BIULETYN INFORMACYJNY ´ AGH STUDENTOW
WALENTYNKI
WALENTYNKI jak świętować RECENZJE la la land BISTRO naleśniki
02
spis treści 04 08 12 16 24 26 28
Studenckie walentynki La La Land – film stworzony, by zgarniać nagrody? (recenzja) Dr Horrible’s Sing- Along Blog - dobrze o tym złym SyF czy SF? Krótki przegląd fantastyki nowej Po sesji 5 sposobów na efektowność! Słodko i słono - przepisy na naleśniki
Redaktor naczelny: Agnieszka Z. Krępa Zastępca redkatora naczelnego: Edyta Banaś Szef działu promocji: Weronika Ulińska Redakcja: Paweł, Paweł, Agnieszka Janczy, Angelika Włusek, Anna Oleś, Mateusz Wesołowski, Dominik Knap
2
Osoby zaangażowane: Milena Gromysz, Marta Dominik, Karolina Bogacka, Anna Przybylska, Marta Nowak, Krzysztof Walczak, Katarzyna Hejmo, Joanna Stóś, Adam Stamirski Skład: Wanda Pietrzak, Katarzyna Hejmo Zdjęcie na okładce: Kuba Dąbrowski, KSAF AGH
od redakcji Kochani studenci i studentki AGH! Dla niektórych 14 luty to okazja do wyznawania i celebrowania uczucia, dla innych - kolejny, komercyjny wymysł, który niepotrzebnie pochłania tyle czasu i uwagi. Dla każdego coś dobrego! Nie mogliśmy zatrzymać walentynkowego szaleństwa w naszej redakcji, ale przygotowaliśmy też kilka ciekawostek, dla tych z Was, którzy Walentynki obchodzą z daleka. Nie możemy pominąć tego tematu - najciemniejsze dni sesji już za nami. W studenckim życiu nie wszystko układa się idealnie, dlatego trzymamy kciuki również za Waszą sesję poprawkową. Gratulujemy też naszym nowym inżynierom. Mamy nadzieję, że z każdym z Was spotkamy się w nowym semestrze. A czy Ty zgłosiłeś już swój pokój do konkursu Pokaż Swoje Wnętrze? Mieszkańcy akademików, macie czas do 20 lutego. Nie przegapicie chyba szansy na zwolnienie z opłat na kilka miesięcy? Pozdrawiam ciepło, do zobaczenia wkrótce! Niech ten nowy semestr będzie dla nas wszystkich pasmem sukcesów i zwycięstw! W imieniu redakcji BIS AGH redaktor naczelny Agnieszka Krępa
3
studenckie walentynki 14 lutego. Internet zapełniają wyprzedaże, wpisy, vlogi i memy o tematyce walentynkowej. Czy Walentynki są obecnie tylko komercyjnym świętem, przerywającym handlową stagnację. Może jednak są osoby, które podchodzą do niego bardzo poważnie i obchodzą je z największymi honorami?
Samotny student Andrzej Kolejny dzień w moim marnym życiu. Nic niezwykłego się dzisiaj nie wydarzy. Nie zabiorę ukochanej na kolację do wykwintnej restauracji, ponieważ żadna z przedstawicielek płci pięknej nie była tak litościwa żeby się ze mną umówić. Z resztą nawet jeśli się umówiła, to ja nie jestem na tyle przekonujący, żeby nakłonić niewiastę na drugie spotkanie. Cóż, albo marketing nie jest moją mocną stroną albo mam za słabą ofertę.
4
Zabawa tylko dla par Wychodzę z akademika, aby zaczerpnąć względnie świeżego powietrza. Nogi poniosły mnie aż na rynek. Wszędzie jest czerwono od walentynkowych serduszek. Bary, knajpy, sklepy uginają się od promocji , które często z promocjami nie mają nic wspólnego. Promotorzy już produkują się na krakowskim bruku zachęcając przechodniów: „… do skorzystania z walentynkowej promocji, dla każdej zakochanej pary darmowy shot!”. Nie, dziękuję, przyjdę sam. Dlaczego nie ma promocji dla singli? Czy to, że jestem singlem oznacza, że nie mogę być w kimś zakochany? Czy to tak nie działa? Musisz być w parze i koniec, inaczej nie masz żadnych przywilejów w tym dniu!
Co wręczyć? Oblężenie panuje we wszystkich sklepach, księgarniach, piekarniach, drogeriach, a już chyba najbardziej w kwiaciarniach. Faceci wpadają zwykle na dwa pomysły: czekoladki i kwiaty. I w sumie mają rację. Mam wrażenie że jeden kwiatek potrafi bardziej dowartościować kobietę, niż tysiąc komplementów. A jak już podarujesz jej bukiet… O matko, co się dzieje w tej kobiecej głowie? Ze szczęścia mało się nie spoci, popłacze się na pewno. Trzeba jednak uważać, ponieważ coraz więcej Pań przestaje chcieć dostawać kwiaty, bo jest im ich po prostu szkoda. No dobra, a co w takim razie może dostać facet? Kobiety mają łatwiej, bo mężczyźni nie przywiązują zazwyczaj aż takiej uwagi do tego święta i często wystarczy że kobiety kupią jakąś pierdołę, żeby ich mężczyźni byli zadowoleni. Chociaż jako facet zdecydowanie bardziej wolałbym dostać kobietę, pięknie zapakowaną w małą czarną, niż jakiegoś durnego misia albo perfumy albo inny bibelot z denerwującym napisem „Będziesz moją walentynką?”.
5
A gdybym tak miał kogoś… Jak wyglądałby ten dzień? … Pewnie wstałbym rano i posprzątał pokój. Dobrze by było, gdybyśmy byli sami z moją potencjalną dziewczyną… Żeby uosobić ją trochę nazwijmy ją Monika. Wracając, byłoby dobrze gdybyśmy byli sami, więc dam mojemu współlokatorowi 3 dychy na kino wieczorem. Niech się chłopaczyna rozerwie i zostawi nas w spokoju. Monika wychodzi dziś z pracy o 18, więc o 19 będzie u mnie. Jest pracującą studentką, zatem ma mnóstwo rzeczy na głowie, ale obiecała że ten wieczór spędzimy razem. Tak sobie ją wyobrażam: ambitną, zapracowaną, ale zakochaną we mnie po uszy. Po pracy, pewnie będzie głodna. Trzeba będzie pomyśleć nad jakąś kolacją… Zrobię coś sam. Szkoda że zazwyczaj moje gotowanie ogranicza się do podgrzania gotowych pierogów, albo słoikowych przetworów mojej mamy. To odpada. Zabiorę ją gdzieś albo zamówię coś dobrego. Ale pomyślę o tym później, prezent jest ważniejszy. Co by jej tu dać? Kwiatki i jakaś bombonierka powinny pasować. Dokupię jeszcze wino i będzie romantycznie. Idealnie, byłbym wspaniałym chłopakiem.
6
I tak to właśnie wygląda. Jeszcze nie mam dziewczyny a już straciłem głowę przez to zakochańcze święto, chcąc żeby moja wyimaginowana kobieta czuła się wyjątkowo tego dnia.
Tekst: Marta Nowak Ilustracje: Katarzyna Hejmo
7
la la la by zgarnia Nie każdy jest fanem musicali. Czy warto zobaczyć film, który zdobył kilkadziesiąt nagród i nominacji, między innymi Złote Globy za najlepszą komedię lub musical, dla najlepszego reżysera, za najlepszy scenariusz…? Wymieniać można długo. La La Land otrzymał również aż 14 nominacji do Oscarów. I zdecydowanie jest faworytem.
La La Land to amerykański musical z 2016 roku, w reżyserii i na podstawie scenariusza Damiena Chazelle’a, twórcy Whiplash. Główne role grają Ryan Gosling i Emma Stone. Bohaterowie szukają swojego szczęścia w Los Angeles. Początkująca aktorka – Mia, chodzi na castingi i marzy o roli w wielkim filmie, w międzyczasie pracując jako kelnerka. Muzyk Sebastian próbuje, natomiast jakoś przeżyć i „chałturzy” w restauracji na fortepianie. Skrycie marzy o posiadaniu jazzowej knajpy.
8
and – film stworzony, ać nagrody?
9
Zacznijmy z pompą Początek filmu to brawurowa musicalowa scena – taniec grupowy na zakorkowanej autostradzie. Scenę nakręcono w jednym ujęciu z udziałem aż setki statystów. Na tej samej drodze spotykają się także Mia i Sebastian. On trąbi na nią, ona pokazuje mu środkowy palec. Kolejny raz spotykają się w lokalu, gdzie pracuje Sebastian. Mia trafia tam przypadkowo i jest urzeczona jego grą na fortepianie. On nie zwraca jednak uwagi na jej zachwyty, gdyż właśnie stracił pracę. Chociaż motywem filmu La La Land jest „typowa” pogoń za marzeniami, w filmie znajdziemy też gorzki pierwiastek. Scenarzysta nie stworzył idealnej bajki. Uświadamia widza, że w życiu nie można mieć wszystkiego. Ciekawostki Chazelle chciał nakręcić film w starym stylu. Zależało mu, aby poszczególne sceny nie miały cięć. John Legend wcielający się w rolę założyciela zespołu, do którego zaprasza Sebastiana, specjalnie do filmu nauczył się grać na gitarze. Co więcej, sam odtwórca głównej roli męskiej opanował grę na pianinie i jego sceny były kręcone w jednym ujęciu. Warto też wspomnieć castingu, w czasie którego reżyser przerywa emocjonalne wystąpienie Mii, odbierając telefon. Inspiracją tego motywu było prawdziwe wydarzenie podczas przesłuchania Goslinga.
10
Ta piosenka La La Land jest filmem, na który mogą się skusić nawet osoby, które nie przepadają za musicalami. Widać w nim inspirację klasykami, między innymi Deszczową Piosenką. Chazelle jednak łączy różne style muzyczne i taneczne. Widać tutaj powiew świeżości. Zaskoczyć może wyjątkowo duża ilość dialogów. Niektóre ujęcia są nakręcone w półmroku, w jazzowych knajpach, co nadaje im świetny klimat. Historia jest spójna. O ile podczas pierwszej połowy filmu nieśmiało ziewałam, druga połowa, w której życie bohaterów zaczyna się komplikować, naprawdę mnie zaciekawiła. Obsada aktorska była strzałem w dziesiątkę. Ryan Gosling świetnie pasuje do roli niepokornego muzyka, a Emma Stone jest dziewczęca i pełna wdzięku. Całość ma też ogromne walory wizualne. Piękne ujęcia, eleganckie stroje. No i, co najważniejsze, wychodząc z kina nucimy „City of Stars”. Dobry musical musi wykreować dobre piosenki. Tekst: Anna Przybylska Ilustracja: Katarzyna Hejmo
11
dr Horrible’s Sing - Along Blog - dobrze o tym złym Lubicie musicale? Z mojego doświadczenia wynika, że to kontrowersyjny temat. Tyle wywołuje emocji. Nie znam nikogo, kto zwyczajnie tolerowałby musicale. Albo się ich nie znosi, albo marzy o wyrażaniu uczuć za pomocą “srogich solówek”.
Poznajcie Dr Horrible’s Sing-Along Blog
Odrobina trivii: Joss Whedon, zanim jeszcze zajął się Avengersami, już śnił o superbohaterskich historiach. Jedną z nich postanowił przekształcić w epicki projekt, w który zaangażował swoją rodzinę: Felicię Day, Nathana Filliona i Neila Patricka Harrisa. Razem stworzyli coś nieprzeUwielbiam musicale ciętnego - mieszankę zbyt oryginalną na hollyOstatnie Złote Globy pokazały, że gatunek, co to woodzki blockbuster. Całość opublikowano na niby taki stary, taki wykorzystany, do cna zużyty, YouTube. Bez reklam, bez badania rynku. Czysta, może nas jeszcze zaskoczyć. La La Land zgar- darmowa rozrywka, żeby pokazać, “że można”. nęło siedem nagród. Tymczasem mam dla Was perełkę, wyłowioną z głębin internetów. Dowód, Chyba się udało, bo Blog zdobył nominację do że musical ma jeszcze to coś. Nieszablonowe pro- Emmy, został wydany na DVD i podbił Comic jekty mają sens. Pociąg do zła wiąże się z pocią- Con. Whedon zarobił na nim więcej, niż na giem do muzyki (historia Heinza Dundersztyca Avengersach - serio! Dark Horse wydał nawet również to potwierdza). parę komiksów o Doktorze Horrible. Oprócz tego, całość wciąż jest dostępna na YouTube. Polskie napisy też są. Nie lękajcie się, film nie trwa długo. W 42 minuty sesja nie ucieknie. A wy dostaniecie chwilę wytchnienia od macierzy i całek.
12
13
Do rzeczy Tytułowy bohater, czyli Doktor Horrible, albo mniej oficjalnie - Billy, jest szalonym naukowcem. Takim prawdziwym, co to chodzi w białych kitlach i ćwiczy niepokojący śmiech. Marzy o dostaniu się do Złej Liga Zła, a to nie takie łatwe. Niestety, Billy ma wielkie ambicje tylko rezultaty niewielkie. Jego wynalazki są bardziej spektakularne niż groźne, do tego często się psują. A jeśli się nie psują, to plany krzyżuje mu Kapitan Hammer, nemesis Billy’ego, lokalny superbohater. Prywatnie niezbyt przyjemny gość. W wolnych chwilach Billy wzdycha do dziewczyny, którą poznał w pralni samoobsługowej. Jednak bez większych sukcesów. A kiedy już pojawia się list od Ligi, a razem z nim promyczek nadziei… Zresztą, nie powiem co wtedy. Zobaczcie sami.
14
Co jest piękne w tym filmie Ponieważ wciąż mówimy o musicalu, w filmie gęsto od przeróżnych piosenek. Każda dopracowana i każda chwytliwa. Wierzcie mi, nie mogłam się od nich uwolnić przez tydzień! Każda z intrygującym tekstem, takim, że człowiek dostrzega niektóre smaczki dopiero po tygodniu. Mój aktualny ulubieniec to My Eyes, duet o dwóch bardzo podobnych ludziach i o tym, jak różnie postrzegają świat. Bo każde z nich na pewnym etapie życia zdecydowało, na co woli zwracać uwagę. Na czym się skupi. I o tym, że przez to żadne z nich nie dostrzega całego obrazu.
W ogóle film jest świetnie napisany. Widać, że twórcy od początku wiedzieli, co chcą przekazać. Kwestie bohaterów, słowa piosenek, wszystko ma znaczenie. I wszystko zmierza do bardzo niehollywoodzkiego końca (chlip!). Na tyle nieszablonowego, że wywołał u mnie fazę buntu. Bo jak to tak, bez łatwych rozwiązań?! Bez wyjaśnień?! Ja chcę wiedzieć! Dopiero potem, kiedy zauważyłam, jak bardzo musical o szalonym naukowcu zmusił mnie do myślenia, zrozumiałam. Film pokazuje nam problem, daje narzędzia i ufa, że sami dojdziemy do własnych odpowiedzi. I tak jest chyba lepiej. Sporo w tym filmie pytań i konfliktów. Sporo symboliki. To jest, jeśli ktoś tak lubi rozbierać historie na części jak ja, sporo jej znajdzie. Mamy problem stereotypu bohatera. Mamy problem społeczeństwa i tego, jak niewiele dostrzega. Mamy problem idealistów oraz idealistycznych decyzji. I naprawdę wiele, wiele innych problemów.
Nawet odrobina psychologii by się znalazła. Daję głowę, że relacja Penny i Hammera to typowy związek narcyza i osobowości empatycznej. Ponadto każda postać ma wyrazisty, a jednak realistyczny charakter. No, szacun dla scenarzystów po prostu Wszystkie te głębokie myśli to jednak druga warstwa filmu. Generalnie jest zabawnie i to tak w sympatyczny sposób. Chociaż jeśli o humor chodzi, trudno zaufać mojemu zdaniu. Bardzo nietrudno mnie rozśmieszyć. Jeśli miałabym wskazać jakieś minusy, to efekty specjalne są raczej chałupnicze. Wiadomo: niski budżet, paroletni film. Do tego nie ma sequela. Zdecydowanie przydałby się sequel. Podsumowując, ciągle dziwię się, że coś tak epickiego istnieje. Do tego jest na YouTube! Czekam na więcej takich niepokornych, pokręconych, inspirujących musicali. I filmów w ogóle. Może spróbujecie mi coś polecić? Tekst: Karolina Bogacka
15
SyF czy SF? Krótki przeglą
Istnieje pewne powszechn nia. Mianowicie, “kiedyś w Było spokojniej (nie było) pasły się bezpiecznie nad
Kolejny dziwny, ludzki nawyk
E.T. vs Stranger Things
Nawet science-fiction, gatunek, którego główną zasadą jest przewidywanie przyszłości nieważne, jak bardzo pokręconej i nieprawdopodobnej, ale jednak przyszłości - nawet SF się nie oparło. Nietrudno trafić na fanów twierdzących, że Gwiezdne Wojny, to tylko “Stara Trylogia”, a film bez wybuchów w kosmosie się nie liczy. Trzeba im jednak przyznać, że dużo się zmieniło. Niegdyś walcząca o uznanie nisza, jest teraz częścią popkultury. A popkultura, tudzież masowa lubi pochłaniać najciekawsze wątki i tworzyć z historii bezsensowną papkę. Całe szczęście my, młodzi, możemy bez uprzedzeń porównać legendy wczoraj z dzisiaj. I ocenić, czy nowe produkcje to zwyczajny SyF? Czy też zasługują na szacowne miano SF?
Oczywiste podobieństwa to motywy dzieciaków, rowerów czy telekinezy. Jednakże, serial braci Duffer sięga głębiej do symboliki lat 80. i czerpie z niej garściami. To nie tylko film w starym, dobrym stylu, to cała mieszanka kina z tamtych lat. Od licealnego horroru Nancy po konspiracyjny thriller szeryfa, ta sama sprawa pojawia się w innej konwencji w zależności od tego, który bohater się nią zajmuje. I dopiero po poznaniu wszystkich punktów widzenia można rozwiązać zagadkę. Istna esencja epoki. I to w 3 smakach!
16
ąd fantastyki nowej
ne przekonanie, niezależnie od języka, kultury, czy pochodzewszystko było lepsze - w ogóle świat był kiedyś lepszy. ), szczęśliwiej (też raczej niekoniecznie), a stada mamutów brzegami kryształowych jezior”.
Autostopem przez Galaktykę vs Holistyczna agencja detektywistyczna Dirka Gently’ego
2001: Odyseja kosmiczna vs Interstellar
No dobrze, może to tylko moja opinia, ale uwaPorównanie nieprzypadkowe, bo podstawą żam Interstellar za mocno przereklamowane. Tak, obu produkcji były książki Douglasa Adamsa. historia łapie za serce, nie jakoś mocno, ale łapie. I czuć, że autor ten sam, humor podobny, roz- Tak, ktoś tam starał się korzystać z naukowych ważania o prawdopodobieństwie są. Jednak informacji na temat czarnych dziur. Ale sama famimo wszystko, to dwie zupełnie różne historie. buła jakoś zbyt oryginalna nie jest. A sceny we“Agencja” nie korzysta ze standardowej scenerii wnątrz osobliwości mają więcej wspólnego z esSF, mało tu gwiazd i obcych. Jest za to grzebanie tetyką niż fizyką. Bardzo brakuje mi tu niepokoju przy mechanizmach Wszechświata. Jest też wie- Odysei, tego poczucia niepewności. Tamten film le absurdu oraz Dirk Gently, jedna z bardziej roz- prowokował do myślenia. “Interstellar” nie sproczulających (choć i irytujących) postaci fantastyki. wokowało mnie do niczego. W ogóle obsada serialu bardzo w porządku, scenografia też. Intro serio intryguje. Do obejrzenia.
17
20 000 mil podmorskiej żeglugi vs Marsjanin Tutaj za to sięgamy do samych korzeni SF. Dzieło Verné’a ma już swoje lata, jest dzieckiem innych czasów i innego sposobu myślenia. W XIX wieku ludzie wierzyli jeszcze, że postęp to droga do zbawienia ludzkości. Fantastyka pełna więc była zaradnych, silnych bohaterów, odważnych w obliczu potencjalnej zagłady. Dziś czasy się zmieniły, bohaterowie bywają mniej zaradni i bardziej przerażeni. Jednak nie tytułowy Marsjanin, który, choć czasem przeklnie w chwili stresu, to jednak imponuje siłą psychiczną. Dobrze się ogląda takiego pozytywistę. Spora część Marsjanina to naukowe przypuszczenia “co należy zrobić, gdy”. Co też jest bardzo w stylu XIX wieku, kiedy fantastyka pełniła rolę edukacyjną. A ponieważ informacje podane w Marsjaninie są dość bliskie prawdy (patrzę na ciebie, Interstellar), to rzeczywiście można się z niego czegoś dowiedzieć. Tak przy okazji, wiecie, że kapitan Nemo miał być polskim powstańcem? Tylko się wydawca Verné’a nie zgodził. OK. Koniec lekcji historii.
18
Obcy - 8 pasażer Nostromo vs Nowy początek Chodzi mi tu dokładniej o sposób przedstawienia Obcych. W filmie mają oni, no cóż, wywoływać przerażenie. Sam projekt postaci (głowa bez oczu, mało przyjemny sposób rozmnażania) działa na ludzką podświadomość. Na ukryty lęk przed nieznanym. I dzieło Ridleya Scotta to niebezpieczeństwo kontaktu z nieznanym przedstawiło genialnie. W Nowym początku “Obcy” to zupełnie inna para kaloszy. Jasne, są od nas drastycznie różni. Nie oznacza to jednak, że nie można się z nimi dogadać. Jest to trudne, ale wykonalne. Wymaga zmiany nie tylko sposobu myślenia, także istnienia i postrzegania, bo właśnie o to w filmie chodzi. Jak komunikacja wpływa na naszą tożsamość. Jak myśl kształtuje rzeczywistość. Ciekawszy temat, niżby się zdawało. Aha, i tym razem to nie “Obcy” stanowią niebezpieczeństwo, tylko skłóceni, zdezorientowani politycy. To oni mają nas przerażać, nie nieznane. Ciekawe, jak nasze lęki o czasach.
19
Gwiezdne Wojny vs Gwiezdne Wojny Hm… Tu lepiej doprecyzuję... Nowa Nadzieja vs Przebudzenie Mocy Właśnie. Uprzedzam tylko, że zgodnie z pierwszą zasadą części 1-3, nie mówimy o częściach 1-3. Nie pojawią się więc w tym zestawieniu. W wielu aspektach Nowa Nadzieja przypomina Przebudzenie Mocy, a to dlatego, że Przebudzenie miało być taką drugą Nadzieją. Mamy dzielnego bohatera, w którym Moc jest silna, uciekającego z pustynnej planety na statku Hana Solo… No właśnie. Z jednej strony spodobała mi się ta podpucha z plakatami, ukrywanie, kto w filmie ma być głównym Jedi. Fajne są żarty na początku filmu. Fajny BB-8 i arcyfajny Han Solo, który samą swoją obecnością powoduje westchnięcia na widowni. Fajna rólka Simona Pegga i Bond w roli szturmowca. 20
Ale nie wszystko jest fajne, dużo tu nieścisłości, dużo wysilonych scen. No i jest Kylo. Ja nie wiem, może film wyrobił we mnie zbyt wysokie oczekiwania co do nowego Sitha. Ta maska, i pierwsze sceny... Wszystko sugerowało, że pod hełmem znajduje się poznaczona bliznami, a jednak nieodparcie przystojna twarz zbrodniarza. Takiego czyste zło. Zło zła. A tutaj pokazują nam Kylo. Niezbyt dojrzałego typa. Co to hełm zakłada, żeby być bardziej zły. I tak jest mało zły. I do tego zabija ulubioną postać wszystkich widzów. No, trudno się go bać. A jeszcze trudniej lubić. Na szczęście mamy jeszcze dwie części, żeby Kylo dostał swoje satysfakcjonujące backstory i zmienił się w Severusa Snape’a Gwiezdnych Wojen. Dam mu czas, żeby wydoroślał.
Imperium Kontratakuje vs Łotr Jeden Czyli te “mroczniejsze” Gwiezdne Wojny. Tutaj nie mam większych zastrzeżeń, bo osobiście lubię obie pozycje. Jasne, jest patetycznie, takie są Gwiezdne Wojny. Jest wojna, jest “kompleks tatusia”, są tragedie. Widać w tych filmach ciemniejszą stronę uniwersum, ale bardzo jest im z tym cieniem do twarzy. Szkoda tylko, że w Łotrze nie ma Harrisona, ale cóż. Nie można mieć wszystkiego.
Gwiezdne jaja vs Robot Chicken Wars Nie wiem, czy spodziewaliście się tu parodii SF. Ale jeśli ktoś z Was tak jak ja, lubi się czasem pośmiać z ulubionych filmów, może skusić się na oba tytuły. Nie każdy żart jest najwyższych lotów, jednak zdarzają się genialne, a nawet urocze.
Szczególnie Palpatine w Robot Chicken Wars zajmuje specjalne miejsce w moim fanowskim sercu. Generalnie “RCW” to krótkie filmiki robione w technologii poklatkowej. Niektóre to czyste złoto. Polecam chociaż przejrzeć. A, i najlepiej w towarzystwie podobnego pasjonata, bo wtedy kawały są śmieszniejsze. Oczywiście wszystkie przedstawione tu opinie są wyłącznie moje i nie mają żadnego oparcia w faktach. Jeśli się nie zgadzacie - w porządku. Jeśli przypuszczacie, że nie będziecie się zgadzać, ale jednak wolicie sprawdzić - serdecznie zapraszam do telewizorów. W końcu taki łączony maraton to niezły sposób na postsesyjny stres. Tak więc popcorn, herbatka i ruszamy! Na koniec świata i jeszcze dalej! Tekst: Karolina Bogacka
21
22
Przeglądasz naszego instagrama, ale może zauważyłeś coś interesującego na Twoim wydziale? Chcesz się podzielić z nami swoją pasją? Widzisz problem, na który należy reagować?
PISZ:
redakcja@bis.agh.edu.pl Nasi redaktorzy są do Twojej dyspozycji!
23
po sesji Spokojnie, masz to już za sobą. Nieprzespane noce, pełne stresu dni, paznokcie obgryzione do granic możliwości. Jeśli wciąż w to nie wierzysz, to przeczytaj jeszcze raz pierwsze zdanie. Sesja nie jest tematem łatwym, zwłaszcza w domu, gdzie już wszyscy mają studia za sobą. Co więcej, przeżyli ten czas lekko i przyjemnie, a egzaminy były tylko formalnością. Nie przejmuj się, prawdopodobnie jest to zmyślona historia, ale przyznać trzeba, że dołuje jak żadna inna. Jak to jest z tą sesją?
24
Co pół roku słyszymy, że tym razem to ta najgorsza sesja, nie do przejścia, a widzisz, wciąż się trzymasz, czyli jednak nie było tak źle. Najsmutniej patrzy się na pierwszaków, niedoświadczeni, wierzą, że drugi termin równy jest położeniu głowy na pieńku przed katem. Przyzwyczaicie się. Wybitni twierdzą, że hierarchia wygląda tak: pierwszy termin (poziom trudności 3), drugi termin (poziom trudności 5), trzeci termin (poziom trudności 2). Jaki z tego wniosek? Nie chcę Was do niczego namawiać, ale widać jak na dłoni opłaca się być wytrwałym.
idziesz na imprezę?
nie, spać...
Na imprezę! ale najpierw zdrzemnę się
dania tych słów, pozbyć się wszelkich dowodów świadczących, że było zupełnie inaczej- pomoce naukowe wędrują w koszu.
Jak się pozbierać po tych ciężkich chwilach? Zacznij od snu. Jeden dzień regeneracji jeszcze nikomu nie zaszkodził. Dopiero wtedy rozpocznij (NIE) Obiecuj sobie świętowanie ze znajomymi, argument jest prosty- będziecie w lepszej formie. Przypomnij sobie I ostatnie. Przeszło Ci przez myśl, że do kolejo wszystkich rzeczach na które miałeś ochotę, ale nej sesji będziesz uczyć się systematycznie? nie pozwalała Ci na to etyka zachowań studenta Nie zostawisz niczego na ostatnią chwilę, tak? podczas sesji i zrób je. Zmarnowałeś właśnie dziesięć sekund swojego życia na bzdurne myśli. Nie oszukujmy się. Sesja jest sesją i rządzi się swoimi prawami. Właściwa autoprezentacja Ważnym elementem, pozwalającym na efektowny powrót do rzeczywistości, jest wyrobienie sobie opinii wśród rodziny, wiecie, te przypadkowe telefony od rodziców i dziadków, i triumfalne zdanie: ,,80% roku ma poprawkę a ja nie, tak się umiem nauczyć! ”. Warto, w trakcie wypowia-
Rehabilitacja powiodła się? Czujesz się niczym władca wszechświata przed którym nie ma barier? O to mi chodziło! Do zobaczenia za 4 miesiące! Tekst: Edyta Banaś
25
Poukładaj to sobie
1
I nie mówię tutaj o ubraniach na półce, chociaż wielu ludziom w minucie kryzysu motywacyjnego pomagają domowe porządki. Niestety, może to skutkować brakiem czasu na to, co najważniejsze, czyli pracę lub naukę. Dobrze jest ułożyć listę rzeczy, które ma się do zrobienia i rozplanować, co musimy zrobić najpierw, a co może jeszcze poczekać. Wedle własnych preferencji możesz zacząć od rzeczy najcięższych lub od tych, które nie wymagają wielkiego wysiłku umysłowego.
26
2
5 Przerwa!
Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile energii potrafi dać dobrze wykorzystana przerwa. Podobno najbardziej efektywne są 5-minutowe przerwy, co 30 minut nauki. Warto też poświęcić sobie pół godzinki na małą drzemkę, kiedy zmęczenie bierze nad nami górę. Pamiętajmy jednak, żeby nie marnować swojej przerwy na memy lub portale społecznościowe, ponieważ nasz mózg koncentruje się wtedy na czymś innym, jednocześnie wcale nie odpoczywając. Lepszym pomysłem jest na przykład wyjście na krótki spacer albo zapewnienie sobie jakiegokolwiek ruchu, posłuchanie muzyki, innymi słowy wszystko, co pozwoli się nam odprężyć.
5 sposobów na efektowność! „Jeszcze tylko obejrzę ten 3-minutowy filmik na Youtube i zabieram się za projekt. Ojej, słodkie kotki! Obejrzę jeszcze tylko ten jeden i naprawdę biorę się do pracy”. – Znamy to z autopsji – jesteśmy mistrzami odkładania wszystkiego na później, a zjawisko to nasila się szczególnie przed sesją i w jej trakcie. Co zrobić aby być bardziej efektywnym?
4
3
Nie mogę się skupić, nadal mnie kusi…
Odetnij się od “przeszkadzaczy” A skoro już mowa o portalach społecznościowych, to najlepiej na czas nauki lub pracy, po prostu je wyłączyć. Kusimy samych siebie, pozostawiając włączone okienko czatu, w duchu wyczekując na wiadomość. Tym samym nie skupiamy się na tym na czym powinniśmy. „A co jeśli konsultuję się w ten sposób z rówieśnikami w sprawie projektu?” Okej, rozumiem i jeśli tylko w czasie tych konsultacji nie oglądasz filmików pokroju: ‘jak zrobić kurczaka na 48 sposobów’ – masz moje zrozumienie i pełną akceptację.
Kusi, kusi, taką ma rolę. Po trzech minutach nauki wchodzisz na Facebooka zupełnie nie mogąc się od niego oderwać? A może subskrybowany Youtuber właśnie wrzucił nowe video na swój kanał? Albo przypomniałeś sobie o koleżance z podstawówki i w tym momencie, koniecznie musisz wiedzieć, co u niej słychać? Wyłącz Internet! Nie myśl tyle Nie zastanawiaj się nad tym jak dużo rzeczy masz jeszcze do zrobienia. Skup się i po prostu weź je zrób! Wstań i zadziałaj. Najprostsze rozwiązania są zazwyczaj najbardziej skuteczne.
5
Tekst: Marta Nowak
27
słodko i słono Jest takie danie, które Wasze mamy robiły zawsze, gdy była potrzeba upichcić coś na szybko, żebyście nie musieli długo czekać na obiad. Jest to danie, które tak samo dobrze smakuje ze słonymi dodatkami jak i na słodko. Jest to też danie, które nie wymaga od nas wyrafinowanych, trudno dostępnych składników. Mowa o NALEŚNIKACH! Dlaczego lubię naleśniki? Właśnie dlatego: są proste i szybkie w wykonaniu, sycące, można je jeść o każdej porze dnia i to za co je lubię najbardziej – można je jeść prawie ze wszystkim.
28
amerykańskie pancakes SKŁADNIKI: • 150 g mąki pszennej • 1 łyżeczka cukru • 1/2 łyżeczki soli • 1 łyżeczka proszku do pieczenia • 225 ml mleka • 1 jajko • 1,5 łyżki roztopionego masła • olej lub masło do smażenia PRZYGOTOWANIE: Mąkę przesiewamy z cukrem, solą i proszkiem do pieczenia. Dodajemy mleko, jajko i stopione masło, dobrze miksujemy, tak aby ciasto było gładkie. Na patelni rozgrzewamy masło lub olej i wlewamy ciasto chochelką (naleśniki powinny być dość grube). Smażymy, do momentu aż na powierzchni naleśnika pojawią się bąbelki, następnie odwracamy i smażymy jeszcze przez 1-2 minuty, aż się zarumienią. Podajemy gorące, z ulubionymi dodatkami, na przykład: syrop klonowy lub miód, Nutella, cukier puder, masło itd.
29
30
naleśniki ze szpinakiem w sosie Napoli
SKŁADNIKI na ciasto: • 1 jajko • 1 szklanka mąki pszennej • 1 szklanka mąki żytniej • 1 szklanka mleka+ 1/2 szklanki wody • szczypta soli • Opcjonalnie: 2 łyżki otrębów, nasion chia oraz pietruszka
SKŁADNIKI na farsz: • 1 opakowanie szpinaku mrożonego • 1/2 kostki sera feta • 1 cebula, 2 ząbki czosnku • papryka/ suszone pomidory • 1 opakowanie przyprawy do szpinaku • 1 opakowanie sosu Napoli
PRZYGOTOWANIE: Ciasto - przygotowujemy ciasto na naleśniki wg. podanej kolejności: jajko, mleko, woda, mąka, sól, dodatki. Gdyby ciasto było zbyt gęste, rozcieńczamy stopniowo wodą. Smażymy na niewielkiej ilości oliwy z oliwek na dobrze rozgrzanej patelni. Farsz - na patelni szklimy drobno pokrojoną cebulę oraz czosnek, a następnie dorzucamy odciśnięty z nadmiaru wody szpinak. Dodajemy rozdrobniony sera feta, suszone pomidory/ paprykę. Mieszamy w kubku przyprawę do szpinaku ze 100ml jogurtu naturalnego(może być grecki), po czym dodajemy ją do farszu. Całość jeszcze chwilkę pozostawiamy na małym ogniu. Naleśniki nadziewamy farszem, a następnie zawijamy w kopertę. Gotowe naleśniki układamy w naczyniu żaroodpornym po czym zalewamy sosem Napoli. Całość dekorujemy żółtym serem lub mozzarellą. Pieczemy wszystko w temperaturze 180 stopni przez ok. 25min. Przepisy: Marta Nowak, Joanna Stós
31
c m
e
n e
t d
r i
u รณ
m w
a k a d e m i i g รณ r n i c z o - h u t n i c z e j i m . s t a n i s ล a w a s t a s z i c a w k r a k o w i e