Skip to main content

BIS AGH grudzień 2016

Page 1

? Święta czujesz już


spis treści 04

List do Studentów AGH z okazji inauguracji roku akademickiego 2016/2017

05

Janosik

06

Wywiad z Przewodniczącym URSS AGH

08

Project Manager 2016

09

Projekt: praca + studia

10

W kieszenie czasu

12

Enigma Rescue - real life escape game

13

Sposób na podróż!

14

Co groove złączył, człowiek niech nie rozdziela – wywiad z The Fuse

2

18

„Zagraj to jeszcze raz, sam” - recenzja

20

Nie takie psycholog straszny!

22

Pokaż Swoje Wnętrze - po raz 9!

24

BIStro - owsianka

26

Organic coffe


Studenci AGH!

od redakcji

Jak przetrwać zimę? Dla niektórych sposobem na pierwsze przymrozki będzie gorąca kawa i herbata, miękki koc, dobra książka lub nadrabianie filmowych zaległości. Inni dopiero z pierwszym śniegiem i mrozem zaczynają żyć - narty, snowboard i najlepsze ze wszystkiego - białe Święta! A dla kogo jest BIS, którego czytasz na swoim smartfonie, tablecie lub laptopie? Dla każdego! Teraz możesz zabrać nas do autobusu, przejrzeć między wykładami lub do porannej kawy. Nie ma znaczenia, czy prowadzisz aktywny tryb życia, czy wolisz domowe zacisze. Możesz mieć kontakt ze swoją uczelnią gdziekolwiek jesteś. Przy okazji zapraszamy na naszą stronę, na której znajdziesz studenckie teksty, ciekawe konkursy i zaproszenia na inspirujące wydarzenia - wszystko z bisowym znakiem jakości! Ten BIS to dla nas także okazja, żeby życzyć Ci, kochany Studencie oraz Tobie, droga Studentko, wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia. Jeśli spędzisz je w domu - życzymy spokoju, radości i rodzinnej atmosfery! Jeśli na stoku - śniegu po pachy! Odpocznijcie, bawcie się dobrze, zapomnijcie o dietach i cieszcie się swoimi prezentami - przecież wszyscy byliście grzeczni, prawda? W imieniu redakcji magazynu i portalu BIS AGH redaktor naczelny Agnieszka Z. Krępa

Redakcja: Agnieszka Krępa, Edyta Banaś, Agnieszka Janczy, Angelika Włusek, Paweł Mirowski, Paweł Kastelik, Weronika Ulińska, Mateusz Wesołowski, Anna Oleś, Wanda Pietrzak Stażyści: Milena Gromysz, Joanna Stós, Kasia Hejmo, Marta Nowak, Anna Przybylska, Marta Dominik, Karolina Bogacka Okładka: Ewa Lipińska (Żebrowska) KSAF 3


Prof. Wojciech Łużny Prorektor ds. kształcenia List do Studentów AGH z okazji inauguracji roku akademickiego 2016/2017

Szanowni Państwo, Na progu nowego roku akademickiego i – jednocześnie – z początkiem nowej kadencji władz akademickich Uczelni, pragnę przekazać Państwu informację o moich priorytetach, z uprzejmą prośbą o lekturę i życzliwą akceptację. Kształcenie jest z definicji (obok prowadzenia badań naukowych) głównym celem istnienia każdego uniwersytetu. Moim zaś zadaniem jest troska o to, aby cel ten był na naszej Uczelni realizowany jak najlepiej i z jak największym pożytkiem dla Państwa. Aby było to możliwe, niezbędne jest korzystanie w większym stopniu ze „sprzężenia zwrotnego”, czyli z informacji zbieranych m.in. od Państwa. Dlatego z wielką uwagą będę się wsłuchiwał w głosy i opinie studenckie, przekazywane mi pośrednio na wszelkie możliwe sposoby – za pośrednictwem ankiet studenckich (do których wypełniania gorąco namawiam i system których będziemy wspólnie ulepszać), poprzez struktury Uczelnianej Rady Samorządu Studentów, wreszcie podczas bezpośrednich kon-

taktów, które uważam za najważniejsze i do których serdecznie zapraszam. Jeżeli Państwo będą mi mówić, co Was boli, to ja – wspólnie z moimi współpracownikami – otrzymam szansę, aby coś poprawić. Jedną z moich pierwszych decyzji w tym obszarze, którą właśnie dzięki poparciu JM Rektora wprowadziliśmy w życie, jest utworzenie w AGH funkcji Rzecznika Praw Studenta. Gorąco zachęcam, aby ilekroć mają Państwo poczucie, że Wasze prawa są łamane lub że zostaliście w jakikolwiek sposób skrzywdzeni przez prowadzących zajęcia dydaktyczne, nie wahali się kontaktować z Rzecznikiem lub jego Asystentami. Będziemy wspólnie go rozwiązywać – dla dobra studentów (obecnych i przyszłych) i w trosce o dobre imię naszej Uczelni. Życzę Państwu: jak najbardziej skutecznego zdobywania wiedzy, pełnego rozeznania i owocnego rozwoju Waszych pasji, oraz tworzenia satysfakcjonujących i trwałych więzi. Czyli: „WIEDZA – PASJA – WIĘŹ”. Bo o cóż innego w życiu chodzi…?

Łączę serdeczne pozdrowienia, Wojciech Łużny 4


janosik

Godzina 22:00. Miasteczko studenckie AGH. Powietrze wibruje od odgłosów imprezy. Nagle ponad nimi przebija się znana melodia. To motyw przewodni serialu „Janosik”. Po chwili do dźwięków gitary elektrycznej dołącza donośny odgłos tłuczenia w garnki. Studenci grają na jedną nutę, w jednym rytmie. Tworzą jeden zespół.

A potem chwila mija i... każdy wraca do swoich spraw. Osoby niewtajemniczone pomyślą, że “Janosik” to tylko kolejna ze studenckich zabaw. Jednak kryje się za nią głębszy sens i trzydzieści pięć lat tradycji. “Janosik”, czyli walka z systemem Kiedy w 1981 wprowadzono stan wojenny, mieszkańcy Miasteczka buntowali się na różne sposoby. Jednym z nich było odtwarzanie melodii z serialu „Janosik” co noc o godzinie 22:00, czyli dokładnie wtedy, gdy zaczynała się godzina policyjna. Hałasowano z takim oddaniem, że nie dało się protestu nie usłyszeć. Władza nie mogła ani powstrzymać sprawców, ani ich zignorować, a nawiązanie do słynnego zbójnika mówiło samo za siebie. Janosik uosabiał ideały studenckie: spryt, brak pokory i umiłowanie wolności.Właśnie dlatego mimo upływu lat, zmian politycznych i pokoleniowych „Janosik” pozostał na miasteczku. Stał się tradycją.

“Janosik” wiecznie żywy A kto teraz czuwa nad tym zwyczajem? Kto codziennie, dokładnie o 22:00 wygrywa słynną melodię? Nasz Gall Anonim twierdzi, że po prostu lubi swoje zadanie. Kiedyś chętnie otwierał okno ze swoim współlokatorem i słuchał. Dzisiejszą zamianę ról uważa za całkiem przyjemną. Docenia rolę „Janosika” w kulturze, jak sam stwierdza - To jest unikalna tradycja w Polsce, a nawet może na świecie. Nawet jak mam bardzo dużo rzeczy do zrobienia, to o tej 22 rzucam wszystko, gram i wracam do roboty - dodaje. Gall Anonim jest skromny. Woli pozostać w cieniu, a o swojej technice mówi tylko - Staram się nie fałszować. Nie czuję się jakimś superbohaterem - podkreśla na koniec..

Tekst: Karolina Bogacka, Krzysztof Walczak

5


roland

przewodniczący uczlenianej rady samorządów studentów AGH

Jakie masz plany na najbliższe pięć lat? Przyznam, że jest to ciężkie pytanie, pozwól, że przez moment się zastanowię. W ciągu pięciu lat na pewno skończę studia, zarówno na moim rodzimym wydziale, czyli Inżynierii Mechanicznej i Robotyki jak i magisterskie na Wydziale Zarządzania, później być może rozpocznę studia doktoranckie, kto wie? Nie zamierzam wyprowadzać się z Krakowa, dlatego myślę, że za pięć lat też tu będę. Ważna jest dla mnie praca z ludźmi. Moim celem jest związanie z nią swojej przyszłości. Lubię też rozwiązywać przeróżne problemy, związane z działaniem dużych systemów i struktur, mieć styczność z organizacją dużych przedsięwzięć. Realizacja w tym obszarze byłaby na pewno bardzo interesująca. W najbliższym czasie z kolei chciałbym wrócić do treningów sportów walki. Czym jeszcze się interesujesz? Ciekawią mnie filmy, co można zauważyć przez to, że bywam na wielu imprezach uczelnianych związanych z projekcjami filmowymi np. kino plenerowe organizowane przez MINE. Najbardziej interesujące wydają mi się być te reżyserowane przez W. Andersona. Jego charakterystyczny sposób przedstawiania widzom historii jest godny podziwu. Lubię gotować, w ogóle wszystko co związane z kulinariami jest mi bliskie, choć przyznam, że ostatnio praktycznie nie mam czasu, żeby tworzyć coś fajnego, raczej wybieram opcję jedzenia na mieście. W takim razie jakie jest Twoje ulubione danie? Zdecydowanie pizza pepperoni, i koniecznie na cienkim cieście. Gdybym mógł jadłbym ją codziennie pod warunkiem, że nie zmieniłaby mi się sylwetka.

6

Anna Przybylska, Edyta Banaś, Milena Gromysz


Od półtora roku pełnisz funkcję przewodniczącego a w samym samorządzie działasz o wiele dłużej. Jakie refleksje nasuwają Ci się po tym czasie? Czego się nauczyłeś? URSS nauczył mnie podstawowych życiowych umiejętności, samodzielności, rozwiązywania problemów, radzenia sobie w kontaktach z ludźmi, przemówień publicznych czy sprawności w poruszaniu się w sprawach administracyjnych i urzędowych. Na początku najbardziej doceniałem to, że mogę poznać ludzi z różnych wydziałów, roczników. Osoby chętne robić coś więcej niż tylko studiowanie, otwarte ponadprzeciętnie na wszelkie wyzwania. Czerpałem z tego inspirację. Samorząd to miejsce, w którym mogę się realizować angażując w projekty i działania uczelni, móc pracować z ludźmi. Przy Reymonta 13a znajduje się Wasza siedziba, co ,,zwykły student” może tam załatwić? Czy mogą liczyć także na pomoc online? Wszelkie problemy uczelniane. Uzyska informacje na temat organizowanych przez nas projektów, często zakupi bilety na przeróżne wydarzenia, zajmujemy się także sprzedażą bluz AGHowskich. W dużej mierze kontaktujemy się w tym momencie ze studentami online, poprzez tematyczne adresy mailowe oraz fan page facebook. Od tego roku ubezpieczenie NNW jest płatne tylko online. Do tego pomagamy na każdym szczeblu mailowo. Udzielamy odpowiedzi na pytania odnośnie dydaktyki, stypendiów. Można skontaktować się asystentami rzecznika i studenta. Jakimi projektami zajmujecie się w ciągu roku? Przede wszystkim zajmujemy się sprawami studenckimi w zakresie kształcenia i spraw socjalnych. Stawiamy bardzo mocno na rozwój kulturalny i sport. Najbliższy projekt to Święta Dzieciom w trakcie, którego zbieramy pieniążki dla dzieci z Domu Dziecka. Nie sposób wymienić tutaj wszystkie projekty jakie realizuje Uczelnia Rada Samorządu Studentów. Campus Adaptacyjny, Targi Organizacji Studenckich, Autostop AGH, Inżynier z Kulturą, Wybory Najmilszych, Poczta AGH, Welcome Dinner, Dzień Zerowy, Puchar Narciarski, czy turnieje sportowe to tylko nie-

które z licznych wydarzeń organizowanych przez studentów dla studentów. Organizujemy również Juwenalia AGH oraz współpracujemy przy Juwenaliach Krakowskich. Tych wydarzeń jest bardzo dużo, dlatego na pewno ktoś znajdzie coś dla siebie. Jak można dołączyć do URSSu? Co można tam robić? Jeśli chcesz zacząć przygodę z Uczelnianą Radą Samorządów Studenckich najlepiej zgłoś się do samorządu wydziałowego lub do naszych komisji, które łączą wiele obszarów (kultury, współpracy, projektów, sportów, dydaktyki i spraw studenckich, spraw regulaminów i miasteczka studenckiego). Oprócz tego mamy stanowisko koordynatora do spraw Juwenaliów i pełnomocnika ds. procesu stypendialnego. W komisjach mogą działać wszyscy studenci, nie tylko wybrani w wyborach. Jest to świetna przygoda. Poza tym samorząd posiada 20% głosów we wszystkich kolegialnych organach uczelni. W ten sposób reprezentujemy głos studencki i realnie wpływamy na decyzje podejmowane na uczelni. Co uważasz za swój sukces jako przewodniczący? Nie wiem czy istnieje jednoznaczna odpowiedź na to pytanie. Cieszę się, że wszystkie komisje oraz samorządy wydziałowe współpracują ze sobą. Tworzymy zgraną grupę ludzi. Za sukces prezydium uważam także przyjęcie ponad stu osób przy ostatnim naborze. Zdecydowanie. Mam jeszcze jedno pytanie. Czy masz jakieś porady, zwłaszcza dla studentów pierwszego roku, jak przetrwać sesję? Masz wypracowaną taktykę? Jeśli chodzi o sesję to na pewno nie można zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Ważne jest żeby nie dać się zjeść nerwom czy stresowi wynikającemu z nowej sytuacji. Nie zniechęcać się, jeśli podwinie się nam noga. I najważniejsze to nie bać się poszukiwać. Idąc na studia nie wiemy co nas spotka, a możliwości jakie daje Akademia Górniczo-Hutnicza są bardzo duże. Nie koncentrujmy się tylko na sesjach.

7


W dniach 14-18 listopada odbyły się spotkania z zawodowymi Project Managerami w ramach projektu „I’ m a Project Manager”. Projekt powstał przy współpracy: BEST AGH Kraków, Fundacji dla AGH i Grupy PM. W tej, już drugiej edycji, partnerami byli: SII, Elsta, Nokia, Valeo oraz Ericsson. Studenci mogli uczestniczyć w wykładach oraz warsztatach prowadzonych przez przedstawicieli zaproszonych firm. Była to świetna okazja do zdobycia praktycznych informacji dotyczących zarządzania projektami w branży IT oraz w branży energetycznej. Podczas warsztatów uczestnicy ćwiczyli swoje umiejętności miękkie oraz kreatywne myślenie, a także zapoznali się z różnymi technikami zarządzania projektami. Zaproszeni goście chętnie udzielali odpowiedzi na zadawane im pytania, aby całkowicie zaspokoić ciekawość wszystkich widzów. Dla wszystkich aktywnie uczestniczących nie zabrakło również skromnych upominków, a na najbardziej aktywnych czekały ciekawe nagrody. Tekst: Marta Nowak, Anna Przybylska

8


projekt: xxpraca + studia Ofert pracy dla studentów jest wiele: od pracy na zmywaku, przez bycie korepetytorem, do pracy w sklepach. To w takich miejscach zwykle starają się odnaleźć żacy. Zarabianie w CALL i CONTACTCENTER - czy to dobry pomysł?

Kontakt i rozmowa Jak wygląda praca w firmie telemarketingowej? Wbrew powszechnej opinii, nie jest to tylko wykonywanie kolejnego telefonu za telefonem i namawianie klientów do kupienia dobra lub usługi. Jeśli masz dobre podejście do ludzi i lubisz z nimi rozmawiać, to jak najbardziej warto spróbować sił w takiej branży. Dużym plusem tej pracy jest elastyczny grafik. Pracownik może sam ustalić rozkład godzin spędzonych w pracy w ciągu tygodnia. Na tle innych zajęć, to wyróżnia się jeżeli chodzi o zarobki. Oprócz podstawowej stawki, można zyskać premię za zaangażowanie w pracę. Jednak ogłoszeń pracy w callcenter jest wiele. Jak wybrać właściwe? Teleinvention to nie tylko call, ale też contactcenter. Jeśli nie czujesz się dobrze w sprzedaży to możesz zająć się udzielaniem informacji i pomocą klientom na infolinii. Teleinvention to jak na razie sześć projektów, więc i ty możesz znaleźć dla siebie coś odpowiedniego.

Konkursy, ach konkursy Elementem prowadzonego przez Teleinvention systemu motywacyjnego są między innymi konkursy. Jeśli masz najlepsze wyniki w pracy możesz wygrać coś fajnego, często pysznego. Co powiecie na smakowite buritto lub głośnik bluetooth? Warto też pamiętać o “dodatkach” do podstawowej stawki, którą można uzyskać wypełniając swoje cele.. Dobra atmosfera w pracy? Dobra atmosfera zapewnia poczucie komfortu, sprawia, że - jak mówią oni sami - pracownicy chcą przychodzić do pracy i nie traktują tego jako przykrego obowiązku. Nasi pracownicy tworzą zgrany zespół, otwarty na innych. Panuje wśród nich duży przekrój wiekowy, a bardzo dużą część stanowią studenci różnych uczelni krakowskich. Pracuj jak chcesz Jedną z rzeczy, na których zależy studentom, jest czas. Wiele osób uważa, że studiów dziennych nie można połączyć z pracą. Jednak dzięki temu, że w Teleinvention sam decydujesz jaki będziesz miał grafik, będziesz mógł idealnie dopasować godziny pracy do planu zajęć na uczelni. Ciągle się rozwijamy i poszukujemy nowych współpracowników. Staramy się szkolić was tak, aby świadczone przez nas usługi były jak najbardziej profesjonalne. Oferujemy liczne możliwości awansu w strukturach firmy. Pracując w Teleinvention, możesz zyskać nie tylko dobre zarobki, ale też dobrą pozycję do wpisania do swojego CV oraz poznawać nowych ludzi i rozwijać się! Może właśnie ty powinieneś sprawdzić się w tej pracy? Czekamy na Twoje CV. 9


w kieszeni czasu Dobrą kawiarnię poznasz po zapachu. W powietrzu krążą drobinki goździków i cynamonu, a gość nie musi czytać, żeby wiedzieć, czym może się poczęstować. Wystarczy, że odetchnie atmosferą tego miejsca i już. Wie wszystko.

Taka jest właśnie Pojnarówka: pachnąca, klimatyczna, a do tego bliska duszy każdego studenta. Nawet nie tylko duszy, bo kawiarnia znajduje się tuż obok przystanku AGH. Trzeba ruszyć się tylko o parę kroków, żeby wejść do środka i odpocząć przy kawie i ciastku. W Pojnarówce co piątek króluje sernik. Ale to tylko wisienka na torcie pyszności, bo spróbować można też słodkich lub słonych tart, ciasteczek czekoladowych, owsianych oraz przeróżnych innych przekąsek. Jest tu dosłownie coś dla każdego.

10

Klimatyczna podróż w czasie i… energia odnawialna Pojnarówka to lokal zanurzony w historii. Jej dzieje sięgają roku 1912, kiedy to profesor Emil Godlewski, wybitny botanik, doprowadził do powstanie szklarni. Wybudowano ją z czysto secesyjnym wdziękiem - a wiele lat później, już w XXI wieku, całkowicie odrestaurowano. Budynek zachował swój staromodny czar, nie oznacza to jednak, że w niczym się nie zmienił. Dyskretnie, ale pewnie do środka wkroczyła technologia. Zgodnie z intencją profesora Godlewskiego, nie próbuje ona zastąpić natury, a służy jej ochronie. Tutaj coś, co może zainteresować miłośników energii odnawialnej: w Pojnarówce znajduje się szklarnia w całości wykonana jest z paneli fotowoltanicznych. Wykorzystuje się je do zasilania systemu wentylacji i klimatyzacji. Dzięki nim Pojnarówka to jeden z niewielu obiektów zabytkowych na świecie, które są energetycznie samowystarczalne.


Kawa bliska AGH

W dodatku wszystkie podawane dania wykonywane są z naturalnych produktów, a nabyć można tam takie płynne dobro jak soki „Energia”, „Zielony” lub „Detoks” czy bardziej tradycyjny grzaniec jabłkowy. Sztuka! Świeże powietrze dociera do Pojnarówki także dzięki sztuce. Kawiarnie zawsze były siedliskiem artystów, ta jednak stara się ich tworzyć. Organizowane są tam wystawy plakatu i fotografii. Na warsztatach można zakosztować sztuki w bezpretensjonalnej atmosferze. Przy okazji dołożyć się do historii szklarni, zostawiając tu parę miłych wspomnień…

Jeżeli jednak nie macie dość czasu, żeby siedzieć gdzie indziej, niż na wykładach, zawsze możecie zabrać coś na wynos. Zajmie to tylko parę minut, a wiadomo, że lepiej pracuje się z jakąś przegryzką. Umysł też nie lubi być głodny. Dla bratnich studentów przygotowano kilka promocji. Na przykład co siódmą kawę dostaniecie całkiem darmo. Niby mały przypisek w budżecie, a w perspektywie roku robi niezłą różnicę. Czymże jednak byłaby kawiarnia bez kawy? Pewnie czymś bardzo smutnym. W Pojnarówce od rana rządzą włoskie aromaty, a łyk capuccino czy latte nieźle rozjaśnia nasz szary klimat. Proszę więc, wejdźcie do środka. Weźcie głęboki wdech. Jeśli zrobicie to odpowiednio, być może poczujecie coś oprócz mieszanki przypraw. Coś mniej uchwytnego. Spokój. Tekst: Karolina Bogacka 11


12


sposób na podróż!

Student nie samymi studiami żyje, a nawet nie imprezami. Kiedy jak nie teraz? Proste hasło – świetnie stosuje się również kiedy mowa o podróżowaniu.

Jeśliby poszukać zjawiska, które zrewolucjonizowało naszą codzienność na równi z internetem, to na pewno jednym z nich jest upowszechnienie transportu. Dla nas podróż na drugi koniec kraju w kilka godzin to nic wyjątkowego, a wygodnych możliwości na studencka kieszeń jest wiele. Wspominam o Internecie w kontekście podróżowania nie bez powodu. Porównanie cen, ofert przewoźników i połączeń zajmuje dzisiaj kilka minut. Szybki research i wiemy czym jechać, gdzie spać i zjeść. Dla samej podróży opcji jest sporo: pociągi, autobusy, samoloty czy poszukiwanie wspólnego przejazdu z kimś kto pokonuje wybraną trasę własnym autem. Dla każdego znajdzie się coś atrakcyjnego. Wybór transportu tak naprawdę zależy od nas i naszego charakteru. W Pendolino ci najbardziej wybredni mogą korzystać ze strefy ciszy, dla towarzyskich osób najciekawszy będzie autostop lub przejazd prywatnym autem znaleziony w internecie. Ciekawą opcją jest wybór autokarów, coraz nowocześniejszych i wygodniejszych, których godziny przejazdów pozwalają wyjechać na przykład na weekend.

Celowo nie wspominam o geograficznych celach podróży. Chylimy czoła przed trzema krakowianami, którzy w 1976 roku wyruszyli w podróż dookoła świata małym fiatem (czy im się udało, możecie przeczytać w biografii Malucha napisanej przez Przemysława Semczuka). Czasy całkowicie się zmieniły, ale nie oznacza to, że nasze podróże ominą przygody i nowe ciekawe doświadczenia. Dokąd więc jechać? Tam gdzie nam się zamarzy! Dzięki dzisiejszym możliwościom możemy dokładnie wybrać jak chcemy podróżować i wybierać świadomie pod indywidualne potrzeby. Jak najlepiej sprawdzić co nam najbardziej odpowiada? Wybrać się w podróż! Na początek do jednej z pięknych stolic naszych sąsiadów, a następnie to już można w podróż dookoła świata. Niezależnie od tego jaki wiek emerytalny ustala rząd, to jeszcze długo po studiach nie będziemy mieli więcej czasu na podróżowanie jak teraz.

Tekst: Milena Gromysz

13


co groove złączył, człowiek niech nie rozdziela

– wywiad z the fuse Są bardzo dobrze znani w Krakowie, poza nim – coraz lepiej. Na AGH pojawiali się na Juwenaliach. Kiedy się ich widzi na scenie, widzi się grupę pozytywnie zakręconych ludzi, wokół muzyki i emocji.

Kraków, miasto centrum, ale najukochańszym miejscem pozostanie klub Alchemia. Dzisiaj gracie w Gwarku, graliście też w innych krakowskich klubach, ale w sercu “ona”. Agnieszka: Tak. To było pierwsze miejsce, gdzie odbył się nasz pierwszy prawdziwy koncert. Przyszła masa ludzi z różnych okresów naszego życia i spędzili z nami ten ważny dzień. Zjawili się też słuchacze zupełnie obcy, a do klubu były kolejki. Uwierzyliśmy wtedy, że to, co robimy ma sens i że trzeba w to dalej ładować swoją siłę. Odkąd jesteście w trasie, to pojawiły się miejsca, które mogłyby konkurować z Krakowem? Aleksander: Każde miejsce na mapie ma swój własny klimat. Wiadomo, że w Krakowie czujemy się jak w domu. Pomimo tego podróż po Polsce, poznawanie nowych ludzi i miejsc zawsze jest dla nas czymś bardzo inspirującym. Agnieszka: Wczoraj graliśmy w Ostrowii Mazowieckiej, w klubie Vinyl. Gospodarze byli cudni! W tym klubie panuje bardzo rodzinna atmosfera, więc bardzo chcielibyśmy tam ponownie zagrać.

14

Z Agnieszką Sieńkowską – wokalistką oraz Aleksandrem Sroką – basistą rozmawiał Paweł Mirowski

Wasze tworzenie muzyki traktujecie jak zabawę. Ale gracie też covery i macie własne inspiracje. Czy kiedykolwiek próbowaliście zagrać taki utwór, który jest spoza waszego gatunku muzycznego? Aleksander: Mieliśmy parę eksperymentów z utworami, które odniosły jakiś sukces komercyjny, jak chociażby “Rather Be” albo “Pumped Up Kicks”. Za każdym razem podchodziliśmy do nich po swojemu. Potraktowaliśmy oryginał jako punkt wyjścia. Następnie przerobiliśmy tak, abyśmy czuli się z nim dobrze. Na chwilę obecną skupiamy się natomiast na naszym materiale... Agnieszka: ...covery w celach rozrywkowych, dla siebie, bo to jednak jest fajna zabawa. W końcu zaczynaliście od jam sessions. Aleksander: Mamy dość długą historię, w szczególności ja z Marcinem, jeżeli chodzi o jamowanie w Krakowie. Kacper również. Zresztą chłopaki są bardzo aktywni na krakowskiej scenie jamowej. Mówię tu o Kacprze, który gra na perkusji i Grzegorzu, gitarzyście. Cały czas więc się to przeplata i jest z nami połączone.


15


Pewnie często się Was o to pyta, bo zaczęłaś pisać teksty w języku polskim. Macie jakieś preferencje? Agnieszka: Wolę śpiewać po polsku. To forma komunikacji, która jest dla mnie łatwiejsza i trudniejsza zarazem. Jest też bardziej autentyczna i za to ją lubię. Trudniejsza dlatego, że dźwiękowo język polski jest bardziej restrykcyjny, mniej można z nim zrobić. Nie da się gdziekolwiek zaśpiewać “oh yeah”. Chociaż jest to przyjemne, nie pasuje nigdzie. No i słuchacze łatwiej identyfikują się z językiem polskim. Z jednej strony to mnie peszy i obnaża, ale z drugiej pozwala się z tymi ludźmi spotkać tak naprawdę. Angielski jest bardziej plastyczny, jestem w nim też bardziej anonimowa. Czyli nie masz takiego odczucia, że czasem, kiedy słyszysz jakąś melodię, to mówisz “to będzie tekst po polsku albo angielsku”? Agnieszka: Czasami mam takie przebłyski. Myślę po polsku, więc siłą rzeczy... A co pierwsze powstaje: tekst czy muzyka? Czy mimo wszystko, razem? Agnieszka: Zawsze wydawało mi się, że muzyka przoduje, ale ostatnio zauważyłam, że tak naprawdę dopóki nie ma myśli przewodniej, kilku wersów, wokół których dodam resztę, to nie podejdę do muzyki. Mieliście tak, czasem, podczas tych waszych “zabaw z muzyką”, kiedy zagracie coś i mówicie “to jest fajne, ale nie?” Aleksander: Najczęściej ktoś już przynosi jakiś “szkielet”, pomysł od którego rozpoczynamy. Tak, jak mówiłeś, bawimy się tą formą, treścią, czasami przyspieszymy, zwolnimy. Są to poszukiwania i czasem mówimy, że coś jest okej, żeby to po jakimś czasie odrzucić i powiedzieć “nie, nie czujemy tego, musimy poszukać czegoś innego”. Dopóki wszyscy nie stwierdzą “tak, to jest to!”, bawimy się tematem.

16

Teraz bezpośrednie pytanie do Agnieszki: dajesz sobie radę z panami? Czy odwrotnie? Agnieszka:Ja nie wiem czy oni sobie dają radę ze mną, ale ja z nimi coraz lepiej. Zauważam, że ostatnio, kiedy któraś z moich koleżanek mi się zwierza, to mówi “o nie, stanęłaś po jego stronie! Dlaczego tak myślisz?!”, a potem mi to wypominają (śmiech). Wydaje mi się, że przy chłopakach prościej myślę, mniej kombinuję po dziewczyńsku i to jest ogromna przyjemność. Owszem, miewam czasem takie różne, dziewczyńskie zmiany nastrojów (śmiech), także to ich trzeba pytać jak się z tym czują, ale jesteśmy jednym organizmem. To już tyle lat trwa, że ciężko byłoby nam bez siebie, nie Olek? Aleksander: Tak, tak, zdecydowanie tak (śmiech). Jesteśmy ze sobą wszyscy bardzo zżyci. Stanowimy taką paczkę przyjaciół, którzy świetnie się razem czują. Choć wiadomo, że bywa różnie - czasami lepiej, czasami gorzej (śmiech)... Teraz jesteście w trasie. Zauważyliście spośród słuchaczy, kogoś, kto wyróżnia się spośród pozostałych słuchaczy. Dajmy na to hiphopowiec albo metalowiec i zaczyna mu się podobać, to co gracie? Agnieszka: Nawet często. W Rzeszowie była taka sytuacja. Był chłopak, który gra jakąś cięższą muzykę, ale gadał z nami i powiedział otwarcie, co mu się podoba, a co nie i też wyraził swoje zainteresowanie naszym graniem. To się zdarza często. Muzyka jest definiowalna, ale też płynna i wydaje mi się, że to przede wszystkim emocje. Ci ludzie, którzy nastawiają się na odbieranie emocji, przyjmują je, nie do końca ważne w jakim kształcie. Miałem zapytać o inny przykład – seniora, który dzięki wam znów czuje się młodo. Aleksander: Nie jestem pewien, czy da się szerzyć taką ewangelię. To nie jest naszym celem. Natomiast bardzo często się zdarza, że podobamy się i starszym i młodszym, również ludziom, o różnych gustach muzycznych. Przychodzą na koncert i podoba im się, ale nie wiem, czy to nagle zmienia ich spojrzenie na muzykę.


Ostatnio w sieci opublikowaliście nagrania z live session. Kiedy możemy się spodziewać nowego krążka? Agnieszka: My chcemy już wydać taki pełnoformatowy, długogrający krążek. Daliśmy sobie deadline - w przyszłym roku na pewno. Zbliża się koncert. Nastrajacie się jakoś? Agnieszka: Ja się stęskniłam za Krakowem. Choć grałam tutaj niedawno, to od tamtej pory były trzy koncerty. Od środy jesteśmy w trasie. Cieszę się, że w końcu przyjdą moi znajomi i będzie tak swojsko, że nie będę czuła presji, że wokół będą nie tylko obcy ludzie. Aleksander: Ja potrzebuję chwili skupienia, tak żeby się skupić, przygotować do koncertu, spojrzeć na setlistę, co będziemy grali. Muszę poukładać to sobie jakoś w głowie i tak zebrać siły, żeby potem uwolnić te emocje.

A po koncercie? (oboje śmiech) Agnieszka:Nie wiem, czy mogę powiedzieć... Bawimy się po koncercie do upadłego z fanami, integrujemy się ze sobą i z naszymi kumplami z atem. Po prostu chcemy zatrzymać ten dzień. Po koncercie człowiek nadal jest pełen takiej EKSTRA energii. Aleksander: ... adrenalina jest… Agnieszka: Ona trzyma, z tą energią można dłużej się bawić. (śmiech)

17


“zagraj to jeszcze raz, sam”

18


“Zagraj to jeszcze raz, Sam” to komedia Allena z 1969 roku. Gdy wystawiano ją na Broadway’u bywało, że wkraczał on na deski teatru prosto ze spaceru po Piątej Alei i odgrywał główną rolę w swoich codziennych ubraniach. Protagonista zresztą jest postacią opartą na osobie Allena - autobiograficzne wątki do teraz są nieodłącznym elementem jego filmów.

Fabuła zawiera wszystkie ulubione tematy Allena - jest tu pochwała sztuki (przede wszystkim filmowej, a zwłaszcza “Casablanci” i Humphrey’a Bogarta), użalanie się nad sobą i walczenie z wyolbrzymionymi problemami codziennej egzystencji za pomocą wszystkich dostępnych na rynku farmaceutycznym tabletek, no i najważniejsze - relacje damsko-męskie, skomplikowane i utrudnione do granic możliwości.

Z twórczością Woody’ego Allena jest tak, że albo jest się jej wiernym fanem i co roku posłusznie Spektakl (w reżyserii Krzysztofa Babickiego) jest idzie na premierę nowego filmu nowojorskie- krótki - trwa 90 minut, bez przerwy. Wydaje się go reżysera, albo się jej nie znosi i nie docenia być jeszcze krótszy, bo ani przez chwilę się nie z wielu powodów - czy to przez specyficzny hu- dłuży. Przepełnione dialogami sceny, przerywane mor, często oparty na żydowskim pochodzeniu wybuchami śmiechu publiczności pchają sprawAllena, seksualności i wielu, wielu odwołaniach nie naprzód akcję, która z boku nie wydaje się do światowego kanonu literatury i kina, czy to być wcale taka dynamiczna. Surowa scenografia, przez wszechobecną muzykę jazzową (choć w te- w której najistotniejsza była gra światła i jego kogorocznej “Śmietance towarzyskiej” jedna z bo- lorów współpracuje z tym, co dzieje się na scenie haterek filmu zadaje retoryczne pytanie “Cóż, kto - wcale nie potrzeba drzew, żeby zamienić przenie lubi jazzu?”, sugerując, że oczywistym jest, że strzeń sceniczną w Central Park - wystarczy, że lubią go wszyscy), czy też przez niezliczone ujęcia tło za aktorami stanie się zielone i już, wyobraźnia publiczności działa sama i bez zarzutu. Nowego Jorku o każdej porze dnia i nocy.

Podczas spektaklu w Teatrze Słowackiego Zdecydowanie nie jest to głęboki, zmuszający w Krakowie Krzysztof Piątkowski, wcielający się do refleksji i przemyśleń na długo po spektaklu w rolę głównego bohatera, Allana Felixa, momen- scenariusz, ale wciąż pozostaje dosyć dobrą roztami wydawał się być takim właśnie Woody’m rywką na jesienne, coraz zimniejsze popołudnia, Allenem, który przypadkiem przechodził ulicą które można spędzić właśnie w teatrze. Gra akSzpitalną i ot tak wszedł na scenę. Podobieństwo torska jest bardzo naturalna, postacie wykreowadało się dostrzec bez problemu - charaktery- ne przez ekipę Teatru Słowackiego są bezpretenstyczna fryzura, postura i ubranie oraz jeszcze sjonalne i dają widzom namiastkę tego słynnego bardziej charakterystyczne okulary i ciągła ner- nowojorskiego stylu bycia żyjącej tam inteligencji. wowa, chwilami gwałtowna gestykulacja nawet A zatem, jeśli ktoś lubi przekorny humor “Annie w ostatnim rzędzie, w którym siedziałam, do złu- Hall” albo rozterki uczuciowe z “Manhattanu” dzenia przypominały klasycznego allenowskiego - warto. neurotycznego intelektualistę. Tekst: Agata Wacław

19


nie taki psycholog ..........straszny! Większość z nas z problemami radzi sobie samemu lub z pomocą najbliższych. Kiedy warto poszukać profesjonalnej pomocy? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, gdyż emocje i przeżycia każdego człowieka są różne. Problem jest poważny, kiedy nasz stan psychiczny utrudnia codziennie funkcjonowanie. To znak, że powinniśmy zwrócić się do specjalisty,. Z czym do psychologa? Do psychologa możemy przyjść z każdym problemem. Kiedy przez długi czas żyjemy w stresie, jesteśmy nerwowi, często reagujemy krzykiem czy agresją, specjalista pomoże nam znaleźć źródła napięcia. Będzie pomocny także przy problemach rodzinnych, trudnościach na uczelni, czy w relacjach międzyludzkich, a przede wszystkim podczas tak zwanych sytuacji kryzysowych – niestety, w życiu zdarzają się bardzo trudne momenty. Nie ma błahych problemów. Zawsze, kiedy czujemy się źle, warto szukać pomocy. Na czym polega praca psychologa? Przede wszystkim na uważnym słuchaniu i zadawaniu wnikliwych pytań. Psycholog nie daje gotowych rozwiązań, jest kimś w rodzaju przewodnika. Jeśli umiejętnie i z wyczuciem zada pytania, pacjent zastanawiając się nad własnym życiem i postępowaniem, będzie w stanie dostrzec źródło swoich problemów. Czasami wystarczy jedno – dwa spotkania, by uświadomić sobie w czym tkwi problem i jak można go rozwiązać. Może zdarzyć się i tak, że sama rozmowa przyniesie ulgę. 20

Jeśli psycholog uzna, że najlepszym wyjściem jest dłuższa terapia, czyli regularne (na przykład cotygodniowe) spotkania, pomoże ci się na to przygotować. Może cię także skierować do specjalisty w danej dziedzinie, na przykład do seksuologa. Dlaczego psycholog ? To zrozumiałe, że mamy trudności z zaufaniem obcej osobie. To, że psychologa spotkamy pierwszy raz w gabinecie, ma jednak plusy. Po pierwsze, nie jest zaangażowany emocjonalnie w naszą sprawę. Nie zna naszego chłopaka, dziewczyny, mamy, czy profesora. Będzie więc bardziej obiektywny, niż doradzający nam bliscy, nie zajmie żadnej ze stron w konflikcie. Co istotne, specjalista kieruje się Kodeksem Etyczno-Zawodowym Psychologa. Oznacza to, że dbanie o dobro pacjenta jest jego obowiązkiem. Dobry psycholog nie pozwoli, by jego osobiste poglądy, czy przekonania polityczne miały wpływ na waszą współpracę. Obowiązuje go też tajemnica zawodowa i z pewnością wszystko, co mu powierzysz, pozostanie za drzwiami gabinetu. Zapomnij o stereotypach To, że potrzebujesz pomocy psychologa nie oznacza, że jest z tobą „coś nie tak”. Wyjazd na studia, zmiana miejsca zamieszkania i otoczenia, a także zupełnie inne zasady nauczania niż w liceum – nie jedna osoba miała problem z tym, żeby odnaleźć się w nowej sytuacji. W XXI wieku także styl życia przyczynia się do powstawania zaburzeń.


Czy wiesz, że depresja uznawana jest dziś za najczęstszą chorobę cywilizacyjną? Tak więc, prawdopodobnie w twoim otoczeniu jest wiele osób, które musiały poradzić sobie z różnego rodzaju problemami emocjonalnymi, czy uzależnieniami. Nie jesteś sam!

Dyżury psychologa odbywają się we wtorki od Ważne! Psycholog dla studenta AGH godziny 14 do 17 oraz w piątki od godziny 9 do 14. Aby skorzystać z konsultacji, zadzwoń do Większość studentów AGH zetknęła się lub cho- Telefonicznego Centrum Obsługi, powiedz, że ciaż słyszała o programie ADAPTER. Jest to re- jesteś studentem AGH i poproś o wyznaczenie alizowany od kilku lat program adaptacyjny dla terminu wizyty. Nie zapomnij zabrać na to spostudentów AGH. Jest organizowany przez Dzieł tkanie ważnej legitymacji studenckiej! Nauczania AGH, we współpracy ze SCANMED S.A. Punkt Konsultacyjny dla studentów AGH: ADAPTER ułatwia przystosowanie do studencCentrum Medyczne Scanmed Multimedis na ulicy Armii Krajowej nr 5 w Krakowie kiego życia, między innymi dzięki warsztatom. Ich Telefoniczne Centrum Obsługi: 12 629 88 00 uczestnicy między innymi uczą się zarządzania Więcej informacji o programie ADAPTER oraz czasem i skutecznej nauki, przygotowują się do tematyce i terminach warsztatów: publicznych wystąpień oraz ćwiczą asertywność. www.adapter.agh.edu.pl Warto jednak wiedzieć, że ADAPTER to nie tylko praktyczne warsztaty. W ramach programu studenci AGH mogą – za darmo! - skorzystać z pomocy psychologa. Punkt Konsultacyjny znajduje się w Centrum Medycznym Scanmed Multimedis. Tekst: Anna Przybylska, Agnieszka Krępa 21


pokaż swoje wnętrze – po raz 9! Pokaż nam jak mieszkasz... i wygraj nawet 3 miesiące darmowego mieszkania w akademiku! Weź udział w kolejnej edycji konkursu dla mieszkańców Miasteczka Studenckiego AGH.

Konkurs Pokaż Swoje Wnętrze to inicjatywa BIS AGH, w której staramy się łamać schematy. Pokój w akademiku kojarzy nam się z standardowym, mało oryginalnym wnętrzem. Podczas PSW uczestnicy konkursu udowadniają, że pokój w domu studenckim może mieć indywidualny styl. Przydatna jest tutaj legendarna studencka pomysłowość – mieszkańcy mają do dyspozycji ograniczoną ilość miejsca i środków, a dokonywane przez nich zmiany muszą być zgodne z regulaminem domu studenckiego. Studenci nie mogą na przykład wbijać gwoździ lub malować ścian. Pamiętajcie, że to nie problem tylko kolejne wyzwanie! Nie bój się pokazać! Udział w konkursie jest bardzo prosty. Poczekaj, aż na naszym fanpage’u (www.facebook.com/ magazyn.bisagh) umieścimy informację o rozpoczęciu akcji oraz link do regulaminu akcji Pokaż Swoje Wnętrze. Zapoznaj się z zasadami, zrób kilka ładnych zdjęć, które zaprezentują pokój z jak najlepszej strony, wyślij zgłoszenie razem z potrzebnymi danymi i... czekaj! Być może to TWÓJ pokój będzie tym, który podczas wiosennego finału konkursu PSW odwiedzą Pani Prorektor ds. Studenckich, razem z dyrekcją Miasteczka Studenckiego AGH i redaktorem naczelnym BIS AGH.

22

Naprawdę warto! Stawka w konkursie Pokaż Swoje Wnętrze jest naprawdę wysoka! W grę wchodzi nie tylko sława i wieczna chwała. Zwycięzcy będą mieszkać w akademiku aż 3 miesiące za darmo, laureaci drugiego miejsca – 2 miesiące, a zajmujący najniższy stopień podium, czyli trzecie miejsce – 1 miesiąc. Kiedy się pokazać? Z pewnych źródeł wiemy, że 9 edycja konkursu Pokaż Swoje Wnętrze wystartuje jeszcze w tym roku kalendarzowym. Dlatego przygotowania warto zacząć już dziś. Jeśli szukasz motywacji do ciekawego, oryginalnego urządzenia swoich czterech, miasteczkowych kątów, to lepszej okazji nie będzie! Bo od mieszkania na Miasteczku Studenckim AGH lepsze jest tylko darmowe mieszkanie na Miasteczku Studenckim AGH. Nawet jeśli nie uda ci się zostać laureatem, masz szansę w kolejnej edycji konkursu Pokaż Swoje Wnętrze. A co najważniejsze – o wiele przyjemniej mieszka się w oryginalnym, osobistym wnętrzu, które pokazuje twoje zainteresowania i inspiruje do działania! Tekst: Agnieszka Krępa


23


bistro owsianka Mój pierwszy obraz związany z tym daniem, który zamieszkał w mojej pamięci po dziś dzień, a który w pewnym momencie okazał się pozytywnym zaskoczeniem, jest kadrem z jednej z amerykańskich kreskówek. Rozmarudzone dziecko brodzi łyżką w jasnobrązowej gęstej mazi i z niezadowoloną miną jęczy: „Znowu owsianka… Blee”. To właśnie ta scena ukierunkowała moje wyobrażenie o owsiance i od tego momentu założyłam sobie, że ja też nie będę lubić owsianki (bo faktycznie w tej kreskówce wyglądała paskudnie i nieapetycznie). Trwałam w tym błędnym mniemaniu do momentu, w którym nastała skrajna bieda, nie mieliśmy pieniędzy, w lodówce mieszkało tylko światło, a stać nas było tylko od czasu do czasu na płatki owsiane i mleko … Żartuję, aż tak dramatycznie nigdy nie było. Moje błędne założenie legło w gruzach w momencie, gdy mama po prostu nie zrobiła poprzedniego dnia zakupów i nie mając za dużego pola do popisu zaserwowała mi owsiankę. Wtedy przekonałam się że ta jasnobrązowa maź, jeśli się ją dobrze przygotuje nie jest wcale taka zła. Jest wręcz przepyszna! Owsianka to wspaniały pomysł na śniadanie/ drugie śniadanie lub deser. Zalety owsianki od strony zdrowia przedstawi Wam Joanna. Przygotowałyśmy dla Was kilka przepisów na pyszną owsiankę.

24


składniki • 1/2 szklanki płatków owsianych • 1 jajko • 1/2 szklanki jogurtu naturalnego (lub greckiego o niskiej zawartości tłuszczu) • 2 łyżki miodu • 1 łyżeczka przyprawy do piernika • 1 łyżeczka cynamonu • 3 łyżki orzechów włoskich • 2 łyżki suszonej żurawiny • skórka z połowy pomarańczy Na wierzch: • 1 jabłko, 1 łyżeczka cukru brązowego, cynamon

wykonanie 1. Płatki,jogurt, jajko, miód i przyprawy połączyć ze sobą 2. Dodajemy orzechy, skórkę pomarańczy oraz żurawinę. Całość mieszamy 3. Gotową masę przekładamy do foremki Pieczemy ok.30min w temperaturze 180stopni 4. Obrane jabłko kroimy w kostkę, a następnie smażymy na patelni z dodatkiem cynamonu oraz cukru brązowego 5. Upieczoną owsiankę podajemy na ciepło z przygotowanym jabłkiem

Smacznego!

25


sło ha na

IS “B

H” AG


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
BIS AGH grudzień 2016 by BIS AGH - Issuu