Skip to main content

BIS AGH luty 2019

Page 1

02/2019

BIULETYN INFORMACYJNY ´ AGH STUDENTOW

FERIE

WIELKI KANION praktyczny przewodnik DOMOWY ZIELNIK zaproś witaminy do domu WIZYTA W TEATRZE BARAKAH recenzja spektaklu

02

1


spis treści Księżycowa bawełna jest martwa… 4 Wiadomość w satelicie 6 Druga młodość ceramicznego weterana 10 Kawa na ławę 12 Domowy zielnik 14 Kot - krótka historia rządów 15 Dzieci z dworca zoo w teatrze Barakah

18

Drugiego takiego - recenzja Spider Man Uniwersum

20

Kawałek po kawałku, aż wreszcie wszystko naraz. Jak można składać „Her Story”

22

My się chcemy całować 24 Wielki Kanion w USA – informacje praktyczne

27

Redakcja Redaktor naczelna: Natalia Panek

Dział graficzny: Ewelina Niemczyk , Katarzyna Kridel, Maja Sciubis,

Z-ca redaktor naczelnej: Katarzyna Karnasiewicz

Kamila Kochanowska, Szymon Drąg

Szef działu dziennikarskiego: Grzegorz Boroń

Dział dziennikarski: Edyta Banaś, Karolina Bogacka, Patrycja Chrabąszcz,

Szef działu graficznego: Szymon Krzak

Karolina Machnik, Marta Nowak, Oliwia Kopcik, Karol Rajda, Alicja Zoń

Szefowa działu promocji i współpracy: Ewa Mazurkiewicz

Maurycy Chronowski, Natalia Gołębiowska, Tymoteusz Knyps, Natalia Nitarska, Weronika Rawska, Kamil Serafin, Anastazja Wiśniewska, Agnieszka Wróbel

Zdjęcie na okładce: Kacper Cembrowski // KSAF

2

Dział promocji i współpracy: Zofia Kielmas, Sylwia Madej


od redakcji Drodzy czytelnicy, w lutym odpoczywamy po trudach walki z egzaminami podczas sesji, a także relaksujemy się i zaczynamy przygotowania do kolejnego semestru. Warto więc wykorzystać ten czas, aby pójść do miejsc, z którymi na co dzień nie obcujemy. Może recenzja przedstawienia z teatru Barakh będzie dla Was inspiracją do wizyty w teatrze! Jeżeli jednak szukacie propozycji na kreatywne spędzenie czasu w domu, to przeczytajcie, jak łatwo jest zrobić samemu własny zielnik. Na pewno wraz z pojawieniem się go w naszych pokojach, zaprosimy do domu wiosnę, na którą tak bardzo czekamy. Gdybyście jednak tęsknili za uczelnią, to koniecznie przeczytajcie artykuł o Kole Naukowym Ceramit. Życzę Wam udanych ferii, dzięki którym naładujecie akumulatory i nabierzecie sił do nauki w kolejnym semestrze. Miłej lektury! Natalia Panek Redaktor Naczelna BIS AGH

3


Tutaj?

Księżycowa bawełna jest martwa… Kamil Serafin

Pierwsza roślina, której udało się wyrosnąć na Księ-

Na pokładzie lądownika oraz łazika znalazło się miejsce dla

życu nie przeżyła tam zbyt długo.

licznych instrumentów, które mają pomóc w dokładnym zbadaniu topografii tego obszaru Księżyca. Spektrome-

Nieco ponad dwa miesiące temu, 7 grudnia 2018 roku,

try, kamery terenowe, radar penetrujący LPR (pozwala na

z Centrum Startowego Satelitów Xichang w Chinach, wy-

badanie regolitu) oraz liczne urządzenia pozwalające na

startowała rakieta Chang Zheng 3B. Na jej pokładzie znala-

analizę promieniowania kosmicznego. Priorytetem całego

zła się sonda kosmiczna Change 4, której głównym celem

przedsięwzięcia jest dokładne poznanie terenu, na którym

było dostarczenie na powierzchnię Księżyca lądownika i za-

osadzony został lądownik i wykrycie struktur geologicz-

wartego w nim łazika Yotu 2. 3 stycznia sonda wylądowała

nych pod jego powierzchnią. We wnętrzu lądownika zna-

na powierzchni naszego naturalnego satelity, w obszarze

lazło się jednak coś, czego w kosmos nie wysyłamy jednak

Aitken - największego znanego ludzkości krateru uderze-

zbyt często. Były to sadzonki bawełny. Sadzonki, którym,

niowego, o głębokości aż trzynastu kilometrów. Znajduje

przynajmniej częściowo, udało się wykiełkować!

się on po niewidocznej z Ziemi stronie srebrnego globu. Czyni to z Change 4 pierwszą kosmiczną misję, której celem jest dotarcie właśnie na ten wciąż dziewiczy obszar.

4


Misja Change 4 zabrała na powierzchnię Księżyca spe-

Zbiornik posiadał własne źródło wody, a zawarte w nim

cjalny, ważący 2,6 kilograma zbiornik, wewnątrz którego

rośliny miały dostęp do naturalnego światła słonecznego.

umieszczono nie tylko wspomnianą bawełnę, ale rów-

Niestety, nie był w stanie zapewnić ochrony przed skrajnie

nież sadzonki ziemniaków, rzepaku, cząstki owoców oraz

niską temperaturą. Podczas trwającej prawie dwa tygodnie

drożdże. Wiele z nich zostało wybranych przez chińskich

nocy na Księżycu, może się ona obniżyć aż do -170 stopni

studentów. Naukowcy z Chińskiej Narodowej Agencji Kos-

Celsjusza. Liu Hanlog z Uniwersytetu Chongqing, odpowie-

micznej chcieli sprawdzić, jak te żywe organizmy zniosą

dzialny za ten eksperyment, poinformował, że 15 stycznia

działanie ekstremalnych warunków, ze słabą grawitacją

temperatura wewnątrz zbiornika spadła do -52 stopni, co

na czele. Nie jest to oczywiście pierwszy raz, gdy na Księ-

zabiło rośliny. Zapewnił jednak, że ich pozostałości w żaden

życ trafiły rośliny w tak pierwotnej formie. W 1971 roku,

sposób nie wydobędą się na zewnątrz.

astronauta Stuart Rossa, podczas misji Apollo 14 miał ze sobą nasiona drzew, które następnie zostały zasadzone na

Cała misja Change 4 ma potrwać jeszcze około trzech

Ziemi, ciesząc się ogromną popularnością. Astronauci na

miesięcy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jeszcze

Międzynarodowej Stacji Kosmicznej również mogą się cie-

w tym roku wystartuje Change 5, mając na celu nie tylko

szyć m.in. świeżą sałatą, którą sami pielęgnują i nawadniają.

dotrzeć na Księżyc, ale i dostarczyć na Ziemię zebrane

Jednak to właśnie bawełna okazała się pierwszą rośliną,

tam próbki.

której udało się wyrosnąć podczas pobytu na Księżycu. Stało się to w okolicach 7 stycznia.

5 Fot: Chonqing University


Wiadomość w satelicie Karolina Bogacka

Nie wiem, czy słyszeliście o organizowanej przez

16 stycznia, 22:59

KRAKsat Space Systems akcji „Lecę w kosmos”. Bo ja o niej usłyszałam. Jakąś godzinę przed zakończeniem.

Dopiero wtedy trafiłam na ten fragment: „Wewnątrz satelity znajdzie się karta SD, na którą planujemy wgrać zdjęcia

16 stycznia, 22:50

i inne zainspirowane tematyką kosmiczną materiały, aby trafiły wraz z KRAKsatem na orbitę. Wśród nich może się

I jest to tylko i wyłącznie wina sesji.

znaleźć Twoja twórczość!”.

Bo gdyby nie sesja, na pewno weszłabym wcześniej i za-

16 stycznia, 23:00

uważyła jedno z tysięcy powiadomień. Przeczytałabym opis.

„Jej”, pomyślałam. „Raczej nigdy nie uda mi się wziąć udziału w projekcie takim, jak ten. Trochę ze względu na

Dowiedziałabym się, że w kwietniu 2019 KRAKsat Spa-

kwalifikacje: kiedyś marzyłam o zostaniu fizykiem, ale

ce Systems planuje wysłać na orbitę okołoziemską zbu-

bądźmy szczerzy, od robienia nauki zdecydowanie lepiej

dowanego przez siebie satelitę (super i oby tak dalej,

wychodzi mi jej opisywanie. Trochę na czas: jestem już na

KRAKsat), że wyżej wymieniony satelita stanie się wte-

trzecim roku i trudno powiedzieć, kiedy rozstanę się ze

dy piątym polskim satelitą w najbliższym nam kosmosie

swoją uczelnią, być może szybciej, niż później.

(dodatkowe wyrazy uznania) oraz pierwszym na świecie satelitą, który do sterowania orientacją wykorzystywać bę-

Fajnie by było, gdybym mogła dołożyć choć jedną własną

dzie ferrofluid, czyli ciecz magnetyczną (na co mój mózg

cegiełkę. Swój własny, mały klocek do eksploracji ludzkości.

wykonał przyjemny fikołek, bo wow, to brzmi naprawdę jak ciekawy eksperyment).

6

Jak w „Star Treku.”


16 stycznia, 23:02

(Prawdziwa odpowiedź brzmi: „Tak, to po prostu byłoby potwornie nieopłacalne”. Odpowiedź pani dyrektor: „To

Przez jakieś dwie minuty kontemplowałam stworzenie

nie jest w temacie dzisiejszych zajęć, Karolina”).

fanartu do Star Treka, ale a) mimo wszystko chciałam zrobić coś bardziej od siebie oraz b) M. od ponad roku pragnie

Ja też nie przepadałam za panią.

mnie przekonać do przyznania, że Star Trek jest lepszy od Gwiezdnych Wojen i nie mam zamiaru oddać mu tego

Po pierwsze, bo nie chciała odpowiadać na moje pytania.

tak łatwo.

A po drugie, bo nie miałam pojęcia, jak podejść do niej i jej nowego, obcego przedmiotu, z którego najwyraźniej

16 stycznia, 23:05

nie byłam zbyt dobra.

Teoretycznie mogłam sobie zrobić szybkie zdjęcie.

Któregoś zimowego wieczoru postanowiłam więc nauczyć się trochę do przodu i, w stylu prawdziwej zemsty kujona,

Posiadam jedną, bardzo długą sukienkę w księżyce i gwiaz-

zagiąć panią dyrektor z jej własnego przedmiotu przed

dy, i szybkie przestylizowanie się na Czarodziejkę z Księży-

całą klasą.

ca zajęłoby mi maks pół godziny. Nawet z wliczoną stylizacją czarodziejkowej fryzury (mam na tyle długie włosy, że

16 stycznia, 23:08

pewnie udałoby mi się obyć bez doczepiania końcówek). Więc kupiłam książkę. Ostatecznie uznałam to jednak za mniej osobiste, niż cokolwiek, co zdecyduję się napisać. Chciałam mieć więcej

Nazywała się „Fizyka rzeczy niemożliwych”. Jej autorem był

tego, kim jestem - mniej, kim wydaję się być.

Michio Kaku i opowiadała o tym, jak teoretycznie dałoby się zrealizować koncepcje znane nam dotychczas z fil-

16 stycznia, 23:07

mów science fiction, takie jak miecz świetlny albo podróże w czasie.

Postanowiłam - bardzo, bardzo szybko - cofnąć się do czasu, kiedy mój mózg pierwszy raz wykonał fikołek taki,

Była jak podręcznik nauki magii. Tylko lepsza, bo istniała

jak o 22:50.

naprawdę.

To była pierwsza gimnazjum. Przełom drugiej, chyba. Za-

16 stycznia, 23:10

czynałam wtedy dopiero przygodę z przedmiotem takim, jak fizyka, a moją pierwszą nauczycielką była pani dyrektor.

Byłam bardziej teoretyczna niż najbardziej teoretyczny fizyk, bo tak naprawdę wcale mnie nie obchodziło, jak mało

Nie lubiłyśmy się wtedy. Za bardzo.

realistyczne są niektóre z tych prognoz. Prawdopodobnie nigdy nie uda nam się zbudować statku solidnego na tyle,

Pani dyrektor nie lubiła mnie, bo chciałam jej cały czas

żeby przetrwać podróż przez wnętrze czarnej dziury. A po

zadawać dziwne pytania, jak „Skoro istnieje coś takiego jak

drugiej stronie, we wszechświecie, gdzie atom węgla waży

reakcje jądrowe, to czy alchemicy mieli rację i naprawdę

13 u zamiast 12, czekają na nas jeszcze ciekawsze i bar-

możemy zmienić ołów w złoto?”.

dziej wyrafinowane sposoby śmierci.

7


16 stycznia, 23:11 „Teoretycznie się da” nie jest żadną obietnicą. Jest jednak wyrazem nadziei. Nadziei na to, że świat, który wydaje nam się czasem tak niezmienny i sztywny, pełen zasad, ograniczeń i zakazów, ma jeszcze w sobie wiele potencjału. Że zawiera więcej, niż nam się wydaje. Że jeszcze nas czymś zaskoczy. 16 stycznia, 23:59 Skończyłam swój tekst na parę minut przed terminem. Mocowałam się tylko chwilę z przesyłaniem oraz konwersją plików, no i już. Wysłane. Nie wiem, jak długo przetrwa tamto zdjęcie. Szykują się następne zmiany, tym razem klimatu. Mam nadzieję, że wkrótce zaczniemy się zmieniać razem z nimi. Mam nadzieję, że zdążymy się zmienić.

8


Partnerzy: 9


Druga młodość ceramicznego weterana Jakub Szewczyk

10


Studenci Wydziału Inżynierii Materiałowej i Ceramiki należą do najbardziej aktywnych na uczelni, a świadczy o tym fakt, że na „Ceramice” działa aż 6 kół naukowych. Każde z nich jest wyjątkowe, ale tylko SKN Ceramit posiada tak długą - 57 -letnią historię i właśnie przechodzi swój renesans. Status quo

tariuszy spotkacie na różnych wydarzeniach, chociażby Targach Kompozytów i Dniach Nauk Ścisłych. W tym roku

Pewne rzeczy w życiu się nie zmieniają: Wisła płynie z po-

postanowiliśmy zadbać, aby następne pokolenia, które

łudnia na północ, ulica Czarnowiejska o 8:00 jest zakor-

obecnie uczą się w szkołach średnich, w przyszłości rów-

kowana w obie strony, a na WIMiC od 1962 działa Stu-

nież zasiliły szeregi naszego wydziału, a co za tym idzie

denckie Koło Naukowe Ceramików. Wiadomo nawet, że

- naszego koła. W tym celu już przygotowujemy pokazy

na I Studenckiej Sesji Kół Naukowych pionu hutniczego

popularnonaukowe, które odbędą się na naszym wydziale

(maj 1962 r.) jego członkowie zaprezentowali 8 referatów.

pod koniec semestru letniego. Zaproście młodszych zna-

Na tej podstawie można wywnioskować mocno naukowy

jomych i rodzeństwo, bo wśród proponowanych tematów:

i indywidualny profil działalności naszej organizacji, który

jak schłodzić cole w 2 minuty, dlaczego spirytus ma „tylko”

utrzymuje się do dnia dziś.

96%, prawdziwość chemicznych scen z Breaking Bad, naukowy stand-up i wiele innych.

Kim jesteśmy? Druga młodość Obecnie Ceramit zrzesza 36 studentów. Ta liczba już niedługo może się powiększyć o kolejnych zainteresowanych,

Ceramit znowu staje się rozpoznawalny w środowisku stu-

którzy pojawią się na marcowym spotkaniu rekrutacyj-

denckim, co nie zmienia faktu, że wciąż zdarza mi się usły-

nym. Chętnych rąk do pracy nie brakuje, a konkurencja nie

szeć pytanie „czy zajmujemy się lepieniem garnuszków

śpi, dlatego kontynuujemy i otwieramy ciekawe projekty.

z gliny?”. Odpowiadam więc zgodnie z prawdą, najbardziej

Sztandarowym i najbardziej ambitnym przedsięwzięciem

stanowczo jak tylko potrafię: Tak! Mówiąc już całkowicie

ostatnich lat, stała się konstrukcja kompozytowego czujnika

poważnie, nasza działalność niewiele ma z tym wspólnego,

elektrochemicznego, który potencjalnie mógłby znaleźć

ale uważamy, że nie ma sensu za wszelką cenę odcinać

zastosowanie w analizie metodą woltamperometrii stri-

się od tradycji, z których wywodzi się przemysł materia-

pingowej. Pomimo pewnych trudności, pierwsze próby

łów ceramicznych. I chociaż w kwestii szeroko rozumianej

okazały się na tyle obiecujące, że udało się ponownie uzy-

ceramiki tradycyjnej, zdecydowanie więksi znawcy i zapa-

skać dofinansowanie projektu w ramach Grantu Rektora

leńcy pracują w KN Ceramika Artystyczna, w przeszłości

2019. Tak jak miało to miejsce w zeszłym roku, planujemy

organizowaliśmy i planujemy wznowić warsztaty z pracy

zaprezentować rezultaty na Międzynarodowej Studenckiej

na kole garncarskim. To nie tylko ciekawe i pouczające

Sesji Naukowej w Katowicach „Materiały i Technologie XXI

doświadczenie, ale również świetna zabawa, która zbliża

wieku”.

nas do siebie.

Nasze działania

Dołącz do Nas!

Wielu z nas prowadzi własne badania pod okiem pracow-

Jeżeli jesteście zainteresowani naszą działalnością i chcecie

ników wydziału, ale jak wiadomo (szczególnie na AGH),

śledzić, jak będziemy rozwijać się w kolejnych latach - ko-

nie samą nauką człowiek żyje. Poza oczywistymi, wręcz

niecznie odwiedzajcie nas na portalach społecznościowych

obowiązkowymi inicjatywami, takimi jak Dni Otwarte AGH

(facebook, instagram). Za ich pośrednictwem, niedługo po-

czy Festiwal Nauki i Sztuki w Krakowie, naszych wolon-

jawią się informacje o kolejnym spotkaniu rekrutacyjnym. 11


Kawa na ławę Natalia Nitarska

Kawa to podczas sesji egzaminacyjnej towar deficytowy. Nic dziwnego, w końcu to jeden z najstarszych i wciąż najskuteczniejszych sposobów na wydłużenie odrobinę swojego dnia pracy. Co zrobić, by oprócz pożądanego działania również dobrze smakowała? Pierwszym i jednym z kluczowych czynników decydujących o tym, czy kawa będzie dobra, jest ziarno. Powinno być jasno, świeżo palone. Inaczej napój będzie gorzki i zupełnie pozbawiony aromatu. Zwracajcie uwagę na datę palenia ziaren, bo taka informacja często znajduje się na opakowaniu (im później wypalona, tym lepiej). Oprócz tego, warto przyjrzeć się gatunkom kawy. W produktach sklepowych najczęściej mamy do czynienia z mieszankami dwóch gatunków ziaren: Robusty i Arabiki. Im większa zawartość ziaren Arabiki - szlachetniejszych i delikatniejeszych - tym kawa będzie bardziej aromatyczna i po prostu smaczniejsza. Kolejnym ważnym krokiem w procesie przygotowywania kawy jest mielenie. Nawet świetnej jakości ziarno za grubo lub za drobno zmielone nie zapewni wam filiżanki dobrej kawy! Kawę najlepiej zmielić samemu, zaraz przed zaparzeniem, bo wtedy mamy szansę na uchwycenie największej ilości jej aromatów. W warunkach studenckich, mimo wszystko, samodzielne mielenie kawy rzadko jest możliwe, dlatego na tym aspekcie nie będziemy się skupiać. Grubość zmielenia ziaren to jednak aspekt, który warto wziąć pod uwagę podczas zakupów. Dla większości metod domowych, które przybliżę wam dzisiaj, najbardziej optymalną, porównywalną grubością mielenia jest piasek lub sól gruboziarnista. Zbyt grubo zmielona kawa poskutkuje kwaśnym naparem, za to zbyt drobno zmielona - gorzkim.

12


Z pomocą dla tych, którzy marzą o dobrej kawie, a nie

DRIP

posiadają ekspresu, przyszły alternatywne metody parzenia. Spośród nich, wybrałam te, które zasługują

Metoda pozwala na uzyskanie mniej intensywnego napa-

na szczególną uwagę ze względu na niskie koszty lub

ru, ale za to daje możliwość wydobycia największej ilości

fantastyczne możliwości.

aromatów. Co prawda dripa dostać możemy już za 30 zł, ale generuje on inny stały koszt w postaci filtrów. Oprócz

KAWIARKA

kosztów (tak mało pożądanych w studenckim budżecie) liczyć się trzeba również ze zwiększoną ilością odpadów.

To chyba najpopularniejsza z alternatywnych metod.

Mimo tego drip nadal pozostaje jedną z bardziej kulto-

Pozwala na uzyskanie esencjonalnego naparu, podobnego

wych alternatywnych metod parzenia i będzie najbardziej

do espresso. Metoda ta jest również dosyć ekonomicz-

odpowiedni dla tych, którzy nie są fanami mocno aroma-

na, bo do zaparzenia kawy niepotrzebne są żadne inne

tycznych naparów.

akcesoria. Jedyne czego potrzebujemy to woda i palnik (gazowy, ceramiczny lub indukcyjny). Koszt kawiarek waha

Spośród alternatywnych metod parzenia kawy wybrać

się między 70-120 złotych, co dla amatorów tego napoju

można coś na każde podniebienie i na każdą kieszeń. War-

powinno stanowić rozsądną cenę.

to zainwestować odrobinę w dobry sprzęt i odpowiedni surowiec, bo różnica między dobrze i źle zaparzoną kawą

AEROPRESS

jest diametralna. Cieszcie się kawą, jak z najlepszej kawiarni, niech będzie waszym sposobem na chwilę przyjemności

Stosunkowo nowa metoda, która szczególną popular-

w przerwie od pilnej nauki!

ność zyskała dopiero na przestrzeni kilku ostatnich lat. Aeropress może być świetnym towarzyszem podróży, bo można go łatwo i szybko wyczyścić. Dodatkowo jest wykonany z mocnego tworzywa, dlatego świetnie sprawdza się w warunkach studenckich. Podobnie jak kawiarka, pozwala na uzyskanie intensywnego naparu. Daje jednak spore pole do eksperymentów z grubością mielenia ziaren i czasem parzenia. Jego cena waha się między 100-150 zł. Największym minusem jest fakt, że za jednym razem zaparzyć możemy co najwyżej około 200 ml napoju, co przed nadchodzącą sesją może nie wystarczyć.

13


Domowy zielnik Anna Olender

Świeże zioła to niesamowity dodatek do wielu dań. W porównaniu do tych, które możemy kupić w torebkach, mają bardziej intensywny aromat oraz głębszy smak. Nie trzeba też nikogo przekonywać, że te zbierane prosto z doniczki mają więcej witamin. Jak rozpocząć przygodę z własnym zielnikiem? Wbrew pozorom, nie jest to takie proste, jeśli nie jesteśmy zbyt rozgarnięci w obchodzeniu się z roślinami. Na początku często przytrafia się zasuszenie jakiejś roślinki albo – co

Po udanym zakupie sadzonki, pora na kolejny wydatek. Te-

gorsza – nadmierne nawodnienie. Niepamiętanie nie boli

raz potrzebujemy doniczki, ponieważ ta, w której obecnie

aż tak, jak przesadna dbałość o zielonych przyjaciół. War-

się znajduje, jest z pewnością za mała. Pozostawienie jej

to jednak przed zakupem rośliny zapoznać się z kilkoma

w tym pojemniku sprawi, że roślina się nie rozwinie i szybko

wskazówkami.

zakończy swój żywot. Odpowiednia doniczka powinna być w miarę duża oraz posiadać otwory na dnie, aby podczas

Po pierwsze sprawdź, czy masz w miejscu odpowiednie

podlewania usuwać nadmiar wody do podstawki. Poza

miejsce na hodowanie ziół. Przede wszystkim do pomiesz-

tym zaopatrz się w ziemię, która będzie niezbędna do

czenia powinno wpadać jakiekolwiek światło słoneczne.

późniejszego przesadzania rośliny.

Jeśli przez cały dzień do mieszkania nie wpada słońce, to zapomnij o własnym zielniku. Większość roślin potrzebuje,

W końcu możemy wrócić do domu, gdzie nadszedł czas

chociaż lekkiego nasłonecznienia w ciągu dnia. Znalazłeś

na przeniesienie rośliny do nowej doniczki. Napełnij ⅓

odpowiednie miejsce? W takim razie przejdźmy dalej.

pojemnika ziemią, a następnie wsadź sadzonkę i zasyp wolną przestrzeń. Nie ubijaj jej zbyt bardzo w doniczce.

Dla osób początkujących optymalnym wyborem będą gotowe sadzonki, które można kupić prawie w każdym

Wszystko gotowe? Teraz czas na pielęgnacje. Sprawdź,

większym sklepie spożywczym. Jednak i tutaj możemy

w jaki sposób opiekować się zakupionym przez ciebie

natknąć się na kilka pułapek. Zdarza się, że zioła kupione

gatunkiem zioła. Nie wszystkie z nich należy podlewać

w hipermarkecie są bardzo słabej jakości i szybko więdną

w ten sam sposób. Potrzebują też różnego stopnia nasło-

nawet przy odpowiedniej pielęgnacji. W sadzonki najlepiej

necznienia.

zaopatrzyć się w sklepie ogrodniczym lub na targu. Ziołami, które mogą Ci się przydać w kuchni, a przy okazji Podczas wybierania egzemplarza warto zwrócić uwagę

są łatwo dostępne, będą bazylia, mięta czy lubczyk. Sam

na jego stan. Zdrowa roślina będzie miała dużo liści o in-

wybierz, czego najbardziej brakuje Twoim daniom. Wbrew

tensywnym kolorze, a także będzie elastyczna. Unikaj sa-

pozorom popularne zioła są jednymi z mniej wymagają-

dzonek posiadających plamy na liściach, uschnięte gałązki

cych roślin. Powodzenia z tworzeniem własnego zielnika!

lub listki. 14


Kot - krótka historia rządów Michalina Krzemień

Kot. Wzdrygam się trochę na to słowo, bo po 10 latach posiadania takiego zwierzaka wypracowałam sobie swoje zdanie na ich temat. Oczywiście, potrafią być słodkie, łasić się i kłaść na kolanach. Ale tylko spróbuj czymś je zdenerwować, a skończysz podrapany, pogryziony i z wymiętą kupką świeżo poprasowanych ubrań... albo jeszcze gorzej.

Nie sposób jednak powiedzieć „kot nie ma znaczenia w ludzkim życiu i ludzkiej historii”. Byłoby to kłamstwem, a koty... pewnie wymięłyby nam świeżą kupkę ubrań. Albo gorzej. Dziś puchate zwierzaki królują w internecie, a kiedyś? Królowały również, w dalekim palonym słońcem Egipcie... Jak bardzo kochalibyśmy swoich pupili, nikt chyba nie ogoliłby sobie brwi po ich śmierci. Czynili tak jednak kapłani egipscy, a wszystko zaczęło się od kultu bogini Bastet, przedstawianej właśnie z głową kota. Bóstwo płodności, radości i ogniska domowego czczone było na tyle silnie, że zabicie kota uznawano za zbrodnię, a zmarłe naturalną śmiercią zwierzęta chowano jak faraonów – w wielkich nekropoliach w Berenike czy Bubastis. Jednak nie tylko Egipt kochał te dostojne i tajemnicze

Koty przeszły straszny kryzys w średniowiecznej Europie.

stworzenia. Powóz nordyckiej bogini Freyi zaprzężony był

Masowa obława na futrzaki spowodowana była posądza-

właśnie w uskrzydlone koty. Czczono je również w Indiach,

niem ich o konszachty z diabłami i pomaganie czarowni-

Arabii czy Chinach. Tu kult rozpoczął się około XVII w., ale

com, które często wykorzystywały je do swoich niecnych

przecież do dziś znajdziemy w chińskich czy japońskich

celów. Szczególnie oberwało się czarnuszkom i dziś też

dzielnicach sklepy, gdzie machającą łapką wita nas ozdob-

znajdziemy ich znacznie mniej niż innych. Wśród tych

nie pomalowany, czy nawet ubrany w kimono kot. Taki kot

wszystkich demonicznie czarnych kotów, chyba najlepiej

miał przynosić dobrobyt i szczęście, a w dzielnicach tar-

znany jest Behemot z „Mistrza i Małgorzaty” – postać

gowych ściągać klientów. Co ciekawe, ich rysowaną wersją

znacznie późniejsza, która wpasowuje się w średniowiecz-

stała się prawie cztery wieki później... Hello Kitty.

ne wyobrażenia. No, może pomijając picie wódki i grę w szachy. Czego koty z poprzednich wieków chyba nie potrafiły.

15


Renesans stanowił odrodzenie również dla kotów. Sam

szerokiego uśmiechu. Od tego uśmiechu też zawsze zaczy-

Leonardo Da Vinci dostrzegał geniusz ich stworzenia,

na pojawianie się i na nim właśnie kończy znikanie. Nieco

uznając je za arcydzieło. Oświecenie zrobiło z nich salo-

inną wersję Kota z Cheshire Andrzej Sapkowski umieścił

nowe maskotki wielkich dam. Romantyzm zachwycał się

w swoim opowiadaniu „Złote popołudnie”.

ich tajemniczością, kot istnym ucieleśnieniem wszystkich wartości. I tak, powoli, powoli, koty coraz bardziej wracały

Skoro z pomocą polskiego pisarza przeskoczyliśmy już

do łask. Zanim jednak trafiły na ekrany naszych kompu-

do współczesności, to nie sposób nie wspomnieć o kom-

terów, warto wspomnieć o paru kotach, bez których nasza

pletnym przeciwieństwie szarmanckiego i zgrabnego kota

kultura czy to popularna, czy wysoka, nie byłaby taka sama.

w butach, jakim jest narcystyczny, gruby i leniwy Garfield. Na początku bohater komiksów, a potem kreskówek, fil-

„Kot to tygrys, który je z ręki” - ostrzega nas starochińskie

mów i seriali. To właśnie w nim dostrzec można tak wiele

przysłowie. Warto więc mieć na uwadze nie tylko ich ka-

ludzkich cech, jak szczera nienawiść wobec poniedziałków

prysy, ale i spryt, i przebiegłość, która już w XVII wieku do-

i łazienkowej wagi oraz niepohamowana miłość do kawy,

czekała się pochwały w słynnej baśni. Kot w butach, który

Świąt Bożego Narodzenia i jedzenia (szczególnie lasagni).

swojego biednego pana wydał za córkę króla, krok po kroku

Kocią miłość do jedzenia podziela też inna rysunkowa po-

realizując swój sprytny plan. Podszedł nawet ogra, nama-

stać – Kot Simona. Wiecznie głodny bohater rysunkowych

wiając go do magicznych przechwałek, aż ten zamienił się

filmików, który wykorzystuje wszystkie możliwe sposoby

w mysz, szybko przez kota zjedzoną. Co obuty zwierzak

i sztuczki, aby poinformować swojego pana o doskwiera-

z tego miał? Nie wiadomo, bo przecież koty rzadko robią

jącym głodzie. Filmiki zdobyły liczne nagrody, z czasem

coś bezinteresownie. Pozostał jednak w pamięci literatów,

trafiły do książek, na okładki zeszytów, kalendarzy i zalały

a 300 lat później ponownie podbił nasze serca jako swoja

rynek wizerunkami nowego uwielbianego przez tłumy

animowana wersja w „Shreku”.

kota tak, jak kiedyś Hello Kitty, czy dziś znany z naklejek z messengera Pusheen.

Przez kocią historię w XIX wieku przebiegł na znikających łapkach również Kot z Cheshire – jeden z bohaterów „Ali-

Koty to jednak nie tylko bohaterowie kreskówek, komiksów

cji w Krainie Czarów”, który z główną bohaterką zawsze

i bajek. To też przedmioty eksperymentów myślowych,

rozmawia grzecznie i kulturalnie. Umie pojawiać się w do-

tak, jak choćby Kot Schrödingera. Paradoks został opub-

wolnym miejscu lub czasie, a do tego słynie ze swojego

likowany w 1935 roku przez austriackiego fizyka Erwina

16


Schrödingera w artykule „Obecna sytuacja w mechanice kwantowej”. W pudełku umieszczony zostaje kot, atom mogący wyemitować promieniotwórczą cząstkę oraz licznik Geigera-Müllera, który w chwili wykrycia cząstki uwalnia trujący gaz. Po pewnym czasie od zamknięcia pojemnika zaczyna istnieć pięćdziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo, że kot umarł i takie samo, że wciąż jest żywy. Nie dowiemy się tego, zanim nie otworzymy pudełka, więc jako obiekt kwantowy kot jest jednocześnie żywy i martwy. Eksperyment stał się na tyle popularny, że poza naukowym paradoksem stał się też elementem kultury popularnej. To jednak nie jedyny koci paradoks. Jak doskonale wiemy, koty zawsze lądują na czterech łapach. Natomiast kromka chleba posmarowana masłem, zawsze spada masłem w dół. Jeśli więc do kociego grzbietu przymocujemy kromkę chleba masłem w górę i spuścimy kota z wysokości... otrzymamy perpetuum mobile! Kromka będzie chciała spaść masłem w dół, a kot na cztery łapy. Maszyna będzie się więc obracać bez końca, tworząc źródło niewyczerpanej energii. Paradoks można oczywiście łatwo obalić, biorąc pod uwagę nieproporcjonalne masy kota i kromki oraz konieczność zrzutu z wystarczającej wysokości, ale mimo to doczekał się on uwiecznienia nawet w reklamie pewnego napoju energetycznego. Cóż można powiedzieć o kotach, kończąc ten krótki zarys ich barwnej i niezwykłej historii? Chyba że to najbardziej znienawidzone i jednocześnie najbardziej uwielbiane zwierzęta w dziejach świata. Przeszły od czczenia jako uosobienie bóstwa, przez średniowieczne podpalanie, zrzucanie z wież, publiczne egzekucje i potępianie, aż po współczesne rządy w internecie. Bohaterowie kreskówek i bajek naszego dzieciństwa, jak choćby Kot Figaro, czy Tom z „Toma i Jerry'ego” zagrzały sobie już na stałe miejsca w kulturze popularnej i naszych sercach. Koty domowe to hodowane przez wielu ukochane futrzaki, a internetowe kotki to głównie niezdary, grube albo głupiutkie zwierzątka, z których śmieje się połowa świata. A za tym wszystkim przebiega gdzieś zwinnie Catwoman – odbicie dawno zapomnianej kociej gracji, współczesna Bastet z Gotham City.

17


Dzieci z dworca zoo w teatrze Barakah Agnieszka Wróbel

„To jest zupełnie tak, jak gdyby każdy z nas miał

Bestseller z lat 80.

w głowie obróconą filiżankę z gorącą czekoladą, która rozlewa się po całym naszym ciele” – tak nastoletnia

„My dzieci z dworca zoo” to opowieść nieletniej narkomanki

narkomanka opisuje działanie heroiny. Ile człowiek

z Berlina Zachodniego, która do dzisiaj fascynuje wielu

jest w stanie zrobić dla takiego uczucia i co, kiedy

młodych ludzi. Przekonujemy się, do czego można być

staje się ono celem życia?

zdolnym pod wpływem uzależnienia i jak wielki wpływ może mieć na nas grupa. „Moją rodziną była paczka. Czuło się w niej coś takiego jak przyjaźń, czułość i w pewnym sensie także miłość…”, więc dla swojego heroinowego

18


rodzeństwa Christian F. była w stanie zrobić wszystko.

kiem po narkotykowym świecie. Pomimo tragicznego losu

Relacja dziewczyny przeraża prawdziwością i zmusza do

bohatera, urzeka w wielu żartobliwych scenach. Pojawia się

refleksji, dlatego przedstawienie jej na deskach teatru było

również mnóstwo interakcji z publicznością, które jeszcze

prawdziwym wyzwaniem.

bardziej wciągają widza w smutną rzeczywistość dzieci z dworca zoo. Zastanawiającą postacią jest Babsi, która

Barakah berlińskim dworcem

po traumatycznych przeżyciach z pedofilem Heinzem granym przez Dominika Stroka, odgania wspomnienia

Spektakl w reżyserii Sebastiana Oberca bardzo dobrze wpa-

poprzez snucie śmiesznych, niestworzonych opowieści.

sowuje się w scenerię teatru. Jako scenografię wykorzysta-

Każdy z bohaterów jest zagubiony i pełen sprzeczności,

no podniszczone kafelki na ścianach, które idealnie oddają

co idealnie obrazuje, jak ciężko jest im przystosować się

klimat obskurnych dworcowych toalet. Plakaty, folie, stare

do społeczeństwa.

materace i mocno zużyte ubrania przenoszą nas do świata bezdomnych narkomanów. Pomimo że „młodzi-gniewni”

Złoty strzał

dopiero rozpoczynają swoją aktorską przygodę, zdecydowanie emanują dojrzałością. Szczególną uwagę przykuwa

Klamrą całego spektaklu jest psychoterapia alter ego Chri-

Ewelina Walczak grająca Christian. Świetnie utożsamia się

stian przeprowadzana przez Romana Gancarczyka. Na

zarówno z buntowniczką będącą w stanie narkotykowego

początku inscenizacji bohaterce idzie bardzo żmudnie,

upojenia, jak i ze smutną, pragnącą uciec przed światem

nie do końca rozumie sens wykonywanych poleceń. Z ko-

dziewczynką. Znaczącą rolę w spektaklu odgrywa również

lei w ostatniej scenie przyznaje, że „przeżywa wszystko

światło. Kolorowe reflektory oddają klimat młodzieżowego

bardziej świadomie”, przez co sesja przynosi efekt. Taki

klubu „Sound”, który jest drugim domem bohaterów, a mi-

zabieg zamienia całe przedstawienie w terapię nie tylko dla

gawki nadają przerażający styl pornograficznym zdjęciom.

niej, ale i dla samego widza, której celem jest zwiększenie

Na uwagę zasługuje też Marcel Parysek grający Detlefa.

naszej wrażliwości na otaczającą nas rzeczywistość. Spek-

W rozbrajający sposób przedstawia więź z główną boha-

takl porusza wiele życiowych kwestii, zmusza do refleksji

terką. Z każdą kolejną sceną wspólnie staczają się coraz

i pozostawia swój ślad w pamięci na długi czas. BRAWO.

bardziej i odkrywają swoją bezsilność. Krzysztof Zarzecki wciela się w rolę Ace, który staje się naszym przewodni-

autor: Christiane F. / tłumaczenie: Ryszard Turczyn

kostiumy: Monika Kufel

reżyseria: Sebastian Oberc

reżyseria świateł: Ana Nowicka

dramaturgia: Bartek Harat, Sebastian Oberc

obsada: Paulina Michta, Paulina Napora, Ana Nowicka, Alina Szczegielniak, Ewelina Walczak, Roman Gancarczyk,

muzyka: Adrian Konarski

Dawid Ogrodnik / Krzysztof Zarzecki / Maciej Charyton, Dawid Pirański, Dominik Stroka, Mikołaj Śmierzchalski,

aranżacja przestrzeni: Sebastian Oberc

Damian Wierzbicki

choreografia: Iwona Olszowska,

19


Drugiego takiego – recenzja Spider-Man Uniwersum Karolina Bogacka

Nie dostanę drugiego takiego Na takim myśleniu złapałam się w kinie, patrząc na

Jeżeli jest się fanem komiksów, to czasem trzeba

przewijające się napisy. Zostałam na nich nawet nie dla

przymknąć oko na pewne szczegóły. Podobni do mnie fani

dodatkowej sceny, ale dla samego spektaklu. Tysięcy

pewnie wiedzą, o czym mówię. Przyjemność z ogląda-

kolorowych, tańczących, pozujących Spidermanów,

nia na ekranie ulubionych bohaterów często miesza się z

niezatrzymujących się aż do ostatniej minuty.

irytacją, kiedy coś na ekranie zawodzi. Na przykład konflikt znowu nie ma sensu albo postaci nie są znowu tak

„Nie ma mowy, żeby coś takiego trafiło mi się jeszcze

interesujące, albo zamiast emocjonującej historii dosta-

kiedyś, podczas mojego życia. Bez szans” - powtarzałam,

jemy zwitek losowych, związanych kiepskim sznurkiem

schodząc schodkami w dół, do rozświetlonych kalendarzy

informacji z kanonu. Kiedy ten film, w którym od pierw-

prawdziwego świata.

szych zwiastunów dostrzegaliśmy tak dużo potencjału, nie jest po prostu dobrym filmem. Jednak nie dostaniemy lepszego. Każdy z nas reaguje na to różnie. Ja, i pewnie wielu innych, na czas seansu lubimy zakładać różowe okulary 3D - pozwalające dojrzeć głębię tam, gdzie jej nie ma. Nałożyć na ekran filtr dokładający całą naszą wiedzę na temat tego, o ile ten film mógłby być lepszy, gdyby tylko… No właśnie. Każda scena „Spider-Mana Uniwersum” przeszła przez ten filtr. Ten film zrobił wszystko, co mógł zrobić, odpalił każdą strzelbę Czechowa, którą dostał - i to z celnością godną przynajmniej Deadshota. I nawet nie był o Peterze Parkerze.

20


To znaczy - nie do końca. Nie był o takim Peterze Parkerze,

„Uwierz w siebie”, przecież to najczęściej powtarzany

którego kojarzycie ze wszystkich filmów, które powstały

z morałów, najbardziej wyświechtana z fraz. W co drugim

dotychczas, którego kojarzycie z „Homecoming”. Wiecznie

filmie jeden z bohaterów nagle zaczyna wierzyć w siebie

młody, wiecznie nastolatek, wieczny kujon kochający się

i jego problemy magicznie się rozwiązują, pocałunek,

w Mary Jane. Spiderman mówi, że każdy mógłby nosić

brawa i koniec.

jego maskę, a jednocześnie zawsze jest taki sam. Przypadek?

Rzadko kiedy pokazywane jest, czemu. Nie dlatego, że jesteś w jakiś sposób lepszy od innych, że nikt

Jedna z rzeczy, która sprawiła, że tak mocno identyfiko-

na twoim miejscu nie dałby rady tego zrobić, może

wałam się z Milesem, to jego bardzo konkretny rodzaj

nawet lepiej. Ale dlatego, że tę szansę teraz, tutaj,

niepewności siebie. Miles nie ucieka od odpowiedzialno-

masz ty. Że zawsze zawierasz w sobie coś wyjątkowe-

ści, przynajmniej nie bezpośrednio. Nie potrafi jej jednak

go, coś, co możesz wykorzystać, coś, co może wystarczyć.

od razu wziąć na barki; chce wiedzieć wcześniej, czy da

Masz może tylko swoją iskrę. Jednak iskra to zawsze coś.

ją radę udźwignąć. Więc czeka. Czeka na jakąś kluczową

A cały ten film usiany jest iskrami. Od różnych Spiderludzi,

informację, na radę, na czyjąś aprobatę, ale nic tak napraw-

każdy z nich w różnym wieku, o innej osobowości, naryso-

dę nie daje mu pewności. A świat na nikogo nie czeka - tym

wanych w innym stylu artystycznym.

bardziej, jeżeli jest to świat pełen superzłoczyńców. Ludzie są w niebezpieczeństwie teraz. Jego życie odbywa się teraz.

Idźcie. Nie dostaniecie drugiego takiego.

Musi w końcu skoczyć.

21


Kawałek po kawałku, aż wreszcie wszystko naraz. Jak można składać „Her Story” Karolina Bogacka

Zwierciadło pęka w odłamków stos. No, właściwie

5. Kontakt ze światem zewnętrznym w formie czatu

zwierciadło pękło w odłamków stos i to już jakieś

z kolegą detektywem.

dwadzieścia lat temu. Graczowi zostało z tego tylko pełne szkła pudełko - tworzące przy okazji najlepsze

6. Fragment policyjnej bazy danych z wpisanym hasłem

fabularne puzzle, jakie ostatnio widziałam.

„MORDERSTWO” i licznik pokazujący, które dokładnie filmiki zdążyliśmy obejrzeć.

Rzadko recenzujemy w BISie gry. Szczególnie kryminalne. A szkoda, bo recenzowanie gry ma w sobie coś z przepro-

Krótkie, zamieszczone w bazie danych klipy zawierają

wadzania sekcji zwłok. Nie chodzi tylko o określenie, jak

wyłącznie odpowiedzi. Nie mamy pojęcia, o co właściwie

zdrowo wyglądają poszczególne części, ale na ile dobrze

pytali detektywi. Wiemy wyłącznie, jak zdecydowała się

działały razem. A także do jakiego zachowania, jako złożo-

odpowiedzieć przesłuchiwana w sprawie zniknięcia jej

na z organów osoba, zachęcały napotykanych ludzi.

męża Hannah Smith. A także, dzięki informacji w prawym górnym rogu kamery, o której dokładnie to było godzinie

Z czego dokładnie składa się „Her Story”:

i podczas którego przesłuchania.

1. Opalizujący ekran, odbijający zarys twarzy jakiejś młodej

Do klipów mamy dostęp wyłącznie przez wyszukiwarkę.

kobiety.

Wyszukiwarka przyjmuje tagi, fragmenty transkryptu, cytaty - ale nie bezpośrednio daty, co wymusza specyficzny,

2. System sugerujący dalekiego kuzyna Windowsa 95.

niechronologiczny sposób poznawania tajemnicy. Dodatkowo dostępne jest tylko pierwsze pięć wyszukanych po

3. Znajdujący się w koszu pojedynczy plik, sugerujący wirus

tagu filmików. Nie da się dojść do rozwiązania wyłącznie

komputerowy.

po jednym, dobrze wybranym słowie.

4. Prosta gra „lustrzana”.

Na co dokładnie składa się „Her Story”:

22


Na początku myślałam, że na starą, dobrą zabawę w detektywa - dlatego przygotowałam swój notes i zasiadłam przed filmikami z misją notowania każdego, najmniej nawet ważnego szczegółu. Po pewnym czasie zorientowałam się jednak, że gra zachęca mniej do podejmowania decyzji na bazie głęboko przemyślanych teorii, a bardziej do eksplorowania całej historii. Element łamigłówki cały czas istnieje i ciągle jest uzależniający, po prostu opiera się na „czy jeśli wpiszę to słowo, to dowiem się więcej na

temat” oraz poszukiwaniu tego jednego, uzupełniającego linię czasową przesłuchania. Potem zaczęłam dostrzegać, że tajemnica „Her Story” jest przede wszystkim psychologiczna i że uważna gra Vivy Seifert tylko ją pogłębia oraz uwydatnia. Czy Hannah bez powodu krzyczy na pytającego? Skąd bierze się jej sugestia? Na ile to, co mówi teraz, zgadza się z jej poprzednimi wypowiedziami? I ostatecznie, zgadzając się z grupą krytyków, która przyznała twórcy Samowi Barlowowi za scenariusz BAFTę, powiedziałabym: na zapadające w pamięć doświadczenie. Sercem „Her Story” jest po prostu dobra historia. Do tego na tyle dobra, że rozważana z kolejnych stron zyskuje tylko coraz więcej niuansów i czaru. A poznawanie jej poprzez bliskie, intymne ujęcia pozwala na coraz lepsze rozumienie oraz empatyzowanie z Hannah. Naprawdę ma się wrażenie, że to jest jej historia.

23


My się chcemy całować Oliwia Kopcik Kierunek: Paryż. Paris. Miasto miłości. Lot rejsowy. Stoimy na płycie lotniska, panowie techniczni kombinują coś przy samolocie. Czekamy. Dziewczyna widocznie zafascynowana ich praca pyta: - Ciekawe czym oni nas polewają? - Olejem, żeby poślizg był lepszy - spieszę z pomocą. Kiedyś smarowali mydłem, ale zajmowało za dużo czasu. - A, dzięki. Nie wiedziałam. W czarterowych tego nie ma. Wiedza według Kopcika. Polecam się. *** Koła samolotu uderzają o pas startowy. Witaj francuska ziemio. - Nikt nie klaszcze? - dziwi się ktoś koło mnie. - Tak podobno robią tylko Polaczki – po rozwiązaniu znalezionego w gazecie quizu o savoir-vivre jestem ekspertem od dobrego wychowania. - Ale to taki szacunek i podziękowania dla pilota... Niby tak. Ale jak cię kierowca autobusu na pętle zawiezie, to już mu nie gratulujesz. W biegu łapię bagaż i wydostaję się na korytarz, gdzie czekać ma przewodnik. Ale nie. Patrzę w prawo – nie ma, na lewo po podłodze toczy się samotny kłębek kurzu, gdzieś w oddali wyją wilki... Pusto. I kiedy czuję, że to początek wielkiej przygody, słyszę zza pleców: 24


-A ja cię szukam! - jest i on. No i po przygodnie.

WIEŻA EIFFLA

Zabieram walizkę, wskakuje do autobusu i przykle-

Tu już nie dostaję kolejnego liścia. Tutaj jest pierwsze

jam nos do szyby. Pokaż Paryżu, co masz najlepszego.

WOW. Po chwili pan ochroniarz sprawdza mnie na ziemię,

Wiadukt, wiadukt, wiadukt pomalowany graffiti...

domagając się pokazania, co mam w plecaku. Całe

Pooglądali. Zwiedzanie infrastruktury drogowej – check.

szczęście maczeta została w Krakowie, a bazooka w drugich spodniach. Mijam kilometrową kolejkę po bilety na

Wysiadam i stawiam stopy na chodniku przed hotelem.

windę, która zawiezie wszystkich leniwców na szczyt wieży.

A raczej na czymś, co kiedyś było chodnikiem. To ten wasz

Decyduję się na wspinaczkę po schodach. Przecież na

piękny Paryż? Stolica mody? Następnym razem posiedzę

drugi poziom budowli prowadzi tylko 1652 stopni.

w Katowicach.

Stawiając stopę na schodku numer 1517, przystaję na chwilę, żeby rozejrzeć się wkoło i po dwudziestu latach ***

życia dowiaduję się, że jednak mam lęk wysokości. Z ulgą przyjmuję fakt, że z drugiego poziomu na trzeci można

Nowy dzień przyniósł iskierkę nadziei po wczorajszym

dostać się już tylko windą. Jednak zdecydowanie panorama

niesmaku. Bo gorzej już chyba nie będzie, co? Wchodzę

miasta oglądana z wieży, to jeden z widoków, o których

na stację metra i tu Paryż po raz kolejny strzela mnie

będę opowiadać wnukom. No i tu już jestem pewna, że

w twarz. Podziemna kolej powstała w 1900 roku, a legenda

lubię Paryż.

głosi, że była od tej pory remontowana. Wydaje mi się to tak prawdziwe, jak to, że przez którąś ze ścian przejdę na peron

KOMPLEKS INWALIDÓW

9 i 3/4. Kieruję się do linii nr 13, momentami zastanawiając się, czy weszłam do metra, czy może jednak do kanałów.

Spaceruję wzdłuż Pól Marsowych i w końcu wyrasta przede

Dzielnie brnę do przodu, choć serce podpowiada, żeby

mną kopuła kaplicy królewskiej. To tam w trumnie złożono

wrócić do hotelu i tam poczekać na sobotni lot do Polski.

prochy Napoleona Bonaparte. To znaczy w trumnach w sześciu. Idę z głową wzniesioną w górę, wlepiając oczy

Wsiadam do wagonu zatłoczonego jak targ z moherowymi

w złoconą kopułę.

beretami w niedzielę. Drzwi się zamykają, tym samym zmuszając mnie do przytulania jakiegoś młodego, dobrze

- Ejejej! - krzyczy w moją stronę żołnierz, wymachując

ubranego mężczyzny.

karabinem. No tak, kontrola bezpieczeństwa. Chyba pora się przyzwyczaić. Odwiedzam kolejne budynki kompleksu

- Że jsksidganfu - mówi.

i trafiam na dziedziniec Pałacu Inwalidów. Najpierw witam się ze stojącym w oknie Napoleonem. A potem nie wiem.

- Przepraszam, nie rozumiem po francusku - odpowiadam

Nie wiem, na czym wzrok zawiesić, tak ogromny jest plac,

nieśmiało, podnosząc wzrok.

tyle tam ozdób. Trochę zaczynam żałować, że nie jestem francuską księżniczką.

- Polska? - Polska. - Kocham Cię. Miłość w Paryżu - check. Już mi lepiej. 25


MONTMARTRE Wynurzam się ze stacji metra i ruszam przed siebie. Po

językach napisano „Kocham Cię”, przywraca mi trochę wia-

kilkunastu krokach wpadam w lekką konsternację. 9 na 10

ry w to miasto miłości. Jeszcze chwilę wędruję uliczkami

mijanych budynków to sexshopy. Ten jeden pozostały to

dzielnicy, gdzie mieszkał m.in. Pablo Picasso. Całodniową

sklep z filmami, których raczej dzieciom na dobranoc nie

wycieczkę kończę w klimatycznej restauracji prowadzonej

puścicie. Gałczyński pisał, że kocha „w taksówce. I w samo-

przez Polkę.

chodzie. Bez wyjątku. I na końcu ulicy. I na początku”. Tu też się na całej długości ulicy kochają. If you know what I mean... Po lewej stronie mijam kabaret Moulin Rouge, do którego jeszcze wrócę. Po kilku minutach docieram na dzielnicę Montmartre. Ściana miłości, na której w kilkuset

26

Teraz już Paryż mnie nie rozczarowuje. Teraz chcę więcej.


Wielki Kanion w USA – informacje praktyczne Karol Rajda www.hulajnogapieklaniema.pl

27


Jeśli pomyślisz o cudach natury, które znajdują się

Jak poruszać się po parku?

na terenie USA, prawdopodobnie pośród pierwszych trzech miejsc znajdzie się Grand Canyon. Jeden z naj-

Na miejscu większość dróg do punktów widokowych jest

większych i najczęściej odwiedzanych Parków Naro-

nieprzejezdna dla prywatnych samochodów, dlatego najle-

dowych w Stanach. Jedno z niewielu miejsc, które

piej wybrać się na objazdową trasę parkowym autobusem,

na żywo wyglądają jeszcze lepiej, niż na zdjęciach.

tzw. bus shuttle. Zatrzymuje się on na kolejnych przystan-

Dlatego, jeśli tylko nadarzy się taka okazja, warto go

kach, z których turyści najczęściej wyruszają na poszuki-

zobaczyć na własne oczy.

wania wspaniałych widoków i odjeżdża w kolejne miejsce. Kolejne busy przyjeżdżają co około 15 minut. Przejazdy

Jak dojechać?

shuttle busem po parku są bezpłatne.

Do Wielkiego Kanionu najlepiej dojechać wypożyczonym

Co warto zwiedzić?

samochodem. Można do niego dotrzeć z Las Vegas (około 450 km) lub z Phoenix (około 350 km), do których uprzed-

Jeśli mamy do dyspozycji jeden dzień, najlepiej skorzystać

nio dostać się można z pomocą samolotów, busów, czy

z objazdówki shuttle busem. Na początek warto odwiedzić

też pociągów. Wjazd do Parku to koszt 30$. Przy wizycie

Grand Canyon Village i zapoznać się ze specyfiką parku.

w kilku Parkach w USA, warto zakupić Annual Pass, za 80 $.

Można tam także kupić pamiątki. Autobus przewiezie nas

Uprawnia on do wjazdu samochodem na teren wszystkich

po takich punktach jak Powell Point, Hopi Point, Mohave

Parków Narodowych w USA, dlatego oszczędzamy już po

Point, Yaki Point, Hermits Rest oraz Hopi Point, Pima Point,

trzech wizytach w kolejnych Parkach. Przy wjeździe do

Moran Point, Navajo Pont, z których widać rzekę Kolora-

Parku otrzymujemy mapę z najważniejszymi punktami

do. Największą atrakcją jest Grand Canyon Skywalk, czyli

Wielkiego Kanionu.

przeszklona platforma widokowa, niepolecana dla osób z lękiem wysokości. Dobrym pomysłem jest zatrzymanie

Gdzie się zatrzymać?

się na krawędzi Kanionu o wschodzie lub zachodzie słońca. Najlepszy widok jest z Mather Point, Yaki Point oraz

Wielki Kanion jako miejsce bardzo turystyczne nie może

Moran Point.

obyć się bez rozbudowanej bazy noclegowej. Do wyboru mamy droższe hotele i pensjonaty: www.visitgrand-

Jeśli mamy do dyspozycji drugi dzień, warto wybrać się na

canyon.com i www.grandcanyonlodges.com oraz tańsze

dno Kanionu, aż do rzeki Kolorado. Prowadzi tam Bright

campingi z miejscem na samochód, namioty i grilla:

Angel Trail, jeden z niewielu szlaków w Kanionie. Nie po-

http://www.recreation.gov/ i http://www.reserveamerica.

leca się jednak schodzenia na dno i wychodzenia na górę

com/. Najpopularniejsze są Mather Campground oraz De-

w ciągu jednego dnia. W momencie, kiedy na krawędzi

sert View Campground. Warto rezerwować bilety z co naj-

panuje temperatura 25 °C, na dnie kanionu temperatu-

mniej kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Prysznic i pralnia

ra osiąga nawet 50 °C. Nie należy lekceważyć ostrzeżeń.

znajdują się nieopodal Camp Services.

Jednakże temperatura to tylko jeden z niebezpiecznych czynników, który trzeba wziąć pod uwagę. Zwykle, gdy zdobywamy kolejne szczyty i jesteśmy pełni sił, wychodzimy na górę. Tam zmęczeni odpoczywamy i spokojnie schodzimy w dół. W Wielkim Kanionie jest odwrotnie i dlatego bardzo niebezpiecznie.

28


Na dnie Kanionu znajduje się camping Backcountry Cam-

Inne informacje i ciekawostki

ping Permit, jednak miejsca trzeba rezerwować z ponad rocznym wyprzedzeniem. Może się zdarzyć, że ranger-

Sklep

si, czyli straż Parku, kontrolują turystów i nie pozwalają ruszać dalej w dół nieprzygotowanym wędrowcom, czyli na

Na terenie Parku znajduje się sklep, czyli General Store.

przykład tym, którzy nie mają zarezerwowanego noclegu.

Znajdziemy tam niezbędne produkty, jedzenie, campingo-

Jeżeli jednak zdecydujesz się pokonać kilka kilometrów

we sprzęty, ale ceny są znacznie wyższe niż poza Parkiem,

prawie pionowymi skałami, zabierz ze sobą ogromną ilość

dlatego warto zaopatrzyć się w niezbędne przedmioty

wody, nie zapomnij o nakryciu głowy i kremie z filtrem. Po

i prowiant przed wizytą w Parku.

drodze nie ma punktów, w których można uzupełnić puste butelki. Dopiero na dnie nieopodal campingu znajduje

Zasięg

się swego rodzaju schronisko, gdzie można kupić przede wszystkim zimną lemoniadę.

W Parku zasięg w dużej mierze zależy od operatora, ale w gruncie rzeczy w większości miejsc po prostu nie ma

Porady i ostrzeżenia

zasięgu.

Wielki Kanion jako Park Narodowy rządzi się swoimi pra-

Tłok

wami. Przede wszystkim należy uważać na dzikie zwierzęta i nie zostawiać jedzenia na zewnątrz, a tym bardziej

Południowa krawędź Kanionu jest zdecydowanie bardziej

przetrzymywać go w namiocie. Nie schodź ze szlaków i nie

zatłoczona. Nie ma czemu się dziwić, skoro oferuje więk-

zaśmiecaj środowiska, grozi to wysokimi mandatami. Nie

szość pocztówkowych widoków. Jednak jeśli masz czas,

przekraczaj prędkości i bądź ostrożny na drodze. Spotka-

warto wybrać się także na krawędź północną. Istnieje spo-

nie z łosiem to ostatnia rzecz, której chcesz doświadczyć.

ra szansa, że będziesz mógł stanąć oko w oko z Wielkim

Latem jest naprawdę gorąco i należy zawsze mieć ze sobą

Kanionem zupełnie sam.

zapas wody, nakrycie głowy oraz krem z filtrem. Teren Parku w zdecydowanej większości nie jest oświetlony, dlatego

Spośród odwiedzonych przeze mnie Parków Narodowych,

na pieszą podróż należy zabrać ze sobą latarkę lub czołów-

to właśnie Grand Canyon wywarł na mnie największe wra-

kę. Nie wolno karmić napotkanych zwierząt, a szczególnie

żenie. Podobno twórcy filmu “The Bucket List” z roku 2007

amerykańskich wiewiórek, które tylko na pozór wydają się

początkowo chcieli, aby główni bohaterowie, którzy zapisali

przyjaźnie nastawione.

na swojej liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią “Zobaczyć coś majestatycznego”, zamiast piramid odwiedzili właśnie Wielki Kanion.

29


cm.agh.edu.pl

30


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook