Columbia

![]()

BLISKO 500 Rycerzy Kolumba z całej Polski spotkało się w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej podczas XVI Konwencji Stanowej Zakonu. Tegoroczne wydarzenie miało wyjątkowy charakter – połączono je z obchodami 20-lecia obecności Rycerzy Kolumba w Polsce. Radę Najwyższą reprezentował Arthur L. Peters – Zastępca Najwyższego Rycerza.
Konwencja rozpoczęła się w piątek uroczystą Mszą Świętą sprawowaną przed obrazem Matki Bożej Licheńskiej. Do bazyliki wniesiono relikwie m.in. św. Jana Pawła II, św. Faustyny Kowalskiej, bł. Rodziny Ulmów oraz bł. ks. Michaela McGivneya – założyciela Rycerzy Kolumba. Eucharystii przewodniczył abp Wacław Depo, a koncelebrowali ją abp Mieczysław Mokrzycki, bp Jan Piotrowski oraz bp senior Wiesław Mering. W homilii Kapelan Stanowy nazwał Rycerzy Kolumba „prawdziwie obudzonym olbrzymem” polskiego Kościoła.
Następnie odbyła się uroczysta kolacja. Podziękowano osobom odpowiedzialnym za budowanie wspólnoty i wyróżniono rady lokalne, które aktywnie działały w minionym roku bratnim. W ciągu 20 lat od pierwszej ceremonii przyjęcia w Polsce Zakon Rycerzy Kolumba znacząco się rozwinął. Obecnie liczy ponad 8000 członków. Ten imponujący wynik świadczy o aktualnym także dzisiaj wzorze wiary, braterstwa i służby, jaki dał nam bł. ks. Michael McGivney, jak napisał w liście do Delegatów Najwyższy Rycerz Patrick Kelly.
Dzień później Delegaci uczestniczyli w obradach i wyborach nowych władz Zakonu. Nowym Delegatem Stanowym został Michał Bartoszko. Wraz z nim Radę Stanową w roku bratnim 2026/2027 tworzyć będą: Sekretarz Stanowy Marcin Piętak, Skarbnik Stanowy Rafał Szczypta, Radca Stanowy Dariusz Markowicz, Kustosz Stanowy Jerzy Wisłocki oraz Kapelan Stanowy abp Wacław Depo. B


Powyżej: Kapelan Stanowy abp Wacław Depo wygłasza homilię podczas Mszy św. inagurującej XVI Konwencję Stanową w Licheniu. • Po lewej: Zastępca Najwyższego Rycerza Arthur L. Peters odbiera pamiątkowe wyróżnienie z okazji 20-lecia Rycerzy Kolumba w Polsce z rąk Delegata Stanowego Tomasza Wawrzkowicza. • Poniżej: Funkcjonariusze Rady Stanowej wybrani na konwencji wraz z przedstawicielami Rady Najwyższej na placu przed Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej (od lewej): Jerzy Wisłocki, Dariusz Markowicz, Michał Bartoszko, Arthur L. Peters , Marcin Piętak, Rafał Szczypta i Andrzej Anasiak.

CZERWIEC 2026 B TOM 106 B NUMER 5

Zachód słońca nad Bazyliką Sagrada Família w Barcelonie zaprojektowaną przez Czcigodnego Sługę Bożego Antoniego Gaudíego (1852-1926). Papież Leon XIV odwiedził ją 10 czerwca, w stulecie śmierci architekta (zob. s. 12).
5 Na większą chwałę Bożą Poprzez Eucharystię Chrystus uczy nas, że prawdziwe ojcostwo ma początek w przyjmowaniu i dzieleniu się ofiarną miłością Boga. Najwyższy Rycerz Patrick E. Kelly
6 Uczyć się wiary, żyć w wierze W czasach pogłębiających się podziałów i braku zaufania prawdziwy patriotyzm wzmacnia obywatelską wspólnotę, strzeże godności każdego człowieka i służy dobru wspólnemu.
Najwyższy Kapelan Arcybiskup William E. Lori
8 Wiadomości Rycerzy Kolumba
Rycerze maszerują w obronie życia • Zakon składa opinię amicus curiae • Zakon uhonorowany
Nagrodą Path to Peace • Wystawy przybliżają rolę Rycerzy w historii USA • Program McGivney Fellowship umacnia liderów
10 Budowanie Kościoła domowego
Dział poświęcony rodzinie, przywództwu i formacji duchowej
Boży architekt
Kościół obchodzi setną rocznicę śmierci Czcigodnego Sługi Bożego Antoniego Gaudiego, która zbiega się z zamknięciem ważnego etapu prac nad Bazyliką Sagrada Família.
Współpracownik Stwórcy Chiara Curti
Budowniczowie wspólnoty Redakcja „Columbii”
Serce narodu
Rozmowa z abpem Alexandrem Samplem, metropolitą Portland, o zawierzeniu Stanów Zjednoczonych Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.
Chrystus pośród campesino
Program kalifornijskiej Rady Stanowej służy tysiącom imigrantów pracującym jako robotnicy rolni.
Elisha Valladares-Cormier
ORAZ: Uczynki miłosierdzia – W całej Ameryce Północnej rady lokalne przyjmują do swoich społeczności rodziny migrantów i udzielają im wsparcia. 18 12 23
28 Globalny zasięg NA OKŁADCE

Obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa namalowany w XVIII w. przez Pompeo Batoniego, niedawno odnowiony dzięki wsparciu Rycerzy Kolumba.
Członkami Rycerzy Kolumba mogą być jedynie mężczyźni, którzy ukończyli 18 lat i są praktykującymi katolikami pozostającymi w duchowej łączności ze Stolicą Apostolską. Wymóg bycia praktykującym katolikiem oznacza, że dany mężczyzna akceptuje Urząd Nauczycielski Kościoła katolickiego w sprawach wiary i moralności, dąży do życia zgodnego z przykazaniami Kościoła katolickiego, a także może przystępować do Sakramentów Świętych. kofc.pl/wstap
Chronione prawami autorskimi © 2026 Wszelkie prawa zastrzeżone
W MAJU 1964 roku katolicki miesięcznik
„Znak” wydawany w Krakowie opublikował krótkie Rozważania o ojcostwie. W tym poetyckim monologu mężczyzna o imieniu Adam zmaga się z samotnością, zależnością i sensem ojcostwa. W pewnym miejscu uświadamia sobie: „Po jakże to długim czasie zdołałem zrozumieć, że nie chcesz, ażebym był ojcem nie będąc przy tym synem”.
Medytacja opatrzona pseudonimem została napisana przez ówczesnego abpa Karola Wojtyłę podczas obrad Soboru Watykańskiego II, w którym uczestniczył jako znaczący teolog. Rozważania były wyciągiem najważniejszych intuicji, jakie pojawiły się później w innym, większym dziele –dramacie Promieniowanie ojcostwa opublikowanym tuż po wyborze kard. Wojtyły na papieża w 1978 roku. Ta sztuka, opatrzona podtytułem Misterium, stanowi też zwieńczenie idei rozwijanych we wcześniejszym dramacie Przed sklepem jubilera oraz książce Miłość i odpowiedzialność, obu wydanych w 1960 roku. Święty Jan Paweł II zajmował się tymi tematami w czasie swojego pontyfikatu, począwszy od cyklu katechez dotyczących teologii ciała oraz adhortacji Familiaris consortio kładących nacisk na to, że osoba ludzka została stworzona do komunii.
W wydanym w 1988 roku liście apostolskim Mulieris dignitatem św. Jan Paweł II zauważał: „Mężczyzna – mimo całego współudziału w rodzicielstwie – znajduje się jednak »na zewnątrz« procesu brzemienności i rodzenia dziecka i musi pod wielu względami od matki uczyć się swego własnego »ojcostwa«” (18). Ten fragment nawiązuje do Promieniowania ojcostwa, w którym Matka mówi Adamowi: „Promieniowanie ojcostwa przechodzi przeze mnie, oddziaływa na moje macierzyństwo”. W innym miejscu Monika rozważa: „Tak rósł we mnie ojciec poprzez matkę”.
Według Wojtyły ojcostwo nie jest czymś wrodzonym, lecz otrzymanym, przyswojonym dzięki relacji.
Rok po wydaniu Mulieris dignitatem Jan Paweł II napisał w adhortacji apostolskiej Redemptoris custos: „Bóg wezwał św. Józefa, aby służył bezpośrednio osobie i misji Jezusa poprzez sprawowanie swego ojcostwa” (8). Adhortacja uczciła wydanie pierwszej papieskiej encykliki dotyczącej cieśli z Nazaretu, którą to papież Leon XIII wyraźnie rozpoczął nie od samego św. Józefa, lecz od jego relacji z Maryją i Jezusem: „był małżonkiem Maryi i domniemanym ojcem Jezusa Chrystusa. W tym też tkwi przyczyna całej jego godności, świętości i chwały” (Quamquam pluries 3). Koniec wieku XIX widział szerzenie nabożeństwa do św. Józefa i Świętej Rodziny pośród postępującej sekularyzacji. W 1893 roku Leon XIII ustanowił w Kościele święto Świętej Rodziny. Dziesięć lat wcześniej młody architekt Antoni Gaudí przejął kierownictwo nad budową bercelońskiej Sagrada Família – obecnie monumentalnej bazyliki poświęconej Świętej Rodzinie (zob. s. 12).
Jako osoba, która przez wiele lat studiowała myśl św. Jana Pawła II i poświęciła się św. Józefowi, zacząłem doceniać jego idee po zawarciu małżeństwa zeszłej wiosny i powitaniu na świecie pierwszego dziecka, córki. Widok czułości i radości, z jakimi moja żona przeżywa swoje macierzyństwo, pomógł mi zrozumieć znaczenie ojcostwa – jest ono przede wszystkim darem, którego trzeba się z pokorą uczyć. Dary życia i rodzicielstwa nie są czymś, co do nas należy, ale tym, co zostało nam powierzone przez Boga. „Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi” (Ef 3, 14-15). B
Alton J. Pelowski,
Redaktor naczelny

Rycerze Kolumba oraz ich rodziny są zaproszeni do zbliżenia się do Chrystusa poprzez umieszczenie obrazu Jego Serca na honorowym miejscu w swoim domu. W ceremonii intronizacji będzie pomocna książeczka
Rycerzy Kolumba dostępna na stronie kofc.org/sercejezusa .
WYDAWCA
Rycerze Kolumba
WYDAWCA WERSJI POLSKIEJ
KofC Polska Sp. z o.o. ul. Domaniewska 47/10 02-672 Warszawa
NAJWYŻSI FUNKCJONARIUSZE
Patrick E. Kelly
Najwyższy Rycerz
JE abp William E. Lori
Najwyższy Kapelan
Arthur L. Peters
Zastępca Najwyższego
Rycerza
John A. Marrella
Najwyższy Sekretarz
Ronald F. Schwarz
Najwyższy Skarbnik
Anthony R. Picarello Jr. Najwyższy Adwokat
ZESPÓŁ REDAKCYJNY
Alton J. Pelowski
Redaktor naczelny
Matthew Kirby
Andrew J. Matt
Elisha Valladares-Cormier
Cecilia Engbert
Megan Stibley Redaktorzy
Paul Haring Fotoedytor
Angelika Kowalska
Gabriela Kozielska
Jarosław Herman Redaktorzy wersji polskiej

Błogosławiony ks. Michael McGivney (1852-1890) –
Apostole Młodych, Obrońco życia chrześcijańskich rodzin, Założycielu Rycerzy Kolumba, wstawiaj się za nami!
kofc.pl/columbia
ZMIANA ADRESU DOSTAWY, W TYM DO PACZKOMATU: pomoc@kofc.org.pl
Poprzez Eucharystię Chrystus uczy nas, że prawdziwe ojcostwo ma początek w przyjmowaniu i dzieleniu się ofiarną miłością Boga
Najwyższy Rycerz Patrick E. Kelly
POPRZEZ ŚWIĘTOWANIE Bożego Ciała (4 czerwca), uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa (12 czerwca) i Dnia Ojca (23 czerwca) jesteśmy zaproszeni do głębszej refleksji nad miłością Chrystusa objawioną w Eucharystii i odzwierciedloną w powołaniu do ojcostwa. W tym roku, 11 czerwca, amerykańscy biskupi w szczególny sposób zawierzą Stany Zjednoczone Najświętszemu Sercu Pana Jezusa – jest to część szerszych obchodów 250. rocznicy podpisania Deklaracji Niepodległości. Ten oficjalny akt poświęcenia całego narodu Najświętszemu Sercu jest sposobem na powierzenie naszego kraju miłości i przewodnictwu Chrystusa. Według episkopatu USA konsekracja ma „przypomnieć każdemu, że naszym zadaniem jest służyć naszemu narodowi poprzez doskonalenie doczesnego porządku duchem Słowa Bożego”.
Ta idea – „doskonalenie doczesnego porządku duchem Słowa Bożego” – jest trudnym zadaniem. Gdy rozmyślam o czymś tak wielkim, uważam za pomocne pomyślenie o czymś odrobinę bliższym. Święty Jan Paweł II przypominał nam: „Przyszłość ludzkości idzie poprzez rodzinę” (Familiaris consortio 86).
Co wspólnego z rodziną ma nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa? Jak może pomóc nam stawać się lepszymi mężami i ojcami? Wierzę, że odpowiedź sprowadza się do spotykania Chrystusa w Eucharystii i poprzez Eucharystię. Msza Święta daje nam cztery lekcje zasadnicze dla zrozumienia, co to znaczy być ojcem.
Po pierwsze, Msza Święta łączy nas z Sercem Chrystusowym i daje nam prawdziwe serce ojca. Ukazujący ojcowską miłość Chrystus jest naszym najlepszym przewodnikiem, co to znaczy być ojcem i pokazuje, że bycie dobrym ojcem zaczyna się od bycia dobrym synem. Jezus powiedział: „z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który
Mnie posłał” (J 6, 38). Im lepiej pojmujemy, kim jesteśmy jako synowie Boga, tym lepszymi ojcami będziemy dla naszych dzieci.
Po drugie, w liturgii słyszymy głos Ojca – On nas uczy. Podczas czytań słyszymy naszego Ojca Niebieskiego, który nas zachęca, poprawia i instruuje. Widzimy Jezusa dającego przykład, jak powinniśmy działać i myśleć. Uczymy się o wybaczeniu i miłosierdziu. Tak więc Msza Święta objawia znaczenie ojcowskiej miłości we wszystkich jej wymiarach – miłości, do której przeżywania i przekazywania dzieciom jesteśmy wezwani. Trzecią lekcją wynikającą ze Mszy Świętej jest miłość ofiarna. To istota każdej Eucharystii. Nasz Ojciec Niebieski złożył ostateczną ofiarę – swojego jedynego Syna – z miłości do nas. W tym akcie Jezus w pełni uczestniczył. Chrystus pokazał nam, że oddanie swojego życia za innych jest największym darem, jaki można złożyć drugiej osobie. Jako ojcowie jesteśmy wezwani do składania podobnej ofiary – do poświęcania tego, kim jesteśmy i wszystkiego, co mamy – dla dobra naszych żon i dzieci. Każda rodzina potrzebuje mężczyzny gotowego do takiej miłości ofiarnej. Uczymy się jej poprzez ofiarę Chrystusa, jaką spotykamy w Eucharystii. Wreszcie, Msza Święta uczy, że Jezus powierza nam swoją misję i posyła nas w świat. Tak, współcześnie życie jest skomplikowane, ale Bóg działa poprzez swoje stworzenie – i działa przez nas. Jest potężniejszy niż siły kształtujące nasz świat i daje nam zdolność osiągania wielkich rzeczy, jeśli polegamy na nim.
Największa zmiana, jaką możemy uczynić, budując ten świat, sprowadza się do kształtowania naszych dzieci. Eucharystia daje nam siłę, by odpowiedzieć na to wezwanie i formować nasze rodziny – zwłaszcza nasze dzieci –jako uczniów Jezusa Chrystusa.
Nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa nie jest skomplikowane. W gruncie rzeczy oznacza posiadanie osobistej relacji z Chrystusem. A najlepszym sposobem na pogłębienie tej relacji jest Eucharystia, gdzie Chrystus uczy nas kochać swoim własnym sercem.
Vivat Jezus!

Ukazujący ojcowską miłość Chrystus jest naszym najlepszym przewodnikiem, co to znaczy być ojcem i pokazuje, że bycie dobrym ojcem zaczyna się od bycia dobrym synem.
W czasach pogłębiających się podziałów i braku zaufania prawdziwy patriotyzm wzmacnia obywatelską wspólnotę, strzeże godności każdego człowieka i służy dobru wspólnemu
Najwyższy Kapelan Arcybiskup William E. Lori
W PRZYSZŁYM MIESIĄCU Stany Zjednoczone będą obchodzić 250. rocznicę ogłoszenia Deklaracji Niepodległości. Dla wielu będzie to chwila patriotycznego uniesienia. Dla wszystkich powinien to być moment łaski i odpowiedzialności.
Jako Rycerze Kolumba jesteśmy patriotami. Kochamy nasze ojczyzny, a wielu Braci oddało życie w obronie swoich krajów. Patriotyzm jest wpisany w samą istotę naszego Zakonu. Nieprzypadkowo Czwarty Stopień nosi nazwę „Stopnia Patriotycznego”.
Jednak nasz patriotyzm nie jest ślepy. Świętując 250. rocznicę, dziękujemy Bogu za to, co w Ameryce szlachetne, nie zapominając zarazem o tym, co bolesne i niedoskonałe.
Deklaracja Niepodległości głosiła, że wszyscy ludzie zostali stworzeni jako równi i obdarzeni przez Stwórcę niezbywalnymi prawami. Dwa i pół wieku później wciąż nie zawsze potrafimy sprostać temu ideałowi. Przez pokolenia wielu ludzi było tych praw pozbawionych, a niektórzy wciąż są ich pozbawieni.
Być może najbardziej bolesne są nasze głębokie podziały. Nasza kultura polityczna jest poraniona. Dyskurs publiczny jest bardziej zajadły niż kiedykolwiek, a w powietrzu wisi zagrożenie przemocy politycznej. Zaufanie do instytucji i osób sprawujących władzę nigdy nie było tak niskie. Nierzadko polityka przypomina raczej spektakl niż sprawne rządzenie, jest bardziej walką o władzę niż obroną ludzkiej godności i częściej dążeniem do partyjnych zwycięstw niż troską o dobro wspólne.
W konsekwencji nasza jedność narodowa jest zagrożona. Straciliśmy umiejętność kulturalnego dyskutowania o różnicach oraz budowania obywatelskiej wspólnoty. Dziś od każdego wymaga się opowiedzenia po jednej ze stron – identyfikacji jako demokrata lub republikanin, zanim określi się jako Amerykanin, a nawet jako katolik. Utraciliśmy zdolność słuchania, empatii i wspólnego podążania jako „jeden naród pod Bogiem”.
Patriotyzm nie zamyka oczu na niedoskonałości narodu. Jednak patrioci nie ograniczają się jedynie do narzekania na to, co złe. Prawdziwy
patriotyzm skłania nas do troski o to, by nasza ojczyzna stawała się lepsza – by naprawiać to, co niedomaga, odbudowywać rozbity system i porwane więzi społeczne, poczynając od rodziny, a także odzyskiwać nasze najwznioślejsze ideały – nade wszystko godność osoby ludzkiej na każdym etapie życia, od poczęcia aż po naturalną śmierć. Co więc możemy zrobić?
Jako Rycerze Kolumba i patrioci czyńmy to, co zawsze do nas należy: urzeczywistniajmy w życiu Zasady naszego Zakonu – Miłosierdzie, Jedność i Braterstwo.
Miłosierdzie przybiera wiele form: to karmienie głodnych, otaczanie opieką wdów, sierot i odrzuconych. Oznacza także umiejętność słuchania innych, rozeznawania tego, co dobre, oraz gotowość do wspólnego podążania jedną drogą. Nie oznacza to porzucenia prawdy – oznacza raczej, że prawda i miłosierdzie idą razem. Oznacza to również wyjście poza własną strefę komfortu i spotkanie z tymi, z którymi się nie zgadzamy – nie jako z przeciwnikami, lecz jako z osobami stworzonymi na obraz Boga. Jedność wymaga odpowiedzialności. Jesteśmy powołani do budowania jedności w Kościele, ponieważ Jezus modlił się o to, aby Jego uczniowie stanowili jedno. Bądźmy także budowniczymi jedności w szerszej przestrzeni życia społecznego, uznając uprawnioną różnorodność i szanując człowieczeństwo tych, z którymi się nie zgadzamy. Braterstwo i przyjaźń idą ze sobą w parze. Ponieważ łączy nas wspólne człowieczeństwo, jesteśmy wezwani do wyciągania ręki ku potrzebującym. Pragniemy także tworzyć kulturę wzajemności, opartą zarówno na dawaniu, jak i przyjmowaniu, wspierając się wzajemnie jako ludzie wierzący i obywatele.
W bł. Michaelu McGivneyu dostrzegamy kapłana, który wiedział, że naśladowania Chrystusa nie można oddzielić od budowania wspólnot, gdzie chroniona jest godność człowieka i podtrzymywana nadzieja. Przypomina nam, że miłość do ojczyzny i miłość do bliźniego nie są dla siebie wrogami, lecz towarzyszami zakorzenionymi w Ewangelii. B

Bądźmy
budowniczymi jedności w szerszej przestrzeni życia społecznego, uznając uprawnioną różnorodność i szanując człowieczeństwo tych, z którymi się nie zgadzamy.
„Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” (Ewangelia z 28 czerwca, Mt 10, 38)
Nasza upadła ludzka natura niesie ze sobą cierpienie i próby. Jak mówi Pismo Święte, bycie uczniem Chrystusa oznacza chętne noszenie własnych krzyży. Jeśli pozostaniemy wierni Bogu, On da nam siłę do przetrwania wszelkich prób, a jeśli przyjmiemy swoje cierpienie i złączymy je z Męką Chrystusa, może stać się ono drogą odkupienia. Nie oznacza to, że nie powinniśmy podejmować kroków, by łagodzić cierpienie, ale że jesteśmy wezwani, by z odwagą nieść własne krzyże – nawet jeśli będziemy za to prześladowani – i w ten sposób uczestniczyć w zbawczym dziele Chrystusa.

Wyzwanie: W tym miesiącu wzywam was do codziennej modlitwy Koronką do Miłosierdzia Bożego z intencją zjednoczenia się w codziennym cierpieniu z Męką Chrystusa, a także w solidarności z chrześcijanami prześladowanymi na całym świecie.
Wszystkie wyzwania znajdziesz na stronie: kofc.pl/wyzwanie
Święty José Gregorio
Hernández Cisneros
(1864-1919)
GDY 27-LETNI José Gregorio Hernández Cisneros powrócił z Europy do swojej rodzinnej Wenezueli, utworzył trzy katedry medyczne. Choć pochodził z wyższych warstw społecznych, niezwykle ważni byli dla niego ubodzy: „Nie będę im odmawiał konsultacji i nie będę ich zmuszał, by tłumaczyli się przede mną, że nie mają pieniędzy” – mawiał. „Bóg nam dopomoże”.
Hernández, pochodzący z andyjskiej wioski Isnotú, chciał początkowo zostać księdzem, ale za namową rodziny poszedł na studia medyczne. Po uzyskaniu tytułu kontynuował studia w Paryżu i Berlinie, gdzie znany był z inteligencji i prawości. Po powrocie do Caracas nauczał i praktykował medycynę, każdy dzień zaczynając Mszą Świętą, a każdy wykład – znakiem krzyża. Jako tercjarz franciszkański prowadził darmowe konsultacje dla ubogich pacjentów i opłacał ich recepty z własnej kieszeni. Zyskał w ten sposób przydomek „lekarza ubogich”. W 1908 r. Hernández wstąpił do klasztoru kartuzów nieopodal Lukki we Włoszech, lecz po dziewięciu

miesiącach powrócił do Wenezueli ze względu na zły stan zdrowia. Dwukrotnie próbował rozpocząć studia w seminarium – najpierw w Caracas, a potem w Rzymie – lecz ostatecznie jego marzenie o kapłaństwie pozostało niespełnione. Poświęcił się medycynie, przyczyniając się do rozwoju immunologii i bakteriologii, był także pionierem diagnostyki laboratoryjnej oraz opiekował się pacjentami w czasie pandemii grypy hiszpanki w 1918 roku. 29 czerwca 1919 Hernández został potrącony przez samochód zaraz po wyjściu z apteki, gdy niósł leki jednemu ze swoich pacjentów. Po otrzymaniu sakramentu namaszczenia zawołał: „Najświętsza Maryjo Panno”, po czym zmarł. Miał 54 lata. Papież Leon XIV kanonizował go w 2025 roku. Jego wspomnienie obchodzone jest 26 października. B
Kalendarz liturgiczny Intencje modlitewne Ojca Świętego
1 cze św. Justyna, męczennika
3 cze św. Karola Lwangi i Towarzyszy
4 cze uroczystość Najświętszego
Ciała i Krwi Chrystusa
5 cze św. Bonifacego
8 cze św. Jadwigi Królowej
11 cze św. Barnaby, apostoła
12 cze uroczystość Najświętszego
Serca Pana Jezusa
13 cze Niepokalanego Serca NMP
17 cze św. Brata Alberta
24 cze uroczystość narodzenia
św. Jana Chrzciciela
29 cze uroczystość Świętych Apostołow
Piotra i Pawła

Módlmy się, aby sport był narzędziem pokoju, spotkania i dialogu między kulturami i narodami oraz promował takie wartości jak szacunek, solidarność i rozwój osobisty.



TEJ WIOSNY Rycerze Kolumba wzięli udział w marszach i wiecach w obronie życia organizowanych na całym świecie. Zgodnie z ruchem wskazówek zegara, od góry po lewej: Korpus Reprezentacyjny Stopnia Patriotycznego prowadzi uczestników marszu obok Wzgórza Parlamentarnego podczas 29. Krajowego Marszu dla Życia w Ottawie (Ontario), 13 maja. To największa doroczna manifestacja w obronie życia w Kanadzie. Wydarzenie przyciągnęło tysiące uczestników z całego kraju. • Rycerze z rad w całym Meksyku uczestniczą w dorocznym krajowym Marszu dla Życia, idąc wraz z ponad 2 tys. osób przez centrum miasta Meksyk, 25 kwietnia. Marsz odbywa się co roku w okolicach rocznicy dekryminalizacji aborcji przez władze stolicy Meksyku. • Rycerze biorą udział w Marszu dla Życia diecezji Balanga w Bataan (Luzon Północny), 7 marca – to jeden z kilku marszów w obronie życia na Filipinach, w których uczestniczą setki Rycerzy z każdej z czterech jurysdykcji tego kraju B
RYCERZE KOLUMBA znaleźli się w koalicji 18 organizacji i naukowców, w tym głównych stowarzyszeń strażackich i policyjnych, które złożyły opinie amicus curiae w Sądzie Najwyższym Stanu Massachusetts w sprawie ochrony wolności miasta Quincy do wzniesienia posągów św. Michała Archanioła i św. Floriana dla uczczenia tamtejszych strażaków i funkcjonariuszy policji. W ubiegłym roku Amerykańska Unia Wolności Obywatelskich (ACLU) pozwała miasto i burmistrza Thomasa Kocha w imieniu mieszkańców sprzeciwiających się planowi zainstalowania trzymetrowych posągów św. Floriana i św. Michała na fasadzie nowej komendy i uzyskała tymczasowy nakaz wstrzymania montażu. 6 maja Sąd Najwyższy Stanu Massachusetts wysłuchał argumentów obu stron. Według Becket Fund for Religious Liberty, pełnomocnika miasta Quincy, św. Michał i św. Florian od dawna służą
jako symbole służb porządkowych i straży pożarnej. Ich wizerunki – lub symbole, takie jak krzyż św. Floriana – pojawiają się na mundurach i budynkach użyteczności publicznej w USA oraz na całym świecie. Są używane przez policjantów oraz strażaków bez względu na przynależność religijną. W opinii Rycerzy przywołano wieloletnie więzi Zakonu ze środowiskiem służb ratunkowych, w tym stypendia dla dzieci strażaków i funkcjonariuszy policji, którzy zginęli na służbie, pomoc finansową dla rodzin dotkniętych atakami terrorystycznymi z 11 września, Niebieskie Msze organizowane przez rady lokalne oraz działania pomocowe podejmowane po katastrofach wspólnie ze służbami ratunkowymi. „Policjanci i strażacy – z których tak wielu to nasi Bracia Rycerze lub ich współpracownicy – nie powinni być skazani na środowisko pracy całkowicie odarte z religii” – czytamy w opinii. B

Rosyjsko-amerykański rzeźbiarz Sergey Eylanbekov w swoim studiu w Pietrasanta we Włoszech pracuje nad posągiem św. Michała Archanioła na zamówienie miasta Quincy w stanie Massachusetts.

FUNDACJA PATH TO PEACE FOUNDATION, wspierająca Stałą Misję
Obserwacyjną Stolicy Apostolskiej przy ONZ, 18 maja w Nowym Jorku uhonorowała Rycerzy Kolumba oraz Najwyższego Rycerza Patricka Kelly’ego Nagrodą Path to Peace za rok 2026. To wyróżnienie, wręczone przez abpa Gabriele Caccię – nuncjusza apostolskiego w Stanach Zjednoczonych i byłego stałego obserwatora Watykanu przy ONZ – stanowi uznanie dla wybitnej służby Zakonu na rzecz pokoju.
„W imieniu Rycerzy Kolumba dziękuję za tę zaszczytną nagrodę. Stanowi ona odzwierciedlenie trudu, jaki 2,2 miliona naszych członków podejmuje na całym świecie” – powiedział Najwyższy Rycerz Patrick Kelly. „Prawdziwy pokój zależy od uznania, że wszyscy zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże. Miłosierdzie jest sposobem, w jaki żyjemy tą prawdą. To właśnie poprzez miłosierdzie sprawiamy, że nasze głoszenie godności drugiego człowieka staje się rzeczywistością”. B
Wystawy przybliżają rolę Rycerzy w historii USA

DWIE NOWE WYSTAWY w Centrum Pielgrzymkowym bł. Michaela McGivneya w New Haven w stanie Connecticut ukazują relację Zakonu z historią Ameryki. Ekspozycja W Bogu pokładamy ufność: Rycerze Kolumba i „amerykańskie doświadczenie” (zdjęcie powyżej), którą można oglądać do 5 września 2027 roku, analizuje, jak historia USA wpłynęła na założenie i rozwój Zakonu jako instytucji o zasięgu globalnym. Podkreśla również wkład Rycerzy w amerykańskie społeczeństwo poprzez zasady Miłosierdzia, Jedności, Braterstwa i Patriotyzmu.
Wystawa Ameryka w obrazkach: okładki „Columbii”, otwarta do 6 września, prezentuje oryginalne grafiki oraz studia okładek miesięcznika Rycerzy Kolumba z lat 50. i 80. XX wieku. B
PIERWSZA GRUPA absolwentów McGivney Fellowship zakończyła dwuletni cykl formacji do przywództwa Mszą Świętą 2 maja w kościele NMP w New Haven w stanie Connecticut.
McGivney Fellowship to elitarny program formacji liderów przeznaczony dla Rycerzy wyróżniających się dojrzałością duchową i potencjałem przywódczym. Dzięki comiesięcznym sesjom formacyjnym, wspólnej lekturze i rozmowom prawie 50 mężczyzn zostało uformowanych w duchu zasad chrześcijańskiego przywództwa, które zostaną wprowadzone w radach, parafiach, rodzinach i pracy zawodowej nowych przywódców.
Najwyższy Rycerz Patrick Kelly, który wygłosił przemówienie na zakończenie programu, pochwalił absolwentów za zaangażowanie i zachęcił, by wytrwale realizowali swoje powołanie do przywództwa. „Żyjemy w czasach gwałtownego spadku zaufania do instytucji. Wierzę jednak głęboko, że dzięki temu programowi formacyjnemu jesteście teraz odpowiednio wyposażeni, aby stać się liderami, których potrzebujemy, wskazującymi drogę w świecie, w którym tak wielu ludzi wydaje się zagubionych i pozbawionych kompasu” –powiedział Najwyższy Rycerz. B

Najwyższy Rycerz Patrick Kelly (pierwszy rząd, drugi od prawej) wraz z absolwentami McGivney Fellowship przed kościołem NMP w New Haven (Connecticut), po Mszy św. 2 maja.
PRZYWÓDZTWO W WIERZE
William Edmund Fahey

Może was zadziwić, jaka cnota według tradycji jest najważniejsza dla liderów –to pobożność. W okresie klasycznym bycie pobożnym mężczyzną oznaczało gotowość do poświęcenia wszystkiego dla dobra ojczyzny obejmującej zarówno ludzi (zwłaszcza rodzinę), jak i naturalne bogactwo oraz dziedzictwo kulturowe. Eneasz, bohater eposu Wergilusza Eneida, był znany z pobożności. Zmagał się z pokusami i przechodził próby jak każdy człowiek, lecz ostatecznie zwyciężył i dał swojemu ludowi kraj, gdy wszystko wydawało się stracone.
Dziś słowo „pobożność” zatraciło swoje cywilne znaczenie i łączymy je ze starszymi kobietami w kościele. Proponuję nowe wyrażenie: „krytyczny patriotyzm”. Nie mam na myśli szorstkości ani kąśliwości, ale niezachwianą decyzję, by trwać przy tym, co dobre, słuszne i sprawiedliwe.
Charles Carroll, jedyny katolik, jaki podpisał Deklarację Niepodległości, uosabiał krytyczny patriotyzm. Chociaż nie palił się, by dołączyć do rewolucji, kochał Maryland i dopiero rozwijającą się republikę – przewodził swojemu stanowi oraz narodowi z wiarą i rozsądkiem moralnym.
Święty Tomasz Morus (żyjący 250 lat wcześniej) chyba najwyraźniej uosabiał tę cnotę. Jego ostatnie słowa brzmiały: „Umieram jako dobry sługa króla, ale przede wszystkim sługa Boga”. B — Prof. William Edmund Fahey od 2009 roku jest rektorem Thomas More College of Liberal Arts w Merrimack w New Hampshire. Należy do rady 17027 im. św. Stanisława w pobliskiej Nashua.
Gdy w rodzinie emocje biorą górę, dobrze mieć plan na obniżenie temperatury
Jack Calcutt
„ODDAWAJ! Mówię do ciebie! To moje!” – wykrzykuje nasz ośmioletni syn z pokoju, który dzieli ze starszymi braćmi. Rozchodzi się – jeśli jeszcze się nie domyśliliście – o przygotowania do wyjścia na niedzielną Mszę. Nasza rodzina chce dzień święty święcić, ale sytuacja potrafi się zmienić w trakcie prysznica taty.
„Nie cierpię tego! Wynoś się!”. Krzyki stają się coraz głośniejsze, więc chwytam szlafrok i biegnę korytarzem – w samą porę, by rozplątać kłębowisko ludzi, ubrań i jakiegoś nieistotnego przedmiotu, który stał się równie pożądany co Jedyny Pierścień, „Jeden, by wszystkimi rządzić”.
Kusi mnie, by zareagować z tą samą energią: „Przestańcie się wygłupiać –spóźnimy się! Oddajcie mi to!”. Ale to nie działa. Po surowych upomnieniach i szybkim wyjściu zaczyna się kłótnia o to, kto dostał „skarb” skonfiskowany przez tatę-glinę. Mama-glina jest nie lepsza. „Zrobili to już po raz czwarty w tym tygodniu” jakoś nie skłania do skruchy, której oczekujemy.
Negatywne słowa i emocje wywołują skutek odwrotny od zamierzonego, który sprawia, że wyjście na czas na Mszę Świętą (lub gdziekolwiek) staje się prawie niemożliwe. Zamiast spokoju i skupienia, zapiętych guzików i zawiązanych sznurowadeł, dostajemy krzyk, gniew i płacz.
Po wielu błędach wspólnie z żoną zaczęliśmy stosować trzy proste strategie, które zwiększają szansę, że zdążymy zająć miejsca w ławce, zanim ruszy procesja.
Zajmij się przede wszystkim sobą. Łatwiej będzie pomóc i uniknąć przy tym konfliktu, jeśli nie będziemy robić dziesięciu rzeczy naraz i zajmiemy się sobą, zanim skierujemy uwagę na dzieci.

Bądź obecny. Wybierz jedną osobę i skup się na waszej więzi. Najlepsza interwencja jest relacyjna. Zaczyna się od miłości: przytulenia, pocieszenia, przypomnienia o celu, pomocy w wytropieniu zaginionej skarpetki czy zawiązaniu krawata. Od najmłodszych do najstarszych. Pomoc należy się najbardziej potrzebującym. Gdy najmłodsze dzieci są już upchnięte w samochodzie i wesoło siorbią ze swoich bidonów, przestają być nieprzewidywalne czy stanowić łatwy cel dla swojego brojącego rodzeństwa. O ironio, ta „pozytywna energia”, która umożliwia nam szybsze wyjście z domu, jest po prostu owocem tego, że nasza rodzina uczy się miłości pod presją. Jezus błaga, abyśmy kochali bliźniego jak siebie samego i służyli Mu poprzez posługiwanie najmniejszym spośród nas. Gdy nauczymy się lepiej odpowiadać na to wezwanie w naszej rodzinie, zaczniemy bardziej kochać Go w Eucharystii – a nawet zdążać na Mszę. B
JACK CALCUTT jest członkiem rady 4254 im. Niepokalanego Serca NMP w Topece w stanie Kansas, gdzie mieszka z żoną Katie Scarlett i dziewięciorgiem dzieci.
Tomasz Adamski MODLITWA,
Rycerstwo dało mi bardzo dużo. Jedną z najważniejszych rzeczy, które otrzymałem, jest wspólnota ludzi, którzy nie są mi obojętni. Mężczyźni, których widzę na spotkaniach rady albo w czasie różnych inicjatyw lokalnych czy rejonowych, stają mi się bliscy. I czuję wielką radość, gdy mogę ich wesprzeć, nawet czymś tak prostym jak rozmowa lub modlitwa. Jestem świadomy, że złączyło nas braterstwo. Gdyby nikt nie pociągnął nas ideami ks. McGivneya, dziś mijalibyśmy się na ulicy, nie wiedząc, że możemy naprawdę coś dla siebie znaczyć. To wielka nauka o wartości „kultury zapraszania”.
„Jeden drugiego brzemiona noście” – polecał Galatom św. Paweł (Ga 6, 2). Tkwi w tych słowach niezwykła lekcja wspólnotowości – bo jeśli sami się izolujemy, skazujemy się na samotność i nie dajemy innym szansy spełnić tego polecenia. A jednocześnie kiedy my sami nie zapraszamy kolejnych mężczyzn do naszej wspólnoty wiary, odmawiamy im szansy, by otrzymali naszą pomoc.
To właśnie jeden z powodów, dla których inicjatywa Cor jest otwarta na wszystkich mężczyzn. Bo Cor to w zasadzie kolejna posługa Rycerzy dla parafii. Posługa inna, bo otwierająca szansę na pogłębione relacje w epoce wielkiej samotności, ale też taka jak wszystkie inne – pokazująca, że Rycerze docierają ze swoim zaproszeniem „na peryferia”.
Rycerze Kolumba są żywą wspólnotą, w której żyłach płynie prawdziwe

braterstwo. Braterstwo, którym jesteśmy złączeni, a nie zmęczeni. I dlatego nie potrafimy – i nie chcemy – przestać się nim dzielić.
Po więcej informacji wejdź na kofc.pl/cor B
— Tomasz Adamski jest członkiem rady 16650 w Krakowie i administratorem inicjatywy Cor w Polsce.
Dzieci, dalekie od bycia przeszkodą, w nieoczekiwany sposób służą pogłębieniu miłości małżeńskiej
Philip Kosloski
GDY PARA udziela sobie ślubu, staje przed decyzją, czy przyjmie z miłością dzieci otrzymane od Boga. Obecnie wielu młodych ludzi waha się przed tym w obawie, że potomstwo negatywnie wpłynie na ich związek. Myślą, że dzieci w pewien sposób osłabią ich relację, przygaszając miłość, która pierwotnie połączyła tych dwoje. Bez wątpienia potomstwo nadaje małżeńskiemu życiu nową dynamikę. Prawda jednak jest taka, że dzieci wręcz zbliżają do siebie męża i żonę oraz łączą ich więzią silniejszą niż wcześniej. Są błogosławieństwem, które raczej pomaga małżeństwu niż stanowi dla niego przeszkodę.
Jednym ze sposobów, w jakie dzieci pogłębiają miłość małżeńską, jest to, że skłaniają rodziców do dokonywania świadomych wyborów, by spędzać czas razem. Na początku małżeństwa ja i moja żona mieliśmy pięcioro dzieci, najstarsze w wieku 5 lat. Takie maluchy wymagają ogromnie wiele czasu i uwagi, dlatego często padaliśmy z nóg, wyczerpani codzienną bieganiną.

Mimo to potraktowaliśmy nasze małżeństwo jako priorytet i każdego dnia wydzielaliśmy sobie szczególny czas spędzany razem, służący pogłębieniu naszej relacji. Po prostu musieliśmy być świadomi tego, co chcemy z nim zrobić – w innym razie łatwo zagarnęłyby go potrzeby naszych dzieci. Naszą więź pomogły także umocnić cotygodniowe randki z dala od maluchów, przypominające, że jeśli nasza rodzina ma dobrze się rozwijać, nasze małżeństwo musi być silne jak nigdy wcześniej.
Być może niektórych ludzi to zaskoczy, ale miłość małżeńska pogłębia się wraz z upływem czasu. Dziś kocham moją żonę bardziej niż w dniu naszego ślubu. Dzieci są ważnym składnikiem tego równania, bo połączyły nas w sposób, jakiego wcześniej nie potrafiłbym sobie wyobrazić. B
PHILIP KOSLOSKI pisze dla „Aletei”, jest założycielem Voyage Comics. Mieszka z żoną Maggie i sześciorgiem dzieci w Wisconsin Rapids w stanie Wisconsin, gdzie należy do rady 1558 im. ks. Redinga.

Kościół obchodzi setną rocznicę śmierci Czcigodnego Sługi Bożego Antoniego Gaudiego, która zbiega się z zamknięciem ważnego etapu prac nad Bazyliką Sagrada Família
Pielgrzymi przechodzący 3 lutego pod rozgałęziającymi się kolumnami i witrażami Bazyliki Sagrada Família w Barcelonie. To najsłynniejsza budowla miasta i najwyższy kościół na świecie. • U góry po prawej: Najwcześniejsza znana fotografia Antoniego Gaudíego, 1878 r.


Nie wiem, czy nadaliśmy tytuł szaleńcowi czy geniuszowi” – miał stwierdzić Elias Rogent, dyrektor Escola Tècnica Superior d'Arquitectura w Barcelonie, po tym, jak 26-letni Anotni Gaudí otrzymał swój dyplom w 1878 roku. „Czas pokaże”.
Czas wydał jednoznaczny werdykt nie tylko geniuszowi Gaudíego, ale też jego nierozerwalnym więziom z wiarą katolicką. Spójność wizji artystycznej i przekonania religijnego dała początek Bazylice Sagrada Família (Świętej Rodziny) – majestatycznej „Biblii w kamieniu”, która jako jeden z najsłynniejszych kościołów na świecie przyciąga co roku miliony odwiedzających.
10 czerwca papież Leon XIV odprawił w bazylice Mszę Świętą z okazji stulecia śmierci Gaudíego. Ojciec Święty pobłogosławił także nowo ukończoną, centralną wieżę Jezusa Chrystusa, dzięki której Sagrada Família jest obecnie najwyższym kościołem na świecie. Uroczystość miała miejsce nieco ponad rok po tym, jak papież Franciszek ogłosił Gaudíego Czcigodnym Sługą Bożym, gdy uznał heroiczność jego cnót i postawił kolejny krok na drodze do kanonizacji architekta.
Gaudí, urodzony w 1852 roku w przemysłowym mieście Rues w Katalonii na północnym wschodzie Hiszpanii, od młodości przejawiał zainteresowanie rzemiosłem, przyrodą i grą śródziemnomorskiego światła. W dzieciństwie kruche zdrowie często zmuszało go do pozostawania w domu, co wyostrzyło jego uważność na naturę, która miała potem zdefiniować jego architekturę. „Udawało mi się uchwycić najczystsze i najpiękniejsze obrazy przyrody” –wspominał po latach. „Przyrody, która zawsze jest moją nauczycielką”.
Gaudí, jako gorliwy katolik codziennie przystępujący do komunii, uważał, że piękno powinno zwracać ludzką duszę ku Bogu. Gdy przejął budowę Kościoła Sagrada Família w 1883, rok po rozpoczęciu robót, rozwinął wyjątkowy architektoniczny język łączący symbolikę biblijną, inspiracje gotykiem i formy zaczerpnięte wprost ze stworzenia. Fasady bazyliki przyozdobione są zwierzętami, roślinami, świętymi i scenami biblijnymi, wewnątrz zaś rozgałęziające się filary i kolumny skąpane w zmieniających się barwach przypominają świetlisty las.
Poeta Joan Maragall tak wspominał Gaudiego opisującego światło w kościele: „Powiedział nam, że w górnej części kościoła będą liczne otwory, które o zachodzie wpuszczą promienie słońca i wszystko będzie skąpane w świetle, ale bez jasnego wskazania, skąd się ono bierze. »Jak w lesie, zupełnie jak w lesie«, powtarzał w błogim, pogodnym uniesieniu wizjonera”.
Święty Jan Paweł II odwiedził kościół w 1982 roku, gdy był on jeszcze powszechnie znany jako Świątynia Pokutna Świętej Rodziny. Papież Benedykt XVI konsekrował go w 2010 roku i zarazem podniósł do godności bazyliki mniejszej. Dziś Sagrada Família, wraz z sześcioma innymi barcelońskimi budynkami projektu Gaudíego, jest obiektem Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.
W homilii podczas uroczystości konsekracji papież Benedykt tłumaczył, że Gaudí chciał zjednoczyć „trzy księgi, które były dla niego duchowym pokarmem: księgę przyrody, księgę Pisma Świętego i księgę liturgii”. W Sagrada Família stały się one kamieniem, szkłem i światłem.
Gaudí poświęcił ostatnie 12 lat swojego życia na pracę wyłącznie nad projektem i budową bazyliki. „Jedynie kościół jest

godzien reprezentować duszę narodu” – powiedział – „religia bowiem jest dla człowieka najważniejszą rzeczywistością”.
Gdy abp Francesco Ragonesi, nuncjusz apostolski w Hiszpanii, odwiedził Sagrada Família w 1915 roku, na widok postępującej budowy arcydzieła miał powiedzieć Gaudíemu: „Jest pan Dantem architektury”.
Podobnie jak Boska komedia dzieło Gaudiego ożywiane jest przez miłość Trójjedynego Boga – miłość odzwierciedlaną w Sagrada Família przez życie Świętej Rodziny. Ta wizja nadała kształt sztuce Gaudiego, jego wierze i radosnej świadomości powołania. Ponoć powiedział kiedyś: „Moje nazwisko pochodzi od łacińskiego gaudere, czyli »cieszyć się«”. B

Światła oświetlają fasadę Męki
Pańskiej podczas prezentacji opowiadającej o pasji i śmierci
Chrystusa, która odbyła się 29 marca, w Niedzielę Palmową. • U góry: Cztery z osiemnastu wież zdobiących bazylikę zwieńczonych charakterystycznymi mozaikami, w tle Barcelona.

Dziedzictwo architektoniczne Antoniego Gaudíego, jakie wieńczy Bazylika Sagrada Família, jest niekończącą się rozmową z Bogiem, naturą i drugim człowiekiem
Chiara Curti
Zwyczajowo architekt jest oceniany na podstawie zdolności wydobywania piękna z materii. Ten obraz jest tak sugestywny, że nawet opisy stworzenia świata przedstawiają
Boga jako architekta. Na przykład św. Tomasz z Akwinu wykorzystał tę metaforę w Sumie teologicznej: „[rzeczy stworzonet] są wiernym odbiciem idei, jakie Bóg powziął o nich w swoim umyśle; tak jak dom materialny już zbudowany jest odbiciem pomysłu domu, jaki architekt powziął w swoim umyśle”.
Jak jednak rozumieć fakt, że Czcigodny Sługa Boży Antoni
Gaudí – architekt, którego pracę przenikała głęboka wiara –postrzegał swój fach w oderwaniu od tego obrazu o stwarzaniu doskonałości z nicości?
„Nie buduję Bazyliki Sagrada Família – to ona buduje mnie” – mówił o swym największym dziele, któremu poświęcił 12 ostatnich lat życia. „Nie chciałbym zakończyć tej pracy, ponieważ nie byłoby to stosowne”.
Dla tych, którzy znali Gaudíego, cudowna struktura bazyliki była owocem poszukiwania prawdy – w życiu, w wierze i w architekturze.
„Wierzycie, że mężczyzna, który spędza połowę swojego życia, tworząc wolno – niemal rozpaczliwie wolno – wyjątkowe dzieło, kieruje się wyłącznie jakąś zagorzałą wyobraźnią, której nie przewodzi czyste i jasne poznanie?” – pytał Isidore Puig Boada, uczeń Gaudíego pełniący funkcję kierownika budowy
Sagrada Família. „Trzydzieści jeden lat nauki, nieustannych wysiłków »kumulowania energii«, jak mówił, zaowocowało cudem, który podziwiamy dzisiaj”.
W POGONI ZA NAJWYŻSZĄ IDEĄ
Można spoglądać na karierę architektoniczną Gaudíego jako na długie przygotowania do budowy Sagrada Família. „Spójność jego prac nie powinna nas dziwić, bo każda z nich była pomyślana jako studium przeznaczone do Kościoła Świętej Rodziny, dzieła jego życia” – powiedział Lluís Bonet i Garí, uczeń Gaudíego, który pomógł w ocaleniu modeli architektonicznych swojego mistrza przed anarchistami w czasie hiszpańskiej wojny domowej.
Wiele dzieł Gaudíego – od spółdzielni robotniczej z Mataró, pierwszego większego zlecenia, po Casa Milà, ostatnią prywatną rezydencję, jaką zaprojektował – pozostało niedokończonych albo finalizowali je inni architekci.
Był jednak jeden projekt, który Gaudí zaprojektował i zrealizował – szkołę Sagrada Família, mały budynek przeznaczony dla
Powyżej: Antoni Gaudí (trzeci od lewej), abp Francesco Ragonesi (w środku), nuncjusz apostolski w Hiszpani, oraz bp Enrique Reig y Casanova, metropolita Barcelony, podczas wizyty w Sagrada Família, 2 lipca 1925 r.
dzieci pracowników budowy – w miejscu, w którym ewentualna rozbudowa kościoła mogłaby wymagać późniejszej rozbiórki. (Zamiast tego uszkodzony w trakcie hiszpańskiej wojny domowej budynek przeniesiono).
W wielu przypadkach to przemyślane, niespieszne tempo pracy Gaudíego było przyczyną niedokończenia projektów.
„Pomimo niezwykłej wizji to on – człowiek, który z największą łatwością potrafił improwizować – niestrudzenie tworzył i przerabiał swoje projekty, nieustannie poszukując rozwiązań, dążąc do harmonii i coraz bardziej zbliżając się do doskonałości najwyższej idei” – powiedział Domènec Sugrañes, którego Gaudí pod koniec życia wyznaczył na następnego budowniczego Sagrada Família. „Właśnie dlatego zbudował zaledwie kilka budynków, choć ich jakość i nieskazitelność z nawiązką to rekompensują”.
Budynki Gaudíego przywodzą na myśl celowo niedokończoną serię rzeźb Michała Anioła Niewolnicy – jej postacie wyglądają, jakby walczyły, próbując wyrwać się z bloków marmuru, z których je wyrzeźbiono. Gaudí, podobnie jak Michał Anioł, potrafi przekroczyć swoje dzieło, konfrontować je i przyjmować jego niekompletność, wyrażając w ten sposób głębszą ideę dotyczącą tworzenia, zmiany i relacji Boga z człowiekiem.
Według Gaudíego dzieło sztuki należy do Boga i, co za tym idzie, jest nieukończone. Mężczyzna został wybrany przez Boga na współpracownika w nieustającym dziele tworzenia.
siłę swych mięśni, zaczynał ochoczo uderzać młotem o kowadło, mocno i zaciekle” – wspominał rzeźbiarz Ricard Opisso. Mimo wymagającej wizji Gaudí nie miał sztywnego planu pracy rzemieślników i rzeźbiarzy – dawał im pewną wolność wykonania. Bronił godności robotników w czasach, gdy fabryki narzucały trudne warunki, a pracownicy tracili z oczu znaczenie tego, co robią.
Jego wykłady poświęcone metodom budowania, materiałom i inżynierii stały się tak popularne, że w piwnicy Casa Milà urządzono salę mogącą pomieścić widownię składającą się z robotników (tych pracujących z Gaudím, jak również na innych placach budowy), młodych architektów oraz innych zainteresowanych. Nawet to nie wystarczało – tłumy wylewały się na ulicę, świadcząc w ten sposób o ogromnej popularności Gaudíego. Obecnie możemy dostrzec kilka podobieństw naszych i tamtych czasów. Rewolucja przemysłowa przyspieszyła tempo życia, jeszcze bardziej zintensyfikowane wiekiem cyfrowym, a postęp technologiczny nadal kształtuje tak ludzkie tworzenie, jak i destrukcję. W takim świecie przykład Gaudíego uczy budowania pokoju. Katalończyk wskazywał światu, w którym inspirujemy się dziełami innych osób, wolność wykonania i przede wszystkim niespoglądania na siebie jako na właściciela dzieła, ale raczej jak na jego sługę.

Środkowa wieża Jezusa Chrystusa z krzyżem zainstalowanym 20 lutego wznosi się nad Bazyliką Sagrada Família na wysokości 172,5 m.
„Zmienna jasność jego wizji dawała mu pełną swobodę rozwijania najlepszych pomysłów architektonicznych” –powiedział Bonet i Garí. „Dlatego jego dzieł nie można sprowadzić do zwykłego zbioru części – stanowią one spójną całość, odznaczają się elegancją i szczerością. Pokornie uznając łaskę, jaką obdarzył go Bóg, nigdy nie dziwił się, gdy rozwiązanie jakiegokolwiek problemu architektonicznego przychodziło mu szybko i z łatwością”.
BUDOWNICZY POKOJU
Postrzeganie artysty jako uczestnika w Bożym dziele stworzenia wpływało na relację Gaudíego z klientami i robotnikami, którzy urzeczywistniali jego wizje.
Josep Bayó Font, budowniczy Casa Batlló i Casa Milà, opisywał dobry kontakt Gaudíego z robotnikami. Architekt uważnie obserwował ich pracę i chodził wśród nich, mówiąc: „tak, właśnie tak...”.
Praca fizyczna nie była mu obca. Nieraz pokazywał zdezorientowanym rzemieślnikom, jak mają pracować. „Genialny Gaudí zdejmował marynarkę i kamizelkę, podwijał rękawy koszuli i wprawnie podnosił ciężki pobijak. Wykorzystując całą
Za czasów Gaudíego Duchowe Stowarzyszenie Wielbicieli Świętego Józefa (grupa, która zainicjowała budowę Sagrada Família) drukowała kartki dla darczyńców z wizerunkiem jeszcze wtedy nieukończonej fasady Narodzenia Pańskiego.
Znaczące jest to, że kartek nie podpisywano „Fasada Narodzenia Pańskiego”, lecz „Fasada Życia”. Ta nazwa świadczy o przekonaniu
Gaudíego, że nie liczy się sam efekt, ale proces, na jaki składają się czas, zaangażowanie, życie. Jak powiedział sam mistrz: „fasada Narodzenia wyraża ekscytację i radość życia”.
Architektura Gaudíego pozostaje otwarta; jest niekończącą się rozmową z czasem, z ludźmi i z Bogiem, nawet jeśli pewne dzieła pozostają niekompletne – jak sama Sagrada Família, której budowa trwa do dziś. Zapytany, czy jest architektem bazyliki, Gaudí odpowiedział: „jestem współpracownikiem Stwórcy”.
Takie właśnie jest dziedzictwo, jakie zostawił wszystkim, którzy dążą do współpracy z Bogiem jako budowniczowie –być może czegoś wielkiego, ale przede wszystkim przewyższającego ich życia. B
CHIARA CURTI jest architektem i historyczką sztuki z Barcelony, autorką książek My Gaudí: The Biography Written by His Friends (Triangle Books, 2025) i Sagrada Família: Cathedral of Light (Triangle Books, 2022).
U schyłku XIX wieku Antoni Gaudí oraz ks. Michael McGivney żyli pokrewnymi wizjami wiary wcielanej w czyn
NA PIERWSZY RZUT OKA Czcigodny Sługa Boży Antoni Gaudí i bł. Michael McGivney wydają się mieć ze sobą niewiele wspólnego. Jeden był katalońskim architektem, którego arcydzieło odmieniło panoramę Barcelony, drugi – amerykańskim księdzem, założycielem bratniego stowarzyszenia w New Haven w stanie Connecticut. A jednak tych dwóch mężczyzn – zmierzających ku świętości – łączyły uderzające podobieństwa czasu, okoliczności i misji. Obaj urodzili się w 1852 roku, w odstępie zaledwie kilku tygodni. Gaudí, który przyszedł na świat 25 czerwca w Reus w Katalonii, był najmłodszym z pięciorga dzieci w rodzinie kotlarzy. Po latach z dumą mówił: „jako chłopiec pracowałem przy kotłach”. McGivney urodził się 12 sierpnia w Waterbury w stanie Connecticut jako najstarsze z trzynaściorga dzieci. Jego ojciec, Patrick, był formierzem, natomiast Michael w wieku zaledwie trzynastu lat opuścił szkołę i podjął pracę w miejscowej fabryce mosiężnych łyżek, aby wesprzeć finansowo swoją rodzinę.
Wiara i rodzina były fundamentem życia i formacji obu mężczyzn. Jeszcze jako student Gaudí odmawiał Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny i chłonął artystyczną oraz religijną atmosferę swojego dzieciństwa. McGivney, idąc za przykładem księży ze swojej rodzinnej parafii, wstąpił do seminarium jako nastolatek. Późniejsza śmierć ojca boleśnie uświadomiła mu, jak bezbronne stają się rodziny pozbawione żywiciela.

pracującego jak Nehemiasz przy odbudowie świętych murów i przemawiającego jak człowiek natchniony”. W podobnym duchu ks. Joseph P. Daley, współczesny ks. McGivneyowi, mówił, że szczególnym powołaniem Założyciela było „kształtowanie katolickiej męskości, jednoczenie w widoczną i trwałą wspólnotę wszystkich elementów budujących siłę charakteru, a tym samym ukazywanie wewnętrznej stałości charakteru (...) w całej jej mocy wobec świata”. Obaj byli też przekonani, że wiary nie przeżywa się w samotności, lecz we wspólnocie. Gaudí gromadził wokół siebie rzemieślników, studentów, robotników i przyjaciół, traktując ich pracę jako wspólne powołanie. Jak pisze Chiara Curti w książce My Gaudí: „troskliwie pielęgnował więzi międzyludzkie”, ponieważ był przekonany, że twórczość rodzi się „ze spotkań, ze współdzielonego życia, ze wspólnoty”. Ksiądz McGivney również skupiał wokół siebie katolickich mężczyzn, tworząc bractwo oparte na miłosierdziu, jedności oraz praktycznie pojmowanej odpowiedzialności.
Święta Rodzina na portalu miłości wschodniej fasady Narodzenia w Bazylice Sagrada Família.
Rok 1882 okazał się przełomowy dla dorobku i pamięci obu mężczyzn. 29 marca, w piątym roku swojej posługi kapłańskiej, ks. McGivney oficjalnie ustanowił Rycerzy Kolumba, by umacniać katolickich mężczyzn w wierze i zapewnić ich rodzinom bezpieczeństwo materialne. W Barcelonie dziesięć dni wcześniej, w uroczystość św. Józefa, położono kamień węgielny pod Bazylikę Sagrada Família. Gaudí nie był jeszcze głównym architektem projektu, lecz najprawdopodobniej uczestniczył w tej uroczystości. Kierownictwo nad budową przejął w następnym roku.
Obaj mężczyźni poświęcili się dziełom, które przerastały ich samych. Llorenç Riber i Campins, kapłan i poeta znający
Gaudíego, wspominał, że widywał go na placu budowy „pośród wspaniałego pyłu i radosnej muzyki młotów, która w uszach Boga musiała brzmieć niczym harfy; zawsze można go było zobaczyć
U podstaw wizji ks. McGivneya leżała troska o wdowy, sieroty, ojców i młodych mężczyzn. Również Gaudí przywiązywał wielką wagę do dobra rodzin i dzieci. Zbudował on szkołę przy Sagrada Família, aby dzieci robotników mogły pobierać naukę blisko swoich rodzin. Zapraszał też uczniów na plac budowy, by mogli poczuć się częścią przyszłości bazyliki.
Wreszcie, obaj mężczyźni nie doczekali owoców swojej pracy. Gdy ks. McGivney zmarł w sierpniu 1890 roku, dwa dni po swoich 38. urodzinach, Rycerze Kolumba liczyli około 6 tysięcy Braci – Założyciel nie mógł wiedzieć, że Zakon rozrośnie się do ponad 2,2 miliona członków na całym świecie. Gaudí zmarł w czerwcu 1926 roku, tuż przed swoimi 74. urodzinami, a budowa Sagrada Família trwała jeszcze przez kolejnych sto lat.
Nie zrażając się powolnym postępem dzieła swojego życia, Gaudí powiedział kiedyś: „jedyne, co powinno nas obchodzić, to by wykonać je tak dobrze, tak pięknie, z taką wspaniałością i finezją, aby nasi następcy nie mieli innego wyboru, jak tylko je kontynuować”. Dodał: „mój klient się nie spieszy”.
Ksiądz McGivney z pewnością by to zrozumiał. Obaj tworzyli dla przyszłości oddanej w ręce Boga – jeden wznosząc bazylikę, drugi budując braterstwo – i dzięki temu pozostawili żywe dziedzictwo wiary przekazywane kolejnym pokoleniom. B

Rozmowa z abpem Alexandrem Samplem, metropolitą Portland, o zawierzeniu Stanów Zjednoczonych Najświętszemu Sercu Pana Jezusa

Nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa –wywodzące się z Pisma Świętego i rozwijane przez wieki życia Kościoła – od dawna świadczy o zaufaniu pokładanym przez chrześcijan w miłosierną i nieskończoną miłość Jezusa Chrystusa. W 1675 roku, podczas ostatniego z serii objawień francuskiej zakonnicy św. Małgorzaty Marii Alacoque, Pan poprosił, aby Jego Serce zostało uczczone wyjątkową uroczystością, która pomogłaby rozpropagować nabożeństwo do Niego Trzy i pół wieku później katolicy na całym świecie wyrażają swoje oddanie Najświętszemu Sercu poprzez akty zawierzenia,
Po lewej: Obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa wystawiony podczas adoracji w Kościele NMP w New Haven (Connecticut).
adorację eucharystyczną, modlitwę, dzieła miłosierdzia i zadośćuczynienie. Obecnie, w czasach wzmożonego zainteresowania Najświętszym Sercem Pana Jezusa – widocznego w encyklice papieża Franciszka Dilexit nos (2024), Programie Peregrynacyjnym Zakonu oraz innych inicjatywach – biskupi ze Stanów Zjednoczonych przygotowują się do poświęcenia 11 czerwca całego narodu Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, co zbiega się z 250. rocznicą podpisania Deklaracji Niepodległości (4 lipca).
Arcybiskup Alexander Sample, metropolita Portland w Oregonie i przewodniczący Komisji ds. Wolności Religijnej Konferencji Episkopatu USA, rozmawiał z redakcją „Columbii” o nabożeństwie do Najświętszego Serca Pana Jezusa, zawierzeniu się Jemu oraz roli wolności religijnej w amerykańskim społeczeństwie. Jego Ekscelencja – od wielu lat Rycerz i Kapelan –należy do rady 15295 działającej przy Katedrze Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Portland.
Poniższy wywiad został skrócony i zedytowany. Aby dowiedzieć się więcej i wziąć udział w podobnych wydarzeniach, odwiedź stronę kofc.org/America250.
„COLUMBIA”: Co wpłynęło na decyzję Konferencji Episkopatu USA, by poświęcić naród Najświętszemu Sercu 11 czerwca tego roku? Na jakie duchowe owoce mają nadzieję biskupi?
ARCYBISKUP ALEXANDER SAMPLE: Głównym motywem stojącym za tym wspaniałym pomysłem jest 250. rocznica podpisania Deklaracji Niepodległości, czyli istnienia naszego kraju. Jak można lepiej uczcić ten ważny jubileusz niż poprzez wierne oddanie się prawdziwemu królowi – Chrystusowi Królowi –i Jego Najświętszemu Sercu?
My, biskupi, wiemy, że ten akt nie jest wyłącznie symboliczny. Szczerze oczekujemy jego duchowych owoców – nie tylko dla katolików, ale także dla całego naszego narodu. Mamy nadzieję, że miłosierdzie zostanie rozciągnięte na cały nasz lud i że w Sercu Chrystusowym na nowo odkryjemy jedność, która zdaje się zanikać w naszej współczesnej podzielonej kulturze, że dzięki Niemu znów się zaprzyjaźnimy, nawet z tymi, z którymi się nie zgadzamy.
Mamy też nadzieję, że nasz naród będzie bardziej zdecydowanie bronił sprawiedliwości i nadal dążył do równości wszystkich ludzi, a ta cnota będzie rozkwitać poprzez naśladowanie Chrystusa, który stanowi przykład każdej ludzkiej cnoty.
W jaki sposób Rycerze i wierni mogą uczestniczyć w poświęceniu całego narodu – także na poziomie rady lokalnej i parafii? Dlaczego rodziny powinny rozważyć poświęcenie swoich domów Najświętszemu Sercu?
Choć poświęcenie narodu Najświętszemu Sercu Pana Jezusa będzie miało miejsce 11 czerwca na Mszy Świętej poprzedzającej coroczne zebranie Konferencji Episkopatu USA w Oregonie, wielu innych biskupów w tym samym czasie zawierzy Sercu swoje lokalne kościoły.
Ja uczynię to 7 czerwca w archidiecezji Portland, po czym wyruszymy w wielkiej procesji eucharystycznej ulicami miasta.
Wszyscy wierni mogą dołączyć do biskupów w tej ważnej dla narodu chwili i mam nadzieję, że każdy proboszcz zachęci swoich parafian, by aktywnie uczestniczyli w tym zawierzeniu – nie chodzi tylko o pasterzy, ale o cały lud Boży. W ten sposób zawierzymy się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa nie tylko jako obywatele naszego kraju, ale też jako członkowie naszych lokalnych wspólnot katolickich.
Zachęcamy także do uczestnictwa na poziomie domu, który nazywamy „domowym Kościołem”. Dawniej katolickie rodziny uważały za ważną tradycję poświęcania domów Najświętszemu Sercu poprzez błogosławieństwo i intronizację Jego wizerunku na honorowym miejscu.
Chciałbym zobaczyć, jak w tym czasie Rycerze Kolumba –mężowie i ojcowie – wystąpią z szeregu, poświęcą swoje domy Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i będą zachęcać innych członków swoich rad, by uczynili to samo dla swoich rodzin.
W encyklice Dilexit nos opublikowanej w 2024 roku papież Franciszek pisze, że kontemplowanie Najświętszego Serca Pana Jezusa „pomaga nam zwracać większą uwagę na cierpienie i potrzeby innych” – ten wątek papież Leon XIV podkreślił w adhortacji apostolskiej Dilexi te. W jaki sposób katolicy powinni przeżywać to zawierzenie, zwłaszcza w kontekście miłosierdzia i służby?
Dilexi te papieża Leona – druga część tego, co papież Franciszek wyłożył już w Dilexit nos, encyklice o Najświętszym Sercu Pana Jezusa – przypomina nam, że Kościół zawsze darzył ubogich szczególną miłością i troską. W tej właśnie perspektywie musimy postrzegać zawierzenie się Najświętszemu Sercu. Tak jak świadczymy o obecności Jezusa w świecie jako Mistyczne Ciało Chrystusa, tak musimy odzwierciedlać tę Jego miłość wobec innych ludzi, zwłaszcza biednych i cierpiących.
Z pewnością chcemy tego osobistego zawierzenia dla siebie, dla naszych rodzin i najbliższych, ale nie kończy się ono tutaj.

Korpus Reprezentacyjny Zgromadzenia 1613 Rappahannock we Frederickburgu (Wirginia) na czele parady z okazji obchodzonego co roku w mieście Dnia Wolności Religijnej (14 stycznia 2024 r.) organizowanego od ponad 50 lat przez miejscowych Rycerzy (w tym rady 4034 z Fredericksburga i 10246 z Battlefield).
Musi poruszyć nas, byśmy stali się Sercem Chrystusa dla innych. W Ewangelii Jezus wyraźnie utożsamia samego siebie z ubogimi, zwłaszcza w przypowieści o Sądzie Ostatecznym (Mt 25).
W taki sposób Kościół musi przeżyć to poświęcenie. Nie jest tylko dla nas będących w wygodnej wspólnocie Kościoła, ale też dla całego świata, by Kościół stał się Sercem Chrystusa dla innych ludzi.
Gdy opiekujemy się ubogimi i cierpiącymi, widzimy twarz Jezusa. Ale oni także muszą widzieć w nas twarz Jezusa i doświadczać Jego Serca. Istnieje głębokie powiązanie między zawierzeniem Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, poświęceniem się Jemu i troską Kościoła o biednych i cierpiących na całym świecie.
Stany Zjednoczone świętują 250. rocznicę podpisania Deklaracji Niepodległości. Jak Wasza Ekscelencja postrzega powiązania między wezwaniem Kościoła do powierzenia całego kraju Najświętszemu Sercu Pana Jezusa a fundamentami, na jakich założono państwo?
Choć obecnie żyjemy w zsekularyzowanej kulturze, nie powinniśmy nigdy zapomnieć, że ten naród został założony na fundamencie wolności i godności każdej osoby ludzkiej, który nie pochodzi od rządu, ale od Boga. Ten naród zagwarantował, że równa godność i prawa, którymi my wszyscy się cieszymy – jako ludzie stworzeni na obraz i podobieństwo Boga – znalazły się w konstytucji i w formie ustroju, które mają chronić i poszerzać te prawa oraz tę godność.
Ostatnimi czasy zapomina się o tych fundamentach, a nawet podejmuje się wysiłki, by odsunąć pierwotny zamysł Ojców Założycieli. Zawierzenie Najświętszemu Sercu daje nam możliwość powrotu do podstawowych zasad – nie tylko wiary, ale również do podwalin naszego narodu.
Poprzez to poświęcenie Konferencja Episkopatu USA ma nadzieję podkreślić wkład Kościoła i katolików w dzieje narodu, zwłaszcza poprzez działalność instytucji edukacyjnych, posługę w obszarze opieki zdrowotnej oraz działalność społeczną znaną z troski o ubogich i cierpiących. Nie popadając przy tym w pychę, nie powinniśmy obawiać się doceniać i świętować roli, jaką Kościół odegrał w powstaniu, rozwoju i postępie tego pięknego kraju.
Wolność religijna od dawna jest cechą charakterystyczną amerykańskiego społeczeństwa. Jakie konkretne zagrożenia dla wolności religijnej budzą dziś największy niepokój i w jaki sposób katolicy mogą na nie odpowiadać?
Należy uczynić tutaj bardzo ważne rozróżnienie. Dla wielu ludzi wolność religijna oznacza wolność oddawania czci –każdy może wielbić takiego Boga, jakiego sobie wybierze, ale wyłącznie w obrębie murów kościoła, synagogi czy innej świątyni. Jednak wolność religijna jest czymś znacznie większym. To wolność życia wiarą i zasadami moralnymi w szerszej kulturze.
Nie chodzi o narzucanie innym prawd wiary czy dogmatów religijnych, lecz o publiczne wyrażanie wartości moralnych zakorzenionych w samej naturze osoby ludzkiej oraz w prawie naturalnym, które jest wspólne wszystkim obywatelom. To właśnie jest dziś zagrożone w naszej kulturze.

Arcybiskup Alexander Sample, metropolita Portland (Oregon), idzie w procesji w Kościele św. Mateusza w Hillsboro na Mszy św. otwierającej Konwencję Stanową w Oregonie, 1 maja.
Chciałbym wyróżnić dwa obszary budzące szczególny niepokój. Z jednej strony są to próby nakłaniania instytucji religijnych do czynienia rzeczy sprzecznych z naszą wiarą i moralnością. Na przykład podczas debaty na temat Affordable Care Act [ustawy dotyczącej rozszerzenia ubezpieczenia zdrowotnego – przyp. tłum.] instytucje w obrębie Kościoła zostały zmuszone do dostarczania środków antykoncepcyjnych. Innym przykładem są propozycje niektórych stanów, by kapłani łamali tajemnicę spowiedzi świętej, wykorzystując uzyskane w ten sposób informacje do postawienia zarzutów popełnienia przestępstwa.
Kolejną szeroką przestrzenią budzącą niepokój jest odmawianie instytucjom religijnym dostępu do grantów i programów ze względu na tożsamość religijną. Przykładem tego jest brak zezwolenia na prowadzenie usług adopcyjnych, jeśli Kościół katolicki nie będzie powierzał dzieci parom jednopłciowym. Najbardziej aktualnym zagrożeniem jest narzucanie naszej kulturze ideologii gender. Papież Franciszek głośno nazwał to „kolonizacją ideologiczną” sprzeciwiającą się prawu naturalnemu i chrześcijańskiemu zrozumieniu istoty ludzkiej.
Błogosławiony Michael McGivney założył Rycerzy Kolumba między innymi po to, by walczyć z uprzedzeniami wobec katolików. Czy Wasza Ekscelencja sądzi, że antykatolicyzm także dziś pozostaje istotą kwestią? Jeśli tak, w jaki sposób manifestuje się we współczesnej kulturze?
Nie chcę, żeby zabrzmiało to jakby społeczność katolicka w Stanach Zjednoczonych była jedyną ofiarą nietolerancji religijnej, nienawiści czy przemocy, ponieważ inne grupy –zwłaszcza żydzi – często cierpią jeszcze bardziej niż my. Jednak antykatolicyzm z pewnością nadal istnieje.
Myślę, że w każdej diecezji tego kraju jest kościół, który padł ofiarą wandali, zwłaszcza gdy budzące kontrowersje kwestie polityczne podsycają wrogość. Internet i media społecznościowe świetnie służą łączeniu ludzi i dzieleniu się
Do moich Braci Rycerzy tego wspaniałego Zakonu: Mężczyźni, wystąpcie z szeregu tych czasów.
(...) Na mocy chrztu świętego
realizujcie misję kapłańską
w swoich domach i szczerze
zawierzcie swoje rodziny
Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.
jako papieża nie jest rozwiązywanie wszystkich problemów tego świata. Moim zadaniem jest głoszenie Ewangelii”. Widzę, jak czyni to – głosi Ewangelię światu potrzebującemu na nowo usłyszeć jej przesłanie, z troską o ubogich, która stanowi część tego dzieła ewangelizacji.
Wie, jaka jest misja Kościoła. Dla mnie to bardzo jasne. Ma świetne wyczucie znaczenia i celu, w jakim zmierza Kościół. Oczywiście wszyscy wyczekujemy pierwszej podróży apostolskiej papieża Leona do domu, do Stanów Zjednoczonych. Myślę, że to może doprowadzić do ogromnej zmiany tutejszego Kościoła i do nawet większej odnowy religijnej kraju. Że zobaczymy bardzo silną reakcję ludzi, którzy powiedzą: „Dość życia bez Boga. Jest ono bardzo samotne. Muszę odnaleźć prawdziwy sens i cel mojego życia”. Jeśli będzie potrafił skutecznie głosić to przesłanie, sądzę, że wywrze ono ogromny wpływ.
Wiele diecezji, w tym ta Waszej Ekscelencji, obserwuje wzrost liczby wiernych. Jak zawierzenie Najświętszemu
informacjami, ale w pewnych okolicznościach mogą stać się także bagnem nienawiści i nietolerancji.
W ostatnim czasie Kościół szczególnie troszczy się o to, aby osoby przebywające w ośrodkach detencyjnych dla imigrantów miały możliwość przyjmowania sakramentów i korzystania z opieki duszpasterskiej oraz aby kapłanom i innym osobom tam posługującym nie odmawiano dostępu do wiernych ze względu na status imigranta. Zdarzały się pojedyncze przypadki, w których Kościołowi uniemożliwiano sprawowanie opieki duszpasterskiej nad osobami przebywającymi w takich ośrodkach, dlatego musimy nadal dbać o to, by móc otaczać je należytą troską. Po prostu kontynuujemy dawanie świadectwa Ewangelii. Odpowiedzią, jakiej Chrystus udzielił swoim prześladowcom, była miłość. Polecił nam, abyśmy kochali naszych wrogów i modlili się za tych, którzy nas prześladują. To sygnał dla nas. W taki właśnie sposób odpowiadamy temu krajowi jako katolicy – miłością.
W lutym papież Leon XIV przyjął Waszą Ekscelencję na prywatnej audiencji. Co wynikło z tego spotkania i jakie nadzieje wiąże Wasza Ekscelencja z pontyfikatem papieża Leona, zwłaszcza w odniesieniu do Kościoła w Stanach Zjednoczonych?
Po pierwsze, od razu można zauważyć, jak dobrym Ojciec Święty jest słuchaczem.
Siedząc naprzeciwko papieża, czujesz się przytłoczony i trochę onieśmielony, prawda? Ale po chwili poczułem się, jakbym rozmawiał z gościem z Chicago. Można było pozwolić sobie na bardziej swobodną rozmowę, używając zwrotów i potocznych wyrażeń, które bywają niezrozumiałe dla kogoś niebędącego rodowitym Amerykaninem.
W naszej rozmowie papież Leon rozwinął kwestię, o której wspomniał na początku swojego pontyfikatu: „Moim zadaniem
Sercu Pana Jezusa może pomóc ewangelizacji i nawróceniu? Wszystko bierze początek w Sercu Chrystusowym. Nie powinniśmy o tym zapominać. Każda łaska wypływa z Serca Chrystusa na krzyżu, gdy po Jego śmierci z Jego boku wypłynęły krew i woda, narodził się Kościół. To jest wielkie Misterium.
Ojcowie Kościoła mówili, że woda, która wypłynęła z boku Chrystusowego, przypomina nam o chrzcie świętym, w którym rodzimy się na nowo i stajemy nowym stworzeniem oraz członkami Ciała Chrystusa. Krew natomiast symbolizuje Eucharystię, dzięki której jesteśmy codziennie karmieni samą obecnością Chrystusa – Jego Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem.
Życie Kościoła bierze początek w Eucharystii, ale również w Sercu Chrystusa na krzyżu. Jeśli więc nastaje duchowa odnowa naszych czasów, zgodnie z Bożym planem, to będzie brała początek w Sercu Chrystusowym.
Poprzez zawierzenie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa oddajemy siebie samych – nasz naród i jego obywateli –nieustającej łasce, którą chce nas obdarzyć Jezus, wypływającą z Jego Najświętszego Serca, które jest sercem pełnym miłosierdzia i miłości dla świata.
Na koniec zapytam, co Wasza Ekscelencja chciałby przekazać członkom Rycerzy Kolumba oraz ich rodzinom w czasie przygotowań do zawierzenia.
Do moich Braci Rycerzy tego wspaniałego Zakonu: Mężczyźni, wystąpcie z szeregu tych czasów. Przejmijcie przywództwo w domach i rodzinach. Na mocy chrztu świętego realizujcie misję kapłańską w swoich domach i szczerze zawierzcie swoje rodziny Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.
Jestem pewien, że wasze rodziny już głęboko wierzą, ale zawsze można tę wiarę jeszcze pogłębić. Wykorzystajcie zawierzenie, by odnowić nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa w swoich domach – wspólnie z waszymi żonami – na rzecz dobra waszych dzieci.
Oby to zawierzenie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa przyniosło prawdziwą odnowę waszego życia duchownego, życia waszej rodziny, rady i całej parafii. Nadszedł czas. B
Program kalifornijskiej Rady Stanowej służy tysiącom imigrantów pracującym jako robotnicy rolni
Elisha Valladares-Cormier

Imigranci z Doliny Kalifornijskiej zaczynają dzień około godziny 4, wstając jeszcze przed słońcem. Rodzice budzą dzieci do szkoły, przygotowują i pakują drugie śniadania oraz upewniają się, że każdy wyjdzie z domu we właściwym czasie. Zanim słońce rozleje się po dolinie rozciągającej się na ponad 700 kilometrów – od Redding na północy do Bakersfield na południu – przynajmniej jeden domownik zdąży już rozpocząć pracę na liczącej 7 milionów akrów farmie, przygotowany na ciężki dzień w temperaturze często przekraczającej 37 stopni.
„Praca w polu wiąże się z wieloma niebezpieczeństwami” –powiedział Ramón Cruz Medina, który od 30 lat pracuje jako robotnik rolny, ostatnio na farmie migdałów w pobliżu Fresna. „Oprócz upałów wczesnym rankiem pojawia się gęsta mgła, która sprawia, że dojazd do pracy jest niebezpieczny. Na polu używa się pestycydów powodujących »gorączkę doliny kalifornijskiej«, czyli infekcję grzybiczą w płucach”.
Zanim w tym roku Cruz zmienił zawód, pracował wespół z 800 tysiącami innych robotników rolnych – znanych także jako campesino – którzy w całej Kalifornii produkują ponad jedną trzecią warzyw w USA i blisko trzy czwarte owoców i orzechów (California Department of Food and Agriculture). Mimo że stanowy przemysł rolniczy opiewa na 49 miliardów dolarów, rosnące koszty życia i inne czynniki sprawiają, że robotnicy rolni – zwłaszcza imigranci i pracownicy sezonowi –mają problem ze zdobyciem jedzenia na własne potrzeby.
Od lat George i Linda Ariasowie – brat i siostra, których ojciec był campesino – pracują nad podniesieniem świadomości na temat potrzeb imigrantów zatrudnionych na farmach oraz ich rodzin. Od 2023 roku prowadzą Program Campesino kalifornijskiej Rady Stanowej, organizując dystrybucję jedzenia oraz odzieży w całym stanie i pomagając robotnikom rolnym. Jak szacują, program pomógł już dziesiątkom tysięcy campesino i ich rodzinom.
„Jest ogromna potrzeba, z którą nikt nic nie robi” – powiedział George, członek rady 920 im. św. Moniki w Kalifornii. „Jesteśmy tu, by służyć i mówić »dziękuję« naszym pracownikom rolnym”.
Promujący program Delegat Stanowy Kalifornii Ken Rose spotyka się z diecezjalnymi i lokalnymi liderami, którzy czasem nawet nie mają pojęcia, jak pilne są potrzeby rodzin i społeczności campesino.
„Campesino są niewidzialną grupą, o której nikt nie chce rozmawiać, zwłaszcza gdy ma pełny brzuch dzięki ich pracy” –powiedział Rose. „Wszystko, co możemy uczynić jako Rycerze na rzecz ich wzrostu i rozwoju, jest ważne”.
Powyżej: Kalifornijscy robotnicy rolni ( campesino ) na polu sałaty w pobliżu El Cento i Brawley, marzec 2024. W tym roku bratnim Brawley było jednym z miejsc dystrybucji dla campesino .
Ojciec George’a i Lindy, David Arias, przybył do Kalifornii z Meksyku na początku lat 50. w ramach Programu Bracero USA i Meksyku umożliwiającemu napływ pracowników fizycznych i rolnych między 1942 a 1964 rokiem. Chociaż David uczestniczył w programie zaledwie kilka lat, z dumą mówił o swojej pracy w polu i upewnił się, że dzieci rozumieją jej znaczenie i poświęcenia, jakiego wymaga się, by jedzenie trafiło z farmy na stół.
Nawet po śmierci rodziców George i Linda pozostali blisko o. Alberta Vazqueza – klaretyna, który celebrował Mszę Świętą ślubną ich rodziców w 1961 roku i spędził ponad 60 lat, posługując migrantom w trzech stanach. W miarę upływu czasu o. Vazquez – także należący do rady 920 – wyraził troskę o to, kto po nim będzie docierał do społeczności imigrantów.
„Niech się ojciec nie martwi” – powiedzieli mu George i Linda. „Będą inni. Zadbamy o to”.
Przyjaźń rodzeństwa z o. Vazquezem oraz relacje ze społecznościami campesino w całym stanie zmotywowały George’a i Lindę do podnoszenia świadomości na temat trudów, z jakimi mierzą się robotnicy rolni i do zapewniania materialnego wsparcia, gdzie to tylko możliwe.
Oficjalne dane na temat liczebności imigrantów zatrudnionych na farmach są często niepełne, bo nie uwzględniają osób mieszkających w kraju nielegalnie, które według raportu Public Policy Institute of California z 2022 roku stanowią około 60% siły roboczej. W tym samym roku badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Merced odkryli, że 42% robotników rolnych nie czuje bezpieczeństwa żywnościowego i że mediana wynagrodzenia wynosi 16 tysięcy dolarów na rok.

„Pracują od 12 do 16 godzin dziennie, 6 dni w tygodniu” –powiedziała Linda. „Dzieci w wieku 12 lat także pracują w polu. Zaczynają o 4 rano, o 8 są w szkole, zmęczone i głodne. Wskaźniki ukończenia szkoły średniej są porażające”.
Punkt zwrotny ich wysiłków nastąpił w 2019 roku, gdy
George pełnił funkcję Wielkiego Rycerza w radzie 4834 w Venice, która zakupiła zimowe kurtki w ramach programu Zakonu, by rozdystrybuować je w pobliżu Santa Monica, gdzie prawie nikt nie przyszedł. Na prośbę o. Vazqueza rada 4834 rozdała 200 kurtek robotnikom rolnym z Fresna, około 350 kilometrów na północ.
Jak wspomina George, reakcja była niesamowicie pozytywna. Po dystrybucji podchodziły do nich osoby, które mówiły: „Naprawdę potrzebujemy jedzenia. Czy możecie nam pomóc?”.
George i Linda szybko uświadomili sobie, że – mimo statusu rolniczego giganta Doliny Kalifornijskiej – wiele rodzin ma ograniczony dostęp do banków żywności czy tego rodzaju pomocy. Co więcej, żywność wydawana jest raz w miesiącu lub okresowo, a tylko wyjątkowo częściej niż raz w tygodniu.
„Przegrupowaliśmy się i zaangażowaliśmy inne rady” – powiedział George. „W taki sposób rozpoczęliśmy Program Campesino”.
W ciągu sześciu miesięcy rodzeństwo nawiązało współpracę z lokalnymi radami i sklepami, by zorganizować dystrybucję dla 200 rodzin z Fresna. Niedługo po świętach Bożego Narodzenia miało miejsce kolejne wydarzenie – przyjęcie w St. Paul Catholic Newman Center we Freśnie z porcelanową zastawą i kryształowym szkłem, zespołem mariachi oraz prezentami dla każdego – wszystko to zostało zapewnione przez Rycerzy oraz innych sponsorów, bez żadnych kosztów ze strony rodzin.

Po lewej: 11 lipca 2023 r. Steven Rodriguez zbiera okrę w Coachelli, temperatura przekracza 42°C. • Powyżej: Matka i córka otrzymują odzież w dystrybucji w Hanford, 15 listopada 2025 r.



Zgodnie z ruchem wskazówek zegara, od góry: Rycerze i wolontariusze reprezentujący rady z kapituły Kern/Inyo w diecezji Fresno przed dystrybucją dla campesino w Bakersfield, 28 marca. • Campesino pokazujący odzież i inne produkty, jakie otrzymał w listopadzie w dystrybucji w Hanford wspieranej przez Rycerzy z trzech kapituł w archidiecezji Los Angeles. • Były Wielki Rycerz Mark Nazeck z rady 3199 im. Ks. Johna Crowleya w Ridgecrest (Kalifornia) pomaga rodzinie zanieść jedzenie do samochodu podczas wydarzenia 28 marca.
Kilka lat później Rycerze powrócili do dystrybucji, pomagając nawet 2 tysiącom osób w Raisin City. Tym razem rodziny campesino nalegały na przygotowanie posiłku dla wolontariuszy, w ramach wdzięczności za świąteczne przyjęcie. Pewna rodzina powiedziała Lindzie: „Nigdy wcześniej tego nie widzieliśmy – osobnego talerza na sałatkę czy wina na stole. Sposób, w jaki nas traktowano tamtego wieczoru, sprawił, że poczuliśmy się docenieni".
POLA NADZIEI
W 2020 roku Linda i George założyli Reserva de la Casa –organizację non profit wspierającą campesino. W kolejnych latach zapewniali jedzenie, zapasy na dystrybucję i dodatkową pomoc. Jednak nowy rozdział rozpoczął się w roku bratnim 2023-2024, gdy Delegat Stanowy Gregory Marracq podjął decyzję, by uczynić z inicjatywy oficjalny program kalifornijskiej Rady Stanowej.
W pierwszym roku programu odbyły się cztery dystrybucje: dwie na południu stanu (Mecca, Oxnard) i dwie w Dolinie Kalifornijskiej (Cutler, Easton). Zwłaszcza wydarzenie w Cutler przypadło we właściwym czasie – około 5 tysięcy campesino straciło pracę na skutek upadłości wielkiego producenta owoców.
Członkowie rad z całej Kalifornii jechali kilka godzin, by pomóc jako wolontariusze podczas dystrybucji. Przed wydarzeniem w Raisin City w listopadzie 2024 roku Rycerze byli gotowi do służby tysiącom osób.
Ramón Cruz uczestniczył w dystrybucji w Raisin City wraz z żoną Patty i pięciorgiem dzieci. Hojność, jaką zobaczyli, wywarła na nich ogromne wrażenie.
„Po śmierci mojego brata moja bratowa musiała pracować na farmie pomidorów, wychowując jednocześnie dwoje dzieci”
– powiedziała Patty. „Wyobraź sobie, z jaką radością przyjęła wsparcie Rycerzy – dzięki nim ma zapasy na trzy tygodnie”. Wsparcie ze strony wspólnoty Kościoła nie jest im obce.
U najstarszej córki Cruzów dwukrotnie zdiagnozowano
raka, zanim ta ukończyła 18 lat, a ich syn jest autykiem. Krewni, przyjaciele i członkowie parafii ofiarowali im pomoc i modlitwy. Ramón dostrzegł tę właśnie pozbawioną egoizmu służbę w Rycerzach i był tym tak poruszony, że z miejsca dołączył do Zakonu.
„Widziałem radość ludzi, którzy mogli zabrać coś do domu, jedzenie dla swoich dzieci” – powiedział. „Rycerze dają właśnie to, czego brakuje naszej społeczności”.
W tym roku bratnim George i Linda Ariasowie postawili sobie za cel przeprowadzenie 12 wydarzeń w ramach
W całej Ameryce Północnej rady lokalne przyjmują do swoich społeczności rodziny migrantów i udzielają im wsparcia
CZĘSTO RODZINY MIGRANTÓW, po przybyciu do Stanów Zjednoczonych i Kanady, nie mają w nowych miejscach zamieszkania niemal żadnego wsparcia. Dla robotników rolnych długie i nieregularne godziny oraz sezonowość pracy często stanowią przeszkodę w łączeniu zatrudnienia ze szkołą i parafią. Wzrost kosztów życia może ponadto wywoływać presję finansową, która łatwo prowadzi do braku poczucia bezpieczeństwa żywnościowego.
Dostrzegające potrzeby tych rodzin rady Rycerzy Kolumba są gotowe pomagać im w odnalezieniu się w nowych społecznościach. Zaangażowanie Braci, inspirowane posługą ks. Michaela McGivneya pośród imigrantów, to odpowiedź na Chrystusowe wezwanie do nakarmienia i przyodziania przybysza, zgodnie ze słowami: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).
Hrabstwo Hardee w środkowej Florydzie w około 42% zamieszkują Latynosi, w tym wielu imigrantów pracujących jako robotnicy rolni, i należy ono do najuboższych w stanie. Rada 13341 im. św. św. Kosmy i Damiana w Lakewood Ranch nawiązała współpracę z parafią św. Michała w Wauchuli, by wesprzeć jej program katechetyczny. Rycerze przyjeżdżają co tydzień i pomagają w dostarczaniu do parafialnego banku żywności ponad 8 tysięcy kilogramów artykułów spożywczych.
„90% parafian stanowią migranci lub dzieci migrantów w pierwszym pokoleniu. Wiele naszych dzieł charytatywnych (...) niekoniecznie ma charakter lokalny. W tej parafii jest to jednak sprawa lokalna, dotycząca ludzi, których znamy, i myślę, że budzi to wśród wszystkich pozytywne odczucia” – wyjaśnił
Wielki Rycerz Gordon Shellhaas.
Powszechnym problemem rodzin migrantów jest brak możliwości przemieszczania się. Od 2023 roku członkowie rady 10889 im. Matki Bożej z Doliny w Maple Ridge w kanadyjskiej

Wielki Rycerz Gordon Shellhaas z rady 13341 im. św. św. Kosmy i Damiana w Lakewood Ranch (Floryda) oraz s. Maria de Talpa Vargas Espinoza SSVM rozładowują transport żywności w centrum dystrybucji parafii św. Michała w Wauchuli.
prowincji Kolumbia Brytyjska wspierają inicjatywę społeczną polegającą na zbieraniu i przekazywaniu używanych rowerów robotnikom rolnym.
„Pracownicy muszą dotrzeć na pola i wrócić do domu, a także zrobić zakupy. Są tutaj z jakiegoś powodu. Ciężko pracują i chcą zapewnić swoim rodzinom lepsze życie. My po prostu pomagamy sobie nawzajem jako ludzie” – powiedział Sekretarz ds. Finansów Wayne Turner.
W 2023 roku ustawa Right to Shelter stanu Massachusetts sprawiła, że do Westminster przybyło około 30 rodzin imigrantów
Programu Campesino – co jest ogromnym wzrostem względem poprzedniego roku – dzięki naciskom ze strony Delegata Stanowego Kena Rose’a zachęcającego do dystrybucji kapituły Rycerzy ze wszystkich kalifornijskich diecezji.
Dzięki połączeniu zbiórek pieniędzy i produktów każda dystrybucja zapewnia rodzinom odzież, pieluchy oraz inne potrzebne artykuły, w tym „paczki nadziei”, czyli dziewięciokilogramowe zapasy fasoli, ryżu, cukru i mączki kukurydzianej oraz 4 litry oleju do smażenia. Każda „paczka nadziei” kosztuje około 100 dolarów, a w ubiegłym roku rozdano ich ponad 2 tysiące.
„Jako Rycerze jesteśmy wezwani do poszukiwania Jezusa we wszystkim, co robimy” – powiedział Rose. „Jeśli mogę wpłynąć na życie jednej tylko rodziny, to i tak warto”.
Program nie obywa się bez wyzwań. Niektórzy pytają Lindę, czy wspiera nielegalną imigrację, bo wielu spośród campesino nie ma statusu legalnego pobytu, inni zaś zagadują, czy dystrybucje na tak wielką skalę naprawdę są potrzebne.
„Nie jesteśmy polityczni” – powiedziała Linda. „Nie zadajemy pytań o imigrację. Zadajemy pytania o to, czy warunki, w których żyją imigranci, są ludzkie”.
Dodała: „Jeśli już coś usłyszysz, nie możesz tego ignorować. Musisz podjąć działania. A Rycerze Kolumba – połączeni braterstwem – to żywioł”. B
ELISHA VALLADARES-CORMIER jest redaktorem „Columbii” i członkiem rady 591 we Fremont w stanie Ohio.

z Haiti i Ameryki Łacińskiej – pomimo wyraźnego sprzeciwu części mieszkańców. W odpowiedzi członkowie rady 15972 im. św. Edwarda Wyznawcy zaczęli organizować comiesięczne posiłki w parafii, dając nowo przybyłym możliwość spotkania się poza małymi pokojami w motelach, w których zostali zakwaterowani.
„Jestem katolikiem, więc mam na sercu wezwanie do miłości bliźniego i nie rozumiałem tego negatywnego przyjęcia. Pomaganie tym rodzinom to jedna z rzeczy, z których jako Rycerz jestem najbardziej dumny” – stwierdził Sekretarz ds. Finansów Jack McCarthy, którego żona Kathy zaczęła prowadzić kursy języka angielskiego dla imigrantów.
Rady zapewniają także pracownikom i ich rodzinom możliwość rozwoju duchowego, organizując Msze i parafialne kolacje, przekazując Rycerskie różańce oraz rozpowszechniając hiszpańskojęzyczne broszury z Catholic Information Service.
„To są ludzie ciężko pracujący i głęboko religijni. Może nie mówimy po hiszpańsku, ale łączy nas ten sam język duchowy. Oni wiedzą, skąd pochodzi miłość” – powiedział Turner. B — Relacjonuje Elisha Valladares-Cormier

Od góry: Rycerze z rady 10889 im. Matki Bożej z Doliny w Maple Ridge (Kolumbia Brytyjska) dostarczają odnowione rowery migrantom zatrudnionym na lokalnej farmie. • Sekretarz ds. Finansów Jack McCarthy (po prawej) z rady 15972 im. św. Edwarda Wyznawcy w Westminster (Massachusetts) przygotowuje kolację dla 30 rodzin migrantów z Ameryki Południowej i Karaibów mieszkających w lokalnym motelu.

Scott Stueber z rady 7278 im. Matki Cabrini w Coram (Nowy Jork) z torebkami ryżu i fasoli podczas pakowania żywności –wydarzenia współorganizowanego z Cross Catholic Outreach w budynku parafii św. Franciszki Cabrini. Wzięło w nim udział 220 wolontariuszy – w tym 50 Rycerzy z rady 7278 i 20 Braci z okolicy. Pomogli oni zapakować 60 tys. posiłków i dodatkowych 300 półkilogramowych torebek ryżu.

Myroslav Baidiuk, Wielki Rycerz rady 17293 im. św. Demetriusza w Iwano-Frankiwsku daje słodycze chłopcu z ośrodka w Załuczu Dolnym, gdzie przebywa około 140 dzieci z niepełnosprawnościami. Rady 17293 i 15804 im. Andrzeja Szeptyckiego dostarczają im artykuły higieniczne, odzież, zabawki i żywność, a od 2018 osobiście wspierają ośrodek – odwiedzają go dwa razy w roku.

W budynku parafii św. Michała Archanioła Rycerze z rady 17736 im. św. Michała Archanioła w Dagupan City (Luzon Północny) pakują 200 torebek ryżu, makaronu i jedzenia w puszkach. Żywność zostanie przekazana potrzebującym rodzinom w ramach obchodów dziewięciolecia parafii.

Rycerze ze Zgromadzenia 620 im. G. Everetta Granta w Fredericton (Nowy Brunszwik) przed serwowaniem posiłków w ośrodku dla weteranów i ich rodzin The Veteran Farmer. Do tego Zgromadzenia należy ponad 70 weteranów.

Rycerze z rady 4344 im. bł. Anacleta Gonzáleza Floresa w Tepatitlán (Meksyk Zachodni) i członkowie ich społeczności inscenizują 5. stację – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż –podczas corocznej drogi krzyżowej dla ponad 120 mieszkańców
Espacio Grato Para la Tercera Edad A.C., domu opieki dla seniorów. Rada organizuje to wydarzenie od 5 lat.
Rycerze z marsyliańskich rad gromadzą się na placu przed Bazyliką Notre-Dame de la Garde, by uczcić odnowienie Bonne
Mère – figury Maryi trzymającej dzieciątko Jezus – na szczycie świątyni. Rycerze pomogli w koordynacji 200 wolontariuszy i powitali blisko 5 tys. wiernych na Mszy św. celebrowanej przez kard. Jean-Marca Aveline’a, metropolitę Marsylii, po której nastąpiła procesja i błogosławieństwo figury.


Rycerze i członkowie męskich wspólnot niosą w marszu z okazji święta przypadającego 19 marca flagi ze św. Józefem i godłem Rycerzy Kolumba. Wydarzenie zorganizowane przez krakowskich Rycerzy przyciągnęło ponad 100 mężczyzn. Po marszu odbyła się Msza św. w Sanktuarium św. Józefa, uczestnicy wysłuchali świadectwa Karola Cierpicy (Polaka ocalonego w Afganistanie przez amerykańskiego żołnierza w 2013 r.) i mogli wziąć udział w adoracji oraz spowiedzi.
Rycerze odpowiadają modlitwą, pomocą i solidarnością po śmierci ojca jednego z Braci Megan Stibley
NA KILKA DNI przed Świętem Dziękczynienia ubiegłej jesieni Bartosz Chramiec, student Uniwersytetu Notre Dame w South Bend w stanie Indiana, dowiedział się, że jego ojciec, Wojciech, zmarł po pięcioletniej walce z rakiem trzustki. Gdy Chramiec, Wielki Rycerz rady 1477 Uniwersytetu Notre Dame, wrócił do Illinois na pogrzeb, jego Bracia Rycerze zaczęli zastanawiać się, w jaki sposób mogą wesprzeć go w żałobie
Bez wiedzy Chramca członkowie rady 1477 zaplanowali Mszę żałobną oraz 24-godzinne czuwanie ku pamięci jego ojca w Kaplicy Krzyża Świętego w Keenan Hall, akademiku na terenie kampusu. Rycerze znaleźli dostępnego kapłana – o. Stephena Koetha, zakonnika ze Zgromadzenia Krzyża Świętego i członka tej samej rady – opracowali program liturgii, skoordynowali oprawę
muzyczną i zajęli się pozostałymi przygotowaniami.
„To było bardzo jednoczące, wspólne działanie. Poszczególni Bracia wykorzystali swoje różne talenty, aby to urzeczywistnić” – powiedział Zastępca Wielkiego Rycerza Gabriel Ortner.
Zainspirowany wizją założycielską bł. Michaela McGivneya – wspierania rodzin po śmierci ojca – Ortner zainicjował również dobrowolną zbiórkę wśród Rycerzy, aby pomóc sfinansować pogrzeb w Illinois. Prawie 60 Rycerzy z rady uniwersyteckiej przekazało łącznie ponad 5 tysięcy dolarów. Na kilka dni przed Mszą poinformowali Chramca o swoich planach.
„Siedział przez kilka sekund jak oszołomiony i był głęboko wzruszony. Wszyscy podeszliśmy, uścisnęliśmy go i po prostu byliśmy przy nim w tej chwili. To poruszające wiedzieć, że
jest tylu Rycerzy, którzy zrobiliby to samo dla mnie i dla każdego innego Brata. Naprawdę możemy na sobie polegać” – wspomina Ortner.
We Mszy żałobnej uczestniczyło około 70 osób, w tym matka młodego Rycerza oraz jego brat, który pełnił posługę lektora. Chramiec wraz z trzema innymi Rycerzami służył przy ołtarzu.
„Dopiero gdy człowiek przeżywa najtrudniejsze chwile, uświadamia sobie, jak ważni są dla niego niektórzy ludzie. To, co dla mnie zrobili, uświadomiło mi, jak silne i prawdziwe jest braterstwo wśród Rycerzy” – powiedział.
„Przekonałem się, jak misja Rycerzy Kolumba urzeczywistnia się w czynach i modlitwie. To prawdziwe braterstwo, na którym można polegać” – dodał Chramiec. B — Megan Stibley jest redaktorką „Columbii”.

Ksiądz Stephen Koeth ze Zgromadzenia Krzyża Świętego, członek rady 1477 Uniwersytetu Notre Dame, czyta Ewangelię podczas Mszy żałobnej
razem z Braćmi Rycerzami.

Każdego dnia Rycerze na całym świecie mają okazję, by coś zmienić – przez pracę społeczną, zbieranie funduszy czy modlitwę. Doceniamy każdego Rycerza za jego siłę, współczucie i oddanie w budowaniu lepszego świata.
Członkowie rady 1497 im. Phila Sheridana z Fremont (Nebraska) puszczają z dziećmi latawce podczas Rodzinnego Dnia Zabawy zorganizowanego przez radę oraz parafię św. Patryka. Około stu osób wzięło udział w wydarzeniu pełnym gier i zabaw, pod dachem i na świeżym powietrzu, z poczęstunkiem, malowaniem twarzy i innymi atrakcjami. Dzięki Hope of the Poor zebrano 415 dolarów na pomoc potrzebującej rodzinie z Meksyku.

Dorastałam w rodzinie, która żyła blisko
Boga. Szczególnie mój ojciec zaszczepił w nas głęboką miłość do Jezusa obecnego w Eucharystii. Gdy miałam dziesięć lat, po raz pierwszy spotkałam Siostry Najświętszego Serca Jezusowego w Eucharystii. Ich radość, poświęcenie i otwartość na ludzi obudziły we mnie pragnienie życia konsekrowanego.
Poznałam również ich założyciela, św. José Maríę Roblesa Hurtado – kapłana i Rycerza Kolumba zakochanego w Najświętszym Sercu Pana Jezusa i Eucharystii. Jego charyzmat, duchowość i bezinteresowne oddanie – aż po męczeńską śmierć – umocniły moje pragnienie życia zakonnego.
W szkole średniej posługiwałam jako katechetka i śpiewałam w chórze. Dzięki tym doświadczeniom umocniła się moja wiara. Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, gdy byłam sam na sam z Jezusem, usłyszałam w sercu Jego słowa: „pójdź za Mną”. Poczułam się wezwana i kochana. Był to przełomowy moment na drodze rozeznawania mojego powołania.
Do wszystkich młodych, którzy słyszą
Boże wezwanie: nie bójcie się odpowiedzieć Bogu „tak”. Nie bójcie się odkryć, co Bóg dla was przygotował.
Siostra Eva Medina Hernández
Zgromadzenie Sióstr Najświętszego Serca
Jezusowego w Eucharystii
Guadalajara, Meksyk