Skip to main content

Marzec prawdy młodzieżówek. Pobierz nasz specjalny magazyn!

Page 1


REKORDOWE OKNO MŁODZIEŻÓWEK

11 MECZÓW O PUNKTY W TYDZIEŃ

Drodzy Kibice!

Nowy rok w młodzieżowej piłce reprezentacyjnej zawsze niesie ze sobą pytania: o potencjał, kierunek rozwoju i gotowość do rywalizacji na najwyższym poziomie. Część odpowiedzi przychodzi od razu, na inne trzeba poczekać dłużej, ale to właśnie marcowe okno reprezentacyjne wyznacza ton reszty sezonu.

Tym razem początek wiosny obfituje w wyjątkowo liczne mecze o punkty naszych młodzieżowych reprezentacji – i właśnie im poświęcamy to wydanie magazynu.

Z jednej strony mamy tu historie indywidualne – awansów do starszych reprezentacji, w tym tej najważniejszej. Cieszymy się, że ten, który jeszcze niecałe dwa lata temu sam przystępował do kwalifikacji na etapie U-17, teraz przebija się do kadry A, by pomóc jej w walce o mundial. Oskar Pietuszewski, choć wciąż jest na początku swojej kariery, już teraz stał się punktem odniesienia dla tysięcy zawodników niewiele młodszych od niego.

Z drugiej strony przedstawiamy obraz całych zespołów, które wchodzą w kluczową fazę rywalizacji: jedne już są na dobrej drodze do osiągnięcia sukcesu, inne dopiero zbierają doświadczenia, wszystkie jednak pracują na przyszłość polskiego futbolu.

Wierzymy, że w nadchodzących dniach kolejne ekipy podążą śladem reprezentacji kobiet do lat 17, która pokazała, że konsekwencja, odwaga i wiara w swoje możliwości mogą przynieść efekt nawet w starciu z najmocniejszymi. To ważny sygnał dla całego środowiska i dowód, że rozwój młodzieżowej piłki w Polsce ma solidne fundamenty.

Wydawca: Polski Związek Piłki Nożnej

ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. 7

02-366 Warszawa

tel.: 732 122 222

fax: +48 (22) 55 12 240

e-mail: pzpn@pzpn.pl www.pzpn.pl, www.laczynaspilka.pl

Przed nami kolejne wyzwania, kolejne mecze i kolejne historie do opowiedzenia. Zachęcam do lektury. To właśnie tutaj zaczyna się przyszłość!

Łączy nas piłka!

CEZARY KULESZA

Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej

Redaktor prowadzący: Rafał Cepko.

Redakcja: Paweł Drażba, Szymon Tomasik, Piotr Chołdrych, Kamil Świrydowicz.

Skład graficzny: Piotr Przychodzeń.

Foto: Archiwum PZPN, Łukasz Grochala, Cyfrasport, UEFA.

Korekta: Anna Marecka – Scriptio.

Druk: CopyGeneral.

Wyjątkowe okno młodzieżówek.

JEDNI MOGĄ W TYDZIEŃ ZAPEWNIĆ SOBIE UDZIAŁ

W MISTRZOSTWACH EUROPY I ŚWIATA. DRUDZY – ZAKOŃCZYĆ

WSPÓLNĄ HISTORIĘ SZYBCIEJ, NIŻ PLANOWALI. JESZCZE INNI

KONTYNUUJĄ DROGĘ, KTÓRA MOŻE PROWADZIĆ NA IGRZYSKA

OLIMPIJSKIE. PRZED POLSKIMI MŁODZIEŻÓWKAMI ABSOLUTNIE WYJĄTKOWE OKNO REPREZENTACYJNE. KADRY U-17, U-18, U-19 I U-21 ROZEGRAJĄ W CIĄGU KILKU DNI AŻ 11 MECZÓW

O PUNKTY. TYLU SPOTKAŃ O REALNĄ STAWKĘ

W JEDNYM TERMINIE NIE BYŁO NIGDY WCZEŚNIEJ.

O co w marcu grają nasze reprezentacje?

Przez lata standardem było, że do swoich kwalifikacji do mistrzostw Europy przystępują reprezentacje U-17 oraz U-19. W tych kategoriach wiekowych EURO odbywa się co sezon, a format eliminacji w obu przypadkach był dotychczas identyczny – w rundzie jesiennej pierwsza część zmagań otwarta dla wszystkich federacji, a w wiosennej ostateczna rozgrywka pomiędzy 28 reprezentacjami podzielonymi na 7 grup w ramach tzw. Elite Round. W każdej części kwalifikacji dana kadra mierzyła się z trzema rywalami (rzadziej z dwoma, jeśli

jesienią trafiała do grupy trzyzespołowej), co w jednym oknie FIFA dawało maksymalnie sześć spotkań o punkty łącznie dla kadr U-17 i U-19. Jeśli w tym czasie swoje mecze eliminacyjne rozgrywała dodatkowo najstarsza z młodzieżówek (U-21), to licznik batalii z udziałem młodzieżowych reprezentacji Polski mężczyzn wzrastał do ośmiu.

Tym razem skala jest większa. Między 25 a 31 marca 2026 roku poza trzema starciami kadry U-17, trzema U-19 i dwoma U-21 do kolejnych trzech przystąpi re-

prezentacja U-18. To efekt reformy UEFA, która połączyła cykle kwalifikacyjne U-17 i U-19 oraz wydłużyła drogę do turnieju finałowego w tej drugiej kategorii z dwóch do trzech rund. W praktyce oznacza to, że równolegle toczą się eliminacje dwóch następujących po sobie edycji mistrzostw Europy U-19. Jedne są na finiszu, drugie dopiero się rozpoczynają. Dla jednego rocznika (2007) marzec może być momentem kulminacyjnym, dla innego (2008) – dopiero pierwszym rozdziałem nowej historii.

U-21 i rozciągnięte kwalifikacje

Aby się w tym nie pogubić, najprościej „myśleć” właśnie rocznikami. W sezonie 2025/26 reprezentacja U-19 to zawodnicy z rocznika 2007, U-18 – 2008, U-17 – 2009. Szyld zmienia się wraz z nowym sezonem, ale to rocznik pozostaje stałym punktem odniesienia. Inaczej funkcjonuje jedynie kadra U-21, której cykl podporządkowany jest dwuletniemu rytmowi mistrzostw Europy.

Obecnie górnym rocznikiem dla najstarszej z młodzieżówek jest 2004.

Najbliższe EURO U-21 odbędzie się w dniach 11 czerwca – 4 lipca 2027 roku w Albanii i Serbii, a biało-czerwoni po piorunującym starcie kwalifikacji (sześć zwycięstw w sześciu kolejkach) są na najlepszej drodze, by w nim wystąpić. Perspektywa to jednak wciąż odległa, głównie przez rozciągnięcie eliminacji w czasie. To system znany z seniorskich kwalifikacji sprzed wprowadzenia Ligi Narodów, która od 2018 roku skondensowała eliminacje pierwszym reprezentacjom.

W trwających kwalifikacjach do ME U-21 bierze udział 51 reprezentacji podzielonych na 9 grup (6 sześciozespołowych oraz 3 pięciozespołowe). Do turnieju finałowego awansują zwycięzcy grup, najlepsza drużyna z drugiego miejsca oraz zwycięzcy baraży pomiędzy pozostałymi ośmioma wicemistrzami grup. Biało-czerwoni z 18 punktami są obecnie liderem grupy E, Włosi tracą do

nich trzy oczka, a Czarnogórcy i Szwedzi – po dziewięć. Tylko sportowy kataklizm mógłby sprawić, że naszej reprezentacji zabraknie przynajmniej w listopadowych barażach.

Problem w tym, że droga do młodzieżowego EURO jest wyjątkowo rozciągnięta w czasie. Od pierwszego meczu kwalifikacyjnego do turnieju finałowego minie 21 miesięcy. W tym okresie drużyna może zmienić się niemal całkowicie – część zawodników trafi do reprezentacji A, inni stracą miejsce w kadrze. Podopieczni trenera Jerzego Brzęczka w dwa i pół miesiąca rozegrali 6 z 10 meczów tej fazy, która rozłożona

jest na 13 miesięcy. Sama przerwa między ósmą a dziewiątą kolejką wyniesie pół roku. W marcu gra toczy się o to, aby te pół roku spędzić w tak dobrych nastrojach jak ostatnie miesiące.

U-19 – kwalifikacje na poziomie

ćwierćfinałów EURO

We wszystkich jesiennych zgrupowaniach kadry U-21 wzięli udział Kacper Potulski i Oskar Pietuszewski, którzy teoretycznie wciąż mogliby wspomagać reprezentację U-19. Co dla drużyny byłoby niewątpliwym wzmocnieniem

w arcytrudnym kwalifikacyjnym boju, dla samych zainteresowanych oznaczałoby krok w tył. Optymalny kierunek ewentualnych ruchów personalnych to awanse kolejnych zawodników z U-19 do U-21, a nie odwrotnie. W marcu na taki awans zasłużył Wojciech Mońka, obecnie jeden z czołowych defensorów całej PKO BP Ekstraklasy. Wytyczenie indywidualnej ścieżki dla takich piłkarzy to priorytet, nawet w sytuacji, w której młodszą kadrę dzieli już tylko tydzień od awansu do mistrzostw Europy, podczas których możliwe będzie wydłużenie jej życia o dodatkowy rok, aż do mistrzostw świata U-20 2027. W pesymistycznym scenariuszu – niewygrania swojej grupy Elite Round, a co za tym idzie braku awansu do tegorocznych ME U-19 (28 czerwca – 11 lipca w Walii) – reprezentacja Polski rocznika 2007 rozwiąże się już teraz.

O wejście do turnieju finałowego biało-czerwonym będzie piekielnie trudno. Rocznik 2007, ostatni mający dwie fazy kwalifikacji do EURO w kategorii U-19, w pierwszej z nich w listopadzie zgodnie z oczekiwaniami pokonał Mołdawię oraz Bośnię i Hercegowinę (po 2:1), a także przegrał 0:1 z Włochami, którzy w tym roczniku sięgali po mistrzostwo Starego Kontynentu na etapie U-17 w 2024 roku.

W drugiej fazie zmagań podopieczni selekcjonera Łukasza Sosina trafili z kolei na wicemistrzów tamtego turnieju – Portugalczyków oraz na Serbów i Anglików, którzy na EURO U-17 docierali kolejno do pół- i do ćwierćfinału. Polacy, prowadzeni wówczas jeszcze przez trenera Rafała Lasockiego, również wyszli z grupy, ale drogę do najlepszej czwórki kontynentu zamknęli im… Portugalczycy. Choć od tamtej imprezy na Cyprze minęły już prawie dwa lata, to wcześniejsze osiągnięcia najlepiej oddają siłę „polskiej” grupy w decydującej rundzie kwalifikacji do ME U-19 2026.

Pionierzy z U-18

Za rok do ostatniej fazy swoich kwalifikacji chciałaby przystępować reprezentacja U-18 prowadzona przez Radosława So-

bolewskiego. W nowym formacie zmagań o awans na EURO U-19 wszystkie drużyny mają zagwarantowany udział w dwóch pierwszych rundach (dla rocznika 2008 mowa o wiośnie i jesieni 2026), więc podczas najbliższego okna FIFA nikt nie straci jeszcze szans na udział w ME U-19 2027. W zależności od wyników może jednak albo wywalczyć swoiste „pole position”, albo mocno skomplikować swoją sytuację.

Zmagania odbywają się bowiem w podziale na dwie ligi: A oraz B. Przydział do nich przed losowaniem pierwszej rundy

kwalifikacji do EURO U-19 był pochodną wyników osiąganych przez reprezentacje rocznika 2008 poszczególnych krajów na etapie U-17 (o czym więcej piszemy w części magazynu poświęconej drużynie prowadzonej przez trenera Sobolewskiego), ale kolejne awanse i spadki między ligami oraz podział na koszyki przed następnym losowaniem będą wynikały z tego, co wydarzy się od teraz.

Biało-czerwoni znajdują się w grupie 2 ligi A i w nadchodzących dniach zmierzą się z Irlandczykami, Włochami i Szkotami. Jeśli zajmą ostatnie miejsce,

spadną do ligi B na drugą rundę kwalifikacji i w takim wypadku, aby przedłużyć szanse na awans do turnieju finałowego (lato 2027 w Czechach), musieliby wygrać swoją grupę jesienią, a i tak do ostatniej rundy (wiosną 2027) przystępowaliby losowani z najniższego, czwartego koszyka. Uniknięcie ostatniej lokaty teraz to utrzymanie w lidze A, a zajęte miejsce w grupie przełoży się na koszyk przed losowaniem drugiej rundy. Analogicznie będzie między rundą drugą a trzecią.

W U-17 stawką nie tylko EURO

Do podziału na ligi A i B w danym roczniku dochodzi już po pierwszej fazie kwalifikacji do ME i MŚ U-17. W ten sposób 28 drużyn trafia do ligi A i wiosną rywalizuje o awans na EURO i mundial U-17 oraz o jak najlepsze rozstawienie przed losowaniem pierwszej rundy zmagań o ME U-19 zaplanowanych dwa lata później.

W takiej sytuacji jest przed marcowymi meczami reprezentacja Polski rocznika 2009. Podopieczni trenera Piotra Kobiereckiego w październiku ulegli Niemcom i pokonali Luksemburg, co dało im przepustki do ligi

A. W niej biało-czerwoni podejmą na stadionach w Brzegu i Opolu Irlandię, Słowację oraz Chorwację. Jak na losowanie z czwartego koszyka, trzeba uznać, że to zestaw napawający optymizmem. Polacy będą grać o triumf w grupie, dający awans do mistrzostw Europy (25 maja – 7 czerwca w Estonii) i świata (listopad w Katarze). Na mundial można dostać się również z drugiego miejsca, pod warunkiem uzyskania bilansu lepszego od wicemistrzów co najmniej trzech z pozostałych sześciu grup kwalifikacyjnych. A że wyniki z tych eliminacji rzutują na rozstawienia przed pierwszą rundą zmagań o EURO U-19 2028, stawka jest potrójna.

Igrzyska w perspektywie

W marcu rozstrzygną się sprawy awansu na trzy tegoroczne turnieje mistrzowskie – ME i MŚ U-17 dla rocznika 2009 oraz ME U-19 dla rocznika 2007, które stanowić będą dodatkowo kwalifikacje do MŚ U-20 2027. Rocznik 2008 wykona pierwsze trzy kroki w stronę EURO U-19 2027, a kadra U-21 kolejne dwa na drodze do przyszłorocznych mistrzostw Starego Kontynentu, z których prowadzi ścieżka aż na igrzyska olimpijskie 2028. W ciągu kilku dni jedni po pięciu sezonach mogą pożegnać się z kadrą lub osiągnąć z nią jeden z największych sukcesów. Inni rozpoczną rywalizację o punkty pod wodzą nowego trenera, a kolejni postarają się nawiązać do kapitalnej formy sprzed kilku miesięcy. Jedno jest pewne – tak gęstego tygodnia w historii polskich młodzieżówek jeszcze nie było.

RAFAŁ CEPKO

Marcin Dorna: Piłka młodzieżowa ma swój własny wymiar

W MARCU PO RAZ PIERWSZY W HISTORII AŻ CZTERY

MŁODZIEŻOWE REPREZENTACJE POLSKI ROZEGRAJĄ MECZE

O PUNKTY W JEDNYM TERMINIE. O KULISACH POWOŁAŃ, DYSKUSJACH MIĘDZY SELEKCJONERAMI

ORAZ O TWORZENIU ŚRODOWISKA DO ROZWOJU

ZAWODNIKA I WYNIKACH DRUŻYN

OPOWIADA DYREKTOR SPORTOWY FEDERACJI.

MARCIN DORNA TŁUMACZY TEŻ, DLACZEGO DROGA

Z MISTRZOSTW EUROPY U-17

DO SENIORSKIEJ REPREZENTACJI

JEST ZNACZNIE DŁUŻSZA, NIŻ WIELU KIBICOM SIĘ WYDAJE.

Zwiększenie liczby meczów o punkty na etapie młodzieżowym to krok w dobrą stronę?

Myślę, że tak, przede wszystkim dlatego że dzięki reformie – wydłużającej kwalifikacje w kategorii U-19 – znacznie mniej będzie spotkań z bardzo dużą dysproporcją poziomu między zespołami. Topowe federacje różnie podchodziły do konfrontacji z najsłabszymi. Teraz, poza pierwszą rundą kwalifikacji na etapie U-17, nie będą miały okazji się z nimi mierzyć – chyba że, tak jak Anglia czy Holandia w roczniku 2009, spadną do ligi B. Jeśli jednak, tak jak my w dwóch pierwszych rocznikach objętych reformą (2008 i 2009 – przyp. red.), wywalczyłeś

sobie prawo gry w lidze A, to na każdym etapie spotkasz tam trzech nieprzypadkowych rywali o zbliżonym poziomie sportowym. To ciekawe rozwiązanie, ale jednocześnie duże wyzwanie organizacyjne.

Fakt, że kadra U-18 gra o punkty, nie ogranicza nieco pola manewru trenerowi Radosławowi Sobolewskiemu? Marcowe zgrupowanie będzie dla niego dopiero czwartym w tej roli, więc można sobie wyobrazić, że gdyby to były tylko sparingi, powołałby wielu nowych zawodników.

I tak powołał. Jan Bienduga, Filip Andrzejczak, Mateusz Rosół i Aaron Epia nie zaliczyli jeszcze debiutu w reprezentacji, Patryk

Mackiewicz wraca do niej po półtora roku, a Jan Juśkiewicz, Lenard Szczygieł i Justin Hoy mają na koncie dopiero po jeden-dwa występy. To jedna trzecia powołanych zawodników. Gra o punkty na etapie U-18 nas nie ogranicza, selekcja jest procesem ciąłym. Wciąż dopuszczamy możliwość przesunięcia najlepszych piłkarzy z U-18 do U-19.

Temat owych przesunięć był ostatnio dość głośny. Musimy wyjść od tego, że absolutny priorytet ma seniorska reprezentacja, a niektóre awanse indywidualne zależą od tego, kto

znajdzie się na liście powołanych przez Jana Urbana. Do jego wyborów dostosowuje się Jerzy Brzęczek i dalej kolejni selekcjonerzy.

Powołania do kadr od U-17 do U-20 ogłaszamy wcześniej, stąd w dniu ich publikacji spotykamy się w gronie selekcjonerów, aby ostatecznie przygotować się na najróżniejsze scenariusze. Trenerzy są świadomi, co może się wydarzyć. Łukasz Sosin, selekcjoner kadry U-19, doskonale zdawał sobie sprawę, że Wojtek Mońka ma duże szanse na powołanie do starszej reprezentacji i zawczasu się na to przygotował. Oczywiście podkreśla, że to jego kluczowy piłkarz i że bez niego będzie trudniej – to naturalne. O potencjalnym przesunięciu od razu wie także klub zawodnika.

Po raz pierwszy od kilku sezonów nie ma żadnych przesunięć do kadry U-17. To powód do niepokoju? W roczniku 2010 nie ma nikogo gotowego na taki krok? Jest tam sporo ciekawych chłopaków, ale decyzję podejmuje trener – w tym przypadku Piotr Kobierecki. To on ocenia, czy na dziś widzi kogoś młodszego, kto spełniłby nasze wewnętrzne kryteria

awansu, czyli miał zapewnione około 75 procent czasu gry i był liderem zespołu. U-17 to wciąż moment, w którym kandydatów do gry w reprezentacji jest bardzo wielu, więc miejsca na przesunięcia nie ma zbyt dużo. W ostatnich latach z U-16 do U-17 przesuwaliśmy jednego-dwóch zawodników.

Jak uzasadniane są odważniejsze decyzje selekcjonerów, na przykład pomijanie najskuteczniejszych zawodników?

W marcowej kadrze U-17 zabrakło Kacpra Berkowskiego i Macieja Kucharskiego, którzy łącznie rozegrali w reprezentacji 50 meczów i strzelili 19 goli.

W naszej federacji funkcjonuje procedura powołań. W jej ramach jako dyrektor sportowy otrzymuję listę zawodników wraz z porównaniem do poprzednich powołań. Następnie selekcjoner uzasadnia nieobecności i przedstawia raport z ostatnich obserwacji – zarówno zawodników powołanych, jak i pominiętych. Na końcu dostaję też listę rezerwową. Nie jest publikowana, ale zawodnicy znajdujący się na niej oraz ich kluby wiedzą, że mogą zostać dowołani.

Znam wszystkie roczniki reprezentacyjne, więc nie ma sytuacji, w której trener wysyła mi powołania, mówi „biorę tych”, a ja bezrefleksyjnie to akceptuję. Zawsze dyskutujemy, często odnosząc się do poprzednich powołań. Dlaczego dany zawodnik wypadł? Dlaczego ktoś wraca po dłuższej przerwie? Kiedy ostatnio sztab obserwował danego piłkarza i co zadecydowało o jego powołaniu? Rozmawiamy o tym, ale nigdy nie ingeruję bezpośrednio w decyzje selekcjonerów. Sam byłem trenerem reprezentacji i wiem, jak ważna jest swoboda pracy. Chcę jednocześnie, aby trenerzy czuli moje wsparcie.

Co jest ważniejsze: rozwój indywidualny zawodników czy wynik reprezentacji? Nie stawiałbym tutaj znaku większości ani mniejszości. Chcemy promo -

wać piłkarzy, tworzyć im środowisko do rozwoju i jednocześnie osiągać dobre wyniki, a jedno często wynika z drugiego. Jeśli awansujemy na mistrzostwa Europy w danej kategorii wiekowej, około 20 zawodników ma okazję zagrać co najmniej trzy wyjątkowe mecze. Z drugiej strony, jeśli przesuniemy zawodnika do starszej reprezentacji, on tam nie zagra, a jednocześnie stracimy szansę na awans w młodszej kategorii, trudno uznać to za sukces. Dlatego bardzo rozważnie podchodzimy do przesunięć. Chcemy, aby piłkarze mieli wyzwania, ale jak też zapewniony czas gry i przestrzeń do rozwoju. Nie robimy przesunięć dla samych przesunięć. Czasami środowisko do rozwoju tworzy także dobry wynik drużyny. Jeśli

awansujemy na mistrzostwa Europy czy świata, często widzimy później bardzo dynamiczny rozwój zawodników. Dziś niewielu pamięta, że w maju 2024 roku Wojciech Mońka i Bartosz Mazurek grali razem na mistrzostwach Europy U-17. Nie da się tego zmierzyć, ale uważam, że udział w tamtym turnieju miał spory wpływ na to, gdzie są dzisiaj.

Środowisko coraz częściej patrzy na reprezentacje młodzieżowe przez pryzmat pojedynczych zawodników i domaga się przesunięć do starszych kadr. I bardzo mnie to cieszy, bo świadomość środowiska jest dziś bardzo duża. Dawniej analiza była prosta: 1:0 – sukces, 0:1 – porażka. Koniec dyskusji. Dziś coraz więcej osób patrzy na rozwój konkretnych piłkarzy. Zastanawiamy się, czy Potulski powinien być tu, a Pietuszewski tam. Czy Mazurek jest tematem dla jednego trenera, a Ciesielski dla innego. To właśnie takie kwestie są przedmiotem naszych poniedziałkowych spotkań selekcjonerów. Za każdym razem analizujemy zawodników. Opinia publiczna nie zawsze jest w pełni zadowolona, ale przestrzegałbym przed zbyt krótkoterminową oceną. Staramy się patrzeć szerzej i zastanawiać się, gdzie w danym momencie reprezentacja może najlepiej pomóc w rozwoju zawodnika.

Losowanie dla kadry U-19 było bardzo trudne, ale już losowana z ostatniego koszyka reprezentacja U-17 chyba nie ma na co narzekać.

Z losowaniem jest tak, że nie masz na nie wpływu, za to ono ma duży wpływ na ciebie. Przed kadrą U-19 stoi ogromne wyzwanie, ale nie analizowałbym tego wyłącznie przez pryzmat nazw drużyn. Mamy tendencję do sugerowania się pierwszymi reprezentacjami. Tymczasem każdy, kto robił to w piłce młodzieżowej, kiedyś się na tym przejechał. O Irlandii nie powiemy, że jest potęgą, a w U-17 pierwszą fazę przeszła, wygrywając wszystkie mecze i nie tracąc gola. Gdybyśmy trafili na Szwecję, wielu uznałoby nas za faworyta. Ale gdybyśmy trafili na Anglię, którą właśnie Szwedzi

wyeliminowali, mówilibyśmy o pechowym losowaniu. Piłka młodzieżowa ma swój własny wymiar.

Często powtarza pan, że duże turnieje U-17 i U-19 to idealne środowisko do rozwoju zawodników. Czy przykłady

Jana Ziółkowskiego i Filipa Rózgi – jedynych piłkarzy z roczników 2005–07 po debiutach w seniorskiej reprezentacji, którzy nie grali w takich turniejach – nie przeczą tej tezie? Myślę, że wciąż jest za wcześnie, by to oceniać. Mówimy o bardzo młodych za-

wodnikach, którzy wchodzą do pierwszej reprezentacji w wieku 19–20 lat. Musiałbyś zapytać o to za jakiś czas, bo wkrótce do tego grona mogą dołączyć – strzelam – Potulski, Pietuszewski, Mońka czy Mazurek, czyli uczestnicy EURO U-17 w 2024 roku.

Rózga był zresztą bardzo blisko wyjazdu na EURO U-17 oraz udziału w MŚ w 2023 roku. Na taki turniej jedzie 21 zawodników z potencjału kilkudziesięciu w roczniku. Przepływ z U-17 do seniorskich reprezentacji jest niewielki w całej Europie.

Jak ocenia pan tempo dopływu młodych zawodników do pierwszej reprezentacji Polski?

Jako racjonalne i standardowe. Jeszcze niedawno zdaniem wielu młodych było w kadrze za dużo, a dziś mówi się, że jest ich za mało. Słyszymy, że z roczników 2005–07, które grały w EURO U-17, zadebiutowało dwóch piłkarzy. To ja odbiję piłeczkę: ilu miało zadebiutować?

Wielu z nas oglądając drużynę docierającą do półfinału EURO U-17 trzy lata temu, wyobrażało sobie, że będzie ich więcej.

Wciąż mogą dołączyć. To zawodnicy, którzy dopiero w tym roku przestają być nastolatkami. Wniosek jest raczej taki, że od mistrzostw Europy U-17 do seniorskiej piłki jest jeszcze bardzo daleka droga. W ubiegłorocznych mistrzostwach świata U-20 w reprezentacji Hiszpanii zagrało zaledwie sześciu zawodników, którzy rok wcześniej zdobyli mistrzostwo Europy U-19. Do seniorskiej kadry trafi ich jeszcze mniej.

Ewentualny awans na mistrzostwa

świata U-17 czy U-20 przedłużyłby istnienie reprezentacji rocznika 2007 oraz wpłynąłby na funkcjonowanie kadry rocznika 2009. Macie plan na taki scenariusz? W takim przypadku selekcjonerzy kontynuowaliby pracę z danym rocznikiem aż do mistrzostw świata. W 2023 roku podobnie było z Marcinem Włodarskim, który przygotowywał rocznik 2006 do MŚ U-17, a od 1 lipca był jednocześnie selekcjonerem kadry rocznika 2009, wówczas w kategorii U-15. Scenariusze mamy przygotowane. Pewnych przemyśleń dostarcza nam też sytuacja w kadrach kobiecych – we wrześniu reprezentacja Polski zagra w mistrzostwach świata WU-20 z górnym rocznikiem 2006, którego formalnie nie ma już w naszych strukturach. Dlatego organizujemy dla tej drużyny dodatkowe zgrupowania.

[U-21] Na dobrej drodze do Albanii i Serbii. Awans możliwy już w marcu

PROWADZONA PRZEZ SELEKCJONERA JERZEGO BRZĘCZKA

REPREZENTACJA POLSKI DO LAT 21 JESIENIĄ WYPRACOWAŁA

SOBIE ZNAKOMITĄ POZYCJĘ WYJŚCIOWĄ PRZED OSTATNIĄ

PROSTĄ W KWALIFIKACJACH DO MISTRZOSTW EUROPY.

W MARCU BIAŁO-CZERWONI ZAGRAJĄ

Z ARMENIĄ (27.03, GODZ. 18:00, RADOM)

ORAZ CZARNOGÓRĄ (31.03, GODZ. 14:00, TUZI)

I JUŻ TERAZ MOGĄ ZAPEWNIĆ SOBIE AWANS DO TURNIEJU FINAŁOWEGO.

Po sześciu seriach gier, które odbyły się w 2025 roku, reprezentacja Polski prowadzi w tabeli grupy E z kompletem 18 punktów zdobytych w sześciu meczach, legitymując się przy tym bilansem 18 goli strzelonych i jednego straconego. Włosi mają 15 punktów, Czarnogóra i Szwecja po dziewięć, Macedonia Północna trzy oczka, a Armenia zero.

Kwalifikacje do turnieju finałowego UEFA European Under-21 Championship 2027 rozgrywanego w Albanii i Serbii toczą się w dziewięciu grupach. Zwycięzcy każdej z nich oraz najlepsza drużyna z drugiego miejsca awansują bezpośrednio do fina-

łów. Pozostałe osiem zespołów z drugich miejsc w listopadzie zagra w barażach w systemie mecz i rewanż. Wyłonią one czterech ostatnich uczestników turnieju. Gospodarze mają zapewniony udział w imprezie z urzędu.

Sześć oczek zdobytych w marcu przez Polaków, przy jednoczesnej stracie punktów przez Włochów w obu wiosennych spotkaniach (zmierzą się z Macedonią Północną u siebie i Szwecją na wyjeździe), oznaczać więc będzie awans biało-czerwonych dwie kolejki przed końcem zmagań (jesienią biało-czerwoni podejmą Szwedów i pojadą do Włoch). Nie jest to scenariusz bardzo

prawdopodobny, ale nie zmienia to faktu, że zespół trenera Brzęczka jesienią wykonał kapitalną robotę. – Oficjalnie zostałem selekcjonerem 8 sierpnia, czyli niespełna cztery tygodnie przed pierwszym meczem. Do tego nowy był sztab, a więc trzeba było przekazać całą koncepcję pracy: filozofię, strategię, system treningowy i model gry – wspomina początki pracy z kadrą U-21 trener Brzęczek. – Jednocześnie chciałem dać współpracownikom przestrzeń na własne pomysły i przemyślenia, oczywiście w ramach naszych podstawowych założeń. Dochodziły do tego obserwacje zawodników, rozmowy z nimi, kontakt z byłymi trenerami i opiekunami, poznanie tych chłopaków także od innej strony. Był to bardzo intensywny okres, ale myślę, że dobrze nim zarządziliśmy i wykorzystaliśmy go w optymalny sposób, by na

zgrupowaniach móc już konsekwentnie wdrażać naszą koncepcję – dodaje selekcjoner.

Znaków zapytania było sporo. Nowy trener, nowy zespół i od razu skok na głęboką wodę – biało-czerwoni przed startem kwalifikacji nie rozegrali żadnego spotkania towarzyskiego. Nie przeszkodziło im to jednak zacząć walki o przepustkę do ME efektownie i efektywnie. Polska wygrała na stadionie Cracovii z Macedonią Północną 3:0, a gole 19-letniego Marcela Reguły i 17-letniego Oskara Pietuszewskiego mogłyby być ozdobą każdego spotkania. Pietuszewski błysnął także w drugim wrześniowym meczu, w Armenii. Biało-czerwoni wygrali 4:0, a wchodzący z ławki skrzydłowy miał udział przy wszystkich golach: dwa strzelił, przy trafieniu Miłosza Matysika asystował, a przy bramce Wiktora Bogacza zaliczył kluczowy dla akcji przechwyt.

i efektywnej gry w Szwecji. Wynik 6:0 mówi wszystko. Tym razem pierwszoplanową postacią był kapitan Tomasz Pieńko, strzelec trzech goli.

– Bardzo długo utrzymujemy się przy piłce. Stwarzamy multum sytuacji. Dzięki temu też zdobywamy te bramki. Myślę, że widzowie mogą być zadowoleni. Tak samo to czujemy. Nic tylko się cieszyć, oglądać nas i nas wspierać – powiedział Pieńko,

– Mamy naprawdę dużą jakość w zespole i uważam, że dobrze to wygląda. Mam nadzieję, że będziemy to podtrzymywać z każdym kolejnym meczem – podsumował bohater reprezentacji Polski. Tę jakość biało-czerwoni potwierdzili w październikowych spotkaniach, mimo że selekcjoner musiał przed nimi nieco przebudować zespół. Na zgrupowanie z powodu kontuzji nie przyjechali Filip Rózga, Dawid Drachal i Wiktor Nowak, a tuż przed starciem z Czarnogórą urazu doznał Sławomir Abramowicz. Szanse dostali inni i ją wykorzystali. Polska najpierw spokojnie pokonała w Katowicach 2:0 Czarnogórę (gole Antoniego Kozubala i Pietuszewskiego), a później dała prawdziwy popis efektownej

którego z marcowego zgrupowania wykluczyła kontuzja.

Jak bardzo kibice chcą oglądać w akcji zespół trenera Brzęczka, przekonaliśmy się w listopadzie w Szczecinie przy okazji hitu tych kwalifikacji – spotkania z Włochami. Na trybunach Stadionu im. Floriana Krygiera zasiadło 19 177 kibiców. To rekordowo liczna widownia na domowym meczu reprezentacji Polski do lat 21.

Święto polskiej piłki miało być też dla biało-czerwonych meczem prawdy i pierwszym realnym testem ich siły. Polacy pokazali, że są w stanie już nie tylko spokojnie wygrywać, gdy są faworytami, ale też pokonać reprezentację z kraju bardzo mocnego piłkarsko (Włosi to mistrzowie Europy rocznika 2004 i młodszych w kategorii

U-19 z 2023 roku). Nasz zespół nie pękł, nawet gdy stracił pierwszego gola w tych kwalifikacjach i musiał gonić rywali. Gonił, dogonił i przegonił, a bohaterami po raz kolejny okazali się rezerwowi: Jan Faberski (kapitalna asysta) oraz strzelcy Wiktor Bogacz i Maciej Kuziemka.

– Jeszcze żadna drużyna po pięciu meczach nie stała się cudowną i wyjątkową, więc ciężko pracujemy i będziemy pracować, żeby wciąż się rozwijać – podsumował Jerzy Brzęczek. – Oczywiście, cieszę się, że wygraliśmy ważne spotkanie i po pięciu meczach mamy

na koncie 15 punktów, ale to wciąż nie wystarczy nam, aby awansować, jesteśmy dopiero na półmetku rozgrywek. Żeby ta wygrana z Włochami była pełnowartościowa, potrzebujemy teraz zwycięstwa w Macedonii Północnej – dodał selekcjoner.

Jak się później okazało, na Bałkanach czekała na Polaków fatalna pogoda i woda stojąca na boisku. Tu nie było miejsca na efektowną grę. Ten mecz trzeba było po prostu „przepchnąć”, trzy punkty wyszarpać. Udało się to dzięki golowi Filipa Kocaby.

– Myślę, że chyba nikt się nie spodziewał, że będzie aż tak dobrze. Te wyniki to efekt tego, jak mocną grupą jesteśmy. Chwała sztabowi i trenerowi Brzęczkowi, że tak dobrze nas poukładali. Swoją postawą na boisku zasłużyliśmy na komplet punktów – dodał Kocaba, podsumowując całą jesień w kwalifikacjach do ME.

Wielkim atutem biało-czerwonych z pewnością były indywidualności. Pietuszewski

z czterema golami jest drugi w klasyfikacji strzelców, a Pieńko z czterema ostatnimi podaniami liderem klasyfikacji asyst w kwalifikacjach. Ogromne postępy w ostatnich miesiącach zrobił Marcel Reguła. Obronę żelaznymi rękami trzymali Igor Drapiński i Michał Gurgul, środek pola Kozubal i Matusz Kowalczyk, bez zarzutu spisywali się bramkarze. Swoje momenty mieli też Wiktor Nowak, Marcel Krajewski, Bogacz czy Kuziemka. Prawdziwą siłą Polaków, o czym świadczy wyliczanka sprzed chwili, była jednak zespołowość. Trener Brzęczek podczas sześciu meczów skorzystał z 26 piłkarzy. – Widzimy, jak ta drużyna funkcjonuje. To nie tylko jedenastu zawodników, ale cała kadra. Ci, którzy nie grają lub są na trybunach, też wnoszą energię – cieszył się trener Brzęczek po Szwecji.

Selekcjoner nie bał się też sięgać po młodzież. Górnym rocznikiem obecnej kadry U-21 jest 2004. Pietuszewski urodził się w 2008 roku, Potulski w 2007, Rózga, Gurgul, Reguła, Kuziemka, Faberski i Igor Orlikowski w 2006. Teraz do ekipy dołączają Wojciech Mońka (2007) i Daniel Mikołajewski (2006). Przed wiosennymi spotkaniami – jak zresztą przed każdym wcześniejszym

zgrupowaniem – selekcjoner ma nieco zmartwień kadrowych. Przeciwko Armenii i Czarnogórze na pewno nie zagrają kontuzjowani Pieńko i Bogacz, który leczy złamany obojczyk. Kilka znaków zapytania było też na środku obrony. Długo kontuzję leczył Drapiński, wiosną w Wiśle Kraków nie gra Mariusz Kutwa, a Matysik dopiero łapie meczowy rytm po transferze do Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. Dodatkowo Rózga i Pietuszewski są już w pierwszej reprezentacji.

– Szybko zbudowaliśmy zespołowego ducha. Jesteśmy na dobrej drodze. Widać postęp pod względem taktycznym, mentalnym i motorycznym. Ogromne słowa uznania należą się trenerowi przygotowania motorycznego Mateuszowi Oszustowi, który wykonuje znakomitą pracę. Jego doświadczenie i kontrola obciążeń treningowych mają ogromne przełożenie na dyspozycję meczową. Patrząc na sześć spotkań, nie mieliśmy momentu, w którym wyglądalibyśmy gorzej fizycznie od rywala. Wręcz przeciwnie – często mieliśmy przewagę – analizuje trener Brzęczek, dodając: oby ta piękna chwila trwała także w 2026 roku.

SZYMON TOMASIK

IMIĘ I NAZWISKO

AKTUALNY KLUB ROCZNIK

Michał Gurgul Lech Poznań2006

Tomasz Pieńko Raków Częstochowa2004

Drapiński Piast Gliwice2004

Kozubal Lech Poznań2004

Łubik Górnik Zabrze2004

Wiktor Nowak Wisła Płock2004

Pietuszewski FC Porto2008

Miłosz Matysik Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2004

Kowalczyk GKS Katowice2004

Kocaba Zagłębie Lubin2004

Duda Wisła Kraków2004

Kutwa Wisła Kraków2004

Drachal Jagiellonia Białystok2005

2027 (MAKS. 540)

Orlikowski

Gdynia2004

Selekcjoner: Jerzy Brzęczek

Asystent selekcjonera: Dariusz Dudka Asystent selekcjonera: Michał Siwierski

Asystent selekcjonera: Błażej Korczyński

Analityk: Jędrzej Łągiewka

Lekarz: Krzysztof Rękawek

Fizjoterapeuta: Patryk Sobczyk

Kierownik: Krzysztof Bladocha

Kucharz: Paweł Ryckiewicz

Trener bramkarzy: Arkadiusz Onyszko

Trener przygotowania fizycznego: Mateusz Oszust

Fizjoterapeuta: Michał Pacanowski

Fizjoterapeuta: Bartosz Majocha

Kitman: Michał Sieroń

Rzecznik prasowy: Szymon Tomasik

[U-19] „Małe EURO” w Portugalii

NA ETAPACH U-17 I U-19 JUŻ SAM AWANS

DO MISTRZOSTW EUROPY WAŻY WIĘCEJ

NIŻ DOTARCIE DO ĆWIERĆFINAŁÓW

NA POZIOMIE SENIORSKIM CZY U-21.

MIEJSC W TURNIEJU GŁÓWNYM JEST TUTAJ

CO PRAWDA OSIEM, ALE JEDNO ZAREZERWOWANE

PRZEZ GOSPODARZA. W TYM SEZONIE

ROCZNIKOWI 2007 POPRZECZKĘ PODNOSI

DODATKOWO ZESTAW RYWALI NA DRODZE

DO EURO. BIAŁO-CZERWONI ZMIERZĄ SIĘ

Z PORTUGALIĄ, ANGLIĄ I SERBIĄ.

GRUPY

DRUGIEJ RUNDY KWALIFIKACJI DO ME U-19 2026

Grupa 1

NIEMCY Austria Grecja Szwecja

Grupa 2

Anglia PORTUGALIA Polska Serbia

Grupa 3

CHORWACJA Francja Norwegia Szwajcaria

Grupa 4

CZECHY Dania Belgia Łotwa

Grupa 5

Ukraina RUMUNIAKazachstanIrlandia Północna

Grupa 6

WŁOCHY Turcja Słowacja Węgry

Grupa 7

HISZPANIA Holandia Finlandia Słowenia * wielkimi literami wpisano gospodarzy turniejów kwalifikacyjnych

Nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni, aby taki zestaw reprezentacji zwizualizować sobie nawet na etapie półfinałów ME. O Portugalii i Anglii powszechnie wiadomo, że są futbolowymi potęgami bez względu na kategorię wiekową, Serbowie to w piłce juniorskiej jedna z mocniejszych i bardziej utytułowanych nacji z „drugiego szeregu”, a i Polacy w ostatnich sezonach znacząco podkręcili licznik swoich udziałów w wielkich turniejach i potrafili w nich nieźle namieszać. O awansie do mistrzostw Europy U-19 2026 na poważnie mają prawo myśleć wszystkie ekipy z tej grupy. Ale uda się tylko jednej.

Tegoroczne EURO do lat 19 będzie drugim turniejem tej rangi dla rocznika 2007. Pierwszym były ME U-17 w 2024 roku, podczas których Portugalia sięgnęła po wicemistrzostwo Starego Kontynentu. Zespół z Półwyspu Iberyjskiego po drodze wygrał swoją grupę, z której wyszli też Anglicy, a w pokonanym polu pozostali Francuzi i Hiszpanie. W ćwierćfinale Portugalczycy uporali się z Polską (2:1), a w półfinale w dramatycznych okolicznościach wyeliminowali Serbię, wygrywając 3:2 po dwóch golach w końcówce spotkania. Wycieńczeni pięcioma bataliami dopiero w finale gładko ulegli Włochom.

Najlepsi są już

wyżej

Największe gwiazdy tamtej wicemistrzowskiej drużyny – Geovany Quenda (leczący obecnie złamane śródstopie) i Rodrigo Mora – otrzymują powołania do seniorskiej kadry (na razie bez debiutów), stanowią o sile najstarszej młodzieżówki, strzelają gole w Lidze Mistrzów i Lidze Europy i są warci po kilkadziesiąt milionów euro. Swój rocznik przerośli też Ethan Nwaneri (Anglia U-21) czy Vasilije Kostov, który w listopadzie pomógł jeszcze w pierwszej fazie kwalifikacji U-19, a teraz otrzymał powołanie do pierwszej reprezentacji Serbii. Podobnie jest w większości federacji, które dla swoich wybitnie utalentowanych piłkarzy wytyczają odrębną ścieżkę rozwoju. Na takiej ścieżce zwykle nie ma reprezentacyjnego etapu U-19, chyba że ze starszym rocznikiem.

Na tej zasadzie w barwach Anglików zagra w marcu Rio Ngumoha z rocznika w 2008, stopniowo wprowadzany przez trenera Arne Slota do pierwszej drużyny Liverpoolu, a także Max Dowman (2009), który ostatnio zdobył swoją pierwszą bramkę dla Arsenalu w Premier League.

SZTAB

REPREZENTACJI POLSKI U-19

Selekcjoner: Łukasz Sosin

II trener: Paweł Sikora

II trener: Adrian Filipek

Trener bramkarzy: Marek Matuszek

Trener przygotowania motorycznego: Przemysław Antoniak

Analityk: Kamil Kolebski

Kierownik: Mateusz Gołas

Kitman: Mateusz Prusak

Lekarz: Łukasz Kuligowski

Fizjoterapeuta: Dawid Smolak

Fizjoterapeuta: Filip Czapla

Gracze z młodszego rocznika niejednokrotnie zastępują w reprezentacji awansowanych jeszcze wyżej kolegów. Podczas swojej kadencji, rozpoczętej na starcie sezonu 2024/25, selekcjoner Łukasz Sosin ani razu nie miał do dyspozycji Kacpra Potulskiego, który od września 2024 do marca 2025 był w kadrze rocznika 2006, a obecnie jest w reprezentacji U-21. Jesienią do wejścia w jego buty był przymierzany urodzony w 2008 roku

Daniel Ciesielski ze Sportingu Lizbona, którego z marcowego zgrupowania wyklucza kontuzja biodra.

Nowi liderzy

Reprezentacja Polski rocznika 2007 przez lata miała twarz Potulskiego oraz jego przyjaciół: najlepszego strzelca w reprezentacyjnych czasach U-15 – U-17 Jakuba Adkonisa i byłego kapitana Mateusza Dziewiatowskiego. Kadencję selekcjonera Rafała Lasockiego (lipiec 2021 – czerwiec 2024) zwieńczył ćwierćfinał mistrzostw Europy U-17, uznany w kraju za duży sukces, niemający jednak wpływu na dalsze

Kraj

losy drużyny. Zgodnie ze strukturą Polskiego Związku Piłki Nożnej na etapie U-18 dany rocznik przejmuje już inny selekcjoner i tak po zakończeniu sezonu 2023/24 było z pokoleniem 2007. Nowy trener – Łukasz Sosin – początkowo bazował na fundamentach postawionych przez poprzedni sztab. Nie wyważał otwartych drzwi, podkreślając jednocześnie, że nie ma i nie będzie u niego „świętych krów”, a jeśli ktoś nie będzie zasługiwał na powołanie, to go nie otrzyma. Jesienią na własnej skórze przekonał się o tym Dziewiatowski, który tylko we wrześniu i październiku opuścił więcej meczów kadry niż przez wcześniejsze cztery sezony łącznie. Potem „Dziewiat” zaczął grać w Zagłębiu Lubin i wrócił do drużyny narodowej. Dziś za największych nieobecnych należy uznać awansowanego wyżej Wojciecha Mońkę oraz leczących kontuzje napastników: Michaela Izunwanne i Kamila Jakóbczyka.

POLSKA I JEJ RYWALE W KWALIFIKACJACH ROCZNIKA 2007

Wyniki w I fazie kwalifikacji

Bośnia i Hercegowina 2:1

Mołdawia 2:1

POLSKA

Anglia

Portugalia

Serbia

Włochy 0:1

2. miejsce w grupie

▶ 3. koszyk przed losowaniem II fazy

Litwa 2:0

Łotwa 7:0

Szkocja 4:0

1. miejsce w grupie

▶ 1. koszyk przed losowaniem II fazy

Estonia 1:1

Macedonia Północna 4:1

Belgia 1:1

1. miejsce w grupie

▶ 2. koszyk przed losowaniem II fazy

Gibraltar 4:0

Gruzja 3:1

Chorwacja 1:4

2. miejsce w grupie

▶ 4. koszyk przed losowaniem II fazy

Liczba udziałów w ME U-19 (maks. 22)

3 (ostatnio w 2023)

12 (ostatnio w 2025)

12 (ostatnio w 2023)

8

(w tym raz jako

Serbia i Czarnogóra, ostatnio w 2022)

Najlepszy wynik w ME U-19

faza grupowa (2004, 2006, 2023)

mistrzostwo (2017, 2022)

mistrzostwo (2018)

mistrzostwo (2013)

Od EURO U-17 2024 do listopadowej części kwalifikacji do EURO U-19 reprezentacja pod wodzą trenera Sosina rozegrała 16 meczów towarzyskich. Jednym z lepszych, stawianych przez niektórych za wzór, był ten rozegrany przeciwko Anglikom w listopadzie 2024 roku. W hiszpańskiej miejscowości Olivia Nova biało-czerwoni zdeklasowali „Synów Albionu”, pokonując ich 3:1. Trzy dni później w kadrze zadebiutował Bright Ede – jeden z tych zawodników, których dla reprezentacji odkrył trener Sosin. Podobnie było z Michałem Perchelem, Michałem Synosiem, Krzysztofem Fałowskim, Kamilem Nowogońskim, Maciejem Wojciechowskim czy Jakubem Zbrógiem. 48-letni szkoleniowiec nowych twarzy szukał nawet w trzeciej lidze. Wśród powołanych na marcowe kwalifikacje znaleźli się kolejni debiutanci – Konrad Ciszek z Korony Kielce i Michał Smoczyński z Warty Poznań. Jest też wracający po dłuższej przerwie napastnik Max Pawłowski z Olimpii Grudziądz.

Kiedy jedni debiutowali i dopiero szukali sobie miejsca w kadrze, inni rośli w swoich klubach i przekładali to na drużynę narodową. W nowym cyklu, za jaki uznajemy okres od rundy jesiennej 2024 roku, na pierwszy plan reprezentacji Polski rocznika 2007 wysunęli się obecni w niej od dłuższego czasu, ale długo pozostający w cieniu Wojciech Mońka i Bartosz Mazurek (z powodu żółtych kartek z pierwszej fazy nie wystąpi przeciwko Portugalii), a obok nich często niedostępny na wcześniejszych etapach Adrian Przyborek, pewny punkt defensywy Michał Synoś oraz imponujący skutecznością w konfrontacjach międzypaństwowych Fabian Bzdyl.

Potęgi nie tylko w roczniku, ale też historycznie

Mistrzostwa Europy w kategorii U-19 odbywają się od 2002 roku. Wcześniej turniej organizowany był pod szyldem U-18, a jego ostatnim triumfatorem byli Polacy. W starszej kategorii biało-czerwoni nie potrafią nawiązać do tamtego sukcesu. Do rangi osiągnięcia urósł w ostatnich dekadach

sam udział w turnieju finałowym, którego nasza reprezentacja doświadczyła trzykrotnie – w latach 2004, 2006 i 2023.

Pod tym kątem znacznie okazalej wypadają nasi marcowi przeciwnicy. Portugalczycy i Anglicy walczą o swój trzynasty, a Serbowie o dziewiąty udział w ME U-19. Nacje z „polskiej” grupy mają łącznie 35 udziałów w turniejach finałowych, a to o osiem więcej niż w przypadku drugiej pod tym względem grupy 3, w której znajdują się Chorwaci, Francuzi, Norwegowie oraz Szwajcarzy. Mało tego – nasza grupa jest jedyną, w której znajduje się aż trzech byłych mistrzów Europy U-19. Anglicy triumfowali dwukrotnie (w 2017 i 2022), a Serbowie i Portugalczycy po razie (kolejno: w 2013 i 2018).

Ostatnie takie kwalifikacje

Rocznik 2007 jest ostatnim, którego droga do finałów ME U-19 wiedzie przez dwie rundy kwalifikacji. Do pierwszej, jesiennej, przystąpiły 52 reprezentacje, które utworzyły 13 czterozespołowych grup. Do drugiej fazy awansowało 27 z nich – po dwie najlepsze z każdej grupy oraz Szwajcaria – ekipa z najlepszym bilansem spośród tych, które zajęły trzecie miejsca. Stawkę Elite Round uzupełniła Hiszpania, która była zwolniona z jesiennej części zmagań dzięki współczynnikowi obliczonemu na dzień losowania pierwszej rundy kwalifikacyjnej (grudzień 2024) na podstawie wyników osiąganych przez poszczególne nacje w czterech ostatnich pełnych sezonach

dla kategorii U-19 (2018/19, 2021/22, 2022/23 i 2023/24). W sezonach 2019/20 oraz 2020/21 turnieje nie dochodziły do skutku przez pandemię koronawirusa. Sporządzony w ten sposób ranking współczynników decydował ponadto o podziale na koszyki przed losowaniem pierwszej fazy zmagań. W taki oto sposób o losach rocznika 2007 decydowały pośrednio wyniki osiągane m.in. przez rocznik 2000 siedem lat wcześniej. W nowej formule dany rocznik bierze sprawy we własne ręce już od etapu U-17. Pierwsza runda trwających kwalifikacji obyła się bez sensacji. Za największe niespodzianki należy uznać odpadnięcie Szkotów kosztem Łotyszy oraz Irlandczyków kosztem Kazachów. Łotwa

Krzysztof Fałowski (obrońca)

Wojciechowski (pomocnik)

Ciszek (wahadłowy)

Nowogoński (wahadłowy)

Szczepaniak (wahadłowy)

Zbróg (wahadłowy)

Gieroba (napastnik)

Pawłowski (napastnik)

(napastnik)

Smoczyński (napastnik)

liczba meczów;

i Kazachstan to jedyni uczestnicy Elite Round, którzy nigdy nie dostali się do turnieju głównego.

Tytułu sprzed roku, wywalczonego przez rocznik 2006, bronią Holendrzy, którzy w finale poprzedniej edycji pokonali najbardziej utytułowanych Hiszpanów mających w dorobku 9 mistrzostw Europy U-19. Reprezentacja Polski, prowadzona wówczas przez Wojciecha Kobeszkę, nie przebrnęła w tamtej edycji drugiej fazy kwalifikacyjnej, podczas której pokonała Gruzinów i Słowaków, ale przegrała 0:1 z Czarnogórą. W ubiegłorocznym Elite Round wystąpili m.in. Filip Rózga, który w listopadzie zanotował dwa wejścia w seniorskiej reprezentacji Polski, oraz Marcel Reguła, Michał Gurgul, Jan Faberski, Kacper Potulski i Igor Orlikowski, powoływani jesienią do kadry U-21. Rocznik 2006 wzmocnili wówczas ponadto Mońka i Adkonis. Losowanie grup turnieju finałowego ME U-19 2026 odbędzie się 16 kwietnia. Mistrzostwa, zaplanowane na okres 28 czerwca – 11 lipca w Walii, będą sta-

nowiły jednocześnie kwalifikacje do mistrzostw świata U-20 2027, których gospodarzami będą

Azerbejdżan i Uzbekistan. Awans na młodzieżowy mundial wywalczą półfinaliści EURO U-19 2026, a piąta drużyna tego turnieju przystąpi do baraży interkontynentalnych z przedstawicielami stref AFC (Azja), CONMEBOL (Ameryka Południowa) oraz OFC (Oceania). Trzy mecze, trzech rywali z absolutnej czołówki i tylko jedno miejsce premiowane awansem. W takim układzie nie ma przestrzeni na kalkulacje, a margines błędu właściwie nie istnieje. Dla tej drużyny to moment prawdy, a dla części zawodników ostatni przystanek przed futbolem seniorskim. Jeśli chcą dopisać własny rozdział do historii występów Polski w mistrzostwach Europy U-19, muszą zrobić to teraz – w marcu, przeciwko potęgom. W turnieju, który jakością obsady bardziej przypomina półfinał wielkiego turnieju niż kwalifikacje do niego.

Bartosz Mazurek: Ta reprezentacja jest naprawdę mocna

– MOCNYMI STRONAMI SĄ INDYWIDUALNOŚCI, A TAKŻE KOLEKTYW. TEN ZESPÓŁ ZA BARDZO

SIĘ NIE ZMIENIA, DOCHODZĄ TYLKO POJEDYNCZE POSTACI. PRZYJEŻDŻAJĄC NA ZGRUPOWANIE, WIEMY, CO MAMY ROBIĆ. TA POWTARZALNOŚĆ JEST WAŻNA. TRENER JEST OTWARTY NA NASZE PROPOZYCJE, NIE ZAMYKA SIĘ TYLKO NA SWÓJ SYSTEM, SŁUCHA NAS. TO JEST FAJNE, ŻE MAMY WPŁYW NA TO, CO DZIEJE SIĘ NA BOISKU – MÓWI BARTOSZ MAZUREK, POMOCNIK JAGIELLONII BIAŁYSTOK

ORAZ REPREZENTACJI POLSKI U-19.

Domyślasz się pewnie, że nie możemy zacząć inaczej niż od hat-tricka we Florencji. Zostałeś po tym meczu najmłodszym Polakiem, który dokonał tej sztuki w europejskich pucharach. Czy ten czas, który już od tamtego meczu upłynął, pozwolił ci się w jakiś sposób oswoić z tym, co się wydarzyło?

Po meczu oczywiście byłem szczęśliwy, ale to do mnie do końca nie docierało. Dlatego to szczęście było trochę schowane we mnie. Teraz, po trzech tygodniach, podchodzę do tego z otwartą głową. Mam świadomość tego, czego dokonałem. To już do mnie dotarło, tak samo jak do rodziny. Moje życie trochę się zmieniło po tym meczu – jest dużo większa rozpoznawalność w Białymstoku i ogólnie. Sądzę jednak, że już to przyswoiłem.

Wspomniałeś o rodzinie. Nikt z nas nigdy nie będzie w stanie oddzielić tego wydarzenia od obrazka, który widzieliśmy zaraz po zakończeniu meczu, kiedy wylądowałeś w objęciach taty – też bardzo wyraźnie wzruszonego. Czy to jeszcze potęgowało tę całą radość, że stało się to w takim meczu, w takim momencie i jeszcze na oczach najbliższych?

Tak, tata był we Włoszech na meczu. Byłem bardzo szczęśliwy, że tam jest i że mogłem przeżywać te chwile razem z nim. Niestety nie było reszty mojej rodziny, ale cieszę się, że był tata, który – jak było widać – był bardzo wzruszony i płakał po meczu. Później razem trochę popłakaliśmy. To były piękne chwile, zostaną ze mną na pewno na zawsze.

Pod jakim kątem poza rozpoznawalnością zmieniło się twoje życie?

Myślę, że nawet na meczach więcej oczu skierowanych jest na mnie. Teraz jest narracja, że „ten chłopak strzelił hat-tricka Fiorentinie, to musi coś potrafić”.

Trafiłem na ankietę, w której brałeś udział kilka lat temu. Wspominałeś tam o swoim piłkarskim idolu, którym był Cristiano Ronaldo. To o tyle ciekawe, że po meczu we Włoszech „La Gazzetta dello Sport”, wystawiając oceny, porównała cię właśnie do twojego idola. Jak chłopak w twoim wieku reaguje na takie komentarze?

Na pewno jest to świetne przeżycie, że ludzie porównują cię do takich zawodników. Podchodzę do tego na chłodno. Cristiano słynie ze strzelania goli, dlatego myślę, że głównie przez to padło takie porównanie. To trochę inna pozycja, inny styl grania, ale dzięki tym bramkom, które Cristiano też wielokrotnie zdobywał, takie porównanie się pojawiło. Cieszy mnie to, ale tak jak mówię – podchodzę do tego z chłodną głową.

Rozmawialiśmy wówczas, że jest teraz czas, żeby się pocieszyć i nasycić tym momentem, ale trzeba brać pod uwagę, że zaraz zacznie się chwalenie z każdej strony.

Czy te pochwały są dla ciebie pozytywnym kopem, czy mogą być ciężarem ze względu na rosnące oczekiwania?

Pochwały docierają, ciężko by było, żeby nie dotarły, bo są wszędzie. To nieuniknione, że na niektóre z nich trafię, ale staram się nie szukać ich na siłę. Staram się od tego odciąć i skupić na tym, co jest na boisku, oraz na kluczowym etapie sezonu, który jest przed nami. To, że ludzie tak o mnie mówią i piszą, daje mi kopa i napędza, żeby dalej się rozwijać, pracować i żeby tych pochwał było jeszcze więcej.

Strzeliłeś gola z Widzewem, wcześniej była asysta przy bramce Jesusa Imaza – chociaż śmiano się, że to było bardziej odbicie niż intencjonalne zagranie. Czy po tamtej bramce czułeś, że stajesz się postacią w Jagiellonii, bez której trudno będzie sobie niebawem wyobrazić tę drużynę? Tak jak

trudno było sobie wyobrazić skrzydło bez Oskara Pietuszewskiego jesienią?

Już na obozie czułem, że ta pewność siebie wzrasta. Czułem się bardzo dobrze i wiedziałem, że dostanę szansę. Od początku rundy pokazuję, że daję radę. Trener to widzi i docenia, dostaję kolejne możliwości gry. Cieszę się, że tych minut jest coraz więcej i staram się odpłacać na boisku tym, co najlepsze.

To jest twoja pierwsza poważna runda w seniorskim zespole, jeśli odstawimy na bok mecze w rezerwach. Jest dużo i intensywnie. Jak twój organizm i głowa na to reagują? Czy wszystko naturalnie się spina, czy czułeś na początku, że jest za mocno lub za ciężko?

Myślę, że od początku to się zgrywało. Znam swój organizm i wiem, że jestem w stanie grać intensywnie co trzy dni. Możliwości motoryczne mam duże, więc nie miałem z tym problemu. Jeśli chodzi o głowę, to oczywiście było trochę zmęczenia psychicznego. Było dużo podróży, praktycznie cały czas poza domem, ale w dni wolne starałem się odciąć od piłki – wyjść na spacer ze znajomymi, pograć w padla, żeby po prostu od tego odsapnąć.

To się łączy ze zgrupowaniem. Okres grania co trzy dni w klubie minął, ale teraz na zgrupowaniu reprezentacji znów do tego wrócisz.

Pierwszy mecz niestety ominę, bo pauzuję za kartki, więc może te pierwsze kilka dni będzie luźniejszych, żeby odsapnąć, ale później są dwa mecze, w których trzeba dać z siebie wszystko. Nie będzie dużo czasu na odpoczynek.

Pojawisz się na zgrupowaniu U-19, ale nie sądziłeś, że być może podczas tego zgrupowania znajdziesz się na liście starszego zespołu? Jak odebrałeś te powołanie po ostatnim czasie w klubie?

Odbieram je z wielką dumą. To jest reprezentowanie swojego kraju, najważniejsza koszulka w karierze każdego sportowca. Nie ma dla mnie znaczenia, czy to jest U-19 czy U-21. Pojadę, dam z siebie wszystko, a jeżeli przyjdzie powołanie do U-21, to będę szczęśliwy.

Na Euro U-17 dwa lata temu byłeś dowoływany i nie grałeś zbyt wiele, podobnie w U-18. Teraz przyjeżdżasz jako piłkarz wiodący dla tego zespołu. Jak byś wytłumaczył ten przeskok? Czy to praca z trenerem Adrianem Siemieńcem i dołączenie do pierwszego zespołu Jagiellonii tak się na to przekłada? Zgadza się. Wcześniej nie byłem pierwszym wyborem w reprezentacjach. Na EURO zostałem dowołany, ponieważ kontuzji doznał Cyprian Popielec z Zagłębia Lubin. Byłem wtedy szczęśliwy, choć nie odgrywałem wówczas znaczącej roli. Teraz to się zmieniło. Myślę, że duży wpływ miało przesunięcie do pierwszego zespołu, trenowanie w lepszych warunkach z lepszymi zawodnikami pod okiem fachowców, takich jak trener Adrian Siemieniec, przy którym bardzo się rozwinąłem.

Czuję to po sobie. Jadąc na reprezentację, gdzie jestem już wiodącą postacią, widzę to też wśród zawodników.

Przyjeżdża chłopak, który dużo gra w Jagiellonii, potrafi coś i koledzy czują, że mogą na mnie liczyć.

Gdybyś miał porównać różnice w twojej roli w klubie i w reprezentacji – zarówno pod względem taktycznym, jak i funkcjonowania poza boiskiem – to są to inne środowiska?

Na boisku na pewno jest inaczej. W reprezentacji najczęściej występuję na pozycji numer 10, za napastnikiem. Gramy w formacji 1-3-5-2, więc można powiedzieć, że nawet jako drugi napastnik. W Jagiellonii to pozycja numer 8, czyli trochę niżej. Poza boiskiem staram się być sobą. W Jagiellonii jestem młodym chłopakiem, ale staram się pomagać, a nie tylko zamykać w sobie. Tak samo jest w reprezentacji – staram się być głośną postacią, podpowiadać. Wśród tych chłopaków mam już trochę więcej doświadczenia.

Jak byś opisał grę kadry U-19? Wspomniałeś o systemie, ale jakie są wasze charakterystyczne cechy jako zespołu i w czym upatrujesz waszych największych mocnych stron?

Ta reprezentacja jest naprawdę mocna. To dobry rocznik, jest wielu zdolnych chłopaków, a nie chcę nikogo pominąć. Mocnymi stronami są indywidualności, a także kolektyw. Ten zespół za bardzo się nie zmienia, dochodzą tylko pojedyncze postaci. Przyjeżdżając na zgrupowanie, wiemy, co mamy robić. Ta powtarzalność jest ważna. Trener jest otwarty na nasze propozycje, nie zamyka się tylko na swój system, słucha nas. To jest fajne, że mamy wpływ na to, co dzieje się na boisku.

Wiemy już, że przed marcowymi meczami z powodu kontuzji nie pojawią się Michael Izunwanne oraz Kamil Jakóbczyk. Z twojej perspektywy – jak duży jest to powód do zmartwień dla zespołu i sztabu?

Kamil i Michael to napastnicy. Michael na ostatnim zgrupowaniu reprezentacji zerwał więzadła, więc czeka go dłuższa pauza. To utalentowani zawodnicy, strzelali dużo goli.

Z Michaelem mam bardzo dobry kontakt, to mój przyjaciel, cały czas jesteśmy na łączach. Kamil to napastnik pracowity w obronie, dużo nam pomagał. Widziałem, kto jedzie na zgrupowanie w ich miejsce, ale nie znam tych chłopaków jeszcze tak dobrze. Mam nadzieję, że pomogą zespołowi. Na pewno ich brak to strata, ale liczę, że nowi koledzy dadzą radę.

Przed wami mecze z europejską czołówką. Który z nich zapowiada się na najtrudniejszy?

Kluczowy jest mecz, w którym nie będę grał – z Portugalią. Mierzyliśmy się już z tym rywalem oraz z Anglią i uważam, że Portugalia była mocniejszym zespołem indywidualnie. To naprawdę mocna drużyna. To pierwszy mecz, czyli najważniejszy – jeśli chcemy walczyć o awans, musimy w nim zapunktować.

Na co liczysz w kontekście tych kwalifikacji?

Wierzę w naszą drużynę. Nie raz pokazaliśmy, że wygrywaliśmy z takimi zespołami, więc nie jedziemy „na ścięcie”. Mamy duże szanse awansować dalej. Indywidualnie chcę pojechać i pokazać się z jak najlepszej strony, dołożyć jakieś liczby i pomagać zespołowi.

Wracając do EURO U-17 w 2024 roku – z tamtej drużyny Kacper Potulski i Oskar Pietuszewski to zawodnicy, którzy już wyfrunęli z naszego podwórka. Dużo mówi się też o Wojtku Mońce. Kto z twojej perspektywy może być nieoczywistym graczem, na którego ludzie powinni zwrócić większą uwagę? Ktoś, kto zdradza w treningu i grze potencjał przybliżający do wyjazdu?

Uważam, że Janek Leszczyński z Legii. Ostatnio debiutował w Ekstraklasie, ma bardzo duży potencjał. Podoba mi się na treningach – dobra prawa i lewa noga, dobre podanie. To potrzebne rzeczy dla środkowego obrońcy. W defensywie też jest mocny.

Biorąc pod uwagę dwa ostatnie sezony, kto jest absolutnie wiodącą postacią w kadrze i dlaczego?

Myślę, że Mateusz Dziewiatowski z Zagłębia. Był kapitanem już wcześniej, teraz też cały czas jeździ. Jest „głową” drużyny, zawsze jest go dużo, jest otwarty dla chłopaków, pomaga nowym. To prawdziwy lider.

Wróćmy do przeszłości. Kiedy wchodziłeś do zespołu, mieliśmy wrażenie, że jesteś pozytywnie bezczelny, pozbawiony strachu. Często młodzi zawodnicy trzymają się z boku, a u ciebie tego nie było widać. Czy to, że w wieku 11-12 lat przeniosłeś się z domu do Białegostoku z bratem, miało decydujący wpływ na taką postawę? Czy po prostu zawsze taki byłeś?

Myślę, że zawsze taki byłem – otwarty na ludzi, nie stresowałem się tym, co się może zdarzyć. Myślałem o tym, co jest teraz i po prostu kochałem grać w piłkę. Jeśli robisz to, co kochasz, nie myślisz o konsekwencjach, tylko się cieszysz. Wychodząc na stadion przed tysiące ludzi, czuję największą motywację. Poza boiskiem zawsze byłem otwarty i uśmiechnięty. Wyjazd z domu na pewno pomógł, bo musiałem szybciej zaadaptować się do życia, samemu gotować i wszystko ogarniać. Duży wpływ miała też szatnia, która mnie dobrze przyjęła, oraz starsi zawodnicy, zwłaszcza Taras Romanczuk i Jesus Imaz, na których zawsze mogę liczyć.

A propos braku stresu – twoi byli trenerzy z lat dziecięcych, których odpytywał kilka miesięcy temu Kuba Radomski, wskazują na jeszcze jeden wspólny mianownik, którym jest odwaga. To cecha wrodzona, naturalna czy może wynik tego, że zawsze grałeś ze starszymi kolegami?

Od lat młodzieńczych po prostu lubiłem oglądać zawodników, którzy się kiwają. Gdy wychodziłem na boisko, to też się kiwałem. Dzięki temu, że mi to wychodziło, byłem pewny siebie. Poza boiskiem buzia mi się nie zamykała, zawsze miałem dużo energii. Na boisku lubię – kolokwialnie mówiąc – kiwać się, sprawia mi to radość, a myślę, że ludziom na trybunach też, gdy zawodnik pokazuje coś ekstra. Na boisko wychodzę z nastawieniem, że mogę tylko zyskać. Staram się być odważny. Rywale to tacy sami ludzie jak my, nie są ani lepsi, ani gorsi. Jeśli głowa dojeżdża, to jesteśmy w stanie grać na takim poziomie jak oni.

Wspomniałeś o Jesusie i Tarasie. Trudno sobie wyobrazić klub bez nich w ostatnich latach. A jaką rolę odgrywają w twoim rozwoju? Można ich określić mianem mentorów czy raczej starszych kolegów,

którzy wytykają ci błędy, bo chcą dla ciebie dobrze?

Określiłbym ich bardziej jako starszych kolegów. Spędzamy dużo czasu razem, naprawdę bardzo mi pomagają i podpowiadają. Jesus dużo mi podpowiada w kwestii gry ofensywnej, czasami rozmawiamy po treningach lub w trakcie, jeśli widzi, że coś można zrobić lepiej. Taras dużo pomógł mi na początku od strony mentalnej. Gdy wszedłem do drużyny, to czułem, że to jest kapitan. Parę razy dostało mi się „po uszach”, ale teraz mam z nim dobrą relację. Gramy razem w środku i jestem dumny, że mogę grać u boku takich zawodników i legend tego klubu. Nie mogłem sobie wymarzyć lepszego wejścia w seniorską piłkę.

Pamiętasz jakąś konkretną burę, którą dostałeś od Tarasa? Znając go, to musi być taki przekaz, który zostaje w głowie na długo. To nie dotyczyło nawet aspektów boiskowych, lecz początków w szatni. Gdy wchodziłem, parę razy się dostało, że czegoś się nie zrobiło jako młody – a to piłki nienapompowane, a to gra się w darta zamiast czegoś innego.

W ankiecie Weszło Junior na pytanie „dodatkowy trening czy randka” wskazałeś dodatkowy trening. Czy to oznaka, że wcześnie zostałeś zaprogramowany na ten jeden kierunek, czy może to była odpowiedź pod publiczkę?

Nie pod publiczkę. Wyjście na randkę to nic złego, ale ja od zawsze wiedziałem, że chcę grać w piłkę. Moi rodzice i cała rodzina się pod to podporządkowali, widząc mój potencjał. Zmienili swoje życie o 180 stopni, żebym mógł przyjść do Jagiellonii i się rozwijać. Wiedziałem, że będę grał w piłkę i nie dopuszczałem myśli, że mi się nie uda. Nie wyobrażam sobie życia bez tego.

Kojarzę taką wypowiedź wiceprezesa PZPN ds. szkoleniowych, a jednocześnie prezesa Podlaskiego ZPN Sławomira Kopczewskiego, że transfer Oskara Pietuszewskiego pokazał wszystkim chłopakom z Podlasia, że można i że się da. Biorąc pod uwagę waszą bliską i przyjacielską relację z Oskarem – czy to cię dodatkowo napędza i motywuje? Z Oskarem znamy się już bardzo długo, z dziesięć lat, nasza relacja jest bardzo bliska. Gdy jeszcze grał w Jagiellonii, każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem, na przykład na padlu. Byliśmy bardzo zżyci. Kiedy dowiedziałem się, że Oskar wyjeżdża – to było podczas naszych wakacji w Madrycie – byłem najszczęśliwszy na świecie, że mu się udało. Z drugiej strony było przykro, że wyjeżdża przyjaciel, ale cały

czas jesteśmy na łączach. Wiedziałem, że stać go na grę tam, ale nawet mnie zaskoczył, że aż tak „wystrzelił”. Jestem z niego bardzo dumny. Oskar pokazuje, że chłopak z Podlasia może podbijać Europę i wchodzić tam bez kompleksów.

Był też taki świetny moment, że ty strzeliłeś hat-tricka Fiorentinie, a Oskar zaraz poprawił pierwszym golem w lidze. Tak było. Ja strzeliłem hat-tricka w czwartek, a w weekend Oskar odpowiedział bramką w pierwszej minucie. Śmialiśmy się z tego, oglądałem to w domu. Żartowaliśmy, że nie może być cicho – jak nie jeden, to drugi. Teraz on jest „w gazie” i w każdym meczu ładuje bramkę.

Jak reagujesz, widząc Oskara, który dostał podanie, musiał przebiec kawałek z piłką, a potem „zawiązał na kokardę” nogi mistrzowi świata Otamendiemu?

Micha się cieszy. Znam go i wiedziałem, że on nie będzie strzelał od razu, tylko będzie go kładł. On lubi sobie wszystko utrudniać i komplikować, nie lubi iść na skróty. Wszyscy widzieli tę akcję, jak skręcił Otamendiego.

[U-18] Kowale własnego losu. Rocznik 2008 gra o rozstawienia

W MARCU DLA REPREZENTACJI POLSKI U-18 KOŃCZY SIĘ

KRÓTKI CZAS TESTÓW POD OKIEM NOWEGO SELEKCJONERA.

ROCZNIK 2008 JAKO PIERWSZY W PEŁNI WSZEDŁ W NOWY

SYSTEM KWALIFIKACJI UEFA, W KTÓRYM JUŻ NA NIESPEŁNA

PÓŁTORA ROKU PRZED MISTRZOSTWAMI EUROPY U-19 KAŻDY

PUNKT WPŁYWA NA KOLEJNE LOSOWANIA I DROGĘ DO TURNIEJU FINAŁOWEGO.

Od sparingów do stawki

To tegoroczna nowość, że na etapie U-18 reprezentacje narodowe przystępują do meczów o punkty. Dotychczas sezon w tej kategorii wiekowej był tym przejściowym pomiędzy dwoma cyklami kwalifikacyjnymi do juniorskich turniejów mistrzowskich w kategoriach U-17 oraz U-19. W niektórych federacjach kadry U-18 w ostatnich latach w ogóle nie było w strukturach, a zawodnicy po wyjściu z kategorii U-17 albo od razu wskakiwali do reprezentacji starszego rocznika, albo na cały sezon trafiali w reprezentacyjną próżnię.

W Polskim Związku Piłki Nożnej drużyna narodowa U-18 funkcjonowała do 2019 roku, gdy w jej skład wchodzili piłkarze z rocznika 2001. Potem na trzy lata zniknęła ze struktur, aż na początku 2022 roku została powołana na nowo. Wówczas podlegali pod nią gracze urodzeni w roku 2004, a ich selekcjonerem został Marcin Brosz. Wiosną 2022 drużyna rozegrała pięć spotkań towarzyskich, a w kolejnym sezonie przebrnęła przez kwalifikacje i po 17 latach znalazła się w turnieju finałowym ME U-19. To z tej ekipy wywodzą się obecni liderzy kadry U-21: Tomasz Pieńko, Antoni Kozubal czy Sławomir Abramowicz.

Grupa 1

BELGIA Słowenia Szwecja Cypr

Grupa 2

Włochy Irlandia Polska SZKOCJA

Grupa 3 Czechy FINLANDIA Ukraina Estonia

Grupa 4

Niemcy AUSTRIA Izrael Bośnia i Hercegowina

Grupa 5

Anglia CHORWACJAHiszpania Bułgaria

Grupa 6

Portugalia Serbia GRECJA Kazachstan

Grupa 7

FrancjaSZWAJCARIA Węgry Walia * wielkimi literami wpisano gospodarzy turniejów kwalifikacyjnych

Dla kolejnych trzech roczników etap U-18 był czasem nowego otwarcia po mniej lub bardziej udanych występach w EURO U-17. Rocznik 2005 rozegrał w tym okresie siedem meczów towarzyskich i to w jednym z nich debiut w narodowych barwach zanotował Jan Ziółkowski, obecnie obrońca AS Roma i seniorskiej reprezentacji Polski. Rocznik 2006 przez ME U-17 dostał się do MŚ U-17, więc jesień 2023 podporządkowano jeszcze tej imprezie, ale wiosną 2024 stery w tym zespole przejął po Marcinie Włodarskim Wojciech Kobeszko. W roczniku 2007 selekcjoner Łukasz Sosin miał w kategorii U-18 (sezon 2024/25) aż 10 sparingów, w czasie których debiutowali i są w kadrze do dziś m.in. Bright Ede, Michał Synoś, Maciej Wojciechowski czy Jakub Zbróg.

Kowale własnego losu

W tym kontekście trochę mniej komfortu miał Radosław Sobolewski, który w sierpniu – na nieco ponad pół roku przed meczami o stawkę – został ogłoszony selekcjonerem reprezentacji Pol-

ski rocznika 2008. Rocznika, który pięć miesięcy wcześniej rozczarował swoim występem w drugiej rundzie kwalifikacji do mistrzostw Europy i świata U-17 2025. Biało-czerwoni, prowadzeni wówczas jeszcze przez Dariusza Gęsiora, zremisowali z Islandią i Belgią oraz przegrali z Irlandią, plasując się w swojej grupie na trzeciej lokacie – niewystarczającej do awansu na turnieje finałowe mistrzostw Starego Kontynentu i całego globu, ale zapewniającej utrzymanie w lidze A przed losowaniem pierwszej rundy kwalifikacji do ME w kategorii U-19. To właśnie jedno z podstawowych założeń reformy UEFA, obejmującej rocznik 2008 i wszystkie kolejne – uzależnić od siebie dwa cykle kwalifikacyjne, sprawiając, że każdy mecz na każdym etapie może mieć olbrzymie znaczenie. Tak jak w przypadku Polaków, którzy przed rokiem, nie mając już żadnych szans na awans do ME U-17, bardziej niż o przedłużenie nikłych nadziei na dostanie się do MŚ U-17, w ostatniej kolejce walczyli o uniknięcie czwartego miejsca w tabeli,

które wiązałoby się ze spadkiem do ligi

B. Ostatecznie nasi zawodnicy dopięli swego, remisując 2:2 z Belgami. Zajęli tym samym trzecie miejsce w grupie, a to przełożyło się na rozstawienie w trzecim koszyku przed kolejnym losowaniem, już dla kategorii U-19 i pod wodzą nowego selekcjonera.

Przełożenie miejsca w jednej fazie na koszyk w następnej to kolejny efekt reformy rozgrywek – dany rocznik staje się kowalem własnego losu od momentu przystąpienia do pierwszej fazy kwalifikacji w kategorii U-17. To osiągane tu i teraz wyniki wpływają na dalsze rozstawienia, a nie jak przez lata – ranking współczynników wyliczany na podstawie czterech wcześniejszych sezonów w wykonaniu starszych roczników.

Wizytówka projektu Future

Wydłużenie kwalifikacji do ME U-19 z dotychczasowych dwóch do trzech rund sprawia, że rośnie liczba meczów o punkty – naturalnie kosztem sparingów. Radosław Sobolewski i jego sztab jesie-

nią musieli uwijać się jak w ukropie, aby możliwie najlepiej przygotować się na marzec. – Nie możemy przeoczyć żadnego wartościowego zawodnika. W rundzie jesiennej obejrzeliśmy 72 mecze na żywo, oceniając występy 77 zawodników z rocznika 2008 – wyliczał w grudniowej rozmowie z „Łączy nas piłka” 49-letni szkoleniowiec.

Ocenianych najwyżej nowy selekcjoner miał okazję zaprosić na trzy zgrupowania – we wrześniowym, październikowym i listopadowym oknie FIFA. Choć wyniki rozgrywanych w ich trakcie meczów towarzyskich zeszły na drugi plan, to trudno by nie napawały optymizmem. Pod wodzą Sobolewskiego biało-czerwoni odnieśli pięć zwycięstw i dwukrotnie zremisowali, ani razu nie zaznając smaku porażki. Na rozkładzie mają m.in. zawsze mocnych Holendrów czy Irlandczyków, którym odgryźli się za wcześniejszą po-

SZTAB

REPREZENTACJI POLSKI U-18

Selekcjoner: Radosław Sobolewski

Trener asystent: Łukasz Nadolski

Trener przygotowania mentalnego: Hubert Trocikowski

Trener bramkarzy: Grzegorz Sandomierski

Trener przygotowania motorycznego: Daniel Gołębiewski

Analityk: Andrzej Gomołysek

Kierownik: Karol Maur

Lekarz: Szymon Urban

Fizjoterapeuta: Marcin Dudzik

Fizjoterapeuta: Filip Jaworski

NOWY FORMAT ROZGRYWEK UEFA DLA REPREZENTACJI NARODOWYCH

NA ETAPACH U-17 I U-19 (na przykładzie rocznika 2008)

JESIEŃ 2024: I RUNDA KWALIFIKACJI DO ME I MŚ U-17 - uczestniczą wszystkie federacje (z wyjątkiem Rosji)

WIOSNA 2025: II RUNDA KWALIFIKACJI DO ME I MŚ U-17 - w lidze A 28 reprezentacji walczy o 7 miejsc w ME i 11 w MŚ - w lidze B rywalizują pozostałe reprezentacje

WIOSNA 2025: turniej finałowy ME U-17 - uczestniczy 8 reprezentacji – gospodarz i 7 ekip z kwalifikacji

JESIEŃ 2025: turniej finałowy MŚ U-17 - uczestniczy 48 reprezentacji, w tym 11 z Europy

WIOSNA 2026: I RUNDA KWALIFIKACJI DO ME U-19

- w lidze A 28 reprezentacji – 21 z ligi A i 7 z ligi B z poprzedniego etapu - w lidze B pozostałe reprezentacje

JESIEŃ 2026: II RUNDA KWALIFIKACJI DO ME U-19

- w lidze A 28 reprezentacji – 21 z ligi A i 7 z ligi B z poprzedniego etapu - w lidze B pozostałe reprezentacje

WIOSNA 2027: III RUNDA KWALIFIKACJI DO ME U-19

- w lidze A 28 reprezentacji – 21 z ligi A i 7 z ligi B z poprzedniego etapu

LATO 2027: turniej finałowy ME U-19 - uczestniczy 8 reprezentacji – gospodarz i 7 ekip z kwalifikacji

rażkę na etapie U-17, zyskując psychologiczną przewagę przed konfrontacją w kwalifikacjach (25 marca).

W siedmiu sparingach zagrało łącznie 33 zawodników, a z liczby minut spędzonych przez nich na boisku można wyczytać już, komu w pierwszym okresie swojej pracy najmocniej zdążył zaufać trener Sobolewski. Komplet spotkań zaliczyło u niego ośmiu graczy: Antoni Burkiewicz, Mateusz Cegliński, Adam Ciućka, Tymoteusz Gmur, Mateusz Lauryn, Pascal Mozie, Krystian Rostek oraz Filip Skorb. Występami między słupkami dzielili się Jakub Zieliński z Hubertem Charużym, a sporo czasu na murawie spędzili także Jakub Zawadzki, Sammy Dudek, Wojciech Szymczak czy Jakub Ligocki – kolejny przedstawiciel tego rocznika po debiucie w PKO BP Ekstraklasie. Poza Ciućką oraz kontuzjowanymi Zielińskim i Szymczakiem wszyscy wymienieni otrzymali powołania również w marcu. Część spośród wyżej wymienionych stanowi o sile reprezentacji już od etapu U-15. Ale jest i grupa, która u poprzedniego selekcjonera albo nie grała wcale, albo w trakcie trzech sezonów odegrała w drużynie marginalną rolę. Wielu z nich dopiero

teraz zaczyna być gotowa na rywalizację międzypaństwową – niemal co czwarty zawodnik, który dotychczas wystąpił u trenera Sobolewskiego, na wcześniejszym etapie selekcji został sklasyfikowany przez PZPN jako późno dojrzewający i brał udział w projekcie Future.

O pole position na decydujące etapy

Rywalami biało-czerwonych w pierwszej fazie kwalifikacji do przyszłorocznych mistrzostw Europy do lat 19 będą Włosi, Irlandczycy oraz Szkoci. Najmocniejsi, przynajmniej w teorii, są ci pierwsi – półfinaliści zeszłorocznego EURO i brązowi medaliści mundialu dla rocznika 2008. Jednocześnie przy Italii najprostsze zadanie powinien mieć sztab naszej reprezentacji. Drużynę z Półwyspu Apenińskiego wciąż prowadzi ten sam trener (Massimiliano Favo), który w styczniowym sparingu

przeciwko Hiszpanom (0:1) w podstawowej jedenastce wystawił aż ośmiu piłkarzy z wyjściowego składu z meczu o trzecie miejsce MŚ U-17 rozegranego pod koniec listopada. Na więcej testów 59-letni szkoleniowiec zdecydował się podczas lutowego dwumeczu towarzyskiego z Ukrainą (2:2, 0:1), generalnie jednak Włosi nie zmienili się szczególnie względem poprzedniego roku. To dobra wiadomość, choć dzięki indywidualnym umiejętnościom poszczególnych zawodników to wciąż Italia będzie zdecydowanym faworytem do wygrania grupy. Jednym z najważniejszych graczy tej ekipy jest mający polskie korzenie napastnik Thomas Campaniello. Warto podkreślić, że Włosi w tym roku już trzykrotnie spotykali się na zgrupowaniach. W marcu w tym celu przełożono nawet kolejkę juniorskich rogrywek ligowych.

Gdyby sugerować się wyłącznie podziałem na koszyki, drugą siłą naszej grupy powinni być Irlandczycy, którzy podczas listopadowych mistrzostw świata U-17 wygrali swoją grupę przed Uzbekistanem, Paragwajem i Panamą, w 1/16 finału uporali się z Kanadą i dopiero na następnym etapie musieli uznać wyższość Szwajcarów. Niedługo przed udanym mundialem formę drużyny z Zielonej Wyspy sprawdzili podopieczni trenera Sobolewskiego, którzy po trafieniach Filipa Skorba i Jakuba Zawadzkiego wygrali 2:0, mimo że kończyli ten mecz w dziesiątkę. – Tym optymistycznym akcentem na pewno będziemy budować atmosferę przed starciem o punkty – zapowiada polski selekcjoner. Choć w 2025 roku Polacy rywalizowali z Irlandczykami dwukrotnie, co na etapach młodzieżowych jest rzadkością, to

POLSKA I JEJ RYWALE W KWALIFIKACJACH ROCZNIKA 2008

Kraj Wyniki w II fazie kwalifikacji do ME i MŚ U-17 2025

Islandia 1:1

Irlandia 0:2

Belgia 2:2

Polska

3. miejsce w grupie

▶ 3. koszyk przed losowaniem

I fazy kwalifikacji do ME U-19 2027

Słowacja 1:0

Ukraina 2:1

Chorwacja 2:1

Włochy

1. miejsce w grupie

▶ 1. koszyk przed losowaniem

I fazy kwalifikacji do ME U-19 2027

Belgia 0:1

Polska 2:0

Islandia 5:0

Irlandia

2. miejsce w grupie

▶ 2. koszyk przed losowaniem

I fazy kwalifikacji do ME U-19 2027

Macedonia Północna 2:2

Rumunia 2:0

Liechtenstein 8:0

Szkocja

1. miejsce w grupie w lidze B

▶ awans do ligi A

i 4. koszyk przed losowaniem

I fazy kwalifikacji do ME U-19 2027

Liczba udziałów w ME U-19 (maks. 22) Najlepszy wynik w ME U-19

3 (ostatnio w 2023) faza grupowa (2004, 2006, 2023)

10 (ostatnio w 2024) mistrzostwo (2003, 2023)

3 (ostatnio w 2019) półfinał (2002, 2011, 2019)

1 (2006) wicemistrzostwo (2006)

ich rozpracowanie było dla trenera Sobolewskiego i jego sztabu nie lada wyzwaniem. W grudniu ogłoszono, że w irlandzkiej federacji doszło do sporych zmian, a ze stanowiskami pożegnało się kilku selekcjonerów, w tym prowadzący dotychczas rocznik 2008 Colin O’Brien. W kolejnych miesiącach Irlandia nie rozegrała ani jednego meczu i bardzo długo zwlekała z ogłoszeniem powołań na kwalifikacje. Biało-czerwoni zmierzą się z nią na inaugurację eliminacji, co komplikowało analizę tego rywala. Warto przy tym pamiętać, że z drugiego koszyka można było trafić gorzej, na przykład na wicemistrzów świata U-17 rocznika 2008 – Austriaków.

Równie zagadkowa co Irlandia będzie na starcie zmagań reprezentacja Szkocji. Swoje ostatnie mecze rocznik 2008 „Tartanowej Armii” rozegrał rok temu. For-

malnie – w drugiej rundzie kwalifikacji do ME i MŚ U-17, ale w rzeczywistości – nie o awans na te turnieje, a o promocję z ligi B do ligi A. Szkoci zremisowali wówczas 2:2 z Macedonią Północną, pokonali 2:0 Rumunię i rozbili 8:0 Liechtenstein. Jesienią kilku wyróżniających się przedstawicieli tej ekipy – kapitan Alfie Osborne, o rok młodszy Callan Hamill z Arsenalu oraz największa gwiazda rocznika 2008 Fletcher Boyd z Aston Villi – zasiliło kadrę rocznika 2007, m.in. w nieudanych kwalifikacjach do ME U-19 2026. Pozostali gracze urodzeni w 2008 roku dopiero wracają do gry w narodowych barwach. Polacy zmierzą się z nimi w ostatniej kolejce, więc nasz sztab już na miejscu dokona analizy dwóch pierwszych starć Szkotów.

Filip Andrzejczak (bramkarz) Warta Gorzów Wlkp.

Jan Bienduga (bramkarz)

Hubert Charuży (bramkarz)

Cegliński (obrońca)

Aaron Epia (obrońca)

Mateusz Lauryn (obrońca)

Mackiewicz (obrońca)

Przybyłko (pomocnik)

Rosół (pomocnik)

Juśkiewicz (wahadłowy)

Jakub Ligocki (wahadłowy)

Rostek (wahadłowy)

Jakub Zawadzki (wahadłowy)

Skorb (napastnik)

Szczygieł (napastnik)

Część zawodników kadry Szkocji to dobrzy znajomi najlepszego strzelca naszej reprezentacji – Filipa Skorba. Lewonożny napastnik, który w pierwszych pięciu meczach kadencji trenera Sobolewskiego strzelił sześć goli, urodził się w Szkocji i to dla niej rozegrał swoje pierwsze mecze międzypaństwowe, jeszcze na etapie U-16. Dopiero półtora miesiąca później – w kwietniu 2024 roku – zadebiutował w kadrze Polski i do dziś zagrał dla niej 25 razy, zdobywając 13 bramek. Teraz wraca do swojej drugiej ojczyzny.

Po pierwszej rundzie kwalifikacji rocznika 2008 nikt nie odpadnie z dalszej rywalizacji, ale miejsce zajęte w tabeli będzie rzutowało na przydział do koszyków przed losowaniem drugiej rundy. Analogicznie będzie między drugą a trzecią rundą. Na dziś kluczowe jest uniknięcie ostatniej lokaty, równoznacznej z tym, że aby awansować do ME U-19 2027, trzeba będzie wygrać swoje grupy w kolejnych rundach: w drugiej w lidze B oraz w trzeciej w lidze A po losowaniu z ostatniego, czwartego koszyka. RAFAŁ CEPKO

Filip Skorb – strzelić „swoim”

KWALIFIKACYJNY TURNIEJ W SZKOCJI

BĘDZIE MIAŁ SZCZEGÓLNE ZNACZENIE ZWŁASZCZA

DLA JEDNEGO Z REPREZENTANTÓW POLSKI U-18. FILIP SKORB, NAJSKUTECZNIEJSZY ZAWODNIK KADRY ROCZNIKA 2008,

Filip Skorb

Artur Boruc to ważna postać w historii klubu. A dla mnie liczyło się to, że historię Celtiku pisali on i inni polscy piłkarze.

Dokładnie dwa lata temu, w drugiej połowie marca

2024 roku, Filip Skorb był świeżo po swoich

16. urodzinach i trzech występach w reprezentacji Szkocji U-16. W starciach z Rumunią, Cyprem oraz Norwegią spędził na murawie łącznie ponad dwie godziny, w jednym przypadku rozpoczynając spotkanie w wyjściowej jedenastce.

Samo powołanie do juniorskiej ekipy „Tartanowej Armii” było kwestią czasu, odkąd kilka miesięcy wcześniej lewonożny napastnik związał się z Celtikiem. Jeśli ktoś ze szkockim paszportem trafia do akademii klubu z Glasgow, automatycznie wpada również na radary tamtejszej federacji. W kontekście Skorba mowa była dodatkowo o graczu, który był jednym z najbardziej rozchwytywanych graczy młodego pokolenia w Szkocji, wzbudzając zainteresowanie także angielskich klubów: Leeds oraz Newcastle. Ostatecznie o wyborze „The Bhoys” przesądził… Artur Boruc. – To ważna postać w historii klubu. A dla mnie liczyło się to, że historię Celtiku pisali on i inni polscy piłkarze – mówił przed rokiem podczas zgrupowania Talent Pro „Skorbik”.

Przed dołączeniem do Celtiku Filip szkolił się w Portobello Edynburg. Jego rodzice – nauczyciele wychowania fizycznego – wyemigrowali z kraju, zanim chłopiec się urodził. A gdy już przyszedł na świat, od początku przelewali na niego sportową pasję. Filip uprawiał wszystkie dyscypliny, jakie tylko się dało, a w biegach sprinterskich i skoku w dal odnosił nawet ogólnokrajowe sukcesy. W piłkę grał w lokalnym Portobello.

Po raz pierwszy klub zmienił już w wieku 8 lat. Wszystko dlatego, że rodzina Skorbów na kilka lat wróciła do Polski, osiadając w Lęborku. Filip trafił do Ósemki i trenował w niej przez niespełna trzy sezony. Potem wraz z rodzicami wrócił na Wyspy i do zajęć w Portobello. Wkrótce został mistrzem Szkocji w kategorii U-13 w biegu na 200 metrów oraz w skoku w dal.

Dziś 18-latek w pełni skupia się na futbolu, bazując na cechach fizycznych wypracowanych podczas treningów lekkoatle-

tycznych. Podczas swojego pierwszego zgrupowania w barwach reprezentacji Polski U-16 – w marcu 2024 roku w Warszawie – napastnik od razu dał się poznać jako silna dziewiątka. – W trakcie gry kontrolnej z czwartoligowym Hutnikiem Warszawa „Skorbik” mierzył się z blisko dwumetrowym seniorem i już na samym początku meczu szybko go sobie „przestawił”, zabierając się z piłką w kierunku bramki rywala. Pomyślałem sobie wtedy: „Oho, tutaj może być ciekawie!”. I faktycznie, jeśli chodzi o cechy motoryczne i siłowe, Filip to jeden z naszych najmocniejszych zawodników – opowiadał swego czasu Mateusz Wiech, wówczas kierownik kadry rocznika 2008, obecnie pełniący tę funkcję w reprezentacji U-20. – To bardzo radosny, uśmiechnięty, pozytywnie nastawiony do życia chłopak. W październiku 2024 roku początkowo nie znalazł się na liście powołań na pierwszą rundę kwalifikacji do EURO U-17, ale wobec kontuzji innego zawodnika został dowołany. Kiedy zadzwoniłem do niego, by powiedzieć mu, że może pakować się na zgrupowanie, ucieszył się tak bardzo i tak głośno, że telefon prawie wypadł mi z ręki. Nie mogłem się powstrzymać, aby nie cieszyć się razem z nim. Gołym okiem widać, że gra dla naszej reprezentacji to dla Filipa wielka sprawa. I rzeczywiście – od pierwszej konsultacji w Polsce napastnik Celtiku reprezentował już tylko biało-czerwone barwy. Na etapie U-16 Skorb był powoływany na turniej towarzyski w Rumunii (kwiecień 2024) oraz na UEFA Development na Warmii i Mazurach (maj 2024), gdzie strzelił swoje pierwsze dwa z dotychczasowych 13 goli w spotkaniach międzypaństwowych. W sezonie 2024/25, czyli dla rocznika 2008 na etapie U-17, lewonożny piłkarz dorzucił trafienie w Pucharze Syrenki, ale na powołanie na pierwszą część kwalifikacji do ME i MŚ U-17 to było za mało. Przynajmniej pierwotnie, bo potem – jak wspominał Mateusz Wiech – Skorb wskoczył awaryjnie do kadry i został jednym z jej bohaterów. Zdobył wówczas dwie bramki, w tym tę najcenniejszą – w piątej minucie doliczonego czasu gry ostatniego

meczu ze Słowenią. Gdyby nie to trafienie, biało-czerwoni przegraliby 1:2 i zajęliby drugie miejsce w grupie, a to przełożyłoby się na gorszą sytuację przed losowaniem grup drugiej fazy zmagań. Potem Filip wziął udział w zgrupowaniu Talent Pro w tureckim Belek (styczeń 2025), w lutym była obiecująca próba generalna kadry przed drugą fazą kwalifikacji (dwa gole przeciwko Norwegom), ale już w marcu biało-czerwoni spisali się

rozczarowująco. Dwa remisy i porażka nie mogły przełożyć się na awans do finałów wielkich turniejów. Sam Skorb nie chciał się wówczas przyznać, ale na zgrupowanie przyleciał z urazem. Wrodzona ambicja nie pozwoliła mu odpuścić, ale kontuzja niestety negatywnie wpłynęła na jego postawę.

– Filip to typowa dziewiątka, napastnik, który nie kalkuluje. Szczególnie pod jednym względem jest rewelacyjny: niezależ-

nie, czy gra od początku, czy wchodzi w przerwie albo na samą końcówkę meczu, zawsze daje z siebie wszystko i prze, by strzelić jak najwięcej goli. Bramki zdobywa z różnych pozycji, i z okolic szesnastego metra, i z bliższej odległości. Chce szybko rozwiązywać sytuacje, więc kiedy otrzyma piłkę w polu karnym, rzadko ją oddaje, samemu chcąc finalizować akcję – charakteryzuje byłego podopiecznego Dariusz Gęsior, w latach 2022-25 selekcjoner reprezentacji Polski rocznika 2008, obecnie zajmujący się kadrą rocznika 2011. – Jest świetnie dysponowany fizycznie, dzięki czemu dobrze wypełnia również zadania defensywne. W obronie wysokiej rusza agresywnie do pressingu, cechuje go bezkompromisowość i maksymalne zaangażowanie. U niego nie ma przestojów, straconych piłek czy odstawiania nogi. Już kiedy przyjechał do nas po raz pierwszy, widać było, że to trochę inaczej szkolony chłopak. Z pewnymi niedostatkami technicznymi, ale ogromnie zdeterminowany. Po nieudanych zeszłorocznych kwalifikacjach i utracie szans na udział w którymś z wielkich turniejów w kategorii U-17 kadra rocznika 2008 zakończyła funkcjonowanie w dotychczasowej formie. U trenera Gęsiora licznik Skorba zatrzymał się na 7 golach w 18 meczach.

Do września zawodnicy urodzeni w 2008 roku nie mieli zaplanowanych żadnych akcji szkoleniowych ani meczów towarzyskich. W sierpniu ogłoszono, że nowym selekcjonerem reprezentacji został Radosław Sobolewski. W trzech dotychczasowych zgrupowaniach za kadencji 49-latka Filip Skorb zanotował komplet siedmiu występów. W pierwszych pięciu spotkaniach napastnik Celtiku za każdym razem strzelał przynajmniej jednego gola i dziś – przed startem kolejnych kwalifikacji – ma ich już łącznie 13 w 25 meczach dla Polski.

Najlepiej smakowałby jednak ten przeciwko Szkotom na zamknięcie – miejmy nadzieję – udanej inauguracji kwalifikacji do EURO U-19 2027.

RAFAŁ CEPKO

[U-17] Przełamać klątwę gospodarza

REPREZENTACJE POLSKI W KATEGORII U-17

WIELOKROTNIE UDOWADNIAŁY W OSTATNICH LATACH, ŻE POTRAFIĄ NALEŻEĆ DO EUROPEJSKIEJ CZOŁÓWKI.

JEST JEDNAK JEDNA BARIERA, KTÓREJ BIAŁO-CZERWONI

WCIĄŻ NIE POKONALI – AWANS DO MISTRZOSTW EUROPY

Z DECYDUJĄCEJ RUNDY KWALIFIKACJI ROZGRYWANEJ

W ROLI GOSPODARZA. W MARCU ROCZNIK 2009

SPRÓBUJE PRZEŁAMAĆ TĘ SERIĘ PODCZAS TURNIEJU

W BRZEGU I OPOLU. WSZYSTKIE MECZE POLAKÓW

BĘDĄ TRANSMITOWANE NA KANALE

YOUTUBE ŁĄCZY NAS PIŁKA TV.

GRUPY DRUGIEJ RUNDY KWALIFIKACJI DO ME I MŚ U-17 2026

Grupa 1

Niemcy Francja SŁOWENIA Macedonia Północna

Grupa 2

Islandia Portugalia WŁOCHY Rumunia

Grupa 3

SzwecjaCZARNOGÓRAGrecja Norwegia

Grupa 4

Czechy Kazachstan Austria DANIA

Grupa 5

Belgia Cypr SERBIA Szwajcaria

Grupa 6

Hiszpania Turcja Szkocja IRLANDIA PÓŁNOCNA

Grupa 7

Irlandia Słowacja Chorwacja POLSKA * wielkimi literami wpisano gospodarzy turniejów kwalifikacyjnych

Dotychczas ściany nie pomagały

Ostatniego podejścia Polaków do Elite

Round U-17 jako gospodarz nie trzeba szukać daleko. Przed rokiem rocznik 2008 walczył o awans do wielkich turniejów w Koszalinie. Skończyło się rozczarowująco – remisami z Islandią i Belgią oraz porażką z Irlandią.

– Kiedy w trakcie tak ważnego turnieju rywalizujesz u siebie, na chłopakach ciąży większa presja. Otaczają ich rodziny, znajomi, dziewczyny i to wszystko na nich oddziałuje. Teraz było podobnie. Poniekąd to rozumiem, bo jak byłem młody, to sam nie lubiłem, kiedy na trybunach byli moi znajomi – tłumaczył swoich ówczesnych podopiecznych trener Dariusz Gęsior. – Dla mnie historia nie ma znaczenia i nie ukrywam, że chciałem grać u siebie. Mamy pozytywne doświadczenia z tym związane, bo w ubiegłym roku wygraliśmy w Polsce dwa turnieje: UEFA Development w Kętrzynie i Biskupcu oraz

kim i Błoniu – zapowiada dla kontrastu selekcjoner

Piotr Kobierecki, pracujący z rocznikiem 2009 od października 2024 roku. 40-letni szkoleniowiec przejął drużynę na etapie U-16 po Marcinie Włodarskim, który odchodził wówczas do Zagłębia Lubin. Wcześniej Włodarski zdążył zapisać się w historii naszego reprezentacyjnego futbolu jako drugi selekcjoner, który poprowadził kadrę na dwóch największych turniejach w kategorii do lat 17. W 2023 roku prowadzona przez niego ekipa rocznika 2006 najpierw dotarła do półfinału mistrzostw Europy, a pół roku później wzięła udział w mistrzostwach świata. Poza Włodarskim w obu tych imprezach funkcję selekcjonera pełnił wcześniej tylko Andrzej Zamilski.

Od sezonu 2024/25, gdy liczbę uczestników EURO zmniejszono z 16 do 8, a mundial rozszerzono do 48 ekip, w tym aż 11 z konfederacji UEFA, trudniej jest dostać

SZTAB REPREZENTACJI POLSKI U-17

Selekcjoner: Piotr Kobierecki

II trener: Marcin Łazowski

Trener przygotowania indywidualnego: Sebastian Mila

Analityk: Artur Gadzicki

Trener bramkarzy: Mateusz Sławik

Trener przygotowania motorycznego: Piotr Celeban

Kierownik: Daniel Garnicz Garnicki

Lekarz: Jarosław Jezierski

Fizjoterapeuta: Jakub Korkiewicz

Fizjoterapeuta: Łukasz Pawik

POLSKA I JEJ RYWALE W KWALIFIKACJACH U-17

Kraj Wyniki w I fazie kwalifikacji

Niemcy 1:4

Luksemburg 1:0

Polska

Irlandia

Słowacja

2. miejsce w grupie

▶ 4. koszyk przed losowaniem

II fazy

Kosowo 2:0

Wyspy Owcze 3:0

Austria 2:0

1. miejsce w grupie

▶ 1. koszyk przed losowaniem

II fazy

Bułgaria 1:0

San Marino 2:0

Szwajcaria 1:1

1. miejsce w grupie

▶ 2. koszyk przed losowaniem

II fazy

Kazachstan 1:2

Albania 3:0

Holandia 3:2

Chorwacja

2. miejsce w grupie

▶ 3. koszyk przed losowaniem

II fazy

Liczba udziałów w ME U-17 (maks. 23)

Najlepszy wynik w ME U-17

5 (ostatnio w 2024)

6 (ostatnio w 2023)

Liczba udziałów w MŚ U-17 (maks. 20)

Najlepszy wynik w MŚ U-17

półfinał (2012, 2023) 3 (ostatnio w 2023) 4. miejsce (1993)

ćwierćfinał (2017, 2018, 2023) 1 (2025) 1/8 finału (2025)

2 (ostatnio w 2024)

półfinał (2013) 1 (2013) 1/8 finału (2013)

6 (ostatnio w 2024) 4. miejsce (2005) 4 (ostatnio w 2025)

się na mistrzostwa Starego Kontynentu, które wcześniej przez lata wyłaniały uczestników globalnego czempionatu. Dlatego konfrontacje z Irlandczykami i Słowakami (oba mecze zostaną rozegrane w Brzegu) oraz Chorwatami (Opole) będą ważyć jeszcze więcej, a scenariusz, zgodnie z którym wszystko rozstrzygać się będzie w ostatniej kolejce zmagań, jest bardzo prawdopodobny. Triumf w grupie to awans na dwa turnieje jednocześnie. Zajęcie drugiego miejsca będzie oznaczało konieczność porównywania swojego dorobku z pozostałymi wicemistrzami grup. Na listopadowy mundial do Kataru poleci ich łącznie czterech.

Stawką powrót do elity

Nieudane ubiegłoroczne podejście do drugiej rundy kwalifikacji w wykonaniu

ćwierćfinał (2015)

rocznika 2008 przerwało passę udziału biało-czerwonych w czterech kolejnych wielkich turniejach w kategorii U-17. W 2022 roku Polacy wystąpili na EURO w Izraelu. Rok później osiągnęli pamiętny półfinał na Węgrzech, by pół roku później polecieć po bolesną naukę na mundial do Indonezji. Przed dwoma laty nasza reprezentacja osiągnęła w mistrzostwach Starego Kontynentu ćwierćfinał, a nieznaczna porażka z Portugalią (1:2) jest do dziś ostatnim meczem rozegranym przez Polaków na imprezie tej rangi w kategorii U-17.

W latach 2022-24 trzy kolejne roczniki polskiej kadry U-17 na stałe zagościły w ścisłej europejskiej elicie. Poza Polakami we wszystkich czterech turniejach w tym okresie wystąpili wyłącznie Francuzi oraz Hiszpanie.

Już dziś wiemy, że w tegorocznych mistrzostwach zabraknie m.in. Anglików oraz Holendrów, którzy nie przebrnęli pierwszej fazy kwalifikacji i w marcu będą grać o wygrzebanie się z ligi B. Zamiast rywalizacji z najlepszymi czekają ich konfrontacje kolejno z Wyspami Owczymi, Izraelem oraz Estonią (Anglia), a także z Kosowem i Białorusią (Holandia). O kilka minut od ligi B byli jesienią również Włosi, którzy uratowali się w samej końcówce starcia z Ukrainą.

Stały dopływ świeżej krwi

Sensacji nie brakowało, ale na szczęście nie dotyczyło to grupy z udziałem Polaków, choć ci po wysokiej porażce z Niemcami (1:4) przeciwko Luksemburczykom mieli nóż na gardle. Wszystko

dlatego, że biało-czerwoni trafili w pierwszej rundzie do jednej z dwóch trzyzespołowych grup. Tym samym jeden mecz, i to taki, do którego Polacy przystępowali w roli wyraźnego faworyta, decydował o dalszych losach drużyny. Wiązało się to z bardzo dużymi emocjami, dla wielu zawodników największymi w dotychczasowych karierach. W takich okolicznościach ciężar gry wziął na swoje barki m.in. Hubert Smyrak – wcześniej kadrowicz jakich wielu, a od tego momentu jeden z liderów zespołu. Zawodnik Lecha Poznań został przesunięty z wahadła do ataku i to jego indywidualna akcja dała Polakom upragnione zwycięstwo.

Obecnie Smyrak traktowany jest już jako napastnik. To właśnie w tej formacji zmieniało się w kadrze ostatnio najwięcej. Trener Piotr Kobierecki ani na lutowy turniej towarzyski do Hiszpanii, ani teraz na kwalifikacje nie powołał dwóch najskuteczniejszych zawodników w historii reprezentacji Polski rocznika 2009. Maciej Kucharski i Kacper Berkowski rozegrali łącznie 50 meczów międzypaństwowych i strzelili 19 goli. Ich brak to decyzja selekcjonera, który tak ją tłumaczy: – Kadra nie może być zbyt hermetyczna, trzeba jej zapewnić dopływ świeżej krwi. Zawodnicy muszą dawać argumenty w piłce klubowej, a nie traktować powołania jako coś oczywistego. Dlatego następuje wymiana części, a jednocześnie przed nikim nie zamykamy drogi do powrotu.

Reprezentacja Polski U-17 to jedyna męska drużyna narodowa, która w 2026 roku zdążyła rozegrać pierwsze mecze już

w lutym. Biało-czerwoni poza terminem FIFA wzięli udział w towarzyskim turnieju w Hiszpanii, na który zaproszonych zostało czterech debiutantów. Choć część z nich była blisko, ostatecznie w kwalifikacjach nie zagra żaden z nich. Do drużyny wracają natomiast zablokowani w lutym przez kluby Bartosz Korżyński, Aleksander Wyganowski (obaj Legia Warszawa) oraz Bartosz Szywała (Slavia Praga). Do dyspozycji trenera jest ponadto wracający do zdrowia Hubert Janyszka z Lecha Poznań.

– Grupa, która była z nami w Hiszpanii, pokazała się z bardzo dobrej strony, a konkurencja tylko podnosi poziom – nie ukrywa trener Kobierecki. – Mieliśmy pozytywny ból głowy przy powołaniach. W 21-osobowej kadrze znalazło się trzech zawodników doświadczonych udziałem w ubiegłorocznych kwalifikacjach ze starszym rocznikiem. Bartosz Szywała i Patryk Prajsnar spędzili w roczniku

2008 cały sezon 2024/25, natomiast Adrian Lis-Zieliński został awansowany na marcowe kwalifikacje. Coraz większe jest też klubowe doświadczenie reprezentantów Polski z rocznika 2009 – Aleksander Wyganowski debiutował w PKO BP Ekstraklasie w barwach Legii na zakończenie poprzedniego sezonu, z kolei Zachary Zalewski z Jagiellonii Białystok oraz Natan Ława z Pogoni Szczecin dostąpili tego zaszczytu na półtora tygodnia przed kwalifikacjami.

Dopomóc szczęściu

Wysoka porażka z Niemcami w październiku sprawiła, że Polacy mieli kiepski bilans bramkowy, przez co przed losowaniem drugiej rundy trafili do najniższego koszyka. Wydawało się, że ominięcie którejś z europejskich potęg będzie nieuniknione, a jednak – teoretycznie losowanie okazało się szczęśliwe.

– Trafiliśmy do wymagającej, wyrównanej grupy, ale takiej, którą przed losowaniem brałbym w ciemno. Z Irlandią mierzyli -

śmy się w maju podczas turnieju UEFA Development, Słowaków znamy na razie w mniejszym stopniu, bo chłopcy grali z nimi na etapie U-15, jeszcze za kadencji trenera Marcina Włodarskiego, za to z Chorwatami jeszcze się nie spotkaliśmy – oceniał na gorąco po grudniowym losowaniu selekcjoner naszej kadry.

Z pierwszego koszyka do grupy 7 drugiej rundy kwalifikacji losowana była Irlandia, która jesienią odniosła komplet zwycięstw bez straty gola. Bezpośrednie starcie o triumf w tamtej części zmagań Wyspiarze stoczyli z Austriakami w ostatniej kolejce. W maju ubiegłego roku biało-czerwoni pokonali Irlandczyków 3:2 w turnieju UEFA Development, a gola i asystę w tym spotkaniu zaliczył

Zachary Zalewski.

Blisko kompletu zwycięstw i czystych kont byli jesienią także Słowacy, którzy po ograniu Bułgarów i Sanmaryńczyków w ostatniej serii gier do doliczonego czasu prowadzili ze Szwajcarami. Ostatecznie wyrównujący gol z samej końcówki

Kuba Bochniarz (bramkarz) Pogoń Szczecin

Wiktor Kania (bramkarz) Górnik Zabrze

Wiktor Żołneczko (bramkarz) Raków Częstochowa

Kacper Cecuła (obrońca)

Hubert Janyszka (obrońca)

Bartosz Korżyński (obrońca)

Adrian Lis-Zieliński (obrońca)

Patrick Stachow (obrońca)

Buchta (pomocnik)

(pomocnik)

Ława (pomocnik)

Patryk Prajsnar (pomocnik)

Tymon Ziarkowski (pomocnik)

Piotr Bartczak (wahadłowy)

Aleksander Klimkiewicz (wahadłowy)

Bartosz Szywała (wahadłowy) Slavia Praga 10720163 54 2812

Zachary Zalewski (wahadłowy)

Antoni Kapusta (napastnik) Ząbkovia Ząbki

Marcel Płocica (napastnik) Górnik Zabrze403072

Hubert Smyrak (napastnik) Lech

* liczba meczów; M – mecze; G – gole; 1 w tym 2 z rocznikiem 2008; 2 w tym 14 z rocznikiem 2008; 3 w tym 14 z rocznikiem 2008; 4 wszystkie w roczniku 2008

meczu zepchnął naszych południowych sąsiadów do drugiego koszyka przed losowaniem kolejnej fazy kwalifikacji. Na liście rezerwowej słowackiej kadry znalazł się bramkarz Pogoni Szczecin Alex Pesković.

Na postronnym kibicu największe wrażenie zrobi zapewne nazwa ostatniego rywala biało-czerwonych. Chorwaci dostali się jednak do ligi A rzutem na taśmę, w nieprawdopodobnych okolicznościach. Po niespodziewanej porażce z Kazachstanem w dwóch kolejnych spotkaniach musieli odnieść zwycięstwa. O ile z Albanią już do przerwy prowadzili trzema bramkami, to w bezpośrednim boju z Holendrami na pół godziny przed ostatnim gwizdkiem potrzebowali do awansu aż trzech trafień. Kiedy ze stanu 0:2 doprowadzili do wyrównania, w 79. minucie czerwoną kartkę obejrzał Luka Bartolović. Wydawało się, że grając w osłabieniu Chorwaci nie będą już

w stanie przechylić szali na swoją stronę. W doliczonym czasie gry dopięli jednak swego i wypchnęli

Holendrów do ligi B. Czy tym razem atut własnego boiska okaże się sprzymierzeńcem, a nie dodatkowym ciężarem? Wszystko rozstrzygnie się w ciągu kilku marcowych dni w Brzegu i Opolu. Trzy mecze zdecydują, czy rocznik 2009 pójdzie śladem swoich poprzedników z ostatnich lat i znów wprowadzi Polskę do europejskiej czołówki. Jeśli biało-czerwoni wykorzystają szansę przed własną publicznością, klątwa gospodarza wreszcie przestanie obowiązywać.

Wszystkie mecze Polaków będą transmitowane na kanale YouTube Łączy nas piłka TV.

Terminarz spotkań znajduje się na str. 92.

Patryk Prajsnar: Wierzę, że się uda

– BĘDZIEMY WALCZYĆ ZE WSZYSTKICH SIŁ DO OSTATNIEGO GWIZDKA, NIKT NIE ODSTAWI NOGI I WIERZĘ, ŻE BĘDZIE DOBRZE – MÓWI PRZED STARTEM KWALIFIKACJI DO ME I MŚ PATRYK PRAJSNAR. JEDEN Z LIDERÓW KADRY

U-17 OPOWIADA O SWOJEJ WIZJI GRY, MARZENIACH, WIERZE W ZWYCIĘSTWO I… O WĘDKARSTWIE, KTÓRE DAJE SPOKÓJ I CZAS NA PRZEMYŚLENIA.

W reprezentacjach młodzieżowych grasz od kilku lat. Jakie to uczucie?

Jestem na początku piłkarskiej drogi, ale też trochę meczów w kadrze narodowej już zagrałem. Wciąż jestem dumny z tego, że reprezentuję mój kraj, tu nastawienie się nie zmienia. Zmieniają się tylko wyzwania, które przed nami stają. Na początku może było więcej stresu, dziś staram się podchodzić do tego spokojniej, ale wciąż na boisku i podczas treningów daję z siebie wszystko.

Początkowo byłeś kapitanem kadry rocznika 2009, ale po grze w starszym roczniku i powrocie do rówieśników nie odgrywasz już tej roli. Walczysz o kapitańska opaskę?

Wróciłem do kadry swojego rocznika po roku przerwy, a w międzyczasie nowym kapitanem został Kacper Cecuła. Rozmawialiśmy o tym z trenerem i nie mam z tym żadnego problemu. Aby na boisku być jednym z liderów drużyny, nie trzeba mieć na ramieniu opaski. Wciąż staram się prowadzić grę, sterować zespołem i pomagać drużynie w maksymalnym stopniu, niezależnie od tego, czy jestem kapitanem, czy nie.

Co oznacza dla ciebie to sterowanie grą czy zespołem?

Gram w środku pola, na pozycji defensywnego pomocnika, moją rolą jest kontrola tempa gry czy zmiany stron rozegrania. Czuję się w pewnym sensie kręgosłupem zespołu. To odpowiedzialna pozycja, mocno liczy się na niej komunikacja z drużyną i odpowiednia mentalność.

Jak z perspektywy czasu odbierasz swoją grę w starszym roczniku?

Jestem przekonany, że dla mojego rozwoju to było bardzo korzystne, a przyznam też, że miło jest być docenionym takim awansem. To była spora dawka doświadczenia, bo choć nie o taki wynik walczyliśmy, sporo się nauczyłem. Dziś już wiem, jakie emocje przeżywa się w takich eliminacjach. To był dla mnie duży krok do przodu. Z niecierpliwością czekam na kolejne.

Patryk Prajsnar

Aby na boisku być jednym z liderów drużyny, nie trzeba mieć na ramieniu opaski. Wciąż staram się prowadzić grę, sterować zespołem i pomagać drużynie w maksymalnym stopniu, niezależnie od tego, czy jestem kapitanem, czy nie.

Kadra U-17 jeszcze nigdy nie przeszła u siebie drugiej rundy eliminacji. Jak to zmienić?

Ktoś w końcu musi uczynić to jako pierwszy! Mamy mocny zespół, znakomity sztab szkoleniowy, w meczach towarzyskich wyglądało to obiecująco. Myślę, że jesteśmy w stanie to zrobić i wierzę, że tym razem się uda. Gramy z Irlandią, z którą w starszym roczniku przegraliśmy 0:2 i teraz też spodziewam się trudnej przeprawy. Ze Słowacją czeka nas raczej mecz walki, przynajmniej z ich strony, bo my będziemy starali się prowadzić grę na swoich warunkach. Nie bardzo wiem jeszcze, czego spodziewać się po Chorwatach – może to być super rocznik, ale też niekoniecznie. Pewne jest tylko to, że sztab szkoleniowy dobrze przygotuje nas na każdą z tych drużyn.

A jaką drużyną jest reprezentacja Polski rocznika 2009?

Tworzymy zespół, który będzie walczyć z całych sił do ostatniego gwizdka i, szczególnie u siebie w kraju, nikt nogi nie odstawi. Gramy otwarty futbol, mamy w drużynie wielu technicznych graczy, obdarzonych dużą inteligencją boiskową. Jestem przekonany, że w tych eliminacjach będziemy ekipą bramkostrzelną, które sama nie traci wielu bramek. Sam gram na pozycji defensywnego pomocnika, ale lubię podłączać się do ataków drużyny i ofensywa wcale nie jest mi obca. W zależności od kontekstu spotkania, mogę się wcielić w rolę piłkarza bardziej defensywnego, jak też prowadzącego grę. Staram się być takim uniwersalnym żołnierzem.

Masz jakieś piłkarskie wzory? Graczy, którzy imponują ci na twojej pozycji?

Jest kilku takich zawodników, choćby Federico Valverde, który fantastycznie pokazał się niedawno w Lidze Mistrzów. Może to nie jest do końca zawodnik środka pola, ale gra znakomicie w defensywie i ma wiele cech, dzięki którym potrafi być niesamowicie groźny w ataku. Podoba mi się też gra dwóch piłkarzy z angielskich klubów.

To Martin Zubimendi z Arsenalu i Moises Caicedo z Chelsea. Lubię podglądać ich grę i staram się wynosić z niej coś dla siebie.

Twoje oczekiwania przed startem eliminacji?

Nie mogę się już doczekać tych eliminacyjnych meczów do mistrzostw świata i Europy, ale też z drugiej strony jestem

spokojny, że będzie to dobrze wyglądać. Jestem pewny, że drużyna będzie przygotowana na sto procent. Mamy świadomość, o co gramy i jak wiele dróg może stanąć przed nami otworem.

Jakie to drogi i dokąd chciałbyś nimi zawędrować?

Ten najbliższy rok może okazać się dla mnie kluczowy. Skoro gramy w eliminacjach mistrzostw świata, chciałbym na

nie pojechać i coś osiągnąć. Marzenia? Wystąpić kiedyś na Stadionie Narodowym. Pewnie każdy chłopak, który gra w piłkę w Polsce, właśnie o tym marzy. Klubowo śnię o tym, by zagrać w Lidze

Mistrzów, a jakże pięknie byłoby ją kiedyś wygrać… Zawsze kibicowałem też

Realowi Madryt i Manchesterowi United, więc moja poprzeczka w tych marzeniach jest zawieszona naprawdę wysoko.

W mediach społecznościowych piszesz, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. Bóg kieruje moimi krokami i prowadzi mnie przez życie. Jestem osobą wierzącą, ufam Bogu i wiem, że dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Pochodzę z Krosna, więc mieszkając w Akademii Lecha Poznań, jestem daleko od domu, a mam świadomość, że ktoś tym moim życiem powinien w tej chwili kierować. Rodzice tak mnie wychowali, że wiarę i nadzieję pokładam właśnie w Bogu.

Z Akademii Lecha do reprezentacji Polski od lat trafia wielu piłkarzy. W czym twoim zdaniem tkwi sekret tego sukcesu?

Na pewno mamy tu stworzone świetne warunki, by skupić się na futbolu i wciąż się rozwijać. We Wronkach jest znakomita infrastruktura i obiekty, ale też liczy się nie tylko sportowy wynik, ale przede wszystkim rozwój. Na pewno czuję, że podążam drogą wielu reprezentantów Polski czy kapitanów naszej kadry i to daje mi dodatkową motywację. Spełnienie marzeń o seniorskiej reprezentacji prowadzi jednak przez dobrą grę w klubie i tu także mam blisko siebie kilka przykładów, które motywują. Trenowałem już z pierwszą drużyną, byłem na kilku obozach i wierzę, że mogę  przebić się do pierwszego zespołu Lecha.

Co Patryk Prajsnar lubi poza futbolem?

Piłka nożna jest moją pasją, a moim hobby jest wędkarstwo. To takie wyłączenie się z tego zewnętrznego świata, można znaleźć spokój, ciszę, przemyśleć sobie wszystko. Lubię też góry, wycieczki rowerowe, ciągnie mnie do natury, ale myślami i tak wracam na piłkarskie boisko. Meczów eliminacji do mistrzostw świata i Europy nie gra się w końcu codziennie. ROZMAWIAŁ PIOTR

już

MŁODZIEŻOWE REPREZENTACJE POLSKI WESZŁY W 2026 ROK

Z IMPETEM. PIŁKARKI

DO LAT 17 JUŻ ZAPEWNIŁY

SOBIE AWANS

NA MISTRZOSTWA EUROPY, WKRÓTCE W ŚLAD ZA NIMI

RUSZĄ KOLEJNE DRUŻYNY, A I TE

GRAJĄCE TOWARZYSKO MAJĄ

PRZED SOBĄ CIEKAWE

I PRESTIŻOWE SPOTKANIA.

Podopieczne

Pauliny Kawalec przetarły szlak

Reprezentacja Polski do lat 17 kobiet jako pierwsza przystąpiła do swoich kwalifikacji i od razu sprawiła sporego kalibru niespodziankę. Choć w ostatnich sezonach, od rocznika 2006 w dół, biało-czerwone regularnie kwalifikują się do mistrzostw Europy, to tym razem nie były faworytkami do awansu. Na ich drodze stały bowiem Holenderki, obrończynie tytułu sprzed roku.

Z „Pomarańczowymi” Polki mierzyły się w ostatniej k olejce zmagań. Obie drużyny przystępowały do tego spotkania z kompletem punktów: biało-czer -

wone pewnie pokonały wcześniej Słowaczki (3:0) oraz Walijki (4:1), a Holenderki po rozbiciu 5:0 Wyspiarek za drugie starcie otrzymały walkowera. Nasze południowe sąsiadki nie wyszły na mecz z powodu zatrucia pokarmowego, mimo że – według delegata UEFA – były w stanie wystawić minimalną wymaganą liczbę piłkarek (7). Koniec końców lepszy bilans bramkowy przed bezpośrednim starciem miały Holenderki, które dodatkowo zyskały nadprogramowe trzy dni na regenerację i przygotowanie do konfrontacji z Polkami. Drużyna prowadzona przez Paulinę Kawalec, choć mocna i pewna swoich umiejętności, nie przystępowała

do tego meczu w roli faworyta.

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że to, co 17 marca wydarzyło się w walijskim Newport przejdzie do historii kobiecego futbolu w naszym kraju. Biało-czerwone już po dziesięciu minutach objęły prowadzenie za sprawą Mai Wiśniewskiej. Po półgodzinie z powrotem był remis, ale jeszcze przed przerwą trafienia Liwii Prochwicz i Nikoli Gałuszki wysunęły naszą drużynę na dwubramkowe prowadzenie. Szczęście było na wyciągnięcie ręki, ale już po kwadransie od wznowienia gry Holenderki ponownie doprowadziły do wyrównania i wirtualnie to one były w finałach. Taki stan trwał do 79. minuty,

ONE WYWALCZYŁY AWANS – LISTA POWOŁANYCH DO REPREZENTACJI POLSKI WU-17 NA II RUNDĘ KWALIFIKACJI DO MISTRZOSTW EUROPY

Hanna Buchta (BTS Rekord Bielsko-Biała)

Zofia Burzan (KKS Czarni Antrans Sosnowiec)

Zofia Cendrowska (FC Djursholm)

Nicola Gałuszka (KKS Czarni Antrans Sosnowiec)

Oliwia Grewling (Pogoń Szczecin)

Maja Grzechnik (BTS Rekord Bielsko-Biała)

Lena Januszyńska (GKS Górnik Łęczna)

Lidia Kulka (KS Uniwersytet Jagielloński)

Marta Kwiatkowska (KKS Lech Poznań)

Dominika Lemańczyk (UKS SMS Łódź)

Liwia Prochwicz (KKS Lech Poznań)

Lena Saja (KKS Czarni Antrans Sosnowiec)

Amelia Sikora (Kobiecy KP Bydgoszcz)

Zofia Świtała (KKS Czarni Antrans Sosnowiec)

Maja Wiśniewska (Kobiecy KP Bydgoszcz)

Michalina Wiśniewska (KKS Lech Poznań)

Natalia Wojdyła (WKS Śląsk Wrocław)

Blanka Zając (Pogoń Szczecin)

Zuzanna Zakrzewska (Kobiecy KP Bydgoszcz)

Helena Zarzycka (KS AP Diamonds Academy)

Wiktoria Zgrzeba (Pogoń Szczecin)

kiedy swojego drugiego gola w tym spotkaniu strzeliła Gałuszka, wprowadzając tym samym

reprezentację Polski do czwartego z rzędu, a szóstego w historii turnieju finałowego mistrzostw

Europy WU-17. W latach 2023-24 selekcjonerem kadr kolejno roczników 2006 i 2007 był Marcin Kasprowicz, a przed rokiem ekipę o górnej granicy urodzenia w 2008 roku prowadziła już Paulina Kawalec. W ubiegłym sezonie selekcjonerka opierała się w dużej mierze na zawodniczkach młodszych, a ich doświadczenie zaowocowało kapitalnymi kwalifikacjami w marcu.

Na EURO WU-17 poza reprezentacją Polski zagrają także: Irlandia Północna (gospodarz), Niemcy, Anglia Finlandia, Francja, Norwegia oraz Hiszpania. Losowanie grup turnieju finałowego odbędzie się 25 marca, a same mistrzostwa w terminie 4- 17 maja. Pięć najlepszych drużyn EURO wywalczy kwalifikację do tegorocznych mistrzostw świata WU-17.

LISTA POWOŁANYCH DO REPREZENTACJI POLSKI U-15 NA DWUMECZ Z CHORWACJĄ

BRAMKARZE

Antoni Miernik (Chelsea FC)

Jan Nowicki (Legia Warszawa)

OBROŃCY

Mateusz Jadachowski (Zagłębie Lubin)

Miłosz Kowalkowski (Raków Częstochowa)

Wiktor Kożuchowski (Jaguar Gdańsk)

Karol Kupczyk (Pogoń Szczecin)

Quentin Wawoczny (Hertha BSC)

POMOCNICY

Marcel Bieniek (Piast Gliwice)

Wojciech Gąbarczyk (FASE Szczecin)

Jan Kaczorowski (Legia Warszawa)

Filip Reszka (Legia Warszawa)

Piotr Tobór (Górnik Zabrze)

Marcel Zdybał (FASE Szczecin)

WAHADŁOWI

Jakub Kozdraś (GKS Katowice)

Michał Resmerowski (Pogoń Szczecin)

Ksawery Słota (Piast Gliwice)

Franciszek Szpil (Wisła Kraków)

Wiktor Waloch (Śląsk Wrocław)

NAPASTNICY

Antoni Balcer (Lech Poznań)

Michał Kucała (Legia Warszawa)

David Sulewski (Bayern Monachium)

Martin Szczerbiński (Lechia Gdańsk)

Najmłodsi zbierają doświadczenia

Kiedy kobieca reprezentacja do lat 17 dokonywała wielkich rzeczy w Walii, swoje towarzyskie spotkania na południu Europy rozgrywała najmłodsza z męskich drużyn narodowych. Zawodnicy z rocznika 2011 udali się do Zagrzebia na dwumecz z Chorwatami, który dla dwunastu z nich był drugim zgrupowaniem z oficjalnymi meczami międzypaństwowymi, a dla dziesięciu pozostałych okazją do debiutu w reprezentacji. W pierwszym spotkaniu podopieczni selekcjonera Dariusza Gęsiora przeszli małą próbę charakteru, dwukrotnie goniąc wynik. Do siatki rywali trafiali debiutant Martin Szczerbiński z Lechii Gdańsk oraz David Sulewski z Bayernu Monachium. W rewanżu biało-czerwoni wygrali 1:0.

Patryk Letkiewicz (Wisła Kraków)

Antoni Mikułko (Wieczysta Kraków)

OBROŃCY

Jakub Krzyżanowski (Wisła Kraków)

Paskal Meyer (Motor Lublin)

Igor Orlikowski (Zagłębie Lubin)

Kacper Przybyłko (Puszcza Niepołomice)

Dominik Szala (Stal Mielec)

POMOCNICY

Bartłomiej Barański (GKS Tychy)

Karol Borys (NK Maribor)

Kamil Cybulski (Stal Mielec)

Eryk Grzywacz (1.FC Nurnberg)

Kamil Jakubczyk (Arka Gdynia)

Eryk Kozłowski (Jagiellonia Białystok)

Oliwier Kwiatkowski (Polonia Bytom)

Kacper Nowakowski (Chrobry Głogów)

WAHADŁOWI

Norbert Barczak (Puszcza Niepołomice)

Krzysztof Kolanko (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Oskar Kubiak (Arka Gdynia)

Jakub Lewicki (Piast Gliwice)

Oliwier Olewiński (Pogoń Grodzisk Mazowiecki)

NAPASTNICY

Daniel Bąk (Znicz Pruszków)

Kacper Śmiglewski (Puszcza Niepołomice)

Towarzysko, a zarazem prestiżowo

W oknie FIFA poza jedenastoma meczami o punkty męskie młodzieżówki dołożą jeszcze cztery spotkania towarzyskie. Reprezentacja U-20, będąca bezpośrednim zapleczem kadry U-21, regularnie dostarczająca jej zawodników, przystąpi do kolejnych starć w ramach Elite League. Tym razem podopieczni Miłosza Stępińskiego zmierzą się na wyjeździe z Rumunią, a kilka dni później w prestiżowym meczu podejmą w Lublinie Niemców (31 marca, g. 16:45).

Jesienią biało-czerwoni najpierw ulegli Portugalczykom (1:2), a potem po 4:1 ograli Szwajcarów i Czechów. Co istotniejsze – dwóch zawodników pokazało się z tak dobrej strony, że w listopadzie zadebiutowało w meczu kwalifikacyjnym najstarszej

z młodzieżówek. Igor Orlikowski i Wojciech Urbański byli chwaleni przez trenera Jerzego Brzęczka. „Orlik” wraca do kadry zbudowanej z piłkarzy urodzonych w latach 2005-06, za to w przeciwną stronę powędrował Daniel Mikołajewski. Skuteczny napastnik postara się uzupełnić lukę po kontuzjowanym Wiktorze Bogaczu.

W marcu trener Stępiński po raz pierwszy będzie miał okazję pracować z Kamilem Cybulskim, Erykiem Kozłowskim, Oskarem Kubiakiem, Patrykiem Letkiewiczem i Dominikiem

TERMINARZ MECZÓW MŁODZIEŻOWYCH REPREZENTACJI POLSKI W MARCOWYM OKNIE FIFA (wszystkie godziny czasu polskiego)

25 MARCA

g. 12:00 | Polska U-18 – Irlandia (Glasgow, Szkocja)

g. 15:00 | Polska U-17 – Irlandia (Brzeg)

g. 17:00 | Polska U-19 – Portugalia (Braga, Portugalia)

27 MARCA

g. 13:00 | Polska U-16 – Czechy (Lubań)

g. 17:00 | Polska U-20 – Rumunia (Targoviste, Rumunia)

g. 18:00 | Polska U-21 – Armenia (Radom)

28 MARCA

g. 12:00 | Polska U-19 – Anglia (Guimaraes, Portugalia)

g. 12:00 | Polska U-18 – Włochy (Glasgow, Szkocja)

g. 13:00 | Polska U-17 – Słowacja (Brzeg)

29 MARCA

g. 11:00 | Polska U-16 – Czechy (Jelenia Góra)

31 MARCA

g. 14:00 | Polska U-21 – Czarnogóra (Tuzi, Czarnogóra)

g. 16:00 | Polska U-17 – Chorwacja (Opole)

g. 16:45 | Polska U-20 – Niemcy (Lublin)

g. 17:00 | Polska U-19 – Serbia (Fafe, Portugalia)

g. 20:00 | Polska U-18 – Szkocja (Airdrie, Szkocja)

Szalą, który przez całą jesień borykał się z kontuzją. Debiutantem na zgrupowaniu kadry U-20 jest też Kamil Jakubczyk, który w listopadzie zaliczył kilka minut w spotkaniu reprezentacji U-21 przeciwko Włochom. Pomocnik Arki Gdynia urodził się w 2004 roku, ale zgodnie z ustaleniami między federacjami uczestniczącymi w Elite League tacy zawodnicy w wyjątkowych przypadkach mogą grać w tych rozgrywkach.

U-16 też u siebie

Domowy dwumecz z Czechami czeka reprezentację Polski U-16 (rocznik 2010). Selekcjoner Rafał Lasocki w lutym zaprosił 25 zawodników na zgrupowanie konsultacyjne w Pruszkowie, a teraz powoli zawęża selekcję. W listopadzie jego podopiecznych czekają mecze pierwszej fazy

Antoni Fojut (Pogoń Szczecin)

Jakub Wiśniewski (GKS Bełchatów)

OBROŃCY

Norbert Białooki (Polonia Warszawa)

Marcel Frankowicz (Śląsk Wrocław)

Bartosz Kowalski (CF DAMM)

Oskar Putrzyński (Legia Warszawa)

Olaf Zuchora (ŁKS Łódź)

POMOCNICY

Serafim Bakhno (Lech Poznań)

Xavier Dąbkowski (Legia Warszawa)

Mateusz Kaleta (FASE Szczecin)

Marcel Laszczyk (Legia Warszawa)

Franciszek Stępniewski (Legia Warszawa)

Dawid Świątek (Górnik Zabrze)

WAHADŁOWI

Igor Brzeziński (Legia Warszawa)

Marko Gasiorowski (Chelsea FC)

Dawid Haufa (Zagłębie Lubin)

Tymoteusz Leśniak (Legia Warszawa)

NAPASTNICY

Kornel Brzózka (Jagiellonia Białystok)

Adam Garwoliński (FASE Szczecin)

Jakub Harnyś (Śląsk Wrocław)

kwalifikacji do ME i MŚ U-17 2027, a trenerowi zależy, aby do tego czasu rozegrać jak najwięcej spotkań towarzyskich. Podwójna konfrontacja z Czechami, którzy w ostatnich latach w kilku rocznikach byli w stanie sprawiać niemałe niespodzianki, zapowiada się na wymagający, a więc i wartościowy sprawdzian. Mecze z południowymi sąsiadami odbędą się w Lubaniu (27 marca, g. 13:00) oraz Jeleniej Górze (29 marca, 11:00)

W kwietniu też będzie emocjonująco

Punktem kulminacyjnym marcowego okna FIFA będzie ostatni dzień miesiąca. To wówczas rozegrane zostaną finałowe mecze baraży o udział w seniorskich mistrzostwach świata. To tego dnia także swoje me-

cze – często mogące decydować o awansach na duże turnieje – rozegra pięć młodzieżowych reprezentacji. A gdy emocje po marcu już opadną, do gry wejdzie

TERMINY

najstarsza z juniorskich reprezentacji kobiet. Kadra WU-19 (górny rocznik 2007) będzie gospodarzem drugiej rundy kwalifikacji do tegorocznych mistrzostw

Europy. Podopieczne selekcjonera Marcina Kasprowicza podejmą Rumunki, Belgijki oraz Greczynki i wyjściowo to biało-czerwone należy uznać za faworytki. Ekipę tę tworzą w dużej mierze półfinalistki ME WU-17 i ćwierćfinalistki MŚ WU-17 z 2024 roku. Wiele z nich weźmie udział w tegorocznym mundialu WU-20 rozgrywanym w Polsce, a kilka odnosi też indywidualne sukcesy w postaci powołań do seniorskiej drużyny narodowej.

Awans do ME reprezentacji Polski WU-17 to pierwszy mocny akcent tej wiosny, ale nie ostatni. Najbliższe dni pokażą, czy inne reprezentacje pójdą w ich ślady. Bo w młodzieżowej piłce każdy taki moment to coś więcej niż sam wynik – to zapowiedź tego, co może wydarzyć się w przyszłości.

TURNIEJÓW MISTRZOWSKICH DLA MŁODZIEŻOWYCH REPREZENTACJI

W 2026 ROKU

4-17 maja

mistrzostwa Europy U-17 kobiet (Irlandia Północna) – z udziałem reprezentacji Polski

25 maja – 7 czerwca

mistrzostwa Europy U-17 mężczyzn (Estonia)

27 czerwca – 10 lipca

mistrzostwa Europy U-19 kobiet (Bośnia i Hercegowina)

28 czerwca – 11 lipca

mistrzostwa Europy U-19 mężczyzn (Walia)

5-27 września

mistrzostwa świata U-20 kobiet (Polska) – z udziałem reprezentacji Polski

październik-listopad

mistrzostwa świata U-17 kobiet (Maroko)

listopad

mistrzostwa świata U-17 mężczyzn (Katar)

Marzec prawdy młodzieżówek. Pobierz nasz specjalny magazyn! by pzpn_team - Issuu