Skip to main content

ALMA_MATER_189-190

Page 1


Fot.Anna Wojnar
Fot. Anna Wojnar

ALMA MATER SPIS TREŚCI

miesięcznik Uniwersytetu Jagiellońskiego grudzień–styczeń 2016/2017 nr 189–190

ADRES REDAKCJI

31-126 Kraków, ul. Michałowskiego 9/3 tel. 12 663 23 50 e-mail: almamater@uj.edu.pl www.almamater.uj.edu.pl

RADA PROGRAMOWA

Zbigniew Iwański

Antoni Jackowski

Zdzisław Pietrzyk

Aleksander B. Skotnicki Joachim Śliwa

OPIEKA MERYTORYCZNA

Franciszek Ziejka

REDAKCJA

Rita Pagacz-Moczarska – redaktor naczelna Zofia Ciećkiewicz – sekretarz redakcji

Anna Wojnar – fotoreporter

ACTUALIA

SCIENTIA

PERSONAE

WYDAWCA

Uniwersytet Jagielloński 31-007 Kraków, ul. Gołębia 24

PRZYGOTOWANIE DO DRUKU

Opracowanie koncepcji pisma

Rita Pagacz-Moczarska

Opracowanie graficzne i łamanie Agencja Reklamowa „NOVUM” www.novum.krakow.pl

Korekta – Elżbieta Białoń, Ewa Dąbrowska

DRUK

Drukarnia Pasaż sp. z o.o. 30-363 Kraków, ul. Rydlówka 24

Pierwsza strona okładki: Rynek Główny w Krakowie, 31 grudnia 2015 fot. Paweł Krzan Czwarta strona okładki: Rynek Podgórski w Krakowie, grudzień 2016 fot. Paweł Kozioł

Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych, zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, zmian tytułów oraz zmian redakcyjnych w nadesłanych tekstach, nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń

Numer zamknięto 12 grudnia 2016 ISSN 1427-1176 nakład: 3500 egz.

KONTO:

Uniwersytet Jagielloński

HISTORIA MAGISTRA VITAE

SCHOLARIS

IMPRESSIONES

CONVENTIONES

Jarosław Stolicki – 333. ROCZNICA WIKTORII WIEDEŃSKIEJ

Joanna Grzybek – TAJWAŃSKIE CENTRUM

Majer – POLONIŚCI ’56

10 LAT CHÓRU AKADEMICKIEGO UJ CAMERATA JAGELLONICA

POSTSCRIPTUM

WYRÓŻNIENI NAGRODAMI ZA DZIAŁALNOŚĆ

Pięknych Świąt Bożego Narodzenia

oraz

wszystkiego, co najlepsze, w Nowym 2017 Roku.

Zdrowia, miłości, szczęścia i wszelkiej pomyślności

Autorom, Czytelnikom i Sympatykom „Alma Mater”

życzy Redakcja

U PROGU NOWYCH WYZWAŃ

653. rok akademicki Uniwersytetu Jagiellońskiego

Wobecnej kadencji Uniwersytet staje u progu nowych wyzwań, skupimy się więc na następujących priorytetach, którymi są: jakość i efektywność badań naukowych, jakość procesu nauczania, utrzymanie tempa realizacji inwestycji, wzrost poziomu internacjonalizacji, a także uproszczenie procedur administracyjnych – mówił rektor prof. Wojciech Nowak 1 października 2016 podczas inauguracji 653. roku akademic-

kiego na Uniwersytecie Jagiellońskim (pełny tekst wystąpienia na stronie http:// www.uj.edu.pl/wiadomosci/uroczystosci/-/ journal_content/56_INSTANCE_LkI0Dsxdegc5/10172/134362620).

W uroczystości, która odbyła się w auli Auditorium Maximum UJ z udziałem ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina, wzięli udział: społeczność akademicka, władze wojewódzkie i samorządowe,

parlamentarzyści, przedstawiciele korpusu dyplomatycznego, a także reprezentanci świata nauki i kultury oraz przyjaciele najstarszej polskiej uczelni.

Inaugurację poprzedziła msza święta odprawiona w kolegiacie św. Anny, po niej z Collegium Maius wyruszył orszak ubranych w togi profesorów, którzy przeszli ulicami Krakowa do Auditorium Maximum.

ACTUALIAACTUALIA

Władze rektorskie na kadencję 2016–2020, rektor UJ prof. Wojciech Nowak oraz prorektorzy, od lewej prof.prof.: Jacek Popiel, Stanisław Kistryn, Dorota Malec, Armen Edigarian, Tomasz Grodzicki

Andrzej Kalinowski

Inaugurację poprzedziła msza święta odprawiona przez kardynała Stanisława Dziwisza w kolegiacie św. Anny

Anna Wojnar

Z Collegium Maius wyruszył orszak ubranych w togi profesorów, którzy przeszli ulicami Krakowa do Auditorium Maximum

Anna Wojnar

Andrzej Kalinowski

Rozpoczynając nowy rok akademicki, zawsze spoglądamy w przyszłość, oceniając równocześnie czas miniony. Zakończony właśnie rok akademicki 2015/2016 to czas szczególny – był to bowiem rok wyborczy – powiedział rektor UJ prof. Wojciech Nowak rozpoczynając uroczystość

W uroczystości, która odbyła się w auli Auditorium Maximum UJ z udziałem ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina, wzięli udział: społeczność akademicka, władze wojewódzkie i samorządowe, parlamentarzyści, przedstawiciele korpusu dyplomatycznego, a także reprezentanci świata nauki i kultury oraz przyjaciele najstarszej polskiej uczelni

Nagrody Rektora UJ „Laur Jagielloński” odebrali: w dziedzinie nauk humanistycznych, społecznych i prawnych prof. Małgorzata Kossowska z Wydziału Filozoficznego

W dziedzinie nauk ścisłych i przyrodniczych prof. Barbara Sieklucka z Wydziału Chemii

Tegoroczna inauguracja odbyła się miesiąc po objęciu funkcji przez władze Uniwersytetu nowej kadencji 2016–2020.

– Rozpoczynając nowy rok akademicki, zawsze spoglądamy w przyszłość, oceniając równocześnie czas miniony. Zakończony właśnie rok akademicki 2015/2016 to czas szczególny – był to bowiem rok wyborczy – powiedział rektor UJ prof. Wojciech Nowak, który dziękując za ponowny wybór na stanowisko, zapewnił, że nadrzędnymi wartościami dla władz Uczelni będą nadal autonomia i apolityczność Uniwersytetu.

– Naszym celem jest, aby olbrzymi potencjał naukowy Uniwersytetu, o którym świadczy duża liczba grantów badawczych, tak z Narodowego Centrum Nauki, jak i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, jeszcze mocniej wpisał się w Europejską Przestrzeń Badawczą – dodał. Zaznaczył, że poprzez zlokalizowane w obrębie Kampusu 600-lecia Odnowienia Uniwersytetu Jagiellońskiego Narodowe Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS Uniwersytet Jagielloński uczestniczy w pracach mających na celu powstanie dużej, ponadregionalnej infrastruktury badawczej. – Jest to wymogiem dalszego rozwoju, równie ważnym jak powstanie silnych, wiodących, ponadregionalnych ośrodków badawczych współpracujących z szeroko pojętym biznesem. Tylko wtedy będziemy rzeczywiście konkurencyjni w odniesieniu do najlepszych ośrodków europejskich i atrakcyjni dla młodych polskich naukowców – mówił rektor.

– Polska nauka i uczelnie potrzebują spokojnych, ewolucyjnych, głęboko przedyskutowanych zmian – powiedział obecny podczas uroczystości minister Jarosław Gowin. W swoim wystąpieniu przedstawił główne założenia planowanej przez siebie reformy szkolnictwa wyższego i zapowiedział, że dużo musi się na polskich uczelniach zmienić, by zarówno kadra naukowa, administracja, jak i studenci mieli poczucie głębokiej satysfakcji z dążenia ku prawdzie. Wszystkie podejmowane działania mają, według Jarosława Gowina, jeden cel: oczyścić i przygotować grunt dla nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. Ustawa, powstająca w dialogu między rządem i środowiskiem akademickim, ma być konstytucją dla polskiej nauki.

Reprezentujący nauki medyczne prof. Jacek Musiał z Wydziału Lekarskiego Fot. Anna Wojnar

Profesor Stanisław Majewski należy do grona osób najbardziej zasłużonych dla rozwoju nowoczesnej stomatologii w krakowskim ośrodku akademickim. Po ukończeniu studiów na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Krakowie oraz Asystenckich Studiów Przygotowawczych UJ został zatrudniony jako pracownik naukowo-dydaktyczny w Katedrze Protetyki Stomatologicznej, gdzie od roku 1966 przeszedł kolejne szczeble awansu nauczyciela akademickiego, aż do stanowiska profesora zwyczajnego. Równocześnie z pracą naukową i dydaktyczną na Uczelni podjął pracę lekarza w ośrodkach pozaakademickiej służby zdrowia. Pełnił funkcję ordynatora Oddziału Protetyki Stomatologicznej początkowo w Państwowym Szpitalu Klinicznym, a następnie w Uniwersyteckiej Klinice Stomatologicznej, którą utworzono z jego inicjatywy w 1999 roku. [...]

Profesor Stanisław Majewski jest autorem lub współautorem blisko 500 prac naukowych oraz kilkudziesięciu opracowań dydaktycznych w formie podręczników, monografii, skryptów i rozdziałów w dziełach zbiorowych z zakresu protetyki klinicznej i laboratoryjnej oraz implantologii stomatologicznej. Pełniąc funkcję pełnomocnika rektora UJ ds. organizacyjnych w CM, brał udział w zorganizowaniu Medycznej Szkoły dla Obcokrajowców na Wydziale Lekarskim, wspólnie z Zarządem Inwestycji i Działami Technicznymi przedstawił znowelizowaną koncepcję inwestycji dla Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Prokocimiu, ponadto modernizacji pomieszczeń dla Zakładu Medycyny Katastrof, jak również rozbudowy i modernizacji obiektu dla stomatologii przy ul. Montelupich 4. Jako przewodniczący Uczelnianej Komisji ds. Restrukturyzacji Stomatologii opracował programowo-organizacyjny projekt Instytutu Stomatologii oraz doprowadził do utworzenia Uniwersyteckiej Kliniki Stomatologicznej jako dydaktycznej bazy klinicznej dla prowadzenia tego kierunku studiów. Był inicjatorem, projektodawcą i przez 10 lat koordynatorem prac inwestycyjnych dla wszystkich jednostek stomatologicznych przy ul. Montelupich 4, dzięki temu po stu latach „bezdomności” krakowska stomatologia uniwersytecka uzyskała własną i na wskroś nowoczesną siedzibę. Od 2007 roku pełnił obowiązki dyrektora Uniwersyteckiej Kliniki Stomatologicznej, którą po restrukturyzacji według własnego programu już w 2008 roku udało się wyprowadzić z dotychczasowego zadłużenia, zapewniając przez kolejne lata pełną jej stabilność organizacyjną i funkcjonalną. Można stwierdzić, że nie byłoby nowoczesnego instytutu i kliniki stomatologicznej w Krakowie, gdyby nie pasja i ustawicznie przez lata podejmowane przez prof. Majewskiego działania, którym to celom poświęcił swą aktywność tak zawodową, jak i organizacyjną. Dzięki wysiłkom Profesora krakowska stomatologia oceniana jest bardzo wysoko zarówno pod względem jakości kształcenia przeddyplomowego, jak i podyplomowego, a także w odniesieniu do jakości usług świadczonych na rzecz pacjentów stomatologicznych.

Fragment laudacji wygłoszonej przez prof. Macieja Małeckiego, pełny tekst na stronie http://www.uj.edu. pl/wiadomosci/uroczystosci/-/journal_content/56_INSTANCE_LkI0Dsxdegc5/10172/134362620

Fot. Anna Wojnar
Medalem „Zasłużony dla Uniwersytetu Jagiellońskiego” uhonorowany został prof. Stanisław Majewski (pierwszy po prawej), obok prorektor UJ prof. Tomasz Grodzicki oraz rektor UJ prof. Wojciech Nowak
Od lewej: prof. Jacek Musiał, prof. Stanisław Majewski, prof. Barbara Sieklucka, prof. Małgorzata Kossowska, redaktor Rita Pagacz-Moczarska, prof. Krzysztof Stopka, dr hab. Dorota Szumska

Poszerzy ona zakres autonomii uczelni. Od października rozpoczął się cykl debat, których zwieńczeniem ma być Narodowy Kongres Nauki. Odbędzie się on we wrześniu 2017 roku, a przewodniczącym rady NKN jest dziekan Wydziału Filozoficznego UJ prof. Jarosław Górniak. Minister zauważył, że Polska pod względem PKB zajmuje 24. miejsce na świecie, jednak pod względem poziomu finansowania nauki jest to dopiero miej-

sce 37. Niedofinansowana polska nauka może się jednak pochwalić osiągnięciami – pod względem liczby publikacji w światowych czasopismach naukowych zajmujemy 20. miejsce, co świadczy o dużym potencjale naukowym.

– Uniwersytet jest ze swej istoty instytucją, której podstawowym kapitałem jest wiedza – akcentował prorektor ds. badań naukowych i funduszy strukturalnych prof. Stanisław Kistryn. –Naszą misją jest tej wiedzy przekazywanie i jej intensywne poszerzanie. Świat dawno już postawił na budowanie społeczeństwa i gospodarki opartej na wiedzy i innowacyjności, a uczelnie są generatorami rozwoju w swoich regionach. Uniwersytet Jagielloński nie ustaje w działaniach, by zapewnić naukowcom efektywne możliwości transferu wiedzy

i innowacji do gospodarki, by współuczestniczyć w procesie komercjalizacji badań – przekonywał prof. Kistryn. Rozpoczynając kulminacyjną część uroczystości – immatrykulację nowych studentek i studentów, prorektor UJ ds. dydaktyki prof. Armen Edigarian powiedział, że Uniwersytet Jagielloński –który jest nie tylko najstarszą, ale i jedną z najlepszych polskich uczelni – najwyższe oceny w krajowych rankingach akademickich osiąga dzięki wysokiemu poziomowi kształcenia. – Będziecie mieli możliwość uczestniczenia w zajęciach prowadzonych przez czołowych polskich uczonych, którzy będą dzielić się z Wami

Wygłaszający laudację prof. Franciszek Ziejka
Przewodnicząca Samorządu Studentów UJ Patrycja Piłat podczas swojego wystąpienia
Uroczysta
Anna Wojnar
Anna Wojnar

posiadaną wiedzą – mówił prof. Edigarian do studentów reprezentujących wszystkie wydziały UJ. – Chciałbym, żebyście jako światli młodzi ludzie, wykształceni na najlepszej polskiej uczelni aktywnie kształtowali przyszłość naszego kraju – dodał.

Podczas inauguracyjnej uroczystości wręczono nagrody i medale wybitnym przedstawicielom środowiska akademickiego UJ. Medalem „Zasłużony dla Uniwersytetu Jagiellońskiego” uhonorowany został prof. Stanisław Majewski.

Nagrody Rektora UJ „Laur Jagielloński” odebrali: w dziedzinie nauk humanistycznych, społecznych i prawnych prof. Małgorzata Kossowska z Wydziału Filozoficznego, w dziedzinie nauk ścisłych i przyrodniczych prof. Barbara Sieklucka z Wydziału Chemii oraz reprezentujący nauki medyczne prof. Jacek Musiał z Wydziału Lekarskiego.

Srebrny medal Plus Ratio Quam Vis wręczono redaktor naczelnej miesięcznika „Alma Mater” Ricie Pagacz-Moczarskiej. Laudację z tej okazji wygłosił prof. Franciszek Ziejka, który przypomniał, że pierwszy numer czasopisma ukazał się w 1996 roku, w okresie przygotowań do obchodów jubileuszu 600-lecia Odnowienia UJ. Nowy miesięcznik zajął miejsce redagowanego od 1993 roku przez Helenę Byrską biuletynu informacyjnego „Acta Universitatis Iagellonicae”. Pierwszym redaktorem naczelnym pisma był Adam Michajłow, jednak od początku współpracowała z nim redaktor Rita Pagacz-Moczarska, która 1 stycznia 2004 przejęła kierownictwo redakcji.

Zdaniem byłego rektora UJ prof. Franciszka Ziejki „Alma Mater” jest fenomenem na rynku prasowym. Redaguje ją trzyosobowy zespół, który współtworzą Anna Wojnar i Zofia Ciećkiewicz oraz od trzynastu lat kierująca pracami redakcji Rita Pagacz-Moczarska. Profesor Ziejka podkreślił, że ten skromny zespół wydaje wyjątkowo bogaty w materiały miesięcznik.

– Nie byłoby tak znakomitego pisma, gdyby nie osoba redaktor naczelnej, która nie tylko znakomicie włada piórem, ale także wykazuje się wyjątkowymi zdolnościami organizacyjnymi, niezwykłą pracowitością i kreatywnością, a nade wszystko

dość rzadkim w świecie dziennikarskim talentem pozyskiwania współpracowników – kontynuował prof. Ziejka. – Mimo że sytuacja pisma nie zawsze była tak dobra jak obecnie, szczególnie gdy przed siedmioma laty powstała obawa, że pismo zostanie zlikwidowane, to zbiór 187 numerów pisma, wydań specjalnych oraz numerów anglojęzycznych jest niezastąpionym kompendium wiedzy o życiu naszego Uniwersytetu w ostatnich dwudziestu latach – dodał laudator (pełny tekst laudacji na http://www. uj.edu.pl/wiadomosci/uroczystosci/-/ journal_content/56_INSTANCE_LkI0Dsxdegc5/10172/134362620).

Łaciński tekst dyplomu odczytał dyrektor Muzeum UJ prof. Krzysztof Stopka.

Dziękując za wyróżnienie, redaktor Rita Pagacz-Moczarska powiedziała, że jest ono tym cenniejsze, że dziennikarze i redaktorzy gazet akademickich są bardzo często oceniani, ale rzadko doceniani. Słowa wdzięczności skierowała do prof. Franciszka Ziejki, który jest pomysłodawcą pisma i do dziś sprawuje nad nim opiekę merytoryczną. Podziękowała także Radzie Programowej miesięcznika – profesorom Antoniemu Jackowskiemu, Aleksandrowi Skotnickiemu, Joachimowi Śliwie, Zdzisławowi Pietrzykowi i redaktorowi Zbigniewowi Iwańskiemu, jak również wszystkim współpracownikom, autorom, czytelnikom, a także swojemu mikroskopijnemu zespołowi redakcyjnemu. Wyznała, że praca jest jej pasją, której jednak nie mogłaby realizować, gdyby nie wsparcie ze strony najbliższych – męża, córki i rodziców. – Nadal liczę na ich pomoc, ponieważ otrzymany medal traktuję jako wyzwanie do dalszej pracy – podkreśliła Rita Pagacz-Moczarska. Uroczystość zakończył wykład inauguracyjny zatytułowany Nauka jako sztuka (z)rozumienia , który wygłosiła dr hab. Dorota Szumska.

Mariusz Kopiejka pracownik Biura Prasowego UJ

Uhonorowana srebrnym medalem Plus Ratio Quam Vis redaktor naczelna miesięcznika UJ „Alma Mater”
Rita Pagacz-Moczarska oraz rektor UJ prof. Wojciech Nowak
Anna Wojnar

NOWE OBLICZE KAMPUSU UJ W PROKOCIMIU

Komfortowe

i nowoczesne akademiki przy ul. Jędrzeja Badurskiego w Krakowie-Prokocimiu zostały oddane do dyspozycji studentów medycyny UJ. Obiekty zostały wyremontowane w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Jest to pierwszy tego typu projekt w Polsce w sektorze budynków użyteczności publicznej zakończony sukcesem. Oficjalne otwarcie akademików odbyło się 26 września 2016, a gościem honorowym wydarzenia był minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, który w towarzystwie władz Uniwersytetu Jagiellońskiego zwiedził nowo wyremontowany obiekt. – Współczesne realia wymagają od polskich szkół wyższych konkurowania z uczelniami światowymi. Nie tylko w sferze dydaktycznej i naukowej, ale także jakością infrastruktury. Uniwersytet Jagielloński rozwija się w tym zakresie w sposób imponujący – powstał nowy kampus, buduje się nowy szpital uniwersytecki, a teraz oddano do użytku wyremontowane akademiki, zatem pod względem infrastruktury jest już w pierwszej lidze europejskiej – mówił Jarosław Gowin. – Partnerstwo publiczno-prywatne jest szansą dla Polski i może być dźwignią rozwoju kraju w okresie po roku 2020, kiedy w mniejszym stopniu będziemy mogli liczyć na fundusze europejskie – dodał minister.

Rektor UJ prof. Wojciech Nowak, dziękując wszystkim zaangażowanym w to przedsięwzięcie, podkreślił: – Mamy dzisiaj powody do dumy. Najważniejszym

Od lewej: prorektor UJ prof. Tomasz Grodzicki, rektor UJ prof. Wojciech Nowak i minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin

aspektem naszych przedsięwzięć będą nadal działania projakościowe. W takie właśnie myślenie wpisuje się remont akademików oraz trwająca tuż obok budowa nowej siedziby Szpitala Uniwersyteckiego – mówił rektor.

Szczegóły projektu przedstawił zastępca kwestora UJ ds. Collegium Medicum Marcin Jędrychowski. Przypomniał, że w 2011 pojawiła się groźba zamknięcia akademików, które nie spełniały warunków umożliwia-

jących zakwaterowanie studentów. Trzy bliźniacze obiekty, należące do tak zwanego kampusu medycznego, powstały pod koniec lat 70. ubiegłego wieku i po 40 latach użytkowania nie spełniały już norm przeciwpożarowych i eksploatacyjnych. Okazało się też, że Uniwersytet Jagielloński nie dysponuje środkami finansowymi na samodzielną realizację projektu modernizacji akademików. Aby rozwiązać ten problem, zdecydowano się na partnerstwo publiczno-prywatne. Nie brakowało obaw, ze względu na

Fot. Anna Wojnar

fakt, że Uniwersytet Jagielloński nie miał doświadczenia w tym zakresie, a dwa pierwsze projekty PPP zakończyły się w Polsce porażką. Decyzja o przeprowadzeniu remontu akademików w ramach projektu partnerstwa publiczno-prywatnego zapadła w 2012 roku, w Collegium Medicum powołano zespół mający na celu dokonanie wyboru partnera prywatnego. Negocjacje z inwestorami rozpoczęły się w lipcu 2012, 14 października 2013 w siedzibie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Warszawie podpisano umowę z firmą Neoświat PPP Projects (obecnie PPP Venture sp. z o.o.), która z własnych funduszy (100 mln zł) wykonała kompleksowy remont budynków. Przez kolejne 25 lat firma PPP Venture sp. z o.o. będzie odpowiedzialna za utrzymanie i konserwację obiektów. W tym czasie UJ będzie spłacać spółce wydane na remont pieniądze. Do obowiązków UJ będzie należeć terminowe realizowanie płatności wynikającej z umowy – tak zwanej opłaty za dostępność, zarządzanie budynkami oraz kwaterowanie studentów.

W budynkach wyremontowano fasady, wymieniono dachy i wszystkie instalacje. Zamontowano wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła (tzw. rekuperacją), a także dwa zbiorniki pożarowe oraz

system nadciśnienia zabezpieczający przed zadymieniem. Akademiki UJ CM w Prokocimiu oferują obecnie studentom 177 jedno- lub dwuosobowych pokoi w wysokim standardzie, z osobnymi łazienkami. Na parterze usytuowano pokoje dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Na wszystkich piętrach znajdują się nowoczesne, doskonale wyposażone kuchnie połączone z jadalnią. Na parterze usytuowano też sale wielofunkcyjne, a w przyziemiu sale do aerobiku, pralnie, suszarnie oraz depozyty. Na terenie wszystkich obiektów jest bezpłatne Wi-Fi. Do dyspozycji mieszkańców są również: wielofunkcyjne boisko, dwa korty tenisowe, boisko do siatkówki plażowej, stoły do tenisa stołowego, wzdłuż ścieżki do uprawiania joggingu znajdują się stacje ćwiczeń. Teren jest ogrodzony i monitorowany. W tej chwili udostępnione są budynki A (oddany do użytku w maju 2016) i B, do którego w październiku wprowadzili się pierwsi studenci.

Minister Jarosław Gowin odwiedził też pobliski plac budowy nowego szpitala uniwersyteckiego. Prezentację projektu oraz zaawansowanie prac przedstawiła zastępca kanclerza ds. Collegium Medicum Ewa Klepacz-Zielińska. Ostatnim punktem wizyty

ministra było spotkanie z przedstawicielami Kolegium Rektorów Szkół Wyższych w Krakowie, które odbyło się w Sali Senackiej w Collegium Novum. W spotkaniu wzięli również udział przedstawiciele władz Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zgromadzonych gości przywitał rektor UJ prof. Wojciech Nowak. Minister Jarosław Gowin przedstawił zebranym strategię rozwoju szkolnictwa wyższego na najbliższe trzy lata. Poinformował, że Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zamierza skupić się przede wszystkim na trzech obszarach: doskonaleniu procesu nauczania, współpracy uniwersytetów ze strefą biznesową oraz społecznej odpowiedzialności nauki. Minister poinformował, że w skład komisji ekspertów pracujących nad zmianami w szkolnictwie wyższym wchodzą również specjaliści z UJ. AWoj

Konferencja prasowa podczas wizyty ministra Jarosława Gowina w akademiku Spotkanie z przedstawicielami Kolegium Rektorów Szkół Wyższych w Krakowie w Sali Senackiej Collegium Novum
Kuchnia połączona z jadalnią w odremontowanym akademiku

NA UNIWERSYTECIE JAGIELLOŃSKIM GOŚCILI

7 października 2016 Uniwersytet Jagielloński gościł delegację z Hanbanu – Państwowego Chińskiego Biura ds. Międzynarodowej Promocji Języka Chińskiego, w składzie: zastępca dyrektora Hanbanu Ma Jianfei, zastępca dyrektora wydziału ds. Instytutów Konfucjusza w Europie Wang Feng oraz Wang Lei z Wydziału ds. Instytutów Konfucjusza w Europie. Delegację przyjął w Collegium Novum rektor UJ prof. Wojciech Nowak. W spotkaniu uczestniczyli również prodziekan Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych dr hab. Paweł Laidler, dr hab. Ewa Trojnar z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu oraz wicedyrektor Instytutu Konfucjusza w Krakowie Han Xinzhong

10 października 2016 wizytę na Uniwersytecie Jagiellońskim złożyła delegacja z Uniwersytetu Politechnicznego w Hong Kongu, w której skład weszli, między innymi, dziekan Wydziału Zarządzania prof. Edwin Cheng oraz prodziekani prof. Gerald Gorn i dr Pamsy Hui. Delegację przyjął w Collegium Novum rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Wojciech Nowak. W spotkaniu wzięła udział również wicedyrektor Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ dr Karolina Rak

20 września 2016 na Uniwersytecie Jagiellońskim gościła delegacja z Washington University w Saint Louis i afiliowanych instytucji, w skład której weszli dyrektor Instytutu Edukacji Medycznej i kierownik staży z zakresu medycyny wewnętrznej w Szkole Medycznej WUSTL prof. Melvin Blanchard oraz dyrektor Centrum Badań Klinicznych nad Alergią, Astmą i Innymi Schorzeniami Układu Oddechowego w St. Louis prof. Philip Korenblat. Gości przyjął w Collegium Novum rektor UJ prof. Wojciech Nowak. W spotkaniu uczestniczyli również pełnomocnik rektora UJ ds. kształcenia i współpracy międzynarodowej w Collegium Medicum prof. Beata Tobiasz-Adamczyk oraz kierownik II Katedry Chorób Wewnętrznych i Kliniki Alergii i Immunologii prof. Jacek Musiał Fot. Anna Wojnar

17 października 2016 w Collegium Novum w gabinecie rektora UJ odbyło się spotkanie, podczas którego oficjalnie otwarto Centrum Studiów Tajwańskich UJ. Specjalnie na tę okazję przybył ambasador Tajwanu Ming-Jeng Chen. W spotkaniu uczestniczyli również współpracownicy ambasadora – Yehshin Chu i Lika Liu, oraz prof. Adam Jelonek i dr Adina Zemanek. Nastąpiło również podpisanie memorandum w sprawie utworzenia Centrum

19 października 2016 Uniwersytet Jagielloński odwiedziła delegacja z Państwowego Uniwersytetu Donieckiego, w skład której weszli między innymi prorektor ds. naukowo-pedagogicznych i współpracy międzynarodowej prof. Tetyana Orekhowa, dziekan Wydziału Filologicznego prof. Wołodymyr Mozgunow, kierownik ds. naukowych Oksana Jewtukhowa oraz główny księgowy Ludmyla Horbachowa. Przedstawicieli ukraińskiej uczelni przyjął w Sali Senackiej Collegium Novum prorektor UJ ds. badań naukowych i funduszy strukturalnych prof. Stanisław Kistryn. W spotkaniu wzięła również udział kwestor UJ Teresa Kapcia

25 października 2016 Uniwersytet Jagielloński odwiedził ambasador Meksyku w Polsce Alejandro Negrín Muñoz. Dyplomatę przyjął w Collegium Novum rektor UJ prof. Wojciech Nowak. W spotkaniu uczestniczył również dziekan Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ prof. Zdzisław Mach Fot. Anna Wojnar

200-LECIE UNIWERSYTETU WARSZAWSKIEGO

19listopada

2016 Uniwersytet Warszawski świętował 200. rocznicę wydania edyktu powołującego go do życia. Był to kulminacyjny moment uroczystości jubileuszowych, które odbywały się przez cały rok. Galowy Koncert Jubileuszowy w Filharmonii Narodowej poprzedziło uroczyste spotkanie w dawnej Bibliotece Uniwersyteckiej, podczas którego rektor UW prof. Marcin Pałys odbierał prezenty od zaprzyjaźnionych uczelni. Reprezentujący społeczność akademicką Uniwersytetu Jagiellońskiego rektor prof. Wojciech Nowak i prorektor ds. badań naukowych i funduszy strukturalnych prof. Stanisław Kistryn złożyli na jego ręce wyjątkowy dar – nowe słowa do piosenki Nie przenoście nam stolicy do Krakowa, napisane specjalnie na tę okazję przez krakowskiego artystę Andrzeja Sikorowskiego.

Rektor UJ prof. Wojciech Nowak i Andrzej Sikorowski prezentują okolicznościowy tekst napisany z okazji jubileuszu Uniwersytetu Warszawskiego

Nowa wersja utworu Nie przenoście nam stolicy do Krakowa

– Doskonale wiemy, ile w życiu uczelni znaczy jubileusz Almae Matris. Dziś jesteśmy tu z Wami – i czujemy się jak w domu – napisał w adresie gratulacyjnym rektor UJ prof. Wojciech Nowak. Wchodzącemu w trzecie stulecie działalności Uniwersytetowi Warszawskiemu życzył wielu sukcesów oraz pomyślnego rozwoju na miarę XXI wieku.

Adam Koprowski
Uniwersytet Warszawski
Od lewej: pełnomocnik rektora Południowego Uniwersytetu Federalnego w Rostowie nad Donem dr Andrey Korenevskiy, rektor Politechniki Warszawskiej prof. Jan Szmidt, rektor Uniwersytetu Warszawskiego prof. Marcin Pałys, rektor UJ prof. Wojciech Nowak oraz prorektor UJ prof. Stanisław Kistryn

FUNKCJONALNY I NOWOCZESNY

Nowy obiekt dydaktyczny Wydziału Prawa i Administracji UJ przy ul. Krupniczej 33A

Obszerny artykuł dotyczący tego nowoczesnego budynku, który powstał w bezpośrednim sąsiedztwie Auditorium Maximum, zostanie opublikowany w kolejnym wydaniu „Alma Mater”

ZŁOTY LAUR DLA PROFESORA FRANCISZKA ZIEJKI

Profesor Franciszek Ziejka, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego w latach
otrzymał Złoty Laur Akademii Mistrzów Mowy Polskiej. Wyróżnienie wręczyła Profesorowi pisarka Barbara Wachowicz (pierwsza z lewej) 5 grudnia 2016 w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie

PAMIĘĆ ŚWIATA

Dzieło Andrzeja Frycza Modrzewskiego

O poprawie Rzeczypospolitej

W1992 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Oświaty, Nauki i Kultury, znana bardziej pod angielskim skrótem UNESCO, rozpoczęła program nazwany „Pamięć Świata”. Straty w obszarze dziedzictwa kultury, których ludzkość doświadczyła w XX wieku (przede wszystkim w wyniku wojen), doprowadziły do próby udokumentowania najważniejszych zabytków kultury światowej. Najważniejszym celem programu UNESCO jest zachowanie dla przyszłych pokoleń możliwie największej ilości świadectw dorobku cywilizacyjnego społeczeństw na przestrzeni tysiącleci. Pierwszym obiektem dokumentującym polski udział w programie „Pamięć Świata” było w 1997 roku wprowadzenie, staraniem dyrektora Biblioteki Jagiellońskiej Krzysztofa Zamorskiego, na listę świato-

wą autografu rękopisu Mikołaja Kopernika De revolutionibus orbium coelestium ( O obrotach sfer niebieskich ), który znajduje się w zbiorach jagiellońskiej książnicy. Autograf ten jest jednym z najcenniejszych w skali światowej obiektów „Pamięci Świata”. W 2014 roku zainaugurowana została Polska Lista Krajowa Programu UNESCO „Pamięć Świata”. W pierwszej edycji znalazło się na niej 11 pozycji, wśród nich rękopis Jana Długosza Banderia Prutenorum z 1448 roku, przedstawiający chorągwie krzyżackie zdobyte przez rycerstwo polskie w bitwach z Krzyżakami pod Grunwaldem, Nakłem i Koronowem. Dzieło Długosza stanowi jeden z najciekawszych średniowiecznych zabytków przedstawiających chorągwie wojskowe wraz z ich opisem. Kodeks ma dużą wartość informacyjną, ale przede wszystkim jest naszą relikwią narodową.

Oprawa dzieła Andrzeja Frycza Modrzewskiego O poprawie Rzeczypospolitej, które jest dostępne w Jagiellońskiej Bibliotece Cyfrowej na stronie: http://jbc.bj.uj.edu.pl

Ze zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej

Certyfikat wpisu na Polską Listę Krajową Programu UNESCO dzieła Andrzeja Frycza Modrzewskiego przechowywanego w BJ

4 listopada 2016 w pałacu prezydenckim w Warszawie odbyła się uroczystość wręczenia certyfikatów drugiej edycji Listy Krajowej „Pamięci Świata”. Wśród obiektów uhonorowanych wpisem na tę listę znalazło się pierwsze wydanie dzieła Andrzeja Frycza Modrzewskiego Commentariorum de Republica emendanda (O poprawie Rzeczypospolitej). Druk ten został opublikowany w oficynie wydawniczej krakowskiego drukarza Łazarza Andrysowicza w 1551 roku. Dzieło zawierało pięć ksiąg: O obyczajach, O prawach, O wojnie, O kościele i O szkole. W pierwszej edycji do druku trafiły tylko trzy księgi, ponieważ

Jedna z kart De Republica emendanda (O poprawie Rzeczypospolitej) z 1554 roku

Ze zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej

Ze zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej

dwie ostatnie, O kościele i O szkole, dla ówczesnych strażników ortodoksji i poprawności społeczno-religijno-politycznej (zarówno wśród katolików, jak i protestantów) były zbyt radykalne w swojej wymowie. W wydaniu Łazarza Andrysowicza na końcu druku znajduje się notatka od autora: „dziwne losy nie pozwoliły” na druk brakujących dwóch ksiąg. Pełny tekst O poprawie Rzeczypospolitej ukazał się w 1554 roku w bazylejskiej drukarni Jana Oporyna – choć druk był zagrożony, ponieważ próbowano wykraść z drukarni rękopis z tekstem Modrzewskiego.

Jedna z kart dzieła O poprawie Rzeczypospolitej

Dzieło Andrzeja Frycza Modrzewskiego jest idealistyczną wizją świata i wskazaniem, jakie relacje powinny panować między ludźmi. Dzięki zdobytemu wykształceniu – był studentem Akademii Krakowskiej – oraz podróżom zagranicznym w charakterze sekretarza króla Zygmunta Augusta Andrzej Frycz Modrzewski poznał gruntownie zachodnioeuropejskie systemy polityczne i społeczne. W dziele O poprawie Rzeczypospolitej autor odnosił się do problematyki dotyczącej funkcjonowania Rzeczypospolitej, ale także wskazywał na ogólnoeuropejskie problemy związane z wadami ustrojowymi i błędami w funkcjonowaniu państw i społeczeństw. W przedmowie Andrzej Frycz Modrzewski napisał, że nie zajmuje się tylko prawami Rzeczypospolitej, ale całokształtem życia i wszystkimi jego dziedzinami. W kilka lat po śmierci autora Cyprian Bazylik przygotował przekład dzieła Modrzewskiego na język polski i wydał je w prowadzonej przez Jana Karcana z Wieliczki oficynie wydawniczej w Łosku w 1577 roku, ale bez księgi O kościele. Egzemplarz dzieła Andrzeja Frycza Modrzewskiego O poprawie Rzeczypospolitej (BJ Cim. 430), zaliczony do elitarnego kręgu Listy Krajowej UNESCO „Pa-

Ze zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej

Strona tytułowa dzieła O poprawie Rzeczypospolitej wpisanego na Polską Listę Krajową Programu UNESCO

mięć Świata”, pochodzi z biblioteki króla Zygmunta Augusta – na oprawie widoczny jest charakterystyczny superekslibris biblioteki królewskiej. W egzemplarzu tym znajduje się także własnoręczny list dedykacyjny Andrzeja Frycza Modrzewskiego skierowany do króla Zygmunta Augusta. Druk ten w czerwcu 2016 roku zyskał drugie życie i został opublikowany w Jagiellońskiej Bibliotece Cyfrowej.

Zdzisław Pietrzyk dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej

Na Listę Krajową Programu UNESCO „Pamięć Świata” drugiej edycji wpisane zostały następujące obiekty:

• Rocznik Świętokrzyski dawny (ok. 1120 roku) z Biblioteki Narodowej w Warszawie

• Dokument Zbyluta (1153) z Archiwum Narodowego w Poznaniu

• Akt unii krewskiej (1385) z Archiwum i Biblioteki Krakowskiej Kapituły Katedralnej w Krakowie

• Akt erekcyjny Związku Pruskiego (1440) z Archiwum Państwowego w Toruniu

• Mszał Zakonu Krzyżackiego z Biblioteki Mariackiej w Gdańsku (XV w.) z Biblioteki Gdańskiej Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku

• Statut Łaskiego (1506) z Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie

• O poprawie Rzeczypospolitej, Andrzej Frycz Modrzewski (1551) z Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie

• Kazimierza Stronczyńskiego opisy i widoki zabytków starożytności w Królestwie Polskim (1844–1855) z Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie

• Testament polityczny Adama Jerzego Czartoryskiego (1861) z Fundacji xx. Czartoryskich w Krakowie

• Proces o Morskie Oko (2. połowa XIX w./początek XX w.) z Biblioteki Kórnickiej Polskiej Akademii Nauk w Kórniku

• Akty tyczące się organizacji Towarzystwa Naukowego Warszawskiego (1907) z Archiwum Polskiej Akademii Nauk w Warszawie

XI DNI JANA PAWŁA II

Jużod dekady początek listopada to okres, w którym uczelnie skupione w Kolegium Rektorów Szkół Wyższych Krakowa organizują cykl imprez, naukowych i artystycznych, poświęconych rozwijaniu tego, co w dorobku papieża św. Jana Pawła II najważniejsze. Nieprzypadkowo więc tematem tegorocznych Dni Jana Pawła II było miłosierdzie, tak silnie obecne w nauczaniu najsłynniejszego absolwenta Uniwersytetu Jagiellońskiego, nazywanego w XX wieku Sługą Bożego Miłosierdzia lub Papieżem Miłosierdzia. Jednocześnie problematyka ta wpisała się w kończący się Rok Miłosierdzia, ogłoszony przez obecnego papieża Franciszka.

Główna konferencja naukowa, zorganizowana w murach Uniwersytetu Jagiellońskiego, zgromadziła wielu uczestników, których powitali rektor UJ prof. Wojciech Nowak oraz kardynał Stanisław Dziwisz.

W pierwszej części konferencji zaprezentowane zostały przemyślenia przedstawicieli Kościoła i świata nauki dotyczące różnych aspektów miłosierdzia w kontekście nauczania św. Jana Pawła II. Biskup Grzegorz Ryś w swoim referacie Skandal miłosierdzia – w poszukiwaniu utraconych proporcji wskazał, jak mocno podjęta przez Jana Pawła II i kontynuowana przez jego następców działalność Kościoła na rzecz ubogich jest osadzona w tradycji kościelnej. Arcybiskup Rino Fisichella (przewodniczący papieskiej rady ds. nowej ewangelizacji) w referacie To jest właśnie czas miłosierdzia nawiązał do

encykliki Jana Pawła II Dives in misericordia i, między innymi, zwrócił uwagę na to, że miłosierdzie jest świadectwem wiary. Profesor Kazimierz Korus przedstawił stosunek do miłosierdzia w kulturze antycznej Grecji. Ksiądz prof. Andrzej Witko (UP JPII) w referacie Jan Paweł II – papież Bożego Miłosierdzia przypomniał najważniejsze wydarzenia pontyfikatu papieża Polaka odkrywające przed Kościołem powszechnym tajemnice Bożego miłosierdzia. O roli środków społecznego przekazu w służbie miłosierdzia mówił ksiądz dr hab. Robert Nęcek (UP JPII). Sesji przedpołudniowej przewodniczył ksiądz prof. Jan Machniak (UP JPII). Po przerwie

odbył się panel dyskusyjny prowadzony przez dr. hab. Krzysztofa Gurbę (UP JPII), w którym uczestniczyli przedstawiciele organizacji charytatywnych: prezes Polskiej Akcji Humanitarnej Janina Ochojska, prezes Hospicjum św. Łazarza dr Jolanta Stokłosa, dyrektor Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie ksiądz dr hab. Waldemar Cisło, profesor UKSW, były przewodniczący zarządu Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia ksiądz prałat mgr lic. Jan Drob, wicedyrektor Caritas Polska ojciec dr Hubert Matusiewicz. Uczestnicy przedstawili własne definicje terminu „miłosierdzie”, oparte na osobistych doświadczeniach w niesieniu pomocy potrzebującym, zwrócili uwagę na instrumentalne wykorzystywanie cierpień ludzi przez media i polityków. Podzielili się swoimi doświadczeniami w działaniu na polu miłosierdzia. Pokreślili konieczność transparentności działalności organizacji charytatywnych, jednocześnie wskazali bezwzględną konieczność ochrony godności osób, którym udzielana jest pomoc. Zastrzegli, że świadczenie pomocy potrzebującym nie rodzi żadnych zobowiązań ze strony tych, którzy ją otrzymują, niemniej zaangażowanie w tę działalność dostarcza wiele satysfakcji i pozytywnych doświadczeń.

Fot. Anna Wojnar

Sesja naukowa odbyła się w auli Collegium Novum

Rektor UJ prof. Wojciech Nowak otwiera sesję naukową Miłosierdzie w ramach Dni Jana Pawła II; 9 listopada 2016

Na zróżnicowany program tegorocznych Dni Jana Pawła II złożyły się:

• konferencje naukowe:

– Muzyka wobec poezji i nauczania Karola Wojtyły i Jana Pawła II zorganizowana na Akademii Muzycznej w Krakowie

– Media – przestrzeń i narzędzie miłosierdzia, zorganizowana na UP JP2

– Polska i jej sąsiedzi. Początki chrześcijaństwa, zorganizowana w PWSZ w Krośnie

– Miłosierdzie – miara wyznaczona złu, Akademia Ignatianum w Krakowie

– sesja naukowa zorganizowana w PWSZ w Tarnowie

– Miłosierdzie, główna sesja naukowa Dni, zorganizowana w auli Collegium Novum UJ

• przedstawienia i koncerty:

– projekcja zarejestrowanego spektaklu teatralnego PWST Prorok miłosierdzia, czyli rzecz o św. s. Faustynie w piętnastu obrazach

– koncert muzyki klasycznej, zorganizowany przez Akademię Muzyczną w Krakowie w bazylice oo. Jezuitów, w którego programie znalazły się utwory: Haendla – The Arrival of the Queen of Saba z oratorium Solomon HWM 67, Griega – Suita z czasów Holberga op. 40, Vivaldiego – Koncert d-moll na dwa oboje oraz Beatus Vir RV 597. Wystąpili: Kamila Najduk – sopran, Sylwia Ziółkowska – sopran, Jakub Pawlik – tenor, Dawid Janowiak –bas, Sławomir Broś – bas, Chór i Orkiestra Kameralna Akademii Muzycznej w Krakowie pod batutą Stanisława Krawczyńskiego • konkursy: literacki i fotograficzny

Z okazji XI Dni Jana Pawła II ukazały się następujące publikacje: Jan Paweł II. „Miłosierdzie” – antologia tekstów , wybór tekstów, opracowanie i słowo wstępne ksiądz Bartłomiej Pieron, XI Dni Jana Pawła II 2016, Kraków 2016; „Świętość”. Nagrodzone i wyróżnione prace konkursowe. X Dni Jana Pawła II 2015, redakcja naukowa Katarzyna Dybeł, Zofia Zarębianka, Kraków 2016; „Twarze świętości”. X Dni Jana Pawła II 2015, redakcja naukowa Katarzyna Dybeł, Zofia Zarębianka, Kraków 2016.

XI Dni Jana Pawła II zakończyła msza święta w Sanktuarium Świętego Jana Pawła II, po której ogłoszone zostały wyniki tegorocznego konkursu literackiego i wręczono nagrody laureatom.

Pierwsze miejsce zdobyła Klaudia Miśkowicz, studentka filozofii UP JPII w Krakowie, za pracę Miłosierdzie – czyli o Bogu wychodzącym do człowieka. Drugie miejsce zajął Stefan Szulc, doktorant polonistyki UJ, za pracę Wezwanie miłosierdzia w dramacie „Brat naszego Boga” i w nauczaniu Jana Pawła II

Panel dyskusyjny

Polska o. dr Hubert Matusiewicz, prowadzący dyskusję dr hab. Krzysztof Gurba (UP JP II), dyrektor Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie ksiądz dr hab. Waldemar Cisło, profesor UKSW, prezes Polskiej Akcji Humanitarnej Janina Ochojska, były przewodniczący zarządu Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia prałat Jan Drob

Trzecie miejsce ex aequo uzyskali: Mateusz Langer, doktorant prawa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, za pracę Czy w nauce prawa finansowego jest miejsce dla miłosierdzia? oraz ksiądz Maciej Koczaj TChr, student teologii Wyższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Chrystusowego w Poznaniu, za pracę Miłosierdzie Boże, które odsłania godność i podtrzymuje nadzieję człowieka.

Ponadto jury przyznało dwa wyróżnienia, które otrzymali: Marta Plak, studentka filologii polskiej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, za pracę Dojrzewanie (do) miłosierdzia – zapiski na marginesie dramatu Karola Wojtyły „Brat naszego Boga” oraz Martyna Mazur, studentka kulturoznawstwa i wiedzy o mediach Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, za pracę Miłosierny – o epitecie właściwym człowiekowi

Laureatami konkursu fotograficznego zorganizowanego przez Politechnikę Krakowską zostali: Anna Kowalczyk, Twoje spojrzenie, I miejsce; Tomasz Okoniewski, Mój jedyny , II miejsce; oraz Wojciech Domagała, Love, III miejsce.

Warto dodać, że materiały pokonferencyjne, jak również najlepsze prace z konkursu literackiego niebawem zostaną opublikowane.

Leszek Śliwa główny specjalista w Biurze Analiz Instytucjonalnych i Raportowania UJ

z udziałem przedstawicieli organizacji charytatywnych, od lewej: prezes Hospicjum św. Łazarza dr Jolanta Stokłosa, wicedyrektor Caritas
Laureaci konkursu literackiego w ramach XI edycji Dni Jana Pawła II Miłosierdzie, od lewej: laureat drugiego miejsca Stefan Szulc, zdobywczyni pierwszego miejsca Klaudia Miśkowicz, zdobywca trzeciego miejsca ex aequo Mateusz Langer, wyróżnione: Marta Plak i Martyna Mazur. Na zdjęciu brakuje laureata trzeciego miejsca ex aequo księdza Macieja Koczaja TChr

POCZĄTKI ANALIZY RENTGENOSTRUKTURALNEJ

W POLSCE

W 2016 roku przypada 90. rocznica utworzenia pierwszej w Polsce pracowni dyfraktometrii rentgenowskiej, która została urządzona w piwnicy Collegium Minus – ówczesnej siedziby Gabinetu Mineralogicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego przy ul. Gołębiej 11. Dyfraktometria rentgenowska to technika badawcza wykorzystująca zjawisko dyfrakcji promieniowania X (zwanego też promieniowaniem rentgenowskim) na sieci krystalicznej. Obecnie technika ta jest powszechnie stosowana w wielu dziedzinach nauki: w mineralogii, krystalochemii, geologii, fizyce, biotechnologii czy inżynierii materiałowej, a nawet archeologii. Pozwala na badanie struktury kryształów, składu mineralnego skał i gleb, a także składu fazowego ceramiki czy materiałów budowlanych. Bez badań dyfrakcyjnych nie mogłaby rozwinąć się nowoczesna krystalografia, mineralogia czy inżynieria materiałowa. O tym, jak ważna to technika badawcza, niech świadczy fakt, że bez zastosowania badań dyfraktometrycznych rentgenowskich niemożliwym byłby rozwój nanotechnologii, a także poznanie struktury DNA. Trudno również wyobrazić sobie współczesne poszukiwania ropy naftowej i gazu ziemnego bez badań rentgenostrukturalnych minerałów ilastych.

Zastosowanie promieniowania X do badań struktury kryształów stało się moż-

Prof. Stefan Kreutz, kierownik Zakładu Mineralogicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego w latach 1919–1939

liwe dzięki dwóm wielkim odkryciom, jakie miały miejsce pod koniec XIX i na początku XX wieku. Były to: odkrycie nieznanego promieniowania (promieniowania X) przez Wilhelma Roentgena w 1895 roku i odkrycie zjawiska dyfrakcji tegoż promieniowania na sieci krystalicznej przez Maxa von Laue i jego współpracowników w 1912 roku. Warto tu wspomnieć, że Max von Laue zasługuje na miano wielkiego uczonego nie tylko dlatego, że przysłużył się całemu światu naukowemu poprzez swoje odkrycie, ale także dzięki swojej postawie

Prof. Stefan Kreutz (siedzi w drugim rzędzie trzeci od lewej) i prof. (wówczas doktor) Ludwik Chrobak (siedzi w pierwszym rzędzie trzeci od lewej, z lornetką) na wycieczce ze studentami (lata 30. XX w.). Stoi z młotkiem najprawdopodobniej dr Lester William Strock

wobec działań reżimu hitlerowskiego: był jednym z zaledwie pięciu niemieckich profesorów, którzy otwarcie domagali się zwolnienia profesorów i pracowników Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii Górniczej aresztowanych w ramach tzw. Sonderaktion Krakau.

Z archiwum Zakładu

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Pracownia dyfraktometrii rentgenowskiej została utworzona na Uniwersytecie Jagiellońskim dzięki staraniom prof. Stefana Kreutza, ówczesnego kierownika Zakładu Mineralogicznego UJ, jak również dzięki pełnemu zapału zaangażowaniu jego ucznia, starszego asystenta w Zakładzie dr. Ludwika Chrobaka (przyszłego profesora na Politechnice Lwowskiej, a po drugiej wojnie światowej na Uniwersytetach Wrocławskim i Warszawskim). Profesor Stefan Kreutz jako wybitny mineralog i twórca (wspólnie z prof. Stanisławem Zarembą) podstaw matematycznych krystalografii był świadomy, jak ważna dla rozwoju nauki będzie technika dyfraktometryczna, nie szczędził więc starań w celu pozyskania funduszy na zakup aparatury do badań rentgenostrukturalnych. Pracownię udało się urządzić skromnymi środkami w 1926 roku, a zatem już w kilka lat po zakończeniu przez Polskę działań wojennych. Stroną techniczną urządzenia pracowni zajął się dr Ludwik Chrobak, który nie tylko uruchomił zakupiony aparat rentgenowski, ale przede wszystkim samodzielnie skonstruował zupełnie nową, stanowiącą oryginalne rozwiązanie, aparaturę do badań rentgenostrukturalnych. Było to możliwe dzięki niezwykłym zdolnościom dr. Chrobaka, jakie przejawiał w kierunku konstruowania aparatury badawczej, a także dzięki posiadaniu przez Zakład warsztatu mechanicznego wyposażonego w dwie obrabiarki precyzyjne. Dzięki staraniom obu uczonych w końcu lat 20. XX wieku w pracowni rentgenograficznej Zakładu Mineralogicznego UJ można już było uzyskać dyfraktogramy kryształów wszystkimi wówczas znanymi technikami pomiarowymi. W badaniach rentgeno

Ludwik Chrobak w pierwszej w Polsce pracowni dyfraktometrii rentgenowskiej, urządzonej w piwnicy Zakładu Mineralogicznego UJ, mieszczącego się wówczas w budynku Collegium Minus przy ul. Gołębiej 11

strukturalnych prowadzonych w Zakładzie Mineralogicznym UJ do 1939 roku oprócz prof. Stefana Kreutza i dr. Ludwika Chrobaka uczestniczyli również: dr Antoni Swaryczewski (przyszły kierownik Katedry Mineralogii i Krystalografii Uniwersytetu

20 prac przedstawiających najważniejsze wyniki badań rentgenograficznych prowadzonych w pracowni Zakładu, co stanowi całkiem pokaźną liczbę, zważywszy, że wszystkie obliczenia pozycji atomów wykonywane były wówczas ręcznie.

Jeden z pierwszych obrazów dyfrakcyjnych uzyskanych w Pracowni Dyfraktometrii Rentgenowskiej Zakładu Mineralogicznego UJ. Obraz dyfrakcyjny chlorku potasu zarejestrowany w 1929 roku. Skan oryginalnej kliszy z archiwum Zakładu Mineralogii, Petrologii i Geochemii ING UJ

Łódzkiego), dr Antoni Gaweł (przyszły kierownik Zakładu Mineralogii i Petrografii UJ), dr Stanisław Janik (przyszły dyrektor Urzędu Probierczego w Krakowie), Józef Chojnacki (ówczesny student, a w przyszłości kierownik Katedry Krystalochemii i Krystalofizyki UJ), a także znany amerykański krystalochemik dr Lester William Strock. W okresie tym powstało blisko

Obecnie badania rentgenostrukturalne na Uniwersytecie Jagiellońskim są prowadzone, między innymi, przez uczniów prof. Chojnackiego (prof. Barbarę Oleksyn, prof. Katarzynę Stadnicką i prof. Stanisława Hodorowicza) w Zakładzie Krystalochemii i Krystalofizyki na Wydziale Chemii. Badania dyfraktometryczne rentgenowskie prowadzone

Jeden z pierwszych obrazów dyfrakcyjnych uzyskanych metodą opracowaną przez Ludwika Chrobaka, tzw. „back reflection” Laue. Rejestracja obrazu była możliwa dzięki skonstruowaniu przez Ludwika Chrobaka kamery rentgenowskiej (tzw. kostki Chrobaka), stanowiącej oryginalne rozwiązanie. Dyfraktogram chlorku potasu zarejestrowany w 1930 roku. Skan oryginalnej kliszy z archiwum Zakładu Mineralogii, Petrologii i Geochemii ING UJ

są również w Zakładzie Fizyki Ciała Stałego w Instytucie Fizyki im. Mariana Smoluchowskiego na Wydziale Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej oraz w Pracowni Krystalografii Rentgenowskiej w Małopolskim Centrum Biotechnologii UJ. Także w Zakładzie Mineralogii, Petrologii i Geochemii w Instytucie Nauk Geologicznych dokładamy wszelkich starań, aby kontynuować chlubną tradycję badań rentgenostrukturalnych minerałów, zapoczątkowaną przez naszych wielkich poprzedników: profesorów Kreutza i Chrobaka. Obecnie czynione są starania w celu modernizacji pracowni rentgenograficznej Zakładu, jak również nadania jej imienia prof. Ludwika Chro-

Obraz dyfrakcyjny siarki zarejestrowany w Pracowni Dyfraktometrii Rentgenowskiej Zakładu Mineralogicznego UJ w latach trzydziestych – awers i rewers odbitki fotograficznej. Z archiwum Zakładu Mineralogii, Petrologii i Geochemii ING UJ

baka. W najbliższej przyszłości również w Narodowym Centrum Promieniowania

Strona tytułowa nadbitki jednej z pierwszych publikacji dr. Ludwika Chrobaka opisującej opracowaną przez niego metodę analiz dyfraktometrycznych techniką tzw. „back-reflection” Laue z odręczną dedykacją dla dr. Antoniego Gawła – późniejszego kierownika Zakładu Mineralogicznego UJ

Synchrotronowego planowane jest uruchomienie linii badawczych umożliwiających dyfraktometryczne analizy strukturalne kryształów.

Michał Skiba kierownik Zakładu Mineralogii, Petrologii i Geochemii Instytutu Nauk Geologicznych UJ

LITERATURA:

A. Gaweł, Dwadzieścia lat Zakładu Mineralogicznego UJ pod kierownictwem śp. prof. dr. Stefana Kreutza. „Annales Societatis Geologorum Poloniae” 1951, nr 20, s. 1–4.

A. Gaweł, Zbiór Prac Zakładu Mineralogicznego UJ wykonanych pod kierunkiem śp. prof. dr Stefana Kreutza, „Annales Societatis Geologorum Poloniae” 1951, nr 20, s. 5–10.

A. Gaweł, Stefan Kreutz 1883–1941, „Annales Societatis Geologorum Poloniae” 1949, nr 19, s. 73–79.

K.G. Johnson, Memorial of Lester William Strock January 23, 1906 – March 21, 1982, „American Mineralogist” 1985, nr 70, s. 209–211.

M. Burleigh, Germany Turns Eastword a Study of Ostforschung in the Third Reich, Cambridge University Press, Cambridge 1998.

D.M. Moore, R.C. Reynolds, X-ray Diffraction and the Identification and Analysis of Clay Minerals 2nd edition, Oxford University Press, USA 1997.

M. Grabowski, Antoni Swaryczewski 1896–1969, „Mineralogia” 1970, nr 9, s. 79–82.

W. Narębski, Zarys dziejów nauk mineralogicznych w Uniwersytecie Jagiellońskim w okresie 1953–1974, http://www.ing. uj.edu.pl/historia/zarys-dziejow-nauk-mineralogicznych-wuniwersytecie-jagiellonskim-w-okresie-1953-1974.

Budowa kamery rentgenowskiej do badań metodą „back-reflection” Laue skonstruowanej przez Ludwika Chrobaka (ilustracja 1. pracy: L. Chrobak, Die „zurückreflectierten” Laue interferenzbilder, Z.F. Krist, Lipsk 1932, A 82, s. 342–347)

MUSZLE I KWIATY W PROMIENIACH X

120 lat radiologii polskiej – to tytuł wystawy przygotowanej przez Katedrę Radiologii CM UJ i Bibliotekę Jagiellońską, otwartej podczas Międzynarodowego Dnia Radiologii 8 listopada 2016 w holu BJ.

W Polsce pierwsze badania radiologiczne wykonał profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Karol Olszewski w 1896 roku. Krakowscy uczeni byli pionierami polskiej i światowej radiologii. Przed 100 laty dr Karol Mayer opisał technikę wykonywania rentgenowskich zdjęć warstwowych, wyprzedzając, uznanego za twórcę tej metody, André Bocage’a, który uzyskał patent w roku 1921.

Na ekspozycji, którą można było oglądać do 26 listopada, prezentowane były zdjęcia ilustrujące historię dyscypliny oraz szerokie zastosowanie radiologii. Katedra Radiologii CM UJ wpisuje się w ten nurt badań i od wielu lat wykonuje badania na potrzeby, między innymi, konchiologii – badając struktury muszli, botaniki – wykonując obrazy radiograficzne kwiatów, a także medycyny sądowej i konserwacji zabytków.

Red.
Archiwum Zakładu Mineralogicznego UJ
Jerzy Sawicz

MIĘDZYNARODOWY KURS W OŚRODKU GENOMIKI MEDYCZNEJ – OMICRON

pod auspicjami Europejskiej Organizacji Biologii Molekularnej

EMBO Practical Course on Targeted NGS in Patients with Cancer, Mendelian or Complex Diseases to tytuł kursu praktycznego, który dniach 19–23 września 2016 odbył się w Ośrodku Genomiki Medycznej OMICRON. Kurs poświęcony był wykorzystaniu sekwencjonowania nowej generacji w badaniu podłoża genetycznego raka, chorób o dziedziczeniu złożonym i chorób o dziedziczeniu mendlowskim. Szkolenie, przeplatane wykładami, prowadzone było w formie zajęć praktycznych w laboratorium i przy komputerach. Wykłady przewodnie prowadzili zaproszeni eksperci z wiodących zagranicznych ośrodków naukowych, natomiast ćwiczenia połączone z wykładami wprowadzającymi prowadzili pracownicy ośrodka: Agnieszka Ludwig-Gałęzowska, Justyna Totoń-Żurańska, Agnieszka Borys i Gracjan Wątor. Pierwszego dnia zajęć wykład przewodni poprowadził prof. Marcus Pezzolesi (Harvard University, obecnie University of Utah, USA), w którym koncentrował się na wykorzystaniu NGS w badaniu nefropatii cukrzycowej.

Drugi dzień zajęć był poświęcony chorobom rzadkim o dziedziczeniu mendlowskim. Swoje doświadczenie w wykorzystaniu NGS zaprezentowali prof. Peter Bauer (Centogene AG, University of Tübingen, Niemcy) oraz prof. Gijs van Haaften (University of Utrecht, Holandia).

Trzeciego dnia kursu sesja popołudniowa była otwarta dla całej społeczności akademickiej. W Auli Nowodworskiej wystąpiła z dwugodzinnym wykładem prof. Suzanne Leal (Baylor College of Medicine, USA), w którym przedstawiła metody analizy danych NGS w celu identyfikacji wariantów sprawczych w chorobach złożonych i chorobach o dziedziczeniu mendlowskim. Bezpośrednio po wykładzie w krótkich wystąpieniach zaprezentowali się uczestnicy kursu, którzy przyjechali z różnych stron świata: z Węgier, Włoch, Rosji, Niemiec, Indii, Pakistanu, Meksyku, Wietnamu, Brazylii, Turcji.

Kolejne wykłady przewodnie były poświęcone wykorzystaniu NGS do badań nad rakiem w kontekście terapii celowanej

(dr Todd Miller, Geisel School of Medicine at Dartmouth, USA), heterogenności raka (David Wedge, University of Oxford, Anglia) oraz w ujęciu transkryptomiczno-epigenetycznym (prof. Hans Binder, University of Leipzig, Niemcy). Jako ostatni ekspert zaprezentował się prof. Mikael Kubista (TATAA Biocenter, Szwecja) z wykładem na temat przedanalitycznej kontroli jakości w badaniach NGS na pojedynczych komórkach. Europejska Organizacja Biologii Molekularnej (EMBO – European Molecular Biology Organization) jest organizacją wspierającą tworzenie dobrego środowiska do badań w Europie. Główne cele EMBO osiąga poprzez organizację kursów praktycznych, szkoleń oraz konferencji. OMICRON wystartował w konkursie i uzyskał dofinansowanie z EMBO na organizację opisywanego kursu praktycznego. Dzięki staraniom pracowników ośrodka po raz pierwszy w Polsce odbył się kurs praktyczny pod auspicjami EMBO.

Gracjan Wątor organizator kursu EMBO

Uczestnicy kursu w na dziedzińcu Collegium Nowodworskiego

Jerzy Sawicz

SMAK ŻYCIA

– Czy historia jest nauczycielką życia?

– Czasami. Rzadko, ale jednak jest. Gdyby ona niczego nas nie nauczyła, to w 1956 roku, w październiku, mielibyśmy w Polsce krew na ulicach, jak to się stało na Węgrzech. A ona się u nas nie polała. Nauka płynąca z ofiary życia oddanej przez Polaków w Powstaniu Warszawskim zaprocentowała. A Sierpień 1980? A upadek komunizmu? Też drogą ewolucyjną – odpowiada historyk prof. Krzysztof Baczkowski.

HISTORIA WŁASNA, NIEPOPRAWIONA

– Kiedy studiowałem, historia kończyła się przed pierwszą wojną światową. Dzisiaj ona kończy się wczoraj – mówi prof. Krzysztof Baczkowski i na pewno wie, co mówi. Ma opinię jednego z najwybitniejszych polskich historyków badających dzieje Europy centralnej w XV i XVI wieku. Od 1994 do 2009 roku, do przejścia na emeryturę, kierował Zakładem Historii Powszechnej Średniowiecznej w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Oprócz tomów książek z dziejów Polski i Europy profesor zapisał także wspomnienia z historii własnej. Zakończył je na roku 1955, kiedy po maturze przyjechał do Krakowa i rozpoczął studia. Może zdecyduje się napisać ich dalszą część.

Rozmawiamy, na przemian, o rywalizacji Jagiellonów z Habsburgami, w której stawką był tron czeski i węgierski, o Janie Długoszu, dziejopisarzu, dyplomacie i budowniczym kościołów, zjeździe wiedeńskim w 1515 roku z udziałem trzech monarchów, a potem zmieniamy temat. Dzieje pradziadka ze strony mamy, Jana Malewskiego, to dopiero jest ciekawa historia! Ten pradziadek w czasie Wiosny Ludów walczył w powstaniu węgierskim pod wodzą generała Józefa Wysockiego. Po klęsce pod Temeszwarem przeprawił się przez Dunaj do Turcji, a potem ruszył w podróż po świecie. Dotarł do Chin, potem do Australii, gdzie został kopaczem złota. Powiodło mu się z tym złotem, więc kiedy wrócił w rodzinne strony, kupił majątek. Jako dawny „rewolucjonista” znalazł się pod dozorem carskiej policji, dlatego, chociaż trzej bracia: Marceli, Czesław i Konrad, poszli walczyć

w powstaniu styczniowym, on musiał zostać w domu.

Rodzina Malewskich herbu Ślepowron wywodziła się podobno z Malewa na Mazowszu. Byli to drobni ziemianie, urzędnicy, wojskowi. Do Staszowa (Świętokrzyskie) przywędrował w 1824 roku Jan Kanty Malewski. Tu się ożenił i zrobił życiową karierę. Został burmistrzem miasta, które było wtedy ludniejsze niż Kielce. Utrzymywał się nie tylko z tej posady – miał jeszcze znaczne użytki rolne. Doczekał się dziewięciu synów (dwóch zmarło w dzieciństwie) i jednej córki. To jego synem był Jan, ten, który przywiózł złoto z Australii. Kiedy z tym złotem do Staszowa powrócił, tu się ożenił i zbudował dom – duży (18 pokoi), luksusowy na owe czasy. W tym domu upłynęło dzieciństwo syna – Jana Władysława (dziadka prof. Baczkowskiego, studiował prawo na Uniwersytecie w Petersburgu, w Staszowie został sędzią grodzkim), wnuczki Krystyny (była matką mojego rozmówcy), oraz Krzysztofa Baczkowskiego, prawnuka budowniczego domu.

– O rodzinie mojego ojca, Mieczysława Baczkowskiego, drobnej szlachcie z okolic Rawy Ruskiej, informacji posiadam mniej. W 1915 roku ojciec, jako siedemnastolatek, uciekł z domu rodzinnego w Nadwórnej (niedaleko Stanisławowa), gdzie dziadek był kierownikiem stacji kolejowej, do Legionów Piłsudskiego i nigdy już do niego nie wrócił – mówi profesor.

A poza tym znacznie więcej niż o rodzinie ojciec Mieczysław, zawodowy oficer Wojska Polskiego, opowiadał synowi o życiu legionowym w VI Pułku 3. Brygady pod dowództwem majora Wiktora Ryl-

Pradziadek Jan Malewski, uczestnik powstania węgierskiego, budowniczy domu w Staszowie
Dziadek prof. Krzysztofa Baczkowskiego Jan Władysław Malewski w mundurku ucznia kieleckiego gimnazjum; ok. 1880
Prof. Krzysztof Baczkowski; 1995

skiego, gdzie on wkrótce, ze względu na cenzus wykształcenia (prawie ukończona szkoła realna), został kapralem.

Jeżeli ojciec wspominał swoje czasy legionowe, to wśród cierpień, jakich wówczas doznawał, na plan pierwszy wysuwały się nie nieprzyjacielskie kule, nie męczarnia przebywania dniem i nocą w zimnych, zalanych wodą okopach, nie wszechobecne robactwo, głód i pragnienie, ale uczucie wszechogarniającego zmęczenia, związane z dalekimi marszami i dźwiganiem ponad siły ciężkiego plecaka – napisał profesor we wspomnieniach rodzinnych.

Kiedy pierwsza wojna światowa się zakończyła, ojciec w wojsku pozostał.

JAKA PIĘKNA MIŁOŚĆ!

Ta miłość wybuchła nagle, w 1923 roku, w Staszowie, dokąd Mieczysław Baczkowski, trafił wraz ze swoim batalionem II Pułku Piechoty Legionów. Była to wiosna? Już wczesne lato? Wtedy to porucznik Baczkowski został zaproszony do domu sędziego grodzkiego Jana Władysława Malewskiego. Pani i pan domu cieszyli się z odzyskanej przez Polskę niepodległości. Dla kadry oficerskiej stacjonującej w mieście urządzali proszone wieczory. Przy dźwiękach fortepianu dyskutowano o polityce, tańczono i flirtowano.

Sędzia Malewski miał trzy córki. Najmłodsza, Krystyna, w dniu, w którym do jej domu trafił 25-letni porucznik Baczkowski, miała 14 lat. Nim go zobaczyła, usłyszała jego głos.

– Już wtedy poczułam, że albo on, albo żaden! – opowiadała po latach, bo każdy szczegół ich pierwszego spotkania przechowywała w pamięci przez całe życie.

Krysia patrzy na mnie ze zdjęcia zalotnie uśmiechnięta. Jej czarowi nie mogli się oprzeć rówieśnicy, ale ona ani na nich nie spojrzała. Interesowali ją mężczyźni dużo starsi, wojskowi, goście w domu rodziców, w których się z wielką powagą zakochiwała. Nauka w szkole schodziła wtedy na dalszy plan, ale to długo nie trwało.

– Kiedy mama poznała ojca, to nie było, jak wcześniej, zakochanie, a choroba! – mówi syn. – Ojciec, widząc Krysię po raz pierwszy, swoją sytuację życiową ocenił tak: „Tylko ona, ona albo śmierć!”. Kiedy został przeniesiony do Pińczowa, przy tamtejszym stanie dróg i komunikacji potrzebował aż 10 godzin, aby w niedzielę dojechać do Staszowa i spotkać się z panną

Krysią. Mieli dla siebie niecałe dwie godziny, bo on musiał wracać do koszar. Okres narzeczeństwa trwał ponad trzy lata. W 1927 roku odbył się ślub młodej pary. Panna młoda miała siedemnaście i pół roku, pan młody 29. Aż do tego radosnego w ich życiu dnia zwracali się do siebie nie inaczej, tylko: panno Krysiu, panie poruczniku. Miesiąc miodowy spędzili w Staszowie, w mieszkaniu mieszczącym się w oficynie domu rodzinnego Krysi. Potem wyjechali do Cieszyna, gdzie kapitan Baczkowski został przeniesiony do podchorążówki na stanowisko instruktora młodych adeptów wojskowych.

– Do pomocy w domu miałam ordynansa i służącą. Do Cieszyna przyjeżdżały gwiazdy kabaretu i piosenki: Zula Pogorzelska, Eugeniusz Bodo, Hanka Ordonówna. W kasynie oficerskim graliśmy w bridża, tańczyliśmy do białego rana, latem tenis, pływalnia, wycieczki w pobliski Beskid Śląski, zimą narty. Tamto życie było rajem, mówiła do mnie mama – słyszę.

W 1936 roku ojciec, już jako major, został przeniesiony do Korpusu Ochrony Pogranicza na Wileńszczyźnie. Rodzice profesora zamieszkali w historycznych Trokach. Tu na tańcach w kasynie majorowa Baczkowska prezentowała się świetnie w parze z pułkownikiem Augustem Emilem Fieldorfem, później generałem, dowódcą warszawskiego Kedywu AK, a jeszcze później skatowanym i powieszonym 24 lutego

1953 roku w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Jej mąż nie zawsze ruszał w tany, usprawiedliwiając się zmęczeniem z powodu nawału zajęć w pracy.

Owoc pięknej miłości Krystyny i Mieczysława – ich syn Krzysztof, urodził się 9 marca 1938 roku w Wilnie.

TE SAME PRYCZE W KOZIELSKU

Wybuch drugiej wojny światowej zastał moją rodzinę i mnie na najdalszych Kresach Wschodnich Rzeczpospolitej, w Budsławiu. Tam ojciec mój został przeniesiony z końcem sierpnia 1939 roku na stanowisko dowódcy batalionu KOP-u „Wilejka ”–pisze profesor we wspomnieniach. W następnym akapicie skupia się na wybuchu wojny z Niemcami i przebiegu pierwszych dwóch tygodni kampanii wrześniowej, aby w czwartym dopełnić obrazu sytuacji: Nadszedł tragiczny dzień 17 września. W środku nocy obudził mamę przeraźliwy telefon: – Panie majorze, panie majorze, co mamy robić? Bolszewicy wielką siłą przekraczają granicę i walą w nas! – krzyczał skrajnie rozgorączkowany dowódca strażnicy pogranicznej. – Ojciec po kilku dniach utrudniania pochodu Armii Czerwonej rozformował batalion, a sam konno przedostał się na Litwę, dzięki czemu uniknął Katynia. Ci, którzy wpadli wtedy bolszewikom w ręce, zostali z rozkazu Stalina zamordowani przez NKWD strzałem w tył głowy w kwietniu 1940 roku. Kiedy 15 czerwca 1940 Litwę zajęli Sowieci, uwięzionych tam polskich oficerów powieźli do Kozielska. Umieścili ich w tych samych barakach i na tych samych pryczach, na których jeszcze niedawno spali ich już nieżyjący

Krystyna z Malewskich Baczkowska, matka
Zdjęcie ślubne rodziców: Krystyny z Malewskich i Mieczysława Baczkowskiego; 1927

koledzy. Został po nich wyskrobany czymś ostrym napis: „Wywożą nas w nieznanym kierunku”. Niebawem straciliśmy z ojcem kontakt – mówi profesor.

UCIECZKA, KTÓRA BYŁA CUDEM

W Budsławiu, zajętym przez bolszewików, zaczęły się aresztowania i wywózki. Na pierwszy ogień poszli Polacy. Inteligencja zwłaszcza – urzędnicy, nauczyciele, lekarze. Pozostałe w Budsławiu żona oraz teściowa najwyższego rangą polskiego „sanacyjnego” oficera były codziennie kontrolowane przez NKWD i żyły w strachu.

– Może przed natychmiastową wywózką na Syberię ochroniło nas to, że zostaliśmy potraktowani jako „przynęta”, aby schwytać u nas tatę? – zastanawia się profesor.

Na ucieczkę z miasteczka obie kobiety zdecydowały się na przełomie roku 1939 i 1940, mroźną wyjątkowo zimą, po namowach miejscowego księdza kanonika. Znajomy rodziny załatwił im pozwolenie na wyjazd z białoruskiego Budsławia (Sowieci włączyli miasto do BSRR) do litewskiego wtedy Wilna. A potem zdarzył się cud. A właściwie to było ich kilka.

Wileńscy znajomi mamy cudem „upchnęli” ich trójkę do pociągu jadącego w kierunku Białegostoku. Dojeżdżał tylko do Małkini, przy linii demarkacyjnej niemiecko-sowieckiej na Bugu. Polscy kolejarze, wiele ryzykując, zabierali jak najwięcej uciekinierów, i to takich, którzy nie mieli przepustek od władz radzieckich. Zanim pociąg ruszył, wartownicy sowieccy te przepustki sprawdzali, ale do ich wagonu nie weszli. Kolejarze zamknęli drzwi, mówiąc Sowietom, że nie da się ich otworzyć, bo zamarzły. Trzeba by je palnikami ciąć.

Nieopodal Małkini kolejarze wyrzucili ich w śnieg. Z tego śniegu wydostali się dzięki pomocy chłopów z nadgranicznych wiosek (za narażanie życia przyjmowali zapłatę w dolarach lub złocie). Potem w jednej z nadbużańskich wsi przez sześć tygodni gnieździli się wraz z tłumem uciekinierów w chłopskiej chałupie. Babcia, która zachorowała tam na zapalenie płuc, cudem, bo inaczej tego zrozumieć nie sposób, zaczęła zdrowieć. Potem cudów było jeszcze trzy. Wtedy, kiedy w czasie próby przejścia przez Bug dopadł ich patrol sowiecki, wsadził na sanie, a obie kobiety z płaczem uprosiły czerwonoarmistów, aby im darowali życie. A ci, wprost nieprawdopodobne!, chłopca wyrzucili z sań w kocu, a do kobiet mruknęli: Nu, udirajtie! (podobno nawet w piekle, między szatanami, można spotkać aniołów). Kiedy patrol odjechał, nawoływania mamy usłyszał któryś z chłopów – przewodników i zawlókł całą trójkę przez kopne śniegi do chaty. Tam odpoczęli i po tygodniu znowu ruszyli w stronę rzeki. Chłopca owiniętego w koc niósł przewodnik. Mama jakoś się przebijała przez śnieg. Babcia, słaba i wycieńczona, co rusz stawała. Przewodnicy postanowili ją porzucić. I tak umrze, i tak umrze, szkoda zachodu. Wtedy ona zdobyła się na przeraźliwy krzyk: Krysiu! Krysiu! Córka zawróciła. Znowu błaganie poparte resztkami „zaskórniaków”. Chłopi przeciągnęli babcię na drugą stronę Bugu, i to był ten trzeci cud.

OKUPACYJNY STASZÓW

Mama, babcia i Krzyś wrócili do Staszowa na początku 1941 roku. Dom był pełen lokatorów. Dla nich znalazły się dwa pokoje w ich własnym domu. Za ścianą miały Ukraińca Józefa Suchana, z nadania Niemców burmistrza miasteczka, wykształconego podobno na UJ, ale mogło to nie być prawdą. W niepoprawionej historii własnej profesor poświęcił sporo miejsca jemu oraz kochance, która z nim zamieszkała. Była żoną polskiego oficera, który po kampanii wrześniowej i uwięzieniu w oflagu znalazł się w Anglii. Pani była spragniona erotycznych uciech i zachłanna na dobra materialne. W zamian za „ochronę” pobierała od bogatych staszowskich Żydów gratyfikację w postaci kosztowności i zagranicznych walut. Swoje skarby zakopywała. Aż tu pewnego razu żona majora Jana Dąbrowskiego, Aleksandra, głośno wyraziła pogląd, że kochanka Suchana swoim postępowaniem hańbi honor korpusu oficerskiego Wojska Polskiego. Kiedy o tym doniesiono burmistrzowi i jego kochance, on polecił Dąbrowską zastrzelić. Polecenie wykonano. Na ulicy, pod magistratem. Wtedy zareagowały władze Polskiego Państwa Podziemnego. Latem 1943 roku wyrokiem podziemnego sądu Suchan został skazany na śmierć i zastrzelony. Jego kochanka dała pokaz niebywałej histerii – odszedł jej obrońca, zbawca i żywiciel. Płakała i rwała włosy z głowy. Po tygodniu otarła łzy. Została kochanką dowódcy żandarmerii niemieckiej. Po roku, kiedy kolejny zbawca i obrońca opuścił miasteczko, zamieniła go szybko na radzieckiego szefa miejscowej komórki NKWD. A kiedy i on wyjechał, ona przedostała się do Anglii, odszukała męża i już do Staszowa nie wróciła. Po latach przyjechała córka, wtedy dwudziestolatka.

– To mamusia się tutaj nie wybiera? – zapytał ktoś z dawnych znajomych rodziców.

– Po tym, co wycierpiała, o Staszowie nawet słyszeć nie chce! – odpowiedziała dziewczyna.

Polski wojenny los pełen jest cudów.

Okupacyjny Staszów zapamiętał mały chłopiec we własnej skali pojmowania zda-

Rodzice, Krystyna i Mieczysław Baczkowscy, wpatrzeni w syna; Wilno, 1938/1939
Ojciec Mieczysław Baczkowski w mundurze kapitana

rzeń. W czasie wielomiesięcznych pobytów (z obawy przed Suchanem) u krewnych w Cebrze lubił przebywać wśród zwierząt, przysmakiem niezwykłym były ziemniaki z parnika dla świń. W Staszowie z Jurkiem Więckowskim bawili się w wojsko. Jurek musztrował Krzysia na podwórku i od małego zdradzał skłonności dowódcze, które w przyszłości miały doprowadzić go do stopnia pułkownika Wojska Polskiego – napisał we wspomnieniach profesor. Stopień zagrożenia też był przez dziecko oceniany jako mniejszy niż przez dorosłych, chociaż do dziś odczuwa niepokój, wspominając, jak to mama i babcia obawiały się najścia na dwór w Cebrze partyzantów, a często nie partyzantów, a zwykłych leśnych band. Tym, czego mały chłopiec oczekiwał z niecierpliwością, były listy od ojca. Z nich się dowiedział, że on żyje, wstąpił do armii generała Władysława Andersa, znalazł się w 6. Dywizji Piechoty, a następnie, już w II Korpusie na Bliskim Wschodzie, w stopniu majora, został w 5. Kresowej Dywizji Piechoty dowódcą 17. Lwowskiego Batalionu Strzelców. Listy od ojca, sygnowane przez Czerwony Krzyż, miały stemple dalekich miejscowości: Teheran, Bagdad, Damaszek. Ostatni, z końca 1943 roku, miał nadruk: Cairo.

Potem korespondencja się urwała. Z nasłuchu radiowego wynikało, że II Korpus generała Andersa jest przerzucany drogą morską z Egiptu do Włoch.

DZIECKO MIĘDZY GĄSIENICAMI CZOŁGÓW

Latem, 13 lipca 1944, ruszyła spod Kowla i Łucka jedna z największych ofensyw Armii Czerwonej na froncie wschodnim. Niebawem rozbite jednostki niemieckiej 4. Armii Pancernej rozpoczęły paniczną ucieczkę w kierunku Sandomierza i linii Wisły. Przez Staszów przelewała się masa zmierzających na zachód niemieckich jednostek pancernych. Jechały ze straszliwym łoskotem i hukiem gąsienic. Tysiące, tysiące niemieckich pojazdów wojskowych. Co to był za widok dla sześcioletniego chłopca! W rogu ogrodu, przy płocie, przy ul. Krakowskiej stała drewniana szopa ogrodnika. Wspinałem się na jej dach i całymi dniami, nie myśląc o jedzeniu i piciu i nie dając się ściągnąć siłą, tkwiłem na niej, a oczy wychodziły mi dosłownie z orbit. Za tą fascynacją nie krył się jakiś namysł lub radość z klęski Niemiec. Na to byłem za mały. Po prostu miałem jedyne tego rodzaju w życiu widowisko. Mama i babcia szalały ze strachu, żeby jakiś rozwścieczony klęską

Niemiec po prostu mnie nie zastrzelił. Ale oni nie widzieli mnie ani ja ich. Tkwili we wnętrzu swoich rozpędzonych pojazdów, których typu i rodzaju ja, mały, nie mogłem rozeznać – czytam.

Aż raz potok pojazdów urwał się na chwilę. Chłopiec przebiegł na drugą stronę ul. Krakowskiej. Powrót miał odcięty. Fala huczących pojazdów wojskowych nie miała końca. Przerażony tkwił po drugiej stronie ulicy sam. Gdyby podjął próbę pokonania

jezdni, niechybnie by zginął. Dygocące ze strachu dziecko zauważył ojciec Jurka Więckowskiego. Udało mu się do chłopca dotrzeć i doprowadzić go bezpiecznie do domu.

WYSIEDLENI

Dowództwo I Frontu Ukraińskiego zarządziło ewakuację ludności cywilnej ze

strefy przyfrontowej. A już tych zamieszkałych na obszarze przyczółka sandomiersko-baranowskiego zwłaszcza. Chłopiec utracił zabawki oraz inne skarby, dom, poczucie bezpieczeństwa. Znowu ruszył w niepewne. Zatrzymał się z mamą i babcią we wsi Trzcianka.

Najpierw w chałupie porządnej, z podłogą, potem w innej, w chałupinie ubogiej, na glinianej polepie. W izbie podzielonej między trzy rodziny. W zimie wstawiono do niej piecyk, tzw. „kozę”. Spało się na słomie. Lampa naftowa była nieosiągalnym luksusem, więc o zmierzchu mało co było widać. Jak w tych warunkach chory na zapalenie oskrzeli chłopiec wyzdrowiał? Wyzdrowiał. Nie umarła babcia chora na gruźlicę i dodatkowo na zapalenie płuc? Nie umarła.

– Ale to by się stało niechybnie, gdyby przed świętami Bożego Narodzenia, w tęgie mrozy, doszło do wysiedlenia nas stamtąd do stodoły – mówi prof. Baczkowski. Na polecenie radzieckiego dowództwa w tej naszej nędznej izbie miano urządzić izbę chorych. Nie pomogły błagania. Mamy się zabierać. Aż tu zjawia się młody oficer – lekarz z sanitariuszką. Oni do niego ze łzami, a ten, widząc ich tragiczną sytuację, zdecydował: „Ostantie! Mnie i majej sanitarce chwatit etot ugoł! Pożyjom tuda wmiestie!” (Zostańcie, mnie i mojej sanitariuszce wystarczy jeden kąt, pomieszkamy tu razem). Rozłożył na stole przybory lekarskie i w dzień opatrywał lżej rannych. A nocą oni kładli się na polepie owinięci w szynele wojskowe i tak spali. Jestem przekonany, że temu młodemu lekarzowi zawdzięczamy życie.

Życie... W czasie wojny robi się dużo mniej warte. Śmierć powszednieje i traci swój tragiczny wymiar, ponieważ jest

Pierwszy z prawej major Mieczysław Baczkowski w czasie mszy polowej na gruzach klasztoru Monte Cassino; 18 maja 1944
Krzyś Baczkowski z rodzicami w Tatrach; 1949

bardzo blisko, nieustająco obecna, stale pod ręką.

POWRÓT

W końcu stycznia 1945 roku na przyczółku sandomiersko-baranowskim ucichło, można było myśleć o powrocie do Staszowa. Dom był zajęty przez sztab sowieckiego dowództwa. Ale przygarnęli ich kuzyni Czajkowscy. Chłopiec znowu był chory, na malarię zachorowała jego matka. Bieda. Głód.

Za bitwę pod Monte Cassino otrzymał złote Virtuti Militari IV klasy. Po wygranej pod Ankoną przyszedł awans na podpułkownika. Potem zaczęły się walki na linii Gotów. W grudniu 1944 ppłk Mieczysław Baczkowski został zastępcą dowódcy 4. Wołyńskiej Brygady Piechoty. Brał udział w walkach o Bolonię i na tym zakończył kampanię włoską. W 1946 roku wraz z II Korpusem został przerzucony do Wielkiej Brytanii.

SYN ANDERSOWCA I KUŁACZKI

Ponieważ prof. Baczkowski postanowił swojej historii osobistej i rodzinnej nie poprawiać ani nie upiększać, to przyznaje, że po euforii związanej z prezentami od taty (laska, czekolada) doszło wkrótce do pierwszego, a potem do kolejnego i jeszcze kolejnego spięcia na linii tata – babcia. Ojciec był żołnierzem od 17. roku życia. A tu widzi synka otoczonego opieką mamy i babci zwłaszcza, która to babcia nie waha się czyścić jego bucików. Dokonał zmian w wychowaniu.

Ale już, bardzo powoli, posuwało się ku lepszemu. Ich dom, który nareszcie opuścił sztab rosyjski, był zdewastowany, pozbawiony mebli (porąbanych na opał bądź rozgrabionych przez miejscowych), niemal w całości zajęty przez rozmaitych lokatorów, niektórych z rodziny, niektórych obcych. Ale był. Została ziemia. Drzewa w sadzie. Obrodzą jesienią.

OJCIEC

Jego powrotu do Staszowa w lutym 1947 roku nie poprzedzały listy z informacjami, gdzie jest, co robi. Obowiązywała wojskowa cenzura. Przerzut II Korpusu z Aleksandrii do portów włoskich zakończył się w lutym 1944 roku. Polakom wyznaczono odcinek nad rzeką Sangro, oddalony o 60 kilometrów od Monte Cassino. Pod Cassino II Korpus został przerzucony jeszcze w kwietniu. W pierwszym natarciu 11–12 maja batalion majora Baczkowskiego, jako rezerwa, nie brał udziału. Rozkaz zdobycia wzgórza San Angelo major Baczkowski wydał swoim żołnierzom 17 maja.

Dla mojego ojca, podobnie jak dla innych andersowców, zakończenie wojny

Inne zmiany dotyczyły spraw poważniejszych, ale nie w domu, a w polityce.

Kiedy Mieczysław Baczkowski po-

było chwalebne, ale gorzkie. Nie mogli, jak sobie zamarzyli, wkroczyć do Ojczyzny z bronią w ręku i z kwiatami na karabinach – napisał Krzysztof Baczkowski, historyk oraz syn jednego z tych andersowskich dowódców, którzy tyle razy narażali życie dla marzeń bez szans, aby mogły się spełnić. Właściwie kolejność powinna być odwrotna. Syn, a potem dopiero historyk. Jego ojciec, po ciężkiej i burzliwej przeprawie przez Morze Północne i Bałtyk, dotarł do Gdańska. W andersowskim mundurze pociągiem dojechał do Jędrzejowa, stamtąd kolejką wąskotorową do Staszowa. Na stacji kolejowej czekała na niego żona Krystyna. W lutym 1947 roku wszedł do domu w Staszowie. Krzyś, 9-letni, spojrzał na niego i wcale nie podbiegł, aby mu się rzucić na szyję. Przecież się nie znali.

wrócił do Polski, jeszcze cugli całkiem nie skrócono. Dostał posadę kasjera w miejscowej spółdzielni Samopomoc Chłopska. Pod koniec 1948 roku został z pracy z hukiem wyrzucony. W ich domu co miesiąc zaczął się pojawiać funkcjonariusz bezpieki. Chciał, aby Baczkowski przyznał się, że dowodził kawalerią w czasie ataku na manifestujących robotników w Krakowie w 1923 roku.

– Panie, ja nigdy nie byłem w kawalerii! Zawsze w piechocie – jednakowo odpowiadał przesłuchiwany.

Ale jednak udało mu się, i to bardzo! Nie został aresztowany, torturowany i zabity, jak generał Fieldorf „Nil”, z którym się dobrze znali.

W 1951 roku Krzyś Baczkowski ukończył szkołę podstawową i zaczął starania o przyjęcie do liceum ogólnokształcącego

Krzysztof Baczkowski po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim
Wanda z Safarewiczów Baczkowska, żona profesora, w Puli (Istria); 1999
Prof. Krzysztof Baczkowski; 2001

w Staszowie. On! Co za zuchwałość! Syn andersowca i kułaczki! (mama była wtedy właścicielką 7 hektarów ziemi). Jego podanie o przyjęcie zostało zaopiniowane negatywnie. Czynniki partyjne nie wyraziły zgody. Ale wtedy w sukurs przyszła chłopcu rodzinna historia. Otóż Jan Władysław Malewski, jego dziadek, ten sędzia grodzki, jako członek Macierzy Szkolnej w 1922 roku należał do grona hojnych fundatorów nowego budynku szkoły. Ojciec, Mieczysław Baczkowski, zabrał ze sobą dokumenty to potwierdzające i pojechał do kuratorium w Kielcach. Spotkał się z kuratorem i mówi:

– Czy wnuk nie powinien mieć możliwości nauki w liceum, do którego powstania przyczynił się jego dziadek?

Pan kurator napisał na podaniu chłopaka: „Proszę go przyjąć”.

Po dwóch miesiącach Krzysztof rozpoczął naukę.

W staszowskim liceum prawdziwą potęgą było ZMP. Panowało przekonanie, że tylko przynależność do ZMP może umożliwić dalszą karierę życiową, na przykład studia, zdobycie zawodu czy zgoła jakiejś pracy. Dlatego każdy z nas, niezależnie od poglądów wyniesionych z domu, zabiegał o przyjęcie do tej organizacji. W zasadzie do ZMP należeli wszyscy uczniowie. Trzeba było jednak przejść procedurę administracyjną – wspomina profesor.

Na zebraniu rekrutacyjnym jeden z aktywistów wstał i wygłosił taki pogląd: „No dobrze, ale jego ojciec był u Andersa, a mama jest kułaczką, takich nie potrzebujemy”. Pewnie by nowy uczeń do ZMP nie został przyjęty, gdyby na tym samym zebraniu młody nauczyciel gimnastyki nie wziął go w obronę.

– Co z tego, że jego ojciec był u Andersa? Ale wrócił do kraju i chce pracować dla dobra Polski Ludowej.

Z tą pracą ojca było tak, że pracować chciał, ale nikt go nie mógł

zatrudnić. Dopiero po śmierci Stalina, po 1953 roku, on, podpułkownik WP, otrzymał posadę rejestratora w przychodni lekarskiej z najniższą, jedenastą grupą uposażeniową: 270 złotych. Jego syn jednak już nie musiał się w szkole wstydzić, że ma ojca „pasożyta”.

PANI HISTORIA

Sześcioletni Krzyś szybko nauczył się czytać. W wieku dziewięciu lat miał już „zaliczoną” Trylogię . Za niedługo w szpargałach na strychu znalazł tomy książek, które zakupił jeszcze pradziadek Jan Malewski, budowniczy domu, sygnując je na wewnętrznej stronie tytułowej swoim nazwiskiem. Co to było? Kilkanaście tomów z 22-tomowej Historii powszechnej Franciszka Schlossera, Historia Konsulatu i Cesarstwa, 1800–1815 Adolfa Thiersa i jeszcze inne podobne pozycje. Czytał te książki, a właściwie to je pochłaniał. Układał drzewa dynastyczne. Charakterystyki władców. Kiedy zdał maturę, złożył dokumenty w dziekanacie Wydziału Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po egzaminach na pierwszy rok przyjęto 60 chętnych. Chłopak bał się, czy aby znowu jego złe pochodzenie społeczne mu nie zaszkodzi. Ale nie. Został studentem.

BURZLIWE STUDENCKIE ŻYCIE

W Krakowie student Baczkowski zamieszkał u wujka, nie tyle mieszkał, co sypiał, bo czas spędzał gdzie indziej.

– Na wykładach, na ćwiczeniach, w bibliotece – podpowiadam.

– Wyrwałem się z domu, spod kurateli. Wśród staszowskich kolegów miałem opinię słabeusza i ofermy, było mi tam trudno „zabłysnąć”. A tu nikt o mnie nic nie wiedział. Z miejsca zaprzyjaźniłem się z największymi rozrabiakami na roku.

Zaczęło się palenie papierosów, winko, wódeczka, chodzenie na mecze piłkarskie, dziewczyny, i tak się żyło.

– Ale niebawem nastąpił przełom – polski Październik, przy Politechnice Krakowskiej powstał Klub Czerwonego Pomidora... – zaczynam, ale profesor urywa ten mój tok myślenia.

– Życzyłem komunistom jak najgorzej, ale nie angażowałem się. Jedyna organizacja, która mnie skłoniła do zmiany tej postawy, to była „Solidarność” w latach 1980–1991. A tak, to nigdy. Z jednym wyjątkiem, kiedy to w latach 1984–1988, za czasów generała Jaruzelskiego, zostałem wicedyrektorem Instytutu Historii, za co zapłaciłem wysoką cenę w postaci nerwicy i choroby wrzodowej. Każde ranne wyjście do pracy łączyło się z myśleniem co się dzisiaj wydarzy. Wzywali mnie, bo nasi studenci poszli na demonstrację w kolejną miesięcznicę wprowadzenia stanu wojennego. Ten chciał urlop dziekański, tamten egzamin komisyjny, ktoś domagał się przepisania ocen, tamten co innego. Nie, to nie było dla mnie! Nikt rozsądny (większość to są ludzie rozsądni) nie pali się do pełnienia takich funkcji. Aby je obsadzić, potrzebna była „łapanka”. Są tacy, którzy marzą o władzy. Ja się do nich nie zaliczam. Tyle tylko, że prof. Jerzemu Wyrozumskiemu się nie odmawia i ja nie odmówiłem. Jak już, uprzedzając fakty, sprawowanie funkcji zostało wyjaśnione, wracamy do lat studiów, 1955–1960. Szkoda, że prof. Baczkowski nie opisał tego okresu w swojej historii rodzinnej, poznałabym więcej

Wanda i Krzysztof Baczkowscy na balu sylwestrowym; 2002/2003

Najbliższa rodzina w pałacu prezydenckim na uroczystości wręczenia nominacji profesora tytularnego. Od lewej: syn, prof. Michał Baczkowski, prezydent Bronisław Komorowski, synowa Anna Baczkowska, wnuk Aleksander

ciekawych szczegółów. Na przykład tych związanych z dokształcaniem się młodzieży po godzinach zajęć w pomieszczeniach zajmowanych przez kierownika Katedry Historii Starożytnej. Był nim wtedy wybitny znawca historii starożytnej prof. Ludwik Piotrowicz. Otóż Piotrowicz, urodzony w 1886 roku, aresztowany przez gestapo 6 listopada 1939 i na rok uwięziony w niemieckim obozie koncentracyjnym Sachsenhausen, był wielkim autorytetem, z temperamentu cholerykiem. Chociaż student Baczkowski na jego wykładzie usiadł z tyłu, prof. Piotrowicz wkrótce go poznał i docenił. To dlatego, że miał zwyczaj, jak w szkole, odpytywać młodzież. Kiedy odpowiedź go satysfakcjonowała, wyrażał się z szacunkiem: Jestem z wielkim uznaniem dla pana (pani) wiedzy! Jeśli nie, grzmiał: Pan jest osioł! Baran! Skąd pan tu przyszedł? Z Sierszy Wodnej? Kto pana (panią) uczył historii? Z jakiego podręcznika? Pewnie z tego radzieckiego Miszulina! Albo Maszkina! Jednak Baczkowski należał zawsze do tych pochwalonych. Wprawdzie uczyć zaciekle to on się nie uczył, ale co przeczytał w książkach znalezionych na strychu w Staszowie, to pamiętał.

– Pan będzie siedział w pierwszej ławce! – powiedział profesor i zaczął traktować zdolnego studenta z atencją oraz zaufaniem, czego wyrazem było przekazanie mu („Pan będzie przede mną odpowiedzialny”) klucza do jego gabinetu, dwóch sal ćwiczeń oraz biblioteki podręcznej z głównymi dziełami starożytności przy ul. Świerczewskiego 3 (obecnie Studenckiej; natomiast Piotrowicz używał nazwy sprzed drugiej wojny światowej:

Bronisława Pierackiego). Intencje profesora były piękne. Niech zdolna młodzież ma dostęp do wiedzy i ją zgłębia! Jego życzliwy stosunek do studentów poświadcza jeszcze inny fakt. Kiedy jeden z nich, Janek Szarek, stracił stancję, profesor bez wahania zaoferował mu na parę nocy miejsce w Katedrze.

weszli wieczorem, a tu żyrandol się nie świeci, nie ma żarówki. Ktoś ją wykręcił. Drugi raz to samo. Za tydzień profesor przyszedł na wykład do sali nr 56 w Collegium Novum i jak nie ryknie:

– Wy złodzieje! Patałachy! Łotry! Kto to zrobił, wyleci z hukiem! Drugi raz ktoś w katedrze zniszczył świecznik!

Powiało grozą.

– Władanie Grecji starożytnej... – zaczął profesor wykład, ale zaraz go przerwał: –Nie, nie mogę mówić! Wy łotry!

Wyszedł z sali. Dla niego, człowieka zasad, te ukradzione dwie żarówki to był skandal niesłychany. A gdyby tak znalazł 11 butelek po winie, bo tyle się ich zebrało?

– Niech Wojciech (woźny) znajdzie w piwnicy żelazne łóżko i materac! Znalazł. Jasiu przemieszkał tak trzy miesiące.

No więc mieli się uczyć w wolnych chwilach historii starożytnej, coś tam z tego było, ale nie przesadzajmy z tą nauką. Chłopcy, dziewczyny, flirty. Żeby dobrze zacząć spotkanie, grało się w cymbergaja, wódeczki nie tak dużo, była wtedy za droga, ale jedna butelka wina, dwie, to zawsze, potem puste szkło pod szafę, kto by się męczył sprzątaniem... Jednego razu

– Musimy tam natychmiast iść i posprzątać – rozeznał sytuację student Baczkowski. Ale nikt się do tego nie palił. W końcu zgłosił się jeden, i to akurat taki, który na wieczornych „sympozjach” nie bywał, oraz koleżanka. Ona stanęła na czatach, jeden z nich na ulicy przed oknem (pokoje Katedry były na parterze), drugi wszedł do środka, napełnił butelkami parciany worek, podał przez okno koledze stojącemu na zewnątrz i na szczęście odeszli niezauważeni. Klucz, ma się rozumieć, profesor im odebrał.

POWAŻNE PODEJŚCIE DO TEMATU

– Interesowała mnie historia starożytna, prof. Piotrowicz pokładał we mnie duże nadzieje, ale jak od niego usłyszałem, że muszę opanować perfect łacinę, grekę, nauczyć się czytać pismo klinowe, bo jak inaczej poznawać dzieje Babilonu i Egiptu, to zrezygnowałem. Zamiast iść na mecz piłkarski, miałbym wkuwać hieroglify? Nie

Wnuk Olek na Kopieńcu Wielkim; 2006

ma mowy! Równie ciekawe było dla mnie średniowiecze, Odrodzenie także, wiek XVII (potop szwedzki, wojny kozackie, Jan III Sobieski, pamiętnikarstwo epoki baroku), epoka napoleońska. Za czasy galicyjskie, przy ówczesnej nachalnej propagandzie, za okres międzywojenny oraz współczesny nawet nie było po co się zabierać – słyszę.

Student trzeciego roku Krzysztof Baczkowski wybrał proseminarium, a następnie seminarium magisterskie u prof. Józefa Garbacika. Dostał temat pracy magisterskiej: Stosunki cesarza Karola V z Polską w latach 1519–1532 . Jeden z asystentów mu powiedział: – Weź ty się do roboty, to ci Garbacik da etat. Nastąpiła niezwykła metamorfoza. Mecze były mało ważne, koleżeńskie spotkania także, on siedział nad dokumentami, tłumaczył, zebrał wielki materiał. Bibliografia do tej jego pracy magisterskiej była ogromna! Recenzował ją prof. Kazimierz Lepszy. Duże nazwisko! Żeby egzaminu magisterskiego nie „zawalić”, uczył się i uczył. A tymczasem... – Profesor Garbacik zapytał mnie o Karola V i jego stosunek do Mediolanu. Wprost banalne. Obrona odbyła się „na chybcika”, prof. Lepszy nie miał w tym dniu czasu... – wspomina Krzysztof Baczkowski.

– A etat na uczelni? – pytam. Okazuje się, że nie tak od razu. Przez trzy lata pracował w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej jako instruktor bibliotek terenowych. W 1963 roku prof. Garbacik zabrał się za przygotowanie Kodeksu zagrzebskiego (Materiały do dziejów dyplomacji polskiej z lat 1486–1516) , pierwsze wydanie: 1966 rok, i zaczął szukać historyka, który by wziął na siebie kolacjonowanie tekstów, sporządzanie przypisów i tym podobne. Krzysztof Baczkowski otrzymał etat na Uniwersytecie.

– Profesor Garbacik był partyjny –zaczynam.

– Ale nikogo do wstępowania nie namawiał – odpowiada profesor.

– No to zabrał się Pan pewnie nie tylko za pomoc w redakcji Kodeksu zagrzebskiego, ale też za pracę doktorską – mówię i mam rację. W 1970 roku Krzysztof Baczkowski obronił pracę doktorską, której promotorem był prof. Józef Garbacik: Zjazd wiedeński 1515 roku. W wydaniu książkowym, w PWN, wydrukowano ją w roku 1975 (w 2015

roku, w 500. rocznicę tamtych wydarzeń, ukazało się wznowienie rozszerzone: Kongres wiedeński 1515).

O MIŁOŚCI I O GÓRACH

Kiedy odbywała się obrona doktoratu, Wanda i Krzysztof Baczkowscy od ponad roku byli małżeństwem. Wcześniej, zanim założyli ślubne obrączki, połączyły ich góry.

– Skąd ta miłość do gór? Kiedy poszła Pani na wędrówkę górskimi szlakami po raz pierwszy? – pytam panią Wandę.

pracę w uniwersyteckim archiwum. I jakoś tak się stało, że znajomość tylko z widzenia zamieniła się w znajomość osobistą. Niebawem okazało się, że ich wielką wspólną pasją są góry. No więc poszli w słowackie Tatry. To tam między nimi „zaiskrzyło”. Odtąd planowanie wspólnych wypraw stało się dla nich stałym tematem rozmów. – Kiedy byli Państwo w górach po raz ostatni? – pytam panią Wandę Baczkowską. – Trzy lata temu. W Tatrach. Przeszliśmy Dolinę Małej Łąki, mąż uparł się jeszcze iść na Przysłop Miętusi. Tym wszystkim bardzo zmęczeni wróciliśmy do Krakowa.

Konferencja w Wiedniu; 2007

– Z ojcem na Orlą Perć. Miałam dziesięć lat – odpowiada.

– A Pan?

Z nim było inaczej. Najpierw naczytał się przewodników górskich, głównie po Tatrach, więc od dawna miał wrażenie, że je dobrze zna. W Poroninie, gdzie ksiądz prefekt w 1948 roku zorganizował kolonie letnie dla staszowskiej młodzieży ze szkół podstawowych, znalazł się, mając dziesięć lat. Wyjechali kolejką na Kasprowy. Piękny widok! Potem już co roku wakacje spędzał w górach, zazwyczaj z rodzicami.

– Poznali się Państwo na Uczelni? –pytam.

Tak, znali się z widzenia. Ona została studentką w rok po Krzysztofie. Zaczęła studia w Wyższej Szkole Muzycznej, w klasie fortepianu. Niestety, po pierwszym roku musiała z gry na tym instrumencie zrezygnować. Studia historyczne to był jej drugi wybór. Po uzyskaniu dyplomu podjęła

– Na drugi dzień miałem przewidzianą wizytę u lekarza kardiologa. Przyjęła mnie młoda lekarka. Ja mówię, że właśnie wróciłem z gór, a ona na to: Co? Pan chodzi po górach? Ja pana natychmiast kieruję do szpitala! – mówi profesor.

Lekarze tacy są. Teraz zalecili mu łykać dziennie prawie 30 pastylek.

– Najbardziej niebezpieczna przygoda jaka się Państwu zdarzyła? – pytam Wandę i Krzysztofa Baczkowskich.

Jednego razu on cudem na Mięguszowieckim uratował życie. Takich zagrożeń przeżyli wiele. Trudno jedno wybrać. Może opowiedzieć o lawinie kamiennej? Kiedy szli na Jaworowy w słowackich Tatrach, zobaczyli obryw głazu ze szczytu lecący prosto na nich. Z wąskiego żlebu nie mieli gdzie uciekać, a tymczasem ten kamień z wielką siłą uderzał o skalne podłoże, odbijał się, wykonywał skok do góry, posuwał się w powietrzu do przodu, spadał, potem

następny skok i znowu uderzał o podłoże. Gdyby tak uderzył w miejsce, w którym się znajdowali, nie rozmawialibyśmy dzisiaj. Ale on ich ominął. Lepiej powiedzieć: przeskoczył.

W Tatrach polskich i słowackich byli wszędzie, gdzie nie trzeba używać sprzętu do wysokogórskich wspinaczek. Teraz, kiedy lekarze tak surowo profesorowi zabraniają chodzić po górach, na alpejskie szlaki we Włoszech regularnie wyrusza ich syn, prof. Michał Baczkowski, kierownik Zakładu Historii Polski Nowoczesnej w Instytucie Historii UJ, razem z żoną i synem, a ich wnukiem, osiemnastoletnim Aleksandrem. Może w przyszłości też będzie rozwijał naukowe pasje, jak dziadek i tata.

Ojciec Wandy Baczkowskiej, prof. Jan Safarewicz, był długoletnim kierownikiem Katedry Językoznawstwa Indoeuropejskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim. We wnęce pokoju, w którym rozmawiamy, wiszą rodzinne portrety. Obok prof. Safarewicza (zmarł w 1992 roku; wszyscy, na których patrzę, już nie żyją) znalazł się, między innymi, wizerunek jego żony, Haliny (matka pani Wandy), profesora filologii rosyjskiej na UJ, oraz jego pasierbicy, prof. Haliny Krzanowskiej, kierownika Zakładu Genetyki i Ewolucjonizmu w Instytucie Zoologii UJ.

W tej rodzinie rzuca się w oczy pewna genetyczna skłonność.

HABILITACJA W TAJEMNICY...

Krzysztof Baczkowski zaczął zbierać materiały do pracy habilitacyjnej w tajemnicy przed swoim szefem, który oczekiwał, że adiunkt zatrudniony w kierowanym przez niego Zakładzie Historii Powszechnej Średniowiecznej zajmie się modną w tym czasie historią gospodarczą, regionalną, cywilizacji, kultury. Sugerował, by to były dzieje słowackich miasteczek górniczych w aspekcie ich kontaktów z Polską. – Tymczasem ja byłem ustawiony na historię polityczną, która wtedy nie była modna – mówi prof. Baczkowski. Wbrew oczekiwaniom szefa, po cichu, zaczęła powstawać rozprawa habilitacyjna na taki temat: Walka Jagiellonów z Maciejem Korwinem o koronę czeską w latach 1471–1479 (w wydaniu książkowym ta rozprawa ukazała się w 1980 roku nakładem UJ, a potem, uzupełniona i poszerzona, znalazła się w księgarniach w 2014 roku pod zmienionym tytułem: Między czeskim utrakwizmem a rzymską ortodoksją, czyli walka Jagiellonów z Maciejem Korwinem o koronę czeską w latach 1471–1479 ). O tym, że nie dzieje słowackich miasteczek górniczych, a całkiem co innego było tematem habilitacji Krzysztofa Baczkowskiego, prof. Garbacik nigdy się nie dowiedział, bo jej nie doczekał. W 1976 roku już nie żył. Tajniki koronkowej dyplomacji i układów zawieranych przez panujących w Polsce, Czechach i na Węgrzech, rozstrzygnięcia osiągane na polach bitew, kiedy dyplomacja okazała się nieskuteczna, pajęczyna

interesów i układów w tamtych latach była niezwykle ciekawą, wręcz fascynującą przygodą naukową. Dowodzą tego późniejsze publikacje: książka profesorska Habsburgowie i Jagiellonowie w walce o Węgry w latach 1490–1492, opasłe tomisko Dzieje Polski późnośredniowiecznej 1370–1506, Stosunki habsbursko-jagiellońskie w ostatnich latach życia cesarza Maksymiliana I na tle spraw wschodnich, Rady Kallimacha, redakcja i współautorstwo tomu 5. Wielkiej historii świata, Projekty rozbiorów państw suwerennych w późnym średniowieczu i na początku doby nowożytnej, rok wydania 2001, Polska i jej sąsiedzi za Jagiellonów wydana w 2012 roku i inne. Profesor Krzysztof Baczkowski jest autorem w sumie kilkuset publikacji. Bez fascynacji tematem by nie powstały.

KAROLINA LANCKOROŃSKA, PANIE GLASER I INNI

– Moje książki i publikacje nie powstałyby w pełnym kształcie, gdyby nie możliwości badawczych wyjazdów na zachód Europy, które pojawiły się późno, dopiero w 46. roku życia. Powodów takiego opóźnienia nie trzeba tłumaczyć. Dzięki poparciu prof. Jerzego Wyrozumskiego uzyskałem w 1984 roku półroczne stypendium naukowe w Wiedniu, sfinansowane przez Fundację z Brzezia Lanckorońskich – mówi prof. Baczkowski.

– Profesor Karolina Lanckorońska (urodzona w roku 1898, zmarła w 2002), kierowniczka Polskiego Instytutu Historycz-

Prof. Krzysztof Baczkowski z żoną Wandą
Z wnukiem Olkiem w Tatrach, w tle Żabie Szczyty, a Rysy w chmurach; 2006

nego w Rzymie, pozbawiona przez PRL obywatelstwa polskiego, przez dziesiątki lat fundowała stypendia setkom polskich humanistów, a jednocześnie finansowała kolejne tomy fundamentalnego wydawnictwa źródeł zachodnioeuropejskich do dziejów Polski Elementa ad fontium editiones oraz relacje nuncjuszów apostolskich z Rzeczpospolitej. Z jej kilkumiesięcznych stypendiów korzystałem jeszcze w ostatnim dziesięcioleciu XX wieku, trzykrotnie w Wiedniu i trzykrotnie w Rzymie (w tym miesiąc w Wenecji). Do Wiednia zapraszany też byłem przez Fundację „Janineum”, kierowaną przez panie Lonny i Annę Glaser. W sumie, badając archiwa austriackie i włoskie, spędziłem w stolicy Austrii prawie dwa lata, w Rzymie dziesięć miesięcy. Profesor Lanckorońska była osobą energiczną, wymagającą, ale zarazem niezwykle opiekuńczą w stosunku do stypendystów. Każdego starała się dokładnie poznać. Kilka razy oberwałem od niej „po uszach” za niezaradność i gapiostwo, ale i za „pychę”, gdy będąc chwilowo bez grosza, nie chciałem przyjąć wspomożenia finansowego. Chwile te wspominam z rozrzewnieniem. Swoich podopiecznych prof. Lanckorońska usilnie nakłaniała, by w chwilach wolnych zwiedzali zabytki i muzea Rzymu (mnie nakłaniać nie było trzeba).

Po stanie wojennym Polakom w różny sposób starali się pomagać Niemcy, udzielając nam stypendiów badawczych, zapraszając na konferencje i odczyty. Dzięki temu skorzystałem z miesięcznego stypendium w Herzog August Bibliothek w Wolfenbüttel, siedmiokrotnie jeździłem z kolegami na konferencje polsko-niemiecko-francuskie w Europäische Akademie w Otzenhausen. Zapraszany byłem z odczytami na uniwersytety w Norymberdze, Bochum, Lipsku, Bambergu, Bayreuth, Spirze. Dodam do tego udział w konferencjach w Pradze, Budapeszcie, Cluj-Napoce, Sofii, Wielkim Tyrnowie, bo te międzynarodowe kontakty miały ogromny wpływ na ostateczny efekt moich prac badawczych – mówi profesor o tym, czego nie sposób w jego naukowym życiorysie pominąć.

I jest jeszcze coś. Mimo upływu lat nie powinno się o tych szlachetnych gestach pomocy zapominać.

ŻYCIOWE MOTTO

– Zdradzę Pani moje życiowe motto: Nic nie robić, leżeć w trawie, w chłodnym

cieniu piwko pić, leżeć w trawie, liczyć chmury, gołym i wesołym być – słyszę.

– Przez dwadzieścia lat, do 2015 roku, był Pan sekretarzem Wydziału II Historyczno-Filozoficznego PAU. Do 2009 roku, przez ponad dwadzieścia lat, kuratorem Koła Naukowego Historyków

tycznych. Zaczynało się mszą w kościele Mariackim, a potem formował się pochód. Wtedy do tłumienia głosu wolności przystępowała milicja i ZOMO. Opuszczaliśmy „teren walki” jako jedni z ostatnich.

– W górach szukali Państwo adrenaliny... – mówię.

Studentów UJ. No i ten stos książek. Kiedy jest się kierownikiem Zakładu Historii Powszechnej Średniowiecznej, też coś robić trzeba było – mówię.

BYLIŚMY TAM, GDZIE NALEŻAŁO BYĆ

Jeszcze w jednym aspekcie należy skonfrontować życiowe motto prof. Krzysztofa Baczkowskiego z rzeczywistością. We wrześniu 1980 roku, jak tylko zostały podpisane porozumienia sierpniowe, odbyło się na Wydziale Historii burzliwe zebranie założycielskie nowych związków, NSZZ „Solidarność”. Po ciągnących się do późnej nocy obradach dokonano wyboru członków Komisji Wydziałowej. W jej skład wszedł Krzysztof Baczkowski. – W dyskusji mówiłem o Panoramie Racławickiej, która nareszcie musi zostać pokazana Polakom, prof. Franciszek Ziejka był podobnego zdania. Po tylu latach czuło się powiew wolności, nareszcie, na to czekaliśmy.

– W stanie wojennym razem z żoną, która też była w „Solidarności”, pośredniczyliśmy, jak wielu innych, w przekazywaniu tajnej korespondencji działaczom Związku, braliśmy udział w demonstracjach patrio-

– ...natomiast wtedy byliśmy tam, gdzie należało być. Nie dyskusje nad kolejnym punktem związkowej odezwy, a bezpośredni protest, który widać, to było dla nas – dopowiada prof. Baczkowski. Był członkiem „Solidarności” od 1980 do 1991 roku.

CZY HISTORIA JEST NAUCZYCIELKĄ ŻYCIA?

Dobrze by było, aby tak było, ale nie jest. – Czasami. Rzadko, ale jednak jest. Gdyby ona niczego nas nie nauczyła, to w 1956 roku, w październiku, mielibyśmy w Polsce krew na ulicach, jak to się wtedy stało na Węgrzech. A ona się u nas nie polała. Nauka płynąca z ofiary życia oddanej przez Polaków w Powstaniu Warszawskim zaprocentowała. A Sierpień 1980? A upadek komunizmu? Też drogą ewolucyjną – mówi prof. Baczkowski. Pytania podszytego niepokojem, niepewnością, nawet strachem, na ile czasu nam tej lekcji, którą Polakom dała historia, wystarczy, profesorowi historii nie postawię. Na to pytanie nie ma odpowiedzi.

Elżbieta Dziwisz Zdjęcia zamieszczone w artykule pochodzą ze zbiorów prywatnych prof. Krzysztofa Baczkowskiego

Wędrówka po Tatrach z Doliny Małej Łąki na Przysłop Miętusi; 2013

EKSPERT OD ZDERZEŃ CIĘŻKICH JONÓW

Jeden

z najwybitniejszych na świecie fizyków teoretyków, przez wiele lat związany z Brookhaven National Laboratory, od 1 sierpnia 2016 dyrektor prestiżowego Institute for Nuclear Theory w Seattle – prof. Larry McLerran został doktorem honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wręczenie uczonemu okolicznościowego dyplomu odbyło się 6 czerwca 2016

w auli Collegium Maius podczas uroczystego posiedzenia Senatu UJ, któremu przewodniczył rektor UJ prof. Wojciech Nowak. Uroczystość zgromadziła wielu wyjątkowych gości, wśród których byli przedstawiciele władz Uczelni – prorektorzy, dziekani poszczególnych wydziałów, członkowie Senatu, reprezentanci Rady Wydziału Fizyki, Astronomii i Informaty-

ki Stosowanej UJ, a także prezes Polskiej Akademii Umiejętności prof. Andrzej Białas, dyrektor Instytutu Fizyki Jądrowej im. Henryka Niewodniczańskiego Polskiej Akademii Nauk prof. Marek Jeżabek, konsul generalny USA w Krakowie Walter Braunohler oraz przyjaciele bohatera uroczystości. Jak poinformował rektor UJ prof. Wojciech Nowak, z wnioskiem o nadanie tytułu doktora honoris causa prof. Larry’emu McLerranowi wystąpili profesorowie Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ. Po zapoznaniu się z uchwałą Rady Wydziału i po wysłuchaniu recenzji przygotowanych przez profesorów Stefana Pokorskiego z Uniwersytetu Warszawskiego oraz Krzysztofa Redlicha z Uniwersytetu Wrocławskiego, popartych uchwałami senatów obu uczelni, Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego na posiedzeniu 16 grudnia 2015 postanowił przyznać prof. Larry’emu McLerranowi to najwyższe uniwersyteckie wyróżnienie. Doceniając liczne osiągnięcia i zasługi Profesora dla rozwoju nauki,

Fot. Anna Wojnar

Łaciński tekst dyplomu odczytał prof. Andrzej Warczak

Profesor Larry McLerran podczas swojego wystąpienia w auli Collegium Maius

zwrócono uwagę zwłaszcza na pionierskie badania teoretyczne i fenomenologiczne nad nowym stanem materii, tzw. plazmą kwarkowo-gluonową, który tworzy się w warunkach laboratoryjnych w wysokoenergetycznych zderzeniach ciężkich jonów i który dominował we wszechświecie na wczesnych etapach jego ewolucji. Nie do przecenienia są także prace Profesora dotyczące nieliniowych równań ewolucji w teoriach kwantowych oraz prace nad wynikającym z tych równań zjawiskiem saturacji, które prowadzi do nowego spojrzenia na strukturę nukleonów i jąder atomowych. Senat UJ, włączając Uczonego do grona swych doktorów honorowych, w symboliczny sposób podziękował mu za wiele lat współpracy z polskim środowiskiem fizyków cząstek i jego ogromny wkład w rozwój tej dziedziny w Polsce.

– Badania nad zderzeniami jąder atomowych przy wysokich energiach naprowadziły Larry’ego McLerrana na powstające w Krakowie prace prof. Andrzeja Białasa i jego współpracowników – mówił wygłaszający laudację kierownik Zakładu Teorii Cząstek UJ prof. Michał Praszałowicz. Przypomniał też, że z fizykami z Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Larry McLerran współpracuje od 1984 roku, kiedy to na zaproszenie prof. Andrzeja Białasa wziął udział, jako wykładowca, w 24. Krakowskiej Szkole Fizyki Teoretycznej organizowanej w Zakopanem. – Od tej pory Profesor jest częstym gościem i w Zakopanem, i w Krakowie, a także we Wrocławiu, gdzie zaczyna działać prężna grupa zajmująca się zderzeniami ciężkich jonów – zaznaczył laudator, a powołując się na wspomnienia prof. McLerrana, zamieszczone na jego stronie internetowej, dodał, że to właśnie pobyt w Zakopanem w roku 1993 dał mu impuls do sformułowania teorii, znanej pod nazwą kondensatu szkła kolorowego.

– W każdym miejscu, gdzie pracował, gromadził wokół siebie grupy młodych naukowców, których wciągał w swoje badania, dając im jednocześnie wolną rękę, jeżeli chcieli zająć się inną tematyką. Przyciągał ludzi o różnych charakterach, z różnych kultur – akcentował prof. Michał Praszałowicz. Warto też dodać, że dzięki gościnności Uczonego polscy naukowcy wielokrotnie mieli możliwość współpracować z nim w Brookhaven National Laboratory. – Profesor Larry McLerran jest autorem bądź współautorem kilkuset publikacji naukowych. Dwie pierwsze prace dotyczące kondensatu szkła kolorowego mają ponad

1000 cytowań w literaturze światowej każda, dziesięć innych prac przekroczyło magiczną liczbę 500 cytowań. Jego prace nie tylko zainicjowały, a potem rozwinęły nowe kierunki badań, ale także wprowadziły w obieg fizyki teoretycznej wysokich energii dość niecodzienne nazewnictwo. Wspomniany już kondensat szkła kolorowego (color glass condensate) to nazwa najbardziej znana, ale mamy też glazmę zwykłą i błyszczącą czy materię quarkyonikową, żeby podać kilka przykładów – mówił prof. Praszałowicz.

Warto też dodać że indeks Hirscha prof. McLerrana wynosi 71.

Profesor ma na swym koncie wiele prestiżowych nagród naukowych i wyróżnień, wśród których jest Nagroda im. Hermana Feshbacha – przyznana mu w 2015 roku przez Amerykańskie Towarzystwo Fizyczne, czy nagroda naukowa Fundacji Alexandra von Humboldta oraz Hansa Jensena.

Profesor McLerran zasiada w wielu gremiach, które decydują o kierunkach badań naukowych w najważniejszych

instytucjach badawczych w dziedzinie fizyki jądrowej i fizyki cząstek w USA. Jest również członkiem Międzynarodowego Komitetu Redakcyjnego miesięcznika „Acta Physica Polonica B”, wydawanego przez Uniwersytet Jagielloński i Polską Akademię Umiejętności.

– Ciągle pozostaje wiele do zrobienia w dziedzinie ilościowego opisu materii, która powstaje w wyniku zderzeń ciężkich jonów. Polska ma aktywną społeczność naukową zajmującą się tymi problemami. Jej przedstawiciele są autorami wielu oryginalnych pomysłów, które ewoluują, zmieniając, a czasem zastępując wcześniejsze poglądy naukowe – podkreślił nowy doktor honoris causa UJ na zakończenie uroczystości. Dziękując za zaszczytne wyróżnienie władzom Uniwerystetu, słowa wdzięczności skierował także do swoich przyjaciół z Polski: – Wiele zawdzięczam waszej wiedzy naukowej, ale jeszcze ważniejsze jest dla mnie to, czego nauczyłem się od was o ludziach i o filozofii nauki.

Rita Pagacz-Moczarska

Dyplom doktora honoris causa UJ wręczył Uczonemu rektor UJ prof. Wojciech Nowak. Epitogium przypina dziekan Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ prof. Andrzej Warczak

SPECJALISTA W DZIEDZINIE SPEKTROSKOPII MOLEKULARNEJ

Jest człowiekiem o ogromnej wiedzy, a jednocześnie mądrym i życzliwym. Zgromadził wokół siebie liczny zespół naukowców i studentów z różnych krajów, których inspiruje i z którymi prowadzi fundamentalne i pionierskie badania naukowe, a których jednocześnie traktuje z pełną życzliwością jak członków swojej poszerzonej rodziny. [...] Kraków uważa za jedno z najpiękniejszych miast świata, a jego Uniwersytet za jeden z najwspanialszych uniwersytetów – tak o prof. Yukihiro Ozakim z Uniwersytetu Kwansei-Gakuin w Japonii mówił prof. Marek Wójcik z Zakładu Chemii Fizycznej i Elektrochemii Wydziału Chemii 20 października 2016 w auli Collegium Maius podczas wyjątkowego posiedzenia Senatu UJ z okazji nadania japońskiemu uczonemu tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uroczystość, której gospodarzem był rektor UJ prof. Wojciech Nowak, zgromadziła liczne grono gości. Byli wśród nich przedstawiciele władz Uczelni –prorektorzy, dziekani poszczególnych wydziałów, członkowie Senatu, Rady

Prof. Yukihiro Ozaki

Wydziału Chemii, a także radca ambasady Japonii w Polsce Megumi Osugi-Stępień, dyrektor Instytutu Katalizy i Fizykochemii Powierzchni Polskiej Akademii Nauk prof. Małgorzata Witko, były rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Franciszek Ziej-

Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Wojciech Nowak wręcza prof. Yukihiro Ozakiemu honorowy dyplom. Uroczystość odbyła się 20 października 2016 w auli Collegium Maius

ka. Nie zabrakło też małżonki japońskiego uczonego pani Hisako Ozaki. Rozpoczynając uroczystość, rektor UJ prof. Wojciech Nowak przypomniał, że z wnioskiem o nadanie tytułu doktora honoris causa prof. Yukihiro Ozakiemu,

Fot. Anna Wojnar

Powtórzę za Heraklitem z Efezu „Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym”. Profesor Yukihiro Ozaki jest człowiekiem o ogromnej wiedzy, a jednocześnie mądrym i życzliwym – akcentował wygłaszający laudację prof. Marek Wójcik

światowej klasy specjaliście w zakresie spektroskopii molekularnej i wielkiemu przyjacielowi Uniwersytetu – wystąpili profesorowie Wydziału Chemii UJ.

To najwyższe uniwersyteckie wyróżnienie Senat UJ postanowił przyznać uczonemu 29 czerwca 2016, po zapoznaniu się z uchwałą Rady Wydziału i po wysłuchaniu recenzji przygotowanych przez profesorów Lechosława Latosa-Grażyńskiego z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Jacka Waluka z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, popartych uchwałami senatów wymienionych uczelni.

– Nadanie Profesorowi tej godności jest wyrazem uznania naszego środowiska dla jego fundamentalnego wkładu w rozwój nauki w dziedzinie szeroko pojętej spektroskopii molekularnej, pionierskie badania poświęcone rozwojowi nowoczesnych metod spektroskopowych, obejmujących wzmocnione przez powierzchnię rozpraszanie ramanowskie, metody obrazowania przy użyciu promieniowania podczerwonego, spektrometrię w obszarze dalekiego ultrafioletu, chemometrię, analizę spektralną, badania teoretyczne widm wiązań wodorowych i możliwości wykorzystania tych badań w chemii, biologii oraz inżynierii materiałowej, oraz w dowód uznania dla profesora Yukihiro Ozaki za jego miłość do Krakowa i Uniwersytetu Jagiellońskiego – mówił wygłaszający laudację prof. Marek Wójcik, przyjaciel japońskiego naukowca.

Przypominając biografię, a zwłaszcza przebieg kariery zawodowej i zasługi prof. Yukihiro Ozakiego, laudator szczególną uwagę zwrócił na efekty ponadtrzydziestoletniej współpracy Profesora z naukowcami Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także Uniwersytetu Wrocławskiego i Akademii Górniczo-Hutniczej. Plonem tych wielu wspólnych działań są liczne publikacje naukowe, a także badania, wykłady i staże naukowe.

Profesor Yukihiro Ozaki urodził się w roku 1949 w Osace w Japonii. Na tamtejszym uniwersytecie ukończył studia z zakresu chemii fizycznej i nieorganicznej oraz zdobył tytuł doktora. W latach 1978–1981 przebywał na stażu w Kanadzie w Division of Biological Sciences, National Research Council of Canada. Od 27 lat związany jest z jednym z najlepszych prywatnych uniwersytetów w Japonii – Kwansei Gakuin University. Stworzył tam światowe centrum spektroskopii molekularnej, które zajmuje się rozwojem nowych metod spektroskopii molekularnej w zastosowaniu do badań podstawowych. Obecnie na Kwansei Gakuin University Profesor pełni funkcję prorektora, a także jest członkiem rady administracyjnej fundacji naukowej.

Podsumowując osiągnięcia japońskiego uczonego, prof. Marek Wójcik podkreślił, że jego dorobek naukowy liczy blisko 800 publikacji w recenzowanych czasopismach naukowych, cytowanych ponad szesnaście tysięcy razy, 42 artykuły przeglądowe i osiem książek. Jest współautorem 18 patentów, a jego indeks Hirscha wynosi 60.

Po przemówieniu bohatera uroczystości rektor UJ prof. Wojciech Nowak wręczył prezent małżonce prof. Yukihiro Ozakiego – pani Hisako Ozaki

Warto zaznaczyć, że wśród licznych międzynarodowych nagród i wyróżnień uczony ma na swym koncie Tomas Hirschfeld Award (1998), JAPA Analytical Chemistry Society Award (2008), The Buchi NIR Award, Bomem-Michelson Award (2014), a także Złoty Medal Uniwersytetu Wrocławskiego (2009) i srebrny medal Plus Ratio Quam Vis UJ, przyznany w czasie obchodów 650. rocznicy założenia najstarszej polskiej uczelni.

– Miałem szansę spotkać w życiu kilka wybitnych osób. Jedną z nich jest Yukihiro Ozaki. Jest dla mnie wielkim zaszczytem, że dziś mogłem zaprezentować sylwetkę tego wybitnego uczonego światowego formatu, wielkiego przyjaciela Uniwersytetu Jagiellońskiego – akcentował na zakończenie swego wystąpienia laudator. Łaciński tekst dyplomu odczytał dziekan Wydziału Chemii prof. Piotr Kuśtrowski.

Po otrzymaniu z rąk rektora UJ prof. Wojciecha Nowaka honorowego dyplomu, a także odebraniu pierwszych gratulacji głos zabrał bohater uroczystości, dziękując wszystkim, którzy przyczynili się do przyznania mu najwyższego uniwersyteckiego wyróżnienia.

– Bardzo się cieszę, że znowu jestem w Krakowie, mieście, które kocham. Czuję się zaszczycony przyznaniem mi tytułu doktora honoris causa tak prestiżowej uczelni, jaką jest Uniwersytet Jagielloński. Nigdy nie zapomnę tej dzisiejszej, wspaniałej uroczystości – podkreślił.

Jej druga, nieoficjalna, część odbyła się w Stubie Communis, gdzie japoński uczony długo przyjmował gratulacje i najlepsze życzenia.

Prof. Yukihiro Ozaki podczas swojego wystąpienia

PRZYJACIEL CHORYCH

Profesor Dov Aleksandrowicz, znakomity izraelski psychoanalityk i psychiatra dziecięcy, został uhonorowany srebrnym medalem Plus Ratio Quam Vis. Wyróżnienie wręczył Profesorowi prorektor UJ ds. Collegium Medicum prof. Tomasz Grodzicki 22 września 2016 w sali obrad Rady Miasta Krakowa. Profesor Dov Aleksandrowicz pochodzi z Krakowa. Tu się urodził i ukończył gimnazjum. Polskę opuścił wraz z rodziną jeszcze przed drugą wojną światową. Tytuł lekarza otrzymał na Uniwersytecie w Pawii we Włoszech. W swojej karierze zawodowej związany był zarówno z uniwersytetami amerykańskimi, jak i izraelskimi. Kierował, między innymi, Katedrą Psychiatrii w Szkole Medycznej Uniwersytetu Ben-Guriona w Izraelu oraz przewodniczył Izraelskiemu Towarzystwu Psychoanalitycznemu. Jest współautorem wielokrotnie wznawianych książek, między innymi: The Injured Self: The Psychopathology and Psychotherapy of Developmental Deviations oraz Developmental Deviations and Personali-ty: Theoretical Issues and Therapeutic Applli-

cations. Srebrny medal Plus Ratio Quam Vis prof. Dov Aleksandrowicz otrzymał w dowód uznania za wieloletnie wsparcie, jakiego udzielał jednostkom Collegium

Medicum UJ: Katedrze Psychiatrii, Klinice Psychiatrii Dzieci i Młodzieży oraz Katedrze Psychoterapii. Nie tylko dzielił się swoim bogatym doświadczeniem zawodowym, prowadząc, między innymi, seminaria, warsztaty i szkolenia, ale również pracował z młodymi pacjentami. Profesor Jerzy Aleksandrowicz przypomniał, że to właśnie dzięki wsparciu prof. Dova Aleksandrowicza możliwe było wprowadzenie w 1993 roku do programu nauczania studentów medycyny Collegium Medicum przedmiotu podstawy psychoanalizy, a dzięki zaangażowaniu Profesora w dydaktykę możliwy był dalszy intensywny rozwój w tej dziedzinie. Doktor Kinga Widelska z Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Katedry Psychiatrii CM UJ dodała, że przez ostatnie trzy lata prof. Dov Aleksandrowicz organizował zespoły terapeutyczne w Klinice Psychiatrii Dzieci i Młodzieży UJ CM. – Profesor Dov Aleksandrowicz jest lekarzem, terapeutą i psychoanalitykiem, pracuje z dziećmi i młodzieżą, ma spojrze-

Fot. Anna Wojnar
Uroczystość wręczenia medalu Plus Ratio Quam Vis prof. Dovowi Aleksandrowiczowi (w środku) odbyła się w sali obrad Rady Miasta Krakowa
Medal wręczył prof. Dovowi Aleksandrowiczowi prorektor UJ prof. Tomasz Grodzicki

nie niezwykle holistyczne, ogromną wiedzę i przygotowanie, co dla nas jest niezwykle cenne. Imponujący dorobek naukowy profesora i działalność w licznych ośrodkach w USA i Izraelu, co jest dla nas bardzo ważne. Na podkreślenie zasługuje także postawa Pana Profesora jako człowieka, lekarza, terapeuty, który w każdym momencie swojej pracy na pierwszym miejscu stawia kontakt z pacjentem, skupienie i uwagę na tej drugiej osobie, uwzględniając przy tym wszystkie czynniki ważne dla rozwoju dziecka i nastolatka – podkreśliła dr Widelska.

Wręczenie medalu otworzyło konferencję zatytułowaną Dziecko ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi , którą zorganizowały: Klinika Psychiatrii Dzieci i Młodzieży UJ CM, Miejskie Centrum Profilaktyki Uzależnień oraz Specjalistyczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna dla Dzieci z Niepowodzeniami

Podczas uroczystości prorektor UJ prof. Tomasz Grodzicki podkreślił liczne zasługi prof. Dova Aleksandrowicza dla Uniwersytetu Jagiellońskiego

Edukacyjnymi w Krakowie. Wykład otwierający zatytułowany Zaburzenia rozwojowe i rozwój uczuciowy wygłosił prof. Dov Aleksandrowicz. W obradach wzięło

udział 242 uczestników: psychologów, pedagogów, lekarzy, psychoterapeutów, kuratorów sądowych.

NAJLEPSZYM NAUCZYCIELEM JEST DOŚWIADCZENIE

NaWydziale Prawa i Administracji naszej Almae Matris doskonalił się Pan Profesor w zawodzie prawnika i zdobywał kolejne naukowe szlify wraz z doświadczeniem pedagoga i badacza. Wykonując swoją pracę dla dobra Uniwersytetu Jagiellońskiego, wykształcił Pan Profesor wielu zdolnych adeptów, którzy dziś zawdzięczają Panu nie tylko wyposażenie w gruntowną wiedzę, ale przede wszystkim zawodową pasję. Jako adwokat, specjalista prawa cywilnego, gospodarczego, transgranicznych postępowań sądowych i arbitrażowych oraz dochodzenia roszczeń zbiorowych, a także ekspert w znakomitych instytucjach państwowych i międzynarodowych, angażował się Pan Profesor w sprawy Uniwersytetu Jagiellońskiego jako pracownik i przyjaciel. Dziś za tę pomoc serdecznie dziękujemy – napisał rektor UJ prof. Wojciech Nowak w liście gratulacyjnym skierowanym do dr. hab. Andrzeja Kubasa, profesora UJ, z okazji jego 75. urodzin.

Prof. Andrzej Kubas podczas swojego wystąpienia w auli Collegium Maius

Rektor UJ prof. Wojciech Nowak wręcza prof. Andrzejowi Kubasowi pamiątkową replikę berła uniwersyteckiego

fana Grzybowskiego. W latach 1988–1992 był członkiem Rady Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów.

– Na uwagę zasługuje również wieloletnia działalność Jubilata na rzecz samorządu adwokackiego. W latach 1983–1989 Profesor pełnił funkcję wicedziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Krakowie, a w latach 1998–2004 był wiceprezesem Naczelnej Rady Adwokackiej. Wykształcił wiele pokoleń adwokatów – akcentował prof. Jerzy Pisuliński.

Warto też dodać, że założona przez Profesora w 2001 roku spółka adwokacka do dziś jest jedną z wiodących kancelarii adwokackich w Polsce.

Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki –mówił laudator.

W latach 1974–1975 prof. Andrzej Kubas przebywał na stażu naukowym w Instytucie Prawa Cywilnego i Prawa Prywatnego Międzynarodowego na Uniwersytecie Alberta Ludwiga we Fryburgu Bryzgowijskim. Po powrocie do Krakowa uzyskał habilitację na podstawie rozprawy Umowa na rzecz osoby trzeciej

Uroczystość jubileuszowa odbyła się 15 kwietnia 2016 w auli Collegium Maius Uczestniczyli w niej przedstawiciele władz Uczelni, Wydziału Prawa i Administracji UJ, współpracownicy, przedstawiciele palestry i notariatu, uczniowie, a także rodzina i przyjaciele Profesora. Spotkanie poprowadziła ówczesna prodziekan ds. studiów administracyjnych WPiA UJ, a obecnie prorektor ds. rozwoju UJ prof. Dorota Malec. – Cały czas korzystamy z intelektu, umiejętności i doświadczeń Pana Profesora – podkreśliła, dziękując Jubilatowi za jego pracę na rzecz Uniwersytetu. – Ta uroczystość, która wyniknęła z potrzeby serca, połączyła pracowników Wydziału Prawa i Administracji UJ i ogólnopolską palestrę Przebieg kariery zawodowej, a także osiągnięcia i zasługi Profesora przedstawił w laudacji prodziekan ds. współpracy międzynarodowej WPiA UJ (obecnie dziekan Wydziału), kierownik Katedry Prawa Cywilnego prof. Jerzy Pisuliński. Przypomniał, że Jubilat pochodzi z rodziny o tradycjach prawniczych. Adwokatami byli zarówno jego dziadek, jak i ojciec. Studia prawnicze na Wydziale Prawa UJ Jubilat rozpoczął w 1958 roku. Ukończył je z wyróżnieniem pięć lat później. Jego mistrzami byli profesorowie Jan Gwiazdomorski oraz Stefan Grzybowski. – Od 1964 roku Profesor związany był z Katedrą Prawa Cywilnego UJ. Za pracę doktorską obronioną w 1969 roku, zatytułowaną „Budowa na cudzym gruncie”, przygotowaną pod kierunkiem prof. Jana Gwiazdomorskiego, cztery lata później otrzymał indywidualną Nagrodę Ministra

Dopełnieniem sukcesów na polu zawodowym Profesora był w 2003 roku jego powrót na Uniwersytet Jagielloński, gdzie w swej macierzystej Katedrze Prawa Cywilnego rozpoczął pracę na stanowisku profesora nadzwyczajnego, a w latach 2004–2007 pełnił funkcję kierownika Katedry. Z tą jednostką, pomimo przejścia na emeryturę w 2011 roku, związany jest do dziś, prowadząc warsztaty z procedury cywilnej ze studentami prawa.

Mówiąc o osiągnięciach Profesora, nie sposób nie wspomnieć, że jest on ekspertem z zakresu prawa cywilnego i gospodarczego, a także autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych z zakresu procedury cywilnej i arbitrażu, prawa cywilnego, prawa pracy, prawa administracyjnego i międzynarodowego obrotu prawnego. Za swą działalność zawodową, naukową, samorządową i dydaktyczną otrzymał wiele nagród i wyróżnień, wśród nich są, między innymi, odznaki „Zasłużony dla Adwokatury”, „Zasłużony dla Wymiaru Sprawiedliwości” oraz „Złoty Paragraf” – dla najlepszego adwokata, a także medal Pro Lege et Libertate. Podczas uroczystości jubileuszowej w Collegium Maius rektor UJ prof. Wojciech Nowak, życząc Profesorowi dalszych sukcesów, wręczył mu miniaturową replikę berła rektorskiego. Gratulacje i najlepsze życzenia złożyli Jubilatowi także wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej mecenas Jacek Trela, który odczytał adres prezesa NRA Andrzeja Zwary, a także wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej mecenas Krzysztof Kostański.

W 1976 roku w ramach stypendium Fundacji Humboldta ponownie kształcił się na Uniwersytecie we Fryburgu, a następnie w Instytucie Maxa Plancka, gdzie zajmował się prawem karnym. Po zakończeniu stypendium Profesor nie mógł powrócić na Uniwersytet Jagielloński. Rozpoczął pracę jako adwokat. W latach 80. XX wieku aktywnie działał w Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych „Solidarności” oraz Społecznej Radzie Legislacyjnej, kierowanej przez prof. Ste- Fot. Anna Wojanr

– Dla nas, adwokatury krakowskiej, jesteś drogi Jubilacie jedyny i wyjątkowy, stąd też składamy na Twoje ręce gratulacje i podziękowania za wiele lat bycia naszym nauczycielem, przewodnikiem po zawiłych i krętych drogach prawniczego świata. [...] Jesteś, szanowny Jubilacie, przykładem niesamowitej energii działania, cierpliwości oraz życzliwości dla innych – zaznaczył w adresie gratulacyjnym dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Krakowie mecenas Paweł Gieras.

Sekretarz miasta Krakowa Paweł Stańczyk odczytał adres gratulacyjny od prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego, który w swym liście zaznaczył, że w 2016 roku przypada także 40. rocznica uzyskania przez prof. Andrzeja Kubasa habilitacji. Uroczystość stała się również okazją do wręczenia Profesorowi Księgi Jubileuszowej zatytułowanej Usus Magister est Optimus. Rozprawy prawnicze ofiarowane profesorowi Andrzejowi Kubasowi, wydanej nakładem Wydawnictwa C.H. Beck. W imieniu redaktorów wystąpił mecenas Rafał Kos. Księgę wręczył Profesorowi wraz z dr Barbarą Jelonek-Jarco oraz dr Julitą Zawadzką. We wstępie tego obszernego – liczącego 756 stron tomu, na który złożyły się teksty przygotowane przez 64 najwybitniejszych polskich cywilistów i praktyków prawa, przyjaciół, współpracowników oraz uczniów Jubilata – podkreślono, że Profesor jest człowiekiem zadziwiającym błyskotliwością, serdecznością i niewyczerpanymi wręcz pokładami

optymizmu i humoru, które udzielają się wszystkim wokół

Na koniec głos zabrał bohater uroczystości. – Uniwersytet Jagielloński zawsze był moją wielką miłością, także wtedy, kiedy był miłością niespełnioną. Kiedy po 30 latach doszło do spełnienia tej miłości, nie byłem nią rozczarowany. [...] Powrót na Uniwersytet był dla mnie Koroną Himalajów, zwieńczeniem mojej kariery, mojej drogi zawodowej, która biegła równolegle, ale która przez pewien czas ograniczała się wyłącznie do praktyki prawniczej – wyznał prof. Andrzej Kubas. Dziękując za wszystkie dobre słowa, myśli i uczynki, przywołał w pamięci swoich mistrzów Jana Gwiazdomorskiego i Stefana Grzybowskiego. Wspominał też

profesorów Sylwestra Wójcika i Józefa Skąpskiego. Wiele ciepłych słów powiedział pod adresem prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej w latach 1995–200, a obecnie redaktora naczelnego czasopisma „Palestra” Czesława Jaworskiego oraz swych uniwersyteckich kolegów – profesorów Bogusława Gawlika, Andrzeja Zolla, jak również trzech nieżyjących już przyjaciół: Andrzeja Gaberle, Zbigniewa Dody i Andrzeja Oklejaka. Po zakończeniu oficjalnej części uroczystości licznie zgromadzeni goście przenieśli się do Stuby Communis, gdzie długo jeszcze dyskutowano i składano Jubilatowi życzenia i gratulacje.

Rita Pagacz-Moczarska

Gratulacje prof. Andrzejowi Kubasowi składa mecenas Rafał Kos

BADACZ MATERII WCZESNEGO WSZECHŚWIATA

14października

prof. Zbigniew Majka został uhonorowany srebrnym medalem Plus Ratio Quam Vis

Profesor Zbigniew Majka jest fizykiem doświadczalnym prowadzącym badania materii jądrowej w różnych fazach jej istnienia. Jest związany z Uniwersytetem Jagiellońskim od roku 1965, kiedy to rozpoczął studia fizyki na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii. Jego działalność naukowa skoncentrowana była na proponowaniu nowych eksperymentów mogących doprowadzić do weryfikacji przewidywań teoretycznych oraz budowie unikalnej w dziedzinie fizyki jądrowej aparatury naukowej do tych badań. Zbudowaną w Krakowie aparaturę naukową prof. Majka wykorzystywał w swoich badaniach w najbardziej prestiżowych laboratoriach naukowych. I tak, materię jądrową w fazie ciekłej – takiej, jaka występuje w jądrach atomowych otaczającego nas świata, lub lekko podgrzanej – badał profesor Majka we wczesnej fazie swojej działalności naukowej w takich laboratoriach, jak Lawrence Berkeley National Laboratory czy Texas A&M University. Ciecz jądrową podgrzaną do temperatury, w której oczekiwane było jej przejście do fazy koegzystencji fazy ciekłej i gazowej, prof.

Majka badał we współpracy z fizykami Washington University w Saint Louis w laboratorium GANIL w Caen. Wreszcie pionierskie prace eksperymentalne materii wczesnego Wszechświata – materii jądrowej w fazie plazmy kwarkowo-gluonowej badał w Brookhaven National Laboratory.

Istotnym wkładem kierowanego przez niego zespołu w te badania było zaprojektowanie i zbudowanie w Krakowie tak zwanych komór dryfowych. Na to przedsięwzięcie uzyskał on w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku finansowanie w wysokości blisko 200 tysięcy dolarów ze Stanów Zjednoczonych. Prototyp zastosowanego w tych badaniach urządzenia służy do dziś studentom fizyki w laboratorium fizyki jądrowej. Lista europejskich i amerykańskich laboratoriów, w których swoje badania prowadzi Profesor, jest dużo dłuższa. Obecnie, wraz z kolegami z Teksasu, próbuje wytworzyć i zidentyfikować nowatorską metodą jądra superciężkie, których istnienie przewiduje teoria w obszarze hipotetycznej wyspy stabilności. Badania te mają na celu odpowiedzenie na jedno z fundamentalnych pytań fizyki jądrowej: jak ciężkie jądro atomowe może istnieć? Wyniki badań naukowych prof. Zbigniewa Majki zostały opublikowane w ponad 150 artykułach w międzynarodowych czasopismach naukowych z listy filadelfijskiej o imponującej liczbie ponad 5200 cytowań, a jego współczynnik Hirscha wynosi 39. Swoje badania

Fot. Adam Koprowski
Uhonorowany srebrnym medalem Plus Ratio Quam Vis prof. Zbigniew Majka
Laudację wygłosił prof. Roman Płaneta

prezentował na wielu sesjach plenarnych międzynarodowych konferencji naukowych. Wypromował pięciu doktorów, z których dwóch jest już samodzielnymi pracownikami naukowymi. Jest on także laureatem wielu konkursów o granty naukowe, w tym realizowany obecnie grant MAESTRO.

Działalność organizacyjna Profesora obejmowała, między innymi, pełnienie funkcji kierownika Zakładu Fizyki Gorącej Materii IF UJ, prezesa Oddziału Krakowskiego PTF, lokalnego koordynatora Światowego Roku Fizyki – 2005 oraz pracę w kilku specjalistycznych zespołach MNiSW.

Na szczególne wyróżnienie w działalności prof. Zbigniewa Majki zasługuje inicjatywa utworzenia przez fizyków polskich różnych specjalizacji z 12 polskich uczelni i jednostek badawczych Krajowego Konsorcjum FEMTOFIZYKA, którego celem jest koordynacja przygotowań do przyszłych badań polskiego środowiska naukowego w budowanym obecnie Międzynarodowym Ośrodku Badań Antyprotonami i Jonami (FAIR) w Darmstadt. Polska jest uczestnikiem tego przedsięwzięcia, którego realizację wspiera 30 milionami euro dzięki dotacji rządu RP. Uniwersytet Jagielloński został powołany

przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego na polskiego udziałowca w spółce FAIR GmbH. Profesor Zbigniew Majka jest przewodniczącym rady udziałowca. W fazie projektowej budowy ośrodka FAIR był w latach 2007–2010 dyrektorem ds. badań, a obecnie jest delegatem polskiego udziałowca do Rady Nadzorczej spółki FAIR.

Profesor Zbigniew Majka wraz żoną Julią mają dwoje dzieci, które są absolwentami Uniwersytetu Jagiellońskiego: Monika – filologii angielskiej, a Jędrzej – prawa. Roman Płaneta dyrektor Instytutu Fizyki UJ Tekst laudacji wygłoszonej 14 października 2016

Fot. Adam Koprowski
Gratulacje od dziekan Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ prof. Ewy Gudowskiej-Nowak
Od lewej: rektor UJ prof. Wojciech Nowak, prof. Zbigniew Majka, dziekan Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej prof. Ewa Gudowska-Nowak

LEKARZ I REFORMATOR

Benefis prof. Antoniego Basty, znanego i cenionego krakowskiego ginekologa i położnika, odbył się 15 września w hotelu Qubus w Krakowie podczas ogólnopolskiej konferencji zatytułowanej Nowości w ginekologii onkologicznej, zorganizowanej przez Klinikę Ginekologii i Onkologii UJ Collegium Medicum. Było to symboliczne pożegnanie Profesora, który kończąc w tym roku 70 lat, 1 października, przeszedł na emeryturę. Profesor Antoni Basta przez 45 lat pracował w Klinice Ginekologii i Onkologii Collegium Medicum UJ przy ul. Kopernika 23 w Krakowie, a przez ostatnie 20 lat kierował Kliniką oraz Katedrą Ginekologii i Położnictwa UJ CM.

Uroczystość rozpoczęła się występem muzyków Orkiestry Reprezentacyjnej Straży Granicznej w Nowym Sączu, a następnie zabrzmiał hejnał mariacki w wykonaniu ogniomistrza z wieży mariackiej. Licznie zgromadzeni goście, w tym przyjaciele, rodzina i wieloletni współpracownicy Profesora, obejrzeli film prezentujący jego sylwetkę i dokonania, począwszy od lat młodości w Tabaszowej, poprzez lata licealne w I LO im. Jana Długosza w Nowym Sączu i czasy studenckie w Akademii Medycznej, aż do kadrów z codziennej pracy w Klinice. Podczas swojego przemó-

wienia prof. Basta z nostalgią wspominał długie lata pracy w uniwersyteckiej Klinice przy ul. Kopernika 23. Przypomniał także, że znaczne środki finansowe przyznane mu w ramach grantu otrzymanego od rządu USA przeznaczył na remont i doposażenie Kliniki, dzięki czemu stała się ona jedną z najnowocześniejszych w Polsce. Profesor dziękował wszystkim za lata współpracy,

a rodzinie za wsparcie i wyrozumiałość. Kończąc swoje wystąpienie, podkreślił także, że wprawdzie przechodzi na emeryturę, ale nie rozstaje się z medycyną.

– Te 20 lat, przez które pełniłem funkcję kierownika Kliniki, bardzo szybko minęły, ale zostawiam po sobie zmodernizowaną i wyposażoną w nowoczesną aparaturę Klinikę. Nadal będę onkologiem, zajmę się

Fot. Anna Wojnar

Od prezydenta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego prof. Antoni Basta otrzymał odznakę Honoris Gratia
Uroczystość odbyła się w sali konferencyjnej hotelu Qubus

również aspektami filozoficznymi procesu leczenia, w tym zagadnieniem wpływu przebaczenia i miłości w procesie leczenia chorób nowotworowych – dodał Profesor. W podziękowaniu za długie lata intensywnej pracy prof. Antoni Basta otrzymał liczne wyróżnienia i gratulacje. Prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski wręczył mu odznakę Honoris Gratia, przyznawaną osobom zasłużonym dla miasta, podkreślając dokonania medyczne, naukowe i organizacyjne Profesora. Z rąk prorektora UJ ds. Collegium Medicum prof. Tomasza Grodzickiego Profesor otrzymał srebrny medal Plus Ratio Quam Vis. – Profesor Antoni Basta jest niekwestionowanym autorytetem w zakresie ginekologii. Wzbogacił medycynę o nowatorskie metody w zakresie chirurgii ginekologicznej i onkologicznej –mówił prof. Tomasz Grodzicki, wręczając, w imieniu rektora UJ prof. Wojciecha Nowaka, adres gratulacyjny i pamiątkowy medal. Przypomniał również, że wyróżnienie zostało przyznane prof. Antoniemu Baście w szczególności za wkład w modernizację i unowocześnienie kierowanej przez niego Katedry Ginekologii i Położnictwa UJ CM i Kliniki Ginekologii i Onkologii Wydziału Lekarskiego UJ CM, w tym determinację w zdobywaniu środków finansowych na ten cel. Kierowana przez prof. Antoniego Bastę klinika, jako jedyna w Polsce i jedna z dwóch w Europie, uzyskała akredytację europejską, jako Europejskie Centrum Ginekologii Onkologicznej, nadaną przez European Society of Gynecological Oncology oraz European Board and College of

Obstetrics and Gynecology. W uzasadnieniu przyznania wyróżnienia przez władze UJ podkreślono także ogromny dorobek naukowy Profesora (liczne podręczniki, publikacje, artykuły umieszczane w prestiżowych periodykach medycznych na całym świecie), aktywną działalność w ramach polskich i zagranicznych instytucji naukowych, w komitetach naukowych licznych kongresów naukowych, co przyczyniło się do promowania Uniwersytetu Jagiellońskiego na forum międzynarodowym. Za czasów pracy prof. Basty utworzone został oddziały: chemioterapii i radioterapii, endoskopii chirurgicznej, a także pracownie: urodynamiki i zaburzeń statyki narządu rodnego. Profesor Antoni Basta rozwinął również diagnostykę pre-

natalną oraz zabiegi na płodach w łonie matki, wdrożył nowatorskie, nieinwazyjne metody chemio- i radioterapii na światowym poziomie (operacje laparoskopowe i histeroskopowe), rozszerzył zabiegi operacyjne dotyczące narządu rodnego, jak również wprowadził do Kliniki diagnostykę i leczenie raka piersi. Pełnił funkcję konsultanta wojewódzkiego do spraw ginekologii i położnictwa, a z ramienia Ministerstwa Zdrowia nadzorował badania profilaktyczne raka szyjki macicy i raka piersi, przyczyniając się do znacznego obniżenia zachorowalności na te nowotwory złośliwe. Obecnie jako przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej dba o rozwój tej dyscypliny w Polsce.

Za pasję i zaangażowanie w leczeniu tysięcy kobiet podziękowała Profesorowi dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie Barbara Bulanowska. Wręczyła mu adres gratulacyjny oraz poinformowała, że poprzedniego dnia obok Kliniki został posadzony dąb szypułkowy, który nosi imię prof. Antoniego Basty. – Dąb będzie świadectwem dzieła, które Profesor zostawił w Klinice – podkreśliła Barbara Bulanowska. Gratulacje i podziękowania za wieloletnią pracę złożyli Profesorowi również: starosta nowosądecki Marek Pławiak, wójt gminy Łososina Dolna Stanisław Golonka, rektor Uniwersytetu Medycznego w Warszawie i zarazem prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego prof. Mirosław Wielgoś. Uroczystość poprowadzili Leszek Mazan oraz Mieczysław Czuma. Benefis prof. Antoniego Basty w Krakowie zakończył koncert Marty Bizoń.

AWoj

Profesor Antoni Basta
Z rąk prorektora UJ ds. Collegium Medicum prof. Tomasza Grodzickiego prof. Antoni Basta otrzymał srebrny medal Plus Ratio Quam Vis

JUBILEUSZ Z LEKKĄ INFLUENZĄ

W stulecie śmierci Henryka Sienkiewicza, doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego

Napoczątku 1897 roku warszawscy przyjaciele Henryka Sienkiewicza, uczestnicy słynnych „Piątków” dr. Karola Benniego 1, wystąpili z inicjatywą urządzenia mu jubileuszu, ponieważ – jak wyliczyli – od 1872 roku, kiedy to zadebiutował powieścią Na marne oraz Humoreskami z teki Worszyłły , upływało właśnie 25 lat. Powołany do życia ad hoc Komitet Jubileuszowy Obchodów 25-lecia Pracy Literackiej Henryka Sienkiewicza, z księciem Michałem Radziwiłłem, wydawcą i redaktorem „Biblioteki Warszawskiej”, na czele, zamówił z tej okazji u znanego rzeźbiarza Piusa Welońskiego popiersie pisarza, rzekomo z zamiarem ustawienia go w salonie Benniego, a właściwie – jako „dar jubileuszowy” dla autora Trylogii . Sienkiewicz, dowiedziawszy się o tej inicjatywie od osób postronnych, zwrócił się w kwietniu 1897 roku listownie do inicjatorów obchodu z prośbą o przełożenie uroczystości jubileuszowych na później, a to ze względu na przypadające w 1898 roku uroczystości Mickiewiczowskie2. W rzeczy samej, pisarz zaangażował się bardzo czynnie w działalność Komitetu Budowy Pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie (formalnie był wiceprzewodniczącym owego komitetu, w rzeczywistości kierował jego pracami), wszedł także w skład komitetu budowy takiego pomnika w Krakowie3. Prośba pisarza został przyjęta ze zrozumieniem przez przyjaciół i wielbicieli jego twórczości, toteż jego jubileusz postanowiono obchodzić dopiero w 1900 roku.

kątkach kraju. W rzeczy samej, obchody 25-lecia pracy literackiej Sienkiewicza zorganizowano we wszystkich większych miastach polskich: od Poznania po Lwów, ale także w wielu mniejszych: od Tarnowa po Czerniowce. Zwieńczeniem obchodów jubileuszowych stała się wielka uroczystość 22 grudnia 1900 w Warszawie, w czasie której pisarz otrzymał od Komitetu Jubileuszowego „dar narodowy”, czyli akt własności zakupionego ze składek społeczeństwa wszystkich trzech zaborów dworu i majątku Oblęgorek.

Odłożenie w czasie jubileuszu Sienkiewicza stało się dodatkowym impulsem do uruchomienia inicjatyw w wielu różnych środowiskach w najdalszych nawet za-

Oczywiście, Kraków, w którym Sienkiewicz bywał bardzo często, w którym miał wielu przyjaciół, nie zapomniał o jubileuszu autora Quo vadis. Już w 1897 roku Stanisław Tarnowski, jeden z przyja-

ciół pisarza, a zarazem gorący wielbiciel jego talentu, ogłosił drukiem tom studiów poświęconych twórczości pisarza, z jubileuszową dla niego dedykacją4. Najpiękniejszym gestem wykazał się jednak w tym przypadku Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego, który podjął uchwałę o przyznaniu Henrykowi Sienkiewiczowi doktoratu honoris causa tej Wszechnicy. O owym doktoracie i okolicznościach towarzyszących jego wręczeniu pisarzowi w czasie centralnych uroczystości jubileuszu 500-lecia Odnowienia Uniwersytetu przyjdzie mówić osobno. Tu pragnę zająć się sprawami mniej znanymi lub nie do końca prawdziwie dotychczas przedstawianymi5 Przede wszystkim trzeba pamiętać, że od 1897 roku ściśle przestrzegano zasady, że jubileusz pisarza obchodzony będzie dopiero w 1900 roku. Dlatego twierdzenia badaczy o tym, jakoby już w 1898 lub 1899 roku pisarz miał otrzymywać gratulacje z powodu owego jubileuszu, uznać trzeba za absolutnie nieuzasadnione. W rzeczywistości Komitet Jubileuszu 25-lecia Pracy Literackiej Henryka Sienkiewicza podjął swoją działalność pod sam koniec 1899 roku. Jak poinformował redaktor „Czasu”6, 14 grudnia 1899 w siedzibie księdza Kazimierza Ruszkiewicza, biskupa pomocniczego archidiecezji warszawskiej, który formalnie przejął kierownictwo Komitetu Jubileuszowego w swoje ręce, w czasie spotkania członków Komitetu z przedstawicielami prasy ogłoszono podjęcie na nowo działalności. Przede wszystkim dziennikarze dowiedzieli się o zatwierdzeniu przez władze państwowe Królestwa Polskiego składu Komitetu oraz o zgodzie tychże władz na zorganizowanie

Henryk Sienkiewicz na tarasie pałacu w Miłosławiu; 1899 Narodowe Archiwum Cyfrowe

w kraju składki w celu zebrania funduszu na zakup dla jubilata większej lub mniejszej nieruchomości. W kilka dni później w prasie ukazała się w tej sprawie Odezwa Komitetu, w której, przypomniawszy decyzję sprzed dwóch lat o przesunięciu obchodów jubileuszowych na 1900 rok, napisano, między innymi, że Obecnie nadeszła chwila, aby dać wyraz wdzięczności, jaką odczuwa każde polskie serce na wspomnienie jego imienia. Komitet odwołuje się do wielbicieli talentu Henryka Sienkiewicza o nadsyłanie składek na uczczenie jego pracy7. Wkrótce na adres redakcji pism warszawskich oraz członków Komitetu zaczęły napływać pieniądze. W ciągu dziewięciu miesięcy 1900 roku zebrano pokaźną kwotę 70 tysięcy rubli, za którą zakupiono i odpowiednio urządzono dla pisarza leżący osiemnaście kilometrów od Kielc majątek Oblęgorek8

Oprócz tej ogólnokrajowej akcji w większych i mniejszych miastach przystąpiono do organizowania uroczystości jubileuszowych. Wiadomo więc, na przykład, że 8 kwietnia 1900 taka uroczystość odbyła się w Poznaniu, gdzie zresztą w grudniu urządzono tydzień teatralny Sienkiewicza (od 17 do 22 grudnia), w czasie którego wystawiono wiele dzieł pisarza9, a 29 kwietnia 1900 – uroczystość jubileuszowa we Lwowie10. Kraków nie tylko nie pozostał w tyle, ale znacząco wyprzedził inne miasta: uroczystość jubileuszową zorganizowano tu 19 lutego 1900 roku! Ale po kolei.

Okazuje się, że ku zaskoczeniu wielu osób, a także instytucji krakowskich, z inicjatywą zorganizowania w podwawelskim grodzie jubileuszu Sienkiewicza wystąpił... Chór Akademicki Uniwersytetu Jagiellońskiego! Na pierwszy rzut oka taki obrót spraw może dziwić. Gdy jednak przyjrzeć się sprawie bliżej, zdziwienie musi ustąpić. Wiadomo, że pisarz był ulubieńcem wszystkich warstw społecznych miasta. Nie mogli go zatem „zaanektować” dla siebie członkowie Akademii Umiejętności, Sienkiewicz „należał” bowiem do wszystkich, a nie tylko do elity intelektualnej miasta. Gotujący się do obchodów wielkiego święta – jakim była 500. rocznica odnowienia – Uniwersytet Jagielloński, planując swoje uroczystości na czerwiec, przewidywał nadanie pisarzowi doktoratu honoris causa. Teatr Miejski nie miał ani funduszy, ani „mocy przerobowych” na organizowanie takiego święta. Rajcy miejscy, jak zwykle, nie bardzo byli zainteresowani sprawami kultury. Nie podjęły tej inicjatywy także działające w Krakowie w tym czasie stowarzyszenia artystyczno-literackie. Najbardziej predestynowanym w tym przypadku było niewątpliwie Koło Artystyczno-Literackie, które jednak w tamtym czasie przeżywało pewien kryzys, związany ze śmiercią jego długoletniego

prezesa Juliusza Kossaka (w 1899 roku)11 W tych okolicznościach inicjatywę Chóru Akademickiego Uniwersytetu Jagiellońskiego uznać należy za w pełni uzasadnioną.

Aby jednak usunąć jakiekolwiek wątpliwości z tym związane, trzeba wyjaśnić, że mieliśmy w tym przypadku do czynienia z instytucją prawdziwie niezwykłą. Chór Akademicki UJ liczył w owym czasie około czterdziestu studentów o głosach wykształconych, z których wielu zrobiło z czasem karierę śpiewaków zawodowych, ale wspierała go grupa ponad dwudziestu profesorów Uniwersytetu, z prof. Wiktorem Barabaszem, prezesem krakowskiego Towarzystwa Muzycznego, na czele. Aby zrozumieć tę sprawę, trzeba przywołać kilka, na ogół mało znanych, faktów z dziejów tego chóru.

Chór Akademicki UJ założył w 1878 roku wzmiankowany Wiktor Barabasz, profesor fortepianu w działającej przy krakowskim Towarzystwie Muzycznym Szkole Muzycznej. On także kierował Chórem aż do 1903 roku 12 . Pod jego kierunkiem Chór Akademicki zapisał bardzo ważną kartę w dziejach kultury Krakowa. W ostatniej ćwierci XIX wieku uświetniał takie uroczystości, jak obchody 200. rocznicy zwycięstwa Jana Sobieskiego pod Wiedniem (w 1883 roku), 300. rocznicy śmierci Stefana Batorego (1886), pogrzeb Józefa Ignacego Kraszewskiego na Skałce (1887), wawelski

Pałac Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku, pocztówka, ok. 1900

pogrzeb Adama Mickiewicza (w 1890 roku – wspólnie z chórami przybyłymi na tę uroczystość z innych miast Galicji), 100-lecie powstania kościuszkowskiego (1894), wreszcie uroczystość odsłonięcia pomnika Adama Mickiewicza na Rynku Głównym (1898). Jego wysoką rangę doceniała przede wszystkim wspólnota UJ. Dowodem tego był fakt mianowania przez Senat na jego kuratorów ludzi cieszących się powszechnym szacunkiem. Nie było też przypadkiem, że od 1898 roku kuratorem tego chóru z ramienia Senatu UJ był prof. Edmund Krzymuski, dziekan Wydziału Prawa, wielki przyjaciel, prawdziwy, wykształcony muzycznie opiekun Chóru Akademickiego 13 Co szczególnie ważne w tym przypadku, rangę Chóru na przełomie wieków XIX i XX znacząco podnosili jego członkowie-protektorzy, którzy pojawili się na mocy statutu Chóru, nadanego mu przez Senat UJ w 1897 roku. W tym roku na listę członków-protektorów Chóru Akademickiego UJ wpisało się czternastu profesorów Uniwersytetu, w 1900 roku liczba ich wzrosła o kolejnych siedmiu. Wśród tych członków-protektorów Chóru Akademickiego byli profesorowie, którzy piastowali na Uczelni wysokie funkcje, w tym rektora UJ. Godzi się zatem wspomnieć tu choćby o kilku spośród nich, swoimi nazwiskami znacząco podnosili bowiem markę Chóru. Byli pośród nich prawnicy: Leon Cyfrowicz, Michał Rostworowski i Antoni Górski. Byli medycy: Maciej Leon Jakubowski, Józef Łazarski, Edward Korczyński i Kazimierz Kostanecki. Byli filolodzy, jak choćby Maksymilian Kawczyński i Adam Miodoński. Nie brakło reprezentanta Wydziału Teologicznego, którym był ksiądz prof. Władysław Knapiński14 W kontekście przywołanych informacji inicjatywa Chóru Akademickiego zorganizowania uroczystości jubileuszowej Henryka Sienkiewicza nie powinna dziwić. Głównym inicjatorem tego przedsięwzięcia był Wiktor Barabasz, który w umiejętny sposób posłużył się szyldem Chóru Akademickiego, aby hołd autorowi Potopu mogły publicznie złożyć możliwie najszersze rzesze mieszkańców Krakowa

1 lutego 1900 ukazał się w dziennikach krakowskich następujący komunikat: Niezwykle ruchliwy od pewnego czasu Chór Akademicki urządza dnia 19 b.m., tj. w poniedziałek, w Teatrze

Miejskim uroczysty wieczór na cześć Sienkiewicza z okazji jego 25-letniego jubileuszu. Chór Akademicki dokłada wszelkich starań, aby wieczór ten wypadł świetnie tak pod względem doboru programu, złożonego z całym pietyzmem dla działalności Sienkiewicza, jak i pod

Ze zbiorów UJ

względem wykonania 15 Organizatorzy uroczystości postanowili przygotować program ambitny, na miarę sił, jakimi dysponował ówczesny Kraków. Najciekawsze w tym jest jedno: że z upływem czasu program uroczystości był systematycznie wzbogacany o coraz to nowe punkty. Początkowo przewidywano tylko przedstawienie teatralne sztuki Sienkiewicza Czyja wina? z Ireną Pomian-Solską w roli Jadwigi Karłowieckiej. Nadto przewidywano występ młodej śpiewaczki Zdzisławy Zawiłowskiej, która miała zaśpiewać arię z II aktu Halki Stanisława Moniuszki16. Dwa dni później, 11 lutego, prasa doniosła już, że integralną część wieczoru mają stanowić żywe obrazy z dzieł Sienkiewicza układu p. Leona Wyczółkowskiego, profesora Szkoły Sztuk Pięknych, oraz artystów malarzy pp. Jana Bukowskiego i Eugeniusza Dąbrowskiego, co daje dostateczną rękojmię, że wykonanie pod każdym względem będzie godne malarskiego pióra Sienkiewicza17 Po kolejnych dwóch dniach okazało się, że w czasie wieczoru wystąpi aktor Teatru Miejskiego Józef Popławski, który zgodził się recytować skróconą wersję opowiadania Janko Muzykant. W pewnym momencie inicjatorów uroczystości

postanowił wesprzeć sam prof. Stanisław Tarnowski, ówczesny rektor UJ, bliski przyjaciel Sienkiewicza: zgodził się on wygłosić przemówienie wprowadzające do uroczystości.

To znaczące wzbogacenie programu uroczystości ośmieliło Wiktora Barabasza i jego przyjaciół do wysłania do pisarza oficjalnego zaproszenia na uroczystość. 19 lutego pojawił się też w prasie krakowskiej komunikat, że Wydział [czyli Zarząd – F.Z ] Chóru Akademickiego poczynił starania, aby Henryk Sienkiewicz przybył na 19 lutego do Krakowa, a zarazem wysłał do niego odpowiednie zaproszenie, wyrażając nadzieję, że Sienkiewicz „zechce nie tylko duchem, ale i osobą swoją być pomiędzy nami w dniu wieczoru”18 Wszystko wskazywało na to, że w rzeczy samej tak będzie i pisarz przyjedzie do Krakowa na zapowiedzianą uroczystość. Niestety, nadzieje organizatorów, a także bardzo licznej publiczności, która wieczorem 19 lutego 1900 stawiła się w Teatrze Miejskim przy placu św. Ducha, nie spełniły się: w dniu uroczystości nadeszła z Warszawy wiadomość, że pisarz zaniemógł na lekką influenzę i lekarz nakazał mu przez kilka dni nie opuszczać mieszkania, przy panującej bowiem obecnie zmiennej pogodzie najmniejsze tego rodzaju niedomaganie może łatwo stać się niebezpiecznym19. Trudno dochodzić, czy owa lekka influenza była prawdziwa, czy też jedynie była to zręczna wymówka Sienkiewicza wobec organizatorów. Osobiście skłonny byłbym przyjąć to drugie wyjaśnienie. Niewykluczone, że nieświadom przywołanych wyżej tajników życia artystyczno-kulturalnego w Krakowie pisarz sądził, że przygotowywana przez Chór Akademicki UJ uroczystość będzie imprezą rzeczywiście na swój sposób studencką. Rzecz w tym jednak, że w rzeczywistości urosła ona do rangi centralnych uroczystości jego jubileuszu w dawnej stolicy Polski.

W krakowskim Teatrze Miejskim (czyli w gmachu dzisiejszego Teatru im. Juliusza Słowackiego) wieczorem w poniedziałek 19 lutego 1900 stawił się komplet widzów, aby złożyć hołd autorowi Quo vadis. Władysław Prokesch, korespondent „Nowej Reformy”, pisał nazajutrz: Zapał, z jakim wszystkie sfery społeczne pospieszyły [do Teatru Miejskiego – F.Z.] wziąć udział w poważnym obchodzie, świadczył o jednolitości uczuć ogółu. Na kilka dni przed datą obchodu

Prof. Stanisław Tarnowski

zabrakło już w kasie biletów, a nastrój, jaki panował w teatrze, wymowne dawał świadectwo o podniosłej powadze uroczystości20

Uroczystość otworzył prof. Stanisław Tarnowski, który w przemówieniu swoim wskazał na ogromne zasługi pisarza dla literatury polskiej i światowej. Zaczął od tego, że uczuciem dumy i chluby przejmuje go ta chwila, w której może podnieść i uczcić zasługi polskiego pisarza, którego sławę głosi świat cały, który imię polskie otoczył blaskiem, a na literaturę polską zwrócił uwagę całego cywilizowanego świata. Od czasów poezji Mickiewiczowskiej do pojawienia się powieści „Ogniem i mieczem” literatura nasza miała świetne talenta i cenne dorobki, ale nie miała blasku. Rzucił go na nią dopiero pisarz, który przyrodzone bogactwo wyobraźni twórczej połączyć umiał z wytwornym mistrzostwem słowa, ze sztuką – pisał Władysław Prokesch21 Nie miejsce ani czas, aby szczegółowo przedstawiać główne linie problemowe wykładu Tarnowskiego. Dość stwierdzić, że, przywołując sławę pisarza w Europie Zachodniej, mówca skupił się na wydobyciu z twórczości Sienkiewicza bogactwa wyobraźni i artyzmu, niezrównanej plastyki i siły kolorytu w opisach, ale i zdrowia moralnego, które wieje ze wszystkich powieści Sienkiewicza i jest zadatkiem trwałej wartości jego pism 22. Mówca został nagrodzony gromkimi oklaskami publiczności. Po wykładzie prof. Tarnowskiego wystąpił Chór Akademicki, śpiewając z towarzyszeniem znanej w Krakowie orkiestry 13. pułku piechoty Kantatę rycerską Zygmunta Noskowskiego oraz poloneza z opery Stanisława Moniuszki Hrabina23 Na zakończenie pierwszej części widowiska pokazano żywy obraz z Ogniem i mieczem, przedstawiający napad Bohuna na Rozłogi (konkretnie: scenę, w której Bohun, po zabiciu w pojedynku młodego kniazia Kurcewicza, spostrzegł nagle prowadzonego przez Helenę Kurcewiczównę obłąkanego Wasyla). W części drugiej widowiska najpierw wystąpił Józef Popławski, który zgotował widzom prawdziwie poetyczną chwilę prześlicznym, pełnym prostoty, a niekiedy chwytającym za serce rzewnością wypowiedzeniem „Janka Muzykanta”24. Po nim wystąpiła Zdzisława Zawiłowska, późniejsza aktorka teatrów krakowskich i poznańskich. Bardzo gorąco zostało przyjęte przez publiczność przedstawienie jednoaktówki

Sienkiewicza Czyja wina? ze świetną w roli Jadwigi Karłowieckiej Ireną Pomian-Solską. Całą uroczystość zamknięto dwoma żywymi obrazami ułożonymi przez Leona Wyczółkowskiego i jego dwóch kolegów na podstawie Quo vadis25. Władysław Prokesch po oglądnięciu

Prof. Wiktor Barabasz

tego widowiska ogłosił w swoim organie prasowym obszerny tekst zatytułowany Ku czci Sienkiewicza, w którym oświadczył, między innymi: Wczorajszy wieczór, urządzony w Teatrze Miejskim staraniem Chóru Akademickiego, a za inicjatywą dyr [ektora] Tow [arzystwa] Muz [ycznego], p. [Wiktora] Barabasza, był godnym i poważnym hołdem złożonym przez nasze miasto zasłudze Henryka Sienkiewicza26 Okazało się, że uroczystość, zainicjowana przez Wiktora Barabasza jako skromna i niewielka, przekształciła się nieoczekiwanie w wielką imprezę artystyczną, w czasie której reprezentanci całego Krakowa złożyli hołd pisarzowi27 Co jednak znamienne, złożyli ów hołd pod jego nieobecność. Widocznie pisarzowi szkoda było czasu na wyjazd do Krakowa. Wkrótce przekonał się, że pozostawał w błędzie. Mógł się o tym przekonać, czytając choćby w „Kurierze Warszawskim” obszerne omówienie krakowskiej uroczystości, w którym anonimowy korespondent zacytował fragmenty mowy prof. Tarnowskiego, fragmenty, które godzi się i tu przywołać. Tarnowski przedstawiał Sienkiewicza jako pisarza, który mówi, że „każda książka to czyn, zły

albo dobry”; że człowiek, który pisze, powinien baczyć, by „zamiast chleba nie dawał trucizny, a dzieło jego życia nie było jedną wielką winą”; że piśmiennictwo „powinno krzepić życie, nie zaś podkopywać, uszlachetniać je, nie plugawić, nieść dobre nowiny, nie złe”. Innym sposobem, w innych formach, on tak zadanie pojmuje i tak je pełni, jak przed nim ci na różnych polach wielcy pisarze, których miłujemy i czcimy. Słusznie też czynią ci, co pisarza, który tak myśli i mówi, a to, co myśli i mówi, czynami swymi, dziełami swymi stwierdza i szerzy, którzy takiego miłują, a przy zdarzonej sposobności cześć mu oddają publicznie i głośno – kończył swoją wypowiedź Tarnowski28

Ze zbiorów Akademii Muzycznej

Nie ma żadnej wątpliwości, że po przeczytaniu takich słów wypowiedzianych przez prof. Tarnowskiego przed liczącym ponad sześćset osób audytorium krakowian zgromadzonych w Teatrze Miejskim Sienkiewicz mimo wszystko pożałował, że nie pojechał do Krakowa. Owszem, nie zabiegał on nigdy o hołdy. Ale krakowianie urządzili mu jako pierwsi w kraju uroczystość jubileuszową. Zrobili to z wielkim nakładem sił. Tymczasem spotkał ich zawód. Pisarzowi nie pozostawało nic innego, jak tylko... wysłać do dyrektora Teatru Miejskiego podziękowanie za Adres, jaki skierowali do niego artyści, a do Chóru Akademickiego UJ telegram z podziękowaniem za wspaniale urządzoną uroczystość 29 „Nauczony” przykrym doświadczeniem krakowskim, w dwa miesiące później, 29 kwietnia 1900, gdy hołd postanowili złożyć mu lwowiacy , pojechał do stolicy Galicji i uczestniczył w uroczystości. To był jednak tylko pośredni skutek uroczystości krakowskiej. Pisarz zdawał sobie sprawę z tego, że mieszkańcom dawnej stolicy Polski sprawił zawód, że należy im się jakieś zadośćuczynienie. I znalazł na to sposób.

GRUNWALD

11 marca 1900 pisarz wyjechał na miesiąc do Paryża. A właściwie – do podparyskiej miejscowości Parc St. Maur, gdzie jego serdeczny przyjaciel – Bruno Abdank Abakanowicz, sławny wynalazca, miał swoją willę, w której od kilku lat stałym gościem był, między innymi, autor Trylogii. Tu pisarz zasiadł do pracy nad końcowymi partiami Krzyżaków . Tutaj też w ostatnich dniach marca lub

Dyplom doktoratu honoris causa nadanego Henrykowi Sienkiewiczowi podczas obchodów jubileuszu 500-lecia odnowienia Jagiellońskiej Wszechnicy, w roku 25-lecia pracy pisarza; 7 czerwca 1900

w pierwszych dniach kwietnia pracę nad powieścią ukończył. Uradowany z tego faktu, w połowie kwietnia powrócił do Warszawy. I... zdecydował się zrewanżować mieszkańcom Krakowa za przykrą dla nich jego nieobecność na uroczystości w lutym.

Trudno stwierdzić, czy to on wpadł na pomysł odczytu w Krakowie związanego z Krzyżakami , czy też raczej ktoś mu pomysł ten podsunął, a on skwapliwie z niego skorzystał. Osobiście bliższą mi

jest druga wersja. Tak czy inaczej, głośny autor zdecydował się publicznie odczytać zamykający powieść opis bitwy pod Grunwaldem. Opis, który czytelnicy gazet publikujących to dzieło w odcinkach mieli poznać dopiero za kilka miesięcy30 Na temat genezy tego spotkania pisarza z czytelnikami brak jest jakichkolwiek informacji w zachowanej korespondencji pisarza. Być może informacje takie znajdują się w listach skierowanych do pisarza, które wciąż czekają na ogłoszenie

drukiem. Teraz pozostaje nam tylko przeprowadzić krótkie „śledztwo” w tej sprawie.

Okazuje się, że pierwsza zapowiedź tego wyjątkowego „odczytu” Sienkiewicza w Krakowie pojawiła się w „Czasie” z 24 kwietnia 1900. Czytamy tu: Henryk Sienkiewicz, ukończywszy przed dwoma tygodniami „Krzyżaków”, przybędzie wkrótce do Krakowa i odczyta opis bitwy pod Grunwaldem przed obrazem Matejki. Będzie to rzadka biesiada artystyczna, w której mistrz słowa pójdzie w zapasy z mistrzem pędzla. Dochód z tego odczytu przeznaczył Sienkiewicz na „Dom Matejki”. O bliższych szczegółach doniosą afisze 31. Z notatki tej, niestety, nie sposób dowiedzieć się, kto był inicjatorem tego przedsięwzięcia. Na ślad jego inicjatorów prowadzi nas natomiast notatka zamieszczona dwa dni później w „Nowej Reformie”: Odczyt Sienkiewicza, zapowiedziany na jutro, budzi w szerokich kołach zainteresowanie, usprawiedliwione najzupełniej treścią odczytu, opisującą bitwę grunwaldzką, najwspanialszy niewątpliwie ustęp powieściowy „Krzyżaków”. Ze względu na szczupłość sali Towarzystwa Sztuk Pięknych Zarząd „Domu Matejki” uprasza publiczność o wczesne zajęcie miejsc zakupionych32. Jeśli „wczytać się” w tę notatkę, to łatwo przyjdzie stwierdzić, że organizatorem tego niezwykłego spotkania, a zapewne i inspiratorem, był zarząd Domu Matejki.

Archiwum UJ

Spróbujmy pójść tym śladem. Wiadomo, że po śmierci Mistrza Jana 1 listopada 1893 i po manifestacyjnym jego pogrzebie 7 listopada zewsząd rozległy się głosy nawołujące Polaków do uczcze-

nia artysty pomnikiem. W ramach tej dyskusji, nazajutrz po pogrzebie artysty, z listem-apelem do wielbicieli Mistrza Jana wystąpił prof. Marian Sokołowski, kierownik Katedry Historii Sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. W liście ogłoszonym w prasie krakowskiej, a następnie także w prasie ukazującej się w miastach z innych zaborów zaapelował on o uczczenie pamięci wielkiego artysty poprzez wykupienie jego domu z rąk rodziny i przeznaczenie go na muzeum biograficzne Mistrza. Pisał: Mantua ma dom Juliusza Rzymianina, Urbino – dom Rafaela, Florencja – dom Michała Anioła, Norymberga wreszcie, tak z tylu względów Krakowowi pokrewna, ma Dom Albrechta Dürera. W każdym z tych domów zebrane są reprodukcje i ryciny dzieł mistrzów, którzy je wznieśli, w nich przyszli na świat lub w nich mieszkali. [...] Nie ma cudzoziemca, który by tych domów nie odwiedzał; nie ma nikogo z ludzi miejscowych, który by ich nie znał i nimi się nie szczycił. Kraków powinien by posiadać taki, taką samą opieką i jeszcze większą czcią oto-

czony Dom Jana Matejki33 Apel ten padł na dobrą glebę, wkrótce też posypały się z różnych stron kraju, ale przede wszystkim z Krakowa, składki na wykup domu. W marcu 1898 roku oficjalnie otwarto Dom Jana Matejki. Niezbędne były jednak nadal pieniądze na jego urządzenie. Zbierano zatem fundusze na ten cel. Nie miejsce ani czas, aby kreślić tu dzieje tej pięknej akcji. Dość stwierdzić, że w akcji tej uczestniczyli zarówno artyści malarze (wielu z nich przekazało swoje obrazy na loterię, z której dochód przeznaczono na Dom Matejki), jak dostojnicy kościelni, zwykli mieszkańcy miasta, uczeni 34 Z zebranych materiałów wynika, że z propozycją publicznego odczytu, w czasie którego Sienkiewicz odczytałby końcową partię Krzyżaków , najprawdopodobniej wystąpił Konstanty Maria Górski – bliski przyjaciel pisarza, a w 1900 roku członek Zarządu Towarzystwa im. Jana Matejki w Krakowie, które aż do 1908 roku było formalnym właścicielem i zarządcą Domu Matejki 35. Dodatkową przesłanką tego przypuszczenia zdaje się być list Sienkie-

wicza do „Kocia” Górskiego z 22 lipca 1900, w którym pisarz zaapelował do adresata, aby powstrzymał się z pisaniem artykułu o Krzyżakach do czasu ukazania się powieści w książce, albowiem zajdą w wydaniu zmiany dość znaczne36 Nie rozwijając dalej wywodów o genezie tego wydarzenia, jedno przyjdzie stwierdzić: 27 kwietnia 1900 Sienkiewicz wygłosił w Krakowie odczyt, o którym szeroko pisała prasa, o którym szeroko dyskutowano w Krakowie i innych miastach. Odczyt ów, a raczej należałoby powiedzieć: autorska publiczna prezentacja własnej wizji bitwy pod Grunwaldem odbyła się w Sukiennicach, w sali dzierżawionej od Muzeum Narodowego przez Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych (sala od ul. Brackiej). Wybrano tę salę, albowiem w niej w owym czasie wisiał na ścianie obraz Jana Matejki Bitwa pod Grunwaldem. Organizatorzy spotkania zadbali o odpowiednie urządzenie sali: zdecydowali o wzniesieniu w sali specjalnego podium, z którego autor miał odczytać ostatni rozdział Krzyżaków

Jako ciekawostkę warto przywołać tu wielce charakterystyczny zabieg Stanisława Tarnowskiego mający ukazać „wszechświatową” sławę Sienkiewicza. Kiedy w lipcu 1899 roku zmarł w Krakowie wielce zasłużony dla polskiej nauki i polskiej kultury prof. Józef Majer, pierwszy prezes Akademii Umiejętności, Stanisław Tarnowski – od 1890 roku kierujący po Józefie Majerze pracami Akademii Umiejętności – pożegnał zmarłego w nietypowy sposób: skreślił jego piękny portret w na poły literackim, a na poły naukowym obrazku zatytułowanym Rozmowa zmarłych. Utwór ten zaopatrzył w podtytuł: Naśladowanie Krasickiego. Jako wybitny znawca literatury polskiej prezes AU nawiązał w swoim „obrazku” do znanej w literaturze antycznej, a także we francuskim i polskim Oświeceniu tradycji rozmów zmarłych, aby wygłosić apologię dwóch wybitnych swoich przodków: Jana Śniadeckiego i właśnie Józefa Majera. Głównym tematem „rozmowy”, jaką owi zmarli prowadzą w niebiańskich zaświatach, była zawsze bliska sercu Majera sprawa czystości języka polskiego. O tym też pierwszy prezes Akademii Umiejętności rozmawia ze Śniadeckim w obrazku Tarnowskiego. Rzecz w tym jednak, że przy tej okazji autor postanowił ponownie złożyć hołd ulubionemu ponad wszystkich autorów pisarzowi, czyli Henrykowi Sienkiewiczowi: „zlecił” on zatem Majerowi, aby ten w rozmowie ze Śniadeckim podjął wątek sławy Sienkiewicza. W ten sposób powstał następujący fragment owej zaświatowej „rozmowy” dwóch wybitnych uczonych:

Majer

Ale ty, mistrzu, może nie wiesz, kto jest Sienkiewicz?

Śniadecki

Jakżebym nie wiedział! Wiem doskonale.

Majer

Więc tu [do niebios – F.Z.] dochodzą gazety, pisma literackie?

Śniadecki

Broń Boże! Gazety są tylko w piekle. Mała liczba jest w czyśćcu na umartwienie dusz pokutujących. Pokuta przez nudy bardzo znana w czyśćcu, rzadko zadawana, bo jest ciężka. Ale my tu takich środków nie potrzebujemy, żeby wiedzieć o wszystkim, co się tam dzieje, i o Sienkiewiczu wiemy doskonale. Powiem ci nawet, kolego, że on cieszy się niemałą popularnością w niebie. Kiedy pierwszy raz ukazało się „Ogniem i mieczem”, zrobił się prawie rozruch między świętymi. Wszyscy zaczęli szukać między sobą Podbipięty, a kiedy go nie znaleźli, poszli do świętego Piotra z zapytaniem, co to znaczy? Dlaczego go nie puścił? Dopiero im wytłumaczył, że Podbipięta jest wymyślony. A kiedy przyszło „Quo vadis”, to święty Piotr aż się rozpłakał, tak sobie żywo przypomniał swoje ziemskie życie (Cyt. za: S. Tarnowski, Rozmowa zmarłych (Naśladowanie Krasickiego). Jan Śniadecki i Józef Majer, [w:] Na cześć Jana Gutenberga drukarze krakowscy, Kraków 1900, s. XXXVII).

Podium to umieszczono przed wielkimi obrazami Jana Matejki: Bitwy pod Grunwaldem oraz Joanna d’Arc, z boku zaś ustawiono obraz Wernyhora. Co więcej, organizatorzy spotkania zadbali o szczególny wystrój sali: została ona gustownie udekorowana krzewami i kwiatami przez zakład ogrodniczy pani Freegowej. Sprawozdawca „Nowej Reformy” stwierdził: Rzadka sposobność ujrzenia i usłyszenia znakomitego pisarza, nie mniej jak i wysoce zaciekawiający temat odczytu, z którego dochód przeznaczony był na Dom Matejki, poruszyły cały Kraków. Sala była zatłoczona po brzegi. Sienkiewicz, składający hołd pamięci największego mistrza pędzla, ilustrujący swoim przepięknym słowem i nieporównaną w bogactwie wyobraźnią, jednę z najwspanialszych chwil naszej dziejowej przeszłości, uwiecznionej przez tamtego na płótnie – to dla Krakowa uroczystość niemała37. Nie dziw zatem, że i powitanie pisarza było niezwykłe. Korespondent „Czasu” zanotował, że z chwilą, gdy Sienkiewicz ukazał się na katedrze, zabrzmiały żywe i długotrwałe oklaski, a ze wszystkich stron sali posypał się pod jego stopy prawdziwy deszcz kwiatów, fiołków, róż, bzów i hiacyntów. Nie była to owacja banalna i zużyta, żadnego z prelegentów publiczność w ten sposób nie zwykła witać i czcić. Sienkiewicz jako obywatel i jako artysta zajmuje jednak w społeczeństwie naszym stanowisko tak wysokie i wyjątkowe, iż nie można się dziwić publiczności, jeśli w tak niezwykły sposób okazała mu to uwielbienie, jakim jego imię jest otoczone38

Odczyt trwał godzinę. Pisarz zamknął go słowami, które odnotowali wszyscy sprawozdawcy wydarzenia: Tobie, wielka święta przeszłości, i Tobie, krwi ofiarna, niech będzie chwała i cześć po wszystkie czasy39 Po nich rozległ się huragan oklasków. Były to oklaski wiernych czytelników dzieł pisarza, ludzi, którzy przyszli do Sukiennic, aby pisarzowi temu podziękować i złożyć hołd. Był to ostatni odczyt publiczny Sienkiewicza w Krakowie. Nie domykał on wprawdzie jubileuszu 25-lecia jego pracy literackiej. Zwieńczeniem jego był wszak doktorat honoris causa UJ, którego dyplom został mu wręczony w czasie uroczystości jubileuszu 500-lecia odnowienia Jagiellońskiej Wszechnicy. Akt ten poprzedziła jednak skromna uroczystość, której przypomnieniem

chciałbym zakończyć ten tekst: wręczenia pisarzowi 9 maja 1900, w kilkanaście dni po odczycie w Sukiennicach, dyplomu honorowego członka krakowskiego Koła Artystyczno-Literackiego. Decyzję o przyznaniu mu tego dyplomu podjęło walne zgromadzenie Koła Artystyczno-Literackiego. 9 maja 1900 Sienkiewicz przyjął z rąk prof. Juliana Fałata – prezesa Koła Artystyczno-Literackiego, dyplom członka honorowego, ozdobiony akwarelą przedstawiającą parę mieszkańców podkrakowskiej wsi podających wieńce, na tle Krakowa z widokiem Wawelu, wykonany przez znanego krakowskiego malarza Wincentego Wodzinowskiego. Na dyplomie tym znalazły się słowa: Ćwierć wieku minęło od chwili, w której rozpocząłeś Twą twórczą pracę, szlachetną, potężną, wykwintną. Cały naród obchodzi pamiątkę tych 25 lat pełnych zasługi i chwały. Krakowskie Koła Artystyczno-Literackie, chwytając sposobność wyrażenia hołdu i wdzięczności imieniem zamieszkałych pod Wawelem pracowników pióra, pędzla i dłuta, zamianowało Cię jednomyślnie swoim członkiem honorowym40. Skierowane do Juliana Fałata i całego środowiska artystyczno-literackiego Krakowa serdeczne słowa podziękowania Sienkiewicza za przyznanie mu tego dyplomu były tylko potwierdzeniem jego silnych związków z podwawelskim grodem. Związki te miał ostatecznie przypieczętować dyplom doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ale to już inna sprawa.

Franciszek Ziejka rektor UJ w latach 1999–2005 Fragment większej całości zatytułowanej „Henryk Sienkiewicz w podróży”

1 Henryk Sienkiewicz poznał dr. Karola Benniego jesienią 1876 roku w Los Angeles. Zawiązana wówczas znajomość przekształciła się w dozgonną przyjaźń. Dr Benni prowadził w swoim mieszkaniu warszawskim na rogu Alej Jerozolimskich i ul. Brackiej salon, którego stałym bywalcem był pisarz (jeśli tylko przebywał w Warszawie!). W salonie tym spotykała się śmietanka intelektualna Warszawy co drugi piątek. „Otwarty” on był nieprzerwanie przez czterdzieści lat, od upadku powstania styczniowego aż do wybuchu I wojny światowej. 2 Potwierdza to tekst listów pisarza skierowanych do inicjatorów owego obchodu. W liście z 6 kwietnia 1897 do Michała Radziwiłła pisarz pisał: Szanowny Książę! Dowiaduję się od wspólnych naszych znajomych, że Książę stoisz na czele grona osób, które zamierza zająć się obchodem rocznicy mojej 25-letniej pracy pisarskiej. Dziękuję Wam całym sercem i pozostanę na zawsze wdzięcznym. Pozwólcie jednak powiedzieć sobie, że jest to czas Mickiewiczowski, w którym wszystkie nasze siły i środki powinniśmy poświęcić sprawie pomnika dla największego naszego poety. Jeżeli będzie mi danym doprowadzić tę sprawę do szczęśliwego końca, będzie to zarazem najwyższą nagrodą mojej 25-letniej pracy na niwie literatury polskiej. Tymczasem nie chciałbym, by Wasza energia,

Wasza gorliwość i Wasza zaradność rozpraszały się w rozmaitych kierunkach – i dlatego proszę najusilniej o zaniechanie, aż do ukończenia sprawy pomnika, wszelkich zabiegów mających na celu moją osobę. (H. Sienkiewicz, Listy, t. III, cz. 3, s. 329–330). Podobnie brzmi tekst listu skierowanego 9 kwietnia 1897 do zaprzyjaźnionego warszawskiego adwokata Lucjana Wrotnowskiego (H. Sienkiewicz, Listy, Warszawa 2009, t. V, cz. 2, s. 555–556).

3 W Krakowie pisarz był jednym z kilkunastu członków Komitetu Budowy Pomnika Mickiewicza. Ze względu na obowiązki związane z zabiegami o wzniesienie pomnika poety w Warszawie sprawie budowy pomnika w Krakowie poświęcał znacznie mniej czasu, ale trzeba pamiętać, że to właściwie on zdecydował o lokalizacji tego monumentu na krakowskim Rynku Głównym.

4 Por.: S. Tarnowski, Studia do historii literatury polskiej. Wiek XIX, tom V: Henryk Sienkiewicz. Historia rozwoju zawodu pisarskiego Henryka Sienkiewicza w 25-letni jubileusz jego działalności, Kraków 1897. Jubileuszowy charakter tomu autor podkreślił w zakończeniu, w którym znalazły się słowa: Bóg zapłać za już – szczęść Boże na jeszcze!

5 Sprawą obchodów jubileuszowych Sienkiewicza w Krakowie zajął się był przed laty prof. Henryk Barycz w przywoływanej tu już cennej rozprawie Sienkiewicz a Kraków. W podrozdziale zatytułowanym: Zakłócone feerie jubileuszowe (s. 29–33) badacz ten niezbyt jednak uważnie przyjrzał się materiałom i fragmentowi listu pisarza do Karola Potkańskiego z 13 stycznia 1899, dotyczącemu sprawy pomnika Mickiewicza w Warszawie, który odniósł do jubileuszu Sienkiewicza, wyciągając z tego daleko idące wnioski. Co więcej – błędnie zinterpretował także fragment listu pisarza z 28 maja 1899 do tego samego adresata, co skłoniło go do napisania o rzekomo rozpętanym do niebotycznych rozmiarów gniewie godnym Zeusa Sienkiewicza, sprowokowanym przez krakowskich jego przyjaciół z Akademii Umiejętności w czerwcu 1899 roku, którzy postanowili urządzić na jego cześć bankiet, o jakimś makiawelowskim planie, który w związku z owym obiadem szykował Sienkiewicz, gdy tymczasem chodziło o... planowany przez członków tejże Akademii uroczysty obiad z okazji 100. rocznicy rodzin Aleksandra Puszkina! Obiad ów odbył się 31 maja 1899 z udziałem 45 członków elity intelektualno-artystycznej Krakowa, oczywiście bez udziału Sienkiewicza.

6 „Czas” 1899, nr 287 (z 16 grudnia).

7 „Czas” 1899, nr 290 (z 20 grudnia). Tu znajdują się obszerne fragmenty Odezwy, a także skład osobowy Komitetu.

8 Wraz z dworkiem, w którym od 1958 roku mieści się Muzeum Henryka Sienkiewicza (oddział Muzeum Narodowego w Kielcach), zakupiono przylegający do niego park oraz posiadłość ziemską (17 włók, czyli 49 hektarów). Na temat jubileuszu pisarza por. L. Ludorowski, Jubileusz Henryka Sienkiewicza 1900, Lublin 2001; L. Putowska, Muzeum Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku, „Rocznik Muzeum Narodowego w Kielcach”, t. 24, 2009, s. 373–386.

9 W Poznaniu w ramach „teatralnego tygodnia Sienkiewicza” wystawiono dramaty Ta trzecia, Na jedną kartę oraz przeróbki sceniczne Ogniem i mieczem, Potopu i  Pana Wołodyjowskiego

10 Wykaz obchodów jubileuszowych Sienkiewicza w małych miastach i miasteczkach podaje warszawski „Kurier Codzienny” (numer z 30 grudnia 1900).

11 Por.: F. Ziejka, Koło Artystyczno-Literackie w Krakowie (1881–1907), „Zarządzanie w kulturze”, 2013, nr 14, z. 2. Koło „zrewanżowało się” jednak po pewnym czasie, przyznając pisarzowi 8 maja 1900 członkostwo honorowe Koła. Namalowany przez Leona Wyczółkowskiego dyplom członka honorowego Koła Artystyczno-Literackiego w Krakowie wręczyła pisarzowi 8 maja 1900 delegacja Koła z prezesem Julianem Fałatem na czele. Dyplom ten przechowywany jest obecnie w Muzeum Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku.

12 Por. J. Życzkowski, Gaudeamus igitur... Dzieje Krakowskiego Chóru Akademickiego, Kraków 1977.

13 Ibidem, s. 42.

14 Pełny wykaz członków-protektorów Chóru Akademickiego UJ podaje Józef Życzkowski w przywołanej wyżej rozprawie Gaudeamus igitur..., s. 38 passim.

15 „Czas” 1900, nr 25 (z 1 lutego); „Nowa Reforma”, 1900, nr 25 (z 1 lutego).

16 Por. „Nowa Reforma”, 1900, nr 31 (z 9 lutego).

17 „Czas”, 1900, nr 35 (z 11 lutego). Przewidziano trzy obrazy: jeden z  „Ogniem i mieczem”, który miał przedstawiać chwilę, gdy Bohun, zabiwszy w pojedynku młodego kniazia Kurcewicza, spostrzega obłąkanego Wasyla, prowadzonego przez Helenę Kurcewiczównę, dwa następne z „Quo vadis?”, tj. spotkanie Nerona ze św. Piotrem (tom II) i śmierć Petroniusza (t. III). Wszystkie obrazy będą poprzedzone odczytaniem krótkiego tekstu

18 „Nowa Reforma” 1900, nr 35 (z 14 lutego).

19 „Czas” 1900, nr 44 (z 20 lutego).

20 „Nowa Reforma” 1900, nr 41 (z 21 lutego).

21 Ibidem

22 Ibidem

23 Józef Życzkowski, autor opracowania dziejów Chóru Akademickiego, podaje godną przywołania anegdotę związaną z przygotowaniami chórzystów do tego koncertu. Czytamy więc: Podczas jednej z prób w sali gmachu Uniwersytetu [Collegium Novum – F.Z.] ćwiczono „Kantatę rycerską” Noskowskiego. Nagle otwierają się drzwi i wchodzi... sam Noskowski, który przyjechał do Krakowa w związku ze swoim koncertem kompozytorskim, urządzanym przez Towarzystwo Muzyczne. Zwiedzał właśnie z synem Uniwersytet i zwabiony dźwiękami melodii wszedł do sali. Można sobie wyobrazić, jakie wrażenie wywarły te odwiedziny na wszystkich uczestnikach próby. On zaś, zdumiony muzykalnością i potęgą głosową zespołu, ujął pałeczkę dyrygenta i poprowadził własny utwór. W podzięce za tę miłą wizytę chórzyści pożegnali Noskowskiego „Toastem” jego kompozycji (J. Życzkowski, Gaudeamus igitur..., s. 43).

24 „Głos Narodu” 1900, nr 41 (20 lutego, wydanie południowe). Warto tu przywołać znamienny dodatek do opisu uroczystości, zamieszczony w „Czasie” z 20 lutego: Z powodu wieczoru Sienkiewicza otrzymujemy następujący list: „Tym, którzy na wczorajszym przedstawieniu Sienkiewicza słuchali ze ściśniętym sercem smutnego, a tak ślicznego opowiadania o Janku muzykancie, trzeba przypomnieć, że takich małych, opuszczonych, obszarpanych, „takiej 10-letniej biedy” znajduje się do 40 w ogrzewalni Brata Alberta. Tam jest im już lepiej; ale nim się pod opiekę dostali, jak często i jak wielu z nich nie mogło to wołać: matulu! A są między nimi także muzykanci: ta „10-letnia bieda” śpiewa chórem pod batutą 8-letniego kapelmistrza w grubym szaraku”. – Komu jeszcze w duszy nie przebrzmiały rzewne słowa o „Janku muzykancie”, niech pospieszy z groszem pomocy dla tych dzieci, równie jak Janek, opuszczonych i biednych.

25 Najpierw pokazano spotkanie Nerona z Piotrem Apostołem (Quo vadis, t. II), a następnie śmierć Petroniusza (Quo vadis, t. III).

26 „Nowa Reforma” 1900, nr 41 (z 21 lutego).

27 W Teatrze Miejskim pojawił się prawdziwy wybór krakowskiej inteligencji, osób ze sfer arystokratycznych oraz uczonego i artystycznego świata Ibidem

28 „Kurier Warszawski” 1900, nr 53 (z 22 lutego).

29 „Czas” 1900, nr 48 (z 24 lutego).

30 Powieść tę drukowały w odcinkach – od lutego 1897 roku – cztery pisma: ukazujące się w Warszawie „Tygodnik Ilustrowany” i „Słowo”, nadto zaś – „Dziennik Poznański” oraz „Gazeta Lwowska”. Powieści tej nie drukowało żadne pismo krakowskie, ale krakowianie mieli dostęp do tekstu poprzez lekturę wymienionych wyżej pism. Pracę nad tą powieścią, rozpoczętą jeszcze

w styczniu 1896 roku, Sienkiewicz zakończył 10 marca 1900 w Parc St. Maur pod Paryżem, w willi przyjaciela –Brunona Abakanowicza. Druk Krzyżaków, rozpoczęty w wymienionych wyżej pismach w lutym 1897 roku, zakończył się dopiero w połowie lipca 1900 roku: w „Tygodniku Ilustrowanym” 14 lipca, w pismach pozostałych –20 lipca. Dodatkowego znaczenia nabierał w tym przypadku fakt, że czytelnicy wymienionych pism, w których ukazywała się powieść w odcinkach, musieli jeszcze czekać ponad dwa miesiące na owe końcowe partie utworu.

31 „Czas” 1900, nr 106 (24 kwietnia).

32 „Nowa Reforma” 1900, nr 95 (z 26 kwietnia).

33 „Czas” 1893, nr 256 (z 9 listopada); „Nowa Reforma” 1893, nr 257 (z 10 listopada).

34 Stanisław Tarnowski wygłosił w 1896 roku w Collegium Novum UJ cztery odczyty, z których dochód przeznaczył na ten cel.

35 W 1900 roku na czele Zarządu Towarzystwa stał od czasu jego powstania w 1895 roku prof. Marian Sokołowski, w skład jego, oprócz Górskiego, wchodzili jeszcze Piotr Stachiewicz i Stanisław Estreicher oraz kustosz Maciej Szuniewicz.

36 H. Sienkiewicz, Listy, t. I, cz. 2, s. 306. W rzeczy samej Górski ogłosił obszerny tekst o powieści dopiero w dodatku literackim do „Czasu” z 24 grudnia (nr 312, świąteczny).

37 „Nowa Reforma” 1900, nr 98 (z 29 kwietnia).

38 „Czas” 1900, nr 111 (z 28 kwietnia).

39 Ibidem

40 Cytuję za: „Czas” 1900, nr 122 (z 10 maja). Dyplom ten przechowywany jest do dzisiaj w Muzeum Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku.

Dyplomy i albumy złożone Henrykowi Sienkiewiczowi z okazji 25-lecia pracy pisarskiej, Oblęgorek

ODNALEZIONY PO LATACH

Powiedział zdanie, które było jak błysk, nagłe przeczucie, choć na pozór zupełnie pozbawione sensu. I spotykał się z nią przez osiem miesięcy, dokładnie 259 dni. Gdy widzieli się ostatni raz, miał 44 lata. Symboliczne 44 lata, a ona równie symboliczne 33. Potem zniknął, a w nielicznych dokumentach jego nazwisko zostało błędnie zapisane. Najbardziej wyrafinowane poszukiwania prowadziły donikąd. A jednak postanowiliśmy go odnaleźć.

POMYŁKA

Kancelaria Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II. Pytamy o dokumenty sprzed stu lat, z czasów powstawania Miejskich Zakładów Sanitarnych na Prądniku Białym. Oddane do użytku w 1917 roku, obejmowały sanatorium gruźlicze, szpital epidemiczny dla chorych na szkarlatynę i błonicę, dom izolacyjny i zakłady dezynfekcyjne. Pytamy o siostrę Faustynę, która była kuracjuszką sanatorium gruźliczego od 1936 do 1938 roku, i lekarza prowadzącego, dr. Silberga. „To nazwisko zostało zapisane błędnie, lekarz nazywał się Adam Zylber” – słyszymy. Chwila zaskoczenia. Choć w dokumentach Miejskich Zakładów Sanitarnych i świadectwie siostry pielęgniarki Alfredy Pokory ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, która odwiedzała

siostrę Faustynę na Prądniku, jest ono zapisane prawidłowo, to z niewiadomych powodów w najróżniejszych publikacjach jego nazwisko podawane jest jako dr Adam Silberg. Także sercanka pracująca na Prądniku, siostra Dawida Cedro, zapisała jego nazwisko „Zylber”. Dlaczego poprawiano je na błędne? Tego nie wiadomo. Może brzmiało bardziej „żydowsko” i podkreślało pochodzenie lekarza?

Ta rozmowa w szpitalnej kancelarii była pierwszym znakiem, nadzieją, że może uda się go odnaleźć. Potem wypadki

Archiwum Narodowe w Krakowie

potoczyły się szybko, choć praca w archiwach i przedzieranie się po raz pierwszy przez nieczytane dokumenty była żmudna i uczyła cierpliwości. Dlaczego byliśmy uparci? Jako jedna z nielicznych osób świeckich dr Adam Zylber towarzyszył siostrze Faustynie w jej chorobie, kontaktował się z nią każdego dnia. Rozmawiał poza klauzurą, dbał o jej zdrowie, szukał terapii, a ona uzdrawiała go wewnętrznie i duchowo. Zadawał może zaskakujące, a może trudne pytania na temat religii katolickiej – był przecież Żydem, w dodatku Żydem niedawno ochrzczonym. Miał prawo nie wiedzieć i dziwić się. Po raz pierwszy spotkali się 19 września 1936, a potem jeszcze przez pozostałe 258 dni.

ZWYKŁY STUDENT

Tomasz Kalarus / ©Katedra Historii Medycyny CM UJ

Adam Zylber wiódł życie spokojne i szczęśliwe, mógł odhaczać kolejne punkty życiowego planu, piął się po stopniach kariery, był doceniany – do czasu. Urodził się w 1894 roku w Sosnowcu. Jego ojciec, Izydor, był właścicielem fabryki w Kaliszu i zapewne także w tym kierunku chciał kierować swego syna, skoro ten ukończył Szkołę Handlową w Kaliszu. Adam miał jednak inne plany – pociągała go medycyna. Zdał zatem egzamin uzupełniający maturę z języka łacińskiego i propedeutyki filozoficznej w Szkole Filologicznej im. Stanisława Staszica w Lublinie i w roku akademickim 1913/1914 rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim UJ. Nauka, zajęcia – jedne bardziej pociągające, inne mniej, wybitni profesorowie, koledzy, wynajmowane mieszkania zmieniane co rok, chyba z powodu ceny, często daleko od Uniwersytetu: Bonerowska 9, Wielopole 9, potem Wielopole 7, Kazimierza Wielkiego 36 i Niecała 14. W 1921 roku zameldował się przy ul. Pędzichów 5. Czas nie był jednak spokojny, a naukę przerwała pierwsza wojna światowa i konieczność służby wojskowej. Został odznaczony Medalem Niepodległości, który, zgodnie z rozporządzeniem prezydenta RP z 29 października 1930 o Krzyżu i Medalu Niepodległości, był nadawany w celu odznaczenia osób, które zasłużyły się

Miejskie Zakłady Sanitarne i Sanatorium Gruźlicze. Brama wjazdowa

Adam Zylber, zdjęcie z wniosku paszportowego z 1928 roku

czynnie dla niepodległości Polski w okresie przed wojną światową lub podczas jej trwania oraz w okresie walk orężnych polskich w latach 1918–1921, z wyjątkiem wojny polsko-rosyjskiej na obszarze Polski Otrzymał także Krzyż Legionowy, nadawany wszystkim żołnierzom Legionów, i odznakę honorową Orlęta, przyznawaną uczestnikom walk w obronie Lwowa podczas wojny polsko-ukraińskiej, oraz Gwiazdę Przemyśla – odznakę przyznawaną obrońcom Przemyśla podczas tejże wojny. Legitymował się stopniem podporucznika lekarza pospolitego ruszenia.

RODZINNE HISTORIE

średniego wzrostu, z gładko zaczesanymi włosami, pogodny.

natury, o czasie, zdrowy. Rodzice wróżyli mu zapewne wielką przyszłość.

Być może podczas służby wojskowej poznał swoją przyszłą żonę – Marię Annę Weinberg. Pochodziła z Częstochowy, była córką Maurycego i Heleny z Moszkowiczów. Uroczystość ślubna odbyła się w Częstochowie 14 marca 1920. Czy panna młoda była urokliwa? Trudno określić. Dane wpisane we wniosku o dowód osobisty i paszport niewiele mówią: wzrost średni, twarz owalna, oczy piwne. Ze zdjęć spogląda początkowo młoda dziewczyna, a potem już stateczna pani, choć zaledwie czterdziestoletnia. Brak znaków szczególnych. Pan młody podobnie: raczej

Adam Zylber absolutorium uzyskał 18 maja 1922, a tytuł doktora wszech nauk lekarskich 17 maja 1924. Dwa miesiące wcześniej, 18 marca 1924, urodził mu się syn, Kazimierz Jerzy. Przyszedł na świat po czterech latach małżeństwa, gdy żona miała 26, a on 30 lat i przygotowywał się właśnie do zdania egzaminu na doktora wszech nauk medycznych, stąd w księdze urodzeń wpisany jest jako rygorozant medyczny. Poród odbył się nie w domu przy ul. Pędzichów 5, gdzie mieszkali, ale przy ul. Garncarskiej 11. Adam Zylber prawdopodobnie wynajął dorożkę, która zawiozła ich do położnej Alojzy Schäffer. Chłopiec urodził się siłami

DYREKTOR

Po studiach dr Adam Zylber przez rok pracował w Szpitalu św. Ludwika w Krakowie, a od stycznia 1925 roku w Miejskich Zakładach Sanitarnych, początkowo na oddziale szkarlatynowym, gdzie pacjentów nie brakowało, między innymi z powodu trwającej właśnie epidemii. Wkrótce został zatrudniony na oddziale gruźliczym. Mieszkanie, które zajmował, znajdowało się poza obrębem szpitala, w domach służbowych, co stanowiło dla niego pewne utrudnienie, zwłaszcza gdy do chorego trzeba było pójść nocą. Było także niewielkie, zaledwie jednopokojowe, a kuchnia z wejściem do toalety, była jednocześnie pokojem służącej i jego gabinetem. Gdy zatem w 1932 roku zwolniło się mieszkanie po doktorze Ludwiku Sobieszczańskim, dyrektorze Miejskich Zakładów Sanitarnych, starał się o zgodę na zajęcie tego znacznie większego lokum, które składało się z czterech pokoi, kuchni, przedpokoju i ubikacji. Obiecano także doktorowi pokrycie kosztów oświetlenia i ogrzewania, całodzienne wyżywienie i komunikację do miasta „zakładowym pojazdem konnym” lub samochodem. Czy było to uposażenie i przywileje równoważące ciągłe niebezpieczeństwo zarażenia się śmiertelną wówczas gruźlicą czy szkarlatyną? Ryzykowali sami,

Tomasz Kalarus / ©Katedra
Marzena i Marek Florkowscy
Tomasz Kalarus / ©Katedra Historii Medycyny
Marzena Marek Florkowscy
Kaplica przyszpitalna z czasów siostry Faustyny Dawna kapliczka przyszpitalna, widok współczesny
Ołtarz główny kaplicy przyszpitalnej Zrekonstruowany ołtarz z czasów siostry Faustyny

ale narażali także swoich najbliższych: żona i syn dr. Zylbera mieszkali przecież na terenie Zakładów i z pewnością stykali się z chorymi. On sam był także w pełni świadomy sytuacji: nie na darmo ukończył w 1927 roku trzymiesięczny kurs uzupełniający dla lekarzy, zorganizowany przez Polski Związek Przeciwgruźliczy, na który to kurs otrzymał zresztą – jako jeden z niewielu – stypendium. Nie na darmo w 1928 pojechał do Rzymu na Międzynarodowy Zjazd Przeciwgruźliczy. Na co dzień widział chorych i umierających. Co zatem? Czyżby finanse? Także raczej nie, skoro w zachowanej dokumentacji nie brakuje próśb o wypłatę pensji z góry czy dodatkowe pieniądze na utrzymanie żony i dziecka. Na szczęście, przewidziano ubezpieczenie finansowe dla niego samego i dla rodziny na wypadek, gdyby podczas pełnienia obowiązków służbowych zaraził się gruźlicą lub zmarł z powodu choroby zakaźnej. Zapewne też z tego powodu starał się, aby syn sporo przebywał na świeżym powietrzu. Można przypuszczać, że jeździł do dziadków ze strony mamy, Heleny i Maurycego Weinbergów, którzy mieszkali w Nowej Górze koło Krzeszowic. Zapewne lubił trzynaście lat starszego wujka, Antoniego Józefa Weinberga, studenta prawa, jego wesołą narzeczoną, a potem żonę Franię i ciocię Aurelię. Na początku drugiej wojny światowej przeprowadzą się na ul. Zdrową w Krakowie, opodal Miejskich Zakładów Sanitarnych. W 1934 roku Adam Zylber objął stanowisko dyrektora Miejskich Zakładów Sanitarnych. Był postacią szanowaną. Czy mógł przypuszczać, że być może

najważniejsze spotkanie podczas praktyki lekarskiej nastąpi dwa lata później?

NEOFITA

Prawdopodobnie w tym okresie zaczął się przełom duchowy w życiu doktora Adama Zylbera. We wszystkich dokumentach zachowanych na UJ deklaruje on wyznanie mojżeszowe, także ślub z Marią Anną Weinberg odbył się w synagodze w Częstochowie, skąd pochodziła panna młoda. 4 września 1935 zarówno Adam Zylber, jak Maria Anna Zylber i ich syn Kazimierz Jerzy zostali ochrzczeni w obrządku rzymskokatolickim w parafii św. Szczepana w Krakowie, która wówczas mieściła się w kościele św. Marka. Proboszcz parafii, ksiądz Andrzej Moliń-

ski, prawdopodobnie zwracał się do Kurii Metropolitalnej w Krakowie z prośbą o zgodę na udzielenie chrztu św. całej rodzinie, być może był to osobiście znany doktorowi ksiądz Władysław Stec, który przez wiele lat był kapelanem Miejskich Zakładów Sanitarnych. Niewykluczone, że to on właśnie miał wpływ na życie wewnętrzne doktora Zylbera. Czy w ten sposób przygotowywał go na spotkanie z siostrą Faustyną? – Ja tu do niej chodzę na konferencje, rozmawiamy o różnych rzeczach (o czym, nie powiedział), ja tu wiele od niej korzystam – wyznał lekarz siostrze odwiedzającej Faustynę. – Istotnie, rozmawiali nieraz tak poważnie, że idąc z wizytą do chorej, nie śmiałam im przerywać – zapisała siostra Alfreda Pokora. Lekarz pozostawał pod jej dużym wpływem. Powiedział: Inne na jej miejscu nie wstałyby; widziałem, jak idąc do kaplicy, trzymała się muru. Kiedyś przyszedł do siostry Faustyny, usiadł na krzesełku i powiedział: Do dobrego dziecka przychodzi się na ostatku.

W chwili pobytu siostry Faustyny na Prądniku Kazimierz Jerzy Zylber, syn doktora, był uczniem klasy IIIb Gimnazjum im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie, w której naukę rozpoczął w roku szkolnym 1936/1937 w klasie Ib. Uczniów, samych chłopców, w klasie było 48, a wśród nich pięciu wyznania mojżeszowego. W tym czasie uczniem tej samej szkoły był przyszły wielki orędownik siostry Faustyny Kowalskiej i miłosierdzia Bożego – kardynał metropolita krakowski Franciszek Macharski. Czy się znali? Może zetknęli się ze sobą podczas jakiejś

Sala kobieca w Sanatorium Gruźliczym na Prądniku Katedra Historii Medycyny CM UJ
Weranda w Miejskich Zakładach Sanitarnych
Archiwum Narodowe w Krakowie

uroczystości, na korytarzu czy boisku szkolnym?

PRZECZUCIE

Z Prądnika siostra Faustyna wyjechała w sobotę 17 września 1938. Doktor Zylber czuł, że to ostatnie ich spotkanie. Zdawał sobie przecież sprawę ze stanu zdrowia zakonnicy, wiedział, że gruźlica poczyniła już znaczne spustoszenie w jej organizmie,

a medycyna wciąż pozostaje bezradna. Czy było mu żal? Była przecież jedną z setek pacjentów, którym mógł tylko starać się przedłużyć życie. Na pożegnanie poprosił chorą o stojący przy jej łóżku obrazek św. Teresy od Dzieciątka Jezus, jako świadka wszystkich jej cierpień. Siostra Faustyna obiecała przysłać mu coś z domu, ale jemu zależało właśnie na tym. Zgodziła się. Trzy tygodnie później, 5 października 1938, siostra Faustyna Kowalska zmarła w infirmerii w klasztorze w Łagiewnikach i została pochowana na cmentarzu przyklasztornym. Widocznie siostry czuły się w obowiązku poinformować o tym lekarza, skoro niebawem jedna z nich, Alfreda Pokora, pojechała na Prądnik. Zaskoczyło ją nie tylko to, co zobaczyła, ale i to, co usłyszała: „Będąc u dyrektora w mieszkaniu, zauważyłam, że obrazek ten (św. Teresy ofiarowany doktorowi przez siostrę Faustynę) jest zawieszony nad łóżkiem jego [...] synka. Zaniepokojona, zapytałam o dezynfekcję obrazka, a na to otrzymałam odpowiedź: O zarazę się nie boję, bo [...] siostra Faustyna jest świętą, a święci nie zarażają”.

ZAGUBIONY ŚLAD

1 września 1939 rozpoczęła się druga wojna światowa. 5 października 1939, dokładnie w rocznicę śmierci siostry Faustyny, dr Adam Zylber przestał kierować Miejskimi Zakładami Sanitarnymi. Jak zaświadczają dokumenty, „został zwolniony jako Żyd”. Czy próbował jeszcze pertraktować? Znał przecież, oprócz polskiego, biegle także język rosyjski i niemiecki, a może zdawał sobie sprawę, że jest na przegranej pozycji? Od miesiąca obowiązywał przecież nakaz oznaczania żydowskich sklepów i lokali gastronomicznych gwiazdą Dawida, przy końcu września zakazano lekarzom żydowskim leczenia ludności nieżydowskiej, a adwokatów skreślono z listy adwokackiej. Zachowała się informacja służbowa z 12 października, a zatem zaledwie tydzień po zwolnieniu Zylbera ze stanowiska dyrektora, przekazana do Wydziału Zdrowia Publicznego Zarządu Miasta, że nie ma go już w Krakowie, natomiast jego żona w dalszym ciągu zajmuje mieszkanie służbowe. 6 listopada, w dniu, gdy Kraków obiegła wiadomość o podstępnym aresztowaniu w Collegium Novum i uwięzieniu 183 pracowników naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego i innych uczelni, żona dr. Adama Zyl-

bera opuściła mieszkanie służbowe na Prądniku. Dokąd się udała? Co zrobiła ze wszystkimi rzeczami, sprzętami, ubraniami, pamiątkami? Tym wszystkim, co człowiek zdoła zgromadzić, gdy ma już ponad czterdzieści lat. Trudno przecież wyobrazić sobie, że jadąc za mężem (czy rzeczywiście pojechała?), brała te wszystkie rzeczy ze sobą. Być może część z nich zostawiła u mieszkających opodal, przy ul. Zdrowej, rodziców. Może zdeponowała te największe, na przykład meble, a może mające wartość sentymentalną, na przykład obrazek św. Teresy, który rok wcześniej ofiarowała mężowi nikomu jeszcze nieznana zakonnica? By nie zaginął w zawierusze wojennej.

Archiwum UJ
Archiwum UJ
Archiwum Narodowe w Krakowie
Księga studentów Wydziału Lekarskiego UJ 1916/1917
Podpis Adama Zylbera i Marii Zylber z 1928 roku
Księga egzaminów na stopień doktora wszech nauk lekarskich

ODNALEZIONY PO LATACH

Jakie były dalsze losy dr. Adama Zylbera? Według relacji Ludwika Spytkowskiego, emerytowanego woźnego szpitala, dr Adam Zylber miał uciekać przed Niemcami na wschód. Po licznych poszukiwaniach i prowadzeniu międzynarodowej korespondencji udało się doprecyzować, że osiedlił się w Złoczowie pod Lwowem i tam zginął z rąk Niemców. To ustalenie wydawało się kończyć naszą próbę odnalezienia kogoś, kto przez osiemdziesiąt lat, z powodu błędnych zapisów, nie istniał w powszechnej świadomości.

Historia zatoczyła jednak jeszcze jeden, nieoczekiwany krąg. Tu, w Krakowie, udało nam się spotkać osobę, która w Złoczowie zetknęła się z dr. Adamem Zylberem. Teraz, po ponad siedemdziesięciu latach, Roman Maćkówka, który

urodził się w Złoczowie w 1928 roku i mieszkał tam także podczas drugiej wojny światowej, ma jasny obraz: „Pamiętam dr. Zylbera jako osobę średniego wzrostu o rysach semickich. Raczej szczupły, starannie ubrany, trochę nawet wymuskany – włosy miał zaczesane na gładko i wysmarowane brylantyną. Był w średnim wieku. Miałem 11 lat, coś mi dolegało, zapewne przeziębienie, i byłem z moim ojcem na wizycie. Miał opinię dobrego lekarza i stąd zapewne wybór padł na niego, a poza tym polskich lekarzy już wówczas, po wkroczeniu Rosjan, nie było”. Po wybuchu wojny rosyjsko-niemieckiej dr Adam Zylber został pierwszym lekarzem w obozie pracy przymusowej w miejscowości Lackie Wielkie na przedmieściach Złoczowa. „Był to tak straszny obóz, że więźniów za sprawy karne z obozu Janowskie przywozili do nas” – zeznawał jeden ze świadków. W grudniu 1941 roku w obozie wybuchła epidemia tyfusu, której ofiarą padł także dr Adam Zylber. Chory i nieprzydatny, został zastrzelony przez nazistów. Skąd ta informacja? Od Roalda Hoffmanna, noblisty urodzonego w Złoczowie, a właściwie z książki, którą przysłał ze Stanów Zjednoczonych Romanowi Maćkówce. Roman Maćkówka był bowiem wieloletnim prezesem Światowego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Ziemi Złoczowskiej „Klub Złoczowski”.

I kolejna niespodzianka. Mieszkamy opodal Szpitala im. Jana Pawła II. Nieoczekiwanie okazało się, że teściowie dr. Adama Zylbera byli przed wojną bardzo bliskimi naszymi sąsiadami, dzielili to sami podwórko, chodzili po tych samych

Podanie o pozwolenie na wyjazd za granicę na Zjazd Przeciwgruźliczy w Rzymie w 1928 roku

schodach, jedli jabłka z tego samego ogrodu. Prawdopodobnie bywał tu i on, odwiedzając z żoną i synem teściów. Może właśnie stąd ta niewytłumaczalna potrzeba odszukania go.

WBREW LOGICE

Powiedział: „Święci nie zarażają”. Zdanie całkowicie pozbawione sensu z punktu widzenia medycznego – przecież przez tyle lat pracy w Miejskich Zakładach Sanitarnych widział, jak potężne żniwo zbierają choroby zakaźne. Czyżby aż tak nie myliło go przeczucie? Lekkomyślnie powiesił obrazek suchotniczki na łóżkiem swojego dziecka. I nie gruźlica zabiła jego rodzinę. I nie dzięki medycynie o nim pamiętamy.

A święci zarażają – tylko zupełnie w inny sposób.

Marzena i Marek Florkowscy

Kopia dyplomu uzyskania tytułu doktora wszech nauk lekarskich przez Adama Zylbera z 17 maja 1924
Archiwum UJ
Archiwum Narodowe w Krakowie

MATEMATYCZNA ŁAWKA NA PLANTACH

Stolat temu, w lecie 1916 roku, na krakowskich Plantach doszło do przypadkowego spotkania, które okazało się bardzo ważne dla światowej matematyki i polskiej nauki.

HUGO STEINHAUS

Hugo Steinhaus (1887–1972) urodził się w Jaśle. Studiował matematykę w Getyndze, gdzie miał okazję zetknąć się z najwybitniejszymi matematykami tamtych czasów. Pracę doktorską napisał pod kierunkiem Davida Hilberta, jednego z najsłynniejszych uczonych XIX i XX wieku. Doktorat uzyskał w 1911 roku. Później, po pierwszej wojnie światowej, Steinhaus współtworzył polską szkołę matematyczną. W okresie międzywojennym pracował we Lwowie, po drugiej wojnie światowej we Wrocławiu. Zajmował się głównie zastosowaniami matematyki i analizą funkcjonalną. Obok niebagatelnych wyników naukowych wsławił się napisaniem znakomitych książek popularnonaukowych, szczególną sławę uzyskał Kalejdoskop matematyczny, przetłumaczony na kilkanaście języków. Steinhaus był człowiekiem o niezwykle rozległej wiedzy. Znany był też z błyskotliwych komentarzy i dowcipu. Gdy kiedyś zapytano go, ilu ludzi pracuje

w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego, odparł: „Mniej więcej połowa”. W 1952 roku utworzono Polską Akademię Nauk. W jej składzie pewne osoby znalazły się nie z przyczyn naukowych, ale politycznych. Steinhaus na inauguracyjne zebranie nie pojechał. Gdy zażądano od niego, by wytłumaczył swoją nieobecność, odpisał, że nie zrobi tego, dopóki niektórzy nie wytłumaczą swojej obecności na posiedzeniu. Do dziś sławne są jego aforyzmy (kula u nogi – Ziemia, hodowca drobiu – kurator, przyrząd do amputowania nóg futbolistom – piłka nożna), opublikowane w Słowniku racjonalnym, który dawno nie był wznawiany.

To było jednak jeszcze przed nim. W roku 1916, gdy przybył do Krakowa, był po prostu bardzo dobrze wykształconym matematykiem, niezależnym uczonym. Letnim wieczorem udał się na spacer Plantami.

TRZECH PASJONATÓW MATEMATYKI

W tym czasie w Krakowie trzech młodych pasjonatów matematyki miało zwyczaj spotykania się oraz dyskutowania o matematyce. Często robili to podczas wieczornych spacerów. Byli to Stefan Banach (1892–1945), Otton Nikodym (1887–1974) i Witold Wilkosz (1891–1941).

Banach urodził się w Krakowie i tu spędził swoją młodość. Był dzieckiem nieślubnym – synem Stefana Greczka i Katarzyny Banach. Wychowywała go właścicielka pralni, Franciszka Płowa. W latach 1902–1910 uczęszczał do IV Gimnazjum w Krakowie (gimnazjum mieściło się przy ul. Podwale, powstało w 1901 roku w wyniku usamodzielnienia się filii I Gimnazjum św. Anny, obecnie Nowodworskiego). Stefan Banach przejawiał szczególne zdolności do nauk przyrodniczych i matematyki. Po ukończeniu szkoły uznał, że matematyka

Ławka z figurami Stefana Banacha i Ottona Nikodyma na Plantach
Anna Wojnar
Hugo Steinhaus
Kuratowski, Pół wieku matematyki polskiej
, Wiedza Powszechna

jest wprawdzie niezwykle ciekawa, ale zapewne wiele nowego już się w niej nie da zrobić. Rozpoczął zatem studia na politechnice – we Lwowie, gdyż w Krakowie nie było wtedy uczelni technicznej. W 1914 roku uzyskał tzw. „półdyplom” i wrócił do Krakowa. Tu amatorsko zajmował się matematyką, uczęszczał na wybrane wykłady na Uniwersytecie Jagiellońskim, czytał literaturę i dyskutował z przyjaciółmi – Wilkoszem i Nikodymem.

Witold Wilkosz, też urodzony w Krakowie, był kolegą szkolnym Banacha. Razem uczęszczali do IV Gimnazjum, ale po pięciu latach wspólnej nauki Wilkosz przeniósł się do III Gimnazjum im. Króla Jana III Sobieskiego. Obdarzony wybitnymi zdolnościami matematycznymi i językowymi, początkowo wiązał swoją przyszłość z tymi drugimi. Po dwóch latach studiów filologicznych zmienił jednak kierunek na matematykę, studiował w Turynie i Krakowie. We Włoszech przygotował pracę doktorską pod kierunkiem Giuseppe Peano, ówczesnej sławy matematycznej, jednak ze względu na wybuch wojny do końcowych egzaminów nie doszło – Wilkosz wrócił do Krakowa.

Starszy od nich o kilka lat Nikodym nie pochodził z Krakowa. Urodził się w Demyczach pod Zabłotowem, w rodzinie o korzeniach polskich, czeskich, włoskich i francuskich. Studiował na Uniwersytecie we Lwowie, ukończył studia w 1911 roku, uzyskując uprawnienia do nauczania matematyki i fizyki. Przeniósł się do Krakowa i uczył w IV Gimnazjum, tym samym, do którego wcześniej uczęszczali Banach i Wilkosz.

SPOTKANIE NA PLANTACH

Steinhaus napisał we wspomnieniach: Idąc letnim wieczorem roku 1916 wzdłuż Plant, usłyszałem rozmowę, a raczej tylko kilka słów; wyrazy „całka Lebesgue’a” były tak nieoczekiwane, że zbliżyłem się do ławki i zapoznałem z dyskutantami: to Stefan Banach i Otto Nikodym rozmawiali o matematyce. Dziś całka Lebesgue’a jest jednym z podstawowych pojęć matematyki wyższej, wykładanym studentom, wtedy jednak był to termin niedawno wprowadzony do matematycznej terminologii. Nic dziwnego, że Steinhaus włączył się do rozmowy. Okazało się, że siedzący na ławce regularnie wieczora-

mi dyskutują o matematyce, zazwyczaj w trójkę (Powiedzieli mi, że mają jeszcze trzeciego kompana, Wilkosza, którego bardzo chwalili ). W trakcie pogawędki Steinhaus wspomniał o zagadnieniu, nad którym właśnie pracował. Pisał potem:

w budynku Uniwersytetu Jagiellońskiego przy ul. św. Anny utworzono wiosną 1919 roku Polskie Towarzystwo Matematyczne, wśród założycieli byli Banach i Nikodym. Prezesem Towarzystwa został Stanisław Zaremba.

Próbowałem je rozwiązać sam od dłuższego czasu i niemałe było moje zdziwienie, gdy Banach znalazł odpowiedź negatywną, którą zakomunikował mi po kilku dniach. Wtedy Steinhaus zorientował się, że Banach ma niezwykły talent matematyczny. Później mawiał, że jego największym odkryciem matematycznym było odkrycie Stefana Banacha.

Efektem tego przypadkowego spotkania były kolejne; Steinhaus znalazł znakomitych interlokutorów, pasjonatów matematyki. Spotkania odbywały się przede wszystkim w pokoju wynajmowanym przez Steinhausa. Obok wspomnianej czwórki brali w nich udział jeszcze inni przebywający w tym czasie w Krakowie matematycy. Pisano na ceratowej tablicy, przybitej gwoździami do ściany, co bardzo nie spodobało się właścicielowi kamienicy. Jesienią 1917 roku Steinhaus wyjechał z Krakowa, ale o Banachu nie zapomniał. Banach i jego koledzy w Krakowie nadal zajmowali się matematyką. Gdy po odzyskaniu niepodległości przez Polskę

STEFAN BANACH

W 1920 roku Hugo Steinhaus objął katedrę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Ściągnął wówczas do Lwowa Stefana Banacha, który za jego wstawiennictwem został zatrudniony na Politechnice Lwowskiej jako asystent. I teraz kariera Banacha potoczyła się błyskawicznie. W 1920 roku uzyskał doktorat, w 1922 zaś objął katedrę na Uniwersytecie Jana Kazimierza. W 1924 roku został powołany na członka Polskiej Akademii Umiejętności. Osiągał wybitne wyniki naukowe. W szczególności zdefiniował i badał obiekty dziś nazywane przestrzeniami Banacha. Okazało się, że mają one ogromne znaczenie. Prace Banacha i jego współpracowników dały początek nowej gałęzi matematyki – analizie funkcjonalnej. Pełna potęga i siła tej teorii objawiła się na przełomie lat 20. i 30, po wykazaniu przez Banacha kolejnych ważnych faktów (twierdzenie o wykresie domkniętym, twierdzenie o odwzorowaniu otwartym) i wydaniu jego monografii Operacje liniowe. Analiza funkcjonalna rozwijała się niezwykle żywo.

We Lwowie, pod dużym wpływem Banacha, działała słynna lwowska szkoła matematyczna. O niepowtarzalnej atmosferze w środowisku lwowskich matematyków opowiada się legendy.

Obecnie wiele ważnych twierdzeń nosi nazwy związane z nazwiskiem Banacha (twierdzenie Banacha o punkcie stałym, twierdzenie Hahna–Banacha, paradoksalny rozkład kuli Banacha–Tarskiego), a przestrzenie Banacha są nieustannie badane. Wraz ze Steinhausem Banach założył nowe czasopismo matematyczne „Studia Mathematica”, w którym publikowano przede wszystkim prace z analizy funkcjonalnej. Pismo, obecnie wydawane przez Instytut Matematyczny PAN, jest uważane za niezwykle prestiżowe.

Stefan Banach w 1919 roku
Ze zbiorów rodziny Banachów, opublikowane w książce E. Jakimowicz A. Miranowicza
Stefan Banach. Niezwykłe życie genialna matematyka , Kraków 2010

Nazwisko Banacha jest jednym z najczęściej wymienianych w tytułach prac matematycznych opublikowanych w XX stuleciu. Banach zaliczany jest przez historyków nauki do trójki najwybitniejszych polskich uczonych w historii (obok Mikołaja Kopernika i Marii Skłodowskiej-Curie). Właśnie on miał ogromny wpływ na to, że w XX wieku Polska stała się matematyczną potęgą światową.

Banach spędził drugą wojnę światową we Lwowie. Gdy ostatecznie okazało się, że Lwów zostanie zagarnięty przez Związek Radziecki, zdecydował się powrócić do Krakowa i objąć specjalnie dla niego utworzoną katedrę na UJ. Nie zdążył –zmarł w sierpniu 1945. Pochowano go na cmentarzu Łyczakowskim.

Rozwój naukowy Nikodyma wyglądał inaczej. Ten dalej uczył w gimnazjum, ale jednocześnie pracował naukowo. Wielką wagę przywiązywał do kształcenia młodzieży, wykładał również w Studium Pedagogicznym UJ. Doktorem został jednak dopiero w 1925 roku. Nie był zainteresowany robieniem doktoratu, pytając, „czy stanę się od tego mądrzejszy?”, i trzeba było użyć podstępu, by ów doktorat uzyskał. Przez pewien czas przebywał w Paryżu, po habilitacji na UW pracował jako matematyk na UJ, a w 1930 roku ostatecznie przeniósł się do Warszawy

i prowadził wykłady zlecone na UW. Obok intensywnej pracy naukowej pisał podręczniki, książki poświęcone nauczaniu, wygłaszał pogadanki radiowe. Rękopisy dwóch monografii, przygotowanych do druku tuż przed wojną, zaginęły po Powstaniu Warszawskim. Gdy Nikodym się o tym dowiedział, skomentował: „Wobec tego nie będę musiał robić korekty”. Na propozycję napisania ich ponownie odpowiedział, że jest tyle nowych zagadnień, że nie będzie poświęcał czasu temu, co już zakończył.

Okres drugiej wojny światowej spędził w Warszawie, po wojnie przez rok pracował na stanowisku profesora na

krakowskim wydziale Politechniki Śląskiej, a potem przez Europę Zachodnią przeniósł się do USA. Zmarł w 1974 roku. I on jest autorem matematycznych rezultatów wielkiej wagi. Już przed wojną opublikował ponad 30 prac naukowych, a w sumie około 100. Dotyczyły one wielu działów matematyki, między innymi teorii miary i teorii równań różniczkowych. Najbardziej dziś znany jest z twierdzenia Radona-Nikodyma (jest to jego samodzielne osiągnięcie, które nazwę zawdzięcza temu, że znalazło się w publikacji o całkach Radona; we Francji nazywa się je twierdzeniem Lebesgue’a––Nikodyma, we Włoszech twierdzeniem

Otton Nikodym ok. 1930 roku
Archiwum Instytutu Matematycznego
PAN Tablica przy ławce
Mariusz Kopiejka
Mariusz Kopiejka

S. Gołąb (red.), Studia z dziejów katedr Wydziału Matematyki, Fizyki, Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego , Uniwersytet Jagielloński 1964

Vitaliego-Nikodyma). Nie jest to jedyny wynik nazywany dziś jego nazwiskiem; warto w szczególności wspomnieć o twierdzeniu Nikodyma-Grothendiecka. Rezultat Nikodyma z lat 30. został ćwierć wieku później uogólniony przez Alexandre Grothendiecka, powszechnie uważanego za jednego z tych dwudziestowiecznych uczonych, którzy wywarli największy wpływ na współczesną nam matematykę.

WITOLD WILKOSZ

Trzeci z kompanów, Wilkosz, pozostał w Krakowie i do końca życia związał się z Uniwersytetem Jagiellońskim. W 1918 roku uzyskał doktorat, wkrótce potem habilitację. Dziś chyba jest trochę zapomniany w środowisku matematycznym, a niesłusznie... Był niezwykle wszechstronnym uczonym. Obok ważnych wyników naukowych z różnorodnych gałęzi matematyki (analiza matematyczna, geometria, topologia, teoria mnogości) wyróżniał się bardzo aktywną działalnością popularyzatorską i dydaktyczną. Pisał książki popularnonaukowe, wygłaszał w radiu pogadanki o nauce. Fascynował się radiotechniką, konstruował i ulepszał odbiorniki radiowe. Odbiornik jednolampowy skonstruowany przez niego przeszedł do historii radiotechniki pod nazwą „aparat Wilkosza”. Przez wiele lat pełnił funkcję kuratora Kółka Matematyczno-Fizycznego Uczniów UJ, był redaktorem serii skryptów „Biblioteczka Kółka Mat.-Fiz. U. U. J”.

Sam też napisał liczne podręczniki. To on właśnie w latach 20. przeprowadził reformę studiów matematycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Aresztowany 6 listopada 1939 podczas tzw. Sonderkation Krakau, został wkrótce, po licznych interwencjach, zwolniony ze względu na poważną chorobę. Zmarł półtora roku później.

MIĘDZY UL. POSELSKĄ A UL. PODZAMCZE

Historia „największego odkrycia Steinhausa” znana jest w środowisku matematycznym. Nazwisko Banacha ma taką rangę, że trudno znaleźć na świecie pracującego naukowo matematyka, który by się z nim nie zetknął. Niejednokrotnie zastanawiano się, gdzie dokładnie na Plantach miało miejsce owo słynne spotkanie. Bohaterowie zdarzenia od dawna nie żyją, a za ich życia nikomu chyba nie przyszło do głowy, by któregoś z nich o to zapytać. Steinhaus w swoich wspomnieniach nic o konkretnej lokalizacji nie napisał. Można było jednak, w oparciu o rozmaite dane historyczne, podjąć próby zbadania, gdzie znajdowała się owa ławka. Opisane to zostało w numerze 3/2013 kwartalnika „The Mathematical Intelligencer”. Otóż Banach, Wilkosz i Nikodym mieli zwyczaj wieczorami dyskutować o matematyce na świeżym powietrzu, a rozmawiając, odprowadzali się nawzajem do domu. Niemal pewne jest, że brzemienny w skutki dialog Banacha z Nikodymem odbywał się podczas takiego właśnie wzajemnego odprowadzania. Banach mieszkał na końcu ul. Grodzkiej, w dużej kamienicy nazywanej „Dębno”, położonej między kościołem św. Idziego a Wawelem. Dziś dom ten nie istnieje. Niemcy zburzyli go w czasie drugiej wojny światowej. Nikodym pracował w gimnazjum przy ul. Podwale, mieszkał przy ul. Kochanowskiego; skoro szli Plantami, mógł to być odcinek między ul. Piłsudskiego a Wawelem.

Najbardziej prawdopodobne jest, że dyskutanci, zbliżając się do domu Banacha, usiedli na ławeczce i kontynuowali dialog. Mogli też zawrócić spod kamienicy „Dębno” i po dotarciu na Planty usiąść na ławce. W obu przypadkach przypuszczalnie działo się to w obszarze między ul. Podzamcze i ul. Poselską, zapewne bliżej ul. Podzamcze. Steinhaus mieszkał przy ul. Karmelickiej, ale udając się na spacer,

mógł pójść gdziekolwiek. Na podstawie wspomnień Steinhausa można sądzić, że do spotkania nie doszło na samym początku jego spaceru.

Oczywiście, nigdy nie będziemy wiedzieć na pewno, gdzie dokładnie Steinhaus po raz pierwszy spotkał Banacha, jednak lokalizacja ławki między ul. Poselską a ul. Podzamcze jest bardzo prawdopodobna.

ŁAWKA Z PAMIĄTKOWĄ TABLICZKĄ

W wielu miastach świata uczeni upamiętniani są rozmaitymi sposobami – tablicami, pomnikami... W Polsce, niestety, nie jest to częste – a przecież polska nauka ma z czego być dumna. Postawienie choćby małej tabliczki w centrum Krakowa wymaga serii zezwoleń. Okazja do upamiętnienia spotkania trzech pasjonatów matematyki pojawiła się jesienią 2012 roku, gdy Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu miasta Krakowa ogłosił „Program remontów dedykowanych”, polegający na tym, że po sfinansowaniu remontu lub postawienia nowego obiektu infrastruktury miejskiej z przedstawionej listy na owym obiekcie umieszcza się tabliczkę z nazwiskiem fundatora lub wybranym przez niego bardzo krótkim, wcześniej zatwierdzonym napisem. Na liście obiektów, obok alejek, kwietników, koszy na śmieci, znajdowały się też ławki. Można było wskazać także przybliżone miejsce takiej ławki. Zgłosiliśmy się zatem do programu, prosząc o postawienie ławki między ul. Poselską a ul. Podzamcze. Znaleźliśmy sponsora, który anonimowo sfinansował koszt wykonania ławki i tabliczki. Po licznych perypetiach w grudniu 2013 roku ławka z tabliczką upamiętniającą spotkanie stanęła na Plantach, w alejce obok asfaltowego zakola z popiersiem Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Dokładne miejsce wybrał ZIKiT. Pojawienie się w Krakowie ławki z pamiątkową tabliczką spowodowało powrót do marzeń o ławce z figurą Stefana Banacha na Plantach. Stawianie „pomników” w kształcie ławek z postacią jest obecnie popularne. Motywacje bywają różne, ale czy można znaleźć lepsze uzasadnienie od upamiętnienia zdarzenia o tak niezwykłym znaczeniu dla nauki? Koncepcja postawienia ławki z wybitnym polskim matematykiem pojawiała się wcześniej już kilkakrotnie, ale zawsze umierała, zanim się na dobre narodziła. Trzeba było bowiem pokonać trzy podstawowe pro-

Z książki
Witold Wilkosz

blemy. Pierwszy – pieniądze; postawienie takiej nietypowej pamiątki kosztuje, i to sporo. Drugi – załatwienie spraw formalnych i technicznych, w szczególności uzyskanie różnego rodzaju zezwoleń na umieszczenie obiektu małej architektury w zabytkowym centrum Krakowa. Trzeci – wykonanie.

Tym razem okazało się, że pomysł postawienia pamiątkowej ławki zaczyna nabierać realnych kształtów. Roli mecenasa tej inicjatywy i jej sfinansowania podjęła się działająca w branży IT i automatyki przemysłowej krakowska firma ASTOR, której jednym z głównych celów jest „sprawić, aby polska myśl inżynierska i menedżerska była szanowana w Europie i na świecie”. Ogromną rolę w uzyskaniu sponsora odegrał fizyk, prof. Karol Życzkowski. Pojawiły się możliwości załatwienia odpowiednich formalności. Dodatkowym argumentem pomagającym przy uzyskaniu wymaganych zezwoleń stała się zbliżająca się 100. rocznica słynnego spotkania. Wybitny krakowski artysta prof. Stefan Dousa z Politechniki Krakowskiej pozytywnie odpowiedział na prośbę o wykonanie ławki z figurami. Figurami, bo uznaliśmy, że skoro ławka ma dokumentować historyczne wydarzenie, to dzieło powinno odpowiadać prawdzie; Banach nie siedział na niej sam, ale z Nikodymem, uczonym również związanym z Krakowem i wartym upamiętnienia. Naturalne pytanie – co ze Steinhausem – prowadzi do naturalnej odpowiedzi: siedzieli tam Banach i Nikodym, a Steinhaus przechodził i się dosiadł. Jeśli ławka stanie, każdy będzie mógł usiąść przy dwójce matematyków i odegrać rolę Steinhausa włączającego się do rozmowy. Grupa inicjatywna rozpoczęła intensywne działania. Zostało to sformalizowane przez ówczesnego dziekana Wydziału Matematyki i Informatyki UJ prof. Armena Edigariana, który na początku 2015 roku powołał Komitet do spraw Ławki Banacha i Nikodyma. W jego skład weszli: dr Krzysztof Ciesielski (Wydział Matematyki i Informatyki UJ, przewodniczący), dr hab. Artur Birczyński (Instytut Fizyki Jądrowej PAN), dr Danuta Ciesielska (Instytut Historii Nauki PAN), dr Małgorzata Jantos (Zakład Filozofii i Bioetyki CM UJ), prof. Jerzy Ombach i prof. Piotr Tworzewski (obaj Wydział Matematyki i Informatyki UJ) oraz prof. Karol Życzkowski (Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ).

TWORZENIE ŁAWKI

Z dziełami prof. Dousy spotykamy się w Krakowie niemal na każdym kroku. W tym miejscu warto wspomnieć o Głazie Papieskim na Błoniach, pomniku Ofiar Komunizmu – Krzyżu Katyńskim na cmentarzu Rakowickim, pomniku Obrońcom Krzyża w Nowej Hucie, pomniku Tadeusza Kościuszki na dziedzińcu Politechniki Krakowskiej, pomniku Erazma Jerzmanowskiego w parku Jerzmanowskich... Wśród zaprojektowanych przez niego tablic pamiątkowych są: W hołdzie zesłańcom Sybiru koło kościoła św. Idziego, Wdzięczność mieszkańców Krakowa dla Ojca Świętego Jana Pawła II , Pamięci zamordowanym profesorom Uniwersytetu Jagiellońskiego Pomników, rzeźb i tablic tego artysty, znajdujących się nie tylko w Polsce, ale także poza jej granicami, jest o wiele więcej. Stefan Dousa, pomimo tego, że jest niezwykle zapracowany, zgodził się na wykonanie ławki, bo ma sentyment do matematyki i matematyków. Wykonał już pamiątkowy medal z okazji 6 ECM (6th European Congress of Mathematics, Kraków 2012).

Praca nad ławką była długa i staranna. Artysta, spacerując po Plantach, wybrał jej usytuowanie, proponując miejsce blisko Wawelu, koło wejścia do Die -

cezjalnego Seminarium Duchownego, przy głównej alejce – gdzie indziej niż postawiona nieco z boku ławka z tabliczką. Podczas „wizji lokalnej” z udziałem przedstawicieli Komitetu stwierdzono, że miejsce jest znakomite, wtedy też dokonano pierwszych „przymiarek” do wyglądu rzeźby, z członkami Komitetu w rolach matematyków sprzed wieku. Następnie artysta przedstawił kilkadziesiąt zdjęć dwóch panów siedzących na ławce – w różnych pozycjach, gestykulujących, z rozmaitym układem rąk. Komitet, po konsultacjach, wybrał kilka fotografii. Profesor Dousa wykonał potem miniaturowy model ławki z figurami, które można było przesuwać. Po wyborze optymalnego ustawienia artysta wraz ze swym asystentem, Piotrem Idzim, zrobił model gliniany w skali 1:1. Tu ważne były kolejne detale, jak ubiory z tamtych czasów, a przede wszystkim wierność twarzy postaci. Dysponowaliśmy różnymi zdjęciami Banacha, w tym dwudziestokilkuletniego, ale w przypadku Nikodyma pojawił się kłopot... Po usilnych poszukiwaniach okazało się, że jedyne dostępne jego przedwojenne zdjęcie zrobione zostało kilkanaście lat po spotkaniu na Plantach. Dzięki wspomnieniom ucznia Nikodyma z okresu pierwszej wojny światowej, w których podany został opis nauczyciela, wiado-

Model gipsowy w pracowni prof. Stefana Dousy; z tyłu od lewej: Piotr Idzi, Danuta Ciesielska, Stefan Dousa
Krzysztof Ciesielski

mo, że wyglądał poważnie jak na swój wiek, miał brodę, nosił okulary. W efekcie Nikodym ze zdjęcia z lat 30. został odmłodzony...

W oparciu o gliniany model ławki z figurami wykonany został model gipsowy w skali 1:1. Technika polegała na zrobieniu formy pokrywającej glinianą rzeźbę, wyjęciu gliny i wlaniu w formę gipsu. Następnym etapem był już ostateczny odlew. Gipsowy model został przez odlewnika, Dominika Rachwała, pocięty na kawałki. Odlano z brązu ich duplikaty, a te potem zespawano. Nad ostatecznym wyglądem cały czas czuwał autor dzieła, dokonując końcowych szlifów.

Na ławce znalazły się nie tylko figury. Na oparciu jest logo mecenasa ławeczki wraz z przewodnim hasłem „ASTOR –gdzie technologia spotyka człowieka” i informacja, że ławka powstała w setną rocznicę najsłynniejszej matematycznej dyskusji na krakowskich Plantach . Profesor Dousa zaproponował, by na ławce, obok figur, pojawiły się matematyczne wzory. Po dyskusji pomysł został zaakceptowany – należało się jednak zastanowić nad tym, co dokładnie tam umieścić? Zdecydowaliśmy, że nie będą to symbole związane z późniejszymi, najsłynniejszymi wynikami Banacha i Nikodyma, ale fragment publikacji

poświęconej rozwiązaniu problemu, o którym Steinhaus powiedział Banachowi podczas ich pierwszego spotkania. Może wykształci się w Krakowie tradycja, że przed maturą młodzi ludzie będą się dosiadać do Banacha i Nikodyma z myślą, że przyniesie im to szczęście? Za konieczne uznano umieszczenie obok ławki dokładniejszej informacji o upamiętnianym wydarzeniu. Tekst (w języku polskim i angielskim) z jednej strony musiał być krótki, a drugiej – zawierać wszystko to, co najważniejsze. Jest tam też rycina ławki z opisem, by przechodzący mogli dowiedzieć się, która figura przedstawia Banacha, a która Nikodyma. I tę tablicę wykonał Stefan Dousa. Podczas załatwiania spraw formalnych spotkaliśmy się z dużą życzliwością przedstawicieli odpowiednich komórek miejskich, a nieocenioną pomocą w różnych sprawach służyła przewodnicząca Komisji Kultury Rady Miasta Krakowa Małgorzata Jantos. Aspektami technicznymi wszystkich procedur zajmował się Wojciech Niedzielski z Agencji Reklamowej Niedzielski.

UROCZYSTE ODSŁONIĘCIE

Uroczystość odsłonięcia ławki odbyła się 14 października 2016; wzięło w niej udział ponad 200 osób. Przecięcia pamiątkowej wstęgi dokonali prorektor ds. badań naukowych i funduszy strukturalnych UJ prof. Stanisław Kistryn, prezes firmy ASTOR Stefan Życzkowski, siostrzenica Banacha prof. Monika Waksmundzka-Hajnos, przybyła z Lublina, oraz bratanek Stefana Banacha dr John Greczek z USA. Niestety, z Kanady nie mógł przyjechać bratanek Stanisławy Nikodymowej dr Witold Liliental. Po odsłonięciu ławki z figurami nastąpiło zwiedzanie firmy ASTOR, po czym goście zostali zaproszeni na obiad do restauracji CK Browar. Wybór tego właśnie lokalu spowodowany został faktem, że znajduje się on w podziemiach budynku, w którym sto lat temu mieściło się IV Gimnazjum. Zakończmy ciekawostką: z ławką mocno związanych jest trzech Stefanów – Banach, Dousa i Życzkowski.

Danuta Ciesielska

Instytut Historii Nauki PAN

Krzysztof Ciesielski

Instytut Matematyki UJ

Po odsłonięciu ławki Stefana Banacha i Ottona Nikodyma Mariusz Kopiejka
Mariusz Kopiejka
Uroczystość odsłonięcia ławki; od lewej: prof. Monika Waksmundzka-Hajnos, prorektor UJ prof. Stanisław Kistryn, dr John Greczek, dr Krzysztof Ciesielski, prezes firmy ASTOR Stefan Życzkowski

DZIEJE PAŁACU LARISCHA

obecnej siedziby Wydziału Prawa i Administracji UJ

Okazały pałac miejski, stojący dziś na rogu ul. Brackiej i pl. Wszystkich Świętych, zawdzięcza swój styl i swoją formę architektoniczną gruntownej restauracji i przebudowie podjętej w drugiej połowie XIX wieku przez jego ówczesnego właściciela, Karola Józefa barona Larischa (1788–1869). [...]

Geneza zamysłu przeznaczenia części zakupionego przez miasto w 1904 roku gmachu przy ul. Brackiej 12 na reprezentacyjne mieszkanie dla prezydenta Krakowa związana jest z legatem Andrzeja Rydzowskiego. Zmarły w 1881 roku Rydzowski, profesor UJ i członek Rady Państwa, przekazał miastu na mocy testamentu sporządzonego w Wiedniu 21 maja 1878 kamienicę przy ul. Poselskiej 10 z przeznaczeniem, aby w domu tym mieszkał zawsze prezydent Rady miejskiej krakowskiej. Testator swoją decyzję uzasadnił w następujący sposób: Dom ten należał dawniej do posiadłości Wielopolskich, obecnie miejskiej, niechże więc znowu złączy się z nią w jedną całość, a bolałem zawsze nad tem, że prezydent miasta Krakowa nie ma mieszkania w ratuszu. [...]

Legat Rydzowskiego okazał się jednak dla gminy bardziej kłopotliwy niż użyteczny i w konsekwencji przez lata zwlekano z jego realizacją. [...]

Spadkobiercy Rydzowskiego wyrazili natomiast gotowość sporządzenia deklaracji zezwalającej na wykreślenie z hipoteki kamienicy obowiązku wykorzystywania jej wyłącznie na potrzeby apartamentów urzędowych dla prezydenta, pod warunkiem, że władze miejskie zabezpieczą na ten cel mieszkanie w budynku magistratu lub w innymi miejscu znajdującym się w jego pobliżu. [...] Wyboru miejsca na ten cel dokonano 14 marca na posiedzeniu sekcji ekonomicznej. Zdecydowano wówczas, że na mieszkanie Prezydenta miasta przeznacza się w domu dawniej

Larysza lokale frontowe na I-szem piętrze z przynależnościami, z wyłączeniem 10 lokali, tj. 5 lokali tylnych głównego budynku i 5 lokali w oficynie. [...]

Z uwagi na szczególne przeznaczenie sal recepcyjnych, które miały pełnić przede wszystkim funkcję reprezentacyjną i być miejscem spotkań prezydenta z oficjalnymi gośćmi, dużą uwagę poświęcono ich wystrojowi. Projekty tych wnętrz oraz dobranych do nich mebli zostały zamówione w krakowskim Towarzystwie „Polska Sztuka Stosowana”. Była to wówczas organizacja młoda, działająca zaledwie od 1901 roku, ale niezwykle prężna w popularyzowaniu odradzającej się sztuki rzemieślniczej i wspieraniu rodzimej wytwórczości. [...] W tym czasie przygotowano wiele interesujących projektów,

Anna Wojnar

wśród których na czoło wysuwało się bez wątpienia urządzenie wnętrz odrestaurowanego budynku Starego Teatru. [...]

Apartamenty prezydenckie pełniły swoją funkcję do 1939 roku. Ich pierwszym mieszkańcem przez długie lata prezydentury był Juliusz Leo, który przeniósł się do pałacu Larischa w 1906 roku wraz z żoną Wilhelminą oraz dziećmi z mieszkania zajmowanego w kamienicy przy ul. Loretańskiej 8.

W 1911 roku Leo został prezesem Koła Polskiego w Wiedniu. Częściej wówczas przebywał w stolicy Cesarstwa, zwłaszcza że jego nazwisko regularnie pojawiało się wśród kandydatów do objęcia resortu skarbu. Mimo rosnących obowiązków nie

zrezygnował jednak z prezydentury krakowskiej, obejmując urząd na kolejną kadencję. Sytuacja skomplikowała się po wybuchu działań wojennych w 1914 roku. W obliczu zagrożenia Leo przejął kierownictwo nad Naczelnym Komitetem Narodowym oraz wyjednał u władz austriackich zgodę na utworzenie Legionów Polskich, którym początek dała Pierwsza Kompania Kadrowa, utworzona w Krakowie z inicjatywy Józefa Piłsudskiego. Nie uniknął jednak poważnego błędu, który położył się cieniem na jego dokonaniach. Gdy do Krakowa zbliżała się armia rosyjska, Leo opuścił 8 listopada 1914 apartament w pałacu Larischa i wraz z rodziną oraz wiceprezydentami Szarskim i Sarem wyjechał do Wiednia. Kraków w trudnym momencie został bez zarządcy. Korzystając z okazji, władze austriackie rozwiązały radę miejską i wprowadziły na jej miejsce swojego komisarza. Kilka tygodni później Leo odzyskał urząd i wrócił do miasta, jednak wielu krakowian nie wybaczyło mu ucieczki. W mieszkaniu prezydenta znów zapanował gwar codziennych spotkań i narad. Miasto walczyło o przetrwanie w wirze wojny, która windowała ceny żywności, utrudniała zaopatrzenie i pustoszyła krakowski budżet. [...]

Po śmierci Lea apartamenty prezydenckie zajmowali kolejni włodarze miasta: jego następca Jan Kanty Fedorowicz, który sprawował urząd prezydenta Krakowa do 1924 roku, oraz Karol Rolle – urzędujący w latach 1926–1931. W kolejnej dekadzie mieszkanie przy ul. Brackiej miało jeszcze dwóch gospodarzy: Władysława Belinę-Prażmowskiego,

a od 1933 roku Mieczysława Kaplickiego. Po wygaśnięciu jego mandatu w lutym 1939 roku rada miasta nie była w stanie wybrać nowego prezydenta, a zarządca komisaryczny, którym został krakowski notariusz Bolesław Czuchajowski, nie przeniósł się do pałacu Larischa. Przez ponad trzy dekady apartamenty służyły jednak przede wszystkim jako miejsce dla ważnych dla miasta uroczystości i oficjalnych spotkań. Nie sposób wyliczyć wszystkich wydarzeń ani znamienitych gości, którzy odwiedzali w tych czasach salony recepcyjne na pierwszym piętrze pałacu. Regularnie były tu wydawane śniadania z okazji obchodów przyłączenia gmin podmiejskich do Krakowa. Menu zawsze było wykwintne. Podczas jednego z takich śniadań, 27 kwietnia 1910, podano: bulion w filiżankach, wołowinę à la Tournedos na truflach, bukiet jarzyn, kapłony styryjskie, peches soufflees, sałaty, kompoty, owoce i do tego czarną kawę oraz wybór najprzedniejszych win i likierów. Po śniadaniach prezydent Leo zwykle wychodził na balkon, aby świę-

Karol Józef baron Larisch (1788–1869) w latach 60. XIX wieku
Archiwum rodziny Larischów
Igor Stanisławski
Igor Stanisławski
Wejście do dawnego apartamentu prezydenckiego na pierwszym piętrze pałacu Larischa (obecnie sale recepcyjne) z zachowanymi ściennymi motywami dekoracyjnymi z ok. 1906 roku
Przedsionek sal recepcyjnych, dawniej przedpokój apartamentu prezydenckiego, z częściowo zachowanymi motywami dekoracyjnymi autorstwa Józefa Czajkowskiego z 1906 roku

tować wraz z tłumnie zgromadzonymi przed magistratem mieszkańcami miasta.

W 1910 roku doszło do niebezpiecznego incydentu. W wiwatującym tłumie nieumiejętnie odpalono fajerwerki, co doprowadziło do gwałtownego wybuchu magnezji. W jego wyniku uszkodzone zostały szyby w Pałacu Larischa oraz witraże w sąsiednim kościele Franciszkanów, a fragmenty spadającego szkła zraniły, na szczęście niegroźnie, prezydenta i kilku gości przebywających na balkonie.

Uroczyście świętowano także proklamację aktu 5 listopada 1916, który po raz pierwszy deklarował odrodzenie Królestwa Polskiego na terenach zaboru rosyjskiego okupowanych przez wojska państw

Mościckiego, który odwiedził pałac Larischa podczas swojego pobytu w Krakowie 16 lipca 1929. [...] W maju 1930 roku na śniadaniu u prezydenta gościła delegacja paryskiej rady miejskiej z markizem Pierre’em Marie Fortunem d’Andignem na czele. Szczególna uroczystość miała miejsce z udziałem francuskiego ministra spraw zagranicznych Louisa Barthou, który gościł pod Wawelem 24 kwietnia 1934. Barthou do pałacu Larischa przybył w celu szczególnym, a mianowicie, by odebrać przyznany mu Order Białego Kruka na Wielkiej Wstędze z Cymeliami. Było to odznaczenie nadawane przez Rycerski Zakon Bibliofilski, założony w Krakowie w 1930 roku z inicja-

centralnych. W wydanym z tej okazji w salach reprezentacyjnych raucie uczestniczył komendant Józef Piłsudski. Jak odnotował Fryderyk Zoll starszy, przyszły marszałek w czasie tego przyjęcia zwracał jednakże większą uwagę na obecne tam kobiety niż na generałów i polityków.

W latach międzywojennych wśród wielu uroczystości szczególnym echem odbiła się wizyta prezydenta Ignacego

tywy Kazimierza Witkiewicza, za zasługi na polu bibliofilstwa, introligatorstwa i grafiki książkowej. [...]

Po rozpoczęciu okupacji hitlerowskiej i zajęciu pałacu Larischa przez Niemców podjęto [...] decyzję o przekształceniu apartamentów prezydenckich w kasyno. Plany studyjne poszczególnych pomieszczeń kasyna były gotowe w 1941 roku. W części prywatnej dawnego mieszkania prezydenta

Juliusz Leo, prezydent Krakowa, pierwszy lokator apartamentu prezydenckiego na pierwszym piętrze pałacu Larischa

miasta przewidziano obszerne sale ze stołami do gier. Pozostała część apartamentu miała utrzymać swój recepcyjny charakter z zachowaniem dotychczasowego wystroju i umeblowania. [...] Jak wynika z zachowanych planów sporządzonych tuż po zakończeniu drugiej wojny świtowej, w 1945 roku układ mieszkania prezydenckiego pozostał niemal niezmieniony. Oznacza to, że wbrew pierwotnym założeniom niemiecka ingerencja w strukturę mieszkania nie była znaczna, a kasyna w ogóle w nim nie uruchomiono.

Marek Stus adiunkt w Katedrze Historii Administracji i Myśli Administracyjnej Wydziału Prawa i Administracji UJ

Fragment monografii „Pałac Larischa” wydanej przez Księgarnię Akademicką w serii poświęconej obiektom zabytkowym Uniwersytetu Jagiellońskiego

Herb Krakowa umieszczony na kominku w głównej sali recepcyjnej, 1906

W serii poświęconej obiektom zabytkowym Uniwersytetu Jagiellońskiego ukazały się dotychczas: Collegium Maius Andrzeja Chwalby, wersja angielska Collegium Maius. A history, Collegium Nowodworskiego Marka Ferenca, Collegium Wróblewskiego Tomasza Gąsowskiego, Collegium Witkowskiego Piotra Franaszka, Collegium Broscianum Wiktora Szymborskiego, Collegium Novum Moniki Bogdanowskiej i Andrzeja Chwalby, Pałac Pusłowskich Andrzeja Chwalby, Collegium Iuridicum Stanisława A. Sroki, Marcina Szymy i Andrzeja Betleja, Collegium Minus Dariusza Niemca i Marcina Starzyńskiego oraz Collegium Kazimierzowskie Stefana Gąsiorowskiego i Wojciecha Krawczuka oraz Pałac Larischa Marka Stusa.

Igor Stanisławski
Igor Stanisławski
Narodowe Archiwum Cyfrowe
Tzw. pokój dziekana, dawniej salon muzyczny w apartamencie prezydenckim

NIEZAPOMNIANY ANDRZEJ WAJDA

doktor honoris causa

Uniwersytetu Jagiellońskiego

9 października 2016 zmarł Andrzej Wajda, jeden z najwybitniejszych reżyserów filmowych w historii światowego kina. Twórca polskiej szkoły filmowej, odważny, odpowiedzialny artysta, pozwalający widzom wierzyć, że sztuka może zmieniać świat. Laureat, między innymi, Honorowego Oscara, Złotej Palmy w Cannes, weneckiego Złotego Lwa, berlińskiego Złotego Niedźwiedzia.

Doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego, odznaczony złotym medalem Plus Ratio Quam Vis.

Wielki przyjaciel Uniwersytetu i całego środowiska akademickiego, darczyńca Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego, fundator Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha”.

Poprzez swoją artystyczną działalność współtworzył obraz wolnej Polski. Wielki Autorytet, Mistrz.

Anna Wojnar

WSPOMNIENIE O PROFESOR KATARZYNIE KULIG (1971–2016)

Katarzyna Anna Kulig była krakowianką. Urodziła się 12 kwietnia 1971 w rodzinie inteligenckiej. Jej matka, Helena, jest lekarzem internistą, a ojciec –Zygmunt, doktor inżynier, nauczycielem akademickim, pracownikiem Akademii Górniczo-Hutniczej. Kasia, bo tak zwracaliśmy się do niej, chociaż ona w listach do nas podpisywała się „Kaśka”, była wychowana w rodzinie z tradycjami.

W latach 1986–1990 uczęszczała do V Liceum Ogólnokształcącego im. Augusta Witkowskiego w Krakowie, do klasy o profilu matematyczno-fizycznym. W czasie nauki w liceum uczestniczyła aktywnie w organizowanych wymianach między szkołami w Polsce i Niemczech. Dwukrotnie, w 2. i 3. klasie była na wymianie między swoim liceum a szkołą im. Johna Kennedy’ego w Berlinie Zachodnim (szkoła częściowo finansowana przez rząd USA).

Po zdaniu matury w 1990 roku podjęła studia na Wydziale Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego. W czasie studiów wraz z koleżankami i kolegami z roku aktywnie włączyła się w działalność studencką, współpracowała z ówczesnym dziekanem Wydziału dr. hab. Markiem Frankowiczem. Była bardzo dobrą studentką, miała wiele zainteresowań i pasji, posiadała licencję przewodnika po Krakowie i pilota wycieczek zagranicznych, znała biegle język angielski i niemiecki. W trakcie studiów uzyskała miesięczne stypendium na kurs językowy (w 1993 roku) do Niemiec na Uniwersytet Erlangen-Nürnberg w ramach programu współpracy pomiędzy tym uniwersytetem i UJ.

Jako osoba o sprecyzowanych planach postanowiła rozwijać swoje pasje naukowe z zakresu chemii organicznej (syntezy i praktycznego wykorzystania nowych związków). Dla realizacji tego planu w roku akademickim 1993/1994, w ramach indywidualnego toku studiów, odbyła kurs chemii leków na Wydziale Farmaceutycznym, prowadzony przez pracowników Katedry Chemii Farmaceutycznej. Było to tuż po powrocie wydziałów medycznych w struk-

tury Uniwersytetu Jagiellońskiego w ramach przekształconego z dawnej Akademii Medycznej Collegium Medicum.

Dla pracowników Wydziału Farmacji, w tym także Katedry Chemii Farmaceutycznej, był to rok szczególny, gdyż w tym czasie przeprowadziliśmy się do nowo oddanego pierwszego budynku Wydziału w Prokocimiu. Wówczas to poznałam osobiście Kasię Kulig, jako studentkę IV roku chemii, nie wiedząc, jak blisko i jak długo przyjdzie nam razem pracować. Od października 1994 roku została ona bowiem zatrudniona w wymiarze jednej drugiej etatu w Katedrze Chemii Farmaceutycznej i ówczesny kierownik Katedry prof. Alfred Zejc pozostawił ją pod moją opieką naukową.

Pracę magisterską Synteza wielofunkcyjnych pochodnych pirydyny i piroliny Katarzyna Kulig wykonała w Zakładzie Chemii Organicznej Wydziału Chemii UJ, promotorem była doc. dr hab. Barbara Zaleska. W 1995 roku uzyskała dyplom magistra chemii i od 1 października 1995 została zatrudniona na stanowisku asystenta w Katedrze i Zakładzie Chemii Farmaceutycznej.

Tematyka badawcza, którą podjęła Katarzyna Kulig, wiązała się z głównym nurtem badań w Katedrze Chemii Farmaceutycznej i dotyczyła syntezy nowych, oryginalnych małych cząsteczek organicznych należących do różnych grup chemicznych o potencjalnej aktywności biologicznej. Jedna grupa związków należała do pochodnych małego, pięcioczłonowego układu heterocyklicznego – pirolidyn-2-onu. Badania chemiczne powiązane były bezpośrednio z badaniami farmakologicznymi wykonywanymi we współpracy z Katedrą Farmakodynamiki UJ CM. Pozwalały one weryfikować zakładaną aktywność przeciwarytmiczną i/lub hipotensyjną syntetyzowanych cząsteczek, określać zależność pomiędzy ich strukturą i aktywnością oraz wytyczać dalsze kierunki badań. Badania

te wykonywane były przez ówczesnego doktora Jacka Sapę pod kierownictwem prof. Barbary Filipek. Druga grupa związków, którą także syntetyzowała Katarzyna Kulig od początku naszej wspólnej pracy, to potencjalne związki bioaktywne oddziaływujące na struktury ośrodkowego układu nerwowego. Były to pochodne endogennych neuroprzekaźników: kwasu g -aminomasłowego i g -hydroksymasłowego. Związki te badane były w ramach amerykańskiego programu poszukiwania nowych leków przeciwpadaczkowych, gdzie określano ich potencjalną aktywność przeciwdrgawkową. Ta tematyka badań została przez nią w późniejszym okresie rozwinięta i ukierunkowana na nowe cele biologiczne.

W tym okresie Katarzyna Kulig odbyła dwa miesięczne staże naukowe na uczelniach objętych współpracą pomiędzy Wydziałem Farmacji oraz Collegium Medicum UJ. Był to staż w 1997 roku we Francji na Uniwersytecie Montpellier (pobyt w ramach programu TEMPUS PHARE) oraz w 1998 roku w Niemczech na Uniwersytecie w Würzburgu.

Owocem badań nad pirolidyn-2-onem była rozprawa doktorska Badania w grupie N-aryloaminopropylowych pochodnych pirolidyn-2-onu o działaniu hipotensyjnym i przeciwarytmicznym , wykonana pod moim kierunkiem i obroniona z wyróżnie-

Dr Katarzyna Kulig w Katedrze Chemii Farmaceutycznej UJ CM
Ze zbiorów prof. Barbary Malawskiej

Promocja doktorska Anny Jakubowskiej, od lewej: dr hab. Katarzyna Kulig, profesor UJ, dr Anna Jakubowska; maj 2016

niem w 2001 roku na Wydziale Farmaceutycznym CM UJ. W swojej pracy doktorskiej Katarzyna Kulig nie tylko wykonała syntezę kilku serii nowych bioaktywnych związków, ale także podjęła się badania ich właściwości fizykochemicznych, jak oznaczenia lipofilowości. Ważnym osiągnięciem w tej pracy było podjęcie tzw. syntezy asymetrycznej i otrzymanie enancjomerów, czyli jakby dwóch odbić lustrzanych najbardziej aktywnych związków. Jest to istotne w badaniach związków bioaktywnych, potencjalnych leków gdyż obydwa enancjomery mogą różnić się właściwościami farmakologicznymi, mogą wykazywać różne działanie biologiczne czy też toksyczność. To zagadnienie fascynowało Katarzynę Kulig i w dalszej swojej pracy badawczej kontynuowała tę trudną, ale ciekawą tematykę. Po uzyskaniu stopnia doktora nauk farmaceutycznych od 1 października 2002 została zatrudniona na stanowisku adiunkta w Katedrze Chemii Farmaceutycznej.

Kolejnym bardzo ważnym etapem rozwoju naukowego dr Katarzyny Kulig był 15-miesięczny staż podoktorski (2003–2004) w Niemczech na Uniwersytecie Ludwika-Maksymiliana w Monachium i praca w grupie kierowanej przez prof. dr. Klausa Th. Wannera. W czasie pobytu w Monachium zdobyła nowe doświadczenie w zakresie syntezy organicznej i identyfikacji strukturalnej związków.

Nawiązała współpracę z prof. Wannerem i jego zespołem, która jest kontynuowana i rozwija się do obecnej chwili. Doktor Katarzyna Kulig traktowała prof. Wannera jako swojego mistrza i nauczyciela. Wyrazem tego była prośba do profesora o wygłoszenie laudacji podczas uroczystości wręczenia dyplomu doktora habilitowanego. Niestety, inne, wcześniejsze zobowiązania Profesora uniemożliwiło mu przybycie. W dalszej pracy naukowej dr Katarzyna Kulig rozwijała tematykę swojej pracy doktorskiej i badania te zaowocowały rozprawą habilitacyjną zatytułowaną Struktury hybrydowe pirolidyn-2-onów i aryloalkilopiperazyn o potencjalnej aktywności biologicznej/ krążeniowej. Ta praca chemiczno-farmakologiczna zawierała nie tylko opis wykonanych syntez wielu serii pochodnych pirolidun-2-onu, w tym enancjomerów, wyniki badań farmakologicznych, określenie powinowactwa do receptorów a-adrenergicznych, ale także analizę zależności struktura – aktywność oraz struktura – właściwości fizykochemiczne. W tym okresie dr Katarzyna Kulig nawiązała także własną współpracę naukową z innymi ośrodkami badawczymi w Polsce, między innymi z dr Anną Bielejewską z Instytutu Chemii Fizycznej PAN w Warszawie oraz dr Alicją Nowaczyk z Katedry Chemii Organicznej Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Collegium Medicum w Bydgoszczy, co wzbogaciło jej rozprawę habilitacyjną. Podstawą tej rozprawy było 10 oryginalnych prac opublikowanych w latach 2006–2010 i zebranych w monografii opublikowanej w wydawnictwie Medycyna Praktyczna w roku 2009. Rozprawa ta została uhonorowana indywidualną Nagrodą Ministra Zdrowia w 2011 roku. Doktor Katarzyna Kulig kontynuowała także tematykę poszukiwania związków bioaktywnych wpływających na ośrodkowy układ nerwowy wśród pochodnych kwasu g-hydroksy- i g-aminomasłowego. Dzięki współpracy z grupą badawczą prof. Klausa T. Wannera w Monachium związki te badane były jako potencjalne inhibitory

wychwytu zwrotnego kwasu g-aminomasłowego. Badania te były także tematem wspólnego polsko-niemieckiego projektu finansowanego przez MNiSW oraz DAAD (Deutscher Akademischer Austauschdienst e. V.), którego koordynatorem ze strony polskiej była dr Katarzyna Kulig. W dalszym okresie ten nurt badawczy stał się dominujący w jej pracach oraz został rozwinięty przez budowany przez nią zespół. W Katedrze Chemii Farmaceutycznej również dokonały się zmiany organizacyjne i w 2004 roku został utworzony nowy Zakład Fizykochemicznej Analizy Leku pod moim kierownictwem. Do czasu jego powstania z Kasią Kulig tworzyłyśmy prężny, choć tylko dwuosobowy zespół badawczy, wspierając się nie tylko w pracach doświadczalnych, ale także uczestnicząc we wspólnych grantach badawczych, wyjazdach na konferencje naukowe i uczestnicząc w wielu wydarzeniach środowiska naukowego w kraju i za granicą.

prof.

Od tego czasu w zespole pojawili się doktoranci, a po uzyskaniu stopnia doktora habilitowanego Katarzyna Kulig zaczęła także w kolejnych latach sprawować samodzielną opiekę naukową nad nimi, kontynuować swoje prace, w znacznym stopniu oparte na współpracy z zespołem prof. Klausa Wannera. Efektem tej pracy było utworzenie przez dr hab. Katarzynę Kulig grupy badawczej składającej się z czterech doktorantek (Anny Jakubowskiej, Pauli Zaręby, Beaty Gryzło oraz Katarzyny Malawskiej), z których trzy były absolwentkami Wydziału Chemii UJ. W marcu bieżącego roku dr hab. Katarzyna Kulig wypromowała swoją pierwszą doktorantkę, dr Annę Jakubowską, a kolejne dwie prace doktorskie są już na ukończeniu.

Znaczące osiągnięcia naukowe oraz aktywność na polu dydaktycznym i organizacyjnym dr hab. Katarzyny Kulig spowodowała, że od 2013 została zatrudniona na stanowisku profesora nadzwyczajnego w Zakładzie Fizykochemicznej Analizy Leku Katedry Chemii Farmaceutycznej. W bieżącym roku spełniła także wszystkie formalne wymagania ustawy o stopniach i tytułach naukowych i przygotowała dokumentację do starania się o tytuł naukowy profesora nauk farmaceutycznych. Wniosek ten miał być rozpatrywany w ramach programu Rady Wydziału Farmaceutycznego UJ CM 27 czerwca 2016.

Dorobek naukowy dr hab. Katarzyny Kulig w ujęciu bibliometrycznym przedstawia się imponująco, gdyż obejmuje autor-

Ze zbiorów
Barbary Malawskiej

stwo i współautorstwo prawie 80 publikacji oryginalnych lub przeglądowych, opublikowanych w większości w czasopismach o zasięgu międzynarodowym o wysokim współczynniku oddziaływania (tzw. impact factor powyżej 135). Ponadto dr hab. Katarzyna Kulig była współautorem podręcznika Chemia leków – podręcznik dla studentów farmacji pod redakcją Alfreda Zejca i Marii Gorczycy, prawie 70 komunikatów i abstraktów na konferencjach krajowych i zagranicznych, jednego patentu polskiego oraz innych prac popularnonaukowych, jak, na przykład, Chemia w farmacji

Za swoją działalność naukową dr hab. Katarzyna Kulig była wielokrotnie nagradzana przez dziekana Wydziału Farmaceutycznego UJ, ale do najważniejszych wyróżnień należy zaliczyć uzyskanie w 2004 roku Medalu im. Stanisława Binieckiego za wybitne indywidualne osiągnięcia w dziedzinie nauk o leku, przyznany przez Komitet Naukowy IV Multidyscyplinarnej Konferencji Nauki o Leku. Ponadto w 2010 roku otrzymała Zespołową Nagrodę Naukową Ministra Zdrowia.

Dużym obszarem aktywności zawodowej Katarzyny Kulig była jej działalność dydaktyczna w macierzystej jednostce, na Wydziale Farmaceutycznym, oraz poza nim. Od początku pracy jako nauczyciel akademicki brała udział w prowadzeniu ćwiczeń laboratoryjnych i zajęć seminaryjnych z chemii leków dla studentów III roku farmacji oraz po uzyskaniu stopnia doktora habilitowanego także wykładów. Ponadto prowadziła zajęcia na kierunku chemia biologiczna dla studentów IV roku Wydziału Chemii UJ. Uczestniczyła także w opracowaniu nowych zajęć fakultatywnych dla studentów farmacji, między innymi Analiza fizykochemiczna w projektowaniu leków, Wspomaganie wysiłku w sporcie, Leki sieroce oraz Leki weterynaryjne – wybrane zagadnienia. Ponadto niedawno opracowała i koordynowała nowe zajęcia fakultatywne dla słuchaczy studiów doktoranckich, jak Zaawansowane metody spektroskopowe w badaniach nad nowym lekiem oraz Nowoczesne metody chemii organicznej w badaniach nad lekiem. Jej aktywność dydaktyczna to także udział w szkoleniu podyplomowym dla farmaceutów, prowadzenie zajęć na studiach podyplomowych oraz inne aktywności dotyczące także szkolenia przeddyplomowego. Doktor habilitowana Katarzyna Kulig była także opiekunem ponad trzydziestu prac magisterskich, ponadto opiekowała się studentami zagranicznymi

Ze zbiorów prof. Barbary Malawskiej

w trakcie ich staży w ramach programu Socrates/Erasmus czy studenckiej wymiany w ramach praktyk wakacyjnych. Poza działalnością naukową i dydaktyczną poświęcała wiele czasu na rzecz Wydziału Farmaceutycznego i środowiska naukowego w Polsce. Od początku swojej pracy na Wydziale Farmaceutycznym włączyła się w działalność organizacyjną, brała udział w przygotowaniu konferencji naukowych Kierunki badań nad lekiem w Polsce (1996), Jubileuszowego Zjazdu Absolwentów Wydziału Farmacji w 1999 roku, międzynarodowej konferencji Integration in Pharmacy Education w 2002 oraz Joint Meeting on Medicinal Chemistry w 2003 roku w Krakowie. W latach 1998–2000 uczestniczyła w realizacji Europejskiego Programu Tempus PHARE, dotyczącego harmonizacji dydaktyki na wydziałach farmacji, pełniąc funkcję sekretarza, a w latach 2006–2008 była sekretarzem koordynowanego przez Wydział Farmaceutyczny UJ CM europejskiego projektu pilotażowego Leonardo da Vinci Standardy kształcenia podyplomowego w zakresie wybranych obszarów farmacji na poziomie europejskim . Wielokrotnie (2003–2010) uczestniczyła w organizacji Festiwalu Nauki, współorganizując prezentację Wydziału Farmaceutycznego. Aktywność organizacyjna Katarzyny Kulig była widoczna nie tylko na poziomie Wydziału, ale także Katedry Chemii Farmaceutycznej, gdzie włączała się w wiele zadań, miała wiele pomysłów, szczególnie dotyczących modernizacji i organizacji zajęć dydaktycznych, które realizowała wspólnie z innymi. Pełniła też funkcje członka w kilku komisjach wydziałowych. W latach 2012–2014 była pełnomocnikiem dziekana Wydziału Farmaceutycznego UJ CM ds. jakości kształcenia. Jej ostatnim ważnym działaniem w ciągu ostatniego roku akademickiego była praca jako wiceprzewodniczącej Komitetu

Organizacyjnego XXIII Naukowego Zjazdu Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego, który ma się odbyć w 2017 roku w Krakowie. Doktor habilitowana Katarzyna Kulig była także członkiem Polskiego Towarzystwa Chemicznego od 1995, Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego od 2000 i Polskiego Towarzystwa Chemii Medycznej od 2007 roku. Poza tymi aktywnościami zawodowymi miała wiele innych zainteresowań: pasjami czytała książki, lubiła muzykę klasyczną i jazz, a czas wolny spędzała aktywnie, jak nie na spacerach z ulubionym psem, to na pieszych wędrówkach czy rowerowych, ciekawych wyjazdach w różne zakątki Europy czy też w zimie na nartach. Lubiła być w towarzystwie, pracować z innymi, ale czasami wolała spędzać czas sama, według tylko swojego pomysłu. Do wszystkich swoich przedsięwzięć podchodziła bardzo poważnie, na przykład przez cały rok przygotowywała się kondycyjnie do wyjazdów na narty. Przed pielgrzymką do Santiago de Compostela uczyła się przez dwa lata języka hiszpańskiego w Instytucie Cervantesa. Po złożeniu pracy habilitacyjnej samotnie wybrała się na kilkutygodniową pielgrzymkę do Santiago de Compostela. Szlak św. Jakuba w Hiszpanii przemierzała także w kolejnym roku.

W upalną sobotę 25 czerwca 2016 wybrała się na kolejną, ciekawie zapowiadającą się wycieczkę rowerową wzdłuż Wisły, aby podglądać gnieżdżące się ptaki, zrobić interesujące zdjęcia. Nikt nie przypuszczał, że to będzie jej ostatnia podróż, którą zakończy swoje 45 lat jakże barwnego, wartościowego, ale dla wszystkich bliskich zbyt krótkiego życia.

Barbara Malawska kierownik Zakładu Fizykochemicznej Analizy Leku w Katedrze Chemii Farmaceutycznej Wydziału Farmaceutycznego UJ CM

Wycieczka w Pieniny z doktorantkami, od lewej stoją: mgr Beata Gryzło, prof. Katarzyna Kulig, dr Anna Jakubowska (wówczas doktorantka prof. Kulig) i mgr Paula Zaręba; lipiec 2013

NIESTRUDZONY INWENTARYZATOR ZABYTKÓW

W2016 roku mija 90. rocznica urodzin i 10. rocznica śmierci prof. Tadeusza Chrzanowskiego, który, jak to trafnie określił przez laty inny wybitny historyk sztuki, prof. Tadeusz Stefan Jaroszewski (1931–2000), jego przyjaciel i następca na stanowisku prezesa Stowarzyszenia Historyków Sztuki, był wzorcem uczonego Polaka z poczuciem humoru, godnym ze wszech miar naśladowania.

Pragniemy przypomnieć osobę prof. Tadeusza Chrzanowskiego tym bardziej, że był nie tylko naszym przełożonym (jako wieloletni przewodniczący Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa), ale także współpracownikiem, doradcą i przyjacielem.

A wszystko zaczęło się w pierwszych dniach stycznia 1995 roku, kiedy urządziliśmy spotkanie noworoczne z okazji 80-lecia powstania Państwowego Urzędu Konserwatorskiego w Krakowie. Profesor Tadeusz Chrzanowski wpisał wówczas do księgi pamiątkowej: Jako jeden z konserwatorskich mamutów (dinozaurów) względnie grzybów (vivat mykologia) bardzo się cieszę z inicjatywy obecnych władz urzędu konserwatorskiego [wojewódzkiego konserwatora Andrzeja Gaczoła i prawnika Piotra Dobosza] organizowania spotkań i wspólnych wspomnień konserwatorskich. Tak naprawdę już wcześniej

Nieodłączni przyjaciele: Tadeusz Chrzanowski i Marian Kornecki, podczas komisji konserwatorskiej pod sklepieniem prezbiterium w uniwersyteckiej kolegiacie św. Anny; 25 sierpnia1994

podziwialiśmy Tadeusza Chrzanowskiego jako człowieka nauki, wspaniałego felietonistę „Tygodnika Powszechnego” i niestrudzonego orędownika ochrony zabytków. Jego działania inwentaryzacyjne, podejmowane przed laty z dr. Marianem Korneckim (1924–2001), budziły nasz najwyższy podziw i uznanie.

Tadeusz Bonifacy Chrzanowski urodził się w Krakowie 14 maja 1926. Był synem Wincentego, właściciela ziemskiego z Moroczyna koło Hrubieszowa, i Izabeli z baronów Czeczów de Lindenwald, właścicieli majątku w Bieżanowie. Czasy dzieciństwa spędzone w Moroczynie były prawdziwym rajem –wspominał po latach, ale tym bardziej silnie przeżywał okropności okupacyjne. Starszy brat znalazł się w Kozielsku, skąd nadszedł jedyny list, a później wiadomość o mordzie w Katyniu. Tadeusz zaś, po tym, jak dwór mroczyński został obrabowany i zdewastowany, wraz z rodziną przybył w 1943 roku do gościnnego domu babki Aurelii Czecz w Bieżanowie, który – jak napisał wiele lat później w jednym z esejów, zawartych w Wędrówkach po Sarmacji europejskiej , wprawdzie nazywał się dworem, był otoczony parkiem, a od

Dwór w Moroczynie, stan z lat 1937–1938 Fot. Włodzimierz Puchalski. Źródło: Tadeusz Chrzanowski, Dom i dwór mego dzieciństwa, [w:] Dwór polski w XIX wieku. Zjawisko historyczne i kulturowe, red. J. Baranowski, SHS, Warszawa 1992, s. 295

frontu rozciągał się folwark, ale w gruncie rzeczy była to kamienica, zwłaszcza że po jednej stronie stała już fabryka, a po drugiej płowa chmura nad miastem

Do czasów swojego dzieciństwa Tadeusz Chrzanowski sięgał w rozmowach z nami wielokrotnie, zawsze przywołując interesujące wydarzenia. Pewnego dnia opowiadał, jak to miał przyjechać do Moroczyna generał Bolesław Ignacy Florian Wieniawa-Długoszowski (1881–1942). Z pewnym wyprzedzeniem wysłał jednak przepraszający i dowcipny telegram, stwierdzając, że nie może przyjechać w umówionym terminie, gdyż tam, gdzie się aktualnie znajduje, jest „całkowicie zalany”, ale „po raz pierwszy w życiu nie alkoholem, lecz wskutek wylewu rzeki”, i nie może w związku z tym dojechać do Moroczyna. Innym razem profesor wspominał swoją wizytę w kinie, gdy jako mały chłopiec, oglądając amerykański film i dostrzegając po części roznegliżowaną aktorkę wyłaniającą się z wody, krzyknął głośno i kilkakrotnie: „Goła baba”. Po zakończeniu wojny Czeczowie zostali w ramach reformy rolnej wysiedleni z Bieżanowa i Tadeusz rozpoczął życie miejskie. Po zdaniu egzaminu dojrzałości (w następstwie nauczania na konspira-

Z prywatnego archiwum Andrzeja Gaczoła

cyjnych kursach) zapisał się na studia na Akademię Handlową, którą ukończył bez entuzjazmu w 1948 roku.

W tym samym 1948 roku rozpoczął studia z historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim, co, jak sam zauważył, miało decydujące znaczenie dla jego dalszego żywota.

W 1952 roku uzyskał stopień magistra historii sztuki, w 1971 – stopień doktora. Habilitował się w 1982 roku w Instytucie Sztuki PAN w Warszawie. W 1990 roku – uzyskał tytuł naukowy profesora, będąc pracownikiem naukowym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, na którym pracował od 1975 roku do emerytury. Od 1992 do 1998 roku był wykładowcą na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Przede wszystkim jednak prof. Chrzanowski był znakomitym literatem i eseistą, który umiał wspaniale przekazywać zgromadzoną niezwykłą wiedzę o sztuce, był błyskotliwym gawędziarzem, felietonistą i autorem artykułów (współpracownikiem krakowskiego „Tygodnika Powszechnego”, na łamach którego w 1948 roku zadebiutował wierszem Szopka naiwna), a u początków: niestrudzonym inwentaryzatorem zabytków!

W 1951 roku zatrudnił się w ówczesnym Urzędzie Konserwatorskim, kierowanym początkowo przez dr. Józefa E. Dutkiewicza (1903–1968), a następnie dr Hannę Pieńkowską (1917–1976), jako fotograf – dokumentalista zabytków. Nauczyciela sztuki fotografowania miał pierwszorzędnego, gdyż w 1945 roku jego matka (po śmierci Wincentego Chrzanowskiego) wyszła za mąż za przyrodnika, a przede wszystkim wybitnego fotografa i filmowca Włodzimierza Puchalskiego.

W tym czasie, wspólnie z poznanym wówczas, późniejszym nieodłącznym przyjacielem, Marianem Korneckim oraz, między innymi, artystą malarzem Józefem Cemplą (1918–2004) i historykiem sztuki Janem Samkiem (1930–2007), rozpoczął wielką akcję inwentaryzacji zabytków sztuki na terenie Polski. Jej celem była publikacja zeszytów Katalogu zabytków sztuki w Polsce, wydawanego do dzisiaj przez Instytut Sztuki PAN. Przejechali nie tylko dawne województwo krakowskie, ale także ówczesne województwa opolskie, bydgoskie, części lubelskiego, podkarpackiego i kilku innych. Zinwentaryzowali zabytki ponad pięćdziesięciu powiatów! W następstwie „inwentaryzacyjnych włóczęg” powstało dzieło zbiorowe, gromadzące wielką wiedzę o sztuce polskiej: 14 bogato ilustrowanych tomików opisujących zabytki powiatów ówczesnego województwa opolskiego (lata 1959–1968) oraz 21 tomików opisujących zabytki sztuki dawnego województwa bydgoskiego – bez Torunia (lata 1967–1988). Owocem tych peregrynacji, dokonywanych na rowerach, na motocyklu marki Jawa czy samochodem marki Warszawa, były także dzieła: Złotnictwo toruńskie. Studium o wyrobach cechu toruńskiego od wieku XIV do 1832 r. (Warszawa 1988) oraz Zabytki plastyki gotyckiej w diecezji przemyskiej (1976). Jak już wspomnieliśmy, zarówno profesor Tadeusz, jak i doktor Marian byli wspaniałymi gawędziarzami i z zaciekawieniem słuchaliśmy ich opowieści, jak przejeżdżali polnymi i leśnymi dróżkami, przez potoki, a także przez PGR-owskie podwórka. Nieraz ugrzęźli i trzeba było sprowadzać konie dla wydostania samochodu z topieli. Tadeusz Chrzanowski wspólnie z Marianem Korneckim obok

wspomnianych katalogów przygotowali i wydali okazałe pozycje książkowe: Sztuka Śląska Opolskiego (1974), Inwentarz polskich pomników w świątyniach Rzymu (1994), Sztuka Rumunii (współautorem tego dzieła był także historyk sztuki prof. Ryszard Brykowski), wydaną we Wrocławiu w 1979 roku, oraz Sztuka Ziemi Krakowskiej, która staraniem krakowskiego Wydawnictwa Literackiego ukazała się w 1982 roku. Jak wspominał Marian Kornecki, inspiracją do jej napisania była znana od lat „Sztuka Krakowa” Tadeusza Dobrowolskiego. Postanowiliśmy poszerzyć zasięg tematu. Poszczególne rozdziały, stosownie do podziału zakresów, pisaliśmy oddzielnie, a scalenie nie nastręczało nam trudności. Autorzy z dumą opowiadali, jak to, przedzierając się przez tłum rodaków – pielgrzymów, przekazali egzemplarz książki Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II w 1983 roku w Rzymie podczas audiencji na placu Świętego Piotra. Z całkowicie własnych publikacji prof. Tadeusza Chrzanowskiego należy wymienić: dwa tomy esejów o kulturze staropolskiej Żywe i martwe granice oraz

Od lewej: Tadeusz Chrzanowski, Jan Samek, Marian Kornecki; powiat hrubieszowski, 1954
Przygotowania do holowania auta z grzęzawiska
Tadeusz Chrzanowski w akcji

Wędrówki po Sarmacji europejskiej. Eseje o sztuce i kulturze staropolskiej (Kraków 1988), Ołtarz Mariacki Wita Stwosza (Kraków 1985), Portret staropolski (1995) czy Kresy, czyli obszary tęsknot (Kraków 2001).

Ukoronowaniem dzieła życia Profesora stał się obszerny, dwutomowy zarys dziejów sztuki w Polsce: Sztuka w Polsce Piastów i Jagiellonów (1994) i Sztuka w Polsce od I do III Rzeczypospolitej. Zarys dziejów (Warszawa 1998 i wznowienia).

Tadeusz Chrzanowski był prezesem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Historyków Sztuki w Warszawie w latach 1992–1997, członkiem PEN Clubu, Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i członkiem korespondentem PAU. W 1991 roku został przewodniczącym Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. I był nim do 2005 roku, a do śmierci pozostał honorowym przewodniczącym Komitetu.

Profesor był częstym gościem w Wojewódzkim Urzędzie Konserwatorskim i na prośbę wojewódzkiego konserwatora zabytków uczestniczył niemal we wszystkich komisjach konserwatorskich i osobiście – niezależnie od pory roku i stanu pogody – zapoznawał się z postępem prac konserwatorskich, wchodząc po wysokich rusztowaniach na najwyższe fragmenty elewacji, na zwieńczenia murów, na stry-

chy i do piwnic. Był idealnym ekspertem, zawsze znajdował sposoby na rozładowanie sporów i godzenie częstych konfliktów w bardzo trudnym krakowskim środowisku konserwatorskim. Do chwili, gdy sprzyjała mu wyjątkowa kondycja i promieniował radością z życia, Tadeusz Chrzanowski odznaczał się urzekającym poczuciem humoru i wyjątkową umiejętnością natychmiastowej, celnej riposty. Był otwarty, konsensualny, przyjazny i sprawiedliwy wobec każdego człowieka, ale jednocześnie nigdy nie tolerował niesprawiedliwości i nieuczciwości, zajmując zdecydowanie nieprzejednane stanowisko wobec wszelkich przejawów patologii.

Był także dla nas wzorem rasowego bibliofila i dlatego z radością mogliśmy spotkać się w bieżanowskim dworze Czeczów, przy ul. ks. Jerzego Popiełuszki, na spotkaniu – „zmyszeniu”, które zorganizował w piątek, 21 października 2016 Rycerski Zakon Bibliofilski z Kapitułą Orderu Białego Kruka w Krakowie. W związanym z osobą Tadeusza Chrzanowskiego dworze obecnie mają swoją siedzibę, między innymi, filia Domu Kultury „Podgórze”, Towarzystwo Przyjaciół Bieżanowa, a w kilku pokojach umieszczona została znaczna część biblioteki Chrzanowskich: moroczyńskiej i krakowskiej.

Kolekcjonowanie ksiąg rozpoczął w Moroczynie, w ostatniej tercji XIX wieku, Edward Chrzanowski (1843–1922), dziadek Tadeusza. Nawiedzał księgarnie

i antykwariaty, ale podstawę księgozbioru stanowiły duże zespoły biblioteczne, które odziedziczył lub, w większości, zakupił. I tak, między innymi, zakupił księgozbiory: Józefa Grothusa, z rodu wywodzącego się z Inflant, rodziny Milżeckich z Kozic, Lipińskich ze Strzałkowa oraz największy zbiór – Lucjana S. Morykoniego z Wilna, z rodu włoskiego pochodzenia. Dziadek Edward kupował także wprost lub pośrednio księgi pochodzące z bibliotek kasowanych klasztorów i nie sposób czasem było określić ich proweniencję. Tak powstała bardzo zasobna biblioteka, której dzieje są odzwierciedleniem ogólniejszych prawideł dotyczących funkcjonowania dworskich księgozbiorów, w szczególności na Kresach.

Kontynuatorem bibliofilskich pasji dziadka Edwarda był Wincenty Chrzanowski (1878–1944), ojciec Tadeusza. W latach 20. XX wieku, z jednej strony powiększał zakupy, z drugiej – borykając się z odbudową bardzo zrujnowanego podczas bolszewickiego najazdu gospodarstwa, część najcenniejszych moroczyńskich ksiąg zdeponował w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich we Lwowie. Wówczas Kazimierz Tyszkowski zinwentaryzował i opisał 5000 tomów z tego księgozbioru, a informacje opublikował w IV zeszycie „Silva Rerum”, w artykule Biblioteka Chrzanowskich w Moroczynie (Kraków 1925). Po drugiej wojnie światowej depozyt wraz ze znaczną częścią biblioteki Zakładu im. Ossolińskich trafił do Wrocławia i tam nadal się znajduje, oznaczony nazwą „Moroczyn”.

Bibliofilskie zainteresowania ojca Wincentego, dziedziczone po dziadku, spłynęły także na prof. Tadeusza Chrzanowskiego. W wystąpieniu Wspomnienie o bibliotece, wygłoszonym podczas IV seminarium, zorganizowanego przez Oddział Kielecki

Od lewej: Marian Kornecki, Tadeusz Chrzanowski i Józef Cempla: Kałków koło Nysy,1962
Mariana Korneckiego
Zamek Królewski na Wawelu. Posiedzenie plenarne Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, obradom przewodniczy
Tadeusz Chrzanowski. Wśród uczestników jest prezydent RP Lech Wałęsa; Kraków, 19 października.1995
Wacław Klag

Stowarzyszenia Historyków Sztuki w październiku 1997 roku, a poświęconego tematyce Dwór polski w XIX wieku. Zjawisko historyczne i kulturowe, powiedział: Od chwili, kiedy zaczynałem egzystencję jako tako świadomą, to w domu w Moroczynie miałem kilka miejsc o szczególnym znaczeniu. Pierwsze miejsce zajmował strych [...]. Drugie miejsce przeze mnie ulubione to była BIBLIOTEKA, nie tylko dlatego, że stały tam szafy z książkami, a niektóre z nich miały w swych wnętrzach obrazki, ale także i z tego powodu [...], że biblioteka miała swoją funkcję rodzinno-gościnną. Położona pomiędzy jadalnią (w trakcie frontowym) i salonem (podobnie jak biblioteka w trakcie ogrodowym), była miejscem spotkań rodzinnych albo po posiłkach, albo – jeszcze częściej – w porze podwieczorków. Nic więc dziwnego, że prof. Tadeusz Chrzanowski w Krakowie, po ucieczce z okolic Hrubieszowa, początkowo we dworze babci Aurelii Czeczowej, a później w mieszkaniu przy ul. Piotra Michałowskiego 9, w którym osiadł po wstąpieniu w związek małżeński z Teresą z Lewickich, kontynuował trwanie

Tadeusz Chrzanowski z nieodłącznym aparatem fotograficznym i Andrzej Gaczoł (wówczas WKZ w Krakowie); Norymberga, 22 października 1994

części moroczyńskiego księgozbioru, rozszerzonego o zbiór książek po teściach i o własne nabytki.

Wśród książek, które pozostały w jego „starokrakowskim” profesorskim mieszkaniu i które cenił oraz z których korzystał, wymieniał, między innymi, Kaspra Niesieckiego herbarz Korona Polska przy złotej wolności starożytnymi wszystkich katedr, prowincji i rycerstwa klejnotami heroicznym męstwem i odwagą, najwyższymi honorami, a najpierwej cnotą, pobożnością i świątobliwością ozdobiona..., z drukarni Collegium Lwowskiego Societas Jesu, I–IV, 1728–1743, drugie wydanie Słownika języka polskiego Samuela Bogumiła Lindego, wydane we Lwowie w drukarni Zakładu Narodowego im. Ossolińskich w latach 1854–1858 czy pierwszą na dobrą sprawę historię sztuki polskiej Franciszka Maksymiliana Sobieszczańskiego Wiadomości historyczne o sztukach pięknych w dawnej Polsce, wydane w dwóch tomach przez Samuela Orgelbranda w Warszawie w 1847 roku.

Chrzanowski w gabinecie wojewódzkiego konserwatora zabytków w Krakowie podczas rozmowy z Piotrem Doboszem i Karimem Giese (z Uniwersytetu w Salzburgu); czerwiec 1995

Za wyjątkowe cacko uznawał książkę wydaną w Paryżu w drugiej połowie XIX wieku zatytułowaną Les étoiles dernière feerie, z pięknymi ilustracjami

J.J. Grandville’a, przeniesionymi na technikę stalorytową przez Charlesa Michela

SPOTKANIE WSPOMNIENIOWE

17 grudnia 2016 Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa zaprasza na spotkanie wspomnieniowe poświęcone Tadeuszowi Chrzanowskiemu w 10. rocznicę śmierci oraz Marianowi Korneckiemu w 15. rocznicę śmierci. Spotkanie odbędzie się o godzinie 12 w auli Polskiej Akademii Umiejętności przy ul. Sławkowskiej 17. W programie: wystąpienie przewodniczącego SKOZK prof. Franciszka Ziejki, prof. Bogusława Krasnowolskiego oraz Genowefy Zań-Ograbek.

Jubileusz 80-lecia honorowego przewodniczącego SKOZK prof. Tadeusza Chrzanowskiego. Gratulacje składa przewodniczący Komitetu prof. Franciszek Ziejka; Kraków, 13 maja 2006

Geoffroy’a i ręcznie kolorowanymi, oraz z tekstem Josepha Mery, a przedstawiającymi, między innymi, Planetę i jej satelity czy też Gwiazdę żeglarza W Moroczynie, podobnie jak wśród ksiąg w bibliotekach sarmackich, trochę miejsca zajmowały kalendarze, druki ulotne, panegiryki i pamflety, przedruki słynnych oracji oraz kazań. Wśród literatury religijnej w bibliotece moroczyńsko-krakowskiej było także kilka popularnych książek, jak o. Szymona Mieleckiego z zakonu paulinów zatytułowana Conciones Festis Beatae Mariae Virginis... czy

Wacław
Klag
Andrzej Gaczoł
Posiedzenie Prezydium SKOZK w Pałacu Biskupim; 15 kwietnia 1997
Tadeusz
Anna Kaczmarz

Z okazji 70. rocznicy urodzin gratulacje składa Profesorowi kardynał Franciszek Macharski; 14 maja 1996

filii Domu Kultury „Podgórze”, bo po kilku latach niedomagań prof. Tadeusz Chrzanowski zmarł w Krakowie 24 grudnia 2006. Po mszy żałobnej za Jego duszę, której przewodniczył w Bazylice Mariackiej zaprzyjaźniony z Tadeuszem, również już nieżyjący kardynał Franciszek Macharski (1927–2016), trumnę z jego ciałem złożono 29 grudnia, przed dziesięcioma laty, na cmentarzu Salwatorskim, a rodzina z czasem opuściła profesorskie mieszkanie przy ul. Michałowskiego 9.

Andrzej Gaczoł dr hab. inż. arch. profesor Politechniki Krakowskiej małopolski wojewódzki konserwator zabytków w Krakowie w latach 1993–2003

Profesor Tadeusz Chrzanowski, wspominając początki posiadanego księgozbioru, powiedział: Mogę odczuwać coś w rodzaju dumy, że w Moroczynie, który „tubylcy” nazywali wprawdzie „pałacem”, ale który był tylko dużym dworem, zebrana została tak okazała biblioteka, której dane było w większości przetrwać nawałnice dziejowe i znaleźć się w moim krakowskim mieszkaniu . I dobrze się stało, że znaczna część tej okazałej biblioteki trafiła niedawno do dawnego dworu Czeczów w Bieżanowie, w gościnne progi

Piotr Dobosz prodziekan Wydziału Prawa i Administracji UJ

T. Chrzanowski, Dom i dwór mego dzieciństwa, [w:] „Dwór polski w XIX wieku. Zjawisko historyczne i kulturowe”. Materiały seminarium Stowarzyszenia Historyków Sztuki Kielce, marzec 1986, pod red. J. Baranowskiego, Warszawa 1992, s. 289–301.

T. Chrzanowski, Wspomnienie o bibliotece, [w:] „Dwór polski w XIX wieku. Zjawisko historyczne i kulturowe”. Materiały IV seminarium zorganizowanego przez Oddział Kielecki Stowarzyszenia Historyków Sztuki, Kielce, październik 1997, pod red. T. Hrankowskiej, Warszawa 1998, s. 57–76.

M. Kornecki, O Tadeuszu Chrzanowskim garść wspomnień z „naszych czasów”, „Biuletyn Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. Jubileusz 75-lecia profesora Tadeusza Chrzanowskiego”, nr 46, maj 2001, s. 31–52. Sarmatia semper viva. Zbiór studiów ofiarowany przez przyjaciół prof. drowi hab. Tadeuszowi Chrzanowskiemu, wstęp T.S. Jaroszewski, SHS, Warszawa 1993.

S. Waltoś, Moje spotkania z Tadeuszem Chrzanowskim, „Biuletyn Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa... ”, s. 59–62.

Floriana Jaroszewicza Matka świętych Polska (Kraków 1767).
Od lewej: Marian Kornecki, Andrzej Gaczoł, Maciej Makarewicz oraz Tadeusz Chrzanowski; 5 stycznia 1995
Wacław Klag

W 77. ROCZNICĘ SONDERAKTION KRAKAU

W77. rocznicę tzw. Sonderaktion Krakau – aresztowania przez hitlerowców pracowników naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego i innych uczelni Krakowa – 7 listopada 2016 obchodzono w Krakowie Akademicki Dzień Pamięci. W uroczystości po raz drugi włączyły się wszystkie uczelnie skupione w Kolegium Rektorów Szkół Wyższych Krakowa. Uroczystości rozpoczęły wizyty władz rektorskich, wykładowców i studentów krakowskich uczelni na grobach wybitnych profesorów. Na cmentarz Rakowicki udała się delegacja z rektorem UJ prof. Wojciechem Nowakiem oraz prorektorami prof. Stanisławem Kistrynem i prof. Armenem Edigarianem. Znicze i kwiaty złożono na grobie prof. Alojzego Estreichera i sąsiednim grobowcu rodziny Estreicherów. Punktem kulminacyjnym wizyty było odsłonięcie po renowacji nagrobka prof. Stanisława Zaremby, uznawanego za najwybitniejszego polskiego matematyka przełomu XIX i XX wieku, głównego twórcy silnego ośrodka matematycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim, pierwszego prezesa Polskiego Towarzystwa Matematycznego, który aż pięciokrotnie dostąpił zaszczytu wygłoszenia wykładu podczas Międzynarodowego Kongresu Matematyków.

Równocześnie na cmentarz Salwatorski udała się delegacja, której przewodniczyli prorektor ds. polityki kadrowej i finansowej prof. Jacek Popiel oraz były rektor UJ prof. Franciszek Ziejka.

W obecności prorektor UJ ds. rozwoju prof. Doroty Malec i prorektora ds. Col-

legium Medicum prof. Tomasza Grodzickiego złożono również wieńce pod tablicą upamiętniającą uwięzienie aresztowanych profesorów w koszarach 16. Batalionu Powietrznodesantowego im. gen. bryg. Mariana Zdrzałki przy ul. Wrocławskiej 82 w Krakowie.

Główne obchody 77. rocznicy Sonderaktion Krakau odbyły się w auli Collegium Novum, w której zebrały się rodziny aresztowanych w 1939 roku profesorów, władze Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz pozostałych krakowskich uczelni, przedstawiciele władz samorządowych, wojewódzkich i duchowieństwa, korpus dyplomatyczny i dowódcy Wojska Polskiego.

Podczas uroczystości władze UJ przekazały złoty medal Plus Ratio Quam

Vis Uniwersytetowi Ruprechta-Karola w Heidelbergu. W uzasadnieniu wyróżnienia szczególną uwagę zwrócono na umacnianie porozumienia między Polską i Niemcami oraz obalanie negatywnych stereotypów, wspieranie mobilności studentów prawa obu uczelni, owocną współpracę w dziedzinie nauk prawnych i przyznawanie przez ponad 10 lat młodym uczonym UJ Nagrody im. Stanisława Kutrzeby w dziedzinie ochrony praw człowieka

– Ponad ćwierć wieku temu nawiązaliśmy przyjacielskie kontakty z Uniwersytetem Ruprechta-Karola w Heidelbergu. Nasza współpraca pokazała jedność w myśleniu i działaniu. Udowodniła, że bariery językowe czy kulturowe przestały istnieć. To pokazuje zrozumienie trudnej i bolesnej historii, która nie może zasłaniać przyszłości – powiedział do zgromadzonych w auli rektor UJ prof. Wojciech Nowak.

Profesor Jerzy Stelmach, kierownik Katedry Filozofii Prawa i Etyki Prawniczej UJ, w laudacji na cześć niemieckiej uczelni zaznaczył, że jest to jeden z najlepszych ośrodków akademickich w tym kraju oraz że przyznanie medalu Plus Ratio Quam Vis jest tylko jednym z wielu ważnych momentów współpracy pomiędzy ośrodkami. – Trwająca od 27 lat współpraca od samego początku obejmowała prawie

Fot. Anna Wojnar
Rektorzy krakowskich uczelni na cmentarzu Rakowickim

wszystkie dziedziny naukowe, w szczególności zaś nauki społeczne, humanistyczne, prawne, biologiczne, nauki o Ziemi, fizykę, astronomię, informatykę i bibliotekoznawstwo, a od 1997 roku również nauki medyczne. Mam głęboką nadzieję, że to jakże zasłużone i oczywiste wyróżnienie to tylko jeden z ważniejszych momentów naszej współpracy. Ostatecznie najważniejsze jest zawsze to wszystko, co jeszcze przed nami, i niech trwa to jak najdłużej – mówił prof. Jerzy Stelmach (tekst laudacji opublikowany został w specjalnym wydaniu „Alma Mater” nr 188).

W imieniu rektora Uniwersytetu Ruprechta-Karola w Heidelbergu medal odebrał prof. Dieter W. Heermann, prorektor ds. kontaktów międzynarodowych. Dziękując za to wyróżnienie, przyznał, że wynagradza ono trud poniesiony w przeszłości, a także motywuje do pielęgnowania i intensywnego rozwijania partnerskich stosunków z Uniwersytetem Jagiellońskim.

– Medal, którym Uniwersytet w Heidelbergu został uhonorowany, jest dla nas wielkim wyróżnieniem i umacnia on nas jeszcze bardziej w przekonaniu, że zobowiązani jesteśmy do dalszego rozwoju wzajemnej

współpracy akademickiej i obrony wartości europejskich, aby już nigdy więcej nie powtórzyło się to straszne zło z roku 1939

cego Komitetu ds. Opieki nad Grobami Profesorów UJ (tekst tego wystąpienia na s. ….). Następnie rektor Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie prof. Dorota Segda zarecytowała wiersz Pan od przyrody Zbigniewa Herberta, a przewodnicząca Samorządu Studentów UJ Patrycja Piłat odczytała Apel Pamięci.

– Gdy prof. Wojciech Nowak przypomniał mi, że 7 listopada będziemy obchodzili to święto, właściwie od razu przyszła myśl, że chciałabym coś powiedzieć. „Pan od przyrody” Zbigniewa Herberta jest najpiękniejszym wierszem, jaki znam. Pokazuje, ile nauczyciel, profesor może dać młodemu człowiekowi, jak zapisać się w jego pamięci, sercu – mówiła prof. Dorota Segda.

Rektor UJ prof. Wojciech Nowak przemawia przed salą nr 56 tuż przed odsłonięciem tablicy pamiątkowej

i lat bezpośrednio po nim następujących –powiedział.

Kolejnym punktem uroczystości było wystąpienie O potrzebie przypominania naszych zmarłych profesorów prof. Jana Wiktora Tkaczyńskiego, przewodniczą-

Po przemówieniach w auli odsłonięto tablicę pamiątkową przed salą nr 56, do której hitlerowcy w 1939 roku zwabili profesorów i wykładowców, aby później ich aresztować. Obchody Akademickiego Dnia Pamięci w Collegium Novum zakończyło złożenie kwiatów pod tablicami pamiątkowymi oraz przed Dębem Wolności. Wieczorem w uniwersyteckiej kolegiacie św. Anny odprawiono mszę świętą w intencji ofiar Sonderaktion Krakau, a także poległych podczas drugiej wojny światowej oraz wszystkich zmarłych w minionym roku akademickim profesorów, pracowników i studentów uczelni krakowskich. Po nabożeństwie wierni wysłuchali koncertu zorganizowanego przez Akademię Muzyczną w Krakowie, którego program wypełniły utwory Jana Sebastiana Bacha i Piotra Czajkowskiego.

Łukasz Wspaniały pracownik Biura Prasowego UJ Fot. Anna Wojnar

Tablica pamiątkowa przed salą nr 56

W imieniu rektora Uniwersytetu Ruprechta-Karola w Heidelbergu medal Plus Ratio Quam Vis odebrał prorektor ds. kontaktów międzynarodowych prof. Dieter W. Heermann

AKADEMICKI DZIEŃ PAMIĘCI 2016

W obecności prorektor UJ prof. Doroty Malec i prorektora UJ prof. Tomasza Grodzickiego złożono wieńce pod tablicą pamiątkową w koszarach 16. Batalionu Powietrznodesantowego im. gen. bryg. Mariana Zdrzałki przy ul. Wrocławskiej 82 w Krakowie

Anna Wojnar
Adam Koprowski
Jerzy Sawicz
Anna Wojnar
Adam Koprowski
Jerzy Sawicz
Delegacja UJ na cmentarzu Rakowickim. Odsłonięcie odrestaurowanego grobu prof. Stanisława Zaremby
Na cmentarz Salwatorski udała się delegacja, której przewodniczyli prorektor UJ prof. Jacek Popiel oraz były rektor UJ prof. Franciszek Ziejka

W auli Collegium Novum zebrali się członkowie rodzin aresztowanych w 1939 roku profesorów, władze krakowskich uczelni, przedstawiciele samorządu i województwa, korpusu dyplomatycznego, a także dowódcy Wojska Polskiego

Symbolicznym momentem uroczystości było odczytanie Apelu Pamięci przez przewodniczącą Samorządu Studentów UJ Patrycję Piłat

Obchody Akademickiego Dnia Pamięci zakończyło złożenie kwiatów pod tablicami pamiątkowymi w Collegium Novum oraz przed Dębem Wolności

Fot. Anna Wojnar

O POTRZEBIE PRZYPOMINANIA NASZYCH ZMARŁYCH PROFESORÓW

Tozdumiewające, że potrafimy z dokładnością do któregoś tam miejsca po przecinku podać prędkość rozchodzącego się światła. Nie tylko zaobserwować fale grawitacyjne, które pochodzą ze zderzenia oddalonych o miliard lat świetlnych od Ziemi tzw. czarnych dziur, ale przetworzyć obraz tego zderzenia na dźwięk. To zdumiewające wreszcie, że umiemy wznosić wielosetpiętrowe wieżowce, latać z prędkością ponaddźwiękową, odczytać genom człowieka neandertalskiego, a nawet zmierzyć i zważyć najmniejsze cząstki elementarne materii tak samo dokładnie, jak dojrzeć w kosmosie najbardziej odległe nawet ciała niebieskie.

To wszystko potrafimy. A jednak na pytanie (wydawałoby się, proste skądinąd): ilu profesorów wykładało w murach naszej czcigodnej Almae Matris w ciągu ostatnich chociażby dwustu lat, nie umiemy dać precyzyjnej odpowiedzi. Podobnie jest z udzieleniem odpowiedzi na pytanie: gdzie są pochowani?, gdzie szukać ich śladów? Pełni uprawnionego niepokoju, musimy wobec tego zapytać samych siebie: czyżby w naszej uniwersyteckiej pamięci zbiorowej panoszył się aż tak zdumiewający nieporządek, gdy

tymczasem potrzebna jest tu akuratność i odnotowanie ścisłych danych? Nie wolno się nam przecież pomylić nawet o jednego, gdyż – jak chce tego Zbigniew Herbert – jesteśmy mimo wszystko stróżami naszych braci. W znanym powszechnie wyimku poetyckim Cypriana Kamila Norwida Ojczyzna to ziemia i groby. Narody, tracąc pamięć, tracą życie można – bez obawy o utratę sensu owego przesłania – zastąpić słowa „ojczyzna” i „narody” innym, równie uniwersalnym wyrazem. Jest nim słowo „uniwersytet”. Każda uczelnia stanowi bowiem z definicji nie tylko wspólnotę żywych, ale i międzypokoleniowy most łączący przeszłość i przyszłość. Tych, którzy odeszli, z tymi, którzy przyjdą po nas. Jeżeli zatem chce się poznać, ale i współtworzyć historię każdego uniwersytetu, to należy pójść na cmentarze, na których spoczywają jego profesorowie.

Tymczasem ulegamy, przyznajmy to przed sobą uczciwie, z dziecięcą niekiedy łatwością magii liczb, rankingów, a nawet sondaży. Chylimy czoła przed zestawieniami, z których niezbicie – jak czytamy – wynika, które uniwersytety

i na jakiej podstawie uchodzą w świecie za najlepsze. Oto dowiadujemy się, że miarą tak skrojonego sukcesu jest liczba absolwentów lub pracowników danej uczelni, którzy otrzymali Nagrodę Nobla albo Medal Fieldsa. Że pod uwagę brana jest liczba najczęściej cytowanych naukowców oraz liczba publikacji w czasopismach „Nature” bądź „Science”. I że wreszcie tym, co daje wysoką pozycję w międzynarodowych rankingach, jest liczba publikacji, które znalazły się w wy-

Grób prof. Stanisława Zaremby odnowiony w 2016 roku staraniem Komitetu ds. Opieki nad Grobami Profesorów UJ (przed i po renowacji)
Prof. Jan Wiktor Tkaczyński podczas swojego wystąpienia w auli Collegium Novum

Nagrobek prof. Heleny Willman-Grabowskiej na Powązkach, pierwszej kobiety profesora zwyczajnego na UJ, odnowiony w 2016 roku staraniem Komitetu ds. Opieki nad Grobami Profesorów UJ (przed i po renowacji)

branych indeksach cytowań (Science Citation Index – Expanded oraz Social Sciences Citation Index).

Jeżeli jednak uprawnione jest przyjęcie założenia o braku istnienia znaku równości między edukacyjnym przedsiębiorstwem celującym w produkcji wyróżnień oraz cytowań a uniwersytetem, którego ideą jest przecież kształcenie charakteru i woli poznania u młodych ludzi na przykładach mistrzów, to należałoby zapytać, gdzie podziała się w przywołanych zestawieniach pamięć o tych profesorach, którzy nie przeżyli wojennej poniewierki, lub o tych, którzy w więziennych kazamatach, koncentracyjnych obozach i łagrach zostali zamęczeni przez myślących młotem? Co z indeksem tych uczonych, którzy oddali swoje życie

w walce z czerwonym czy brunatnym terrorem? Jakiż to wreszcie międzynarodowy ranking uwzględnia popiół spalonych książek i kości? Stojąc twarzą w twarz z tymi, którzy poniżani przez owych jeźdźców wojennej apokalipsy, dialektycznych szalbierzy i wyznawców nicości umieli wytrwać w zachowaniu wyprostowanej postawy, potrafimy naprawdę przystać na dowodzenie, że tożsamość uniwersytetu tworzy jedynie suma grantów, wyróżnień oraz liczba cytowań w czasopismach fachowych, a nie budowana także przez pokolenia wierność tradycji, pryncypiom i danemu słowu?

Myślę o naszych zmarłych Koleżankach i Kolegach ze ściśniętym sercem. Myślę o naszych zmarłych Koleżankach i Kolegach ze ściśniętym sercem dlatego, że

PRO MEMORIA II. PROFESOROWIE UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO

nie wiem, czy ślad przez nich zostawiony jest dla nas dzisiaj żyjących wystarczająco czytelny. I ten ryty w kamieniu, i ten odlany w spiżu, i ten wreszcie – najważniejszy: zapisany na kartach papieru. Wiele mówiąca jest bowiem ta obserwacja, podług której coroczne powtarzanie o naszej wdzięcznej pamięci wobec tych, których już nie ma tutaj z nami, przyjmują niektórzy jako niepotrzebny rytuał wpisany niegdyś do uniwersyteckiego kalendarza. Ten sposób myślenia nie wiadomo, czy bardziej zawstydza, czy też może jednak bardziej zdumiewa, gdyż nikt z nas nie nauczył się przecież czytać i pisać poprawnie od razu bez mozolnego niekiedy – przyznajmy to szczerze – powtarzania. To przecież (chyba) żadne odkrycie, że uczymy się,

SPOCZYWAJĄCY NA CMENTARZACH RAKOWICKIM I SALWATORSKIM 1803–2015

Okładka książki Pro memoria II. Profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego spoczywający na cmentarzach Rakowickim i Salwatorskim 1803–2015, która pod redakcją Jana W. Tkaczyńskiego ukazała się w listopadzie 2016 nakładem Wydawnictwa UJ

W polskiej literaturze przedmiotu nie ma podobnego opracowania (a jeśli kwerenda nie myli, to i także w obcej). Stanowi je bowiem publikacja-pomnik wdzięcznej pamięci o zmarłych po 1803 roku 824 uczonych Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy znaleźli miejsce wiecznego spoczynku (w niektórych przypadkach, niestety, tylko symbolicznie) na najważniejszych nekropoliach naszego miasta: na cmentarzu Rakowickim i Salwatorskim. Wyjątkowość przedmiotowej publikacji nie polega bowiem na odtwarzaniu w niej obszernych informacji biograficznych zawartych w encyklopediach bądź leksykonach, ale na tym, że znalazło się w niej to, czego w tych ostatnich nie ma: dokładne określenie lokalizacji oraz fotografia grobu. Zadanie to można określić jako więcej niż pionierskie dlatego, że wiąże się ono – po pierwsze – z trudnością ustalenia liczby pochowanych profesorów UJ na obydwu wspomnianych cmentarzach. Po drugie – już samo ustalenie ich nazwisk stanowiło nie lada wyzwanie: nie był i nie jest bowiem prowadzony żaden całościowy rejestr profesorów wykładających w Jagiellońskiej Wszechnicy. I po trzecie wreszcie – równie trudne jak poprzednie: przedsięwzięcie wymagało przeprowadzenia swoistej inwentaryzacji grobów, czyli dokonania wizji lokalnej w terenie, która by pozwoliła na dokładne określenie lokalizacji danego grobu. To tymczasem, ze względu na szczupłość danych archiwalnych (bądź wręcz ich brak), było niekiedy poważną przeszkodą. Stąd ustalona liczba 824 profesorów spoczywających na cmentarzu Rakowickim oraz na cmentarzu Salwatorskim niekoniecznie musi być pełna. Trudno jest bowiem mieć pewność, czy dzięki przeprowadzonej kwerendzie udało się odszukać wszystkich profesorów UJ, którzy w latach 1803–2015 znaleźli miejsce wiecznego spoczynku na tych właśnie cmentarzach. Podobnie może być z przywołanymi informacjami dotyczącymi pisowni nazwisk, kolejnością imion bądź podwójnych nazwisk, wreszcie – datami życia i śmierci (niekiedy różniącymi się od tych na płycie nagrobnej i w dokumentach). Wolno zatem wyrazić nadzieję, że odzew społeczny na to właśnie opracowanie przyczyni się do ewentualnego skorygowania przedstawionych w nim danych.

powtarzając. Jeśli zatem powtarzamy, że pamiętamy, to znaczy, że jesteśmy ciągle wdzięczni. Tylko ci, którzy nie chcą być wdzięczni, nie powtarzają, że pamiętają. Tylko co powiedzą cieniom swoich zmarłych Koleżanek i Kolegów, gdy ich kiedyś spotkają? Jak wytłumaczą im swoją obojętność? Jak wytłumaczą im, że nie dochowali przymierza pokoleń?

Ze ścian auli, w której się znajdujemy, spoglądają na nas podobizny przesławnych dobrodziejów naszego Uniwersytetu

oraz antenatów w naszym profesorskim rzemiośle. Stojąc dzisiaj przed nimi w kornym ukłonie, krzeszę w sobie płomyczek nadziei i nie popadam już więcej w gorączkowy niepokój, że nie ocalimy z niepamięci tych naszych zmarłych Koleżanek i Kolegów, którym okrutna historia odebrała imię w naszej zbiorowej pamięci. Myślę bowiem z rosnącą z roku na rok, aczkolwiek nieśmiałą (jeszcze) pewnością, że jeśli my nie zdążymy otulić ich naszą wdzięczną pamięcią, to inni

jednak zdążą, że ktoś na pewno zdąży. Że nie zabraknie wśród nas ludzi rozumnych i przyzwoitych, którzy podejmą nasz trud przypominania i że będą to dzieło prowadzili do końca.

prof. Jan Wiktor Tkaczyński przewodniczący Komitetu ds. Opieki nad Grobami Profesorów UJ

Tekst wystąpienia wygłoszonego podczas Dnia Pamięci 7 listopada 2016 w auli Collegium Novum

Na wniosek Komitetu ds. Opieki nad Grobami Profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego – Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa w 2016 roku odrestaurował nagrobki zasłużonych profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego: Jana Sleszyńskiego, Kazimierza Lepszego, Piotra Łukasza Bartynowskiego. Jan Sleszyński (1854–1931), matematyk i logik. Profesor na uniwersytecie w Odessie, w 1911 roku objął katedrę matematyki na UJ. Autor ważnych prac z teorii funkcji analitycznych, ułamków łańcuchowych i rachunku prawdopodobieństwa oraz nowatorskiego podręcznika Teoria dowodu. Jedno z kryteriów zbieżności ułamków łańcuchowych nosi dziś nazwę twierdzenia Pringsheima–Sleszyńskiego. Członek Polskiej Akademii Umiejętności. (pas 66, wsch., gr. 21).

Kazimierz Lepszy (1904–1964), historyk, aresztowany w Sonderaktion Krakau, po zwolnieniu z obozu wykładowca tajnego nauczania; rektor UJ (1962–1964), organizator jubileuszu 600-lecia UJ. Redaktor naczelny Polskiego Słownika Biograficznego. Członek Polskiej Akademii Umiejętności. (kw. Ad, wsch., gr. 3).

Piotr Łukasz Bartynowski (1795–1874), prawnik. Senator Wolnego Miasta Krakowa, prezes Sądu Apelacyjnego. Na UJ od 1829 roku jako profesor prawa rzymskiego, kurator UJ oraz rektor UJ (1860–1861). (pas. Lc, zach., grób rodzinny).

Grób prof. Jana Sleszyńskiego na cmentarzu Rakowickim, przed i po renowacji Krzysztof Ciesielski
Nagrobek prof. Kazimierza Lepszego na cmentarzu Rakowickim, przed i po renowacji
Nagrobek prof. Piotra Łukasza Bartynowskiego na cmentarzu Rakowickim, przed i po renowacji Anna Wojnar
Prof. Jan Tkaczyński

WSPOMNIENIE O PROFESORZE

JÓZEFIE GIEROWSKIM

W 10. rocznicę śmierci

Rektor UJ prof. Józef A. Gierowski w pochodzie z okazji inauguracji roku akademickiego, lata 80. XX wieku
Rektor UJ prof. Józef A. Gierowski podczas audiencji
papieża Jana Pawła II
Spotkanie w sprawie umowy z Uniwersytetem w Jenie, od lewej prorektor UJ prof. Andrzej Pelczar, rektor UJ prof. Józef A. Gierowski, prorektor UJ prof. Aleksander Koj; 25 maja 1987

OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA...

1grudnia 1954 zostałam zaangażowana na stanowisku młodszego asystenta w Katedrze Nauk Pomocniczych Historii. Kierownikiem Katedry był wówczas prof. Sylwiusz Mikucki, docentem przy Katedrze –prof. Zofia Kozłowska-Budkowa, starszym asystentem Zbigniew Perzanowski. Katedra ta, później przemianowana na Zakład Nauk Pomocniczych Historii i Archiwistyki (obecnie Zakład Nauk Pomocniczych Historii), zawdzięcza swoje powstanie Stanisławowi Krzyżanowskiemu (1865–1917), a rozbudowę i unowocześnienie Władysławowi Semkowiczowi (1878–1949). Obaj doświadczyli okrucieństw wojennych, szczególnie Władysław Semkowicz.

Przez cały wrzesień 1939 roku pełnił on razem z Zofią Kozłowską-Budkową dyżury w Seminarium, które było otwarte aż do 6 listopada. W tym pamiętnym dniu udał się do Collegium Novum na „wykład” obersturmbannführera Millera i razem z innymi profesorami został aresztowany, a następnie wywieziony do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Doświadczył tam, podobnie jak wszyscy wówczas uwięzieni, głodu, cierpień i upokorzeń. Był jednak szczególnie przez Niemców szykanowany. Raz za nieznajomość daty urodzin Hitlera, a raz za „przestępstwo” czytania książki został dotkliwie pobity; z obozu wrócił z połamanymi żebrami. Na skutek różnych zabiegów międzynarodowych środowisk naukowych Niemcy zaczęli stopniowo zwalniać uwięzionych profesorów. W lutym 1940 roku opuścili obóz ci, którzy ukończyli 40. rok życia. Władysław Semkowicz miał już 61 lat, nie wyszedł jednak wówczas na wolność. Wypuszczono go dopiero 19 listopada tegoż roku. Po powrocie do Krakowa musiał zgłosić się w siedzibie gestapo, która mieściła się przy ul. Pomorskiej. Został tam poinformowany, że musi się meldować trzy razy w tygodniu i że nie wolno mu podjąć żadnej pracy naukowej pod groźbą powrotu do obozu koncentracyjnego.

Po powrocie z Sachsenhausen udało się Semkowiczowi znaleźć zatrudnienie w Ar-

Prof. Józef A. Gierowski, rektor UJ w latach 1981–1987

chiwum Państwowym, którego dyrektorem był z ramienia okupanta Erich Randt. Na krótko zatrudniono go formalnie na etacie Ostinstitutu, placówki powołanej przez Niemców w celach wyłącznie propagandowych, nigdy jednak nie był faktycznie jej pracownikiem. Wykonywał obowiązki archiwisty. Było to zajęcie bardzo wyczerpujące – dzień pracy zaczynał się o godzinie 7 i trwał do godziny 18 z godzinną przerwą na obiad. W 1942 roku doświadczył kolejnej szykany: wyrzucono go, oraz prof. Ludwika Piotrowicza, z mieszkania przy ul. Michałowskiego 9. Fakt, że krótko był zatrudniony na etacie Ostinstitutu, oraz pomówienie, jakoby wskazywał Niemcom miejsce przechowywania różnych interesujących ich archiwaliów, stały się podstawą do oskarżenia go jeszcze podczas okupacji i zaraz po wojnie o kolaborację. Po zakończeniu działań wojennych, już 2 kwietnia 1945, Ministerstwo Oświaty poleciło władzom UJ wszcząć przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. Komisja pod przewodnictwem prawnika prof. Michała Patkaniowskiego oczyściła go z tych zarzutów, ale ze strony ministerstwa nie było żadnej reakcji.

Praca Semkowicza w Archiwum była korzystna nie tylko dla zbiorów Seminarium, które wraz z materiałami PAU (Komisji Historycznej, Komisji Atlasu Historycznego Polski i Słownika Łaciny Średniowiecznej) przeniesiono do Archiwum, mieszczącego się wówczas w Kolegium Kołłątajowskim przy ul. św. Anny 6. Mógł więc Semkowicz opiekować się tymi zbiorami, wykorzystywać je do własnej pracy, a także na potrzeby Tajnego Uniwersytetu. Wypożyczał prowadzącym zajęcia z nauk pomocniczych historii książki i pomoce naukowe w postaci tablic paleograficznych, przeprowadzał też egzaminy.

W 2002 roku ukazała się książka Anetty Rybickiej Instytut Niemieckiej Pracy Wschodniej. Institut für Deutsche Ostarbeit. Kraków 1940–1945, w której autorka oskarżyła wielu krakowskich uczonych

o świadomą współpracę z Ostinstitutem na szkodę nauki polskiej i Polaków. W roku następnym, odpowiadając na ten paszkwil, Polska Akademia Umiejętności przygotowała replikę w postaci bogato udokumentowanej książki W obronie spotwarzonej instytucji (tytuł tekstu Stanisława Kutrzeby z 1945 roku, niedopuszczonego wówczas do druku przez cenzurę). Największym błędem metodologicznym Anetty Rybickiej był brak naukowej krytyki źródeł. Milcząco założyła, że wiarygodne są materiały Ostinstitutu, natomiast odmówiła tej wiarygodności Specjalnej Komisji Dyscyplinarnej UJ, która zaraz po wojnie badała zarzuty kolaboracji wysuwane w stosunku do niektórych profesorów. Anetta Rybicka wpisała się w ten sposób w komunistyczną nagonkę na Uniwersytet Jagielloński i PAU jako siedliska „reakcyjnej profesury”. Rażąca jest u autorki nieznajomość realiów okupacji hitlerowskiej. Motywację podaną w piśmie pewnej nauczycielki starającej się o zatrudnienie w Ostinstitucie, że „była przemęczona fizycznie i nerwowo pracą nauczycielską i zmuszona warunkami materialnymi”, opatrzyła komentarzem, że „nie wszyscy przemęczeni pracą nauczyciele polscy musieli szukać tam wytchnienia. Mogli przecież zatrudnić się w tajnym nauczaniu”. Coraz mniej żyje ludzi pamiętających czasy okupacji, warto więc przypomnieć, że tajne nauczanie nie zapewniało warunków egzystencji, natomiast groziła za nie kara, w najlepszym razie uwięzienia w obozie koncentracyjnym. Ówczesne realia najlepiej ilustruje ponure powiedzenie: „Boję się kary powyżej kary śmierci”, tzn. poprzedzonej torturami. Adresuję te słowa do młodych ludzi, którym los oszczędził doświadczeń wojny, a nawet stanu wojennego. Pragnąc ocalić od zapomnienia każde świadectwo tamtych czasów, przytaczam wspomnienie rektora naszej Uczelni prof. Józefa A. Gierowskiego, spisane na moją prośbę w 2000 roku.

Bożena Wyrozumska profesor historii Uniwersytetu Jagiellońskiego

Konrad

MÓJ PIERWSZY EGZAMIN

Wspomina

prof. Józef Andrzej Gierowski

Studia uniwersyteckie rozpocząłem na przełomie 1941 i 1942 r. w sposób jak najbardziej nieformalny. Po zdaniu matury miałem na jesieni 1939 r. iść do wojska i dopiero po odbyciu służby wojskowej zamierzałem podjąć naukę na uniwersytecie. Wahałem się co do wyboru kierunku studiów między medycyną a prawem. O historii wtedy nie myślałem. Miałem wprawdzie w gimnazjum i liceum znakomitego nauczyciela historii, Jana Pazdura, który umiał rozbudzić moje zainteresowania tą dziedziną, nie tak jednak dalece, bym chciał się jej poświęcić.

Wybuch wojny, okupacja hitlerowska, zamknięcie uniwersytetów przekreśliły te plany. Oczekując zwycięstwa aliantów, wypełniając swój obowiązek służby wojskowej w działalności konspiracyjnej, zabrałem się do pogłębiania znajomości języków, przede wszystkim do nauki angielskiego, by przygotować się w ten sposób do przyszłych studiów uniwersyteckich.

Tymczasem kolejne zwycięstwa niemieckie odsuwały coraz dalej możliwość studiowania. Wprawdzie odpowiedzią na niemieckie zakazy było powstanie tajnego szkolnictwa najpierw średniego (w którego funkcjonowaniu miałem też swój udział jako nauczyciel matematyki i geografii), a z czasem i wyższego, jednak w Kielcach, gdzie mieszkałem, studiów takich narazie nie było. Nie wydawało się też realne, by kiedyś zaistniały. Dopiero na jesieni 1941 roku nieoczekiwanie otworzyły się przede mną możliwości podjęcia takich studiów. Wybrałem się wtedy na imieniny do mojego przyjaciela z ławy szkolnej Stanisława Łaszczyńskiego, którego ojciec przed laty starał się uruchomić kopalnię miedzi w Miedziance pod Kielcami. Przedsięwzięcie zakończyło się niepowodzeniem, jednak rodzinie pozostał obszerny dom i piękny ogród, w którym obchodziliśmy te imieniny.

List prof. Józefa Andrzeja Gierowskiego do prof. Bożeny Wyrozumskiej; 10 listopada 2000

Zjechała na nie z Krakowa starsza siostra mego przyjaciela, Olga Łaszczyńska, Inka, która przed wojną ukończyła studia historyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim i przygotowywała rozprawę doktorską o rodzie Herburtów pod kierunkiem prof. Władysława Semkowicza. Otóż wystąpiła ona z propozycją, bym podjął studia historyczne. Dzięki swym znajomościom miała mi ułatwić kontakt z profesorami, licząc, że zgodzą się oni poddać egzaminom kandydata, który należycie – jakkolwiek w formie eksternistycznej – opanuje odpowiedni materiał. Inka miała przy tym dokładnie mnie zaznajomić z wymaganiami stawianymi przy tych egzaminach oraz dostarczyć mi niezbędne książki i podręczniki, niektóre z nich z niedostępnej formalnie dla Polaków Biblioteki Jagiellońskiej.

Nie zastanawiałem się długo nad tą propozycją, która rozwiązywała moje trudności. Inka uprzedziła mnie, że egzamin z historii starożytnej u prof. Ludwika

Piotrowicza należał do najtrudniejszych i że rozsądnie byłoby zacząć od historii średniowiecznej u Jana Dąbrowskiego, łącząc je z naukami pomocniczymi, z których egzaminował prof. Władysław Semkowicz. Nie taiła wprawdzie, że prof. Semkowicz jest również egzaminatorem wymagającym i że przedmiot jego nie należał do najłatwiejszych, ale sądziła, że z jej pomocą zdołam się przygotować należycie. Profesorowie rzeczywiście zgodzili się mnie egzaminować i w ciągu zimy 1941/1942 r. zabrałem się ostro do roboty. Najwięcej trudności miałem z odczytywaniem tablic paleograficznych. Pomogła mi jednak znajomość łaciny, którą zawdzięczałem memu nauczycielowi ze szkoły średniej, Bolesławowi Kozłowskiemu, również wychowankowi Uniwersytetu Jagiellońskiego. Parę razy wspierała mnie przy opanowywaniu tych trudności Inka, która udzielała mi konsultacji, gdy zjeżdżała do swych rodziców do Miedzianki. Przygotowany w ten sposób, przybyłem na wiosnę

1942 roku, chyba w kwietniu, do Krakowa. Profesor Semkowicz oczekiwał mnie w Collegium Iuridicum, gdzie wówczas mieściła się część zbiorów Archiwum Miejskiego, nad którą pracował. Konwojowany przez Inkę, z bijącym sercem stanąłem przed egzaminatorem. Poprzednio dotarłem do profesora Uniwersytetu Poznańskiego Kazimierza Tymienieckiego, który barbarzyńsko wysiedlony z Poznania przez Niemców, znalazł schronienie u państwa Braunów pod Małogoszczą. Udzielił mi wtedy wielu wskazówek, jak studiować historię średniowieczną Polski, z których, niestety, tylko w ograniczonym stopniu skorzystałem, zajmując się inną epoką. Tym razem to mnie przypadło wykazać się znajomością rzeczy. Profesor przyjął mnie niezwykle życzliwie. W wielkim pokoju, pełnym szaf z księgami, siedział przy stole, na którym też piętrzyły się średniowieczne księgi i przez dobrą godzinę rozmawiał ze mną o różnych

problemach nauk pomocniczych historii, od chronologii poczynając, a na geografii historycznej kończąc. Zbyt byłem zdenerwowany, bym zapamiętał stawiane mi wówczas pytania – z wyjątkiem ostatniego, które dotyczyło „bramy smoleńskiej”. Najbardziej byłem przejęty, gdy w trakcie egzaminu profesor otworzył przede mną jedną z ksiąg miejskich i kazał mi czytać znajdujący się tam tekst łaciński. Starannie zapoznałem się w czasie przygotowań z tablicami paleograficznymi, toteż – jakkolwiek nigdy poprzednio nie miałem w ręku takiego rękopisu – ku zadowoleniu profesora dałem sobie radę z tym zadaniem.

Egzamin został przyjęty z oceną bardzo dobrą, ale ze zrozumiałych względów profesor nie dał mi żadnego zaświadczenia. Ocena znalazła się dopiero na dyplomie magisterskim, wydanym już po wojnie. Dla mnie szczególnie ważna była życzliwość prof. Semkowicza i pozytywny wynik

30-LECIE STUDIÓW ŻYDOWSKICH

egzaminu. Wiedziałem już, że wybierając historię, postąpiłem właściwie i że nie był to tylko przypadek. Odtąd poczułem się prawdziwym studentem historii na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Józef Andrzej Gierowski

Kraków, dnia 10 XI 2000

„Szanowna Pani Profesor, w załączeniu przesyłam opis okoliczności, w których doszło do mego egzaminu u Wł. Semkowicza. Gdyby Pani miała jakieś wątpliwości, proszę się porozumieć ze mną.

Łączę wyrazy szacunku

Józef Gierowski

P.S. Nie jestem pewien, czy to Archiwum Miejskie Krakowa było w Collegium Iuridicum. Ale księgi pamiętam”.

NA UNIWERSYTECIE JAGIELLOŃSKIM (1986–2016)

Wroku akademickim 2016/2017

mija 30 lat od utworzenia Międzywydziałowego Zakładu Historii i Kultury Żydów w Polsce, a tym samym od wprowadzenia studiów żydowskich na Uniwersytet Jagielloński. Zakład ten był pierwszą w Polsce jednostką organizacyjną w ramach szkoły wyższej, której za cel postawiono badanie żydowskiej przeszłości. W ciągu trzech dekad swojego istnienia krakowska judaistyka zyskała ważne miejsce i liczącą się pozycję na mapie instytucji akademickich zajmujących się tą tematyką, nie tylko w Polsce, ale także na świecie. Na gruncie krajowym odegrała pionierską rolę w rozwoju badań nad dziejami, kulturą i literaturą żydowską oraz judaizmem.

19 października 2016 Instytut Judaistyki UJ (IJ UJ) zainaugurował obchody tego jubileuszu uroczystym spotkaniem z rektorem prof. Wojciechem Nowakiem.

Alicja Maślak-Maciejewska

Pracownicy, doktoranci i studenci Instytutu Judaistyki UJ podczas wizyty rektora UJ prof. Wojciecha Nowaka w 2013 roku. Na zdjęciu widoczni od lewej: dr E. Węgrzyn, dr hab. S. Gąsiorowski, dr hab. M. Tomal, dr J. Krupa (z tyłu), dr M. Kozłowska, dr A. Jakimyszyn-Gadocha, dr P. Dec, dr hab. L. Hońdo, dr A.K. Link-Lenczowski (z tyłu), dr E. Gawron, prof. E. Dąbrowa, rektor UJ prof. W. Nowak, dr hab. M. Ruta, dziekan Wydziału Historycznego dr hab. J. Święch, dr hab. M. Galas, A. Yass-Alston, dr M. Tuszewicki, dr M. Stępień i P. Jasnowski. Na pierwszym planie po prawej stronie ówcześni studenci IJ UJ: A. Baryła, B. Pietrzak, K. Dziekan, M. Adamczyk

Uroczystość, która odbyła się w siedzibie IJ UJ przy ul. Józefa 19 na krakowskim Kazimierzu, została otwarta przez dyrektora IJ UJ dr. hab. Michała Galasa. Po przywitaniu licznie zgromadzonych gości głos zabrał rektor UJ prof. Wojciech Nowak, który krótko omówił ogromny postęp, jaki dokonał się w Polsce w ciągu ostatnich trzech dekad, nie tylko w kontekście rozwoju akademickich studiów żydowskich, ale także ochrony dziedzictwa żydowskiego. Symbolem tych zjawisk stał się krakowski Kazimierz, który w ostatnich dekadach został zrewitalizowany, a od 2010 roku gości siedzibę IJ UJ. Następnie głos zabrał dziekan Wydziału Historycznego UJ prof. Jan Święch, który omówił

funkcjonowanie Instytutu Judaistyki w ramach Wydziału Historycznego UJ i przypomniał zgromadzonym, że IJ UJ jest najmłodszą jednostką organizacyjną na tym wydziale. Oficjalną część spotkania zamknęła prezentacja Od Międzywydziałowego Zakładu Historii i Kultury Żydów w Polsce do Instytutu Judaistyki UJ , przygotowana przez dr Edytę Gawron oraz dr. hab. Michała Galasa.

Uroczystość uświetnili swoją obecnością znamienici goście, którzy reprezentowali wiele instytucji, z którymi Instytut Judaistyki (a wcześniej Katedra Judaistyki) współpracował w ostatnich latach. Poza władzami rektorskimi (rektor UJ prof. Wojciech Nowak oraz były prorektor prof. Andrzej Mania) i dziekańskimi (prof. Jan Święch, dziekan Wydziału Historycznego, oraz dr hab. Judyta Rodzińska-Nowak, prodziekan ds. studenckich Wydziału Historycznego), w uroczystości wzięli udział przedstawiciele innych jednostek naukowych UJ: dr hab. Magdalena Sitarz (dyrektor Instytutu Filologii Germańskiej UJ), prof. Sławomir Sprawski (dyrektor Instytutu Historii UJ), dr hab. Andrzej Pawelec (zastępca dyrektora Instytutu Filologii Angielskiej UJ). Wśród gości znaleźli się także reprezentanci innych instytucji naukowych, dyplomatycznych, muzealnych oraz przedstawiciele społeczności żydowskiej

w Krakowie. Byli to dr Pamela DeVolder (konsul ds. prasy i kultury w Konsulacie Generalnym Stanów Zjednoczonych w Krakowie), prof. Jerzy Wyrozumski (Polska Akademia Umiejętności, UJ), Tadeusz Jakubowicz (Gmina Wyznaniowa Żydowska w Krakowie), Jonatan Ornstein, Anna Gulińska oraz Małgorzata Zajda (Centrum Społeczności Żydowskiej –JCC Kraków), Jakub Nowakowski oraz dr Monika Stępień (Żydowskie Muzeum „Galicja”), Eugeniusz Duda oraz Anna Jodłowiec-Dziedzic (Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, oddział Stara Synagoga), dr Piotr Nawrocki (Klub Chrześcijan i Żydów „Przymierze”), ksiądz Jan Nowak, ksiądz dr Manfred Deselaers oraz Małgorzata Waligóra (Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu), Eliezer Gurary (Chabad Lubawicz w Krakowie), Lucyna Leś (księgarnia Jarden), Adelina Hetnar-Michaldo (Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau), dr hab. Piotr Trojański (Instytut Historii i Archiwistyki Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN), dr Michał Marciak (Uniwersytet Rzeszowski). Oprócz zaproszonych gości i pracowników naukowych i administracyjnych Instytutu Judaistyki UJ licznie zgromadzili się także jego absolwenci (często zatrudnieni w wymienionych wyżej instytucjach), obecni doktoranci oraz przedstawiciele Samorządu Studenckiego UJ i Koła Naukowego Studentów IJ UJ. Przed i po uroczystości zaproszeni goście mogli zapoznać się z wystawą zatytułowaną Od Zakładu do Instytutu... Studia żydowskie na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, której pomysłodawcą i twórcą był jeden z pracowników IJ UJ dr hab. Stefan Gąsiorowski. Wystawa ta, podsumowująca działalność jednostki, po raz pierwszy zaprezentowana została w grudniu 2013 roku w Żydowskim Muzeum „Galicja”.

Międzywydziałowy Zakład Historii i Kultury Żydów został powołany 1 września 1986 dzięki staraniom ówczesnego rektora UJ prof. Józefa Andrzeja Gierowskiego. W 2000 roku przekształcony został w Katedrę Judaistyki UJ, a w 2012 roku w Instytut Judaistyki UJ. Pierwszym kierownikiem Zakładu został prof. Józef Andrzej Gierowski, po którym funkcję tę objął w 1998 roku dr Andrzej Krzysztof Link-Lenczowski. Wraz z przekształceniem Zakładu w Katedrę Judaistyki zmieniły się władze jednostki. Funkcję kierownika Katedry objął prof. Edward

Budynek przy ul. Batorego 12 – siedziba krakowskiej judaistyki od 1986 do 2010 roku
Fot.
Edyta Gawron
Obecna siedziba Instytutu Judaistyki UJ przy ul. Józefa 19

Dąbrowa i sprawował ją aż do przekształcenia Katedry w Instytut w 2012 roku, stając się jego pierwszym dyrektorem. W tym samym momencie powstało stanowisko zastępcy dyrektora ds. dydaktycznych, które przez kilka lat piastowała dr Anna Jakimyszyn-Gadocha. Obecnie, od września 2016 roku, dyrektorem IJ UJ jest dr hab. Michał Galas, a na stanowisku zastępcy dyrektora ds. dydaktycznych pracuje dr Marek Tuszewicki.

Ważnym wydarzeniem w dziejach krakowskiej judaistyki były przenosiny jej siedziby ze śródmieścia (ul. Batorego 12) na Kazimierz (ul. Józefa 19) w 2010 roku. Przeprowadzka na Kazimierz, do większego i wygodniejszego budynku, pozwoliła nie tylko na powiększenie oferty dydaktycznej i rozwój biblioteki (której zbiór obecnie liczy ponad 6000 woluminów), ale umożliwiła także zacieśnienie współpracy z innymi instytucjami działającymi na Kazimierzu, między innymi Gminą Wyznaniową Żydowską w Krakowie, JCC Kraków, Centrum Kultury Żydowskiej, Żydowskim Muzeum „Galicja”, Festiwalem Kultury Żydowskiej, Wydawnictwem Austeria. Instytut Judaistyki UJ zatrudnia obecnie 15 pracowników naukowo-dydaktycznych, którzy skupiają się w trzech jednostkach: Zakładzie Historii Żydów, Zakładzie Kultury Żydów oraz Zakładzie Historii Judaizmu i Literatur Żydowskich. W IJ UJ, obok zakładów naukowych, działają także dwie inne jednostki organizacyjne: Ośrodek Studiów nad Historią i Kulturą Żydów Krakowskich UJ (od 2009 roku, kierowany przez dr Edytę Gawron) oraz Pracownia Badań nad Historią i Kulturą Żydów w Polsce i Relacjami Polsko-Żydowskimi im. Marcella i Marii Roth (od 2014 roku, kierowana przez dr. hab. Michała Galasa). W budynku mieści się też siedziba Polskiego Towarzystwa Studiów Żydowskich, a także działa biuro organizacji XI Kongresu Europejskiego Towarzystwa Studiów Żydowskich (European Association for Jewish Studies). Kongres ten, którego głównym organizatorem jest IJ UJ pod przewodnictwem prezydenta EAJS prof. Edwarda Dąbrowy, odbędzie się w Krakowie w 2018 roku.

Instytut Judaistyki UJ prowadzi badania dotyczące dziejów Żydów polskich, żydowskiej kultury materialnej, w tym epigrafiki, języków i literatur żydowskich (jidyszowej i hebrajskiej), etnografii,

dziejów judaizmu, Holokaustu oraz historii współczesnego Izraela. Zainteresowania naukowe pracowników znajdują swój wyraz w programie studiów, który obejmuje zarówno przedmioty o charakterze historycznym (dzieje Żydów od starożytności po historię współczesnego Izraela), literaturoznawczym, jak i dotyczące religii, kultury i filozofii żydowskiej. Studenci uczą się także języków żydowskich: hebrajskiego i jidysz. Krakowska judaistyka, oferująca szeroki wachlarz zajęć dydaktycznych i mieszcząca się obecnie w centrum tętniącej życiem dzielnicy żydowskiej, przyciąga zarówno studentów polskich, jak i z zagranicy (z Ukrainy, Czech, Francji, Niemiec, Austrii, Wielkiej Brytanii i USA). Obecnie w Instytucie kształci się 150 młodych ludzi studiów I i II stopnia oraz 21 doktorantów. Studenci Instytutu działają w Kole Naukowym, które regularnie organizuje wyjazdy naukowe, konferencje i spotkania, a także wydaje czasopismo naukowe „Judaista” (wcześniej „Słowik”), redagowane obecnie przez Sławomira Pastuszkę. W zarządzie Koła zasiadają obecnie Klaudia Kwiecińska (przewodnicząca), Karolina Sierzputowska oraz Anna Czamara. Absolwenci IJ UJ znajdują zatrudnienie w instytucjach nauki, edukacji i kultury w Polsce i na świecie. Wielu z nich pracuje także w turystyce i biznesie.

Uroczystość 30-letniego jubileuszu studiów żydowskich na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na zdjęciu dyrekcja IJ UJ wraz z członkami i zarządem Koła Naukowego Studentów IJ i jego opiekunami naukowymi, dr. hab. Stefanem Gąsiorowskim i dr Ewą Węgrzyn

Październikowa uroczystość rozpoczęła obchody jubileuszu 30-lecia studiów żydowskich na Uniwersytecie Jagiellońskim, który potrwa do końca roku akademickiego 2016/207. W jego ramach zorganizowanych zostanie kilka wydarzeń naukowych, do udziału w których zaproszona jest cała społeczność akademicka. Już w dniach 23–24 listopada 2016 odbędzie się konferencja Żydzi polscy w oczach historyków, która zostanie poświęcona pamięci zmarłego dziesięć lat temu prof. Józefa Andrzeja Gierowskiego, twórcy Międzywydziałowego Zakładu Historii i Kultury Żydów w Polsce. Dwa tygodnie później, w dniach 6–7 grudnia 2016, zorganizowana zostanie konferencja Znani, nieznani. Krakowscy Żydzi na przestrzeni wieków. W maju 2017 roku odbędzie się natomiast konferencja zatytułowana Chone Shmeruk – życie i dzieło. Ponadto w roku akademickim 2016/2017 rozpocznie się cykl wykładów wybitnych absolwentów judaistyki oraz zorganizowany zostanie zjazd absolwentów. Jubileusz IJ UJ uświetni także ustanowienie, we współpracy z JCC Kraków, Nagrody im. Henryka Halkowskiego, dla najlepszych prac dotyczących historii i kultury Żydów krakowskich.

Alicja Maślak-Maciejewska asystent w Zakładzie Historii Żydów Instytutu Judaistyki UJ

Alicja Maślak-Maciejewska

POLSKA LAT 80. XX WIEKU

W ocenie profesora Józefa Andrzeja Gierowskiego

Nigdy niepublikowany w takiej formie fragment autoryzowanej rozmowy z rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego w latach 1981–1987 prof. Józefem Andrzejem Gierowskim, którą na początku 1987 roku przeprowadziła Ewa Owsiany. Pierwotnie wywiad ten miał się ukazać w „Przeglądzie Tygodniowym”, ale w ostatniej chwili redaktor naczelny zrezygnował z publikacji. Ostatecznie, skrócony i przeredagowany tekst tej rozmowy ukazał się w marcowym wydaniu miesięcznika „Odra” w 1987 roku.

□ Panie Rektorze, chciałabym prosić o diagnozę stanu umysłów w Polsce i ocenę nastrojów społecznych. Zadanie może niewdzięczne, liczę jednak, że nie odmówi Pan Czytelnikom satysfakcji poznania pańskich przemyśleń.

■ Tej sprawy nie mam do końca przemyślanej.

□ Chyba nikt z nas nie ma.

■ I dlatego jestem bardziej przerażony niż skłonny do dawania recept. Moje przerażenie ma rozmaite źródła: problem nie tylko w samej ocenie stanu świadomości społecznej, ale i w ogólnym położeniu nas wszystkich. Przecież nie ulega wątpliwości, że państwo nasze jest słabe ekonomicznie, więc tym samym zagrożone. Tu nie ma cudów, historia działa jak automat.

□ Czy świadomość tej sytuacji jest powszechna?

■ Nie wydaje mi się. Jeśli w pewnych momentach słyszało się głosy: trudno, będziemy się rozkładać, państwa może nie być – to jest dla mnie przerażające po prostu. Przerażające jako zaprzeczenie tego wszystkiego, do czego dążyliśmy jako naród w latach rozbiorów. Istnienia państwa nie wolno ryzykować; do dziś odczuwamy, czym to grozi.

□ Spoglądając na dzisiejszych Polaków, jaki przejaw ich życia uznałby Pan za najbardziej niebezpieczny?

■ Dezintegrację posuniętą tak daleko, że według mnie w całym okresie powojennym tak głębokiej nie było. Jeżeli nawet przyjmiemy, że bezpośrednio po wojnie znaczna część społeczeństwa z nieufnością – delikatnie to nazywając – przypatrywała się zmianom, jakie wtedy następowały, to jednak znalazł się cel wyższy, który społeczeństwo zjednoczył. A więc: odbudowa kraju, zagospodarowanie go, zasiedlanie Ziem Zachodnich. I chociaż był to czas bardzo specyficzny, jeśli chodzi o metody kierowania państwem, to jednak nie doszło do takiego stopnia dezintegracji,

jaki obserwujemy dziś. Obejmuje ona całe społeczeństwo i poszczególne warstwy społeczne, nawet rodziny, i właściwie nie ma grup, w których na mniejszą czy większą skalę nie byłoby tego utrzymującego się podziału. Nie bardzo wierzę w możliwość jakiegoś współdziałania w tych warunkach, bo jest ono wtedy zwykle przypadkowe i rzadko kiedy nastawione na prawdziwe, ponowne zespolenie społeczeństwa.

□ Jak więc zapobiec dalszej atomizacji?

■ O tym może za chwilę, na razie spróbujmy sobie wyobrazić, jak odbija się ona na świadomości społecznej. Mamy pewne tradycje indywidualizmu, rozwiązywania na własną rękę rozmaitych problemów. Tak się działo i za dawnej Rzeczpospolitej szlacheckiej, kiedy – jeżeli nie każdy szlachcic, to przynajmniej każdy magnat uważał, że ma prawo decydować o losach państwa. Podobnie działo się i w XIX wieku, gdy stosunkowo nieduże grupy decydowały o losie narodu. To jest to, o czym Bobrzyński kiedyś pisał: liberum conspiro, choć nie rozciągałbym tej zasady za daleko. Trzeba pamiętać, że były wypadki, kiedy społeczeństwo popierało grupy

Redaktor Ewa Owsiany podczas uroczystego odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej prof. Józefowi Andrzejowi Gierowskiemu, obok rektor UJ prof. Wojciech Nowak
Anna Wojnar

decydujące za wszystkich i takie, kiedy społeczeństwo odmawiało im swojego poparcia.

Tak czy inaczej, tendencje do indywidualizmu istniały zawsze i ujawniały się również w okresie dwudziestolecia, a nawet wojny. Okupacja jawi się nam jako okres bardzo zintegrowany.

Może dlatego, że patrzymy na końcowy etap wojny, a nie na początki, kiedy kraj pokrył się masą drobnych organizacji konspiracyjnych, z których niejedna zresztą uważała, że właśnie ona jest powołana do rządzenia i decydowania. Na szczęście, nie doszło do konfrontacyjnych rozwiązań i raczej wytworzyła się pewna, bardzo wyraźna, jedność, w jakimś sensie wynik terroru niemieckiego, który zjednoczył społeczeństwo.

□ Czyli dezintegracja jako charakter narodowy?

■ Nie wiem, czy akurat charakter, czy raczej kwestie predyspozycji, które w nas istnieją, a może tradycji nam właściwych. Konsekwencje ponosimy aż do chwili obecnej. To znaczy... widzi Pani. Polacy są rzeczywiście narodem, który sobie niesłychanie wysoko ceni wolność. W rozmaity sposób pojętą, zarówno jako wolność osobistą, swobodę decydowania o swoim własnym losie, jak i wolność ujmowaną jako pewna niezależność narodowa, niezależność państwowa. I każda forma ograniczenia czy zagrożenia tej wolności powoduje automatycznie opór, sprzeciw, niezadowolenie i utrudnia współdziałanie. Znaleźliśmy się po drugiej wojnie światowej w sytuacji tego rodzaju, że rozmaite formy wolności z rozmaitych przyczyn zostały ograniczone. Przy tym mam wrażenie, że po ‘56 roku świadomość tych ograniczeń jak gdyby zmalała, a w latach 80. ludziom wydawało się, że właściwie nie istnieją. Stąd to wielkie załamanie, które nastąpiło po ogłoszeniu stanu wojennego. Spadł on na ludzi nieoczekiwanie, nagle uświadomili sobie istnienie pewnych konieczności niezależnych od nas. Oraz to, że one nadal będą dawały znać o sobie.

□ Jak to załamanie przewalczyć?

■ Jest to bardzo trudny proces. Widzi pani, w latach 70. nastąpił nie tylko zanik świadomości faktycznej sytuacji i położenia tego kraju, ale wyrosło też przekonanie, w rozmaity sposób u nas wpajane, że stać nas na bardzo wiele. Dodajmy do tego wybór Polaka na papieża – to dla dumy narodowej było czymś niesłychanym, jak i fakt, że po raz pierwszy od bardzo dawna dostaliśmy Nobla. I to podwójnie!

□ Spadło to na nas jak balsam kojący, co za ulga dla świadomości, że nie jesteśmy czymś najgorszym...

■ Ba! Nie tylko nie najgorszym, lecz w jakimś sensie nawet przodującym, co nam zresztą propaganda sukcesu zapewniała, windując nas już nie wiem na które, ale bardzo wysokie miejsce.

□ Tym trudniej było potem upaść.

■ Tym trudniej, że przepaść między rzeczywistością dnia dzisiejszego a marzeniami, nadziejami, które zostały rozbudzone – jest bardzo głęboka. Taki skok z jednego stanu krańcowego w drugi także i dla jednostek bywa niezdrowy, cóż dopiero dla społeczeństw. Zakładam jednak, że nasze społeczeństwo nie jest „oszalałe wolnością” i że w końcu dojdzie do jakiejś równowagi.

Pierwsza strona skróconego i przeredagowanego wywiadu z prof. Józefem Andrzejem Gierowskim, który ukazał się w miesięczniku „Odra” w 1987 roku

□ Z tym że to nasze mizerne poczucie równowagi nieustannie bywa szarpane.

■ Niestety, taka się wytworzyła sytuacja i to, co nazywamy kryzysami, a co badał prof. Hieronim Kubiak, nawiedza nas jako objaw nie najlepszy. Gdyby tak wrócić jeszcze do roku 1956, to charakterystyczna granica. Ten rok pociągnął za sobą bardzo istotną zmianę w sytuacji wewnętrznej. Wtedy Gomułka, powiedzmy szerzej – Partia – uzyskał rzeczywiście mandat całego społeczeństwa.

□ ...wyrażony Sto lat śpiewaniem.

■ Nie tylko. I wyborami również, i dźwignięciem się energii narodowej. I to wszystko zostało władzy powierzone wraz z konstatacją, po raz pierwszy tak wyraźnie uczynioną, że będziemy do socjalizmu kroczyć, ale polską drogą. Nie wydaje mi się, żeby dziś ludzie wierzyli w możliwość osiągnięcia tego celu, choć –prawdę mówiąc – ja się na to nie patrzę aż tak pesymistycznie i nie uważam, żeby u nas sytuacja była identyczna z sytuacją w innych krajach. Mam wrażenie, że naprawdę kroczymy jakąś własną drogą, może nie zawsze to akcentując z różnych przyczyn. Ale ludziom to nie wystarcza. A poza tym na to doświadczenie nałożyły się momenty tragicznych kryzysów, zwłaszcza rok ‘70 wydaje mi się datą szczególnie bolesną. Nastąpiło coś, czego

Tablica pamiątkowa poświęcona prof. Józefowi Andrzejowi Gierowskiemu, umieszczona w korytarzu rektorskim w Collegium Novum UJ

się naprawdę nikt nie spodziewał. Już 1968 rok był zapowiedzią czegoś niedobrego, ale w 1970 roku został zrobiony krok, który był zaprzeczeniem tego wszystkiego, co się głosiło. Inna była sytuacja bezpośrednio po wojnie, kiedy kraj był istotnie w zamęcie walki – na to można było spojrzeć inaczej. Ale w ‘70 roku sytuacja była absolutnie odmienna, więc fakt, który nastąpił, był bardzo groźny dla psychiki narodowej. A najgorsze, że to, co przyszło potem, nie przyniosło niezbędnej katharsis, oczyszczenia.

□ Za to gwałtownie zwróciliśmy się ku sprawom materialnym.

■ Rzecz o tyle oczywista, że u podłoża protestów było niezadowolenie wywołane pogarszającą się sytuacją materialną. Natomiast niewyraźnie została zaakcentowana – jeszcze raz wracam do tego – sprawa, jak w tych warunkach, po tym doświadczeniu ma wyglądać to, co się nazywa drugą Polską. I okazało się, że znów zaczyna się poszerzać odległość pomiędzy władzą a społeczeństwem.

□ Czyli niedotrzymanie obietnic jako główna z przyczyn kryzysu zaufania...

■ Obawiam się, że nie ma się tutaj co łudzić. Chcąc ufać, muszę wiedzieć, że to, do czego się ktoś zobowiązał, będzie wykonane. Dziś, kiedy obserwuję przypadki niedotrzymywania czy zmiany pewnych zobowiązań, które pojawiły się jeszcze nawet w roku 1982 czy 1983 – bardzo mnie to niepokoi. Rozumiem, że mogą być rozmaite przeszkody natury politycznej czy gospodarczej, ale obawiałbym się, że sprawy nie da się potem nadrobić. Na bardzo konkretnym przykładzie...

□ Autonomii uczelni?

■ Nie! To temat ograny. Powiem Pani o emeryturach. Jeśli starszym ludziom dwa czy trzy lata temu obiecano, że w tym a w tym roku dostaną wyrównanie, a potem się tego nie robi w zapowiedzianych rozmiarach (przy czym rzecz dotyczy grupy, które okazała stosunkowo dużo zaufania obecnej władzy) – to mnie się to po prostu nie podoba. Proszę Pani! W ten sposób postępujemy z ludźmi, którzy oddali swe najlepsze lata właśnie sprawie odbudowy państwa. To już nie są emeryci z czasów przedwojennych. Mówię o tym, bo jest to dla mnie jeden z przykładów pośpiesznego działania, nie do końca przemyślanego.

□ Znam opinie zainteresowanych zbierane w domach opieki społecznej. Mówi Pan: odbudowa zaufania jest koniecznością. Ale konkretnie? Jak odbudować zaufanie tych ludzi?

■ Nie wiem. Wiem, że stan, w którym istniejemy, będzie kontynuowany i że przyszłość państwa i nasza przyszłość narodowa będzie zależeć od tego, czy potrafimy problem zaufania rozwiązać. I czy potrafimy – sprawa druga, niesłychanie istotna – stworzyć wizję przyszłości. Społeczeństwo nie może się nastawić tylko na dzień dzisiejszy, to błąd ekipy Gierkowskiej. Oczywiście, daleki jestem od niedoceniania spraw gospodarczych, mówiłem i jeszcze raz podkreślam, że nie wierzę w ogóle w możliwość zdobycia bardziej niezależnego stanowiska, większej niezależności przez państwo, jeśli jest ono słabe gospodarczo i gospodarczo zależne – obojętnie od kogo. To jest zupełnie nierealne i dlatego główny nasz wysiłek musi pójść w tym kierunku. Ale pracując, musimy mieć perspektywę: musimy wiedzieć, do czego chcemy kraj doprowadzić i czy ta perspektywa tkwi w czasie dostrzegalnym dla jednostki. Żeby człowiek mógł liczyć na to, że jeżeli nie dziś, to za pięć, dziesięć lat...

Anna Wojnar

□ A tej „jasności” nie ma.

■ No, nie ma i dotknę tutaj trudnego problemu. Mnie się zdaje, że wbrew temu, co znaczna część społeczeństwa myśli – jednym z najważniejszych wydarzeń lat 1980–1981 był IX Zjazd Partii. Było to zjawisko wyjątkowe. Został stworzony program (nie mówię, w jakiej mierze jest on realizowany, w jakiej nie, uważam, że w znacznej mierze próbuje się go jednak realizować), który otworzył możliwość nowego spojrzenia w przyszłość.

□ Barometrem zainteresowania społecznego było wtedy choćby to, że ludzie najdalsi od słuchania transmisji z rozmaitych sal obrad wtedy jednak włączali telewizory.

■ No właśnie. A jednak myśmy coś z tego utracili. Może zabrakło powszechnie uznanego przywódcy, zwłaszcza wśród ludzi związanych z „Solidarnością”, który miałby dostatecznie głębokie perspektywy i bardziej realną ocenę rzeczywistości. Chyba tak się stało. A dla dobra nas wszystkich można było o wiele lepiej wykorzystać zdobycze Zjazdu wtedy niż potem w okresie stanu wojennego. To, co wtedy realizowano, oparte było już na innych zasadach. [...]

□ Mówiąc o stanie umysłów w Polsce, nie sposób pominąć roli środków masowego przekazu. Ludzi drażni zalew słów, słów niejako produkowanych...

■ Tylko że my musimy mieć świadomość, że nasze społeczeństwo – o, tu znów wspólnota z Włochami – lubi mówić. Ja wiem, Pani chodzi o zalew mowy jednostronnej. To na pewno negatywne zjawisko. Ale uważam, że jest u nas za duży kult słowa. Oczywiście nie w znaczeniu pięknej polszczyzny...

□ ...ale w sensie: powiedziane, więc załatwione?

■ O właśnie. Na szlacheckich sejmikach tak bywało. Szlachta się zjechała, spisała konfederacje, ogłosiła gromkie akty. I uważała,

że wszystko załatwione. Podobnych przykładów sporo w naszych dziejach. Wiara w cudowną siłę słowa...

□ ...oraz w cudowną moc mnożonych komisji...

■ A do tego dodajmy jeszcze niebagatelną ilość nowych aktów ustawodawczych... Niestety, taki już mamy sposób myślenia. Powiem coś więcej. Nie można robić w pośpiechu pewnych aktów, nie zastanawiając się, co będzie za dwa, trzy lata. Chociażby na wspomnianym przykładzie emerytów. Chodziło może o okazanie im dobrej woli, ale wola niedotrzymana przestaje być dobrą.

□ Co by Pan zalecał?

■ Ostrożność w formułowaniu obietnic i zobowiązań. [...]

□ Nie sądzi Pan Rektor, że aktywność społeczna zamiera z powodu zmęczenia? W innych krajach kobiety działają, dajmy na, to w Towarzystwie Schweizerowskim, bo mają na to czas. Siły naszych matek są do końca wyczerpane pracą zawodową, domem i trudnościami życia.

■ Zmęczenie jest też pewną formą rządzenia społeczeństwem, ale to nie znaczy, że skuteczną.

□ Patrz – pisma Arystotelesa recytowane w Piwnicy.

■ W dalszym jednak ciągu uważam, że działania samorządowe (czyli to, o co chodzi na uniwersytetach, a tu czuję pewną satysfakcję) są możliwe. A najlepsze bywają wtedy, gdy wynikają z poczucia odpowiedzialności za grupę, za instytucję, w której się jest.

□ Podobno brakuje nam bardzo poczucia odpowiedzialności?

■ Tak? Byłem na spotkaniu w ministerstwie, gdzie omawiano plany nauczania. I okazało się, wbrew temu, co się głosiło, że poszczególne wydziały czy instytuty nie tworzyły programów oderwanych od rzeczywistości. Po prostu należy trochę wierzyć w rozsądek ludzi. A co do odpowiedzialności... Państwo, które zbyt głęboko wnika w sprawy społeczne, administracyjne, rozmaite szczegółowe rozwiązania, zmniejsza poczucie odpowiedzialności u swych obywateli. Stale to obserwuję. W moim pokoleniu, wychowanym w odmiennych warunkach, poczucie odpowiedzialności było większe dlatego, że większy był zakres możliwości naszego działania. Wiedzieliśmy, że to, co robimy, bardziej waży. Z chwilą, kiedy tę świadomość się ogranicza, następuje groźny proces, o którym mówiliśmy.

□ My, dziennikarze, usiłujemy mu przeciwdziałać, wynajdując sylwetki szlachetnych pasjonatów i siłaczek. Dajemy ludziom do wierzenia, że zdarzają się ryzykanckie temperamenty, energia, ambicje samodzielnego, twórczego kształtowania pracy. Ale to mało.

■ Mało, niestety. Choć nie należy lekceważyć okruchów. Wszystko, co powiedziałem, i jeszcze raz podkreślam, nie jest zjawiskiem wyłącznie polskim. Nie popadajmy w megalomanię, która nam się zdarza od czasu do czasu, że jesteśmy narodem wybranym i mamy prawo do wyjątkowych przeżyć. Podobne sytuacje zdarzają się w wielu krajach, i w Europie, i poza Europą, i w tym momencie niesłychanie krytycznym, w którym się znaleźliśmy – uczestniczymy w doświadczeniach całej ludzkości. O tym nie mówiłem, ale przecież na świadomość społeczną też działa obawa, czy jest sens oczekiwać na lepszą przyszłość? Co nastąpi po nas? Szczęśliwsze pokolenia, a może potop?

□ Więc pozostaje nam, jak zwykle, codzienny heroizm.

Rozmawiała Ewa Owsiany

ODSŁONIĘCIE PAMIĄTKOWEJ TABLICY

24 listopada 2016, w korytarzu rektorskim Collegium Novum, odsłonięto tablicę upamiętniającą wybitnego naukowca, rektora UJ w latach 1981–1987, prof. Józefa Andrzeja Gierowskiego. Uroczystość odbyła się w 10. rocznicę śmierci Profesora. W wydarzeniu wzięli udział: władze rektorskie Uniwersytetu Jagiellońskiego, przedstawiciele Wydziału Historycznego, a także rodzina, przyjaciele i współpracownicy prof. Józefa Andrzeja Gierowskiego. Inicjatorem uczczenia pamięci byłego rektora UJ był Instytut Historii

Fot. Anna Wojnar

SCHOLARISSCHOLARIS

PROGRAMIŚCI PRZYSZŁOŚCI

Drużyny Uniwersytetu Jagiellońskiego zajęły 5. i 6. miejsce w Mistrzostwach Europy Środkowej w Programowaniu Zespołowym (ACM ICPC Central European Regional Contest), które odbyły się w dniach 18–20 listopada 2016 w Zagrzebiu. Zdobywcy 5. miejsca, Vladyslav Hlembotskyi, Krzysztof Maziarz oraz Michał Zając, wywalczyli sobie tym samym prawo do startu w 41st World Finals of the ACM International Collegiate Programming Contest, które odbędą się w maju 2017 w Rapid City w Stanach Zjednoczonych. Oprócz studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego, z Europy Środkowej awans do finału wywalczyły też zespół z Uniwersytetu w Zagrzebiu oraz dwa inne polskie zespoły: reprezentanci Uniwersytetu Wrocławskiego oraz drużyna Uniwersytetu Warszawskiego, która zwyciężyła w konkursie. Te trzy polskie uniwersytety kształcą programistów od wielu lat lokujących się w światowej czołówce tych zawodów, którzy są później

zatrudniani przez największe i najlepsze korporacje informatyczne.

ACM ICPC to największy i najpopularniejszy konkurs programistyczny na

świecie. W zawodach startują trzyosobowe zespoły studentów, pisząc programy rozwiązujące zadania – problemy algorytmiczne. Zadanie uznaje się za rozwiązane, jeśli zgłoszony przez zawodników program przejdzie przygotowane przez sędziów testy i czas jego wykonania zmieści się w ustalonym limicie. Wygrywa drużyna, która rozwiąże najwięcej zadań, w razie remisu decyduje łączny czas zużyty na wymyślenie i implementację rozwiązań. Drużyna ma do dyspozycji tylko jeden komputer i drukarkę, co sprawia, że sprawny podział pracy i umiejętność współdziałania w zespole są, obok szybkiego myślenia i talentu programistycznego, nieodzownym składnikiem sukcesu. Reprezentacje uczelni rywalizują najpierw w zawodach regionalnych –takich jak Mistrzostwa Europy Środkowej, a najlepsze drużyny z regionów kwalifikują się do finałów światowych. O prestiżu i zasięgu konkursu najlepiej świadczy fakt, że w zeszłorocznej edycji wzięło udział ponad 40 tysięcy studentów z 2736 uczelni ze 102 krajów

Fot. Adam Polak

Zespół UJ w składzie: Michał Glapa, Karol Kaszuba, Michał Seweryn
Zespół UJ w składzie: Vladyslav Hlembotskyi, Krzysztof Maziarz oraz Michał Zając

na sześciu kontynentach. Do finałów, które miały miejsce w maju 2016 roku w Tajlandii, zakwalifikowało się 128 zespołów. Konkurs odbywa się od 1977 roku i jest organizowany przez Association for Computing Machinery we współpracy z firmą IBM. Reprezentacje UJ uczestniczyły w finałach dziesięciokrotnie, trzy razy zdobywając medale: złoty w 2006 roku (San Antonio, USA) oraz brązowe w latach 2011 (Orlando, USA) i 2013 (St. Petersburg, Rosja).

Zawodnicy z Uniwersytetu Jagiellońskiego są studentami informatyki analitycznej na Wydziale Matematyki i Informatyki.

Reprezentację UJ wyłoniły eliminacje uniwersyteckie, organizowane cyklicznie trzy razy w każdym roku akademickim przez zespół trenerów – pracowników, doktorantów i studentów: dr. Lecha Duraja, mgr. Grzegorza Guśpiela, mgr. Adama Polaka i Piotra Bejdę – pracujący pod kierunkiem prof. Pawła Idziaka z Katedry Algorytmiki. Trzy tygodnie wcześniej drużyny UJ mierzyły się z innymi polskimi uczelniami w Akademickich Mistrzostwach Polski w Programowaniu Zespołowym –rodzimej wersji konkursu ICPC, rozgrywanej w tym roku we Wrocławiu. Najlepszy zespół UJ, w składzie: Michał Glapa, Karol

Kaszuba, Michał Seweryn, zajął w tamtym konkursie 5. miejsce.

Długotrwałe przygotowania i udział studentów UJ w tych zawodach realizowane są w ramach projektu „Programiści przyszłości” finansowanego przez program MNiSW Najlepsi z najlepszych. Partnerem głównym reprezentacji Uniwersytetu Jagiellońskiego podczas CERC 2016 był PKO Bank Polski. Bank będzie także wspierał finansowo drużynę UJ w przygotowaniach i wyjeździe na finały światowe w USA. Paweł Idziak kierownik Katedry Algorytmiki oraz zespołu Katedr i Zakładów Informatyki Matematycznej Wydziału Matematyki i Informatyki UJ

POTENCJAŁ POLSKI – DYSKUSJA W IMPERIAL COLLEGE LONDON

Wdniach 21 i 22 października 2016 w Londynie odbyła się studencka konferencja Poland 2.0 Summit poświęcona innowacjom i postępowi technologicznemu, która co roku organizowana jest na Imperial College London – najlepszej europejskiej uczelni technicznej.

Celem konferencji było zwrócenie uwagi na potencjał Polski w rozwoju innowacji – ich komercjalizacji i implementacji do polskiej nauki, startupów, dużego biznesu, polityki publicznej czy samorządowej. Ponadto całe wydarzenie stało się okazją do polsko-brytyjskiej wymiany doświadczeń oraz integracji polskich studentów – zarówno tych uczących się w ojczyźnie, jak i studiujących na najlepszych brytyjskich uniwersytetach, takich jak Oxford, Cambridge, UCL czy LSE. Myślą przewodnią tegorocznej edycji było pytanie: jak odblokować potencjał innowacyjny w Polsce w kierunku czwartej rewolucji przemysłowej?

Dwudniowa konferencja została podzielona na cztery bloki tematyczne, podczas których uczestnicy wysłuchali

prelekcji ekspertów wywodzących się z różnych obszarów zarządzania innowacjami. Wśród prelegentów i paneli-

stów znaleźli się prezesi i dyrektorzy zarządzający największymi europejskimi przedsiębiorstwami, jak Asseco, PayPal

Eliza Kruczkowska (Polski Fundusz Rozwoju). Imperial College London; 21 października 2016

Uczestnicy konferencji podczas warsztatów organizowanych przez The BCG, pierwszy od prawej: Filip Karasiewicz. Imperial College London, 21 października 2016

czy ING Bank Śląski, wiceministrowie, inwestorzy indywidualni oraz instytucjonalni, dyrektorzy inkubatorów i programów akceleracyjnych dla startupów, a także indywidualni startupowcy, innowatorzy z Polski i Wielkiej Brytanii.

Jednym z partnerów tegorocznej edycji Poland 2.0 Summit zostało Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego.

– Jako organizatorzy cieszymy się, że NZS UJ wyraził gotowość do wsparcia promocyjnego Poland 2.0 wśród krakowskiej społeczności akademickiej. Mamy nadzieję, że zainspiruje to studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego do odważnego poszerzania horyzontów i udziału w przyszłorocznej edycji konferencji, na której są szczególnie mile widziani – mówi Mateusz Benedykt Dzięcielski, Chief Visionary Officer of Poland 2.0 Summit, a jednocześnie przewodniczący UKR NZS UJ.

Obecność wśród partnerów Niezależnego Zrzeszenia Studentów docenili również prelegenci – Paweł Bochniarz, dyrektor MIT Enterprise Forum Poland, programu akceleracyjnego dla polskich startupów, a prywatnie alumn NZS, rozpoczął przedstawienie się podczas panelu od kilkakrotnego wspomnienia swojej działalności w NZS i tego, jak wiele dała mu ta organizacja.

– Jesteśmy na zakręcie – nie tylko Polska, ale świat jest na zakręcie. Jesteśmy w drzwiach rewolucji 4.0, którą ja nazywam „rewolucją ekonomii szytej na miarę” –powiedziała w rozmowie z PAP Jadwiga Emilewicz, wiceminister w Ministerstwie Rozwoju, która w trakcie godzinnego wystąpienia przedstawiała możliwości wsparcia startupów w Polsce. Pomyślne wejście w rewolucję 4.0 – nową epokę inteligentnego przemysłu i gospodarki, będzie w znacznej mierze zależeć od polskiej młodzieży, zarówno tej studiującej w kraju, jak i poza nim. Ważne, żeby miała ona okazję wcześniej się spotkać, poznać i sprawdzić w działaniu, a wydarzenia takie jak Poland 2.0 Summit wspaniale tę misję wypełniają.

Bal. Mężczyźni, od lewej: Kacper Staroszczyk, Matt Komorowski, Mateusz B. Dzięcielski, Wojciech Syka, Jacek Rosa. Kobiety, od lewej: Sylwia Łyskawka, Julia Kozieł, Martyna Piotrowska, Annemarie Dalka, Agata Wasiak. Porchester Hall, Londyn; 22 października 2016

Maria Prokop członkini zarządu ds. PR i partnerów Niezależnego Zrzeszenia Studentów UJ Fot. www.facebook.com/Poland20Summit/?fref=ts

Poland 2.0 Team. Od lewej: Paloma Kałuzińska, Maria Galat, Julia Kozieł, Sylwia Łyskawka, Imperial College London; 21 października 2016

WSPÓLNY SUKCES UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO

I UNIWERSYTETU ROLNICZEGO W KRAKOWIE

Uniwersyteckie

Centrum Medycyny

Weterynaryjnej Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie powstało w 2012 roku na mocy porozumienia zawartego przez obie uczelnie. 6 października 2016 po raz piąty zainaugurowano nowy rok akademicki na kierunku weterynaria. Uroczystość odbyła się w auli Collegium Novum. Licznie zgromadzonych gości, w tym kilkudziesięciu studentów pierwszego roku, powitał prorektor UJ prof. Armen Edigarian, który, przypominając początki powstania Centrum, podkreślił, że w ten sposób Kraków stał się kolejnym miastem, w którym kształcić się mogą przyszli lekarze weterynarii. Współgospodarz uroczystości, prorektor ds. dydaktycznych i studenckich UR prof. Sylwester Tabor, poinformował, że w przyszłym roku mury uczelni opuszczą pierwsi absolwenci kierunku weterynaria. Zwracając się do studentów, dodał: Mam nadzieję, że wzorem swoich starszych kolegów – aktywnych, odpowiedzialnych i am-

bitnych, będziecie intensywnie pracowali dla rozwoju tego kierunku. Korzystajcie z tego, co dają wam oba uniwersytety. Kształcić was będzie najlepsza kadra –korzystajcie z ich wiedzy i fachowych porad – mówił prof. Tabor. Wystąpił również dyrektor UCMW UJ–UR prof. Kazimierz Tarasiuk, który podkreślił, że zawód lekarza weterynarii jest szlachetny, ale także trudny pod względem fizycznym i psychicznym. Dodał, że trzeba pamiętać, iż weterynarz nie tylko leczy zwierzęta, ale poprzez opiekę nad zdrowiem zwierząt sprawuje też nadzór nad łańcuchem żywnościowym, przyczyniając się do dbania o zdrowie ludzi. Podczas uroczystości wręczono dyplomy młodym pracownikom naukowym obu uczelni – laureatom konkursu, organizowanego przez UCMW, na najlepsze projekty badawcze realizowane w Ośrodku Medycyny Eksperymentalnej i Innowacyjnej UJ–UR. Wyróżnienia otrzymali dr Małgorzata Grzesiak (Katedra Fizjologii

i Endokrynologii Zwierząt UR) oraz Mateusz Wierdak (Wydział Lekarski UJ CM). Po zakończeniu pierwszej części uroczystości odbyło się ślubowanie studentów pierwszego roku, które poprowadziła zastępca dyrektora ds. dydaktycznych Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Weterynaryjnej prof. Izabela Krakowska. Uroczystość zakończył wykład prof. Ryszarda Gryglewskiego z Katedry Historii Medycyny Collegium Medicum zatytułowany Sztuka leczenia zwierząt, czyli rzecz o historii weterynarii.

Medycyna weterynaryjna to nauka traktująca o chorobach zwierząt, ich leczeniu oraz profilaktyce, higienie produktów pochodzenia zwierzęcego oraz ochronie ludzi przed chorobami pochodzenia odzwierzęcego. Studia na kierunku weterynaria trwają pięć i pół roku. Są to jednostopniowe studia magisterskie, zakończone uzyskaniem tytułu lekarza weterynarii, równorzędnego z tytułem magistra. Absolwenci Uniwersyteckiego

Anna Wojnar

Centrum Medycyny Weterynaryjnej otrzymują dyplom obu uczelni. Kadrę dydaktyczną stanowią profesorowie weterynarii, wykładowcy z Collegium Medicum oraz pracownicy Uniwersytetu Rolniczego. Studenci, zgodnie z zachowaniem zasad etyki i deontologii weterynaryjnej, zdobywają wiedzę umożliwiającą badanie stanu zdrowia zwierząt, w tym rozpoznawanie, zapobieganie, zwalczanie i leczenie chorób zwierząt (również wykonywanie zabiegów chirurgicznych). Absolwenci będą również mieli możliwość wydawania opinii i orzeczeń lekarsko-weterynaryjnych, recept na leki i materiały medyczne. Do kompetencji lekarza weterynarii należy także badanie zwierząt rzeźnych, mięsa i innych produktów pochodzenia zwierzęcego, nadzór sanitarno-weterynaryjny nad produktami

pochodzenia zwierzęcego, nad obrotem zwierzętami i miejscami ich gromadzenia, wykonywanie badań i weterynaryjnej oceny środków żywienia zwierząt i warunków ich wytwarzania.

W ramach UCMW funkcjonuje Ośrodek Medycyny Eksperymentalnej i Innowacyjnej, który stanowi platformę umożliwiającą zaawansowane badania eksperymentalnych, jak również prowadzenie badań na pograniczu nauk biologicznych, medycyny i technologii. Dzięki uruchomieniu hybrydowego bloku operacyjnego badacze mają szerokie możliwości zabiegowe w zakresie zaawansowanej chirurgii doświadczalnej i weterynaryjnej. Na infrastrukturę Ośrodka składają się także laboratoria badawcze, sale zabiegowe i poradnie specjalistyczne z zapleczem do

utrzymania zwierząt (wykorzystywanych do badań i zabiegów). Badania prowadzone przez Ośrodek Medycyny Eksperymentalnej i Innowacyjnej obejmują, między innymi, diagnostykę mikrobiologiczną i wirusologiczną chorób zwierzęcych, diagnostykę genomową przy wykorzystaniu metod analiz biologii molekularnej, badania cytologiczne, cytogenetyczne i endokrynologiczne, a także z zakresu fizjologii i patologii ciąży. Badania służą, między innymi, testowaniu nowych technologii medycznych w celu ich przyszłego stosowania w leczeniu i rehabilitacji ludzi. Wszystkie działania odbywają się przy przestrzeganiu wysokich standardów bioetycznych prowadzenia doświadczeń na zwierzętach.

AWoj

Moment uroczystej immatrykulacji studentów pierwszego roku
Uczestnicy uroczystości przed Collegium Novum
Fot. Anna Wojnar

DRUGA EDYCJA FESTIWALU KultURO

Pięknym finałem drugiej edycji Festiwalu KultURO, którego celem jest propagowanie profilaktyki badań układu moczowego i przełamywanie urologicznego tabu, był wyjątkowy koncert zatytułowany EndoPower i Przyjaciele. Przedsięwzięcie odbyło się 1 października 2016 w Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie. Połączone zostało z wystawą rysunków siedmiu polskich satyryków: Henryka Sawki, Andrzeja Lichoty, Dariusza Wójcika, Pawła Jarońskiego, Jerzego Krzętowskiego, Jarka Kozłowskiego i Marcina Treichela, oraz prac autorstwa dr. Tomasza Wiatra – urologa i rysownika.

Dla licznie zgromadzonej publiczności zagrali Janusz Grzywacz, Bernard Maseli, Frei Warschu, krakowska Kurtyna Siemiradzkiego oraz słynna grupa EndoPower, w składzie której znajduje się trzech profesorów urologii: Piotr Chłosta, Marcin Słojewski i Tomasz Szydełko, oraz towarzyszący im muzycy Wojciech

Występ zespołu EndoPower: Bartek Gamracy (perkusja), Piotr Chłosta (skrzypce, gitara), Marcin Słojewski (gitara prowadząca), Wojciech Stec (gitara basowa, wokal) i Tomasz Szydełko (wokal, instrumenty klawiszowe)

Stec i Bartek Grabb Gamracy. EndoPower gra covery znanych, mocnych, rockowo-blusowych piosenek. W repertuarze zespołu są przeboje AC/DC, Dżemu czy Pink Floyd. Podczas październikowego koncertu grupa zagrała również utwory ze swojego debiutanckiego albumu Skąd ta siła

RPM

Fot. Jerzy Sawicz

PIÓRKIEM I WIATREM

Festiwalowi KultURO, zorganizowanemu 1 października 2016 w Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie, towarzyszyła wystawa rysunków autorstwa Tomasza Wiatra – absolwenta Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum UJ i jednocześnie autora jedenastoodcinkowego cyklu prezentującego sylwetki wybitnych lekarzy związanych z krakowskim środowiskiem uniwersyteckim, który w latach

2013–2016 ukazywał się na łamach „Alma Mater”.

Zaprezentowane na wystawie prace, będące wnikliwą analizą ludzkiego ciała, wykonane zostały, nie jak poprzednie rysunki – ołówkiem, ale techniką węgla w formacie 70 x 100 centymetrów. Tytuł ekspozycji Piórkiem i Wiatrem powstał w nawiązaniu do słynnych programów Wiktora Zina Piórkiem i węglem.

– Próba zmierzenia się z techniką węgla była pretekstem do stworzenia nowego cyklu rysunków miasta Krakowa zatytułowanego „Mój magiczny Kraków” – mówi Tomasz Wiatr Ten nowy cykl będzie można zobaczyć już niebawem na kolejnej wystawie, a później także na łamach „Alma Mater”.

RPM

Pierwszy od lewej prof. Piotr Chłosta, trzeci od lewej Wojciech Stec, obok dr Tomasz Wiatr, dr Przemysław Dudek, dr Katarzyna Gronostaj, Justyna Dudek, prof. Tomasz Szydełko, na dole prof. Marcin Słojewski

OBRAZ I SŁOWO

4października 2016 w sali konferencyjnej nowego gmachu Biblioteki Jagiellońskiej odbyła się promocja książki prof. Jana Skoczyńskiego Teksty nienaukowe , zorganizowana przez dyrektora Biblioteki Jagiellońskiej prof. Zdzisława Pietrzyka oraz prezesa Księgarni Akademickiej w Krakowie Adama Lejczaka –wydawcę książki.

Spotkanie promocyjne, które zgromadziło kilkadziesiąt osób, poprzedziła prezentacja – niepokazywanego wcześniej – obrazu Zdzisława Beksińskiego z serii jego dzieł katastroficznych. Uczestnicy spotkania mogli obejrzeć ten obraz po raz pierwszy, odtąd będzie on w stałej ekspozycji Biblioteki. Dyrektor Zdzisław Pietrzyk poinformował ze-

branych, że Biblioteka Jagiellońska pozyskała go dzięki prof. Janowi Skoczyńskiemu. W tym miejscu warto dodać, że Profesor podarował do zbiorów BJ unikatowe egzemplarze książek, broszur, gazetek z drugiego obiegu z lat 80. XX wieku. W części promocyjnej honory gospodarza pełnił prezes Adam Lejczak, były student profesora, który walnie przyczynił się do wydania książki, uznając, że nienaukowe pisarstwo jego niegdysiejszego wykładowcy to cenny dokument przeszłości. W książce znalazły się teksty z lat 1976–1999, efekt dziennikarskiej pasji krakowskiego uczonego z czasów młodości. Są to felietony, wywiady, recenzje, notatki publikowane, między innymi, w „Tygodniku Powszechnym”, „Tygodniku Solidarność Małopolska”, „Nowym Państwie”, „Czasie” krakowskim czy „Tygodniku Sanockim”. Znalazły się tam materiały kiedyś niedopuszczone do druku przez cenzurę albo wycofane przez redakcję po nadmiernych ingerencjach tej instytucji. Po raz pierwszy opublikowane zostały zapiski profesora z okresu stanu wojennego, zatytułowane Notatki czasu „wojny” Zasadniczy trzon książki stanowią jednak felietony, w których – jak w krzywym zwierciadle – odbija się życie codzienne w czasach PRL. W trakcie sympatycznego spotkania pro-

fesor – odpowiadając na pytania Adama Lejczaka – opowiadał o swych młodzieńczych zainteresowaniach, między innymi o kulisach wywiadów, które przeprowadził nie tylko ze znanymi profesorami: Stefanem Swieżawskim czy Stanisławem Stommą, ale z ludźmi sztuki: Zdzisławem Beksińskim czy Piotrem Skrzyneckim, świadczących o pozanaukowych pasjach autora książki. Wypowiedzi te były ilustrowane starannie dobranymi, często zabawnymi cytatami z książki, które czytał inny student profesora – Grzegorz Gajewski, były dyrektor TV Kraków, a obecnie reżyser i producent filmowy.

Spotkanie miało także swą oprawę muzyczną w wykonaniu duetu akordeonisty i skrzypaczki, absolwentów renomowanej szkoły muzycznej w Sanoku, a obecnie studentów Akademii Muzycznej w Krakowie. Młodzi muzycy wykonali utwory Vivaldiego, Piazzolli, Tiersena, a na zakończenie – Tańce węgierskie Brahmsa, ulubiony utwór profesora. Adam Lejczak przypomniał gościom, że świętują nie tylko oficjalne przejście profesora na emeryturę po 42 latach nieprzerwanej pracy w krakowskiej Almae Matris, ale również 20 lat współpracy z Księgarnią Akademicką, która wydała kilkanaście książek profesora. Trzecią odsłoną uroczystości było spotkanie przy lampce wina i ogromnym torcie, przypominającym książkę. Była okazja do rozmów z autorem i prywatnych pożegnań zasłużonego nauczyciela akademickiego, który w Instytucie Filozofii powołał pierwszy po wojnie Zakład Filozofii Polskiej, ale był też współtwórcą i pierwszym rektorem PWSZ w rodzinnym Sanoku.

Małgorzata Andryszewska

Od lewej: prof. Jan Skoczyński, Adam Lejczak oraz Grzegorz Gajewski
Obraz Zdzisława Beksińskiego, znajdujący się w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej
Zdzisław Pietrzyk

DOOKOŁA ŚWIATA PRZEZ MORZA I OCEANY

Świątynia Wat Luang Po Cham na tajlandzkiej wyspie Phuket, uliczka w wiosce rybackiej Anse La Raye na wyspie St. Lucia, drzewa „divi divi” na plaży Aruby na

Karaibach, największa na świecie pralnia na wolnym powietrzu znajdująca się w Mombaju, ogród futurystyczny w Singapurze, port pasażerski w Pireusie, hodowla ananasów

na Hawajach – to zaledwie kilka ujęć, wybranych spośród uwiecznionych na ponad trzech tysiącach fotografii, które prof. Danuta Ptaszycka-Jackowska i Antoni Jackowski

Profesorowie Danuta Ptaszycka-Jackowska i Antoni Jackowski

Uroczyste otwarcie wystawy. Organizatorem przedsięwzięcia był Instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej oraz Biblioteka Nauk Przyrodniczych UJ; 21listopada 2016

Anna Wojnar
Anna Wojnar
Danuta Ptaszycka-Jackowska
Antoni Jackowski
Cartagena (Kolumbia). Panorama Downtown od strony Morza Karaibskiego
Wellington – stolica Nowej Zelandii

zrobili podczas swojej podróży dookoła świata.

80 zdjęć z tego bogatego zbioru jeszcze do 10 lutego 2017 można oglądać na wystawie znajdującej się w Bibliotece Nauk Przyrodniczych UJ przy ul. Gronostajowej 7.

Przepłynięcie całej trasy dookoła świata trwało w sumie 3,5 miesiąca i zostało podzielone na trzy etapy: z Sawony do Los Angeles, z Los Angeles do Singapuru i z Singapuru do Sawony.

– Płynęliśmy statkiem Costa Luminosa, który ma 292 metry długości, zabiera na pokład 2600 pasażerów obsługiwanych przez 900 osób. Rejs statkiem turystycznym jest bardzo wygodną i ciekawą formą turystyki. W trakcie naszej podróży dookoła świata zawinęliśmy do 40 portów, odwiedzając 25 krajów. Długość trasy wyniosła ponad 56 200 kilometrów, czyli ponad 30 300 mil morskich – opowiadała prof. Danuta Ptaszycka-Jackowska podczas wernisażu, który odbył się 21 listopada 2016. – Urzekała nas fizjonomia krajobrazów, tafli wody, nieba, wybrzeży, portów, sylwetek miast. Zaciekawiali nas mieszkańcy, roślinność, uprawy, zwierzęta. Zwracaliśmy uwagę na podobieństwa i odrębności oraz na przeja-

Phuket (Tajlandia). Przejażdżki na słoniach w rezerwacie „Island Safari”

wy procesów globalizacji. Dla nas rejs był niewątpliwie rekompensatą za długie lata, kiedy nie było możliwości podróżowania ze względów politycznych i ekonomicznych. Różnorodność tematyczna fotografii jest odzwierciedleniem wielostronności zainteresowań profesorów Danuty Ptaszyckiej-Jackowskiej i Antoniego Jackowskiego,

którzy – jak się okazało – od pierwszego dnia podróży prowadzili także dziennik. Należy mieć nadzieję, że autorzy wystawy zdecydują się na jego opublikowanie. Byłby on znakomitym dopełnieniem bogatego fotograficznego zbioru.

Rita Pagacz-Moczarska

Cartagena (Kolumbia). Powitanie w porcie
Drzewa Divi divi (Caesalpinia coriaria – brezylka garbarska) inaczej „fofoti”, charakterystyczne w krajobrazie Aruby (Karaiby). Na pierwszym planie kokoloba groniasta (Coccoloba uvifera)

NAGRODA IM. JANA DŁUGOSZA

Decyzją jury, któremu przewodniczył prof. Władysław Stróżewski, 27 października 2016 laureatką Konkursu o Nagrodę im. Jana Długosza, który nieprzerwanie od 1998 roku towarzyszy Międzynarodowym Targom Książki w Krakowie, została Anna Machcewicz za książkę Bunt. Strajki w Trójmieście. Sierpień 1980, która ukazała się w roku 2015 nakładem Europejskiego Centrum Solidarności. Poniżej prezentujemy fragment laudacji, którą wygłosił prof. Piotr Sztompka.

Są takie momenty, kiedy historia przyśpiesza biegu i zmienia kierunek. Ale nie przyśpiesza sama, tylko dzięki mobilizacji i zrywowi mas społecznych porwanych przez wielkich liderów. To są właśnie rewolucje, kamienie milowe historii, nawet gdy przebiegają bez barykad, strzałów i krwi.

Taki był sierpień 1980 w Stoczni Gdańskiej. Tamta rewolucja była aktem inicjującym naszą drogę ku wolności, niepodległości i demokracji. I o tym jest nagradzana dzisiaj książka.

Książki bywają wybitne z różnych powodów. Czasami decyduje to, jak są napisane, czasami to, o czym są napisane, a czasami ważne jest to, czy trafiają w aktualne nastroje i potrzeby chwili. Wyróżniony Nagrodą im. Jana Długosza AD 2016 prawie 500-stronicowy tom Anny Machcewicz zatytułowany „Bunt”, wydany przez Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku, spełnia z naddatkiem wszystkie trzy kryteria.

Po pierwsze, to jest książka oparta na niezwykle bogatym i wielostronnym materiale źródłowym. Faktografię autorka opiera na archiwalnych dokumentach, zarówno strajkujących, jak i ówczesnej władzy i aparatu opresji, protokołach Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, listach postulatów, szkicach porozumień, ale także raportach milicji i SB, protokołach z narad partyjnych, wypowiedziach sekretarzy KC itp.

Wzbogaca to relacjami uczestników wydarzeń, spisanymi przez nich opowieściami, ale także celowo zaaranżowanymi przez autorkę licznymi wywiadami. I dołącza jeszcze bogaty materiał fotograficzny. Wreszcie rzetelnie uwzględnia wcześniejszą literaturę na ten temat. Odkrywamy obraz wydarzeń imponujący swoją drobiazgowością, precyzją i autentycznością. Ta mozaika tak różnorodnych elementów jest przy tym wpleciona w prostą, potoczystą i sugestywną narrację, czytelną nie tylko dla specjalistów, ale wszystkich światłych obywateli. Już to wystarczyłoby pewnie na Nagrodę im. Jana Długosza.

Ale jeszcze ważniejsze jest drugie kryterium: mianowicie, o czym ta książka traktuje i jak to czyni. W odróżnieniu od innych książek o fenomenie „Solidarności” skupia się na samym strajku w Stoczni Gdańskiej, zdarzeniu najważniejszym, bo uruchamiającym lawinę. I pyta nie tylko, jak wtedy, w sierpniu, tam było, ale jak do tego doszło i dlaczego.

Ten nurt wyjaśniający biegnie dwutorowo. Najpierw poznajemy genezę, tę wieloletnią makrodynamikę procesu liczoną od lat 70., od strzałów i ofiar Grudnia, z roku na rok, kiedy narastało niezadowolenie, frustracja i rewindykacyjne roszczenia robotników, a równolegle krzepła inteligencka opozycja demokratyczna skupiona w KOR, ROPCiO, Konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość i innych podziemnych organizacjach, aby w pewnym momencie połączyć się w wybuchową mieszankę. A drugi nurt wyjaśniający to kilkunastodniowa mikrodynamika tych dni strajkowych, liczona z godziny na godzinę i ukazywana z zegarmistrzowską precyzją. Ale na takim opisie się nie kończy. I nie w tym tkwi największa siła tej książki. Autorka korzysta kompetentnie z teorii so-

cjologicznych, sięgając do klasyków teorii ruchów społecznych, rewolucji i zmian społecznych. Jej książka stanowi dzięki temu cenny przyczynek nie tylko do historiografii, ale socjologii historycznej – stosunkowo nowej i szybko się rozwijającej dziedziny nauk humanistycznych.

Mieści się także w obszarze socjologii i historii życia codziennego, bo opisując zarówno genezę buntu, jak i jego przebieg, skupia się na doświadczeniach codziennych, banalnych: narzekaniach i rozmowach, pracy i zakupach, w rodzinie i przy warsztacie, w domu i na ulicy. Bo tutaj właśnie, a nie gdzieś ponad głowami ludzi rodzą się i toczą wielkie procesy dziejowe. Takie interdyscyplinarne podejście pozwala sformułować dwie lekcje. Pierwszą lekcję o tym, że tajemnica sukcesu tkwi we wspólnocie, wtedy, gdy walka o robotnicze interesy, nadająca siłę uderzeniową, łączy się z inteligencką walką o wartości, nadającą kierunek. Tajemnica wcześniejszych przegranych w powojennym „polskim kalendarzu”, w roku 1950, 1956, 1968 i 1970, to właśnie ówczesny brak poczucia ponadklasowej wspólnoty, raz brak busoli, kiedy indziej – determinacji. A druga lekcja jest o tym, jak żądania i roszczenia skupione przez długi czas na sprawach materialnych i bytowych, w pewnym momencie przekształcają się w walkę o podstawowe wartości i osobistą, ludzką godność. [...]

Piotr Sztompka socjolog, profesor UJ i Wyższej Szkoły Europejskiej im. Józefa Tischnera członek rzeczywisty PAN były prezydent Międzynarodowego Stowarzyszenia Socjologicznego (ISA)

Fragment laudacji wygłoszonej 27 października 2016 podczas wręczenia Nagrody im. Jana Długosza

Archiwum Targów w Krakowie
Po prawej laureatka Nagrody im. Jana Długosza Anna Machcewicz, obok laudator prof. Piotr Sztompka

PARYŻ I NOWY JORK: STOLICE DWÓCH KONTYNENTÓW

W Collegium Maius, w Piwnicy u Pęcherza w marcu 2017 roku otwarta zostanie wystawa fotografii prof. Piotra Sztompki zatytułowana Paryż i Nowy Jork: stolice dwóch kontynentów . Jest to już trzecia wystawa prof. Sztompki organizowana przez Muzeum UJ. Pierwsza, w roku 2006, nosiła tytuł Widokówki z moich podróży i obejmowała zdjęcia

z 24 krajów. Druga, w roku 2014, zatytułowana Migawki z kolorowego świata, pokazywała urodę sześciu krajów basenu Morza Śródziemnego. Obecna wystawa stara się uchwycić kontrast dwóch metropolii: Paryża i Nowego Jorku, tak ważnych dla Europy i Ameryki i równie fascynujących, choć z zupełnie różnych powodów. W katalogu wystawy znajdą

się, obok stu kilkudziesięciu zdjęć, krótkie eseje: prof. Franciszka Ziejki (o Paryżu), prof. Andrzeja Mani (o Nowym Jorku) i rektora ASP Stanisława Tabisza (o fotografii i miastach jako swoistych dziełach sztuki).

Red. Fot. Piotr Sztompka

PARYŻ

NOWY JORK

KSIĄŻKI DLA DZIECI, PIĘKNE OPOWIEŚCI

I EDYCJE DLA WSZYSTKICH

TYLKO CZY AŻ KSIĄŻKA DLA DZIECI?

Wokół książki dla dzieci narosło wiele nieporozumień i stereotypów. W powszechnym odbiorze często kojarzy się ona bowiem z czymś lekkim, łatwym i niepoważnym. Pisanie dla dzieci wydaje się czymś prostszym i gorszym niż pisanie dla dorosłych, podobnie tłumaczenie czy ilustrowanie. Także zajmowanie się książką dla dzieci często traktuje się jako zajęcie zgoła mało naukowe. Łatwo bowiem przy mówieniu o książce dla dzieci dać się uczuciowo wciągnąć w ten świat i ograniczyć się do streszczeń pełnej fantazji fabuły albo posłużyć się narzędziami literaturoznawczymi nieprzeznaczonymi do tego typu książek i uzyskać efekt śmieszności.

Mylnie też utożsamia się książkę dla dzieci jedynie z literaturą dziecięcą lub też z bajkami tworzonymi ku rozrywce czy utworami służącymi edukacji. Tymczasem to właśnie książka dla najmłodszego czytelnika jest tą najbogatszą tematycznie, gatunkowo, ale i edytorsko. To baśnie, powieści detektywistyczne, utwory grozy, biografi e, wspomnienia, książki poruszające tematy trudne, książki obraz(k)owe, pomoce edukacyjne, malowanki, pozycje popularnonaukowe, religijne i wiele, wiele innych. To książki aktywizujące, e-booki, wydawnictwa we wszelkich formatach i kształtach, z ilustracjami wykonanymi różnymi technikami i z zastosowaniem różnych materiałów, szeroka gama od kiczu do edycji artystycznych.

Najczęściej książkę dla dzieci jako lekturę dla niedorosłych łączy się z książką dla młodzieży, chociaż obiema tymi grupami rządzą inne prawa. Przede wszystkim ważnym czynnikiem wydawnictw dla dzieci są emocje, a ich wybór związany jest z decyzjami dorosłych. Do rąk najmłodszych – inaczej, niż ma to miejsce u nastolatków – trafiają więc książki wybrane przez rodziców, dziadków, krewnych, pedagogów, którzy kierują się często własnym gustem i oczekiwaniami, swoimi sympatiami i antypatiami, czasem sentymentami z czasów dzieciństwa. Jeśli przyjrzymy się też ruchowi wydawniczemu obu tych grup, zobaczymy, że oferta dla dzieci jest dużo większa i szersza, bo publikacje dla dzieci, według danych z 2015 roku „Ruchu wydawniczego w liczbach”,

Calineczka – książka typu pop-up Anna Wojnar

stanowią aż 22 procent polskiego rynku książki, a dla młodzieży zaledwie 4 procent. Jest to też oferta w dużej mierze polskojęzyczna (aż 59 procent), gdy tymczasem dla nastolatków aż 55 procent to utwory tłumaczone, głównie z angielskiego. Także czytelnictwo wśród dzieci jest dużo większe niż wśród ich starszych kolegów, którzy z czasem czytają coraz mniej.

Książka dla dzieci jest ważną częścią rynku wydawniczego i naszej kultury, polem nieograniczonych możliwości dla wydawców, ujściem dla wyobraźni twórców, dziedziną obdarzoną sentymentem przez dorosłych, tematem dialogu międzypokoleniowego, a także produktem wyjątkowym.

WYSTAWA PIĘKNYCH KSIĄŻEK

Z chęci przybliżenia książki dla dzieci szerszemu gronu, przedstawienia jej walorów edytorskich i literackich powstała wystawa Piękne książki, piękne opowieści. Książka dla dzieci. Skromna, bo mieszcząca się w jednej sali, ale próbująca pokazać, czym jest i może być książka dla dzieci, prezentująca jej różne tematy, aspekty i formy. Ekspozycja w sali wystawowej Biblioteki Jagiellońskiej, którą można było oglądać od 6 do 28 października, została podzielona na siedem części, po których zwiedzających oprowadzały plansze z tytułami działów i cytatami.

W części zatytułowanej Dawno, dawno temu... prezentowane były książki dawne, między innymi pierwsze lub kultowe wy-

dania znanych i mniej znanych autorów. W pierwszej gablocie znalazły się liczne książki Jana Brzechwy, w tym pierwsze, opublikowane w oficynie Jakuba Mortko-

wicza, wydanie z 1939 roku Kaczki dziwaczki z ilustracjami Franciszki Themerson, przeżywającej obecnie wielki powrót. Są tu też inne utwory poety z rysunkami znanych ilustratorów „Szpilek”: Eryka Lipińskiego i Ha-Gi (czyli jego żony Anny Gosławskiej-Lipińskiej), słynnego malarza i krytyka Ignacego Witza, mistrzyni polskiej szkoły ilustracji Olgi Siemaszko i, oczywiście, tworzącego niezapomniany duet z Brzechwą Jana Marcina Szancera. Jednak nawet znający dobrze secesyjną kreskę mistrza ilustracji z pewnością będą zaskoczeni, oglądając zestawione ze sobą jego różne stylistycznie rysunki, między innymi do Pali się! i Pana Dropsa i jego trupy Brzechwy i Lokomotywy Juliana Tuwima. W kolejnych gablotach można było znaleźć utwory i edycje znanych autorów dla dzieci, jak, na przykład, Plastusiowy pamiętnik Marii Kownackiej (pierwodruk z 1936 roku) i O krasnoludkach i sierotce Marysi Marii Konopnickiej, oraz poetów –Czerwonego Kapturka Or-Ota (czyli Artura Oppmana) i Bajkę o Kasi i królewiczu

Wystawę otworzył dyrektor BJ prof. Zdzisław Pietrzyk
Wśród zwiedzających był również krakowski artysta Kazimierz Wiśniak (w środku)

Lucjana Rydla, ale i autorów, których choć pewnie utwory są dobrze znane, to ich nazwiska niewiele mówią. Kto bowiem nie słyszał wierszyka Poszedł Marek na jarmarek? Niewielu jednak wie, że autorką tego i innych ze zbioru jest Zofia Bronikowska. Niejeden nucił pod nosem piosenki Janusza Odrowąża, na przykład Serduszko puka w rytmie cha-cha, a tu może zobaczyć, że pisał też dla dzieci, na przykład Kopciuszka , książkę-akor-

deon z 1944 roku. Na wystawie można było także zobaczyć książki dla dzieci napisane czy zilustrowane przez twórców związanych z Krakowem, na przykład założyciela „Przekroju” Mariana Eilego, współtwórcę Radia Kraków Witolda Zechentera czy profesorów krakowskiej ASP Adama Marczyńskiego i Stanisława Dębickiego. Niejednego zaskoczyły wydania z lat 30. XX wieku z ilustracjami ze studia Walta Disneya, do których

teksty pisali Irena Tuwim i Władysław Broniewski.

Oglądając stare edycje, można było się przekonać, że książki dla dzieci często pisali i ilustrowali wielcy poeci, pisarze i malarze, zobaczyć, że w różnych epokach ukazywały się obok siebie edycje w ówczesnej stylistyce i znacznie ją wyprzedzające i nowoczesne, a także że nawet w czasie drugiej wojny światowej książka dla dzieci nie traciła na wyobraźni i artyzmie. Fot. Anna Wojnar

Wydanie typu pop-up
Alicji w Krainie Czarów
Wystawa wprowadziła zwiedzających w krainę baśni, pełną smoków, skrzatów i wróżek

Kolejne gabloty prowadziły przez krainy baśni, tych pochodzących z różnych krajów oraz klasycznych, ludowych i literackich w najróżniejszych odsłonach. A czym byłyby baśnie bez baśniowych istot, jak smoki, skrzaty, wróżki czy różne potwory, które zostały pokazane w książkach zarówno w ujęciu klasycznym, parodystycznym, jak i artystycznym i poetyckim, jak na przykład kultowe już Skrzaty Wila Huygena i Sceny z życia smoków Beaty Krupskiej oraz zachwycające nowości, jak L’Herbier des Fées Benjamina Lacombe’a i Sébastiena Pereza W osobnej grupie znalazły się książki skupione wokół ważnego literackiego motywu podróży, zarówno tych prowadzących przez różne kraje, odbywanych w przestrzeni i czasie, jak i tych wewnętrznych, a więc, między innymi, Pinokio Carlo Collodiego, Cudowna podróż Selmy Lagerlöf, Opowieści z Narnii Clive’a Staplesa Lewisa, Zielony wędrowiec Liliany Bardijewskiej, Koralina Neila Gaimana czy Król i morze Heinza Janischa.

Niektóre z baśni, kochane i cenione, powracają od dziesięcioleci, w różnych tłumaczeniach i wydaniach, inspirując kolejnych twórców. To takim przykładom właśnie poświęcony został dział Każdy czas ma swoją edycję. Znalazły się w nim przekłady Calineczki Hansa Christiana Andersena, różne odsłony ilustracji do Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carrolla i inspiracje Czerwonym Kapturkiem Zanim Tommelise została Calineczką (po raz pierwszy w wierszowanej wersji Leona Rygiera w 1909 roku) była Calinką (pierwszy polski przekład z 1859 roku F.H. Lewestama, z pochodzenia Duńczyka), Calóweczką, Paluszką, Malutką, Dziecięciem Elfów, a potem jeszcze Kruszynką, Kruszyneczką, Palusią i Odrobinką. Ciekawe wnioski można wyciągnąć z po-

równania ilustracji do Alicji ilustratorów z różnych epok, jak, na przykład, klasycznego Johna Tenniela, autorki serii o Muminkach Tøve Jansson, Olgi Siemaszko czy współczesnych włoskich ilustratorek: Franceski Rossi i Manueli Adreani – tylko u tej ostatniej Alicja nie jest długowłosą blondynką, ale ma krótkie czarne włosy jak pierwowzór. Czerwony Kapturek –i z wersji Grimmów, i z Charles’a Perraulta – zainspirował, między innymi, grające z pierwowzorem zgoła współczesne wersje tej klasycznej baśni, jak na przykład Czerwony Kapturek w wielkim mieście

Aarona Frischa i Roberto Innocentiego czy wchodzące w dwugłos z tekstem Grimmów ilustracje Joanny Concejo. Znalazły się tam opowieści nawiązujące do terapii strachu, jak Nusia i wilki Piji Lindenbaum, lub takie, w których Kapturek staje się rzecznikiem praw dziecka, na przykład w Mam prawo i nie zawaham się go użyć Joanny Olech. Kolejne części prowadziły przez krainy wyobraźni, w których mieszkają Mały Książę, Pipi Langstrumpf, Piaskowy Wilk, Babcia na Jabłoni, Pan Kleks, Ćwir, Pollicino czy mieszkające w ścianach wilki. A po nich zgoła niekojarzące się wielu z książką dla dzieci pozycje zgrupowane wokół tematu Opowieści o życiu. Życie jest trudne i piękne : książki o wojnie, przemocy, starości, chorobie, śmierci, cywilizacji pośpiechu i pieniądza, ale też o miłości, zabawie, radości życia i pięknie świata. Wśród tych współczesnych pozycji znajdują się autorzy i ilustratorzy polscy, na przykład Joanna Papuzińska, Jacek Dukaj i Joanna Rusinek, jak i z różnych krajów, między innymi autorski i małżeński duet Gro Dahle i Svein Nyhus, Davide Cali i Serge Bloch, Guus Kuijer czy Wolf Erlbruch.

W prezentowanych edycjach zobaczyć można było różnorodną typografię, różne

techniki ilustracyjne i drukarskie, między innymi kolaże z wszelkich materiałów, fotografie przestrzennych kompozycji z papieru, kalki naśladujące wodę, laserowo wycinane ażurowe rośliny, otwierane okienka i drzwiczki, rozwijane lunety czy doklejane miniaturowe książeczki. Oprócz klasycznych wydań offsetowych były także pochodzące z różnych lat i krajów przestrzenne pop-upy, nazywane też książkami-zabawkami, książki-akordeony, bajka do wykorzystania w teatrze cieni, książka-teatr z pojawiającymi się na stronach scenami i znikającymi postaciami, książka-drzewo stosującą gry i zachęcającą do wybrania sobie dróg opowieści... Były też niezwykłe gry słowa i obrazu, jak na przykład Oczy docenionej po sukcesie w Korei Iwony Chmielewskiej czy opowiadający o kinematografie i nawiązujący rysunkami do technik zbliżeń i kadrowania Wynalazek Hugona Cabreta Briana Selznicka. Bystry obserwator dostrzegł też gry pomiędzy gablotami: powracające w różnych odsłonach tematy (barokowy Kopciuszek Odrowąża i brytyjski z lat 20.–30. Innocentiego), motywy, formaty, ilustratorów...

I chyba w jakiejś mierze udało się na tej niewielkiej wystawie pokazać bogactwo opowieści i szaty edytorskiej, gdyż wielu zwiedzających wyrażało pełne zachwytu zaskoczenie, że książka dla dzieci może być tak ciekawa i piękna. Bo często zapomina się, że książka piękna, kolorowa, bogata edytorsko i zabierająca w krainę wyobraźni nie musi być książką tylko i wyłącznie dla dzieci, ale po prostu dla wszystkich.

Elżbieta Zarych asystent w Katedrze Edytorstwa i Nauk Pomocniczych Wydziału Polonistyki UJ kurator wystawy „Piękne książki, piękne opowieści. Książka dziecięca”

Kultowe wydanie Lokomotywy

Juliana Tuwima

Anna Wojnar

KAZIMIERZ WIŚNIAK – SILVA RERUM

Projekt scenografii do baletu Jezioro łabędzie Piotra Czajkowskiego; akwarela, 1958–1959

NA FESTIWALU PIOTRA SKRZYNECKIEGO

Wdniach 2–6 listopada 2016 odbyła 8. edycja Festiwalu Piotra Skrzyneckiego, organizowanego przez Miejski Dom Kultury w Mińsku Mazowieckim –mieście dzieciństwa patrona festiwalu i jego honorowego obywatela. To jedyny w Polsce festiwal jego imienia – genius loci najznamienitszego polskiego kabaretu, jakim bez wątpienia jest znana na całym świecie Piwnica pod Baranami. Festiwal to wydarzenie unikatowe i elitarne, obok którego nie można przejść obojętnie. Łączy wzajemnie uzupełniające się dziedziny sztuki i nawiązuje do wszechstronnych działań Piwnicy pod Baranami. W tym roku prawdziwym wydarzeniem artystycznym i towarzyskim była wystawa Kazimierz Wiśniak – silva rerum. Z prawdziwą

Kazimierz Wiśniak

Hieronim Sieński

radością trzeba odnotować fakt, że na jej wernisaż – 2 listopada – dotarł sam mistrz Kazimierz. Ten rok szczególnie motywuje do prezentacji jego twórczości. 26 maja 1956 zainaugurowała działalność Piwnica pod Baranami, której był współtwórcą, następnie, 5 czerwca 1956, zorganizował tam wystawę siedmiu swoich prac. Był to pierwszy publiczny pokaz jego twórczości. Mamy więc podwójny jubileusz 60-lecia, a, co ważniejsze, 11 grudnia 2016 przypadają 85. urodziny Kazimierza Wiśniaka. Jest to już trzecia wystawa, przygotowana ze zbiorów Macieja Rudego i Hieronima Sieńskiego, poświęcona Kazimierzowi Wiśniakowi. Tym razem zaprezentowane zostały na niej tylko oryginalne prace. Zrozumiałym zatem jest, że ekspozycja ta

jest tylko wycinkiem jego ogromnych dokonań. Zaprezentowanych zostało 60 prac o różnej tematyce, stąd nazwa wystawy –silva rerum. Można pokusić się o wskazanie czterech głównych grup tematycznych: teatralia, Piwnica pod Baranami, ilustracje książkowe i Lanckorona. Dla pełnej informacji o wystawie należy dodać, że najstarsza prezentowana praca powstała w 1948 roku, a najnowsza we wrześniu 2016 roku – dzieli je 68 lat. Świadczy to o tym, że Artysta cały czas tworzy. To kilka etapów w jego sztuce. Twórczość Kazimierza Wiśniaka też się zmieniała, różnice te są od razu zauważalne. Na tej wystawie znalazły się prace bardzo odbiegające od stylu, do jakiego nas przyzwyczaił – a przecież są jego. Kilka prac nie było wcześniej sygnowanych i specjalnie na tę okoliczność zostały podpisane, tylko dlatego, aby nie było wątpliwości.

Pięknie zaaranżowanej wystawie towarzyszył, równie starannie przygotowany, katalog, w którym zamieszczono, również specjalnie na tę okoliczność napisany przez

Projekty kostiumów do dramatu Kruk Carlo Gozziego w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym im. Juliusza Słowackiego – Koszalin–Słupsk; akwarela, 1963

Projekty scenografii do dramatu Sześciu z Calais Artura Marii Swinarskiego; akwarela, 1959

prof. Józefa Opalskiego (prawie) DYTYRAMB NA CZEŚĆ KAZIMIERZA WIŚNIAKA

Ekspozycję można zwiedzać do końca grudnia 2016 roku w Miejskim Domu Kultury w Mińsku Mazowieckim. HS

189–190
55-lecie Piwnicy pod Baranami – projekt plakatu; pastel, 2011 Kartka z dziennika pobytu Kazimierza Wiśniaka we Włoszech, rysunek tuszem, akwarela; 1966
Lanckorona – projekt kartki pocztowej; tusz, akwarela
Projekt plakatu do spektaklu Szopka z Zagórza; tusz, akwarela, 2016

ŻYCIE JEST PIĘKNE

Zokazji 85. urodzin Kazimierza Wiśniaka – malarza, rysownika, scenografa teatralnego, współzałożyciela krakowskiej Piwnicy pod Baranami, od 10 grudnia 2016 w sali wystawowej Biblioteki Jagiellońskiej można oglądać niecodzienną ekspozycję zatytułowaną Życie jest piękne… i chwalę to sobie. Na wystawie zaprezentowany został dorobek artystyczny tego wyjątkowego artysty, począwszy od czasu studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie aż do dziś. Wśród wyeksponowanych materiałów są, między innymi, projekty scenograficzne autorstwa Kazimierza Wiśniaka wykonane dla teatru Bagatela, Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie i Narodowego Teatru Starego, jak również jego rysunki związane z Piwnicą pod Baranami, dokumenty dotyczące Rycerskiego Zakonu Bibliofilskiego w Krakowie, którego artysta jest członkiem, a także zdjęcia, rysunki, plakaty i prace malarskie oraz dokumenty ukazujące jego związki z Lanckoroną. Nie zabrakło także rękopisów książek Życie ze sztuką splecione i Wśród ludzi i zwierząt Lanckorony, podarowanych przez Kazimierza Wiśniaka Bibliotece Jagiellońskiej.

Kuratorem wystawy, którą można oglądać do 30 grudnia 2016, jest dr Jerzy Duda, Wielki Mistrz Rycerskiego Zakonu Bibliofilskiego z Kapitułą Orderu Białego Kruka.

RPM

Wszystkie prace prezentowane na s. 116–119 są autorstwa Kazimierza Wiśniaka

Projekt z Archiwum Wrocławskiego Teatru Pantomimy; 1999
Buszujący w koszu, akryl na płótnie; 2006
Zaproszenie na spotkanie Rycerskiego Zakonu Bibliofilskiego w Krakowie

333. ROCZNICA WIKTORII WIEDEŃSKIEJ

Wdniach 5–6 września 2016 w Collegium Novum odbyła się konferencja Rzeczpospolita – Wiedeń –Europa. Jan III Sobieski: polityk, wódz, mąż stanu. Organizatorami byli Komitet Budowy Pomnika Jana III Sobieskiego na Kahlenbergu oraz Instytut Historii UJ. Inicjatywę zorganizowania konferencji przedstawił krakowskim historykom Piotr Zapart, przewodniczący komitetu. Jak uzasadniał, konieczne jest kultywowanie pamięci o wielkim zwycięstwie i wielkim królu, co bardzo słabo dotychczas zostało upamiętnione w Wiedniu i nie jest obecne w świadomości Europejczyków. Konferencja była jedną z imprez towarzyszących obchodom 333. rocznicy wiktorii wiedeńskiej. Patronat nad nią objęli prezydent Krakowa, honorowy przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika Jana III Sobieskiego na Kahlenbergu prof. Jacek Majchrowski oraz rektor UJ prof. Wojciech Nowak. Ważne uwarunkowania okolicznościowe nie mogły przesłonić jednak faktu, że istniała naukowa potrzeba zorganizowania konferencji poświęconej Janowi III Sobieskiemu. Obchody 300. rocznicy zwycięstwa wiedeńskiego w 1983 roku przyniosły wielkie osiągnięcia, w tym kilkadziesiąt sesji naukowych dotyczących panowania Jana III. Od tych czasów minęły jednak już 33 lata, zmieniło się pokolenie historyków badających tę epokę, napisano sporo nowych prac, ale właściwie środowisko naukowe koncentrowało się na uzupełnieniu dotychczasowej wiedzy. Był więc czas, aby podsumować stan badań oraz zaproponować nowe perspektywy badawcze.

Część pierwsza konferencji, zatytułowana Rzeczpospolita – Wiedeń – Europa w 1683 r., odbyła się w auli Collegium Novum. Była ona przeznaczona dla szerszego grona, wzięli w niej udział także pasjonaci epoki. Konferencję otworzył rektor UJ prof. Wojciech Nowak, który, między innymi, zwrócił uwagę na miejsce, w którym się ona odbywa. Historycy przedstawili pięć referatów dotyczących odsieczy wiedeńskiej. Celem referentów było wyjaśnienie, w jakich okoliczno-

ściach doszło do wydarzeń roku 1683. Uznali oni też za istotne, aby wyjaśnić budzące wątpliwości aspekty związane z kampanią wiedeńską. Należało zaspokoić oczekiwania amatorów, stąd ta część konferencji nie mogła być rozbudowana. Ponadto słuchacze powinni otrzymać wiedzę bazującą na najnowszych ustaleniach nauki. Profesor Maciej Serwański naszkicował sytuację międzynarodową w Europie przed rokiem 1683. Habsburgowie rywalizowali wówczas z Francją i byli stroną zmuszoną do defensywy. Doktor Natalia Królikowska wyjaśniła motywy działań strony osmańskiej, przybliżając zwłaszcza sylwetkę ich dowódcy, wielkiego wezyra Kara Mustafy. Doktor habilitowany Jarosław Stolicki przedstawił działania Jana III, które doprowadziły go pod Wiedeń – chociaż kojarzony jest on w powszechnej świadomości z wojnami z nieprzyjaciółmi krzyża świętego, to przed objęciem tronu był przywódcą stronnictwa profrancuskiego. Musiał więc dokonać zwrotu politycznego, w wyniku którego zawarł porozumienie z głównymi przeciwnikami Francji Habsburgami. Profesor Marek Wagner przedstawił działania militarne w roku 1683 i ocenił wkład strony polskiej w wysiłek zbrojny koalicji chrześcijańskiej. Profesor Jerzy

Urwanowicz odpowiedział na pytanie, kto dowodził wojskami tej koalicji w bitwie pod Wiedniem. Podważanie zasług Sobieskiego było konsekwencją późniejszych działań politycznych i nie miało uzasadnienia merytorycznego.

Koniec pierwszej części obrad poświęcono wspomnieniom o prof. Janie Wimmerze. Był on historykiem najbardziej zasłużonym w badaniach nad odsieczą wiedeńską. Mimo podeszłego wieku wykazał zainteresowanie konferencją, snuł nawet plany udziału w niej, ale w sierpniu prof. Wimmer zmarł. Zasługi Profesora przedstawił jego uczeń i kontynuator badań prof. Marek Wagner.

Druga część konferencji . Jan III Sobieski: polityk, wódz, mąż stanu odbyła się w sali nr 56. Składały się na nią trzy panele: Sytuacja międzynarodowa Rzeczypospolitej za panowania Jana III, Problemy wojskowości w drugiej połowie XVII w., Problemy wewnętrzne Rzeczypospolitej w czasach Jana III , podczas których przedstawiono najważniejsze kwestie związane z panowaniem Jana III Sobieskiego. Każdy z paneli rozpoczynał się od referatu wprowadzającego, którego zadaniem było przedstawienie najważniejszych problemów, do których z kolei odnosili się następni referenci

Anna Wojnar
Konferencja obyła się w auli Collegium Novum

z perspektywy prowadzonych przez siebie badań. W pierwszym panelu omówione zostały relacje Rzeczypospolitej z innymi państwami. Referaty przedstawili uznani specjaliści: prof. Andrzej Kamieński (Brandenburgia), prof. Maciej Serwański (Francja), prof. Artur Kijas (Rosja), dr Natalia Królikowska (Porta i Krym), prof. Ilona Czamańska (Węgry i Wołoszczyzna). Brakowało jedynie analizy stosunków Jana III z Habsburgami oraz z Rzymem. Istotny i wart dalszych badań wydaje się zwłaszcza ten drugi problem. Historycy zwrócili uwagę na trudne położenie geopolityczne Rzeczypospolitej oraz bardzo ograniczone możliwości działania Jana III. Sobieski w prowadzonej polityce kilkakrotnie zmieniał sojuszników – a to opowiadał się po stronie Francji, a to szukał porozumienia z Habsburgami. W związku z tym ważna jest ocena tych działań. Czy możemy określić je jako chaotyczne, a nawet rozpaczliwe poszukiwanie aliansów, czy też raczej pozytywnie zdiagnozujemy, że była to polityka elastyczna, a król reagował na zmiany w sytuacji międzynarodowej i starał się je wykorzystać dla umocnienia pozycji Rzeczypospolitej. Ta druga opinia cieszyła się znacznie większym poparciem. Nie ma natomiast wątpliwości, że działania Jana III przyniosły wzrost znaczenia Rzeczypospolitej w Europie i znacznie zwiększyły autorytet państwa. Jest to istotne stwierdzenie, gdyż XVIII wiek przyniósł zjawisko katastrofalnego spadku znaczenia państwa polsko-litewskiego na arenie międzynarodowej. Widoczne to było w rozbiorach Polski, ale, co gorsza, rozbiory były uzasadniane propagandą, że Polska jest przeszkodą dla stabilizacji w Europie. W dyskusji wskazywano, że znaczne ograniczenie działań monarchy w Europie było konsekwencją słabości wewnętrznej państwa. Sobieski został królem w momencie widocznego już kryzysu Rzeczypospolitej, co podkreślono w referatach. Dość zgodnie zauważano, że król próbował sobie jakoś radzić ze słabościami państwa.

Można postawić tezę, że Sobieski, dobrze rozumiejący mentalność szlachty (przecież wywodził się z niej), podejmował jedynie te działania, które nie wzbudzały jej sprzeciwów. Stąd nie było w jego polityce kroków odważnych (a można je określić raczej jako awanturnicze) i radykalnych (dr hab. Jarosław Stolicki). W dyskusji zarysowały się dwie opinie. Jedna grupa historyków akcentowała, że król wykazywał się rozsądną kalkulacją, według innych, stanowiących jednak mniejszość, brak było w jego poczynaniach zdecydowania. Na tym tle istotne uwagi dotyczyły faktu ograniczenia władzy królewskiej oraz konieczności prowadzenia przez monarchę tzw. polityki sekretnej, ukrywanej przed szlachtą i różniącej się od działań oficjalnych. Służyła ona przede wszystkim (ale nie tylko) polityce dynastycznej. Wydaje się, że działania w tym kierunku (przynajmniej na większą skalę) Sobieski podejmował jedynie w latach 1684–1687. Ciekawe ustalenia dotyczą opinii współczesnych o Janie III, którzy

oceniali go jako męża stanu i wybitnego wodza (prof. Piotr Borek, dr hab. Dariusz Milewski). Widzimy więc pozytywny obraz państwa, ale i jego władcy. Trzeba też pamiętać, że w pewnych kręgach (opozycja magnacka) działania Jana III budziły niechęć i spotykały się z silnym przeciwdziałaniem, niezgodnym z racją stanu i dobrem Rzeczypospolitej (dr Anna Czarniecka).

Monarcha starał się utrzymywać wpływy w wojsku (dr Zbigniew Hundert) oraz prowadzić działania mające wzmocnić realnie jego pozycję w państwie, co było widać na przykładzie polityki wobec kościołów greckich (prof. Dorota Wereda). W chwilach największego kryzysu państwa troszczył się o przygotowanie wojska do działań wojennych (mgr Jan Sowa). Uznanie jego wielkich zasług jako organizatora wojska i wodza jest oczywiste (prof. Marek Wagner).

Jest jeszcze inna ważna konstatacja, zgodnie potwierdzona w dyskusji. Szansa na pewne reformy została zaprzepaszczona wcześniej, przed objęciem tronu przez Sobieskiego, i król nie mógł dokonać już istotnych zmian. Widać to było wyraźnie na przykładzie referatu dotyczącego parlamentaryzmu. Doktor habilitowany Robert Kołodziej akcentował brak możliwości monarchy zahamowania kryzysu sejmu i wzrostu znaczenia sejmików.

Ważna, ale zarazem dyskusyjna, konkluzja niektórych prelegentów dotyczyła stwierdzenia, że szlachecka Rzeczpospolita nie mogła rywalizować z państwami, w których rozwijał się absolutyzm.

Konferencja zakończyła się sukcesem, a potwierdzeniem tego były ożywione polemiki. Niewątpliwie efektem przedsięwzięcia stanie się publikacja, w której argumenty z dyskusji będą przez autorów uwzględnione w artykułach.

Jarosław Stolicki kierownik Zakładu Historii Polski Nowożytnej Instytutu Historii UJ

Zaproszenie na konferencję z XVII-wieczną mapą Polski

TAJWAŃSKIE CENTRUM ZBIORÓW SINOLOGICZNYCH NA UJ

Instytut Orientalistyki Wydziału Filologicznego UJ prężnie rozwija uruchomiony w 2014 roku program studiów sinologicznych. W maju 2016 miały miejsce dwa znaczące wydarzenia akademickie: 5 maja otwarto w Krakowie pierwsze w Polsce Tajwańskie Centrum Zbiorów Sinologicznych przy Wydziale Filologicznym UJ (Taiwan Resource Center for Chinese Studies, 臺灣漢學資源中心), a w dniach 5–6 maja, w ramach konferencji Conference of Sinological Studies in Central Europe: Language and Culture, Literature and History, Religion and Philosophy, sinolodzy z wielu ośrodków europejskich dzielili się wynikami swoich badań i prezentowali dorobek swoich ośrodków. Oba te wydarzenia łączył wspólny mianownik eksponowania badań opartych na źródłach tekstowych i przybliżania cywilizacji chińskiej poprzez badania podstawowe i bezpośrednie, co stanowi podstawowe założenie badań sinologicznych odwołujących się do filologii jako narzędzia. Uroczystość i konferencja odbyły się w sali konferencyjnej Biblioteki Jagiellońskiej. Uroczystość otwarcia Tajwańskiego Centrum Zbiorów Sinologicznych uświetnili swoją obecnością rektor UJ prof. Wojciech Nowak i dyrektor generalna Narodowej Biblioteki Tajwanu (National Central Library in Taiwan) prof. Shu-Hsien

Tseng, którzy podpisali memorandum o współpracy obu instytucji. Na mocy memorandum Uniwersytet Jagielloński otrzymał w darze od NCL liczący prawie osiemset woluminów księgozbiór sinologiczny i zapewnienie o uzupełnianiu zasobów w kolejnych latach. Symboliczny i podniosły wymiar miały wybrane spośród podarowanych tytułów księgi przekazane przez dyrektor generalną Narodowej Biblioteki Tajwanu na ręce

rektora UJ: replika ponad 800-letniego zwoju poezji Su Dongpo oraz replika najstarszej na świecie drukowanej książki Diamentowa Sutra

Replika ponad 800-letniego zwoju poezji Su Dongpo oraz replika najstarszej na świecie drukowanej książki Diamentowa Sutra

Konferencję i ceremonię poprzedziła wizyta gości w Dziale Rękopisów BJ, gdzie Uniwersytet Jagielloński mógł się pochwalić kolekcją starych orientaliów. W tym dniu uczestnikom konferencji udostępniono w gablotach cenne egzemplarze chińskich ksiąg z XVI i XVII wieku, które dopełniły wystawę wybranych pozycji darów książkowych przygotowaną na czas trwania konferencji w kuluarach BJ. Do dyspozycji czytelników Biblioteki UJ oddane są już książki z zakresu filozofii, historii, językoznawstwa, kultury i sztuki, literatury i literaturoznawstwa, polityki, ekonomii, prawa i nauk społecznych obszaru języka chińskiego, z których większość to pozycje w języku chińskim. Studenci i badacze Chin mogą zatem w Krakowie rozpocząć prawdziwe badania

Fot. Mariusz Kopiejka
Moment uroczystego podpisania memorandum przez rektora UJ prof. Wojciecha Nowaka i dyrektor generalną Narodowej Biblioteki Tajwanu prof. Shu-Hsien Tseng

sinologiczne, czyli takie, które opierają się przede wszystkim na źródłach chińskojęzycznych.

W ceremonii otwarcia Tajwańskiego Centrum Zbiorów Sinologicznych przy Wydziale Filologicznym UJ wzięły udział władze Wydziału Filologicznego UJ i Instytutu Orientalistyki UJ: prodziekan ds. badań naukowych i rozwoju dr hab. Dorota Szumska i prof. Barbara Michalak-Pikulska oraz odpowiedzialna za program sinologiczny w Instytucie Orientalistyki Wydziału Filologicznego UJ dr hab. Ewa Zajdler. Uroczystość uświetnili ponadto dyrektor Institute of Cross-Cultural Studies Fu Jen Catholic University pani prof. Cheng Shu Yang, dyrektor Instytutu Monumenta Serica w Sankt Augustin dr Piotr Adamek i dyrektor Centrum Badań Sinologicznych Monumenta Serica na Tajwanie dr Sonja Mei Ting Huang. Wszystkie reprezentowane instytucje bezpośrednio zaangażowane w badania sinologiczne, w tym filologiczne, są instytucjami partnerskimi Wydziału Filologicznego UJ.

Konferencja naukowa Studia sinologiczne w Europie Centralnej. Język i nauka – literatura i historia – religia i filozofia (Sinological Studies in Central Europe. Language and Culture – Literature and History – Religion and Philosophy) była dla zebranych sinologów okazją zaprezentowania słuchaczom i studentom przyjemności, jakiej dostarcza zajmowanie się językiem chińskim i badaniami opartymi na źródłach. W obradach uczestniczyli zaproszeni przez organizatorów konferencji badacze z Czech, Słowacji, Węgier, Hongkongu, Tajwanu oraz Niemiec i Wielkiej Brytanii, a także polskich ośrodków sinologicznych

UW i UAM. Wygłoszone referaty zostały przygotowane w oparciu o teksty źródłowe w języku chińskim i, niezależnie od przedmiotu i zakresu badań, wpisywały się w filologiczny aspekt badań leżący u podstaw sinologii. Głównym tematem referatów i dyskusji był stan badań sinologicznych w Czechach, w Polsce, na Słowacji i na Węgrzech, największe wyzwania, kierunki rozwoju i plany na przyszłość stojące przed tą dziedziną nauki. Pozostałe referaty dotyczyły literatury i historii, języka i kultury, filozofii i religii obszaru chińskojęzycznego. Zwrócono także uwagę na ważną rolę misjonarzy we wczesnych etapach badań materiałowych i w promowaniu treści sinologicznych, w szczególności na działalność słynnego zakonnika i podróżnika Michała Boyma. W programie konferencji znalazły się też referaty pracowników sinologii UJ. Spotkanie zakończył panel dyskusyjny

Zdjęcie grupowe uczestników ceremonii otwarcia Tajwańskiego Centrum Zbiorów Sinologicznych przy Wydziale Filologicznym UJ

poświęcony przyszłości dydaktyki i nauki sinologicznej w Europie Środkowej.

Otwarcie Tajwańskiego Centrum Zbiorów Sinologicznych rozpoczyna współpracę w zakresie badań sinologicznych pomiędzy wieloma instytucjami: Narodową Biblioteką Tajwanu, Instytutem Orientalistyki Wydziału Filologicznego UJ, Centrum Badań Sinologicznych Monumenta Serica Katolickiego Uniwersytetu Fu Jen na Tajwanie oraz Instytutu Monumenta Serica w niemieckim Sankt Augustin. Studenci sinologii w Instytucie Orientalistyki Wydziału Filologicznego mieli już przyjemność uczestniczenia w zajęciach z pracownikami i praktykantami Uniwersytetu Fu Jen, a to dopiero początek naszej wspólnej akademickiej przygody.

Joanna Grzybek adiunkt w Zakładzie Japonistyki i Sinologii Instytutu Orientalistyki UJ

Wystąpienie dyrektor Institute of Cross-Cultural Studies Fu Jen Catholic University prof. Cheng Shu Yang

BIBLIOTEKA RÓŻOKRZYŻOWCÓW

Wpaździerniku 2016 w Collegium Maius można było oglądać wystawę Boska mądrość – boska natura, prezentującą siedemnastowieczne starodruki różokrzyżowe pochodzące z Bibliotheca Philosophica Hermetica, która została założona w 1984 roku przez Joosta Ritmana w Amsterdamie1. W perspektywie badań nad kulturą kwestia istnienia i oddziaływania różokrzyżowego bractwa wydaje się szczególnie interesującym, a jednocześnie kontrowersyjnym tematem. Interesującym, gdyż w tym kontekście możemy analizować jedną z pierwszych nowożytnych narracji funkcjonujących na granicy kulturowej legendy i teorii spiskowej. Kontrowersyjnym, ponieważ fenomen tajemniczej konfraterni wpisał się w dzieje nowożytnej kultury europejskiej, otwierając nowy rozdział ezoterycznych fascynacji w Europie.

Pierwsze informacje na temat istnienia różokrzyżowców pojawiły się na początku XVII wieku, chociaż zwolennicy tego ruchu gotowi byli szukać jego źródeł znacznie wcześniej, bo nawet w zamierzchłej starożytności2. Trzeba też podkreślić, że u progu epoki nowożytnej to sekretne stowarzyszenie jawi się raczej jako piękna legenda czy utopijny projekt niż konkretna organizacja. Wynika to z faktu, że znamy z tamtych czasów jedynie tworzącą się wówczas opowieść, natomiast konkretne dane dotyczące stowarzyszenia, jego form działania i struktur, wreszcie zrzeszonych członków pozostają jedynie w domniemaniu.

Pierwszymi znanymi źródłami opowiadającymi o różokrzyżowcach stały się trzy manifesty: Fama Fraternitatis (Fama fraternitatis Roseae Crucis oder Die Bruderschaft des Ordens der Rosenkreuzer), Confessio Fraternitatis (Confessio oder Bekenntnis der Societät und Bruderschaft Rosenkreuz ) oraz Chymische Hochzeit Christiani Rosencreutz Anno 1459 (Gody alchemiczne Christiana Rosenkreutza) 3 Książki te ukazały się w Kassel w latach 1614–1616 w języku niemieckim (manifest pierwszy i trzeci) i łacińskim (manifest drugi). W największym skrócie można stwierdzić, że zawierały one historię

Plakat wystawy; ilustracja pochodzi z manuskryptu Theophilusa Schweigharta [pseudonim Daniela Möglinga], Speculum Sophicum Rhodo-Stauroticum, po 1618

mitycznego odnowiciela zakonu Christiana Rosenkreutza, a także koncepcję tajemniczego bractwa oraz wizje nowej wspólnoty społecznej. Zgodnie z przekazem manifestów Rosenkreutz (którego życie miało obejmować lata 1378–1484) w młodości podróżował do Arabii i Afryki w poszukiwaniu wiedzy, która pomogłaby mu zrozumieć Liber M, czyli Księgę Świata . Po powrocie do Europy nadal

studiował, a w Niemczech zbudował dom, który stał się pierwszą siedzibą założonego przez niego bractwa. Po jego śmierci różokrzyżowcy mieli działać w ukryciu przez 120 lat, po których nastąpiła reaktywacja zakonu, zapowiadana przez wspomniane manifesty.

Wkrótce literatura odnosząca się do przesłania bractwa utworzyła prawdziwą bibliotekę. Jak obliczył Didier Kahn, tylko

we Francji w latach 1614–1625 ukazało się 400 książek dotyczących przekonań różokrzyżowców, których autorzy reprezentowali rozmaite poglądy, rozciągające się od zachwytów po najostrzejszą krytykę4. Bibliotheca Philosophica Hermetica w Amsterdamie zawiera około 1300 druków z epoki związanych z tą tematyką5 Na pytanie o przyczyny tej wyjątkowej popularności idei wiązanych z różokrzyżowcami nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Warto jednak przypomnieć, że do najbardziej newralgicznych problemów epoki nowożytnej należały ówczesne bratobójcze wojny chrześcijan, a szczególnie niezwykle wyniszczająca wojna trzydziestoletnia. W tym kontekście pacyfistyczny ton różokrzyżowych pism stawał się ważnym głosem w sprawie pojednania. Jednocześnie postulat uniwersalizmu zyskał w tej ezoterycznej wykładni nowy wymiar, gdyż ukryci wśród ludzi bracia mieli pracować dla ogółu ludzkości, a więc także tam, gdzie nie dotarło chrześcijaństwo, co więcej, ich działalność nie została wprost połączona z ideą ewangelizacji, jakkolwiek mogła się kojarzyć z założeniami cywilizacyjnej ekspansji Zachodu. Teksty różokrzyżowe zapowiadają przy tym nowożytną naukę,

ale nie są z nią jeszcze tożsame, gdyż zamiast matematycznych wzorów pojawiają się w nich alchemiczne symbole, a w miejsce dowodzenia zgodnego z zasadami logiki wkraczają intuicje inicjacyjnej ścieżki.

W literaturze różokrzyżowej rozpowszechnione w epoce renesansu mityczne tęsknoty o nowym złotym wieku przekształciły się w utopijny projekt nowego społeczeństwa, skoncentrowanego na postępie cywilizacyjnym, który miał się stać wyrazem prawdziwie humanistycznej postawy transformowania natury, by życie uczynić lepszym, a świat bardziej sprawiedliwym. Trzeba przy tym podkreślić, że jeśli za dalszy ciąg różokrzyżowej idei uznać utopie opisane przez Andreae, to posiadały one już zdecydowanie chrześcijański charakter, przynosząc szeroki program kształtowania doskonałej societas christiana6 W XVII-wiecznej Europie wielu uczonych i myślicieli podejrzewano w sposób mniej lub bardziej uzasadniony o przynależność do różokrzyżowców czy sprzyjanie ich naukom. W literaturze przedmiotu dyskutuje się też związki Michała Sędziwoja (1566–1636) z tym nurtem7. Dzieło Sędziwoja Novum Lumen Chimicum nawet dzisiaj uznaje się za badawczy projekt, który wyznaczył granicę między starą symboliczną alchemią i współczesną nauką. Książka ta została przetłumaczona na język polski w latach 20. XX wieku przez Józefa Jankowskiego (1865–1935), tłumacza i okultystę, który zamierzał (bez powodzenia) założyć Polskie Towarzystwo Alchemiczne8. Według Rafała Prinke do 1800 roku na rynku księgarskim pojawiło się około osiemdziesięciu wydań jego ksiąg9. Rzecz znamienna: w Polsce nie osiągnęły one nigdy takiej popularności jak w Europie

Zachodniej czy w Rosji, gdzie stały się inspiracją także dla tamtejszej masonerii10 Próby rekonstrukcji różokrzyżowego „środowiska” w nowożytności na ziemiach polskich pojawiały się przede wszystkim w dwudziestoleciu międzywojennym, które było w perspektywie polskiej prawdziwą eksplozją ezoterycznych fascynacji11.

Do bractwa mieli należeć Hieronim Pinocci (†1676), Włoch pochodzący z Lukki, absolwent Akademii Krakowskiej, sekretarz Władysława IV i Jana Kazimierza, oraz Andrzej Kneffel (†1658), medyk produkujący niezwykłe lekarstwa. Zostali też wspomniani jezuita Michał Boym (1612/14–1659)12, Hieronim Olszewski (†1677), lekarz i autor traktatu medycznego napisanego wierszem, Kasper Skarbimir, autor zaginionych Epistolae alchemicae, oraz Michał Żórowski i Hieronim Reizner. Szczególną postacią w tym gronie stał się wybitny uczony i lekarz Jan Jonston (1693–1675), który był synem Szkota i Niemki, przedstawiał się jednak zawsze jako Polonus lub Scoto-Polonus13, chociaż swoje liczne dzieła wydawał po łacinie w Amsterdamie14. Jonston zdobył sławę jako wybitny polihistor swojej

Robert Fludd, De praeternaturali utriusque mundi historia. Frankfurt, Johann Theodor de Bry, 1621
Joachim Frizius [pseudonim Roberta Fludda], Summum bonum, 1629
Bibliotheca
Philosophica Hermetica

epoki. Interesował się wieloma zagadnieniami, a przede wszystkim historią naturalną i przyrodoznawstwem. Jest dzisiaj uznawany za jednego z prekursorów teorii ewolucji, którą wysnuł, prowadząc badania dendrologiczne 15. Sława jego ujęcia historii naturalnej dotarła nawet do Japonii, gdzie drukowano jego dzieła16 W Lesznie przyjaźnił się z Janem Amosem Komenskim, którego wspominał w swoich pracach. W swoich tekstach wielokrotnie odwoływał się do filozofii Franciszka Bacona (1561–1626), natomiast jego poglądy miały wpłynąć na system Spinozy (1636–1677)17.

Twórczość różokrzyżowców, chociaż pełna domniemań i tajemnic, stała się wiel-

ką inspiracją dla kultury europejskiej. Jej wpływy można odnaleźć w nowożytnych utopiach, a przede wszystkim w literaturze i sztuce.

Izabela Trzcińska profesor AGH w Krakowie

1 Bibliotheca Philosophica Hermetica posiada własne wydawnictwo oraz instytut badawczy. Gromadzi rękopisy, druki, plansze i dzieła plastyczne nawiązujące do szeroko rozumianej tradycji hermetycznej. Współpracuje z wieloma ośrodkami naukowymi na całym świecie, a jej partnerami są, między innymi, Biblioteka Królewska w Hadze i Biblioteka Uniwersytecka w Amsterdamie.

2 Literatura przedmiotu dotycząca różokrzyżowców jest ogromna. W tym miejscu zaznaczam więc jedynie kilka publikacji, które można uznać za reprezentatywne dla tej tematyki: R. Edighoffer, Rose-Croix et société idéale selon Johann Valentin Andreae, t. 1–2, Arma Artis, Neuilly-sur-Seine-Paris, 1982–1987; tenże, Różokrzyżowcy, tłum.

K. Marczewska, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 1998; tenże, Rosicrucianism, t. I–II, [w:] W.J. Hanegraaff (red.), Dictionary of Gnosis & Western Esotericism, Brill, Leiden 2006, s. 1009–1117; Ch. McIntosh, The Rose Cross and the Age of Reason, Brill, Leiden–New York–Köln 1992; F.A. Yates, The Rosicrucian Enlightenment, Routledge and Kegan Paul, London–Boston1972.

3 Fama Fraternitatis ukazała się jako część innej publikacji, zatytułowanej Allgemeine und General Reformation der ganzen weiten Welt, która była tłumaczeniem satyry Troiano Bocalliniego Ragguagli di Parnaso z 1613 roku; por. R.T. Prinke, Zwodniczy ogród błędów. Piśmiennictwo alchemiczne do końca XVIII wieku, Wydawnictwa IHN PAN, Warszawa 2014, s. 531; por. polskie tłumaczenie Manifestów: T. Cegielski, Manifesty Różokrzyżowców: Fama Fraternitatis, Confessio Fraternitatis (w przekładzie Jerzego Prokopiuka przy współpracy Maxa Bojarskiego), „Ars Regia”, tom 9, nr 15–16 2006, s. 45–73.

4 D. Kahn, The Rosicrucian Hoax in France (1623–1624), [w:] W.R. Newman, A. Grafton (red.), Secrets of Nature. Astrology and Alchemy in Early Modern Europe, The MIT Press, Cambridge 2001, s. 237.

5 R.T. Prinke, Zwodniczy ogród błędów..., s. 542.

6 Andreae był autorem trzech utopii: Reipublicae Christianopolitanae descriptio, Civis christianus i Christianopolis

7 Por. R.T. Prinke, Michael Sendivogius and Christian Rosenkreutz: The Unexpected Possibilities, „The Hermetic Journal”, 1998, s. 72–98.

8 R.T. Prinke, Zwodniczy ogród błędów..., s. 723. Nowe światło chymiczne ukazało się najpierw we fragmentach w piśmie „Wiedza Filozoficzna”, a potem w osobnym tomie: M. Sędziwój, Nowe światło chymiczne, tłum. Dr. Jod. [J. Jankowski], Księgarnia Filozoficzna, Warszawa 1922.

9 R.T. Prinke, Zwodniczy ogród błędów..., s. 497.

10 Por. J.L. Hałturin, W.W. Kuczurin, J.F. Rodiczenkow, „Niebiesnaja nauka”. Jewropiejskaja ałhimia i rossijskoje rozenkriejcerstwo w XVII–XIX wiekah, Izdatielstwo RHGA, Sankt-Pietierburg 2015.

11 Nazwiska przywołane w artykule pochodzą z książeczki M. Wóycickiej wydanej pod pseudonimem: R.J., Różokrzyżowcy. Zarys dziejów i doktryny. Praktyczny system alchemii duchowej, Biblioteka Wiedzy Duchowej, „Hejnał”, Wisła 1937, http://kpbc.uci.umk.pl/dlibra/plain-content?id=92657 [dostęp: 25 lipca 2016]

12 Michał Boym był misjonarzem w Chinach (tam zmarł), wybitnym znawcą tamtejszej kultury i języka, a także kartografem i przyrodnikiem. Por. E. Kajdański, Michał Boym – ostatni wysłannik dynastii Ming, Wydawnictwo Polonia, Warszawa 1988; Michała Boyma opisanie świata, tłum. i oprac. Edward Kajdański, VOLUMEN, Warszawa 2009.

Bibliotheca

13 M. Iłowiecki, Dzieje nauki polskiej, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1981, s. 82. Wydaje się, że działalność Jonstona była znacznie ciekawsza dla przedwojennych polskich uczonych. Ukazało się wówczas kilka interesujących prac na temat jego dorobku: T. Bilikiewicz, Jan Jonston (1603–1675). Żywot i działalność lekarska, Warszawa 1931; B. Swiderski, Dr. Jan Jonston, wybitny uczony dawnego Leszna, Leszno 1935.

14 Do tej pory tylko jedno dzieło tego autora zostało przetłumaczone na język polski: J. Jonston, O stałości natury, tłum. M. Stokowska, PWN, Warszawa 1960 (pierwsze wydanie: Naturae constantia, Amsterdam 1632). Wśród pozostałych pozycji warto wymienić: Thautomatographia naturalis, in decem classes distincta, Amsterdam 1632; Sceleton historiae universalis civilis et ecclesiasticae, Lejda 1633; Idea universae medicinae practicae, Amsterdam 1644; Polyhistor, seu rerum ab exortu universi ad nostra usque tempora... series, Jena 1660; Dendrographias sive historiae naturalis de arboribus et fructibus tam nostri, quam peregrini orbis libri decem figuris aeneis adornati, Frankfurt am Mein 1662; Theatrum universale historiae naturalis, Amsterdam 1718, t. 1–4.

15 Darwin’s Ancestors, Bryn Mawr College, Pennsylvania 2009/10, http://www.brynmawr.edu/library/ exhibits/ darwin/Jonstonus.html [dostęp: 12.08.2016].

16 Tokugawa Yoshimune and the Germination of Dutch Studies: http://www.ndl.go.jp/nichiran/e/s1/s1_3.html [dostęp: 12 sierpnia 2016].

17 Por. J. Myślicki, Jonston et de Spinoza Dissertatio ex Chronici Spinozani tomo primo, separatim edita Hagae Comitis 1921.

Michael Maier, Atalanta fugiens. Oppenheim, Johann Theodor de Bry, 1618

NocNaukowców to popularnonaukowe wydarzenie, stanowiące wyjątkową okazję do zajrzenia w zazwyczaj niedostępne zakamarki laboratoriów naukowych, gdzie poprzez zabawę, w przystępny i zrozumiały dla każdego sposób badacze pokazują, jak nauka wpływa na nasze codzienne życie. 30 września 2016 roku rekordowa liczba dzieci, młodzieży i dorosłych wzięła udział w Małopolskiej Nocy Naukowców 2016 – aż 77 tysięcy osób uczestniczyło w wykładach, pokazach, eksperymentach, warsztatach, grach i konkursach.

Małopolska Noc Naukowców organizowana jest od 2007 roku, ciesząc się niesłabnącą popularnością. Począwszy od pierwszej edycji, koordynatorem Małopolskiej Nocy Naukowców jest Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, we współpracy z kilkudziesięcioma partnerami z regionu – uczelniami, instytutami i firmami badawczymi, szkołami średnimi i innymi instytucjami naukowymi. Noc Naukowców stanowi część ogólnoeuropejskiej inicjatywy Komisji Europejskiej realizowanej w ramach Programu Ramowe-

MAŁOPOLSKA NOC NAUKOWCÓW 2016

go Horyzont 2020. Atrakcje przygotowano w sześciu miastach: Krakowie, Tarnowie, Nowym Sączu, Niepołomicach, Skawinie oraz Andrychowie. Jako temat przewodni Małopolskiej Nocy Naukowców 2016 obrano hasło „Było sobie życie”. Ogromnym zainteresowaniem, na co wskazywały tłumy zwiedzających, cieszyły się atrakcje przygotowane przez Uniwersytet Jagielloński, z dziedziny zarówno nauk ścisłych, jak i humanistycz-

nych. W przedsięwzięcie włączyło się 14 jednostek UJ. W Bibliotece Wydziału Filologicznego odbywał się panel dyskusyjny zatytułowany Czy tłumacze mogą zmienić świat? oraz prelekcja Szekspir (wielokrotnie) przełożony. Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej przygotował wykład dotyczący problemu współczesnego uchodźctwa i migracji w Europie oraz warsztaty z zakresu funkcjonowania społeczeństwa sieciowego, w tym

Fot. Anna Wojnar
Pokazy interaktywne z użyciem oculusa na Wydziale Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ

Tłumy uczestników podczas

wykładu w ramach Nocy

Naukowców w budynku

Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ

mediów społecznościowych. W Instytucie Filologii Angielskiej można się było dowiedzieć, jak wyśledzić autorstwo tekstu za pomocą najnowszego oprogramowania stylometrycznego do badań nad językiem literatury, oraz wziąć udział w laboratorium historyka literatury i warsztatach tłumacza ustnego. Nie zabrakło również quizu z zakresu wiedzy o kulturze krajów anglosaskich i jej wpływie na naszą percepcję świata. Pracownicy Instytutu Filologii Wschodniosłowiańskiej wyjaśniali specyfikę rozwoju rosyjskojęzycznego internetu, tak zwanego runetu, oraz prezentowali historię powstania i trasy kolei transsyberyjskiej. Wykłady urozmaicono wystawą fotografii Nasz Wschód – laboratorium kultury i obyczajowości, wykonanych przez pracowników, doktorantów oraz studentów podczas podróży na Wschód (Rosja, Białoruś, Ukraina, Gruzja). Instytut Judaistyki był miejscem wykładu Żydzi krakowscy na przestrzeni wieków.

W Instytucie Psychologii Stosowanej podczas warsztatów Jak podejrzeć mózg przy pracy? można było poznać tajniki elektroencefalografii. Uczestnicy mieli okazję obejrzeć na żywo zapis EEG ludzkiego mózgu. Ludzki mózg można było obserwować również podczas badania techniką funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. Można było również dowiedzieć się, czy posiada się

predyspozycje, aby zostać zawodowym kierowcą. Prezentowano też aparaturę umożliwiającą ocenę stanu emocjonalnego, umiejętności relaksacji i radzenia sobie ze stresem. Fani powieści Tolkiena udali się do Instytutu Religioznawstwa, gdzie naukowcy szczegółowo analizowali, między innymi, aspekt tworzenia poczucia prawdziwości w dziełach pisarza. Fizyczne rozmaitości przygotował Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej – pokazy doświadczeń i warsztaty przedstawiające różne zjawiska fizyczne, w tym Laboratorium Frankensteina, gry komputerowe, obrazowanie wnętrza człowieka za pomocą pozytonowej emisyjnej tomografii rozwijanej na Wydziale FAIS, magiczne wahadło, mikroskop z klocków, interfejs mózg –komputer i oculus. Wydział Farmaceutyczny przygotował pokazy doświadczeń chemicznych z wykorzystaniem, między innymi, produktów dostępnych w kuchni i domowej apteczce. Demonstrowano, jak zrobić coca-colę z herbaty, lampę wulkaniczną oraz słoniową pianę. Zajęcia odbywały się także w laboratorium fitochemicznym. W Instytucie Filozofii wprowadzano uczestników w specyfikę myślenia filozoficznego, a najmłodszych uczono, jak konstruktywnie rozwiązywać problemy. Wyjaśniano również, jakie są możliwości zbudowania sztucznej inteligencji.

Pracownicy Wydziału Matematyki i Informatyki opowiadali o historii kryptografii, prezentując przykłady szyfrowania oraz deszyfrowania z użyciem najstarszych metod. Przeprowadzono symulację giełdy papierów wartościowych oraz quiz z zakresu finansów. Wyjaśniano również, jak dbać o swoje bezpieczeństwo w sieci. Dużym powodzeniem cieszyły się warsztaty tworzenia gier komputerowych, w tym w oprogramowaniu Kinect. Dla najmłodszych przygotowano Kuchenne rewolucje matematyczne (przyrządzanie matematycznych kanapek, wykrawanie matematycznych kształtów z owoców i warzyw), origami matematyczne: składanie brył, origami modułowe, gry i łamigłówki logiczne, a także konkursy algorytmiczne. Wydział Polonistyki zorganizował Laboratorium kultury – cykl wykładów i grę terenową. Jak co roku, tłumy zwiedzających odwiedziły Obserwatorium Astronomiczne UJ, gdzie odbyły się liczne pokazy, w tym obserwacja obiektów na niebie za pomocą 15-metrowego radioteleskopu, 37-centymetrowgo teleskopu Maksutowa i zautomatyzowanego radioteleskopu 3M, działającego w ramach programu EUHOU. Obywała się także prelekcja z zakresu rozpoznawania gwiazdozbiorów i innych punktów orientacyjnych na niebie. Zwiedzano również Narodowe Centrum Promieniowani Synchrotronowego SOLARIS. AWoj

Anna Wojnar

KONSEKWENCJE PLAGIATU

Wakademickim kodeksie wartości, przyjętym przez Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego 25 czerwca 2003, plagiat oraz autoplagiat uznano za godną potępienia postawę etyczną członka społeczności akademickiej1. Ponadto, popełniając plagiat, studenci, doktoranci i pracownicy naukowi każdej uczelni powinni liczyć się nie tylko z następstwami cywilnymi oraz karnymi2, ale również z odpowiedzialnością dyscyplinarną. W tym z utratą tytułu zawodowego/stopnia/tytułu naukowego. Nawet kilkadziesiąt lat po jego uzyskaniu. W razie podejrzenia, że student lub doktorant przypisał sobie autorstwo istotnego fragmentu lub innych elementów cudzego utworu, rektor ma obowiązek niezwłocznie polecić rzecznikowi dyscyplinarnemu przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego w sprawie. Jeżeli to podejrzenie jest uzasadnione, rektor może zawiesić taką osobę w prawach studenta/doktoranta do czasu wydania orzeczenia przez komisję dyscyplinarną. Jeśli w wyniku postępowania wyjaśniającego zebrany materiał potwierdza popełnienie plagiatu, rektor ma obowiązek wstrzymać postępowanie o nadanie tytułu zawodowego/stopnia naukowego doktora do czasu wydania orzeczenia przez komisję dyscyplinarną. Ponadto rektor składa zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Jakie kary dyscyplinarne grożą za plagiat? Szczegółowych regulacji należy szukać w uczelnianych przepisach. Zgodnie z ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym są to: upomnienie, nagana, nagana z ostrzeżeniem, zawieszenie w określonych prawach studenta/doktoranta na okres do jednego roku lub wydalenie z uczelni.

Egzamin dyplomowy może zostać uznany za nieważny, jeżeli w pracy stanowiącej podstawę nadania tytułu licencjata/ magistra/inżyniera absolwent przypisał sobie autorstwo istotnego fragmentu lub innych elementów cudzego utworu lub

ustalenia naukowego. To w konsekwencji prowadzi do utraty tytułu zawodowego oraz związanych z tym benefitów.

Nie ma przepisu, w którym wprost zobowiązano by rektora do złożenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, lecz nie ulega wątpliwości, że powinien to zrobić. Każdy ma bowiem społeczny obowiązek zawiadomienia o przestępstwie. Z kolei szczególny obowiązek (tzw. prawny) spoczywa na instytucjach państwowych i samorządowych, które w związku ze swoją działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa. Ściganie przestępstwa plagiatu przedawnia się z upływem pięciu lat od jego popełnienia. Na mocy przepisów prawa o szkolnictwie wyższym postępowanie dyscyplinarne w sprawie cofnięcia tytułu zawodowego może zostać wszczęte w każdym czasie, ponieważ nie ulega przedawnieniu.

W ustawie o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki przewidziano dwa rozwiązania. Pierwszym jest możliwość stwierdzenia nieważności decyzji w sprawie nadania tytułu lub stopnia naukowego. Po drugie, uregulowano instytucję wznowienia postępowania o nadanie stopnia doktora, doktora habilitowanego albo tytułu profesora.

Rada właściwej jednostki organizacyjnej uczelni lub odpowiednio Centralna Komisja do spraw Stopni i Tytułów decyduje o odebraniu stopnia/tytułu, jeżeli w pracy

stanowiącej podstawę ich nadania osoba ubiegająca się o tytuł lub stopień przypisała sobie autorstwo istotnego fragmentu lub innych elementów cudzego utworu lub ustalenia naukowego.

Przesłanką do wznowienia postępowania o nadanie stopnia/tytułu naukowego jest ujawnienie, między innymi, okoliczności wskazujących na to, że ów stopień/tytuł został nadany na podstawie dorobku powstałego z naruszeniem prawa, w tym praw autorskich lub dobrych obyczajów w nauce. Organem właściwym do wznowienia postępowania jest Centralna Komisja do spraw Stopni i Tytułów.

Również w przypadku nauczyciela akademickiego nie przedawnia się możliwość wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, jeśli zarzucono mu, między innymi, przywłaszczenie sobie autorstwa albo wprowadzenie w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu, rozpowszechnienie, bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy, cudzego utworu w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania czy w ogóle naruszenie cudzych praw autorskich lub praw pokrewnych w inny sposób. Dotyczy to także sfałszowania badań lub wyników badań naukowych lub dokonania innego oszustwa naukowego.

Postępowanie dyscyplinarne jest poprzedzone postępowaniem wyjaśniającym, prowadzonym przez rzecznika dyscyplinarnego. Rektor może zawiesić w pełnieniu obowiązków nauczyciela akademickiego, przeciwko któremu wszczęto postępowanie karne lub dyscyplinarne, a także już w toku postępowania wyjaśniającego, jeżeli ze względu na wagę i wiarygodność przedstawionych zarzutów celowe jest odsunięcie go od wykonywania obowiązków. Zawieszenie w pełnieniu obowiązków nie może trwać dłużej niż sześć miesięcy, chyba że przeciwko nauczycielowi toczy się nadal postępowanie karne.

Postępowanie dyscyplinarne może być wszczęte również po ustaniu zatrudnienia nauczyciela akademickiego w uczelni.

W myśl prawa o szkolnictwie wyższym karami dyscyplinarnymi dla nauczycieli akademickich są: upomnienie, nagana, nagana z pozbawieniem prawa do pełnienia funkcji kierowniczych w uczelniach na okres od trzech miesięcy do pięciu lat, a nawet pozbawienie prawa do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego na okres od pięciu miesięcy do pięciu lat lub na stałe. Plagiat dokonany przez mianowanego nauczyciela akademickiego stanowi z kolei

podstawę rozwiązania stosunku pracy bez wypowiedzenia.

W kodeksie pracy ani w prawie o szkolnictwie wyższym nie ma przepisu, który regulowałby postępowanie w razie przypisania sobie autorstwa cudzego utworu przez pracownika administracji uczelni. Wydaje się jednak, że popełnienie plagiatu w związku z wykonywaniem obowiązków pracowniczych (np. oddanie pracodawcy utworu, który okaże się plagiatem) może być traktowane jako naruszenie obowiązków pracowniczych3

Zdaniem Sądu Najwyższego rozwiązanie umowy o pracę w trybie art. 52 kp musi być uzasadnione szczególnymi okolicznościami, które w zakresie winy pracownika polegają na jego złej woli (winie umyślnej) lub rażącym niedbalstwie4

WNIOSKI

Słowo „plagiat” nie ma definicji prawnej. Również w orzecznictwie i nauce prawa nie wypracowano jednego, podzielanego przynajmniej przez większość, rozumienia tego terminu. Tym bardziej więc sprawy plagiatu, na przykład, w działalności naukowej, wzbudzają duże emocje. Studenci, absolwenci, doktoranci, a także osoby posiadające stopień/tytuł naukowy,

niezależnie od tego, czy są nauczycielami akademickimi, powinni mieć na względzie, że plagiat naraża ich na poważne konsekwencje cywilne i karne. Z kolei ich odpowiedzialność dyscyplinarna jest możliwa na podstawie dwóch ustaw: prawa o szkolnictwie wyższym i ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki, oraz właściwych regulacji prawa pracy.

Mariusz Kusion

Podstawa prawna:

– Ustawa z 27 lipca 2005 Prawo o szkolnictwie wyższym, Dz.U. z 2012 r., poz. 572 z późn. zm.

– Ustawa z 14 marca 2003 o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki, Dz.U. z 2014 r., poz. 1852 z późn. zm.

– Ustawa z 6 czerwca 1997 Kodeks postępowania karnego, Dz.U. z 1997 r., nr 89, poz. 555 z późn. zm.

– Ustawa z 26 czerwca 1974 Kodeks pracy, Dz.U. z 2014 r., poz. 1502 z późn. zm.

1 http://www.uj.edu.pl/uniwersytet/wartosci-akademickie [dostęp 25 września 2016]

2 Szerzej na ten temat pisano w M. Kusion, Plagiat? Reaguj, „Alma Mater”, nr 187/2016, s. 101.

3 S. Stanisławska-Kloc, Plagiat i autoplagiat, „Infos”, nr 16 (108), 27 lipca 2011, s. 4. Podstawowe obowiązki pracownika mogą wynikać z regulacji zakładowych (np. z układów zbiorowych pracy, regulaminów pracy), z indywidualnego zakresu zadań lub umowy o pracę.

4 Wyrok SN z 21 września 2005, II PK 305/04, M.P.Pr.-wkł. 2005/12/16.

SPOTKANIE STOMATOLOGÓW PO 20 LATACH

17

września 2016 odbył się zjazd absolwentów rocznika 1991–1996 Wydziału Lekarskiego – Stomatologii Collegium Medicum. Było to pierwsze spotkanie po 20 latach od ukończenia studiów. Na uroczystość przybyło 60 absolwentów z 90 kończących wówczas studia. Uroczystości rozpoczęły się w kolegiacie św. Anny mszą świętą odprawioną w intencji absolwentów pod przewodnictwem księdza Tadeusza Panusia, proboszcza kolegiaty. Następnie zabytkowym tramwajem absolwenci przejechali do Instytutu

Stomatologii przy ul. Montelupich 4, gdzie przywitał ich starosta roku dr Krzysztof Gronkiewicz, a okolicznościowy wykład w Auli 200-lecia Stomatologii wygłosił ówczesny prodziekan Wydziału Lekarskiego ds. stomatologii i twórca Instytutu Stomatologii prof. Stanisław Majewski. Po wykładzie absolwenci mogli zwiedzić Instytut Stomatologii. Tym samym mieli możliwość porównania warunków nauki, jakie obecnie mają studenci stomatologii, z sytuacją z latach 90., kiedy to stomatologia była rozproszona w kilku miejscach

w Krakowie, a zajęcia odbywały się w specjalnie do tego celu przystosowanych kamienicach.

Po uroczystościach oficjalnych absolwenci, znów zabytkowym tramwajem, który tego dnia był do ich dyspozycji, przejechali do restauracji Orangeria hotelu Kossak przy pl. Kossaka 1 na uroczystą wspólną kolację, aby przy dobrej muzyce i lampce wina powspominać czasy studenckie. KG

Uczestnicy zjazdu absolwentów

Od lewej: prof. Stanisław Majewski i dr Krzysztof Gronkiewicz
Spotkanie po 20 latach
Fot.
Jerzy Sawicz

POLONIŚCI ‘56

Powrót do studenckiej młodości

Wodwilżowym październiku 1956 roku prawie setka polonistów rozpoczęła studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. My, absolwenci, spotykamy się po 60 latach od rozpoczęcia studiów, w roku Henryka Sienkiewicza, co dla polonistów nie jest obojętne – tak rozpoczynał się tekst zaproszenia na Jubileuszowy Zjazd Polonistów ‘56, który zorganizowany został w dniach 10–11 września 2016.

Na to niecodzienne spotkanie przybyło prawie 30 osób, w tym kilkoro zaproszonych gości, wśród nich prof. Tadeusz Bujnicki, którego większość z nas zapamiętała jako młodego asystenta. Przyjechaliśmy z różnych stron Polski: z Podkarpacia, Śląska, z Warszawy, Poznania. Część osób była z Krakowa, dwoje absolwentów przybyło z zagranicy – prof. Stanisław Grygiel z Rzymu i Maria Nowosielska (Kozubal) z Kanady.

Co nas zgromadziło? – Sentyment do lat studenckiej młodości i sławnej uczelni, powiązania koleżeńskie i dawne przyjaźnie. Wszystko po trosze, bo razem studiowaliśmy przez pięć lat. Wielu z nas mieszkało w domach akademickich (wtedy w wieloosobowych pokojach). Wspólnie spędzaliśmy wolny czas i przeżywaliśmy studenckie „dole i niedole”.

Lata mijały, zmieniały się czasy i nasze życie. Większość z nas założyła rodziny,

dochowała się dzieci i wnuków, a przecież stale mamy sobie wiele do powiedzenia i jesteśmy ciekawi naszych losów.

Jubileuszowe spotkanie rozpoczęło się mszą świętą w kolegiacie św. Anny, potem zgromadziliśmy się w polonistycznym „Gołębniku”, w sali nr 18, gdzie wysłuchaliśmy wykładu prof. Tadeusza Bujnickiego o Henryku Sienkiewiczu, a następnie spotkaliśmy się w Collegium Novum, gdzie w klubie Convivium wspólnie zjedliśmy obiad.

Zjazd zakończył się w niedzielę towarzyskim spotkaniem w Klubie Absolwenta Uniwersytetu Jagiellońskiego przy ul. Grodzkiej 53.

– Uniwersytet nas ukształtował, czego dowodem jest nasza tu obecność – powiedział, rozpoczynając spotkanie w podziemiach Collegium Iuridicum, prof. Jan Michalik – nasz kolega z roku i jego honorowy starosta. Przypomniał, że w gronie absolwentów spotykamy się już trzeci raz, dzięki inicjatywie i talentom organizacyjnym naszych koleżanek działających w Stowarzyszeniu Absolwentów UJ: Marysi Gaweł (Pasieki), Barbary Antoniuk (Stus) i Barbary Michałkiewicz (Kwarciak) oraz Teresy Eckhardt (Stanik). Każdy z nas na swój sposób przyznawał, że nasze postawy życiowe i zawodowe kształtowały się właśnie w najstarszej

polskiej uczelni, w której dane nam było studiować.

Mieliśmy szczęście, my, pokolenie tużprzedwojenne i wojenne, że rozpoczęliśmy studia w 1956 roku, zaraz po październikowej odwilży. Chociaż, jak wiadomo, nie trwała ona długo, to jednak wtedy wrócili na uczelnię profesorowie wcześniej odsunięci, wśród nich Stanisław Pigoń, Juliusz Kleiner, Roman Ingarden. Słuchaliśmy ich wykładów (prof. Kleinera już w jego prywatnym mieszkaniu), uczestniczyliśmy w prowadzonych przez nich zajęciach. Wykłady i zajęcia z językoznawstwa prowadzili znani naukowcy – świetny wykładowca prof. Zenon Klemensiewicz i prof. Witold Taszycki. Słuchaliśmy wykładów wybitnych literaturoznawców: prof. Kazimierza Wyki, prof. Henryka Markiewicza i prof. Tadeusza Ulewicza. Zajęcia z poetyki prowadziła prof. Maria Dłuska, z gramatyki historycznej prof. Ewa Ostrowska.

Wspominaliśmy ich charakterystyczne zachowania i słabostki podczas spotkania w sali nr 18, gdzie spoglądali na nas z galerii portretów.

To także część uniwersyteckiej historii, że ich niegdysiejszy student – dziś profesor Tadeusz Bujnicki, wygłosił wykład o Henryku Sienkiewiczu i swoich fascynacjach tym znakomitym pisarzem. Profesor Buj-

nicki wyznał, że swoją pracę dydaktyczną na Uniwersytecie rozpoczął właśnie ze studentami z naszego roku. My byliśmy w większości pracowitymi studentami, zaliczającymi w terminie kolokwia i zdającymi egzaminy – łącznie z tym najważniejszym, magisterskim. Równocześnie, w miarę możliwości, korzystaliśmy z dóbr kultury, które oferował królewski Kraków. Chodziliśmy do kin, teatrów, muzeów, na wystawy i spotkania autorskie. Co śmielsi i bardziej obyci trafiali także do kabaretów, bywając w Jamie Michalikowej czy w słynnej Piwnicy pod Baranami, przeżywającej wtedy swój najlepszy okres.

Z dawnych studentów wyrośli cenieni nauczyciele, pedagodzy szkół średnich, naukowcy, wydawcy, dziennikarze, pracownicy instytucji związanych z oświatą i kulturą. W swoim gronie mamy koleżanki i kolegów, którymi możemy się szczególnie pochwalić, bo są dziś profesorami, znanymi specjalistami z dużym dorobkiem naukowym w dziedzinie literaturoznawstwa, lingwistyki, filozofii. Troje z nich: prof. Ewa Miodońska-Brooks, prof. Jan Michalik i prof. Janusz Strutyński, pra-

cowało na Uniwersytecie Jagiellońskim – i nadal czynnie uczestniczy w jego życiu.

Profesor Stanisław Grygiel, szczycący się przyjaźnią z Janem Pawłem II, mieszka na stałe w Rzymie i jest profesorem na Papieskim Uniwersytecie Jana Pawła II przy Uniwersytecie Laterańskim.

Profesor Ewa Wiegant (Frąckowiak) wykładała literaturę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Profesor Henryk Depta zajmował się medioznawstwem na Uniwersytecie Warszawskim.

Mamy w swoim gronie znanego poetę Leszka Aleksandra Moczulskiego, również autora licznych tekstów do pieśni i popularnych piosenek (jak te w wykonaniu Skaldów).

Do dziś łączy nas wspaniała koleżeńska atmosfera, bez względu na tytuły naukowe i dorobek twórczy. Zresztą, jak się okazało podczas wspomnień podsumowujących minione pięć lat od ostatniego spotkania, każdy z nas nadal jest w jakiś sposób aktywny – w pracy naukowej, społecznej czy charytatywnej, na Uniwersytetach Trzeciego Wieku czy po prostu w swej rodzinie, służąc pomocą dorosłym już dzieciom i wnukom.

KRAKOWSKIE ULICZKI, PEJZAŻE GÓRSKIE I KWIATY

W drugim dniu spotkania w Klubie

Absolwenta UJ, już w bardziej kameralnym gronie, wspominaliśmy koleżanki i kolegów, którzy z różnych powodów nie mogli przyjechać na zjazd. Poświęciliśmy też chwilę zadumy tym, których już, niestety, nie ma w naszym gronie, bo odeszli na zawsze – są wśród nich ksiądz Andrzej Sapiński, Kazimiera Piotrowska-Flisowska, Helena Byrska, Janka Katz (też pisarka i poetka), zmarła w tym roku Maria Rus (Barchan).

Pierwsze dni na Uczelni przypomniał nam Henryk Depta, odczytując fragmenty swoich wspomnień z tamtego okresu.

Podczas spotkania w Klubie Absolwentów UJ nie zabrakło, przygotowanego przez jedną z koleżanek, przepysznego jubileuszowego tortu i toastu wzniesionego lampką wina za następne spotkania, bo, jak zaznaczyli w zaproszeniu organizatorzy: zapisaliśmy już kartę naszej przeszłości i życzymy sobie, aby ten zapis trwał jeszcze do kolejnych spotkań

Janina Majer absolwentka polonistyki UJ 1956–1961

Głęboko w oczy to tytuł kolejnej wystawy zorganizowanej w nowoczesnych wnętrzach Biblioteki Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ. Tym razem w „Galerii w bibliotece” znalazło się ponad trzydzieści obrazów Marty Ulańskiej –bibliotekarki związanej zawodowo z Instytutem Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ, a wśród nich portrety i liczne motywy kwiatowe. W wernisażu, który odbył się 14 października 2016, uczestniczył prorektor UJ prof. Stanisław Kistryn, władze Wydziału FAIS UJ, a także dyrekcje i pracownicy Instytutu Fizyki, Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ. Malarstwo to największa pasja Marty Ulańskiej. Oprócz prezentowanych na wystawie technik rysunkowych (kredka, ołówek, pastela) artystka stosuje również techniki olejne. Przy ich wykorzystaniu pokazuje sceny z uliczek krakowskich, pejzaże górskie i kwiaty (kwiaty maluje na wykonanym ręcznie papierze czerpanym).

Na wystawie w Bibliotece WFAIS znalazły się wybrane prace artystki, a wśród nich portrety jej przyjaciół, znajomych i współpracowników z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych. Zafascynowana życiorysami profesorów związanych z Uniwersytetem Jagiellońskim, dołączyła do prezentowanej kolekcji portrety znamienitych uczonych. Wystawę można oglądać do 31 grudnia 2016, codziennie w godzinach pracy Biblioteki WFAIS UJ.

Maria Pawłowska kierownik Biblioteki WFAIS UJ, kustosz dyplomowany

Galeria w bibliotece
Marta Ulańska i muzycy, którzy wystąpili podczas wernisażu: Maciek Machl i Magda Hanausek
Marta
Ulańska
Krzysztof Magda

10 LAT CHÓRU AKADEMICKIEGO UJ

CAMERATA JAGELLONICA I ŻEŃSKIEGO CHÓRU AKADEMICKIEGO UJ

30

października 2016 w sali Filharmonii Krakowskiej odbył się uroczysty koncert z okazji jubileuszu 10-lecia Chóru Akademickiego Uniwersytetu Jagiellońskiego Camerata Jagellonica i Żeńskiego Chóru Akademickiego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Gośćmi koncertu byli, między innymi, rektor UJ prof. Wojciech Nowak, rektor Uniwersytetu Rolniczego prof. Włodzimierz Sady, rektor UJ poprzednich kadencji prof. Franciszek Ziejka, prorektorzy UJ –prof. Dorota Malec, prof. Jacek Popiel i prof. Stanisław Kistryn, pełnomocnik rektora UJ ds. kształcenia i współpracy międzynarodowej w Collegium Medicum prof. Beata Tobiasz-Adamczyk, a także członkowie Senatu UJ.

W pierwszej części koncertu publiczności zaprezentował się zespół złożony z obecnych i byłych członków Chóru Akademickiego UJ Camerata Jagellonica pod batutą dr. hab. Włodzimierza Siedlika (dyrygenta chóru w latach 2006–2013). Punktem kulminacyjnym było wykonanie utworu Ojczyzna Feliksa Nowowiejskiego z towarzyszeniem Grupy Dętej Blasza-

nej i Perkusyjnej Orkiestry Filharmonii Krakowskiej oraz Anity Pyrek-Nąckiewicz (organy).

W drugiej części koncertu wystąpiły chóry: Krakowski Chór Akademicki UJ (chór męski) pod dyrekcją Olega Sznicara oraz Żeński Chór Akademicki UJ i Chór Akademicki UJ Camerata Jagellonica , które poprowadził Janusz Wierzgacz. Krakowskiemu Chórowi Akademickiemu UJ towarzyszyli Łukasz Lelek (fortepian), Justyna Chmielek-Korbut (puzon) oraz Dariusz Rogowski (klarnet).

W wielkim finale zabrzmiała Gloria Johna Ruttera – ponownie z udziałem Grupy Dętej Blaszanej i Perkusyjnej Orkiestry Filharmonii Krakowskiej oraz Anity Pyrek-Nąckiewicz i Łukasza Lelka (organy). Partie solowe w tym utworze wykonały Adrianna Bujak-Cyran – sopran, Arleta Wołos – mezzosopran, oraz Zuzanna Ząber – alt. Koncert poprowadzili Maria Janik i Łukasz Jarocki. Wydarzeniu towarzyszyła kwesta na rzecz Hospicjum św. Łazarza w Krakowie.

Koncert jubileuszowy był znakomitą okazją do przyznania okolicznościowych

wyróżnień. Rektor UJ prof. Wojciech Nowak podkreślił znaczenie chóru w życiu Uniwersytetu i złożył na ręce kierownika zespołu Filipa Mosznera gratulacje i najlepsze życzenia. Trzy chórzystki: Dagmara Frankiewicz-Sysuła, Arleta Wołos i Maria Wołoszyn, otrzymały złote zawieszki Żeńskiego Chóru Akademickiego Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz listy gratulacyjne od rektora za wyjątkowe zasługi dla obchodzących jubileusz zespołów. Rektor wręczył również listy z podziękowaniami chórzystkom, których praca i zaangażowanie w sposób szczególny przyczyniły się do sukcesów chórów. W tym gronie znalazły się: Maria Janik, Aneta Karcz, Joanna Kempińska, Agnieszka Krzystolik, Magda Kuźmińska, Marta Mroczek, Natalia Ogrodniczuk, Żaneta Polak, Amelia Rams i Joanna Rams. Listy gratulacyjne z rąk rektora otrzymali także dyrygenci oraz akompaniatorzy Chóru Akademickiego UJ Camerata Jagellonica i Żeńskiego Chóru Akademickiego UJ: dr hab. Włodzimierz Siedlik, Janusz Wierzgacz, Oleg Sznicar oraz Anita Pyrek-Nąckiewicz.

Chór Akademicki UJ Camerata Jagellonica (obecni i byli członkowie), dyrygent dr hab. Włodzimierz Siedlik
Jerzy Sawicz

Chór Akademicki UJ Camerata Jagellonica, Grupa Dęta Blaszana Orkiestry Filharmonii Krakowskiej oraz Anita Pyrek-Nąckiewicz (organy) podczas wykonania utworu Gloria Johna Ruttera, dyrygent Janusz Wierzgacz

Spotkanie okolicznościowe w Sali Złotej Filharmonii Krakowskiej po zakończeniu koncertu; od lewej: dyrygent Krakowskiego Chóru Akademickiego UJ Oleg Sznicar, dyrygent Chóru Akademickiego UJ Camerata Jagellonica w latach 2006–2013 dr hab. Włodzimierz Siedlik, kierownik Chóru Akademickiego UJ Camerata Jagellonica Filip Moszner, rektor UJ prof. Wojciech Nowak, kanclerz UJ Ewa Pędracka-Kwaskowska, prorektorzy UJ: prof. Dorota Malec, prof. Stanisław Kistryn, prof. Jacek Popiel, kwestor UJ Teresa Kapcia, dyrygent Chóru Akademickiego UJ Camerata Jagellonica i Żeńskiego Chóru Akademickiego UJ Janusz Wierzgacz

Jerzy Sawicz
Anna Wojnar

WYRÓŻNIENI NAGRODAMI ZA DZIAŁALNOŚĆ NAUKOWĄ W ROKU 2015

1 października 2016

WYDZIAŁ PRAWA I ADMINISTRACJI

dr hab. Piotr Dobosz

dr hab. Monika Florczak-Wątor

dr Michał Araszkiewicz

WYDZIAŁ FILOZOFICZNY

dr Marcin Bukowski

dr hab. Adam Chuderski

dr Malwina Szpitalak

WYDZIAŁ HISTORYCZNY

prof. Andrzej Nowak

prof. Stanisław Sroka

dr hab. Marcin Starzyński

WYDZIAŁ FILOLOGICZNY

dr Katarzyna Syska

prof. Marek Stachowski

dr hab. Ewa Stala

WYDZIAŁ POLONISTYKI

prof. Małgorzata Sugiera

dr hab. Anna Seretny

dr Mateusz Antoniuk

WYDZIAŁ FIZYKI, ASTRONOMII I INFORMATYKI STOSOWANEJ

prof. Paweł Moskal

dr hab. Bogdan Damski

dr Szymon Godlewski

WYDZIAŁ MATEMATYKI I INFORMATYKI

dr hab. Łukasz Kosiński

dr Piotr Kalita

dr hab. Rafał Pierzchała

WYDZIAŁ CHEMII

prof. Małgorzata Barańska

prof. Lucjan Chmielarz

dr hab. Mariusz Mitoraj

WYDZIAŁ BIOLOGII I NAUK O ZIEMI

prof. Alfred Uchman

prof. Wiesław Babik

dr hab. Marcin Nobis

WYDZIAŁ ZARZĄDZANIA I KOMUNIKACJI SPOŁECZNEJ

prof. Tadeusz Marek

dr Alicja Kędziora

dr hab. Wojciech Kajtoch

WYDZIAŁ STUDIÓW MIĘDZYNARODOWYCH I POLITYCZNYCH

prof. Bogdan Szlachta

dr hab. Renata Czekalska

dr hab. Tomasz Młynarski

WYDZIAŁ BIOCHEMII, BIOFIZYKI I BIOTECHNOLOGII

prof. Jan Potempa

dr hab. Agnieszka Łoboda

dr Sylwia Kędracka-Krok

WYDZIAŁ NAUK O ZDROWIU

prof. Andrzej Pająk

prof. Andrzej Pilc

prof. Piotr Popik

WYDZIAŁ FARMACEUTYCZNY

prof. Gabriel Nowak

prof. Barbara Filipek

dr hab. Jacek Sapa, profesor UJ

WYDZIAŁ LEKARSKI

prof. Dariusz Dudek

prof. Stefan Chłopicki

prof. Anetta Undas

Andrzej Kalinowski

PRACOWNICY UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO

UHONOROWANI Z OKAZJI

ŚWIĘTA

EDUKACJI NARODOWEJ

14 października 2016

Nagrody Pro Arte Docendi

prof. Marek Jarnicki – Wydział Matematyki i Informatyki

prof. Kazimierz Lankosz – Wydział Prawa i Administracji

dr Renata Iwicka – Wydział Filozoficzny Michał Nowakowski – Wydział Lekarski

Nagroda im. Hugona Kołłątaja dr Marcin Kulczycki – Wydział Matematyki i Informatyki

Krzyże Zasługi

prof. Piotr Bogumił Heczko – Wydział Lekarski

dr hab. Piotr Musiałek – Wydział Lekarski dr hab. Maria Olszowska – Wydział Lekarski

prof. Barbara Kożuch – Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej

Nagrody Prezesa Rady Ministrów

prof. Andrzej Borowski – Wydział Polonistyki

prof. Józef Spałek – Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej dr Michał Bizoń – Wydział Filozoficzny dr Mateusz Konczal – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

Nagrody im. Henryka Jordana

Maria Springwald – Wydział Chemii

Anna Wierzbowska – Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej

Maria Wierzbowska – Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych

Srebrny medal Plus Ratio Quam Vis prof. Zbigniew Majka – Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej

Złote Medale za Długoletnią Służbę inż. Marek Adamczyk – Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej dr Bożena Bankowicz – Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych

Bogdan Bigos – Sekcja Straży Rektorskiej dr hab. Grażyna Bochenek, profesor UJ –Wydział Lekarski

dr hab. Aleksandra Borowiec – Wydział Filologiczny

prof. Andrzej Borowski – Wydział Polonistyki

Zygmunt Czech – Dział Administrowania Nieruchomościami

prof. Artur Dembiński – Wydział Lekarski Andrzej Dudziński – Dział Administrowania Nieruchomościami

mgr Małgorzata Dziubak – Wydział Nauk o Zdrowiu

Alfred Filipowski – Dział Administrowania Nieruchomościami

Jolanta Futrzyk – Wydział Nauk o Zdrowiu

Władysław Galon – Dział Administrowania Nieruchomościami

mgr Stefan Gawroński – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

Wiesława Gogolewska – Administracja Ogólnouczelniana CM UJ

Renata Grzybczak – Wydział Polonistyki

dr hab. Wiesław Gumuła, profesor UJ –Wydział Filozoficzny

dr hab. Elżbieta Haduch, profesor UJ –Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

dr hab. Izabela Herman-Sucharska – Wydział Nauk o Zdrowiu

Od lewej: rektor UJ prof. Wojciech Nowak, dr hab. Piotr Musiałek, wojewoda małopolski Józef Pilch, dr hab. Maria Olszowska

Maria Hofman – Dział Administracji Kampusu 600-lecia Odnowienia UJ

Grażyna Hopciaś – Dział Administrowania Nieruchomościami

dr Jan Ignacak – Wydział Lekarski Janusz Izdebski – Dział Administrowania Nieruchomościami

prof. Jolanta Jaworek – Wydział Nauk o Zdrowiu

dr hab. Celina Juda, profesor UJ – Wydział Filologiczny

prof. Marek Kaciński – Wydział Lekarski

Bożena Kamińska – Administracja Ogólnouczelniana CM UJ

Zbigniew Kapera – Administracja Ogólnouczelniana CM UJ

Bożena Kapera – Administracja Ogólnouczelniana CM UJ

mgr Marta Keler – Wydział Nauk o Zdrowiu dr Anna Kluba – Wydział Filologiczny

prof. Maria Kłańska – Wydział Filologiczny

mgr Krzysztof Koczur – Wydział Matematyki i Informatyki

mgr Lucyna Kołomycka – Wydział Filologiczny

mgr Małgorzata Kosińska – biuro prorektora ds. polityki kadrowej i finansowej

prof. Paweł Koteja – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

Dorota Kuczerepa – Wydział Historyczny

mgr Jacek Kuraś – Wydział Matematyki i Informatyki

prof. Halina Kurek – Wydział Polonistyki

prof. Włodzimierz Kurek – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

mgr Barbara Kurzawa – biblioteka Wydziału Matematyki i Informatyki

dr inż. Marek Kwater – Wydział Polonistyki

prof. Jacek Lelakowski – Wydział Lekarski

mgr Anna Lembas – biblioteka Wydziału Filologicznego

Ewa Marusińska – Administracja Ogólnouczelniana CM UJ

Iwona Mazurkiewicz – Dział Administrowania Nieruchomościami

Wiesława Miękina – Biuro Kanclerza

prof. Anna Migdał-Mikuli – Wydział Chemii

prof. Edward Mikuli – Wydział Chemii

dr hab. Łucjan Miś, profesor UJ – Wydział Filozoficzny

mgr Wanda Motyka – Wydział Filologiczny Krystyna Mściwujewska – Wydział Matematyki i Informatyki

mgr Bożena Pędziwiatr – Dział Spraw Osobowych

lic. Andrzej Pilch – Dział Administracji Kampusu 600-lecia Odnowienia UJ

dr Kazimiera Płoch – Wydział Nauk o Zdrowiu

prof. Piotr Podolec – Wydział Lekarski

Bożena Rusinowska – Wydział Historyczny

dr Danuta Semik – Wydział Biologii i Nauk

o Ziemi

Jan Siuda – Dział Administracji Kampusu 600-lecia Odnowienia UJ

dr Eugeniusz Somogyi – Wydział Farmaceutyczny

mgr Ewa Sroga – Wydział Historyczny

dr hab. Barbara Stoczewska – Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych

mgr Ewa Surma – Biuro Kanclerza

mgr Marek Szerszeń – Wydział Filologiczny

prof. Krystyna Sztefko – Wydział Lekarski

dr hab. Wojciech Trąbka – Wydział Nauk o Zdrowiu

Jolanta Wieszczecińska – Dział Administrowania Nieruchomościami

dr Bogdan Wiliński – Wydział Nauk o Zdrowiu

prof. Maciej Włodarski – Wydział Polonistyki

inż. Zygmunt Wołek – Wydział Chemii dr Bożena Ziółkowska-Graca – Wydział Lekarski

Srebrne Medale za Długoletnią Służbę

dr Katarzyna Bazarnik – Wydział Filologiczny

dr hab. Piotr Borowiec – Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych

Agnieszka Brzoskwinia – Biuro Rektora

Marek Buczek – Administracja Ogólnouczelniana CM UJ

mgr inż. Maciej Choczyński – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

mgr Teresa Chornikowska – Sekcja ds. Podatków

dr hab. Dariusz Cichoń – Wydział Matematyki i Informatyki

mgr Bogusława Cieślak – Wydział Nauk o Zdrowiu

mgr Katarzyna Czarnecka – Wydział Filologiczny

dr hab. Marcin Czarnołęski – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

dr Katarzyna Czyżowicz – Wydział Nauk o Zdrowiu

dr Ewa Data-Bukowska – Wydział Filologiczny

dr Anna Gawor – Wydział Nauk o Zdrowiu mgr Alicja Görlich – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

Magdalena Gregorasz – Administracja Ogólnouczelniana CM UJ

mgr Edyta Grzyb – Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej

dr hab. Piotr Jankowski, profesor UJ – Wydział Lekarski

dr Marcin Jaroszek – Wydział Filologiczny

mgr Bożena Kaczmarczyk – Wydział Filologiczny

dr Maria Kantor – Dział Współpracy Międzynarodowej

dr hab. Joanna Kapusta – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

dr hab. Hubert Kaszyński – Wydział Filozoficzny

dr Jekaterina Kissimowa-Skarbek – Wydział Nauk o Zdrowiu

Elżbieta Kiszka – Biuro Kanclerza

dr hab. Aleksander Konturek – Wydział Lekarski

mgr Iwona Kopydłowska – Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej

dr hab. Marta Kosek – Wydział Matematyki i Informatyki

Od lewej: rektor UJ prof. Wojciech Nowak, prof. Marek Jarnicki, prof. Kazimierz Lankosz, dr Renata Iwicka, Michał Nowakowski
Od lewej: rektor UJ prof. Wojciech Nowak oraz dr Marcin Kulczycki – laureat Nagrody im. Hugona Kołłątaja
Fot. Adam Koprowski

mgr Małgorzata Kozak – Wydział Historyczny

Jolanta Kozak – Wydział Farmaceutyczny

mgr Agnieszka Krawczyk – Wydział Lekarski

mgr Dorota Król – zastępca kwestora UJ ds. finansowych

mgr Wiesława Ligęza – Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej

mgr Małgorzata Magdziarz – Dział Rozliczeń Projektów Krajowych

dr Maciej Miżejewski – Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych

dr hab. Piotr Musiałek – Wydział Lekarski

dr inż. Zenon Nieckarz – Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej

prof. Rafał Olszanecki – Wydział Lekarski

dr Joanna Orewczyk – Wydział Matematyki i Informatyki

mgr Beata Orłowska-Grzesik – Administracja Ogólnouczelniana CM UJ

Józefa Pawłowska – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

dr hab. Katarzyna Piotrowicz – Wydział

Biologii i Nauk o Ziemi

Bożena Podkowińska – Wydział Farmaceutyczny

dr Andrzej Rygalski – Wydział Filozoficzny mgr Marek Sokół – pion zastępcy kwestora ds. funduszy strukturalnych i programów

dr Beata Starek-Świechowicz – Wydział Farmaceutyczny

dr hab. Jolanta Święchowicz – Wydział

Biologii i Nauk o Ziemi

dr hab. Lidia Tomkiewicz-Pająk – Wydział Lekarski

mgr Elżbieta Widera – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

Roman Wroński – Wydział Lekarski

dr Maciej Załuski – Wydział Nauk o Zdrowiu

dr Joanna Zyznawska – Wydział Nauk o Zdrowiu

dr hab. Mirosław Żelazny – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

Brązowe Medale za Długoletnią Służbę mgr Joanna Bobula – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

dr Jakub Cieszkowski – Wydział Lekarski

mgr Sylwia Czopek – Administracja Ogólnouczelniana CM UJ

mgr inż. Anna Gielicz – Wydział Lekarski

dr Łukasz Hetmańczyk – Wydział Chemii mgr Jolanta Jachowicz – Dział Rozliczeń Projektów Krajowych inż. Piotr Jarocki – Administracja Ogólnouczelniana CM UJ

dr Magdalena Jastrzębska-Więsek – Wydział Farmaceutyczny

mgr inż. Tomasz Jaworski – Dział Administracji Kampusu 600-lecia Odnowienia UJ

dr hab. Agnieszka Kaczor – Wydział Chemii

dr Jadwiga Kita-Huber – Wydział Filologiczny

mgr Monika Klich – Administracja Ogólnouczelniana CM UJ

dr Małgorzata Kloch-Badełek – Wydział Lekarski

dr hab. Monika Komar – Wydział Lekarski

mgr Rafał Kotarba – Dział Organizacji

mgr Małgorzata Kozłowska – Wydział Farmaceutyczny

mgr Michał Krupa – Zespół Budynków Auditorium Maximum

mgr Dorota Maciejowska – Dział Współpracy Międzynarodowej

dr Barbara Macura – Wydział Nauk o Zdrowiu

dr hab. Kamilla Małek – Wydział Chemii

mgr Małgorzata Mańko – Dziekanat Wydziału Polonistyki

dr Grzegorz Mańko – Wydział Nauk

o Zdrowiu

dr Łukasz Niedźwiedzki – Wydział Nauk

o Zdrowiu

mgr Katarzyna Nieszporek – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

dr Anita Orzeł-Nowak – Wydział Nauk

o Zdrowiu

dr Anna Partyka – Wydział Farmaceutyczny

dr Anna Piskorz – Wydział Nauk o Zdrowiu

mgr Katarzyna Polak – dziekanat Wydziału Historycznego

mgr Krzysztof Poprawa – Dział Inwentaryzacji Ciągłej

dr hab. Iwona Puchalska – Wydział Polonistyki

mgr Mirosława Rączka – Centrum Administracyjnego Wsparcia Projektów

dr hab. Elżbieta Rybicka – Wydział Polonistyki

dr Wojciech Ryniewicz – Wydział Lekarski

mgr inż. Anna Rzeszutek-Sosińska – Wydział Nauk o Zdrowiu

dr hab. Roma Sendyka – Wydział Polonistyki

mgr Dorota Słowik – Dział Współpracy Międzynarodowej

mgr Monika Sokołowska – Dział Rozliczeń Projektów Krajowych

dr Anna Spannbauer – Wydział Nauk o Zdrowiu

mgr Edyta Surówka – Wydział Nauk o Zdrowiu dr Elżbieta Szostak – Wydział Chemii

mgr Renata Szymoniak – Dział Administracji Kampusu 600-lecia Odnowienia UJ dr Bartosz Trybulec – Wydział Nauk o Zdrowiu

mgr Konrad Wełpa – Biuro Sportu

mgr inż. Anna Wędzicha – Dział Księgowości

Od lewej: rektor UJ prof. Wojciech Nowak oraz odznaczeni Nagrodą Prezesa Rady Ministrów prof. Andrzej Borowski i prof. Józef Spałek

dr Dominika Włoch-Salamon – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

dr Katarzyna Wojtas – Wydział Nauk o Zdrowiu

mgr Jacek Zagajewski – Wydział Lekarski

dr Paweł Zarychta – Wydział Filologiczny

mgr Karolina Zimnal-Trybała – pion zastępcy kanclerza ds. techniczno-inwestycyjnych

Medal Komisji Edukacji Narodowej

prof. Regina Bochenek-Franczak – Wydział Filologiczny

dr hab. Piotr Ceranowicz – Wydział Lekarski

prof. Maria Chomyszyn-Gajewska – Wydział Lekarski

prof. Bogusław Dopart – Wydział Polonistyki

dr hab. Helena Duć-Fajfer – Wydział Filologiczny

mgr Małgorzata Dziedzic – Wydział Nauk

o Zdrowiu

dr hab. Andrzej Gackowski, profesor UJ –Wydział Lekarski

prof. Włodzimierz Galewicz – Wydział Filozoficzny

dr Dorota Gierszewski – Wydział Filozoficzny

dr hab. Barbara Gil – Wydział Chemii

dr Bartosz Gołąbek – Wydział Filologiczny

prof. Grzegorz Hess – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

dr hab. Magdalena Heydel – Wydział Polonistyki

dr Małgorzata Janiak – Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej

dr hab. Sławomira Kaleta-Wojtasik – Wydział Filologiczny

dr Dzmitriu Kliabanau – Wydział Filologiczny

dr Agnieszka Korycińska-Huras – Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej

mgr Ewa Kowalska-Stasiak – Wydział Filologiczny

dr Grażyna Kubica-Heller – Wydział Filozoficzny

dr inż. Ewa Malata – Wydział Biologii i Nauk o Ziemi

dr Dorota Matuszyk – Wydział Nauk o Zdrowiu

dr Małgorzata Michel – Wydział Filozoficzny

mgr Maria Ogarek – Wydział Nauk o Zdrowiu

dr hab. Maria Olszowska, profesor UJ –Wydział Lekarski

dr Krzysztof Ozga – Wydział Filologiczny

prof. Elżbieta Paczkowska-Łagowska – Wydział Filozoficzny

dr Piotr Pietrzyk – Wydział Chemii

prof. Piotr Popik – Wydział Nauk o Zdrowiu

dr hab. Kazimierz Sikora – Wydział Polonistyki

prof. Jan Skoczyński – Wydział Filozoficzny

dr Monika Stawicka – Jagiellońskie Centrum Językowe

dr hab. Maciej Urbanowski – Wydział Polonistyki

prof. Zofia Zarębianka – Wydział Polonistyki

dr hab. Andrzej Zawadzki – Wydział Polonistyki

Uroczystość z okazji Święta Edukacji Narodowej odbyła się w auli Auditorium Maximum 14 października 2016

Od lewej: rektor UJ prof. Wojciech Nowak, laureatki Nagrody im. Henryka Jordana: Anna Wierzbowska, Maria Wierzbowska, Maria Springwald, prof. Józef Lipiec
Fot. Adam Koprowski

PRZEGLĄD WYDARZEŃ

22–25 czerwca

Prorektor S. Kistryn uczestniczył w Poznaniu w zebraniu Uniwersyteckiej Komisji Nauki KRUP, wygłaszając referat Dotacja statutowa dla jednostek uniwersytetów KRUP –analiza wstępna za rok 2016; został jednomyślnie nominowany przez Komisję do pełnienia funkcji jej przewodniczącego w kadencji 2016–2020.

25 czerwca

Prorektor P. Laidler uczestniczył w zorganizowanej w Auditorium Maximum UJ uroczystości zakończenia studiów i wręczenia dyplomów lekarskich (tzw. Graduation Day) 66 absolwentom kierunku lekarskiego oraz 16 absolwentom kierunku lekarsko-dentystycznego Szkoły Medycznej dla Obcokrajowców Wydziału Lekarskiego UJ CM. Nowi absolwenci, którzy złożyli uroczyście przysięgę Hipokratesa, pochodzą z Norwegii, USA, Malezji, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Francji, Szwecji i Indii.

30 czerwca

Prorektor M. Flis uczestniczyła w oficjalnej uroczystości inauguracji projektu Małopolskiej Chmury Edukacyjnej zorganizowanej w Katedrze Informatyki AGH.

30 czerwca – 1 lipca

Rektor W. Nowak i prorektor S. Kistryn uczestniczyli w Krakowie w trójstronnym spotkaniu Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polski (KRASP), Niemiec (HRK) i Francji (CPU/CDEFI), przedstawiając wraz z prorektorem UAM prof. Jackiem Witkosiem stanowisko Polski w sprawie rzadkich specjalności.

2 lipca

Prorektor Maria Flis zainaugurowała w auli Collegium Novum kolejną edycję Letniej Szkoły Języka i Kultury Polskiej UJ.

3 lipca

Prorektor P. Laidler otworzył na terenie Międzynarodowego Centrum Targowo-Kongresowego EXPO Kraków Europejski Kongres Biotechnologiczny ECB 2016. W Kongresie zorganizowanym przez Europejską Federację Biotechnologii, Uniwersytet Jagielloński oraz Polską Akademię Nauk uczestniczyło ponad 800 osób.

4 lipca

Rektor W. Nowak, sprawujący honorowy patronat nad wydarzeniem, otworzył te-

goroczną 11. edycję Szkoły Letniej „Poławiacze pereł” i powitał jej uczestników. Program, którego celem jest odkrywanie talentów wśród młodzieży ze szkół ponadgimnazjalnych, prowadzony jest przez Wszechnicę UJ.

25 lipca

Prorektor S. Kistryn wziął udział w sesji naukowej Polskiej Akademii Umiejętności Particle Production in Hadronic Collisions, zorganizowanej z okazji 80. urodzin prezesa PAU, prof. Andrzeja Białasa.

7–14 sierpnia

Prorektor S. Kistryn uczestniczył w zorganizowanej w Danii międzynarodowej konferencji naukowej 23rd European Conference on Few-Body Problems in Physics, w posiedzeniu Komitetu Redakcyjnego czasopisma „Few-Body Systems” oraz Międzynarodowego Komitetu European Few-Body Physics Committee, którego został wybrany na przewodniczącego na trzyletnią kadencję 2017–2020.

3 września

Prorektor T. Grodzicki uczestniczył w jubileuszu 140-lecia Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego im. św. Ludwika w Krakowie.

8 września

Prorektor T. Grodzicki uczestniczył w XXVI Forum Ekonomicznym w Krynicy, biorąc udział w panelu Teleopieka i telemedycyna: seniorzy i nowe technologie – sprzeczność czy spójność.

12 września

Prorektorzy D. Malec i S. Kistryn wzięli udział w konferencji Trybunał Konstytucyjny jako współtwórca polskiej kultury prawnej, zorganizowanej w nowym budynku Wydziału Prawa i Administracji UJ przy ul. Krupniczej.

Prorektor D. Malec otrzymała nominację do Małopolskiej Rady ds. Społeczeństwa Informacyjnego z rąk członka zarządu województwa Grzegorza Lipca w czasie posiedzenia Rady w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Małopolskiego.

15 września

Prorektor T. Grodzicki uczestniczył w IX Ogólnopolskim Zjeździe Naukowym Toksykologów Klinicznych Postępy toksykologii

klinicznej, sądowej i analitycznej. 50-lecie Kliniki Toksykologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum

17 września

Prorektor J. Popiel uczestniczył we wręczeniu Nagrody Teatralnej im. Stanisława Wyspiańskiego dyrektorowi Teatru STU Krzysztofowi Jasińskiemu.

16–18 września

Prorektor S. Kistryn uczestniczył w Oslo w spotkaniu prorektorów uniwersytetów zrzeszonych w sieci The Guild of European Research-Intensive Universities oraz w posiedzeniu dyrekcji tej sieci.

19 września

Prorektor A. Edigarian zainaugurował kolejną edycję Programu Stypendialnego im. Lane’a Kirklanda na rok akademicki 2016/2017.

19–20 września

Prorektor D. Malec uczestniczyła w sesji historycznoprawnej Constitutional History 2000–2015: New Research, New Ideas, New Perspectives, dedykowanej pamięci prof. Stanisława Płazy, zorganizowanej przez Wydział Prawa i Administracji UJ w Pałacu Larischa.

20 września

Rektor W. Nowak gościł na Uniwersytecie Jagiellońskim delegację z Washington University w Saint Louis (WUSTL) i afiliowanych instytucji, w skład której weszli, między innymi, dyrektor Instytutu Edukacji Medycznej (Division of Medical Education) i kierownik staży z zakresu medycyny wewnętrznej w Szkole Medycznej WUSTL prof. Melvin Blanchard oraz dyrektor Centrum Badań Klinicznych nad Alergią, Astmą i Innymi Schorzeniami Układu Oddechowego w St. Louis prof. Philip Korenblat. W Sali Senackiej UJ CM podpisano umowę o współpracy między Uniwersytetem Jagiellońskim Collegium Medicum a Washington University in St. Louis (WUSTL). W spotkaniu wzięli udział prorektor T. Grodzicki oraz pełnomocnik rektora UJ ds. kształcenia i współpracy międzynarodowej w CM prof. Beata Tobiasz-Adamczyk, która podpisała umowę.

22 września

Prorektor D. Malec uczestniczyła w otwarciu obrad XIV sesji Europejskiego Uni-

wersytetu Regionów na rzecz uczenia się przez całe życie Budowanie ścieżki kariery w społeczeństwie jutra , zorganizowanej przez Instytut Spraw Publicznych na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ.

27 września

Uniwersytet Jagielloński odwiedził konsul generalny Francji w Krakowie Frédéric de Touchet. Rektor W. Nowak przyjął wizytę dyplomaty w Collegium Novum UJ.

29 września

Prorektor T. Grodzicki uczestniczył w zorganizowanej w Rzymie międzynarodowej konferencji 2nd Conference of the Project ProHealth 65+ Health Promotion and Prevention of Risk. Actions for Senior.

3 października

Rektor W. Nowak i prorektor S. Kistryn wzięli udział w uroczystym przyjęciu z okazji Dnia Jedności Niemiec, które zorganizował konsul generalny RFN dr. Michael Groß.

5–8 października

Prorektor S. Kistryn uczestniczył w zorganizowanej w Portugalii międzynarodowej konferencji 3-rd EUA Funding Forum – Efficient Universities: Value for Society

10 października

Prorektor J. Popiel uczestniczył w uroczystości odnowienia po 50 latach doktoratu prof. Stanisława Jaworskiego z Wydziału Polonistyki UJ.

11 października

Rektor W. Nowak i prorektor D. Malec uczestniczyli w inauguracji roku akademickiego 2016/2017 Jagiellońskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Prorektor A. Edigarian zainaugurował kolejną edycję spotkań „ABC Doktoranta” w Auditorium Maximum UJ.

12 października

Prorektor D. Malec uczestniczyła w spotkaniu z rzecznikiem praw obywatelskich w Dziale Osób Niepełnosprawnych UJ.

Prorektorzy A. Edigarian, D. Malec i S. Kistryn uczestniczyli w uroczystej gali wręczenia statuetek Narodowego Centrum Nauki. Uroczystość odbyła się w Galerii Sztuki Polskiej w Sukiennicach.

13 października

Rektor W. Nowak i prorektor T. Grodzicki uhonorowali srebrnym medalem Plus Ratio Quam Vis prof. Daniela Zarzyckiego, dyrektora Uniwersyteckiego Szpitala Ortopedyczno-Rehabilitacyjnego w Zakopanem.

Wręczenie medalu odbyło się podczas VI Zjazdu Polskiego Towarzystwa Chirurgii Kręgosłupa w Zakopanem w 85. rocznicę powstania szpitala.

15 października

Na krakowskich Błoniach odbyła się II edycja Biegu „5 na dobry początek” o Puchar Dziekana Wydziału Farmaceutycznego UJ. Rektor W. Nowak, pełnomocnik rektora UJ ds. kształcenia i współpracy międzynarodowej prof. Beata Tobiasz-Adamczyk oraz dziekan Wydziału Farmaceutycznego UJ CM dr hab. Jacek Sapa, profesor UJ, uczestniczyli w dekoracji zwycięzców, wręczając nagrody i puchary dla najlepszych zawodników biegu.

Prorektor D. Malec uczestniczyła w międzynarodowej konferencji Międzynarodowy Trybunał Karny. Teoria. Praktyka. Wyzwania z udziałem przedstawicieli Międzynarodowego Trybunału Karnego.

Prorektor D. Malec uczestniczyła w zorganizowanej w Auditorium Maximum uroczystości pożegnania absolwentów Wydziału Prawa i Administracji UJ.

Prorektor J. Popiel uczestniczył w Wadowicach w uroczystych obchodach jubileuszu 150-lecia Liceum Ogólnokształcącego im. Marcina Wadowity.

20–21 października

Prorektor S. Kistryn wziął udział w konferencji „Umiędzynarodowienie – szansa i wyzwanie dla polskich uczelni”, organizowanej przez MNiSW oraz Uniwersytet Rzeszowski.

INNE WYDARZENIA

27 lipca

W Centrum Dydaktyczno-Kongresowym Wydziału Lekarskiego UJ CM odbyło się spotkanie zatytułowane Nauka i wiara –czy mogą pomóc w walce z uzależnieniem?, zorganizowane w ramach Festiwalu Młodych, będącego częścią programu Światowych Dni Młodzieży.

29 lipca

Prof. Krystyna Wilkoszewska z Instytutu Filozofii UJ została wybrana na pierwszego wiceprezydenta International Association for Aesthetics, obejmując powierzoną funkcję podczas kongresu w Seulu.

11 sierpnia

Maria Springwald, studentka ochrony środowiska na Wydziale Chemii UJ, zdobyła brązowy medal w wioślarstwie w rywalizacji podwójnych czwórek kobiecych podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro.

8 sierpnia

W rozgrywanych w Chorwacji Uniwersyteckich Mistrzostwach Europy Kobiet w Futsalu prowadzona przez Krzysztofa Mastalerza drużyna Klubu Uczelnianego AZS UJ zdobyła brązowy medal.

22 sierpnia

W Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu przeprowadzono operację wszczepienia do serca specjalnej, przenośnej pompy. Chorująca na kardiomiopatię 11-letnia dziewczynka to najmłodszy w ten sposób zoperowany pacjent w Polsce.

2–3 września

W Krakowie odbyła się międzynarodowa konferencja 2nd Kraków–Lublin Ophthalmology Summit KLOS, którą zorganizowały prof. Bożena Romanowska-Dixon oraz dr hab. Agnieszka Kubicka-Trząska z Kliniki Okulistyki i Onkologii Okulistycznej Katedry Okulistyki UJ CM we współpracy z dr. hab. Jerzym Mackiewiczem z Kliniki Okulistyki Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Konferencja odbyła się w Centrum Dydaktyczno-Konferencyjnym WL UJ CM przy ul. Łazarza, gromadząc ponad 200 uczestników różnych specjalności związanych z okulistyką.

8 września

Dr hab. Maria Kózka, profesor UJ, prodziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu ds. dydaktycznych i studenckich, reprezentowała władze UJ CM podczas obchodów 25-lecia Samorządu Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Krakowie.

Prof. Jerzy Wordliczek, pełnomocnik rektora UJ ds. klinicznych w CM UJ, reprezentował władze Uczelni podczas XII Krakowskich Dni Dializoterapii.

10 września

Prof. Beata Tobiasz-Adamczyk, pełnomocnik rektora UJ ds. kształcenia i współpracy międzynarodowej w CM, reprezentowała władze uczelni, wręczając nagrody uczestnikom V Biegu Charytatywnego Fundacji TESCO Dzieciom, w którym uczestniczyło około 3 tysięcy biegaczy. Dzięki organizacji wydarzenia zebrano kwotę ponad 200 tysięcy złotych na zakup innowacyjnego robota rehabilitacyjnego dla szpitala w Prokocimiu.

15 września

Podczas konferencji 9th International Symposium on Cell / Tissue Injury and Cytoprotection/Organoprotection władze UJ CM reprezentował prof. Marek Sanak, pełnomocnik rektora UJ ds. nauki i rozwoju w Collegium Medicum.

18 września

Na błoniach na gdowskim Zarabiu odbył się III Piknik Zdrowia i Aktywności Fizycznej połączony z III Marszem po Zdrowie z udziałem pracowników UJ CM. Impreza o charakterze edukacyjnym i profilaktycznym odbyła się pod patronatem honorowym marszałka województwa małopolskiego Jacka Krupy oraz prorektora UJ ds. CM prof. Tomasza Grodzickiego.

21 września

W finałowym meczu zespół kobiecej reprezentacji piłkarskiej AZS UJ pokonał 8 : 2 piłkarki KS Bronowianka Kraków i zdobył Puchar Polski w piłce nożnej na szczeblu Małopolski.

26 września

Profesor Jarosław Górniak, dziekan Wydziału Filozoficznego UJ, został powołany na stanowisko przewodniczącego Rady Narodowego Kongresu Nauki. Zadaniem 52-osobowej rady jest wypracowanie propozycji zmian w nowej ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym. Jej ostateczny kształt zostanie zaprezentowany we wrześniu 2017 roku w Krakowie podczas Narodowego Kongresu Nauki. W gronie laureatów V edycji konkursu w ramach programu „Diamentowy Grant”, organizowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, znalazło się 23 młodych naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy otrzymają na badania prawie 4,1 miliona złotych.

10 października Pracownicy i doktoranci z Instytutu Psychologii UJ zostali wyróżnieni nagrodą European Roma Spirit Award. Nagroda została przyznana w kategorii firma, organizacja i pracodawca za książkę Wybrane zagadnienia diagnozy psychologicznej dzieci i młodzieży w kontekście wielokulturowości oraz wielojęzyczności Autorami tej publikacji są pracownicy, doktoranci i współpracownicy Instytutu Psychologii UJ – dr Krystian Barzykowski, prof. dr hab. Halina Grzymała-Moszczyńska, mgr Daniel Dzida, mgr Joanna Grzymała-Moszczyńska oraz dr Magdalena Kosno.

12 października

Dr hab. Marcin Szwed z Wydziału Filozoficznego UJ to jeden z trojga tegorocznych laureatów Nagrody Narodowego Centrum Nauki. Kapituła konkursowa nagrodziła go za prowadzone na dużą skalę badania nad plastycznością mózgu u osób z dysfunkcjami wzroku i słuchu. Uroczysta gala wręczenia statuetek odbyła się w Galerii Sztuki Polskiej XIX Wieku w Sukiennicach.

ZMARLI

Dr hab. Sławomira Kaleta-Wojtasik – dyrektor Instytutu Filologii Germańskiej UJ.

Członek Stowarzyszenia Germanistów Polskich oraz Komisji Neofilologicznej Polskiej Akademii Umiejętności. Odznaczona Złotym Medalem UJ za Długoletnią Służbę. Zmarła 23 czerwca 2016.

Dr hab. Katarzyna Kulig, profesor UJ – wieloletni pracownik UJ CM w Katedrze Chemii Farmaceutycznej Zakładu Fizykochemicznej Analizy Leku. W latach 2012–2014 pełnomocnik dziekana Wydziału Farmaceutycznego UJ CM ds. jakości kształcenia. Zmarła 26 czerwca 2016.

Helena Małkiewiczówna – historyk sztuki, związana w latach 1986–2002 z Instytutem Historii Sztuki UJ. Zmarła 14 lipca 2016.

Prof. Zofia Knychalska-Karwan – wieloletni pracownik UJ CM w Zakładzie Dentystyki Zachowawczej. Prodziekan Wydziału Lekarskiego ds. stomatologii w latach 1978–1981. Odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarła 27 lipca 2016.

Dr Franciszek Zontek – długoletni pracownik II Katedry Chirurgii Akademii Medycznej im. Mikołaja Kopernika w Krakowie. Zmarł 1 sierpnia 2016.

Kardynał Franciszek Macharski – następca kardynała Karola Wojtyły, metropolita krakowski od 1978 roku. Od 2005 arcybiskup senior archidiecezji krakowskiej. Doktor honoris causa i przyjaciel Uniwersytetu Jagiellońskiego. Członek Rady Społecznej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie (1998–2005). Uczestnik życia Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz wszystkich ważnych przedsięwzięć dotyczących nauki, kultury i współpracy międzynarodowej środowiska krakowskiego. Sprawujący tradycyjną rolę Wielkiego Kanclerza UJ, patron duchowy naszej Uczelni. Odznaczony, między innymi, Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, uhonorowany odznaką Honoris Gratia oraz srebrnym medalem Cracoviae Merenti. Zmarł 2 sierpnia 2016.

Prof. Julian Jan Frendo – pracownik Wydziału Lekarskiego i Wydziału Pielęgniarstwa UJ CM związany z Instytutem Biochemii Lekarskiej. Kierownik Zakładu Pielęgniarstwa Specjalistycznego Wydziału Pielęgniarstwa AM w Krakowie. Prodziekan Wydziału Pielęgniarstwa AM w latach 1981–1987, a od roku 1987 dziekan tego wydziału. Zastępca dyrektora Instytutu Biochemii Lekarskiej Wydziału Lekarskiego. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 15 sierpnia 2016.

Dr Jan Staszków – adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego Publicznego

Wydziału Prawa i Administracji UJ w latach 1983–2006. Zmarł 31 sierpnia 2016.

Krystyna Godula – emerytowany pracownik Instytutu Biochemii Lekarskiej Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej im. Mikołaja Kopernika w Krakowie. Zmarła 31 sierpnia 2016.

Mgr inż. Wiesław Kubisztal – emerytowany pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zastępca kierownika (1975–1984), a następnie kierownik (1984–1991) Zakładu Remontowo-Budowlanego UJ. Zmarł 2 września 2016.

Prof. Adam Bielański – emerytowany profesor zwyczajny Wydziału Chemii UJ, profesor honorowy UJ, prorektor UJ ds. nauki (1966–1968). Wybitny polski chemik, twórca krakowskiej szkoły katalizy heterogenicznej. Autor wielu prac z dziedziny chemii oraz najlepszego polskiego podręcznika akademickiego do chemii nieorganicznej. Związany z Uniwersytetem Jagiellońskim od 1962 roku. Pełnił funkcje kierownika Katedry i Zakładu Chemii Nieorganicznej oraz dyrektora Instytutu Chemii. Odznaczony, między innymi, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, medalem Merentibus, złotym medalem Plus Ratio Quam Vis, brązowym medalem Cracoviae Merenti, Medalem im. Jędrzeja Śniadeckiego Polskiego Towarzystwa Chemicznego. Laureat Nagrody PAU im. Erazma i Anny Jerzmanowskich. Zmarł 4 września 2016.

Mgr Irena Zielińska – wieloletni pracownik Biblioteki Instytutu Pielęgniarstwa i Położnictwa UJ CM. Zmarła 12 września 2016.

Dr hab. Stanisław Cinal – emerytowany pracownik Instytutu Religioznawstwa Wydziału Filozoficznego UJ. Kierownik Zakładu Historii i Fenomenologii Religii w latach 1999–2001. Zmarł 12 września 2016.

Dr Janusz Grodecki – w latach 1981–2002 pracownik I Kliniki Kardiologii Akademii Medycznej im. Mikołaja Kopernika w Krakowie. Zastępca dyrektora ds. lecznictwa, ordynator Oddziału Kardiologii Miejskiego Szpitala Specjalistycznego im. Gabriela Narutowicza w Krakowie. Zmarł 8 października 2016.

Dr hab. Michel Henri Kowalewicz, profesor UJ – kierownik Zakładu Pedagogiki Kultury i Historii Idei Pedagogicznych Instytutu Pedagogiki Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Założyciel i kierownik Centrum Badań nad Historią

Idei UJ. Uhonorowany Medalem Komisji Edukacji Narodowej oraz Nagrodą Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego w 2012 i 2014 roku. Zmarł 8 października 2016.

Inż. Janusz Wrześniewski – wieloletni pracownik Katedry Protetyki Stomatologicznej UJ CM. Zmarł 9 października 2016.

Andrzej Wajda – wielki przyjaciel Uniwersytetu i całego środowiska akademickiego, darczyńca Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego, fundator Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha”. Doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego, odznaczony

złotym medalem Plus Ratio Quam Vis. Laureat między innymi Honorowego Oscara, Złotej Palmy w Cannes, weneckiego Złotego Lwa, berlińskiego Złotego Niedźwiedzia. Jeden z najwybitniejszych reżyserów filmowych w historii polskiego i światowego kina. Zmarł 9 października 2016.

Prof. Andrzej Hrynkiewicz – wybitny polski fizyk, profesor honorowy Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dyrektor Instytutu Fizyki ówczesnego Wydziału Matematyki, Fizyki i Chemii UJ. Współtwórca i wieloletni dyrektor Instytutu Fizyki Jądrowej w Krakowie. Przewodniczący Rady ds. Atomistyki. Członek

rzeczywisty PAN i członek czynny PAU. Odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 13 października 2016.

Dr Marian Kęsek – emerytowany adiunkt, związany z Biblioteką Jagiellońską przez ponad 40 lat. Kierownik Oddziału Zbiorów Mikrograficznych i Fonograficznych (1987–2001). Kierownik Oddziału Dokumentów Audiowizualnych (2001–2008). Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. Zmarł 16 października 2016.

Informacje zebrał i opracował Adrian Ochalik, rzecznik prasowy UJ

Anna Wojnar

PÓŁKA NOWOŚCI

WYDAWNICTWO UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO

Patrycja Trzeszczyńska

Pamięć o nie-swojej przeszłości. Przypadek Bieszczadów

Książka została poświęcona problemowi pamięci kulturowej w tym szczególnym przypadku, kiedy owa pamięć dotyczy przeszłości „należącej” do kogoś innego niż wspólnota pamiętających. Odnosi się to do wielu regionów Polski zamieszkanych przez społeczności postmigracyjne, między innymi Ziem Zachodnich i Północnych czy Bieszczadów. Właśnie w Bieszczadach, zasiedlonych po drugiej wojnie światowej i wysiedleniach ludności bojkowskiej (ukraińskiej) na nowo, można dziś zaobserwować praktyki kulturowe polegające na sięganiu po cudzą przeszłość, swoistym „opracowywaniu” jej i dopasowywaniu do współczesnych potrzeb mieszkańców oraz turystów. Bieszczady powojenne i powysiedleńcze mają także swoją nową mito-historię, własne pionierskie i zakapiorskie narracje pamięci, które koegzystują z pamięcią o nie-swojej przeszłości, wciąż nieco niewygodnej, ale uznanej już za właściwość miejsca.

Małgorzata Opoczyńska

Genealogie psychoterapii.

Fragmenty dyskursu egzystencjalnego

Jeden z cytatów autorstwa Rolanda Barthes’a, który poprzedza wprowadzenie do książki, wydaje się szczególnie trafnie wyrażać intencje autorki: „To moja intymność domaga się ode mnie głosu, to ona żąda, by w obliczu ogólności, które podsuwa nauka, dał się słyszeć jej krzyk”. Bo jakkolwiek Małgorzata Opoczyńska przywołuje jako znaczące prowadzone przez siebie seminarium i dyskusje ze studentami, swoje doświadczenie jako psychoterapeutki i superwizorki, to jednocześnie podkreśla, że w istocie „książka była pisana nie z myślą o czymś, a z doświadczenia na własnej skórze i stanowi zapis przeżyć, na które zostały znalezione słowa”. Są więc tutaj wplecione w tekst wiersze autorki, jej sny, przytoczone są sytuacje, które się wydarzyły. Jest więc recenzowana praca i dziennikiem intymnym, i rodzajem eseju filozoficznego, który dotyka spotkania „Ja” – „Drugi”, jakie dokonuje się w psychoterapii.

Z recenzji Barbary Józefik

Tomasz Leś Koncepcje mądrości w filozofii Sokratesa, Platona i Arystotelesa

Autor zrekonstruował i poddał wszechstronnej krytycznej analizie klasyczne starożytne koncepcje mądrości, które można wywieść z tekstów źródłowych, tj. dzieł Platona i Arystotelesa oraz z relacji dotyczących nauczania Sokratesa. Dzięki wnikliwemu i rzetelnemu badaniu tych

starannie dobranych tekstów, jak również dzięki dobrej znajomości literatury przedmiotu i własnej inwencji interpretacyjnej Tomasz Leś zdołał opracować, w systematyczny sposób przedstawić i uzasadnić wielowariantowy, choć w swych zasadniczych rysach spójny model, stanowiący odpowiednik historycznych koncepcji mądrości wielkich klasyków filozofii greckiej. Budując ten model, rzetelnie zaprezentował oryginalność i specyfikę poglądów każdego z trzech wielkich klasyków, a także uwzględnił zarówno jawne, jak i mniej oczywiste różnice między ich koncepcjami (w szczególności elementy polemiczne wobec poprzedników w koncepcji Arystotelesa). Zaakcentował jednak to, co może stanowić część wspólną ich myślenia o mądrości, a przynajmniej świadczyć o ciągłości pewnych intelektualnych zainteresowań i predylekcji, pewnych sposobów ujmowania badanego zagadnienia tudzież formułowania i rozwiązywania pojawiających się w jego ramach problemów. Autor daje dowody nie tylko badawczej dociekliwości, lecz również rozległej erudycji, gdy ukazuje aktualny stan badań i najbardziej dyskutowane kwestie sporne w interesującej go dziedzinie, kiedy kompetentnie odczytuje i konfrontuje ze sobą hipotezy i argumenty antagonistów we współczesnych sporach dotyczących, na przykład, możliwych sposobów rozumienia sokratejskiego intelektualizmu etycznego czy właściwego sensu Platońskiego stanowiska co do możliwości efektywnego osiągnięcia mądrości. W obu tych spornych zagadnieniach nie tylko prezentuje koncepcje uznanych badaczy, ale też z powodzeniem sam włącza się do ich dyskusji, waży i ocenia przedstawione przez nich racje, ujawnia – choć z reguły dość ostrożnie – własny punkt widzenia i w ten sposób angażuje w dyskusję czytelników swojej rozprawy.

Z recenzji Jana Kiełbasy

Wojciech Kajtoch

Szkice językoznawczo-prasoznawcze

Przedmiotem zainteresowania autora jest głęboka treść (tekstowy obraz rzeczywistości) wypowiedzi prasowych. Jako materiał badawczy posłużyły artykuły drukowane w różnych czasopismach, a jako wynikająca z orientacji dominująca metoda użyta została analiza strukturalna różnych elementów leksykalnych tych artykułów w ujęciu ilościowym. Książka powinna przyciągnąć czytelników sugestywnym obrazem świata mediów i języka w mediach, których powidoki jeszcze udają ich istnienie. Bo przecież nie ma już zinów z lat 80. i 90., a pokolenie ich twórców zaczyna rządzić Rzecząpospolitą. Kurczy się zasięg fascynacji kolorowymi magazynami, a nawet imperium tabloidowej egzaltacji nie jest już tym co dawniej. Autor ze statystyczną precyzją opisuje ten świat z jego językiem pełnym emocji i wulgarności. Warto pokazać i warto zobaczyć, jak się to robi i jak on to robi.

Z recenzji Walerego Pisarka

Widoczne i niewidoczne. Atom, łupki, wiatr w dyskursach medialnych wokół energetyki pod redakcją Aleksandry Wagner

Transformacja systemu energetycznego to nie tylko zmiany technologiczne, lecz także zmiana wzorów myślenia i praktyk społecznych. Definiowanie wyzwań i problemów polityki energetycznej dokonuje się w komunikacji i choć często przebiega za zamkniętymi drzwiami gabinetów polityków i ekspertów, ma swoje odzwierciedlenie w sferze publicznej, szczególnie w mediach.

Czy media stwarzają odbiorcom warunki do deliberacji? W jaki sposób przestrzeń medialna reaguje na postulaty otwierania debaty dla różnych aktorów i stanowisk? Kto w sferze publicznej jest widoczny dla innych? Jak buduje się ową widoczność problemów, pozycji, stanowisk i argumentów? Czy nowe media dają obywatelom szanse na samodzielne włączenie się w debatę o problemach energetycznych?

Z przedstawionych analiz wyłania się obraz daleki od dialogicznej przestrzeni poszukującej wieloaspektowego i dojrzałego porozumienia. Wydawać by się więc mogło, że opisywane tak wyraźne mechanizmy wykluczenia i dominacji będą sprzyjać postrzeganiu owej przestrzeni jako areny, na której ścierają się partykularne interesy i różne perspektywy aktorów. Tocząca się tu walka rzadko jest jednak starciem uzbrojonych w argumenty rzeczników różnych światów. Do zasadniczej konfrontacji dochodzi raczej przy wejściu – na samej arenie muskuły prężą już tylko najsilniejsi.

Piotr Niziński

Haszymidzi w procesie budowy tożsamości kulturowej Jordanii

Tożsamość kulturowa jest w naukach społecznych pojęciem stosunkowo nowym, lecz niezwykle użytecznym przy próbie odpowiedzi na konkretne problemy, jakie istnieją w danych społecznościach. Częstokroć to właśnie mnogość kulturowych odniesień lub zupełny brak zrozumienia dla nich u indywidualnej jednostki powodują, w perspektywie całej grupy czy, szerzej ujmując, zbiorowości społecznej, sytuacje prowadzące do napięć i konfliktów. Przy jakiejkolwiek próbie zrozumienia społeczeństwa jordańskiego należy odnieść się do tożsamości poszczególnych bogatych kulturowo grup wchodzących w jego skład, jak również trzeba odnotować działania prowadzone przez rządzący Jordanią ród Haszymidów i wpływ tych działań na tkankę społeczną. Wystarczy spojrzeć na skład etniczny społeczeństwa jordańskiego, w którym wielu obywateli królestwa wywodzi swoją identyfikację tożsamościową bądź to od przynależności plemiennej, bądź to od przynależności do narodu –jak w przypadku Palestyńczyków, bądź to od przynależności do określonego terytorium.

Ze wstępu

WYDAWNICTWO ANABASIS

Katarzyna Siwiec Święty Ludwik z ulicy Strzeleckiej

Spoglądając na nowy pawilon szpitalny im. Macieja Leona Jakubowskiego przy ul. Strzeleckiej w Krakowie, trudno uwierzyć, że nie tak dawno jeszcze śmierć niemowląt i dzieci była zjawiskiem niemal zwyczajnym. Że kiedyś potrzeba było jednostek o wybitnej społecznej wrażliwości, by podjęły heroiczną próbę sprzeciwu wobec plagi groźnych chorób, które kładły kres życiu o wiele za wcześnie. Takie jednostki pojawiły się, między innymi, właśnie w Krakowie, gdzie już w 1876 roku przy ul. Krzyżowej (dziś Strzelecka) stanął szpital dla dzieci – jeden z pierwszych na ziemiach polskich. Jego istnienie to zasługa doktora Macieja Leona Jakubowskiego – ojca polskiej pediatrii. Marzenie życia wybitnego lekarza mogło zostać zrealizowane dzięki wielkiej społecznej akcji, w której prym wiodły takie osobistości jak księżna Marcelina Czartoryska (uczennica Chopina) czy Anna Helclowa.

Książka jest ułożona w formie rozbudowanego kalendarium historii Szpitala im. św. Ludwika w Krakowie, wydana na okoliczność 140 lat istnienia placówki. W niej wiele fascynujących i mało znanych historii. Któż bowiem pamięta, że zielonobalonikowy kpiarz, Tadeusz Żeleński (w niektórych, niekoniecznie medycznych, kręgach zwany Boyem), to także lekarz od św. Ludwika? Że ów świetny tłumacz literatury francuskiej był ponadto autorem kilku znakomitych i odkrywczych prac naukowych dotyczących krwi niemowląt? Albo opowieść o niemieckim pediatrze, który podczas okupacji z narażeniem życia ratował polskie i żydowskie dzieci... Niewątpliwą wartością osobliwego kalendarium, które autorka doprowadza do czasów nam współczesnych, są wspomnienia najstarszego pokolenia żyjących lekarzy (głównie lekarek, które w pediatrii królują), przybliżające niezwykle trudne dla szpitala, ubogie i siermiężne lata 50., 60. i 70. ubiegłego stulecia.

WYDAWNICTWO ANTYKWA

Dialog katolicko-judaistyczny w perspektywie dokumentów Stolicy Apostolskiej pod redakcją Krzysztofa Pilarczyka

Profesor Krzysztof Pilarczyk należy do tych polskich historyków religii, którego badania i rozprawy naukowe od lat kształtują polską kulturę humanistyczną i cieszą się dużą popularnością. Wiele z nich już znalazło się wśród klasycznych prac, przybliżających w Polsce pierwotne chrześcijaństwo, starożytną gnozę, historię judaizmu czy też kulturę książki żydowskiej. Mimo że czas ich powstania nie jest zbyt odległy (ostatnich kilkanaście lat), to dostęp do wielu z nich – rozproszonych wśród naukowych periodyków – jest utrudniony. Dobrze się zatem stało, że autor podjął cenną inicjatywę zebrania tych tekstów w jednym tomie. Z pewnością ułatwi to czytelnikom dostęp do nich, ale będzie również przypomnieniem – ciągle przecież interesujących i aktualnych – prób zrozumienia procesów, jakie zachodziły i zachodzą w obszarze dialogu katolicko-judaistycznego. Zakres chronologiczny książki obejmuje półwiecze trwania dialogu katolicko-judaistycznego (lata 1965–2015), począwszy od soborowej deklaracji Nostra aetate, aż po ogłoszenie w 2015 roku przez Stolicę Apostolską dokumentu „Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwo-

łalne” (Rz 11,29): refleksje o kwestiach teologicznych odnoszących się do relacji katolicko-żydowskich z okazji 50. rocznicy „Nostra aetate”. Na treść książki składają się wybrane artykuły z dorobku naukowego prof. Pilarczyka, w których autor podejmuje temat dialogu katolicko-judaistycznego, a które opublikowane zostały w latach 1999–2016. Omawia w nich i komentuje najważniejsze dokumenty Stolicy Apostolskiej, przede wszystkim Komisji do spraw Kontaktów Religijnych z Judaizmem. Autor stawia tam wiele pytań, które mają nie tylko wymowę historyczną, ale pozostają stale aktualne. Są to, między innymi, kwestie: jak przebiegały procesy wejścia Kościoła katolickiego na nową drogę koegzystencji z wyznawcami innych religii, zwłaszcza judaizmu, jak doszło do bezprecedensowego w dziejach świata religijnego zbliżenia katolików i Żydów, na jakim obecnie etapie znajdują się ich wzajemne relacje, co już osiągnięto, a jakie wyzwania stoją przed partnerami dialogu. Są to teksty różne zarówno pod względem czasu powstania, jak i podejmowanych tematów, a nawet objętości. We wszystkich znajdzie jednak czytelnik kompetentną i aktualną analizę problemów tego dialogu. Autor zmierza w nich do zrozumienia procesów powstania i przemian dialogu, ale daje też wyraz swemu przekonaniu, że zmaganie się o [...] katolicką teologię judaizmu jest nie tylko dla teologów, ale i dla ogółu katolików próbą określenia ich stosunku do Żydów i wyprowadzenia z tego praktyki, która ukształtuje na nowo etos chrześcijański i wyznaczy nowe zasady koegzystencji z tymi, których określa się w pewnym sensie mianem starszych braci w wierze. Książka składa się z pięciu części, poświęconych kolejno: początkom dialogu katolicko-żydowskiego po drugim soborze watykańskim, dyskusji o judaizmie i chrześcijaństwie jako paralelnych drogach zbawienia, Szoah jako cezurze w nauczaniu Kościoła o Żydach i judaizmie oraz w jego praktyce, humanizacji świata przez dialog międzyreligijny w ujęciu Jana Pawła II, dokumentowi Stolicy Apostolskiej w 50. rocznicę Nostra aetate. Niezwykle cennym uzupełnieniem całego tomu są teksty źródłowe, które omawiane są w poszczególnych częściach, a umieszczone zaraz po nich umożliwiają bezpośrednią konfrontację analiz i komentarzy z dokumentami. Takie rozplanowanie całości tomu nie tylko ułatwia dostrzeżenie problemów, lecz pozwala wykorzystać książkę do celów dydaktycznych. Wszystkie zamieszczone w tym tomie teksty zasługują na najwyższą ocenę, są rozbudowane zarówno pod względem problemowym, jak i historycznym. Przynoszą głębię przemyśleń i sądów, a zarazem aktualność. Książka ukazała się staraniem Instytutu Religioznawstwa UJ, Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii, Instytutu Polskiej Akcji Katolickiej w Wielkiej Brytanii.

Marek Szulakiewicz kierownik Zakładu Kultury Politycznej Instytutu Politologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu

WOLTERS KLUWER

Ekspertyza sądowa. Zagadnienia wybrane pod redakcją naukową Marii Kały, Dariusza Wilka, Józefa Wójcikiewicza

Książka stanowi unikatowe dzieło 37 autorów – wybitnych specjalistów w obszarze nauk sądowych, będących z reguły także wykonawcami ekspertyz w danej dziedzinie. Zawiera omówienie 25 rodzajów ekspertyz sądowych, takich jak: antropologiczna (w zakresie badania kości oraz analizy obrazu i nagrań wideo), daktyloskopijna, toksykologiczna, alkohologiczna, genetyczna, entomologiczna, fizykochemiczna, mechanoskopijna, traseologiczna, biomechaniczna, śladów krwawych, balistyczna, wypadku drogowego, pisma ręcznego, dokumentów, dzieł sztuki, infor-

matyczna, fonoskopijna, wariograficzna (poligraficzna), osmologiczna, psychologiczna, psychiatryczna i okazania. W ich opisach uwzględniono najnowsze światowe osiągnięcia nauk sądowych. Ważnym uzupełnieniem opracowania są rozdziały dotyczące metodyki i statystycznej interpretacji wyników ekspertyzy. W pracy skoncentrowano się na problemach, jakie niesie współczesna ekspertyza sądowa i jej ocena procesowa, oraz tych, które rodzą się w relacjach biegły – organ procesowy. Stąd też będzie ona pomocna we wzajemnym zrozumieniu problemów i potrzeb powstających podczas współpracy pomiędzy ekspertami a zleceniodawcami ekspertyz.

Publikacja jest skierowana zarówno do biegłych i ekspertów, jak i sędziów, prokuratorów, policjantów, adwokatów oraz aplikantów, a także do studentów prawa, chemii i biologii specjalizujących się w naukach sądowych. Będzie też niezbędnym źródłem wiedzy w codziennej pracy praktyków wymiaru sprawiedliwości.

Jak można przeczytać we wstępie: Niniejsze, trzecie już wydanie „Ekspertyzy sądowej”, ukazuje się niemal po 10 latach od poprzedniego wydania, w okresie ożywionej, naukowej dyskusji nad paradygmatem identyfikacyjnych nauk sądowych. Została ona zapoczątkowana w 2005 roku artykułem dwóch amerykańskich profesorów, Michaela J. Saksa i Jonathana J. Koehlera, opublikowanym w „Science”. Autorzy kwestionowali naukową podbudowę wielu kryminalistycznych subdyscyplin. Podali w wątpliwość dotychczasowy paradygmat opiniowania, pozwalający biegłym na uznawanie „unikatowości” oraz „indywidualności” i w konsekwencji zakładanie, że dwa nierozróżnialne ślady muszą pochodzić od tego samego obiektu. Efektem rezygnacji z niepowtarzalności i indywidualności musi być, według tych autorów, rezygnacja z opinii kategorycznych. Ci sami autorzy rozwinęli te tezy w artykule opublikowanym kilka lat później, w którym utrzymują, że brak jest dowodów potwierdzających założenie o „unikatowej indywidualizacji”, które wprost określają jako sofizmat, i wątpią, aby kiedykolwiek udało się je potwierdzić.

Podobne dylematy pojawiły się również w polskiej kryminalistyce. [...] Stephen Breyer, sędzia Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, tak postrzega związek pomiędzy nauką a prawem: „Problemy naukowe przenikają do prawa [...]. Prawo musi szukać rozwiązań, które mieszczą się w zakresie naukowej, solidnej wiedzy i odzwierciedlają jej naukowy status [...]. Uważam, że w obecnej erze nauki, musimy budować prawne podwaliny, które są rzetelne zarówno naukowo, jak i prawniczo. Naukowcy oferują swoją pomoc. My, prawnicy powinniśmy zaakceptować tę ofertę i właśnie to czynimy. Rezultat, według mnie, będzie owocny nie tylko dla prawdy, ale także dla sprawiedliwości”.

[...] Autorzy głośnego amerykańskiego raportu na temat statusu nauk sądowych, a zwłaszcza kryminalistyki, tak widzą sytuację na styku biegły – sędzia: „Prawnicy i sędziowie często mają niewystarczającą wiedzę odnośnie do naukowej metodologii i często nie są zdolni do pełnego zrozumienia podejścia stosowanego w różnych dyscyplinach nauk sądowych oraz wiarygodności dowodów kryminalistycznych, prezentowanych w procesie”.

Jeszcze inną kwestią są oczekiwania prawników wobec biegłych. [...]. Mamy nadzieję, że niniejsza publikacja, zawierająca najnowszą wiedzę z wielu dziedzin nauk sądowych, okaże się pomocna zarówno dla biegłych, jak i prawników – odbiorców ich opinii we wzajemnym zrozumieniu problemów i potrzeb rodzących się na kanwie współpracy pomiędzy ekspertami a zleceniodawcami ekspertyz. W niniejszym wydaniu „Ekspertyzy sądowej” czytelnicy mają do dyspozycji zaktualizowane o najnowsze doniesienia naukowe rozdziały, poprzedniego wydania publikacji, ale i zupełnie nowe rozdziały omawiające zagadnienia ekspertyz: entomologicznej, śladów krwawych, pisma ręcznego, dowodów elektronicznych, dzieł sztuki i okazania.

KLUB CZYTELNIKA „ALMA

Szanowni Państwo!

Ukazujące się od 1996 roku czasopismo uniwersyteckie „Alma Mater” służy do prezentacji życia wspólnoty akademickiej najstarszej polskiej uczelni. W ciągu dwudziestu lat – dzięki wspólnemu wysiłkowi autorów, współpracowników i redaktorów, dzięki życzliwości Czytelników i zaangażowaniu władz UJ – udało się stworzyć otwarte forum wymiany informacji i poglądów. Sukcesywnie zwiększała się częstotliwość ukazywania się pisma – kwartalnik stał się najpierw dwumiesięcznikiem, a następnie miesięcznikiem. Wszystkim osobom zainteresowanym regularnym otrzymywaniem najnowszych edycji uniwersyteckiego czasopisma proponujemy członkostwo w Klubie Czytelnika „Alma Mater”. Każdy, kto wpłaci na konto Uniwersytetu Jagiellońskiego dowolną kwotę, pozwalającą na opłacenie kosztów przesyłki pocztowej, staje się członkiem naszego Klubu. Każdy Klubowicz otrzymuje pocztą gratisowy egzemplarz kolejnych numerów miesięcznika „Alma Mater”. Fundusze zgromadzone dzięki hojności naszych Czytelników przeznaczamy na pokrycie kosztów druku i dystrybucji pisma.

Dokonując wpłaty na podane na odwrocie konto, należy jednocześnie przesłać na adres redakcji wypełnioną deklarację:

Imię i nazwisko

Adres

Telefon – faks – e­mail .........................................................................

Absolwent UJ: tak nie Jeśli tak, proszę podać wydział, kierunek i rok ukończenia studiów:

Deklaruję wpłatę (darowiznę) w wysokości

na konto Uniwersytetu Jagiellońskiego w 2017 roku. Proszę o za pi sa nie mnie do Klubu Czytelnika „Alma Mater” i regularne przesyłanie miesięcznika UJ. Wyrażam zgodę – nie wyrażam zgody (niewłaściwe skreślić) na opublikowanie mojego imienia, nazwiska i miejsca zamieszkania na liście członków Klubu w miesięczniku „Alma Mater”. Podpis

Kazimierz Wiśniak, rysunek z okazji 20-lecia „Alma Mater”, 2016

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook