Skip to main content

ALMA_MATER_184-185

Page 1


Collegium Novum
Fot. Anna Wojnar

ALMA MATER

miesięcznik Uniwersytetu Jagiellońskiego kwiecień–maj 2016 nr 184–185

ADRES REDAKCJI

31-126 Kraków, ul. Michałowskiego 9/3 tel. 12 663 23 50 e-mail: almamater@uj.edu.pl www.almamater.uj.edu.pl

RADA PROGRAMOWA

Zbigniew Iwański

Antoni Jackowski

Zdzisław Pietrzyk

Aleksander B. Skotnicki

Joachim Śliwa

OPIEKA MERYTORYCZNA

Franciszek Ziejka

REDAKCJA

Rita Pagacz-Moczarska – redaktor naczelna Zofia Ciećkiewicz – sekretarz redakcji

Anna Wojnar – fotoreporter

WYDAWCA

Uniwersytet Jagielloński 31-007 Kraków, ul. Gołębia 24

PRZYGOTOWANIE DO DRUKU

Opracowanie koncepcji pisma

Rita Pagacz-Moczarska

Opracowanie graficzne i łamanie

Agencja Reklamowa „NOVUM” www.novum.krakow.pl

Korekta – Elżbieta Białoń, Ewa Dąbrowska

DRUK

Drukarnia Pasaż sp. z o.o. 30-363 Kraków, ul. Rydlówka 24

Okładka, pierwsza strona: Aula Collegium Maius czwarta strona: Klatka schodowa rektorska w Collegium Maius Fot. Anna Wojnar

Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych, zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, zmian tytułów oraz zmian redakcyjnych w nadesłanych tekstach, nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń

Numer zamknięto 4 maja 2016 ISSN 1427-1176 nakład: 3500 egz.

KONTO:

Uniwersytet Jagielloński

PEKAO SA 87124047221111000048544672

z dopiskiem: ALMA MATER – darowizna

SPIS TREŚCI

ACTUALIA

SCIENTIA

Stanisław Kistryn – Z NAUKOWCAMI O NAUCE

Kazimierz Strzałka – OTWARCIE LABORATORIUM

PERSONAE

HISTORIA MAGISTRA VITAE

SCHOLARIS

Monika Stawicka – JAGIELLOŃSKIE

IMPRESSIONES

Irena Buchenfeld – PIONIERSKI PROGRAM DOKUMENTACJI

Wiktor

VARIA

OD REDAKCJI

Politykę zrównoważonego rozwoju Uczelni, a także dalszą integrację całego środowiska akademickiego: pracowników naukowych i administracyjnych, studentów, doktorantów i nauczycieli akademickich, zapowiada prof. Wojciech Nowak, który 7 kwietnia 2016 ponownie został wybrany na rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego głosami 147 elektorów. Jego kontrkandydat – prof. Jerzy Szwed z Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej, otrzymał 45 głosów.

12 kwietnia społeczność akademicka poznała również nowy skład zespołu prorektorów. Odchodzącego po dwóch kadencjach dotychczasowego prorektora ds. dydaktyki prof. Andrzeja Manię zastąpi obecny dziekan Wydziału Matematyki i Informatyki prof. Armen Edigarian. Prorektorem ds. rozwoju będzie obecna prodziekan ds. studiów administracyjnych Wydziału Prawa i Administracji prof. Dorota Malec, która obejmie tę funkcję po prof. Marii Jolancie Flis. Zmiana nastąpi również na stanowisku prorektora ds. Collegium Medicum, gdzie urzędującego właśnie prof. Piotra Laidlera zastąpi obecny dziekan Wydziału Lekarskiego prof. Tomasz Grodzicki. Przez kolejne cztery lata funkcje ponownie sprawować będą prof. Jacek Popiel – prorektor ds. polityki kadrowej i finansowej, oraz prof. Stanisław Kistryn – prorektor ds. badań naukowych i funduszy strukturalnych. Wybrany na drugą kadencję rektor UJ prof. Wojciech Nowak preferuje akademicki model zarządzania Uczelnią, w który wpisuje się indywidualne podejście do każdej z uniwersyteckich jednostek. Rektor deklaruje kontynuację dotychczasowej polityki inwestycyjnej Uczelni, wzmocnienie internacjonalizacji, szeroko pojętą współpracę z otoczeniem, zwłaszcza z biznesem, a także większe wsparcie finansowe dla nauczycieli akademickich i naukowców biorących udział w europejskich programach badawczych. Zdaniem prof. Wojciecha Nowaka rektor powinien być wizjonerem zarządzającym, a nie rządzącym uczelnią.

Kadencja władz Uniwersytetu Jagiellońskiego w nowym składzie rozpocznie się 1 września 2016 i potrwa do 31 sierpnia 2020.

UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO

NA KADENCJĘ 2016–2020

Rektor i prorektorzy Uniwersytetu Jagiellońskiego wybrani na kadencję 2016–2020. Od lewej: prorektor ds. Collegium Medicum prof. Tomasz Grodzicki, prorektor ds. polityki kadrowej i finansowej prof. Jacek Popiel, prorektor ds. rozwoju prof. Dorota Malec, rektor UJ prof. Wojciech Nowak, prorektor ds. badań naukowych i funduszy strukturalnych prof. Stanisław Kistryn, prorektor ds. dydaktyki prof. Armen Edigarian
Rektor UJ prof. Wojciech Nowak
Fot. Anna Wojnar

W OBLICZU WYZWAŃ XXI WIEKU

Rozmowa z 305. rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Wojciechem Nowakiem

□ 7 kwietnia 2016 po raz drugi został Pan wybrany na rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Będzie Pan pełnił tę funkcję przez kolejne cztery lata. Jakie zadania wyznaczą główny nurt tej kadencji?

■ Polityka rozwoju, a także najważniejsze kierunki działalności Uczelni zostały zawarte w planie strategicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego na lata 2014–2020. Określone w nim główne zadania, do których należy przede wszystkim zapewnienie najwyższej jakości nauczania i badań naukowych, konsekwentnie realizujemy. Oczywiście, każdy rok działalności Uniwersytetu niesie ze sobą nowe wyzwania. Na początku tej kadencji niezwykle ważną sprawą będzie zakończenie realizacji wieloletniego programu „Budowa Kampusu 600-lecia Odnowienia UJ”. Zgodnie z ustawą zamknięcie tego ogromnego przedsięwzięcia powinno nastąpić w roku 2017. Chodzi o kompleks budynków przeznaczonych dla Wydziału Chemii oraz nową siedzibę Instytutu Nauk Geologicznych. To bardzo istotna sprawa, bo bez rozliczenia tego przedsięwzięcia nie możemy starać się o dalsze środki.

Na uniwersyteckim kampusie w Pychowicach wyzwaniem będzie też rozpoczęcie budowy akademika, a także rozwój infrastruktury sportowej. Chciałbym, aby na początek powstała tam nieduża hala sportowa i boiska typu „orlik”.

W najbliższych planach inwestycyjnych Uniwersytetu są również remonty tzw. starego Paderevianum oraz dawnej siedziby fizyków przy ul. Reymonta, a także oddanie do użytku

nowego budynku dla Wydziału Prawa i Administracji, powstającego przy ul. Krupniczej, pomiędzy Auditorium Maximum a Teatrem Groteska. Ogromnym wyzwaniem inwestycyjnym jest również budowa nowej siedziby Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie-Prokocimiu.

Drugą bardzo istotną kwestią jest rozwój informatyzacji. Ale nie zrobimy kroku do przodu, jeżeli nie rozbudujemy naszej serwerowni, znajdującej się obecnie w gmachu przy ul. Reymonta, i nie znajdziemy dla niej odpowiedniej lokalizacji docelowej. W systemie elektronicznego obiegu dokumentów mamy już wnioski dotyczące przyznawania urlopów, premii oraz delegacji. Ale to dopiero początek.

Dziś nikt z nas nie wyobraża sobie funkcjonowania Uniwersytetu bez Zintegrowanego Systemu Zarządzania Uczelnią SAP czy Uniwersyteckiego Systemu Obsługi Studentów (USOS). Musimy te systemy rozwijać z myślą o perspektywie dłuższej niż cztery lata.

□ W środowisku akademickim trwa dyskusja dotycząca problemu biurokratyzacji uczelni. Mówił też o tym podczas debaty Pana kontrkandydat na stanowisko rektora UJ prof. Jerzy Szwed...

■ Nie ma rektora, który byłby zadowolony z tego, że zarówno on, jak i wszyscy jego współpracownicy muszą opracowywać i podpisywać stosy różnych dokumentów. Tam, gdzie tylko można – bo od wielu przepisów nie uciekniemy – należy, oczywiście, to zmienić. W najbliższym czasie za pośrednictwem naszej poczty elektronicznej zwrócę się do pracowników i studentów Uniwersy-

Wyniki wyborów odczytuje przewodnicząca zebrania, dziekan Wydziału Prawa i Administracji UJ prof. Krystyna Chojnicka

Anna Wojnar

Fot.

tetu, by przekazywali informacje, gdzie ta biurokracja jest ich zdaniem niepotrzebna. Każdy sygnał będzie dokładnie sprawdzany.

Do walki z biurokracją potrzebne są, oczywiście, odpowiednie narzędzia. I tu właśnie bardzo użyteczny będzie rozwój informatyzacji, w tym, między innymi, elektroniczny obieg dokumentów. By jednak sytuacja mogła się poprawić, wszyscy będą musieli to zaakceptować – nie tylko administracja centralna i wydziały na uczelniach, ale także urzędy zewnętrzne. Obecnie, na przykład, jest problem z podpisem elektronicznym, który chcemy wprowadzić, ale w wielu urzędach nie jest on uznawany. Nie mamy też wpływu na procedurę dotyczącą grantów europejskich.

□ Odejście od biurokratycznej fikcji zapowiada minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Notabene, to jedna z wielu kwestii dyskutowanych w ramach projektu deregulacji w systemie szkolnictwa wyższego, który ma wejść w życie już 1 października 2016. Konsultacje ze środowiskiem zakończyły się 21 kwietnia 2016. Co dalej w tej sprawie?

Konferencja prasowa tuż po ogłoszeniu wyników wyborów

sce, wejdzie w życie w roku akademickim 2018/2019. Propozycje zespołów biorących udział w konkursie ogłoszonym przez ministra w marcu tego roku przyjmowane były przez ministerstwo do 29 kwietnia 2016. Jaką rolę w przygotowywaniu założeń do nowej ustawy odegra Uniwersytet Jagielloński?

■ Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ogłosiło projekt zmian w szkolnictwie wyższym w marcu tego roku. Minister Jarosław Gowin zaproponował wówczas, by swoje postulaty dotyczące deregulacji zgłaszały wszystkie podmioty szkolnictwa wyższego. Okazało się, że ministerstwo zostało wręcz zasypane różnymi projektami rozwiązań i modyfikacji, ale 80 procent z nich wykraczało poza kwestie deregulacji i wymagałoby zmiany ustawy o szkolnictwie wyższym, a projekt ustawy będzie dopiero opracowywany.

Tu muszę zaznaczyć, że środowisko pochlebnie odniosło się do przygotowanej przez ministerstwo deregulacji, w sprawie której zakończył się już etap konsultacji. Doraźne zmiany zaproponowane w szkolnictwie wyższym odpowiadają potrzebom środowiska. Oczywiście, jest to tylko rozwiązanie tymczasowe. Na przygotowanie nowej ustawy potrzeba znacznie więcej czasu.

□ Minister Gowin zakłada optymistycznie, że „Ustawa 2.0”, określająca nowy model szkolnictwa wyższego i nauki w Pol-

■ Z naszej inicjatywy Kolegium Rektorów Szkół Wyższych Krakowa zaakceptowało powstanie wspólnego zespołu do opracowania projektu nowej ustawy. Przewodniczącą tego zespołu jest dr hab. Marlena Pecyna z UJ. Aplikacja została złożona.

Środowisko krakowskie reprezentują prawie wszystkie typy uczelni, za wyjątkiem uczelni wojskowych. To ogromny atut, bo nasza ustawa musi dotyczyć wszystkich szkół wyższych.

□ Jakie będą dalsze losy tych opracowań?

■ Wszystkie nadesłane do ministerstwa propozycje oceniać będzie komisja konkursowa, składająca się z grupy ekspertów, na czele której stoi prof. Tomasz Dietl. Do końca maja komisja wybierze trzy najlepsze projekty. Do stycznia 2017 roku środowisko będzie mieć czas na konsultacje i merytoryczne dyskusje. Nowa ustawa powstanie w oparciu o te trzy niezależne dokumenty oraz opinie środowiska.

□ Przedstawiciele Uniwersytetu z dużym zaangażowaniem działają w różnych strukturach Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, a także Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich. Pan Rektor jest przewodniczącym komisji ds. nauki KRASP. Coraz częściej jednak pojawiają się głosy, że ciała te straciły swą dawną mocną pozycję. Co jest według Pana przyczyną tej sytuacji?

■ Jeżeli w naszym kraju działa ponad 400 szkół wyższych o różnym statusie, to jak dojść do porozumienia w tylu trudnych sprawach? Są konflikty i różne punkty widzenia, na przykład w kwestii finansowania uczelni prywatnych.

Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich (KRUP), skupiająca 20 rektorów uniwersytetów działających na obszarze Polski, współpracuje z Kon-

Fot. Anna Wojnar
Zebranie elektorów w auli Collegium Novum; 7 kwietnia 2016

Wizualizacja kompleksu budynków przeznaczonych dla Wydziału Chemii na Kampusie 600-lecia Odnowienia UJ

Wizualizacja nowej siedziby Instytutu Nauk Geologicznych na Kampusie 600-lecia Odnowienia UJ

Nowy budynek Wydziału Prawa i Administracji UJ powstający przy ul. Krupniczej, pomiędzy Auditorium Maximum a Teatrem Groteska; kwiecień 2016

ferencją Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) zrzeszającą obecnie 117 członków reprezentujących prawie 1,3 miliona studentów. Są to na pewno instytucje potrzebne, ten głos środowiska jest konieczny. Każdy minister, niezależnie od opcji politycznej, z której się wywodzi, musi ten głos wziąć pod uwagę. Zarówno KRASP, jak i KRUP są na stałe wpisane w system konsultacyjny. Ich opinie są bardzo istotne. Wyjście z tych struktur grozi marginalizacją tylko do głosu opiniotwórczego.

http://www.chemia.uj.edu.pl/rozwoj-i-promocja/kampus

Trzeba natomiast stale modernizować formułę pracy. My bardzo lubimy dyskutować, tyle tylko, że z tych dyskusji niewiele wynika. Co gorsza, przywykliśmy już do takiego sposobu działania. A tak być nie powinno. Na temat szkolnictwa wyższego dyskutuje każdy, musimy więc zachować zdrowy rozsądek i profilować swoje działania. Na wyjazdy traci się ogromnie dużo czasu, a przecież można znacznie częściej korzystać z udogodnień XXI wieku – z telekonferencji, Facebooka czy Skype’a. Niezwykle ważna w tej kwestii jest więc zmiana sposobu myślenia.

□ Wśród kwestii poruszanych podczas debaty przedwyborczej wrócił temat internacjonalizacji. Jaki jest Pana plan na większe umiędzynarodowienie Uniwersytetu?

http://www.ing.uj.edu.pl/kandydat/nowy-budynek-ing-uj

■ Jeśli nie opracujemy pewnych zasad z udziałem ministerstwa, to to przedsięwzięcie jest bez szans na powodzenie. Teraz jest to realne tym bardziej, że w marcu tego roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zablokowało pieniądze, które były przeznaczone dla wybitnych studentów na finansowanie ich studiów na najlepszych uczelniach świata.

Tego problemu, z którym zmagają się wszystkie polskie uczelnie, nie da się rozwiązać bez bonifikaty finansowej dla obcokrajowców, bez zadeklarowanych dla nich stypendiów. Musi istnieć budżet przeznaczony na bilateralną wymianę nie tylko studentów i doktorantów, ale także pracowników naukowych.

Na Uniwersytecie Jagiellońskim chcemy umiędzynarodowienia uczelni, jesteśmy otwarci na współpracę, ale nie za wszelką cenę. Nie chodzi nam o to, by przyjmować na studia rzesze młodych ludzi zza naszej wschodniej granicy i uczyć ich w języku polskim. Nie tędy droga. Tak samo jeśli idzie o badania naukowe. To musi być dwustronny układ współpracy, wymiany, bo tylko wtedy ma to sens. Nie można zapominać o jakości nauczania i badań naukowych.

Na wielu polskich uczelniach ta kwestia jest zupełnie pomijana, bo liczba studentów jest podstawowym źródłem dodatkowych wpływów. W dobie niżu demograficznego, którego apogeum odczujemy w 2020 roku, ten problem będzie narastał.

□ Co ma Pan na myśli, mówiąc o potrzebie zrównoważonego rozwoju na Uniwersytecie?

Anna Wojnar

■ Zrównoważony rozwój to kluczowa sprawa. Na Uniwersytecie nie da się przejść na menedżerski system zarządzania uczelnią. Możliwy jest tylko system akademicki, któremu patronuje zasada universitas. Rektor nie może postawić wyłącznie na kierunki, które cieszą się największym zainteresowaniem kandydatów i na których będzie można najwięcej zarobić, a te mniej atrakcyjne zlikwidować...

Przykładowo, Narodowy Program Rozwoju Humanistyki pootwierał pewne możliwości grantowe, dzięki czemu powstały wspaniałe grupy badawcze, ale zajmujące się bardzo wąskimi zagadnieniami. I czy teraz, kiedy może skończyć się finansowanie, mamy to wszystko zlikwidować? Nie. My tę integrację środowiskową musimy utrzymać. Dotyczy to zarówno nauk przyrodniczych, matematycznych, jak i humanistyczno-społecznych. Podczas debaty przedwyborczej mówiłem też, że chciałbym wzmocnienia współpracy z Radą Biznesu. Na poszczególnych wydziałach to już powoli zaczyna być widoczne. Poprzez wspólne działania z różnymi przedstawicielami świata biznesu możemy

wprowadzać do programów nauczania dodatkowe elementy, dzięki temu nasi absolwenci będą do swej przyszłej pracy jeszcze lepiej przygotowani. Możliwości współpracy na tym polu są ogromne.

□ W obliczu tych wszystkich wyzwań nie obejdzie się z pewnością bez zmian w strukturze Uniwersytetu. Jakich sfer będą one dotyczyć?

■ Przeanalizowania wymaga statut Uczelni. I to nie tylko pod kątem formalnoprawnym. Konieczna będzie dyskusja o uniwersytecie jako całości, by ustalić, jakich chcemy zmian, gdzie są one najpilniejsze, co z jednostkami międzywydziałowymi...

Uważnie musimy przyjrzeć się też naszym kontaktom zagranicznym i przeanalizować, czy ta współpraca nam się udała, czy potrafiliśmy wyciągnąć z niej wnioski.

Wiele rzeczy trzeba uporządkować. I nie będzie to łatwe. Przyznaję, że przed czterema laty byłem większym optymistą.

□ Czy w nowej kadencji nastąpią zmiany w zakresie obowiązków poszczególnych prorektorów?

■ Dziś jeszcze za wcześnie, by o tym mówić. We wrześniu bardzo dokładnie, punkt po punkcie, przeanalizujemy zakres obowiązków poszczególnych prorektorów. Jest dużo istotnych spraw do dyskusji i decyzje muszą być podjęte.

□ Uniwersytet Jagielloński konsekwentnie ulepsza swoją infrastrukturę, oferując obecnie 40 tysiącom studentów i 6 tysiącom pracowników coraz atrakcyjniejsze warunki kształcenia i rozwoju. Jak liczna powinna być, Pana zdaniem, idealna uczelnia przyszłości?

■ Optymalna liczba studentów kształcących się na Uniwersytecie Jagiellońskim powinna w przyszłości wynosić 30–35 tysięcy.

Jako ciekawostkę dodam, że w ubiegłym roku, kiedy byłem na Uniwersytecie w Stanfordzie – jednym z najbardziej prestiżowych

Prorektorzy kadencji 2016–2020 odebrali nominacje z rąk przewodniczącego Uczelnianej Komisji Wyborczej prof. Sławomira Dudzika

uniwersytetów świata – podczas rozmowy z rektorem tej uczelni i dziekanami dwóch najbardziej popularnych tam kierunków: informatycznego i lekarskiego, dowiedziałem się, że co roku mają tam około 30 tysięcy aplikacji na studia. A po procesie aplikacyjnym, który trwa prawie rok, na jeden wydział przyjmują nie więcej niż 100 osób. Nie zamierzam, oczywiście, porównywać Uniwersytetu Stanforda do naszej Uczelni, ale to pokazuje, jaka jest forma przyjmowania najlepszych z najlepszych na najlepszą uczelnię. Uniwersytet Jagielloński musi być uczelnią elitarną, bo do tego jesteśmy zobligowani naszą historią i teraźniejszością. Nie możemy zakładać, że przyjmiemy każdego, byleby liczba studentów się zgadzała. Na najstarszej polskiej uczelni najważniejsza musi być jakość nauczania.

□ Czego życzyć Panu na tę następną kadencję?

■ By integracja naszego środowiska akademickiego odbywała się nadal w takim tempie jak do tej pory, a napięcia i zawirowania polityczne nie przenosiły się na działalność Uniwersytetu.

□ Tego w takim razie życzę i dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Rita Pagacz-Moczarska

Władze Uniwersytetu Jagiellońskiego na kadencję 2016–2020 z przedstawicielami Samorządu Studentów UJ

Fot.
Anna Wojnar

NA UNIWERSYTECIE JAGIELLOŃSKIM GOŚCILI

30 marca

21 marca

21 marca na Uniwersytecie Jagiellońskim gościł ambasador Japonii w Polsce Shigeo Matsutomi wraz z małżonką Kaori Matsutomi. W delegacji znalazła się również radczyni ambasady Megumi Osugi. W Collegium Novum gości przyjął rektor UJ prof. Wojciech Nowak. W spotkaniu uczestniczył także kierownik Zakładu Japonistyki i Sinologii UJ prof. Romuald Huszcza

30 marca Uniwersytet Jagielloński odwiedziła ambasador Republiki Filipin w Polsce Patricia Ann V. Paez, której towarzyszyły: attache ambasady Evelyn Vega oraz sekretarz ambasady Imelda de Joya. Delegację przyjął w Collegium Novum rektor UJ prof. Wojciech Nowak. W spotkaniu wzięli udział: dziekan Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych prof. Bogdan Szlachta oraz kierownik Katedry Azji Wschodniej i Południowej prof. Adam Jelonek. Następnie ambasador Filipin wygłosiła w siedzibie Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ wykład zatytułowany An Overview of the Philippines and its Perspectives and Official Position on the Issue of Competing Claims in the South China Sea

Fot. Anna Wojnar

20 kwietnia

20 kwietnia przedstawiciele krakowskiego środowiska akademickiego spotkali się z ministrem rozwoju Mateuszem Morawieckim, któremu towarzyszyła podsekretarz stanu Jadwiga Emilewcz. Gospodarzem spotkania, zorganizowanego w siedzibie Narodowego Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS, był rektor UJ prof. Wojciech Nowak. Wśród zgromadzonych gości znaleźli się rektorzy, dziekani i profesorowie krakowskich uczelni, a także prezesi PAU i PAN. Minister Morawiecki przedstawił zebranym założenia rządowego Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju

27 kwietnia

Ambasador Albanii w Polsce dr Shpresa Kureta gościła na Uniwersytecie Jagiellońskim 27 kwietnia. W Collegium Novum spotkała się z rektorem UJ prof. Wojciechem Nowakiem. Głównym tematem rozmów były perspektywy rozwoju współpracy akademickiej pomiędzy Uniwersytetem Jagiellońskim i uczelniami albańskimi

NOWOCZESNA LINIA BADAWCZA

WNarodowym Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS zostanie uruchomiona i udostępniona naukowcom nowoczesna linia badawcza przeznaczona do pomiarów mikroskopowych i spektroskopowych w zakresie miękkiego promieniowania rentgenowskiego. Linia, wyposażona w stacje końcowe PEEM i XAS, wykorzystuje wysokoenergetyczne fotony i służy do prowadzenia badań w dziedzinie fizyki, chemii, inżynierii materiałowej, nanotechnologii, biologii i geologii. Badania prowadzone z użyciem mikroskopu fotoelektronowego oraz dostrajanego źródła promieniowania pozwalają na zobrazowanie nanostruktur magnetycznych, co umożliwia zrozumienie mechanizmów odpowiedzialnych za ich właściwości. Ma to szczególne znaczenie w tworzeniu układów stosowanych we współczesnej elektronice oraz w wielu innych dziedzinach techniki. W projekt będą zaangażowane trzy krakowskie ośrodki naukowe: UJ (SOLARIS), AGH (Wydział Fizyki i Informatyki Stosowanej i Akademickie Centrum Materiałów i Nanotechnologii) oraz PAN (Instytut Katalizy i Fizykochemii Powierzchni).

Podpisanie porozumienia w tej sprawie odbyło się 2 marca 2016 w siedzibie Centrum SOLARIS. Dokument sygnowali: prorektor ds. badań naukowych i funduszy strukturalnych UJ prof. Stanisław Kistryn, prorektor ds. ogólnych AGH dr hab. Mirosław Karbowniczek i dyrektor Instytutu Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN prof. Małgorzata Witko. Spotkanie poprowadził dyrektor Narodowego Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS prof. Marek Stankiewicz, który opowiedział zebranym gościom o możliwościach badawczych, jakie daje naukowcom syn-

Spotkanie odbyło się w sali konferencyjnej

Narodowego Centrum Promieniowania

Synchrotronowego SOLARIS

chrotron. Następnie prof. Marek Przybylski z AGH opowiedział o sposobach wykorzystania promieniowania synchrotronowego i inżynierii materiałowej w skali nano w pracach badawczych realizowanych w Akademickim Centrum Materiałów i Nanotechnologii AGH (ACMiN). O szczegółowych parametrach i możliwościach linii eksperymentalnej PEEM/ XAS mówił dr Marcin Zając z Centrum SOLARIS. Wyjaśnił, że naukowcy z wymienionych trzech ośrodków badawczych wspólnie uruchomią linię oraz jej dwie stacje badawcze, następnie będą koordynować jej pracę, a ich działania będą się koncentrowały na zapewnianiu jak najlepszych parametrów dostarczanego do niej promieniowania synchrotronowego. Jednocześnie ich zadaniem będzie poszukiwanie funduszy na rozbudowę linii oraz na opracowanie i wdrożenie nowych projektów naukowo-badawczych, a także uczestnictwo w eksperymentach, które przygotują badacze z innych ośrodków. Tym samym synchrotron SOLARIS, jako jedyne tego typu miejsce w Polsce, będzie pełnił funkcję usługową dla środowiska naukowego w całym kraju, a także dla zagranicznych grup badawczych.

podpisania porozumienia. Od

wyspecjalizowane laboratoria z Austrii, Czech, Włoch, Rumunii, Serbii i Słowenii. Każdy z krajów członkowskich udostępnia na wspólne potrzeby konsorcjum infrastrukturę badawczą, która umożliwia prowadzenie badań za pomocą technik wykorzystujących fotony, elektrony, neutrony lub jony, stosowanych w inżynierii materiałowej czy nanotechnologii. Naukowcy mogą korzystać z infrastruktury CERIC-ERIC bezpłatnie.

Na podkreślenie zasługuje również fakt, że Narodowe Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS będzie reprezentować Polskę w elitarnym konsorcjum CERIC-ERIC, działającym pod auspicjami Komisji Europejskiej. Organizacja skupia

– To przełomowe wydarzenie dla wybudowanego niedawno ośrodka badań – Centrum SOLARIS. Dzięki finansowemu wsparciu rządu, wynikającemu z członkostwa Polski w CERIC-ERIC, polski synchrotron będzie miał zapewnione finansowanie kosztów funkcjonowania. Misją SOLARIS jest umożliwienie grupom badawczym dostępu do źródła promieniowania synchrotronowego wyposażonego w najbardziej zaawansowaną infrastrukturę pomiarową i prowadzenia unikalnych badań w wielu obszarach. Oferta skierowana jest do całego środowiska naukowego nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Przystąpienie Polski do CERIC-ERIC otwiera nowe możliwości współpracy w rejonie Europy Środkowej zarówno w prowadzeniu badań, jak i w pozyskiwaniu środków bezpośrednio z Unii Europejskiej na dalszy rozwój ośrodka – zaznaczył dyrektor Centrum SOLARIS prof. Marek Stankiewicz. AWoj

Moment
prawej: prorektor UJ prof. Stanisław Kistryn, prorektor AGH dr hab. Mirosław Karbowniczek i dyrektor Instytutu Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN prof. Małgorzata Witko
Fot. Anna Wojnar

ZŁOTY MEDAL PLUS RATIO QUAM VIS

DLA ANDRZEJA WAJDY

12

maja 2016 podczas uroczystego posiedzenia Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego, zwołanego z okazji 652. rocznicy założenia Uczelni przez króla Kazimierza Wielkiego, złoty medal Plus Ratio Quam Vis otrzyma jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów filmowych i teatralnych, doktor honoris causa UJ – Andrzej Wajda. W uzasadnieniu wyróżnienia podkreślono, że zostaje ono przyznane Andrzejowi Wajdzie w szczególności za: dzieła filmowe, które wpisały się na trwałe do dorobku polskiej i światowej kinematografii; za wkład w stworzenie Polskiej Szkoły Filmowej; twórcze odczytania klasyki literackiej, czerpanie inspiracji z polskiej i światowej tradycji

kulturowej; reżyserię dzieł teatralnych i spektakli telewizyjnych, należących do najważniejszych osiągnięć polskiego teatru; wkład w obronę podstawowych wartości w życiu publicznym, takich jak wolność, prawa narodu i obywate -

li, prawa artystów ; ufundowanie wraz z Krystyną Zachwatowicz Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha” i obdarowanie Muzeum Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego cennymi darami.

Andrzej Wajda w Skarbcu Collegium Maius, gdzie przechowywane są Jego nagrody filmowe, po lewej: Złoty Niedźwiedź – nagroda przyznawana na międzynarodowym festiwalu filmowym w Berlinie, wenecki Złoty Lew, Oscar, Złota Palma z Cannes

Rektor UJ prof. Franciszek Ziejka i dyrektor Muzeum UJ prof. Stanisław Waltoś podczas uroczystego przekazania przez Andrzeja Wajdę statuetki Oscara; Rynek Główny w

Ze zbiorów Muzeum UJ

Odługoletnich i ścisłych związkach Andrzeja Wajdy z Uniwersytetem Jagiellońskim świadczy, między innymi, przechowywany w zbiorach Collegium Maius zbiór eksponatów związanych z osobą słynnego reżysera. Kolekcja, która powstawała na przestrzeni wielu lat, liczy

obecnie ponad 100 przedmiotów pochodzących z jego daru. Wśród nich znajdują się najważniejsze nagrody filmowe, odznaczenia i dyplomy, jakie Andrzej Wajda otrzymał w Polsce i za granicą.

Podczas uroczystości na krakowskim Rynku 2 kwietnia 2000 Andrzej Wajda,

Ze zbiorów Muzeum

przekazując statuetkę Oscara na ręce rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Franciszka Ziejki, powiedział: Uniwersytet Jagielloński zawsze był domem dwunastu muz. Wielki to zaszczyt dla kina – trzynastej muzy, która ma tylko 104 lata, że ponad 600-letni uniwersytet zechce przyjąć tę statuetkę do swoich zbiorów.

Statuetka wkrótce trafiła do Muzeum UJ, stanęła obok przekazanych wcześniej nagród: Złotej Palmy z Cannes i Złotego Lwa z Wenecji. Można je oglądać w oszklonej gablocie w muzealnym skarbcu, gdzie przechowywane są pamiątki związane z historią Polski oraz wybitnymi Polakami. Zobaczyć tam można także medal Nagrody Nobla w dziedzinie literatury przyznany Wisławie Szymborskiej i medal olimpijski zdobyty przez Roberta Korzeniowskiego. Statuetka Oscara została przyznana Andrzejowi Wajdzie w 1999 roku przez Amerykańską Akademię Sztuki i Wiedzy Filmowej (Academy of Motion Picture Arts and Science) za całokształt twórczości. Wykonana z odlewanego, złoconego brązu, przedstawia nagiego rycerza, trzymającego oburącz miecz zwrócony głownią w dół. Rycerz stoi na szpuli taśmy filmowej. Statuetkę zaprojektował w 1928 roku Cederic Gibbons – główny scenograf i dyrektor artystyczny wytwórni Metro-Goldwyn-Mayer.

Krakowie, 2 kwietnia 2000
Rektor UJ prof. Franciszek Ziejka przekazuje Oscara Andrzeja Wajdy prof. Stanisławowi Waltosiowi do zbiorów Muzeum UJ; Rynek Główny, 2 kwietnia 2000
UJ

Nagroda przyznawana jest od 1929 roku. Na froncie postumentu statuetki przyznanej Andrzejowi Wajdzie widnieje tabliczka z wygrawerowanym tekstem: ACADEMY HONORARY AWARD / TO / ANDRZEJ WAJDA / IN RECOGNITION OF FINE DECORATES OF / EXTRAORDINARY FILM DIRECTION / 1999.

Złotą Palmę Festiwalu w Cannes Andrzej Wajda otrzymał w 1981 roku za film Człowiek z żelaza. Podstawa statuetki wykonana jest z terakoty w formie wielobocznej, nieregularnej bryły o ściętych fasetowo bokach. Frontalnie, na białym tle, złoty motyw gałązki palmy, nawiązujący do herbu miasta Cannes. Po lewej stronie otwarta dłoń z wyraźnie zaznaczonym kciukiem. Na fasetowo ściętym prawym boku statuetki napis: 1981 Festival / International / du Film/ CANNES. Po raz pierwszy canneńskie Palmy wręczono na Festiwalu Fil-

mowym w 1955 roku. Motyw złotej palmy wykonała paryska złotniczka Lucienne Lazon. Postument z terakoty powstał według modelu autorstwa rzeźbiarza Sébastiena. Na przestrzeni lat statuetka była wielokrotnie przeprojektowywana. Model znajdujący się w Muzeum UJ został wprowadzony pod koniec 1981 roku. Kopię Złotej Palmy wykonano w 2014 roku dla Europejskiego Centrum „Solidarności” w Gdańsku, gdzie znajduje się w stałej ekspozycji.

Złoty Niedźwiedź przyznany został Andrzejowi Wajdzie na Międzynarodowym Festiwalu w Berlinie w 2006 roku za całokształt twórczości. Statuetka ma formę kroczącego na dwóch łapach niedźwiedzia umocowanego na niskiej, prostopadłościennej podstawie z grawerowanymi napisami: 1. – 56. INTERNATIONALE / FILMFESTSPIELE / BERLIN 2006 , 2. – AWARD FOR / LIFETIME / ACHIEVEMENT; ANDRZEJ WAJDA. Nagroda przyznawana jest w niezmienionej formie od pierwszego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie, który miał miejsce w 1951 roku. Rzeźba nawiązuje do niedźwiedzia wyobrażonego w herbie i na fladze Berlina. Została wykonana według modelu autorstwa niemieckiej rzeźbiarki Renée Sintenis (1888–1965)

Andrzej Wajda
Rektor UJ prof. Franciszek Ziejka przejmuje Oscara od Andrzeja Wajdy; Rynek Główny, 2 kwietnia 2000
Złota Palma z Cannes
Grzegorz Zygier
Ze zbiorów Muzeum UJ
Ze zbiorów Muzeum UJ

Prof. Stanisław Waltoś prezentuje statuetkę Złotego Niedźwiedzia przekazaną Muzeum UJ przez Andrzeja Wajdę

w słynnej berlińskiej odlewni artystycznej Herman Noack Bildgießerei, założonej w 1897 roku.

Komandoria Legii Honorowej Republiki Francuskiej została nadana Andrzejowi Wajdzie 10 maja 2001. Order

Legii Honorowej został ustanowiony przez Napoleona 19 maja 1802 – według kalendarza rewolucyjnego 29 Floréala roku X. Obecnie występuje pięć klas orderu: Krzyż Wielki (Grand Croix), Wielki Oficer (Grand Officier), Komandor (Commandeur), Oficer (Officier) i Kawaler (Chevalier). Dewiza orderu brzmi: Honneur et patrie . Odznaczenie nadawane jest wybitnym osobistościom, zarówno wojskowym, jak i cywilnym.

Ze zbiorów Muzeum UJ

Order, wykonany ze złota, ma formę pięcioramiennej gwiazdy o ramionach wykrojonych jak w krzyżu maltańskim, pokrytych białą emalią i zakończonych kulką. Pośrodku znajduje się medalion, na awersie którego widnieje reliefowy profil kobiecej głowy – Marianny (personifikacji Republiki, wywodzącej się z rewolucyjnej alegorii Wolności), a na otoku napis: REPUBLIQUE FRANÇAISE. Na rewersie dwa skrzyżowane sztandary francuskie i otokowy napis: HONNEUR ET PATRIE / 29 FLORḖAL

Grzegorz Zygier

Statuetka Złotego Niedźwiedzia

Komandoria Legii Honorowej Republiki Francuskiej; awers i rewers

AN X. Pomiędzy ramionami orderu zielone gałązki: oliwna i dębowa. Na osi pionowej ażurowa dwustronna zawieszka w formie owalnego wieńca utworzonego z liści dębowych i oliwnych. Całość na dużym kółku, przez które przewleczona jest wstążka orderowa z czerwonej mory.

2 maja 2006 Andrzej Wajda przekazał do Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego galowy strój, który miał na sobie podczas uroczystości przyjęcia go w poczet członków Francuskiej Akademii Sztuk Pięknych, wchodzącej w skład najznamienitszego towarzystwa naukowego we Francji, jakim jest Institut de France.

Order Orła Białego przyznany Andrzejowi Wajdzie w 2011 roku w uznaniu znamienitych zasług dla kultury narodowej, za osiągnięcia w twórczości artystycznej, za promowanie polskiej sztuki filmowej w świecie

Tekstów i Literatury, Akademię Nauk, Akademię Nauk Moralnych i Politycznych oraz najmłodszą, powstałą w roku 1816, Akademię Sztuk Pięknych. Z wyjątkiem Akademii Francuskiej w gronie Akademików mogą znaleźć się również cudzoziemcy, a samej procedurze przyjmowania kolejnych członków towarzyszy specjalny ceremoniał. Każdy nowy Akademik może być powołany przez gremium dopiero po śmierci jednego z Nieśmiertelnych, jak zwie się

Geneza tej szacownej instytucji sięga roku 1635, w którym kardynał Richelieu powołał do istnienia Akademię Francuską. Jej siedzibą stało się później tzw. Kolegium Czterech Narodów, ufundowane przez kardynała Mazarina w roku 1661. W roku 1795 rewolucyjny Konwent Narodowy założył Instytut Francji, obecnie zrzeszający pięć Akademii: Akademię Francuską, Akademię

Grzegorz Zygier
Dyplom Komandorii Legii Honorowej Republiki Francuskiej

Andrzej Wajda podczas jednej z wizyt w Muzeum UJ, po lewej Krystyna Zachwatowicz i prof. Stanisław Waltoś

dostojnych stowarzyszonych, w nawiązaniu do widniejącej na pieczęci Akademii, nadanej przez Richelieu, dewizy: Dla Nieśmiertelności. Nowo wybrany oddaje

następnie hołd swojemu poprzednikowi, przedstawiając jego dokonania w dniu swojego przyjęcia do Instytutu. Andrzej Wajda otrzymał VIII Fotel po Federico Fellinim, Grzegorz Zygier

Wajdzie w 1998 roku za dorobek życia

Andrzej Wajda w stroju galowym, tzw. zielonym fraku ze szpadą

prezentując dzieło włoskiego reżysera na uroczystym zebraniu 10 grudnia 1997.

Przepisy Akademii wymagają, aby członkowie posiadali specjalny strój galowy – tzw. zielony frak (l’habit vert) ze szpadą, o formie pierwotnej zatwierdzonej w roku 1801, a przekształcanej w związku ze zmianami w modzie męskiej ostatnich dwóch stuleci. Główna cecha kostiumu –zielony haft oraz obowiązek przypasania szpady pozostają niezmienione do dziś.

Prezentowany frak oraz spodnie frakowe zostały uszyte w Artystycznej Pracowni Krawieckiej Józefa Turbasy w Krakowie, a misterny haft zieloną nicią w trzech odcieniach wykonała Elżbieta Drzewiecka. Przedstawiają one gałązki oliwne – symbole Akademii i atrybuty rzymskiej bogini Minerwy, opiekunki wszelkich nauk i sztuk. Frak był prezentowany w Collegium Maius w czasie Nocy Muzeów 19/20 maja 2006, w ramach pokazu pamiątek reżysera, przygotowanego przez Annę Piskorz, starszego kustosza Muzeum UJ (A. Piskorz, Frak Andrzeja Wajdy, „Alma Mater”, czerwiec 2006, nr 83, s. 80–82).

Maria Natalia Gajek kustosz w Muzeum UJ

Joanna Sławińska asystent w Muzeum UJ

Statuetka weneckiego Złotego Lwa przyznana Andrzejowi

Z NAUKOWCAMI O NAUCE

Ukazał się drugi tom publikacji z cyklu prezentującego działalność naukową Uniwersytetu Jagiellońskiego. W poprzednim tomie, który w wersjach polsko- i angielskojęzycznej ukazał się na początku roku 2015, przedstawionych zostało 21 wizytówek naukowych jednostek naszej Uczelni. Ku mojej satysfakcji książeczka wzbudza zainteresowanie, jest „obowiązkowym” prezentem dla naszych gości z kraju i zagranicy, pokazując bogactwo tematyczne badań prowadzonych przez uczonych naszej Almae Matris. Mam wielką nadzieję, że za kilka lat będziemy mogli zaprezentować jej uaktualnione wydanie, w którym znajdą się opisy dalszych sukcesów i nowych kierunków badań inicjowanych przez kolejnych liderów nauki w coraz lepiej wyposażonych laboratoriach, demonstrując siłę i rangę Uniwersytetu na arenie światowej. Drugi tom tej publikacji pokazuje naukę oczami jej wybitnych przedstawicieli. [...]

Naukowiec to nie zawód. To sposób na życie, to holistyczne postrzeganie rzeczywistości, umiejętność dostrzegania priorytetów, analizy faktów, syntezy obserwacji, formułowania wniosków i weryfikacji hipotez. Naukowcem jest się cały czas, nie tylko w godzinach pracy. Naukowiec nie zbiera punktów, ale realizuje swoją pasję i szczyci się swoimi dokonaniami. Ale droga uczonego nie jest gładka i prosta. Jej etapy kończą się radością i dumą z sukcesów, efektów realizacji pasji, ale aby je osiągnąć, trzeba zaakceptować codzienny trud systematycznej, czasem żmudnej pracy. Codzienność uczonego nie obfituje w formułowanie przełomowych praw i dokonywanie odkryć. To uciążliwe zmagania z własną słabością, z niemożnością właściwego postawienia pytań, z oporem materii, która niechętnie ujawnia swe tajemnice.

To wielokrotne powtarzanie podobnych badań, wycofywanie się ze ślepych uliczek, mozolne układanie wielowymiarowych puzzli. To wszystko kształtuje osobowość i przygotowuje nie tylko na

sukces, ale także na akceptację porażki. Niepowodzenie to ważny etap badań –nie powód do zwątpienia, ale najczęściej punkt zwrotny, nowy początek.

Nie można mieć wątpliwości, że prawdziwy badacz, trenujący swój umysł w starciach z problemami współczesnej nauki i hartujący się poprzez porażki i suk-

cesy, ma wiele do powiedzenia o otaczającej go rzeczywistości. Komentarze ludzi nauki, w sprawach szczegółowych w zakresie swej specjalności, ale w obszarze ogólnospołecznym po prostu oparte na mądrości, rzetelności i uczciwości, powinny być słyszalne i słuchane. Uniwersytet daje nie tylko bazę do realizacji prac naukowych, ale pozostaje otwartą platformą dyskusji problemów nurtujących różne grupy społeczne. Ludzie wyposażeni w przenikliwe i otwarte umysły, wytrenowani w trudnej sztuce logicznego rozumowania, mają prawo i powinność wypowiadania się w sprawach istotnych dla ogółu obywateli. Ich udział w debacie publicznej jest tym cenniejszy, że naukowiec dysponuje jeszcze jedną, niezwykle istotną dla przebiegu dyskursu cechą: potrafi słuchać innych i brać pod uwagę zdanie inne niż własne. Potrafi z pasją argumentować na rzecz

własnego poglądu, ale także (a właściwie –przede wszystkim) słuchać kontrargumentów i modyfikować swoje zdanie na ich podstawie. [...]

Jak naukowcy o uznanym w świecie statusie, mający na swym koncie międzynarodowe sukcesy, będący wychowawcami kolejnych pokoleń uczniów i przewodnikami nas wszystkich na drodze w przyszłość, sami postrzegają swoją rolę w wytyczaniu nowych ścieżek poznania i jakie czynniki uważają za istotne w swej działalności, przeczytają Państwo w 37 wywiadach zaprezentowanych w tej książce. Jest ona zbiorem różnych opinii o nauce, warunkach prowadzenia badań na Uniwersytecie Jagiellońskim, ich odbiorze przez otoczenie. Prezentowane poglądy nie są wolne od elementów krytycznych – traktujemy je jako przyczynek do rozwoju naszej Uczelni; wierzę, że ich wysłuchanie pozwoli nam w przyszłości tworzyć jeszcze lepsze warunki do prowadzenia najlepszych prac badawczych i umacniania rangi UJ jako wiodącego ośrodka naukowego w Polsce i na świecie. Niektóre z prezentowanych rozmów były już, jako zapowiedzi tego wydawnictwa, publikowane na popularnonaukowej stronie Uniwersytetu Jagiellońskiego: www.nauka.uj.edu.pl. Strona ta jest centrum informacji o tym, co ciekawego dzieje się w uniwersyteckiej nauce. Przedstawia zarówno krótkie teksty dotyczące prowadzonych badań, wydarzeń i osiągnięć naukowych, jak i pogłębione analizy różnych wątków i koncepcji badawczych. Wszystko to opisane jest w taki sposób, by nawet elementy zaawansowanej wiedzy były jak najprzystępniej zaprezentowane przeciętnemu inteligentnemu odbiorcy, który zazwyczaj nie jest specjalistą w danej dziedzinie. Zachęcam do jej śledzenia.

Stanisław Kistryn prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. badań naukowych i funduszy strukturalnych

Fragment wstępu do książki „Z naukowcami o nauce”

WOKÓŁ MOLEKULARNYCH PODSTAW ŻYCIA

Profesor Grażyna Stochel

Najważniejsza w pracy naukowca jest możliwość stawiania ciągle nowych pytań, swoboda w wyborze problemu badawczego i sposobu jego rozwiązywania, ale równocześnie rzetelność i odpowiedzialność za to, co, jak i po co badamy. Ciekawy jest każdy etap tej pracy, ale najbardziej ekscytujący jest moment, gdy wyniki eksperymentów można skonfrontować z założeniami i oczekiwanymi rezultatami.

To właśnie ciekawość i ogromna chęć zrozumienia, dlaczego coś jest takie, a nie inne, czy na pewno tak musi być, może udałoby się to zmienić, co będzie, jeżeli..., spowodowały, że bardzo wcześnie wiązałam swoją przyszłość z pracą naukową. O tym, że chcę studiować na Wydziale Matematyczno-Fizyczno-Chemicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiedziałam już od pierwszej klasy liceum, ale wahałam się trochę pomiędzy matematyką a chemią. W matematyce podobały mi się zawsze logika i uporządkowanie, jednak w końcu wybrałam chemię. Dlaczego? Bo umożliwia łączenie teorii z praktyką, bo pozwala tworzyć nową jakość – związek,

materiał, reakcję, a przede wszystkim umożliwia poznawanie i opisywanie molekularnych podstaw życia. Wykłady z chemii ogólnej i nieorganicznej na pierwszym roku studiów prowadzone przez prof. Adama Bielańskiego utwierdziły mnie w przekonaniu, że dokonałam dobrego wyboru.

Chemia to unikalna dziedzina nauki, która łączy w sobie procesy poznawcze na poziomie molekularnym z badaniami stosowanymi o niebagatelnym znaczeniu dla różnych dziedzin działalności człowieka. Należy do najintensywniej rozwijających się dyscyplin naukowych i w istotny sposób wpływa na rozwój innych gałęzi nauki. Udziału chemii w rozwiązywaniu globalnych problemów współczesnego świata nie da się niczym zastąpić. Wiek XXI ma być okresem realizacji proekologicznej strategii zrównoważonego rozwoju, a chemia będzie na pewno odgrywać kluczową rolę w różnych jego aspektach, takich jak zdrowie i wyżywienie ludzkości, zaspokojenie potrzeb energetycznych i gospodarowanie zasobami surowców, dostarczanie coraz lepszych materiałów i procesów technologicznych, a także zapobieganie zanieczyszczeniu środowiska.

Swoją przygodę badawczą rozpoczęłam od chemii koordynacyjnej i fotokatalizy homogenicznej, którą zainteresowała mnie prof. Zofia Stasicka, promotor mojej pracy doktorskiej. Pierwsze zagraniczne staże naukowe w laboratoriach profesorów: Rudiego van Eldika (Uniwersytet we Frankfurcie nad Menem), Arnolda Voglera (Uniwersytet w Regensburgu) oraz Orazio Traverso (Uniwersytet w Ferrarze), wykorzystałam do badań z pogranicza nauk chemicznych i biologicznych.

W zakresie medycznych aspektów chemii i biochemii tlenku azotu i jego kompleksów z metalami przejściowymi współpracowałam również z prof. RyszarProf. Grażyna Stochel

Maciej Banach
Podczas promocji doktorskich; 28 listopada 2013
Anna Wojnar

Pamiątkowe zdjęcie kończące tradycyjną uroczystość promocji doktorskich; w pierwszym rzędzie druga z lewej prorektor UJ prof. Maria Jolanta Flis, obok dziekan Wydziału Chemii prof. Grażyna Stochel, w drugim rzędzie drugi z lewej prof. Edward Mikuli

dem Gryglewskim z ówczesnej Akademii Medycznej w Krakowie. Aktywacja małych nieorganicznych cząsteczek stanowi do dziś jeden z ważniejszych tematów badawczych kierowanego przeze mnie zespołu naukowego.

Drugi obszar badawczy dotyczy procesów fotochemicznych oraz nowych funkcjonalnych materiałów aktywowanych światłem widzialnym lub z zakresu bliskiej podczerwieni, które są szczególnie interesujące pod kątem zastosowań w medycynie, a także w ochronie środowiska.

Zawsze fascynowała mnie zależność całej naszej biosfery od Słońca jako źródła energii. Fotosynteza i fotodegradacja, widzenie i fotoperiodyzm, fototoksyczność i fotoimmunologia to tylko wybrane przykłady pozytywnych i negatywnych skutków oddziaływania światła z biomaterią oraz obszarów badawczych z tym związanych. Szczególnie ciekawe perspektywy kontrolowanego wykorzystania światła w celach medycznych i biomedycznych pojawiły się po wprowadzeniu nowych źródeł niskoenergetycznego promieniowania laserowego czy półprzewodnikowych diod LED. W 2005 roku na zaproszenie wydawców prestiżowego czasopisma chemicznego „Chemical Review” przygotowałam razem ze współpracownikami artykuł poglądowy Bioinorganic Photo-

chemistry: Frontiers and Mechanisms , w którym zaproponowane zostało przez nas powstanie nowego interdyscyplinarnego obszaru badawczego – fotochemii bionieorganicznej, łączącego problematykę nieorganicznej fotochemii z naukami biologicznymi, środowiskowymi i medycznymi. Artykuł ten, a także książka Bioinorganic Photochemistry, opublikowana w 2009 roku przez wydawnictwo Wileya, cieszą się do dziś dużym zainteresowaniem. Wprowadzenie do światowej nauki tej nowej, bardzo prężnie rozwijającej się subdyscypliny chemii uważam za jedno z najważniejszych moich i kierowanego przeze mnie zespołu naukowego osiągnięć w zakresie nauk podstawowych.

Jak wspomniałam, badania chemiczne mają często charakter aplikacyjny, dlatego nasze projekty badawcze prowadzą nie tylko do publikacji naukowych, ale również do patentów i komercjalizacji osiągnięć. Tak też zakończyło się kilka prowadzonych przez nas projektów krajowych i międzynarodowych. Podam dwa przykłady. Pierwszy to międzynarodowy projekt ERA, realizowany wspólnie z badaczami z Uniwersytetu w Coimbrze (prof. Luis Arnaut, prof. Mariette Perreira) i Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ (prof. Krystyna Urbańska), koncentrujący się na nowych związkach mogących zna-

leźć zastosowanie w terapii różnych schorzeń z wykorzystaniem światła z zakresu bliskiej podczerwieni. Najważniejszym osiągnięciem tego projektu, obok wielu publikacji i patentów, jest skomercjalizowanie opracowanych i przetestowanych związków, z których jeden, w odpowiedniej formulacji farmaceutycznej, został dopuszczony do drugiego etapu badań klinicznych i pod zaakceptowaną przez światową organizację zdrowia (WHO) nazwą Redaporfin jest testowany jako potencjalny lek w terapii fotodynamicznej nowotworów.

Drugi przykład dotyczy nowego materiału – modyfikowanego związkami organicznymi nanokrystalicznego tlenku tytanu (IV) (TiO2), aktywnego w świetle widzialnym (krajowe i międzynarodowe patenty uzyskane wspólnie z prof. Wojciechem Macykiem i dr. Przemysławem Łabuzem z Wydziału Chemii oraz prof. Piotrem Heczko i dr hab. Magdaleną Strus z Katedry Mikrobiologii UJ CM). Wynalazek ten, najogólniej mówiąc, może mieć zastosowanie jako materiał fotoaktywny do niszczenia mikroorganizmów, w szczególności sterylizacji powierzchni szklanych, przezroczystych tworzyw sztucznych i innych materiałów, których czystość i sterylność jest niezbędna, na przykład soczewek kontaktowych czy cewników medycznych. Wynalazek ten był przedmiotem pierwszej licencji udzielonej firmie przez UJ.

Jak łączę czasochłonne obowiązki dziekańskie z pracą naukowo-dydaktyczną?

Do tego niezbędne są dwa bardzo ważne elementy: dobra organizacja własnej pracy oraz dobra współpraca z zespołem. Mam ogromne szczęście, bo współpracuję z wyjątkową grupą ludzi, którzy chcą i potrafią łączyć realizację swoich zamierzeń z naukowymi zadaniami zespołu. Współpracujemy z wieloma ośrodkami badawczymi w kraju i za granicą, między innymi z uniwersytetami w Erlangen-Nurnberg, Coimbrze, Bolonii, Nancy,

Profesor Grażyna Stochel – chemik, kieruje Zespołem Fizykochemii Koordynacyjnej i Bionieorganicznej na Wydziale Chemii UJ, w latach 1998–2005 pełniła funkcję prodziekana, a od 2008 roku jest dziekanem Wydziału. Jest członkiem Komitetu Chemii Polskiej Akademii Nauk, Polskiego Towarzystwa Chemicznego, High Pressure Research Group, Biological Inorganic Chemistry Group, European Photochemistry Association, Royal Chemical Society Discussion Groups, Europejskiej i Polskiej Sieci Nanomedycyny. Od 2002 roku uczestniczy w pracach sieci European Chemistry Thematic Network (ECTN) and ECTN Association, skupiających wydziały chemiczne większości europejskich uczelni oraz chemiczne towarzystwa naukowe z różnych państw. Ze wszystkich dotychczas otrzymanych nagród naukowych najbardziej ceni sobie wyróżnienie „Laurem Jagiellońskim”, którym w 2012 roku została uhonorowana przez Senat UJ.

Barcelonie, Orleanie, Santa Barbara, Saragossie, Sapporo.

Oprócz prowadzonych badań ważną formą współpracy jest również organizacja różnych przedsięwzięć mających na celu wymianę informacji, dyskusję naukową, wytyczanie kierunków rozwoju. W XXI wieku dużym wyzwaniem dla nauki i edukacji jest interdyscyplinarność. Mądrze realizowana – może przynieść spektakularne efekty. Stąd tak ważne jest kształtowanie u młodych ludzi umiejętności pozwalających na zrozumienie problemów z różnych dziedzin nauki. Temu służyć mają właśnie realizowane na Uniwersytecie Jagiellońskim studia matematyczno-przyrodnicze (SMP), w których organizację i prowadzenie zaangażowana jestem od początku ich istnienia. Pierwsze seminaria interdyscyplinarne prowadziłam jeszcze jako młody doktor habilitowany razem z astronomem prof. Konradem Rudnickim. Podobna idea interdyscyplinarności przyświecała nam przy powoływaniu w 1993 roku pierwszej w Polsce specjalizacji z chemii biologicznej oraz w 2006 roku – studiów bilateralnych Biological Chemistry, prowadzonych wspólnie z Uniwersytetem w Orleanie, czy studiów zaawansowane materiały i nanotechnologia, prowadzonych wspólnie z Instytutem Fizyki UJ.

Praca ze studentami i młodą kadrą naukową jest dla mnie niezwykle ważna. Pozwala nie tylko na konfrontację swojego punktu widzenia z nowym, świeżym spojrzeniem na wiele zagadnień, ale umożliwia także twórczą kontynuację prowadzonych badań, a w konsekwencji tworzenie szkoły naukowej. Uniwersytet to wspólnota nauczających i uczących się. I chociaż relacja mistrz–uczeń została w ostatnich latach mocno nadszarpnięta, w dobrych grupach badawczych ma nadal duże znaczenie. Naukowcy powinni odgrywać większą rolę w debatach publicznych. Nie

Spotkanie w sali 56 Collegium Novum z okazji rozdania nagród w konkursie Od Sędziwoja do Skłodowskiej-Curie; od prawej profesorowie: Adam Bielański, Grażyna Stochel, Barbara Rys, Zbigniew Sojka oraz Kazimierz Krzemień; 8 kwietnia 2011

uchylać się od nich, ale wręcz inicjować dyskusje na ważne tematy społeczne, moralne, kulturowe, środowiskowe, gospodarcze – wszędzie tam, gdzie mogą służyć swoją wiedzą, doświadczeniem czy umiejętnościami analizowania, planowania, przewidywania skutków. Powinni dzielić się swoją wiedzą, refleksjami, oczekiwaniami czy też wątpliwościami, a także, jeżeli wchodzi to w zakres ich ekspertyzy naukowej, uświadamiać ewentualne konsekwencje zastosowania możliwych rozwiązań.

Uczelnia powinna funkcjonować bez nadmiaru biurokracji oraz niepewności, czy znajdą się fundusze na kontynuację badań i kształcenie studentów. Nie można do nauki wprowadzać systemu kontrolno-nakazowego, bo nadmierne regulacje zabijają inicjatywę, kreatywność, samodzielność i odpowiedzialność.

Finansowanie, struktura i organizacja uczelni powinny być jasne i, w miarę możliwości, stabilne. Procedury proste i przyjazne dla odbiorców. Nie można dokonywać ciągłych zmian, a konsekwencjami

Rektor UJ prof. Wojciech Nowak wręcza prof. Grażynie Stochel nagrodę „Laur Jagielloński”; 1 października 2012

obarczać naukowców i wykładowców oraz kadrę zarządzającą uczelnią. A, niestety, w przypadku spraw dotyczących nauki i szkolnictwa wyższego od kilkunastu lat jesteśmy w stanie permanentnych zmian przepisów, czego najlepszym przykładem jest ustawa o szkolnictwie wyższym. Odkąd zamiast dobrze funkcjonujących kilkudziesięciu uczelni mamy ponad 400 różnej wielkości, a przede wszystkim dramatycznie różnej jakości szkół wyższych, doświadczamy niepożądanych skutków nadmiernego rozdrobnienia środków finansowych i potencjału badawczego. Szczególnie brak spójnego systemu umożliwiającego dynamiczny rozwój najlepszych uczelni nie sprzyja promowaniu polskiej nauki. Dla rozwoju nauki i edukacji bardzo niebezpieczne jest traktowanie uczelni i instytutów badawczych jak przedsiębiorstw ze wszystkimi tego konsekwencjami. Nie można rozdzielać kształcenia na poziomie wyższym od prowadzenia badań naukowych. Studiowanie i uprawianie nauki są ze sobą nierozerwalnie związane, a każda próba ich rozdzielenia musi w konsekwencji prowadzić do obniżenia jakości kształcenia i zahamowania rozwoju naukowego. Moje marzenie? Jako naukowiec chciałabym dołożyć swoją cegiełkę do kanonu wiedzy o otaczającym nas świecie i do wspólnych wysiłków na rzecz mądrego polepszania warunków życia ludzi, ale tak, aby nie niszczyć przy tym naturalnego środowiska.

Wysłuchała i opracowała Rita Pagacz-Moczarska

Fragment książki „Z naukowcami o nauce”

OTWARCIE LABORATORIUM MAXA PLANCKA W MAŁOPOLSKIM CENTRUM BIOTECHNOLOGII UJ

Ideautworzenia Laboratorium Maxa Plancka w Małopolskim Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego liczy kilka lat. Pod koniec pierwszej dekady obecnego stulecia delegacja niemieckiego Towarzystwa Maxa Plancka (Max-Planck-Gesellschaft zur Förderung der Wissenschaften), którą kierował prof. Klaus Hahlbrock, były wiceprezydent tego Towarzystwa, odwiedziła wiele instytucji naukowych w Polsce z misją wyboru miejsca odpowiedniego do utworzenia takiego laboratorium. Delegacja odwiedziła, między innymi, Kraków, a w nim Uniwersytet Jagielloński, który właśnie rozpoczynał

realizację projektu o nazwie „Małopolskie Centrum Biotechnologii”, finansowanego z Programu Operacyjnego „Innowacyjna Gospodarka”. Najwyraźniej poziom badań w dziedzinie nauk o życiu prowadzonych na Wydziale Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii oraz wizja i koncepcja działania MCB, jakie zaprezentowałem delegacji jako dziekan WBBiB, wypadły bardzo dobrze, bo Uniwersytet Jagielloński został zarekomendowany władzom MPG jako instytucja, gdzie takie laboratorium warto utworzyć. W wyniku tej pozytywnej opinii do Krakowa przyjechał ówczesny wiceprezydent MPG prof. Herbert Jaeckle,

który po zapoznaniu się z sytuacją od razu na miejscu podjął decyzję o utworzeniu na UJ Laboratorium Maxa Plancka. Niestety, budynek MCB jeszcze nie istniał, a próby przejściowego ulokowania tego laboratorium w innych budynkach na terenie Kampusu 600-lecia Odnowienia Uniwersytetu Jagiellońskiego okazały się trudne w realizacji. W tej sytuacji postanowiono, że Laboratorium Maxa Plancka w Krakowie zostanie utworzone dopiero po wybudowaniu i oddaniu do użytku budynku Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ, co miało miejsce pod koniec roku 2013. W roku 2014 ogłoszono międzynarodowy konkurs na lidera Laboratorium Maxa Plancka, na który zgłosiło się 38 kandydatów z kilkunastu krajów. Sympozjum selekcyjne, zorganizowane w Krakowie pod koniec roku 2014, jako zwycięzcę wyłoniło dr. Sebastiana Glatta, Austriaka pracującego w European Molecular Biology Laboratory (EMBL) w Heidelbergu. Załatwianie spraw formalnych związanych z zatrudnieniem dr. Glatta na UJ trwało kilka miesięcy, tak że dopiero od września 2015 roku rozpoczął on tworzenie swojego laboratorium, którego uroczyste oficjalne otwarcie, połączone z krótkim, ale stojącym na bardzo wy-

Przecięcie wstęgi; od lewej: prof. Stanisław Kistryn, prof. Kazimierz Strzałka, wiceprezydent MPG prof. Bill S. Hansson, dr Sebastian Glatt, rektor UJ prof. Wojciech Nowak, laureatka Nagrody Nobla prof. Ada Yonath, prof. Wolfgang Baumeister
Dr Sebastian Glatt wita przybyłych gości
Fot. Anna Wojnar

sokim poziomie sympozjum naukowym, nastąpiło 20 kwietnia 2016. Należy przy tym podkreślić, że Laboratorium Maxa Plancka w MCB UJ jest jedną z czterech tego typu placówek naukowych utworzonych w Europie Środkowej i Wschodniej. Uroczystość otwarcia Laboratorium MPG w Małopolskim Centrum Biotechnologii UJ zaszczyciło swoją obecnością wielu znakomitych gości. Wśród nich byli rektor UJ prof. Wojciech Nowak oraz obecny wiceprezydent Towarzystwa Maxa Plancka prof. Bill Hansson, a także sekretarz generalny PAU prof. Szczepan Biliński, prezes PAN prof. Jerzy Duszyński, prorektor UJ prof. Stanisław Kistryn, konsul generalny Niemiec dr Werner Köhler, prorektor UJ prof. Piotr Laidler, dziekan Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ prof. Zbigniew Madeja, honorowy konsul Austrii Andrzej Tombiński, przedstawiciel MPG na Europę Środkową i Wschodnią dr Manuel Tröster, prorektor UG prof. Grzegorz Węgrzyn oraz prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej prof. Maciej Żylicz. Ponadto w uroczystości uczestniczyło wielu wybitnych naukowców z różnych uczelni, liczni doktoranci, studenci oraz przedstawiciele prasy, którzy wypełnili aulę kompleksu dydaktyczno-bibliotecznego.

dr Jan Medenbach i dr Maria Górna, przedstawiło wyniki swoich najnowszych badań, kończąc naukowy program sympozjum.

Otwarcie Laboratorium MPG oprócz zorganizowania stojącego na bardzo wysokim poziomie sympozjum naukowego, stworzyło także możliwość przedstawienia zasad funkcjonowania Małopolskiego Centrum Biotechnologii honorowym gościom z kraju i zagranicy i zapoznania ich z wieloma nowocześnie wyposażonymi pracowniami Centrum oraz prowadzonymi tam badaniami.

Rektor UJ prof. Wojciech Nowak i wiceprezydent Bill S. Hansson podczas ceremonii otwarcia

Laureatka Nagrody Nobla Ada Yonath wpisuje się do księgi gości Małopolskiego Centrum Biotechnologii

Podczas porannej sesji naukowej wystąpili wybitni wykładowcy: laureatka Nagrody Nobla prof. Ada Yonath z Instytutu Weizmanna, prof. Christoph Mueller z EMBL oraz prof. Wolfgang Baumeister z Instytutu Maxa Plancka w Monachium. Ci znakomici uczeni zaprezentowali swoje wielkie osiągnięcia, dotyczące wyjaśnienia komórkowych procesów zaangażowanych w syntezę białka.

W sesji popołudniowej troje wybitnych młodych naukowców: dr Sebastian Leidel,

Doktor Sebastian Glatt, lider nowo otwartego Laboratorium Maxa Plancka, studiował biologię molekularną w swoim rodzinnym mieście, Wiedniu, gdzie uzyskał również doktorat w dziedzinie nauk o życiu. W trakcie swojego doktoratu związanego z przemysłem farmaceutycznym zidentyfikował i dokonał charakterystyki genów aktywowanych w niektórych typach nowotworów. Następnie uzyskał prestiżowe stypendium „EMBL Interdisciplinary Postdoc Fellowship”, które pozwoliło mu na dołączenie do znakomitej naukowo grupy badawczej działającej w EMBL w Heidelbergu. Podczas kilkuletniego pobytu w tej instytucji dr Glatt, będący z wykształcenia biologiem komórki, rozszerzył swoje doświadczenia zawodowe na obszar biologii strukturalnej oraz biochemii białek. Oprócz prowadzenia badań dr Glatt pełnił również wiele odpowiedzialnych funkcji w EMBL, między innymi sprawował opiekę nad doktorantami i studentami, kierował pracownią wysokowydajnej krystalizacji, przewodniczył stowarzyszeniu post-doków w EMBL i uczestniczył w pisaniu prac naukowych i grantów badawczych. Doktor Sebastian Glatt chętnie nawiązuje

Podczas wykładu laureatki Nagrody Nobla, prof. Ady Yonath

Goście honorowi uczestniczący w uroczystości; od lewej: prof. Maciej Żylicz, prof. Grzegorz Węgrzyn, prof. Jerzy Duszyński

Anna Wojnar
Anna Wojnar
Paweł Dudek
Paweł Dudek
Prof. Kazimierz Strzałka podczas wywiadu
Paweł Dudek

Dr Sebastian Glatt, lider nowo otwartego Laboratorium Maxa Plancka w Małopolskim Centrum Biotechnologii UJ

współpracę naukową z innymi badaczami i przejawem tej aktywności jest nawiązanie bardzo owocnej współpracy z wiodącymi w skali światowej laboratoriami w Niemczech, Francji, Włoszech, Australii, a także z wieloma zespołami w EMBL. Rozpoczynając we wrześniu 2015 działalność Laboratorium Maxa Plancka w Małopolskim Centrum Biotechnologii UJ, zbudował wokół siebie międzynarodowy zespół młodych naukowców, z którymi będzie kontynuował badania na poziomie światowym.

Zainteresowania badawcze zespołu kierowanego przez dr. Glatta obejmują

strukturalną i funkcjonalną charakterystykę enzymów modyfikujących tRNA oraz innych makromolekuł zaangażowanych w kontrolę syntezy białek, przy zastosowaniu krystalografii rentgenowskiej, mikroskopii elektronowej oraz metod biologii komórki. W szczególności zespół ten koncentruje się na określaniu biochemicznej aktywności na podstawie uzyskiwanych danych strukturalnych, co następnie jest weryfikowane z wykorzystaniem różnych układów in vitro i in vivo. Ponadto, zespół dr. Glatta rozpoczął we współpracy z różnymi krajowymi i zagranicznymi partnerami badania nad pokrewnymi szlakami modyfikacji tRNA i innymi szlakami kontroli translacji, które są ważne w funkcjonowaniu komórek macierzystych oraz ich różnicowaniu.

Zaproszeni goście zwiedzają pracownie Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ. Od lewej: dr Sebastian Leidel, dr Jan Medenbach, dr Sylwia Kędracka-Krok

Należy podkreślić, że problemy, których badaniem zajmuje się zespół dr. Glatta, są bardzo złożone, tylko pobieżnie zbadane i konserwatywne ewolucyjnie, ale również niezmiernie istotne dla działalności klinicznej. Błędy pojawiające się w szlakach modyfikacji tRNA mogą powodować niewydolność intelektualną, choroby neurodegeneracyjne i nowotwory u człowieka. Spodziewamy się zatem, że wyniki badań prowadzonych przez zespół dr. Glatta utorują drogę do opracowania nowych metod diagnostycznych i strategii terapeutycznych pozwalających na przedłużenie życia i poprawę jego jakości u wielu pacjentów. Wybór dr. Sebastiana Glatta na lidera Laboratorium Maxa Plancka przez międzynarodowy zespół ekspertów ma swoje uzasadnienie, między innymi w wielkim potencjale jaki posiada ten wybitny młody

naukowiec. Mając 35 lat reprezentuje on nową generację międzynarodowych naukowców i stanowi doskonały model do naśladowania dla studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pomimo młodego wieku posiada duże doświadczenie w prowadzeniu badań na najwyższym światowym poziomie (jest współautorem publikacji w „Nature” i w „Cell”), co umożliwi MCB włączenie się do różnych europejskich sieci badawczych. Uzyskał, na przykład bardzo prestiżowy „European Molecular Biology Organization (EMBO) Installation Grant” zaledwie kilka tygodni po rozpoczęciu swojej działalności w Krakowie. Efektywna działalność polskich instytucji naukowych w skali międzynarodowej jest absolutną koniecznością, aby być dostrzeganym na bardzo konkurencyjnym obszarze nauki. Dlatego wielkim sukcesem MCB jest utworzenie kolejnych dwóch grup badawczych, kierowanych przez dr. Jonathana Heddle z Wielkiej Brytanii oraz dr. Kenji Yamada z Japonii. W negocjacjach prowadzonych z tymi osobami bardzo pomógł fakt utworzenia w MCB Laboratorium Maxa Plancka. Bardzo wysoki standard badań prowadzonych w placówkach naukowych MPG gwarantuje, że tam, gdzie jest MPG, tam musi być uprawiana nauka na bardzo wysokim poziomie. Utworzone zespoły badawcze kierowane przez zagranicznych liderów stanowią bardzo ważny element w dążeniach MCB do bycia doskonałą instytucją naukową w dziedzinie nauk o życiu. Obecność w MCB grup badawczych prowadzonych przez zagranicznych liderów pozwoli najlepszym studentom Uniwersytetu Jagiellońskiego na uzyskanie międzynarodowych doświadczeń w Krakowie i pozwoli im na dobre przygotowanie do znalezienia odpowiedniej pracy, zgodnej z ich wykształceniem.

Podsumowując, połączenie działalności naukowej prowadzonej w MCB na światowym poziomie z doskonałą edukacją studentów na różnych wydziałach Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzić będzie do utworzenia w Krakowie liczącego się w świecie ośrodka badawczego w dziedzinie nauk o życiu. Otwarcie Laboratorium Maxa Plancka w MCB UJ to dopiero początek tej drogi i tej szansy nie wolno nam zmarnować.

Kazimierz Strzałka kierownik Zakładu Fizjologii i Biochemii Roślin Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ p.o. dyrektora Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ

Katarzyna Tarnawska
Od lewej: dr Christoph W. Müller, dr Maria Górna, dr Sebastian Glatt oraz dr Piotr Rozpądek

POLONISTYKA NA CHIŃSKIM UNIWERSYTECIE

Rozmowa z dyrektorem Centrum Języka i Kultury Polskiej w Świecie UJ

dr. hab. Piotrem Horbatowskim

□ Wydział Polonistyki Uniwersytetu Ja giellońskiego – na mocy umowy podpisanej 10 lipca 2015 – współpracuje z Kantońskim Uniwersytetem Studiów Międzynarodo wych (Guangdong University of Foreign Studies, GDUFS), gdzie w 2014 roku uru chomione zostały studia polonistyczne. Jak one funkcjonują?

■ W Kantonie język polski studiuje już 40 studentów, a docelowo planuje się, że będzie ich 80, po 20 na każdym roku. Kan dydatów jest więcej niż miejsc. Rekrutacja odbywa się co roku, ale w Pekinie czy Har binie – dwóch innych miastach Chin, gdzie także istnieje polonistyka, nabór na te studia organizowany jest co dwa lata.

Siłę kantońskiej polonistyki stanowi jej kadra. Przede wszystkim młoda, niezwykle dynamiczna i ambitna dyrektor – prof. Mao Yanghui, posługująca się też polskim imieniem Zofia, a także lektorka z Polski Agnieszka Jasińska, osoba o ogromnym doświadczeniu, kulturze i umiejętności nawiązywania kontaktów ze studentami. Obie panie tworzą świetnie rozumiejący się duet, realizują wiele cie-

kawych projektów, dzięki czemu na uczelni polonistyce dużo i dobrze się mówi, choć to najmłodszy kierunek. W tym miejscu warto dodać, że polonistyka w Pekinie, z którą również aktywnie współpracujemy, obchodziła niedawno swoje sześćdziesięciolecie.

Polonistyka w Kantonie jest otwarta na kontakty z Polską. Studenci regularnie uczestniczą w różnych kulturalnych, edukacyjnych czy akademickich wydarzeniach związanych naszym krajem. Kantońską polonistykę często odwiedzają przedstawiciele różnych polskich uczelni. Wśród zapraszanych gości nie brakuje Polaków, którzy osiedlili się Chinach i prowadzą tam działalność gospodarczą. To przemyślane działanie, gdyż te dwie grupy w przyszłości powinny ze sobą współpracować. Dla studentów kantońskiej polonistyki polskie firmy w Chinach to przecież potencjalni pracodawcy.

Co jeszcze jest charakterystyczne dla kantońskiej polonistyki? Pomimo ogromnego tempa życia w Chinach kadra bardzo dba o to, aby mieć jak największy kontakt ze swymi studentami, i to nie tylko w czasie obowiązkowych zajęć. Wspólnie obchodzone są

Dziekan Wydziału Polonistyki UJ prof. Renata Przybylska oraz dr hab. Piotr Horbatowski ze studentami II roku polonistyki w czasie wizyty w Kantonie

Dr hab. Piotr Horbatowski

wszystkie ważne dla Polaków święta – jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Przynajmniej raz w roku studenci wyjeżdżają z kadrą na kilkudniowy obóz integracyjny, tradycją jest też wspólne gotowanie pierogów w mieszkaniu pani dyrektor. Wszystkie tego typu akcje służą tworzeniu i umacnianiu więzi między studentami, ale też bardzo motywują ich do nauki.

□ W Kantonie działa Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej. Jak układa się współpraca konsulatu i kantońskiej polonistyki?

■ Współpraca układa się znakomicie. Konsul generalna RP w Kantonie Joanna Skoczek, notabene absolwentka Wydziału

Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, pełniąca tę funkcję od 20 października 2014, to kolejny „dobry duch” kantońskiej polonistyki. Jest inicjatorką wielu artystycznych, kulturalnych i ekonomicznych przedsięwzięć związanych z Polską. Warto też dodać, że od czasu objęcia przez nią stanowiska konsula ranga tych wydarzeń znacznie wzrosła. W ich organizację chętnie angażują się studenci kantońskiej polonistyki, pomagając na miejscu gościom z Polski, służąc im za przewodników i tłumaczy. Korzyści z tej współpracy są obustronne.

Konsul Joanna Skoczek jest częstym gościem na uniwersytecie w Kantonie, bywa jurorem podczas konkursów studenckich, uczestniczy w wigiliach, wieczorach andrzejkowych i innych ważnych wydarzeniach z życia polonistów. Warto podkreślić, że zna z imienia wszystkich 40 studentów polonistyki.

□ Na czym konkretnie polega współpraca Wydziału Polonistyki UJ i polonistyki w Kantonie?

■ Umowa zakłada przede wszystkim wymianę studentów, regularne przyjazdy studentów drugiego roku polonistyki w Kantonie na roczne programy organizowane przez Centrum Języka i Kultury Polskiej w Świecie UJ. Dla tych studentów możliwość nauki w Polsce i poznania realiów życia w naszym kraju jest bezcenna. To właśnie dzięki tego typu wyjazdom możliwe jest wykształcenie wysokiej klasy ekspertów, nie tylko świetnie znających język polski, ale przede wszystkim dobrze rozumiejących nasz kraj i różnice kulturowe pomiędzy Polską i Chinami.

Dla chińskich studentów mamy w Krakowie dodatkową i, jak sądzę, bardzo interesującą ofertę dydaktyczną, wykraczającą poza standardowy program nauczania języka i kultury polskiej. Wspomniałem już o naszej współpracy z polonistyką Pekińskiego Uniwersytetu Języków Obcych. W tym roku po raz pierwszy przyjechało do nas stamtąd 12 studentów. Specjalnie dla nich przygotowaliśmy dodatkowy kurs, realizowany w języku polskim i chińskim, przeznaczony dla osób, które po ukończeniu studiów chciałyby zająć się tłumaczeniami. Do tego programu włączymy także studentów z uniwersytetu w Kantonie.

□ A jakie korzyści z zawarcia tej umowy będzie mieć Wydział Polonistyki UJ?

■ W naszym Centrum Języka i Kultury Polskiej w Świecie w ramach studiów I, II i III stopnia kształcimy przyszłych nauczycieli języka polskiego

Przed budynkiem polonistyki. Od lewej stoją: prof. Mao Yang Hui, konsul Joanna Skoczek, prof. Renata Przybylska, Agnieszka Jasińska, dr hab. Piotr Horbatowski
Prof. Mao Yang Hui i dr hab. Piotr Horbatowski ze studentami w czasie wyjazdu integracyjnego do miasta Kaiping

jako obcego. Niezwykle aktywnie działa u nas studenckie Koło Naukowe Glottodydaktyków. Bardzo liczę, że, przy tak dużej energii i otwartości grupy osób z Kantonu, jak również dzięki kreatywności polskich studentów, możliwa stanie się realizacja różnego rodzaju wspólnych projektów badawczych, edukacyjnych czy kulturalnych. Dla przyszłych lektorów języka polskiego tego typu doświadczenia będą niezwykle cenne. Bo w perspektywie kilku lat, gdy na studiach polonistycznych w Kantonie kształcić się będą już cztery roczniki studentów, przed krakowskimi polonistami otworzy się możliwość realizowania tam semestralnych praktyk dydaktycznych. Myślę, że dla naszych studentów będzie to niezwykle interesująca oferta.

„TAK, ALE...

W podpisanej z polonistyką w Kantonie umowie są też punkty poświęcone współpracy naukowej i wymianie kadry. Każdego roku jedna osoba, ze strony polskiej i chińskiej, będzie mogła przyjechać, odpowiednio, do Krakowa i do Kantonu na dwa lub trzy miesiące. Na tym polu też mamy już pierwsze pozytywne doświadczenia. W lipcu 2015 roku gościł u nas przedstawiciel z Kantonu. Uczestniczył w warsztatach metodycznych dla nauczycieli języka polskiego jako obcego, a w naszej Szkole Letniej szlifował swoją znajomość języka polskiego. To właśnie w ramach takiej wymiany możliwy był również mój wyjazd do Kantonu.

Gazetka studencka „Tak, ale...” przygotowana pod opieką dr. hab. Piotra Horbatowskiego przez studentów polonistyki w Kantonie

□ Na uniwersytecie w Kantonie przebywał Pan od października do grudnia 2015 roku. Co było celem tego pobytu?

■ W kontekście regularnych przyjazdów studentów z Kantonu do Krakowa najważniejsze było dla mnie poznanie metod i specyfiki nauczania na kantońskiej polonistyce. Prowadziłem więc tam regularne zajęcia dydaktyczne dla studentów I i II roku. Przy okazji mogłem te ż realizować własne pasje dydaktyczne, czyli nauczanie języka polskiego poprzez teatr. Od 1994 roku takie autorskie zajęcia z obcokrajowcami prowadzę w Krakowie, a ich efektem jest przygotowanie ponad 50 przedstawień. Spektakle w języku polskim przygotowałem też, w ramach swej pracy jako visiting professor, ze studenta-

mi w USA i Japonii, a teraz udało się to w Kantonie, gdzie podczas specjalnego spotkania, zorganizowanego na uniwersytecie przez Konsulat Generalny RP, kantońskiej Polonii pokazany został spektakl Na pełnym morzu Sławomira Mrożka. Ze studentami rozpocząłem też pracę nad drugim przedstawieniem, opartym na legendzie o smoku wawelskim. W napisanym przeze mnie scenariuszu rolę wybawiciela Krakowa od złego smoka pełni jednak nie szewczyk Dratewka, ale student kantońskiej polonistyki. W wersji chińskiej nasza legenda nie kończy się też tak krwawo. Smok wawelski nie ginie, bo Chińczycy lepiej znają naturę smoków niż Europejczycy. Wiedzą, że smoki są mądre i miłe, ale muszą być doceniane i lubiane. Dlatego, dzięki mądremu chińskiemu studentowi, smok wawelski poznaje smoczycę z Chin, zakochuje się w niej i szczęśliwy przenosi się do Kantonu, by tam razem ze swoją smoczą wybranką zamieszkać w górach usytuowanych opodal kampusu kantońskiej uczelni. Przyznam, że jestem bardzo ciekaw, jak to przedstawienie zostanie zrealizowane, bo teraz studenci kontynuują przygotowania samodzielnie. Premiera spektaklu odbędzie się w Kantonie podczas tegorocznych juwenaliów, w ramach konkursu teatralnego różnych wydziałów. Podczas mojego pobytu w Chinach wraz ze studentami udało mi się też wydać w języku polskim okolicznościową, liczącą 28 stron, gazetkę z ich artykułami.

Poznajemy Chiny
Studenci w mieszkaniu prof. Mao Yang Hui, w trakcie wieczoru, gdy przygotowują wspólnie pierogi

Jury i laureaci I Ogólnochińskiego Konkursu Krasomówczego. Od lewej stoją: dyrektor Wydziału Kultury Ambasady RP w Pekinie Magda Czechońska, laureat konkursu

– student polonistyki w Kantonie, były ambasador RP w Pekinie Tadeusz Chomicki, laureat konkursu – student polonistyki w Harbinie, prof. Renata Przybylska, laureat konkursu – student polonistyki w Pekinie, dziekan Wydziału Języków Europejskich Pekińskiego Uniwersytetu

Horbatowski

Języków Obcych, kierownik Katedry Języka Polskiego prof. Zhao Gang Piotr

Poza uprawianiem dydaktyki, którą rzeczywiście bardzo lubię, sporo dyskutowałem z prof. Mao Yanghui o perspektywach rozwoju kolejnych projektów badawczych i dydaktycznych. Szczególnie interesująco przedstawia się pomysł stworzenia przez pracowników obu naszych jednostek nowoczesnego podręcznika do nauczania języka polskiego dla studentów z Chin. Na początku byłby to poziom A1, czyli początkujący, a potem kolejne.

□ Jacy są studenci polonistyki w Kantonie? Jak Pan ich ocenia?

■ Zauroczyła mnie ich otwartość, dojrzałość i ciekawość Polski. W ogóle nie byli stremowani. Już podczas naszego pierwszego spotkania zadawali dociekliwe pytania, potrafili polemizować, trafnie uzasadniając własne opinie. Oni wiedzą, że z takich spotkań należy maksymalnie dużo wynieść, maksymalnie dużo skorzystać. To wymarzeni przez nauczycieli akademickich studenci – bardzo świadomi swoich potrzeb, wymagający, żądni wiedzy i chętnie podejmujący nowe wyzwania. A do tego niezwy-

kle sympatyczni i pomocni. Pomagali mi, między innymi, w organizowaniu zwiedzania ciekawych miejsc w Kantonie.

Któregoś dnia szczególnie mile mnie zaskoczyli, urządzając w moim mieszkaniu wieczór kulinarny, podczas którego odkrywali przede mną tajemnice chińskiej kuchni. Wtedy i ja trochę się od nich nauczyłem.

□ Słyszałam, że współpraca GDUFS i UJ zaczęła się od konkursu krasomówczego...

■ Ja sięgnąłbym jeszcze bardziej wstecz. Tak się szczęśliwie złożyło, że w Chinach, w Korei Południowej i w Japonii, w najsilniejszych azjatyckich uniwersyteckich centrach studiów polonistycznych, pracowali wybitni poloniści, otwarci na współpracę. Myślę tu o prof. Tokimasie Sekiguchim z Tokijskiego Uniwersytetu Studiów Międzynarodowych, prof. Cheong Byung Kwon z Seulskiego Uniwersytetu Studiów Międzynarodowych oraz pani prof. Yi Lijun i prof. Zhao Gang z Pekińskiego Uniwersytetu Języków Obcych. Pomimo różnic politycznych dzielących ich kraje te trzy polonistyki zaczęły ze sobą owocnie współpracować. Co więcej, zdecydowano, że co dwa lata, kolejno w każdym z tych krajów, organizowana będzie konferencja akademicka zatytułowana Spotkania polonistyk trzech krajów, w skrócie SPTK.

I tak, dość paradoksalnie, początek współpracy Uniwersytetu Jagiellońskiego z uczelnią z Kantonu nie narodził się w Chinach, ale w Korei Południowej, właśnie podczas konferencji SPTK. Po raz pierwszy brała w niej udział delegacja najmłodszej chińskiej polonistyki z prof. Mao Yanghui na czele. Tam rozpoczęliśmy pierwsze rozmowy o współpracy, które później zostały już tylko doprecyzowane.

Spotkanie, podczas którego podpisano umowę o współpracy między UJ a Kantońskim Uniwersytetem Studiów Międzynarodowych, z udziałem rektora UJ prof. Wojciecha Nowaka, dziekan Wydziału Języków i Kultur Europejskich Kantońskiego Uniwersytetu prof. Yang Ke, dyrektor Instytutu Polonistyki w Kantonie prof. Mao Yinhui, dziekan Wydziału Polonistyki UJ prof. Renaty Przybylskiej oraz dyrektora Centrum Języka i Kultury Polskiej w Świecie dr. hab. Piotra Horbatowskiego; 10 lipca 2015

O konkursie krasomówczym, oczywiście, także warto wspomnieć. Jego organizacja jednak też nie była związana z uniwersytetem w Kantonie, ale jubileuszem 60-lecia polonistyki pekińskiej. Pracował tam wówczas nasz lektor dr Andrzej Ruszer, zaś dziekanem wydziału był mój bliski znajomy, prof. Zhao Gang. Zaproponowałem im wówczas włączenie do oficjalnego programu obchodów jubileuszu konkursu krasomówczego dla trzech polonistyk działających w Chinach. Pomysł spodobał się, a do jego realizacji włączyła się Ambasada RP w Pekinie. W ten sposób doszedł do skutku I Ogólnochiński Konkurs Krasomówczy pod patronatem Ambasady RP w Pekinie oraz Wydziału Polonistyki UJ. Wzięli w nim udział studenci polonistyki w Pekinie, Kantonie i Harbinie. Nagrody ufundowane przez Ambasadę RP i Uniwersytet Jagielloński były bardzo atrakcyjne. Zwycięzcy przylatywali za darmo do Polski na kurs wakacyjny w Szkole Letniej w Krakowie. W jury konkursu, obok ambasadora RP w Pekinie, znalazła się dziekan Wydziału Polonistyki UJ prof. Renata Przybylska. I to właśnie z panią dziekan polecieliśmy po zakończeniu konkursu do Kantonu, aby ustalić szczegóły przyszłej umowy z kantońską polonistyką. Było to w grudniu 2014 roku, a umowa podpisana została w gabinecie rektora UJ prof. Wojciecha Nowaka – jak już Pani wspomniała – 10 lipca 2015.

Anna Wojnar

□ Kantoński Uniwersytet Studiów Międzynarodowych specjalizuje się w nauczaniu języków obcych. Jak działa ta uczelnia?

■ Guangdong University of Foreign Studies w październiku 2015 roku obchodził pięćdziesięciolecie swego istnienia. Wobec jubileuszu 650-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego nie robi to oczywiście takiego wrażenia. Kantoński uniwersytet to jednak niezwykle prężna i dynamicznie rozwijająca się uczelnia w Chinach. W ostatnich latach nawiązała bardzo dużo kontaktów z ośrodkami akademickimi na całym świecie, w tym z uczelniami w USA i Europie. Na tamtejszym kampusie można spotkać wielu zagranicznych wykładowców, oferujących bardzo interesujące, interdyscyplinarne wykłady poświęcone zagadnieniom kulturalnym, ekonomicznym czy społecznym. Warto dodać, że na liście wykładowców GDUFS jako visiting professor znajduje się były ambasador RP w Pekinie Tadeusz Chomicki.

Kantoński uniwersytet oferuje nauczanie kilkudziesięciu języków świata. Z nauką języka powiązane są zajęcia historyczne, kulturalne i krajoznawcze związane z danym krajem i regionem. Uczelnia oferuje też kierunki studiów biznesowych, ekonomicznych czy prawniczych.

Utworzenie w 2014 roku studiów polskich było jednym z przejawów tego otwierania się GDUFS na świat i Europę, a w szczególności na kraje, z którymi Chiny nawiązują bardziej ożywione stosunki ekonomiczne, kulturalne lub polityczne. Ciekawe, że nauczaniu stara się tam nadać możliwie najbardziej praktyczny wymiar. Absolwenci uniwersytetu mają być specjalistami w dziedzinach, na które istnieje autentyczne zapotrzebowanie na rynku pracy. Stąd też bierze się pewnie rosnąca popularność tej uczelni wśród studentów, którym po jej ukończeniu łatwiej znaleźć pracę i którzy są też chętnie zatrudniani przez różne firmy i międzynarodowe korporacje.

□ Ile osób studiuje na Uniwersytecie w Kantonie? Ilu z nich to obcokrajowcy?

■ W GDUFS studiuje około 25 tysięcy studentów, w tym około dwóch tysięcy obcokrajowców. Część z nich uczy się języka chińskiego, pozostali uczestniczą w międzynarodowych progra-

mach MBA czy studiach wydziałowych oferowanych w języku angielskim. Podczas mojego pobytu na uniwersytecie w Kantonie spotkałem troje studentów z Polski, w tym jednego z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ. Warto też dodać, że uczelnia dysponuje dwoma kampusami. Polonistyka znajduje się na mniejszym, co wcale nie znaczy, że małym, kampusie. Jest on niezwykle malowniczo położony, u podnóża gór, z mnóstwem zieleni i urokliwą, przepływającą przez środek kampusu rzeką, nazwaną Rzeką Tęsknoty.

□ Współpraca Uniwersytetu Jagiellońskiego z uniwersytetem w Kantonie nabiera rumieńców. Niebawem ma zostać podpisana kolejna umowa...

■ To prawda. Tym razem będzie to umowa rektorów obu uczelni. Jej podpisanie wstępnie planowane było na 12 maja 2016. Niestety, termin ten nie mógł być dotrzymany przez stronę chińską. Zawarcie umowy nastąpi jednak z całą pewnością w najbliższym czasie. Rozwojowi tej współpracy gorąco dopinguję.

□ Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Rita Pagacz-Moczarska

Dr hab. Piotr Horbatowski przy wspólnym posiłku ze studentami w Kantonie

– Czasami myślę, że doświadczeniom ze szczenięcych lat zawdzięczam to, że jestem tu, gdzie jestem – mówi prof. Emil Orzechowski.

SMAK ŻYCIA

DAMA I TEATROLOG

– Pan jest pod urokiem tej kobiety?

– Bardzo. Rzecz w tym, że nie tylko mnie ona zauroczyła...

Profesor nie wydaje się zaskoczony pytaniem niczym z plotkarskiego portalu. Odpowiada bez wahania. Szczerze. I śmiejąc się, wskazuje na wielkie fotografie – portrety w kolorze sepii, które zdobią ściany dwóch niezbyt dużych pokoi. Także na wytworne kreacje damy z fotografii, nałożone nie na wieszaki, a na liczne manekiny. O dobrym guście tej urodziwej osoby – o regularnych rysach twarzy, wyrazistych oczach, długich ciemnych włosach i smukłej sylwetce – mają mnie też przekonać zmyślne w kształcie flakoniki poustawiane w witrynie, ongiś pewnie wypełnione dobrymi, drogimi perfumami. Zaś o zainteresowaniu samą kobietą? Liczne książki jej poświęcone, które wypełniają oszkloną gablotę.

– Dlaczego akurat tutaj, na drugim piętrze narożnej kamienicy przy ul. Siennej 5, znalazło się miejsce dla pięknej Heleny? – takie pytanie wydaje się zasadne. – Arcybractwo Miłosierdzia udostępniło swą siedzibę... – odpowiada zwięźle Profesor.

Po chwili jednak snuje dłuższą opowieść o tym, jak to kilka lat temu on i inni admiratorzy Heleny (wśród nich aktorki Anna Lutosławska i Anna Polony) świętowali kolejne jej imieniny w barze przy ul. Stolarskiej, a potem przenieśli się stamtąd na ul. Sienną, gdzie my teraz sobie gawędzimy. Nie ukrywa przy tym, że nowe miejsce przypadło wszystkim do gustu, choć znanego scenografa Kazimierza Wiśniaka raziły ponoć paskudne podłogi i neonowe oświetlenie. Dziś? Pokoje są elegancko umeblowane, a Arcybractwo wspaniałomyślnie udzieliło zgody na urządzenie artystycznego salonu.

– Mam jednak nadzieję, że kiedyś Helena opuści ów salon i powróci do willi przy dawnej Młynówce, willi, która była

Z archiwum prof. Emila Orzechowskiego

jej własnością – ufnym głosem kończy opowieść Profesor. – To moje marzenie ma pewną szansę spełnienia...

MAGNETYZM WIELKIEJ DAMY

Piękna Helena to Helena Modrzejewska. Nietrudno się było domyślić. Zwłaszcza że powszechnie wiadomo, że prof. Emil Orzechowski Wielką Damą Teatru od lat był i jest zafascynowany – choć pewnie zupełnie inaczej, niż był nią oczarowany Cyprian Kamil Norwid, Stanisław Witkiewicz, Oskar Wilde czy Ignacy Paderewski. Albo wręcz bez pamięci w niej zakochany Henryk Sienkiewicz, który – jako korespondent „Gazety Polskiej” – podążył za nią w 1876 roku do Ameryki, a później przez lata w Stanach Zjednoczonych ją adorował.

Są jednak pytania, które proszą się o odpowiedź: dlaczego Modrzejewską, okrzykniętą najpiękniejszą kobietą swej epoki, Emil Orzechowski wybrał na bo-

haterkę aż tak wielu swoich naukowych publikacji? Dlaczego nadal bada jej życie i karierę, czego dowodem jest powołanie w 2010 roku Fundacji Wspierania Badań nad Życiem i Twórczością Heleny Modrzejewskiej, a także wydane w ubiegłym roku dwa tomy listów artystki? To prawda –jest polonistą i teatrologiem z wykształcenia. Ale przecież uchodzi też za jednego z najwybitniejszych w kraju specjalistów z dziedziny zarządzania kulturą, również szkołami wyższymi. I właśnie na tych polach – pracując etatowo na Uniwersytecie Jagiellońskim do zeszłego roku – zaznaczył swoje działania bardzo konkretnymi osiągnięciami!

– Pomimo innych zainteresowań wciąż Pan pozostaje pod urokiem Modrzejewskiej? – powracam do początku naszej rozmowy, wyczuwając, że Profesor zdecydowanie woli rozmawiać o artystce niż o sobie.

– To nie tak! Zwykły przypadek zrządził, że nie odwróciłem się od dokumentowania życia utalentowanej aktorki.

AMERYKAŃSKA KWERENDA

Emil Orzechowski – podobnie jak Modrzejewska – przez dłuższy czas przebywał w Ameryce. Wtedy, gdy był stypendystą Fundacji Fulbrighta czy Fundacji Kościuszkowskiej (dwa razy), i wtedy, gdy wykładał, między innymi, w Stanford University, State University of New York of Buffalo. Fakt: zajmując się historią teatru polskiego i polonijnego, kulturą środowisk polonijnych czy promocją dóbr kulturalnych, zebrał sporo materiałów źródłowych, szperając w różnych bibliotekach i archiwach Stanów Zjednoczonych –wśród nich i te odnoszące się do artystki, która „wzięła szturmem Amerykę”. O jakim więc przypadku mowa? Krótko: Andrzej Wajda, przygotowując się do wystawienia w Starym Teatrze w Krakowie Hamleta z Teresą Budzisz-Krzyżanowską

Prof. Emil Orzechowski

w roli głównej (1989), zadzwonił do niego, jako teatrologa, by się upewnić, że rolę tę kreowała już w przeszłości kobieta – właśnie Modrzejewska. Co było robić? Należało sprawdzić. I to rzetelnie. Kwerenda po amerykańskich i kanadyjskich archiwach dała reżyserowi jednoznaczną odpowiedź: nie grała. Co dała Orzechowskiemu? Odnalezienie setek prywatnych listów Modrzejewskiej. Korespondencji, która dowodzi jej znajomości nie tylko z aktorami, pisarzami, malarzami, muzykami czy uczonymi, ale nawet z prezydentami USA, między innymi Groverem Clevelandem. Profesor sądzi – właśnie na podstawie listów, dowodów prawdziwej, dożywotniej przyjaźni Modrzejewskiej z Paderewskim – że to właśnie ona niejako wprowadziła polskiego pianistę i kompozytora do Białego Domu.

– Czy dziś już wszystko wiemy o Modrzejewskiej? – pytam.

– Do niedawna byłem przekonany, że wszystko. Napisano o niej przecież stos książek, wśród nich tak znakomite jak Józefa Szczublewskiego i Tymona Terleckiego. Tymczasem okazuje się, że dotychczasowa wiedza o Wielkiej Aktorce (tytanie pracy, patriotce, która podróżowała z występami po całych Stanach Zjednoczonych pociągiem w specjalnie dla siebie przeznaczonym wagonie z napisem Poland) może posłużyć jedynie jako baza do budowania pełnego jej życiorysu. Na pewno do korygowania w nim błędów. I to właśnie na podstawie listów odnalezionych w USA, a ostatnio i w naszej Jagiellonce. W Krakowie udało się dotrzeć dr Alicji Kędziorze do korespondencji, między innymi, z Marią Calergis (16 listów), Adamem Asnykiem, Kornelem Ujejskim, z prezesem PAU Stanisławem Tarnowskim – taką refleksją dzieli się ze mną inicjator ogłoszenia przez Sejm RP roku 2009 Rokiem Heleny Modrzejewskiej.

„JASEŁKA POLSKIE” W BUFFALO

wszystko, aby się do nich zbliżyć. Z jakim skutkiem? Na początku było trudno. Nawet bardzo trudno. Bo niby jak dotrzeć do rozbitego polonijnego środowiska Buffalo (w latach 90. ubiegłego wieku w 350-ty-

Wiedza o Jasełkach zawarta jest w niewielkiej książeczce napisanej przez mojego rozmówcę. W niej znalazłam pełny opis wydarzeń, jakie miały miejsce w Buffalo 26 grudnia 1992 w kościele Bożego Ciała

Z aktorką Zofią Niwińską

sięcznym mieście blisko 20 procent mieszkańców stanowili ludzie polskiego pochodzenia), skoro prawie nikt nie chce przychodzić na żadne polskie kursy?

Wielokrotne pobyty Orzechowskiego w Stanach Zjednoczonych odcisnęły mocne ślady na drodze jego naukowej kariery. Nie skupiał bowiem uwagi wyłącznie na Damie Teatru czy na wykładach prowadzonych na tamtejszych uniwersytetach. Żywo interesował się także poznaniem środowisk polskich emigrantów. Ba, robił

Wyzwanie przed Orzechowskim było wielkie. Jego pomysł zaś nietypowy. Albo, jak kto woli, dla Polaka bardzo typowy. Zaproszony do jednego z profesorskich domów na imieniny, zabrał po prostu ze sobą krupnik. – „Och, taką wódkę robiła moja mama!” – wykrzyknęła na widok butelki mama pani domu. Potem uczestnicy imprezy z zainteresowaniem obejrzeli film z kasety wideo przywiezionej przez gościa z RP. Była to Umarła klasa Tadeusza Kantora. To Kantor spowodował, że stereotyp Polaka-antysemity przestał działać. Obraz Polski zaczął budzić zaciekawienie... – Nic dziwnego, że niedługo po takim spotkaniu z aplauzem zostały przyjęte Jasełka polskie, do których Pan – pospołu z Kazimierzem Braunem – napisał scenariusz, zaprojektował kostiumy i na dodatek wyreżyserował przedstawienie z udziałem aż stu amatorów, kilku generacji polskich emigrantów! – mówię z nieukrywanym podziwem.

(ok. 1300 widzów), a później w kościołach Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (ok. 300 widzów) i św. Jana Kantego (ok. 700 widzów). Książkową wiedzę Profesor uzupełnił mi jeszcze taką refleksją: – Dzięki udanym przedstawieniom udało się w Buffalo zorganizować aktywną grupę wspierającą polskość. Ta później jednoczyła lokalną Polonię wokół inicjatyw kulturalnych, z założenia niekonfliktowych w sensie politycznym czy pokoleniowym – mówi naukowiec, któremu w archiwach polonijnych udało się znaleźć także listy (12–14-letniego) Jarosława Iwaszkiewicza, które publikuje „Pamiętnik Literacki” w pierwszym zeszycie z 2016 roku.

Od siebie dodam: prof. Emil Orzechowski przez dwie kadencje był członkiem Komitetu Badań nad Polonią PAN. Jest autorem książki Teatr polonijny w Stanach Zjednoczonych (rok 1989, Nagroda Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego), a także książki Koniec Polonii w Ameryce (nagroda MNiSW); na podstawie tej drugiej pozycji wydawniczej w 1997 roku otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego.

Jadwiga
Rubiś

Cztery lata później został profesorem zwyczajnym.

Teatrolog z wykształcenia, ale też z pasji. Tak można powiedzieć o prof. Orzechowskim. Zwłaszcza gdy się wie, że już jego praca magisterska ( Teatry studenckie Krakowa 1945–1967), za którą dostał nagrodę naukową na Festiwalu Kultury Studenckiej), zapowiadała, że teatr go fascynuje. Nim jednak mógł tej fascynacji się poddać, to...

W wikipedii czytam, że pierwszą pracą na Uniwersytecie Jagiellońskim Emila Orzechowskiego, absolwenta filologii polskiej (1967 rok), była praca na stanowisku... inżyniera – stażysty. Jak to rozumieć?

– Tak naprawdę, to zostałem siłą administracyjną za 1200 złotych miesięcznie. Etat, już asystencki, otrzymałem za sprawą „protekcji” zupełnie nieznanych mi wówczas osobiście profesorów: Marii Dłuskiej i Witolda Taszyckiego. Oni zarekomendowali mnie dziekanowi w sposób wprost cudowny! Profesor Dłuska ponoć

powiedziała: „Wstyd, aby się chłopak marnował”.

A Taszycki? Myślę, że uległ legendarnemu już woźnemu Uniwersytetu Szymonowi Hakunowi, który poinformował go, że wychodząc z budynku, zawsze „gaszę sto świec”. Orzechowski dziś mówi, że ta administracyjna robota była ważnym etapem w jego życiu. Wiele się wtedy nauczył. Poznał trochę funkcjonowanie Uczelni, a przede wszystkim wielką mądrość szefa polonistyki, prof. Henryka Markiewicza. Ten bowiem, gdy stażysta nieśmiało zapytał, czy musi w uczelnianym biurze siedzieć od godziny ósmej do piętnastej, bez chwili wahania odpowiedział: „Proszę pana, przecież to byłoby głupotą, gdybym panu tak kazał. Niech pan robi tak, aby wszystko zrobić i nikt się do nas nie doczepiał”.

– Ciekawe, czy profesor wiedział, że biblioteka przy ul. Gołębiej 20 była przez jakiś czas moją sypialnią – po tych słowach zapada milczenie.

Staż w administracji to była ważna lekcja dla Orzechowskiego, który wiele lat później zajął się zarządzaniem.

Z WIELKIM SERCEM

Po rocznym stażu w administracji Emil Orzechowski otwarł przewód doktorski u prof. Markiewicza. Rzetelnie pracował nad dysertacją. Jednak któregoś dnia promotor wezwał go do siebie i zaproponował interesujący kierunek dalszego naukowego rozwoju. Powiedział krótko: „Proszę pana, tworzymy nową specjalizację przy polonistyce – teatrologię. Byłoby dobrze, gdyby pan

Muzeum Polskie w Chicago, prof. Emil Orzechowski obok figury Heleny Modrzejewskiej, grudzień 1977

pomógł w jej organizacji. Zwłaszcza że teatr, dzięki przygotowywanej rozprawie doktorskiej o Starym Teatrze, poznaje pan od podszewki, czuje go...”.

Propozycja ciekawa. Nie było się nad czym zastanawiać. Tyle tylko, że Orzechowski zamiast bronić doktoratu u prof. Markiewicza, miał go obronić u prof. Jerzego Gota. Dlaczego? Bo pod jego skrzydła, na stanowisko asystenta, został przez historyka i teoretyka literatury przekazany.

– Jerzy Got, wybitny teatrolog, a zarazem mój Mistrz, został poproszony przez Markiewicza o stworzenie – wówczas pierwszej w Polsce! – specjalizacji z teatrologii przy polonistyce (z czasem ta specjalizacja przekształciła się w pełne samodzielne studia teatrologiczne). Zaproszenie przyjął, choć z natury nie był człowiekiem zafascynowanym organizowaniem czegokolwiek ani żadnymi strukturami. Do wytyczonego zadania podszedł jednak niezwykle poważnie. Z wielkim sercem. Ja zresztą także...

Dzieje sprzed ponad czterdziestu lat tak wspomina autor podręcznika akademickiego Kilka lekcji o teatrze , także ponad setki publikacji naukowych i popularnonaukowych. I kilkunastu wydanych książek. Tu pewnie warto przypomnieć, że Emil Orzechowski zadebiutował książką Stary Teatr i Studio, powstałą na

Z archiwum prof. Emila Orzechowskiego
Emil Orzechowski, lata 70.

podstawie pracy, dzięki której uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych. Ta książka została nagrodzona! Przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego.

Również przez redakcję ówczesnego „Echa Krakowa”, która uznała ją za najlepszą książkę o Krakowie w roku 1974.

ROMANS

Profesor był (jest!) mocno związany z teatrem. Rozpoznał go na różnych polach i poziomach. Statystował przecież na dużej i małej scenie Starego Teatru, a w czasie studiów interesował się studenckim teatrzykiem. Ponadto, jako konsultant, towarzyszył powstawaniu Muzeum Starego Teatru, otwartego w 1985 roku, porządkował archiwa i redagował kronikę w programach Teatru Ludowego. Wcześniej przez rok (1976–1977) wykładał w krakowskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Ten krótki romans ze Szkołą zaowocował zresztą pierwszą książką, która opisywała jej ciekawe dzieje. Również takim oto wspomnieniem:

– Najbliższy w Szkole kontakt miałem z Edwardem Dobrzańskim, późniejszym prorektorem uczelni. To był mądry pe-

dagog. Jako jedyny przymykał oczy na niedozwolone w owym czasie występy studentów w filmie czy teatrze. Sam zresztą odważył się, pomimo zakazów, brać udział w spektaklach (był przecież aktorem) reżyserowanych przez Andrzeja Dziuka w Teatrze Witkacego.

Dla badacza nauki, dla pisarza dokumentalisty niezbędne jest dotarcie do materiałów źródłowych zamkniętych w archiwach, bibliotekach czy nawet w prywatnych, nieotwieranych przez lata skrzyniach. Ważne są także kontakty z ludźmi. W przypadku Orzechowskiego z ludźmi

Prof. Emil Orzechowski

teatru. Dlatego z wielkim sentymentem odnosi się on dzisiaj do czasów swojego skromnego statystowania na scenie Starego Teatru. W rzeczywistości do epizodu, który przyczynił się do tego, że osobiście poznał wielu aktorów, scenografów, reżyserów, inspicjentów... Poczuł też wielką siłę Muz, zapach garderoby, klimat panujący za kulisami. Krótko: poznał teatr od podszewki. Zobaczył wszystko to, czego by nigdy nie zobaczył, nie doświadczył, siedząc w sali przed sceną.

POMYSŁ NA WYDANIE KSIĄŻKI

Przeczytałam książkę Władysław Krzemiński . To praca zbiorowa pod redakcją mojego interlokutora. Zaciekawiła mnie w niej nie tylko biografia głównego bohatera, którego „zrównoważony charakter zyskiwał mu sympatię otoczenia”, ale też długa lista subskrybentów. Wśród nich znalazłam takie nazwiska, jak Henryk Markiewicz, Stanisław Dziedzic, Jerzy Federowicz, Jerzy Got-Spiegel czy Władysław Miodunka.

– Ten mnie zadziwił. Nie dość, że w terminie oddał swój tekst do rozdziału Takim go pamiętam, to na moje nieśmiałe użalanie się na brak pieniędzy, bym mógł spełnić prośbę aktorki Zofii Niwińskiej i wydać książkę o jej mężu, zareagował tak: „Widzisz moje kieszenie (wyciągał je ostentacyjnie ze spodni na wierzch)? Są puste. Puste! Ale weź z mojej galerii ten obrazek (wskazał który), nuż ci się uda go sprzedać”. Sprzedałem obraz w Desie. Za siedemset dolarów! To było rzeczywiście wielkie wsparcie. Książka została wydana w 1991 roku – przez Universitas. Zofia Niwińska, z którą od lat się przyjaźniłem, mogła jeszcze się nią nacieszyć. Zmarła bowiem trzy lata później.

rze Starego Teatru w latach 1954, 1957–1963, pedagogu i literacie w jednej osobie. Pomysł okazał się przedni. Na prośbę Orzechowskiego zareagowało nadspodziewanie wiele osób. Zamawiali książkę o Krzemińskim, przysyłali za nią zapłatę.

Prof. Emil Orzechowski podczas zajęć ze studentami; początki Szkoły Zarządzania Kulturą UJ, Rynek Główny 8

– Skąd pomysł ze subskrybentami? –pytam.

– Z braku funduszy na wydanie wspomnień o znanym aktorze, reżyserze, dyrekto-

Wśród subskrybentów znaleźli się Nina Andrycz, Ludwik Jerzy Kern, Zofia Kucówna, Andrzej Łapicki, Lidia i Jerzy Skarżyńscy...

– ...i także Tadeusz Kantor – dopowiadam.

– Teraz my cieszymy się, że w książce są wspomnienia Zofii Niwińskiej-Krzemińskiej, również Bronisława Dąbrowskiego, Gustawa Holoubka, Tadeusza Kwiatkowskiego, Ewy Otwinowskiej, Marka Walczewskiego i wielu innych. Te wspomnienia przypominają, jak to dawniej w teatrze bywało – to już moja konstatacja. Choć wiąże się ona jeszcze z opublikowaniem listów Tadeusza Pawlikowskiego do Konstancji Bednarzewskiej – wydanych wspólnie z Janem Michalikiem. Książka ukazała się dzięki zaufaniu Jadwigi Woycickiej, właścicielki korespondencji do obu naukowców. Z archiwum prof. Emila

Orzechowskiego
Prof. Emil Orzechowski (drugi z prawej) w rozmowie z profesorami (od lewej): Wiesławem Pawlikiem, Piotrem Kaczanowskim, Andrzejem Banachem

PRZESKOK

Wielość zainteresowań to wyrazisty znak firmowy prof. Emila Orzechowskiego. Jest nie tylko teoretykiem – okazał się także praktykiem, który legitymuje się wieloma udanymi przedsięwzięciami. Wiem już, że współorganizował z Jerzym Gotem studia teatrologiczne, że zorganizował kilka wydarzeń kulturalnych za granicą (choćby wspomniane wyżej Jasełka ), że w Salonie Heleny Modrzejewskiej rokrocznie organizuje jej imieniny i urodziny. Teraz chcę się dowiedzieć, co go skłoniło do zaangażowania się we współtworzenie najmłodszego na Uniwersytecie Jagiellońskim Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej. Wcześniej – zorganizowania od podstaw Szkoły Zarządzania Kulturą UJ, która dała początek Instytutowi Kultury w najstarszej polskiej uczelni; w fazie przejściowej pomiędzy Szkołą a Instytutem – przypomnę – działał Zespół Katedr Nauk o Kulturze, którego koordynatorem był Orzechowski. – Oddalił się Pan od teatru, zbliżył do zarządzania kulturą i nauką, systemem edukacji. Skąd taki przeskok w zainteresowaniach? – pytam. – Podczas pobytów na amerykańskich uczelniach, także na uczelniach Berlina, Londynu, Pragi, Rygi, Turynu, Bolonii, Drezna, Amsterdamu czy Uppsali (w których przyszło mi czasem wykładać) poczyniłem obserwacje, które podsuwały mi pomysły godne przemyślenia, sensownego przeniesienia na grunt naszego Uniwersytetu – to zwięzła odpowiedź założyciela liczących się w Polsce periodyków, które podejmują problemy zarządzania kulturą: zeszytów naukowych „Zarządzanie w kulturze” czy dwujęzycznego pisma „Culture Management”. A także serii wydawniczej „Biblioteka Zarządzania Kulturą” – mówi Profesor, który przez kilka lat pełnił też funkcję sekretarza Uniwersytetu Jagiellońskiego. Owe czasy wspomina zresztą tak: – Wiele się wtedy nauczyłem. Między innymi zorganizowałem wyjazd delegatów UJ do Watykanu, mimo że minister Górski nie chciał na ten wyjazd wyrazić zgody. Audiencja u Jana Pawła II trwała 45 minut,

a miała miejsce trzy dni przed zamachem na Papieża.

LIST DO AMBASADORÓW

Mam teraz przed sobą inną książkę Dziś nawet żebrak musi być sprawnym

– Siła sprawcza Uniwersytetu, prawda? –wtrącam.

– Na pewno. Dopowiem jeszcze, że tych wykładów, które nas nic nie kosztowały, a znakomicie promowały Szkołę Zarządzania, bo do gmachu Uczelni ściągały tłumy słuchaczy – wysłuchaliśmy chyba z pięćdziesiąt!

menedżerem. Jej autor – a mój rozmówca –od razu zastrzega:

– Tytuł zapożyczyłem od poety Józefa Barana.

Nie o tytuł jednak idzie, a o zawartość tej książki. W zbiorze tekstów są bowiem przykłady rozwiązań i dobrych praktyk w dziedzinie zarządzania kulturą, ale jest też katalog działań, które należy podjąć, by stworzyć sensowne systemy efektywnego zarządzania kulturą. O jednym ze swoich działań Profesor tak opowiada:

– Początki zawsze są trudne. Nam, na przykład, brakowało pieniędzy na wypromowanie Szkoły Zarządzania Kulturą. Wtedy wpadłem na pomysł, który może wydawać się szalony. Napisałem dość szczery list do ambasadorów wszystkich państw, którzy rezydują w Polsce. Poprosiłem, aby przyjechali do Krakowa i wygłosili na Uniwersytecie wykład na temat polityki kulturalnej swoich krajów. Ku mojemu zaskoczeniu – ale też wielkiej radości! – każdy z ambasadorów przyjął zaproszenie. Nikt nie odmówił przyjazdu.

„Ambasador” to seria wydawnicza zapoczątkowana przez Emila Orzechowskiego. W wydanych zeszytach można odnaleźć każdy z zapisanych wykładów.

WYZWANIE

– Część książki Dziś nawet żebrak... jest poświęcona zarządzaniu szkolnictwem wyższym – teraz na ten fakt rozmówca zwraca uwagę.

Edukacja to sprawa nader istotna. Truizm? Niech i tak ktoś powie. Myślę jednak, że miał rację czołowy reformator polskiego oświecenia Stanisław Staszic (choć tak naprawdę, to kanclerz Jan Zamoyski, bo jemu należy się tu pierwszeństwo w użyciu tych słów, co potwierdza zapis w akcie fundacyjnym Akademii Zamojskiej w Zamościu), twierdząc: Takie będą Rzeczpospolite jakie ich młodzieży chowanie. Profesor Orzechowski pewnie też tak myśli. Dość przypomnieć, że wsparty obserwacjami i doświadczeniem uczelni

Z archiwum
prof. Emila Orzechowskiego
Dziekan Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej prof. Emil Orzechowski wśród profesorów Wydziału

KAPITALISTYCZNE PODEJŚCIE

zagranicznych, na których wielokroć gościł, po powrocie do Krakowa zajął się tworzeniem Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej. Jak do tego doszło? Profesor, który w 1996 roku został wybrany na dziekana tego wydziału i funkcję tę pełnił przez dwie kadencje, tak wspomina odległy już nieco czas: – Impuls do powołania na Uniwersytecie nowego wydziału wyszedł od ówczesnego prorektora uczelni prof. Tadeusza Marka. Wezwał mnie do swojego gabinetu i powiedział: „Może nadszedł czas, by złożyć studentom nową ofertę, otworzyć kierunek albo i wydział, jakiego jeszcze nie mamy?”. Mnie się idea spodobała. Od razu podjąłem się organizacyjnej roboty. Zacząłem też skupiać wokół realizacji planów związanych z powołaniem nowego wydziału ludzi, którym się chciało chcieć. I udało się! Z czasem wydział zaczął się rozrastać, powstawały coraz to nowe kierunki zarządzania i komunikacji społecznej. Dziś kształci się tutaj ponad siedem tysięcy studentów! Muszę tu jednak szczerze przyznać, że z wielkim sentymentem wspominam pierwsze inauguracje roku akademickiego na tym wydziale. Choćby tę na zamku w Niepołomicach albo tę w kinie Wanda, gdzie z młodymi ludźmi spotkał się Jerzy Stuhr – aktor, ale przecież i polonista.

Transformacja ustrojowa zmieniła podejście do życia. Przedsiębiorczość jest w cenie. Liczą się ludzie z inicjatywą, zdolni do działania. Profesora Orzechowskiego można do takich zaliczyć. Dowód? Przypomnę jeszcze i taki: kiedy wrócił on z kolejnego wyjazdu do USA i przestał już być wicedyrektorem Instytutu Polonistyki, od razu zabrał się za organizowanie czegoś, co było niezmiernie potrzebne Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Otóż z roku na rok przybywało obcokrajowców chętnych do studiowania w Krakowie medycyny, najwięcej z krajów zachodnich, Stanów Zjednoczonych i Kanady. Tyle że przyjeżdżali oni do Polski, na ogół, bez znajomości języka polskiego. Pomyślano wówczas na Uczelni: a dlaczego nie zorganizować dla nich lektoratu z tego języka tutaj, właśnie w Collegium Medicum? Profesor Orzechowski podjął się zorganizowania takiego lektoratu.

– Na początek opracowałem odpowiedni program nauczania i rozpisałem go z kolegami w podręczniku specjalnie przygotowanym dla studentów obcokrajowców. Dwa lata mieli przyszli lekarze,

potem i stomatolodzy na przyswojenie sobie w takim stopniu naszego języka, by mogli rozmawiać z akademickimi nauczycielami (choć ci prowadzą zajęcia dla zagranicznych studentów w języku angielskim), ale przede wszystkim z pacjentami, których przecież mają kiedyś leczyć.

Lektorat z języka polskiego okazał się strzałem w dziesiątkę. Każdego roku korzysta z niego około stu obcokrajowców, którzy przysparzają funduszy do kasy uczelni. Teraz trwa szósta jego edycja.

NAUKA NIE POSZŁA W LAS

– Czy od dziecka był Pan taki przedsiębiorczy? – pytam, choć wiem, że mój rozmówca nie lubi opowiadać o sobie.

Z archiwum prof. Emila Orzechowskiego
Z wnukami: Julią i Franciszkiem
Z żoną Alicją (pierwsza z prawej), wnuczką Julią i synową Elizą
Prof. Emil Orzechowski z żoną Alicją, księdzem Zdzisławem Peszkowskim i trzema synami (od lewej) Maćkiem, Tomkiem i Jankiem; w tle Collegium Witkowskiego; 1984

Długie milczenie. Na twarzy Profesora pojawia się jednak nikły uśmiech. Cóż, trzeba sięgnąć pamięcią wstecz. Przypomnieć czasy, w których jego rodzicom, siostrom i jemu nie żyło się łatwo. W domu było biednie, rzadko kiedy miał przysłowiowy grosz w kieszeni. W szkole podstawowej we Frysztaku nie miało to większego znaczenia –dzieciom wiejskim też się nie przelewało. Ale w szkole średniej? W Jaśle? Mieszkał tam w internacie, musiał więc sobie jakoś sam radzić. Pewnego dnia wpadł więc na pomysł, jak zarobić trochę pieniędzy. Założył malutki sklepik. Rano, przed rozpoczęciem lekcji, jechał do hurtowni, brał w komis jakieś batoniki, cukierki, słodkie bułeczki i sprzedawał to wszystko po nieco niższych niż w sklepie cenach – właśnie w owym internatowym sklepiku. Chętnych na zakup tego towaru miał sporo. Kieszenie przestały być puste. Istotne w tym wszystkim było jeszcze jedno: nie nudził się. Tę internatową nudę zaczął zabijać zresztą też w inny sposób. Zrobił z chłopakami boisko do siatkówki. Później wpadł na pomysł, aby internat miał własne kino. Dla niego znaczyło to pisanie pism do wypożyczalni filmów w Rzeszowie, odbieranie co tydzień krążka z nawiniętą taśmą, wyświetlanie – to ostatnie oczywiście po przeszkoleniu operatorskim. Osobna sprawa to warsztat ślusarski i stolarski – ten dawał chłopakom dodatkowo dostęp do spiżarni internatowej przy stołówce. Czy kierownictwo o tym wiedziało? Wiedziało, ale widać chłopców lubiło... – Proszę mi wierzyć. Czasami myślę, że doświadczeniom ze szczenięcych lat zawdzięczam zainteresowanie zarządzaniem –to refleksja Profesora, którego jubileusz siedemdziesięciolecia został uwieczniony

w grubej księdze Szalony, kto nie chce wyżej. Księdze, która – jak we wstępie napisali Alicja Kędziora i Łukasz Gaweł –budzi uczucia. Daje radość każdemu, komu bliska jest pierwotna idea nauki uprawianej dla zaspokojenia ciekawości, odkrycia nieodkrytego, lepszego poznania otaczającego świata

JESTEM TU, GDZIE JESTEM

Źródło „smykałki” do przedsiębiorczości udało się odkryć. Gdzie poszukać początku drogi na polonistykę, drogi do Krakowa, miasta, które młody Emil odwiedził ze szkolną wycieczką tylko raz przed rozpoczęciem w nim studiów? Na pewno nie w marzeniach. W kalkulacji też nie. A może w przypadku? Sam Profesor objaśnia to tak: – W dziewiątej klasie liceum Anna Marzec – nauczycielka od polskiego, świeżo upieczona absolwentka wrocławskiego uniwersytetu, załamała ręce, gdy w moim wypracowaniu wykryła aż trzynaście błędów ortograficznych. Straszne! Przekreśliła mnie, twierdząc: na zawsze. Ale rok później ja tak niesłychanie zafascynowałem się Faraonem Prusa, że napisałem naprawdę świetne zadanie. Nauczycielka pochwaliła, ale w żaden sposób nie chciała uwierzyć, że zrobiłem to sam. W chwili, gdy dowiedziała się, że dokumenty zamierzam złożyć na Uniwersytecie Jagiellońskim, na Wydziale Filologii

Polskiej, najpierw zaniemówiła, a później zapowiedziała, że na pewno pozytywnej opinii na uczelnię nie napisze, ale nie będzie mi też szkodzić. No i dzięki temu jestem tu, gdzie jestem...

POWRÓT DO „MODRZEJÓWKI”?

Przez długi okres naukowej kariery bohaterem, który żywo interesował Emila Orzechowskiego, był Stary Teatr. Wyjazd do Ameryki na stypendium Fulbrihta sprawił, że to zainteresowanie, w sposób jakby naturalny, przeniosło się na patronkę tego teatru – legendarną Helenę, uwiecznioną na słynnym obrazie Tadeusza Ajdukiewicza, który zdobi galerię obrazów w Sukiennicach.

Czy magnetyzm Modrzejewskiej nadal działa na wytrawnego badacza jej życia i kariery? Mam wrażenie, że tak. Wszak stawia on przed sobą wciąż nowe wyzwania. Tym razem wyzwaniem jest przeniesienie Salonu z centrum miasta do zacisznej „Modrzejówki”. Do starej, zaniedbanej dziś willi aktorki, która stoi w zieleni przy ul. Grottgera – tuż obok Radia Kraków, obok siedziby konsula USA – a więc kraju bardzo bliskiego Helenie Modrzejewskiej...

Teresa Bętkowska

Prof. Emil Orzechowski podczas swojego jubileuszu w auli Collegium Maius; 24 października 2014
Jubileusz prof. Emila Orzechowskiego; od lewej prorektor UJ prof. Jacek Popiel, Jubilat oraz prof. Franciszek Ziejka

QUAM VIS DLA KSIĘDZA PROF. MICHAŁA HELLERA

Wybitny uczony, doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego i wielu innych uczelni, pierwszy polski laureat Nagrody Templetona, fundator i założyciel Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych – ksiądz prof. Michał Heller 12 marca 2016 ukończył 80 lat. Z okazji jubileuszu, dla upamiętnienia jego zasług, Uniwersytet Jagielloński uhonorował go złotym medalem Plus Ratio Quam Vis, który podczas uroczystości zorganizowanej w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie dokładnie w dniu urodzin Jubilata wręczył mu rektor UJ prof. Wojciech Nowak.

Wyróżnienie przyznano księdzu prof. Michałowi Hellerowi za fundamentalne prace na styku filozofii i przyrodoznawstwa, a w szczególności za wkład w badania matematycznego charakteru wszechświata i wniosków odnośnie uzgadniania kwantowych i relatywistycznych modeli kosmologicznych, za konsekwentne budowanie dialogu między nauką a wiarą, syntezę wiedzy przyrodniczej i teologii w postaci zunifikowanej chrześcijańskiej wizji ewoluującego wszechświata, za rygorystyczne przestrzeganie i propagowanie etyki jako nieodłącznego elementu nauki, popieranie własnym przykładem uczciwości i bezin-

teresowności w życiu łączącym mądrość, skromność, rozum i wiarę, a także za nieustające popularyzowanie tych wartości w postaci przystępnych i fascynujących książek i wykładów oraz ciągłą opiekę nad stworzonym przez siebie Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych. Red.

Ksiądz prof. Michał Heller należy do najwybitniejszych współczesnych filozofów polskich. Dzięki gruntownemu wykształceniu przyrodniczemu, zwłaszcza w zakresie fizyki, kosmologii, filozofii oraz teologii, obejmuje swoimi zainteresowaniami badawczymi niezwykle szeroki i bogaty obszar. W zakresie przyrodoznawstwa głównym tematem badań Jubilata pozostaje od dawna kosmologia kwantowa, w aspekcie jednego z podstawowych wyzwań współczesnych teorii Wszechświata – uzgodnienia kwantowych i relatywistycznych modeli kosmologicznych. Równie ważną dziedziną zainteresowań księdza prof. Hellera jest filozofia przyrody. Jego program w tej dziedzinie polega na wyprowadzaniu wniosków filozoficznych z podstawowych teorii fizyki, Ksiądz prof.

Michał Heller
Klaudyna Schubert

przede wszystkim teorii względności oraz mechaniki kwantowej. Badania te opierają się na tzw. tezie Hellera, głoszącej, że Wszechświat ma charakter matematyczny, a więc ze swej istoty podlega prawidłowościom wyrażalnym w języku matematyki, co usprawiedliwia poszukiwanie, z jednej strony – treści ontologicznych w nauce, a z drugiej strony – treści naukowych w filozofii. Należy przypomnieć, że wśród kilkudziesięciu książek i kilkuset prac autorstwa Jubilata jest praktycznie równie wiele pozycji stricte naukowych, co starających się przystępnym i jasnym językiem przybliżać te skomplikowane zagadnienia szerokiemu gronu czytelników, którzy wciąż z niecierpliwością czekają na kolejne odsłony dysputy Naukowca z rzeczywistością.

Ksiądz prof. Michał Heller zasłynął nie tylko w Polsce, ale i na szerokim forum

Rektor UJ prof. Wojciech Nowak i prorektor UJ prof. Stanisław Kistryn wręczają złoty medal Plus Ratio Quam Vis księdzu prof. Michałowi Hellerowi

wy jest wkład Jubilata w badaniu relacji nauk szczegółowych do filozofii i teologii,

Prof. Bartosz Brożek i Wojciech Bonowicz wręczają Jubilatowi książkę Wierzę, żeby zrozumieć, która jest zapisem, ich rozmowy z księdzem prof. Michałem Hellerem, wydanej przez Wydawnictwo Znak z okazji urodzin Księdza Profesora; z prawej redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego” Piotr Mucharski

międzynarodowym jako badacz relacji pomiędzy nauką a teologią. [...] Kluczo-

a przede wszystkim w konsekwentne budowanie dialogu między nauką a wiarą.

Benefis księdza prof. Michała Hellera zatytułowany W 80 lat dookoła Wszechświata, z udziałem rodziny, przyjaciół i współpracowników Profesora w sali PWST

Aktywność intelektualna księdza prof. Hellera cały czas poświęcona jest rozwijaniu chrześcijańskiej wizji ewoluującego wszechświata. I właśnie w tej wizji widać szczególną wielką unifikację inspirowaną nauczaniem o dialogu interdyscyplinarnym św. Jana Pawła II. [...]

Ksiądz prof. Michał Heller wykształcił i wprowadził w życie naukowe całe grono uczniów, kontynuujących jego program filozoficzny. Nie można też zapomnieć o roli Jubilata w organizacji życia naukowego. Był jednym ze współzałożycieli Ośrodka Badań Interdyscyplinarnych, który odegrał olbrzymią rolę w integracji krakowskiego środowiska naukowego związanego z filozofią przyrody i filozofią nauki, a także w promowaniu stosownych badań naukowych i działalności wydawniczej. Niewątpliwie największym osiągnięciem organizacyjnym księdza prof. Michała Hellera jest stworzenie Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych, afiliowanego przy naszej Uczelni, na które przeznaczył całość otrzymanej w roku 2008 Nagrody Templetona. [...]

Ksiądz prof. Michał Heller jest wzorem Naukowca i Człowieka, uświadamiającym, że naukowiec jeśli chce być rzetelnym badaczem, musi być człowiekiem uczciwym. Jest człowiekiem wiary, który sięga po najnowsze osiągnięcia nauki, wiedząc, że intelekt jest darem danym człowiekowi dla jego dobra.

Fragment opinii kolegium rektorskiego, w skład którego wchodzą rektor UJ prof. Wojciech Nowak oraz prorektorzy: Maria Jolanta Flis, Stanisław Kistryn, Piotr Laidler, Andrzej Mania

Z WYRAZAMI WDZIĘCZNOŚCI

Profesor Adam Małkiewicz – wybitny specjalista z zakresu sztuki i architektury nowożytnej, obchodzi w tym roku jubileusz 80-lecia urodzin. Z tej okazji 4 marca w Instytucie Historii Sztuki UJ odbyła się uroczystość, podczas której Jubilat uhonorowany został srebrnym medalem Plus Ratio Quam Vis. W Sali Lanckorońskich Collegium Iuridicum (przy ul. Grodzkiej 53) zgromadzili się liczni goście, w tym rektor UJ prof. Wojciech Nowak, prorektor UJ prof. Stanisław Kistryn, dziekan Wydziału Historycznego UJ prof. Jan Święch, dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu prof. Jan Ostrowski, dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie dr hab. Andrzej Betlej, a także współpracownicy, uczniowie, rodzina i przyjaciele prof. Małkiewicza.

Uroczystość jubileuszową poprzedziła promocja książki Collegium Iuridicum , prezentującej historię drugiego (obok Collegium Maius) najstarszego budynku Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie w XIX wieku swoją siedzibę miały władze rektorskie i kwestura. Obecnie, od 20 lat, mieści się tam Instytut Historii Sztuki UJ. W promocji uczestniczyli autorzy publikacji: prof. Stanisław Sroka, dr hab. Andrzej Betlej, prof. Wojciech Bałus, dr Marcin Szyma, Agata Dworzak, oraz redaktor serii prof. Andrzej Chwalba. O historii budynku i przemianach architektonicznych opowiedział dr hab. Andrzej Betlej, a prof. Stanisław Sroka przybliżył zebranym życie codzienne w Collegium Iuridicum w okresie staropolskim.

Część jubileuszową spotkania poprowadziła obecna dyrektor Instytutu Historii

Adam Małkiewicz otrzymał medal Plus Ratio Quam Vis z rąk rektora UJ prof. Wojciecha

Sztuki UJ dr hab. Teresa Rodzińska-Chorąży. Profesor Adam Małkiewicz trzykrotnie pełnił tę funkcję, był również kierownikiem Zakładu Historii Sztuki Nowożytnej IHS UJ. Główną specjalnością naukową Profesora jest historia i teoria architektury nowożytnej. – W jego dorobku znajduje się ponad 100 prac opartych na rygorystycznej logicznie interpretacji dokumentów i źródeł materialnych, napisanych klarownym i zwięzłym językiem, zachowujących pełną aktualność przez dziesięciolecia – mówiła dr hab. Teresa Rodzińska-Chorąży. – Działalność naukową i organizacyjną Profesor łączył zawsze z pisaniem wnikliwych recenzji wydawniczych oraz recenzji prac badaczy przy nadawaniu stopni naukowych. W jego dorobku znajdują się też liczne

prace redakcyjne i wydawnicze periodyków: „Folia Historiae Artium”, „Studia Waweliana”, „Zeszyty Naukowe UJ” czy „Rocznik Historii Sztuki”. Podczas swojej działalności dydaktycznej wypromował na Uniwersytecie Jagiellońskim 98 magistrów oraz sześcioro doktorów

Profesor Wojciech Bałus podkreślił, że prof. Adam Małkiewicz jest z gmachem Collegium Iuridicum szczególnie związany. – W roku 1986 został powołany na seniora budynku, co oznaczało włączenie w proces odnowy gmachu i przygotowanie go dla potrzeb naszego Instytutu. To dzięki pracy Profesora remont został przeprowadzony tak, że przygotowane zostały sale dydaktyczne, sale biblioteczne i gabinety, dzięki czemu w roku 1992 mogliśmy się tutaj przeprowadzić. Jednocześnie z tego budynku, właśnie z gabinetu prof. Małkiewicza, rozpościera się widok na kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła, który stanowił jeden z głównych tematów badawczych uczonego, zarówno jeśli chodzi o monografię budynku, jak i architekturę barokową Krakowa. Ponadto w roku 1992, w momencie gdy przeprowadzaliśmy się do Collegium Iuridicum, prof. Małkiewicz został wicedyrektorem Muzeum Narodowego w Krakowie, co otworzyło kolejne pole jego działalności – mówił prof. Bałus. – Profesor całe życie poświęcił na to, żeby żyć

Fot. Anna Wojnar

Kwiaty wręczyli przedstawiciele

Zespołu Pieśni i Tańca UJ „Słowianki”

Profesor
Nowaka, pamiątkowy dyplom wręczył Jubilatowi prorektor UJ prof. Stanisław Kistryn

Fot. Anna Wojnar

sprawami Instytutu, był wielokrotnie jego dyrektorem, cały czas był związany ze swoimi uczniami, którym służył radą i pomocą. Zajmował się sprawami wydawniczymi, z wielką rzetelnością przykładając się do pracy redaktorskiej. Te wszystkie cechy powodują, że spotykamy się dziś w tak licznym gronie i z wielką radością możemy prof. Adamowi Małkiewiczowi powiedzieć: Ad multos annos – dodał.

Następnie odbyło się wręczenie Jubilatowi srebrnego medalu Plus Ratio Quam Vis. Łaciński tekst dyplomu przeczytał dziekan Wydziału Historycznego prof. Jan Święch.

– Dziś honorujemy człowieka, który dla UJ pracował bardzo długo i z wielkimi sukcesami. Są ludzie, którzy całym swoim życiem udowadniają, że nasza maksyma: plus ratio quam vis, jest słuszna. Za to dzisiaj dziękujemy właśnie prof. Adamowi Małkiewiczowi –powiedział rektor UJ prof. Wojciech Nowak, wręczając medal Jubilatowi. Gratulacje złożyli również prorektor UJ prof. Stanisław Kistryn oraz dziekan Wydziału Historycznego prof. Jan Święch. Najlepsze życzenia i podziękowania za 26-letnią współpracę złożył Jubilatowi dr hab. Bogusław Krasnowolski, wiceprzewodniczący SKOZK, a także Joanna Daranowska-Łukaszewska, prezes Stowarzyszenia Historyków Sztuki, w którego zarządzie zasiadał Jubilat. Nie zabrakło też życzeń od prof. Kazimierza Kuczmana z Instytutu Historii Sztuki i Kultury Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, gdzie prof. Małkiewicz prowadzi zajęcia dla studentów. Od dyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie dr. hab. Andrzeja Betleja prof. Adam Małkiewicz otrzymał honorowy medal „Z wyrazami wdzięczności”, przyznany przez kapitułę Muzeum.

Nie zabrakło również wyjątkowego prezentu od współpracowników i uczniów prof. Małkiewicza, w podziękowaniu za życzliwość, pomoc oraz otwartość i poczucie humoru, które przez długie lata zjednują Jubilatowi sympatię współpracowników i studentów historii sztuki. Adres gratulacyjny (po łacinie) oraz specjalnie zaprojektowany na tę okazję emblemat wręczył Jubilatowi, w niecodziennej scenerii żywego obrazu według dzieła Charles’a Le Bruna Apoteozy Ludwika XIV, prof. Piotr Krasny. Następnie wszyscy zebrani goście dołączyli do inscenizacji, tworząc „Apoteozę prof. Małkiewicza”, w towarzystwie Chóru Akademickiego UJ.

Uczestnicy jubileuszowego spotkania. W pierwszym rzędzie od lewej: dziekan Wydziału Historycznego UJ prof. Jan Święch, rektor UJ prof. Wojciech Nowak, prorektor UJ prof. Stanisław Kistryn, prof. Wojciech Bałus, dr hab. Marian Wołkowski-Wolski, dr hab. Andrzej Beltej

Życzenia w imieniu wszystkich pracowników i studentów Instytutu Historii Sztuki UJ złożyła Jubilatowi dyrektor Instytutu dr hab. Teresa Rodzińska-Chorąży
Uroczystość zakończył żywy obraz z udziałem wszystkich gości

KONTYNUATORZY DZIEŁA

KSIĘDZA STANISŁAWA MUSIAŁA

Laureatami Nagrody im. księdza Stanisława Musiała za rok 2015 zostali: prof. Jan Małecki – za twórczość poświęconą historii i kulturze społeczności żydowskiej w Polsce, oraz prof. Aleksander Skotnicki –za działalność na rzecz dialogu polsko-żydowskiego i za pielęgnowanie pamięci o żydowskich mieszkańcach Krakowa . Nagroda została ustanowiona w 2008 roku przez krakowski Klub Chrześcijan i Żydów „Przymierze”. Jej fundatorami są rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezydent Krakowa i Gmina Wyznaniowa Żydowska w Krakowie. Laureatów wybiera kapituła, której przewodniczy rektor UJ.

Uroczystość wręczenia nagród odbyła się w sali obrad Rady Miasta Krakowa 4 marca 2016, z udziałem wielu gości z kraju i zagranicy, w tym przedstawicieli kościoła katolickiego oraz społeczności żydowskiej, władz miasta i regionu, a także rektorów krakowskich uczelni. Nie zabrakło również przyjaciół i rodziny księdza Stanisława Musiała: siostry Marii Sułkowskiej z synem Eugeniuszem oraz Jacentego Musiała, kuzyna z Łososiny Górnej.

Pierwszy z laureatów – prof. Jan Małecki – jest historykiem, badaczem dziejów Krakowa i historii handlu w Polsce. Na Uniwersytecie Jagiellońskim był jednym

Jan Małecki został wyróżniony za twórczość poświęconą historii i kulturze społeczności żydowskiej w Polsce

z pionierów nauczania o historii polskich Żydów. Przez wiele lat przewodniczył Komisji Historii i Kultury Żydów w Polskiej Akademii Umiejętności. Był również rektorem Uniwersytetu Ekonomicznego.

Laudację na cześć prof. Jana Małeckiego wygłosił rektor UJ prof. Wojciech Nowak (tekst laudacji na s. 44).

Dziękując za wyróżnienie, prof. Małecki podkreślił: Jako historyk odczuwałem coraz

wyraźniej, jak wielką szkodę wyrządzamy nauce polskiej przez pomijanie wątku żydowskiego w naszych dziejach. Dlatego przy okazji moich skromnych prac, dotyczących głównie XVI i XVII wieku, starałem się uwzględniać udział Żydów w polskiej gospodarce i kulturze. Rozumiałem, że takie działanie przyczyniało się, choć w drobnym stopniu, do eliminowania krzywdzących mitów, stereotypów i zakłamań. Widziałem też,

Fot. Anna Wojnar
Prof.

Fot. Anna Wojnar

jak często wypracowane owoce tych wysiłków były i są do dziś łatwo niweczone przez głupotę i nacjonalistyczne zacietrzewienie. Drugi z laureatów, prof. Aleksander Skotnicki, jest lekarzem, kierownikiem Katedry Hematologii UJ CM i ordynatorem Kliniki Hematologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Działa aktywnie na rzecz współpracy chrześcijańsko-żydowskiej i pielęgnowania pamięci o dziedzictwie kultury żydowskiej w Krakowie. W 2008 roku utworzył Stradomskie Centrum Dialogu, które zajmuje się opisywaniem wielopokoleniowych losów żydowskich mieszkańców Polski i Krakowa, organizując wystawy, warsztaty i dyskusje, a także wydając publikacje. Laudację na cześć prof. Aleksandra Skotnickiego wygłosił prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski (tekst laudacji na s. 45).

Dziękując za wyróżnienie, prof. Aleksander Skotnicki zadedykował otrzymaną nagrodę swej babci Annie Sokołowskiej, która za ratowanie uczniów żydowskiego pochodzenia zapłaciła życiem, oraz swojemu mistrzowi i nauczycielowi prof. Julianowi Aleksandrowiczowi. Po odebraniu pamiątkowego dyplomu laureat wspominał patrona nagrody: Księdza Musiała cechowała ogromna prostota, tak w zachowaniu, jak i w ubiorze, ogromne ciepło oraz empatia w stosunku do drugiego człowieka, zwłaszcza samotnego, chorego, ubogiego lub niedającego sobie rady z codziennymi problemami. Ludzie spotykający się z księdzem Musiałem odnosili wrażenie, że są dla niego najważniejsi, wpisywał im zawsze piękne dedykacje do ofiarowywanych swoich książek i mobilizował do samodoskonalenia się, rozwoju emocjonalnego czy zawodowego, przekazując swą wiarę w jego powodzenie. Po spotkaniu z księdzem Musiałem wychodziliśmy pełni wiary w sukces – tak my, lekarze, jak i nasi pacjenci – w walce z chorobą, a jego udział w spotkaniach chorych po transplantacji szpiku był odbierany jako jego uznanie i podziw dla skutecznej walki o wyjście z choroby. Nam, lekarzom, mówił: „Waszą codzienną modlitwą jest leczenie pacjentów”. Ksiądz Musiał uczył nas również wdzięczności za okazywaną życzliwość, pomoc lub współdziałanie w walce o lepszy świat, przeciwdziałanie nietolerancji i wykluczaniu ludzi ze względu na przekonania polityczne, narodowość i religię. W każdym dostrzegał człowieka i dobro. Profesor Skotnicki wspomniał także, że na nowym cmentarzu żydowskim w Krakowie jest tablica upamiętniająca postać księdza Musiała.

Prof. Aleksander Skotnicki został wyróżniony za działalność na rzecz dialogu polsko-żydowskiego i za pielęgnowanie pamięci o żydowskich mieszkańcach Krakowa

To jedyna w Polsce tablica chrześcijańskiego kapłana Polaka, która znajduje się na żydowskim cmentarzu. Żydzi krakowscy napisali na niej: Pamięci wspaniałego człowieka, naszego przyjaciela obdarzonego wielką charyzmą. Na zawsze pozostanie w naszych sercach – przypomniał profesor. Podczas uroczystości wyjątkowo przyznano jeszcze jedną Nagrodę im. Księdza

rzecz dialogu polsko-żydowskiego. Prowadziła, między innymi, kawiarnię w Alejach Ujazdowskich, będącą unikatowym miejscem spotkań polsko-żydowskich, założyła Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Izraelskiej, stworzyła czasopismo „Polska – Izrael”, była współpracowniczką Żydowskiego Instytutu Historycznego i ambasady Izraela w Warszawie, współzakładała Polską

Stanisława Musiała. Wyjątkową – bo jest to nagroda pośmiertna, dla zmarłej w ubiegłym roku Joanny Brańskiej, za pracę na rzecz dialogu chrześcijańsko-żydowskiego i polsko-żydowskiego oraz za pielęgnowanie pamięci o polskich Żydach i ich kulturze. Joanna Brańska była historykiem sztuki, przez wiele lat pracowała w Bibliotece Narodowej, gdzie zajmowała się judaikami. Jak poinformował w laudacji Janusz Poniewierski, w ciągu 20 lat intensywnej działalności była inicjatorką blisko 700 przedsięwzięć na

Radę Chrześcijan i Żydów oraz Wspólnotę „Drzewo Oliwne”, wspierała też działalność krakowskiego Klubu „Przymierze”. Dyplom odebrała siostra zmarłej – Jolanta Brańska. Podczas uroczystości przemawiali również: biskup Grzegorz Ryś, przewodniczący zarządu GWŻ w Krakowie Tadeusz Jakubowicz oraz rektor Akademii Ignatianum ksiądz prof. Józef Bremer SJ. Uroczystość zakończył koncert chóru Centrum Społeczności Żydowskiej w Krakowie.

Anna Wojnar

Od lewej: rektor UJ prof. Wojciech Nowak, Janusz Poniewierski, Jolanta Brańska, Piotr Nawrocki

ZA TWÓRCZOŚĆ W DUCHU DIALOGU

Tekst laudacji wygłoszonej przez rektora UJ prof. Wojciecha Nowaka na cześć prof. Jana Mariana Małeckiego, laureata Nagrody im. Księdza Stanisława Musiała

Profesor Jan Marian Małecki urodził się 8 grudnia 1926 w Sosnowcu. Po trzech latach przeniósł się wraz z rodziną na stałe do Krakowa, w którym mieszka do dziś. Podczas okupacji niemieckiej uczył się na tajnych kompletach, był też zmuszony pod-

które skoncentrowały się na historii regionalnej i społeczno-gospodarczej polskich miast w XVI i XVII wieku. Po powrocie w 1954 roku do Krakowa prof. Małecki został zatrudniony w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk, a niebawem także

jąć pracę zarobkową w Powszechnym Zakładzie Ubezpieczeń Wzajemnych. Zaraz po zakończeniu drugiej wojny światowej, po zdaniu matury, podjął studia historyczne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie wykładali znakomici profesorowie. Jednym z nich był prof. Władysław Konopczyński, u którego pisał pracę magisterską dotyczącą dziejów politycznych Rzeczypospolitej w pierwszej połowie XVII wieku, obronioną w 1950 roku. Po studiach otrzymał od komisji wydziałowej przymusowy przydział do pracy w szkole zawodowej w Elblągu, gdzie spędził cztery lata. W okresie tym poza nauczaniem zajmował się pisaniem artykułów poświęconych dziejom Pomorza Gdańskiego, Warmii i Mazur. Skrystalizowały się też wówczas jego zainteresowania badawcze,

w Wyższej Szkole Ekonomicznej (obecnie Akademia Ekonomiczna) w Zakładzie (później Katedrze) Historii Gospodarczej. Z tą ostatnią placówką był związany przez całe swoje życie zawodowe. Warto dodać, że obok wieloletniego pełnienia funkcji kierownika wspomnianej Katedry, był również w 1975 roku prorektorem Akademii Ekonomicznej, a w trudnych latach 1981–1984 jej rektorem, wyłonionym w pierwszych w pełni demokratycznych wyborach. Największe zasługi prof. Małecki położył w zakresie badań nad historią gospodarczą, ale w jego dorobku znajdują się również prace z obszaru wielkich syntez dziejów Polski, metodologii, źródłoznawstwa, bibliografii i biografistyki. Wśród jego licznych publikacji wyróżnić należy dzieła takie jak Studia nad rynkiem regionalnym

Krakowa w XVI wieku (doktorat), Związki handlowe miast polskich z Gdańskiem w XVI wieku i pierwszej połowie XVII wieku (habilitacja) oraz dwa monumentalne tomy Dziejów Krakowa, wydane wspólnie z Janiną Bieniarzówną, obejmujące okres od XVI do początku XX wieku. Profesor Małecki przez wiele lat redagował czasopismo naukowe „Rocznik Krakowski”, a obecnie redaguje kilka serii wydawniczych związanych z Krakowem, w tym „Kraków dawniej i dziś”, „Rola Krakowa w dziejach Narodu” oraz „Biblioteka Krakowska”. Profesor jest członkiem Polskiej Akademii Umiejętności i honorowym członkiem Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, a także doktorem honoris causa Akademii Ekonomicznej w Krakowie.

Nie jest znany powszechnie fakt, że prof. Jan Małecki brał udział w elitarnych seminariach naukowych, które organizował papież Jan Paweł II w Castel Gandolfo, na których dyskutowano najważniejsze problemy współczesności, ale w oparciu o przeszłe dzieje. Na ostatnim z nich w roku 2003 Profesor wygłosił referat O czasie w badaniach historycznych i odpowiedzialności historyka

Profesor Małecki, podejmując w swoich badań naukowych tematykę dziejów gospodarczych kraju, nie mógł pominąć wątku żydowskiego. Jak sam wspomina, jeszcze przed transformacją ustrojową 1989 roku przekazywał młodzieży pogłębioną wiedzę historyczną, na przykład, o rozwoju gospodarczym Drugiej Rzeczypospolitej i o pomijanych wówczas sprawach, takich jak problem mniejszości narodowych. Tak więc, obok profesorów Jerzego Wyrozumskiego i Tomasza Gąsowskiego, należy prof. Małeckiego zaliczyć do pionierów działalności dydaktycznej w dziedzinie historii Żydów polskich. Wykłady z tej tematyki prowadził zresztą nie tylko na Akademii Ekonomicznej, ale również na Uniwersytecie Jagiellońskim. W semestrze zimowym w roku akademickim 1985/1986 rozpoczął w Instytucie Historii UJ wraz ze wspomnianymi wyżej uczonymi otwarty

Moment wręczenia nagrody prof. Janowi Małeckiemu przez rektora UJ prof. Wojciecha Nowaka Anna Wojnar

cykl wykładów monograficznych „Ludność żydowska w dziejach Polski”. [...]

Profesor Małecki należał też do grupy polskich uczonych, którzy już w latach 80. XX wieku nawiązali dialog z uczonymi z Izraela. Efektem tych działań był udział Profesora z referatami w krajowych i międzynarodowych konferencjach naukowych dotyczących tematyki judaistycznej. Pierwsza tego typu z jego uczestnictwem zatytułowana Autonomia Żydów w Rzeczypospolitej szlacheckiej odbyła się w Krakowie we wrześniu 1986 roku i zainaugurowała działalność Międzywydziałowego Zakładu Historii i Kultury Żydów w Polsce Uniwersytetu Jagiellońskiego. Druga miała miejsce w Jerozolimie w 1988 roku. Są one przez wielu uznawane za przełom w budowaniu polsko-żydowskich wzajemnych, pozytywnych relacji oraz początek współpracy nad badaniem wspólnej przeszłości.

Badania z tego zakresu, prowadzone przez prof. Małeckiego już od dłuższego czasu, zaowocowały wieloma pracami naukowymi odnoszącymi się do dziejów

społeczności żydowskiej w Polsce: Żydzi w życiu gospodarczym Krakowa w XVI–XVII, Żydzi krakowscy w XIX wieku czy Ludność żydowska w Galicji w dobie autonomii Zostały one wydane w różnych pracach zbiorowych i czasopismach naukowych w języku polskim i angielskim. Na szczególne wyróżnienie zasługują jego obszerne wypisy źródłowe z krakowskich rejestrów celnych, dotyczące handlu żydowskiego w Krakowie w końcu XVI i w XVII wieku opublikowane przy współudziale Elżbiety Szlufik w Wydawnictwie Polskiej Akademii Umiejętności (Kraków 1995). Problematykę żydowską Profesor popularyzował również poprzez włączanie tematów z tego zakresu do swych licznych publikacji z dziejów gospodarczych Polski i historii Krakowa.

Profesor Jan M. Małecki promował studia żydowskie także poza Uniwersytetem Jagiellońskim i Akademią Ekonomiczną. Po utworzeniu w 1995 roku Międzywydziałowej Komisji Historii i Kultury Żydów w Polskiej Akademii Umiejętności, która w założeniu jej twórców miała propagować

dzieje i kulturę Żydów, wspierać wydawnictwa i konferencje z tej tematyki, został powołany na jej pierwszego przewodniczącego. Funkcję tę pełnił przez trzynaście lat. Profesor Małecki został też wybrany na konsultanta merytorycznego wystawy Świat przed katastrofą. Żydzi krakowscy w dwudziestoleciu międzywojennym, zorganizowanej przez Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie. Została ona udostępniona zwiedzającym w budynku MCK-u na przełomie czerwca i października 2007 roku. [...]

Profesor Jan Małecki zawsze chętnie dzielił się swą wiedzą z innymi, a ostatnio także swoim księgozbiorem, z którego judaikami obdarzył, między innymi, Instytut Judaistyki UJ. Jest człowiekiem otwartym, cechuje go skromność i pracowitość. Przyznanie mu Nagrody im. Księdza Stanisława Musiała jest wyrazem wielkiego uznania dla jego zasług na rzecz propagowania dialogu i współpracy chrześcijańsko-żydowskiej i polsko-żydowskiej oraz wiedzy z dziedziny historii Żydów w Polsce.

ZA BUDOWANIE DOBREGO WIZERUNKU KRAKOWA

Tekst laudacji wygłoszonej przez prezydenta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego na cześć prof. Aleksandra Skotnickiego, laureata Nagrody im. Księdza Stanisława Musiała

Kiedy w 2009 roku prof. Aleksander Skotnicki otrzymał Nagrodę im. Jana Karskiego i Poli Nireńskiej – nikt, a przynajmniej nikt w środowisku osób świadomych znaczenia jego działalności, nie był tym faktem zaskoczony. I myślę, że tym razem będzie podobnie. Nagroda im. Księdza Stanisława Musiała dla Profesora nie powinna nikogo zaskoczyć.

Profesor Aleksander Skotnicki jest szefem Kliniki oraz Katedry Hematologii Collegium Medicum UJ, autorem ponad 300 publikacji oraz licznych monografii i podręczników z dziedziny medycyny. Jako specjalista z zakresu transplantologii szpiku kostnego – następca prof. Juliana Aleksandrowicza – zajmuje się rozwojem nowych metod zwalczania chorób nowotworowych, wprowadza do kliniki światowe standardy leczenia, a jednocześnie – z nie mniejszą pasją – pisze książki, organizuje wystawy i jeździ po świecie, dokumentując losy społeczności żydowskiej w Polsce.

Anna Wojnar

Prof. Aleksander Skotnicki odbiera nagrodę z rąk prezydenta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego

Działania Profesora w tej dziedzinie mają imponujący zasięg i skuteczność. Czasem trudno uwierzyć, że są dziełem jednego człowieka – i to człowieka tak bardzo zajętego – lekarza, uczonego. Co ważne – pionierskie

lokaustu. Wiele spośród nich odwiedziło wówczas Polskę po raz pierwszy od czasów wojny. Niektórzy przejechali z rodzinami, wnukami. Mieliśmy zaszczyt gościć ich wszystkich tutaj, w magistracie, podczas

Za zasługi dla ochrony dziedzictwa żydowskiego w Galicji

Z inicjatywy Związku Krakowian w Izraelu oraz Fundacji „From the Depth” prof. Aleksander B. Skotnicki otrzymał honorowe wyróżnienie za zasługi dla ochrony dziedzictwa żydowskiego w Galicji. Profesor Skotnicki został nagrodzony 9 marca 2016 w Żydowskim Muzeum „Galicja” w uznaniu jego wieloletniej działalności na rzecz zachowania pamięci o kulturze żydowskiej, między innymi poprzez publikację książek i genealogii przedwojennych mieszkańców Krakowa żydowskiego pochodzenia.

inicjatywy wydawnicze i wystawiennicze Profesora bazują nierzadko na nieznanych wcześniej materiałach. [...] Profesor Skotnicki przyczynił się w dużej mierze do zbudowania rzetelnego obrazu dokonań Oscara Schindlera, pomógł nam spojrzeć na jego postać oczyma krakowian ocalonych z Holokaustu. [...] Dziesiątki ekspozycji przygotowywanych przez prof. Skotnickiego wspólnie z Krakowskim Towarzystwem Fotograficznym, obszerne i świetnie udokumentowane publikacje, wywiady, artykuły, pokazują wkład społeczności żydowskiej w kulturalny, naukowy, ekonomiczny rozwój Polski i w światowe dziedzictwo. Opowiadają o losach rozproszonych po całym świecie naszych żydowskich współobywateli.

Profesor Skotnicki nawiązał liczne kontakty z Żydami krakowskimi na wszystkich kontynentach. Dotarł do wielu osób uratowanych przez Oscara Schindlera i usilnie zabiegał o powołanie ośrodka upamiętniającego społeczność schindlerowską. Wystąpił do Rady Miasta Krakowa z inicjatywą utworzenia takiego ośrodka przy ul. Lipowej, a kiedy już ten ośrodek powstawał – jako oddział Muzeum Historycznego – wszedł do jego Rady Naukowej. To dzięki zaangażowaniu prof. Skotnickiego w 65. rocznicę likwidacji getta odbyło się w Krakowie historyczne, poruszające spotkanie z udziałem osób ocalałych z Ho-

uroczystej sesji RMK.

Profesor Skotnicki jest nie tylko depozytariuszem pamięci, ale też przyjacielem, opiekunem i lekarzem wielu przedwojennych mieszkańców Krakowa. Jest stałym uczestnikiem spotkań krakowian w Izraelu i Stanach Zjednoczonych, a także wykładowcą w Instytucie Yad Vashem. Jest też autorem wydawnictw przedstawiających genealogie żydowskich krakowskich rodzin, między innymi Oresów, Aleksandrowiczów, Mullerów, Horowitzów czy Bosaków. Niedawno, wspólnie z Panem Profesorem odsłanialiśmy ławeczkę Jana Karskiego przy ul. Szerokiej, a niebawem, mam nadzieję, odsłonimy kolejną tablicę przypominającą o roli żydowskich współobywateli w dziejach Krakowa. Tym razem będzie to tablica umieszczona w miejscu dawnego Salonu Malarzy Polskich Henryka Frista przy ul. Floriańskiej 17.

Profesor Skotnicki nie ustaje w odtwarzaniu kolejnych obrazów z życia dawnego żydowskiego Krakowa i w upamiętnianiu tych wszystkich, którzy w czasie wojny próbowali to życie ratować. Pytany o źródła swojej wielkiej pasji, rzadko i niewiele mówi o sobie. Przywołuje natomiast zasługi prof. Juliana Aleksandrowicza, wspomina swoją babkę – Annę Sokołowską, nauczycielkę języka polskiego, która ukrywała w czasie wojny swoje dwie żydowskie uczennice. Obydwie zostały zabite, a Anna Sokołowska

zginęła zamęczona w Ravensbrück. Dziś jest upamiętniona w Yad Vaschem, w Alei Sprawiedliwych. Profesor wspomina też księdza Stanisława Musiała i Jana Karskiego, z żarliwością mówi o żydowskich bohaterach walczących o niepodległość Polski, bo – jak podkreśla – na takich właśnie wspaniałych przykładach bohaterstwa i patriotyzmu można budować mosty porozumienia.

Profesor Skotnicki jest przede wszystkim lekarzem i lekarzem nigdy być nie przestaje. Poza swoją kliniką leczy z nieufności, uprzedzeń, niewiedzy, ze szkodliwych stereotypów. Nikt z takim sercem – tak pięknie i zajmująco – nie opowiada o życiu przedwojennej żydowskiej społeczności: o bezprzykładnym patriotyzmie młodzieży elitarnego Gimnazjum Hebrajskiego, o żydowskich żołnierzach Andersa i Maczka, o ślubie córki cadyka w Bobowej.

O Oscarze Schindlerze mówi, że uratował nie tylko konkretnych ludzi, ale też, w jakimś sensie, tamten utracony przedwojenny świat żydowskiego Krakowa. Świat, który dzisiaj – właśnie dzięki prof. Skotnickiemu –coraz mocniej przebija się do powszechnej świadomości i przestaje być zjawiskiem egzotycznym, jak jeszcze 20 czy 30 lat temu. Wykłady, książki, wystawy fotograficzne Pana Profesora, działalność założonego i kierowego przezeń Centrum Dialogu służą budowaniu lepszej przyszłości. Są naturalnym antidotum przeciw wszelkim wykluczeniom, antysemityzmowi, ksenofobii – przypominają o tym, z czego wspólnie możemy być dumni, co może być naszą wspólną radością i fundamentem owocnego opartego na wzajemnym szacunku dialogu. To jest bezcenna dla Krakowa praca. I za tę pracę gorąco dziś Profesorowi Skotnickiemu dziękujemy. Dziękujemy za budowanie dobrego wizerunku Krakowa w świecie, za utrwalanie najważniejszych kart jego historii, ale przede wszystkim za to, że dzięki jego wysiłkom krakowianie rozproszeni po całym świecie, krakowanie mieszkający w Izraelu, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie, Australii czy Wenezueli wiedzą, że Kraków o nich pamięta.

Publikacja Ksiądz Stanisław Musiał – człowiek dialogu, opracowana przez prof. Aleksandra B. Skotnickiego ukazała się nakładem Stradomskiego Centrum Dialogu w 2016 roku. Maksymą życiową ojca Stanisława Musiała SJ była sentencja św. Augustyna: Kochaj wiedzę, ale przedkładaj nad nią miłość. Do niej też nawiązują artykuły i fragmenty książek autorstwa Księdza, jak i jemu poświęconych, znajdujące się w niniejszym zbiorze. W książce, oprócz zdjęć prezentujących działalność ojca Musiała, zostały zamieszczone liczne fotografie z rodziną i przyjaciółmi Księdza.

Rozmowa z dyrektorem Muzeum UJ prof. Krzysztofem Stopką, redaktorem serii „Corpus Studiosorum Universitatis Iagellonicae 1850/51–1917/18”

□ W lutym 2016 roku ukazał się ósmy, a siódmy pod Pana redakcją, tom wyjątkowej serii zatytułowanej „Corpus Studiosorum Universitatis Iagellonicae” 1850/51–1917/18, prezentującej blisko 30 tysięcy biogramów studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tom jest zwieńczeniem wieloletnich działań pracowników Archiwum UJ. Jakie kryteria przyjęto przy opracowywaniu tego wielkiego przedsięwzięcia?

HISTORIA HISTORIAMAGISTRA MAGISTRA VITAE BLISKO 30 TYSIĘCY STUDENCKICH BIOGRAMÓW

■ Okres chronologiczny to czasy drugiego panowania austriackiego w Krakowie. Wprawdzie miasto zostało włączone do monarchii habsburskiej u schyłku 1846 roku, jednak system austriacki został wprowadzony dopiero w roku akademickim 1850/1851. Data końcowa to oczywiście ostatni rok akademicki przed odzyskaniem niepodległości. W wydawnictwie, zainicjowanym przez prof. Jerzego Michalewicza – pod którego redakcją ukazał się w 2000 roku tom pierwszy, chodziło przede wszystkim o zebranie szczegółowych danych dotyczących przebiegu studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim – odbytych semestrów, zdanych lub niezdanych egzaminów, uzyskanych stypendiów i stopni. Biogramy podają datę i miejsce urodzenia studenta wraz z identyfikacją administracyjną, imiona i nazwiska rodziców lub opiekunów i ich przynależność społeczną lub status zawodowy, narodowość i wyznanie, wcześniej uzyskane wykształcenie. Nie zawierają już jednak informacji o losach studentów lub absolwentów. Ci, którzy robili kariery naukowe na naszym Uniwersytecie, zostaną uwzględnieni w osobnej serii zatytułowanej „Corpus Academicorum Universitatis Iagellonicae”, która w zasadzie jest już gotowa do druku.

Prof. Krzysztof Stopka

□ Z jakich źródeł korzystano podczas opracowywania biogramów?

■ Zasadniczy zrąb dokumentacyjny stanowiły zbiory Archiwum UJ: rodowody oraz katalogi – tzw. senacki i wydziałowy, tworzone na każdy semestr oddzielnie. Ogólnoaustriacka ustawa z 1850 roku nakazywała, by osoba pragnąca zostać studentem Uniwersytetu wpisywała się najpierw do „metryki wydziałowej”. W Krakowie „rodowody” były wypełnione ręką studenta lub osoby, która za niego dokonywała wpisu, natomiast katalogi – zarówno senacki, jak i wydziałowy – przez urzędnika kancelarii uniwersyteckiej. Zmiana nastąpiła w roku akademickim 1905/1906, kiedy to zrezygnowano z rodowodów, a utrzymano wpisy w katalogach, które od tego czasu wypełniane były przez samego zainteresowanego.

Rubryki wpisowe wymagały od kandydata na studenta podania swych podstawowych danych biograficznych, a także imion i nazwisk rodziców lub opiekunów. Ponadto musiał odpowiedzieć na pytania, na jakiej podstawie „żąda immatrykulacji”, gdzie spędził ostatnie półrocze, jaki ma stosunek do służby wojskowej, czy pobiera stypendium i na jakie wykłady zamierza uczęszczać. Uzupełnieniem tych danych były informacje dziekana lub administracji uczelnianej o opłacie czesnego, zaliczeniu lub niezaliczeniu semestru, wszczęciu dochodzenia dyscyplinarnego oraz o pozauniwersyteckiej działalności studentów, na przykład udziale w powstaniu styczniowym 1863/1864. Podczas opracowywania „Corpus Studiososum...” powyższe informacje zostały uzupełnione i zweryfikowane przy użyciu

Konrad K. Pollesch

innych źródeł z zasobu Archiwum UJ: ksiąg immatrykulacyjnych, absolutoriów i świadectw odejścia, akt dotyczących uzyskania stopnia naukowego (doktoratu), tytułu zawodowego (przykładowo magistra farmacji) i uprawnień do wykonywania pewnych zawodów (nauczyciela, pracownika administracji), teczek osobowych pracowników, dokumentacji państwowych komisji egzaminacyjnych, zbioru indeksów studenckich oraz tzw. dokumentów nieodebranych.

W celu zweryfikowania danych podawanych przez słuchaczy wykorzystano jeszcze źródła pochodzące z innych archiwów. Kwerendą objęto protokoły egzaminów dojrzałości w Archiwum Państwowym w Krakowie, katalogi studentów ze zbiorów Archiwum Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, Archiwum Uniwersytetu Warszawskiego, Archiwum Uniwersytetu we Wrocławiu, Archiwum Akt Nowych, Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie, archiwów kościelnych, teczki personalne oficerów przechowywane w Centralnym Archiwum

Wojskowym w Rembertowie, Urzędy Stanu Cywilnego, Polski Czerwony Krzyż.

Z pozycji książkowych uwzględniono, między innymi, Polski Słownik Biograficzny, urzędowe spisy i skorowidze miejscowości, słowniki geograficzne Galicji, Bukowiny, Królestwa Polskiego, Rosji i Prus (w celu identyfikacji przynależności administracyjnej) i drukowane corocznie sprawozdania dyrekcji poszczególnych gimnazjów dawnej monarchii austrowęgierskiej.

Skorzystano także z internetowych baz studentów immatrykulowanych w różnych uczelniach europejskich. Przeszukiwanie zasobów internetu pozwoliło zresztą wyselekcjonować kilka szczególnie przydatnych baz danych, takich jak Wielka genealogia Minakowskiego, metryki żydowskie z obszaru Krakowa Dana Hirschberga, Matrikel Uniwersytetu w Zurychu, Jewish Research Indexing Poland, metryki parafii ormiańskokatolickich w zbiorach Fundacji Kultury i Dziedzictwa Ormian Polskich, Archiwum Wschodnie Ośrodka Karta, internetowe strony rodzinne. W celu uzyskania informacji o przeduniwersyteckim wykształceniu studentów nawiązano również kontakt z blisko 20 szkołami średnimi w województwie małopolskim i podkarpackim, które kontynuują tradycje gimnazjów XIX-wiecznej Galicji, gdyż stamtąd pochodziła większość populacji studenckiej UJ.

□ Kto był pomysłodawcą całego przedsięwzięcia i ile osób na przestrzeni lat było zaangażowanych w jego realizację?

Zespół „Corpus Studiosorum...”, od lewej: dr Przemysław Żukowski, Danuta Grodowska-Kulińska, dr hab. Urszula Perkowska, prof. Krzysztof Stopka, Mieczysław Barcik, Paweł Gaszyński
Promocja VIII tomu „Corpus Studiosorum Universitatis Iagellonicae 1850/51–1917/18”, przemawia rektor UJ prof. Wojciech Nowak, Libraria Collegium Maius; 25 lutego 2016
Grzegorz Zygier
Jakub Osiecki

■ Zainicjował je jeszcze Henryk Barycz, a kontynuowali kolejni archiwariusze uniwersyteccy: Leszek Hajdukiewicz, Jerzy Michalewicz. W pracę nad serią zaangażowanych było wiele osób. W ostatnim składzie zespołu znaleźli się ludzie posiadający spore doświadczenie w tego typu pracach: Mieczysław Barcik, Adam Cieślak, Danuta Grodowska-Kulińska oraz Urszula Perkowska. Zespół dodatkowo wzmocniony został specjalistą z zakresu biografistyki – dr. hab. Andrzejem A. Ziębą, byłym zastępcą redaktora naczelnego Polskiego Słownika Biograficznego. Po śmierci Adama Cieślaka w 2008 roku konieczne stało się dokooptowanie historyka dr. Przemysława Żukowskiego, a także specjalisty z zakresu baz danych – mgr. inż. Pawła Gaszyńskiego. Ten ostatni przyuczył się bardzo szybko i stał się historykiem pasjonatem. Pobyty na cmentarzach w okresie Wszystkich Świętych wykorzystywał na fotografowanie tablic nagrobkowych studentów Uniwersytetu, zawierających czasem dane, których brakowało w dokumentacji.

„Rodowód” Ignacego Lachowicza i fragment protokołu z pierwszego egzaminu promocyjnego z adnotacją: „zastrzelony 6.XI.1923, podczas rozruchów strajkowych, w sposób skrytobójczy przez robotnika”

□ Co jest największym atutem tego dzieła?

■ Najstarszy i w pewnych okresach jedyny polski uniwersytet uzyskał – choć nadal tylko częściowo – podstawową dokumen-

tację badawczą, analogiczną do tej, jakie posiadają niektóre uniwersytety angielskie, niemieckie i szwajcarskie, a gdy chodzi o stopień szczegółowości danych, krytyczności edytorskiej i dokumentację ikonograficzną –przewyższającą nawet tamte. Stworzona baza objęła wszystkich studentów – a nie tylko absolwentów – bez względu na czas spędzony w murach uczelni i formę studiów: zwyczajnych, nadzwyczajnych, zakończonych doktoratem, absolutorium/rygorozum, państwowym egzaminem zawodowym lub nauczycielskim.

Znaczący procent biogramów dotyczy osób nieobjętych żadnymi dotychczas opublikowanymi słownikami ludzi nauki polskiej (stosującymi węższe kryteria doboru) oraz kompendiami ogólnobiograficznymi, takimi jak Polski Słownik Biograficzny, który doszedł do litery S.

Powstał też dokumentacyjny zrąb wiedzy na temat cudzoziemców

Promocja „Corpus Studiosorum Universitatis Iagellonicae 1850/51–1917/18”, przemawia redaktor publikacji prof. Krzysztof Stopka, Libraria Collegium Maius; 25 lutego 2016

Jakub
Osiecki

Paszkiewiczówna,

współtworzących przestrzeń nauki i edukacji polskiej oraz zagranicznych źródeł edukacji Polaków.

□ Na jakie problemy napotykali autorzy i redaktorzy biogramów?

■ Duże trudności stwarzało ujednolicenie zapisu nazwisk podwójnych i wykluczenie tzw. dubletów, to jest haseł odnoszących się do tych samych osób zapisanych na Uniwersytet Jagielloński w różnym czasie i na różnych wydziałach pod różnymi formami swych nazwisk. Chodziło o to, by nie połączyć ze sobą dwóch różnych osób. Bądź na odwrót – nie rozdzielić danych tej samej osoby pomiędzy kilka. Problemem było także ustalenie nazwisk małżeńskich kobiet, studiujących pod nazwiskami rodowymi, imion i nazwisk używanych alternatywnie przez te same osoby w różnych systemach językowych: ukraińskim, rosyjskim, niemieckim, żydowskim, czeskim, czy ustalenie zmiany nazwisk w toku studiów.

□ Jaki materiał ilustracyjny wykorzystano w publikacji?

■ W miarę ukazywania się kolejnych tomów zamieszczaliśmy coraz więcej fotografii bohaterów biogramów. Zależało nam przede wszystkim, by pochodziły z okresu studiów. Szczególnie przydatny w tym zakresie okazał się zbiór indeksów studenckich, kolekcje fotografii w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa, a także pamiątkowe tableaux maturzystów z krakowskich szkół średnich.

□ Z jakich środków ten projekt był finansowany?

■ Prace nad „Corpus Studiosorum...” finansowane były początkowo wyłącznie z budżetu Archiwum UJ, czyli samego Uniwersytetu. W latach 2005–2010 prowadzono je dzięki projektowi badawczemu (N N108 3727 33), finansowanemu ze środków przyznanych przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego.

□ Dla kogo jest adresowana ta seria?

■ Do wszystkich pasjonujących się dziejami nauki, historią Uniwersytetu Jagiellońskiego, inteligencji polskiej w XIX wieku, biografistyką. Myślę, że zainteresuje nie tylko histo ryków i uczonych. Wydaw nictwo jest szczególnie cenne dla genealogów, nie tylko zawodowych, ale także amatorów. Informacje o rodzicach lub opiekunach mogą pomóc przy rozbudowie rodzinnych drzew genealogicznych. Wiele korzyści z wydawnictwa mogą wynieść środowiska regionalne, zainteresowane wybitnymi postaciami pochodzącymi z ich stron.

□ Czy na stronie Archiwum UJ udostępniona zostanie także internetowa wersja „Corpus studiosorum...”? Jeśli tak, to kiedy?

■ Obecnie trwa jeszcze weryfikacja i uzupełnianie danych o informacje, które nie znalazły się w opublikowanych tomach. W miarę ich ukazywania się zasób wykorzystywanych źródeł stale się powiększał, co, notabene, trwa do dziś. Nowe, precyzyjne informacje były dodawane do kolejnych przygotowywanych do druku tomów, bo przecież nie można było ich już dodać do tomów opublikowanych. Obecnie nowe informacje na bieżąco dodawane są do elektronicznej bazy danych. Po wykonaniu projektu biogramy studentów w całości będą dostępne za pośrednictwem strony internetowej

Aloiza
studentka Wydziału Filozoficznego, „lista wykładów”; 1908
Ze zbiorów Archiwum UJ
Pieczęć Wydziału Prawa
Pieczęć Wydziału Medycznego
Pieczęć Uniwersytetu Jagiellońskiego

Archiwum UJ. Planowane jest dołączenie do nich dodatków źródłowych: fotografii, kopii dyplomów doktorskich, pochodzących ze zbiorów Archiwum UJ. Tworzona jest także wyszukiwarka, by łatwo można było odnaleźć konkretną osobę.

Mam nadzieję, że uruchomienie tej strony nastąpi niebawem.

□ Czy ośmiotomowa seria „Corpus Studiosorum Universitatis Iagellonicae” będzie się powiększać o kolejne tomy, obejmujące inne okresy dziejów Uczelni?

Stanisław Powierza, student Wydziału Medycznego

■ W 2018 roku, w ramach projektu „Corpus Academicum Cracoviense”, realizowanego przez Archiwum UJ od kwietnia 2013 roku, powstanie elektroniczna baza studentów i profesorów Uniwersytetu Krakowskiego z lat 1364–1780. Kierownikiem tego projektu jest obecny dyrektor Archiwum, prof. Krzysztof Ożóg. Projekt jest finansowany ze środków Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki.

Wkrótce będziemy mieli więc dostęp do ogromnej bazy danych z okresu staropolskiego.

Józef Biba – arcybiskup metropolita lwowski, św. Józef Bilczewski i jego „Rodowód”

W Archiwum UJ przygotowane już zostały tomy zawierające biogramy studentów z czasów Komisji Edukacji Narodowej (Halina Zwolska), a także – jak już wspomniałem – „Corpus Academicorum” za lata 1795–1945 (Wanda Baczkowska, Urszula Perkowska, Przemysław Żukowski, Mieczysław Barcik). Istnieje projekt kontynuacji korpusu studentów dla okresu międzywojennego. Poprzednia Rada Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki zakwalifikowała projekt do realizacji, ale ze względu na brak środków finansowych zaleciła go Radzie następnej kadencji. Ta jednak, niestety, zrozumienia nie wykazała. A tego rodzaju wydawnictwa mają przecież większe znaczenie w humanistyce niż inne prace naukowe z tej dziedziny. Po prostu zawsze są aktualne. Trudno sobie wyobrazić przedsięwzięcie bardziej potrzebne dla humanistyki polskiej niż tego rodzaju Corpus. Uniwersytet Krakowski miał pierwszorzędne znaczenie dla kultury polskiej. Zresztą nie tylko polskiej. Gdyby udało się zrealizować wspomniane przeze mnie projekty, bylibyśmy pierwszym uniwersytetem z tak długą metryką trwania, który miałby opracowane wszystkie dane studentów i profesorów od średniowiecza do czasów współczesnych. Najnowsze zawierałby już tylko USOS. Należałoby sobie tego życzyć. Także dla chwały Uniwersytetu.

□ Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Rita Pagacz-Moczarska

ŻYCIE CODZIENNE W COLLEGIUM IURIDICUM

W OKRESIE STAROPOLSKIM

Życie codzienne wewnątrz kolegium było regulowane przez statuty. W odniesieniu do Collegium Iuridicum nie dysponujemy średniowiecznymi statutami, ponieważ spłonęły w wielkim pożarze w 1719 roku. Doszło do niego 26 czerwca, a miesiąc później zgromadzenie ogółu kolegiatów uchwaliło nowe statuty, w dużej mierze opierając się na tekście starych. Codzienny rytm pracy w kolegium możemy także odtworzyć, bazując na statutach innych średniowiecznych kolegiów krakowskich (Collegium Maius, Collegium Minus) albo na zachowanych dokumentach różnego rodzaju. W Collegium Iuridicum zamieszkiwali głównie profesorowie i wykładowcy Wydziału Prawa. Decyzję o przyjęciu do kolegium podejmowało zgromadzenie ogólnouniwersyteckie, a nie sami członkowie w wyniku kooptacji. Kandydatura nowego członka kolegium musiała uzyskać jednomyślne poparcie wszystkich mieszkających w kolegium doktorów

i profesorów, następnie prepozyt prezentował ją podczas konwokacji ogólnouniwersyteckiej. Gdy konwokacja wyraziła pozytywną opinię, kandydat na członka kolegium stawał się collega iuridicus vocatus . Następnie czekało go odbycie responsji, którą możemy porównać do dzisiejszej habilitacji. W wyjątkowych wypadkach biskup krakowski, kanclerz Uniwersytetu, mógł złożyć veto. W wieku XVII, z którego znamy dosyć dokładnie przebieg responsji, kandydat na kolegiata przygotowywał pewną kwestię prawną, która następnie ukazywała się drukiem. Po odbyciu dysputy publicznej kandydat otrzymywał veniam legendi, czyli prawo wykładania. Przed zamieszkaniem w kolegium prawniczym nowy jego członek

składał na ręce prepozyta przysięgę, że będzie przestrzegał wszystkich praw obowiązujących w kolegium. Średnio kandydaci do zamieszkania w kolegium prawniczym czekali około czterech lat. Przeciętny wiek responsji w wieku XVII wynosił około 36 lat, czyli był porównywalny z wiekiem dzisiejszych habilitantów. Kolegiaci nie płacili czynszu za mieszkanie. Natomiast inni profesorowie, czy też w ogóle inne osoby, które zdołały uzyskać prawo zamieszkania w Collegium Iuridicum, musiały uiszczać stosowną opłatę. W mieszkaniach profesorów, których w kolegium było siedem, zamieszkiwali też studenci. Na ich utrzymanie profesor płacił w każde Suche Dni po 1 groszu do wspólnej kasy. Oczywiście, jeśli kolegiat chciał mieć więcej studentów w swoim mieszkaniu, wówczas był zobowiązany za nich dodatkowo zapłacić. W praktyce profesorowie przyjmowali do kolegium zbyt wielu studentów, co skłoniło władze kolegium do uchwalenia w 1446 roku postanowienia, w myśl którego każdy profesor mógł odtąd mieć tylko jednego scholara jako służącego, którego trzymał w swoim mieszkaniu. W roku następnym postanowienie zmodyfikowano w ten sposób, że każdy kolegiat mógł tylko jednego studenta sadzać przy stole. Gdyby chciał ich utrzymywać więcej, musiał łożyć na ich wyżywienie.

Profesorowie zamieszkujący Collegium Iuridicum, podobnie jak inni profesorowie Uniwersytetu Krakowskiego, powinni być nieżonaci, aby móc bez przeszkód oddawać się zdobywaniu wiedzy oraz nauczaniu studentów. O ile w średniowieczu nie było problemu z celibatem profesorów, o tyle napływające do Polski idee humanizmu spowodowały pewien wyłom

Autorzy książki Collegium Iuridicum. Od prawej: prof. Wojciech Bałus, prof. Stanisław Sroka, prof. Andrzej Chwalba (redaktor serii), dr hab. Andrzej Betlej, Agata Dworzak, dr Marcin Szyma; 4 marca 2016
Anna Wojnar

Widok Collegium Iuridicum od strony ul. Grodzkiej, ok. 1908/1910; fot. Franciszek Klein

w tej zakorzenionej średniowiecznej tradycji. W przypadku Wydziału Prawa, gdzie wykładano przez całe średniowiecze głównie prawo kanoniczne, taki wyłom musiał stanowić duże wydarzenie. Na początku XVI wieku Mikołaj z Koprzywnicy, doktor dekretów, ożenił się z Agnieszką Minocką i uzyskał od papieża Juliusza II w 1505 roku zwolnienie od grożących mu cenzur kościelnych. Nadto otrzymał pozwolenie na dalsze wykładanie prawa kanonicznego. Pomimo posiadania żony i dzieci, mieszkał w kolegium prawniczym. Stan taki, powodujący niewątpliwie zgorszenie współmieszkańców, trwał zaledwie kilka lat, do śmierci żony w 1509 roku. W początku XVI wieku również inni profesorowie zaczęli coraz intensywniej rozglądać się za kobietami. W mury Uniwersytetu zaczęło wkradać się zgorszenie. Rozprzężenie moralne przyczyniło się też do rozwoju syfilisu oraz licznych procesów o alimenty.

Na czele kolegium stał prepozyt, którego kadencja trwała pół roku. Był on wybierany na wiosnę (19 kwietnia) i jesienią (19 października). Do pomocy miał dwóch konsyliarzy wybieranych spośród kolegiatów – jednego z doktorów, drugiego spośród profesorów. Prepozyci sprawowali

pieczę nad majątkiem kolegium, doglądali bieżących spraw związanych z wyżywieniem, opłacali służbę, podejmowali też decyzje o remontach gmachu. Do pomocy prepozytowi i konsyliarzom dodana była również służba, w tym stróże i kucharki. Urząd prepozyta kolegium nie cieszył się zbyt wielkim poważaniem, dlatego też często zostawali nimi najmłodsi wiekiem kolegiaci. Po zakończeniu kadencji każdy prepozyt był zobowiązany do złożenia sprawozdania finansowego pod karą 5 grzywien. Najważniejszym organem stojącym na czele kolegium było zgromadzenie kolegiatów, które zbierało się w stubie communis. Ono dokonywało, między innymi, wyboru prepozyta i konsyliarzy. Życie w kolegium, podobnie jak całe życie uniwersyteckie, podlegało rytmowi kalendarza liturgicznego i kalendarza świeckiego. Statuty ogólnouniwersyteckie określały dokładnie porządek roku akademickiego. Najważniejszymi punktami były dwa terminy: wyboru rektora – dzień św. Gawła (16 października), oraz św. Jerzego i Wojciecha (23 kwietnia). Po tych wyborach zaczynały się zajęcia dydaktyczne. Semestr zimowy rozpoczynał się zatem 19 października, zaś letni 26 kwietnia. Mnogość świąt nie sprzyjała regularnej

nauce. W ciągu roku było wolnych około 100 dni, nie licząc wieczorów w wigilie przed najważniejszymi świętami. Prawo kościelne zakazywało, co prawda, pracy fizycznej w święta, dopuszczało jednakże oddawanie się pracy umysłowej, na przykład lekturze. Niemniej w takie dni nie było zajęć w kolegium. W praktyce w średniowiecznym Uniwersytecie Krakowskim nie było przerwy wakacyjnej. Oprócz kalendarza liturgicznego życie w kolegium było przerywane przez wydarzenia świeckie, takie jak uroczystości państwowe, koronacje, pogrzeby władców, wjazdy monarchów do miasta i inne. W 1494 roku rektor Uniwersytetu zwołał całą społeczność w celu oglądania instrumentów astronomicznych Marcina Bylicy z Olkusza, które wówczas dotarły do Krakowa i wzbudziły wielki podziw. Zwykły dzień w kolegium zaczynał się w lecie bardzo wcześnie rano, bo już o godzinie 5. Mieszkańców budził dzwonek, a później zegar. Wykłady, z przerwą na obiad, trwały do godziny 16. W zimie zaczynano wykłady o godzinie 6 i trwały one do 15. Światła w kolegium gaszono, w zależności od pory roku, o godzinie 21 lub 22. Bramy zamykano dwie godziny po zachodzie słońca. Rozpoczynała się

wówczas cisza nocna. W sypialniach często paliła się lampa, która miała ułatwić drogę do kloaki, ale przede wszystkim miało to zapobiegać różnym zakazanym praktykom seksualnym. Statuty uniwersyteckie przewidywały surowe kary za nocowanie poza kolegium. Statuty kolegium prawniczego z roku 1719 przewidywały wpierw upomnienie takiego profesora przez prepozyta, a w przypadku powtarzania się występku – kary finansowe. Duże nieprzyjemności spotykały zwłaszcza tych, którzy spędzali noce z kobietami lekkich obyczajów. Za przenocowanie osób podejrzanych trzeba było zapłacić karę 3 grzywien, gdy to przydarzyło się po raz pierwszy, zaś w przypadku recydywy –6 grzywien. Za trzecim razem groziło wyrzucenie z kolegium. Statuty z 1719 roku dopuszczały możliwość przenocowania matki lub krewnej przez kolegiata, ale było to możliwe tylko w obecności osoby trzeciej.

Mury Collegium Iuridicum były świadkiem nie tylko naukowych dysput, ale także walk religijnych. W 1598 roku znany w Krakowie przywódca braci pol-

skich Faust Socyn stał się obiektem napaści na tle religijnym. Doszło do tego w Dzień Wniebowstąpienia (30 kwietnia). Młodzież studencka znalazła Socyna w mieszkaniu rajcy Daniela Chroberskiego, który pełnił funkcję seniora zboru kalwińskiego. Młodzi ludzie wywlekli Socyna z łóżka i w takim stanie, owiniętego jedynie w płaszcz, prowadzili w kierunku Rynku. Przed ratuszem spalono jego książki i rękopisy, a następnie skierowano się w kierunku Wisły, aby go utopić. Po drodze Socyna uratowali profesorowie Uniwersytetu: Marcin Wadowita, ówczesny rektor Walenty Fontana i Jan Godecki. Ukryli nieszczęśnika wpierw w Collegium Maius, a następnie wewnątrz kolegium prawniczego. Studenci próbowali odbić swoją ofiarę, ale w realizacji tego zamiaru przeszkodził im ulewny deszcz. Po przenocowaniu w mieszkaniu Włocha Mikołaja Buccellego następnego dnia rankiem Socyn został wywieziony z Krakowa do Igołomi, która była własnością krewnego Buccellego, Jana Baptysty Cetysa. Tam Socyn mieszkał około dwóch miesięcy. W czerwcu 1598 roku wyjechał do Lusławic, gdzie spędził resztę swojego życia. Akta sądu rektorskiego stanowią

prawdziwą kopalnię wiedzy na temat tej niezbyt chwalebnej strony uniwersyteckiego życia, jaką były różnego rodzaju naruszenia obowiązującego prawa. W zapiskach tych wielokrotnie pojawiają się też mieszkańcy Collegium Iuridicum. W 1495 roku, na przykład, Collegium Iuridicum wstrząsnęła sprawa konfliktu pomiędzy dwoma uczonymi: Janem Wysockim i Andrzejem Górą. Obaj byli doktorami dekretów i profesorami na Wydziale Prawa. Wysocki stopień doktora uzyskał w Bolonii, a po powrocie do Krakowa robił karierę uniwersytecką. Był dziekanem Wydziału Prawa (1485, 1489), prokuratorem Uniwersytetu, od 1487 roku mieszkał w kolegium prawniczym. Później dostąpił także godności rektora (1497/1498). Andrzej Góra natomiast stopień doktora uzyskał w Krakowie, od 1492 roku był plebanem w Luborzycy. Swoje najważniejsze dostojeństwa uzyskał po 1495 roku, zostając także rektorem Uniwersytetu (1514). Zatem w 1495 roku stanęło przeciwko sobie dwóch przyszłych rektorów krakowskiej wszechnicy, ludzi wykształconych i ustosunkowanych. A sprawa wydaje się być trochę błaha, bo poszło o mieszkanie, a dokładniej o to, kto zajmie którą izbę w kolegium. Doktor Góra ulepszył bowiem jedno z mieszkań, wykładając na ten cel własne środki. Sąd nakazał mu jednakże zamienić się z Janem Wysockim tą izbą. Sprawa musiała być bardzo emocjonalna i bulwersująca mieszkańców kolegium prawniczego,

Portal wejściowy do Collegium Iuridicum, 1923; fot. Adam Bochnak
Dziedziniec Collegium Iuridicum, 1923; fot. Adam Bochnak

Collegium Iuridicum, krużganki na I piętrze, 1923; fot. Adam Bochnak Ze

albowiem pojednanie pomiędzy uczonymi nastąpiło dopiero na zgromadzeniu ogólnym Uniwersytetu w kolegium artystów (Collegium Maius) w kwietniu 1495 roku. W aktach sądu rektorskiego odnotowano, że pomiędzy skłóconymi stronami padły różnego rodzaju obelgi i zniesławienia. Andrzej Góra przed całym zgromadzeniem uniwersyteckim publicznie oświadczył, że obelgi i zniewagi, które wypowiedział pod adresem swojego adwersarza, nie były prawdziwe, lecz padły one w wyniku chwilowego wzburzenia (ex calore iracundie).

Przykładem profesora awanturnika był Marcin Krokier, w latach 60. XVI wieku kilkakrotnie wybierany na rektora. Ale zanim się ustatkował, jego nazwisko wielokrotnie pojawia ło się na kartach akt sądu rektorskiego. W 1538 roku pozwał swego mistrza Marcina Bełzę do sądu o to, że ten nazwał go „osłem, wieśniakiem i łgarzem”. Sąd skazał Bełzę na przeproszenie i zakazał pod karą 3 grzywien obydwu stronom obrzucania się obelgami. To, co wydarzyło się dwa lata później, było olbrzymim skandalem, który odbił się echem w całym Uniwersytecie. A mianowicie Krokier, udzielając porady prawnej Netce ze Stradomia, spoił ją wi-

nem, a następnie zgwałcił. Pech chciał, że Netka zaszła w ciążę i urodziła potomka, a profesor Krokier nie chciał płacić alimentów. Zrozpaczona matka podrzuciła więc niemowlę pod drzwi mieszkania profesora. Niektórych drażnił też sposób bycia Marcina Krokiera, który na wzór włoski nosił długą brodę. W latach 70. XVI wieku mieszkało w kolegium prawniczym dwóch skłóconych ze sobą profesorów: Jakub Kromfelt i Jakub Molitor. Obydwaj mieszkali ze swoimi konkubinami. W 1579 roku Kromfelt upozorował kradzież 100 złotych polskich, które zostały mu oddane na przechowanie do skarbca w kolegium. Gdy sprawa wyszła na jaw, sąd rektorski pozbawił go kluczy do skarbca oraz nakazał zwrot pieniędzy. Nie był to jedyny wybryk profesora. Niebawem znów stanął przed obliczem sądu, tym razem za włamanie się do mieszkania swojego współkompana i wprowadzenia tam kobiety, która tegoż kolegę okradła. Najwyraźniej uprawnienia rektora były zbyt małe, aby poradzić sobie z tymi wybrykami. Upadek moralny i zgorszenie panujące w Collegium Iuridicum odbijało się też na poziomie zajęć dydaktycznych. Studenci

poskarżyli się w 1579 roku rektorowi, że wykłady trwają zaledwie kwadrans, a profesorowie są do nich kompletnie nieprzygotowani. Pomimo podejmowanych przez rektora prób naprawy panującej sytuacji dopiero wymarcie profesorów skandalistów poprawiło sytuację moralną w kolegium prawniczym. W XVII wieku sytuacja w kolegium uległa znacznej poprawie. W jego murach zamieszkali profesorowie o wysokich walorach moralnych i intelektualnych. Do tego grona zaliczał się niewątpliwie Mikołaj Dobrocieski, rektor Uniwersytetu, który zasłynął z obrony interesów krakowskiej wszechnicy. Oprócz dobrej jakości profesorów, na Wydział Prawa zaczęli też przybywać częściej studenci, którzy mogli słuchać wykładów, między innymi dotyczących prawa polskiego. Okres degrengolady i moralnego upadku Collegium Iuridicum miało zatem za sobą.

Stanisław A. Sroka profesor w Zakładzie Historii Polski Średniowiecznej Instytutu Historii UJ

Tekst jest skróconą wersją jednego z rozdziałów książki

Książka Collegium Iuridicum autorstwa Stanisława A. Sroki, Marcina Szymy, Andrzeja Betleja, Agaty Dworzak i Wojciecha Bałusa – wydana w 2015 roku przez Księgarnię Akademicką – to kolejny tom serii poświęconej obiektom zabytkowym Uniwersytetu Jagiellońskiego, której inicjatorem jest prof. Andrzej Chwalba.

SZKIC DO PORTRETU UCZONEJ

Wspomnienie o prof. Marii Podrazie-Kwiatkowskiej (1926–2016)

5kwietnia 2016 zmarła Pani Profesor Maria Podraza-Kwiatkowska.

Była jedną z najwybitniejszych i najbardziej wyrazistych osobowości uniwersyteckiej filologii kilku ostatnich dziesięcioleci. Jej długoletnia obecność w Instytucie Polonistyki UJ wpłynęła bardzo mocno na sposób myślenia licznego grona uczniów i współpracowników. Dla bardzo wielu z nas prof. Kwiatkowska była wzorem uczonego, Mistrzynią.

Droga do mistrzostwa nigdy nie jest łatwa – prof. Kwiatkowska przebyła ową drogę w sposób zasługujący na głęboki szacunek. Zawsze była wierna zasadom człowieka nauki, kogoś, kto wytrwale podąża w kierunku pełnej, suwerennej wiedzy o wybranym aspekcie rzeczywistości.

Przypomnijmy fakty: przyszła uczona, urodzona w Kołomyi, lata wojny spędziła we Lwowie; studia z zakresu filologii polskiej i historii sztuki, zakończone w 1951 roku rozprawą magisterską o poezji Leopolda Staffa, odbyła na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mimo wybitnych umiejętności ujawnionych w magisterium zabrakło dla niej wówczas miejsca na macierzystej uczelni. Jej zainteresowania naukowe i styl myślenia zbyt były odległe od wszechwładnej w tamtych latach ideologii i metody badań. Z tego powodu lata 1952–1964 spędziła w pracowni bibliograficznej Instytutu Badań Literackich PAN. Do zainteresowań historycznoliterackich powróciła, kiedy tylko stało się to możliwe –w końcu lat 50. Po odkrywczym doktoracie (napisanym pod opieką Kazimierza Wyki) przeniosła się do Pracowni Młodej Polski IBL PAN; po znakomitej habilitacji (z roku 1970) zaczęła tą pracownią kierować. W roku 1974, już jako wybitna uczona, powróciła w mury Uniwersytetu Jagiellońskiego. To tu, w ówczesnym Instytucie Filologii Polskiej, kontynuowała swe badania i umacniała naukowy autorytet, to tu została profesorem, to tu kierowała (w latach 1981–1996) Katedrą Historii Literatury XIX wieku, to tu została powszechnie cenioną na

naszej Uczelni członkinią senatu UJ, to tu wychowywała kolejne pokolenia młodych polonistów, to tu jeszcze niedawno pojawiała się na konferencjach naukowych i zebraniach Katedry, towarzysząc swym uczniom i uczniom swych uczniów w ich wysiłku naukowym. Ta nieustająca obecność Pani Profesor była dla nas wszystkich bardzo ważna.

Zasadniczym przedmiotem badań Marii Podrazy-Kwiatkowskiej była literatura okresu Młodej Polski. To tę właśnie epokę opisywała przeszło pół wieku, starając się z dzieł ówczesnej literatury wydobyć to, co w nich najistotniejsze.

Przedmiot swych badań ujmowała w szerokiej, interdyscyplinarnej perspektywie: Młodą Polskę opisywała nie tylko jako historyk polskiej literatury, ale także jako komparatysta, historyk idei, analityk sztuk wizualnych, interpretator poetyckiej wyobraźni.

Inaczej mówiąc: głównym celem naukowej działalności Marii Podrazy-Kwiatkowskiej było tworzenie całościowego, odnowionego obrazu Młodej Polski. Takie właśnie, zmierzające w stronę nowej syntezy, nastawienie młodopolskich studiów prof. Kwiatkowskiej staje się szczególnie widoczne wtedy, gdy przyglądamy się jej najważniejszym dokonaniom naukowym w porządku chronologicznym.

Przedmiotem wspominanej już rozprawy doktorskiej uczyniła Maria Podraza-Kwiatkowska twórczość zapomnianego poety Wacława Rolicza-Liedera. Poetyka monografii ujawniła interpretacyjny talent autorki, pokazała, z jaką swobodą posługuje się historycznoliterackim zbliżeniem. Z drugiej strony: złożoność poezji Liedera pozwoliła postawić pytanie ogólne, dotyczące źródeł i powinowactw młodopolskiej estetyki.

Przejście od efektownej analizy konkretu do perspektywy uogólniającej jeszcze wyraźniejsze jest w książce habilitacyjnej Młodopolskie harmonie i dysonanse (z 1969 roku). Znajdują się w niej, z jednej

strony, odkrywcze portrety twórców – jak Antoni Lange, Zenon Przesmycki, Maria Komornicka i Bolesław Leśmian, a z drugiej – przekrojowe studia, zajmujące się kwestiami tak w Młodej Polsce ważnymi –i wytyczającymi kierunki późniejszych badań – jak rola artysty, symbolika kreacji artystycznej, kwestia mizoginizmu (i jej związek z ruchem emancypacji kobiet) oraz problem polskiej wersji symbolizmu. Doktorat i habilitacja prof. Kwiatkowskiej brzmią dzisiaj jak postulat nowej lektury Młodej Polski. Spełnieniem tych zapowiedzi stała się monografia Symbolizm i symbolika w poezji Młodej Polski (1975, wydanie II 1994, wydanie III 2000). Przyniosła ona znakomicie udokumentowaną analizę wpływu estetyki i poetyki zachodnioeuropejskiego symbolizmu na świadomość i praktykę poetycką Młodej Polski. Ta analiza, z kolei, pozwoliła spojrzeć inaczej na całą młodopolską poezję. Dopowiadając rzecz do końca: monografia prof. Kwiatkowskiej w bardzo istotny sposób wpłynęła na sposób myślenia o Młodej Polsce. Jest to z całą pewnością jedna z najważniejszych książek, jakie napisano o tamtej epoce.

Zarysowany w Symbolizmie i symbolice obraz epoki podtrzymuje i nasyca nowymi szczegółami książka z 1985 roku Somnambulicy – dekadenci – herosi. Najważniejszym jej fragmentem jest obszerna rozprawa Pustka – otchłań – pełnia. Ze studiów nad młodopolską symboliką inercji i odrodzenia, precyzyjnie i błyskotliwie odsłaniająca wewnętrzne przemiany młodopolskiej świadomości i wyobraźni. Równie istotne poznawczo (a przy tym imponujące rozległością egzemplifikacji) są studia o „młodopolskich konstrukcjach sobowtórowych”, o „nurcie heroicznym w literaturze Młodej Polski”, o „młodo-

polskiej konwencji onirycznej”. Ważne są także rozważania o inspiracjach japońskich i o recepcji d’Annunzia. A także – świetne eseje o Przybyszewskim i Micińskim... Zgodnie ze wspominaną poprzednio strategią badawczą każdy z tych tekstów rozpoczyna się obserwacjami szczegółowymi – i każdy zmierza w stronę odsłonięcia jednego z kluczowych problemów epoki.

Wizję modernizmu, wpisaną w wymienione powyżej książki, scala i bezpośrednio prezentuje Literatura Młodej Polski (pierwsze wydanie w 1992 roku). Książka ta, mająca zalety wybitnego podręcznika, niezwykle pomocnego w uniwersyteckim nauczaniu, jest zarazem całkowicie oryginalną, autorską syntezą. Powtarza w niej prof. Podraza-Kwiatkowska swe zasadnicze myśli (o doniosłości symbolizmu, o przeciwstawieniu Młodej Polski inercyjnej i odrodzeńczej, o modernizmie jako zapowiedzi przemian, które nastąpiły w literaturze XX wieku) – proponując zarazem własne widzenie młodopolskiej prozy i dramatu tamtej epoki.

W latach bezpośrednio poprzedzających wydanie przywołanej właśnie uniwersyteckiej syntezy dziejów młodopolskiej literatury, a także w latach, które nastąpiły po ogłoszeniu tej syntezy, nie przestała Maria Podraza-Kwiatkowska ogłaszać ważnych, wzbogacających wiedzę o modernizmie rozpraw, studiów i esejów. Znalazły się wśród nich doniosłe, przekrojowe rozważania o wpisanej w młodopolską literaturę „sytuacji uwięzienia i zdobywania wolności”, odkrywcze analizy młodopolskiego doświadczenia transcendencji i ówczesnej „wyobraźni katastroficznej”, inspirujące uwagi o młodopolskim „kompleksie Parsifala” (związanym ze zjawiającym się w tamtej epoce ideałem czystości) i o twórczości kobiecej tamtych czasów, a także interpretacyjne eseje o Wyspiańskim i Leśmianie... Z tych właśnie tekstów ułożyła prof. Kwiatkowska kolejną wybitną książkę –nosi ona tytuł Wolność i transcendencja, ukazała się w roku 2001, na powitanie nowego stulecia.

Zakończenie codziennej pracy ze studentami i doktorantami, które nastąpiło w okolicach wydania drukiem Wolności i transcendencji, nie zahamowało naukowej aktywności prof. Kwiatkowskiej. Jej studia i eseje z pierwszej dekady nowego wieku ukazały się w roku 2011 pod tytułem Labirynty – kładki – drogowskazy. Sama autorka napisała w posłowiu, że jest to książka bardziej osobista od poprzednich. Dodałbym:

jest to także książka, w której postawa mądrościowa (zawsze obecna w dziele Pani Profesor) wyraźniej niż poprzednio wplata się w tok historycznoliterackiej narracji. Trudno bowiem nie wspomnieć o mądrości, gdy czyta się esej Przeciw okrucieństwu albo rozważania o literackim doświadczeniu nocy, albo uwagi o kulturowych kontekstach „szklanych domów” Żeromskiego... Projekt odnowienia obrazu Młodej Polski wpisany jest nie tylko w autorskie książki Marii Podrazy-Kwiatkowskiej, ale

życia obdarowywała nie tylko głęboką wiedzą, ale też poczuciem sensowności działań historyka literatury.

W latach studiów Marii Podrazy-Kwiatkowskiej, a nawet jeszcze w momencie, gdy broniła swego doktoratu, czytanie i komentowanie Młodej Polski (a zwłaszcza młodopolskiej estetyki i metafizyki) nie było rzeczą oczywistą. Przeciwnie: zajmowanie się wówczas wskazanymi zagadnieniami było świadectwem konsekwencji i odwagi. Marii

Anna Wojnar

Prof. Maria Podraza-Kwiatkowska podczas posiedzenia Senatu UJ zwołanego z okazji odnowienia po pięćdziesięciu latach Jej doktoratu; aula Collegium Maius, 10 czerwca 2014

także w jej przedsięwzięcia redaktorskie i edytorskie. Mam na myśli trzykrotnie wydaną, fundamentalną antologię Programy i dyskusje literackie okresu Młodej Polski oraz inną antologię, skierowaną do czytelników niemieckich, a noszącą tytuł Jahrundertwende. Literatur des Jungen Polen. Mam na myśli trzy obszerne księgi zbiorowe: Młodopolski świat wyobraźni (1977), Studia o Tadeuszu Micińskim (1979) i Stulecie Młodej Polski (1995). Wreszcie mam na myśli serię wydawniczą „Biblioteka Poezji Młodej Polski” (początkowo redagowaną wspólnie z Jerzym Kwiatkowskim). Wartość tych przedsięwzięć jest bezsporna: znają je wszyscy zajmujący się badaniem Młodej Polski. Naukowy i duchowy format Marii Podrazy-Kwiatkowskiej widoczny był i jest nie tylko w jej dziełach, ale także w bezpośrednim spotkaniu z uczniami, których uczona do ostatnich dni swego

Podrazie-Kwiatkowskiej nie brakło tych cech charakteru, gdy wybierała temat magisterium, nie brakło ich także w jej późniejszej działalności. Dzięki połączeniu tych właśnie cech z najwyższymi kompetencjami naukowymi stała się prof. Kwiatkowska najwybitniejszym ze znawców Młodej Polski, tworzących w kilku ostatnich dziesięcioleciach.

To właśnie warto i trzeba powiedzieć, żegnając Panią Profesor.

Marian Stala

kierownik Katedry Historii Literatury Pozytywizmu i Młodej Polski Wydziału Polonistyki UJ

Pogrzeb Pani Profesor

Marii Podrazy-Kwiatkowskiej odbył się 13 kwietnia 2016 na cmentarzu Salwatorskim w Krakowie.

WSPOMNIENIE O PROFESORZE WITOLDZIE MAŃCZAKU

(1924–2016)

stycznia 2016 zmarł prof. Witold Mańczak – wybitny językoznawca o światowej renomie. Z Uniwersytetem Jagiellońskim związany był od czasów studiów romanistycznych, które ukończył w roku 1948. W roku 1950 uzyskał stopień doktora, a dopiero cztery lata później został zatrudniony na naszej Uczelni jako zastępca profesora w ówczesnej Katedrze Filologii Romańskiej.

Wcześniej prof. Witold Mańczak podejmował różne zajęcia, o czym sam wspomina w swej krótkiej autobiografii: w czasie okupacji pracował jako urzędnik w Zakładach Zieleniewskiego i w służbach obrony powietrznej. Po zdaniu matury w roku 1945 przeprowadził się z rodzinnego Sosnowca do Krakowa. W ciągu dwóch lat uzyskał dyplom ukończenia Akademii Handlowej i certyfikat znajomości języka w Instytucie Francuskim. Profesor pisze, że w latach 1945–1947 utrzymywał się z pracy dorywczej – korepetycji i tłumaczeń. Od 1947 pracował kolejno jako urzędnik w prywatnej firmie budowlanej, redaktor w tygodniku „Głos Anglii”, następnie znów jako urzędnik w Okręgowym Zarządzie Kin w Krakowie. Stanowisko na uczelni otrzymał po raz pierwszy na polonistyce Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Katowicach – na rok, po czym w 1954 roku związał się na stałe z Uniwersytetem Jagiellońskim, prowadząc równocześnie wykłady z językoznawstwa ogólnego na Uniwersytecie Warszawskim

oraz Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1957 roku otrzymał stanowisko docenta. W latach 1970–1974 pełnił funkcję dyrektora Instytutu Filologii Romańskiej. W roku 1971 został profesorem nadzwyczajnym, a w roku 1982 profesorem zwyczajnym. Rok akademicki 1974/1975 spędził jako profesor kontraktowy na paryskiej Sorbonie, a w roku 1992 przebywał w tym samym charakterze na uniwersytecie w Gies -

sen. Do roku 1994 kierował Zakładem Językoznawstwa Romańskiego. Mimo osiągnięcia wieku emerytalnego, jeszcze przez kilka lat prowadził zajęcia – w niepełnym wymiarze godzin – dla romanistów, italianistów i hispanistów w Instytucie Filologii Romańskiej.

Z archiwum prof. Elżbiety Mańczak-Wohlfeld

Profesor Mańczak był członkiem rzeczywistym PAU, członkiem honorowym Komitetu Językoznawstwa PAN, a także towarzystw językoznawczych w kraju i za granicą, między innymi Société de Linguistique de Paris i Linguistic Association of Canada and the United States.

Zostawił bogaty i wyjątkowo znaczący dorobek naukowy: 960 publikacji, w tym ponad 20 książek, w dziedzinie językoznawstwa romańskiego, słowiańskiego, indoeuropejskiego i ogólnego (omówiony w „Języku Polskim” nr 3/2014). Pełna lista prac Profesora dostępna jest w tomie jubileuszowym wydanym z okazji jego 90. urodzin, w roku 2014, zatytułowanym Linguistique romane et linguistique indo-européenne. Badania prof. Mańczaka dotyczyły faktów językowych różnej natury: od genezy języków romańskich – od łaciny klasycznej czy potocznej, przez kwestię archaiczności cech centrum i peryferii obszaru danej strefy językowej, dociekań dotyczących pierwotnej siedziby ludów indoeuropejskich, wskazania różnic między nazwami własnymi i pospolitymi i wielu innych problemów. Wielokrotnie podnosił Profesor kwestię kryteriów prawdy w badaniach językoznawczych, uważając metody statystyczne i odwołanie się do danych liczbowych za obiektywne i sprawdzalne, co charakteryzuje wyniki badań właściwych naukom ścisłym. Spośród głównych

Prof. Witold Mańczak
Z archiwum prof. Elżbiety Mańczak-Wohlfeld
Profesor pracował naukowo do końca życia

poruszanych przez niego zagadnień należy wspomnieć rolę nieregularnego rozwoju fonetycznego spowodowanego frekwencją jako czynnika determinującego formę wyrazu. Uwzględnienie roli częstości użycia elementów językowych pozwala objaśnić nieregularności obserwowane w różnych językach w odniesieniu do form, które nie dają się uzasadnić rozwojem regularnym, to znaczy potwierdzonym przez większość przykładów danej grupy elementów, czy analogią. Jako przykład przytaczał często prof. Mańczak fakt, że czasowniki takie jak być, mieć, iść, nazwy stopnia pokrewieństwa, niektóre zaimki i spójniki wykazują nieregularności we wszystkich językach indoeuropejskich.

Wiele artykułów poświęcił Profesor także zagadnieniom szczegółowym. Pisał, między innymi, o wymowie słowa nauka, o nazwisku Norwid, o etymologii nazwy Stambuł, o pozycji języka albańskiego,

o oboczności e/o w grece i o wielu innych językowych faktach. Jego teksty o różnorodnej tematyce – zwięzłe, z jasnym wywodem, były wyrazem dogłębnej znajomości języków i erudycji. Publikował w językach romańskich, a także po polsku, angielsku, rosyjsku, niemiecku w kilkunastu krajach Europy, a także w Argentynie, Japonii, USA i Kanadzie. Brał udział w wielu międzynarodowych konferencjach, stąd jego nazwisko i dorobek były za granicą znane i doceniane. Dla znacznej części krakowskich romanistów był wykładowcą gramatyki historycznej i historii języka francuskiego oraz innych języków romańskich. Jego wykłady były klarowne, swą rozległą wiedzę przekazywał z pasją, często wykraczając poza temat wykładu.

Opracował akademickie podręczniki do fonetyki i morfologii historycznej języka polskiego, francuskiego, hiszpań-

150 LAT TOWARZYSTWA LEKARSKIEGO KRAKOWSKIEGO

Towarzystwo Lekarskie Krakowskie świętuje w tym roku 150-lecie. Sekcja lekarska przy Towarzystwie Naukowym istniała od 1815 roku. Samodzielne Towarzystwo Lekarskie Krakowskie powołał w 1866 roku dr Aleksander Kremer. TLK jest wydawcą „Przeglądu Lekarskiego” najstarszego polskiego czasopisma medycznego.

skiego i włoskiego, przygotował wybór tekstów starofrancuskich z informacjami etymologicznymi.

Profesor Witold Mańczak pracował naukowo do końca życia: w grudniu ubiegłego roku ukończył rękopis Polskiego słownika etymologicznego, napisał o nim artykuł zamieszczony w ostatnim numerze „Biuletynu PTJ”, który ukazał się już po jego śmierci. Lektura tego tekstu wykładającego zasady przygotowywanego słownika wywołuje wzruszenie: oto realizacja pasji, jasno wyłożona metoda badawcza i naukowy wywód. I przekonujące rezultaty.

Profesor Witold Mańczak – niestrudzony badacz zjawisk językowych, autor istotnych dla rozwoju językoznawstwa koncepcji, zostawił przyszłym pokoleniom bogatą spuściznę naukową.

Anna Bochnakowa kierownik Zakładu Językoznawstwa Romańskiego Instytutu Filologii Romańskiej UJ

Jubileusz będzie obchodzony w dniach 14–15 czerwca 2016 i rozpocznie się mszą świętą o godzinie 9 w kolegiacie akademickiej św. Anny. Następnie odbędzie się uroczyste posiedzenie TLK w auli Collegium Novum z udziałem władz Towarzystwa, Uniwersytetu i Krakowa, podczas którego prof. Franciszek Ziejka wygłosi wykład Towarzystwo Lekarskie w dziejach Krakowa trwale zapisane, a prof. Aleksander Skotnicki podzieli się rozważaniami dotyczącymi Prawdy i nadziei w medycynie. Wieczorem organizatorzy zapraszają na spektakl w Teatrze im. Juliusza Słowackiego oraz rozstrzygnięcie konkursu poetyckiego. Na 15 czerwca zaplanowane zostały dwie sesje naukowe w Domu Towarzystwa przy ul. Radziwiłłowskiej 4. W godzinach 9–12 będzie można wysłuchać wykładów: architekta i urbanisty dr. Zbigniewa Beiersdorfa Stanisław Wyspiański w Domu Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego oraz Janusza Antosa Stanisław Wyspiański jako odnowiciel sztuki polskiej książki W sesji popołudniowej poświęconej Współczesnemu leczeniu zespołów limfoproliferacyjnych z zastosowaniem przeciwciał monoklonalnych i innych leków celowanych weźmie udział Zespół Kliniki Hematologii UJ CM: prof. Aleksander B. Skotnicki, dr hab. Wojciech Jurczak, dr Agnieszka Giza, dr Dagmara Zimowska-Curyło, dr Monika Długosz-Danecka, dr Magdalena Piotrowska. Szczegółowy program można uzyskać w TLK (www.tlk.cm-uj.krakow.pl). Patronat honorowy nad jubileuszem objęli: minister zdrowia dr Konstanty Radziwiłł, rektor UJ prof. Wojciech Nowak oraz prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski. Red.

PAMIĘCI „OJCA DZIEKANA”

Wpierwszą rocznicę śmierci prof. Wiesława Kozuba-Ciembroniewicza, wybitnego specjalisty w zakresie doktryn prawno-politycznych, a w latach 2002–2008 dziekana Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, 12 lutego 2016 odbyło się seminarium naukowe poświęcone jego pamięci. Zebranych na zamku w Przegorzałach gości, w tym żonę prof. Kozuba-Ciembroniewicza, Barbarę, oraz syna Konrada, władze rektorskie UJ z prof. Wojciechem Nowakiem na czele, a także współpracowników i przyjaciół profesora powitał dziekan WSMiP UJ prof. Bogdan Szlachta. – W ten dzień chcieliśmy wspomnieć dokonania i zasługi prof. Kozuba-Ciembroniewicza dla Uniwersytetu Jagiellońskiego i innych instytucji. Wspominamy go jako uczonego, dziekana, profesora i jako człowieka – mówił prof. Szlachta

– To bardzo trudny dla mnie moment, bo otwierając to seminarium, nie potrafię odciąć się od osobistej refleksji i mówić tylko o sprawach oficjalnych. Miałem przyjemność długo znać prof. Kozuba -

-Ciembroniewicza

i wiele razy spotykać się z nim w bardzo różnych sytuacjach, w tym na meczach piłkarskich – byliśmy kibicami tej samej drużyny: Cracovii Jadąc tu, przypominałem sobie trudne momenty, gdy prof. Kozub-Ciembroniewicz był absolutnie świadomy choroby i dominowało w nim poczucie zrozumienia sytuacji. Mimo to była w nim imponująca chęć normalnego funkcjonowania – podkreślił rektor UJ prof. Wojciech Nowak. – Człowiek umiera tylko wtedy, kiedy najbliżsi i przyjaciele zapominają o nim, a w przypadku Wiesława to jest niemożliwe. Był wszechstronnym człowiekiem, brał udział w wielu bardzo istotnych dla Uniwersytetu przedsięwzięciach. Nazywaliśmy go ojcem dziekanem, wynikało to z jego specyficznego poczucia humoru i sposobu bycia. Miał niesamowitą cechę – chciał ojcować wszystkim, pokazywał to w najprostszych słowach, często żartobliwie, z taką pewną dozą

angielskiego poczucia humoru, dystansu do rzeczywistości i ironii. Takim pozostał we wspomnieniach i pamięci. I niech tak trwa jak najdłużej – zakończył rektor UJ prof. Wojciech Nowak.

Profesora Kozuba-Ciembroniewicza wspominał również prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski: Znałem Wieśka od momentu, kiedy przyjechałem do Krakowa 50 lat temu. Widywaliśmy się na Uczelni, potem mieszkaliśmy niedaleko siebie przy ul. Daszyńskiego i często go odwiedzałem. Spędzaliśmy też dużo czasu w Jagiellonce, gdzie pisaliśmy doktoraty, potem habilitacje. Bywało, że siedzieliśmy tam od rana do wieczora, razem z Michałem Śliwą i Andrzejem Manią, traktując Jagiellonkę jako dom dziennego pobytu. Wiesław był osobą, która bardzo łatwo nawiązywała kontakty. Można było z nim rozmawiać szczerze dosłownie o wszystkim, czy to prywatnie, czy to naukowo, czy to politycznie.

Wystąpił również rektor Uniwersytetu Pedagogicznego prof. Michał Śliwa, który wspomniał, że poznał prof. Wiesława Kozuba-Ciembroniewicza w 1970 roku, a wszystko zaczęło się na wyjazdowym seminarium od wspólnej gry w piłkę nożną – wielkiej pasji prof. Kozuba-Ciembroniewicza. – Wiesław miał szczególną cechę pomagania innym. Był dla nas autorytetem, również jako asystent prof. Konstantego Grzybowskiego, co przez dziesiątki lat utrwalało się, aż do ostatnich chwil Rektor Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa Publicznego i Indywidualnego APEIRON w Krakowie dr Juliusz Piwowarski mówił o wsparciu, jakie przez 11 lat otrzymywał od prof. Wiesława Kozuba-Ciembroniewicza na etapie powstawania i rozwoju uczelni: Nam też ojcował i było to bardzo inspirujące. W jego wska-

Fot. Anna Wojnar
Prof. Wiesław Kozub-Ciembroniewicz zmarł 13 lutego 2015
Spotkanie poprowadził dziekan Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ prof. Bogdan Szlachta

zówkach i radach była zawsze swobodna przestrzeń do rozwoju, był uśmiech, poczucie humoru, które wszyscy znaliśmy i które na pewno zostało zapamiętane na zawsze. Profesor był fantastycznym wizjonerem i taki pozostanie zawsze w naszej pamięci.

Profesor Zdzisław Mach, pełniący funkcję przewodniczącego Rady Naukowej Centrum Badań Holocaustu UJ, przypomniał, że to właśnie z inicjatywy prof. Wiesława Kozuba-Ciembroniewicza niewielka wcześniej Pracownia Badań Holocaustu została przekształcona w niezależną jednostkę przy Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ. –To pokazuje rzeczywiście jego cechę wizjonerską, ale także to, że Wiesław umiał zajmować się sprawami niezwykle trudnymi. Wiedział, że badania dotyczące Holocaustu muszą być bardziej widoczne na mapie akademickiej Polski i Krakowa. Miał absolutną rację pod tym względem i umiał nad tym pracować. Miał też umiejętność negocjowania, łączenia przeciwieństw, rozmawiania z ludźmi i zjednywania sobie przyjaciół. Był również mistrzem zabawy, biesiady i anegdoty. Odejście Wiesława było bardzo przedwczesne, bo tyle jeszcze chciał i mógł zrobić, do ostatniej chwili miał wiele pomysłów na dalszy rozwój Centrum – mówił prof. Mach. Znajomość z prof. Kozubem-Ciembroniewiczem wspominał także przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie Tadeusz Jakubowicz. – Był osobą niezwykle ciepłą i wrażliwą. Wspaniały mówca, można go było słuchać godzinami. Wniósł bardzo wiele dobrego w społeczność żydowską, za co jestem mu

W pierwszym rzędzie od lewej: Tadeusz Jakubowicz, prezydent Jacek Majchrowski, Barbara Kozub-Ciembroniewicz, prorektorzy UJ prof.

dozgonnie wdzięczny i cieszę się, że miałem możliwość poznać go bliżej. Dziekan Wydziału Prawa i Administracji UJ prof. Krystyna Chojnicka podkreśliła, że prof. Wiesław Kozub-Ciembroniewicz był przede wszystkim prawnikiem – profesorem prawa i prawnikiem-praktykiem, odnoszącym sukcesy adwokatem. – Był prawnikiem-humanistą, wszechstronnym i uniwersalnym. Zajmował się historią doktryn politycznych i prawnych. Nie do przecenienia są także zasługi profesora dla rozwoju politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Poruszał się swobodnie w problematyce filozoficznej, ustrojowej, historycznej, co było widoczne w jego pracy naukowej, ale też w dydaktyce. Zajmował się ruchami spo łecznymi jako źródłami doktryn. Jest to bardzo trudna droga badawcza. Miał w sobie spokój,

dystans i zdolność rozmawiania, zdolność do kompromisu, błysk w oku, lekką ironię i poczucie humoru . Na koniec pierwszej części spotkania prof. Bogdan Szlachta przypomniał najważniejsze fakty z działalności naukowo-społecznej prof. Kozuba-Ciembroniewicza: Ze względu na dorobek naukowy prof. Kozub-Ciembroniewicz zaliczany jest do grona najbardziej rozpoznawalnych historyków doktryn politycznych. Równolegle był czynnym adwokatem do roku 2006. Pełnił funkcję dyrektora Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych. Był dziekanem przez dwie kadencje. Poświęcał się studiom dotyczącym instytucji i ideologii włoskiego faszyzmu, badaniami nad istotą i dziejami austriackiej socjaldemokracji, badaniami nad ideologią nacjonalistyczną w Polsce międzywojennej, ideologią i polityką Antoniego Zygmunta Helcla, a także strukturą włoskiego antyfaszyzmu. Był przewodniczącym Rady Naukowej Centrum Badań Holokaustu na Wydziale Stosunków Międzynarodowych i Politycznych w UJ, a także prezesem Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”

Druga część seminarium miała charakter naukowy. Referaty wygłosili, między innymi, prof. Maria Zmierczak (Historia a historia idei – metodologiczne dylematy autora książki o Antonim Z. Helclu), dr hab. Adam Bosiacki ( Totalitaryzm w badaniach naukowych profesora Wiesława Kozuba-Ciembroniewicza ), prof. Zdzisław Pietrzyk (Uczeni żydowskiego pochodzenia we współczesnych dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego ) oraz dr hab. Małgorzata Kiwior-Filo ( Doktryna i system władzy Włoch faszystowskich na tle porównawczym).

Wysłuchała Anna Wojnar

Fot. Anna Wojnar
Jacek Popiel oraz prof. Maria Jolanta Flis
Wśród zgromadzonych gości był syn profesora – Konrad Kozub-Ciembroniewicz (trzeci od prawej), obok prof. Zdzisław Mach

JAGIELLOŃSKIE CENTRUM JĘZYKOWE UJ

– nowa kultura dydaktyczna

Jeśli założymy, że to język niesie myśl lub że myślenie jest wittgensteinowskim myśleniem w języku, koncepcja kształcenia językowego – jako elementu kształcenia uniwersyteckiego – wyda nam się zasadna czy nawet oczywista. Obraz absolwenta UJ, który sprawnie przedstawia nowatorskie koncepcje piękną polszczyzną i równie piękną niemczyzną czy angielszczyzną, mającą dziś status lingua academica, obraz absolwenta, który nie ucieka się do uproszczeń fonologicznych czy syntaktycznych, jakie wymusza lingua franca, jest dziś obrazem pożądanym. Powoli kształtuje się polityka językowa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jagiellońskie Centrum Językowe – główny podmiot tej polityki, w 2016 roku obchodzi swoje dziesięciolecie, choć historycznie rzecz biorąc, każda z jednostek, z których powstało, w momencie fuzji miała za sobą 40 lat tradycji. Dziś JCJ ma w ofercie 11 języków obcych i w ponad 800 grupach uczy rocznie około 11 tysięcy studentów i doktorantów. To nasze podstawowe zadanie. Ale pracujemy także dla kadry akademickiej i administracyjnej Uczelni, dla społeczności lokalnej spoza Uniwersytetu, współpracujemy również z Uniwersytetem Trzeciego Wieku i Działem Osób Niepełnosprawnych UJ.

– uzyskało międzynarodową akredytację Eaquals!

Eksperci Eaquals – Europejskiego Stowarzyszenia na rzecz Jakości Usług Językowych (www.eaquals.org) – nadają kształt polityce językowej w Europie i wyznaczają standardy jakości w nauczaniu i uczeniu się języków obcych. Współtworzyli, między innymi, stosowany dziś powszechnie

że podstawowe standardy Eaquals są precyzyjnie określone, nie mają one natury preskryptywnej. Oznacza to możliwość ich adaptacji do konkretnego kontekstu edukacyjnego, czyli w naszym przypadku do systemu uniwersyteckich lektoratów języków obcych.

W obliczu tych wyzwań, liczb i tradycji zmiany w sposobie działania zespołu (130 lektorów) wydają się niełatwe do wprowadzenia. Jednak JCJ, chcąc zbliżyć profil działania do potrzeb dzisiejszych studentów, wymagań i oczekiwań wydziałów Uniwersytetu, a także wychodząc naprzeciw wzrastającej konkurencyjności, podjęło się ambitnego i odważnego zadania: by najpierw wprowadzić nowy model kształcenia językowego, a następnie poddać weryfikacji jego skuteczność przez audyt zewnętrzny. Efekt? W styczniu 2016 roku JCJ UJ – jako pierwsze uniwersyteckie centrum językowe w Polsce

w Europie oraz poza nią i znany każdemu, kto zajmuje się nauczaniem języków, referencyjny system opisu kształcenia językowego (Common European Framework of Reference – CEFR), który definiuje umiejętności językowe na poziomach: A1, A2, B1, B2, C1 i C2. Eaquals jest organizacją niekomercyjną, działającą pod auspicjami Rady Europy (gdzie ma głos doradczy), i może być określona jako „ISO w edukacji językowej”. Eaquals zatem określa międzynarodowe standardy efektywnej edukacji językowej, a instytucjom, które je spełniają, nadaje certyfikat jakości.

Koncepcja przeprowadzenia zmian w Centrum uzyskała wsparcie władz Uczelni. Sukces zespołu JCJ i sukces UJ wynika w części właśnie z tego, że czuliśmy przychylność władz rektorskich i dziekanów, widzieliśmy też stałe zaangażowanie prorektora UJ prof. Andrzeja Mani w kontaktach z Eaquals i z nami – z zespołem JCJ. Fazę trzyletnich przygotowań do wizyty akredytacyjnej, przeprowadzonej w listopadzie 2015 roku, poprzedziła samoocena pracowników JCJ oraz dwie wizyty doradcze międzynarodowych inspektorów. Mimo

Proces przygotowania do akredytacji umożliwił dynamiczny rozwój jednostki oraz budowanie zespołu przez działania across languages. Powstały, między innymi, nowe programy nauczania i standaryzowane egzaminy oraz system obserwacji zajęć jako część systemu utrzymania jakości nauczania, prowadzone są szkolenia wewnętrzne i zewnętrzne dla pracowników. Akredytacja to także nauka autonomii i nowych, opartych na dialogu, relacji ze studentami, to współdziałanie i praca nad współodpowiedzialnością studentów i nauczycieli za proces uczenia się i nauczania – to, innymi słowy, poszukiwanie nowej równowagi i kultury w nauczaniu języków obcych.

Akredytację określamy jako stan umysłu, a nie jednorazowe przedsięwzięcie; to stan otwarcia, który od każdego z nas wymaga zmian w nawykach dydaktycznych i rozwoju nowych umiejętności, po to, byśmy jako zespół mogli utrzymać osiągnięte standardy. Jakość nie jest wartością stałą, zatem teraz, gdy zrobiliśmy ten odważny krok, poddając się zewnętrznemu audytowi, naszym zadaniem będzie utrzymanie osiągniętego poziomu i dalszy rozwój jednostki. I tu także liczymy na wsparcie władz Uczelni i współpracę z wydziałami UJ, z Samorządem Studenckim czy Towarzystwem Doktorantów, ponieważ kształcenie językowe, które stanowi część edukacji uniwersyteckiej, jest naszą wspólną sprawą. A sukces zobowiązuje! Nie mówiąc o wzrastającej konkurencyjności!

Certyfikat jakości przyznany JCJ przez międzynarodowy panel akredytacyjny Eaquals jest pierwszym tego rodzaju wy-

różnieniem przyznanym centrum językowemu uczelni w Polsce. Oznacza nie tylko prestiż dla Uniwersytetu i dla JCJ, ale także zwiększa atrakcyjność całej Uczelni przez gwarancję jakości oferowanych kursów. Dzięki niemu UJ oraz Jagiellońskie Centrum Językowe znalazły się w elitarnej lidze instytucji, dla których nauczanie języków obcych stanowi kwestię priorytetową. Wśród członków stowarzyszonych i wspierających Eaquals są British Council, Goethe-Institut, Instituto Cervantes czy Oxford University Press. Akredytacja Eaquals dla JCJ UJ oznacza ponadto możliwość zabierania głosu na forum polskim i międzynarodowym w dyskusji na temat kształtu edukacji językowej w szkolnictwie polskim, zarówno średnim, jak i wyższym. A temat ten niewątpliwie wymaga dziś szczególnego namysłu, aby w ramach słusznych dążeń do odbiurokratyzowania systemu kształcenia uniwersyteckiego nie wylać przysłowiowego dziecka z kąpielą... Dziś zasadne byłoby zatem współdziałanie JCJ z obecnymi i nowymi władzami Uniwersytetu Jagiellońskiego, aby można było ustabilizować rolę naszej jednostki, przygotowującej kadrę i studentów w procesie umiędzynarodowienia Uczelni, ergo promować te działania, które pozwolą uzyskiwać oczekiwane przez studentów UJ potwierdzone kompetencje językowe oraz postawić na weryfikowalną jakość procesu nauczania.

Tymczasem dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do naszego sukcesu!

Monika Stawicka dyrektor JCJ UJ

Con amore!

Tradycyjnie język francuski uważany jest za język literatury i kultury. Zazwyczaj przypisuje mu się również takie określenia jak piękny, trudny i elitarny, oddające jego niebanalny charakter i rangę pośród języków romańskich. Brak deklinacji, wymowa znacznie odbiegająca od formy graficznej oraz niezwykle precyzyjna składnia uświadamiają nam złożoność francuskiego, świadcząc jednocześnie

o jego pięknie, dopełnianym „urodą fonetyczną”, melodyjnością i bogactwem niuansów sfery leksykalnej. Któż nie zna zabawnych pomyłek w każdej z tych warstw?

I tak przy niewielkiej zmianie ułożenia ust słodki (doux) przeistacza się w dwa

czyli elit intelektualnych. Czyż ten wysublimowany snobizm nie jest inteligentnym poszukiwaniem nowych obszarów wykraczających poza utylitaryzm obecnej lingua franca? Konieczność sprostania tym wyzwaniom stała się bodźcem do uruchomienia szczegółowego systemu badań z zakresu fonetyki, językoznawstwa, psychologii

( deux) , młody ( jeune) staje się żółty (jaune), czas imparfait pomyli się z passé simple, a brak charakterystycznego akcentu „^” z rybaka (pêcheur) czyni grzesznika (pécheur). Prosty w odmianie czasownik aimer ukaże zaś całą gamę skomplikowanych uczuć od „kochać bardzo” po zwyczajne „lubić”.

Elitaryzm – kolejne określenie łączone z językiem francuskim, jest właściwie opisem tendencji utrzymującej się od wieków na podobnym poziomie. Niegdyś był to język arystokratycznej części społeczeństwa, obecnie wyraża raczej ideę „arystokracji ducha”,

w celu opracowania możliwie urozmaiconych metod nauczania, skutecznych, zgodnych ze specyfiką języka francuskiego, a przy tym uwzględniających różnorodną mentalność, potrzeby, możliwości i zainteresowania odbiorców z całego świata. Metodyka nauczania języka francuskiego, systematycznie i dynamicznie rozwijana po drugiej wojnie światowej, stała się wzorem dla innych języków, nie tylko romańskich. Szczególną popularność – ze względu na doskonałe rezultaty w dziedzinie komunikatywności – zyskała wprowadzona w latach 60. XX wieku i stosowana do dziś metoda audiowizualna, doskonale współistniejąca zresztą z bardziej tradycyjnymi i bardziej nowoczesnymi jej odmianami. Zgodnie z uniwersyteckimi www.jcj.uj.edu.pl

założeniami wzbogacamy ją o różne formy wypowiedzi pisemnej, charakterystycznej dla dyskursu akademickiego i cenionej również poza nim.

Nasz zespół romanistów – osiem silnych i charakterologicznie zróżnicowanych osobowości – zgodnie hołduje zasadzie indywidualnego podejścia do każdego słuchacza i pracy w nieograniczenie życzliwej, sprzyjającej rozwojowi atmosferze.

Potencjał i motywacja naszych studentów sprawiają, że na ogół realizujemy program z niejaką, rzec by można, francuską lekkością. Najczęściej bowiem na lektoratach języka francuskiego (zwanego także językiem miłości) spotykamy ludzi uczących się... con amore właśnie! Pozostałych zachęcamy do pełnej magii, wspólnej podróży intelektualnej, która poprzez poznawanie języka pozwala odkrywać douce France we wszystkich jej fascynujących aspektach.

Jolanta Szczepańska starszy wykładowca w Jagiellońskim Centrum Językowym

Język łaciński między tradycją

a nowoczesnością

Ile razy sięgam pamięcią wstecz, przypominam sobie narzekanie na męczącą łacińską gramatykę, na tłumaczenie nudnych tekstów Cezara, Cycerona, Seneki. Czy taki musi być model nauczania języka łacińskiego? Czy jest możliwe wyjście poza ten tradycyjny, zniechęcający schemat? Naszym zdaniem – jak najbardziej. Wykładowcy łaciny w Jagiellońskim Centrum Językowym proponują skrócenie dystansu historycznego między starożytnością a współczesnością, tak, aby dzielące nas od starożytnych Rzymian dwa tysiące lat nie stanowiły bariery nie do przebycia,

aby studenci, tłumacząc Cezara, Cycerona, Senekę, czuli się tak samo jak przy lekturze Tolkiena, Szymborskiej czy Eco. Staramy się ukazać antycznych autorów, czy to będzie Horacy, Wergiliusz lub Seneka, jako żywe postaci, które mają podobne do nas ideały, podobne słabości, które potrafią nas zafascynować i rozśmieszyć. Fakt, że Cyceron nie zamieszczał wpisów na Facebooku, nie musi z niego czynić reprezentanta zmumifikowanej, starożytnej nauki. Lektura pisarzy łacińskich jest czymś w rodzaju hermeneutyki, czyli specjalnym odczytaniem tekstu starożytnego, średniowiecznego. Lektura ta polega na ciągłej wymianie myśli między dawnym autorem a współczesnym odbiorcą. W owym procesie komunikacji my, wykładowcy, staramy się być mediatorami – naszym zadaniem jest odnalezienie klucza, który pozwala otworzyć dawny klasyczny, grecko-łaciński świat współczesnemu odbiorcy i znaleźć tam odpowiedzi na wiele aktualnych pytań. Nawet pewnych autorów uznawanych już w czasach starożytnych za nudziarzy można postrzegać jako fascynujące osobowości. Na przykład, stoicki filozof Seneka, którego Kwintylian nazywał pisarzem nużącym, irytującym swym natar-

czywym moralizatorstwem, jest źródłem wielu przykładów, które służą nam swą przenikliwością i dogłębną znajomością psychologii. Łacina nie musi więc kojarzyć się z czymś martwym, przestarzałym. Łacina to język pozwalający poznać nasze korzenie, naszą historię, pozwalający nam być dumnym z przynależności do świata cywilizacji Zachodu. Takiej łaciny staramy się uczyć w Jagiellońskim Centrum Językowym.

Marek Hermann kierownik zespołu języka łacińskiego w Jagiellońskim Centrum Językowym

Englisch ist ein Muss,

Deutsch ist ein Plus

Zespół języka niemieckiego od początku istnienia idei lektoratu języków obcych na UJ, czyli od roku 1953, stanowi integralny element systemu nauczania. Wszyscy lektorzy to absolwenci Instytutu Germanistyki UJ, uczniowie znakomitych wykładowców, znanych także w Europie autorytetów w dziedzinie języka i kultury niemieckiego obszaru językowego. Od lat poszerzamy nasz warsztat językowy i metodyczny, a przede wszystkim przybliżamy niemczyznę studentom różnych wydziałów. Dlaczego tak bardzo jesteśmy konsekwentni w naszym działaniu? Dlaczego niemiecki? Odpowiedzi są proste: niemieckim jako językiem ojczystym posługuje się obecnie najliczniejsza grupa mieszkańców Europy (ponad 100 milionów), tak więc już choćby z punktu widzenia demografii niemiecki odgrywa istotną rolę na naszym kontynencie oraz poza nim. Nie bez znaczenia jest także czynnik gospodarczy. Nawet w czasach globalizacji, gdy jako linqua franca dominuje angielski, język niemiecki nie stracił na znaczeniu jako język nauki, techniki i szeroko rozumianej kultury. Wiadomo ponadto, że niemieckojęzyczny rynek wydawniczy w zakresie literatury naukowej i specjalistycznej to największy tego typu rynek w Europie. I właśnie dlatego studenci różnych kierunków UJ dobrze władający angielskim często wybierają lektorat niemieckiego, by poznawać język naukowy i móc sięgać do źródeł niemieckich. Ideą przewodnią współczesnego lektoratu jest nauczanie działaniowe, a student, postrzegany jako partner i ekspert, lokuje

Siedziba Jagiellońskiego Centrum Językowego przy ul. Krupniczej 2

się w centrum procesu dydaktycznego, co daje także możliwość rozwijania sprawności aktywnych, jak mówienie i pisanie. Dotyczy to głównie tych spośród naszych słuchaczy, którzy wcześniej mogli skorzystać z dobrodziejstw nauki intensywnej w poszerzonym wymiarze czasowym, adekwatnym do wymagań Europejskiego Systemu Opisu Językowego. Dajemy wszelako także szansę osobom początkującym, które pragną w przyszłości stawić czoła wyzwaniom rynku pracy i poważnie traktują hasło: Englisch ist ein Muss, Deutsch ist ein Plus. Do nich wszystkich, świadomych aktualnych wyzwań, kierujemy naszą ofertę dydaktyczną. Działamy pod auspicjami międzynarodowej organizacji Eaquals, co daje gwarancję dobrej jakości w dydaktyce. Kierując zatem zaproszenie do wszystkich potencjalnych słuchaczy, możemy stwierdzić: Bei uns seid Ihr gut aufgehoben! –U nas jesteście w dobrych rękach!

Zbigniew Pisz kierownik zespołu języka niemieckiego w Jagiellońskim Centrum Językowym

English actually

Pytanie, jak uczyć angielskiego, zadajemy sobie w sytuacji, gdy jego znajomość coraz częściej uznaje się za coś oczywistego, a większość ludzi, szczególnie młodych, uważa, że angielski po prostu zna. Opanowanie języka obcego w stopniu komunikatywnym wystarczy, by nie zgubić się w obcym mieście, a na poziomie średnim, by zdać maturę. I jeśli wierzyć wynikom popularnego rankingu EF EPI (www.ef.pl/epi/), w 2015 roku spośród 70 krajów na świecie tylko osiem wyprzedzało nas pod względem znajomości języka angielskiego. Chętnie zgodzimy się, że lepsi od nas są niemal wyłącznie mieszkańcy krajów skandynawskich, którzy od dawna przodują w rankingach, zawdzięczając to znacznym nakładom na edukację, powszechnemu dostępowi do internetu i wysokim wskaźnikom PKB. Jeszcze chętniej przyjmujemy do wiadomości, że Polak posługuje się angielskim lepiej niż Austriak, Niemiec i Szwajcar. Zatem skoro osiągnęliśmy tak dużo, czy musimy się starać jeszcze bardziej?

Aby odpowiedzieć, jak uczyć, musimy uwzględnić to, kogo uczymy, na jakim

etapie życia i w jakim celu. Znajomość angielskiego wśród naszych studentów jest często wypadkową umiejętności rozwiązywania testów, surfowania w sieci i okazjonalnych kontaktów z obcokrajowcami – mieszanką teorii, biernie znanego słownictwa i nieformalnej komunikacji. Tak wyekwipowani, w wieku lat dwudziestu może po raz ostatni mają szansę uczyć się języka w sposób instytucjonalny, kiedy uczelnia bierze odpowiedzialność za to, czego i po co ich uczy. Jeśli więc chcemy, by stanęli w szranki z najlepszymi, pracowali w wybranych zawodach i sprostali kolejnym wyzwaniom, czy możemy się zadowolić tym, że osiągają poziom średni? Celowo nie używam terminu poziom B2, ponieważ to poziom „średni” lepiej określa, jakie będą ich rozumienie świata, precyzja przekazu i wrażenie wywierane na odbiorcy. Na szczęście coraz więcej studentów osiąga wyższe stopnie zaawansowania. Czy taka jest więc odpowiedź? Czy mamy przygotowywać tylko najlepszych do pracy akademickiej, pisania artykułów, wystąpień na konferencjach i udziału w innowacyjnych projektach? Wielu studentów zainteresowanych pracą badawczą i współpracą z kolegami za granicą imponuje wysokim poziomem znajomości języka. Wkrótce mogą uczestniczyć w międzynarodowym dialogu naukowym. Ale co ze studentami, którzy nie zajmą się pracą naukową, lecz zostaną specjalistami w swoim zawodzie? Ta grupa, może najliczniejsza, powinna sprawnie posługiwać się językiem specjalistycznym, prowadzić korespondencję oraz porozumiewać się i współpracować w grupie. A jak przygotować tych, którzy znają angielski słabo? Często nagradzani piątkami w szkole i na poprzednich uczelniach lub z maturalną oceną, którą woleliby zapomnieć szybciej, niż zapomnieli podstaw angielskiego, z trudem osiągają poziom średni. Ich samodzielność wymaga naszego wsparcia, a nadrabianie zaległości – kompetentnych wskazówek lektora.

Najczęściej w naszej grupie lektoratowej spotkają się przedstawiciele co najmniej dwu spośród trzech opisanych typów studentów (dowolność w wyborze grupy ma swoje dobre i złe strony). Różnice między nimi, a jeszcze bardziej to, co ich łączy, tj. prawdopodobna konieczność zmiany pracy i zawodu w przyszłości, stanowią prawdziwe wyzwanie. Starając się zrealizować program w ciągu

180 godzin (120 na pierwszym stopniu i 60 na drugim), musimy pogodzić się z tym, że nie da się „nauczyć” wszystkich studentów tego samego i przekazać im „znajomości” języka. Jeżeli studenci – tak przecież różni pod względem poziomu i zainteresowań – mają skorzystać z naszych zajęć, powinni przede wszystkim nauczyć się uczyć potrzebnych umiejętności. Krytyczne czytanie, udział w dyskusji, aktywne słuchanie, rozpoznawanie różnych stylów, pisanie sprawozdań czy wygłaszanie prezentacji – właśnie takie umiejętności, służące zarówno recepcji, jak i produkcji językowej, okażą się przydatne w dalszych studiach i pracy. Student, który je opanuje i weźmie na siebie część odpowiedzialności za proces uczenia się, będzie mógł później samodzielnie rozwijać wiedzę i zwiększać poprawność językową.

Na pytanie postawione na początku można zatem odpowiedzieć tak: kluczowe jest poszerzenie autonomii uczącego się. Nawet jeśli nie wszyscy studenci są na to gotowi, wystarczająco zmotywowani i świadomi swoich potrzeb, naszą rolą jest zwiększyć zakres ich odpowiedzialności za proces nauki. Studenci to niemal jednolita grupa tylko pod względem wieku i języka ojczystego, ale pozostałe elementy procesu nauczania mogą się nieskończenie różnić. Jak wiele łączy różne odmiany języka (Business English, Legal English ), różne sfery życia (prywatną i zawodową), preferencje stylów uczenia się czy różne poziomy opanowania umiejętności miękkich w języku ojczystym? Pozwalając, by studenci mieli większy wpływ na tematykę zajęć, otwieramy się na ich zainteresowania. Inicjując współpracę z pracownikami dydaktycznymi na wydziałach, kierujemy uwagę na realne potrzeby zawodowe studentów. Pokazując im, jak samodzielnie korzystać ze słowników, czytać i słuchać krytycznie, wybierać źródła oraz korzystać z bogatych materiałów do nauki języka, dajemy im narzędzia do samodzielnej pracy.

Chcemy, żeby zafascynował ich język angielski, który, jak żaden inny przedmiot wykładany na uniwersytecie, jest zarówno celem, jak i środkiem do celu, materią i narzędziem, wiedzą i umiejętnością, kluczem do zrozumienia świata i światem samym w sobie.

Dominika Stopa kierownik zespołu języka angielskiego w Jagiellońskim Centrum Językowym

NAJMILSZA STUDENTKA I SUPERSTUDENT UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO 2016

Maria Kowal została Najmilszą Studentką, a Dawid Rapacz SuperStudentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Oboje studiują na Wydziale Polonistyki UJ. Zwycięzców tegorocznej edycji konkursu wybrano 31 marca 2016. Wybory na etapie uczelnianym zorganizował Zespół ds. Organizacji Juwenaliów Samorządu Studenckiego UJ. 10 i 11 maja 2016 w klubie Studio Najmilsza Studentka i SuperStudent UJ powalczą przed publicznością o klucze do bram miasta z reprezentantami innych krakowskich uczelni.

– W ubiegłym roku uczestniczyłam w wyborach Najmilszej Studentki Krakowa w charakterze widza. W tym roku doszłam do wniosku, że powinnam spróbować swoich sił. Zgłoszenie wysłałam w ostatnim momencie – mówi Maria Kowal.

Organizatorzy gali wyborów

Najmilszej Studentki i SuperStudenta UJ – Zespół ds. Organizacji Juwenaliów Uniwersytetu Jagiellońskiego

Fot.
Robert Jędrygas
SuperStudent Dawid Rapacz oraz Najmilsza Studentka Maria Kowal po otrzymaniu nagród

Członkowie jury oraz uczestnicy imprezy w Klubie pod Jaszczurami

Aby wziąć udział w wyborach, do zgłoszenia należało dołączyć zdjęcie i krótką informację o sobie. Zakwalifikowane do dalszego etapu osoby otrzymały od organizatorów zaproszenie na casting, podczas którego trzeba było zmierzyć się z trzema konkurencjami: prezentacją, pokazem talentów oraz improwizacją na wylosowany temat. Przykładowo, jednym z zadań było przekonanie jury do zakupu czystej kartki. Do udziału w gali finałowej zorganizowanej w Klubie pod Jaszczurami zakwalifikowano trzy kandydatki i trzech kandydatów. Zadaniem finalistów była prezentacja nie tylko własnej osoby, ale także Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dodatkowo, za pomocą wylosowanych przedmiotów, musieli przekonać panią lub pana z dziekanatu do odzyskania pierwszego terminu egzaminu. Pięcioosobowe jury w składzie: wiceprezes Fundacji Studentów i Absolwentów UJ „Bratniak” Witold Ryś, wiceprzewodniczący Samorządu Studentów UJ Maciej Świder, przewodnicząca Uczelnianej Komisji Ekonomicznej Aleksandra Kuzior oraz członkowie Zespołu ds. Organizacji

Więcej szczegółów dotyczących programu tegorocznych juwenaliów można znaleźć na stronie: https://www.facebook.com/JuwenaliaKrakowskie

Wręczenie nagrody Najmilszej Studentce Marii Kowal

Juwenaliów SSUJ Joanna Więcław i Piotr Sadowski, nie miało łatwego zadania. Ostateczna decyzja o przyznaniu tytułów Marii Kowal i Dawidowi Rapaczowi zapadła po burzliwych dyskusjach.

Imprezę uświetnił koncert krakowskiego zespołu The Fuse, łączącego w znakomity sposób muzykę elektroniczną z soulem.

Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku tytuł Najmilszej Studentki od Publiczności otrzymała studentka UJ Małgorzata Śliwińska, natomiast tytuły SuperStudenta

Krakowa oraz SuperStudenta Publiczności odebrał student UJ Michał Barycki. W tym roku w ramach juwenaliów, oprócz tradycyjnego korowodu na Rynek Główny, koncertów i wyborów SuperStudenta oraz Najmilszej Studentki Krakowa, wydarzeniami towarzyszącymi będą wieczory standupowe oraz Juwenaliowa Gra Miejska. Dla studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego Samorząd Studentów na otwarcie juwenaliów organizuje również wielkie Silent Disco.

Jessica Swoboda

PIONIERSKI PROGRAM DOKUMENTACJI WITRAŻY SAKRALNYCH

Napoczątku 2012 roku, dzięki środkom przyznanym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki, w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego rozpoczęła się realizacja zamierzonego na pięć kolejnych lat projektu badawczego „Korpus witraży z lat 1800–1945 w kościołach rzymskokatolickich metropolii krakowskiej i przemyskiej”. Kierownikiem projektu jest prof. Wojciech Bałus, który wraz z zespołem badawczym, przy współpracy Wydziału Konserwacji krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, opracował pionierski program dokumentacji zachowanych we wnętrzach sakralnych witraży pochodzących z XIX i pierwszej połowy XX wieku. Projekt stanowi, co warto szczególnie podkreślić, część międzynarodowego przedsięwzięcia badawczego pod auspicjami Corpus Vitrearum – ogól-

noświatowej organizacji zajmującej się badaniami nad malarstwem witrażowym, a jego głównym celem jest możliwie kompletna inwentaryzacja i wstępne opracowanie naukowe spuścizny witrażowej na terenach południowowschodniej Polski. Efektem przeprowadzonych dotychczas prac są pierwsze trzy tomy serii pod

tytułem identycznym z nazwą projektu. Książki wydane zostały na wysokim poziomie edytorskim przez Agencję Reklamową iMEDIUS. Poszczególne tomy zawierają naukowe opracowania wraz z bogatym materiałem ilustracyjnym witraży znajdujących się w kościołach i kaplicach na terenie dekanatów wchodzących obecnie (w ramach administracji kościelnej) w obręb Krakowa (tom I), archidiecezji krakowskiej (tom II) oraz diecezji bielsko-żywieckiej (tom III). Uroczysta prezentacja książek odbyła się 29 stycznia 2016 w Instytucie Historii Sztuki UJ. Licznie zgromadzonych gości powitała dyrektor IHS UJ dr hab. Teresa Rodzińska-Chorąży. Byli wśród nich: prorektor UJ prof. Jacek Popiel, dziekan Wydziału Historycznego prof. Jan Święch, prodziekani: dr hab. Małgorzata Smorąg-Różycka i prof. dr hab. Stanisław Sroka, dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie dr hab. Andrzej Betlej, prezes Agencji Reklamowej iMEDIUS Jerzy Różycki, syn witrażysty Zdzisława Gedliczki prof. Adam Gedliczka, witrażysta i konserwator witraży Krzysztof Paczka, witrażystka i spadkobierczyni Romana Ryniewicza Elżbieta Zarzycka-Nowakowa, Tadeusz Wilkosz – syn witrażysty Tadeusza Wilkosza, a także diecezjalny konserwator zabytków w Tarnowie ksiądz dr Piotr

Prorektor UJ prof. Jacek Popiel podsumowuje dotychczasową pracę zespołu Korpus witraży... Michał Dzikowski
Józef Mehoffer, Matka Boska Ostrobramska, wyk. Krakowski Zakład Witrażów S.G. Żeleński, 1908, kaplica Szafrańców (zwana też kaplicą Doktorów) w katedrze na Wawelu

„Korpusu” już od 1958 roku – bierze aktywny udział w pracach komisji ustalającej nowe zasady opracowywania witraży w odniesieniu do XIX i XX wieku, a tym samym przyczynia się do stworzenia modelu katalogu dla tego okresu.

Drewniak i dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Kielcach ksiądz dr Paweł Tkaczyk. Spotkanie stało się okazją do przybliżenia szerszej publiczności specyfiki zamierzonego projektu, sposobów jego realizacji i zaprezentowania wyników czteroletnich badań. Jako pierwszy zabrał głos przewodniczący Polskiego Komitetu Narodowego Corpus Vitrearum prof. Wojciech Bałus. Przedstawił pokrótce historię założonej przez grupę badaczy europejskich i amerykańskich w 1952 roku organizacji, która początkowo – pod nazwą Corpus Vitrearum Medii Aevi –zajmowała się katalogowaniem i opracowywaniem średniowiecznej spuścizny witrażowej. – Zaczęto wydawać kolejne opasłe tomy katalogów witraży, zachowanych in situ w europejskich kościołach i w światowych kolekcjach muzealnych, co dwa lata organizowano spotkania, na których prezentowano wyniki najnowszych badań, co kontynuowane jest do dziś Stopniowo zdano sobie też sprawę, że witraże nie były wyłącznie domeną twórczości średniowiecznej. Ramy historyczne, w których działać miał „Korpus”, rozszerzono pod koniec XVIII stulecia, zmieniając jednocześnie nazwę organizacji na – obowiązującą do dziś – Corpus Vitrearum – napisał w przedmowie do tomu pierwszego prof. Bałus.

Intensyfikacja badań nad sztuką dziewiętnastowieczną przyniosła pytania o możliwość kolejnego rozszerzenia zakresu „Korpusu” poza obowiązującą dotąd cezurę roku 1800. Poprzez realizowany projekt Polska – która jest członkiem

Profesor Wojciech Bałus zaprezentował zespół badawczy, do którego należą: główny wykonawca dr Tomasz Szybisty, koordynatorka projektu Irena Buchenfeld, fotografowie Grzegorz Elisiewicz i Rafał Ochęduszko, odpowiedzialni za przygotowanie planów kościołów Mikołaj Golenia i Krzysztof Trąba, konserwatorzy dr Paweł Karaszkiewicz i Marzena Biała-Urbanik, informatyk Michał Pysz, a także współpracownicy: Danuta Czapczyńska-Kleszczyńska, Anna Zeńczak, Irena Kontny, Alicja Ciosek, dr Andrzej Laskowski oraz Bartosz Podubny. W ramach środków przyznanych przez MNiSW (w wysokości 1 991 619 złotych) możliwy był zakup samochodu furgonetki (pozwala on na sprawne przemieszczanie się inwentaryzatorów oraz służy do transportu ciężkich i nieporęcznych sprzętów wykorzystywanych podczas prac terenowych), a przede wszystkim profesjonalnego sprzętu fotograficznego: dwóch pełnoklatkowych lustrzanek cyfrowych, wyposażonych w matrycę światłoczułą, zestawu obiektywów zmiennoogniskowych, w tym obiektywów szerokokątnych, teleobiektywu oraz telekonwertera służącego do powiększania centralnej części obrazu, a także statywu fotograficznego o maksymalnej wysokości przekraczającej siedem metrów oraz dziesięciometrowego masztu. Szczegóły

Licznie zgromadzeni goście w Sali im. Karola i Karoliny Lanckorońskich Michał Dzikowski
Richard Harlfinger, Ostatnia wieczerza, wyk. pracownia Carl Geyling’s Erben, Wiedeń, 1911, kościół katedralny pw. św. Mikołaja w Bielsku-Białej
Zdzisław Gedliczka, Matka Boska z Dzieciątkiem, wyk. pracownia Tadeusza Wilkosza, Kraków, 1939–1941 (?), kościół parafialny pw. Przemienienia Pańskiego w Brzeziu
Corpus Vitrearum Polska; G. Eliasiewicz, R. Ochęduszko
Św. Karol Boromeusz rozdający komunię chorym, wyk. Mayer’sche Hofkunstanstalt, Monachium, 1912, kaplica domowa Boromeuszek pw. Świętej Rodziny w Cieszynie

Małgorzata Łada-Maciągowa, Święta Trójca, św. Anna, św. Władysław, wyk. Krakowski Zakład Witrażów S.G. Żeleński, 1931, kościół parafialny pw. Przemienienia Pańskiego w Brzeziu

dotyczące parametrów wykorzystywanego sprzętu przedstawił Grzegorz Eliasiewicz, zaangażowany bezpośrednio w proces wykonywania fotografii witraży in situ. Dodatkowo omówił on sposoby graficznej obróbki cyfrowej zgromadzonego materiału zdjęciowego oraz jego archiwizacji (fotografie znajdują się w prostej bazie danych o strukturze drzewa i przechowywane są na czterech różnych nośnikach w dwóch oddalonych od siebie budynkach uniwersyteckich). Od dłuższego czasu trwają prace związane z przygotowaniem internetowej bazy danych, która docelowo ma zostać upubliczniona.

Wyniki przeprowadzonych dotychczas badań, a przede wszystkim spos ób ich opracowania i publikacji zaprezentował dr Tomasz Szybisty. Książki mają charakter katalogu, poprzedzonego rozdziałem wstępnym, opisującym specyfikę i zakres danego tomu. Katalog zawiera opracowania poszczególnych zespołów witrażowych i każdorazowo rozpoczyna się od krótkiej charakterystyki budowli,

obejmującej dane adresowe i administracyjne, zredukowany opis, dzieje oraz zestawienie najważniejszych źródeł i opracowań. – Dopiero kolejna część odnosi się bezpośrednio do witraży. Składają się na nią: towarzysząca fotografii nota katalogowa, zawierająca podstawowe dane o witrażu, uwagi konserwatorskie, omówienie dziejów zespołu wraz z informacjami o jego stylistyce, spis najważniejszych źródeł i literatury przedmiotu [...]. Lokalizację okien ilustrują najczęściej poglądowe plany architektoniczne – tłumaczył dr Szybisty, który przedstawił także zarys dziejów witrażownictwa w zakresie określonym w tytule projektu, począwszy od szklanych kompozycji w Gabinecie Historycznym pałacu biskupów krakowskich, jakie pojawiły się tuż po 1815 roku z inicjatywy Jana Pawła Woronicza, oraz „szkiców witrażowych” z roku 1819, widocznych w projektach Charles’a Perciera i Pierre’a François Léonarda Fontaine’a ukazujących niezrealizowany kościół w Krzeszowicach, poprzez witraż z przedstawieniem św. Stanisława w kaplicy Św. Trójcy (królowej Zofii) w katedrze krakowskiej na Wawelu i zachowany jedynie we fragmencie witraż w kaplicy Przezdzieckich w krakowskim kościele oo. Dominikanów, zaprojektowany przez Juliusa Hübnera, wykonany w latach 1853–1854 w manufakturze porcelany w Miśni, a na projektach bardziej lub mniej uznanych artystów polskich realizowanych w rodzimych zakładach witrażowych kończąc. Należy wspomnieć, że ostatnia tercja XIX stulecia obfitowała w importy i realizacje w obcych pracowniach, takich jak Tiroler Glasmalerei und Mosaikanstalt czy wiedeński zakład Carla Geylinga. Dopiero powstanie pierwszej krakowskiej pracowni witrażowniczej, należącej do Teodora Zajdzikowskiego (początek lat 80. XIX wieku), oraz prace nad restauracją gotyckich kwater kościoła Mariackiego dały asumpt do zmiany przez miejscowych artystów i znawców sztuki

poglądów na witraż, a tym samym uznania go za gatunek sztuki. Olbrzymie znaczenie dla rozwoju polskiego witrażownictwa miała restauracja katedry na Wawelu na początku XX wieku, a zwłaszcza związany z nią protest przeciwko wprowadzeniu do jej wnętrza niemieckich, a zatem obcych, witraży, którym odmówiono jakiejkolwiek wartości artystycznej. Projektowanie witraży do katedry, jak i do coraz liczniej powstających nowych świątyń powierzano odtąd niemal wyłącznie artystom polskim. To z kolei stworzyło dogodne warunki do powstania rodzimych pracowni witrażowych, wśród których na szczególną uwagę zasługuje Krakowski Zakład Witraży Władysława Ekielskiego i Antoniego Tucha, przejęty następnie przez Stanisława Gabriela Żeleńskiego i przemianowany na Krakowski Zakład Witrażów S.G. Żeleński. W okresie międzywojennym działalność witrażową rozwinął Jan Kusiak, dzierżawiący – do roku 1926 – dawny zakład Teodora Zajdzikowskiego (kolejnym dzierżawcą, najpóźniej od 1937 roku, był Maksymilian Romańczyk). Powstała Wytwórnia Witraży i Oszkleń Artystycznych w Zakładach Przemysłowych B.T.H. Industria, przekształconych w Zakłady Przemysłu Szklanego, a własne pracownie prowadzili Karol i Mieczysław Paczkowie (firma Bracia Paczka), Roman Ryniewicz (początkowo wspólnie z Fryderykiem Romańczykiem) oraz Tadeusz Wilkosz.

Na koniec głos zabrał prof. Jacek Popiel, który w słowach pełnych uznania dla pracy całego zespołu podkreślił znaczenie realizowanego projektu i zaangażowania polskich badaczy w dzieło Corpus Vitrearum International.

Po części oficjalnej zebranych gości zaproszono na tradycyjną lampkę wina oraz poczęstunek. Największą atrakcją stały się przepyszne torty, którym nadano formę poszczególnych tomów korpusowych.

Należy dodać, że prace badawcze zespołu postępują nieprzerwanie i w dużym tempie. Na 2016 rok przewidziane są kolejne publikacje. W przygotowaniu jest już czwarty tom, poświęcony diecezji tarnowskiej, a ostatni, piąty, obejmie diecezję kielecką. Mamy nadzieję, że ich promocja odbędzie się w równie przyjaznej i „smakowitej” atmosferze.

Irena Buchenfeld koordynatorka projektu „Korpus witraży z lat 1800–1945 w kościołach rzymskokatolickich metropolii krakowskiej i przemyskiej”

Corpus Vitrearum Polska; G. Eliasiewicz, R. Ochęduszko

ŚWIADECTWA GENIUSZU MISTRZÓW

Zokazji Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena już od 20 lat w Bibliotece Jagiellońskiej organizowana jest wyjątkowa wystawa – rękopisów muzycznych najwybitniejszych kompozytorów muzyki klasycznej. W tym roku ekspozycję zatytułowano Beethoven i nowe drogi. – Temat Festiwalu i jednocześnie wystawy manuskryptów symbolicznie wytycza podróż ku przyszłości. To właśnie Ludwig van Beethoven – zbuntowany klasyk, stał się prekursorem romantyzmu i otworzył drzwi ku nowym horyzontom w muzyce. Misją przedsięwzięć organizowanych w ramach Wielkanocnego Festiwalu jest tworzenie środowiska skupionego wokół beethovenowskich wartości, takich jak przesłanie dobra, prawdy i piękna – mówiła Elżbieta Penderecka, pomysłodawczyni i koor-

W pierwszym rzędzie od lewej: prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski, prorektor UJ prof. Maria Jolanta Flis i Elżbieta Penderecka, prof. Karol Musioł, Dorota Waltoś; w drugim rzędzie prof. Franciszek Ziejka, Krzysztof Penderecki i prof. Mieczysław Tomaszewski

dynatorka Festiwalu, podczas wernisażu wystawy, który odbył się 7 marca 2016. Podkreśliła również, że wystawa manuskryptów w Bibliotece Jagiellońskiej zawsze rozpoczyna Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena, stanowiąc trwały element w życiu kulturalnym Krakowa.

Na wystawie zaprezentowane zostały manuskrypty utworów Betthovena: szkice do IX Symfonii d-moll i zapis pierwszych taktów V Symfonii. Pokazano także zapisy nutowe dzieł Roberta Schumana, Feliksa Mendelssohna, Johannesa Brahmsa, Giacomo Meyerbeera i Fryderyka Chopina. Nie zabrakło również rękopisów

Krzysztof Penderecki, I Kwartet smyczkowy, autograf, ok. 1960

Fot. Anna Wojnar
Dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej prof. Zdzisław Pietrzyk podczas wernisażu wystawy Beethoven i nowe drogi

utworów współczesnych polskich kompozytorów: Karola Szymanowskiego, Witolda Lutosławskiego, Grażyny Bacewicz, Romana Palestra, Marka Stachowskiego i Krzysztofa Pendereckiego. – Wystawa prezentuje zbiory światowego dziedzictwa kultury, jakimi są autografy wspaniałych kompozytorów przechowywane w Bibliotece Jagiellońskiej. Pokazywane na wystawie dzieła, dzięki swojemu uniwersalnemu językowi, jakim jest zapis nutowy, nie mają bariery językowej ani kulturowej. To swego rodzaju genius loci, dusze mistrzów zaklęte w papier i atrament, materialne świadectwa powstawania genialnych dzieł. Często od szkiców po ostateczną, doskonałą formę. Dla wszystkich ludzi związanych z muzyką i kulturą zetknięcie się z autentycznymi rękopisami wybitnych kompozytorów jest zawsze wielkim przeżyciem – mówił podczas otwarcia wystawy dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej prof. Zdzisław Pietrzyk – Dla pracowników Biblioteki Jagiellońskiej wystawa autografów to coroczne wydarzenie, dzięki któremu możemy pokazać wspaniałe obiekty, które znalazły się w zbiorach naszej książnicy, oraz poszczycić się faktem ich przechowywania, konserwowania i opracowywania. Bezpośredni kontakt z tak wspaniałymi świadectwami kultury światowej oraz możliwość dzielenia się wrażeniami artystycznymi z szeroką publicznością to nasza bibliotekarska radość – dodał dyrektor Pietrzyk.

Władze Uniwersytetu Jagiellońskiego reprezentowała prorektor prof. Maria Jolanta Flis, która stwierdziła: Wystawa potwierdza moje głębokie przekonanie, które ma swoje korzenie w filozofii księdza profesora Józefa Tischnera, że mamy dwie drogi poznania. Poznanie w żywiole prawdy, którego efektem jest nauka, oraz poznanie w żywiole piękna, którego efektem końcowym jest sztuka. Dla mnie manuskrypty są dźwiękiem unieruchomionym w piśmie.

W wernisażu uczestniczyli również: prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski, kompozytor Krzysztof Penderecki, rektor Akademii Muzycznej w Krakowie prof. Zdzisław Łapiński, dyrektor Filharmonii Krakowskiej Bogdan Tosza, przedstawiciele władz lokalnych oraz korpusu dyplomatycznego. Na zakończenie recital fortepianowy zaprezentował młody pianista Konrad Skolarski.

AWoj Fot. Anna Wojnar

Krzysztof Penderecki zwiedza wystawę w towarzystwie prof. Mieczysława Tomaszewskiego

Otwarcie wystawy manuskryptów w Bibliotece Jagiellońskiej
Prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski wręczył Elżbiecie Pendereckiej odznakę Honoris Gratia

WALERY ELJASZ RADZIKOWSKI

Malarz, fotograf, krajoznawca z XIX wieku

Walery

Eljasz Radzikowski urodził się 13 września 1840 w Krakowie, w środowisku wybitnie sprzyjającym rozwijaniu i kształtowaniu zmysłu artystycznego. Wprawdzie nie poszedł dosłownie w ślady swego ojca – Wojciecha, który był malarzem kościelnym, ale wyniesione z domu zdolności malarsko-rysownicze podbudował solidnymi studiami. Zapoczątkował je w latach 1856–1862 na Wydziale Malarstwa w krakowskim Instytucie Techniczno-Przemysłowym, gdzie poznawał teoretyczne tajniki kompozycji i techniki malarskiej u prof. Łuszczkiewicza. Następnie doskonalił swój kunszt w Monachium, gdzie w latach 1862–1865 pobierał nauki i pracował pod kierunkiem takich sław jak Albrecht Adam, Hermann Anschütz, Moritz von Schwinde i Horsched. Po ukończeniu studiów odbył wiele podróży zagranicznych, między innymi zwiedził Niemcy, Włochy i Francję. W roku 1868 ostatecznie powrócił do Krakowa i tu zamieszkał. W roku 1873 pracował jako

nauczyciel rysunków w Gimnazjum św. Anny oraz w seminarium żeńskim. W tym okresie dał się poznać jako wybitny malarz i rysownik. Uprawiał malarstwo historyczne i krajobrazowe, pracował techniką akwaforty, rysował piórkiem, ilustrował liczne książki i czasopisma. Był bardzo modnym i wziętym rysownikiem, a jego prace można było spotkać w bardzo popularnych wówczas „Kłosach” i „Tygodniku Ilustrowanym”. Z powodów rodzinnych był mocno związany z Tatrami, z którymi zetknął się jeszcze w 1859 roku, podczas pierwszej podróży, odbytej wspólnie z księdzem Janotą. Zachwyt przyrodą Tatr odcisnął głębokie piętno w jego późniejszym życiu i twórczości. Silnie związał się był z Zakopanem, gdzie na Starej Polanie kupił dom-pensjonat, tzw. Eliaszówkę. Ta więź, nie tylko materialna, ale i uczuciowa, przejawiała się, między innymi, ogromną pasją popularyzatorską, której owocem był Przewodnik do

Walery Eljasz Radzikowski, Zawiązanie konfederacji tyszowieckiej

Tatr i Pienin , napisany i wydrukowany w 1870 roku w Dreźnie u Ignacego Kraszewskiego. Do roku 1900 ukazało się aż sześć różnych wydań i każde z nich było ilustrowane rysunkami autora. Ponadto w roku 1873 wziął udział w założeniu Towarzystwa Tatrzańskiego, którego był aktywnym członkiem, a organ Towarzystwa –„Pamiętnik Towarzystwa Tatrzańskiego” stale zasilał swoimi artykułami. Udzielał się politycznie, manifestował swoje demokratyczne przekonania, interesował się

Cerkiew w Maciejowej, pow. Nowy Sącz, fot. Walery Eljasz Radzikowski

Ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu

Gazda odpoczywający na progu domu, Zakopane, fot. Walery Eljasz Radzikowski

Ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie

Drewniany kościół, Zalas w powiecie chrzanowskim, fot. Walery Eljasz Radzikowski

Ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie

Woły w zaprzęgu, Batyżowce na Spiszu, fot. Walery Eljasz Radzikowski

Ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie
Ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie
Zwózka siana, Zakopane

ruchami społecznymi schyłku XIX wieku, brał udział w pracach Stronnictwa Demokratycznego, a nawet zredagował w 1892 roku jego manifest ideowy. Sympatyzował z początkami ruchu ludowego i był czynnym członkiem Towarzystwa Szkoły Ludowej. W 1901 roku przeszedł na emeryturę, rozgoryczony na ludzi za rzekome niedocenienie jego talentu i zdolności.

Nie można, niestety, ustalić dokładnej daty, kiedy Walery Eljasz Radzikowski zainteresował się fotografią. Jedyna informacja, wydrukowana w Wielkiej encyklopedii powszechnej ilustrowanej (Warszawa 1897), w sposób bardzo lakoniczny stwierdza, że był też jednym z pionierów krajobrazowej fotografii artystycznej. Próby ustalenia w czasie działalności na tym polu Walerego Eljasza Radzikowskiego nie powiodły się, gdyż zachowane zdjęcia nie posiadają żadnych dat. Można chyba jednak bez większego ryzyka przyjąć, że korzyści płynące z uprawiania sztuki fotograficznej docenił Radzikowski raczej dosyć późno, właściwie już u schyłku swego życia, a więc w latach 90. XIX stulecia. Fotografią zajmował się czynnie najprawdopodobniej przez około dziesięć lat przed śmiercią. Za postawieniem takiej hipotezy przemawiałby fakt, że w żadnym z kolejnych wydań swego Przewodnika do Tatr nie zastosował fotografii jako materiału ilustracyjnego. Nawet ostatnie wydanie, z 1900 roku, zawiera wyłącznie ilustracje rysunkowe autora. Możemy się chyba jednak zgodzić z określeniem Walerego El-

jasza Radzikowskiego mianem „jednego z pionierów krajobrazowej fotografii artystycznej”, gdyż fotografowane przez niego tematy stanowią dziś najbogatszy zbiór wiernej dokumentacji zanikającego folkloru naszego Podtatrza. Znane są wprawdzie wcześniejsze prace innych fotografów: Ignacego Kriegera, Juliusza Miena, Walerego Rzewuskiego, Awita Szuberta czy Franciszka Wyspiańskiego, którzy na tym polu również próbowali swych sił, jednak ich działalność miała charakter sporadyczny i była wykonywana na marginesie działalności zawodowej, bazującej głównie na fotografii Ze

zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie
Ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie
Wozy góralskie, okolice Nowego Targu, fot. Walery Eljasz Radzikowski
Spływ tratwami flisackimi po Dunajcu, Czorsztyn, fot. Walery Eljasz Radzikowski
Ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie
Ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie
Wnętrze izby, Bukowina Tatrzańska, fot. Walery Eljasz Radzikowski
Wnętrze góralskiej chaty, fot. Walery Eljasz Radzikowski
Juhas na hali w Tatrach, fot. Walery Eljasz Radzikowski

Dudziarz z Żywiecczyzny w Zakopanem, fot. Walery Eljasz Radzikowski

portretowej. Fotografię krajoznawczą uprawiali oni zresztą w celach komercyjnych, czego dowodem są autorskie cykle zebrane w różnych albumach.

Walery Eljasz Radzikowski zajmował się fotografią krajoznawczą w celu zaspokojenia swoich zainteresowań, wynikają-

Góral na skale, Podhale, fot. Walery Eljasz Radzikowski

Żebrak z Bukowiny Tatrzańskiej, fot. Walery Eljasz Radzikowski

Przewodnik tatrzański, fot. Walery Eljasz Radzikowski

cych z gorącego umiłowania gór i z chęci spopularyzowania wśród społeczeństwa ich zwiedzania. Niestety, spuścizna fotograficzna tego artysty uległa rozproszeniu. Największy jego zbiór klisz i fotografii posiada Krakowskie Muzeum Etnograficzne, a nieliczne zdjęcia znajdują się w Muzeum Tatrzańskim w Zakopanem. Oba zbiory stanowią bogaty materiał do badań nad zanikającym lub nawet już zanikłym folklorem naszych gór. Walery Eljasz Radzikowski zmarł w Krakowie 23 marca 1905 roku.

Jerzy Koziński

W ŚWIECIE BEKSIŃSKIEGO

Beksiński nieznany to tytuł wystawy, która odbyła się w dniach 18–23 marca 2016 w Collegium Maius. Głównym organizatorem przedsięwzięcia był Samorząd Studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Opiekę nad stroną artystyczną sprawowała Fundacja „Beksiński” oraz Muzeum Historyczne w Sanoku.

Na wystawie zwiedzający mogli zobaczyć blisko sto prac tego znakomitego artysty. Zaprezentowany został mniej znany dorobek, obejmujący głównie prace fotograficzne z lat 1955–1960 – od fotografii malarskiej, w której artysta ukazał swoją wrażliwość na piękno, poprzez fotografię

Na wystawie zaprezentowany został mniej znany dorobek Zdzisława Beksińskiego, obejmujący fotografie i grafiki komputerowe

kreacyjną, gdzie wyraźnie można zauważyć jego zacięcie reżyserskie (w końcu zawsze chciał reżyserować filmy), aż po zestawy zdjęć pozornie niemających ze sobą związku, poprzez które Beksiński próbuje wciągnąć widza do wymyślonej przez siebie opowieści.

Kontynuacją tej formy pracy artystycznej są fotomontaże (również zaprezento-

wane na wystawie), wykonane w latach 1997–2000 za pomocą technik komputerowych, które pozwalały artyście, będącemu w dojrzałym już okresie działań twórczych, na rozwijanie swojej młodzieńczej pasji, jaką niewątpliwie była fotografia. Na wystawie można było zobaczyć ciekawe pomysły artysty na przetworzenie (za pomocą komputerowych programów rastrowych) klasycznych tematów, jak sylwetka ludzka, twarz czy pejzaż. Najciekawszą część wystawy stanowiły grafiki modyfikowane komputerowo, ukazujące znakomity warsztat artysty, ogrom pracy, jaki wkładał w każde tworzone dzieło, ale też fantastyczny efekt przy stosunkowo prostych środkach wyrazu. Beksiński poruszał się bardzo oszczędnie w prezentowanych formach, uzyskując jednak zadziwiające efekty. Należy też brać pod uwagę jego biegłość w posługiwaniu się narzędziem, jakim był komputer, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie, że kiedy Beksiński tworzył te dzieła, miał już ponad 70 lat.

Otwarcia wystawy dokonał na dziedzińcu Collegium Maius rektor UJ prof. Wojciech Nowak

Dopełnieniem wystawy był pokaz De Profundis , podczas którego, dzięki specjalnym okularom, możliwy był kilkunastominutowy spacer po świecie stworzonym z obrazów Zdzisława Beksińskiego. Organizatorem tego wyjątkowego przedsięwzięcia było studio 11 th Dimension. Podczas pokazu wykorzystano prototypowe okulary Oculus Rift oraz niedostępny jeszcze na polskim rynku zestaw HTC Vive. W wirtualnej rzeczywistości interpretacje wybranych prac malarza nie tylko odwzorowywały surrealistyczne światy znane z obrazów artysty, ale również ożywiały je, sprawiając, że reagowały one na obecność zwiedzającego. Spa -

cerowi towarzyszy ła subtelna muzyka oraz ambientowe dźwięki, pogłębiające wrażenie przeniesienia do innego miejsca. Doświadczenie stanowiło zupełnie nową formę obcowania ze sztuką. Zainteresowanie „wirtualną przestrzenią” było ogromne, co utwierdziło autorów przedsięwzięcia w przekonaniu o sensowności rozwijania tego projektu. Wystawie towarzyszyły wykłady poświęcone artyście, prowadzone przez członków Fundacji „Beksiński”, oraz pokazy filmów dokumentalnych. Ogromna liczba zwiedzających świadczy o wielkim zapotrzebowaniu na podobne imprezy w środowisku akademickim. Janusz Barycki Fundacja „Beksiński”

Zdzisław Beksiński (1929–2005) –malarz, fotografik, rzeźbiarz i rysownik. Ukończył architekturę na Politechnice Krakowskiej. Działalność artystyczną rozpoczął na początku lat 50. XX wieku jako fotografik, potem zajął się rysunkiem i malarstwem. W latach 70. i 80. stał się popularny zarówno w kraju, jak i za granicą. Wówczas też ukształtował się jego charakterystyczny, wizyjny sposób obrazowania, nazywany okresem fantastycznym. Jego obrazy pokazywane były w prestiżowych galeriach we Francji, w Niemczech, Włoszech czy Japonii.

Fot. Anna Wojnar
Wystawa przyciągnęła wielu zwiedzających
Wśród zaprezentowanych dzieł znalazły się prace fotograficzne z lat 1955–1960
Nie zabrakło również grafik modyfikowanych komputerowo, ukazujących znakomity warsztat artysty

CONVENTIONESCONVENTIONES

ZASZCZYTNE TYTUŁY

Jan Krzysztof Bielecki i Jan Olszewski zostali uhonorowani tytułami Człowieka Roku 2015. Zaszczytne tytuły Małopolanina Roku 2015 otrzymali Zofia Gołubiew i ksiądz Jacek Stryczek. Wręczenie pamiątkowych dyplomów odbyło się 10 marca 2016 w auli Collegium Maius. Zgromadzonych gości powitał rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Wojciech Nowak. Prowadzący spotkanie przewodniczący Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski Kazimierz Barczyk przypomniał, że laureaci tytułu Człowiek Roku otrzymują wyróżnienia w 25. rocznicę sprawowania funkcji premiera RP. – To dwie symboliczne postacie – stwierdził.

Jan Krzysztof Bielecki – polityk, ekonomista, premier Polski w 1991 roku, wieloletni poseł na Sejm, a także były przewodniczący Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów, związany z „Solidarnością”, był również założycielem Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Tytuł Człowieka Roku 2015 otrzymał za działalność publiczną na rzecz odrodzonej Rzeczypospolitej, przeprowadzenie reform gospodarczych kraju,

zawarcie polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie i działania na rzecz budowy demokracji w czasach „Solidarności”. Dziękując za wyróżnienie, laureat powiedział: Stawialiśmy fundamenty państwa. Aby mogło ono istnieć jako suwerenne, musiało być wbudowane w struktury międzynarodowe, gospodarcze, polityczne i wojskowe. Musiało też zrzucić z siebie jarzmo kraju niewypłacalnego. Na początku transformacji, dzięki porozumieniu z naszymi wierzycielami, zdołaliśmy uporządkować długi, a następnie zacząć budować nową gospodarkę. Jan Olszewski – polityk, adwokat i publicysta, poseł na Sejm I, III i IV kadencji, był twórcą i przewodniczącym Ruchu dla Rzeczypospolitej oraz Ruchu Odbudowy Polski. Funkcję premiera sprawował w latach 1991–1992. Był, między innymi, członkiem Trybunału Stanu oraz doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W czasach PRL był działaczem opozycji demokratycznej i obrońcą w procesach politycznych, między innymi oskarżycielem posiłkowym w procesie zabójców księdza Jerzego Popiełuszki. Jana Olszewskiego uhonorowano za działalność publiczną na rzecz odrodzonej Rzeczypospolitej, działania na rzecz integracji Polski z NATO i Wspólnotami Europejskimi, budowę demokracji, obronę praw człowieka, niezłomną postawę w opozycji przedsierpniowej oraz w czasach „So-

Uroczystość odbyła się w auli Collegium Maius 10 marca 2016. Laureaci otrzymali pamiątkowe dyplomy i specjalnie na tę okazję przygotowane karykatury
Od lewej: Jan Krzysztof Bielecki, ksiądz Jacek Stryczek, Zofia Gołubiew i Michał Chodakowski Fot. Anna Wojnar

lidarności”. W imieniu laureata wystąpił Michał Chodakowski, który podkreślił, że premier Jan Olszewski zawsze uważał, że samorządność jest podstawą demokracji. –Premier Olszewski wyraża przekonanie, że w tym środowisku zrodzi się ruch, który odbuduje więzi społeczne oraz polskość, o którą przez dziesiątki lat walczyło wiele osób – mówił Michał Chodakowski.

Zofia Gołubiew – dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie w latach 2000–2015. Z wykształcenia historyk sztuki, należała do Rady do spraw Muzeów przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a od 2001 roku jest członkiem Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. Tytuł Małopolanina Roku 2015 otrzymała w uznaniu zasług dla polskiej

kultury, małopolskiego muzealnictwa oraz za wieloletnią działalność, dzięki której piękno i sztuka wzbogaca nasze życie, a kultura i tradycja nadaje sens wielu naszym działaniom . Dziękując za wyróżnienie, powiedziała: Nie zamykając się na świat i Europę, dostrzegajmy i strzeżmy naszych regionalnych skarbów i wartości zawartych we współczesnym – łączącym nas, a nie dzielącym, dziedzictwie, materialnym i niematerialnym. Myślę, że to właśnie instytucje kultury powinny stać na straży tych wartości, również te samorządowe.

Ksiądz Jacek Stryczek, prezes Stowarzyszenia Wiosna, które realizuje projekty „Szlachetna Paczka” i „Akademia Przyszłości”, zajmuje się także działalnością duszpasterską w ramach Wspólnoty

Indywidualności Otwartych oraz Męskiej Strony Rzeczywistości, publikuje też jako felietonista, między innymi w „Dzienniku Polskim” . Wyróżnienie otrzymał za działalność charytatywną i społeczną, propagowanie etyki i solidarności w biznesie oraz organizację Szlachetnej Paczki – jednej z największych w Polsce akcji charytatywnych na rzecz potrzebujących, która angażując corocznie milion osób w wolontariat, ludziom ubogim daje szansę i nadzieję, a bogatym pomaga czynić dobro. Odbierając dyplom, ksiądz Jacek Stryczek podkreślił: Dla człowieka nie ma rzeczy niemożliwych. Miarą wielkości człowieka są wyzwania, które podjął i wygrał.

Anna Wojnar

Tytuł Człowieka Roku przyznawany jest przez Federację Regionalnych Związków Gmin i Powiatów RP. Wśród wyróżnionych są: Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa, Jan Nowak-Jeziorański, Władysław Bartoszewski i Krzysztof Penderecki. Laureatów tytułu Małopolanina Roku wybiera Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Małopolski. W tym gronie dotychczas znaleźli się: prof. Andrzej Zoll, Wisława Szymborska, Czesław Miłosz, Zbigniew Brzeziński, Andrzej Wajda, kardynał Franciszek Macharski, Stanisław Lem, Sławomir Mrożek, prof. Franciszek Ziejka, Anna Polony, Jerzy Trela i Kamil Stoch. Tytuł Małopolanina Wszechczasów przyznano św. Janowi Pawłowi II.

LAUDACJE STUDENCKIE 2016

Samorząd Studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego zaprasza społecznoś ć akademicką Uniwersytetu Jagiellońskiego 23 maja 2016 do Teatru im. Juliusza Słowackiego na galę, podczas której wręczone zostaną Laudacje Studenckie 2016.

Przedsięwzięcie, organizowane już po raz czwarty, jest wyrazem wdzięczności studentów dla pracowników naukowych i administracyjnych Uczelni za ich trud, poświęcenie i zaangażowanie, jakie wykazują w codziennej pracy ze studentami, pomagając im w realizacji projektów, rozwijaniu zainteresowań oraz sprawnym wypełnianiu obowiązków.

Nazwa nagrody nawiązuje do mowy wygłaszanej na cześć osób, którym przyznawany jest tytuł doktora honoris causa . Studenci chcieli w ten sposób podkreślić rangę wręczanych prz ez nich wyróżnień.

O przyznaniu nagrody plebiscytowej noszącej nazwę „Przyjaciel Studenta” oraz ,,Pomocna Dłoń” decydują wszyscy studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego. Laureatów pozostałych kategorii nagrody wybiera kapituła – członkowie Senatu UJ. Pozwala to na uhonorowanie wyłonionych laureatów za każdy prostudencki projekt. Więcej informacji na temat Laudacji Studenckich można znaleźć na stronie internetowej: http://laudacjestudenckie.pl

DZIERZBA NA BRZEŻKACH WPÓŁSPRÓCHNIAŁEJ DZIEŻY

Krakowski konkurs ortograficzny

Ponad

400 uczestników z całej Polski, a także z zagranicy wzięło udział w II Dyktandzie Krakowskim, które odbyło się 6 marca 2016 w Auditorium Maximum. Organizatorem Dyktanda było Koło Naukowe Językoznawców Studentów UJ, z jego przewodniczącą Roksaną Kidawą na czele. Do współpracy włączyli się również studenci Wydziału Polonistyki niebędący członkami koła. Organizacją tego przedsięwzięcia i poprawą prac konkursowych zajmowało się około 100 wolontariuszy. Na podkreślenie zasługuje ogromne zaangażowanie, czasami wręcz ofiarność, odpowiedzialność i świetna organizacja pracy naszych studentów. Ich postawa i harmonijne współdziałanie spotkały się z uznaniem zarówno władz uniwersyteckich, jak i uczestników konkursu. Dyktando objęte zostało patronatem ministra kultury i dziedzictwa narodowego, marszałka województwa małopolskiego, prezydenta Krakowa, dziekana Wydziału Polonistyki UJ oraz Towarzystwa Miłośników Języka Polskiego. Całość prac organizacyjnych koordynował opiekun naukowy Koła Językoznawców dr hab.

Kazimierz Sikora. Tekst dyktanda został przygotowany przez dr hab. Mirosławę Mycawkę. W trakcie poprawy prac konkursowych uczestnicy mogli wysłuchać

wykładów dr hab. Magdaleny Heydel (O niewidzialności tłumaczy i dlaczego są oni nam potrzebni) i prof. Bogusława Dunaja (Zmiany w słownictwie polskim po 1989 roku), a także wziąć udział w dyskusji panelowej na temat stanu współczesnej polszczyzny. Jury w składzie: prof. Walery Pisarek, prof. Renata Przybylska, prof. Bogusław Dunaj, dr hab. Mirosława Mycawka, dr hab. Kazimierz Sikora, dr Donata Ochmann, dr Barbara Batko-Tokarz, wyłoniło laureatów konkursu. Krakowskim Mistrzem Ortografii został radca prawny z Kielc Aleksander Meresiński. Na podium znaleźli się również Marek Szopa z Gorzowa Wielkopolskiego i Michał Gniazdowski z Warszawy. Przyznano także 10 wyróżnień i trzy nagrody dla najlepszych uczestników reprezentujących młodzież szkolną. Nagrody wręczali laureatom ich fundatorzy: prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski, rektor Uniwersy-

II Dyktando Krakowskie w Auditorium Maximum pisało ponad 400 osób
Od lewej: prof. Walery Pisarek, rektor UJ prof. Wojciech Nowak, dziekan Wydziału Polonistyki prof. Renata Przybylska, prof. Bogusław Dunaj Fot. Mariusz Kopiejka

tetu Jagiellońskiego prof. Wojciech Nowak i dziekan Wydziału Polonistyki UJ prof. dr hab. Renata Przybylska. Dyktando cieszyło się dużym zainteresowaniem mediów, których przedstawiciele relacjonowali na bieżąco jego przebieg i wyniki. Druga edycja Dyktanda Krakowskiego wraz z towarzyszącymi mu wydarzeniami okazała się przedsięwzięciem ze wszech miar pożytecznym i zakończonym sukcesem. Pozostaje żywić nadzieję, że będzie ono miało swoją kontynuację w następnych latach.

Mirosława Mycawka adiunkt w Katedrze Współczesnego Języka Polskiego Wydziału Polonistyki UJ

TEKST DYKTANDA

SŁYNNEJ DAMY

Nadkomisarz Mrzyk, nie Hiszpan, lecz pół Wołoch, pół Hucuł, każdemu, kto ujrzał go en face, do złudzenia przypominał Jeana Reno. Mimo że pochodził z podrzeszowskiej wsi Hyżne, weekendy spędzał w połemkowskiej chyży, ulokowanej w pół drogi między Hoczwią a Rzepedzią na Podkarpaciu. Ostatnio choćby, wpółleżąc wpośród krzewów urzetu na płożących się pędach bażyny, przy wtórze terkotu czarno nakrapianego paszkota, obserwował dzierzbę, która znienacka przycupnęła na brzeżkach wpółspróchniałej dzieży. Czyhał na ekstraokazję uchwycenia jej w teleobiektywie, gdy nagle srokosz czmychnął spłoszony złowróżbnym pohukiwaniem puchacza.

Nazajutrz o brzasku, już w grodzie Kraka, by nie ulec tużpoweekendowej chandrze, komisarz mimo mżawki ruszył bez wahania w towarzystwie chyżego charta i długowłosego collie na coranną przebieżkę wzdłuż bulwaru Czerwieńskiego. Gdy most Dębnicki był tuż-tuż, jak spod ziemi wyrósł naprzeciw Mrzyka kustosz Mrzonka z Wawelu. Z wyrazem twarzy znanym z „Krzyku” Muncha, rzężąc, półgłośno wycharczał, że podczas Nocy Muzeów, korzystając z chaosu i harmidru, sportretowana przez da Vinci super-Włoszka porzuciła ramy obrazu, uprowadzając ze sobą jasnobeżową quasi-fretkę. Mrzyk raz-dwa wdrożył śledztwo i jął przeczesywać miasto. Akcja przebiegła w tempie blitzkriegu. Już po półgodzinie komisarz dostrzegł dezerterkę na placu Wszystkich

Świętych. Z wprawą himalaistki wspięła się obunóż na cokół pomnika Dietla, gronostaj zaś oplótł się wokół spiżowej szyi zacnego męża niby rektorski kołnierz.

Rozsrożona dama krzyknęła: – Mam dość tej megaharówki i hiperupokorzenia. Co dzień hordy „gimbusów” natrząsają się ze mnie, „zarażając” mnie swoim żargonem. Zamiast ochów i achów słyszę ohydne komentarze w stylu: „Laska byłaby w porzo, gdyby nie ten obciachowy rzemień wrzynający się jej w czachę”. Co noc zaś z podziemi katedry wynurzają się kościotrupy monarchów i rujnują mój spokój, odstawiając żałosny danse macabre. Nadto znużył mnie już ten futrzak. Weźcie go sobie do zoo. Szop pracz się nim zajmie. Zamiast niego żądam iPhone’a bez SIM-locka i z wi-fi (Wi-Fi), gdyż zamierzam mailować (mejlować) z moją superprzyjaciółką Giocondą, chałturzącą za półdarmo w Luwrze. Mona zamrze z wrażenia, gdy dostrzeże mój profil na Facebooku. Aha, i dołóżcie mi do towarzystwa autoportrety van Gogha, Goi i Velázqueza, a hojnie obdarzony talentem artysta malarz niech mi zrobi świeży make-up i tatuaż z tchórzofretką. Hej, komisarzu, rozżarzżeż w sobie krztynę empatii! Nie żądam przecież mauzoleum à la Tadż Mahal.

Widząc, że nie na żarty to dictum, Mrzyk, nie handrycząc się i nie narażając na pogróżki, przystał na nie, byleby ustrzec włodarzy miasta przed haniebnym skandalem wszech czasów, a nużby gorszym niż naówczas, gdy futuryści wydali jednodniówkę pt. „Nuż w bżuhu”. Clou tej historii? Otóż arcydzieło mistrza Leonarda przechrzczono na „Damę z komórką”, a jego bohaterka zamiast fochów strzela smartfonem fotki turystom.

Od lewej: prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski, laureat konkursu Aleksander Meresiński, prof. Bogusław Dunaj
Od lewej: rektor UJ prof. Wojciech Nowak, dziekan Wydziału Polonistyki prof. Renata Przybylska, zdobywca 2. miejsca Marek Szopa, prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski, laureat konkursu Aleksander Meresiński, prof. Bogusław Dunaj, zdobywca 3. miejsca Michał Gniazdowski oraz pozostali wyróżnieni
Fot. Mariusz Kopiejka

JĘZYK MIGOWY W ŚREDNIOWIECZNYCH KLASZTORACH

Owyjątkowej roli gestów i znaków w epoce średniowiecza nie trzeba nikogo przekonywać – okres ten w dziejach ludzkości, jak mało który, był przesycony symboliką i rytuałami, których pierwotny sens dzisiaj może być trudny do zrozumienia i identyfikacji. Gest był nader ważny w codziennej komunikacji, ale czy można mówić o stworzeniu całego systemu znaków umożliwiającego pozawerbalną komunikację? Jeśli tak – to w jakim celu go stworzono i kto był jego autorem?

Już w starożytności posługiwano się skomplikowanym systemem liczenia na palcach, jak zgodnie podkreślają badacze historii języka migowego oraz znaczenia gestów w średniowieczu. Zwyczaj ten praktykowano następnie w klasztorach. To dziedzictwo myśli antycznej zostało przetworzone i niejako schrystianizowane, między innymi, przez św. Hieronima, który alegorycznie opisał znaczenie liczb, nawiązując, między innymi, do przypowieści o siewcy (Ewangelia św. Mateusza 13, 3-9). Hieronim, opisując małżeństwo, wdowieństwo i dziewictwo, przedstawił znaczenie znaków na cyfry 30, 60 i 100. Otóż, przykładowo, według niego antyczny znak na 30, powstający przez połączenie koniuszka kciuka lewego z palcem wskazującym, można przyrównać do czułego objęcia męża i żony. Starożytny system liczenia zakładał przeniesienie znaków z dłoni lewej na prawą przy cyfrze 100. Święty Hieronim odczytał to jako przewagę dziewictwa (znak 100) nad wdowieństwem (60) i małżeństwem (30). Interpretację Hieronima następnie przejął Beda Czcigodny w swym traktacie o liczeniu na palcach.

Wykorzystywanie rąk do liczenia było powszechnie znane i używane, nie był to jednakże system umożliwiający szerszą komunikację. Pierwsze wzmianki o stosowaniu pewnych gestów, które mogły

stole. Zdaniem najwybitniejszego badacza języka gestów używanego przez cystersów Roberta A. Barakata Pachomiusz, wspominając o języku gestów mnichów, przyrównał go do systemu porozumiewania się młynarzy, którzy z racji specyficznych warunków pracy musieli wytworzyć własny system komunikacji.

Ten aspekt – komunikacji przy stole – stanowi o początku systemu, który doprowadził około X i XI wieku do stworzenia całego języka gestów. Potrzeba komunikacji, w momencie, kiedy reguły zakonne postulowały, wręcz nakazywały zachowanie milczenia, sprawiła, że zaczęto posługiwać się gestami, stopniowo rozbudowywanymi i wzbogacanymi do tego stopnia, że już w XI i XII wieku były one przedmiotem nauczania przez mistrzów nowicjatu.

Rycina opublikowana w 1727 roku w Theatrum arithmetico geometricum

Jacoba Leupolda, przedstawiająca metodę liczenia na palcach opisaną przez Bedę Czcigodnego (zmarłego w 735 roku) Wikimedia

stanowić podwaliny pod przyszły język migowy, pochodzą z IV i V wieku. Odnaleźć je można w pismach Pachomiusza i Jana Kasjana. Ci ojcowie monastycyzmu na marginesie głównych rozważań odnotowali, że mnisi posługiwali się pewnymi gestami – jakimi, tego niestety nie wiemy. Jan Kasjan oraz Pachomiusz stwierdzali, jak podkreśla Scott G. Bruce, że mnisi używali gestów przy stole. Pachomiusz nadmienił, że mnich mógł wykonać pewien znak, pragnąc zwrócić uwagę swych towarzyszy zasiadających przy wspólnym

Kolejne informacje o używaniu specjalnych znaków przynoszą pisma z VI wieku Cezarego z Arles. Sugerował on, aby kobiety żyjące we wspólnocie zakonnej, zasiadając przy stole, używały gestów i znaków, a nie odzywały się, tak aby nie zakłócać spokoju i nie przeszkadzać wspólnocie słuchającej głosu lektora. Zbliżoną argumentację można odnaleźć w Regule mistrza będącej wzorem dla Reguły św. Benedykta.

Pragnienie zachowania ciszy w dawnych klasztorach legło u podstaw pierwszych systemów języków migowych. W myśl założeń Reguły mistrza powinna panować taka cisza, zwłaszcza w nocy, aby nikt nawet nie przypuszczał, że w klasztorze przebywają mnisi. W tym celu, jak podkreślają badacze, na przykład Scott G. Bruce, nawet starano się specjalnie izolo-

wać osoby świeckie, które czasem gościły w klasztorach. Zakładano bowiem, że ich rozmowy, a nawet śmiech zakłócać mogą spokój i modlitwy braci. Aby uniknąć niepotrzebnego kontaktu świata profanum i sacrum, pomieszczenia, w których przebywać mogli świeccy, miały znajdować się w pewnym oddaleniu od przestrzeni, gdzie przebywali mnisi.

Cisza klasztorna była postrzegana w nieco innym wymiarze niż współcześnie. Miała ona stanowić remedium na rozmowy, które przecież mogły odciągnąć umysł mnicha od spraw wznioślejszych niż proza życia. W tym celu nakazywano albo milczenie, albo wykonywanie pracy przy śpiewie psalmów. Zdaniem żyjącego w IV wieku Ambrożego z Mediolanu język psalmów był właśnie językiem ciszy.

Powstrzymywanie się od zbędnych słów i zachowanie milczenia znalazło poczesne miejsce w Regule św. Benedykta. Warto bliżej przyjrzeć się tym zapisom, gdyż to one właśnie stały u podstaw języka gestów stworzonego w XI wieku przez zakon cystersów, który za swą regułę obrał właśnie dzieło św. Benedykta. I tak, przeglądając Regułę, odnaleźć można zapisy mające na celu ograniczenie zbędnych i czczych rozmów. Wśród narzędzi dobrych uczynków zanotowano pod numerem 51. Strzec ust swoich od złej i przewrotnej mowy, 52. Nie mieć upodobania w wielomówstwie , 53. Nie wypowiadać słów czczych lub pobudzających do śmiechu Zachowaniu milczenia poświęcony jest fragment O cnocie milczenia, gdzie zapisano, między innymi: Dlatego też ze względu na ważność milczenia, nawet na rozmowy dobre, święte i budujące należy rzadko pozwalać uczniom dojrzałym, bo jest napisane „Nie unikniesz grzechu w gadulstwie” (Prz. 10, 19) i gdzie indziej: „Życie i śmierć jest w mocy języka” (Prz. 18, 21). Wypada bowiem, by nauczyciel mówił i uczył, uczeń zaś powinien milczeć i słuchać. Toteż kiedy mamy prosić o coś przełożonego, należy prosić z szacunkiem pełnym pokory i uległości. Nie dopuszczamy zaś nigdy do niestosownych żartów oraz do gadania pustego i pobudzającego do śmiechu; potępiamy je zawsze i wszędzie. Nie pozwalamy uczniowi otwierać ust do takich rozmów.

Powstrzymywanie się od zbędnych słów świadczyć miało także o cnocie pokory mnichów: dziewiąty stopień pokory: jeżeli mnich powstrzymuje język od mówienia, a zachowując milczenie,

nie odzywa się niepytany . Dla rozwoju średniowiecznego języka migowego stworzonego w klasztorach najważniejsze znaczenie miał jednak zapis O tygodniowej służbie lektora: Przy posiłkach braci nie powinno brakować czytania. [...] Powinna być zupełna cisza, aby nigdzie nie było słychać żadnego szeptu ani głosu, oprócz głosu samego lektora. Co zaś jest potrzebne przy jedzeniu i piciu, niechaj bracia tak sobie wzajemnie podają, aby nikt nie potrzebował o nic prosić. Jeśliby

jednak czegoś jeszcze brakło, prosić należy raczej za pomocą jakiegoś zrozumiałego znaku niż słowami. I niechaj nikt przy stole nie ośmiela się zadawać pytań dotyczących czytanego tekstu czy też czegokolwiek innego, aby w ten sposób nie stwarzać okazji [do rozmowy], chyba żeby przełożony chciał powiedzieć kilka słów ku zbudowaniu.

O dawnym języku migowym świadczą właśnie te zrozumiałe gesty – porozumiewanie się przy stole i przestrzeganie cnoty milczenia, którego łamanie było przecież surowo karane, o czym świadczy choćby zapis O milczeniu po komplecie. Rozmowy były nie tylko zbędne, ale i mogły rozproszyć uwagę pobożnych mnichów kontemplujących Boga lub czytających. W tym celu polecano nawet modlić się w milczeniu, aby nie zakłócać ciszy w kościele. Milczenie mogło, w myśl zapisów odnoszących się do Wielkiego Postu, być także darem ofiarowanym dla Boga.

Lektura choćby tych kilku fragmentów jasno wykazuje, że w idealnym zgromadzeniu powinna panować niemalże kompletna cisza bądź cisza Psalmów. Badacze zajmujący się historią języka gestów dawnych klasztorów przytaczają jeszcze

jeden dowód na potwierdzenie roli ciszy panujących we wzorcowych idealnych klasztorach. W wyjątkowo poczytnym przez cały okres średniowiecza utworze, powstałym na przełomie IX i X wieku, Żegluga świętego Brendana opata oprócz, na przykład, spotkania z Judaszem cierpiącym męki i katusze odnaleźć można fragment opisujący wzorcowy klasztor, gdzie niepodzielnie władała cnota milczenia: Wtedy zatrzymał się święty Brendan wraz ze swymi braćmi przed bramą klasztoru i powiedział do starca: – Czyj jest ten klasztor lub kto nim rządzi, albo skąd pochodzą jego mieszkańcy? Świętobliwy ojciec na różne sposoby pytał starca i nie mógł od niego wydobyć żadnej odpowiedzi, lecz ten tylko niezwykle uprzejmie dawał ręką znak milczenia.

Skoro świętobliwy ojciec poznał, że taki jest nakaz dotyczący tego miejsca, natychmiast upomniał swoich braci, mówiąc: – Pilnujcie ust waszych przed mówieniem, aby do tych braci przez wasze gadulstwo nie przylgnął jakiś brud

Doskonały, idealny klasztor to miejsce, gdzie mnisi przestrzegali cnoty milczenia poprzez ascezę oraz rozbudowaną liturgię. Jak wykazały badania Scotta G. Bruca, dzięki tym praktykom mnisi mieli zbliżyć się do aniołów, a ich świętość za życia miała promieniować na całe otoczenie. Na drodze do doskonałości u podstaw leżała w myśl testamentu założyciela Cluny właśnie cisza. O tym, jak dużą rolę przywiązywano do zachowania ciszy, najwymowniej świadczy Żywot drugiego opata klasztoru w Cluny – Odona, pióra Jana z Salerno. Wielokrotnie podkreślał on rolę milczenia w życiu mnichów, posłużył się, między innymi, przykładem, jak to opat Odo nie wszczął w nocy alarmu, widząc kradzież konia, gdyż nie chciał zakłócić nocnej ciszy. Żywot Odona spisany w X wieku zawiera pierwsze świadectwa użycia języka gestów. Sam opat, według Jana z Salerno, miał przyczynić się do rozwoju tegoż języka. System gestów, którym posługiwali się mnisi, musiał być stosunkowo rozbudowany, gdyż, jak nadmienia autor Żywota, gdyby nagle mnisi utracili głos, wówczas te znaki miały im w pełni umożliwić komunikację. W Żywocie odnotowano pierwsze informacje o użyciu języka migowego. Pierwsza z nich to zapewne anegdota z życia klasztornego: pewne dziecko (oddane do klasztoru jako oblat) w nocy, kiedy obowiązywała cisza,

Św. Benedykt przekazuje Regułę św. Maurowi (miniatura pochodzi z 1129 roku z klasztoru św. Idziego w Nîmes)

za pomocą znaku zwróciło się i poprosiło o zgodę na udanie się do toalety. Drugi zapis dotyczył pewnego mnicha, który również gestem upomniał drugiego, aby nie odzywał się w czasie, kiedy rozmowy były zakazane. Żywot ten poprzedza pierwsze zachowane listy znaków o niemalże 100 lat.

Najstarsza lista znaków używanych w Cluny została spisana przez mnicha Bernarda w 1068 roku, kolejne, pochodzące z XI wieku, zostały sporządzone przez Ulryka z Zell oraz Wilhelma z Hirsau. Jak podkreśla Krystyna Jarząbek, autorka studium poświęconego językowi gestów, jakim posługiwali się cystersi i trapiści, pierwsza lista powstała na wyraźne polecenie opata Cluny-Hugona. Zawierała ona 296 znaków, które umożliwiały porozumiewanie się przy stole (określenia na poszczególne potrawy czy naczynia), spisano wówczas także gesty określające przedmioty liturgiczne i precyzujące funkcje w klasztorze. Lista autorstwa Wilhelma z Hirsau zawierała wykaz znaków opracowanych przez Ulryka oraz dalszych 313 nowych określeń. Co ciekawe, lista z Cluny nie ograniczała się jedynie do określenia samego znaku, ale zawierała wyjaśnienie części znaków. I tak, opisując znak na mątwę, zaznaczono, że ma wiele porcji – należało poruszać palcami, aby ukazać wielość części.

Warto przytoczyć kilka przykładów takich znaków. Skoro w myśl Reguły św. Benedykta milczenie nakazane jest, między innymi, przy stole, nie może dziwić dominacja znaków określających poszczególne potrawy. Jednym z podstawowych znaków był gest oznaczający chleb – należało nakreślić kółko kciukiem i dwoma sąsiednimi palcami. Skoro chleb wypiekano jako okrągły, to naturalnym skojarzeniem było właśnie zatoczenie koła palcami. Już pierwsza lista znaków z Cluny zawierała kilka oznaczeń na pieczywo, zależnych od rodzaju mąki, z jakiej było wypiekane: na przykład, chcąc wykonać gest na chleb żytni, należało po znaku na chleb wykonać znak krzyża. Wyjaśniano to tym, że chleb bywał dzielony właśnie na cztery części. Gesty skodyfikowane wówczas były dość proste, niemalże intuicyjne. Pragnąc wykonać znak na jajko, należało wykonać gest naśladujący zdejmowanie skorupki. Podobnie prosty był znak na rybę – należało poruszyć dłonią naśladując ruchy wykonywane przez rybę. Warto nadmienić, że znaki, jakimi posługiwali się XI-wieczni zakonnicy, były

budowane wieloetapowo, tzn. doprecyzowywano je po wykonaniu znaku głównego, na przykład na rybę. I tak, mnich, prosząc o podanie łososia, wykonywał znak na rybę, po czym dotykał od dołu podbródka kciukiem wystającym z zamkniętej dłoni. Znaczenie tych gestów przytacza Krystyna Jarząbek: ten drugi gest oznaczał pychę, gdyż szczególnie osoby pyszne i zamożne spożywają takie ryby. Na Wyspach Brytyjskich analogiczny znak należało wykonać, sygnalizując rybę, po czym należało utworzyć krąg z kciuka i palca wskazującego oraz umieścić go nad prawym okiem. Co

Katedra w Cluny (1088–1130), ocalały południowy transept

zrozumiałe, to właśnie z Wysp Brytyjskich pochodzi najwięcej średniowiecznych gestów określających różne gatunki ryb. I tak, węgorza ukazywano przez gest mający sugerować przytrzymanie czegoś wyjątkowo śliskiego i wymykającego się, szczupaka – po znaku na rybę należało potrzeć końcówkę nosa ręką, co wyjaśniano tym, że szczupaki mają przecież wydłużone pyski, minóg – gest na rybę, po czym palcem dotykano policzka, ukazując, jak wygląda minóg. Współcześnie zdziwienie może budzić znak oznaczający pstrąga, identyczny ze znakiem na wiedźmę. Wykonywano bowiem znak na rybę, po czym należało przesunąć palcem od brwi do brwi. Gest ten to także określenie na kobietę. Pstrąg wedle średniowiecznej wiedzy kulinarnej przypisywany bywał rodzajowi żeńskiemu, stąd to dookreślenie. Wśród znaków spisanych przez mnicha Bernarda oprócz wskazania poszczegól-

nych potraw, elementów ubioru zakonników, paramentów liturgicznych na uwagę zasługuje znak na książkę, a zwłaszcza na księgę szkolną. Księgę ukazywano, imitując gest przewracania kart pergaminu. Jeśli jednakże dzieło napisał autor starożytny, pogański – należało po geście na książkę podrapać się w ucho dokładnie tak, jak często czynią to psy, co sugerowało, że autor poganin był niczym pies. Dalsze dookreślenia ksiąg były dość proste i łatwe w odczytaniu: pragnąc wypowiedzieć w języku gestów słowo „Ewangelia”, wykonywano gest na księgę i czyniono znak krzyża na czole, lekcjonarz to znak na księgę i krzyż uczyniony na piersi. Równie łatwym w odczytaniu gestem było określenie na mszę świętą – znak krzyża. Na tej podstawie następnie doprecyzowywano dalsze znaki, na przykład, na jutrznię – znak na mszę, gest oznaczający spanie oraz znak wyjątkowo dużej rzeczy, kompleta – znak mszy oraz znak spania. Nie wszystkie opracowane przez mnichów gesty były równie proste i intuicyjne. Jednym z ciekawszych, przytoczonych choćby przez Krystynę Jarząbek, był znak na skryptorium. W tym celu należało wykonać szereg gestów: pierwszym z nich był znak na drzewo – udawano gest pracy siekierą, czyli uderzano prawą dłonią w przedramię lewej ręki, następnie należało położyć obie dłonie na kolanach i na koniec wykonać znak na pisanie. Znaki na atrament czy pióro do pisania nie były już aż tak skomplikowane. Pierwszy z nich należało zasygnalizować przez znak na wodę oraz na pisanie, drugi znak – imitujący latanie ptaków oraz pisanie.

Sygnalizując zagadnienie używania języka migowego w dawnych klasztorach, warto podkreślić, że Wilhelm z Hirsau wyraźnie nakazywał, aby nowicjusze byli uczeni wspomnianych znaków. Ponadto dopuszczał on możliwość tworzenia kolejnych znaków przez mnichów, przez dookreślenie znaków podstawowych. Jak podkreśla Jean-Claude Schmitt, jeden ze statutów cysterskich z 1152 roku zezwalał, aby w drodze wyjątku mnisi i konwersi nieznający lub niepotrafiący wykonywać odpowiednich znaków mogli wypowiedzieć proste słowa, na przykład woda czy chleb, ale w sposób możliwie jak najcichszy. Kapituła Generalna podjęła wówczas decyzję o nakładaniu kar na zakonników, którzy w czasie posiłków posługiwali się językiem mówionym, a nie gestami, wyjątek uczyniono dla mnichów

Rillke

odwiedzających dany klasztor, którzy nie dysponowali wiedzą o obowiązującym tam systemie znaków. O tym, że w klasztorach nauczano języka gestów, najwymowniej świadczy, zdaniem Davida Sherlocka, to, że autorem jednego z takich wykazów był w XIV wieku Henryk Kirkstead, pełniący obowiązki mistrza nowicjatu w Bury St. Edmunds Abbey.

Idea porozumiewania się za pomocą gestów rozprzestrzeniła się wśród zgromadzeń monastycznych niemalże całej Europy. I tak, najstarszy wykaz znaków pochodzący z Wysp Brytyjskich, powstał już z XI wieku. Spisany po staroangielsku Monasteriales Indicia zawiera 127 znaków. Większość z nich to określenia na rzeczowniki, jak listy pochodzące z kontynentu. Z jedną wszakże różnicą: wykaz ten, spisany w klasztorze benedyktyńskim w Canterbury, zawiera określenia na łaźnię czy mycie włosów. Znaków tych próżno szukać, jak podkreśla Juan C. Conde-Silvestre w wykazach powstałych w klasztorach kongregacji Cluny. Część z gestów miała głębsze znaczenie. Przykładowo, znak przytoczony w Monasteriales Indicia oznaczający mnicha był niezwykle prosty – należało dotknąć kaptura. Jednakże w tym przypadku odnosił się on do istotnego na Wyspach Brytyjskich podziału na osoby „kapturowe” i „niekapturowe” – czyli na stan duchowny, sferę sacrum, oraz osoby świeckie, czyli profanum. Z tych względów czasem proste znaki średniowiecznego języka migowego należy odczytywać w bardziej wieloznacznej formule.

Warto podkreślić, że za każdym razem język gestów, jakim posługiwano się w klasztorach, był niezwykle prosty, składał się w przeważającej mierze z rzeczowników, przymiotników i z wyjątkowo niewielkiej liczby czasowników. Nie mógł być zbyt rozbudowany, gdyż celem jego nie było umożliwienie swobodnej konwersacji, a przestrzeganie milczenia, miał zatem nie ułatwiać, a ograniczać komunikację. Stąd, na przykład, na Wyspach Brytyjskich napotkać można zapisy mające ograniczać używanie takich gestów jedynie do sytuacji z dobrego powodu , jak miało to miejsce w przypadku zgromadzenia mniszek w Syon. Charakteryzując ten swoisty język migowy, David

Sherlock zwrócił uwagę na działania Herberta de Lossinga, biskupa Norwich z przełomu XI i XII wieku: modlił się on, aby mnich uniknął kary piekielnej, gdyż przebywając w klasztorze, zbyt często posługiwał się językiem gestów. Warto podkreślić, że zbytnie rozbudowywanie systemu gestów w kongregacji Cluny spotkało się z surową krytyką choćby ze strony żyjącego w XII wieku Bernarda z Clairvaux. Kronikarz Gerald z Wales opisał wydarzenie, którego był świadkiem w 1180 roku w Canterbury. Zaobserwował on mnichów, którzy przy stole nadmiernie gestykulowali, gwizdali, zwracając na siebie uwagę, tak że ich zachowanie bardziej przypominać miało aktorów i błaznów niż pobożnych mężów. Wybitny XIII-wieczny kaznodzieja Jakub z Vitry skrytykował mnichów łamiących nakaz zachowania ciszy, toczono bowiem rozmowy o sprawach świeckich za pomocą gestów rąk i, co ciekawe – nawet stóp. Mnisi nie zawsze jednak poszerzali wykaz gestów warto podkreślić za Lois Braggiem, że cystersi z terenów Hiszpanii przez przeszło 300 lat nie wzbogacili swojej listy znaków. Wspomniane listy stały się początkiem języka gestów używanego w łonie zakonu cystersów, kwestię tę wyczerpująco omówił Robert Barakat. Cysterski język został następnie rozbudowany i poszerzony przez trapistów, czyli Zakon Cystersów Ściślejszej Obserwancji.

Wiktor Szymborski

adiunkt w Zakładzie Historii Kultury i Edukacji Historycznej Instytutu Historii UJ

LITERATURA

Cytaty pochodzą z prac: Święty Benedykt z Nursji. Reguła, Święty Grzegorz Wielki. Dialogi, księga druga, przeł. A. Świderkówna, Kraków 1997, s. 61, 71, 73, 87, 149, 151.

Żegluga świętego Brendana opata, przeł. I. Lewandowski, opracowanie. i wstęp J. Strzelczyk, Poznań 1992, s. 124–125.

EDYCJE ŹRÓDŁOWE

System znaków, jakimi posługiwali się mnisi, był wielokrotnie omawiany w literaturze przedmiotu, doczekał się także wielu edycji źródłowych; zob. przykładowo:

Walter Jarecki, Signa loquendi. Die cluniacensichen Signa-Listen eingeleitet und herausgegeben, Baden-Baden 1981.

Udalricus Cluniacensis Monachus, Antiquiores Consuetudines Cluniacensis Monasterii, liber secundus, caput IV De signis loquendi, [w:] Patrologia latina, ed. J.P. Migne, Parisiis 1882, vol. 149, kol. 703–705.

Vetus Disciplina Monastica seu Collectio Auctorum Ordinis S. benedicti maximam partem Ineditorum, qui ante sexcentos fere annos per Italiam, Galliam atque Germaniam de

Monastica disciplina tractarunt, De notitia signorum, caput XVII, Parisiis 1726, s. 169–173.

Monastic Sign Languages, ed. Jean Umiker-Sebeok, Thomas A. Sebeok, Berlin – New York – Amsterdam 1987.

WYBRANA LITERATURA PRZEDMIOTU 1

Kirk Ambrose, A Medieval Food List from the Monastery of Cluny, „Gastronomia”, 2006, vol. 6, no 1, pp. 14–20.

Robert A. Barakat, Cistercian Sign Language, [w:] Monastic Sign Languages, ed. Jean Umiker-Sebeok, Thomas A. Sebeok, Berlin – New York – Amsterdam 1987, s. 67–323.

Nigel F. Barley, Two Anglo-Saxon Sign Systems Compared, „Semiotica”, 1974, vol. 12, no 3, s. 227–237.

Lois Bragg, Visual-Kinetic Communication in Europe before 1600: A Survey of Sign Lexicons and Finger Alphabets Prior to the Rise of Deaf Education, „Journal of Deaf Studies and Deaf Education”, 1997, vol. 2, no 1, s. 1–25.

Scott G. Bruce, Monastic Sign Language in the Cluniac Customaries, [w:] From Dead of Night to End of Day: The Medieval Customs of Cluny / Du oeur de la nuit à la fin du jour: les coutumes clunisiennes au Moyen Age, ed. S. Boynton, I. Cochelin, Turnhout 2005, s. 273–286.

Scott G. Bruce, Silence and Sign Language in Medieval Monasticism. The Cluniac Tradition c. 900–1200, Cambridge 2009.

Scott G. Bruce, The Origins of Cistercian Sign Language, „Citeaux: Commentarii cistercienses”, 2001, vol. 52, no 3–4, s. 193–209.

Scott G. Bruce, The Tongue is a Fire. The Discipline of Silence in Early Medieval Monasticism (400–1100), [w:] The Hands of the Tongue Essays on Deviant Speech, ed. E.D. Craun, Kalamazoo 2007, s. 3–32.

Juan C. Conde-Silvestre, The Code and Context of „Monasteriales Indicia”: A Semiotic Analysis of Late Anglo-Saxon Monastic Sign Language, „Studia Anglica Posnaniensia”, 2001, vol. 36, s. 145–169.

Krystyna Jarząbek, Rehabilitacja języka gestów (na przykładzie porozumiewania się zakonników i mniszek), Katowice 1999.

James R. Knowlson, The Idea of Gesture as a Universal Language in the XVIIth and XVIIIth Centuries, „Journal of the History of Ideas”, 1965, vol. 26, no 4, s. 495–508. Clifford Hugh Lawrence, Monastycyzm średniowieczny, Warszawa 2005, s. 117.

Małgorzata Milecka, Cysterski krajobraz ciszy, [w:] Dźwięk w krajobrazie jako przedmiot badań interdyscyplinarnych, red. S. Bernat, Lublin 2008, s. 183–192. Monastic Sign Language. Benedictine Communication in 11th Century England, by Lord Dmitri Skomorochov, broszura dostępna na stronie internetowej http://www. wianowa.org/society/artsci/MSL_Report.pdf (dostęp 30 marca 2016).

Dorota Podgórska-Jachnik, Historia wychowania i edukacji głuchych z perspektywy surdopedagogiki początku XXI wieku, [w:] Historyczne dyskursy nad pedagogiką specjalną –w ujęciu pedagogicznym, red. J.J. Błeszyński, D. Baczała, J. Binnebesel, Łódź 2008, s. 163–195.

Bernard Sawicki, Cisza i milczenie – perspektywa monastyczna, [w:] Cisza w teorii i praktyce. Obraz interdyscyplinarny, red. T. Olearczyk, Kraków 2014, s. 298–329. Jean-Claude Schmitt, Gest w średniowiecznej Europie, Warszawa 2006, s. 266–270.

Andrzej M. Wyrwa, W kuchni i przy stole „szarych mnichów”, czyli o wyżywieniu cystersów w świetle źródeł normatywnych zakonu oraz wybranych źródeł pisanych, archeologicznych i przyrodniczych, „Archaeologia Historica Polona”, 2004, t. 14, s. 71–83.

1 Wykaz literatury zachodnioeuropejskiej poświęconej dziejom języka gestów używanego w klasztorach wraz z krótką charakterystyką publikacji został zamieszczony na stronie internetowej http://www.medieval-baltic.us/ sign1600.html (dostęp 30 marca 2016).

Powyższy tekst jest zmodyfikowaną wersją wykładu Język migowy w klasztorach, wygłoszonego 18 marca 2016 w Collegium Paderevianum II. Wykład był zaadaptowany do potrzeb osób z niepełnosprawnością wzroku i słuchu, stanowił część projektu „Dotknij kultury”, realizowanego przez Dział ds. Osób Niepełnosprawnych.

50 LAT DLA ZDROWIA DZIECI

W2015 roku Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie świętował 50-lecie swego istnienia.

Szpital to przede wszystkim ludzie – aż sześć tysięcy osób, które przez ostatnie pół wieku miały swój wkład w leczenie najciężej chorych dzieci. Obecnie o zdrowie małych pacjentów codziennie walczy 1800 pracowników, w tym 350 lekarzy i 650 pielęgniarek. Nadal pracują w szpitalu osoby, które pamiętają pierwszych pacjentów, a blisko 200 pracowników jest związanych zawodowo z tą placówką od ponad 30 lat. Dla wielu z nich szpital jest drugim domem. Nic dziwnego więc, że obchody jubileuszu rozpoczęto 10 grudnia 2015 od spotkania z pracownikami i wyróżnienia tych zasłużonych i najdłużej pracujących. Pamiątkowy

przypomniał w homilii ksiądz Lucjan Szczepaniak, ka pelan szpitala. – Nasze serca przepełnia dziś radość i wdzięczność do Boga za ludzi, którzy ten szpital budowali, pracowali w nim i nadal pracują. Za inspiratorów jego powstania, czyli Polonię amerykańską, i wszystkich, którzy doło żyli do jego działania swoją cegiełkę. Święty Jan Paweł II, będąc tu, zauważył, że szpital jest też dziełem miłości i ludzkiej solidarności. On

medal wybity z okazji 50-lecia szpitala oraz dyplomy otrzymały wszystkie osoby pracujące w szpitalu dłużej niż 30 lat. – Uroczystość jest rodzinna, bo wszyscy tworzymy tu jedną wielką rodzinę. Działamy w bardzo trudnych warunkach, ale wspólnie dajemy radę – mówił dr hab. Maciej Kowalczyk, witając zgromadzonych w auli szpitala. Spotkanie z pracownikami poprzedziła msza święta, której przewodniczył biskup Jan Zając. Szpitalna aula na godzinę stała się kaplicą, a nawet sercem „sanktuarium ludzkiego cierpienia”. Tak właśnie o USD powiedział św. Jan Paweł II, który Prokocim odwiedził 13 sierpnia 1991. Słowa te

dobrem przezwyciężył zło, bo kiedy powstawał, trwała przecież konfrontacja Wschodu z Zachodem – mówił ksiądz Lucjan Szczepaniak.

Gala jubileuszowa, która odbyła się 11 grudnia 2015 w Auditorium Maximum, była próbą podsumowania ostatniego półwiecza w historii szpitala i uczczenia sukcesów oraz osób, które miały wkład w jego rozwój. Najlepsze życzenia z okazji jubileuszu składali, między innymi, rektor UJ prof. Wojciech Nowak, prorektor UJ ds. CM prof. Piotr Laidler, kardynał Stanisław Dziwisz, marszałek województwa małopolskiego Wojciech Kozak oraz Tomas Kenyon – prezes Fundacji Project HOPE, która przez lata finansowała zakup sprzętu medycznego i rozbudowę prokocimskiego szpitala. Pamiątkową statuetkę złożył na ręce dyrektora Macieja Kowalczyka dr Jerzy Legutko z Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie, a dr Paweł Daszkiewicz – dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Poznaniu, wręczył doc. Maciejowi Kowalczykowi medal. W części artystycznej Orkiestra Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa „Sinfonietta Cracovia” zabrała gości w niezwykłą muzyczną podróż koncertem Chopin Odyssey. W drugiej części

Obchody jubileuszu rozpoczęto 10 grudnia 2015 od spotkania z pracownikami w siedzibie szpitala
Pamiątkowe zdjęcie pracowników szpitala wykonane po uroczystościach w Auditorium Maximum Fot.
Jerzy Sawicz

koncertu Krzysztof Książek – finalista tegorocznego konkursu chopinowskiego, zagrał koncert fortepianowy e-moll Chopina z orkiestrą Sinfonietta Cracovia.

50 lat szpitala to czas obfitujący w wiele spektakularnych sukcesów, zmian w kubaturze i wyglądzie. Historia tej placówki spleciona jest z życiem ponad 950 tysięcy pacjentów, leczonych tam na przestrzeni ostatniego półwiecza. Krakowski ośrodek był w Polsce prekursorem w operacjach rozdzielania zroślaków, leczeniu oparzeń czy wad serca u dzieci. Pomimo upływu lat Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie nadal jest najważniejszym szpitalem pediatrycznym w południowej Polsce, zapewniającym kompleksową opiekę we wszystkich specjalnościach z zakresu pediatrii i chirurgii dziecięcej.

Podczas gali jubileuszowej w Auditorium Maximum dyrektor dr hab. Maciej Kowalczyk wręczył nagrody zasłużonym emerytowanym pracownikom oraz przyjaciołom szpitala, dzięki którym możliwy był rozwój tej placówki. Nagrody i dyplomy otrzymali: prof. Maria Rybakowa, prof. Hanna Dziatkowiak, prof. Krystyna Sancewicz-Pach, prof. Maria Popczyńska-Markowa, prof. Wiesław Urbanowicz, prof. Jacek Pietrzyk, dr med. Jerzy Wyszkowski, dr med. Zofia Wyrobek, dr med. Kazimiera Jakob-Doleżal, dr med. Jadwiga Makow-

ska, dr med. Stanisław Januś, dr med. Krystyna Drop, Jan Koper, Teresa Franaszek, Danuta Frenkel, Andrzej Grężewski. Wśród przyjaciół szpitala wyróżniono Fundację TVN „Nie jesteś sam”, Fundację Radia ZET, Fundację Tesco Dzieciom, Fundację Ronalda McDonalda, Fundację Project HOPE oraz redakcje „Dziennika Polskiego”, Telewizji Kraków, Radia RMF FM za wieloletnie i konsekwentne wspieranie działań charytatywnych szpitala. Na koniec rodzice pacjentów wręczyli nagrodę prof. Krzysztofowi Fyderkowi, prezesowi zarządu Fundacji „O Zdrowie Dziecka”, która od ponad 20 lat wspiera szpitalne oddziały. Galę poprowadziła Lidia Jazgar.

NAG, MOB

Dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie dr hab. Maciej Kowalczyk
Gala jubileuszowa odbyła się 11 grudnia 2015 w Auditorium Maximum

OBCHODY JUBILEUSZU 5-LECIA NARODOWEGO CENTRUM NAUKI

Narodowe Centrum Nauki świętowało jubileusz pięciolecia inauguracji działalności. Ważnym punktem obchodów było zorganizowane 4 marca 2016 sympozjum poświęcone tematyce skutecznego ubiegania się o finansowanie w ramach programów Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC), zorganizowane wspól-

naukę. Głównym tematem spotkania były sposoby wspierania wybitnych naukowców, w szczególności pomoc w skutecz-

nym ubieganiu się o prestiżowe granty Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC).

nie przez NCN i ERC. Podczas uroczystej gali w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie przytoczono najważniejsze punkty w pięcioletniej historii NCN i zaprezentowano sylwetki dziesięciu wybranych naukowców, którzy swoje badania realizują w ramach konkursów organizowanych przez Centrum. Mówiono również o planach na najbliższą przyszłość. Sympozjum Best Practices in Supporting Outstanding Scientists and Helping Them Successfully Apply for ERC Grants odbyło się w Collegium Novum. Wydarzenie adresowane było do naukowców prowadzących badania podstawowe w polskich instytucjach, kadry zarządzającej polskich ośrodków badawczych oraz przedstawicieli europejskich organizacji finansujących

szej kolejności głos zabrali przedstawiciele agencji finansujących badania, którym udało się doprowadzić do znacznego wzrostu wskaźnika sukcesu w konkursach ERC, z Węgier, Austrii i Holandii. Drugą część spotkania poświęcono perspektywom osiągnięcia doskonałości w europejskiej nauce. Wśród prelegentów znaleźli się: prezes

Dyskusję rozpoczęła prof. Eva Kondorosi, która podzieliła się swoimi refleksjami na temat roli ERC we wspieraniu naukowców z krajów europejskich. W dal-

stowarzyszenia Academia Europea prof. Sierd Cloetingh, przewodniczący ERC prof. Jean-Pierre Bourguignon, prezes Europejskiego Towarzystwa Ma-

Fot. Z archiwum NCN
Fot.
Inauguracja działalności NCN, od lewej: minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbara Kudrycka, przewodniczący Rady NCN prof. Michał Karoński oraz dyrektor NCN prof. Andrzej Jajszczyk; 4 marca 2011
Posiedzenie podkomisji stałej ds. nauki i szkolnictwa wyższego; 5 czerwca 2012
Nominacja prof. Zbigniewa Błockiego na dyrektora NCN, od lewej prof. Marek Ratajczak, prof. Zbigniew Błocki, prof. Włodzisław Duch; 4 marca 2015

tematycznego prof. Pavel Exner, prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Jerzy Duszyński oraz przewodniczący Akademii Młodych Uczonych dr hab. Jakub Fichna. Obchody 5. urodzin NCN zakończyła gala jubileuszowa w Teatrze im. Juliusza Słowackiego. Uroczystość otworzył wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego dr Jarosław Gowin, który mówił o istocie nauki i badań podstawowych: Nauka jest cenna sama w sobie. Bez wysokiego poziomu badań podstawowych nie ma wysokiego poziomu nauk stosowanych i nie ma wdrożeń. Dążenie do bezinteresownej prawdy jest tym, co stanowi o istocie człowieczeństwa, o wyjątkowości tego szczególnego gatunku, którego przedstawiciele zadają tak nieutylitarne pytania. Głos zabrał również szef Euro-

pejskiej Rady ds. Badań Naukowych prof. Jean-Pierre Bourguignon, który podkreślił wagę realizowanego przez NCN i ERC zadania polegającego na wspieraniu naj-

Narodowe Centrum Nauki jest agencją wykonawczą powołaną do wspierania działalności naukowej w zakresie badań podstawowych, czyli prac eksperymentalnych lub teoretycznych, podejmowanych przede wszystkim w celu zdobycia nowej wiedzy o podstawach zjawisk i obserwowalnych faktów, bez nastawienia na bezpośrednie zastosowanie komercyjne.

Obchody jubileuszu pięciolecia inauguracji działalności Narodowego Centrum Nauki zostały objęte honorowym patronatem Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

lepszych naukowców. Profesor Zbigniew Błocki, dyrektor Narodowego Centrum Nauki, przypomniał najważniejsze fakty związane z początkami instytucji i podsumował pierwsze pięć lat działalności NCN. Opowiedział również o planach na najbliższą przyszłość związanych, między innymi, z otwarciem konkursu na tzw. małe granty oraz z uczestnictwem Centrum w koordynacji europejskiego programu QUANT-ERA, poświęconego technologiom kwantowym. Przewodniczący Rady NCN prof. Michał Karoński opowiedział o roli Rady Narodowego Centrum Nauki w pierwszych latach działalności Centrum i podziękował wszystkim osobom, które przyczyniły się do ukształtowania w Polsce przejrzystego systemu grantowego, promującego najlepsze projekty badawcze. Podczas gali wyświetlono filmy prezentujące sylwetki dziesięciu laureatów konkursów NCN oraz ich badania zrealizowane dzięki wsparciu finansowemu Centrum. Wydarzenie zamknął koncert Big-Bandu

Akademii Muzycznej w Krakowie pod batutą Wojciecha Groborza.

W ciągu pięciu lat działalności Narodowe Centrum Nauki rozstrzygnęło 54 konkursy dla naukowców na każdym etapie kariery, zakwalifikowało do finansowania niemal jedenaście tysięcy projektów, przeznaczając na ich realizację ponad cztery miliardy złotych. Agencję powołano do życia 1 października 2010 ustawą uchwaloną przez Sejm RP 30 kwietnia tego samego roku. Już w grudniu Rada NCN rozpoczęła prace nad przygotowaniem pierwszych konkursów, ogłoszonych 15 marca 2011, zaledwie kilka dni po oficjalnym rozpoczęciu działalności przez Centrum. Powstanie NCN stanowiło kolejny etap rozwoju systemu grantowego w Polsce, który został zapoczątkowany przez utworzenie w 1991 roku Komitetu Badań Naukowych oraz Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

Agnieszka Rajda Narodowe Centrum Nauki

Obchody jubileuszu otworzyło sympozjum Best practices in supporting outstanding scientists and helping them successfully apply for ERC grants, które odbyło się 4 marca w auli Collegium Novum
Przemawia dyrektor NCN prof. Zbigniew Błocki
Głównym tematem obrad były sposoby wspierania naukowców, w tym pomoc w skutecznym ubieganiu się o prestiżowe granty Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC)

DZIEDZICZENIE PRAW AUTORSKICH DO UTWORÓW NAUKOWYCH

Niedawno pewien pisarz i naukowiec zapytał mnie przy okazji rozmowy na zupełnie inny temat, co stanie się z prawami autorskimi do jego książek, gdy umrze. Czy prawa autorskie podlegają dziedziczeniu? Tak, choć dotyczy to wyłącznie autorskich praw majątkowych. Mój rozmówca napisał przeszło 40 dzieł, nie tylko w języku polskim, w tym monografie historyczne, słowniki i powieści. Wydaje się, że zawsze warto zadbać o to, by po śmierci autora nie uległ rozproszeniu, na przykład, tak pokaźny dorobek pisarski i naukowy, posiadane licencje, patenty czy cenne księgozbiory. Nie chodzi tylko o względy finansowe.

WYJĄTKI DLA AUTORÓW

Podstawą sukcesji może być ustawa lub testament1. Odnosi się to także do majątkowych praw autorskich. Mieszczą się w nich prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu. W skład spadku wchodzą ponadto wierzytelności wynikające z umów zawartych przez spadkodawcę. Zatem spadkobiercy twórcy mogą egzekwować również umówione (np. w formie

procentu od sprzedaży), a niewypłacone mu za jego życia wynagrodzenie2

Prawa autorskie majątkowe podlegają dziedziczeniu nie tylko po twórcy, ale także po osobie, która sama je nabyła. Dziedziczenie może następować jedynie dotąd, dopóki prawa majątkowe nie wygasną, co ma miejsce po upływie siedemdziesięciu lat, licząc – co do zasady – od śmierci twórcy albo daty rozpowszechnienia utworu. Przez ten czas spadkobiercy mają prawo decydować o eksploatacji utworów spadkodawcy – zawierać umowy wydawnicze i licencyjne, przenosić prawa na inne podmioty itd.

Nie podlegają dziedziczeniu prawa autorskie osobiste, ponieważ są ściśle związane z osobą twórcy 3 . Niemniej w myśl ustawy z 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jeśli autor nie upoważnił nikogo do wykonywania w jego imieniu praw osobistych, to po jego śmierci realizuje je małżonek, a w razie jego braku kolejno zstępni (dzieci, wnuki), wstępni – rodzice, rodzeństwo, zstępni rodzeństwa. Jeżeli twórca nie wyraził innej woli, te same osoby (i w tej samej kolejności) mogą składać powództwo o ochronę autorskich praw osobistych zmarłego autora, bez względu na to, ile czasu upłynęło od jego śmierci.

Zgodnie z innym szczególnym uregulowaniem przywoływanej ustawy, jeżeli autorskie prawa majątkowe jednego ze współtwórców utworu miałyby przypaść Skarbowi Państwa jako spadkobiercy ustawowemu, część ta przechodzi na pozostałych przy życiu

współtwórców lub ich następców prawnych, stosownie do wielkości ich udziałów.

ZAPIS ZWYKŁY I WINDYKACYJNY

Spadkodawca może zobligować w testamencie spadkobiercę 4 do spełnienia wskazanego świadczenia majątkowego na rzecz danej osoby, na przykład do przeniesienia praw autorskich. Jest to zapis zwykły. Mechanizm ten tworzy tylko zobowiązanie do przeniesienia praw, a nie skutkuje ich automatycznym nabyciem. Inaczej jest w przypadku zapisu windykacyjnego. Jest to postanowienie spadkodawcy, zgodnie z którym oznaczona osoba nabywa przedmiot zapisu z mocy prawa w momencie otwarcia spadku (tzn. śmierci spadkodawcy). Zapis windykacyjny można zawrzeć jedynie w testamencie notarialnym. Przedmiotem tego zapisu może być, między innymi, zbywalne prawo majątkowe, czyli również majątkowe prawo autorskie. Jest to rozwiązanie bardzo praktyczne, choć nie jest wolne od wątpliwości.

Sąd Najwyższy5 wypowiedział się już w dwóch kwestiach spornych. Uznał, że w testamencie można zapisać także rzecz czy prawo, które nie należą do majątku spadkodawcy w chwili sporządzania testamentu. Ponadto zapisem windykacyjnym mogą być objęte przedmioty należące do majątku wspólnego małżonków, pozostających w ustroju wspólności ustawowej. Z przepisów prawa nie wynika także, czy można przenieść na daną osobę ogólnie ujętą całość praw autorskich do wszystkich swoich utworów na wszystkich polach eksploatacji, czy należy precyzyjnie opisać z osobna każdy utwór w dorobku spadkodawcy. Istnieją rozbieżne poglądy na ten temat. Niemniej zgodnie z kodeksem cywilnym testament należy tak tłumaczyć, aby zapewnić możliwie najpełniejsze zrealizowanie ostatniej woli

spadkodawcy. Wydaje się więc, że w razie sporu sąd powinien interpretować zapis windykacyjny wskazujący na całość praw autorskich do wszystkich utworów właśnie w zgodzie z wolą spadkodawcy. Co do obu rodzajów zapisu, powinno się mieć na uwadze to, że w momencie otwarcia spadku przedmiot zapisu musi należeć do spadku. Spadkodawca, w chwili śmierci, nie może być również zobowiązany do zbycia tej rzeczy/prawa. W przeciwnych przypadkach taki zapis będzie bezskuteczny.

CO Z KSIĘGOZBIORAMI?

Z pewnością przedmiotem zapisu windykacyjnego może być też rzecz oznaczona co do tożsamości, na przykład egzemplarz publikacji, dzieło sztuki, aparatura, numizmat czy suwenir. Zarysowane wyżej wątpliwości dotyczą również tego, czy w drodze zapisu windykacyjnego można przekazać zbiory i kolekcje. Ogólna klauzula w testamencie o zapisaniu określonej osobie całości/części posiadanych materiałów piśmienniczych/księgozbiorów/kolekcji może powodować problemy w praktyce. Choćby co do właściwego zakresu danej kolekcji/zbioru. Rękopisy spadkodawcy mogą zawierać nieujawnione wyniki pracy naukowej, know-how czy inne niepublikowane treści lub stanowić element trwających badań zespołowych.

I PODATKAMI?

O ile to możliwe, warto sporządzić dokładną listę składników swoich zbiorów lub kolekcji. Zwłaszcza jeśli są one liczne, cenne czy znajdują się w wielu miejscach, na przykład w depozytach. Nie chodzi tylko o uchylenie wątpliwości związanych z zapisem, ale także ewentualnych wątpliwości urzędu skarbowego. Zwalnia się bowiem od podatku od spadków i darowizn nabycie w drodze spadku lub zapisu windykacyjnego, między innymi, dzieł sztuki i rękopisów będących przedmiotem twórczości spadkodawcy oraz materiałów bibliotecznych, jeżeli spadkodawca zajmo-

Podstawa prawna:

wał się twórczością lub działalnością naukową, oświatową, artystyczną, literacką lub publicystyczną.

Ponadto nie podlega temu podatkowi nabycie w drodze spadku, zapisu windykacyjnego lub darowizny praw autorskich i praw pokrewnych, praw do projektów wynalazczych, znaków towarowych i wzorów zdobniczych oraz wierzytelności wynikających z nabycia tych praw.

PRAWA WYNALAZCÓW

Prawo do uzyskania pa tentu na wynalazek, prawa ochronnego na wzór użytko wy albo prawa z rejestracji wzoru przemysłowego jest zbywalne i podlega dziedziczeniu – zarówno na podstawie ustawy, jak i testamentu. Dziedziczny jest też patent, przy czym czas trwania jego ochrony wynosi 20 lat od daty dokonania zgłoszenia wynalazku w urzędzie patentowym. Przeniesienie patentu staje się skuteczne wobec osób trzecich z chwilą wpisu tego przeniesienia do rejestru patentowego.

Fundacja może być ustanowiona dla realizacji zgodnych z podstawowymi interesami RP celów społecznie lub gospodarczo użytecznych, w szczególności takich jak ochrona zdrowia, rozwój gospodarki i nauki, oświata i wychowanie, kultura i sztuka, opieka i pomoc społeczna, ochrona środowiska oraz opieka nad zabytkami. Fundacja może być beneficjentem zapisu. Nabycie przez nią tą drogą, jak i poprzez spadkobranie lub darowiznę pieniędzy lub innych rzeczy ruchomych albo praw majątkowych jest wolne od podatku od spadków i darowizn. Ponadto fundacja może być wyznaczona przez autora na wykonawcę jego praw autorskich osobistych do określonych utworów.

Mariusz Kusion

1 Na podstawie testamentu autor może powołać do spadku jedną albo kilka osób, niekoniecznie spośród swojej rodziny, i może także określić ich udziały w spadku, co skutkuje odpowiednią proporcją uzyskiwanych wynagrodzeń z tytułu eksploatacji utworów wchodzących w skład masy spadkowej (o ile odmiennie nie postanowi się w drodze działu spadku).

FUNDACJA NA STRAŻY PRAW

Prawa majątkowe autorskie mogą stanowić kapitał założycielski fundacji, powołanej za życia fundatora albo po jego śmierci. Fundator ma obowiązek określić w akcie fundacyjnym co najmniej dwa elementy: składniki majątkowe fundacji i jej cel.

Oświadczenie woli o ustanowieniu fundacji i wyposażeniu jej w majątek powinno być złożone w formie aktu notarialnego. Nie wymaga się zachowania tej formy, jeśli ustanowienie fundacji następuje w testamencie. Wówczas warunkiem funkcjonowania takiej fundacji i zdolności do dziedziczenia jest wpisanie jej do Krajowego Rejestru Sądowego w ciągu dwóch lat od ogłoszenia testamentu6

2 Organizacje zbiorowego zarządzania zarządzają prawami autorskimi zmarłych twórców na identycznych zasadach jak utworami twórców żyjących. W tym celu zwykle jest wymagane zawarcie przez spadkobierców i organizację stosownej umowy. Takim podmiotem jest np. Stowarzyszenie Zbiorowego Zarządzania Prawami Autorskimi Twórców Dzieł Naukowych i Technicznych (KOPIPOL).

3 Do praw autorskich osobistych zaliczamy w szczególności prawo do autorstwa utworu, oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo, nienaruszalności treści i formy utworu, jego rzetelnego wykorzystania i decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności, a także prawo do nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.

4 Lub zapisobiercę (tzw. zapis dalszy).

5 Uchwała SN z 18 lipca 2012, III CZP 46/12, OSNC 2013/3/29, „Prokuratura i Prawo” – wkładka 2013/78/46, „Biuletyn Informacyjny Sądu Najwyższego” 2012/7/9.

6 W razie ustanowienia fundacji w testamencie praktycznym rozwiązaniem jest powołanie wykonawcy testamentu lub obciążenie danej osoby stosownym poleceniem. Mowa o kimś, kto dopilnuje spraw formalnych – rejestracji, sporządzenia statutu, powołania władz fundacji. Tym bardziej jeśli to fundacja jest jedynym spadkobiercą.

– Ustawa z 4 lutego 1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. z 2006 r., nr 90, poz. 631 z późn. zm.

– Ustawa z 23 kwietnia 1964 Kodeks cywilny, Dz.U. z 2014 r., poz. 121 z późn. zm.

– Ustawa z 28 lipca 1983 o podatku od spadków i darowizn, Dz.U. z 2009 r., nr 93, poz. 768 z późn. zm.

– Ustawa z 30 czerwca 2000 Prawo własności przemysłowej, Dz.U. z 2013 r., poz. 1410 z późn. zm.

– Ustawa z 6 kwietnia 1984 o fundacjach, Dz.U. z 1991 r., nr 46, poz. 203 z późn. zm.

BIEG DLA MAŁYCH SERC

Ponad cztery tysiące biegaczy stawiło się na starcie 13. Półmaratonu Marzanny i 2. Biegu z Dystansem „Dla małych serc”. – To był fantastyczny dzień dla kardiochirurgii dziecięcej i dla Krakowa. Entuzjazm uczestników był ogromny – komentuje prof. Janusz Skalski, kierownik Oddziału Kardiochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie.

20 marca na krakowskich Błoniach oficjalnie zainaugurowano sezon biegowy. Uczestnicy pobiegli na dwóch dystansach: 21 oraz 10 kilometrów. Najstarszy z biegaczy miał 87 lat. W roli komentatora biegu wystąpił Marcin Daniec, a puchary zwycięzcom wręczał prof. Janusz Skalski.

Organizatorem wydarzenia sportowego był Krakowski Klub Biegowy „Dystans”, a jego beneficjentem Fundacja Wspierania Kardiochirurgii Dziecięcej „Schola Cordis”. Zysk z imprezy prze-

Od lewej: prof. Janusz Skalski, prorektor UJ prof. Piotr Laidler, Marcin Daniec oraz uczestnik biegu
Fot.
Jerzy Sawicz

znaczony będzie na sprzęt ratujący życie dzieci z wadami serca. – Ostateczny wynik finansowy będziemy znali w ciągu najbliższych dni, ale już dziś wiemy, że uda nam się zakupić respirator oscylacyjny, monitor transportowy oraz bezpieczne i estetyczne łóżeczka dziecięce. Jeśli wystarczy jeszcze środków, to zakupimy również stymulatory zewnętrzne oraz narzędzia chirurgiczne –zapowiada prof. Janusz Skalski, prezes Fundacji Schola Cordis.

W komitecie honorowym 13. Półmaratonu Marzanny i 2. Biegu z Dystansem

Uczestnicy biegu Anna i Paweł Koziołowie

„Dla małych serc” zasiedli: Justyna Kowalczyk, Marcin Daniec, Andrzej Grabowski, Dariusz Michalczewski, Andrzej Supron, prof. Andrzej Matyja i dr hab. Maciej Kowalczyk. Impreza otrzymała oficjalne patronaty pierwszej damy RP Agaty Kornhauser-Dudy, prezydenta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego oraz rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Wojciecha Nowaka. Głównymi sponsorami wydarzenia byli PKO Bank Polski SA oraz Tauron Polska Energia SA. NAG

Jerzy Sawicz
Jerzy Sawicz
Zawodniczka na mecie
Uczestniczki biegu na podium

O PIERŚCIEŃ KSIĘŻNEJ IZABELI

Na XV Ogólnopolskim Konkursie

Tańców Polskich O Pierścień Księżnej Izabeli , który odbył się w dniach 4–6 marca 2016 w Puławach, występująca w kategorii 27.–39. roku życia, w klasie mistrzowskiej – A, para Kamil Hydzik i Anna Woźniak zajęła I miejsce.

Natomiast w kategorii wiekowej 19–26 lat, w klasie D, para Viktor Slobodyanyk i Zuzanna Ciaćma zajęła I miejsce, a para Boguslav Loza i Marta Nawrocka II miejsce. Awans do kategorii wiekowej 19–26 lat, klasy C, uzyskała para Krystian Krużel i Paulina Grabowska.

Ponadto para Kamil Hydzik i Anna Woźniak odebrała dyplom za zajęcie pierwszego miejsca w rankingu za 2015 rok w kategorii 27–39 lat. Równocześnie Zespół Pieśni i Tańca Uniwersytetu Jagiellońskiego „Słowianki” otrzymał tytuł najlepszego zespołu w kategorii 27–39 lat za rok 2015.

MWZ

Z archiwum Zespołu
Od lewej: Paulina Grabowska i Krystian Krużel, Zuzanna Ciaćma i Viktor Slobodyanyk, Marta Nawrocka i Boguslav Loza, Kamil Hydzik i Anna Woźniak

O ZŁOTĄ STRUNĘ

Chór Akademicki Uniwersytetu Jagiellońskiego Camerata Jagellonica pod dyrekcją Janusza Wierzgacza zajął drugie miejsce w XVIII Ogólnopolskim Konkursie Chórów „O Złotą Strunę”, który odbył się w dniach 9–10 kwietnia 2016 na Zamku Królewskim w Niepołomicach. W konkursie, który patronatem honorowym objęli arcybiskup metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz oraz burmistrz Niepołomic Roman Ptak, wzięło udział 25 chórów z różnych regionów Polski. Sukces ten cieszy w sposób szczególny, ponieważ w tym roku przypada jubileusz 10-lecia istnienia Chóru Akademickiego UJ Camerata Jagellonica

Chór Akademicki Uniwersytetu Jagiellońskiego Camerata Jagellonica po występie w XVIII Ogólnopolskim Konkursie Chórów „O Złotą Strunę”; Zamek Królewski w Niepołomicach, 9 kwietnia 2016

TYTUŁY I STOPNIE NAUKOWE

nadane we wrześniu, październiku, listopadzie i grudniu 2015 roku

WYDZIAŁ PRAWA I ADMINISTRACJI UJ

Doktoraty

Marcin Grzybowski

Anna Rataj

Piotr Zakrzewski

Andrzej Olaś

Aleksandra Puczko

Adam Doniec

Joanna Krzyżykowska

Milena Ingelevič-Citak

Łukasz Franczak

Joanna Faruga

Ryszard Krawczyk

Przemysław Siwior

Habilitacje:

Marcin Spyra

Kazimierz Bandarzewski

Piotr Tereszkiewicz

Tomasz Długosz

WYDZIAŁ FILOZOFICZNY

Doktoraty

Jakub Bohuszewicz

Bolesław Czarnecki

Magdalena Świgost

Jarosław Zapart

Jakub Łobocki

Michał Bizoń

Ewa Chudoba

Artur Jewuła

Anna Markwart

Błażej Skrzypulec

Wit Hubert

Karol Kurnicki

Konrad Turek

Beata Winnicka

Habilitacje

Kaja Gadowska

Teresa Zbyrad

Aleksandra Rogowska

WYDZIAŁ HISTORYCZNY

Doktoraty

Karolina Kosyna-Fuja

Zbigniew Robak

Paweł Sękowski

Pirus Mnatsakanyan

Agata Wołkowska-Wolska

Grzegorz First

Justyna Balisz-Schmelz

Bartosz Ogórek

Habilitacje

Marcin Przybyła

Piotr Wilk

Jarosław Źrałka

WYDZIAŁ FILOLOGICZNY

Doktoraty

Tatiana Szurlej

Gabriel Borowski

Magdalena Romanowska

Janusz Ryba

Habilitacje

Marek Piela

WYDZIAŁ POLONISTYKI

Doktoraty

Małgorzata Szumna

Anna Żołnik

Karolina Czerska

Konrad Wojnowski

Hanna Sieja-Skrzypulec

Anna Maria Gostomska

Anna Paulina Pawłowska

Maciej Sabal

Habilitacje

Anna Wal

WYDZIAŁ FIZYKI, ASTRONOMII I INFORMATYKI STOSOWANEJ

Doktoraty

Hongguang Zhang

Sushil Sharma

Błażej Nikiel-Wroczyński

Maciej Majka

Michał Piróg

Agata Mendys

Andrzej Kądzielawa

Marcin Wysokiński

Marcin Piotrowski

Tomasz Oleś

Ghanshyambhai Khatri

Anna Wojna-Pelczar

Habilitacje

Marek Jamrozy

Paweł Starowicz

WYDZIAŁ MATEMATYKI I INFORMATYKI

Doktoraty

Andrzej Czarnecki

Tomasz Beberok

Dawid Tarłowski

Barbara Lewandowska

Beata Seręgowska

Grzegorz Jabłoński

Wojciech Czarnecki

WYDZIAŁ CHEMII

Doktoraty

Katarzyna Majzner

Mateusz Brela

Bartosz Gut

Paweł Boroń

Piotr Legutko

Ewa Wrona

Mateusz Kozicki

Ewa Pięta

Gabriela Kania

Olga Mazuryk

Justyna Ciejka

Maciej Długosz

Marcelina Gorczyca

Jacek Bagniuk

Agnieszka Moos

Piotr Łątka

Jakub Staroń

Magdalena Maksymiak

Magdalena Jarosz

Joanna Szafraniec

Agatha Grela

Monika Dzieciuch-Rojek

Monika Koperska

Habilitacje

Dariusz Matoga

Ewa Mielniczek-Brzóska

Marcin Molenda

Tytuły profesora

Maria Łabanowska

WYDZIAŁ BIOLOGII I NAUK O ZIEMI

Doktoraty

Marta Kot

Grzegorz Tomasik

Agata Miska-Schramm

Sebastian Żmudzki

Justyna Barć

Mateusz Buczek

Krzysztof Płatkiewicz

Agata Marta Rudolf

Magdalena Kępka

Konrad Szychowski

Katarzyna Wężowicz

Emilia Grzędzicka

Ewa Kaczmarzyk

Grzegorz Migdałek

Magdalena Pieczyńska

Piotr Zieliński

Habilitacje

Magdalena Szechyńska-Hebda

Sebastian Hofman

WYDZIAŁ ZARZĄDZANIA I KOMUNIKACJI SPOŁECZNEJ

Doktoraty

Maciej Wiktorowski

Magdalena Król

Irena Gruchała

Agata Jaskólska

Agnieszka Długosz-Pysz

WYDZIAŁ STUDIÓW MIĘDZYNARODOWYCH I POLITYCZNYCH

Doktoraty

Beata Górka-Winter

Natasza Styczyńska

Jakub Sokół

Krzysztof Tlałka

Mateusz Kolaszyński

Mikołaj Rysiewicz

Piotr Tarczyński

WYDZIAŁ BIOCHEMII, BIOFIZYKI I BIOTECHNOLOGII

Doktoraty

Ewa Błasiak

Danuta Bryzek

Katarzyna Zagiegło

Maciej Cieśla

Ivan Jajić

Tytuły profesora

Jarosław Czyż

Doktoraty

WYDZIAŁ LEKARSKI

Michał Brzeziński

Bartłomiej Galarowicz

Paweł Koprowski

Magdalena Pogwizd

Anna Tyrka

Krystyna Twarduś

Marcin Wiecheć

Andrzej Fugiel

Katarzyna Iwulska

Krzysztof Łoboda

Anna Przybyła

Paweł Rodziński

Barbara Ryba

Aneta Stachowicz

Katarzyna Cyranka

Agnieszka Gleń

Grzegorz Jordan

Edyta Korbut

Karol Kula

Małgorzata Lasota

Katarzyna Lizis-Kolus

Łukasz Müldner-Nieckowski

Zuzanna Oruba

Joanna Płatek

Paweł Sendur

Dorota Solecka

Joanna Stefan

Anna Stochel-Gaudyn

Janusz Sulisławski

Michał Szubiga

Grażyna Wyrwicz-Zielińska

Tomasz Adamus

Wacław Bentkowski

Dagmara Ceranowicz

Karolina Dzierwa

Anna Jagusiak

Przemysław Kapusta

Martyna Maciów-Głąb

Grzegorz Majka

Katarzyna Malec

Izabela Mróz

Monika Pobiega

Mateusz Podolec

Edyta Stodółkiewicz

Monika Urbanik

Ewelina Grzywna

Paweł Nastałek

Sebastian Kocoń

Habilitacje

Krzysztof Wanic

Maciej Pilecki

Mariusz Furgał

Tomasz Gosiewski

Artur Gądek

Zbigniew Żuber

Tytuły profesora

Joanna Zarzecka

WYDZIAŁ FARMACEUTYCZNY

Doktoraty

Kamil Kuś

Urszula Grudzień

Magdalena Niewęgłowska-Wilk

Bartosz Pomierny

Habilitacje

Katarzyna Młyniec

Małgorzata Starek

WYDZIAŁ NAUK O ZDROWIU

Doktoraty

Stanisława Morawska

Małgorzata Radoń-Pokracka

Bożena Seczyńska

Tomasz Adamczyk

PRZEGLĄD WYDARZEŃ

22 lutego

Rektor W. Nowak i prorektor S. Kistryn przyjęli na Uniwersytecie Jagiellońskim wizytę radcy ds. ekonomicznych Republiki Panamy Elen Morgan.

24 lutego

Prorektor M. Flis uczestniczyła, na zaproszenie rektora Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, w debacie Jakiej odpowiedzialności społecznej potrzebuje uniwersytet?

25 lutego

Prorektor P. Laidler wziął udział w nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Instytutu Kardiologii WL UJ CM, zorganizowanym w auli Szpitala im. Jana Pawła II w Krakowie.

Prorektor S. Kistryn wziął udział w posiedzeniu Senatu Uniwersytetu Gdańskiego na zaproszenie rektora UG prof. Bernarda Lammka. Wygłosił wykład Dotacja statutowa dla uniwersytetów KRUP – analiza UKN

Prorektor J. Popiel uczestniczył w uroczystym posiedzeniu senatu z okazji Święta Akademii Muzycznej w Krakowie oraz nadania godności doktora honoris causa prof. Kai Danczowskiej.

27 lutego

Prorektor M. Flis uczestniczyła w III Małopolskim Kongresie Kobiet zorganizowanym w Auditorium Maximum UJ.

29 lutego

Rektor W. Nowak oraz prorektorzy M. Flis, S. Kistryn i J. Popiel powitali nowych pracowników Uniwersytetu Jagiellońskiego. Na uroczystość, zorganizowaną w auli Collegium Novum, zostały zaproszone osoby, które zawarły umowę o pracę pomiędzy wrześniem a grudniem 2015 roku.

3 marca

Rektor W. Nowak i prorektor S. Kistryn uczestniczyli w posiedzeniu prezydium Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Obrady, z udziałem wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina, zorganizowano na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie.

Rektor W. Nowak i prorektor S. Kistryn uczestniczyli w posiedzeniu Rady Młodych Naukowców zorganizowanym w Sali Senackiej Collegium Novum UJ.

Prorektor A. Mania wziął udział w spotkaniu z przedszkolakami, podczas którego opowiedział im o historii i tradycji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

4 marca

Rektor W. Nowak i prorektor M. Flis uczestniczyli w spotkaniu prasowym Nowoczesna nauka dla innowacyjnej gospodarki . Spotkaniu w Akademickim Centrum Komputerowym Cyfronet AGH przewodniczył wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

Rektor W. Nowak i prorektor S. Kistryn uczestniczyli w uroczystej gali jubileuszowej w Teatrze im. Juliusza Słowackiego, zorganizowanej z okazji pięciolecia Narodowego Centrum Nauki.

Prorektor S. Kistryn reprezentował władze UJ podczas sympozjum Best Practices in Supporting Outstanding Scientists and Helping them Successfully Apply for ERC Grants, zorganizowanego w auli Collegium Novum, a będącego częścią obchodów jubileuszowych NCN.

Prorektor A. Mania uczestniczył w XXIV Międzynarodowej Krakowskiej Konferencji Bezpieczeństwa NATO – jako bezpieczny opiekun. Oczekiwania przed szczytem NATO w Warszawie

6 marca

Prorektor J. Popiel uczestniczył w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha” w spotkaniu zorganizowanym z okazji 90. urodzin Andrzeja Wajdy.

Rektor W. Nowak, prorektorzy A. Mania i J. Popiel uczestniczyli w zorganizowanym w Centrum Kongresowym ICE koncercie muzyki filmowej z okazji 90. urodzin Andrzeja Wajdy.

8 marca

Prorektor S. Kistryn przewodniczył posiedzeniu Rady Nadzorującej Centrum Transferu Technologii CITTRU Kraków oraz wygłosił wykład popularnonaukowy z cyklu „Bliżej nauki”, zatytułowany Z czego i jak zbudowany jest świat

9 marca

Prorektor M. Flis powitała w auli Collegium Maius tegorocznych stypendystów Fundacji im. Lane’a Kirklanda.

Prorektor J. Popiel uczestniczył w Centrum Kongresowym ICE w koncercie inaugurującym 20. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena.

10 marca

Prorektor A. Mania przyjął na Uniwersytecie Jagiellońskim prezes Copernicus Society of America Helen Piszek-Nelson oraz delegację z Delaware Valley University.

Prorektor S. Kistryn otworzył w Krakowie 12. Międzynarodowy Studencki Festiwal Informatyczny.

14 marca

Prorektor M. Flis uczestniczyła w gali Krakowianin Roku 2015, zorganizowanej przez „Dziennik Polski” w Pałacu Bonerowskim.

18 marca

Rektor W. Nowak przywitał w Auditorium Maximum UJ uczestników i oficjalnie otworzył Dzień Otwarty UJ – coroczne wydarzenie zorganizowane przez Dział Promocji i Informacji UJ.

Rektor W. Nowak i prorektor J. Popiel uczestniczyli w Centrum Jana Pawła II we wręczeniu dyplomów i prezentacji najlepszych przedsięwzięć roku w Małopolsce w konkursie Lider Małopolski 2015. Zarząd Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski wyróżnił tytułem Lidera Małopolski 10 najlepszych przedsięwzięć w 2015 roku. Tytułem uhonorowano, między innymi, Narodowe Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS.

INNE WYDARZENIA

26 lutego

Uniwersytet Jagielloński został nagrodzony w konkursie Genius Universitatis 2016. Wyniki konkursu na kreatywną kampanię rekrutacyjną szkoły wyższej ogłoszono podczas gali Międzynarodowego Salonu Edukacyjnego „Perspektywy” 2016 w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Uniwersytet Jagielloński zajął II miejsce w kategorii serwis rekrutacyjny uczelni, przyznane za stworzenie strony internetowej www.kierunek.uj.edu.pl

W UJ CM miała miejsce wizyta 52 gości z Norwegii zainteresowanych podjęciem studiów w Szkole Medycznej dla Obco-

krajowców WL UJ CM z zakresu medycyny i stomatologii. Goście odwiedzili, między innymi, Zakład Dydaktyki Medycznej WL UJ CM, II Katedrę Chirurgii Ogólnej WL UJ CM oraz Centrum Medycyny Ratunkowej i Katastrof Szpitala Uniwersyteckiego, a zainteresowani studiami lekarsko-dentystycznymi mieli okazję zobaczyć Instytut Stomatologii UJ CM.

27 lutego

Instytut Zdrowia Publicznego Wydziału Nauk o Zdrowiu UJ CM rozpoczął realizację projektu dotyczącego ochrony zdrowia w kontekście obecnego kryzysu uchodźczego w Europie. Głównym celem projektu „Wsparcie krajów członkowskich UE w zakresie koordynacji, oceny, planowania i dostępu do opieki zdrowotnej w związku ze szczególnym naciskiem migracyjnym” jest udzielenie wsparcia państwom Unii Europejskiej będącym pod szczególną presją procesów migracyjnych.

2 marca

Towarzystwo Lekarskie Krakowskie wspólnie ze Stowarzyszeniem Absolwentów Wydziałów Medycznych UJ, Krakowskim Towarzystwem Miłośników Historii Medycyny oraz Zakładem Biologii Rozwoju Człowieka Instytutu Pielęgniarstwa i Położnictwa WNZ UJ CM zorganizowało spotkanie naukowe poświęcone sylwetce śp. prof. Stanisława Skowrona (1900–1976). Profesor Skowron kierował Katedrą i Zakładem Biologii i Embriologii na Wydziale Lekarskim UJ, a następnie Akademii Medycznej w Krakowie. W latach 1947–1949 był dziekanem Wydziału Lekarskiego oraz p.o. kierownika Katedry Historii Medycyny (1948–1950).

7 marca

Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ zrealizuje dwa nowatorskie projekty, dotyczące innowacyjnych rozwiązań scenicznych oraz aplikacji dla branż architektonicznej i reklamowej. WFAIS UJ będzie realizował projekty dwóch spośród trzech zwycięskich firm, które otrzymały bony na innowacje –bezzwrotne dotacje na realizację swoich nowatorskich projektów.

8 marca

UJ CM zawarł z Ministerstwem Zdrowia umowę o dofinansowanie projektu „Dydaktyka, innowacja, rozwój. Podniesienie jakości kształcenia poprzez rozwój innowacyjnej edukacji”. Podpisy pod umową ze strony UJ CM złożyli pełnomocnik rektora UJ ds. nauki i rozwoju w CM prof. Maciej Małecki oraz zastępca kwestora UJ ds. CM Marcin Jędrychowski, a ze strony MZ dyrektor Departamentu Funduszy Europejskich Michał Kępowicz. Projekt pod kierownic-

twem dr. Michała Nowakowskiego z UJ CM współfinansowany jest ze środków EFS w ramach Programu Operacyjnego „Wiedza, edukacja, rozwój 2014–2020”. Program obejmuje utworzenie Centrum Innowacyjnej Edukacji Medycznej (CIEM) UJ CM oraz rozwój innowacyjnych metod kształcenia z wykorzystaniem symulacji medycznej.

9 marca

W Żydowskim Muzeum „Galicja”, z inicjatywy Związku Krakowian w Izraelu oraz Fundacji „From the Depth”, prof. Aleksander B. Skotnicki otrzymał honorowe wyróżnienie „za zasługi dla ochrony dziedzictwa żydowskiego w Galicji”. Został nagrodzony za jego wieloletnią działalność na rzecz zachowania pamięci o kulturze żydowskiej.

10 marca

W Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie odbyło się spotkanie naukowe Lekarz pediatra obrońcą życia i godności ciężko chorego dziecka w ramach cyklu „Etyka w medycynie”, w ramach którego dyskutowano , między innymi, na temat problemu stosowania i momentu zaprzestania uporczywej terapii, stanowiącego jedną z najtrudniejszych decyzji, którą musi niejednokrotnie podejmować lekarz. Inicjatorem spotkań jest ksiądz dr hab. Lucjan Szczepaniak SCJ, z wykształcenia teolog, lekarz i bioetyk, oraz kapelan USD, redaktor naczelny „Bioetycznych Zeszytów Pediatrii”, wydawanych przez Instytut Pediatrii WL UJ CM.

11 marca

Polskie Towarzystwo Biochemiczne Oddział w Krakowie i Katedra Biochemii Lekarskiej WL UJ CM były organizatorem wykładu dr. hab. Krzysztofa Sobczaka, profesora Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, zatytułowanego Patogenny i terapeutyczny charakter cząsteczek RNA w dystrofii miotonicznej, w ramach spotkań naukowych z serii „Nowe Horyzonty Przyrodnicze”, organizowanych pod patronatem Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Biochemicznego.

Zakład Farmacji Społecznej Wydziału Farmaceutycznego UJ CM oraz Zakład Medycyny Rodzinnej UMED w Łodzi zorganizowały sympozjum naukowe pod hasłem Jak ograniczyć polipragmazję wśród osób starszych w Polsce . W spotkaniu, zorganizowanym w Collegium Novum UJ, udział wzięli eksperci, lekarze i farmaceuci zajmujący się problemami farmakoterapii wśród osób starszych, a także ci, dla których to zjawisko stanowi największe wyzwanie –starsi pacjenci.

12 marca

W Szczecinie ponad 80 zawodników z dziewięciu uczelni medycznych wzięło udział w V Mistrzostwach Polski Uczelni Medycznych na ergometrach wioślarskich. Drużyna studentów Szkoły Medycznej dla Obcokrajowców WL UJ CM zdobyła złoty medal. Najlepszy czas (2,58.5) i pierwsze miejsce w zawodach wywalczył reprezentant UJ CM Trym Reiberg. Drużyna studentek Szkoły Medycznej dla Obcokrajowców WL UJ CM zajęła miejsce drugie. Także drugie miejsce w kategorii lekkiej kobiet wywalczyła Maja Solbakken z czasem 3,45.4, a trzecia w kategorii open kobiet była Ida Karlsen z czasem 3,37.7. Trenerką sekcji wioślarskiej UJ CM jest mgr Magdalena Włodek-Skowron.

12–13 marca

W stacji narciarskiej na Wierchu Rusińskim w Bukowinie Tatrzańskiej odbyły się Zawody o Puchar Prorektora UJ ds. CM Piotra Laidlera w Narciarstwie Alpejskim i Snowboardzie. W imprezie udział wzięło 111 studentów, absolwentów i pracowników UJ CM, którzy startowali w różnych kategoriach. Zawody zorganizowały KU AZS UJ CM oraz Studium WFiS UJ CM.

16 marca

W ramach obecnego naboru do projektu „Najlepsi z najlepszych”, prowadzonego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, nagrodzono cztery projekty studentów UJ zgłoszone do finansowania. Pierwszy z nich to projekt złożony przez studenta Wydziału Lekarskiego UJ CM Mateusza Hołdę pod kierunkiem dr Wiesławy Klimek-Piotrowskiej „Kieszonka przegrodowa (Septal pouch) – nowy gracz na scenie udaru niedokrwiennego”. Drugi projekt, „Opracowanie i optymalizacja testów biochemicznych in vitro służących określeniu aktywności enzymatycznej wybranych białek biorących udział w regulacji szlaku glikolotycznego w Streptococcus mutans w biofilmach mieszanych”, przygotowała studentka Wydziału Farmaceutycznego UJ CM Palina Vyhouskaya pod kierunkiem dr Wirginii Krzyściak. Wsparcie finansowe otrzymały także projekty „Programiści przyszłości” oraz „Przygotowanie drużyny Uniwersytetu Jagiellońskiego do udziału w 23. edycji konkursu z międzynarodowego arbitrażu handlowego Willem C. Vis International Commercial Arbitration Moot”.

20–21 lutego

Podczas Akademickich Mistrzostw Polski zespół futsalistek AZS UJ zdobył wicemistrzostwo Polski Ekstraligi PZPN (II miejsce w klasyfikacji w typie uniwersytety). Wręczenie medali i pucharu odbyło się w Poznaniu. Jest to już trzeci z rzędu medal

wywalczony w tych rozgrywkach – pierwszy srebrny. Podczas całego sezonu AZS UJ Kraków rozegrał czternaście spotkań (wygrał dwanaście, jedno spotkanie zremisował i jedno przegrał).

28 lutego–3 marca W zawodach narciarstwa alpejskiego w Zakopanem w ramach Akademickich Mistrzostw Polski studentki UJ zajęły II miejsce w klasyfikacji generalnej kobiet i I miejsce w klasyfikacji drużynowej kobiet w typie uniwersytety.

ZMARLI

Mgr inż. Stanisław Grzesik – wieloletni pracownik Akademii Medycznej im. Mikołaja

Kopernika, a następnie Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum. Związany z I Katedrą Chirurgii Ogólnej UJ CM. Zmarł 22 lutego 2016.

Karl Dedecius – doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zasłużony tłumacz literatury polskiej na język niemiecki, krytyk i wydawca, ambasador kultury polskiej w Niemczech, orędownik pojednania niemiecko-polskiego. Odznaczony, między innymi, Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej (1995) oraz Orderem Orła Białego (2003). Zmarł 26 lutego 2016.

Prof. Barbara Obrębska-Starkel – emerytowana profesor zwyczajna Instytutu Geogra-

fii i Gospodarki Przestrzennej UJ. Kierownik Zakładu Klimatologii w latach 1993–2003. Odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Zmarła 29 lutego 2016.

Prof. Maria Popczyńska-Marek – długoletni, emerytowany pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum. Wieloletni kierownik Kliniki Kardiologii Dziecięcej Polsko-Amerykańskiego Instytutu Pediatrii. Odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarła 8 marca 2016.

Informacje zebrał i opracował Adrian Ochalik, rzecznik prasowy UJ

PÓŁKA NOWOŚCI

WYDAWNICTWO UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO

Anna Szklarska

Sprawiedliwość w czasach kryzysu

Podstawowe pytanie etyki okazuje się dzisiaj postawione na nowo. Dotychczas było nim pytanie: jak żyć? Ale wydaje się, że pojawiła się potrzeba, by zastąpić je innym, mianowicie: kim jest człowiek? Pytanie to jest pytaniem etycznym, ponieważ wskazuje na to, co stanowi cechę wyróżniającą człowieka na tle przyrody: zdolność do odróżniania dobra od zła, a zatem do pojmowania dobra i zła, która jest dyspozycją wybitnie ludzką. Dla istot prymitywnych dobre jest to, co zaspokaja ich biologiczną strukturę, pozwala trwać, gdyż przetrwanie jest ich naczelnym zadaniem. Zwierzę je, aby żyć, i żyje, aby jeść. Dla człowieka dobro oznacza coś więcej niż to wszystko, co mu służy na płaszczyźnie fizjologiczno-popędowej. Czynności, które podejmujemy, żeby utrzymać się przy życiu, nie mają związku z moralnością. Człowiek rozpoznaje dobro dzięki władzy sądzenia. Jeśli ma być człowiekiem, musi sądzić. Z tego sądu wyrasta poczucie moralnej satysfakcji albo odrazy, spokój sumienia albo wina i odpowiedzialność. Człowiek ma pewne moralne dyspozycje, moralności jednak nie bierze skądkolwiek.

Fragment z książki

Michalina Szafrańska Penalny populizm a media

Populizm penalny, który w ostatnich latach opanował tzw. klasę polityczną i media w Polsce, uważany jest za podstawową przyczynę procesu gwałtownego „psucia prawa karnego”, jaki zapoczątkowany został wkrótce po wejściu w życie kodyfikacji karnej z 1997 roku. Niniejsza publikacja stanowi pierwsze w literaturze polskiej monograficzne i kompleksowe opracowanie tej problematyki. Jej szczególnie wartościową cechą jest interdyscyplinarny charakter, łączący analizę z zakresu socjologii prawa i kryminologii z analizą politologiczną i medioznawczą. W tym sensie książka adresowana jest do bardzo szerokiego grona odbiorców, którzy często mają jedynie fragmentaryczną wiedzę i znajomość literatury dotyczącej tej kwestii. Książka przekazuje niejako w pigułce obraz funkcjonowania dzisiejszych polityków i współczesnych mediów. Codzienna obserwacja zjawisk związanych z populizmem penalnym może oczywiście budzić sprzeciw, złość, oburzenie, natychmiastową chęć sprostowania itp., dostarcza jednak niejako „rozcieńczonego” obrazu tego problemu. Dopiero kompleksowe przedstawienie zagadnienia przez pryzmat wypowiedzi polityków i mediów, prezentowane w skondensowanej formie, uświadamia całą grozę sytuacji. Czytając dwa ostatnie rozdziały pracy, można zdać sobie sprawę z degrengolady, jakiej doznał w Polsce w ostatnich latach publiczny dyskurs na temat przestępstwa, przestępczości, przestępcy i polityki kontroli tych zjawisk.

Z recenzji Krzysztofa Krajewskiego

Od Ramajany do Slumdoga. Filmowe adaptacje literatury indyjskiej pod redakcją Grażyny Stachówny i Tatiany Szurlej

Przedstawiamy Państwu dwadzieścia esejów poświęconych filmowym adaptacjom różnych utworów literackich powstałych na subkontynencie indyjskim. Ich wybór był prawdziwym wyzwaniem ze względu na liczbę dzieł, które w ciągu wieków napisano w Indiach, oraz języków, w jakich je stworzono. Wyznajemy samokrytycznie, że stał się on wypadkową wielu subiektywnych czynników, wśród których niepoślednią rolę odegrały sympatie redaktorek oraz zainteresowania autorów. Zdajemy sobie doskonale sprawę, że z ogromnej liczby indyjskich dzieł literackich i ich filmowych adaptacji można by ułożyć kilkanaście zupełnie innych książek, pozostawiamy jednak to zadanie ewentualnym kontynuatorom.

Od redaktorek

Dorota Pauluk Ukryte programy uniwersyteckiej edukacji i ich rezultaty.

Doświadczenia studentów pedagogiki

Problematyka podjęta w publikacji jest bardzo ważnym i atrakcyjnym tematem w badaniach nad edukacją akademicką. Odsłanianie rzeczywistych efektów kształcenia na uniwersytecie w sytuacji administracyjnego, scentralizowanego ich definiowania, zwłaszcza w odniesieniu do postaw i przekonań, jest źródłem rzeczowych argumentów w debacie nad współczesną szkołą wyższą, jej miejscem i funkcjami w rozwoju państwa i społeczeństwa oraz w rozwoju osobowym jej podmiotów. Ważne poznawczo jest wykorzystanie swobodnych wypowiedzi studentów doświadczających oddziaływania ukrytych programów na uczelni. Na podkreślenie zasługuje warsztat badawczy Doroty Pauluk oraz przejrzyste jego przedstawienie czytelnikom. Zapewnia to możliwość konfrontowania wyników tych badań z innymi, prowadzonymi na innych uczelniach i w innym czasie. Uważam to za przejaw wysokiej samoświadomości metodologicznej.

Z recenzji Marii Czerepaniak-Walczak

Prawo konstytucyjne, doktryny ustrojowe, partie polityczne.

Śladami idei Marka Sobolewskiego pod redakcją Jacka M. Majchrowskiego i Andrzeja Zięby

Właściwe odczytanie idei Marka Sobolewskiego, tym bardziej nawiązanie do nich czy też polemika z nimi, wymaga szczególnej wiedzy pozaksiążkowej, zaczerpniętej z oso-

bistego kontaktu z samym Mistrzem. Mistrzem w najpełniejszym tego słowa znaczeniu. Autorzy książki mieli szczęście wystarczająco długo przebywać pod jego wpływem, brać udział w dyskusjach, prywatnych rozmowach, przedstawiać mu swoje prace, korzystać z jego opinii, krótko mówiąc: czerpać wszystkimi sposobami z jego warsztatu naukowego i doświadczenia, aby bez zastrzeżeń określać się mianem jego uczniów oraz kontynuatorów jego myśli. Niniejsze opracowanie ma właśnie taki charakter: jest wielotematyczną kontynuacją koncepcji Marka Sobolewskiego, ale też wprowadza do jego problematyki wątki nowe, jednak z odwzorowaniem charakterystycznej dla Profesora narracji, sposobu wyjaśniania, wykorzystywania źródeł i argumentowania.

Z recenzji Krzysztofa Pałeckiego

Trzy traktaty o sztuce umierania przekład i opracowanie Maciej Włodarski

Książka jest pierwszym na gruncie polskim wydaniem i przekładem trzech łacińskich traktatów z XV wieku o „sztuce umierania”. Traktaty ars moriendi, czyli średniowieczne dzieła moralistyczne służące przygotowaniu człowieka do bezpiecznego (a więc zgodnego z zaleceniami wiary i przy zachowaniu rytuałów ustanowionych przez Kościół) odejścia z tego świata, pojawiły się w Europie właśnie na początku XV stulecia. Oczywiście, rozprawy poświęcone śmierci i umieraniu powstawały znacznie wcześniej, ale można powiedzieć, że trzy przedstawione w tej książce traktaty: Jana Gersona De arte moriendi, przypisywana, między innymi, Mateuszowi z Krakowa Ars moriendi oraz nieznanego autorstwa Speculum artis bene moriendi, dały początek nowej odmianie gatunkowej, określanej mianem „traktatów de arte bene moriendi”, realizującej pewien schemat pouczeń o sposobie przygotowywania się do „dobrej” śmierci. Niniejsze opracowanie zawiera fotokopie stron piętnastowiecznych edycji tych traktatów, łacińską transkrypcję tekstu i jego polski przekład oraz ilustracje towarzyszące wywodom w dziełku przypisywanym Mateuszowi z Krakowa. Całość poprzedza wstęp, przedstawiający, między innymi, genezę i rozwój „sztuki dobrego umierania” oraz charakterystykę trzech traktatów „wzorcowych”, a edycja tych traktatów opatrzona została obszernymi komentarzami, w których oprócz aparatu krytycznego znalazły się szczegółowe objaśnienia tekstu i ilustracji.

Jacek Hajduk Petroniusza sztuka narracji

Jacek Hajduk, filolog klasyczny i polonista, stworzył pierwsze w Polsce w pełni nowoczesne studium teoretycznoliterackie poświęcone powieści Petroniusza, oparte na najnowszych źródłach naukowych. Wykazał w nim, że utwór ten odegrał zasadniczą rolę w rozwoju nowożytnej literatury narracyjnej.

Z recenzji Mariana Szarmacha

Cezary Zalewski Źródło. René Girard i literatura

Cezary Zalewski przedstawia sylwetkę słynnego francuskiego pisarza René Girarda –określanego jako filozof, antropolog, ale wiązanego powszechnie także z badaniami literackimi. Autor traktuje go interdyscyplinarnie, skupiając się szczególnie na tym, co z rozważań Girarda można odnieść do literatury, głównie zaś –jak czyta Girard wybrane przez siebie dzieła literackie, jakie wnioski z tego czytania wynikają, jak ujmowane i podsumowywane są tu problemy nie tyle literaturoznawcze, ile ogólne, dotyczące humanistycznego ujęcia świata i zachodzących w nim zjawisk.

Można podziwiać Cezarego Zalewskiego, który rzetelnie i skutecznie sięga do obszernej literatury przedmiotu, nie naruszając jednak w ten sposób przejrzystości i organizacji swojego wywodu. Autor trafnie referuje rozważania Girarda, odtwarzając tkwiącą w nich – pomimo różnorodności analiz – pewną systemowość. Przywołuje jednak wiele opinii z recenzji i rozpraw innych autorów, co uwidacznia jeszcze bardziej wielorakość ukazanej problematyki. Całość przedstawia się niezwykle interesująco, książka zawiera wiele trafnych propozycji i analiz, rozszerza w istotny sposób dotychczasową znajomość przedmiotu.

Z recenzji Stanisława Jaworskiego

COLLEGIUM COLUMBINUM

Teatr Apollinaire’a pod redakcją Wacława Waleckiego

Wilhelm Kostrowitzky, szerzej znany jako Guillaume Apollinaire, uważany jest powszechnie za jednego z najważniejszych poetów ubiegłego stulecia oraz za krytyka awangardowego malarstwa. Jego poezje doczekały się licznych komentarzy wybitnych specjalistów, wśród których wymienić można Claude Debon, Jean-Claude’a Chevaliera, Michela Décaudina. W 1999 roku francuski dziennik „Le Figaro” umieścił Alkohole na 17. miejscu spośród 100 najważniejszych książek XX wieku. Jako krytyk i publicysta Apollinaire promował niemal nieznanych malarzy pięknej epoki – Picassa, Matisse’a, Braque’a, Vlamincka, Delauneya, i próbował definiować ich koncepcje estetyczne. Przyczynił się w ten sposób do upowszechnienia kubizmu, fowizmu oraz malarstwa abstrakcyjnego. Sława jako poety i krytyka zdecydowanie przyćmiła inne oblicza osobowości twórczej Apollinaire’a. Jego bogate osiągnięcia w dziedzinie teatru są niemal nieznane szerszemu gronu odbiorców. Tymczasem pisarz stworzył własną oryginalną koncepcję sztuki, którą można określić jako estetykę ducha nowego oraz wykreował nowy gatunek teatralny – dramat esprit nouveau. Te interesujące przemyślenia estetyczne i dorobek sceniczny nie pozostały bez wpływu na kształt sztuki XX wieku, zainspirowały główne nurty, zwłaszcza surrealizm i absurd. Wielu wybitnych artystów, jak również badaczy, wskazuje Apollinaire’a i jego przyjaciela Jarry’ego jako promotorów współczesnych trendów artystycznych i źródła dzisiejszej estetyki. W Polsce dramaturgia Apollinaire’a jest niemal nieznana szerokiej publiczności, dlatego książka ta stawia sobie za cel przybliżenie tej niezwykłej twórczości pisarza, którego korzenie wywodzą się z naszego kraju. Książkę wydano dzięki dofinansowaniu Wydziału Kultury Ambasady Francji w Polsce.

KSIĘGARNIA AKADEMICKA

Janusz Józef Węc Traktat lizboński. Polityczne aspekty reformy ustrojowej Unii Europejskiej w latach 2007–2015

Przedmiotem monografii są aspekty polityczne reformy ustrojowej Unii Europejskiej, skodyfikowanej w traktacie lizbońskim. Traktat ten został podpisany 13 grudnia 2007 przez szefów państw lub rządów oraz ministrów spraw zagranicznych 27 krajów członkowskich Unii Europejskiej w stolicy Portugalii. Cezury rozprawy wyznaczają wydarzenia związane z przezwyciężeniem kryzysu konstytucyjnego w Unii Europejskiej i objęciem przez Niemcy unijnej prezydencji dnia 1 stycznia 2007, z drugiej zaś strony określają je zdarzenia związane z procesem ratyfikacji traktatu lizbońskiego, którego pomyślne zakończenie umożliwiło wejście w życie tej umowy międzynarodowej 1 grudnia 2009. Moją intencją jest rekonstrukcja zdarzeń prowadzących do zwołania konferencji międzyrządowej w 2007 roku, odtworzenie procesu negocjacji dyplomatycznych nad nowym traktatem rewizyjnym podczas obrad tejże konferencji, przedstawienie jej rezultatów, analiza najważniejszych zmian ustrojowych skodyfikowanych w traktacie lizbońskim, a także omówienie procesu jego ratyfikacji. Takie ujęcie badanego problemu – nieograniczające się wyłącznie do analizy prawnej traktatu – pozwoli czytelnikowi poznać meandry rokowań dyplomatycznych poprzedzających konferencję międzyrządową oraz negocjacji prowadzonych w czasie trwania samej konferencji, a w konsekwencji umożliwi zapoznanie się z oficjalnymi i nieoficjalnymi stanowiskami rządów poszczególnych państw członkowskich i instytucji wspólnotowych wobec najważniejszych aspektów reformy ustrojowej Unii Europejskiej. W związku z tym zamierzam w niniejszej monografii odpowiedzieć na następujące pytania, stanowiące równocześnie cele badawcze pracy: w jakich okolicznościach i dlaczego, mimo bardzo poważnego kryzysu politycznego, jakim był kryzys konstytucyjny w latach 2005–2007, Unia Europejska zdołała powrócić na drogę reform ustrojowych; które państwa członkowskie oraz instytucje wspólnotowe miały w tym swój największy udział; jakie zmiany ustrojowe wprowadza w Unii Europejskiej traktat lizboński i czym się one różnią od zmian przewidywanych już w traktacie konstytucyjnym; z jakimi nowymi propozycjami występowały poszczególne państwa członkowskie przed rozpoczęciem negocjacji i w czasie obrad konferencji międzyrządowej w 2007 roku oraz czy zdołały je przeforsować?

W polskiej literaturze naukowej obejmującej problematykę integracji europejskiej jak dotychczas widoczny był niedosyt specjalistycznych, a co najważniejsze – pogłębionych opracowań naukowych dotyczących problematyki politycznych aspektów reformy ustrojowej Unii Europejskiej w latach 2007–2015, ze szczególnym uwzględnieniem traktatu lizbońskiego. Truizmem byłoby stwierdzenie, że podjęcie się takiego zadania badawczego wymagało niemałego doświadczenia, erudycji pisarskiej, a także rozległej i uporządkowanej wiedzy. Autor recenzowanej monografii bez wątpienia posiada wszystkie wskazane powyżej zdolności, cechy i warunki. […] W recenzowanej pracy mamy do czynienia z interesującym i wyjątkowym w literaturze naukowej przedmiotu połączeniem rekonstrukcji zdarzeń prowadzących do przyjęcia traktatu z analizą jego zawartości. […] Rozważania badawcze Autora uzasadniają umiejscowienie jego pracy w nurcie badań interparadygmatycznych, łącząc w sobie odwołania do teorii i metodologii, głównie z zakresu politologii i prawa.

Z recenzji Zbigniewa Czachóra

Fundacja im. Zofii i Witolda Paryskich

Witold H. Paryski Góry Ameryki Łacińskiej. Historia eksploracji i bibliografia

Witold H. Paryski Mountain Climbing in Latin America

To jedyne w pełni ukończone dzieło Witolda Henryka Paryskiego, które czekało na publikację ponad 60 lat. W pierwotnej bowiem postaci przygotowane zostało w latach 40., a ostatecznie w latach 50. XX wieku. Wiadomo że po tak długim okresie oczekiwania na druk wymagałoby ogromnych uzupełnień i komentarzy, których zrobienie to odrębna

Wspinaczka; fot. ze zbiorów Zofii i Witolda Paryskich

i wcale niemała praca zmieniająca oryginalny zamysł Autora. Zdecydowaliśmy się przeto na wydrukowanie jej w pierwotnej postaci, prosząc jedynie o krótki wstępny komentarz wybitnego znawcę gór i Ameryki Południowej prof. Zdzisława Ryna, alpinistę, lekarza, naukowca i dyplomatę w jednej osobie; równocześnie członka Rady Fundacji im. Zofii i Witolda Pryskich. Książka została wydana w języku polskim i angielskim.

Zbigniew Mirek przewodniczący Rady Fundacji im. Zofii i Witolda Paryskich

Araukaria, wulkan Llaima; fot. Zdzisław Jan Ryn

KLUB CZYTELNIKA „ALMA

Szanowni Państwo!

Ukazujące się od 1996 roku czasopismo uniwersyteckie „Alma Mater” służy do prezentacji życia wspólnoty akademickiej najstarszej polskiej uczelni. W ciągu dwudziestu lat – dzięki wspólnemu wysiłkowi autorów, współpracowników i redaktorów, dzięki życzliwości Czytelników i zaangażowaniu władz UJ – udało się stworzyć otwarte forum wymiany informacji i poglądów. Sukcesywnie zwiększała się częstotliwość ukazywania się pisma – kwartalnik stał się najpierw dwumiesięcznikiem, a następnie miesięcznikiem. Wszystkim osobom zainteresowanym regularnym otrzymywaniem najnowszych edycji uniwersyteckiego czasopisma proponujemy członkostwo w Klubie Czytelnika „Alma Mater”. Każdy, kto wpłaci na konto Uniwersytetu Jagiellońskiego dowolną kwotę, pozwalającą na opłacenie kosztów przesyłki pocztowej, staje się członkiem naszego Klubu. Każdy Klubowicz otrzymuje pocztą gratisowy egzemplarz kolejnych numerów miesięcznika „Alma Mater”. Fundusze zgromadzone dzięki hojności naszych Czytelników przeznaczamy na pokrycie kosztów druku i dystrybucji pisma.

Dokonując wpłaty na podane na odwrocie konto, należy jednocześnie przesłać na adres redakcji wypełnioną deklarację:

Imię i nazwisko

Adres

Telefon – faks – e­mail .........................................................................

Absolwent UJ: tak nie Jeśli tak, proszę podać wydział, kierunek i rok ukończenia studiów:

Deklaruję wpłatę (darowiznę) w wysokości

na konto Uniwersytetu Jagiellońskiego w 2016 r. Proszę o za pi sa nie mnie do Klubu Czytelnika „Alma Mater” i regularne przesyłanie miesięcznika UJ. Wyrażam zgodę – nie wyrażam zgody (niewłaściwe skreślić) na opublikowanie mojego imienia, nazwiska i miejsca zamieszkania na liście członków Klubu w miesięczniku „Alma Mater”. Podpis

Stuba Communis w Collegium Maius
Fot. Anna Wojnar

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook