bo spotkałam na swojej drodze Boga, który był godzien porzucenia wszystkiego… nawet najbardziej ukochanego małego mężczyzny w moim życiu. Gdybyś tylko mógł wejrzeć w moje marzenia i zobaczyć, jak gorąco pragnę trzymać Cię w moich ramionach, tak jak robiłam to wiele lat temu… ale tym razem nigdy Cię z nich nie wypuszczam.


Słowo od Autorki

W latach 2009–2010 moja historia obiegła amerykańskie i międzynarodowe media. Jak często bywa, wiele relacji w wiadomościach skupiało się na spekulacjach i nieprawdziwych informacjach. Ta książka czyni zadość mojemu pragnieniu, by przedstawić wierną relację z moich osobistych przeżyć związanych z moją rodziną i społecznością. Proszę, zrozumcie, że moją intencją nie jest szkalowanie muzułmanów ani islamu. Mimo że historia zawarta na kartach tej książki jest prawdziwa, zmieniłam imiona i nazwiska wielu występujących w niej osób w trosce o ich prywatność i bezpieczeństwo.

7


Prolog

Meczet odkrył mój sekret. Teraz znali go też moi rodzice. Zasłona mroku wczesnego poranka szybko rozpływała się we wschodzącym słońcu. Mama jeszcze spała. Tato skrócił swój służbowy wyjazd i był w drodze do domu. Żeby przeżyć, musiałam stąd uciec już teraz. Tylko tak mogłam uniknąć kary, nie za jakieś przestępstwo, które popełniłam, ale za to, w co wierzyłam. Drżącymi dłońmi, w tamtych ostatnich, pełnych rozpaczy chwilach, tuż przed tym, jak wymknęłam się ze swojego pokoju ku frontowym drzwiom, by opuścić dom i wyruszyć w nieznane, napisałam: Jezus Chrystus jest moim Panem i Zbawicielem. Nie zgadzam się, żeby się Go wyrzec i nigdy tego nie zrobię. Modlę się o to – i mam nadzieję, że tak się stanie – byście odnaleźli Jego łaskę i przebaczenie. Bardzo Was oboje kocham. Rifqa

Ostatni raz spojrzałam na pokój, który był moim azylem. Oparłam liścik o poduszkę, wyszeptałam bezgłośne pożegnanie i już mnie nie było. To, przed czym uciekałam, było oczywiste. Ale to, gdzie miała mnie zaprowadzić ta ucieczka… To wiedział tylko Bóg. 9


Jeden

Moja skóra lśniła jak karmel w letnim słońcu, gdy bawiłam się w ogrodzie przed naszym domem na Sri Lance. Wiciokrzew napełniał powietrze słodyczą. Zrobiłam głęboki wdech i pozwoliłam, by zapach wypełnił moje, tak jeszcze nieduże płuca. Miałam dopiero pięć lat i byłam bardzo małą dziewczynką w bardzo dużym świecie, a mimo to czułam się bezpiecznie i beztrosko. Rozpierała mnie radość. Uniosłam ręce do góry i wyobraziłam sobie, że to skrzydła. Byłam ogromnym ptakiem sunącym po bezchmurnym niebie. Biegając w kółko z rozpostartymi na całą szerokość skrzydłami, z trudem łapałam powietrze, zanosiłam się śmiechem… I wtedy znieruchomiałam. Bo oto w tym momencie poczułam coś niezwykłego i nowego. Obecność, cichą i kojącą, unoszącą się w powietrzu, niemal namacalną. Zbliżała się do mnie coraz bardziej. Nigdy przedtem nie doświadczyłam niczego podobnego. A mimo to się nie bałam. Czułam się dziwnie chroniona, otoczona opieką, a nawet ukochana. Spoglądając uważniej w kierunku, z którego wydawała się nadciągać, miałam cichą nadzieję, że zobaczę, jak puste powietrze odwzajemnia moje spojrzenie, ukazując dostrzegalne rysy twarzy i sylwetki. Zamiast tego nie 11


WYRWANA z MROKU UKRYTA w ŚWIETLE

zobaczyłam nic. Wiedziałam jednak, że Ktoś1 tam był, jakiś silny Mężczyzna, który zdawał się wzniecać podmuch z każdym swoim ruchem. Zbyt wyczuwalny – instynktownie – by być niewidzialnym. Po mojej skórze przebiegły dreszcze, moje drobniutkie ciało wypełniła ogromna ekscytacja. Przerywając zabawę, obejrzałam się za siebie, wciąż spodziewając się, że zobaczę kogoś widzialnego. I znów nie dostrzegłam tam nikogo. Roześmiałam się. Cała ta sytuacja przerodziła się w grę. Zabawa, obrót w tył, chichot. Zabawa, obrót w tył, chichot. Ta Obecność była tak bardzo pociągająca, tak pełna życzliwości. Nie chciałam, by ten nasz wspólnie spędzany czas dobiegł końca. A nawet wtedy, gdy już się skończył, z jakiegoś powodu wiedziałam, że ten Ktoś kiedyś przyjdzie do mnie znowu. ___

Byłam dorastającą na Sri Lance szczęśliwą małą dziewczynką, szczęśliwą zwłaszcza wtedy, gdy spędzałam czas z moją mamą, moją „Mamunią”. Zawsze chciałam być obok niej. Jej szeroki, piękny uśmiech napełniał mnie ciepłem, a jej serdeczny śmiech rozbrzmiewał w całym domu. Jeśli zamknę oczy, nadal widzę ją oczami wyobraźni – w długiej wełnianej sukience, którą nosiła w domu – i przypominam 1

Fragmenty pisane kursywą oraz zapis wielką literą wyrazów normalnie pisanych małą za wydaniem oryginalnym.

12


Jeden

sobie, jak próbowała zachęcić mnie do jedzenia, gdy byłam bardzo mała. Wyciągałam dłoń ku jej długim kręconym czarnym włosom, drocząc się z nią szelmowskim spojrzeniem. – Jeszcze jeden kęs, Rifeczko – mówiła po tamilsku, w naszym ojczystym języku. Otwierając szeroko usta, pozwalałam, by karmiła mnie własnymi rękami. Rozkoszowałam się smakiem kulek ryżowych z dodatkiem curry. – No dobrze, a teraz zróbmy samolocik. Otwórz szeroko buzię, Rifqa! Samolot Mamuni dostarczył swój ładunek. Przeżułam porcję z otwartymi ustami i zapiszczałam. Mama zmieniała posiłki w zabawę, wiedząc, że to jedyny sposób, by namówić mnie do jedzenia. Jeden samolot po drugim przelatywał ponad stołem prosto do moich ust. W tamtych czasach moja mama chwilami mnie rozpieszczała, kiedy Tatusia nie było w domu. Czasem dawała mi spróbować pomalować sobie paznokcie lakierem, mimo że moja muzułmańska rodzina nie zezwalała mi z niego korzystać, bo mówiła, że czyni nas nieczystymi. A jednak ona pozwalała mi trzymać schowany tajny zapas lakieru, który nakładałam tylko wtedy, kiedy nikt nie widział. Wiedziałam, że kiedy będę już na tyle duża, by się modlić, już nigdy nie będzie mi wolno go używać. Mimo to nigdy nie zapomniałam – i nie zapomnę – połysku moich paznokci błyszczących w bladym świetle pokoju. Pierwsze wspomnienia o moim tacie nie tak łatwo mi sobie przypomnieć. Pamiętam jednak, że go uwielbiałam. Zdawało mi się, że jest olbrzymi! Teraz już wiem, że był średniego 13


WYRWANA z MROKU, UKRYTA w ŚWIETLE

wzrostu, ale wtedy wydawał się być największą osobą w moim malutkim świecie, przez co wierzyłam, że przy nim jestem bezpieczna i że nie pozwoli nikomu mnie skrzywdzić. Uwielbiałam przyciągać jego uwagę kiedy tylko było to możliwe i ponad wszystko na świecie gorąco pragnęłam być dla niego kimś wyjątkowym – być jak nagroda, którą będzie zawsze uważał za swój cenny skarb. Mój ojciec utrzymywał nas, handlując kamieniami szlachetnymi, często z dealerami z Ameryki. To, że podczas wyjazdu w interesach potrafił być całymi miesiącami poza domem, nie było niczym wyjątkowym. Będąc dzieckiem, nie rozumiałam, dlaczego wyjeżdżał na tak długo, ale pamiętam moją radość, kiedy wracał. Raz, kiedy wrócił do domu po jednej ze swych przydługich podróży, wyglądał inaczej. Jego zwykle gładko ogolona twarz była ciemna i włochata. Wyciągnęłam dłoń, by dosięgnąć jego policzka i go dotknąć, a potem przyłożyłam mój własny policzek do jego drapiącej twarzy, piszcząc z zachwytu. Zamiast uciec, potarłam mój drugi policzek o jego policzek i zapiszczałam jeszcze bardziej. Uśmiechnął się, widząc tę moją fascynację jego brodą. W ciągu następnych kilku lat często przywoził mi ze swoich dalekich podróży ubrania albo słodycze. Chociaż bardzo się z nich cieszyłam, prawdziwymi smakołykami były dla mnie wszystkie te rzadkie momenty, kiedy zostawał w domu na dłużej niż kilka dni pod rząd. To były chwile, kiedy mogliśmy wszyscy być razem. Pomimo swych częstych wyjazdów, mój tato był oddanym liderem we wspólnocie naszego meczetu. To był dla niego 14


Jeden

zarówno zaszczyt jako dla mężczyzny, jak i obowiązek jako muzułmanina. Tak samo jak urodziłam się jako Rifqa Bary, jak urodziłam się Tamilką, urodziłam się też muzułmanką. Oczywiście mając pięć lat, byłam za mała, by zdawać sobie sprawę, co tak naprawdę islam oznaczał dla mnie i otaczających mnie osób, ale było dość jasne, że byliśmy i zawsze mieliśmy pozostać muzułmanami. Rygorystyczna muzułmańska kultura była wszystkim, co kiedykolwiek znałam, więc przyjmowałam ją jako coś normalnego. Każdy człowiek i każdy dzień należeli do Allaha. Tak po prostu było. Kto miałby w ogóle kiedykolwiek odczuwać potrzebę kwestionowania czegoś tak głęboko zakorzenionego i tak bardzo ugruntowanego? Moja pobożna rodzina wypełniała wszystkie wymagane przez islam rytuały religijne: modlitwy odmawiane pięć razy dziennie każdego dnia, okresy postu i świętowania, uczenie się Koranu na pamięć. Moje najwcześniejsze wspomnienia obejmowały wstawanie o trzeciej lub czwartej nad ranem podczas świętego miesiąca Ramadanu, jedzenie przed wschodem słońca posiłku, który przygotowała mama, a potem powrót do łóżka z poleceniem, by odmówić specjalną, wyuczoną na pamięć modlitwę, którą recytowałam sama do siebie, próbując z powrotem powoli zapaść w sen. Gdy miałam zaledwie siedem lat, oczekiwano ode mnie, że będę przestrzegać całodziennego postu – żadnego jedzenia, nawet łyku wody – aż do siódmej albo ósmej wieczór, kiedy wolno nam było przerwać post i zjeść trochę daktyli oraz lankijską zupę, którą moja matka przygotowywała codziennie, specjalnie na tę okazję. Pamiętam też Imama przychodzącego do naszego domu każdego tygodnia. Mimo że uczył mnie „czytać” Świętą Księgę, 15


WYRWANA z MROKU, UKRYTA w ŚWIETLE

nie miałam zielonego pojęcia, co znaczyły wszystkie te zawarte w niej słowa. Znałam tamilski i odrobinę angielski, ale w żadnym z nich nie potrafiłam czytać. Koran napisany został po arabsku, a jego tłumaczenie uznawane jest przez muzułmańskich przywódców tam, gdzie się wychowałam, za bezbożne. By zyskać uznanie starszyzny i przywódców meczetu, musieliśmy tylko umieć cytować – perfekcyjnie, po arabsku – poszczególne jego fragmenty. Ale chociaż jego język i tajemniczość powodowały wielki zamęt w mojej głowie, pochwały ze strony mojego ojca sprawiały, że warto było poświęcić wszystkie te godziny na jego studiowanie. To właśnie ze względu na ojca starałam się być dobrą uczennicą islamu, tak samo jak mój starszy brat, Rilvan. Rilvan jest dwa lata starszy niż ja, więc nasza relacja (jak w przypadku większości rodzeństwa, które jest w podobnym wieku) wahała się gwałtownie pomiędzy bliską przyjaźnią a rozpalającą twarz do czerwoności złością. Był moim najbliższym towarzyszem i kochałam go z całego serca, nawet jeśli w tamtych czasach nie chciałam się do tego przyznać. Chodziłam za nim po domu jak cień, do momentu, kiedy w końcu puszczały mu nerwy i warczał coś na mnie, a wtedy uciekałam, ale tylko po to, by wrócić, niczym nie zrażona. Kiedy był w bardziej tolerancyjnym nastroju, bawiliśmy się w berka i biegaliśmy razem po całym domu, wrzeszcząc i śmiejąc się, docinając sobie nawzajem i drocząc się ze sobą. Któregoś dnia, niedługo po moich szóstych urodzinach, mój ojciec wrócił do domu z delegacji z małym metalowym samolotem, który dostał na lotnisku. Bawił się nim Rilvan, ale ja też upomniałam się o swoją kolej. 16


Jeden

– Nie, Rifqa – powiedział – Tatuś dał go mnie. Ty możesz się pobawić później. – Daj zobaczyć! – zawołałam. – Tylko na chwilkę! – dodałam, zanim sięgnęłam po swoją tajną broń. – Bo powiem Mamuni! – Nie – odparł Rilvan, przyciskając samolot do piersi. – Mamuniu, on… – No dobra – wystękał Rilvan i cisnął samolotem prosto we mnie. Pamiętam, że widziałam, jak zabawka zmierza prosto w moją stronę, ale potem wszystko zlało się w niewyraźną plamę. Pamiętam tylko krew. Wszędzie tak dużo krwi. Krew spływająca po mojej twarzy, krew przesiąkająca przez moją pomarańczową sukienkę. Moja matka, słysząc mój płacz, przybiegła do mnie z drugiego pokoju, a Rilvan stał bez słowa, przerażony, wpatrując się z niedowierzaniem w swoje dłonie, jakby myślał: – Jakim cudem? Przecież ja tylko… Wydawało się, że czas stanął w miejscu. Tak naprawdę, ostatni widok, który zapadł mi w pamięć tamtego dnia, to wskazówki zegara, obie skierowane prosto w górę, wskazujące dokładnie 12.00 w południe…, a potem cały mój świat pogrążył się w czarnej jak smoła pustce. To, co zdarzyło się później, było kłębowiskiem luźnych, rozchwianych obrazów, splatających się w sobie i rozplatających w naprzemiennych falach bólu i świadomości. Pamiętam, że słyszałam głos mojego dziadka: „Pomocy! Niech mi ktoś pomoże!”. Pamiętam niewyraźne, odbijające się echem, rozgorączkowane głosy pielęgniarek i lekarzy, z których jeden, 17


WYRWANA z MROKU, UKRYTA w ŚWIETLE

tak mi się wydaje, oznajmiał mojej rodzinie: – Przykro mi, ale nie możemy jej tu zostawić. Jej rana jest zbyt poważna. Krwawienie jest zbyt silne. Będziecie musieli zabrać ją do innego szpitala – takiego, w którym mogą przeprowadzić potrzebną jej operację. Ale pospieszcie się! Może nie przeżyć, jeśli natychmiast nie znajdziecie kogoś, kto jej pomoże. Gorąco tęskniłam za podnoszącą na duchu obecnością mojej matki. Bezwładna i ledwo przytomna, spoczywałam na rękach dziadka, próbując z jękiem złapać oddech. Dopiero kilkanaście dni później w pełni doszłam do siebie i moje zmysły wróciły do normy. Wszystkie z wyjątkiem jednego. Moje prawe oko, tak poważnie uszkodzone przez ostrą krawędź metalowego samolotu, miało nigdy nie zostać wyleczone, mimo różnych operacji i kuracji, które stosowali lekarze w nadziei, że uda się przywrócić jego sprawność. Pomimo całych tygodni spędzonych w dalekim szpitalu, pod opieką teoretycznie wyżej wykwalifikowanego personelu, nie udało się przywrócić mi w nim wzroku. Widzenie nigdy nie powróciło. Jego karmelowo-brązowy kolor zbladł w mleczną szarość. Ale niezależnie od tego, jak bardzo przygnębiająca i dezorientująca okazała się częściowa utrata wzroku – której doznałam, mając zaledwie sześć lat – najdziwniejsza strata przyszła z innej strony, ze strony równie ( jeśli nawet nie bardziej) nieoczekiwanej. Od tamtego momentu czułam się, jakbym była naznaczona. Nie byłam w stanie poukładać sobie tego wszystkiego w głowie, ale miałam świadomość, że coś się zmieniło. Jak tylko wróciliśmy ze szpitala, moja rodzina zaczęła traktować 18


Jeden

mnie inaczej. Kiedy na mnie spoglądali, dawne życzliwe ciepło w ich oczach zmieniało się w chłód. W sytuacjach, w których kiedyś śmiali się z mojego uporu, wytrwałości czy czegokolwiek innego, teraz dużo łatwiej przychodziło im strofować mnie, bym się zachowywała i była cicho. Dlaczego? Zastanawiałam się nad tym. No bo przecież nie chodziło o to, że mój uraz uczynił mnie kaleką. Dałam radę się przystosować i odnaleźć w tej nowej sytuacji i byłam w stanie robić praktycznie wszystko to, co mogłam robić wcześniej. Wiedziałam, że wciąż jestem tą samą Rifqą. A jednak ich zachowanie w stosunku do mnie i tak się zmieniło. Miałam wrażenie, że w ich odczuciu stałam się dla nich ciężarem. Wyglądało to tak, jakby za każdym razem, kiedy popatrzyli na moją oszpeconą twarz, dostrzegali we mnie coś, z czym po prostu nie mogli się pogodzić. Niezależnie od tego wszystkiego, nawet najdrobniejsze niepowodzenie czy prośba mogły teraz wywołać ich gwałtowny gniew, pociągając za sobą poważne konsekwencje. Mimo że kary cielesne są w mojej kulturze powszechnie stosowane, do tamtego momentu nie zetknęłam się z nimi w mojej rodzinie. Pamiętam, jak któregoś popołudnia uczepiłam się rąbka spódnicy mojej mamy, błagając ją, by się ze mną pobawiła. Musiałam chyba męczyć ją o jeden raz za dużo, bo w końcu po prostu puściły jej nerwy. Gwałtownym ruchem poderwała mnie do góry i mocno popchnęła. Spadłam na zimną betonową posadzkę, zdzierając kolana i waląc o nią łokciami. – Przestań! – krzyknęła. – Nie mam dzisiaj dla ciebie czasu, Rifqa. Zmiataj! 19


WYRWANA z MROKU, UKRYTA w ŚWIETLE

Z początku coraz silniej zabiegałam o jej zainteresowanie. Ale kiedy siniaki zaczęły pojawiać się coraz częściej, a pyskówki przybierać na sile, zaczęłam się przed nią ukrywać. Jej wściekłość potrafiła się ujawniać bez żadnego ostrzeżenia i jeśli zrobiłam coś, co się jej nie spodobało albo zbyt dużo czasu zabierało mi uporanie się z domowymi obowiązkami, mogłam się spodziewać ostrej reprymendy. Nawet gdy niechcący rozlałam mleko, czy zrobiłam coś w tym stylu, kończyłam z piekącym policzkiem. Nie dało się ukryć, że w sercu mojej matki narastała bezduszność. ___

Pamiętam na przykład, jak znalazłam bezdomnego kotka, który błąkał się po okolicy. Był szary, pokryty białymi plamkami, a jego oczy świeciły się radośnie, gdy wyciągał szyję, by na mnie spojrzeć. Nazwałam go Ajay. Utykał na tylną lewą łapkę i sztywniał za każdym razem, kiedy go dotknęłam, więc było widać, że ktoś się nad nim znęcał albo go zaniedbywał. Trzymałam go całymi godzinami w naszym ogródku, próbując sobie wyobrazić, dlaczego ktoś miałby go porzucić. Był taki przyjazny, że nie chciał na pewno nikomu zrobić nic złego. Pragnął tylko opieki… no i może jeszcze odrobiny mleka. Cokolwiek by się nie działo, postanowiłam z pełną determinacją utrzymać go przy życiu. Byłam jedyną osobą, która mogła to zrobić. Codziennie przynosiłam mu miseczkę mleka, bo moi rodzice nie pozwalali mi go wpuszczać do domu. Mówili, że jest nieczysty, tak jak nieczystymi było też wiele innych rzeczy, 20


Jeden

i nie pozwalali mi nawet go dotykać, gdy byłam w zasięgu ich wzroku. Zaproponowałam, że go wykąpie, skoro jest taki nieczysty. Oni jednak powiedzieli, że nie to mają na myśli. – To… coś jest brzydkie – mówiła Mamunia. – Nie wiemy, czy nie ma wścieklizny. Po prostu… po prostu daj sobie z nim spokój, Rifqa. Zostaw go tam, gdzie był. A jednak któregoś ranka zaczęło mi się wydawać, że stosunek mamy do Ajaya się zmienił. Wybierałyśmy się właśnie na targ, gdy oznajmiła, że mogę wziąć ze sobą kotka. Byłam przeszczęśliwa. W końcu udało mi się ją przekonać! Podniosłam z ziemi Ajaya i wgramoliłam się w żółtą rikszę, którą zamówiła moja matka. Sama przejażdżka była nudna, ale targ naprawdę robił wrażenie. Stało tam więcej namiotów i pawilonów niż mogłam zliczyć, a powietrze było aż gęste od krzyków handlarzy, zachwalających głośno swój towar, i głosów wymieniających się plotkami klientów. Co jakiś czas delikatny powiew wzbijał niewielki tuman ulicznego kurzu, który opadał na przejścia między straganami, jakby też robił tu zakupy. Klientela była liczna, ale sprawnie ją obsługiwano. Drzewa palmowe stały, jak kolumna uzbrojonych strażników, za niekończącymi się rzędami stoisk, a niskie krzewy oddzielały to miejsce od pobliskiej szosy. Ajay wzdrygnął się, przywierając do mnie, kiedy po raz pierwszy weszliśmy w tłum, ale gdy już wędrowaliśmy po targowisku, koniec końców wystawił łebek, by wybadać smakowite, aromatyczne zapachy i dziwne odgłosy, do których dorzucił własne miauczenie. Moja matka szła tuż obok mnie, nie odzywając się ani słowem. Zaglądała do swojej listy zakupów i metodycznie wyszukiwała potrzebne nam artykuły. 21


WYRWANA z MROKU, UKRYTA w ŚWIETLE

Zrobiłyśmy wszystkie zakupy i poszłyśmy z powrotem na postój floty taksówek i riksz, niosąc nasze torby ze sprawunkami, a Ajay maszerował tuż za nami. Dało się jednak zauważyć, że oczy Mamuni stały się z jakiegoś powodu zimne jak głaz. Była zmęczona, zniecierpliwiona i zestresowana. I wtedy, nagle, z pełnym frustracji westchnieniem, tupnęła z całej siły, próbując wystraszyć kotka. Ajay nastroszył grzbiet i rzucił się do ucieczki, czmychając w wysoką trawę rosnącą wzdłuż drogi. I już go nie było. Właśnie wtedy widziałam go ostatni raz. Stałam w szoku, wpatrując się w pustą przestrzeń. Dlaczego? Dlaczego moja mama miałaby to zrobić? Ale ona, bez żadnego dodatkowego słowa wyjaśnienia, złapała mnie szybkim ruchem, wepchnęła brutalnie do rikszy i machnęła ręką na kierowcę, by ruszał. – Rifqa – powiedziała –, mówiłam ci, żebyś się nie zbliżała do tej paskudy. Pozwoliłam ci się z nim pobawić całe popołudnie, ale tyle wystarczy. Uciekł. Wracamy. Wspomnienie tamtego dnia utkwiło mi na zawsze w pamięci, tak jak pewnie utkwiłoby i Wam, nie tylko za sprawą żalu z powodu straty Ajaya, ale też dlatego, że w pewnym sensie ta scena idealnie pasuje do mojej matki (mojego ojca zresztą też). Surowy ton i pozbawione emocji spojrzenia – i ich rozumiejący się samo przez się komunikat: – Idź sobie, idź sobie, zmiataj stąd. To była kolejna lekcja w moim dziecięcym życiu. Mojej rodzinie nie można było ufać. ___

22


Jeden

Kiedy miałam jakieś siedem czy osiem lat, pewnego dnia przyszedł do nas daleki wuj, by się mną zaopiekować, w czasie gdy moja mama i brat musieli wyjść gdzieś na miasto. Miał ciemną skórę i kruczoczarne włosy, zawsze nażelowane i zaczesane na bok. Ta jego niemal czarna skóra wydawała się jeszcze ciemniejsza w zestawieniu z białą koszulą, w którą był ubrany. Odór zapachu jego ciała wypełnił pokój. Byłam niezwykle mała jak na mój wiek. I mój wuj, w perwersyjny sposób dostrzegając różnicę siły i postury, obrócił moją niemożliwość obrony na swoją korzyść i tego dnia wykorzystał mnie seksualnie. Chociaż nie rozumiałam, co się dzieje, to ciężkie przeżycie sprawiło, że czułam się obrzydliwie. Wiedziałam, że nie mogę płakać. Chciałam być silna. Ale czułam się słaba i przerażona. Tego dnia umarła jakaś cząstka mnie. Następnym razem, kiedy moi rodzice znów zostawili mnie pod opieką wuja, ten powiedział, że mnie zabije, jeśli kiedykolwiek powiem komukolwiek o tym, co mi zrobił. Wierzyłam, że mówi poważnie, ale nie mogłam już dłużej znieść skrywania tej tajemnicy. Nie chciałam już nigdy więcej z nim zostawać, więc potem opowiedziałam mojej mamie, co się stało. Ale zamiast dodać mi otuchy albo stanąć w mojej obronie – na co miałam nadzieję i czego oczekiwałam – ona zwyczajnie zaczęła płakać gorzkimi łzami. – Nie mów ojcu! Nie mów nikomu! – wykrzykiwała. Mój ojciec i tak się o wszystkim dowiedział. I był wściekły. Ale wcale nie tak bardzo na mojego wuja. W niektórych kulturach muzułmańskich, podobnie jak w mojej, tego rodzaju postępek jest powodem wielkiej hańby. Ale cały wstyd nie jest 23


WYRWANA z MROKU, UKRYTA w ŚWIETLE

przypisywany sprawcy molestowania; obarcza się nim jego ofiarę. Tak więc teraz w oczach moich rodziców byłam już nie tylko ślepym na jedno oko uosobieniem wszelkich wad, ale także okryłam wstydem i hańbą nazwisko Bary. Sama moja obecność i wygląd były plamą na tym, co absolutnie najważniejsze – na honorze naszej rodziny. W ten sposób stałam się w pewnym sensie jak tamten kotek. Zbrukana. Pozbawiona wartości. Nieczysta. I w mojej prostodusznej główce zastanawiałam się, czy ja też zostanę wypędzona. Mogłam tylko próbować zgadnąć, jak ostatecznie skończę, bo już nigdy więcej nie rozmawialiśmy o tym wydarzeniu ani o moich uczuciach. Po prostu to wszystko zignorowaliśmy i jechaliśmy dalej. Dosłownie. Dwa tygodnie później mój ojciec ogłosił, że kiedy następnym razem będzie leciał do Ameryki, wszyscy polecimy razem z nim. Ta nagła i nieoczekiwana zmiana planów zaskoczyła naszą zamkniętą społeczność. W ciągu kolejnych tygodni nasz dom wypełniało zmieniające się grono przyjaciół, znajomych i innych życzliwych, spośród których wszyscy w różnym stopniu okazywali swoją ciekawość. Moi rodzice byli powszechnie szanowani zarówno w meczecie, jak i w naszym miasteczku i ich niespodziewanie nagła chęć emigracji wzbudziła podejrzenia. Przez wszystkie te tygodnie do twarzy Mamusi i Tatusia przyklejone były powściągliwe uśmiechy, ściskali swoich przyjaciół odrobinę za mocno i śmiali się z ich żartów ciut za głośno. Mnie kazali trzymać się z dala i nie zawracać głowy 24


Jeden

dorosłym, ale wiedziałam, o co naprawdę im chodziło; odczytałam ten subtelny, ukryty przekaz. Obawiali się, że mogłabym powiedzieć coś krępującego. Coś o moim wuju? Nie wiedziałam. I tak naprawdę nigdy się tego nie dowiedziałam. Wiedziałam za to, że lepiej siedzieć cicho. To akurat dotarło do mnie jasno i wyraźnie. Prawdę mówiąc, być może moi rodzice mieli rację, martwiąc się tym, jakie wrażenie robią na swoich sąsiadach. Niestety, niektórzy ludzie po prostu nie mogli się oprzeć okazji do plotek, jaką stwarzała ta sytuacja. Nasi co bardziej wścibscy goście, z pełną nonszalancją, nie zważając na skrępowanie w relacjach towarzyskich, jakie powodowali, zastanawiali się głośno nad powodami naszego wyjazdu. – To dla Rifqi – odpowiadał mój ojciec, przyparty do muru. – W Ameryce są lepsze szpitale. I lepsi chirurdzy – powiedział. Spoglądał na mnie, ostrzegając mnie wzrokiem. – Jeśli tam nie znajdziemy pomocy dla Rifqi, to nigdzie jej nie znajdziemy – dodał. To jednak nie mógł być rzeczywisty powód. Ostatni lekarz, który badał moje niewidzące oko, zmarszczył czoło i oznajmił, że oprócz pewnych kosmetycznych zabiegów i innych procedur uśmierzających ból i zapobiegających infekcji, medycyna może zrobić dla mnie bardzo niewiele, czy to w moim ojczystym kraju czy w jakimkolwiek innym. A jednak słowo Ameryka zdawało się posiadać jakąś zdumiewającą władzę nad ludźmi, która powstrzymywała jakiekolwiek dalsze pytania. Wyjeżdżaliśmy. I tyle. 25


WYRWANA z MROKU, UKRYTA w ŚWIETLE

I tak w 2000 r. wylecieliśmy do Stanów Zjednoczonych z wizą na pobyt czasowy, choć plany przeprowadzki, jakie miał mój ojciec, nie zakładały nic tymczasowego. Skończyło się na tym, że zostaliśmy tam, nie regulując niezbędnych formalności prawnych jeszcze po tym, jak nasza wiza utraciła ważność. Jeśli o mnie chodzi, to w ciągu pierwszych kilku lat życia straciłam tak dużą część samej siebie, że tak naprawdę nie miałam nic przeciwko, by pozostawić mój rodzinny kraj za sobą. Pamiętam, jak wyglądałam przez okno samolotu patrząc, jak moja wyspa staje się coraz mniejsza, połykana przez fale oceanu i zapadającą noc. Nigdy nie wróciłam na Sri Lankę. I wydaje mi się, że nigdy też nie wróciłam do bycia dzieckiem.

26


Po czterech latach ukrywania wiary przed rodziną, wiedziałam, że nadeszła pora. Napisałam drżącymi dłońmi, „Jezus Chrystus jest moim Panem i Zbawicielem. Nie zgadzam się, żeby się Go wyrzec” (…) Teraz nie było już odwrotu. Musiałam uciec z domu, jeśli chciałam żyć. Czy warto było zaryzykować dla tego wszystko? Tak. W 2009 r. historia szesnastoletniej Rifqi Bary trafiła do wszystkich mediów, kiedy uciekła z rodzinnego domu w Ohio, twierdząc, że jej ojciec, gorliwy muzułmanin, znęcał się nad nią i groził, że ją zabije z powodu jej chrześcijańskiej wiary. Burza medialna postawiła naprzeciw siebie krytyków islamu i jego obrońców, wywołując międzynarodową dyskusję na temat sposobu traktowania w nim kobiet i konwertytów na chrześcijaństwo, oraz tego, jak należy chronić takie osoby. W tej książce Rifqa Bary relacjonuje w pasjonujących i wstrząsających szczegółach wydarzenia, które doprowadziły ją do podjęcia decyzji o ucieczce z domu. Porzucenie islamu i przyjęcie chrześcijaństwa kosztowało ją więcej niż mogła sobie wyobrazić, ale też dało jej więcej niż mogła sobie wymarzyć. Wychowywała się w rodzinie gorliwych muzułmanów, posłusznie wykonując polecenia rodziców, nakazujących jej praktykowanie islamskich obrzędów religijnych. A jednak Bóg wzywał ją do wolności i miłości. Wzywał ją do odkrycia prawdziwej wiary. Wzywał ją, by poświęciła wszystko, co miała.

Dr Nabeel Qureshi – autor bestselleru Szukając Allaha, odnalazłem Jezusa: droga gorliwego muzułmanina do Chrystusa

ZAMÓW BEZPŁATNY KATALOG! tel. 12 345 42 00, 12 446 72 56, 12 418 91 30, tel. kom.: 695 994 193 www.religijna.pl, klub@religijna.pl

Panna Bary to kobieta niesamowitej wiary, a jej historia to naprawdę wciągająca lektura. Jestem katolickim kapłanem i wiele razy w trakcie lektury łapałem się na tym, że stawiam sobie pytanie: ‘Czy ja sam miałbym w sobie dość determinacji i odwagi, by zachować się tak, jak ona?’. Polecam tę książkę osobom, które pragną zgłębiać swoją wiarę, ale też wszystkim tym, którzy ze swoją wiarą się zmagają. Gdy zacząłem czytać tę książkę, ani na chwilę nie byłem w stanie się od niej oderwać. Gdy „będę już duży”, chcę być taki, jak panna Bary. ks. James M. Sobus PAT R O N AT M E D I A L N Y: ISBN 978-83-7864-499-6

ISBN 978-83-7864-499-6

TYGODNIK LISICKIEGO

9 788378 644996 Cena: 39,90 w tym 5% VAT

Zdjęcie na okładce: © Ricardo Ramirez Buxeda/Orlando Sentinel/Tribune News Service via Getty Images

WYRWANA Z MROKU UKRYTA W ŚWIETLE

Ta książka chwyta za serce i porusza duszę. Rifqa w mistrzowski sposób dzieli się swymi przeżyciami i dogłębnymi przemyśleniami dotyczącymi życia muzułmańskich imigrantów, zrywając zasłonę tajemnicy dzięki mocy Ewangelii. Mimo że autorka opowiada własną historię, w jej słowach pobrzmiewają wołania młodych muzułmanek na całym świecie, a na każdej stronie da się odczuć znaki obecności naszego królującego Boga. Autorem opowieści o Rifce jest sam Jezus – przeczytajcie, co napisał.

RIFQA BARY

poleca!

RIFQA BARY

WYRWANA Z MROKU UKRYTA W ŚWIETLE Dlaczego zaryzykowałam wszystko, by porzucić islam i pójść za Jezusem

Uważam to za przywilej – móc nieść mój krzyż razem ze wszystkimi tymi mężczyznami i kobietami na całym świecie, którzy zapłacili lub płacą wysoką cenę za uznanie Jezusa za swego Pana. Nie jestem jedyna; jestem jedną z niezliczonych osób, które żyją w ukryciu dla Jego imienia, ale zarazem mają zaszczyt kroczenia Jego śladami i wychwalania Jego imienia, porzucając wszystko, by pójść za Nim. Niech wszędzie tam, gdzie Kościół stracił swą pasję i żarliwość, opowieści takie, jak moja, zerwą pęta ograniczające wiarę do wyboru czegoś z menu – podczas gdy to Jezus sam w sobie jest prawdziwą ucztą. Jeśli czytając jakiś fragment mojej historii, poczujecie, że ciągnie Was ona ku odnowionemu, pełnemu oddaniu Chrystusowi, niech sam Bóg będzie za to uwielbiony. On jest tego godzien. Żyję dziś w wolności ducha, mając możliwość oddawania czci Jezusowi bez ograniczeń i usprawiedliwień. Żyję dziś w wolności ciała, po tym, jak po licznych testach i badaniach zostałam uznana za wolną od nowotworu, czego nie da się wyjaśnić niczym innym niż dotyk uzdrawiającej dłoni Wszechmogącego Boga. Żyję dziś w wolności umysłu, emocji i relacji, widząc, jak spełniają się słowa Pisma Świętego, które mówią: „I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma (…)”. Bóg postawił na drodze mojego życia mężczyzn i kobiety, niezwykłych ludzi, którzy bardzo mnie kochają, a każdy z nich oddałby własne życie, by mnie chronić. Może się ukrywam. Ale jestem ukryta w świetle. fragment książki

Fatima Rifqa Bary, urodzona na Sri Lance, przeprowadziła się z rodziną do Stanów w wieku 8 lat. Gdy miała 12 lat potajemnie przeszła z islamu na chrześcijaństwo. Kiedy 4 lata później jej rodzina odkryła ten sekret, dziewczyna uciekła z domu, a jej historia trafiła na pierwsze strony gazet. Gdy Rifqa Bary skończyła 18 lat, otrzymała prawo stałego pobytu w USA, a w wieku 23 lat obywatelstwo amerykańskie. Uzyskała dyplom z filozofii, a w 2021 r. ukończyła studia prawnicze z wyróżnieniem i pracuje obecnie jako adwokat w Stanach Zjednoczonych. Rifqa w dalszym ciągu mieszka w miejscu, którego lokalizacja pozostaje tajemnicą.


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Wyrwana z mroku, ukryta w Świetle – Rifqa Bary by Dystrybucja Książek - Issuu