AUKCJA SZTUKI DAWNEJ WARSZAWA 20 GRUDNIA 2016
AUKCJA SZTUKI DAWNEJ
20 GRUDNIA (WTOREK) 2016 GODZ. 19 WYSTAWA OBIEKTÓW 5 – 20 GRUDNIA 2016 PONIEDZIAŁEK – PIĄTEK W GODZINACH OD 11 DO 19 SOBOTA W GODZINACH OD 11 DO 16
MIEJSCE AUKCJI I WYSTAWY DOM AUKCYJNY DESA UNICUM UL. MARSZAŁKO WSKA 34–50 WARSZAWA
INDEKS Adler Jankiel 38
Krzyżanowska Michalina 2
Augustynowicz Aleksander 59
Landau Zygmunt 41
Boznańska Olga 16
Lipski Władysław 54
de Breanski Alfred Fontville 50
Malczewski Jacek 6
Brzeski Janusz Maria 43
Malczewski Rafał 11
Brzevsky Vasily Adamowicz 51
Mańkowski Konstanty 55
Chełmoński Józef 9-10
Menkes Zygmunt Józef 18-21
Cyankiewicz Zdzisław 39
Merwart Paweł 52
Czachórski Władysław 48
Mondzain Szymon 29
Czyżewski Tytus 12
Moniuszko Jan Czesław 68
Eibisch Eugeniusz 22
Muter Mela 14
Epstein Henryk 17, 25-27
Nacht-Samborski Artur 37
Goldberg Chaim 36
Oleszkiewicz Józef 53
Grunsweigh Natan 35
Pankiewicz Józef 13
Halicka Alicja 30-31
Sidorowicz Zygmunt 49
Hayden Henryk 24
Sielski Roman 40
Jarocki Władysław 60
Stańko Michał 63
Jasiński Zdzisław 47
Sterling Marc 23
Kamocki Stanisław 1
Styka Tadeusz 56
Kanelba Rajmund 28
Suchodolski January 46
Karpiński Alfons 44-45
Ślewiński Władysław 15
Kędzierski Apoloniusz 8
Terlikowski Włodzimierz 32-33
Kossak Jerzy 67
Weingart Joachim 42
Kossak Wojciech 65-66
Weiss Wojciech 4-5
Kotarbiński Miłosz 61-62
Wygrzywalski Feliks Michał 3
Kozakiewicz Antoni 64
Ziomek Teodor 57-58
Krzesz-Męcina Józef 7
Zucker Jakub 34
DOM AUKCYJNY I GALERIA Marszałkowska 34-50, 00-554 Warszawa tel. 22 584 95 34, marszalkowska@desa.pl pon.-pt. 11-19, sob. 11-16
SALON WYSTAWOWY MARCHAND Pl. Konstytucji 2, 00-552 Warszawa tel. 22 621 66 69, marchand@desa.pl pon.-pt. 11-19, sob. 11-16
BIURO PRZYJĘĆ I WYDAŃ OBIEKTÓW Marszałkowska 34-50, 00-554 Warszawa tel. 22 584 95 30, wyceny@desa.pl pon.-pt. 11-19, sob. 11-16 kasa: pon.-pt. 11-17 wyceny biżuterii: śr. 15-19, czw. 11-15
GALERIA BIŻUTERII Nowy Świat 48, 00-363 Warszawa tel. 22 826 44 66, bizuteria@desa.pl pon.-pt. 11-19, sob. 11-16
DZIAŁ ROZLICZEŃ Marszałkowska 34-50, 00-554 Warszawa tel. 22 554 95 23 kasa: pon.-pt. 11-17
OKŁADKA FRONT poz. 46 January Suchodolski, Hołd Jadwidze, 1827 r. • II OKŁADKA poz. 8, Henryk Stażewski, Kompozycja, 1973 r. • STRONA 1, poz. 9 Józef Chełmoński, Puszcza litewska, 1907 r. • STRONA 2-3 poz. 15 Władysław Ślewiński, Brzeg morski • STRONA 4 poz. 19 Zygmunt Józef Menkes, „Młodość (Chłopiec z gołębiami)” • STRONA 6 poz. 12 Tytus Czyżewski, Martwa natura z kwiatami i jabłkami na stole • III OKŁADKA poz. 6 Jacek Malczewski, Piotr Hubal Dobrzański ze studentem filozofii (Alegoria doświadczenia i młodości), 1911 • IV OKŁADKA poz. 11 Pejzaż, z cyklu "Centralny Okręg Przemysłowy", 1938 (fragment) Aukcja Sztuki Dawnej • ISBN 978-83-65519-24-5 • Kod aukcji 450ASD194 • Nakład 2 500 egzemplarzy Koncepcja graficzna Monika Wojnarowska • Opracowanie graficzne Małgorzata Lewicka-Koniak • Zdjęcia Marcin Koniak Rys. arch. wg B. Garliński, Architektura polska 1950-1951, Warszawa 1953, s. 70 Druk ArtDruk Zakład Poligraficzny, ul. Napoleona 4, 05-230 Kobyłka, tel. :(+48 22) 786 08 30 , tel.: (+48 22) 786 04 05, fax: (+48 22) 786 89 04, www.artdruk.com
JULIUSZ WINDORBSKI Prezes Zarządu tel. 22 584 95 25 j.windorbski@desa.pl
JAN KOSZUTSKI Członek Zarządu tel. 22 584 95 30 j.koszutski@desa.pl
MONIKA MATUSEWICZ Asystentka Zarządu tel. 22 584 95 25, 795 121 557 m.matusewicz@desa.pl
KSIĘGOWOŚĆ
DEPARTAMENT MARKETINGU I INNOWACJI
Małgorzata Kulma, Główna Księgowa tel. 22 584 95 20, m.kulma@desa.pl
Joanna Kiljan, Brand Manager tel.: 514 446 830, j.kiljan@desa.pl
Urszula Przepiórka, Rozliczenia tel. 22 584 95 23, u.przepiorka@desa.pl
Maciej Barnaba Borzym, Digital Manager tel.: 502 994 177, m.borzym@desa.pl
DZIAŁ HR
Marta Wiśniewska, Koordynator ds. marketingu tel,: 795 122 709, m.wisniewska@desa.pl
Joanna Antosik, Specjalista ds. kadr i płac tel.: 22 584 95 23, j.antosik@desa.pl DZIAŁ IT Piotr Gołębiowski, Koordynator Projektów IT tel. 502 994 225, p.golebiowski@desa.pl
PUBLIC RELATIONS Business & Culture Małgorzata Danowska tel. 793 919 167, pr@desa.pl DZIAŁ LOGISTYCZNO-ADMINISTRACYJNY Kacper Tomaszkiewicz, Kierownik tel.: 795 122 708, k.tomaszkiewicz@desa.pl
KONTA BANKOWE Bank Pekao S.A SWIFT: PKOP PL PW PLN: 27 1240 6292 1111 0010 6772 6449 EUR: 58 1240 6292 1978 0010 6772 6191 USD: 78 1240 6292 1787 0010 6772 6263
DESA UNICUM S.A., ul. Marszałkowska 34-50, 00-554 Warszawa, tel. 22 584 95 25, fax 22 584 95 26, e-mail: biuro@desa.pl, www.desa.pl NIP: 525-00-04-496 REGON: 012669260 Spółka zarejestrowana w Sądzie Rejonowym dla m.st.Warszawy XII Wydział Gospodarczy KRS 0000596761, kapitał zakładowy 8 000 000 zł
DEPARTAMENT PROJEKTÓW AUKCYJNYCH
IZA RUSINIAK Dyrektor Departamentu i.rusiniak@desa.pl 22 584 95 38
BARBARA RYBNIKOW Specjalista Sztuka Współczesna b.rybnikow@desa.p 22 584 95 39
ANNA SZYNKARCZUK Asystent Sztuka Współczesna a.szynkarczuk@desa.pl 22 584 95 39
ZOFIA ROJEK Asystent Sztuka Współczesna z.rojek@desa.pl 22 584 95 39
MAŁGORZATA SKWAREK Specjalista Sztuka Dawna m.skwarek@desa.pl 22 584 95 39
MAGDALENA KUŚ Specjalista Sztuka Dawna m.kus@desa.pl 22 584 95 38
MAREK WASILEWICZ Specjalista Sztuka Dawna m.wasilewicz@desa.pl 22 584 95 38
ARTUR DUMANOWSKI Specjalista Sztuka Młoda i Najnowsza a.dumanowski@desa.pl 22 584 95 39
MARTYNA MERKIS Asystent Sztuka Młoda i Najnowsza m.merkis@desa.pl 22 584 95 39
DEPARTAMENT POZYSKIWANIA OBIEKTÓW
JOANNA TARNAWSKA Dyrektor Departamentu j.tarnawska@desa.pl 22 584 95 30
ELŻBIETA KOPEĆ Specjalista e.kopec@desa.pl 22 584 95 30
KAROLINA ŚLIWIŃSKA Specjalista k.sliwinska@desa.pl 22 584 95 30
STUDIO FOTOGRAFICZNE
MARCIN KONIAK Fotograf m.koniak@desa.pl 22 584 95 31
ALEKSANDRA BRZOZOWSKA Fotoedytor a.brzozowska@desa.pl 22 584 95 39
KALINA JAROSZEK Asystent k.jaroszek@desa.pl 22 584 95 31
DEPARTAMENT SPRZEDAŻY
AGATA SZKUP Dyrektor Departamentu a.szkup@desa.pl +48 692 138 853
ALEKSANDRA ŁUKASZEWSKA Kierownik Galerii Marszałkowska a.lukaszewska@desa.pl 22 584 95 34
MICHAŁ BOLKA Doradca Klienta m.bolka@desa.pl 22 584 95 36
ADRIANA ZAWADZKA Doradca Klienta a.zawadzka@desa.pl 22 584 95 35
ROMAN KACZKOWSKI Doradca Klienta r.kaczkowski@desa.pl 22 584 95 41
JAN GROCHOLA Doradca Klienta j.grochola@desa.pl 22 584 95 41
MAJA WOLNIEWSKA Doradca Klienta m.wolniewska@desa.pl 22 621 66 69
MARTYNA LISTKOWSKA Doradca Klienta m.listkowska@desa.pl 22 621 66 69
MICHAŁ BARCIK Doradca Klienta m.barcik@desa.pl 22 584 95 41
KOORDYNATORZY AUKCJI
MAREK WASILEWICZ Redakcja Katalogu m.wasilewicz@desa.pl 22 584 95 38
ALEKSANDRA ŁUKASZEWSKA Koordynator Sprzedaży Aukcji a.lukaszewska@desa.pl 22 584 95 34
PAULINA WOJDAT Doradca Klienta p.wojdat@desa.pl 22 584 95 41
1
STANISŁAW KAMOCKI (1875 - 1944) Pejzaż z łanem zboża olej/płótno dublowane, 34 x 45 cm sygnowany l.d.: 'SKamocki'
cena wywoławcza: 10 000 zł estymacja: 15 000 - 20 000
„Dojrzał je [obłoki] oczyma nieuprzedzonemi pierwszy Stanisławski. Dostrzegł i oddał zmienną formę obłoku, tajemnicę jego ruchu, prawdę kształtu i prawdę zawisania w powietrzu, posuwania się między niebem a ziemią, i podniósł je do znaczenia dominanty w pejzażu. Niebo jego jest zmienne w barwie, w wyrazie. Inne nad jaśniejącą w katedrą sieneńską – ciemne, aż granatowe w napięciu lazuru, inne nad stepem ukraińskim, inne w noc księżycową i w dzień burzliwy. Niebo jest duszą jego pejzażu, a obłoki najdoskonalszem jego zwycięstwem nad tajemnicą natury” (Mieczysław Sterling, „Jan Stanisławski”, Kraków 1926, s. 16). Słowa wybitnego historyka sztuki i marszanda Mieczysława Sterlinga odnoszą się do nauczyciela Stanisława Kamockiego – Jana Stanisławskiego. Można je odnieść również do twórczości ucznia. Obok Filipkiewicza i Czajkowskiego jest on uważany za najwybitniejszego kontynuatora symbolistycznej formuły pejzażu stworzonej przez Stanisławskiego. Prezentowany obraz jest malowany niezwykle dynamicznie – gęsta farba wirując, tworzy ornamentalne układy, ale zarazem sugestywnie oddaje przedstawioną przyrodę. Trzy strefy układają się w niemal abstrakcyjny wzór. Ludzka obecność została zasugerowana przez budynki – oddane pojedynczymi, gęstymi uderzeniami farby. Choć wszystkie poziome strefy obrazu można traktować równorzędnie, uwagę szczególnie przykuwają chmury. Widoczne jest tu, typowe dla młodopolskiego malarstwa pejzażowego, zamiłowanie do ich malowania i nadawania im szczególnej roli w obrazie. Obłoki
są tu nie tylko atmosferycznym zjawiskiem, lecz także „aktorami”, wyrażającymi duchowy pierwiastek Natury. Kamocki studiował w latach 1891-1900 w Krakowie u trzech wybitnych pejzażystów tego czasu: Jana Stanisławskiego, Leona Wyczółkowskiego i Jacka Malczewskiego. Na dalszą naukę udał się do Paryża (1901-1902). W 1908 roku zaczął uczyć w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych dla Kobiet Marii Niedzielskiej. Czas I wojny światowej spędził na froncie jako żołnierz Legionów. Od 1919 roku kierował katedrą malarstwa pejzażowego w macierzystej Szkole Sztuk Pięknych (został tam mianowany profesorem w 1937 roku).W czasie II wojny światowej, zmuszony sytuacją, kontynuował działalność pedagogiczną w krakowskiej Kunstgewerbeschule. Ostatnie lata życia Kamocki spędził jako nauczyciel w Zakopanem (wcześniej prowadził tu kursy malarstwa pejzażowego) – w Państwowej Szkole Góralskiej Sztuki Ludowej. Artysta dużo wystawiał: regularnie uczestniczył w krajowych i zagranicznych wystawach prestiżowego Towarzystwa Artystów Polskich „Sztuka” (od 1906 roku był jego członkiem). Swoje prace prezentował na wielu zbiorowych ekspozycjach (m.in. w Brukseli, Pittsburgu i Nowym Jorku). Miał też trzy indywidualne wystawy: w warszawskim Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych (1917) i w krakowskim Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych (1920, 1935). Poza krakowską „Sztuką” był członkiem stowarzyszeń: Polska Sztuka Stosowana, Sztuka Podhalańska i Sztuka Rodzima.W latach 1911-1918 należał do Vereinigung Bildender Künstler Österreichs – Wiener Sezession.
2
MICHALINA KRZYŻANOWSKA (1883 - 1962) Pejzaż ze stawem olej/deska, 29,5 x 39,5 cm sygnowany i datowany l.d.: 'Krzyżanowska Michalina [trudno czytelna data]'
cena wywoławcza: 3 000 zł estymacja: 3 500 - 6 500
Michalina Krzyżanowska często przedstawiała wodę. Na prezentowanym obrazie z tafli uczyniła drugie niebo, które staje się w ten sposób ważnym elementem budującym nastrój. „Pejzaż ze stawem” jest typowy nie tylko ze względu na temat, lecz także charakterystyczne podejście do koloru. Służy on bardziej niż wiernemu oddaniu wyglądu rzeczy – wydobyciu wyrazu i nastroju krajobrazu. Wprawnie malowana woda i niebo zbiegają się w grupie chat. Choć ludzie pojawiają się w pejzażach Krzyżanowskiej rzadko, artystka często zaznaczała ich obecność przez swoisty sztafaż. Są to elementy sugerujące ludzką obecność, a nie sama obecność. I tak na jej obrazach często pojawiają się budynki o ślepych otworach okien czy puste łodzie przycumowane u brzegów rzeki. To charakterystyczny dla niej, a niezwykle interesujący, sposób mówienia o związku człowieka z przyrodą. Michalina Krzyżanowska (z domu Piotruszewska) jest, jeśli nie zapomnianą, to na pewno nie dosyć docenioną, malarką. Choć po 1989 roku odbyła się jej monograficzna wystawa w Łazienkach Królewskich (Stara Kordegarda, 1999 r.) to, jak się zdaje, jej twórczość wciąż czeka
na pełniejsze przebadanie i docenienie. Była dobrze wykształconą artystką – odbyła studia w Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych u pejzażystów: Miłosza Kotarbińskiego oraz – swojego późniejszego męża – Konrada Krzyżanowskiego. Naukę uzupełniła jeszcze w czasie pobytu w Paryżu w 1912 r. Malowała widoki rodzinnego Wołynia (pochodziła z Peremyla nad Styrem), Wisłę i polskie morze. Pod koniec życia chętnie podejmowała studia martwej natury. Udany i szczęśliwy związek z Konradem Krzyżanowskim miał duży wpływ na życie artystki. Dużo się od niego nauczyła – była jego uczennicą i towarzyszką malarskich plenerów (podróżowali m.in. do Werek pod Wilnem, do Aleksandrii pod Białą Cerkwią czy do Kijowa). Co charakterystyczne, artystka zaczęła wystawiać dopiero po śmierci męża (1922 r.). Niewątpliwie wyjście z cienia tej wybitnej artystycznej indywidualności było trudne. Groziło jej, że do końca życia zostanie „żoną Krzyżanowskiego”. Uniknęła jednak tego losu i ma na swoim koncie udział zarówno w wystawach zbiorowych, jak również pokazy indywidualne (w 1925 na Salonie Lewickich, w 1928i 1930 na Salonie Związku Zawodowego Polskich Artystów Plastyków).
3
FELIKS MICHAŁ WYGRZYWALSKI (1875 - 1944) "Z motywów Capryjskich", 1923 r. olej/płótno, 78 x 96,5 cm sygnowany, datowany i opisany l.d.: 'F.M.Wygrzywalski | z motywów Capryjskich 1923'
cena wywoławcza: 26 000 zł estymacja: 30 000 - 55 000
W twórczości Michała Feliksa Wygrzywalskiego dwie podróże odegrały kapitalną rolę. Pierwsza to Włochy. Artysta z zamiłowaniem malował zatokę neapolitańską oraz wyspę Capri. Druga to ta orientalna (odwiedził Egipt oraz Pustynię Libijską).Te podróżnicze doświadczenia wpłynęły na jego malarstwo. Pierwszym widocznym efektem było charakterystyczne południowe światło, które malarz z wirtuozerią wprowadzał na swoje płótna. Drugim dobór motywów – typowych dla Południa strojów i miejsc. Prezentowana praca jest dobrym tego przykładem. Choć widać tylko fragment otoczenia, można sobie wyobrazić, że scena rozgrywa się na Capri. Z dwóch kobiet jedna patrzy na widza. Jej gładkie ciało kontrastuje z chropowatą skałą. Choć przedstawione kobiety zdają się być ludźmi, wzrok leżącej nasuwa na myśl skojarzenia z zamiłowaniem artysty do przedstawiania nimf i syren.Ten świdrujący wzrok ma więc w sobie coś dwuznacznego. Artysta był absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Monachium (klasa K. Marra i L. Hetericha) oraz Académie Julian w Paryżu. Po ukończeniu studiów zamieszkał w Rzymie, a w 1908 powrócił do rodzinnego Lwowa,
gdzie zarabiał na życie, pracując w teatrze jako inspektor sceny. Przez wiele lat współpracował jako ilustrator z „Tygodnikiem Ilustrowanym”. Od 1901 roku wystawiał w TPSP w Krakowie, zyskując wśród publiczności dużą popularność i uznanie krytyki. Znany jest także jako grafik, ilustrator i projektant kostiumów teatralnych. Malował przede wszystkim obrazy o tematyce rodzajowej, często – jak w prezentowanej pracy – fantastyczne przedstawienia morskich nimf, sceny orientalistyczne (szczególnie po 1906 roku, kiedy odbył podróż do Egiptu), serie pejzaży nadmorskich i sceny z rybakami oraz stylizowane portrety.W 1906 roku w warszawskim Salonie Kulikowskiego miała miejsce indywidualna wystawa artysty. Inna ważna wystawa Wygrzywalskiego odbyła się we lwowskim Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych w 1932 roku. Oprócz kolorystycznych, pełnych słońca i radosnych scen w okresie międzywojennym podejmował w swoich pracach również problematykę społeczną. Prace te odznaczają się nie tylko świetnym rysunkiem, ale również dużą siłą ekspresji. Jednym z jego najbardziej znanych dzieł są „Burłacy” z 1925 roku (obecnie w kolekcji muzeum Narodowego w Warszawie).
4
WOJCIECH WEISS (1875 - 1950) Akt sygnowany l.śr.: 'WWeiss' na odwrociu facsimile sygnatury oraz numer katalogowy ze spuścizny po artyście '1106 z (?)'
cena wywoławcza: 38 000 zł estymacja: 50 000 - 80 000
„Nie szuka Weiss w akcie ani medytacji filozoficznych, ani rozważań geometrycznych, ni architektury… nie zmienia kobiet na kolumny – chce je po prostu malować w blasku ich ciała – jak kwiat zerwany, jak owoc dojrzały rzucony między obłoki materji na biel batystów! Jak klejnot wśród martwej natury! Tworzy coraz to nowe orkiestracje kolorów ciała i harmonizuje je razem z otoczeniem draperyj! – Jak Tycjan czy Tintoretto – rozświetla tło swoich obrazów perłą leżącego ciała.Wydobyć transparencje laserunków naskórka, przebiegając całą gamę tonów od ciemnych do brunatnych, złotawych czy czerwonych, krwią napojonych, do jasnych, srebrzystych, fosforujących białością. (…) Z tych ruchów leżących, leniwych i miękkich, z odpoczynku ciał smukłych i elastycznych, rzuconych od niechcenia na biel prześcieradła lub w wymiętych w kąt kanapy, z nonszalancji niedbałej wygiętych ud i bioder, z prowokacji małych, okrągłych, wyrzuconych w przód piersi, z kokieterji wciśniętych pod siebie nóg – Weiss wydobył nieskończone bogactwo motywu” TADEUSZ SEWERYN,WOJCIECH WEISS, "SZTUKI PIĘKNE", PAŹDZIERNIK 1925 – WRZESIEŃ 1926
5
WOJCIECH WEISS (1875 - 1950) Tahitanka, 1916 r. olej/płótno, 96 x 81 cm sygnowany monogramem wiązanym p.d.: 'WW' na odwrociu facsimile sygnatury oraz numer katalogowy ze spuścizny po artyście '0612'
cena wywoławcza: 50 000 zł estymacja: 55 000 - 75 000
POCHODZENIE: - spuścizna artysty Prezentowany obraz przedstawia dziewczynkę siedzącą na tle barwnej zasłony. Plamy barwne rozłożone są płasko, a kształt ciała obwiedziony grubym konturem. Malarz z upodobaniem oddaje tło – barwną tkaninę. Spełnia tu ona funkcję tła. Z jednej strony jest to ważny, „asystujący” i ornamentalny element kompozycji. Jednak z drugiej strony zdaje się mieć pewne ambicje jeśli nie przejęcia uwagi widza w zupełności, to przynajmniej zrównania się w ważności z człowiekiem. Łukasz Kossowski tak pisał o aktach artysty z tego czasu: „Drugi nurt twórczości Weissa w międzywojniu to malarstwo aktów. To jakby martwe natury, przedstawienia istot zupełnie odpsychologizowanych, ciał pozbawionych twarzy, których pięknem zachwyca się artysta” („Wojciech Weiss [1875-1950]”, Warszawa 2006, s.72). Wydaje się jednak, że mamy w tym obrazie do czynienia z odmienną sytuacją (choć nie: zupełnie różną). „Tahitanka” zdaje się być dziełem przejściowym – od pełnych skupienia i czułości obrazów z tzw. białego okresu (gdzie Weiss malował swoich bliskich) po przywołane przez Kossowskiego portrety. Bardziej niż odhumanizowanej, dziewczynka sprawia wrażenie znużonej. Podobnymi w ujęciu do „Tahitanki”, choć innymi w wyrazie, wydają się być przede wszystkim dwa obrazy, odległe od siebie o dekadę. Pierwszy pochodzi z wcześniejszego okresu. Kiedy Weiss studiował u Leona Wyczółkowskiego, stworzył olejne studium „Krakowianka”
(1897, własność spadkobierców artysty) – bardzo nietypowe dla jego ówczesnej, pełnej czerni twórczości. Dziewczyna jest ubrana w intensywnie czerwony strój i w podobnej pozie siedzi na tle intensywnie żółtej zasłony. Drugie dzieło korespondujące z prezentowanym obrazem to szkic „Renia czytająca” z 1908 roku. Żona artysty, ujęta szkicowo, czyta gazetę, ale trudno byłoby powiedzieć o jakiejkolwiek dehumanizacji. Owa zmiana w podejściu do przedstawianego człowieka jest zastanawiającym fenomenem w twórczości Weissa. Nastąpiła po trwającym kilka czy nawet kilkanaście lat okresie, w którym duchowy świat portretowanych był bardzo dla artysty ważny. Stanisław Tomkowicz tak pisał po obejrzeniu prac malarza na wystawie krakowskiej „Sztuki”: „P. Weiss nie bawi się w niewolnicze kopiowanie modelu, on prawdę natury duchowo przetrawia, staje się jej właścicielem i panem i przelewa na płótno, tak jak ją odczuł i zrozumiał. Patrząc na jego obrazy, nie tylko widzimy, jak wygląda człowiek, który mu pozował, ale wiemy, co było w jego myśli i w jego duszy. W tych portretach czytać można jak w otwartej książce. Nie dziw, że publiczność, a zwłaszcza znawcy, z przyjemnością powracali do tych dwóch obrazów i nieraz długo się w nie wpatrywali, bo przedmiot to niełatwy był do wyczerpania” (Stanisław Tomkowicz, Wystawa Sztuki w Krakowie, „Czas” 1898, nr 152).
6
JACEK MALCZEWSKI (1854 - 1929) Piotr Hubal Dobrzański ze studentem filozofii (Alegoria doświadczenia i młodości), 1911 r. olej/tektura, 64,5 x 81 cm sygnowany i datowany p.d.: 'Jacek Malczewski 1911' na odwrociu nalepka z Carnegie Institute w Pittsburghu oraz pieczęć z kotwicą skrzyżowaną z kaduceuszem (znak składu przyborów malarskich firmy Leclerc)
cena wywoławcza: 220 000 zł estymacja: 280 000 - 350 000
LITERATURA: - Jadwiga Puciata-Pawłowska, Jacek Malczewski, Wrocław - Warszawa Kraków, 1968, s. 219 (il.) - Jacek i Rafał Malczewski, oprac. Zofia Katarzyna Posiadała, Radom 2014, s. 79 (il.) WYSTAWIANY: - Carnegie Institute, Pittsburgh, Stany Zjednoczone
„Mimo, że 'akcesoria alegoryczne' lub – jak je złośliwiej jeszcze nazywano – 'pozaświatowe' spotykały się z krytyką i niechęcią, artysta umieszczał je nadal, zwłaszcza w wizerunkach przyjaciół. Oni nie protestowali przeciw temu ani nie obawiali się komentarzy, które nasuwać mogły aluzje, jak inni, którzy podobno nieśmiało prosili artystę, aby nie malował symbolów wokół ich wizerunków. Na podwójnym portrecie Piotra Dobrzańskiego ze studentem filozofii ('Dialaog', 1911) widnieją w tle sylwety walczących centaurów czy turów, które przypominają motywy z obrazów Franza Stucka. Na późniejszym wizerunku przyjaciela (1914) umieścił pędzącego rycerza na skrzydlatym koniu i postać w splotach węża, którą ma on oswobodzić. (…) Warto (…) podkreślić, że różne motywy występujące w portretach, jak i w innych obrazach Malczewskiego, mają wprawdzie konkretną i ściśle nieraz określoną treść, ale służą do realizowania wizji czysto plastycznych, do wypełniania kompozycji i jej budowy”. JADWIGA PUCIATA-PAWŁOWSKA, JACEK MALCZEWSKI, WROCŁAW-WARSZAWA-KRAKÓW 1968, S. 205-206
Piotr Hubal Dobrzański odegrał najistotniejszy wpływ na karierę artystyczną jednego z najważniejszych twórców polskiej sztuki XX wieku. Dorota Kudelska, badając listy Jacka Malczewskiego do rodziców oraz do Piotra Hubala Dobrzańskiego, wskazuje na ogromną rolę doktora prawa, pisząc: „To on zainteresowawszy się rysunkami nie znanego chłopca, prowadzi go do Matejki, podsuwa lektury, zachęca do pracy, a wreszcie zapisuje jako wolnego słuchacza do Szkoły Sztuk Pięknych. Wielokrotnie Dobrzański brał odpowiedzialność za młodszego o jedenaście lat przyjaciela przed jego rodzicami. Pomagał przekonać ojca o konieczności porzucenia gimnazjum dla sztuki, o korzyściach płynących z wyjazdu za granicę – np. do Paryża, wspierając malarza materialnie skrzętnie wylicza wszystkie koszty, sam lokuje go w najlepszych warunkach w Wiedniu i Paryżu. Najpiękniejsze świadectwo ich przyjaźni dają listy malarza do rodziców. Poznali się w 1872 roku, o czym Malczewski pisał: '(…) Pan Dobrzański Henryk na polecenie Taty oddał mi list w domu i poprosił, abym przyszedł do niego i abym się poznał z Jego bratem. Poszedł po południu i poznałem się z tym człowiekiem, który tak bardzo na mnie wpłynął. Brat Pana Dobrzańskiego, tj. Piotr, jest znakomitym znawcą sztuki i przyjacielem osobistym Matejki. On bardzo mnie sobie upodobał i prosił do siebie, kilka razy oglądał rysunki i zaniósł je do Matejki wieczorem w niedzielę'. (…) W liście z 1873 roku czytamy: '(…) Nie wystawi sobie kochany Ojciec jak pan Piotr Dobrzański mnie pokochał i opiekuje się ciągle, chociaż teraz do Myślenic się przeniósł, zapoznaje mnie ze wszystkimi malarzami tutejszymi, wyrabia mi stosunki, krom zawsze chodzimy do kościoła, zwiedzamy starożytności, a gdy jego tutaj nie ma, prosi mnie, abym pisał do niego, co też robię (…)'. W kwietniu 1873 r. doniósł ojcu: 'Zapisywany teraz jestem przez Niego (…) do Akademii na wolnego słuchacza i on Mnie dostarcza książek, starając się, żeby ze mnie był człowiek całą gębą. Otóż kochany Ojcze, On mnie zabrał na wystawę do Wiednia i to by było dla mnie z wielką korzyścią i z wielką wygodą. Z korzyścią, bo zna na wylot Wiedeń, wygodnie, bo na spółkę będziemy mieć mieszkanie, a On zaprowiduje się w domu w cukier, herbatę i itd., dalej porobi mi w Wiedniu znajomości ze światem artystycznym i z inteligencją naszą polityczną (…)'. Wyprawa ta doszła do skutku w lipcu tegoż roku, a Dobrzański wliczył w jej koszta także wizytę u dentysty. Dobrzański, który jako jeden z pierwszych dostrzegł talent Malczewskiego, przez wiele lat dba o jego interesy, od początku pomaga mu sprzedawać obrazy i szkice, podsyła chętnych do portretowania. Zostawia mu meble, w czasie jednej z przeprowadzek, zapełniając prawie pusty pokój artysty (…). Zawsze ilekroć malarz o coś prosi, wspierał go finansowo. Jeśli nie mógł sam – udawał się po pomoc do przyjaciół'. Malczewski także przeżywał niepowodzenia zawodowe
i uczuciowe przyjaciela: 'Bawił tu Piotr przez kilka dni, mieszkał u mnie, zachwycony Włochami, klasyczną formą i Odrodzeniem sztuki, rozweselił mnie i rozjaśnił przez pewien czas. Poczciwy on jest bardzo, chociaż mu spokoju brakuje i jak wariat rzuca się i miota z życiem i jego obowiązkami. Szkoda, że się już dawniej nie ożenił, ale widać nie kochał się nigdy prawdziwie, a zakochać się gwałtem (…) widać nie można. Przywiózł mi fotografie różnych arcydzieł, medalik od Papieża i odjechał'”. Śledząc dalszą wymianę epistolarną Dorota Kudelska zauważa: „Z biegiem lat charakter ich przyjaźni zmienia się. Malczewski nie potrzebuje już przewodnika artystycznego, zna już własną drogę. Jego nazwisko przyciąga nowych partnerów do dyskusji, pozyskuje także nowych mecenasów. Jednak mimo tego wdzięczność i wzajemna sympatia trwają przez całe lata. Dobrzański był sekretarzem artysty, prowadzi w jego imieniu część korespondencji, a w czasie I wojny światowej zarządzał majątkiem pozostawionym w Krakowie”. Jacek Malczewski wielokrotnie upamiętnił swojego bliskiego przyjaciela. Najbardziej interesującym przykładem jest: „Portret Piotra Dobrzańskiego z autokarykaturą artysty w tle” znajdujący się w zbiorach Lwowskiej Galerii Sztuki. Jest to jedno z dwóch powstałych podwójnych portretów, gdzie artysta umieścił swoją rysunkową karykaturę za plecami portretowanego. Taki zabieg świadczył o niebywałym szacunku Malczewskiego dla modela. Kolejna wyjątkowa praca przedstawiająca Piotra Dobrzańskiego pochodzi z Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu. W tle portretu ukazana jest scena walczącego na Pegazie Bellerofonta z Chimerą. Być może Dobrzański, silnie związany z tradycją niepodległościową, został przedstawiony pod postacią znanego z mitologii greckiej zwycięskiego Bellerofonta. Prezentowany portret należy do zupełnej innej grupy symbolicznej dzieł Jacka Malczewskiego. Poprzez zestawienie sylwetki dostojnego Piotra Hubali Dobrzańskiego, który z wykształcenia był doktorem praw, z postacią młodzieńca, artysta stworzył alegorię doświadczenia i młodości. Atrybutami postaci stały się kwiaty – młodość reprezentowana jest przez krwistoczerwony goździk, natomiast doświadczenie poprzez fioletową świerzbnicę polną. W tle za postaciami, na szeroko ujętym horyzoncie rozgrywa się scena doskonale znana z twórczości Jacka Malczewskiego – taniec bachantek z satyrami. Intrygujące sceny flankują kompozycję – z lewej strony widzimy walkę satyra z kozą, natomiast po prawo kozioł pochyla się nad powaloną sylwetką człowieka. Nie wiemy, jaki dokładny sens płynie z wyjątkowego podwójnego portretu, ale z pewnością możemy odczytać uniwersalny przekaz metafory radości i bolączek płynących z kolejnych etapów życia.
Portret Piotra Hubala Dobrzańskiego, ok.1914, zbiory Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu
7
JÓZEF KRZESZ-MĘCINA (1860 - 1934) Ogród przed dworkiem olej/tektura, 48 x 78 cm sygnowany l.d: 'J. Męcina Krzesz' na odwrociu nalepka Paullusen & Co - wiedeńskiej firmy reprodukującej graficznie dzieła sztuki
cena wywoławcza: 10 000 zł estymacja: 14 000 - 18 000
Józef Feliks Krzesz-Męcina studiując w Szkole Sztuk Pięknych u Władysława Łuszczkiewicza zachwycił Jana Matejkę swoim obrazem „Powrót Kozaków z Carogrodu”.Tą historyczną kompozycją zawdzięcza przeniesienie do tak zwanej „majsterszuli” krakowskiego mistrza. Studiując u Jana Matejki, Krzesz-Męcina uzyskał stypendium w Paryżu, gdzie spędził kolejne 10 lat.W tym czasie odbył wiele podróży artystycznych do Włoch, Anglii, Nowego Jorku, Florencji czy Monachium. Wreszcie w 1894 na stałe przeniósł się do rodzinnego Krakowa, gdzie pięć lat później zamieszkał we własnej willi na Dębnikach. Być może
różany ogród przedstawiony na opisywanym obrazie jest zacisznym kątem na tyłach krakowskiego domu artysty. Krzesz-Męcina wykonał kilka obrazów poświęconych właśnie temu fragmentowi ogrodu. Uginający się pod kwieciem krzew róży doskonale harmonizuje z przygaszoną bielą fasady willi. Różne odcienie zieleni bujnej roślinności otaczającej posiadłość, tworzą kompozycyjną klamrę dla kameralnego przedstawienia. Spokojny, letni ogród przedstawiony na prezentowanym obrazie, namalowany z tak wielkim urokiem i uczuciem z pewnością stanowił ważne miejsce w życiu jednego z najzdolniejszych uczniów Jana Matejki.
8
APOLONIUSZ KĘDZIERSKI (1861 - 1939) "Rybak I" olej/płótno, 53,5 x 95 cm sygnowany p.d.: 'A. Kędzierski' na odwrociu papierowa nalepka z Towarzystwa Artystów Polskich "Sztuka" w Krakowie
cena wywoławcza: 70 000 zł estymacja: 85 000 - 110 000
POCHODZENIE: - kolekcja Aleksandry Mamelskiej WYSTAWIANY: - Towarzystwo Artystów Polskich "Sztuka"
„Wszędzie światło i powietrze zda się igra na płaszczyźnie obrazu, złoci się, ożywia lub też ginie niepostrzeżenie – jak w naturze”. WŁADYSŁAW WANKIE
Rybak ("Łowienie więcierzem"), kolekcja prywatna, fot. DESA UNICUM
Apoloniusz Kędzierski należy do malarzy, w twórczości których temat wiejski zajmował ważne miejsce. Prezentowana praca olejna na pierwszym planie przedstawia rybaka unoszącego sak (sieć na ryby w kształcie worka). Postać mężczyzny, ujęta frontalnie i przybliżona do widza, ukazana jest na tle sumarycznie ujętego pejzażu. Obraz utrzymany jest w tonacji żółcieni, brązów i szarawych błękitów. „Rybak” malowany jest realistycznie, ale widoczne są także wpływy impresjonizmu i monachijskiego luminizmu, praca jest bowiem świadectwem dużej wrażliwości artysty na rolę światła i barwy w malarstwie. Prezentowana scena rodzajowa staje się przyczyną do zgłębienia problemu efektów barwnych w naturalnym oświetleniu – kompozycję rozjaśniają refleksy świetlne pojawiające się na lśniącej tafli wody, na linii szuwarów i jasnej płaszczyźnie nieba.W ujęciu światła oraz w niuansach kolorystycznych Władysław Wankie upatrywał przyczyny „rozedrgania” płótna, w którym objawia się pełen liryzmu stosunek artysty do mieszkańców wsi: „Kędzierski jest lirykiem, pierwszorzędnym nastrojowcem, naturą pogodną, słoneczną, wesołą przeważnie, co zazwyczaj bywa wskazówką jasności dzieła”. Będąc uczniem radomskiego gimnazjum poznał malarza Józefa Brandta, który został jego pierwszym mistrzem.W czasie wakacji często bywał w posiadłości Brandta w Orońsku, gdzie szkolił się pod okiem mistrza. Orońsko miało dla malarza duże znaczenie także w późniejszych
etapach jego twórczości, ponieważ właśnie tam, podczas pierwszych studiów plenerowych, rozwijał swoje umiejętności malarskie. Obrazy z pierwszego okresu twórczości artysty wykazują silny wpływ nie tylko malarstwa Józefa Brandta i Chełmońskiego, lecz także sztuki francuskich impresjonistów, z których twórczością artysta zapoznał się podczas wystawy impresjonistów w Monachium w 1888 roku. Po powrocie z Akademii Sztuk Pięknych w Monachium artysta dużo podróżował po Polsce w poszukiwaniu tematów malarskich (odwiedzał okolice Opoczna i Kutna, Polesie, wybierał się także nad Narew). Dużą inspiracją dla Apoloniusza Kędzierskiego była wtedy twórczość Leona Wyczółkowskiego. Obu artystów łączyła poruszana tematyka i formuła malarska oscylująca między impresjonizmem a realizmem. Pod koniec XIX wieku Wyczółkowski stworzył cykl obrazów ukazujących rybaków zbierających sieci o zachodzie słońca, z których kilka wystawiono w Zachęcie.W 1907 roku odbyła się w Zachęcie wystawa prezentująca rodzajowe prace Apoloniusza Kędzierskiego, które także podejmowały tematykę rybacką. Artysta powracał do przedstawień rybaków nie raz, o czym świadczyć mogą jego słowa: „(…) zarzuciłem sieci malarskie na wybrzeżach Narwi z rybakami (…) z typami i z całą malowniczością wodną”. Mimo sukcesów artystycznych Kędzierski często cierpiał biedę: „Żywiłem się zdobyczą na rzece i w polu, byłem rybakiem z konieczności i 'Rybactwa' moc wtedy malowałem”.
Tygodnik Ilustrowany, grudzień 1919 (nr 50, 51 i 52, specjalne wydanie grudniowe)
9
JÓZEF CHEŁMOŃSKI (1849 - 1914) Puszcza litewska, 1907 r. olej/płótno dublowane, 79,3 x 104,5 cm sygnowany i datowany l.d.: 'JÓZEF CHEŁMOŃSKI | 1907' na odwrociu nalepka wystawowa z TZSP w Warszawie
cena wywoławcza: 280 000 zł estymacja: 350 000 - 500 000
POCHODZENIE: - kolekcja Bolesława Durasewicza - Salon Abe Gutnajera - kolekcja prywatna, Polska LITERATURA: - Tadeusz Matuszczak, Chełmoński poszukiwany, Radziejowice 2014, poz. nr 100 WYSTAWIANY: - TZSP w Warszawie, 1907 OPINIE: - opinia p.Tadeusza Matuszczaka
„Chełmoński rozumiał tę mowę [starych drzew] doskonale, potrafił tworzyć obrazy, w których odczuwamy każde, nawet najcichsze drgnienie życia w przyrodzie. Malując powalone, usychające pnie drzew, które stopniowo opanowują młode rośliny, bujnie rozwijające się w przyjaznym, łagodnym cieple wiosennego słońca, stworzył przejmującą wzruszeniem opowieść o przemijaniu, z którego rodzi się nowe życie.Wykroty leśne należą do grupy pejzaży Chełmońskiego ukazujących przyrodę dziką, oddaloną od ludzkich siedzib, wolną od jakiejkolwiek ingerencji człowieka”. EWA MICKE-BRONIAREK, JÓZEF CHEŁMOŃSKI NA WIELKICH ŁOWACH NATURY, RADZIEJOWICE 2012, S. 36
Ostatni okres życia Chełmoński spędził w Polsce. Był to, przynajmniej od pierwszej dekady XX wieku, czas największego uznania dla jego twórczości. Organizowano mu kolejne wystawy, proszono o przysyłanie swoich znakomitych płócien na pokazy zbiorowe i zapraszano do zasiadania w różnych, szacownych gremiach.Ten intensywny ruch na linii świat – Chełmoński odbywał się (paradoksalnie?) wtedy, kiedy artysta postanowił odsunąć się na bok, zamieszkując w mazowieckiej wsi Kuklówka. Poznając biografię artysty, można odnieść wrażenie, że to „odosobnienie” (ujęte w cudzysłów, ponieważ nie było radykalne) było przede wszystkim zamieszkaniem blisko przyrody.Tej, którą malował również wtedy, kiedy był oddalony – mieszkając najpierw w Monachium, a potem w Paryżu. Zarzuty, które kierowano wobec jego twórczości, zwłaszcza w czasie pobytu nad Sekwaną, dotyczyły m.in. właśnie oddalenia od tego, co maluje. Chełmoński po powrocie do kraju najchętniej przedstawiał miejsca puste, rozległe i niezakłócone ludzką obecnością. „Puszcza litewska” to właśnie miejsce, gdzie ludzie nie docierają, toczy się natomiast bujne życie zwierząt i roślin. Prezentowany obraz nie jest zapewne ilustracją do „Pana Tadeusza”, warto go jednak przywołać.W czwartej księdze Mickiewicz (dla Chełmońskiego „świętość i prorok”) dał wspaniały opis serca puszczy: „Te puszcz stołeczne, ludziom nie znane tajniki / W języku swoim strzelcy zowią: mateczniki” (ks. IV, w. 567-8).To miejsce, gdzie nie ma ludzi (nie docierają tu), a między zwierzętami panuje rajska harmonia. Jest tu bezpiecznie i zwierzę nie powinno opuszczać tego miejsca („Głupi niedźwiedziu, gdybyś w mateczniku siedział / Nigdy by się o tobie Wojski nie dowiedział”, ks. IV, w. 569-70).To, co przedstawione na prezentowanym obrazie, to sytuacja analogiczna, a nie ilustracja. Przywołane fragmenty wskazują na duchowe (i już fizyczne) bytowanie w rejonach, które opisywał w „Panu Tadeuszu” Mickiewicz. „Puszcza litewska” to również umiejętne przedstawienie zwierzęcia.
Malarz robił to w sposób niezrównany. Nie chodzi tylko o mistrzowską obserwację przyrody, ale również o umiejętność nadawania światu zwierzęcemu cech ludzkich.Wystarczy przywołać „Odlot żurawi” (1871, kolekcja prywatna) czy „Kuropatwy na śniegu” (1891, Muzeum Narodowe w Warszawie) – gdzie czynności wykonywane przez zwierzęta łatwo nasuwają skojarzenia z ludzkimi.Tak jest również z gramolącym się niedźwiedziem w prezentowanej pracy.To, na co się właśnie wdrapał, nazywa się wykrotem – był to przedmiot wielu studiów rysunkowych i malarskich Chełmońskiego.Wywrócone drzewo – tracące życie bądź już pozbawione życia, będące jednak wciąż częścią większej całości – fascynowało artystę. Można chyba na koniec zwolnić „Puszczę litewską” z obowiązku symbolizowania czy „mówienia” widzowi czegokolwiek. Przed oczami rozciąga się bowiem wspaniały, gęsty las i temu nie musi towarzyszyć żaden komentarz. Warto jeszcze przywołać słowa uczennicy Józefa Chełmońskiego, Pii Górskiej, która w ten sposób opisała spacery z artystą: „Dużo chodziłam z Chełmońskim na spacer, włócząc się z nim po lasach i polach, czasem z farbami, ale często bez. (...) Ciągle przystawał i słuchał, oglądał i wchłaniał przyrodę. (...) Przyroda była dla Chełmońskiego lekarstwem na wszystko. Gdy czuł się słaby i zmęczony (...), wychodził z domu, kładł się na trawę, która 'wyciąga wszelkie zło z człowieka', albo zaszywał się w lesie. Tam mu było najlepiej! Widzę go koczującego na mchu pod sosnami, patrzącego na kreskowany ornament ciemnego igliwia, pamiętam go wchłaniającego żywiczną woń boru z wymownym okrzykiem, 'że pachnie jak w niebie!' Gdziekolwiek stał las, było 'czarująco', za to każda poręba, każde 'szatkowanie' starodrzewia wstrząsało nim do głębi, jak widok pobojowiska. Oczy mu wtenczas ciemniały, czoło się zasnuwało i mówił, że człowiek nie rozumie już mowy starych drzew”(Pia Górska, O Chełmońskim.Wspomnienia,Warszawa 1932, s. 84-85).
Józef Chełmoński, Puszcza – Wykroty leśne, ok. 1902, zbiory MNW, źródło: MNW Cyfrowe
10
JÓZEF CHEŁMOŃSKI (1849 - 1914) Orka, około 1896 r. olej/płótno naklejone na tekturę, 20,5 x 36 cm sygnowany l.d.: 'JÓZEF CHEŁMOŃSKI' na odwrociu potwierdzenie dra Kazimierza Buczkowskiego wypisany atramentem: "Obraz niniejszy malowany olejno na płótnie nalepionym na tekturę | wymiary w. 20 cm, sz. 35 (płótno) sygnowany z lewej u dołu majuskułą | JÓZEF CHEŁMOŃSKI jest według mego przekonania oryginalną pracą | Józefa Chełmońskiego (1849-1914). | Obrazek przedstawia chłopa ubranego w płótniankę i kaszkiet, orzącego | rolę pługiem zaprzężonym w parę wołów idących w stronę prawą | Po lewej na dalszym planie dwa krzyże za nimi w głębi chaty. Przed | skibami oraz w powietrzu unoszą się ptaki; Niebo pogodne z jasnymi chmu| rami w jednej linji rozłożonymi. (Niebo to było retuszowane) | Kraków 10.VII.43 [podpis] KBuczkowski" na odwrociu ramy, na papierowej naklejce napisane atramentem wyrazy: "Opinogóra | A.Krasi[ński]"
cena wywoławcza: 45 000 zł estymacja: 55 000 - 90 000
POCHODZENIE: - kolekcja Adama hr. Krasińskiego, Opinogóra (?) - kolekcja prywatna, Polska OPINIE: - opinia p.Tadeusza Matuszczaka z dnia 15.10.2016
„Jak wszyscy wielcy, Chełmoński jest absolutnym twórcą swych dzieł, odkrywcą całych światów malarskich, wynalazcą nowych idei plastycznych, nowych wartości i własnych form w sztuce […] Przeszedłszy okres tężyzny, czasy ruchu, nadmiaru życia, wszedł na drogę twórczości wyłącznie uczuciowej, kontemplacyjnej. Prace z czasów ostatnich, to tęskne wizje za czymś wyższym i najwyższym w świecie”. WŁADYSŁAW WANKIE, WYSTAWA OBRAZÓW JÓZEFA CHEŁMOŃSKIEGO, „ŚWIAT” 1907, NR 10
Józef Chełmoński, Orka, karta ze szkicownika, Rys. Pol. 5955, Muzeum Narodowe w Warszawie
Józef Chełmoński, Orka, 1896, Muzeum Narodowe w Poznaniu,Wiki CC
Temat orki pojawiał się wielokrotnie w realistycznym, a potem modernistycznym polskim malarstwie. Związek pracującego z ziemią był różnie interpretowany przez kolejnych artystów. Podjął się go m.in. przyjaciel Józefa Chełmońskiego, Stanisław Witkiewicz („Orka”, 1875, Muzeum Sztuki w Łodzi nr inw. MS/SP/M/195).Wybrał tu szczególnie trudny moment podejścia z pługiem pod górę – uciążliwy zarówno dla pracującego człowieka, jak też chudych i sprawiających wrażenie wygłodniałych koni.W 1896 roku Józef Chełmoński namalował monumentalny obraz „Orka” (1896, olej na płótnie, 144 x 217, Muzeum Narodowe w Poznaniu, Mp 1294).Tutaj praca, choć niewątpliwie ciężka, nie sprawia wrażenia wyroku. Orzący trudzi się, ale na niebie ma miejsce cudowny spektakl przyrody. Istotna jest również obecność krzyża, nadająca trudowi wymiar religijny i charakter moralny. Prezentowany szkic olejny pt. „Orka” można uznać za projekt do tego właśnie obrazu. Przyjaciel artysty Adam hr. Krasiński zamówił u niego obraz mający wyobrażać „pracę”, pozostawiając swobodę odnośnie kompozycji. Malarz uznał bronującego pole chłopa za najpełniejszą realizację zadanego tematu. Analogia z „Orką” znajdującą się w Poznaniu oraz opis na odwrociu ramy („Opinogóra | A. Krasi[ński]”) mogą wskazywać, że oferowana praca została wręczona Krasińskiemu jako projekt do mającej powstać docelowej dużej kompozycji. Droga do niej wiodła przez rysunki ze szkicownika, znajdującego się dziś w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie (Rys.Pol. 5955/1-22).Wykazują one szczególnie bliskie pokrewieństwo z prezentowaną „Orką”. Józef Chełmoński po studiach w Monachium i kilkuletnim pobycie w Warszawie, zrażony nieprzychylnym stosunkiem krytyki do swojego malarstwa, wyjechał do Paryża.Warto wspomnieć, że na jego twórczość narzekali nie tylko zapomniani już dziś krytycy, lecz także wybitni pisarze – np. Bolesław Prus. Pobyt we Francji, rozpoczęty w 1875, trwał przez dwanaście lat. Pierwszy okres to czas powodzenia: obrazy dobrze się sprzedawały zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych (monografista Chełmońskiego Maciej Masłowski ocenił, że przez sześć lat za ocean trafiło ok. 100 płócien artysty, zob. Maciej Masłowski, „Józef Chełmoński”,Warszawa 1973, s. 132). Malarz w tym czasie ożenił się i sprowadził żonę do Paryża, i po raz pierwszy w życiu stać było go na prowadzenie normalnego życia. Okupione było to jednak morderczą pracą, która za cel miała wytworzenie jak największej liczby obrazów. Odbiło się to na jakości – zauważyli to obserwujący z daleka polscy krytycy, a wśród nich dwaj przyjaciele artysty – Stanisław Witkiewicz i Adam Chmielowski. Listy obu pisane z kraju musiały dać Chełmońskiemu do myślenia i wpłynąć na późniejszą decyzję o opuszczeniu Paryża.Witkiewicz zwrócił uwagę (list z dn. 20 października, ok. 1885 r.) na podnoszony również przez innych problem, że nieposiadanie przed oczami rzeczy, które się maluje,
zmusza do używania pamięci (przedstawianej tu jako wroga dobrego malarza) i wtrąca w manieryczność. Chmielowski natomiast (będący już wówczas zakonnikiem) prosił przyjaciela (list z października 1880 r.), by zatroszczył się o sprawy ostateczne, a nie tylko doczesne.Te dwa głosy musiały przyczynić się do powrotu artysty do Polski. Przyczyniła się do tego również zmiana prawa w Stanach Zjednoczonych – w 1881 roku Amerykanie nałożyli olbrzymie cło wwozowe na dzieła sztuki. Upragniony okres stabilizacji kończył się, a zaczynał drugi – trudniejszy okres pobytu nad Sekwaną. Żeby zaradzić trudnościom finansowym parał się wówczas (od 1884 roku) tworzeniem ilustracji dla „Le Monde Illustré” i dla prasy krajowej. Praca ta nie dawała jednak komfortu. Trudności natury finansowej, artystycznej i duchowej (w typowym dla Chełmońskiego splocie łączącym przynajmniej te dwie ostatnie dziedziny) spowodowały jego powrót do Polski w 1887 roku. Jeszcze przed wyjazdem napisał w liście do swojego nauczyciela – Wojciecha Gersona, że „dlatego malarstwo Francuzów stoi tak wysoko, bo mają pejzażystów pracujących po polach” (list z dn. 21 czerwca 1886 r.). Francuskie malarstwo pejzażowe było dla Chełmońskiego ważnym impulsem dla odnowy twórczości. Malarz jest czasem przedstawiany jako nieulegający obcym wpływom malarski Sarmata. Nie był nim jednak w (ewentualnym) złym znaczeniu tych słów. Nie był zamknięty na naukę – we Francji skorzystał na kontakcie z twórczością choćby Jules’a Bretona, Charles’aFrançois Daubigny czy Rosy Bonheur.Tak jak Francuzi, Chełmoński chciał malować „czysty pejzaż”, o którym wiele rozmawiał ze swoim nowym paryskim przyjacielem – Janem Stanisławskim. Można, ryzykując uproszczenie, powiedzieć, że tą francuską zasadę chciał zastosować w Polsce do ojczystego krajobrazu. W 1889 roku, dwa lata po powrocie do kraju, Józef Chełmoński zamieszkał w Kuklówce, wiosce leżącej niedaleko Łowicza. Otoczył się tym samym płaskim i monotonnym krajobrazem Mazowsza. Kupił tu nieduży drewniany dworek i kilka mórg ziemi, których uprawą sam się zajmował. Chełmoński rozstał się w tym czasie z żoną i w Kuklówce mieszkał sam. Choć wciąż był aktywny (posyłał obrazy na wystawy, spotykał się z ludźmi – zarówno z okolicy, jak też z odwiedzającymi go przyjaciółmi), to ten ostatni okres w jego życiu naznaczony był świadomie wybraną samotnością. Jak wspominała jego przyjaciółka Pia Górska: „(…) dwie rzeczy, które go wówczas najbardziej obchodziły to wspaniałość przyrody, którą zapamiętale, niemal panteistycznie uwielbiał, a także poszukiwanie żywego, niekłamliwego stosunku do religii” (Pia Górska, „O Chełmońskim. Wspomnienia”, Warszawa 1932, s. 19). Prezentowany obraz wiążę się więc z pewnym etapem rozwoju duchowego artysty. Zaś ta niewielka postać orzącego robi to, czym – szukając pocieszenia – zajmował się sam malarz.
Egzemplarz druku ulotnego zainicjowanego przez Jana Wegnera, 1934 r., egzemplarz podarowany przez autora sąsiadowi i przyjacielowi artysty, hr. Edwardowi Krasińskiemu, zbiory Biblioteki Narodowej w Warszawie, sygn. DŻS IM 1934 Wegner, źródło POLONA
11
RAFAŁ MALCZEWSKI (1892 - 1965) Pejzaż, z cyklu "Centralny Okręg Przemysłowy", 1938 r. olej/tektura, 71 x 101 cm sygnowany l.d.: 'Rafał Malczewski' na odwrociu nalepki depozytowe z Muzeum Narodowego w Warszawie
cena wywoławcza: 150 000 zł estymacja: 180 000 - 300 000
POCHODZNIE: - obraz był depozytem w Muzeum Narodowym w Warszawie
„Industrializacja, zdehumanizowana przestrzeń w obrazach Malczewskiego nie przeraża, gdyż jest przede wszystkim znakiem nadziei i ‘wielkiego jutra’. Jego zachwyt nad Śląskiem i realizacjami Centralnego Okręgu Przemysłowego wynikał z utożsamienia się z przemianami gospodarczymi, politycznymi i socjologicznymi II Rzeczypospolitej oraz ich pełną akceptacją”. ANNA KRÓL, CENTRALNY OKRĘG PRZEMYSŁOWY – REPORTAŻ MALARSKI 1938, STALOWA WOLA 2008, S. 5
Barka na rzece, 1938 r., olej/płótno, 72,5 x 100 cm, kolekcja prywatna, fot. DESA UNICUM
Prezentowany obraz jest pejzażem z elementami wskazującymi na industrialny charakter przedstawionej okolicy. U stóp zielonych pagórków, nad brzegiem wody znajduje się nasyp, na którym widać pociągi. Wożą one węgiel, czego widomym znakiem jest czarna chmura, zajmująca centrum kompozycji. Miesza się ona z fioletowymi, ciemniejącymi chmurami horyzontu. Oferowany obraz jest rzadkością – pozostałością po eskapadzie Rafała Malczewskiego do powstającego pod koniec lat 30. Centralnego Okręgu Przemysłowego. Wyprawa ta była czymś niespotykanym zarówno w polskiej, jak i w europejskiej sztuce tego czasu. Powstało wówczas 40 prac w różnych technikach (rysunki ołówkiem, akwarele, obrazy olejne). Malczewski robił zdjęcia i sporządzał notatki. Pracował częściowo w pracowni, a częściowo w plenerze. Z całej, powstałej w 1938 roku, serii odnaleziono zaledwie kilkanaście prac. „Wędrując wśród hałd, ziemią kształtowaną nie zamysłem przyrody czy ręką rolnika, lecz prawami potężnego surowcowego przemysłu, służącą za śmietnik na wyprute z głębi patroszonych pokładów bebechy, na zapiekłe szlaki, dziwaczne pagóry kształtu olbrzymich trumien posmarowanych na czarno, dymiących błękitnymi smugami, wśród rozlewisk, bagien, poletek zbóż, zapadli i wądołów wygrzebanych w żółtych piaskach potrzebnych na zamułkę, dziwiłem się, że ten pejzaż nie zwabił poza mną nikogo z malarzy” (Rafał Malczewski, Plastyk
na Śląsku, „Wiadomości Literackie” nr 48, 15 XI 1936, s. 20). W taki sposób, typowym dla siebie – sugestywnym i obrazowym językiem, opisywał Rafał Malczewski jedną ze swoich dwóch wielkich malarskich przygód lat 30. Ta dekada była czasem zmiany. Artysta rozstał się ze swoją pierwszą żoną. Jakby próbując opuścić świat, który zbudował przez wiele lat w Zakopanem – rozpoczął podróże po Polsce. Jego towarzyszką była w nich Zofia Mikucka, jego przyszła żona, z którą związany był aż do śmierci w Kanadzie. Dla Malczewskiego te podróże były poszukiwaniami nowych malarskich tematów i próbą zobaczenia Polski na nowo – okazały się również ostatnim spojrzeniem na Polskę przed emigracją w 1939 roku. Obie peregrynacje noszą miano „malarskich reportaży”. Określenie to sprawia wrażenie oksymoronu – można by się spodziewać raczej „ akwarelowych reportaży”. Jednak ta sprzeczność jest celowa. Malarstwo olejne kojarzy się z trwałością, a właśnie ta cecha była potrzebna zamawiającym drugi reportaż – z Centralnego Okręgu Przemysłowego. To zamówienie było przejawem mecenatu państwowego w II Rzeczypospolitej czy, mówiąc ściśle, próbą wykorzystania sztuki do celów propagandowych. Jak się okazało wybór artysty był trafny nie tylko ze względu na sprawność pozwalającą szybko ukończyć pracę, lecz także ze względu na artystyczną jakość obrazów. Malczewski miał jeszcze tę zaletę, że był przenikliwym obserwatorem
„Jedziemy do COPu”, afisz reklamujący wycieczkę krajoznawczą do Centralnego Ośrodka Przemysłowego, lata 30. XX w., zbiory Biblioteki Narodowej, sygnatura DŻS XVIIIA 2g, źródło: POLONA
i utalentowanym pisarzem. Na łamach „Gazety Polskiej” zamieszczał w 1938 roku literackie felietony z odwiedzanych miejsc, ilustrowane własnymi rysunkami. Centralny Okręg Przemysłowy był największym projektem industrializacyjnym okresu międzywojnia. Objął 44 powiaty centralnej i południowej części kraju. Lokalizacja była podyktowana nie tylko chęcią zapewnienia pracy jak największej liczbie obywateli, ale również przekonaniem, pochodzącym z czasu I wojny światowej, że jest to „bezpieczny trójkąt”, do którego nie dolecą ani niemieckie, ani radzieckie samoloty (już w trakcie powstawania okręgu zwiększył się jednak zasięg lotu samolotów). Budowa COP-u rozpoczęła się w 1936 roku i nieukończona trwała do wybuchu drugiej wojny światowej. Była zresztą związana z wojną w tym sensie, że projektodawcy mieli świadomość nie tylko konieczności ograniczenia bezrobocia, lecz także stworzenia w kraju przemysłu zbrojeniowego. Przedsięwzięcie budziło w ludziach niebywały entuzjazm. Społeczeństwo dostrzegło w nim zarówno szansę zaradzenia skutkom wielkiego kryzysu, jak i perspektywę zwiększenia obronności kraju – czy wręcz jego ekspansywnej siły. Jeden z memoriałów dotyczący powstania COP-u, napisany przez wybitnego ekonomistę Stefan Kosieradzkiego, otwierały takie zdania: „Hasła podniesienia Polski wzwyż i wzmożenia
jej potęgi obronnej wstrząsnęły głęboko duszą całego narodu. Myśli Naczelnego Wodza powinny przeniknąć cały organizm państwowy Polski i stać się wskaźnikiem dla wszystkich programów i działań. Podstawą tych myśli jest wiara w olbrzymie siły żywotne i ekspansywne narodu polskiego. Kto nie ma tej wiary i nie ma przed oczyma wizji potężnej Polski, nie jest zdolny powziąć koniecznych decyzyj i nie widzi dróg, które prowadzą do celu” (Władysław Kosieradzki, Plan Centralnego Okręgu Przemysłowego: memoriał z dn. 15 listopada 1936 r., Warszawa 1936). Przywołany fragment wskazuje na zapał i entuzjazm związany z całym przedsięwzięciem. Ich wyrazem były m.in. wycieczki organizowane w celu zwiedzenia powstającego kompleksu. Choć trudno wątpić w entuzjazm Malczewskiego (bardziej natury estetycznej czy politycznej?) to warto przywołać jeszcze wypowiedź świetnego krytyka Mieczysława Wallisa, który przenikliwie spojrzał na industrialne (śląskie) obrazy malarza: „Motywem przewodnim jego dawnej twórczości była znikomość człowieka, drobnych figurek ludzkich wobec ogromu przyrody (…), tak teraz do tego zagubienia się wobec nieskończoności natury przybywa jeszcze zatracenie się człowieka wobec własnego dzieła, wobec potężnego, imponującego świata techniki” (Mieczysław Wallis, Poezja Czarnego Śląska, „Wiadomości Literackie” 1935, nr 22, s. 22).
12
TYTUS CZYŻEWSKI (1880 - 1945) Martwa natura z kwiatami i jabłkami na stole olej/płótno, 65 x 76 cm sygnowany l.d.: 'Tytus | Czyżewski'
cena wywoławcza: 80 000 zł estymacja: 100 000 - 160 000
„Najbardziej ulubioną dziedziną malarskiej medytacji są chyba w tym czasie dla Czyżewskiego martwe natury. Organizuje je w sposób trochę ryzykowny, stłaczając stale powtarzające się rekwizyty, zaskakujące właściwie swoją banalnością: dzbanuszek, butelki, kosz, doniczkowe kwiaty (…). Ale doczesna mizerność przedmiotów znika na płótnach, gdzie zamienione w barwne fantomy układają się w drżące i migotliwe harmonie. Nie ma tu żadnych planów malarskich, żadnych głębi, jest tylko płaszczyzna nieokreślona, żyjąca poza wszelką przestrzenią. Płaszczyzna, na której objawiło się wibrujące życie koloru”. JOANNA POLLAKÓWNA,TYTUS CZYŻEWSKI, KATALOG WYSTAWY, POZNAŃ 1974, NLB.
Prezentowany obraz pochodzi z późniejszego okresu twórczości Tytusa Czyżewskiego i można go zapewne datować na lata 30. kiedy wrócił do Polski.W tym czasie zapamiętany głównie jako pionier polskiej awangardy artysta tworzył obrazy kolorystyczne (kapistowskie).Współcześnie ten sposób malowania uważany jest za bardziej zachowawczy, dlatego może (jako głos przeciwwagi dla takiego poglądu) warto przywołać słowa Mieczysława Sterlinga, który pisał w „Wiadomościach Literackich”: „Entuzjazm dla sztuki, gorliwość pracy, zdawanie sobie sprawy z podjętego trudu, z możliwości wzbudzania niechęci w społeczeństwie polskim, którego miłość pragną zdobyć, rozmach europejski, słowem wszystko, co tkwi w pojęciu młodości, jest w kapistach”. Dla tych ostatnich, polskich 15 lat twórczości dominującym gatunkiem stała się martwa natura.W pracach z tego czasu widoczne są nawiązania do głęboko zintegrowanej twórczości Cézanne’a i Bonnarda. W prezentowanej pracy przestrzeń została ograniczona do głębokości stołu. Będące w centrum kompozycji kwiaty mają swoistą konkurencję w walce o uwagę widza w postaci ściany.Ta partia obrazu została zbudowana dynamicznymi, krótkimi pociągnięciami pędzla. O okresie, z którego pochodzi prezentowane płótno, tak pisała Joanna Pollakówna: „Teraz to przychodzi szeroki czas koloru. Lata warszawskie są okresem stabilizacji twórczej – i wreszcie – względnej stabilizacji materialnej. Mając za sojuszników możny i dominujący w polskim życiu klan Kapistów, Czyżewski wiele wystawia, wiele drukuje. Staje wreszcie na tym progu życiowym, którego osiągnięcie jest konieczne, by los ludzki nie zamykał się gorzkim, ujemnym bilansem – progu rozpoczynającym bardziej zaciszny okres potwierdzeń i z zewnątrz płynącej aprobaty. Obraz Czyżewskiego nasyca teraz migotliwa substancja barwna. (...) Malarz tworzy obraz świata.Więc już nie światów tworzenie, nie 'kontynuacja dzieła bożego bez brania go na serio', jak w latach młodości.Teraz nadeszła pora harmonijnego odtwarzania zjawisk i rzeczy, w doskonałym z nim zjednoczeniu, branie w siebie, zachwyt” („Tytus Czyżewski”, katalog wystawy, oprac. J. Pollakówna, M. Dąbrowska, Muzeum Narodowe w Poznaniu, Poznań 1974, s. 9).
Tytus Czyżewski studiował w latach 1902-7 w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem Józefa Mehoffera i Leona Wyczółkowskiego. Uzupełnił wykształcenie w Paryżu między rokiem 1907 a 1909 (tutaj zetknął się ze sztuką Cézanne'a, która głęboko na niego oddziałała). Na lata 1910-12 datuje się jego kolejny pobyt nad Sekwaną, gdzie odrobił lekcję kubizmu. Po powrocie do Krakowa wystawiał z Eugeniuszem Zakiem i braćmi Pronaszko. Ich artystyczna działalność była odpowiedzią na twórczość uznanych już wówczas plastyków młodopolskich. Okres po I wojnie światowej znaczą prace Czyżewskiego nad nową koncepcją obrazu. Te interesujące poszukiwania polegały na rozbijaniu obrazowej płaszczyzny za pomocą elementów z drewna i dykty. Wobec tych prób naturalnym było przystąpienie artysty do grupy otwierającej historię polskiej awangardy – Ekspresjonistów Polskich (przemianowanych w 1919 na Formistów). Przez pięć lat, aż do rozwiązania grupy (1922), wziął udział we wszystkich jej wystawach. Następne lata spędził w Paryżu, z którego definitywnie wrócił do Polski w 1930 roku. Czas nad Sekwaną poświęcił intensywnej pracy twórczej oraz licznym podróżom po Europie. Jeszcze w 1927 roku wziął w Warszawie udział w wystawie podsumowującej działalność Formistów (warszawskie TZSP). Skłaniał się już jednak w tym czasie ku bardziej tradycyjnym rozwiązaniom formalnym. Około 1925 roku zetknął się w Paryżu z członkami Komitetu Paryskiego i po powrocie do kraju wpisał się swoją działalnością (zarówno artystyczną, jak i pisarską) w nurt kolorystyczny. W 1934 roku wszedł w skład redakcji „Głosu Plastyków”, reprezentującego to środowisko malarskie. Ostatni rok życia spędził w Krakowie, gdzie przeniósł się z Warszawy. Artysta nie tylko malował, ale również pisał – była to równorzędna część jego twórczości. Sam projektował typografię i ilustrował swoje książki (m.in. „Osieł i słońce w metamorfozie” z 1922 roku). W okresie krakowskim pracował również jako scenograf-projektant, dekorując salę Gałki Muszkatołowej.
Tytus CzyĹźewski, Autoportret, Cyfrowe MNW
13
JÓZEF PANKIEWICZ (1866 - 1940) Pejzaż z Cassis, 1928 r. olej/deska, 33 x 42 cm sygnowany l.d.: 'Pankiewicz' na odwrociu nalepka: 'Muzeum Narodowe | w Warszawie | p. 734/05/2'
cena wywoławcza: 65 000 zł estymacja: 90 000 - 140 000
POCHODZENIE: - kolekcja Wojciecha Fibaka - kolekcja prywatna, Polska LITERATURA: - Józef Pankiewicz życie i dzieło. Artyście w 140. rocznicę urodzin, Muzeum Narodowe w Warszawie,Warszawa 2006, s. 173, poz. 431 - Polski Paryż. Od Michałowskiego do Lebensteina. Malarstwo polskie w kolekcji Wojciecha Fibaka, Muzeum Historyczne we Wrocławiu, Wrocław 1998, s. 37 (il.) - Malarstwo polskie w kolekcji Ewy i Wojciecha Fibaków, Muzeum Narodowe, oprac.Władysława Jaworska,Warszawa - Poznań Kraków 1992, s. 49 (il.)
WYSTAWIANY: - Józef Pankiewicz życie i dzieło, Artyście w 140. rocznicę urodzin, Muzeum Narodowe w Warszawie, 9.01-26.03.2006 - Polski Paryż. Od Michałowskiego do Lebensteina. Malarstwo polskie w kolekcji Wojciecha Fibaka, Muzeum Historyczne we Wrocławiu, Stary Ratusz, 30.10-31.12.1998 - Malarstwo polskie w kolekcji Ewy i Wojciecha Fibaków, Muzeum Narodowe w Warszawie, 23.05-9.08.1992
„Z pozoru tak łatwa w odbiorze sztuka Pankiewicza, opowiadająca w pejzażach o pięknie świata, a w martwych naturach o urodzie rzeczy, z rzadka ukazująca człowieka, pozbawiona właściwie odniesień literackich czy historycznych, wymaga od widza czy komentatora szczególnej wrażliwości i skupienia. Skłania do podążania za chłodną, analityczną myślą twórcy dla docenienia kunsztu i wielkości jego dokonań”. ELŻBIETA CHARAZIŃSKA, PANKIEWICZ - ŻYCIE I DZIEŁO. ARTYŚCIE W 140. ROCZNICĘ URODZIN, MUZEUM NARODOWE W WARSZAWIE, WARSZAWA 2006, S. 22
Józef Pankiewicz, Pejzaż z La Ciotat, 1936, Cyfrowe MNW
Józef Pankiewicz, Pejzaż południowy z domem, 1924, kolekcja prywatna, fot. DESA UNICUM
„Blisko 40 lat mija, jak pierwszy raz przyjechałem do Paryża z zapasem entuzjazmu i pragnieniem poznania i zrozumienia sztuki. (...) Po długim dopiero szukaniu i błądzeniu, dzięki doświadczeniu, dochodzi się do przekonania, że jest tylko jedna, najprostsza droga, ta która zaczyna się we wrażliwości, a prowadzi do świadomości.Tą drogą idąc, odkrywa się i autentyfikuje naturę: prawda istnieje tylko w sztuce! Tak, ale ten wielki rezultat osiągnąć się daje bardzo rzadko.Trzeba dużo talentu i wiele pracy, zanim opanuje się środki do wypowiedzenia się szczerego, bezpośredniego, nieraz energii i sił, i talentu zabraknie. (...) Przebyłem już długą drogę, lecz mam wrażenie, że dopiero na nią wkraczam i że cel wciąż daleki” (tamże, s. LVIII). Józef Pankiewicz wygłosił powyższe słowa w przemówieniu z okazji przyznania mu orderu Legii Honorowej podczas uroczystego bankietu w Café Voltaire.Wręczeniu Krzyża Kawalerskiego towarzyszyły liczne listy gratulacyjne wysłane przez przyjaciół z Polski oraz uczniów malarza – Józefa Czapskiego, Mojżesz Kislinga i Leopolda Gottlieba. Kilka miesięcy później małżeństwo Pankiewiczów wyjechało do Cassis, niewielkiego miasta położonego w okolicach Marsylii. Koloryt tamtejszego pejzażu, który cechują strome wapienne klify, gaje oliwne i winnice oraz niewielkie masywy górskie, oddał wtedy artysta w kilkunastu pracach olejnych. Bliski plan prezentowanej pracy wypełniają rozłożyste drzewa oliwne, które kierują spojrzenie odbiorcy w dal, na widoczny w tle masyw Couronne de Charlemagne. Pełną powietrza kompozycję cechują jasne i świetliste tony; gamę barwną artysta sprowadził do oliwkowej zieleni, ciepłych brązów i błękitów. Prezentowana praca stworzona została w okresie, w którym Pankiewicz powrócił do tradycyjnego malarstwa walorowego, o czym świadczą miękko budowane kształty kładzione płynną plamą barwną, gradacja walorów i modelunek światłocieniowy.
Charakterystycznie wypiętrzony masyw górski znajdujący się okolicach Cassis stał się częstym motywem prac olejnych namalowanych w 1928 roku. Powstały wtedy odmienne układy kompozycyjne przedstawiające masyw w różnym oświetleniu.W zależności od ukazywanej pory dnia pejzaże z Cassis malowane są w chłodnej błękitnej tonacji lub przy użyciu nasyconych czerwieni. „Pankiewicz, zawsze wierny wzorom natury, przenosząc się w 1928 roku na wakacje do Cassis, podporządkował wrażenia wzrokowe rudymentom tamtejszego krajobrazu. Przykuł jego uwagę dominujący na tym łagodnie pofalowanym skrawku ziemi wypiętrzony skalny grzebień, rozciągnięty horyzontalnie jak zębate mury obronne”. Motyw pejzażu śródziemnomorskiego posłużył Pankiewiczowi przy realizacji malowideł do Kaplicy Królewskiej w Zamku na Wawelu, których wykonania artysta podjął się w 1929 roku.Ważną analogię formalną stanowić może tondo z lewej fasety kaplicy przedstawiające odpoczynek Świętej Rodziny w czasie ucieczki do Egiptu.Te same drzewa oliwne i wysokie pinie, które wypełniały przestrzeń śródziemnomorskich pejzaży z Cassis, stały się istotnym elementem kompozycyjnym wawelskiego malowidła. Józef Pankiewicz odbył jeszcze kilka podróży plenerowych na południe Francji (odwiedził Cassis, Sanary, La Ciôtat i Saint-Tropez), aby wraz z początkiem II wojny światowej osiąść tam na stałe.W 1939 roku małżeństwo Pankiewiczów znalazło schronienie w domu francuskiego rzeźbiarza Jeana Claude’a de Saint-Marceau w La Ciôtat, z którego żoną byli zaprzyjaźnieni. Ostatnimi pracami powstałymi w posiadłości rodziny de Saint-Marceau były pejzaże przedstawiające gaje oliwne i winnice. Koloryt francuskiego pejzażu pozostał do końca źródłem inspiracji dla malarstwa Józefa Pankiewicza.
Józef Pankiewicz, Paryż 1928, fot. NAC
14
MELA MUTER (1876 - 1967) Pejzaż z mostem olej/płótno, 38,5 x 46 cm na odwrociu papierowa nalepka z Maxwell Galleries w San Francisco
cena wywoławcza: 75 000 zł estymacja: 90 000 - 150 000
POCHODZENIE: - kolekcja prywatna, Stany Zjednoczone - kolekcja prywatna, Polska
Dwa drzewa, niczym rozsuwające się kurtyny, „wpuszczają” wzrok widza do środka obrazu. W centrum znajduje się stojący na rzece most. Można się domyślać, że nie jest to architektoniczna fantazja, a most rzeczywiście istnieje, ale brak punktu zaczepienia skazuje na domniemania. Być może płynącą pod nim rzeką jest Rodan, a malarka malowała obraz, ukrywając się jako Żydówka w czasie II wojny światowej w Awinionie. Równie dobrze można jednak założyć, że to Sekwana, a obraz powstał w innym momencie życia. Motyw wody (morskiej czy rzecznej) – portów, kanałów oraz rzek z nieodłącznymi mostami, jest stale obecny w twórczości malarki. Nie ma jednego powodu, dla którego zwracała się ku tym tematom. Niejednokrotnie most stawał się tłem dla przedstawień ludzi. Ten rodzajowy charakter mają np. „Cyganie na brzegu Rodanu” (ok. 194045, kolekcja Toma Podla, USA). Kiedy indziej malarkę interesuje woda. W licznych rzeczno-mostowych obrazach na pierwszy plan wysuwa się woda i to co się z nią dzieje. W latach 40. często są to – będące zarazem popisami malarskiej wirtuozerii – wiry (np. „Wiry na Rodanie”, ok. 1940-45, kolekcja Bolesława i Liny Nawrockich). W prezentowanym obrazie uwaga skupia się na moście, wodzie, niebie oraz ich wzajemnej relacji. Obok gęsto zamalowanych
fragmentów, które tworzy piętrząca się farba, malarka pozostawiła puste, niezamalowane płótno. Wykorzystała w ten sposób jego barwę i fakturę do oddania choćby fragmentów kamiennego mostu. Ten sposób „malowania pustym” trafnie opisał Robert Rey: „Był to rok 1913, gdy po raz pierwszy zobaczyłem dzieła noszące sygnaturę Meli Muter. Technika jej wydawała mi się dość szczególna. Między jednym dotknięciem a drugim rozciągała się przestrzeń surowego płótna, która mogła być wypełniona przez nieuchronne zmiany. Wobec tego po co ją było wypełniać? Dlaczego nie pozostawić troskę wypełniania tej pustej przestrzeni automatyzmowi rozumu? Artystka w gruncie rzeczy nie pozostawiała widzowi swobody w doszukiwaniu się w tych ‘bielach’ dowolnych supozycji kolorystycznych. Jedna tylko z nich była możliwa, bez względu na miejsce, ta, którą właśnie malarz zmuszony byłby wybrać, gdyby nie wolał uczynić płótno bardziej przejrzystym i pozwolić, by kolor sam się narzucał […]. Technika ta, trzeba stwierdzić, nie ma nic wspólnego z dywizjonizmem Seurata, Signaca czy też Grossa. Pozwala ona natomiast Meli Muter tworzyć obrazy niezwykle silne w wyrazie, skoro są na nich zaznaczone same, choćby tylko drobne akcenty” (R. Rey, Mela Muter, „Art. et Decoration” 1927, nr 303, s. 65 – tłum. Bolesław Nawrocki).
15
WŁADYSŁAW ŚLEWIŃSKI (1854 - 1918) Brzeg morski olej/płótno, 38 x 55 cm na odwrociu pieczęć: 'WŁADYSŁAW ŚLEWIŃSKI | ze spuścizny | POŚMIERTNEJ | E.Ślewińska'
cena wywoławcza: 130 000 zł estymacja: 160 000 - 220 000
POCHODZENIE: - ze spuścizny pośmiertnej Władysława Ślewińskiego - kolekcja prywatna, Polska LITERATURA: - porównaj:Władysława Jaworska,Władysław Ślewiński, Warszawa 1991, il. 30 - porównaj:Władysław Ślewiński, 1854-1918, Wystawa monograficzna, oprac.Władysława Jaworska, poz. kat.: 256, 269, 302, 306
„Ślewiński obiera sobie Pouldu i Pont-Aven za quartier général swej pracy artystycznej, aż wreszcie w roku 1896 przenosi się tam na stałe.Ten okres jego twórczości – aż do powtórnego powrotu na stałe do Paryża – jest bardzo obfity i płodny.Tutaj, w ciszy wioski bretońskiej, wobec majestatu i powagi morza, Ślewiński dojrzewa artystycznie zupełnie. Tu powstają jego 'morza' pełne liryzmu, a zarazem żywiołowej grozy. Oczy malarza przyzwyczajają się do tego specjalnego kolorytu i światła, właściwego wybrzeżom i skałom nadmorskim w Bretanji. Ślewiński kolor ten przeżył malarsko i zbudował sobie swój własny styl – morskiego krajobrazu. Dziwne to, jak Ślewiński, wychodząc z założeń stylu Gauguin’a, stworzył sobie swoją materję koloru, materjał farby, coś zupełnie nowego i oryginalnego”. TYTUS CZYŻEWSKI, WŁADYSŁAW ŚLEWIŃSKI, WARSZAWA 1928
W pierwszej chwili kompozycja sprawia wrażenie abstrakcyjnej. Dolną część płótna zajmują czerwono-brunatne plamy, górną – biele i błękity. Wyraziste pociągnięcia pędzla, ślady energicznych gestów sugerują szybką pracę i zdecydowanie malarza. Po chwili mózg rozpoznaje wizualne impulsy i przed oczami widza układ plam zmienia się nagle, jak w optycznych sztuczkach, w wizerunek morskiego brzegu. Rdzawe skały obmywane falami, ciemna woda w szczelinach, piana rozbijających się o brzeg fal, a za nimi zielonkawo-błękitna woda zlewająca się na horyzoncie z niebem – cały ten nadmorski krajobraz ukazuje się nagle z całą wyrazistością. Artyście udało się w tym hipnotyzującym płótnie uchwycić ulotne efekty atmosferyczne – zmienne kolory kamiennego brzegu, barwy odbijające się w morzu i chmurach. Przede wszystkim zaś zmienność wody, w krótkiej chwili przechodzącej z płaszczyzny fal w białe piany, a następnie miniaturowe, ciemne jeziorka, lśniącej na mokrych kamieniach. Wszystko to bez dosłowności i drobiazgowego odtwarzania pojedynczych błysków i cieni. To raczej synteza wrażeń, niż notowanie kolejnych elementów. Odkąd zaczął tworzyć Władysław Ślewiński dzielił czas między Polskę i Francję. Dużą część późniejszego okresu życia spędził w prowincjonalnej wówczas Bretanii. Kupił tam dom w niewielkim, spokojnym porcie rybackim Doëlan – niedaleko Pont-Aven, znanego dziś jako „miasto malarzy”. O czasie, który Ślewiński spędził mieszkając nad morzem tak pisała monografistka artysty – Władysława Jaworska: „Wiemy, że Ślewiński miał własny dom w Le Pouldu, gdzie w 1984 podejmował Gauguina. Miał także wspaniałą rezydencję, Bellevue w Pont-Aven. Ale spełnieniem jego marzeń było dopiero zakupienie domu w małym porcie rybackim w Doëlan, w którym z okien było widać morze. W pobliżu (wtedy) nie było domów, miał więc – jak mówił – Ocean dla siebie. Wychodził ze sztalugami nad morze codziennie, niezależnie od pogody. Jeżeli nawet nie malował, to przynajmniej obserwował. 'Uczył się oceanu'” (Władysława Jaworska, Władysław Ślewiński, Warszawa 1991, s. 44). Jednym z jego najważniejszych zajęć były spacery brzegiem morza. W drogę wyruszał niezależnie od pogody, także podczas deszczu
i sztormów, silnego wiatru i upału. Kiedy tylko było to możliwe zabierał ze sobą przybory malarskie. Plonem tych wypraw były liczne pejzaże przedstawiające brzeg morza, fale i skały, uchwycone w zmiennych warunkach pogody i oświetlenia. Morze pozostawało przez lata jednym z głównych tematów malarza. W ciągu całej malarskiej twórczości zaszła zmiana, którą ogólnie można nazwać przejściem od wizerunków wzburzonego morskiego żywiołu do późniejszych – pełnych spokoju obrazów. „Na pańskich morzach zalega głęboka cisza, której nie jest w stanie zmącić ani blask kolorów, ani rytmiczne uderzenia ostatnich fal rozbijających się w podwodne skały. Tylko niewidzialny dreszcz tajemniczej otchłani, tylko różowy uśmiech wieczornego obłoku przebiega czasami po tych wielkich nieruchomych przestrzeniach, gdzie szmaragdy niepostrzeżenie stapiają się w jedno z ametystami” (Zenon Przesmycki, wstęp do katalogu wystawy Exposition des oeuvres de M.W. Ślewiński, Galerie Georges Thomas, Paris 1898). W dorobku Ślewińskiego znajdujemy również pejzaże z innych regionów (przede wszystkim Francji), a także martwe natury, kwiaty i portrety. Artysta wiele zawdzięczał wpływowi Gauguina, udało mu się jednak wykształcić własny, indywidualny styl i zestaw ulubionych motywów. Malarstwu poświęcił się późno. Początkowo przygotowywał się do prowadzenia należącego do rodziny majątku ziemskiego. Podjął w tym kierunku studia, ale nie dokończył ich. Kariera ziemianina przysporzyła przyszłemu artyście kłopotów, doprowadzając do wieloletniego konfliktu z ojcem i popadnięcia w długi. Uwolnił się z tej sytuacji wyjeżdżając do ówczesnej artystycznej stolicy świata – Paryża. Tam zetknął się z nowymi prądami w sztuce. Poważne próby malarskie podjął stosunkowo późno, bo mając trzydzieści cztery lata, bez przepisanej edukacji akademickiej. Krótko przebywał w Warszawskiej Szkole Rysunkowej Wojciecha Gersona, uczył się też w wolnych uczelniach paryskich. Te „braki” w edukacji wynagradzała mu artystyczna intuicja, kierująca go w stronę stylu niecieszącego się (jeszcze) zainteresowaniem publiczności ani krytyków. W ciągu kilkunastu lat udało mu się przebyć drogę od amatora do wykładowcy warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.
Władysław Ślewiński, Skały w Belle-Ille, Cyfrowe MNW
16
OLGA BOZNAŃSKA (1865 - 1940) Portret kobiety w białej bluzce olej/tektura, 71,5 x 39 cm sygnowany p.g.: 'Olga Boznańska'
cena wywoławcza: 120 000 zł estymacja: 150 000 - 200 000
„Obrazy moje wspaniale wyglądają, bo są prawdą, są uczciwe, pańskie... Są ciche i żywe i jak gdyby je lekka zasłona od patrzących dzieliła”. OLGA BOZNAŃSKA
„(…) ta koncepcja ludzkiej formy [u Boznańskiej] mieszającej się z atmosferą; te symulakra lub obrazy, zamiast zbliżać się do widza, zdają się raczej od niego oddalać, miękko zanurzając się w tło i tam, gdzie wygląd zachowuje całą swą powagę i tajemniczość życia; to skoncentrowane dyskretne malarstwo, o barwach wyblakłych jak spłowiały gobelin, jak zwietrzały fresk, malarstwo, które harmonizuje bladą różowość oblicza z delikatnymi szarościami, przezroczyste czernie i matowe biele draperii z opalizującą przejrzystością powietrza (…) I jeszcze ta obfita paleta choć z pozoru ograniczona, łączy się z czymś dalekim, powściągliwym, niezbyt wyraźnym, należy tylko do niej...” JAN TOPASS O PORTRETACH OLGI BOZNAŃSKIEJ
Portrety kobiet zajmują ważne miejsce w twórczości Olgi Boznańskiej. Prezentowana praca olejna ukazuje nieznaną nam kobietę na błękitnym tle. Modelka zaprezentowana została w półpostaci; jej twarz ujęta jest en face, a zamyślone spojrzenie skierowane jest w dal. Dużym walorem portretu jest sugestywne przedstawienie białej sukni, której delikatność została oddana poprzez swobodne operowanie pędzlem. Boznańska pisała: „Zabierając się do portretu artysta winien zdać sobie sprawę z założenia barwnego modela, tak go ubrać, dać mu odpowiednie tło i oświetlenie –- by wszystko razem stanowiło pewną harmonię”. Ową wrażliwość kolorystyczną oraz dbałość o szczegół współdzieliła z genialnym angielskim portrecistą Jamesem Mc Neillem Whistlerem. Olga Boznańska malowała portrety bardzo długo. Długi okres pracy malarskiej umożliwiał jej dogłębną obserwację i wniknięcie we wnętrze modela oraz doskonałość techniczną. Boznańska wstawała późno, a zaczynała pracować po 14, czekając na właściwe światło. Przerywała punktualnie o 17, jak wspomina sławny pianista Artur Rubinstein. Malowała w pracowni, ponieważ wiadomym było, że nie przepadała za malowaniem w plenerze. Jej tryb życia wymuszał konieczność wielu sesji malarskich, mawiano, że niekiedy artystka potrzebowała aż 40 spotkań z modelem. Podobnie jak Diego Velázquez, który był dla Boznańskiej wielkim źródłem inspiracji, nie idealizowała portretowanych. Mawiała: „Typ czy rasa zawiera w sobie charakter i to jest właściwe piękno. W tym siedzi dusza myśląca, pracująca, cierpiąca, znużona lub umęczona. Nie wolno niczego zmieniać z takich rysów. Zresztą ja nie potrafię zmieniać przyrody – maluję, co widzę”. A tak o umiejętności obserwacji i dużej wrażliwości artystki wypowiadał się krytyk sztuki, Max Goth:
„Boznańska nie maluje oczu, tylko spojrzenie, nie maluje ust, ale uśmiech lub łkanie, jakie je wykrzywia, skurcz okrucieństwa lub wyraz twarzy naiwnej i szczerej. Malarka posiada cudowny dar wydobywania duchowości wyrażającej się w ludzkiej dłoni, wszędzie potrafi wytropić pełną niepokoju duszę, która się ukrywa, czując, że jest obserwowana. Panna de Boznańska jest sędzią śledczym nadzwyczaj przenikliwym” (Olga Boznańska, „Art et les Artistes”, 1913). Utrzymany w bielach i błękitach portret w sposobie malowania przywodzi na myśl prace z monachijskiego okresu w twórczości artystki oraz portrety wykonywane tuż po przyjeździe Boznańskiej do Paryża. Artystka portretowała wówczas młode kobiety ze swojego otoczenia, aby dzięki intensywnej pracy rozwinąć wyjątkowy talent malarski. Wśród wyżej wspomnianych prac wymienić można: „Portret kobiety” z 1899 roku (Muzeum Narodowe w Gdańsku), „Marzenie” z 1902 roku (kolekcja Przyborowskich) oraz „Studium portretowe kobiety z ok. 1903 roku (Lwowska Narodowa Galeria Sztuki). Renoma artystki jako wybitnej portrecistki szybko obiegła nie tylko rodzimy Kraków, lecz także Paryż. Pracownia Olgi Boznańskiej przy rue Vaugirard 114 stała się ośrodkiem życia towarzyskiego. Przychodzili tam: Maja Berezowska, Roman Kramsztyk, Mela Muter, Stryjeńscy. Boznańska malowała więc portrety znanych polskich artystów, ale nie brakowało także zleceń na portrety francuskiej elity. W 1900 roku artystka zaczęła odnosić coraz większe sukcesy zawodowe. Wśród nich wymienić można złoty medal na wystawie malarstwa kobiet w New Gallery w Londynie oraz wyróżnienie na wystawie światowej w Paryżu. W 1904 została poproszona (wówczas jako jedyna kobieta) o przystąpienie do prestiżowego Salon de la Société Nationale de Beaux-Arts.
Olga Boznańska w swojej pracowni, Cyfrowe MNW
17
HENRYK EPSTEIN (1891 - 1944) Akt, około 1920 r. olej/płótno, 90 x 62 cm sygnowany p.g.: 'H. Epstein.'
cena wywoławcza: 35 000 zł estymacja: 45 000 - 60 000
POCHODZENIE: - kolekcja prywatna, Polska LITERATURA: - Artur Winiarski, Henri Epstein - Mistrzowie École de Paris, Warszawa 2015, s. 13 WYSTAWIANY: - wystawa monograficzna,Villa la Fleur, Konstancin Jeziorna, 18 września – 31 grudnia, 2015
„Malarstwo Epsteina jest światem, który poznaje się stopniowo. Początkowo może zrażać swą nadmierną surowością, bezpośredniością, lecz po dłuższym obcowaniu z nim twórczość ta wciąga, by na końcu fascynować, tysiącem blasków opowiadać proste w gruncie rzeczy historie”.
ARTUR WINIARSKI, HENRI EPSTEIN – MISTRZOWIE ÉCOLE DE PARIS, WARSZAWA 2015, S. 13
Prezentowana praca jest jednym z niewielu aktów w twórczości Henryka Epsteina. Akt, malowany prostymi i szybkimi pociągnięciami pędzla, przedstawia nieznaną nam kobietę na tle barwnej draperii. Kolorystykę obrazu tworzą zestawienia ciepłych barw – ugrów, czerwieni, fioletów i żółcieni. Zarys ciała modelki, utrzymany w bielach, szarościach i różach, uwydatniają niebieskie akcenty.W lekko zgeometryzowanych i dokładnie określonych kształtach dopatrywać się można znamion fascynacji Epsteina malarstwem Paula Cézanne’a oraz wpływów kubizmu. Podobne rozwiązania kompozycyjne oraz ciepła gama barwna możemy odnaleźć w „Akcie stojącym” Cézanne’a z 1899. Paleta francuskiego artysty oscyluje między ciepłymi brązami i przygaszonymi żółcieniami. Nie bez przyczyny zatem paryscy krytycy sztuki zestawiali twórczość Henryka Epsteina z twórczością wielkiego Paula Cézanne’a.Warto przytoczyć słowa francuskiego literata i byłego sekretarza Auguste’a Rodina, Gustave’a Coquiot, który miał powiedzieć: „Podziwiać Cézanne’a jest dobrze, ale podziwiać Epsteina jest lepiej”. Na początku lat 20. Epstein utrzymywał szczególnie bliską relację z Pinchusem Krémègnem, artystą białoruskiego pochodzenia. Obecność
tej samej modelki na obrazach z lat 1918-20 wskazuje na to, że malowali w jednej pracowni.Współdzielenie pracowni z Epsteinem można uznać za nobilitację, ponieważ z relacji przyjaciół malarza wiemy, że artysta z determinacją strzegł jej prywatności. Malarstwo uznawał za intymną sferę swojego życia, a jako człowiek nieśmiały wystrzegał się rozmów o swojej twórczości. Możemy zatem przypuszczać, że prezentowany akt powstał w pracowni paryskiej w La Ruche przy Passage de Dantzig. Henryk Epstein, artysta związany z École de Paris, przyjechał do Paryża w 1912 roku. Niedługo potem został powołany do służby wojskowej w Kijowie, a do stolicy sztuki udało mu się powrócić rok później. Zapisał się wtedy na studia w prestiżowej Académie de la Grande Chaumière, której główną zaletą była możliwość studiowania sylwetki ludzkiej z modela w przystępnej cenie. Do owego tematu malarskiego powrócił w latach 20. XX wieku. Był to ważny okres w twórczości Epsteina; to czas bliższej współpracy z szanowanymi krytykami sztuki (wśród których byli Leo Koenig i Gustave Coquiot), pisarzami i kolekcjonerami. Epstein podjął się także pracy ilustratora i przygotował blisko osiemdziesiąt rysunków do książki „Vagabondages”, napisanej przez Gustave’a Coquiot.
18
ZYGMUNT JÓZEF MENKES (1896 - 1986) Śpiąca olej/płótno, 36,5 x 46,6 cm sygnowany l.d.: 'Menkes' na odwrociu nalepka galeryjna Rudolf Galleries New York oraz wycinek prasowy z "The New York Times" z 1986 roku (pośmiertne wspomnienie artysty)
cena wywoławcza: 55 000 zł estymacja: 65 000 - 85 000
POCHODZENIE: - kolekcja prywatna, Polska
Prezentowane płótno pochodzi z amerykańskiego okresu twórczości Zygmunta Menkesa. Charakterystyczne dla pochodzących z tego czasu prac jest użycie grubego konturu, bogate efekty fakturalne (użycie szpachli) oraz świadome i dla niego tylko charakterystyczne użycie barwy. Malarzowi udaje się w tym czasie znaleźć równowagę między ekspresyjnym podejściem do koloru, a subtelnością gamy barwnej. W „Śpiącej” artysta wciera farbę w płótno, tworząc wielobarwne fragmenty o chropawej fakturze. Obok, szczególnie w partii kwiatów, dominują grube linie, które dynamizują lewą część płótna. Przedstawienie śpiącej kobiety powraca w twórczości artysty wielokrotnie, nieraz towarzyszą jej kwiaty. Ciekawa zdaja się być ambiwalencja tego przedstawienia. Śpiący obok kwiatów człowiek staje się rekwizytem – elementem martwej natury. Z drugiej jednak strony w wizerunkach kobiet wyczuwa się przecież nieodmiennie czułość artysty.
O kolorze w twórczości malarza w sposób ciekawy pisała wybitna historyczka sztuki, Władysława Jaworska (podkreślając również to, co charakterystyczne dla „Śpiącej”, czyli nierealną atmosferę): „Kolor to wielka sprawa w malarstwie Menkesa. Kolor ten jest głęboki, soczysty, gęsty, dźwięczny. Ileż niespodzianek kolorystycznych, gry tonów rubinowych, perłowych, ametystowych, amarantów i fioletów, jakaś bezgraniczna inwencja barw, które służą mu skutecznie w budowaniu obrazów kolorem. Nie ma takiego koloru, którego nie znałaby jego paleta, ale dominują 'królewskie róże' o zmysłowym cieple, wyszukana gama zieleni, brązy modulowane aksamitną czernią. A do tego jest mistrzem w posługiwaniu się światłem. Menkes raz 'oświetla' przedstawionych ludzi i przedmioty, kiedy indziej pozwoli jakby 'emanować' światłu od wewnątrz, co nadaje jego płótnom atmosferę nierealną, zjawiskową...” (Władysława Jaworska, Zygmunt Menkes, malarz École de Paris, „Biuletyn Historii Sztuki”, nr 1-2, 1996).
19
ZYGMUNT JÓZEF MENKES (1896 - 1986) "Młodość (Chłopiec z gołębiami)" olej/płótno, 127 x 76,5 cm sygnowany p.d.: 'Menkes' na odwrociu papierowa nalepka galeryjna z tytułem „Youthful (Boy with Doves)”
cena wywoławcza: 95 000 zł estymacja: 120 000 - 180 000
POCHODZENIE: - kolekcja prywatna, Stany Zjednoczone - kolekcja prywatna, Polska
„Zygmunt Menkes był wybitną postacią w świecie sztuki przez ostatnie pół wieku. W czasach swojej młodości, tworząc w Paryżu, był częścią tej legendarnej grupy, która poprzez czynną opozycję do akademickiej tradycji przywiodła sztukę do jednego z jej najbardziej przełomowych momentów. Menkes jest uznawany za jednego z najznakomitszych kolorystów naszych czasów i niewielu jest artystów równych mu w wyczuciu oraz umiejętności użycia koloru. Kolor jego różnie był opisywany przez krytyków – jako ciepły, zmysłowy, elegancki czy wyśmienity. Używając pędzla lub szpachli kładzie on farbę z pasją i werwą dzięki czemu faktura skończonej pracy sprawia wrażenie niemal surowej, 'nie wypolerowanej'. Nadaje to jego dziełom silnego efektu spontaniczności a jednocześnie przepychu, co u widza wywołuje entuzjastyczny i żywy oddźwięk. Menkes lubi na przykład malować akty kobiece w ciemnych czerwieniach. Tłumaczy przy tym, że to, co próbuje ukazać, to nie naturalny kolor skóry, ale ciepło i magnetyzm kobiety. Właśnie czerwień to symbolizuje. Oglądając uważnie jego obrazy, można zauważyć, że pod ową zewnętrzną szorstkością kryje się szczególna wrażliwość, bowiem jego płótna składają się z niezliczonej ilości prawie niedostrzegalnych dotknięć pędzla; kolory skrzą się jak klejnoty, a łącząc się tworzą ostateczną wspaniałą tonację. Biały kwiat oglądany z bliska jest w rzeczywistości mozaiką tęczowych odcieni. To, co wygląda na głęboką czerń, jest w istocie bogatą mieszaniną kolorów podstawowych. Używając czerni na kontury oraz spokojnych kolorów na obrzeżach barw intensywnych, Menkes tak organizuje swoje płótna, że gdybyśmy pominęli ich tematy, z powodzeniem można je odbierać jako kompozycje abstrakcyjne. Menkes uważa, że kreowanie sztuki wymaga odpowiedzialności ze strony artysty i nie może być rezultatem przypadku. Nigdy nie zaczyna malować, zanim dokładnie nie przemyśli swej koncepcji. Potem wykonuje niezliczoną ilość roboczych szkiców tego zamysłu, po to, aby spenetrować możliwości, które temat oferuje i aby znaleźć jego finalny kształt. Kiedy już zaczyna malować – pracuje szybko; jednakże dzieło, które Menkes zaakceptuje jako ostateczne, nie jest tak szybko skończone. Nie lubi robić wielu korekt na płótnach i jeśli obraz nie postępuje w zamierzonym kierunku – porzuca go, i zaczyna od nowa. Ostateczna praca może być rezultatem trzeciego lub czwartego podejścia. Niemniej, od czasu do czasu, zdarza mu się przemalowywać swoje płótna. Menkesa bardziej obchodzi forma i kolor niż temat. Zazwyczaj motywami jego obrazów są martwe natury lub postacie kobiece usytuowane we wnętrzach. Jego obrazy przedstawiające kwiaty są wyjątkowo piękne (Menkes nie tylko lubi malować kwiaty, lecz także uprawia je w ogrodzie swego domu w Riverdale). Dalej traktuje jako credo, to co powiedział swego czasu: 'Zawsze wierzyłem w to, że jedynie harmonia między abstrakcyjnymi wartościami języka plastycznego oraz wewnętrzny i bezpośredni kontakt z życiem i naturą (jak też osobisty stosunek do życia) mogą tylko prowadzić artystę do stworzenia dzieła sztuki. Bez tej harmonii jedynie laboratoryjny eksperyment lub sentymentalna ilustracja jest rezultatem'. To zawsze było prawdą, a w naszych czasach jest jeszcze bardziej oczywiste. Dokładnie ten przekład życia i natury na język sztuki, który on uważa za najbardziej istotny, wyznacza
osobisty styl artysty. Czystość i bezpośredniość tego języka jest miarą, według której można dopiero oceniać dzieło sztuki. Menkes nazywa swoje obrazy realistycznymi, przez co rozumie, że swoje pomysły czerpie z rzeczywistości i przekłada je na rzeczywistość przedstawioną, która jest jego własną. Jego celem jest właśnie przekładać tę rzeczywistość dla innych i w tym względzie osiąga wyjątkowe sukcesy. Artysta zawsze pracuje z modelem lub z zaaranżowaną martwą naturą. Nie próbuje jednakże ich imitować, lecz traktuje jako odnośnik, dzięki któremu realizuje swój abstrakcyjny koncept będący zaczynem pracy. Ciągle wraca do modela celem odświeżenia swego wrażenia. Nie waha się zniekształcać: jego typowe głowy mają kształt gruszek, a szyje są wydłużone. Ludzkiej postaci używa on tak, jak traktuje obiekty martwej natury, podporządkowując ją nadrzędnemu celowi. Czasem w dalszym stadium szuka uproszczeń odrzucając wiele z rzeczywistości, a nawet odrzucając pewne partie, jeśli jest to potrzebne do całościowej koncepcji obrazu. Efektem jest obraz, w którym temat odbieramy jako wtórny w stosunku do kompozycji, bogactwa faktury czy wyśmienitego koloru. Szczupła sylwetka Menkesa i jego zmysłowa twarz zwieńczone są grzywą siwych włosów noszonych raczej długo (kiedyś artysta narzekał, że jego fryzjer, nie mogąc odeprzeć argumentów politycznych, zemścił się, ścinając jego włosy zbyt krótko). Artysta jest pełen entuzjazmu i młodzieńczego wigoru. malarstwo jest dla niego wyzwaniem, ciągłą podnietą – w sumie nie wiem, czy można to nazwać podnietą, aczkolwiek są momenty satysfakcji, kiedy osiąga się pożądane rezultaty. Chyba jednak w sumie jest nią, ponieważ sztuka jest ciągłą osobistą przygodą. Lubi podróżować i ciągle znajduje nowe cele, aby to czynić. Ostatni wyjazd do Europy nazwał kaveravos (wizyta u grobów przodków), ponieważ oglądał skarby wielkich mistrzów oraz sztukę Izraela. Jest wewnętrznie czuły i nawet wtedy, gdy jest krytyczny, jego komentarze zabarwione są zrozumieniem oraz dobrym humorem. Menkes nie jest krytyczny w stosunku do sztuki dnia dzisiejszego (w sumie nie można powiedzieć, że się nie lubi prac innego artysty: z reguły odpowiadają nam bardziej pewni artyści niż inni), jest nią może zaniepokojony. Silnie wierzy, że kreacja sztuki jest połączeniem wrodzonej ciekawości artysty oraz zdobytej przez niego wiedzy i krytykuje aktualny trend przypisywania źródła kreacji podświadomości. To, według niego, zaprowadziło sztukę ku fałszywym kultom oryginalności, które same w sobie są niewolniczą imitacją bardziej ograniczoną niż stara akademicka tradycja. To, co się dzieje w sztuce, nie może być oddzielone od tego, co dzieje się w naszym społeczeństwie. Sztuka jest inspiracją czasów. Każde stulecie ma taką sztukę, na jaką zasługuje. Nie ma sensu być pesymistą – jest tak, jak jest. Historia w przyszłości może poświęcić sztuce z lat 1925-1975 tylko trzy słowa: że była niczym albo, że była śmieszna. Jednakże pamiętajmy, że w czasach kiedy pracował Cézanne, oficjalna sztuka francuska była niezwykle banalna. Ale także i to, że Bouguereau żył i pracował w tym samym czasie, co i Cézanne”. EMERY GROSSMAN, SZTUKA A TRADYCJA, NEW YORK 1967 [TŁUM. Z. MICHAEL LEGUTKO]
Zygmunt Menkes w swojej pracowni,Woodstock, NY
20
ZYGMUNT JÓZEF MENKES (1896 - 1986) Kwiaty w zielonym wazonie olej/płótno, 70 x 90 cm sygnowany l.d.: 'Menkes'
cena wywoławcza: 55 000 zł estymacja: 70 000 - 90 000
POCHODZENIE: - kolekcja prywatna, Stany Zjednoczone
„Dzieło Menkesa zbudowane jest na pasji. Sam artysta jest pasjonatem, fanatykiem, człowiekiem udręczonym. Malarstwo jest dla niego obiektem, obszarem pożądania. Uczucie to, tajone w początkach, rozwija się z biegiem czasu, aby w końcu stać się jawną świadomością. Pogłębiające się zdecydowanie w miarę nowych odkryć, pożądanie to stanie się w końcu autentycznym powołaniem artystycznym”. E.TRIADE, MENKES, LE TRIANGLE,TŁUM. M. BRODKA, [W:] SIGMUND MENKES, NEW YORK 1997, S. 17
Obrazy przedstawiające kwiaty są wyjątkowym tematem w twórczości Zygmunta Menkesa. Artysta nie tylko chętnie je malował, lecz także zajmował się ich uprawą w swoim ogrodzie. Zapewne bezpośredni kontakt z naturą i wielka wrażliwość kolorystyczna przyczyniły się do licznych przedstawień kwiatów w pracowni, we wnętrzu czy w ogrodzie.W prezentowanej pracy olejnej Menkes nakładał farbę z charakterystycznym sobie rozmachem – płynne uderzenia pędzla wydobywają bowiem dynamiczne aspekty kompozycji. Artysta mówił o swoich obrazach jako o kompozycjach realistycznych, ponieważ czerpał inspirację z rzeczywistości. Następnie, w wyniku wielu szkiców wstępnych, forma ulegała uproszczeniu poprzez odrzucenie zbędnych elementów.Tym, co wyróżnia obrazy Menkesa jest jego wrażliwość na barwę. Krytycy sztuki określali kolorystykę jego prac jako ciepłą, zmysłową, elegancką. „Menkes jest uznawany za jednego z najznakomitszych kolorystów naszych czasów i niewielu jest artystów równych mu w wyczuciu oraz umiejętności użycia koloru. Kolor jego różnie był opisywany przez krytyków – jako ciepły, zmysłowy, elegancki czy wyśmienity. Używając
pędzla lub szpachli kładzie on farbę z pasją i werwą dzięki czemu faktura skończonej pracy sprawia wrażenie niemal surowej, nie wypolerowanej. Nadaje to jego dziełom silnego efektu spontaniczności a jednocześnie przepychu, co u widza wywołuje entuzjastyczny i żywy oddźwięk. (…) Oglądając uważnie jego obrazy można zauważyć, że pod ową zewnętrzną szorstkością kryje się szczególna wrażliwość, bowiem jego płótna składają się z niezliczonej ilości prawie niedostrzegalnych dotknięć pędzla; kolory skrzą się jak klejnoty, a łącząc się tworzą ostateczną wspaniałą tonację. Biały kwiat oglądany z bliska jest w rzeczywistości mozaiką tęczowych odcieni.To, co wygląda na głęboką czerń jest w istocie bogatą mieszaniną kolorów podstawowych. Używając czerni na kontury oraz spokojnych kolorów na obrzeżach barw intensywnych, Menkes tak organizuje swoje płótna, że gdybyśmy pominęli ich tematy, z powodzeniem można je odbierać jako kompozycje abstrakcyjne”. Zygmunt Menkes wyjechał do Paryża w 1923 roku, gdzie wszedł w krąg malarzy École de Paris. Swoje prace prezentował na paryskich Salonach: Jesiennym, Niezależnych,Tuileries.W 1935 roku wyjechał do Nowego Jorku, aby tuż przed wybuchem II Wojny Światowej osiąść tam na stałe.
21
ZYGMUNT JÓZEF MENKES (1896 - 1986) Krowy na łące olej/płótno, 65,3 x 81,2 cm sygnowany l.d.: 'Menkes' na krośnie nalepka Kunsthandlung Victor Hartberg, Berlin
cena wywoławcza: 100 000 zł estymacja: 120 000 - 150 000
W repertuarze motywów podejmowanych w twórczości Menkesa, sceny pejzażowe zajmują skromny wycinek jego bogatej twórczości. Szczególnie rzadkie są przedstawienie odnoszące się do rodzinnych stron jednego z najsławniejszych malarzy kręgu École de Paris. Prezentowana praca stanowi wręcz unikatowy przykład pejzażu przedstawiającego pasterza strzegącego swoich krów.W kanonicznym oeuvre tematów malarza dominowały bowiem kobiece akty, kwiatowe kompozycje, martwe natury czy wątki z życia Żydów. Proponowany obraz utrzymany jest w typowym
dla wczesnego okresu twórczości Menkesa ekspresjonistycznym tonie, stylistycznie podobnym do dzieł Chaima Soutina. Charakterystyczna szkicowość wynika z budowania kompozycji poprzez plamy kolorów, co wiąże się z zupełną rezygnacją z opisywania form wyraźnym konturem. Rozedrgana, utworzona za pomocą energicznych pociągnięć pędzla malarska struktura intensyfikuje ekspresję sielankowej sceny. Gama kolorystyczna została zawężona do przybrudzonych zieleni, zgaszonych ochr przetkanych akcentami czerni i bieli.
22
EUGENIUSZ EIBISCH (1895 - 1987) Kwiaty w donicy olej/deska, 47 x 55 cm sygnowany l.d.: 'Ebiche'
cena wywoławcza: 14 000 zł estymacja: 18 000 - 25 000
„Jest rzeczą jasną: artysta tego typu i tej moralności co Eibisch w twórczej transpozycji motywu dojść może do progu abstrakcji, ale go nie przekracza – po prostu dlatego, że takie jest jego miejsce i wola w aktualnym sporze 'o istnienie świata'. W dziele twórczej transpozycji, której celem jest poznanie świata poprzez ekspresję własnej myśli artysty, posługuje się on wszystkimi środkami, jakie w swej dyspozycji posiada sztuka malarska. Zrozumiałem, że proces abstrahowania w stosunku do rzeczywistości naturalnej – tak istotny, by nie rzec: decydujący dla kompozycji malarskiej – w malarstwie Eibischa dokonuje się w samym wyborze motywu, bardziej nawet niż w jego późniejszym zaaranżowaniu. W dalszym ciągu rozmowy, gdy rozpatrywane były poszczególne przęsła budowy obrazu, uwydatniła się raz jeszcze niesłuszność – wręcz absurdalność! – terminu 'koloryzm', którym nagminnie częstuje się sztukę Eibischa. W ogóle te etykiety... Do szczególnie cennych efektów bliższego obcowania z obrazami Eibischa zaliczam osobiście gwałtowną chęć powrotu do podstawowych, klasycznych definicji malarstwa, definicji nieskażonych cząstkowymi,
umniejszającymi doktrynami, lecz traktujących tę szlachetną, najgłębiej ludzką sztukę w sposób integralny, jako jedność. Przypomnijmy chociażby taki passus z „Dzienników” Delacroix, zanotowany w dniu 2 stycznia 1853: 'la couleur n'est rien, si elle n'est convenable au sujet et si elle n'augmente pas l'effet du tableau par l'imagination... [Kolor jest niczym, jeśli nie przystaje do tematu i jeśli nie wzmacnia przez naszą wyobraźnię efektu, jaki wywiera obraz...]'. Nie od rzeczy byłoby także w tym związku przytoczyć słynny fragment listu Renoira do Victora Motteza, mówiący o ponadczasowej wspólnocie zasad malarstwa, od których respektowania zależy powstanie dobrego obrazu w każdym stylu i środowisku: 'Toute la peinture, depuis celle de faite par des grecs, jusqu'a celle de Corot, en passant par poussin, semble etre sortie de la meme palette [Całe malarstwo od czasu Greków, przez Poussina aż do Corota, wydaje się wychodzić z jednej, tej samej palety]'”. JULIUSZ STARZYŃSKI, O MALARSTWIE EIBISCHA [W:] EUGENIUSZ EIBISCH. OBRAZY OLEJNE. RYSUNKI, KATALOG WYSTAWY, MUZEUM NARODOWE W WARSZAWIE, WARSZAWA 1967, S. 13
23
MARC STERLING (1898 - 1976) Klatka, około 1950 r. olej/papier, 63 x 48 cm sygnowany p.d.: 'MSterling'
cena wywoławcza: 10 000 zł estymacja: 14 000 - 28 000
POCHODZENIE: - bezpośrednio z pracowni artysty - kolekcja prywatna, Polska
24
HENRYK HAYDEN (1883 - 1970) Wędkarz nad rzeką w Mareuil-sur-Ourcq, 1952 r. olej/płótno, 50 x 60,5 cm sygnowany i datowany p.d.: 'Hayden | 52'
cena wywoławcza: 18 000 zł estymacja: 24 000 - 30 000
POCHODZENIE: - kolekcja prywatna, Polska WYSTAWIANY: - Villa Le Fleur, Konstancin-Jeziorna, 20 września - 31 grudnia 2013 LITERATURA: - Artur Winiarski, Henri Hayden,Warszawa 2012, s. 160, poz. kat. 89
„Malarstwo nie jest dodawaniem, jest odejmowaniem (…) Trzeba ująć tyle, ile to możliwe, odjąć, oczyścić (…). Pozostawić tylko to, co istotne”. HENRI HAYDEN [CYT. ZA:] ARTUR WINIARSKI, HENRI HAYDEN, WARSZAWA 2013, S. 77
Prezentowany obraz pochodzi z lat, w których Henryk Hayden zaczął wyjeżdżać na plenery w dolinę Marny. Okolica ta miała praktyczną zaletę – niedaleko tu z Paryża, ale dość daleko żeby uciec od jego miejskiego zgiełku. Jednak przede wszystkim przyciągały tu malarza piękne pejzaże. Wywarły one istotny wpływ na kształt jego twórczości w tych latach. Ten czas znaczyło przejście od bardziej szczegółowego przedstawienia przyrody do syntetyzowania jej. Pod względem malarskich przyzwyczajeń znaczyło to przejście do pracy w trybie łączącym spacery ze sztalugą z dopracowywaniem dzieła w pracowni. Prezentowany obraz pochodzi z momentu otwierającego drogę ku malarstwu właściwie abstrakcyjnemu („właściwie”, bo artysta odżegnywał się od abstrakcji). Pierwsze wyjazdy w te strony (od 1951 roku) to właśnie pobyty w przedstawionym na płótnie Mareuil-sur-Ourcq. Już wkrótce nieopodal miejsca plenerów artysty swój letni domek wybudował jego przyjaciel – Samuel Beckett. Razem oddawali się rozmowom o sztuce, słuchaniu muzyki i wycieczkom. Gdy Hayden stracił prawo jazdy, poeta woził go po okolicy, by mógł malować. „Wędkarz nad rzeką, Mareuil-sur-Ourcq” nosi jeszcze cechy charakterystyczne dla wcześniejszej twórczości. Znać tu jeszcze reminiscencje z okresu syntetycznego, kiedy odbywał podróże do Bretanii. Płasko kładzione, nasycone plamy barwne utrzymują kolor lokalny. Barwa nie opisuje widoku w sposób dosłowny (wędkarz siedzi na zielonej trawie, łowiąc ryby w zielonej rzece, pod zielonym niebem). Z wcześniejszą
twórczością może się również kojarzyć użycie sztafażu, z użycia którego artysta stopniowo rezygnował. Henryk Hayden, którego nazwisko łączone jest z École de Paris, był polskim Żydem pochodzącym z Warszawy. Porzuciwszy studia na tutejszej politechnice, wstąpił do Szkoły Sztuk Pięknych (1905). Już dwa lata później był w Paryżu, z którym związał się do końca życia. Uczył się w Académie „La Palette” u Charlesa Guérina i Georgesa Desvalliéres'a. Hayden często wyjeżdżał do Bretanii, gdzie poznał Władysława Ślewińskiego. Jego wpływ przejawił się w cechach stylistycznych kojarzonych z grupą Pont-Aven: płaskości plamy i użyciu wyraźnego konturu – obecnych również w późnej twórczości. W czasie swojego długiego życia artysta zawarł trwałe przyjaźnie z wybitnymi przedstawicielami sztuki XX wieku, takimi jak: Jacques Lipchitz, Pablo Picasso, Henri Matisse, Erik Satie czy Samuel Beckett. Miał również szczęście do krytyków, którzy podziwiali jego twórczość – byli to przede wszystkim André Salmon oraz Adolf Basler.W 1923 roku podpisał kontrakt z Leopoldem Zborowskim, promotorem twórczości wielu innych wybitnych artystów (m.in. Amadea Modiglianiego i Chaima Soutine’a). Hayden dużo wystawiał. Jego indywidualnie pokazy odbyły się w znanych galeriach Paryża, w: Druet (1911), Rosenberg (1919), de l'Effort Moderne (1919), Zborowski (1923), Bernheim (1928), Zak (1928, 1933), Drouant (1933), Pétrides (1939) i Suillerot (1953, 1957, 1965) oraz Musée National d'Art Moderne (1968).
25
HENRYK EPSTEIN (1891 - 1944) Piknik między drzewami olej/płótno, 54 x 65 cm sygnowany p.d.: 'HEpstein'
cena wywoławcza: 26 000 zł estymacja: 35 000 - 55 000
POCHODZENIE: - kolekcja Williama Margulies LITERATURA: - Artur Winiarski, Henri Epstein,Warszawa 2014, poz. 42, s. 191 WYSTAWIANY: - Villa Le Fleur, Konstancin-Jeziorna, 20 września - 31 grudnia 2013
Lata 1926-30 to okres podróży Henriego Epsteina na Korsykę.W tym samym czasie artysta potęguję wszystkie środki wyrazu, osiągając wyżyny ekspresjonistycznej formuły malarstwa. Krytyk Waldemar George tak w 1931 roku trafnie opisywał twórczość Epsteina z tego okresu: „Sprzeciwiając się wrodzonemu instynktowi, [Epstein] wybiera barwy monochromatyczne. Bardziej przejrzysty, bardziej płynny kolor stopniowo zastępuje linie. Nie niszczy on rysunku, lecz staje się elementem konstrukcyjnym obrazu, tworząc formę w istocie swojej, w swym walorze barokową” . Idealnym przykładem obrazującym wskazane zabiegi
malarskie jest opisywany obraz „Piknik w lesie”. Artysta zrezygnował z linearnego opisu form na rzecz mocnych pociągnięć pędzla. Szmaragdowa zieleń powykręcanych drzew przejmuje w kompozycji rolę konstrukcyjnej dominaty. Epstein w doskonały sposób skontrastował wertykalne akcenty drzew z szerokim polem wielobarwnej, ożywionej turkusowymi akcentami połaci leśnej łąki. Prezentowany obraz, przytaczając słowa monografisty malarza Artura Winiarskiego, zdaje się być „nie tylko żywym zapisem intensywności samego krajobrazu, ale też przeżyć artysty kontemplującego go”.
26
HENRYK EPSTEIN (1891 - 1944) Łodzie w porcie, 1930 r. olej/płótno, 53 x 65 cm sygnowany i datowany l.d.: 'H.Epstein | 1930'
cena wywoławcza: 38 000 zł estymacja: 42 000 - 65 000
Lata 30., określane mianem „błękitnego okresu” w twórczości Henryka Epsteina, zdominowały pejzaże portowe o dynamicznej formie. Prezentowana praca, namalowana w 1930 roku, jest owocem wyprawy artysty na południe Francji, którą artysta odbył, aby odetchnąć od paryskiego zgiełku. Tę dynamiczną kompozycję tworzy wertykalny i rytmiczny układ masztów. Pracę cechuje szaro-lazurowa tonacja z elementami brązów i zieleni, w której zamaszyście nakładany kolor zastępuje funkcję linii barwnej. Waldemar George tak opisywał gamę barwną bretońskich pejzaży: „Sprzeciwiając się wrodzonemu instynktowi, [Epstein] wybiera barwy monochromatyczne. Bardziej przejrzysty, bardziej płynny kolor stopniowo zastępuje linię. Nie niszczy on rysunku, lecz staje się elementem konstrukcyjnym obrazu, tworząc formę w istocie swej, w swym walorze barokową”. (Waldemar George, Henryk Epstein, Le Triangle, 1931, s. 9). W latach 1929-1931 artysta wielokrotnie odwiedzał Bretanię w poszukiwaniu tematów malarskich (przebywał wtedy w Quiberon i Concarneau). W tym okresie malował przede wszystkim obrazy z widokami portów, sceny rodzajowe z rybakami, a także ekspresyjne martwe natury. Kontekstem dla prezentowanej pracy olejnej są
liczne akwarele powstałe w tym samym czasie i przedstawiające bretoński pejzaż morski. Na początku lat 30. Epsteinowi udało się zorganizować wystawę indywidualną w Galerii Portique, na której zaprezentował wykonane na południu Francji prace. Wystawie towarzyszyły liczne przychylne recenzje. Pejzaże miały potwierdzać „mistrzostwo, tak ewidentnie wyrażone w podmiejskich pejzażach z Paryża z końca drugiej dekady XX wieku i studiach owerniackich” (Clovis Arel, L’exposition d’Epstein Portique, „L’Homme Libre”, 1931, s. 2). Rok później ukazała się pierwsza monografia artysty, autorstwa Waldemara George’a. Oprócz sukcesów zawodowych, 1930 rok był pomyślny także w sprawach osobistych – dzięki wsparciu kolekcjonera sztuki Leona Zamarona Epstein otrzymał obywatelstwo francuskie, dzięki któremu mógł na stałe pozostać w Paryżu. Henryk Epstein przeprowadził się do Paryża około 1911 roku, aby kontynuować studia malarskie rozpoczęte w Monachium. Jego nazwisko łączone jest ze środowiskiem École de Paris. Wśród przyjaciół artysty wymienić można Amadea Modiglianiego i Chaima Soutina. Artysta wystawiał na Salonach Niezależnych (1921-1923, 1925, 1928), na Salonie Jesiennym (1921) i Salonie Tuileryjskim (19271931) oraz w paryskich galeriach, m.in. w galerii Portique.
27
HENRYK EPSTEIN (1891 - 1944) Kwiaty olej/płótno, 46 x 32 cm sygnowany p.d.: 'HEpstein'
cena wywoławcza: 15 000 zł estymacja: 20 000 - 35 000
„Talent Epsteina ujawnia swą prawdziwą skalę dopiero w najnowszych płótnach: martwych naturach, o kolorze konkretnym, cielesnym, aktywnym i zyskującym czystszy sens. Nie jest to kolor Courbeta. Choć kolor ten służy mu jedynie do wrażenia 'ciężaru' odwzorowywanego przedmiotu, jego gęstości, materii, podkreśla także jego plastyczność.Wyzyskuje cały potencjał plastyczny obiektu, który odtwarza nie tyle pod postacią widma, odbicia czy 'odpowiednika', pozbawionego namacalnej realności, ile pod postacią ciała, zdrowego, ożywionego płynącą w nim młodą krwią, przesyconego świeżością. Patrzymy odtąd na płótna Henryka Epsteina nie jak na cienie, fikcje barwne, ale jak na żywe istoty, wyposażone w mięśnie, tętnice i naczynia krwionośne, jak na istoty, których serca biją równym rytmem”. WALDEMAR GEORGE, EPSTEIN, PARIS, S. 7-13 [W:] ARTUR WINIARSKI, HENRYK EPSTEIN, WARSZAWA 2015, S. 207
28
RAJMUND KANELBA (1897 - 1960) Martwa natura, 1929 r. olej/płótno, 81,5 x 54 cm sygnowany l.g.: 'Kanelba' datowany na odwrociu: '1929'
cena wywoławcza: 42 000 zł estymacja: 50 000 - 90 000
POCHODZENIE: - kolekcja prywatna, Polska
Spośród reprezentantów artystycznych osobowości środowiska École de Paris, Rajmund Kanelba wyróżniał się jako doskonały kolorysta. Nietuzinkowa była również malarska formuła artysty, zakrawająca o nurt „umiarkowanego ekspresjonizmu”. Największą sławę Kanelba uzyskał dzięki swojej twórczości portretowej, która zachwycała widzów wyjątkowym nastrojem tajemniczości i niepokoju. Jednak to dzięki martwym naturom, które chętnie malował w paryskim okresie, możemy dostrzec doceniany przez krytyków kolorystyczny geniusz artysty. Szczególnie w kompozycjach kwiatowych stosował szeroką gamę barwną z przewagą delikatnych róży, fioletów, kremowych bieli, zgaszonych błękitów i soczystych ochr. Bogatą paletę kolorów ożywiał impastami mocnych lecz wyrafinowanych pociągnięć lśniącej
czerni. W prezentowanej „Martwej naturze” Kanelba mistrzowsko wywiązał się z trudnego malarskiego zadania zharmonizowania trzech zupełnie odmiennych składników kompozycji. Bohaterem obrazu uczynił bukiecik jasnych polnych kwiatów zanurzonych w prostym szklanym kieliszku. Delikatne, rozświetlone czystością kolorów kwiecie skontrastowane zostało z burzą czerwieni ożywionych intensywnymi oranżami. Kwiatową kompozycję tonuje dostojny błękit empirowej amfory. Tłem jest zharmonizowana z barwą obrusu ściana z wyraźnymi trójdźwiękiem błękitu, szarości i różu. Proponowana przez nas „Martwa natura” jest doskonałym przykładem kolorystycznego mistrzostwa Kanelby w tym kameralnym obszarze tematycznym.
29
SZYMON MONDZAIN (1890 - 1979) Widok Fontarabii, 1923 r. olej/płótno, 65 x 81 cm sygnowany l.d.: 'Mondzain' na odwrociu papierowa nalepka z napisem: "collection M.J. Baudinet MONDZAIN no 15" [Marie-José Baudinet-Mondzain - córka artysty]
cena wywoławcza: 48 000 zł estymacja: 60 000 - 90 000
POCHODZENIE: - kolekcja córki artysty- Marie-José Baudinet-Mondzain - kolekcja prywatna, Polska WYSTAWIANY: - retrospektywna wystawa Simona Mondzaina, Muzeum Ziemi Chełmskiej, 14 stycznia - 30 kwietnia 2013 - Villa Le Fleur, Konstacin-Jeziorna, 21 września - 31 grudnia 2012 LITERATURA: - Mistrzowie École de Paris, Simon Mondzain, Ewa Bobrowska,Warszawa 2013, s. 138 poz. kat. 51
Jednym z istotnych tematów w oeuvre Simona Mondzaina jest malarstwo pejzażowe. Jak pisze monografistka jednego z najwybitniejszych artystów kręgu École de Paris Ewa Bobrowska „począwszy od roku 1913, powstają widoki dalekie od stylistyki realizmu, w tym piękny, odznaczający się odważną perspektywą Widok miasta (Widok Montmarte’u 1914). Artysta nie ograniczył się jednak do widoków miejskich i pomimo trudności finansowych podróżował zarówno po Francji, jak i po Europie. W 1913 udał się do Bretanii i do Szwajcarii. Rok później wyjazd do Hiszpanii, który między innymi zaowocował widokami z Kraju Basków, został brutalnie przerwany wybuchem I wojny światowej”. Po powrocie artysty z Chicago w 1920 roku, możemy postawić cezurę stylistyczną w twórczości pejzażowej Mondzaina. Od tego czasu malarz rozjaśnił swoją paletę
barwną, stosując głównie szmaragdowe zielenie zharmonizowane z rozjaśnionymi beżami murów francuskich kamieniczek. Zachwyt nad pięknem śródziemnomorskiej natury, tak często malowanej przez artystę można tłumaczyć jako remedium na wojenną traumę. Mondzain bowiem spędził parę lat I wojny światowej walcząc w trudnych warunkach życiowych. Spokojne krajobrazy, malowane w duchu Cezanne’a charakteryzują się również osobliwą perspektywą. Tak jak w opisywanym obrazie, artysta często stosuje osobliwy zabieg kompozycyjny polegający na ujęciu szerokiego horyzontu tła przez dominujący na pierwszym planie fragment domu. To właśnie biały mur ściany wraz ze spadzistym dachem w pierwszej kolejności przykuwają uwagę widza. Dopiero zza nich rozciąga się wspaniały horyzont miasteczka zamknięty łagodnym zboczem gór.
30
ALICJA HALICKA (1894 - 1975) Barki na Sekwanie olej/płótno, 65 x 81 cm sygnowany l.d.: 'Halicka'
cena wywoławcza: 38 000 zł estymacja: 42 000 - 55 000
POCHODZENIE: - kolekcja prywatna, Polska LITERATURA: - Mistrzowie École de Paris - Alicja Halicka,Warszawa 2011, tekst Krzysztof Zagrodzki, wstęp Artur Winiarski, s. 86 (il.) WYSTAWIANY: - Alicja Halicka (1894 - 1975) - Retrospektywa,Villa la Fleur, 23 września - 31 grudnia 2011
Od lat 30. XX wieku w twórczości Alicji Halickiej na stałe zagościła bajkowa poetyka opisywania świata.Według monografisty artystki Krzysztofa Zagrodzkiego „jest to niewątpliwie sztuka z pogranicza surrealizmu, którego narodzin Halicka była przecież naocznym świadkiem, a który miał wyprzeć zbyt rygorystyczną formę kubizmu”. Artystka w swoich pracach upamiętniała odrealnione widoki Paryża szczególnie dzielnicę Tuileries i plac Concorde. W latach 50. XX wieku, polska malarka ochłodziła dotychczas stosowaną, intensywną barwną kolorystykę, wprowadzając dominującą mglisto-błękitną tonację. Opisywana praca „Barki na Sekwanie” idealnie wpisuje się w melancholijną poetykę artystki lat powojennych. Zielonkawa wstęga spokojnej rzeki ożywiona jest przez turkusowe akcenty współgrające
z intensywną barwą patyny na przycumowanych przy brzegu barkach. Kompozycję ożywia rytm łodzi płynących w kierunku bielącego się na horyzoncie mostu Concorde, nad którym góruje wieża Eiffla. Artystka w tym czasie, zrezygnowała z wyraźnego konturu opisującego formę na rzecz delikatnych przejść tonalnych. Mocniejsze akcenty użyte są jedynie w partii bezlistnych koron drzewa, ażurowych konstrukcji przybrzeżnych barek i zamykającej kompozycję wieży Eiffla. Według monografisty Halickiej, to właśnie w obecności obok siebie mocno wyrysowanych brył zdominowanych przez zgaszoną paletę szarych błękitów „artystka znalazła właściwą równowagę pomiędzy doświadczeniem, jakie dało jej obcowanie z bardzo męskim środowiskiem malarskich pionierskich lat Montmartre’u, a jej własną bardziej subtelną i poetycką wizją świata”.
31
ALICJA HALICKA (1894 - 1975) Zamyślony (Szachista), 1914 r. olej/płótno, 55 x 33 cm sygnowany l.g.: 'Halicka'
cena wywoławcza: 22 000 zł estymacja: 30 000 - 40 000
LITERATURA: - Krzysztof Zagrodzki, Alicja Halicka, Mistorzowie École de Paris, Warszawa 2011, s. 45 (il.) WYSTAWIANY: - Alicja Halicka (1894 -1975) - Retrospektywa,Villa la Fleur, 23 września - 31 grudnia 2011
Najwybitniejszy krytyk Wielkiej Awangardy, Apollinaire z uznaniem pisał o pracach żony Marcoussisa, doceniając jej prace z wczesnego okresu: „Halicka posiada dar męskości i realizmu, który pozwala mądrze konstruować obraz bez deformowania kompozycji”. Malarstwo artystki, z pierwszych lat pobytu w Paryżu stanowi fuzję doświadczeń wyniesionych ze sztuki Cezanne’a, połączonych z próbami geometryzacji przestrzeni w duchu kubizmu syntetycznego. Halicka wówczas rezygnuje z dominaty kolorystycznej kompozycji na rzecz ścisłego układu form i przestrzeni. Doskonałym przykładem etapu przejściowego pomiędzy kubizmem, w nurcie którego artystka tworzyła w latach wojennych, a poszukiwaniem metod nowej konstrukcji obrazu jest prezentowany „Portret zamyślonego mężczyzny”. Skupienie się artystki na problemie koloru zostało zupełnie zredukowane na rzecz uwydatnienia konstrukcji pracy. Znamienny jest również sposób kształtowania form – zgeometryzowana marynarka mężczyzny o ostrych załamaniach światłocieniowych, skontrastowana jest z płynnym łukiem ramienia oraz dłoni szachisty. Wyraz nie tylko
formalny, ale również wrażeniowy podkreśla monochromatyczna tonacja oparta na grze ziemistych ugrów rozjaśnionych kredową bielą. W portrecie widoczna jest nowa tematyka, wykorzystywana również przez kubistów – sceny z bujnego życia paryskich kawiarni czy zastosowanie w kompozycji fragmentów kart, szachów i instrumentów muzycznych wplątanych w geometryczną siatkę malarskiej przestrzeni. Jednak artystka w opisywanym obrazie wprowadza figurę gońca nadając oniryczny sens przedstawieniu. Halicka również znakomicie oddała melancholijny nastrój portretowanego mężczyzny, wpatrzonego w figurę szachowego skoczka. Artystka w niezwykły dla siebie sposób potrafiła odzwierciedlić zadumę wpatrzonego w jeden punkt mężczyzny. Umiejętność wydobywania cech psychicznych modela podkreślają słowa André Warnoda, że Halicka była „o temperamencie męskim, podczas gdy jej wrażliwość pozostaje bardzo kobieca”. Prezentowany portret „Zamyślonego mężczyzny” jest jednym z bardzo rzadkich przykładów okresu przejściowego artystki przed kubistyczną fazą jej twórczości.
32
WŁODZIMIERZ TERLIKOWSKI (1873 - 1951) Hiszpańska tancerka olej/płótno, 92 x 65 cm sygnowany p.d.: 'Terlikowski'
cena wywoławcza: 3 500 zł estymacja: 6 000 - 10 000
POCHODZENIE: - kolekcja spadkobierców artysty - kolekcja prywatna, Francja
Prezentowany portret Włodzimierza Terlikowskiego ukazuje kobietę o wyrazistych, ciemno zarysowanych oczach i brwiach, ubraną w kontrastującą z rysami twarzy jasną suknię oraz białą mantillę – koronkową chustę, która była elementem tradycyjnego stroju hiszpańskiego – misternie udrapowaną na czubku głowy. Wskazuje ona na wyższy stan społeczny portretowanej, ponieważ jedynie kobiety zamożne mogły sobie pozwolić na to kosztowne okrycie głowy. Biała mantilla noszona była podczas świąt kościelnych, walk byków oraz zaręczyn. Zamówiony portret mógł upamiętnić tak ważną uroczystość, jaką były zaręczyny. W tradycyjnej mantilli ukazał swoją narzeczoną Olghę Kholovą Pablo Picasso, który obracał się w tym okresie w podobnych kręgach towarzyskich, co Włodzimierz Terlikowski. Portret charakteryzuje się jasną i świetlistą tonacją; paletę barwną zdominowały nakładane impastowo: biel, żółcień, blady róż oraz błękit. Terlikowski ukazał kobietę samą, rozbrajająco szczerą, na gładkim tle. Jej twarz przedstawił niemalże drobiazgowo – zważywszy na jego zwykle „zamaszysty” sposób malowania. Kontur postaci został nonszalancko nakreślony pewnymi pociągnięciami szpachli. Krytycy dostrzegali analogię między rozmachem, z którym Terlikowski nakładał farbę, a prowadzonym życiem. W sposobie nakładania farby upatrywali także impulsywności jego charakteru. Dla Włodzimierza Terlikowskiego portret był ważną dziedziną sztuki, mimo że stworzył więcej pejzaży i martwych natur. Warto wspomnieć ważne zlecenia portretowe, jak choćby przedstawienia papieża Piusa XI czy ministra Józefa Becka. Terlikowski lubił malować ludzi i rozmawiać z nimi. Z relacji przybranej córki artysty wiemy, że żył
życiem kawiarnianym, którego intensywność napędzała go do pracy. Do grona jego znajomych należeli Amadeo Modigliani i Mojżesz Kisling, z którymi spotykał się w Café de la Rotonde. Przyjaciele oraz osobistości Paryża często bywały w pracowni Terlikowskiego, o czym wiemy z relacji Alain’a de la Horbe, ucznia artysty. Dodawał on przy tym: „kobiecy pierwiastek był tam zawsze obecny: pracownię odwiedzały przyjaciółki artysty, tancerki i artystki… Polki, Rumunki, Hiszpanki i Francuzki… wszystkie były modelkami Terlikowskiego – ich obecność go inspirowała”. Włodzimierz Terlikowski mawiał, że już od najmłodszych lat coś go zawsze „pchało” w świat. Podróż była bodźcem do dalszych poszukiwań artystycznych oraz źródłem inspiracji. W pierwszych latach twórczości malarz przenosił się z miejsca na miejsce, prowadząc żywot włóczęgi (odwiedził kraje północnej Afryki, Chiny i Singapur, Australię i Nową Zelandię, kraje Europy oraz Rosję). Imał się licznych zajęć – począwszy od ciężkiej pracy fizycznej po prowadzenie Muzeum Etnografii i Nauk Przyrodniczych. W późniejszych latach, kiedy artysta odniósł duży sukces we Francji i we Włoszech, podróżował równie często, mogąc już poświęcić się w pełni malarstwu. W roku 1927 odbył podróż do Hiszpanii, zabierając jedynie szpachlę (z którą się nigdy nie rozstawał i która w dużej mierze zastępowała mu pędzel), podróżną paletę i składane sztalugi. Odwiedził Sewillę i Toledo oraz liczne hiszpańskie miasteczka. Możemy przypuszczać, że prezentowany obraz został namalowany w trakcie lub tuż po powrocie z wyjazdu do Hiszpanii. Wskazuje na to rozjaśniona paleta barwna, która charakteryzuje inne prace z tego okresu, wystawione rok później w Galerie Barreiro w Paryżu.
33
WŁODZIMIERZ TERLIKOWSKI (1873 - 1951) Portret mężczyzny, 1921 (na odwrociu: Martwa natura z bukietem róż) olej/płótno, 53 x 80 cm sygnowany, datowany i opisany p.g.: 'A. ARESSY | W. de Terlikowski | 1921'
cena wywoławcza: 4 000 zł estymacja: 5 000 - 7 000
POCHODZENIE: - kolekcja spadkobierców artysty - kolekcja prywatna, Francja
„Włodzimierz Terlikowski maluje w sposób szybki i zdecydowany; tworzy z pasją, której towarzyszy skupienie na najdrobniejszym nawet detalu, szczególnie gdy artysta podejmuje się przedstawienia subtelności francuskiego krajobrazu. Przede wszystkim jest pierwszorzędnym kolorystą; rozumiem przez to, że kształt jest wyrażony poprzez modelowanie warstwy nakładanej farby. Jednakże pod impastami możemy odkryć przemyślany szkic, a to, co wydaje się być tylko delikatnie zasugerowane, posiada solidność i ciężkość materii…” ADOLPHE TABARANT [CYT. ZA:] BENNARD B. PERLMAN, WLADIMIR DE TERLIKOWSKI. HIS LIFE AND ART, BLUE RIDGE PRINTING, ASHEWILLE 1998, S. 39
Prezentowana praca olejna z 1921 roku to jeden z wczesnych portretów Włodzimierza Terlikowskiego. Możemy przypuszczać, że portretowany mężczyzna należał do znajomych Terlikowskiego, ponieważ artysta najczęściej malował przyjaciół oraz gości swojej pracowni. Pośród portretowanych znaleźli się między innymi malarze: Mojżesz Kisling i Tsuguharu Foujita, pianistka Mercédès Miracle, pisarz Sacha Guitry, a także osobistości kościelne i politycy... Prezentowany obraz to unikalne przedstawienie wśród znanych nam portretów, ponieważ artysta zrezygnował z ukazania portretowanego mężczyzny na gładkim tle, jak miał to w zwyczaju (prawa część kompozycji ukazuje regał z książkami, który może nawiązywać do profesji portretowanego). Zdolność obserwacji sprawiła, że artysta posiadał umiejętność trafnego oddania rysów twarzy jedynie przy pomocy szpachli.W „Portrecie mężczyzny” nakładane impastowo biel, róż, fiolet i zieleń formują twarz portretowanego. Chropowata faktura obrazu to efekt grubego nakładania farby. Będąc świadom długości schnięcia tak malowanych obrazów, Terlikowski przeznaczał część powierzchni swojej pracowni dla niedawno ukończonych płócien.
Tonacja portretu zawężona została do ciemnych barw: fioletów, brązów i granatu. Podobna kolorystyka cechuje namalowany przez Terlikowskiego zaledwie rok wcześniej portret znanego krytyka sztuki Adolphe’a Tabarant. Według Bennarda B. Perlmana czas tuż po I Wojnie Światowej rozpoczął „szary okres” w twórczości Terlikowskiego. Pojawiły się wtedy ciemne i melancholijne prace, które miały odzwierciedlać ówczesny nastrój artysty. Nie wiadomo, z jakiego okresu pochodzi znajdująca się na odwrociu obrazu martwa natura. Na różowym tle Terlikowski przedstawił wazon z ciemnofioletowymi piwoniami oraz cytrusami. Obraz został namalowany w odmiennej tonacji niż lico pracy – dominują jasne i nasycone barwy. Możemy przypuszczać, że „Portret mężczyzny” został namalowany w Aressy, mieście znajdującym się w południowej Francji. W 1921 roku Włodzimierz Terlikowski wystawił swoje obrazy w galerii na rue de la Boétie. Następnie, podróżował po południowozachodniej Francji, gdzie mogła powstać prezentowana praca olejna.
ODWROCIE
34
JAKUB ZUCKER (1900 - 1981) Scena z Majorki olej/płótno, 33 x 41 cm sygnowany p.d.: 'J. ZUCKER'
cena wywoławcza: 6 000 zł estymacja: 7 500 - 9 000
Prezentowany obraz pochodzi z jednej z licznych podróży odbytych przez Jakuba Zuckera w latach 50.Wiele tygodni spędził wtedy na Majorce, podpatrując lokalne życie. Obraz lśni typowymi dla malarza zieleniami i błękitami. „Maluję dla siebie, ponieważ sztuka to najpewniejsza droga do wolności, ucieczka od życiowych problemów” (cyt. za Joanna Tarnawska, Jakub Zucker,Warszawa 2001, s. 21).Ta prosta formuła dobrze oddaje szlachetną prostolinijność i szczerość artysty. Jak zauważyła monografistka
Zuckera, Joanna Tarnawska, malarz nie dokończywszy artystycznych studiów, uznał taką sytuację (bycia poza oficjalnym, akademickim światem sztuki) za dobrą dla siebie. Jego talent i pełna energii wizja dobrze radziły sobie bez uczelnianej anatomii, gipsów i wykładów z kompozycji. Malarstwo tego urodzonego w Polsce artysty jest więc w interesujący sposób zawieszone między „naiwnością” a „profesjonalizmem”. Nasuwa to skojarzenia z twórczością Maurice’a Utrilla, którego Zucker bardzo zresztą cenił.
35
NATAN GRUNSWEIGH (1880 - 1943) Widok wsi, 1928 r. olej/płótno, 50 x 61 cm sygnowany i datowany l.d.: 'Grunsweigh 1928'
cena wywoławcza: 12 000 zł estymacja: 15 000 - 35 000
POCHODZENIE: - kolekcja prywatna, Polska
W pejzażach Nathana Grunsweigha uwagę przykuwa nietuzinkowy sposób kadrowania obrazu. Artysta w osobliwy dla siebie sposób wybiera żabią perspektywę, zachowując równocześnie dużą przestrzeń między malarską sztalugą ustawioną w plenerze, a punktem zamknięcia kompozycji. Tak jak w prezentowanym obrazie, Grunsweigh poprzez ten zabieg na pierwszym planie zamieszcza rozległy fragment drogi flankowanej przez mury, prowadzącej do rezydencji zamykającej kadr. Charakterystyczne jest również przesunięcie centralnej osi układu, do prawej cześci obrazu. Rozległy pierwszy plan kompozycji, pozwala Grunsweighowi na malarskie oddanie różnorodności tonów i półtonów
zieleni, na połaci porośniętej trawą drogi. Artysta harmonizuje ze sobą odcienie szmaragdowej barwy w partiach zacienionych przez drzewa z feerią rozjaśnionych przez słońce, różnorodnych odcieni. Indywidualny styl Nathana Grunsweigha kształtował się przede wszystkim się pod wpływem malarzy skupionych w École de Paris. Jednak niepowtarzalność jego malarstwa wynika również z uważnego studiowania dzieł kubistów i postimpresjonistów. Dynamiczna forma dzieł Grunsweigha wynika również z bliskich kontaktów artysty z paryskimi ekspresjonistami - Chaimem Soutinem, Michelem Kikoinem i Pinchusem Krémegne’iem.
36
CHAIM GOLDBERG (1917 - 2004) Ku jasnej krainie, 1996 r. olej/płótno, 76,8 x 102 cm sygnowany i datowany l.d.: 'Chaim Goldberg 96'
cena wywoławcza: 12 000 zł estymacja: 20 000 - 30 000
LITERATURA: - Chaim Goldberg, Powrót do Kazimierza nad Wisłą, katalog wystawy, 10.12.2013 - 31.08.2014, Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym, s. 116 (il.)
Chaim Goldberg urodził się w 1917 roku – prezentowana praca powstała zaś w 1996 roku. Malował ją więc osiemdziesięcioletni prawie człowiek, który przez całe swoje życie wspominał swój rodzinny, kazimierski sztetl. Wóz, który unosi grupę ludzi w inne, nieziemskie miejsce ewokuje dużo skojarzeń. Jedno jednak nasuwa się ze szczególną siłą. Trudno nie pomyśleć o wieloosobowej rodzinie artysty, która została zamordowana przez Niemców w czasie II wojny światowej. Interesującą stroną twórczości Goldberga jest właśnie pamięć. Rzadko kiedy artyści z taką siłą i konsekwencją wracają do swoich rodzinnych stron. Biorąc pod uwagę tragiczność losów można by się spodziewać, że przedstawiony tu świat będzie obarczony przeczuciem nadchodzącego dramatu. Plastyczny język Goldberga, pełny nasyconych barw, jest jednak od tego wolny. Trudno nie przywołać osoby innego wybitnego żydowskiego twórcy – Marca Chagalla. Dla nich obu przeszłość
była punktem odniesienia. W pracach obu można zaobserwować charakterystyczny – bajkowy sposób ujmowania postaci. Przedstawieni ludzie sprawiają wrażenie niezależnych od działania grawitacji. Warto wspomnieć, że sztuka Goldberga to nie tylko barwny świat przedwojennego Kazimierza Dolnego. Artysta był wszechstronny w wykorzystywaniu różnych mediów – ważną częścią twórczości była rzeźba (kształcił się m.in. u Henryka Kuny). Tworzył również metaloplastykę – rodzaj twórczości, w którym celowali międzywojenni artyści żydowskiego pochodzenia. W tym medium stworzył między innymi przejmującą kompozycję „Komora gazowa” (miejsce przechowywania nieznane), w której użył repusowanej blachy do przedstawienia gazu. Był również autorem ekspresyjnych i mrocznych rysunków z czasów II wojny światowej i kronikarzem zniszczeń powojennej Warszawy.
37
ARTUR NACHT-SAMBORSKI (1898 - 1974) "Kobieta z granatowymi włosami", 1970 r. olej/płótno, 101 x 81 cm na odwrociu nalepka depozytowa z Muzeum Narodowego w Poznaniu (DEP/ AN 49.) oraz kartka z datowaniem i tytułem autorskim na blejtramie opisany: "Kobieta z granatowymi włosami"
cena wywoławcza: 80 000 zł estymacja: 95 000 - 120 000
POCHODZENIE: - obraz był depozytem w Muzeum Narodowym w Poznaniu - kolekcja prywatna, Poznań
„Ogólnie rzecz biorąc, portrety Nachta, podobnie jak jego rośliny, niosą w sobie cechy bardzo trafnej, skondensowanej charakterystyki zespolonej z nieostrą, rozmazaną dyspozycją całości, która stara się zgubić zindywidualizowany obraz, nie dopuścić do utraty dystansu między widzem a wizerunkiem na płótnie. Chęć roztopienia rysów postaci, ukrycia ich, chronienia przez zminimalizowanie elementów różnicujących walczy u artysty z tendencją do określenia, indywidualizacji, zaakcentowania podmiotowości. Czasem podmiotowość łączy się z groteskowym przerysowaniem. Przerysowanie bywa jednak na tyle subtelne, że nie umniejsza drastycznie godności przedstawionych postaci. Ale nie zawsze. Czasem ma miejsce zabieg celowej karykaturyzacji”. MARIA ZIENTARA, ARTUR NACHT-SAMBORSKI [W:] OCALENI Z HOLOKAUSTU. JONASZ STERN, ERNA ROSENSTEIN, ARTUR NACHT-SAMBORSKI, KATALOG WYSTAWY, MUZEUM HISTORYCZNE MIASTA KRAKOWA, KRAKÓW 2012, S. 108
„Zostały wizerunki i portrety, gdzie doszedł w okresie ostatnim, szczególnie płodnym, do szczytów cierpkiej, aforystycznej prostoty. Portrety; znany jako specjalista od martwej natury, malował, okazało się, przede wszystkim ludzi.Tych samych, których szukał, którzy go szukali” – pisał Stajuda po wizycie w opustoszałej pracowni zmarłego artysty. Malował przede wszystkim ludzi. Rzeczywiście, jeśli postawi się jeden wizerunek obok drugiego, okazuje się, że są ich grupy, szeregi wyglądają jak armia, tyle że pozbawiona rynsztunku. Co więcej: niemal wszystkie są podobnie nieprzejrzyste, bezwyrazowe, jak zauważył Stajuda.Twarze wyłaniają się z układu zdecydowanych grubych maźnięć, tylko pozornie swobodnie rzuconych na podłoże, w gruncie rzeczy zaś nieomylnych – prowadzonych pewną ręką. Zazwyczaj ujęte są en face, rzadko en trois quarts lub z profilu, chociaż, oczywiście, i tych jest niemało.Twarz zwrócona ku widzowi en face jest wyznaniem i wyzwaniem. Należałoby zapytać: wyznaniem czego? Stajuda stwierdził, że nie szuka w obrazach Nachta jego własnych zwierzeń. A może trzeba? Może zwierzeniem są portrety – owe odindywidualizowane podobizny zapomnianych modelek, często młodych dziewcząt, ale też młodych chłopców, a obok nich starych kobiet i mężczyzn, których fizjonomie krojone są według jednego malarskiego wzorca? Ów malarski wzorzec obejmuje precyzyjne operowanie precyzyjnie określoną plamą barwną, której kształt nie kojarzy się jednak z tym, co zwykliśmy z precyzją kojarzyć. Bo z precyzją zwykliśmy kojarzyć plamę konturowaną, a u Nachta istnieje ona bez protezy linii, jest samoistna.To rodzaj cegły w mocno skonstruowanej budowli obrazu – wznoszonej według jasnego planu. Nacht nie dziergał, jak Cybis czy Rudzka-Cybisowa, żeby pozostać tylko wśród kapistów, swoich kompozycji z drobin pigmentu. On nakładał farbę szeroko. Ponadto osiągał wrażenie, jakby od razu wiedział, gdzie kolor spotęgować, a gdzie go wytłumić, zgasić. Ale plama – przy swojej sile – nie zawsze mieści się w ramach, które malarz jej wyznaczył; czasem zdaje się nieszczelna – sączą się z niej strużki farby. Jakby obraz przeciekał, jakby ciało ropiało czy krwawiło...
Potwierdzają to między innymi portrety. „Blade, milczące głowy. Nieruchome twarze, często bez nosów, bez ust, jak zakneblowane. Po czole ścieka farba, spływa po torsie, po rękawie; świdrujące, okrągłe oczy, drapieżnie wyszczerzone zęby – jak maski, jak pokryte pudrem, pełne napięcia twarze tancerzy butoh” – opisywała swój pierwszy kontakt z obrazami artysty Krystyna Czernili. 'Wydaje się, że pod względem ekspresji jesteśmy zdecydowanie bliżej Linkego niż któregokolwiek z kolorystów. Malowane przez Nachta twarze wręcz uderzają niekompletnością. Ciastowato lepione plamy policzków, kleksy oczu tworzą kruche układy barw rządzących się nierzeczywistym, wewnątrzobrazowym porządkiem (…). Oczywiście, w wielości zawsze jest rozmaitość, niemniej można wskazać wcale liczne dalsze przykłady powojennych dzieł artysty, w których postać bądź twarz zostały poddane dalej czy mniej idącej, często groteskowej, deformacji. Czy to twarze osób, które przeżyły traumę?”. W opublikowanym już po śmierci malarza wierszu „Dla Artura Nachta-Samborskiego” (1990) Jarosław Marek Rymkiewicz pisał: „Trochę pleśni która z białej twarzy spływa jest esencją lub esencji białą marą” Czy zatem Nacht malował portrety? Czy malował ową esencję, o której pisze poeta? Może malował Los, Fatum, młodość i starość przetrącone przez wojnę? Może jego obrazy, na których rozpoznajemy zarysy ludzkich twarzy, stanowią depozyt pamięci o ich właścicielach? Ale pamięć też się rozmazuje, zanika, umiera. Jak więc powinna brzmieć odpowiedź na podobne pytania? Nie dowiemy się. Nacht był skryty, o wojennym doświadczeniu niewiele mówił, chociaż skądinąd zapamiętano go jako świetnego rozmówcę”. MAŁGORZATA KITOWSKA-ŁYSIAK, CZY ARTUR NACHT-SAMBORSKI MALOWAŁ PORTRETY?, MUZEUM HISTORYCZNE, SANOK 2009, S.8-9
Artur Nacht Samborski, Portret mężczyzny na seledynowym tle, Cyfrowe MNW
38
JANKIEL ADLER (1895 - 1949) Martwa natura, 1947 r. olej/płyta, 26 x 32 cm sygnowany p.d.: 'adler'
cena wywoławcza: 38 000 zł estymacja: 45 000 - 80 000
POCHODZENIE: - kolekcja Nathana Kocha, Galeria David Bielefeld - kolekcja prywatna, Polska
„Mimo ciągłego podejmowania życiowych tematów i motywów, co ma też swoje teoretyczne uzasadnienie, Jankiel Adler swoją twórczością wykracza poza ten obszar. Sposób, w jaki przekształca te żydowskie motywy i tematy, oddala go od anegdotycznego, charakterystycznego dla tej epoki, stylu przedstawiania. I jakkolwiek nigdy nie wyzwolił się całkowicie od figuratywności, wiedział bowiem o niebezpieczeństwie zwykłego zdobnictwa tkwiącego w abstrakcji, to jednak unikał przedstawień treściowo określonych. Dlatego też jego wielkość polega przede wszystkim na tym, że nie przyłączył się do kulturowych tendencji, które w polskiej, niemieckiej i angielskiej sztuce owych czasów nie ustrzegły się zwykłej, dekoracyjnej abstrakcji. Udało mu się raczej wykrystalizować ze specyficznej swoistości polsko- żydowskiego pochodzenia humanizm, zespalający świat”. NEHAMA GURALNIK, JANKIEL ADLER, EUROPEJSKI ARTYSTA W POSZUKIWANIU ŻYDOWSKIEGO STYLU, DÜSSELDORF - KOLONIA - TEL AVIV - ŁÓDŹ 1985, S. 277
39
ZDZISŁAW CYANKIEWICZ (1912 - 1981) Matka kąpiąca dziecko olej/płótno, 132 x 130 cm sygnowany p.d.: 'Cyan'
cena wywoławcza: 10 000 zł estymacja: 15 000 - 20 000
Możemy przypuszczać, że prezentowana praca olejna Zdzisława Cyankiewicza pochodzi z krakowskiego okresu w twórczości artysty. Jego wczesne obrazy, cechujące się żywiołową kolorystyką i folklorystycznym zacięciem, często podejmowały tematykę rodzajową. „Toaleta” w sposób sumaryczny oddaje splecione sylwetki matki i kąpiącego się dziecka. Postaci zostały obwiedzione wyraźnym konturem, a formę wydobył artysta posługując się płaską plamą barwną. Tonację pracy zdominowały czerwienie, oranże, błękity i biele. Ten sam układ kompozycyjny artysta zastosował w mniejszej pracy o tym samym tytule, którą charakteryzuje nakładana impastowo farba. Zdzisław Cyankiewicz (Cyan) studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie w 1935 roku został wykładowcą rysunku. Zaniepokojony sytuacją polityczną wyjechał do Paryża w 1937
roku. W stolicy sztuki nawiązał kontakty ze środowiskiem École de Paris, zmieniając swą manierę pod wpływem malarstwa Paula Cézanne’a i Henriego Matisse’a. W czasie II wojny światowej jako żołnierz armii francuskiej dostał się do obozu jenieckiego. W tym okresie powstała seria wizerunków współwięźniów oraz pejzaże o przygaszonej gamie barwnej. Po wojnie na krótko powrócił do kręgu École de Paris. W latach 50. odniósł pierwsze sukcesy na wystawach paryskich i dokonał ostatniej zmiany stylowej w swej twórczości. Tworzył wówczas obrazy – rzeźby, kolaże, ceramikę oraz malarstwo ścienne z wykorzystaniem programowania elektronicznego. Brał udział w wystawach: Galerie Charpentier, wystawa retrospektywna (1961), Grand Palais (1975), Salon d'Automne (1976), Bilan de l'Art Contemporain (1979).
40
ROMAN SIELSKI (1903 - 1990) "Dekoracyjna plaża", 1960 r. olej, tempera/tektura, 47 x 72,5 cm sygnowany (cyrylicą) l.d.: 'P.C.' na odwrociu napis: '47 x 72,5 cm W.K.R.S – 1316 | Selskij R. J. | „Dekoratiwnyj pljaż” | 1960 - ... (serednij) | K | temera | olij | 47 x 72,5 cm'
cena wywoławcza: 12 000 zł estymacja: 15 000 - 35 000
POCHODZENIE: - kolekcja prywatna, Polska
„Roman Sielski jawi się jako wyrafinowany kolorysta, który rozbudował ukraińską szkołę koloryzmu, zapoczątkowanego jeszcze przez Ołeksę Nowakiwskiego. Charakterystycznym dla Sielskiego staje się wręcz narodowe odczucie koloru, używanie jaskrawych, intensywnych i delikatnie zharmonizowanych barw, kolorystycznie nawiązujących do ukraińskich haftów, kilimów i pisanek. Płaskie kolorowe plamy stają się zasadniczym środkiem kształtowania kompozycji dzieła. Równowaga między ciepłymi i chłodnymi barwami wizualnie podkreśla detale natury, tworząc wizualną obrazowość. Różne warianty harmonii kolorów oraz ich kontrastów
odzwierciedlają pewną zmianę nastrojów w obrazach. Przez łączenie, wydaje się niełączących się kolorów, takich jak żółty, czarny różowy, granatowy i zielony, które przekazują stan napięcia albo melancholijnego spojrzenia, obrazy artysty nabierają enigmatycznego charakteru. Liryczny nastrój malarz przekazuje przy pomocy półtonów koloru żółtego, fioletowego, czarnego i granatowego. Roman Sielski bazując na osiągnięciach sztuki europejskiej stworzył pewnego rodzaju wariant ukraińskiego koloryzmu”. MARJANA MAKSYMIW, ROMAN SIELSKI – MAESTRO KOLORU I ŚWIATŁA, TWÓRCZOŚĆ ROMANA SIELSKIEGO (1903-1990), SOPOT 2014, S. 7
41
ZYGMUNT LANDAU (1898 - 1962) Macierzyństwo olej/tektura, 74 x 57 cm sygnowany l.d.: 'Landau'
cena wywoławcza: 15 000 zł estymacja: 18 000 - 40 000
POCHODZENIE: - Galeria Padova, Londyn - kolekcja prywatna, Polska
Decydujący wpływ na artystyczną osobowość Zygmunta Landaua miała przyjaźń z jednym z najważniejszych twórców XX wieku – Amadeo Modiglianim. W swoich portretach polski artysta inspirował się sposobem malowania kobiecych sylwetek oraz twarzy awangardzisty. W prezentowanym obrazie Landau twórczo wykorzystał charakterystyczny dla Modiglianiego kształt migdałowo wykrojonych oczu matki trzymającej niemowlę oraz mocny zarys brwi, nosa oraz ust. Znamienna jest również monumentalna postura kobiety, nawiązująca do aktów
włoskiego mistrza. Uwagę przykuwają również ogromne dłonie matki podtrzymującej dziecko – świadczące o sile macierzyńskiej miłości. Ciekawy jest też kontrast w sposobie oddania fizjonomii portretowanych – posągowe rysy kobiety zestawione z uogólnioną, pogodną twarzą dziecka. Poprzez ten zabieg Landau w ciekawy sposób unaocznił bezgraniczne uczucie matki do potomka, wzbogacając historię sztuki o kolejny znakomity przykład jednego z najbardziej intymnych malarskich tematów.
42
JOACHIM WEINGART (1895 - 1942) Portret, 1930 r. olej/tektura, 61 x 51 cm sygnowany, datowany i opisany p.d.: 'Weingart | 1930 Paris…'
cena wywoławcza: 15 000 zł estymacja: 18 000 - 35 000
POCHODZENIE: - kolekcja prywatna, Polska
Lata 30. XX wieku to decydujący moment w twórczości Joachima Weingarta. Od tego czasu możemy postawić cezurę uznając go za w pełni już ukształtowanego artystę. Charakterystyczne jest dynamizowanie formy sobrazów poprzez szybkie, krótkie pociągnięcia przez co malarz uzyskuje typowy dla siebie efekt szkicowości.Wówczas malował gwałtownie, jakby w pośpiechu, często zmieniając kierunek duktu pędzla. Doskonałym przykładem opisywanej fazy twórczości jest prezentowany „Autoportret” z 1930 roku. Charakterystyczne, wirujące formy składają się na dynamiczny wizerunek artysty. Artur Tanikowski dostrzega podobieństwo
sztuki Weingarta do dzieł ekspresjonistycznego malarza Chaima Soutine. „I on tworzył bowiem pod wpływem graniczącego z chorobą psychiczną napięcia emocjonalnego, co na płótnie odznaczało się dramatyczną deformacją. Weingart wprawdzie zbliżał się do Soutine'owskiego roztańczenia form, jednak w ich odkształcaniu zatrzymał się jakby na progu, nie zatracając w wizualizowanym przedmiocie pamięci o motywie obserwowanym z natury. Nie przeszkadza to dostrzegać w jego pracach zapowiedzi niektórych zjawisk sztuki powojennej, takich jak nowa figuracja grupy Cobra czy malarstwo materii".
43
JANUSZ MARIA BRZESKI (1907 - 1957) "W tramwaju", ok. 1950 r. olej/płótno, 64,3 x 81 cm na odwrociu nalepka z opisem obrazu z dn. 10.06.1991 r. POCHODZENIE: - ze zbiorów rodziny artysty
cena wywoławcza: 5 000 zł estymacja: 7 000 - 10 000
Janusz Marian Brzeskich na kartach historii sztuki zapisał się jako awangardowy twórca fotomontaży oraz eksperymentalnych filmów. Za paryskimi futurystami artysta głosił pochwałę współczesnej, rzeczywistości, która dostarczała mu inspiracji do kolejnych prac, pisząc: „Wielkie miasta tętniące życiem, ze swymi drapaczami chmur, pełne świateł i cieni, z nigdy nie usypiającą ulicą, pełną samochodów, omnibusów, wytwornych par, umalowanych dziewcząt…”. Równocześnie Brzeski odczuwał zagrożenie płynące z mechanizacji, która wpływa na funkcjonowanie nowego społeczeństwa. Katastroficzną wizję umieszczał w swoich artykułach pisząc: „Człowiek jest niewolnikiem dzisiejszej, jakże nowoczesnej kasty władców maszyn”, bądź w kolejnym: „Człowiek obsługujący obrabiarkę
czy jakiś automat, stał się już dawno częścią tej maszyny. Indywidualność jest zbyteczna”. Echo gorzkiej prognozy zmechanizowanej cywilizacji dostrzegamy w prezentowanym obrazie.Tłum mężczyzn o zunifikowanych ubiorach i twarzach stłoczony został w centralnym punkcie obrazu. Ostre światło sączące się z elektrycznych lamp potęguje nastrój zmęczenia i zwątpienia w utopijną wizję współczesnego świata, głoszonego przez futurystów. Utrzymana w ponurej kolorystce zgaszonych błękitów, fioletów i szarości kompozycja unaocznia lęk Brzeskiego przed dehumanizacją współczesnej cywilizacji. Niepokój artysty podkreśla również ostry światłocień – wyniesiony z młodzieńczych ekspresyjnych studiów drzeworytów.
44
ALFONS KARPIŃSKI (1875 - 1961) Żółte róże olej/tektura, 50 x 70 cm sygnowany p.śr.: 'a. Karpiński' sygnowany ołówkiem na odwrociu z podaniem wymiarów
cena wywoławcza: 18 000 zł estymacja: 23 000 - 28 000
„Odwiedziłem mojego starego przyjaciela, malarza Alfonsa Karpińskiego. Zastałem go, jak zwykle przy pracy. Na sztaludze niewielki obrazek, prawie skończony: zakątek pracowni malarskiej – na stoliku chiński czajnik, obok filiżanka, czerwony wazonik z porcelany, o dziwacznym kształcie i garść zasuszonych, białych, drobnych kwiatów. Oto cały obrazek. Na pozór nic, a tymczasem wszystko razem tworzy śliczną harmonię (…). Oczywiście jest to cechą Karpińskiego, że umie z takich np. obojętnych nieraz okruchów wydobyć nowe, ciche życie”. F. KLEIN, CZAS 18.02.1928, [W:] MONIKA BARTOSZEK, ALFONS KARPIŃSKI, SANDOMIERZ 2001, S. 32
45
ALFONS KARPIŃSKI (1875 - 1961) Róże w wazonie i czajnik olej/tektura, 35,2 x 99,1 cm sygnowany wewnątrz przedstawienia: 'a. Karpiński'
cena wywoławcza: 20 000 zł estymacja: 24 000 - 30 000
Martwe natury z kwiatami stanowią najczęściej podejmowany temat malarski w twórczości Alfonsa Karpińskiego. „Karpiński lubił i lubi malować kwiaty. Odczuwa ich miękkość, kruchość ich łodyg, delikatność płatków i niemal ich woń”. (Schroader, 1927/8, s. 304) Prezentowana praca olejna przedstawia rozwinięte białe róże w wazonie. Malowane z finezją przedmioty otaczające wazon z kwiatami wzmacniają dekoracyjny walor pracy. Karpiński oddał w imponujący sposób odmienną fakturę przedmiotów – na drewnianym stole pojawia się wdzięczny ceramiczny imbryk, błyszczący miedziany talerzyk i opadłe płatki kwiatów. Kompozycja obejmuje niewielki wycinek przestrzeni, lecz dzięki wprowadzeniu motywu lustra i naściennych talerzy, w których odbija się fragment wnętrza, nabiera ona charakteru „otwartego”. Kolorystyka pracy opiera się na zestawieniu dwóch stłumionych barw – bieli z ciepłymi brązami. Wielbiciele sztuki Karpińskiego widzieli w spokojnej tonacji jego prac dowód ogromnej kultury malarskiej.
Wielkie zamiłowanie do malowania kwiatów sprawiło, że Karpiński osiągnął w tej dziedzinie mistrzostwo techniczne. Pierwsze próby malowania martwych natur artysta podjął w trakcie pobytu w Paryżu. W latach 20. Karpiński powrócił do owych kompozycji, malując je początkowo na własny użytek. Tak o pracy wstępnej do martwych natur z kwiatami wypowiadał się artysta: „Gdy wiosna nadejdzie, co parę dni kupuję pęki róż, bez których nie mogę się wprost obejść. One dla mnie są szkołą kolorytu. Ich to subtelnym tonacjom zawdzięczam bardzo wiele. Nikt nie uwierzy, ile subtelnych odcieni i półtonów mieści się w jednym kwiecie róży. Na pozór tego się nawet nie widzi. Dopiero, gdy się zacznie malować, spostrzega się, jak wielką jest skala tonów i półtonów, które składają się na bogatą szatę tego królewskiego kwiatu. Toteż z prawdziwą pasją i z wyjątkowym przejęciem poświęcam czas na studja kwiatów” (Alfons Karpiński, „Czas”, 18 lutego 1928).
46
JANUARY SUCHODOLSKI (1797 - 1875) "Hołd Jadwidze", 1827 r. olej/płótno, 97 x 124 cm sygnowany i datowany l.d.: 'JS. 1827. (…)' na odwrociu papierowa nalepka z Salonu Sztuki St. Kulikowskiego w Warszawie oraz nalepka Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie
cena wywoławcza: 220 000 zł estymacja: 250 000 - 350 000
LITERATURA: - Krystyna Sroczyńska, January Suchodolski,Wrocław-Warszawa-Kraków 1961, s. 139, poz. 12 (jako „Jadwiga Ruś zdobywająca”) - A. Lesser, January Suchodolski, „Sprawozdanie Komisji TZSP za r. 1876”, s. 92; s. 94 (il.) reprodukcja litografii z tą kompozycją - J. Kenig, Pracownie niektórych malarzy, „Gazeta Warszawska” 1851, nr 101 WYSTAWIANY: - Salon Sztuki Stanisława Kulikowskiego, Warszawa
„Panienki polskie nuciły smętnie o husarzach i ułanach, muzyk wygrywał melancholiczne mazurki, które nad Sekwaną obcym łzy wyciskały i kamienie wzruszały, jak niegdyś pieśni Orfeusza. Żołnierz bliznami okryty opowiadał dzieciom o legionach, o bitwach Napoleona, o krakusach i czwartakach, a poeci śpiewali narodowe epopeje, psalmy żalu, modlitwy niezachwianej nadziei. Naród politycznie umarły, śpiewał wielki poemat tęsknoty i wskrzeszał w pieśni cały zastęp postaci. Ale mu nie dosyć na tym było; tęsknił te cienie ujrzeć w kształtach i kolorach, chciał widzieć swoich husarzy skrzydlatych, ułanów, krakusów, swych królów i hetmanów. Suchodolski zaczął mu ich malować, a naród poznał te postacie; były mu wiernie oddane, kochał je i twórcy ich był wdzięcznym”.
FRAGMENT ANONIMOWEGO PAMIĘTNIKA Z XIX W.
Czerwono-złota suknia nieodparcie przyciąga wzrok, nie pozostawiając wątpliwości, kto jest głównym bohaterem sceny rozgrywającej się na tle burzowego nieba. Na rumaku, jak na tronie, zasiada święta Jadwiga Królowa, czyli Jadwiga Andegaweńska. U stóp władczyni przyklęka hospodar mołdawski Piotr I, ale to na nią zwracają się wszystkie oczy. Jeśli cokolwiek miałoby budzić równe zainteresowanie jak Jadwiga, to nie Mołdawianin, ale ze swadą malowane zwierzę. Wokół królowej tłoczą się: chorąży na koniach, towarzysze pancerni ze swoimi tygrysimi skórami, mieszczanie z kluczami do bram Lwowa. W tle masy wojska i mury samego grodu – interesujący przykład ikonografii Lwowa. Sylweta Góry Zamkowej zwieńczona swobodnie nakreślonymi obwarowaniami i wieżą, a także panorama miasta na dalekim planie, potwierdzają lokalizację wydarzeń. Na pierwszym planie artysta umieścił malownicze lokalne typy, z matką pokazującą swoim dzieciom wielkie wydarzenie i struchlałymi wieśniakami na kolanach. Kolorytu dodaje sylweta psa ciekawie wyciągającego szyję w stronę centrum wydarzeń. Ludowe koszule i wstążki kontrastują z ciemnymi blachami pancerzy, a wszystko razem składa się na ramę dla rozgrywającej się w centrum sceny. Złożenie hołdu to kulminacyjny moment wyprawy rycerskiej z 1387 roku. Młoda żona Władysława Jagiełły przewodziła wówczas uwieńczonej sukcesem wyprawie, której celem było odzyskanie Rusi Czerwonej. Artysta przedstawił scenę tryumfu, kompozycją i światłem podkreślając splendor królowej. January Suchodolski zdobył sławę jako malarz scen batalistycznych i historycznych, zwykle o wymowie patriotycznej. „Wjazd Jadwigi do Lwowa”, w dwudziestoleciu międzywojennym znany jako „Hołd Jadwidze”, powstał w 1827 roku. Było to więc zaledwie dwa lata
po zaprezentowaniu przez artystę pierwszych płócien o tematyce historycznej. Podczas Wystawy Publicznej Dzieł Sztuk Pięknych w Warszawie otrzymał pierwszą nagrodę za obrazy „Wzięcie sztandaru Mahometa pod Wiedniem” oraz „Śmierć Władysława pod Warną”. W tym wczesnym okresie Suchodolski był jednak wciąż przede wszystkim żołnierzem, a malarstwo pozostawało jego amatorską pasją. Dopiero kilka lat później, po upadku powstania listopadowego, przyjął stypendium artystyczne, a w 1832 roku wyjechał do Rzymu, by pod kierunkiem Horacego Verneta studiować malarstwo w Akademii Francuskiej. Trzydziestoletniemu Suchodolskiemu brak jeszcze zręczności w różnicowaniu mimiki i indywidualnego rysu postaci – akademickie pozy wyglądają nieco sztucznie – widać już jednak cechy stylu malarza i jego zainteresowania. Wierzchowce namalowane zostały nie tylko z troską o anatomiczną poprawność rysunku, ale i charakter. Może bardziej wyrazisty niż w przypadku ludzi. Jeździec i malarz w jednej osobie znany jest jako malarz koni. Jeden z pierwszych w polskiej sztuce, który z koni uczynił niezależny temat obrazu (podjęty później m.in. przez Juliusza Kossaka i jego synów). Upodobanie do malowniczego detalu i samo postrzeganie malarstwa jako działalności patriotycznej czynią z Suchodolskiego duchowego poprzednika Jana Matejki. Ten aspekt jego twórczości był zresztą ceniony przez ówczesnych odbiorców na równi ze stylem obrazów. Wiele spośród kilkuset płócien artysty przepadło w czasie wojen, duża część ocalałego dorobku znajduje się w zbiorach muzealnych, głównie w Rosji i Polsce. Scena składania hołdu Jadwidze to jeden z nielicznych obrazów z wczesnego okresu twórczości Januarego Suchodolskiego, które znajdują się w obiegu antykwarycznym.
January Suchodolski, Autoportret z żoną, 1849, zbiory Biblioteki Narodowej, POLONA
47
ZDZISŁAW JASIŃSKI (1863 - 1932) Baletnica olej/płótno, 42,5 x 28 cm sygnowany i datowany p.d.: 'Z.JASIŃSKI | PINX (...) 1912(?)'
cena wywoławcza: 10 000 zł estymacja: 15 000 - 18 000
Prezentowana praca Zdzisława Jasińskiego to kameralne przedstawienie baletnicy z bukietem kwiatów w dłoniach. Tancerkę w białej paczce (klasycznej tiulowej sukni baletowej) artysta ukazał na ciemnym tle, skupiając w ten sposób uwagę widza na portretowanej. Tematykę baletową najczęściej podejmował w swoich pracach Edgar Degas, z którego twórczością zapewne zapoznał się Jasiński podczas podróży do Francji w 1890 roku. Warto wspomnieć, że pod koniec XIX wieku sztuka baletowa przeżywała rozkwit, o czym świadczyć może zwiększona liczba występów baletowych w Paryżu. Przedstawienia baletowe stały się pożądaną przez Paryżan rozrywką, co wpłynąć mogło na częste podejmowanie owej tematyki w malarstwie. Zdzisław Jasiński pochodził z rodziny o artystycznych uzdolnieniach – ojciec prowadził firmę dekoratorską, a brat był rzeźbiarzem. Naukę malarstwa rozpoczął u Wojciecha Gersona w warszawskiej Klasie
Rysunkowej. Następnie studiował w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie u profesorów Leopolda Loefflera, Feliksa Szynalewskiego i Floriana Cynka, odwiedzając też pracownię Jana Matejki. Dzięki stypendium TZSP mógł wyjechać na studia do Monachium, gdzie w latach 1885-89 pobierał nauki u Aleksandra Wagnera. Po powrocie do kraju, w roku 1893, artysta zamieszkał w Warszawie, włączając się w nurt polskiego życia artystycznego. Zajmował się wówczas monumentalnym malarstwem dekoracyjnym (m.in. malowidła dla Filharmonii Warszawskiej, polichromie w katedrze we Włocławku i kolegiacie w Kaliszu, plafony w pałacach Petersburga). Jasiński wystawiał w Warszawie od 1883 roku przeważnie na Salonach TZSP oraz za granicą (przede wszystkim w Monachium i w Paryżu). Jego twórczość czerpiąca z tradycji szkoły monachijskiej oparta jest na solidnym warsztacie malarskim.
48
WŁADYSŁAW CZACHÓRSKI (1850 - 1911) "Portret Władka Szernera", 1879 olej/płótno dublowane, 48 x 38 cm sygnowany i datowany p.g.: 'Czachórski| 1879.' na odwrociu przyklejona kartka z ekspertyzą dra Kazimierza Buczkowskiego z dn. 28.07.1953
cena wywoławcza: 70 000 zł estymacja: 80 000 - 120 000
POCHODZENIE: - kolekcja rodziny Szernerów - kolekcja prywatna. Polska LITERATURA: - Władysław Czachórski, Monografie artystyczne,Warszawa 1927, nlb. (il.)
„Praca była prawdziwą miłością jego życia, której pozostał wierny do końca. Z nieskończoną starannością zagłębiał się w przedmiocie swoich obrazów, ciągle nie dość zadowolony ze swojej pracy Jeśli już nie duchowa postawa, to respekt wobec natury, radość świata i przedmiotów, a także niezmordowana sumienność zbliżały go do mistrzów niderlandzkich, których dzieła byty mu niedoścignionym pierwowzorem. Nie było żadnej kokieterii w jego płynnych, swobodnych pociągnięciach pędzla, które przy całej pewności, zachowywały subtelną świeżość. Dążył do doskonałej jedności formy, gardził w swym niezależnym mistrzostwie wszystkimi tanimi, wizualnymi efektami. Charakteryzowała go radość świadomego smakowania przy wyborze motywu, który zawsze odpowiadał poważnej wytworności jego własnej osobowości. Miał klasę i elegancję nierozdzielną ze swą osobowością nie tylko artystyczną”.
KRYTYK ALEX BRAUN O WŁADYSŁAWIE CZACHÓRSKIM, 1911
Nieśmiały wzrok, rumiane policzki i drobne usta jak u lalki, a wszystko to pod bujną czupryną w kolorze ciemnoblond. Chłopiec ma fryzurę na pazia, koronkowy kołnierzyk i aksamitną kurtkę zapinaną na guziki.Wszystkie te materie malowane są miękko, z wrażliwością na efekty światła. Artysta uchwycił połysk gładko uczesanych włosów, na przemian lśniących i ciemnych, tworzących miękkie cienie. Równie sprawnie malowany jest ażurowy kołnierzyk, jakby wzięty wprost ze starych holenderskich płócien.Wszystko to przy szkicowej manierze wykonania obrazu.Tło jest nierówno zamalowaną płaszczyzną, ubranie również namalowane jest swobodnie, z dużymi plamami koloru i mocnymi pociągnięciami pędzla zaznaczającymi fałdy tkaniny. Najbardziej dopracowana została centralna część płótna z głową chłopca.Wizerunek jest raczej ładny, niż charakterystyczny, artysta pokazał niewinną urodę dziecka. Obraz wyszedł spod ręki Władysława Czachórskiego, nazywanego czasem „malarzem pięknych kobiet”.To
określenie zrozumiałe, ale nieco krzywdzące dla artysty. Rzeczywiście jak dawni mistrzowie cieszył się fakturami tkanin i klejnotów, potrafił oddać delikatną karnację skóry, był więc wysoko ceniony za portrety kobiet na tle bogatych wnętrz. Jego talent był jednak znacznie bardziej uniwersalny. Tworzył interesujące obrazy inspirowane sztukami Szekspira, martwe natury, sceny rodzajowe. Skromny portrecik małego Władka dowodzi, że radził sobie doskonale i z kameralnymi pracami. Obraz to interesujący także ze względu na wartość pamiątkową i anegdotyczną. Splotły się w nim historie trzech polskich malarzy, absolwentów Akademii Sztuk Pięknych w Monachium, związanych z tamtejszą kolonią artystyczną. Autorem jest Władysław Czachórski. Zleceniodawcą Władysław Szerner, malarz scen batalistycznych wiernie odtwarzających realia wojen szwedzkich i wschodnich kresów Rzeczypospolitej. A portretowanym – Władysław Karol Szerner, kontynuator i naśladowca pracy ojca, autor scen rodzajowych i wizerunków pięknych rumaków.
49
ZYGMUNT SIDOROWICZ (1846 - 1881) Pejzaż z postaciami, 1879 r. olej/płótno, 27 x 40 cm sygnowany i datowany l.d.: 'Sidorowicz 1879'
cena wywoławcza: 16 000 zł estymacja: 18 000 - 25 000
Prezentowany obraz przedstawia równinny krajobraz ze strumieniem – widok, który często wracał w jego twórczości. Ciemna kolorystyka zawężona jest do dominującego tonu. W jego obrębie występuje duże zróżnicowanie walorowe. Ujęcie nawiązuje do twórczości Corota i barbizończyków. Andrzej Ryszkiewicz pisał o płótnach Sidorowicza jako o „wilgotnych i srebrzyście zamglonych”. To trafne określenie odnosi się również do „Pejzażu z postaciami”. Poza zaletami krajobrazu i pięknem barw, prezentowany obraz ma jeszcze niewątpliwą zaletę ciekawego wprowadzenia sztafażu. Malarza interesowało takie użycie niewielkich ludzkich sylwetek, które nie czyniło ich wyłącznie plamami na płótnie. Choć często niewielkich rozmiarów, ludzie są ważnym elementem tych obrazów.
Sidorowicz był artystą, który dożył zaledwie 35 lat. „Jeden z tych licznych w XIX wieku artystów, których wprawdzie za życia dosyć ceniono, ale którzy nie potrafili stworzyć sobie jakiejś znośnej egzystencji i bardzo młodo zmarli, zniszczeni biedą i załamani opuszczeniem” (Andrzej Ryszkiewicz, „Malarstwo polskie. Romantyzm – Historyzm – Realizm”, Warszawa 1989, s. 321-2). Sidorowicz wywodził się ze Lwowa. Uczył się w Wiedniu, a potem w Monachium (od 1871 roku), gdzie wraz z Brandtem i Gierymskimi należał do tzw. „sztabu” (będącego elitarną częścią tamtejszej polskiej malarskiej społeczności). W tym okresie dzielił pracownię z Aleksandrem Kotsisem i Walerym Brochockim. Szczególnie ten drugi wpłynął na malarstwo pejzażowe Sidorowicza.
50
ALFRED FONTVILLE DE BREANSKI (1877 - 1957) Zmierzch nad górskim jeziorem („Evening on a Highland Loch") olej/płótno, 51 x 76,3 cm sygnowany p.d.: 'A. F. de Breanski' opisany na odwrociu: 'Evening on a Highland Loch | A.F. de Breanski', poniżej: 'Copyright reserved | AdeB (?)'
cena wywoławcza: 10 000 zł estymacja: 15 000 - 20 000
51
VASILY ADAMOWICZ BRZEVSKY (XIX/XX W.) Wybrzeże Krymu olej/płótno dublowane, 58 x 93 cm sygnowany (cyrylicą) l.d.: '(…) Ajwazowski | Brzewski' obraz po konserwacji; na płótnie, na górnej krawędzi blejtramu opis z datą: '1908'
cena wywoławcza: 30 000 zł estymacja: 35 000 - 50 000
Prezentowana praca jest kopią z najpopularniejszego rosyjskiego malarza 2. poł. XIX wieku – Iwana Konstantinowicza Ajwazowskiego. Popularność jego sztuki sprawiła, że uzasadnionym było kopiowanie jego płócien. W tym przypadku mamy do czynienia z powtórzeniem kompozycji charakteryzującym się najwyższymi walorami. Każdy centymetr tego obrazu jest zajmujący, jednak szczególne miejsce przypada (co zrozumiałe w przypadku powtórzenia za Ajwazowskim) – morzu i niebu. Chmury, przez które przebija się światło, zapowiadają burzę. Kolory tej partii obrazu są zróżnicowane (co odzwierciedla przejściowy moment
w pogodzie) i składają się z bieli, szarości z domieszkami bieli i błękitu. Drugim ważnym elementem obrazu jest woda. Mistrzowsko malowana grzywa fali jest swoistą zapowiedzią tego, co może spotkać widoczny po prawej statek. Choć nie jest on daleko od brzegu, zdaje się, że opuści jednak pole obrazowe i będzie skazany na niebezpieczeństwo. Prezentowana praca jest więc zarazem popisem malarskiej wirtuozerii, jak też czytelną dla wszystkich metaforą. Morze i rzucony na nie statek od wieków był traktowany jako przenośnia ludzkiego życia.W tej redakcji staje się ona szczególnie przejmująca.
52
PAWEŁ MERWART (1885 - 1902) Improwizacja, Pianistka, 1889 r. olej/deska, 61 x 49,5 cm sygnowany i datowany l.d.: 'Paul Merwart. | 1889' na odwrociu stara rękopiśmienna nalepka o treści: 'Merwart, Paweł | Avenue Trochot 13. Paris | Impromptu'
cena wywoławcza: 16 000 zł estymacja: 20 000 - 30 000
Przedstawiona na obrazie kobieta najpewniej nie jest w żałobie, jak można by się było spodziewać po kolorze sukni. W latach 80. XIX wieku modne stało się użycie czerni w wieczorowych kobiecych strojach. Były one też w tym czasie wygodniejsze niż w poprzednich dekadach – ściślej przylegające do ciała, ale mniej krępujące swobodę ruchów. Kobieta siedzi na tle ciężkiej, bogatej zasłony, udrapowanej w harmonijną całość. Pianino to w XIX wieku nieodzowny instrument w mieszczańskich wnętrzach, który stał się oznaką społecznego statusu. Muzyka była częścią ówczesnego wykształcenia i zajęciem towarzyskim. Jak w swojej książce „Men, Women and Pianos” dowodził Arthur Loesser, gra na pianinie była zajęciem przede wszystkim kobiecym. To po kobietach,
mających dużo czasu, spodziewano się, że będą się ćwiczyć w grze. Prezentowany obraz jest migawką z życia XIX-wiecznego, zapewne paryskiego mieszczańskiego domu. Odtwarza przed oczami widza wnętrze i ukazuje jego mieszkankę przy codziennej czynności. Pełno tu przedmiotów, które rozrzucone w nieładzie sprawiają wrażenie naturalności. Ich układ nasuwa jednak pytanie o zamierzenia malarza. Na pierwszym planie widać nuty do „Carmen” Georges’a Bizet (zapewne jest to transkrypcja na fortepian). Jej tytułowa bohaterka to typ kobiety fatalnej. Być może malarzowi chodziło o ewokowanie skojarzeń i wprowadzenie anegdoty, której rozwinięcie ma sprawić oglądającemu przyjemność.
53
JÓZEF OLESZKIEWICZ (1777 - 1830) Fiodor Iwanowicz Tołstoj, 1812 r. olej/blacha, 28 x 22,2 cm sygnowany i datowany l.d.: 'Oleszkiewicz | 1812.'
cena wywoławcza: 70 000 zł estymacja: 80 000 - 150 000
POCHODZENIE: - kolekcja prywatna, Warszawa
Malowany na blasze portret mężczyzny wyszedł spod pędzla Józefa Oleszkiewicza. Jego obrazy są rzadkością na polskim, i szerzej – europejskim rynku antykwarycznym. Prezentowany portret jest ciekawy – tonie tylko świetne dzieło sztuki, lecz także zapis spotkania dwóch niezwykłych ludzi – malarza i portretowanego. Od strony formalnej praca przyciąga wzrok emaliową świetlistością (to zasługa zarówno malarskiej techniki, jak i użycia blachy jako podłoża malarskiego). Twarz przedstawionego i znajdujący się po prawej stronie nosa pieprzyk (widoczny na jego malarskich portretach) pozwalają stwierdzić, że portretowany to Fiodor Iwanowicz Tołstoj (przydomek: Amerykanin). Był przedstawicielem szacownej rodziny arystokratycznej, która dała Rosji wielu wybitnych ludzi (polityków, wojskowych i artystów). On sam wsławił się raczej awanturniczym życiem niż pracą dla ojczyzny –. Swoją sławę zawdzięczał temu, że nie dało się go pokonać w pojedynkach. Zabił w nich 11 osób. Był poza tym człowiekiem ciekawym świata – dobrze wykształconym podróżnikiem, dzielnym żołnierzem, oddanym przyjacielem i karcianym oszustem. Listę cnót, a może bardziej – występków, można by mnożyć.W relacjach o nim pojawia się wiele sprzeczności, a on sam nigdy nie tracił okazji żeby w opowieściach dotyczących swojego życia (np. dotyczących pobytu w Ameryce) w odpowiednich proporcjach mieszać prawdę ze zmyśleniem. Co ciekawe – na prezentowanym portrecie nie widać tatuażu, którym została pokryta część jego ciała w czasie podróży. Sprawia tu Tołstoj wrażenie jakby krył go przed wzrokiem oglądających (tatuaż na prawym ręku, w okolicach nadgarstka, widoczny jest natomiast na pochodzącym z 1846 roku portrecie pędzla Phillipa Reichla). Owa podróż była właściwie trwającym kilkanaście miesięcy powrotem do domu. W karze za wybryki został wysadzony ze statku Nadieżda, płynącego w rejs dookoła świata, dzięki czemu zwiedził część rosyjskich ziem kontynentu amerykańskiego. Drugą połowę swojego burzliwego życia spędził Tołstoj w Petersburgu. Część czasu poświęcił na grę w karty – wygrywane (dzięki oszustwom) pieniądze wydawał na wystawne życie, które prowadził wraz z przyjaciółmi. Koniec życia tej barwnej postaci miał się jednak odznaczać pogłębiającą się religijnością i wyciszeniem namiętności.W swoich poezjach uwieczniło go wielu pisarzy – stał się m.in. prototypem postaci Zareckiego (sekundanta podczas pojedynku Leńskiego z Onieginem) w „Eugeniuszu Onieginie”. Drugą osobą uwiecznioną na prezentowanym obrazie był pochodzący z Litwy malarz Józef Oleszkiewicz. Jak często się zdarza w biografiach artystów tego czasu, wiele zawdzięczał opiece rodzin arystokratycznych.
Talent chłopca zauważyła Anna z Radziwiłłów Mostowska, która poleciła go Franciszkowi Smuglewiczowi. Po odbyciu studiów zajął się malowaniem portretów – zarabiał w tym czasie uwieczniając mieszkańców dworów na Wileńszczyźnie.W pierwszych latach XIX w. artyście pomagał Aleksander Chodkiewicz (Oleszkiewicz spędził pewien czas mieszkając w jego dobrach na Wołyniu). Dzięki jego pomocy mógł malarz udać się na dalsze studia – najpierw do Drezna, a potem do Paryża.Tu uczył się u Jeana Simona Barthélemy’ego oraz Jacquesa Louisa Davida. Z czasów pobytu nad Sekwaną pochodzą kopie dawnych mistrzów (np. Guida Reniego) oraz samodzielne kompozycje o tematyce mitologicznej i biblijnej. Po studiach u tak sławnego mistrza Oleszkiewicz spodziewałsię znaleźć posadę na uniwersytecie.Taka sposobność nadarzyła się na przełomie 1807 i 1808 r., po śmierci jego polskiego nauczyciela – Smuglewicza. Rozgoryczony przyznaniem stanowiska Janowi Rustemowi artysta przeniósł się do Petersburga. Szybko zadomowił się nad Newą, zajmując poczesne miejsce wśród tamtejszych elit. Już w 1812 roku dostąpił wielkiego wyróżnienia – został mianowany akademikiem w dziedzinie malarstwa historycznego (za kompozycję alegoryczną opiewającą cnoty cesarzowej Marii Fiodorownej). Zajmowało go w tym czasie również malarstwo religijne i mitologiczne.W Petersburgu był jednak pożądany przede wszystkim jako portrecista. Uchodził w tej dziedzinie za mistrza, który potrafił umiejętnie upiększyć przedstawiane osoby, nie wychodząc poza granicę podobieństwa. Przed jego sztalugami stawały więc najważniejsze osobistości imperium, ale również cała plejada polskich znakomitości. Oleszkiewicz utrzymywał bliskie kontakty z przebywającymi nad Newą rodakami, między innymi ze znakomitym malarzem Aleksandrem Orłowskim, Marią Szymanowską czy Walentym Wańkowiczem.W 1824 artysta poznał Adama Mickiewicza. Sportretował go dwukrotnie. Poeta zaś, na którym to spotkanie wywarło duże wrażenie, uwiecznił malarza w ustępie Dziadów drezdeńskich zatytułowanym „Oleszkiewicz”. Sława Polaka w Petersburgu wiązała się nie tylko z jego sztuką. Był on indywidualnością wielokrotnie opisywaną w ówczesnych pamiętnikach i zauważaną ze względu na moc oddziaływania na otoczenie (pisali o nim m.in. Antoni Edward Odyniec czy Henryk Rzewuski). Od czasów młodości do okresu petersburskiego przeszedł stopniową, poważną zmianę światopoglądu.W latach wileńskich był wolnomyślicielem i libertynem, późniejszy okres zaś znaczyło zwrócenie się artysty ku głębokiej wierze chrześcijańskiej.We wspomnieniach został Oleszkiewicz utrwalony jako osoba niezwykłej dobroci.
54
WŁADYSŁAW LIPSKI (1824 - 1873) Modlitwa olej/płótno, 61 x 74 cm sygnowany p.g.: 'L' na odwrociu pieczęć lakowa
cena wywoławcza: 8 000 zł estymacja: 12 000 - 16 000
Prezentowany obraz Władysława Lipskiego przedstawia prostą scenę. Trzy osoby, z których jedna, stojąca pośrodku, trzyma modlitewnik bądź śpiewnik, odmawiają modlitwę. Przedstawienie grupy osób na ciemnym tle powoduje silniejsze skupienie uwagi na sytuacji. Postać kobiety jest bliska przedstawieniom modlących się staruszek z obrazów Rembrandta. Co charakterystyczne dla przedstawień modlitwy, wyobrażone osoby nie „szukają” wzroku widza.
Władysław Lipski był uczniem czołowego polskiego klasycysty – Aleksandra Kokulara. Swoje obrazy wystawiał w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie oraz w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Był utalentowanym malarzem scen rodzajowych i portrecistą.Wiadomo o obrazie „Trzy głowy dziadów śpiewających kantyczki” (wystawiony w 1855 w TPSP), zapewne analogicznej kompozycji do tej prezentowanej w katalogu.
55
KONSTANTY MAŃKOWSKI (1861 - 1897) Martwa natura z pasem kontuszowym, laską i czapką, 1880 r. olej/płyta, 97 x 62,5 cm sygnowany i datowany p.d.: 'Konst. Mańkowski | 880.'
cena wywoławcza: 8 000 zł estymacja: 10 000 - 15 000
Prezentowany szkic olejny jest zapewne malarską wprawką. Przedstawione przedmioty to pas kontuszowy, laska oraz konfederatka. Interesujące, że te elementy stroju nie były w czasach malarza w codziennym użyciu.Widocznie mogły jednak służyć studentom w ich codziennej pracy (szkic pochodzi z 1880 roku, kiedy malarz studiował malarstwo w Szkole Sztuk Pięknych). Szczególnie pas kontuszowy – połyskliwy, o skomplikowanym deseniu i zakończony frędzlami – musiał być dużym wyzwaniem dla młodych adeptów sztuki.
Konstanty Mańkowski swoje niedługie życie spędził w Krakowie. Po studiach w tamtejszej Szkole Sztuk Pięknych wyjechał na czteroletnią naukę do Wiednia, gdzie jego nauczycielem był Hans Makart. Po powrocie do kraju uczył się jeszcze przez dwa lata w krakowskiej SSP, w klasie kompozycyjnej Jana Matejki. Jeden z nekrologów artysty wskazuje, że studiował również w Monachium, choć ta informacja nie pojawia się nigdzie indziej.
56
TADEUSZ STYKA (1889 - 1954) „Portret artysty”, około 1930 r. olej/płótno, 82 x 62 cm sygnowany p.d.: 'TADÉ. STYKA.' opisany na odwrociu: 'Portreit [sic] of the artist c.1930 | Marian Hemar Collection | Surrey 1961'
cena wywoławcza: 7 000 zł estymacja: 9 000 - 15 000
POCHODZENIE: - kolekcja Mariana Hemara, Anglia - kolekcja prywatna, Londyn
„Miałem w życiu dwie wielkie satysfakcje: pierwsza – że należycie wysoko oceniłem Corota, w czasie kiedy powszechnie go odtrącano; drugą, że broniłem Milleta – kiedy jego prace były odrzucane w Salonie – tocząc wojnę w jego imieniu przeciwko szydzącym z niego krytykom. W tym czasie napisałem: 'Prace tego wielkiego artysty, dziś niedoceniane, któregoś dnia będą warte fortunę'.Trzeba przyznać, że przepuszczenia się skończyły. Dziś znów przepowiadam, że sława Tadeusza Styki będzie rosła. Już dzisiaj zalicza się on do mistrzów, a może zostać największym”. LOUIS DE RECHEFORT, "LE PATRIE", 25.II 1912
57
TEODOR ZIOMEK (1874 - 1937) Pejzaż z chatami olej/płótno naklejone na tekturę, 25,9 x 34,3 cm sygnowany p.d.: 'TZIOMEK'
cena wywoławcza: 4 500 zł estymacja: 5 000 - 7 500
Prezentowana praca należy do oeuvre artysty, który odebrał możliwie najlepsze pejzażowe wykształcenie – był w Krakowie uczniem Leona Wyczółkowskiego i Jana Stanisławskiego. Wpływ zwłaszcza tego drugiego jest widoczny w twórczości artysty. Charakterystyczny dla Ziomka wybór małego formatu pozwolił w tym pejzażu na szybkie uchwycenie przyrody. Obraz jest właściwie studium zieleni – różnych jej odcieni. Ich zmianom towarzyszy różnicowanie malarskiej faktury. W centrum znajduje się tonące w drzewach gospodarstwo niebędące dla malarza niczym innym, jak możliwością wprowadzenia w centrum kompozycji barwnego kontrapunktu. Malarz po studiach w Krakowie na stałe związał się z Warszawą, gdzie zamieszkał w 1905 roku. Już wtedy zaczął regularnie wystawiać w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych. Wystawiał również
w innych ważnych instytucjach, a jego prace trafiły do wszystkich znacznych polskich kolekcji muzealnych. Ziomek brał aktywny udział w organizacji życia artystycznego – był członkiem Stowarzyszenia Artystów Polskich „Sztuka”, warszawskiego „Odłamu” i „Pro Arte” (razem z takimi twórcami jak Józef Rapacki, Wojciech Kossak czy Józef Tański).W latach 1908-17 współpracował z miesięcznikiem artystycznym „Sfinks”. Ziomek jest uważany za jednego z najważniejszych reprezentantów polskiego malarstwa pejzażowego 1. poł. XX wieku. Jako malarz dużo podróżował – w Polsce często jeździł nad morze (należał zresztą do Koła Marynistów Polskich), a jego znakomite mariny stanowią obok widoków Mazowsza najważniejszy nurt twórczości. Zachowała się również pewna grupa obrazów z jego zagranicznych podróży (m.in. na Krym, do Niemiec czy Włoch).
58
TEODOR ZIOMEK (1874 - 1937) Pejzaż wiejski olej/płótno, 24,8 x 34,5 cm sygnowany p.d.: 'TZIOMEK'
cena wywoławcza: 4 500 zł estymacja: 5 000 - 7 500
„Teodor Ziomek wycofując się z gwaru i szalonego tętna wielkiego miasta – idzie tam gdzie go woła natura ze wszystkimi utajonymi dla profanów, a objawiającymi się oku artysty skarbami piękna – idzie tam, gdzie odbywa się w niesłychanym skupieniu i ciszy owo wieczyste misterium przyrody w budzącym się do życia poranku i w schylającym się po znojnym dniu wieczorze.W takich godzinach, gdy rozpylone złoto zawisa na chwilę w przestrzeni duszę malarza przenika czystość atmosfery i ta czystość kładzie poprzez pędzel jasne farby na płótnie”. M. NAŁĘCZ DOBROWOLSKI, ZE WSTĘPU DO KATALOGU WYSTAWY POŚMIERTNEJ TEODORA ZIOMKA, 1938, NLB.
59
ALEKSANDER AUGUSTYNOWICZ (1865 - 1944) Sitarz olej/deska, 33 x 44 cm sygnowany l.d.: 'Augustynowicz'
cena wywoławcza: 12 000 zł estymacja: 14 000 - 18 000
Wątki ludowe stanowiły ważny temat w malarstwie Aleksandra Augustynowicza. Prezentowana praca jest portretem sitarza niosącego sita na drewnianych nosiłkach. Sitarz produkował sita zimą; w cieplejszym okresie wyruszał w poszukiwaniu kupców, niosąc swój dorobek na plecach. Augustynowicz przedstawił rzemieślnika w tym właśnie ujęciu. Analogiczny motyw podjął uprzednio Jan Norblin w rysunku ukazującym profil sitarza. Prezentowaną pracę cechuje zamaszysty i pewny dukt pędzla. Monochromatyczna gama barwna jest tylko pozornie jednolita; „Sitarza” cechują bowiem subtelne przejścia brązów, ugrów i bieli. Realizm Augustynowicza jest zatem wzbogacony nowymi rozwiązaniami w dziedzinie koloru. Pod wpływem impresjonizmu malarz rozjaśnił paletę barw, które zyskały na czystości i intensywności.
W latach 1883-86 Aleksander Augustynowicz studiował w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie u Feliksa Szynalewskiego, Jana Matejki i Władysława Łuszczkiewicza. Naukę kontynuował w 1888 roku w pracowni Stefana Hollósy'ego w Monachium. Malarz odbył wiele podróży artystycznych do Włoch i na Węgry. Mieszkał we Lwowie, Zakopanem i Poznaniu. Należał m.in. do warszawskiego Towarzystwa Zachęty oraz Związku Artystów Plastyków. W 1896 roku otrzymał złoty medal na Międzynarodowej Wystawie w Berlinie. Tematem jego prac były najczęściej pejzaże, portrety, sceny rodzajowe i kwiaty; artysta szczególnie chętnie posługiwał się techniką akwareli. Obrazy Aleksandra Augustynowicza znajdują się m.in. w Muzeum Narodowym w Warszawie, Krakowie i Muzeum im. Leona Wyczółkowskiego.
60
WŁADYSŁAW JAROCKI (1879 - 1965) Święto ludowe olej/płótno, 95 x 96 cm sygnowany p.d.: 'W. JAROCKI'
cena wywoławcza: 15 000 zł estymacja: 25 000 - 40 000
„Patrząc na świat innemi oczami, zwracając świeże spojrzenie, czysto malarskie, na to wszystko, co wśród najbliższego otoczenia nie było poprzednio prawie wcale przez malarzy zauważane – impresjoniści nasi znaleźli cudowny, egotyczny niemal świat odrębnych barw i kształtów w swojskim pejzażu i w polskim ludzie wiejskim. Po cóż mieli śladami Gaugin’a szukać np. dalekiego jakiegoś Tahiti, skoro we własnym kraju odkryli Huculszczyznę, kraj o niesłychanie silnym, odrębnym charakterze, zamieszkały przez lud dorodny, barwnie strojny, trzymający się wiernie dawnej tradycyjni przodków, lud, posiadający niewyczerpaną skarbnice własnej sztuki, własnych motywów zdobniczych, własnej artystycznej kultury. W tych surowych i pierwotnych, dla malarza niezwykle pociągających właściwościach ludów huculskiego rozmiłował się właśnie i Władysław Jarocki. (…) Lubuje się on w namalowaniu barwnie,
nieraz krzykliwie i jaskrawo przyodzianych ludowych postaci, które umieszcza zazwyczaj na pierwszym planie szeroko i dekoracyjnie malowanego pejzażu. Nie należy mu też prawie nigdy na specjalnym podkreślaniu jakiegoś zdecydowanego wyrazu; interesuje go nade wszystko suma charakterów, jaki cechuje najbardziej typowe własności pejzażu polskiego i górskiego ludu, ściśle z tym pejzażem zrośniętego; jedno bez drugiego zdaje się wprost nie istnieć dla oka artysty, stanowiąc dla niego jedną i nierozerwalną malowniczą całość. (…) Odpowiednio wybrany i opracowany motyw posiada u Jarockiego zawsze odrębny, własny, czysto malarski wyraz, odznacza się swoistą siłą – nie życiem i rozmachem, ale cichą powagą, wewnętrzną mocą i skupieniem”. MIECZYSŁAW TRETER,WŁADYSŁAW JAROCKI, DZIEJE SZTUKI W POLSCE. POLSKIE MALARSTWO WSPÓŁCZESNE,WARSZAWA 1928-1932, [W:] ZOFIA WEISS„WŁADYSŁAW JAROCKI”, KRAKÓW 2015, S. 86
61
MIŁOSZ KOTARBIŃSKI (1854 - 1944) Pejzaż z Chrzęsnego olej/płótno, 65,5 x 85,5 cm sygnowany inicjałami l.d.: 'MK' POCHODZENIE: - ze zbiorów rodziny artysty
cena wywoławcza: 10 000 zł estymacja: 12 000 - 16 000
Aktywna działalność Miłosza Kotarbińskiego na wielu polach (był przede wszystkim cenionym pedagogiem) dawała mu na co dzień za mało czasu na malowanie. Miejscem, gdzie mógł z powodzeniem zajmować się tylko malarstwem, były letnie miesiące spędzane w miejscowości Chrzęsne. Miłośnicy malarstwa znają skrawek przydomowego podwórka Kotarbińskich, na którym Władysław Podkowiński przedstawił dwóch synów Miłosza (Dzieci w ogrodzie, 1892, Muzeum Narodowe w Warszawie). Interesujący jest fakt, że uważany za monotonny i nudny mazowiecki pejzaż był tak chętnie przedstawiany przez najwybitniejszych polskich malarzy. W prezentowanej pracy urzeka „akwarelowa” kolorystyka. Dla znających spowite mgłą przedstawienia tych stron obraz zaskakuje swoją lekkością.
Miłosz Kotarbiński pochodził z rodziny, która wydała wiele wybitnych osobistości. Starczy wymienić choćby malarza Wilhelma czy filozofa Tadeusza. Miłosz po nauce u Wojciecha Gersona studiował w akademii petersburskiej u Pawła Czistiakowa. Ważnym nurtem jego twórczości jest ilustracja książkowa i prasowa. Był przez kilka lat kierownikiem artystycznym „Tygodnika Ilustrowanego”. Ilustrował dzieła Williama Szekspira, Juliusza Słowackiego i Elizy Orzeszkowej. Ważną część jego działalności stanowiła aktywność pedagogiczna.W latach 1892-1912 prowadził w Warszawie założoną przez siebie Szkołę Rysunku i Malarstwa dla Kobiet, przez którą przeszły m.in. Michalina Krzyżanowska i Mela Muter. Przez wiele lat był też profesorem w warszawskiej Szkole Rysunkowej (1903-22). Był też jednym z założycieli tutejszej Szkoły Sztuk Pięknych. Kotarbiński był również kompozytorem.
62
MIŁOSZ KOTARBIŃSKI (1854 - 1944) Pejzaż olej/płótno, 45 x 67,5 cm sygnowany inicjałami l.d.: 'MK' POCHODZENIE: - ze zbiorów rodziny artysty
cena wywoławcza: 7 000 zł estymacja: 9 000 - 12 000
63
MICHAŁ STAŃKO (1901 - 1969) Wiosna w Tatrach, 1935 r. olej/tektura, 50 x 69 cm sygnowany i datowany p.d.: 'M.Stańko | 935'
cena wywoławcza: 8 000 zł estymacja: 10 000 - 15 000
Michał Stańko był malarzem pejzażystą, który mieszkał i tworzył w Sosnowcu.W czasie I wojny światowej walczył w Legionach.W latach 1927-39 przebywał głównie w Zakopanem, malując liczne krajobrazy tatrzańskie. Należał do Związku Polskich Artystów Plastyków oraz Szczepu Rogate Serce (przyjmując miano Michała z Sosnowca).W 1936 roku uczestniczył w wystawie Szczepu Rogate Serce w Instytucie
Propagandy Sztuki w Warszawie.W 1939 wziął udział w kampanii wrześniowej.W latach 1942-43 pracował nad polichromią w kościele w Koziegłowach koło Częstochowy. Po wojnie związał się ze śląskim środowiskiem artystycznym; utrzymywał także pracownię w bliskim mu Zakopanem.Tworzył wtedy kompozycje pejzażowe, najczęściej utrwalając na płótnach krajobraz tatrzański.
64
ANTONI KOZAKIEWICZ (1841 - 1929) Zabawa z dzieckiem, 1910 r. olej/tektura, 33,7 x 29 cm
cena wywoławcza: 12 000 zł estymacja: 15 000 - 25 000
POCHODZENIE: - kolekcja prywatna, Polska
„Na wystawie międzynarodowej figurować też będą wszyscy malarze polscy, osiedli w Monachium. I tak: pan Kozakiewicz przygotowuje przepyszny obrazek rodzajowy, przedstawiający Pierwsze kroki. (…) Obrazki rodzajowe, wobec takiej wielkiej ilości malarzy, poświęcających się temu działowi sztuki, muszą mieć koniecznie w sobie pewną odrębność, inaczej zginą w powodzi wielkiej ilości produkcji tego rodzaju. Już to samo dowodzi, że obrazy pana Kozakiewicza posiadają w wysokim stopniu tę odrębność, że każdy jego obrazek, czy obraz, wywołuje zawsze obszerne krytyki znawców, a wystawiony w sali monachijskiego Kuntstvereinu gromadzi przed sobą bardzo liczną publiczność. Jest w nich zawsze świeżość myśli, urok, ciepło, szczegóły pysznie wykończone, kompozycją obmyślana z wdziękiem. Obrazy pana Kozakiewicza z tej właśnie przyczyny mają pokup w Niemczech i Anglii bardzo wielki, a świeżo dwa jego dzieła zostały nabyte przez Towarzystwo sztuk pięknych (…). Zwrócić tu musimy uwagę, że towarzystwo to nabywa dla tego celu tylko dzieła wyższej wartości”.
[MICHAŁ WOŁOWSKI] DR BONAWENTURA KOPEĆ, KOZAKIEWICZ, "KŁOSY" 1879, NR 720, S. 255, NR 721, S. 262-263 [W:] HALINA STĘPIEŃ, ARTYŚCI POLSCY W ŚRODOWISKU MONACHIJSKIM W LATACH 1828-1914, WARSZAWA 1994, S. 166
65
WOJCIECH KOSSAK (1856 - 1942) Portret Kazimierza Roberta hr. Osiecimskiego-Hutten-Czapskiego (1866-1942), 1926 r. olej/płótno, 117 x 94 cm sygnowany i datowany l.d.: 'Wojciech Kossak | 1926'
cena wywoławcza: 60 000 zł estymacja: 75 000 - 100 000
POCHODZENIE: - zbiory wnuka sportretowanego, prof. Andrzeja Ciechanowieckiego (1924 Warszawa - 2015 Londyn) - kolekcja rodzinna Marii hr. Badenianki od roku 1994 r., gdy otrzymała w darze od swojego wuja, prof. A. Ciechanowieckiego. - kolekcja rodzinna Aleksandra hr. Pinińskiego, syna Marii z hr. Badenich
„Wojciech Kossak – to wielkie nazwisko, dziedzic ogromnej fortuny malarskiej, Juljuszowy spadkobierca. A niczego nie roztrwonił – daje taką samą miarą co wielki ojciec, to samo tętno życia, ten sam szal twórczy, nigdy niezmożony, tryskający wesołością żywiołową bez zmęczenia, wypoczynku i przestanku. Rubens, umierając, żałował, że tylu jeszcze obrazów nie namalował, że śmierć wytrąca mu pędzel z ręki – a zostawił obrazów około 3000! Ludzie podobni bywają niewyczerpani; umysł ich i wyobraźnia są spichrzami o niepojętych skarbach; sypiąc całymi serjami, cyklami dzieł – nazajutrz gotowi są do nowej takiej samej pracy. Ale dlatego są właśnie genjuszami.Ta płodność nie wyczerpuje ich, owszem odmładza, nie pozwala na drzemkę, zastój, bezczyn”. WŁADYSŁAW WANKIE
Wojciech Kossak, Autoportret z koniem na polowaniu, Cyfrowe MNW
Prezentowana praca to kameralny wizerunek hrabiego Roberta Osiecimskiego z Hutten-Czapskich. Robert Osiecimski, kolekcjoner malarstwa współczesnego, utrzymywał bliskie kontakty z krakowskim środowiskiem artystycznym. Przyjaźnił się między innymi z Wojciechem Kossakiem, Jackiem Malczewskim i Julianem Fałatem. Malarz przedstawił przyjaciela w mundurze Wojska Polskiego na tle pejzażu ze sztafażem. Pełną umiaru i powagi kompozycję pracy dopełniają spokojne, wygaszone tony. Obraz utrzymany jest w szarobeżowo-zielonej tonacji i przeniknięty fioletowymi refleksami. Farba nakładana jest swobodnie, pewnym pociągnięciem pędzla, trafnie oddając rysy portretowanego mężczyzny. Ten reprezentacyjny, a zarazem wyważony portret przywodzi na myśl portret marszałka Józefa Piłsudskiego z 1928 roku. Obu portretowanych cechuje przenikliwe spojrzenie oraz podobny sposób ułożenia dłoni na rękojeści szabli. Wojciech Kossak był zaledwie dziesięć lat starszy od Roberta Osiecimskiego; obaj panowie urodzili się w Paryżu, obaj pełnili służbę w Wojsku Polskim. Warto wspomnieć wojskową przeszłość Kossaka (służył jako major w 3. pułku ułanów), która zrodziła w nim zamiłowanie do tematyki batalistycznej: „W dziesiątkach obrazów, obrazków i studiów, utrwalał walki polskiego żołnierza, rozkoszując się barwą polskiego munduru, polskich odznak i proporców. Batalista z krwi i kości i „malarz nadworny wojska polskiego” mógł nareszcie ujrzeć to wytęsknione wojsko w rzeczywistości, nie tylko w wyobraźni malarskiej. Malował więc – zawsze z doskonałym wyczuciem i temperamentem – bitwy, żołnierzy, […] a nade wszystko konie, nieodłącznych towarzyszy żołnierzy, w bitwie i na postoju, w pędzie i spoczynku, padające i martwe. Wielu malarzy znało i malowało konie dobrze, ale typ wojskowego konia polskiego odtwarzał najcelniej Wojciech Kossak” (Kazimierz Olszański, Wojciech Kossak, Wrocław Warszawa - Kraków 1990, s. 32).
Malarstwo portretowe było ważnym działem w twórczości Wojciecha Kossaka. Szczególnie w latach 20. i 30. namalował wiele portretów znanych osobistości ze sfer wojskowych i arystokratycznych oraz zamożnego mieszczaństwa. Przyczyn wielkiego sukcesu artysty było kilka – nieprzeciętny talent malarski, trafne oddawanie cech charakteru portretowanych oraz, co równie ważne, intrygująca i ciepła osobowość artysty. Kazimierz Olszyński tak pisał o twórczości Wojciecha Kossaka z tych lat: „Kossak nie pierwszy raz okazał się świetnym portrecistą, oddającym trafnie typ postaci nie tylko wojskowych czy jeźdźców, zrośniętych z koniem, ale i osób cywilnych, to znów ze szczególnym wdziękiem, finezją i elegancją malował wytworne panie. Czasem pod wpływem klienta upiększał modela na płótnie, ale nie umniejszało to w niczym charakteru odtwarzanych postaci. Twórczość portrecistów przeważnie nie sięga poza uchwycenie podobizny portretowanego. Kossakowi nie wystarczało takie ujęcie przedmiotu; starał się otoczeniem, pejzażem, a przede wszystkim koniem dopełnić całości. (…) Doskonałe portrety wykonywał w dwa posiedzenia, a za swe najlepsze uważał chlaśnięte, uchwycone od pierwszego momentu. Kiedy indziej – po podmalowaniu całego portretu trzeba było zrobić z tego dzieło sztuki (...) dwa dni roboty, ale naj-najsubtelniejszej. Toteż największym powodzeniem cieszyły się jego konne portrety, które miały sławę ugruntowaną” (Kaziemierz Olszański, op. cit., s. 35). W roku, w którym powstał prezentowany portret, Wojciech Kossak jeździł z synem Jerzym po dworach w Poznańskiem, malując portrety i obrazy na zamówienie dla podreperowania finansów. Kossak zdecydował się na prowadzenie wraz z synem „fabryczki”, ponieważ potrzebował środków na pokrycie kosztów rodziny, podróże oraz utrzymanie czterech pracowni (w Krakowie, w Zakopanem, w Juracie i w Warszawskim hotelu Bristol).
Artykuł poświęcony Wojciechowi Kossakowi, „Tygodnik Ilustrowany”, 21 października 1922, nr. 43, s. 587.
66
WOJCIECH KOSSAK (1856 - 1942) Ułan na galopującym koniu olej/tektura, 39 x 49 cm sygnowany l.d.: 'Wojciech Kossak'
cena wywoławcza: 16 000 zł estymacja: 20 000 - 30 000
„Kossak jako malarz 'Jazdy polskiej' – jest tak samo niezastąpiony jak jego ojciec Juljusz, Chełmoński, Brandt, znali konia świetnie, ale koń wojskowy polski udawał się zupełnie tylko Kossakom”.
WŁADYSŁAW WANKIE
Prezentowana praca przedstawiająca ułana na galopującym koniu powstała w okresie, w którym obrazy Wojciecha Kossaka cieszyły się bardzo dużą popularnością, szczególnie wśród „koniarzy”. Praca malowana jest charakterystycznymi dla artysty zamaszystymi pociągnięciami pędzla, które podkreślają dynamicznie ujętą postać ułana na koniu. Kossak lubował się w przedstawieniach koni, które traktował z tą samą uwagą, co dosiadających je jeźdźców.Władysław Wankie zwrócił uwagę na celność obserwacji, która cechowała Kossaka przy malowaniu koni: „Koń wszelki, ale przede wszystkiem typ dużego wojskowego wierzchowca, jest uległy każdemu zachceniu malarza; cudne te stworzenia bywają u niego: bohaterskie, zabawne i wesołe, rozbawione lub smutne i ponure, złe, wściekłe, rozwichrzone, to uległe, jak dzieci”(Władysław Wankie, Wojciech Kossak, „Tygodnik Ilustrowany”, nr 43, 1922, s. 587). Tak o pracach Kossaka mówił Kazimierz Olszański, porównując je do prac jego ojca, Juliusza Kossaka: „Obrazy Wojciecha odznaczały się większym ładunkiem ekspresji, rozmachu, werwy i brawury, ujawniały bardziej żywiołowy temperament. Malowane były szerokimi i zamaszystymi pociągnięciami pędzla, bez nadmiernej dbałości w zakresie wykończenia powierzchni obrazu i subtelności barw. Malarstwo Wojciecha cechowało też większe zbliżenie do techniki impresjonizmu. Nie ma w obrazach syna takiej idealizacji i poetyzacji, jak w akwarelach ojca. Nie ma również
łagodnych przejść, ani delikatnych tonacji, występują raczej efekty ostre i zmiany gwałtowne, a ruch jest bardziej dosadny. Ulubionym motywem u Wojciecha pozostawał koń, ale był to wierzchowiec w typie wojskowego konia kawaleryjskiego nowszych czasów, a nie Juliuszowy arab, inaczej trzymał szyję i ogon, inne miał oczy, inne chrapy, inaczej układał nogi. Odmienna była również sylwetka jeźdźca, przy czym nie była to tylko różnica okresu, ale odmiennego stylu”. Po powrocie z Akademii w Monachium w 1876 roku,Wojciech Kossak odbywał służbę wojskową w armii austriackiej w 1 pułku ułanów w Krakowie. Ponad 30 lat później, z końcem października 1918 roku, artysta powrócił do polskiej armii jako major 3 pułku ułanów. Służba wojskowa nie tylko uczyniła zeń „zapalonego żołnierza”, ale także pogłębiła jego zainteresowanie tematami batalistycznymi w malarstwie. „Nadworny malarz wojska polskiego”, którym to mianem często określano Kossaka, utożsamiał malarstwo historyczne i batalistyczne z patriotyzmem. Będąc majorem, nieprzerwanie sięgał po pędzel, aby utrwalić walkę polskiego żołnierza oraz grację wojskowego konia. Na przełomie 1925 i 1926 roku, w okresie, w którym powstała prezentowana praca olejna, artysta jeździł z synem Jerzym po dworach w Poznańskiem, malując portrety na zamówienie oraz sceny o tematyce wojskowej.
67
JERZY KOSSAK (1886 - 1955) Na polowaniu, 1940 r. olej/tektura, 36 x 50 cm sygnowany i datowany l.d.: 'Jerzy Kossak | 1940' na odwrociu okrągła pieczątka: "JERZY KOSSAK * Kraków * Plac Kossaka 4' - wewnątrz nieczytelny numer pisany atramentem
cena wywoławcza: 5 500 zł estymacja: 6 500 - 9 000
„Tu żywiej jeszcze występuje sentyment, związany z dziedzictwem talentu. (...) p. Jerzy Kossak idzie śladami znakomitego dziada i ojca. Jest batalistą z dziedzictwa, z temperamentu i upodobania. I tutaj pierwszą szkołą młodziutkiego artysty jest pracownia ojcowska (...). P. Jerzy Kossak dziedziczy w całej pełni wielkie zdolności ojca rozwinięte już dziś zadziwiająco. Uderza wprost w młodym artyście zdolność kompozycji, wyrażenia ruchu, panowania nad całością szeroko pomyślanych tematów.Tężyzna Kossakowska żyje tu w dalszym ciągu, a jednak są to dopiero początki, brzask ledwie obudzonego talentu”. Z RECENZJI PRAC JERZEGO KOSSAKA, ANONIMOWY AUTOR, „ŚWIAT” (WARSZAWSKI) 1911, NR 48, S. 4
68
JAN CZESŁAW MONIUSZKO (1853 - 1908) Scena z „Pana Tadeusza” olej/płótno, 79 x 131 cm sygnowany śr.d.: 'I C MONIUSZKO'
cena wywoławcza: 19 000 zł estymacja: 25 000 - 35 000
Prezentowany obraz należy do licznej grupy, w której Jan Czesław Moniuszko podejmuje temat z „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza. Nie jest jasne, czy ten cykl ilustracyjny był zakrojony na większą liczbę obrazów. Wiadomo natomiast, że w Muzeum Narodowym znajduje się kompozycja z późniejszą sceną – ślubu Tadeusza i Zosi. Obie rozgrywają się w tym samym pomieszczeniu. Jan Czesław Moniuszko jest autorem licznych scen rodzajowych.
Najczęściej przedstawiał czasy stanisławowskie, Księstwa Warszawskiego oraz Królestwa Kongresowego. Malowane przez niego sceny mają charakter pogodny. Z upodobaniem przedstawiał spotkania, tańce i zabawy często z udziałem ułanów i kawalerzystów. Był bystrym obserwatorem ludzkich zachowań i ze swadą je odtwarzał. Stworzył też swoją, ale zarazem polską wersję fetes galantes. Świat malarstwa Moniuszki jest barwny i wciągający.
Udział klienta w aukcji regulują WARUNKI SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ, WARUNKI POTWIERDZENIA AUTENTYCZNOŚCI oraz niniejszy PRZEWODNIK DLA KLIENTA. Zachęcamy do zapoznania się z trzyczęściowym regulaminem, który ma na celu przedstawienie stosunku prawnego pomiędzy Domem Aukcyjnym DESA Unicum
a kupującym w ramach aukcji. DESA Unicum pełni funkcję pośrednika handlowego pomiędzy komitentami wstawiającymi obiekty na aukcję a kupującymi. Warunki mogą być przez DESA Unicum odwołane lub zmienione poprzez aneksy dostępne w sali aukcyjnej lub poprzez obwieszczenie aukcjonera.
PRZEWODNIK DLA KLIENTA I. PRZED AUKCJĄ
my rekomendować. Na specjalne życzenie klienta możemy dostarczyć szczegółowy raport stanu zachowania obiektu. Przygotowując taki raport, nasi pracownicy oceniają stan obiektu, biorąc pod uwagę
1. Cena wywoławcza
jego szacunkową wartość oraz charakter aukcji, w ramach której jest on wystawiony na sprzedaż.
Cena wywoławcza zamieszczona w katalogu pod opisem obiektu jest kwotą, od której rozpoczynamy
Mimo że oceny przedmiotów pod tym względem prowadzone są rzetelnie, należy pamiętać, że nasi
licytację. Obiekty licytowane są w górę, tzn. licytacja może zakończyć się na kwocie wyższej niż cena wywoławcza lub równej tej kwocie.
pracownicy nie są zawodowymi konserwatorami. Jeśli obiekt sprzedawany jest w ramie, nie ponosimy odpowiedzialności za jej stan.W przypadku obiektów nieoprawionych chętnie polecimy profesjonalną pracownię opraw.
2. Opłata aukcyjna Do kwoty wylicytowanej doliczamy opłatę aukcyjną. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu
9. Wystawa obiektów aukcyjnych
i naliczana jest degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do 100 000 złotych (włącznie)
Wystawy przedaukcyjne są bezpłatnie dostępne dla oglądających.W trakcie ich trwania zachęcamy do
– w wysokości 18%, a powyżej 100 000 złotych – w wysokości 15%. Opłata aukcyjna obowiązuje
kontaktu z naszymi ekspertami, którzy chętnie odpowiedzą na wszystkie pytania i przekażą szczegóło-
również w sprzedaży poaukcyjnej, w przypadku kiedy obiekt nie został sprzedany w ramach aukcji. Kwota wylicytowana wraz z opłatą aukcyjną zawiera podatek od towarów i usług VAT. Na zakupione obiekty wystawiamy faktury VAT marża.Wystawiamy je na wyraźne życzenie klienta, najpóźniej siedem dni od daty zapłaty.
we informacje o poszczególnych obiektach.
3. Estymacja Podana w katalogu estymacja jest szacunkową wartością obiektu i ma charakter wskazówki dla zainteresowanego nim klienta. W celu uzyskania dodatkowych informacji odnośnie estymacji rekomendujemy kontakt z naszymi doradcami. Licytacja zakończona w przedziale estymacji lub powyżej górnej granicy estymacji jest transakcją ostateczną. Estymacje nie uwzględniają opłaty aukcyjnej ani żadnych opłat dodatkowych. 4. Estymacje w walutach innych niż polski złoty Transakcje aukcyjne zawierane są w polskich złotych, jednakże estymacje w katalogu aukcyjnym mogą być podawane w euro lub dolarach amerykańskich. Kurs walut w dniu aukcji może się różnić od tego w dniu druku katalogu, informacja ta ma więc charakter orientacyjny. 5. Cena gwarancyjna Jest to najniższa kwota, za którą możemy sprzedać obiekt bez dodatkowej zgody sprzedającego. Zawarta jest pomiędzy ceną wywoławczą a dolną granicą estymacji. Jej wysokość jest informacją poufną. Poszczególne obiekty mogą, jednak nie muszą posiadać ceny gwarancyjnej. Jeżeli w drodze licytacji cena gwarancyjna nie zostanie osiągnięta, zakończenie licytacji skutkuje zawarciem transakcji warunkowej. Fakt ten zostaje ogłoszony przez aukcjonera po uderzeniu młotkiem. 6.Transakcja warunkowa Zostaje zawarta w momencie, kiedy licytacja nie osiągnęła poziomu ceny gwarancyjnej. Transakcja warunkowa traktowana jest jako wiążąca oferta nabycia obiektu po cenie wylicytowanej. Zobowiązujemy się do negocjacji ceny z komitentem, jednak nie gwarantujemy możliwości zakupu po cenie wylicytowanej. Jeżeli w toku negocjacji klient zdecyduje się podnieść ofertę do poziomu ceny gwarancyjnej lub zaakceptujemy wylicytowaną kwotę, umowa sprzedaży dochodzi do skutku. Jeżeli negocjacje nie przyniosą pozytywnego efektu w okresie pięciu dni roboczych liczonych od dnia aukcji, obiekt uznajemy za niesprzedany. W okresie tym zastrzegamy sobie prawo do przyjmowania po aukcji ofert równych cenie gwarancyjnej na obiekty wylicytowane warunkowo. W przypadku otrzymania takiej oferty od innego oferenta informujemy o tym fakcie klienta, który wylicytował obiekt warunkowo.W takim przypadku klient ma prawo do podniesienia swojej oferty do ceny gwarancyjnej i wtedy przysługuje mu prawo pierwszeństwa nabycia obiektu. W przeciwnym wypadku transakcja warunkowa nie dochodzi do skutku, a obiekt może zostać sprzedany innemu oferentowi. 7. Obiekty katalogowe Zapewniamy fachową wycenę oraz rzetelny opis katalogowy powierzonego nam do sprzedaży obiektu. Wykonywane są one w najlepszej wierze z wykorzystaniem doświadczenia i fachowej wiedzy naszych pracowników oraz współpracujących z nami ekspertów. Mimo uwagi poświęcanej każdemu z obiektów w procesie opracowywania, dokumentacji pochodzenia, historii wystaw i bibliografii przedstawione informacje mogą nie być wyczerpujące, a w niektórych przypadkach pewne fakty odnoszące się do kolejnych właścicieli, ekspozycji oraz publikacji, w ramach których obiekt był prezentowany, mogą być celowo nieujawnione. 8. Stan obiektu Opisy katalogowe nie prezentują pełnego stanu zachowania obiektów. Brak takiej informacji nie jest równoznaczny z tym, że obiekt jest wolny od wad i uszkodzeń. Wskazane jest zatem, aby zainteresowani zakupem konkretnego obiektu dokonali jego dokładnych oględzin na wystawie przedaukcyjnej oraz przeprowadzili konsultacje z profesjonalnym konserwatorem, którego na wyraźną prośbę może-
10. Legenda Poniższa legenda wyjaśnia symbole, które mogą Państwo znaleźć w niniejszym katalogu: - obiekty bez ceny gwarancyjnej - obiekty, do których doliczamy opłatę wynikającą z tzw. droit de suite, tj. prawa twórcy i jego spadkobierców do otrzymywania wynagrodzenia z tytułu dokonanych zawodowo odsprzedaży oryginalnych egzemplarzy dzieł. Powyższa opłata jest obliczana według poniższych stawek: 1) 5% kwoty wylicytowanej, jeżeli ta część jest zawarta w przedziale do równowartości 50 000 euro (np. dla kwoty wylicytowanej 2 000 euro, opłata 100 euro) oraz 2) 3% kwoty wylicytowanej, jeżeli ta część jest zawarta w przedziale od równowartości 50 000,01 euro do równowartości 200 000 euro (np. dla kwoty wylicytowanej 80 000 euro, opłata 3 400 euro) oraz 3) 1% kwoty wylicytowanej, jeżeli ta część jest zawarta w przedziale od równowartości 200 000,01 euro do równowartości 350 000 euro (np. dla kwoty wylicytowanej 300 tys. euro, opłata 8 000 euro) oraz 4) 0,5% kwoty wylicytowanej, jeżeli ta część jest zawarta w przedziale od równowartości 350 000,01 euro do równowartości 500 000 euro (np. dla kwoty wylicytowanej 400 tys. euro, opłata 8 750 euro) oraz 5) 0,25% kwoty wylicytowanej, jeżeli ta część jest zawarta w przedziale przekraczającym równowartość 500 000 euro - jednak w kwocie nie wyższej niż równowartość 12 500 euro. W Polsce droit de suite reguluje art. 19-195 ustawy o prawach autorskich i pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. z późniejszymi zmianami, zgodnie z obowiązującą w Unii Europejskiej dyrektywą 2001/84/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 27 września 2001 r. w sprawie prawa autora do wynagrodzenia z tytułu odsprzedaży oryginalnego egzemplarza dzieła sztuki. Opłata obliczana będzie z użyciem kursu dziennego NBP z dnia poprzedzającego aukcję. Opłata obliczana będzie, gdy równowartość kwoty wylicytowanej przekroczy 100 EUR. – obiekty sprowadzane z państw spoza Unii Europejskiej, do których ceny doliczamy podatek graniczny w wysokości 8% kwoty wylicytowanej - przedmioty wytworzone w całości lub zawierające elementy wytworzone z roślin lub zwierząt określanych jako chronione lub zagrożone ◊ - obiekty z pozwoleniem na wywóz 11. Prenumerata katalogów W sprawie prenumeraty katalogów prosimy o kontakt pod numerem telefonu: 22 584 95 32 lub drogą mailową na adres: prenumerata@desa.pl. Katalogi dostępne są również na naszej stronie internetowej www.desa.pl. Zachęcamy do pobierania darmowych katalogów w formacie PDF.
II. AUKCJA Udział w licytacji można wziąć osobiście, po uprzednim złożeniu zlecenia licytacji telefonicznej lub zlecenia licytacji z limitem. 1. Przebieg aukcji Aukcję prowadzi aukcjoner, który wyczytuje obiekty i kolejne postąpienia, wskazuje licytujących, ogłasza zakończenie licytacji oraz wskazuje zwycięzcę. Zakończenie licytacji obiektu następuje w momencie uderzenia młotkiem przez aukcjonera. Jest to równoznaczne z zawarciem umowy sprzedaży między domem aukcyjnym a licytującym, który zaoferował najwyższą kwotę. W razie zaistnienia sporu w trakcie licytacji aukcjoner rozstrzyga spór albo ponownie przeprowadza licytację danego obiektu. Zastrzegamy sobie prawo do utrwalania przebiegu aukcji za pomocą urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk. Zastrzegamy sobie prawo do licytowania jedynie wcześniej zgłoszonych przez uczestników aukcji obiektów. W takiej sytuacji numery obiektów są przed aukcją zgłaszane obsłudze domu aukcyjnego. Aukcjoner ma prawo do dowolnego rozdzielania lub łączenia obiektów oraz do ich wycofania
Tadeusz Kantor, Projekt kostiumu C1-6, 1984 r.
Aukcja Sztuki Współczesnej Klasycy polskiej sztuki po 1945 roku 15 grudnia (czwartek) 2016 r., godz. 19 Wystawa obiektów: 2 – 15 grudnia 2016 r. Dom Aukcyjny DESA Unicum ul. Marszałkowska 34 -50, Warszawa
tel. 22 584 95 34, www.desa.pl
z licytacji bez podania przyczyn. Opisy zawarte w katalogu aukcji mogą być uzupełnione lub zmienione przez aukcjonera lub osobę przez niego wskazaną przed rozpoczęciem licytacji. Aukcja jest prowadzona w języku polskim, jednak na specjalne życzenie uczestnika aukcji niektóre spośród licytacji mogą być równolegle prowadzone w językach angielskim i niemieckim. Prośby takie powinny być składane najpóźniej godzinę przed aukcją wraz z informacją, których obiektów dotyczą. Licytacja odbywa się w tempie 60–100 obiektów na godzinę. 2. Licytacja osobista W celu licytacji osobistej należy wypełnić formularz udziału w aukcji i odebrać tabliczkę z numerem. Nowi klienci powinni zarejestrować się przynajmniej 24 godziny przed rozpoczęciem aukcji, by dać nam czas na przetworzenie danych. W celu ich weryfikacji możemy poprosić o dokument potwierdzający tożsamość osoby rejestrowanej (dowód osobisty, paszport, prawo jazdy). Dane osobowe klientów są informacjami poufnymi i pozostają do wyłącznej wiadomości DESA Unicum i spółek powiązanych, które mogą przetwarzać dane osobowe uczestników aukcji w zakresie niezbędnym do realizacji zleceń licytacji. Klientom, którzy posiadają nieuregulowane należności z tytułu zakupów na wcześniejszych aukcjach, możemy odmówić udziału w kolejnej. Prosimy o pilnowanie lizaka aukcyjnego. W przypadku jego zgubienia prosimy o natychmiastowe poinformowanie o tym naszej obsługi. Po zakończeniu aukcji należy zwrócić tabliczkę z numerem w punkcie rejestracji, a w przypadku zakupu należy odebrać potwierdzenie zawartych transakcji. 3. Licytacja telefoniczna Jeżeli nie mogą Państwo uczestniczyć w aukcji osobiście, istnieje możliwość licytacji przez telefon za pośrednictwem jednego z naszych pracowników. Klienci zainteresowani taką usługą powinni przesłać wypełniony formularz zlecenia najpóźniej 24 godziny przed rozpoczęciem aukcji. Nie ponosimy odpowiedzialności za realizację zleceń dostarczonych później. Formularz zlecenia dostępny jest na ostatnich stronach katalogu, w siedzibie naszego domu aukcyjnego oraz na naszej stronie internetowej. Formularz należy przesłać faksem, pocztą, mailem lub dostarczyć osobiście. Wraz z formularzem prosimy o przesłanie fotokopii dokumentu tożsamości w celu weryfikacji danych. Nasz pracownik połączy się z klientem przed rozpoczęciem licytacji wybranych obiektów. Nie ponosimy jednak odpowiedzialności za brak możliwości wzięcia udziału w licytacji telefonicznej w przypadku problemów z uzyskaniem połączenia z podanym przez klienta numerem telefonu. Dlatego rekomendujemy wskazanie maksymalnej kwoty (bez opłaty aukcyjnej), do której będziemy mogli licytować w Państwa imieniu. Zastrzegamy prawo do nagrywania i archiwizowania rozmów telefonicznych, o których mowa powyżej. Opisana usługa jest darmowa i poufna. 4. Licytacja w imieniu klienta Drugą opcją dla klientów, którzy nie mogą osobiście uczestniczyć w aukcji, jest złożenie zlecenia licytacji z limitem. Klienci zainteresowani taką usługą również powinni przesłać wypełniony formularz najpóźniej 24 godziny przed rozpoczęciem aukcji. Obowiązuje ten sam formularz co w przypadku licytacji telefonicznej. Zawarte w formularzu kwoty nie powinny uwzględniać opłaty aukcyjnej i opłat dodatkowych, powinny być wyrażone w polskich złotych oraz zgodne z tabelą postąpień przedstawioną w dalszej części przewodnika. Jeżeli podana kwota nie jest zgodna z kwotami w tabeli postąpień zostanie ona obniżona. Nasi pracownicy dołożą wszelkich starań, aby klient zakupił wybrany obiekt w możliwie jak najniższej cenie, nie niższej jednak niż cena gwarancyjna. Jeśli limit jest niższy niż cena gwarancyjna wówczas dochodzi do transakcji warunkowej. W przypadku dwóch lub większej ilości zleceń z takim samym limitem decyduje kolejność zgłoszeń. Opisana usługa jest darmowa i poufna. 5.Tabela postąpień Licytacja rozpoczyna się od ceny wywoławczej. Aukcjoner kolejne postąpienia podaje według tabeli postąpień. W zależności od przebiegu aukcji może on wedle własnego uznania zdecydować o innej wysokości postąpienia.
cena
postąpienie
0 – 2 000
100
2 000 – 3 000
200
3 000 – 5 000
200/500/800 (np. 3 200, 3 500, 3 800)
5 000 – 10 000
500
10 000 – 20 000
1 000
20 000 – 30 000
2 000
30 000 – 50 000
2000/5000/8000 (np. 32 000, 35 000, 38 000)
50 000 – 100 000
5 000
100 000 – 300 000
10 000
300 000 – 500 000
20 000
powyżej 500 000
wg uznania aukcjonera
III. PO AUKCJI 1. Płatność Kupujący zobowiązany jest do zapłaty należności za wylicytowane obiekty w terminie 10 dni od dnia aukcji. Przekroczenie wyznaczonego terminu grozi naliczeniem odsetek ustawowych za okres opóźnienia w zapłacie. Akceptujemy płatność w gotówce, kartami płatniczymi (MasterCard, VISA) oraz przelewem bankowym na konto: Bank Pekao S.A 27 1240 6292 1111 0010 6772 6449, SWIFT PKOP PL PW W tytule prosimy wpisać nazwę aukcji, datę aukcji oraz numer obiektu. 2. Płatność w walutach innych niż polski złoty Wszystkie transakcje zawierane są w polskich złotych. Na specjalne życzenie po wcześniejszym uzgodnieniu dopuszczamy wpłaty w euro, dolarach amerykańskich lub funtach brytyjskich.Wartość transakcji opłacanej w innej walucie niż polski złoty będzie powiększona o opłatę manipulacyjną w wysokości 1%. Przeliczenia dokonujemy po dziennym kursie kupna waluty Banku PKO BP. 3. Odstąpienie od umowy W razie opóźnienia nabywcy w zapłacie możemy odstąpić od umowy z nabywcą po bezskutecznym upływie terminu dodatkowego wyznaczonego na zapłatę. 4. Reklamacje Wszelkie możliwe reklamacje rozpatrywane są zgodnie z przepisami prawa polskiego. Reklamację z tytułu niezgodności towaru z umową można zgłosić w ciągu jednego roku od wydania obiektu. Wobec osób niebędących bezpośrednimi nabywcami na aukcji nie ponosimy odpowiedzialności za ukryte wady fizyczne oraz wady prawne zakupionych obiektów. 5. Odbiór zakupionego obiektu Przy odbiorze zakupionych obiektów wymagamy okazania dokumentu potwierdzającego tożsamość. Obiekty mogą zostać wydane nabywcy lub osobie posiadającej pisemne upoważnienie. Może to nastąpić tylko w momencie pełnej płatności i uregulowania wszystkich zobowiązań wynikających z wcześniejszych zakupów. Zakupione obiekty na aukcji powinny być odebrane w ciągu 30 dni od aukcji. W przeciwnym razie mogą one zostać odesłane do magazynu zewnętrznego, a klient obciążony kosztami transportu oraz magazynowania.Wielkość opłat będzie uzależniona od operatora magazynu oraz rodzaju i wielkości obiektu. Tym samym ponosimy odpowiedzialność za utratę lub uszkodzenie obiektu jedynie przez okres 30 dni od aukcji. 6.Transport i przesyłka Zapewniamy podstawowe opakowanie zakupionych obiektów umożliwiające odbiór osobisty. Na wyraźne życzenie klienta możemy pomóc w kontakcie z wyspecjalizowaną firmą zajmującą się pakowaniem i wysyłką dzieł sztuki. 7. Pozwolenie na eksport Przed wzięciem udziału w aukcji potencjalnym licytującym radzimy, aby zorientowali się czy w razie potrzeby wywozu obiektu poza granice Polski nie są wymagane dodatkowe pozwolenia. Przypominamy, że reguluje to ustawa z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. nr 162 poz. 1568, z późn. zm.), zgodnie z którą wywóz określonych obiektów poza granice kraju wymaga zgody odpowiednich władz; w szczególności dotyczy to obrazów starszych niż 50 lat o wartości powyżej 40 000 złotych. Nabywca jest zobowiązany do przestrzegania przepisów w tym zakresie, a niemożliwość uzyskania odpowiednich dokumentów lub opóźnienie w ich uzyskaniu nie uzasadniają odstąpienia od sprzedaży ani opóźnienia w uiszczeniu pełnej ceny nabycia za obiekt. Na wyraźne życzenie klienta możemy pomóc w kontakcie z wyspecjalizowaną firmą zajmującą się sprawami formalnymi związanymi z eksportem dzieł sztuki. 8. Zagrożone gatunki Przedmioty zrobione z materiału roślinnego lub zwierzęcego albo zawierające je, m.in. koralowiec, skóra krokodyla, kość słoniowa, kość wieloryba, róg nosorożca, skorupa żółwia, niezależnie od wieku, procentu zawartości, mogą wymagać dodatkowych pozwoleń lub certyfikatów przed wywozem. Prosimy pamiętać, że uzyskanie dokumentów umożliwiających eksport nie jest równoznaczne z możliwością importu do innego państwa. Nabywca jest zobowiązany do przestrzegania przepisów w tym zakresie, a niemożliwość uzyskania odpowiednich dokumentów lub opóźnienie w ich uzyskaniu nie uzasadniają odstąpienia od sprzedaży ani opóźnienia w uiszczeniu pełnej ceny nabycia za obiekt. Obiekty tego typu zostały oznaczone dla Państwa wygody symbolem „ ” opisanym w legendzie. Nie ponosimy jednak odpowiedzialności za błędy lub uchybienia w oznaczeniu przedmiotów zawierających elementy wytworzone z chronionych lub regulowanych prawem gatunków roślin i zwierząt.
WARUNKI SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ i WARUNKI POTWIERDZENIA AUTENTYCZNOŚCI przedstawione poniżej określają prawa i obowiązki licytujących i kupujących
z jednej strony oraz Domu Aukcyjnego DESA Unicum i komitentów z drugiej. Wszyscy potencjalni kupujący na aukcji powinni dokładnie przeczytać WARUNKI SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ i WARUNKI POTWIERDZENIA AUTENTYCZNOŚCI, zanim przystąpią do licytacji.
WARUNKI SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ 1.WPROWADZENIE
4. PRZEBIEG AUKCJI
Każdy obiekt zaprezentowany w katalogu aukcyjnym przeznaczony jest do sprzedaży na warunkach
1) O ile nie zastrzeżono inaczej poprzez symbol, każdy obiekt oferowany jest z zastrzeżeniem ceny
określonych:
gwarancyjnej, która jest poufną minimalną ceną sprzedaży uzgodnioną między DESA Unicum i komi-
a) w WARUNKACH SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ i WARUNKACH POTWIERDZENIA AUTEN-
tentem. Cena gwarancyjna nie może przekroczyć dolnej granicy estymacji.
TYCZNOŚCI,
2) Aukcjoner może w każdym momencie aukcji wycofać którykolwiek obiekt, ponownie zaoferować
b) w innych informacjach podanych w pozostałych częściach katalogu aukcyjnego, szczególności
przedmiot do sprzedaży (również bezpośrednio po uderzeniu młotkiem) w razie zaistnienia błędu
w PRZEWODNIKU DLA KLIENTA,
bądź sporu co do wyniku licytacji.W powyższym przypadku aukcjoner może podjąć wszelkie działania,
c) w dodatkach do katalogu aukcyjnego lub innych materiałach udostępnionych przez DESA Unicum
które uzna za stosowne i racjonalne. Jeżeli jakikolwiek spór co do wyniku licytacji powstanie po aukcji,
na sali aukcyjnej. W każdym przypadku zmiana warunków może nastąpić poprzez stosowny aneks
wynik sprzedaży w ramach aukcji uznaje się za ostateczny.
bądź ogłoszenie podane do wiadomości przez aukcjonera przed rozpoczęciem aukcji.
3) Aukcjoner rozpoczyna licytację i decyduje o wysokości kolejnych postąpień. W celu osiągnięcia
Poprzez licytację na aukcji, niezależnie czy osobistą, czy za pośrednictwem przedstawiciela, czy też na
ceny gwarancyjnej obiektu aukcjoner i pracownicy DESA Unicum mogą składać w toku licytacji oferty
podstawie złożonego zlecenia licytacji telefonicznej lub z limitem, licytujący i kupujący wyrażają zgodę
w imieniu komitenta bez wskazania, że czyni to w imieniu komitenta, bądź to przez składanie następu-
na brzmienie niniejszych WARUNKÓW SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ ze zmianami i uzupełnieniami oraz
jących po sobie ofert licytacyjnych, bądź też oferty w odpowiedzi na oferty składane przez innych ofe-
WARUNKÓW POTWIERDZENIA AUTENTYCZNOŚCI.
rentów. Jeżeli nie ma żadnych ofert na dany obiekt, aukcjoner może uznać przedmiot za niesprzedany. 4) Ceny na aukcji podawane są w polskich złotych i w tej walucie powinna być dokonana płatność.
2. DESA UNICUM JAKO POŚREDNIK HANDLOWY
W odpowiedzi na potrzeby klientów zagranicznych estymacje w katalogu aukcyjnym mogą być po-
DESA Unicum występuje jako zastępca pośredni działający w imieniu własnym, lecz na rachunek ko-
cenę przy obecnym kursie waluty. Stosownie do tego estymacje podawane w euro, funtach brytyjskich
dawane także w euro, funtach brytyjskich i dolarach amerykańskich, odzwierciedlając w przybliżeniu mitenta uprawnionego do rozporządzenia obiektem, chyba że inaczej zastrzeżono w katalogu, jego
i dolarach amerykańskich mają charakter wyłącznie orientacyjny.
zmianach lub w ogłoszeniach podanych do wiadomości przed aukcją.
5) Licytujący, który zaoferował najwyższą kwotę zaakceptowaną przez aukcjonera, jest zwycięzcą licy-
3. LICYTOWANIE NA AUKCJI
sprzedaży między DESA Unicum a kupującym. Ryzyko i odpowiedzialność za obiekt przechodzący na
1) DESA Unicum może według swojego uznania odmówić dopuszczenia niektórych osób do udziału
6) Każda poaukcyjna sprzedaż obiektów oferowanych na aukcji podlega również WARUNKOM
w aukcji lub sprzedaży poaukcyjnej. Wszyscy licytujący muszą zarejestrować się przed aukcją, dostar-
SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ oraz WARUNKOM POTWIERDZENIA AUTENTYCZNOŚCI.
tacji. Uderzenie młotkiem przez aukcjonera oznacza akceptację najwyższej oferty i zawarcie umowy własność kupującego opisane zostały w paragrafie 6 poniżej.
czyć wymagane informacje przewidziane w formularzu rejestracji, okazać dokument potwierdzający tożsamość oraz odebrać tabliczkę z numerem licytacyjnym.
5. CENA NABYCIA I OPŁATA AUKCYJNA
2) Dla wygody licytujących, którzy nie mogą uczestniczyć w aukcji osobiście, DESA Unicum może zrealizować pisemne zlecenie licytacji. W takim przypadku nieobecni licytujący powinni
1) Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna oraz opłaty dodatkowe wynikające z ozna-
wypełnić formularz „zlecenie licytacji”, który można znaleźć w katalogu, na stronie interne-
czeń katalogowych obiektu. Opłata aukcyjna stanowi część końcowej ceny obiektu i naliczana jest
towej DESA Unicum lub otrzymać w siedzibie DESA Unicum. Kwoty wskazane przez licytu-
degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do kwoty 100 000 złotych (włącznie) w wyso-
jącego w zleceniu licytacji nie powinny zawierać opłaty aukcyjnej i opłat dodatkowych, powinny
kości 18%, powyżej kwoty 100 000 złotych w wysokości 15%. Opłata aukcyjna obowiązuje również
być wyrażone w polskich złotych oraz zgodne z tabelą postąpień. Jeżeli podana kwota nie
w sprzedaży poaukcyjnej.
jest zgodna z kwotami w tabeli postąpień, zostanie ona obniżona. Aukcjoner nie akceptu-
2) Do kwoty wylicytowanej mogą zostać doliczone inne podatki i opłaty, jeśli w katalogu zaznaczone to
je zlecenia licytacji, w którym nie ma wskazanej maksymalnej kwoty, do której DESA Unicum
zostało odpowiednimi oznaczeniami (patrz: paragraf 1 punkt 10 "Przewodnika dla klienta": "Legenda").
może zrealizować zlecenie. DESA Unicum dołoży starań, aby klient zakupił wybrany obiekt
3) Jeśli nie uzgodniono inaczej, kupujący jest zobowiązany uiścić należność w terminie 10 dni od daty
w możliwie jak najniższej cenie, nie niższej jednak niż cena gwarancyjna. Jeśli limit podany przez
aukcji, niezależnie od uzyskania pozwolenia na eksport czy innych pozwoleń. Opłaty mają być uiszczo-
licytującego jest niższy niż cena gwarancyjna, a stanowi jednocześnie najwyższą ofertę, wówczas
ne w polskich złotych gotówką, kartą lub przelewem bankowym:
dochodzi do transakcji warunkowej. W przypadku dwóch lub większej ilości zleceń z takim samym
a) DESA Unicum akceptuje płatność kartami płatniczymi MasterCard,VISA
limitem decyduje kolejność zgłoszeń. Wszystkie zlecenia licytacji wraz z fotokopią dokumentu tożsa-
b) DESA Unicum akceptuje płatność przelewem bankowym na konto
mości umożliwiającym weryfikację danych osobowych powinny być przesłane (pocztą, faxem bądź
Bank Pekao S.A 27 1240 6292 1111 0010 6772 6449, SWIFT PKOP PL PW
e-mailem) albo dostarczone osobiście do siedziby DESA Unicum przynajmniej 24 godziny przed
W tytule przelewu proszę podać nazwę aukcji, datę aukcji oraz numer obiektu
rozpoczęciem aukcji. Dostarczone później zlecenia mogą nie być zrealizowane.
4) Własność zakupionego obiektu nie przejdzie na kupującego, dopóki DESA Unicum nie otrzyma
3) Od osób zainteresowanych licytacją przez telefon wymaga się zgłoszenia chęci licytacji telefo-
pełnej ceny nabycia za obiekt, w tym opłaty aukcyjnej. DESA Unicum nie jest zobowiązana do prze-
nicznej poprzez wypełnienie formularza „zlecenie licytacji”, dostępnego w katalogu, na stronie
kazania obiektu kupującemu do chwili przeniesienia własności obiektu na kupującego. Wcześniejsze
internetowej DESA Unicum lub w siedzibie DESA Unicum. Wszystkie zlecenia licytacji powinny
przekazanie obiektu kupującemu nie jest równoznaczne z przeniesieniem prawa własności obiektu na
być przesłane (pocztą, faxem, mailem) lub dostarczone osobiście do siedziby DESA Unicum przy-
kupującego ani zwolnieniem z obowiązku zapłaty przez niego ceny nabycia.
najmniej 24 godziny przed rozpoczęciem aukcji. Wymaga się również przesłania fotokopii dokumentu tożsamości w celu weryfikacji danych osobowych. Dostarczone później zlecenia mogą nie
6. ODBIÓR ZAKUPU
być zrealizowane. Licytacja telefoniczna może być nagrywana, złożenie zlecenia jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na nagrywanie rozmowy telefonicznej. Na wypadek trudności z połączeniem
1) Odbiór wylicytowanych obiektów jest możliwy po dokonaniu wpłaty pełnej ceny nabycia oraz uregu-
telefonicznym licytujący może określić na zleceniu limit, do którego pracownik domu aukcyjnego
lowaniu innych płatności wobec DESA Unicum i spółek powiązanych. Jak tylko nabywca spełni wszystkie
będzie licytować pomimo braku połączenia. Jeśli żaden limit nie jest określony na zleceniu, pracow-
wymagania, powinien skontaktować się ze swoim doradcą klienta DESA Unicum lub z działem sprzedaży
nik domu aukcyjnego uznaje w takim wypadku, że klient oferuje przynajmniej cenę wywoławczą.
pod numerem tel. 22 584 95 32, aby umówić się na odbiór obiektu.
4) Podczas licytacji, zarówno osobistej, telefonicznej, jak i za pośrednictwem pracownika DESA Uni-
2) Kupujący powinien odebrać zakupiony obiekt w terminie 30 dni od daty aukcji. Po tym terminie DESA
cum, licytujący bierze osobistą odpowiedzialność za zapłatę za wylicytowane obiekty, co opisane jest
Unicum przesyła wszystkie wylicytowane obiekty do magazynu zewnętrznego, a kupujący obciążony
dokładniej w paragrafie 3 punkcie 5 poniżej, chyba że przed rozpoczęciem aukcji zostało wyraźnie
zostanie kosztami transportu oraz magazynowania. Wielkość opłat będzie uzależniona od operatora
uzgodnione na piśmie z DESA Unicum, że oferent jest pełnomocnikiem zidentyfikowanej osoby
magazynu oraz rodzaju i wielkości obiektu. Zaakceptowanie niniejszego regulaminu równoznaczne jest
trzeciej akceptowalnej przez DESA Unicum.
z zaakceptowaniem regulaminu spółki magazynowej. Po upływie 30 dni od daty aukcji na kupującego prze-
5) Usługa licytacji na podstawie zlecenia licytacji nie podlega żadnej opłacie. DESA Unicum zobo-
chodzi ryzyko utraty i uszkodzenia nieodebranego obiektu, a także ciężary związane z takim obiektem,
wiązuje się dochować należytej staranności w realizacji zleceń, jednak nie ponosi odpowiedzialności
w tym koszty jego ubezpieczenia. DESA Unicum odpowiada względem kupującego za szkody z tytułu
za niezrealizowanie takich ofert, chyba że wina za brak realizacji zlecenia leży wyłącznie po stronie
straty lub uszkodzenia obiektu, jednak jedynie do wysokości ceny nabycia obiektu.
DESA Unicum.
Porsche 911 Turbo
Aukcja Samochodรณw i Motocykli 17 grudnia (sobota) 2016 r., godz. 17 Wystawa: 17 grudnia, w godz. 11 - 17 Miejsce aukcji i wystawy:
Studio Tฤ cza, ul. Rydygiera 8, Warszawa
3) Dla wygody kupującego DESA Unicum nieodpłatnie zapewnia podstawowe opakowanie obiek-
3) DESA Unicum nie jest odpowiedzialna za pomyłki słowne czy na piśmie w informacjach podanych
tu umożliwiające jego odbiór osobisty. Na wyraźne życzenie kupującego DESA Unicum może pomóc
klientom oraz nie ponosi odpowiedzialności wobec żadnego licytującego za błędy w trakcie prowa-
w kontakcie z wyspecjalizowaną firmą zajmującą się pakowaniem i wysyłką dzieł sztuki. Każde takie zle-
dzonej aukcji lub popełnione w innym zakresie związanym ze sprzedażą obiektu.
cenie odbywa się na odpowiedzialność klienta, DESA Unicum nie bierze odpowiedzialności za niepra-
4) Z zastrzeżeniem punktu 5 w paragrafie 9 DESA Unicum nie bierze odpowiedzialności wobec ku-
widłowe wykonanie usług przez przewoźników bądź inne osoby trzecie. Jeżeli klient sam wybierze firmę
pującego za szkody przewyższające cenę nabycia, o której mowa w punkcie 1 paragrafie 9 powyżej,
transportową, jej przedstawiciel powinien skontaktować się z DESA Unicum telefonicznie przynajmniej
niezależnie czy taka szkoda jest charakteryzowana jako bezpośrednia, pośrednia, szczególna, przy-
24 godziny przed planowanym odbiorem obiektu pod numerem telefonu: 22 584 95 32.
padkowa czy następcza. DESA Unicum nie jest zobowiązana do zapłaty odsetek od ceny zakupu.
4) DESA Unicum będzie wymagała okazania dowodu osobistego przed przekazaniem obiektu nabywcy
5) Żaden przepis w niniejszych WARUNKACH SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ nie wyklucza lub nie
bądź jego przedstawicielowi, który dodatkowo powinien posiadać pisemne upoważnienie od nabywcy.
ogranicza odpowiedzialności DESA Unicum wobec kupującego, wynikającej z jakiegokolwiek oszustwa bądź świadomego wprowadzenia w błąd, lub z winy umyślnej.
7. BRAK PŁATNOŚCI 10. PRAWA AUTORSKIE Bez uszczerbku dla innych praw sprzedający, w przypadku gdy nabywca nie uiści pełnej ceny nabycia za obiekt w terminie 10 dni od daty aukcji, DESA Unicum może zastosować jeden lub kilka z poniższych
1) Sprzedający nie przekazują wraz z obiektem prawa autorskiego ani prawa do reprodukowania
środków prawnych:
obiektu.
a) przechować obiekt w siedzibie DESA Unicum lub w innym miejscu na ryzyko i koszt klienta;
2) Prawa autorskie do wszystkich zdjęć, ilustracji i tekstów związanych z obiektem, sporządzonych
b) odstąpić od sprzedaży obiektu, zatrzymując dotychczasowe opłaty na poczet pokrycia szkód;
przez lub dla DESA Unicum, włączając zawartość tego katalogu, stanowią własność DESA Unicum.
c) odrzucić zlecenie nabywcy w przyszłości lub zrealizować takie zlecenie pod warunkiem
Nie mogą być one wykorzystane przez kupującego ani inne osoby bez uprzedniej zgody pisemnej
uiszczenia kaucji;
DESA Unicum.
d) naliczać odsetki ustawowe w wysokości 12% w skali roku od dnia wymagalności płatności do dnia zapłaty pełnej ceny nabycia;
11. POSTANOWIENIA OGÓLNE
e) odsprzedać obiekt na aukcji lub prywatnie z estymacjami i ceną minimalną ustaloną przez DESA Unicum. Jeśli obiekt na drugiej aukcji sprzeda się za kwotę niższą niż cena nabycia, na której kupujący
1) Niniejsze WARUNIKI SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ wraz późniejszymi zmianami i uzupełnieniami,
wylicytował obiekt, nabywca pozostający w zwłoce będzie zobowiązany do pokrycia różnicy wraz
o których mowa w paragrafie 1 powyżej, oraz WARUNIKI POTWIERDZENIA AUTENTYCZNOŚCI
z kosztami przeprowadzenia dodatkowej aukcji;
wyczerpują całość praw i obowiązków pomiędzy stronami w odniesieniu do sprzedaży obiektu.
f) wszcząć postępowanie sądowe przeciwko kupującemu w celu odzyskania zaległości;
2) Wszelkie zawiadomienia powinny być kierowane na piśmie na adres DESA Unicum. Powiadomie-
g) potrącić należności nabywcy względem DESA Unicum z wierzytelności wobec tego nabywcy
nia kierowane do klientów będą przesyłane na adres podany w ostatnim piśmie do DESA Unicum.
wynikających z innych transakcji;
3) Jeśli jakiekolwiek z postanowień WARUNKÓW SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ okazałoby się nieważ-
h) podjąć wszelkie inne działania odpowiednie do zaistniałych okoliczności.
ne, bezskuteczne lub niemożliwe do zastosowania, pozostałe postanowienia będą nadal obowiązywać. Brak działania lub opóźnienie w wykonywaniu praw wynikających z WARUNKÓW SPRZE-
8. DANE OSOBOWE KLIENTA
DAŻY AUKCYJNEJ nie oznacza zrzeczenia się praw lub zwolnienia z obowiązków ani nie uchyla obowiązywalności całości bądź części z postanowień WARUNKÓW SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ.
W związku ze świadczonymi usługami oraz wymogami prawnymi związanymi z przeprowadzeniem aukcji DESA Unicum może wymagać od klientów podania danych osobowych lub w niektórych
12. PRAWO OBOWIĄZUJĄCE
przypadkach (np. w celu sprawdzenia wypłacalności, poświadczenia tożsamości klienta lub w celu uniknięcia fałszerstwa) pozyskać dane o kliencie od osób trzecich. DESA Unicum może również
Prawa i obowiązki stron wynikające z niniejszych WARUNKÓW SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ oraz WA-
wykorzystać dane osobowe dostarczone przez klienta w celach marketingowych, dostarczając ma-
RUNKÓW POTWIERDZENIA AUTENTYCZNOŚCI, przebieg aukcji i jakiekolwiek sprawy związane
teriały o produktach, usługach bądź wydarzeniach organizowanych przez DESA Unicum oraz spółki
z powyższymi postanowieniami podlegają prawu polskiemu. DESA Unicum w szczególności zwraca
powiązane. Zgadzając się na WARUNKI SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ i podając dane osobowe, klienci
uwagę na przepisy:
zgadzają się, że DESA Unicum i spółki powiązane mogą wykorzystać te dane do ww. celów. Jeśli klient
1) ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. Nr 162 poz. 1568,
chciałby uzyskać więcej informacji o polityce prywatności, skorygować swoje dane lub zrezygnować
z późn. zm.) – wywóz określonych obiektów poza granice kraju wymaga zgody odpowiednich władz,
z dalszej korespondencji marketingowej, prosimy o kontakt pod numerem 22 584 95 32.
2) ustawy z dnia 21 listopada 1996 r. o muzeach (Dz. U. z 1997 r. Nr 5, poz. 24, z późn. zm.) – muzea rejestrowane mają prawo pierwokupu zabytków bezpośrednio na aukcji za kwotę wylicytowaną powiększoną o opłatę aukcyjną,
9. OGRANICZENIE ODPOWIEDZIALNOŚCI
3) ustawy z dnia 16 listopada 2000 r. o przeciwdziałaniu wprowadzaniu do obrotu finansowego wartości majątkowych pochodzących z nielegalnych lub nieujawnionych źródeł oraz o przeciwdzia-
1) DESA Unicum wyłącza wszelkie gwarancje inne niż WARUNKI POTWIERDZENIA AUTEN-
łaniu finansowaniu terroryzmu (Dz. U. z 2000r. Nr 116, poz. 1216 z późn. zm.) – Dom Aukcyjny jest
TYCZNOŚCI w najszerszym zakresie dopuszczonym prawem.
zobowiązany do zbierania danych osobowych nabywców dokonujących transakcji w kwocie powy-
2) Z zastrzeżeniem punktu 5 w paragrafie 9 całkowita odpowiedzialność DESA Unicum będzie
żej 15 000 euro.
ograniczona wyłącznie do ceny nabycia zapłaconej przez kupującego.
WARUNKI POTWIERDZENIA AUTENTYCZNOŚCI Przez autentyczność obiektu rozumiemy właściwe podanie autorstwa obiektu i prawidłowe jego dato-
z następujących określeń: „krąg”, „szkoła” bądź „naśladowca”;
wanie. DESA Unicum udziela gwarancji autentyczności obiektów zaprezentowanych w tym katalogu na
e) obiektu, którego określenie autorstwa było zgodne z ogólnie przyjętą opinią specjalistów, uczonych
okres 5 lat od daty sprzedaży przez DESA Unicum z poniższymi zastrzeżeniami:
i innych ekspertów;
1) Desa UNICUM udziela gwarancji autentyczności obiektu jedynie bezpośredniemu nabywcy obiektu
f) obiektu, w przypadku którego podana w katalogu roczna data powstania różni się od faktycznej
(konsumentowi). Powyższa gwarancja nie obejmuje:
o mniej niż 15 lat;
a) kolejnych właścicieli obiektu, włączając w to osoby, które nabyły od bezpośredniego nabywcy obiekt
g) obiektu, w przypadku którego w datowaniu pojawiło się prawidłowe określenie stulecia, natomiast
odpłatnie, w drodze darowizny lub dziedziczenia;
nieprawidłowe określenie części tego stulecia (połowy lub ćwierci);
b) obiektu, co do którego trwa spór o autorstwo;
h) obiektów z XX w., XIX w. i starszych, w przypadku których faktycznie stwierdzone datowanie różni
c) obiektu, którego autorstwo jest jedynie domniemane, co w katalogu i na certyfikacie oznaczone jest
się w stosunku do podanego w katalogu „na korzyść” obiektu, tj. obiekt okazał się starszy, niż było to
następującymi zapisami: brak dat życia po imieniu i nazwisku artysty, nazwisko artysty poprzedzone
podane w opisie;
jedynie inicjałem imienia, znak zapytania w nawiasie lub bez nawiasu („?” lub „(?)”) po nazwisku artysty,
i) obiektu, którego opis i datowanie zostały uznane za niedokładne przy użyciu metod naukowych
przed lub po imieniu i nazwisku artysty określenia: „przypisywany/e/a”, „Attributed” lub skrót „Attrib.”;
lub testów, które nie były ogólnie przyjęte w czasie wydawania tego katalogu bądź w tamtym czasie były
d) obiektu powstałego w bliżej lub szerzej rozumianym kręgu oddziaływania stylu danego artysty, co
uznawane za nadmiernie kosztowne lub niewykonalne, albo według wszelkiego prawdopodobieństwa
w katalogu i na certyfikacie oznaczone jest użyciem przed lub po imieniu i nazwisku artysty jednego
mogłyby spowodować uszkodzenia lub utratę wartości obiektu.
Warssawa Tiles /Adam Ankiewicz, Mewa 003, ceramika betonowa
Aukcja Młodej Sztuki Aukcja Młodej Sztuki
20 grudnia (wtorek) 2016 1919 21 grudnia (środa) 2016r., r.,godz. godz. Wystawa obiektów: 8 – 20 20162016 r. r. Wystawa obiektów: 8 –grudnia 21 grudnia
Salon Wystawowy MARCHAND Salonpl.wystawowy MARCHAND Konstytucji 2, Warszawa pl. Konstytucji 2, Warszawa tel. 22 584 95 34, www.desa.pl
tel. 22 584 95 34, www.desa.pl
ZLECENIE LICYTACJI Aukcja Sztuki Dawnej • 450ASD194 • 20 grudnia 2016 r.
tel. 22 584 95 32, fax 22 584 95 26 e-mail: zlecenia@desa.pl
Zlecenie licytacji z limitem lub licytacja telefoniczna to proste sposoby wzięcia udziału w aukcji, które nie skutkują żadnymi dodatkowymi kosztami dla Nabywcy. Zlecenie licytacji z limitem
Zlecenie telefoniczne
Zlecenie musi być dostarczone (osobiście, pocztą, faksem lub e-mailem) do siedziby Domu Aukcyjnego nie później niż 24 godziny przed rozpoczęciem licytacji. Prosimy czytelnie wypełnić formularz, by uniknąć ewentualnych pomyłek
Imię i nazwisko
Tak
Dowód osobisty (seria i numer) NIP (dla firm)
Nie
Zlecenie telefoniczne W przypadku zlecenia licytacji telefonicznej prosimy o podanie numeru telefonu aktualnego w czasie aukcji. Pracownicy Domu Aukcyjnego połączą się z Państwem chwilę przed rozpoczęciem licytacji wybranych obiektów. Dom Aukcyjny nie ponosi odpowiedzialności za brak możliwości wzięcia udziału w wyniku problemów z uzyskaniem połączenia z podanym numerem.
Adres: ulica nr domu nr mieszkania
Miasto
Zlecenie licytacji z limitem Podanie przez Klienta limitu licytacji jest informacją ściśle poufną. Dom Aukcyjny będzie reprezentował w licytacji Nabywcę do podanej kwoty, gwarantując jednocześnie nabycie obiektu za najniższą możliwą kwotę. Dom Aukcyjny nie przyjmuje zleceń bez górnego limitu. W przypadku zaistnienia kilku zleceń w tej samej wysokości Dom Aukcyjny będzie reprezentował Klienta, którego zlecenie zostało złożone najwcześniej. Zgadzam się na jedno postąpienie w górę w przypadku wystąpienia innego zlecenia o tej samej wysokości:
Kod pocztowy
Adres e-mail
Numer telefonu do licytacji Należność za zakupiony obiekt
Telefon / faks
Wpłacę na konto bankowe Bank Pekao S.A
Przed przyjęciem zlecenia licytacji pracownik Domu Aukcyjnego ma prawo prosić o podanie pełnych danych osobowych oraz o dokument potwierdzający tożsamość osoby rejestrowanej (dowód osobisty, paszport, prawo jazdy; w przypadku zleceń przesyłanych e-mailem, pocztą lub faksem: w formie kserokopii lub skanu takiego dokumentu). Nr kat.
Maksymalna oferowana kwota (bez opłaty aukcyjnej) lub licytacja telefoniczna
Autor, tytuł
27 1240 6292 1111 0010 6772 6449 Wpłacę w kasie firmy (pn.-pt. w godz. 11–19)
Faktura Proszę o przekazanie informacji zawartych w transakcjach: telefonicznie
faksem
listownie
e-mailem
Proszę o wystawienie faktury VAT bez podpisu odbiorcy
Data i podpis klienta składającego zlecenie
Data i podpis pracownika DESA Unicum
Skąd dowiedzieli się Państwo o DESA Unicum? z prasy
z mailingu
z reklamy internetowej
z reklamy zewnętrznej
z radia
od rodziny/znajomych z imiennego zaproszenia inną drogą DESA Unicum S.A., ul. Marszałkowska 34-50, 00-554 Warszawa, tel. 22 584 95 25, fax 22 584 95 26, e-mail: biuro@desa.pl, www.desa.pl NIP: 525-00-04-496 REGON: 012669260 Spółka zarejestrowana w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy XII Wydział Gospodarczy KRS0000596761, o kapitale zakładowym 8 000 000 zł
Ja niżej podpisany/-a oświadczam, że: 1) zapoznałem/-am się i akceptuję WARUNKI SPRZEDAŻY AUKCYJNEJ I WARUNKI AUTENTYCZNOŚCI Domu Aukcyjnego DESA Unicum opublikowane w katalogu aukcyjnym, 2) zobowiązuję się do zrealizowania zawartych transakcji zgodnie z niniejszymi WARUNKAMI, w szczególności do zapłacenia wylicytowanej kwoty powiększonej o opłatę aukcyjną w terminie 10 dni od daty aukcji, 3) wszelkie dane zawarte w niniejszym formularzu są prawdziwe i zgodne z moją najlepszą wiedzą. W przypadku zatajenia lub podania nieprawdziwych danych DESA Unicum nie ponosi odpowiedzialności, 4) wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach koniecznych do realizacji niniejszego zlecenia, zgodnie z ustawą z 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych, przez DESA Unicum oraz podmioty powiązane z DESA Unicum w rozumieniu Kodeksu spółek handlowych, 5) wyrażam zgodę nie wyrażam zgody na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych oraz na przesyłanie katalogów wydawanych przez DESA Unicum, a także przesyłanie drogą elektroniczną informacji handlowych, zgodnie z ustawą z 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych, przez DESA Unicum oraz podmioty powiązane z DESA Unicum w rozumieniu Kodeksu spółek handlowych, 6) zostałem poinformowany/-a, że administratorem moich danych osobowych jest DESA Unicum S.A. oraz że przysługuje mi prawo wglądu do treści moich danych oraz prawo do ich poprawienia, 7) zostałem poinformowany, że dane osobowe podane w niniejszym formularzu nie będą nikomu udostępniane, z wyjątkiem wypadków obowiązkowego udzielania informacji określonych w przepisach ustaw.
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w ofercie pracy dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji zgodnie z ustawą z dnia 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 z późn.zm. )
CENA 39 zł (z 5% VAT)
DESA.PL UL. MARSZAŁKOWSKA 34-50
00-554 WARSZAWA
TEL.: 22 584 95 25
EMAIL: BIURO@DESA.PL