


![]()



miesięcznik Uniwersytetu Jagiellońskiego luty–marzec 2016 nr 182–183
ADRES REDAKCJI
31-126 Kraków, ul. Michałowskiego 9/3 tel. 12 663 23 50 e-mail: almamater@uj.edu.pl www.almamater.uj.edu.pl
RADA PROGRAMOWA
Zbigniew Iwański
Antoni Jackowski
Zdzisław Pietrzyk
Aleksander B. Skotnicki Joachim Śliwa
OPIEKA MERYTORYCZNA
Franciszek Ziejka
REDAKCJA
Rita Pagacz-Moczarska – redaktor naczelna Zofia Ciećkiewicz – sekretarz redakcji
Anna Wojnar – fotoreporter
WYDAWCA
Uniwersytet Jagielloński 31-007 Kraków, ul. Gołębia 24
PRZYGOTOWANIE DO DRUKU
Opracowanie koncepcji pisma
Rita Pagacz-Moczarska
Opracowanie graficzne i łamanie Agencja Reklamowa „NOVUM” www.novum.krakow.pl
Korekta – Elżbieta Białoń, Ewa Dąbrowska
DRUK
Drukarnia Pasaż sp. z o.o. 30-363 Kraków, ul. Rydlówka 24
Okładka, pierwsza strona: Widok na Bazylikę Mariacką i Rynek Główny w Krakowie od ulicy Mikołajskiej Fot. Paweł Krzan czwarta strona: Libraria Collegium Maius Fot. Anna Wojnar
Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych, zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, zmian tytułów oraz zmian redakcyjnych w nadesłanych tekstach, nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń
Numer zamknięto 3 marca 2016 ISSN 1427-1176
nakład: 3500 egz.
KONTO:
Uniwersytet Jagielloński PEKAO SA 87124047221111000048544672
z dopiskiem: ALMA MATER – darowizna


Maciej Rogala – TRWA BUDOWA NOWEJ SIEDZIBY SZPITALA UNIWERSYTECKIEGO
SOLARIS INTERDYSCYPLINARNIE
Rita Pagacz-Moczarska – 23 TYSIĄCE METRÓW KWADRATOWYCH DLA FIZYKÓW, ASTRONOMÓW I INFORMATYKÓW
NA UNIWERSYTECIE
Elżbieta Dziwisz – 18 PYTAŃ O WSZYSTKO
PIĘKNY JUBILEUSZ
ZŁOTY HIPOLIT DLA PROFESORA FRANCISZKA ZIEJKI
Rafał Czyż, Sławomir Dinew – ZA WKŁAD W TEORIĘ PLURIPOTENCJAŁU
Rita Pagacz-Moczarska – PODZIĘKOWANIE ZA TWÓRCZĄ PRACĘ
Andrzej Sękiewicz – W 600. ROCZNICĘ URODZIN JANA DŁUGOSZA
Anna Wojnar – NAUKOWIEC I PRAKTYK
Rita Pagacz-Moczarska – PRZEMKNĄŁ PRZEZ NASZ
Kalina Kawecka-Jaszcz, Jacek S. Dubiel – TWÓRCA KRAKOWSKIEJ SZKOŁY KARDIOLOGICZNEJ
Mateusz Kolaszyński – ŚLADAMI
Rita Pagacz-Moczarska – TWOJA WIEDZA JEST NICZYM,
Radosław
Justyna Liro, Maciej Liro, Paweł Krąż
Joachim
Jerzy Koziński
LŚNIĄCE MALOWIDŁA
Pawłowska

Przed społecznością akademicką Uniwersytetu Jagiellońskiego ważny czas wyborów władz Uczelni na kadencję 2016–2020.
31 marca 2016 w auli Collegium Novum 197 elektorów – przedstawicieli nauczycieli akademickich, doktorantów, studentów i pracowników administracji – dokona wyboru kandydatów na rektora najstarszej polskiej uczelni. O tym, kto będzie kierował Uniwersytetem przez najbliższe cztery lata, dowiemy się 7 kwietnia, a pięć dni później poznamy nowych prorektorów. Relację z wydarzeń wyborczych będzie można przeczytać w kolejnym wydaniu „Alma Mater”.
W tej edycji pisma warto natomiast zwrócić uwagę na otwierający numer artykuł poświęcony ogromnej inwestycji, jaką jest budowa nowej siedziby Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie-Prokocimiu, której zakończenie przewidziano na 2019 rok. Sporo ciekawych informacji dotyczących kompleksu dziewięciu połączonych ze sobą budynków Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej zawiera relacja z oficjalnego otwarcia tego nowoczesnego obiektu znajdującego się na terenie Kampusu 600-lecia Odnowienia UJ. W cyklu „Smak życia” na 18 „pytań o wszystko” odpowiada prof. Tomasz Dohnalik – pracownik naukowy tego Wydziału, zatrudniony w Instytucie Fizyki im. Mariana Smoluchowskiego. O Towarzystwie Naukowym Krakowskim, jego burzliwych dziejach i końcu, który był początkiem pisze prof. Franciszek Ziejka. W dziale SCIENTIA dr Radosław Palonka opowiada o badaniach naukowych w poszukiwaniu indiańskiej przeszłości, prowadzonych w Kolorado przez pracowników Zakładu Archeologii Nowego Świata Instytutu Archeologii UJ, a o fundamentach dobrego społeczeństwa wartości mówi w wywiadzie kierownik Zakładu Badań Kultury Współczesnej Instytutu Socjologii UJ dr hab. Małgorzata Bogunia-Borowska.
W bieżącym numerze „Alma Mater” nie brakuje też wspomnień o osobach wybitnych i wyjątkowych – jak arcybiskup Józef Życiński, twórca krakowskiej szkoły kardiologii prof. Leon Tochowicz, znany i ceniony w okresie międzywojennym artysta Aleksander Laszenko czy jeden z pionierów krakowskiej fotografii, autor zdjęć plenerowych Awit Szubert. Na uwagę zasługują również artykuły prezentujące dokonania i sukcesy uniwersyteckich naukowców, jak choćby tekst poświęcony laureatowi Nagrody im. Stefana Bergmana – prof. Sławomirowi Kołodziejowi z Katedry Analizy Matematycznej UJ. Numer pełen jest współczesnych zdjęć dokumentujących bieżące życie Uczelni, ale znaleźć w nim można również wiele unikatowych fotografii historycznych.
Rita Pagacz-Moczarska


WKrakowie-Prokocimiu, u zbiegu ulic Jakubowskiego i Kostaneckiego, wyrasta największy szpital w Polsce. Koszt jego budowy wyniesie 1,2 miliarda złotych, a nowoczesne rozwiązania przeniosą infrastrukturę krakowskiej medycyny akademickiej do standardów i wymogów XXI wieku, na czym zyskają nie tylko pacjenci i lekarze, ale również naukowcy
i studenci, a także kształcące się w ramach specjalizacji kadry medyczne. Budowa ruszyła na dobre w kwietniu 2015 roku i kosztowała do tej pory 85 milionów złotych. Jej inwestorem jest Uniwersytet Jagielloński – Collegium Medicum. Historia tej inwestycji przypomina jednak krętą drogę z wieloma wybojami oraz licznymi momentami, w których –



potrzebie budowy nowej siedziby
z uwagi na pojawiające się przeszkody – wydawało się, że w ogóle nie dojdzie ona do skutku. Na rozpoczęcie budowy nowej siedziby Szpitala Uniwersyteckiego krakowskie medyczne środowisko akademickie musiało czekać blisko 60 lat. Przez ten okres zmagano się z wieloma problemami związanymi z coraz mniej dostosowaną do realiów, potrzeb i wymagań szybko zmieniającej się medycyny historyczną bazą leczniczą, której najstarsza część budynków pochodzi jeszcze z XVIII i XIX wieku.
O celowości budowy nowego kompleksu w Prokocimiu, składającego się z zespołu klinik, domów studenckich i obiektów socjalnych oraz biblioteki, mówiono już w końcu lat 50. XX wieku, za czasów kadencji rektora ówczesnej Akademii Medycznej im. Mikołaja Kopernika prof. Leona Tochowicza – inicjatora zlokalizowania powstałego w latach 60., z pomocą rządu USA i Polonii amerykańskiej, Instytutu Pediatrii w Prokocimiu. O problemie braku odpowiedniej bazy klinicznej pisały – pomiędzy 14 a 16 listopada 1987 – aż trzy lokalne gazety: „Echo Krakowa”, „Dziennik Polski” i „Gazeta Krakowska”. W pierwszym z artykułów, w „Echu Krakowa”, zatytułowanym Program ratowania Akademii Medycznej, nadmieniono, że od kilkunastu lat odwleka się budowa nowych obiektów w Prokocimiu, podczas gdy kliniki w rejonie ul. Kopernika balansują na granicy katastrofy technicznej. Drugi z artykułów, Kraków pomoże swojej

Akademii. Potrzebne wsparcie resortu i makroregionu, w „Dzienniku Polskim”, podkreślał rangę uczelni kształcącej kadry medyczne dla całego makroregionu południowowschodniego, zaznaczając, że budowa nowego szpitala klinicznego w Prokocimiu odwleka się w czasie. Z kolei „Gazeta Krakowska”, w tekście Akademii na skuteczny ratunek z podtytułem Od stanu tej uczelni zależy w dużym stopniu zdrowie mieszkańców południowej Polski, napisała: Tymczasem warunki Akademii są opłakane. Jej obiekty są porozrzucane w 15 punktach miasta, niektóre budynki mają wartość historyczną i wręcz nie nadają się do dalszej eksploatacji. Niemal równoczesne pojawienie się trzech artykułów na ten sam temat było efektem spotkania władz miasta i województwa z władzami Uczelni. Na spotkaniu tym omawiano opracowany we wrześniu 1987 roku dokument Program poprawy krytycznego stanu bazy materialnej Akademii Medycznej im. M. Kopernika w Krakowie, zaczynający się od stwierdzenia: Ponad 30 lat temu istniejąca baza lokalowa Akademii Medycznej została uznana za nieprzydatną do pełnienia podstawowych funkcji Uczelni, a ograniczone możliwości i niecelowość ekonomiczna jej modernizacji na drodze remontów kapitalnych została wzięta za podstawę decyzji Władz Państwowych o budowie Nowego Zespołu w Prokocimiu, podjętej w roku 1959. Z raportu dowiadujemy się również, że na podstawie przeprowadzonej – na polecenie ministra zdrowia i opieki społecznej w 1969 roku – oceny stanu obiektów ówczesnego Państwowego Szpitala Kli-
nicznego Akademii Medycznej (PSK AM) żadnego z nich nie zakwalifikowano jako w pełni przydatnego do dalszej eksploatacji. W 1976 roku przeprowadzono ekspertyzę stanu funkcjonalnego i technicznego obiektów PSK AM, w wyniku której pojawił się następujący wniosek: Baza materialna Państwowego Szpitala Klinicznego z uwagi na stan techniczny budynków, warunki funkcjonalne i zaplecze gospodarcze nie nadaje się na zespół klinik. Brak środków finansowych skutecznie uniemożliwiał wcielenie w życie idei budowy zespołu klinik w Prokocimiu jeszcze wiele lat później, choć władze uczel-
ni w różnych obszarach przygotowywały się do niej bardzo długo oraz podejmowały działania zmierzające do urzeczywistnienia dalekosiężnych zamierzeń, między innymi skupując w latach 90. ubiegłego wieku działki niezbędne do tak dużego przedsięwzięcia (15 hektarów gruntów). Przez ten okres w Szpitalu Uniwersyteckim wielokrotnie podejmowane były doraźne remonty i modernizacje poszczególnych oddziałów klinicznych, co pozwalało na bieżące prowadzenie w nich działalności medycznej. Realizowane kosztem nierzadko znaczących środków działania adaptacyjne nie zmieniły jednak, bo nie mogły w sposób zasadniczy zmienić, między innymi, rozproszenia i fundamentalnego stanu bazy klinicznej, której historyczny charakter coraz mniej korespondował z mającym miejsce postępem medycznym.
Równocześnie, przez te kilkadziesiąt lat, w ślad za wspomnianym Instytutem Pediatrii w Prokocimiu realizowano z sukcesem kolejne inwestycje, tworząc coraz większy kampus, składający się z domów studenckich, biblioteki medycznej, a następnie obiektów całego Wydziału Farmaceutycznego. Realizacja projektu wzniesienia tam również nowego szpitala nie miała jednak szczęścia. Światło w tunelu pojawiło się dopiero w roku 2006, kiedy budowa nowej siedziby Szpitala Uniwersyteckiego pojawiła się na liście inwestycji wieloletnich w ochronie zdrowia, a w 2009 roku stała się jedną z inwestycji wpisanych do Programu

Wieloletniego Rady Ministrów RP, której aktualizację programu, kosztów i terminu realizacji inwestycji zatwierdził minister zdrowia w 2011 roku. Ale i wówczas, kiedy już zarezerwowano w budżecie państwa środki na jej realizację, pojawił się poważny problem: od roku 2010 do sierpnia 2012 inwestycję skutecznie blokowały działania i protesty ekologów. Po długim procesie sądowym udało się przełamać ten trwający ponad dwa lata impas i wyciąć samosiejki rosnące na terenie inwestycji, będące przedmiotem sporu i uniemożliwiające rozpoczęcie budowy. Natychmiast po otrzymaniu werdyktu sądu i decyzji Urzędu Miasta Krakowa sprzyjających inwestycji władze UJ CM rozpoczęły intensywne przygotowania do jej rozpoczęcia. W 2013 roku przygotowywano teren pod rozpoczęcie inwestycji i przeprowadzono dialog techniczny z udziałem sześciu konsorcjów budowlanych oraz trzech instytucji finansowych. Dialog wykazał, że konieczne jest – z uwagi na czas, jaki upłynął od
zatwierdzenia planu inwestycji przez Ministerstwo Zdrowia –dokonanie niezbędnych zmian w posiadanym już wcześniej projekcie wykonawczym szpitala, celem dostosowania go do zmienionych przepisów administracyjnych, obowiązujących zasad bezpieczeństwa, uregulowań prawnych i rozwiązań w medycynie. W maju 2013 roku w Ministerstwie Zdrowia złożono zaktualizowany plan medyczny, opracowany we współpracy z Małopolskim Oddziałem Wojewódzkim NFZ. Pod koniec 2012 roku i w 2013 roku pełne wsparcie dla tego przedsięwzięcia wyraził nie tylko Senat UJ, ale i Rada Miasta Krakowa, Zarząd Województwa Małopolskiego oraz Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Małopolski.


Pomiędzy grudniem 2013 a czerwcem 2014 przeprowadzono postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego, prowadzonego w trybie dialogu konkurencyjnego, na wybór generalnego wykonawcy do realizacji tej inwestycji. 29 października 2014 prorektor UJ ds. CM prof. Piotr Laidler, w obecności władz Uczelni, władz Ministerstwa Zdrowia, miasta i województwa, oficjalnie ogłosił wybór
Uroczystość symbolicznego wmurowania kamienia węgielnego pod budowę nowej siedziby Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie-Prokocimiu; 29 kwietnia 2015
najkorzystniejszej oferty – przedstawiło ją konsorcjum firm Warbud SA, VAMED Standortentwicklung und Engineering GmbH & CO KG i Porr (Polska) SA. Oferowano budowę nowej siedziby Szpitala Uniwersyteckiego za kwotę 819 milionów złotych.

Przez moment wydawało się, że pojawia się nowe zagrożenie: biorąca również udział w przetargu firma Budimex SA zaskarżyła
Budynek parkingu wielopoziomowego w stanie surowym; 29 stycznia 2016

wynik przetargu do działającej przy Prezesie Urzędu Zamówień Publicznych w Warszawie Krajowej Izby Odwoławczej (KIO). Dobrze przygotowane ze strony UJ CM uzasadnienie – odpierające zarzut Budimex SA – spowodowało, że w połowie grudnia 2014 roku KIO wydała wyrok korzystny dla naszej Uczelni i w całej rozciągłości oddaliła odwołanie Budimexu.
Kilka tygodni później nastąpił moment dla tej inwestycji historyczny i prawdziwie przełomowy. 22 stycznia 2015 nastąpiło bowiem uroczyste podpisanie umowy pomiędzy UJ CM a konsorcjum firm Warbud, VAMED i Porr na generalną realizację tej inwestycji. Podpisy pod umową złożyli: w imieniu inwestora – prorektor UJ ds. CM prof. Piotr Laidler, sprawujący nadzór nad przygotowaniem i realizacją projektu, oraz zastępca kwestora UJ ds. CM Marcin Jędrychowski, ze strony Warbudu – członek zarządu Wojciech Gerber oraz pełnomocnik Lech Wąsowski, ze strony Vamedu – dyrektor ds. rozwoju Thomas Schantl, a w imieniu firmy Porr – prokurent Witold Poznański. Po blisko 60 latach oczekiwania nastąpił kolejny ważny moment – 29 kwietnia 2015 odbyła się uroczystość symbolicznego wmurowania kamienia węgielnego, z udziałem ówczesnej premier rządu RP, przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia,
władz miasta, samorządu i województwa, a niedługo potem 15-hektarowy teren zaczął się przeistaczać w budowę największej – pod względem wartości finansowej i liczby łóżek – szpitalnej inwestycji w Polsce. Realizacja tego wielkiego przedsięwzięcia – na które złoży się 10 połączonych ze sobą segmentów, 925 łóżek, 31 oddziałów klinicznych, 24 sale operacyjne, 28 poradni klinicznych oraz zaplecze dydaktyczne, w tym sala wykładowa na 250 osób, dwie sale 40-osobowe i sale seminaryjne na poszczególnych oddziałach szpitalnych – nie byłaby możliwa, gdyby w Programie Wieloletnim Rady Ministrów RP nie znalazły się środki z budżetu państwa na jego realizację w wysokości 800 milionów złotych. Dodatkowym niezwykle znaczącym potwierdzeniem wsparcia finansowego stała się również uchwała Zarządu Województwa Małopolskiego o dofinansowaniu tej inwestycji w wysokości do 60 milionów euro w ramach projektu Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014–2020 na wyposażenie szpitala w nowoczesny sprzęt medyczny. Potwierdzeniem gwarancji rządowej dla inwestycji było wpisanie tego zadania do Kontraktu Terytorialnego dla Województwa Małopolskiego.
Celem osiągnięcia najsprawniejszego przebiegu inwestycji i jej nadzoru powołano zespół ds. realizacji inwestycji „Nowa siedziba Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie-Prokocimiu”, który na bieżąco monitoruje przebieg prac i ściśle współpracuje z jej generalnym wykonawcą. Dotychczasowy zakres robót objął w pierwszym rzędzie prace związane z zagospodarowaniem terenu (powstanie przyłączy energetycznych i dróg technologicznych) oraz budowę wielopoziomowego parkingu, która w stanie surowym dobiegła już końca. Wykonano roboty ziemne oraz prace związane z wymianą i wzmocnieniem gruntu pod segmenty łóżkowe i tzw. łącznik, a także kontynuowane są prace przygotowawcze pod budynek administracyjno-dydaktyczny oraz segmenty diagnostyczno-zabiegowe. Trwają również prace ziemne oraz prace związane z wymianą i wzmocnieniem gruntu pod budynek SOR oraz segment, w którym będę funkcjonować bloki operacyjne, a także roboty ziemne pod budynki, w których znajdzie się pralnia, kuchnia i kotłownia. Szeroki front robót, jaki zaplanowano na cały rok 2016, pochłonie kwotę 136 milionów złotych.
W nowej siedzibie Szpitala Uniwersyteckiego znajdzie się wiele nowocze-

snych i innowacyjnych rozwiązań, które będą w pełni funkcjonalne i nowatorskie w stosunku do warunków, jakie posiada obecna historyczna baza kliniczna Szpitala Uniwersyteckiego, zwiększą również komfort personelu i pacjentów. W pełni klimatyzowany kompleks szpitala zostanie wyposażony w nowoczesne – oparte na rozwiązaniach bezprzewodowych – systemy przywoływania pacjenta i lekarza z funkcją lokalizacji, jak również w system poczty pneumatycznej, pozwalający na zdalny transport, między innymi, leków czy materiałów do badań pomiędzy oddziałami, laboratoriami i apteką. W zintegrowanym bloku operacyjnym, liczącym 24 sale, znajdą się dwie sale dostosowane do instalacji telemanipulatorów chirurgicznych, a także
dwie sale hybrydowe, które umożliwiają jednoczesne przeprowadzanie skomplikowanych operacji w interdyscyplinarnych zespołach zabiegowych, na co nie pozwala obecne wyposażenie konwencjonalnych sal operacyjnych. Studenci zyskają funkcjonalne sale wykładowe i seminaryjne, a pracownicy naukowi możliwość realizowania działalności naukowo-badawczej w nowoczesnych warunkach lokalowych z wykorzystaniem infrastruktury umożliwiającej również prowadzenie zaawansowanych badań klinicznych.
Od strony infrastruktury technicznej szpital zostanie wyposażony w rozbudowany system monitoringu wizyjnego, system sygnalizacji włamania i napadu oraz system alarmu pożarowego, a także będzie wyko-
Wizualizacja pokoju zabiegowego

S.A.
Warbud
Archiwum
rzystywał odnawialne źródła energii – do podgrzewania wody i uzyskiwania energii elektrycznej. Nad całością systemów będzie czuwał tzw. BMS (Building Management System), pozwalający na kontrolę oraz sterowanie systemami zastosowanymi w budynku: oświetleniem, klimatyzacją, ogrzewaniem oraz monitoringiem pozostałych. Dopełnieniem niezbędnej infrastruktury funkcjonalnej będzie wielopoziomowy parking na ponad 700 miejsc, stanowiących ponad 50 procent wszystkich takich stanowisk przewidzianych w szpitalu, co powinno pozwolić na uniknięcie problemów związanych z szukaniem miejsc postoju. Według planów budowa nowego szpitala ma zakończyć się w II kwartale 2019 roku. Obok istniejących już budynków w Krakowie-Prokocimiu stanie wówczas w pełni nowoczesny szpital kliniczny, który sprosta nie tylko współczesnym wymaganiom, ale i wyzwaniom medycyny na światowym poziomie. W końcu pierwotny plan z końca lat 50. XX wieku, po długich latach starań i zabiegów najpierw rektorów Akademii Medycznej, a później prorektorów UJ ds. CM o pozyskanie niezbędnych środków z budżetu państwa, zostanie zrealizowany. Wznoszony właśnie obiekt stanie się ważnym, brakującym przez lata elementem kampusu medycznego UJ CM. Nie jest to jedyna inwestycja realizowana w obrębie kampusu w Prokocimiu. W ostatnim czasie został oddany do użytku pierwszy w Polsce Dom Ronalda McDonalda, przeznaczony dla rodziców i opiekunów pacjentów Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego (USD). Prowadzone są również zaawansowane prace związane z modernizacją USD na kwotę 201 milionów złotych, pochodzącą z budżetu państwa. Ponadto trwa rewitalizacja zespołu domów studenckich UJ CM, a w znajdującej się nieopodal Bibliotece Medycznej UJ CM planowany jest remont i adaptacja części jej pomieszczeń, celem stworzenia nowoczesnego Centrum Innowacyjnej Edukacji Medycznej dla potrzeb uczących się studentów Wydziału Lekarskiego UJ CM i Wydziału Nauk o Zdrowiu UJ CM.
Bez nowoczesnej infrastruktury dalsze doskonalenie się – mającej ponad 600-letnią tradycję – krakowskiej medycyny uniwersyteckiej będzie mocno utrudnione, a w pewnych obszarach wręcz niemożliwe. Nowe inwestycje w Krakowie-Prokocimiu są niezbędne dla jej rozwoju.
Maciej Rogala rzecznik prasowy UJ CM


UProf. Marek Stankiewicz opowiadał o działaniu magnesu wchodzącego w skład ultrakompaktowej sieci magnetycznej pierścienia akumulacyjnego, który jest sercem Narodowego Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS
roczyste podpisanie umowy dotyczącej współpracy w ramach Narodowego Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS pomiędzy Uniwersytetem Jagiellońskim a Politechniką Krakowską odbyło się 14 stycznia 2016 w sali konferencyjnej Centrum. Zgromadzonych gości, w tym liczną delegację z Politechniki Krakowskiej, powitał dyrektor SOLARIS prof. Marek Stankiewicz, który podkreślił, że krakowski synchrotron to pierwsze tego typu w Polsce i jedyne w Europie Środkowej najnowocześniejsze urządzenie badawcze, zapewniające wyjątkowe zaplecze do badań interdyscyplinarnych integrujących wiele środowisk naukowych. Podkreślając znaczenie podpisywanej umowy, prorektor UJ prof. Stanisław Kistryn poinformował, że nawiązywana współpraca ułatwi wymianę myśli i doświadczeń między naukowcami pracującymi na obu uczelniach. – Jestem przekonany, że obie strony na tym skorzystają. Politechnika dysponuje szeroką wiedzą na temat monitorowania działalności tego typu infrastruktury, szczególnie pod względem mechanicznym – mówił prof. Stanisław Kistryn. Rektor Politechniki Krakowskiej
prof. Kazimierz Furtak stwierdził: To porozumienie jest dla nas szczególnie ważne, ponieważ zawieramy je właśnie z Uniwersytetem Jagiellońskim, a Narodowe Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS jest jednym z najnowocześniejszych tego typu ośrodków w Europie. Dziś nauka nie zna granic. Uczelnie techniczne i humanistyczne mogą ze sobą z powodzeniem współpracować dla dobra, odkrywania prawdy, rozszerzania wiedzy i horyzontów. Wspomniał również, że Politechnika Krakowska od 25 lat współpracuje z Europejską Organizacją Badań Jądrowych CERN, gdzie naukowcy z Politechniki brali udział przy tworzeniu Wielkiego Zderzacza Hadronów. – Te doświadczenia gwarantują, że włączymy się nie tylko w obszary mechaniczne, ale również w obszary badawcze. Centrum SOLARIS na pewno będzie się rozwijać i dla obopólnego dobra będziemy państwa wspierać – dodał. Rektor
W uroczystości uczestniczyli goście z Politechniki Krakowskiej i przedstawiciele Uniwersytetu Jagiellońskiego


PK wyraził również nadzieję, że dzięki tej współpracy studenci i doktoranci Politechniki będą mieli możliwość prowadzenia badań naukowych i pomiarów związanych z przygotowywaniem prac dyplomowych i doktorskich.
O szczegółach współpracy naukowców z UJ i PK mówił dyrektor Instytutu Mechaniki Stosowanej Politechniki Krakowskiej prof. Błażej Skoczeń, wspominając, że wsparcie Politechniki będzie bardzo
ważne przy projektowaniu nowych linii eksperymentalnych synchrotronu SOLARIS oraz jego podzespołów. Wspólnie ze specjalistami z Politechniki będą również prowadzone doświadczalna analiza naprężeń oraz pomiary drgań urządzenia. Wykorzystanie najwyższej klasy sprzętu, jakim dysponują obie uczelnie, pozwoli uzyskać precyzyjne wyniki tych badań.
A to z kolei wyeliminuje niepożądane efekty, które mogłyby zakłócić pomiary
przeprowadzane na liniach eksperymentalnych synchrotronu SOLARIS. Po podpisaniu umowy przez prorektora UJ prof. Stanisława Kistryna oraz rektora Politechniki Krakowskiej prof. Kazimierza Furtaka uczestnicy wydarzenia udali się na zwiedzanie hali eksperymentalnej, tunelu akceleratora liniowego i tunelu technologicznego synchrotronu SOLARIS. AWoj

To bardzo radosny dzień. Otwieramy dziś oficjalnie nową siedzibę Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej, powstałą w ramach wieloletniego programu „Budowa Kampusu 600-lecia Odnowienia UJ”. To jest nowa jakość, ale jednocześnie ogromne zobowiązanie, by prowadzone tu badania były na światowym poziomie – mówił rektor UJ prof. Wojciech Nowak 10 grudnia 2015 podczas uroczystości zorganizowanej w nowo powstałym obiekcie, znajdującym się przy ul. prof. Stanisława Łojasiewicza 11. Rektor, dziękując wszystkim zaangażowanym w realizację tego wielkiego przedsięwzięcia, przypomniał, że budowa kompleksu obiektów przeznaczonych dla Wydziału FAiIS trwała cztery lata i kosztowała 230 milionów złotych. – To
wyzwanie nie było łatwe, wymagało dużej wytrwałości – akcentował rektor. W uroczystości, która odbyła się w największej sali wykładowej kompleksu, mogącej pomieścić 383 osoby, oprócz władz Uniwersytetu Jagiellońskiego – prorektorów UJ: prof. prof. Andrzeja Mani, Jacka Popiela i Stanisława Kistryna, kanclerz UJ Ewy Pędrackiej-Kwaskowskiej, kwestor UJ Teresy Kapci, uczestniczyli także rektorzy poprzednich kadencji prof. prof. Franciszek Ziejka i Karol Musioł oraz reprezentanci władz miasta i województwa, korpusu dyplomatycznego, parlamentarzyści i przedstawiciele środowiska naukowego z całej Polski. Gospodarz uroczystości – dziekan Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki
Stosowanej prof. Andrzej Warczak w swoim wystąpieniu podkreślił, że nowa siedziba Wydziału jest jednym z najnowocześniejszych ośrodków naukowo-dydaktycznych w Polsce. Składa się z dziewięciu połączonych ze sobą budynków, których łączna powierzchnia wynosi ponad 23 tysiące metrów kwadratowych. Oprócz laboratoriów badawczych, pracowni studenckich, sal dydaktycznych i pracowni komputerowych, w kompleksie znajdują się również cztery duże audytoryjne sale wykładowe oraz biblioteka usytuowana w centralnej części obiektu. W pobliżu są także dwie czytelnie dla studentów, czytelnia dla pracowników oraz przeszklone kabiny do pracy cichej. Cały kompleks jest, oczywiście, w pełni dostępny dla osób niepełnosprawnych.

Profesor przypomniał, że przygotowania do inwestycji rozpoczęto w 2004 roku, a dwa lata później architekci z pracowni Wasko-Projekt zajęli się opracowywaniem projektu budowlanego. W 2010 roku generalnym realizatorem inwestycji zostało konsorcjum firm Hochtief Polska SA oraz Hochtief Construction AG. Pozwolenie na użytkowanie obiektu wydane zostało w lipcu 2014 roku, zajęcia dydaktyczne mogły się więc w nim odbywać już od początku roku akademickiego 2014/2015. O wiele bardziej skomplikowana była jednak przeprowadzka całej infrastruktury badawczej, która zakończyła się dopiero w maju 2015 roku. W nią, oprócz pracowników Wydziału, zaangażowane musiały być także specjalistyczne firmy, których zadaniem był najpierw demontaż, a następnie ponowne uruchomienie całej aparatury.


– W 25 laboratoriach znajdują się dygestoria, w 32 pomieszczeniach wentylowane szafy na gazy i odczynniki chemiczne, 14 pomieszczeń posiada klatki Faradaya, 35 laboratoriów to pracownie typu clean-lab – informował prof. Andrzej Warczak. – Podczas prac prowadzonych w zaawansowanych technicznie laboratoriach
naukowo-badawczych i dydaktycznych zbudowano nowoczesną infrastrukturę informatyczną, złożoną z okablowania oraz z wysokiej klasy urządzeń sieciowych i serwerowych. Mamy tu 280 kilometrów okablowania strukturalnego kategorii 6A oraz około 18 kilometrów wielożyłowych kabli światłowodowych. Zainstalowano
aktywne urządzenia sieciowe. Parametry infrastruktury sieciowej, choć dotyczą tylko lokalnej sieci komputerowej (LAN), wskazują, że jest to w tej chwili największa i jednocześnie najbardziej rozwinięta technologicznie sieć komputerowa LAN nie tylko w Krakowie, ale nawet w Polsce Uroczystość oficjalnego otwarcia obiektu stała się doskonałą okazją do wręczenia Nagrody im. Profesora Henryka Niewodniczańskiego. Otrzymał ją dr Krzysztof Wohlfeld z Instytutu Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Warszawskiego. Tym szczególnym wyróżnieniem Instytut Fizyki UJ od 1978 roku, co trzy lata, honoruje za wybitne osiągnięcia naukowe swoich absolwentów, pracujących w polskich ośrodkach naukowych.
Ważnym punktem uroczystości był także wykład prof. Franciszka Ziejki, zatytułowany Z kopca Krakusa na Zakrzówek. O „wędrówkach” po Krakowie astronomów i fizyków. Profesor przypomniał, że prace przy budowie pierwszego obserwatorium astronomicznego, oficjalnie otwartego 1 maja 1792, osobiście nadzorował Jan Śniadecki. Obiekt powstał w Ogrodzie Botanicznym, założonym w 1783 roku na pojezuickich terenach na Wesołej (obecnie ul. Kopernika), po rozbudowie pałacyku należącego niegdyś do rodziny Czartory-

zakończyło wręczenie Nagrody im. Profesora Henryka Niewodniczańskiego, której laureatem został dr Krzysztof Wohlfeld z Instytutu Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Warszawskiego (po lewej)
skich. Jeszcze przed oficjalnym otwarciem nowej siedziby astronomów Jan Śniadecki obserwował z niej zaćmienie słońca (4 czerwca 1788), a także zaćmienie księżyca (28 kwietnia 1790). – Astronomowie prowadzili tam badania przez ponad półtora wieku. Dopiero w 1953 roku zaczęto na UJ prowadzić dyskusje nad potrzebą zbudowania nowego obserwatorium astronomicznego. Wysoka pozycja naukowa Tadeusza Banachiewicza sprawiła, że wojsko zdecydowało się przekazać Uniwersytetowi na ten cel zbudowany w 1878 roku pierwszy pancerny fort Twierdzy Kraków, znajdujący się w Skale, noszący
numer 38, a niegdyś także imię Franciszka Józefa I. Prace adaptacyjne w pozyskanym forcie podjęto w 1959 roku, a zakończono w 1964. W dniu 5 maja tego samego roku, w czasie obchodów 600-lecia fundacji UJ, odbyła się uroczystość oddania do użytku Obserwatorium Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika. Odtąd placówka ta, rozbudowywana i wzbogacana w aparaturę, służy astronomom krakowskim – mówił prof. Ziejka.
Jeśli chodzi natomiast o fizyków, to o stworzenie odpowiednich pomieszczeń na laboratoria i pracownie dla nich zaapelował już Hugo Kołłątaj w memoriale Fot. Anna Wojnar

z 1776 roku. W efekcie tego w latach osiemdziesiątych XVIII wieku na rogu ulic św. Anny i Jagiellońskiej powstała pierwsza część Collegium Physicum, które dziś nosi nazwę Collegium Kołłątaja. –W Collegium Kołłątaja przez przeszło sto lat, oprócz katedry fizyki, mieściły się także katedry fizjologii, farmakologii, anatomii porównawczej, geologii oraz chemii (ta do 1870 roku). Z tego, między innymi, powodu już w połowie XIX wieku Stefan Kuczyński rozpoczął starania o przyznanie fizykom większej liczby pomieszczeń, ale zabiegi te nie przyniosły rezultatu. Nie poprawiła się sytuacja lokalowa fizyków także w następnych dziesięcioleciach. Dopiero tragiczna śmierć prof. Zygmunta Wróblewskiego (w kwietniu 1888) i objęcie kierownictwa Zakładu Fizycznego przez Augusta Witkowskiego zmieniły sytuację. Budowa nowego gmachu dla fizyków stała się celem życia tego wybitnego uczonego – akcentował prof. Franciszek Ziejka Wyzwanie, które podjął prof. August Witkowski – podobnie jak wyzwanie dotyczące budowy obecnej siedziby Wydziału FAiIS na kampusie w Pychowicach – było ogromne, ale zakończyło się sukcesem. Nowy gmach fizyków, powstały przy ul. Gołębiej, otwarto 4 marca 1912. Kiedy, zaledwie dziesięć

miesięcy po tym wydarzeniu, zmarł główny inicjator budowy, środowisko akademickie Krakowa dla upamiętnienia jego dokonań zdecydowało, by gmach otrzymał nazwę Collegium Witkowskiego. – Kolejna przeprowadzka czekała fizyków w 1964 roku, w czasie uroczystości jubileuszu 600-lecia fundacji Uniwersytetu. Zbudowano wówczas przy ul. Reymonta pięciokondygnacyjny (z dwukondygnacyjną podstawą) gmach Wydziału Fizyki

i Matematyki. Jego projektantem był Stanisław Juszczyk, który zapisał się w historii architektury Krakowa jeszcze w okresie międzywojennym. W gmachu tym fizycy gospodarowali dokładnie pięćdziesiąt lat, do 2014 roku. Ale nie pozostali tu. Po kilkudziesięciu latach znowu zdecydowali się przenieść w nowe okolice: na powstający koło Zakrzówka Kampus 600-lecia Odnowienia Uniwersytetu Jagiellońskiego. Czy pozostaną tu na zawsze. Chyba nie. Sądzę, że za kilkadziesiąt, a może za sto lat, zdecydują się na nową przeprowadzkę. Dokąd? Tego nie byłby w stanie przewidzieć ani Witelon, ani dr Faustus, ani nasz rodzimy Mistrz Twardowski... –mówił żartobliwie, kończąc swój wykład, prof. Franciszek Ziejka. Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej posiada kategorię naukową A+ i status Krajowego Naukowego Ośrodka Wiodącego w ramach Krakowskiego Konsorcjum Naukowego „Nauka – Energia – Przyszłość” im. Mariana Smoluchowskiego. Realizowanych jest tu 125 krajowych projektów badawczych oraz 27 międzynarodowych, finansowanych z funduszy unijnych. Obecnie na Wydziale kształci się około 1300 studentów i 200 doktorantów. Wśród zatrudnionych tu 182 nauczycieli akademickich jest 61 profesorów tytularnych. Obsługę techniczną i administracyjną zapewnia 139 pracowników.


Rektor UJ prof. Wojciech Nowak oraz prezydent National Institute for International Education Kim Kwang Ho podpisali 27 listopada 2015 umowę o współpracy pomiędzy Instytutem Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ i Narodowym Instytutem Edukacji Międzynarodowej (National Institute for International Education), stanowiącym agendę Ministerstwa Szkolnictwa Korei Południowej. W trakcie spotkania w Collegium Novum omówiono kwestie dotyczące relacji polsko-koreańskich oraz perspektywy współpracy. Obecny na spotkaniu kierownik Katedry Azji Wschodniej i Południowej w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu prof. Adam Jelonek podkreślił, że studia koreańskie oferowane przez Instytut cieszą się dużym zainteresowaniem wśród kandydatów. Po wizycie u rektora delegacja koreańska zwiedziła Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Collegium Maius


27 listopada 2015 na Uniwersytecie Jagiellońskim gościł ambasador Republiki Panamy w Polsce Enrique Zarak. Spotkanie z rektorem UJ prof. Wojciechem Nowakiem odbyło się w Collegium Novum. Rektor wręczył gościowi album jubileuszowy, natomiast ambasador podarował Uniwersytetowi medal upamiętniający otwarcie Kanału Panamskiego


Ambasador Republiki Południowej Afryki w Polsce Simon Jabulani Ntombela odwiedził Uniwersytet Jagielloński 1 grudnia 2015. Dyplomata spotkał się w Collegium Novum z rektorem UJ prof. Wojciechem Nowakiem. W wizycie uczestniczyli również dziekan Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych prof. Bogdan Szlachta oraz dyrektor Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych prof. Robert Kłosowicz. Następnie ambasador udał się do Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych, gdzie wygłosił wykład zatytułowany International Policy of South Africa, w ramach cyklu „Jagiellońskie Spotkania Dyplomatyczne”
Fot. Anna Wojnar


22 grudnia 2015 Uniwersytet Jagielloński odwiedził ambasador Republiki Korei Południowej w Polsce Ji-in Hong wraz z delegacją. Dyplomatę przyjął w Collegium Novum rektor UJ prof. Wojciech Nowak. W spotkaniu wzięli również udział dyrektor Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ ksiądz prof. Krzysztof Kościelniak oraz kierownik Katedry Azji Wschodniej i Południowej prof. Adam Jelonek. Głównym tematem rozmów był rozwój studiów koreańskich na Uniwersytecie Jagiellońskim, w kontekście planowanego na przyszły rok akademicki uruchomienia w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu Centrum Studiów Koreańskich.


12 stycznia 2016 z rektorem UJ prof. Wojciechem Nowakiem spotkał się ambasador Irlandii w Polsce dr Gerard Keown. W wizycie uczestniczyli również dziekan Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ prof. Bogdan Szlachta, prof. Wawrzyniec Konarski, dr hab. Renata Czekalska, dr hab. Bożena Kucała, dr Beata Piątek i dr Robert Kusek. Rozmowy dotyczyły historii relacji polsko-irlandzkich, w tym kontaktów kulturalnych. Poruszony został również temat mniejszości polskiej w Irlandii. Uczestnicy omówili perspektywy rozwoju wymiany studenckiej między Uniwersytetem Jagiellońskim a uczelniami irlandzkimi. Następnie ambasador wygłosił w auli Collegium Novum wykład zatytułowany The Global Island – Ireland’s Place in a Changing World


27 stycznia 2016 Uniwersytet Jagielloński odwiedziła prezydent Republiki Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović. W Collegium Maius powitał ją rektor UJ prof. Wojciech Nowak wraz z prorektorami Piotrem Laidlerem i Stanisławem Kistrynem oraz dziekan Wydziału Filologicznego prof. Elżbietą Górską. W wizycie uczestniczyli również przedstawiciele władz lokalnych i regionalnych. Prezydent zwiedziła Muzeum UJ, następnie w Stubie Communis odbyło się uroczyste wręczenie prezentów. Prezydent Chorwacji podarowała Uniwersytetowi Jagiellońskiemu zestaw książek dla biblioteki Instytutu Filologii Słowiańskiej, natomiast rektor UJ wręczył replikę pieczęci Kazimierza Wielkiego z 1364 roku
– I stało się jasne, że nie da się uprawiać fizyki atomowej, nie używając optyki, bo źródłem badającym atom jest światło. Ale jednocześnie nie da się uprawiać optyki, nie znając fizyki atomowej. Nowym źródłem światła stał się laser, którego światło oddziaływało odpowiednio na atom. Te dwie dziedziny jednocześnie wtedy „wybuchły”. To właściwie dalej trwa i jest bardzo ciekawe – wyjaśnia prof. Tomasz Dohnalik.
– Coraz częściej słyszę o odhumanizowaniu idei, a co z nauką? – pytam fizyka, prof. Tomasza Dohnalika.
– Prawdziwie humanistyczna nauka jest rozwijana dla samego poznania i dojścia do naukowej prawdy. Ale ta droga przestała być regułą. Nauka jest często „zabijana” przez współczesne czasy, ukierunkowywana i sterowana wyłącznie użytkowymi względami –odpowiada.
JAKIE MA PAN WSPOMNIENIA NAJDAWNIEJSZE?
– Jedziemy pociągiem, który nagle hamuje, i ja spadam z górnej półki. Jestem przerażony. Ze Lwowa do Krakowa jechaliśmy jako repatrianci. Ja, starsza siostra, młodszy brat i rodzice. W 1945 roku. Byłem małym dzieckiem, miałem trzy lata – odpowiada profesor. Ojciec, Kazimierz Dohnalik, ukończył Politechnikę Lwowską, Wydział Elektryczny. Przed wojną i w czasie okupacji pracował w lwowskich wodociągach, co po wejściu Sowietów do Lwowa po raz drugi, w 1944 roku, okazało się dla niego przepustką, być może, nawet na życie. Kiedy został przez NKWD uwięziony, tylko fakt, że jako fachowiec jest potrzebny do uruchomienia wodociągów (wodę czerpano ze źródeł usytuowanych wokół miasta, to był wtedy dosyć skomplikowany system), zdecydował, że go wypuszczono. Po zakończeniu wojny i ustanowieniu nowych porządków rodzina Dohnalików wyjechała w przekonaniu, że nie ma na co dłużej czekać. Pociąg jechał bardzo długo. To stawał, to znowu ruszał.

– Na stacjach, gdzie się zatrzymywał, ojciec wysiadał i szedł kupić dla nas coś do jedzenia. Mama, a wraz z nią my, dzieci, baliśmy się, czy tata zdąży wrócić przed odjazdem pociągu. Dotąd ten strach pamiętam – słyszę.
Ale dojechali w komplecie i wysiedli w Krakowie. Jak wszyscy repatrianci,

taszczyli ze sobą toboły z pościelą, ubraniami – dużo tego nie mogli zabrać. Ale wiedzieli, że ocalili to, co najcenniejsze. Jako Polaków mogła ich we Lwowie dosięgnąć kula radziecka lub ukraińska, jedna i druga z takim samym skutkiem. Od radzieckiej kuli zginął oficer Wojska Polskiego Henryk Kotowski, mąż najbliższej kuzynki Marii Dohnalikowej, matki profesora. Jego nazwisko jest na Katyńskiej Liście Białoruskiej. Gdzie leży? W Kuropatach? Pod wysypiskiem śmieci w Trościeniu pod Mińskiem? Nie wiadomo. Jego matka, żona i syn zostali wywiezieni na Syberię. Matka zmarła i tam została. Żona wróciła. Odszukała ich już w Krakowie. Jeszcze zdążyła opowiedzieć o swojej syberyjskiej gehennie i wkrótce zmarła. Dzieci w te jej opowieści nie były wtajemniczane. Usłyszały tylko, że to, co tam ciocia przeszła, było straszne. Jej syn natomiast, jak się tam, na Syberii, dowiedział, że w ZSRR tworzy się armia gen. Władysława Andersa, chciał się do polskiego wojska zaciągnąć. Ale już nie zdążył. Generał Anders wyprowadził swoich żołnierzy w 1942 roku. Pozostała mu zatem armia gen. Zygmunta Berlinga, tworzona w ZSRR pod auspicjami Związku Patriotów Polskich. Swój bojowy szlak zakończył w Kołobrzegu. Tam zginął.
– Byłem na cmentarzu wojskowym pod Kołobrzegiem, znalazłem grób Ryszarda Kotowskiego –słyszę.
JAKIE BYŁY POCZĄTKI KRAKOWIE?
Kazimierz Dohnalik pracował w krakowskich wodociągach, i to na różnych stanowiskach – raz
nawet dyrektora, ale krótko. Rodzina otrzymała mieszkanie służbowe w budynku administracji. Niedaleko placu Na Stawach i baru tamże. Ten bar Na Stawach odwiedzał wtedy często poeta Jerzy Harasymowicz, nawet tak zatytułował swój zbiorek wierszy.
– Lwowiacy osiadli w Krakowie starali się trzymać razem. Pamiętam, że chodziło się do dentysty, który był rodem ze Lwowa, do lekarza lwowiaka – wspomina profesor.
Szkoła Podstawowa nr 31, do której poszedł Tomek Dohnalik, była niedaleko, przy ul. Słonecznej (potem Bolesława Prusa). W I klasie miał świetną nauczycielkę, panią Ślęczek, której już w następnym roku nie było, zniknęła. W tym samym czasie zniknął też ze szkoły nauczyciel matematyki, dyrektor Stanisław Hojak, ale on po 1955 roku wrócił i z powrotem uczył, a robił to bardzo dobrze. Ale pani Ślęczek już nie wróciła.
– Czy z którymś kolegą z tej szkoły ma Pan dalej kontakt? – pytam.
– Będąc kiedyś w szpitalu onkologicznym, odczytałem nazwisko na wizytówce: dr Krzysztof Duda. Może to kolega z równoległej klasy? Bardzo się lubiliśmy. Nagle drzwi gabinetu się otwierają i bez cienia wątpliwości poznaliśmy się od razu. Po pięćdziesięciu latach.
Natomiast z kolegami z II Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Jana III Sobieskiego, z którymi w 1959 roku zdawał maturę, spotyka się teraz co roku.
CO PAN Z LAT NAUKI W „SOBIESKIM” ZAPAMIĘTAŁ?
„Dwójka” w tamtych latach była szkołą, gdzie obowiązywała dyscyplina formalna. Nosiło się uczniowskie czapki z daszkiem, tarcze na rękawach, a pan dyrektor Stefan Walentoski nierzadko osobiście sprawdzał przy wejściu, czy uczniowie wyglądają, jak przystoi. Nauczyciele natomiast, prawie wszyscy, pozostawili po sobie dobre wspomnienia. Z wyjątkiem pani profesor od matematyki. Wykładała zgodnie z programem, ale była niesprawiedliwa, „czepliwa” i mało życzliwa młodzieży. Za to młody fizyk, profesor Bolesław Luba, był wykładowcą znakomitym, a pedagogiem urodzonym. I jako taki potrafił się bezbłędnie z klasą porozumieć, sięgając po rozmaite metody. Raz, na przykład, zaproponował: – Ja będę na boisku sam, a wy w szóstkę, ale i tak was ogram w siatkówkę!

– I co? – pytam. – Ograł was?
– No tak! – mówi prof. Dohnalik, który zresztą w siatkówkę grał dobrze.
I wspomina następną wyróżniającą się wśród nauczycieli postać: profesora Kloskę, który ich uczył chemii. Miał doktorat z biologii. Ale – nie ukrywał – on tego przedmiotu wykładać nie może, bo nie zgadza się z narzuconą, wbrew naukowym faktom, teorią biologów radzieckich, Łysenki i Lepieszyńskiej, którzy zaprzeczają genetyce. A ich pogląd nauka radziecka przyjęła jako dogmat. Kto się temu sprzeciwiał, był politycznie podejrzany. Dopiero po październikowej odwilży profesor Kloska wrócił do wykładania biologii. – Naukowej prawdy bronił nie tylko profesor Kloska. Historii uczył nas profesor Zając, też z tytułem naukowym doktora. Nie nawiązywał z uczniami kontaktu, był raczej zamknięty. Lekcję prowadził w ten sposób –
mówił: „Proszę otworzyć podręczniki. Od strony tej a tej do strony tej a tej proszę wszystko skreślić. Na stronie (tu podawał, której) należy podkreślić fragment taki a taki i tego się nauczyć. A teraz otwierajcie zeszyty, ja wam resztę podyktuję”. I w ten oto sposób profesor Zając uczył nas historii z pominięciem ideologii. Potem, za Gierka, mówiło się o Polsce, że to był najweselszy barak w demoludach, ale wtedy, 10 lat po wojnie, ludzie dobrze wiedzieli, co to są stalinowskie metody śledztwa i gdzie się można znaleźć bez gwarancji, że się stamtąd powróci – słyszę.
CZY IDĄC NA FIZYKĘ, WIDZIAŁ SIĘ PAN W PRACY NAUKOWEJ?
– To były dla mnie zbyt wysokie progi. Takich myśli nie miałem. Na pierwszy


rok studiów zdawało się trudny egzamin wstępny – mówi profesor. – Zaczynało studiować około 100 osób, kończyło może 40. Prawie wszyscy studenci to byli pasjonaci. Zupełnie co innego niż obecnie.
– Słyszałam, co jest teraz – dopowiadam. Przyjmuje się każdego, kto się zgłosi. Byle wcześniej zdał maturę. Zajęcia na I roku zaczyna się od powtórki materiału z matematyki i fizyki ze szkoły średniej. Często słowo „powtórka” jest przesadą, bo młodzi ludzie słyszą to po raz pierwszy... – mówię, a profesor uzupełnia:
– Na trzecim roku wszyscy obowiązkowo piszą pracę licencjacką, nawet ci, co zamierzają dalej studiować, i w ten sposób tracimy następny semestr. A tymczasem materiału z roku na rok przybywa, ponieważ fizyka szybko się rozwija. W sumie dramat. Ale na każdym roku jest kilka takich osób, którym nic nie zaszkodziło i nie zaszkodzi, bo są tak wybitnie uzdolnieni. I wszystko, co się robi, warto robić dla nich.
Ale wracajmy do atmosfery tamtych lat, kiedy w Krakowie wykładali dwaj wielcy fizycy: urodzony w Wilnie w 1900 roku prof. Henryk Niewodniczański –odkrywca dipolowego promieniowania magnetycznego w widmie par ołowiu, uczeń odkrywcy jądra atomowego Ernesta Rutherforda, oraz urodzony we Lwowie siedem lat później prof. Marian Mięsowicz, związany z AGH, w nauce bardzo znaczące nazwisko. To były autorytety. A ponadto w polityce poluzowało. AK-owcy wyszli z więzień, w klubach studenckich i kawiarniach pojawili się „bikiniarze”, Marek Hłasko pisał swoje opowiadania... Proszę mi coś więcej powiedzieć o życiu studenckim w tamtych czasach – zwracam się do prof. Dohnalika i słyszę:
– Dla nas wtedy najważniejsze było reaktywowanie Naukowego Koła Fizy-
ków. Zaangażował się w to nasz rok i rok poprzedni. Między naszymi latami wybuchł spór, kto zostanie opiekunem Koła z ramienia uczelni. Oni chcieli, aby to była pani docent Danuta Kunisz, my obstawaliśmy za naszym wykładowcą, prof. Jerzym Janikiem. Ostatecznie wygrał rok starszy.
– Ile osób było w Kole?
– Różnie – 30, 40.
– Co robiliście?
– W dawnej siedzibie Wydziału Fizyki przy ul. Gołębiej mieliśmy do dyspozycji kanciapę wygospodarowaną z klatki schodowej i tam się spotykaliśmy. W niedziele chodziliśmy na wycieczki, najchętniej w ukochane Gorce. Pokazała się nasza gazetka „Udój miesiąca”, zawierająca głównie dowcipy. A my między sobą stale rozmawialiśmy o fizyce. NKF to była dla nas bardzo poważna sprawa – słyszę.
– Wcześniej pytał mnie o to Andrzej Kobos w wywiadzie, który ukazał się w trzecim tomie jego książki Po drogach uczonych, wydanej w 2008 roku. Otóż słuchałem fantastycznych wykładów, ale nie mogę powiedzieć, kto był moim mistrzem. – Profesor Marian Mięsowicz był tym fizykiem, u którego zdecydował się Pan pisać pracę magisterską. Udział w jego
seminarium oraz wybór tematu (pisał pan o produkcji cząstek w zderzeniach w komorach pęcherzykowych) był zapewne próbą kompromisu między fizyką doświadczalną a fizyką teoretyczną. Ale jak to było możliwe, że student Uniwersytetu Jagiellońskiego znajduje promotora na innej uczelni, na Akademii Górniczo-Hutniczej – pytam. – Wtedy jako fizycy pracowaliśmy razem. Teoretycy z UJ z doświadczalnikami z AGH, z fizykami z Instytutu Fizyki Jądrowej w Bronowicach. To było jedno środowisko. Dziś tak nie jest.
– Po obronie pracy dostał Pan propozycję etatu na AGH, ale z niej nie skorzystał...
– Bo miałem nie najlepsze relacje z moim bezpośrednim opiekunem, a pojawiła się inna propozycja. W 1964 roku nasz Instytut przenosił się do nowego budynku przy ul. Reymonta. Znalazły się pieniądze na dodatkowe etaty i doc. dr hab. Danuta Kunisz, kierująca Zakładem Optyki Atomowej, zapytała, czy nie chciałbym dołączyć do jej zespołu. Dla mnie był to przeskok z fizyki wysokich energii do fizyki atomowej, a zarazem skok na głęboką wodę.
To dlatego, że Tomasz Dohnalik niewiele wówczas wiedział o fizyce atomowej, a nawet uznał, że jest zamkniętą dziedziną, która nie będzie rozwijana. Na dodatek łączyła się z optyką, która też była wtedy uznawana za dziedzinę zamkniętą. To, co się w tym obszarze robiło wtedy w Krakowie, szło drogą „klasyczną”: powstawały prace, które pogłębiały pewne rzeczy, ale nie rozwijały niczego nowego. Stąd odczucie skoku w niewiadome, ale

ze świadomością, że co do drogi, którą on pójdzie, ma wolny wybór. Jedyne ograniczenie w tym czasie to był ogólny brak wszystkiego. Nie tylko pieniędzy. Bo nawet jakby je pozyskać, to i tak nic nie dało się za nie kupić – w Polsce potrzebnej im aparatury nie produkowano. A na to, aby ją kupować za granicą, dewiz nie było. Ale czy można przecenić siłę młodości? Nie można. A więc z tym, co było (a raczej czego nie było), zdecydował, że zajmie się pompowaniem optycznym. W tym czasie pokazały się lasery, jeszcze prymitywne, ale jednak, w optyce holografia („teraz to jest takie nic, ale wtedy było fascynujące”). Widać już było, że fizyka atomowa to nie jest dziedzina kończąca się i martwa.
– I stało się jasne, że nie da się uprawiać fizyki atomowej, nie używając optyki, bo źródłem badającym atom jest światło. Ale jednocześnie nie da się uprawiać optyki, nie znając fizyki atomowej. Nowym źródłem światła stał się laser, którego światło oddziaływało odpowiednio na atom. Te dwie dziedziny jednocześnie wtedy „wybuchły”. To właściwie dalej trwa i jest bardzo ciekawe – wyjaśnia profesor.
CZY BYŁ TAKI MOMENT, ŻE POCZUŁ PAN „WIATR W ŻAGLACH”?
Pompowanie optyczne jest wzbudzaniem atomów metodami optycznymi do określonego stanu. Osiąga się to, dobierając warunki ich wzbudzania (długość fali, polaryzację). Metodę pompowania optycznego jako narzędzia w badaniach fizyki atomowej i jądrowej zaproponował fizyk francuski Alfred Kastler. Dostał za to w 1966 roku Nagrodę Nobla. W 1968 roku, w czasie letniego pobytu w Cargese na Korsyce i uczestnictwie tam w zajęciach Szkoły Fizyki Teoretycznej (ich tematem było właśnie pompowanie optyczne, a biorąc szerzej – oddziaływanie światła z atomami) młody polski fizyk Tomasz Dohnalik poznał nie tylko noblistę Alfreda Kastlera, ale też trzech innych uczonych, którzy potem otrzymali Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki. Byli to Francuz Claude Cohen-Tannoudji (nagrodzony w 1997 roku wraz z dwoma innymi uczonymi za rozwój metod chłodzenia i pułapkowania atomów laserem), Amerykanin Roy Glauber, profesor fizyki na Uniwersytecie Harvarda (w 2005 roku nagrodzony za kwantową teorię koherencji optycznej), oraz, najmłodszy, Francuz
Z archiwum prof. Tomasza Dohnalika

Serge Haroche (Nagroda Nobla w 2012 za przełomowe metody eksperymentalne, pozwalające na pomiary układów kwantowych i manipulacje nimi). Wszyscy trzej, reprezentujący trzy generacje fizyków, pracowali w jednym laboratorium –Laboratorium Spektroskopii Hertzenowskiej ENS w Paryżu, które później zostało nazwane Kastler Brossel Laboratorium. – Ten wyjazd to był taki wiatr w żagle. A poza tym Korsyka była wtedy pusta, jeszcze dzika, przez miesiąc mieszkaliśmy w namiotach, gotowaliśmy razem i dyskutowaliśmy, spieraliśmy się, no, pięknie było – słyszę. – Naukowe idee przywiezione z Korsyki znalazły odbicie w pracy doktorskiej, której promotorem była prof. Danuta Kunisz. Pracę obroniłem w 1970 roku. Jej tematem był wariant pompowania optycznego wzbudzający stany własne w polu magnetycznym modulowanym radioczęstością.
– Czy zawarte na Korsyce przyjaźnie odzywały się potem w Pana życiu? – pytam.
I słyszę: Ile razy!
– W 1970 roku, po obronie pracy doktorskiej, pojechałem na osiem miesięcy do
Z archiwum prof. Tomasza Dohnalika
Ecole Normale Superieure w Paryżu, gdzie pracował poznany na Korsyce Jacques Dupont-Roc i mi ten wyjazd ułatwił. Na Korsyce poznałem też wybitnego optyka Claude’a Froehly’ego – to uczony, z którym współpracowałem wiele razy. Przed uzyskaniem habilitacji, a potem zaraz po –kończy profesor.
Ten ważny na jego drodze naukowej fakt miał miejsce w 1979 roku. Przed Radą Wydziału Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego odbyło się kolokwium habilitacyjne doktora Tomasza Dohnalika, które prowadziła prof. Danuta Kunisz, dziekan Wydziału. Mówiła o dualnym obliczu rozprawy – teoretycznym i doświadczalnym. I o bardzo ciekawym podejściu do tematu, a tym tematem było zastosowanie kilku nowych efektów oddziaływania atomów z polem elektrycznym (stałym lub o częstości radiowej) do badania tzw. przesunięcia Lamba.
– Prawie natychmiast po kolokwium wyjechałem na pół roku do Francji. Tam pracowałem na Uniwersytecie w Limoges, współpracując z Claude’em Froehlym. Czym on się wówczas zajmował? Opisywał paralelność zjawisk przestrzennych

i czasowych w optyce. Zakładał, że jak się odpowiednio potraktuje klasyczne zjawiska, na przykład dyfrakcję (uginanie się fali przechodzącej przez szczelinę niewielką w porównaniu z długością tej fali), wtedy to, co zwykle opisuje się w przestrzeni, powinno też istnieć w funkcji czasu. To było bardzo ważne, bo przy użyciu laserów można było wytwarzać bardzo krótkie impulsy światła i obserwować ich ewolucję w czasie. Aby zilustrować tę teorię, zrobiłem tam wtedy razem z Bernardem Colombeau piękny eksperyment, nazwany czasowym eksperymentem Younga. Jest to paralela czasowa dwuszczelinowej interferencji (interferencja to zjawisko nakładania się fal) potwierdzająca falową naturę światła. Kiedy wróciłem, prof. Kunisz już nie żyła. Odeszła po dłuższej chorobie. Objąłem kierownictwo Zakładu Optyki Atomowej –mówi profesor.
Profesor Tomasz Dohnalik wraca najpierw do wydarzeń marca 1968 roku. Był asystentem, miał otwarty przewód doktorski, kiedy w Krakowie doszło do pacyfikacji pochodu studentów, a oddziały ZOMO i milicji wtargnęły na teren Uniwersytetu. Zatryumfowała przemoc i milicyjna pałka. Dyrektor Instytutu prof. Henryk Niewodniczański zwołał pilnie

zebranie wszystkich pracowników. Była niedziela. Zaczął tak:
– Wątpliwości nie ma żadnych, jesteśmy z młodzieżą, takie stanowisko przekażemy wyżej.
Spojrzał, kto jest na sali obecny. Był jeden członek partii.
– Widzę tu jedną osobę za dużo – dodał. W pamięci zapisują się takie zdarzenia. Potem, kiedy polityka znowu wkroczyła na teren Uczelni, one wróciły.
– W sierpniu 1980 roku odbywała się we Włoszech konferencja fizyków atomowych. O tym, co się na Wybrzeżu dzieje, było wiadomo tyle, co z Radia Wolna Europa. Przez Kraków przejeżdżali koledzy z Gdańska. Przejęci, ale też pełni nadziei. Mówią nam: – Nawet nie wiecie, co u nas jest! Strajk powszechny!

– Co będzie dalej? – pytaliśmy ich z niepokojem.
– Jak to, co będzie? Wygramy! – nie mieli wątpliwości.
Z archiwum prof. Tomasza Dohnalika
– Tylko jak?
– To już tak daleko poszło, że się tego stłumić nie da! – mówili naoczni świadkowie.
Dzisiaj, po upływie 36 lat od tych wydarzeń, prof. Tomasz Dohnalik dopowiada:
– Ale to by się nie stało, co się stało, gdyby nie wizyta papieża Jana Pawła II w 1979 roku w Polsce. To przyniosło odrodzenie ducha i godności Polaków.
Struktury NSZZ „Solidarność” „zapalił” na Wydziale dr Paweł Gizbert-Studnicki. Później przewodniczącym Komisji Wydziałowej został dr Andrzej Burzyński, też fizyk. Obaj już nie żyją.
Na początku, przez trzynaście miesięcy, do 13 grudnia 1981, prof. Dohnalik był szeregowym, chociaż bardzo zaangażowanym członkiem „Solidarności”. Po wprowadzeniu stanu wojennego przyszedł do niego Paweł Gizbert-Studnicki z taką ofertą:
– Powstaje tajna Komisja Zakładowa „Solidarności”. Nie powinni do niej wejść ci, którzy działali wcześniej, bo łatwo zostaną przez „bezpiekę” namierzeni. Czy nie zechciałbyś w tej komisji reprezentować fizyków?
Z archiwum prof. Tomasza Dohnalika
– Nie miałem się nad czym zastanawiać – mówi profesor. – Komisji przewodniczył prof. Kazimierz Godłowski. Z innych wydziałów byli w niej w okresie pierwszych kilku lat: Lucjan Suchanek, Barbara Niemiec, Anna Raźny, Zygmunt Wasylewski, Anna Reizer, Jan Szmagiel. W Komisji Regionalnej „Solidarności” reprezentowała nas Barbara Niemiec, a w Sekcji Nauki – Zygmunt Wasylewski; oboje już nie żyją. Działalność w tajnej Komisji Zakładowej zakończyłem w połowie 1986 roku. Wtedy to wyjechałem na pół roku do Francji.
– Ale zanim Pan do Francji wyjechał, tajna Komisja miała swoją rolę do odegrania. Jaką?
– Opiniowaliśmy decyzje władz Uczelni, bardzo się z tymi opiniami liczono, angażowaliśmy się w pomoc przy kolportażu pism i książek, utrzymywaliśmy łączność z tajną Komisją Regionalną, w której byli przedstawiciele Huty, prowadziliśmy zbiórki na rzecz rodzin osób uwięzionych. Pieniądze te były następnie przekazywane do Komitetu Pomocy działającego przy Kurii Arcybiskupiej w Krakowie. Raz w roku, lub gdy wyrażaliśmy
opinię o bardzo ważnych sprawach (np. opiniowaliśmy kandydatów na rektora), na spotkanie zapraszany był przewodniczący Komisji Uczelnianej i kilkoro innych aktywnych członków Komisji Uczelnianej (Ewa Miodońska-Brookes, Anna Krzysztofowicz, Tomasz Gizbert-Studnicki, Stanisław Krzyszkowski). Zapewnialiśmy w ten sposób reprezentatywność tajnej Komisji.
– Do zadań związku zawodowego należało wówczas także dzielenie konserw, karpi na Wigilię, butów... – przypominam i słyszę:
– Ale to było w okresie jawnej „Solidarności”, a potem tę rolę przejęła Komisja Socjalna UJ. Już niektórych szczegółów nie pamiętam. Poza tym jednym. Moja żona i dzieci bardzo przeżywały, kiedy nie mówiąc, gdzie idę, zamykałem drzwi i wychodziłem. Oni mieli świadomość, że mogą mnie aresztować, że być może nie wrócę, i bali się. Ten ich strach był ceną, jaką za moją działalność zapłaciła Rodzina. Chyba jedyną. Nie aresztowano mnie, nie wyrzucono z pracy, nie pobito. Kierowałem nadal Zakładem Optyki Atomowej, pisałem recenzje, dostałem paszport i mogłem w 1986 roku wyjechać do Francji i tam pracować. Więcej. Na wakacje przyjechała do mnie żona z czwórką dzieci (Marcina jeszcze nie było na świecie).
– Pięć i pół roku życia pod presją, że w każdej chwili można trafić do więzienia, że naraża na problemy własne dzieci, musiało odbić się na wynikach pracy naukowej. Proszę dokończyć takie zdanie: Gdybym nie pracował w tajnej Komisji „Solidarności”, to bym zrobił... Profesor dopowiada: – ...być może w fizyce zrobiłbym więcej. Ale to nie było wtedy najważniejsze. W to, co się działo, byli u nas, w Zakładzie, zaangażowani prawie wszyscy. Jeden coś tam drukował, drugi kolportował, trzeci robił jeszcze co innego. Działo się to w tajemnicy, ale trudno było nie zauważyć, że cała grupa nie była skoncentrowana wyłącznie na fizyce.
CZYM INTERESUJĄ SIĘ DZIECI?
– Magda, Bartek, Jaś, Basia i Marcin. Wszyscy po studiach, z wyjątkiem najmłodszego Marcina, który jeszcze jest w trakcie. Najstarsza Magda jest germanistką, Bartek informatykiem, Jaś księdzem, doktorem prawa kanonicznego, Basia ukończyła pedagogikę specjalną.

Mamy trzech wnuków i wnuczkę. Najstarsza, Weronika, wybrała studia prawnicze, Staś studiuje na Uniwersytecie Ekonomicznym, dwoje młodszych, Olga i Filip, jest jeszcze w szkole. Filip – najmłodszy, ale najwyższy w rodzinie, startuje z powodzeniem w konkursach fizycznych i matematycznych, więc może on wybierze nauki ścisłe jako kierunek studiów? Żona –Anna, też ukończyła fizykę, to całe towarzystwo zbiera na niedzielnych obiadach, w czasie świąt i rodzinnych uroczystości. Wtedy dom się wypełnia – odpowiada profesor.
CAŁEJ RODZINY ZA GRANICĘ?
Na początku 1990 roku prof. Dohnalik pojechał najpierw sam na dwa miesiące na Uniwersytet w Limoges, gdzie zrobił ważną pracę z optyki, a potem nadeszła propozycja prowadzenia wykładów na Uniwersytecie w Caen, w Normandii. Wtedy Anna i Tomasz Dohnalikowie z czwórką dzieci (Magda została, bo już była na studiach) spakowali walizki i na dwa lata wyjechali do Francji. W tym czasie Polska dokonywała transformacji ustrojowej, niektórzy uczeni przechodzili do polityki, ale nie każdy chciał i mógł się w tym odnaleźć. On zmiany profesji nie zamierzał dokonywać.
– We Francji praca ze studentami była trudna. Ich na wykładzie siedmiuset, nie było odpowiedniej sali. Miałem zrealizować bardzo rozbudowany program, obejmujący także ćwiczenia rachunkowe. Ale istniał drugi, ważniejszy powód, dla którego podjąłem decyzję o wyjeździe.
Tym powodem była praca doświadczalna z zakresu fizyki atomowej, która dotyczyła dwuelektronowych stanów wzbudzonych i ich przejścia oddziaływania z continuum. Część teoretyczną wykonywał tu, w Krakowie Jakub Zakrzewski, wtedy świeżo po habilitacji, od 1996 roku z tytułem profesora, który jest dzisiaj moim następcą i kieruje Zakładem Optyki Atomowej. Był to nasz wspólny sukces – mówi profesor. – Dwa lata poza krajem to sporo –mówię.
– Z obserwacji wiem, że ci, którzy przekroczyli granicę tych dwóch lat, często już nie wracali. Miałem i ja propozycję pozostania we Francji. Nie tylko wówczas, w czasie pobytu na Uniwersytecie w Caen –mówi profesor. – Ale w ogóle nie brałem tego pod uwagę.
Wrócili. A tu w Zakładzie Optyki Atomowej istna ruina, popękały rury centralnego ogrzewania umieszczonego w suficie, została zalana kosztowna aparatura, trzeba było zaczynać generalny remont i przerabiać ogrzewanie. Prawie rok minął w sytuacji remontowej prowizorki. Natomiast w kraju po ich powrocie była już całkiem inna rzeczywistość. Nareszcie pojawiły się jakieś pieniądze, chociaż nieduże, widać było możliwości działania. I wtedy właśnie w laboratoriach francuskich, do których wcześniej wyjeżdżał prof. Dohnalik i miał tam przyjaciół, pojawił się pomysł, aby pompowanie optyczne zmodyfikować i użyć do obrazowania pustych przestrzeni, przede wszystkim płuc. On pompowaniem optycznym zajmował się niemal przez całe swoje naukowe życie. A tu nieoczekiwanie pokazała się możliwość aplikacji teorii do praktyki.
– I to było fascynujące! – słyszę.

W badaniach rezonansem magnetycznym do obrazowania tkanek wykorzystywane są atomy wodoru znajdujące się w wodzie. Ale płuca, jak wiadomo, są „puste”. Trzeba zatem je czymś „wypełnić”, co już nie będzie wodorem, i w ten sposób wykonać ich czynnościowy obraz. W latach 90. ubiegłego stulecia w Niemczech, we Francji oraz w USA pojawiła się idea zastosowania w diagnostyce medycznej metody pompowania optycznego i wykorzystania w tym celu spolaryzowanego izotopu helu 3He. Wśród uczonych francuskich znaleźli się dobrzy znajomi prof. Dohnalika, których poznał jeszcze w szkole na Korsyce, na przykład Jacques Dupont-Roc, ale nie tylko on. Od samego początku wyzwanie było fascynujące. Z pozyskaniem europejskiego grantu na trzy lata też nie było problemu.
Powstało dziewięć zespołów międzynarodowych, realizujących ten grant w latach 2001–2004. W Krakowie efektem końcowym całego zadania był mały skaner, za pomocą którego zobrazowano pracę płuc szczura, wykorzystując zgodnie z założeniami spolaryzowany izotop helu 3He. Ale od płuc szczura do płuc człowieka jest jeszcze daleka droga do przebycia. Zatem ta sama grupa badaczy wystąpiła o następny unijny grant. Dostali go. Pracowali następne trzy lata. Znowu z sukcesem. Udało się przerobić szpitalny skaner w Szpitalu im. Jana Pawła II tak, aby wykonać czynnościowy obraz płuc człowieka. Zobaczyć, jak wdychane powietrze do nich wędruje, jak jest absorbowany tlen do krwi, jak pracują oskrzela.
– Osiągnęliście, co założyliście – podsumowuję, choć nie mam pewności, czy słusznie. – Tak było – potwierdza profesor. – Można zatem powiedzieć, że już znana jest metoda, rezultaty jej zastosowania, więc wystarczy teraz skupić się na wyprodukowaniu konkretnego urządzenia, które by mogło trafić w ręce lekarzy. No i wtedy zaczęły się „schody”. Początkiem, jak zawsze, muszą być fundusze. Ich pozyskanie w Polsce było problemem, głównie z racji przepisów, ale w końcu się udało – w ubiegłym, 2015, roku znowu „ruszyli”. To już jest tylko polska grupa. Pokonując po kolei przysłowiowe „schody”, udało się już znaleźć firmę z Paczkowa, która podjęła się wykonania specjalnego wentylatora do kontroli oddychania i odzyskiwania spolaryzowanego izotopu helu 3He (kiedy rozpoczynano badania, 3He cenę miał przystępną, obecnie jest drogi, warto więc go odzyskiwać i czyścić nawet daleko stąd, w Moguncji). Już w krakowskim Szpitalu im. Jana Pawła II przerobiono skaner Sonata tak, że było możliwe przeprowadzenie eksperymentalnych badań płuc. Informacja o nowej metodzie obrazowania powoli trafia do zainteresowanych nią lekarzy. Nie tak dawno napisała do nich pani doktor z Wrocławia, która zajmuje się leczeniem dzieci z niedoborem odporności. Jej mali pacjenci nie mogą być naświetlani promieniami Roentgena, a bardzo często chorują, i to na choroby płuc. Ale jeśli by można ich badać bez promieniowania, to jak najbardziej!
Atomy można spowalniać, a z prędkością ich ruchu jest związana temperatura. Kiedy temperatura jest wyższa, one poruszają się szybciej, jeśli niższa – wolniej, i to we wszystkich kierunkach. A kiedy temperatura obniża się prawie do 0 bezwzględnego, atomy prawie się zatrzymują. Takich atomów jest niewiele. Ale wtedy może powstać nowy stan materii, który nazywamy kondensatem Bosego-Einsteina. Skąd ta nazwa? Bo to oni właśnie na
początku ubiegłego wieku przewidzieli, że w tak niskich temperaturach atomy powinny uwspólnić swoje właściwości kwantowe. I to zostało z czasem doświadczalnie potwierdzone. Za rozwijanie technik otrzymywania kondensatu oraz badania nad gazami ultrazimnych atomów przyznano dotąd dwie Nagrody Nobla, w 1997 i 2001 roku.
Zimne atomy oraz kondensat Bosego-Einsteina udało się uzyskać na początku tego wieku także w Polsce – w Toruniu, w Krajowym Laboratorium Fizyki Atomowej, Molekularnej i Optycznej. Jest to duże osiągnięcie technologiczne w fizyce atomowej i optyce, chociaż przyszło do nas wiele lat po tym, jak zrobiły to wiodące na świecie ośrodki badawcze. Ale przyszło. W powołanie toruńskiego Laboratorium, co stało się w 2000 roku, zaangażował się skutecznie prof. Dohnalik z Krakowa.
– To stało się w tym czasie, kiedy jeszcze pieniędzy unijnych z funduszy strukturalnych w Polsce nie mieliśmy. Dlatego konieczna była zgoda wszystkich ośrodków badawczych na koncentrację środków, jakie były przeznaczone w Polsce na fizykę atomową, czyli 10 milionów złotych, właśnie w Toruniu. Dzięki temu mamy dziś, między innymi, polski bardzo dobry zegar atomowy i czołowe w świecie wyniki dokładności pomiaru czasu – słyszę.
Przez 10 lat prof. Dohnalik był przewodniczącym Rady Naukowej tego Laboratorium, obecnie wchodzi w jej skład.
– Właśnie, skąd Toruń jako siedziba krajowego Laboratorium Fizyki Atomowej, Molekularnej i Optycznej, skoro Warszawa i Kraków były wówczas ośrodkami znacznie większymi? – pytam. – Trzeba docenić środowisko toruńskie i jego dorobek. Po wojnie na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika zaczął pracować prof. Aleksander Jabłoński – fizyk, który zdobył światową sławę na polu optyki atomowo-molekularnej oraz luminescencji, twórca tzw. diagramu Jabłońskiego, czyli schematu poziomów i przejść kwantowych w molekułach. Uczestnik bitwy warszawskiej w 1920 roku. Przed wybuchem drugiej wojny światowej pracował na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. Potem uczestnik kampanii wrześniowej, więzień NKWD w Griazowcu, żołnierz
6. Lwowskiej Dywizji Piechoty. To wokół niego powstało w Toruniu środowisko fizyków atomowych – objaśnia profesor.
BYŁ PAN W RODZINNYM LWOWIE?
Słyszę, że tylko raz, krótko, w 1966 roku. Nawet na cmentarz Łyczakowski nie zdążył pójść. Odwiedził we Lwowie ciocię Zosię Manastyrską, siostrę babci, która wyszła za mąż za malarza ukraińskiego. Mieli syna, Witolda. Witold przed samą wojną, w 1939 roku, ukończył w Warszawie ASP. Na wakacje wyjechał do Lwowa i niebawem miał wrócić do Warszawy, gdzie została jego narzeczona. Już nie wrócił. Lwów przestał być polskim miastem. Granica się zamknęła. Potem obrazy, które malował, musiał chować, aby nikt nie doniósł, że ośmielił się wyłamać z obowiązującego artystów socrealizmu. Smutna historia z Witoldem. Pokiereszowane życie.
– Co w Pana domu rodzinnym pozostało i przypomina wam o Lwowie? –pytam.
– Lwowskim śladem w naszym domu jest kutia, która obowiązkowo musiała się zawsze znaleźć na wigilijnym stole. Robiła ją mama, a teraz moja siostra Marta, która każdego roku nas kutią obdarowuje – odpowiada profesor.
ZASKOCZENIE. BYŁO TAKIE?
To zaskoczenie, jak przysłowiowy grom z jasnego nieba, było związane z jubileuszem 60-lecia urodzin. Zdarzyło się w roku 2002, w czerwcu, kiedy to prof. Tomasz Dohnalik otrzymał zaproszenie na konferencję naukową Foton, atom i inne takie.
– Szczegóły organizacyjne tej konferencji do dzisiaj nie są mi znane. Domyślam się, że inicjatywa wyszła od Kuby Zakrzewskiego, kiedyś mojego studenta, o którym już wspominałem. Przyjechali wtedy do Krakowa fizycy z Francji (Jacques Dupont-Roc, Michel Leduc, Dominique Delande, Jacques Vique, Jean-Pierre Nacher), z Niemiec (Gizbert zu Putlitz, Claus Jungman), fizycy polscy Artur Eckert, Krzysztof Szymaniec, Leszek Frasiński, Helena Kucał, a także mieszkający za granicą byli studenci i doktoranci profesora. Z Warszawy prawie cała świetna grupa teoretyczna, także fizycy atomowi z innych ośrodków w Polsce. Nie sposób wszystkich wymienić, bo to
by długo trwało. Prezentem dla jubilata były naukowe referaty, zebrane później w prestiżowym piśmie „Acta Physica Polonica” (przez długie lata prof. Dohnalik wchodził w skład redakcji tego naukowego periodyku). I jeszcze coś. Album fotograficzny prezentujący architekturę na styku kultury polskiej i ukraińskiej z taką dedykacją: W dowód uznania Jego działań łagodzących styk dwóch kultur: Fizyki Doświadczalnej i Teoretycznej, nie wspominając już o krakowskiej i warszawskiej Konferencja przeciągnęła się w czasie do dwóch czy trzech dni, a zakończył ją uroczysty obiad w Tomaszowicach, u Zijada Raoofa, najbardziej znanego krakowskiego Kurda.

Z żoną w Barcelonie; 2014
JAK OCENIAMY UCZONYCH?
Profesor odpowiada tak: Te oceny są formalne, nie dotyczą wartości pracy, a tego, ile razy ona była cytowana i gdzie wydrukowana. To może być dramatycznie niesprawiedliwe w stosunku do tych najlepszych, jak też do tych słabych, którzy dopasowują się do takich właśnie zasad oceniania. Myślę, że dzisiaj młody Albert Einstein, który mało publikował, raczej by się nie przebił do czołówki. Nieszczęściem jest, że punktowy, sformalizowany system ocen wpływa na dobór do pracy naukowej takich tematów, których rezultaty można z góry przewidzieć. To znaczy, że one wcale nie są ani najtrudniejsze, ani najciekawsze. W ten sposób odbiera się uczonemu prawo do błędu i zabija wolność twórczą. Boli mnie także sytuacja młodych, szczególnie długi czas braku stabilności. Najpierw studia doktoranckie, czteroletnie, potem, jeśli znajdzie się dla nich grant, mijają następne trzy lata. To są ludzie w okresie swojej największej aktywności. Chcą założyć rodziny, mieć dzieci, a tymczasem dopiero dobrze po trzydziestce mają szanse wiedzieć, na czym stoją.
WSZECHŚWIAT JEST NIEOGRANICZONY. A NAUKA TEŻ?
– Być może Wszechświat jest nieograniczony. Z tego nie wynika jednak,
że my go kiedykolwiek zrozumiemy. Ja uważam, że nie. Każda nowa teoria, każdy krok na drodze zrozumienia (np. teoria względności czy mechanika kwantowa) jednocześnie otwiera duże spektrum rzeczy, co do których okazuje się, że ich tym bardziej nie rozumiemy. Bo ich nie da się ogarnąć ludzkim umysłem. Uczeni robią wielkie przyczynki, co i raz ogłaszają nowe odkrycia. Ale to za mało. Był taki okres w dziejach ludzkości, w końcu XIX wieku, że lekarze oraz fizycy myśleli: oto niebawem wszystko zrozumiemy. Ale potem, jak zaczęli rozumieć jedno, drugie i kolejne, to pojawiało się następne pytanie bez odpowiedzi. Stoi ściana, przez którą nie przejdziemy. Nawet jak przyjdzie geniusz, który tę ścianę obali (może już nie jeden geniusz, a duży zespół ludzi), to się okaże, że za tą ścianą znajduje się następna... – uważa profesor.
MA PAN MIEJSCE SZCZEGÓLNE I WŁASNE?
– Takim miejscem jest dom w Lubniu, właściwie stara chałupa, po rozbiórce postawiona na nowo. Na belce stropowej ma wypisaną datę: 5.V.1926 rok. Jakieś sto metrów poniżej mamy wspaniałych sąsiadów, ale powyżej jest tylko las. Idzie się ostro pod górę. Już 34. rok jako rodzina mamy dla siebie to miejsce szczególne i własne. Otoczone dziką przyrodą i ciszą. Nienaruszoną.
Elżbieta Dziwisz

Wybitna badaczka literatury Młodej Polski prof. Maria Podraza-Kwiatkowska 26 stycznia 2016 w Librarii Collegium Maius w gronie uczniów, współpracowników i przyjaciół świętowała piękny jubileusz. Podczas okolicznościowego spotkania dziekan Wydziału Polonistyki UJ prof. Renata Przybylska podkreśliła osiągnięcia Pani Profesor w zakresie historii literatury i krytyki literackiej. – Zarówno osobowość, jak i nieprzeciętny intelekt Jubilatki odcisnęły ogromne i pozytywne piętno na życiorysie naukowym wielu osób. W dorobku Profesor ujmuje to, że jest to twórczość wypływająca z bezinteresownej miłości do literatury, miłości, która mówi, że literatura jest wartością autonomiczną, istniejącą po to, aby ująć i zinterpretować kondycję ludzką, los każdego z nas – zaznaczyła prof. Przybylska Obecny podczas spotkania rektor UJ prof. Wojciech Nowak wręczył Jubilatce miniaturową replikę gotyckiego berła rektorskiego. Następnie w Stubie Communis licznie przybyli goście złożyli prof. Marii Podrazie-Kwiatkowskiej życzenia.
Red.
Za szczególne osiągnięcia naukowe, a także za bogaty dorobek na rzecz promocji i ochrony polskiego dziedzictwa kulturowego w kraju i za granicą –prof. Franciszek
Ziejka, rektor UJ w latach 1999–2005, a obecnie przewodniczący Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, otrzymał tytuł Wybitnej Osobistości Pracy Organicznej oraz statuetkę Złotego Hipolita. Uroczystość wręczenia wyróżnienia odbyła się 12 grudnia 2015 w Sali Lubrańskiego Collegium Minus Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Złotego Hipolita wręczyli Profesorowi prezydent
Towarzystwa im. Hipolita Cegielskiego dr Marian Król oraz przewodniczący

Kapituły Złotego Hipolita prof. Józef Orczyk. W podziękowaniu za nagrodę prof. Franciszek Ziejka wygłosił wykład zatytułowany Artur Grottger. Tragiczny los geniusza Honorowe wyróżnienie przyznawane jest przez Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego w Poznaniu. Otrzymują je przedstawiciele nauki, kościoła, kultury, polityki i gospodarki, którzy w świadomości społecznej swoimi dokonaniami zapisują się w sposób szczególny, między innymi poprzez propagowanie szacunku do wartości.

Pierwszym laureatem nagrody, który otrzymał pierwowzór statuetki Złotego Hipolita, został 1 sierpnia 2001 w Watykanie papież Jan Paweł II. W następnych latach w gronie ponad stu wyróżnionych znaleźli się Jerzy Kawalerowicz, Krzysztof Penderecki, Antoni Dziatkowiak , Stefan Stuligrosz , Władysław Bartoszewski , Aleksander Kwaśniewski, Wojciech Kilar, Jan Nowak-Jeziorański, Leszek Kołakowski, Andrzej Wajda, Gustaw Holoubek , kardynał Franciszek Macharski , kardynał Stanisław Dziwisz W ostatniej, piętnastej już, edycji nagrody oprócz prof. Franciszka Ziejki laureatami wyróżnienia zostali: marszałek Sejmu RP w latach 1995–1997 dr Józef Zych, metropolita łódzki arcybiskup prof. Marek Jędraszewski, lekarka – transplantolog, profesor wydziału chirurgicznego w Klinice w Cleveland Maria Siemionow, architekt, twórca Szybkiego Tramwaju w Poznaniu Zygmunt Nowak, artysta malarz prof. Norbert Skupniewicz oraz były rektor Akademii Rolniczej w Poznaniu prof. Włodzimierz Fiszer. RPM

Statuetka Złotego Hipolita przedstawia pozytywistę, orędownika pracy organicznej, prekursora rozwoju przemysłowego Wielkopolski, wielkiego patriotę i Wielkopolanina –Hipolita Cegielskiego
Profesor Sławomir Kołodziej jest pracownikiem Katedry Analizy Matematycznej w Instytucie Matematyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego badania wpisują się w nurt krakowskiej szkoły analizy zespolonej wielu zmiennych, a wyniki są znane i cenione w świecie matematycznym – także w innych dziedzinach matematyki, niezwiązanych z obszarem badań profesora. W roku 2015 dorobek naukowy Profesora został wyróżniony prestiżową Nagrodą im. Stefana Bergmana za rok 2014. Drugim laureatem był japoński matematyk Takeo Ohsawa. W uzasadnieniu nagrody jury podkreśliło, że przyznaje uczonemu to zaszczytne wyróżnienie za jego wkład w teorię pluripotencjału oraz równanie Monge’aAmpère’a, w szczególności za znalezienie warunków koniecznych i wystarczających na istnienie rozwiązań ograniczonych, badanie ich stabilności oraz innych dokładnych oszacowań. Zwrócono również uwagę, że prace Profesora znalazły ważne zastosowania w geometrii zespolonej w problematyce osobliwych metryk Kählera–Einsteina oraz potoku Kählera–Ricciego.
Wydarzenie jest doskonałą okazją, by przybliżyć sylwetkę oraz dokonania Profesora.
Urodził się w 1961 roku w Bielsku-Białej. Już podczas nauki szkolnej wykazywał niepospolity talent matematyczny. W latach 1979–1980 był finalistą i laureatem Ogólnopolskiej Olimpiady Matematycznej. Ponadto w roku 1980 został członkiem reprezentacji Polski na Międzynarodową Olimpiadę Matematyczną (IMO). Wówczas jednak po raz pierwszy (i jedyny w historii IMO) zawody te nie odbyły się.
Kariera naukowa Profesora rozpoczęła się w Krakowie, gdzie studiował matematykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Z okresem studiów związana jest historia, którą do dziś wspomina się w Instytucie Matematyki: jako student pierwszego roku rozwiązał on problem postawiony w Kole Matematyków Studentów UJ, nad którym


przez rok głowili się wszyscy studenci starszych lat studiów oraz niemała liczba pracowników Instytutu. Na rozwiązanie zagadki potrzebował... trzech dni. Pracę magisterską napisał pod opieką prof. Józefa Siciaka. Rozwiązał w niej hipotezę dotyczącą tzw. regularności pojemności zespolonych (jest to pojęcie uogólniające klasyczną pojemność elektrostatyczną kondensatora). Promotor przez długi czas nie mógł uwierzyć, że jego student rozwiązał problem, z którym nie potrafili sobie poradzić czołowi matematycy amerykańscy i francuscy.
Warto wspomnieć także o innym aspekcie aktywności Sławomira Kołodzieja: podczas studiów w okresie stanu wojennego drukował „bibułę”. Za swoją działalność antykomunistyczną został w 2015 roku nagrodzony medalem „Dziękujemy za wolność” w czwartej edycji tego medalu.
Dalsze losy naukowe Sławomira Kołodzieja związane są z Katedrą Analizy Matematycznej w Instytucie Matematyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1998 roku otrzymał stopień doktora habilitowanego, a w 2005 roku tytuł naukowy profesora.
Profesor aktywnie współpracuje z matematykami szwedzkimi, francuskimi i amerykańskimi. Odbywa wiele wyjazdów naukowych oraz wygłasza referaty na konferencjach i seminariach badawczych w tak prestiżowych ośrodkach naukowych jak Harvard, Princeton czy Columbia. Może pochwalić się trzema wypromowanymi doktorami: w roku 2002 doktorem został Rafał Czyż, w 2009 Sławomir Dinew, a w roku 2014 Nguyen Ngoc Cuong (w ramach międzynarodowego projektu studiów doktoranckich Geometry and Topology in Physical Models).
Analiza zespolona wielu zmiennych jest ważną, lecz bardzo trudną dziedziną matematyki. Aby zwięźle wytłumaczyć, czym ona się zajmuje, warto na początku przytoczyć znany z liceum algorytm rozwiązywania równania kwadratowego za pomocą wyróżnika Δ = b2 – 4ac. Jak wiadomo, równanie kwadratowe ax2 + bx + c = 0 z niewiadomą x ma dwa rozwiązania, jedno rozwiązanie lub nie ma rozwiązania w zbiorze liczb rzeczywistych.
Niektóre typy równania kwadratowego potrafiono rozwiązywać już w starożytności, jednak dopiero pod koniec średniowiecza matematycy zaczęli zastanawiać się, dlaczego równania kwadratowe „tracą” rozwiązania. Warto tu także spojrzeć na problem z punktu widzenia teorii kodowania: jeżeli równanie koduje informację, a pierwiastki tę informację rozszyfrowują, znikanie szyfru jest rzeczą bardzo niepożądaną.
Odpowiedzią na to zjawisko było wprowadzenie nowego rodzaju liczb –liczb zespolonych, dla których operacja pierwiastkowania liczb ujemnych jest dopuszczalna. Pozwalają one rozwiązywać nie tylko równania kwadratowe, lecz także równania dowolnego stopnia, przy czym rozwiązań jest zawsze tyle, ile wynosi stopień równania (innymi słowy,
nie tracimy żadnej informacji w procesie rozwiązywania). Jako ciekawostkę warto tu przytoczyć fakt, że liczby zespolone były aż do XVIII wieku bardzo nieprzychylnie przyjmowane przez matematyków (tak samo jak liczby niewymierne przez starożytnych Greków) i dopiero wielkie odkrycia Eulera, Gaussa czy Abela utorowały drogę liczbom zespolonym jako „pełnoprawnym” bytom matematycznym.
Analiza zespolona zajmuje się badaniem znanych pojęć, takich jak granice, pochodne czy całki, w świecie liczb zespolonych. Jest rzeczą znamienną, że samo przejście ze świata „rzeczywistego” na „zespolony” dramatycznie zmienia obraz rzeczy: wspomniany już brak utraty informacji ma bardzo głębokie konsekwencje. W szczególności, dość paradoksalnie, byty zespolone zachowują się w pewnym sensie znacznie „porządniej” niż ich klasyczne odpowiedniki, co z kolei pozwala na uzyskanie całkowicie nowych i nieznanych twierdzeń.
NAGRODA IM. STEFANA BERGMANA
Analiza zespolona jest, obok topologii i analizy funkcjonalnej, jednym z działów matematyki, w którym znaczny wkład mają matematycy związani z Polską. Jednym z prekursorów badań nad analizą zespoloną wielu zmiennych był Stefan Bergman (1895–1977) – amerykański matematyk pochodzenia polsko-żydowskiego (urodził się w Częstochowie). Znany jest on przede wszystkim ze stworzenia teorii tzw. jądra reprodukującego nazwanego jądrem Bergmana – jednego z fundamentalnych narzędzi w analizie zespolonej. Zgodnie z testamentem małżonki Bergmana dla uczczenia pamięci wybitnego naukowca została ustanowiona nagroda jego imienia, przyznawana przez Amerykańskie Towarzystwo Matematyczne, które powołuje stosowne jury. Nagrodę otrzymuje corocznie jeden lub dwóch wybitnych matematyków prowadzących badania z analizy zespolonej (więcej informacji o wyróżnieniu można znaleźć na stronie www.ams.org/ profession/prizes-awards/ams-supported/ bergman-prize). Nagroda funkcjonuje od 1989 roku, jej laureatami byli tak wybitni matematycy jak Charles Fefferman (laureat Medalu Fieldsa, będącego w matematyce odpowiednikiem Nagrody Nobla) czy Yum-Tong Siu. Warto tu wspomnieć również, że w 1991 roku nagrodę tę otrzymała prof. Ewa Ligocka z Uniwersytetu Warszawskie-
go za wnikliwe badania nad regularnością tzw. projekcji Bergmana Profesor Sławomir Kołodziej jest więc już drugim polskim laureatem tej nagrody.
Profesor Kołodziej specjalizuje się w teorii pluripotencjału Teoria ta jest odpowiednikiem (w wielowymiarowym świecie zespolonym) klasycznej teorii potencjału elektrostatycznego. Centralnym
czasu. Fizyka strun tłumaczy istnienie dodatkowych sześciu wymiarów. Zgodnie z tą teorią brak możliwości obserwacji dodatkowych wymiarów wynika z faktu, że są one bardzo „zwinięte” (tak jak długi cienki sznurek wydaje się być obiektem jednowymiarowym). Fizycy przewidują, że taki model byłby możliwy pod warunkiem, że dodatkowych sześć wymiarów „zwiniętych” byłoby w specjalny sposób (musiałyby one tworzyć tak zwaną zwartą rozmaitość Calabiego-Yau). Geometrię

równaniem opisującym zjawiska w tej teorii jest zespolone równanie Monge’a–Ampère’a, nazwane tak ku czci francuskiego matematyka i kartografa Gasparda Monge’a oraz fizyka André M. Ampère’a, którego imię nosi też jednostka natężenia prądu w układzie SI. Warto zaznaczyć, że rozwiązanie tegoż równania da się wypisać jawnie wyłącznie w najprostszych sytuacjach, ze względu na jego bardzo skomplikowaną postać. Z tego powodu główne badania skupiają się na dowodzeniu istnienia rozwiązań tego równania oraz na wykazaniu ich dodatkowych własności. Wyniki badań prof. Sławomira Kołodzieja znalazły niespodziewanie zastosowania w geometrii zespolonej, a także w fizyce strun. Według jednego z modeli fizycznych opisujących nasz Wszechświat jest on 10-wymiarowy, przy czym fizycznie odczuwamy istnienie tylko czterech: trzech wymiarów przestrzennych oraz
tego zakrzywienia opisuje właśnie zespolone równanie Monge’a- Ampère’a.
W świecie nauki każde wyróżnienie jest nie tylko nagrodą za uzyskane wyniki, lecz przede wszystkim motywacją do dalszych naukowych zmagań. W matematyce rozwiązanie danego problemu jest podobne do wspięcia się na wysoką górę: z wierzchołka dopiero widać niewidoczne przedtem szczyty, które można jeszcze pokonać. Niżej podpisani chcieliby więc nie tylko pogratulować Profesorowi, lecz także życzyć mu wielu nowych odkryć w matematyce.
dr hab. Rafał Czyż dr Sławomir Dinew adiunkci w Katedrze Analizy Matematycznej Instytutu Matematyki UJ
Za wieloletnią owocną współpracę z Uniwersytetem Jagiellońskim, za zaangażowanie, wiedzę, a przede wszystkim wielkie serce Zofia Gołubiew, pełniąca w latach 2000–2015 funkcję dyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie, uhonorowana została srebrnym medalem Plus Ratio Quam Vis. Wyróżnienie wręczył rektor UJ prof. Wojciech Nowak 10 grudnia 2015 w Galerii Sztuki Polskiej XIX Wieku w Sukiennicach. Podczas zorganizowanego tam galowego spotkania pożegnalnego przedstawiciele świata nauki i kultury, miasta i województwa, a także przyjaciele dziękowali Pani Dyrektor za lata twórczej pracy. Marszałek województwa małopolskiego Jacek Krupa wręczył Zofii Gołubiew Krzyż Małopolski, prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski uhonorował ją medalem Honoris Gratia, a metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz wyróżnił Złotym Medalem Jana Pawła II za zasługi dla Archidiecezji Krakowskiej. Słowa wdzięczności za inspirującą działalność na rzecz Muzeum skierował do Pani Dyrektor także prezydent RP
Andrzej Duda – w liście, odczytanym podczas uroczystości przez podsekretarza

stanu w Kancelarii Prezydenta RP Wojciecha Kolarskiego.
– Gdy obejmowałam stanowisko, obiecałam nie stracić niczego z tej muzealnej

Przemawia rektor UJ prof. Wojciech Nowak, po prawej bohaterka uroczystości, po lewej prorektorzy: prof. Jacek Popiel i prof. Stanisław Kistryn
tradycji, ale i wprowadzić Muzeum w XXI wiek. Jeśli to się udało, to dzięki moim koleżankom i kolegom. Praca w muzeum jest zespołowa. Wszelkie sukcesy są zawsze zasługą zespołu, a nie dyrektora – mówiła bohaterka uroczystości, dziękując za wszystkie wyróżnienia i ciepłe słowa.
Zofia Gołubiew ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dwa lata po studiach rozpoczęła pracę w Muzeum Narodowym w Krakowie, gdzie w latach 1974–1980 pełniła funkcję redaktora wydawnictwa, w latach 1980–1996 była kierownikiem Działu Nowoczesnego Polskiego Malarstwa i Rzeźby, a w latach 1996–2000 wicedyrektorem ds. naukowych i oświatowych. Na stanowisko dyrektora Muzeum została powołana w 2000 roku. Warto podkreślić, że w dziejach Muzeum Narodowego w Krakowie jest jedyną kobietą, która zarządzała tą instytucją. Jej poprzednikami byli: Władysław Łuszczkiewicz (1883–1900), Feliks Kopera (1900–1949), Tadeusz Dobrowolski (1950–1956), Adam Bochnak (1957–1962), Jerzy Banach (1963–1974) oraz Tadeusz Chruścicki (1974–2000). Podczas dyrektorowania Zofii Gołubiew w Muzeum zrealizowanych zostało wiele różnych przedsięwzięć artystycznych, w tym wystawy dorobku artystycznego Henryka Siemiradzkiego i Artura Grottgera, Tadeusza Kantora, Jana Matejki, Stanisława Wyspiańskiego, Olgi Boznańskiej, braci Aleksandra i Maksymiliana Gierymskich, Maurycego Gottlieba, Edwarda Dwurnika i wiele, wiele innych. Warto też dodać, że w czasie ostatnich piętnastu lat Muzeum udało się pozyskać ogromne fundusze na przeprowadzenie prac konserwatorskich w kilkunastu jego obiektach. – Pani Dyrektor dotrzymała kroku swoim wielkim poprzednikom. Przejdzie do historii jako osoba, która nadała nowe oblicze temu największemu polskiemu muzeum. [...] Historycznym osiągnięciem była realizacja projektu, który otrzymał nazwę „Nowe Sukiennice”. Olbrzymim sukcesem było przekształcenie odrestaurowanego wielkim nakładem sił i środków Pałacu Biskupa Fot. Karol Kowalik
Erazma Ciołka w fascynującą placówkę muzealną, w której znalazły się ekspozycje: „Sztuka dawnej Polski”, „Kraków na wyciagnięcie ręki”, „Sztuka cerkiewna dawnej Rzeczypospolitej”. Należy wspomnieć też o XVII-wiecznym spichlerzu przy placu Sikorskiego, który przekształcony został


w Ośrodek Kultury Europejskiej – Europeum, a także o pięknie odnowionej siedzibie Muzeum Czapskich, które trwale wpisało się w nasz krajobraz kulturowy jako Europejskie Centrum Numizmatyki Polskiej – akcentował podczas uroczystości prof. Franciszek Ziejka, dodając, że dyrektor Zofia Gołubiew stała się jedną z ikon kultury naszego miasta. – Przez lata stawałam przed Państwem i przemawiałam. Ale dziś, po tych wszystkich życzeniach i gratulacjach, jestem tak
Uczestnicy uroczystości w Galerii Sztuki Polskiej XIX Wieku
wzruszona, że właściwie mogłabym już nic nie powiedzieć – dodała Pani Dyrektor na zakończenie oficjalnej części spotkania. Zofia Gołubiew przestała być dyrektorem Muzeum Narodowego w Krakowie w końcu grudnia 2015. Od 1 stycznia 2016 stanowisko to piastuje pracownik Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego dr hab. Andrzej Betlej.
Rita Pagacz-Moczarska

Rok 2015 – ogłoszony przez Sejm RP
Rokiem Jana Długosza, obfitował w wiele wydarzeń związanych z osobą ojca polskiej historiografii i geografii.

W Kłobucku na rynku odsłonięty został pierwszy pełnopostaciowy pomnik dziejopisa, który był również proboszczem parafii pw. św.św. Marcina i Małgorzaty w tym mieście. Wydarzenie, które objął swym patronatem prezydent RP, odbyło się 20 września 2015, na zakończenie obchodów XIV Dni Długoszowskich. Organizatorem przedsięwzięcia i jednocześnie głównym fundatorem postumentu, którego autorem jest Jerzy Kędziora, było Ponadregionalne Stowarzyszenie Edukacyjne „Wieniawa”. W uroczystości uczestniczyło wiele osobistości świata nauki i kultury.
Wyróżnienie wręczyli Profesorom prezes PSE „Wieniawa” Andrzej Sękiewicz oraz wiceprezes Marek Śliwiński

1 grudnia 2015, w 600. rocznicę urodzin Jana Długosza, w siedzibie
Stowarzyszenia Zespole Szkół nr 2 im. Jana Długosza, odbyła się kolejna uroczystość, której bohaterami byli członkowie honorowi PSE „Wieniawa”, profesorowie Fot.

Podczas XIV Dni Długoszowskich w Kłobucku prof. Jerzy Wyrozumski wygłosił wykład o Anonimowym żywocie Jana Długosza
Uniwersytetu Jagiellońskiego: sekretarz generalny PAU w latach 1994–2015 Jerzy Wyrozumski oraz prezes Polskiego Towarzystwa Geograficznego Antoni Jackowski. Dostojni goście złożyli kwiaty przy pomniku Jana Długosza, a następnie wzięli udział w spotkaniu zorganizowanym w sali sesyjnej kłobuckiego magistratu, gdzie wygłosili referaty. Profesor Jerzy Wyrozumski mówił o Anonimowym żywocie Jana Długosza, a prof. Antoni Jackowski o Myśli geograficznej u Jana Długosza. Punktem kulminacyjnym uroczystości było uhonorowanie obu Profesorów tytułem „Zasłużony dla rodziny Jana Długosza”
Na zakończenie honorowi goście uczestniczyli w uroczystym obiedzie, którego gospodarzem był burmistrz Kłobucka Jerzy Zakrzewski.
Andrzej Sękiewicz prezes Ponadregionalnego Stowarzyszenia Edukacyjnego „Wieniawa”


Uroczystość odnowienia po pięćdziesięciu latach doktoratu prof. Janusza Szwai odbyła się 8 grudnia 2015 w auli Collegium Maius. Wydarzeniu przewodniczył rektor UJ prof. Wojciech Nowak, który powitał licznie zgromadzonych gości: współpracowników, przyjaciół i rodzinę uhonorowanego.
Profesor Janusz Szwaja specjalizuje się w prawie spółek, patentów, znaków towarowych oraz zwalczania nieuczciwej konkurencji. Związany od wielu lat z Uniwersytetem Jagiellońskim, był dyrektorem Międzyuczelnianego Instytutu Wynalazczości i Ochrony Własności Intelektualnej (dziś Katedra Prawa Własności UJ). Obecnie wykłada na Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, gdzie jest dyrektorem Instytutu Prawa Prywatnego. Sylwetkę oraz dokonania naukowe Profesora przedstawiła w laudacji prof. Ewa Łętowska, wybitna polska prawniczka specjalizująca się
Anna Wojnar


w prawie cywilnym. – Dorobek naukowy prof. Szwai dotyczy przede wszystkim najrozmaitszych form korzystania z różnego rodzaju wytworów myśli ludzkiej, a więc tej części prawa, której przedmiotem nie jest, jak to bywało przez wieki, rzecz. Cała droga życiowa Jubilata jest związana z tym nurtem prawa, które w bardziej nowoczesny sposób traktuje przedmiot dociekań prawniczych – nie rzeczy, tylko to wszystko, co wytworzyła ludzka myśl. Metoda, jako przedmiot charakterystyczny dla prac Jubilata, polega na skrupulatnym przyswojeniu społeczeństwu, społeczności naukowej i praktykom przedmiotu dociekań, po to aby to, co cieszy teoretyka, znalazło także swój wyraz praktyczny. To stara prawda znana prawnikom, że nic tak dobrze nie służy praktyce jak dobra doktryna, ale i inaczej – doktryna bez zastosowania praktycznego jest martwa, nie ma jej – mówiła prof. Ewa Łętowska. – Zamknięcie się w wieży z kości słoniowej to nie jest cecha, którą można by przypisać Jubilatowi. Zarówno przedmiot jego zainteresowań pchał go ku konfrontacji tego, co badał, z życiem praktycznym, jak i życie praktyczne weryfikowało to, co przedstawił na kartach publikacji o charakterze czysto naukowym. Powiedziałam, że każdy z nas, prawników, istnieje w czasie i dokonuje wyborów odnoszących się do przedmiotów zainteresowań profesjonalnych w czasie. Ten czas nie zawsze jest dla nas łaskawy. Przedmiot jest ten sam, lecz perspektywa się zmienia. To, że prof. Szwai udało się zajmować tym samym przedmiotem w różnych realiach gospodarczych i politycznych, jest z punktu widzenia twórcy, analityka i badacza czymś użytecznym, dlatego
że wyostrza spojrzenie, a jednocześnie pokazuje nam relatywność perspektywy, która jest związana z warunkami, w których badacz pisze. To jest wielki dorobek i myślę, że prof. Szwaja może być z tego dumny – dodała prof. Łętowska. Wspomniała również, że Profesor jest autorem 354 publikacji dotyczących zagadnień nieuczciwej konkurencji, prawa handlowego, własności przemysłowej, prawa wynalazczego i patentowego. Zasiadał w Sądzie Arbitrażowym przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie. Brał czynny udział w charakterze eksperta w procesach legislacyjnych ustaw z zakresu własności przemysłowej, prawa handlowego oraz zwalczania nieuczciwej konkurencji. W latach transformacji ustro-
jowej i w związku z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej jako ceniony ekspert czynnie uczestniczył w procesach legislacyjnych ustaw z powyższej tematyki. Aktywnie działa na forum międzynarodowym – współpracował, między innymi, z Instytutem Maxa Plancka i uczestniczył w gremiach kierowniczych wielu towarzystw naukowych. Kończąc laudację, prof. Łętowska powiedziała: Cieszę się, że w osobie prof. Szwai mamy wybitnego przedstawiciela prawa, który zna, rozumie i ceni dogmatykę, bo bez tego nie można trafić do praktyki. Jeśli z odpowiednią dozą krytycyzmu i pokory podchodzi się do uprawianej przez siebie gałęzi prawa, to człowieka wzbogaca i pozostawia ślad w dorobku. Z niesłychaną sympatią witam wszelkie wysiłki i dorobek tych wszystkich, którzy w podobny sposób do prawa podchodzą. Życzę wszystkim, żeby ich własna uprawiana dziedzina mogła cieszyć. Mam nadzieję, że cieszy się nią, nie tylko z powodu dzisiejszej uroczystości, nasz Jubilat Podczas wystąpienia prof. Janusz Szwaja wspominał początki i najważniejsze momenty swojej prawniczej drogi. Podkreślił, że wszystkie lata spędzone na Uniwersytecie Jagiellońskim to czas bardzo owocnej pracy. – Jestem bardzo dumny z tego, że byłem studentem, a później pracownikiem właśnie Uniwersytetu Jagiellońskiego, i tym większa radość, że ten doktorat dziś został odnowiony – podkreślił prof. Janusz Szwaja.
Anna Wojnar

Wyjątkowy człowiek dialogu, światowej sławy intelektualista, przenikliwy myśliciel, liryk ambony, filozof, orędownik ludzi prostych, pisarz, felietonista o ciętym języku, patriota zatroskany o los naszej ojczyzny, wrażliwy człowiek, niestrudzenie poszukujący sensu tego świata – tak wspominano arcybiskupa Józefa Życińskiego w piątą rocznicę jego śmierci, podczas ogólnopolskiej konferencji naukowej Media – Kultura – Dialog, która odbyła się 11 lutego 2016 w auli Collegium Novum. Przedsięwzięcie, zorganizowane z inicjatywy Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II we współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim, Akademią Ignatianum, Naczelną Radą Adwokacką w Warszawie i Okręgową Radą Adwokacką w Krakowie, zgromadziło liczne grono przedstawicieli świata nauki i kultury, władz miasta i wo-
jewództwa, korpusu dyplomatycznego, duchowieństwa i adwokatury, którą od czasu stanu wojennego łączyła z Arcybiskupem szczególna więź. W konferencji uczestniczył także brat Arcybiskupa – profesor i dziekan Wydziału Teologicznego UP JPII ksiądz Wojciech Życiński. Sesję poprzedziła uroczysta msza święta, odprawiona w intencji śp. arcybiskupa Józefa Życińskiego 10 lutego 2016 w kolegiacie św. Anny w Krakowie. Mszę odprawił i homilię wygłosił biskup Grzegorz Ryś, wikariusz generalny Archidiecezji Krakowskiej.

Arcybiskup Józef Życiński
– Tytuł konferencji, Media – Kultura – Dialog, w pełni oddaje ducha i pamięć o metropolicie lubelskim, doktorze honoris causa UJ arcybiskupie Józefie Życińskim, który będąc człowiekiem wiary, przede wszystkim właśnie w tych trzech płaszczyznach istniał, tworzył i przeszedł do historii. Bardzo chciałbym dziś usłyszeć


UJ prof. Wojciech Nowak

opinię Arcybiskupa dotyczącą współczesnych form porozumiewania się ludzi za pośrednictwem portali społecznościowych. Ciekaw jestem, co by na to powiedział – akcentował rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Wojciech Nowak, rozpoczynając obrady.
Metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz podczas swojego wystąpienia przywołał w pamięci swą ostatnią rozmowę z Arcybiskupem, którą przeprowadził w Rzymie 10 lutego 2011 podczas sesji plenarnej Kongregacji Edukacji Katolickiej, zaledwie kilka godzin przed jego nagłą śmiercią. – Arcybiskup Życiński był postacią bogatą i wielowymiarową, niemieszczącą się w schematach i utartych formach. [...] Jego głęboka wiara pozwalała na dowartościowanie chrześcijańskiej solidarności ducha, w której szanuje się godność bez patosu i promuje miłość bez urazy – zaznaczył kardynał Dziwisz, dziękując za zorganizowanie konferencji. Przypominał także, jak silne związki łączyły Arcybiskupa ze środowiskiem naukowym i duchowym Krakowa. Bo to właśnie tu, w 1972 roku, przyjął on święcenia kapłańskie, a cztery lata później na krakowskim Wydziale Teologicznym (dziś Uniwersytet Papieski Jana Pawła II) otrzymał stopień doktora teologii. Tu również habilitował się i uzyskał tytuł profesora.
– To był człowiek o bardzo dobrym sercu, przykład głębokiego człowieczeństwa – podkreślił rektor Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, ksiądz profesor Wojciech Zyzak, nawiązując do słów furtiana z watykańskiego Domus Romana Sacerdotalis przy via Traspontina, który tak właśnie scharakteryzował Arcybiskupa. W okolicznościowym wydawnictwie towarzyszącym konferencji ksiądz rektor UP JPII zaznaczył też, że były metropolita lubelski odważnie i chętnie zabierał głos
w najważniejszych kwestiach religijnych, etycznych i społecznych. Na arenie międzynarodowej był jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób Kościoła polskiego, między innymi dzięki znajomości 10 języków obcych.
– Postrzegaliśmy go w Watykanie jako człowieka dialogu, który nie bał się podejmować trudnych zagadnień nie tylko w przestrzeni dociekań akademickich, lecz także w obszarze problemów społecznych, jakimi żywo się interesował – napisał przewodniczący Papieskiej Rady Kultury kardynał Gianfranco Ravasi w liście odczytanym podczas spotkania przez rzecznika prasowego Archidiecezji Krakowskiej księdza prof. Roberta Nęcka.
– Często mówiło się o Józefie Życińskim, że był urodzonym naukowcem Dodałbym jeszcze: i urodzonym dydaktykiem. Wiem z wielu opinii o nim, że na jego wykłady w Krakowie przychodziły
tłumy, i to nie tylko adeptów filozofii przyrody. Lubiano, gdy mówił, bo był jasny w przekazie, miał przystępny język, swoisty dowcip i błyskotliwość erudyty. [...] To, czego dopracował się w trakcie poszukiwań naukowych, umiał zastosować do swoich pasterskich kontaktów z ludźmi – zaznaczył w swoim przesłaniu do organizatorów i uczestników konferencji nuncjusz apostolski w Polsce arcybiskup Celestino Migliore.
Naukową część konferencji otworzył wykład księdza prof. Michała Hellera, zatytułowany Józefa Życińskiego platońskie widzenie świata.
– Jego filozoficzna spuścizna to dzieło niedokończone. Warto o nim nie tylko pamiętać, ale także twórczo rozwijać –akcentował ksiądz prof. Heller, który w swoim wystąpieniu skupił się na Józefie Życińskim jako myślicielu i filozofie.
O prawnej potrzebie ochrony czci w świetle wypowiedzi arcybiskupa Józefa Życińskiego mówił prawnik, sędzia i były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Zoll, podkreślając, że właśnie ochrona czci drugiego człowieka, wiążąca się z przyrodzoną i niezbywalną godnością każdego, była zawsze punktem wyjścia rozważań księdza arcybiskupa, sprzeciwiającego się wszelkim mowom nienawiści czy pomówieniom naruszającym dobre imię osoby pokrzywdzonej.
– Mowa nienawiści, znieważenie lub oczernianie bliźnich są zachowaniami uznawanymi przez arcybiskupa Życińskiego za wyjątkowo niegodziwe. [...] Słowo wyrażające nienawiść do drugiej


osoby lub grupy osób, pomówienia i zniewagi godzą w godność człowieka, będącą jednym z fundamentów porządku karnego. W polskim prawie karnym ochrona przed tego rodzaju zachowaniami jest właściwie uregulowana. Można mieć jednak pretensje do praktyki, szczególnie do prokuratury, że bardzo często sprawy dotyczące tego rodzaju zachowań są umarzane z powodu znikomego stopnia społecznej szkodliwości. Widać, że teksty księdza arcybiskupa nie trafiły jeszcze pod strzechy polskiej prokuratury – stwierdził prof. Andrzej Zoll. O niezwykłej osobowości arcybiskupa Józefa Życińskiego, który równie dobrze porozumiewał się z najwybitniejszymi myślicielami, jak i z szukającą wsparcia duchowego biedną kobietą czy skrzywdzonym przez los starcem, mówił w swym wykładzie Arcybiskup i poeci były rektor UJ prof. Franciszek Ziejka. – Przemknął przez nasz świat niby meteor na nieboskłonie, zostawiając za sobą wspaniały ślad w postaci ponad siedemdziesięciu książek, bliżej nieokreślonej liczby rozpraw, artykułów i felietonów, a przede wszystkim zasiewu dobra, którym obdzielał zarówno studentów, jak i braci w kapłaństwie, słuchaczy kazań oraz nauk rekolekcyjnych, uczestników sympozjów naukowych, członków wielkiej liczby uczonych komitetów i komisji, ludzi znanych i nieznanych, przyjaciół i nieprzyjaciół – powiedział prof. Ziejka. Dodał też, że Arcybiskup Józef przez całe życie był ciągle w drodze, podróżując po Polsce, Europie i świecie. W latach 1990–1997 był biskupem tarnowskim, a następnie przez blisko czternaście lat (1997–2011) –metropolitą lubelskim.
– Bywał w Warszawie, to znowu w Rzymie, w Krakowie i Waszyngtonie, w Częstochowie i Wiedniu, w Oksfordzie i Nowym Jorku, w Paryżu i Salzburgu. Żył szybko,
gorączkowo. Trudno było za nim nadążać, pozostawał bowiem wciąż w biegu. Nie uprawiał sportu, nie oglądał telewizji, do minimum ograniczał chwile wypoczynku –akcentował prof. Ziejka. Przypomniał też, że prawdziwymi „mistrzami życia” Arcybiskupa byli, między innymi, Thomas Merton i ksiądz prof. Kazimierz Kłósak. Nie mniej istotną rolę w formowaniu jego osobowości odegrała również przyjaźń, którą obdarzyli go księża profesorowie: Józef Tischner i Michał Heller. Obok myślicieli i uczonych najbliższymi towarzyszami jego życia byli... pisarze i poeci. Wśród tych najbardziej ulubionych wymienić należy: Williama Wordswortha, Williama Blake’a, Alberta Camusa, a także Zbigniewa Herberta, Czesława Miłosza, księdza Jana Twardowskiego czy Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. – Arcybiskup był w naszej ojczyźnie jednym z tych ludzi, którzy swoimi
dokonaniami, swoim życiem i swoją gorącą wiarą, podążając drogą, na której nierzadko spotykały ich bolesne oskarżenia, dobrze zapracowali sobie na miano autorytetów moralnych! – zaznaczył w swoim wystąpieniu prof. Ziejka.
Wśród 17 uczestniczących w konferencji wykładowców byli prof. Jan Woleński, ojciec prof. Jan Andrzej Kłoczowski, mecenas Stanisław Kłys, ksiądz prof. Wojciech Misztal, ksiądz prof. Alfred Wierzbicki, ksiądz prof. Robert Nęcek, prof. Ewa Kucharska, prof. Wiesław Godzic, ksiądz prof. Józef Kloch. Jako ostatni głos zabrał brat arcybiskupa Józefa Życińskiego ksiądz prof. Wojciech Życiński SDB.
Pięknym akcentem zamykającym obrady był uroczysty koncert pamięci arcybiskupa Józefa Życińskiego, zorganizowany w auli Collegium Maius przez Naczelną Radę Adwokacką w Warszawie i Okręgową Radę Adwokacką w Krakowie. Poprowadził go adwokat Stanisław Kłys. Wśród wykonawców byli: Edyta Piasecka (sopran), Mariola Cieniawa (fortepian), Dorota Imiełowska (wiolonczela), Robert Kabara (skrzypce), brat Grzegorz Doniec OP (klarnet), Łukasz Pawlikowski (wiolonczela), prof. Tadeusz Malak (słowo). Uczestnicy uroczystości wysłuchali utworów Franza Schuberta, Fryderyka Chopina, Ignacego Paderewskiego, Henryka Wieniawskiego, Stanisława Moniuszki oraz Mieczysława Karłowicza.
Rita Pagacz-Moczarska

Wysłuchano utworów Franza Schuberta, Fryderyka Chopina, Ignacego Paderewskiego, Henryka Wieniawskiego, Stanisława Moniuszki oraz Mieczysława Karłowicza
Relacja z uroczystości nadania arcybiskupowi Józefowi Życińskiemu tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego, która odbyła się 30 września 2005 w auli Collegium Maius, oraz tekst jego przemówienia można przeczytać w „Alma Mater” nr 75 z 2005 roku.
Zinicjatywy Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego, prowadzonego przez prof. Igora Gościńskiego, oraz Komisji Nauk Medycznych Oddziału PAN, z udziałem Krakowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, w Domu Towarzystwa Lekarskiego przy ul. Radziwiłłowskiej zorganizowano uroczyste posiedzenie poświęcone prof. Leonowi Tochowiczowi w 50. rocznicę jego śmierci . Podczas spotkania 28 października 2015 wygłoszono referaty dotyczące jego działalności naukowej, lekarskiej i organizacyjnej. Gościem specjalnym była prof. Ewa Miodońska-Brookes, która podzieliła się osobistymi wspomnieniami związanymi z Profesorem. Profesor Kalina Kawecka-Jaszcz, omawiając sylwetkę uczonego, przypomniała, że pochodził on z podkrakowskiej Igołomi, bezpośrednio po maturze w 1918 roku odbył dwuletnią służbą wojskową, a następnie studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim. Swą niepospolitą osobowość kształtował w okresie międzywojennym, pracując w Klinice Chorób Wewnętrznych UJ. Ukoronowaniem tego okresu była habilitacja w 1938 roku. W pierwszych dniach wojny jako docent Uniwersytetu Jagiellońskiego został aresztowany podczas Sonderaktion Krakau i był więziony w Sachsenhausen. Po wojnie, w 1947 roku, objął kierownictwo I Kliniki Chorób Wewnętrznych. Działalność naukową, organizacyjną i dydaktyczno-wychowawczą przypadło mu prowadzić w niełatwym okresie lat powojennych. Pełnił funkcję dziekana Wydziału Lekarskiego UJ, następnie prorektora do spraw nauki, a przez trzy kolejne kadencje – rektora krakowskiej Akademii Medycznej. W działalności na rzecz Uczelni został zapamiętany jako inicjator budowy zespołu klinik pediatrycznych. Udało mu się

pozyskać przychylność i zaangażowanie Kongresu Polonii Amerykańskiej, co pozwoliło zapoczątkować budowę Instytutu
Pediatrii w Prokocimiu, a także miasteczka akademickiego. Profesor był również inicjatorem i orędownikiem reformy studiów medycznych, a także założycielem rocznika „Annales Academiae Medicae Cracoviensis”. Na forum krajowym pełnił wiele zaszczytnych funkcji w Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego oraz w Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów.
Profesor był twórcą krakowskiej szkoły kardiologicznej, liczącej kilkunastu samodzielnych pracowników naukowych, kierowników klinik i ordynatorów oddziałów kardiologicznych. W prowadzonej przez niego klinice doktoraty uzyskały 22 osoby, a 96 lekarzy zdobyło specjalizację.

We wrześniu 2015 roku, podczas obchodów 50-lecia Krakowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, omawiano zasługi prof. Tochowicza dla rozwoju kardiologii w naszym regionie. Bezpośrednio po wojnie wznowiło swoją działalność Towarzystwo Internistów Polskich i Profesor podjął aktywną działalność w jego Sekcji Kardiologicznej. W 1954 roku, po utworzeniu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, został jego wiceprezesem i wkrótce, ze względu na pozycję naukową – członkiem prezydium Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego. W 1965 roku zainicjował powstanie Krakowskiego Oddziału PTK. Niestety, pierwsze – wyborcze – zebranie odbyło się już bez jego uczestnictwa. Przewodniczącym oddziału został jego uczeń i następca prof. Władysław Król. Od początku działalności lekarskiej i naukowej obiektem zainteresowania prof. Tochowicza były schorzenia układu krążenia, z nadciśnieniem tętniczym na czele, a także zaburzenia gospodarki lipidowej i cukrzyca. W latach 1949–1953 opublikował serię prac poświęconych nadciśnieniu tętniczemu: Nadciśnienie samoistne
w świetle dzisiejszych zapatrywań i w świetle własnych spostrzeżeń, Rokowanie i leczenie w różnych okresach nadciśnienia, Przebieg i podział kliniczny choroby nadciśnieniowej
Profesor Tomasz Grodzicki, omawiając dorobek prof. Tochowicza w dziedzinie nadciśnienia tętniczego, podkreślił wielką intuicję Profesora jako uczonego. Na szczególne wyróżnienie zasługuje ostatnia z cytowanych prac, w której autor, omawiając przebieg choroby nadciśnieniowej i proponując jej podział kliniczny, użył określeń, które do dziś pozostają aktualne i tworzą kanon współczesnej hipertensjologii. Za kluczowe dla rozwoju nadciśnienia prof. Tochowicz uważał nieprawidłowe funkcjonowanie systemu nerwowego prowadzące do skurczu małych naczyń i nadprodukcji reniny, co zostało powszechnie zaakceptowane w późniejszych latach i znalazło urzeczywistnienie

Uczniowie prof. Leona Tochowicza (Polskie szkoły kardiologiczne, kardiochirurgiczne, kardiologii dziecięcej pod red. Jerzego Kucha, Janusza Skalskiego, Wandy Kawalec, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2008)
poprzez powszechne stosowanie leków hamujących układ renina–angiotensyna–aldosteron i beta-blokerów, a ostatnio prób związanych z denerwacją tętnic nerkowych. Czterostopniowa klasyfikacja nadciśnienia tętniczego została oparta na obrazie klinicznym, gdyż brak tej całości etiopatogenetycznej zmusza nas do posługiwania się dzisiaj klasyfikacją choroby nadciśnieniowej na podstawie zespołów klinicznych. Zachowanie się ciśnienia tętniczego jest przewodnim objawem choroby

nadciśnieniowej i dlatego też w ocenie stopnia choroby stan ciśnienia tętniczego w przedstawionym tu podziale wysuwany jest na pierwsze miejsce.
Klasyfikacja nadciśnienia tętniczego rekomendowana w wytycznych Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego jest również oparta w głównej mierze na wartościach ciśnienia tętniczego. Na szczególne podkreślenie zasługuje uwzględnienie w klasyfikacji prof. Tochowicza wartości ciśnienia tętniczego w nocy. Na wiele lat

przed wprowadzeniem metody nieinwazyjnego monitorowania ciśnienia prof. Tochowicz podkreślał, że pacjenci z „ustalonym nadciśnieniem” charakteryzują się podwyższonymi wartościami ciśnienia w trakcie snu, co dzisiaj jest określane jako non-dipping. Wskazywał na dalsze kierunki badań, które będą niezbędne dla
zrozumienia etiopatogenezy nadciśnienia tętniczego w przyszłości: Bliższe określenia korowych i podkorowych czynników, poznanie dróg odruchów warunkowych, zaburzeń układu nerwowego specyficznych dla choroby nadciśnieniowej lub dla jej zmian biochemicznych i morfologicznych, ustalenie za pomocą tych metod właściwości indywidualnych układu nerwowego i wreszcie ustalenie zewnętrznych warunków wpływających na rozwinięcie się choroby nadciśnieniowej to najważniejsze wytyczne badań, które ugruntowywać będą etiopatogenezę choroby nadciśnieniowej. Liczne badania prowadzone w ciągu kolejnych 60 lat próbowały odpowiedzieć na pytania stawiane przez prof. Tochowicza w 1953 roku.

Profesor Piotr Jankowski, kontynuując omawianie dorobku naukowego prof. Tochowicza, przedstawił zakres i osiągnięcia badań nad hipercholesterolemią w kontekście aktualnego stanu wiedzy w dziedzinie lipidologii. Pierwsze prace naukowe prof. Leona Tochowicza z zakresu kardiologii prewencyjnej dotyczyły zagadnień związanych z cholesterolem i triglicerydami. Wykazał on, między innymi, związek między dietą a stężeniami lipidów we krwi, a także zmienność sezonową stężenia cholesterolu (stężenie cholesterolu rośnie w miesiącach jesienno-zimowych o kilkanaście procent w porównaniu z okresem

wiosenno-letnim). Wskazywał też na związek między stężeniem cholesterolu z występowaniem miażdżycy naczyń. Badania nad związkiem lipidów krwi z rozwojem miażdżycy oraz prowadzone przez prof. Tochowicza badania epidemiologiczne pozwoliły mu przewidzieć, że hiperlipidemia, obok nadciśnienia tętniczego, stanie się podstawowym zagrożeniem zdrowia Polaków. Osiągnięcia naukowe prof. Tochowicza z zakresu badań nad lipidami znakomicie wpisały się w wiele odkryć, które ostatecznie doprowadziły do wynalezienia szeroko obecnie stosowanych leków zmniejszających stężenie cholesterolu we krwi. Profesor Jankowski nawiązał do roli i znaczenia kardiologii prewencyjnej, której podwaliny jako nowego kierunku nauki i praktyki medycznej wywodzą się w Polsce z działań organizacyjnych i naukowego ukierunkowania prac badawczych przez prof. Tochowicza. Kontynuacją zainteresowań prof. Tochowicza w zakresie promocji wiedzy i najnowszych zdobyczy nauki jest cykl konferencji „Kardiologia prewencyjna”, organizowanych w Krakowie od ośmiu lat.
Działalność Profesora w macierzystej jednostce dotyczyła stworzenia i modernizacji zaplecza pracownianego oraz lecznictwa ambulatoryjnego. Przy Klinice rozpoczęły działalność poradnie: kardiologiczna, endokrynologiczna i cukrzycowa. W latach 1950–1960 Profesor przewodniczył Podkomisji Nadciśnienia Tętniczego przy Radzie Naukowej Ministerstwa Zdrowia, co zaowocowało, między innymi, powołaniem w kraju, z jego inicjatywy, wielu poradni dla choroby nadciśnieniowej, z których pierwsza powstała przy I Klinice Chorób Wewnętrznych Akademii Medycznej w Krakowie. W Klinice, ze względu na jej profil kardiologiczny, licznie hospitalizowani byli chorzy z zawałem serca.
Krótką historię leczenia zawału mięśnia sercowego przedstawił prof. Jacek S. Dubiel. Zawał serca był obszarem szczególnej troski prof. Tochowicza. Wynikało to nie tylko z epidemiologii schorzenia, ale również z bardzo wysokiej śmiertelności. Z inspiracji prof. Paula Dudleya White’a –guru amerykańskiej kardiologii, mentora i przyjaciela prof. Leona Tochowicza, w 1963 roku na łamach „American Heart Journal” wspólnie z prof. Stanisławem Pasykiem, późniejszym kierownikiem Katedry Kardiologii Śląskiej Akademii Medycznej w Zabrzu, opublikował pracę dotyczącą śmiertelności szpitalnej i rokowania odległego w zawale mięśnia sercowego. Śmiertelność szpitalna wynosiła 35 procent, a po pięciu latach umierało ponad 50 procent chorych. Następnych pięć dekad to gigantyczny postęp w leczeniu zawału, związany z wprowadzeniem oddziałów intensywnego nadzoru, a od trzech dekad – reperfuzji z wykorzystaniem terapii trombolitycznej, a następnie mechanicznego udrażniania tętnicy do-
zawałowej. Takie postępowanie zostało wprowadzone w Polsce pod koniec lat 90. ubiegłego wieku. Krakowska szkoła kardiologiczna w tym obszarze wniosła nowe elementy, udoskonalając metody farmakomechanicznego leczenia z preferowaniem torowanej angioplastyki wieńcowej (leczenie w fazie przedszpitalnej), a następnie organizując sieć ośrodków kardiologii interwencyjnej z 24-godzinną dostępnością do leczenia. Przy zastosowaniu tych technik śmiertelność szpitalna w zawale mięśnia sercowego obniżyła się do 3,5–4 procent, co jest konkretnym osiągnięciem w ciągu ostatnich pięciu dekad. W Polsce około 70 procent pacjentów z zawałem poddawanych jest zabiegowi pierwotnej angioplastyki, co stawia nasz kraj na trzecim miejscu wśród krajów europejskich. Jest to jedno z największych osiągnięć kardiologii i spełnienie testamentu prof. Tochowicza.
Duże wrażenie, zarówno ze względu na treść, jak i piękną formę przekazu, wywarły na słuchaczach wspomnienia prof. Ewy

Apel
Miodońskiej-Brooks, która w dzieciństwie poznała prof. Tochowicza jako kolegę ze studiów oraz przyjaciela ojca (prof. Jana Miodońskiego), a później całej rodziny. Stykając się z prof. Tochowiczem przez wiele lat w różnych sytuacjach rodzinnych, poznała go jako humanistę-lekarza i szlachetnego człowieka.
Dla obecnych i przyszłych pokoleń zawsze aktualny będzie przekaz prof. Tochowicza: Pomimo olśniewającego dziś postępu medycyny zachowała ona swoje odwieczne prawo bycia sztuką lekarską, która szczególnie łączy lekarza z chorym, i tam, gdzie zawodzą najbardziej uczone rachuby, zjawienie się lekarza-przyjaciela więcej zaważy od wszelkich teorii
Kalina Kawecka-Jaszcz profesor w I Klinice Kardiologii i Elektrokardiologii Interwencyjnej oraz Nadciśnienia Tętniczego UJ CM
Komitetu ds. Opieki nad Grobami
Profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego
Biorąc pod uwagę stworzoną przez ustawodawcę możliwość odpisu 1% podatku
na organizację pożytku publicznego, Komitet ds. Opieki nad Grobami Profesorów UJ zwraca się z uprzejmą prośbą również w tym roku do wszystkich, którym pielęgnowanie pamięci o zmarłych profesorach Uniwersytetu Jagiellońskiego nie jest obojętne, o dokonywanie wpłat na konto Fundacji dla Uniwersytetu Jagiellońskiego: KRS: 0000077648, Bank PeKDnB Nord Polska SA nr konta: 46 1370 1372 0000 1706 5117 6000 z adnotacją „Groby profesorów UJ”.
Dzięki dotychczasowemu wsparciu możliwe było w ubiegłym roku odnowienie, między innymi, grobu prof. Bogumiła Pawłowskiego (1898–1971) – botanika, systematyka i geografa roślin oraz dyrektora Ogrodu Botanicznego UJ.
Jacek S. Dubiel profesor w II Klinice Kardiologii UJ CM 1%
Wszystkim Darczyńcom serdecznie dziękujemy!
listopada 2015 w salach reprezentacyjnych Wydziału Prawa i Administracji UJ przy ul. Brackiej 12 odbyła się promocja książki poświęconej pamięci prof. Marka Sobolewskiego pod redakcją prof. prof. Jacka M. Majchrowskiego i Andrzeja Zięby, zatytułowanej Prawo konstytucyjne. Doktryny ustrojowe. Partie polityczne. Śladami idei Marka Sobolewskiego. Spotkanie zostało zorganizowane przez Katedrę Konstytucjonalizmu i Ustrojów Państwowych Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ we współpracy z Katedrą Historii Doktryn Politycznych i Prawnych Wydziału Prawa i Administracji UJ. Wśród zaproszonych gości znaleźli się córka Profesora prof. Katarzyna Sobolewska-Myślik oraz jego uczniowie: prof. prof. Bogusława Bednarczyk, Adam Jamróz, Michał Jaskólski, Rett R. Ludwikowski, Jacek M. Majchrowski, Michał Śliwa i Andrzej Zięba. W promocji uczestniczyli również przedstawiciele władz Uniwersytetu: dziekan Wydziału Prawa i Administracji UJ prof. Krystyna Chojnicka oraz dziekan Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ prof. Bogdan Szlachta. Obecni byli też profesorowie Krzysztof Pałecki i Barbara

Stoczewska, doktorzy habilitowani Beata Kosowska-Gąstoł, Grzegorz M. Kowalski i Tomasz Wieciech, a także młodsi pracownicy nauki oraz doktoranci.
Spotkanie otworzył kierownik Katedry Konstytucjonalizmu i Ustrojów

Państwowych UJ prof. Andrzej Zięba, który przypomniał, że asumpt do wydania książki dało zorganizowane 17 października 2013 na Uniwersytecie Jagiellońskim seminarium dla uczczenia pamięci Marka Sobolewskiego w 30. rocznicę śmierci. Wydarzenie sprzed ponad dwóch lat stało się okazją do spotkania uczniów Profesora, którzy wygłosili podczas obrad referaty. Profesor Andrzej Zięba wyjaśnił, że treść wygłoszonych wtedy wystąpień stanowi podstawę wydanej książki. Następnie głos zabrał pierwszy czytelnik monografii – jej recenzent prof. Krzysztof Pałecki, który skupił się na jednej z ważniejszych prac w dorobku Marka Sobolewskiego, zatytułowanej Zasady współczesnej demokracji burżuazyjnej, wydanej w 1983 roku. Zwrócił uwagę na jej nowatorski jak na owe czasy i inspirujący po dziś dzień charakter. Odnosząc się do recenzowanego tomu, zauważył, że pełne odczytanie idei Marka Sobolewskiego stało się możliwe dzięki temu, że autorzy to osoby, które pozostawały w bliskiej relacji z Mistrzem, relacji przejawiającej się w bezpośredniej rozmowie, udziale w dyskusjach czy prywatnych konwersacjach. W końcowej części swojej wypowiedzi recenzent postulował i zachęcał do dalszych prac, mają-
cych na celu upamiętnienie dorobku prof. Marka Sobolewskiego, również w formie ponownego opublikowania ważniejszych z jego dzieł.
O konieczności popularyzacji dorobku swojego mistrza mówił także prof. Adam Jamróz, który podkreślił potrzebę przytaczania tych prac w publikacjach o zasięgu międzynarodowym. Ma to przypomnieć, że Marek Sobolewski był w Europie Środkowej jednym z pionierów nauki o partiach politycznych.
Następnie prof. Katarzyna Sobolewska-Myślik podziękowała za pamięć o swoim ojcu, szczególne wyrazy wdzięczności kierując w stronę inicjatora wydania książki – prof. Andrzeja Zięby. Zwróciła uwagę, że efekty refleksji naukowej jej ojca to nie tylko pomnik, ale wciąż żywy i aktualny dorobek, wymagający twórczego rozwinięcia. Jako ostatni w dyskusji zabrał głos prof. Rett R. Ludwikowski, który zwrócił uwagę na zdolność prof. Sobolewskiego do przejrzystego i zwięzłego przekazywania wyników własnych przemyśleń, a także na imponującą umiejętność syntetyzowania. Ten talent połączył z postawą uczonego pra-

Na pierwszym planie córka prof. Marka Sobolewskiego – prof. Katarzyna Sobolewska-Myślik. Książki wręczają dziekani: Wydziału Prawa i Administracji UJ – prof. Krystyna Chojnicka oraz Wydziału Studiów Międzynardowych i Politycznych UJ – prof. Bogdan Szlachta (pierwszy z prawej strony). W tle organizatorzy spotkania – kierownicy katedr: Konstytucjonalizmu i Ustrojów Państwowych INPISM UJ – Andrzej Zięba (pierwszy z lewej strony) oraz Historii Doktryn Politycznych i Prawnych WPiA UJ – prof. Michał Jaskólski
cującego z pasją oraz pełnym zaangażowaniem, czym, jak wyznał prof. Ludwikowski, zainspirował go do pracy naukowej.
Po zamknięciu obrad uczestnicy udali się na poczęstunek i lampkę wina. Gości

podjęła dziekan Wydziału Prawa i Administracji UJ prof. Krystyna Chojnicka.
Mateusz Kolaszyński asystent w Katedrze Konstytucjonalizmu i Ustrojów Państwowych UJ
Ekslibris polski. Między herbem a obrazem – to tytuł wystawy w Muzeum Narodowym w Krakowie, którą można oglądać do 3 kwietnia br. w Gmachu Głównym. Można na niej zobaczyć około 130 przykładów najciekawszych znaków książkowych z różnych epok. Celem ekspozycji nie jest pokazanie historii ekslibrisu, lecz prezentacja pewnych podstawowych zjawisk i prawidłowości w tej dziedzinie na przestrzeni minionej połowy tysiąclecia.

Ekslibris Bronisławy Jeremi (1875–1920), Lwów, 1909; Kazimierz Sichulski, litografia barwna
Oprócz dwóch najwcześniejszych okazów należących do kanclerza wielkiego koronnego i prymasa Macieja Drzewickiego, wypożyczonych z Biblioteki Jagiellońskiej, ekslibris dawny będzie reprezentowany przez grafiki zdobiące biblioteki ordynackie, prywatne i zakonne głównie z XVIII wieku.

Ekslibris Muzeum Narodowego w Krakowie, Kraków, 1901. Jan Bukowski, drzeworyt barwny
Najpopularniejszym sposobem oznaczania własności książkowej w XIX wieku były tuszowe pieczątki. Funkcjonowały w bibliotekach prywatnych i publicznych, kościelnych i świeckich. Ich wybór został dokonany również pod kątem wyjątkowo zasłużonych właścicieli. Kilkadziesiąt przykładów stanowią ekslibrisy młodopolskie. Secesja była pierwszym stylem, w którego ramach starano się ująć także sztuki użytkowe, a ekslibris, wpisujący się w nurt pięknej książki, stał się częścią całego przemysłu edytorsko-graficznego. Na wystawie będzie można podziwiać prace Józefa Mehoffera, Kazimierza Sichulskiego, Jana Bukowskiego, Stanisława Dębickiego, Edwarda Okunia. Ekslibris 2. połowy XX wieku reprezentują przykłady grafiki użytkowej oraz małe formy graficzne wykonane przez Józefa Gielniaka, Jerzego Panka i Aliny Kalczyńskiej. Wystawie towarzyszy katalog o tym samym tytule.
W2015 roku minęła 200. rocznica powstania Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, które dało początek działającej do dziś przy ul. Sławkowskiej 17 Polskiej Akademii Umiejętności. Dla upamiętnienia tego wydarzenia w dniach 9–10 grudnia 2015 w salach Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie odbyła się konferencja naukowa, zorganizowana pod patronatem honorowym prezydenta RP Andrzeja Dudy.
– Twoja wiedza jest niczym, jeśli nie staje się udziałem innych – Scire tuum nihil est, nisi te scire hoc sciat alter – słowa tej łacińskiej sentencji, będącej dewizą Towarzystwa, znalazły się na okolicznościowym medalu, wybitym z okazji jubileuszu. Podczas uroczystego otwarcia konferencji medalem tym uhonorowani zostali: rektor UJ prof. Wojciech Nowak, wiceprezydent miasta Krakowa Elżbieta Koterba, były wojewoda małopolski Jerzy Miller, marszałek województwa małopolskiego Jacek Krupa, dr Marie Bahenská z Instytutu Masaryka w Pradze oraz przewodniczący

Prezes PAU prof. Andrzej Białas wręcza okolicznościowy medal wybity z okazji jubileuszu rektorowi UJ prof. Wojciechowi Nowakowi
Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego prof. Igor Gościński.
– Nie wiem, czy osoby, które 9 grudnia 1815 tworzyły Towarzystwo, miały

świadomość, że jest to fundamentalna data, ale faktycznie, okazało się, że był to doskonały moment do utworzenia w Polsce stowarzyszenia skupiającego społeczność naukową. To nie była jedyna taka próba, ale ta krakowska dotrwała do dziś – mówił, otwierając obrady, prezes PAU prof. Andrzej Białas. – Towarzystwo Naukowe Krakowskie potrafiło skutecznie oprzeć się germanizacji, a następnie – wykorzystując sprzyjającą koniunkturę historyczną –przekształciło się do rangi Akademii Umiejętności. Zasługą Akademii Umiejętności, a potem Polskiej Akademii Umiejętności było to, że potrafiła zjednoczyć w jednej organizacji uczonych ze wszystkich zaborów. To nie była sprawa łatwa, ale udało się. W rezultacie to ogólnopolskie środowisko stało się fundamentem rozwoju nauki polskiej po odrodzeniu Polski w 1918 roku – akcentował prezes PAU. Przypomniał, że założyciele Towarzystwa wykazali się wielką przedsiębiorczością, gdy w prowincjonalnym wówczas Krakowie wybudowali z pieniędzy darczyńców z całej Polski reprezentacyjny gmach, w którym obecnie działa PAU. – Dziś wyrażamy naszą
Fot. Anna Wojnar
wdzięczność i bec kolosalnego wysiłku i dalekowzroczności tych, którzy zało żyli Towarzystwo. Mamy nadzieję, że potrafimy to dzie ło kontynuować i przekazać na stępnym pokole niom – podkreślił. O wyobraźni i przedsiębiorczości twórców Towarzy stwa, którzy byli silnie związani z środowiskiem uniwersytec kim, mówił także rektor UJ prof. Wojciech Nowak. – Oni byli wizjonerami. Dzięki nim naukowcy z różnych dziedzin mieli możliwość poruszania tematów szerszych, takich jak wolność i niepodległość Polski. I tak jest do dziś. Członków PAU łączy umiejętność wychodzenia poza obręb własnych badań i działania wspólnego dla dobra Polski – podkreślił rektor. Podczas dwóch dni konferencji wygłoszono dwadzieścia referatów, dotyczących poszczególnych dziedzin działalności Towarzystwa. Wśród wykładowców byli, między innymi, prof. Andrzej Banach, dr hab. Piotr Biliński, prof. Andrzej Borowski, prof. Julian Dybiec, prof. Jan Chochorowski, dr Karolina Grodziska, dr Rita Majkowska, prof. Ryszard Gryglewski. Pierwszego dnia obrad w Archiwum Nauki PAN i PAU zaprezentowana została także wystawa zatytułowana Wznosząc gmach narodowej wiedzy. 200. rocznica Towarzystwa Naukowego Krakowskiego
Ostatniego dnia konferencji sekretarz generalny PAU w latach 1994–2015 prof. Jerzy Wyrozumski, podsumowując wszystkie jubileuszowe przedsięwzięcia, przypomniał, że obchody zostały zainaugurowane 19 czerwca 2015 w Archiwum Nauki PAN i PAU otwarciem wystawy Wspólnota umiłowania nauki i wydaniem katalogu pod tym samym tytułem. – Tej wystawie towarzyszyła inna, mniejsza, zorganizowana w holu siedziby PAU, prezentująca portrety prezesów Towarzystwa; 4 sierpnia przeniesiono ją na Planty. Osobnym punktem obchodów było spotkanie 23 listopada 2015 w ramach „Kawiarni Naukowej PAU”, podczas którego dr Dariusz Reśko wygłosił wykład „Krynica-Zdrój – kurort tradycji i nowoczesności. Co powinno zwyciężyć?” – mówił
i rewers okolicznościowego


prof. Wyrozumski. Przypomniał również, że grudniową część obchodów rozpoczął 7 grudnia koncert studentów Akademii Muzycznej w Krakowie i wykład prof. Franciszka Ziejki zatytułowany Zaczęło się przed 200 laty... O Towarzystwie Naukowym Krakowskim, jego burzliwych dziejach i końcu, który był początkiem (fragment tego wykładu na s. 46–49). Natomiast 8 grudnia w gronie przedstawicieli towarzystw naukowych z całej Polski, prelegentów sesji naukowej i członków PAU dyskutowano na temat problemów społecznych ruchu naukowego w naszym kraju.
– Celem konferencji, a także towarzyszących jej imprez było nie tylko przypomnienie dziejów i roli Towarzystwa, ale także wzbogacenie wiedzy o TNK poprzez
zbadanie tych jego agend, które dotąd opracowane nie zostały, a które znalazły odbicie czy to w jego publikacjach – jak, na przykład, pismo „Przegląd Lekarski”, czy to w jego bogatych archiwaliach – mówił Profesor. Zaznaczył, że konferencja przeszła oczekiwania organizatorów, o czym świadczyła frekwencja uczestniczących w niej osób, a także zainteresowanie samych wykładowców. Podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do tego sukcesu. Kończąc swoje wystąpienie, podkreślił, że Towarzystwo Naukowe Krakowskie nie miałoby możliwości działania i budowania swej przyszłości bez zaufania społecznego, którego PAU jest dziś sukcesorem.
Rita Pagacz-Moczarska

O Towarzystwie Naukowym Krakowskim, jego burzliwych dziejach i końcu, który był początkiem…
ROZWÓD, KTÓRY WYDAŁ
BŁOGOSŁAWIONE OWOCE
Specyfika Towarzystwa Naukowego Krakowskiego polegała, między innymi, na tym, że powstało ono przy Uniwersytecie i pozostawało z nim w ścisłym związku przez kilkadziesiąt lat. Ta decyzja twórców Towarzystwa była na pewno w 1815 roku uzasadniona i celna, przynosiła bowiem konkretne korzyści obu stronom. Dzięki powiązaniu Towarzystwa z Uniwersytetem powstająca instytucja już na samym początku zyskiwała autorytet, którym od wieków cieszyła się uczelnia. Chociaż u źródeł powołania do życia Towarzystwa leżała idea skupienia w nim elity intelektualnej ze wszystkich ziem polskich, w tym „miłośników nauki” także z zagranicy, to przecież formalne wprowadzenie do jego składu profesorów Akademii Krakowskiej doda-

wało mu splendoru i znaczenia Chodziło jednak w tym przypadku nie tylko o splendor. Rektor Uni wersytetu, występując w Towarzystwa, gwarantował temuż Towarzystwu stworzenie warunków do działalności. Z drugiej strony, pojawienie się w Krakowie Towarzystwa Naukowego stało się czynnikiem mobilizującym profe sorów Uniwersytetu do prowadzenia pracy naukowej. Otwierało przed nimi szansę prezentacji swoich prac w czasie zebrań, a także publikacji owych prac w „Roczniku Towarzystwa Naukowego Krakowskiego”. Nie miejsce tu, aby szczegółowo analizować sprawę niespotykanego w żadnym innym znanym nam w Europie przypadku formalnego związku Towarzystwa Naukowego z Uniwersytetem. Trzeba jednak zważyć, że związek ten przynosił Towarzystwu nie tylko korzyści. Towarzystwo postrzegane było na uczelni jako organizm „doczepiony” do jej struktury, na swój sposób „obcy”. Pozostawało w cieniu Uniwersytetu. Z upływem czasu ten organiczny związek Towarzystwa z Uniwersytetem zaczął stawać się też przeszkodą w jego rozwoju. Oczywiście, wiele zależało od tego, kto był rektorem Uniwersytetu. Jedni uważali Towarzystwo za dodatkowe dla nich obciążenie, więc traktowali ów


obowiązek w sposób formalny, zrzucając wszelkie sprawy Towarzystwa na barki jego sekretarza. Inni, jak choćby Walenty Litwiński czy Józef Majer, dostrzegali w Towarzystwie wielką szansę na rozwój nauki. Wszystko wskazuje na to, że ci traktowali też ów związek Towarzystwa z Uniwersytetem jako etap przejściowy, który wcześniej czy później najprawdopodobniej zostanie zerwany. Tak też się stało. Rzecz w tym jednak, że „zasługa” zerwania tego związku łączącego Towarzystwo Naukowe Krakowskie z Uniwersytetem Jagiellońskim przypada właściwie... Austriakom. Okoliczności przeprowadzenia tego „rozwodu” miały rzeczywiście dramatyczny przebieg, dlatego godzi się je tutaj przypomnieć. Najpierw kilka informacji ogólnych. Jak wiadomo, Towarzystwo Naukowe Krakowskie powstało wraz z narodzinami Rzeczpospolitej Krakowskiej. Niestety, w 1846 roku, po upadku powstania krakowskiego, Rzeczpospolita Krakowska przestała istnieć. Już wiosną wojska austriackie wkroczyły do Krakowa, ale dopiero po wielomiesięcznych targach w Wiedniu trzy „mocarstwa opiekuńcze” zawarły 6 listopada 1846 porozumienie, na mocy którego Kraków oraz okręg krakowski zostały włączone do Cesarstwa Austriackiego. Dziesięć dni później, 16 listopada 1846, odbyła się w Krakowie uroczystość formalnego przejęcia władzy nad Rzeczpospolitą Krakowską przez austriackiego cesarza Ferdynanda2 Wprawdzie półtora roku później chwilowo zaświeciło jeszcze nad Krakowem słońce Wiosny Ludów, ale szybko zgasło ono pod dymami i hukiem salw artylerii austriackiej, bombardującej ze Wzgórza Wawelskiego starodawną stolicę Polski. Wkrótce też w Wiedniu do władzy doszli politycy upatrujący przyszłość Cesarstwa Austriackiego w realizacji idei centralizmu państwowego. Postacią symbolizującą nadejście tej smutnej epoki stał się „nawrócony” na konserwatyzm były uczestnik wiedeńskiej Wiosny Ludów – Aleksander von Bach, który od 1852 roku kierował, jako minister spraw wewnętrznych, pracami rządu3. On też zaczął wprowadzać w życie ideę germanizacji życia publicznego w cesarstwie, w tym w sądownictwie oraz w oświacie. Ofiarą tej polityki stał się także Uniwersytet Jagielloński.
W wyjątkowo trudnych i skomplikowanych czasach dla polskiej kultury, gdy jeszcze w 1832 roku władze rosyjskie zlikwidowały Towarzystwo Przyjaciół Nauk
w Warszawie, ale także gdy dopiero podjęto prace mające na celu powołanie do życia Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk4, postacią prawdziwie opatrznościową dla Towarzystwa Naukowego Krakowskiego

okazał się właśnie Józef Majer, od 1846 roku rektor Uniwersytetu, a zarazem prezes Towarzystwa Naukowego5. W 1848 roku przygotował on nowy statut, na mocy którego miały odtąd działać w obrębie Towarzystwa trzy oddziały6. Wraz z dojściem do władzy w Wiedniu Aleksandra von Bacha, gdy zapadły decyzje o pełnej germanizacji Uniwersytetu Jagiellońskiego, zachwiał się także los Towarzystwa. W listopadzie 1852 roku ogłoszono w Wiedniu patent cesarski, który faktycznie uniemożliwił prowadzenie

dalszej działalności przez Towarzystwo pozostające w związku z Uniwersytetem. Po kilku latach przygotowano nową wersję statutu, który, zgodnie z oczekiwaniami władz wiedeńskich, miał doprowadzić do zerwania przez Towarzystwo wszelkich związków z Uniwersytetem7. Szczęśliwie sprawą zajął się znowu Józef Majer, który przygotował kolejną wersję statutu, przyjętą przez Ogólne Zgromadzenie już w lutym 1853 roku. Dopiero po przeszło trzech latach oczekiwania, 16 maja 1856, władze wiedeńskie ostatecznie zatwierdziły ów statut, dzięki czemu Towarzystwo na nowo mogło podjąć działalność. Ale teraz już jako instytucja w pełni samodzielna.
Na zerwanie więzi Towarzystwa z Uniwersytetem wpłynęły – jak widać – władze wiedeńskie. W ostatecznym rachunku ten rozdział przyniósł jednak akademickiemu środowisku krakowskiemu dobre owoce. W epoce, gdy Uniwersytet Jagielloński, jako instytucja państwowa, zależna całkowicie od wiedeńskiego Ministerstwa Oświecenia Publicznego, został niemal w całości zgermanizowany, Towarzystwo zachowało prawa do posługiwania się w swojej działalności językiem polskim. Uniwersytet walczył o pełną repolonizację aż do 1871 roku, podczas gdy Towarzystwo, począwszy od 1856 roku, mogło rozwijać w języku polskim aktywność badawczą w kolejno powoływanych do życia komisjach (fizjograficznej, balneologicznej, bibliograficznej, językowej i historycznej), w przedsięwzięciach wydawniczych (obok „Rocznika” pojawiły się „Tygodnik Lekarski”, „Przegląd Lekarski”) i patronackich nad wielkimi przedsięwzięciami naukowymi (Bibliografia polska Karola Estreichera, Lud Oskara Kolberga, Monumenta Poloniae Historica Augusta Bielowskiego czy Starodawne prawa polskiego pomniki Antoniego Zygmunta Helcla).
Można z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że w tych bardzo trudnych dla jedynego polskiego uniwersytetu i dla polskiej nauki oraz kultury czasach Towarzystwo Naukowe Krakowskie było jedyną ogólnopolską instytucją, która prowadziła mozolną, ale skuteczną walkę nie tylko o czystość polskiego języka, ale także o jego rozwój8. Gdy poddany presji germanizacyjnej Uniwersytet był przez administrację wiedeńską sprowadzany do rangi uczelni prowincjonalnej, Towarzystwo organizowało coraz to nowe ogólnopolskie zjazdy naukowe 9, czciło 500. rocznicę powołania do życia Akademii KrakowZe zbiorów Biblioteki Naukowej PAU PAN w Krakowie Ze zbiorów Muzeum UJ

skiej, a także organizowało obchody 400. rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika10 To są zasługi Towarzystwa Naukowego Krakowskiego dla polskiej nauki i kultury, które trudno przecenić.
Pierwsze publiczne posiedzenie Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, które odbyło się 25 lutego 1816, przebiegało w atmosferze niepewności co do dalszych losów tej instytucji. Ostatnie – zwołane na dzień 29 kwietnia 1872, upłynęło w atmosferze radosnej: wszyscy zebrani wiedzieli wówczas, że Towarzystwo wprawdzie formalnie przestaje istnieć, ale zastępuje je Akademia Umiejętności – instytucja o wyższej randze naukowej, mająca być oficjalną reprezentacją polskiego świata naukowego. Rzeczywistością stawało się marzenie Józefa Majera – prezesa Towarzystwa, który nieustannie ponawiał zabiegi czy to u ówczesnego premiera rządu wiedeńskiego Alfreda Potockiego, czy u cieszącego się szacunkiem w wiedeńskich kołach rządowych księcia Jerzego Lubomirskiego, dożywotniego członka Izby Panów, o przekształcenie Towarzystwa w Akademię11 Fakt ten potwierdzał nadesłany z Wiednia na ręce prezesa Majera, napisany po polsku

list arcyksięcia Karola Ludwika, informujący o zatwierdzeniu 16 lutego 1872 przez cesarza Franciszka Józefa I statutu nowej instytucji, mającej być kontynuatorką Towarzystwa. Egzemplarz tego statutu Akademii Umiejętności został przesłany Majerowi przez arcyksięcia Karola Ludwika z prośbą o powiadomieniu czymprędzej o zaistniałych faktach członków Towarzystwa Naukowego Krakowskiego. Arcyksiążę informował nadto prezesa Majera o ustaleniu formalnej drogi komunikacji między powoływaną do życia przez cesarza Akademią Umiejętności a władzami w Wiedniu 12 oraz o konieczności wyboru 12 członków Akademii. Wreszcie – o przyznaniu dotacji finansowej dla powstającej Akademii 13 W czasie kwietniowego, historycznego, posiedzenia Towarzystwa prezes Majer złożył sprawozdanie z czynności delegacji, z którą był w Wiedniu w celu złożenia podziękowania cesarzowi za decyzję o utworzeniu Akademii Umiejętności. Co ważne, zawiadomił zarazem członków Towarzystwa, że wiedeńska kancelaria protektora Akademii Umiejętności będzie urzędować po polsku. W tej sytuacji w imieniu członków Towarzystwa Naukowego Krakowskiego prof. Julian Dunajewski złożył prezesowi Majerowi podziękowania za wysiłek, jaki włożył w prowadzenie prac Towarzystwa
w ostatnich latach, w szczególności zaś za doprowadzenie do powołania do życia Akademii Umiejętności. Dunajewski zwrócił przy tym uwagę słuchaczy na to, że prezes Majer umiał pracujących w różnych zawodach jednoczyć ogniwem jednej wzniosłej myśli przyniesienia pożytku dla nauki i kraju. Referujący przebieg ostatniego zebrania Towarzystwa Naukowego Krakowskiego sprawozdawca „Czasu” dodał informację o tym, że pełne namaszczenia słowa szanownego mówcy [Juliana Dunajewskiego – F.Z.] wywołały łzę w oczach czcigodnego Prezesa i prawdziwy zapał zgromadzenia w oddaniu mu należnego uznania, które się grzmiącymi objawiło oklaskami14 Po tym ostatnim publicznym zebraniu Towarzystwa postanowiono przystąpić do wyboru członków Akademii Umiejętności. W myśl przepisów zawartych w zatwierdzonym przez cesarza jej statucie (a właściwie w jego postanowieniach dodatkowych) 11 maja 1872 dwa połączone oddziały: nauk moralnych oraz sztuk i archeologii, wybrały ośmiu członków Akademii, a 13 maja Oddział Matematyczno-Przyrodniczy wybrał czterech 15. W lipcu 1872 zatwierdzeni przez cesarza członkowie Akademii dokonali wyboru 24 kandydatów na członków czynnych, spośród których 18 października 1872 cesarz powołał 12 członków czynnych16. Decyzją cesarską z 18 października pełniącym obowiązki prezesa Akademii został Józef Majer. Pięć tygodni później, 24 listopada 1872, cesarz zdecydował, że sekretarzem generalnym Akademii Umiejętności będzie Józef Szujski. W ten sposób spełnione zostały wszelkie wymogi do
zorganizowania uroczystości otwarcia Akademii Umiejętności. Zanim jednak jeszcze doszło do uroczystości oficjalnej, 18 lutego 1873 prezes Majer zwołał posiedzenie Akademii w przeddzień 400. rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika, mające w symboliczny sposób podkreślić znaczenie polskiej nauki w świecie. Wreszcie 7 maja 1873 odbyło się oficjalne inauguracyjne posiedzenie Akademii z udziałem jej protektora – arcyksięcia Karola Ludwika17. W ten sposób została ostatecznie domknięta historia Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, a zarazem otwierała się historia Akademii Umiejętności.
Franciszek Ziejka rektor UJ w latach 1999–2005
Fragment wykładu wygłoszonego przez prof. Franciszka Ziejkę 7 grudnia 2015 w Polskiej Akademii Umiejętności. Pełny tekst ukaże się niebawem nakładem PAU.
1 W pierwszym roku działalności Towarzystwo liczyło 73 członków czynnych i korespondentów, z których aż 40 wywodziło się z Uniwersytetu Krakowskiego oraz Szkół Nowodworskich (por. D. Rederowa, Powstanie i ustrój Towarzystwa Naukowego Krakowskiego (1815–1872), „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki”, R. 14, nr 1, s. 61).
2 W „Gazecie Krakowskiej” (nr 257, z 17 listopada 1846) znajduje się szczegółowy opis owych uroczystości, a także zostały wydrukowane dwa ważne manifesty (w tym manifest cesarza Ferdynanda) dotyczące tych wydarzeń.
3 Okazuje się, że po śmierci księcia Felisa Schwarzenberga, premiera rządu wiedeńskiego, formalnie na czele rządu stanął cesarz Franciszek Józef I, ale pełnia władzy spoczęła w rękach ministra von Bacha. Prowadził on politykę centralistyczną, w pełni rozwijającą ideę germanizacji szkolnictwa, sądownictwa i innych dziedzin życia publicznego, rozbudowując biurokratyczną administrację.
4 Towarzystwo Przyjaciół Nauk Poznańskie (tak brzmiała pierwotna jego nazwa) powstało w 1857 roku, głównie dzięki zabiegom takich ludzi, jak August Cieszkowski, Tytus Działyński, Karol Libelt, Hipolit Cegielski. Odegrało ono bardzo ważną rolę w obronie polskiej kultury w Wielkopolsce. Jego oddziaływanie na pozostałe zabory było jednak niewielkie (por. Poznańskie
Towarzystwo Przyjaciół Nauk a towarzystwa naukowe na ziemiach polskich w XIX i początkach XX wieku, red. W. Molik i A. Hinc, Poznań 2012).
5 Majer pełnił obowiązki prezesa Towarzystwa także po odejściu z funkcji rektora, gdy jego następca na tym stanowisku – Florian Sawiczewski zrezygnował z funkcji prezesa Towarzystwa Naukowego Krakowskiego.
6 Były to: Oddział Umiejętności Moralnych, Oddział Nauk Przyrodniczych oraz Oddział Sztuk Pięknych (wkrótce przekształcony w Oddział Archeologii i Sztuk Pięknych). W tej strukturze TNK przetrwało do końca, tzn. do 1872 roku.
7 Wzorcem dla Towarzystwa Naukowego Krakowskiego miała być powołana do życia w 1847 roku w Wiedniu Akademia Umiejętności, nieposiadająca żadnych związków formalnych z Uniwersytetem Wiedeńskim. Owa Akademia z czasem stała się modelem, w oparciu o który powstała nasza Akademia Umiejętności.
stości – za pośrednictwem jego zastępcy, którym z woli cesarza został Alfred Potocki.
13 Dotacja ta wynosiła na 1872 rok 21 tysięcy złotych reńskich, z czego 1 tysiąc złotych reńskich to dotacja ministerialna, a 20 tysięcy złotych reńskich to dar cesarza Franciszka Józefa. Arcyksiążę zapowiadał przyznanie w roku następnym normalnej dotacji, którą Ministerstwo Oświecenia Publicznego umieści w swoim preliminarzu budżetowym. 14 „Czas”, nr 99 (z 1 maja 1872).

8 Por. F. Ziejka, Ostatnia warownia narodowa. Z dziejów walki o polski język wykładowy na Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1850–1870 (w druku).
9 W roku 1859 odbył się w Krakowie ogólnopolski zjazd balneologów, w 1869 – ogólnopolski zjazd lekarzy.
10 Por. Z. Jabłoński, Towarzystwo Naukowe Krakowskie (1815–1872), „Nauka Polska” 1967, nr 3, s. 51 passim.
11 Szerzej o tych zabiegach pisze Teofil Emil Modelski w artykule U kolebki Polskiej Akademii Umiejętności, „Rocznik Biblioteki PAN w Krakowie”, R. XIX, 1973, s. 19–37.
12 Formalnie miała się ona odbywać za pośrednictwem protektora, czyli arcyksięcia Karola Ludwika. W rzeczywi-
15 Warto przypomnieć, że pierwszymi członkami Akademii Umiejętności zostali: Julian Dunajewski (ekonomista), Karol Estreicher (bibliograf), Józef Kremer (filozof), Stefan Kuczyński (fizyk), Józef Majer (fizjolog), Karol Mecherzyński (historyk literatury), Wincenty Pol (geograf i poeta), Lucjan Siemieński (krytyk literacki i poeta), Fryderyk Skobel (patolog), Józef Szujski (historyk), Ludwik Teichmann (anatom) oraz Antoni Walewski (historyk).
16 Członkami czynnymi zostali teraz: Aleksander Fredro, Antoni Małecki, Teofil Żebrawski, Julian Klaczko, August Bielowski, Józef Supiński, Franciszek Pawłowski, Izydor Szaraniewicz, Józef Dietl, Alfred Biesiadecki, Ignacy R. Czerwiakowski oraz Wawrzyniec Żmurko. Pozostała dwunastka kandydatów wybranych w lipcu 1872 otrzymała status członków nadzwyczajnych. Byli to: Józef Łepkowski, Maurycy Mann, Stanisław Tarnowski, ks. Antoni Pietruszewicz, Aleksander Bojarski, Maurycy Dzieduszycki, Kazimierz Stadnicki, Józefat Zielonacki, Alojzy Alth, Franciszek Karliński, Maksymilian Nowicki i Gustaw Piotrowski. W związku ze śmiercią Wincentego Pola 2 grudnia 1872 cesarz powołał 16 lutego 1873 na członka czynnego Akademii Józefa Łepkowskiego. 17 Fakt ten uwiecznił na akwareli Juliusz Kossak. Por. nadto: Dwa pierwsze publiczne posiedzenia Akademii Umiejętności w Krakowie. I. Posiedzenie w przeddzień czterechsetnej rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika d. 18 lutego 1873. II. Posiedzenie inauguracyjne d. 7 maja 1873, Kraków 1873. ss. 76.

Siedziba Polskiej Akademii Nauk przy ul. Sławkowskiej 17 w Krakowie
Dlaupamiętnienia 71. rocznicy oswobodzenia obozu Auschwitz-Birkenau Towarzystwo Lekarskie Krakowskie zorganizowało uroczyste posiedzenie, które odbyło się 26 stycznia 2016 w auli Collegium Novum. Podczas sesji przypomniana została sylwetka Jana Masłowskiego – sekretarza „Zeszytów Oświęcimskich”, ukazujących się w latach 1961–1991 w ramach „Przeglądu Lekarskiego”. Wydawnictwo to, dwukrotnie nominowane do Nagrody Nobla, jest nadal jednym z ważniejszych źródeł wiedzy o skutkach traumatycznych obozowych doświadczeń. Pseudomedyczne eksperymenty prowadzone w czasie drugiej wojny światowej kojarzone są przede wszystkim z obozami nazistowskimi. Niewiele osób jednak wie, że w latach 30. XX wieku, po zajęciu Mandżurii, Japończycy rozpoczęli prace nad bronią biologiczną i chemiczną.
Więc przyjdź i utul, jak wtedy, pamiętasz?

Obchody 71. rocznicy oswobodzenia obozu Auschwitz-Birkenau rozpoczęły się przed synagogą Remuh przy ulicy Szerokiej odsłonięciem ławeczki Jana Karskiego. W uroczystości, którą poprowadził prof. Aleksander B. Skotnicki udział wzięli: prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski, konsul generalny USA w Krakowie Walter Braunohler, prezes Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie Tadeusz Jakubowicz oraz z ramienia Rotary Club Chris Humnicki i Janusz Jędrusik
Niechaj nie czekam na próżno, W krąg ciemno, a we mnie ponury jest cmentarz I późno już, drogi mój, późno...
(fragment wiersza Henryki)
A o północy w barakach strach, Ślepia wytrzeszcza z każdego kąta, W krąg zakamarków ciemnych się pląta. Koszmarnym cieniem jawi się w snach...
(fragment wiersza Ilony)

Przezes TLK
prof. Igor Gościński
Liczba ofiar poddanych eksperymentom, prowadzonym przez lekarzy japońskich w obozach na ogromną skalę, jest trudna do oszacowania. W obu przypadkach część sprawców, ze względu na przydatność wyników badań dla wojska, uniknęła procesu i została przejęta przez Amerykanów. Wiele faktów ujawniono dopiero po zakończeniu zimnej wojny.
O japońskich zbrodniach wojennych w Chinach opowiedziała dr Joanna Wardęga. Podczas spotkania poruszono także tematy dotyczące Holokaustu. Uczestnicząca od wielu lat w okolicznościowych posiedzeniach TLK Bronisława Horowitz-Karakulska, ocalona przez Oscara Schindlera, przedstawiła „oświęcimską epopeję Schindlerowców”.
Pod koniec ubiegłego roku, staraniem prof. Aleksandra B. Skotnickiego, nakładem wydawnictwa Austeria, ukazał się zbiór wierszy obozowych Henryki i Ilony Karmel, zatytułowany Śpiew za drutami Podczas styczniowego spotkania prof. Skotnicki wygłosił wykład Twórczość poetycka jako wyraz oporu przeciwko
terrorowi obozowemu , nawiązujący do poezji sióstr.
Henryka i Ilona Karmel przed wojną mieszkały w Krakowie przy ul. Józefa 1. W czasie okupacji wraz z matką trafiły do getta, a następnie do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Płaszowie. Stamtąd rodzina została przeniesiona do fabryki w Skarżysku. Ostatnim miejscem uwięzienia był niemiecki obóz koncentracyjny w Buchenwaldzie. Po ewakuacji obozu, z ciężkimi obrażeniami przeżyły marsz śmierci. Po wojnie wyemigrowały do Stanów Zjednoczonych. Ich wiersze stały się poruszającym dokumentem Holokaustu. Tomik po raz pierwszy został wydrukowany w Nowym Jorku w 1947 roku. Hebrajskie tłumaczenie ukazało się w Izraelu w 1999 roku, natomiast angielskie w Berkeley w 2007 roku.

Uroczyste posiedzenie Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego w auli Collegium Novum; 26 stycznia 2016
Profesor Maria Gorczyca urodziła się 7 sierpnia 1924 w Sułkowicach koło Myślenic. Po wyzwoleniu podjęła studia w zakresie farmacji i 22 czerwca 1950 otrzymała dyplom magistra farmacji na nowo utworzonym Wydziale Farmaceutycznym Akademii Medycznej w Krakowie. Pracę rozpoczęła jeszcze w trakcie studiów w Katedrze Chemii Farmaceutycznej, początkowo jako wolontariusz i stypendysta Izby Aptekarskiej w Krakowie. Następnie pracowała jako nauczyciel akademicki, zawsze w Katedrze Chemii Farmaceutycznej, na Wydziale Farmaceutycznym, początkowo Akademii Medycznej im. Mikołaja Kopernika w Krakowie, a potem Uniwersytetu Jagiellońskiego –Collegium Medicum.
Stopień doktora farmacji uzyskała na Wydziale Farmaceutycznym Akademii Medycznej w Krakowie na podstawie rozprawy zatytułowanej 7-podstawnione

teofiliny z dwiema grupami funkcjonalnymi w łańcuchu bocznym 30 czerwca 1961. Stopień naukowy doktora habilitowanego nauk farmaceutycznych otrzymała na tym samym wydziale 14 grudnia 1968 na podstawie pracy Hydrazynowe pochodne dwumetyloksantyn . Tytuł naukowy profesora nauk farmaceutycznych nadano jej w 1983 roku.
W trakcie swojej pracy w Katedrze Chemii Farmaceutycznej prof. Maria Gorczyca pracowała na stanowisku asystenta, potem starszego asystenta, adiunkta, a od 1 października 1967 jako starszy wykładowca. W 1970 roku otrzymała etat docenta i po niespodziewanej śmierci kierownika Katedry prof. Wojciecha Dymka pełniła obowiązki kierownika Katedry Chemii Farmaceutycznej, a od 1 grudnia tegoż roku do 31 sierpnia 1975 była kierownikiem Katedry i Zakładu Chemii Farmaceutycznej AM. W 1994 roku przeszła na emeryturę, ale nadal utrzymywała kontakt z pracownikami Katedry i kontynuowała pracę zawodową, przede wszystkim opracowywanie podręcznika Chemia leków dla studentów farmacji.

Pani Profesor była chemikiem leku i w swojej pracy naukowej zajmowała się syntezą nowych związków należących do różnych układów heterocyklicznych, jak pochodne benzimidazolu, metyloksantyn, pirymidynon-2,6-dionu i pirolidyn-2-onu o potencjalnym działaniu biologicznym. W latach 80. była kierownikiem programu badawczego dotyczącego poszukiwań związków biologicznie aktywnych, finansowanego w ramach Centralnego Programu Badawczo-Rozwojowego (3.8.1), a koordynowanego przez Instytut Farmakologii

Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, „Poszukiwanie nowych związków chemicznych o potencjalnym działaniu na ośrodkowy układ nerwowy”. Prace te zaowocowały, między innymi, otrzymaniem aktywnej cząsteczki z grupy
pochodnych metyloksantyn, która dotarła do zaawansowanych badań przedklinicznych. Badania te wykonywane były we współpracy z dr. Maciejem Pawłowskim, wówczas adiunktem w Katedrze Chemii Farmaceutycznej.

Ze zbioru Ewy Wojciecha Gorczyców
Dorobek naukowy prof. Marii Gorczycy obejmuje autorstwo i/lub współautorstwo ponad 100 publikacji – prac oryginalnych, komunikatów, opracowań referatowych, ale także patentów dotyczących odkrycia i otrzymania nowych bioaktywnych cząsteczek o udowodnionej ciekawej aktywności farmakologicznej. Bardzo wartościowe są wydawnictwa książkowe czy skryptowe dla studentów farmacji. Pani Profesor była współautorką, między innymi, podręcznika dla studentów farmacji Chemia leków (PZWL, Warszawa 1983), autorką części Leksykonu farmacji (PZWL, Warszawa 1990) oraz skryptów dla studentów Wydziału Farmaceutycznego w zakresie analizy leków. Ukoronowaniem jej dorobku wydawniczego jest ostatnie dzieło: opracowanie, wspólnie z prof. Alfredem Zejcem oraz pracownikami Katedry Chemii Farmaceutycznej, nowego podręcznika dla studentów farmacji Chemia leków dla studentów farmacji i farmaceutów. Pani Profesor była współredaktorem i współautorem tego podręcznika, który ukazał się w 1998 roku (PZWL, Warszawa), a kolejne jego poprawione i uzupełnione wydania ukazały się w 2002 i 2008 roku. Podręcznik ten został uhonorowany zespołową Nagrodą Ministra Edukacji i Sportu w 2003 roku. Należy zauważyć, że prace nad tą książką prof. Maria Gorczyca podjęła, będąc już formalnie na emeryturze.
Ze zbioru Ewy Wojciecha Gorczyców
Jako nauczyciel akademicki była wychowawcą wielu pokoleń farmaceutów, prowadziła wykłady z zakresu chemii leków dla studentów farmacji, a także dla studentów Wydziału Chemii UJ na kierunku chemia biologiczna. Z jej inicjatywy został opracowany nowy program ćwiczeń z chemii leków dla studentów III roku farmacji Wydziału Farmaceutycznego AM w Krakowie. Ten program uwzględniał podział farmakologiczny leków, integrując zajęcia praktyczne z analizy leków z równolegle prowadzonymi wykładami dla studentów. Pani Profesor była opiekunem wielu prac magisterskich na kierunku farmacja. Pod jej opieką naukową zostało wypromowanych dwóch doktorów nauk farmaceutycznych: w 1979 roku Maciej Pawłowski, a w 1983 roku Barbara Malawska. Tych dwoje wychowanków prof. Marii Gorczycy rozwinęło z czasem swoje indywidualne kariery naukowe –prof. Maciej Pawłowski jest od 1999 roku kierownikiem Katedry i Zakładu Chemii Farmaceutycznej, a prof. Barbara Malawska od 2005 roku kieruje Zakładem
Fizykochemicznej Analizy Leku Katedry Chemii Farmaceutycznej.
W trakcie swojej długiej pracy na Wydziale Farmaceutycznym prof. Maria Gorczyca była także zaangażowana w wiele przedsięwzięć organizacyjnych. Przede wszystkim dotyczyło to pracy w Katedrze i Zakładzie Chemii Farmaceutycznej, gdzie przez wiele lat wspierała swoją codzienną pracą prof. Alfreda Zejca – wieloletniego kierownika Katedry Chemii Farmaceutycznej (1975–1999). Należy pamiętać, że od czasów powojennych do 1993 roku, tj. do przeprowadzki Wydziału Farmaceutycznego do nowego kompleksu budynków w Krakowie-Prokocimiu, laboratoria, sala wykładowa i inne pomieszczenia Katedry mieściły się w starym, ciasnym i prowizorycznie zaadaptowanym budynku przy ul. Skałecznej 10. Wówczas to w jednym małym pomieszczeniu, zwyczajowo nazywanym gabinetem kierownika katedry, stały dwa złączone biurka, przy których zasiadali i wspólnie pracowali profesorowie Maria Gorczyca i Alfred Zejc.
Profesor Gorczyca pełniła także wiele funkcji w komisjach wydziałowych, była członkiem Senatu Akademii Medycznej, przewodniczącą Senackiej Komisji ds.
Aparatury. Uczestniczyła w szkoleniu podyplomowym dla farmaceutów, prowadziła wykłady o nowo wprowadzanych do terapii lekach, o kierunkach poszukiwań nowych leków, była kierownikiem kursów szkoleniowych z zakresu kontroli jakości leków. Zajęcia te odbywały się nie tylko w Krakowie, ale obejmowały także obszar działania Izb Aptekarskich w Kielcach i Rzeszowie. Profesor uczestniczyła też w egzaminach specjalizacyjnych I i II stopnia z zakresu farmacji.
Pani Profesor była zaangażowana w działalność naukową Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego, przede wszystkim jej oddziału krakowskiego. Przez wiele lat była przewodniczącą sekcji odczytowej, organizatorem wykładów naukowych i szkoleniowych dla farmaceutów. W uznaniu tej działalności społecznej na rzecz Towarzystwa przyznano jej zaszczytny tytuł członka honorowego Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego. Ogromny wkład pracy w działalność dydaktyczną, szkoleniową i popularyzatorską farmacji został uhonorowany przyznaniem Medalu Komisji Edukacji Narodowej oraz odznaczeniem, między innymi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.


Nie wszystkim, nawet bliskim w pracy osobom, znana była działalność charytatywna prof. Marii Gorczycy. Będąc już na emeryturze, wspierała, między innymi, Fundusz Stypendialny im. Królowej Jadwigi Uniwersytetu Jagiellońskiego. Była także darczyńcą na rzecz Muzeum Farmacji w Krakowie. Jej darem dla Muzeum była, przekazana w 2002 roku, kopia Kołłątajowskiego planu Krakowa z roku 1785 Planta miasta Krakowa z przedmieściami roku MDCCLXXXV zrobiona Plan ten – sporządzony staraniem Hugona Kołłątaja na grubym papierze, naklejony na płótnie (o wymiarach 165 cm na 181 cm), stanowi jeden z najznakomitszych zabytków kartografii miejskiej.
Ze zbioru Ewy Wojciecha Gorczyców
Wiele lat swojego życia prof. Maria Gorczyca spędziła razem ze swoim mężem Stanisławem. Stanowili wyjątkową parę znakomicie rozumiejących się dwojga skromnych, życzliwych ludzi, bardzo zaangażowanych w swoją pracę zawodową. Stanisław Gorczyca był także naukowcem, profesorem Akademii Górniczo-Hutniczej, doktorem honoris causa tej uczelni, znanym i cenionym w świecie specjalistą w zakresie metalografii (był pionierem transmisyjnej mikroskopii elektronowej w Polsce), dwukrotnie pełnił funkcję prorektora AGH.
Profesor Maria Gorczycowa była człowiekiem bardzo życzliwym, zawsze chętnym do pomocy innym, nadzwyczaj dobrym i skromnym. Odeszła 27 lipca 2015 roku w wieku 91 lat.
Barbara Malawska kierownik Zakładu Fizykochemicznej Analizy Leku Wydziału Farmaceutycznego UJ CM
Wysoki, szczupły, dostojny w gestach, powściągliwy w słowach, o refleksyjnym spojrzeniu, ale jednocześnie pełen ciepła i serdeczności. Andrzej Znamirowski – kolekcjoner, bibliofil, ale przede wszystkim wielki propagator i historyk ekslibrisu.
Był zaprzyjaźniony z redakcją „Alma Mater” od ponad 15 lat. Pojawiał się zazwyczaj bez zapowiedzi, ale zawsze w dobrym momencie. Wchodząc, uśmiechał się dyskretnie, precyzyjnie określał cel wizyty, po czym zostawiał przygotowany wcześniej tekst wraz z licznym zbiorem ekslibrisów do wyboru. Był niezwykle skromy i subtelny. Ale o swojej pracy, wystawach i nowych przedsięwzięciach opowiadał zawsze chętnie, długo i z pasją. Lubił, kiedy teksty jego autorstwa publikowane były na łamach „Alma Mater”. Ukazało się ich ponad 20. Wśród nich są artykuły – jak Nauka w ekslibrisie („Alma Mater” nr 80 z 2006 roku) czy Wesele Stanisława Wyspiańskiego według Jana Stańdy, w którym przypomniał cykl 25 drzeworytniczych ekslibrisów opartych na scenach z dramatu, wykonanych przez krakowskiego malarza i grafika Jana Stańdę („Alma Mater” nr 133 z 2011 roku). Są również teksty rocznicowe, jak choćby „Grunwald” na ekslibrisach („Alma Mater” nr 126–127 z 2010 roku), w którym znalazło się 20 ekslibrisów wykonanych przez polskich i zagranicznych artystów. Dwa obszerne artykuły poświęcił papieżowi Janowi Pawłowi II: Jest z nami i wśród nas, zilustrowany 23 ekslibrisami („Alma Mater” nr 109 z roku 2008), oraz Będziemy trwale pamiętać – dla uczczenia piątej rocznicy śmierci

polskiego papieża, zawierający 13 ekslibrisów („Alma Mater” nr 125 z 2010 roku).
Urodził się 10 listopada 1944 w Krakowie. Był absolwentem (po absolutorium) filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1968 roku rozpoczął działalność w instytucjach kulturalnych,

początkowo jako kierownik i inspektor kulturalno-oświatowy, a następnie kierownik lub dyrektor w placówkach kultury: klubie kopalni soli w Wieliczce, Domu Kultury Kolejarza, Ośrodku Kultury Wsi „Scena Ludowa”, Dzielnicowym Ośrodku Kultury „Podgórze” i wreszcie Domu Kultury „Podgórze”. Z tą ostatnią placówką związał się na dłużej. W 1991 roku zorganizował w niej Galerię Ekslibrisu Domu Kultury „Podgórze” w Krakowie. Była to jedyna tego typu specjalistyczna forma działania w południowej Polsce i jedna z trzech w kraju, mająca na celu popularyzację znaku własnościowego książki. Inaugurację Galerii stanowiła wystawa ekslibrisów Ryszarda Bandosza z Warszawy, udostępnionych przez Józefa Tadeusza Czosnyka z Wojcieszowa. Andrzej Znamirowski, pracując na stanowisku kierownika Galerii Ekslibrisu, jako główny animator i autor wystaw, współpracował równocześnie z innymi ośrodkami kultury w Krakowie, między innymi z Zarządem Okręgu Związku Polskich Artystów Plastyków, Wojewódzką Biblioteką Publiczną w Krakowie, a także z Muzeum Zamkowym w Malborku – organizatorem najstarszego na świecie Międzynarodowego Biennale Ekslibrisu Współczesnego, oraz galeriami ekslibrisu w Warszawie i Sanoku. Działalność Galerii Ekslibrisu podporządkowana była dwóm celom: organizowaniu Biennale Ekslibrisu Polskiego oraz prezentacji dorobku ekslibrisowego krajowych środowisk twórczych w formie Panoramy Ekslibrisu Polskiego. W ramach działalności Galerii, we współpracy z Urzędem Miasta Krakowa, pod Władysław

redakcją Andrzeja Znamirowskiego ukazało się sześć numerów czasopisma „Wokół Ex librisu”. Od 1995 roku, również pod jego redakcją, ukazywał się dość regularnie informator „Ex libris – Co, Gdzie, Kiedy”, zawierający aktualne informacje na temat wydarzeń w ruchu ekslibrisowym w Polsce. Teksty Andrzeja Znamirowskiego publikowane były w „Roczniku Historii Prasy Polskiej” oraz jedynym polskim czasopiśmie bibliofilskim „Akapit”. Interesowały go również „ekslibrisowe cracoviana”, w tym te poświęcone Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. W Galerii Ekslibrisu zrealizował siedem edycji wystaw ekslibrisu z motywami krakowskimi, w tym wystawy związane z Akademią Sztuk Pięknych w Krakowie, Piwnicą pod Baranami, a także osobami Mikołaja Kopernika i Tadeusza Kościuszki. Kilkadziesiąt ekslibrisów upamiętniających 650. rocznicę Uniwersytetu Jagiellońskiego wyeksponował na wystawie Uniwersytety świata w kolekcjonerstwie (filatelistyka, kartofilia, ekslibris), która w grudniu 2014 roku prezentowana była w Bibliotece Jagiellońskiej. W 2009 przeszedł na emeryturę. To nie przeszkodziło mu jednak nadal angażować się w działalność kilku towarzystw, których był członkiem. Uczestniczył, między innymi, w V Forum Bibliofilów w Kato-

wicach w 2009 roku oraz w VI Forum Bibliofilów w Poznaniu i Kórniku. W 2011 roku brał udział w uroczystościach jubileuszowych wielu organizacji bibliofilskich.


Przez całe swoje zawodowe życie zabiegał, by ponownie związać ekslibris z książką, a także o to, by ten znak własnościowy otrzymał należne miejsce w sztuce. Warto dodać, że zbiór ekslibrisów wykonanych dla Niego liczy dzisiaj ponad 250 sztuk. To piękny pomnik zbudowany mu przez twórców znaku książki.
Zajmował się również numizmatyką, filatelistyką, a nawet marynistyką. Należał do Rycerskiego Zakonu Bibliofilskiego z Kapitułą Orderu Białego Kruka w Krakowie. W 2006 roku, w uznaniu wielkich zasług w dziedzinie promocji ekslibrisu, dostąpił wyniesienia do godności Brata Archiekslibrisofila –tytułu wymyślonego przez prof. Tadeusza Ulewicza, ówczesnego Brata Oratora. Również w 2006 roku uhonorowany został przez miasto Kraków odznaczeniem Honoris Gratia. Był wspaniałym, pracowitym i sumiennym organizatorem, nadzwyczaj dokładnym w prowadzeniu swojego katalogu ekslibrisów. Do ostatnich swoich dni był niezwykle oddany sprawom bibliofilstwa. Takim pozostanie w pamięci miłośników ekslibrisów, artystów, twórców znaku książki i przyjaciół...
Rita Pagacz-Moczarska Jerzy Duda
Andrzej Znamirowski zmarł 15 października 2015. Został pochowany 23 października na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Indianie
Ameryki Północnej mają swoje, dość jasno określone, miejsce w literaturze, filmie i całej sferze tzw. popkultury. Często jest to obraz barwny i wręcz idealistyczny, równie często jednak są to wyobrażenia stereotypowe. Uczeni reprezentujący różne dziedziny nauki od ponad stu lat próbują badać kultury i plemiona indiańskie. Od kilku lat pracują nad tym także pracownicy naukowi Zakładu Archeologii Nowego Świata Instytutu Archeologii UJ, którzy realizują pierwszy samodzielny polski projekt archeologiczny w USA. Jego kierownikiem jest dr Radosław Palonka. Celem projektu jest próba przybliżenia i zrekonstruowania przeszłości indiańskiej, również w oparciu o współpracę z przedstawicielami współczesnych plemion.
Red.
Badania Projektu Archeologicznego Sand Canyon – Castle Rock prowadzone są od 2011 roku w tzw. regionie Mesa Verde w Kolorado, w parku narodowym Canyons of the Ancients National Monument. Główna część obszaru badań to trzy położone obok siebie kaniony: Sand Canyon, Rock Creek Canyon i Graveyard Canyon, w których znajduje się czterdzieści małych osad i jedna duża osada: Castle Rock Pueblo. Osady zostały zbudowane przez Indian z kultury Pueblo i funkcjonowały w XIII wieku n.e., tworząc zespół osad, najprawdopodobniej sprzymierzonych ze sobą. Dodatkowo, od 2013 roku prace projektu zostały poszerzone o dokumentację indiańskich stanowisk ze sztuką naskalną w innym kanionie, oddalonym o 20 kilometrów od głównego obszaru badań.
Projekt zakłada rekonstrukcję struktury sieci osadniczej i zmian kulturowych w społecznościach indiańskich Pueblo z XIII wieku n.e. i ich dość tajemniczej i niewyjaśnionej do końca migracji, a także analizę odkrywanej sztuki naskalnej. Badania realizowane są częściowo we współpracy z instytucjami amerykańskimi, ośrodkiem badawczym Crow Canyon Archaeological Center i muzeum Anasazi Heritage Center, oddziałem Bureau of Land Management (BLM) w Kolorado. Od początku partnerem projektu jest także Konsulat Generalny Stanów Zjednoczonych w Krakowie.
Na długo przed przybyciem do Ameryki Krzysztofa Kolumba Indianie z kultury Pueblo byli już rolnikami, uprawiającymi kukurydzę, dynie i fasolę oraz hodującymi indyki. Swoje domy oraz całe osady i miasta budowali z obrobionych kamie-

ni, cegieł suszonych na słońcu i drewna; powstawały w ten sposób budynki o wysokości kilku pięter. Nie dziwi więc fakt, że często, choć może trochę na wyrost, antropologom i archeologom przywodziły na myśl średniowieczną zabudowę miast europejskich. Jeśli jednak wliczyć w to charakterystyczne wieże kamienne i mury obronne, które pojawiają się w Kolorado właśnie w XIII wieku n.e., to porównania te wydają się bardziej zasadne. W każdym razie wtedy, gdy lokowany był Kraków, a Rynek otrzymywał swój współczesny kształt, w kanionach Kolorado rozkwitały skalne miasta z kamienną architekturą Indian Pueblo, a płaskowyże pokryte były polami uprawnymi z kukurydzą.
Wiek XIII był czasem zmian w kulturze Pueblo – to wtedy nastąpiło przenoszenie osiedli z terenów płaskich i otwartych do nawisów i schronisk skalnych na stokach stromych kanionów, tak powstały słynne osady i miasta klifowe. Był to także czas wzrostu demograficznego. Oprócz lokalizacji osad w trudno dostępnych miejscach pojawiła się architektura obronna: wysokie kamienne mury i kamienne wieże – to wszystko widoczne jest w badanym przez Polaków zespole osadniczym. To i inne ślady wskazują na intensyfikację konfliktów i walk. Jednocześnie był to
okres niekorzystnych zmian klimatu, a także degradacji środowiska przez samych Indian. Wszystko to przyczyniło się do przekształceń demograficznych i społecznych, a w konsekwencji do opuszczenia całego regionu przez ludność Pueblo najpóźniej na początku lat 80. XIII wieku. Indianie Pueblo migrowali na teren dzisiejszej Arizony i Nowego Meksyku, gdzie ich potomkowie żyją do dziś. Polski projekt poprzez swoje badania skupia się właśnie na tym niezwykle ciekawym okresie rozwoju kultury Pueblo, czasie ogromnego rozwoju, a jednocześnie przekształceń, zmian i migracji. Podczas pięciu sezonów badawczych (2011–2015) udokumentowanych zostało trzydzieści z czterdziestu stanowisk datowanych na XIII wiek n.e. W ramach badań projektu przeprowadzono przede wszystkim badania terenowe, szczegółową dokumentację opisową, rysunkową i fotograficzną stojącej architektury kamiennej, sporządzono plany stanowisk z budynkami i topografią terenu. Duży nacisk został także położony na nowoczesne techniki dokumentacyjne, między innymi fotogrametrię i skanowanie laserowe, także pod kątem późniejszych rekonstrukcji trójwymiarowych. Przeprowadzono również nieinwazyjne badania geofizyczne, głównie metodami elektrooporową i georadarową. Dodatkowo w trakcie badań odkryto i udokumentowano liczne, w tym nieznane do tej pory przykłady sztuki naskalnej (ryty i malowidła) oraz kolorowe murale, jakie przetrwały na niektórych ścianach budynków, przeprowadzono pierwsze wykopaliska archeologiczne.
Z dotychczasowych badań wyłania się obraz ściśle współpracujących ze sobą osad, tworzących sprawnie funkcjonujący organizm. Zarówno samo stanowisko Castle Rock Pueblo, jak i małe osady wokół niego są trudno dostępne, niektóre mogły być swego rodzaju refugiami w razie zagrożenia. Ważnym elementem w całym tym systemie osadniczym były wieże, podobne do znanych nam średniowiecznych wież obronnych. Wydaje się, że oprócz niewątpliwie walorów obronnych czy też możliwości prowadzenia na nich
Dokumentacja rysunkowa architektury na stanowisku Two Story House prowadzana przez pracowników i studentów Instytutu Archeologii UJ Robert Słaboński


obserwacji astronomicznych przez starożytnych Indian Pueblo, najważniejszą ich funkcją – z racji specyficznego położenia umożliwiającego kontakt wzrokowy –było przekazywanie sygnałów, na przykład o zagrożeniach, pomiędzy osadami. To z kolei było prawdopodobnie jednym z kluczowych działań, jeśli nie najważniejszym i być może wręcz decydującym elementem o przetrwaniu takiej społeczności w zmieniającym się krajobrazie kulturowym i środowiskowym.
Z czterdziestu stanowisk aż dwadzieścia osiem położonych jest w niszach skalnych na stokach kanionów. Jedna osada składa się zwykle z kilku do kilkunastu budynków, jednak dokładna liczba pomieszczeń jest trudna do oszacowania, ponieważ spora część z nich się nie zachowała lub znajduje się pod powierzchnią ziemi. W tym przypadku bardzo pomocne są badania geofizyczne, dzięki którym można analizować rozkład pomieszczeń pod powierzchnią ziemi. Analizy takie pozwoliły nam stwierdzić, że duża część
zabudowy znajdowała się na stokach kanionów i poniżej schronisk skalnych. Otrzymaliśmy nowe dane dotyczące potencjalnej liczby mieszkańców danych osiedli oraz demografii całego skupiska osadniczego. Jednocześnie badania geofizyczne pozwoliły zlokalizować przynajmniej dwa poletka uprawne.
Zasięg badanego zespołu osadniczego wyznaczają cztery kamienne kręgi (tzw. shrines), położone na północ, południe,
wschód i zachód od Castle Rock Pueblo, które mogły służyć podczas ceremonii i uroczystości. Część kręgów i praktycznie wszystkie osady skierowane są na południe, w stronę najwyższego wierzchołka w okolicy, który wznosi się na wysokość 3000 metrów n.p.m. i jest oddalony od stanowisk tylko o około 3–4 kilometry. Widać tutaj wyraźnie ścisły związek pomiędzy architekturą, lokowaniem stanowisk i ich rozplanowaniem a otaczającym krajobrazem i prawdopodobnie praktykami religijnymi z tym związanymi.
W skupisku osadniczym Castle Rock Pueblo polski zespół odkrył także przykłady sztuki naskalnej, malowideł i petroglifów oraz murali zachowanych na kamiennych ścianach budynków. Natomiast od 2013 roku rozpoczęto także dokumentację stanowisk ze sztuką naskalną w Sandstone Canyon, odnodze jednego z największych kanionów w regionie (Yellow Jacket Canyon), oddalonym o 20 kilometrów od głównego obszaru badań. Polski zespół odkrył tam kilka nieznanych wcześniej archeologom amerykańskim stanowisk ze sztuką naskalną.


Panele ze sztuką naskalną w Sandstone Canyon dokumentowane w sezonach 2013–2015
Najstarsze przedstawienia to głównie symbole geometryczne, jak spirale, zygzaki, abstrakcyjne motywy geometryczne, oraz trójkątne i trapezoidalne postacie antropomorficzne (prawdopodobnie szamani), datowane na III–V wiek n.e. i wiązane z kulturą Pueblo. Kolejne symbole to okres historyczny – ich twórcami byli Indianie Ute i Nawaho, którzy przyszli na ten teren już po migracji Indian Pueblo na południe. Są to, między innymi, rozbudowane panele ze scenami polowań na bizony i jelenie oraz walki pieszych i konnych wojowników

Starożytni Indianie Pueblo, oprócz wspaniałej architektury i sztuki naskalnej, znani są z bogatej kultury materialnej, m.in. wytwórczości ceramiki

Stanowisko The Gallery w Rock Creek Canyon z dobrze zachowaną architekturą kamienną, malowidłami naskalnymi i muralami w budynkach
indiańskich. Występuje sporo symboli klanowych, na przykład klanu niedźwiedzia, przedstawianego przez stylizowaną łapę z pazurami. Swoje podpisy zostawiali tutaj na przełomie XIX i XX wieku także pierwsi biali na tym terenie, odkrywcy, ale także kowboje, umieszczając obok i pomiędzy symbolami wyrytymi kilka i kilkanaście wieków wcześniej przez Indian swoje inicjały i nazwiska.
Część symboliki indiańskiej sztuki naskalnej jest już niezrozumiała dzisiaj dla nas, dlatego od tego roku ikonografia sztuki naskalnej ma być konsultowana ze współczesnymi Indianami Pueblo, w których przekazach ustnych przetrwała część wiedzy
Artykuł i galerię zdjęć z badań prowadzonych w Kolorado przez naukowców z UJ zamieściło ostatnio prestiżowe brytyjskie czasopismo naukowe „Antiquity”: http://antiquity.ac.uk/projgall/palonka349
o funkcji i znaczeniu tych starych rytów i malowideł. Kolejny etap to konserwacja i zabezpieczenie tych przedstawień, podobnie jak konserwacja architektury z badanych przez projekt stanowisk.
Prace polskiego projektu prowadzone są dzięki środkom Instytutu Archeologii i Wydziału Historycznego UJ, Narodowego Centrum Nauki oraz dofinansowania ze strony partnerów amerykańskich: Bureau of Land Management w Kolorado oraz Konsulatu Generalnego USA w Krakowie.
Radosław Palonka adiunkt w Zakładzie Archeologii Nowego Świata Instytut Archeologii UJ

Badania naukowców z UJ prowadzone są także z użyciem skanera laserowego dla późniejszych rekonstrukcji 3D. Na zdjęciu wieża Mad Dog Tower, jedna z wież, która służyła do przekazywania sygnałów
Rozmowa z kierownikiem Zakładu Badań
□ Jest Pani redaktorem wydanej przez Społeczny Instytut Wydawniczy „Znak” książki Fundamenty dobrego społeczeństwa. Wartości . Co skłoniło Panią do zajęcia się tematyką wartości?
■ Dla socjologa tematyka wartości jest bardzo ważna. A w związku z faktem, że żyjemy w bardzo dynamicznych czasach i doświadczamy wielu procesów i zmian, w naturalny sposób pojawiają się pytania dotyczące tego, w jakim świecie żyjemy dzisiaj i jaki on będzie jutro. Nie da się ukryć, że coraz trudniej jest nam rozumieć to, co się wokół nas dzieje. W wielu miejscach trwają konflikty zbrojne, wielkie migracje ludności, mieszają się kultury, zderzają ze sobą różne wizje tego, jak ten świat powinien być zbudowany. Dochodzi do konfrontacji różnych systemów religijnych, stylów życia, uwypuklają się nierówności społeczne, podważa się istniejące trwałe mity i narracje kulturowe, historyczne i społeczne. To, co dotychczas było domeną dociekań intelektualistów, staje się doświadczeniem zwykłych ludzi. Żyjemy w bardzo dziwnym momencie dziejowym. Ludzie dysponują nowoczesnymi technologiami, mogą z łatwością podróżować po całym ziemskim globie, komunikować się z najodleglejszymi zakątkami świata dzięki krążącym nad nami satelitom, rozwój medycyny skutecznie przedłuża ludzkie życie. A jednak zamiast budować dobry i bezpieczny świat, w którym każdy mógłby czuć się dobrze, robią coś wręcz odwrotnego. Zamiast dialogu i komunikacji mamy rosnącą liczbę konfliktów. Współczesna cywilizacja zmierza w nieznanym kierunku. Przyszłość jest niepewna.
□ Czy w takich czasach wartości nabierają szczególnego znaczenia?
■ Wartości są ważne w każdych czasach. Jednak rzeczywiście wyczuwa się, że teraz „coś wisi w powietrzu”. Coś się dzieje, czego jeszcze nie potrafimy ogarnąć rozumem i ocenić. Modele społeczne, które są nam bliskie i znane, wymagają ponownego zbadania i opisu. Ludzie potrzebują rozumieć świat, w którym żyją. Świat, który także tworzą. Muszą mieć jego wizję. Muszą w codziennym życiu umieć odpowiedzieć i ocenić, co jest dobre, a co jest złe. Co im służy, a co zagraża. Co jest dobre dla wspólnoty, w której żyją, a co może jej zaszkodzić.
Żyjąc w czasach, w których toczą się niezwykle dynamicznie rozmaite procesy, takie jak globalizacja czy migracje, ludzie szczególnie potrzebują drogowskazów, schematów czy wzorców działania. Jeśli nie ma gotowych procedur reagowania i rozwiązywania różnych problemów, to pojawia się kryzys , a wraz z nim niepokoje, obawy i lęki. Ludzie tracą poczucie –jak mawia Anthony Giddens – ontologicznego bezpieczeństwa.
□ Taka sytuacja ma charakter globalny. Czy można jej zaradzić?

■ Jest to bardzo trudne, bo aby móc szukać remedium, trzeba w pierwszej kolejności dobrze postawić diagnozę. Dzisiaj wiemy i „czujemy” chorobę, ale nie potrafimy jej jeszcze dobrze zdiagnozować. Zatem o leczeniu nie ma mowy. Odchodząc od tej medycznej metafory, można powiedzieć, że porządek społeczny, polityczny czy kulturowy znany w Europie „pęka” i „rozpada” się. Wszystko w tym świecie „trzeszczy”. Wydaje się, że nasza cywilizacja nie jest przygotowana na to, co się obecnie wydarza. W takiej sytuacji jedną z możliwości jest odwołanie się do fundamentów społecznych, do tego, co leży u podstaw wspólnoty: do wartości lub idei.
□ Czy istnieje deficyt idei łączących ludzi lub wyznaczających horyzont działań dla ludzi, grup społecznych czy całych wspólnot?
■ Ludzie żyją coraz częściej w swoich prywatnych przestrzeniach. Części z nas to zupełnie wystarcza. Potrafią czerpać radość z takiego życia, szczególnie wówczas, gdy taki stan jest niezmienny. Jednak spoglądając na rozwój cywilizacji, łatwo zauważyć, że są społeczeństwa, które żyją codziennością, i takie, które poszukują wielkiej idei. Jednym wystarcza demokracja i indywidualizm. Inne nie potrafią się zorganizować bez drogowskazu, jaki daje ideologia czy religia. Ten drugi typ świetnie opisuje tegoroczna noblistka Swietłana Aleksijewicz, która przemierza rozległy obszar byłego Związku Radzieckiego i bada mieszkających na tych terenach ludzi. Rozmawia z Turkmenami, Ukraińcami czy Kazachami, którzy bez wielkiej idei nie potrafią żyć. Ten stan Aleksijewicz komentuje słowami: nie potrafili opuścić wielkiej historii, pożegnać się z nią. Być szczęśliwymi w inny sposób. Zanurzyć się... rozpłynąć w prywatnej egzystencji, jak to się dzieje teraz, kiedy małe awansowało do rangi wielkiego (Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka).
□ Z Pani opisu wyraźnie wyłaniają się dwa modele wspólnot.
■ Tak. Te dwa modele można określić jako wspólnoty wielkiej sprawy i wielkiej codzienności. Ten pierwszy rodzaj społeczeństwa organizuje się wokół niebanalnej i wielkiej idei, której realizacja może się odbywać tylko na wielką skalę i z zaangażowaniem wszystkich członków. Sama idea staje się pożywką dla trwania wspólnoty i poczucia dumy z niej. W wypadku drugiego rodzaju wspólnot mamy do czynienia z banalnością mozolnie budowanej dobrej codzienności w relacjach z bliskimi, sąsiadami, instytucjami i innymi obywatelami. Ten drugi model jest mniej spektakularny. Bardziej angażuje wszystkich członków w tworzenie wspólnego
dobra w codziennych obszarach ludzkiej egzystencji. Unika patosu i wzniosłości na rzecz zwykłego, ale wartościowego życia w jego wielu kontekstach i wymiarach. W historii rozwoju społeczeństw te dwa typy wspólnoty: wielkiej sprawy i wielkiej codzienności, pojawiają się zamiennie.
W polskiej tradycji są one utożsamiane z dwoma nurtami: romantyzmem i pozytywizmem. Raz wspólnota koncentruje się wokół wielkiej i poważnej idei, by w kolejnej fazie angażować członków wspólnoty do pozytywistycznej i pragmatycznej pracy na jej rzecz. Organizacja wspólnoty na sposób „romantyczny” bądź „pozytywistyczny” działa jak płodozmian. Jednym z największych wyzwań wydaje się to, aby owe dwa typy wspólnoty zaistniały w tym samym czasie. Aby mieć ważną i symboliczną ideę, która wyzwala energię społeczną do działania przy jednoczesnym praktycznym i systematycznym wysiłku podejmowanym każdego dnia przez jej członków. Chodzi więc o łączenie myślenia ideowego z pragmatycznym działaniem.
□ Społeczeństwo to jednak nie tylko wspólnota, ale także societas. Czy któryś z tych wymiarów jest ważniejszy z punktu widzenia funkcjonowania społeczeństwa?
■ W myśli socjologicznej podział na communitas i societas jest bardzo trwały. Pojawia się on, na przykład, u Ferdynanda Tönniesa czy Emila Dürkheima. Zasadniczo każde społeczeństwo składa się z dwóch wymiarów: communitas i societas. Wspólnota wyraża wartości, czyli wszystko to, co łączy ludzi w wymiarze symbolicznym i kulturowym. Natomiast societas wyraża się w strukturze i instytucjach, czyli wszystkim tym, co spaja ludzi i organizuje im życie w wymiarze formalnym. Sfera communitas jest mniej sformalizowana i zinstytucjonalizowana, ale także oparta na zasadzie niewykalkulowanej wzajemności. Sytuacja optymalna byłaby wówczas, gdyby istniała równowaga między tymi wymiarami.
szczególnie na krótką metę, opłaca się być nieuczciwymi czy też nieodpowiedzialnymi.
□ Wydaje się, że dzisiaj chciałoby się trochę ponegocjować znaczenie wartości.
■ Wartości społecznych się nie negocjuje. Nie można ich naciągać jak gumy do żucia. Nie można być trochę uczciwym lub czasami życzliwym, jak się, na przykład, ma w tym interes. Albo się jest uczciwym i życzliwym, albo nie. Albo szanuje się drugiego człowieka i jest się odpowiedzialnym, albo nie. W książce została użyta metafora DNA tkanki społecznej. Od tego, z czego zbudowany jest ów kod DNA, zależy charakter i działanie całego organizmu społecznego. Można ów kod dziedziczyć, ale także można, choć jest to trudniejsze, starać się go modyfikować.
Każdy z nas bez większej trudności jest w stanie wskazać takie przestrzenie społeczne, gdzie ludzie chcą mieszkać i przebywać. Są miejsca, w których od razu czujemy się dobrze. Takie, gdzie ludzie realizują swoje potrzeby, współpracują, pomagają sobie i szanują się. Są i takie wspólnoty, które ludzie opuszczają i z których uciekają. Wspólnoty, w których życie staje się nieznośne, ludzie nie mają szans na rozwój, na współpracę. Miejsca, gdzie ludzie nie chcą wychowywać potomstwa. W takich miejscach DNA tkanki społecznej jest najpewniej wadliwy.

□ Czy jest możliwy zatem świat – czy też, mówiąc socjologicznie, porządek społeczny – bez wartości?
■ Trudno mi sobie wyobrazić taki świat czy też taką wspólnotę. Świat bez dobrych wartości, które zostały opisane w książce – a za takie uznaliśmy godność, lojalność, miłość, odpowiedzialność, pracowitość, prawość, przyjaźń, przyzwoitość, solidarność, sprawiedliwość, szacunek, uczciwość, wolność, wrażliwość, współpracę, zaufanie i życzliwość – byłby karykaturą. To byłoby coś strasznego, koszmar nie do wytrzymania. Warto także pamiętać, że ludzie potrafią wypaczać pozytywne znaczenie tych pięknych, fundamentalnych pojęć. Definiując je na swój sposób, potrafią budować reżimy i gotować ludziom piekło na ziemi. Takie sytuacje nie mają jednak nic wspólnego z dobrymi społeczeństwami. Na wartościach społecznych opiera się umowa społeczna. To na ich fundamencie powstaje porządek społeczny, organizowane jest życie pojedynczych ludzi, ale także kształtuje się jakość życia zbiorowego. Pozostaje jeszcze kwestia wyboru owych wartości. Jak pouczał Józef Tischner, wartości nie leją się na nas z góry, jak woda z flaszki. One także wymagają od nas wyboru. Ów wybór nie zawsze jest oczywisty. W niektórych kontekstach społecznych ludziom,
□ Jak rozpoznać dobrą wspólnotę?
■ To bardzo proste. W dobrej wspólnocie człowiek zwyczajnie dobrze się czuje. Chce w niej pozostać, zrobić coś dla niej, pragnie w niej wychowywać potomstwo. Jej porządek jest przejrzysty i oparty na stałych zasadach. Ze wspólnoty, która jest zła, człowiek ucieka. Szuka świata lepszego dla swoich dzieci. Często podejmuje działania, aby ją zmienić. Jest jeszcze jeden sposób sprawdzenia, czy wspólnota była dobra: to pamięć o niej. Pewien rodzaj tęsknoty za nią, poczucie wdzięczności wobec niej za to, kim się jest, i za to, co dała człowiekowi. Wdzięczność wobec wspólnoty i we wspólnocie sprzyja jej trwałości i mocy. Jak pisał George Simmel, Wdzięczność należy do owych cieniutkich, ale nieskończenie odpornych nici łączących jeden element z drugim, a tym samym łączących je wreszcie wszystkie w spójną witalną całość. Dlatego, nawet jeśli nie zamieszkuje się wspólnoty w danym momencie albo już się ją opuściło, wciąż jest się jej częścią. Dla przykładu, wspólnota Uniwersytetu Jagiellońskiego to nie tylko jej obecni studenci i pracownicy, ale ludzie rozproszeni po całym świecie, którzy kiedyś do niej wstąpili i przyjęli jej wartości. To także ci, którzy już odeszli. Pamięć o nich jest ważnym jej aspektem. Ważnym aspektem jest także to, czy myśląc o wspólnocie – czynimy to w kategoriach „my”.
□ A zatem świat bez wartości jest niemożliwy?
■ Świat bez wartości jest możliwy, ale byłby piekłem. I z pewnością nie byłoby w nim miejsca na wspólnotę.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Iwona Kołodziej
Wnaszym organizmie każdego dnia zachodzi mnóstwo procesów na poziomie molekularnym. Jednymi z czołowych cząsteczek biorących w nich udział są proteazy – enzymy przecinające wiązania

peptydowe, takie molekularne nożyce do cięcia białek. Białka to jedne z głównych elementów budulcowych naszego organizmu. Składają się one z aminokwasów, które są połączone za pomocą wiązań peptydowych. Proteazy towarzyszą nam przez całe życie, pełnią ważną funkcję podczas rozwoju organizmu – tworzenia się tkanek i organów.
Poza tym odgrywają bardzo ważną rolę w trawieniu, krzepnięciu krwi, eliminowaniu niepotrzebnych komórek, recyklingu białek w komórce oraz wielu innych procesach. W naszym organizmie występuje ponad 500 różnych proteaz. Jedną z grup proteaz są kalikreiny, zaliczane do tzw. proteaz serynowych. Kalikreiny występują w krwi i w wielu organach, a ich ekspresja jest tkankowo specyficzna. Pełnią bardzo ważną rolę w wielu procesach fizjologicznych, na przykład w regulacji ciśnienia krwi, procesie gojenia rany, procesie zapalnym, jak również w rozwoju i patogenezie wielu chorób, między innymi padaczki, choroby Alzheimera, stwardnienia rozsianego, choroby Leśniowskiego-Crohna czy nowotworów. Obecnie znanych jest 15 kalikrein, chociaż ich biologia jest w dalszym ciągu słabo poznana. Na temat kalikrein i peptydaz związanych z kalikreinami dyskutowano podczas 6. międzynarodowego sympozjum (The 6th Annual International Symposium on Kallikreins and Kallikrein-Related Peptidases), które odbyło się w dniach 28 września do 1 października w Brisbane w Australii.


Model trójwymiarowy struktury przestrzennej kalikreiny
Spotkanie zgromadziło wielu naukowców z różnych stron świata, między innymi z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Czech, Szwecji, Finlandii, Japonii, Kanady oraz USA.
Podczas sympozjum omawiane były najnowsze wyniki z badań podstawowych nad kalikreinami, na przykład charakterystyka kalikrein na poziomie biochemicznym, identyfikacja substratów kalikrein, regulacja ekspresji kalikrein poprzez niekodujące elementy genomu czy zrozumienie ścieżek sygnałowych aktywowanych przez kalikreiny i peptydazy związane z kalikreinami. Większość prelekcji skoncentrowana była wokół funkcji kalikrein w stanach patologicznych. Sympozjum objęło tematycznie bardzo szerokie spektrum zagadnień związanych z kalikreinami, w niniejszym artykule omówione zostały tylko wybrane prelekcje. Spotkanie rozpoczęło się sesją naukową dotyczącą roli kalikrein w barierze ochronnej organizmu. Kilku naukowców podzieliło się wynikami bada ń mających na celu zrozumienie biologicznych mechanizmów schorzenia o nazwie zespół Nethertona. Jest to rzadka choroba genetyczna spowodowana mutacjami w genie SPINK5 i obejmująca zaburzenia skóry, włosów oraz układu immunologicznego. Objawia się nadmiernym rogowaceniem, łamliwością włosów (tzw. „łodyga bambusa”) oraz alergią. Obecnie nie ma skutecznego leku na tę chorobę. Podczas sympozjum naukowcy z Francji (prof. Alain Hovnanian) oraz Czech (prof. Radislav Sedlacek) przedstawili wyniki badań pokazujące, że kalikreina 5 (KLK5) i kalikreina 7 (KLK7) są jednymi z kluczo-
Fot. z prywatnego archiwum autorki
Uczestnicy sympozjum
wych mediatorów choroby, sugerując, że w przyszłości cząsteczki te mogłyby być kandydatem do opracowania terapii dla pacjentów cierpiących na zespół Nethertona.
Poza chorobami skóry, kalikreiny odgrywają bardzo ważną rolę także w chorobach dróg oddechowych. Chyba każdego z nas chociaż raz w życiu dopadła grypa. Podczas sympozjum temat roli kalikrein w odpowiedzi organizmu na infekcję wirusem grypy został podjęty przez dr. Fabiena Gueugnona (Francja). Jego badania wykazały, że u pacjentów zainfekowanych wirusem grypy poziom ekspresji i wydzielanie KLK5 są podwyższone w drogach oddechowych. Ciekawostką jest, że KLK5 sprzyja propagacji wirusa grypy, co zostało wykazane na podstawie badań in vitro.
Już od dawna znany jest fakt deregulacji kalikrein w chorobach nowotworowych. Okazuje się, że poziom niektórych kalikrein może być znacznie zmieniony nie tylko w obrębie guza (w porównaniu do zdrowej tkanki), ale też we krwi u pacjentów onkologicznych. Obecnie jedna z kalikrein, a dokładnie kalikreina 3 (KLK3), znana powszechnie pod nazwą PSA ( Prostate-Specific Antigen ), jest markerem nowotworowym w diagnostyce raka gruczołu krokowego. Implementacja
PSA w onkologii zaskutkowała zredukowaniem śmiertelności związanej z rakiem gruczołu krokowego. Jednak aby osiągnąć taki efekt, przebadanych musi być bardzo wielu mężczyzn. Nierzadko zdarza się, że pacjent otrzymuje fałszywie pozytywny wynik, co oznacza, że wiele biopsji jest wykonanych niepotrzebnie. A zatem kluczowe wydaje się opracowanie metod mających na celu zwiększenie swoistości markera PSA. Podczas sympozjum prof. Hans Lilja (USA) zaproponował, aby w tym celu w diagnostyce raka prostaty zastosować panel czterech markerów kalikreinowych: – PSA wolne (free PSA), czyli PSA niezwiązane z białkami, – formę PSA nieaktywną enzymatycznie (intact PSA), – PSA całkowite (total PSA), – kalikreinę hK2.
Profesor Lilja przedstawił wyniki badań pokazujące, że zastosowanie panelu tych czterech markerów kalikreinowych znacznie redukuje liczbę wykonanych biopsji (jednak kosztem opóźnionej diagnozy raka u niewielkiej liczby mężczyzn); wyniki te powinny być potwierdzone dodatkowymi badaniami. Obecnie prof. Lilja pracuje nad tym, czy wzięcie pod uwagę czynnika genetycznego, tzw. polimorfizmu pojedynczego nukleotydu (SNP, Single Nucleotide Polymorphism), mogłoby dodatkowo polepszyć diagnostykę raka prostaty.
Ponadto, podczas sympozjum prof. Viktor Magdolen (Niemcy) analizował rolę kalikrein w uruchomieniu szlaków molekularnych. Jego wstępne badania wykazały, że nadekspresja kalikrein w komórkach nowotworowych ma wpływ na wiele procesów na poziomie komórkowym, na przykład na podział komórki,

Prof. Hans Lilja wygłaszający wykład o markerach nowotworowych raka prostaty
migrację, połączenia międzykomórkowe. Poza tym prof. Magdolen zaobserwował oddziaływanie kalikrein na ekspresję genów związanych ze szlakiem sygnałowym TGF-β ( Transforming Growth Factor Beta) i PAR (Plasminogen Activator Receptor) oraz genów związanych z procesem EMT (Epithelial-Mesenchymal Transition), który uważany jest za ważny etap podczas tworzenia przerzutów.
Podsumowując, kalikreiny odgrywają bardzo ważną funkcję zarówno w fizjologii organizmu, jak i w wielu procesach patologicznych. Poszerzenie wiedzy z biologii kalikrein oraz mechanizmów i konsekwencji deregulacji kalikrein w różnych chorobach może przyczynić się do ulepszenia diagnostyki nowotworów oraz wynalezienia nowych potencjalnych kandydatów terapeutycznych nie tylko w onkologii, ale też w chorobach skóry, chorobach układu krążenia, chorobach dróg oddechowych czy chorobach układu nerwowego.
Agnieszka Pastuła absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego, doktorantka Uniwersytetu Technicznego w Monachium

Studenci nagrodzili najlepszych, według nich, dziennikarzy minionego roku. Dziewiąta gala plebiscytu MediaTory odbyła się 28 listopada 2015 w auli Auditorium Maximum. Statuetki zostały wręczone w dziewięciu kategoriach. Dziennikarskie autorytety wybrało w głosowaniu ponad 10 tysięcy studentów z 21 polskich uczelni. – Wyniki w plebiscycie MediaTory to głos nowego pokolenia, które już za moment samo tworzyć będzie media. Ucząc się dziennikarstwa i wchodząc w dorosłe życie, studenci patrzą na to, jak pracują dziennikarze. W ten sposób szukają swoich wzorców oraz inspiracji – mówiła Izabela Mikruta-Smółka, prezes Stowarzyszenia MediaTORy.
Gala finałowa zgromadziła blisko 1200 gości. Wśród publiczności byli również prorektorzy UJ prof.prof. Maria Flis i Andrzej Mania oraz pełnomocnik rektora UJ ds. kształcenia i współpracy międzynarodowej w Collegium Medicum prof. Beata Tobiasz-Adamczyk.
Jako pierwszy statuetkę odebrał Rafał Stańczyk, reporter TVP Info, wyróżniony w kategorii TORpeda. Studenci docenili jego odwagę i warsztat dziennikarski podczas realizacji filmu Polscy ratownicy w Nepalu, pokazującego skutki trzęsienia ziemi w Nepalu. Reporter został nagrodzony za to, że pomimo trudnych warunków wytrwale towarzyszył polskim ratownikom i jako pierwszy zrealizował materiał pokazujący dramatyczne chwile podczas ewakuacji z grożącego zawaleniem rumowiska. Za śledzenie ich poczynań, nawet w sytuacjach niebezpiecznych. Za ukazanie, jak trudna jest praca grupy poszukiwawczo-ratowniczej – uzasadnili studenci. Ekipa TVP towarzyszyła grupie 81 polskich strażaków, którzy przybyli na ratunek Nepalczykom poszkodowanym w trzęsieniu ziemi 25 kwietnia 2015. Polscy ratownicy przez kilka dni z ogromnym zaangażowaniem przeszukiwali ruiny i gruzowiska w nadziei, że odnajdą żywych ludzi. – To była wielka tragedia, trzeba było działać bardzo szybko, dlatego lecieliśmy na miejsce, właściwie nie wiedząc, co tam zastaniemy – opowiadał o realizacji filmu Rafał
Stańczyk. – Pokazujemy ciężką, heroiczną pracę polskich ratowników w Nepalu. Ich wielkie zaangażowanie i wiarę w to, co robią. Ale nie tylko plecy, lecz ich twarze i oczy podczas dramatycznych chwil. Wiara, determinacja i profesjonalizm tych strażaków były naprawdę uderzające. Ten film powstał przede wszystkim dzięki nim. Otworzyli się i zaufali nam, dzięki temu mogliśmy wejść z nimi blisko miejsc, gdzie szukali zaginionych osób. Wydaje mi się, że to jest właśnie największa siła tego filmu –podkreślił Rafał Stańczyk.

W kategorii NawigaTOR statuetkę otrzymał Grzegorz Sroczyński z „Gazety Wyborczej”. – Za artykuły wywołujące gorące dyskusje w społeczeństwie i wywierające istotny wpływ na opinię czytelników. Za pisanie o podejmowanym temacie wprost, bez owijania w bawełnę. Za to, że od lat odważnie i w sposób dynamiczny podejmuje trudną tematykę dotyczącą polityki. Za charakterystyczny styl dziennikarski –bezpośredni i w odpowiednich chwilach mocno ironiczny – uzasadnili studenci. – Te teksty powstają długo, zwłaszcza wywiady, ważne jest, aby mieć przestrzeń na namysł. Uważam także, że dziennikarz dzisiaj powinien czytać współczesne powieści. Trzeba też mieć w sobie specyficzną złość, i to wszystko razem uzupełnia się w pracy dziennikarza – odpowiedział laureat, zapytany o radę dla adeptów dziennikarstwa.
ReformaTORami 2015 zostali Martyna Wojciechowska i Marek Kłosowicz, autorzy reportażu zatytułowanego Ludzie duchy, opowiadającego o dramatycznym losie chorych na bielactwo w Tanzanii. Bohaterką filmu jest 17-letnia albinoska Kabula, która w wieku 12 lat została brutalnie napadnięta (napastnicy odcięli jej rękę
maczetą), a teraz jej najważniejszym celem jest, aby zostać prawniczką i bronić praw albinosów. – Za poruszający dokument, dzięki któremu widzowie sfinansowali jej wymarzone studia. Za uświadomienie, że w XXI wieku istnieją państwa, w których nie szanuje się życia ludzkiego – uzasadnili studenci. W Tanzanii żyje około 170 tysięcy osób chorych na bielactwo, dla których zagrożeniem jest nie tylko światło słoneczne, ale też inni mieszkańcy, którzy wierzą, że ciało albinosa ma magiczną moc. Dlatego odbywają się tam polowania na albinosów, którzy żyją w permanentnym strachu przed śmiercią. Podczas brutalnych ataków obcina się im ręce i nogi, a potem sprzedaje je na czarnym rynku za ogromne pieniądze, aby robić z nich eliksiry i amulety, które – jak wierzy się – przynoszącą bogactwo, zdrowie i szczęście. Na chorych na bielactwo mówi się w Tanzanii zeru-zeru, czyli ludzie duchy. Wynika to z przekonania, że albinosi nie umierają, lecz znikają. Jedynym sposobem na zapewnienie albinosom bezpieczeństwa przez rząd Tanzanii jest trzymanie chorych w izolacji, w enklawach odgrodzonych wysokim murem i drutem kolczastym. Historia Kabuli bardzo poruszyła Polaków. W zorganizowanej przez Martynę Wojciechowską i Fundację Między Niebem a Ziemią akcji charytatywnej zebrano 100 tysięcy złotych, które zostaną przeznaczone na spełnienie największego marzenia Kabuli – studiów prawniczych.
W kategorii ProwokaTOR nagrodzony został Piotr Ibrahim Kalwas („Duży Format” – „Gazeta Wyborcza”) za reportaż Milczenie owiec. Kalwas o uboju rytualnym, w którym dziennikarz pokazał dwie strony islamskiej tradycji: brutalne praktyki podczas Święta Ofiarowania w Aleksandrii oraz wierzących muzułmanów, którzy przeciwstawiają się ich bezwzględności. – Za fakt, że samemu będąc muzułmaninem, podjął się poruszenia tematów, o których wciąż wiemy niewiele. Za realizm opisu wydarzeń oraz zestawienie kontrastujących opinii, w celu głębszego przedstawienia tematu – dodali studenci.
Katarzyna Wilk i Kamil Baleja, prowadzący w RMF FM program
Lepsza połowa dnia, zwyciężyli w kategorii AkumulaTOR. – Za sprawianie, że druga połowa dnia zawsze jest tą lepszą. Za świeżość, charyzmatyczne poczucie humoru i rozbawianie słuchaczy do łez. Za merytoryczne przygotowanie do każdej audycji oraz udowadnianie, że młodzi dziennikarze potrafią przekazywać istotne wiadomości, a przy tym ładować pozytywną energią – uzasadnili studenci.
InicjaTORem została Dorota Wellman, wyróżnienie otrzymała za felietony publikowane w „Wysokich Obcasach”: Za udowodnienie, że osoba ściśle powiązana ze światem show-biznesu może (i powinna) poruszać tematy poważne. Za dające do myślenia artykuły, wyróżniające się bezkompromisowym stylem i właściwą dozą ironii. Za warte oklasków wyjście z telewizyjnego światka i tym samym pokazanie, że pracując w nim, nie trzeba decydować się na jednowymiarowość. Dziękując za wyróżnienie, Dorota Wellman powiedziała:
– Widzę rzeczywistość, oceniam ją, przeżywam, a forma felietonu jest doskonała, aby to przekazać, a także aby mówić inaczej i więcej. Nie mogę być obojętna na świat i sprawy społeczne. Dotyczy to zarówno małej lokalnej społeczności, w której mieszkam i którą staram się zmieniać, ale także wielkich spraw społecznych, które dotykają nas wszystkich. Apelowała do studentów, aby nie milczeli w sprawach istotnych, aby mieli odwagę mówić głośno o rzeczach, które ich denerwują. –Uważam, że w sprawach politycznych i społecznych powinniśmy zabierać głos odważnie, wtedy będziemy mogli zmieniać świat. To dotyczy dziennikarzy, ale nie tylko – dodała Wellman.
DetonaTorem, już po raz trzeci w historii MediaTORów, został Tomasz Patora, reporter Superwizjera TVN. Tym razem został nagrodzony za reportaż ujawniający skandal w bytomskim krematorium. Materiał zatytułowany Krematorium bezcześciło zwłoki? przyczynił się do ponownego wszczęcia postępowania przeciwko właścicielowi krematorium oraz wywołał dyskusję o praktykach panujących w zakładach pogrzebowych. Studenci docenili rzetelnie i wytrwale prowadzone przez Patorę śledztwo dziennikarskie oraz wzorową dziennikarską postawę i upór w dążeniu do prawdy.
Laureatami w kategorii ObserwaTOR zostali Ewa Ornacka i Piotr Pytlakowski za książkę Wojny kobiet. Rzuciły wyzwanie sądom, policji i mafii. Studenci nagrodzili
ich za porywający cykl wywiadów z kobietami, których spokojna codzienność została zmącona przez śmierć, aresztowania bądź porwania najbliższych im mężczyzn. Za ukazanie ich determinacji w nierównej walce o godność, przeciwko mafii i skorumpowanym organom ścigania. Za zachowanie dynamiki, a zarazem taktu przy przekazywaniu historii tych przez lata

pomijanych postaci, których wyznania rzucają nowe światło na najgłośniejsze sprawy kryminalne ostatnich lat. Nagrodę specjalną w kategorii AuTORytet, za całokształt pracy zawodowej, otrzymał Adam Michnik – publicysta, eseista, historyk i działacz polityczny. Od 1989 redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”. Organizator antykomunistycznej opozycji w czasach PRL oraz członek Komitetu Obrony Robotników i „Solidarności”. – Ta nagroda jest dla mnie tyleż wzruszająca, co zaskakująca. To nagroda nie tyle dla mnie, co dla „Gazety Wyborczej”. Jest tym ważniejsza, że pochodzi od studentów – tym samym młodzi ludzie dają sygnał „Gazecie”, że to, co robimy, ma sens i że wartości, których bronimy, na tę obronę zasługują – mówił, dziękując za wyróżnienie. Zapytany o tajemnicę sukcesu wydawanej od 26 lat „Gazety Wyborczej”, odpowiedział: Po pierwsze, nie boimy się różnorodności punktów widzenia. Po drugie, wiemy, że obowiązkiem „Gazety” jest obrona wolności i prawdy.
Po trzecie, od początku nie chcieliśmy być po prostu miejscem do zarabiania pieniędzy, chcieliśmy być instytucją demokracji polskiej. Sekret „Gazety” polega na jej autentyczności. Nie zabrakło także rady dla studentów dziennikarstwa. – Od wielu lat staram się bronić tych samych wartości. Trzeba umieć powiedzieć „nie”, nawet jeżeli to będzie kosztowne, bo w skali strategii życiowej to się opłaca. Po tylu latach pracy w bardzo różnych pismach – podziemnych, zagranicznych i wreszcie w „Gazecie”, mogę powiedzieć z całym przekonaniem, że nie ma nic ważniejszego, niż żyć i pisać w zgodzie ze swoimi przekonaniami, bo tylko to pozwala zachować szacunek dla samego siebie – podkreślał Michnik.
Organizatorami dziewiątej edycji plebiscytu było Stowarzyszenie MediaTory oraz Koło Naukowe Studentów Dziennikarstwa UJ. – Plebiscyt nie mógłby się odbyć, gdyby nie wytrwałość i zaangażowanie 40-osobowej grupy studentów. Idea plebiscytu obecna jest w całej Polsce również dzięki ogromnej pomocy i zaangażowaniu koordynatorów działających na uczelniach partnerskich – podkreśliła Ewelina Bochenek, główna koordynatorka przedsięwzięcia. Współorganizatorem plebiscytu jest Uniwersytet Jagielloński, a sponsorem głównym – Fundacja Seriatim.
Anna Wojnar

Zamiast piętnastu, do założenia stowarzyszenia będzie wymagany udział tylko siedmiu osób. Jest to jedna z najbardziej znaczących zmian w ustawie Prawo o stowarzyszeniach1, które wchodzą w życie w większości w 2016 roku. Mowa o pierwszej tak obszernej nowelizacji2 tego aktu prawnego od czasu jego uchwalenia... ćwierć wieku temu.
Skoro postanowiono istotnie zmienić regulacje wspomnianej ustawy, warto zanalizować także możliwości łączenia się organizacji pozarządowych (ngo 3) w większe podmioty, jak sieci i federacje. Tym bardziej że w takich strukturach może uczestniczyć również uczelnia. Zarówno dla niej samej, jak i dla organizacji związanych ze środowiskiem akademickim4 otwiera to szerokie możliwości promocji, finansowania oraz współpracy z władzami i społecznościami lokalnymi, ale też rozwijania... dydaktyki.
Sieć organizacji pozarządowych to, najprościej rzecz ujmując, porozumienie stowarzyszeń, fundacji lub także innych podmiotów. Sieć nie posiada osobowości prawnej, a służy integrowaniu członków oraz wzajemnej wymianie informacji. Takie porozumienie bywa mniej lub bardziej sformalizowane, ma doraźne lub długofalowe cele. Sieć działa w oparciu o zasady ogólne prawa cywilnego oraz postanowienia przyjęte przez same strony w stosownym dokumencie (umowa, deklaracja, regulamin, list intencyjny).
Czym innym jest związek stowarzyszeń, w praktyce nazywany także federacją. Jest to takie porozumienie stowarzyszeń, które posiada osobowość prawną i podlega obowiązkowemu wpisowi do Krajowego Rejestru Sądowego. Daje to federacji dużo więcej uprawnień, ale oznacza też obowiązki formalne. Związek mogą stworzyć co najmniej trzy stowarzyszenia5 (czyli nie osoby fizyczne). Zorganizowanie sieci ngo łączy się z dużo większą niż w federacji swobodą w ukształtowaniu jej struktury i zasad funkcjonowania.
Sieci i związki ngo mogą skupiać podmioty o podobnych celach i standardach działania6, jak również przybrać charakter terytorialny7 lub branżowy. Przykładem tego ostatniego związku jest Ogólnopolska Federacja Stowarzyszeń Uniwersytetów Trzeciego Wieku.
Uczelnia może uczestniczyć w sieci ngo, jeżeli owo porozumienie przewiduje taką możliwość. Wówczas władze sieci i uczelni powinny same określić wzajemne prawa i obowiązki.
Również w przypadku związku jego założycielami i członkami mogą być obok stowarzyszeń także inne osoby prawne –na przykład uczelnie lub ich jednostki posiadające osobowość prawną. Osoby prawne o celach zarobkowych mogą być tylko członkami wspierającymi federacji. W zależności od osiągniętej pozycji, zarówno sieci, jak i związki ngo mogą występować w interesie swoich członków, między innymi wobec lokalnego biznesu czy rekomendując władzom wprowadzenie nowych praktyk lub rozwiązań prawnych. Przynależność do sieci lub związku reprezentującego wiele podmiotów co do zasady poszerza możliwości działania, przede wszystkim ułatwiając stały kontakt z podmiotami o podobnym profilu, terenie lub celu aktywności. Tym samym daje możliwość wzajemnej pomocy w rozwiązywaniu problemów, wymianie zasobów lub podejmowaniu wspólnych przedsięwzięć. Do takich należą choćby pozyskiwanie nowych źródeł finansowania8, akcje społeczne, popularyzacja osiągnięć naukowców z danej uczelni, organizowanie praktyk studenckich czy wolontariatu pracowniczego.
W prawie o szkolnictwie wyższym9 określono wprost, że w skład konwentu uczelni publicznej mogą wchodzić, między innymi, przedstawiciele instytucji i stowarzyszeń naukowych, zawodowych oraz twórczych, organizacji pracodawców, a jeżeli statut uczelni tak stanowi, także organizacji samorządu gospodarczego.
Zwłaszcza wymienione wyżej rodzaje organizacji i ich związki mogą być dla uczelni odpowiednim partnerem w prowadzeniu razem badań, studiów lub innych form kształcenia. Tym bardziej gdy zrzeszają ekspertów z danej dziedziny wiedzy, prowadzą kursy, egzaminy lub nadają uprawnienia zawodowe.
Zresztą sam społeczny ruch naukowy w Polsce sięga tradycjami XV wieku, kiedy to w Krakowie powołano stowarzyszenie naukowo-filozoficzne Sodalitas Litteraria Vistulana Współcześnie towarzystwa naukowe ogólne i specjalistyczne oraz stowarzyszenia naukowo-techniczne stanowią nadal jeden z obszarów polskiej nauki. Podmioty te nierzadko prowadzą biblioteki i muzea, zrzeszają pracowników naukowych, organizują konferencje lub wydają punktowane periodyki. Tworzy to duży kapitał społeczny, który często procentuje dzięki wsparciu większych struktur – samorządu czy uczelni.
Mariusz Kusion
1 Ustawa z 7 kwietnia 1989 Prawo o stowarzyszeniach, Dz.U. z 2015 r., poz. 1393.
2 Ustawa z 25 września 2015 o zmianie ustawy Prawo o stowarzyszeniach oraz niektórych innych ustaw, Dz.U. z 2015 r., poz. 1923.
3 Z ang. non governmental organizations.
4 Na temat szczególnych uprawnień, jakie przysługują organizacjom działającym na styku trzeciego sektora i szkolnictwa wyższego, pisano w numerze 163–164 „Alma Mater” z 2014 roku (M. Kusion, W uczelni, z uczelnią i obok uczelni).
5 W obecnym stanie prawnym fundacje, grupy nieformalne i inne organizacje pozarządowe mogą współpracować z federacją lub być jej członkami wspierającymi, ale nie mają prawa samodzielnie jej powołać. W tym celu niezbędne są stowarzyszenia.
6 Np. Federacja Polskich Banków Żywności.
7 Skupiają organizacje z tego samego obszaru (np. gminy, powiatu, województwa, kraju) – jak Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych.
8 Niektóre ze źródeł finansowania działań są dostępne dla ngo, ale nie samej uczelni, jak np. składki członkowskie, odpisy 1 procent podatku dochodowego od osób fizycznych, środki ze zbiórek publicznych, niektórych funduszy i rezerw celowych, także zagranicznych, czy części budżetu organów administracji rządowej i samorządowej.
9 Ustawa z 27 lipca 2005 Prawo o szkolnictwie wyższym, Dz.U. z 2012 poz. 572. z późn. zm.
dni, sześćdziesiąt wydarzeń i sześ-ciuset uczestników – tak w liczbach prezentuje się czwarta edycja Tygodnia Jakości Kształcenia Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tegoroczna odsłona TJK pokazała, jak wielopłaszczyznowym zagadnieniem jest jakość kształcenia i na jak wielu polach warto o nią zabiegać. Organizatorzy zmodyfikowali dotychczasową formułę seminarium oraz warsztatów i szkoleń, wprowadzając wykłady otwarte, panele dyskusyjne i inne inicjatywy ukazujące różne aspekty budowania jakości w szkolnictwie wyższym. Wydarzenie zostało też rozszerzone o jeden dodatkowy dzień, dzięki czemu była możliwość zwiedzenia uniwersyteckiej winnicy, połączonego z wykładem na temat polskiego winiarstwa oraz degustacją win.
Tydzień Jakości Kształcenia został zainaugurowany debatą Student: klient czy partner?, w ramach której przedstawiciele różnych środowisk akademickich dyskutowali nad charakterem relacji między uczelnią a jej studentami. Po słowie wstępnym, wygłoszonym przez prorektora UJ ds. dydaktyki prof. Andrzeja Manię, uczestnicy spotkania rozpoczęli dyskusję dotyczącą budowania kapitału społecznego w przestrzeni uniwersyteckiej, projektowania indywidualnych ścieżek kształcenia oraz społeczno-ekonomicznego kontekstu współczesnych przemian szkolnictwa wyższego. Za istotny krok w kierunku budowy relacji partnerskich w murach uczelni uznano inicjatywy zmierzające do personalizacji toku kształcenia, takie jak Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne czy rozmaite projekty tutoringowe. Wielokrotnie odwoływano się jednak do roli samych studentów, których oczekiwania oraz zaangażowanie w studia wydają się nieodzownym elementem, bez którego przełamywanie utartych wzorców w nauczaniu akademickim jest znacznie trudniejsze, a nadto mniej efektywne (pełny zapis spotkania dostępny jest w serwisie YouTube: kod QR)
Program kolejnych dni Tygodnia Jakości Kształcenia, współtworzony przez trzydzieści jednostek Uniwersytetu, był bogaty w rozmaite szkolenia, warsztaty i panele dyskusyjne. Wśród nich znalazły się warsztaty z zakresu umiejętności miękkich,


jak zarządzanie czasem, zarządzanie stresem czy komunikacja międzykulturowa, a także szkolenia z zarządzania projektami czy pozyskiwania funduszy europejskich. Nowością w programie były wykłady otwarte Tygodnia Jakości Kształcenia – cykl spotkań przygotowanych przez wybitnych naukowców i dydaktyków z Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezentujących nowe osiągnięcia tradycyjnych dyscyplin akademickich: filozofii, matematyki, biologii i historii. Celem projektu było nawiązanie interdyscyplinarnego dialogu między ekspertami z danej dziedziny a słuchaczami reprezentującymi rozmaite jednostki uniwersyteckie, pomagającego rozszerzyć własne horyzonty poznawcze.
Ważną częścią TJK była także pierwsza edycja konkursu Best UJ Presentation, współorganizowanego przez Jagiellońskie Centrum Językowe. Studenci z całego Uniwersytetu (z wyjątkiem filologii angielskiej) mieli szansę sprawdzić swoje umiejętności z zakresu wystąpień publicznych w języku
angielskim. Po wstępnych eliminacjach kilkunastu uczestników finału wygłosiło swoje prezentacje dopracowane pod opieką lektorów JCJ. Wszystkie wystąpienia zostały ocenione przez profesjonalne jury, a zwycięzca otrzymał tytuł Best UJ Speaker 2015. Czwarta edycja TJK jest dowodem na rosnące zainteresowanie problematyką jakości kształcenia nie tylko wśród pracowników Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale także wśród studentów i doktorantów, a nawet absolwentów Uczelni. Inicjatywa Sekcji Analiz Jakości Kształcenia, wpisując się w stały program wydarzeń na UJ, ma szansę podtrzymać ten trend, dzięki czemu świadomość korzyści wynikających z dbania o najwyższą jakość w nauczaniu akademickim może stać się naturalnym składnikiem kultury uniwersyteckiej.
Mateusz Zimnoch specjalista ds. PR, Sekcja Analiz Jakości Kształcenia UJ

Już po raz czwarty Instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Jagiellońskiego był gospodarzem Konferencji Naukowej Młodych Badaczy. Organizatorami konferencji, która odbyła się w dniach 22–24 października, byli doktoranci z Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ przy zaangażowaniu Studenckiego Koła Naukowego Geografów

Trzy dotychczas opublikowane tomy recenzowanej monografii Współczesne problemy i kierunki badawcze w geografii, wydanej przez IGiGP UJ. Tom I: P. Krąż, J. Hibner, J. Koj, J. Balon (red.), 2013; tom II: P. Krąż (red.), 2014; tom III: J. Liro, M. Liro, P. Krąż (red.), 2015
UJ im. Ludomira Sawickiego. Wydarzenie objęte zostało patronatem rektora UJ prof. Wojciecha Nowaka, dziekan Wydziału
Biologii i Nauk o Ziemi dr hab. Małgorzaty Kruczek, prodziekan Wydziału BiNoZ dr hab. Anny Pecio oraz prodziekana Wydziału BiNoZ prof. Bolesława Domańskiego. W 2015 roku konferencja poświęcona była interdyscyplinarności badań geograficznych i zgromadziła największą z dotychczasowych edycji liczbę uczestników, reprezentujących większość ośrodków geograficznych w Polsce. Zaprezentowano 40 referatów i 18 posterów przedstawiających najnowsze wyniki badań dotyczących, między innymi, zmian klimatu w Polsce, powodzi błyskawicznych, przemian krajobrazu, rozwoju regionalnego, geografii turyzmu czy badań miast, ludności i rolnictwa. Wiele

Matulewski (Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu) prezentujący referat podczas sesji plenarnej w dniu otwarcia konferencji; 22 października 2015
rozważań opierało się na wykorzystaniu systemów informacji geograficznej. Konferencja podzielona była na kilka części: sesję plenarną, sesje tematyczne z geografii fizycznej i społeczno-ekonomicznej, a także sesję posterową. Pierwszy dzień konferencji zakończyło zwiedzanie podziemi krakowskiego Rynku, które wywarło


Uczestnicy konferencji otrzymali egzemplarze miesięcznika „Alma Mater” oraz publikacje książkowe wydane nakładem Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ oraz Centralnego Ośrodka Turystyki Górskiej w Krakowie
duże wrażenie szczególnie na osobach spoza ośrodka krakowskiego. Konferencja

odbyła się wycieczka terenowa. Uczestnicy mieli okazję zapoznać się z jednym z piękniejszych zakątków Polski, jakim są Małe Pieniny. Wycieczkę poprowadził Paweł Krąż.

wzbogacona była o warsztaty dendrochronologiczne, zorganizowane w drugim dniu przez Annę Zielonkę (UJ) oraz Pawła Matalewskiego (UAM). W ramach warsztatów – mimo deszczowej aury – odbyła się część terenowa i laboratoryjna. Zgodnie z tradycją, zainicjowaną już w latach 50. XIX wieku przez Wincentego Pola – założyciela pierwszej w Polsce katedry geografii, w ostatnim dniu konferencji
recenzowanej monografii Współczesne problemy i kierunki badawcze w geografii i czasopiśmie „Prace Geograficzne”, wydawanych przez Instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ. Dotąd ukazały


Poprzednie edycje konferencji były poświęcone współczesnym problemom i kierunkom badawczym w geografii (w roku 2012), metodom (2013) oraz aplikacyjności badań geograficznych (2014). Do tej pory w wydarzeniu uczestniczyło łącznie ponad 220 osób, prezentując wyniki swoich badań w formie 240 referatów i na 42 posterach. Najlepsze prace zostały opublikowane w 68 artykułach naukowych w tomach
się trzy tomy monografii, które dostępne są na stronie internetowej Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ (www.geo. uj.edu.pl). Wydanie IV tomu, obejmującego zagadnienia ostatniej konferencji, planowane jest na czerwiec 2016 roku. Piąta edycja konferencji odbędzie się w październiku 2016 roku.
Justyna Liro, Maciej Liro, Paweł Krąż członkowie Komitetu Organizacyjnego, doktoranci IGiGP UJ
Znany i ceniony w okresie międzywojennym artysta malarz i grafik związał swe losy z Polską stosunkowo późno – dopiero w roku 1918, już jako człowiek dojrzały, ze sporym bagażem osobistych doświadczeń. Tak ułożyły się jego losy – rozstał się wówczas ze swą wojskową przeszłością i poświęcił wyłącznie sztuce i egzotycznym podróżom. Teraz jest artystą niemal zapomnianym, choć jego bogata twórczość z całą pewnością zasługuje na częściowe choćby przywrócenie jej dawnego splendoru i przypomnienie roli, jaką odegrała swego czasu w stworzeniu obrazu Bliskiego Wschodu nie tylko w polskim społeczeństwie.
Aleksander Laszenko urodził się 4 czerwca 1883 w Annówce (w guberni charkowskiej) jako syn Bazylego Laszenki i Ludmiły Szczerbaczow1 . Już w młodym wieku rozpoczął karierę wojskową, wstępując najpierw do korpusu kadetów w Połtawie (gdzie naukę zakończył w roku 1900)2, później kształcąc się w Konstantynowskiej Szkole Oficerów Artylerii w St. Petersburgu (1900–1904). Podczas pobytu w St. Petersburgu równolegle studiował malarstwo w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem, między innymi, takich sław jak Nikołaj Dubowski, Władimir Makowski, Jefim Wołkow czy Ilja Riepin. Już jako absolwent studiów zarówno artystycznych, jak i wojskowych podjął w roku 1904 służbę w oddziałach carskiej lejbgwardii, awansując w roku 1916 w III brygadzie artylerii do stopnia pułkownika. Zmuszony wypadkami dziejowymi do opuszczenia kraju ojczystego, wraz z rodziną osiadł w Sosnowej Woli na Kujawach, w majątku swej żony3. Tam przez kilka lat w oddzielnym, specjalnie wzniesionym pawilonie mieściła się jego pracownia malarska. Po sprzedaży posiad-

Aleksander Laszenko (1883–1944); 1938
łości w roku 1932 rodzina przeniosła się do Włocławka 4. Postanowił wówczas, oprócz uprawiania własnej twórczości, włączyć się także w lokalne przedsięwzięcia o charakterze kulturalno-artystycznym. Z jego inicjatywy powstało, między innymi, Zrzeszenie Kujawskich Artystów Plastyków (przez jakiś czas był jego prezesem) oraz Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych. Aleksander Laszenko zmarł po dłuższej chorobie we Włocławku 11 czerwca 1944.
Od wczesnych lat egzotyczne podróże stanowiły dla Aleksandra Laszenki istotną pasję, która w połączeniu z umiejętnością bystrej obserwacji otoczenia i utrwalania go w artystycznej formie rychło stała się czymś więcej niż tylko zajęciem wypełniającym wolne chwile. Szczególnie był jednak zafascynowany Egiptem, zarówno jego pejzażami, jak ludźmi i zabytka -
mi. Pierwszą podróż nad Nil odbył wraz z ojcem jako czternastolatek (1897/1898). Później przebywał tam wielokrotnie, a także w innych krajach Bliskiego Wschodu, północnej i centralnej Afryki oraz Azji. Udokumentowane są kolejne jego egipskie wyprawy, poczynając od wyprawy w roku 1903 i 1904 (wówczas odbył również podróż dookoła świata). Później bywał w Egipcie niemal co roku (zazwyczaj w okresie zimowym), aż do wybuchu pierwszej wojny światowej. Powrócił nad Nil w roku 1920 i spędzał tam niemal każdy kolejny sezon. Egipt, zarówno starożytny, jak i współczesny, stał się jednym z najistotniejszych tematów jego malarstwa, mieszczącego się w nurcie tzw. orientalizmu (znany był jako „mistrz impresji orientalnej”, „klasyk Wschodu”). Przebywając w Egipcie, zainteresował się, naturalnie, archeologią, a także starożytną architekturą i dziejami krainy faraonów 5. Monumentalne budowle z czasów dawnej potęgi Egiptu stanowią bez wątpienia w pejzażach Laszenki wręcz pewien znak rozpoznawczy. Do najbardziej typowych pejzaży „starożytnych” Laszenki należały, między innymi, dzieła: Świątynia Setosa I, Wnętrze świątyni Chonsu, Sala kolumnowa świątyni w Luksorze, Ramesseum w Tebach, Ruiny świątyni Sfinksa, Świątynia Setosa w Abydos. Jednak budowle późniejsze, w tym budowle muzułmańskiego Kairu (jak meczet al-Azhar, wnętrze meczetu Muhammada Alego, grobowce mameluków), także stanowiły przedmiot jego bacznej uwagi, podobnie Egipt zwykłych jego mieszkańców, których obserwował na co dzień, zarówno w trakcie ich zajęć, jak podczas uroczystości religijnych i świąt6. W Egipcie przebywał Laszenko również jesienią 1922 i zimą 1923 roku. Kiedy rozeszła się sensacyjna wieść o odkryciu grobowca Tutanchamona (Dolina
Królów, KV 62) przez Howarda Cartera7, artysta znajdował się akurat w Luksorze. Jako malarz i rysownik miał się stać wówczas współpracownikiem Cartera 8 ; nie potwierdzają tego wprawdzie bezpośrednie przekazy, lecz fakt ten uwiarygodnić może cała seria płócien i szkiców Laszenki, na których widnieją, między innymi, sceny ze ścian dopiero co odsłoniętego grobowca, niedostępnego osobom postronnym 9. Prace te wkrótce zaprezentował Laszenko na wystawie w Kairze (1925). Część z nich zakupiona została przez Muzeum Egipskie w Kairze, część trafiła do kolekcji króla Fuada I, inne prezentowane były na wielu europejskich wystawach w następnych latach. Jak stwierdzał sam artysta, Prace moje wystawiane przed niedawnym czasem na wystawie kolonialnej w Paryżu, w salonie niezależnym w Berlinie, w Brukseli i w szeregu jeszcze stolic europejskich wywołały wszędzie duże zainteresowanie. W ciągu swej kariery artystycznej sprzedałem przeszło 800 prac, które znajdują się w różnych muzeach i zbiorach prywatnych. Także w zbiorach króla Fuada znajdują się moje obrazy „Cisza” i „Gdzie stały Teby”10 Świat arabski stanowił w twórczości Laszenki temat niezwykle istotny, jego twórczość traktowana była nieraz jako swoiste „okno” na ów obszar – dla Europejczyka tak zagadkowy i wówczas dość trudno jeszcze dostępny11. Zgodnie ze stwierdzeniem współczesnego orientalisty-arabisty Realizm jego malarstwa sprawia, że portretowane przez niego postaci beduinów i beduinek są niezwykle sugestywne, szczegółowość zaś w oddawaniu cech charakterystycznych strojów
i innych elementów scen pozwala na dokładny ich etnograficzny opis. Świat arabski pod pędzlem Laszenki pojawia się w swej faktycznej postaci, bez artystycz-

nych upiększeń typowych dla „orientalizujących” artystów12
U Laszenki malarza zainteresowanie Wschodem to przede wszystkim zainteresowanie światłem i barwą, tak bogatą w krajach Wschodu. Stąd też zagadnienia te stają się zasadniczym problemem artysty. Szczegóły rysunku zostają uproszczone albo traktuje je artysta w szerokich plamach, w rysunku uwagę swą zwraca na kontur, by tem więcej zainteresowania móc poświęcić barwie. Oczywiście, że ten sposób malarskiego ujmowania rzeczywistości zbliża artystę do impresjonistów13
W kontekście takiej oceny rozpatrywać należy całe serie pejzaży, zazwyczaj ze starożytnymi budowlami o historycznym znaczeniu w roli głównej, malowanymi w różnych porach dnia czy nawet porach roku, których tytuły wyraźnie świadczą o zamierzeniach artysty14 Jak już wspomniano, swe prace udostępniał Laszenko na licznych wystawach krajowych (Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Warszawa, Wilno, Włocławek) i zagranicznych (Paryż, Berlin, Hamburg, Bruksela), także w Kairze (1925) i Luksorze (1932). W roku 1922 na wystawie „Salonu Dorocznego” Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie prezentował obraz Noworoczny taniec Biszarinów 15 ; w trakcie wernisażu tej wystawy (16 grudnia 1922) w chwili oglądania właśnie tego obrazu dokonano śmiertelnego zamachu na prezydenta Gabriela Narutowicza 16 Trzynaście reprodukcji akwarel Laszenki (pejzaże, sceny rodzajowe) wykorzystano do zilustrowania książki księdza Wacława Kneblewskiego U źródeł świętej rzeki. Szkice z podróży po Palestynie (Warszawa 1934), książkę tę artysta opatrzył również wstępem. Laszenko należał do prekursorów barwnego drzeworytu w Polsce – techniki skomplikowanej i niezwykle trudnej w realizacji17. W trakcie swoich wystaw chętnie zapoznawał z nią zainteresowanych, demonstrując jej poszczególne etapy. Parokrotnie była wznawiana jego tzw. „Teka Wschodnia”, w której mieściło się siedem–dziewięć odbitek. Niestety, spośród najlepszych jego drzeworytów barwnych, cechujących się efektami wręcz malarskimi, zbliżonymi do akwareli, zachowały się tylko nieliczne odbitki. Wśród nich znajdował się Wodopój
z roku 193518. Na marginesie krakowskiej wystawy (1938) twórczość Laszenki tak oceniał ówczesny krytyk: Laszenko to łowca przygód i wrażeń artystycznych, to globtroter poruszający się śmiało ze strzelbą myśliwską na ramieniu i paletą w swym neseserze podróżnym. Wystawa obecna to ilustracja wrażeń z ostatniej podróży do Ziemi Świętej i do Transjordanii. Największe walory malarskie wydobywa Laszenko w swym drzeworycie, który studiował aż w Japonii, stąd pochodzi opanowanie formy i techniki, pewność cięcia i dekoracyjne zalety drzeworytów, rozchwytywanych dla swej barwności w tysiącach egzemplarzy w Polsce19. Inny, bardziej dekoracyjny, charakter ma Macierzyństwo z roku 1934 20 Tytuł, który artysta nadał tej pracy, nie jest jednak jednoznaczny. Praca ukazuje wprawdzie matkę, lecz jest nią Izyda, karmiąca piersią nie małego Horusa, lecz dorosłego już władcę, stojącego u jej boku. Wszystkie odnotowane tu detale mają wręcz dokumentacyjny charakter: znaki hieroglificzne „anch” i „uas” tworzące ornamentacyjny ciąg na podstawie tronu oraz znak „sema taui”, czyli symbol zjednoczenia obu egipskich krain – Górnego i Dolnego Egiptu, umieszczony na bocznej ścianie masywnego tronu. Wiernie oddane są również elementy ubioru obu postaci oraz nakrycia ich głów. W lewym górnym rogu unosi się sępica – opiekunka króla, ze znakiem „szen” w szponach (oznacza on „wieczność” oraz „opiekę”). Scena ta, jej szczegóły ikonograficzne oraz kompozycja, nie są wyłącznie dziełem artysty – całość inspirowana jest reliefami z ptolemejskich i rzymskich świątyń
(a właściwie z ich części znanych jako „mammisi”), które Laszenko oglądał niejednokrotnie w trakcie swych wędrówek21

Aleksander Laszenko, Macierzyństwo (1934). Drzeworyt barwny
Dorobek artystyczny Laszenki jest ogromny – w sumie namalował około tysiąca obrazów, które najczęściej kupowano już w trakcie trwania wystaw22. Tak samo jak Kossak, Laszenko malował bardzo dużo i prędko, często powielał te same tematy albo też wykonywał repliki własnych prac23. Był artystą popularnym, jego prace kupowano chętnie zarówno w Polsce, jak i poza granicami kraju. Jednym z powodów tej popularności była także tematyka jego dzieł, zainteresowanie bowiem dziedzictwem starożytnego Egiptu było wówczas zjawiskiem niezwykle istotnym. Jednak w swych dziełach,
jak już wyżej wspomniano, uwzględniał Laszenko nie tylko zabytki starożytne, lecz także najważniejsze budowle muzułmańskiego Kairu oraz mieszkańców i specyfikę współczesnego Egiptu oraz innych krajów Bliskiego Wschodu: pracujących fellachów, poganiaczy osłów, karawany, bazary i miejskie zaułki 24 Jak niegdyś stwierdzono, w śród dzieł Aleksandra Laszenki najwyższy poziom reprezentowały małe realistyczne obrazki malowane bezpośrednio w plenerze, a sukces zapewniały malarzowi nie tylko interesujące tematy, ale i specyficzny lokalny koloryt i maksymalne wydobycie efektów kolorystycznych i światłocieniowych. Aleksander Laszenko, malarz obecnie mało znany i niezbyt popularny, z wolna ponownie budzi zainteresowanie szerszych kręgów miłośników sztuki. Ogromną rolę odegrało w tym przypadku Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku, które – opierając się w głównej mierze na własnej kolekcji –zorganizowało kilka lat temu retrospektywną wystawę jego malarstwa i grafiki25.
Joachim Śliwa profesor archeologii
1 Por. bardziej szczegółowe dane biograficzne: Polski Słownik Biograficzny, 1971, t. 16, s. 558–559 (opr. hasła J. Derwojed); Słownik artystów polskich i obcych w Polsce działających (zmarłych przed 1966 r.). Malarze, rzeźbiarze, graficy, Wrocław 1986, t. IV, s. 458–459 (opr. hasła J. Derwojed); oraz wzmianki w Thieme-Becker, 1928, t. XXII, s. 415 (oprac. hasła M. Gumowski); S. Zieliński, Mały słownik pionierów polskich kolonialnych i morskich. Podróżnicy, odkrywcy, zdobywcy, badacze, eksploratorzy, emigranci, pamiętnikarze, działacze i pisarze emigracyjni, Warszawa 1932, s. 265–267; W. i T. Słabczyńscy, Słownik podróżników polskich, Warszawa 1992, s. 199; Ze zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej
M. Dziekan, Polacy a świat arabski, Gdańsk 1998; H. Kaczmarek, Polacy w Egipcie do 1914 roku, Szczecin 2008, s. 54–55. Na szczególną uwagę zasługują informacje zgromadzone w opracowaniu Katarzyny Kotuli Aleksander Laszenko 1883–1944. Katalog wystawy malarstwa i grafiki. Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej, Włocławek 1992.
2 Zgodne to było z kozacką tradycją jego przodków.
3 Z Niną (Janiną) z domu Cwiet ożenił się w roku 1915; była ona właścicielką dużego, 15-hektarowego gospodarstwa warzywno-owocowego w Woli Sosnowej. Tam urodziło się Laszenkom dwoje dzieci: syn Włodzimierz i córka Ludmiła. Włodzimierz Laszenko (1922–1982) w czasie okupacji niemieckiej aktywnie uczestniczył w ruchu oporu, między innymi w ramach organizacji Miecz i Pług działającej we Włocławku (poruszanie w terenie ułatwiały mu papiery „białego Rosjanina”). Zob. B. Chrzanowski, Miecz i Pług (zjednoczone organizacje ruchu Miecz i Pług) na Pomorzu w latach okupacji niemieckiej 1939–1945, Biblioteka Fundacji Archiwum Pomorskie AK w Toruniu, Toruń 1997, t. XVII, s. 155–157 (głównie przypis 124). Córka Laszenki, Ludmiła (ur. 14 września 1918), artysta grafik, parokrotnie wystawiała swe prace razem z ojcem. Również Nina, żona Laszenki, prowadziła działalność artystyczną – zajmowała się tkactwem artystycznym (uznaniem cieszyły się, między innymi, jej kilimy).
4 Cała rodzina zamieszkała wówczas przy ul. Bulwary 22, m. 5. W czasie okupacji Laszenko wraz z bliskimi, zmuszony do opuszczenia tego mieszkania, przeniósł się najpierw do Michelina pod Włocławkiem, następnie do domu przy ul. Bednarskiej.
5 Laszenko był również kolekcjonerem, lecz na temat jego zbiorów nie znalazłem bardziej szczegółowych informacji. Ponieważ w trakcie swych orientalnych podróży oddawał się Laszenko także pasji myśliwskiej, znaczny był zbiór jego myśliwskich trofeów. Był też Laszenko zapalonym fotografem, w trakcie swych podróży wykonał sporo zdjęć.
6 Por. Alina Mrozowska, Le monde arabe dans l’oeuvre d’Aleksander Laszenko, „Rocznik Orientalistyczny”, 1984, nr 43, s. 109–116.
7 Oficjalna data sensacyjnego odkrycia: 26 listopada 1922; bliżej na ten temat por. Christiane Desroches-Noblecourt, Tutanchamon. Życie, śmierć, odrodzenie (przeł. Marek Marciniak), Warszawa 1960.
oraz N. Reeves, The Complete Tutankhamun. The King. The Tomb. The Royal Treasure, London 1990, s. 155. Obecnie zabytek ten wraz z całym wyposażeniem grobowca Tutanchamona przechowywany jest w Muzeum Egipskim w Kairze. Na początku roku 1927 wśród obrazów prezentowanych przez Laszenkę w Poznaniu znajdował się także obraz zatytułowany Tut-Ankh-Amen – jako rzeźba Khonsu. Bez wątpienia chodzi tu o granitowy posąg boga Chonsu z portretowymi cechami Tutanchamona ze świątyni Amona w Karnaku, obecnie w Muzeum Egipskim w Kairze (por. N. Reeves, The Complete Tutankhamun..., s. 26).
10 Por. K. Kotula, Aleksander Laszenko 1883–1944..., s. 18. Kilkanaście reprodukcji płócien i grafik Laszenki:
że portretowane osoby nie mają nic wspólnego ze Wschodem oprócz przebrania, łącznie z typem antropologicznym (Anna Manicka w: A. Kozak, T. Majda (red.), Orientalizm..., s. 399). Pamiętać bowiem należy, że te właśnie portrety powstały w (Trans) Jordanii, gdzie zdziwienia budzić nie powinno osadnictwo czerkieskie, a w przypadku niektórych portretów wiemy, że pozowały do nich właśnie tam –także Gruzinki.
13 S. Truchim w recenzji z poznańskiej wystawy Laszenki w marcu 1928 (por. K. Kotula, Aleksander Laszenko 1883–1944..., s. 14).
14 Zacytować tu należy, między innymi, następujące płótna Laszenki: Świt w Ramesseum, Cisza: poranek w Wadi Halfa, Poranek w oazie Charga, Południe: świątynia Ptaha, Zimowy poranek w Tebach, Wieczór w Tebach, Nokturn: noc w Luksorze, Noc w Dolinie Umarłych, Noc w Gizie, Lipiec w Luksorze, Sierpień w Luksorze

8 Według Aliny Mrozowskiej (Afrykańskie urzeczenia Aleksandra Laszenki, „Kontynenty”, 1977, nr 4, s. 42) Laszenko bawił wówczas w Egipcie, znał Cartera ze swych poprzednich pobytów w tym kraju. Był jednym z niewielkiego grona osób dopuszczonych do wejścia do otwartego grobowca
9 Były tu, między innymi, sceny z północnej ściany komory grobowej Tutanchamona: Ofiara Ozyrysowi (arcykapłan Eje w trakcie ceremonii pogrzebowej „otwierania ust”), Tutanchamon z matką (władcę pozdrawia bogini Nut), Powitanie (Tutanchamon i jego ka [duchowy sobowtór] przyjmowani przez Ozyrysa do świata podziemnego) czy Manekin króla. To ostatnie określenie wyraźnie wskazuje, że Laszenko ukazał tu drewniany tors młodocianego władcy (wys. 77 cm), polichromowany, znaleziony w południowej części grobowego przedsionka, jako „manekin” określony przez samego Cartera już w chwili odkrycia (por. H. Carter, The Tomb of Tut-Ankh-Amen, London 1923, vol. I, p. 120, tabl. 25,
w cytowanym powyżej katalogu K. Kotuli oraz w A. Kozak, T. Majda (red.), Orientalizm w malarstwie, rysunku i grafice w Polsce w XIX i 1. połowie XX wieku. Muzeum Narodowe w Warszawie, Warszawa 2008, s. 190–193 oraz s. 398–399.
11 Tematyka orientalna dominowała, oczywiście, w twórczości artysty, lecz sporadycznie znajdujemy wśród jego prac także pejzaże rosyjskie, a nawet tatrzańskie. Malował też nieraz widoki morza, czasem z piętrzącymi się falami, co krytyków skłaniało do umieszczania go również wśród marynistów. Por. K. Kotula, Aleksander Laszenko 1883–1944..., s. 6.
12 M. Dziekan, Polacy a świat arabski..., s. 57. Nie do końca słuszne są natomiast zarzuty kierowane w stosunku do niektórych portretów Laszenki (głównie kobiecych), określanych nawet mianem mistyfikacji,
15 W publikowanym katalogu wystawy: nr 141; zachowana jest reprodukcja obrazu, odnośnie opisu por. A. Mrozowska, Afrykańskie urzeczenia..., s. 42. Biszarinowie (Bedża) to mieszkańcy Nubii, lud posługujący się językiem z podrodziny języków kuszyckich.
16 Zabójczy strzał oddał malarz i historyk sztuki Eligiusz Niewiadomski.
17 Z techniką tą zapoznał się najprawdopodobniej jeszcze w roku 1905 w czasie pobytu na Dalekim Wschodzie w czasie wojny rosyjsko-japońskiej (por. A. Mrozowska, Afrykańskie urzeczenia..., s. 43).
18 Zbiory graficzne Biblioteki Jagiellońskiej, sygn. I.22657, wymiary 39,5 x 26,5 cm.
19 Marian Dienstl-Dąbrowa (1882–1957) na łamach „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” z 9 kwietnia 1938 (Laszenko uczestniczył wtedy w wystawie zbiorowej). Por. K. Kotula, Aleksander Laszenko 1883–1944..., s. 21.
20 Zbiory graficzne Biblioteki Jagiellońskiej, sygn. I.22547, wymiary 28,3 x 20,0 cm.
21 Por., między innymi, relief z wyspy Philae: Tyberiusz składa ofiarę tronującej Izydzie (Wielka, Matka Bogów, władczyni Philae), karmiącej piersią stojącego obok Horusa, relief z Dendery: Trajan składa ofiarę bogini Hathor, stojącej, karmiącej piersią stojącego obok niej boga Ihi (G. Hölbl, Altägypten im Römischen Reich. Der römische Pharao und seine Tempel, cz. II, Mainz 2004, s. 67, il. 87 a, b; G. Hölbl, Altägypten im Römischen Reich. Der römische Pharao und seine Tempel, Mainz 2000, cz. I, s. 85, il. 99).
22 Niestety, do tej pory zlokalizowano zaledwie nieco ponad pięćdziesiąt jego obrazów olejnych (ponadto 48 zaginionych, lecz posiadających dokumentację fotograficzną) oraz piętnaście grafik (por. K. Kotula, Aleksander Laszenko 1883–1944..., s. 28–31). Znaczna część jego twórczości uległa rozproszeniu, a nawet zniszczeniu w czasie drugiej wojny światowej (tuż po jej wybuchu zaginęło pięćdziesiąt obrazów eksponowanych wówczas w Truskawcu oraz spora kolekcja wystawiana w Ciechocinku).
23 A. Manicka w: A. Kozak, T. Majda (red.), Orientalizm..., s. 398.
24 Por., między innymi, następujące tytuły obrazów Laszenki: Na targu garnków w Asuanie, Młocka w okolicach Luksoru, Zakątek targu w Heluanie, Bazar w oazie Charga, Targ w Embabe, Kobiety w Edfu
25 Por. cytowane już wcześniej opracowanie Katarzyny Kotuli, Aleksander Laszenko 1883–1944
Do wybitnych fotografów krakowskich zaliczyć trzeba także Awita Szuberta, urodzonego 3 lipca 1837 w Oświęcimiu, z ojca Antoniego i Barbary z Kosińskich. Uczęszczał do szkoły św. Barbary w Krakowie, a następnie studiował na oddziale sztuk pięknych Instytutu Techniczno-Przemysłowego w Krakowie. 20 października 1856 zabrał go na studia do Rzymu jego brat Leon, artysta rzeźbiarz. W Rzymie kształcił się w malarstwie pejzażowym. We wrześniu 1859 roku wrócił do Oświęcimia, przywożąc śmiertelnie chorego brata. Sam również niedomagał. Nie mogąc więc kontynuować studiów malarskich, w 1860 roku wyjechał do Wiednia, gdzie u Bohra


i Angerera (znane i cenione zakłady fotograficzne) poznawał tajniki sztuki fotograficznej. Trzy lata później był już w kraju, w szeregach powstańców, gdzie pełnił rolę kuriera. Po upadku powstania styczniowego wyjechał i zwiedzał pierwszorzędne zakłady fotograficzne w Warszawie, Wilnie, a także w Austrii. Po powrocie w 1864 roku zaczął zawodowo fotografować w Oświęcimiu. Następnie, w latach 1865–1866, leczył się i równocześnie pracował w swoim zawodzie w Szczawnicy. W roku 1867 osiadł na stałe w Krakowie i przy ul. Krupniczej nr 17 (dziś nr 7) zbudował mały zakład fotograficzny. W roku 1870 ożenił się z Amalią z Dietzów i rozbudował swoją pracownię. Rok później wyjechał po raz pierwszy na zdjęcia plenerowe w Tatry i Pieniny. W latach 1877–1878 w sezonie letnim kontynuował zdjęcia plenerowe. W tym celu nabył gumowy namiot, który


pozwalał mu przebywać w terenie dłużej, bez konieczności powrotu na nocleg, co bywało kłopotliwe, gdyż ówczesny sprzęt fotograficzny i za pas szklanych klisz, wymagających natychmiastowego wywołania, był sporym obciążeniem, a jego

obsługa i transport wymagały udziału kilku osób.
W 1882 roku otworzył letnią filię zakładu w Szczawnicy, gdzie przy domu zdrojowym wybudował własną drewnianą pracownię. Z powodu złego stanu zdrowia w 1909 roku wydzierżawił szczawnicką filię zakładu swemu współpracownikowi – Edwardowi Heczce.
W pracy zawodowej Awitowi Szubertowi pomagała jego żona – Amalia. Wspólnie z nią wykonał wiele zdjęć plenerowych, między innymi kopalni soli w Wieliczce i kopalni węgla w Sierszy oraz kamieniołomów w Krzeszowicach pod Krakowem.

Podobnie jak inni fotografowie, również i Szubert fotografował dzieła sztuki – na przykład w lecie 1877 roku sfotografował w pracowni Jana Matejki nieukończoną Bitwę pod Grunwaldem , a także obrazy Siemiradzkiego, Kossaka, Grottgera, Kotsisa i innych współczesnych mu artystów.
Miarą jego osiągnięć artystycznych są dyplomy i medale uzyskane za całokształt działalności oraz za fotografie prezentowane na wystawach w Wiedniu, Brukseli, Paryżu i Lwowie: w 1873 roku na wystawie wiedeńskiej dostał medal zasługi za widoki Tatr, kopie obrazów













i portrety, w 1874 roku otrzymał medal na wystawie Photographische Gesellschaft in Wien oraz dyplom na wystawie paryskiej. Wystawa w Brukseli w 1878 roku przyniosła mu medal brązowy. Medal zasługi zdobył r ównież w 1877 roku na wystawie lwowskiej. W roku 1878 otrzymał dwie nagrody: medal na Exposition Universalle Internationale w Paryżu oraz dyplom na wystawie lwowskiej. Ogółem, w latach 1873–1878 Awit Szubert otrzymał na wystawach krajowych i zagranicznych aż siedem nagród i medali, co świadczy o mistrzowskim opanowaniu fachu. Według wiadomości uzyskanych w drodze wywiadu od dalszych krewnych Awita Szuberta zaprzestał on działalności zawodowej około 1909 roku, z powodu złego

stanu zdrowia. Zakład w Krakowie, pod niezmienionym szyldem, prowadził najpierw syn, również Awit, który jednak jako oficer armii austriackiej formalnie nie mógł trudnić się wykonywaniem tego zawodu. Po nim, od roku 1914, prowadziła zakład żona założyciela – Amalia. Z chwilą wycofania się z działalności zawodowej męża firma ograniczyła się już tylko do działalności zarobkowej, a poziom wykonywanych fotografii nie wybijał się ponad przeciętność. Założyciel firmy Awit Szubert zmarł w Szczawnicy 17 maja 1919 i tam został pochowany. Pozostałości zakładu w Krakowie,

w postaci żelaznej konstrukcji ongiś przeszklonego atelier, można było jeszcze w latach 60. XX wieku oglądać na podworcu domu. Gorzej natomiast przedstawia się sprawa bogatego zasobu szklanych klisz, którego część uległa zniszczeniu w czasie pożaru przybudówek znajdujących się w ogrodzie domu przy ul. Krupniczej 7. Pozostałe zaś zniszczył później użytkownik pomieszczeń dawnego zakładu fotograficznego. Los nie okazał się łaskawy również dla budynku letniej filii firmy w Szczawnicy. Ten drewniany budyneczek, wraz z resztkami starych sprzętów i wyposażenia atelier, spłonął doszczętnie w 1960 roku. Dawną świetność zakładu Awita Szuberta możemy więc dzisiaj podziwiać tylko w nielicznych zachowanych albumach: Album widoków tatrzańskich, Widoki z Tatr i Pienin, Wieliczka, Ojców, oraz na luźnych zdjęciach spotykanych w różnych zbiorach publicznych i prywatnych.


Rozmowa z Bożeną Kostuch, pracownikiem Muzeum Narodowego w Krakowie, znawczynią ceramiki, autorką wystaw jej poświęconych
□ Kolor i blask to tytuł niezwykłej książki Pani autorstwa, która ukazała się niedawno nakładem Wydawnictwa Muzeum Narodowego w Krakowie. Tom, liczący aż 546 stron, jest zwieńczeniem Pani wieloletnich badań, dotyczących dekoracji plastycznych powstałych z ceramiki oraz wykonanych techniką mozaiki w Krakowie i Małopolsce po 1945 roku. Niezwykłość tej książki polega, między innymi, na tym, że jest ona pierwszą tego typu monografią. Wyzwanie było więc ogromne. Jak wyglądała praca nad książką?
■ Ceramiką architektoniczną zainteresowałam się wiele lat temu, podczas opracowywania powojennej ceramiki znajdującej się w zbiorach Muzeum. Zwróciło moją uwagę to, że niektórzy z artystów, których prace posiadamy w kolekcji, działali także w o wiele większej – architektonicznej skali. Od tej pory fotografowałam te dzieła i zbierałam informacje na ich temat. Aż przyszedł taki moment, około trzy lata temu, gdy uznałam, że ceramiką architektoniczną należy zająć się na poważnie. Rozpoczęłam wtedy już bardziej konsekwentne badania: spotykałam się z twórcami, ze spadkobiercami nieżyjących artystów, przeprowadzałam kwerendy w archiwach, spędzałam długie godziny w Bibliotece Jagiellońskiej, przeglądając prasę z epoki, jeździłam po Małopolsce, by zrobić zdjęcia... To była ciężka praca, ale i niezwykła przygoda!
□ W książce opisała Pani kilkaset kom pozycji powstałych na przestrzeni kil kudziesięciu lat – od 1945 do 1993 roku – w budynkach użyteczności publicznej znajdujących się w 32 miejscowościach Małopolski, w tym w Krakowie, Tarno wie, Krynicy, Starym i Nowym Sączu oraz w Zakopanem. Które z tych kom pozycji są najcenniejsze? Gdzie znajdu ją się najstarsze? Które są najmłodsze?
■ W katalogu uwzględniłam 152 budynki. W niektórych znajduje się jedna kompo zycja, ale są i takie, w których jest ich kilka. Przyznam, że nigdy nie udało mi się policzyć wszystkich udokumentowanych realizacji. To naprawdę karkołomne zada nie. Najstarszą pracą, jaką odnotowałam, jest Kolumna Przodowników Pracy autor

stwa Kazimierza Piętki, z 1950 roku, znajdująca się w Krakowie przy ul. Straszewskiego 28, w Domu Technika, czyli obecnie w siedzibie Naczelnej Organizacji Technicznej. Najmłodsze są dwie mozaiki Marcina Włodarczyka w dawnym lokalu Stowarzyszenia Księgowych przy ul. Małej, wykonane w 1993 roku. Wśród udokumentowanych realizacji są kompozycje większe i mniejsze, mniej i bardziej dekoracyjne, takie, które mogą się bardziej lub mniej podobać. Dla mnie wszystkie mają dużą wartość – czy to artystyczną, czy historyczną, czy nawet emocjonalną.

gdzie w Polsce można spotkać najwcześniejsze przykłady architektury ozdobionej materiałem ceramicznym?
■ Za najwcześniejszą powojenną mozaikę dekorującą architekturę uchodzi kompozycja Niny Jankowskiej z 1948 roku, znajdująca się na budynku jednego z warszawskich przedszkoli. Zapewne rok później pojawiły się mozaiki na Mariensztacie, wśród nich wykonany tą techniką zegar. Z 1952 roku pochodzą mozaiki MDM-u. W pierwszej połowie lat 50. XX wieku ceramika – czy to w formie fryzów, czy płaskorzeźb, czy mozaik – pojawiła się też Gdańsku na elewacjach kamienic odbudo-
wywanych po zniszczeniach wojennych. W 1954 roku ozdobiła jedną z kamienic przy Rynku w Lublinie. W tym kontekście krakowska Kolumna należy do najwcześniejszych realizacji.
□ W swojej książce nie uwzględniła Pani dekoracji znajdujących się w obiektach sakralnych. Skąd takie założenie?
■ Na dekoracje ceramiczne, a także na mozaiki z innych materiałów można się, oczywiście, natknąć w licznych kościołach. Uznałam jednak, że są one o wiele mniej narażone na zniszczenie niż kompozycje związane ze świecką architekturą. Po prostu zaczęłam od tych, które są bardziej zagrożone i wśród których dziś są bardzo duże straty.

□ Atutem publikacji są fotografie, których w albumie jest kilkaset. Ich obecność jest tym cenniejsza, że ukazują one nie tylko istniejące dekoracje, ale również te bezpowrotnie zniszczone. Których nieistniejących już kompozycji najbardziej Pani żal?

■ Żal mi wszystkich, także tych, których nigdy nie widziałam lub które znam jedynie z niewyraźnych fotografii. Jeśli miałabym jednak wymienić tylko jedną realizację, to wspomnę o kompozycji, której mnie –i wiem, że nie tylko mnie – szczególnie żal. To ceramika pokrywająca ściany wyburzonej przed paroma laty sali koncertowej w Nowej Pijalni w Krynicy-Zdroju. Niezwykle efektowna, o pięknej kolorystyce, a zarazem monumentalna, excellence architektoniczna realizacja Krystyny Zgud-Stra chockej. Pozostał po niej jedynie smutny, długi fryz w tylnej części Pijalni, tam, gdzie znajdują się kurki do wydawania wody mineralnej.
□ W Krakowie, jak już Pani powiedziała, znajduje się najstarsza kompozycja ceramiki architektonicznej – Kolumna Przodowników Pracy z 1950 roku, w budynku Naczelnej
Organizacji Technicznej, a także mozaiki na bocznej ścianie Biprostalu przy ul. Królewskiej, głównej ścianie holu kina Kijów oraz tylnej ścianie wyjściowej, dekoracja na elewacji teatru Bagatela, mozaika Kłosy przy wejściu do piekarni przy ul. Długiej 7. Ciekawe dekoracje ceramiczne zdobią również budynki związane z Uniwersytetem Jagiellońskim, jak mozaika w sali jadalnej Domu Studenckiego „Piast”, przy ul. Piastowskiej 47. Jakie jeszcze inne kompozycje można spotkać w uniwersyteckich obiektach?
Dekoracyjne walory ceramiki architektonicznej wykorzystano w kilku budynkach mniej lub bardziej związanych z Uniwersytetem. Wspomniała Pani o „Piaście”, czyli dawnym Domu Studentek, w którym ścianę jadalni pokrywa bardzo dekoracyjna kompozycja wykonana przez Helenę i Romana Hussarskich z zespołem. A sam Dom to jeden z najbardziej interesujących budynków wzniesionych z okazji jubileuszu 600-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z tej samej okazji wybudowano także gmach Wyższej Szkoły Rolniczej, wydzielonej w 1953 roku


Nieistniejąca już kompozycja Krystyny Zgud-Strachockiej, 1970–1971, w sali koncertowej Nowej Pijalni w Krynicy-Zdroju, zdjęcie z 2003 roku
z Uniwersytetu. W holu obecnego Uniwersytetu Rolniczego znajduje się mozaika autorstwa Krystyny Zgud-Strachockiej, przedstawiająca uproszczony pejzaż. Trzeba wspomnieć także o Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu, gdzie jeden z filarów ozdobiono kompozycją płaskorzeźbioną Anny Malik, przedstawiającą zabawy dziecięce. Myślę, że warto też wymienić mniej oczywiste miejsce, czyli Szkołę Podstawową im. 600-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego w Luborzycy, tysiąclatkę, nad której budową UJ sprawował patronat. Szkoła otwarta została w 1963 roku, a jej ozdobą są dwie kompozycje
z płyt okładzinowych, wykonanych w spółdzielni Kamionka w Łysej Górze, zaprojektowane przez cenionych krakowskich plastyków Antoniego Haskę i Jarosława Sowińskiego. Jedna odwołuje się do historii Uniwersytetu, druga do nauki. Warto może dodać, że to jedne z najwcześniejszych realizacji z płyt łysogórskich w Małopolsce.
□ Jak krakowscy artyści eksperymentowali z ceramiką? Gdzie można zobaczyć najciekawsze przykłady tych eksperymentów?
■ W Krakowie wymyślono tzw. piropikturę –chyba najbardziej niezwykłą technologię, jeśli chodzi o ceramikę. Jej twórcami byli Helena i Roman Hussarscy, którzy postawili sobie za cel uniezależnienie ceramiki od wypalania w piecu. Prowadzili w tym celu wieloletnie badania i eksperymenty, a ich efekty opatentowali. Piropiktura polegała – w dużym skrócie – na natryskiwaniu szkliwa ceramicznego na powierzchnię poddaną działaniu wysokiej temperatury, w wyniku czego dochodziło do wtopienia się szkliwa w podłoże i pokrycia go trwałą, lśniącą warstwą. W Krakowie takie kompozycje wykonano w budynku klubu „Korona” – na fasadzie widnieją stylizowane postacie jeźdźców i biegaczy, a ściany pomieszczenia z basenem dla dzieci pokrywają „malatury ogniowe” – bo tak potocznie określano piropikturę – związane z wodą.
Fragment kompozycji w hotelu Tatry w Małem Cichem, Krystyna Zgud-Strachocka; 1973 Fot.

□ Skąd pochodziły materiały szklane, które artyści pracujący w Krakowie wykorzystywali do tworzenia mozaik?
■ Płytki szklane kupowano w hutach szkła, używano także tzw. spieków szklanych, czyli szkła przetopionego w wysokiej temperaturze. Ale chyba najbardziej dekoracyjne były szklane bańki wykonywane w hucie przy ul. Lipowej w Krakowie. To grube, masywne, barwne szkło, z którego tworzono elementy w kształcie łzy, walca, krążka. Bańki miały różną wielkość, jedne były bardziej przejrzyste, inne matowe, jeszcze inne jakby przyprószone szronem. Powstawały z nich wieloplanowe, dynamiczne i naprawdę niezwykle efektowne kompozycje. Znam dwie takie ściany – jedna w obecnym hotelu Tatry w Małem Cichem, druga w hotelu Forum w Krakowie. Szkoda, że hotel jest zamknięty i że nie można jej zobaczyć.
□ Dlaczego dziś mozaika jest gatunkiem prawie zupełnie zarzuconym przez twórców?
■ Mozaika to dosyć trudna i pracochłonna technika, szczególnie w przypadku dużych, architektonicznych realizacji. Stworzenie monumentalnej kompozycji poprzedza wykonanie dokładnego projektu, według którego układane są później ceramiczne czy szklane płytki. Zrobienie niewielkiego obrazu, oczywiście, nie jest tak skomplikowane, stąd liczne warsztaty mozaikarskie, adresowane także do dzieci. Dziś możemy tę technikę zobaczyć przede wszystkim w kościołach. Powstały specjalne pracownie artystyczne specjalizujące się tylko w mozaikach o tematyce sakralnej, a artyści z reguły wykorzystują gotowy materiał i często także gotowe wzory.
□ Pani książka ma nie tylko wartość badawczą i jest profesjonalnie opracowanym przewodnikiem po dekoracjach ceramicznych znajdujących się na terenie Małopolski. Pełni jeszcze inną ważną funkcję związaną z ochroną zabytków...
■ Ceramika architektoniczna i mozaiki były przed laty bardzo popularne. Większość z nich pojawiała się w nowych budynkach – domach wczasowych, sanatoriach, kinach, basenach, ale także, na przykład, w zakładowych świetlicach czy stołówkach. Liczne dekorowały budynki należące do potężnych przed laty przedsiębiorstw. Na ich obecny stan, a także na niszczenie ceramiki architektonicznej oraz innych elementów wystroju plastycznego wpływ ma więc kilka spraw. Najważniejsza to upadek zakładów przemysłowych lub ich przenoszenie się w innej miejsca, zmiany własnościowe budynków, zmiany ich przeznaczenia, co pociąga za sobą wyburzenia, przekształcenia i remonty. Często przeprowadzane po linii najmniejszego oporu, bez żadnego zastanowienia. Dalej, brak instytucjonalnej ochrony nawet najwybitniejszych, podręcznikowych, przykładów powojennej architektury. I jej wystroju. Niestety, także duże braki w edukacji plastycznej, skutkujące niedocenianiem i niedostrzeganiem wartości artystycznych omawianych prac, a także brak dbałości o przestrzeń wspólną, bezmyślność i zwykły

wandalizm. Chciałam, by książka była bogato ilustrowana, by była ładna. Chciałam, by zwróciła uwagę służb konserwatorskich. Ale też, aby pokazała artystyczne i dekoracyjne walory ceramiki nie tylko profesjonalistom, lecz także lokalnym decydentom, właścicielom czy zarządcom budynków i lokali. By w ogóle zaczęli dostrzegać znajdujące się w ich otoczeniu mozaiki, płaskorzeźby, malowidła... A gdy je już zauważą – by przyglądnęli się im z większym zainteresowaniem. Książka jest więc adresowana również do mieszkańców poszczególnych miejscowości, ponieważ obecnie tylko ich reakcja może sprawić, że nie będą niszczone kolejne dzieła.
□ Co obecnie znajduje się w kręgu Pani zainteresowań badawczych?
■ Książka Kolor i blask skupia się na kompozycjach w budynkach świeckich, jednak pracując nad nią, zwracałam także uwagę na kościoły. Myślę, że nadszedł czas, by przyjrzeć się również realizacjom sakralnym.
□ Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Rita Pagacz-Moczarska

W cyklu prezentującym sylwetki wybitnych lekarzy związanych z krakowskim środowiskiem uniwersyteckim tym razem prezentujemy dokonania i zasługi Jana Stanisława Olbrychta oraz Jana Karola Glatzla. Ich biogramy opracował Tomasz Wiatr – absolwent Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum UJ, który jest również autorem ilustrujących tekst portretów. Rysunki zostały wykonane na podstawie archiwalnych zdjęć, pochodzących ze zbiorów Katedry Historii Medycyny UJ CM. RPM
Jan Stanisław Olbrycht urodził się 6 maja 1886 w Zahutyniu jako najstarszy z sześciorga rodzeństwa. Ojciec, Piotr, był lekarzem weterynarii, matka – Maria z Jaworskich, była nauczycielką. Rodzina Olbrychtów przeniosła się do Wadowic, gdzie wszystkie dzieci mogły uczęszczać do szkoły. Siostry zostały nauczycielkami. Jeden z braci, Tadeusz, był profesorem na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie, kierował tam Katedrą Hodowli Zwierząt na Wydziale Weterynarii. Drugi brat – Brunon służył w II Brygadzie Legionów, a potem w Korpusie Oficerskim RP. Dowodząc brygadą, odznaczył się w kampanii wrześniowej.
Jan Stanisław Olbrycht w 1904 roku ukończył Gimnazjum Klasyczne w Bochni. W latach 1904–1911 studiował na Wydziale Lekarskim UJ, w 1911 roku uzyskując stopień doktora medycyny. Równolegle od 1909 roku pracował jako demonstrator w Katedrze Medycyny Sądowej. Jeszcze jako student opublikował pierwsze doniesienia naukowe dotyczące wykrywania śladów krwawych za pomocą epimikroskopii. Podczas pierwszej wojny światowej służył w armii austriackiej, początkowo na froncie galicyjskim, a potem w Okręgowym Szpitalu Wojskowym w Krakowie. Od 1 listopada 1918 w stopniu majora lekarza pełnił obowiązki szefa Służby Zdrowia, a także
szefa Prokuratury Wojskowej w Krakowie. W Katedrze Medycyny Sądowej przeszedł kolejne etapy kariery. W 1920 roku habilitował się na podstawie rozprawy Studia eksperymentalne i krytyczne nad patogenezą śmierci z oparzenia. W pracy tej, a także w następnych doniesieniach – dotyczących

sek prof. Leona Wachholza, kierownictwo II Katedry Medycyny Sądowej. W latach 1934–1935 pełnił obowiązki dziekana Wydziału Lekarskiego, a przez następny rok był prodziekanem. Prowadził wtedy starania o rozbudowę swojej Katedry – aktywnie zaangażowany w prace Senackiej Komisji Budowlanej, położył znaczne zasługi na polu rozbudowy Uniwersytetu, zwłaszcza Wydziału Lekarskiego.
Stanisław Olbrycht, rys. Tomasz Wiatr, 42 x 59 cm, ołówek, papier
badań nad gruczołami dokrewnymi, zwrócił uwagę na ważny udział nadnerczy w patogenezie wstrząsu oparzeniowego. W 1923 roku otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego i jednocześnie, na wnio-
Druga wojna światowa to odrębny rozdział w życiu profesora. 6 listopada 1939 nie został aresztowany z innymi profesorami. Zwolniony przez gestapo, otrzymał zadanie prowadzenia Zakładu Medycyny S ądowej oraz objęcia stanowiska biegłego sądowego. Wiosną 1940 roku na stanowisko kierownika Zakładu powołano doktora Wernera Becka, adiunkta z Katedry we Wrocławiu. Ten funkcjonariusz gestapo, sadysta uzależniony od alkoholu robił wszystko, co możliwe, aby znęcać się nad polskim personelem. Jego zapędy hamował swoim autorytetem prof. Olbrycht. 30 czerwca 1942 na wniosek Becka profesora aresztowano, a 13 lipca wysłano go do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Akta profesora oznaczono RU NN (Ruckkehr unerwunscht, Nacht und Nebel –czyli „powrót niewskazany”, „powinien zniknąć bez śladu”). Profesor Olbrycht przetrwał dzięki sile charakteru i woli przeżycia, ale także dzięki pomocy współwięźniów, zwłaszcza innych lekarzy.
W swoich wspomnieniach napisał, że ekstremalne warunki wyzwalały u ludzi
zarówno najlepsze, jak i najgorsze cechy. Pierwszą kromkę chleba w Oświęcimiu otrzymał od współwięźnia kryminalisty, o którym przed wojną wydawał opinię dla sądu. Nieco później otrzymał pracę w aptece obozowej. Dzięki nazwisku i znakomitej znajomości języka lekarze niemieccy zaczęli wykorzystywać profesora jako obducenta przy okazji prowadzonych tam eksperymentów. Wspominał, że pewnego dnia wezwano go do sekcji. Zapytał wtedy: „Gdzie są zwłoki?”, i otrzymał cyniczną odpowiedź: Leiche spaziert noch ( „Zwłoki jeszcze spacerują”).
Profesor Olbrycht przeżył Oświęcim oraz ewakuację obozu w czasie styczniowych mrozów w 1945 roku, następnie z grupą współwięźniów trafił do obozu Mauthausen. 5 maja 1945 obóz został wyzwolony przez armię amerykańską. Profesor wrócił do Krakowa 13 czerwca 1945 i od razu włączył się w odbudowę Katedry, która została ogołocona niemal ze wszystkiego. Pod koniec 1944 roku Werner Beck rozpoczął pakowanie i wywożenie wszystkiego, co przedstawiało jakąkolwiek wartość. W tych trudnych warunkach profesor podjął dydaktykę, szkolenie asystentów i organizację badań naukowych. Zaangażował się jednocześnie w badania masowych grobów ofiar terroru, znajdujących się w okolicy Krakowa. Został także powołany w skład Centralnej Komisji do Badania Zbrodni Hitlerowskich. Przywiązaniu do Krakowa pozostał wierny przez całe życie. Dlatego w 1922 roku odmówił przyjęcia Katedry na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie i nigdy nie opuścił Krakowa na dłużej. Wśród licznych zaszczytów i odznaczeń wysoko cenił sobie Nagrodę Naukową Miasta Krakowa, przyznaną mu w 1960 roku.
czasopismach o światowym zasięgu nieprzerwanie aż do lat sześćdziesiątych XX wieku. Badania grup krwi i nad serologicznym zróżnicowaniem populacji oraz zastosowanie ich w procesach o dochodzenie spornego ojcostwa pozwalają na zaliczenie prof. Jana Stanisława Olbrychta w tej dziedzinie do pionierów w skali światowej.
Był laureatem Państwowej Nagrody Naukowej II stopnia, otrzymał Order Sztandaru Pracy I klasy za zasługi na

JAN KAROL GLATZEL (1888–1954)
Jan Karol Glatzel urodził się w Rzeszowie 26 czerwca 1888. Ojciec, Józef, pochodził z Liptania w powiecie karniowskim na Śląsku, gdzie jego rodzina mieszkała od wielu pokoleń. Matka –Katarzyna, z domu Opolska, pochodziła z Rzeszowa. Prawdopodobnie w 1893 roku rodzice przenieśli się do Krakowa i zamieszkali początkowo przy ul. Zielonej (obecnie ul. Sarego), a później przeprowadzili się do kupionej za posag matki kamienicy przy ul. Czystej. Po ukończeniu czterech klas szkoły podstawowej Jan Glatzel rozpoczął naukę w Gimnazjum św. Jacka w Krakowie. Wykazywał duże uzdolnienia muzyczne i poza obowiązkowymi zajęciami rozwijał swoje muzyczne zainteresowania, grając na skrzypcach. W 1906 roku ukończył gimnazjum. W wyborze kierunku studiów decydujący głos należał do ojca i pomimo marzeń o studiach politechnicznych pod jego naciskiem zdecydował się iść na medycynę.
Przez całe życie systematycznie publikował wyniki swoich badań. Pełny dorobek obejmuje 131 pozycji, w tym kilka książkowych. Prace w językach niemieckim, francuskim, angielskim zamieszczone były w obcojęzycznych
polu nauki i niwie pedagogicznej , Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski i wiele innych.
Ze wszystkich jednakże zaszczytów najwyżej cenił tytuł doktora honoris causa , nadany mu przez Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego jako pierwszemu lekarzowi w 600-letniej historii Wydziału za twórcze stosowanie prawa w naukach medycznych . Profesor przeszedł na emeryturę 30 września 1962. Zmarł w Krakowie 18 stycznia 1968. Został pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu Rakowickim.
W 1912 roku rozpoczął pracę w Szpitalu Krajowym św. Łazarza, początkowo nie pobierając pensji. Od grudnia 1912 roku Wydział Krajowy Królestwa Galicji i Lodomerii z Wielkim Księstwem Krakowskim nadał Glatzlowi „adjutum” w kwocie 1000 koron rocznie. W styczniu 1914 roku objął stanowisko sekundariusza oddziału chirurgicznego „Czerwona Chirurgia” pod kierunkiem prof. Maksymiliana Rutkowskiego, z „adjutum” 1600 koron rocznie.
Po wybuchu pierwszej wojny światowej Glatzel został przydzielony do samodzielnej grupy chirurgicznej prof. Rutkowskiego w obrębie 7. komendy armii austrow ęgierskiej , jako oberarzt pełnił służbę na wschodnim froncie austriacko-rosyjskim. Wojna była dla niego okresem niesłychanie wytężonej pracy chirurgicznej i zdobywania nowych doświadczeń zawodowych. Z tego
czasu, wśród wielu pamiątek, zachował się dokument nadania Glatzlowi Orderu Czerwonego Krzyża.
W styczniu 1920 roku, w związku z podniesieniem „Czerwonej Chirurgii” do rangi kliniki, ówczesny dziekan Wydziału Lekarskiego UJ mianował Glatzla asystentem, a potem starszym asystentem przy II Katedrze Chirurgii. Wieloletnia asystentura przypadała zatem na okres wspaniałego rozkwitu krakowskiej szkoły chirurgicznej prof. Maksymiliana Rutkowskiego. Zakres działalności operacyjnej tej szkoły był bardzo szeroki – poza chirurgią jamy brzusznej obejmował również neurochirurgię, laryngologię, ortopedię i urologię. Tu Glatzel znalazł właściwe warunki rozwoju swego talentu chirurgicznego. Sprzyjały temu okoliczności, gdyż „Czerwona Chirurgia” pełniła stały dyżur, przyjmując przez całą noc wszystkich potrzebujących pomocy chirurgicznej. Jan Karol Glatzel całymi dniami, a nawet tygodniami nie opuszczał oddziału, doskonaląc technikę i gromadząc wielkie doświadczenie zawodowe. Rozprawa habilitacyjna O przepuklinach uwięzłych, przedstawiona na posiedzeniu Wydziału Lekarskiego 16 lipca 1922, była wynikiem doświadczenia zdobytego w 935 operacjach uwięźniętych przepuklin. Po uzyskaniu habilitacji wyjechał na roczne studia zagraniczne jako stypendysta Fundacji Rockefellera. Po powrocie z zagranicy nadal pracował na „Czerwonej Chirurgii” oraz operował w prywatnych krakowskich lecznicach.
W październiku 1929 roku został mianowany prymariuszem w Państwowym Szpitalu św. Łazarza, a w grudniu tego roku profesorem nadzwyczajnym. Od tego czasu pełnił obowiązki kierownika II Kliniki Chirurgicznej UJ. Jego doskonale przemyślane wykłady cieszyły się wielkim powodzeniem, niewielka sala, w której wykładał, nie mogła pomieścić wszystkich słuchaczy. II Klinika Chirurgiczna została w tym czasie znacznie unowocześniona, częściowo zresztą dzięki prywatnym funduszom profesora. Powstały wtedy znaczące opracowania naukowe, które ze względu na swoją rangę publikowane były także w obcojęzycznych czasopismach. Profesor Glatzel był również podziwiany w kraju i za granicą jako operator o niespotykanej biegłości. Obserwujący jego pokazową operację włoscy chirurdzy
krótko skomentowali jego wyśmienitą technikę: Il diavolo.
Pasmo powodzeń niebawem się przerwało. Chociaż sam Glatzel polityką się nie interesował, to jednak jako jeden z 44 profesorów Uniwersytetu podpisał protest brzeski i, jak wielu jego sygnatariuszy, stał się obiektem represji ze strony władz. Pod pretekstem oszczędności ówczesny minister wyznań i o świecenia publicznego Janusz Jędrzejewicz zlikwidował II klinikę chirurgiczną. 30 września 1933 profesor został przeniesiony w stan spoczynku, nadal jednak przychodził do pracy i pełnił obowiązki ordynatora Oddziału Chirurgicznego Szpitala św. Łazarza. Kolejny cios spotkał go dwa lata później. W maju 1935 roku Janusz Jędrzejewicz na podstawie nowych, „korzystnych”, przepisów wysłał go emeryturę. Profesor miał wówczas 47 lat i zbliża ł się do szczytu swoich możliwości zawodowych i naukowych. Dzięki poparciu ówczesnego dyrektora szpitala dr. Józefa Topolnickiego nadal jednak przychodził na „Czerwoną Chirurgię”, pełniąc obowiązki ordynatora. W lipcu 1937 roku, po odejściu na emeryturę prof. Maksymiliana Rutkowskiego, powstał vacat na stanowisku kierownika I (i jedynej wtedy) kliniki chirurgicznej UJ „Biała Chirurgia”. Rada Wydziału Lekarskiego powołała na to stanowisko Jana Glatzla. W związku z tym we wrześniu 1937 roku został ponownie mianowany na profesora nadzwyczajnego chirurgii, a niespełna dwa miesiące później, w uznaniu zasług, odznaczono go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Profesor Jan Glatzel był w tym czasie jednym z najsławniejszych chirurgów w kraju, wzywany na liczne konsultacje, operował w wielu miastach w Polsce i za granicą. Dowodem uznania dla jego umiejętności było, między innymi, zaliczenie go do grona osobistych lekarzy prezydenta RP Ignacego Mościckiego. W jego życiu był to szczęśliwy okres, zaczął często wjeżdżać na zagraniczne urlopy, najchętniej odwiedzając Francję i Włochy, często gościł na polowaniach, kupił drogi samochód.
Sława i zamożność miały jednak też i przykre strony. Znana jest próba porwania profesora, połączona z żądaniem okupu zawrotnej wysokości 1 miliona złotych.
Jan Glatzel brał czynny udział w życiu towarzyskim i kulturalnym. Swoje zainteresowania od najmłodszych lat kierował przede wszystkim ku muzyce. Żywo interesował się także teatrem, uczestnicząc w prawie każdej premierze, często w towarzystwie zaprzyjaźnionej rodziny znanego krakowskiego dermatologa prof. Franciszka Waltera. Był również wytrawnym znawcą sztuk pięknych, a jego kolekcja obrazów z czasem stała się jedną z najcenniejszych w mieście. Z chwilą wybuchu drugiej wojny światowej prof. Glatzel został zmobilizowany. Zgodnie z rozkazem ewakuacji 3 września 1939 wraz z zespołem chirurgicznym dotarł do Lwowa. W listopadzie powrócił do Krakowa, przy czym dokładna data powrotu nie jest ściśle określona. Według osób z towarzyszącej mu grupy ewakuacyjnej nastąpił on 10 listopada, cztery dni po aresztowaniu krakowskich profesorów w ramach Sonderaktion Krakau. Według innych relacji 6 listopada 1939 prof. Jan Glatzel był już w Krakowie, a aresztowania uniknął przez przypadek. Operacja, którą tego dnia wykonywał, przedłużyła się i spóźnił się na „wykład inauguracyjny”. Wieloletnie nadciśnienie, choroba, którą skrzętnie ukrywał, spowodowało udar mózgu, który na szczęście nie pozostawił poważniejszych następstw. Po koniec 1948 roku jego stan zdrowia pogorszył się na tyle, że wystąpił o urlop zdrowotny. Prośba została spełniona, otrzymał urlop do końca sierpnia 1949 roku. Dziekan nakazał mu jednak powrót do pracy w dniu 11 maja 1949. Ze względu na niepodjęcie pracy w wyznaczonym przez dziekana terminie władze uczelni, nie czekając na powrót profesora do zdrowia, dokonały zmiany na stanowisku kierownika kliniki. W ten sposób po raz trzeci w życiu odsunięto go od warsztatu pracy. Dalsze lata to życie w zaciszu domowym, bez kontaktu ze środowiskiem uniwersyteckim. Coraz mniej samodzielny, wymagał opieki po dwóch kolejnych udarach mózgu, które pozostawiły trwałe niedowłady.
Profesor Jan Glatzel zmarł 30 marca 1954. Wiadomość o jego śmierci przeszła bez znaczniejszego echa w kołach uniwersyteckich. Został pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Tomasz Wiatr www.tomaszwiatr.pl

12 grudnia 2015 w krakowskim Centrum Kongresowym ICE odbył się Festiwal KultUro – niezwykłe wydarzenie kulturalne, którego głównym celem jest propagowanie profi laktyki badań układu moczowego. Pomysłodawcami przedsięwzięcia są członkowie zespołu EndoPower – ostro brzmiącej grupy rockowej złożonej z urologii: Piotra Chłosty, Marcina Słojewskiego i Tomasza Szydełko, oraz dwóch pro fesjonalnych muzyków Wojciecha Steca i Bartosza Gamracego. Profesorowie postanowili przybliżać tematykę profilaktyki prozdrowotnej, wy chodząc poza schemat konferencji naukowych, odwołując się do takich ekspresji jak muzyka i sztuka. Ich głównym celem jest łamanie tabu mówienia na temat schorzeń układu moczowego oraz zaproszenie środowiska do pogłębionej dyskusji o profilaktyce. W programie ubiegłorocznej edycji Festiwalu, oprócz koncer tu zespołu EndoPower, była także wystawa rysunków autorstwa Tomasza Wiatra, zatytułowana Sztuka i urologia. Kilkanaście rysunków oraz innych przedmiotów przekazanych przez przyjaciół Polskiego Towarzystwa Urologicznego, między innymi przez Rafała Majkę, zostało zlicytowanych. Wszystkie środki pozyskane podczas Festiwalu zasiliły budżety stowarzyszeń Gladiator i W tym roku pomysłodawcy Festiwalu KultUro planują zorganizowanie go z cze większym rozmachem.
Więcej informacji o zespole EndoPower można znaleźć na stronie internetowej: https://www.facebook.com/endopower



Występ zespołu EndoPower, od lewej: Wojciech Stec, prof. Piotr Chłosta, prof. Tomasz Szydełko i prof. Marcin Słojewski
Marcin
Starzyński – adiunkt w Zakładzie Nauk Pomocniczych Historii w Instytucie Historii UJ, i Dariusz Niemiec – asystent w Zakładzie Archeologii Średniowiecza i Czasów Nowożytnych w Instytucie Archeologii UJ, to autorzy książki zatytułowanej Collegium Minus, opisującej dzieje jednego z najbardziej znanych uniwersyteckich obiektów, znajdującego się przy ul. Gołębiej 11. Publikacja, która ukazała się niedawno nakładem Księgarni Akademickiej, jest – jak to określili znawcy tematu – pierwszą próbą przedstawienia w możliwie pełny sposób dziejów Collegium Minus [...], przeplatanych historią przekształceń architektonicznych samego gmachu, który pozostawał niejako w ukryciu, i to w zasadzie po schyłek XIX stulecia, kiedy wraz z otwarciem miasta w kierunku Błoń, Czarnej Wsi i Garbar, po wyburzeniu murów miejskich i budowie nowego serca krakowskiego „kwartału uniwersyteckiego”, dzisiejszego Collegium Novum, oglądany z innej perspektywy, rozpoczął nowe życie w zabytkowej tkance miasta.
Jest to dziesiąty tom serii wydawniczej poświęconej zabytkowym budynkom Uniwersytetu Jagiellońskiego, którą w 2009 roku zapoczątkowała praca prof. Andrzeja Chwalby o Collegium Maius.
Promocja książki odbyła się 29 stycznia 2016 w Sali Gotyckiej Collegium Minus. W spotkaniu, zorganizowanym przez dyrekcję i Radę Naukową Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, uczestniczyli przedstawiciele Wydziału Historycznego, pracownicy naukowi Instytutu Historii, Instytutu Archeologii oraz liczne grono doktorantów i studentów UJ.
– Rozważania dotyczące pierwszych lat działalności Kolegium Mniejszego zostały powiązane z opracowaniem dotyczącym genezy oraz rozwoju przestrzennego gotyckiego gmachu, a także przyczynkiem heraldycznym poświęconym gotyckiej tarczy z herbem Uniwersytetu (Berłami) umieszczonej na elewacji tego budynku – podkreślali

autorzy. – Oczywiście, nie zapomnieliśmy o ludziach tworzących historię tego miejsca. Przypomnieliśmy sylwetki najwybitniejszych uczonych z nim związanych
Ciekawą część, składającej się z jedenastu rozdziałów, książki stanowią studia

dotyczące muzyków (Bursa Muzyczna), malarzy (Szkoła Malarska), mineralogów (Katedra Mineralogii) i wreszcie archeologów (Instytut Archeologii) – czyli głównych użytkowników tego gmachu w czasie ostatnich 200 lat.
Inicjator i opiekun serii, prof. Andrzej Chwalba, dziękując autorom za zrealizowanie przedsięwzięcia, przypomniał, że wszystkie tomy serii są oparte na skrupulatnych i czasochłonnych badaniach źródłowych, są bogato ilustrowane, naukowe w treści i popularne w formie.


Mają też wspól-
ną szatę graficzną i redakcję. Profesor poinformował, że spotkanie dotyczące wydania kolejnego tomu napisanego przez Stanisława A. Srokę, Marcina Szymę, Andrzeja Betleja, Agatę Dworzak i Wojciecha Bałusa, poświęconego Collegium Iuridicum odbędzie się 4 marca. Na promocję czeka też tom dedykowany Collegium Kazimierzowskiemu autorstwa Stefana
Gąsiorowskiego i Wojciecha Krawczuka. W najbliższym czasie powinien ukazać się jeszcze tom przygotowywany przez prof. Piotra Franaszka o dziedzictwie ulicy Kopernika, a w dalszej kolejności monografie poświęcone Collegium Kołłątaja, „Gołębnikowi” i Arsenałowi.
Rita Pagacz-Moczarska
W serii poświęconej obiektom zabytkowym Uniwersytetu Jagiellońskiego ukazały się dotychczas: Collegium Maius Andrzeja Chwalby (2009), wersja angielska Collegium Maius. A history (2010), Collegium Nowodworskiego Marka Ferenca (2012), Collegium Wróblewskiego Tomasza Gąsowskiego (2013), Collegium Witkowskiego Piotra Franaszka (2014), Collegium Broscianum Wiktora Szymborskiego (2014), Collegium Novum Moniki Bogdanowskiej i Andrzeja Chwalby (2014), Pałac Pusłowskich Andrzeja Chwalby (2014), Collegium Minus Dariusza Niemca i Marcina Starzyńskiego (2015), Collegium Iuridicum Stanisława A. Sroki, Marcina Szymy, Andrzeja Betleja, Agaty Dworzak i Wojciecha Bałusa (2016), Collegium Kazimierzowskie Stefana Gąsiorowskiego i Wojciecha Krawczuka (2016) oraz Pałac Larischa Marka Stusa (2016).
Jedną z imprez towarzyszących uroczystościom z okazji otwarcia nowej siedziby Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Jagiellońskiego była wystawa Mały wielki świat, na której zaprezentowano 40 prac krakowskiej artystki Doroty Chomko, absolwentki Papieskiej Akademii Teologicznej i Uniwersytetu Jagiellońskiego. Obecnie autorka zawodowo związana jest z Biblioteką Papieskiej Akademii Teologicznej, gdzie pracuje jako kustosz. Wystawę zadedykowała swojemu mistrzowi – Kazimierzowi Machowinie, który zmarł niespodziewanie w październiku 2015 roku.
Dorota Chomko tworzy, wykorzystując różnorodne techniki malarskie (olej, akryl, akwarela, tempera, pastel) i rysunkowe (węgiel, kredka, ołówek, pisak), a także kolaż. Najchętniej maluje portrety i pejzaże, a najlepszą inspirację dla jej twórczości stanowią sentymentalne spacery po krakowskim Podgórzu i urokliwych wsiach i miasteczkach Małopolski: Tyliczu, Łuczycach, Sułoszowej czy Wojniczu. Warto też dodać, że artystka jest autorką monumentalnego portretu św. Jana Pawła II, który znajduje się w bibliotece Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.
Twórczość Doroty Chomko prezentowana była na licznych wystawach zbiorowych, a wystawa w bibliotece Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stoso-

wanej UJ była jej dwudziestą wystawą indywidualną. Dzięki tej ekspozycji, którą można było oglądać do 13 lutego 2016, studenci, naukowcy czy odwiedzający bibliotekę czytelnicy mogli zatrzymać się na chwilę i pozwolić sobie na moment zadumy.
Aranżacją wystawy zajęły się: autorka obrazów Dorota Chomko oraz Maria Pawłowska, Jadwiga Wichman i Katarzyna Żyrek z biblioteki WFAIS UJ,
Wiele prac artystki znajduje się w zbiorach prywatnych w kraju i za granicą, między innymi w Niemczech, Holandii i Stanach Zjednoczonych. Malarka od dwóch lat uczestniczy w projekcie „Integracja sztuki – Derby Artystyczne Śląsk – Małopolska”, którego celem jest prezentacja dorobku artystycznego twórców z tych regionów i ich symboliczna „rywalizacja artystyczna”. Należy również do Grupy Twórczej „Amarant”, która do października 2015 roku działała pod opieką artystyczną malarza, grafika i poety Kazimierza Machowiny. Obecnie Grupą kieruje Krzysztof Cedro – artysta malarz, ale także grafik, autor tekstów piosenek country, menadżer zespołów muzycznych i producent nagrań. Artystka współpracowała z grupą malarzy i rysowników My z Palety, działającą pod kierunkiem krakowskiego malarza i grafika Stefana Berdaka. Jest zrzeszona w Bronowickim Stowarzyszeniu Przyjaciół Sztuk Wszelkich w Krakowie.
okolicznościowy folder i plakat wystawy zaprojektował Nikodem Frodyma, pomocą techniczną służył Leszek Kuc. Przedsięwzięcie zorganizowane w nowych pomieszczeniach biblioteki WFAIS pokazuje, że współczesne biblioteki starają się być nie tylko nowoczesnymi centrami dostępu do wiedzy, ale również ośrodkami życia społecznego i kulturalnego.
Maria Pawłowska kierownik Biblioteki WFAIS UJ, kustosz dyplomowany

Samorząd Studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego we współpracy z Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego, Fundacją Beksiński oraz Muzeum
Historycznym w Sanoku zaprasza w dniach 18–23 marca 2016 na wystawę Beksiński nieznany. Wystawa będzie szansą na ponowne zmierzenie się z dorobkiem artysty, a wykłady –prowadzone od 18 do 20 marca przez

Ewę Barycką (Fundacja Beksiński), niezwykły pokaz mappingu oraz film dokumentalny pozwolą spojrzeć na spuściznę artysty z nowej perspektywy.
Na wystawie pokazanych zostanie blisko sto prac –od fotografii z lat 1955–1960, poprzez fotomontaże komputerowe z lat 1996–2000 aż po grafikę komputerową stworzoną w latach 2000–2004. Wydarzenie umoż-


liwia również wyjątkową możliwość zobaczenia „De profundis” – prototypowego projektu, wciągającego zwiedzających w niezwykły świat twórczości malarza i zachęcającego do odbycia fascynującej podróży w głąb kilku najbardziej znanych dzieł artysty. Dzięki technologii „wirtualnej rzeczywistości” i przy użyciu

specjalnych okularów (Oculus Rift) odwiedzający będę mieć szansę zobaczyć wirtualną instalację inspirowaną klimatem dzieł Beksińskiego. Kilkuminutowe doświadczenie pozwoli na przekroczenie zmysłowych granic odbierania sztuki artysty, a niektóre responsywne elementy instalacji sprawią, że wizyta w wirtualnej rzeczywistości obrazów malarza stanie się jeszcze bardziej pasjonująca.
Wystawę, zorganizowaną w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego, będzie można zobaczyć w dniach 18–23 marca w godzinach 10–18. Oficjalne otwarcie nastąpi 18 marca o godzinie 16, ale możliwość zwiedzania ekspozycji będzie już od godziny 10.
Sławomir Adamczyk członek Uczelnianej Komisji Kultury Samorządu Studentów UJ
Zdzisław Beksiński (1929–2005) – malarz, fotografik, rzeźbiarz i rysownik. Urodzony w Sanoku, przez większość życia związany z rodzinnym miastem, ale również z Krakowem, Rzeszowem i Warszawą. Był artystą kontrowersyjnym i bezkompromisowym, gotowym na eksperymenty z konwencją i formą.
Profesor Andrzej Dubicki został laureatem 15. edycji Nagrody im. Felczaka i Wereszyckiego. Nagrodę główną otrzymał za książkę zatytułowaną System partyjny Królestwa Rumunii. Uwarunkowania i funkcjonowanie. Nagrodę honorową przyznano za dwutomową pracę zbiorową zatytułowaną Śląsk Cieszyński od Wiosny Ludów do I wojny światowej i Śląsk Cieszyński w latach 1918–1945
Uroczystość wręczenia nagród odbyła się 11 grudnia 2015 w Collegium Novum, gdzie zgromadzonych gości powitał dziekan Wydziału Historycznego UJ prof. Jan Święch. Profesor Krzysztof Zamorski, prezes krakowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego, przypomniał natomiast, że konkurs po raz pierwszy zorganizowany został w 2001 roku z inicjatywy Krakowskiego Oddziału PTH oraz Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Celem konkursu jest upamiętnienie patronów –

mistrzów i autorytetów, którym tak wiele zawdzięczamy w środowisku historyków i humanistów polskich, oraz uhonorowanie uczonych podążających ich drogami badawczymi i publikujących wyniki ba-

dań z tego samego zakresu tematycznego i chronologicznego, czyli dziejów Europy Środkowej od końca XVIII do XX wieku –mówił profesor. – Uroczystość odbywa się zwykle możliwie najbliżej daty 13 grudnia, w rocznicę urodzin prof. Henryka Wereszyckiego, a w tym roku przypada także 25. rocznica śmierci tego wybitnego historyka. Henryk Wereszycki był znawcą dziejów Polski porozbiorowej, historii dyplomacji europejskiej w XIX wieku i monarchii habsburskiej. Profesor Wacław Felczak zajmował się badaniami historii Węgier, Europy Środkowej i Słowiańszczyzny południowej w XIX i XX wieku. Obaj patroni nagrody związani byli z Uniwersytetem Jagiellońskim i cieszyli się ogromnym autorytetem w środowisku akademickim. Ich prace naukowe wypełniały luki w polskich badaniach historycznych, zaś oni sami wyrażali bezkompromisową i godną najwyższego uznania postawę w trudnych latach komunizmu.
W 15. edycji nagrody nominowanych było siedem prac. Wyboru laureata dokonała kapituła nagrody, obradująca pod przewodnictwem prof. Michała Pułaskiego. Fundatorem nagrody głównej, w wysokości 10 tysięcy złotych, jest Wydawnictwo Literackie. Nagrody wręczył
rektor UJ prof. Wojciech Nowak, podkreślając, że idea nagrody wpisuje się w dewizę Uniwersytetu plus ratio quam vis Nagroda główna jest przyznawana za najlepszą książkę dotyczącą dziejów narodów Europy Środkowo-Wschodniej XIX i XX wieku oraz ich relacji z Polską, opublikowaną w ciągu ostatnich trzech lat. Laureat, prof. Andrzej Dubicki jest adiunktem w Zakładzie Teorii Polityki i Myśli Politycznej Uniwersytetu Łódzkiego. – Nagrodzona książka dotyczy regionu, który wydał nam się szczególnie interesujący, a stosunkowo mało znany polskiemu czytelnikowi, czyli dziejom Rumunii w XIX i XX wieku, pojmowanym dość specyficznie z punktu widzenia organizacji wewnętrznej państwa i funkcjonowania systemu partyjnego w okresie królestwa Rumunii. Praca jest oryginalna również poprzez to, że jest interdyscyplinarna: politologiczna, socjologiczna i historyczna – uzasadnił prof. Michał Pułaski. Profesor Dubicki jest też autorem innych prac dotyczących historii Rumunii: Dzieje polskiej placówki dyplomatycznej w Bukareszcie. 1919–1940, Wojny dackie 101–106 n.e. oraz monografii Nicolae Titulescu. Portret polityka i dyplomaty

Nagrodę honorową odebrali redaktorzy tomów: prof. Idzi Panic i dr hab. Krzysztof Nowak. – Nagroda ta została przyznana dziełu wyjątkowemu – dwutomowej edycji dziejów Śląska Cieszyńskiego, regionu, który zajmuje szczególne miejsce w historii Polski, budzi rozmaite kontrowersje i spory. Jest regionem interesującym Polaków, Czechów i Austriaków. Ten ważny temat został ujęty w monumentalnej pracy od początku dziejów regionu do czasów

współczesnych. Przedstawia obszar Śląska Cieszyńskiego w sposób niezwykły, wszechstronny, jest tam i gospodarka i kultura, sport, polityka w kontekście historycznym – dodał prof. Pułaski. Profesor Idzi Panic jest kierownikiem Zakładu Historii Średniowiecznej w Instytucie Historii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, znanym i cenionym badaczem dziejów Śląska Cieszyńskiego. Doktor habilitowany Krzysztof Nowak jest adiunktem w Zakładzie Historii Najnowszej po 1945 roku w Instytucie Historii Uniwersytetu Śląskiego. Jego zainteresowania badawcze, poza historią Śląska Cieszyńskiego, skupiają się na historii najnowszej, historii stosunków narodowościowych na pograniczach karpackich, w szczególności polsko-czesko-słowackim oraz polsko-rumuńskim w XX wieku. Po uroczystości w Collegium Novum reprezentanci Wydziału Historycznego UJ, Wydawnictwa Literackiego oraz Polskiego Towarzystwa Historycznego złożyli wiązanki kwiatów pod tablicami w Collegium Witkowskiego upamiętniającymi profesorów Wacława Felczaka i Henryka Wereszyckiego.
AWoj
Słowianie – problemy geokultury to tytuł międzynarodowej konferencji naukowej, która w dniach 4–5 grudnia 2015 odbyła się w siedzibie Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie. Spotkanie zgromadziło wybitnych specjalistów z zakresu kultury i geopolityki słowiańskiej z Rosji, Ukrainy, Izraela i Polski. Była to czwarta z cyklu konferencja, zorganizowana wspólnie przez Katedrę Kultury Bizantyńsko-Prawosławnej Uniwersytetu Jagiellońskiego na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ, Komisję Kultury Słowian Polskiej Akademii Umiejętności oraz parafię prawosławną pw. Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny w Krakowie. Organizatorzy rozpoczęli cykl, biorąc pod uwagę gwałtowność cywilizacyjnych i politycznych przemian we współczesnym świecie i nieobecność w naukowej refleksji nad tymi wydarzeniami perspektywy kulturowej i chrześcijańskiej. Wraz z postępem

badań, w ramach cyklu, konieczne było poszerzenie zakresu poza kultury chrześcijańskie i jednocześnie wyłoniony został geokulturowy metodologiczny kierunek

postępowania. Ostatnia konferencja wykazała, że ten nowy kierunek ma już spore osiągnięcia światowe i służy wyjaśnieniu genezy ważnych zjawisk zachodzących we współczesnym świecie. Pierwszego dnia konferencji słuchacze mieli okazję zapoznać się z najnowszymi ustaleniami badawczymi dotyczącymi pojęcia geokultury, źródeł samoidentyfikacji narodów słowiańskich, a także wizerunku Słowian w mediach. Doktor habilitowany Dmitrij Zamiatin1 – prekursor nowoczesnych badań w tej dziedzinie – przedstawił aktualną definicję terminu oraz metodologiczne problemy badania zagadnień geokulturowych, które stają się coraz ważniejszym ogniwem w rozważaniach nad współczesną kulturą Słowian. Członek Rosyjskiej Akademii Nauk Natalia Narocznicka2 skupiła swoją uwagę na wizji problematyki słowiańskiej z perspektywy geokulturowej i łączących wszystkich Słowian wartości. Zagadnienia wspólnoty wartości narodów słowiańskich poruszała także prof. Anna Raźny. Michaił Nazarow3 stwierdził, że we
współczesnych warunkach niemożliwe jest stworzenie wspólnoty Słowian. Słowiańszczyzna ma jednakże szansę na wspólne solidarne działanie przeciw negatywnym zjawiskom procesów globalizacyjnych. Profesor Lucjan Suchanek zaznaczył, że po upadku ZSRR nie można mówić o jednej łączącej wszystkich Słowian idei, która na obecnym etapie może zostać sformułowana dopiero w sytuacji, gdy zostaną określone wszystkie czynniki łączące Słowian. Archimandryta Symeon (Tomaczyński)4 w różnicach, jakie charakteryzują współcześnie przedstawicieli słowiańskich narodów, widzi wartość, która pozwala im nie tylko zachować własną tożsamość, ale także daje szansę sprzeciwienia się współczesnym tendencjom unifikacyjnym, co stanowi pewnego rodzaju podstawę dla porozumienia.

Uczestnicy konferencji podjęli także rozważania na temat źródeł słowiańskiej samoidentyfikacji. Doktor Andriej Rostoszyński 5 przedstawił tezę o indoeuropejskich kulturowo-cywilizacyjnych źródłach współczesnej Słowiańszczyzny, zaś Roman Turowski zwrócił uwagę na promowaną przez znanego współczesnego rosyjskiego filozofia i myśliciela Siergieja Chorużego tezę o wpływie tradycji hezychazmu na formowanie się rosyjskiej tożsamości.
Ostatnia w pierwszym dniu konferencji grupa tematów dotyczyła problematyki wizerunku Słowian we współczesnych mediach. Prelegenci, zwracając uwagę na znaczenie mediów dla kształtowania się współczesnego świata, w swoich wystąpieniach omawiali przede wszystkim medialne wyobrażenia na temat religii, ze szczególnym uwzględnieniem chrześcijaństwa. Doktor Jakub Walczak skupił swoją uwagę na analizie medialnego wizerunku religii i religijności w przestrzeni medialnej tworzonej przez wydania tabloidowe

zarówno w Polsce, jak i w Rosji. Wskazał na fakt, że tematyka chrześcijańska w tej grupie mediów wykorzystywana jest jako tania sensacja i pozbawiona głębszego religijnego sensu. Bardzo często łączy się także z krytyką działalności przedstawicieli poszczególnych konfesji. Daria Janowiec skupiła się na analizie wizji działalności i znaczenia Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej dla kultury rosyjskiej, przedstawianej na łamach tygodnika „Gość Niedzielny”, i jej wpływu na kształtowanie wyobrażeń współczesnych Polaków o dominującej konfesji Federacji Rosyjskiej.
Stoi dr Władimir Polak z Izraela, siedzą od lewej: proboszcz prawosławnej parafii w Krakowie ks. Kanonik Jarosław Antosiuk, archimandryta i rektor Seminarium Duchownego w Kursku o. dr hab. Symeon Tomaczyński, dyrektor Centrum Wydawniczego Fundacji Perspektywa Historyczna w Moskwie dr Jelena Bondariowa, członek Rosyjskiej Akademii Nauk i dyrektor Fundacji Perspektywa Historyczna w Moskwie prof. Natalia Narocznicka
Drugi dzień konferencji rozpoczął panel poświęcony prawosławiu i okcydentalizmowi w Rosji. Doktor Paweł Wróblewski z Uniwersytetu Wrocławskiego, bazując na tekstach św. Hilariona Troickiego, przedstawił zagadnienie krytyki kultury zachodniej i jej recepcji w rosyjskim prawosławiu. Doktor Magdalena Sławińska omówiła podpisany w Warszawie w 2012 roku dokument Wspólne przesłanie do narodów Polski i Rosji w świetle dialogu katolicko-prawosławnego. Zwróciła uwagę, że obecnie w relacjach między Kościołem katolickim i prawosławnym
można mówić o odejściu od tematyki teologicznej na rzecz wyrażenia wspólnego stanowiska w kwestiach społecznych i moralnych. Kwestie antropologiczne zostały naświetlone przez Kamila Szybalskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który w przedstawieniu koncepcji „nowego człowieka” w Rosji, od Czernyszewskiego do Lenina, wskazał na ich zachodnioeuropejskie inspiracje. W trakcie konferencji swoje miejsce znalazły kwestie dotyczące nie tylko zachodnich i wschodnich, ale też południowych Słowian: dr hab. Dorota Gil z Uniwersytetu Jagiellońskiego przybliżyła kulturowe, religijne i geopolityczne wyznaczniki (auto)identyfikacji Czarnogórców, a dr hab. Celina Juda omówiła antynomie macedońskiego oświecenia, które, zdaniem badaczki, można umiejscowić między imperatywem otwartości i marzeniem o autarkii. Organizatorzy konferencji zadbali też o to, żeby zagadnienie samoidentyfikacji Słowian zostało przedstawione nie tylko w kontekście historycznym bądź politycznym, ale też w literaturze i sztuce. W panelu tym dr Bartłomiej Brążkiewicz, na przykładzie utworu Kaftan bezpieczeństwa dla geniuszy Sergieja Arno, postawił pytanie dotyczące kryzysu literatury. Agata Kilar z Akademii Ignatianum wybrała powieści Fiodora Dostojewskiego i Lwa Tołstoja, żeby na ich przykładzie oddać znaczenie chrześcijańskiego obrządku pogrzebowego. Na sztukach wizualnych skupiła się Klaudia Morawska z KUL-u, która poddała analizie sposób, w jaki Rosjanie mówią sami o sobie w filmach. Pozwoliło jej to na naszkicowanie stereotypu rosyjskości obecnego na srebrnym ekranie. Natomiast dr Jelena Bondariowa z Fundacji Historyczna Perspektywa przedstawiła wyczerpujący referat dotyczący słowiańskiej kultury prawnej jako przedmiotu badań, zaczynając od Laurentego Surowieckiego, a kończąc na Fiodorze Taranowskim.

W prawym rzędzie od lewej ks. Kanonik Jarosław Antosiuk oraz o. dr hab. Symeon Tomaczyński, z tyłu dr hab. Dmitrij Zamiatin z Wyższej Szkoły Ekonomii w Moskwie, obok w lewym rzędzie dr Andriej Rostoszynski z Uniwersytetu Państwowego w Woroneżu
Liczne dyskusje towarzyszyły części poświęconej obecności i relacji państwa i Kościoła w przestrzeni kultury. Profesor Hanna Kowalska-Stus, kierownik Katedry Kultury Bizantyjsko-Prawosławnej UJ, zestawiła kwestię teologii państwa i zagadnień geokultury. Zwróciła uwagę na to, że rosyjska kultura odzwierciedla eschatologiczne zadanie, przed którym często stawała Rosja, a na przestrzeni dziejów to właśnie czynniki geokulturowe były decydujące dla decyzji geopolitycznych. Z kolei dr hab. Siergiej Bortnik z Kijowskiej Akademii Duchownej przypomniał znaczenie postaci metropolity Piotra Mohyły i jego dziedzictwa. Doktor Jelena Bortnikowa z Kijowskiego Uniwersytetu im. Tarasa Szewczenki zwróciła uwagę na wymiar geopolityczny współczesnego prawosławia na Ukrainie. Doktor habilitowany Józef Kuffel wybrał postać Iwana Groźnego dla przybliżenia moskiewskiego wariantu symfonii.
Wszystkie wystąpienia były przedmiotem szerokiej i niezwykle ożywionej dyskusji prelegentów i słuchaczy, która świadczyła o dużym zainteresowaniu omawianymi tematami oraz o ich wadze dla współczesnej
kultury. Zarówno treść referatów, jak i dyskusja dowiodły, że badanie przestrzeni geokulturowej jest bardziej owocne w odniesieniu do skomplikowanych procesów geopolitycznych po roku 1989 niż dotychczasowe skupianie się na kwestiach ekonomicznych czy politycznych. Szczególnie wyraźnie można to zaobserwować na przykładzie ewolucji badawczej jednego z uczestników konferencji –Dymitra Zamiatina, który jest geografem. Geografia uległa najbardziej spektakularnej ewolucji – od początkowej geografii fizycznej, poprzez polityczną i ekonomiczną, aż do geografii kulturowej.
Konferencja dowiodła, że obraz świata po roku 1989 wymagał użycia innych metod analitycznych dla zrozumienia zachodzących procesów. Te metody zaproponowała geokultura. Okazało się, że potrafi bardziej przekonująco wyjaśnić skomplikowane zjawiska zachodzące we współczesnym świecie. Pozwala także dokładniej przewidzieć i opisać konsekwencje działań politycznych.
Daria Janowiec Magdalena Sławińska
1 Redaktor naczelny almanachu „Gumanitarnaja Gieografia”, kierownik Centrum Humanistycznych Badań Przestrzeni.
2 Natalia Narocznicka legitymuje się bogatą i owocną działalnością polityczną i organizacyjną: pracowała w sekretariacie ONZ, była posłem do Dumy, szefuje Instytutowi Demokracji i Współpracy w Paryżu, założyła i prowadzi Fundację Historyczna Perspektywa, która ma na swoim koncie wiele ciekawych publikacji na temat historii współczesnej. Jest, obok Aleksandra Dugina, najwybitniejszym współczesnym rosyjskim geopolitykiem.
3 Emigrant trzeciej fali, monarchista, był sekretarzem redakcji czasopisma „Posiew”, założyciel Rosyjskiego Zjednoczenia Narodowego w RFN, współpracował z Rosyjską Cerkwią Prawosławną na Emigracji. W 1994 roku wrócił do Rosji. Członek kilku konserwatywno-prawosławnych organizacji – przewodniczący Moskiewskiego Oddziału Organizacji Sojuz Russkogo Naroda. W 1996 roku założył wydawnictwo Russkaja Idieja.
4 Długi czas kierował prestiżowym Wydawnictwem Monasteru Srietienskiego w Moskwie, doktor habilitowany nauk filologicznych, obecnie rektor Seminarium Duchownego w Kursku.
5 Dyrektor Fundacji im. Aleksieja Chowańskiego w Woroneżu, założonej w 1899 roku dla rozwoju nauk filologicznych, w tym szczególnie komparatystyki slawistycznej.
Artykuły z poprzednich konferencji można znaleźć na stronie: http://pau.krakow.pl/index.php/pl/wydawnictwo/ strony-czasopism/prace-komisji-kultury-slowian/numery-archiwalne
Profesor John Mearsheimer z Uniwersytetu w Chicago, jeden z najbardziej wpływowych teoretyków stosunków międzynarodowych, w dniach 8–9 grudnia 2015 prowadził na Uniwersytecie Jagiellońskim wykłady o Bliskim Wschodzie i tzw. kryzysie ukraińskim.
POLITYKA USA
WOBEC BLISKIEGO WSCHODU
Pierwszy wykład – US Middle East Policy Since 9/11: One Disaster after Another – został zorganizowany 8 grudnia w Librarii Collegium Maius UJ w ramach seminarium Polskiego Towarzystwa Studiów Międzynarodowych oraz Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ. Spotkanie otworzył prof. Andrzej Mania, który pełni funkcję przewodniczącego krakowskiego oddziału PTSM, natomiast dr hab. Artur Gruszczak, profesor UJ, z Zakładu Bezpieczeństwa Narodowego przedstawił sylwetkę gościa z USA oraz prowadził spotkanie.
W swoim wystąpieniu prof. Mearsheimer omówił kolejno: znaczenie Bliskiego Wschodu w polityce zagranicznej USA, historię polityki Stanów Zjednoczonych w tym regionie oraz zabiegi USA o zmianę władz w Afganistanie, Iraku, Syrii, Libii i Egipcie po zamachach z 11 września. W kontekście ostatniego punktu wskazał nie tylko na porażkę tych starań, ale na szersze negatywne ich konsekwencje w postaci rozwoju terroryzmu, cierpienia niewinnych cywili, wzmacniania podziałów szyicko-sunnickich oraz przyczynienia się do kryzysu migracyjnego w Europie.
W trakcie wykładu została omówiona także polityka USA wobec Izraela (fiasko procesu pokojowego), Iranu (sukces negocjacji w sprawie programu nuklearnego) oraz tzw. Państwa Islamskiego (ISIS). Szczególnie wiele miejsca prof. Mearsheimer poświęcił ostatniej kwestii. Uważa on, że USA próbuje realizować jednocześnie dwa różne i sprzeczne względem siebie

cele: zniszczenie ISIS oraz obalenie prezydenta Baszara Al-Asada.
W kontekście występowania sprzeczności w polityce USA wobec ISIS prof. Mearsheimer stwierdził, że pokonanie tzw. Państwa Islamskiego wymaga współpracy USA z Rosją i Iranem oraz że nie chodzi jedynie o zwycięstwo wojskowe nad ISIS, bo bojownicy mogą rozproszyć się wśród cywili i powrócić do walk po wycofaniu się Stanów Zjednoczonych. Mówił też, że zwiększenie zaangażowania wojskowego USA przyczyni się do narastania nastrojów antyzachodnich na Bliskim Wschodzie i będzie sprzyjać rozwojowi terroryzmu. Po wykładzie odbyła się dyskusja z udziałem uczestników seminarium. Profesor Mearsheimer odpowiedział na pytania dotyczące, między innymi, innych niż USA czynników kształtujących sytuację na Bliskim Wschodzie oraz szerszego kontekstu promowania przez Stany Zjednoczone demokracji w innych regionach
świata. Seminarium, którego częścią był wspomniany wykład, wzbudziło duże zainteresowanie. Uczestniczyło w nim ponad 80 słuchaczy.
PRZYCZYNY
TZW. KRYZYSU UKRAIŃSKIEGO
Drugi wykład prof. Mearsheimera –Why the West – Not Putin – Is Responsible for the Ukraine Crisis – odbył się 9 grudnia 2015 w auli Collegium Novum UJ. Został on zorganizowany przez PTSM oraz Association of International and Area Studies of the Jagiellonian University (Koło Studiów Międzynarodowych i Regionalnych UJ). Spotkanie otworzył prof. Andrzej Mania, zaś później poprowadził je dr Marcin Grabowski z Katedry Historii Dyplomacji i Polityki Międzynarodowej. W trakcie swojej prezentacji gość z USA omówił tzw. konflikt ukraiński z perspektywy rozwijanej przez siebie

i wpływowej na całym świecie teorii stosunków międzynarodowych noszącej nazwę realizmu ofensywnego. Uznaje ona regionalne i światowe mocarstwa za główny czynnik kształtujący stosunki międzynarodowe, ogranicza zaś prawo do samodzielności mniejszych państw i zamieszkujących je narodów.
Pierwsza, najobszerniejsza, część wykładu prof. Mearsheimera była poświęcona przyczynom konfliktu na Ukrainie. Uważa on, że źródłem obecnej sytuacji są długofalowe i bezpośrednie zabiegi Zachodu na rzecz rozszerzenia swoich wpływów na Ukrainę poprzez obietnice członkostwa w NATO i Unii Europejskiej, a także wspieranie prozachodnich elit w tym państwie. Z drugiej strony, za istotną przyczynę uważa determinację Federacji Rosyjskiej w utrzymaniu swoich wpływów na Ukrainie. Komentując reakcję Rosji na zmianę władz na Ukrainie na prozachodnie, gość z USA wskazał, że strona rosyjska wielokrotnie ostrzegała Zachód przed konsekwencjami włączenia państwa ukraińskiego do wspomnianych zachodnich instytucji. Jednocześnie nie zgodził
się z rozpowszechnianymi opiniami o tym, że polityka Federacji Rosyjskiej jest wynikiem nieracjonalnych działań prezydenta Władimira Putina lub prób budowy wielkiej Rosji. Przekonuje, że rosyjski przywódca postępuje logicznie i zgodnie z zasadami realizmu. Jednak Rosja nie ma potencjału do odbudowy imperium, gdyż jako mocarstwo słabnie. Pod koniec swojego wystąpienia prof. Mearsheimer przedstawił możliwości rozwiązania konfliktu. Po pierwsze, należy uczynić z Ukrainy państwo neutralne, pozostające poza blokami wojskowymi (NATO) i gospodarczymi (EU). W efekcie tego Ukraina miałaby pełnić rolę państwa buforowego między NATO oraz Rosją i jej sojusznikami. Po drugie, powinien być przygotowany plan pomocy gospodarczej dla Ukrainy pod auspicjami Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Rosji oraz Unii Europejskiej. Po trzecie, przy zachowaniu integralności terytorialnej, Ukraina powinna zagwarantować prawa dla mniejszości narodowych, w tym językowe.
Po wykładzie prof. Mearsheimer odpowiedział na wiele pytań. Słuchacze
poruszyli, między innymi, zagadnienia prawa do samostanowienia przez obywateli Ukrainy, a także bezpieczeństwa Polski. W kwestii pierwszej gość z USA podkreślił, że nie jest on przeciwnikiem Ukrainy, a jedynie przedstawia propozycje, które są niezbędne, żeby zakończyć konflikt z perspektywy jego teorii. W odniesieniu do Polski ocenił, że nasz kraj jest bezpieczny, gdyż konflikt na Wschodzie spowodował wzrost zainteresowania USA regionem, zaś sama Rosja będzie z czasem coraz bardziej osłabiona, między innymi z przyczyn demograficznych.
Po wykładzie podziękowania dla prof. Mearsheimera złożył Julian Laufs, reprezentujący Association of International and Area Studies of JU. Wykład spotkał się z bardzo dużym zainteresowaniem, uczestniczyło w nim około 200 słuchaczy. Studenci zadawali pytania prof. Mearsheimerowi jeszcze po zamknięciu części oficjalnej.
Tomasz Pugacewicz asystent w Katedrze Historii Dyplomacji i Polityki Międzynarodowej Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ

Startuje akcja charytatywna „Kiabakubek”, związana z działalnością Fundacji Kiabakari. Projekt „Kiabakubek”, realizowany przez studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego, to akcja wsparcia położonej w Tanzanii wioski Kiabakari. Celem akcji jest zwrócenie uwagi na problemy, z jakimi zmaga się afrykańska osada. Pomóc można, przekazując zaledwie 10 złotych do jednego z trzech symbolicznych „kiabakubków”, które niosą pomoc Tanzańczykom. „Kubek Wiedzy” ma gromadzić środki na rozbudowę szkoły, która zapewni dzieciom z Kiabakari odpowiednią edukację. Pieniądze z „Kubka Zdrowia” przeznaczone zostaną na wyposażenie ośrodka medycznego i zapewnienie opieki lekarskiej potrzebującym. Fundusze zgromadzone na „Kubek Żywności” mają zagwarantować najmłodszym podopiecznym Fundacji codzienną porcję grysiku z mąki kukurydzianej. Dla niektórych dzieciaków będzie to jedyny posiłek w ciągu dnia. By zapewnić miesiąc codziennych śniadań dla jednego ucznia szkoły w Kiabakari, wystarczy zaledwie 10 złotych!
Akcja „Kiabakubek” jest uzupełnieniem całej działalności rozpoczętej przez jednego z założycieli Fundacji – księdza

Wojciecha Adama Kościelniaka, który w Kiabakari działa od ponad 20 lat. Wsparcie dla Kiabakari niosą przede wszystkim wolontariusze, którzy również włączają się w przeróżne inicjatywy, mające na celu poprawę komfortu życia w tej tanzańskiej wiosce. Ochotnicy, czyli lekarze, których tak bardzo brakuje na miejscu, pomagają
w zapobieganiu malarii czy szkolą w zakresie pierwszej pomocy. Każdy grosz się liczy!
Akcję można śledzić na Facebooku https://www.facebook.com/Kiabakubek-1532966557027929/?fref=ts oraz na stronie internetowej www.kiabakubek.com Red.
Szkoła w Kiabakari

Zakończyły się prace wdrożeniowe systemu SAP – Zintegrowanego Systemu Zarządzania Uczelnią, który funkcjonuje na Uniwersytecie Jagiellońskim Kwestie dotyczące założeń wdrożenia omówione zostały w artykule O Zintegrowanym Systemie Zarządzania Uczelnią, który ukazał się w „Alma Mater” nr 93
w roku 2007, natomiast przegląd efektów wdrożenia znajduje się w artykule O wdrożeniu Zintegrowanego Systemu Zarządzania Uczelnią („Alma Mater” nr 145–146, 2012).
W 2013 roku złożony został wniosek w kolejnym konkursie organizowanym przez Urząd Marszałkowski
Historia wdrożenia Zintegrowanego Systemu Informatycznego SAP ERP (przygotowana w oparciu o stronę Sapiens1) 2003 rok – Uniwersytet Jagielloński podjął decyzję o zakupie nowego systemu informatycznego. Cztery uczelnie (Politechnika Warszawska, Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Śląski, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej) zawarły porozumienie o wspólnym prowadzeniu postępowania w sprawie zakupu zintegrowanego systemu informatycznego wspomagającego zarządzanie uczelnią.
29 kwietnia 2004 – ogłoszony został przetarg 4U-2004 (w trybie negocjacji z ogłoszeniem) na zakup, wdrożenie i utrzymanie informatycznego systemu wspomagania zarządzania uczelnią w okresie 10 lat.
13 października 2006 – ostatecznie rozstrzygnięto postępowanie przetargowe.
6 listopada 2006 – podpisano umowę o realizację wdrożenia i utrzymania systemu mySAP przez konsorcjum firm (Siemens sp. z o.o., SAP Polska sp. z o.o., Prokom Software SA). Wdrożenie na Uniwersytecie Jagiellońskim rozpoczęła firma Siemens, a w wyniku przekształceń własnościowych od ostatniego kwartału 2011 roku umowę realizuje firma Atos.
5 stycznia 2007 – oficjalnie rozpoczęto realizację projektu, „kick-off” – odbyło się spotkanie inauguracyjne. 17 kwietnia 2007 – zakończono analizę przedwdrożeniową. Zdefiniowano w niej podstawowe procesy na Uniwersytecie, które powinny być wspierane przez system. lipiec 2007 – zakończono prace nad koncepcją wdrożenia. listopad 2007 – zakończono wstępną konfigurację systemu i szkolenia użytkowników kluczowych2 grudzień 2007 – odbywały się testy systemu. grudzień 2007 – styczeń 2008 – prowadzono szkolenia użytkowników końcowych, czyli wszystkich pracowników korzystających z systemu.
10 stycznia 2008 – start produktywny – rozpoczęto eksploatację pierwszych funkcjonalności systemu: finanse-księgowość (FI, FI-TR), sprzedaż i dystrybucja (SD), zamówienia (MM), controlling (CO), przepływy środków pieniężnych (FM).
22 maja 2009 – odbiór etapu 1.1: finanse-księgowość (FI, FI-TR), gospodarka środkami trwałymi (FI-AA), sprzedaż i dys-
3 https://www.sapiens.uj.edu.pl/crsz_historia, data dostępu: 11.10.2015
Województwa Małopolskiego w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007–2013, Działanie 1.2. Rozwój społeczeństwa informacyjnego. Wniosek znalazł się na pierwszym miejscu listy rezerwowej i został zakwalifikowany do realizacji z częściowym dofinansowaniem
trybucja (SD), zamówienia (MM), controlling (CO), przepływy środków pieniężnych (FM).
22 maja 2009 – warunkowy odbiór etapu 2: badania naukowe (PS).
lipiec 2009 – warunkowy odbiór etapu 1.2: kadry i płace (HR-PA, HR-PY); pierwsze produktywne naliczenie listy płac.
15 grudnia 2009 – zgłoszono do odbioru hurtownię danych3 19 stycznia 2010 – odbiór etapu 2: badania naukowe (PS).
7 czerwca 2010 – odbiór etapu 1.2: kadry i płace (HR-PA, HR-PY).
26 września 2011 – odbiór przeniesionego do etapu 1.5 zakresu obszaru badania naukowe (PS).
28 października 2011 – odbiór etapu 1.4: hurtownia danych. 10 stycznia 2012 – pilotażowy start portalu informacyjnego UJ, obejmujący kilka wybranych jednostek.
1 marca 2012 – pilotażowy start portalu informacyjnego UJ –rozszerzenie na kolejne jednostki uczelni.
28 marca 2012 – odbiór warunkowy etapu 1.5.1: portal informacyjny UJ (EP).
25 kwietnia 2012 – odbiór etapu 1.5.1: portal informacyjny UJ (EP).
16 października 2012 – start produktywny etapu 1.3.1 i jego odbiór dla funkcjonalności FI-TV, FI-TV na portalu (zarządzanie podróżami służbowymi).
5 lutego 2013 – przygotowanie do startu produktywnego i start produktywny etapu 3.1: obsługa toku studiów (FI-CA).
4 października 2013 – odbiór etapu 3.2: obsługa toku studiów.
19 lutego 2014 – start produktywny etapu 1.3.3: zamówienia publiczne (ZP) (zakupy).
26 marca 2014 – start produktywny etapu 1.4.1: Workflow4, DMS5.
31 marca 2014 – start produktywny i odbiór etapu 1.3.2: RE, IM, PM (inwestycje, infrastruktura, zarządzanie nieruchomościami).
31 marca 2014 – start produktywny etapu 3.4: zarządzanie strategiczne (SEM).
31 marca 2014 – zakończenie etapu 1.5.3: zagadnienia integracyjne etapu 1.
2 Użytkownik kluczowy, zgodnie z definicją zawartą w Umowie 4U-2004, jest to odpowiednio przeszkolony i przygotowany merytorycznie pracownik Uniwersytetu, który zapewnia wsparcie i szkolenie innym użytkownikom systemu. Zadania użytkowników kluczowych zawiera Komunikat nr 16 Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego z 26 maja 2015.
3 Hurtownia danych (data warehouse) – przedmiotowo zorientowany, nieulotny, zintegrowany, opisany wymiarem czasu zbiór danych wspierający decyzje kierownictwa (W.H. Inmon, Building the Data Warehouse, John Wiley & Sons, Inc. 1996). Informacje, jak korzystać z hurtowni danych, oraz dostęp do niej pracownicy UJ mogą uzyskać pod adresem https://www.sapiens.uj.edu.pl/sap_hurtownia_danych
4 SAP Business Workflow (SAP WF) – mechanizmy automatyzujące przepływ informacji i zadań między pracownikami uczestniczącymi w konkretnym procesie.
5 SAP DMS (Document Management System) służy do przechowywania dokumentów (skany, zdjęcie cyfrowe itp. oraz pliki pdf, pliki pakietu biurowego itp.).

w styczniu 2015 i okresem realizacji do czerwca 2015 roku. We wrześniu 2015 roku uzyskaliśmy dofinansowanie do pierwotnie wnioskowanej wysokości. Pierwsze półrocze 2015 to realizacja refinansowanego projektu unijnego 2 „Nowoczesne zarządzanie Uniwersytetem poprzez wykorzystanie Zintegrowanego Systemu Informatycznego – etap 2”. Realizacja tego projektu unijnego pozwoliła nam na dofinansowanie zadań wynikających z zawartej Umowy 4U2004 o dostarczenie, wdrożenie i utrzymanie Zintegrowanego Informatycznego Systemu Wspomagania Zarządzania Uczelnią: zakończenia wdrożenia podsystemu kadrowo-płacowego, dokończenia prac z etapu II (badania naukowe, wdrożenie hurtowni danych, wdrożenie portalu informacyjnego), zakończenia prac nad podróżami służbowymi, wdrożenia FI-CA, część pierwszą etapu III związaną z rozliczeniami finansowymi
ze studentami. Ponadto w tym projekcie rozbudowano system serwerów. Realizacja projektu zbiegła się w czasie z zakończeniem wdrożenia.
31 marca 2014 odebrano prace ostatnich etapów wdrożenia, a tym samym, zgodnie z Umową 4U-2004, zakończono całe wdrożenie informatycznego systemu zintegrowanego wspomagającego zarządzanie Uniwersytetem Jagiellońskim.
Obecnie w ramach realizacji Umowy 4U-2004 otrzymujemy wsparcie w utrzymaniu systemu. Wsparcie to zakończy się 6 listopada 2016 (wykres zgłoszeń serwisowych za okres utrzymania od stycznia 2009 do grudnia 2015 przedstawiono na ilustracji 1).
Malejąca z upływem czasu liczba zgłoszeń serwisowych świadczy, z jednej strony, o stabilizacji systemu, a z drugiej –o wzroście umiejętności użytkowników w korzystaniu z niego. Użytkownicy nie są pozostawieni sami sobie – otrzymują wsparcie ze strony Sekcji Systemów
Zarządzania Uczelnią, która jest częścią Centrum Rozwoju Systemów Zintegrowanych, poprzez szkolenia i konsultacje telefoniczne, a także ściśle współpracuje z firmą ATOS w zakresie usuwania usterek oraz aktualizacji systemu. Warto zwrócić uwagę na trzy maksima na wykresie (il. 1). Pierwsze, rozciągnięte w czasie, przypada na drugą połowę 2009 roku, następne to połowa 2013 roku, ostatnie –początek 2014 roku. Widoczna jest korelacja ich wystąpienia z działaniami w historii wdrożenia. W maju 2009 roku zakończono prace wdrożeniowe etapu 1.1 i nastąpił start produktywny finansowej części systemu, złożonej z wielu modułów. Drugie maksimum przypada na pierwsze kilka miesięcy po starcie etapu 3.1, związanego z wdrożeniem i oddaniem do eksploatacji funkcjonalności masowych rozliczeń ze studentami. Ostatnie to końcowy okres wdrożenia i rozpoczęcie eksploatacji ostatnich


modułów, a ponadto zweryfikowanie zagadnień integracyjnych.
Istotna z punktu widzenia Uczelni jest nie tylko malejąca liczba usterek, lecz również jakość pracy firmy ATOS, wykonawcy Umowy 4U-2004 przy usuwaniu usterek. Można to ocenić pośrednio poprzez ocenę pracy konsultantów, tzw. ankietę satysfakcji (il. 2). Oceniane były cztery aspekty: satysfakcja, kompetencje, profesjonalizm i komunikacja. Dane pochodzą z systemu Help Desk firmy ATOS.
W pierwszych dwóch latach ogólna ocena jest wyraźnie zmienna, a satysfakcja na poziomie bliskim 4, od początku 2011 oceny wyraźnie wzrosły i ustabilizowały się na poziomie powyżej 4,5. Uczestnicy ankiety oceniali poszczególne aspekty w skali 1–5.
W ramach projektu HAZARD 3 zakupiono system Business Object, umożliwiający analizę danych i wizualizację
wyników. W opublikowanym w „Alma Mater” artykule 4 poświęconym wdrożeniu przedstawiono przykład kokpitu menedżerskiego. Obecnie sami możemy tworzyć takie kokpity według potrzeb.
Ilustracja 3 obrazuje przykład5 zastosowania oprogramowania Xcelsius z systemu Business Object do prognozowania wysokości dotacji ministerialnej na działalność statutową wydziału.

Zaletą oprogramowania Xcelsius jest możliwość tworzenia interaktywnych kokpitów menedżerskich. W prezentowanym przykładzie infografiki jest możliwe symulowanie zmian dotacji przy zmianie wybranych parametrów – osiągnięto to dzięki zastosowaniu suwaków przy poszczególnych składnikach (parametrach algorytmu). Dane początkowe pobierane są z systemu SAP ERP. Oczywiste jest, że nie można zmieniać dowolnie pojedynczych parametrów. Narzędzie może być przydatne do prognozowania skutków bieżących działań i planowania strategicznego wydziału.
Rob Jonkers, kompetentny przedstawiciel firmy SAP, zapytany w lipcu 2014 roku o pozycję wdrożenia rozwiązań firmy SAP na Uniwersytecie Jagiellońskim wśród innych wdrożeń w uczelniach europejskich i światowych, przekazał następujące informacje: Chociaż nie ma oficjalnych dokumentów i statystyk, w których łatwo można by porównać Uniwersytet Jagielloński do innych uczelni, to można powiedzieć, że rozwiązania SAP są wykorzystywane przez najlepsze uniwersytety na całym świecie (98 z pierwszej 100, według najnowszego rankingu Times Higher Education 6 !) , u żywany zakres rozwiązań SAP jest znaczny i odzwierciedla dość standardowy zestaw produktów, które są używane przez wiele najlepszych uniwersytetów na całym świecie, na podstawie liczby studentów Uniwersytet Jagielloński można zaliczyć do dużego SAP-a w Europie i na całym świecie.
Ostatnio zauważyłem, że uniwersytety przyjmują SAP HANA, aby dostarczyć analiz dużej ilości danych / szybkich analiz predykcyjnych dla kilku kluczowych interesariuszy, takich jak doradcy, administracja wydziału itp.
Ponadto, biorąc pod uwagę bogate doświadczenia i korzystanie z aplikacji SAP na Uniwersytecie Jagiellońskim, SAP Higher Education and Research User Group (HERUG 7 ) może być doskonałym forum, gdzie UJ może dzielić się i być w interakcji z innymi użytkownikami SAP w zakresie szkolnictwa wyższego i badań. W końcu to doskonała okazja, aby pokazać historię UJ szerszej publiczności, we współpracy z lokalnym

Il. 5. Wyniki ankiety dotyczącej współpracy z Centrum Rozwoju Systemów Zintegrowanych
marketingiem SAP opracować Success Story.
22 września 2014 odbyła się konferencja pod honorowym patronatem rektora UJ „Zintegrowany system zarządzania w praktyce uczelni”. Konferencja adresowana była do uczelni, jej współorganizatorem był SAP Polska. Podczas konferencji omówiono problematykę zintegrowanych systemów na uczelni, aspekty operacyjno-zarządcze tych systemów (kontrola finansów, zarządzanie personelem, zarządzanie badaniami naukowymi, zarządzanie infrastrukturą, narzędzia wsparcia zarządzania na poziomie centralnym i wydziałów uczelni), kierunki rozwoju systemów zintegrowanych i ich znaczenie dla uczelni z pespektywy rozwiązań SAP, kierunki rozwoju systemu na Uniwersytecie Jagiellońskim, czynniki wpływające na wdrożenie systemów zintegrowanych na uczelni.
W konferencji wzięło udział 68 osób z 26 uczelni oraz przedstawiciele firmy SAP Polska i dziekani wydziałów UJ. Uczestnicy wypełnili ankietę zawierającą dwa pytania – pierwsze dotyczyło zainteresowania tematami przyszłych konferencji, drugie zagadnień współpracy z Centrum Rozwoju Systemów Zintegrowanych. Wyniki ankiety dla obu pytań ukazują dwa wykresy (il. 4 i il. 5). Wyniki wskazują na dominujące zainteresowanie tematami dotyczącymi raportowania, administrowania systemem oraz działalnością uczelni.
W zakresie współpracy dominujący okazał się temat dotyczący wsparcia w obszarze zarządzania projektami wdrożeniowymi, a na drugim miejscu
wymiana doświadczeń w zakresie eksploatacji systemów SAP.
Co dalej? W zmieniającym się otoczeniu uczelni doskonalenie i dalszy rozwój. Jak pokazują doświadczenia organizacji w różnych branżach, obniżenie kosztów działania i wzrost efektywności uzyskuje się dzięki zastosowaniu elektronicznego obiegu dokumentów, a to wdrożony system nam zapewnia. Pierwsza jaskółka – w postaci elektronicznego składania wniosków urlopowych, jest początkiem drogi zmian organizacyjnych prowadzących do szerokiego stosowania elektronicznego systemu obiegu dokumentów. Najbliższe zastosowanie to delegacje krajowe i zakupy z fakturami.
Maciej Pękala pracownik Centrum Rozwoju Systemów Zintegrowanych Sekcja Systemów Zarządzania Uczelnią
1 „Nowoczesne zarządzanie uniwersytetem poprzez wykorzystanie Zintegrowanego Systemu Informatycznego – etap 2”, projekt nr MRPO.01.02.00-12-076/13, współfinansowany z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007–2013.
2 Termin „projekt unijny” używany będzie dla działań finansowanych z funduszy strukturalnych, a termin „projekt wdrożeniowy” dla działań związanych z realizacją wdrożenia.
3 Harmonizacja zarządzania dydaktyką na Uniwersytecie Jagiellońskim, projekt nr UDA-POKL-04.01.01-00-089/11-00, współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, Priorytet IV. Szkolnictwo wyższe i nauka, Poddziałanie 4.1.1. Wzmocnienie potencjału dydaktycznego uczelnianego.
4 „Alma Mater” nr 145–146, 2012 rok; wersja internetowa: http://issuu.com/alma-mater/docs/alma_mater_145-146/89
5 Autorem przykładowej wizualizacji algorytmu z rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego z dnia 20 lutego 2013 jest prof. Wojciech Froncisz.
6 Ranking, o którym mowa, jest dostępny na stronie: https:// www.timeshighereducation.com/world-university-rankings
7 Por. artykuł w „Alma Mater” nr 145–146, 2012 rok, s. 89 i n.; wersja internetowa: http://issuu.com/alma-mater/docs/ alma_mater_145-146/89


Tradycyjne spotkanie opłatkowe społeczności akademickiej Uniwersytetu Jagiellońskiego odbyło się 16 grudnia 2015 w auli Collegium Novum. Najserdeczniejsze życzenia świąteczno-noworoczne złożył wszystkim rektor UJ prof. Wojciech Nowak. – Dziś zawieramy pokój ze wszystkimi – nawet z tymi, z którymi mocno się różnimy, często nie zgadzamy, a nawet kłócimy. Jednak w ten świąteczny czas potrafimy spokojnie rozmawiać i życzyć sobie wszystkiego najlepszego. Mam głęboką nadzieję, że ta atmosfera zrozumienia i dobrej woli pozostanie w nas na długo. Życzę więc Państwu z głębi serca – całej akademickiej rodzinie, wszystkim Gościom i Przyjaciołom – spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2016 – mówił rektor. W spotkaniu uczestniczyli metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz, rektorzy uczelni krakowskich, przedstawiciele władz regionu i miasta, korpusu dyplomatycznego, służb mundurowych oraz duchowieństwa. Świąteczny nastój podkreśliły wspólnie odśpiewane kolędy. Składaniu życzeń towarzyszył koncert Zespołu Pieśni i Tańca UJ „Słowianki”








Tradycyjny noworoczny koncert uniwersytecki odbył się 3 stycznia w Auditorium Maximum. Gospodarzem wieczoru był rektor UJ prof. Wojciech Nowak, który złożył wszystkim najlepsze życzenia noworoczne. Lider orkiestry Waldemar Malicki otrzymał z rąk rektora UJ, na znak pomyślności, symboliczną miniaturę rektorskiego berła. Wystąpili muzycy Filharmonii Dowcipu, którzy podczas dwugodzinnego występu, w niepowtarzalnej atmosferze i aranżacji, zaprezentowali szlagiery muzyki klasycznej, popularnej oraz filmowej. Publiczność bawił Waldemar Malicki, serwując duże dawki doskonałego humoru. Wystąpili również utalentowani soliści operowi: Anita Rywalska-Sosnowska (sopran) i Marcin Pomykała (tenor). Dziewiętnastoosobową orkiestrą symfoniczną dyrygował Bernard Chmielarz. Scenarzystą widowiska i autorem tekstów był Jacek Kęcik




XIX spotkanie opłatkowe Stowarzyszenia Absolwentów Uniwersytetu Jagiellońskiego odbyło się 9 stycznia 2016 w auli Collegium Novum UJ. Po odśpiewaniu kolędy przez Chór Akademicki UJ „Camerata Jagellonica” prezes SA UJ prof. Marta Doleżal powitała członków i przyjaciół Stowarzyszenia


Wśród licznie zgromadzonych gości byli: prorektor UJ prof. Andrzej Mania, rektorzy poprzednich kadencji prof.prof. Franciszek Ziejka i Karol Musioł, opiekunowie duchowni z kolegiaty akademickiej św. Anny, reprezentanci krakowskich uczelni, świata nauki i adwokatury, rodziny od pokoleń związane z Uniwersytetem Jagiellońskim, przedstawiciel Związku Sybiraków. Krystyna Dec podczas swojego wystąpienia zaprezentowała książkę Jacka Nikorowicza Kobiety SA UJ


Ksiądz infułat Władysław Gasidło poświęcił opłatki. Po błogosławieństwie zebrani składali sobie życzenia. Członek Zarządu SA UJ Zofia Cześnikiewicz przekazała najlepsze życzenia dla zaprzyjaźnionego Stowarzyszenia Absolwentów Uniwersytetu Gdańskiego


13 stycznia 2016 w auli Collegium Maius odbył się koncert kolęd w wykonaniu Chóru Akademickiego Uniwersytetu Jagiellońskiego „Camerata Jagellonica”, Żeńskiego Chóru Akademickiego Uniwersytetu Jagiellońskiego pod dyrekcją Janusza Wierzgacza i Krakowskiego Chóru Akademickiego Uniwersytetu Jagiellońskiego pod dyrekcją Olega Sznicara. O związkach krakowskich uczonych z kolędami, cennymi zabytkami muzyki, opowiedziała Dorota Susuł. Wieczór zakończyło, tradycyjnie już, wspólne kolędowanie
Na XXV Myślenickim Festiwalu Pieśni Chóralnej Kolędy i pastorałki odbywającym się 30 stycznia 2016 w Myślenicach Zespół Pieśni i Tańca UJ „Słowianki” zajął pierwsze miejsce w kategorii chóry mieszane a capella. Sukces tym bardziej cieszy, że był to pierwszy konkurs wokalny, w którym zespół brał udział. Chórem dyrygowała chórmistrz Anita Pyrek.

nadane
maju, czerwcu, lipcu, sierpniu
WYDZIAŁ PRAWA I ADMINISTRACJI UJ
Doktoraty:
Maciej Bocheński
Aleksander Jakowlew
Mikołaj Iwański
Jacek Wilk
Magdalena Grzyb
Marcin Grott
Ilona Przybojewska
Maria Stożek
Ewa Laskowska
Piotr Semeniuk
Habilitacje:
Piotr Mostowik
Iwona Karasek-Wojciechowicz
Tytuły profesora:
Wojciech Jakimowicz
Andrzej Bryk
WYDZIAŁ FILOZOFICZNY
Doktoraty:
Robert Grzywacz
Katarzyna Czyżewska
Julia Kluzowicz
Piotr Dragon
Marlena Banasik
Habilitacje:
Katarzyna Górak
Tytuły profesora:
Janina Filek
Marcin Karas
Ryszard Radzik
Józef Bremer
WYDZIAŁ HISTORYCZNY
Doktoraty:
Mikołaj Banaszkiewicz
Joanna Ostrowska
Dominika Oliwa
Alicja Maślak-Maciejewska
Magdalena Kozłowska
Łukasz Kossacki-Lytwyn
Kamil Kopij
Habilitacje:
Monika Golonka-Czajkowska
WYDZIAŁ FILOLOGICZNY
Doktoraty:
Żaneta Pawłowicz
Lidia Szczepanik
Joanna Janicka
Maria Malewska
Justyna Mirońska
Michael Sobczak
Habilitacje:
Maria Jodłowiec
Lech Trzcionkowski
Tytuły profesora
Zofia Berdychowska
Jadwiga Miszalska
WYDZIAŁ POLONISTYKI
Doktoraty:
Magdalena Bąk
Michalina Kmiecik
Kamil Pecela
Ewelina Strawa
Małgorzata Banach
Tomasz Górny
Olga Śmiechowicz
Maria Kozłowska
Habilitacje:
Monika Bednarczuk
Mirosława Sagan-Bielawa
Paweł Bukowiec
Dorota Korwin-Piotrowska
Elżbieta Rybicka
Tytuły profesora:
Janusz Gruchała
Bronisława Ligara
Grzegorz Niziołek
WYDZIAŁ FIZYKI, ASTRONOMII I INFORMATYKI STOSOWANEJ
Doktoraty:
Krzysztof Pomorski
Alaa Eldeen Elmeshneb
Tytuły profesora:
Andrzej Sitarz
Andrzej Herdegen
WYDZIAŁ MATEMATYKI I INFORMATYKI
Doktoraty:
Anna Tatarczak
Jakub Trybuła
Andrzej Grzesik
Anna Szymusiak
Robert Szczelina
Maria Trybuła
Sylwester Zając
Marcin Pitera
Andrzej Czarnecki
Tomasz Beberok
Habilitacje:
Marcin Bilski
Tytuły profesora:
Marek Skomorowski
Jacek Tabor
WYDZIAŁ CHEMII
Doktoraty:
Rafał Sadowski
Karolina Persona
Magdalena Łukasiewicz-Atanasov
Habilitacje: Kamilla Małek
Tytuł profesora: Konrad Szaciłowski
WYDZIAŁ BIOLOGII I NAUK O ZIEMI
Doktoraty:
Magdalena Lenda
Sristi Kamal
Andrzej Betlej
Ariel Kamiński
Agnieszka Marek
Mateusz Konczal
Habilitacje:
Anna Ptak
Ewa Durska
Anna Hejmej
Dorota Myszkowska
Tytuły profesora:
Małgorzata Grodzińska-Jurczak Krzysztof Szostek (marzec 2015)
WYDZIAŁ ZARZĄDZANIA I KOMUNIKACJI SPOŁECZNEJ
Doktoraty:
Jan Argasiński
Monika Konieczny
Małgorzata Smoleń
Bartłomiej Nowak
Michał Tabaczyński
Joanna Zabłocka-Skorek
Habilitacje:
Kazimierz Mrozowicz
WYDZIAŁ STUDIÓW MIĘDZYNARODOWYCH I POLITYCZNYCH
Habilitacje: Tomasz Wieciech
WYDZIAŁ BIOCHEMII, BIOFIZYKI I BIOTECHNOLOGII
Doktoraty: Magdalena Banaś
Michał Bukowski
Natalia Wolak
Elżbieta Plesnar
Dominika Żurek-Biesiada
Rafał Pietras
Habilitacje: Agnieszka Wolnicka-Głubisz
WYDZIAŁ LEKARSKI
Doktoraty: Monika Długosz-Danecka
Krzysztof Pragacz
Agnieszka Sagan
Piotr Węgrzyn
Joanna Berska
Aneta Kalisz
Tomasz Kowalczyk
Anna Krztoń-Królewiecka
Beata Lickiewicz
Weronika Lipska
Ewelina Nowak
Aleksandra Papier Grzegorz Wasilewski
Habilitacje:
Monika Komar
Artur Ludwin Maciej Godycki-Ćwirko
WYDZIAŁ FARMACEUTYCZNY
Doktoraty: Paulina Koczurkiewicz
Tadeusz Karcz
Natalia Szałaj
Ewa Otrębska-Machaj
Habilitacje: Mirosław Krośniak
Marcin Kołaczkowski
WYDZIAŁ NAUK O ZDROWIU
Doktoraty: Maciej Rogala
Piotr Błądziński
Renata Wolfshaut-Wolak
19 listopada
Prorektor P. Laidler gościł w Collegium Nowodworskiego UJ CM delegację z uniwersytetu medycznego w Chinach – Guangdong Medical College. Podczas spotkania omówiono perspektywy współpracy pomiędzy obiema uczelniami, w szczególności w obszarze wymiany studentów i doktorantów oraz projektów edukacyjnych i badań w zakresie opieki zdrowotnej nad osobami starszymi.
20 listopada
Prorektor P. Laidler otworzył w centrum kongresowym ICE Kraków VIII konferencję Kardiologia prewencyjna – wytyczne, wątpliwości, gorące tematy
Prorektor S. Kistryn otworzył międzynarodowe spotkanie partnerów projektu UNI-SET, poświęconego diagnozie stanu przygotowania absolwentów uczelni do wymagań pracodawców w szeroko rozumianym sektorze energetycznym.
23 listopada
Prorektor S. Kistryn wziął udział w zorganizowanej w Warszawie konferencji Liderzy zarządzania uczelnią LUMEN 2015 , w tym jako panelista w sesji Jak skutecznie zarządzać uczelniami w warunkach międzynarodowej konkurencji – spojrzenie z wewnątrz oraz w gali wręczenia nagród LUMEN.
24 listopada
Prorektor P. Laidler przewodniczył spotkaniu inicjującemu realizację projektu CIRCULATE Regeneracja uszkodzeń niedokrwiennych układu sercowo-naczyniowego z wykorzystaniem Galarety Whartona jako nieograniczonego źródła terapeutycznego komórek macierzystych pod kierunkiem prof. Marcina Majki z Zakładu Transplantologii Katedry Transplantologii i Immunologii Klinicznej WL UJ CM.
26 listopada
Rektor W. Nowak uczestniczył w konferencji naukowej 60 lat prasoznawstwa w Polsce. Dorobek Ośrodka Badań Prasoznawczych i „Zeszytów Prasoznawczych” w perspektywie krajowej i międzynarodowej , zorganizowanej przez Ośrodek Badań Prasoznawczych Instytutu Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej.
Rektor W. Nowak i prorektor S. Kistryn uczestniczyli w zorganizowanym w auli Collegium Novum premierowym pokazie filmu Wygrany los na loterii. Rzecz o prof. Adamie Strzałkowskim , opowiadającego o życiu i pracy naukowej wybitnego fizyka jądrowego.
27 listopada
Rektor W. Nowak przyjął ambasadora Republiki Panamy w Polsce Enrique Zaraka.
Rektor W. Nowak, prorektorzy M. Flis, A. Mania, S. Kistryn i J. Popiel wzięli udział w zorganizowanej w auli Collegium Maius uroczystej sesji naukowej In memoriam związanej z wydaniem księgi pamiątkowej poświęconej prof. Michałowi du Vallowi.
28 listopada
Rektor W. Nowak i prorektor A. Mania wzięli udział w uroczystości zakończenia Roku Jana Długosza na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.
30 listopada
Prorektor S. Kistryn uczestniczył w otwarciu Tygodnia Jakości Kształcenia na UJ oraz wziął udział w debacie Student: klient czy partner?
1 grudnia
Rektor UJ prof. W. Nowak spotkał się na Uniwersytecie Jagiellońskim z ambasadorem Republiki Południowej Afryki w Polsce Simonem Jabulani Ntombelą.
4 grudnia
Prorektor M. Flis reprezentowała władze Uniwersytetu Jagiellońskiego podczas meczu charytatywnego UJ z AGH, zorganizowanego w hali TS Wisła.
1–8 grudnia
Prorektor A. Mania przebywał w Chinach, gdzie uczestniczył w Ogólnoświatowej Konferencji Konfucjańskiej (Confucius Institute Headquarters).
2 grudnia
Prorektor S. Kistryn reprezentował Uniwersytet Jagielloński w siedzibie Wojskowej Akademii Technicznej (WAT) w Warszawie podczas podpisania listu intencyjnego dotyczącego współpracy 18 instytucji nad opracowaniem polskiego kinetycznego działa elektromagnetycznego w ramach programu Systemy magazynowania i przetwarzania
wysokich energii pod kątem praktycznego wykorzystania w gospodarce narodowej oraz w obszarze obronności i bezpieczeństwa państwa – K-DELM.
Prorektor J. Popiel uczestniczył w posiedzeniu prezydium Rady Społecznej Uniwersyteckiej Kliniki Stomatologicznej.
3 grudnia
Rektor W. Nowak i prorektor S. Kistryn uczestniczyli w spotkaniu Orędzie Boga Miłosiernego , zorganizowanym w cyklu „Dziedziniec dialogu”. Debata, z udziałem rabina Natana Levy’ego (Londyn), imama Janusza Aleksandrowicza (Kruszyniany) oraz biskupa Grzegorza Rysia, była prowadzona przez księdza prof. Łukasza Kamykowskiego.
Prorektor S. Kistryn otworzył w Auditorium Maximum zorganizowane przez Samorząd Studentów UJ międzynarodowe Targi Mobilności Studenckiej.
3–4 grudnia
Rektor W. Nowak otworzył w auli Collegium Novum IV Kongres Prawa Medycznego, będący okazją do dialogu pomiędzy środowiskiem medycznym, prawnikami i pacjentami w celu zapewnienia bezpiecznych warunków wykonywania i korzystania ze świadczeń zdrowotnych.
7 grudnia
Rektor W. Nowak i prorektor S. Kistryn uczestniczyli w pożegnaniu prof. Carlo Bocchetty, dyrektora technicznego Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS, w związku z zakończeniem realizacji projektu budowy Centrum.
8–9 grudnia
Prorektor A. Mania otworzył w auli Collegium Novum seminarium z udziałem prof. Johna J. Mearsheimera, wykładowcy nauk politycznych Uniwersytetu w Chicago.
10 grudnia
Prorektor P. Laidler uczestniczył w uroczystej sesji Rady Miasta Krakowa, zwołanej z okazji wręczenia srebrnego medalu Cracoviae Merenti kardynałowi Franciszkowi Macharskiemu.
10–11 grudnia
Prorektor A. Mania uczestniczył na Uniwersytecie Warszawskim w konferencji
zorganizowanej przez Instytut Stosunków Międzynarodowych UW.
Prorektor S. Kistryn wziął udział w uroczystościach górniczego święta Barbórki na AGH, w tym w spotkaniu społeczności środowiska górniczego Polski z władzami uczelni oraz w uroczystym posiedzeniu Senatu AGH.
11 grudnia
Rektor W. Nowak uczestniczył w gali z okazji jubileuszu 50-lecia istnienia Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego i Instytutu Pediatrii Wydziału Lekarskiego UJ CM w Krakowie-Prokocimiu. W uroczystości zorganizowanej w Auditorium Maximum UJ wzięli udział prorektorzy M. Flis i P. Laidler.
15 grudnia
Prorektor S. Kistryn, na zaproszenie konsula generalnego Niemiec dr. Wermera Koehlera, uczestniczył w spotkaniu z prezesem Niemieckiego Towarzystwa Naukowego (DFG) prof. Peterem Strohschneiderem i towarzyszącą DGF delegacją.
Prorektorzy P. Laidler i S. Kistryn uczestniczyli w uroczystości jubileuszu 60-lecia Instytutu Fizyki Jądrowej PAN.
17 grudnia
Prorektor S. Kistryn w imieniu władz UJ, na posiedzeniu Rady Wydziału FAIS, przekazał podziękowania seniorowi budowy nowego budynku Wydziału FAIS, a dziekanowi tego wydziału prof. A. Warczakowi przekazał adres gratulacyjny i pamiątkowy medal jako wyrazy podziękowania za długoletnią koordynację projektu i budowy obiektu.
18 grudnia
Prorektor M. Flis uczestniczyła w Urzędzie Marszałkowskim w posiedzeniu Małopolskiej Rady ds. Społeczeństwa Informacyjnego.
Prorektor Maria Flis uczestniczyła w zorganizowanym w siedzibie PAU w Krakowie jubileuszu 140-lecia istnienia Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika.
18–19 grudnia
Prorektor A. Mania uczestniczył w posiedzeniu Uniwersyteckiej Komisji Akredytacyjnej odbywającej się w Ciążeniu.
22 grudnia
Rektor W. Nowak gościł na Uniwersytecie Jagiellońskim delegację z Republiki Korei (Korei Południowej), której przewodniczył ambasador tego kraju w Rzeczypospolitej Polskiej Ji-in Hong.
12 stycznia
Na Uniwersytecie Jagiellońskim z oficjalną wizytą gościł ambasador Irlandii w Polsce dr Gerard Keown. Dyplomata zwiedził Muzeum UJ w Collegium Maius i spotkał się z rektorem W. Nowakiem. Następnie w auli Collegium Novum wygłosił wykład The Global Island – Ireland’s Place in a Changing World.
13 stycznia
Prorektor J. Popiel wziął udział w zorganizowanej na Wydziale Polonistyki UJ promocji książki Notatki starego aktora. Przewodnik po teatrze warszawskim XIX wieku Doroty Jarząbek-Wasyl i Agnieszki Wanickiej, wydanej przez wydawnictwo Universitas.
15 stycznia
Prorektor A. Mania wręczył w Collegium Maius świadectwa studentom kursu Jews of Europe, East European Film i Literature, and Culture w związku z zakończeniem programu dla Bloomsburg University z Pensylwanii.
19 stycznia
Rektor W. Nowak, prorektorzy S. Kistryn i A. Mania podjęli delegację z University of Glasgow oraz University of Warwick.
22 stycznia
Prorektor J. Popiel wziął udział w spotkaniu z prof. Jerzym Stuhrem, zorganizowanym w Auditorium Maximum UJ w ramach Salonu All in UJ.
25 stycznia
Rektor W. Nowak, prorektorzy A. Mania, M. Flis, P. Laidler i J. Popiel uczestniczyli w zorganizowanym w siedzibie firmy Comarch SA posiedzeniu Kapituły Biznesu Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Prorektor S. Kistryn na zaproszenie rektora Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu prof. Bronisława Marciniaka wziął udział w posiedzeniu Senatu UAM, gdzie wygłosił wykład Dotacja statutowa dla Uniwersytetów KRUP – analiza UKN
26 stycznia
Rektor W. Nowak otworzył w auli Collegium Novum posiedzenie z okazji 71. rocznicy oswobodzenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. W uroczystości upamiętniającej to historyczne wydarzenie, współorganizowane przez Towarzystwo Lekarskie Krakowskie, uczestniczyli prorektorzy A. Mania, M. Flis i P. Laidler.
Prorektor S. Kistryn reprezentował Uniwersytet Jagielloński podczas zorganizowanego w Warszawie spotkania KRUP z sekretarzem
stanu w MNiSzW prof. Aleksandrem Bobko oraz podsekretarzem stanu w MNiSzW dr. Piotrem Dardzińskim.
28 stycznia
Ambasador Kanady w Rzeczypospolitej Polskiej Stephen de Boer odwiedził Uniwersytet Jagielloński. Dyplomatę przyjęli w Collegium Novum rektor W. Nowak oraz prorektor S. Kistryn.
Prorektor P. Laidler wziął udział w posiedzeniu plenarnym Rady Naukowej przy Ministrze Zdrowia w Warszawie.
Prorektor M. Flis uczestniczyła w Wierchomli Małej w posiedzeniu Komitetu Monitorującego Regionalny Program Operacyjny.
28 stycznia – 4 lutego
Prorektor A. Mania przebywał w Japonii, gdzie spotkał się z władzami Kobe University oraz przedstawicielami Tokio Foundation.
29 stycznia
Prorektor P. Laidler otworzył w Katedrze Biochemii Lekarskiej UJ CM konferencję naukową Metale ciężkie w środowisku a zdrowie człowieka.
Prorektor J. Popiel wziął udział w zorganizowanej w Instytucie Historii Sztuki UJ prezentacji serii wydawniczej „Korpus witraży z lat 1800–1945 w kościołach rzymskokatolickich metropolii krakowskiej i przemyskiej” pod redakcją prof. Wojciecha Bałusa.
1 lutego
Prorektor M. Flis uczestniczyła w odbywającej się w Sali Sejmu Śląskiego w Katowicach III wspólnej sesji sejmików województwa małopolskiego i śląskiego.
Prorektor J. Popiel uczestniczył w zorganizowanej w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego debacie Perspektywy rozwoju humanistyki.
3 lutego
Prorektor M. Flis otworzyła prezentowaną w sali wystawowej Biblioteki Jagiellońskiej wystawę poświęconą dziejom rodziny Kremerów. Wystawa jest częścią projektu badawczego poświęconego Józefowi Kremerowi, realizowanego w Instytucie Historii Sztuki UJ przez dr Urszulę Bęczkowską i mgr. Jacka Maja w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki.
4 lutego
Rektor W. Nowak i prorektor P. Laidler przewodniczyli zorganizowanej w Centrum Dydaktyczno-Kongresowym Wydział Lekar-
ski UJ CM oficjalnej prezentacji zmodernizowanego Oddziału Medycyny Paliatywnej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
11–12 lutego
Prorektor S. Kistryn wziął udział w seminarium na Uniwersytecie Warszawskim poświęconym tematom finansowania nauki i problemom prawnym w systemie szkolnictwa wyższego z w Polsce.
12 lutego
Rektor W. Nowak, prorektorzy A. Mania, M. Flis i J. Popiel uczestniczyli w seminarium naukowym dedykowanym pamięci zmarłego przed rokiem prof. Wiesława Kozuba-Ciembroniewicza, wybitnego specjalisty w zakresie doktryn prawno-politycznych, a w latach 2002–2008 dziekana Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego (WSMiP UJ).
Rektor W. Nowak przewodniczył spotkaniu w Muzeum Farmacji UJ CM, podczas którego odbyło się wręczenie nagród zwycięzcom i wyróżnionym w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „Recepta na wiersz”.
15 lutego
Prorektor A. Mania uczestniczył w spotkaniu z przedstawicielami Utrecht University, poświęconemu projektowi „Talent Development Programme”.
16 lutego
Rektor W. Nowak, prorektorzy A. Mania i M. Flis wzięli udział w prowadzonej przez prorektora S. Kistryna prezentacji założeń projektu „Budowa repozytorium naukowego przez Uniwersytet Jagielloński celem upowszechniania dorobku naukowego pracowników UJ”.
17–18 lutego
Prorektor P. Laidler wziął udział w posiedzeniu Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych w Szczecinie. Tematami posiedzenia KRAUM było m.in.: finansowanie szpitali klinicznych, przywrócenie stażu podyplomowego, zmiany profilu uczelni medycznych z praktycznego na praktyczno-ogólnoakademicki, jak również zmiany sposobu oceny tworzących się nowych kierunków lekarskich, pielęgniarskich i położniczych.
INNE WYDARZENIA
18 listopada
Wydział Nauk Medycznych Polskiej Akademii Nauk przyznał zespołową Nagrodę im. Jędrzeja Śniadeckiego za cykl publikacji „Patofizjologia krążenia płucnego w nadciśnieniu płucnym i po operacji Fontana” prof. Piotrowi Podolcowi, dr. hab. Grzegorzowi
Kopciowi i dr hab. Lidii Tomkiewicz-Pająk z Kliniki Chorób Serca i Naczyń Instytutu Kardiologii Wydziału Lekarskiego UJ CM. Ponadto Wydział Nauk Medycznych PAN przyznał Laur Medyczny im. dr Wacława Mayzla: Mateuszowi K. Hołdzie i Mateuszowi Koziejowi, studentom Wydziału Lekarskiego UJ CM, za pracę Anatomical Variations of the Coronary Sinus Valve (Thebesian Valve): Implications for Electrocardiological Procedures (Europace, 2015).
21–22 listopada
Zakład Medycyny Katastrof i Pomocy Doraźnej Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii Wydziału Lekarskiego UJ CM zorganizował I Ogólnopolską Konferencję Naukowo-Szkoleniową Ultrasonografia w ratownictwie medycznym i praktyce SOR. Konferencja przeznaczona była dla lekarzy, ratowników medycznych, pielęgniarek i wszystkich zainteresowanych wykorzystaniem ultrasonografii w ratownictwie medycznym.
23 listopada
W Krakowie odbył się II Poranny Bieg po Plantach Krakowskich, zorganizowany przez Sekcję Prewencji i Epidemiologii Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, pracowników I Kliniki Kardiologii i Elektrokardiologii Interwencyjnej oraz Nadciśnienia Tętniczego Instytutu Kardiologii Wydziału Lekarskiego UJ CM, a także Zakładu Epidemiologii i Badań Populacyjnych Instytutu Zdrowia Publicznego WNZ UJ CM w Krakowie.
Interdyscyplinarny zespół naukowców z UJ
CM, Instytutu Farmakologii Polskiej Akademii Nauk, Centre National de la Recherche Scientifique i Uniwersytetu Montpellier opracował nową grupę związków o działaniu terapeutycznym na ośrodkowy układ nerwowy. Rezultaty projektu zostały odsprzedane w formie licencji hiszpańskiej firmie Spherium Biomed. Celem licencjobiorcy jest prowadzenie dalszych badań ukierunkowanych na opracowanie nowego leku dla terapii chorób o podłożu neurodegeneracyjnym (np. choroby Alzheimera).
Ze strony UJ CM badania koordynował dr hab. Paweł Zajdel z Katedry Chemii Farmaceutycznej Wydziału Farmaceutycznego.
25–27 listopada
W Krakowie odbyły się XVI Międzynarodowe Warsztaty Kardiologii Interwencyjnej New Frontiers in Interventional Cardiology, NFIC 2015, organizowane rokrocznie w Krakowie przez Instytut Kardiologii Wydziału Lekarskiego UJ CM. Krakowskie warsztaty są głównym forum dyskusyjnym i wymiany doświadczeń w zakresie kompleksowego leczenia pacjentów ze schorzeniami układu sercowo-naczyniowego pomiędzy kardiologami, kardiochirurgami, anestezjologami,
angiologiami i neurologami z Polski, Europy, Ameryki Północnej i Azji.
27 listopada
Dr hab. Rafał Syska, w Instytucie Sztuk Audiowizualnych Uniwersytetu Jagiellońskiego, został dyrektorem Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Łodzi.
27–28 listopada
Fundacja Bezpieczna Farmakoterapia we współpracy z Fundacją Zdrowie i Opieka, Naczelną Radą Aptekarską, Naczelną Radą Lekarską oraz przy współudziale Wydziału Farmaceutycznego UJ CM była organizatorem VII Ogólnopolskiej Konferencji Lekarsko-Farmaceutycznej Bezpieczna Farmakoterapia.
29 listopada
W Centrum Dydaktyczno-Kongresowym Wydziału Lekarskiego UJ CM miała miejsce 8. edycja Krakowskiej Konferencji Psychologii Sądowej, której organizatorem była Katedra Psychiatrii Wydziały Lekarskiego UJ CM, kierowana przez prof. Józefa Gierowskiego, wraz z Sekcją Psychologii Sądowej Koła Naukowego Studentów Psychologii UJ oraz Instytutem Ekspertyz Sądowych. Krakowska Konferencja Psychologii Sądowej jest największym w Polsce cyklicznym wydarzeniem naukowym o międzynarodowym charakterze, które jest poświęcone zagadnieniom na styku prawa, psychologii i psychiatrii.
Prof. Ryszard Nycz z Wydziału Polonistyki UJ, przewodniczący Rady Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki, został wybrany na wiceprezesa Oddziału Krakowskiego Polskiej Akademii Nauk na kadencję 2015–2018.
Prof. Wiesław Pawlik z Zakładu Fizjologii Doświadczalnej Katedry Fizjologii Wydziału Lekarskiego UJ CM, prorektor UJ ds. CM w latach 2005–2008, został wybrany na członka prezydium Oddziału Krakowskiego Polskiej Akademii Nauk na kadencję 2015–2018. Prezesem Oddziału PAN w Krakowie jest prof. Andrzej Jajszczyk, a w skład prezydium oddziału wchodzi także wybrana wcześniej prof. Barbara Bilińska z Instytutu Zoologii UJ, będąca wiceprezesem oddziału.
Komitet Nauk Prawnych PAN powołał nowych członków na kadencję 2015–2018. W tym prestiżowym gronie liczną reprezentację stanowić będą pracownicy naukowi Wydziału Prawa i Administracji UJ (WPiA UJ). Zakres działania utworzonego w 1952 roku Komitetu obejmuje problematykę nauk prawnych, historii prawa, historii doktryn polityczno-prawnych oraz badania nad
kulturą prawną. W Komitecie zasiądzie 28 członków, a siedmioro z nich pracuje na WPiA UJ: prof. Krystyna Chojnicka (dziekan), prof. Jerzy Pisuliński (prodziekan ds. współpracy międzynarodowej), ksiądz prof. Franciszek Longchamps de Berier (kierownik Katedry Prawa Rzymskiego), prof. Andrzej Dziadzio (kierownik Katedry Powszechnej Historii Państwa i Prawa), prof. Ryszard Markiewicz (kierownik Katedry Prawa Własności Intelektualnej), prof. Krzysztof Krajewski (kierownik Katedry Kryminologii) oraz prof. Fryderyk Zoll z Katedry Prawa Cywilnego.
2 grudnia
W Domu Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego odbyło się posiedzenie naukowe, w czasie którego dr Krzysztof Tomaszewski z Katedry Anatomii WL UJ CM odebrał Nagrodę Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego im. prof. Marka Sycha za najlepszą pracę doktorską w roku 2015; Wapnienie płytki granicznej, okluzja naczyń odżywczych oraz rola białek odpowiedzialnych za przetwarzanie nieorganicznego pirofosforanu w chorobie degeneracyjnej szyjnych dysków międzykręgowych.
4 grudnia
Dr Krzysztof Kozłowski, adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego UJ, został mianowany wiceministrem gospodarki wodnej i żeglugi śródlądowej w randze podsekretarza stanu. W powstającym resorcie będzie nadzorował prace departamentu prawnego, departamentu nadzoru właścicielskiego, departamentu edukacji morskiej oraz departamentu współpracy międzynarodowej.
Na pływalni UEK w Krakowie odbyły się Zawody Pływackie o Puchar Przewodniczącego Szkoły Medycznej dla Obcokrajowców UJ CM. Wzięło w nich udział 56 pływaków – studentów UJ CM. Uczestniczyli również absolwenci i pracownicy naszej Uczelni, którzy otrzymali indywidualne wyróżnienia i medale okolicznościowe. Odznaczenia wręczał przewodniczący Rady Szkoły Medycznej dla Obcokrajowców Wydziału Lekarskiego UJ CM prof. Jerzy Walocha. Zawody zostały zorganizowane przez SWFiS UJ CM.
4–5 grudnia
W Krakowie odbyła się XI Polsko-Czesko-Słowacka Konferencja Chirurgów Szczękowo-Twarzowych i Stomatologicznych, zorganizowana z okazji jubileuszu 60-lecia Katedry i Kliniki Chirurgii Szczękowo-Twarzowej i Stomatologicznej UJ CM.
5 grudnia
W ramach czwartej edycji Tygodnia Jakości Kształcenia UJ, dzięki wsparciu Sekcji ds. Dydaktyki i Karier Akademickich CM, trzech
wydziałów UJ CM oraz organizacji studenckich: Samorządu Studentów UJ CM, IFMSA Poland, Młodej Farmacji i Studenckiego Towarzystwa Naukowego UJ CM, przygotowano wykłady, warsztaty i szkolenia, w których wzięło udział blisko 200 osób.
W Auditorium Maximum UJ odbyło się VIII Krakowskie Sympozjum Alergologii i Immunologii Klinicznej, zorganizowane przez Zakład Alergologii Klinicznej i Środowiskowej WL UJ CM we współpracy z Zakładem Immunologii Klinicznej Katedry Immunologii Klinicznej i Transplantologii Wydziału Lekarskiego UJ CM. W sympozjum uczestniczyli głównie lekarze alergolodzy, a także dermatolodzy, immunolodzy, pediatrzy z wielu krajowych ośrodków medycznych.
8 grudnia
W Galerii Stradomskiego Centrum Dialogu odbył się wernisaż ikon Roberta Rumina –pacjenta Kliniki Hematologii po przeszczepie szpiku kostnego. Uroczystość zorganizowano z inicjatywy kierownika Kliniki Hematologii Wydziału Lekarskiego UJ CM prof. Aleksandra B. Skotnickiego oraz Fundacji Profilaktyki i Leczenia Chorób Krwi im. prof. Juliana Aleksandrowicza.
10 grudnia
W Pałacu Kazimierzowskim w Warszawie odbyła się gala 9. edycji konkursu „Teraz polska promocja i rozwój”, podczas której uzdolnieni absolwenci szkół wyższych odebrali prestiżowe laury za najlepsze prace magisterskie na temat promocji naszego kraju. Nagrody otrzymały Katarzyna Gad, Jewgienja Prikhodko i Iwona Jakubas – absolwentki Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ.
11–13 grudnia
W Krakowie odbyła się międzynarodowa konferencja Krakowskie Dni Przepuklinowe z udziałem ekspertów w zakresie leczenia chirurgicznego przepuklin z Polski i zagranicy. Głównym organizatorem konferencji był prof. Andrzej Matyja z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej i Gastroenterologicznej Wydziału Lekarskiego UJ CM, a jej współorganizatorami II Katedra i Klinika Chirurgii Wydziału Lekarskiego UJ CM, Sekcja Chirurgii Przepuklin Towarzystwa Chirurgów Polskich, Oddział Krakowski Towarzystwa Chirurgów Polskich i Studenckie Towarzystwo Naukowe UJ CM.
13 grudnia
W Krakowie obyło się Sympozjum Polskiej Rady Resuscytacji „Wytyczne 2015”, którego celem było przybliżenie głównych założeń aktualnych wytycznych resuscytacji krążeniowo-oddechowej (RKO) z uwzględnieniem zmian w porównaniu z „Wytycznymi 2010”.
14 grudnia
Profesorowie Piotr Bizoń z Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej oraz Małgorzata Filip i Janusz Skalski z Wydziału Lekarskiego zostali laureatami Nagrody im. Mikołaja Kopernika, przyznawanej co pięć lat przez Polską Akademię Umiejętności. Uhonorowani odebrali dyplomy podczas uroczystej sesji Rady Miasta Krakowa.
W Jagiellońskim Centrum Innowacji odbyła się międzynarodowa konferencja Medycyna precyzyjna – czy możemy leczyć w oparciu o genotyp?, w której wzięli udział specjaliści w zakresie genetyki z kraju i z zagranicy. W programie konferencji były poruszane światowe trendy w nutrigenomice i farmakogenomice oraz przykłady ich praktycznego wykorzystania w psychiatrii, onkologii i diabetologii i chorobach wewnętrznych. Organizatorem konferencji była Katedra Biochemii Klinicznej Wydziału Lekarskiego UJ CM i Ośrodek Badań Genetycznych i Nutrigenomiki MCB UJ.
15 grudnia
87 studentów i 15 doktorantów z Uniwersytetu Jagiellońskiego otrzymało stypendia ministra nauki i szkolnictwa wyższego za wybitne osiągnięcia naukowe, artystyczne, sportowe. Jak poinformował resort nauki, stypendium dla studentów wynosi 15 tysięcy złotych, a dla doktorantów 25 tysięcy złotych.
6–8 stycznia
W Krakowie odbyła się kolejna VIII edycja kursu trzech uniwersytetów: Karolinska w Sztokholmie, Cagliari i UJ CM, w ramach dorocznego kursu dla studentów „Medical Development in Europe”, współorganizowanych corocznie przez Wydział Lekarski UJ CM. Głównym założeniem kursu jest uczestnictwo grupy studentów z każdego z trzech uniwersytetów w cyklu zajęć teoretycznych i praktycznych, obejmujących najbardziej aktualne problemy przedklinicznej i klinicznej medycyny prowadzonych w każdym z trzech uniwersytetów.
10 stycznia
Zakład Dydaktyki Medycznej UJ CM oraz Katedra Anestezjologii i Intensywnej Terapii UJ CM były organizatorami warsztatów Rola symulacji w kształceniu na kierunkach medycznych . Warsztaty prowadzili pracownicy Zakładu Dydaktyki Medycznej UJ, Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii UJ CM oraz II Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Było to pierwsze w Polsce szkolenie dla instruktorów symulacji medycznej zorganizowane pod patronatem Polskiego Towarzystwa Symulacji Medycznej.
11–15 stycznia
W Ośrodku Genomiki Medycznej – OMICRON UJ CM odbyły się międzynarodowe warsztaty „Network Biology Workshop: Cytoscape”, poświęcone wykorzystaniu najnowszych narzędzi bioinformatycznych w analizie danych wielkoskalowych: genomicznych, transkryptomicznych i proteomicznych. Warsztaty prowadzili zaproszeni goście z The European Molecular Biology Laboratory (EMBL, Heidelberg, Niemcy), The European Bioinformatics Institute (EMBL-EBI, Hinxton, Wielka Brytania), Uniwersytetu w Southampton oraz pracownicy ośrodka Omicron.
11 stycznia
Minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin wręczył nominacje nowym członkom Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Funkcję sekretarza PKA pełnić będzie dr hab. Maria Próchnicka – prodziekan ds. dydaktyki Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ oraz pełnomocnik rektora UJ ds. doskonalenia jakości kształcenia. Powołana na cztery lata Polska Komisja Akredytacyjna liczy 90 osób. W piątej kadencji w PKA zasiądą także naukowcy z UJ: dr hab. Marek Kucia (Wydział Filozoficzny), dr hab. Zygmunt Mazur (Wydział Filologiczny), dr hab. Radosław Rybkowski (Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych), prof. Marek Zaionc (Wydział Matematyki i Informatyki), prof. Krystyna Sztefko (Wydział Lekarski UJ CM).
15 stycznia
Przy ul. Kopernika 36 w Krakowie odbyło się oficjalne podpisanie umowy o przedłużeniu współpracy pomiędzy Szpitalem Uniwersyteckim oraz Instytutem Fizyki Jądrowej PAN, dotyczącej świadczenia terapii protonowej – innowacyjnej metody zwalczania nowotworów, wykorzystywanej, między innymi, do leczenia czerniaka gałki ocznej. Terapia prowadzona będzie na terenie Centrum Cyklotronowego IFJ PAN w Bronowicach.
16–17 stycznia
W Domu Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego odbyło się coroczne Sympozjum Ból i cierpienie. Zostało zorganizowane przez Katedrę Historii Medycyny WL UJ CM, Sekcję Historyczną Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii, Katedrę Anestezjologii i Intensywnej Terapii WL UJ CM, Stowarzyszenie Absolwentów Wydziałów Medycznych UJ, Towarzystwo Lekarskie Krakowskie, Krakowskie Towarzystwo Miłośników Historii Medycyny, Polskie Towarzystwo Badania Bólu oraz Akademię Ignatianum. Tematyka tegorocznego
sympozjum skoncentrowana była wokół znaczenia bólu i cierpienia w odniesieniu do filozofii, teologii oraz medycyny.
W Krakowie odbył się turniej piłki nożnej w ramach 8. edycji akcji, podczas której przedstawiciele zawodów prawniczych pomagają pacjentom z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. W ramach akcji charytatywnej „Prawnicy Chorym Dzieciom” odbywa się zbiórka pieniędzy na zakup aparatury medycznej dla szpitala w Prokocimiu. Dzięki wsparciu ponad 360 darczyńców, którzy uczestniczyli w ostatnich siedmiu edycjach tej akcji, do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego trafiło wyposażenie medyczne o wartości 260 tysięcy złotych. Beneficjentem każdej edycji jest inna jednostka organizacyjna szpitala, reprezentująca odrębną specjalność medyczną. Tegoroczna edycja zakończy się 20 marca.
Francesco Gubinelli, student kierunku biotechnologia molekularna na Wydziale Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii (WBBB) Uniwersytetu Jagiellońskiego, został laureatem konkursu Interstudent 2015 dla najlepszych zagranicznych studentów kształcących się na polskich uczelniach, zdobywając tytuł Najpopularniejszego Studenta Zagranicznego w Polsce. Wyniki ogłoszono podczas gali konkursu w Gdańsku, towarzyszącej konferencji Studenci zagraniczni w Polsce 2016, którą zorganizowały Fundacja Perspektywy, Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, Gdański Uniwersytet Medyczny oraz miasto Gdańsk. Uniwersytet Jagielloński reprezentowała prof. Beata Tobiasz-Adamczyk, pełnomocnik rektora UJ ds. kształcenia i współpracy międzynarodowej w Collegium Medicum.
25 stycznia
„Puls Medycyny” ogłosił listę 100 najbardziej wpływowych osób w polskiej medycynie oraz w systemie ochrony zdrowia w 2015 roku. Spośród laureatów na Liście Stu 2015 w zakresie medycyny znalazły się władze naszej Uczelni oraz profesorowie UJ CM: prof. Wojciech Nowak, prof. Maciej Małecki, prof. Tomasz Grodzicki, prof. Janusz Skalski, prof. Jerzy Sadowski, prof. Dariusz Dudek, prof. Jan Kulig, dr hab. Piotr Jankowski –profesor UJ, dr hab. Adam Windak – profesor UJ. W ramach Listy Stu 2015 w systemie ochrony zdrowia znaleźli się prof. Stanisława Golinowska i prof. Rafał Niżankowski.
26 stycznia
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda wręczył w Pałacu Prezydenckim
akty nominacyjne nauczycielom akademickim oraz pracownikom nauki i sztuki. Wśród nominowanych znaleźli się także naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Akty nominacyjne z rąk prezydenta odebrali:
– Mirosław Baran, profesor nauk matematycznych,
– Jarosław Czyż, profesor nauk biologicznych,
– Maria Łabanowska, profesor nauk chemicznych,
– Piotr Przybyłowski, profesor nauk medycznych,
– Joanna Zarzecka, profesor nauk medycznych.
27 stycznia
Jagiellońskie Centrum Językowe (JCJ) UJ jako pierwsza jednostka akademicka w Polsce otrzymało akredytację międzynarodowej organizacji EAQUALS. Certyfikat jakości przyznany został po audycie obejmującym różne aspekty działalności dydaktycznej Centrum. To prestiżowe wyróżnienie stawia JCJ w międzynarodowej elicie instytucji zajmujących się nauczaniem języków obcych.
29 stycznia
Narodowe Centrum Nauki (NCN) ogłosiło wyniki konkursów Maestro 7, Harmonia 7 i Sonata Bis 5. Na liście laureatów znalazło się 157 naukowców z całej Polski, w tym 16 z Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy otrzymali wsparcie w wysokości niemal 23 milionów złotych na badania podstawowe. We wszystkich trzech konkursach złożono 760 wniosków, z czego finansowanie otrzymało ponad 20 procent projektów.
31 stycznia
W obecności prorektora P. Laidlera w Bazylice Franciszkanów przy pl. Wszystkich Świętych odbył się II Koncert Charytatywny Kolędy do nieba połączony z kwestą na rzecz Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej WL UJ CM kierowanej przez prof. Janusz Skalskiego i działającej na bazie Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu.
2 lutego
Prof. Krzysztof Frysztacki został ponownie wybrany przewodniczącym Komitetu Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Profesor jest kierownikiem Zakładu Socjologii Stosowanej i Pracy Socjalnej w Instytucie Socjologii UJ.
3 lutego
Towarzystwo Lekarskie Krakowie wspólnie z Oddziałem Krakowskim Polskiego Towarzystwa Neurochirurgów, Stowarzyszeniem Absolwentów Wydziałów Medycznych UJ oraz Krakowskim Towarzystwem Miłośników Historii Medycyny zorganizowało
spotkanie poświęcone pamięci dr. hab. Benedykta Danilewicza, profesora UJ (1929–2015). Podczas sesji przedstawiano działalność zawodową, naukową i organizacyjną śp. dr. hab. Danielewicza, długoletniego kierownika Kliniki Neurochirurgii WL UJ CM.
4 lutego
W najnowszej edycji rankingu „Web of Universities” Uniwersytet Jagielloński ponownie uznano za najbardziej widoczną w internecie polską szkołą wyższą, która została sklasyfikowana na 281. miejscu. W zestawieniu uwzględniono blisko 12 tysięcy szkół wyższych z całego świata, w tym ponad 420 uczelni krajowych. Tuż za UJ znalazł się Uniwersytet Warszawski. W pierwszym tysiącu widnieją jeszcze: Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie (384. miejsce), Politechnika Warszawska (424.), Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (487.), Politechnika Wrocławska (572.), Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu (580.), Uniwersytet Wrocławski (589.), Uniwersytet Śląski w Katowicach (705.), Uniwersytet Łódzki (775.), Politechnika Śląska w Gliwicach (809.), Politechnika Poznańska (847.) oraz Politechnika Łódzka (961.).
12–13 lutego
W Zakopanem odbyła się XXI Konferencja Szkoleniowo-Naukowa z cyklu Farmakoterapia, psychoterapia i rehabilitacja zaburzeń afektywnych, zorganizowana przez Zakład Zaburzeń Afektywnych Katedry Psychiatrii WL UJ CM we współpracy z III Kliniką Psychiatryczną Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Konferencja, poświęcona tematyce depresji i choroby afektywnej dwubiegunowej, zgromadziła ponad 600 uczestników.
14–15 lutego
Prorektor P. Laidler oraz prof. Maciej Małecki, pełnomocnik rektora UJ ds. nauki i rozwoju w CM, podjęli delegację Uniwersytetu w Oslo, która przebywała z roboczą wizytą w UJ CM. Wizyta związana była
z włączeniem się Pracowni Endoskopowej II Katedry Chirurgii Ogólnej WL UJ CM w realizację wieloośrodkowego projektu badawczego „European Polyps Surveillance –EPoS Study”. Jest to największe toczące się w tej chwili badanie kliniczne, obejmujące grupę kilkunastu tysięcy chorych z wykrytymi polipami gruczolakowymi jelita grubego, a jego celem jest określenie najbardziej korzystnego schematu nadzoru klinicznego nad tą grupą chorych.
Dr Andrzej Stanisław Ciechanowiecki –absolwent historii sztuki UJ, doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego (2009), odznaczony medalem Merentibus UJ. Członek Polskiej Akademii Umiejętności, odznaczony Orderem Orła Białego. Zmarł 2 listopada 2015.
Stanisław Zwolski – pracownik Katedry i Zakładu Historii Medycyny Akademii Medycznej im. Mikołaja Kopernika, a następnie Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum. Zmarł 19 listopada 2015.
Doc. dr Krystyna Skórzyńska – w latach 1955–2003 pracownik Akademii Medycznej im. Mikołaja Kopernika, a następnie Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum. Wieloletnia kierownik Zakładu Chemii Analitycznej Wydziału Farmaceutycznego. Odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarła 20 listopada 2015.
Halina Lech – emerytowany pracownik administracyjny Biblioteki Jagiellońskiej, związana z Biblioteką przez ponad 35 lat. Odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi. Zmarła 21 listopada 2015.
Dr Andrzej Laska – muzealnik, kustosz dyplomowany w Muzeum UJ, związany z Muzeum przez przeszło 34 lata, od 1994 roku jego główny inwentaryzator. Odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi i złotym Medalem za Długoletnią Służbę . Zmarł 25 listopada 2015.
Mgr Irena Koziołowa – emerytowany, długoletni pracownik i kierownik Działu Spraw

Osobowych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zmarła 30 grudnia 2015.
Prof. Witold Mańczak – emerytowany profesor zwyczajny w Instytucie Filologii Romańskiej UJ. Związany z Instytutem Filologii Romańskiej od 1954 roku, dyrektor Instytutu w latach 1970–1974. Członek czynny PAU, członek honorowy Komitetu Językoznawstwa PAN, członek honorowy Polskiego Towarzystwa Językoznawczego. Zmarł 12 stycznia 2016.
Wiktoria Małolepszy – wieloletni pracownik Akademii Medycznej im. Mikołaja Kopernika, a następnie Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum. Zmarła 15 stycznia 2016.
Mgr Małgorzata Stós – emerytowany, wieloletni wykładowca języka węgierskiego w Zakładzie Filologii Węgierskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zmarła 1 lutego 2016. Prof. Lilia Grodzińska – długoletni, emerytowany pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum. Związana z Katedrą Farmakologii od 1960 roku. W latach 2000–2003 kierownik Zakładu Farmakologii Klinicznej Katedry Farmakologii Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum. Odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi. Zmarła 4 lutego 2016.
Dr Karolina Włodarska-Dziurzyńska – długoletni pracownik Katedry Prawa Własności Intelektualnej Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zmarła 6 lutego 2016.
Bożena Adamska – emerytowany, wieloletni pracownik sekretariatu Instytutu Filologii Germańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zmarła 7 lutego 2016.
Dr hab. Barbara Sordylowa – starszy kustosz dyplomowany. Wicedyrektor Biblioteki Jagiellońskiej (1974–1976), kierownik Oddziału Informacji Naukowej (1972–1974), kierownik Oddziału Gromadzenia i Uzupełniania Zbiorów (1970–1972). Zmarła 12 lutego 2016.
Informacje zebrał i opracował Adrian Ochalik, rzecznik prasowy UJ
Do artykułu 90-lecie powstania Uniwersyteckiej Szkoły Pielęgniarek i Opiekunek Zdrowia w Krakowie, który ukazał się w poprzednim wydaniu „Alma Mater” (nr 180–181 z 2015 roku), przekazałam redakcji błędny podpis umieszczony pod zdjęciem na stronie 126. Jest: Siostry Dominikanki, Mniszki Zakonu Kaznodziejskiego (Klasztor N.M P. Śnieżnej „Na Gródku”), w przerwie obrad konferencji, a powinno być: Siostry Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo (Szarytki) w przerwie obrad konferencji Za zaistniałą pomyłkę bardzo przepraszam.
Joanna Bonior

Prawo konstytucyjne.
Doktryny ustrojowe. Partie polityczne. Śladami idei Marka Sobolewskiego pod redakcją Jacka M. Majchrowskiego, Andrzeja Zięby
Prezentowana monografia stanowi rezultat zorganizowanego 17 października 2013 na Uniwersytecie Jagiellońskim seminarium poświęconego pamięci wybitnego uczonego, dydaktyka, a także wychowawcy młodzieży akademickiej – prof. Marka Feliksa Sobolewskiego. Wydarzenie miało na celu upamiętnienie dorobku i sylwetki naukowej uczonego, którego prace są uznawane w środowiskach akademickich za stanowiące integralną część nauki europejskiej. Jedną z zasług na rzecz rozwoju życia akademickiego, jakie stały się udziałem Marka Sobolewskiego, było współtworzenie krakowskiego ośrodka nauk politycznych. Będąc w gronie „ojców założycieli” Instytutu Nauk Politycznych UJ, przyczynił się do zwiększenia prestiżu jednostki naukowej będącej wówczas in statu nascendi, piastując następnie w latach 1975–1979 godność jej dyrektora. Na opracowanie składa się siedem artykułów uczniów Profesora: prof. prof. Mariana Grzybowskiego, Adama Jamroza, Michała Jaskólskiego, Retta R. Ludwikowskiego, Jacka M. Majchrowskiego, Michała Śliwy i Andrzeja Zięby. Na taki dobór autorów zwrócił uwagę w recenzji prof. Krzysztof Pałecki, wieloletni dyrektor Instytutu Nauk Politycznych UJ: Właściwe odczytanie idei Marka Sobolewskiego, tym bardziej nawiązanie do nich czy też polemika z nimi, wymaga szczególnej wiedzy pozaksiążkowej, zaczerpniętej z osobistego kontaktu z samym Mistrzem. [...] Autorzy książki „Prawo konstytucyjne. Doktryny ustrojowe. Partie polityczne” mieli szczęście wystarczająco długo przebywać pod jego wpływem, [...] czerpać wszystkimi sposobami z jego warsztatu naukowego i doświadczenia, aby bez zastrzeżeń określać się mianem jego uczniów oraz kontynuatorów jego myśli Prace wchodzące w skład tomu nawiązują do kluczowych zagadnień badawczych podejmowanych przez prof. Marka Sobolewskiego, jednocześnie stanowiąc ich twórcze rozwinięcie, dokonane, jak czytamy we wspomnianej recenzji, [...] z odwzorowaniem charakterystycznej dla Profesora narracji, sposobu wyjaśnienia, wykorzystania źródeł i argumentowania. Te rozległe zainteresowania naukowe syntetyzuje we wstępie monografii prof. Andrzej Zięba poprzez wyodrębnienie trzech obszarów naukowo-badawczych Mistrza: prawa konstytucyjnego, historii doktryn politycznych i prawnych oraz nauk politycznych. Za dewizę monografii może uchodzić nawiązanie przez prof. Jacka M. Majchrowskiego do Horacego w swoim artykule pod znamiennym tytułem Mistrz: Nie wszystek umrę, jeśli żyć będzie to, co dałem swoim następcom...
Mateusz Kolaszyński

Katia Petrowska Może Estera
Czy jej prababka ze strony ojca naprawdę nazywała się Estera? Czy w 1941 roku to ona została sama w pustym kijowskim mieszkaniu, po tym jak jej rodzina uciekła z miasta? Czy ktoś słyszał, jak z dziecięcą naiwnością zwróciła się w jidysz do niemieckich żołnierzy? A może ktoś stał w oknie i patrzył, jak zastrzelili ją bez cienia emocji?
Pełna białych plam historia rodzinna, którą opowiada Petrowska, to materiał na powieść historyczną. Jej dziadek działał w podziemiu rewolucyjnym w Odessie. Brat dziadka, Judasz Stern, został w 1932 roku skazany na śmierć za próbę zamachu na radcę ambasady Niemiec w Moskwie. Jeden z jej pradziadków założył w Warszawie sierociniec dla głuchoniemych żydowskich dzieci. Petrowska nie tworzy z tych wydarzeń podręcznika do historii. Opisuje raczej osobistą podróż do miejsc, w których się one rozegrały. Snuje przy tym refleksję nad traumatyczną historią XX wieku, która nie daje się ułożyć w spójną całość.

Justyna Miklaszewska
Sprawiedliwość liberalna
Sprawiedliwość społeczna jest jedną z najważniejszych idei filozoficznych. Czy może być urzeczywistniona we współczesnym liberalno-demokratycznym państwie? Odpowiedź na to pytanie zawierała ogłoszona w drugiej połowie XX wieku teoria sprawiedliwości Johna Rawlsa, która postulowała ograniczenie nierówności społecznych i zapoczątkowała trwające do dziś dyskusje na ten temat.
Wyrastające z tej tradycji najnowsze teorie sprawiedliwości liberalnej: Amartyi Sena i Marthy Nussbaum, za podstawę sprawiedliwego podziału dóbr przyjmują ludzkie zdolności. Podkreślają konieczność zapewnienia w państwie jednostkom wolności oraz godności, by przeciwdziałać rozmaitym formom wykluczenia. Dzięki temu liberalizm zyskuje miano filozofii wrażliwej społecznie. Książka ta nie tylko jest próbą przedstawienia tych teorii, lecz także stawia sobie za cel uzasadnienie tezy, że liberalna idea sprawiedliwości jest zarówno potrzebna, jak i możliwa do realizacji we współczesnym społeczeństwie demokratycznym.

Małgorzata Zachara
Mechanizmy wpływu w środowisku międzynarodowym. Zastosowanie Cog (Centre of Gravity) do analizy procesów decyzyjnych w sprawach globalnych
W monografii podjęto próbę przedstawienia mechanizmów, które sprawiają, że skomplikowana siatka wpływów w różnych fragmentach rzeczywistości międzynarodowej rozwi-
ja się, przynosi korzyści zaangażowanym w nią aktorom i prowadzi do przekształceń ładu światowego. Na podstawie tworzonych przez tych aktorów oddziaływań nawiązywana jest współpraca, rozgrywa się rywalizacja, tworzy się rynek idei. Wątki tej pracy koncentrują się na technokratycznych aspektach porządku międzynarodowego: kto, w jakim zakresie, za pomocą jakich narzędzi czy sposobów działania jest w stanie wywoływać zamierzone przez siebie efekty. Mowa jest tu zatem o sprawowaniu rządów, sterowaniu, zarządzaniu procesami w poliarchicznym, złożonym środowisku międzynarodowym. Niniejszy tom stanowi rozszerzenie i pogłębienie tez zawartych w książce Global governance. Ład międzynarodowy po zakończeniu stulecia Ameryki, która ukazała się w 2012 roku nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Theo Hermans
Narada języków
Od chwili publikacji Narada języków Theo Hermansa cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem badaczy i adeptów przekładu. To ważna propozycja teoretyczna. Poszczególne rozdziały łączy filozoficzna refleksja nad zasadniczą naturą przekładu i jego paradoksami, sposobami jego interpretacji, wagą samoświadomości i autotematyczności tłumaczeń. W warstwie teoretycznej Hermans wzywa do przemyślenia podstawowych kategorii opisujących pole badawcze dyscypliny oraz do szerszego otwarcia przekładoznawstwa na inne niż zachodnia tradycje intelektualno-kulturowe, a w praktycznej – do stosowania koncepcji „gęstego tłumaczenia” (inspirowanej „opisem gęstym” w antropologii Geertza).

Malwina Szpitalak
W kierunku poprawy jakości
zeznań świadków
Pozytywne i negatywne następstwa ostrzegania o dezinformacji
Malwina Szpitalak napisała niesłychanie ważną i potrzebną książkę. Przy obecnym rozkwicie techniki kryminalistycznej zeznania
świadka naocznego pozostają wciąż bardzo ważnym źródłem informacji dla aparatu wymiaru sprawiedliwości. Wiadomo też, że pomyłki świadków naocznych są głównym źródłem pomyłek sądowych, w tym również tych najtragiczniejszych – skazania osoby niewinnej, i niewiele mniej szkodliwych, jak uniewinnienia osoby winnej. Wobec tych faktów na uwagę zasługuje każda praca naukowa, która ma celu polepszenie jakości zeznań świadków. Książka dotyczy właśnie tego zagadnienia. Zawiera streszczenie istniejącej obecnie wiedzy o sposobach redukowania błędów zeznań świadków, związanych z efektem dezinformacji. Efekt ten polega na włączaniu przez świadka do swoich zeznań nieprawdziwych informacji, które do niego dotarły z innych źródeł niż samo zdarzenie. Obecnie jednym z najważniejszych znanych sposobów redukowania negatywnego wpływu dezinformacji na jakość zeznań świadka jest ostrzeganie o skutkach dezinformacji. Autorka przedstawia w książce wyniki 13 własnych eksperymentów dotyczących tego zagadnienia.
Biorąc pod uwagę szczegółowość przedstawienia istniejącego stanu wiedzy o efekcie dezinformacji, ostrzeganiu świadka o dezinformacji i efekcie skażonej prawdy, a także rozległość wykonanego programu badawczego i wagę uzyskanych w nim wyników, uważam, że książka Malwiny Szpitalak jest wyjątkowo ważną rozprawą na rynku polskim. Przeprowadzone badania są innowacyjne i mają duże znaczenie dla stosowanej
psychologii sądowej. Gorąco zatem rekomenduję tę książkę w nadziei, że zainteresuje zarówno badaczy, jak i praktyków – psychologów sądowych oraz inne osoby związane z wymiarem sprawiedliwości.
Z recenzji Romualda Polczyka

Marek Bankowicz
Demokracja według T.G. Masaryka
Tomasz Garrigue Masaryk nie był politykiem zwyczajnym. To oczywiste. Był z pewnością jednym z największych mężów stanu, gdyż skala jego epokowych osiągnięć była przeogromna. Należał do grona tych nielicznych, którzy w dobrym tego słowa znaczeniu zmienili polityczną mapę świata. Budował, a nie burzył, wprowadzał wolność, a nie zniewolenie, słowem i czynem mozolnie bronił demokracji, a stanowczo przeciwstawiał się wszelkim formom dyktatury i politycznej opresji. Był założycielem państwa – Czechosłowacji, a potem jako prezydent przewodził mu przez 17 lat, czyniąc z niego jedyną funkcjonującą przez cały okres międzywojenny demokrację w Europie Środkowej, i to demokrację nadzwyczaj wysokiej próby. Stał się czechosłowackim i czeskim symbolem suwerenności.
(Fragment książki)

Wymiary kulturowe polskich miast i miasteczek red. Marta Klekotko, Clemente J. Navarro
Miasta różnią się między sobą. Każde z nich dostarcza innych możliwości konsumpcji kulturowej i stwarza swoiste nisze dla rozwoju przemysłów kultury. To od nich zależy zdolność przyciągania turystów i pożądanych grup mieszkańców, kulturowy potencjał rozwoju i, tym samym, przyszłość miasta. Niniejsza książka stanowi skondensowany wykład teorii z zakresu kulturowych studiów miejskich, w którym autorzy rozwijają własną perspektywę kulturową badania przekształceń współczesnych miast. Proponują oni nowatorski model teoretyczny oraz dostarczają narzędzi analitycznych, które następnie wykorzystują do pomiaru i opisu dynamiki kulturowej polskich miast i miasteczek. Przedstawiają profile i wymiary ich zróżnicowania kulturowego, a także opisują ich kulturowy charakter.

Nowe perspektywy badań rozwoju w dzieciństwie i dorosłości.
Księga pamiątkowa dla prof. Marii Kielar-Turskiej pod redakcją Doroty Kubickiej
Niniejsza książka stanowi hołd złożony mistrzyni i nauczycielce wielu pokoleń – prof. Marii Kielar-Turskiej. Składa się z czterech części tematycznych, które otwiera opis naukowej sylwetki Pani Profesor, a zamyka spis Jej publikacji. Zaprezentowano tu osiągnięcia naukowe – teoretyczne i empiryczne – osób najbliżej współpracujących z Marią Kielar-Turską, co pozwala stwierdzić, jak rozlicznymi drogami wędrowała myśl Jej współpracowników i podopiecznych, a nic tak nie cieszy nauczyciela, jak dynamiczny rozwój jego uczniów. Niejako przy
okazji powstała publikacja, w której można się zapoznać z najnowszymi wynikami badań, a także z pogłębioną refleksją teoretyczną na temat problematyki rozwoju. Praca niewątpliwie wnosi istotny wkład w wiedzę dotyczącą rozwoju psychicznego człowieka.
Z recenzji Ludwiki Wojciechowskiej

Maria Maślanka-Soro
Antyczna tradycja epicka u Dantego
Książka stanowi próbę zbadania w przekroju diachronicznym oraz synchronicznym sposobów funkcjonowania rzymskiej epiki – Wergiliusza, Owidiusza, Lukana i Stacjusza –w twórczości Dantego. Jej pośrednim celem jest wskazanie kierunku rozwoju, w jakim podąża zainteresowanie wielkiego Florentczyka poezją antyczną w miarę jej coraz lepszego poznania i, przede wszystkim, osiągnięcia przez niego wyżyn kunsztu artystycznego, co idzie w parze z jego samoświadomością jako twórcy, który jako pierwszy w nowożytnej Europie może konkurować z największymi spośród antycznych poetów, a nie –traktując ich jako autorytety – korzystać jedynie ze spuścizny, jaką pozostawili.
Na różnych etapach pisarstwa Dantego można dostrzec w tej kwestii wyraźną ewolucję: od fazy mniej lub bardziej biernej asymilacji do fazy twórczego dialogu w Boskiej komedii , nacechowanego niekiedy polemicznie. W obrębie tego opus magnum , stanowiącego ukoronowanie całej jego twórczości, a zatem w wymiarze synchronicznym, interesujące są rozmaite odcienie owego dialogu, jakościowo różnego w odniesieniu do dzieł każdego z wielkich epików i obejmującego różne poziomy tekstu.
Część pierwsza obejmuje rozdziały poświęcone późnoantycznej i średniowiecznej tradycji egzegetycznej Eneidy , Metamorfoz , Farsalii oraz Tebaidy , a także klasycznemu wykształceniu Dantego oraz elementom intertekstualnym wywodzącym się z powyższych dzieł w utworach powstałych lub ukończonych przed Boską komedią Funkcjonuje ona jako kontekst pozwalający lepiej dostrzec nowatorskie podejście Dantego w Boskiej komedii do wielkiej spuścizny antyku, a także jego autentyczne zaangażowanie w kwestii jej oceny (i docenienia) oraz bezpośredniej z nią konfrontacji. Analizy części drugiej, stanowiącej trzon monografii, ukazują, jak Alighieri, operując wieloma strategiami – i narracyjnymi, i interpretacyjnymi (najczęściej w ramach metody figuralnej) – wyraża swój stosunek nie tylko do konkretnych dzieł i ich autorów, ale do kultury klasycznej en bloc , którą oni w sposób wybitny reprezentują. Różnorodne formy ekspresji intertekstualnej, będące nawiązaniami do poezji antycznej, stanowią bogate instrumentarium, którym Alighieri posługuje się po mistrzowsku. Ich istota i funkcje są omówione w ramach dyskursu skupiającego się przede wszystkim na badaniu struktur semantycznie i stylistycznie bardziej złożonych, jakimi są niektóre kategorie tekstowe (epizody mitologiczne, postacie, w tym także postać protagonisty, elementy przestrzeni czy kategoria metamorfozy), które ukazują Eneidę i Metamorfozy Owidiusza, ale także, w mniejszym stopniu, pozostałe rzymskie poematy epickie jako prefiguracje Boskiej komedii W recenzji prof. Piotra Salwy czytamy: „Antyczna tradycja epicka u Dantego” jest ukoronowaniem dotychczasowych badań i przemyśleń Marii Maślanki-Soro, których ewolucję i rozwój można było śledzić w poprzednich jej publikacjach. […] Autorka proponuje bardzo subtelną analizę najbardziej istotnych fragmentów poematu
Dantego: są to rozważania oparte na gruntownej znajomości tekstu i bogatej literatury przedmiotu oraz na własnej, pogłębionej i dojrzałej lekturze tego wyjątkowego arcydzieła. Najbardziej istotne cechy tej interpretacji to […] zwrócenie uwagi na zaznaczenie przez samego poetę ewolucji jego stosunku do podziwianych przezeń –bardziej lub mniej – rzymskich autorów oraz ciekawe rozwinięcie koncepcji realizmu figuralnego, przedstawionej niegdyś przez Ericha Auerbacha. […] Studium Marii Maślanki-Soro Antyczna tradycja epicka u Dantego oceniam bardzo wysoko. To bez wątpienia jedna z najlepszych polskich monografii italianistycznych ostatnich lat. Z kolei o omawianej publikacji prof. Jerzy Styka napisał: To bardzo cenna pozycja w dorobku naukowym prof. Marii Maślanki-Soro. Jej wydanie stworzy nową jakość w badaniach nad „Boską Komedią” Dantego w głównym nurcie współczesnej intertekstualnej hermeneutyki . […] Naukowa osobowość Marii Maślanki-Soro niejako predestynowała ją do napisania takiej książki: filolog klasyczny i italianistka – te właśnie kompetencje, połączone ze świetnym warsztatem literaturoznawczym i historyczno-kulturowym sprawiły, iż otrzymaliśmy prawdziwe opus magnum, zaskakujące swym rozmachem, doskonale i harmonijnie osadzone zarówno w dawnych, jak i współczesnych nurtach egzegetycznych metodologii, bardzo nowatorskie w swoim koncepcyjnym ujęciu, w sposób niezwykle przejrzysty i kompetentny wyjaśniające tajemnice Dantejskiej lectio auctorum antiquorum .

Pomysł – badanie – publikacja. Poradnik naukowy dla studentów kierunków medycznych pod redakcją Łukasza Budyńki, Przemysława Waszaka
Bardzo wielu z nas pragnie zajmować się nauką. Niestety, tylko nieliczni wiedzą, jak robić to prawidłowo. Chcielibyśmy wyjść naprzeciw tym potrzebom. Naszym zdaniem to właśnie Alma Mater powinna być miejscem, gdzie każdy student będzie mógł zdobyć pierwsze, najważniejsze szlify w działalności badawczej. Prezentujemy podręcznik Pomysł – badanie – publikacja – pierwsze polskie wydawnictwo o tworzeniu nauki skierowane do studentów i młodych badaczy z dziedzin biomedycznych. Książka powstała w wyniku całkowicie oddolnej inicjatywy, a jego redakcją i składem zajęli się sami zainteresowani – studenci oraz młodzi absolwenci Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Zawód lekarza współcześnie nie może już się obyć bez zrozumienia badań naukowych. Lekarz chcący leczyć dobrze swoich pacjentów musi być na bieżąco z wiadomościami naukowymi. Pomimo że jest to projekt zorganizowany przez studentów, autorami artykułów są doświadczeni naukowcy z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, Charité – Universitätsmedizin Berlin, The University of Western Australia oraz University Hospitals of Leicester NHS Trust w Wielkiej Brytanii. Publikacja stanowi zbiór wyselekcjonowanych tekstów poruszających tematykę nauki i jej propagowania: od filozofii myśli naukowej, poprzez Evidence-based medicine, statystykę medyczną do pisania prac naukowych. Projekt od początku miał charakter non-profit. Elektroniczna wersja książki (licencja Creative Commons) jest dostępna poprzez stronę www.NaukaPoLudzku.pl
Przemysław Waszak

Aleksander B. Skotnicki Historia pomnika Mikołaja Kopernika na dziedzińcu Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego
Stradomskie Centrum Dialogu wydało nową, bogato ilustrowaną publikację, której autorem jest prof. Aleksander Skotnicki, z zawodu lekarz hematolog i transplantolog, a z pasji dokumentalista historii Krakowa i Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Historia pomnika Mikołaja Kopernika zawiera 31 tekstów. We wstępie zamieszczony został fotoreportaż dotyczący wystawy z 2014 roku, zatytułowanej Kraków i Uniwersytet Jagielloński na zdjęciach i kartach pocztowych sprzed 100 lat. Pierwsza grupa rozdziałów omawia rodowód Kopernika, jego postać na tle epoki, studia w Krakowie i we Włoszech, pobyt we Fromborku i Olsztynie, znaczenie teorii Kopernika dla rozwoju astronomii i kalendarza gregoriańskiego, a także wybrane listy (do króla Zygmunta I i papieża Pawła III) oraz poświęcone Kopernikowi polskie wiersze, obrazy i pomniki. Druga grupa tekstów przedstawia: kalendarium obchodów 500-lecia Uczelni w 1900 roku, historię pomnika na dziedzińcu Collegium Maius, wypowiedzi (Jerzego Mycielskiego, Klemensa Bąkowskiego i Wiktora Czajewskiego) oraz relację „Czasu” (rok 1900) z odsłonięcia pomnika i jego wizerunek z kalendarza Józefa Czecha z 1901 roku. Następne artykuły dotyczą twórcy pomnika – Cypriana Godebskiego oraz jego dzieł w Krakowie i Lwowie. Osobne teksty zostały poświęcone pomnikom w Warszawie, Toruniu, Montrealu oraz portretowi Kopernika pędzla Artura Szyka z Nowego Jorku. Ciekawą dyskusję na temat narodowości Kopernika stanowią zamieszczone artykuły: tak niemieckie (Erwina Hoffa), jak i kilka polskich (Jana Adamczewskiego, Michała Kokowskiego i Felicjana Kępińskiego). Trzy następne rozdziały dotyczą okoliczności przeniesienia pomnika na Planty oraz projektu (i zwięzłej debaty) jego ewentualnego powrotu na dziedziniec Collegium Maius. W książce ponadto można znaleźć opis związków Stanisława Wyspiańskiego z krakowską medycyną i tematyką dotyczącą Kopernika, wyrażone, między innymi, wykonaniem dla siedziby Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego wspaniałego witrażu Apollo spętany, czyli system Kopernikański W Addendum ukazane zostały znaczki pocztowe związane z Kopernikiem (polskie, amerykańskie, Generalnego Gubernatorstwa, obozów jenieckich i filatelistyki światowej). Post scripta przedstawiają kolejno: argumenty przywrócenia pomnika na dziedziniec Collegium Maius, wizerunki Kopernika w Sali Rycerskiej Zamku Królewskiego w Warszawie, system geocentryczny (Jan Demboski) i związane z pomnikiem Kopernika obrazy Stanisława Tondosa oraz Juliusza i Wojciecha Kossaków. Autorowi i wydawnictwu należą się podziękowania za zebranie tylu ciekawych materiałów dotyczących tego wielkiego astronoma.
Henryk Gaertner

Janusz Sondel
Przywileje fundacyjne Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz przywilej nadania szlachectwa jego profesorom (z historycznoprawnym komentarzem)
Utworzenie uniwersytetów zawdzięczamy średniowieczu. Były one wówczas traktowane jako ponadpaństwowe instytucje, charakterystyczne dla uniwersalnej europejskiej „republiki narodów chrześcijańskich”, stąd też
o ich powstaniu mogła decydować wyłącznie jedna z dwu ówczesnych potęg: papież lub cesarz. Szczególną opieką otoczył powstające uniwersytety Kościół, nadając im wiele istotnych przywilejów –do wyłączenia scholarów i wykładowców spod sądownictwa władz świeckich. Dzięki temu uniwersytety dość szybko przekształciły się w międzynarodowe autonomiczne ośrodki życia naukowego o podobnym zakresie działalności i identycznej strukturze organizacyjnej.

Marcin Bajko
Sny o Polsce i o Europie. Diagnoza kultury w pismach Tadeusza Micińskiego u progu pierwszej wojny światowej
Rozprawa Marcina Bajki poświęcona została tak konkretnym i wyodrębnionym zagadnieniom, że nie ma obawy, iż nie znajdzie się dla niej miejsce wśród dotychczasowych odczytań. Autor to badacz o dużym i wartościowym dorobku, współredaktor pięciu tomów zbiorowych, wydawanych z wielką starannością w Białymstoku, edytor Walki o Chrystusa Tadeusza Micińskiego, ogłoszonej z jego komentarzem. Jest także autorem książki Heroiczna apokalipsa W kręgu idei i wyobraźni Tadeusza Micińskiego (2012). Szczególnie ważne jest jednak to, że jego wieloletnie badania skoncentrowane na twórczości jednego twórcy dały efekt w postaci wnikliwej znajomości całego jego dorobku. Nie dość dzisiaj doceniana praca edytora dała tej ugruntowanej wiedzy solidny fundament filologiczny. Bajko doskonale zna stan badań z wybranego przez siebie tematu i w sposób odpowiedzialny i skrupulatny odwołuje się do wypowiedzi badaczy. Jego najważniejszymi poprzednikami są Wojciech Gutowski i Jarosław Ławski. Marcin Bajko stawia sobie za cel odtworzenie poglądów Micińskiego na temat poszczególnych kultur narodowych, celem jego jest również przypomnienie najważniejszych zadawanych przez poetę pytań (tu warto wraz z nim posłużyć się słowami Wojciecha Gutowskiego) o „kondycję Polski i Europy na początku XX wieku”. W kręgu zainteresowania Marcina Bajki znalazły się teksty Micińskiego z lat 1910–1914. To uzasadniona decyzja – wypowiedzi poety z tych lat mają wiele istotnych wspólnych cech światopoglądowych, które pozwalają na syntetyczne ich ujęcie, bez obawy upraszczających uogólnień. Stworzenie opracowania głównie na podstawie wypowiedzi publicystycznych sprzed pierwszej wojny światowej pozwoliło zobaczyć „późnego Micińskiego” jako ideologa, a zarazem wizjonera, który poruszał się zawsze w przestrzeniach wysokiej, abstrahującej od codzienności myśli.
Na podstawie recenzji prof. Anny Czabanowskiej-Wróbel

Łukasz Zabielski Meandry antyromantyczności. Kajetan Koźmian i romantycy polscy
Autor podjął się ambitnego zadania podważenia stereotypu myślowego o wzajemnej i konsekwentnej wrogości między romantykami a autorem Ziemiaństwa polskiego. Jego ustalenia wykazują niezmienną i bezkompromisową postawę Koźmiana wobec nowej literatury i niektórych jej reprezentantów oraz ambiwalencję sądów i opinii „wielkich romantyków”, nie zawsze naznaczonych niechęcią, na temat dorobku poetyckiego „papieża polskich pseudoklasyków”.
Z recenzji Marka Nalepy

Irena Roterman-Konieczna
Simulations in Medicine –
Pre-clinical and Clinical Applications
Gwałtownie rozwijające się techniki informatyczne w coraz większym stopniu wkraczają do dyscyplin medycznych zarówno w zakresie działań naukowych, jak i medycyny praktycznej.
Edukacja medyczna stawia coraz wyższe wymagania, którym sprostanie staje się coraz trudniejsze. Dlatego odwołanie się do wszelkich metod wspomagających ten złożony proces za pomocą środków elektronicznych staje się wyzwaniem dnia dzisiejszego. Przyjmuje to formy nauczania technik medycznych za pośrednictwem fantomów, ale też skutkuje rozwojem technik symulacyjnych bezfantomowych.
Takiej właśnie tematyce poświęcony jest omawiany podręcznik. Prezentuje przykłady wykorzystania, modelowania i symulacji procesów na poziomie molekularnym, komórkowym, narządowym oraz na poziomie całego organizmu, skupiając się na symulacji mechanizmów leżących u podstaw działania złożonego układu, jakim jest organizm człowieka. Symulowane są też procesy w formie ciągu decyzji prowadzących do postawienia diagnozy. Wspomaganie terapii zobrazowane jest za pomocą procedur optymalizacji procesów terapeutycznych i chorobowych. Omówiono wspomaganie terapii w sferze materialnej w postaci zindywidualizowanej techniki wykorzystującej 3D printing oraz w sferze emocjonalnej (gry poważne). Symulacje dotyczą też procesów współpracy wieloośrodkowej wykorzystującej techniki telemedyczne w formie konsultacji specjalistycznej, jak i w relacji lekarz–pacjent w dziedzinie monitorowania pacjenta pozostającego w opiece domowej (w tym geriatrycznej w szczególności).
Książka przedstawia szerokie spektrum wykorzystania technik symulacyjnych, jakie opracowano w środowisku Collegium Medicum UJ we współpracy z AGH, w tym także z Cyfronetem w szczególności.

Dariusz Wilk Fałszerstwa dzieł sztuki. Aspekty prawne i kryminalistyczne
Monografia stanowi kompleksowe opracowanie problematyki fałszerstw dzieł sztuki. W publikacji uwzględniono wszystkie aspekty karnego systemu zwalczania fałszerstw dzieł sztuki, tj. podstawy odpowiedzialności karnej, rolę i zadania podmiotów rynku sztuki, ekspertów, organów administracji oraz procesowych, źródła i środki dowodowe ze szczególnym uwzględnieniem opinii biegłego oraz kary i środki karne. Rozważania poparto szerokimi wynikami badań empirycznych, jak i analizą prawnoporównawczą systemów ochrony zabytków i zwalczania fałszerstw dzieł sztuki w Niemczech, Francji i Włoszech. W monografii szczegółowo omówiono kryminalistyczne metody identyfikacji falsyfikatów. Publikacja jest przeznaczona przede wszystkim dla osób związanych z ochroną dzieł sztuki oraz rynkiem sztuki. Jest cennym źródłem wiedzy dla organów procesowych w zakresie przestępstw skierowanych
przeciwko dziełom sztuki. Monografia została nagrodzona w konkursie Stowarzyszenia Rzeczoznawców Ekonomicznych na najlepszą pracę doktorską w zakresie funkcjonowania biegłych sądowych w 2015 roku. Monografia wchodzi w skład serii publikacji wydawanych w ramach „Biblioteki Katedry Kryminalistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego”.

Christoph Gröpl, Kay Windthorst, Christian von Coelln Grundgesetz. Studienkommentar
Nie wiadomo, co bardziej podziwiać w przypadku recenzowanego opracowania: odwagę jego autorów czy sprawność, z jaką przedmiotowe dzieło zostało przez nich napisane. O odwadze mowa jest tutaj dlatego, że na rynku wydawniczym w Niemczech mamy w chwili obecnej aż 23 komentarze do niemieckiej ustawy zasadniczej (Grundgesetz). I to, dodajmy, niektóre wielotomowe, idące w setki stron. Jeśli zatem zważyć, że Gröpl, Windthorst oraz von Coelln stanęli w szranki z opracowaniami takich tuzów niemieckiego prawa ustrojowego jak Mangoldt, Klein i Starck, Maunz i Dürig, Münch i Kunig, Jarass i Pieroth, Sachs, Dreier, Schmidt-Bleibtreu, Hofmann, Henneke, Kahl, Waldhoff, Walter, to komplementowanie nie może być tu ani przypadkowe, ani tym bardziej odebrane jako przesadzone. Na 856 stronach udało się bowiem trzem wymienionym autorom w sposób spójny, przejrzysty i zrozumiały przedstawić czytelnikowi swoją wykładnię niemieckiej ustawy zasadniczej. Tymczasem nie jest to zadanie proste. I bynajmniej nie dlatego, że tekst obowiązującej od 1949 roku konstytucji Niemiec został w międzyczasie aż 60-krotnie znowelizowany. Bądź dlatego, że analizowane uregulowania konstytucyjne są tak wieloznaczne, że siłą rzeczy musi to prowadzić do ich odmiennych interpretacji. Jeśli zatem szukać odpowiedzi co do przyczyny przedmiotowych trudności, to – jak się wydaje – najbliższy jej udzielenia był austriacki konstytucjonalista Adolf Merkl, który już przed laty trafnie zdefiniował prawo konstytucyjne jako skodyfikowaną politykę. Nic tego tak dobrze nie obrazuje jak zmiana prawa konstytucyjnego, nie jednak w (typowej) drodze jego nowelizacji, ale stopniowej, chciałoby się powiedzieć – cichej zmiany wynikającej z przeobrażania dotychczasowych uwarunkowań społecznych i/lub ekonomicznych. Mówiąc wprost: w wyniku zmian w naszym sposobie widzenia określonych wartości leżących u podstaw danego uregulowania normatywnego. Wypełnianie dotychczasowych uregulowań inną treścią znaczeniową powoduje, że w drodze wykładni – bez zmiany tekstu rzeczonej normy – zachodzi tak oto zmiana odpowiadająca wprawdzie naszym (aktualnym) wyobrażeniom, niekoniecznie już jednak wyobrażeniom jej twórców. Autorzy recenzowanego komentarza są tego najwidoczniej świadomi, skoro ich odpowiedź na pytanie: jaki tekst konstytucji obowiązuje, nie brzmi bynajmniej jedynie, że taki mianowicie, który wyłoży Trybunał Konstytucyjny. Słusznie bowiem podnoszą, że stwierdzenie to nie może oznaczać ani nieograniczonej swobody takiej wykładni, ani wręcz braku prawnych reguł interpretacyjnych. Stąd trudno się dziwić, że podejście do dylematu: wykładnia konstytucji czy konkretyzacja konstytucji, należy w niemieckiej literaturze fachowej do najgoręcej dyskutowanych kwestii. I nie może być zresztą inaczej, skoro zakładając wyważane w drodze oceny rozwiązanie określonej kolizji konstytucyjnej, dochodzimy, co prawda, do rozwiązania problemu, ale wiąże się ono z istotnym zawężeniem pola działania ustawodawczego, a w rezultacie przynosi uszczuplenie demokratycznie legitymizowanej działalności politycznej. Jeżeli zatem ustawa zasadnicza nie ma się stać, jak piszą Gröpl, Windthorst oraz von Coelln, tylko normatywnym programem polityki, to demokratycznie legitymizowany ustawodawca musi zachować prawo do kształtowania rozwiązań uznanych przez siebie za adekwatne.
Jan W. Tkaczyński

Szanowni Państwo!
Ukazujące się od 1996 roku czasopismo uniwersyteckie „Alma Mater” służy do prezentacji życia wspólnoty akademickiej najstarszej polskiej uczelni. W ciągu dwudziestu lat – dzięki wspólnemu wysiłkowi autorów, współpracowników i redaktorów, dzięki życzliwości Czytelników i zaangażowaniu władz UJ – udało się stworzyć otwarte forum wymiany informacji i poglądów. Sukcesywnie zwiększała się częstotliwość ukazywania się pisma – kwartalnik stał się najpierw dwumiesięcznikiem, a następnie miesięcznikiem. Wszystkim osobom zainteresowanym regularnym otrzymywaniem najnowszych edycji uniwersyteckiego czasopisma proponujemy członkostwo w Klubie Czytelnika „Alma Mater”. Każdy, kto wpłaci na konto Uniwersytetu Jagiellońskiego dowolną kwotę, pozwalającą na opłacenie kosztów przesyłki pocztowej, staje się członkiem naszego Klubu. Każdy Klubowicz otrzymuje pocztą gratisowy egzemplarz kolejnych numerów miesięcznika „Alma Mater”. Fundusze zgromadzone dzięki hojności naszych Czytelników przeznaczamy na pokrycie kosztów druku i dystrybucji pisma.
Dokonując wpłaty na podane na odwrocie konto, należy jednocześnie przesłać na adres redakcji wypełnioną deklarację:
Imię i nazwisko
Adres
Telefon – faks – email .........................................................................
Absolwent UJ: tak nie Jeśli tak, proszę podać wydział, kierunek i rok ukończenia studiów:
Deklaruję wpłatę (darowiznę) w wysokości
na konto Uniwersytetu Jagiellońskiego w 2016 r. Proszę o za pi sa nie mnie do Klubu Czytelnika „Alma Mater” i regularne przesyłanie miesięcznika UJ. Wyrażam zgodę – nie wyrażam zgody (niewłaściwe skreślić) na opublikowanie mojego imienia, nazwiska i miejsca zamieszkania na liście członków Klubu w miesięczniku „Alma Mater”. Podpis

