


![]()



miesięcznik Uniwersytetu Jagiellońskiego wiosna 2026 nr 264
ADRES REDAKCJI
31-131 Kraków, ul. Garbarska 7a tel. 12 252 35 42
e-mail: almamater@uj.edu.pl www.almamater.uj.edu.pl www.instagram.com/almamateruj
RADA PROGRAMOWA
Zbigniew Iwański
Zdzisław Pietrzyk
Aleksander B. Skotnicki
Joachim Śliwa
OPIEKA MERYTORYCZNA
Piotr Jedynak
Jacek Popiel
REDAKCJA
Rita Pagacz-Moczarska – redaktor naczelna Katarzyna Pawlicka – zastępczyni red. naczelnej
WSPÓŁPRACA
Łukasz Pieróg
12 maja 2026 ...........................................................................................................
WYDAWCA
Uniwersytet Jagielloński
31-007 Kraków, ul. Gołębia 24
PRZYGOTOWANIE DO DRUKU
Opracowanie koncepcji pisma
Rita Pagacz-Moczarska
Opracowanie graficzne i łamanie
Agencja Reklamowa „NOVUM” www.novum.krakow.pl
Korekta – Ewa Dąbrowska
DRUK
Drukarnia Gryfix
32-086 Węgrzce, ul. B3 nr 5
Pierwsza strona okładki: Fryz heraldyczny z barokowym herbem Uniwersytetu Jagiellońskiego nad portalem bramy do Collegium Maius przy ul. św. Anny Fot. Paweł Krzan
Czwarta strona okładki: Tulipany w Ogrodzie Botanicznym UJ Fot. Rita Pagacz-Moczarska
Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych, zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, zmian tytułów oraz zmian redakcyjnych w nadesłanych tekstach, nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń.
Numer zamknięto 5 maja 2026. ISSN 1427-1176 nakład: 2000 egz.
KONTO : Uniwersytet Jagielloński PEKAO SA 87124047221111000048544672
z dopiskiem: ALMA MATER – darowizna
Wydziału Chemii na Uniwersytecie Jagiellońskim rozmawia Piotr Rapciak
Nie tylko prawne formy ochrony zabytków ...........................................................
naukowym powołaniu 42
Lidia Kamińska – W stulecie urodzin Marii Podrazy-Kwiatkowskiej ................... 44 Wspólnie na rzecz dostępności
przed Collegium Novum? ............... 52
Tomasz Krzyżowski – Pracownia Dziejów Ormian Polskich im. Sadoka Barącza w Instytucie Historii UJ 58 Warsztat dawnego drzeworytnika w
Laudacja rektora UJ prof. Piotra Jedynaka dla prof. Moniki Adamczyk-Garbowskiej wyróżnionej Nagrodą im. Księdza Stanisława Musiała za rok 2026 .................
63
Laudacja prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego dla ojca dr. hab. Pawła Mazanki, profesora Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego – wyróżnionego Nagrodą im. Księdza Stanisława Musiała za rok 2026
65
Rita Pagacz-Moczarska – Cenny dar dla Biblioteki Jagiellońskiej ........................ 66 Odeszli... Wiesław Myśliwski 68
Tadeusz Włudyka, Krzysztof Opustil, Marek Porzycki – Odeszli... Profesor Horst Konzen ...................................................................
69

Maria Piotrowska – Tłumacz czy lingwista – kogo warto kształcić? 70 Agata Kwaśnicka-Janowicz – Humanistyka cyfrowa 73
Daniel Skwirut – Czytelnia jutra już dziś ............................................................... 74
Jubileuszowa edycja Konkursu Wiedzy o UJ
UJ otworzył drzwi dla przyszłych studentów
Gala Małopolskiego Rankingu Liceów i Techników „Perspektywy” 2026 79 Bogusław Wajzer, Agnieszka Kowalska, Izabela Gąsienica – Dwustronna zależność jakości i umiędzynarodowienia 81
Katarzyna Stasiuk – Dlaczego diabeł ubiera się u Prady? ...................................... 84
ImPRESSIonES
Anna Lohn-Pieróg – Witkacy i jego uniwersyteccy sparingpartnerzy 87 Łukasz Pieróg – HistoriUJemy. Kosmiczny „panteon gwiazd”, czyli krakowscy uczeni w Kosmosie 90 Małgorzata Taborska – „Niebo gwiaździste nade mną...”, czyli co widzimy na nieboskłonie ...................................................................... 94
Rita Pagacz-Moczarska – Z wdzięczności dla Mistrza 98 Egipska humoreska 100
ConvEnTIonES
Pracownia Studiów Afganologicznych
Joanna Bocheńska – Przez Afganistan – fotografie dr. Mateusza M. Kłagisza 104
Roman Sosnowski – Łacińsko-włoskie spotkanie w Muzeum Farmacji UJ CM .... 106
Iwona Wawrzynek – Polscy historycy i CISH w Bibliotece Jagiellońskiej 107 Krzysztof Stachura – Twórca polskiej neurochirurgii 108


W 2026 roku świętujemy 662. rocznicę powstania naszej Alma Mater – najstarszej polskiej uczelni i jednej z najstarszych w Europie! Składająca się początkowo z trzech wydziałów: sztuk wyzwolonych, medycyny i prawa, ufundowana została 12 maja 1364 przez króla Kazimierza Wielkiego jako Studium Generale. W 1400 roku, po odnowieniu przez Władysława Jagiełłę, wzbogaciła się jeszcze o czwarty wydział – teologiczny. Dziś jest jedną z najlepszych i największych uczelni w Polsce, oferującą blisko 35 tysiącom młodych ludzi kształcenie na 16 wydziałach. 12 maja jest więc dla społeczności Uniwersytetu Jagiellońskiego datą absolutnie wyjątkową i w sposób szczególny celebrowaną. Relacje z zaplanowanych na ten dzień uniwersyteckich wydarzeń pojawią się w kolejnym wydaniu pisma. A w tym – cieszymy się z rozpoczęcia budowy nowego akademika na Kampusie 600-lecia Odnowienia UJ, uruchomienia nowej jednostki badawczej – Pracowni Dziejów Ormian Polskich czy otwarcia nowoczesnych przestrzeni czytelni Wydziału Polonistyki. Z dumą odnotowujemy dokonania i sukcesy pracowników Uniwersytetu oraz pokazujemy kobiecą twarz chirurgii. W numerze nie brakuje też tekstów uniwersalnych, „do poczytania”, poświęconych, między innymi: propozycji stworzenia placu Adama Mickiewicza przed Collegium Novum, psychologicznym mechanizmom konsumpcji mody, uniwersyteckim sparingpartnerom Witkacego, krakowskim uczonym w Kosmosie czy najstarszemu polskojęzycznemu globusowi nieba. Całość dopełniają ciekawostki ze świata kultury i sztuki oraz intrygujące fotografie. Zapraszam serdecznie do lektury!
Rita Pagacz-Moczarska
Każdego roku z wdzięcznością i radością wspominamy dzień 12 maja 1364, kiedy to król Kazimierz Wielki podpisał akt fundacyjny Uniwersytetu Krakowskiego, dzięki któremu nasza Uczelnia zaistniała na kartach historii nauki europejskiej i światowej. Tegoroczne uroczystości, zgodnie z tradycją, rozpoczną się złożeniem przez władze UJ hołdu w katedrze na Wawelu nie tylko królowi Kazimierzowi Wielkiemu, ale także wład-
com, którym najstarsza polska uczelnia zawdzięcza swoje odnowienie w 1400 roku – św. królowej Jadwidze oraz królowi Władysławowi Jagielle. Główne obchody odbędą się w auli Collegium Novum, gdzie podczas uroczystego posiedzenia Senatu, poprowadzonego przez rektora UJ prof. Piotra Jedynaka, nastąpi odnowienie po 50 latach doktoratu prof. Andrzeja Mani – prorektora UJ ds. dydaktyki w latach 2008–2016.
Uroczystość poprzedzona zostanie szczególnym wydarzeniem. O godzinie 10.15 z wieży Kościoła Mariackiego popłynie bowiem pieśń Gaudeamus igitur odegrana przez hejnalistę. W godzinach popołudniowych w Auditorium Maximum odbędzie się koncert w wykonaniu Orkiestry Kameralnej Uniwersytetu Jagiellońskiego.
RPM


Wizualizacja inwestycji na terenie Kampusu 600-lecia Odnowienia UJ, gdzie powstaną dwa akademiki. Budowa pierwszego
Nowy akademik na Kampusie 600-lecia Odnowienia Uniwersytetu Jagiellońskiego już powstaje! Uroczystość wbicia pierwszej łopaty pod tę ważną i wyczekiwaną inwestycję odbyła się 19 marca 2026 w pobliżu siedziby Wydziału Matematyki i Informatyki UJ. Zgodnie z przewidywaniami władz Uczelni oraz wykonawców pierwsi studenci i doktoran-
ci będą mogli wprowadzić się na początku roku akademickiego 2027/2028. Dom studencki dla 214 mieszkańców to jeden z dwóch bliźniaczych projektów, mających zapewnić łącznie miejsca mieszkalne dla ponad 400 osób.
– Dzisiaj jest prawdziwie radosny dzień, ponieważ na terenie III kampusu Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie stu-

diuje około 11 tysięcy studentów i pracuje na co dzień w laboratoriach i innych pomieszczeniach prawie tysiąc doktorantów, powstaną w końcu miejsca, w których będą mogli oni komfortowo, nowocześnie i tanio mieszkać. W moim rankingu satysfakcji rozpoczęcie budowy tego akademika jest na pierwszym miejscu. Inwestycja w znaczący sposób zostanie zrealizowana dzięki
Nowy dom studencki będzie miał pięć kondygnacji naziemnych i pomieści 214 mieszkańców; obok stanie drugi akademik o takich samych parametrach

dofinansowaniu z Banku Gospodarstwa Krajowego – mówił rektor UJ prof. Piotr Jedynak. Podziękowania złożył przede wszystkim zastępcy kanclerza UJ ds. techniczno-inwestycyjnych Bartoszowi Skorupie z zespołem, Zespołowi Radców Prawnych UJ i pracownikom Działu Zamówień Publicznych, a także przedstawicielom wykonawcy. Podkreślił również, że jedną z kluczowych misji uczelni publicznych jest przeciwdziałanie wykluczeniu edukacyjnemu, a coraz częściej zdarza się, że trudna sytuacja materialna uniemożliwia młodym, zdolnym i zmotywowanym ludziom rozwijanie pasji oraz realizację aspiracji. Powstające właśnie akademiki są odpowiedzią na ten problem.
Nowy dom studencki o powierzchni całkowitej ponad 7,8 tysiąca metrów kwadratowych będzie miał 5 kondygnacji naziemnych. 214 mieszkańców otrzyma do dyspozycji 110 pokoi jednoi dwuosobowych. Przewidziano również dwa pokoje dla osób ze szczególnymi potrzebami, z możliwością mieszkania z opiekunem, oraz cztery pokoje rodzinne. Wszystkie będą umeblowane, wyposażone w węzeł sanitarny i sprzęt AGD. Ponadto na każdym piętrze znajdą się kuchnie, pokoje pracy cichej i relaksacyjne oraz pralnie. Budynek zasilany będzie z sieci MPEC, a w obiekcie wykorzystane zostaną urządzenia, które automatycznie regulują temperaturę – oddzielnie w poszczególnych pomieszczeniach lub w wyznaczonej strefie ogrzewanej. W ramach inwestycji powstanie też parking na 40 miejsc postojowych.
O innych udogodnieniach oraz proekologicznych rozwiązaniach poinformował członek zarządu wykonawcy inwestycji – firmy Texom, Tomasz Bańka. – Mówimy o standardzie najwyższej klasy. Zastosujemy fotowoltaikę, przygotowujemy instalacje klimatyzacji, a do pokoi będzie można wejść, korzystając z urządzenia mobilnego. Istotne jest również przygotowanie całego terenu, bardzo dużych przestrzeni zielonych – czeka nas nasadzenie 140 drzew, dach również będzie pełen roślin – wyjaśniał. Zapewnił, że prace będą prowadzone intensywnie, co umożliwi udostępnienie studentom pierwszego z dwóch akademików już w przyszłym roku.
Radości z budowy domów studenckich nie kryli przedstawiciele Samorządu Studentów oraz Towarzystwa Doktorantów zaproszeni do symbolicznego

„wbicia łopaty”. – W imieniu doktorantów chciałabym wyrazić ogromną radość, że powstaje miejsce, które będzie nie tylko przestrzenią do mieszkania, ale także do budowania relacji, wymiany myśli i wzajemnej inspiracji. Kampus Uniwersytetu Jagiellońskiego jest dziś jednym z najważniejszych miejsc dla życia doktoranckiego. To właśnie tutaj badania prowadzi około 50 procent wszystkich doktorantów Uczelni. I w tym miejscu koncentruje się bardzo duża część naszej pracy naukowej i życia akademickiego. Dzięki powstaniu akademika kampus będzie mógł stać się jeszcze bardziej spójną przestrzenią i miejscem, w którym nauka i codzienne życie będą się naturalnie uzupełniać – mówiła radna TD UJ Kaja Bator. – Akademik to jest wielka nadzieja dla studentów, zwłaszcza
tych w szczególnej potrzebie. To nie tylko przestrzeń mieszkalna, ale też miejsce, które będzie miało potencjał na zbudowanie gigantycznej wspólnoty tutaj, gdzie, moim zdaniem, na Uniwersytecie brakuje jej najbardziej, czyli na trzecim kampusie – akcentował wiceprzewodniczący SS UJ Maciej Czop.
Uniwersytet Jagielloński w ostatnim czasie przeznaczył na remonty i modernizacje domów studenckich około 7 milionów złotych, co pozwoliło zwiększyć liczbę miejsc i znacząco poprawić standard zakwaterowania. Najwięcej zmian zaszło w DS „Racławicka”, w którym, między innymi, odświeżono pokoje, zmodernizowano salę fitness i siłownię oraz rozbudowano systemu monitoringu.
KP

Uniwersytet Jagielloński, Polska Agencja Prasowa i Fundacja PAP podpisały 9 kwietnia 2026 w Warszawie porozumienie o współpracy. Jego celem jest realizacja działań komunikacyjnych, edukacyjnych i popularyzatorskich dotyczących szkolnictwa wyższego, nauki oraz badań naukowych.
– Współpraca Uniwersytetu Jagiellońskiego z Polską Agencją Prasową jest bardzo obiecującym sposobem poprawy widoczności nie tylko naszej Uczelni, ale polskiej nauki. Chcemy, by to, co robimy w badaniach naukowych i procesach dydaktycznych, uczynić przystępnym dla odbiorców, bez względu na to, jaką


reprezentują grupę pokoleniową. Mam nadzieję, że z informacjami o prowadzonych badaniach naukowych, działalności popularyzacyjnej i kształceniu, ale także o współpracy międzynarodowej polskich uniwersytetów, dotrzemy do wszystkich –od przedszkola do seniorów – mówił przy tej okazji rektor UJ prof. Piotr Jedynak. W rozmowie w studiu PAP zaznaczył, że Uniwersytet Jagielloński wypracował świetny ekosystem popularyzacji nauki, stawiając na różnorodność i bogactwo oferty popularyzatorskiej. Jako przykłady podał Copernicus Festival oraz działalność Centrum Edukacji Przyrodniczej UJ, Muzeum UJ czy Ogrodu Botanicznego UJ. – Uczelnie mają tę przewagę nad instytucjami innego rodzaju, że mają młodych ludzi w dużej liczbie, czyli studentów i doktorantów. I to nas ożywia – podsumował. Prezes Polskiej Agencji Prasowej Marek Błoński podkreślił natomiast, że umowa jest sfinalizowaniem współpracy, która trwa od dawna. Agencja od ponad 20 lat prowadzi bowiem serwis popularyza-
torski Nauka w Polsce. Znajdziemy w nim, między innymi, informacje o osiągnięciach naukowych czy relacje z wydarzeń, którym często patronuje. – Trudno, by środowisko akademickie nie sytuowało Polskiej Agencji Prasowej wśród instytucji, partnerów i przyjaciół, którzy zajmują się nauką, mają profesjonalny zespół piszący o osiągnięciach badawczych. Ta współpraca z jednej strony trwa na polu popularyzatorskim, a z drugiej w serwisie PAP każdego dnia znajdziemy eksperckie komentarze. Co szczególnie cieszy – mamy pełną świadomość, że przestało to być warszawocentryczne – dodał. Opowiedział również o planach rozwinięcia współpracy z najlepszymi uczelniami w ramach projektu o roboczej nazwie „Think Tank PAP”. Inicjatywa ta ma polegać na stworzeniu sieci współpracy między PAP a naukowcami. W planach jest opracowywanie raportów i analiz dotyczących zagadnień istotnych społecznie i gospodarczo, przy wykorzystaniu, między innymi, ośrodków badania opinii publicznej i usługi monito-
ringu mediów. – Uniwersytet Jagielloński jest wiodącą polską uczelnią, wysoko ocenianą w rankingach i historycznie ważną. Współpracujemy z UJ przy Copernicus Festival. Mocno wspieramy ten projekt. Obecnie jest sporo tego typu wydarzeń, natomiast to wyróżnia się rozmachem, koncepcją, zaproszonymi gośćmi i świetną organizacją – ocenił.
Polska Agencja Prasowa jest największą agencją informacyjną w Polsce. Od ponad 100 lat dostarcza rzetelnych informacji z kraju i zagranicy, będąc jednym z kluczowych filarów polskiego rynku medialnego.
Red.


Jagielloński, Uniwersytet Warszawski oraz Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu zawarły Ramowe Porozumienie Uczelni Badawczych o Współpracy na rzecz Rozwoju Szkół Doktorskich. Dokument podpisali 9 kwietnia 2026 w Warszawie rektorzy: prof. Piotr Jedynak, prof. Alojzy Z. Nowak i prof. Bogumiła Kaniewska. Jego celem jest zapewnienie długofalowej współpracy między sygnatariuszami, wysokiej jakości kształcenia doktorantów, pełnego wykorzystania potencjału badawczego uczelni w duchu akademickiej i instytucjonalnej autonomii oraz odpowiedzialności za rozwój polskiej nauki, a także przekonanie, że synergia, wymiana doświadczeń i wspólne inicjatywy wzmocnią pozycję polskiej nauki na arenie międzynarodowej.
– To ważny krok w kierunku realnej poprawy współpracy środowiska doktoranckiego w Polsce. Daje to nam – osobom doktoranckim – fantastyczny potencjał, przede wszystkim w zakresie poszerzania

dostępu do różnorodnych zajęć i unikatowej infrastruktury badawczej, która dotąd była ograniczona do poszczególnych uczelni. Możliwość uczestniczenia
w zajęciach prowadzonych przez osoby z wielu ośrodków akademickich to także otwarcie na jeszcze większą interdyscyplinarność. Cenna będzie również wymiana

Rektorzy z przedstawicielkami doktorantów
doświadczeń między różnymi grupami doktoranckimi, co sprzyja budowaniu bardziej otwartego i innowacyjnego środowiska naukowego. Mam nadzieję, że będzie to także szansa na wyrównanie warunków finansowych na naszych uczelniach – zaznaczyła prezeska Towarzystwa Doktorantów UJ Agata Kempa.
Szczegółowe założenia porozumienia obejmują, między innymi, inicjowanie i realizację wspólnych działań oraz projektów badawczych i dydaktycznych, wsparcie mobilności doktorantów i kadry

Sygnatariusze zobowiązali się do stałej współpracy opartej na partnerskich zasadach
akademickiej, rozwijanie współpracy międzynarodowej, wymianę doświadczeń i dobrych praktyk zarządczych oraz procedur administracyjnych i organizacyjnych, wspólne działanie na rzecz kształcenia, finansowania, rozwoju naukowego i zawodowego doktorantów oraz rozwijanie współpracy międzynarodowej i partnerstwa z otoczeniem społeczno-gospodarczym.
Na Uniwersytecie Jagiellońskim działają Szkoła Doktorska Nauk Humanistycznych, Szkoła Doktorska Nauk Medycznych i Nauk o Zdrowiu, Szkoła

Doktorska Nauk Społecznych oraz Szkoła Doktorska Nauk Ścisłych i Przyrodniczych. Powołane zostały w lutym 2019 roku na mocy uchwalonej w 2018 roku ustawy o szkolnictwie wyższym i nauce, która wprowadziła nową formułę kształcenia doktorantów. W czterech Szkołach Doktorskich kształci się obecnie ponad 1400 osób, które w ramach kilkudziesięciu programów przygotowują się do realizacji projektów doktorskich w ponad 30 dyscyplinach.
Red.
Przedstawiciele najstarszej polskiej uczelni wzięli udział w XI Europejskim Kongresie Samorządów (EKS), który odbył się w dniach 2 i 3 marca 2026 w Mikołajkach. Wydarzenie zgromadziło ponad trzy tysiące uczestników – liderów świata samorządu, polityki, biznesu, nauki, kultury, mediów i administracji.
Uniwersytet Jagielloński reprezentowali: rektor UJ prof. Piotr Jedynak, a tak-
że przedstawiciele Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych – dr hab. Piotr Bajor, profesor UJ, prof. Anna Citkowska-Kimla, prof. Joachim Diec, prof. Piotr Kimla i dr hab. Paweł Kubicki; Wydziału Nauk o Zdrowiu – dr Katarzyna Badora-Musiał i dr hab. Iwona Kowalska-Bobko, profesor UJ, Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej – dr Kamilla Noworól i dr Aleksandra Powierska,
Wydziału Prawa i Administracji – dr hab. Katarzyna Małysa-Sulińska, profesor UJ, oraz Wydziału Historycznego – dr hab. Janusz Mierzwa, profesor UJ. Wzięli oni udział w panelach dyskusyjnych, a zespół w składzie: dr hab. Katarzyna Małysa-Sulińska, profesor UJ, dr hab. Janusz Mierzwa, profesor UJ, dr hab. Jolanta Perek-Białas, profesor UJ, dr Kamilla Noworól oraz dr Aleksandra Powierska, przeprowadził

Rozmowa Nauka w Polsce – jak rozliczać, jak rozwijać z rektorem UJ prof. Piotrem Jedynakiem i dyrektorem Instytutu Badawczego IDEAS Piotrem Sankowskim, prowadzenie Bogusław Chrabota

Miasto w kryzysie czy w transformacji? Wyzwania współczesnej urbanistyki – panel moderowany przez dr hab. Katarzynę Małysę-Sulińską, profesor UJ
w trakcie kongresu badanie wśród uczestniczących w nim samorządowców. Jego celem było wstępne rozpoznanie aktualnych wyzwań rozwojowych jednostek samorządu terytorialnego oraz identyfikacja

Panel dyskusyjny NATO i władze lokalne: partnerstwo dla bezpieczeństwa społeczności z udziałem dziekana WSMiP UJ dr. hab. Piotra Bajora, profesora UJ

Panel Lokalny dziennikarz kontra algorytm: kto wygra wyścig o prawdę? z udziałem pełnomocniczki rektora UJ ds. komunikacji dr Aleksandry Powierskiej
obszarów współpracy ze środowiskiem naukowym. Wyniki posłużą do opracowania syntetycznej diagnozy kluczowych wyzwań samorządów oraz wypracowania propozycji modeli współpracy między jednostkami

Dyrektor Instytutu Historii UJ dr hab. Janusz Mierzwa, profesor UJ (pierwszy z lewej), podczas moderowania panelu Miasto z historią – dziedzictwo jako motor rozwoju
samorządu terytorialnego a uczelniami. Ankieta stanowi część szerszych prac badawczych nad raportem dotyczącym efektywnego samorządu.
Red.

Uniwersytet Jagielloński na XI Europejskim Kongresie Samorządów w Mikołajkach reprezentowało 12 ekspertek i ekspertów
Delegacja Association for Higher Education Management (HEM) –międzynarodowej społeczności eksperckiej działającej w obszarze zarządzania szkolnictwem wyższym, gościła na Uniwersytecie Jagiellońskim 23 marca 2026. Wizyta potwierdziła zaangażowanie władz najstarszej polskiej uczelni w kwestie współpracy międzynarodowej, doskonalenia dobrych praktyk zarządczych oraz relacji z otoczeniem społeczno-gospodarczym. Gości powitali prorektorzy UJ: prof. Jarosław Górniak i prof. Wojciech Macyk, a w dyskusjach udział wzięli także przedstawiciele władz jednostek UJ oraz jednostek administracyjnych i akademickich Uczelni.
Association for Higher Education Management stanowi platformę wymiany doświadczeń i dobrych praktyk oraz wspiera rozwój rozwiązań odpowiadających na współczesne wyzwania sektora szkolnictwa wyższego. Podczas spotkania w Collegium Novum poruszono, między innymi, kwestie dotyczące doskonałości naukowej (HR Excellence in Research), w tym funkcjonowania centrów doskonałości, oraz udziału uczelni w prestiżowych projektach badawczych, na przykład grantach European Research Council (ERC). Omówiono także sposoby mierzenia jakości badań naukowych, zwłaszcza znaczenie publikacji oraz projektów finansowanych w ramach programów europejskich, a także kwestie związane z wpływem badań naukowych na społeczeństwo, w tym znaczenie badań aplikacyjnych, wdrożeń i współpracy z otoczeniem społeczno-gospodarczym. Zwrócono również uwagę na rolę uczelni w odpowiadaniu na współczesne wyzwania i potrzeby różnych grup społecznych. Przedstawiciele HEM mieli okazję zapoznać się z ofertą dydaktyczną Uniwersytetu Jagiellońskiego, w tym programami studiów podyplomowych, a także działaniami wspierającymi rozwój młodych

Członkowie delegacji Association for Higher Education Management w towarzystwie prorektorów UJ: prof. Jarosława Górniaka i prof. Wojciecha Macyka; Collegium Novum UJ, 23 marca 2026
naukowców, z wyróżnieniem programów typu post-doc. Poznali historię i strukturę organizacyjną Uczelni, z naciskiem na jej
zaangażowanie w międzynarodowe sieci współpracy akademickiej. Red.
marca 2026 na Uniwersytecie Jagiellońskim gościł ambasador Chorwacji w RP Tomislav Vidošević. Gościa, przybyłego w towarzystwie honorowego konsula generalnego Chorwacji w Krakowie Pawła Włodarczyka, podjęli rektor UJ prof. Piotr Jedynak oraz prorektor UJ ds. współpracy międzynarodowej prof. Jarosław Górniak.
Uczestnicy spotkania rozmawiali o perspektywach polsko-chorwackiej współpracy naukowej, akademickiej i kulturalnej, której ważnym elementem pozostają Dni Języka Chorwackiego, organizowane przez Instytut Filologii Słowiańskiej Wydziału Filologicznego UJ (tegoroczna odsłona wydarzenia odbyła się 18 i 19 marca).
Przedmiotem rozmów stały się również tradycje cyklicznych spotkań rektorów chorwackich uczelni z przedstawicielami Kolegium Rektorów Szkół Wyższych Krakowa (ostatnie z nich odbyło się na UJ

Od lewej stoją: prof. Jarosław Górniak, dr Ana Kodrić-Gagro, ambasador Chorwacji w RP Tomislav Vidošević, rektor UJ prof. Piotr Jedynak, honorowy konsul generalny Paweł Włodarczyk i tłumacz ambasady Zofia Korzeniewska w 2025 roku, przedostatnie – w Zadarze w roku 2023). Poruszono także kwestię szans i możliwości związanych z łączącym Polskę
i Chorwację, a uruchomionym w 2025 roku połączeniem kolejowym – czynnym na razie wyłącznie w sezonie wakacyjnym. MSz

Ambasador Republiki Portugalskiej
w Polsce Mário Rui dos Santos Miranda Duarte oraz konsul honorowy Portugalii w Krakowie Marek Puwalski, 31 marca 2026 złożyli wizytę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dyplomatów przyjął w Collegium Novum rektor UJ prof. Piotr Jedynak, któremu towarzyszył dziekan Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ dr hab. Piotr Bajor, profesor UJ. W trakcie spotkania omówiono kwestie dotyczące współpracy pomiędzy Uniwersytetem Jagiellońskim a portugalskimi instytucjami akademickimi i naukowymi (zwłaszcza Portugalskim Uniwersytetem Katolickim oraz Instytutem Camõesa, z którymi UJ ma podpisane porozumienia bilateralne). Współpraca ze stroną portugalską odbywa się także w ramach programu Erasmus+, międzynarodowych sieci współpracy Coimbra Group oraz Utrecht Network. Ambasador Portugalii zwrócił uwagę na szczególnie owocną
Ambasador Republiki Portugalskiej w Polsce
Mário Rui dos Santos Miranda Duarte (drugi od lewej) podczas wizyty na UJ; obok dr hab. Piotr Bajor, profesor UJ, po prawej prof. Piotr Jedynak i Marek Puwalski
Anna Wojnar
kooperację z Uniwersytetem Jagiellońskim w dziedzinie językowej, zwłaszcza w obszarze nauczania języka portugalskiego oraz przekładu literatury portugalskojęzycznej, w tym również brazylijskiej, na język polski.
Mário Rui dos Santos Miranda Duarte zwiedził zabytkowy gmach Collegium Novum oraz najstarszą część Uniwersytetu
Jagiellońskiego Muzeum UJ Collegium Maius. Następnie udał się do siedziby Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych, gdzie w ramach Jagiellońskich Spotkań Dyplomatycznych wygłosił wykład na temat portugalskiej polityki zagranicznej, po którym odpowiedział na pytania słuchaczy. Red.

Publikacja pod koniec marca 2026 wyników QS World University Rankings by Subject 2026 zwieńczyła de facto ubiegłoroczny cykl ewaluacji uczelni w międzynarodowych rankingach. Oceniono 6277 instytucji, z których 1922 zostało sklasyfikowanych na listach rankingowych w zakresie 55 wąskich dyscyplin i pięciu dziedzin. Wśród sklasyfikowanych uczelni 300 to debiutanci, co obrazuje rosnącą intensywność rywalizacji w tym rankingu.
Zwiększenie liczby dyscyplin, w których Uniwersytet Jagielloński zakwalifikował się na listy rankingowe, z 24 do 27 należy uznać za sukces. W kolejnych 12 dyscyplinach jeszcze nie uzyskał dostatecznej liczby punktów koniecznych do kwalifikacji.
W pierwszej setce UJ uplasował się tylko w zakresie Library Management (między 51. a 100. miejscem). Do dziewięciu wzrosła liczba dyscyplin, w których uplasował się wśród dwustu najlepszych, przy czym w zakresie Anthropology, Languages, Linguistics, Philosophy i Theology w przedziale 101.–150.

Wyniki QS World University Rankings wskazują na wzrost znaczenia Uniwersytetu Jagiellońskiego w zakresie nauk humanistycznych i społecznych – odpowiednio 162. i 322. miejsce. Natomiast w zakresie nauk



Life Science i nauk przyrodniczych wraz z zaostrzeniem rywalizacji traci stopniowo dawną pozycję.
QS World University Rankings by Subject ocenia uczelnie głównie w oparciu o wyniki


ankiet wśród przedstawicieli świata akademickiego i pracodawców. Mniejszy akcent kładzie na wskaźniki uwzględniające średnią liczbę cytacji i indeks Hirscha, a w przypadku dziedzin także na skuteczne tworzenie międzynarodowych sieci badawczych.
Analizując wyniki w poszczególnych dyscyplinach, warto uwzględnić odmienności w intensywności rywalizacji wynikające z różnic w liczbie reprezentujących je uczelni. Na przykład, w przypadku Library Management ewaluowano tylko
337 uczelni, a w zakresie Physics 1733. Szczegółowe wyniki są prezentowane na stronach organizatora rankingu.
Leszek Śliwa Biuro Analiz Instytucjonalnych i Raportowania UJ
AwAns
– w dziedzinie:
• Art & Humanities
• Social Sciences & Management
– w dyscyplinach:
• English Language and Literature
• History
• Linguistics
• Nursing
• Pharmacy & Pharmacology
• Education & Training
• Sociology
• Material Sciences
spAdek
– w dziedzinie:
• Natural Sciences
• Life Sciences & Medicine
– w dyscyplinach:
• Philosophy
• Medicine
• Business and Management Studies
• Economic & Econometrics
• Computer Science
Bez zmiAny miejscA
– w dyscyplinach:
• Archeology
• Modern Languages
• Theology, Divinity & Religious
• Biological Sciences
• Psychology
• Anthropology
• Law and Legal Studies
• Library and Information Management
• Politics
• Chemistry
• Environmental Sciences

• Geography
• Mathematics
• Physics & Astronomy
ewAluowAny, Ale sklAsyfikowAny pozA listAmi rAnkingowymi
– w dyscyplinach
• Anatomy & Physiology
• Classic & Ancient History
• Communication & Media Studies
• Accounting & Finances
• Development Studies
• Marketing
• History of Art
• Hospitality & Leisure Management
• Geology
• Geophysics
• Dentistry
• Earth & Marine Sciences

Nowa siedziba Jagiellońskiego Centrum Wsparcia Badań Klinicznych (JCWBK) została uroczyście otwarta 23 kwietnia 2026 na Kampusie Medycznym w Prokocimiu. Nowa jednostka łączy potencjał naukowy i kliniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum (lidera projektu) oraz Szpitala Uniwersyteckiego i Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego. To pierwsze takie miejsce w Małopolsce, czwarte w Polsce. Powstało w ramach konkursu ogłoszonego przez Agencję Badań Medycznych z funduszy Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. JCWBK mieści się w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie. Jednostka ma profil pediatryczny, co jest kluczowe dla rozwoju terapii dla najmłodszych pacjentów. Poza badaniami w obszarze pediatrii prowadzone są tu badania w dziedzinie chirurgii proktologicznej, onkologicznej, endokrynologii czy intensywnej terapii. To z kolei stwarza szanse dla pacjentów, którzy będą mogli brać udział w dużych międzynarodowych badaniach klinicznych oraz korzystać z najbardziej innowacyjnych terapii. Do podstawowych zadań Centrum należy, między innymi, inicjowanie, koordynacja i kompleksowe wsparcie organizacyjne realizacji badań klinicznych oraz badawczych eksperymentów medycznych, prowadzenie analizy wyników badań i monitorowanie jakości niekomercyjnych badań klinicznych. Nowa jednostka zajmuje się również obsługą biobankowania materiału biologicznego w ramach projektów naukowych i zewnętrznych zleceń komercyjnych.
Jagiellońskie Centrum Wsparcia Badań Klinicznych jest częścią Polskiej Sieci Badań Klinicznych, co pozwala na dostęp do sieci standardów, procedur i współpracy z innymi ośrodkami w kraju. Red.

Uczestnicy XXXVIII międzynarodowej konferencji Stowarzyszenia PR i Promocji Uczelni Polskich „PRom” Uczelnia 360°. Ludzie – komunikacja – współpraca w działaniu; 23 marca
2026
rok został ogłoszony przez
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego Rokiem Popularyzacji Nauki. Twórcy pomysłu przekonują, że ich celem jest przede wszystkim budowanie oraz wzmocnienie dialogu między instytucjami i osobami uprawiającymi
naukę a społeczeństwem. Niebagatelne znaczenie ma również zapowiedź dodania kryterium popularyzacji nauki do modelu ewaluacji działalności naukowej uczelni. W tym kontekście cieszy podwójnie, że XXXVIII międzynarodowa konferencja Stowarzyszenia PR i Promocji Uczelni

Polskich „PRom” odbyła się na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. W trwających cztery dni (od 22 do 25 marca) panelach dyskusyjnych, warsztatach, wykładach oraz spacerach edukacyjnych udział wzięło 260 uczestników, w tym aż

Członkowie Stowarzyszenia „PRom” podczas konferencji świętowali jego 20-lecie

Dr hab. Jarosław Flis, profesor UJ, podczas wykładu Rady od profesorów – jak nie skompromitować nauki w kontaktach z otoczeniem?


Urszula Podraza prowadząca warsztaty Komunikacja kryzysowa w praktyce – jak reagować z klasą
60 pracowników Uniwersytetu Jagiellońskiego.
– W szkolnictwie wyższym konkurujemy ze sobą o miejsca w rankingach, środki z ministerstwa, pieniądze dzielone w instytucjach finansujących naukę, ale w kwestii promocji nauki, używając języka zarządzania, koopetycji, przede wszystkim współpracujemy, i to właśnie współpraca jest ulokowana w naszym DNA silniej niż konkurencja. Konkurujemy z przymusu, współpracujemy z przekonania. Bardzo

Panel dyskusyjny Uczelnia 360°. Wiedza, wartości i tożsamość

Warsztaty radiowe z dr. Marcinem Kubatem

Warsztaty Wystąp przed kamerą jak profesjonalista z Marcinem Jakóbczykiem
za to Państwu dziękuję, bo ta konferencja powinna być przede wszystkim platformą wymiany wiedzy. Wspólnie jesteśmy odpowiedzialni za wizerunek szkolnictwa wyższego w polskim społeczeństwie – mówił rektor UJ prof. Piotr Jedynak podczas oficjalnego otwarcia obrad. Profesor Ewa Bogacz-Wojtanowska, dziekan Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ, przybliżyła uczestnikom konferencji historię oraz interdyscyplinarny charakter zarządzanej przez siebie jednostki,
a prezeska Stowarzyszenia PR i Promocji Uczelni Polskich „PRom” Anna Kiryjow-Radzka ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie wykorzystała uroczysty moment na uczczenie 20-lecia „PRom-u” opowieścią o jego burzliwych początkach i podziękowaniami dla wszystkich członków.
Hasło przewodnie tegorocznej konferencji, Uczelnia 360°. Ludzie – komunikacja – współpraca w działaniu, zobowiązało organizatorów do stworzenia bogatego



Prowadzący warsztaty, od lewej: dr Izabela Zawiska (Od mobilności do marki – inteligentna internacjonalizacja), dr inż. Konrad Skotnicki (Uczelnie i TikTok – czas się polubić), dr Dariusz Wylon (Jak zbudować armię asystentów AI i inteligentną bazę wiedzy marketingowej)
i urozmaiconego programu, w którego centrum postawiono doświadczenia praktyków, ekspertów oraz badaczy. Wykład inauguracyjny, Rady od profesorów – jak nie skompromitować nauki w kontaktach z otoczeniem?, wygłosił dr hab. Jarosław Flis, profesor UJ, a w panelach dyskusyjnych udział wzięli, między innymi, prorektor UJ ds. rozwoju prof. Bartosz Brożek, prof. Ewa Bogacz-Wojtanowska, prodziekan ds. rozwoju Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ dr hab. Jerzy Rosiński, profesor UJ, a także jego pełnomocnik ds. promocji dr Paweł Kozakiewicz, przewodniczący Samorządu Studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego Michał Oronowicz oraz przedstawiciele Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej, Krajowego Punktu Kontaktowego programów badawczych UE Narodowego Centrum Badań i Rozwoju czy Biura Programów Języka Polskiego. Dużym zainteresowaniem uczestników konferencji cieszyły się przygotowane specjalnie na tę okazję warsztaty:
• Komunikacja kryzysowa w praktyce – jak reagować z klasą (prowadząca: Urszula Podraza)
• Wystąp przed kamerą jak profesjonalista – warsztaty telewizyjne (prowadzący: Marcin Jakóbczyk)
• Być słyszalnym w eterze – warsztaty radiowe (prowadzący: dr Marcin Kubat, rzecznik prasowy UJ)
• warsztaty sieci biur współpracy międzynarodowej polskich akademickich uczelni IROs Forum Od mobilności do marki – inteligentna internacjonalizacja (prowadząca: dr inż. Izabela Zawiska, przewodnicząca IROs Forum, dyrektor Centrum Współpracy Międzynarodowej UJ)
• warsztaty partnera konferencji Google for Education Twój cyfrowy zespół kreatywny: Jak zbudować armię asystentów AI i inteligentną bazę wiedzy marketingowej (prowadzący: dr Dariusz Wylon)
• Uczelnie i TikTok – czas się polubić (prowadzący: dr inż. Konrad Skotnicki, czyli Doktor z TikToka)
• Czy granica pomiędzy perswazją w przekazie a manipulacją jest ruchoma? (prowadzący: dr Tomasz Zacłona) Inspiracji do działań dostarczyły natomiast studia przypadków z uczelni zaprezentowane przez twórców poszczególnych projektów. O kampanii edukacyjno-informacyjnej Uniwersytetu Jagiellońskiego Dostępność naszą wartością opowiedziały pełnomocniczka rektora UJ ds. komunikacji dr Aleksandra Powierska, koordynatorka zespołu social media Centrum Prasowego UJ Jagoda Różycka oraz Marta Bylica z Centrum Dostępności UJ. Po wysłuchaniu sześciu prezentacji można jednoznacznie stwierdzić, że osoby zajmujące się promocją uczelni nie tylko umiejętnie korzystają z dostępnych narzędzi i najnowszych tendencji, lecz także aktywnie kształtują trendy w branży PR. Kolejną okazją do wymiany doświadczeń i zadawania pytań były otwarte konsultacje z członkiniami i członkami „PRom-u”. 24 marca zorganizowano również spotkanie zespołów MNiSW do spraw popularyzacji nauki oraz do spraw promocji polskiej nauki za granicą, a w gościnnych murach Kopca Kościuszki odbyła się dyskusja Dlaczego nie każdy news z uczelni nadaje się do newsroomu? prowadzona przez dr. Pawła Kozakiewicza, z udziałem dziennikarzy: Bogdana Zalewskiego, Doroty Bugajskiej-Marzec oraz Agnieszki Kliks-Pudlik.

Katarzyna Pawlicka

częścią konferencji Stowarzyszenia PR i Promocji Uczelni Polskich „PRom” jest nagrodzenie najlepszych działań komunikacyjnych, informacyjnych i promocyjnych prowadzonych przez i na rzecz uczelni. Uroczysta gala, której gospodarzami byli członkini zarządu Stowarzyszenia „PRom” Magdalena Szwajda oraz dziennikarz Przemysław Skowron, odbyła się 23 marca 2026 w Starej Zajezdni w Krakowie. Nagrody i wyróżnienia przyznano w sześciu kategoriach: uczelnia w przestrzeni medialnej, Nagroda im. Andrzeja Sołtysiaka w kategorii nowe media, popularyzacja nauki, kreacja, promocja zagraniczna, oraz nagroda specjalna, a zwycięzców wybrano spośród 93 zgłoszeń.
Powody do wielkiej radości ma zespół Uniwersytetu Jagiellońskiego, który zdobył laury za promocję zagraniczną Uczelni. Nagrodzony projekt, „Warsztaty UJ na EXPO 2025 w Osace: Mikołaj Kopernik i dawna nauka”, stanowił element międzynarodowej promocji Uczelni, polskiej nauki oraz dziedzictwa intelektualnego Europy Środkowej, wpisując się w ideę EXPO „Designing Future Society for Our Lives”. W jego powstanie byli zaangażowani pracownicy Centrum Promocji i Współpracy UJ, Centrum Współpracy

Nagrodę Stowarzyszenia „PRom” za promocję zagraniczną Uczelni odbierają: dyrektor Centrum Promocji i Współpracy UJ Paweł Adamiec, jego zastępczyni Joanna Szwed oraz dr inż. Izabela Zawiska z Centrum Współpracy Międzynarodowej UJ
Międzynarodowej UJ i Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Interaktywne warsztaty edukacyjne, podczas których Maciej Bojda wcielił się w Mikołaja Kopernika, uzupełniono pokazem spektaklu Światło-dźwięk: Kopernik, który w atrakcyjnej, bo nowatorskiej i multimedialnej, formie przybliżał sylwetkę uczonego i jego odkrycia. Projekt wsparty został materiałami promocyjnymi (pocztówki,

Przedstawiciele zespołów wyróżnionych za rok 2025 Nagrodami Stowarzyszenia PR i Promocji Uczelni Polskich „PRom” podczas uroczystej gali w
torby, koszulki) oraz szeroką kampanią informacyjną w mediach społecznościowych i na stronach internetowych UJ. Jego celem było zaprezentowanie interdyscyplinarnego charakteru Uczelni poprzez postać Mikołaja Kopernika – wybitnego uczonego, łączącego astronomię, ekonomię i medycynę, oraz nawiązanie relacji z japońskim środowiskiem akademickim, promocję oferty edukacyjnej i badawczej UJ oraz budowanie rozpoznawalności Uczelni na arenie międzynarodowej. Nagrodę specjalną otrzymał projekt Uniwersytetu Warszawskiego „Hejt boli. UWażajmy na słowa”. Wśród wyróżnionych w pozostałych kategoriach uczelni znalazły się również: Uniwersytet SWPS w Warszawie, Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Politechnika Bydgoska im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Politechnika Śląska i Politechnika Białostocka.
Zespół naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzi badania nad rozwojem nowej terapii przeciwnowotworowej.
– Pracujemy nad znalezieniem cząsteczek, które, po przedostaniu się do komórek rakowych, mają działać jak koń trojański. Oczekujemy, że zaburzą mechanizm replikacji DNA, co oznacza, że komórki, w których takie cząsteczki się znajdą, nie będą mogły się dzielić. Mówiąc wprost: próbujemy wyeliminować wybrane aktywności białka PCNA, bez którego nie są możliwe podziały komórek – wyjaśnia dr hab. Wojciech Strzałka z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ, współtwórca wynalazku.
Blokada dla jednego z Białek
Oparcie terapii przeciwnowotworowej na powstrzymaniu dzielenia się komórek nowotworowych oraz zaburzeniu powielania i naprawy ich materiału genetycznego (niszczonego, między innymi, wskutek chemioterapii) wydaje się prostym i intuicyjnym pomysłem, jednak opracowanie wykorzystujących go protokołów terapeutycznych jest wielkim wyzwaniem dla nauki. Trzeba przede wszystkim opracować cząsteczkę, która, będąc bezpieczną dla komórek prawidłowych, efektywnie zablokuje mechanizm replikacji i naprawy DNA znajdującego się w jądrach komórek nowotworowych.
Prowadzone na UJ badania mają na celu odkrycie cząsteczki, która spowoduje, że funkcja jednego z białek kluczowych dla procesów replikacji i naprawy DNA komórek nowotworowych zostanie upośledzona. Białko, które jest w centrum zainteresowania zespołu, to PCNA (Proliferating Cell Nuclear Antigen).
Naukowcy z UJ odkryli cząsteczkę jednoniciowego DNA, która „odciąga

uwagę” PCNA od dwuniciowych cząsteczek DNA. Opracowany jednoniciowy DNA wykazuje znacząco wyższe powinowactwo do PCNA niż helisa DNA i dzięki temu wygrywa konkurencję. Co więcej, związanie PCNA z opracowanym jednoniciowym DNA blokuje możliwość związania się tego białka z helisą DNA. – Odkryta przez nas cząsteczka należy do kategorii aptamerów DNA, czyli jednoniciowych cząsteczek kwasu deoksyrybonukleinowego o długości kilkudziesięciu nukleotydów. Opracowaliśmy szczególny aptamer DNA, który wykazuje na tyle wysokie powinowactwo do białka PCNA, że jest w stanie nie dopuścić do jego połączenia się z dwuniciowym DNA. Wykorzystując unikatowe własności aptameru DNA wiążącego PCNA, prowadzimy badania, których celem jest identyfikacja innych, niskocząsteczkowych związków blokujących możliwość wiązania przez PCNA dwuniciowego DNA, znajdującego się
w jądrach komórkowych – dodaje dr hab. Wojciech Strzałka
WłaściWości Pcna
PCNA jest kluczowym białkiem zaangażowanym w procesy replikacji i naprawy DNA oraz w regulację cyklu komórkowego. Przy podziałach komórkowych trzy cząsteczki PCNA łączą się z sobą, tworząc strukturę pierścienia. Podczas replikacji materiału genetycznego pierścień ten wchodzi w interakcję z helisą DNA – obejmuje ją i przesuwa się wzdłuż niej. Pierścień PCNA zaangażowany jest w rekrutację i, w rezultacie, zgromadzenie się w jednym miejscu enzymów (w tym polimera z DNA) odpowiedzialnych za syntezę nowej cząsteczki DNA. Poza tym białko to zapewnia prawidłowe działanie enzymów. Uważa się, że zaburzenie funkcjonalności PCNA w komórkach nowotworowych (których cechą charakterystyczną są częste podziały) spowoduje,
że stracą one zdolność do powielania DNA, a możliwości jego naprawy zostaną ograniczone, co, ostatecznie, uniemożliwi im podział.
– Brak funkcjonalnego pierścienia PCNA uniemożliwia prawidłowe powielanie DNA w komórce, jak i jego efektywną naprawę. Oznacza to, że komórka z taką dysfunkcją może zostać wprowadzona w stan stresu replikacyjnego, co ostatecznie może doprowadzić do jej śmierci – mówi dr Arkadiusz Borek z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ, współtwórca wynalazku.
noWe Podejście W teraPiach
PrzeciWnoWotWoroWych
Na obecnym etapie konieczne są dalsze badania, które jednoznacznie potwierdzą, że zastosowane podejście eksperymentalne jest prawidłowe. Jest to bowiem zupełnie nowa metoda w projektowaniu przyszłych terapii przeciwnowotworowych. Dotychczas świat naukowy koncentrował się na blokowaniu oddziaływania białka PCNA z białkami kopiującymi i naprawiającymi
DNA. Zespół badaczy z Krakowa, patrząc na procesy kopiowania DNA, wykonał niejako krok wstecz i wyszedł z propozycją blokowania replikacji na wcześniejszym etapie, tak by PCNA w ogóle nie połączyło się z DNA.
– Proponowane przez nas rozwiązanie może potencjalnie znaleźć praktyczne zastosowanie, ponieważ poszukiwane przez nas cząsteczki mogłyby być dostarczone do komórek nowotworowych bezpośrednio za pomocą zaawansowanych i już istniejących nośników leków. W ten sposób można ograniczyć ryzyko, że inhibitor podziałów komórkowych zaburzy u pacjentów dzielenie się komórek zdrowych. Poza tym wyobrażam sobie, że, w przypadku powodzenia, dzięki dalszym badaniom przedklinicznym można będzie opracować cząsteczki o ulepszonych parametrach, które będą skutecznie blokować aktywność PCNA w komórkach – mówi dr hab. Monika Bzowska, profesor UJ, z Zakładu Biochemii Komórki UJ
Warto podkreślić, że blokowanie aktywności PCNA w komórkach nowotworowych powinno nie tylko ograniczyć namnażanie

tych komórek, ale również zwiększyć ich wrażliwość na chemioterapeutyki uszkadzające DNA: etopozyd, doksorubicynę czy cisplatynę. Zdolność komórek nowotworowych do naprawy DNA uszkodzonego w wyniku działania takich leków, a tym samym „ucieczki” przed programowaną śmiercią, w przypadku niektórych chorych znacząco ogranicza skuteczność obecnie stosowanych metod leczenia.
Naukowcy z UJ opracowali test umożliwiający śledzenie wiązania fluorescencyjnie znakowanego aptameru DNA do PCNA i tym samym poszukiwanie związków niskocząsteczkowych blokujących interakcję PCNA z dwuniciowym DNA.
Obecnie Centrum Transferu Technologii CITTRU UJ poszukuje partnerów, którzy włączyliby się w prace badawcze nad inhibitorami PCNA w celu przygotowania technologicznego i biznesowego poszukiwanych cząsteczek do praktycznego wdrożenia. Przejście kolejnych etapów badawczych jest konieczne, by myśleć o stworzeniu innowacyjnej terapii.
Nowe rozwiązanie potencjalnie pozwala zwiększyć efektywność leczenia i poprawić komfort życia pacjentów. Umożliwia podawanie leku na dwa sposoby: bezpośrednio do mózgu podczas operacji resekcji guza (jako substancja wyścielająca miejsce po usuniętym guzie) oraz – przez jamę nosową chorego – w postaci aerozolu z użyciem atomizera. – Zależało nam na opracowaniu sposobu podawania TMZ bezpośrednio do mózgu zajętego przez nowotwór, tak by pominąć krążenie ogólnoustrojowe pacjentów. Jeśli uda się spełnić ten warunek, działanie TMZ będzie maksymalnie
Od lewej: mgr Aleksandra Krajcer, dr n. med. Ewelina Grzywna (z tyłu), dr Alicja Hinz (z przodu), dr hab. Joanna Lewandowska-Łańcucka, profesor UJ, dr hab. Monika Bzowska, profesor UJ
Wyżga

efektywne, a skutki uboczne jego użycia minimalne. Przez kilka lat pracowaliśmy nad uniwersalnymi systemami biopolimerowymi, które w przyszłości mogą być powszechnie wykorzystane przez środowisko medyczne jako nośnik leków. Na obecnym etapie badań mogę powiedzieć, że mamy obiecujące wyniki – wyjaśnia dr Ewelina Grzywna z Kliniki Neurochirurgii i Neurotraumatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Opracowane nośniki TMZ są wynikiem kilkuletniej współpracy interdyscyplinarnego zespołu naukowców z UJ pod jej medycznym kierunkiem.
ominąć Barierę kreW–mózg
Innowacyjna metoda polega na miejscowym podawaniu temozolomidu (TMZ) – obecnie najczęściej stosowanego leku w chemioterapii złośliwego glejaka mózgu, za pomocą innowacyjnych platform biopolimerowych. Ze względu na swoje właściwości nośniki te spełniają kluczowe wymagania dla terapii onkologicznej:
• uwalniają lek stopniowo w wydłużonym okresie i tylko w tym miejscu, gdzie jest on potrzebny, co powoduje, że silnie toksyczny terapeutyk działa z maksymalną efektywnością przy zminimalizowanych skutkach ubocznych,
• pozwalają ominąć barierę krew–mózg (barierę biochemiczną oddzielającą krwiobieg organizmu od tkanki nerwowej), która stanowi jedno z głównych wyzwań w obecnie prowadzonych chemioterapiach ośrodkowego układu nerwowego,
• ich skład chemiczny jest w pełni biokompatybilny (biozgodny) z organizmem pacjenta, przy czym komponenty nośnika mają pozytywne właściwości mogące dodatkowo wspierać leczenie,
• po podaniu do organizmu nośnik leku nie wykazuje negatywnego oddziaływania na zdrowe komórki tkanek.
czym jest noWy nośnik tmz?
Opracowana technologia to specjalny hydrożel uzyskiwany z połączenia metakrylowanych biopolimerów: żelatyny, chitozanu oraz kwasu hialuronowego. Są one sieciowane światłem UV w obecności fotoinicjatora. Opracowany tą metodą system może zawierać wbudowany w jego strukturę temozolomid (TMZ)
– zarówno w formie wolnej, jak i zmodyfikowanej.
Podany do organizmu preparat ulega powolnej biodegradacji, a zawarty w nim lek jest stopniowo uwalniany. Daje to istotne korzyści w porównaniu do ogólnoustrojowego podawania zwiększonych dawek TMZ: toksyczny lek działa przede wszystkim w miejscu jego podania, a nie ogólnoustrojowo, i dodatkowo wydłuża się okres jego działania.
Warto zaznaczyć, że użyte do zbudowania nośników komponenty, czyli chitozan i kwas hialuronowy, korzystnie oddziałują na organizm człowieka. Chitozan wykazuje działania przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i przeciwkrwotoczne, a kwas hialuronowy jako żelowa matryca międzykomórkowa wspomaga gojenie ran i również wykazuje działanie przeciwzapalne.
– Donosowa metoda podania TMZ jest mało inwazyjna. W tym przypadku lek, który powoli jest uwalniany z preparatu żelowego, przedostaje się do mózgu poprzez znajdujące się w jamie nosowej zakończenia nerwowe nerwów węchowego i trójdzielnego, nie przenikając w znacznych ilościach do krwiobiegu chorej osoby. Opracowany przez nas nośnik ma właściwości mukoadhezyjne, co oznacza, że ulega on wolniejszej migracji z nosa do gardła wraz ze śluzem i przylega do śluzówki, przez co może dłużej działać – tłumaczy współtwórczyni technologii dr hab. Joanna Lewandowska-Łańcucka, profesor UJ, z Wydziału Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego.
wspArcie w terApii glejAkA
Siłą napędową prac badawczych była potrzeba opracowania rozwiązania, które potencjalnie może stać się wsparciem w terapii glejaka. Standardowa chemoterapia z wykorzystaniem temozolomidu powoduje poważne skutki uboczne, wpływając negatywnie na komfort życia pacjentów. Wynika to stąd, że silnie toksyczny lek podawany doustnie lub – rzadziej – dożylnie działa ogólnoustrojowo, czyli na cały organizm, a nie tylko na komórki nowotworowe.
– Aplikowanie TMZ bezpośrednio do loży po usuniętym guzie, jak i drogą donosową może zmienić dotychczasowe metody leczenia nowotworów mózgu. Na świecie nie ma jeszcze ani jednej dopuszczonej do stosowania medycznego formulacji
tego leku. Jednocześnie podkreślamy, że ta nowatorska metoda nie oznacza próby eliminowania tradycyjnego, systemowego leczenia chemioterapeutycznego. Może być natomiast elementem uzupełniającym terapię, propozycją dla tych osób, które nie kwalifikują się do standardowego leczenia systemowego – dodaje współtwórczyni technologii mgr Aleksandra Krajcer ze Szkoły Doktorskiej Nauk Ścisłych i Przyrodniczych UJ. – Nasze badania wykazały, że TMZ, który jest stopniowo uwalniany z nośnika, w warunkach laboratoryjnych działa na komórki nowotworowe glejaka, hamując ich podział na poziomie 90 procent. Poza tym, opracowana przez nas kompozycja pomyślnie przeszła badania biokompatybilności w warunkach in vitro/ex vivo. Wiemy, że nośnik leku nie jest szkodliwy dla zdrowych komórek organizmu – mówi współtwórczyni technologii dr Alicja Hinz z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.
zAAwAnsowAne prAce BAdAwcze
Dotychczas zespół przeprowadził wiele badań niezbędnych do tego, by opracowaną technologię wprowadzić do praktyki medycznej. Naukowcy wykazali w badaniach in vitro , że nowy nośnik uwalnia lek stopniowo i w sposób kontrolowany, co powoduje, że terapeutyk działa w dłuższym okresie, a to zwiększa jego skuteczność. Poza tym opracowana kompozycja do śródoperacyjnego podawania TMZ ma odpowiednio niskie parametry pęcznienia, co jest kluczowe w zastosowaniu miejscowym – preparat nie powoduje ucisku na tkankę (tzw. efektu masy) i powstawania miejscowego nadciśnienia.
Opracowane na UJ biopolimerowe nośniki TMZ oraz metody jego podawania są przedmiotem kilku zgłoszeń patentowych. Centrum Transferu Technologii UJ (CITTRU), które odpowiada za komercjalizację opracowanych rozwiązań, obecnie nawiązuje relacje z partnerami z branży biomedycznej i farmaceutycznej, z którymi będzie możliwe przeprowadzenie dalszych badań.
– Dotarliśmy do tego momentu rozwoju technologii, w którym konieczne jest nawiązanie współpracy z wyspecjalizowanymi podmiotami w celu przeprowadzenia badań klinicznych. Dzięki
tym badaniom będzie można ostatecznie uznać, że opracowane metody podawania TMZ są skuteczne i bezpieczne dla pacjentów. Fazy badań klinicznych wymagają zaangażowania znacznych środków finansowych i są długotrwałe, niemniej ufam, że opracowane przez nasz zespół naukowy technologie w przyszłości
trafią na rynek – podsumowuje dr inż. Gabriela Konopka-Cupiał, dyrektorka CITTRU UJ.
Współtwórcami przedstawionych technologii są także dr hab. Monika Bzowska, profesor UJ, i Sylwia Stankiewicz z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ, a także Adrian

Grzonka z Wydziału Chemii UJ. Badania zostały sfinansowane ze środków Narodowego Centrum Nauki w ramach projektu OPUS 21 „W poszukiwaniu rozwiązań dla ograniczeń stosowania temozolomidu (TMZ) w terapii glejaka mózgu”.
BP, Red.
Światło może nie tylko oświetlać materię, ale także ujawniać jej najgłębszą strukturę. Pokazują to wyniki badań opublikowane w czasopiśmie „Advanced Materials”, prowadzonych przez międzynarodowy zespół naukowców w ścisłej współpracy z dr. hab. Wojciechem Brzezickim z Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Badacze odkryli nowe zjawisko fizyczne, nazwane efektem MISOH (Multipolar-Induced Spin-Optical Helicity). U jego podstaw leży mechanizm, w którym światło spolaryzowane kołowo, padające na materiały kwantowe, wytwarza elektrony o spolaryzowanym spinie. Co szczególnie istotne, orientacja tego spinu zależy bezpośrednio od heliczności światła, czyli jego „skrętu”.
Zjawisko to stanowi więcej niż tylko ciekawostkę fizyczną. Pozwala bowiem uzyskać dostęp do informacji o wewnętrznym układzie elektronów w materiale, które dotąd pozostawały trudne do uchwycenia eksperymentalnie. W przeciwieństwie do konwencjonalnych efektów magnetycznych, efekt MISOH nie wynika ze standardowego uporządkowania magnetycznego, lecz z bardziej złożonych, wielobiegunowych korelacji spinowo-orbitalnych.
Towarzyszący mu silny sygnał optyczny sprawia, że staje się on obiecującym narzędziem badawczym, otwierającym nowe możliwości eksperymentalne w badaniach nad najbardziej złożonymi fazami materii kwantowej.

Odkrycie to ma jednak znaczenie nie tylko dla fizyki podstawowej. Autorzy wskazują, że może ono wyznaczać początek nowej dziedziny elektroniki, którą proponują nazwać multipolartroniką. W odróżnieniu od tradycyjnej elektroniki (opartej na ładunku), a także spintroniki (wykorzystującej spin elektronu) podejście to opiera się na bardziej złożonych strukturach spinowo-orbitalnych obecnych w materiałach kwantowych.
Możliwość kontrolowania tych stanów za pomocą światła lub innych bodźców otwiera perspektywę tworzenia nowych
technologii – ultraszybkich, energooszczędnych i oferujących funkcjonalności wykraczające poza obecne rozwiązania. Wśród potencjalnych zastosowań wymienia się zarówno wysoce czułe czujniki, jak i nowe platformy przetwarzania informacji. Efekt MISOH wyznacza tym samym nowy kierunek badań nad materiałami kwantowymi – kierunek, w którym światło staje się nie tylko narzędziem obserwacji, lecz także kluczem do zrozumienia i kontroli najbardziej złożonych stanów materii.
Oprac. Anna Gawlik

– publikacja w „nature” i stypendium Fulbrighta
Wramach projektu będę „zawieszał” w przestrzeni niewielkie kulki krzemionkowe, które są miliard razy lżejsze od ziarenka piasku. Jak? Za pomocą skupionej wiązki laserowej. Po co? Dzięki temu będę mógł niezwykle precyzyjnie mierzyć siłę. Jaką siłę? Mogę, na przykład, próbować zarejestrować siłę, której jeszcze nie zaobserwowaliśmy, a której istnienie postulują fizycy teoretycy. Gdyby to się udało, moglibyśmy spojrzeć na fizykę, której jeszcze nie znamy, a której istnienia się jednak spodziewamy –mówi prof. Szymon Pustelny. W ten sposób naukowiec z Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ opisuje swoje nowe badania nad jedną
z największych zagadek współczesnej fizyki – ciemną materią. Ostatnie miesiące przyniosły dwa istotne etapy tych badań: publikację wyników w czasopiśmie „Nature” oraz realizację projektu w ramach programu Fulbright STEM Impact Award.
c iemn A m A teri A j A ko wyzw A nie W s P ółczesnej kosmologii
Ciemna materia jest jedną z największych zagadek współczesnej nauki. Choć pozostaje niewidzialna dla teleskopów i radioteleskopów, jej grawitacyjny wpływ na Wszechświat jest kluczowy. Gdyby jej nie było, nie powstałyby ga -
laktyki, gwiazdy ani planety. Podejrzewamy zatem, że istnieje, choć dotąd nie udało nam się jej zarejestrować.
Ponieważ ciemna materia wciąż nie została wykryta, nasza wiedza na jej temat opiera się na poszlakach i jest bardzo ograniczona. Nie wiadomo, na przykład, z jakich cząstek jest zbudowana. Jedna z częściej rozważanych hipotez zakłada, że ciemną materię tworzą aksjony – hipotetyczne cząstki miliony razy lżejsze od najlżejszych znanych obecnie cząstek, czyli neutrin. Ponieważ są one tak lekkie, nie zachowują się jak kule bilardowe, które często kojarzymy z cząstkami, lecz bardziej upodabniają się do fal radiowych. Żeby jednak te fale
wykryć, trzeba zbudować odpowiednie czujniki.
Pu B likacja W „ n ature” – eks P erymentalna W eryfikacja hi P otezy teoretycznej
Wyniki jednego z projektów realizowanych z udziałem prof. Pustelnego zostały niedawno opublikowane na łamach czasopisma „Nature” w artykule zatytułowanym Constraints on Axion Darkmatter by Distributed Intercity Quantum Sensors. Badania, prowadzone we współpracy z dwiema chińskimi grupami, pozwoliły przetestować hipotezę, zgodnie z którą ciemna materia aksjonowa nie jest rozmieszczona równomiernie w kosmosie, lecz tworzy rozległe struktury. Zgodnie z tym scenariuszem Ziemia, podczas swojej wędrówki przez Drogę Mleczną, mogłaby zderzać się z takimi strukturami, co powinno wywoływać rzadki i subtelny efekt w niektórych naziemnych czujnikach.
W celu weryfikacji tej hipotezy badacze zbudowali sieć czujników kwantowych działających jak superprecyzyjne kompasy. Zderzenie ze strukturami z ciemnej materii miałoby na chwilę odchylać igłę takiego kompasu. Żeby jednak wyeliminować sytuację, w której odchylenia te wynikają z szumu laboratoryjnego, eksperyment przeprowadzono w dwóch laboratoriach oddalonych od siebie o ponad 300 kilometrów, a następnie wyniki ze sobą porównano. W ten sposób znacząco ograniczono wpływ szumu na prowadzone badania.
Mimo że podczas kilkumiesięcznych pomiarów nie udało się zarejestrować efektów pochodzących od ciemnej materii, dokonano czegoś innego: udało się istotnie zawęzić zakres parametrów analizowanego modelu teoretycznego. Co ważne, przeprowadzone pomiary były nawet 40 razy dokładniejsze niż wcześniejsze wyniki – oparte na obserwacjach astronomicznych, co stanowiło dotąd nieosiągalnego „świętego Graala” w tego typu badaniach. Otworzyło to zatem nowy etap w badaniach współczesnej fizyki.
Projekt fulBrighta – detekcja graWitacyjna i oPtomechanika
W najbliższych miesiącach prof. Szymon Pustelny będzie kontynuował badania nad ciemną materią w ramach projektu realizowanego dzięki stypendium Fulbright STEM Impact Award. Podczas stażu badaw-

czego na Northwestern University w Stanach Zjednoczonych będzie rozwijał metody poszukiwania ciemnej materii z wykorzystaniem innego rodzaju sensorów – tzw. czujników optomechanicznych.
Ponieważ jedynym potwierdzonym sposobem oddziaływania ciemnej materii z materią widzialną jest grawitacja, nowe badania prof. Pustelnego koncentrują się na detekcji subtelnych zaburzeń grawitacyjnych, których źródłem mogłaby być ciemna materia. Pracując w grupie prof. Andrew Geraciego z Northwestern University, specjalizującej się w optomechanice
(nowej dziedzinie łączącej ze sobą światło laserowe i ruch mikroskopijnych obiektów mechanicznych), polski naukowiec będzie starał się wykorzystać optycznie lewitujące kulki krzemionkowe jako detektory bardzo słabych sił. To właśnie wykorzystanie światła oraz tych mikroskopijnych kulek sprawia, że pomiary te mogą być prowadzone z ogromną precyzją. Aby jednak znów ograniczyć wpływ lokalnego szumu na wyniki, elementem planowanych prac jest budowa globalnej sieci detektorów umożliwiającej rejestrację skorelowanych sygnałów w wielu niezależnych ośrodkach. Po powrocie z USA prof. Pustelny planuje zbudować jeden z takich czujników na Uniwersytecie Jagiellońskim.
sPójna strategia BadaWcza
Publikację w „Nature” oraz projekt realizowany w ramach programu Fulbright STEM Impact Award łączy wspólna idea: wykorzystanie globalnych sieci czujników do eksperymentalnej weryfikacji modeli opisujących naturę ciemnej materii. Dzięki temu Uniwersytet Jagielloński aktywnie uczestniczy w międzynarodowych badaniach nad fundamentalnymi zagadnieniami współczesnej fizyki.
Anna Gawlik
Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ

Małopolskie Centrum Biotechnologii
UJ uruchomiło w swojej siedzibie przy ul. Gronostajowej 7a nowoczesną pracownię usługową (core facility) – Laboratorium Charakterystyki Interakcji i Stabilności Biomolekuł. Uzupełnia ona już istniejącą infrastrukturę badawczą, która funkcjonuje w ramach MCB. Z wyposażenia nowego laboratorium mogą korzystać nie tylko pracownicy naukowi MCB i Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale także inne jednostki akademickie z Polski i zagranicy oraz firmy i partnerzy przemysłowi w ramach umów lub wspólnych projektów.
Laboratorium oferuje szeroki zakres usług, obejmujących zarówno wsparcie metodologiczne, jak i analityczne. Użytkownicy mogą liczyć na pomoc w opracowywaniu metod badawczych, optymalizacji testów, analizie danych oraz konsultacjach eksperckich. Wśród najważniejszych usług pracowni znajdują się:
• ocena stabilności termicznej, chemicznej i konformacyjnej biomolekuł
• kontrola jakości próbek (między innymi monodyspersyjność i agregacja)
• szkolenia i warsztaty dla użytkowników
Kierownikiem pracowni jest dr Jakub Nowak – specjalista w dziedzinie biotechnologii i biochemii fizycznej. Posiada wieloletnie doświadczenie zdobyte zarówno w ośrodkach akademickich, między innymi University of Edinburgh, University of Chicago, Institute of Molecular Biotechnology w Wiedniu, jak i w sektorze przemysłowym – NanoTemper Technologies w Monachium.
dostęPna aParatura BadaWcza
Pracownia posiada nowoczesne wyposażenie umożliwiające ilościową analizę stabilności oraz oddziaływań molekularnych. W jej zasobach znajdują się, między innymi, urządzenia:
• Monolith – pomiar powinowactwa wiązania w roztworze (TRIC, SpectralShift)
• PrometheusPanta – analiza unfoldingu, agregacji i wielkości cząsteczek (DSF, DLS, SLS)
• Andromeda – wysokoprzepustowa analiza oddziaływań RNA i układów termoczułych
• czytniki TECAN i HIDEX – analizy fluorescencyjne i luminescencyjne,


Urządzenie PrometheusPanta do kompleksowej analizy: unfolding, agregacja i wielkość cząsteczek (techniki DSF, DLS, SLS)
• NicoyaOpenSPR – analiza oddziaływań biomolekularnych w czasie rzeczywistym
• Agilent 1200 HPLC – separacja i analiza biomolekuł i metabolitów Dodatkowo, w ramach współpracy z partnerami zewnętrznymi, laboratorium zapewnia dostęp do wysokoprzepustowych systemów: Dianthus, Opera Phenix Plus czy Biacore S200.
Usługi pracowni są dostępne dla różnych grup użytkowników, a opłaty uzależnione są od ich statusu (użytkownicy wewnętrzni i zewnętrzni).
Szczegółowych informacji dotyczących wyceny oraz zakresu usług udziela kierownik laboratorium dr Jakub Nowak, e-mail: kuba.nowak@uj.edu.pl
Informacje o nowej pracowni znajdują się na stronie MCB: https://mcb.uj.edu. pl/oferta
Emilia Król Małopolskie Centrum Biotechnologii UJ
Urządzenie Monolith – pomiar powinowactwa wiązania w roztworze (TRIC, SpectralShift)
WInstytucie Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ (IGiGP UJ) Światowy Dzień Meteorologii i Światowy Dzień Wody obchodzono 20 marca 2026. Z tej okazji uroczyście otwarto stację meteorologiczną znajdującą się na Kampusie 600-lecia Odnowienia UJ. Obiekt ten działa już od kilku lat, ale teraz, na mocy porozumienia zawartego pomiędzy Uniwersytetem Jagiellońskim a Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowym Instytutem Badawczym (IMGW-PIB), zyskał status wspólnej stacji meteorologicznej. To ważne wydarzenie w kontekście realizacji trzeciej misji Uniwersytetu we współpracy z instytucją państwową. Dzięki porozumieniu stacja została wyposażona w ponadstandardowe przyrządy pomiarowe oraz formalnie włączona do państwowej sieci obserwacyjno-pomiarowej. Nadal służy także do realizacji różnorodnych projektów badawczych (obecnie, między innymi, rozpoznania składu pyłowych zanieczyszczeń powietrza) oraz do celów dydaktycznych. Warto dodać, że włączenie stacji do sieci obserwacyjno-pomiarowej IMGW-PIB wzmacnia też osłonę hydrometeorologiczną naszego regionu i miasta.

Uroczystość zaszczycili swoją obecnością prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. polityki kadrowej i finansowej prof. Jo-

anna Zalewska-Gałosz oraz dyrektor Centrum Hydrologiczno-Meteorologicznego Sieci Pomiarowo-Obserwacyjnej IMGW-PIB Krzysztof Adamik. Po otwarciu stacji meteorologicznej odbyło się seminarium naukowe, zorganizowane przez IGiGP UJ we współpracy z Polskim Towarzystwem Geofizycznym i IMGW-PIB, a prowadzone przez prof. Agnieszkę Wypych. Zgromadziło liczną rzeszę studentów i młodzieży ze szkół średnich współpracujących z IGiGP UJ. Wśród poruszanych tematów znalazły się: rozwój państwowej sieci pomiarowo-obserwacyjnej (Krzysztof Adamik, IMGW-BIP), zmiany warunków termicznych w Krakowie w przeszłości i projekcje tych zmian do 2100 roku (Krzysztof Mitka, dr Agnieszka Sulikowska, IGiGP UJ) oraz częstotliwość i przebieg powodzi historycznych w południowej Polsce (Robert Pyrc, IMGW-PIB).
Anita Bokwa Marek Drewnik
Wydział Geografii i Geologii UJ

Wokresach suszy przestrzenie publiczne w miastach przegrzewają się, a gleba wysycha. Problem jest szczególnie dotkliwy w ostatnich latach, kiedy gwałtowne opady przeplatają się z długimi okresami bez deszczu. Interdyscyplinarny zespół badaczy z Uniwersytetu Jagiellońskiego opracował rozwiązania będące odpowiedzią na zbyt szybki odpływ wody deszczowej z miast do kanalizacji burzowej.
Znakomite rezultaty osiągnięto, tworząc zintegrowane kompozycje podłoże–roślina, przeznaczone do zastosowania w małej błękitno-zielonej infrastrukturze miejskiej. – Zbadaliśmy możliwości użycia odpadów budowlanych jako podłoża, które w optymalny sposób akumuluje wody opadowe i jednocześnie pozwala łatwo utrzymać wybrane rośliny. Najlepsze wyniki daje zastosowanie rozdrobnionego gruzu ceglanego lub marglowego wymieszanego
z kompostem. Na takim podłożu nasadzamy macierzankę piaskową lub inne gatunki macierzanki, które doskonale sobie radzą w najtrudniejszych warunkach pogodowych – wyjaśnia współtwórca wynalazków prof. Mirosław Żelazny z Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ. Naukowcy wykazali, że w takim kompozycie zatrzymywane jest blisko 95 procent wody opadowej, a przy niewielkich opadach poziom ten wzrasta do 100
procent. Co więcej, opracowane kompozyty, w porównaniu do innych dostępnych na rynku rozwiązań, utrzymują wodę dłużej o 20 dni.
– Nasze rozwiązania odpowiadają na problem w sposób systemowy: łączą odporne rośliny rodzime z podłożem, które działa jak naturalny magazyn wody, zatrzymując ją w strukturze materiału przez długi czas. W efekcie powstaje spójny ekosystem zaprojektowany tak, aby zatrzymywać wodę, działać stabilnie, wyglądać dobrze i jednocześnie być tani w utrzymaniu – wyjaśnia prof. Mirosław Żelazny. – Nie patrzymy osobno na rośliny czy na podłoże – projektujemy układ, w którym wszystkie elementy współpracują ze sobą. Taki ekosystem jest również monitorowany w zakresie wielu parametrów, dzięki czemu możemy sprawdzać, jak funkcjonuje w zmieniających się warunkach pogodowych – dodaje współtwórczyni technologii dr Agnieszka Rajwa-Kuligiewicz z Zakładu Hydrologii IGiGP UJ. Badacze zakładają, że instalacje mogą działać wielosezonowo i być w dużej mierze samowystarczalne, ponieważ zastosowane rośliny regenerują się, wytwarzają nasiona i nie wymagają intensywnej pielęgnacji. Macierzanka (przede wszystkim macierzanka piaskowa) – co podkreśla współtwórczyni wynalazku dr hab. Alina Stachurska-Swakoń, profesor UJ, z Instytutu Botaniki UJ, jest rośliną odporną na stres, przesuszenia i przymrozki, o wysokich walorach estetycznych, a do tego nie wymaga zabiegów pielęgnacyjnych, zachowuje wybitne zdolności regeneracyjne, łatwo odradza się w kolejnych sezonach i stanowi świetną bazę pokarmową dla zapylaczy.
Z kolei gruz ceglany, stanowiący odpad budowlany oraz odpad marglisty, może w obu technologiach znaleźć ponowne zastosowanie i spełniać pożyteczną funkcję. Kompost, będący uzupełniającym składnikiem podłoża, to również produkt recyklingu. Zaproponowane rozwiązania retencyjno-filtracyjne wpisują się zatem doskonale w założenia gospodarki cyrkularnej, ograniczając ilość odpadów budowlanych trafiających na składowiska oraz zmniejszając zapotrzebowanie na inne, z reguły kosztowne, surowce. To

Przedstawiciele zespołu, który opracował zatrzymujące wodę kompozyty; od prawej: prof. Mirosław Żelazny, dr hab. Alina Stachurska-Swakoń, profesor UJ, dr Anna Bojarczuk oraz dr Agnieszka Rajwa-Kuligiewicz
też przykład zrównoważonego rozwoju błękitno-zielonej infrastruktury (ang. BGI – Blue-Green Infrastructure) i zintegrowanych systemów opartych na przyrodzie (ang. Nature-based Solutions).
Ważnym atutem technologii jest możliwość wdrażania ich w postaci gotowych modułów i prefabrykowanych wkładów. Dzięki temu mogą one znaleźć zastosowanie w zielonych dachach (typu ciężkiego), tarasach, ogrodach deszczowych, przystankach autobusowych z roślinnością retencyjną oraz elementach małej architektury miejskiej.
Naukowcy chcieliby, aby podłoża akumulujące wodę deszczową oparte na odpadach budowlanych i rodzimych roślinach stały się jednym z elementów systemowych rozwiązań wykorzystywanych w nowoczesnej urbanizacji. Aby tak się stało, potrzebna jest współpraca z partnerami z otoczenia
Uniwersytetu, którzy będą upowszechniać opracowane metody. Rozwiązania zostały zgłoszone do ochrony patentowej w Polsce jako dwie niezależne technologie. Za ich komercjalizację odpowiada Centrum Transferu Technologii CITTRU Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Opracowane technologie są wynikiem interdyscyplinarnej współpracy dużego zespołu naukowego z UJ, realizowanej w ramach projektu pilotażowego sfinansowanego ze środków projektu flagowego Campus Living Lab. Useful Research HUB w ramach Programu Strategicznego Inicjatywa Doskonałości na Uniwersytecie Jagiellońskim. Realizacja projektu była możliwa dzięki współpracy z firmą CEGMAR Marek Pochcioł oraz Ogrodem Botanicznym UJ, które przekazały materiały niezbędne do jego wykonania. Red.
Za wiodącą rolę w utworzeniu, budowie i strategicznym rozwoju Narodowego Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS – jedynego w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej ośrodka synchrotronowego, który stał się filarem krajowej infrastruktury badawczej, a także za wieloletnie, odpowiedzialne przywództwo oraz konsekwentne działanie w ramach konsorcjów ESFRI, LEAPS i CERIC-ERIC na rzecz umiędzynarodowienia polskiej nauki i jej integracji z europejską przestrzenią badawczą złotym medalem Plus Ratio Quam Vis uhonorowany został prof. Marek Stankiewicz. Bohater uroczystości, która odbyła się 8 kwietnia 2026 w auli Collegium Novum, z Uniwersytetem Jagiellońskim związany jest od 1968 roku, kiedy rozpoczął studia na ówczesnym Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii. Po ich zakończeniu pracę naukową kontynuował w Instytucie Fizyki. Dociekliwy, odpowiedzialny, konsekwentny w działaniu, zawsze gotowy do podejmowania nowych wyzwań i odważnych, strategicznych decyzji. – Jako dyrektor SOLARIS budował zespół oparty na współpracy, interdyscyplinarności i otwartości. Wspierał młodych naukowców, stwarzając im warunki do rozwoju i uczestnictwa w międzynarodowych projektach badawczych –mówił wygłaszający laudację dr hab. Jakub Szlachetko, profesor UJ, obecny dyrektor Narodowego Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS. Podkreślił, że Profesor niezmiennie kieruje się przekonaniem, że nauka rozwija się poprzez zadawanie pytań, krytyczne myślenie i odwagę kwestionowania przyjętych założeń. Dorobek naukowy Profesora liczy ponad 120 publikacji w renomowanych czasopismach międzynarodowych, a prowadzone przez niego badania znajdują zastosowanie w wielu dziedzinach – od fizyki materiałowej, przez ochronę środowiska, po medycynę. – Złoty medal Plus

Ratio Quam Vis przyznawany jest osobom, które w sposób szczególny przyczyniły się do rozwoju nauki, kierując się zasadą „więcej znaczy rozum niż siła”. Trudno o bardziej adekwatne uhonorowanie działalności prof. Marka Stankiewicza. Jego droga naukowa pokazuje bowiem, że prawdziwy rozwój nauki dokonuje się nie tylko poprzez indywidualne odkrycia, lecz także dzięki tworzeniu warunków, w których te odkrycia realizować mogą inni – akcentował laudator. Wyrażając najwyższe uznanie dla Profesora za jego działalność na rzecz wzmocnienia pozycji polskiej nauki na arenie międzynarodowej, podziękował także za jego wizję, która na trwałe zmieniła możliwości prowadzenia badań w naszym kraju.
– Praca na Uniwersytecie Jagiellońskim otworzyła przede mną szerokie spektrum szans – podkreślił w swoim wystąpieniu prof. Marek Stankiewicz. Z mocą zaznaczył też, że współautorami jego osiągnięć są jego współpracownicy. I to właśnie im, a także swoim najbliższym, którzy na co dzień byli świadkami jego wysiłków, zadedykował otrzymany medal. Wspominał również nie-
zwykle ważny dla rozwoju jego naukowych wizji pobyt w Wielkiej Brytanii w 1985 roku i współpracę z badaczami Atomic and Molecular Spectroscopy na Uniwersytecie w Reading. Przywołał rok 2006 – kiedy pojawiła się szansa na finansowanie synchrotronu w Polsce, oraz rok 2010 – gdy trzeba było podjąć decyzję o budowie synchrotronu w Krakowie. – Szczęśliwy splot kilku okoliczności, między innymi życzliwość kolegów naukowców ze Szwecji, spowodował, że SOLARIS mogliśmy zbudować w ciągu pięciu lat. Dysponuje on rewolucyjną technologią, jest jednym z ciekawszych ośrodków synchrotronowych na świecie i uczeni z całego świata przyjeżdżają tu robić swoje badania – mówił Profesor. – Uważam, że dziś odbieram ten medal, gdyż miałem szczęście współpracować, na wszystkich etapach, ze wspaniałymi ludźmi, poprzez studia, pracę zawodową, pracę za granicą. [...] Dzisiejszy dzień jest ukoronowaniem mojej drogi zawodowej, a co najważniejsze – potwierdzeniem, że jej rezultaty stały się ważne dla Uniwersytetu Jagiellońskiego RPM
Dorobek
naukowy prof. Marka Stankiewicza, działalność organizacyjna oraz wizja rozwoju infrastruktury badawczej w Polsce w sposób trwały wpisały się w historię Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego droga naukowa obejmuje ponad pięć dekad konsekwentnej pracy prowadzonej z pasją, determinacją i nieustającą ciekawością świata. A to właśnie ciekawość – potrzeba zrozumienia, jak działa rzeczywistość, wydaje się być kluczem do zrozumienia zarówno wyborów naukowych Profesora, jak i ich niezwykłej konsekwencji.
Profesor Marek Stankiewicz od początku swojej drogi zawodowej związany jest z Uniwersytetem Jagiellońskim, gdzie w 1968 roku rozpoczął studia na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii, a następnie podjął pracę naukową w Instytucie Fizyki. Jego wczesne badania dotyczyły spektroskopii laserowej i optyki atomowej – dziedzin, które w tamtym czasie należały do najbardziej dynamicznie rozwijających się obszarów fizyki. Już wtedy ujawniała się cecha, która będzie towarzyszyć Pro-

fesorowi przez całą karierę: gotowość do podejmowania wyzwań wymagających nie tylko wiedzy teoretycznej, lecz także umiejętności konstruowania aparatury

i przekraczania ograniczeń technologicznych. Był to czas, w którym aparatura badawcza często powstawała w laboratoriach własnym wysiłkiem badaczy. Wiązało się to nie tylko z koniecznością posiadania wiedzy, lecz także wyobraźni, samodzielności i determinacji. Te doświadczenia ukształtowały warsztat naukowy Profesora jako fizyka doświadczalnego – badacza, który nie tylko zadaje pytania, ale potrafi również budować narzędzia potrzebne do uzyskania odpowiedzi.
Przełomowym momentem w Jego karierze był wyjazd do Wielkiej Brytanii w 1985 roku i podjęcie współpracy z zespołem badawczym Atomic and Molecular Spectroscopy na Uniwersytecie w Reading. Tam Profesor zetknął się po raz pierwszy z promieniowaniem synchrotronowym – niezwykłym narzędziem badawczym, które otworzyło przed nim nowe możliwości prowadzenia eksperymentów w fizyce atomowej i molekularnej. Doświadczenie pracy w dużych, międzynarodowych zespołach oraz dostęp do

zaawansowanej infrastruktury badawczej wyznaczyły nowy kierunek jego działalności naukowej. Od tego momentu kariera prof. Marka Stankiewicza na trwałe związała się z ośrodkami synchrotronowymi w Europie. Przez kolejne lata prowadził badania i rozwijał nowatorskie techniki eksperymentalne we współpracy z zespołami z Wielkiej Brytanii, Szwecji i Włoch. Uczestniczył w przełomowych projektach badawczych, w tym w prestiżowym projekcie attosekundowym, który umożliwił obserwację dynamiki elektronów w czasie rzeczywistym.
Jego dorobek naukowy obejmuje ponad 120 publikacji w renomowanych czasopismach międzynarodowych. Badania prowadzone przez Profesora, choć mają charakter fundamentalny, znajdują zastosowanie w wielu dziedzinach – od fizyki materiałowej, przez ochronę środowiska, po medycynę. Pokazuje to wyraźnie, że dociekliwość poznawcza i badania podstawowe stanowią fundament rozwoju nowoczesnych technologii i rozwiązań służących społeczeństwu.
Jednak działalność Profesora wykracza daleko poza indywidualne osiągnięcia naukowe. Jego szczególną zasługą jest wizja stworzenia w Polsce nowoczesnej infrastruktury badawczej, która umożliwia prowadzenie badań na światowym poziomie.
Przez wiele lat polscy naukowcy zmuszeni byli realizować swoje projekty w zagranicznych ośrodkach synchrotronowych. Profesor Stankiewicz, posiadając bogate doświadczenie pracy w takich laboratoriach, doskonale rozumiał znaczenie dostępu do tego typu infrastruktury. Był jednym z tych, którzy konsekwentnie
dążyli do tego, aby podobne możliwości stworzyć w Polsce. W 2008 roku włączył się w prace zespołu przygotowującego projekt budowy Narodowego Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS. Jego wiedza, doświadczenie oraz międzynarodowe kontakty miały istotny wpływ na kształt tego przedsięwzięcia. Współpraca z ośrodkami takimi jak Elettra w Trieście czy MAX-lab w Lund pozwoliła na wykorzystanie najlepszych światowych rozwiązań technologicznych. Od 2010 roku prof. Marek Stankiewicz pełnił funkcję kierownika projektu oraz dyrektora NCPS SOLARIS. Pod jego przewodnictwem powstała jedna z najnowocześniejszych infrastruktur badawczych w Europie Środkowo-Wschodniej. Było to przedsięwzięcie o ogromnej skali i zło-
żoności, wymagające nie tylko wiedzy naukowej, lecz także umiejętności zarządzania, budowania zespołu i podejmowania strategicznych decyzji. Dzięki jego zaangażowaniu powstało centrum, które dziś stanowi filar krajowej infrastruktury badawczej.
Synchrotron umożliwia prowadzenie zaawansowanych badań w wielu dziedzinach nauki, przyciągając naukowców z kraju i zagranicy oraz wspierając rozwój nowoczesnych technologii. Dziś SOLARIS to dynamicznie rozwijające się laboratorium, z którego korzysta ponad trzy tysiące użytkowników reprezentujących blisko 300 instytucji naukowych krajowych i zagranicznych. Skala zainteresowania infrastrukturą znacząco przewyższa jej dostępność – liczba wniosków jest trzykrotnie większa niż dostępny czas badawczy. W odpowiedzi na potrzeby środowiska naukowego infrastruktura pracuje w trybie ciągłym, a linie eksperymentalne operują również w weekendy. SOLARIS jest także ważnym ośrodkiem popularyzacji nauki – każdego roku odwiedzają je tysiące gości, a działalność Centrum znajduje odzwierciedlenie w dziesiątkach publikacji i materiałów medialnych. Nie mniej istotny jest wpływ Profesora na rozwój środowiska naukowego. Jako dyrektor SOLARIS budował zespół oparty na współpracy, interdyscyplinarności i otwartości. Wspierał młodych naukowców, stwarzając im warunki do rozwoju i uczestnictwa w międzynarodowych projektach badawczych. Jego działalność

przyczyniła się do wzmocnienia pozycji polskiej nauki na arenie międzynarodowej oraz do integracji z europejską przestrzenią badawczą.
Profesor Marek Stankiewicz reprezentował Uniwersytet Jagielloński i Centrum SOLARIS w kluczowych europejskich inicjatywach badawczych, takich jak CERIC-ERIC, LEAPS czy ESFRI, przyczyniając się do budowy trwałych relacji i współpracy międzynarodowej. Warto podkreślić, że w działalności Profesora niezmiennie obecny jest etos uczonego –przekonanie, że nauka rozwija się poprzez zadawanie pytań, krytyczne myślenie i odwagę kwestionowania przyjętych założeń. Ta postawa, łącząca dociekliwość z odpowiedzialnością, stanowi fundament jego działalności naukowej i organizacyjnej.
Złoty medal Plus Ratio Quam Vis przyznawany jest osobom, które w sposób szczególny przyczyniły się do rozwoju nauki, kierując się zasadą „więcej znaczy rozum niż siła”. Trudno o bardziej adekwatne uhonorowanie działalności prof. Marka Stankiewicza. Jego droga naukowa pokazuje bowiem, że prawdziwy rozwój nauki dokonuje się nie tylko poprzez
Anna Wojnar

Goście biorący udział w uroczystości
indywidualne odkrycia, lecz także dzięki tworzeniu warunków, w których te odkrycia realizować mogą inni. Powstanie Narodowego Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS jest właśnie takim osiągnięciem – dziełem, które służy całemu środowisku naukowemu i będzie służyć kolejnym pokoleniom badaczy. Szanowny Panie Profesorze, proszę przyjąć wyrazy najwyższego uznania i wdzięczności za Pana wkład w rozwój nauki, za wizję, która pozwoliła stworzyć nową jakość w polskiej infrastrukturze badawczej, oraz za działalność, która na trwałe zmieniła możliwości prowadzenia badań w naszym kraju.

Profesor Piotr Oczko z Wydziału Polonistyki UJ został uhonorowany Nagrodą Marszałka Województwa Małopolskiego i Prezydenta Miasta Krakowa im. Kazimierza Wyki za wybitne osiągnięcia w dziedzinie eseistyki oraz krytyki literackiej i artystycznej. Wyróżnienie przyznano za całokształt twórczości eseistycznej, ze szczególnym uwzględnieniem wydanej w 2024 roku przez Wydawnictwo Znak publikacji Suknia i sztalugi. Historie dawnych malarek. Profesor – polonista, niderlandysta, anglista, historyk sztuki i tłumacz – jest autorem kilkunastu monografii i ponad 100 artykułów naukowych. Prowadził badania na uniwersytetach w Canterbury, Londynie, Berlinie, Lejdzie, Utrechcie, Nijmegen, Amsterdamie i Antwerpii, w roku 2006 wykładał także na Uniwersytecie Karola w Pradze.
Jakub Szlachetko Narodowe Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS

– Piotr Oczko należy do zanikającego dziś gatunku polihistorów humanistyki, czyli tych wszechstronnych, kompetentnych, uczonych osobników, którzy, nie dając się zamknąć w żadnych klatkach dyscyplinowych, w swych poszukiwaniach intelektualnych i życiowych idą za duchem emocji i serca, za intuicyjnym pobudzeniem własnych zaciekawień, za pokusą nowych doświadczeń poznawczych – mówił o laureacie podczas uroczystości zorganizowanej 19 marca 2026 w Sali Złotej Filharmonii Krakowskiej laudator prof. Ryszard Nycz. Wtórowała mu Iwona Gibas z Zarządu Województwa Małopolskiego, która podkreśliła, że dorobek Uhonorowanego nie tylko wzbogaca polską humanistykę, ale także promuje nasz region w kraju i poza jego granicami. Stanowi most dla dialogu z kulturą europejską i budzi ciekawość niezwykłego świata kultury i sztuki wśród czytelników. Profesor Piotr Oczko dołączył do grona wybitnych znawców kultury i literatury, którzy otrzymali Nagrodę Marszałka Województwa Małopolskiego i Prezydenta Miasta Krakowa im. Kazimierza Wyki. Wśród nich znaleźli się: Jerzy Kwiatkowski, Jan Błoński, Jerzy Jarzębski, Zbigniew Herbert, Franciszek Ziejka, Maria Janion, Stanisław Balbus, Michał Głowiński, Ryszard Koziołek, Maria Poprzęcka, Tadeusz Sławek. Red. Archiwum prywatne Prof. Piotr Oczko
Niebójcie się wychodzić poza swoją strefę komfortu. [...] Czasem warto zaryzykować, zmienić kraj, język, kulturę, bo takie doświadczenia budują nie tylko kompetencje, ale też charakter. Szukajcie miejsc, gdzie możecie się rozwijać i gdzie Wasza ciekawość świata będzie atutem –podpowiada młodym ludziom, będącym u progu zawodowej kariery, dr Anna Niemiec – Head of Research and Development
Pest Control in Vestacy (spin-off-Reckitt) w São Paulo. Bohaterka 16. odsłony cyklu „Losy absolwentów UJ” w rozmowie z Piotrem Rapciakiem podkreśla, że to właśnie ta ciekawość świata może otworzyć drzwi do wymarzonego miejsca pracy lub po prostu pomóc w życiu. I wie, co mówi. Zawsze marzyła o studiach na Uniwersytecie Jagiellońskim. Początkowo myślała o medycynie, ale los sprawił, że ostatecznie wybrała chemię. Pragmatyczna i przedsiębiorcza była od dziecka. Od szkoły podstawowej systematycznie uczyła się języka angielskiego, przeczuwając, że jego biegła znajomość stanie się w przyszłości dodatkowym atutem podczas starania się o dającą spełnienie pracę. A szukać zaczęła już podczas studiów, by nie obciążać finansowo rodziny. Pierwszy staż, co wspomina z sentymentem, odbyła w firmie Inglot, gdzie zrozumiała, że wiedzę zdobytą na najstarszej polskiej uczelni może także wykorzystać w biznesie. Później poszerzała doświadczenie w większych firmach i międzynarodowych korporacjach, między innymi w BP. Na piątym roku studiów, w ramach programu Erasmus, wyjechała do Szwecji na Uniwersytet w Lund, gdzie poznała swojego przyszłego męża, który namówił

ją, by po obronie pracy magisterskiej na UJ zrobiła doktorat w Brazylii, w jego kraju ojczystym. Podjęła to wyzwanie, wykazując się niemałą odwagą, bo nie znała języka portugalskiego. Ale było warto! Języka nauczyła się w półtora roku, a fascynująca praca na Universidade Estadual de Campinas w pobliżu São Paulo przyniosła jej wiele satysfakcji. Wywalczyła, by jej praca doktorska mogła być napisana po angielsku, a tylko wstęp i zakończenie były po portugalsku. Po obronie doktoratu nie myślała o powrocie do Polski, ale o tym, jak przejść ze środowiska akademickiego do przemysłu. Jednak zanim do tego doszło, przez rok wykładała chemię oraz chemię fizyczną na jednym z prywatnych uniwersytetów brazylijskich. Następnie trafiła do firmy Johnson & Johnson, gdzie na stanowisku naukowca w dziale transferu technologii przepracowała ponad
10 lat. Po tym okresie ponownie zdecydowała się na zmiany. – Pomyślałam, że warto wreszcie wykorzystać to, że jestem Polką, znam portugalski, w poprzednich latach poznałam już całkiem nieźle brazylijską kulturę, zwyczaje – mówi. Zaczęła więc pomagać polskim firmom w wejściu na brazylijski rynek, dopóki nie pojawiła się kolejna propozycja pracy, dotycząca kwestii związanych ze zdrowiem i przemysłem farmaceutycznym. – Część grupy Merck, zajmująca się produkcją witamin, minerałów, środków przeciwbólowych, została sprzedana do Procter & Gamble. Trzeba było zająć się wszystkimi tymi produktami pod kątem poznania procesu wytwarzania, dostosowania do produkcji pod nową marką, kwestiami zaimplementowania ich do portfolio P & G – wspomina. Jak dalej potoczyła się jej kariera zawodowa? Zdobyła pracę w Reckitt Benckiser (obecnie Reckitt) – najpierw na stanowisku Global R&D Innovation Manager, a po niespełna trzech latach jako R&D Operations Manager Brazil. Od listopada 2024 roku jest szefem badań i rozwoju w zakresie zwalczania szkodników (Global Head of Research and Development Pest Control).
Doktor Anna Niemiec od ponad 20 lat mieszka w São Paulo. – Żyje mi się tutaj naprawdę bardzo dobrze. Jestem w stanie pod względem zawodowym robić to, co zawsze chciałam, utrzymując niezależność i rozwijając się, a to jest dla mnie bardzo ważne – akcentuje. I dodaje: Kariera to nie tylko stanowisko czy tytuł – to droga, na której uczymy się elastyczności, otwartości i odwagi
Rita Pagacz-Moczarska
Wspieraniem studentów i absolwentów w zakresie planowania ścieżki kariery oraz wejścia na rynek pracy już od 25 lat zajmuje się Biuro Karier UJ, będące częścią Centrum Wsparcia Dydaktyki UJ. W ramach współpracy z absolwentami UJ organizowane są zajęcia mentoringowe, szkolenia, prezentacje, debaty, o których informacje można znaleźć na stronie biurokarier.uj.edu.pl
Na stronie alumni.uj.edu.pl od czterech lat, w ramach cyklu „Historie absolwentów”, publikowane są wywiady z osobami będącymi praktykami rynku pracy, działającymi zarówno w środowisku akademickim, jak i biznesowym.
absolwentką
– head
□ Pochodzi Pani z Przemyśla. Dlaczego zdecydowała się Pani na studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, na Wydziale Chemii?
■ Uniwersytet Jagielloński był zawsze moim marzeniem, tym bardziej że miałam w domu inspirację. Moja, starsza o sześć lat, siostra studiowała na UJ filologię angielską. Wiedziałam, że właśnie na tej uczelni chcę poszukać kierunku dla siebie. Na początku myślałam o medycynie. Jeździłam do Krakowa na specjalne kursy przygotowujące do egzaminów na ten właśnie kierunek. Niestety, zabrakło kilku punktów. Ale zdałam bardzo dobrze chemię i fizykę. Dobre wyniki z tych egzaminów umożliwiły mi dalsze aplikowanie. W liceum bardzo lubiłam chemię, więc stwierdziłam, że jeśli jest taka możliwość, pójdę właśnie w tym kierunku.
Duże znaczenie miała dla mnie kwestia finansowa. Chciałam od razu po uzyskaniu magisterium podjąć pracę, tak by nie korzystać ze wsparcia finansowego od rodziny. Dlatego już w trakcie studiów szukałam praktyk i staży, by po obronie mieć doświadczenie i szybciej odnaleźć się na rynku pracy. Chciałam też mieć w CV jakiś wyróżnik, który dawałby szansę, że to właśnie mój życiorys zostanie wybrany spośród innych. Dwadzieścia kilka lat temu taką możliwość stwarzała znajomość języka angielskiego. Wtedy jeszcze niewiele osób w Polsce biegle znało ten język. Wyjechałam więc na jakiś czas do Anglii, do mojej siostry, która mieszkała tam od zakończenia studiów. Zaczęłam się uczyć angielskiego jeszcze w podstawówce, kontynuowałam w liceum, a ten wyjazd miał pomóc go doszlifować. Dzięki temu, że napisałam CV po angielsku, zostało ono dostrzeżone w kilku firmach i miałam okazję do odbycia w nich stażu.
□ Gdzie odbywał się ten pierwszy staż?
■ W firmie Inglot, która wtedy nie była jeszcze taką znaną i wielką marką jak obecnie, dopiero się rozwijała. Miałam okazję pracy bezpośrednio z właścicielem firmy Wojciechem Inglotem. To była niesamowita szansa, aby dowiedzieć się, jak buduje się taki biznes, jak realizuje się swoje marzenie. Byłam włączona, między innymi, w proces organizacji laboratorium, zamawiania materiałów, testowania produktów, rozmowy z kontrahentami. Oczywiście, jako stażystka bardziej obserwowałam i uczyłam się tego wszystkiego, niż podejmowałam decyzje. Współpraca ze mną została na tyle wysoko oceniona przez kadrę zarządzającą, że mimo iż staż miał być bezpłatny, otrzymałam wynagrodzenie. Były to moje pierwsze zarobione pieniądze i jednocześnie pierwsze doświadczenie, które uświadomiło mi, jak wiedza,

którą przyswajam na Uniwersytecie, może być wykorzystana w biznesie.
W kolejnym roku chciałam zdobyć doświadczenie w większych firmach, międzynarodowych korporacjach. Zaaplikowałam do BP na pozycję Health and Safety, czyli związaną z bezpieczeństwem pracy, ale po przyjęciu na umowę zlecenie zostałam skierowana do działu sprzedaży, konkretnie zajmującego się dystrybucją LPG, czyli paliwa do zasilania różnego rodzaju urządzeń grzewczych czy też używanego, na przykład, jako paliwo silnikowe. Zajmowałam się tam, między innymi, komunikacją z odbiorcami, kontrahentami, współpracą z działem technicznym i prawnym w zakresie rozwiązywania problemów zgłaszanych przez odbiorców. Pracowałam tam w okresie wakacyjnym, chciano ze mną przedłużyć umowę, ale nie zdecydowałam się na to, gdyż trudno byłoby mi pogodzić taką pracę ze studiami. Wybrałam inną opcję. Zainteresował mnie program Erasmus i możliwość poznania warunków pracy w środowisku akademickim w różnych krajach Europy. Byłam już na piątym roku studiów, więc był to ostatni moment, by wyjechać na stypendium.

□ Wyjechać się udało, ale czy tam, gdzie Pani zamierzała?
■ Myślałam o wyjeździe do kraju anglojęzycznego. Takie kierunki były jednak bardzo popularne i trudno było dostać się na listę. Koordynator Erasmusa na Wydziale Chemii podpowiedział mi, abym spróbowała w Szwecji – kraju, w którym większość ludzi mówi, oprócz rodzimego języka, również po angielsku. Na początku nie byłam przekonana, ale okazało się, że to był bardzo dobry wybór. Trafiłam na Uniwersytet w Lund. Poznałam tam, między innymi, profesorów, którzy byli członkami komisji przyznającej Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii i fizyki, w tym prof. Håkana Wennerströma. Poznałam również wiele osób z całego świata, co pozwoliło mi na zdobycie kolejnych doświadczeń, tym razem związanych ze studiami i pracą w środowisku wielokulturowym.
W Lund spotkałam także mojego przyszłego męża. Już po opuszczeniu przez niego Szwecji przez kilka miesięcy rozmawialiśmy przez jeden z pierwszych popularnych komunikatorów internetowych – ICQ i, oczywiście, przez telefon (nie było jeszcze takich możliwości technologicznych jak teraz). Planowaliśmy, co zrobić, by móc być razem. Rodrigo przebywał w Szwecji przez dwa lata i właśnie skończyło mu się stypendium, podczas którego pisał doktorat. Chciałam, żeby po obronie wrócił do Europy, tak się jednak nie stało. Koniec końców, wiedząc, że chcę na razie pozostać w środowisku akademickim, Rodrigo namówił mnie do robienia doktoratu w Brazylii, z której pochodził. I tak, po obronie pracy magisterskiej w Krakowie, trafiłam na doktorat na Universidade Estadual de Campinas w pobliżu São Paulo.
Zmiana kontynentu, przyjazd do Brazylii, gdzie jest zupełnie inna kultura, język, którego nie znałam, były dużym wyzwaniem, ale fascynacja pracą na uniwersytecie dawała satysfakcję.
Moim celem, zawodowym oczywiście, było poszerzenie i ugruntowanie wiedzy poprzez pracę akademicką, tak by móc później wykorzystać ją w pracy w przemyśle. Ówcześnie w Polsce nie było zbyt wielu możliwości podobnego transferu, w Europie Zachodniej owszem, ale podjęłam wyzwanie i spróbowałam zrobić to w Brazylii.
□ Jak na początku radziła sobie Pani z komunikacją czy to na uczelni, czy w życiu codziennym?
■ Komunikacja wyglądała zupełnie inaczej. W Polsce pojawiły się już telefony, na których można było korzystać z Wi-Fi, w Brazylii realia były zupełnie inne. Tam o takim rozwiązaniu zaczynano dopiero mówić. Dostęp do internetu był ograniczony. W naszym laboratorium mieliśmy zaledwie pięć stanowisk, gdzie można było korzystać z komputerów z dostępem do sieci. Niełatwo więc było kontaktować się z rodziną, z przyjaciółmi, którzy byli w Polsce.
Jeśli chodzi o język, na uczelni sporo osób mówiło po angielsku, natomiast w codziennym życiu, na ulicy, w sklepie, używano tylko portugalskiego. Od razu gdy przyjechałam na uczelnię, mój profesor zaproponował mi kurs portugalskiego dla obcokrajowców, który był dostępny na uniwersytecie, a ponadto zalecił mi oglądanie brazylijskich oper mydlanych, bo one nie dość, że miały mi pomóc szybciej przyswoić język, to jeszcze miały pomóc w zrozumieniu tutejszej kultury.
Najbardziej stresujące w tym czasie było zrozumienie, o czym mówią ludzie na zajęciach, bo przecież wszelkie kwestie, w tym trudne zagadnienia techniczne, omawiane były po portugalsku. Trzeba było mieć dużo samodyscypliny, żeby pokonać barierę językową i nie zniechęcić się do dalszej nauki.
□ Były momenty zwątpienia?
■ Tak, były takie chwile, ale wtedy bardzo pomogły mi rozmowy z Rodrigo i z moim profesorem. Wielu znajomych obcokrajowców nie kończyło studiów – nie potrafiło się zaaklimatyzować, przystosować do brazylijskiej rzeczywistości. Ja portugalskiego nauczyłam się w półtora roku. Bez tego nie mogłabym zrobić doktoratu.

W Brazylii w pracy doktorskiej, oprócz zawartości merytorycznej, oceniany jest również aspekt językowy. Tekst sprawdzany jest, między innymi, pod kątem gramatyki. Przyczyniłam się więc trochę do zrobienia małej rewolucji: zaproponowałam mojemu promotorowi, że zastosuję model hybrydowy, który poznałam podczas pobytu w Lund. Otóż tam praca składała się ze wstępu, artykułów, które powstawały w czasie studiów (a które były, między innymi, wynikiem prowadzonych badań), i zakończenia, czyli konkluzji odnoszących się do wcześniejszych treści. Całość mogła być napisana po angielsku. Nie było wymogu, że praca musi być w języku szwedzkim. Zapytałam więc, czy mogę wstęp i zakończenie napisać po portugalsku i dołączyć moje artykuły, które były przygotowane w języku angielskim. Promotor stwierdził, że muszę w takim razie przekonać do takiego rozwiązania pozostałych członków komisji oceniającej. Jeśli oni się zgodzą, on również nie widzi problemu. Załatwienie tej sprawy było nie lada wyzwaniem. Musiałam przekonać wszystkich, z czego wynika moja prośba. Koniec końców – udało się, członkowie komisji okazali mi dużo wsparcia i moja praca była pierwszą napisaną właśnie w ten sposób. Stworzyłam precedens na uniwersytecie i wiem, że kilka innych osób później z niego skorzystało.
□ Czy po obronie doktoratu nie myślała Pani o powrocie do Polski?
■ Dwa lata po moim przyjeździe do Brazylii wzięliśmy z Rodrigo ślub. Po obronie nie myślałam o powrocie do kraju, ale o tym, jak przejść ze środowiska akademickiego do przemysłu. Chciałam trafić do działu, w którym mogłabym wykorzystać wiedzę nabytą w trakcie studiów. Jednak zanim to się stało, przeniosłam się na jeden z prywatnych uniwersytetów, których w Brazylii jest sporo, i przez rok wykładałam tam chemię oraz chemię fizyczną.
W tym czasie rozglądałam się też za możliwością przeniesienia się do jakiejś firmy przemysłowej. Złożyłam aplikację, która została pozytywnie rozpatrzona, i po serii rozmów kwalifikacyjnych zostałam przyjęta do firmy Johnson & Johnson na stanowisko naukowca w dziale transferu technologii, gdzie wprowadzaliśmy nowe produkty do portfolio firmy.
□ Jak długo pracowała Pani w J & J?
■ Dokładnie 10 lat i 4 miesiące. Zdobyłam tam mnóstwo nowych doświadczeń. Miałam, na przykład, okazję pracować poza granicami kraju, gdyż trzy miesiące spędziłam w dziale R & D [Research & Development – przyp. red.] we francuskim oddziale firmy w Val De Reuil. Poznałam tam, między innymi, różnice w rozwoju produktu, który jest przygotowywany do dystrybucji w Europie, a tym, co przygotowujemy w Brazylii.
Praca w Johnson & Johnson była dla mnie, z jednej strony, pierwszą okazją do wykorzystania całej wiedzy wyniesionej ze studiów. Z drugiej strony, był to dla mnie bardzo ważny czas, w którym do wiedzy uniwersyteckiej mogłam również dołożyć wiedzę związaną z nabywaniem materiałów, ich certyfikacją, procesem produkcyjnym oraz wprowadzaniem produktów na rynek, czyli wiele praktycznych doświadczeń, które bardzo pomogły mi w dalszej karierze.
□ Te doświadczenia sprawdziły się również, gdy podjęła Pani decyzję o odejściu z J & J i rozpoczęciu własnej działalności?

■ Johnson & Johnson przechodził duże zmiany strukturalne, które wiązały się z likwidacją mojego stanowiska. Nie było możliwości pracy w firmie w podobnym zakresie jak do tej pory. Ponadto stwierdziłam, że po dziesięciu latach trzeba by coś zmienić. Pomyślałam też, że warto wreszcie wykorzystać to, że jestem Polką, znam portugalski, w poprzednich latach poznałam już całkiem nieźle brazylijską kulturę, zwyczaje. Mogłam teraz pomagać polskim firmom w wejściu na brazylijski rynek.
Pewnego dnia zadzwoniła do mnie koleżanka, która wspomniała, że jedna z polskich firm, zajmująca się laserami przeznaczonymi do użycia w dermatologii, szuka właśnie takiej możliwości. Przygotowałam dla tej firmy wiele informacji dotyczących podjęcia działalności, legalizacji wprowadzanych produktów, obowiązujących w Brazylii procedur i przepisów związanych z prowadzeniem biznesu. Miałam okazję do poznania ich polskiej siedziby, ponieważ akurat byłam przez trzy miesiące w Polsce. Ale w międzyczasie pojawiła się kolejna szansa pracy w przemyśle. Z Polski pojechałam na rozmowę do Niemiec. Stanowisko, o które chodziło, dotyczyło kwestii związanych ze zdrowiem i przemysłem farmaceutycznym. Część grupy Merck, zajmująca się produkcją witamin, minerałów, środków przeciwbólowych, została sprzedana do Procter & Gamble. Trzeba było zająć się wszystkimi tymi produktami pod kątem poznania procesu wytwarzania, dostosowania do produkcji pod nową marką, kwestiami zaimplementowania ich do portfolio P & G. Przy tej okazji miałam możliwość wprowadzania ulepszeń w formułach implementowanych produktów. Praca miała bardziej kontekst biznesowy, jednak doświadczenie z R & D bardzo się przydało właśnie w sytuacjach, kiedy mogliśmy wprowadzać udoskona-
lenia do produktów, które miały trafić na rynek już pod logo P & G. Po rozmowie w Niemczech wróciłam do Brazylii, gdzie stworzono międzynarodowy zespół, przeznaczony do wdrażania tych modyfikacji na rynki w różnych częściach świata. Wróciłam do przemysłu, a moja indywidualna działalność gospodarcza została bardzo ograniczona, aż wreszcie po jakimś czasie zupełnie jej zaniechałam.
□ Jak dalej potoczyła się Pani kariera zawodowa?
■ Staram się utrzymywać kontakty, które kiedyś nawiązałam – czy to zawodowe, czy prywatne. Gdy pracowałam w P & G, zadzwoniła do mnie znajoma jeszcze z czasów mojego zatrudnienia w J & J i powiedziała, że szukają osoby do Reckitt Benckiser [obecnie Reckitt – przyp. red.] na stanowisko związane właśnie z badaniami i rozwojem. Miałam być odpowiedzialna za brazylijski hub, który produkuje różnego rodzaju preparaty aerozolowe przeciwko insektom. Odbyłam rozmowę z dyrektorem odpowiedzialnym za tę część działalności firmy, który rezydował w Indiach. Dostałam tę posadę najpierw na stanowisku Global R & D Innovation Manager, po niespełna trzech latach przeszłam na stanowisko R & D Operations Manager Brazil, by od listopada 2024 roku być szefem badań i rozwoju w zakresie zwalczania szkodników (Global Head of Research and Development Pest Control).
□ Jak obecnie wygląda Pani praca?
■ Na początku pracy w Reckitt były to głównie zadania menedżerskie – zarządzałam zespołem ludzi, który przygotowywał do wprowadzenia na rynek w różnych krajach artykuły, o których wcześniej wspominałam. Później budowałam zespół, który miał skoncentrować się stricte na rynku brazylijskim – największym dla naszych produktów antyinsektowych. Z kolei moje stanowisko związane jest z restrukturyzacją naszej firmy. Powstaje nowa spółka, w której portfolio znajdą

się wybrane artykuły produkowane dotychczas przez Reckitt. Z jednej strony, pomagam tę spółkę tworzyć, z drugiej – mam zaadaptować, dostosować i dalej rozwijać wspomniane artykuły do prowadzonej przez nią produkcji. Dodatkowo jestem odpowiedzialna za budowę strategii dla portfolio produktów i marek, które rozwijamy w ramach naszej działalności, co wymaga analizy trendów, potrzeb konsumentów oraz planowania innowacji.
□ Jak się mieszka w São Paulo. Jest Pani tam od ponad dwudziestu lat.
■ São Paulo to ogromne miasto, ma ponad 12 milionów mieszkańców. Cały obszar metropolitalny liczy ponad 20 milionów osób. Kiedyś Brazylia była bardzo uboga technologicznie, w ostatnich latach zrobiła jednak olbrzymie postępy. Dzięki temu ludzie stali się też bardziej kosmopolityczni, choć, oczywiście, zachowują wiele swoich zwyczajów, pozostają wierni swoim wartościom.
Po tylu latach tak się zaadaptowałam, że Brazylijczycy mówią, że jestem bardziej brazylijska niż polska. Śmiejemy się czasem, bo mój mąż jest bardzo punktualny, a ja traktuję czas już nieco inaczej, tak bardziej po brazylijsku [śmiech].

Żyje mi się tutaj naprawdę bardzo dobrze. Jestem w stanie pod względem zawodowym robić to, co zawsze chciałam, utrzymując niezależność i rozwijając się, a to jest dla mnie bardzo ważne.
I właśnie to chciałabym przekazać młodym ludziom: nie bójcie się wychodzić poza swoją strefę komfortu. Kariera to nie tylko stanowisko czy tytuł, to droga, na której uczymy się elastyczności, otwartości i odwagi. Czasem warto zaryzykować, zmienić kraj, język, kulturę, bo takie doświadczenia budują nie tylko kompetencje, ale też charakter. Szukajcie miejsc, gdzie możecie się rozwijać i gdzie Wasza ciekawość świata będzie atutem. To ona otwiera drzwi, o których nawet nie wiedzieliście, że istnieją.
Rozmawiał Piotr Rapciak Fot. Archiwum prywatne
Owieloaspektowej ochronie dziedzictwa kulturowego dyskutować będą uczestnicy międzynarodowej konferencji naukowej, która, w ramach cyklu „Prawne formy ochrony zabytków i opieki nad zabytkami”, odbędzie się 22 maja 2026 w reprezentacyjnych salach Rady Miasta Krakowa.
Organizatorami 12. edycji tego ważnego interdyscyplinarnego przedsięwzięcia są Koło Naukowe Prawnej Ochrony Dóbr Kultury TBSP, Towarzystwo Biblioteki Słuchaczów Prawa oraz Zakład Ustrojowy Prawa Administracyjnego i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Wydziału Prawa i Administracji UJ we współpracy z Katedrą Postępowania Administracyjnego, Katedrą Samorządu Terytorialnego, Zakładem Materialnego Prawa Administracyjnego WPiA UJ i Instytutem Prawa Ochrony Dziedzictwa. Podczas obrad, organizowanych od sześciu lat w formie hybrydowej, podejmowane będą tematy związane z szeroko pojętą problematyką ochrony zabytków, dotyczącą nie tylko aspektów prawnych, ale także kwestii społeczno-kulturowych, architektonicznych, konserwatorskich, menedżerskich, środowiskowych czy filozoficznych. – Kwestie te będą rozpatrywane z różnych perspektyw: międzynarodowej, unijnej, krajowej oraz lokalnej – podkreślają organizatorzy. – Liczymy, że tegoroczne spotkanie, podobnie jak w latach ubiegłych, stanie się forum wymiany poglądów pomiędzy pracownikami naukowymi, studentami, a także innymi osobami zajmującymi się tą problematyką w swojej pracy zawodowej Pomysłodawcą konferencji, jak również opiekunem Koła Naukowego Prawnej Ochrony Dóbr Kultury TBSP, jest dziekan Wydziału Prawa i Administracji UJ prof. Piotr Dobosz, sprawujący także funkcję prezesa Komitetu Kopca Kościuszki. Patronat medialny nad przedsięwzięciem od pierwszej edycji, od 2014 roku, sprawuje miesięcznik UJ „Alma Mater”.
RPM


Chcę, abyś, Karolu, Ojcze Święty, wiedział, że na emeryturze nie leniuchuję! – napisała na karteczce dołączonej do tomu esejów Narkotyk mitu , wysłanego do Watykanu razem z życzeniami świątecznymi w 1995 roku. Profesor Maria Bobrownicka mogła pozwolić sobie na taką familiarność wobec papieża Polaka, ponieważ przed wojną, na ówczesnym Wydziale Filologicznym UJ, studiowali na jednym roku polonistykę. Na prywatce po szczęśliwie zdanych egzaminach zdarzyło im się nawet zatańczyć walca! Relacja, mimo różnych ścieżek życiowych i upływu lat, przetrwała, a wspomniana przesyłka stała się przyczynkiem do sympozjum slawistycznego w Castel Gandolfo, na które Jan Paweł II zaprosił 16 uczonych z Polski. O tym wyjątkowym spotkaniu na łamach „Alma Mater” (nr 226, s. 46–51) przypominał rektor UJ w latach 1999–2005 prof. Franciszek Ziejka. Artykuł, nad którym prace przerwała Jego śmierć, dokończyła Rita Pagacz-Moczarska. Efektem sympozjum jest również książka Współcześni Słowianie wobec własnych tradycji i mitów pod redakcją Marii Bobrownickiej, Lucjana Suchanka i Franciszka Ziejki*. W 1998 roku ukazał się kolejny tom – Słowianie wobec integracji Europy , a dwa lata później Język a tożsamość narodowa O niebywałej pracowitości prof. Bobrownickiej świadczy zresztą 245 pozycji jej autorstwa: monografii, artykułów, prac zbiorowych, haseł encyklopedycznych, recenzji i innych, które po sobie pozostawiła. – Prace Profesor uczyły i nadal uczą, jak rozumieć Słowiańszczyznę, jakie znaczenie dla współczesności ma poznanie historycznych źródeł i uwarunkowań określonych wyborów

kulturowych, jak ważna jest krytyczna analiza zjawisk deformujących kształt tożsamości narodowej. Znajdziemy w nich również nowe sposoby opisu formacji estetycznych literatur słowiańskich, wskazanie na wcześniej niedostrzegane związki między nimi i ich relacje z kontekstem europejskim – pisał dr Rafał Majerek z Instytutu Filologii Słowiańskiej UJ. Inni badacze jej dorobku podkreślają, że domeną Uczonej były kwestie narodowej i kulturowej tożsamości Słowian, zwłaszcza procesy autoidentyfikacyjne, najczęściej w ujęciu komparatystycznym.

Urodzona w Krakowie 9 czerwca 1920 jako córka mistrza krawieckiego Edmunda Bobrownickiego, mogła pozwolić sobie na zaspokajanie naturalnej ciekawości świata i rozwijanie ponadprzeciętnego intelektu. Po ukończeniu prywatnego gimnazjum prowadzonego przez Zgromadzenie Córek Bożej Miłości dostała się na polonistykę. Podczas okupacji kontynuowała studia na Tajnym Uniwersytecie Jagiellońskim, a zajęcia odbywały się nawet w jej rodzinnym mieszkaniu przy ul. Długiej. Dorabiała, udzielając lekcji języka francuskiego. W latach 1945–1948 wykładała także literaturę ukraińską i białoruską w Katedrze Rusycystyki UJ. Całe życie pozostawała jednak bezpartyjna.
Magisterium obroniła na podstawie pracy Tomasz Padura, zapomniany poeta romantyczny i rozpoczęła pracę w Zakładzie Młodszych Literatur Słowiańskich, kierowanym przez prof. Tadeusza Stanisława Grabowskiego. Doktorat, pisany pod kierunkiem prof. Stanisława Pigonia, poświęciła recepcji Juliusa Zeyera wśród Młodej Polski . Na podstawie studiów nad jego twórczością w 1960 roku uzyskała habilitację. Na tytuł profesora nadzwyczajnego, mimo imponującego dorobku, poczekać musiała 12 lat, ponieważ podczas wiecu politycznego w marcu 1968 roku stanęła po stronie studentów. W latach 1949–1955 pracowała na stanowisku starszego asystenta w Katedrze Młodszych Literatur Słowiańskich, w latach 1955–1960 była adiunktem w tej katedrze (przekształconej już wówczas w Katedrę Filologii
Słowiańskiej). Od roku 1960, po przejściu prof. Grabowskiego na emeryturę, kierowała tam Zakładem Nowszych Literatur Słowiańskich. W 1990 roku otrzymała tytuł profesora zwyczajnego. Była czynną członkinią Polskiej Akademii Umiejętności, członkinią Komisji Historycznoliterackiej i Słowianoznawczej Polskiej Akademii Nauk, należała do Association Internationale de Littérature Comparée (Międzynarodowego Towarzystwa Literatury Porównawczej). Odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski i Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Jak wspomina dr hab. Barbara Suchoń-Chmiel, profesor UJ, z Instytutu Filologii Słowiańskiej: Profesor Maria Bobrownicka bardzo rzadko zdradzała tajniki prywatnego życia. Nie kryła jednak przed koleżankami i kolegami z instytutu swojej małej słabości – w wolnym od zobowiązań naukowych czasie sięgała po powieści kryminalne. Szczególną sympatią darzyła pisarstwo klasyczki gatunku, Agaty Christie, którą piesz -
czotliwie nazywała Agatką [...] . Sama również taką powieść detektywistyczną z kluczem, rozgrywającą się w środowisku krakowskich slawistów, planowała napisać, szczegółów jednak nigdy nie zdradziła. To, że jej się nie udało zrealizować pomysłu, tłumaczyła – cytując frazę autorstwa gaździny z Gubałówki, u której spędzała wakacyjne letnie miesiące, powiedzonkiem: nie ma kiej. To u Edmunda Bobrownickiego Karol Wojtyła w 1946 roku zamówił swoją pierwszą sutannę, w której odprawił mszę prymicyjną. Przyszły Ojciec Święty kilka lat później odprawił także mszę pogrzebową krawieckiego mistrza, ojca Marii Bobrownickiej. Sama Uczona odeszła 29 maja 2012 i została pochowana na Cmentarzu Rakowickim. Miała 92 lata.
Red.
E. Dziwisz, Punkt odniesienia, „Alma Mater”, 2025, nr 68, s. 51–55.
B. Suchoń-Chmiel, 90. Rocznica urodzin prof. Marii Bobrownickiej, „Alma Mater”, 2010–2011, nr 130–131, s. 79. R. Majerek, Maria Bobrownicka, https://ifs.filg.uj.edu.pl/ maria-bobrownicka, dostęp: 2.04.2026.
* Franciszek Ziejka, Jan Paweł II I sympozjum „słowiańskie”. Mniej znane karty z naszej historii, cz. 3, „Alma Mater”, 2021, nr 226, s. 46–51.

Uczestnicy sympozjum Współcześni Słowianie wobec własnych tradycji i mitów. Uczeni gościli w Castel Gandolfo na zaproszenie Jana Pawła II; prof. Maria Bobrownicka obok papieża, szósty z prawej ówczesny prorektor UJ ds. ogólnych prof. Franciszek Ziejka; 19–20 sierpnia 1996
Wroku 2026 przypada 100. rocznica urodzin Marii Podrazy-Kwiatkowskiej – uczonej, której dokonania związane są przede wszystkim z badaniami nad literaturą Młodej Polski.
Urodziła się 19 stycznia 1926 w Kołomyi, dzieciństwo spędziła w pełnej zabytków Żółkwi, a lata drugiej wojny światowej we Lwowie. Tu zdała maturę, tu również brała udział w tajnym nauczaniu. Jej matka – Apolonia z Krajewskich, wdowa po zawodowym wojskowym, Franciszku Podrazie, dołożyła wszelkich starań, by, mimo niesprzyjających warunków, syn i córka mogli się kształcić. Trudno dziś odtworzyć atmosferę entuzjazmu, jaka towarzyszyła pragnieniu zdobywania wiedzy przez generację, do której należała Maria Podraza. Przeżycia z czasów wojny, nigdy niedające się do końca opowiedzieć, i doświadczenie przesiedlenia, określanego wówczas oficjalnie jako repatriacja, były przełomowe w życiu przyszłej uczonej. W 1945 roku zamieszkała z matką w Krakowie i rozpoczęła studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, które ukończyła w roku 1951. Jej małżeństwo z pochodzącym z Warszawy Jerzym Kwiatkowskim – utalentowanym krytykiem literackim, jednym z najwybit-

niejszych badaczy poezji XX wieku, zawarte w 1949 roku, było dla obojga kotwicą, pozwalającą przetrwać powojenną biedę, lata presji politycznej i zwyczajne trudności życiowe; trwało aż do śmierci uczonego w roku 1986.

Pracę magisterską o poezji Leopolda Staffa napisała pod kierunkiem Stanisława Pigonia, który ugruntował w niej przekonanie o znaczeniu działalności edytorskiej, jednak na jej drogę zawodową i wybory naukowe największy wpływ wywarł Kazimierz Wyka – promotor jej doktoratu poświęconego Wacławowi Roliczowi-Liederowi, który obroniła w roku 1964 na Uniwersytecie Jagiellońskim. To Wyka pomógł obojgu Kwiatkowskim, niezgadzającym się na jakiekolwiek kompromisy ideologiczne, znaleźć tymczasową przystań w Pracowni Bibliograficznej IBL PAN w Krakowie. W roku 1962 prof. Maria Podraza-Kwiatkowska przeniosła się do Pracowni Historii Literatury Młodej Polski IBL PAN, następnie kierowała nią w latach 1971–1974. Dopiero w roku 1974, zachęcona, między innymi, przez ówczesnego wicedyrektora Instytutu Filologii Polskiej prof. Tomasza Weissa, rozpoczęła pracę na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie w latach 1981–1996 kierowała Katedrą Historii Literatury Polskiej XIX Wieku. Zmarła 10 lat temu, 5 kwietnia 2016, jako osoba spełniona w swoim powołaniu naukowym, do najpóźniejszych lat zain-
teresowana nowymi badaniami historycznoliterackimi i aktualnymi wydarzeniami, a także jako otoczona troskliwością rodziny matka, babcia i prababcia.
Dokonania prof. Podrazy-Kwiatkowskiej stanowią podstawę współczesnych badań historii literatury polskiej lat 1890–1918 i wpływają na nasze spojrzenie na XIX i XX stulecie, mają również wyraźny wymiar komparatystyczny i antropologiczny. Autorka fundamentalnych monografii, przede wszystkim Symbolizm i symbolika w poezji Młodej Polski, inicjowała badania zjawisk w jej czasach niewystarczająco rozpoznanych, między innymi twórczości Tadeusza Micińskiego, któremu poświęciła konferencję naukową i książkę zbiorową. Zajęła się również szeroko pojętymi studiami nad wyobraźnią (promieniująca szeroko monografia zbiorowa Młodopolski świat wyobraźni), by w roku 1994 zorganizować imponującą rozmachem konferencję Stulecie Młodej Polski. Edytorka poezji Franciszka Nowickiego, Wacława Rolicza-Liedera, Stanisława Korab-Brzozowskiego czy Marii Komornickiej, zainicjowała wraz z mężem w roku 1978 w Wydawnictwie Literackim imponującą serię edycji naukowych „Biblioteka Poezji Młodej Polski”, którą następnie przez wiele lat z powodzeniem kierowała.
Cechowała ją umiejętność syntetycznego ukazywania niełatwych i wielopostaciowych zjawisk, czego przykład stanowiły inspirujące do dziś studia: Salome i Androgyne (Mizoginizm a emancypacja), Bóg, ofiara, clown czy psychopata? (O roli artysty na przełomie XIX i XX wieku) czy Pustka – otchłań – pełnia. Ze studiów nad młodopolską symboliką inercji i odrodzenia. Jej teksty cechował dar jasnego wykładu, widoczny w wydanym przez PWN podręczniku Literatura Młodej Polski, a także w edycji w serii „Biblioteka Narodowa” tomu Programy i dyskusje literackie okresu Młodej Polski. Jako prawdziwa mistrzyni dawała swoim uczniom mocne wsparcie – intelektualne i emocjonalne. Jej siła wypływała ze zgodności między słowem i działaniem. Mało jest, zwłaszcza dzisiaj, tak konsekwentnych i jednolitych osobowości, wypróbowanych w trudnych czasach, podejmujących jednoznaczne moralnie decyzje. Interesowała się sztuką, co znalazło wyraz w równoległym do polonistyki studiowaniu historii sztuki. Uwielbiała widoki gór i wędrówki po tatrzańskich dolinach. Od lat szkolnych,

kiedy to uczyła się wierszy na pamięć, kochała poezję – Słowackiego, Staffa, Kasprowicza, a później Leśmiana. Fascynowała ją literatura i kultura francuska, co miała możliwość pogłębić w czasie stażu naukowego w Paryżu. Odkrywała dla siebie wciąż nowe tematy, które starannie rozwijała.
Wiele cech osobowości naukowej i wiele dokonań prof. Podrazy-Kwiatkowskiej warto jeszcze przybliżyć i opisać, wymagałoby to zaznajomienia się z prywatnym archiwum Uczonej, a raczej obojga uczonych, co w przyszłości powinno się stać zadaniem do podjęcia na Wydziale Polonistyki. Brak tu miejsca, by wymieniać tytuły jej książek, sprawowane funkcje i otrzymane wyróżnienia. Sama Uczona wskazywała w swoim dorobku tematy warte rozwinięcia przez następne generacje, dzieliła się też inspiracjami z kręgiem magistrantów i doktorantów.
Cechowały ją wewnętrzna wolność, konsekwencja i szczerość, spójność z samą sobą, wierność wyznawanym zasadom, jednak bez dogmatyzmu, otwartość na to, co nowe, żywe zainteresowanie literaturą – i światem, umiejętność wypowiadania zdystansowanych opinii, a przy tym entuzjazm dla uprawiania nauki i przede wszystkim dla przedmiotu jej badań – literatury, życzliwe i otwarte podejście do ludzi. Postawy, które reprezentowała, mogą z pewnością stanowić wzór osobowy. 19 stycznia 2026, dokładnie w 100. rocznicę urodzin, na Wydziale Polonistyki odbyło się uroczyste spotkanie upamiętniające Uczoną, które poprowadził dziekan Wydziału Polonistyki
UJ dr hab. Jarosław Fazan, profesor UJ. Profesor Anna Łebkowska przedstawiła jej biografię, ilustrując swoją opowieść pokazem zdjęć z rodzinnego archiwum. Profesor Marian Stala w sposób syntetyczny zaprezentował dokonania uczonej i jej znaczenie dla rozwoju badań nad literaturą Młodej Polski. Redaktor Jerzy Illg podzielił się swoimi wspomnieniami z czasów, gdy jako pierwszy napisał pod jej kierunkiem rozprawę doktorską poświęconą prozie Tadeusza Micińskiego. Jako organizatorka spotkania również zabierałam głos, zapowiadając, między innymi, ogólnopolską konferencję naukową poświęconą Młodej Polsce, widzianej z perspektywy badań Marii Podrazy-Kwiatkowskiej, która odbyła się 9 i 10 marca 2026. Przed nami jeszcze jedno wydarzenie o wymiarze ogólnopolskim związane z upamiętnieniem Uczonej. 25 maja 2026 w cyklu „Biografie literaturoznawstwa”, organizowanym przez Komitet Nauk o Literaturze PAN, którym kieruje prof. Paweł Próchniak, w ramach zdalnych spotkań dotyczących życia i twórczości wybitnych literaturoznawców z przeszłości, czeka nas wieczór poświęcony sylwetce i dorobkowi naukowemu Marii Podrazy-Kwiatkowskiej. Informacje na ten temat można znaleźć na stronach „Biuletynu Polonistycznego”. Rozmowa o dziele życia i twórczości badaczki Młodej Polski będzie stanowiła zwieńczenie obchodów stulecia jej urodzin.
Anna Czabanowska-Wróbel Wydział Polonistyki UJ
Młoda Polska 2026. W stulecie urodzin Marii Podrazy-Kwiatkowskiej to tytuł ogólnopolskiej konferencji, która odbyła się w dniach 9–10 marca 2026 na Wydziale Polonistyki UJ dla upamiętnienia dorobku naukowego wybitnej krakowskiej badaczki literatury modernizmu. Organizatorkami wydarzenia były prof. Anna Czabanowska-Wróbel, dr hab. Urszula Pilch i dr Katarzyna Deja z Katedry Historii Literatury Pozytywizmu i Młodej Polski UJ.
Konferencja spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem badaczy literatury przełomu XIX i XX wieku. W przedsięwzięciu wzięło udział 26 prelegentów reprezentujących ośrodki naukowe z całej Polski (Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet im. Marii Curie-Skłodowskiej, Uniwersytet Wrocławski, Uniwersytet Ignatianum, Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytet w Białymstoku, Instytut Badań Literackich PAN, Uniwersytet im. Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, Uniwersytet im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, Uniwersytet Opolski). Obrady zostały podzielone na osiem paneli, każdy odnosił się do tytułów publikacji krakowskiej uczonej. Prelegenci dyskutowali, między innymi, o symbolizmie, problematyce kobiecej w literaturze Młodej Polski, kategoriach pustki, otchłani i pełni, wizerunkach artysty czy tematyce onirycznej.
W pierwszym dniu konferencji obrady zainaugurował dziekan Wydziału Polonistyki UJ dr hab. Jarosław Fazan, profesor UJ, podkreślając zasługi prof. Marii Podrazy-Kwiatkowskiej dla badań nad literaturą okresu Młodej Polski. Zgromadzonych gości powitała, w imieniu organizatorek, prof. Anna Czabanowska-Wróbel, kierująca Katedrą Historii Literatury Pozytywizmu i Młodej Polski UJ. Obrady w tym dniu zostały podzielone na cztery panele. Pierwszy z nich, zatytułowany Przełomowe znaczenie literatury Młodej Polski, został poświę-

cony dorobkowi naukowemu prof. Marii Podrazy-Kwiatkowskiej oraz dalszym perspektywom badań nad literaturą epoki. Referaty wygłosili prof. Marian Stala

Prof. Anna Czabanowska-Wróbel – kierownik Katedry
Historii Literatury Pozytywizmu i Młodej Polski UJ
z UJ (Wokół „Stulecia Młodej Polski”), prof. Gabriela Matuszek-Stec z UJ (Maria Podraza-Kwiatkowska o Przybyszewskim i Komornickiej) oraz dr hab. Elżbieta Flis-Czerniak, profesor UMCS (Głębie sztuki, głębie melancholii. Wokół koncepcji estetycznych wczesnego modernizmu). W drugim panelu, Harmonie i dysonanse, referaty wygłosiły prelegentki: dr hab. Justyna Bajda, profesor UWr (Zieleń pod kloszem. Cieplarnie poetyckie w perspektywie zwrotu ku rzeczom), dr hab. Krystyna Zabawa,
profesor UIK ( „Doświadczenie nocy” w wybranych wierszach i listach Maryli Wolskiej), prof. Hanna Ratuszna z UMK (W cieniu Orfeusza – Zenon Przesmycki i Juliusz Zeyer) oraz dr Rozalia Wojkiewicz z UAM (Estetyka średniowiecznego Południa w poezji Młodej Polski). Kolejny panel (Młodopolska femina) był tematycznie związany z zainteresowaniem prof. Marii Podrazy-Kwiatkowskiej tematyką kobiecą. Szczególną uwagę uczestników zwróciła postać Gabrieli Zapolskiej (referat prof. Anny Janickiej z UwB zatytułowany „Młodopolska femina” – przypadek Gabrieli Zapolskiej oraz dr hab. Anny Pekaniec, profesor UJ – Zasady i konsekwencje. „Janka” Gabrieli Zapolskiej jako powieść inicjacyjna). Pojawiły się również inne tematy: dr Weronika Szulik z IBL PAN wygłosiła wystąpienie Kampowe strategie „młodopolskich feminae”. Próba, a dr hab. Mateusz Skucha, profesor UJ, przedstawił referat Gdy byłem kobietą... O „pamiętniku” Camille’a Lemonniera. Obrady zakończył panel Pustka, otchłań, pełnia z wystąpieniami dr Katarzyny Dei z UJ (Thanatos – euthanasia – nirwana. Dekadenci i buddyzm) oraz dr hab. Urszuli Pilch z UJ (Projekcje pełni w młodopolskiej liryce).
Drugi dzień obrad rozpoczął się od dyskusji nad jedną z najważniejszych publikacji prof. Podrazy-Kwiatkowskiej – Symbolizm i symbolika w poezji Młodej Polski . W panelu Nie tylko „symbolizm i symbolika” szczególną uwagę przyciągnęła twórczość Tadeusza Micińskiego, któremu referaty poświęcili prof. Jarosław Ławski z UwB ( Armaty i kosmos. Ze świata symboli Tadeusza Micińskiego) oraz dr hab. Marek Kurkiewicz, profesor UKW ( „Cisza bezmiarów”, „błękitne echo”, „wycie szatanów”. Zarys pejzażu dźwiękowego „W mroku gwiazd” Tadeusza Micińskiego). Z kolei dr hab. Katarzyna Wądolny-Tatar, profesor UKEN, przedstawiła wystąpienie zatytułowane Kogo mogą przywoływać apostrofy poetów i poetek z roczników sześćdziesiątych i siedemdziesiątych? Relacyjność podmiotu Fot.
lirycznego. Wszystkie referaty w drugim panelu, zatytułowanym Gdzie umieścić Leśmiana?, dotyczyły twórczości autora Łąki. Wystąpienia wygłosili: prof. Barbara Sienkiewicz z UAM (Kiedy „Łąka” może zagościć w ludzkiej chacie? Afektywne ujęcie przyrody w zbiorze „Łąka” Bolesława Leśmiana), dr hab. Dorota Wojda, profesor UJ (Alchemiczny mikrokosmos Bolesława Leśmiana), oraz dr Rafał Milan z UJ („Na pograniczu spraw” – liminalność jako zasada konstrukcji tekstu i tożsamości w poezji Jana Kasprowicza i Bolesława Leśmiana).
Podczas panelu Bóg, ofiara, clown czy psychopata prelegenci przyjrzeli się wątkom artystowskim w literaturze Młodej Polski (referaty prof. Sabiny Brzozowskiej z UO Artysta (i sztuka) w małych prozach Tadeusza Rittnera oraz prof. Anny Czabanowskiej-Wróbel z UJ „Bóg, szatan i wszystko...”. Młodopolski artysta wobec tradycji ezoterycznej), a także kwestiom związanym z obrazowaniem onirycznym (wystąpienia dr. hab. Marcina Bajki z UwB „To sen był wszystko!”. Realizacje motywu snu w twórczości Jerzego Żuławskiego oraz
dr. Fryderyka Nguyena z UWr Obcy czy sobowtór? Symbolika szernów w „Zwycięzcy” Jerzego Żuławskiego). Obrady zakończył panel zatytułowany Somnambulicy, dekadenci, herosi, z referatami dr Lidii Kamińskiej z UJ („Ty musisz się rozdwoić”. O sobowtórach i multiplikacjach postaci w powieściach o artystach Stanisława Przybyszewskiego w kontekście dramaturgii „ja” Augusta Strindberga), dr Marty Rusek z UJ (Pęknięcia – o edukacji z perspektywy Żeromskiego) oraz mgr. Kamila Kaczmarka z UJ (Co z tą groteską? O „wesołej tragedii oryginalności” Karola Irzykowskiego raz jeszcze).
Obrady podsumowała prof. Anna Czabanowska-Wróbel, zapowiadając publikację książki, w której mają się znaleźć artykuły przygotowane przez uczestników. Różnorodność tematów poruszonych podczas ośmiu paneli, a także toczące się w czasie konferencji intensywne dyskusje świadczą o ciągłym zainteresowaniu badaczy kluczowymi dla literatury modernizmu kręgami tematycznymi, które zainicjowała swoimi publikacjami prof. Maria Podraza-Kwiatkowska. Wydarzenie zwróciło również

XVIII Krakowskich Dni
Integracji (20–24 kwietnia) przedstawiciele 12 krakowskich uczelni oraz władz Krakowa podpisali porozumienie o współpracy na rzecz osób ze szczególnymi potrzebami. Uniwersytet Jagielloński reprezentował koordynator ds. dostępności dr hab. Hubert Kaszyński, profesor UJ, który złożył podpis w imieniu rektora. Sygnatariusze zobowiązali się, między innymi, do organizowania dostępnych dla wszystkich wydarzeń, promowania miasta i krakowskich uczelni jako przestrzeni otwartych, realizacji badań i konferencji poświęconych dostępności, a także pomocy w nawiązywaniu współpracy ze szkołami średnimi. Wspólnym celem jest poprawa jakości życia osób z niepełnosprawnościami, działanie na rzecz wyrównywania szans oraz tworzenia przyjaznej przestrzeni dla wszystkich członków społeczności akademickiej.

Uczestnicy konferencji; od lewej (na pierwszym planie): prof. Gabriela Matuszek-Stec, prof. Marian Stala, dziekan Wydziału Polonistyki UJ dr hab. Jarosław Fazan, profesor UJ, prof. Anna Czabanowska-Wróbel
uwagę naukowców zajmujących się Młodą Polską na nowe perspektywy badawcze oraz zainspirowało do eksploracji obszarów dotąd nieodkrytych w literaturze tej epoki.
Lidia Kamińska Wydział Polonistyki UJ Katedra Historii Literatury Pozytywizmu i Młodej Polski

Reprezentacja UJ podczas XVIII Krakowskich Dni Integracji; z dyplomami nagrodzeni: Katarzyna Kędra i dr Daniel Skwirut Jan Zych
Wydarzenie połączono z wręczeniem nagród „Integralia” dla osób szczególnie zaangażowanych w działania na rzecz dostępności. Wśród nagrodzonych znaleźli się pracownicy Uniwersytetu Jagiellońskiego: inspektorka nadzoru budowlanego Katarzyna Kędra oraz kierownik Biblioteki Wydziału Polonistyki UJ dr Daniel Skwirut. Doceniono ich wielki wkład i zaangażowanie w modernizację czytelni na Wydziale Polonistyki UJ. Red.
cz. 31
Niejednokrotnie słyszały, że to nie jest praca dla kobiet. Dlaczego? Bo wymaga dużego wysiłku fizycznego, dobrej kondycji i jest pełna wyrzeczeń. Podejmowały więc kolejne wyzwania, przełamywały stereotypy, rozpychały się łokciami i udowadniały, że ci, którzy tak sądzą, nie mają racji. Kobiety – specjalistki chirurgii. Chciały spełniać swoje zawodowe marzenia i nie odpuszczały, bo – jak zgodnie twierdzą – kochają to, co robią. I nie wyobrażają sobie innego zajęcia.
W Polsce kobiety stanowią obecnie ponad 57 procent wszystkich lekarzy, ale wśród chirurgów jest ich niespełna 14 procent. I choć coraz częściej są dopuszczane do stołu operacyjnego, ponieważ każdego dnia swoimi umiejętnościami, wiedzą i determinacją przekonują, że w niczym nie są gorsze od mężczyzn, to jednak wciąż borykają się z pewnymi przeciwnościami. Bo nie jest łatwo być kobietą chirurgiem w środowisku zdominowanym przez mężczyzn...

Lek. Anna Gierada-Fijałkowska; Oddział Kliniczny Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej, Gastroenterologicznej i Transplantologii
Ale nie poddają się, nie narzekają –tylko codziennie robią swoje. Ich siła, skupienie i niezwykła precyzja, a jednocześnie wrażliwość, delikatność, empatia i troska o pacjentów uchwycone zostały na kilkudziesięciu niesamowitych fotografiach, wyeksponowanych na wystawie Przy stole , zorganizowanej w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, w Centralnym Punkcie Pobrań, znajdującym się w budynku H, na poziomie 0.
– Zdjęcia przedstawiają zaledwie kilkanaście z kilkudziesięciu specjalistek i rezydentek, które każdego dnia przekraczają progi bloku operacyjnego naszego szpitala i które reprezentują różne dziedziny medyczne. Miałam zaszczyt i przywilej „podglądać” je podczas pracy – mówi autorka fotografii Maria Włodkowska, rzecznik prasowa SU, i dodaje, że tytuł wystawy – „Przy stole”, to przewrotne nawiązanie do archaicznego przekonania, że miejsce kobiety jest wyłącznie w kuchni.
Skoro niektórzy chcą widzieć kobiety przy stole, to – Voila! Jest i stół! Na szczęście, świat się zmienia i współczesna chirurgia ma coraz częściej kobiecą twarz. Na zdjęciach uwiecznione zostały: specjalistka chirurgii ogólnej, onkologicznej i plastycznej – dr hab. Diana Hodorowicz-Zaniewska, jedyna w Małopolsce kobieta specjalista operator chirurgii naczyń – dr Katarzyna Zbierska-Rubinkiewicz, przedstawicielki chirurgii ogólnej i onkologicznej – Anna Zub-Pokrowiecka, dr Anna Lasek, lek. Barbara Habrat, lek. Izabela Karpińska, lek. Anna Gierada-Fijałkowska, z chirurgii szczękowo-twarzowej – prof. Grażyna Wyszyńska-Pawelec, z urologii – dr Katarzyna Gronostaj, z ginekologii – lek. Joanna Spaczyńska, z neurochirurgii i neurotraumatologii – dr Ewelina Grzywna, lek. Magdalena Dębicka oraz lek. Justyna Rybus. Wystawa, którą będzie można oglądać co najmniej do wakacji, jest – jak podkreśla Maria Włodkowska – nie tylko artystycznym projektem fotograficznym, ale także symbolicznym podziękowaniem dla wszystkich kobiet chirurgów pracujących w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Kilkanaście wybranych z tej wyjątkowej wystawy fotografii wyeksponowanych zostało również w 31. odsłonie GALERII „ALMA MATER”. Nie można wobec nich pozostać obojętnym.
Maria Włodkowska
Rita Pagacz-Moczarska

















Pozornie dobrze nam znane pomniki, które mijamy często pośpiesznym krokiem, stają się z czasem coraz mniej wyraźne, bardziej rozmyte, niemal zupełnie niewidoczne. Wtopione w okoliczne zabudowania, przesłonięte większymi, potężniejszymi budynkami, wrośnięte w tkankę miejskiego parku – ukrywają się przed nami lub znikają od razu z pola naszego widzenia. Przelotnym spojrzeniem obejmujemy zaledwie zarys głównej figury czy kontury architektonicznej bryły. W mgnieniu oka rozpoznajemy niepełność tego przedstawienia, lecz tylko czasami
jesteśmy w stanie wypełnić te braki zapisanymi w pamięci z różną dokładnością szczegółami. Co więcej, taka pamięciowa rekonstrukcja rzekomo znanego monumentu, przedstawiającego wybitną, zasłużoną dla danej wspólnoty postać, zawiera wiele elementów zupełnie swobodnej kreacji. Dotyczy to również krakowskiego pomnika Mickiewicza powstałego według projektu, który opracował Teodor Rygier, usytuowanego na Rynku w różnorodnym stylistycznie otoczeniu, określonym przez dwie strzeliste wieże późnogotyckiej Bazyliki Mariackiej, renesansową attykę
Sukiennic i eliptyczną kopułę romańsko-barokowego Kościoła św. Wojciecha. Ćwiczenia z uważności zakładają skupienie uwagi na znaczącym detalu. Wymagają zatrzymania się albo przynajmniej spowolnienia kroku, zgodnie z epitafijną formułą: Zatrzymaj się, przechodniu (Siste, viator). Być może wtedy zobaczymy, jak potężny, zrywający się do lotu orzeł opiera prawą łapę na rózdze liktorskiej –etruskim symbolu władzy w czasie wojny i pokoju, emblemacie idei republikańskiej, przyjętym przez Rzymian, lewą zaś, z nienaturalnie powiększonymi szponami,
stawia pewnie na granitowym schodku, jak ogromny liść palmowy, przewiązany wstęgą z napisem: Od poetów wygnania – symbol hołdu twórców emigracyjnych dla wieszcza, ukrywa ogromny miecz, jak dziewczynka siedząca u boku Poezji przytrzymuje lewą ręką niewielką książkę (zatytułowaną Oda do młodości) na swoich kolanach, a gestem otwartej prawej ręki wskazuje na złożony u stóp bogini wieniec z liści dębowych, związany wstęgą z okolicznościową dedykacją: Od młodzieży, wreszcie jak przerzucony niedbale przez lewe ramię poety płaszcz – raczej płaszcz profesora Collège de France niż osławiony płaszcz Konrada, tworzy z tyłu regularne fałdy, uwydatnione miękką, falistą linią, z przodu zaś, podtrzymywany nieco kurczowo lewą ręką, upodobnia się do starożytnej togi.
Ważnego znaczenia nabierają w tym kontekście również gesty alegorycznych postaci. Pełna królewskiej godności Ojczyzna (Sława), utożsamiana niekiedy z Klio (Głoszącą sławę) – muzą historii, z koroną na głowie, odziana została w bogato zdobiony wzorzysty płaszcz, jej prawa noga z odsłoniętymi palcami spoczywa na podnóżku, prawą rękę, w której trzyma rylec, opiera na tabliczce z wyrytymi słowami: On kochał naród, przywołującymi boskie wyroki ogłoszone w III części Dziadów ustami drugiego Archanioła: On kochał naród, on kochał wiele, on kochał wielu1. Według Rygiera napis ten streszcza całego Mickiewicza2 Palcem podniesionej lewej ręki Ojczyzna (Sława) wskazuje na stojącego u samej góry wieszcza, dość jednoznacznie interpretując przytoczony cytat czytelnym gestem dłoni.
Równie majestatyczna, dostojna i nieco wyniosła Poezja – z gwiaździstą koroną na głowie (zdaniem Rygiera – z cierniową3), z nogą założoną nonszalancko na nogę, z suknią opadającą swobodnie z granitowej podstawy, wyciąga przed siebie prawą rękę. Układ jej palców pozwala się domyślać, że dopiero co uderzyła w struny lutni, lekko odchylona do tyłu głowa, przymknięte oczy mogą świadczyć o pogrążeniu w uważnym słuchaniu słodko brzmiącej muzyki. Obie boginie, przynajmniej na pierwszy rzut oka, są do siebie bardzo podobne, mają niemal te same rysy twarzy. Nic w tym dziwnego, skoro
w alegorycznym świecie mogą okazać się rodzonymi (a nawet bliźniaczymi) siostrami.
Wytłumaczenie okazuje się jednak o wiele bardziej prozaiczne. W obu przypadkach modelką była ta sama osoba – Sabina Różycka (1845–1918), żona Rygiera4 Uzbrojony w miecz i tarczę młodzieniec z obnażonym torsem, gotów do czynu i poświęcenia5, przywodzący na myśl realizm aktów Donatella, a wyobrażający Męstwo (Patriotyzm), ma rysy siostrzeńca artysty – zmarłego młodo, utalentowanego rzeźbiarza. Jakby tego było mało, w postaci dziewczynki siedzącej u stóp Poezji Rygier

uwiecznił swą córkę Marię (1885–1953) – późniejszą dziennikarkę i działaczkę włoskiego ruchu robotniczego6 Dzieje krakowskiego pomnika Mickiewicza, wypełnione opowieściami o projektach konkursowych, kontrowersyjnych postanowieniach komitetu, burzliwych polemikach, sporach estetycznych i politycznych, wpisują się w znacznie szerszy kontekst. Ściśle wiąże się on z kondycją polskiej sztuki rzeźbiarskiej w drugiej połowie XIX wieku. Dla wielu ówczesnych artystów, często realizujących z powodzeniem zamówienia na portrety i nagrobki, monumentalna, śmiała koncepcyjnie i kompozycyjnie, spójna architektonicznie rzeźba, uzupełniona rekwizytami i alegoriami, umieszczona w przestrzeni publicznej stanowiła wyzwanie przerastające ich artystyczne możliwości. Szczególnie istotne były w tym przedsięwzięciu założenia estetyczne akademizmu, otwierającego się na inspiracje czerpane z realizmu (a nawet naturalizmu), a wśród nich dowartościowanie tematów historycznych i mitologicznych, sięganie po sprawdzone wzory ( studium ) czy staranne dopracowanie nawet najmniejszych szczegółów7 Pomnik, przynajmniej w ogólnych założeniach, nie miał pełnić jedynie funkcji komemoratywnej. Miał on nie tyle upamiętniać narodowego wieszcza w przestrzeni miejskiej Krakowa, ile raczej stanowić najpełniejszy wyraz ówczesnego kultu Mickiewicza, niemal powszechnego uwielbienia dla dzieł jego twórczego geniuszu. Jak pisano na łamach „Życia” w 1898 roku, Pomnik przestawał być pomnikiem – stawał się symbolem czegoś, co miało być równorzędne temu duchowi wielkiemu, którego już między nami nie było i o którym mówiło się ciągle8 . – Mamy stawiać pomnik dla największego przedstawiciela słowa polskiego – przypominał Franciszek Ksawery Martynowski, niech więc sztuka w pomniku dla wieszcza Adama zaznaczy święto swoje9. Rygier przyznawał, że takie dzieło raz w życiu danem jest stworzyć polskiemu rzeźbiarzowi 10 Oczekiwano wobec tego pomnika na miarę wielkości i doskonałości sztuki poetyckiej autora. Pragnienie monumentalnego arcydzieła podsycała wiara w możliwość przedstawienia w granicie i brązie idei, które z trudem dawały się wyrazić w znacznie bardziej plastycznej materii poetyckiego słowa. Tylko pod

piórem natchnionego wieszcza przybierały one wyraziste kształty i tworzyły wielobarwne, zachwycające obrazy. Historia krakowskiego pomnika obejmuje niemal trzydzieści lat (1869–1898). Był to wyjątkowo burzliwy okres, wypełniony pozyskiwaniem środków na sfinansowanie projektu, wyborami członków komitetu, kolejnymi konkursami, przeciągającymi się dyskusjami, ostrymi polemikami, niekończącymi się sporami, a czasem nagłymi i niespodziewanymi zwrotami akcji. Wciąż pojawiały się nowe pomysły, powstawały śmiałe, poetycko uwznioślone wizje, co jakiś czas zawiązywały się stronnictwa i podnosiły na przemian głosy aplauzu lub sprzeciwu. Opinia publiczna uważnie śledziła wszelkie perypetie związane ze sprawą pomnika. Opowiedział o nich szczegółowo Kazimierz Bartoszewicz, jeden z inicjatorów zbiórek pieniędzy wśród młodzieży uniwersyteckiej, w czerwcu i wrześniu 1898 roku na łamach „Przeglądu Literackiego” w cyklu felietonów opatrzonych tytułem Z dziejów pomnika11. Wśród artystów biorących udział w konkursach znaleźli się, między innymi, Tomasz Dykas, Cyprian Godebski (autor pomnika Mickiewicza w Warszawie i Mikołaja Kopernika w stroju żaka w Krakowie), Pius Weloński (twórca płaskorzeźby upamiętniającej 200. rocznicę wiktorii wiedeńskiej na ścianie Bazyliki Mariackiej), Wiktor Brodzki, Tadeusz Barącz, Sławomir Celiński, Tadeusz Błotnicki, Walery Gadomski, Alfred Daun (autor rzeźb na Plantach przedstawiających Lillę Wenedę, Grażynę i Litawora), Feliks Mikulski, Władysław Marcinkowski i Teodor Rygier. W sprawie krakowskiego pomnika zabierali głos: Józef Ignacy Kraszewski, Bolesław Prus, Henryk Struve, Antoni Sygietyński, Michał Bałucki, Henryk Jordan, Antoni Pług (Antoni Pietkiewicz), Władysław Łuszczkiewicz, Juliusz Kossak, Stanisław Witkiewicz, Henryk Sienkiewicz i Stanisław Wyspiański.
Jak pisał Bartoszewicz, konkursy pomnikowe przyniosły zalew obwieszczeń, rozpraw, artykułów, felietonów, broszur, listów, karykatur i wierszy satyrycznych. Wypełniłyby one pokaźny tom, który mógłby stanowić przyczynek do historii sztuki polskiej albo rozdział anegdotycznej kroniki, doprawionej przez utalentowane pióro ironią i humorem12. Według
Bartoszewicza pomysł uczczenia Mickiewicza pomnikiem miał zgłosić historyk Henryk Schmitt 12 kwietnia 1869, podczas bankietu wydanego we Lwowie na cześć Karola Libelta. Kilka miesięcy później generał Włodzimierz Stanisław Wilczyński wystąpił z pomysłem, aby jednym pomnikiem uczcić Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego. W 1872 roku projekt upamiętnienia wieszcza został podjęty przez młodzież skupioną wokół Czytelni Akademickiej13. Przystąpiono ochoczo do zbiórek pieniędzy i promowania idei pomnika w czasie wieczorków poezji, prelekcji i koncertów. Znakomitą okazją do tego stał się jubileusz 50-lecia pracy pisarskiej Kraszewskiego, obchodzony uroczyście w Krakowie w 1879 roku14. Dochód z balu i biletów na wystawę darów złożonych jubilatowi, gorąco popierającemu od początku to przedsięwzięcie, przekazano na cel budowy pomnika. Wyłoniono pierwszy komitet, na czele którego stanął ówczesny prezydent miasta Mikołaj Zyblikiewicz15
Ogłoszono aż trzy konkursy: „przygotowawczy” (1882), „stanowczy” (1885) i „ostateczny” (1888). Każdy z nich przyciągnął wielu artystów – tych już uznanych w artystycznym świecie i tych mniej znanych, skuszonych wizją urzeczywistnienia swego projektu. W składzie komisji oceniającej modele w drugim konkursie znaleźli się także zagraniczni znawcy sztuki: Caspar Clemens von Zumbusch z wiedeńskiej Akademie der Bildenden Künste – autor pomnika Beethovena w Wiedniu (1880), i Jean-Baptiste Eugène Guillaume z paryskiej École des Beaux-Arts. Artyści, przygotowujący projekty pomnikowe w formie szkicowych rysunków czy plastycznych modeli, zobowiązani byli do opatrzenia ich tzw. godłem, czyli zwięzłą frazą, niekiedy w postaci cytatu z utworów Mickiewicza, a także dołączenia listu z krótkim objaśnieniem głównej idei dzieła. Niektórzy rezygnowali z tego autorskiego komentarza, by nie krępować swobody interpretacyjnej widzów. Zostało to skrupulatnie odnotowane w katalogu, opracowywanym na podstawie nadesłanych objaśnień z myślą o wystawie zgłoszonych projektów w Sukiennicach w sali zwanej Langierówką. Większość tych projektów obejmowała trzy elementy: figurę poety – utrzymaną na ogół w konwencji realistycznej (choć niepozbawioną rysu idealizacji), postument (ewentualnie kolumnę) i figury dodatkowe, do których należały alegoryczne personifikacje abstrakcyjnych pojęć i postaci przywołane z kart poematów Mickiewicza. Przykładowo, nagrodzony w pierwszym konkursie (1882) projekt Tomasza Dykasa Spłoszona kraska ukazywał siedzącego wieszcza z zeszytem w ręku, jakoby to, co napisał, chciał deklamować16 . W narożnikach postumentu rozsiadły się cztery alegorie: Narodowości Polskiej, Geniusza, Historii i Poezji. Cokół miały ozdabiać płaskorzeźby z dwiema scenami: Grażyna wyruszająca do boju i pojednanie Gerwazego z Protazym.
Ogłoszenia kolejnych konkursów zawierały coraz bardziej szczegółowe wytyczne dla ich uczestników, choć za każdym razem zastrzegano, że otrzymanie pierwszej nagrody nie gwarantuje realizacji zwycięskiego projektu. Najbardziej ogólnie zostały sformułowane latem 1881 roku: figura poety i rzeźb dodatkowych ma być z brązu, podstawa z granitu krajowego. Styl całego pomnika określono jako renesansowy. W ogłoszeniu drugiego konkursu
(1 marca 1884) zaznaczono, że posąg stanie na Rynku, ma być samoistny, z dominującą postacią Adama Mickiewicza jako narodowego wieszcza, [...] ma zachować charakter stylu Odrodzenia z użyciem granitu na części architektoniczne, brązu na figurę główną, grupy lub figury dodatkowe, także płaskorzeźby i szczegóły ornamentacyjne, wreszcie układ pomnika powinien odpowiadać warunkom monumentalności, tak w części figuralnej, jak i architektonicznej17. Do tych znacznie bardziej uszczegółowionych wskazań niczego już nie dodano w ogłoszeniu konkursu „ostatecznego” w 1886 roku.
Rezygnacja z dookreślenia w pierwszym ogłoszeniu konkursowym nawet przybliżonej lokalizacji pomnika na mapie Krakowa szybko spotkała się z uzasadnioną falą krytyki. Uwzględnienie otoczenia mogło mieć duże znaczenie dla konkretnych rozwiązań w projekcie monumentu. Pomnik musiał wpisywać się możliwie jak najbardziej harmonijnie w szerszy kontekst lokalny, kształtowany w dużej mierze przez architektoniczną i stylistyczną varietas . Topografia miejska mogła otwierać, z jednej strony, wiele możliwości kompozycyjnych, z drugiej zaś, narzucać pewne ograniczenia – inaczej przedstawia się projekt pomnika na tle średniowiecznego muru miasta, zachowanego często w postaci postrzępionych ruin, inaczej na tle innych budowli o zróżnicowanej wielkości, bryle i stylu, a jeszcze inaczej w otwartej przestrzeni, na tle drzew i krzewów. Wśród miejsc, które komitet brał pod uwagę, był Rynek (choć początkowo bez konkretnej lokalizacji), Plac Dominikański, Plac Franciszkański i obszerny Plac Szczepański, zwany również Placem Gwardii Narodowej, utworzony w 1802 roku po wyburzeniu Kościoła św. Szczepana.
Propozycję innego miejsca zgłosił 7 września 1882 w oficjalnym piśmie do komitetu Walery Rzewuski – znany i ceniony fotograf18, radny Krakowa, działacz społeczny, orędownik zasypania koryta Starej Wisły (1871) i budowy nowego gmachu teatru (1872), człowiek, zdaniem Bartoszewicza, dużej energii i jeszcze większego uporu. Co raz zaprojektował, od tego nigdy ustąpić nie chciał i nie żałował ani trudu, ani pieniędzy, aby tylko dopiąć swego 19. Rzewuski postulował, aby w pobliżu wznoszonego wówczas według projektu Feliksa Księżarskiego gmachu Collegium Novum (ukończone-
go ostatecznie w 1887 roku), Biblioteki Jagiellońskiej i Gimnazjum św. Anny (Collegium Nowodworscianum, obecnie siedziba Collegium Medicum), u wylotu ul. Gołębiej, wytyczyć Plac Mickiewicza, na którym mógłby stanąć pomnik wieszcza. W wydanej własnym sumptem okolicznościowej broszurze z 29 sierpnia 1883, pełnej wypisów z dzieł poety, listów Antoniego Edwarda Odyńca i Zygmunta Krasińskiego, wspomnień Marii Goreckiej, przywołując argumenty ze „strony moralnej” i „materialnej”, przekonywał: Stawiając zaś jego pomnik pomiędzy budynkami uniwersyteckiemi, gimnazjum, biblioteką, z dala widzianą Akademią Przemysłową, byłoby mu bez porównania odpowiedniej. Odpowiedniej jako temu,
który był profesorem w Kownie, Lozannie, Collège de France, bibliotekarzem w Arsenale. Jako temu, który, gdyby nie wypadki polityczne w roku 1846, byłby zasiadł na katedrze Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdyż o to już uniwersytet prowadził z Mickiewiczem układy przez szanownego prezesa Akademii Józefa Majera. Jako temu, który wieszczym duchem przewidział wiele naukowych wynalazków, z których niektóre już dzisiaj stały się faktem. Jako temu, który ukochał młodzież. Jako temu, dla którego Kościuszko był ideałem, i gdzie stojąc, byłby zwrócony obliczem ku jego mogile, ku mogile bohatera, któremu niezawodnie dorównywał w miłości ojczyzny!20
Rzewuski uważał, że skoro inicjatywa budowy pomnika Mickiewicza wyszła

od studentów, to powinien on zająć odpowiednie miejsce w przestrzeni uniwersyteckiej – modernizowanej wówczas i reorganizowanej w duchu poszanowania dla średniowiecznego rodowodu Akademii Krakowskiej i jej wielowiekowego dziedzictwa. Poeta, Anioł stróż narodowej idei, ukazywany jako natchniony mistrz i utalentowany nauczyciel, mógłby kontynuować w ten sposób symbolicznie swą pedagogiczną działalność, stając się wzorem gorącego patriotyzmu, poświęcenia dla wspólnoty i przywiązania do ojczystej tradycji.
Wydanie broszury, zaopatrzonej w rysunki i plany nowego placu, pozyskało dla pomysłu Rzewuskiego wielu zwolenników. Oprócz Księżarskiego, Stanisława Tarnowskiego i Konstantego Przezdziec-
kiego do ich grona dołączyli ówczesny rektor ksiądz dr Józef Sebastian Pelczar (w latach 1882–1883)21 – późniejszy biskup przemyski (1900–1924), ogłoszony w 2003 roku świętym, Karol Estreicher – długoletni dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej (1868–1905), Ludwik Jenike – współzałożyciel i redaktor „Tygodnika Ilustrowanego”, tłumacz dzieł Goethego, Kraszewski – początkowo gorący zwolennik budowy pomnika na Rynku22, a także Leonard Rettel – poeta i tłumacz, uczestnik powstania listopadowego, emigrant, działacz polityczny, organizator Legionu Mickiewicza we Włoszech (1848)23. Na niewiele się to jednak zdało. Pod wpływem krytyki płynącej ze strony kierownictwa Koła Artystyczno-Literackiego, Juliusza Kossaka i Adama Asnyka, projekt upadł.

Na zebraniu komitetu 10 września 1883 podczas głosowania za Rynkiem oddano 12 głosów, za placem Mickiewicza – 8. Mimo uchwały sprawa lokalizacji pomnika nie została bynajmniej zamknięta. Przyczynili się do tego członkowie komitetu. Najpierw, już po zatwierdzeniu do realizacji projektu Rygiera (1889), zlecili wykonanie drewnianej makiety monumentu na kółkach. Jeszcze na kilka miesięcy przed uroczystym pogrzebem poety na Wawelu była ona obwożona po różnych miejscach Krakowa – placach i ulicach, ku zdziwieniu (a może nawet niedowierzaniu) mieszkańców oraz niezwykłej uciesze krytyków, widzących w tym kompromitację idei upamiętnienia wieszcza i mało wyszukaną artystycznie karykaturę projektu pomnikowego 24. Później Przezdziecki wysunął propozycję, aby postawić pomnik w zupełnie innym miejscu – na nowo wytyczonym, półokrągłym placu utworzonym u zbiegu ul. Sławkowskiej i Plant. Choć pomysł ten zyskał początkowo przychylność pozostałych członków komitetu, z czasem spotkał się – podobnie jak propozycja Rzewuskiego, z ostrą krytyką. Sienkiewicz orzekł kategorycznie, że poeta był nie tylko jednym z największych Polaków, ale także jednym z najbardziej przez wszystkich ukochanych, dlatego w wyborze miejsca na jego pomnik nie mogą być brane pod uwagę jedynie względy akademickie, a umieszczenie pomnika na uboczu mogłoby być dowodem zupełnego lekceważenia woli i uczuć ogółu25. Jak tłumaczył Bartoszewicz, wszyscy wtedy rozumieli, że chodziło o upamiętnienie nie tyle poety, ile raczej męża, w którego utworach skrystalizowały się dążenia społeczeństwa, który w braku królów, hetmanów i mężów stanu wzniósł się na stanowisko głównego przewodnika narodu. Takim ludziom nie stawia się pomnika w zaułkach, ale na miejscu naczelnem26 Podniosły się znów głosy sprzeciwu wobec marginalizacji monumentu Mickiewicza w przestrzeni miejskiej, usytuowania go na peryferiach historycznego, a więc i symbolicznego centrum miasta. W tej sytuacji komitet ostatecznie określił na posiedzeniu 13 lipca 1891 lokalizację pomnika, który miał stanąć przed Sukiennicami od strony ul. Siennej. Co ciekawe, Rygier wcale nie był zwolennikiem takiego rozwiązania: Z artystycznych względów Rynek jest bardzo nieodpowiedni. Ja chciałem, aby pomnik stanął albo na placu Szczepańskim, gdzie
miałby nie za dużo, a dość jednolite otoczenie, albo u wylotu ul. Sławkowskiej, gdzie rysowałby się na tle nieba. Pomnik wydaje się wówczas dobrze, gdy przed widzem, wychodzącym z ulicy, wyrasta nagle na otwartym, niezbyt wielkim placu. Na Rynku pomnik musi ginąć, przygnieciony Sukiennicami, Panną Maryją i kościółkiem św. Wojciecha. Budowle naokoło tworzą niespokojne, barokowe tło. Prócz tego plac jest bardzo obszerny, zbiega się w nim tyle ulic, że nie wiadomo, jaki punkt obserwacyjny wziąć za podstawę, w którą stronę zwrócić statuę, do jakiej odległości widzenia ją stosować. Ale ustąpiłem, bo Rynek jest forum polskiem, jest sercem Krakowa, a więc i całego kraju...27 Mimo wielu uzasadnionych wątpliwości związanych z „barokowym”, to znaczy nazbyt zróżnicowanym stylistycznie, otoczeniem dla przyszłego monumentu artysta uznał bez zastrzeżeń jeden z najczęściej powtarzanych wówczas argumentów, wyrażony w dodatku za pomocą sugestywnej metafory serca, który prawdopodobnie odegrał także kluczową rolę w wyborze miejsca dla pomnika28. Wpisany na stałe w symboliczną przestrzeń owego Forum Polonum, wypełnioną pamiątkami wielowiekowej historii, miał on przede wszystkim eksponować znaczenie Mickiewicza – osoby i dzieła – w kulturze polskiej.

Walery Rzewuski (1837–1888)
pomnika... Jak na ironię, artysta został przedstawiony na początku tego wywiadu jako „Teodor Rydygier” (s. 363).
3 Ibidem, s. 365, [...] to „Poezja” z lutnią, w cierniowej koronie. U nóg jej polskie dziewczę – symbol młodości. W jednej ręce książka, drugą pokazuje wieniec, rzucony pod stopy „Poezji” ze wstęgą „Od młodzieży”. Patrz pan, jak ta stopa modelowana...
4 Ibidem, s. 365, [...] tak jest, bo do obu figur miałem żonę za modelkę. A ta dziewczynka to moja córeczka. Ma teraz lat czternaście. Uczy się doskonale... Ale oglądajmy dalej
5 Ibidem, s. 366: A teraz ta ostatnia figura to Męstwo. Młodzieniec silny, dzielny, z tarczą i mieczem, gotów do czynu i poświęcenia. Emblematy: hełm i kołczan – wypełniają zgięcie pod kolanem. Do tej figury pozował mi mój siostrzeniec, rzeźbiarz z dużym talentem. Umarł młodo
Wojciech Ryczek
Wydział Polonistyki UJ
Artykuł powstał na podstawie referatu wygłoszonego 23 maja 2025 w auli Collegium Novum podczas konferencji „Mickiewicz w Krakowie”, zorganizowanej w ramach grantu „Mickiewicziana krakowskie” (NPRH/DN/SP/507001/2021/11), realizowanego na Wydziale Polonistyki UJ w latach 2023–2028. Wszystkie referaty zebrano w tomie „Mickiewicz w Krakowie”, pod redakcją Wojciecha Ryczka, Kraków 2026.
1 A. Mickiewicz, Dziady, oprac. M. Cieśla-Korytowska, Kraków 2022, s. 271.
2 Satwaras, Twórca pomnika. Rozmowa z Teodorem Rygierem, „Życie”, 1898, r. 2, nr 29, s. 365: Na froncie „Sława”, w królewskim płaszczu, w koronie. W jednej ręce trzyma tablicę z napisem, który streszcza całego Mickiewicza („On kochał naród”), drugą podnosi w górę, wskazując na poetę. Patrz pan, jak linia tej ręki biegnie i łączy się z górną częścią
6 Por. H. Cękalska-Zborowska, Teodor Rygier, [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. 33, Wrocław–Warszawa–Kraków 1991–1992, s. 471.
7 M. Poprzęcka, Akademizm, Warszawa 1989, s. 11–19, 48–73.
8 J.M., Pomnik Mickiewicza, „Życie”, 1898, r. 2, nr 29, s. 362.
9 F.K. Martynowski, Sprawa pomnika Mickiewicza, „Kłosy” 1882, r. 35, nr 910, s. 364.
10 Satwaras, Twórca pomnika. Rozmowa z Teodorem Rygierem..., op.cit., s. 364.
11 Zob. K. Bartoszewicz, Z dziejów pomnika, „Przegląd Literacki”, 1898, nr 11, s. 1–7; nr 12–13, s. 1–6; nr 14–15, s. 6–10; nr 16–17, s. 6–11; nr 18, s. 1–5; nr 20, s. 1–3.
12 Ibidem, nr 11, s. 1.
13 Por. K. Bąkowski, Historia Czytelni Akademickiej krakowskiej i udział jej w sprawie budowy pomnika Adama Mickiewicza, Kraków 1882; L. Boroński, Dziesięć lat istnienia Czytelni Akademickiej w Krakowie, Kraków 1876.
14 Na karcie tytułowej Księgi pamiątkowej jubileuszu J.I. Kraszewskiego 1879 roku (Kraków 1881) zamieszczono informację: Dochód przeznaczony na pomnik Adama Mickiewicza w Krakowie
15 Dzieje pomnika omawia P. Szubert, Pomnik Adama Mickiewicza w Krakowie – idea i realizacja, [w:] Dzieła czy kicze, pod red. E. Grabskiej, T.S. Jaroszewskiego, Warszawa 1981, s. 173–236; zob. też A. Leśnodorska, Z. Mleczkówna, Pomnik Adama Mickiewicza w Krakowie, [w:] Kraków Mickiewiczowi, pod red. D. Rederowej, Kraków 1956, s. 89–177; A. Król, Ilustrowane dzieje pomnika Adama Mickiewicza w Krakowie, Kraków 1999.
16 Katalog prac nadesłanych na konkurs przygotowawczy pomnika Adama Mickiewicza z objaśnieniami projektów wyjętemi z listów nadesłanych do Komitetu, Kraków 1882, s. 1.
17 F. Weigel, Odezwa do polskich rzeźbiarzy, „Przegląd Polski”, 1884, r. 18, s. 231–232.
18 Por. A. Kleczkowski, Walery Rzewuski, obywatel miasta Krakowa, radca miejski. Rys jego życia i działalności publicznej na podstawie dokumentów i zebranych materiałów, Kraków 1895; W. Mossakowska, Walery Rzewuski (1837–1888) fotograf. Studium warsztatu i twórczości, Wrocław 1981.
19 K. Bartoszewicz, Z dziejów pomnika, „Przegląd Literacki”, 1898, nr 12–13, s. 4. Autor poddał ten projekt, ilustrowany fotografią „akwarelki” z placem Mickiewicza, ostrej krytyce.
20 W. Rzewuski, Gdzie postawić pomnik Mickiewicza?, Kraków 1883, s. 38–39; por. idem, Jeszcze kilka uwag i dokumentów w sprawie pomnika Mickiewicza, Kraków 1883.
21 Ksiądz dr Pelczar wygłosił również 27 czerwca 1898 kazanie w Kościele Mariackim w trakcie obchodów stulecia urodzin poety, por. Kazanie na nabożeństwie uroczystem, odprawionem 27 czerwca 1898 r. w kościele Najświętszej Panny Maryi podczas obchodu setnej rocznicy urodzin Adama Mickiewicza, Kraków 1898, s. 4: Ma też swe znaczenie pomnik, groszem całego narodu tu w starej stolicy wzniesiony, bo to niejako kaznodzieja, wołający ciągle: „Narodzie polski, w ciężkiej twej doli pokrzepiaj się pieśnią swojego wieszcza, ale zarazem spełniaj, czego ta pieśń od ciebie żąda”. I czegóż to pieśń Mickiewicza przede wszystkiem żąda? Oto przywiązania do wiary ojców i prawdziwej miłości ojczyzny
22 J.I. Kraszewski, Listy, sierpień 1883 r., „Kłosy”, 1883, t. 37, nr 951, s. 190: Głosujmy wszyscy zgodnie na plac Mickiewiczowski przed Uniwersytetem, aby raz przystąpić do wykonania pomnika, którego dotąd ani rozmiarów, ani kosztów, ani środków urzeczywistnienia nie mamy określonych
23 W. Rzewuski, Jeszcze kilka uwag i dokumentów..., op.cit., s. XXV–XXVII.
24 Por. karykaturę Wędrówka pomnika Mickiewicza, „Diabeł”, 1890, nr 5, s. 5.
25 H. Sienkiewicz, O miejscu na pomnik Mickiewicza, [w:] Mickiewicz na Wawelu. Album pamiątkowe złożenia zwłok wieszcza w krypcie katedralnej (z ilustracjami), pod red. K. Bartoszewicza, Kraków 1890, s. 6.
26 K. Bartoszewicz, Z dziejów pomnika, „Przegląd Literacki”, 1898, nr 12–13, s. 2.
27 Satwaras, Twórca pomnika. Rozmowa z Teodorem Rygierem..., op.cit., s. 364.
28 Zob. niezwykle plastyczny opis Rynku zamieszczony na łamach „Życia”, 1898, r. 2, nr 29, s. 362 (J.M., Pomnik Mickiewicza..., op.cit.): Rynek krakowski to przestrzeń szarzejąca, podesłana szarym i białym kamieniem okrągłym, zakryta szerokim płatem nieba, otoczona gmachami niemałymi wcale, po których światło pajęczynę swą srebrzystą rozwiesza. Jest w tem coś z ołowiu i srebra – szarawego błękitu i przytłumionej czerwieni cegieł, z odrobiną złota mieszanej. Wieże Mariackie biegną do góry, Sukiennice strzelają wieżyczkami i gałkami, szara kamienica masami swemi zalewa, kościółek św. Wojciecha niewielki, ale przecie wieżyczkami swemi i kopułkami do nieba woła, pałac Jabłonowskich migoce herbami i heraldyczną ornamentacją tworzy zwichrzone linie. Punkcików jasnych i ciemnych wszędzie dużo
WInstytucie Historii UJ rozpoczęła działalność nowa jednostka badawcza – poświęcona problematyce ormiańskiej. Inicjatorem przedsięwzięcia jest prof. Krzysztof Stopka, który od dziesięcioleci prowadzi badania nad historią i kulturą Ormian w Polsce. Pomysł spotkał się z dużym zainteresowaniem i życzliwym przyjęciem ze strony dyrektora Instytutu Historii dr. hab. Janusza Mierzwy, profesora UJ, który zadeklarował zapewnienie przyszłej Pracowni Dziejów Ormian Polskich zaplecza lokalowego oraz obsługi administracyjnej. Istotne wsparcie organizacyjne okazał również Hraczja Bojadżjan – konsul honorowy Republiki Armenii oraz przedstawiciel mniejszości ormiańskiej w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Dzięki determinacji i zaangażowaniu tych osób możliwe było sprawne przejście przez kolejne etapy formalne, a także przygotowanie podstaw organizacyjnych, finansowych i kadrowych nowej jednostki badawczej. Koncepcja powołania Pra -


cowni spotkała się ponadto z pozytywną reakcją ministra nauki i szkolnictwa wyższego dr. Marcina Kulaska oraz rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Piotra Jedynaka.
Podjęte w 2025 roku działania szybko przyniosły efekty. Już 1 lutego 2026 rektor UJ podpisał zarządzenie powołujące Pracownię Dziejów Ormian Polskich im. Sadoka Barącza. Zgodnie z regulaminem jej zadaniem jest prowadzenie i koordynowanie działalności badawczej i popularyzatorskiej w zakresie dziejów Ormian polskich od średniowiecza po czasy współczesne, w tym w szczególności z uwzględnieniem relacji pomiędzy Polską a Armenią w przeszłości i obecnie oraz dziedzictwa kulturowego diaspory ormiańskiej w Europie Środkowej i Wschodniej Zespół Pracowni tworzą prof. Krzysztof Stopka oraz dr Tomasz Krzyżowski, którzy koordynują jej działalność badawczą i organizacyjną. Istotnym wsparciem merytorycznym dla Pracowni jest prof. Andrzej A. Zięba. Jednostka współpracuje z licznym gronem badaczy zajmujących się problematyką ormiańską, zarówno z kraju, jak i z zagranicy.
dlaczego sadok Barącz?
Patronem Pracowni jest Sadok Barącz (1814–1892) – Ormianin, dominikanin i historiograf. Większość swojego życia poświęcił badaniu przeszłości Ormian w Polsce oraz dokumentowaniu ich wkładu w dzieje Rzeczypospolitej. Choć nie posiadał formalnego wykształcenia historycznego i działał poza kręgami akademickimi, z pasją i ogromną pracowitością poświęcił się pracy pisarskiej nad tematyką ormiańską. Przede wszystkim wertował kościelne archiwa i biblioteki, sięgał do rękopisów, akt urzędowych, kronik zakonnych, listów oraz dokumentów miejskich. Bywał częstym gościem archiwum kapituły ormiańskiej we Lwowie i klasztoru benedyktynek ormiańskich. Jego prace miały charakter pionierski – wydobywał na światło dzienne źródła dotąd nieznane lub zapomniane. W wielu przypadkach to właśnie dzięki niemu zachowały się informacje o instytucjach, duchowieństwie i wybitnych przedstawicielach społeczności ormiańskiej.
Jest autorem dwóch obszernych monografii poświęconych Ormianom. W dziele

Żywoty sławnych Ormian w Polsce (Lwów 1856) przedstawił biografie wybitnych przedstawicieli tej społeczności – duchownych, uczonych, mieszczan i działaczy. Praca ta miała nie tylko charakter historyczny, lecz także tożsamościowy: budowała świadomość wspólnego dziedzictwa i podkreślała wkład Ormian w historię i kulturę Polski. W publikacji Rys dziejów ormiańskich (Tarnopol 1869) podjął próbę syntetycznego ujęcia historii narodu ormiańskiego, migracji Ormian do Polski, opisał ich skupiska, miejsce w strukturach społecznych i wkład w rozwój miast kresowych, udział w wydarzeniach militarnych, działalność parafii ormiańskich.
Dzięki swojej aktywności Sadok Barącz stał się jednym z pionierów badań nad tematyką ormiańską w Polsce. Mimo zarzutów o brak ścisłej metody naukowej jego publikacje pozostają cennym punktem odniesienia dla kolejnych badaczy i symbolem troski o pamięć historyczną własnej wspólnoty.
uroczystA inAugurAcjA
Działalność Pracowni została zainaugurowana 18 marca 2026. Uroczystość odbyła się w auli Collegium Novum w obecności rektora prof. Piotra Jedynaka oraz wielu

znamienitych gości. W wydarzeniu uczestniczyli, między innymi: prof. Andrzej Szeptycki – podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Alexander Arzoumanian – ambasador Republiki Armenii w Polsce, Łukasz Osmalak – poseł na Sejm RP, Tomasz Ocetkiewicz – pełnomocnik wojewody małopolskiego ds. mniejszości narodowych i etnicznych, biskup Marcos Hovannisjan – zwierzchnik Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego w Polsce, a także Wiaczesław Wojnarowski – konsul generalny Ukrainy w Krakowie i dziekan Korpusu Konsularnego.
Postać patrona Pracowni przedstawił dziekan Wydziału Historycznego prof. Stanisław Sroka, podkreślając niezwykłą pracowitość i imponującą płodność pisarską Sadoka Barącza.
– Bardzo się cieszę, że prof. Stopka wraz z zespołem osób zainteresowanych tą problematyką, wykorzystując swoje doświadczenie i zainteresowania badawcze, był w stanie w krótkim czasie stworzyć cały ekosystem badawczy. Jeśli przyjrzymy się zamierzeniom tego zespołu, trzeba podkreślić, że jest to model odpowiedzialnego i kompleksowego uprawiania nauki. Nie ogranicza się on jedynie do przygotowywania opracowań naukowych – co jest naturalną częścią naszej pracy, lecz

obejmuje również popularyzację rzetelnie opracowanej wiedzy, szczególnie istotnej dla społeczności ormiańskiej, będącej bohaterem tego wydarzenia – mówił rektor UJ prof. Piotr Jedynak w swoim wystąpieniu. Na zakończenie zwrócił się do prof. Krzysztofa Stopki słowami: Serdecznie gratuluję, Panie Profesorze, doprowadzenia do tak wyjątkowego dnia. Rzadko zdarza się otwierać jednostki organizacyjne w obecności tak znamienitego grona gości jak dziś w auli Collegium Novum Głos zabrali również podsekretarz stanu Andrzej Szeptycki, ambasador Alexander Arzoumanian oraz dr hab. Janusz Mierzwa, profesor UJ – dyrektor Instytutu Historii. Podkreślił on wielowiekowe związki między Polakami i Ormianami: Losy obu narodów były zawsze splecione – Ormianie towarzyszyli Polakom zarówno w chwilach chwały, jak i w trudnych doświadczeniach minionych wieków. Dodał także: Powstanie ośrodka przy Uniwersytecie stwarza szerokie możliwości oddziaływania – zarówno poprzez wyniki badań, jak i działania popularyzatorskie skierowane do młodego pokolenia. To jest kwestia zarażenia tą problematyką studentów, ale także wyjście do młodszych. Współpracujemy ze szkołami średnimi i tu także pewne działania zostały zaplanowane


Kolejnym punktem uroczystości było wręczenie aktów nominacji piętnastu członkom Rady Pracowni. W jej skład weszli przedstawiciele różnych środowisk z kraju i zagranicy – naukowcy, eksperci oraz działacze społeczni. Przewodniczącym Rady został Hraczja Bojadżjan, szczególnie zasłużony dla powstania Pracowni.
Następnie odbyły się dwa wykłady inauguracyjne: dr. Araika Khzmalyana, poświęcony działalności Instytutu Starożytnych Rękopisów im. Mesropa Masztoca w Erywaniu, oraz prof. Krzysztofa Stopki, który przedstawił perspektywy badań nad problematyką ormiańską w Polsce.
Uroczystość zakończył koncert muzyki ormiańskiej w wykonaniu Nelli Saghatelyan (śpiew) oraz Mane Avetisyan (fortepian). Wydarzenie cieszyło się dużym zainteresowaniem i wysoką frekwencją wśród przedstawicieli środowiska naukowego, społeczności ormiańskiej, sympatyków oraz studentów.
plAny i wyzwAniA BAdAwcze
Misją Pracowni jest prowadzenie oraz koordynowanie badań naukowych i działań popularyzatorskich dotyczących dziejów Ormian w Polsce – od średniowiecza po czasy współczesne. Program badawczy obejmuje historię społeczną, gospodarczą, religijną, polityczną i kulturową Ormian w Polsce, ich związki

z Armenią, a także dzieje i współczesność diaspory ormiańskiej. W ramach tych badań podejmowane są zagadnienia geografii osadnictwa, demografii i przemian społeczno-ekonomicznych Ormian polskich, analiza piśmiennictwa w językach ormiańskim, kipczackim, łacińskim i polskim, dzieje Kościoła ormiańskiego w Polsce, relacje polsko-ormiańskie, zarówno w perspektywie historycznej, jak i współczesnej, a także badania nad dziedzictwem kulturowym diaspory ormiańskiej w Europie Środkowej i Wschodniej.
Do głównych zadań Pracowni należy prowadzenie badań naukowych, organizowanie sympozjów i konferencji, seminariów, wykładów o zasięgu krajowym i międzynarodowym, a także publikowanie prac naukowych z zakresu armenistyki, zwłaszcza monografii, artykułów i słowników. Istotnym elementem jej działalności jest realizacja kwerend archiwalnych i bibliotecznych w kraju i za granicą oraz tworzenie cyfrowego repozytorium źródeł.
Podjęto ponadto intensywne działania mające na celu rozbudowę biblioteki tworzonej z myślą o studiach armenistycznych, która obecnie liczy kilkaset woluminów literatury polskiej i zagranicznej. To jedyny w Polsce specjalistyczny księgozbiór z zakresu dziejów diaspory ormiańskiej w Polsce i na świecie, historii Armenii, kultury, sztuki, literatury, politologii, językoznawstwa, biografistyki, relacji polsko-ormiańskich, folkloru. Zbiory są

sukcesywnie opracowywane i publikowane w katalogu Biblioteki Jagiellońskiej. Pracownia zapewnia zaplecze organizacyjne i merytoryczne dla redakcji czasopisma naukowego „Lehahayer” – jedynego w Polsce periodyku poświęconego badaniom nad diasporą ormiańską, oraz dwóch serii wydawniczych: „Biblioteka Lehahayer” i „Pomniki dziejowe Ormian polskich”, obejmujących najcenniejsze źródła do badań nad historią tej społeczności. Obecnie Pracownia koncentruje się na prowadzeniu krajowych i zagranicznych kwerend w celu pozyskania armeników związanych z polskimi Ormianami, opracowaniu bibliografii piśmiennictwa Ormian polskich w językach łacińskim i polskim, przygotowaniu studium prozopograficznego duchowieństwa ormiańskiego w Polsce od XIV do XXI wieku, badaniach nad przemianami społeczności ormiańskich na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej (Litwa, Białoruś, Ukraina) oraz dziejami Ormian polskich po 1939 roku. Równolegle opracowywane są ścieżki edukacyjne dotyczące zabytków związanych z Ormianami w Polsce, a także rozwijane są działania popularyzatorskie obejmujące warsztaty, prelekcje, ekspedycje terenowe dla młodzieży akademickiej, film dokumentalny oraz ekspozycje poświęcone dziejom i kulturze Ormian. Jednym z filarów działalności Pracowni jest współpraca z krajowymi i zagranicznymi instytucjami naukowymi, archiwami, bibliotekami oraz organizacjami społecznymi zajmującymi się problematyką ormiańską – zarówno w zakresie badań, jak i upowszechniania ich wyników. Mamy nadzieję, że Pracownia przyczyni się do rozwoju badań armenistycznych w Polsce oraz stworzenia odpowiedniego zaplecza badawczego dostępnego dla wszystkich zainteresowanych problematyką ormiańską.
Tomasz Krzyżowski
Instytut Historii UJ
Członkowie Rady Pracowni
Dziejów Ormian Polskich
im. Sadoka Barącza oraz zaproszeni goście; Collegium Novum, 18 marca 2026

Kilkaset drzeworytniczych ilustracji, będących kopiami oryginalnych średniowiecznych, renesansowych i barokowych grafik, można było oglądać podczas wyjątkowej wystawy zatytułowanej W warsztacie dawnego drzeworytnika , zorganizowanej w Bibliotece Jagiellońskiej w dniach 9–29 kwietnia 2026 Inicjatorem przedsięwzięcia oraz autorem wszystkich, odtworzonych z historyczną wiernością warsztatową, ilustracji jest Tadeusz Grajpel, który od ponad 30 lat zajmuje się zgłębianiem tajników pracy dawnych ilustratorów ksiąg i innych druków. Ma na swym koncie, między innymi, wykonanie rekonstrukcji prasy drukarskiej Gutenberga oraz replikę kilkuset klocków drzeworytniczych, głównie średniowiecznych i renesansowych. W Końskich, w województwie świętokrzyskim, gdzie mieszka, prowadzi autorską Pracownię Badań i Edukacji Historycznej. – Najpierw przenoszę historyczną grafikę z wybranego źródła na przygotowany klocek. By jak najwierniej odtworzyć



ilustrację, korzystam też niekiedy z kopii cyfrowych. Klocek obrabiam ręcznie, każdą linię grafiki wycinam odpowiednimi nożykami-skalpelami. Dłutka służą do wybierania większych powierzchni, na przykład tła – opowiada Tadeusz Grajpel. – Do wykonywania odbitek używam wyłącznie papieru ręcznie czerpanego z filigranami,

pochodzącego z Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju. Procedurę moczenia, tłoczenia, suszenia i prasowania wykonuję dokładnie tak jak w historycznych pracowniach
Tadeusz Grajpel od wielu lat współpracuje z różnymi polskimi i zagranicznymi muzeami i instytucjami kultury, między innymi z Muzeum Narodowym w Krakowie, Muzeum Krakowa czy Małopolskim Instytutem Kultury. Organizuje również pokazy edukacyjne, prowadzi wykłady i warsztaty, w tym także dla studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Warto też dodać, że należy do działającego w Krakowie Rycerskiego Zakonu Bibliofilskiego z Kapitułą Orderu Białego Kruka, w którym pełni funkcję Brata Drzeworytnika.
RPM
Nigdy dość przypominania o tym, jak niezwykle ważne dla współczesnego świata są wszelkie działania na rzecz porozumienia, dialogu i pokoju. Podczas swojej duszpasterskiej posługi z całą mocą robił to ksiądz Stanisław Musiał – wspaniały ambasador pojednania Polaków i Żydów, wielce zaangażowany w dialog pomiędzy tymi dwoma narodami. Dlatego właśnie to on jest patronem nagrody ustanowionej w 2008 roku przez Klub Chrześcijan i Żydów „Przymierze” , a honorującej osoby, dzięki którym współcześnie umacnia się wspólny język Żydów i Polaków. Jej fundatorami są rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezydent Krakowa i krakowska Gmina Wyznaniowa Żydowska. Nagroda im. Księdza Stanisława Musiała przyznawana jest w dwóch kategoriach: za twórczość promującą ducha dialogu i współpracy chrześcijańsko-żydowskiej i polsko-żydowskiej oraz za podejmowanie inicjatyw społecznych na rzecz pojednania. Za rok 2025 uhonorowani nią zostali: za twórczość – literaturoznawczyni i tłumaczka prof. Monika Adamczyk-Garbowska, a za działalność społeczną – filozof, kierownik Katedry Metafizyki Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, redemptorysta ojciec dr hab. Paweł Mazanka, profesor UKSW. Wręczenie tego wyjątkowego wyróżnienia odbyło się 6 marca 2026 w auli Collegium Novum, a wydarzenie rozpoczęła pieśń Deep River w wykonaniu Chóru Akademickiego Uniwersytetu Jagiellońskiego Camerata Jagellonica. W imieniu rektora UJ prof. Piotra Jedynaka, uczestniczącego w tym samym czasie w pogrzebie przewodniczącego Rady Uczelni UJ dr. Jakuba Gór-
skiego, przybyłych na uroczystość powitał prorektor UJ ds. Collegium Medicum prof. Maciej Małecki, który w zastępstwie rektora UJ wygłosił laudację dla prof. Moniki Adamczyk-Garbowskiej (tekst laudacji na s. 63–64).
– Wielkim wzruszeniem napawa mnie fakt, że odbieram tę nagrodę w Krakowie, który jest mi bliski z różnych względów. Tu znajduje się najważniejszy w Polsce ośrodek badań judaistycznych, tu w 1995 roku powstało Polskie Towarzystwo Studiów Żydowskich, wydawany jest półrocznik „Studia Judaica”. Tu też od ośmiu lat przyznawana jest Nagroda im. Józefa A. Gierowskiego i Chonego Shmeruka, w której kapitule mam zaszczyt uczestniczyć – podkreśliła w swoim wystąpieniu prof. Monika Adamczyk-Garbowska. Niestety, ze względu na zaplanowany wcześniej wyjazd badawczy do Żydowskiego Instytutu Naukowego w Nowym Jorku, nie mogła osobiście odebrać nagrody, ale dla uczestników wydarzenia przygotowała nagranie wideo, które zostało odtworzone podczas uroczystości. W imieniu Uhonorowanej wyróżnienie odebrali dr hab. Magdalena Ruta, profesor UJ i dr hab. Michał Galas, profesor UJ z Instytutu Judaistyki UJ. Laudację na cześć ojca Pawła Mazanki, w imieniu nieobecnego na uroczystości prezydenta Krakowa, wygłosił wiceprezydent miasta Stanisław Kracik. – Dzisiejszy świat, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebuje solidarności, zbiorowej empatii i współpracy. Nie da się tego osiągnąć bez – często trudnego i mozolnego – budowania mostów porozumienia, opartego na wzajemnym szacunku, poszukiwaniu prawdy i jej akceptowaniu – mówił wiceprezydent (tekst


Fot. Anna Wojnar
laudacji na s. 65). Ojciec Paweł Mazanka od lat z wielkim zaangażowaniem przywraca pamięć o żydowskich mieszkańcach Staszowa, Szydłowa i okolic – swych rodzinnych stron. Ogromne są jego zasługi, między innymi, w procesie rewitalizacji cmentarza żydowskiego w Szydłowie –jednego z najstarszych w Polsce, zdewastowanego podczas drugiej wojny światowej. – To dostrzeżenie nas, żyjących na prowincji, czyli w mniejszych ośrodkach, jest bardzo ważne. Na cmentarzu żydowskim w Szydłowie udało się nam wyryć w granicie 514 nazwisk Żydów, którzy są tam pochowani. Znaleźliśmy je w archiwum w Kielcach. Byli to ludzie, którzy tworzyli naszą kulturę, i to jest nasz obowiązek, aby ich przynajmniej tak wynagrodzić. Zanim zginęli, byli potwornie upokarzani – akcentował w swoim wystąpieniu ojciec Mazanka. Uroczystość, poprowadzona przez prezesa zarządu Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”, sekretarza kapituły Nagrody im. Księdza Stanisława Musiała prof. Piotra Nawrockiego, zgromadziła liczne grono osób, którym przesłanie płynące z tego wydarzenia jest szczególnie bliskie. Nie zabrakło wśród nich metropolity krakowskiego kardynała Grzegorza Rysia, wicewojewody małopolskiej Elżbiety Achinger, przewodniczącej Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie Heleny Jakubowicz, dyrektora Centrum Społeczności Żydowskiej JCC w Krakowie Jonathana Ornsteina, reprezentantów korpusu konsularnego, Senatu UJ i społeczności akademickiej Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz innych krakowskich uczelni, a także przedstawicieli polskiej społeczności żydowskiej, rodziny księdza Stanisława Musiała, zdobywców nagrody z ubiegłych lat oraz członków Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Kolejna uroczystość wręczenia Nagrody im. Księdza Stanisława Musiała odbędzie się 5 marca 2027 na Uniwersytecie Ignatianum w Krakowie.
Rita Pagacz-Moczarska
Od lewej: Stanisław Kracik, kardynał Grzegorz Ryś, prof. Piotr Nawrocki, dr hab. o. Paweł Mazanka, profesor UKSW, prof. Maciej Małecki, dr hab. Magdalena Ruta, profesor UJ, dr hab. Michał Galas, profesor UJ
Chciałbym laudację dla Pani Profesor Moniki Adamczyk-Garbowskiej –tegorocznej zdobywczyni Nagrody im. Księdza Stanisława Musiała za twórczość intelektualną promującą dialog chrześcijańsko-żydowski i polsko-żydowski – otworzyć, być może, dość przewrotną tezą. Tezą, którą da się zresztą odnieść z powodzeniem nie tylko do Pani Profesor, lecz także do znakomitej większości osób uhonorowanych tym wyróżnieniem. Wieloobszarowa, intensywna działalność Moniki Adamczyk-Garbowskiej – uporządkowana i wewnątrzsterowna – rozwijana od dekad z podziw budzącą konsekwencją, wzięła swój początek od wydarzenia, które nie było owocem rozmyślnych zabiegów czy kalkulacji przeprowadzanych z myślą o jak najszybszym wejściu na ścieżkę akademickiej kariery. Jest, mówiąc wprost, skutkiem pomyślnego zrządzenia losu. W tekście sprzed równo ćwierćwiecza Pani Profesor pisała o tym następująco: W drugiej połowie lat 70., pod wpływem przypadkowego zetknięcia z twórczością Isaaca Bashevisa Singera, zaczęłam zgłębiać żydowską przeszłość rodzinnego miasta [Lublina – przypis autora]. Pisarz był wtedy objęty cenzurą, podobnie jak większość tematów żydowskich1 . Monika Adamczyk-Garbowska studiowała wówczas na III roku filologii angielskiej, a Isaac Bashevis Singer był jeszcze pisarzem szerzej w Polsce nieznanym. Jego popularność – tłumiona wcześniej przez PRL-owską cenzurę, która po marcu 1968 roku przybrała jeszcze na sile – miała wzrosnąć dopiero za sprawą przyznanej mu Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Systematyczne próby zgłębiania i opisywania twórczości Singera były zatem w tamtym czasie traktowane w kategoriach gestu o charakterze politycznym. Zajmowanie się literaturą żydowską, uznawaną przecież za „trefną”2, wymiernych naukowych zysków, o prędkim awansie zawodowym nie wspominając, na pewno przynieść nie mogło. Poważnym problemem był też dojmujący brak źródeł podmiotowych i przedmiotowych. W Bibliotece Uniwersyteckiej

KUL-u przechowywano, na przykład, zaledwie dwie książki autora Sztukmistrza z Lublina3. Brakowało również publikacji, które pozwoliłyby uzyskać wstępną, nawet najbardziej podstawową orientację w dziedzinie historii i kultury żydowskiej czy języków jidysz i hebrajskiego.
Wejście w tę niejako hieroglifową przestrzeń wymagało więc, oprócz dużej intelektualnej samodzielności, sporej dozy wytrwałości i odwagi, niezbędnej do konfrontacji z rzucającą kłody pod nogi cenzurą z jednej strony oraz z trudnościami związanymi z nieprzestrzeganiem narzuconego przez partię modelu uprawiania nauki z drugiej. Podejmując wyzwanie, które nieoczekiwanie przed nią stanęło, Monika Adamczyk-Garbowska dowiodła ponad wszelką wątpliwość, że te przymioty posiada. Zagadkową dla siebie materię zaczęła natychmiast oswajać na kilku płaszczyznach jednocześnie, traktując dzieło Isaaka Bashevisa Singera jako punkt wyjścia do dalszych dociekań. Zajęła się w tej sytuacji nie tylko prowadzeniem metodycznych badań nad językiem, historią, kulturą i literaturą żydowską – naturalnym ich dopełnieniem stała się jej aktywność translatorska, która zaowocowała serią znakomitych przekładów dzieł Singera, Szaloma Asza, Nechamy Tec czy Chonego Szmeruka, ale także studiami nad dziejami stosunków

polsko-żydowskich. Te ostatnie prowadziła zarówno w skali mikro (badając i odtwarzając zatartą przeszłość rodzinnego Lublina), jak i makro (poddając analizie złożony fenomen wielowiekowego współistnieni[a] dwóch narodów na jednej [polskiej] ziemi4).
Nie będzie zatem ryzyka przesady w stwierdzeniu, że ujawniając w polskiej historii obecność niepokojąco licznych i rozległych „białych plam”, które swoimi interwencjami od lat stara się wypełniać i usuwać, znacząco poszerzyła pole naszej narodowej tożsamości.
Monika Adamczyk-Garbowska znalazła się w ten sposób w awangardzie krajowych badań nad szeroko rozumianą tematyką żydowską. Można by rzec – by odwołać się do tzw. „poetyki zwrotów” – że obejmując spojrzeniem materię zasadniczo nieobecną w rodzimym dyskursie naukowym od czasów powojennych, zdołała wyprzedzić zachodzący w polskiej humanistyce pod koniec lat 90. XX wieku i na początku pierwszej dekady XXI wieku zwrot ku mniejszościom (czy konkretniej: „ku Żydom”). Krajobraz po tym zwrocie scharakteryzowała skądinąd – w artykule sprzed roku – następująco: polska jidyszystyka dorównuje amerykańskiej, a jeśli chodzi o liczbę publikacji i przekładów, [...] przerasta inicjatywy w krajach europejskich czy Izraelu5
Powściągliwa i zdystansowana wobec wszelakich zaszczytów, zdobywczyni tegorocznej Nagrody im. Księdza Stanisława Musiała nie byłaby z pewnością nigdy skłonna przyznać, że diagnoza przez nią postawiona ma w istocie charakter autotematyczny. Sama bowiem ów znakomity naukowy pejzaż od dziesięcioleci współtworzy.
Czyni to zresztą nie tylko na gruncie teoretycznym. Jej staraniem utworzono
wszak na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie Zakład Kultury i Historii Żydów, którym kierowała w latach 2000–2011 i który znalazł się w absolutnej czołówce tego rodzaju jednostek w naszym kraju. Przyczyniła się też wydatnie do powstania Polskiego Towarzystwa Studiów Żydowskich i Polskiego Towarzystwa Studiów Jidyszystycznych. Z mojej perspektywy – jako rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego – szczególnie istotne wydaje się również jej głęboko osobiste oddanie sprawom ufundowanej w 2018 roku Nagrody im. Józefa Gierowskiego i Chonego Szmeruka za najlepszą publikację dotyczącą historii i kultury Żydów w Polsce. Wyróżnienie to, ustanowione – jakżeby inaczej – także dzięki jej zabiegom, uznawane jest dziś powszechnie za jedną z najbardziej prestiżowych takich nagród w naszym kraju. Jest ono przy tym zarazem pomostem między krakowskim a lubelskim środowiskiem badaczy specjalizujących się w zakresie studiów żydowskich i jidyszystycznych.
Monika Adamczyk-Garbowska pozostaje również niezwykle mocno zaangażowana w rozwój dialogu międzyreligijnego, zwłaszcza polsko- i chrześcijańsko-żydowskiego. Odnotować tutaj koniecznie należy, że zasiadając nieprzerwanie od 2006 roku w Komitecie ds. Dialogu z Judaizmem przy Konferencji Episkopatu Polski, ma okazję współpracować z ubiegłorocznym zdobywcą Nagrody im. Księdza Stanisława Musiała – kardynałem Grzegorzem Rysiem.
Intelektualnej biografii Moniki Adamczyk-Garbowskiej nie da się wyczerpująco przedstawić, czy choćby w samym tylko zarysie przybliżyć, w ramach równie zwięzłego i syntetycznego wystąpienia.

Dorobek, który złożył się na życiorys Pani Profesor, tworzy bowiem obecnie kilkaset publikacji naukowych oraz przynajmniej kilkadziesiąt doniosłych projektów badawczych, społecznych i popularyzatorskich, zrealizowanych w minionych dekadach na szczeblu lokalnym, ogólnopolskim i międzynarodowym. Trzeba do tego ponadto dodać imponującą działalność translatorską i redakcyjną, a także ekspercką. Pani Profesor stale przecież tłumaczy, recenzuje, opiniuje i doradza, zasiadając w jednych z najważniejszych polskich, europejskich i amerykańskich gremiów prowadzących studia żydowskie, jak również zajmujących się przeciwdziałaniem antysemityzmowi czy ksenofobii.
Mając to wszystko na uwadze, pragnę złożyć Pani Profesor Monice Adamczyk-Garbowskiej serdeczne gratulacje i wyrazy najwyższej wdzięczności za szlachetny trud, jaki od dekad podejmuje, uprawiając twórczość w duchu dialogu i współpracy chrześcijańsko-żydowskiej i polsko-żydowskiej.
Możliwość policzenia Pani Profesor w znakomity poczet zdobywców Nagrody im. Księdza Stanisława Musiała jest dla mnie – podobnie jak dla członkiń i członków jej kapituły – prawdziwym zaszczytem.
1 M. Adamczyk-Garbowska, Wyrwać z zapomnienia, [w:] Ścieżki pamięci. Żydowskie miasto w Lublinie – losy, miejsca, historia, pod red. J.J. Bojarskiego, Lublin 2001, s. 9.
2 Ibidem
3 M. Szabłowska-Zaremba, Żydzi w Polsce, „Forum Akademickie”, 2007, nr 2, dostępny on-line: https://prenumeruj. forumakademickie.pl/fa/2007/02/zydzi-w-polsce/, dostęp: 1 marca 2026.
4 Ibidem
5 M. Adamczyk-Garbowska, Żydowskie autobiografie w polskich przekładach – kształtowanie kanonu, „Pamiętnik Literacki”, 2025, z. 1, s. 225.

laudacja prezydenta Krakowa Aleksandra miszalskiego dla ojca dr. hab. Pawła mazanki, profesora uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego – wyróżnionego nagrodą
im. Księdza Stanisława musiała 2026
Dzisiejszy świat, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebuje solidarności, zbiorowej empatii i współpracy. Nie da się tego osiągnąć bez – często trudnego i mozolnego – budowania mostów porozumienia, opartego na wzajemnym szacunku, poszukiwaniu prawdy i jej akceptowaniu.
W dzisiejszym świecie wciąż potrzebna jest odwaga, by przełamywać stereotypy, unikać uproszczeń i dawać odpowiedzi na trudne pytania dotyczące tożsamości i świadomości historycznej narodów. I tę odwagę doceniamy i dziś, honorując ojca dr. hab. Pawła Mazankę, profesora Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Nagrodą im. Księdza Stanisława Musiała.
Nieprzypadkowo nagroda ta przyznawana jest w Krakowie – mieście wielowiekowej koegzystencji dwóch narodów: polskiego – chrześcijańskiego, i żydowskiego. Od jej ustanowienia w 2008 roku kapituła konkursowa wyróżnia osoby i podmioty zbiorowe zaangażowane w pracę na rzecz dialogu i współpracy chrześcijańsko-żydowskiej. Do tego grona dołącza dziś ojciec Paweł Mazanka – redemptorysta, filozof, kierownik Katedry Metafizyki Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Urodzony w Staszowie, dzieciństwo spędził w Szydłowie, na Ziemi Kieleckiej, a szkołę średnią ukończył w Tarnowie. Jak podkreślał po latach, tematyka żydowska nigdy nie była poruszana na lekcjach, w czasach seminarium również nie usłyszał żadnego wykładu o wspólnocie żydowskiej w Tuchowie. Ten brak wiedzy był tym bardziej dotkliwy, że dotyczył pokoleń, które przez ponad 600 lat współtworzyły historię miasta. I zniknęły.
Wrażliwość i poczucie sprawiedliwości ojca Pawła Mazanki, wyniesione jeszcze z domu rodzinnego, sprawiły, że jego życiowym imperatywem stało się dążenie do prawdy i ocalanie od zapomnienia. To niezwykłe, że badacz, między innymi, metafizyki klasycznej wersji egzystencjalnej, filozofii Boga i religii, znawca filozofii Kartezjusza, Schopenhauera i Nietzsche-

go, wraca w swoje rodzinne strony, by rozpocząć działania na rzecz przywracania pamięci o żydowskich mieszkańcach Staszowa, Szydłowa i okolic.
Naszym obowiązkiem jest pamiętać – ta idea towarzyszy ojcu Mazance nieustannie. Prowadzi badania archiwalne, dokumentuje losy lokalnej społeczności żydowskiej, angażuje się także w działania edukacyjne i upamiętniające – we współpracy z samorządem, instytucjami, mieszkańcami regionu, a także miejscową młodzieżą. W efekcie tej współpracy powstały publikacje oraz film dokumentalny poświęcony pamięci szydłowskich Żydów.
Działalność ojca Mazanki nie ogranicza się tylko do badań archiwalnych. Począwszy od 2006 roku, nawiązywał kontakty z osobami pochodzenia żydowskiego związanymi z okolicami powiatu staszowskiego. Dzięki niemu udało się zorganizować, między innymi, wizytę 150 uczniów z Izraela w Staszowie, a we wsi Czajków spotkanie z polską rodziną, której przodkowie uratowali w czasie wojny 14-letniego Gawriela Singera.
Inicjatywy ojca Mazanki spotkały się także z zainteresowaniem Ambasady
Izraela w Warszawie, które zaowocowało dwukrotną wizytą zastępcy ambasadora Nadava Eshcara w Staszowie – w 2011 roku oraz w 2012 roku, w związku z obchodami 70. rocznicy zagłady społeczności żydowskiej Staszowa.
Ojciec Mazanka odegrał również ogromną rolę w procesie rewitalizacji cmentarza żydowskiego w Szydłowie – jednego z najstarszych w Polsce, zdewastowanego podczas drugiej wojny światowej. Dzięki jego zaangażowaniu, wsparciu wielu darczyńców i instytucji, w tym samorządu miasta i gminy Szydłów oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, we wrześniu 2024 roku uroczyście odsłonięto pomnik oraz tablice informacyjne z nazwiskami pochowanych tam osób.
Wszystkie te działania nie byłyby możliwe, gdyby nie konsekwencja w działaniu ojca Pawła Mazanki, jego przekonanie o roli wiedzy historycznej i potrzebie spokojnego przekazu.
Wieloletnia praca Ojca na rzecz dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, troska o wspólne dziedzictwo oraz wzajemny szacunek zasługują na najwyższe uznanie.

grudniu 2025 roku, po nawiązaniu kontaktu przez pracownika Oddziału Starych Druków dr. Adama Szczepańca ówczesną właścicielką kolekcji Elżbietą Wiśniewską-Słowik. Sprzedała ona wyselekcjonowaną część księgozbioru swojego wuja, dr. hab. Mariana Radłowskiego. większości druki dotyczące języka serbołużyckiego, Budziszynie, które do tej pory nie były reprezenzbiorach Biblioteki, co czyni ten nabytek niezwykle cennym jej uzupełnieniem. Kluczową część daru stanowią cztery druki kręgiem językiem serbołużyckim, będące świadectwem wpływów luteranizmu na terenie Saksonii. Wśród nich wyróżniają się dwa egzemplarze Biblii: wyBudziszyna – zachowane oryginalnej oprawie ze skóry tłoczonej, opatrzone datą „1797” oraz inicjałami pierwszego właściciela „EFS”, Chociebuża – egzem niekompletny (brak końcowych fragmentów), który ze względu na stan zacho wania został już zabezpieczony bezkwasowym pudle w kiwaniu na konserwację.

ze złoconym superekslibrisem herbowym (prawdopodobnie francuskim), pierwotnie spisana w XII wieku, dotyczy historii Słowian połabskich i polskich, a egzemplarz wyróżnia się bogato sztychowaną kartą tytułową z wizerunkami bóstw słowiańskich; Historia Fryzji (wydanie
Karta tytułowa książki Historia Fryzji (wydanie z 1599–1604) – rzadki druk oprawiony w pergamin w 1606 roku
logii Słowiańskiej UJ, kierownika Studium Praktycznej Nauki Języków Obcych UJ, znanego w kręgach akademickich również z talentu do naśladowania innych osób. Dary w lutym 2026 roku ofiarowało najstarszej polskiej książnicy Towarzystwo Przyjaciół Biblioteki Jagiellońskiej. Zakup cennych dzieł był możliwy dzięki środkom finansowym przekazanym Towarzystwu przez Lidię Procyk i Annę Łysiak. Transakcja została zrealizowana
Zbiór uzupełniają prze języka niemieckie go na serbołużycki, w adaptacja Biblii dokonana przez Johanna Hübnera formie
stu historii biblijnych oraz rozwa żania dewocyjne Johanna Gottloba tłumaczeniu Jurija Wannacka (Budziszyn, 1797).
bołużyckimi do Biblioteki trafiły również inne cenne pozycje europejskie: Kronika Helmolda (wydanie lubeckie z 1659 roku) – dzieło w czerwonej oprawie z koziej skóry (marokin)

Adaptacja Biblii dokonana przez Johanna Hübnera; Budziszyn, 1790

z 1599–1604 – rzadki druk oprawiony w pergamin w 1606 roku, należący niegdyś do Eberharda Tvestrenga, członka władz miejskich Hamburga.
Wśród dzieł ofiarowanych Bibliotece przez Towarzystwo Przyjaciół BJ są również słownik łacińsko-włoski Pietra
Galesina oraz kolekcja dru ków niemieckich z XVII wieku.
Przekazanie tych materia łów miało wymiar symboliczny, odbyło się bowiem pod portre tem Jerzego Samuela Bandt kiego, prekursora badań slawi stycznych na Uniwersytecie. Zarówno Biblioteka, jak i kobierczyni kolekcji wyrazili satysfakcję, że warsztat naukowy dr. hab. Ma riana Radłowskiego po wrócił na Uczelnię, gdzie będzie służył badaniom językoznawczym.
Dyrektor Bibliote ki Jagiellońskiej dr hab. Remigiusz Sapa, profesor UJ, wyraził głęboką wdzięczność To warzystwu Przyjaciół Biblioteki Jagiellońskiej za przekazanie tych wyjątkowych dzieł. Podkreślił też, że od początku istnienia Biblioteki to właśnie dary stanowią fundament jej najcenniejszych zbiorów. Obiekty te trafiają do Biblioteki dzięki indywidualnym relacjom i prywatnym kontaktom, których nie da się zastąpić masowymi poszukiwaniami. Doktor Adam Szczepaniec podkreślił, że przez lata monitorowania aukcji antykwarycznych nie spotkał się z ofertą sprzedaży tego typu

druków serbołużyckich, co potwierdza ich unikatowy charakter.

Należy też zaznaczyć, że obecnie, z powodu wyczerpującej się przestrzeni magazynowej, Biblioteka Jagiellońska zmuszona jest do prowadzenia niezwykle selektywnej polityki akwizycyjnej. Priorytetem nie jest już przejmowanie całych księgozbiorów profesorskich (które często zawierają dublety lub literaturę dostępną w instytutach), lecz pozyskiwanie obiektów unikatowych: rękopisów, korespondencji oraz rzadkich druków, których brak w zasobach BJ.
Rita Pagacz-Moczarska


Wiesław Myśliwski – jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy drugiej połowy XX wieku. Doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dwukrotnie uhonorowany Nagrodą Literacką Nike – za Widnokrąg (1997) i Traktat o łuskaniu fasoli (2007). Autor powieści: Nagi sad, Pałac, Kamień na kamieniu, Ostatnie rozdanie, Ucho igielne, dramatów: Złodziej, Klucznik, Drzewo, Requiem dla gospodyni oraz zbioru W środku jesteśmy baśnią. Mowy i rozmowy. Jego utwory były wystawiane na scenach teatrów, jak również filmowane, a przekłady jego dzieł ukazały się w kilkunastu językach. Odznaczony, między innymi, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, orderem Ecce Homo, złotym medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Zmarł 29 marca.
stycznia 2026, w wieku 89 lat, zmarł prof. Horst Konzen –współzałożyciel Szkoły Prawa Niemieckiego na Wydziale Prawa i Administracji UJ, doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Profesor Konzen, od lat związany naukowo z Uniwersytetem Jana Gutenberga w Moguncji, był wybitnym przedstawicielem niemieckiej nauki prawa pracy, prawa handlowego oraz materialnego i procesowego prawa cywilnego. Był jednym z pomysłodawców i inicjatorów, założonej w 1998 roku, Szkoły Prawa Niemieckiego – pionierskiego programu współpracy WPiA UJ z uniwersytetami w Moguncji i Heidelbergu.
Działająca do dziś według tej samej koncepcji Szkoła Prawa Niemieckiego jest rocznym programem składającym się z cyklu wykładów gościnnych z poszczególnych gałęzi prawa, prowadzonych przez wykładowców z uniwersytetów w Moguncji i Heidelbergu. Wyróżniający się studenci mają możliwość dalszego rozwijania zainteresowania prawem niemieckim przez udział w praktykach zawodowych, cyklicznych seminariach organizowanych przez uczestniczące uniwersytety (do których dołączyła Akademia Kijowsko-Mohylańska), pobyty stypendialne oraz studia doktoranckie na niemieckich uczelniach.
Profesor Konzen, wraz z wąską grupą profesorów, do której należeli również prof. Peter Hommelhoff i prof. Peter-Christian Müller-Graff z Heidelbergu oraz profesorowie Kazimierz Lankosz, Andrzej Zoll i Fryderyk Zoll z UJ, od samego początku był prawdziwym spiritus movens tej dynamicznie rozwijającej się współpracy. W pierwszych latach działalności Szkoły co najmniej raz w roku gościł na Uniwersytecie Jagiellońskim z wykładami z niemieckiego prawa pracy. Zapisał się we wdzięcznej pamięci wielu roczników absolwentów Szkoły nieustannym wsparciem dla ich rozwoju i pomocą na kolejnych etapach ścieżki zawodowej i naukowej.
Był też jednym z inicjatorów utworzonego w 2002 roku Europejskiego Kolegium Doktoranckiego uniwersytetów w Moguncji, Heidelbergu i Krakowie, w ramach którego pełnił też funkcję promotora i recenzenta rozpraw doktorskich. Badania prowadzone w ramach Kolegium odegrały istotną rolę w reformowaniu prawa w pierwszych latach członkostwa Polski w Unii Europejskiej.
W uznaniu zasług dla polsko-niemieckiej współpracy naukowej i edukacyjnej oraz dla Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Horst Konzen został w 2002 roku wyróżniony doktoratem honoris causa UJ.
Z perspektywy ponad ćwierć wieku warto podkreślić, że dzieło zapoczątkowane przez Profesora nie tylko żyje, ale dynamicznie się rozwija, będąc inspiracją dla nowych pomysłów i inicjatyw. Szkoła Prawa Niemieckiego była pierwszym takim programem Wydziału Prawa i Administracji UJ. Obecnie działa, w ramach Ośrodka Koordynacyjnego Szkół Praw Obcych, siedem szkół
www.uni-mainz.de

Prof. Horst Konzen
praw obcych, szkoła prawa polskiego dla studentów uczelni partnerskich w Ukrainie, a także niemieckojęzyczna szkoła prawa polskiego dla uczestników z Niemiec.
Profesor Horst Konzen został pochowany 13 marca 2026 w Wiesbaden.
Cześć Jego pamięci!
Tadeusz Włudyka, Krzysztof Opustil, Marek Porzycki Katedra Publicznego Prawa Gospodarczego i Polityki Gospodarczej WPiA UJ
Tłumacze bywali niewolnikami, ale też mistrzami i nauczycielami królów. Byli najczęściej anonimowi, a ich biografie, z nielicznymi wyjątkami, nie są znane. Obecnie panuje powszechny pogląd, że są niepotrzebni, bo mamy do dyspozycji translatory i sztuczną inteligencję. Czy tak jest rzeczywiście?
W mowie wygłoszonej na Pierwszym Światowym Kongresie Tłumaczy Literatury Polskiej zorganizowanym w Krakowie przez Instytut Książki 12 maja 2005 Ryszard Kapuściński powiedział znamienne słowa, które następnie zawarł w artykule dwukrotnie opublikowanym w 2007 roku (E. Balcerzan, E. Rajewska, Pisarze polscy o sztuce przekładu 1440–2005. Antologia, Poznań 2007, oraz Podróże z Ryszardem Kapuścińskim. Opowieści trzynastu tłumaczy pod red. B. Dudko, Kraków 2007): Jesteśmy w tej chwili, w tej właśnie chwili, świadkami narodzin nowej roli i nowego miejsca tłumaczki i tłumacza w świecie, w kulturze i w literaturze współczesnej. Był to niewątpliwie moment przełomu w rozumieniu tego, czym jest tłumaczenie, na czym polega jego kulturotwórczy wkład w rozwój cywilizacji ludzkiej i jak istotną rolę pełnią w nim tłumacze. Pojmowanie złożonych procesów tłumaczenia i multidyscyplinarność przekładoznawstwa – jako stosunkowo nowej dziedziny wiedzy, zmienia się dynamicznie, jednak jedna kwestia pozostaje constans: tłumaczenie otwiera horyzonty – jest fascynującą podróżą kognitywną i antropologiczną, pozwala wyzwolić się z ograniczeń językowych i zobaczyć różne znaczenia i możliwości rozumienia innych punktów widzenia.
W obecnych dynamicznych czasach przeobrażeń technologiczno-cywilizacyjnych i w epoce automatyzacji dużo uwagi nauczycieli, badaczy i instytucji kształcących zajmują pytania, jak zmiany te

Sala do tłumaczeń ustnych wykorzystywana podczas zajęć prowadzonych przez Katedrę Przekładoznawstwa
wpływają na edukację. Formy kształcenia, programy dydaktyczne, kursy i całe programy studiów ulegają przekształceniom i modyfikacjom na różnych poziomach edukacji, po to aby sprostać wymogom współczesności, poszerzać horyzonty uczących się, ale także aby reagować na potrzeby rynkowe, przygotowując uczących się do późniejszego zatrudnienia i zmieniających się ról zawodowych. Rynek pracy jest niezwykle wymagający, a dostosowywanie edukacji do jego wymo-
gów, na przykład w zakresie stosowania technologii informatycznych, jest trudne, biorąc pod uwagę kompleksowe systemy instytucji edukacyjnych, typu szkoły czy uczelnie.
Kierunki tłumaczeniowe nie są pod względem potencjalnego zatrudniania absolwentów wyjątkiem – wprost przeciwnie: nowoczesne programy dydaktyczne w Europie reagują na procesy aktywowane w branży usług tłumaczeniowych (określanej po angielsku jako LSP – Language Service Provision), a ich twórcy starają się podążać, przynajmniej do pewnego stopnia i z uwzględnieniem kierunku tłumaczenia, pary języków, wykorzystywania AI oraz innych systemów i narzędzi wspomagających tłumaczenie, za bieżącymi trendami w zakresie wykonywania tłumaczeń i innych usług językowych na rynku. Dużo mówi się o profesjach językowych w odniesieniu do rozwoju i doskonalenia umiejętności zawodowych.
Powstawanie nowych kierunków dydaktycznych jest więc procesem naturalnym, jeśli rozważamy cele i efekty kształcenia. Prowadzony od 2019 roku przez Katedrę Przekładoznawstwa na Wydziale Filologicznym UJ magisterski kierunek przekładoznawstwo był aktualizacją wcześniej istniejącego w tej samej jednostce kierunku studia nad przekładem i komunikacją międzykulturową, a roku akademickiego 2026/2027 Katedra rozszerza swoją ofertę edukacyjną, propo nując absolwentom szkół średnich studia pierwszego stopnia na kierunku lingwistyka i technologie językowe, opracowanym we współpracy z branżą językową i technologiczną.
Lingwistyka, opierając się na angielskim rozumieniu tego pojęcia (linguistics), jest pojemna, a niektóre jej obszary wchodzą w domenę językoznawstwa stosowanego. Okre ślenie specjalista w dziedzinie języko znawstwa – lingwista (linguist) oznacza obecnie nie tyle biegłego eksperta – języ koznawcę, a więc eksperta na poziomie metajęzykowym, posiadającego ogólną i specjalistyczną wiedzę językoznawczą, ale raczej osobę znającą języki i umiejącą się nimi posługiwać w dowolnej formie komunikacji. W niektórych kontekstach (na przykład w instytucjach unijnych) zawód tłumacza zostaje zastąpiony przez profesję specjalisty ds. komunikacji międzyjęzykowej i międzykulturowej,

a tłumacz przeobraża się w lingwistę na rynku pracy. Takie potoczne rozumienie, pochodzące z dominującej w obszarze usług językowych angielszczyzny, jest również obecne w nowym programie studiów i nazwie kierunku.
Lingwistyka i technologie językowe to jednak nie tylko języki. Owszem,

studiów są przedmioty tradycyjnie przypisane do językoznawstwa i kontrastywnych gramatyk opisowych kluczowych języków dla tego kierunku: polskiego i angielskiego. W trakcie trzech lat studiów licencjackich wprowadzany jest również drugi język obcy, rozpoczynający się od poziomu B1. Jednak oprócz kształcenia językowego i o języku program zawiera elementy interdyscyplinarne – synergia
studiów językowych i językoznawczych, multimedialnych, tłumaczeniowych i informatologicznych na pewno jest wielkim wyzwaniem, ale również przekonującym metodycznie kompromisem między tym, co jest możliwe do zrealizowania w trybie trzyletnich studiów, a tym, w jakie umiejętności i kompetencje powinien być wyposażony absolwent szeroko pojętych kierunków lingwistycznych. Te nowoczesne studia licencjackie przeznaczone są dla osób, które chcą łączyć naukę języków wiedzą o komunikacji międzykulturowej, profesjonalnie pracować z językiem świecie nowych technologii podczas analizy tekstu, interpretować i tworzyć treści multimedialne oraz przetwarzać informacje w środowisku cyfrowym.
Nowy kierunek nie jest kierunkiem informatycznym, chociaż absolwenci będą sprawnie posługiwali się systemami i narzędziami wykorzystywanymi w komunikacji językowej. Digital literacy, a więc sprawność cyfrowa lingwisty, nie jest obecnie ani wyjątkową, ani rzadką kompetencją osób w branży językowej, ale koniecznym wymogiem, spełnienie którego jest oczekiwane przez pracodawców i wymagane na rynku. Stąd duże znaczenie w programie mają elementy edukacji wprowadzające technologie językowe. Istotna jest także wiedza i kompetencje informatologiczne, które studenci nabywają dzięki przed -
miotom typu warsztat cyfrowy lingwisty. Dlatego „technologie językowe” pojawiają się w nazwie kierunku z dużym uzasadnieniem i są potrzebnym komponentem programu.
Studenci będą pracować z narzędziami, których naprawdę się używa. Nie zastępować nimi myślenie, ale korzystać z nich sensownie i krytycznie, a właśnie ta zdolność krytycznego myślenia, mądrego podejmowania decyzji w procesach komunikacji i świadomego korzystania z AI są realną wartością na rynku pracy. Absolwenci kończą studia ze znajomością języka angielskiego na poziomie C1 i drugiego języka obcego na poziomie B2, mają też w swoim portfolio doświadczenie obowiązkowej praktyki zawodowej w branży usług językowych, która jest często pierwszym realnym kontaktem z zawodem. Studia mają charakter interdyscyplinarny i międzynarodowy –część zajęć prowadzona jest po angielsku, a program uwzględnia realia globalnego rynku pracy. Współpraca z branżą sprawia, że absolwenci są dobrze przygotowani do rozpoczęcia kariery lub kontynuowania nauki na studiach magisterskich. Kierunek otwiera drogę na przekładoznawcze studia magisterskie w międzynarodowej sieci EMT prowadzonej przez Katedrę Przekładoznawstwa, a także studia w obszarze humanistyki cyfrowej, lingwistyki stosowanej czy komunikacji międzykulturowej. Ciekawe perspektywy zawodowe po licencjacie obejmują, między innymi, lokalizację gier i aplikacji, tworzenie treści multimedialnych i marketingowych, zapewnianie dostępności treści (na przykład przy napisach lub audiodeskrypcji), trenowanie i ocenę systemów tłumaczeń automatycznych (AI, NMT), realizację projektów międzynarodowych.
aspektowe, interdyscyplinarne studia nad tłumaczeniem wzbogacają humanistykę, rozwijając się w ogromnym tempie, tak więc wydaje się słusznym przypuszczać, że studia nad przekładem – jakkolwiek określane: z perspektywy kulturowo-literackiej, historycznej, technologiczno-biznesowej, kognitywnej, socjologiczno-an-

Dziedziniec Collegium Paderevianum UJ, gdzie swoją siedzibę ma Wydział Filologiczny UJ
Katarzyna Liber-Kwiecińska
Na pytanie o to, czy zawód tłumacza ma rację bytu i czy programy przekładoznawcze – przecież tworzone od niedawna1, są potrzebne w ofercie edukacyjnej, nie można odpowiedzieć jednoznacznie. Zawód tłumacza się przekształca – stąd lingwista, a wiedza o przekładzie i wielo-
tropologicznej czy innej, mają rację bytu na nowoczesnym uniwersytecie. Trzeba kształcić ekspertów umiejących krytycznie oceniać potencjał sztucznej inteligencji w celach komunikacyjnych, a przede wszystkim w ogóle umiejących krytycznie myśleć i rozumiejących, na czym polega sens i cel posługiwania się dostępnymi narzędziami współczesnych technologii. Ich bezkrytyczne wykorzystanie prowadzi wyłącznie do algorytmizowania rzeczywistości, w której funkcjonujemy,
i oduczania nas radzenia sobie z problemami, proaktywnością i tego wszystkiego, na co nasza – ludzka inteligencja nam pozwala. Automatyczny translator – w chwili obecnej – radzi sobie, niekiedy zupełnie sprawnie, z przekazaniem komunikatu w sposób bezpośredni, a więc dosłowne znaczenia będą przekazywane na poziomie denotacyjnym, szczególnie jeśli dana para językowa jest korzystnie zestawiona pod względem transferu. Natomiast wiele niuansów znaczeniowych, dwuznaczności, aluzji i treści kulturowych oraz wiele innych aspektów języka w tłumaczeniach nieludzkich jest gubionych. Tłumacz/lingwista powinien być właśnie taką osobą, która potrafi te straty dostrzec w postedycji i je skorygować. Nadal więc jest potrzebny. Skala i charakter zmian cywilizacyjnych w dobie AI wywołują lawinę konsekwencji w wielu aspektach życia ludzkiego. Dotyczą one również kształcenia uniwersyteckiego, które ze względu na swoją specyfikę nie może natychmiastowo na nie reagować, jednak podjęcie wysiłku opracowania innowacyjnego programu, który byłby odpowiednio elastyczny i atrakcyjny, jako nowy kierunek studiów w XXI wieku, a równocześnie dawał solidne podstawy wiedzy, kompetencji i umiejętności zaprojektowanych cztery lata wcześniej dla absolwenta w 2029 roku, jest niewątpliwie ciekawym wyzwaniem pedagogicznym. Ocena realizacji takiego projektu edukacyjnego będzie należała do przyszłych studentów i absolwentów nowego kierunku, który uczy odróżniać tłumaczy od translatorów, tłumaczenie ludzkie wspomagane maszynowo od tłumaczenia maszynowego ze wspomaganiem człowieka, pozwala zrozumieć, że AI potrzebuje człowieka – nadal! – i że język jest właściwym narzędziem pracy w nowoczesnym świecie.
Maria Piotrowska
Katedra Przekładoznawstwa, IJPH, Wydział Filologiczny UJ
1 Na przykład nowy kierunek o nazwie przekładoznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim powstał zaledwie w 2019 roku.
Od roku akademickiego 2026/2027 oferta dydaktyczna Uniwersytetu Jagiellońskiego powiększy się o innowacyjny kierunek studiów odpowiadający potrzebom współczesnego społeczeństwa informacyjnego oraz integracji nauk humanistycznych z technologiami cyfrowymi.
Humanistyka cyfrowa, studia drugiego stopnia, to interdyscyplinarny program kształcenia łączący wiedzę i metody tradycyjnych nauk humanistycznych (językoznawstwa, literaturoznawstwa) z kompetencjami z zakresu technologii cyfrowych, przetwarzania danych, analizy tekstu oraz projektowania i implementacji narzędzi cyfrowych do badań humanistycznych. Program ma na celu przygotowanie absolwentów do pracy w środowisku akademickim, instytucjach kultury, mediach, organizacjach pozarządowych oraz sektorze IT i przemysłach kreatywnych. Koncepcja kształcenia na nowym kierunku odpowiada na wyzwania współczesności: cyfryzację kultury, zmianę modeli komunikacji, transformację rynku pracy i rozwój sztucznej inteligencji. Podczas kształcenia absolwent pozna zarówno zaawansowane narzędzia cyfrowe wykorzystywane w badaniach humanistycznych, które pozwolą mu na prowadzenie badań interdyscyplinarnych z zastosowaniem
technologii informacyjno-komunikacyjnych, jak i kontekst społeczny, etyczny i kulturowy cyfrowej transformacji humanistyki.
Przyszły humanista cyfrowy zdobędzie pogłębioną wiedzę z zakresu teorii i metodologii badań humanistycznych oraz praktyczne umiejętności wykorzystania zaawansowanych narzędzi cyfrowych w analizie tekstu, edycjach cyfrowych, digitalizacji oraz zarządzaniu informacją. Zrozumie mechanizmy cyfrowej transformacji i nauczy się krytycznie analizować jej społeczne, kulturowe i etyczne konsekwencje. Pozna podstawy prawa autorskiego i ochrony własności intelektualnej, będzie umiał łączyć odpowiedzialność badawczą z innowacyjnością technologiczną. Absolwent humanistyki cyfrowej będzie przygotowany do pracy, między innymi, jako analityk treści i danych tekstowych, koordynator projektów cyfrowych w instytucjach kultury i edukacji, specjalista ds. otwartego dostępu i digitalizacji, specjalista ds. transformacji cyfrowej i zarządzania wiedzą, projektant treści i rozwiązań cyfrowych (UX Researcher / UX Designer, Content Strategist / Digital Content Manager, Digital Project Manager), a także członek interdyscyplinarnych zespołów badawczych i projektowych łączących humanistykę z technologią, me-


diami oraz sektorem kreatywnym. Dzięki rozwiniętym kompetencjom projektowym, komunikacyjnym i technologicznym nie tylko odnajdzie się na dynamicznie zmieniającym się rynku pracy, ale będzie aktywnie współtworzył cyfrową przyszłość kultury, edukacji i społeczeństwa.
Kształcenie na nowym kierunku studiów ma charakter projektowy, zorientowany na praktyczne zastosowania i współpracę międzysektorową (nauka–kultura–technologia–społeczeństwo). Koncepcja kierunku jako innowacyjnego programu proponującego nowy model kształcenia humanistyczno-informatycznego pozostaje zgodna z celami wyznaczonymi w strategii rozwoju Uniwersytetu Jagiellońskiego do 2030 roku, wpisując się w plany tworzenia programów kształcenia i nowych modeli dydaktycznych zorientowanych na interdyscyplinarność i integrację z prowadzeniem badań z wykorzystaniem najlepszych praktyk, innowacji dydaktycznych i wyników badań naukowych. Realizacja programu studiów zapewniana jest dzięki międzywydziałowej i uniwersyteckiej współpracy jednostek zaangażowanych w prowadzenie kierunku: Wydziału Filologicznego, Wydziału Polonistyki, Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej oraz Biblioteki Jagiellońskiej.
Potencjał merytoryczny nowej oferty dydaktycznej zapewniają Jagiellońskie Centrum Humanistyki Cyfrowej oraz projekty flagowe: PF DHLab oraz PF DiHeLib, realizowane w ramach programu strategicznego Inicjatywa Doskonałości Uczelnia Badawcza na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Zapraszamy do rekrutacji!
Agata Kwaśnicka-Janowicz
Jagiellońskie Centrum Humanistyki Cyfrowej, PF DHLab
Nowa czytelnia Wydziału Polonistyki
UJ zachwyca, wywołując wręcz niedowierzanie u każdego, kto pamięta jej poprzedni wygląd, który niewiele zmieniał się przez ostatnie półwiecze. Gdy jesiennym, ciemnym wieczorem otworzycie jej (czytelni) drzwi i zobaczycie duszne pomieszczenie, wypełnione szczelnie studentami i ogrzane świecącymi się lampkami, prawdopodobnie odechce się wam czytania1 – przestrzegano studentów w 1993 roku w Kompendium wiedzy niezbędnej... Chętnych jednak nie zabrakło, bo w latach 90. XX wieku odnotowano rekordową frekwencję: 200, 220, 250 osób dziennie! Kto z polonistów nie siedział w czytelni nad „beenkami”, na twardych, niezniszczalnych krzesłach z Sędziszowa i przy małych stolikach z Kalwarii ustawionych w sześciu wąskich rzędach? A dokoła przyścienne regały wysokie pod sam sufit i te nieco niższe, tworzące labirynty wokół katedry dyżurującego niezłomnie pana Adasia. To postać kultowa – dono-
siło „Echo Akademickie”. Warto było zabiegać o względy pana Adama, bo tym, których lubi, może dać miejsce przy oknie, pozwolić wynieść książkę do pobliskiej kafejki, a w sytuacji tragicznej – jutro mam egzamin! – nawet do domu na noc2. Trudno zgadnąć, czy przypadek to sprawił, czy nastał symboliczny koniec pewnej epoki, gdy wraz z przejściem na emeryturę Adama Patoczki (zawsze życzliwie nastawionego do zmian) w roku 2024 pojawiły się na horyzoncie realne szanse na realizację marzeń o modernizacji czytelni. Ministerialny program strategiczny Inicjatywa Doskonałości na Uniwersytecie Jagiellońskim umożliwił pozyskanie środków na generalny remont tego pomieszczenia. Należało jednak odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie, jakiej czytelni potrzebujemy w dobie rozwijających się nowych technologii cyfrowych? Jak zagospodarować 100 metrów kwadratowych powierzchni, by nie ograniczyć się jedynie do powielenia wersji dotychczasowej?
Czytelnia Wydziału Polonistyki UJ
po modernizacji – naturalna kolorystyka i panele LED wzorowane na świetliku sufitowym tworzą jasną, przyjazną przestrzeń wspólną
I czy warto inwestować niemałe pieniądze w czytelnię? Twierdząca odpowiedź na ostatnie pytanie była oczywista, bo nauka to nie koszt – to inwestycja3, także w infrastrukturę. Kwestią do dyskusji pozostawała natomiast celowość i funkcjonalność proponowanych rozwiązań. Bezdyskusyjnym priorytetem stała się poprawa dostępności czytelni dla studentów i pracowników naukowych oraz osób z niepełnosprawnościami. Dzięki postulatom środowiska naukowego proces modernizacji czytelni objął również rozbudowę niezbędnego zaplecza do pracy w Sekcji Informacji Naukowej i Bibliometrycznej, z której korzystają obecnie przedstawiciele czterech dyscyplin, zatrudnieni na Wydziale Polonistyki oraz na innych wydziałach naszej Uczelni (literaturoznawstwo, językoznawstwo, nauki o kulturze i religii, nauki o sztuce).
Tym sposobem inwestycja o strategicznym znaczeniu dla rozwoju infrastruktury badawczej i dydaktycznej Wydziału,

w tym także niezbędna dla procesu parametryzacji, gromadzenia i przetwarzania danych, powstawała w wyniku licznych konsultacji ze środowiskiem naukowym i studenckim. Zwieńczeniem tych ostatnich była debata Nasza biblioteka przyszłości, zorganizowana na Wydziale Polonistyki 16 marca 2023 w ramach Tygodnia Jakości Kształcenia. Zmiany w funkcjonowaniu bibliotek spowodowane pandemią oraz technologicznym zwrotem w stronę humanistyki cyfrowej skłoniły jej uczestników do postawienia na nowo pytania o rolę biblioteki jako „miejsca trzeciego” w życiu społeczności akademickiej. Niewątpliwie w tworzeniu „przyjaznych przestrzeni wspólnych”, jak trafnie nazwano to w strategii rozwoju UJ, czytelnie mogą odegrać kluczową rolę, zwłaszcza na wydziałach humanistycznych.
Ostateczny projekt remontu i modernizacji czytelni wraz z zapleczem utworzonej w 2022 roku Sekcji Informacji Naukowej i Bibliometrycznej doprowadził do utworzenia nowoczesnej przestrzeni.
Wnętrze sPrzyjające Pracy i WsPółPracy tWórczej
Rozkład miejsc w czytelni zmienił się całkowicie. Zamiast rzędów ławek ustawionych niczym w szkolnej klasie pojawiły się dwa moduły biurek typu bench do pracy zespołowej, wyposażonych dodatkowo w możliwość indywidualnej regulacji wysokości blatu zależnie od potrzeb czytelników. Do pracy indywidualnej przeznaczono natomiast cztery moduły biurek „z przegrodą”, których oryginalny kształt nawiązuje do zabytkowego charakteru miejsca. Wbudowane w przegrodę matowe szkło zostało podzielone szprosami, tworząc efekt małych okienek kwaterowych, a motyw ten odpowiada wcześniejszym rozwiązaniom, zastosowanym w 2013 roku podczas remontu wypożyczalni na parterze biblioteki. Przy oknach zaś znalazły się biurka z szufladami i mosiężnymi lampkami, których zielony „klosz biblioteczny” dodaje wnętrzu elegancji. Może z tego względu miejsca te nazwano już „vipowskimi”, mimo że są dostępne dla wszystkich, choć istnieje możliwość ich rezerwacji, zwłaszcza dla profesorów przebywających na wydziale gościnnie (visiting professors). Na uwagę zasługuje również pełna swoboda w dostępie do regałów z książkami ułożonymi

po całym obwodzie czytelni, do wyższych półek można bezpiecznie sięgnąć dzięki profesjonalnej drabinie bibliotecznej. Doskonała współpraca z Centrum Dostępności UJ zaowocowała wieloma rozwiązaniami dla osób z niepełnosprawnościami: dostosowano próg wejściowy do budynku, wykonano podjazdy dla osób poruszających się na wózkach oraz wstawiono automatycznie otwierane drzwi do czytelni czy elektrycznie regulowane biurka.
Przestrzeń sPotkań Po godzinach Pracy
Charakterystycznym elementem wyposażenia czytelni jest czterometrowa multimedialna lada, która pełni rolę punktu informacyjno-naukowego i gwarantuje dostęp do stacjonarnych komputerów
z bazami danych objętymi licencjami, a także do skanerów czy urządzeń ułatwiających lekturę osobom ze szczególnymi potrzebami. Jednak nie jest to jedyna funkcja tego miejsca, gdyż po godzinach pracy punkt informacyjny może pełnić rolę panelu konferencyjnego, przy którym zasiądą prelegenci. Czytelnia została bowiem wyposażona w wysokiej jakości projektor wideo, wysuwany ekran, a w zabytkowych okiennicach zamontowano system automatyki roletowej. Dzięki tym rozwiązaniom, po godzinach doskonale sprawdzi się jako przestrzeń do organizacji wydarzeń o charakterze naukowo-kulturalnym, zwłaszcza że układ miejsc został zaprojektowany tak, że wystarczy jeden ruch krzesła, by z czytelnika stać się widzem/ uczestnikiem spotkania prowadzonego przy panelu multimedialnym.


Przy oknach umieszczono biurka z szufladami i mosiężnymi lampkami – miejsca te można rezerwować

Ważnym elementem projektu jest zintegrowany system sterowania oświetleniem sufitowym i indywidualnym, który ma wspierać rytm dobowy
„miejsce trzecie”
Koncepcja biblioteki jako „miejsca trzeciego” wydaje się intuicyjnie zrozumiała. Najogólniej rzecz ujmując, jest to przyjazna, neutralna, inkluzywna przestrzeń wspólna gdzieś między domem a pracą. Na gruncie
europejskim jako najbardziej inspirujące postrzegane są chyba rozwiązania skandynawskie. Światło, kolor i zapach potrafią najmocniej oddziaływać na zmysły i sprawić, że w danym miejscu chce się być i do niego wracać. Taką moc mają kolory inspirowane naturą, nie przypadkiem więc w czytelni
Magdalena Sokołowska
króluje naturalny dąb i odcienie zieleni: siedziska krzeseł w kolorze szałwiowym oraz oliwkowe maskownice rolet i belki stropu kasetonowego. W każdym z tych dwunastu oliwkowych kasetonów znajduje się panel ledowy, którego powierzchnia świetlna równomiernie rozprasza światło po całej czytelni – niczym świetlik dachowy, a zintegrowany system sterowania oświetleniem sufitowym

Regały okalające salę, wyposażone w profesjonalne drabinki biblioteczne, są w pełni dostępne dla czytelników
(lub indywidualny przy każdym z biurek) pozwala biodynamicznie wspierać nasz rytm dobowy. O komfort termiczny czytelników dba natomiast klimatyzacja doprowadzona do wyremontowanych pomieszczeń. Można więc tu także znaleźć trochę ochłody w czasie gorącego lata, a w jesienne i zimowe wieczory, gdy dokoła szaro, buro i ponuro – przyjść, ogrzać się i poczuć jak u siebie.
Daniel Skwirut Biblioteka Wydziału Polonistyki UJ
1 A. Franaszek, Biblioteki, [w:] Sowizdrzał, czyli kompendium wiedzy niezbędnej dla studentów I roku IFP UJ, Kraków 1993, s. 3.
2 MP (Marta Bosak), Postać kultowa, „Echo Akademickie” [dodatek do „Gazety Krakowskiej”], 5 listopada 1998, s. 4.
3 Zob. wywiad z prorektorem ds. nauki prof. Wojciechem Macykiem, https://www.uj.edu.pl/wiadomosci/-/journal_ content/56_INSTANCE_d82lKZvhit4m/10172/160345607
Oficjalne otwarcie czytelni Wydziału Polonistyki po trwającym pół roku generalnym remoncie odbyło się 10 marca 2026 w obecności rektora UJ prof. Piotra Jedynaka. W wydarzeniu wzięli udział także prorektorzy UJ: prof. Jarosław Górniak, prof. Wojciech Macyk oraz prof. Joanna Zalewska-Gałosz, a także kanclerz UJ Monika Harpula i kwestor UJ Teresa Kapcia. Wśród gości nie zabrakło rektora poprzedniej kadencji prof. Jacka Popiela, dyrektora Biblioteki Jagiellońskiej prof. Remigiusza Sapy, zastępczyni dyrektora Centrum Dostępności UJ Katarzyny Duraj-Per i zaprzyjaźnionych dziekanów z Wydziału Filologicznego, Historycznego oraz Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej. Licznie zgromadzonych gości przywitał dziekan Wydziału Polonistyki prof. Jarosław Fazan, dziękując władzom Uczelni za życzliwe wsparcie tej inicjatywy oraz osobom szczególnie zaangażowanym w realizację tego projektu: prodziekanowi ds. nauki dr. hab. Tomaszowi Bilczewskiemu, profesorowi UJ, kierownikowi biblioteki dr. Danielowi Skwirutowi oraz Katarzynie Kędrze koordynującej prace remontowe z ramienia Działu Remontów UJ. Całość inwestycji sfinansowano ze środków pozyskanych w ramach programu Inicjatywa Doskonałości – Uniwersytet Jagielloński (700 tysięcy złotych) oraz z centralnego budżetu remontowego UJ (500 tysięcy złotych).
W30., jubileuszowej, edycji Konkursu
Wiedzy o Uniwersytecie Jagiellońskim pierwsze miejsce zdobyła Maja Kocela z I Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie. W październiku rozpocznie studia na Wydziale Prawa i Administracji UJ. Dyplom potwierdzający wybór kierunku wręczył jej 21 kwietnia 2026, podczas uroczystej gali w auli Collegium Novum rektor UJ prof. Piotr Jedynak.
Celem organizowanego od 1996 roku Konkurs Wiedzy o UJ jest popularyzacja historii najstarszej polskiej uczelni oraz historii oświaty polskiej i europejskiej, a także wyrównanie szans dostania się na studia niezależnie od miejsca zamieszkania. Przedsięwzięcie ma również charakter promocyjny – uczniowie szkół średnich poznają ofertę dydaktyczną Uniwersytetu. Najlepsi wygrywają indeks na wybrany przez siebie kierunek studiów.
Do tegorocznej edycji zgłosiło się aż 923 maturzystów. W eliminacjach okręgowych udział wzięło 627 uczestników, spośród których 133 wywalczyło awans do finału. Ostatecznie do decydującego starcia przystąpiło 91 osób. Tylko 26 uczestników zdołało przekroczyć wymagający próg 40

procent poprawnych odpowiedzi i uzyskać tytuł laureata.
Drugie miejsce ex aequo zajęli Amelia Siwosławska z IX Liceum Ogólnokształcącego im. Zygmunta Wróblewskiego w Krakowie i Filip Adamczyk z Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących „Meritum” im. Piotra Kołodzieja w Siemianowicach Śląskich. Kolejny był Hubert Przybylski z I Liceum im. Jędrzeja Śniadeckiego w Pabianicach.
Uroczystość była również okazją do wręczenia podziękowań członkom Rady Naukowej Konkursu Wiedzy o Uniwersytecie Jagiellońskim. W skład tego gremium wchodzą: prof. Krzysztof Stopka (przewodniczący), prof. Tomasz Pudłocki, dr hab. Maria Stinia, profesor UJ, dr Krystyna Samsonowska oraz dr hab. Wiktor Szymborski, profesor UJ.
Red.

Wykłady otwarte, prezentacje, warsztaty, wydarzenia wydziałowe oraz spotkania informacyjne, a także kilkadziesiąt świetnie przygotowanych stoisk, pogłębione rozmowy i energia młodości. Tak w telegraficznym skrócie wyglądał Dzień Otwarty Uniwersytetu Jagiellońskiego, zorganizowany 20 marca 2026 w Auditorium Maximum oraz na pięciu wydziałach najstarszej polskiej uczelni. Licznie zgromadzeni kandydaci na studia zostali powitani przez rektora UJ prof. Piotra Jedynaka oraz przewodniczącego Samorządu Studentów UJ Michała Oronowicza. – Studiowanie na Uniwersytecie Jagiellońskim to, z jednej strony, wysoka jakość kształcenia z najlepszymi naukowcami z Polski i zagranicy, a z drugiej – możliwość realizacji własnych pasji. Nie przesadzę, jeśli powiem, że na naszej

Otwarty Uniwersytetu Jagiellońskiego, zorganizowany 20 marca 2026, przyciągnął tłumy młodych ludzi

Uczniów liceów i techników w Auditorium Maximum powitał rektor UJ prof. Piotr Jedynak
Fot. Kamil Sikora
Uczelni każdy znajdzie coś dla siebie: od nauk humanistycznych, przez nauki społeczne, ścisłe i przyrodnicze, medyczne i okołomedyczne, aż po dyscypliny w naukach technicznych – mówił rektor. Wspomniał również o pionierskim, interdyscyplinarnym kierunku Una Europa Joint Bachelor in Sustainability (BASUS) umożliwiającym studiowanie na kilku europejskich uczelniach badawczych. Michał Oronowicz zachęcał natomiast do zapoznania się z ofertą kół naukowych, a także organizacji studenckich działających na UJ, podkreślając, że studia to nie tylko przyswajanie wiedzy.
Uczniowie liceów i techników mieli okazję poczuć się jak studenci dzięki trzem otwartym wykładom: dr Witold Zawadzki z Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ przybliżył zagadnienie fizyki w Gwiezdnych wojnach, mgr Joanna
Uniwersytet Jagielloński przygotował na rok akademicki 2026/2027 bogatą ofertę, obejmującą ponad 270 kierunków studiów, w tym kilkanaście programów w języku angielskim, a także 12 nowych kierunków: chemia sądowa (Wydział Chemii), filologia ukraińska z drugim językiem obcym (Wydział Filologiczny), humanistyka cyfrowa (Wydział Filologiczny), krytyka współczesna (Wydział Polonistyki), lingwistyka i technologie językowe (Wydział Filologiczny), Mathematics and Computer Science Advanced Track (Wydział Matematyki i Informatyki), Media Studies i komunikowanie multimodalne (Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej), Responsible Entrepreneurship and Management (Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej), studia azjatyckie, studia strategiczne: Azja i Afryka (Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych), studia wschodnie (Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych) i środkowoeuropejskie studia rumunistyczne (Wydział Filologiczny).
Nachman z Wydziału Filologicznego UJ opowiedziała o komunikacji międzykulturowej bez mitów, a dr hab. Marcin Marcinko z Wydziału Prawa i Administracji UJ wygłosił prelekcję „Czy wojna nigdy się nie zmienia?”. Ewolucja konfliktów zbrojnych w erze sztucznej inteligencji z perspektywy prawa międzynarodowego Na przybyłych do Auditorium Maximum uczniów oraz ich opiekunów czekały także: punkt informacyjno-rekrutacyjny, w którym przedstawiciele Działu Rekrutacji na Studia odpowiadali na wszystkie pytania, stoiska 16 wydziałów oraz stoiska organizacji studenckich i innych jednostek UJ. Organizatorem Dnia Otwartego na UJ było Centrum Promocji i Współpracy UJ, a współorganizatorem Samorząd Studentów UJ.


Przedstawiciele dziesięciu najwyżej sklasyfikowanych liceów ogólnokształcących oraz dziesięciu najlepszych techników z Małopolski, wyróżnionych w Rankingu Liceów i Techników „Perspektywy” 2026, odebrali nagrody 20 marca 2026 podczas uroczystości w auli Collegium Novum UJ.
Zestawienie od 28 lat cieszy się dużym prestiżem, wiarygodnością i zaufaniem uczniów oraz rodziców. Na czele kapituły rankingu stoi rektor UJ prof. Piotr Jedynak, który podkreślał, że jest to klasyfikacja obiektywna i pozbawiona uznaniowości. – W przypadku liceów posługuje się twardymi danymi dotyczącymi wyników maturalnych na poziomie podstawowym i rozszerzonym, a także skali sukcesów w olimpiadach. W przypadku techników dochodzą do tego jeszcze wyniki egzaminów zawodowych. O ile kryteria te nie


Druga lokata wśród liceów przypadła I LO im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie

Drugie miejsce wśród techników zajęło Technikum nr 7 w Zespole Szkół Elektryczno-Mechanicznych im. gen. Józefa Kustronia w Nowym Sączu

Na miano najlepszego technikum w Małopolsce zasłużyło Technikum Łączności nr 14 im. Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku w Krakowie

W auli Collegium Novum UJ zebrali się najlepsi uczniowie z wyróżnionych szkół wraz z opiekunami
budzą żadnych wątpliwości, to już ich proporcje, które przyjmujemy jako łączny rezultat rankingu, na pewno mogą być przedmiotem dyskusji. Z jednej strony są kryteria aspiracyjne, takie jak sukcesy w olimpiadach i wyniki matur na poziomie rozszerzonym, z drugiej jest zaś kryterium „rzetelnościowe”, jakim są wyniki matur na poziomie podstawowym. Musimy wspólnie odpowiedzieć sobie na pytanie, co w XXI wieku jest kluczowe –zauważył.
Wyróżnione licea
1. V LO im. Augusta Witkowskiego w Krakowie
2. I LO im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie
3. (ex aequo) VII Prywatne LO im. Mikołaja Reja w Krakowie
3. (ex aequo) II LO im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie
5. VIII LO im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie
6. (ex aequo) VI LO im. Adama Mickiewicza w Krakowie
6. (ex aequo) VIII Prywatne Akademickie LO w Krakowie
8. Społeczne LO „SPLOT” z Oddziałami Dwujęzycznymi w Nowym Sączu
9. VII LO im. Zofii Nałkowskiej w Krakowie
10. (ex aequo) Akademickie LO z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Króla Bolesława Chrobrego w Nowym Sączu
10. (ex aequo) III LO im. Adama Mickiewicza w Tarnowie
Nagrodzone technika
Dyrektorom, nauczycielom oraz uczniom najlepszych szkół wręczono pamiątkowe dyplomy, a galę uświetnił występ Chóru Akademickiego UJ Camerata Jagellonica
Red.
1. Technikum Łączności nr 14 im. Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku w Krakowie
2. Technikum nr 7 im. gen. Józefa Kustronia w Nowym Sączu
3. Technikum Chemiczne i Ochrony Środowiska nr 3 w Krakowie
4. Technikum Informatyczne im. ks. prof. Józefa Tischnera w Rabce-Zdroju
5. Technikum Energetyczno-Elektroniczne nr 9 im. Tadeusza Kościuszki w Krakowie
6. (ex aequo) Niepubliczne Technikum w Andrychowie ZDZ w Katowicach
6. (ex aequo) Technikum Elektryczno-Elektroniczne nr 7 w ZSE nr 1 im. Powstańców Śląskich w Krakowie
8. (ex aequo) Technikum nr 2 (ZSE) w Nowym Targu
8. (ex aequo) Technikum im. Bohaterów Westerplatte (ZSTiB) w Brzesku
10. (ex aequo) Technikum Przemysłu Mody w ZS nr 3 im. Bolesława Barbackiego w Nowym Sączu
10. (ex aequo) Technikum Ekonomiczno-Hotelarskie nr 4 im. Mikołaja Kopernika w ZSE nr 1 w Krakowie
10. (ex aequo) Technikum nr 3 im. Władysława Grabskiego w ZSE w Nowym Sączu
Czyinternacjonalizacja procesu dydaktycznego idzie w parze z jego jakością? Oba te cele spotykają się w strategii rozwoju naszej Uczelni do 2030 roku, a także są ujęte wśród kryteriów oceny programowej Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Jednak pytanie o ich wzajemny związek nie jest tylko pytaniem o to, jak umiędzynarodowienie wpływa na jakość kształcenia. Aby móc się sensownie umiędzynarodawiać, trzeba już zapewniać kształcenie dobrej jakości. Ta zależność jest dwustronna – zauważył prorektor ds. dydaktyki prof. Paweł Laidler, otwierając Tydzień Jakości Kształcenia (TJK) na Uniwersytecie Jagiellońskim. O wielu wymiarach tej obustronnej zależności społeczność akademicka UJ dyskutowała podczas 13. edycji TJK, zorganizowanej w dniach 16–20 marca 2026. Tym razem pod hasłem Otwarci na jakość. Umiędzynarodowienie kształcenia akademickiego w praktyce
Tydzień Jakości Kształcenia jest przedsięwzięciem odbywającym się regularnie od 2012 roku. To czas wymiany doświadczeń, idei i dzielenia się dobrymi praktykami w zakresie doskonalenia procesu dydaktycznego. TJK ma bogaty program pełen różnorodnych przedsięwzięć: praktycznych warsztatów, prezentacji i szkoleń, eksperckich wykładów i debat oraz inspirujących spotkań. Są one skierowane do studentów, doktorantów, uczestników studiów podyplomowych, absolwentów UJ, nauczycieli akademickich i pracowników niebędących nauczycielami, a przygotowują i prowadzą je osoby pracujące (zarówno badawczo i dydaktycznie, jak i administracyjnie) oraz kształcące się na UJ wraz z gronem zaproszonych gości z otoczenia społeczno-gospodarczego Uczelni.
Na program TJK 2026 złożyło się w tym roku ponad 80 wydarzeń w formacie stacjonarnym, zdalnym lub hybrydowym. Łączna liczba ich uczestników to około 1300 osób. W ich współorganizację zaan-
Agnieszka Kowalska

Debata rektorska: Jakość kształcenia – globalne wyzwania, lokalne rozwiązania. Rozwój umiędzynarodowienia studiów w polskich realiach; 16 marca 2026
gażowało się niemal 220 osób z kilkudziesięciu jednostek UJ.
Przewodnia tematyka tegorocznej edycji znalazła rozwinięcie już w dniu inauguracji TJK. Rozpoczęła go międzyuczelniana debata rektorska Jakość kształcenia – globalne wyzwania, lokalne rozwiązania. Rozwój umiędzynarodowienia studiów w polskich realiach, którą moderował prorektor ds. współpracy międzynarodowej Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Jarosław Górniak. Właśnie do specyfiki polskich realiów w kontekście geopolitycznym i społeczno-gospodarczym odnosiła się zdecydowana większość wypowiedzi władz kilku wiodących ośrodków akademickich w Polsce. – Nasz kraj wciąż bywa dla studentów zagranicznych tylko „portem przesiadkowym”, który absolwenci opuszczają bezpo-
średnio po uzyskaniu dyplomu. Kluczowym wyzwaniem dla całego systemu szkolnictwa wyższego w Polsce powinno być wobec tego zatrzymanie talentów i stworzenie dla nich atrakcyjnego ekosystemu po studiach – dowodziła prorektor ds. współpracy międzynarodowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi prof. Lucyna Woźniak. Postulat ten wiąże się zresztą z problematyką, której poświęcony był Tydzień Jakości Kształcenia w ubiegłym roku – czyli realną współpracą uczelni z otoczeniem społeczno-gospodarczym. Wątek ten podjął, między innymi, prof. Grzegorz Mazurek, który przewidywał, że Polska jeszcze przez długi czas nie będzie krajem docelowym dla najlepszych talentów na świecie, bo perspektywy ich dalszego rozwoju zawodowego nie są porównywalne z krajami zachodnimi. Rektor
Debata studencko-doktorancka: Drogi do dyplomu – drogi po dyplomie. Umiędzynarodowienie kształcenia wobec doświadczeń, potrzeb i perspektyw osób kształcących się na UJ; rozmawiają: Michał Oronowicz, Jakub Sekuła, Olga Kozioł, Adam Pardyl, Kaja Bator, moderator: ogólnopolski rzecznik praw studenta Mateusz Kopaczyński


Akademii Leona Koźmińskiego wzywał do realizmu, unikania niepotrzebnej centralizacji działań na szczeblu ogólnopolskim i podkreślał znaczenie autonomii uczelni publicznych i niepublicznych w kształtowaniu własnych strategii współpracy międzynarodowej.
Jednakże ekonomiczne uwarunkowania internacjonalizacji wiążą się także z innym potencjalnym ryzykiem dla konkurencyjności oferty programowej polskich uczelni w porównaniu z ośrodkami zagranicznymi. – Nie jesteśmy w stanie umiędzynarodowić na wysokim poziomie wszystkich uczelni – mówiła prorektor ds. kontaktów międzynarodowych Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu dr hab. Magdalena Barwiołek, profesor UMK. – Podzielenie pieniędzy równo dla wszystkich donikąd nas nie doprowadzi. Ale nie może też być tak, że umiędzynarodowienie stanie się dobrem elitarnym – dodała.
Skalę wyzwań, które stawia przed polskimi uczelniami internacjonalizacja, trafnie podsumowuje diagnoza prorektora ds. współpracy międzynarodowej i krajowej Uniwersytetu Śląskiego prof. Tomasza Pietrzykowskiego: Myślę, że punkt zwrotny następuje wtedy, gdy przechodzimy od prostego liczenia wyjazdów do myślenia o „international experience” – nie jako o spotkaniu na korytarzu z visiting professor, ale jako realnym doświadczeniu, które wyrywa studenta z dobrze znanego środowiska . Jednocześnie jednak stan obecny jest taki, że nasi najlepsi studenci są trochę lepsi dzięki umiędzynarodowieniu, ale średni poziom studenta kończącego uczelnię jeszcze w bardzo niewielkim stopniu na tym zyskuje
Co zatem zrobić, aby umiędzynarodowienie nie było „dobrem elitarnym” tylko dla najzdolniejszych (lub najbardziej uprzywilejowanych)? Potrzeba rozwoju systemu wsparcia i oferty mobilności
wybrzmiała najdobitniej w trakcie wydarzenia flagowego, którego tradycyjnie nie mogło zabraknąć w inauguracyjny poniedziałek. Była nim debata studencko-doktorancka zatytułowana Drogi do dyplomu –drogi po dyplomie. Umiędzynarodowienie kształcenia wobec doświadczeń, potrzeb i perspektyw osób kształcących się na UJ, którą poprowadził absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego Mateusz Kopaczyński – ogólnopolski rzecznik praw studenta. Wzięli w niej udział przedstawicielki i przedstawiciele Samorządu Studentów i Towarzystwa Doktorantów. W ich zgodnej opinii jakość kształcenia w kontekście międzynarodowym należy rozumieć szerzej niż jako dążenie do zwiększania atrakcyjności Uniwersytetu dla studentów zagranicznych. W debacie mocno akcentowano wątek odpowiedzialności Uczelni za dalsze losy absolwentów – również na międzynarodowych rynkach pracy. Zwracano uwagę, że doświadczenie tzw. „umiędzynarodowienia w domu”, czyli studiowania w środowisku międzynarodowym lub zaangażowania w międzynarodowe zespoły, może być szansą na indywidualny rozwój. Równocześnie stawia jednak przed całą wspólnotą akademicką wiele konkretnych wyzwań: kulturowych, językowych, organizacyjnych, a także psychologicznych.
W tym kontekście dobrze współbrzmiały z debatą rektorską szczególnie te wypowiedzi osób, w których wskazywano potrzebę świadomego projektowania środowiska edukacyjnego . Integracja osób pochodzących z różnych środowisk i stron świata, kształcenie kompetencji międzykulturowych i znajomości języków obcych oraz dbałość o dobrostan wszystkich osób zaangażowanych w proces dydaktyczny dziś przestaje być na uczelni tylko domeną aktywizmu organizacji studenckich lub jednostkowej wrażliwości.
Wśród wydarzeń flagowych znalazły się także przedsięwzięcia zorganizowane przez zespoły i jednostki inicjujące oraz koordynujące działania na rzecz umiędzynarodowienia na Uniwersytecie:
• Nowy wymiar edukacji poprzez działania Una Europa – spotkanie moderowane przez pełnomocnika rektora UJ ds. współpracy w ramach Una Europa prof. Stanisława Kistryna, oraz warsztaty One Alliance, Many Realities, współprowadzone przez laureatkę konkursu INTERSTUDENT 2026 Valerię Quintanę-Solis,
• posiedzenie International Relations Offices Forum Mobilność międzynarodowa w erze zmian: strategie dla uczelni globalnych, moderowane przez dyrektor Centrum Współpracy Międzynarodowej Uniwersytetu Jagiellońskiego i przewodniczącą IROs Forum dr inż. Izabelę Zawiską, a także dwa inne wydarzenia organizowane przez zespół Centrum Współpracy Międzynarodowej: Świat w zasięgu – międzynarodowe ścieżki mobilności oraz Internacjonalizacja w praktyce: wsparcie gości zagranicznych w Uniwersytecie Jagiellońskim, • prezentacja Joint – double – dual: czy studia wspólne to podwójny dyplom? Praktyczny przewodnik po kształceniu we współpracy międzynarodowej (prowadzą-

Posiedzenie IROs Forum Mobilność międzynarodowa w erze zmian: strategie dla uczelni globalnych; rozmawiają: kierownik Działu Współpracy Międzynarodowej Politechniki Krakowskiej Katarzyna Baron-Lisiakiewicz, kierownik Biura Współpracy i Wymiany Międzynarodowej Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie Dominika Dankiewicz, dyrektor Biura Współpracy Międzynarodowej Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach Edyta Gałecka; dyrektor Centrum Spraw Międzynarodowych Akademii Górniczo-Hutniczej Paweł Świerk, moderator: dyrektor Centrum Współpracy Międzynarodowej Uniwersytetu Jagiellońskiego i przewodnicząca IROs Forum dr inż. Izabela Zawiska; 17 marca 2026
Kowalska
ca: koordynator ds. programów wspólnych w Centrum Wsparcia Dydaktyki UJ Maria Niewiara),
• wydarzenia Działu Wymiany Studenckiej CWD: Mobilności krótkoterminowe w ramach programu Erasmus+. Debata z udziałem organizatorów i uczestników oraz prezentacja „Więcej niż studia” – oferta programu Erasmus+ dla studentów i doktorantów, a także spotkanie współorganizowane przez Zespół Studenckich Ambasadorów UJ i Dział Obsługi Studentów Zagranicznych CWD – Siła społeczności UJ: Ambasador jako twórca pozytywnego wizerunku i przewodnik przyszłych studentów
Osoby zaangażowane w te wydarzenia podkreślały wpływ, jaki na jakość kształcenia może mieć zaangażowanie uczelni w międzynarodowe alianse i konsorcja, a także w lokalne sieci eksperckiej współpracy, między innymi Euraxess Małopolska: Inspiration for Your Research Journey (koordynowana przez Akademię Górniczo-Hutniczą we współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim, Politechniką Krakowską, Uniwersytetem Rolniczym w Krakowie oraz Instytutem Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk).
Jak zatem wpływ współpracy międzynarodowej może przekładać się bezpośrednio na dydaktykę? Dalsze odpowiedzi na pytanie postawione w dniu inauguracji przyniosła debata Umiędzynarodowienie w praktyce dydaktycznej, która była zwieńczeniem programu TJK 2026. Do udziału w niej zaproszone zostało eksperckie grono osób zarządzających jednostkami UJ, które prowadzą międzynarodowe studia. Współmoderator – pełnomocnik rektora UJ ds. jakości kształcenia dr hab. Radosław Rybkowski, profesor UJ, podkreślił, że Tydzień Jakości Kształcenia, jak co roku, był okazją do otwartej dyskusji o globalnych wyzwaniach i rozwiązaniach wdrażanych w codziennej pracy na Uniwersytecie. Dyskusji konstruktywnej, ale prowadzonej „bez lukrowania” – przez wzgląd na jej praktyczny walor i projakościowy cel.
Eksperci podkreślali więc, że realną korzyścią z internacjonalizacji jest „import know-how” z renomowanych ośrodków zagranicznych (dr hab. Piotr Szwedo, profesor UJ). To szczególnie istotne, gdyż dydaktyka wciąż bywa traktowana jako „gorsze dziecko uniwersytetu”, a pracownicy badawczo-dydaktyczni poświęcają jej najmniej czasu, skoro są oceniani głównie

na podstawie publikacji (prof. Agata Ptak-Belowska). Wyzwaniem dla dydaktyki są w świetle tych słów nie tylko zewnętrzne ograniczenia ekonomiczne, organizacyjne i infrastrukturalne, lecz także czynniki wewnętrzne: przyzwyczajenia i obawa części kadr przed innowacją czy też potencjalne napięcia w grupach zajęciowych (dr hab. Kinga Gajda, profesor UJ) będące konsekwencją globalnych kryzysów, gwałtownych przemian geopolitycznych i zmieniających się wraz z nimi potrzeb otoczenia społeczno-gospodarczego uczelni. W obliczu tych wyzwań nie można zapomnieć o działaniach wspierających, takich jak systemowy tutoring oraz współpraca ze środowiskami szkolnymi. Takie działania mogą przekładać się na sukcesy w rekrutacji najlepszych kandydatów z zagranicy: zwłaszcza olimpijczyków, których przecież wyławia się wcześnie, tak jak w piłce nożnej (prof. Wojciech Słomczyński). Warto więc wreszcie pamiętać też o umiędzynarodowieniu od podstaw (dr Dominika Bucko), czyli zaopatrzeniu studentów w rzetelne podstawy językowe i zadbaniu o inkluzywne wdrożenie ich w akademicką rzeczywistość.
W tym kontekście tym bardziej cieszy, że w programie TJK 2026 nie zabrakło wydarzeń przygotowanych także przez jednostki naszej Uczelni i zespoły projektowe, których praca na rzecz zapewniania, monitorowania i rozwoju jakości kształcenia daje impuls do tych działań i może przyczyniać się do umacniania pozycji Uniwersytetu Jagiellońskiego także na arenie międzynarodowej:
• Ośrodka Doskonalenia Dydaktyki Akademickiej Ars Docendi
• Centrum Dostępności
• Jagiellońskiego Centrum Językowego
• Centrum Badań nad Szkolnictwem Wyższym
• Biura Projektów Strategicznych
• Zespołu ds. Badań Dydaktycznych
z Centrum Wsparcia Dydaktyki
• Rady Klimatycznej Równie istotne w Tygodniu Jakości Kształcenia były wydarzenia lokalne – skierowane przede wszystkim do społeczności poszczególnych wydziałów, instytutów i bezpośrednio odnoszące się do prowadzonych w nich studiów. Szczególnie wyraźnie swoją obecność zaznaczyły Wydziały: Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii, Biologii, Chemii, Farmaceutyczny, Filologiczny, Filozoficzny, Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej, Historyczny, Lekarski, Nauk o Zdrowiu, Polonistyki, Prawa i Administracji, Zarządzania i Komunikacji Społecznej.
Zespół organizacyjny TJK 2026 z Działu Rozwoju i Jakości Kształcenia w Centrum Wsparcia Dydaktyki dziękuje także za współpracę przyjaciołom z Sekcji Systemów Rejestracji Kandydatów w Centrum Wsparcia Dydaktyki, Centrum Dostępności, Centrum Informatyki oraz Centrum Prasowego.
Organizatorzy dziękują także parterom TJK 2026, dzięki którym do osób zaangażowanych w prowadzenie wydarzeń trafił pakiet bezpłatnych voucherów podarunkowych udostępnionych przez Centrum Edukacji Przyrodniczej, Ogród Botaniczny, stoiska promocyjne UJ w Centrum Promocji i Współpracy Wydawnictwo UJ. Patronat medialny nad przedsięwzięciem objęli: „Forum Akademickie”, radio UJOT FM, „Wiadomości Uniwersytetu Jagiellońskiego”, a także – tradycyjnie już – redakcja „Alma Mater”.
Bogusław Wajzer współpraca: Agnieszka Kowalska Izabela Gąsienica
Dział Rozwoju i Jakości Kształcenia CWD UJ
Osoby zainteresowane kontynuowaniem refleksji i dyskusji nad dwustronną zależnością jakości i umiędzynarodowienia mogą zapoznać się z nagraniami wybranych wydarzeń TJK 2026, które będą sukcesywnie publikowane w serwisie YouTube w kanale Jakość kształcenia UJ.
są dziś kupowane w ilościach bezprecedensowych w historii. Szacuje się, że globalna produkcja odzieży podwoiła się od początku XXI wieku i obecnie wynosi między 70 a 100 miliardów sztuk rocznie1. Oznacza to, że na świecie produkuje się więcej ubrań, niż wynosi liczba ludności globu.
Dla naszych dalekich przodków ubrania pełniły przede wszystkim funk-
cję użytkową – chroniły przed zimnem, urazami i niesprzyjającymi warunkami środowiska. Jednak ich znaczenie szybko zaczęło wykraczać poza ten czysto praktyczny wymiar. Strój stał się oznaką statusu, przynależności do grupy czy

pełnionej roli społecznej, realizując nie tylko wymogi praktyczne, ale też (a nawet przede wszystkim) różne potrzeby psychologiczne. Przykładem mogą być ubrania luksusowych marek, które są wykorzystywane przez konsumentów o dużej potrzebie prestiżu jako narzędzia podkreślające ich wysoką pozycję materialną. Tacy konsumenci najczęściej wybierają produkty z pokaźnym, widocznym z daleka logo lub wzorem czy kształtem jednoznacznie kojarzonym z daną marką. Im bardziej rozpoznawalny symbol, tym większa siła jego oddziaływania w przestrzeni społecznej – logo przestaje więc być jedynie elementem identyfikacji producenta, a staje się znakiem określonego stylu życia. W literaturze z zakresu psychologii konsumpcji i marketingu wykorzystywanie produktów do komunikowania innym swojej wysokiej pozycji materialnej nazywane jest „konsumpcją na pokaz”2. Ubrania, w przeciwieństwie do wielu innych kategorii produktów, szczególnie sprzyjają tego rodzaju konsumpcji, ponieważ są stale obecne w interakcjach społecznych i stanowią jeden z najbardziej bezpośrednich oraz czytelnych elementów autoprezentacji.
Firmy bardzo dobrze znają potrzeby konsumentów i starają się na nie odpowiadać, dostosowując swoje strategie do ich preferencji i możliwości finansowych. Taką strategią jest tzw. masstige (mass prestige , masowy prestiż), stanowiący odpowiedź na rosnące aspiracje, ale też zasobność portfeli klasy średniej. Masstige polega na oferowaniu produktów marek luksusowych w bardziej przystępnych cenach niż w przypadku tradycyjnych dóbr z segmentu najwyższego luksusu3 . Przykładem mogą być produkty marki MiuMiu – należącej do Prada, czy Armani Exchange, będącej bardziej dostępną linią marki Giorgio Armani. Dzięki temu przedstawiciele klasy średniej – znacznie
zamożniejsi niż kiedyś, choć wciąż nienależący do grona najbogatszych, mogą zaspokajać swoje potrzeby prestiżu bez konieczności ponoszenia kosztów typowych dla segmentu najwyższego luksusu. Odpowiedzią na tę samą potrzebę podkreślania statusu społecznego jest również dynamicznie rozwijający się rynek produktów podobnych do marek luksusowych oraz niemal identycznych z nimi ich podróbek. Dla części konsumentów, którzy nie mogą lub nie chcą ponosić nawet kosztów segmentu masstige, alternatywą stają się ubrania i akcesoria wykorzystujące podobne lub takie same fasony, logotypy czy charakterystyczne elementy stylistyczne kojarzone, na przykład, z domami mody Louis Vuitton, Gucci czy Chanel. W tym przypadku decydujące znaczenie ma nie jakość wykonania czy trwałość produktu, lecz jego funkcja symboliczna – zdolność do komunikowania określonego, choć fikcyjnego statusu społecznego za pośrednictwem widocznego, lecz nieoryginalnego znaku firmowego.
Kupowanie ubrań może też stanowić narzędzie regulacji emocji. Samo chodzenie po sklepach, przeglądanie ofert czy wybieranie produktów jest sposobem radzenia sobie ze stresem, napięciem czy obniżonym nastrojem. Zjawisko to bywa określane mianem „terapii zakupowej” (ang. retail therapy), a jego mechanizm

ma podłoże neurobiologiczne. Zakupy aktywizują struktury mózgu wchodzące w skład tzw. systemu nagrody, co wiąże się z wydzielaniem dopaminy – neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za odczuwanie przyjemności i motywacji. Już samo oczekiwanie na zakup lub wyobrażenie sobie posiadania pożądanego produktu może wywołać tzw. „dopaminowy impuls”, dający poczucie ekscytacji i natychmiastowej gratyfikacji4
Problem polega na tym, że efekt ten jest przejściowy. Po ustąpieniu emocjonalnego „wzmocnienia” często pojawia się powrót do poprzedniego samopoczucia,
więc konsument kupuje kolejne ubranie (czy inny produkt), którym znowu poprawia nastrój tylko na chwilę, i cały cykl się powtarza. Poza tym współcześni konsumenci szybko się nudzą, co jest konsekwencją tzw. hedonicznego spadku – sytuacji, w której, w wyniku powtarzającego się kontaktu z bodźcem, który początkowo był przyjemny (jak nowo kupiona rzecz), dochodzi do przyzwyczajenia i obniżenia pozytywnych emocji. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, kiedy dostępne są inne, nowe i interesujące bodźce5. Jednym z nich jest ogromna liczba oferowanych w sklepach produktów, zwłaszcza związa-


nych z modą. Kupione niedawno ubrania bardzo szybko się nudzą i zaczynają być postrzegane jako „stare”, nawet jeżeli nie noszą śladów zużycia ani nie wyglądają na zniszczone. Są „stare”, ponieważ były noszone kilka lub kilkanaście razy, a sklepy są pełne ubrań, których główną zaletą jest to, że są nowe. Proces ten sprawia, że odzież funkcjonuje coraz częściej jak dobro prawie jednorazowe, mimo że mogłaby służyć znacznie dłużej. Do utrwalania tego modelu przyczyniają się również czynniki ekonomiczne. W warunkach ciągłej ekspozycji na nowe kolekcje do hedonicznego spadku dochodzi bardzo szybko. Masowa produkcja i globalne łańcuchy dostaw doprowadziły do znaczącego obniżenia cen wielu produktów odzieżowych. Ich niska cena zmniejsza wagę decyzji zakupowych. Kupno kolejnej koszulki czy pary spodni nie jest już postrzegane jako istotny wydatek, wymagający planowania i namysłu, lecz jako drobna, codzienna decyzja. Zjawisko to jest ściśle powiązane z rozwojem modelu fast fashion , opartego na szybkim reagowaniu na trendy, skracaniu cykli produkcyjnych oraz częstym wprowadzaniu nowych kolekcji do sklepów. Wiele marek odzieżowych przyjęło strategię nieustannej nowości, zachęcając konsumentów do regularnego odwiedzania sklepów (stacjonarnych i internetowych) z obawy przed „przegapieniem” okazji.
Przystępne ceny ubrań powodują tzw. efekt odbicia. W klasycznym ujęciu odnosi się on do sytuacji, w której spadek kosztu korzystania z danego dobra prowadzi do zwiększenia jego ogólnej konsumpcji. W kontekście mody niższe ceny ubrań oraz większa dostępność kolekcji sprawiają, że konsumenci kupują więcej,
a nie mniej. Oszczędność na pojedynczym produkcie nie prowadzi więc do racjonalizacji wydatków i ograniczenia zakupów, lecz do ich nasilenia.
Równoczesne zaspokajanie przez modę wielu potrzeb, wzmacniane przez marketingową strategię ciągłej nowości, stanowi jeden z kluczowych mechanizmów prowadzących do nadkonsumpcji – przeciętny mieszkaniec Unii Europejskiej kupuje rocznie około 19 kilogramów tekstyliów6, a badania prowadzone w Polsce pokazują, że 71 procent polskich konsumentów kupuje ubrania raz na trzy miesiące lub częściej. Jednocześnie średni czas użytkowania ubrań skrócił się o około 40 procent – w wielu krajach rozwiniętych niektóre elementy garderoby są noszone zaledwie kilka czy kilkanaście razy, zanim przestaną być używane. Efektem nadkonsumpcji jest ogromna liczba wyrzucanych ubrań, które trafiają najczęściej na wysypiska w biedniejszych krajach, a jedynie niewielka ich część jest poddawana recyklingowi.
Warto podkreślić, że większość konsumentów ma dziś świadomość negatywnych skutków nadkonsumpcji dla środowiska. Informacje o zanieczyszczeniu wód, emisjach CO₂ czy rosnących górach odpadów tekstylnych są szeroko dostępne w mediach i debacie publicznej. Jednak silne, natychmiastowe korzyści emocjonalne płynące z kupowania sprawiają, że długofalowe skutki ekologiczne schodzą na dalszy plan. Przyjemność, ekscytacja czy poczucie nagrody pojawiają się tu i teraz, natomiast koszty środowiskowe są oddalone w czasie i mało widoczne, a przez to trudniejsze do wyobrażenia i mniej odczuwalne. W rezultacie argumenty dotyczące ochrony środowiska, trwałości ubrań czy potrzeby ich naprawy
często przegrywają z natychmiastową satysfakcją wynikającą z zakupu. Jednocześnie obserwuje się pozytywne zmiany w postawach i zachowaniach części konsumentów. Coraz więcej osób korzysta z secondhandów oraz platform sprzedaży odzieży używanej, traktując zakupy z drugiej ręki nie tylko jako oszczędność, ale również jako świadomy wybór prośrodowiskowy. Rośnie popularność aplikacji umożliwiających odsprzedaż ubrań, a także praktyk takich jak upcycling, polegających na twórczym przekształcaniu starych rzeczy w nowe produkty o wyższej wartości użytkowej lub estetycznej.
Pojawiają się również rozwiązania systemowe, jak Digital Product Passport (cyfrowy paszport produktu), który ma zawierać informacje o składzie materiałowym, pochodzeniu surowców czy możliwościach naprawy i recyklingu danego wyrobu7. Takie narzędzia mogą zwiększyć transparentność rynku i ułatwić konsumentom podejmowanie bardziej przemyślanych decyzji.
Jednak nawet najbardziej zaawansowane regulacje i rozwiązania technologiczne nie przyniosą trwałej poprawy bez równoległej zmiany postaw i zachowań kupujących. Ograniczenie nadkonsumpcji mody będzie wymagało modyfikacji nawyków zakupowych, większej refleksyjności przy podejmowaniu decyzji oraz przesunięcia akcentu z ilości na jakość i trwałość produktów. To właśnie codzienne wybory – dotyczące kupowania, naprawiania, ponownego używania czy rezygnacji z zakupu, w dużej mierze zdecydują o rzeczywistej skali tej transformacji.
Katarzyna Stasiuk Instytut Psychologii Stosowanej UJ
1 https://www.vogue.co.uk/article/how-many-clothes-produced
2 K. Stasiuk, D. Maison, Psychologia konsumenta, Warszawa 2014.
3 A. Kumar, J. Paul, A.B. Unnithan, ‘Masstige’ Marketing: A Review, Synthesis and Research Agenda, „Journal of Business Research”, 2020, nr 113, s. 384–398.
4 E. Marris, The Science of Shopping Addiction: What Makes People Buy Loads of Stuff?, „Nature”, 2025, nr 639 (8053), s. 26–28.
5 K. Stasiuk, Hedonic Treadmill, [w:] L. Akenji i in., Vocabulary for Sustainable Consumption and Lifestyles, Routledge 2025, s. 34–37.
6 https://www.eea.europa.eu/en/circularity/sectoral-modules/textiles/consumption-of-clothing-footwear-andhousehold-textiles-per-person?utm_source=chatgpt.com
7 C. Carvalho, C.J. Silva, M.J. Abreu, Circular Economy: Literature Review on the Implementation of the Digital Product Passport (DPP) in the Textile Industry, „Sustainability”, 2025, nr 17 (5), s. 1802.
Stanisław Ignacy Witkiewicz miał naturalną zdolność do zaprzyjaźniania się z uczonymi z Uniwersytetu Jagiellońskiego, choć nigdy nie były to znajomości spokojne ani przewidywalne. W gronie jego bliskich znajomych i intelektualnych „sparingpartnerów” znaleźli się, między innymi, antropolog Bronisław Malinowski, filozof Roman Ingarden, psycholog Stefan Szuman oraz matematyk i teoretyk sztuki Leon Chwistek. Każda z tych relacji rządziła się własnymi, kapryśnymi zasadami, często prowadząc do zderzenia temperamentów i ambicji. Dla Witkacego byli oni raz nauczycielami, raz towarzyszami sporów, a jeszcze innym razem bohaterami licznych anegdot, w których mógł ćwiczyć swoją ulubioną formę aktywności – myślenie wbrew.
Przyjaźń z „ s zumciem”
Stefan Szuman – profesor UJ, psycholog, pedagog i lekarz, zajmował szczególne miejsce w bliskim kręgu przyjaciół Witkacego, a jego otwartość na sztukę i artystyczne ekscesy bywała źródłem zarówno inspiracji, jak i zabawnych sytuacji.
Witkiewicz odwiedzał dom Szumanów często i chętnie. Nie były to wizyty kurtuazyjne ani okazjonalne – artysta bawił tam jako stały gość, niemal domownik. Relacja miała charakter bliski, wręcz rodzinny, co najlepiej oddaje fakt, że artysta nazywał Stefana Szumana pieszczotliwie „Szumciem”. Tego rodzaju zdrobnień Witkacy nie rozdawał na prawo i lewo – były one znakiem sympatii i zaufania.
Dom przy Alei Słowackiego w Krakowie, słynna „trumna profesorska”, stał się jednym z najważniejszych nieformalnych salonów artystyczno-intelektualnych lat 30. XX wieku. To właśnie tam Witkacy malował, improwizował, grał na pianinie, organizował scenki teatralne, prowadził dyskusje o sztuce i filozofii, a nawet – z właściwą sobie powagą – urządzał pokazy mody męskiej, występując jednocześnie w roli projek -
Fot. ze zbiorów Muzeum UJ

tanta, modela i bezlitosnego krytyka. Szuman, jako psycholog i badacz twórczości młodopolskiego artysty, miał wyjątkową okazję obserwować go „w akcji”, nie tylko gotowe dzieła, lecz sam proces tworzenia – intensywny, gwałtowny i prowokacyjny.
Witkiewicz darzył Szumana ogromnym szacunkiem – zarówno jako na -

ukowca, jak i artystę eseistę. Uznawał jego analizy i interpretacje za wyjątkowo trafne, co w przypadku autora tak bezkompromisowego nie było gestem grzecznościowym. Ich rozmowy miały charakter głęboki i „istotny”, dotyczyły sensu sztuki, natury twórczości, psychologii aktu artystycznego. Szuman potrafił spojrzeć na Witkacego z podwójnej perspektywy: jako przyjaciel oraz jako badacz, który nie tracił analitycznego dystansu. Efektem tych rozmów były teksty Szumana z późnego okresu międzywojennego, do dziś uznawane za jedne z najbardziej wnikliwych interpretacji sztuki Witkiewicza. Jednym z najbardziej wymownych świadectw tej przyjaźni są portrety Stefana Szumana autorstwa Witkacego, prezentujące różne konwencje stosowane w jego słynnej firmie portretowej. Szczególnie ciekawy jest wizerunek profesora jako dziecka, z 1932 roku. Czterdziestotrzyletni uczony, twórca Katedry Psychologii Wychowawczej UJ, międzynarodowo ceniony badacz psychologii dziecięcej został przedstawiony jako rozczochrany, buńczuczny kilkulatek. Ten żart był czymś więcej niż dowcipem – był wyrazem bliskości i intelektualnego porozumienia.
W Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego przechowywane są dwa równie interesujące portrety: jeden z 1930 roku – z czerwonymi wężami wyrastającymi znad głowy uczonego, opatrzony symbolem „T.E.” („dowolna interpretacja psychologiczna”), oraz drugi, z 1934 roku, na którym nienaturalnie powiększona głowa Szumana wypełnia całą powierzchnię kartonu.
To właśnie Szumanowi Witkacy zadedykował dramat Szewcy , co w jego praktyce twórczej było gestem najwyższego uznania. Profesor należał do wąskiego grona osób, które Witkiewicz traktował jako równorzędnych partnerów intelektualnych – ludzi zdolnych zmierzyć się z jego niezależnym myśleniem i bezkompromisową ironią.
Wyjątko W o sta B ilnie
W szerszym kontekście uniwersyteckim przyjaźń Witkacego z Szumanem splatała się z relacjami z innym uczonym UJ – wybitnym filozofem Romanem Ingardenem. Spotykali się w Zakopanem i Krakowie, a ich przyjaźń opierała się na wspólnych zainteresowaniach artystycznych, filozoficznych i literackich. Ingarden był dla Witkiewicza partnerem intelektualnym, z którym mógł prowadzić dyskusje o sztuce współczesnej, psychologii człowieka i zagadnieniach estetycznych. Spotkania te nie miały charakteru przypadkowych rozmów – były niezwykle angażujące dla obu twórców, pełne analizy, wymiany spostrzeżeń i wnikliwych komentarzy do własnych dzieł.
Ingarden wyróżniał się konsekwencją w poglądach filozoficznych i artystycznych, co stanowiło dla Witkacego punkt odniesienia. W przeciwieństwie do nieprzewidywalnych relacji, które artysta utrzymywał z innymi rówieśnikami, kontakt z filozofem pozwalał mu uporządkować własne przemyślenia dotyczące „czystej formy” oraz innych koncepcji teoretycznych. Dyskusje z nim nie sprowadzały się do polemik i rywalizacji, lecz były konstruktywnym dialogiem, w którym obaj uczestnicy weryfikowali swoje idee, testowali granice twórczości i analizowali wyniki eksperymentów artystycznych. Relacja ta była także źródłem praktycznej współpracy. Profesor chętnie brał udział w ocenie prac Witkacego, komentował kompozycje malarskie i literackie próby, a jego uwagi były dla artysty istotne w kształtowaniu warsztatu i filozofii twórczej. Artysta cenił w przyjacielu nie tylko jego wiedzę i wnikliwość, lecz również umiejętność zachowania dystansu. Z zapisków i korespondencji Witkiewicza wynika, że znajomość z Ingardenem była dla niego kluczowa, ponieważ pomagała mu porządkować i systematyzować własną twórczość – co uważał za wartość samą w sobie. Ich przyjaźń była pełna głębi i trwałości. Witkacy uwieczniał uczonego kilkakrotnie – między innymi w 1935 roku w pastelowym portrecie przechowywanym dziś w zbiorach Muzeum UJ. Dzieło opatrzył symbolem „NP”, oznaczającym „nie pił”, co zaowocowało, jak sam mówił, portretem

grzecznym, wiernie oddającym rysy twarzy profesora.
Walka P ełna nie B ez P ieczeńst W
Jedną z najważniejszych relacji intelektualnych w życiu Stanisława Ignacego Witkiewicza była jego wieloletnia więź z Leonem Chwistkiem –filozofem, matematykiem, profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Była to znajomość o szczególnym charakterze: łączyła w sobie przyjaźń, rywalizację i nieustanny spór o podstawy sztuki, logiki i myślenia filozoficznego. Byli rówieśnikami, wychowywali się w Zakopanem i spędzali młodość w bezpośrednim sąsiedztwie. Już w dzieciństwie

Fot. ze zbiorów
ich przyjaźń opierała się na wspólnych zainteresowaniach artystycznych i intelektualnych. Zabawy, które sobie organizowali, nie miały charakteru sportowego czy technicznego, lecz intelektualno-artystyczny, co wynikało również z ich słabszego zdrowia.
Wczesne lata przyjaźni zostały utrwalone w literackiej twórczości Witkacego. W młodzieńczej powieści 622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta Chwistek pojawia się pod żartobliwym imieniem baron Brummelem de Buffadero Bluff. Witkacy podkreśla w tym opisie zarówno fizyczną urodę przyjaciela – ogromny, doskonale zbudowany mężczyzna , jak i jego niezwykłe zdolności intelektualne: matematyczne i logiczne, z odniesieniami do Bertranda Russella. Jednocześnie pojawia się lekka ironia, charakterystyczna dla jego wczesnej twórczości. Mimo wspólnych zainteresowań przyjaźń obu mężczyzn była pełna rywalizacji intelektualnej. Już w młodości pojawiały się konflikty w sprawach sztuki i filozofii, a każdy z nich nieustannie testował granice myśli drugiego. Witkiewicz określał tę relację jako walkę pełną niebezpieczeństw –jedyną przyjemność w sferze zjawisk Z kolei wybitny logik w korespondencji z siostrą krytykował młodego Witkacego za mieszanie metafizyki z poezją i religią, zarzucając mu tworzenie chaosu w polskiej myśli artystycznej i filozoficznej.
Znajomość twórców opierała się równocześnie na współpracy artystycznej i wzajemnej inspiracji. Obaj zaangażowali się w ruch formistów, wnosząc do niego swoje idee: Witkacy rozwijał koncepcję czystej formy, pełną metapsychicznych i metafizycznych odniesień, natomiast Chwistek koncentrował się na racjonalizmie i logice. To zderzenie poglądów prowadziło do burzliwych dyskusji i publicznych polemik, w których Witkiewicz krytykował filozofię i estetykę kolegi, oskarżając go o wprowadzanie zamieszania i przenikanie z futurystyczną awangardą. Chwistek natomiast reagował bardziej powściągliwie, subtelnie unikając otwartej konfrontacji. Wzajemna fascynacja i krytyka tworzyły ambiwalentną strukturę ich przyjaźni. Witkacy wprost przyznawał, że choć często bywają wrogami, to doświadczenie i obecność Chwistka w jego młodości były niezastąpione. Rywaliza -
cja i napięcia intelektualne zmuszały obu twórców do ciągłego rozwoju, zarówno w sferze artystycznej, jak i filozoficznej. Jednak z czasem różnice w poglądach społeczno-politycznych prowadziły do stopniowego oddalenia. Ostateczne zerwanie miało miejsce przed wybuchem drugiej wojny światowej, zamykając burzliwy rozdział ich wieloletniej relacji.
Mimo burzliwości przyjaźń Witkacego i Chwistka pozostawiła trwały ślad w polskiej sztuce i myśli awangardowej. Zachowane do naszych czasów źródła dokumentują nie tylko napięcia i rywalizację, ale także wzajemny szacunek i fascynację – unikalny przykład przyjaźni opartej na intelektualnym współzawodnictwie. Udzielny BYK na urlopie , czyli słynny portret Leona Chwistka autorstwa Stanisława Ignacego Witkiewicza z 1913 roku, jest jednym z wielu świadectw tej złożonej więzi – pełnej sprzeczności, humoru, powagi i nieustannej inspiracji. Chwistka nie mogło zabraknąć na długiej liście portretów autorstwa Witkacego. W kolekcji Muzeum UJ znajdują się dwa pastele, oprawione we wspólną ramę, z 1923 roku. Na jednym z nich pojawia się oznaczenie „T.D.”, które w firmie portretowej Witkacego sygnalizowało wykorzystanie efektów narkotycznych.
Przyjaźń W tro P ikach
Bronisław Malinowski, jeden z najwybitniejszych absolwentów Uniwersytetu Jagiellońskiego, był uczonym, przekraczającym nie tylko granice kontynentów, lecz również utarte sposoby myślenia o kulturze. Zanim zdobył międzynarodową renomę jako jeden z twórców nowoczesnej antropologii, był częścią intensywnego życia intelektualno-artystycznego Zakopanego początku XX wieku. Właśnie tam rozpoczęła się jego bliska relacja ze Stanisławem Ignacym Witkiewiczem. Łączyło ich nie tylko pochodzenie, ale także potrzeba „przekraczania formy”, choć każdy z nich realizował ją na innym polu. W 1914 roku Malinowski zaprosił Witkacego na wyprawę naukową na Cejlon i do Australii, by towarzyszył mu jako rysownik i fotograf. Podróż miała być dla młodopolskiego artysty również terapią po samobójstwie jego narzeczonej. Wspólne przemierzanie tropików okazało się jednak próbą wytrzymałości.
Podróży morskiej przez Morze Czerwone i Kanał Sueski, a następnie lądo-
Ze zbiorów Muzeum UJ

wej po Cejlonie towarzyszyły skrajne warunki: tropikalny upał niemal nie do zniesienia, fale monsunu, choroby i lęki. Malinowski, schorowany i osłabiony, starał się opanować panikę, podczas gdy Witkacy, wisielczy w nastroju, nosił przy sobie broń, przygotowując się na najgorsze. Mimo to obaj dzielili fascynację egzotycznym światem, obserwując ludzi, zwierzęta i roślinność, próbując zrozumieć obce kultury. Na pokładzie statku między przyjaciółmi wybuchały drobne konflikty, a różnice temperamentu i podejścia do ekstremalnych doświadczeń sprawiły, że ich wcześniejsza zażyłość została wystawiona na próbę.
Na Cejlonie i w Australii Malinowski poświęcał się badaniom etnograficznym. Na Wyspach Trobrianda opracował metodę obserwacji uczestniczącej, aktywnie włączając się w życie mieszkańców wiosek. Na fotografiach z podróży widzimy wysokiego, szczupłego naukowca w białym stroju, wśród nagich tubylców. Kobiety chodziły z odsłoniętymi piersiami, mężczyźni osłaniali przyrodzenia jedynie cienkimi paskami. Pomimo różnic kulturowych Malinowski zyskał ich zaufanie, dokumentując zwyczaje, rytuały i codzienne życie plemion.
Witkacy natomiast odbierał tropiki i lokalną ludność zupełnie inaczej. W dziennikach zapisał: Wrażenie wprost straszne. Ten nadmiar życia, rozwydrzenie form i kolorów działa przygnębiająco. Jest w tym jakiś dziki bezsens, zbytek i rozrzutność, niepokojąca siła i namiętność granicząca z szałem . Fragment ten doskonale obrazuje kontrast między
naukowym dystansem Malinowskiego a emocjonalnym przeżyciem Witkacego. Ostatecznie ich drogi rozeszły się z powodu wybuchu pierwszej wojny światowej – Witkacy wrócił do Europy, a słynny uczony pozostał, by kontynuować badania nad Trobriandczykami. Choć przyjaźń przetrwała lata, pozostawiła ślad napięć i niedomówień. Kolejne spotkania w Zakopanem, w 1922 i 1930 roku, były krótkie i pełne złośliwej, wymuszonej uprzejmości. Witkacy był zirytowany zachowaniem Malinowskiego, który rzadko odpowiadał na jego listy, a dedykowanie polskiego wydania Życia seksualnego dzikich Tadeuszowi Szymberskiemu uraziło dumę artysty. Relacje Witkacego z uczonymi –Szumanem, Ingardenem, Chwistkiem, Malinowskim, tworzyły gęstą sieć intelektualnych sporów i inspiracji, rozpiętą między Krakowem, tropikami i Zakopanem. To właśnie serce Podhala było punktem wyjścia i powrotu: miejscem młodości Witkacego i Chwistka, intensywnego życia artystyczno-filozoficznego początku XX wieku oraz późniejszych, często już pełnych napięcia spotkań z Malinowskim i Ingardenem. W ten sposób Zakopane stało się jednym z kluczowych laboratoriów polskiej awangardy.
Na zakończenie warto dodać, że artykuł ten nie wyczerpuje tematu relacji Witkacego ze środowiskiem akademików – szczególnie ciekawa, choć pominięta w niniejszym tekście, była także przyjaźń z prof. Janem Leszczyńskim, o której pisałam w artykule Miłosne perypetie uczonych Uniwersytetu Jagiellońskiego („Alma Mater”, 2022/2023, nr 237–238).
Anna Lohn-Pieróg
LITERATURA
J. Błoński, Witkacy na zawsze, Kraków 2003. K. Estreicher jun., Leon Chwistek. Biografia artysty (1884–1944), Kraków 1971.
R. Kuliniak, M. Pandura, „Jestem filozofem świata” (Κόσμου
). Roman Witold Ingarden (1893–1970). Część pierwsza: lata 1893–1938, Kęty 2019.
R. Kuliniak, M. Pandura, „Jestem filozofem świata” (Κόσμου
). Roman Witold Ingarden (1893–1970). Część druga: lata 1939–1970, Kęty 2020. A. Micińska, Witkacy. Życie i twórczość, Warszawa 1991. Stefan Szuman (1889–1989). W stulecie urodzin, pod red. M. Przetacznik-Gierowskiej, A. Wyszyńskiej, Kraków 1990.
S.I. Witkiewicz, Narkotyki. Niemyte dusze, Warszawa 1975.
S.I. Witkiewicz, Z podróży do tropików, „Echo Tatrzańskie”, 1919, nr 15–19.
A. Żakiewicz, Witkacy (1885–1939), Warszawa 2006.
Rok 2026 przynosi wyraźne ożywienie zainteresowania Księżycem, który ponownie znajduje się w centrum uwagi środowiska naukowego oraz opinii publicznej. Powodem jest misja Artemis II – pierwszy od ponad pięćdziesięciu lat załogowy lot w okolice naszego naturalnego satelity. Zanim jednak człowiek wzbił się poza Ziemię, Kosmos był przestrzenią dostępną wyłącznie poprzez obserwację. Pojawiła się potrzeba porządkowania widocznych struktur i nadawania im nazw, co stanowiło istotny element rozwoju astronomii jako nauki. Nazewnictwo nie było jedynie kwestią orientacji – stawało się również formą symbolicznego uhonorowania badaczy, których prace umożliwiły lepsze zrozumienie Wszechświata.
Wyraźnie widać to na przykładzie Księżyca, którego powierzchnia – gęsto pokryta kraterami – została szczegółowo skatalogowana. International Astronomical Union (Międzynarodowa Unia Astronomiczna) nadała dotychczas nazwy ponad 1600 kraterom księżycowym. Patronami zostawali przede wszystkim przedstawiciele nauk ścisłych – astronomowie, matematycy i fizycy, czyli ci, którzy opisywali Kosmos, zanim dotarł tam pierwszy człowiek.
Uczeni związani z Uniwersytetem Jagiellońskim również należą do tego grona. Na mapie Srebrnego Globu odnajdziemy kratery nazwane, między innymi, na cześć Mikołaja Kopernika, Jana Śniadeckiego,
Bernarda Wapowskiego czy Mariana Smoluchowskiego. Ich obecność w „panteonie gwiazd” jest jednym z dowodów, że dorobek krakowskiego środowiska naukowego został trwale wpisany w uniwersalny język współczesnej astronomii.
Podobne praktyki obejmują również inne obiekty Układu Słonecznego. Warto zatem przyjrzeć się, jak często nazwiska uczonych związanych z naszą Almae Matris pojawiają się w przestrzeni kosmicznej i jak rozległy jest ten szczególny, ,,pozaziemski” zapis ich obecności. Naturalnym punktem wyjścia jest tu postać najbardziej rozpoznawalna – nazwisko, które w historii astronomii właściwie nie wymaga już dodatkowego komentarza.

najjaśniejsza gWiazda
Mikołaj Kopernik, jeden z najwybitniejszych studentów Uniwersytetu Krakowskiego, został upamiętniony w 1651 roku przez włoskiego astronoma Giovanniego Battistę Ricciolego. To właśnie on nadał jednemu z najbardziej charakterystycznych kraterów na Księżycu nazwę „Copernicus”. Krater należy do najbardziej efektownych struktur po stronie Srebrnego Globu widocznej z Ziemi. Leży na północny zachód od centrum tarczy księżycowej, imponuje skalą: jego wał ma około 22 kilometrów szerokości, a wysokość wynosi około 1010 metrów na zewnątrz i aż 3350 metrów od strony wewnętrznej, przy średnicy dna sięgającej około 46 kilometrów. Jeszcze bardziej efektowna jest jego wewnętrzna struktura – zbocza tworzą system tarasów rozdzielonych wąwozami, a całość urozmaicają 23 mniejsze kratery powstałe w wyniku późniejszych uderzeń. Według współczesnych badań obiekt ten uformował się około 1,1 miliarda lat temu i zapoczątkował tzw. okres kopernikański w historii geologicznej Księżyca. Przy sprzyjających warunkach obserwacyjnych, zwłaszcza podczas pełni, jego sylwetka bywa widoczna nawet bez użycia specjalistycznego sprzętu optycznego.
Imię Kopernika pojawia się również na słynnej Czerwonej Planecie – w 1973 roku nadano je kraterowi na Marsie. W 1934 roku na cześć twórcy O obrotach sfer niebieskich jedną z odkrytych planetoid –(1322) nazwano „Coppernicus”.
Choć Mikołaj Kopernik dominuje w narracji o swojej epoce, na liście nazw księżycowych kraterów znajdziemy nazwisko jeszcze jednego uczonego z tych czasów, związanego z Uniwersytetem Krakowskim. Chodzi o Bernarda Wapowskiego (1450–1535), który zresztą przyjaźnił się z warmińskim kanonikiem. Był on jedną z najbardziej wszechstronnych postaci polskiego renesansu. Zapisał się w historii nie tylko jako najwybitniejszy kartograf XVI wieku, ojciec polskiej kartografii, ale też jako badacz o zainteresowaniach wykraczających daleko poza tę dziedzinę. Zajmował się historią, medycyną, astrologią i astronomią, co dobrze oddaje ówczesny ideał uczonego. O jego kompetencjach medycznych wspominał też sam Kopernik, odnotowując, że w 1526 roku w Gdańsku Bernard Wapowski wraz z doktorem Janem Benedyktem Solfą uczestniczył w leczeniu chorego. Jeden

z kraterów księżycowych nazwano „Wapowski” w 2009 roku.
Ale kosmos!
Niezłym dorobkiem w kosmicznym nazewnictwie może się także pochwalić Jan Śniadecki (1756–1830) – jeden z pierwszych polskich uczonych o wyraźnie europejskiej randze. Matematyk i astronom, związany z Krakowem i Wilnem, nie tylko prowadził badania naukowe, lecz także aktywnie kształtował instytucje akademickie. Był twórcą obserwatorium astronomicznego w Krakowie, kierował obserwatorium astronomicznym w Wilnie, gdzie przez wiele lat pełnił też funkcję rektora Uniwersytetu Wileńskiego. Łączył działalność naukową, dydaktyczną i organizacyjną, konsekwentnie
wspierając upowszechnienie teorii kopernikańskiej.
Śniadecki pozostawał również uważnym obserwatorem dynamicznie rozwijającej się astronomii swojej epoki. Interesował się nowo odkrywanymi ciałami niebieskimi, prowadząc, między innymi, obserwacje odkrytych wówczas planetoid. I to właśnie jedno z tych ciał niebieskich otrzymało 100 lat później nazwę na cześć krakowskiego uczonego. Mowa o planetoidzie (1262) „Sniadeckia”, krążącej w pasie planetoid wokół Słońca, a odkrytej 23 marca 1933 w Obserwatorium Królewskim w Uccle przez Sylvaina Arenda. Drugim ,,kosmicznym” upamiętnieniem profesora jest krater księżycowy „Sniadecki”, położony po niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca. W ten sposób nazwisko Śniadeckiego funkcjonuje dziś



równolegle w dwóch odległych przestrzeniach kosmicznych – w pasie planetoid oraz na powierzchni ziemskiego satelity.
krater z historią
Nazwisko Mariana Smoluchowskiego można dziś spotkać na tabliczkach z nazwą ulicy w kilku polskich miastach, w strukturze Instytutu Fizyki UJ czy w nazwie prestiżowych nagród naukowych: medali nadawanych przez Polskie Towarzystwo Fizyczne czy niemieckie stowarzyszenie naukowe zajmujące się badaniami nad aerozolami. Ale sława słynnego polskiego fizyka zdecydowanie wykracza poza ziemskie mapy. W 1970 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna zdecydowała, że jego imię trafi na mapę Księżyca. I tak pojawił się krater „Smoluchowski” – miejsce, w którym fizyka spotyka się z geologią kosmiczną. Tym samym nazwisko uczonego pojawia się nie tylko w podręcznikach, lecz także w przestrzeni międzyplanetarnej!
Krater „Smoluchowski” ma średnicę około 83 kilometrów. Znajduje się na obszarze, który bywa widoczny z Ziemi jedynie w sprzyjających warunkach oświetlenia słonecznego i libracji. Chodzi o niewielkie „chwianie się” Księżyca, dzięki któremu z Ziemi możemy obserwować nieco więcej


niż dokładnie połowę jego powierzchni. Innymi słowy – nawet Księżyc zdaje się czasem „obracać lepszym profilem”, by zdradzić fragment swojej bardziej ukrytej strony. W praktyce jednak to księżycowy rejon z tych bardziej powściągliwych wizualnie: krater jest obecny, ale nie należy do tych, które pozują do zdjęć z pierwszego rzędu. Geologicznie „Smoluchowski” nie należy raczej do świeżych formacji. Przeciwnie – to krater uderzeniowy, który nosi wyraźne ślady późniejszych zdarzeń. Powstał w okresie nektariańskim, czyli w odległej epoce historii Księżyca, kiedy jego powierzchnia była intensywnie modelowana przez liczne uderzenia meteoroidów, planetoid i komet. W rejonie krateru widoczne są liczne ślady deformacji: niewielkie kratery na dnie, pozostałości dawnych struktur oraz wydłużone zagłębienia przecinające wewnętrzne ściany. Mimo tej „krajobrazowej różnorodności” wnętrze krateru pozostaje w dużej mierze stosunkowo płaskie i pozbawione spektakularnych form. Można by powiedzieć, że „Smoluchowski” nie olśniewa efektami specjalnymi – bliżej mu do archiwum procesów niż do widowiskowego krajobrazu.
A kim był człowiek, którego nazwisko trafiło na księżycową mapę? Marian Smoluchowski (1872–1917) należał do najwybitniejszych fizyków swojej epoki,

współtworząc podstawy fizyki statystycznej. Jego prace nad ruchami Browna, fluktuacjami i teorią opalescencji w stanie krytycznym zaliczają się do klasycznych osiągnięć nauki. Co ciekawe, jego życie naukowe było równie bogate jak księżycowa historia jego krateru – prowadził badania w Wiedniu, Lwowie i Krakowie, był znakomitym organizatorem nauki, popularyzatorem wiedzy i orędownikiem nowoczesnego podejścia do fizyki. Kosmiczna obecność rodu Smoluchowskich nie kończy się na Marianie. Jego syn, Roman Smoluchowski, również zapisał się w historii nauki, konkretnie w obszarze astrofizyki i fizyki fazy skondensowanej. W uznaniu dorobku naukowego jego nazwisko otrzymała planetoida (4530) „Smoluchowski”.
Nazwisk krakowskich profesorów „znajdziemy” na Srebrnym Globie znacznie więcej. W 1976 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna nadała imię Zygmunta Wróblewskiego (1845–1888) – wybitnego polskiego fizyka doświadczalnego, który położył fundamenty pod nowoczesną kriogenikę, jednemu z kraterów na Księżycu, znanemu dziś jako krater „Wróblewski”. Ten niewielki twór o średnicy około 21 kilometrów leży tuż przy południowej stronie wału ogromnego krateru Gagarin. Od strony północnej


zachowuje on dość regularny zarys i stromy brzeg, na południu jego krawędź jest wyraźnie zdeformowana i pofałdowana.
trzy kosmiczne „adresy” tadeusza BanachieWicza
Kolejnym uczonym, którego bierzemy „pod lupę”, a właściwie należałoby powiedzieć: „pod teleskop”, jest Tadeusz Banachiewicz – słynny polski astronom, matematyk i geodeta, związany z Uniwersytetem Jagiellońskim i światową astronomią okresu międzywojennego. Co ciekawe, jego nazwisko pojawia się w kontekście Kosmosu aż w trzech różnych miejscach!
Pierwszy z nich to planetoida (1286) „Banachiewicza”, odkryta w 1933 roku przez Sylvaina Arenda. Krąży w pasie planetoid wokół Słońca. Jej średnica wynosi około 22 kilometrów, a ruch po orbicie trwa nieco ponad pięć lat. Drugi „adres” znajduje się już na Księżycu – to krater „Banachiewicz” o średnicy około 70 kilometrów, położony po niewidocznej z Ziemi stronie. Choć nie jest łatwy do bezpośredniej obserwacji, funkcjonuje na mapach księżycowych jako trwały ślad obecności polskiego uczonego w księżycowym krajobrazie.

Trzeci, najbardziej zaskakujący, wątek tej historii wykracza poza typowe naukowe upamiętnienie. Nazwa planetoidy (1287) „Lorcia”, odkrytej również przez Sylvaina Arenda, odnosi się do zdrobnienia imienia żony Tadeusza Banachiewicza – Laury, którą pieszczotliwie nazywał właśnie w ten sposób. W ten sposób do astronomicznych katalogów trafił nieformalny, rodzinny akcent, rzadko spotykany w oficjalnej nomenklaturze.
aleja słaW
Astronomowie odkryli już prawie milion planetoid, a ponad połowie z nich nadano numer. Jednak tylko ponad 22 tysiące może się poszczycić „imieniem”. Lista patronów jest zaskakująco różnorodna – obok naukowców pojawiają się pisarze, postaci z książek, a nawet ikony popkultury. Skąd właściwie biorą się te wszystkie „kosmiczne imiona”?
Ich historia rozpoczęła się na początku XIX wieku: 1 stycznia 1801 Giuseppe Piazzi odkrył obiekt w przestrzeni między Marsem a Jowiszem. Początkowo sądzono, że to brakująca planeta, zgodnie z ówczesnymi hipotezami. Nazwano ją Ceres. Szybko jednak okazało się, że takich obiektów jest znacznie więcej. Wkrótce zaczęto

odkrywać kolejne planetoidy – najpierw dziesiątki, potem setki, a dziś setki tysięcy. Na początku nadawanie nazw było proste: sięgano po mitologię grecką i rzymską. Ceres, Pallas, Juno czy Vesta brzmiały dostojnie i pasowały do „nowych planet”. Jednak gdy obiektów zaczęło gwałtownie przybywać, mitologia przestała wystarczać. Dziś nazwy planetoid są znacznie bardziej różnorodne. W Kosmosie można spotkać Lema (3836), Muminka, Obelixa (29402) czy planetoidy nazwane imionami bohaterów Tolkiena. Wybór jest ogromny, choć Międzynarodowa Unia Astronomiczna wyznaczyła pewne zasady: nazwa musi mieć mniej niż 16 liter, najlepiej być jednym słowem i powinna dać się wymówić. Nie może być obraźliwa ani zbyt podobna do istniejących nazw. W przypadku postaci historycznych obowiązuje dodatkowa reguła – trzeba odczekać sto lat od ich śmierci. W efekcie Kosmos staje się czymś w rodzaju ogromnego katalogu kultury i historii. Obok mitologicznych bogów pojawiają się pisarze, muzycy, postacie filmowe i miejsca na Ziemi. Wśród „polskich akcentów” znajdziemy, między innymi, Dziewannę, Sienkiewicza, Chopina czy Skłodowską-Curie.
Łukasz Pieróg Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego

Wkolekcji globusów Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego znajduje się unikatowy obiekt – najstarszy polskojęzyczny globus nieba. Nie jest duży, kula ma bowiem średnicę zaledwie ośmiu cali, czyli około 22 centymetrów. Wydała go w 1866 roku firma Jana Felkla z Pragi. Jest to jedyny znany obecnie taki globus powstały przed 1945 rokiem. Polskojęzyczna wersja została opracowana jako tłumaczenie globusa niemieckojęzycznego. Przygotowaniem nazw zajął się Mirosław Suchecki, który tłumaczył dla Felkla również globusy Ziemi. Nie było to proste zadanie, ponieważ w XIX wieku dopiero doprecyzowywano polskojęzyczną terminologię naukową.
Felkl wybrał do współpracy młodego człowieka – studenta szkoły politechnicznej w Pradze, syna znanego lingwisty, językoznawcy i autora licznych podręczników do nauki języka polskiego i książek metodycz-

nych prof. Henryka Sucheckiego. Przygotowując polskojęzyczną wersję, Mirosław miał trzy możliwości: przetłumaczyć nazwy wprost, jako kalkę językową, albo opracować własny zbiór nazw. A może przyjąć nazewnictwo któregoś z poprzedników? Podszedł do zadania z pełnym zaangażowaniem, przedstawiając zwarte, przemyślane nazewnictwo.
Oczywiście, istniały wcześniejsze polskojęzyczne opracowania, zarówno oryginalne, jak i tłumaczenia prac obcych. Czy jednak mogły być potraktowane jako pierwowzór? Na pewno kompleksowym opracowaniem znanych gwiazdozbiorów były Phaenomena Jana Kochanowskiego z 1585 roku – pierwszy polskojęzyczny wykaz gwiazdozbiorów, z mapami Jana Januszowskiego. Jednak znanych było wówczas zaledwie 48 konstelacji (na mapie Januszowskiego 49), dopiero w następnych


Globus nieba, Jan Felkl, Praga, tłum. Mirosław Suchecki; 1866
wiekach dodawano kolejne. Przede wszystkim nie było jeszcze opracowanego kanonu i każdy autor działał według własnych upodobań. Dopiero w 1928 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna przyjęła podział nieba, jaki funkcjonuje do dziś – na 88 pól przypisanych gwiazdozbiorom. Po XVI wieku w dokumentach pojawiały się polskie nazwy znaków zodiaku i ważniejszych gwiazdozbiorów również w literaturze pięknej. Jednak w piśmiennictwie fachowym korzystano najczęściej z nazw łacińskich, czasem niemieckich czy francuskich. Zapotrzebowanie na nazwy polskojęzyczne wzrosło po reformie Komisji Edukacji Narodowej, gdy zaczęto opracowywać polskie podręczniki do nauki poszczególnych przedmiotów. Upowszechniały się również opracowania encyklopedyczne. Szczególnie dynamiczny był wiek XIX, pomimo sytuacji politycznej Rzeczpospolitej.
Podstawą większości XIX-wiecznych opracowań nieba był atlas Uranographia sive Astrorum Descriptio, wydany w 1801 roku w Berlinie przez Johanna Elerta Bodego. Z wymienionych w nim 105 gwiazdozbiorów na globusie Felkla znajdują się aż 102. Suchecki, na szczęście, nie musiał decydować, co umieścić na mapie nieboskłonu, a jedynie jak to nazwać. A wybór był niemały.
Od czasu traktatu Kochanowskiego, wzorowanego na greckim tłumaczeniu pracy Aratosa z Soloj, wiele nazw, szczególnie wywodzących się z mitologii, nie zmieniło
się lub zmieniło nieznacznie. Do 1866 roku opublikowano zaledwie kilka istotnych prac, spośród nich w sześciu można upatrywać źródeł leksykograficznych dla Sucheckiego. Większość była tłumaczona z języków obcych i dotyczyła konstelacji widocznych z półkuli północnej. Opis nieba... (Wrocław 1821) – anonimowe tłumaczenie niemieckiej pracy Johanna Wilhelma Schwartza, Rozprawa o Konstellacyach Józefa Łęskiego (Kraków 1822), Budowa nieba... – przetłumaczony przez Tomasza Dziekońskiego podręcznik Asy Smitha dla szkół powszechnych w USA (Warszawa 1857), Atlas nieba, czyli wydana anonimowo praca Friedricha Argelandera (Warszawa, po 1843), Astronomja Jana Kantego Steczkowskiego (Kraków 1861) i S. Orgelbranda encyklopedia powszechna (edycja 1859). Oczywiście, duża część nazw jest wspólna dla wszystkich wymienionych prac, szczególnie w przypadku najstarszych konstelacji. Jednak zmienność pozostałych, jak również ich zapisu ortograficznego i gramatycznego była duża. Najciekawsze są te nazwy, które znacznie odstają od innych.
U Kochanowskiego pojawia się Skop Rogaty (Baran), Wół (Byk), Deltoton (Trójkąt) czy Klęczeń (Herkules). W XIX wieku widnieje Ostrowidz (Ryś), Niedźwiadek (Skorpion), Kobylica Malarska (Sztaluga Malarska), Puklerz Sobieskiego (Tarcza), Hydra Samiec (Wąż Wodny – na półkuli południowej), Furman (Woźnica), Rataj lub Niedźwiednik (Wolarz) czy Wielbłąd (Żyrafa).
Niektóre nazwy niezbyt zaskakują –furman to inne określenie woźnicy, zapożyczone z języka niemieckiego der Fuhrmann, Wolarz (Bootes) odnosi się do Philomelusa – syna bogini Demeter, półboga, patrona orki i oraczy, który orał rolę przy pomocy dwóch wołów. Albo niedźwiedzi. Stąd Niedźwiednik. A rataj to robotnik rolny, wolny chłop, który był zobowiązany do pracy na roli. Deltoton, użyty przez Cycerona w łacińskim tłumaczeniu dzieła Aratosa, odnosi się do kształtu dużej litery delta (Δ).
Rzeźbiarz a Pracownia Rzeźbiarza , Drukarnia a Warsztat Drukarski, Włosy Bereniki a Warkocz Bereniki to niewielkie różnice. Jednak Skorpion nazwany Niedźwiadkiem zaskakuje. I, co ciekawe, nie był to incydent, ale norma przez co najmniej pięć stuleci. Niedźwiadka mamy w 1585 roku u Kochanowskiego, ale i na Mapie nieba widzialnego na Ziemiach Polskich Marcina Ernsta z roku 1911 czy w Ilustro-
National Library of Australia

wanej Encyklopedii Trzaski, Everta i Michalskiego (1926–1928), dla której hasło opracował dr Felicjan Kępiński z Wilna. Co więcej, pojawia się też w opracowaniach zoologicznych, chociażby w 1925 roku w książce Jeana Henriego Fabre Z życia owadów, której naukową konsultację wykonał prof. Józef Nusbaum-Hilarowicz, twórca lwowskiej szkoły zoologicznej. Skąd więc ów Niedźwiadek ? Ze sztuki wojennej. Jest to nazwa pewnego rodzaju broni – bicza zakończonego kulką z nabitymi, ostro zakończonymi hakami. Podczas uderzenia szarpały ciało przeciwnika jak niedźwiedź pazurami, stąd pewnie skojarzenie. A skorpion ma również taki bicz – ogon zakończony kolcem jadowym. Informację o broni u Hebrajczyków zwanej niedźwiadkiem przytacza chociażby Samuel Bogumił Linde w Słowniku języka polskiego Inna zagadka zoologiczna to Ostrowidz albo Tygrys w pracy Schwartza. Ostrowidzem nazywano dawniej rysia, co doskonale oddaje wrażenie, jakie odnosi się, spotkawszy go nagle w terenie. Ale od rysia do tygrysa jest jednak daleko – tu cętki, tam paski, no i nie ten rozmiar. Czy na pewno? W końcu to tyg-rys czy też tyg-ris. U Lindego mamy w haśle tygrys – ris, risopas, ostrowidz, a przy ostrowidz pojawia się zarówno nasz ryś, jak też Zwierz w Jndyi bardzo mocnego wzroku. Czyli po prostu pasiasty ryś.
Anonimowy tłumacz Schwartza nie uwierzył natomiast w istnienie żyrafy. Zamiast tego w jego wykazie pojawia się Wielbłąd. Czy to zaskakuje? Żyrafa umieszczona została na nieboskłonie przez holenderskiego astronoma Petrusa Planciusa w 1612 lub 1613 roku, wraz z kilkoma innymi konstelacjami – w tym z mitycznym Jednorożcem. W istnienie jednorożców czy smoków łatwiej było wówczas uwierzyć niż w wymyślone, jak uważano, zwierzę z nieproporcjonalnie długą szyją. Przecież takie zwierzę nie może istnieć, a „rogi jednorożca”, czyli zęby narwala – ssaka morskiego – można znaleźć na plaży. Również smocze zęby czy smocze kości były w handlu, a i smokowiec, czyli dracena –o czym przekonywały bestiariusze, rośnie przecież z ziarenka wygrzewanego przez smoka. I krew z niej czerwona cieknie, jak się gałąź ułamie – od razu widać, że to smocze drzewo. Doniesienia o żyrafach odnotowano w Europie: u Juliusza Cezara w 46 roku p.n.e., a w wieku XV o żyrafie Medyceuszy, podarowanej przez Kajtbaja – mameluckiego sułtana Egiptu, signorowi Florencji – Wawrzyńcowi Wspaniałemu w 1486 roku. Żyła tylko kilka miesięcy, ale za to pojawiła się w dziełach artystów, chociażby u Francesca Botticiniego. Dopiero w roku 1827 pojawiły się w Europie trzy kolejne osobniki – dar wicekróla Egip-


tu Muhammada Ali Paszy dla władców Francji, Anglii i Austrii. Konfuzję naszych przodków widać w nazwie zwierzęcia –w wielu językach pochodzi od arabskiego zarafa, czyli po prostu „szybko chodząca”. Nazwa łacińska zwierzęcia, podobnie jak gwiazdozbioru, to Camelopardus , Camelopardalis , Kamelopardus , czyli połączenie wielbłąda (camel) i lamparta (Panthera pardus (Linneusz, 1758)) Taki potomek powstały w wyniku ich krzyżówki. A w polskich źródłach? W 1693 roku w pracy Skład abo skarbiec znakomity sekretów oekonomiey ziemianskiey Jakuba Kazimierza Haura pojawiają się wielbłądorysie, w Nowych Atenach Benedykta Chmielowskiego (1745–1746) są wielbłądopardy, a u Stanisława Bonifacego Jundziłła (Zoologia krótko zebrana, 1807) – jeleniopardy, zaliczane zresztą do jeleni Chmielowski wywodzi nawet, że Camelopardy nie mogły być uratowane w Arce Noego, ponieważ – jako wielbłądo-rysie! – są mieszańcami. I dopiero po
potopie zdezorientowany lampart spłodził je z wielbłądzicą. W polskich gwiazdozbiorach przeważa jednak Żyrafa, lojalnie do ikonografii Jana Heweliusza z Firmamentum Sobiescianum sive Uranographia (1690), który prawdopodobnie zawierzył znakomitemu dziełu Jana Jonstona Historiae naturalis (1657).
Inne zwierzęta też sprawiały problemy. O ile Lisek, pojawiający się też jako Lis z Gęsią czy też sam Lis, to dość bliskie skojarzenia, to inaczej ma się sprawa z Tukanem czy Drozdem. Obecny gwiazdozbiór Tukana miał dość burzliwy żywot. Już same początki są skomplikowane. Odkryty i nazwany był przez dwóch podróżników: kupca Fryderyka de Houtmana i nawigatora Pietera Dirkszoona Keysera podczas wyprawy do Indonezji w latach 1595–1597. Z tym że de Houtman w katalogu z 1603 roku nazwał go sroką indyjską, zwaną w Indiach Lag, co miało wskazywać na żyjącego w Indiach dzioborożca białobrzuchego –Anthracoceros albirostris (Shaw, 1808).

Natomiast Keyser opisał tukana i gwiazdozbiór tak został po raz pierwszy w historii przedstawiony przez Petrusa Planciusa w 1598 roku. W 1603 roku tukan pojawił się w fundamentalnym dziele Johanna Bayera, natomiast dzioborożec na globusie Willema Janszoona Blaeu. W odróżnieniu od dzioborożców żyjących w Starym Świecie, gdzie leży też Indonezja, tukany są ptakami Nowego Świata. Jednak Keyser przed podróżą do Indonezji był w Ameryce Południowej i prawdopodobnie widział tam tukany. Oba ptaki mają dość podobny pokrój ogólny, choć dzioborożce są większe i mają charakterystyczną narośl na dziobie. Jednak obie rodziny charakteryzuje wielki, masywny dziób, mocne skrzydła, krótkie nogi i długi ogon. Ale historia rozwijała się dalej. O ile bliska tłumaczeniu de Houtmana jest nazwa Pica Indica, czyli sroka indyjska, wprowadzona przez Giovanniego Battistę Riccioliego, o tyle Johannes Kepler przerobił ptaka na Anser Americanus, czyli gęś amerykańską. Mianem gęsi amerykańskiej


potocznie nazywa się berniklę kanadyjską, Branta canadensis (Linneusz, 1758), całkowicie różniącą się pokrojem od dwóch poprzednich ptaków. I jako Gęś Amerykańska występuje w polskich wykazach XIX-wiecznych, w tym na globusach Felkla, i to również w wersji niemieckojęzycznej i węgierskojęzycznej. Stąd już blisko do wersji Gęś – chociażby w anonimowym tłumaczeniu Atlasu nieba Friedricha Wilhelma Argelandera wydanym przez M. Chodzickiego w 1843 roku. Oczywiście, obecnie mamy Tukana
Inną zaskakującą konstelacją jest Drozd , czyli Samotnik , wprowadzony przez Pierre’a-Charles’a Le Monniera w 1776 roku jako pamiątka wyprawy Alexandre’a - Guya Pingrégo na wyspę Rodrigues na Oceanie Indyjskim w 1771 roku w celu obserwacji tranzytu Wenus. Samotnik odnosił się do dryonta samotne-

go – Pezophaps solitaria (Gmelin, 1789), żyjącego na Reunion i spokrewnionego z dryontem dodo – Raphus cucullatus (L. 1758) z Mauritiusa. Jednak ikonograficzne przedstawienie w pracy Le Monniera prezentuje samotnika z Filipin, czyli modraka – Monticola solitarius (L. 1758), który wówczas nosił nazwę Turdus solitarius (L. 1758) i zaliczany był do drozdów. Stąd Drozd Samotnik. W 1807 roku, za sprawą Thomasa Younga, konstelacja stała się Przedrzeźniaczem – z angielskiego Mockingbird (Mimus sp., Boie, 1826), a w 1822 roku Sową, czyli Noctua. A w polskich źródłach? Suchecki zwie go po prostu Drozdem , Schwartz – Ptakiem Samotnikiem , a Karol Hertz w Kosmografii wydanej w 1880 roku jako dodatek do „Przeglądu Tygodniowego Życia Społecznego, Literatury i Sztuki” przerobił go na Pustelnika.

Suchecki korzystał prawdopodobnie z kilku źródeł polskojęzycznych – przede wszystkim z Astronomii Steczkowskiego, ale również Dziekońskiego, Łęskiego i innych. Wspomagał się zapewne też nazwami niemieckimi. Ostatecznie przedstawił nazwy, z których większość nie odbiega od dzisiejszych (poza niuansami ortografii i gramatyki), oraz 20 nietypowych. Niestety, mapa na globusie ma już współczesny charakter, bez przedstawień ikonograficznych. W towarzystwie wspaniałych ikonograficznych globusów Merkatora, Blaeu czy Doppelmayra wygląda więc skromnie.
Globus nieba można zobaczyć w Sali Kartografii podczas zwiedzania ekspozycji rozszerzonej Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Małgorzata Taborska Muzeum UJ

Piwnica pod Baranami w 2026 roku świętuje 70-lecie swego istnienia. Dla uczczenia jubileuszu zaplanowanych zostało wiele różnych przedsięwzięć. Sporo z nich dotyczy jednego ze współzałożycieli tego kabaretu Kazimierza Wiśniaka – znakomitego malarza, rysownika, grafika, scenografa, autora blisko 3 tysięcy rysunków, ponad 300 projektów scenograficznych i przeszło 100 obrazów. 26 maja 2026 w Antykwariacie Abecadło, przy ul. Kościuszki, otwarta zostanie wystawa Kazimierz Wiśniak – jubileusze, przygotowana przez znawcę twórczości Artysty i kolekcjonera artefaktów „Piwnicznych” Hieronima Sieńskiego, będącego także
organizatorem ekspozycji 70 lat Piwnicy pod Baranami, której wernisaż odbędzie się 12 czerwca w Krakowskim Forum Kultury, przy ul. Mikołajskiej, i którą będzie można oglądać do połowy września 2026. Nie bez powodu uwaga świętujących skupia się na Mistrzu Kazimierzu. W czerwcu przypada również 70. rocznica jego pierwszej wystawy w Piwnicy, a w grudniu tego roku będzie świętował swoje 95. urodziny. Jest Łodzianinem z urodzenia, ale Krakowianinem z wyboru. – Wybierając Kraków, stał się częścią ważnych legend tego miasta. Nie tylko jako rysownik reaktywowanego po długiej przerwie „Przekroju”, na łamy którego


został ponownie zaproszony, ale także jako kontynuator „Piwnicznej” działalności, jako autor różnorodnych plakatów potrzebnych miastu, jako ilustrator książek o Krakowie, [...] wreszcie jako bohater trzech filmów dokumentalnych związanych z tym miastem – pisze prof. Zofia Ratajczak w swojej książce Kazimierz Wiśniak. Czarodziej z podwórka. Warto również przypomnieć, że w 2013 roku ten uważny obserwator drobin świata podarował Bibliotece Jagiellońskiej niezwykły, bo istniejący w postaci zwoju, rękopis swej książki Życie ze sztuką splecione. Zgodził się też na wprowadzenie tej publikacji do Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej, gdzie jest ona dostępna pod adresem: http://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=244187&from=&dirids=1&ver_ id=&1p=2&Q1=. Obdarował Bibliotekę Jagiellońską również wieloma swoimi rysunkami, plakatami oraz kilkoma unikatowymi zeszytami-dziennikami, w których niezwykle pięknym kaligraficznym pismem i rysunkami w bardzo oryginalny sposób uwiecznił wiele lat swojego życia i pracy. Silne związki słynnego rysownika




z najstarszą polską uczelnią i Krakowem dokumentowane były na łamach „Alma Mater” w numerach: 103, 160, 189–190, 200, 204–205, 208 oraz 213–214. Kazimierz Wiśniak ma piękny i bogaty dorobek. I wciąż pracuje! A poprzez swą twórczą działalność nieustannie dostarcza nam kolejnych wzruszeń. Dlatego też Hieronim Sieński wpadł na znakomity pomysł, by Mistrzowi Kazimierzowi się za to wszystko odwdzięczyć. Wiedząc o tym, że ten niezwykle lubiany Artysta na przestrzeni lat obdarowywany był przez przyjaciół i znajomych różnymi dedykowanymi mu utworami, postanowił
je zebrać i wydać w postaci antologii zatytułowanej Strofy o Wiśniaku. Pomysł się udał, książka, na którą złożyło się 88 utworów napisanych przez 48 autorów, z wyjątkowymi, często niepublikowanymi wcześniej rysunkami Kazimierza Wiśniaka, ukazała się pod koniec 2025 roku nakładem Wydawnictwa Vandre. – Utwory zaprezentowane zostały w układzie chronologicznym, co pozwala prześledzić rozwój i natężenie ich tworzenia. Pierwszy napisany został w 1949 roku przez kolegę szkolnego Artysty, a ostatni powstał w sierpniu 2025 roku, dzieli je więc 76 lat. Autorzy tych utworów prezentują różnorodne poziomy wtajemniczenia literackiego, różne estetyki i stylistyki. I mimo że pochodzą też z różnych kręgów zawodowych, towarzyskich i społecznych, łączy ich jedno: szacunek dla Kazimierza Wiśniaka i podziw dla Jego artystycznych dokonań – akcentuje Hieronim Sieński. – Może anegdotycznie to zabrzmi, ale zalewie część tych wierszy dotarła bezpośrednio do adresata, wiele z nich spokojnie czekało w szufladach, a właściwie w komputerach.
Niektóre autorzy „nosili w sobie” i dopiero niedawno ujawnili i przekazali do opublikowania – dodaje.
Okolicznościowe spotkania promujące tę absolutnie wyjątkową antologię – ku uciesze wielbicieli twórczości Artysty – są do dziś organizowane w różnych miejscach Krakowa i nie tylko. Książkę natomiast można nabyć w Antykwariacie Abecadło oraz Sali Zbiorów Kazimierza Wiśniaka w Lanckoronie.
Rita Pagacz-Moczarska

Wpołowie V wieku p.n.e., podczas jednej ze swych wędrówek, do Egiptu dotarł grecki podróżnik. Był nim Herodot, którego relacje zawarte w Dziejach nie tylko przysporzyły mu sławy, lecz nadały miano „ojca historii”. Obraz przekazany przez niego na długo ukształtował wizerunek nadnilowej krainy w oczach świata. Oprócz innych, Herodot odnotował także opowieść ukazującą
zmagania faraona Rampsynita, usiłującego pojmać sprytnego rabusia, naruszającego zasoby jego skarbca. Postać egipskiego faraona Rampsynita można identyfikować z jednym z władców okresu Nowego Państwa, najprawdopodobniej Ramzesem II lub Ramzesem III (około 1300–1200 p.n.e.). Historia ta stała się niezwykle bliska i atrakcyjna także dla współczesnego czytelnika i wkrótce zajęła






odpowiednie miejsce w bogatym skarbcu wyobrażeń i motywów ludowych. Pod wrażeniem opowieści Herodota znalazł się także Carl Maria Seyppel (1847–1913) – niemiecki malarz i rysownik, który zilustrował ją w swoistym stylu i opatrzył własnym żartobliwym tekstem, rozmieszczonym na sposób przypominający ujęcia komiksowe, zyskujące wówczas coraz większą popularność. Humoreska Seyppela ukazała się drukiem w roku 1882 w specjalnej edytorskiej szacie, mającej wyraźnie wskazywać, że jest to „księga wygrzebana z ziemi”. Wkrótce po edycji niemieckiej ukazały się tłumaczenia Skarbca faraona na języki angielski (1885) i francuski (1886). Po wielu latach doczekaliśmy się także wydania w języku polskim w znakomitej adaptacji Tadeusza Kwinty, artysty i współzałożyciela krakowskiego kabaretu Piwnica pod Baranami.
Z opisu Wydawcy

Komiks jest dostępny w księgarniach internetowych, między innymi na stronie Księgarni Akademickiej.
Początek
roku 2026 przyniósł kilka ważnych zmian w Instytucie Orientalistyki Wydziału Filologicznego UJ. Jedną z nich było przekształcenie dotychczasowej Pracowni Interdyscyplinarnych Badań Eurazjatyckich, założonej kilkanaście lat temu przez prof. Jadwigę Pstrusińską, w Pracownię Studiów Afganologicznych (PSA). To nie tylko zmiana nazwy czy struktury organizacyjnej, ale przede wszystkim symboliczne podkreślenie tego, co w Krakowie dojrzewało od dziesięcioleci: że Afganistan zasługuje na osobne, wyraźnie zarysowane miejsce w badaniach orientalistycznych.
od kaBulu do krakoWa – Początki
Historia krakowskiej afganologii zaczęła się dużo wcześniej. Już w dru-
giej połowie lat 70. XX wieku Jadwiga Pstrusińska, wówczas doktor, wprowadziła element afganologiczny do studiów iranistycznych na UJ. Stało się to po jej kilkuletnim pobycie stypendialnym w Kabulu – doświadczeniu, które miało ogromne znaczenie dla jej dalszej drogi naukowej. Po powrocie do Krakowa Afganistan nie był już dla niej odległym tematem z podręcznika, lecz żywą przestrzenią języka, literatury i kultury. Przez wiele lat prowadziła seminarium afganologiczne, które stało się miejscem spotkań studentów zainteresowanych tym regionem. Seminarium towarzyszyły cykle zajęć poświęcone językowi paszto oraz kulturze Afganistanu. W czasach, gdy wiedza o tym kraju w Polsce była ograniczona, były to inicjatywy pionierskie. To właśnie dzięki prof. Pstrusińskiej Afganistan przestał być w Krakowie jedynie przypisem do
historii Iranu czy Azji Środkowej. Stał się osobnym polem badawczym, wymagającym własnych narzędzi, wrażliwości i językowych kompetencji.
afganologia – nieosoBny kierunek, ale Ważna PersPektyWa
Afganologia nigdy nie była na UJ osobnym kierunkiem studiów i nadal nim nie jest. Funkcjonuje w ramach iranistyki oraz szerzej – studiów orientalistycznych. I być może właśnie w tym tkwi jej siła. Nie jest zamkniętą specjalizacją, lecz żywą perspektywą, która poszerza rozumienie regionu. Podobnie jak kurdologia –reprezentowana przez Pracownię Studiów Kurdyjskich, działającą pod kierownictwem dr hab. Joanny Bocheńskiej, wnosi do programu studiów orientalistycznych wrażliwość na różnorodność językową

Dr Mateusz M. Kłagisz w herackiej twierdzy Arg. Herat to ważny ośrodek kultury, leżący w północnozachodnim Afganistanie, który zawdzięcza swoją nazwę pobliskiej rzece: Hari-rud. Jej staroirańska nazwa: Haraju, która oznacza „z (znaczną) prędkością”, stała się z czasem określeniem miasta i całego regionu – w inskrypcjach achemenidzkich (VI w. p.n.e.) znajdujemy toponim: Harajwa, znanym nam ze źródeł klasycznych jako: Areia/Aria. Niestety, dziś rzeka Hari-rud przedstawia sobą smutny widok – to puste, szerokie, suche koryto, które, jak wyjaśnił napotkany rolnik, napełnia się wodą tylko między 10. a 12. znakiem zodiaku, tj. między styczniem a marcem
i kulturową tej części świata. Afganistan nie jest przecież monolitem. To przestrzeń spotkania języków, tradycji, pamięci i doświadczeń.
Wyodrębnienie w 2026 roku Pracowni Studiów Afganologicznych to wyraźny sygnał, że taka wielopłaszczyznowa perspektywa jest potrzebna i że ma w Krakowie solidne fundamenty.
języki, literatura, historia – czyli czym zajmuje się Psa
Dziś profil afganologiczny w ramach studiów iranistycznych rozwija dr Mateusz M. Kłagisz. Jego zajęcia koncentrują się przede wszystkim na językach używanych w Afganistanie, w pierwszej kolejności na paszto. To język o niezwykle bogatej tradycji ustnej i literackiej, a jednocześnie kluczowy dla zrozumienia kultury Pasztunów. W planach są także kursy poświęcone językowi beludżyjskiemu oraz afgańskim odmianom perszczyzny (dari). Osobną grupę zajęć stanowią kursy dotyczące historii Afganistanu – prowadzone nieregularnie, oraz zajęcia poświęcone jego kulturom i przemianom społecznym.
To połączenie kompetencji językowych i wiedzy historyczno-kulturowej jest szczególnie istotne. Afganistan bywa w mediach sprowadzany do nagłówków o konfliktach i kryzysach. Tymczasem bez znajomości języka i kontekstu kulturowego trudno zrozumieć, co naprawdę dzieje się w tym regionie.
Swoje kompetencje afganologiczne dr Kłagisz rozwijał, między innymi, pod kierunkiem prof. Lutza Rzehaka z Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie. Mowa o kompetencjach zarówno w zakresie paszto, jak i beludżyjskiego. To ważny element umiędzynarodowienia krakowskich badań i włączania ich w szerszy – europejski kontekst.
od land Po historię Polskich Badań w AfgAnistAnie
Badania prowadzone w ramach PSA mają bardzo różnorodny charakter. Jednym z ich nurtów jest analiza pasztuńskiej twórczości ludowej, zwłaszcza krótkich, dwuwierszowych utworów znanych jako landy. Te pozornie proste formy poetyckie są niezwykle intensywne emocjonalnie. Opowiadają o miłości, tęsknocie, wojnie, sprzeciwie wobec norm społecznych. Często są przekazywane przez kobiety i to
właśnie w nich wybrzmiewa indywidualny głos w silnie zhierarchizowanej wspólnocie. Drugim ważnym obszarem badań jest dokumentowanie aktywności polskich badaczy w Afganistanie. Szczególne miejsce zajmuje tu poznańska Etnograficzna Wyprawa Azjatycka EWA-76 – jedno z najważniejszych przedsięwzięć polskiej etnologii poza Europą w okresie powojennym. Współczesna analiza tej ekspedycji odchodzi od prostej, chronologicznej opowieści. Zamiast tego przygląda się jej w kontekście politycznych realiów Polski Ludowej, strategiom badawczym, metodom terenowym, roli tłumaczy, fotografii czy nawet pomocy medycznej w budowaniu relacji z lokalnymi społecznościami. To spojrzenie pokazuje wyprawę nie tylko jako wydarzenie historyczne, lecz także jako model prowadzenia badań w trudnych warunkach politycznych.
WsPółPraca międzynarodoWa i cyfroWa Przyszłość
PSA aktywnie rozwija współpracę międzynarodową. Doktor Mateusz M. Kłagisz odwiedzał Afghanistan-Institut und Archiv w szwajcarskim Bubendorfie – jedną z najważniejszych instytucji dokumentujących światowe badania afganologiczne. To miejsce, w którym przechowywane są archiwa, spuścizny badaczy i bezcenne materiały dotyczące Afganistanu. Obecnie, we współpracy z Afghanistan-Institut und Archiv oraz Uniwersytetem w Bazylei, przygotowywany jest międzynarodowy projekt poświęcony cyfrowej humanistyce. Jego celem jest wykorzystanie narzędzi cyfrowych do opracowania i udostępniania materiałów archiwalnych oraz terenowych związanych z badaniami nad Afganistanem. To krok w stronę nowoczesnych metod badawczych i otwarcia zasobów dla szerszego grona odbiorców.
Doktor Kłagisz jest także współzałożycielem Consociatio Eruditorum Studiis Afganologicis Internationalibus / The International Association for the Academic Study of Afghanistan – międzynarodowego stowarzyszenia badaczy zajmujących się Afganistanem. To pokazuje, że krakowska afganologia jest dziś częścią globalnej sieci współpracy.
solidarność akademicka
Jednym z ważnych, choć często mniej widocznych celów PSA jest wspieranie
afgańskich naukowców, którzy po przejęciu władzy przez talibów latem 2021 roku znaleźli się w niezwykle trudnej sytuacji. Ograniczenia w funkcjonowaniu uczelni, utrudnienia w prowadzeniu badań, a w wielu przypadkach wykluczenie kobiet z życia akademickiego to realia, z którymi mierzy się dziś środowisko naukowe w Afganistanie. PSA stara się włączać afgańskich badaczy w międzynarodowy obieg naukowy poprzez współpracę projektową, zapraszanie do udziału w seminariach czy tworzenie możliwości publikacji. To nie tylko kwestia nauki, ale również solidarności i odpowiedzialności za ciągłość badań nad kulturą i historią tego kraju.
Afg A nologi A w pr A ktyce
Warto też pamiętać, że afganologia na UJ miała i ma wymiar praktyczny. Absolwenci krakowskiej iranistyki wyjeżdżali do Afganistanu jako tłumacze i eksperci w ramach misji stabilizacyjnej. Ich kompetencje językowe i kulturowe były nieocenione. Pozwalały nie tylko tłumaczyć słowa, lecz także pośredniczyć między światami. To pokazuje, że wiedza zdobywana w salach wykładowych może mieć bardzo konkretne zastosowanie: w dyplomacji, działaniach międzynarodowych czy pracy eksperckiej.
m iejsce n A m A pie uj
Pracownia Studiów Afganologicznych jest dziś przestrzenią, w której spotykają się tradycja i nowe wyzwania: klasyczna filologia i cyfrowa humanistyka, badania nad poezją ludową i analiza archiwów, refleksja akademicka i solidarność międzynarodowa.
Powstanie PSA w 2026 roku nie jest więc początkiem czegoś zupełnie nowego, lecz raczej dojrzałym etapem drogi, która rozpoczęła się w latach 70. XX wieku, od powrotu prof. Jadwigi Pstrusińskiej z Kabulu i pierwszych seminariów afganologicznych. To dowód na to, że nawet w zmieniającym się świecie są miejsca, w których konsekwentnie buduje się wiedzę – cierpliwie, język po języku, tekst po tekście. A Afganistan, ze swoją złożonością i bogactwem kulturowym, pozostaje jednym z tych tematów, które wciąż uczą nas uważności.
Wgalerii Asûs, na czwartym piętrze Collegium Paderevianum (budynek B), 24 marca 2026 otwarto kolejną ekspozycję. Tym razem zaprezentowano fotografie dr. Mateusza M. Kłagisza – pracownika Katedry Iranistyki w Instytucie Orientalistyki UJ, kierownika tamtejszej Pracowni Studiów Afganologicznych. Wystawa, zatytułowana Przez Afganistan, stanowi zapis podróży, którą autor odbył latem 2025 roku, przemierzając szlaki między Kabulem (wschód), Mazar-e Szarif (północ), Heratem (zachód) i Kandaharem (południe).
Afganistan, pojawiający się w światowych mediach najczęściej w kontekście konfliktów, wciąż funkcjonuje w powszechnej świadomości jako przestrzeń napięcia, przemocy i politycznych zawirowań. Tymczasem – jak przypomina wystawa – jest to jeden z najbardziej fascynujących regionów Azji: kraj o wyjątkowej mozaice etnicznej, językowej i kulturowej, ukształtowanej przez wieki spotkań cywilizacji. To również przestrzeń o niezwykłych krajobrazach – od potężnych masywów górskich po rozległe stepy, od zielonych dolin po barwne pustynie, od niewielkich osad po miasta leżące na dawnych szlakach handlowych łączących Wschód z Zachodem i Północ z Południem.
Prezentowane fotografie nie mają charakteru reporterskiego dokumentu ani nie są próbą całościowego przedstawienia Afganistanu. Stanowią raczej fragmentaryczny dziennik drogi – zapis chwil, spojrzeń i zatrzymań, które ukształtowały doświadczenie podróży. Na wystawie znalazł się starannie dobrany wybór spośród setek zdjęć wykonanych podczas całej wędrówki. Już sam proces selekcji, jak podkreślał autor w swoim wystąpieniu

Asfaltowa droga prowadząca z Majdanszahru do Bamjanu (środkowy Afganistan) wybudowana ledwie kilkanaście lat temu, wytyczona przez surowe, skaliste góry Hindukuszu oraz rozległe, niemal bezludne krajobrazy

podczas wernisażu, był pewnego rodzaju powrotem do zapamiętanych miejsc. Co znamienne, na prezentowanych zdjęciach niemal nie pojawiają się ludzie. Nie wynika to z ich nieobecności, wręcz przeciwnie – podróż przez Afganistan to przede wszystkim spotkania z ludźmi. Brak portretów jest świadomą, osobistą decyzją fotografa, który – jak przyznaje – nie czuje się komfortowo, kierując obiektyw w stronę napotykanych osób. Zamiast tego zatrzymał w kadrze krajobraz, architekturę, przestrzeń i światło – elementy, które stały się nośnikami atmosfery poszczególnych zakątków. Efektem jest opowieść o Afganistanie jako krainie ciszy, oddechu i ogromnych przestrzeni, o kraju, który mimo trudnej historii zachowuje bogactwo kultur, tradycji i języków. Wystawa nie próbuje wyczerpać tego tematu. Jest zaproszeniem do spojrzenia na Afganistan oczami podróżnika, który próbował uchwycić różnorodne oblicza tego niezwykłego kraju.
Doktor Mateusz M. Kłagisz nie jest profesjonalnym fotografem – nie kończył szkół ani kursów. Fotografuje intuicyjnie, z potrzeby zachowania w pamięci prze-

strzeni, przez które podróżuje. Co więcej, wszystkie zdjęcia zostały wykonane zwykłym analogowym aparatem fotograficznym, pozbawionym współczesnych udogodnień technicznych. Autor zakupił go dwadzieścia lat temu, podczas rocznego pobytu stypendialnego w Iranie, i od tamtej pory towarzyszy mu on w dalszych wyjazdach – między innymi do Indii czy Uzbekistanu. Jak sam podkreśla, to właśnie ta prostota narzędzia, jego ograniczenia i materialność kliszy kształtują sposób patrzenia i rytm fotografowania. Warto przy tym podkreślić, że fotografia – również taka, która nie aspiruje do profesjonalizmu – może pełnić ważną funkcję badawczą. W kontekście studiów nad Azją, a zwłaszcza regionami rzadko


dokumentowanymi, zdjęcia stają się cennym materiałem nie tylko dla antropologów czy kulturoznawców, lecz także dla językoznawców i literaturoznawców. Utrwalone na kliszy przestrzenie, obiekty, szyldy, napisy, krajobrazy miejskie i wiejskie mogą stanowić źródło danych o odmianach języka, lokalnych praktykach piśmienniczych, formach komunikacji wizualnej oraz symbolicznych sposobach organizowania przestrzeni. W literaturoznawstwie natomiast fotografie bywają punktem odniesienia przy analizie motywów, toposów i wyobrażeń obecnych w twórczości. W tym przypadku – autorów afgańskich – pozwalają zestawić rzeczywisty krajobraz z jego literackimi

reprezentacjami, a także lepiej zrozumieć materialne i kulturowe tło powstawania tekstów. W tym sensie zdjęcia dr. Kłagisza, choć osobiste i nieprofesjonalne, mają potencjał, by stać się ważnym suplementem do badań nad kulturami i językami regionu.
Wystawie w galerii Asûs towarzyszy czterojęzyczna (polsko-angielsko-dari-paszto) skromna, lecz wyrazista refleksja o patrzeniu, pamięci i sposobach opowiadania o miejscach, które zwykle znane są jedynie z doniesień medialnych – a które kryją w sobie niespodziewaną harmonię i piękno.
Joanna Bocheńska Instytut Orientalistyki UJ

Wydziały Farmaceutyczny i Filologiczny Uniwersytetu Jagiellońskiego połączyły siły, by w murach Muzeum Farmacji przy ul. Floriańskiej 25 ożywić przeszłość i porozmawiać o przyszłości badań nad dawną kulturą medyczną i literacką. 4 marca 2026 odbyło się spotkanie zatytułowane W kręgu medycyny, farmacji i literatury: Girolamo Fracastoro
Obserwacje na temat żmij i Bachus w Toskanii w przekładzie i opracowaniu Barbary Sosnowskiej i Romana Sosnowskiego. Gości przywitali dyrektor Muzeum Farmacji dr Agnieszka Rzepiela oraz prof. Jacek Sapa z Wydziału Farmaceutycznego UJ CM. W tematykę dzieła Fracastora wprowadziła uczestników spotkania dr Agnieszka Rzepiela, przypominając jego

i Francesco Redi w polskich przekładach, poświęcone dwóm tomom z serii „Noctes medicae”.
Seria jest wspólną inicjatywą Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Uniwersytetu Śląskiego i Instytutu Badań Literackich PAN. Jej celem jest budowanie polskiej biblioteki klasycznych tekstów związanych z historią medycyny, nauki i refleksji nad zdrowiem i chorobą. Nazwa nawiązuje do słynnych Noctes Atticae Aulusa Gelliusza i, podobnie jak tamten starożytny zbiór, łączy erudycyjną ciekawość z humanistyczną refleksją. W centrum krakowskiego spotkania znalazły się dwa tomy tej serii na który składa się: renesansowy poemat medyczny Syfilis, albo choroba galijska Girolama Fracastora w przekładzie i opracowaniu Tomasza Sapoty oraz dwa dzieła Francesca Rediego:
który współczesny specjalista, zamknięty w wąskiej dziedzinie, mógłby uznać za niemal niewiarygodny. Wspomniano przy tym również o relacji Fracastora z Pietrem Bembem ‒ jednym z najważniejszych autorytetów literackich włoskiego renesansu.
Istotną częścią spotkania była prezentacja muzealnych eksponatów związanych z tematyką choroby galijskiej. Wśród nich

miejsce w historii medycyny i literatury, a przy tej okazji także długą tradycję poematów dydaktycznych, sięgającą starożytności. Następnie głos zabrali prof. Hubert Wolanin oraz prof. Tomasz Sapota, który przedstawił znaczenie poematu Syfilis... i zwrócił uwagę na niezwykłe połączenie obserwacji medycznej z literacką, wierszowaną formą, charakterystyczne dla renesansowej kultury uczonej.
Profesor Wolanin uzupełnił tę opowieść w tonie bardziej anegdotycznym. Z właściwą sobie swobodą poddał numerologicznej analizie datę urodzin Fracastora, co mogłoby przerodzić się w kabalistyczną ekstrawagancję, lecz w jego interpretacji stało się raczej pretekstem do sugestywnego szkicu epoki. Był to bowiem czas, w którym nauka, literatura i wielka historia splatały się ze sobą w sposób,
znalazły się dawne pojemniki na maści stosowane w leczeniu kiły oraz słynny Salvarsan , znany jako „preparat 606”. W pewnej chwili można było odnieść wrażenie, że muzealne przedmioty stały się komentarzem do omawianych książek, a książki z równą energią komentowały muzealne przedmioty. Takie chwilowe zespolenie słowa i materialnej rzeczywistości przydarza się nieczęsto, ale kiedy już nastąpi, wyjątkowo zapada w pamięć. Druga część rozmowy została poświęcona Francescowi Rediemu ‒ siedemnastowiecznemu lekarzowi, przyrodnikowi i literatowi, który najwyraźniej nie widział powodu, by ograniczać się do jednej tylko dziedziny wiedzy. Profesor Jacek Sapa przypomniał jego najważniejsze dokonania naukowe, zwłaszcza badania nad jadem żmij. Redi, dzięki serii staran-
nie zaprojektowanych eksperymentów, pokazał, w jaki sposób węże wstrzykują jad, i obalił wiele utrwalonych przez wieki przesądów. W tym sensie jawi się jako jeden z prekursorów nowoczesnej toksykologii i herpetologii.
Profesor Roman Sosnowski opowiedział o intelektualnym klimacie siedemnastowiecznej Toskanii. Akademie, spotkania uczonych i mniej formalne zgromadzenia sprzyjały powstawaniu nowych pytań badawczych, na które próbowano odpowiadać zarówno poprzez eksperyment, jak i dyskusję. W takim właśnie środowisku powstały Obserwacje na temat żmij i Doświadczenia dotyczące powstawania owadów. Ze żmijami wiąże się również słynny teriak, przez wieki uważany za uniwersalne antidotum. Doktor Agnieszka Rzepiela zaprezentowała naczynie ze zbiorów muzeum przeznaczone do przechowywania tego specyfiku oraz
spreparowaną żmiję, przypominając o niezwykłej historii tego lekarstwa i o niedawnych próbach rekonstrukcji jego receptury. Drugim utworem Rediego omówionym podczas spotkania był poemat Bachus w Toskanii. Rozmowa o winie i toskańskich krajobrazach zyskała niespodziewanie wymiar geologiczny ‒ dzięki obecności wśród publiczności prof. Michała Gradzińskiego, który opowiedział o budowie geologicznej wzgórz Toskanii, sprzyjającej uprawie winorośli. Wspomniano przy tym, że Redi za najlepsze wino uznawał w swoim poemacie wino z Montepulciano, dziś znane jako Vino Nobile di Montepulciano. Współcześnie za jedno z najwybitniejszych włoskich win uchodzi Brunello di Montalcino Rozmowę zakończyła symboliczna lampka wina. Nieprzypadkowo było to Chianti Classico, z charakterystycznym znakiem czarnego koguta. Po krótkiej dyskusji z udziałem publiczności uczest-

nicy spotkania zgodzili się, że rozmowy między odległymi dyscyplinami potrafią być szczególnie inspirujące.
Wśród słuchaczy przeważali filolodzy (z dziekanem Wydziału Filologicznego prof. Władysławem Witaliszem) oraz przedstawiciele środowiska farmaceutycznego i medycznego, ale nie brakowało również osób, które przyszły po prostu z ciekawości. Ta mieszanka dyscyplin i zainteresowań okazała się szczególnie ożywcza. Na koniec wieczoru wybrzmiało wspólne przekonanie zgromadzonych, że takie spotkania humanistyki i nauk medycznych mogą prowadzić do nieoczekiwanych inspiracji. Wszystko wskazuje na to, że było to dopiero pierwsze z wydarzeń planowanego przez Muzeum Farmacji cyklu.
Roman Sosnowski Instytut Filologii Romańskiej UJ
VIIMiędzynarodowy
Kongres Nauk Historycznych, który obradował w Warszawie i w Krakowie w 1933 roku, był wydarzeniem o ogromnym znaczeniu zarówno dla polskich historyków, jak i polityki II Rzeczpospolitej. Obrady w auli Politechniki Warszawskiej, w których uczestniczyli badacze z ponad 30 krajów, zainaugurował 21 sierpnia 1933 prezydent Ignacy Mościcki.
Anna Bęben / Biblioteka Jagiellońska
W Bibliotece Jagiellońskiej od 4 do 29 maja 2026 można zapoznać się z wyjątkową wystawą upamiętniającą ten zjazd.

Ekspozycja poświęcona jest polskim historykom, którzy odegrali kluczową rolę w organizacji kongresu i wywarli znaczący wpływ na jego przebieg. W celu przybliżenia ich dorobku przygotowano krótkie notki biograficzne uzupełniające narrację
związaną z dziejami Kongresu. Wystawa prezentuje także szczegółowe informacje o przebiegu obrad – wyszczególniono sekcje tematyczne, w jakich obradowano, wspomniano również o imprezach towarzyszących dyskusjom naukowym, które przygotowano zarówno w Warszawie, jak i Krakowie. Całość wzbogaca
pokaz wybranych artefaktów nawiązujących do dziejów kongresów. Pragnąc podkreślić ciągłość trwania idei międzynarodowych kongresów, ukazano ich dalsze losy.
W Bibliotece Jagiellońskiej zgromadzono materiały ze zbiorów Archiwum Nauki PAN i PAU w Krakowie, Archiwum Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz własne.
Wystawa wpisuje się w międzynarodowy nurt obchodów 100-lecia powstania Comité International des Sciences Historiques (CISH). W jej organizację zaangażowali się pracownicy Instytutu Historii UJ oraz Biblioteki Jagiellońskiej.
Iwona Wawrzynek Biblioteka Jagiellońska

Rozwój neurochirurgii w Polsce rozpoczął się w pierwszej połowie lat 30. ubiegłego wieku, natomiast jej ukształtowanie jako samodzielnej specjalności lekarskiej nastąpiło dopiero po drugiej wojnie światowej. Osobą, którą powszechnie uważa się za twórcę nowoczesnej polskiej neurochirurgii, jest prof. Jerzy Choróbski. 18 marca 2026 w Domu Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego odbyło się spotkanie z dr. Andrzejem P. Gąseckim –biografem prof. Choróbskiego, autorem

monumentalnej monografii poświęconej jego życiu i działalności, a także twórcą ponadgodzinnego filmu dokumentalnego o Profesorze. Doktor Gąsecki jest absolwentem Akademii Medycznej w Warszawie, byłym asystentem w Klinice Neurochirurgii prof. Witolda Mazurowskiego – ostatniego żyjącego asystenta prof. Choróbskiego. Na stałe przebywa w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracuje jako neurolog. Spotkanie, zorganizowane
przez Towarzystwo Lekarskie Krakowskie wspólnie z krakowskim oddziałem Polskiego Towarzystwa Neurochirurgów, było okazją do promocji książki i projekcji filmu.
Publikacja spotkała się z bardzo przychylnymi recenzjami, zarówno osób związanych z środowiskiem neurochirurgicznym, jak i spoza niego. Powstały na podstawie książki film doskonale prezentuje sylwetkę profesora na tle burzliwych wydarzeń historycznych w Polsce i świecie. Jego niepodważalną wartością jest bezpośrednie, dogłębne przedstawienie wielu aspektów życia Profesora: zdobywania wykształcenia, napotykanych przeciwności w tworzeniu podwalin nowoczesnej neurochirurgii i walki z nimi. Dokument opatrzony jest bogatym komentarzem i doskonale dobranym tłem muzycznym, które stanowią utwory Chopina.
Wspominając postać prof. Jerzego Choróbskiego, nie sposób pominąć jego związków rodzinnych z Krakowem i Małopolską. W latach 1921–1926 studiował na Wydziale Lekarskim Uniwer-

sytetu Jagiellońskiego. Po Powstaniu Warszawskim wyjechał na krótko do Krakowa i w Szpitalu Ojców Bonifratrów operował przypadki neurochirurgiczne.
Wiosną 1945 roku do Krakowa przyjechał dr Adam Kunicki – uczeń i asystent prof. Choróbskiego. W lutym 1946 roku dr Kunicki przeprowadził w willi prof. Jana Piltza pierwszą operację neurochirurgiczną, co zostało uznane za otwarcie Oddziału Neurochirurgii Kliniki Neurologiczno-Psychiatrycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, w 1950 roku podniesionego do rangi Kliniki Neurochirurgii Akademii Medycznej.

W 1962 roku prof. Choróbski był organizatorem zjazdu brytyjskich i polskich neurochirurgów, który miał swoją krakowską część. Zamiłowaniem darzył okolice Krakowa, szczególnie Jordanów. Spędził tam wiele wolnych chwil. Po śmierci spoczął w rodzinnym grobowcu na Cmentarzu Rakowickim. Spotkanie w Domu Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego cieszyło się dużym zainteresowaniem miłośników historii medycyny i grona neurochirurgów, zwłaszcza młodszego pokolenia. Z uwagi na ich treść lektura książki, jak i obejrzenie filmu dr. Gąseckiego powinny być rekomendowane nie


tylko dla neurochirurgów, ale dla każdego lekarza. Film dostępny jest na stronie internetowej autora: www.agasecki.com
Krzysztof Stachura
Klinika Neurochirurgii i Neurotraumatologii UJ CM
Przedstawiciele społeczności akademickiej Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz członkowie Stowarzyszenia „Ne Cedat Academia” 19 marca 2026 uczcili 81. rocznicę zainaugurowania przez rektora UJ prof. Tadeusza Lehra-Spławińskiego oficjalnej działalności najstarszej polskiej uczelni po latach tajnego nauczania pod hitlerowską okupacją.
– Trzeba z mocą podkreślić, że na możliwość rozpoczęcia 581. roku akademickiego w dziejach najstarszej polskiej wszechnicy w ciągu zaledwie dwóch miesięcy od wyzwolenia Krakowa spod niemieckiej niewoli pracowała cała uniwersytecka społeczność, która, pomimo zakazów, nie zrezygnowała po wybuchu drugiej wojny światowej z prowadzenia pracy naukowej i dydaktycznej i która nie wycofała się także z udziału w życiu akademickim i studenckim. Dzięki temu już 23 stycznia 1945 mogło się odbyć pierwsze zebranie kadry profesorskiej, na którym zadecydowano o wznowieniu kadencji władz uczelni powołanych na rok akademicki 1939/1940 – mówił prorektor UJ ds. współpracy międzynarodowej prof. Jarosław Górniak, rozpoczynając uroczystość. Przypomniał również, że upamiętniając 81.
rocznicę wznowienia działalności Uniwersytetu Jagiellońskiego po drugiej wojnie światowej, z uznaniem i wdzięcznością wspominamy wszystkie osoby – wykładowców, studentów i organizatorów tajnego nauczania, których nieugięta, heroiczna postawa zapewniła naszym wielowiekowym tradycjom ciągłość i trwanie
Zgromadzeni złożyli kwiaty pod pamiątkową tablicą wmurowaną w Collegium Novum w 2018 roku, a także pod tablicą na ścianie kamienicy przy ul. Podwale 2. Mieściło się tam biuro prof. Mieczysława Małeckiego – organizatora i kierownika konspiracyjnego nauczania na Uniwersyte-
cie Jagiellońskim. Obie tablice ufundowane zostały przez Stowarzyszenie „Ne Cedat Academia”, którego prezesem jest wnuczka prof. Małeckiego – dr Monika Małecka. Jego członkowie podtrzymują pamięć o bohaterskiej postawie osób odpowiedzialnych za tajne nauczanie, ryzykujących własnym życiem.
Uniwersytet Jagielloński był jedną z pierwszych uczelni, które wznowiły działalność dydaktyczną po wyzwoleniu z okupacji nazistowskiej. Było to możliwe dzięki aktywnej działalności podziemnej w czasie wojny.


Alex Cuadros
Gdy sprzedaliśmy Oko Boga. Diamenty i śmierć w Amazonii
Seria: „Bo.wiem”
Amazonia w trybach globalnego kapitalizmu. W największym lesie deszczowym Amazonii w latach 60. XX wieku pojawiła się pierwsza utwardzona droga, a wraz z nią nowi osadnicy. Dla rdzennych mieszkańców tamtych ziem ze społeczności Cinta Larga, w których świecie nie istniały pojęcia takie jak „pieniądz”, „kamień szlachetny” czy „handel”, był to początek dramatycznych przemian. W ciągu jednego pokolenia musieli stawić czoła, regułom wolnego rynku.
Kiedy na ich ziemiach odkryto złoża diamentów, w tym kamień tak ogromny, że nazwano go Okiem Boga, wydawało się, że to dar od losu. Wydobycie cennych minerałów szybko uruchomiło jednak mechanizmy korupcji, przemocy i degradacji środowiska, co zapoczątkowało rozpad tradycyjnych więzi, które przez wieki spajały wspólnotę.
Książka jest rezultatem sześciu lat reporterskiego śledztwa. Alex Cuadros oddaje głos członkom Cinta Larga i kreśli przenikliwy portret Marii, Oity i Pio oraz ich przyjaciół – ludzi walczących o własną tożsamość i ziemię. Mikrohistorie osadza w rzetelnej analizie uwarunkowań społeczno-politycznych, które doprowadziły do tragedii. Ta historia wykracza daleko poza Amazonię. To opowieść o cenie, jaką płacą najsłabsi za postęp i eksploatację zasobów, a także o stratach ponoszonych w pogoni za bogactwem.

Eoghan Walls
Ewangelia według Orli
Seria: „Bo.wiem”
Po śmierci mamy Orla próbuje wydobyć się z rozpaczy za pomocą map, przewodników rowerowych i list zakupów, podczas gdy jej dom pogrąża się w dusznej żałobie. Nastolatka ma dość bezradności ojca, dość roli „dzielnej dziewczynki”. Udaje, że wszystko jest w porządku, ale potajemnie planuje ucieczkę z domu w desperackiej próbie odzyskania świata, który miał sens.
Na jej drodze staje nieznajomy o nadprzyrodzonych zdolnościach, podający się za Jezusa, a Orla wciąga go w szaleńczy rajd przez północną Anglię. Chce wymusić na nim cud.
Eoghan Walls splata realizm magiczny z dynamiką powieści drogi. Pisze w rytmie emocji bohaterki, oddając rwany oddech i histeryczny śmiech – jedyną dostępną jej formę płaczu.
To poetycki, pełen czarnego humoru zapis buntu wobec spraw ostatecznych. To opowieść o utracie, która zadaje pytanie: jak daleko trzeba uciec i w co uwierzyć, by zaznać pocieszenia?

Ramie Targoff
Siostry Szekspira.
Jak kobiety tworzyły renesans
Seria: „Bo.wiem”
W renesansowej Anglii zaledwie co dziesiąta kobieta potrafiła czytać. Zamiast uniwersyteckich katedr czy kariery czekały je aranżowane małżeństwa, życie w cieniu mężczyzn oraz poświęcenie dla rodziny. Mimo to cztery niezwykłe kobiety podjęły walkę o własny głos. Ramie Targoff z filmowym rozmachem rekonstruuje losy Aemilii Lanyer, Mary Sidney, Elizabeth Cary i Anne Clifford, o których milczą podręczniki. Śledzimy historię pierwszej poetki publikującej pod własnym nazwiskiem, tłumaczki, która zrewolucjonizowała przekłady psalmów, autorki pierwszego oryginalnego dramatu wydanego w Anglii przez kobietę, wreszcie pamiętnikarki, która przez pół wieku toczyła batalię sądową o swój majątek.
To tętniąca życiem opowieść o twórczyniach, które pomimo domowych obowiązków znalazły w pisarstwie swoją przestrzeń wolności i niezależności. Targoff stworzyła przełomową herstorię, brakujący rozdział do dziejów literatury angielskiej. Pora, abyśmy wreszcie usłyszeli głosy kobiet szekspirowskiego renesansu.

Monika Hapek Zaloguj się i zniknij. O iluzji prywatności i roli zaufania w mediach społecznościowych
Książka przystępnie wyjaśnia procesy związane z funkcjonowaniem gospodarki cyfrowej i ukazuje ich znaczenie dla przeciętnego użytkownika platform społecznościowych. Autorka analizuje mechanizmy monetyzacji danych, paradoks prywatności oraz rolę algorytmów w kształtowaniu zachowań on-line. Omawiając wpływ kapitalizmu nadzoru na codzienne życie, zastanawia się nad tym, jak dane stały się walutą, a zaufanie głównym zasobem w relacjach cyfrowych. Monografia łączy teorię z badaniami empirycznymi, oferując czytelnikowi zarówno rzetelną analizę, jak i praktyczne wnioski, które pomogą świadomie poruszać się w świecie mediów społecznościowych.
Monika Hapek podejmuje ważny temat rozdźwięku między funkcjonowaniem prywatności a jej postrzeganiem w mediach społecznościowych oraz roli zaufania, które kształtuje postawy użytkowników serwisów społecznościowych. Opisuje praktyki organizacji mediów społecznościowych, które mają zwiększyć zaufanie użytkowników do platform i przekonać ich do tego, że kontrolują powierzone im dane. Badanie ilościowe zostało uzupełnione badaniem jakościowym. W rezultacie otrzymaliśmy nie tylko zestawienie deklaracji użytkowników dotyczące ich wiedzy na temat prywatności i funkcjonowania serwisów społecznościowych, lecz także wgląd w motywacje i rzeczywisty sposób działania.
Z recenzji Doroty Marquardt

Michał Lubina
Słoń a sprawa birmańska. O Podróży do Burmy
Gustawa Herlinga-Grudzińskiego
Seria: „Ex Oriente”
Gustaw Herling-Grudziński odwiedził Birmę w 1952 roku, a potem napisał Podróż do Burmy. Niestety, dziennik ten przeszedł bez echa i został zapomniany. Michał Lubina chce go przywrócić do życia. W tym celu przeprowadza swoiste naukowe śledztwo dotyczące osób, z którymi spotkał się pisarz, i miejsc, do których zawitał. Docierając do źródeł, w tym birmańskojęzycznych, Lubina weryfikuje dotychczasowy stan wiedzy, odkrywa nowe fakty, a także sprawdza, jak Herling był postrzegany w Birmie. Korzysta przy tym z teorii postkolonialnej, by pokazać, że dziennik birmański jest dziełem skomplikowanym i niejednoznacznym. Robi to bez dogmatyzmu, z humorem i życzliwą uszczypliwością. Naukowa rzetelność i erudycja łączą się tu ze stylem niemal literackim, tworząc narrację zarazem cenną merytorycznie i wciągającą.

Marek Bankowicz
Systemy wyborcze. Podręcznik akademicki
Książka podejmuje następujące zagadnienia: • wybory: kwestie definicyjne i konteksty polityczne, rola wyborów w państwie demokratycznym i niedemokratycznym, relacja między prawem wyborczym a systemem wyborczym, • system wyborczy i jego elementy składowe: formuła wyborcza, metoda wyborcza, wielkość okręgu wyborczego i charakter głosu wyborcy w akcie głosowania, • wyborcze varia, w tym, między innymi, przymus wyborczy, manipulacje okręgami wyborczymi (gerrymandering), prawne i efektywne progi wyborcze, deformacje wyborcze i ich pomiary czy selekcja kandydatów na wybieralne funkcje publiczne, • prezydenckie, parlamentarne i inne osobliwości wyborcze na przykładzie wyboru papieża, prezydenta Stanów Zjednoczonych, Włoch i Indii, parlamentu Niemiec, Izraela, Japonii oraz Singapuru.

Między polityką a językiem.
Polityki językowe w świecie hiszpańsko- i portugalskojęzycznym pod redakcją Anny Kaganiec-Kamieńskiej, Bartosza Dondelewskiego i Ewy Stali
Niniejsza monografia stanowi próbę krytycznej analizy polityk językowych w wybranych krajach hiszpańsko- i portugalskojęzycznych z uwzględnieniem odgórnych działań państwa (top-down) oraz inicjatyw oddolnych (bottom-up). Pojęcie polityki językowej rozumiemy szeroko – jako formalne i nieformalne decyzje oraz praktyki wpływające na status, użycie i nauczanie języków. W centrum refleksji znajduje się język jako narzędzie kształtowania życia społecznego, ale również oporu i renegocjacji tożsamości. Stawiane są pytania o czynniki oddziałujące na polityki językowe oraz wyzwania stojące przed państwami, regionami i społecznościami. Tom, przygotowany przez badaczy z polskich i zagranicznych ośrodków, reprezentujących różne dyscypliny nauk humanistycznych i społecznych, stanowi refleksję nad rolą i wpływem polityk językowych w rozmaitych kontekstach, ukazując szerokie spektrum zagadnień. Autorzy odwołują się do takich pojęć jak polityka językowa, planowanie językowe, ideologie językowe, prawa językowe czy rewitalizacja języka, czerpiąc z dorobku badaczy prezentujących zróżnicowane ujęcia teoretyczne tych kwestii.

Simulating Protein Folding in Variable Environmental Conditions. Transformation from Globular Proteins to Amyloids pod redakcją Ireny Roterman-Koniecznej
Pozycja proponuje model dla symulacji procesu fałdowania białek, w tym też symulacji transformacji strukturalnej białek powodujących choroby neurodegeneracyjne – amyloidy. Jest to efekt wspólnej pracy zespołu kierowanego przez prof. Irenę Roterman-Konieczną – emerytowanego pracownika UJ CM, Zakładu Bioinformatyki i Telemedycyny. Publikacja jest dostępna w sieci w systemie open acces.

100 lat polskich badań nad ciekłymi kryształami pod redakcją Moniki Marzec, Marzeny Tykarskiej, Stanisława Urbana i Jerzego Zielińskiego
W 2024 roku minęło dokładnie 100 lat od publikacji pierwszej pracy naukowej dotyczącej własności ciekłych kryształów (CK) autorstwa Mieczysława Jeżewskiego (M. Jeżewski, Influence du champ magnetique sur les constantes dielectriques des cristaux liquides, „Journal de Physique et le Radium”, 1924, t. 59, nr 5). Niedługo później, w latach 30., ukazały się prace Mariana Mięsowicza na temat anizotropii współczynnika lepkości CK. Były to pionierskie badania tego stanu materii. Obaj ci badacze byli wychowankami Uniwersytetu Jagiellońskiego, tu obronili doktoraty i przygotowali habilitacje, aczkolwiek swoje badania prowadzili na niedawno wówczas utworzonej Akademii Górniczo-Hutniczej. Wojna przerwała te badania w Polsce. Pod koniec lat 50. ubiegłego wieku o pokolenie młodszy absolwent UJ Jerzy Antoni Janik zapoczątkował nowy etap badań CK w Krakowie, tworząc Krakowską Grupę Kryształów Molekularnych i Ciekłych Kryształów. Na początku lat 70., gdy nastąpiła eksplozja zastosowań CK w nauce, technice i medycynie, w wielu innych ośrodkach w Polsce tworzone były grupy badawcze zajmujące się tą dziedziną wiedzy.
Z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Ciekłokrystalicznego (PTC) postanowiono zebrać w jedną całość rezultaty prac polskich uczonych i techników w dziedzinie ciekłych kryształów, obejmujące cały wiek badań (lata 1924–2023). Prezentowana książka jest zbiorem opisów różnych polskich ośrodków naukowych, które zajmują się badaniami ciekłych kryształów w zakresie chemii, fizyki i zastosowań. Przedstawiony jest także aspekt historyczny, czyli co doprowadziło do zajęcia się tą tematyką, jak również kto się nią zajmował i jakie najważniejsze wyniki osiągnął. Szacuje się, że tą dziedziną wiedzy zajmowało się w Polsce około 500 osób. Dodatkowo został zebrany kompletny dorobek publikacyjny polskich naukowców obejmujący 3653 pozycje literaturowych. Można prześledzić, jaka tematyka z tej dziedziny była podejmowana na przestrzeni lat i jak przebiegała współpraca między ośrodkami naukowymi w kraju i za granicą. Zebrane zostały także awanse naukowe osób pracujących w dziedzinie ciekłych kryształów. Liczba wypromowanych naukowców jest imponująca: 224 doktorów, 72 doktorów habilitowanych i 35 profesorów. Jest również rozdział poświęcony powstaniu i działalności Polskiego Towarzystwa Ciekłokrystalicznego.
Wydaje się, że takie kompleksowe opracowanie historyczno-naukowe całej dziedziny wiedzy w Polsce na przestrzeni wieku nie ma odpowiednika w literaturze światowej.
Stanisław Urban

Szanowni Państwo!
Ukazujące się od 1996 roku czasopismo uniwersyteckie „Alma Mater” służy do prezentacji życia wspólnoty akademickiej najstarszej polskiej uczelni. W ciągu 30 lat – dzięki wspólnemu wysiłkowi autorów, współpracowników i redaktorów, dzięki życzliwości Czytelników i zaangażowaniu władz UJ – udało się stworzyć otwarte forum wymiany informacji i poglądów. Sukcesywnie zwiększała się częstotliwość ukazywania się pisma – kwartalnik stał się najpierw dwumiesięcznikiem, a następnie miesięcznikiem. Wszystkim osobom zainteresowanym regularnym otrzymywaniem najnowszych edycji uniwersyteckiego czasopisma proponujemy członkostwo w Klubie Czytelnika „Alma Mater”. Każdy, kto wpłaci na konto Uniwersytetu Jagiellońskiego dowolną kwotę, pozwalającą na opłacenie kosztów przesyłki pocztowej, staje się członkiem naszego Klubu. Klubowicz otrzymuje pocztą gratisowy egzemplarz kolejnych numerów miesięcznika „Alma Mater”. Fundusze zgromadzone dzięki hojności naszych Czytelników przeznaczamy na pokrycie kosztów druku i dystrybucji pisma.
Miesięcznik dostępny jest na stronie www.almamater.uj.edu.pl
Zapraszamy również do odwiedzania naszego Facebooka i Instagrama: www.instagram.com/almamateruj. Jesteśmy także na LinkedIn.
Dokonując wpłaty na konto: Uniwersytet Jagielloński, PEKAO SA 87 1240 4722 1111 0000 4854 4672 z dopiskiem „ALMA
MATER – darowizna”, prosimy o powiadomienie redakcji drogą mailową (almamater@uj.edu.pl) lub przesłanie wypełnionej deklaracji na adres: 31131 Kraków, ul. Garbarska 7a.
Imię i nazwisko
Adres
Telefon – faks – email
Absolwent UJ: tak nie Jeśli tak, proszę podać wydział, kierunek i rok ukończenia studiów:
Deklaruję wpłatę (darowiznę) w wysokości
. . . . na konto Uniwersytetu Jagiellońskiego w . . . . . . roku. Proszę o za pi sa nie mnie do Klubu Czytelnika „Alma Mater” i regularne przesyłanie miesięcznika UJ. Wyrażam zgodę – nie wyrażam zgody (niewłaściwe skreślić) na opublikowanie mojego imienia, nazwiska i miejsca zamieszkania na liście członków Klubu w miesięczniku „Alma Mater”
Podpis

